Page 1

Listopad 2013 (2 /2)

CZASOPISMO STUDENCKIE

A to ciekawe Nie na pokaz dobre serce str. 04 Pasja przepisem na sukces wywiad z Kamilem Kubickim i Marcinem Sadko str. 23 Przychodzi baba do lekarza... str. 35 Oto człowiek str. 47

1


>STUDIA< 1.Nie na pokaz dobre serce....................................................................................................04 2.Studia Orientu.....................................................................................................................06 3. Student potrafi!...................................................................................................................07 4. Kwazar...z miłości do astronomii..................................................................................... 09 5. Biblioteka na miarę XXI w...............................................................................................11

>KIELCE< 6.Ulicami wędrują książki...................................................................................................22 7. Pasja przepisem na sukces ..............................................................................................23 8.Smok Wawelski na kieleckim dworcu.............................................................................26 9. Święta, święta... a PRZED świętami?.............................................................................28 10. Kielczanie czekają na Marszałka.......................................................................................30 11. Ksiądz- zło w czystej postaci? .....................................................................................31

>MISZ- MASZ< 12. Nie masz facebooka? Tak bardzo nie istniejesz.................................................................33 13. i Moda na iPhona, czyli potęga nadgryzionego jabłuszka................................................34 14. Przychodzi baba do lekarza...............................................................................................35 15. Wsiąść do pociągu byle jakiego...............................................................................................36 16. To nie śmiecie, to ludzie....................................................................................................37 17. PRZEGLĄD PRASY- „ W skrócie”..................................................................................40 18. Na Rysów szczyt................................................................................................................42

>KULTURA< 19. Oto człowiek.......................................................................................................................47 20. Życie to teatr.......................................................................................................................49 21. Eksperymentując poszukuję .........................................................................................50 22. Półtorej godziny przeciętnej poprawności.....................................................................54 23. SDM 2013, czyli Stare Dobre Małżeństwo znów w Kielcach.....................................55 24. Grawitacja..........................................................................................................................56

>SPORT<

25. Przyszłość należy do niego..............................................................................................57 26. „Już nie jesteśmy kolegami” czyli wszystkie „Święte Wojny”....................................59

2

źródło: www.google.pl

Spis treści


OD NACZELNEJ

O

ddajemy wam, czytelnikom, drugi numer miesięcznika 21D. Co mogę o nim powiedzieć? Z pewnością, że wyciągnęliśmy wnioski z poprzedniego wydania. Staraliśmy się poprawić wszystkie niedociągnięcia. Wzięliśmy sobie do serca wszystkie uwagi, jakie do nas dotarły. Dokonaliśmy radykalnych zmian, które mam nadzieję przyniosły spodziewane efekty. Przy okazji dziękujemy za wszystkie pochwały jak i za konstruktyw-

ną krytykę. To dla nas najlepsza z możliwych sposobów nauki sztuki dziennikarskiej. Nie mogę pominąć bardzo istotnej i zarazem wstydliwej sprawy. Do każdego periodyku można mieć większe lub mniejsze zastrzeżenia. A to do tematów, szaty graficznej czy ilustracji. Kwestia gustu. Jednak w poprzednim numerze miała też miejsce sytuacja, którejusprawiedliwić się nie da. Plagiat to najcięższy z grzechów, jakiego może dopuścić się dziennikarz. Dla takiego czynu nie ma żadnego racjonalnego wytłumaczenia. Co więcej zasługuje na zdecydowane potępienie. Jako redaktor naczelna pragnę przeprosić Panią Ewę Siedlecką, autorkę tekstu „Jak gminy pozbywają się bezdomnych zwierząt - wstrząsający raport NIK” z dnia 05 sierpnia br.opublikowanego na stronie internetowego wydania Gazety Wyborczej, za umieszczenie splagiatowanych fragmentów w materiale Kariny Mech „Bo życie się nie opłaca”. Swoje przeprosiny kieruję także do redakcji portali internetowych: budapeszt.sasiedzi.pl, budapeszt. miasta.org.pl, wikipedia.org/ wiki/Budapeszt.pl, z których Paweł Woś w artykule „Budapeszt -kulturalna ruina” wykorzystał cudzą własność intelektualną. Za całe zajście przepraszam również wydawcę miesięcznika Panią dr. Jolantę Dzierżyńską a także wszystkich rzetelnych dziennika-

STOPKA REDAKCYJNA WYDAWCA: dr Jolanta Dzierżyńska REDAKTOR NACZELNY: Anna Kłuskiewicz REDAKTORZY TECHNICZNI: Iwona Gajewska i Olga Goszczyńska KOREKTA: Małgorzata Wojtasik PROJEKT OKŁADKI: Olga Goszczyńska i Iwona Gajewska

rzy publikujących swoje artykuły na łamach „21D”. Splagiatowane teksty zburzyły wizerunek zarówno samych autorów splagiatowanych tekstów, redaktora naczelnego, ale też całego pisma. Jak wiadomo zawiedzione zaufanie trudno odbudować. Ale próbować warto i przede wszystkim trzeba. Zaangażowanie w stworzenie tego numeru było ogromne, za co serdecznie dziękuję całemu zespołowi redakcyjnemu jak i wszystkim dziennikarzom. Żeby sprawdzić efekty naszej pracy zapraszam na kolejne strony. A co tam znajdziemy? Duma kampusu UJK. Nowoczesna, świetnie zaopatrzona, przyjazna. Taka jest właśnie Biblioteka mieszcząca się tuż przy budynku naszego Instytutu (21E), gdzie zabierzemy was na wycieczkę. Ponadto poruszająca i skłania jąca do refleksji historia w artykule „To nie śmiecie, to ludzie” o bezdomnych, których domem jest miejsce, gdzie aktualnie się znajdują. W sprinterskim tempie oprowadzimy Was również po najciekawszych naszym zdaniem imprezach kulturalnych, jakie miały miejsce w niedalekiej przeszłości. Niska temperatura i coraz krótsze dni zwiastują nadejście grudnia a co za tym idzie najpiękniejszych według zdecydowanej większości Świąt Bożego Narodzenia. Przy tej okazji polecam tekst „Święta, święta … a przed świętami” i jednocześnie korzystając z okazji w imieniu całego zespołu redakcyjnego miesięcznika 21D pragnę złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia zdrowych i pogodnych Świąt. Choinki na wystawach sklepowych już są i nie szokują wiec życzenia z miesięcznym wyprzedzeniem też nie powinny. Serdecznie zapraszam do lektury.

Redaktor Naczelna Anna Kłuskiewicz 3


Źródło: http://www.diecezja.rzeszow.pl/?q=node/5264

>STUDIA<

LISTOPAD 2013

Nie na pokaz dobre serce... Z

Fot. Kinga Antosik

ebrały się takie trzy na przystanku i narzekają, jaka to dziś młodzież jest niewychowana. - Ustąpić miejsca nie chcą, dzień dobry nie powiedzą, a jak krzywo na starszych patrzą! Toż to dzisiejsze wychowanie młodych pozostawia wiele do życzeniaopowiada jedna z kobiet. Kobieta, najwyraźniej oburzona zachowaniem niektórych młodych osób postanowiła wrzucić wszystkich do jednego wora. Twierdzi, że każdy z nich jest taki sam. Szkoda, że nie wie, jak bardzo się myli. Zawsze najgłośniej jest o tych, którzy robią coś złego. O tych, którzy pomagają innym, zazwyczaj mówi się mało. Oni sami wolą pozostać na uboczu, nie robią nic na pokaz.

4

-Widok smutnych, chorych na białaczkę dzieci sprawił, że postanowiłam zrobić cokolwiek, żeby im pomóc- tłumaczy Kinga. Zapisała się do Fundacji DKMS- Bazy Dawców Komórek Macierzystych Polska, jako potencjalny dawca szpiku. Nie musiała długo czekać, już po trzech miesiącach okazało się, że ktoś potrzebuje jej szpiku. Kinga musiała przejść serię badań, a procedury w takich przypadkach są długie i męczące. Lekarze muszą dopilnować każdego szczegółu, by nie zagrozić życiu zarówno dawcy, jak i bior Kinga Antosik, studentcy. Kingi to nie zniechęciło. Nie ka Uniwersytetu Jana Kochabała się. Wręcz przeciwnie. nowskiego w Kielcach, ma za- Wiedziałam, że to jedyna szanledwie 21 lat, a zrobiła w życiu sa dla chorej osoby na życie, naprawdę wiele. Uratowała więc nie mogłam się wycofać. ludzkie życie. Wszystko zaczęJedyne, czego się obawiałam, ło się od teledysku do piosenki to metoda pobrania szpiku, na „Masz Dar” Drużyny Szpiku. jaką zdecydowano się w moim

przypadku. Kiedy dowiedziałam się, że będzie to pobranie z talerza mojej kości biodrowej, pod narkozą, wtedy pojawił się lęk. Powiem szczerze, że bardzo bali się moi rodzice i odwodzili mnie od tego pomysłu. Wiedząc, że oni wątpią, we mnie samej zaczęły rodzić się obawyopowiada. Jednak nie poddała się. Chęć niesienia pomocy innym zwyciężyła. Postanowiła dokończyć to, co zaczęła i udało się. Uratowała życie chorej na białaczkę, 24- letniej dziewczynie. - Oddałam szpik 17 czerwca 2013 roku, tej daty nie da się zapomnieć. Moja genetyczna siostra otrzymała go prawdopodobnie dwa dni później. Wiem o niej wiele, ale póki co, cały czas za mało. Możemy korespondować, ale nie możemy zdradzać o sobie zbyt wiele przez 2 lata. Po dwóch latach będziemy mogły


Źródło: http://www.ujk.edu.pl

się spotkać, jeśli obie będziemy tego chciały- dodaje. Obecnie Kinga cały czas jest pod kontrolą lekarzy. Co pewien czas musi wykonywać zlecone badania. Bowiem po przeszczepie każdy dawca jest „zarezerwowany” dla swojego biorcy na okres dwóch lat. Należy być w ciągłej gotowości, gdyby okazało się, że przeszczep należy powtórzyć. - Nam, tzn. mnie i mojej biorczyni to się przytrafiło. Kilka dni po przeszczepie dostałam telefon z informacją, że stan mojej genetycznej siostry jest bardzo zły i może potrzebować kolejnej dawki mojego zdrowego szpiku. Zapytano mnie, czy poświęciłabym się i poddała procedurze po raz kolejny. Bałam się, nie o siebie, lecz o nią. Na szczęście okazało się, że jednak to nie będzie konieczne. Na przekór pani z przystanku, więcej przykładów: Studenci działający w Klubie Aktywnego Studenta pod patronatem Akademickiego Biura Karier Uniwersytetu Humanistyczno – Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach. O nich też mówi się mało, a przecież robią tak dużo. Ich dzia-

>STUDIA< łalność to nie tylko aktywność w kołach naukowych. Oni robią znacznie więcej. Dzięki ich działalności charytatywnej, udzielono wsparcia wielu potrzebującym. - Studenci angażują się bardzo często. Byliśmy jednymi z organizatorów Koncertu „Razem możemy więcej”. Odbył się on 10 maja 2013 roku. Na scenie wystąpili Ania Wyszkoni oraz zespół PECTUS. Akcja organizowana była dla potrzebujących z województwa świętokrzyskiego, w szczególności dla niepełnosprawnego chłopca, któremu przekazaliśmy 15 tys. zł na zakup protezy. Kolejnym posunięciem było Przedstawienie Teatralne „Serce z Płomienia”. Jego inicjatorką oraz autorką scenariusza była Karolina Grzegorczyk. W całą tę akcję zaangażowało się 12 studentów, dzieci ze Świetlicy Środowiskowej BRACHU, a także uczniowie Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Św. Stanisława Kostki w Kielcach. Tematem przedsta-

Źródło: http://www.ujk.edu.pl

LISTOPAD 2013

wienia była współczesna wersja „Dziewczynki z zapałkami”. Pieniądze zebrane podczas tej akcji zostały przekazane dla chłopca chorego na białaczkę. Uniwersytet Świętych Mikołajów- to kolejny pomysł na zorganizowanie pomocy potrzebującym. W tamtym roku udało nam się zgromadzić paczki żywnościowe dla dzieci z ubogich rodzin. Były też drobne upominki dla dzieci ze Świetlicy Środowiskowej od rektora. Mamy nadzieję, że w tym roku nasza praca będzie równie owocna. Ważną inicjatywą jest Wampiriada, czyli zbiórka krwi, właśnie rusza jej trzecia edycjaopowiada pan Marcin Agatowski, Prezes Zarządu Stowarzyszenia PROREW w Kielcach. Przykład Kingi i studentów z Akademickiego Biura Karier pokazuje, jak wielkie serce może mieć człowiek, nawet tak młody jak oni. Pokonują strach, przekładają własne dobro nad innych. Co najważniejsze, nie robią tego dla sławy, czy pieniędzy. Czynią to po to, by dać innym cząstkę siebie. Często, by dać komuś szansę na życie.

Iwona Gajewska

5


>STUDIA<

Studia Orientu

2 500 km odległości. Dwa różne kontynenty.

Odmienne kultury i religie. Liban i Polska. O tym, jak wyglądają studia w Libanie opowiada Dalia – mająca polsko-libańskie korzenie absolwentka Uniwersytetu Libańskiego w Bejrucie. Jakie warunki trzeba spełnić, aby rozpocząć studia? D:Ludzie na studia idą jak zdadzą maturę, to jedyny warunek jaki wpływa na wynik rekrutacji. U nas w Bejrucie jest tak że pisze się egzaminy ze wszystkich przedmiotów i to jest brane pod uwagę. Skończyłaś studia w Bejrucie, więc kobiety w krajach Arabskich mogą normalnie studiować? D:Bejrut jest taki sam jak europejskie miasta, nie ma tu sytuacji że kobieta nie może się uczyć czy pracować. Są kierunki zastrzeżone wyłącznie dla mężczyzn? D:Nie, kobiety mają takie same prawa i możliwości jak mężczyźni. Liban jest bardzo rozwiniętym i wyzwolonym krajem w stosunku do innych krajów półwyspu. Więc wykładowcy to również kobiety? D:Tak, oczywiście. Nie ma w tym dla nas nic dziwnego. 6

Europejczykom kraje Arabskie kojarzą się z dużym wpływem religii. Czy jest to widoczne za murami uczelni? D:Nie, uniwersytet w Bejrucie jest uczelnią na poziomie europejskim, jest tutaj również dużo chrześcijan. Pewnie większość europejczyków była by zaskoczona tym jak normalne i zwyczajne są studia w Libanie. Jak więc rozwiązane są kwestie kilku kultur i religii? D:Uczelnia uwzględnia święta arabskie i chrześcijańskie, ze względu na zróżnicowanie wyznaniowe. Problem z różnymi językami został rozwiązany poprzez ujednolicenie – wszystkie zajęcia na UL prowadzone są w języku angielskim. Wszyscy absolwenci mówią więc płynnie w dwóch językach? D:Trzech, do tego jest przecież jeszcze francuski. Szkoły średnie są angielsko lub

francusko-języczne. Jeśli podejmujesz naukę po francusku, to angielski jest językiem dodatkowym, i na odwrót. Ja ze względu na polskie korzenie uczyłam się jeszcze polskiego. Więc w efekcie to nie dwa a cztery opanowane języki. Jest coś charakterystycznego co zdziwiło by lub zaskoczyło polskich studentów decydujących się na studia w Libanie? D:Chyba duża różnorodność nie tylko etniczna ale też kulturowa, wyznaniowa. Jest nawet prawo które określa jakiego wyznania musi być prezydent, premier i szef parlamentu. Co ważne są to różne wyznania! W Polsce odsetek bezrobotnych absolwentów szkół wyższych jest bardzo wysoki, jak to wygląda w Libanie? Łatwo o pracę po studiach? D:Z pracą jest różnie, zależy od tego

Flaga Libanu

www.google.pl

LISTOPAD 2013


>STUDIA<

jaki kierunek studiów się wybierze. Najlepiej i najłatwiej mają absolwenci kierunków matematycznych. Tobie udało się znaleźć pracę w wyuczonym zawodzie? D:Tak, studiowałam biochemię i obecnie pracuję w firmie farmaceutycznej. Często bywasz w Polsce, co twoim zdaniem przemawia za wyborem zagranicznej uczelni? D:Na pewno klimat! W Polsce macie bardzo zimno, u nas nawet w zimie temperatura nie spada poniżej 5 stopni. Dziękuję za rozmowę Małgorzata Wojtasik

Źródło: www.ul.edu.lb

LISTOPAD 2013

Student potrafi ! S

tudenci potrafią umilać sobie czas. Na zabawach, wycieczkach, wspólnych wypadach do kina lub na piwo. Ale są też tacy, którzy podczas zabawy i zwiedzania dążą do swojej lepszej przyszłości zawodowej. Są to członkowie AIESEC, którzy w Kielcach działają już od 19 lat!

AIESEC (fr. dawna nazwa: Association Internationale des Etudiants en Sciences Economiques et Commerciales) to organizacja studencka na skalę międzynarodową. W obecnej chwili działa już w ponad 120 miejscach. Na całym świecie istnieje na 2400 uniwersytetach, licząc 86 000 członków.

Założona została w 1948r., a Polsce w 1971r. Ta organizacja prowadzona jest przez samych studentów oraz absolwentów, którzy interesują się światem oraz jego problemami. AIESEC umożliwia tym młodym ludziom udział w zagranicznych praktykach, konferencjach, seminariach i

projektach, które mają tworzyć środowisko edukacyjne. Oprócz tego członkowie mogą zwiedzić wiele miejsc na świecie i poznać zagranicznych przyjaciół. Dzięki temu poszerzają swoje horyzonty oraz nabywają umiejętności przywódcze i zarządzania. Komitet Lokalny AIESEC Kielce powstał w 1994/1995 7


>STUDIA< Mówią, że to nie koniec, że ich lista stale się poszerza! Organizują także takie projekty jak: You Can Do It czy też Targi Pracy – Praca Kariera Rozwój, dla studentów oraz absolwentów szkół wyższych. Jedną z osób, która prężnie działa w AIESEC jest Iwona Kopacz, studentka I roku II° Zarządzania na Uniwersytecie Jana Kochanowskiego. Opowiada, że do organizacji dołączyła za namową koleżanki. Teraz nie żałuje swojej decyzji. Wystarczyło zaaplikować poprzez wypełnienie formularza, a potem pozytywnie przejść rozmowę podobną do kwalifikacyjnej, która w organizacji nazywa się „Review board”. Iwona dołączyła do AIESEC w marcu tego roku. Wspomina początki, które nie zawsze były pełne sukcesów. Pierwszym zadaniem, które miał wykonać cały team to sprowadzenie praktykanta do Kielc. Niestety projekt nie został do końca dobrze zrealizowany. Ale, jak to sama określiła nie poddają się i pracują dalej. Iwona bardzo

Fot. Weronika Guz

roku akademickim. Składała się z małej grupy osób, którzy ambitnie dążyli do celu – pomoc młodym ludziom, by mogli odnosić sukcesy w przyszłym życiu zawodowym. Dziś w Kielcach działa 55 członków. Organizacja zrzesza studentów Uniwersytetu Jana Kochanowskiego, Politechniki Świętokrzyskiej oraz Wyższej Szkoły Ekonomii i Prawa. W Kielcach, biuro AIESEC mieści się na terenie Politechniki w domu studenckim „Laura”. Wyposażone jest w pięć komputerów z dostępem do Internetu, dla nich to miejsce pracy oraz spotkań. Organizacja kładzie nacisk na rozwój każdego członka. Prowadzi międzynarodową wymianę praktyk. Pomagają jej w tym firmy regionalne, organizacje rządowe i pozarządowe. Jak do tej pory cel się sprawdza. Regularnie goszczą u nas studenci z wielu krajów, m.in.: Gruzji, Ukrainy, Kolumbii, Czech, Austrii, Węgier. Natomiast Kielce odwiedziły już Niemcy, Indie, Turcję, Rosję, Rumunię, Portugalię i Węgry.

Liderzy tej kadencji podczas wręczania nagród na ostatniej konferencji

8

LISTOPAD 2013 miło wspomina czasy, kiedy należała do teamu, który przygotowywał Lokalną Motywującą Konferencję w Łagowie (miejscowość oddalona od Kielc ok.50 km). Obecnie jest koordynatorem projektu AIESEC Wigilia. Grupa organizuje Konferencję wyjazdową połączoną z uroczystą kolacją wigilijną. Na kolację zostaną zaproszeni wszyscy obecnie działający w tej organizacji oraz Ci, którzy działali w poprzednich latach i zakończyli już swoją działalność w AIESEC, tzw. „ALUMNI”. Iwona jeszcze nie miała okazji wyjechać na praktyki za granicę, ale robi wszystko, by w niedługim czasie zrealizować swoje marzenia. Studentka zdradza nam, że jeszcze się nie zastanawiała dokąd chciałaby wyjechać, ale uśmiecha się na samą myśl o praktykach na Mauritiusie (państwo wyspiarskie położone w południowo – zachodniej części Oceanu Indyjskiego, około 900 km na wschód od Madagaskaru), tam też działa AIESEC. Iwona wspomina o ostatniej


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

www.google.pl

motywującej konferencji, która odbyła się w Chęcinach. Jako liderzy spotkali się z jednym z ALUMNI. Aby wziąć udział w szkoleniu należało wbiec na górę, na ruiny zamku w Chęcinach. -To zadanie dało mi dużo do myślenia. Zmotywowało mnie do dalszej pracy. Teraz wiem, że chcieć to móc– opowiada Iwona. Poznała też fantastycznych ludzi, którzy przyjeżdżają w ramach praktyk do Polski. Poznała między innymi Camilo z Kolumbii oraz Oleg z Ukrainy. Byli oni w Polsce od stycznia do sierpnia br. W pamięci utkwili jej także: Nadia z Ukrainy,

Fernando z Hiszpanii i Ahmed z Maroka. Ostatnio Z Polski wyjechała Kate z Węgier. W tej chwili jest u nas Meksykanin – Oscar. Iwona z uśmiechem na ustach opowiada o wszystkich członkach AIESEC, którzy działają w Polsce oraz o tych, którzy odwiedzają nasz kraj. - Z nimi nie można się nudzić, a co najważniejsze, zawsze można na nich liczyć, nikt nie jest obojętny, gdy potrzebujesz pomocy. Traktujemy się nawzajem jak jedna, wielka rodzina - dopowiada. Według niej najciekawszą i najfajniejszą tradycją jest AIESEC DANCE – jest ich bardzo

dużo, ale w każdym komitecie do danej piosenki tańczy się tak samo. Głównym celem AIESEC jest rozwój każdego członka organizacji. - Nigdy nie będę żałowała, że działam w AIESEC. To był jeden z moich najlepszych wyborów życiowych. Dzięki niemu rozwijam skrzydła! Tutaj każdy znajdzie sposób na siebie. Nie zwlekaj, dołącz do nas!- zachęca. Maria Ołubiec

Kwazar... z miłości do astronomii

Wywiad z Katarzyną Ołdakowską i Krzysztofem Tyrałą , studentami należącymi do koła naukowego ,,Kwazar” . Studenckie Koło Naukowe Astronomów ,,Kwazar’’ działające przy Instytucie Fizyki UJK skupia studentów pasjonujących się astronomią. Dzięki dobrze wyposażonemu Obserwatorium mogą oni zgłębiać swoje zainteresowania nie tylko w teorii , ale też w praktyce. Członkostwo w ,,Kwazarze’’ pozwala im na dokumentowanie ciekawych zjawisk astronomicznych i poszerzanie wiedzy w tym zakresie. Kiedy zaczęła się Wasza fascynacja astronomią? Krzysztof: Astronomia jest niezwykle ciekawą nauką. Zainteresowanie tą dziedziną pojawiło się u nas bardzo wcześnie .Każdy z nas miał z nią styczność w przeszłości czy to w li-

ceum czy też za czasów gimnazjum. Było to jednak bardziej zajęcie hobb y s t y c z n e . Teleskop , Archiwum prywatne - Katarzyna Ołdakowska Dopiero od 9


>STUDIA<

Na zdjęciu Katarzyna Ołdakowska , Achiwum prywatne - Katarzyna Ołdakowska

niedawna dzięki przynależności do Kwazaru możemy na ,,poważnie” zająć się astronomią. Co zdecydowało , że postanowiliście wstąpić do Koła Naukowego Astronomów? Katarzyna: Przede wszystkim nasze zainteresowania, jak również możliwość poszerzenia wiedzy z dziedziny astronomii. Nie bez znaczenia pozostaje także charakter naszych spotkań. Zdobywanie wiedzy w mniej formalny sposób sprawia, że nauka staje się przyjemniejsza , a my sami więcej z niej wynosimy. Ponadto bierzemy udział w promocji uczelni podczas Dni Otwartych. Czy podczas Dni Otwartych UJK zainteresowani moją możliwość obserwacji ciekawych zjawisk astronomicznych ? Katarzyna : Oczywiście , że tak. W czerwcu tego roku można było zaobserwować przez specjalne lunety Koronę i wyrzuty materii ze Słońca . Od kiedy działa Kwazar ? Krzysztof :Studenckie Koło Naukowe Astronomów KWAZAR rozpoczęło swoją działalność w grudniu 2000 r. W styczniu 2001 roku decyzją Rektora Akademii Świętokrzyskiej zostało zarejestrowane w rejestrze Studenckich Kół Na10

LISTOPAD 2013 ukowych .Ale oczywiście zmieniali się jego członkowie. Nasza obecna grupa działa od niedawna, można powiedzieć , że dopiero zaczynamy swoją przygodę z ,,Kwazarem”. Czy grupa jest licz-

na? Katarzyna: Grupa liczy na razie kilka osób. Mamy nadzieję , że dołączą do nas wkrótce nowi pasjonaci i nasza grupa się rozrośnie . Kwazar- skąd taka nazwa ? Co ona oznacza? Krzysztof : Kwazar jest obiektem astronomicznym, który pozornie przypomina gwiazdę, lecz naprawdę jest rodzajem galaktyki aktywnej. Jak często się spotykacie? Katarzyna: Nie mamy z góry określonego terminu spotkań. Spotykamy się, kiedy zarówno my jak i dr Krywult dysponujemy wolnym czasem. Są to zajęcia dodatkowe , więc nie musimy trzymać się sztywnych terminów. Niektórzy z nas oprócz studiów jeszcze pracują i dlatego taka formuła wydaje się nam najodpowiedniejsza. Jak wyglądają spotkania Koła Naukowego Astronomów? Krzysztof : Zazwyczaj nasze spotkania rozpoczynamy od wykładu dr Janusza Krywulta ,opiekuna naszego koła, który

dzieli się z nami swoją wiedzą i przygotowuje nas do tego , abyśmy wkrótce mogli sami pisać referaty i przygotowywać prezentacje na tematy związane z astronomią. Później zazwyczaj jest czas na rozmowę i wymianę uwag. Jakim sprzętem dysponujecie? Krzysztof: Nasz Uniwersytet posiada Obserwatorium Astronomiczne i Planetarium , z którego jako członkowie Kwazaru możemy korzystać . Głównym przyrządem umożliwiającym obserwację jest teleskop o średnicy obiektywu 35 cm. Planetarium służy natomiast do pokazów sztucznego nieba, które umożliwia ,,widzom ” zapoznanie się z nocnym niebem. Jakie korzyści płyną z przynależności do Kwazaru? Katarzyna : Przed wszystkim pogłębianie wiedzy z interesującej nas dziedziny nauki, w przyjemny i ,,lekki” sposób. Poza tym warto należeć do Kwazaru, choćby ze względu na miłą atmosferę wśród bardzo sympatycznych ludzi. Jakie warunki należy spełnić , żeby wstąpić do Kwazaru? Krzysztof : Nie trzeba spełniać żadnych szczególnych warunków, wystarczy chcieć i interesować się astronomią! Kinga Lipska

Obserwatorium Astronomiczne - Galeria UJK, strona Zakładu Astrofizyki


LISTOPAD 2013

>STUDIA<

Biblioteka na miarę XXI w. -Duma Uniwersytetu Jana Kochanowskiego

Dzięki realizacji projektu rozbudowy Campusu, Uniwersytet Jana Kochanowskiego

uruchomił nowoczesną Bibliotekę Uniwersytecką UJK. Mieści się ona przy ulicy Świętokrzyskiej 21 E, w gmachu wybudowanym na terenie „B” Campusu uczelnianego.

(1.a)Nowoczesny budynek charakteryzuje ciekawa architektura. Frontową część budynku zdobią kolorowe płyty w kształcie prostokątów, które mają symbolizować książki ustawione na

(1.b)Dzięki swej oryginalności gmach został mianowany najlepszym obiektem użyteczności publicznej, zdobywając główną nagrodę w trzeciej edycji konkursu „ Złoty Żuraw” 2012. 11


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

(2).Przy wejściu głównym, po prawej stronie rzuca się w oczy automat, przypominający bankomat. Jego przeznaczenie jednak jest zupełnie inne. Jest to samoobsługowa, automatyczna wrzutnia zewnętrzna, umożliwiająca zwrot książek przez czytelników o dowolnej porze. Jest ona czynna 24 godziny na dobę.

(3.) i (4). Na parterze, naprzeciw wejścia znajduje się Informatorium, gdzie, jak sama nazwa wskazuje można zaczerpnąć informacji. Odbywa się tu także darmowa rejestracja studentów co ciekawenie tylko UJK ale i wszystkich kielceckich uczelni. Można tu także wyrobić kartę upoważniającą do korzystania z wolnego dostępu, czyli asortymentu, czytelni oraz wypożyczalni.

12


LISTOPAD 2013

>STUDIA<

(5.) i (6.) Na parterze odbywają się również zajęcia seminaryjne w specjalnie przeznaczonej do tego Sali oraz konferencje na dużej auli.

13


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

(7.), (8.), (9.)Piętro pierwsze zawiera strefę wolnego dostępu do wydawnictw zwartych (krótko mówiąc- książek) z 2- kondygnacyjną czytelnią ogólną, która posiada 118 miejsc.

14


LISTOPAD 2013

>STUDIA< (10.)W wolnym dostępie są pozycje najnowsze i najbardziej poszukiwane. Do dyspozycji czytelników jest ponad 45 tys. oznakowanych książek.

(11.)Biblioteka udostępnia piśmiennictwo w formie elektronicznej. Przeznaczone są do tego specjalne stanowiska komputerowe. Łatwo i szybko można odnaleźć to, co nas w danej chwili

15


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

(12.), (13.) Znajduje się tu także sala wystawowa (Galeria Uniwersytecka). Obecnie przedstawia ona program Regionalnego Centrum Wolontariatu w Kielcach. Galeria zachęca studentów do brania udziału w różnych akcjach (również charytatywnych) oraz przedstawia projekty młodych twórców.

Na pierwszym piętrze znajdziemy również specjalistyczną czytelnię dla osób z dysfunkcją wzroku oraz katalog elektroniczny. 16


LISTOPAD 2013

>STUDIA<

(14.)Na drugim piętrze w holu przed wejściem do czytelni mieszczą się tradycyjne alfabetyczne katalogi kartkowe, które „odstają” od mobilnych rozwiązań biblioteki, ale kojarzą się z tradycyjną czytelnią.

(15.)Czytelnik może tu również skorzystać ze zbiorów w czytelni na antresoli, która zmieści na raz 36 osób i z której widać czytelnię ogólną.

Znajduje się tu wolny dostęp do wydawnictw ciągłych, w którym znajdziemy około 1700 tytułów czasopism naukowych i popularnonaukowych polskich i zagranicznych. 17


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

Głównym aspektem mojej wyprawy jest nowoczesny sprzęt w bibliotece.

(16)Czytelnicy mają dostęp do 57 stanowisk komputerowych z podłączeniem do szybkiego, szerokopasmowego Internetu oraz z dostępem do bibliotecznego katalogu online. Dla osób, które wolą korzystać z własnych mobilnych urządzeń dostępna jest sieć Wi-Fi.

(17.) Będąc na miejscu skorzystałam z ekologicznego skanera. Urządzenie samodzielnie i szybko kopiuje potrzebne materiały i zapisuje je na własnym pendrivie. Ten pomysł zdecydowanie przypadł mi do gustu, korzysta z niego bardzo wiele osób.

18


LISTOPAD 2013

>STUDIA<

(18.)Na 1 piętrze natknęłam się również na urządzenie o nazwie „selfcheck”. Ma ono umożliwić samodzielne wypożyczanie książek, niestety nie miałam możliwości przetestowania selfcheck’a ponieważ obecnie nie funkcjonuje z powodu błędu systemowego.

(19.)Zwróciłam uwagę, że mimo nowoczesnej architektury, w budynku znajdują się rośliny, dzięki czemu wnętrza nie nabierają surowego charakteru. Przed gmachem posadzono nawet lipę, która ma symbolizować twórczość Jana Kochanowskiego, oczywiście ze względu na jego

19


>STUDIA<

LISTOPAD 2013

Warto wspomnieć również o tym, że Biblioteka Uniwersytecka jest miejscem przyjaznym dla osób niepełnosprawnych. Korytarze i pomieszczenia są przystosowane do poruszania się na wózkach, drzwi otwierane są automatycznie a przede wszystkim zamontowano windy z kabinami dostosowanymi dla osób niewidomych oraz poruszających się na wózkach.

Za pomoc w realizacji mojego artykułu chciałam serdecznie podziękować dr. Grażynie Gulińskiej, która chętnie oprowadziła mnie po budynku biblioteki i udzieliła niezbędnych informacji. (20.) Karina Mech

20


LISTOPAD 2013

>STUDIA<

Oświadczenie 1

W związku z publikacją w miesięczniku internetowym 21D (paź-

dziernik br.) artykułu pt. ,,Budapeszt, kulturalna ruina’’ chciałbym przeprosić za tekst, który jest plagiatem.. Nie wiem co było powodem mojej bezmyślności ale wydaje mi się, że głupota, która wygrała ze mną w tym przypadku. Moje lenistwo też tu się odezwało w dużej mierze. Z całą zaistniałą sytuację pragnę przeprosić zespół redakcyjny portali internetowych : budapeszt.sasiedzi.pl, budapeszt.miasta.org. pl, wikipedia.org/wiki/Budapeszt, www.budapeszt.com.pl oraz Panią dr Jolantę Dzierżyńską i cały zespół gazetki studenckiej 21D . Wiem, że trudno będzie odbudować zaufanie pomiędzy mną a Wami, ale będę próbował i zrobię wszystko żeby tak się stało. Paweł Woś

Oświadczenie 2

W związku z artykułem pt. „Życie się nie opłaca” w ostatnim nu-

merze gazety „21D” z 08.11.2013 chciałam wyjaśnić swój niedorzeczny błąd, jakim było opublikowanie pracy w wersji, która była kopią artykułu internetowego innej osoby. Podpisanie się pod czyjąś ciężką pracą jest najgorszym z błędów dziennikarskich i należy się go strzec. Niestety nie jestem w stanie naprawić swojego błędu ponieważ nie cofnę już czasu, pragnę jedynie przeprosić czytelników, cały zespół redakcyjny, autorów artykułów z których zaczerpnięte były informacje oraz Dr. J. Dzierżyńską jako wydawcę a jednocześnie podziękować za szansę zrealizowania artykułu do najnowszej gazety. Poświadczam, że błędu tego więcej nie popełnię i nie zawiodę Państwa zaufania. Karina Mech

21


fot. Renata Hara

>KIELCE<

LISTOPAD 2013

Ulicami wędrują książki P

„ rzeprowadzamy BWA” – taką nazwę otrzymała akcja, która miała miejsce w Kielcach 9. listopada. Już od godziny 11. wzdłuż trasy od starej siedziby Biura Wystaw Artystycznych, która mieściła się przy ul. Leśnej do nowej- przy ul. Kapitulnej ustawiło się wiele osób, które dowiedziały się o wydarzeniu z mediów. Akcja polegała na podawaniu książek z rąk do rąk- w ten sposób uczestnicy przenieśli około 3 tys. woluminów. Przez ponad dwie godziny wolontariusze wyposażeni w białe rękawiczki zapraszali do wzięcia udziału w wydarzeniu przechodniów. Kiedy ludzie ustawili się w poprzek ulubionej ulicy spacerowej Kielczan- popularnej Sienkiewki, zainteresowanie znacznie się wzmogło. Dzieci, młodzież, osoby starsze- wszyscy bardzo pozytywnie zareagowali na taką metodę promowania nie tylko czytelnictwa, ale przede wszystkim BWA. -Pomysł tej akcji wyszedł od artysty Krzysztofa Piotrowskiego. W akcji wzięło udział ponad 150 osób. Byliśmy pozytywnie zaskoczeni frekwencją. Zabrakło nam nawet rękawiczek- powiedziała dyrektor BWA Stanisława Zacharko. 22

Wolontariusze nie tylko jako pierwsi mogli zobaczyć nową siedzibę galerii, ale także otrzymali imienny karnet, który umożliwia im udział we wszystkich wystawach organizowanych w BWA przez cały rok.

-To był świetny pomysł. Jesteśmy tu razem, integrujemy się i możemy zrobić coś dla takiej instytucji jak Biuro Wystaw Artystycznych- komentowali uczestnicy wydarzenia. Renata Hara

fot. Renata Hara


źródło: www.google.com

LISTOPAD 2013

>KIELCE<

Pasja przepisem na sukces Rozmowa z Kamilem Kubickim i Marcinem Sadko, właścicielami kieleckiej Agencji Reklamowo -Artystycznej Pro Art Duet.

H

istoria przyjaciół, którzy zaczynali od malowania płotów po występ w chórze Piotra Rubika. Historia, która jest inspiracją dla wielu młodych ludzi. Historia, która pokazuje nam jak wielkie znaczenie mają takie słowa jak: przyjaźń, uczciwość i pokora. Kamil i Marcin opowiedzą nam jak zaczynała się ich przygoda z pracą, która jest teraz ich pasją i źródłem utrzymania.

Od kiedy istnieje wasza fir- waniu udało się. ma? K: Praca w poprzedniej firmie M: Dokładnie od grudnia ze- wiele nas nauczyła, otworzyła szłego roku. Jesteśmy bardzo nam oczy na to jakimi osobami młodą firmą na rynku, jednak nie chcemy być, pokazała nam dość prężnie się rozwijamy z jak chcemy pracować i jak muczego jesteśmy zadowoleni, po- simy wykonywać swoją pracę. nieważ w chwili kiedy otwieraliśmy naszą agencję nie sądzili- Czym dokładnie się zajmuśmy, że zajdziemy aż tak daleko. jecie? Skąd pomysł na założenie agencji artystyczno-reklamowej? M: Pomysł wziął się stąd, że wraz z moim wspólnikiem pracowaliśmy w podobnej firmie. Niestety ludzie zarządzający ową agencją byli skrajnie nieodpowiedzialni. W pewnym momencie zaczęło nam to bardzo przeszkadzać i doszliśmy do wniosku, że chcemy otworzyć własną firmę. Oczywiście do realizacji celu była długa droga, ale dzięki naszemu zaangażo-

wami technicznymi i księgowymi, natomiast Marcin całą inną otoczką czyli spinaniem tego w jedną całość. Czy agencja reklamowo -artystyczna sprawdza się w tak małym mieście jak Kielce?

M: Takich agencji jest w Kielcach dużo, jednak niektóre z M: Zajmujemy się organizacją tych firm robią tak zwane imkoncertów od strony artystycz- prezy „krzaki”. To znaczy że jest nej i od strony technicznej. Na- agencja, która organizuje kongłaśniamy wszelkiego rodza- cert w danym miejscu. Jest reju imprezy a co najważniejsze klama, są bilety, plakaty, ludzie sprowadzamy artystów na sce- przychodzą, po czym okazuje ny, bez których dana impreza się że występ się nie odbędzie. oczywiście by się nie odbyła. Takich agencji nikt nie weryfikuje, nie sprawdza czy mogą Dodatkowo zajmujemy się one działać. Jednym słowem kompleksową organizacja ktoś bierze za to pieniądze i eventów, festynów i imprez ucieka. Takich firm w Kielcach sportowych. niestety jest kilka. Są jednak też dobre agencje, które są bardzo K: Oczywiście dzielimy się obo- cenione w całej Polsce. wiązkami. Ja zajmuję się spra23


>KIELCE< Jak duża jest konkurencja?

LISTOPAD 2013 zorganizowaną w tej galerii, był świetny koncert Zbigniewa Wodeckiego, który odbił się dużym echem.

źródło: www.google.pl

M: Konkurencja jest duża i naprawdę bardzo ciężko się przebić. Trzeba być kreatywnym żeby zaistnieć i osiągać sukcesy. K: Organizujemy też dużo festynów w okolicznych miejK: Można powiedzieć, że my scowościach, między innymi mamy trochę łatwiej ponieważ ostatnio, otwarcie kompleksu jesteśmy jedyną firmą w Kiel- sportowego w Mniowie. W najcach, która zajmuje się nagła- bliższym czasie, aranżować bęśnianiem imprez i sprowadza- dziemy koncert Janusza Radka niem gwiazd na scenę. Nasze w Chęcinach. Oprócz koncertów konkurencyjne firmy zajmują i festynów, organizujemy też się albo jednym albo drugim. imprezy sportowe. Naszym auDlatego, jeżeli dana instytucja torskim pomysłem jest również organizuje imprezę woli wyna- festiwal taneczny pt. „Baila jąć nas i mieć te wszystkie usłu- baila”. Ludzie z całej Polski zagi w pakiecie, niż wynajmować pisują się i przez dwa dni uczą kilka firm, co wiąże się oczy- się tańczyć. W tym roku odbyła wiście z większymi kosztami. się pierwsza edycja, uważamy Dlatego to my jesteśmy konku- że cieszyła się sporym zainterencyjni, ponieważ aranżujemy resowaniem, ponieważ zapisało imprezy kompleksowo, od a do się ponad 200 osób. Miało to z. miejsce w Grand Hotel, dawnych Łysogórach. Oprócz nauki Jakich imprez organizuje- tańca imprezę poszerzyliśmy cie najwięcej? o występy artystyczne. Mianowicie, był Piotr Rostecki, znaM: W tym momencie współpra- ny gitarzysta kielecki i finalista cujemy z Galerią Korona i tam programu „Must be the music”. właśnie organizujemy najwięcej Chwilę humoru zapewnił kaimprez. Ostatnio nagłaśniali- baret Czwarta Fala oraz swoją śmy Chór Kombatantów Wojen- obecnością zaszczyciła nas Launych, który okazał się bardzo rencja Nowacka, która grała na wdzięcznym koncertem. Nato- skrzypcach. Atrakcji było wiele miast naszą pierwsza imprezą i tym samym zapraszamy ser-

24

decznie do kolejnej edycji. Czy uważacie że agencje reklamowe rzeczywiście są potrzebne? K: Jak najbardziej są potrzebne. Mało osób posiada wiedzę, dzięki której można zorganizować naprawdę duże widowisko. Głównie chodzi tu o sprawy techniczne, innymi słowy nagłośnienie, oświetlenie. Do tego potrzebny jest profesjonalny sprzęt. Również artyści wolą współpracować z agencjami aniżeli bezpośrednio z dana instytucją. W jaki sposób promujecie swoje usługi i budujecie markę firmy? M: Najważniejszy jest marketing szeptany, czyli z ucha do ucha, z ust do ust. To znaczy, że jeśli zrobimy dobra imprezę, która odbije się dużym echem, wszyscy będą o tym mówić, firmy chętnie będą nas wynajmować i polecać. Ostatnio dostaliśmy propozycje od Stowarzyszenia Nauczycieli Muzyki, że jeżeli założymy stronę internetową to będą polecać nas na całą Polskę. Bardzo nas to zmotywowało do pracy i oczywiście ucieszyło, ponieważ zro-


biliśmy dla tego Stowarzyszenia dwie imprezy a oferta jaką nam złożyli świadczy o tym, iż byli zadowoleni z efektów naszej pracy. Po roku czasu zainwestowaliśmy w stronę internetową firmy, co bardzo się opłacało i jest fenomenem, dlatego że przez rok działaliśmy tylko na marketingu szeptanym, a pomimo to zorganizowaliśmy ponad 50 imprez. Jak na małą agencję, która istnieje na rynku rok czasu, jest to świetny wynik.

>KIELCE< najważniejsza nie jest umowa pisana, lecz słowna, czyli tak zwana dżentelmeńska. Jeżeli coś powiemy, to tak staramy się to robić i tak to robimy. Jaki będzie następny krok w rozwoju waszej firmy?

K: Tak jak mój wspólnik wspomniał, zainwestowaliśmy ostatnio spore pieniądze w sprzęt. Chcemy też sięgnąć innych rodzajów imprez poza koncertami, festynami i wszelkimi eventami. Naszą ambicją jest K: Zainwestowaliśmy również również poszerzyć działalność w nowy sprzęt. Nasze pierwsze na całą Polskę. instrumentarium pochodziło z różnego rodzaju dotacji, nato- M: Powoli zaczynamy istnieć, miast teraz zainwestowaliśmy jest to dla nas duży sukces, już swoje pieniądze a mianowi- ponieważ kiedy otwieraliśmy cie prawie sto tysięcy złotych. agencję niecały rok temu, nie Widzę że to nie jest dla was tyl- przypuszczaliśmy, że będzie ko praca przynosząca zyski ale ona się tak prężnie rozwijać. również pasja. A czym zajmowaliście się przed założeniem agencji? M: Oczywiście, to jest nasze hobby! Trzeba dawać z siebie K: Pracowaliśmy w innych podwieście procent. To nie jest dobnych firmach, gdzie między praca od siódmej do piętnastej, innymi poznaliśmy się z Margdzie przychodzę, patrzę na ze- cinem. Wcześniej byłem też garek, zostało jeszcze piętnaście przedstawicielem handlowym, minut więc zdążę umyć kubek. a tak naprawdę zaczynałem od Nie, tutaj trzeba być dostępnym malowania płotów. Czasami przez dwadzieścia cztery godzi- bywa tak, że aby odnaleźć tę ny na dobę. Założyliśmy tą fir- właściwą drogę w życiu, trzeba mę przede wszystkim dlatego, pokonać liczne przeszkody i w że lubimy to robić, to nam się moim przypadku tak to wygląpodoba i chcemy to robić! Jak- dało. by przyszło nam nie spać i pięćdziesiąt sześć godzin, to pewnie M: Moją drugą profesją są mebyśmy nie spali tylko robili. dia, a mianowicie praca w radiu. Od kilku lat pracuję dla A jaka musi być „dobra” kieleckiego Radia Plus. Natoagencja reklamowa? miast moją główną pasją jest muzyka, którą zajmuję się od K: Dobra agencja musi być młodych lat. Jako mały chłopiec przede wszystkim szczera i uczęszczałem do szkoły muuczciwa. Na rynku znajduje się zycznej gdzie zrobiłem pierwszy mnóstwo agencji, ale mało jest stopień szkoły muzycznej a nasolidnych i wiarygodnych. Dla stępnie dostałem się na studia, mnie i dla mojego wspólnika również muzyczne. W między

czasie zrobiłem studium gitary klasycznej a na pierwszym roku studiów dostałem się do chóru Rubika, gdzie śpiewałem pięć lat. Poznałem tam Janusza Fryca, menadżera Piotra Rubika, który zaraził mnie organizacją imprez. To on zmotywował mnie do tego, aby pójść na studia podyplomowe gdzie zrobiłem menadżera kultury. Jaka jest wasza recepta na sukces? M: Ja mam przesłanie dla młodych i ambitnych osób. Jeżeli jest coś, co was interesuje, co jest waszą pasją, nie rezygnujcie z tego! Bierzcie los w swoje ręce, walczcie o to, by robić w życiu to co kochacie i to co was pociąga. Jeśli wy o to nie zawalczycie, nikt za was tego nie zrobi. To jest właśnie nasz przepis na sukces. Dziękuję bardzo za rozmowę! Natalia Kantorowicz

źródło: www.google.pl

LISTOPAD 2013

25


>KIELCE<

LISTOPAD 2013

Smok Wawelski na kieleckim dworcu D

worzec PKP w Kielcach to niewątpliwie jedno z ważniejszych miejsc w mieście. Nie z powodów historycznych czy majątkowych, lecz z innej, prostej przyczyny – codziennie przewijają się tam setki ludzi. Są to nie tylko kielczanie, ale również mieszkańcy innych polskich miast, którzy przyjechali do stolicy województwa świętokrzyskiego, lub są też przejazdem. Mogłoby się wydawać, że kieleckiej stacji kolejowej nic nie brakuje. Umiejscowienie w samym centrum miasta, rewelacyjna komunikacja miejska, piękny odbudowany pomnik Niepodległości tuż przed wejściem głównym. A jednak. Z rozmów przeprowadzonych z przypadkowymi mieszkańcami Kielc, można było wywnioskować, iż większość nie przepada lub wręcz wstydzi się dworca PKP. Dlaczego? Postanowiłam wybrać się na małą wycieczkę i to sprawdzić. Aby dostać się na główną halę, należy udać się podziemnym przejściem, który sam w sobie daje przedsmak tego, co czeka nas na górze. Wchodząc schodami, napotkałam się na panią sprzątającą dworzec. Jak się dowiedziałam, kobieta sprząta tam od 13 lat, aczkolwiek samo miejsce według niej do najprzyjemniejszych nie należy. – Wielokrotnie mnie zaczepiano, wyśmiewano. Różne typy się tutaj kręcą, więc ja się nie dziwię, że mało ludzi chce tutaj przesiadywać. – powiedziała kobieta. Główna hala dworcowa świeciła pustkami. Udałam się więc na 26

dalszy wywiad środowiskowy, aby dowiedzieć się dlaczego tak się dzieje. Zaczęłam od kasjerek sprzedających bilety kolejowe, gdyż one wydawały się być najlepszymi i najbardziej obiektywnymi osobami, które mogły kielecki dworzec ocenić. Obie z podobnym stażem, opowiedziały o swoich wieloletnich obserwacjach. - Powiem jedno, z roku na rok jest coraz gorzej. Odkąd tutaj pracuje – a to już z dwadzieścia parę lat będzie, na tym dworcu nie zmieniło się nic. No może poza jednym sklepem. Dziado-

fot. Gabriela Szczepanik

stwo. – powiedziała pani Danuta. – Tak jak mówiła koleżanka. Ten dworzec to wstyd. Nic tutaj nie robią. Postanowiłam zapytać o zdanie inne osoby pracujące na hali dworcowej. – Sprzedaje tutaj gazety już kilka lat. Pomimo, że nie mam konkurencji, bo z naprzeciwka zwinęli interes, bo im się tutaj sprzedawać nie opłacało, to i tak nie mogę narzekać na zbyt dużą ilość klientów. Mało osób zagląda na hale dworcową, no chyba, że muszą kupić bilet. Ale raczej nie zostają tutaj, żeby na-


pić się kawy czy coś zjeść – powiedział sprzedawca saloniku prasowego. Nawiązując do gastronomii – czy można zjeść ciepły posiłek na dworcu? O to zapytałam panią w barze szybkiej obsługi. – No mamy frytki, hamburgery, zupki z torebek, herbatę, kawę, ale nie mam tutaj zbyt dużego ruchu. Ludzie chyba mają tak dość podróży w pociągu, nie chcą jeść na dworcu – powiedziała pracująca tam kobieta. – Nie ma dużo ludzi, ale to nie tylko w Kielcach tak jest. Podróżni wolą wyjść na miasto i coś tam zjeść a nie siedzieć na hali. Ale taki szybki bar, mnie się opłaca tutaj prowadzić, bo jak widać, nie mam konkurencji – dodała z uśmiechem. Faktycznie, sporo prawdy w tym jest. Kolejnym argumentem przemawiającym na niekorzyść dworca, to jego zagospodarowanie, a raczej jego brak. Dookoła jest mnóstwo świecących pustkami lokali, które na dobrą sprawę, aż się proszą o kawiarnię, mini salonik gier czy chociażby jakiś sklepik spożywczy. Umiejscowienie bardzo korzystne – samo centrum miasta, więc, teoretycznie idealne miejsce na własny biznes. W czym więc problem? Postanowiłam zaczerpnąć opinii najważniejszych sędziów – podróżnych. Pani Barbara pochodząca z Warszawy powiedziała – Jestem tutaj dzisiaj przejazdem, aczkolwiek znam Kielce i ten dworzec, bo dosyć często na nim jestem, ale co ja mogę o nim powiedzieć? Pusty jakiś taki, zaniedbany, nic się nie dzieje. Szkoda. - Dworzec taki sobie, a perony jeszcze gorsze. Niby stolica województwa a takie zacofanie. Wstyd – dodał mieszkaniec

>KIELCE<

fot. Gabriela Szczepanik

LISTOPAD 2013

Sandomierza. Pani Marta, studentka z Krakowa na pytanie ,,Co jej się najbardziej podoba na kieleckim dworcu?” odpowiedziała z uśmiechem na twarzy – Smok. Faktycznie. Udając się na piętro, moim oczom ukazała się potężna smocza głowa, która jak się okazało jest pozostałością po salonie gier, który znajdował się na piętrze a po którym, poza smokiem, nie ma już śladu. – Ta góra to kiedyś, służyła do tego, żeby mogli tam sobie pójść podróżni, że niby jakby miejsca do siedzenia było na dole, to można sobie odpocząć na pięterku, ale jak pani widzi, ławek wolnych tutaj, na głównej hali nie brakuje. Ludzie nie lubią tutaj siedzieć. Ponuro, nieprzyjemnie i śmierdzi. To już lepiej spocząć na peronie. – opowiedział 70 – letni pan Józef, mieszkaniec Kielc. Na sam koniec udało mi się znaleźć kogoś, kto z pełnym entuzjazmem wypowiedział się o kieleckim dworcu

kolejowym. – Dobre miejsce, ciepło, ludzi poznać ciekawych i mam się gdzie przespać, chociaż często gonią. Ale jakiego mamy smoka wawelskiego, fajnego. – powiedział z u ś m i e c h e m pan Stanisław bezdomny. Jak widać, Dworzec PKP w Kielcach nie cieszy się zbyt dobrą opinią zarówno wśród gości jak i wśród mieszkańców. Być może jest to sygnał i odpowiedni moment dla władz miasta, aby zdecydować się na solidny remont, lub na zaoferowanie ludziom zmęczonym po podróży, albo tym, których ta podróż czeka, lepszej oferty gastronomicznej czy też rozrywkowej. Tak, jak to bywa w innych polskich miastach, chociażby we Wrocławiu, Łodzi, Warszawie czy Krakowie. Co prawda smoka wawelskiego już mamy, ale to chyba nie wystarczy. Gabriela Szczepanik

27


>KIELCE<

LISTOPAD 2013

Źródło: http://www.google.pl

Święta, święta... ... a PRZED świętami? J

ak mówi stare, polskie powiedzenie „święta, święta i po świętach”. Boże Narodzenie to magiczny czas, który niestety jak wszystko co w życiu dobre, szybko przemija. Handlowcy jednak jak co roku nie zawiedli i zadbali o to by przedłużyć te wyjątkowe chwile, a mieszkańcy Kielc mogą poczuć magię świąt wyjątkowo Wczoraj znicze a dziś...bombki Jeszcze kilkanaście dni temu pogrążeni w zadumie ludzie wertowali sklepowe półki w poszukiwaniu zniczy, wieńców i kwiatów na groby swoich bliskich. Zdążyło upłynąć zaledwie kilka dni a w sklepach widać już bogato zdobione choinki, błyszczące pudełka obwiązane wielkimi kokardami, czy plakaty z wizerunkiem doskonale znanego wszystkim pana w czerwonym kostiumie z workiem pełnym prezentów. Specjaliści od marketingu dają do zrozumienia : mimo iż mamy listopad, czas zacząć poważnie myśleć o bożonarodzeniowych zakupach! Dlaczego tak wcześnie? Jak mówi ekonomistka

Fot. Agnieszka Paluch

28

Magdalena Cupicha. - Wszystko to oddziałuje na ludzką psychikę. Jeśli już na miesiąc przed świętami oswoimy się z myślą o czekających nas wydatkach, łatwiej będzie nam wydawać pieniądze. To doskonale zaplanowane chwyty marketingowe. Dlatego też sklepowe witryny kuszą świątecznymi drzewkami, sztucznym śniegiem, bombkami, gwiazdkami, a wszystko po to aby zagrać na uczuciach klientów i przyciągnąć uwagę jak największej liczby osób. -W listopadzie i grudniu skupiamy się przede wszystkim na handlu. Sklepy przeżywają oblężenie więc pracownicy odstawiają inne obowiązki na drugi

plan. Liczą się wyniki sprzedaży – powiedziała kierowniczka salonu Cropp Town w galerii ECHO, Magdalena Prusicka. W centrach handlowych tłumy, a w kościołach? W tradycji chrześcijańskiej Boże Narodzenie to święto upamiętniające narodziny Jezusa Chrystusa. Jedno z najważniejszych uroczystości liturgicznych. Z roku na rok staje się to święto coraz bardziej komercyjne. Ludzie zapominają o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi. Skupiają się głównie na całej towarzyszącej świętom otoczce. Jak komentuje siostra zakonna Edyta Sztaba : Zbliża się Adwent – czas radosnego oczekiwania i przygotowywania ale podkreślam – duchowego. Zakupy nie mogą być dla nas ważniejsze od Boga. Nie dopuszczajmy się grzechu chciwości. Ludzie zbyt często skupiają się na rzeczach tak naprawdę nieistotnych. Nie dajmy się opętać zakupowemu szaleństwu. Jeśli ktoś naprawdę wierzy, ten wyjątkowy czas powinien spędzać w kościele, a nie galerii handlowej. Mimo to, zamiast oczyszczenia duchowego – generalne czyszczenie domów. Dwanaście tra-


dycyjnych potraw zastępują coraz bardziej wymyślne dania, by tylko zaimponować gościom. Choinka przestaje być swoistym symbolem świąt, raczej zasobności portfela. Prezenty nie są już symboliczne, nie dziwi fakt, iż 8-latek pod choinkę dostaje najnowszego iPhona czy nowy komputer. Sprawia to, że w nowym już roku czkawką odbija się nie tylko obfitość wigilijnego stołu, ale też … wysokość kredytu. Za wcześnie? Na temat bożonarodzeniowej atmosfery, dającej się we znaki już w listopadzie, pojawiają się sprzeczne opinie. Jednym się to podoba, innym niekoniecznie. Jak mówi kierownik sklepu odzieżowego Puma, mieszczą-

>KIELCE< cego się w kieleckiej galerii Korona - Paweł Koseła : Mimo, iż da się zauważyć, że niektóre sklepy w galerii zaczynają już żyć świętami, nasza firma nie

praktykuje takich zwyczajów. Jedynym świątecznym akcentem jaki wprowadziliśmy jest spakowanie zakupów w formie gwiazdkowego prezentu.

fot. Agnieszka Paluch

LISTOPAD 2013

A co o tak wczesnym rozpoczęciu świątecznej kampanii sądzą mieszkańcy Kielc? Piotr, 21 lat Moim zdaniem to za wcześnie. Świąteczną atmosferę zaczynam czuć dopiero około 6 grudnia, w Mikołajki, kiedy do świąt zostają zaledwie dwa tygodnie.

Jakub, 20 lat A ja nie mam nic przeciwko. Sklepy prezentują swoją świąteczną ofertę, przez co mamy więcej czasu na wybór prezentów dla bliskich. Nie lubię zostawiać wszystkiego na ostatnią chwilę. Poza tym taki klimat przypomina, że niebawem czas wolny od zajęć na uczelni, co od razu poprawia mi humor. Anna, 25 lat Mimo tego, iż jestem zakupoholiczką, uważam, że na wszystko przychodzi odpowiednia pora. Listopad bardziej kojarzy mi się ze świętem zmarłych, niż Mikołajem czy choinką. Mimo, iż za oknami piękna, złota polska jesień, galerie handlowe wabią iście świątecznym nastrojem. Klimatyczna muzyka, konkursy, promocje, świąteczne dekoracje – to wszystko sprawia, że ludziom z łatwością przychodzi opróżnianie portfeli. Jednak nawet w przedświątecznym szale należy pamiętać o umiarze i rozsądku. Agnieszka Paluch 29


>KIELCE<

LISTOPAD 2013

Kielczanie czekają na Marszałka K

fot. Emilia Martyniuk

Autorem projektu jest rzeźbiarz Paweł Pietrusiński, który asystował przy budowie postumentu Henryka Sienkiewicza, stojącego na kieleckim deptaku. Pomnik będzie przedstawiał marszałka Józefa Piłsudskiego siedzącego na kasztance. Stanie on na Placu Wolności między uniwersytetem a katedrą. -Według mnie to wspaniale, że Kielce się rozwijają. Nowe atrakcje przyciągną turystów, a przecież to bardzo ważne aby promować nasze miasto.- tak wypowiada się jeden z mieszkańców, i rzeczywiście będzie co podziwiać. Rzeźba wykonana zostanie z brązu, natomiast postument z granitu. Szacowany koszt to ok. 400 tys. zł. –Myślę, że ten pomnik to doskonały pomysł. Jego lokalizacja jest

30

fot. Emilia Martyniuk

olejny pomnik ozdobi centrum naszego miasta. Na Placu Wolności stanie pomnik Józefa Piłsudskiego. Odsłona rzeźby planowana jest na sierpień przyszłego roku.

świetna, uważam, że będzie to przyjemny widok dla oczu.-mówi jeden ze studentów drugiego roku Politechniki. Rzeźba marszałka będzie miała 3,5 m wysokości, a cały pomnik z postumentem - co najmniej 5,5 m. Odsłonięcie pomnika planowa-

ne jest na 12 sierpnia 2014 roku, jest to rocznica wkroczenia do Kielc Pierwszej Kampanii Kadrowej. Fundusze na pomnik zostały uzyskane ze sprzedaży cegiełek o wartości od 5 do 100 zł, oraz z datków sponsorów. Najwyższe datki zostaną nagrodzone miniaturką pomnika w skali 1:10. Nazwiska tych ofiarodawców lub nazwy ich firm, umieszczone zostaną na cokole rzeźby. Prace nadal trwają, a już planowane są kolejne zmiany na Placu Wolności. Zostaną otwarte tam ogródki piwne, bary, a cały teren ma sprzyjać wypoczynkowi. Dużym problemem jest parkowanie w tej części miasta, a rozwiązaniem byłoby wybudowanie parkingów, jednak koszty stanowią tu główny problem. Emilia Martyniuk


LISTOPAD 2013

>KIELCE<

fot. Aneta Gałecka

Ksiądz - zło w czystej postaci?

C

zy po ostatnich sytuacjach jakie pokazują media, frekwencja na lekcjach religii oraz wiernych na mszach zmieniła się? Czy afery związane z księżmi doprowadziły do pogorszenia frekwencji na lekcjach religii a także i w Kościele? Większość kapłanów ucierpiało poprzez ostatnie sytuacje. Społeczeństwo wrzuciło ich do jednego worka, wraz z pedofilami i gwałcicielami którzy sami o sobie mówili ”wysłannicy Boga”. Niektórzy rodzice boją się posyłać swoje dzieci, na lekcje religii. Myśl o tym, że osoba, która z pozoru daje dobry przykład i pokazuje dzieciom Boga, może zrobić krzywdę, przyprawia ich o dreszcze. Ostatnio tym głośniej zrobiło się na ten temat, ponieważ na światło dzienne została pokazana sylwetka ks. Gila. Media donosiły o wielu nagraniach i zdjęciach pornograficznych, wykrytych na komputerze kapłana. Kolejne ofiary przerwały milczenie.

Na księdza posypała się fala obelg. Wiele z nich było bardzo niecenzuralnych. Przez media został nazwany zwyrodnialcem, pedofilem. Przezwiska można by wymieniać godzinami. Fora internetowe zostały zasypane opiniami rozgoryczonych ludzi. „Ewa (188.146.66.***) 5 października, 8:46 Ks. Gil powinien Bogu dziękować, że żyje. Był taki ksiądz, w którego mieszkaniu esbecja zrobiła prowokację, podrzucając kompromitujące księdza materiały. Nazajutrz - po „odkryciu” - reżimowe media trąbiły o tym od rana do wieczora. Wkrótce po tej prowokacji księdza w bestialski sposób zamordowano. Dzisiaj jest Błogosławionym KK. Jest bardzo prawdopodobne, że ks. Gil stał się ofiarą gangów narkotyko-

wych powiązanych z wysoko postawionymi politykami Dominikany - świadczy o tym bezprecedensowa nagonka na tego księdza w mediach, które już wydały na niego wyrok - gdy tymczasem powinna obowiązywać zasada domniemania niewinności, dopóki nie ma wyroku sądowego.” „KO (77.254.215.***) 5 października, 2:39 Obejrzałem wywiad. Albo ten ksiądz jest niewinny albo jest znakomitym aktorem w co trudno mi uwierzyć.” (Komentarze zostały zaczerpnięte ze strony internetowej www.wpolityce.pl) Jednak czy takie sytuacje, powinny doprowadzić do upadku tak ważnej dla katolika instytucji ? Czy w ogóle afery zmie31


>KIELCE<

LISTOPAD 2013 zmieniła. Rodzice również nie poruszają tego tematu. Nie wykryłam u nich żadnego rodzaju lęku o swoje dzieci- mówi katechetka ucząca w ZSE im. M. Kopernika w Kielcach.

fot. Aneta Gałecka

Te wypowiedzi to dopiero jedna strona medalu. Po drugiej stoją rodzice, którzy decydują za swoje pociechy. A przynajmniej do osiągnięcia przez dzieci osiemnastego roku życia, kiedy to młodzież prawnie zaczyna decydować i odpowiadać za swoje czyny. -Dzieci jak każdy wie, są najcenniejszym skarbem, i każdy rodzic chciałby uchronić je przed niebezpieczeństwem. Jednak strachu nie ma, wiemy, że media wrzuciły księży do jednego worka z pedofilami. My jak najbardziej poślemy swoje dzieci na te lekcje. Nie można oceniać wszystkich jedną miarą. Chcemy wychowywać dzieci w wierze, a katechezy tylko i wyłącznie w tym pomogą- mówią Kasia i Damian Radek, młode małżeństwo, posiadające dwójkę dzieci. niły podejście społeczeństwa do samego Sanktuarium oraz przede wszystkim katechez, które pojawiają się w szkołach? -W Kościele nie zaszły zmiany. Osoby, które przychodziły na mszę robią to dalej. Jeżeli chodzi o lekcję religii, sam uczę w gimnazjum. Tutaj też nie zauważyłem zmian. Jedynie tak zwani w potocznym języku kozacy, czasami odezwą się na temat rozgłaszany w mediach, jednak są to wyjątki. Myślę, że jeżeli chodzi o liceum, to możliwe, że tam występuje większa zmiana, jednak to dlatego, że mając osiemnaście lat, uczniowie sami mogą decydować, czy chcą chodzić na lekcje religii.

32

Większość wychodzi z założenia, że skoro może mieć dwie godziny wolnego w tygodniu, to jaki jest sens siedzenia 45 minut na zajęciach. To bardziej od tego zależy mniejsza frekwencja – mówi ksiądz pełniący posługę kapłana w Kościele św. Józefa Robotnika w Kielcach. W szkołach naukę religii, prowadzą również osoby świeckie. Zamiast księży o tematach związanych z religią opowiadają katecheci i katechetki. W szkole nie widać żadnych zmian. Temat pedofilii nie tyle co jest tematem tabu, jednak po prostu nie został dotychczas poruszany. Frekwencja się nie

Strach przed księżmi nie jest tak duży jak pokazywały to media. Rodzice, nie widzą problemu posyłania dzieci na lekcję religii, naucyciele nie zauważyli zmian dotyczących frekwencji, w Kościele oraz w szkole. Jak wypowiadali się sami zainteresowani, to media najbardziej zamieszały w całej tej sprawie. Aneta Gałecka


>MISZ-MASZ< źródło: www.google.pl

LISTOPAD 2013

Nie masz facebooka? Tak bardzo nie istniejesz... C

hyba nikogo nie dziwi fakt, że w dobie Internetu niemal każdy korzysta z dostępu do sieci. Istotną rolę odgrywają portale społecznościowe, które dosłownie wchłaniają kolejnych użytkowników. Tak dzieje się w przypadku Facebooka. co aktualnie się dzieje. Trzeba jednak uważać, żeby nie zatracić się w tym wirtualnym świecie i zamiast pisać ze znajomymi on – line, lepiej się z nimi po prostu umówić na kawę. Joanna Boś

źródło: e-milosc.com

Na palcach jednej ręki potrafiłabym policzyć osoby z grona moich znajomych, które nie mają konta na fejsie. Posiadanie tam profilu jest obecnie tak powszechne, jak kotlet schabowy podczas niedzielnego obiadu. A skoro mowa o obiedzie, codziennie należy dodawać w postach, jakie posiłki się na niego składały. Najlepiej opatrzone fotką – przecież wszystkich to interesuje. Popularność Facebooka wiąże się bez wątpienia z faktem, że jest bezpłatny, zawiera w sobie chat, funpage, informacje o znajomych i przede wszystkim każdy może publikować na swoim

koncie zdjęcia i aktualności. A wiadomo, że ludzie są dociekliwi i lubią wiedzieć dużo o sobie nawzajem. Szukasz miłości? Koniecznie załóż konto na Facebooku. Nie zapomnij ustawić statutu związku i jaka płeć potencjalnego partnera cię interesuje. Brzmi trochę absurdalnie, ale to coraz powszechniejszy sposób nawiązania znajomości. Bo po co umawiać się do kina czy na spacer, skoro można wszystko załatwić przez Internet? Ale czy tak powinny wyglądać (e-) randki? Bez wątpienia należy z rozwagą korzystać z tego portalu społecznościowego. Jest on przedmiotem tworzenia wizerunku danej osoby czy firmy. Korzystanie z Facebooka potrafi uzależnić, nie jednokrotnie inwigilujemy bliskie nam osoby, nie zdając sobie z tego sprawy. Dla mnie przede wszystkim Facebook to świetny nośnik informacji. Dzięki możliwości tworzenia grup, łatwo jest się porozumieć ze znajomymi ze szkoły czy uczelni. Na bieżąco udostępniane są nowinki o koncertach, wydarzeniach kulturalnych, a przez prosty dostęp, np. w telefonie, w każdej chwili można dowiedzieć się,

33


źródło: http://www.apple.com/pl/

>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

i Moda na iPhona,

czyli potęga nadgryzionego jabłuszka

P

o 13 latach dominacji na podium Coca-Cola przegrała starcie tytanów.

Mowa oczywiście o rankingu najlepszych marek globalnych. Najnowszy raport Best Global Brands 2013 opublikowany przez Interbrand na pierwszym miejscu zamieścił prestiżową markę Apple. Technologiczny potentat swoim dochodem wyprzedził takie marki jak Google, Microsoft, Intel. Silną pozycję na rynku popularne „nadgryzione jabłuszko” zawdzięcza przede wszystkim świetnym kampaniom reklamowym. Kupując produkt Apple’a - telefon, tablet czy laptop płacimy nie tylko za pozyskany sprzęt. Wygórowana cena to gwarant prestiżu i elitarności, czy jednak idzie to w parze z dobrą specyfikacją sprzętu? Pan Marek, właściciel komisu telefonicznego zapytany o popularność tej marki tłumaczy: - Sprawa z iPhonami jest dosyć specyficzna. Dużo ludzi o nie pyta, jednak jest to dość kosztowny sprzęt. Wielokrotnie zdarza się że doradzam moim klientom telefony innych ma34

rek, które biją iPhony na głowę pod względem parametrów i możliwości, a jednocześnie są sporo tańsze. To jednak nie zniechęca potencjalnych klientów przed wyborem produktów Apple’a. Jak wynika z badania przeprowadzonego przez portal Gemius aż 23% Polaków korzysta z Internetu mobilnego za pomocą iPada. Na zdecydowany plus sprzętu Apple’a przemawia stosowany w nich innowacyjny wyświetlacz Retina który zapewnia użytkownikom grafikę w doskonałej rozdzielczości. Uwagę przyciąga również zastosowany system operacyjny – iOS reklamowany przez producentów jako bezkonkurencyjny i niezawodny. Klientów przekonuje również dostęp do aplikacji iTunes – rozbudowanego programu za pomocą którego można nie tylko posegregować czy nagrywać multimedia, ale też przeglądać, kupować i wypożyczać zasoby sieci.

Długo można by jeszcze wymieniać zalety i-produktów, trudno jednak pominąć jedną kwestię. Niemalże wszystkie oferowane przez Apple’a możliwości sprzętu znajdują obecnie swoje odzwierciedlenie w urządzeniach pozostałych marek. Zawsze to Apple jako pierwszy udostępnia swoim zwolennikom najnowsze rozwiązania umożliwiając najszybszy dostęp do nowych technologii. Żadna z konkurencyjnych marek nie gwarantuje też swoim odbiorcom prestiżu i unikalności jaką roztacza wokół siebie technologiczny magnat. Małgorzata Wojtasik


LISTOPAD 2013

>MISZ-MASZ<

Przychodzi baba do lekarza... Prawie na każdych d r z w i ac h prowad z ąc yc h do gabinetu lekarza internisty znajduje się wywieszka głosząca, że kobiety w ciąży i z małymi dziećmi są przyjmowane poza kolejnością. Niestety nie zawsze to prawo jest respektowane przez resztę społeczeństwa. Ludzie wychodzą z założenia, że skoro oni w tejże kolejce czekają już od godziny, to i taka ciężarna kobieta może sobie poczekać i gdzieś mają wiszącą na drzwiach ulotkę. Z takim zachowaniem ludzi spotkała się Kasia: - Przyszłam do lekarza, ponieważ byłam lekko przeziębiona, a w ciąży nie wolno lekceważyć żadnej infekcji. Po zarejestrowaniu się usiadłam wraz z moim pokaźnym już brzuchem na końcu kolejki. Lekarza w gabinecie jeszcze nie było, więc czekałam. Gdy lekarz przyszedł wstałam pełna nadziei, że wejdę od razu. Niestety myliłam się… Od razu zostałam spiorunowana spojrzeniami starszych babć i dziadków. Nawet kobieta kilka lat starsza ode mnie nie wykazała chęci przepuszczenia mnie. Starsi ludzie pod nosem skwito-

wali mnie jeszcze, że niby taka młoda, a na „krzywego” chciałam wejść. I tak, musiałam odsiedzieć swoje, czyli ponad godzinę. Niestety nie tylko ona została tak potraktowana. Iwona, która przyszła do lekarza z rocznym, gorączkującym dzieckiem, również nie mogła liczyć na jakiekolwiek ustępstwa. Dopiero, gdy lekarz usłyszał z gabinetu płacz chłopca, cofnął wchodzącego pacjenta i przywołał Iwonę z dzieckiem. - Gdyby nie to, że ten lekarz tak zareagował, to nie miałabym najmniejszej szansy na wcześniejsze wejście z dzieckiem. – mówi Iwona. Takie zachowanie ludzi może dziwić. Zwłaszcza, że gdyby większość z nich była na miejscu tych kobiet, pewnie oczekiwałaby jakiejś przychylności, ustępstwa. Jednak w naszym społeczeństwie trudno o coś takiego. Szczególnie wśród starszych ludzi. Myślą oni bowiem, że to im i tylko im należy ustępować miejsca w każdym możliwym miejscu. I nie ważne, czy jest się kobietą w ciąży, z małym, płaczącym dzieckiem, czy może nawet chłopakiem ze złamaną nogą bądź po prostu zmęczonym po ciężkim dniu na uczelni studentem. Ludzie powinni szanować prawa innych. A już na pewno w takim miejscu jak Ośrodek Zdrowia,

gdzie każdy przychodzi z jakąś bolączką, najczęściej fizyczną. Jedna z pielęgniarek z Ośrodka Zdrowia w Bukowie tak mówi o respektowaniu praw ciężarnych i kobiet z dziećmi do korzystania usług lekarskich bez kolejek: - Kobiety te, mimo nadanego im prawa, nie mogą z niego korzystać. Po prostu reszta społeczeństwa go nie respektuje. Nie chcą przepuszczać w kolejce kogokolwiek. Twierdzą, że nie po to czekali od rana, żeby teraz ktoś przyszedł na „gotowe”. Niestety taka jest mentalność ludzi. Szczególnie w tak małych miejscowościach jak nasza. Wychodzi na to, że po prostu przyszłe i teraźniejsze mamy powinny same upominać się o swoje. Może to pomoże, może niektórzy otrząsną się z letargu własnego egoizmu i zauważą, że są osoby, które znajdują się w gorszej sytuacji niż oni. Kobiety znów muszą wziąć sprawy w swoje ręce. Olga Goszczyńska źródło: http://www.apple.com/

źródło: http://www.apple.com/pl/

… a tu kolejka. I tak, jak przeciętna kobieta w takiej kolejce poczekać może, tak kobieta w ciąży, czy malutkim dzieckiem już niekoniecznie.

35


>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

Wsiąść do pociągu byle jakiego 19

36

Ktoś otwiera drzwi od przedziału, w którym siedzę sama. Najpierw uwagę przyciąga groźnie wyglądający pies, zaraz za nim wchodzi dwóch chłopaków. Jeden z rudym irokezem, podbitym okiem, niepełnym uzębieniem, w podartych spodniach, glanach i gitarą wsadzona w plecak. Jego kolega bez irokeza, również bez zębów i w brudnych i podartych spodniach. Rozsiadają się wygodnie oni na siedzeniach, pies bez kagańca na podłodze. Współtowarzysze przedstawili się jako Wojtek a ten z irokezem jako „Sid”. Szybko zaczynają rozmowę. Chętnie opowiadają o sobie. Między innymi o tym, że są z Katowic. Byli tam właściwie zameldowani. -Czyli mieszkacie w Katowicach? -W sumie nie do końca. Mieszkamy gdzie się da. Rozmawialiśmy o tym jak zarabiają na życie. Czuć od nich alkohol połączony wonią papierosów. Grą na obitej i obdrapanej gitarze z podartego plecaka zarabiają na jedzenie i alkohol a kiedy już nie mają pieniędzy to po prostu proszą byle kogo o parę groszy. Twierdzą, że śpią na dworcu, czasem pod mostem. Nie ukrywają, że jadą bez biletów. Z Katowic do Warszawy jadą już piąty dzień, przesiadając się z jednego pociągu do

drugiego, po tym oczywiście jak są z kolejnych wyrzucani. Opowiedzieli też historie psa rasy amstaff, który im towarzyszył. To suczka, którą maltretowano, głodzono i wystawiano do walk psów. Ciężko było w to wszystko uwierzyć, ale kiedy pokazali jej blizny i upiłowane zęby, nie było już wątpliwości. Ukradli ją a właściwie uratowali po jednej z imprez, na której grali. Z rozmowy wynikało, że „Sid” bierze za tydzień (26 października) ślub. Zapytał czy może zadzwonić z mojego telefonu do Kaśki – jego przyszłej żony. Podałam mu telefon. Zadzwonił kilka razy. Nie odebrała. Zaraz jednak dzwoni mi telefon. Kaśka odzwoniła. Dziewczyna była mocno zdenerwowana, swoje emocje wyrażała tak głośno, że słychać było każde jej słowo. - Gdzie Ty jesteś?! Miałeś być w poniedziałek!

Jej przyszły mąż nie przejął się jednak bardzo, odpowiedział: Kochanie będę jutro u Ciebie. Odezwę się później od kogoś innego, bo właśnie wysiadam z pociągu. Pa. -Bilety do kontroli- usłyszeliśmy nagle. Mężczyźni nie okazali zdenerwowania z powodu braku biletu czy obawą przed mandatem. Obyło się oczywiście bez żadnych konsekwencji. Wiedzieli nawet za ile mają kolejny pociąg w stronę Warszawy, rozkład znali na pamięć. Zebrali swoje rzeczy i pożegnali się. Dostali ode mnie wszystko, co miałam do jedzenia i wysiedli. Twierdzili ze żyjąc w ten sposób są szczęśliwsi niż nie jeden bogaty człowiek. Mimo ich specyficznego wyglądu i podejścia do życia okazali się być bardzo przyjaznymi ludźmi. Sabina Tutaj

źródło: www.google.pl

źródło: www.google.

października, czwartek. Podróż do Warszawy.


źródło: www.google.pl

LISTOPAD 2013

N

>MISZ-MASZ<

To nie śmiecie, to ludzie..

ajbardziej poniżają ich nieznajomi. Śmieją im się prosto w twarz, kierują w ich stronę wyzwiska i obelgi, niektórzy nawet biją. Oni muszą z tym żyć. Radzą sobie na różne sposoby. Przeważnie żebrzą. Jedni, by pić i nie myśleć, drudzy, by mieć na jedzenie. Część z nich próbuje pracować. Mowa o bezdomnych, ludziach, którzy tułają się z kąta w kąt i szukają miejsca, z którego nikt ich nie przepędzi. Kielce ul. Sienkiewicza, czwartek, godzina 18.30 Ciemno, ludzie, z powodu zimna szybkimi krokami przemieszczają ulice. Wśród nich dostrzec można starszego mężczyznę, który pocierając dłoń jedna o drugą ogrzewa skostniałe palce. W brudnych ubraniach, porwanych butach i z rozdartą reklamówką przywiązaną do pleców idzie w stronę Dworca PKP. Wchodzi do środka, podchodzi do ławeczki. Z siatki, którą miał na plecach wyciąga stary koc i kładzie się na ławce. To właśnie jego dom. Wszyscy przechodzą obok niego obojętnie, jakby w ogóle go nie zauważali. Kiedy jednak ktoś podchodzi do niego i proponuje mu, by skorzystał ze schroniska, odmawia. -Panie, tam kradną. Mają jakieś regulaminy. Trzeba mieć na wszystko pozwolenie. Czułbym się jak w więzieniu- tłumaczy. Nie chce powiedzieć skąd jest i jak się nazywa. Woli pozostać anonimowy, wstydzi się samego siebie. Kilkaset metrów dalej, w pobliżu dworca, na mokrym kartonie, przed wejściem do sklepu siedzi kolejny mężczy-

zna. Wyciąga dłoń i czeka, aż ktoś się zlituje i da mu parę groszy. –Dobra pani, to na chleb, na leki dla córki. Ja od wczoraj nie miałem nic w ustach- woła mężczyzna pokazując recepty. Z dala słychać głos jakiegoś młodego człowieka -Jakbyś nie pił, to byś miał na jedzenie i na leki. Zamiast żebrać, weź się lepiej człowieku do robotywykrzykuje. Mężczyzna chowa rękę i mówi jakby sam do siebie, próbując najwidoczniej się usprawiedliwić -Pracowałem, ale mnie zwolnili. Żona też nie ma pracy. Zawsze zajmowała się domem i córką. Nie mamy z czego żyć. Cały mój zasiłek idzie na leki. Chcemy pracować. Nikt nas nie chce.. mówią, że starzy się do roboty nie nadają, wolą zatrudniać młodych.

i zadbany. Trafił tu niedawno. Wcześniej tułał się wraz z innymi bezdomnymi po różnych kątach, głównie po ulicach, pił i żebrał. - Z żoną rozstałem się 10 lat temu, znalazła innego, ja odpuściłem, nie chciałem się z nią sądzić i teraz nie utrzymuję z nią kontaktu. Nie chce mówić, że to tylko jej wina. Nie. Ja też zawiniłem. Potem straciłem pracę. Znalazłem się na bruku. Był taki okres, że chodziłem z tymi bezdomnymi z Dworca, żebrałem i potem z nimi piłem. Ale przyszedł taki czas, że zaczęło mnie to męczyć. Miałem wyrzuty sumienia, bo ludzie dawali mi na jedzenie, a ja kupowałem alkohol. Musiałem przestać. Bo właśnie przez takich pijaków, jakim ja byłem z tymi moimi kolegami, ludzie nie ufają bezKielce ul.Żeromskiego 36a, domnym i się od nich odwrapiątek, godz. 9:00 cają. A przecież nie wszyscy są Schronisko dla Bezdom- tacy. Są ludzie, którzy naprawdę nych Mężczyzn. Dużo tu ludzi. potrzebują pomocy, którzy są Przy Ogrzewalni pojawiają się uczciwi. Ale niektórym się tego nawet kobiety. Wewnątrz bu- nie przetłumaczy, bo dla nich, dynku ciepło, bez przepychu, ale bezdomnych to trzeba zniszczysto i schludnie. Pan Ryszard czyć, pozbyć się jak śmieci, żePałusz, podopieczny schroni- byśmy nie przeszkadzali. Z góry ska, który zechciał podzielić się nas skreślają- tłumaczy. Widać swoją historią również czysty po nim, że jest przejęty tą roz37


>MISZ-MASZ<

Fot. Iwona Gajewska

mową. Ale chce mówić dalej. Zapytany o to, czy szuka pracy, odpowiada od razu. - Teraz zdrowie mi nie pozwala pracować, choćbym chciał. Kiedyś mogłem. Ale wie Pani jak to jest, bezdomny nic nie znaczy. Jemu pracy nie dadzą. Sam się o tym przekonałem. To było za czasów, kiedy mieszkałem jeszcze w schronisku na Siennej. Spotkałem na mieście kolegę, z którym dawno temu, jeszcze przed wojskiem pracowałem w MPK jako kontroler. Okazało się, że on awansował na kierownika, kiedy powiedziałem mu, że szukam pracy, ten od razu kazał mi przyjść, powiedział, że mogę u niego pracować. Nie pytał nawet o adres zamieszkania, ani nic, miałem tylko zdjęcia do wizytówki przynieść. Nawet szkolenia nie przechodziłem. Bo kolega wiedział, że znam się na tym. W końcu już kiedyś w tym robiłem. Dał mi jeszcze takiego jednego do pomocy, no bo we dwóch trzeba było jeździć. No i jakoś po miesiącu, zima wte-

38

dy była, wziąłem tego kolegę, z którym pracowałem na zupę, właśnie tam do mnie na Sienną. I co się okazało proszę Pani, drugiego dnia ja przychodzę do pracy, idę po bloczki, a kobieta, które je rozdawała powiedziała, że wzywa mnie kierownik. Ja przychodzę do niego, a ten mi mówi, że go okłamałem, że nie przyznałem się, że mieszkam w schronisku. Zwolnił mnie. Skreślił mnie tylko dlatego, że jestem bezdomny. Widzi Pani, własny kolega. Człowiek, który mnie dobrze znał i wiedział, że wywiązuję się z obowiązków. Nawet Pani sobie nie wyobraża jak mnie to zabolało. Wolałbym dostać w pysk, niż spotkać się z czymś takim- dodaje pan Ryszard. W tym samym miejscu mnóstwo młodych chłopaków. Oni też znaleźli się na bruku, jedni z własnej winy, drudzy nie mogli liczyć na wsparcie rodziny. - Życie mi się nie ułożyło. W domu były problemy, głównie z pieniędzmi. Ojca nie widzia-

LISTOPAD 2013 łem już 13 lat. Mama wyprowadziła się z domu rodzinnego po śmierci prababci, poznała faceta. Mieszkaliśmy z nim kilka lat. Ale potem się rozstali i musieliśmy iść z mamą na wynajem. Zaczęły się problemy z pieniędzmi. No i oboje straciliśmy dom. Ona też mieszka w schronisku- opowiada jeden z chłopaków mieszkających w tym ośrodku. Widać po nim, że już przywykł do tego, co go spotkało. Nadal się uczy. Matka go odwiedza. Podobną historię ma kolejny chłopak. W schronisku jest od dwóch miesięcy. Matka znalazła partnera, który niestety go nie zaakceptował. Krytykował go za wszystko. - Mama próbowała mnie bronić, ale cóż ona mogła zrobić. Sama jest uzależniona od tego faceta. Jest na jego utrzymaniu. Musi mu się podporządkowywać- tłumaczy. Nie chciał żyć w takim domu. Tu, w schronisku ma spokój.


>MISZ-MASZ<

Kielce Plac Marii Panny 3, sobota, godz. 17:15 Brama prowadząca do Bazyliki Katedralnej Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Wydawać by się mogło, że to idealne miejsce dla żebrzących. W końcu tylu tu wiernych, dobrych ludzi. W rzeczywistości jest jednak inaczej. Mężczyzna, który siedzi tu od rana zebrał jedynie parę groszy. Niestety, nie kupi za tę kwotę nawet zwykłej bułki. - Wszyscy twierdzą, że jestem pijakiem. Może i mają rację. W końcu to mi się zdarza. Ale niech Pani powie, cóż mi jeszcze zostało? Do domu nie mam po co wracać, rodzina i sąsiedzi to już dawno mnie wyklęli. Obcy ludzie, choć nie znają też wytykają, raz taki jeden młodzieniaszek spuścił mi taki łomot, że do dziś mnie głowa boli. Trza pić, bo inaczej człowiek by zgłupiał-tłumaczy. Ze schroniska nie chce skorzystać, boi się, że i tam będą nim pomiatali. Nic nie mówi o swoim pochodzeniu, nie przedstawia się. On również chce pozostać anonimowy.

Tak właśnie wygląda codzienność bezdomnych, jedni czekają na pomoc, drudzy otrzymując ją nie chcą z niej skorzystać. Policja, Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie w Kielcach wraz z Pogotowiem Społecznym prowadzą akcję liczenia bezdomnych. Starają się im pomóc, jednak nikogo nie mogą zmusić do tego, by z tej pomocy skorzystali. Jak podaje pani Katarzyna Monkiewicz- Kurek, kierownik Działu Ds. bezdomności w Kielcach, tylko w tym roku z pomocy

działu skorzystało aż 625 osób. Miejsc w schroniskach jest pod dostatkiem. Chociażby w Schronisku św. brata Alberta w Kielcach. - U nas jest aż 50 łóżek. Jest też ogrzewalnia i noclegownia. Staramy się, by naszym podopiecznym niczego nie brakowało. A co najważniejsze, pomagamy im odnaleźć się w tej sytuacji. Rozmawiamy z nimi, udzielamy wskazówek. Pomagamy im stanąć na nogi. Szukamy dla nich pracy. Ci, którzy potrafią się w niej utrzymać, wychodzą na prostą. W tamtym roku, sukces osiągnęło aż 20 naszych podopiecznych. Teraz mają swoje własne domy- informuje kierownik ośrodka pan Grzegorz Gruba. Niestety nie wszyscy bezdomni chcą z tego skorzystać, powodem jest głównie strach. Jedni boją się, że w takim miejscu może spotkać ich jeszcze większa krzywda, drudzy myślą, że bez alkoholu nie przeżyją, a przecież trzeźwość jest warunkiem przyjęcia. Iwona Gajewska

źródło: www.google.pl

źródło: www.google.pl

LISTOPAD 2013

39


>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

PRZEGLĄD PRASY „ W skrócie”

Olga Goszczyńska

Polityka

żródło: www.google.pl

Zadecydujmy o atomie Posłowie PiS chcą referendum w sprawie budowy elektrowni jądrowej w Polsce. Probują w ten sposób pokazać, że zdanie narodu w tej kwestii jest dla nich ważne. Jako, że trwają dyskusje na temat zakazu ogrzewania węglem kamiennym i brunatnym, politycy chcą dać narodowi jakieś ultimatum. Niestety może okazać się, że wniosek o referendum zostanie odrzucony przez koalicję PO – PSL. „Nie zwalnia nas to jednak z obowiązku zwracania się do Polaków” – mówi poseł Mariusz Błaszczyk. (Gazeta Polska)

Podróbka ministra Nowaka Minister Stanisław Nowak, który został kilka dni temu zdymisjonowany, przyniósł do warszawskiej prokuratury falsyfikat zegarka, którego nie zgłosił w oświadczeniu majątkowym. Poseł twierdził, bowiem, że zegarek dostał od żony i nie jest konieczne, by zgłaszać to w owym oświadczeniu. Skończyło się na tym, że do sejmu trafił wniosek o uchylenie immunitetu byłemu ministrowi. (Gazeta Polska)

Poseł czeka na przeszczep szpiku Artur Górski, poseł PiS, walczy o życie. W Instytucie Hematologii i Transfuzjiologiii na warszawskim Ursynowie poseł czeka na przeszczep. Najpierw jednak musi znaleźć się dawca a potem trzeba czekać na przyjęcie się szpiku. Poseł czuje się bardzo osłabiony z powodu chemioterapii, ale wciąż ma nadzieję na wyzdrowienie. ( Super Express)

Społeczeństwo Rozstrzelał dzieci na oczach matki Zazdrosny kochanek zabił dwoje dzieci oraz obecnego partnera swojej byłej konkubiny. Zdarzenie to miało miejsce w Przecławiu. Jacek H. Strzelił z pistoletu do dwójki dzieci swojej konkubiny oraz do jej partnera, by się zemścić. Nie mógł znieść myśli, że kobieta ma teraz innego mężczyznę przy boku. Na koniec popełnił samobójstwo strzelając sobie w głowę. Kobiecie udało się uciec z mieszkania. W domu się było również dwójki pozostałych dzieci.

40


LISTOPAD 2013

>MISZ-MASZ< ( Super Express)

Nasi budowlańcy zarabiają najgorzej w Europie Według badań przeprowadzonych przez Super Express płaca za usługi budowlane jest w Polsce jest najmniejsza – około 1800 zł. Nie ma ona porównania z wypłatami budowlańców z Danii czy Irlandii, Holandii bądź Niemiec (odpowiednio: 8 tysięcy zł, 6 tys. zł i 5 tys. zł). Polscy budowlańcy są zrozpaczeni i zbulwersowani takim stanem rzeczy. Chcą podwyższenia płac. W innym wypadku w Polsce nie zostanie już żaden fachowiec. (Super Express)

źródło: www.google.pl

Zdrowie EWUŚ skreśla ubezpieczonych Nowy system rejestracji pacjentów miał bardzo ułatwić życie rejestrującym jak i rejestrowanym. Niestety okazało się, że jest odwrotnie. Wielu pacjentów odchodzi od okienek u lekarza zdenerwowanych, gdyż dowiadują się tam, że rzekomo są nieubezpieczeni. Dzieje się tak, gdyż system został zaprojektowany wadliwie i w niektórych przypadkach po prostu wykreśla pacjentów z listy osób ubezpieczonych. Można to oczywiście odkręcić, ale jest z tym dużo zachodu. (Gazeta Polska)

Miserikordina – nowy lek? W ostatnią niedzielę po modlitwie Anioł Pański, papież Franciszek polecił wiernym miserikordynę, jako lek na serce. Po tym wydarzeniu nie słabnie zainteresowanie „lekiem”. Do Watykanu napływa wiele listów czy e-maili z pytaniami o jego dostępność. Warto zaznaczyć, że ten bardzo już popularny „lek” produkowany jest w Polsce w jednym z Gdańskich seminariów. Został on wymyślony prze polskiego diakona Błażeja Kwiatkowskiego.

źródło: www.google.pl

(Nasz Dziennik)

41


>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

Na Rysów szczyt

Fotograficzne reminiscencje z wakacyjnej wycieczki w góry. Martyna Szubert Średnio wymagająca, około dziesięciogodzinna trasa z Szczyrbskiego Jeziora na szczyt i z powrotem, dla ceniących sobie ciszę, spokój i piękne krajobrazy.

1. 6 rano. Droga do Szczyrbskiego Jeziora. Widać zbliżające się masywy Tatr Wysokich. Przed nami około półtora godzinny spacer asfaltową drogą przez malownicze lasy.

2. Tablica informacyjna przy Popradzkim Stawie. Tuż obok znajduje się budka z zaopatrzeniem schroniska “Chata Pod Rysami”. Stąd tragarze na plecach wnoszą wszystko na górę. Turyści jeśli zechcą także mogą pomóc w zamian za symboliczną herbatę w “Chacie”.

42


LISTOPAD 2013

>MISZ-MASZ<

3. Spojrzenie w tył z Żabiego Potoku.

4. Żabie Stawy Mięguszowieckie.

5. Tragarz wnoszący zaopatrzenie do Chaty Pod Rysami. 43


>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

6. Kolejne spojrzenie w tył. Znów podziwiamy Żabie Stawy, choć już z większej wysokości.

7. Najwyżej położone schronisko w Tatrach – „Chata Pod Rysami”. Ostatni przystanek przed prawie godzinnym podejściem na szczyt, które z każdym krokiem staje się bardziej strome.

8. Sławojka przy Chacie pod Rysami. Prawdopodobnie najpiękniejszy widok z wygódki na świecie. 44


LISTOPAD 2013

>MISZ-MASZ<

9. Tłumy na szczycie po polskiej stronie – 2499 m n.p.m.

10. Spojrzenie w dół ze słowackiej strony - 2503 m n.p.m.

45


>MISZ-MASZ<

LISTOPAD 2013

11. Droga powrotna. Jedna droga, jeden łańcuch, jedna długa kolejka. Ślisko, mokro i niebezpiecznie.

12. Widok na oba szczyty - polski po lewej i słowacki po prawej.

46


LISTOPAD 2013

>KULTURA<

Fot. Renata Hara

Oto człowiek T

egoroczny Przegląd Teatrów Alternatywnych, który odbył się w Kielcach w dniach od 8. do 11. listopada cieszył się dosyć dużym zainteresowaniem, jednak ciągle wielu Kielczan nie słyszało o inicjatywie naszej uzdolnionej młodzieży jaką jest Stowarzyszenie Artystyczne Teatr Ecce Homo. Wbrew ogólnemu mniemaniu, wielu młodych nie tkwi nieustannie przed monitorem komputera lub przy kieliszku. Przykładów nie trzeba szukać daleko. Od 1996 roku funkcjonuje w Kielcach Teatr Ecce Homo zrzeszający głównie uczniów szkół średnich i studentów. Pomysłodawcą stowarzyszenia zrzeszającego młodzież był Tadeusz Maj- ówczesny dyrektor Zespołu Państwowych Szkół Plastycznych im. Józefa Szermentowskiego w Kielcach. Młodzi ludzie spotykają się na warsztatach z zakresu edukacji teatralnej, występują w wielu spektaklach. W tym roku festiwal ( już 13. w historii Teatru Ecce Homo) był wyjątkowy: po pierwsze- trwał o jeden dzień dłużej, a po drugie rozpoczynał się premierą spektaklu „Łagodna” z repertuaru Ecce Homo. Była to już czterdziesta

premiera w historii stowarzyszenia. W przeglądzie wzięli udział przedstawiciele alternatywnej sceny z całej Polski. Było to zatem duże wydarzenie kulturalne w naszym mieście. Zaangażował się w nie cały zespół aktorski wraz z twórcami, z inicjatorką przeglądu Anną Kantyką-Grelą na czele. Spektakle podejmują trudną tematykę opartą zazwyczaj na motywach dzieł takich twórców jak Stanisław Lem, Aleksander Sołżenicyn, czy Fiodor Dostojewski. Młodzi aktorzy prezentują swój repertuar w skromnej sali w Bazie Zbożowej. Przed wejściem można obejrzeć wystawę zdjęć, która przybliża widzom stosunek młodych aktorów do teatru przez pryzmat jednej z wystawianych sztuk„Mastaba”. Na sali osoby w różnym wieku z zainteresowaniem śle-

dzą każdy gest i słowo aktorów. Na twarzach malują się emocje adekwatne do tych, które starają się przekazać artyści. Po spektaklu można liczyć na dyskusję, która owocuje w wymianę spostrzeżeń i dzielenie się wrażeniami. -To, ile skrajnych emocji aktorzy przedstawili w spektaklu „Kruchość” było nieprawdopodobne. Przechodzili od stanu euforii do kompletnej rozpaczy. Wszystkich tych emocji doświadczałam razem nimi chociaż jestem tu pierwszy raz- komentowała występ jedna z kobiet. Przedstawieniom towarzyszą często wystawy prac plastycznych, koncerty i inne wydarzenia, które mają na celu promowanie kultury. Młodzież, która uczestniczy w tych wydarzeniach często nie robi tego już tylko dla przyjemności i wypełnienia wolnego czasu, ale wiąże 47


>KULTURA<

LISTOPAD 2013

Fot. Renata Hara

Fot. Renata Hara

ze sztuką swoją przyszłość. -O teatrze dowiedziałam się 4 lata temu właśnie na początku mojej nauki w Liceum Plastycznym. W teatrze jestem od tamtej pory. Tutaj odnalazłam wszystko to, czego szukałam. Spotkałam pozytywnych ludzi dzielących pasje, niesamowitą energię pobudzającą do działania i kreatywnego myślenia. Teatr to dla mnie poczucie przynależności, podejmowanie wyzwań, pokonywanie własnych słabości i wreszcie przygoda i radość z działania, którą mogę dzielić w gronie przyjaciół. W teatrze powstają spektakle plastyczne, ruchowe, plenerowe, adaptacje filmowe i literatury. W tej chwili opieramy się przede wszystkim na teatrze słowa i literatury- powiedziała Monika Sochańska, która należy do zespołu aktorskiego. Stowarzyszenie Artystyczne Ecce Homo zdobywa liczne nagrody na przeglądach teatrów alternatywnych, między innymi Grand Prix na XXX Ogólnopolskiej Biesiadzie Teatralnej w Horyńcu Zdroju i I nagrodę na Festiwalu Teatrów Niewielkich w Lublinie. Nie jest to jedyna taka inicjatywa w Kielcach. Przy kilku szkołach średnich powstają amatorskie formacje teatralne, które możemy oglądać na konkursach w Kieleckim Centrum Kultury.

źródło: www.google.pl

Renata Hara

48


źródło: www.google.pl

LISTOPAD 2013

>KULTURA<

Życie to teatr J

edenaście spektakli, wernisaż wystawy fotograficznej, rysunku, rzeźby, malarstwa, koncerty i recitale. To wszystko miało miejsce w przeciągu czterech dni od 8 do11 listopada, podczas XIII Przeglądu Teatrów Alternatywnych w kieleckiej Bazie Zbożowej. O tym wydarzeniu rozmawiałam z kierownikiem artystycznym teatru Ecce Homo – Panią Anną Kantyką – Grelą. Zacznijmy od początku. Proszę powiedzieć z czyjej inicjatywy zrodził się pomysł organizacji przeglądu teatralnego właśnie w Kielcach, w Bazie Zbożowej?

zespołowości, przyjaźni, braku zacietrzewienia do tej dziedziny sztuki. Wychodzące na przeciw widzowi, zarówno poprzez tematy nad którymi się pochylają, ale także często wchodzące w interakcje z A:Pomysł na zorganizowania widownią . przeglądu powstał z mojej inicjatywy 13 lat temu. Przez W tym roku był to już pierwsze trzy lata odbywał XIII przegląd. Czy przed się w marcu, w związku ze festiwalem nie odczuwała Światowym Dniem Teatru. Pani żadnych obaw Potem, ze względu na związanych z tą pechową otrzymywane dotacje, został liczbą? przeniesiony na listopad, kiedy to teatr Ecce Homo obchodzi A:Nie wierzę w żadne zabobony, swoje urodziny. a jeśli już to na pewno wychodzę im na przeciw. Tak więc nie Jest to „Przegląd Teatrów miałam żadnych obaw. Alternatywnych”, czyli jakich...? Jak według Pani wypadła ta tegoroczna edycja pod A:Teatry Alternatywne, kątem organizatorskim? które zapraszamy, to przede wszystkim teatry amator- A:Każda kolejna edycja skie, które przystosowują przeglądu pod względem swoje spektakle do zagrania organizatorskim wypada coraz ich w każdej przestrzeni. To lepiej ,ponieważ coraz więcej grupy teatralne, które do osób, czyli aktorów angażuje sztuki teatralnej podchodzą się w sprawy technicznoz wielkim entuzjazmem, logistyczno-organizatorskie. pracujące na bazie wielkiej Przegląd zaczynamy

organizować klika miesięcy wcześniej, tak żeby wszystko na czas było dosyć perfekcyjnie przygotowane. Tym bardziej, że wszyscy przy przeglądzie pracujemy wolontaryjnie i tylko w czasie poza codziennymi obowiązkami, próbami ,wyjazdami i graniem spektakli. A jak ocenia Pani stronę artystyczną? A:Co do poziomu artystycznego ,to najlepszą odpowiedzią jest frekwencja i odczucia widzów. I z roku na rok jest coraz lepiej. To jest największa satysfakcja Czy może na świeżo po zakończeniu przeglądu zrodziły się już jakieś pomysły na wzbogacenie czy też urozmaicenie kolejnej edycji? A: Chcielibyśmy i mamy potencjał na zorganizowanie dłuższego i intensywniejszego przeglądu ,wzbogaconego o warsztaty z wszystkich dziedzin sztuki, a także o więcej koncertów, spektakli i pokazów filmowych. 49


>KULTURA<

LISTOPAD 2013

Wszystko oczywiście zależy od budżetu, ale wiemy ,że nie wszystko i nie od razu i naszą wizję zrealizujemy w następnych latach. Tak na zakończenie proszę powiedzieć, co Pani myśli o sugerowanej przez dyrektora Teatru im. Stefana Żeromskiego zmiany jego patrona na Mrożka?

Eksperymentując poszukuję nowych, współczesnych form teatralnych

www.google.pl

źródło: www.google,pl

A:Powtórzę za Grzegorzem Kozerą : «Żeromskiego należy zostawić w spokoju. Próby zmiany patrona świadczą albo o kompleksach, albo o chęci dodania sobie „światowości” za pomocą Mrożka, którego zresztą też nie powinno się ciągać». Dagmara Bujak

W

ywiad z Ireneuszem Ślusarczykiem , zdobywcą Świętokrzyskiej Nagrody Kultury 2013.

Kiedy postanowił Pan związać swoją przyszłość ze sceną ? Skąd taki pomysł? I:To nie był pomysł ,ale moja wewnętrzna potrzeba. Od zawsze chciałem zostać artystą. Pierwsze kroki na scenie stawiałem w Teatrzyku ,,Skrzat” działającym w Domu Kultury przy Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego ,,Rekord” w Jędrzejowie. W wieku 7 lat zagrałem pierwszą rolę – była to rola Babci w ,,Czerwonym Kapturku”. 50

Interesowałem się też sztuką iluzji. W szkole podstawowej próbowałem swoich sił w kabaretach. Później z kabaretem ,, Kosa Ostra”, który powstał w 1990 r. rozpocząłem profesjonalne występy, gościliśmy na ogólnopolskich przeglądach kabaretowych. Czym jest dla Pana teatr ? I:Teatr jest przede wszystkim spotkaniem aktorów z publicznością, spotkaniem przez duże S, to znaczy przestrzenią,

gdzie wspólnie możemy się czegoś od siebie nauczyć. Jakie były początki Pana pracy scenicznej? Co było dla Pana wtedy najtrudniejsze? I:Silna potrzeba bycia artystą , zaistnienia na scenie, realizacji samego siebie odsuwała na plan dalszy strach, wszystko było wtedy takie proste. Po latach pracy scenicznej podchodzę do swojej pracy inaczej, bardziej odpowiedzialnie.


>KULTURA<

Fot. Leszek Kowalski

LISTOPAD 2013

Częściej towarzyszy mi strach przed premierą, lęk przed oceną publiczności.

Wiadomo , że bycie artystą to nie same sukcesy. To przede wszystkim ciężSkąd czerpie Pan inspira- ka praca. Jak długo trwacje do tworzenia nowych ją przygotowania do czasu spektakli teatralnych ?Czy wystawienia spektaklu ? któryś ze znanych twórców teatralnych odegrał w Pana I:Pracujemy w warunkach teżyciu ważną rolę ? atru amatorskiego. Wiadomo, że aktorzy amatorzy realizuI:Takich twórców było wielu, ją się artystycznie w chwilach począwszy od form parateatral- wolnych ze względu na ograninych takich jak ,,Piwnica pod czony czas, który poświęcamy Baranami’’, której założycielem na próby, okres przygotowań był Piotr Skrzynecki. Jeśli cho- spektaklu znacznie się wydłuża. dzi o teatr eksperymentalny Praca z młodzieżą też wymaga – zafascynował mnie Tadeusz wielu przygotowań, uczenia się Kantor – twórca teatru ,,Cricot od podstaw różnych rzeczy i 2’’ w Krakowie. Spośród twór- warsztatu i rozumienia teatru. ców teatru dramatycznego nie- W związku z tym proces twowątpliwie duży wpływ miał na rzenia większej formy teatralmnie Jerzy Grotowski, Konrad nej trwa około roku , natomiast Swinarski i jego ,,Dziady”, któ- form mniejszych, jeżeli aktorzy re w pewnym momencie zdjęto są przygotowani – minimum z fisza oraz Kazimierz Dejmek. trzy, cztery miesiące. PojedynNie mogę też pominąć „Teatru cze próby natomiast trwają np. STU” w Krakowie z liderem w przypadku teatru ,,Con Tekst” Krzysztofem Jasińskim. Cenię od 2200 do 230 w nocy. Na poteż kreacje aktorskie stworzone czątku ćwiczymy różne elemenprzez Gustawa Holoubka, Janu- ty, a następnie całość spektaklu. sza Gajosa, a także Jerzego Trelę i Jerzego Radziwiłowicza. Pana spektakle ukazują

ludzkie słabości , przenoszą widza w inny świat , poruszając głęboko ukryte w nim pokłady emocji. Czy jest Pan twórcą o ,,mega” wrażliwości ? I:Myślę , że w jakiś sposób jestem wrażliwy. W ogóle wszyscy artyści, niezależnie od tego czym się zajmują, są nadwrażliwcami przez co trudniej jest im funkcjonować w rzeczywistości , ale to jest cena , którą trzeba zapłacić, wykonując ten zawód. Nie boi się Pan też eksperymentów teatralnych? I:Trzeba eksperymentować, jeśli poszukuje się nowych, współczesnych form teatralnych, ale należy robić to bardzo ostrożnie. Eksperyment powinien dać widzowi nowsze spojrzenie na daną sztukę , czy w ogóle na teatr. Czy reżyserowi przed premierą towarzyszy wielka trema? Boi się Pan się oceny, jaką wystawi Panu i ak51


>KULTURA< torom publiczność?

,Fot. Studio Działań Twórczych ,,Lampa Alladyna

giem. W tym roku mija 20 lat istnienia ,,Strychu”, przez który I:Oczywiście jest to naturalny przewinęło się około 100 osób. stan , wszyscy się boimy. Każ- Zagraliśmy wiele spektakli, od dy jednak inaczej radzi sobie ze kameralnych po duże formy stresem – jedni rzucają talerza- jak ,,Karakuliambro’’ oparte na mi przed premierą, a ja raczej twórczości Gałczyńskiego. emocje tłumię w sobie. Był Pan też inicjatorem Przez wiele lat prowadził amatorskiej Formacji ,,Per Pan Kompanię Artystycz- Arte” oraz Teatru Dziecięną ,,Strych Dziadka Hie- cego im. Króla Maciusia I , ronima’’ , która wystawiła z którymi zrealizował Pan kilkadziesiąt spektakli i równie cieszące się powowidowisk oraz brała udział dzeniem spektakle. Które z w licznych wydarzeniach nich zapadły Panu najbarartystycznych w naszym dziej w pamięci ? województwie. Czy był to owocny okres w Pana ży- I:,,Per Arte” to taka dziwna ciu zawodowym? formacja skupiająca różną młodzież , niekoniecznie bardzo I:Tak. Był to bardzo owocny uzdolnioną. Najmocniejsza gruokres . Z tej ,,Kompani” wywo- pa ,,Per Arte’’ działała w 2003 dzi się wielu obecnych aktorów, roku. Formacja ma na swoim z którymi współpracuję. Nie- koncie wiele udanych spektakli. którzy zmienili profil swoich zainteresowań. Wspomnę tu Na uwagę zasługuje „Większy Michała Skibę , występującego niż łza” na motywach twórczowiele lat w ,,Strychu” , czy Kasię ści Janusza Korczaka. Gocał, która skończyła szkołę Z ,,Królem Maciusiem” zrealiteatralną , a miała być pedago- zowałem mniej spektakli, ale praca z dziećmi jest trudniejsza, wymaga pomysłowości, realizacji poprzez zabawę. Było to dla mnie prawdziwe wyzwanie.

52

LISTOPAD 2013 wziął się stąd, iż Jędrzejów miał w przeszłości tradycje teatru dramatycznego sięgające XIX w W ,,Igraszkach z diabłem’’ , pierwszym spektaklu ,,Con Tekstu ‘’ , wzięli udział zawodowi aktorzy – Małgorzata Waligórska , aktorka teatralna i filmowa, oraz Artur Słaboń związany z Teatrem im. Stefana Żeromskiego w Kielcach. To nie pierwszy spektakl z udziałem zawodowców . W tytułowej roli w ,, Karakuliambro’’ wystąpił bowiem Artur Gotz, aktor i wokalista. Czym rożni się praca z zawodowymi aktorami od tej z amatorami ? I:Aktor zawodowy ma doskonale przygotowany warsztat , doskonałą dykcję , jest też bardziej zdyscyplinowany. Jednak podczas prób wymaga się tyle samo od aktorów zawodowychjak i amatorów. Jest Pan również lektorem i instruktorem teatralnym z długoletnim stażem. Pana wychowankowie byli laureatami najbardziej prestiżowych konkursów recytatorskich. Czy takie osiągnięcia cieszą i są motorem do dalszej pracy ?

W 2011 roku reaktywował Pan teatr dramatyczny w Jędrzejowie. Skąd nazwa ,,Con tekst” i co ona ozna- I:Na pewno. Jeśli to , co się robi cza? zostaje nagrodzone, to człowiek dostaje komunikat , że to co robi I:Nazwę ,,Con Tekst” wymyśli- jest na dobrym poziomie. Osiąłem sam. ,,Con” z włoskiego zna- gnięcia wychowanków i ich sukczy ,, z kim , z czym’’ , a ,,tekst” cesy motywują mnie do dalszej to tekst. ,,Con Tekst”czyliteatr z pracy. tekstem. Natomiast jego drugie znaczenie to ,, kontekst’’ czyli, Jest Pan też inicjatorem np. inny kontekst sztuki jaką ,,Wagonowego tra la la wystawiamy. Można zatem tę Express Ponidzie‘’. W janazwę rozumieć dwojako. kich okolicznościach naroPomysł na reaktywację teatru


dził się pomysł na zorgani- Wspólne rozmowy bardzo nas zowanie takiej imprezy w zbliżyły. Później też często spoJędrzejowie? tykaliśmy się na terenie Polskiego Radia, gdzie prowadziI:Uwielbiam turystykę, w wol- łem audycję radiową wRadio nych chwilach wyjeżdżam w dla Ciebie. Był to rok 1995. Dziś Bieszczady. Piosenka poetyc- Artur Andrus jest gwiazdą, cały ka i turystyczna jest mi czas w trasach koncertowych, w bliska. W 2008 r. pomyślałem , radio , w telewizji. Raz na jakiś że fajnie byłoby zaprosić ludzi czas zdarza się okazja, aby się do trochę innej przestrzeni niż spotkać. Tak było we wrześniu. sala koncertowa. Pomysł bardzo się spodobał zaproszonym W tym roku został Pan laugościom. Hala parowozowni reatem Świętokrzyskiej doskonale spełnia zadanie- za- Nagrody Kultury 2013. To równo artyści jak i publiczność nie jedyny Pana sukces. znaleźli się w magicznym , zu- Czy pamięta Pan wszystkie pełnie innym świecie. dotychczasowe nagrody i wyróżnienia. We wrześniu tego roku odbył się już drugi koncert , w I:Szczerze mówiąc nie , bo było którym wzięli udział zna- tego dużo. Wcześniej było wiele ni artyści, m.in. Artur An- nagród związanych z występadrus oraz Andrzej i Maja mi teatralnymi, a także takimi Sikorowscy. Kogo planuje zespołowymi jak z grupą ,,Per Pan zaprosić w przyszłym Arte” pod moim kierunkiem roku ? na ogólnopolskich konkursach. Były też nagrody za twórczość I:Nie wiem , czy w przyszłym piosenkową na Przeglądzie roku uda się zorganizować ,,Wa- Piosenki Studenckiej TARTAK gonowe Tra la la Ekspres Po- w Warszawie w 1994r. , a taknidzie’’. Zorganizowanie takiej że Grand Prix za osobowość imprezy wymaga dużych na- twórczą na przeglądzie kabakładów finansowych, a są z tym retów w Sieradzu. Otrzymałem problemy. Mimo wszystko mam też nagrodę Polskiego Radia za już pewne plany, ale nie chciał- najlepszą piosenkę kabaretobym ich jeszcze zdradzać. wą, dwie nagrody Instruktora Roku, z czego jedną przyznała Z Arturem Andrusem zna mi Akademia Teatralna im. się Pan od wielu lat. W ja- Aleksandra Zelwerowicza w kich okolicznościach po- Warszawie z kapitułą pod przeznaliście się? wodnictwemLechaŚliwonika, ówczesnego rektora tej uczelni I:Nasza znajomość sięga po- i jednocześnie prezesa Zarządu czątku lat 90-tych. Artur An- Głównego Towarzystwa Kultudrus był wtedy początkującym ry Teatralnej . Był też tytuł Jędziennikarzem rozgłośni Pol- drzejowianina roku 2006 i Złoskiego Radia, a ja zdobywałem ty Gryf w 2012r. różne nagrody na przeglądach i bardzo często spotykaliśmy się Czy ma Pan pomysły na nana różnych imprezach związa- stępne spektakle? nych z piosenką i kabaretem.

Fot.Kinga Lipska

>KULTURA<

Ireneusz Ślusarczyk to pochodzący z Jędrzejowaaktor, pieśniarz, tekściarz, kabareciarz, pedagog, animator kultury i reżyser spektakli teatralnych. Na co dzień pracuje w Centrum Kultury w Jędrzejowie.

,Fot. Studio Działań Twórczych ,,Lampa Alladyna

LISTOPAD 2013

Z Ireneuszem Ślusarczykiem rozmawiała Kinga Lipska

53


LISTOPAD 2013 źródło: www.google.pl

>KULTURA<

Półtorej godziny przeciętnej poprawności M

ój biegun to biograficzna opowieść o Jaśku Meli i jego rodzinie. W reżyserii Marcina Głowackiego. To historia chłopaka, który pomimo swojego kalectwa zdobył Biegun Północny – premiera 25 październik 2013 rok.

źródło: www.google.pl

Film przedstawia historię nastolatka, który po tym jak uległ wypadkowi podejmuje heroiczną walkę z własnymi ograniczeniami, zmaga się z własnym kalectwem. Aby w końcu wraz z podróżnikiem- Markiem Kamińskim zdobyć dwa bieguny Ziemi. W postać Jaśka Meli wcielił się Maciej Musiał. W produkcji Głowackiego można odnaleźć mnóstwo poruszających obrazków i naprawdę efektownych ujęć, lecz nie ma bohatera, który potrafiłby unieść tę opowieść. Historia Jana Meli, który jako pierwszy niepełnosprawny, a za razem najmłodszy alpinista zdobywa dwa bieguny. W filmie tym zo-

54

staje upchnięty w formę łzawego dramatu rodzinnego. Główną osią fabuły staje się relacja ojca z synem i na tym przede wszystkim opiera się historia. Reżyser zrezygnował z najważniejszych elementów, zamiast mówić o walce bohatera, zwieńczonej prawdziwym sukcesemzdobyciem dwóch biegunów, stawia na telenowelowy dramacik z bardzo prostą historią o szorstkiej ojcowskiej miłości, wzajemnych pretensjach i nieporozumieniach. Odciągając tym samym uwagę od historii głównego bohatera. Choć aktorzy, grający rodziców chłopaka ( Magdalena Walach i Bartłomiej Topa) bardzo się

starają, próbując tchnąć życie w tę opowieść i ją uratować, to film, jak statek mimo staraniom osiada na mieliźnie i nie może płynąc dalej. Mój biegun zapowiadał się naprawdę obiecująco, lecz niestety kinowy ekran obnażył wszelkie braki i niedoskonałości tej produkcji. Reżyser popełnił wiele błędów, przede wszystkim upraszczając całą historię, nie skupiając się na istotnych szczegółach i popadając w niepotrzebną ckliwość Film pozbawiony jest dramatycznej zwięzłości, jest artystycznie i technicznie niedoskonały. Oglądając go ma się wrażenie, że jest niedokończony, w pewnym momencie urwany. To raczej masowa, telewizyjna produkcja, której konwencja nie nadaje się do oglądania na dużym ekranie. W porównaniu z wcześniejszym filmem Chce się żyć w reżyserii Pieprzycy, który też opowiada o kalectwie i niepełnosprawności, produkcja Głowackiego jest bardzo przeciętna, jej konstrukcja jest nieprzemyślana do końca.W ogólnej ocenie wypada dość słabo. Agata Siudak


>KULTURA<

Fot. Konrad Grudziński

LISTOPAD 2013

SDM 2013 czyli Stare Dobre Małżeństwo znów w Kielcach D

wa długie tygodnie oczekiwania poprzedziły ten koncert. Najpierw czekanie na bilety, potem już na sam koncert. Opłaciło się czekać, Krzysztof Myszkowski, Bolo Pietraszkiewicz i Roman Ziobro dali wspaniały koncert. Ale przejdźmy do soboty… O 17: 45, piętnaście minut przed rozpoczęciem koncertu, patrząc w stronę WDK trudno było dostrzec gości. I to nie przez pogodę, a raczej ilość dymu tytoniowego, jaką z siebie wydychali. Próba dołączenia do rozpalonego towarzystwa była skazana na porażkę, więc po prostu wszedłem do środka. Przeważającą część publiczności, jaka przyszła na koncert, należała do pokolenia 40+. W sumie nie ma się co dziwić- to ich muzyka. Poza tym kilkanaście osób przed trzydziestka i małe dzieci, których rodzice zdecydowali się zabrać je ze sobą. Koncert miał rozpocząć się o 18. Instrumenty rozstawione i co dziwne, jak się później okazało, nastrojone. Chwilę po 18 przygasły światła a na scenę skierowano reflektor punktowy. Zaczęło się. Co prawda nie do końca. Najpierw kilka słów od pani z Popartu. Zapowiedź koncertu, podziękowania dla

osób, które się przyczyniły, do kolejnego przyjazdu SDM do Kielc. W gronie zasłużonych znalazł się między innymi Rektor Politechniki Świętokrzyskiej Pan Stanisław Adamczak jak i Rektor Uniwersytetu Jana Kochanowskiego Pan Jacek Semaniak. W imieniu studentów również dziękuję. Szkoda tylko, że podziękowania odczytywane były z kartki. Chwilę po części oficjalnej miejsce zajęli muzycy. W końcu. Tylko ludzie i muzyka. Gdy rozbrzmiały pierwsze dźwięki na widowni zapadła cisza. Nikt nie wzniósł zapalniczek do góry. Mało kto śpiewał wszystkie kawałki. Teraz panują inne czasy. Tak robili, gdy i SDM i oni sami byli młodsi. Teraz publiczność chce po prostu być ze swoją ulubioną muzyką. Już połowie pierwszego utworu można było usłyszeć jak ktoś nieśmiało nuci czy podśpiewuje. Sala po brzegi wypełniona ludźmi, którzy dyskretnie i niemo porusza-

ła ustami. Koncert promował najnowszą płytę SDM “Mówi Mądrość” z tekstami Bogdana Loebla i Jana Rybowicza, jak “Topielica” czy “W Zawieszeniu”. Nie zabrakło też starszych kompozycji jak “Czarny Blues o Czwartej Nad Ranem” (A. Ziemianin), “Z nim Będziesz Szczęśliwsza” (E. Stachura), “Zgodliwość” (J. Rybowicz). Sam koncert był dość zwyczajny: jedna piosenka, dwie piosenki, później kilka słów od Myszkowskiego i znów muzyka. To był zwykły, ale magiczny koncert. Dwie godziny z poezją śpiewaną. Magia. W calej tej zwyczajności, było więcej magii niż w niejednej powieści fantasy. Zagięcie czasoprzestrzeni i podróż w przeszłość, w Bieszczady, poprzez muzykę i związane z nią wspomnienia. Konrad Grudziński 55


Grawitacja J

LISTOPAD 2013 źródło: www.google.

>KULTURA<

esienna słota, coraz krótszy dzień i długie listopadowe wieczory powodują zdecydowany spadek endorfin, ale jest sposób na ten problem i nie jest to tylko kawa. Wszystkich, którzy potrzebują poprawy nastroju zapraszam najpierw do przeczytania tej krótkiej recenzji a później ewentualnej wizyty w kinie do czego już na wstępie gorąco zachęcam.

źródło: www.google.pl

,,Grawitacja’’ to produkcja, która na pewno pozwoli choć na chwilę przebić się przez ostatnio często zachmurzone jesienne niebo i to niemal dosłownie! Alfonso Cuarón – reżyser filmu stworzył historię, która może wydać się niektórym bardzo banalna, bo oto mamy kosmos, niespodziewane dramatyczne wydarzenie i głównych bohaterów (w tych rolach Sandra Bullock oraz George Clooney) walczących o przetrwanie. Niby mało odkrywcze, ale kosmos był, jest i chyba już zawsze będzie na tyle niewyczerpalnym źródłem inspiracji w kinematografii, że ciężko będzie zmęczyć nim widza. Nie ukrywam, że na ,,Grawitację’’ wybierałem się z ogromną nadzieją na kawał dobrego kina SF, którego jestem wielkim fanem, tym bardziej, że zapowiedzi związane z filmem były bardzo

56

obiecujące. Technologia 3D, w której oglądałem ,,Grawitacje’’ wydaje się być stworzona dla tego typu produkcji. Już sam prolog robi ogromne wrażenie, wrażenie ogromu, pustki i piękna kosmosu. Krótko mówiąc pod względem technicznym jest to arcydzieło. Efekty specjalne, odwzorowanie warunków nieważkości i detale wizualne dopracowane do perfekcji to główne, ale niestety jedyne mocne strony filmu. Po bardzo obiecującym początku i nasyceniu oczu przyszedł czas na nasycenie rozumu i ducha, ale muszę się przyznać, że z sali kinowej wychodziłem po prostu głodny. Chyba każdy oglądał ,,Apollo 13’’ czy ,,Armagedon’’ i wie, że nie przesadzę jeśli napiszę iż mówiąc kolokwialnie - wbijały w kinowy fotel i to nie tyle swoim kunsztem technicznym, co przede wszystkim dramaturgią i genialnymi zwrotami akcji. Tego w filmie Alfonso Cuaróna po prostu brakuje. Zdecydowanie najlepszą stroną ,,Grawitacji’’ są najnowsze zdobycze technologii kinowej, które niemal dosłownie zabierają widza w zupełnie inną, ekscytującą rzeczywistość. Niestety na zrobienie naprawdę dobrego filmu sama (chociaż bardzo dobra) technika to za mało. Mimo wszystko polecam obejrzenie tego filmu i to nie tylko miłośnikom kosmosu, ale i pracy aktorskiej takich gwiazd jak Sandra Bullock i George Clooney. Michał Fąfara


>SPORT<

Przyszłość należy do niego

www.google.pl

źródło: http://www.korona-kielce.pl/

LISTOPAD 2013

R

afał Zawłocki jest jednym z najbardziej obiecujących zawodników kieleckiej Korony. Zarówno sztab szkoleniowy, jak i kibice wiążą z młodym piłkarzem sporo nadziei. Tym razem znalazł się pod ostrzałem naszych pytań. styl gry, zdobyli prowadzenie już na początku spotkania, a wiadomo, że w takich przypadkach zazwyczaj nie kończy się to najlepiej. Tak też było i tym razem.

groźnej kontuzji, jego rehabilitacja będzie przebiegała przez długi okres, są w takim bądź razie szanse, że to ty zajmiesz jego miejsce w wyjściowej jedenastce?

R:Na ten mecz czekały chyba całe Kielce. Kiedy ostatni raz graliśmy z KSZO byłem jeszcze dzieckiem, teraz sam miałem przyjemność wziąć w ich udział. Z perspektywy rodowitego kielczanina było to niesamowite przeżycie.

Jednak twoja gra została odebrana pozytywnie, oprócz strzelca honorowej bramki, byłeś wyróżniającą się postacią naszej drużyny.

R:Po pierwsze, to jest mi bardzo przykro z powodu kontuzji Tomka, żaden z profesjonalnych piłkarzy nie chciałby doświadczyć czegoś podobnego, mam nadzieje, że leczenie przebiegnie zgodnie z planem i w rundzie wiosennej pojawi się na boisku. Po drugie, nie powinienem wypowiadać się na temat kwestii personalnych w zespole, to już jest zakres obowiązków trenera, chociaż skłamałbym mówiąc, że po cichu nie liczę na otrzymanie szansy pokazania się w pierwszej drużynie.

R:Ciężko mi wypowiadać się na temat mojej gry po przegranym A jak wrażenia z perspek- meczu, ale rzeczywiście nie zatywy piłkarskiej? Porażka grałem źle. W obronie stara1-3 musi boleć, jednak ze łem się nie dopuścić do zagroswojego występu powinie- żenia pod naszą bramką, może neś być zadowolony. trochę zbyt rzadko włączałem się do akcji ofensywnych. R:Zawsze wygrywamy lub Gdyby nie końcowy wynik, przegrywamy jako drużyna, to mógłbym być zadowolony ze więc mój nienajgorszy występ swojego występu. nie osłodził goryczy porażki. Trzeba szczerze przyznać, że Podstawowy lewy obrońbyliśmy przez większość meczu ca pierwszego zespołu, zespołem słabszym, rywale bar- Tomasz Lisowski doznał dzo szybko narzucili nam swój

źródło:www.google.pl

Zacznijmy od niedawnego wydarzenia, które miało miejsce w naszym mieście. Jak wrażenia po wielkich derbach województwa świętokrzyskiego?

57


>SPORT<

R:To prawda, że obecnie większość czasu spędzam w drużynie rezerw, ale już niejednokrotnie miałem przyjemność brać udział w zajęciach z pierwszym zespołem. Już na pierwszy rzut oka widać, że trener Pacheta reprezentuje zupełnie inną filozofię gry od dotychczasowych szkoleniowców, z którymi współpracowałem. Zajęcia są o wiele bardziej urozmaicone, większość zadań wykonujemy z piłką przy nodze, uczymy się szanować to, że mamy j ą w swoim posiadaniu i nie musimy za nią biegać. To całkiem miła odmiana w porównaniu

R:Rzeczywiście, moment, w którym zadebiutowałem w Koronie był spełnieniem pragnień, które posiadał chyba każdy młody chłopak, biegający za piłką w tym mieście. Włożyłem w to bardzo dużo pracy, ale żeby z innymi treningami. wznieść się na jeszcze wyższy poziom, nie mogę sobie pozwoA jeśli chodzi o kontaklić na chwilę wytchnienia. ty międzyludzkie, jakim człowiekiem jest José Rojo Zderzyłeś się już z pierwMartín? szymi objawami bycia rozpoznawalną osobą w naR:Trener Pacheta to przede szym mieście? wszystkim bardzo kulturalny, uprzejmy facet. Jeszcze nie słyR:Nie, na to jest chyba jeszcze szałem, żeby w jakiejkolwiek za wcześnie. Rodzina, znajomi, sytuacji podniósł głos, zawsze owszem, często gratulują mi potrafi wszystko spokojnie, domoich występów, ale na rozkładnie wytłumaczyć. Mnie to dawanie autografów przyjdzie bardzo odpowiada, ponieważ jeszcze pora. nie wprowadza tym samym złej Rozmawiał atmosfery w drużynie, co nie Kamil Forma ułatwiłoby nam współpracy. Co możesz powiedzieć o Rafale Zawłockim, lewym obrońcy? Jego mocne i słabe strony? R:Zawsze wzorowałem się na Roberto Carlosie, legendarnym, brazylijskim obrońcy i muszę nieskromnie przyznać, że stylem gry trochę go przypo-

źródło: http://www.korona-kielce.pl/

źródło: http://www.korona-kielce.pl/

minam. Bardzo lubię włączać się do akcji ofensywnych, wykorzystując tym samym swoją szybkość i przebojowość. Niestety niekiedy odbija się to na moich zadaniach defensywnych, nad czym wyraźnie muszę popracować. Jesteś rodowitym kielczaninem, chłopakiem, który kibicował Koronie od dzieciństwa. Przywdzianie trykotu swojej ukochanej drużyny jest zapewne spełnieniem marzeń?

W tym momencie jesteś graczem drugiego zespołu Korony, jednak już zdarzało ci się usiąść na ławce rezerwowych w trakcie meczów Ekstraklasy. Możesz więc nam powiedzieć jak z twojej perspektywy wygląda współpraca z trenerem Pachetą?

58

LISTOPAD 2013


>SPORT<

„Już nie jesteśmy kolegami”

fot. Wojciech Staniec

LISTOPAD 2013

czyli wszystkie „Święte Wojny”

K

iedyś to było coś. Najpierw wyczekiwało się na mecz tygodniami, później szło się na niego kilka godzin wcześniej. Łzy po porażce, czy niesamowite szczęście po zwycięstwie – z obu stron, niezależnie od tego, czy to był mecz o ligowe punkty, czy o trofeum. Takie to kiedyś były te „Święte Wojny”. Bo to emocje, czy to pozytywne, czy negatywne, to one zawsze towarzyszyło tym meczom. Z obu stron. Teraz się zastanawiam, czy gdyby zdarzyło się tak, że te jedenaście lat temu, pierwszym moim meczem w życiu nie był pojedynek, który rozgrywany byłby w innej atmosferze, to czy dalej z taką chęcią chodziłbym na mecze? Ostatnio słychać, że to już nie są takie mecze jak te na Krakowskiej, czy w

Blaszak Arenie, że teraz już nie ma takiej atmosfery jak w latach dziewięćdziesiątych, czy na początku nowego tysiąclecia. To chyba jednak tylko czcze gadanie. Bo co by się nie działo, to i tak wszystkich kibiców będą interesowały takie mecze. Niezależnie od tego, na którym miejscu w tabeli będzie dana drużyna. A będzie się tak dlatego, że te „Święte Wojny” mają swój klimat i dają emocje! Wojciech Staniec

fot. Wojciech Staniec

Wracam pamięcią do lata 2001. To był chyba pierwszy mecz piłki ręcznej na jakim byłem i już „Święta Wojna”. To był tylko sparing. Ale tak naprawdę jakie to ma znaczenie? Żadne. Dla mnie, wtedy dziesięcioletniego chłopaka było coś niesamowitego. Choć wiele już nie pamiętam z tego, to przypominam sobie, że sędziowie byli z Kielc. W końcówce według miejscowych kibiców podjęli niekorzystną decyzję dla naszej drużyny. Efekt? - Już nie jesteśmy kolegami – krzyknął jeden z kibiców do arbitrów. Czy słusznie? Nie mam pojęcia. Po pierwsze wtedy nie miałem zielonego pojęcia o co chodzi w tym sporcie, po drugie jak już wspomniałem niewiele z tego meczu pamiętam. Jednak właśnie to jest najciekawsze, że choć teraz mogę sobie przypomnieć wiele meczów, i mniej więcej będę wiedział kto wygrał. To z tego letniego pojedynku niewiele zapamiętałem, jedynie emocje.

59


WWW.UJK.EDU.PL

60

21D czasopismo studenckie, nr 2  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you