Page 12

TATTOOFEST 12

zabójcza, opętana Hannya fot. Asia Żmijewska Art Fusion – Piti w akcji fot. Asia Żmijewska

Niewinna Sana i… fot. Asia Żmijewska

Dimitri HK fot. Asia Żmijewska

fot. Asia Żmijewska

Licytacja prac na rzecz JCK fot. Asia Żmijewska

fot. Asia Żmijewska

Pan Ząbek i jego kufer fot. Asia Żmijewska

fot. Asia Żmijewska

Uważam, że bez występu Sany impreza nie byłaby tym samym! Wszyscy z zapartym tchem oglądaliśmy jej sugestywny, ekspresyjny taniec, poprzez który rewelacyjnie udało jej się przedstawić emocje: zauroczenie, miłość, fascynację seksualną, zdradę i związane z nią popadanie w obłęd, czyli przeistoczenie się w legendarną, japońską Hannyę. Motyw ten w świecie tatuażu jest świetnie znany, mniej już sama historia, która za nim stoi. Dlatego szczególnie cieszę się, że Sana mogła nam zaprezentować performans stricte związany ze światem tatuażu, a jednocześnie tak dalece odbiegający od tradycyjnych atrakcji towarzyszących imprezom tatuatorskim. Z bardziej standardowych rozrywek niezłą odmianą po „Bobosach” był jednoosobowy freak show Lorda Insanity, który poważnie od początku twierdził, że lepiej nie próbować w domu tego, co prezentuje na scenie. Patrząc na miny i reakcje ludzi wyrażające zmieszanie, obrzydzenie, przerażenie i zachwyt zastanawiam się, czy ktoś jednak nie pokusił się o powtórzenie któregoś z trików. (Przyznam szczerze, że po pierwszym występie BLC w „Rotundzie” nastąpiła domowa próba zwinięcia teflonowej patelni w rękach i   powiem, że nie potrzeba do tego specjalnie fińskiej krzepy). Natomiast wyciskać sobie do oka soku z cytryny, ani eksperymentować z petardami, czy pożerać dżdżownic na pewno nie będę. Ważną rzeczą, na którą uwagę zwrócił nasz performer, była interakcja z publicznością i łatwość w nawiązaniu z nią kontaktu, czyli coś, czego sam dawno nie widział, i ja sama rzeczywiście też nie (zwłaszcza na niemieckich konwencjach, na których oboje najczęściej bywamy), choć wcześniej nie zdawałam sobie z tego sprawy. Ciekawie zaprezentował się także w niedzielne popołudnie Pan Ząbek, który również mógł liczyć na ochoczy udział osób z publiczności w swoich gagach. Do moich ulubionych występów podczas tegorocznego TF zaliczyć muszę też fireshow w wykonaniu krakowskiej „Balakolady”. Wcześniej nie zdecydowaliśmy się na organizację tego typu pokazu ze względu na przepisy bezpieczeństwa i obostrzenia zarządców „Chemobudowy”. Przeniesienie zabaw z ogniem na zewnątrz hali okazało się strzałem w dziesiątkę. Na zakończenie soboty, tuż po zapadnięciu zmierzchu, grupa zdecydowanie

TF # 51, July 2011  
TF # 51, July 2011  

Tattoofest convention 2011, Khan, Chil Victor, Pietro Sedda, Mario Hartman, Inspirations: Aleksandra Marchocka, " COLOR TATTOO ART" book, st...

Advertisement