__MAIN_TEXT__
feature-image

Page 1

REBORN DOGS

Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego

idea

Magdalena Swacha

Gdańsk 2020


Dziękuję Rodzicom, Sewerynowi i ukochanej Lilce


SPIS TREŚCI

Honorata Martin, Piotr Pawlak Dzień dobry (płyta CD)

Wstęp 5

CZĘŚĆ I. Żeńskie serca Magdalena Swacha REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego 7

Michał Matuszewski Śpieszmy się kochać psa. Kino jako opłakiwanie 15

Karolina Pikosz Stado. O poszukiwaniu wspólnotowości w świecie sztuki i na jej peryferiach 25

CZĘŚĆ II. Amor canis Nuka rozmowa z Katarzyną Swinarską 33

Suczka i post-śmierć rozmowa z Agatą Zbylut 41

Lucy? In the sky with diamonds? rozmowa z Dorotą Łagodzką 50

Rea, mysz i kot, nasze społeczne prace domowe… rozmowa z Weroniką Teplicką 58 Don’t be maybe! / - Anomalie, katatonie… rozmowa z Izabelą Chamczyk 64 Budowanie bliskości rozmowa z Natalią Bażowską 68

CZĘŚĆ III. Nowe emocje, emocje twórcze Weronika Teplicka Psica – impresje 97

Izabela Chamczyk Zaburzenia psychiczne u zwierząt i ludzi 99

Dorota Łagodzka Obrazy orangutanicy Rai. Studium przypadku 101

Andrzej Borman Osoby niebędące ludźmi (spojrzenie neurobiologa) 111

Mona Rena Górska Studium Rei – podążając za zwierzęcym umysłem 117

Agata Zbylut biegnij szybko, gryź mocno! 133

CZĘŚĆ IV. The Emotion is the Message katarzyna lewandowska Anarchopornoopór; Mantra nie-ludzko ludzka

/ wszystkim czującym istotom 143 Bibliografia 166 Biogramy 169


R E

WSTĘP

B O R N D

Psy to nie surogat teorii; nie są tu tylko po to, żeby z nimi myśleć. Są po to, żeby z nimi żyć. Donna Haraway

O

5

S

Projekt Reborn Dogs. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego rozpoczął się cyklem wywiadów opublikowanych w non-profitowym, niezależnym magazynie Splesz. Ich następstwem był cykl pięciu międzyuczelnianych konferencji na Akademii Sztuk Pięknych w Gdańsku i na Wydziale Biologii Uniwersytetu Gdańskiego. Finalnym etapem projektu jest poniższa publikacja. Rozdział pierwszy składa się z tekstów krytycznych oraz pracy artystycznej Dzień dobry, która jest zapisem dźwięków wydawanych przez psy, ułożonych w utwór powszechnie znanej polskiej pieśni patriotycznej. Po mocnym interaktywnym brzmieniu rozpoczyna się rozdział z wywiadami. Stanowią one część badawczo-artystyczną, która traktuje o relacjach kobiet – artystek wizualnych i teoretyczek sztuki z ich zwierzęcymi towarzyszami codzienności. Rozmówczynie poruszają zagadnienia dotyczące zwierzęcej bliskości, intymności, często są to wyznania przeszywające ludzką i nie-ludzką zmysłowość. Dyskursy te stały się inauguracyjną częścią cyklu międzyuczelnianych konferencji interdyscyplinarnych, które miały na celu poszerzenie wiedzy z pogranicza art & sience. Dlatego też krytyczne teksty pokonferencyjne w trzeciej części publikacji, dotyczą aktualnych zjawisk w dziedzinie nauk humanistycznych i biologii, a dokładniej w kontekście behawiorystki, neurobiologii, antropozoologii i estetyki pragmatycznej oraz zaangażowania, emotywizmu, teorii sztuki, gender studies i sztuki. Integralną częścią Reborn Dogs są cztery

G

Pies, stały towarzysz człowieka wydaje się być połączony z nim i jego wytworami nieprzerwaną więzią. Coraz częściej psy pojawiają się w sztuce, gdzie – poprzez przenoszenie wartości kulturowych między światem ludzkim i nie-ludzkim – rodzi się naturokultura. Pies to dla nas synonim zwierzęcej natury, a jako zwierzę najbliższe człowiekowi i uznawane za najbardziej mu poddane, nabiera nowego znaczenia w kontekście wyzwolenia zwierząt, ich odrodzenia się oraz uwolnienia ich emocji, które składają się na wspólny nie-ludzki komunikat. Stąd tytuł REBORN DOGS.


serie dzieł artystek wizualnych, w większości publikowane premierowo. Warto zaznaczyć, że publikacja jest wieloautorskim spojrzeniem na nowe przemiany, idące za kobiecością i zwierzęcością obecnymi w interpretacji dzieł sztuki.

Do publikacji zaproszeni zostali znani przedstawiciele sztuki najnowszej, teoretycy i naukowcy, Michał Matuszewski, Karolina Pikosz, Katarzyna Swinarska, Agata Zbylut, Dorota Łagodzka, Weronika Teplicka, Izabela Chamczyk, Natalia Bażowska, Andrzej Borman, Mona Rena Górska, katarzyna lewandowska, Honorata Martin, Piotr Pawlak.

Jestem wdzięczna za to, że na powstanie książki wpłynęło wiele bardzo cenionych teoretyczek i teoretyków sztuki i nauk humanistycznych, artystek i artystów oraz wspaniałych osobowości, które inspirują do namysłu nad sztuką. Szczególne podziękowania składam artystce feministycznej dra hab. Agacie Zbylut, historyczkom sztuki dr Dorocie Łagodzkiej i prof. ASP dr hab. Małgorzacie Jankowskiej, teoretyczce sztuki, nieprzejednanej feministce i działaczce na rzecz praw zwierząt dra katarzynie lewandowskiej, dr. Grzegorzowi Cechowi i dr. Jarosławowi Czarneckiemu, naukowcowi i artyście bio-artu, współzałożycielom Międzyuczelnianego Koła Naukowego BIO-MEDIA, które uruchomiło cykl konferencji. Wszystkim Gościom i Uczestnikom projektu bardzo dziękuję za przyczynienie się do powstania tej publikacji. Zapraszam do lektury!

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Magdalena Swacha

6


R E

CZĘŚĆ I. ŻEŃSKIE SERCA

B O D O G

REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego Punkty styczne projektu

N

w Poznaniu, Uniwersytet Gdański /

R

Magdalena Swacha / niezależna kuratorka, Uniwersytet Artystyczny

S

Punkt wyjściowy pięciu międzyuczelnianych konferencji stanowiła równoległość pojęć kobiecości i zwierzęcości oraz tworzenie przynależnych im emocji, a docelowo skupienie się na poszukiwaniu wspólnego komunikatu. Co go uwiarygadnia? Ważna w tym kontekście wydaje się być teoria o zwierzętach towarzyszących i gatunkach stowarzyszonych Donny Haraway1, biolożki i filozofki feministycznej, która objaśnia i odwołuje się do relacji budowanej przez współpracę ze zwierzętami, czyli doświadczanie ich w obrębie emocji i zmysłów. Przedstawiciel antropologii filozoficznej Helmut Plessner twierdzi, że dowodem na istnienie kultury jest identyfikacja jednostki z obrazem wizualnym. Stanowisko Denisa Duttona, filozofa sztuki łączącego sztukę z ewolucjonizmem, tłumaczy pojęcie odbiorcy i twórcy (organizmów żywych) sztuki. Zakłada on, że ludzie i nie-ludzie mają biologicznie zakodowaną możliwość tworzenia sztuki i jej odbioru. Powyższe teorie skłaniają do stwierdzenia, że można interpretować sztukę ludzką i nie-ludzką tak dalece, jak emocje na to pozwolą.

Ż E Ń S K

Jednym z najbardziej złożonych procesów, wymagającym największych zasobów mózgowych jest komunikacja językowa. Neurolingwiści i neurofizjolodzy próbują znaleźć odpowiedzi na pytanie, jaki czynnik umożliwia ciągłe, spójne funkcjonowanie systemu komunikacji, który jednak czasem może ulegać dysfunkcji. Przykładem są afatycy, którzy, aby odzyskać umiejętność komunikowania (mówienia, pisania, czytania) i wyrażania emocji, potrzebują rehabilitacji mózgu, zooterapii (podobnie jak osoby z autyzmem). Mającej zaburzenia funkcji

I E S E R

1 Nie ma żadnych pierwotnie ukonstytuowanych podmiotów i przedmiotów, nie ma też pojedynczych źródeł, jednostkowych aktorów czy celów ostatecznych. Jak napisała Judith Butler, są tylko przygodne podstawy; ich pochodną stanowią ciała, które znaczą. Bestiariusz sprawczości, typów powiązań i czasu przekraczający wyobrażenia nawet najbardziej barokowych kosmologów. To właśnie oznaczają dla mnie gatunki stowarzyszone, zob. D. Haraway, Manifest gatunków stowarzyszonych, [w:] A. Gajewska (red.), Teorie wywrotowe. Antologia przekładów, tłum. J. Bednarek, Poznań 2012, s. 245.

C A

7


A C R E S E I K S Ń E Ż

językowych performerce Karolinie Wiktor w rozwoju mowy poprzez stymulowanie zmysłów pomagał pies. Przyczyną zaburzeń mogą być rozchwiane emocje społeczne. „Don’t be a maybe” – tym hasłem rozpoczął się cykl konferencji REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego. Nowa generacja „Maybe” jest symbolem dominacji emocji przypadkowych i zaburzonych. To one charakteryzują kontakty pomiędzy człowiekiem i zwierzęciem. Zwierzęta dzikie i ukształtowane kulturowo (czyli podwójnie kodowane, np. psy i koty) w tzw. strefie kontaktu przyjmują nowe dla siebie, ludzkie, wymykające się normom emocje. Zwierzęta i zwierzęcość nieustannie się zmieniają. Tak samo dzieje się z emocjami, które są tworem ludzkim i nie-ludzkim, społecznym i kulturowym, naturokulturowym, pulsują i budzą zmysły na nowo.

Katarzyna Swinarska – Nuka, Agata Zbylut – Misia, Natalia Bażowska – Luna, Weronika Teplicka – Rea, Izabela Chamczyk – Magia, mówią o swoich zmysłowych relacjach, kobiecych i suczych, odkrywają osobiste pola sztuki. Mona Rena Górska, Dorota Łagodzka i katarzyna lewandowska wprowadzają do języka własną nowomowę, za pomocą której opisują stany umysłu i zmysłów (m.in. „minding animals” i „thinking animals” wg Paula Sheparda), a także obserwacje nie-ludzkich emocji.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

W pracach artystek zaproszonych do projektu kobiecość jest bytem pozacielesnym, efektem doświadczeń i „pamięci ciała” oraz pamięci sensorycznej wspólnych dla autorek i towarzyszących im zwierząt (domowych i dzikich). Być może współtworzą one estetyczny wzorzec kobiecości (ludzkiej i nie-ludzkiej) wzbogacony o zwierzęcą percepcję świata, co jest bardzo znaczące w czasach, kiedy emocjonalność i zmysłowość organizmów żywych jest pewną anomalią. Efektem intuitywnego rozumienia i ekspresji mimicznej emocji następujących pomiędzy zwierzętami jest ponadgatunkowy komunikat. Nowe interpretacje sztuki zdają się iść w parze z prawdziwym polem komunikatu, tożsamym z percepcją ludzką i nie-ludzką, kobiecą i zwierzęcą.

8


R E B

Kanon interpretacji twórczości, czyli zwierzęcość i kobiecość. Co to jest kobiecość, co to jest zwierzęcość?

O R

Izabela Chamczyk

N D O G S

Performatywne malarstwo Chamczyk ucieka od formalizowania i właściwie trudno dokonać analizy jej obrazów czy performance’ów. W twórczości artystki wyczuwa się chęć odpowiedzi na pytanie, czy psychicznymi zaburzeniami można zarazić się międzygatunkowo, ale silniejszy wydaje się być dylemat dotyczący zaburzonych wrażeń/zmysłów utożsamianych z chorobami psychicznymi. Normy i zaburzenia odbioru świata zewnętrznego zostają zakwestionowane. Czy zaburzenia te stanowią naturalny i już oczywisty element naturokulturowy? Do jakich emocji odnoszą się obrazy, takie jak Obsesje, Neurozy, Frustracja, będące efektem synestezji wrażeń ludzkich i nie-ludzkich. Malarka odnosi się do sposobów wyrażania emocji bez podziału na ludzkie i nie-ludzkie. Siedem systemów emocjonalnych wg Jaaka Pankseppa, tj. szukanie („seeking”), gniew („rage/anger”), strach („fear/anxiety”), pożądanie („lust/sexuality”), opieka („care/nurturance”), panika („panic/separation”), zabawa („play/joy”) w kontekście obrazów wydaje się być efektem intymnej więzi, również tej kobiecej między malarką i Magią, a zapis przebiegu emocji jest jednym obrazem, który w ten pogłębiony kobiecy/zwierzęcy sposób ujmuje moment przekraczania osobistej ekspresji genomu (działania instynktów).

Weronika Teplicka

Ż E Ń S K I E S E

Teplicka z suczką Reą dzieli się przestrzenią życiową i czasem. Obie wypracowały więzi międzygatunkowe, pewne normy i możliwości tworzenia tzw. wygody, w wyniku czego powstała idealna sytuacja komunikacji. Rea więc gryzie, czule rozdziera, odrzuca, bawi się. Przed swoją opiekunką wykazuje się umiejętnościami, wysiłkiem, zdolnościami. Karol Marks włączał je do normalnych czynności życiowych, określających indywidualne zdolności do pracy. Praca, która objawia się nawet w zwyczajnych sytuacjach, działaniu, relacjach ponadgatunkowych, to praca twórcza. Rea i Weronika w przestrzeni międzygatunkowej poruszają się podobnie, obie mają fobie społeczne, podobnie też inspirują i naśladują się wzajemnie. Weronika gromadzi przedmioty, rozdrabnia je i składa w nowe obrazy. Rea szuka atrakcyjnych przedmiotów, ekscytuje się nimi, gryzie je i porzuca. Powtórzenia te są kompletnym, świadomym i złożonym procesem poznawczym, a także odkrywczym, kreatywnym, twórczym i kobiecym dialogiem o osobistym charakterze interpretacji międzygatunkowej.

R C A

9


A C R

Artystka w swojej twórczości jest niejako ograniczona figurą suczki. W ten sposób w abstrakcie do konferencji pisze o swojej strategii:

Ż

E

Ń

S

K

I

E

S

E

Agata Zbylut

Czyniąc ze swojej pozycji społecznej przedmiot badań artystycznych, sięgałam po figurę suczki wielokrotnie. Za każdym razem suczka była alegorią bytu podległego, zależnego, który w patriarchalnej strukturze musi na swoją pozycję zasłużyć, i po wielokroć udowadniać swą przydatność, co z upływem czasu zmienia tak obraną strategię w osobisty dramat2. Artystka obchodzi ciążące, negatywne znaczenie słowa „suka”, odsłaniając postać kobiety – siebie samej przedstawionej na fotografiach (poza związkiem z płcią biologiczną) i postać zwierzęcia – rzeźba Misi, tym samym tworzy międzygatunkową zmysłową relację, w wyniku której powstaje wspólne dzieło.

Natalia Bażowska Bliskość Luny i doświadczanie jej zmysłowości zainspirowało artystkę do podjęcia próby przedstawienia procesu stawania się zwierzęciem, twórczej inwolucji. To proces, o którym można mówić w kontekście piękna nieestetycznego, jak to określił Wolfgang Welsch, piękna, w którego powstawaniu uczestniczą nie tylko Luna i Natalia. To piękno powstaje już na etapie najniższych współobecnych organizmów jako efekt ubocznych reakcji chemicznych. Podmiot zoe-estetyczny jest naturalną częścią obrazu, performatywnego dzieła sztuki. Proces stawania się, jak i sama jego interpretacja konstytuują jego wartość ponadgatunkową.

Łagodzka w Studium przypadku opisuje spotkanie z orangutanicą Rają, oraz prezentuje osobistą, wnikliwą i wręcz intymną interpretację rysowanych przez nią prac. Opis ten ma przybliżyć zwyczajowy proces powstawania ludzkich dzieł sztuki. Kartka papieru i kredki służą ludziom do przedstawiania ich estetycznych wrażeń, jednak być może nie są one właściwe do tego, by oddać wyobraźnię oraz sposób postrzegania i wartościowania charakterystyczne dla Rai. Nie tylko umiejętność manualna, ale głównie zmysłowa i emocjonalna są w stanie 2 A. Zbylut, abstrakt do referatu Suczka i post-śmierć, wygłoszonego podczas konferencji Reborn Dogs. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego, 2019.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Twórczość artystek opatrzona została komentarzem Doroty Łagodzkiej, katarzyny lewandowskiej, Mony Reny Górskiej, Karoliny Pikosz i Michała Matuszewskiego.

10


R E B O R N D O G S Ż E Ń S K I E S E R

zagwarantować estetyczny wymiar modelu, jaki moglibyśmy określić sztuką ludzką i nie-ludzką zarazem. Miernikiem dzieła sztuki pozostają doświadczenia codzienności czy współoddziaływanie Rai, a nawet nauka trzymania narzędzi rysunkowych, badanie zdolności motorycznych i integralności sensorycznej czy poziom emocji towarzyszących działaniu. W rezultacie tematem analizy twórczości Rai będzie nie tylko efekt wizualny w postaci rysunków, ale i kontekst ich powstania, czyli jej rodzaj estetyki, emocje i proces działania. Analizując to w tak szeroki sposób, dochodzimy do współdziałania, współodczuwania, współbycia, a co za tym następuje współinterpretacji. Lewandowska w manifeście uniesień w obronie wolnych emocji, zmysłowości ludzkiego i nie-ludzkiego, używa bezwzględnego i silnego języka. Ten krytyczny werbalny cios drażni i odpycha, ale i niesie za sobą przekaz siły emocji, a może zwyczajnie ich braku w kontekście bytu zwierząt, bycia zwierzęciem, bycia kobiecą, bycia samych emocji zwierzęcych na tych samych prawach ludzkich i nie-ludzkich, a może i nawet wyłącznie tych drugich. Tylko dzięki niezależnym emocjom możliwe będzie współbycie, tworzenie i współtworzenie w niezakwestionowanej naturalnej równowadze i harmonii. Mona Rena Górska w sposób rzemieślniczy odnosi się do źródeł teoretyków nauk humanistycznych, takich jak Max Scheler, Artur Schopenhauer, Konrad Lorenz i Carl Safina. Jak pisze w swoim biogramie, jest „zafascynowana myślącą łapą, płetwą, macką, dłonią będącymi w ciągłym ruchu, trwaniu, świadomym byciu”. Prywatnie Mona jest opiekunką kokietek, Hydry i Meduzy – żab szponiastych, Meluzyny i Ratri Devi – dwóch kotów oraz dwóch biologicznych samców: Hefajstosa – żaby szponiastej i Pustoraka – agamy brodatej. W publikacji analizuje rolę, zakres i stan umysłu zwierzęcego, to co Paul Shepard nazwał minding animals czyli „umysłowe zwierzęta”. Pogląd antropomorficzny przepracowuje językowo i mentalnie. Sięga także po refleksje podążające za odzwierzęcymi stanami umysłu. Jest to przenikliwe spojrzenie na zwierzęcość, kobiecość oraz ich wspólne cechy ludzkie i nie-ludzkie. To wprowadzenie w obszary świadomości zwierzęcego bytu i interpretacji świata. Ideę tę kontynuuje Karolina Pikosz, która wyłania intencję wspólnotowości. Stado jest u niej dominującym, zwrotnym punktem i jednocześnie organem, można powiedzieć matką. Według niej jest ono rozumiane jako kolektyw twórczy i nadaje sztuce wymiar materii życia. Pikosz tłumaczy, iż sama wspólnotowość jest dziełem sztuki. W kolejnym tekście Michał Matuszewski zwraca uwagę na paradygmaty kina jako metodę i narzędzie poznawania relacji w przyrodzie, a dokładniej transferu emocji, czyli komunikatu. Analizuje przedstawienia śmierci w dziełach Laurie Anderson i Kathy High. Akt śmierci staje się symbolem nierozerwalnej więzi ludz-

C A

11


A C R E S E I K S Ń E Ż

kiego z nie-ludzkim, wychodzącej poza antropocentryczny wymiar. Serce psa Anderson, czyli fantazja o zaszyciu w ciele kobiety psa, aby móc go urodzić, staje się kluczowym pytaniem o prawdopodobieństwo zwierzęcości, która w kategorii życia i sztuki kina okazuje się być paralelna do edypalizacji. Niniejsza publikacja łączy artystyczny, humanistyczny i bardzo intymny wymiar indywidualnych eksploracji kobiecości i zwierzęcości. Zamieszczony w niej tekst etologa prof. Andrzeja Bormana jednogłośnie orzeka, że neuronauka nie jest na takim etapie, by mówić o pojęciu sztuki w kontekście twórczości nie-ludzkich (przypomnieć trzeba że, naukowe ujęcia zwierzęcości zdecydowanie faworyzują trzecioosobowy punkt widzenia). Dlatego w oparciu o badawczo-intymny aspekt twórczości humanistek kategoria sztuki zostaje rozszerzona i dookreślona. Z analizy ich działań twórczych wynika samoreferencyjność sztuki międzygatunkowej, czyli biologicznie zakodowanej zdolności do tworzenia i odbierania sztuki.

Performatywna wartość estetyczna osadza się w interakcji, działaniu i doświadczaniu (pragmatyce, czyli filozofii działania albo estetyce pragmatycznej reprezentowanej przez Johna Deweya), emocjach i złączonych z nimi zmysłach, obcowaniu pomiędzy osobą i nie-osobą, wspólnym kreowaniu i współbyciu. Interakcja (proces emocjonalny i poznawczy3) to główny czynnik performowania działań twórczych, moment, w którym zaczynamy obcować w transkulturze i transsztuce. Jednak zmienną decydującą o istnieniu kultury jest pierwotny efekt identyfikacji człowieka oraz zwierzęcia z własnym obrazem. Wraz z nią następuje interakcja społeczna, tworzenie emocji4, tworzenie bliskości, przypatrywanie, czyli nie patrzenie a opatrzenie, nie wpatrywanie, a raczej wypatrywanie, nie pokazywanie się, a raczej ukazywanie się, to proces wielozmysłowy i towarzyszący interpretacji. To wcześniej już wspo3 „(…) inteligencja emocjonalna obejmuje umiejętność właściwej percepcji, oceny i wyrażania emocji, umiejętność dostępu do uczuć, zdolność ich generowania w momentach, gdy mogą wspomóc myślenie, umiejętność rozumienia emocji i zrozumienia wiedzy emocjonalnej, oraz umiejętność regulowania emocji tak, by wspomagać rozwój emocjonalny i intelektualny”, zob. P. Salovey, J. D. Mayer, Czym jest inteligencja emocjonalna?, [w:] P. Salovey, D. J. Sluyter (red.), Rozwój emocjonalny a inteligencja emocjonalna, Poznań 1999, s. 34. Por. A. Matczak, Rola inteligencji emocjonalnej, [w:] Studia Psychologiczne, t. 45, 2007, s. 9-17. 4 Zob. M. Fajkowska-Stanik, M. Marszał-Wiśniewska, G. Sędek (red.), Podpatrywanie myśli i uczuć.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Kanon interpretacji – twórcza emocja

12


R E B O R N D O G S

mniana twórcza inwolucja5, która podąża za wzrokiem i/lub węchem, czyli najobszerniejszymi źródłami wrażeń estetycznych i instynktownych. Najnowsze rozważania nad statusem performatywnym wykazują kwestię „pamięci ciała”, która pozwala człowiekowi dzielić się doświadczeniem, wchodzić w interakcję z rośliną, zwierzęciem, organizmem żywym i nieżywym. Kultura bazuje na naturze i wyłania się z natury, jest jej kontynuacją na wyższym poziomie. Nie sposób nie przypomnieć tu myśli Johna Deweya, który wyjaśnia ciągłość między naturą i kulturą – a idąc dalej – sztuką. Ciągłość ta może mieć wpływ na kształtowanie szeroko pojętej interpretacji.

Dzieło sztuki można poddać interpretacji ze względu na: współdzielone emocje twórcze, strach, wściekłość, radość, wstręt – tak i podobnie współdzielone są wrażenia dotykowe, słuchowe, a przede wszystkim zapachowe i wzrokowe, Natura naturans – przyroda jest początkiem, zalążkiem sztuki, a więc i ona sama jest wzorcem, wzorcem może być każda jej część zwierzęca i nie-zwierzęca, in. materia żywa, sztuka zwierzęca może być mierzalna, dotykowa, zapachowa, dźwiękowa, sama w sobie jest percepcją, „uważnością”, „słuchowością”, „dotykalnością”, „zapachowością”, „kobiecością”, sztuka rodzi się (in. ma ciągłość) poza nie-rysunkiem, nie-malarstwem, nie-rzeźbą, nie-dźwiękiem, nie-instalacją, czyli nie-ludzkim,

E Ń S

sztuka jest materią żywą, można mówić o żywym dziele sztuki, które poddawane jest ciągłej interpretacji (w wyniku ciągłych relacji coraz to nowych emocji twórczych),

Ż

można przyjąć, że następuje pewnego typu ciągłość wspólnego międzygatunkowego „reborn”, czyli rodzenia się jednej kultury i, co za tym następuje, jednego dzieła sztuki naturokulturowego, którego autor jest wieloraki, zarówno ludzki i nie-ludzki,

K I E S E R

5 „Wolimy więc określać tę formę ewolucji, która przebiega między heterogenicznymi obszarami, „inwolucją” – pod warunkiem, że nie będzie się mieszać inwolucji z regresją. Stawanie się jest inwolucyjne, inwolucja jest twórcza. Cofać się oznacza podążać w stronę mniejszego zróżnicowania. Z kolei inwoluować oznacza tworzyć blok, który biegnie wzdłuż własnej linii, „między” elementami odgrywającymi daną rolę i w ramach przypisywanych mu stosunków”, zob. G. Deleuze, F. Guattari, Kapitalizm i schizofrenia II:Tysiąc plateau, Warszawa 2015, http://machinamysli.org/ tysiac-plateau-fragment/ (dostęp: 22 marca 2019).

C A

13


A C R

współinterpretowaniem.

Ż

E

Ń

S

K

I

E

S

E

interpretacja jest współodczuwaniem, współoglądaniem,

MANIFEST Moc zwierzęcości w interpretacji sztuki Zakres interpretowania dzieła sztuki to strategiczny element analizy. Stanowi on o statusie dzieła lub je kwestionuje. W oparciu o analizę fotografii i filmu, podjąć się można sformułowania wytycznych dzieła, czyli punctum (wg Rolanda Barthesa to jeden z elementów analizy fotografii, oparty na pierwszym indywidualnym wrażeniu) i, co za nim idzie, tzw. antytezy (wg teorii analizy filmu Aleksandra Jackiewicza dotyczącej relacji utworu z rzeczywistością) – one stanowią podstawę interpretacji. Dotyczą analizy emocji związanych z behawiorem (percepcją, instynktem), stąd i emocji odzwierzęcych (powiązanych z estetyką performatywną, estetyką zaangażowaną). Rozumienie interpretacji przebiega w ujęciu emocji odzwierzęcych, wynikających ze sposobu nadania komunikatu zachodzącego pomiędzy zwierzęcym i nie-zwierzęcym, kobiecym i nie-kobiecym oraz ich intersubiektywnego, intymnego odbioru świata rzeczywistego. To rodzaj interpretacji rodzącej się w relacji odzwierzęcej. W konsekwencji myślenie o ukonstytuowaniu interpretacji żywego dzieła sztuki (dzieła poddawanego ciągłym procesom, relacjom), uwzględniającego wspólny mianownik, nową jakość i emocję twórczą zakodowaną w twórczości zwierzęcej i kobiecej. Każda emocja ludzka i nie-ludzka jest szczególną częścią interpretacji, a wręcz kontynuacją życia dzieła sztuki w pluralistycznej epoce wrażeń i wartości.

i zwier zęcą wiarę w empir y czny świat r zeczywistość kr ystalizuje się w zorganizowany świat <<r zeczy>>,

D

O

G

S

„Dopiero w przestrzeni ducha ze względu na troskę psyche

N

które zawsze pojawiają się w kontekście faktyczności”.

R

E

B

O

R

Martin Heidegger

14


R B O

Ujazdowski w Warszawie /

E

Michał Matuszewski / kurator, Kino, Centrum Sztuki Współczesnej, Zamek

R N

Śpieszmy się kochać psa. Kino jako opłakiwanie

D G S Ż E Ń S

Lily, ślepnąca suczka przygarnięta przez amerykańską artystkę Kathy High ma dwa groby. Pierwszy to ten, o którym opowiada – koło domu nad jeziorem. Drugim jest sam film Lily czyta Derridę: psi wideoesej, z którego pochodzi powyższy cytat. Lily była kiedyś bezdomna, ale odkąd znalazła opiekę, lubiła dużo czytać i miała wiele przemyśleń na temat relacji między zwierzętami i ludźmi. Szczególnie po tym, gdy wpadł jej w łapy jeden z fundamentalnych dla animal studies tekstów – Zwierzę, którym więc jestem (dalej idąc śladem) Jacquesa Derridy. Lily już nie żyje, ale być może właśnie dopiero zza grobu może nam lepiej opowiedzieć o swoich poglądach filozoficznych, a przede wszystkim o więzi jaką nawiązała z artystką (o której mówi: „ta, która robi ten film”). Inne kinematograficzne epitafium dla zmarłej suczki zrobiła Laurie Anderson. Jej pełnometrażowy esej Serce psa jest nagrobkiem dla Lolabelle, terierki, która towarzyszyła artystce i tak jak ona była obdarzona talentem muzycznym. Kathy High wykorzystuje formę eseju filmowego, żeby przeanalizować kwestie związane z filozoficznym znaczeniem filmowych obrazów zwierząt oraz ich śmierci. Z kolei Laurie Anderson zajmują też ludzkie sprawy – ataki na WTC, tybetańska filozofia czy wreszcie śmierć męża, co, choć zostaje zasygnalizowane w filmie subtelnie, ciąży nad jego całością.

O

Znaleziono mnie z głową utkwioną głęboko w dużej torbie po chipsach Doritos, pod wodą – zatopioną. Nieżywą. Nieżywą. Nieżywą. Umarłam zanim trafiłam do wody, ale przez to mój zgon stał się dramatyczny. Niedorzeczne zakończenie. Torba na głowie, unosząca się w wodzie. Pochowała mnie jak należy – ta, która robi ten film. Głęboko pod ziemią, obok swojego ogrodu, z ładnym widokiem na jezioro. Pilnuję teraz ich wszystkich – i wszystkim nam brak siebie nawzajem.6

K I E S E R

6 Lily czyta Derridę: psi wideoesej (Lily Does Derrida: A dog’s video essay), reż. Kathy High, USA 2010, tłum. Anna Łagodzka.

C A

15


A C R E S E I K S Ń E Ż

Zajmę się tymi dwoma filmami jako pracami, w których artystki wykorzystują język kina, aby opłakiwać zwierzęta7. Oba dobrze poddają się krytycznym analizom i poruszają bardzo wiele zagadnień związanych z relacjami ludzi i innych zwierząt. Nie zapominając o tym wymiarze, chciałbym jednak traktować wybrane filmy również jako listy miłosne do zmarłych, nie-ludzkich towarzyszek, eseje, w których cała praca krytyczna służy opłakiwaniu, a jednocześnie ukazuje filozoficzny i etyczny potencjał filmowego epitafium. Chcę się przyjrzeć temu, czy gest opłakiwania nie-ludzi może być narzędziem mediowania, budowania nowych międzygatunkowych relacji na zasadzacie horyzontalnych wzajemności i jaką rolę może odegrać w tym kino. Moja refleksja osadzona będzie pomiędzy myślą filozofki i teoretyczki kina Anat Pick i jej koncepcją creaturely poetics, a badaniami antropolożki Jane C. Desmond, która opisuje kulturowe praktyki ludzi wobec zwierząt i zwraca uwagę na to, jaką rolę odgrywa w nich śmierć. Całości będzie przyświecał duch feministycznych nowych materializmów (np. Rosi Braidotti).

Sztuka opłakiwania

7 Nie są to oczywiście jedyne filmy czy prace wideo, które można przywołać w tym kontekście. Koty mieszkające z Carolee Schneemann znalazły się w Nieskończonych pocałunkach – cyklu fotografii, które w 2018 roku zostały zmontowane jako film; Sirius – ukochany Stana Brakhage’a został upamiętniony (i bezustannie przywracany do życia) w krótkim filmie Sirius Remembered. 8 Z najważniejszych prac na temat należy wymienić: M. de Mello, Mourning Animals: Rituals and Practices Surrounding Animal Death, East Lansing 2016; J. C. Desmond, Displaying Death and Animating Life: Human-Animal Relations in Art, Chicago/ Londyn 2016; J. Johnston, F. Probyn-Rapsey, Animal Death, Sydney 2013; w języku polskim powstała antologia: M. Kotyczka (red.), Śmierć zwierzęcia. Współczesne zooantologie, Katowice 2014 – w niej temat różnych kultowych form opłakiwania najpełniej podejmuje tekst: M. Dąbrowska, Miłość, śmierć i klonowanie, s. 73-101.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Omówienia kultowych praktyk opłakiwania zwierząt najczęściej dotyczą dość dobrze opisanej kwestii cmentarzy dla zwierząt8. Badaczki i badacze zauważają, że tylko pewne gatunki i ich przedstawiciele stają się obiektem opłakiwania i żałoby. Zwracają uwagę na różne rodzaje kontaktu ludzi ze śmiercią (innych) zwierząt oraz związane z tym odmienne praktyki, np. zupełnie inne wobec zwierząt domowych niż tych hodowanych i zabijanych na żywność albo tych, których spotkała śmierć na drodze.

16


R E B O R N D O G S

Można zadać pytanie, czy opłakiwanie zwierząt poprzez sztukę jest jakościowo inną praktyką niż tradycyjne. Możliwe, że jest to fałszywa dychotomia – praktyki pogrzebowe są przecież niezwykle performatywne, towarzyszą im dzieła w postaci nagrobków (pomników), a w werbalnych i pisanych wyrazach opłakiwania zwykle dochodzi do głosu poetycka funkcja języka. Skoro na każdą formę opłakiwania (zwierząt) można patrzeć jak na sztukę, różnica tkwi raczej w instytucjonalnym obiegu. Artystki opłakujące w ramach swojej twórczości mogą wnosić istotny, krytyczny potencjał do tych praktyk i poddawać refleksji samą ich formę. Medium filmowe ze względu na swoje właściwości zoomorficzne (o czym będę pisał później) i związki ze śmiercią, na które teoretycy z André Bazinem na czele9 zwracali uwagę już dawno, oraz ambiwalencją pomiędzy widmowością a materialnością wydaje się szczególnie nadawać do opłakiwania „znaczących innych” (towarzyszy, significant others10). Znamiennym jest, że Jessica Ullrich w artykule A Dog’s Death: Art as a Work of Mourning, jednym z nielicznych tekstów badających ten temat wprost, analizuje przede wszystkim właśnie filmy, ograniczając się jednak do obrazów funkcjonujących w obiegu sztuki współczesnej (w tym Lily czyta Derridę)11. Dla Ullrich omawiane przez nią prace są próbą wyrażenia straty za pomocą sztuki, czyli próbą pokazania czegoś, czego pokazać na dobrą sprawę się nie da. Są prowizorycznym zapełnianiem pustki po ukochanych istotach słowami, estetyką, techniczną finezją i samą strukturą medium12. Artyści starają się znaleźć estetyczną formę do opowiedzenia o tym, co stało się ze zwierzętami, które były im bliskie, po raz ostatni nawiązując z nimi kontakt i konfrontując się z tym absolutnym oddzieleniem13. Opłakiwanie jest zatem formą komunikacji.

Ż E Ń S K I E S E R

9 A. Bazin, Death Every Afternoon, tłum. M.A. Cohen, [w:] I. Margulies (red.), Rites of Realism: Essays on Corporeal Cinema, Durham/London 2003, s. 27-31. 10 D. Haraway, Manifest gatunków stowarzyszonych, tłum. J. Bednarek, [w:] Teorie wywrotowe, A. Gajewska (red.), Poznań 2012, s. 242. 11 J. Ullrich, A Dog’s Death: Art as a Work of Mourning, [w:] D. Ohrem, R. Bartosch (red.), Beyond the Human-Animal Divide. Creaturely Lives in Literature and Culture, Nowy Jork 2017, s. 113-139; inne prace opisywane przez Ullrich to: The Hour of Prayer fińskiej artystki Eiji-Liisi Ahtili oraz cykl fotografii Memento Mori tajwańskiego artysty Yun-Fei Tou. Warto zaznaczyć, że autorka, powołując się dodatkowo na Mieke Bal, wskazuje samą formę instalacji wideo z jej fragmentaryzacją narracji jako szczególnie adekwatną do opowiadania o pracy żałoby, która też polega na dążeniu do koherencji rzeczywistości, która rozpada się w skutek utraty. 12 Tamże, s. 137. 13 Tamże, s.138.

C A

17


A C R E S E I K S Ń E Ż S

Badaczka Jane C. Desmond, analizując praktyki żałoby wobec zwierząt na przykładzie cmentarzy dla zwierząt, zauważa, że chodzi przede wszystkim o zwierzęta domowe (cmentarz dla zwierząt to pet cemetery – język angielski jeszcze bardziej podkreśla poziom wykluczania). Wyłączone są z tego są miliony zwierząt zabijanych w celu zjedzenia czy uważanych za szkodniki albo za dzikie. Czasem tylko te porządki się przecinają – np. szczur, który wiódł życie zwierzęcia domowego zasługuje na opłakiwanie, a szczury żyjące w mieście są eksterminowane jako szkodniki. Desmond posługuje się terminem „życia godnego opłakiwania” zaproponowanym przez Judith Butler w książce Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania?, rozszerzając to pojęcie na nie-ludzkie zwierzęta16. Jak pisze Butler, życie niegodne opłakiwania, to takie, które „nigdy nie żyło, nigdy nie

14 por. D. Łagodzka, Zwierzę jako uczestnik i materiał sztuki. Relacje między artystami a zwierzę tami od połowy XX wieku do dziś, rozprawa doktorska przygotowana pod kierunkiem prof. dr hab. Marii Poprzęckiej, Warszawa 2019. 15 Tamże, s. 228-229. 16 J. C. Desmond, Displaying Death and Animating Life: Human-Animal Relations in Art, Chicago/ Londyn 2016, s. 80.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

Badaczki analizujące Lily czyta Derridę14 są zgodne, że film porusza wiele zagadnień z dziedziny studiów nad zwierzętami. Artystce udaje się podważyć pewne pojęcia i sposoby prezentacji zwierząt. Sam voiceover, jeden z zabiegów w filmie, uruchamia szereg problemów i zaskakujących rozwiązań. Suczka mówi z zaświatów ludzkim, do tego męskim głosem, a to, co mówi, jest oczywiście monologiem napisanym przez artystkę. „Myślicie pewnie, że to jest antropomorfizowanie mnie” – stwierdza w pewnym momencie, czym ostatecznie udowadnia, że nie mamy tu do czynienia z naiwną personifikacją. Wszystkie mechanizmy ukazywania zwierząt są tu odsłonięte, pracują na naszych oczach, ale na biegu jałowym. Są rozmontowane, bez problemu je zauważamy. Na podobnej zasadzie artystce udaje się uniknąć sentymentalizmu15, mimo że jednym z tematów filmu jest pożegnanie z ukochaną suczką (nie zmienia to faktu, że seans tego filmu zwykle emocjonalnie porusza osoby oglądające). Lily to nie jedyne martwe zwierzę w tym filmie. Artystka upomina się (znów – robi to w bardzo przemyślany, wymykający się naiwności sposób) o te zwierzęta, które giną, ale nie są opłakiwane. Jej praca, poza materiałem typu home video, składa się też z wielu ujęć martwych ciał znalezionych przy drodze, poruszając tym samym temat zwierząt, które giną w wypadkach (ang. roadkills).

18


R E B O R N D O G S

liczyło się jako życie”17. Desmond przytacza Jamesa Stanescu, który czytał Butler pod kątem nie-ludzi. Stanescu, rozważając pojęcie „nagiego życia” Giorgia Agambena sugeruje, że przez uznanie życia jako „nietrwałego” (precarious life) możemy myśleć o ludziach i nie-ludziach jako o istotach tak samo dzielących ontologiczną zależność od reprodukowania warunków koniecznych do podtrzymana życia, co – zdaniem Butler – jest podstawą społeczeństwa18. Ta fundamentalna wspólna cecha – kruchość życia – łącząca zwierzęta ludzkie i nie-ludzkie sprawia, że także żałoba jednakowo dotyczy jednych i drugich. Stanescu jednocześnie wskazuje na polityczność żałoby jako możliwości wprowadzenia do społecznej rzeczywistości tych, którzy opłakują takie „niegodne opłakiwania” życia. Akt publicznego opłakiwania, upublicznianie prywatnej żałoby – jak pisze Desmond – wiele razy stawał się narzędziem aktywizmu. Kathy High upomina się zatem także o „niegodne opłakiwanie” życia znalezionych przy drodze kotów, szczurów oraz innych zwierząt. Są bezimienne, ale zostały objęte tym samym ładunkiem emocjonalnym. Dzieje się to nie tylko na poziomie samego zestawienia martwych zwierząt z historią Lily. Artystka nie wartościuje, nie sugeruje, która śmierć jest ważniejsza. W scenach ukazujących martwe ciała przy drodze głos Lily milknie, oddając całe pole audiowizualne innym zmarłym. Lily niejako wstawia się za nimi, w efekcie czego one także zostaną opłakane.

Kino i śmierć

Ż E Ń S K I

Śmierć zwierząt jest wpisana w kinowe DNA, o czym przypomina zarówno film Thomasa Edisona Electrocuting an elephant z 1903 roku, jak i André Bazin w słynnym eseju o corridzie Death Every Afternoon czy też współczesne badaczki czytające Bazina w duchu posthumanistycznym. Temat śmierci zwierząt w kinie poruszyła ostatnio Marta Stańczyk, zbierając i opisując praktyki przedstawiania śmierci, używania zwierzęcych aktorów i ciał zwierząt jako materiału filmowego oraz analizując strategie autorów kina, którzy z prawdziwej ekranowej śmierci zwierzęcia czynili środek wyrazu – najczęściej metaforę czy metonimię ludzkich spraw i dramatów19. Wskazuje ona na głębokie powiązanie ciał i śmierci

E S E R

17 J. Butler, Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania?, tłum. A. Czarnacka, Warszawa 2011, s. 96. 18 J. C. Desmond, Displaying Death and…, s. 80. 19 M. Stańczyk, Bestiariusz. Historie przemocy, [w:] „Ekrany” 2019 nr 2, s. 18-23.

C A

19


A C R E S E I K S Ń E Ż

zwierząt z kinem. Za Giovannim Aloim przypomina teoretyczne dywagacje, na przykład na temat pętli powtarzalności śmierci w kinie (śmierć staje się przez to niemożliwa), która odwraca naszą uwagę od najważniejszego – ostateczności fizycznego zabijania zwierzęcia20. Śmierć zwierząt w omawianych przeze mnie filmach to jednak zupełnie inna śmierć niż zabijanie koni w westernach. Także teoretyczne rozważania, które mogą one wywoływać, nie wiążą się chyba z tym problemem. Śmierć taka, jak przedstawiają ją Laurie Anderson i Kathy High, wprowadza nas raczej w optykę myślenia o śmierci przez refleksję Donny Haraway i Rosi Braidotti. Śmierć w ujęciu tej drugiej to stawanie-się-niewykrywalnym nomadycznego podmiotu i, podobnie jak życie, jest bezosobową siłą wiążącą nas z innymi siłami: „śmierć nie jest entropią ani powrotem do bezwładnej, martwej materii, ale otwarciem się na nowe intensywności i możliwości tego, co nie-ludzkie”21. Jak pisze Marzena Kotyczka, „z takiego punktu widzenia śmierć staje się nie tylko punktem wyjścia, ale także pryzmatem, którego przyjęcie oddala optykę badawczą od antropocentrycznego paradygmatu”22. Można myśleć w tym ujęciu o śmierci jako punkcie, z którego w nowy, oddalający się od antropocentryzmu sposób można spojrzeć na relację człowiek – zwierzę. Jest to śmierć, która nie jest „metafizyczną obsceną” – jak o prawdziwej ekranowej śmierci pisał André Bazin23.

Emocje

(…) obecnie nie kwestionujemy już istnienia emocjonalnego życia zwie20 Tamże, s. 20. 21 R. Braidotti: Etyka stawania-się-niewykrywalnym, tłum. J. Bednarek, [w: ] Teorie wywrotowe…, cyt. za: M. Kotyczka, Słowo wstępne, [w:] M. Kotyczka (red.), Śmierć zwierzęcia. Współczesne zooantologie, Katowice 2014, s. 12. 22 Tamże, s. 9. 23 A. Bazin, Death Every…, s. 30. 24 M. Bakke, Między nami zwierzętami. O emocjonalnych związkach między ludźmi i innymi zwierzętami, Teksty Drugie, 2007 nr 1/2, s. 225–226.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Monika Bakke opisuje dwie strategie wchodzenia w emocjonalne relacje ludzi i innych zwierząt. Pierwsza to relacje oparte na jakiejś formie więzi ze zwierzętami domowymi – często obciążona ryzykiem „wtłoczenia zwierząt w schematy swoiście międzyludzkich relacji”, czyli edypalizacji. Druga to relacja z dzikimi zwierzętami oparta na „przekonaniu o istnieniu totalnej, a zatem absolutnie nieredukowalnej różnicy między nimi a nami”24. Bakke pisze, że:

20


R E

Oba omawiane filmy na różne sposoby poruszają te „głęboko zakorzenione antropocentryczne schematy”, grają nimi, ale też niekiedy same w nie wpadają. Bakke za Donną Haraway przestrzega przed myleniem psów z dziećmi. Trudno o bardziej dosłowny przykład edypalizacji niż scena otwierająca Serce psa. Zanim poznamy historię śmierci Lolabelle i jej muzycznej kariery, widzimy animowaną oniryczną scenę. Artystka-narratorka opowiada swój sen. Znajduje się na sali porodowej i ku zaskoczeniu lekarzy wydaje na świat Lolabelle. Ta chwila jest idealna, radość i szczęście nieco jednak zakłóca poczucie winy. Wcześniej bowiem kazała ją umieścić sobie w brzuchu. Obok tej jawnie edypalizującej sceny jest w tym filmie jeszcze inna ambiwalencja – Lolabelle jest z jednej strony pełnoprawną bohaterką filmu, obiektem żałoby, ale jednocześnie można jej historię traktować jak wielką metaforę, a cały film – gdy oglądamy go w odpowiednim biograficznym kontekście – staje się epitafium dla zmarłego męża artystki, znanego muzyka Lou Reeda. To tak, jakby Lolabelle mogła stać się pełnoprawnym podmiotem ludzkiego afektu, a co za tym idzie całego filmu tylko, jeśli jednocześnie posłuży jako nośnik metafory. Cały czas dzieje się to zgodnie z logiką, według której zwierzęta (udomowione) mają być nośnikiem naszych emocji, naczyniami na ludzkie uczucia.

D

B

rząt, co na poziomie światopoglądowym nieco łagodzi różnicę między nami a nimi, jednak sposób, w jaki nasze związki z innymi zwierzętami są praktykowane i przedstawiane (co samo stanowi część tej praktyki), zmienia się niezwykle opornie i w dużej mierze nadal wpisuje się w głęboko zakorzenione antropocentryczne schematy25.

O R N O G S

Kino-zoo Ż E Ń S K I

Według badaczki Anat Pick animal studies w swojej najbardziej radykalnej formie powinny prowadzić do swoistej „dehumanizacji”, ale rozumianej nie jako redukcyjne zezwierzęcenie, ale jako uznanie zwierzęcości człowieka wraz z jego cielesnością, wrażliwością i bezbronnością. Nie jest to więc strategia opresji, ale coś, przynajmniej częściowo, pozytywnego26. Studia nad zwierzętami w swoim najambitniejszym wydaniu mogą służyć do przemodelowania humanistyki i nauk społecznych w duchu odejmowania, a nie przyznawania27. Zamiast

E S E R

25 Tamże, s. 224. 26 A. Pick, Creaturely Poetics. Animality and vulnerability in literature and film, Nowy Jork 2011, s. 6. 27 Tamże. s. 6.

C A

21


A C R E S E I K S Ń E Ż S G O D N R O

Opłakiwanie jako praktyka kulturowa, jeśli jej przedmiotem są nie-ludzie, może zostać uznane za antropomorfizację i formę gatunkowizmu – wybrane zwierzęta, najczęściej domowe zasługują po śmierci na traktowanie (prawie) jak człowiek. Proponuję jednak spojrzeć na opłakiwanie po nie-ludziach jako na coś przeciwnego – praktykę, którą można wpisać w projekt tak rozumianej, etycznej i relacyjnej dehumanizacji, afektywnego międzygatunkowego porozumienia, które zrównuje zwierzęta ludzkie i nie-ludzkie. Niemiecka badaczka Sabine Nessel udowadnia, że kino i zoo są częścią tej samej kulturowej tradycji wystawiania żywych obiektów na publiczny widok i rządzą się tymi samymi prawami organizacji patrzenia i oglądania. Dzielą one pewną konfigurację prezentacji: granice klatki czy wybiegu, ich architektura i scenografia odpowiadają ramie ekranu, kadrowaniu, montażowi czy kompozycji przestrzeni filmowej, organizując nasze postrzeganie zwierząt. Zwierzę w zoo i zwierzę w filmie nie istnieje jako takie, zawsze jest wpisane w porządek, który organizuje prezentację i oglądanie28. Jeszcze dalej idzie Anat Pick. Analizując głównie pisma Simone Weil, ale także teorię kina z tekstami André Bazina na czele, przedstawia projekt, w którym zachęca do tego, żebyśmy uczynili się mniej ludzcy i włączyli zwierzęta do świata podmiotowości. Prace francuskiego teoretyka służą badaczce jako łącznik między myśleniem o zoo jako miejscem, gdzie odbywa się zubożony kontakt ze zwierzętami, kinowym zoo, czyli filmami, które pokazują zwierzęta, a kinem jako zoo. Film dla niej to medium które transformuje wszystkie żywe istoty (w tym ludzi) w stworzenia (creatures). Zdaniem Pick kino dzięki tej cielesno-zoomorficznej właściwości ma zdolność do artykułowania znaczenia wzajemnego ucieleśnienia i bezbronności pomiędzy ludźmi i zwierzętami. Kino „stworzeniowe” (creaturely) rozmywa zatem nieco granicę miedzy ludźmi i nie-ludźmi29, usuwając tym samym z siebie warstwę zoologiczną. Omawiane filmy dwóch artystek wpisują się, jak sądzę, w tę jej koncepcję creaturely poetics. W tym duchu odejmowania człowieczeństwa można też spróbować wybronić Serce psa przed zarzutem edypalizacji, a raczej pozwolić inaczej 28 S. Nessel, The Media Animal: On the Mise-en-scène of Animals in the Zoo and Cinema, [w:] S. Nessel (red.), Animals and the Cinema: Classifications, Cinephilias, Philosophies, Berlin 2012. s. 33-48. 29 L. McMahon, M. Lawrence, Introduction. Animal Life and the Moving, [w:] L. McMahon, M. Lawrence, Animal Life and the Moving Image, Camberley 2015, s. 6.

R

E

B

wybiórczo pozwalać nie-ludziom na dostąpienie udziału w ludzkiej podmiotowości, zdaniem badaczki sami powinniśmy stać się „mniej ludzcy”.

22


R B O R N D O G S Ż E Ń S K I E S E R

30 M. Matuszewski, Kino (dla) zwierząt, „Ekrany” 2017 nr 6 (40), s. 12-17. 31 B.J. King, How Animals Grieve, Chicago/Londyn 2013, s. 7.

E

rozłożyć akcenty. Fantazja o zaszyciu w sobie psa, aby móc go urodzić, może być traktowana zarówno jak skrajna edypalizacja, jak i zezwierzęcenie. Podobnie zrównanie żałoby za psem i mężem odbywa się wbrew zwyczajowemu, antropocentrycznemu, kulturowemu wartościowaniu żałoby. Zarówno Serce psa, jak i Lilly stają się w tym świetle wypowiedziami politycznymi, przełamującymi pewne tabu publicznego opłakiwania zwierząt nie-ludzkich, pokazując, że po Innym płaczemy tak samo. Wnioski płynące z użycia teorii kina do studiów nad zwierzętami będzie można włączyć do dyskusji na temat relacji ludzi i nie-ludzi oraz roli afektów w ich kształtowaniu. Naczelne pytania są bowiem takie: czy kino (sztuka, technologia) może być narzędziem wytwarzania nowych relacji w przyrodzie oraz jaką rolę odrywają w tym afekty a w szczególności opłakiwanie? Teorie afektywne często używane są do badania oddziaływań na linii film/dzieło – widz/odbiorca, co w kontekście animal studies wiąże się z kwestią empatii i jej roli w kształtowaniu postaw wobec zwierząt. Tu jednak nie tyle interesują mnie emocje widzów, co pytanie o to, co praktyka artystyczna, a w tym wypadku filmowa może nam powiedzieć o emocjach jako narzędziu komunikacji, relacji czy po prostu więzi z innymi zwierzętami. Obecnie taki kierunek wydaje mi się ważniejszy od pytań dotyczących samej reprezentacji zwierząt, tekstowych wyznaczników ich antropomorfizacji i możliwości zniesienia tych ograniczeń, a co za tym idzie uczynienia nie-ludzi podmiotami30. W omawianych filmach za sprawą artystek, które świadomie sięgają po to medium i badają jego możliwości, udaje się przekroczyć (chociaż chwilowo) ludzką perspektywę. Film Anderson, a nawet bardziej film Hight to jedne z nielicznych obrazów, o których można powiedzieć, że to zwierzęta są ich prawdziwymi bohaterkami. Oczywiście inne zwierzęta także przeżywają żałobę. Kwestią tą zajmuje się zoologia, etologia i antropologia. Badania te stanowią ważny wkład w wykazywanie podobieństw między ludźmi i innymi gatunkami oraz zaprzeczanie wyjątkowej pozycji homo sapiens, są jednak na ogół wciąż prowadzone według antropocentrycznych założeń nauk przyrodniczych. Rytuały pogrzebowe mrówek tłumaczy się zatem automatyczną reakcją na substancje chemiczne, ale już praktyki słoni czy szympansów więziami społecznymi. Te dwa ostanie gatunki są często przedstawiane jako modelowe – można przyznać im prawo do emocjonalnych relacji ze względu na ich podobieństwo do człowieka albo odpowiednio duże mózgi31. W swoim tekście świadomie jednak odwracam tę sytuację i skupiam się na filmowych epitafiach, czyli ludzkich praktykach opłakiwania. Robię to w myśl postulatu dehumanizacji, przeprowadzając operację na ludzkich

C A

23


A C R E S E I K S Ń E Ż S G

Kochać Psa W pracach stworzonych praz artystki mamy do czynienia z podejściem afektywno-relacyjnym. Filmy te wpisują się w nurt posthumanistyczny i wykorzystują go mniej lub bardziej świadomie. Interesujący jest sam przepływ wiedzy od akademickich teorii poprzez sztukę, kino, teorię kina i z powrotem do filozofii (szczególnie posthumanistycznych projektów etycznych). Te dwa filmy istnieją na styku kina i sztuk wizualnych oraz akademii. Kino jest w nich narzędziem realnej i etycznej zmiany. To, co Kathy High zrobiła dla Derridy i jednego z najważniejszych testów animal studies (ale też dla całej racjonalnej tradycji, nawet przychylnej zwierzętom), to zanurzenie myśli w sferze afirmatywno-relacyjnej. Nie chodzi bowiem tylko o to, żeby po spotkaniu ze zwierzęciem rozumowo rozpoznać swoją zwierzęcość, ale żeby po jej rozpoznaniu wejść z innymi zwierzętami w reakcje. Śmierć i kino zrównują stworzenia: ludzi i nie-ludzi. Śmierć chroni przed edypalizacją. Filmy te nie wpadają w infantylną pułapkę kulturowych praktyk związanych ze śmiercią zwierząt. Nie ma tu mowy o tęczowym moście32. To, co kluczowe, to nawet nie sama śmierć, ale potężny, afektywny ładunek, który jest motorem tych wszystkich prac, to – mówiąc wprost – miłość, która dopiero w obliczu ostatecznej utraty ukochanego obiektu staje się wolna od antropocentrycznych uwikłań. Na przykładzie filmów o Lili i Lolabelle uwidacznia się fakt, że miłość rozumiana jako rodzaj więzi, z której rodzi się opłakiwanie, jest afektem, który czyni nas mniej ludzkimi. Zwierzęcość człowieka byłaby zatem oparta na emocjonalnej relacji z innymi zwierzętami i współdzieleniu cielesnej kruchości, bezbronności a przede wszystkim śmiertelności. Zwierzęta opłakują siebie nawzajem. Animal studies mogą prowadzić ostatecznie do zajęcia się ludzkimi emocjami – nie musi to być antropocentryczna pułapka. Być może tylko tak – opłakując psy, kochając je, nie oczekując nic w zamian – możemy wejść z nimi oraz innymi zwierzętami w etyczną relację. Kochajmy je i pozwólmy im żyć i umierać w spokoju.

32 Niebo dla zwierząt, ale tylko domowych podlegających opłakiwaniu albo po prostu eufemizm na sam akt ich śmierci.

R

E

B

O

R

N

D

O

afektach i dążąc do przemodelowania myślenia o zwierzętach. Uważam, że może nas to zbliżyć do bardziej etycznych postaw wobec nie-ludzi.

24


R E B

Karolina Pikosz / kuratorka, Galeria Miejska bwa w Bydgoszczy /

O N D O

Sytuacja performatywna oznacza ruch, a więc permanentną dynamikę tworzenia się połączeń oraz kontynuowania indywidualności wobec zbiorowości. Jak określa to Ewa Domańska:

R

Stado. O poszukiwaniu wspólnotowości w świecie sztuki i na jej peryferiach

G S

(…) mocny podmiot performatywny to taki podmiot, który tworzy się w happeningach, wydarzeniach, których nie jest widzem, ale inicjatorem i sprawcą. Podmiot ten nie jest też „podmiotem samotnym” ( podmiot romantyczny), lecz współdziała zawsze z innymi podmiotami i „aktorami” (z bytami ludzkimi i nie-ludzkimi)33. Wobec takiego zwrotu podmiotowego i performatywnego ważne wydaje mi się nie tyle przyjęcie jednej perspektywy, jednej percepcji, ale wspólnej partycypacji. Tutaj pojawia się z kolei element cielesności, ponieważ metaforyczna obecność zniesiona jest na rzecz tej bezpośredniej. Idąc tym tropem, dochodzimy do czasowości czy też tymczasowości. Nie chodzi również o projekty zaaranżowane przez człowieka, który potem usuwa się w cień. Bardziej autentyczne wydają mi się te, w których pole twórcze jest wspólne, a analizie poddawany jest nie tyle rezultat, co sam proces twórczy.

Ń S K I E S E R

33 E. Domańska, Zwrot performatywny we współczesnej humanistyce, [w:] „Teksty drugie” 2007, nr 5, s. 48-61, cyt. za: J. Jeśman, Żywa sztuka, Warszawa 2015, s. 124.

E

Wybierając pojęcie „stada”, chciałabym posłużyć się nim jako kategorią powstawania zjawisk zachodzących w świecie sztuki i będących udziałem nie tylko ludzkich twórców. Interesuje mnie spojrzenie na proces twórczy w kontekście wspólnotowości międzygatunkowej. Co za tym idzie, istotny jest dla mnie element podmiotowości oraz relacyjności, które to pomagają ujrzeć działanie

Ż

Wspólnota i stado w moich rozważaniach oznaczają poszukiwanie międzygatunkowej współpracy, realizowanej w przestrzeni sztuki oraz na jej peryferiach, czyli w obszarach, na które ma ona wpływ, z którymi ma kontakt. Ludzie i nie-ludzie spotykają się na możliwie egalitarnych zasadach, stając się medium rozumianym w sposób podmiotowy, nadawcą i odbiorcą komunikatu. Każdy z uczestników procesu partycypuje w nim w sposób jednostkowy, ale i współtworzy go z innymi.

C A

25


A C R E S E I K S Ń E Ż

twórcze jako perfomatywny proces wzajemnego oddziaływania na zasadach niehierarchicznych. Dzięki temu możliwe jest docieranie do wspólnego komunikatu, który każdy z uczestników wyraża w sposób przynależny gatunkowo i jednostkowo. Ponieważ wspólnotowość i stadność stanowią obszar niezwykle rozległy, w swoich rozważaniach wybieram następujące kategorie: niehierarchiczne działanie międzygatunkowe, podmiotowość jako produkt sztuki oraz dynamikę, otwartość i procesualność formy dopuszczająca zarówno trwanie, jak i destrukcję. Stado może być jedno lub wielopłciowe, może być jedno lub wielogatunkowe. Sztuka zaś może mówić wielogłosem, może stawać się wielogłosem i może też stać się głosem Innego.

Wspólnotowość kojarzona jest bardziej z ludzkim, stado zaś nawiązuje do zwierzęcego. Interesujące jest napięcie, które powstaje na styku tych pojęć. W takim ujęciu jest to raczej praktykowanie wspólnego bycia, wspólnej podmiotowości w działaniu. Z tej dynamiki można wyłuskać wątki sztuki, pamiętając, że sztuka jest obszarem ludzkiej intencyjności, ale wyposażonym w potencjał międzygatunkowej emancypacji. Warto zastanowić się nad specyfiką narzędzi tej sztuki oraz obszaru, który do niej należy. Przydatne wydaje się tutaj pojęcie afektu stosowane przez Gillesa Deleuze’a, które tłumaczy on jako „podburzanie, pobudzanie, nakłanianie, uwodzenie”34. Taki język sztuki niesie za sobą obietnicę wspominanej międzygatunkowej emancypacji. Sztukę traktować tu można podobnie jak każde stado, 34 Gilles Deleuze, Negocjacje 1972-1990, Wrocław 2001, s. 179, cyt. za: M. Bakke, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Poznań 2010, s. 95.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Poniżej zajmę się omówieniem wybranych przykładów twórczości, które według mojej oceny czy intuicji wydają się posiadać cechy „stadnego” konstruowania dzieła sztuki, a idąc dalej, fragmentu świata sztuki, czyli skonstruowanego tak, że jest ono bardziej obecnością albo współobecnością niż materialnym artefaktem. Świat sztuki jest oczywiście pojęciem szerokim, uogólnieniem. Przylegają do niego zagadnienia takie jak instytucjonalność i rynek, ale też te bardziej efemeryczne, zmienne: akt twórczy, autorstwo, bliskość życia i sztuki, obecność dzieła sztuki w refleksji odbiorcy, aktualność, skończoność / nieskończoność. Projekty o cechach wspólnotowych wchodzą często głęboko w sferę życia per se, nie produkują materialnych artefaktów, ich celem jest raczej obecność, współobecność.

26


R E

Swoje rozważania chciałabym zacząć od wspomnienia serii Avatarów autorstwa duetu Leszek Golec i Tatiana Czekalska, która traktuje o poszanowaniu życia bez względu na skalę i siłę jego oddziaływania, ale też o niezauważalnej relacji instytucji z nie-ludzkimi artystami. Zaprojektowane przez artystów designerskie przedmioty to urządzenia służące do transportowania owadów w bezpieczne miejsca. Tym samym apelują oni o poszanowanie życia tych najdelikatniejszych i najbardziej kruchych uczestników świata sztuki. Jest to postulat skierowany zarówno do innych artystów, jak i do instytucji sztuki. Niewielkie owadzie organizmy panoszą się i organizują swoje życie w obiektach artystycznych (tu wspomnieć można o innym projekcie Golca i Czekalskiej – Homo Anobium św. Franciszek 100 % rzeźby, 1650-1985), w przestrzeniach wystawienniczych, na ich zapleczach, w biurach i pracowniach. Nie pytają o zgodę i często dzięki ich mikro skali jest im to wybaczane. Zatem wspólnotowość w takim wymiarze to zarówno goście proszeni, jak i nieproszeni albo, mówiąc inaczej, instytucje jawnie i niejawnie międzygatunkowe. Podobnie jak pojedyncze ego może otworzyć się na bycie i kolektywne istnienie z Innymi, tak – przy uwzględnieniu posthumanistycznej relacyjności – może się też wydarzyć z siecią instytucjonalną.

R

B

które ma swoje terytorium. W przypadku projektów współtworzonych ze zwierzętami to terytorium powinno stawać się wspólne.

O N D O G S

Powyższy temat rozwija wystawa Zoepolis. Dizajn dla chwastów i szkodników prezentowana w Fundacji Nośna w dniach 23 listopada – 15 grudnia 2019 roku. Jak czytamy na stronie internetowej projektu:

Ż E Ń S K

Zoepolis poświęcone jest projektowaniu poza paradygmatem antropocentrycznym i poszukiwaniom takich rozwiązań projektowych, które mogą stać się platformą dla tworzenia radykalnej ludzko-nie-ludzkiej wspólnoty. Zakwestionowanie centralnej pozycji człowieka w ramach dizajnu jest ćwiczeniem z empatii, którego beneficjentem może być także nasz gatunek. Projekt proponuje eksperyment w zakresie zmiany perspektywy i pomyślenia o projektowaniu, które, nie wykluczając człowieka, podchodziłoby podmiotowo do nie-ludzi35.

I S E R

35 http://nosna.pl/zoepolis-dizajn-dla-chwastow-szkodnikow/( dostęp: 10 grudnia 2019).

E

Siłą takich projektów jest przeniesienie ich ciężaru artystycznej refleksji na zainteresowanie bytami peryferyjnymi i ich rolę. Taka perspektywa powoduje powrót do wciąż aktualnego pytania o miejsce sztuki i o jej ramy. To poszerzenie

C A

27


A C R E S E I K S Ń E Ż S G O D N

Kolejnym istotnym punktem odniesienia jest widzenie idei wspólnotowości jako schronienia wobec poczucia dewastacji i odchodzenia, permanentnego niepokoju towarzyszącego zmianom klimatycznym. Przykładem może być wystawa Bezludzka Ziemia pokazywana w CSW Zamek Ujazdowski od 15 marca do 22 września 2019 roku, dzięki której zaobserwować można było, jak język sztuki sytuuje się wobec języka katastrofy. Zmierzch antropocenu zmusza nas do poszukiwania więzi poza własnym gatunkiem. Czując ciężar spoczywających na nas przy podejmowaniu codziennych decyzji, ale też konsekwencji odziedziczonych po egocentrycznych przodkach, zaczynamy szukać związków międzygatunkowych, swojego miejsca jako ogniwa wpisanego w świat materii ożywionej i nieożywionej. To rodzaj bycia obywatelem świata nie w ujęciu usieciowionej, medialnej i technologicznej dostępności, ale poczucie globalnej wspólnoty dzielonej z Innymi. Poczucie zagrożenia, choć jego świadomość jest niezwykle ważna, może zostać ukojone i wyposażone w pewien rodzaj nadziei, co obserwujemy w projektach takich jak Słowik Diany Lelonek. Akcja ta miała miejsce w czerwcu 2019 roku w Warszawie. Artystka zaprosiła do wspólnego wsłuchiwania się w śpiew słowika, który zamieszkał w krzaku róży w centrum miasta na tzw. „Patelni”, czyli przy wejściu do stacji metra „Centrum”. Wobec miasta tętniącego życiem i poczucia nadciągającej katastrofy jest to gest niezwykle ważny, prosty i klarowny. To zaproszenie do wspólnego zatrzymania, do bycia i kontemplacji. Okazuje się, że poczucie sprzężenia z innymi, wpisania w tkankę świata jest bardziej kojące niż osamotnienie w gatunkowej hegemonii. Śpiew słowika wybrzmiewający w miejskim chaosie łączy dwie, tak często wskazywane w wielu dyskursach opozycje – naturę i kulturę. Możemy zająć dowolną pozycję, możemy stać, siedzieć, możemy pozostać w ruchu, ale w tej sytuacji zaczynamy czuć swoją relacyjność, zaczynamy być: wobec siebie, wobec innych ludzi, wobec śpiewu ptaka. Oczywiście zestawienie problemu katastrofy klimatycznej z remedium w postaci koncertu słowika może wydawać się co najmniej ryzykowne, jeśli nie pozbawione uzasadnienia. Nie chodzi jednak o to, by omawiać możliwości wprowadzenia zmian na poziomie systemowym – politycznym, ale by odnaleźć w autonomii sztuki takie momenty, które są rodzajem wytchnienia, zwrotu ku wartościom wspólnotowym.

R

E

B

O

R

paradygmatu sztuki, ale też horyzontu własnego istnienia. To zwrócenie się do idei wspólnoty, wzajemnej dbałości, czy – obecnie chętnie cytowanej za Olgą Tokarczuk – czułości jako podstawy ontologicznej, której konsekwencją jest wspólnotowość w sztuce. Jeśli życie rodzi się w nierozerwalnym splocie ludzkiego z nie-ludzkim, to związki te w sposób naturalny dotyczą także sztuki.

28


R E B O R N D O G S

Analizując ideę stada, warto wspomnieć o projektach Agaty Zbylut, których uczestnikami są psie osoby. Chciałabym skupić się na figurze Misi obecnej na wystawie Tak bardzo na zawsze prezentowanej w gdańskiej Kolonii Artystów w dniach 11 października – 4 listopada 2019 roku. Postać suczki sytuuje się frontalnie wobec autoportretowych fotografii, dokumentujących zawód rozstania. Związek z suczką, której postać upamiętniona zostaje w formie rzeźby w skali 1:1, obleczonej w naturalną, pozostałą po Misi sierść, skonfrontowany jest z niestałością relacji z drugim człowiekiem. Próba utworzenia stada z partnerem ludzkim nie powiodła się, przyniosła zawód i cierpienie. Artystka konfrontuje tu relację człowiek – zwierzę z niestałością relacji człowiek – człowiek. Pojawia się zatem okazja do rozważenia nowej koncepcji rodziny międzygatunkowej. Mimo kolorystycznego nasycenia wymowa fotografii jest jednoznacznie przygnębiająca. Zdjęcia pełne są rozedrgania. Z kolei figurka psa – malutka, niepozorna, statyczna, utrzymana w naturalnych, szarych tonacjach osadzona jest niemal w centrum. Stanowi oś narracji, opowieści o zmaganiach, sprawdzaniu siebie, testowaniu kobiecości, podczas których postać psa trwa, konfrontuje się, ale nie ocenia. Nie zawłaszcza przestrzeni, ani o nią nie walczy. Psia obecność, skoncentrowana na teraźniejszości i interakcji, to stała, do której można się odnieść. Wspólnotowość, to potrzeba zakotwiczenia, utworzenia i odnalezienia punktu odniesienia. Tym punktem jest tutaj pies. To historia pisana przez przedstawicielki dwóch gatunków. W projekcie Natalii Bażowskiej działanie artystyczne zbliża się do eksperymentu etologicznego. Jak określa artystka:

Ż E Ń S K

W 2013 roku poznałam Lunę – wilczycę. Przebywając z nią i obserwując jej zachowanie, doszłam do wniosku, w jak bardzo podobnej sytuacji jesteśmy. Luna jest wilczycą oddzieloną od stada w wyniku jej doświadczeń życiowych. Żyjąc od kilku lat w wolierze, ma bardzo ograniczone pole działania. Podgryzając, obwąchując, śpiąc ze mną, Luna dopuszcza mnie do bardzo prywatnej sfery swoich zachowań. Mój projekt początkowo miał dotyczyć wilków jako gatunku, ale podczas pracy ze zwierzętami nic nie jest pewne. Historia stała się w międzyczasie bardziej prywatną i intymną opowieścią o naszej potrzebie bliskości36.

I S E R

36 https://www.nataliabazowska.com/luna.html (dostęp: 7 grudnia 2019).

E

Działanie Bażowskiej to również próba stworzenia relacji, podążania za zwierzęciem. Niezwykle istotna jest tutaj cielesność: ciało artystki i ciało wilczycy, ich zbliżanie się i oddalanie, bycie i opuszczenie. Ponownie, jak w przy-

C A

29


A C R E S E I K S Ń E Ż S G O D N R O

Projekty wspólnotowe wydają się istotne nie tylko w odniesieniu do działań, których uczestnikami są twórcy ludzcy i nie-ludzcy. Wspólnotowość może zasadzać się również na przyjmowaniu zwierzęcej perspektywy i uczynieniu ze zwierząt beneficjentów aktu artystycznego. Mam tutaj na myśli takie działania, które mogą funkcjonować na peryferiach sztuki, a ich przynależność do tego świata może być dyskutowana i nawet negowana. Jako przykład podam działalność aktywistyczną i fotograficzną – akcję fundacji PETA pt. Holokaust na twoim talerzu38, która jest już rozpoznawalna w społecznej świadomości. Porównuje ona warunki chowu przemysłowego do logiki działania obozów zagłady. Drugi przykład stanowią fotografie autorstwa Andrzeja Skowrona dokumentujące dramat życia zwierząt w hodowlach przemysłowych. W obydwu przypadkach obraz fotograficzny wydobywa cierpienie zwierząt, które rozgrywa się na naszych oczach, choć pozostaje poza ostrością widzenia. Te obrazy pokazują, że wobec bólu i strachu różnice gatunkowe nie mają znaczenia, bo jesteśmy sobie równi. Ważne jest również ilustrowanie cierpienia jednostkowego, które wskazuje na to, że za każdą zwierzęcą śmiercią kryje się indywidualna emocjonalność. Pojęcia „wołowina”, „drób”, „wieprzowina” to eufemizmy, które chronią nas, ludzi przed uświadomieniem sobie, że mięso nie istnieje, a istnieje i jest zabijana pojedyncza i wyjątkowa osobowość, wola życia, potrzeba budowania więzi rodzinnych i stadnych. Sztuka czy może raczej sam proces twórczy opiera się na pewnego rodzaju relacyjności – odbywa się zawsze wobec, sytuuje się w relacji (historycznej, czasowej, w relacji do podejmowanego problemu i do wybranego medium komunikacyjnego). Twórczość nie jest działaniem w oderwaniu, a więc jako taka może stanowić ze swej natury pole do szerzej zakrojonych działań wspólnotowych. Może być działaniem 37 M. Bakke, Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Poznań 2010, s. 95-96. 38 Więcej o wystawie pisze Dariusz Gzyra: https://www.academia.edu/34415131/Holokaust_na_ twoim_talerzu (dostęp: 9 grudnia 2019).

R

E

B

padku Agaty Zbylut i Misi, dwie przedstawicielki dwóch gatunków podejmują się uczestniczenia w procesie wzajemnego poznania i wejścia w stadną relację. To ilustracja teorii Gillesa Deleuze’a i Donny Haraway, o których pisze Monika Bakke: „kwestionując gatunkowy esencjalizm i wskazując na chybotliwość gatunkowej granicy, ujawnia jednocześnie te dwie dynamiki: stawania-się-zwierzęciem i stawania się ze zwierzętami”37. To opowieść o powstawaniu bliskości budowanej w rytmie wyznaczanym indywidualnie przez Bażowską i Lunę, o międzygatunkowej wymianie pierwiastków, energii istnienia i potrzebie współbycia.

30


R E

Sztuka może powoływać nowe kategorie wspólnot twórczych i rozkładać demokratyczne akcenty bez względu na przynależność gatunkową. W tym miejscu wspomnę o działaniu Wspólnoty Międzygatunkowej czy powołanego w zeszłym roku w Londynie Extention Rebelion39, mającego obecnie charakter międzynarodowy. Mam tu na myśli działalność skupioną nie wokół samego aktu estetycznego, ale taką, dla której artefaktem i produktem procesu twórczego jest powstanie podmiotowości performatywnej. To podmiotowość innych gatunków jest wytworem sztuki wspólnotowej. W przypadku takich działań obszar sztuki i jej narzędzi jest jednym z wykorzystanych elementów, a najważniejsze jest stworzenie wspólnej relacji – przestrzeni dialogicznej. To założenie pozwala włączyć w działanie podmiotowość ludzką i nie-ludzką. Można więc powiedzieć, że sztuka, mimo swojej autonomii, jest obszarem życia, budowania relacji emocjonalnych i podejmowania działań służących symbiotycznemu dobrostanowi jej uczestników.

O

B

na rzecz wspólnoty, jak ma to miejsce w przypadku projektów partycypacyjnych, włączających w swój obszar wspólnoty peryferyjne, wykluczone. Sztuka może też podbudowywać istniejącą już wspólnotowość i tworzyć nowe rytuały, jak miało to miejsce w czasie Akcji Lucim realizowanej przez grupę artystów i lokalną społeczność od lat 70. na terenie gminy Koronowo.

O R N D G S

Ważny jest też aspekt czasowości wspólnoty, jej materializacji i trwania, przeobrażania się, destruowania. Można stwierdzić, że wspólnotowość konstytuuje się w podobieństwach i różnicach przyjmowanych i akceptowanych jako potencjalnie twórcze. Taka koncepcja pozwala uczestnikom stadnego procesu twórczego zająć w nim miejsca zgodne z indywidualnymi i gatunkowymi zapotrzebowaniami. Jest to rodzaj formy otwartej, wyposażonej w dynamikę kłącza40. Ż E Ń S K I E

Zdaję sobie sprawę, że wskazane przeze mnie przykłady bardziej wykazują pewne cechy wspólnotowe, niż są podwaliną powstania wspólnoty jako takiej. Biorę jednak pod uwagę, że zmiany mają charakter procesualny, a związki zachodzące między dyskursem teoretycznym a praktyką życia codziennego napędzają motor myślenia o świecie w kategorii wspólnotowej. Wątki teoretyczne, aktywizm, partycypacja, potencjał sztuki w ekspozycji podejmowanego problemu, wszystko to składa się na działania różnorodne, obarczane niekiedy

S E R

39 J. Klata, wywiad z D. Wodecką, My jesteśmy zmianą, DOBRĄ ZMIANĄ, [w]: Wysokie obcasy, nr 50, 14 grudnia 2019, s. 10-14. 40 O koncepcji kłącza piszą: G. Deleuze, F Guattari, Tysiąc Plateau, Warszawa 2016.

C A

31


A C R E S E I K S Ń E

Stado rozumiane jest jako kolektyw twórczy, ale też jako nowa koncepcja wspólnoty skupionej wokół wspólnego aktu tworzenia, który wykracza poza hermetyczną materię sztuki, a wpisuje się w materię życia. Następuje tu nie tylko poszerzenie ludzkiego podmiotu o aspekt nie-ludzki, ale istotne jest też uczynienie z nie-ludzi podmiotów sprawczych, które oddziałują i odbierają bodźce, a więc tworzą własne umwelten41. Wskazane tropy mogą w równej mierze dotyczyć relacji ludzko-zwierzęcych jak i ludzko-ludzkich. Wydaje się, że wobec silnej potrzeby jednostkowości następuje zwrot ku poszukiwaniom wspólnotowym. Będąc sobą, chcemy być też z innymi, ponad podziałami, również tymi gatunkowymi. Tutaj tworzenie ze zwierzętami jest zarazem życiem ze zwierzętami ludzkimi i nie-ludzkimi, jest wspólnym stawaniem się, bez konieczności rozstrajania indywidualności.

41 Teoria stworzona przez Jakoba von Uexkülla, więcej na temat jego badań pisze: B. Buchanan, Onto-Ethologies: The Animal Environments of Uexküll, Heidegger, Merleau-Ponty, and Deleuze, Nowy Jork 2008.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Ż

zarzutem wyjścia zbyt daleko poza ekosystem sztuki, ale jako takie umożliwia poszerzenie świata o doświadczenie nie tylko ludzkie.

32


R E

CZĘŚĆ II. Amor Canis

B O R

Nuka

N

rozmowa z Katarzyną Swinarską

D O G S

Hiperrealistyczne lalki zrobione na wzór dzieci, czyli reborn babies pojawiły się w 2012 roku. Były one pewnym symbolem, znakiem czasów. A może był to dość przypadkowy, ale zarazem mocny akcent, którego niestety brakowało, aby móc na nowo rozmyślać nad kondycją ludzką, równouprawnieniami i tym samym nad granicami kultury oraz tożsamości. Niemniej byłam wstrząśnięta, patrząc na zdjęcie lalki psa wykonanej tak wiernie jak wspomniana kopia noworodka. Lalka-noworodek stworzona (wykonawcy określają się artystami) była w celu zastąpienia nieżyjącego albo nigdy niemającego się narodzić człowieka. Jak bardzo zbliżone są cele powstania kopii (w postaci lalek) zwierzęcia i noworodka, może są one tożsame? Zastanawiająca wydaje się być więc sama kwestia przedstawiania ludzi i zwierząt w kontekście niezależnego podmiotu, walczącego o to, by stać się tożsamością pograniczną, wolną od świadomego umysłu. Gloria Anzaldúa, amerykańska teoretyczka kultury, teorii feministycznej i teorii queer w swojej publikacji Borderlands / La Frontera: The New Mestiza pisze: Nowa Metyska radzi sobie dzięki rozwijaniu tolerancji dla sprzeczności, niejednoznaczności. Uczy się być Indianką w kulturze meksykańskiej, Meksykanką z anglosaskiego punktu widzenia. Uczy się żonglować kulturami. Ma mnogą osobowość, działa w pluralistyczny sposób – nic nie zostaje odrzucone, dobre, złe i brzydkie, nic nie jest wykluczone ani pominięte. Potrafi nie tylko wytrzymać sprzeczności, ale także obracać ambiwalencję w coś innego42.

A

W rozmowach z artystkami skupiam się na ich relacji z udomowionymi kotkami, suczkami, fretkami, jednym słowem – wszelkimi stworzeniami, które im towarzyszą.

M O R C A N

42 Religie katolicka i protestancka propagują strach i nieufność wobec życia i ciała; propagują rozdźwięk pomiędzy ciałem a duchem i kompletnie lekceważą duszę; zachęcają nas do uśmiercenia części nas samych. Uczy się nas, że ciało jest bezmyślnym zwierzęciem; inteligencja znajduje się jedynie w głowie, G. Anzaldúa, Borderlands / Frontera. The New Mestiza, San Francisco 1987, s. 79.

I S

33


S I N A C R O M A

Magda Swacha: Więc jak to było od początku? Dlaczego pojawiła się u Ciebie Nuka?

Kasia Swinarska: Marzyłam o psie, odkąd pamiętam, ale mama nigdy nie chciała się zgodzić… Pragnęłam mieć psa tak bardzo, że często wlokłam za sobą jakiś przedmiot na sznurku i wyobrażałam sobie, że spaceruję z psem. Mój pierwszy wyrazisty obrazek, który narysowałam w wieku czterech lat, to właśnie pani z pieskiem. Moja mama zachowała go w swoim pamiętniku i jest naprawdę niezły! Potem, kiedy byłam już dorosła i mogłam sama decydować, miałam małe dzieci, dużo pracy i ciężkie warunki życiowe, więc kiedy w końcu zamieszkałam w mieszkaniu na parterze, pod lasem i zauważyłam, że dwoje dzieci jest już prawie dorosłych i zostało mi tylko jedno małe, pomyślałam, że nadszedł odpowiedni moment i zaczęłam szukać psa. Najpierw chodziliśmy z Maurycym do sopockiego schroniska dla bezdomnych zwierząt, ale w Sopocie ludzie chętnie przygarniają psy, więc te, które nam proponowano, były stare i grube, a ja chciałam pięknego psa. Jestem przeciwna kupowaniu psów rasowych, więc zaczęłam przeglądać ogłoszenia internetowe, aż trafiłam na grupę na Facebooku o nazwie „SOS Borderom”, gdzie trafiłam na portret uroczej suczki. Suczka na zdjęciu przypominała nieco Border Collie maści blue merle, ale była małym, delikatnym kundelkiem czekającym na adopcję w schronisku pod Warszawą. Pojechałam po nią pociągiem i po paru dniach pełnych rozterek i emocji przywiozłam do domu.

Nuka zaakceptowała mnie dopiero w momencie, kiedy zorientowała się, że jej ukochani wolontariusze zostali w schronisku, a ona podróżuje ze mną sama warszawskim tramwajem. Wtedy wtuliła się we mnie całym swoim chudym, brudnym i śmierdzącym ciałem i wiedziałam już, że nie będzie uciekać. Po kąpieli suczka, która jeszcze wtedy nosiła schroniskowe imię Łatka-Piratka, okazała się bardzo ładna, ale wciąż była niepewna, przestraszona i nie odstępowała mnie na krok. Po przyjeździe do domu nadal chodziła za mną wszędzie, chętnie siedziała u mnie na kolanach albo u stóp na kocyku. Przez pierwsze dwa czy trzy miesiące zupełnie nie

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Kiedy Nuka Cię zaakceptowała i pokochała? I czy pies może kochać naprawdę, tak silnie jak człowiek?

34


R E B O R N D O G S

uznawała pozostałych członków rodziny i pamiętam, że Maurycy był bardzo rozczarowany. W tym czasie obie byłyśmy w siebie wpatrzone i jakieś takie wzruszone i zakochane… Mogę porównać to uczucie tylko ze stanem zakochania, kiedy masz dreszcze, skurcz w żołądku i chciałabyś ciągle być jak najbliżej drugiej osoby. Po pewnym czasie Nuka zaczęła akceptować innych członków rodziny, chętnie spacerowała i bawiła się z Maurycym, a ja odzyskałam swoją zwykłą równowagę emocjonalną. Jednak jestem przekonana, że Nuka bardzo mnie kocha. Nie mogę porównać tej miłości z ludzką, ponieważ jest bezwarunkowa i nieprzemijająca. Moja suka nie ocenia mnie i nie obdarza uczuciem w zamian za coś. Nuka kocha mnie codziennie tak samo i zawsze się cieszy, kiedy mnie widzi. Czy Twój pies czuje szczęście, czy to tylko okazywanie wdzięczności?

Nie sądzę, żeby radość czy miłość Nuki można było nazwać okazywaniem wdzięczności, ponieważ wdzięczność zakłada rodzaj wymiany. To, co jest niezwykłe w mojej relacji z Nuką, to właśnie to, że tu nie chodzi o żadną wymianę. Moja suka nie będzie kochać mnie mniej, jeśli przestanę chodzić z nią na długie spacery do lasu. Może wtedy gorzej się poczuje i będzie trochę smutna, ale nie będzie przez to mniej kochać. Nuka często okazuje radość i uważam, że to jest lepsze od szczęścia, bo brak w tym jakiejś ideologicznej nadbudowy. Miłość zwierzęca i ludzka – które z tych dwóch jest bardziej instynktowne, a które bardziej świadome? Podział wydaje się być oczywisty, jednak czy jest on wyraźny?

O R C A

Nuka boi się bezpośredniego zagrożenia, np. ruchliwej jezdni i wielkich ciężarówek – tego boi się najbardziej. Czasami omija szerokim łukiem duże psy, które spotykamy w lesie. Boi się też porzucenia. Zawsze okazuje smutek, kiedy wychodzę z domu, nawet

M

Czego boi się Nuka, a czym się stresuje i jakie czynniki mają na to wpływ?

A

Nie mogę powiedzieć, że miłość psa jest bardziej świadoma niż miłość człowieka. To już byłaby przesada! Miłość psa jest instynktowna, ale za to na pewno jest.

N I S

35


R

C

A

N

I

S

Nuka woli czyste czy niezbyt zadbane pomieszczenia?

A

M

O

mam wrażenie, że jest to taki przesadny, aktorski smutek. Kiedy pakuję walizki, jest bardzo niespokojna i patrzy na mnie pytająco. Wtedy tłumaczę jej, że pojedzie ze mną albo zostanie „u dziadków”. Po wielu różnych próbach przekonałam się, że tylko przekazanie jej na kilka dni moim rodzicom, czyli „dziadkom”, nie stresuje jej. Wręcz przeciwnie, nawet ją to cieszy, podobnie jak moje dzieci.

Mój pies lubi mój dom i dom moich rodziców, bo tam czuje się bezpiecznie. Ceni też sobie pomieszczenia, gdzie apetycznie pachnie jedzeniem. Czy Nuka jest odważna? A może potrafi atakować, gryźć, niszczyć z premedytacją?

Nuka atakuje głównie rowerzystów w kaskach i sportowych strojach, ale nie wiem, czy to świadczy o odwadze. Szczeka też na dzikie zwierzęta, jeśli zobaczy je lub wyczuje w lesie. Czasem zastanawiam się, czy obroniłaby mnie, gdyby ktoś mnie tam zaatakował. Tego nie wiem, ale na pewno broniłaby mnie w sytuacji zagrożenia w domu.

To właśnie jej styl bardzo mi imponuje, a polega na szczególnym splocie zalotności i luzu, poczucia humoru i powagi… Nuka pięknie porusza całym ciałem, jej uszka wyrażają szereg emocji od zdziwienia poprzez ekscytację aż po absolutny smutek. Kiedy jest w dobrym humorze i biegnie ścieżką wywijając ogonkiem, jest samym wdziękiem. Ciekawe jest to, że jest tak bardzo żeńska, przy jednoczesnym braku zainteresowania seksem. Gdybym miała ją porównać do człowieka, to byłaby to śmieszna piegowata dziewczynka-chłopczyca, ale raczej ładniejsza i bardziej zalotna niż Pippi… I chyba mniej odważna. Co wzbudza Twoje obrzydzenie w stosunku do Nuki i Nuki w stosunku do Ciebie?

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Co jest najciekawsze w jej charakterze, osobowości, w jej stylu? Co jest wadą, a co zaletą Nuki?

36


R E

Czy zaobserwowałaś taką czynność u Nuki, którą możesz nazwać pracą? Jak byś ją opisała? Czy jest to na przykład tak zwany podział pracy na zadania, etapy? Czy Nuka wpisuje się w typ zwierząt socjalnych chętnych do współpracy?

N

B

Nie brzydzę się Nuki, brzydzę się tylko pasożytów, które przenoszą zarówno psy, jak i ludzie, więc zawsze myję ręce po pieszczotach i nie śpimy razem w łóżku.

O R D O G S

Kiedy wychodzę, zlecam Nuce pilnowanie domu i to jest jej praca. Myślę, że obie czujemy się wtedy bezpieczniej. Ja wiem, że złodziej nie wejdzie do mieszkania, a ona, że ma zadanie, które oznacza normalność i brak zagrożenia. Jeśli mówi się o pracy, współpracy, to jest to charakter zajęć, który dotyczy zwierząt socjalnych. Pszczoła to der Bien, czyli „ten pszczół”. Menzel powiedział, że pszczoła wie, kim jest. Tę samoświadomość odnosi do pracy. Ten owad obserwuje samego siebie, odczytuje samego siebie i rozumie samego siebie, czyli ma tę samoświadomość poprzez wykonywaną pracę. A co sprawia, że Nuka rozpoznaje samą siebie? Praca Nuki może być wyznacznikiem jej świadomości?

Uważam, że Nuka jest świadoma siebie niezależnie od tego, czy patrzy w lustro i niezależnie od tego, czy pracuje. Takie oceny zwierząt przez ludzi, dotyczące posiadania świadomości lub duszy, wydają mi się aroganckie. Zwierzęta były, są i będą niezależnie od tego, czy ludzie udzielą namaszczenia ich bytom, wyrokując o tym, czy mają świadomość, czy nie mają. Biorąc pod uwagę fakt, że zabawa jest zwyczajnym budowaniem więzi między zwierzętami i ludźmi, powiedz, kiedy Nuka wykazuje mniej chęci do zabawy.

O R C A

Tak, ściganie rowerzystów, szczekanie na krowy i inne zwierzęta. To wydaje się być silniejsze od niej, to znaczy nie można ją tego

M

Zauważyłaś u Nuki automatyczne odruchy?

A

Wcześnie rano, kiedy jeszcze jest ciemno, ja wstaję, a Nuka tylko przewraca się na swoim posłaniu i patrzy na mnie z dezaprobatą.

N I S

37


S I N A C

Co jest trudnością, wyzwaniem dla psa?

Czasem wymagam od Nuki, żeby była uprzejma wobec obcych dla niej ludzi czy małych dzieci i widzę, że ją to męczy. W jaki sposób objawia się empatia Nuki?

A

M

O

R

oduczyć.

… Intuicja Nuki jest zbliżona do twojej, czyli kobiecej, czy może do dziecięcej? Czy jest ona emocjonalna, fizyczna lub intelektualna? A może jednak, mimo umiejętności przeczuwania, dominuje w Nuce jedynie instynkt. W odpowiedzi na to pytanie pomóc mogą krótkie odpowiedzi tak/nie na pytania: Czy Nuka jest kreatywna? Czy potrafi się skoncentrować, jest uważna? Czy Nuka trzyma się wprowadzonych zasad? Czy lubi chodzić swoimi ścieżkami?

… Co najbardziej zabolało Nukę?

Bardzo cenię w towarzystwie zwierzęcia właśnie to, że nie musimy ze sobą rozmawiać. Czy któraś z cech fizycznych lub psychicznych Nuki uległa wynaturzeniu, stała się karykaturą ze względu na jej udomowienie i jak kształtuje ją dom, rodzina i najbliższe otoczenie?

Zastanawiam się, czy łakomstwo nie jest przywarą, którą psy przejmują od ludzi. Pamiętam, że na początku naszej relacji moja suka nie interesowała się jedzeniem, była chuda, szybka i zwinna,

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

O czym chciałabyś porozmawiać z Nuką?

38


R O R N D O G S

Czasami zastanawiam się nad tym, jak to będzie, kiedy Nuka umrze. Myślę, że śmierć zwierzęcia ma mniejszą wagę dla nas ludzi niż śmierć ukochanego człowieka. Podejrzewam, że nie będę szaleć z rozpaczy, ale będę dużo bardziej samotna, po prostu. Jest szereg chwil w życiu codziennym, które z przyjemnością dzielę z moją suką, a dzielenie ich z człowiekiem byłoby męczące. Jednak zarówno towarzystwo, jak i odejście zwierzęcia mają mniejszą wagę niż życie i śmierć człowieka.

B

Całość uczuć, doznań i myśli to… dusza Nuki?

E

a ja starałam się ją dokarmiać i tuczyć. Teraz jest zupełnie odwrotnie, muszę pilnować, żeby trzymała linię.

Jakie są najbardziej typowe znaki mowy ciała w waszym dialogu?

Uśmiech oczywiście! Jak jednym słowem opisać bycie z Nuką? To tylko zaproszenie, gościnność, przebywanie czy „pole ćwiczeń miłości”, współbycie, realna symbiotyczność?

Zaprosiłam Nukę do mojego życia, a ona w pełni spełniła moje marzenia o bliskości człowieka i zwierzęcia, więc możemy to nazwać gościnnością i współbyciem. Teraz, ze względu na to zaproszenie, czuję się odpowiedzialna za nasze współistnienie, dlatego dbam o jej dobre samopoczucie i staram się nie okazywać jej zniecierpliwienia nawet wtedy, gdy mi dokucza. Jej zachowanie ma w sobie konsekwencję i stałość, które budzą mój szacunek. „Im bardziej poznaję ludzi, tym bardziej kocham zwierzęta”?

M O R C A

Anna Breytenbach podczas wykładu w Findhorn w 2013 roku mówiła o tym, że podanie ręki i kontakt wzrokowy to podstawowe i jedyne fizyczne akty komunikacji, jednak o wiele szybsze jest odczuwanie na odległość – telepatia. Jolanta Antas powiedziała o swoim psie, że jest „radarem emocji” oraz, że „psy udomowione się uśmiechają”. W jednej z odpowiedzi przyznałaś,

A

Nie. Im bardziej poznaję zwierzęta, tym bardzie je zauważam, rozumiem i szanuję.

N I S

39


S I N A C R O M A

że uśmiech to najczęściej stosowana oznaka mowy ciała Nuki, ale być może wcześniej następuje innego rodzaju kontakt – kontakt niefizyczny? Czasem coś odruchowo zrobimy i to właśnie spowodowane może być sygnałem telepatycznym…

Uważam, że telepatia to zbyt mocne słowo. Po prostu kiedy żyjesz z drugą żywą istotą pod jednym dachem, to po pewnym czasie czytasz jej mowę ciała. A więc zawsze wiesz, jakie stany emocjonalne kryją się za jakimś gestem czy ułożeniem ciała. Akurat psy na ogół podobnie reagują na te same sytuacje, więc zazwyczaj wiesz, czego się po nich spodziewać. Ludzie mają różne emocje, humory, fochy, które czasem nie wiadomo od czego zależą. Natomiast pies jest prostszy w obsłudze, a do tego równy, jak prawdziwy przyjaciel. Pies jest „radarem emocjonalnym”, pewnym medium, które potrafi rozładować emocje. Podobnie jak dzieci, posiada zdolność polepszania złego nastroju.

Nie wiem, czy dzieci rozładowują napięcia, a przynajmniej uważam, że nie powinno się tego od nich oczekiwać. Pies może w pewien sposób łagodzić stresujące sytuacje przez to, że jest trochę z innej bajki. Myślę, że dlatego właśnie tak lubimy przebywać ze zwierzętami, że one należą do innego gatunku i nie oceniają nas tak, jak czynią to ludzie. Pies cieszy się z każdorazowego spotkania, niczego specjalnego nie oczekując. To jest wspaniałe.

Nie zauważyłam, żeby mój pies walczył o swoją tożsamość. W pracy wideo Dygresyjna tożsamość poruszam temat żeńskiej tożsamości mojej suki, która ma w sobie tyle prostoty i wdzięku, że przekonuje mnie o tym, jak dobrze jest być istotą płci żeńskiej. Jakie to dziwne, że nie matka, nie siostra czy koleżanka uczy mnie, jak być dziewczyną, ale suka. Najcudowniejsze w zwierzętach jest właśnie to, że po prostu są i tym samym dają nam przykład, jak żyć.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Według mnie zwierzę domowe jest dzisiaj podmiotem niezależnym, walczącym o to, by stać się tożsamością z pogranicza. Jak byś inaczej nazwała psa?

40


R B O

rozmowa z Agatą Zbylut

E

Suczka i post-śmierć

R D O G S

Agata Zbylut: W książce Johna Irvinga Hotel New Hampshire jednym z bohaterów był stary i schorowany pies. Śmierdział, pierdział i sprawiał kłopoty, więc postanowiono go uśpić w tajemnicy przed dziećmi. Okazało się jednak, że jedna z córek zachorowała. Decyzji nie można było już cofnąć, ale postanowiono go spreparować. Nie wyszło to najlepiej, zresztą chyba nigdy nie wychodzi. Wypchany pies wielokrotnie przewijał się przez powieść w najmniej oczekiwanych sytuacjach. I to pod wpływem tej powieści przyszło mi do głowy, że mogłabym wypchać Misię, gdy umrze.

N

Magda Swacha: Zacznę od dość oczywistego pytania - skąd pomysł by stawiać psa na desce do prasowania?

Ta historia jest bliska pośmiertnemu rytuałowi żegnania zwierząt, charakterystycznej żałoby po nich. W szczególności niesamowita jest ona u małp. Dr Dora Biro z Uniwersytetu Oksfordzkiego wśród stada szympansów lasów Bissou w Gwinei zaobserwowała dwie samice, które po śmierci swoich małych nosiły je ze sobą do momentu, kiedy zwłoki dzieci się nie zmumifikowały. Marc Bekoff, uznany badacz emocji i inteligencji zwierząt, na swoim blogu Psychology Today napisał: „To dość aroganckie myśleć, że jesteśmy jedynymi stworzeniami, którym trudno jest się pogodzić ze stratą ukochanego partnera, dziecka lub przyjaciela”. Jak to wyglądało u was? Miłość (mocne, bezwarunkowe uczucie, stanowiące odbicie projekcji pewnej emocji skierowanej do kogoś), której ludzie uczą się także od zwierząt, zwyczajnie pękła wraz ze śmiercią?

A M O R C A

Byłyśmy razem przez 14 lat. Misia towarzyszyła mi w naprawdę trudnych chwilach. Razem tułałyśmy się po wynajętych pokojach w obcym mieście. Byłam z nią mocno związana i doświadczenie jej śmierci również było niezwykłe. Spodziewałam się jej utraty, bo chorowała na cukrzycę. Przez dwa lata dwa razy dziennie mierzyłam jej poziom cukru i robiłam zastrzyki z insuliny, która zawsze musiała być w lodówce. Choroba powoli zabierała jej ciało, psuła narządy wewnętrzne, odebrała wzrok. Mimo to zdawała się ją ignorować i świetnie dawała sobie radę. Była radosna do samego

N I S

41


S I N A C R O

Forma fikcyjnej celebracji odejścia Misi sprawiła, że bardzo się ucieszyłam, kiedy ją zobaczyłam!

A

M

końca. Umarła na stole zabiegowym u weterynarki, gdy obie miałyśmy nadzieję, że można ją jeszcze uratować. Dobrze, że nie była sama i dobrze, że ja też nie byłam z nią sama. Dla mnie to było pierwsze i jak dotąd jedyne doświadczenie śmierci, w tym znaczeniu, że widziałam moment przejścia.

Oczywiście po śmierci nie byłam w stanie jej oddać do wypchania. Została pochowana w ogrodzie. Zamiast tego wybrałam przygotowanie rzeźby i mozolny proces oklejenia jej sierścią. Jest jedną z niewielu rzeczy, które zabrałam ze Szczecina do Warszawy bez wyraźnego powodu. Odkurzyłam ją wczoraj na Twój przyjazd. Gdy ją rzeźbiłam, mieszkałam w domku jednorodzinnym na przedmieściach Szczecina. Misia, jedyny pies nierasowy na osiedlu, była rozpoznawalna, dlatego też, gdy umarła, wszyscy o tym wiedzieli. A ja chwilę potem trzymałam ją na oknie w mojej pracowni! Do głowy by mi nie przyszło, że coś jest nie tak, dopóki sąsiadka nie spytała, skąd ten pies wziął się z powrotem. Zmartwychwstała. Jak zrobiłaś rzeźbę psa?

Tak… Pamiętasz, kiedy przed naszym spotkaniem spytałam, czy masz psa, a Ty odpowiedziałaś, że tak, ale na parapecie? To było dla mnie bardzo sugestywne. Ale wykonałaś nie tylko Misię. Jest jeszcze Łajka. Co cię skłoniło do tej realizacji?

To był totalnie ciężki czas, olbrzymie napięcie, decyzje, które do mnie nie należały, a które zmieniały bardzo wiele. Pewnie nie ma sensu rozwijać teraz tego wątku, ale szukałam symbolu, który jednoznacznie wskazywałby na sytuację, która ma złe zakończenie. Łajka to znak osobistej katastrofy, pojedynczego dramatu, który był

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Z papieru i sierści. Obcinałam ją zawsze wiosną, bo Misi było gorąco, i zbierałam tę sierść przez lata. Miałam całe worki z sierścią, która w dodatku miała intensywny psi zapach. Pamiętam, że gdy pokazywałam rzeźbę po raz pierwszy, to inne psy szczekały na nią na wernisażu.

42


R O R N D O G S

Łajka była bezdomnym psem znalezionym na moskiewskiej ulicy. Złapano wiele kundli i w procesie szkolenia oraz przygotowania miano wybrać takiego, którego wygląd ( jasna, dobrze widoczna sierść), rozmiar i cechy charakteru dadzą największe szanse na powodzenie projektu – wysłanie Sputnika 2 z pierwszym żywym zwierzęciem na orbitę okołoziemską. Wyobraziłam sobie, że te bezdomne psy, które zostały otoczone opieką, w końcu poczuły się dobrze. Znalazły dach nad głową, jedzenie i ludzi, którzy się nimi zajmują. Nie wiedziały przecież, że ta historia nie może się dobrze skończyć.

B

Prawdziwa Łajka udusiła się ze strachu po 5 godzinach od startu Sputnika.

E

wiadomy dla wszystkich oprócz samej zainteresowanej.

Pojawia się tu kontekst udomowienia zwierząt. Można powiedzieć, że ta relacja, którą budujemy ze zwierzętami na co dzień, może zakończyć się taką katastrofą.

Chyba nie… Chociaż… Moja suczka być może nie do końca wiedziała, że jest psem. Poprzez bardzo bliską relację z człowiekiem praktycznie straciła zainteresowanie innymi psami.

A M O R C A

Prędzej czy później zwierzęta domowe zostają zdradzone przez ludzi. Dzieje się tak, ponieważ często pomijane są zasady estetyki relatywnej, brakuje zdrowej biokomunikacji, polegającej na tym, że nie tylko zwierzęta przyjmują od nas pewne zachowania, ale my także uczymy się od zwierząt. Z założenia to raczej one podlegają pewnym wytyczonym im regułom. Etolog Elizabeth Costello, powołując się na biokomunikację, mówi o wspólnej dla wszystkich organizmów komunikacji, czyli o kłączu: „Tworzymy kłącze wespół z naszymi wirusami albo raczej nasze wirusy pozwalają nam tworzyć kłącze z innymi zwierzętami”. Pyta więc, czy ten głos, którym się posługujemy, jest rzeczywiście ludzki? Czy realny jest podział na ludzi: zwierzęta pozaludzkie i nie-ludzkie zwierzęta? Wśród naukowo-badawczych teorii psychologii eksperymentalnej i zoopsychologii behawiorystycznej dotyczących relacji międzygatunkowych są dwie skrajne: jedna to edypalna – ludzie przygarniają zwierzęta i one przejmują ich zachowania, a druga antropomorficzna – zachowanie podziału ludzie przeciw zwierzętom. Praca Łajka, która porusza ten kontekst dychotomicznej i niespójnej relacji, jest strzałem w dziesiątkę.

N I S

43


S I N A C R O M A

Myślę też, że jest taki kanał porozumienia międzygatunkowego, którego nadal nie znamy. Zajmują się tym telepatia, empatia, intuicja. Podobno one pozwalają ludziom najlepiej skomunikować się z otoczeniem. Ale to już temat na kolejną rozmowę…

Nie rozważałam relacji ze swoją suczką w tym kontekście, po prostu się nią cieszyłam, ale prawdą jest, że neurony lustrzane działały u nas na 100%. Gdy jedna ziewała, to druga też. W przypadku Łajki było wiadome, do czego te psy mają być użyte. Rosyjscy naukowcy nie zakładali powstania żadnej dobrej i odpowiedzialnej relacji z psami, one były traktowane przedmiotowo. To, że Łajka zginie i nie wróci na ziemię, było oczywiste. Zainteresował mnie również fakt, że nie była faworytką do tej roli. Wybrana została inna suczka – Albina, ale urodziła szczenięta i naukowcy nie chcieli jej od nich oddzielać. Bycie matką ją uratowało. Dla mnie ta „figura” suki, którą się poświęca, bo nie była matką, jest też istotna. Pozycja bezdzietnej kobiety jest wciąż bardzo niska. Częściowo tylko podbija ją samodzielnie budowany status ekonomiczny i rola idealnej konsumentki, która jest bardziej dostępna dla kobiet bezdzietnych. Z drugiej strony poza pozornym tylko uświęcaniem macierzyństwa najczęściej nie idą żadne gesty realnej pomocy. Matka jest u nas wywyższona tylko symbolicznie.

Patriarchat celebruje figurę kobiety matki i opiekunki, czyli takiej, która zostaje w domu, która się poświęca. Najpierw zajmuje się dziećmi i mężem, a później również starszymi rodzicami. Patriarchat celebruje kobiety, które nie wychodzą ze sfery prywatnej, domowej, pozostawiając sferę publiczną w całości mężczyznom – decyzyjność, samodzielność materialną, ustalanie reguł. Patriarchat nie buduje przedszkoli i nie zachęca kobiet do szybkiego powrotu do pracy po porodzie, ale daje im 500+, by zostały w domu jak najdłużej, najlepiej na tyle długo, by powrót do pracy był możliwy tylko w kontekście prostych prac usługowych, a nie budowania realnej kariery. Patriarchat potępia też mówienie o tym, co się w tym domu dzieje, nawet jeśli jest przemocowy. Z drugiej strony wzorcowe CV zawiera tylko informacje ze sfery publicznej, osiągnięcia poza domem, dyskryminuje wszelką emocjonalność. Czytałaś Casting

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Co masz na myśli?

44


R E B O R N D O G S

Katarzyny Kozyry? Bardzo mi się podobało, że obok informacji obiektywnych, obejmujących wystawy czy stypendia, pojawiły się prywatne historie – związki, relacje rodzinne, chwile zawahania. W tym kontekście mogłabym opowiedzieć o tym, w jaki sposób Misia się u mnie znalazła. Dostałam ją na urodziny, gdy byłam w piątej klasie liceum plastycznego w Cieplicach. Dostałam ją od chłopaka, w którym byłam śmiertelnie zakochana. Niestety ten chłopak był już zaręczony z kimś innym. I było wiadomo, że nie da się nic z tym zrobić, bo rodziny były po słowie. Jakiś czas temu znalazłam go w mediach społecznościowych. Tamta relacja też nie przetrwała. Historia tego, jak w ogóle zaczęłyśmy być razem jest więc bardzo romantyczna. Później wyjechałam na studia do innego miasta, a Misia została z rodzicami i dziadkami w domu. Przyjeżdżałam tylko na weekendy, ale to, że jest moim psem, było wiadome. Po studiach wyprowadziłyśmy się razem do Szczecina. Alphonso Lingis, amerykański kontrowersyjny filozof, autor Niebezpiecznych emocji zbliża się do takiej tezy, że ludzie, uprawiając seks, jednoznacznie dają dowód na to, że „kochamy się też z koniem i delfinem, kocięciem i papugą, pudrowymi ćmami i pełnymi pożądania cykadami”. Tłumaczy to związkami organicznymi, łączącymi człowieka z innymi gatunkami fauny, flory w ten sposób, że stajemy się częścią świata większego niż tylko ten ludzki. Jak ty to odczuwasz? Misia przejęła rolę mężczyzny? Była medium?

Nie, nie, mężczyzny to na pewno nie. Bardziej była wersją mnie niż facetem. Czyli bardzo kobieca!

A M O

Jedna z pierwszych prac, którą zrobiłam po studiach, dotyczyła właśnie tego. Zauważyłam, że Misia zachowuje się w wielu sytuacjach dokładnie tak samo jak ja. Zawsze starała się być grzeczna, zawsze starała się sprostać sytuacjom i nie sprawiać problemu. Dokładnie tak jak ja, gdy szukałam swojego miejsca po studiach. Obie starałyśmy się znaleźć w nowej rzeczywistości.

R C A

Można powiedzieć, że nastąpiło takie przejęcie wzorca społecznego, gdy razem odnajdywałyście się w pewnej sytuacji życiowej. Wspólne stany emocjonalne, przeżycia...

N I S

45


S I N A C R O M A

Tak, to było dla mnie ważne, że nie byłam sama. Obserwowałam też tę hierarchiczność, która zawsze jest pomiędzy zwierzęciem i jego panią. Jasne było, że skoro ja zarządzam lodówką, drzwiami do ogrodu czy planuję podróże, to jestem górą. Dokładnie tak samo ustawiałam się w pozycji do osób, które mogły zadecydować o moim powodzeniu. Wyczuwała sytuacje, w których jej obecność mogła być problematyczna, jak np. w pociągu czy knajpce, i stawała się prawie niewidzialna, wdzięczna, że ją ze sobą zabrałam. Dokładnie tak jak ja w wielu zawodowo-prywatnych sytuacjach. Ta wymiana emocjonalna była totalna i to było dla mnie bardzo dobre. Pies porządkuje pewne emocje, wycisza negatywne, podbija pozytywne. To naturalna identyfikacja…

Tak. Czy zrobiłabyś coś takiego jak Heide Hatry, która wykonała projekt Heads and Tales (2009)? Dla tych prac wzorcem były wystylizowane na przedmiotowy ideał piękna kobiece twarze. Nawet, gdy przyjrzymy się z bliska fotografiom, nie widać, że portrety zbudowane są z kawałków ciała świni.

Te zdjęcia są niezwykłe. Przypominają trochę twarze po wielu operacjach plastycznych, z wypełniaczami, które nierówno się rozłożyły.

To bardzo miłe, że tak mówisz, ale faktycznie szukałam podobnej estetyki. Zaczęłam się fotografować na studiach i właściwie robię to cały czas. Autoportret uważam za najszczerszą formę wypowiedzi, bo narracja zawsze jest prowadzona z jakiegoś określonego punktu, a autoportret trochę go obnaża. Użycie własnego wizerunku pozycjonuje autora, jego pochodzenie, geografię, status społeczny itp. Ale autoportrety pozwalają też w jakiś sposób wypozycjonować własną cielesność dla siebie. Przez ostatnie lata myślałam, że to sobie jakoś ustaliłam, dopóki nie zrobiłam dziesiątek nagich zdjęć, które wylądowały w fotografii 360° na Google Street View. I zdałam sobie

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

One mają być zawsze piękne i celebryckie jak ten obraz kobiety, który ty pokazujesz w swoich fotografiach. Myślę, że twoje prace pod tym względem kasują styl i trafność kampanii reklamowych.

46


R E B O R N D O

sprawę z tego, że prace o starzejącym się ciele, o kanonach urody były generowane głównie przez młode i ładne dziewczyny. Weźmy przykład Orlan. Jakiś czas temu szukałam informacji o tym, jak zakończył się jej projekt z operacjami, czy dokończyła przebudowę własnej twarzy w stronę azteckich rzeźb, i zauważyłam, że bardzo dobrze wygląda, znacznie lepiej niż kilka lat temu. Wygląda tak, jakby przeszła kolejne operacje plastyczne, ale takie, które nie są już dziełem sztuki, tylko trochę wstydliwą poprawą wyglądu.

G S

Oglądałaś film Biały Bóg? Mówi o agresji ludzi wobec zwierząt oraz o tym, że pomimo wszystko pomiędzy tymi dwoma gatunkami istnieje tak silne porozumienie, iż zachowanie psów przestaje obowiązywać w kategoriach zwierzęcych reakcji.

Zaczęłam oglądać ten film i znudził mnie dość szybko. Ale oglądam kolejny sezon The Walking Dead i patrząc na zombie, które wgryzają się w ludzkie ciała, mam totalne skojarzenia z naszą kulturą kulinarną, która ograniczyła się niemal całkowicie do potraw z mięsa. Naprawdę wszyscy musimy je jeść przez cały dzień? W ludziach jedzących udka w fast foodzie widzę zombie pochylone nad świeżym ludzkim ciałem. Dostrzeganie osobniczych doświadczeń w życiu pojedynczego kurczaka czy świni wciąż nas jako ludzkość przerasta. Z pewnością odchodzimy od przedmiotowego traktowania psa. Według badaczy zachowań zwierzęcych i teorii zoe to człowiek może być zredukowany do pokarmu, nie mieć tożsamości, pozycji, władzy. Z drugiej strony może to pies staje się osobną jednostką, na którą my ludzie otwieramy się z nową… wrażliwością?

A M O R C A

Mam nadzieję i takie trendy dostrzegam wśród moich znajomych. Szacunek dla ciał zwierząt, ale również dla innych osób. Kiedyś można było sfotografować każdego niemal w każdej sytuacji, z czasem te granice stawały się coraz bardziej restrykcyjne. Nie głaszczemy i nie fotografujemy już bez pytania cudzych dzieci i psów. Zastanawiam się czasem, dokąd to zmierza i myślę, że może nadejść taki czas, że fotografowanie innych ludzi w ogóle będzie nielegalne – poza wąską sferą osób publicznych. Wszyscy będziemy fotografowali tylko siebie, a w reklamach będą brały udział wygenerowane cyfrowo awatary.

N I S

47


S I N A C R O M A

Przesłaniem Biblii wegetarian Petera Singera jest wspólna moralność i wrażliwość, taka sama dla wszystkich istot.

W moich pracach figura suki łączyła się często z figurą dziewczyny. Obie były podporządkowane. Do lat 60., 70. podział ról był jasny. Mężczyźni byli fotografami, a kobiety muzami, obiektami kontemplacji. Aby się trochę lepiej poczuły z tą nagością, ukuto termin aktu artystycznego. Ten monolit przełamują feministki, które stają za aparatem i kierują go na siebie. W ten sposób eliminują postać mitycznego fotografa i stają się jedynymi właścicielkami tych zdjęć. I gdy przeglądam dziś Instagram, którego Ty nie oglądasz, a który jest zapełniony twarzami i ciałami młodych kobiet, to oczywiście widzę, że wiele z nich powiela patriarchalne wzorce, ale kwestia własności, tego, kto dysponuje wizerunkiem, zmienia wszystko. Nawet, jeśli zamiast reklamować cudze dachówki, dziewczyny fotografują się przy własnych obrazach, żeby podbić ich wartość.

Tylko w najbardziej patriarchalnych kulturach kobiety nie mają prawa pokazywać swojego ciała. I w tym kontekście rozebrane selfie i smutne dziewczyny na Instagramie jednak dekonstruują patriarchat. Robią to w sposób miękki, masowy i dlatego mający sens. To jest tak totalnie różne od heroicznych męskich gestów – takich jak np. u Pawleńskiego. Nagie kobiece ciało jest pożądane i jak każde dobro jest przedmiotem walki. A ciało, które nie jest propozycją seksualną, które nie obiecuje niczego więcej niż konsternacja, niewygoda, problem – wymyka się systemowi i dlatego jest dezawuowane na wiele sposobów. Niestety czasem również przez inne kobiety. Nie potrafię zrozumieć, dlaczego ludzie mogą mieć problem z cudzą nagością, która przecież nie jest opresyjna, funkcjonuje ściśle według reguł i tylko w miejscach, do których nie muszą zaglądać. Jest taki projekt o hybrydzie psa The Colie z lat 60. Psu odcięto głowę i połączono ją z robotem. Niesamowite jest to, że ona miała imitować ludzkie zachowania i wyglądem przypominać ludzkie ciało. To chyba najohydniejszy przykład upostaciowienia zwierzęcia i próby stworzenia sztucznej inteligencji. Elizabeth Grosz zauważa, że „człowiek jest w trakcie stawania się innym-niż-człowiek, przekraczania siebie” – co tym razem chcieli udowodnić

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Według mnie spotyka je trollowanie i tak zwana tresura.

48


R E B

ludzie i kim/czym chcieli się stawać?

O R N D O G S

Nie widzę sensu takich hybryd. Jedynym sensownym sposobem na połączenie jest Internet. To kolejna obietnica nieśmiertelności, poniekąd na własnych zasadach, poprzez myśli i zdjęcia, którymi się dzielimy. Powstają już algorytmy, które mają prowadzić nasze konta np. na Facebooku po naszej śmierci, na podstawie treści, które publikowaliśmy za życia. Pomyśl o rozmowach i lajkach profili prowadzonych przez algorytmy… Pamiętam życzenia urodzinowe składane osobie, która już nie żyła, a ten fakt nie został odnotowany na portalu. Nasza śmierć staje się coraz bardziej abstrakcyjna… To zerwanie komunikowania się z ciałem?

A ciała ciążą nam coraz bardziej. Nie potrafimy się nimi cieszyć, a jeśli nawet, to tylko przez pierwsze 30-40 lat. Co zrobić z ciałem przez następne 50-60 lat? Jest wiele osób, zwłaszcza kobiet, które podejmują heroiczną i z góry skazaną na niepowodzenie walkę z czasem i grawitacją. Botoks i kwas hialuronowy w wielkomiejskiej klasie średniej są tak oczywiste i popularne jak kiedyś maseczka u kosmetyczki. Można je wykonać niemal na każdej ulicy. Z czasem to też nie wystarcza i osoby najbardziej zdeterminowane sięgają po eksperymenty z dziedziny medycyny estetycznej. Mniej udane przypadki lądują na plotkarskich portalach. Czuję rodzaj siostrzanej bliskości, gdy na nie patrzę. Kiedyś, może już niedługo, stanę się jedną z nich.

A M

Przypomina mi się, jak Zygmunt Bauman pisał o współbyciu „społecznych innych” w ten sposób: „Utrzymuję, że tworzenie społecznej tożsamości w najbardziej uderzający sposób ujawnia się przez analizę interakcji pomiędzy tymi, którzy są usatysfakcjonowani na granicy pomiędzy osobą i nie-osobą (…). Miłość jest jedyną ze strategii uciekania od śmierci”43.

O R C A N

43 Z. Bauman, Śmierć i nieśmiertelność. O wielości strategii życia, Warszawa 1992, s. 198.

I S

49


S A

rozmowa z Dorotą Łagodzką

Magda Swacha: Przypomnij, kiedy i dlaczego poruszyłaś wielostronny temat wpływu zwierząt na kształtowanie sztuki? Jaki symptom kulturowy, praca, postawa artystyczna wpłynęły na Twój zdecydowany głos krytyki?

A

M

O

R

C

I N

Lucy? In the sky with diamonds?

Dorota Łagodzka: Na początku zajął mnie bardziej temat wykorzystywania zwierząt w sztuce, niż ich wpływu na nią. Zaczęło się to, gdy pracowałam w CSW w Toruniu, kończyłam studia i moje zainteresowania zawodowe ukierunkowały się na sztukę współczesną. Zdałam sobie sprawę, jak często zwierzęta są zabijane lub dręczone dla sztuki. Reagowanie na dręczenie zwierząt w sztuce wiązało się wówczas z narażeniem na oskarżenia nie tylko o negatywnie wartościowaną emocjonalność, lecz co gorsza o zapędy cenzorskie. Zaobserwowałam, że środowisko artystyczne ma dużo większą tolerancję na cierpienie i zabijanie zwierząt, o ile jest ono częścią sztuki, procesu twórczego. Z drugiej strony społeczeństwo reaguje odwrotnie: przemoc wobec zwierząt, na co dzień akceptowana lub niezauważana, zaczyna oburzać, jeśli zostaje pokazana w galerii. Chciałam, by w krytyce artystycznej znalazło się miejsce na dostrzeganie cierpienia zwierząt. Z czasem zaczęłam odkrywać, że zagadnienie zwierząt w sztuce ma także wiele innych aspektów. Znudziło mi się już przywoływanie przykładu Piramidy zwierząt Katarzyny Kozyry, ale to właśnie dyskurs wokół tej pracy zirytował mnie na tyle, że postanowiłam zabrać głos.

Obecność to szerokie pojęcie, może oznaczać różne formy istnienia zwierząt w sztuce. Możemy mówić o cielesnej obecności zwierząt angażowanych przez artystów w roli uczestników działań artystycznych, aktorów, performerów, jak i o martwych zwierzętach i fragmentach ich ciał używanych jako tworzywo artystyczne. Możemy jednak mieć na myśli także obecność zapośredniczoną przez wizerunki: przedstawienia zwierząt na obrazach, rysunkach, rzeźbach.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

O obecności czy współudziale zwierząt w polu sztuki można mówić na wiele sposobów.

50


R B O R N D O G S A M O R C A

Niestety wystawa została zorganizowana dość naiwnie jako swoista atrakcja dla dzieci lub oryginalny i zabawny sposób popularyzacji ogrodu zoologicznego. Świadczy o tym krótki tekst towarzyszący obrazom, infantylizujący prezentowane zjawisko. Obrazom towarzyszą podpisy w rodzaju Bananowy taniec bez wyjaśnienia kto, dlaczego i na jakiej podstawie nadał im tytuły, które przecież nie pochodzą od Lucy. Brakuje jakiegokolwiek etologicznego lub krytyczno-artystycznego komentarza. Tymczasem Lucy nie jest jedyna. Na świecie w azylach dla zwierząt, które wcześniej były wykorzystywane w laboratoriach naukowych i medycznych, cyrkach czy marnej jakości zoo, przebywa sporo malujących szympansów. Aktywność malarska jest w zamierzeniu ich opiekunów formą terapii i urozmaicenia, wzbogacenia ich życia. Z punktu widzenia historii sztuki malarstwo szympansów można rozpatrywać w kontekście ewolucji kultury i sztuki prehistorycznej, ale także sztuki dzieci i art brut. Zaryzykowałabym też zestawienie malarstwa szympansów z abstrakcyjnym ekspresjonizmem i przełomem performatywnym, kiedy to sam gest lub proces twórczy (niekoniecznie w pełni świadomy i zaplanowany) staje się częścią sztuki, dowartościowane zostaje samo działanie. We współpracy z biologami malarstwo małp można badać także w kontekście szerszych zdolności twórczych zwierząt innych gatunków, ich architektury (np. gniazd, pajęczyn), zdolności zwierząt do percepcji estetycznej i, jeszcze szerzej, estetyki przyrody i land artu oraz granicy między wytworami natury i kultury. Z jeszcze innej strony można na nie spojrzeć w kontekście działań artystów współczesnych, którzy świadomie sytuują zwierzęta na pozycji współuczestników sztuki, współtwórców, aktorów, autorów. Pozycja zwierzęcia jako artysty jest wtedy oczywiście częścią ludzkiej konceptualnej strategii artystycznej, można się jednak zastanawiać, na ile zwierzęta rzeczywiście mają wpływ na formę artystycznego dzieła lub działania.

E

Rzeczywiście, sposoby prezentacji zwierząt, ich istnień, są stałym elementem sztuki, a granica tych przedstawień nadal jest łamana z punktu widzenia etyki normatywnej, ekologii, socjologii. Pojawiają się próby przełamania antyestetycznych i nieetycznych postaw twórców lub prezentacji twórcy na nowy sposób. Dlatego też rozmawiamy w Muzeum Pragi na „wystawce” obrazów szympansicy Lucy z warszawskiego ZOO. Jak można zidentyfikować, rozeznać się w nie-ludzkim przekazie sztuki? Na ile Lucy staje się twórczynią dzieł?

N I S

51


S I N A C R O M A S G O D N R

Z pewnością ilość prac artystycznych dotyczących zwierząt zdecydowanie wzrosła w ciągu ostatnich dwudziestu lat. Artyści podejmują szereg szczegółowych kwestii związanych z podmiotowością zwierząt i ich relacjami z ludźmi od strony estetycznej, filozoficznej, etycznej, społecznej, politycznej. Coraz częściej z intelektualną i etyczną świadomością, a niekiedy bardziej intuicyjnie. Nie zmienia to faktu, że jednocześnie spopularyzowało się używanie zwierząt do sztuki, często w sposób uprzedmiotawiający i etycznie wątpliwy. Tak więc zainteresowanie zwierzętami skutkuje w dwojaki sposób. Z pewnością jednak temat nie jest wyczerpany. Staram się śledzić wystawy na świecie poświęcone zwierzętom w sztuce, z których zdecydowana większość skupia się na sztuce współczesnej, i widzę raczej niedosyt niż przesyt. Dotychczas odbyło się sporo wystaw, które wątek zwierzęcy w sztuce traktowały w sposób ogólny, były zbiorami bardzo różnorodnych prac poświęconych zwierzętom lub je angażującym. Wydaje mi się jednak, że te projekty były zaledwie przygotowaniem gruntu pod ekspozycje bardziej szczegółowe, które skupiałyby się na poszczególnych problemach, pytaniach dotyczących zwierzęco-ludzkich stosunków lub na szczególnych formach angażowania zwierząt do sztuki. Sama od jakiegoś czasu myślę o zorganizowaniu wystawy dotyczącej zwierząt jako podmiotów twórczych, na której znalazłyby się między innymi obrazy szympansów. Uważam jednak, że miałaby ona sens z obszernym komentarzem, który pozwoliłby osadzić te malowidła w kontekstach: artystycznym, etologicznym i ewolucyjnym. Prace wyeksponowałabym w przestrzeni wystawienniczej jak poważnie potraktowane obrazy, lecz także zapewniła widzom dostęp do rzetelnej wiedzy na temat warunków ich powstania i aktualnego stanu wiedzy naukowej o małpach człekokształtnych. Zależałoby mi na zebraniu obrazów szympansów tworzonych w różnych warunkach, zarówno w ramach eksperymentów naukowych, w zoo, jak i placówkach opiekuńczych dla zwierząt, czyli właśnie wspomnianych azylach. Obrazy Lucy nie odbiegają znacząco od tych, które widziałam dotychczas, można je uznać za swoistą klasykę szympansiego malarstwa. Ciekawym przypadkiem jest także zmarła niedawno gorylica Koko i jej towarzysz Michael, które zarówno

R

E

B

O

Jak kształtuje się przedstawianie zwierząt w sztuce? Jak scharakteryzowałabyś dotychczasowe przedstawienia animalistyczne?

52


R E B O R N D O G S

malowały, jak i posługiwały się językiem migowym. Koko także komentowała swoje obrazy. Czyniła to w prosty sposób, określając np. co przedstawiają te kompozycje składające się kolorowych plam. Z dotychczasowych badań wynika, że małpy nie są zdolne do tworzenia obrazów przedstawiających, nie podejmują prób odwzorowania postaci i twarzy ludzkiej ( jak to czynią dzieci na pewnym etapie rozwoju), lecz ograniczają się do abstrakcji. Pytanie brzmi, na ile jest to bariera poznawcza, a na ile manualna, fizjologiczna, tak jak ma to miejsce w przypadku języka. Małpy nie są w stanie wypowiadać słów ze względu na budowę ciała, niektóre z nich jednak potrafią nauczyć się komunikacji w języku migowym lub obrazkowym. Czy zwierzę, Lucy, jest już podmiotem niezależnym lub dominującym w sztuce?

A M O R C A

Powiedziałabym raczej, że zwierzęca podmiotowość jest coraz częściej tematem podejmowanym przez artystów. Zmiany w podejściu do zwierząt sprawiają, że zarówno artyści jak i widzowie częściej traktują zwierzęta podmiotowo lub dostrzegają ich uprzedmiotowienie. Jeśli jednak masz na myśli zwierzęta jako sprawcze podmioty twórcze, to z pewnością nie można mówić o ich pełnej niezależności. Zwierzęta mogą podejmować stosunkowo niezależne sprawcze działania, które jednak ludzie sytuują w obrębie sztuki, jak to ma miejsce w przypadku performance’ów z udziałem zwierząt. Wracając do Lucy, jej twórczość malarska jest od niezależności bardzo daleka. Nie żyje ona na wolności, lecz w ogrodzie zoologicznym, tworzy za pomocą przyrządów stworzonych i przyniesionych jej przez ludzi. Stopień niezależności twórczej każdego malującego szympansa zależy od decyzji ludzi o ingerencji w działania zwierzęcia. Można zaobserwować różne temperamenty i techniki malowania u różnych szympansów. Niektóre z nich malują zamaszyście i szybko, inne powoli, delikatnie i w skupieniu, niektóre językiem, inne tworzą kolaże, wklejając do obrazów na przykład pestki. Poza tym tylko niektóre jednostki wykazują w ogóle zainteresowanie malowaniem. Trudno jednak jednoznacznie uznać te działania malarskie szympansów za przynależne do świata sztuki. Badania na ten temat prowadził artysta i biolog Desmond Morris, z kolei historyk sztuki Thierry Lenain w książce Monkey Painting odmawia uznania obrazów tworzonych przez szympansy za sztukę.

N I S

53


S I N A C R O M A

Szczególnie interesująca byłaby tutaj myśl Wolfganga Welscha, który mówił, że bliskość jest ważniejsza niż pochodzenie lub że sztuka jest zaledwie i aż modelem do opisu rzeczywistości. Wtedy właśnie, dzięki istotom takim jak Lucy, świat zyskuje zupełnie inny obraz, widziany jest on na nowo i być może nie jako zwierzęcy czy nie-ludzki, ale jako po prostu kolejny obraz. Ciekawa może być tu także myśl Zygmunta Baumana o tym, że życie w społeczeństwie to współbycie społecznych innych, tożsamości powstającej na zasadzie interakcji pomiędzy osobą i nie-osobą.

Tak, tym bardziej, że Welsch zajmował się także estetyką zwierzęcą. Przede wszystkim warto, byśmy zdawali sobie sprawę z tego, że ludzka estetyka wyewoluowała ze zwierzęcej. Zmysł estetyczny nie jest właściwością wyłącznie ludzką, lecz zaawansowanym produktem ewolucji. Już Darwin pisał o pięknie przedestetycznym. Welsch zwracał uwagę na nieredukowalność estetyki zwierzęcej do funkcji wyłącznie praktycznych (np. reprodukcyjnych) oraz na estetykę zwierzęcą, której przyczyną jest piękno, a także na nieliczne przypadki przenoszenia przez zwierzęta postrzegania estetycznego z ciała na obiekt (np. u altanników).

Stwierdzenie, że mamy do czynienia z jakimkolwiek równouprawnieniem zwierząt i ludzi czy to na polu sztuki, czy jakimkolwiek innym, uważam za zdecydowanie zbyt daleko idące. Z pewnością równouprawnienie nie jest faktem, a kwestia tego, co miałaby ono znaczyć w konkretnych sytuacjach, jest skomplikowane. Po pierwsze pojawia się pytanie, o jakich zwierzętach mówimy. Choćby Jacques Derrida, Peter Singer czy Andrzej Elżanowski – każdy z innej perspektywy – wskazywali na problem z ogólnym pojęciem „zwierzę” / „zwierzęta”, których używamy na określenie tak bardzo różnych organizmów jak goryl i pchła, bardzo bliskich lub dalekich nam ewolucyjnie, o różnych zdolnościach poznawczych i doznaniowych. Odnosząc się do drugiej części twojego pytania na temat pogranicza sztuki, odpowiem twierdząco. Trudno w prosty sposób zakwalifikować malarstwo Lucy jako sztukę. Można podejmować próby opisu twórczych działań zwierząt językiem historii sztuki i krytyki

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

W kontekście równouprawnionego pojawiania się, obecności, współuczestnictwa innych gatunków w sztuce można mówić o działaniach już na pograniczu sztuki?

54


R B O R N D O G S

Tak, w szczególności warto pamiętać, że sam Peter Singer właściwie zaprzecza, kwestionuje wyzwolenie zwierząt w tym sensie, że z jednej strony pisze o zmniejszaniu lub zapobieganiu zadawania bólu zwierzętom, ale nigdy nie kosztem ludzkiego życia. Jednak to temat na kolejny wywiad.

E

artystycznej oraz zastanawiać się, czy, i w jakim zakresie możemy zakwalifikować przedmioty wytwarzane przez zwierzęta jako dzieła sztuki, lecz zbyt proste inkluzywne orzekanie w tej materii ociera się o ignorancję lub infantylizację. Z kolei sądy odgórnie wykluczające zwierzęta są konserwatywne oraz zwyczajnie ignorują pewne zjawiska i ich naukowy wymiar.

Singer jest bardzo konsekwentnym utylitarystą. Jego nazwisko często pojawia się w kontekście etyki zwierzęcej (animal ethics). Z pewnością zawdzięczamy mu popularyzację pojęcia gatunkowizmu i dostarczenie wielu ważnych argumentów. Warto jednak pamiętać, że to Richard Ryder pierwszy sformułował pojęcie szowinizmu gatunkowego. Również Tom Regan czy Gary Francione są jednymi z klasyków teorii praw zwierząt. Obecnie jednak wszystkie te teorie zostały poddane krytyce lub rozwinięte, na gruncie polskim m.in. przez Dorotę Probucką. Animal Ethics Reader pod redakcją Susan Armstrong i Richarda Botzlera to wieloautorski opasły tom. Sztuka jest jednak tematem marginalnym na polu rozważań etycznych na temat zwierząt. Najpełniejszym chyba teoretycznym ujęciem etyki użycia zwierząt w sztuce jest artykuł Josepha Zammita-Lucii Practice and Ethics of the Use of Animals in Contemporary Art. Jakie znaczenia nadawane są zwierzętom w pozaeuropejskim dyskursie kultury i sztuki?

A M

Tam, gdzie ostały się tradycyjne formy sztuki, można śledzić także lokalne podejście do zwierząt oparte na tradycyjnej dla regionu mentalności i filozofii.

O

Jednak to bardziej zadanie dla etnografa niż historyka sztuki, bowiem są to raczej formy sztuki ludowej lub starannie, lecz jed-

C

R

Mamy więc kolejny dowód na to, że tożsamość kulturowa jest bardziej autentyczna w kontekście lokalnego folkloru.

A N I S

55


S I N A C R O M A

nak sztucznie podtrzymywane tradycje, leżące poza głównym nurtem świata sztuki współczesnej, będącej częścią globalnego art world. W tym ostatnim, podejście do zwierząt zależy raczej od indywidualnej postawy artysty, niż jego narodowości czy pochodzenia etnicznego. Międzynarodowe imprezy artystyczne, biennale, festiwale odbywają się nie tylko w Europie i anglojęzycznym świecie zachodnim, lecz także w innych krajach. Wielu artystów pochodzenia azjatyckiego mieszka, pracuje i wystawia w Stanach i Europie. Zmiany dotyczące miejsca zwierząt w sztuce, o których mówimy, nie są regionalne, ale to chyba dobrze.

To pytanie szalenie złożone filozoficznie. Ograniczę się więc do stwierdzenia, że z pewnością świadomość ekologiczna, wiedza naukowa, teorie posthumanistyczne i etyka praw zwierząt mają wpływ na rozumienie tożsamości ludzkiej, zwierzęcej i zbiorowej w nowy sposób, a artyści są jednymi z tych, którzy te idee najszybciej przejmują, interpretują i rozwijają. Jeśli próbować ująć te idee jakoś ogólnie, upraszczając, można stwierdzić, że zdaliśmy sobie sprawę z płynności granic pomiędzy ludźmi a innymi istotami i przekroczyliśmy koncepcję człowieka wyizolowanego ze świata. Przy niezaprzeczalnej wyjątkowości człowieka zrozumieliśmy, że nie jest on przeciwstawny zwierzęciu, lecz jest jednym ze zwierząt, a kultura nie jest przeciwieństwem natury. Takie dychotomiczne opozycje nie opisują trafnie świata, w którym żyjemy. Zdaliśmy sobie sprawę z uwikłania człowieka w sieć relacji z innymi istotami i środowiskiem. Wszystko to niesie potrzebę nowego rozumienia podmiotowości i nowej etyki oraz wypracowania szeregu praktycznych rozwiązań, z którymi konfrontuje nas coraz szybciej zmieniająca się rzeczywistość. Jaką przede wszystkim rolę według ciebie spełnia zwierzę w aktualnych działaniach twórczych artystek? Jest tylko znakiem, symbolem, obiektem czy może ma charakter performatywny, żywy, nieuchwytny, płynny?

Faktem jest, że zdecydowanie więcej kobiet niż mężczyzn jest zaangażowanych w ruchy społeczne na rzecz zwierząt, więcej kobiet

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Czy w obecnych działaniach artystycznych możemy powiedzieć o tworzeniu pewnej zbiorowej tożsamości pomiędzy ludźmi a zwierzętami? Jaka ona jest: płynna, zmienna, agresywna?

56


R E B O R N D O G

jest wolontariuszkami w schroniskach i demonstruje zainteresowanie losem zwierząt w mediach społecznościowych oraz większość wegetarian to kobiety. W sztuce jednak nie zauważyłam aż tak wyraźnej różnicy między zaangażowaniem artystek i artystów w problematykę zwierzęcą. Jeśli jednak już pytasz o artystki, to z pewnością część z nich tworzy prace w duchu nowoczesnego ekofeminizmu, uwidaczniając związki między trudną sytuacją kobiet i zwierząt w świecie rządzonym przez technokratyczny patriarchat, często za pomocą pokazania cielesnej bliskości, więzi, podobieństw między ludźmi a zwierzętami.

S

Która z postaw twórczych artystek najbardziej Cię fascynuje, jeśli chodzi o przedstawianie zwierząt? Czy można powiedzieć o podobieństwie pomiędzy tożsamością artystki a zwierzęcia, które eksponuje?

M O R C A

W pracach wielu współczesnych artystek, nawet w tak „okrutnej” i antyestetycznej Dirty Bomb Izy Tarasewicz, ciągle pojawia się rodzaj niewinnego piękna, kobiecości, dobra. Zastanawia fakt, który tak trafnie opisuje Jolanta Brach-Czaina: „Zło jest jakością doświadczenia tak samo ważną jak dobro, choć inną. Właśnie odmienność tych jakości powoduje, że pragniemy ich obu, bo każda wzbogaca istnienie, podnosząc jego wartość”.

A

Nie ma jednej artystki lub postawy. Zawsze w takich sytuacjach trudno mi wybrać, na kogo się powołać. Niezmiennie aktualna wydaje mi się seria prac Sanji Iveković, która zestawiła portrety pobitych kobiet i zwierząt płci żeńskiej z podpisami „suka”, „krowa”, „kwoka”. Wiążą się one z problemem związku pogardy wobec kobiet i zwierząt, który przejawia się w języku, o czym niedawno mówiłam nieco szerzej w Centrum Zwierząt na X Kongresie Kobiet. Ostatnio przyglądam się bliżej Carolee Schneemann, która od połowy lat 60. tworzy prace z użyciem zwierząt, począwszy od wątpliwej etycznie Meat Joy, do której wykorzystywała mięso i krew, a skończywszy na szeregu prac poświęconych jej kotom. Przemawiają do mnie także wędrowne performance Oli Kozioł, która śpiewała wspólnie z ptakami i dla krowy pośród krajobrazów. Niezmiennie porusza mnie, fascynuje i nigdy się nie nudzi film Kathy High Lily Does Derrida, który jest niezwykle złożonym dziełem, intuicyjnym emocjonalnie, a jednocześnie trudnym intelektualnie, stworzonym ze świadomością dyskursu na temat podmiotowości, sprawczości, tożsamości i śmierci zwierząt.

N I S

57


S A

rozmowa z Weroniką Teplicką

C

I N

Rea, mysz i kot, nasze społeczne prace domowe…

A

M

O

R

Magda Swacha: Opowiedz o ostatnim filmowaniu Rei. Jak przebiegało? Gdzie i kiedy nagrywałyście? Co sprawiało wam trudność, a co raczej radość? Wideo miało być formą dokumentu, krótką relacją albo okiem kamery pomiędzy spojrzeniem Twoim i Rei...?

QR CODE

Wygenerowano na www.qr-online.pl

Weronika Teplicka: Wszystko rozpoczęło się od pomysłu dokumentowania mojego życia na prowincji. Nagrywałam siebie podczas pracy (moja pracownia jest w moim mieszkaniu). Mój sposób malowania wymagał przerw, więc w międzyczasie wykonywałam inne czynności domowe: przygotowywałam obiad, robiłam pranie, prasowałam. Zawsze obok była Rea, a ja stopniowo rezygnowałam z wyganiania jej z kadru. Zaczęłam więc rejestrować psa, najpierw podczas mojej krzątaniny, potem zostawiałam kamerę włączoną na czas mojej nieobecności. Nagrywałam Reę na spacerach, czekając na jakiś decydujący moment, ale taki nie nastąpił. Podążałyśmy za jej węchem: węszyła śmieci, czasem rozgryzała spróchniałe pieńki, witała się z innymi psami. Powstało wiele godzin nagrań. Obecnie nagrywam ją w raczej sterylnej przestrzeni galeryjnej, jak rozgryza kawałki moich nieudanych obrazów, stare rzeczy nasiąknięte różnymi zapachami, bawi się resztkami mojej sztuki.

Pierwsze spotkanie z Reą odbyło się podczas II edycji Festiwalu Sztuki Koszart przy rzeźbie Płonące ptaki Władysława Hasiora, które wtedy naprawdę płonęły. Nagle jakiś pies zaczął na mnie wskakiwać i powstała taka legenda, że to ona mnie wybrała, a nie Jacek. Ja wtedy jeszcze bałam się psów i nie wyobrażałam sobie możliwości życia z psem pod jednym dachem. Kiedy wprowadziłam się do Jacka i Rei, ona wtedy w przeliczeniu na wiek ludzki miała 18 lat, i zaczęły się trudności, ponieważ musiałyśmy się w tej nowej sytuacji odnaleźć.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Pamiętam, że zawsze z wielkim entuzjazmem mówiłaś o energii Rei, a kiedy byłam u Ciebie, była spokojna, ułożona, wręcz ugrzeczniona. Czy to wynika z tego, że jest 50-letnią (w przeliczeniu na wiek ludzki) suczką, czy to efekt wychowania? Jak to było z wami na początku? Jak wyglądało wasze pierwsze spotkanie?

58


R E B O R N D O G S

Zaczęło się poznawanie, ona cały czas mnie obserwowała, sprawdzała, jak bardzo może przekroczyć ustalone reguły, więc musiałam nauczyć się ją poskramiać. Szukałam sposobów, jak to zrobić, przydało się kilka książek i rady Jacka. Najważniejsze to być konsekwentną, nie ulegać psu, budować swój autorytet. Rea to Staffordshire Bull Terrier, pies bojowy, stworzony do walki z innymi zwierzętami. Przodkowie tej rasy, czyli buldogi wykorzystywane były do walk z bykami. Gdy ten proceder stał się nielegalny, łatwiej było prowadzić walki między samymi psami. W tym celu skrzyżowano buldoga angielskiego z angielskim terrierem. Wybierano osobniki, które nie wykazywały agresji wobec ludzi, ale wobec zwierząt i o budowie anatomicznej ułatwiającej walkę: silne, szerokie szczęki, muskularna budowa, szeroko rozstawione łapy. Rea rzeczywiście nie potrafi być agresywna wobec ludzi, ale próbowała dominować, kładąc na mnie łapy, skacząc, podgryzając czy próbując zajrzeć do mojego talerza. Teraz faktycznie jest spokojniejsza, ale to chyba przez starzenie się. Jak wyglądała praca nad waszą relacją?

M O

I dopiero po tej wspólnej pracy i tresurze staliście się rodziną?

A

Relacja, która tworzyła się między nami na początku, to dosłownie bycie między gatunkami, które ustawicznie walczą o dominację. Nasze wzajemne docieranie trwało około roku. Stosowałam dwa znane sposoby szkolenia. Pierwszy sposób oparty jest na teorii dominacji – archaiczny, ale często skuteczny. Jadłam wcześniej od niej, pierwsza przechodziłam przez drzwi, podsumowując – zawsze moje było na wierzchu. Stosowałam jednak częściej drugą metodę – pozytywne szkolenie, czyli nagradzałam pożądane zachowania. Gdy tylko Rea zrobiła coś właściwego, otrzymywała smakołyk, była głaskana, zapraszałam ją do zabawy i tak dalej. Zgodnie z nowoczesnymi podręcznikami starałam się i nadal staram być jej opiekunką i przewodniczką, a nie właścicielką. Sądzę, że Rea zrozumiała, iż dwoje opiekunów oznacza dwa razy więcej głaskania, spacerów i potencjalnych nagród.

R C A

Tak, staliśmy się rodziną, w której każdy zna swoje miejsce. Regularność i powtarzalność pewnych czynności, jakie wymusza życie z psem, sprawia, że czujemy się bezpiecznie. Opiekujemy się Reą, ale ona nie

N I S

59


S I N A C R O M A

ma żadnych obowiązków, nie jest psem stróżującym, nie oczekujemy też, że będzie nas bronić. To istota tylko do kochania. Nie sądzę, że szkolenie było tu decydujące. Gdyby Rea była niewychowana, a trochę jeszcze taka jest i pewnie zawsze będzie, to naszą relację nadal można by było nazwać rodziną, może tylko trochę bardziej toksyczną. Zdominowaliście i podporządkowaliście ją sobie całkowicie. Wprowadziliście bardzo systematyczny porządek dnia, który kolejno jako taka powtarzalność przekłada się na hierarchię.

Tak, Rea wie, że to Jacek jest przewodnikiem stada, ale ja jestem na równi z nim. Do domu wchodzimy pierwsi, pierwsi też jemy posiłki. Nie powinno zmieniać się tego typu zasad. To jest hierarchia stada. Niestety, gdy teraz Rea jest starsza i spokojniejsza, bywamy mniej konsekwentni i częściej odpuszczamy. A czym się dzielicie?

Dzielimy się przestrzenią życiową i czasem. Jedzeniem na pewno nie. Bywa, że grzebię w jej misce i udaję, że jem. Ona musi wiedzieć, że ja mogę jeść jej jedzenie, ale ona mojego nie. Pies jest tutaj tym zdominowanym, poza tym z wielu względów pies nie powinien jeść ludzkiego jedzenia. Niestety zupełnie nie zdają sobie z tego sprawy ludzie wyrzucający resztki jedzenia na trawniki, zwłaszcza po okresie świątecznym. Wtedy nasze wspólne spacery to zwykle omijanie takich miejsc. Ona węszy za chlebem, ja z kolei uczę się, jak najszybciej go omijać.

Mamy nasze wspólne rytuały. Ten najbardziej podstawowy to kontakt – głaskanie uspokaja psa, a u człowieka spowalnia akcję serca, obniża poziom hormonu stresu, wyzwala endorfiny. Wszystkie wspólne czynności takie jak powitania, przytulania, zabawa i wiele innych są podstawą naszej płaszczyzny porozumienia. Warto zauważyć, że utrzymanie więzi międzygatunkowych, interakcji, wpływa na poczucie komfortu (pasywnego i aktywnego czerpania z życiowej radości i przyjemności).Taka sytuacja wymaga ciągłej pracy na zasadzie wymiany –

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

A jaką macie wspólną płaszczyznę porozumienia?

60


R E

Aktualnie kwestionowany jest podział na płeć biologiczną i uważa się, że płeć jest tylko relacją. Kim jest Rea, kim jest dla Was?

N

Z jednej strony staram się nie traktować jej jak owłosione dziecko, tylko jak psa, ale z drugiej strony czasami mam ochotę wziąć ją na ręce i przytulić jak bobasa – ona zwykle się wyrywa, więc odpuszczam. Jacek zdecydowanie mówi, że Rea to jego córka. Takie stwierdzenie u osób, które wychowują psa od wieku szczenięcego, jest zresztą bardzo częste. Nie jestem pewna czy płeć u zwierząt jest tylko relacją. Jacek świadomie wybrał sukę, ponieważ jest łagodniejsza i łatwiejsza do prowadzenia. Przed rozpoczęciem zabawy właściciele psów pytają zawsze o płeć i wtedy dopiero wiadomo, czy psy mogą się bawić.

O

B

praca za coś innego. Niesamowitą pracę wykonuje Rea. To, co wam daje, to jej umiejętności, zdolności, wysiłek, czyli kapitał pracy. Karol Marks określał go jako „normalną czynność życiową (…) wobec własnych zdolności do pracy”.

O R D G S

Czy nadal trwa między Wami gender trouble w sensie nie tylko płci, ale i rywalizacji o pana?

Nie, zdecydowanie nie. Rea wyraźnie korzysta z posiadania dwóch opiekunów i doskonale rozumie, że teraz – upraszczając nieco – wszystko mnoży się razy dwa: głaskanie, smakołyki, spacery. Być może to bardziej my, opiekunowie, rywalizujemy o względy psa. A co według Ciebie jest najbardziej kobiecą cechą Staffordshire’a?

O R C A

Myślę, że tak. Dzieci bardzo często podczas zabawy psują przed-

M

Ta cecha to też opiekuńczość połączona ze swoistym dbaniem o dom i oporządzaniem poza domem. Prócz cech kobiecych, Rea jest też jak dziecko.

A

Najbardziej kobiecą i jednocześnie najbardziej ludzką cechą Rei jest empatia. Rea jest żywym dowodem na to, że zwierzęta potrafią współczuć. Każda nasza drobna gwałtowność, uniesienie, zdenerwowanie mocno ją obchodzą. Angażuje się w jakiś sposób w nasze kłopoty, sprawdza, czy już nam przeszło i czy wszystko wróciło do normy. To taka jej potrzeba kontroli sytuacji, bardzo wzruszająca.

N I S

61


S I N A C R

Czy wtedy wydaje z siebie jakieś dźwięki odmienne od szczekania, bo podobno tym charakteryzuje się ta rasa?

A

M

O

mioty. A tak naprawdę chcą je dokładnie poznać poprzez sprawdzenie ich wnętrza, struktury, podatności na zniszczenia. Dla Rei sposobem poznania jest przede wszystkim poczucie zapachu, a w dalszej kolejności rozgryzienie rzeczy.

Jest zainteresowana przedmiotem, dopóki nie rozgryzie go na strzępy, a potem po prostu odchodzi. Rea nie wydaje wtedy żadnych dźwięków, ale faktycznie psy jej rasy nie potrafią szczekać w klasyczny sposób. Czasami próbuje, wydając dość dziwne dźwięki przypominające miauczenie. Najczęściej wtedy, gdy stara się zwrócić na siebie uwagę, czuje się nieswojo w nowym miejscu albo coś jej nie pasuje. Jaką umiejętność czy cechę charakteru, osobowości podałabyś jako typową dla waszej rodziny i czy jest ona odziedziczona przez Reę? Czy pojawia się ona u niej jako swoista indywidualna wspólna ścieżka rodu, cecha rodzinna, genealogiczna (wyznacznik przepływu emocji)?

Ostatnio wspomniałaś mi o tym, że twój pies rzuca się bezwiednie na wszelkie otaczające ją rzeczy, chcąc je tylko rozerwać. Gryzie, mieli, rozdrabnia, tak się zastanawiam, czy wynika to bardziej z pewnej ukrytej agresji, czy dziecięcej zabawy, domowego i pozadomowego krzątactwa Rei?

To dla niej po prostu zabawa, szczególnie jeśli przedmioty nasączone są intensywnymi zapachami. Dla psa zapach jest nośnikiem największej ilości informacji, więc jest to dla niej forma poznania

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Na pewno wspólną cechą genealogiczną mojego rodu jest fobia społeczna i zalęknienie. Od lat bezskutecznie walczę z ich wyeliminowaniem, z moją skłonnością do kompromisów, którą odziedziczyłam po przodkach. Być może wspólne życie z psem, który po swoich przodkach posiada niezwykłą odwagę, bojowość i nieustępliwość mi pomaga. Na pewno czuję się przy niej bardziej bezpiecznie, a opiekowanie się psem, który dzięki popkulturze ma opinie psa groźnego, jest szalenie podbudowujące. Zatem dużo zyskujemy na naszej znajomości – Rea jest bardziej subtelna, ja natomiast przejęłam jej dynamikę.

62


R E

Dla mnie te zachowania Rei przypominają nieco proces powstawania artefaktów, które pokazałaś na swojej ostatniej wystawie Kunstkamera (Galeria Scena, Koszalin, marzec 2018). Były tam między innymi obiekty utworzone z pokawałkowanych, pociętych i posklejanych na nowo koszul lub innych przedmiotów po Twoim zmarłym ojcu. Czyli Ciebie też interesują resztki, „odpady ciała”, rzeczy naszych bliskich. Być może te rzeczy, po zmianie, rozszarpaniu czy pocięciu zyskują nowy sens?

D

B

przedmiotu. To też czysto fizjologiczne zachowania, bo podczas rozgryzania u psa uwalniają się endorfiny. Najczęściej rozgryza jakieś spróchniałe konary drzew, poluje na śmieci do rozdrobnienia. Podobnie dzieci odkrywają prawdę o przedmiotach, chcąc poznać ich zapach, smak, dowiedzieć się, co kryją w środku.

O R N O G S

Tak, wszystko zaczęło się od potrzeby uporządkowania rzeczy po moim zmarłym ojcu i znalezienia jakiegoś sposobu na ich przechowywanie. Nie chciałam ich wyrzucać, więc postanowiła zmienić ich funkcję przez skondensowanie do mniejszej formy. Postanowiłam je ciąć w pasy, sklejać, miażdżyć i zatapiać w kleju i silikonie. Niektóre nadal funkcjonują w dotychczasowej formie, ale po pokazaniu ich w galerii zmieniły swój status. Tak, być może pewną inspiracją było umiłowanie do przedmiotów, jakie przejawia mój pies. On co prawda tylko je rozdrabnia i nie składa już później w inną całość, ale sam proces rozdrabniania i emocje, jakie Rei przy tym towarzyszą, mogły mnie jakoś nakierować. Obie wybieramy przedmioty dla nas ważne. Ciężar emocjonalny tych rzeczy jest w jakimś stopniu porównywalny, choć pewnie instynkty decydujące o wyborze nieco odmienne.

A M O

Sama forma zbliżania i analizowania przed końcowym efektem tworzenia jest interesująca. Wolfgang Welsch wspominał o zjawisku bliskości jako bardziej znaczącym w kontekście kształtowania się tożsamości niż samo pochodzenie… Być może te ceremoniały obchodzenia się z przedmiotami, na pozór zdające się być prostymi czynnościami, są niezwykle wiążące… Jak wygląda życie Rei wśród rówieśników z jej gatunku?

R C

Proces socjalizacji psa można by przyrównać do zabawy w kotka i myszkę?

A N I S

63


S I N A C R O M A

- ANOMALIE, KATATONIE… rozmowa z Izabelą Chamczyk

Magda Swacha: Gatunek ludzki, ale nie tylko, mierzy się dziś z różnymi dolegliwościami na tle psychicznym, które mają swoje źródło w zmieniającej się cywilizacji. Wśród nich są problemy psychiczne i społeczne, zaburzenia świadomości i osobowości44, chodzi o depresje, nerwice (na przykład zespół Roszpunki – niedrożność jelit z powodu nerwowego wyrywania i zjadania włosów), schorzenia psychogenne. Interesują mnie twoje obserwacje sytuacji nietypowych, stanów odbiegających od norm psychofizycznych.

Izabela Chamczyk: Tymi zagadnieniami zajmowałam się w 2015 roku w projekcie Psychoanimalja. Zaburzenia odzwierzęce. Dokonałam tam niejakiej imputacji, przeniesienia – przypisałam ludzkie zaburzenia i choroby psychiczne zwierzętom. Czyli stworzyłam sytuację sztuczną, całkiem wykreowaną, choć opartą na wnikliwej analizie ludzkich chorób psychicznych, której dokonała moja przyjaciółka, współpracująca przy tym projekcie psycholożka Renata Iwaniec. Projekt był oparty na kręconych przeze mnie materiałach filmowych. Skupiałam się w nich na obserwacji naturalnych zachowań zwierząt, które o takim samym wyglądzie, u ludzi byłyby prawdopodobnie kwalifikowane jako choroby psychiczne. Pierwszym, rozpoczynającym cykl filmem był ten o nieustannie kiwających się flamingach, którym przypisałyśmy schizofrenię katatoniczną, a okazało się, że one po prostu szukają w wodzie ryb. Zarówno zwierzęta, jak i ludzie mają psychikę, która, jak wszystko, ulega schorzeniom, jednak psychologia to co innego niż sztuka. Ja zajmuję się sztuką i czasem sięgam do innych dziedzin, inspiruję się nimi, wspieram, współpracuję z ludźmi, którzy są specjalistami.

44 Przykłady badań: Hans Selye w badaniach nad stresem udowodnił, że dezorganizacja emocjonalna może przyczynić się do powstania wielu chorób fizycznych; 3,5 mln Polaków ma depresję, 6 mln osób ma zaburzenia z klasyfikacji ICD-10 i DSM-IV (substancje psychoaktywne, nerwice, zmiany nastroju, zaburzenia kontroli impulsów i zachowań autodestrukcyjnych wg badań EZOP zgodnych z metodologią Światowej Organizacji Zdrowia WHO we współpracy Konsorcjum World Mental Health [WMH]). Zbliżone statystyki ww. danych dot. Polski podaje Ministerstwo Zdrowia. Na świecie to ok. 350 mln osób.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

- DON’T BE A MAYBE!

64


R B O R N D O G S

Wymyśliłam sobie, że będę robiła coś dobrego dla świata oprócz sztuki i postanowiłam stworzyć dla kotów dom tymczasowy, dzięki któremu ratuję kolejne koty z klatek, w jakich zazwyczaj przetrzymywane są one w fundacjach. Dzięki temu kot może u mnie swobodnie egzystować, a ja mogę go poznać, oswoić i przedstawić przyszłym właścicielom. Prowadząc taki dom tymczasowy, trzeba pamiętać, że zwierzęta są różne, każde ma inną psychikę, charakter. Trzeba mieć dla nich dużo zrozumienia, atencji, uważności, wnikliwości, zwracać uwagę na ich potrzeby. Zwierzęta towarzyszą mi całe życie, w domu rodzinnym miałam psy, koty, chomiki, papugi, wiele lat jeździłam konno. Wydaje mi się, że mam duże zrozumienie dla zwierząt, że czujemy się ze sobą dobrze i po prostu potrafimy wspólnie tworzyć rodzinę. Jednak różnica między ludźmi a zwierzętami jest taka, że to my się nimi opiekujemy, zapewniamy im byt i bezpieczeństwo, świadomie o nich decydujemy.

E

Na czym opiera się tworzenie rodziny zastępczej ludzkiej i nie-ludzkiej zarazem?

Pamiętajmy jednocześnie o słowach Donalda Griffina45, twórcy etologii kognitywistycznej, który jako jeden z pierwszych sformułował tezę, że zwierzęta muszą być wyposażone w zbliżone do ludzkich zdolności myślenia i rozumowania, a nawet posiadają świadomość46. Jak długo zajmuje Ci budowanie relacji z nowym kotem?

A M O

Zależy od kota, one są bardzo różne. Przedostatnia kotka, która była u mnie na „tymczasie”47, miała na imię Kredka. To bardzo spokojna, uległa kotka, do wszystkich się tuliła, wkupiła się w łaski. Myślę, że postępowała tak dlatego, iż zaznała w życiu głodu, zimna i bezdomności, prawdopodobnie była przygarnięta z ulicy i nie chciała stracić tego, co teraz ma. Zadomowiła się u mnie dość szybko, już po tygodniu wskakiwała na kolana, mrucząc. Nawiązywanie relacji ze zwierzęciem zależy zawsze od niego. Niektóre przekonują się do mnie po dwóch dniach, inne po dwóch miesiącach. Jednak z „tymczasami” (jak sama nazwa wskazuje, są to koty przebywające

R C A N

45 Pionier obserwacji zwierząt w ich naturalnym środowisku; studiował lot ptaków morskich przy użyciu latawców, a jego zainteresowania naukowe koncentrowały się wokół funkcjonowania narządów zmysłów, orientacji przestrzennej i nawigacji u zwierząt; autor terminu „echolokacja” (1944). 46 Tezę tę zawarł w The Question of Animals Awareness, Nowy Jork 1976. 47 Potocznie dom tymczasowy dla zwierząt.

I S

65


S I N A C R O M A

u mnie tymczasowo) jest inaczej niż z moim własnym kotem, czyli czarną Magią. Nazywam ją kotem personalnym, ponieważ nasza więź jest wyjątkowa. Porozumiewamy się ze sobą ( jak mówię „pa, pa” na pożegnanie, ona odpowiada dwiema sylabami miauków „miau, miau”), rano przychodzi do łóżka i mruczy mi nad uchem: „Wstawaj, już dziewiąta!”. Uważam, że zwierzęta bardzo dużo kojarzą i czują, odczytują nasze emocje, przekazy. Ja po prostu rozmawiam ze zwierzętami jak z ludźmi, jest to dla mnie naturalne. Z informacji popularnonaukowych wiadomo, że koty, psy, konie i inne zwierzęta mają poziom umysłowy trzyletniego dziecka, więc prawdopodobnie nadążają za tym, co się do nich mówi. Możemy nawiązywać z nimi więź nie tylko pozawerbalną, ale i słowną, wystarczy spróbować.

Nie wiem, czy wierzę w telepatię, jednak cały czas doświadczam porozumienia ze zwierzętami. Może to mowa ciała, obserwacja, zmysły, uważność na siebie nawzajem, a może jakieś przekazywanie myśli. Uważam, że wszystko po trochu. Zwierzęta mocniej posługują się instynktem, który my czasem wypieramy, dlatego może rozumieją i widzą więcej, reagują bardziej empatycznie, możemy się od nich uczyć. Wykonujesz różne role w życiu – przede wszystkim jesteś artystką i mamą zastępczą. Obie wymagają silnego zaangażowania emocjonalnego, ale czy dają Ci tę samą energię, satysfakcję, szczęście?

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Zachowanie instynktowne było bardzo szeroko definiowane już przez stoików, to „pierwszy popęd istoty żywej, który zwraca się ku zachowaniu własnej istoty”, aby ”zachować swój ustrój i swoją świadomość” osobnika. Myśl tę kontynuował William McDougall, który uważał instynkt (pobudzenie i emocję) za podstawę zachowania umysłu i życia emocjonalnego człowieka. Odwołać się można i bezpośrednio również do renesansowego humanisty i filozofa Michela de Montaigne’a, który pisał: „Kiedy igram z moją kotką, któż wie, czy ona bardziej nie bawi się mną niż ja nią…? (…) Widzimy dostatecznie w niezliczonej mnogości dzieł, o ile zwierzęta celują w nich ponad nami jak słabą jest nasza sztuka w naśladowaniu ich”. Jaka jest według Ciebie rola zachowań instynktownych w procesie komunikacji ze zwierzętami? Czy poza słowami, gestami, węchem i dotykiem bierzesz pod uwagę taką na przykład telepatię?

66


R E B O R N D O G S

Słowo mama niekoniecznie pasuje do tej roli. Ja nie mam potrzeby bycia matką. Spełniam się jako artystka, a kotami się opiekuję, więc jestem ich opiekunką, nie matką. Każda z tych ról jest inna, angażująca w inny sposób. Bycie artystką to mój życiowy wybór, moja droga i cel, to mnie kształtuje i prowadzi. Bycie opiekunką tymczasową dla kotów to zajęcie dodatkowe, chociaż codzienne. Twórczość to moja sfera wolności, tworzę z wewnętrznej, nieodpartej potrzeby. Działam w obszarze abstrakcji, która jest nieco odklejona od realnego świata i skupia się na emocjach, na byciu tu i teraz, na abstrakcyjnym oglądzie rzeczywistości. Zwierzę natomiast jest totalnie realne, wiążą się z nim codzienne obowiązki: pójście do weterynarza, wymiana kuwety, karmienie i tak dalej. Nie łączę sztuki z zaangażowaniem w zwierzęta, to są dwie różne sprawy. Jednak w obecności zwierząt czuję się bardzo bezpiecznie i spokojnie, wiem, że jestem im potrzebna, że niejednokrotnie uratowałam im życie, że mnie potrzebują, czuję, że w tym też się jakoś spełniam. Don’t be a maybe. Nasz sposób wartościowania jest wtórny, nie podąża bezpośrednio za intuicją. Czy przekraczając granice, zbliżając się aż do anomalii, człowiek staje się bardziej prawdziwy? A może jest to aktualnie jedyna forma bycia naturalnym?

A M O

Ja jestem dość mocno instynktowna, atawistyczna, intuicyjna. Dzięki tej bliskości z samą sobą jestem często bardzo naturalna, podobnie jak zwierzęta, może dlatego są mi one tak bliskie. Jednak życie w społeczeństwie wymaga pewnego rodzaju dostosowania. Musimy odgrywać jakieś role, wypełniać funkcje społeczne, panować nad instynktami. Naturalne ludzkie odruchy zanikają. Jest to domeną człowieczeństwa, tym też różnimy się od zwierząt, taka nasza rola. Czasem ubolewam, że nie możemy być tacy bezpośredni jak zwierzęta, prosto komunikować swoich potrzeb (jak boli, to krzyczeć i gryźć, jak jest nam źle, to płakać), ale dzięki temu przechodzimy kolejne etapy, pokonujemy trudności. Mimo iż jesteśmy zwierzętami, to w jakimś stopniu już nimi nie jesteśmy. Prawdziwość i naturalność dla każdego oznacza co innego.

R C A N I S

67


S I N

Luna i nie tylko jej bliskość Luna to jedna z Twoich najpopularniejszych prac. Dlaczego wybrałaś temat emocji wilczycy, a być może ich braku? Czy można uznać, że wasza wzajemna empatia była interpersonalna?48 Powiedziałabyś o wilkach, że jest to zupełnie odmienny gatunek?

A

M

O

C

rozmowa z Natalią Bażowską

R

A

Budowanie bliskości

Natalia Bażowska: Nie użyłabym sformułowania „zupełnie odmienny gatunek”. Gatunki po prostu są, tak już chce biologia. Myślę, że słowa Henry’ego Bestona najlepiej definiują naszą zależność: „Wilki nie są naszymi braćmi; nie są też naszymi podwładnymi. Są innym narodem, uwikłanym, tak jak my, w złożoną sieć czasu i życia”. I kropka. Jednak wilki są bardzo podobne do ludzi w wielu zachowaniach zarówno stadnych, jak i osobniczych. Ten projekt, mimo początkowych założeń, po prostu w dużym stopniu dział się sam. Pozwoliłam mu się wydarzyć, płynąć naturalnie bez większych ingerencji. Później moją rolą jako artystki było spojrzenie na niego w pewnym sensie z zewnątrz, ocena tego, co się wydarzyło. To było już działanie czysto konceptualne. W wywiadzie dla „Magazynu Szum” powiedziałaś, że „Luna to historia samotności, potrzeby bliskości tak silnej, że kwestia przynależności do różnych gatunków przestaje się liczyć”49. Które z elementów języka zostały opanowane, ujednolicone, wspólne?

48 „Decentracja – to umiejętność wyobrażenia sobie formy przedmiotów z punktu widzenia osoby siedzącej naprzeciwko (eksperyment z górami u Piageta). Przeciwieństwo centracji myślenia – tj. koncentracja na  swoim stanowisku, ujmowanie wszystkiego z własnego punktu widzenia; decentracja interpersonalna  to postawa stanowiąca przeciwieństwo egocentryzmu, tworzenie w umyśle struktur <<poza-ja>>, gest warunkiem trafnego poznawania innych ludzi, oznacza postawienie się w sytuacji osoby innej niż ja i uświadomienie sobie inności nie tylko własnych stanów emocjonalnych; to przyjęcie odmiennego punktu widzenia. W tym wypadku jednostka może odbierać świat jakby patrząc oczyma <<innego>>, co pociąga za sobą m.in. działania altruistyczne. Rola <<ja>> zostaje pomniejszona lub zastąpiona przez reprezentację <<innego>>, lub <<ty>”, [w:] A. Morawski, Definicje, http://www.academia.edu/7397535/empatia_definicje (dostęp: sierpień 2018). 49 N. Bażowska, Relacja na granicy komfortu, wywiad z M. Lenart. „Magazyn Szum”, https://ma-

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

To, że Luna była oddzielona od stada, na pewno miało duży wpływ na jej zachowanie i potrzebę bliskości. Jest to jedna z bardzo

68


R E B O R N D

podstawowych potrzeb zwierząt stadnych. Wychowywałam się wśród psów, więc wiele moich zachowań i odczytanie zachowania się Luny na pewno opierało się na tych doświadczeniach. Jednak nie podchodzę to tego, co się wydarzyło, w żadnym stopniu w sposób naukowy, trudno też tu mówić o elementach języka tak, jak rozumieją to ludzie. Wilki prawie nie wydają dźwięków, więc możemy uwzględnić praktycznie tylko mowę ciała, zapach.

O G S

Luna jest więc historią o poszukiwaniu bliskości, którą warunkują i uwydatniają zmysły dotyku i węchu. Można powiedzieć tu o przynależności, jaką jest „bycie-w-świecie”, w miejscu bliskim człowiekowi, gdzie otoczenie człowieka jest z nim nierozdzielne, a człowiek, zwierzę i miejsce wzajemnie się warunkują, bez podziałów np. ze względu na ciało i umysł. Rozumienie bycia staje się sposobem istnienia. Jestestwo, o którym mówisz w kontekście wytwarzanej bliskości, czyli relacji, jaka odbywa się poza granicami klasycznie pojmowanego języka, ponieważ on sam w sobie jest niedokładnym narzędziem komunikacji. Miałaś okazję rejestrować jej zachowania, prywatny kod? Czy jedyny ślad, jaki pozostał po waszej relacji, to twoja praca artystyczna?

Podświadomie oczywiście, tak jest przy każdej relacji, która jest dla nas ważna, uczymy się tej drugiej strony, poznajemy jej zachowania. Ślad dla odbiorcy to dokumentacja wizualna (wideo, zdjęcia) i dźwiękowa. Dla mnie o wiele więcej. To różne formy przyjaźni, jakie nawiązałam ze zwierzętami. Ten projekt bardzo wpłynął na mnie jako twórcę, ale też jako osobę. Na czym polegało poczucie bezpieczeństwa (chyba że go w ogóle nie zaznałaś) podczas realizacji Luny? Istnieje recepta na bycie bezpiecznym ze zwierzętami w sytuacji sam na sam?

A M O R C

Czułam się przy Lunie po prostu bardzo swojsko. Jakbyśmy się znały całe życie. Słowo bezpieczeństwo bardzo dobrze pasuje tu jako opis stanu, którego doznajemy, tuląc się lub przebywając z naszymi bliskimi. Receptą zawsze jest dialog. Zwierzęta mówią do nas cały czas, tyle że nie używają słów. Używają mowy ciała, zapachów. Niestety w tej ostatniej kwestii gatunek ludzki wypada dosyć słabo, bo większości z nich po prostu nie czujemy. W toku ewolucji, a dodatkowo w dobie zanieczyszczenia powietrza nasz

A N

gazynszum.pl/relacja-na-granicy-komfortu-rozmowa-z-natalia-bazowska/ (dostęp: sierpień 2018).

I S

69


R

C

A

N

I

S

Sposoby bycia zwierząt

A

M

O

węch jest bardzo słaby w porównaniu z innymi gatunkami. Mowy ciała można się po prostu nauczyć. Bardzo ważna jest obserwacja zachowania zwierzęcia, jego interpretacja i przede wszystkim zdrowy rozsądek. Niestety współcześnie istnieje w społeczeństwie mocny trend infantylizacji zwierząt wspierany przez reklamy, co jest bardzo niebezpieczne zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt.

Wydaje mi się, że Twoje Rzeźby runowe są pograniczne, przełamują wyraźną granicę pomiędzy życiem a śmiercią. Wykluczasz śmierć w pojęciu ludzkim, nie-ludzkim, duchowym?

Jest takie powiedzenie: „w przyrodzie nic nie ginie”. Abstrahując absolutnie od religii i wierzeń, to z czysto biologicznego punktu widzenia wszystko, co obumarło, daje życie nowemu. Atomy ciągle krążą w naturze, nie znikają z niej. Rzeźby runowe są poniekąd historią właśnie o tym.

Po prostu mam konia, który jest moim przyjacielem. Ma na imię Lary i jest wielkim pieszczochem. Fascynuje mnie to, jak konie się komunikują i ich zachowania w stadzie. Komunikaty w stadzie koni dotyczą przede wszystkim hierarchii, ale często jest to forma zabawy. Można obserwować je godzinami. Konie na przykład ostrzegają się wzajemnie o nadchodzącym zagrożeniu. Są również między nimi zachowania czysto przyjacielskie, jak delikatne podgryzanie, podszczypywanie czy ocieranie się o siebie. Wiele sygnałów jest bardzo subtelnych, jak chociażby ten, w którym koń, patrząc na konkretną część ciała innego konia, ustawia w konkretny sposób głowę i resztę swojego ciała, przywołuje lub odgania go od siebie. Nie zdefinio50 Podstawowa kategoria przestrzeni egzystencjalnej.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Może też o pewnego rodzaju trosce, o rozumieniu bycia i sposobach bycia, o tym, że nigdy nie ma pustki wokół człowieka, a to, co go otacza, sprawia, że przestrzeń, w pojęciu materialnym i niematerialnym, powiększa obszar wspólnego bycia50. O jakich nie-ludzkich przyjaciołach marzysz? Jakich już masz? Na swoim profilu na Facebooku przedstawiasz fascynację końmi. One najbardziej odpowiadają twojej somie i psyche?

70


R O R N D O G S

W bardzo dużym stopniu tworzymy jedność ze światem, który nas otacza. Do utrzymania równowagi potrzebny jest kontakt też z innymi formami życia niż ludzkie.

B

Jakbyś odniosła to do faktu homeostazy? Czy możesz powiedzieć, że czujesz wewnętrzną równowagę, gdy utrzymujesz kontakt ze zwierzętami, czy może kontakt ten jest jedynie czymś dodatkowym i nie wnosi aż tak wiele?

E

wałabym jednak mojej psyche czy somy jako końskiej. Lubię to, że jestem człowiekiem, doceniam to, co ten fakt mi daje, ale nie czuję się jednak ani lepsza, ani gorsza od innych gatunków.

Są inne gatunki zwierząt, z którymi się przyjaźnisz?

Przez moje życie przewinęło się bardzo dużo zwierząt. Były takie, które pojawiły się w nim na chwilę, były gośćmi na jakiś czas, i te, które zostały na zawsze. Praktycznie każdy z tych kontaktów mnie czegoś nauczył, te związane z przyjaźnią na pewno najwięcej. Często zachowanie zwierzęcia jest prawie lustrzanym odbiciem naszego zachowania. To jest naprawdę niesamowite. Warto wyćwiczyć w sobie taką uwagę wobec świata.

Oswojeni Czy oswojenie, udomowienie innych organizmów jest według Ciebie lepszą drogą do wspólnego porozumienia?51

A M O R C

Udomowienie i komunikacja to dwie zupełnie odrębne kwestie. Możemy dokonywać prób komunikowania się ze wszystkim, co żyje, ale czy to przerodzi się w dialog, czy też te nasze próby zostaną zignorowane, to już zupełnie inna kwestia. Myślę, że udomowienie nie jest najlepszym sposobem. Bardziej pasuje oswojenie. Dużo zwierząt pojawiło się w moim życiu teoretycznie przypadkiem, jak chociażby kotka, która znalazłam potrąconą na pasach, lub postrzelony kruk znaleziony przez mojego psa. Wtedy zaoferowanie opieki przełamywało lody. Ale świetne porozumienie można

A N

51 Wiedząc, że dzikie zwierzęta stresują się, gdy tylko w ich przestrzeni pojawi się człowiek.

I S

71


S I N A C R

Jak rozpoznajesz język nie-ludzki? Kiedy, gdzie go słyszysz, gdzie jest obecny? Czy może dopiero go tworzymy? Peter Wohlleben w książce Duchowe życie zwierząt pyta: „Czy nie byłoby prościej, gdybyśmy to my wreszcie zaczęli uczyć się języka zwierząt?”52

A

M

O

znaleźć też, nie oswajając. Wymiana spojrzeń, mowa ciała, prosty dialog z napotkanym na drodze zwierzęciem daje bardzo dużo.

Nie tworzymy go, bo on powstał w toku ewolucji i jest charakterystyczny dla gatunku, który go używa. Możemy się jedynie go uczyć albo chociaż próbować uczyć, w zgodzie ze słowami Baby Diouma: „W końcu zachowamy tylko to, co kochamy, będziemy kochać tylko to, co rozumiemy, a zrozumiemy tylko to, czego nas uczą”. Tak zwane teoretyzowanie może być jedynie zaczątkiem rozważań o specyfice nowego języka. Noam Chomsky napisał, że „kwestia obecności homologicznych (zbliżonych budową i własnością) pierwiastków języka w odniesieniu do innych niż ludzkich systemów komunikacyjnych nadal pozostaje nierozwiązana, niezależnie od stopnia zaawansowania rozważań teoretycznych na ten temat”53. Uczucie zwierzęce jest bardziej instynktowne lub bardziej świadome niż ludzkie?

Z jednej więc strony to wspólnota tworzy język, z drugiej zaś sposób komunikowania się osadzony jest we współzgodnym (analogicznym) procesie spostrzegania (percepcyjnego doświadczania) świata. Istotą systemu porozumiewania się jest intersubiektywność…”. Jak byś to skomentowała na podstawie własnych doświadczeń?

W pełni zgadzam się z tym zdaniem. Nic dodać, nic ująć. Trafione w punkt.

52 P. Wohlleben, Duchowe życie zwierząt, tłum. E. Kochanowska, Kraków 2017, s. 255. 53 N. Chomsky, Trzy elementy projektujące język, tłum. R. Boroch, [w:] „Prace Językoznawcze”, Tom 10, Olsztyn 2008, s. 3.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Myślę, że obydwie strony korzystają zarówno z intuicji, jak i zdobytej wiedzy.

72


R E B O R N D O

Wypracowanie wspólnego porozumienia, o jakim mówimy, to zgoda na bliskość. Mogłaby ona oznaczać otwarcie się kultury na przyswojenie nowych zewnętrznych elementów. Wolfgang Welsch uznałby to za „drogę do szczęścia”54. Ten niesamowity proces polegający na bliskości (również poprzez formy komunikatów) przyczynia się do tworzenia specyficznej współkultury gatunku. Jest tak, gdyż tworząc, korzystamy z „różnych kultur i form życia, z których każda wyrasta z transkulturowego przenikania i odznacza się transkulturowym krojem”55.

G S

Porwanie emocjonalne Które z emocji u zwierząt są dla Ciebie bardziej przekonujące niż ludzkie?

Myślę, że podział na gatunki tu nie ma znaczenia. Ważna jest szczerość danej emocji. Kiedy „on/ ona/ ono” boją się, obawiają Ciebie lub Innych?

Każde zwierzę obawia się agresji i nieznanego. Czy zwierzęta potrafią być bardziej odważne niż ludzie?

Jest takie piękne określenie: „porwanie emocjonalne”. Dotyczy sytuacji, w której reagujemy całkowicie instynktownie, często agresywnie i w samoobronie. Uruchamia się wtedy koktajl hormonalny skupiający się na reakcji: walcz albo uciekaj. Krew odpływa do konkretnych narządów, napinają się mięśnie, przyjmuje się konkretną postawę, działa się w afekcie. Zwierzęta w sytuacji zagrożenia życia swojego lub młodych reagują podobnie. Mówiąc o odwadze, mam na myśli nie reakcje, a działanie uświadomione. U zwierząt bardzo trudno je odgraniczyć, ale jestem przekonana, że istnieje. A M O

Jaka jest według Ciebie najciekawsza „jej/jego” cecha charakteru, osobowości, stylu bycia?

R C A N

54 W. Welsch, Tożsamość w epoce globalizacji – perspektywa transkulturowa, [w:] K. Wilkoszewska (red.), Estetyka transkulturowa, Kraków 2004, s. 42. 55 W. Welsch, Trankulturowość czy glokalność? Dwa dyskursy o kondycji post-ponowoczesnej, [w:] W. Kalaga (red.), Dylematy wielokulturowości, red. W. Kalaga, Kraków 2004. s. 217.

I S

73


S I N A C R O A

M

Każde zwierzę, które było mi bliskie w życiu, miało zestaw wyjątkowych cech, jakie nas do siebie zbliżyły. Uważam, że w przyjaźni międzygatunkowej, podobnie jak ludzkiej, ważne jest bycie na tyle podobnym, aby się rozumieć i na tyle innym, żeby być dla siebie ciekawym. Więc zapewne szukamy cech wspólnych z danym zwierzęciem lub cech nas uzupełniających i one pozwalają nam na bycie całością. A zaleta zwierzęca konkurencyjna w stosunku do ludzkich?

Szczerość. Na to pytanie nie dostałam odpowiedzi w jednym z wywiadów, może Ty byś spróbowała? Intuicja zwierzęca zbliżona jest do Twojej, czyli kobiecej, czy może bardziej do dziecięcej? Jest ona emocjonalna, fizyczna czy intelektualna? A może dominuje u zwierząt jedynie instynkt?

Odczuwałaś kontrolę lub manipulację ze strony zwierząt?

Dla zwierząt pojęcie manipulacji jest czystą abstrakcją. Zwierzęta są zawsze szczere w swoich zachowaniach. Czas przyszły dla nich praktycznie nie istnieje, funkcjonują w teraźniejszości. Zauważyłaś może tak zwaną izolację społeczną u zwierząt? Czy kiedykolwiek próba takiej izolacji dotyczyła Ciebie?

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Dla mnie intuicja nie ma podziału na płeć czy gatunek. Jest zbiorem podświadomych reakcji, które częściowo możemy tłumaczyć właściwościami układu nerwowego, ale dużo naukowców szuka potwierdzenia dla istnienia inteligencji zbiorowej. Jest to bardzo bliskie religiom Wschodu, głoszącym, że wszystko stanowi jedność we wszechświecie. Więc gdyby trzymać się tych teorii, intuicja jest dostępna w taki sposób każdemu z gatunków. Pytanie, w jaki sposób dany gatunek jej użyje i jaki ma dostęp, w tym intelektualny, ale też dotyczący nie tylko blokowania, nienegowania informacji, jakie można mieć dzięki intuicji. Instynkt jest czymś zupełnie innym. Przykładem może być nowo narodzony ssak, który zaraz po narodzeniu szuka sutka matki. Dotyczy to też noworodków, ale w sytuacji hospitalizacji porodów jest bardzo rzadko obserwowane.

74


R E B O R N D O G S

Tak, ale w innym pojęciu niż funkcjonuje to w społeczeństwie homo sapiens. W hierarchii stada zawsze jest osobnik na samym końcu (omega). Jego rola jednak jest bardzo ważna, pełni funkcje rozładowywania napięć i konfliktów. Najłatwiej można to zaobserwować w stadzie wilków. Myślę, że każdy kreatywny człowiek potrzebuje momentu wyizolowania, może to być czasami trudne, ale jest niezbędne do twórczego działania. Lubię być częścią społeczeństwa, bardzo cenię sobie moje własne ludzkie stado, w którym żyję. Przychodzi jednak taki moment, który nie jest do końca zrozumiały dla otoczenia, moment potrzeby całkowitej izolacji. Nie jest akceptowany społecznie, ale niezbędny do tworzenia. Nigdy jednak nie przyjmowałam pozycji omegi, nie mam natury, która by mi to umożliwiła, ale też nie mam takiej potrzeby. W sytuacji konfliktów, jeśli mi zależy na danej relacji, to podejmuję dialog, a jeśli mi nie zależy lub jeśli dana osoba szuka konfliktu dla samego konfliktu, to po prostu nie wchodzę w interakcję. Szkoda mi na to czasu. Czy masz niekiedy wrażenie, że zwierzę jest „lepszym człowiekiem”?

Człowiek należy do królestwa zwierząt, więc jest zwierzęciem. Wspomniałaś kiedyś o kilku twoich ciekawych relacjach ze zwierzętami poznanymi podczas podróży…

A M O R C A

Uwielbiam spotykać zwierzęta podczas podróży. Są w stanie przekazać o środowisku, miejscu, w którym żyją, często o wiele więcej niż ludzie. Ich przekazy są bezpośrednie, naturalne, szczere. Jestem wdzięczna za każde takie spotkanie. Było w moim życiu kilka mocnych spotkań, jak to z niedźwiedzicą z dwójką małych w Kanadzie, ale też wiele takich prostych, jak spotkanie w Hiszpanii bezpańskiej suni. Towarzyszyła mi podczas wędrówki wzdłuż wybrzeża, a potem po prostu podziękowała i poszła dalej swoją drogą. Podziękowanie to oczywiście moja interpretacja, ale chyba tak mogę wytłumaczyć siedzenie przy mnie i przytulanie się. Nie była samotna, była samotnicą. Nie chciała się do mnie kleić, była po prostu ciekawa, co robię, interesowała się sprzętem. Przez jakiś czas towarzyszyła mi, być może czegoś się też uczyła. A potem poszła swoją drogą. Może wróciła do swojego domu, może wyruszyła na nową przygodę. Nie wiem. Ale siła jej niezależności, pewność, a jednocześnie brak agresji

N I S

75


S I N A C R

To bardzo cenne, że możemy doświadczyć zupełnie odmiennej roli nieoswojonego zwierzęcia, które staje się dziś nomadą w kontekście wspólnej mimowolnej podróży z człowiekiem, który może podążać za nim lub z nim, otwierać drogę do być może lepszych, trwalszych nowych form komunikacji ze środowiskiem.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

A

M

O

zrobiły na mnie bardzo duże wrażenie.

76


Agata Zbylut - Misia

Królowa życia - część projektu, sesja z rzeźbą psa Misi wykonaną w 2010 roku, (sierść, masa papierowa, drut), fot. Agata Zbylut


Izabela Chamczyk - Magia i Kredka

Neurozy, farba alkidowa, farba nitro na pล‚รณtnie, 111x114 cm, 2016, fot. Izabela Chamczyk


fotografie kotki Magii i Kredki fot. Izabela Chamczyk


Abazja, farba nitro na pล‚รณtnie, 100 x 80 cm, 2018 fot. Adam Gut


Weronika Teplicka - Rea


kadr y z wideo, 2019


Raja prace orangutanicy Rai zrealizowane w GdaĹ&#x201E;skim Ogrodzie Zoologicznym


R E B

CZĘŚĆ III. Nowe emocje, emocje twórcze

O R N

Weronika Teplicka

D O

Psica – impresje

G S N

W centrum moich zainteresowań nigdy nie znajdował się bezpośrednio człowiek, bardziej fascynowały mnie przedmioty, będące jego wytworami, posiadające pamięć jego istnienia. Takie wydawały mi się ubrania, przechowujące pamięć jego kształtu, zapachu, energii, przenoszące wszelkie informacje o nim. Fotografowałam i malowałam ubrania przyjaciół, ich przedmioty codziennego użytku. Chciałam zatrzymać w kadrze impresje o nich, snując opowieść o stawaniu się przez wybór posiadanych przedmiotów i kolekcjonowanie ich.

O

Inspiracją była dla mnie obserwacja zachowania mojej psicy Rei i jej sposób poznania przedmiotu. Udomowienie psa sprawia, że sam nic nie gromadzi, a jego fascynacja przedmiotami należącymi do człowieka kończy się na ich niszczeniu. Jest to poznanie przedmiotu przez węch i smak, przez gryzienie i rozdrabnianie na małe części, a w konsekwencji porzucanie. To było dla mnie jej twórcze działanie, ale wynikające z naturalnej konieczności. Naszą wspólną pracę rozpoczęłam od dawania jej moich obrazów, a ona je rozgryzała. Lata tresury i walki o moją dominację sprawiły, że nie było to łatwe, lata zakazów spowodowały, że musiałam ją od nowa nauczyć swobodnego zachowania. Stawiałam ją w przestrzeni galeryjnej i starałam się ten jej proces twórczy obserwować i rejestrować. Później to samo zaczęłam powtarzać w mojej sztuce, ale z innym skutkiem, tzn. rozdrobniony przedmiot składałam w całość. Zaczęłam ciąć moje

/

W

Zawsze miałam słabość do gromadzenia pozornie bezwartościowych przedmiotów, zresztą ludzie z mojego pokolenia czuli ogromną potrzebę kolekcjonowania rzeczy, które teraz moglibyśmy nazwać śmieciami. Moich nieudanych obrazów nigdy nie przemalowywałam, ale ściągałam z krosna i odkładałam. Szkice gromadziłam w teczkach, katalogi, bilety z podróży, pocztówki w pudełkach po butach. W pewnym momencie nastąpił przesyt, pojawiła się potrzeba uporządkowania i znalezienia lepszego sposobu na ich magazynowanie. Chciałam je skondensować, żeby stały się łatwiejsze w przechowywaniu.

E E M O C J E E M O C J E T W Ó R C Z E

97


O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Odkąd mam psicę, moje życie na prowincji podporządkowane jest rytmowi opieki nad nią. Trzy spacery dziennie wprowadzają rutynę regulującą wszystkie moje inne aktywności, to powoduje jednocześnie nasze wzajemne uzależnienie. Postanowiłam kontynuować rejestrowanie mojej codzienności przez pokazanie relacji między nami, wraz z wszelkimi niezbędnymi, powtarzalnymi czynnościami, przecinanymi wspólnymi spacerami i zabawą. Stworzyłam przestrzeń do wspólnych działań, a z kamerą w ręku spojrzałam zupełnie inaczej na zachowanie Rei. Przestałam je przekładać na ludzkie, lecz zaczęłam szukać jej własnego języka i jej punktu widzenia. Organizowałyśmy wspólne spacery za jej węchem, podczas których ona decydowała o kierunku drogi i ewentualnych postojach. Starałam się wychodzić z roli opiekuna trzymającego nad nią władzę, ale nie potrafiłam pozbyć się smyczy. Ustawiałam ją w różnych przestrzeniach i starałam się namówić do działań twórczych, które w tym momencie stawały się po prostu jej wyborem.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

obrazy w pasy i sklejać w przypadkowej kolejności. Kiedy wyczerpałam zapas, tworzyłam obrazy specjalnie do rozdrabniania. Po śmierci ojca musiałam zająć się rzeczami, które pozostały po nim. Nie chciałam ich wyrzucać, więc postanowiłam przetworzyć je podobnie jak moje nieudane obrazy. Koszule cięłam w pasy i sklejałam, dokumenty sklejałam i układałam w kubiki, pamiątki, bibeloty wkładałam do drewnianych skrzynek i zalewałam klejem. Stworzyłam zbiór artefaktów w typie kunstkamery. Pracy nad kolekcją towarzyszyły zarejestrowane opowieści mojej matki o tych przedmiotach i ich historii. Później rejestrowałam czynności, które wykonywałyśmy za mojego ojca. To był sposób przepracowania żałoby, ale dokumentowanie mojej codzienności stało się punktem wyjścia do kolejnych prac.

98


R E

Izabela Chamczyk

B O D O G S N O W E E M O C J E / E M O C J E T W

Doświadczenia z tego projektu przeniosłam w przestrzeń malarstwa. Stworzyłam cykl obrazów, które później zaprezentowałam na mojej indywidualnej wystawie pt. Malarstwo jako choroba w Galerii Supermarket Sztuki w Warszawie w 2016 roku. Powstały wówczas między innymi takie prace jak: Katatonia, Obsesje, Borderline (Borderline), Stan zapalny, Neurozy, Abazja, Astazja. Moje działania w sztuce często bazują na synestezji, dlatego doświadczenia z życia, z innych projektów, doznania, emocje przenoszę na pole moich działań w sztuce. Tak też było tym razem. Myślę, że moje doświadczenia w pracy z kotami (prowadzę dom tymczasowy) mają również przełożenie na moją sztukę. Koty są dla mnie częścią rodziny, nawiązuje się między nami mocna, intymna więź. W ich obecności mam większe poczucie bezpieczeństwa. Relacja z nimi jest bardzo pokojowa. Ja jestem instynktowna, bywam atawistyczna, dzięki tej postawie i bliskości do samej siebie staję się naturalna, podobnie jak zwierzęta. To ciekawe, że kiedy zwierzę coś boli, krzyczy, i od razu tak właśnie odbieramy ten komunikat, a jeśli mnie coś boli i krzyczę, nikt mnie nie słyszy albo nie słyszy tak samo. Te naturalne odruchy ludzkie zanikają, jest to bardzo przykre. Jestem bliższa zwierzętom. I może dlatego zwierzęta bywają mi bliższe niż ludzie.

N

Odwołując się do mojego projektu pt. Psychoanimalja, zaburzenia odzwierzęce, poruszam zagadnienie dotyczące tego, czy zaburzeniami psychicznymi można zarazić się międzygatunkowo. Projekt ten zrealizowałam w 2015 roku dzięki stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Jest to cykl sześciu prac wideo, w których wraz z psycholożką Renatą Iwaniec oraz redaktorką radiową Agnieszką Obszańską analizujemy zachowania zwierząt. Przypisuję zwierzętom ludzkie zaburzenia psychiczne, nie wiedząc, co im w rzeczywistości dolega. Możliwe, że niektóre z nich rzeczywiście cierpią na jakieś mentalne choroby, niektóre natomiast są zdrowe. Gdyby np. taki kiwający się flaming był człowiekiem, z pewnością cierpiałby na schizofrenię katatoniczną, a gdyby ktoś, tak jak kaczka, chował się pod wodę, miałby zaburzenia społeczne, lękowe itp.

R

Zaburzenia psychiczne u zwierząt i ludzi

Ó R C Z E

99


W

Ó

R

C

Z

E

Projekt Psychoanimalja wychodził od obserwacji zwierząt, jednak bazował w równym stopniu na zwierzętach i ludziach, na doświadczeniach tych dwóch gatunków. Na szczęście praca artystyczna nie jest pracą naukową, dlatego moje obserwacje mogę dowolnie przenosić na pole sztuki, reinterpretując je, zmieniając, przeinaczając. Nie boję się również eksperymentować. Medium performance’u oraz happeningu pozwala wchodzić w bardziej newralgiczne obszary. Jednym z takich działań była moja akcja ART ATAK w Galerii Arttrakt w 2010 roku, która polegała na zamknięciu ludzi w galerii i zmuszeniu ich do kupna obrazu. Stawianie ludzi granicy emocjonalnej pokazuje, jak łatwo uruchomić w ich reakcjach zwierzęce atawizmy: agresję, lęk, chęć ucieczki. Czyli to, że jesteśmy zwierzętami, jest ważne w naszym sposobie pojmowania świata.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

Moim zdaniem ludzie i zwierzęta nie różnią się aż tak bardzo. Z moich obserwacji wynika, że różne stany psychiczne i emocje odbijają się na zachowaniach zarówno ludzi, jak i zwierząt. Dlatego w mojej pracy artystycznej, która skupia się głównie na emocjach, przeżyciach i stanach, odnoszę się zarówno do obserwacji ludzi, jak i zwierząt.

100


R R N D

Spotkanie i rysowanie

O

Obrazy orangutanicy Rai. Studium przypadku

B

Uniwersytetu Warszawskiego /

E

dr Dorota Łagodzka / historyczka sztuki, Wydział Artes Liberales

O

Zostałam wpuszczona na zaplecze wybiegu orangutanów. Obcowałam z nimi twarzą w twarz, choć kontakt fizyczny nie był dopuszczalny ze względu na ryzyko dwojakiego rodzaju. Z jednej strony narażone byłoby moje bezpieczeństwo, ponieważ małpy te są bardzo silne, a z drugiej narażone byłoby również ich ze względu na ryzyko przeniesienia bakterii lub wirusów, które mogłyby im zaszkodzić. Homo sapiens i inne małpy człekokształtne mogą bowiem cierpieć na wiele tych samych chorób56. Zwiedzający mogą oglądać małpy wewnątrz przez pancerną szybę i na zewnątrz z pewnej odległości zza dodatkowego ogrodzenia.

N

Albert okazał się bardzo towarzyski, momentalnie pojawił się przy kracie, a Raja była dużo bardziej zdystansowana, siedziała w dalszej części pomieszczenia i zajmowała się swoimi sprawami, zasadniczo ignorując nas, czasami tylko zerkając. W pewnym momencie podeszła do krat, lecz zachowała od nas odległość około dwóch metrów. Kiedy oswoili się już z moją obecnością, opiekun Michał Cichoń podał Rai kartkę papieru w formacie A4 i dwie kredki świecowe: niebieską i czerwoną. Wzięła przybory i udała się na drewnianą platformę, gdzie usiadła i zaczęła rysować. Początkowo czyniła to, leżąc z kartką na podłodze, przyglądając się śladom, które kredka zostawia na papierze. Następnie usiadła, wzięła kartkę w dłonie i przyglądała się jej przez chwilę. Kredki niestety dosyć szybko się połamały. Fakt, że Raja potrafi tymi kredkami rysować, świadczy

/

S O W E E M O C J E E M O C J E T W Ó R C

56 Na podstawie rozmów z prymatologiem dr. Thurstonem Clevelandem Hicksem.

G

W Gdańskim Ogrodzie Zoologicznym między dwoma wybiegami małp człekokształtnych znajduje się drewniany pawilon dla zwiedzających. Można z niego przez szyby po jednej stronie obserwować stado ruchliwych i hałaśliwych szympansów Pan troglodytus, a po drugiej parę spokojnych i majestatycznych orangutanów Pongo pygmaeus: Raję i Alberta. Na drewnianych ścianach pawilonu wiszą oprawione rysunki Rai. Jest to pionierska w Polsce wystawa stała, jakiej nie można znaleźć ani w innych ogrodach zoologicznych, ani w galeriach sztuki i muzeach historii naturalnej.

Z E

101


E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Prace Rai Rysunek Rai, który wykonała przy mnie, składa się z wielu krótkich, urywanych linii o różnych kształtach, w większości narysowanych niebieską kredką. W kolorze czerwonym są tylko dwa ślady. Jeden z nich to malutki zygzak przypominający cyfrę 2. Drugi jest nieco większy i w formie tzw. ptaszka, czyli litery V o mocno rozwartym kącie, przy czym dłuższa z linii ma kształt delikatnie falujący i wyraźnie odbiegający od linii prostej. Kredka czerwona nie była mocno przyciskana do papieru, być może ze względu na kruchość. Z tego samego powodu mogła zostać użyta w tak niewielkim stopniu. Kreski niebieskie są zdecydowanie bardziej zróżnicowane pod względem kształtu i intensywności koloru wynikłej z siły przyciskania kredki do papieru. Raja narysowała sporo małych szlaczków przypominających litery M, N, Z i V oraz podwójne N. Kilka znaków w kształcie opisanego wcześniej „ptaszka”, kilka dłuższych lekko falujących linii. Z reguły nacisk kredki i w związku z tym wyrazistość linii jest delikatna na początku i końcu śladu ruchu, a mocna w części środkowej. Na rysunku znajdują się dwa oryginalne elementy: kształt oka oraz płynna linia bez kątów ostrych i załamań przypominająca pętelkę. Na obrazku jest też sporo drobnych małych zygzaków lub pojedynczych kreseczek, niektóre bardzo delikatne. Niektóre z kresek dochodzą do granic pola obrazowego, ale żadne z nich nie urywają się

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

o precyzji i delikatności jej chwytu. Później przez kilka minut leżała, dotykając kartką głowy. Trudno zinterpretować to zachowanie, być może po prostu się nią drapała, a być może jednak miało to jakiś inny cel. Odłożyła rysunek, lecz później do niego wróciła z zamiarem kontynuowania pracy twórczej. Kredki były na tyle połamane, że przestały być funkcjonalne, więc Raja znalazła patyczek i próbowała nim rysować, siedząc i trzymając kartkę z przodu. Wobec tego, że nie zostawiał on kolorowego śladu zrezygnowała i zamiast tego przedziurawiła kartkę. Obejrzała swoje dzieło, po czym wręczyła je Albertowi. Albert przyjrzał mu się z daleka i bliska, trzymając w dłoniach przed oczami, a następnie wziął je ze sobą, podszedł do nas i wręczył opiekunowi. Najpierw próbował podać kartkę celując powierzchnią w poprzek prętów, ale kartka spadła na podłogę kilka metrów niżej. Po pewnym czasie, na prośbę opiekuna, zdecydował się zejść po rysunek i podał go przez kraty, tym razem wsuwając jego krawędź w szczelinę. Albert nie rysuje, raczej tylko łamie i zjada kredki. Próbowanie kredek i farb jest z resztą charakterystyczne dla większości, jeśli nie wszystkich rysujących lub malujących małp.

102


R B O R N D O G S

Inne rysunki Rai z wystawy w pawilonie małp, ukazują bogactwo typów kresek, które świadczy o wielorakości ruchów wykonywanych kredką przez orangutanicę. Postaram się je opisać i nazwać w sposób umożliwiający dostrzeżenie ich różnorodności i częstotliwości. Inspiruję się tutaj badaniami Desmonda Morrisa, który na podstawie obserwacji twórczości malarskiej młodego szympansa Congo rozróżnił różne typy ruchów ręki skutkujące różnymi pociągnięciami pędzla. Congo wykazywał rozwój w tym zakresie i na pewnym etapie wykształcił w swoim malarstwie układ, który Morris nazwał motywem wachlarza (fan pattern). Był to jego ulubiony i najbardziej złożony z motywów, który występował w różnych wariantach57.

E

w sposób, który wskazywałby na ignorowanie przez Raję powierzchni kartki. Zarówno rysunek, jak i obserwacja jej zachowania wskazują na jej skupienie na polu obrazowym. Nie próbowała też rysować na ścianach, podłodze ani ciele.

N

Charakterystyczną cechą ogólną rysunków Rai jest duża ilość drobnych elementów takich jak szlaczki składające się z krótkich kresek, rozmieszczone dość gęsto i o zróżnicowanej wyrazistości wynikłej z siły nacisku kredki na papier. Jeden z jej niebieskich rysunków zawiera dużą ilość szlaczków o ostrych kątach, z których większość ma kształt litery V lub jej powielenia. Szczególnie duże ich nagromadzenie znajduje się przy jednym z krótszych brzegów kartki. Można też zaobserwować dłuższe pojedyncze i podwójne linie przypominające medyczny wykres bicia serca oraz kształty sprawiające wrażenie próby namalowania małej plamki lub zaznaczenia punktu – być może wynikające z gestu podobnego do tego wykonywanego patykiem, który spowodował przedziurawienie kartki. Jest też wiązka trzech rozchodzących się promieniście linii wychodzących z jednego punktu. Wszystkie elementy zostały rozmieszczone na kartce w taki sposób, że sprawiają wrażenie, jakby rozpraszały się promieniście od środka ku krótszym

J

W E E M O C E / E M O C J E T W Ó R C

57 D. Morris, The Artistic Ape, Londyn 2013, s. 26-38.

O

Kolorystyka w opisie prac Rai z wystawy służy głównie do ich identyfikacji, gdyż w większości przypadków decyduje o niej to, jakie kolory Raja otrzyma od opiekuna lub które kredki szybciej się złamały. Z pewnością więc nie można wykorzystać tych prac do analizy preferencji kolorystycznych orangutanicy. Czy miałoby to świadczyć o jej mniejszym wkładzie w ostateczny kształt dzieła, czy raczej należałoby to potraktować tak jak ołówek ludzkiego artysty, który nie ma dostępnego innego narzędzia?

Z E

103


W

Ó

R

C

Z

E

Na innym rysunku wykonanym także niebieską kredką niemal cała powierzchnia kartki pokryta jest siecią kresek, przy czym przy jednym z krótszych boków widoczny jest nieregularny pas gęstych grubszych śladów lekko przyciskanej kredki sprawiających wrażenie chęci pokrycia kartki kolorem. Znika więc tak charakterystyczna dla prac Rai wyrazista linia na rzecz rozmytej, tworzącej plamę. W jednym z pozostałych narożników tego obrazka występuje bardzo gęste nagromadzenie nachodzących na siebie linii o różnej grubości i wyrazistości oraz ponownie sporo długich linii przypominających papilarne dłoni (nie twierdzę, że linie były rysowane z intencją odwzorowania dłoni, porównanie służy jedynie opisaniu typów układów kresek). Podobny układ linii występuje w wielu rysunkach orangutanicy, zazwyczaj w środkowej części pola obrazowego, podczas gdy tak charakterystyczne dla jej rysunków drobne szlaczki w kształcie litery V lub „ptaszka” zazwyczaj rozpraszają się od centrum ku brzegom. Nie ma dokładnych informacji na temat samego procesu rysowania, w związku z czym nie wiadomo, czy promienisty układ kształtów wynika z przekręcania przez Raję kartki lub powracania do niej z różnych stron. W rysunku różową kredką mamy natomiast inny typ linii – długich, ale prostych, z których trzy biegną równolegle i przecięte są dwoma skośnymi i jedną zagiętą prostopadłą, co także zbliża je do wspomnianego układu, który skojarzyłam z liniami papilarnymi. W tym rysunku opisane linie są znowu w centralnej części kartki, która jest stosunkowo czystsza od pozostałych elementów. Intensywniejsze i bardziej zagęszczone, lecz rysowane małymi ruchami układy kresek zgromadzone są wyraźnie w czterech narożnikach, co świadczy o tym, że Raja rozumie znaczenie kartki jako pola obrazowego i reaguje na jego kształt. Na tym rysunku występuje duża ilość wariantów szlaczka w typie V i drobne linie w kształcie litery L. W jednym z narożników znajduje się kształt plamy barwnej narysowany gęstymi ruchami szerokich kresek lekko przyciskanej kredki. Jasnozielony rysunek Rai ukazuje z kolei jeszcze inne układy: intensywne ślady kredki skupiają się przy jednym z krótszych boków kartki, przy drugim zaś mamy układ sześciu kreseczek usytuowanych pod zbliżonym kątem w dość

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

brzegom kartki, przy których zatrzymują się przed krawędzią, podczas gdy przy dłuższych brzegach kartki linie urywają się – ich kontynuacja wychodzi poza pole obrazowe. W takim przypadku przydatna byłaby obserwacja pozwalająca stwierdzić, z czego to wynika – czy decyduje o tym długość boków prostokąta, czy może usytuowanie lewa-prawa lub góra-dół względem rysującej?

104


R E

Na pomarańczowym rysunku widać zaledwie kilka prostych, wyraźnych linii: równoległe skośne wzdłuż krótszego boku kartki i prostopadle do nich krótsze usytuowane jedna po drugiej wzdłuż dłuższego boku. Nowością są tu układy przypominające literę Y oraz krzyż. Także ciemnozielony rysunek zawiera dosyć unikatowe układy: przypominające pień drzewa z linii równoległych do brzegu kartki i wyrastające z niego gałęzie z diagonalnych krótkich linii prostych. Na tym samym rysunku znajduje się sekwencja krótkich łukowatych linii, połączonych ze sobą w taki sposób, że przypominają wiotką gałąź. Na tym etapie nie mogę wysnuwać żadnych konkluzji na temat świadomości Rai dotyczącej efektu estetycznego ani ewentualnej relacji pomiędzy przedstawieniem i obiektem. Opis kształtów opiera się na mojej ludzkiej percepcji oraz skojarzeniach i służy rozpoznaniu typów kształtów i układów w jej pracach.

O

Na wystawie znajduje się także obraz namalowany farbami z dominującym kolorem czerwonym i drobnymi zielonymi plamkami. Głównym elementem są dwie grube linie. Jedna biegnie łukiem od lewej strony górnej do prawej strony dolnej krawędzi, a druga jest prosta. Jest także plama, która je łączy. W tle są delikatniejsze elementy malowane bardziej suchym pędzlem – pastelowe półprzezroczyste plamy. Można też zaobserwować ślady będące prawdopodobnie przypadkowym odbiciem fragmentu dłoni małpy. Znany jest jednak przypadek Michaela – posługującego się amerykańskim językiem migowym (ASL)58 towarzysza słynnej gorylicy Koko – który na powierzchni papieru obok namalowanych wcześniej plam odbił ślad umoczonej w farbie całej dłoni. Obraz ten został przez niego opisany migowo „me, myself, good”59, a wyrażenie to zaczęło funkcjonować jako jego tytuł.

M

B

regularnych odstępach od siebie. Ponownie pojawiają się tu kształty przypominające litery L i V, dwie małe plamy barwne, trzy krótkie, mocne linie równoległe oraz cztery linie przecinające się w taki sposób, że przypominają gwiazdkę. Bez szczegółowych badań twórczości Rai trudno orzec, na ile kształty te są tworzone intencjonalnie lub jako próby eksperymentowania z różnymi typami ruchów kredką i ich wizualnymi rezultatami na powierzchni, a na ile są przypadkowe.

O R N D G S N O W E E O C J E / E M O C J E T W Ó R C

58 Zakres słów, którym posługiwały się małpy, ograniczał się zazwyczaj do kilkuset wyrazów. Występowały w nim też nieznaczne przesunięcia znaczeniowe. 59 Gorilla Art, The Gorilla Foundation, https://www.koko.org/gorilla-art (dostęp: 24 lutego 2020).

Z E

105


Praktyka nadawania przez ludzi tytułów obrazom autorstwa zwierząt jest powszechna. Zabieg taki zastosował między innymi Miejski Ogród Zoologiczny w Warszawie w stosunku do obrazów szympansicy Lucy, które w 2018 roku zostały pokazane w Muzeum Warszawskiej Pragi60. W gruncie rzeczy tego rodzaju tytuły są zupełnie oderwane od prac zwierząt i opierają się wyłącznie na ludzkich skojarzeniach. Uważam to za pewien rodzaj manipulacji, która, co prawda, nie jest dla zwierząt w bezpośredni sposób szkodliwa, ale może być niekorzystna dla popularyzacji badań nad ich zmysłem estetycznym i zdolnościami twórczymi. Ponadto tytuły – jako wynik wyłącznie ludzkiej sprawczości – są gestem antropocentrycznej patronizacji zwierzęcych twórców. Mogą też służyć odróżnianiu rysunków, ale ich ekspozycja na wystawie Lucy sugerowała raczej, że mają uwiarygodniać status prac szympansicy jako dzieł artystycznych. Rysunki Rai nie mają tytułów. Gdański Ogród Zoologiczny nadał im tylko numery ułatwiające identyfikację. Jednak już na tabliczce informacyjnej dołączonej do wystawy Raja została opisana jako ekscentryczka o duszy prawdziwej artystki, co służy uatrakcyjnieniu wizerunku zoo i promocji wspieranej przez nie kampanii „Ocalmy Orangutany #olejolej” prowadzonej przeciwko nieodpowiedzialnemu pozyskiwaniu i używaniu oleju palmowego. Tytuły mogą też przyczynić się do prześmiewczego traktowania prac małp. W latach 50. i 60. malarstwa szympansów używano do dyskredytacji ludzkiego malarstwa abstrakcyjnego. Nieznane są co prawda przypadki obrazów małp innych niż abstrakcyjne, lecz warto przytoczyć przykłady, które pozwalają przypuszczać, że niektóre jednostki mogą wiązać obraz z elementem z rzeczywistości i traktować go jako jego reprezentację. Morris pisze o wyjątkowym obrazie Congo, na którym jest okrąg z liniami i punktami. Badacz stawia hipotezę, że być może stanowi to próbę przedstawienia twarzy, taką samą jak ta, którą dzieci ludzkie podejmują zazwyczaj pomiędzy drugim a czwartym rokiem życia61. Intencja Congo pozostaje jednak w sferze przypuszczeń. Z kolei posługująca się amerykańskim językiem migowym szympansica Koko namalowała obrazy abstrakcyjne składające się z kilku plam i linii, które opisała jako przedstawienia ptaka i czereśni62. Mając dostępną pełną 60 Mówię o tym w rozmowie opublikowanej w niniejszej książce na s. 50. 61 D. Morris, The Artisitc…, s. 31, 50-53. 62 Zob. T. Lenain, Monkey Painting, Londyn 1997, s. 163.

E Z R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Abstrakcja, reprezentacja, język

106


R E B O R N D O G S

paletę barw, gorylica Koko wybrała róż i pomarańcz, by zobrazować miłość, zaś po obejrzeniu zdjęcia przedstawiającego dolinę ze strumieniem otoczonym kwiatami, namalowała obraz w kolorach zieleni, czerni, różu i niebieskiego, określając go jako „pink pink stink nice drink”, przy czym goryle używały znaku „stink” na określenie kwiatu, a „drink” oznaczało dla nich wodę. Gdy Michaelowi zaprezentowano bukiet kwiatów, namalował obraz pełen kolorowych plam, określając go „stink gorilla more”63. Natomiast bonobo Kanzi i Panbanisha nauczyły się używać Yerkish, czyli łączyć słyszane słowa i zwroty w języku angielskim z ich symbolami graficznymi, tzw. leksygramami64. Kanzi namalował też obraz na podstawie fotografii swojego syna Teco. Mimo iż w naszym odbiorze ma on formę abstrakcyjną, być może należy go uznać za portret Teco.

Rudi z Houston Zoo

O W E E M O C J E / E M O C J E T W Ó R C

63 Gorilla Art. 64 Kanzi i Panabnisha byli badani przez Sue Savage-Rumbaugh w Language Research Center na Georgia State University w Atlancie. Obecnie Panbanisha nie żyje, a opiekę nad Kanzim przejęła organizacja Ape Cognition and Conservation Initiative, apeinitiative.org (dostęp: 24 lutego 2020). 65 D. Morris, The Artistic…, s. 28.

N

Farby wydają się medium najatrakcyjniejszym dla większości z malujących człekokształtnych. Desmond Morris zauważył, że Congo zdecydowanie preferował je bardziej niż ołówek i kredkę65. Obecnie w Primate Research Institute na Uniwersytecie w Kioto szympansom umożliwia się też używanie nowoczesnej technologii do tworzenia obrazów – rysują palcem na ekranie, co daje nowe rodzaje efektów wizualnych, gdyż ślad palca pokazuje się w postaci sekwencji kropek, które tworzą linię ciągłą lub przerywaną. Pojedyncze dotknięcia pozostawiają ślady kropek. Większość malujących małp to szympansy w azylach lub laboratoriach, rzadziej bonobo lub goryle. Jednak ani Morris, ani Thierry Lenain, autor książki Monkey Painting, w której krytycznie analizował malarstwo małp, przeciwstawiając się uznawaniu go za sztukę, nie wspominają o badaniach nad zdolnościami twórczymi orangutanów. Znany jest przypadek samca orangutana o imieniu Rudi Valentino, który przebywa w Houston Zoo. Maluje on już od około 10 lat. Początkowo robił to palcami, później pędami bambusa, a następnie pędzlami, obecnie najczęściej pędzlem gąbkowym. Ma swój ulubiony kolor – różowy. Kiedy farba się kończy, Rudi dolewa wody i maluje rozrzedzoną farbą, osiągając efekt akwareli. Jego aktywność malarska nie ogranicza się do powierzchni kartki, lecz przenosi się na gazety, szybę, podłogę, ściany oraz własną twarz, którą czasami przyozdabia kropkami. Jego opiekunka Tammy Buhrmester zaobserwowała, że Rudi

Z E

107


M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Proces i obiekt Niniejszy tekst opiera się na jednorazowym osobistym doświadczeniu spotkania z Rają i Albertem oraz jest próbą analizy rysunków Rai. Na moje postrzeganie procesu twórczego i samych obiektów wpłynęła tradycja badań empirycznych twórczych zdolności i percepcji wzrokowej małp, a w szczególności koncepcja biologii sztuki Desmonda Morrisa i teoria estetyki zwierzęcej Wolfganga Welscha, a także kulturoznawcze i historyczno-artystyczne badania nad estetyką przyrody, przekraczaniem granic i zmianami definicji sztuki oraz praktykami artystycznymi, które polegają na współpracy między ludzkimi artystami a zwierzętami lub takimi, które wprost sytuują zwierzęta na pozycji artystów. Nie ma tu jednak miejsca na przybliżenie tych procesów i zjawisk w sztukach 66 H. Alexander, Houston Zoo finds out orangutan is obsessed with painting, puts him to work, (01.04.2014),https://www.chron.com/news/houston-texas/houston/article/Houston-Zoo-findsout-orangutan-is-obsessed-with-5367693.php (dostęp: 24 lutego 2020). 67 Tamże. 68 D. Łagodzka, Czy zwierzę może być artystą? Zwierzęta pozaludzkie jako podmioty twórcze, katalog wystawy Natura w sztuce, MOCAK, Kraków 2019, s. 50-51.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

nie zawsze ma jednakową ochotę malować. Czasami nie chce malować wcale, innym razem z przyjemnością zamalowuje całe płótno, a jeszcze kiedy indziej stawia jedną kropkę i na tym kończy66. Takie indywidualne zróżnicowanie upodobań w zależności od nastroju jest charakterystyczne dla większości, jeśli nie wszystkich malujących człekokształtnych. Opiekunka Rudiego zaznacza, że nie maluje on dziko i chaotycznie, lecz skrupulatnie i precyzyjnie67. Na dostępnych w Internecie filmach widać, że robi to spokojnie. Małpy mają różne malarskie temperamenty i style. Cheetah z azylu Save the Chimps w Fort Pierce w USA maluje zamaszyście, wypełniając zazwyczaj większą część pola obrazowego i często szorując pędzlem mocno po płótnie, a także z upodobaniem pokrywa farbą meble i ściany lub rozbryzguje ją na nich. Brent z azylu Chimp Haven w Keithville w USA malował językiem, tworząc stosunkowo regularne, rytmiczne kompozycje. Jamie z Chimpanzee Sanctuary Northwest lubi malować na niestandardowych powierzchniach, takich jak ściany lub zabawki, i wklejać do obrazów różne elementy, na przykład pestki słonecznika, tworząc tym samym kolaże. Santino z Furuvik Zoo w Szwecji maluje powoli i w skupieniu, wyciskając samodzielnie farby z tubki na papier, po czym delikatnie je rozsmarowując. Chiffon z Chimfunshi Orphanage w Zambii często nabiera na pędzel więcej niż jeden kolor68.

108


R B O R N D O G S N O W E E M O C J E / E M O C J E

Nie podejmuję też próby odpowiedzi na pytanie o to, czy malarstwo małp jest sztuką i gdzie wśród wymienionych zjawisk jest jego miejsce70. Morris w swojej teorii biologii sztuki umieszczał twórczość zwierząt w porządku ewolucyjnym, wiążąc ją z genezą sztuk wizualnych oraz z kontekstem, jaki stanowią sztuka pradziejowa, dziecięca, plemienna i ludowa71. Thierry Lenain z kolei sprzeciwia się nazywaniu obrazów małp sztuką. Uważa, że malowanie jest dla nich czystą grą zakłócania pustego pola – dowolnej powierzchni o jednolitym kolorze i fakturze – analogiczną do innych ich zachowań, w które zaangażowane są ich oczy, ręce i usta, takich jak iskanie, spożywanie czy inne aktywności polegające na ingerencji, na przykład podarcie czegoś na kawałki. W sztucznym, niezróżnicowanym środowisku małpy czerpią przyjemność też z mniejszych, bardziej detalicznych ingerencji takich jak zakłócanie pola obrazowego, która to czynność nie ma jednak, według autora ani destrukcyjnego, ani kreatywnego charakteru 72. Innym argumentem przeciwko uznawaniu prac małp za sztukę jest fakt, że wykazują one zainteresowanie wyłącznie procesem, a nie samym obiektem. Przeczą temu jednak obserwacje Morrisa, który sfotografował Congo intencjonalnie przyglądającego się swojemu obrazowi73. Czyniła to także Raja, a Albert, mimo iż sam nie podejmuje prób rysowania, na moich oczach także przyglądał się jej rysunkowi. Nie niszczył go, gdyż prawdopodobnie rozumiał, że jest przedmiotem w jakiś sposób ważnym dla Rai i ich opiekuna. Z punktu widzenia współczesnych badań nad sztuką ludzką proces twórczy może być równie ważny lub niekiedy ważniejszy niż jego materialny rezultat. Jest to oczywiste w przypadku performance’u,

E

wizualnych ani historii badań Nadieżdy Ladyginy Kots, Paula Schillera, Bernharda Renscha i Desmonda Morrisa. Opiekun Rai i Alberta, Michał Cichoń nie prowadzi badań ani z zakresu zdolności poznawczych i psychologii percepcji, ani estetyki. Z jego punktu widzenia rysowanie jest urozmaiceniem spędzania czasu (czyli tzw. enrichment art) oraz formą treningu, który jest pomocny w relacji między opiekunami i zwierzętami i ułatwia na przykład kontrole zdrowia rezydentów zoo69.

T W Ó R C

69 Rozmowa z Michałem Cichoniem na terenie gdańskiego zoo w dniu 7 września 2019. 70 Zob. tamże, s. 42-44, 60-63. 71 Zob. D. Morris, The Artistic… Zob. także: N.E. Aiken, The Biological Origins of Art, Westport – Conn 1998. 72 T. Lenain,. Monkey…, s. 115-119. 73 D. Morris, The Artistic…, s. 47.

Z E

109


E Z C R Ó W T E J C O M E R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

lecz ma znaczenie także w odniesieniu do malarstwa gestu i w zasadzie do każdego obrazu, w którym ślad pędzla nie został zatuszowany, lecz celowo ukazany, a w związku z tym jest świadectwem ruchu. Ponadto kwestia świadomości i wagi obiektu dla jego twórczyni lub twórcy niekoniecznie musi decydować o wartości artystycznej. Niezależnie od tego, na ile Raję interesują gotowe rysunki, dla mnie – przy próbie opisu – okazały się estetycznie fascynującą dokumentacją wizualnej różnorodności śladów ruchów jej dłoni. Im więcej przyglądam się malarstwu człekokształtnych, tym mniej widzę powodów, by nie porównywać go z twórczością ludzkich dzieci, z art brut, a także ze sztuką abstrakcyjną. Nie stawiając jednoznacznej tezy, coraz bardziej skłaniam się ku nazywaniu twórczości rysunkowej i malarskiej małp sztuką bez cudzysłowu i znaku zapytania.

110


R O R

Uniwersytetu Gdańskiego /

B

/ neurobiolog, Katedra Fizjologii Zwierząt i Człowieka, Wydział Biologii

E

dr hab. Andrzej Borman prof. em. UG

D O G S

W ostatnich kilkudziesięciu latach wraz z postępem badań naukowych upadały kolejne bariery, które w sposób zasadniczy miały oddzielać człowieka od świata zwierząt. Stopniowo okazywało się bowiem, że niektóre gatunki zwierząt wykazują znacznie wyższy poziom rozwoju psychicznego i emocjonalnego niż dotąd sądzono, przejawiając takie ludzkie atrybuty jak zdolność do:

N

Osoby niebędące ludźmi (spojrzenie neurobiologa)

używania narzędzi i ich produkcji, tworzenia silnych więzi społecznych, N O

współpracy,

W

abstrakcyjnego myślenia, w tym do analizy i syntezy,

E

precyzyjnej komunikacji za pomocą mowy oraz za pośrednictwem symboli,

O

odczuwania empatii, a nawet czegoś na kształt moralności,

E

długotrwałej pamięci i (samo)świadomości.

E

M C J / M O C J E T W Ó R C

Do zwierząt wykazujących wyjątkowe zdolności umysłowe – obok ssaków naczelnych, a w szczególności małp człekokształtnych – zaliczane są walenie (delfiny), drapieżne (psy, koty) i np. słonie oraz ptaki, a przede wszystkim krukowate i papugi, ale także gęsi czy gołębie, a wśród bezkręgowców ośmiornice. Wszystkie te zwierzęta, podobnie jak ludzie, wykazują jedną wspólną cechę w postaci relatywnie dużego mózgu w odniesieniu do masy ciała (wysoki współczynnik encefalizacji – EQ). Dziś wiemy, że jest to cecha istotna statystycznie, przykładowo w ewolucyjnych porównaniach grup taksonomicznych w zoologii, lecz mało precyzyjna i czasami wręcz zwodnicza w przypadku oceny poten-

E

tworzenia kultury – uczenia się i przekazywania zachowań, umiejętności i wiedzy,

Z E

111


M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Jak widać, rozróżnienie ludzi i zwierząt pod względem szeroko rozumianych zdolności psychicznych stało się obecnie trudne, a różnice człowiek – zwierzę wydają się mieć charakter głównie ilościowy, a nie jakościowy. Być może podstawowym wyróżnikiem Homo sapiens, który czyni nas wyjątkowym, i jest odpowiedzialny za wszystkie nasze bezprecedensowe osiągnięcia, są unikalne kompetencje społeczne, a wśród nich przede wszystkim zdolność do współpracy w dużych grupach osobników niespokrewnionych, czyli do współdziałania z „obcymi”. Nieuniknionym następstwem zmiany paradygmatu w naszym spojrzeniu na możliwości umysłowe zwierząt są pojawiające się ostatnio próby skorygowania ich statusu formalno-prawnego. Zgodnie z doniesieniami prasowymi w 2014 roku Ministerstwo Lasów i Środowiska Indii wydało zarządzenie zakazujące przetrzymywania delfinów w niewoli w celach rozrywkowych. W uzasadnieniu można przeczytać, informację: wielu naukowców badających delfiny zwracało uwagę na ich niezwykłą, w porównaniu z innymi ssakami, inteligencję. Dlatego właśnie delfiny powinny być postrzegane jako osoby niebędące ludźmi (nonhuman persons) i jako takie posiadać swoje własne, odrębne prawa. W tym samym roku prawnicy z organizacji Nonhuman Rights Project, walczącej w USA o uznanie osobowości prawnej szympansów, 74 J. Krywko, Indie uznały delfiny za „osoby niebędące ludźmi”, [w:] wyborcza.pl, http://wyborcza.pl/1,75400,15362542,Indie_uznaly_delfiny_za__osoby_niebedace_ludzmi___ WIDEO_.html? disableRedirects=true (dostęp: 18 lipca 2019).

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

cjalnych możliwości konkretnego osobnika. Doskonałym tego przykładem może być mózg Einsteina, którego objętość wynosząca 1230 cm3 okazała się wyraźnie odbiegać in minus od średniej światowej (1350 cm3, zakres zmienności 800-2000 cm3). Również porównania anatomiczne nie pomagają w precyzyjnej ocenie kompetencji umysłowych najinteligentniejszych gatunków (przynajmniej w obrębie ssaków) – pokazują jedynie wspólny plan budowy ich mózgów i analogie wszystkich najważniejszych struktur ośrodkowych. Jak wspomniał neurobiolog prof. Lori Marino, „Patrząc na mózg orki i na mózg człowieka, bardzo trudno byłoby uznać, że mamy głębsze życie emocjonalne od niej”74. Ogólnie uważa się, że podstawą stopnia rozwoju i potencjalnych możliwości mózgu nie jest sama jego wielkość i budowa, lecz organizacja i złożoność jego sieci neuronalnej (liczba neuronów i zmieniających się w czasie połączeń między nimi).

112


R E B O R N D O G

analogicznie uznali, że „przez głębokie podobieństwa między szympansami i ludźmi, zwierzęta te mogą być uznane prawnie jako osoby niebędące ludźmi” i ma to być podstawą do domagania się dla nich wolności. W czerwcu 2019 roku do Indii dołączyła Kanada, której Izba Gmin przegłosowała projekt ustawy S-203. Główny jej postulat to zakaz przetrzymywania w niewoli w celach rozrywkowych ssaków morskich, w tym wielorybów, morświnów oraz delfinów. Podobne próby przygotowania ustaw nadających szczególne prawa delfinom podejmowano w Rumunii, a dotyczących szympansów w Hiszpanii75.

S N O W E E

Jednym z fascynujących przejawów działania mózgu – i to być może nie tylko ludzkiego – jest jego zdolność do odbioru i tworzenia sztuki. Malujące zwierzęta, przede wszystkim szympansy, stają się fenomenem coraz szerzej znanym i badanym przede wszystkim przez specjalistów z zakresu neuroestetyki – interdyscyplinarnej platformy badawczej zawierającej w sobie punkty widzenia i narzędzia psychologii, fizjologii i neurobiologii, a nawet filozofii i teorii sztuki. Neuroestetyka jest stosunkowo nowa, więc wymaga ujednolicenia terminologii i metodologii, jednak w przyszłości może ona, niejako przy okazji, odegrać istotną rolę w wyjaśnianiu podłoża (samo)świadomości. Głównym przedmiotem jej badań jest relacja poznawcza, jaka zachodzi między perceptorem (analizatorem) wzrokowym a wizualnym dziełem sztuki.

M

75 Tamże.

C

O

Z punktu widzenia neurofizjologii dotychczasowe osiągnięcia neuroestetyki stanowią w zasadzie potwierdzenie tego, co już wiemy na temat funkcji poszczególnych ośrodków w mózgu i przebiegu dróg nerwowych. Przykładem może być fakt, że odbiór sztuk wizualnych wywołuje spodziewaną aktywację struktur sensorycznych (czuciowych) związanych z widzeniem i percepcją wzrokową oraz złożone odpowiedzi ośrodków odpowiedzialnych za emocje, przede wszystkim wchodzących w skład układu limbicznego z mózgowym układem nagrody, ciałem migdałowatym, hipokampem i podwzgórzem. W warunkach pobudzenia emocjonalnego można zaobserwować także efekty aktywacji autonomicznego układu nerwowego, w tym reakcję skórno-galwaniczną. Akt twórczy angażuje dodatkowo funkcje motoryczne związane, przykładowo przy malowaniu z trzymaniem narzędzia i ruchami ręki. Po raz kolejny okazuje się, że mózg działa z reguły jako zintegrowana całość i dlatego próby znalezienia w nim specyficznych, oddzielnych ośrodków (czy też nawet powtarzalnych, czasowo-przestrzennych wzorców pobu-

C J E / E M O C J E T W Ó R Z E

113


R

C

Z

E

Badania mózgu pod kątem neuroestetyki są z zasady trudne i metodologicznie ograniczone, gdyż muszą mieć charakter nieinwazyjny, stąd do podstawowych jej metod zalicza się – obok obserwacji i eksperymentów behawioralnych – elektroencefalografię (EEG), magnetoencefalografię (MEG), funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI) oraz pozytonową tomografię emisyjną (PET). I tak przykładowo Piotr Przybysz i Piotr Markiewicz donoszą, że podejmowane w ostatnich latach próby porównania działania mózgu człowieka podczas oglądania obrazów przedstawieniowych i obrazów abstrakcyjnych dawały efekty niejednoznaczne – różnice okazywały się zazwyczaj trudne do uchwycenia i interpretacji76. Z kolei w procedurach porównawczych przeciwieństw piękny-brzydki, piękny-neutralny, brzydki-piękny, brzydki-neutralny ujawniły się w mózgu cztery obszary szczególnej aktywności: przyśrodkowa kora oczodołowo-czołowa, obszary kory motorycznej, przedni zakręt obręczy i obszary lewej kory ciemieniowej. Aktywność dwóch pierwszych obszarów pojawiała się podczas wydawania ocen o pięknie lub brzydocie obrazu, niezależnie od typu obrazu. Okazało się także, że obszary oczodołowo-czołowe były najbardziej aktywne podczas wydawania sądów o pięknie, natomiast aktywność obszarów kory motorycznej była największa przy osądzaniu brzydoty77. Jak widać neurofizjologiczne podejście do zagadnień neuroestetyki opiera się ciągle na zbieraniu danych – ma charakter badań czysto fenomenologicznych. W latach 50. ubiegłego wieku malarstwo małp człekokształtnych na przykładzie szympansa Kongo badał Desmond Morris78. Okazało się, że mózg szympansa jest zdolny do tworzenia prostych, opartych na bazgrołach obrazów z elementami kompozycji, wypełnianiem przestrzeni, tworzeniem motywów wizualnych i różnych wariacji podstawowych tematów. Jednak chociaż Kongo wykonał kilkaset malowideł, nigdy nie osiągnął stadium przedstawiania za pomocą obrazów, pozostając na poziomie tworzenia wzorów – abstrakcyjnych kształtów, których nie potrafił połączyć w bardziej złożony sposób. Morris doszedł do wniosku, że te zdolności występujące na poziomie możliwości umysłowych szympansa świadczą 76 P. Przybysz, P. Markiewicz, Neuroestetyka. Przegląd zagadnień i kierunków badań, [w:] P. Francuz (red.), Na ścieżkach neuronauki, Lublin 2010, s. 124-126. 77 Tamże, s. 130-133. 78 D. J. Morris, Zwierzę zwane człowiekiem, tłum. Z. Uhrynowska-Hanasz, Warszawa 1997.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

dzeń), ściśle skorelowanych funkcjonalnie z tak subtelnym doznaniem jak przeżycie estetyczne (w odróżnieniu od innych typów emocji), są na obecnym etapie przedsięwzięciem niezwykle skomplikowanym.

114


R B O R N D O G S N O

Z perspektywy neurobiologii istnieją podstawy anatomiczno-fizjologiczne oraz przesłanki behawioralne, by zgodnie z poglądem Morrisa uznać, że u niektórych gatunków ssaków i ptaków możemy rzeczywiście mieć do czynienia z „pierwocinami” przeżycia estetycznego. A oto tylko niektóre z nich:

E

o tym, że mamy do czynienia z pierwszym etapem rozwoju estetyki. W tym miejscu nasuwa się pytanie: skoro estetyka, czyli „systematyczna refleksja nad pięknem” 79 jest dziedziną filozofii, to czymże jest piękno? Czy źródłem piękna jest umysł obserwatora, czy też jest ono obiektywną, niezależną od umysłu jakością? Czy piękno albo przeżycie estetyczne, czyli zjawiska, których nie potrafimy jednoznacznie zdefiniować, mogą być w ogóle przedmiotem badań neurobiologii (neuroscience)? Punkty widzenia filozofów, teoretyków sztuki, psychologów i neurobiologów (neurofizjologów), którzy posługują się w znacznym stopniu niekompatybilnymi aparatami pojęciowymi oraz odmiennymi metodami badawczymi i sposobami wnioskowania, okazują się często na tyle odległe, że w praktyce dotkliwie utrudniają racjonalne porozumienie i wzmacniają jedynie wzajemny sceptycyzm.

W

zasady spostrzegania wzrokowego – prawo stałości (mózg skupia się jedynie na niektórych stałych elementach obrazu) i prawo abstrakcji (mózg jest zdolny do efektywnego uczenia się swojego otoczenia) stanowią fundamentalne cechy działania mózgu,

O

napęd eksploracyjny, ciekawość i zabawa (niekiedy także dorosłych) to ważne wyznaczniki kompetencji umysłowych ssaków i ptaków,

M

neuroestetyczne pojęcie „superbodźca” znajduje swój odpowiednik w biologii – wrodzona, nadmierna reaktywność występuje w odpowiedzi na ważne dla przeżycia sygnały (reakcja matki na kwilenie niemowlęcia w hałaśliwym otoczeniu,

E

E M C J E / E O C J T W Ó R C

79 J.Bremer, Neuroestetyka: Czy przyszłość estetyki leży w neuronauce?, „Estetyka i Krytyka” 1/2013 nr 28, s. 10.

E

zgodnie z teorią umysłu przynajmniej małpy człekokształtne wykazują wrodzoną intencjonalność drugiego rzędu („ja wiem, że ty wiesz”), zatem muszą je cechować dobrze rozwinięta pamięć i wyobraźnia,

Z E

115


R

C

Z

E

gatunki zwierząt o relatywnie dużych mózgach wykazują wyraźne międzyosobnicze zróżnicowanie wrażliwości na bodźce, które ma podłoże zarówno genetyczne, jak i wynikające z indywidualnego doświadczenia. Coraz więcej prac z zakresu neuroestetyki dotyczy badań, w których w stosunku do zwierząt stosuje się narzędzia wywodzące się bezpośrednio z psychologii człowieka, np. typologię bodźców artystycznych (iluzyjny, niejednoznaczny, superbodziec, relacyjny, emaptyzujący), siedem stanów emocjonalnych Jaaka Pankseppa czy też osiem zasad przeżycia artystycznego Vilayanura Ramachandrana i Williama Hirsteina80. Nie wiadomo, czy takie podejście nie jest przedwczesne, jednak niewątpliwie postęp prac nad „biologią sztuki” u człowieka może pomóc zrozumieć zjawiska zachodzące w umysłach zwierząt. Interdyscyplinarne badania istoty przeżycia estetycznego, w tym poszukiwania jego neurofizjologicznych odpowiedników, cały czas trwają, lecz sposób, w jaki sztuka oddziałuje na ludzi (a tym bardziej na zwierzęta) oraz neurobiologiczne podłoże twórczości artystycznej nie zostały ciągle satysfakcjonująco wyjaśnione.

80 Por. P. Przybysz, P. Markiewicz, Neuroestetyka…, s. 108-117; P. Markiewicz, P. Przybysz, Dzieło sztuki jako bodziec percepcyjny i emocjonalny. Analiza neuroestetyczna, [w:] P. Baranowski (red.), Współczesna neuroestetyka, Poznań 2007, s. 24-30; P. Markiewicz, P. Przybysz, Neuroestetyczne aspekty komunikacji wizualnej i wyobraźni, [w:] P. Francuz (red.), Obrazy w umyśle. Studia nad percepcją i wyobraźnią, Warszawa 2007, s. 111-148.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

reakcja ucieczki lub znieruchomienia na widok sylwetki drapieżnego ptaka na tle nieba, zjawisko wdrukowania u świeżo wyklutych piskląt itd.),

116


R B O

Łaźnia w Gdańsku /

E

Mona Rena Górska / filozofka, projektantka, Centrum Sztuki Współczesnej

R N

Studium Rei – podążając za zwierzęcym umysłem

D

Popularne obecnie zjawiska społecznej empatii i sympatyzowania ze zwierzętami skłaniają do transgresji w relacjach – także poznawczych – pomiędzy gatunkami. Frans de Waal prosi o możliwość porzucenia w debatach naukowych dualizmów odciągających naszą uwagę od tego, co istotne. Dualizmy typu ciało-umysł, człowiek-zwierzę, rozum-emocje sugerują użytkowość tych kategorii względem siebie i jednocześnie nie pozwalają na ich zgłębienie, ustanawiają hierarchię i sugerują: wybierz jedno z dwóch. A tymczasem Rea jako żywa istota staje się podmiotem i poprzez swoje czyny mówi „jestem”. We współpracy Weroniki i Rei pojawiają się pytania: Jak i dlaczego zwierzę pracuje, tworzy, wytwarza? Jak czuje? Czy współodczuwa? Czy decyduje? Zagadnienia dotyczące kategorii pracy w myśli humanistycznej nie są dostatecznie przekładalne ze świata ludzi na świat zwierząt. Po epoce holocenu nastała epoka, którą

/

O

W momencie pogryzienia pierwszego obrazu zaczęłam odczuwać euforię przyzwalania na niszczenie, na eksplorację, na pójście za zapachem. Tak rzadko można iść za czymś, za czym pragnie się pobiec. Żucie jest takie przyjemne, włókna wciskają się między zęby, a w nozdrza wpada zapach walki. Weronika zabiera mnie ze sobą i daje mi przestrzeń. Czym jest dla mnie bycie jako podmiot? Kiedy jestem? Czy gryzienie może być pracą? Ja nie do końca rozumiem dzianie się życia na zasadzie wymiany, jak to ma zazwyczaj miejsce w pracy. Raczej idę, biegnę, jem, bawię się, skaczę, waruję, pilnuję, wypatruję, śmieję się, szukam, warczę, rozmawiam z innymi, patrzę w oczy, wącham w ciemności. Z długonogimi ustalam wciąż na nowo, kto poprowadzi następne polowanie, kto przejdzie przez drzwi pierwszy. Stado wymaga od nas ciągłego znoszenia i ustanawiania, tu buduje się strategia wspólnego przetrwania. Bezogoniaki nazywają postępowanie ze mną tresurą. A ja śmieję się w duchu z tego, że wszędzie szukają swojej wyższości, a nawet ogonem zamerdać nie potrafią. Bez powodu, bez celu, czyste dzianie się. Ja-Inny – granica nieprzekraczalna pozostaje i ustanawia punkty styczne: wewnątrzgatunkowe, międzygatunkowe, ponadgatunkowe budując mosty. Powstają one po to, by je obwąchać, niekoniecznie nazwać i odłożyć, tylko właśnie doświadczyć, zgnieść, pogryźć. Ja, Rea mogę marzyć, śnić, warczeć i wąchać, planować, bawić się i tworzyć. Mam własną przestrzeń, tak jak Weronika, nic nie musisz mi dawać. Posłuchaj mnie tylko.

G S N O W E E M O C J E E M O C J E T W Ó R C Z E

117


W

Ó

R

C

Z

E

Podmiocie społeczny, ratowanie wielu istot wokół w szale pozbawionym empatii międzyludzkiej nie uleczy twojej istoty! Gdy Rea gryzie obraz, bawi się i odczuwa przyzwolenie na podążanie za swoim chceniem, nie jest karcona, tylko proszona o więcej i na więcej się decyduje. Czy ona w ogóle potrzebuje ludzkiego przyzwolenia? Rea może warczeć i wąchać, planować i niszczyć, jeśli tego zechce, a Weronika za nią podąża. To właśnie widać podczas oglądania filmów z Reą jako główną bohaterką, gdy Rea wybiera drogi, którymi idą na spacer, a Weronika udostępnia jej przestrzeń do podejmowania decyzji. To podążanie za zwierzęcym umysłem wydaje się być ratunkiem dla człowieka, który tak bardzo poszerzył swe obszary znaczeń, że tylko znajdując zwierzę oraz obserwując fizyczność i podmiotowość jego bytu, może na nowo ustanowić siebie poprzez nowe spojrzenie na genezę istnienia oraz na swoje ciało. To trochę tak, jakby społeczeństwo ludzkie odzyskiwało wartości humanistyczne w kontakcie ze światem natury. Tam, gdzie w społeczeństwie wymarła wiara (nie tyle osobista, co ta społecznie powszechna) człowieka w drugiego człowieka, tam pojawiła się przestrzeń otwartości duchowej na świat przyrody. Austriacki noblista i etolog Karol Lorenz w książce Regres człowieczeństwa podkreśla społeczną odpowiedzialność człowieka za świat i istniejące na nim istoty oraz wskazuje na konieczną do okiełznania epidemię władzy i posiadania świata. Musi runąć przeświadczenie, że tylko to, co „daje się policzyć i wymierzyć, zasługuje na miano rzeczywistości”81. Lorenz wskazuje na zależność mowy od ludzkiego umysłu i dochodzi do wniosku, że mowa nie jest jakimś wyrafinowanym narzędziem i wcale nie świadczy o wyższym poziomie rozwinięcia, a jedynie o wysokiej skali używalności. Autor przedstawia umysł niczym klatkę: (…) myślenie pojęciowe i mowa spowodowały wzrost ludzkiej wiedzy, ludzkich umiejętności i aspiracji, inaczej mówiąc – ludzkiego umysłu, a szybkość tego wzrostu sprawia, że umysł staje się istotnie „przeciwnikiem duszy”. Umysł ludzki stwarza warunki, jakim naturalne predyspozycje człowieka już nie mogą sprostać. Zarówno kulturowe jak i instynktowe, genetycznie zaprogramowane normy zachowania, które 81 Por. K. Lorenz, Regres człowieczeństwa, tłum. A. D. Tauszyńska, Warszawa 1986, s. 6.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

noblista w dziedzinie chemii Paul Crutzen nazwał w 2000 roku antropocenem. Centrum naszej epoki stanowi człowiek, ale w centrum jej zainteresowania paradoksalnie staje zwierzę. Nie oznacza to bynajmniej przenoszenia odpowiedzialności podmiotowej z człowieka na zwierzę, bo każda istota jest odpowiedzialna sama za siebie.

118


R E

Ta sytuacja jest groźna. Lorenz pisze wprost o regresie człowieczeństwa wskutek technokratycznej systematyzacji życia społecznego:

R

O N D O G S

Skutkiem technokracji jest hiperorganizacja, której ubezwłasnowolniający wpływ wzrasta wraz z liczbą ludzi poddawanych akcji organizowania. W kulturze zaś obserwujemy brak różnorodnych oddziaływań wzajemnych, co przecież jest założeniem wszelkiego rozwoju83.

B

w niedawnej jeszcze przeszłości były cnotami, w takich okolicznościach pociągają za sobą zgubę82.

Wzajemność. Relacja. Wrasta tęsknota

O W E E M O C J E / E M O C J E T W Ó

Zaczęłam je ciąć w pasy, sklejać, miażdżyć i zatapiać w kleju i silikonie. Niektóre nadal funkcjonują w dotychczasowej formie, ale po pokazaniu ich w galerii zmieniły swój status. Tak, być może pewną inspiracją było umiłowanie do przedmiotów, jakie przejawia mój pies. Ona co prawda tylko je rozdrabnia i nie składa już później w inną całość.

N

Praktyka artystyczna Weroniki Teplickiej wskazuje na odnoszenie się do ciągu czasu zanurzonego w procesie decyzyjnym podmiotu. Nie są to jedynie mutacje (zarówno osobiście dokonane, jak i przeprowadzane międzygatunkowo) wcześniej istniejących dokonań i prac, ale także ukazywanie momentów podejmowania decyzji i związanych z nimi odczuć i relacji. Relacje międzygatunkowe i międzyludzkie jawią się jako pola badawcze i zdają się być myślą przewodnią wybranych dzieł Teplickiej. Tworzone przez nią filmy dokumentalne przybliżające codzienne życie jej i Rei nie są traktowane przez nią jak prace artystyczne, są raczej ilustracją ich życia i stąd nie mają tytułów. Tworzenie obiektów do obserwacji z sytuacji codzienności oraz ich dokumentacja filmowa, a także kreacja obiektów są powracającymi u Teplickiej praktykami badawczymi. W ramach wystawy Kunstkamera (październik/listopad 2017, Galeria Scena, Koszalin) artystka prezentowała obiekty stworzone z przedmiotów zmarłego ojca – chciała kontynuować relację z nim, a bardziej relację z bliskimi mu przedmiotami, by zrozumieć proces przemian w swoim bycie. Odszedł i pozostawił po sobie odłamki powszedniego życia. Teplicka nie mogła obok tego przejść obojętnie. Koszule, śpiewniki, kable i ich sploty – te odłamki zmieniły się pod wpływem jej działań inspirowanych Reą gryzącą te obiekty:

R C

82 Tamże, s. 7. 83 Tamże, s. 105.

Z E

119


W

Ó

R

C

Z

E

Relacyjność w naturalnym środowisku ludzkim zanikła, pozostawiając miejsce dowodzeniu prawdziwości odczuwania świata, gdzie to odczuwanie jest dosłowne – poprzez intencje, zmysły, intuicję. Czy zachodzi tu rozmowa telepatyczna? Twórczość Teplickiej i Rei mają wymiar kontemplacyjny, skłaniają do zatrzymania się i pochylenia nad „szczelinami” wspólnego bycia, czyli relacjami, drogami spacerów, sposobami karmienia, rytuałami życia razem. Prace zawierają w sobie efemeryczność, znak czasu i moment zatrzymania się w danym czasie. Czas staje się pewnego rodzaju miejscem. Opisany w obserwacji podejmowania decyzji buduje swój czwarty wymiar w analogii do świadomego podmiotu w towarzystwie innych podmiotów. Działania Teplickiej nie przejawiają się jedynie jako produkcja, nie są nastawione na efekt zakończenia, skończoności, zamknięcia klamry. Są raczej procesem – wymiar samoświadomego ciała zaznacza się w ich haptyczności. Obrazy są gryzione przez Reę. Obrazy są cięte przez Weronikę. Śpiewniki są sklejane przez Weronikę. Koszule przestają okrywać ciała, a sklejone zamieniają się w obiekty – nośniki czasu, nośniki pamięci, nośniki emocji, inkubatory świadomości bycia. Dzieła Teplickiej obrazują, wytwarzają i podtrzymują dialogi oraz doświadczenia somatyczne, rozpoczynają dyskusję, którą się także czuje, komunikację pozaczasową i międzyludzką, także międzygatunkową, także zmysłową, cielesną. Pogłębiają przeżywane doświadczenia Teplickiej i ich interpretacje. W końcu to ciało jest podstawowym warunkiem występowania języka, a nie na odwrót. Subiektywność charakterystyczna dla twórczości Teplickiej jest punktem stycznym z obszarem badań nad zwierzęciem – tutaj Reą i jej emocjami współdzielonymi z człowiekiem i tymi niezależnymi. Jak obudzić poczucie wartości u ludzi stłumionych przez scjentyzm i technomorficzne myślenie? Możemy uczyć się od zwierząt. Zwierzęta myślą, czują, tworzą, posiadają zmysł moralny. Tak samo jak ludziom, tak i zwierzętom jest potrzebna wiara – tylko to nie jest wiara w ludzkim rozumieniu. W moim przekonaniu to intencja czynienia świata bezpiecznym, czyli z zachowaniem 84 W. Teplicka, wywiad z M. Swachą, 2018, http://www.splesz.pl/magdalena-swacha-weronika-teplicka-reborn-dogs-5-rea-mysz-kot-spoleczne-prace-domowe/ (dostęp: 1 maja 2019).

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

Niemniej jednak sam proces rozdrabniania i emocje, jakie Rei przy tym towarzyszą, mogły mnie jakoś nakierować. Obie wybieramy przedmioty dla nas ważne. Ciężar emocjonalny tych rzeczy jest w jakimś stopniu porównywalny – choć pewnie instynkty decydujące o wyborze nieco odmienne84.

120


R E B O R N D O G

dostępu do życiodajnych źródeł dla wszystkich żywych istot. „Między człowiekiem a człowiekiem, między człowiekiem a przyrodą w wyniku narracji kulturowych został ustanowiony duchowy dystans”85. Nawiązuję tutaj do myśli Maxa Schelera z książki Istota i formy sympatii. Stosunek kultur Wschodu do przyrody istotnie różni się od podejścia właściwego człowiekowi Zachodu. Rabindranath Tagore, wspominany przez Schelera poeta, prozaik, filozof oraz krytyk zachodniej kultury oświatowej uważał brak harmonii między jednostką a naturą za przyczynę uniemożliwiającą urzeczywistnienie ideału wychowania. Tagore w swoim dziele Sadhana pisał o różnych kulturowo stosunkach do przyrody:

S W E E M O C

#jestemREA

O

Kluczowe pytanie zadaje tutaj Carl Safina: „Przy całej tej bliskości utrzymujemy nieśmiało, że <<zwierzęta>> nie są jak my – chociaż sami jesteśmy zwierzętami”87. Czy ta relacja mogłaby być jeszcze bardziej niezrozumiała? Posłuchaj Rei.

N

Jako lud leśny, Hindusi – w przeciwieństwie do miejskiego świata antycznego i chrześcijańskiego – nie żyją w pierwotnym północnoamerykańskim nastawieniu woli na opanowanie i kierowanie przyrodą, nie żyją również, jak Grecy, w pełnym dystansu podziwie i miłości do jej plastycznych form i postaci, lecz żyją w niej, tzn. w witalnym odczuciu jedności z nią i jej widzianym jako uniwersalne wszechżyciem. Dlatego też nie stawiają człowieka, jeśli chodzi o metafizyczną rangę i byt, wyżej od zwierzęcia i rośliny86.

J E

Kiedy zwierzę może dziać się podmiotowo? Kiedy jest sobą? Kiedy się staje?

/

Czy problem z podmiotowością zwierzęcia wynika z tego, że „ono” nie może

E

mówić o sobie?

M O

„Pisać sobą. Z siebie.”88?

C

Mówić z tobą?

J

Ja

E

Jestem

T

Sobie, sobą, siebie, się?

W Ó R C

85 M. Scheler, Istota i formy sympatii, tłum. A. Węgrzecki, Warszawa 1980, s. 133. 86 R. Tagore, Sadhana Der Weg zur Vollendung, s. 187, cyt. za. M. Scheler, Istota…, s. 132. 87 C. Safina, Poza słowami. Co myślą i czują zwierzęta, tłum. D. Dymińska, Warszawa 2018, s. 20. 88 W. Gombrowicz, Dziennik 1953-1956, Kraków 1989, s. 256.

Z E

121


E Z C R Ó W T E J C O M E / E J C O M E E W O N S G O D N R O

(…) przekaz słowny dzieli, a telepatia łączy. Skala wartości i zbieżności wśród żywych istot jest złożona i wieloraka. Jeśli mówię moim językiem, to jedynie niewielka część rodzaju ludzkiego, nie mówiąc już o bezkresnej mnogości żywych form, będzie w stanie mnie zrozumieć. Porozumienie telepatyczne natomiast ustanawia między wszystkimi poziomami żyjącego doświadczenia rodzaj bardzo gęstej sieci. Za pomocą słów w ogóle byśmy się nie zrozumieli. Ale chcę pójść na ustępstwa: słowa mogą, niekiedy, być pożytecznym uzupełnieniem wielkiego przepływu myśli, który powstaje między żywymi istotami, kiedy przybierają postawę wspólnego odczuwania, ale nigdy nie mogą go zastąpić. Towarzyszą mu, żeby się tak wyrazić, w strefie życia ograniczonej, wręcz wyraźnie ścieśnionej, unosząc się, niekiedy nie bez trudności, na powierzchni wielkiego morza wiadomości wymienianych wzajemnie przez żywą materię, niezależnie od kształtu ciał, większej czy 89 R. Sendyka, Od kultury ja do kultury siebie. O zwrotnych formach w projektach tożsamościowych, Kraków 2015, s. 10. 90 W. Stróżewski, Ontologia, Kraków 2006, s. 78.

R

E

B

Kiedy zwierzę mówi ku sobie? Kiedy Rea mówi sobą? Nawiązuję tu też do pytań zadanych przez Romę Sendykę, która rozważa występujące w komunikacji i literaturze refleksyjne formy tożsamości89, tyle że przesuwam je z podmiotu literackiego na podmiot-zwierzę. Przy założeniu współodczuwania i niemożności zrozumienia gatunkowego. To zwierzę – jak w polszczyźnie niezwykle mylący jest rodzajnik tego rzeczownika – ono, rodzaj nijaki. Pozostajemyna międzygatunkowym styku poznawczo, językowo i emocjonalnie. Kiedy widzimy jestestwo Rei? Poniekąd to jedno z pytań absolutnych: jak objąć całokształt bytu dla nas, istot ludzkich obcego? Za św. Tomaszem z Akwinu wymienię przykładowo wybrane kategorie bytowości, czyli to, co decyduje, że byt jest bytem: Jedność, Relacyjność, Bycie danym, Aktualność, Racjonalność, Obecność, Różnica, Świadomość, Refleksyjność, Czasowość, Bycie, (Bycie) Ogarniające, Akt istnienia, Możliwość, Indywidualność, Niezmienność, Moc, Stawanie się, Tożsamość, Niesprzeczność90. Jak możemy się komunikować, będąc tak złożonym Byciem? Alberto Asor Rosa, jeden z najwybitniejszych znawców literatury włoskiej, krytyk literacki, pisarz, polityk oraz wykładowca akademicki w 2005 roku opublikował książkę Historie zwierząt i innych istot żywych, w której zadaje fundamentalne pytania o granice komunikatów, granice języka, granice słowa w kontekście komunikacji międzygatunkowej. Podobnie jak Stanisław Dróżdż w instalacji Między, tak i Asor Rosa pyta o to, czy nie zechcielibyśmy porzucić słów na drodze komunikacji w celu rozwinięcia naszych zdolności telepatycznych:

122


R E B O R N D O G

mniejszej obfitości czupryn, struktury organów rozrodczych czy liczby kończyn, jaką się dysponuje. Również i telepatia może być skarbnicą doświadczeń i wiedzy (ja, na przykład, uważam, że powstanie kiedyś językoznawstwo telepatii). Podobnie jak ma się rzecz z innymi sprawami świata, porozumienie będzie łatwiejsze, jeśli poprawi się sposób słuchania. Kto jest w stanie uchwycić wielorakość głosów, będzie mówił wieloma językami. Ale to tylko pozór. Język bowiem, jak już powiedziałem, będzie jeden: język uniwersalnego porozumienia, który kryje się za wszystkimi przejawami życia91.

S

Jeżeli współodczuwanie jest podświadomym motorem i nośnikiem komunikacji, chciałabym spytać Reę, jak odczuwa Weronikę.

#jaREA współodczuwam

O W E E M O C J E / E M O C J E T W Ó R C

91 A. Asor Rosa, Historie zwierząt i innych istot żywych, tłum. A. Kreisberg, Kraków 2006, s. 12. 92 A. Schopenhauer przedstawił w swej filozofii pojęcie Woli (życia) przenikającej wszystko. Wola jest skierowana ku sobie samej, chce, aby chcieć, bez spoczynku, bez celu. Kamień chce być kamieniem. (Nawet) kamień. 93 J. Dembowski, Psychologia zwierząt, Warszawa 1950, s. 13.

N

Mówiąc o odczuwaniu zwierząt, warto wspomnieć chociażby nazwiska takich filozofów jak wcześniej już wymieniony Max Scheler, Artur Schopenhauer (wszystko przenikająca, jednocząca Wola92), Franciszek z Asyżu (bracia i siostry zwierzęta). Były także: nietoperz Nagela, lew Wittgensteina, krokodyl Kanta, pies Schopenhauera. Neoplatonik Porfiriusz współodczuwał ze zwierzętami. Pisał bowiem, że „nie należy spożywać mięsa, gdyż zwierzęta są istotami rozumnymi i nie godzi się człowiekowi ich zabijać. Posiadają one czucie, pamięć, rozsądek, mogą uczyć się i naśladować, od człowieka zaś różnią się tylko stopniem, a nie zasadniczo”93. System neoplatoński był jednym z ostatnich wielkich systemów filozoficznych starożytności, który w tej materii nie wpłynął na daleko idące zmiany dotyczące współodczuwania ze zwierzętami. Jak wyglądał ten proces przemian w myśli filozoficznej o zwierzętach? Za Janem Dembowski, polskim biologiem i zoopsychologiem, który w Psychologii zwierząt ciekawie opisał różne idee odnoszące się do świata zwierząt w nurtach filozoficznych, wymienię pokrótce nazwiska i myśli wybranych filozofów starożytności, którzy wpłynęli na zmianę postrzegania zwierząt. W przeważającej części poglądy na temat zwierząt były „natury statycznej”, co oznacza, że uważano zwierzęta za gotowe twory. Arystoteles rozróżniał duszę na duszę wegetatywną (rośliny), duszę zmysłową (zwierzęta) i duszę rozumną (ludzie). Platon analizował ją głównie w kategoriach życia społecznego jako duszę rozumną, duszę impulsywną i duszę pożądliwą.

Z E

123


W

Ó

R

C

Z

E

Zwierzę wedle stoików posiada czucia i wrażenia, wyobrażenia i popędy, ale podobnie jak małe dzieci pozbawione jest rozumu. Stoicy znali celowość działań zwierząt, którą przypisywali obecnemu i działającemu w nich kosmicznemu rozumowi. Zwierzę nie postępuje z własnego rozumienia, przyroda włożyła w nie tylko popędy, które powodują dążenie do rzeczy przyjemnych i unikanie przeżyć przykrych lub szkodliwych94. Dembowski pisze, że to Parmenides, twórca szkoły eleatów, pierwszy konsekwentnie przeprowadził wywód, że rzeczywistość możemy poznać jedynie na drodze rozumowania: „Zmysły nas łudzą, doświadczenie ludzkie jest bez wartości, gdyż jedna i ta sama rzecz dla różnych ludzi wygląda inaczej, a wyłącznie tylko myśl może ukazać człowiekowi prawdę”95. Zastosowanie metody czystego rozumowania doprowadziło do scjentystycznego reżimu i wyparcia pozaintelektualnych dociekań. Sokrates, Arystoteles, Platon pisali o duszy, do której możemy dotrzeć poprzez zmysł moralny, rozum i idee. Platońskie pojęcie duszy teologicznej zostało przejęte przez filozofię chrześcijańską. Od początków myśli chrześcijańskiej ze św. Augustynem poprzez scholastykę, a następnie Odrodzenie, przez Kościół przewijała się zmodyfikowana, ale wciąż ta sama tendencja zgłębienia istoty duszy za pomocą czystego rozumowania. Św. Tomasz z Akwinu pisał, że człowiek posiada duszę teologiczną i duszę biologiczną stopione w jedną, zaś właściwa zwierzętom jest tylko dusza biologiczna. Powracamy do degradacji zwierzęcia. W XVII wieku Kartezjusz twierdził, że zwierzęta są bezrefleksyjnymi automatami, co w dużym stopniu zamknęło dyskusję. Na pomoc przyszedł paradygmat psychologiczny i Juan Luis Vives, który apelował, by przestać badać, czym jest dusza, a zająć się tym, jakie ma cechy i jak działa. Pierwszy duszę zwierzęcą jako dynamiczny twór psychiczny potraktował Jean-Baptiste de Lamarck. A Karol Darwin? Jego zasługą było przyrodnicze wytłumaczenie faktu celowości instynktów zwierzęcych. Twierdził także, że w niektórych przypadkach instynkty mogą powstawać jako działania inteligentne, które z czasem ulegają automatyzacji i zostają utrwalone dziedzicznie. Darwin był wielkim miłośnikiem psów, jak również orędownikiem doboru naturalnego i ojcem współczesnej biologii, 94 Tamże, s. 13. 95 Tamże, s. 14.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

Zanikła dusza, która wszystkich jednoczy, i pozwala na poznanie. W kategorii poznania wciąż jednak istniała społecznie akceptowalna przestrzeń na intuicję i poznanie somatyczne, więc instynkt i podstawowe elementy współodczuwania z czasem powróciły do rozważań. Kategoria instynktu utrudniła rozumienie zwierząt. Stoik Chryzyp stworzył pojęcie instynktu zwierzęcego:

124


R B O R N D O G

Większość bardziej złożonych emocji dzielimy z wyższymi zwierzętami. Każdy z nas widział, jak zazdrosny o uczucia swego pana jest pies, jeśli ten obdarza nimi inne stworzenie. (…) Pies niosący koszyk za swego pana okazuje dużą dozę zadowolenia czy dumy. Sądzę, że nie ma wątpliwości, kiedy zbyt często żebrze o jedzenie96.

E

a wydawał się niepewny co do tego, jak złożone mogą być psie emocje. W swej pracy O pochodzeniu człowieka z 1871 roku, podkreślającej ewolucyjną ciągłość pomiędzy człowiekiem i innymi ssakami, napisał:

S O W E E M O C

#jaREA samopoznaję

N

Czym może być neuronauka w perspektywie duszy zwierzęcia? Wydana 7 lipca 2012 roku Deklaracja z Cambridge o Świadomości (The Cambridge Declaration on Consciousness) została spisana przez neurologów poznawczych, neurofarmakologów, neurofizjologów, neuroanatomów oraz neurologów teoretycznych w celu ponownej oceny neurobiologicznych substratów świadomości ssaków i ptaków. Powodem jej stworzenia są postępujące wciąż doświadczenia, badania, odkrycia naukowe w sferze ludzi i/czyli zwierząt. Deklaracja zwraca uwagę między innymi na relacje emocjonalne. Otóż „neuronowe substraty emocji nie wydają się być ograniczone do struktur korowych. W rzeczywistości podkorowe sieci neuronowe pobudzone podczas stanów afektywnych u ludzi są również krytycznie ważne dla generowania zachowań emocjonalnych u zwierząt”97. Życia emocjonalne Rei i Weroniki wpływają na siebie także poznawczo, kształtując się i dopełniając.

J E / E M

Od czasu powstania etologii poznawczej w latach 70. wiemy, że inteligencja emocjonalna psów różni się od ludzkiej. Psy nie potrafią emocjonalnie wziąć się w garść ani opanowywać emocji tak, jak robi to człowiek98. Badaczka Puszczy

O C J E T W Ó R C

96 Cyt. za: F. de Waal, Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt?, tłum. Ł. Lamża, Kraków 2017, s. 15. 97 Deklaracja z Cambridge o Świadomości, http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf%20(dost%C4%99p:%201%20czerwca%202019). 98 Nawiązuję tym stwierdzeniem do wieloletnich obserwacji etologicznych Fransa de Waala i Carla Safiny oraz wielu psich behawiorystów, m.in. Turid Rugaas. Język człowieka i język psa wykształciły się nie jedynie na drodze komunikacji międzygatunkowej, ale – szczególnie u psów – dla samouspokojenia emocji, dla zatroszczenia się o siebie. Turid Rugaas zauważyła, że: „(…) w psim zachowaniu sygnały uspokajające, czyli zachowania, które umożliwiają psu unikanie agresji i bezpośredniej konfrontacji przy spotkaniu z innymi osobnikami oraz ludźmi. Można wywnioskować, że język psi powstał w wyniku prób radzenia sobie z emocjami. Te języki porozumiewania się są podobne, w znaczeniu – obie te istoty – człowiek i pies – się rozumieją, mimo że odczuwają świat

Z E

125


E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Simona Kossak wskazuje na zjawisko wzmacniania pewności siebie u młodego człowieka przez człowieka dorosłego. Gdy wychowujemy własne dzieci, staramy się zapewnić im wzrastanie, wzmacnianie (ang. empowerment) także ich osobowości: Jeśli porównamy nowe klasy, szkoły, studia, kierunki naukowe, nowe zawody sportowe i tym podobne, to widzimy, że na początku człowiek musi ocenić swoje możliwości, czy sobie poradzi, a jeśli sobie nie zaczyna radzić, to potrzebuje wsparcia i pomocy, aby wysoko postawione poprzeczki zacząć pokonywać. Samopoznanie swoich własnych ograniczeń, możliwości i szans na zrealizowanie czegoś świadczy o inteligencji z gatunku samopoznania. Często trafiają się ludzie, których ta inaczej, postrzegają inaczej. Spójrzmy prawdzie w oczy – psy żyją w świecie ludzi dopasowanym do ludzi. Muszą nauczyć się żyć w środowisku zupełnie im niededykowanym. Posiadają naturalną potrzebę łagodzenia konfliktów, odstresowania się, uspokojenia innych. Oblizywanie się, przewracanie oczami, węszenie, ziewanie – każdy zna psa, który tak robi. To typowe psie zachowanie, tak zwane sygnały uspokajające. Można wysnuć teorię, że psy przewidują stres i stresują się dziennie wiele razy. I często my nie zauważamy tego, więc nie pomagamy im w tym życiu z nami w naszym, nie ich, świecie. Może jest tak, że psy nie potrafią poradzić sobie z emocjami, ale to chyba przez nas i przez to, że tego nie widzimy. Bo pies, który węszy, jest odciągany od ziemi siłą za obrożę, bo „zaraz coś zeżre”. Mimo powyższego, psy posiadają niesamowite zdolności poznawcze i eksplorują świat na swoich zasadach mimo bujnego życia emocjonalnego; zob. T. Rugaas, Sygnały uspokajające: jak psy unikają konfliktów, Łódź 2005, s. 11. 99 S. Kossak, Serce i pazur. Opowieści o uczuciach zwierząt, Warszawa 2019, s. 79. 100 Tamże, s. 75.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

Białowieskiej Simona Kossak (za Howardem Gardnerem) twierdzi, że inteligencja nie jest jedna, bo mamy inteligencję przestrzenną, inteligencję międzyosobniczą, inteligencję językową, inteligencję w dokonywaniu wyborów, wspomina także o inteligencji związanej z samopoznaniem. Podkreśla przy tym: „Jedni radzą sobie lepiej z jednym rodzajem problemów, inni z drugim”99. Według Kossak inteligencja jest umiejętnością rozwiązywania zastanych problemów, a międzygatunkowe porozumiewanie się jest możliwe tylko dzięki niej. Co więcej, podkreśla, iż zwierzęta muszą być inteligentne, bo inaczej nie przetrwałyby w przyrodzie. Pisze: (…) zwierzęta, które zaniechają danej czynności, bo na przykład wiedzą, że sobie z czymś nie poradzą, zdają sobie sprawę z własnych możliwości. Wiedzą, gdzie leżą ich ograniczenia. Zwierzę potrafi rozpoznać ewentualne zdarzenia w przyszłości: atak ze strony innego zwierzęcia, możliwość zranienia, potknięcia, niedobiegu. Analogicznie rzecz się dzieje z ludźmi100.

126


R B O R N D O

Simona Kossak żyła z krukiem, którego wielokrotnie obserwowała podczas dokonywania kradzieży. Opowiadała, jak kruk kradł monety rozsypane po stole:

E

właśnie inteligencja zawodzi. W dokonywaniu wyborów natomiast opieramy się o umiejętności kalkulowania, osądu ilościowego i zwierzęta mają to fantastycznie rozwinięte. Kruki są tutaj przykładem zwierząt o niezwykle rozwiniętej inteligencji w dokonywaniu wyborów. Kochają kraść wszystko, co się wyróżnia w ich otoczeniu101.

G S N

Na początek kruk brał w dziób jedną monetę, potem drugą, pierwsza wypada z dzioba. Po kilku próbach, nie wykonywał on większej ilości prób niż człowiek czy dziecko w analogicznej próbie kalkulacji, układał jedną monetę na drugą w kupie, po czym delikatnie wsuwał dziób pod najniższą, zamykał górną połówkę dzioba na tej najwyższej i takie 4-5 monet w dziobie delikatnie trzymane wynosił gdzieś, w sobie tylko znane miejsce102.

O

Simonie Kossak towarzyszyły w życiu również psy, które nie powstydziłyby się nauk międzygatunkowych:

M

E E O C J E / E M O C J E T

Psy mają zdolność uczenia się języków obcych. Mówiony język człowieka, język ciała człowieka jest dla psa językiem obcym. Tymczasem wiadomo, że psa można wyuczyć reakcji na dziesiątki różnych słów. Mało tego, psy uczą się szeregu innych słów, które nie są związane z sytuacją wydawania psu poleceń. Psy potrafią wyłapywać całe zdania, określające w sobie czas, i rzeczy – także rzeczy nieprzyjemne dla psa, przyjemne dla psa. Inteligencja psa, jak i innych (tutaj) zwierząt domowych przekracza to, co jesteśmy skłonni czy gotowi przyznać. Zwróćmy uwagę: psy zawierają wielorakie więzi społeczne. Potrafią mieć kilka przyjaznych kategorii (niezwykła zdolność wśród ssaków)104.

W

Badaczka sformułowała swoją etologię w latach 1980-2007, a w tegorocznej publikacji Frans de Waal ujmuje to tymi słowami: „To nie jest porównanie inteligencji <<ludzkiej>> ze <<zwierzęcą>>, a raczej różnych odmian inteligencji zwierzęcej, z których jedna jest właściwa naszemu gatunkowi”103.

W Ó

101 Tamże, s. 80. 102 Tamże, s. 81. 103 F. de Waal, Bystre zwierzę..., s. 13. 104 S. Kossak, Serce i pazur..., s. 80.

R C Z E

127


T

W

Ó

R

C

Z

E

#jaREA potrzebuję-przewodnika Świat jest dla psów miejscem zmagań, przestrzenią walki o bezpieczeństwo. Nawiązuję tutaj do myśli Johna Fishera i Johna Bradshawa. Fisher jest behawiorystą, jednym z członków założycieli Stowarzyszenia Doradców do spraw Zachowań Zwierząt Domowych, natomiast Bradshaw – jednym z założycieli Instytutu Antrozoologii na Uniwersytecie w Bristolu, naukowcem, behawiorystą badającym dobrostan zwierząt. John Bradshaw pisze, że „psy nie rodzą się z przyjaznym nastawieniem do człowieka. Psy przychodzą na świat z predyspozycją do bycia przyjaznymi wobec ludzi, ale stają się takie tylko pod warunkiem, że spotykają życzliwe sobie osoby, gdy są jeszcze małymi szczeniakami”106. I dalej: Udomowienie nie przystosowało psów do środowiska człowieka, ono jedynie umożliwiło im adaptację. Wystawianie ich na obecność ludzi, jak również stworzonego przez człowieka środowiska, powinno się odbywać stopniowo i łagodnie, aby mogły się nauczyć, jak sobie z tym radzić. Proces ten rozpoczyna się mniej więcej w czwartym tygodniu ich życia i trwa kilka miesięcy. Psy mają możliwość oswojenia się z człowiekiem, gdy są w wieku od trzech do dziesięciu lub jedenastu tygodni – naukowcy nazywają to okresem krytycznym107. Termin „okres krytyczny” został po raz pierwszy użyty w latach 30. XX wieku w badaniach cytowanego wcześniej Konrada Lorenza. Podejrzewając, że niektóre zwierzęta muszą nauczyć się tożsamości swej matki, bo nie rozpoznają jej instynktownie, Lorenz sam wychowywał stadko gąsiątek. Jego przewidywania okazały się prawdziwe: jako że nigdy nie widziały własnej matki, przyjęły go za swego rodzica. Chodziły za nim, nie zwracając uwagi na biologiczną 105 Tamże, s. 83. 106 J. Bradshaw, Zrozumieć psa. Jak być jego lepszym przyjacielem,tłum. E. Abłamowicz, Warszawa 2018, s. 37. 107 Tamże, s. 37.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

Te kategorie to np. ludzie, koty, inne psy, jaszczurki, szczury i inne. Można w tym procesie dostrzec tak zwaną socjalizację międzygatunkową, której egzemplifikacją jest rytuał powitania. Każde ze zwierząt prezentuje rytuał powitalny właściwy dla swojego gatunku. Zapewne wieloletni przyjaciele, kot i pies podczas rytuału powitania wykonują gesty nieznane sobie gatunkowo, poznawczo, behawioralnie niepotrzebne: „Kot nie zacznie merdać ogonem jak pies. Pies nie zadrze grzbietu do góry jak kot”105. Wróćmy do Rei i jej świata zdarzeń.

128


R B O R N D O G S N O W E E M O C J

#jaREA decyduję

E

matkę. Lorenz odkrył w tym badaniu proces zwany dziś jako filial imprinting (ang. potomne wdrukowanie), za pomocą którego młode uczą się wzorców od swoich rodziców. Psy także zachowują się w ten sposób. Za pomocą ultradźwięków naukowcy zaobserwowali, jak szczeniaki ćwiczą mięśnie oddechowe w łonie suki na dwa tygodnie przed przyjściem na świat. „Wdrukowują sobie obraz matki i vice versa, a robiąc to, posługują się swym zmysłem numer jeden – węchem”108 – zauważa John Fisher. Rytuały codzienności budują bycie przewodnikiem w relacji międzygatunkowej człowiek-pies. Wyjście z domu na spacer powinno odbywać się w kolejności: człowiek pierwszy przechodzi przez drzwi, pies drugi – to ja, człowiek-przewodnik, zobaczę, co jest na dworze, czy gdzieś czai się niebezpieczeństwo, czy nie i daję znać stadu. Wtedy pies wie, że nie musi w każdej sytuacji kontrolować życia, tego, co się dzieje dookoła, by zatroszczyć się o bezpieczeństwo. Tym samym odejmuje się psu trochę obowiązków. Psy potrzebują czuć w stadzie przewodnictwo. Teoria dominacji u psów nie istnieje, co wykazują ostatnie badania etnologiczne. John Fisher, podsumowując pracę swojego życia w ostatniej publikacji, przyznał się do popełnionego błędu i wprowadził diametralną zmianę: nie dominacja, a przewodnictwo są obserwowane wśród psów. Psy nie potrzebują osoby, która je zdominuje, tylko przewodnika. Przywódcy wilczego stada to najczęściej wilki stateczne, najspokojniejsze, najmniej agresywne, stanowiące o sobie i pewne tego, co się dzieje wokół. Uczenie psa „jestem silniejsza od ciebie” jest dla niego krzywdzące psychicznie, ponieważ pies zaczyna odczuwać szacunek, który jest dyktowany strachem, a nie zrozumieniem. Powinniśmy dawać zwierzętom przestrzeń na samostanowienia i troszczenia się o stado.

E /

Carl Safina napisał:

E O C J E T W Ó R C

108 J. Fisher, Okiem psa, Warszawa 2019, s. 19. 109 C. Safina, Poza słowami..., s. 467.

M

Świadomość to zdolność do subiektywnego odczuwania – do oceniania, planowania i podejmowania decyzji. Część ciebie, która odczuwa ból, myśli i czuje, to umysł. Zdolność do odczuwania wrażeń zmysłowych to co innego. Procesy poznawcze odnoszą się do percepcji, nabywania wiedzy i rozumienia. Myślenie to proces oceniania i rozważania tego, co zostało poznane za pomocą percepcji. Odczuwanie zmysłowe, poznawanie i myślenie przenikają się i przeplatają, eskalując zdolności i procesy zachodzące w świadomych umysłach109.

Z E

129


E Z C R Ó W T E J C O M E / E N

O

W

E

E

M

O

C

J

Neurolog Olivier Sacks pisze o zachowaniu owadów z przekonaniem o ich zdolnościach kognitywnych tożsamych z ludzkimi110. Dla niego to całkowicie jasne, że owady potrafią zapamiętywać, uczyć się, myśleć i komunikować na wiele nieoczekiwanych sposobów. Jakie zmysły pomagają zwierzętom w podejmowaniu decyzji? Pojęcie szóstego zmysłu w świecie zwierząt można rozszerzyć o: receptory ciepła, prognozowania pogody czy drżenia ziemi, detektory fal oraz wibracji podwodnych, detektory prądów powietrza, zmysł magnetyczny, receptory elektryczne, generatory pola elektrycznego, wyczuwanie światła, zmysł widzenia tetrachromatycznego, odbieranie dźwięku, lokalizowanie dźwięku, reagowanie na dźwięk, precyzyjne dostrajanie u żab i wielorybów, komunikację dźwiękiem - zakres od 100/0 do 240 000 Hz, w tym budowanie narracji (śpiew m.in. ssaków wodnych), zmysły dalekiego zasięgu, infradźwięki i nawigację, echolokację ultradźwiękową, wydzielanie i wyczuwanie zapachu niebezpieczeństwa, zapachu siedliska, gniazda, domu, zapachów rozpoznawczych, identyfikujących, indywidualnych, osobniczych.

#jaREA potrzebuję-czasu Max Scheler zauważa sprzężenia zwrotne pomiędzy chceniem a czasem: „Wszelkie chcenie, kierując się ku przyszłości, dokonuje się w chwili obecnej (rzeczywistością woli jest teraźniejszość), która sama zawsze oparta jest na przeszłości. Akt chcenia ma swoje odniesienie do wszystkich trzech modalności”111. A co, jeśli istnieje czas rozumiany nie w naszych jednostkach miar? Co, jeśli czwarty wymiar nie zawiera się w czasie, a czas o siebie się rozciąga? Otaczają nas zegar ciała (body-clock), cykl słoneczny, zegary roślinne, rytmy dobowe, księżycowe i pływowe, rytmy sezonowe i reprodukcyjne. Ten czas nie służy odmierzaniu, a dokonywaniu czynów w określonych po sobie kolejnościach.

„Wydawanie rozkazów należy do głównych wyróżników woli” 112. Czy jedynie rozkazów? Gdy Rea piszczy, stojąc na szarej podłodze, to woli nie być na niej, odsunąć się od danej czynności, zdarzenia, miejsca, wybrać dla siebie co innego. Według Hanny Arendt władza wyboru jest poprzedniczką woli. Dodam, że myślenie według Arendt pozostającej pod wpływem Heideggera 110 K. Iwaszkiewcz, Pokątnik złowieszczek: koniec, „Dwutygodnik” 08/2019 wyd. 261, https://www. dwutygodnik.com/artykul/8380-pokatnik-zlowieszczek-koniec.html (dostęp: 5 grudnia 2019). 111 M. Scheler, Istota i formy..., s. 136. 112 H. Arendt, Wola, tłum. R. Piłat, Warszawa 1996, s. 87.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

#jaREA wolę

130


R B O R N D O G S N

#jaREA podmiot-społeczny

E

jest nie tyle szukaniem prawdy, co aletheia, nagością – pozaświatową, bierną kontemplacją sensu. Arendt widzi w woli „ludzką zdolność umysłową skierowaną ku przyszłości”113. Jednakże jej myśl jest głęboko zakorzeniona w homo faber cierpiącym z nieswojej i przez siebie niewybranej pracy: „Zdolność podążania za wolą wiąże się ze zdolnością wprowadzania woli w czyn”114. Arendt nie utożsamia woli z życiem, jak zrobił to Schopenahauer. Pisze: „Nie mogę nie chcieć mojej woli, wola jest zaprzeczeniem wolności”115. Natomiast według myśliciela nie istnieje coś takiego, jak wola woli, co niekoniecznie wolność odbiera. Wola jest ostateczną motywacją, która sama nie jest wybierana, ma zasadniczą wagę filozoficzną i rzutuje na sens aktów wolicjonalnych. Wola tożsama z życiem. Nie istnieje jeden uniwersalny cel woli. Wola jest czystym chceniem. Z kolei Fryderyk Nietzsche uważa, że istotą woli jest tworzenie, przezwyciężanie status quo. Czy w relacji Weroniki i Rei takim rodzajem przezwyciężania nie jest gryzienie, niszczenie obrazów, obiektów, kapci?

E E M O C J E / E M O C J E T W

Frans de Waal w książce Bystre zwierzę od razu zadaje pytanie-klucz: czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt? De Waal nie pisze o zrozumieniu zwierząt, ale ich mądrości, nie podważa też inteligencji naszej czy

W

A co jeśli żyjąc w grupie, trzeba orientować się z poszczególnymi osobnikami, z którymi konkuruje się o jedzenie, partnerów i status, którzy mogą knuć lub bratać się z przeciwnikami albo stać po tej samej stronie? Co jeśli trzeba ciągle balansować pomiędzy współpracą a rywalizacją? Gdy osobniki mają znaczenie – mowa o zwierzętach podmiotowych – potrzebny jest społeczny mózg zdolny do rozumowania, planowania, nagradzania, karania, uwodzenia, chronienia, tworzenia więzi, rozumienia, współczucia. Mózg musi być jak szwajcarski scyzoryk, zapewniać strategie na różne sytuacje. Delfiny, małpy człekokształtne, słonie, wilki i ludzie doświadczają podobnych potrzeb: poznania terytorium i jego zasobów, rozpoznania przyjaciół, kontrolowania wrogów, rozmnażania, wychowania dzieci, obrony i współpracy dla swojej korzyści116.

O

Carl Safina wspomina, że zwierzęta mają mózg społeczny. Jego istnienie argumentuje podstawowymi obserwacjami etologicznymi:

Ó R

113 Tamże, s. 88. 114 Tamże, s. 88. 115 Tamże, s. 88. 116 C. Safina, Poza..., s. 55.

C Z E

131


Z

E

Dowiadujemy się, że szczury mogą żałować swoich decyzji, że kruki wytwarzają narzędzia, ośmiornice rozpoznają ludzkie twarze, a dzięki szczególnej grupie neuronów małpy uczą się na cudzych błędach. Otwarcie mówi się już dzisiaj o istnieniu kultury u zwierząt, o empatii i przyjaźniach między nimi. Nic nie jest już z góry wykluczone, nawet mowa o racjonalności, którą kiedyś uważano za znak rozpoznawczy człowieka117. Jak pisze Carl Safina, już Darwin w 1871 roku wspominał, że „różnica pomiędzy umysłem człowieka i wyższych zwierząt, jakkolwiek wielka, jest z pewnością różnicą stopnia, a nie rodzaju”118.

#jaREA uczę Miłości, wierności, poświęcenia, empatii, tworzenia i niszczenia oraz cieszenia się z najprostszych rzeczy i sama wybieram przedmioty, które gryzę.

#ja-Rea nie-pingwin nie-hiena119 Zakończę konfliktem pomiędzy Homerem i Ksenofanesem, który opisuje Frans de Waal. Ten drugi krytykował, a nawet wyśmiewał tego pierwszego za to, jak opisywał on bogów. U Homera bowiem zawsze przypominali oni ludzi. Dla Ksenofanesa była to czysta arogancja, bo czemuż by nie mogli przypominać koni?

117 F. de Waal, Bystre..., s. 17. 118 C. Safina, Poza..., s. 7. 119 F. de Waal, Bystre zwierzę…, s. 43.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

zwierząt w komunikacji międzygatunkowej:

132


R E

dra hab. Agata Zbylut

B O

/ artystka, feministka, Katedra Nowych Mediów, Fotografii i Filmu, Akademia Sztuki w Szczecinie /

R N

„biegnij szybko, gryź mocno!”120

G S N O W E E M O C J E / E M O C J E T W

Już ten cytat wskazuje na hierarchię, ponieważ to Haraway decyduje o losach swojej suczki, pozbawiając ją możliwości reprodukcji. Relacja z psem, chociażby była relacją najwyższej miłości, zawsze pozostanie również relacją władzy. To ja posiadałam Misię, byłam jej właścicielką, pańcią. Jeśli miałam wobec niej obowiązki, to wynikały one z tego, że takie zobowiązania na siebie dobrowolnie przyjęłam. Znalazła się przy mnie i towarzyszyła mi, bo tego chciałam. I chociaż Misia była kundelką, to w jakimś stopniu starałam się również zadecydować o jej wyglądzie – chociażby dociekając, jak wyglądali jej rodzice. Jakkolwiek często zdarza się nam mówić, że dla wygody naszego psa organizujemy cały dom, to relacje człowieka z psem zawsze opierają się na wyzysku. Realizujemy za ich pomocą własne partykularne interesy. Przyjęliśmy psy pod nasz dach, aby nam służyły i wciąż to robią. Psy pilnujące, stróżujące, polujące, opiekunowie, przewodnicy. Jeszcze kilka lat temu trzymanie ich na łańcuchu przez cały rok przy budzie było zjawiskiem powszechnie akceptowalnym, zwłaszcza na wsi. Jeszcze do niedawna miejscem kobiety również był dom i sfera prywatna. Nasze prababki nie mogły zadecydować o tym, czy i za kogo wyjdą za mąż, co niestety wciąż

O

Jestem pewna, że nasze genomy są do siebie bardziej podobne niż powinny. Musi istnieć jakiś molekularny zapis naszej bliskości w kodach życia, który zostawi ślady w świecie bez względu na to, że obie zostałyśmy pozbawione możliwości reprodukcji, jedna za sprawą wieku, druga za sprawą chirurgii121.

D

Po raz pierwszy Misia, moja suczka, pojawiła się w pracy Jesteśmy milutkie z roku 2000. Na wielkoformatowym plakacie obie kucamy na czerwonym tle i patrzymy w górę na domyślnego „pana”. W Manifeście gatunków stowarzyszonych Donna Haraway pisze, że zależy jej na tym, aby jej czytelnicy wiedzieli, że pisanie o psach uważa za gałąź teorii feministycznej. Tak samo uważałam projektując to zdjęcie. Intuicyjnie znalazłam analogię pomiędzy naszymi zachowaniami, chociaż pokrewieństwa poszukiwałam raczej w sferze kulturowej kontroli ciał niż wymiany genów, na które powołuje się Haraway:

Ó R C

120 D. Haraway, Manifest gatunków stowarzyszonych, tłum. J. Bednarek, s. 244, http://ewa.home. amu.edu.pl/Haraway,%20Manifest%20gatunkow%20stowarzyszonych.pdf (dostęp: 10 lipca 2019). 121 Tamże, s. 242.

Z E

133


M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

W tej ograniczonej możliwości dysponowania własnymi ciałami dostrzegam największy potencjał współdzielonych, międzygatunkowych doświadczeń. Wyzysk, który jest tym skuteczniejszy, że opiera się na miłości i przywiązaniu wyzyskiwanego. Haraway pisze: Jesteśmy, konstytutywnie, gatunkami stowarzyszonymi. Wynajdujemy się nawzajem, we własnych osobach i cieleśnie. Znacząco inne dla siebie, pozostające w relacji konkretnej różnicy, ucieleśniamy znaczenie złośliwej infekcji zwanej miłością. Miłość ta jest historyczną aberracją i naturokulturowym dziedzictwem123. W relacji pomiędzy byciem posiadaną i kontrolowaną, a jednocześnie uwielbianą następuje powtórzenie patriarchalnej hierarchii społecznej, z tym że ona, moja suczka stała na tej drabinie o jeden stopień niżej niż ja. Jej ciało należało do mnie, kontrolowałam je. Tak jak Haraway, zdecydowałam o tym, że nie będzie miała potomstwa. Zapewniłam jej dom, posiłki, opiekę medyczną, towarzystwo – czyli wszystko to, co w naszym ludzkim pojęciu oznacza miłość i szczęście. Niemal codziennie wychodziłam do pracy, zarabiałam na nas obie, ona zostawała w domu. Wszystko to działo się w pierwszych latach XXI wieku, byłam świeżo po studiach w czasie, gdy stopa bezrobocia sięgała 20%124, a ja dopiero szukałam swojego miejsca. Ciężko było o jakąkolwiek pracę, a zwłaszcza o pracę w kulturze. Obserwowałam mechanizmy, których stawałam się częścią, przepływy zależności, hierarchie, którym uczyłam się podporządkowywać, aby się utrzymać 122 UNICEF Data: Monitoring the Situation of Children and Women, luty 2018, https://data.unicef.org/topic/child-protection/female-genital-mutilation/ (dostęp 2 marca 2018). 123 D. Haraway, Manisfest.…, s. 242. 124 GUS 26.06.2019, Stopa bezrobocia rejestrowanego w latach 1990-2019, https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanego-wlatach-1990-2019,4,1.html (dostęp: 10 lipca 2019 ).

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

jest praktykowane w wielu miejscach na świecie. Nie mogłyśmy posiadać majątku, edukować się, decydować o własnej przyszłości, głosować. Prawa reprodukcyjne kobiet i ich seksualność wciąż są tematem debat publicznych, które nierzadko odbywają się bez ich udziału. Czasem to „tylko” odebranie prawa do aborcji czy antykoncepcji, czasem trwałe okaleczanie, tak jak w przypadku klitoridektomii – krwawej praktyki powszechnie stosowanej w Afryce, Azji, Azji Mniejszej, na Półwyspie Arabskim, w Australii i w Ameryce Łacińskiej. W państwach takich jak Somalia czy Gwinea okalecza się ponad 90% kobiet, ale przypadki obrzezania coraz częściej można spotkać w krajach rozwiniętych w środowiskach imigrantów. W Stanach Zjednoczonych liczba dziewcząt poddanych tej krwawej praktyce w latach 19902012 zwiększyła się ponad trzykrotnie, a na całym świecie żyje co najmniej 200 mln obrzezanych kobiet122.

134


R B O R N D O G S N O W E E M O C J E / E M O C J E T W Ó R C

125 A. Zbylut, Martwa Natura z Zegarem i Martwa Natura z Owocami, fotografie, diasec, 115 x 85 cm, 2 sztuki, 2005. 126 P. Stanisławski, Jak 100 lat hodowli zniekształciło rasy psów, https://www.crazynauka.pl/jak-100-lat-hodowli-znieksztalcilo-rasy-psow/ za https://dogbehaviorscience.wordpress.com/about/ (dostęp: 9 lipca 2019).

E

na powierzchni. Obserwując Misię po przyjściu do domu, widziałam powtórzenie moich rytuałów odprawianych poza nim. Bycie miłą, ładną, wierną zwiększa szansę na powodzenie w świecie, którym rządzą mężczyźni. Ja byłam zależna od nich, a ona ode mnie. Obie wiedziałyśmy to bardzo dokładnie. Ona musiała się nauczyć załatwiać swoje potrzeby tylko trzy razy dziennie, żeby móc mieszkać w moim mieszkaniu, ja musiałam zdobyć pieniądze na czynsz i wynajem; ona musiała się nauczyć chodzić na smyczy, żebym ją zabierała ze sobą, ja musiałam zgromadzić portfolio i przekonać innych, że warto mnie polecić na stypendium czy wystawę; ona wdzięczyła się przy stole, żeby dostać lepszy kąsek, ja spędzałam godziny przed lustrem, zanim wyszłam, rozumiejąc, że mój wygląd przekłada się na profity, które mogą stać się moim udziałem, jeśli się spodobam. W tym czasie powstała kolejna praca, w której użyłam obu naszych ciał: Martwa Natura z Owocami i Martwa Natura z Zegarem125. To kolorowy dyptyk fotograficzny, na którym dziewczyna spędza sielsko czas ze swoim pieskiem, czytając gazety w łóżku lub jedząc ciasteczka. Dziewczyna jest młoda, naga, a tytuły zdjęć nawiązują do tradycyjnych tematów malarskich. Zdjęcie zostało zrobione w mieszkaniu, które wówczas wynajmowałam z dwiema innymi osobami. Obie wpisywałyśmy się bardzo starannie w wyznaczone role i starałyśmy się im sprostać. Jej zadaniem było mi towarzyszyć i być milutką, ale jako ludzkość oczekiwaliśmy od psów znacznie więcej. Wyznaczając im zadania, poprzez krzyżówki wzmacnialiśmy w nich te cechy, które wydawały się dla nas najbardziej przydatne. Siła, która pozwoliła im ciągnąć sanie, spryt i szybkość potrzebne przy polowaniach, możliwość pracy w niskich temperaturach, odporność na zmęczenie, czujność przy pilnowaniu domu, a w końcu empatia i uległość w pracy z osobami niewidzącymi czy w dogoterapii. Konkretne potrzeby doprowadziły do powstania konkretnych ras, a te zmieniały się w czasie, tworząc niezdolne do samodzielnego życia karykatury. Zestawiając współczesne opisy ras z tymi z książki W.E. Masona Breeds of All Nations wydanej w 1915 roku126, widzimy, jak nasze absurdalne upodobania estetyczne doprowadzają psy do wrodzonego kalectwa. I tak np. w przypadku bulterierów ostatnie 100 lat zaowocowało zniekształconą, wypukłą czaszką, większą ilością zębów, często występującym atopowym zapaleniem skóry i głuchotą. Bassetom zniekształcono dolne części łap, przez co stały się jeszcze niższe, mają kłopoty z kręgosłupem i nadmiar skóry. Wielkie opadające uszy bassetów łatwo się kaleczą i ulegają zakażeniom oraz naciągają skórę wokół oczu, co z kolei prowadzi do częstego zapalenia spojówek. Tak popularne buldożki nie są

Z E

135


E Z C R Ó W T E J C O M E / E J C O M E E W O N S G O D N

Zmieniający się kanon psiej urody przypomina mi zestawienia ciał kobiecych i to, jak zmieniały się na przestrzeni stuleci od muskularnych ciał Greczynek poprzez smukłe kobiety wieków średnich i pełne „rubensowskie” kształty renesansu do coraz szczuplejszych ciał, które dominowały do niedawna. Kontrola kobiecego ciała szła jednak dalej i była obecna w różnych, czasem zaskakujących, a często okrutnych formach we wszystkich kręgach kulturowych. W Europie zaciskaliśmy kobiece ciała w gorsety na tyle mocno, że te deformowały im żebra i przesuwały organy wewnętrzne, niejednokrotnie doprowadzając do ich uszkodzenia, w Chinach krępowaliśmy im stopy, aż kości pękały i niemal uniemożliwiały chodzenie. To samo z psami, którym obcinaliśmy uszy i ogony. Powód zawsze się znalazł. U psów tłumaczyliśmy okrucieństwo względami praktycznymi – krótkie uszy i ogony były mniej narażone na urazy podczas pracy. Obecnie, kiedy większość psów już nie walczy na ringach ani nie pilnuje stad przed wilkami, uszy i ogony obcina się tylko ze względów estetycznych. Proceder nazywany jest „kopiowaniem”, co odwraca uwagę od tego, czym jest w rzeczywistości. Kopiowanie uszu polega na obcięciu części albo całej małżowiny usznej. Najczęściej wykonywane jest u kilkutygodniowego szczenięcia, mimo to naukowcy podejrzewają, że psy cierpią jeszcze długo po amputacji. Nie bez powodu dobermany są nerwowe i zachowują się nieprzewidywalnie. Być może niektóre z nich latami cierpią chroniczny ból. Brak uszu i ogona powoduje również problemy komunikacyjne. Gdy pies jest pobudzony, to sztywnieje, podnosi wyżej głowę, stawia nieruchomo ogon i uszy, co stanowi dla innych psów sygnał, że ma on bojowe zamiary i najlepiej zejść mu z drogi. Dokładnie taką sylwetkę ma doberman po kopiowaniu – nic więc dziwnego, że cięte psy są atakowane przez inne czworonogi, chociaż ich nie prowokowały. Być może doberman po kopiowaniu wysyła bardzo wyraźne sygnały – kładzie uszy, opuszcza ogon między tylne łapy, ale brak tych części ciała powoduje, że inne psy nie mogą tych gestów zauważyć i uznają jego wygląd za postawę bojową127. Poczucie, jak wielkim okrucieństwem jest kopiowanie psów, przebiło się 127 A. Chmielarz, Kopiowanie uszu i ogonów. Dlaczego lepiej, gdy doberman merda?, https://www.

R

E

B

O

R

w stanie same zadbać o higienę okolic odbytu i genitaliów. Spłaszczenie przedniej części głowy przypłaciły kłopotami z termoregulacją – mogą się niebezpiecznie przegrzać nawet podczas zabawy. Zmiany w budowie części z nich uniemożliwiły rozmnażanie bez pomocy weterynarza. Pysk mopsów również został tak bardzo spłaszczony, że powoduje problemy z oddychaniem i grozi wypadaniem gałek ocznych, które przez manipulację genetyczną są osadzone w zbyt płytkich oczodołach. Mopsy również łatwo się przegrzewają, a pożądany we wzorcu rasy podwójnie skręcony ogon jest wadą genetyczną, która może prowadzić do paraliżu.

136


R E B O R N D O G S N O W E E M O C J E / E M O C J E T W

do świadomości zbiorowej i w 2012 roku wprowadzono w Polsce ustawowy zakaz obcinania uszu i ogonów, który dotyczy szczeniąt urodzonych po 1 stycznia 2012. Za to praktyka korygowania kobiecych ciał rozwija się w najlepsze i nabiera niespotykanego do tej pory tempa dzięki rozkwitowi tzw. medycyny estetycznej. Szacuje się, że pacjentami tzw. klinik młodości w 85-90% są kobiety. Lista zabiegów, które są oferowane, jest coraz dłuższa. Nakłuwanie igłami lub wypalanie mikrouszkodzeń laserem, drażnienie i uszkadzanie głębszych warstw skóry ultradźwiękami, nakłuwanie i ostrzykiwanie kwasem hialuronowym lub botoksem, które powodują, że coraz więcej kobiecych twarzy nieruchomieje, tracąc – jak u dobermanów po kopiowaniu – możliwość wyrażania emocji. Kobiece twarze polewa się kwasem (tzw. piling chemiczny), tworząc rany oparzeniowe, wkłuwa się w nie „nici liftingujące”, najlepiej po kilkadziesiąt sztuk na każdą okolicę. Nici mają naciągać skórę i przeczyć prawom grawitacji. Skomplikowane, kosmiczne technologie wysysają tkankę tłuszczową z ud i wstrzykują ją w biust, modelują nią usta czy owal twarzy, zamieniając ciało w olbrzymią ranę wymagającą kilkutygodniowych rekonwalescencji. Innym sposobem jest przecięcie biustu i podłożenie pod niego silikonowych poduszek. Ostatnim krokiem są liftingi operacyjne. Naciętą skórę odrywa się od tkanek, naciąga, a jej nadmiar docina. Jak to napisała Naomi Wolf w Micie urody: „Gdybyśmy odkryli, że robią to więźniom, mielibyśmy do czynienia z oburzeniem międzynarodowej opinii publicznej, a [nasz kraj] zgłoszono by do Amnesty International w związku ze stosowaniem tortur najstraszliwszego rodzaju”128. Zakazaliśmy kopiowania psów, ale nadal uważamy, że kobiety, które poddają się torturom z zakresu medycyny estetycznej, są same sobie winne, że decydują się na operacje z egoistycznej próżności, gdy tymczasem jest to w pełni uzasadniona reakcja na fizyczną dyskryminację. Nadzwyczajne okrucieństwo, jakiemu kobiety poddają własne ciała, ma logiczne uzasadnienie w kulturze, w której żyją, jest konsekwencją sygnałów, które codziennie otrzymują. „Wejście w sferę publiczną oznacza dla kobiety konfrontację z koniecznością podporządkowania się inwazyjnej fizycznej analizie, której – z definicji – żadna z nas nie przejdzie pomyślnie”129. Mężczyźni dorastają i robią karierę otoczeni starszymi poprzednikami, mężczyznami z poprzednich pokoleń, którzy osiągnęli sukces. Współczesne kobiety nie mają takich autorytetów, a szklany sufit jest wzmacniany zarówno przez to, co widzą, jak i to, co słyszą. Kobieta, która odniosła sukces, zawsze ma młodą twarz, a przynajmniej dużo młodszą niż mogłaby na to wskazywać jej metryka. Jak twierdzi prezenterka Christine Craft, 97% prezenterów telewizyjnych po czterdziestce to mężczyźni, a pozostałe 3% to kobiety około czterdziestki, które nie wyglądają

Ó R C

psy.pl/kopiowanie-uszu-i-obcinanie-ogonow/ (dostęp: 9 lipca 2019). 128 N. Wolf, Mit urody, tłum. Monika Rogowska-Stangret, Czarna Owca, Warszawa 2014, s. 320. 129 Tamże, s. 341.

Z E

137


E Z C R Ó W

Ten podwójny standard wyglądu dla mężczyzn i kobiet przekazywano każdego poranka i każdego wieczoru wszystkim pracującym kobietom, które chciały być na bieżąco z wydarzeniami <<swojego>> świata. Ich ogląd rozwoju historycznego był ograniczony przez własne dylematy. Jeśli chcemy zorientować się, co się dzieje w świecie, zawsze przypomina się nam, że właśnie to dzieje się przy okazji131.

Doświadczonemu prezenterowi niemal zawsze towarzyszy znacznie młodsza prezenterka. Jego wiedza i autorytet są umacniane przez lata, jej twarz zaś można wymienić, gdy się zestarzeje. I oczywiście nie oznacza to, że mężczyźni starzeją się lepiej cieleśnie, co czasami pojawia się w obiegowych opiniach. „Starzeją się lepiej tylko w kategoriach społecznego statusu. Nasze oczy szkolone są, by postrzegać czas na twarzy kobiet jako skazę, na twarzy mężczyzn zaś jako oznakę charakteru”132. Ponadto kobiety, które pojawiają się w mediach i w reklamach, są ponadprzeciętnie piękne. Ich starannie przygotowane wizerunki pojawiają się w kontekstach, które utożsamiamy z udanym życiem, w towarzystwie luksusowych przedmiotów, harmonii, szczęścia, miłości. Jeśli widuje się takie połączenie wystarczająco często, poprzez proste warunkowanie zaczyna się wiązać jedno z drugim. Mainstreamowe media nie tylko łączą ideał kobiecego piękna z pieniędzmi, sukcesem, podziwem i miłością, ale także pokazują naruszenie tego ideału, idące w parze z negatywnymi wydarzeniami życiowymi czy wręcz ośmieszaniem133. Jeśli obrazy dookoła codziennie przekonują nas, że tylko te najpiękniejsze osiągną sukces i są warte miłości, to „praca nad własnym wizerunkiem” jest ich logiczną konsekwencją, zwłaszcza dla tych najbardziej ambitnych kobiet, które, gdy orientują się, że inni oceniają ich wygląd, to po prostu starają się dodać go do listy rzeczy, nad którymi muszą zapanować. Starają się „urasowić”, dostosować do czasem bardzo absurdalnych estetycznych wzorców i w nich zastygnąć. Magazyny podpowiadają: „Zawsze miej makijaż, nawet gdy tylko wyprowadzasz psa. Nigdy nie wiadomo, kogo spotkasz”. Jezus powiedział: „Czuwajcie więc, bo nie wiecie, 130 Ch. Craft, Too Old, Too Ugly and Not Deferential to Men (Za stara, za brzydka i bez szacunku dla mężczyzn), Nowy Jork 1988, cyt. za: N. Wolf, Mit…, s. 58. 131 N. Wolf, Mit…, s. 58. 132 Tamże, s. 129. 133 R. Engeln, Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety, tłum. M. Komorowska, Warszawa 2018, s. 187-188.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

T

na swój wiek130.

138


R E

Kolejnym elementem tresowania kobiecych ciał jest próba utrzymania ich w poczuciu głodu. „Utrzymywać się w stanie głodu w sytuacji dostępności jedzenia, co czynią kobiety Zachodu, to podporządkować się życiu nienaturalnemu do tego stopnia, że dotąd żaden inny gatunek na to nie wpadł. To dziwniejsze niż kanibalizm”137.

M

Idea głodzenia się przyjmuje różne formy, od tych najbardziej

E

B

kiedy pan domu przyjdzie: czy wieczorem, czy o północy, czy gdy kur zapieje, czy rankiem”134. I w ten sposób od kontroli wyglądu przechodzę do kontroli zachowania. Tresura psów to oddzielna gałąź biznesu, z rozbudowanymi teoriami, wieloletnimi praktykami i całym oprzyrządowaniem wspomagającym. Uczymy psy chodzić na smyczy, zakładamy im kolczatki, gdy nie stosują się ściśle do zaleceń. Każemy im chodzić równo przy nodze, trzymać odpowiednią postawę. Aby osiągnąć posłuszeństwo, stosujemy rozbudowany system nagród i kar. Nie inaczej dzieje się z ciałami dziewcząt. To, że ubieramy dziewczynki inaczej niż chłopców, wydaje się nam oczywiste. Czasem jednak wymagające większej uważności, mniej wygodne sukienki i spódniczki zamieniamy na spodnie i spodenki. I właśnie ta część garderoby została poddana eksperymentowi przez Nicole Villalpando, która przeanalizowała ubranka swojej córeczki i porównała je z ubraniami chłopców uszytymi dokładnie na ten sam wzrost. Okazało się, że szorty dla dziewczynki są o 65% krótsze niż dla chłopca. Krótsze są też jej rękawy (o 35%), a jej koszula jest aż o 37,5 cm węższa i 8% krótsza niż chłopięca. Ubranka dziewczynek są więc bardziej dopasowane, eksponujące sylwetkę i jednocześnie niepozwalające na taką swobodę, na jaką pozwalają większe ubrania135. Te dopasowane ciuszki formatują ciało bezwiednie od najmłodszych lat. Dziewczyny mają ubierać się, by pokazać sylwetkę, która powinna być szczupła. Chłopcy mają być aktywni i ma im być wygodnie. Jeśli na dziewczynce niezbyt dobrze leżą te mniejsze ubranka i potrzebuje większych rozmiarów, to przekaz jest oczywisty – coś jest z nią nie tak136.

O R N D O G S N O W E E O C J E / M O C J E T W Ó R C

134 N. Wolf, Mit…, s. 136. 135 N. Villalpando, Why do girls’ clothes seem smaller than boys’ clothes? Because they are, https:// www.statesman.com/news/20170530/why-do-girls-clothes-seem-smaller-than-boys-clothes-because-they-are (dostęp 28 grudnia 2018), „Choksi measured 10 brands of boys’ and girls’ clothes sizes 6 and 10. And that’s where she found that girls’ shirts were 1 to 3 inches skinnier than boys’ and 8 percent shorter in length with 35 percent shorter sleeves. The shorts were 65 percent shorter in the inseams. In fact, the girls’ size 10 shorts were still 4 to 6 inches shorter in the inseam than the size 6 boys’ shorts”. 136 K.D.M. Clover, 5 Unexpected Gender Differences in Children’s Clothing, Motherly, https://www. mother.ly/parenting/5-unexpected-gender-differences-in-childrens-clothing (dostęp: 28 grudnia 2018). 137 N. Wolf, Mit…, s. 25.

Z E

139


E

M

O

C

J

E

T

W

Ó

R

C

Z

E

Te wzorce nie byłyby możliwe, gdyby socjalizacji psów i dziewczynek nie łączyła jeszcze jedna, najważniejsza rzecz – miłość. Kochamy psy za to, że nas kochają miłością bezwzględną, która nie ocenia. Tego samego chcielibyśmy nauczyć dziewczynki, dlatego na ich ubrankach zamiast samochodów i samolotów pojawiają się motywy, które są związane z emocjami, uwrażliwiające je na potrzeby innych – jak np. serca czy napisy love. Dziewczynka nie uczy się pożądania kogoś innego, ale pożądania bycia pożądaną139. (…) od dzieciństwa podporządkowana jest płciowemu treningowi, w którym jej główne zadanie polega na troszczeniu się o innych oraz odpowiednią prezentację, nie zaś o własną dobrą psychiczną formę, siłę i sprawność, a co za tym idzie, także polityczną sprawczość. Dziewczynka nadal przysposabiana jest do roli oddanej matki lub przynajmniej opiekunki140. W tym miejscu chciałabym wspomnieć jedną ze swoich prac, w której wystąpiła inna suczka, i historię niemacierzyństwa mojej bohaterki. Przygotowując Łajkę141, myślałam o miłości i przywiązaniu. Wyobraziłam sobie suczkę, która była jednym z 10 psów złapanych na moskiewskich ulicach i przysposabianych do lotu. Myślałam o nadziei, jaką musiała mieć, gdy w końcu znalazła dom w sowieckich laboratoriach kosmicznych, o tym, że poczuła się pewnie, może nawet poczuła się kochana. Ale wracając do tej historii dziś, zwróciłam uwagę na to, że jej największymi „rywalkami” były również suczki – Muszka, której ostatecznie przypadła rola psa technicznego, oraz Albina, która była ponoć lepszą kandydatką do lotu, ale 138 Tamże, s. 250. 139 Tamże, s. 200. 140 E. Majewska, Tramwaj zwany uznaniem, Warszawa 2017, s. 155. 141 A. Zbylut, Łajka, obiekt, technika mieszana (masa papierowa, sierść, materiał), animacja DVD, 2011.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

drastycznych – chorób o bardzo wysokiej śmiertelności, jak bulimia i anoreksja, po codzienne odmawianie sobie posiłków lub poczucie winy, gdy ulegamy łaknieniu. Głodzenie podkopuje feminizm, co bowiem dzieje się z ciałami kobiet, dzieje się także z ich umysłami. Jeśli kobiece ciała są i zawsze były niewłaściwe, gdy tymczasem męskie były dobre, to kobiety nie mają racji, racja jest po stronie mężczyzn. Feminizm uczy nas, byśmy przyznały sobie większą wartość, głód tymczasem pokazuje nam, jak wymazać poczucie własnej wartości. Doprowadzenie kobiety do tego, by powiedziała: „nienawidzę swoich grubych ud” jest sposobem na to, by zaczęła ona nienawidzić kobiecości. Im bardziej niezależne finansowo jesteśmy, im większą mamy kontrolę nad tym, co się dzieje, im mamy wyższe wykształcenie i więcej seksualnej autonomii, tym bardziej ubogo, głupio, bezradnie i seksualnie niepewnie mamy się czuć we własnych ciałach138.

140


R E B O R N D O G S N O W E E M O C J E / E M O C J

była lubiana przez personel, mogła się poszczycić osiągnięciami (odbyła dwa wcześniejsze loty eksperymentalne), poza tym urodziła miot szczeniąt i naukowcy nie chcieli jej od nich oddzielać 142. Tak czy inaczej, trzy najlepiej znoszące trudne warunki psy to suczki. Moja instalacja składa się z hiperrealistycznej rzeźby, która jest powtórzeniem jednego z bardziej popularnych ujęć Łajki i animacji nocnego nieba, na którym co chwilę spadają gwiazdy. Spadające gwiazdy były obietnicą spełniających się życzeń, które w tym wypadku miały być po prostu efektem ciężkiej kilkuletniej pracy. Instalacja powstała w momencie osobistego przesilenia, refleksji dotyczącej funkcjonowania kobiet na rynku zawodowym. Zaczęłam zdawać sobie sprawę z tego, że nie jestem w stanie uczciwie konkurować albo raczej, że pomimo pozorów nie jestem w stanie konkurować, bo decyzje zapadają ponad moją głową. Zaczęłam dostrzegać mechanizm, o którym pisze też Ewa Majewska: „Młode dziewczęta osłabiono z dwóch stron: zostały wychowane, by rywalizować ze sobą niczym mężczyźni w sztywnych instytucjach opartych na męskim modelu, zachowując jednak w najdrobniejszych szczegółach nienaganną kobiecość”143. Jednak na pewnym etapie kariery to, co kobiece, jest traktowane gorzej. Procent kobiet na kierowniczych stanowiskach maleje proporcjonalnie do prestiżu tych stanowisk, co popularnie nazywamy „szklanym sufitem” lub „lepką podłogą”. Kobiety są również gorzej opłacane, co z kolei eufemistycznie nazywamy „luką płacową”144. Problem ten jest analizowany w wielu badaniach na całym świecie, ale tylko w niewielu miejscach są podejmowane kroki, które realnie mogłyby te nierówności skorygować. Według danych Eurostatu (2014) w Polsce kobiety zarabiają średnio od 7% do 18,5% mniej niż mężczyźni (co oznacza o ok. 700 zł niższe średnie wynagrodzenie), podczas gdy średnia unijna to 16,7%. A im wyższe stanowisko, tym bardziej zwiększają się różnice w wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn. Na stanowiskach managerskich różnica ta wynosi w Polsce 27,7%, tj. o 4,3% więcej od średniej unijnej. Nad tymi zestawieniami przechodzimy do porządku dziennego, co jest tym bardziej niebezpieczne, że: „w świecie zachodnim, po ponad dwustu latach aktywności sufrażystek, terrorystek, feministek i akademiczek, zainstalowaniu oraz studiów nad tożsamością płciową i seksualną na uniwersytetach oraz prawnym zrównaniu kobiet i mężczyzn może się wydawać, że problem nierówności płci został rozwiązany145. A tymczasem wciąż: „wszelka umowa społeczna zostaje

E T W Ó R C

142 C. Burgess, Ch. Dubbs, Animals in space: from research rockets to the space shuttle, http://epizodsspace.airbase.ru/bibl/inostr-yazyki/Burgess_Animals_in_Space.pdf (dostęp: 9 lipca 2019). 143 N. Wolf, Mit…, s. 265. 144 Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej, Aplikacja do mierzenia nierówności płacowych, https://www.gov.pl/web/rodzina/aplikacja-do-mierzenia-nierownosci-placowych (dostęp: 9 lipca 2019). 145 E.Majewska, Prekariat i dziewczyna, https://www.researchgate.net/publication/294137728_Prekariat_i_dziewczyna_Fetyszyzm_towarowy_i_emancypacja_dzis (dostęp: 9 lipca 2019).

Z E

141


T

W

Ó

R

C

Z

E

Na koniec przywołam znów Donnę Haravay i tym razem jej Manifest Cyborgów. Utopia cyberfeminizmu zakładała połączenie kobiet i maszyn i ich wspólną emancypację. Utopia ta dzisiaj materializuje się w połączeniu kobiet (i nie tylko) w internecie. Nazwany „czwartą falą” współczesny feminizm w dużej mierze opiera się na usieciowieniu poprzez media społecznościowe. Kobiety wymieniają wiedzę i doświadczenia, wspierają i emancypują się wzajemnie, budują wspólnoty. Internet pozwala na przeprowadzenie takich akcji jak #metoo147, One Billion Rising148 czy przynajmniej kilkanaście innych, które odbyły się w Polsce w latach 2016-2018 ze strajkiem kobiet na czele149. Feministyczne idee rozlewają się, obejmując swoim zasięgiem nie tylko kobiety, ale również inne „gatunki stowarzyszone”, empatycznie łącząc się z osobami nieheteronormatywnymi, osobami z niepełnosprawnościami czy szeroko rozumianą ochroną środowiska, ochroną zwierząt czy propagowaniem weganizmu.

146 E. Majewska, Tramwaj zwany…, s. 103. 147 „The Me Too movement (or #MeToo movement), with many local and international alternative names, is a movement against sexual harassment and sexual assault. #MeToo spread virally in October 2017 as a hashtag on social media in an attempt to demonstrate the widespread prevalence of sexual assault and harassment, especially in the workplace”, https://en.wikipedia.org/wiki/ Me_Too_movement (dostęp: 14 listopada 2018.). 148 „One Billion Rising is a global movement, founded by Eve Ensler, to end rape and sexual violence against women. It was started in 2012 as part of the V-Day movement. The <<billion>> refers to the UN statistic that one in three women will be raped or beaten in her lifetime,or about one billion. The campaign expands each year”, https://en.wikipedia.org/wiki/One_Billion_Rising (dostęp: 14 listopada 2018). 149 „Czarny Poniedziałek” – akcja zorganizowana 3 października 2016 roku jako sprzeciw wobec zaostrzenia przepisów aborcyjnych. Pomysł na „Czarny Poniedziałek” zrodził się w internecie. Był reakcją na obywatelski projekt ustawy przygotowany przez stowarzyszenie Stop Aborcji. Zapisano w nim bezwarunkowy zakaz aborcji, a także kary dla kobiet, które się jej poddadzą. Protest został zorganizowany gdy Sejm skierował go do dalszych prac w komisjach sejmowych, a jednocześnie odrzucił inny obywatelski projekt liberalizujący przepisy aborcyjne. Spis wydarzeń, marszów i manifestacji organizowanych w ramach „Czarnego Poniedziałku” dostępny był na stronie facebookowej Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Wyrazem poparcia dla strajku był również czarny strój, który był obecny nie tylko na marszu, ale i w miejscach pracy oraz na zdjęciach zawieszanych w mediach społecznościowych (głównie na Facebooku).

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

N

O

W

E

E

M

O

C

J

E

/

E

M

O

C

J

E

zawarta w oparciu o kulturowe wykluczenie kobiet, wykorzystywanie ich pracy reprodukcyjnej i afektywnej oraz systemowe wzmacnianie nierówności płci. (…) Rewolucyjne ruchy społeczne, które obaliły rządy monarchii absolutnej, zachowały w nienaruszonym stanie patriarchalne przywileje władzy mężczyzn nad kobietami146. Z jednej strony mamy więc dane, które stoją w sprzeczności z zagwarantowaną konstytucyjnie równością społeczną, z drugiej zaś codzienną, wszechobecną i zupełnie przez to niezauważalną dyskryminację.

142


R E B

CZĘŚĆ IV. The Emotion is the Message

O R N

dra katarzyna lewandowska / historyczka sztuki, feministka, Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku /

D O

Anarchopornoopór

G S

Patriarchat jest złem. Patriarchat zawłaszcza, kolonizuje, wykorzystuje, gwałci i morduje. Zbudowany został na głupocie, która jest powodem najgorszych cech przypisywanych gatunkowi ludzkiemu. Władza pełna pychy, hipokryzji, kłamstwa i nienawiści stanowi o chaosie tego świata. Należy ją zniszczyć TERAZ dla INNEGO – wykluczonego ludzkiego i nie-ludzkiego.

Mantra nie-ludzko ludzka / wszystkim czującym istotom T H E E M O T I O N I S T H E M E

zapłodnienie / gwałt, zagnieżdżenie / ciąża, stado / stado, nie-ludzkie / ludzkie, miłość / nienawiść, bezgłos / wrzask, skóra / skóra, osoba / przedmiot, życie / eksperyment, dom / farma, dom / rzeźnia, dom / laboratorium, dom / obóz koncentracyjny, podróż / transport, ciało / mięso, matka / rozród, jałówka / cielęcina, One / przemysł mięsny, One / gospodarstwa przemysłowe, One / eksploatacja, One / morderstwo, One / maltretowanie, Zwierzę nie-ludzkie / oddech, Zwierzę nie-ludzkie / rzężenie, krew / czarnina, One / szkodniki, One / trofea, One / zjadanie zwierząt, twarz / ryj, twarz / pysk, Świnia / świnia!, Kwoka / kwoka!, Suka / suka!, czuwanie / czuwanie / czuwanie, Jej mleko / mój twarożek, Ich mleko / twoje lody, One / gondola, One / gazowanie, świńskie oczy / patrzą przez owalne otwory, Ich śmierć / mord rytualny, dlaczego? / do dołu głową z poderżniętym gardłem, krew / brudna podłoga, krew / zapach śmierci, nie-ludzki / ludzki, etyczny imbecyl, nie-ludzki / ludzki permanentny niedorozwój moralny, czystość / ruja i megalomania, świnie / Kutno, niewinny / winny!, Zwierzę nie-ludzkie / hodowla, Zwierzę nie-ludzkie / nauka, Zwierzę nie-ludzkie / laboratorium, Zwierzę nie-ludzkie / cyrk, Zwierzę nie-ludzkie / miejsce kaźni i tortur, Inny / wykluczony, Inny / parzenie, Inny / wędzenie, Inny / patroszenie, Inny / rażenie prądem przykładanym do nosa i odbytu, Inny / ogłuszanie, Inny / unieruchamianie, Inny / usuwania skóry, Inny / gilotynowanie, Bambi / strzał w głowę, Ferdynand / smarowanie oczu wazeliną, Ferdynand / wbicie włóczni w garb, Ferdynand / śmiertelny cios w rdzeń kręgowy, śmierć / podniecenie, śmierć / zbrukanie, umieranie / zdychanie, człowiek / zło

S S A

wyzwolenie zwierząt, wyzwolenie zwierząt, wyzwolenie zwierząt

G E

143


Agata Zbylut - Łajka i Misia

Łajka, obiekt technika mieszana, (masa papierowa, sierść, materiał), animacja DVD, 2011 r., kolekcja Muzeum Narodowego w Szczecinie


Królowa życia - część projektu, sesja z rzeźbą psa Misi wykonaną w 2010 roku, (sierść, masa papierowa, drut), fot. Agata Zbylut


Weronika Teplicka - Rea


kadry z wideo, 2019


Raja prace orangutanicy Rai zrealizowane w GdaĹ&#x201E;skim Ogrodzie Zoologicznym


Izabela Chamczyk - Magia

Kadr z video z cyklu PSYCHOANIMALIA pt. Goryle, żółwie. Dzikia furia


kadry z filmu Dygresyjna tożsamość, 2016 r., kamera: Andrzej Wojciechowski


Katarzyna Swinarska - Nuka Czarna sukienka, 2018 r., fot. Alina Ĺťemojdzin


Natalia BaĹźowska i Lary


Bibliografia Andrzej Borman Krywko J., Indie uznały delfiny za „osoby niebędące ludźmi”. http://wyborcza.pl/; dostęp: 18.07.2019. Przybysz P., Markiewicz P., Neuroestetyka. Przegląd zagadnień i kierunków badań, [w:] Na ścieżkach neuronauki, red. P. Francuz, Lublin 2010, s. 108-133. http://www.neurohistoriasztuki.umk.pl/wpcontent/uploads/2016/01/4NeuroestAspekKomWizual.pdf; dostęp: 18.07.2019. Morris D., Zwierzę zwane człowiekiem, tłum. Z. Uhrynowska-Hanasz, Świat Książki, Warszawa 1997. Markiewicz P., Przybysz P., Dzieło sztuki jako bodziec percepcyjny i emocjonalny. Analiza neuroestetyczna, [w:] Współczesna neuroestetyka, red. P. Baranowski, Poli-Graf-Jak, Poznań 2007, s. 24-30. P. Markiewicz P., Przybysz P., Neuroestetyczne aspekty komunikacji wizualnej i wyobraźni, [w:] Obrazy w umyśle. Studia nad percepcją i wyobraźnią, red. P. Francuz, Scholar, Warszawa 2007, s. 111-148. Mona Rena Górska Arendt H., Kondycja ludzka, tłum. A. Łagodzka, Aletheia, Warszawa 2000. Arendt H., Wola, tłum. R. Piłat, Czytelnik, Warszawa 1996. Asor Rosa A., Historie zwierząt i innych istot żywych, tłum. A. Kreisberg, Collegium Columbinum, Kraków 2006. Bradshaw J., Zrozumieć psa. Jak być jego lepszym przyjacielem, tłum. E. Abłamowicz, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2018. Dembowsk J., Psychologia zwierząt, Czytelnik, Warszawa 1950. de Waal F., Bystre zwierzę. Czy jesteśmy dość mądrzy, aby zrozumieć mądrość zwierząt?, tłum. Ł. Lamża, Copernicus Center Press, Kraków 2017. Fisher J., Okiem psa, Powszechne Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 2019. Gombrowicz W., Dziennik 1953-1956, Krąg, Warszawa 1984. Iwaszkiewicz K., Pokątnik złowieszczek: koniec, „Dwutygodnik” 2019, nr 8. https://www.dwutygodnik.com/artykul/8380-pokatnik-zlowieszczek-koniec.html; dostęp: 05.12.2019. Kossak S., Serce i pazur. Opowieści o uczuciach zwierząt, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa 2019. Lorenz K., I tak człowiek trafił na psa, tłum. A.M. Linke, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1976. Lorenz K., Odwrotna strona zwierciadła. Próba historii naturalnej ludzkiego poznania, tłum. K. Walicki, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1977. Lorenz K., Regres Człowieczeństwa, tłum. A.D. Tauszyńska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1986. Lorenz K., Tak zwane zło, tłum. A.D. Tauszyńska, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1996. Safina C., Poza słowami. Co myślą i czują zwierzęta, tłum. D. Dymińska, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2018. Scheler M., Istota i formy sympatii, tłum. A. Węgrzecki, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa 1980. Schopenhauer A., O wolności ludzkiej woli, tłum. A. Stögbauer, Zielona Sowa, Kraków 2004. Schopenhauer A., Świat jako wola i przedstawienie, t. 1 i 2, tłum. J. Garewicz, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1995. Sendyka R., Od kultury ja do kultury siebie. O zwrotnych formach w projektach tożsamościowych, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2015. Stróżewski W., Ontologia, Wydawnictwo Aureus-Znak, Kraków 2006. The Cambridge Declaration on Consciousness, 2012. http://fcmconference.org/img/CambridgeDeclarationOnConsciousness.pdf; dostęp:01.06.2019. Dorota Łagodzka

S

Aiken N.E., The Biological Origins of Art, Praeger, Westport 1998. Alexander H., Houston Zoo finds out orangutan is obsessed with painting, puts him to work. chron.com; dostęp: 24.02.2020. Gorilla Art, The Gorilla Foundation. https://www.koko.org/; dostęp: 24 lutego 2020. Lenain T., Monkey Painting, Reaktion Books, Londyn 1997. Łagodzka D., Czy zwierzę może być artystą? Zwierzęta pozaludzkie jako podmioty twórcze, [w:] Natura w sztuce (katalog wystawy), red. D. Jałowik, M.A. Potocka, MOCAK, Kraków 2019, s. 50-51. Morris D., The Artistic Ape, Red Lemon Press, Londyn 2013.

Bakke M. Między nami zwierzętami. O emocjonalnych związkach między ludźmi i innymi zwierzętami, „Teksty Drugie” 2007, nr 1/2, s. 222-234. Bazin A., Death Every Afternoon, tłum. M.A. Cohen, [w:] Rites of Realism: Essays on Corporeal Cinema, red. I. Margulies, Duke University Press, Durham/London, 2003, s. 27-31. Butler J., Ramy wojny. Kiedy życie godne jest opłakiwania?, tłum. A. Czarnacka, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2011. DeMello M., Mourning Animals: Rituals and Practices Surrounding Animal Death, Michigan State University Press, East Lansing 2016. Desmond J. C., Displaying Death and Animating Life: Human-Animal Relations in Art, University of Chicago Press, Chicago/Londyn 2016. Haraway D., Manifest gatunków stowarzyszonych, tłum. J. Bednarek, [w:] Teorie wywrotowe, red. A. Gajewska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012, s. 241-260. Johnston J., Probyn-Rapsey F., Animal Death, Sydney University Press, Sydney 2013.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

Michał Matuszewski

166


R E

Karolina Pikosz

O

D G S

167

N

Bakke M., Bio-transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2010. Bakke M., Między nami zwierzętami, „Teksty Drugie” 2007, nr 1/2, s. 222-234. Barcz A., Wprowadzenie do zookrytyki (teorii zwierzęcych narracji), „Białostockie Studia Literaturoznawcze” 2015, nr 6, s. 143-159. J. Berger J., O patrzeniu, tłum. S.Sikora, Fundacja Aletheia, Warszawa 2005. Berleant A., Prze-myśleć estetykę. Niepokorne eseje o estetyce i sztuce, tłum. M. Korusiewicz, T. Markiewka, Towarzystwo Autorów i Wydawców Prac Naukowych Universitas, Kraków 2007. Bauman Z., Ponowoczesność jako źródło cierpień, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2000. Bauman Z., Kubicki R., Zeidler-Janiszewska A., Humanista w ponowoczesnym świecie – rozmowy o sztuce życia, nauce, życiu sztuki i innych sprawach, Zysk i S-ka, Warszawa 1997. Bekoff M., Pierce J., Dzika sprawiedliwość. Moralne życie zwierząt, tłum. S. Szymański, Copernicus Centre Press, Kraków 2018. Bidzan L., Dutczak B., Grabowski J., Neurobiologiczne podłoże związków między emocjami a funkcjami poznawczymi, „Psychoterapia” 2012, nr 3 (162), s. 5-15. Buss D., Psychologia ewolucyjna, tłum. M. Orski, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2001. Chrobak K., Ile Sztuka Mówi o Człowieku? Helmutha Plessnera antropologiczno-społeczne analizy twórczości artystycznej oraz jej recepcji, „Estetyka i Krytyka” 2015, nr 1 (36), s. 23-37. Darwin K., O pochodzeniu człowieka, tłum. S. Panek, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1959. Darwin K., O powstawaniu gatunków, tłum. S. Dickstein, J. Nusbaum, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1955. Darwin K., O wyrazie uczuć u człowieka i zwierząt, tłum. Z. Majlert i K. Zaćwilichowska, Państwowe Wydawnictwo Rolnicze i Leśne, Warszawa 1959. Dewey J., Sztuka jako doświadczenie, tłum. A. Potocki, Wydawnictwo Ossolineum, Wrocław 1975. Dutton D., Znaturalizujmy estetykę, tłum. J. Luty. http://www.racjonalista.pl/kk.php?s=6870&PHPSESSID=d5p8gki0g3ot27nqorl60s9bo2; dostęp: 08.04.2012. Donaldson S., Kymlicka W., Zoopolis. Teoria polityczna praw zwierząt, tłum. M. Wańkowicz, M. Stefański, Oficyna 21, Warszawa 2018. Fischer-Lichte E., Estetyka performatywności, Księgarnia Akademicka, Kraków 2008. Filozofia wobec świata zwierząt, red. W. Baluch, M. Borowski, M. Sugiera, J. Zając, Wydawnictwo Uniwersytetu Kardynała Wyszyńskiego, Warszawa 2015. Frydryczak B., O spotkaniu i rozstaniu G. Böhmego z estetyką przyrody T. W. Adorna, „Sztuka i Filozofia” 2004, nr 24. Główne problemy filozofii biologii, red. K. Chodasewicz, A. Grabizna, A. Proszewska, A. Stencel, A. Ziemny, IFiS PAN, Warszawa 2017. Hołownia Sz., Boskie zwierzęta, Wydawnictwo Znak, Kraków 2018. Horoszewicz E., Kalinowska M., Niedziółka R., Rozwój psychofizyczny psów oraz charakterystyka wybranych zaburzeń behawioralnych, „Wiadomości Zootechniczne” 2017, nr 4, s. 148-153. Horowitz A., Oczami psa. Co psy wiedzą, myślą, czują, tłum. M. Bugajska, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2011. Haraway D., Manifest gatunków stowarzyszonych, tłum. J. Bednarek, [w]: Teorie wywrotowe. Antologia przekładów, red. A. Gajewska, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2012, s. 241-260. Kaleta T., Osobowość zwierząt: krótki przegląd współczesnych badań, „Życie Weterynaryjne” 2014, t. 89, nr 9, s. 736­-742. Krytyka sztuki – filozofia, praktyka, dydaktyka, red. Ł. Guzek, ASP w Gdańsku, Gdańsk 2013. Książka o prawach zwierząt, red. J. Wydrych, Fundacja Czarna Owca Pana Kota, Kraków 2014. Luty J., Estetyka ewolucyjna: Sztuka jako adaptacja w ujęciu międzykulturowym, „Estetyka i Krytyka” 2011, nr 21 (2), 101-114. LeDoux J., Mózg emocjonalny. Tajemnicze podstawy życia emocjonalnego, Media Rodzina, Poznań 2000.

R

Magdalena Swacha

O

Bakke, M., Bio – transfiguracje. Sztuka i estetyka posthumanizmu, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2012. Jeśman, J., Żywa sztuka, Wydawnictwo Akademickie SEDNO, Warszawa 2015. Berger, J., O patrzeniu, tłum. S. Sikora, Fundacja Aletheia, Warszawa 1999 Guzek, Ł., Rekonstrukcja sztuki akcji w Polsce, Wydawnictwo Tako, Warszawa/Toruń 2017. Deleuze, G., Negocjacje 1972-1990, tłum. M. Herer, Wydawnictwo DSW, Wrocław 2007. Klata, J., My jesteśmy zmianą, DOBRĄ ZMIANĄ, „Wysokie obcasy” 14.12.2019, nr 50, s. 10-14. Deleuze, G., Guattari, F., Tysiąc Plateau, tłum. zbiorowy, Fundacja Bęc Zmiana, Warszawa 2016. Buchanan, B., Onto-Ethologies: The Animal Environments of Uexküll, Heidegger, Merleau-Ponty, and Deleuze, State University of New York Press, Nowy Jork 2008. Gzyra D., Holocaust na twoim talerzu. https://www.academia.edu/34415131/Holokaust_na_twoim_talerzu; dostęp: 9.12. 2019.

B

King B.J., How Animals Grieve, The University of Chicago Press, Chicago/Londyn 2013. Łagodzka D., Zwierzę jako uczestnik i materiał sztuki. Relacje między artystami a zwierzętami od połowy XX wieku do dziś, rozprawa doktorska przygotowana pod kierunkiem prof. dr hab. Marii Poprzęckiej, Warszawa 2019. Matuszewski M., Kino (dla) zwierząt, „Ekrany”, 2017, nr 6 (40), 2017, s. 12-17. McMahon L., Lawrence M., Animal Life and the Moving Image, Palgrave, Londyn 2015. Nessel S., The Media Animal: On the Mise-en-scène of Animals in the Zoo and Cinema, [w:] Animals and the Cinema: Classifications, Cinephilias, Philosophies, red. S. Nessel, Bertz + Fischer, Berlin 2012, s. 33-48. Pick A., Creaturely Poetics. Animality and vulnerability in literature and film, Columbia University Press, Nowy Jork 2011. Stańczyk M., Bestiariusz. Historie przemocy, [w:] „Ekrany” 2019, nr 2, s. 18-23. Śmierć zwierzęcia. Współczesne zootanatologie, red. M. Kotyczka, Wydawnictwo Uniwersytetu Śląskiego, Katowice 2014. Ullrich J., A Dog’s Death: Art as a Work of Mourning, [w:] Beyond the Human-Animal Divide. Creaturely Lives in Literature and Culture, red. D. Ohrem, R. Bartosch, Palgrave Macmillan, Nowy Jork 2017, s. 113-139.


LeDoux, J., Phelps, E.A., Sieci emocjonalne w mózgu, [w:] Psychologia emocji, red. M. Lewis, J. M. Haviland-Jones, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005, s. 210-225. Margulis L., Symbiotyczna planeta, tłum. M. Raszkiewicz, Wydawnictwo CiS, Warszawa 2000. Markiewicz P., Przybysz P., Neuroestetyczne aspekty komunikacji wizualnej i wyobraźni, [w:] Obrazy w umyśle. Studia nad percepcją i wyobraźnią, red. P. Francuz, Wydawnictwo Naukowe Scholar, Warszawa 2007, s. 111-148. Morris D., Zwierzę zwane człowiekiem, tłum. Z. Uhrynowska-Hanasz, Świat Książki, Warszawa 1997. Morris D., Ludzkie zoo, tłum. P. Pretkiel, Prima, Warszawa 1997. Nowakowski P., Emocjonalne podłoże wypowiedzi językowych. Zarys problematyki z perspektywy biolingwistyki, „Język, Komunikacja, Informacja” 2006, nr 1, s. 143-156. Ohme R.K., Augustynowicz M., Kukliński K., Przedświadome rozróżnianie ekspresji mimicznej, „Studia Psychologiczne”, 2001, nr 39, s. 29-40. Percepcja kultury – kultura percepcji, red. J. Barska, E. Twardoch, Publikacja dofinansowana przez Dziekan Wydziału Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków/Warszawa 2013. Pisula W., Psychologia zachowań eksploracyjnych zwierząt, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2003. Plessner H., Anthropologie der Sinne, Suhrkamp, Frankfurt nad Menem 1980. Plessner H., Pytanie o conditio humana, tłum. M. Łukasiewicz, A. Załuska., Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa 1988. Przybysz P., Markiewicz P., Neuroestetyka. Przegląd zagadnień i kierunków badań, [w:] Na ścieżkach neuronauki, red. P. Francuz, Wydawnictwo KUL, Lublin 2010, s. 107-149. Psychologia. Podręcznik akademicki, Jednostka w społeczeństwie i elementy psychologii stosowanej, cz. 3, red. J. Strelau, cz. 3, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 2005. Ramachandran V.S., Hirstein W., Nauka wobec zagadnienia sztuki. Neurologiczna teoria doświadczenia estetycznego, [w:] Mózg i jego umysły, red. W. Dziarnowska, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2007, s. 249-252. Rembowski J., Zarys historii badań nad empatią, „Zeszyty Naukowe Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Bydgoszczy”, 1993 z. 9, s. 17-29. Sienkiewicz-Jarosz H., Zmysł węchu – fizjologia i patologia, „Neurologia po dyplomie” 2012, nr 7 (4), s. 6-10. Singer P., Etyka praktyczna, tłum. A. Sagan, Książka i Wiedza, Warszawa 2003. Szczygieł M., Cipora K., Fałszywe przekonania na temat działania mózgu i zjawisk psychicznych, czyli neuromity i psychomity w edukacji, „Edukacja”, 2014, nr 2 (127), s. 53-66. Welsch W., Estetyka zwierząt, tłum. K. Wilkoszewska, [w:] Estetyka poza estetyką, red. K. Wilkoszewska, W. Welsch, Universitas, Kraków 2005, s. 176-177. Welsch W., Sztuka wykraczająca poza granice ludzkie, tłum. K. Guczalska, [w:] Estetyka poza estetyką, red. K. Wilkoszewska, W. Welsch, Universitas, Kraków 2005, s. 150-154. Świadomość środowiska, red. W. Galewicz, Universitas, Kraków 2006. Wilson E.O., Socjobiologia, tłum. M. Siemiński, Zysk i S-ka, Poznań 2000. Wohlleben P., Nieznane więzi natury, tłum. E. Kochanowska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017. Wohlleben P., Duchowe życie zwierząt, tłum. E. Kochanowska, Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017. Wronka E., Mózgowe podłoże rozpoznawania ekspresji emocjonalnej, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2012. Natura emocji. Podstawowe zagadnienia, red. P. Ekman, R. Davidson, Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne, Gdańsk 1999. Zeidler-Janiszewska A., Między melancholią a żałobą, Instytut Kultury, Warszawa 1996. Zwierzęta, gender i kultura. Perspektywa ekologiczna, etyczna i krytyczna, red. A. Barcz, M. Dąbrowska, E-naukowiec, Lublin 2014. Zwierzęta i ich ludzie. Zmierzch antropocentrycznego paradygmatu, red. A. Barcz, D. Łagodzka, Instytut Badań Literackich PAN, Warszawa 2015.

Burgess C.,Dubbs Ch., Animals in space: from research rockets to the space shuttle. http://epizodsspace.airbase.ru/bibl/inostr-yazyki/Burgess_Animals_in_Space.pdf; dostęp: 09.07.2019. Clover K., 5 Unexpected Gender Differences in Children’s Clothing, Motherly. https://www.mother.ly/parenting/5-unexpected-gender-differences-in-childrens-clothing; dostęp: 28.12.2018. Chmielarz A., Kopiowanie uszu i ogonów. Dlaczego lepiej, gdy doberman merda?. https://www.psy.pl/kopiowanie-uszu-i-obcinanie-ogonow/; dostęp: 09.07.2019. Engeln R., Obsesja piękna. Jak kultura popularna krzywdzi dziewczynki i kobiety, tłum. M. Komorowska, Buchmann, Warszawa 2018. Stopa bezrobocia rejestrowanego w latach 1990-2019, GUS. https://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/rynek-pracy/bezrobocie-rejestrowane/stopa-bezrobocia-rejestrowanegow-latach-1990-2019,4,1.html; dostęp: 10.07.2019. Haraway D., Manifest gatunków stowarzyszonych, tłum. J. Bednarek. http://ewa.home.amu.edu.pl/Haraway,%20Manifest%20gatunkow%20stowarzyszonych.pdf; dostęp: 10.07.2019. Majewska E., Tramwaj zwany uznaniem, Instytut Wydawniczy Książka i Prasa, Warszawa 2017. Majewska E., Prekariat i dziewczyna. https://www.researchgate.net/publication/294137728_Prekariat_i_dziewczyna_Fetyszyzm_towarowy_i_emancypacja_dzis; dostęp: 09.07.2019. Aplikacja do mierzenia nierówności płacowych, Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej. https://www.gov.pl/web/rodzina/aplikacja-do-mierzenia-nierownosci-placowych; dostęp: 09.07.2019. Stanisławski P., Jak 100 lat hodowli zniekształciło rasy psów. https://www.crazynauka.pl/jak-100-lat-hodowli-znieksztalcilo-rasy-psow/; dostęp: 09.07.2019. Wolf N., Mit urody, tłum. M. Rogowska-Stangret, Czarna Owca, Warszawa 2014. www.wikipedia.org. Villalpando N., Why do girls’ clothes seem smaller than boys’ clothes? Because they are. https://www.statesman.com/ news/20170530/why-do-girls-clothes-seem-smaller-than-boys-clothes-because-they-are; dostęp: 28.12.2018.

R

E

B

O

R

N

D

O

G

S

Agata Zbylut

168


R E B

dr Natalia Bażowska

N

pt. Ocena emocji wywołanych przekazem wizualnym u osób cierpiących na depresję, opierając się na obu

D

ww. dziedzinach nauki. W 2012 roku ukończyła z wyróżnieniem Katowicką ASP, a od 2011 zajmuje się

O

wyłącznie sztuką, korzystając w pełni z wiedzy medycznej oraz silnego związku z naturą. Stypendystka

G

Ministra Kultury i Marszałka Województwa Śląskiego. Wystawiała prace na wielu wystawach indywidual-

S

w Katedrze i Wydziale Psychiatrii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W 2010 roku obroniła doktorat

R

w górach, co wpłynęło na jej silną więź z naturą. W latach 1999-2005 studiowała medycynę, w 2007 rozpoczęła jednocześnie studia w Akademii Sztuk Pięknych w Katowicach oraz studia doktoranckie

O

Artystka multidyscyplinarna fascynująca się naturą oraz psychiką człowieka i zwierząt. Dorastała

nych i zbiorowych w Polsce i za granicą.

dr hab. Andrzej Borman prof. em. UG Fizjolog, neurobiolog, wieloletni pracownik naukowo-dydaktyczny Katedry Fizjologii Zwierząt i Człowieka Wydziału Biologii Uniwersytetu Gdańskiego, były kierownik Pracowni Zwierząt Doświadczalnych. W latach 1996-1999 oraz 1999-2002 Prodziekan Wydziału Biologii, Geografii i Oceanologii, w latach 2008-2010 Prodziekan Wydziału Biologii, a w latach 2002-2005 oraz 2005-2008 członek z wyboru Senatu UG. Ponadto m.in. były wieloletni wiceprzewodniczący Oddziału Gdańskiego Polskiego Towarzystwa Fizjologicznego oraz członek Lokalnej Komisji Etycznej ds. Doświadczeń na Zwierzętach w Gdańsku, a ostatnio (2015-2019) Komisji Krajowej przy Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego.

Izabela Chamczyk W 2009 roku ukończyła z wyróżnieniem malarstwo na Akademii Sztuki Pięknych we Wrocławiu w pracowni Pawła Jarodzkiego, studiowała również na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu w pracowni Dominika Lejmana. Malarka, performerka, artystka wizualna. Stworzyła sformowane malarstwo performatywne, łączące w sobie obraz z dziejącym się równolegle w czasie performancem. Jest dwukrotną stypendystką Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, finalistką prestiżowych konkursów, takich jak: konkurs Fundacji Vordemberge-Gildewart w MOCAK-u, Artystyczna Podróż Hestii, Biennale Malarstwa Bielska Jesień, konkurs im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu, Triennale Młodych w Orońsku. Brała udział w wielu wystawach indywidualnych oraz zbiorowych, festiwalach polskich i międzynarodowych. Jej prace znajdują się w wielu kolekcjach: Andel’s Hotel, Ergo Hestia, CSW Toruń, Dolnośląska Zachęta Wrocław, Archiwum Performensu Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz w wielu kolekcjach prywatnych w kraju i za granicą.

169


Mona Rena Górska Zafascynowana myślącą łapą, płetwą, macką, dłonią będącymi w ciągłym ruchu, trwaniu, świadomym byciu. Jednym z jej marzeń jest zorganizowanie ogólnodostępnej opieki społecznej dla zwierząt, działającej w sposób pozainstytucjonalny. Pisze, tańczy. Projektując ubiory, stara się odziać ruch, rytuały budujące liturgię codzienności. W sztuce zwykła szukać aletheia, nagości, pozaświatowej, biernej kontemplacji sensu. Ukończyła Uniwersytet Gdański (filozofia, kulturoznawstwo) oraz Zespół Szkół Usługowych w Gdyni (technologia odzieży). Działa w niezależnych projektach w kulturze i branży kreatywnej, pracuje w Centrum Sztuki Współczesnej Łaźnia.

dra katarzyna lewandowska Historyczka sztuki, feministka, kuratorka, aktywistka, anarchistka, działaczka na rzecz praw istot nie-ludzkich i wykluczonych. W badaniach skupia się na poszukiwaniu cielesności w sztuce współczesnej, wykorzystując dyskurs filozofii feministycznej. Zainteresowana sztuką zaangażowaną i totalną, która wchodzi w krytyczny dyskurs z władzą. Badaczka zajmuje się także motywami kobiecości w sztuce tybetańskiej. Autorka wielu wystaw oraz działań, m.in.: FEMININE, ANARCHIA, MŁODE (razem z Dorotą Chilińską), DANZIG MEINE LIEBE, REBELLE (razem z Dorotą Chilińska). Założycielka czasopism: Splesz i Death of Patriarchy.

dr Dorota Łagodzka Historyczka sztuki, doktor nauk o kulturze i religii, pracuje na Wydziale Artes Liberales Uniwersytetu Warszawskiego, gdzie prowadzi m.in. zajęcia Zwierzęta w sztuce i kulturze wizualnej. Pełnomocniczka Dyrektora CLAS do opieki nad kierunkiem studiów z antropozoologii i współautorka ich programu. Zrealizowała dwa projekty Narodowego Centrum Nauki: Znaczenie studiów nad zwierzętami dla badań nad kulturą w Polsce (2012-2015) oraz Zmiana statusu zwierząt w sztuce współczesnej (2014-2017). Autorka Rzeźby Współczesnej w Orońsku, 2014).

dr Honorata Martin

D

O

G

S

artykułów naukowych i krytyczno-artystycznych, kuratorka wystaw (m. in. Ecce Animalia w Muzeum

N R

na wydziale malarstwa u prof. Mieczysława Olszewskiego, aneks z intermediów u prof. Wojciecha Zamiary. Maluje, buduje instalacje, robi performance’y i nagrywa je na wideo albo ktoś jej je nagrywa, albo foto-

R

E

B

XIX Liceum Ogólnokształcące i Akademię Sztuk Pięknych w tym samym mieście. Dyplom obroniła

O

Urodziła się w Gdańsku jako córka Moniki i Piotra. Ukończyła Szkołę Podstawową nr 57 w Gdańsku,

170


R E

grafuje, a czasem po prostu coś nagrywa czy fotografuje, co nie jest performancem. Dostała kilka nomi-

B

nacji, a nawet kilka nagród, za co dziękuje i nadal czasem próbuje coś robić. Niektórzy nazwą to sztuką,

O R

a inni wręcz przeciwnie. Pracuje na Wydziale Rzeźby i Intermediów ASP w Gdańsku.

N D

Michał Matuszewski

O

Kurator programu filmowego Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie, gdzie prowadzi kino. Organizator i kurator wielu przeglądów i retrospektyw kina artystycznego i ekspery-

G

mentalnego, m. in. Kino post-ludzkie. Jak filmy eksperymentalne uczą (się) pokazywać zwierzęta, Kino

S

antropocenu, Koniec przyjęcia. Publikuje w czasopismach (Ekrany, Pleograf) i książkach zbiorowych (Cięcie ciał, Nowa Kinofilia). Studiował polonistykę. Członek jury na międzynarodowych festiwalach, m.in. w Cannes, Berlinie, Wenecji i Oberhausen. Zainteresowany nowymi mediami oraz VR, a szczególnie ich aspektem instytucjonalnym oraz nie-ludzką perspektywą w kinie. Stypendysta Culture & Animals Foundation. Pracuje nad projektem wizualno-badawczym poświęconym zwierzętom w filmach.

Piotr Pawlak Gitarzysta i producent związany z trójmiejską sceną muzyczną. Debiutował pod koniec lat 80. w zespole Bielizna. Razem z Tymonem Tymańskim i Jackiem Olterem współtworzył zespół Kury i ich legendarny, nagrodzony Fryderykiem album P.O.L.O.V.I.R.U.S. Współpracował z Mazzollem w formacji Arhythmic Memory. Współpracuje z Olo Walickim w ramach projektu Kaszebe oraz Antonim Gralakiem w YeShe. Ma na koncie wiele interesujących projektów, jak udział w Cobra Johna Zorna czy duet z Mają Ratkje i Olter. Komponuje muzykę do spektakli teatralnych i baletowych, filmów oraz widowisk multimedialnych. Producent kilkudziesięciu płyt różnych wykonawców, m.in.: Ścianka, Kury, Łoskot, Kobiety, Tymon & The Transistors, Pink Freud, Oczi Cziorne, Made in Poland. Aktualnie gra w reaktywowanym Łoskocie (związany jest z nim od 1996 r.) oraz w zespole Rito. W 2019 roku wziął udział w trasie Męskie Granie jako członek Męskie Granie Orkiestra.

Karolina Pikosz Absolwentka studiów z zakresu malarstwa i edukacji artystycznej na Uniwersytecie Artystycznym w Poznaniu. Brała udział w Konkursie im. Marii Dokowicz na najlepszy dyplom tegoż uniwersytetu – reprezentacja katedry rysunku oraz wyróżnienie w kategorii najlepszej pracy teoretycznej. Uczestniczyła w plenerach i wystawach w kraju i za granicą. Obecnie kuratorka Galerii Miejskiej bwa w Bydgoszczy. Obszary zainteresowań badawczych to filozofia posthumanistyczna, rola sztuki w procesach emancypacyjnych i uwrażliwiających na kwestie nie-ludzkie oraz problematyka roślinnej i zwierzęcej cielesności

171


i performatywności. Uczestniczka konferencji i sympozjów naukowych, autorka tekstów kuratorskich, publikowała m.in. w czasopismach Fragile i Bydgoskie Oko.

Magdalena Swacha-Komborska Kuratorka i malarka. Dyplom uzyskała na Wydziale Edukacji Artystycznej o specjalności krytyka i promocja sztuki z aneksem z rysunku u prof. dr. hab. Romana Kubickiego i prof. dr. hab. Bogdana Wojtasiaka (2007) oraz na Wydziale Malarstwa u prof. dr. hab. Włodzimierza Dudkowiaka i promotora prof. dr. hab. Dominika Lejmana na Uniwersystecie Artystycznym w Poznaniu. Na macierzystej uczelni prowadziła zajęcia z promocji sztuki (2011/12), a na poznańskim Uniwersytecie Adama Mickiewicza wykład monograficzny Sztuka interaktywna w przestrzeni miasta (2011/13). W 2013 roku założyła Stowarzyszenie Publish Art. Autorka licznych publikacji w specjalistycznych czasopismach i magazynach o sztuce. Aktualne jej pole zainteresowań to sztuka najnowsza, estetyka zaangażowania oraz emotywizm, zajmuje się kuratorskimi projektami w obszarach miejskich o tytule SPACE REBRITH. Nowe sposoby istnienia przestrzeni. Nagrody i wyróżnienia: II Nagroda Promocje 2008, Galeria Sztuki w Legnicy; Stypendium artystyczne dla młodych twórców miasta Poznania za działalność artystyczno-malarską oraz krytykę i promocję sztuki, 2009.

dr Katarzyna Swinarska Artystka wizualna, zajmuje się malarstwem i wideo, często o charakterze performance’u dokamerowego. Tworzy instalacje multimedialne, jest kuratorem wystaw. Większość jej prac dotyczy tożsamości kobiety. Utożsamia się z przedmiotem zainteresowania i z takiej właśnie uwewnętrznionej, choć nie pozbawionej autoironii, perspektywy tworzy filmowe portrety. Laureatka Grand Prix Międzynarodowego Konkursu Filmów Eksperymentalnych In Out Festival za pracę video Dygresyjna tożsamość (2016). Jej prace znajdują się w kolekcjach instytucjonalnych: NOMUS (Muzeum Stuki Współczesnej) w Gdańsku, Instytut Sztuki Wyspa w Gdańsku, Państwowa Galeria Sztuki w Sopocie oraz w prywatnych kolekcjach w Polsce,

D

O

G

S

Niemczech, Austrii, Holandii, Szwajcarii, Szwecji i Stanach Zjednoczonych.

Weronika Teplicka Absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu (obecnie Uniwersytet Artystyczny), gdzie uzyskała dyplom w pracowni prof. Piotra C. Kowalskiego. Studiowała też na Accademia di Belle Arti w Neapolu.

N

udział w kilku wystawach, konkursach i rezydencjach.

R

E

B

O

artystów), odpadów, rodzinnych pamiątek. Ostatnio realizuje filmy o swoim życiu na prowincji. Brała

R

Zajmuje się malarstwem, instalacją, tworzy obiekty ze swoich nieudanych obrazów (również innych

172


R E B

dra hab. Agata Zbylut prof. AS

w województwie zachodniopomorskim. W 2005 została odznaczona Brązowym Medalem Zasłużony

D

2005 była kuratorką Galerii Amfilada. W 2004 koordynowała Narodowy Program Kultury „Znaki Czasu”

N

tytuł doktory habilitowanej w Państwowej Wyższej Szkole Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi. W latach 2000-

R

doktory na Wydziale Komunikacji Multimedialnej Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu, w 2012 otrzymała

O

Artystka, akademiczka, feministka, radykalizująca się wegetarianka. W roku 2008 obroniła tytuł

Kulturze Gloria Artis. Założycielka (2004) i prezeska stowarzyszenia Zachęty Sztuki Współczesnej w Szcze-

O

cinie. Pomysłodawczyni i kuratorka Festiwalu Sztuki Młodych Przeciąg. Od 2010 roku pracuje na Akademii

G

Sztuki w Szczecinie, gdzie prowadzi Pracownię Fotografii i Działań Postartystycznych, a od roku 2019

S

pełni również funkcję kierowniczki Katedry Nowych Mediów, Fotografii i Filmu. W dorobku ma ponad 100 wystaw indywidualnych i zbiorowych w Polsce, Niemczech, Białorusi, Rosji, Ukrainie, Francji, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, USA.

173


Publikacja wydana w ramach projektu artystyczno-badawczego REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego Teksty Natalia Bażowska, Andrzej Borman, Izabela Chamczyk, Mona Rena Górska, katarzyna lewandowska, Dorota Łagodzka, Michał Matuszewski, Karolina Pikosz, Magdalena Swacha, Katarzyna Swinarska, Weronika Teplicka, Agata Zbylut Autorzy ścieżki dźwiękowej (płyta CD w wersji drukowanej) Honorata Martin, Piotr Pawlak Recenzent naukowy Roman Kubicki Redakcja merytoryczna Magdalena Swacha Korekta i redakcja Anna Wyrwik Fotografie Archiwa prywatne Artystek, Adama Gut, Beaty Horyńskiej, Anny Pankowskiej, Andrzeja Wojciechowskieg, Aliny Żemojdzin, oraz dzięki uprzejmości Gdańskiego Ogrodu Zoologicznego Projekt graficzny i skład Seweryn Swacha Partnerzy Akademia Sztuk Pięknych w Gdańsku, Międzyuczelniane Koło Naukowe BIO-MEDIA, Magazyn Splesz, Wydział Biologii Uniwersytet Gdański, Doktoranckie Koło Naukowe Bio-Media, Gdański Ogród Zoologiczny, Centrum Kynologiczne PerfectDog Wydawca Stowarzyszenie Publish Art

e-book ISBN 978-83-941932-5-6, © Stowarzyszenie Publish Art

Profile for stowarzyszeniepublishart

REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego  

REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego jest międzyuczelnianym wydawnictwem z zakresu nauk artystycznych i humanistycznyc...

REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego  

REBORN DOGS. Nowe interpretacje sztuki wobec nie-ludzkiego jest międzyuczelnianym wydawnictwem z zakresu nauk artystycznych i humanistycznyc...

Advertisement

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded

Recommendations could not be loaded