Issuu on Google+

nr 18, wiosna/lato ’11

Miłośnik wybiegów

VINCENT

GALLO

Czego nie wiecie o łowieniu

SPINNING JERKBAIT TROLLING

Trendy wiosna/lato ’11

tej wiosny nic nie przebije skórzanych kurtek i koszul. Dwurzędowa marynarka to absolutna klasyka i szczyt elegancji. Po przerwie len powrócił do łask

HuGH Laurie

Pierwszy Brytyjczyk, który gburowatością zawojował Hollywood i podbił serca wszystkich Amerykanek


fotografia na okładce: EastNews

Edytorial

koncepcja i koordynacja magazynu Lucyna Redo producent Katarzyna Budyta projekt i opracowanie Robert Poryzała redaktor prowadzący Natalia Syrzycka-Mlicka redaktorzy Aleksandra Długołęcka stylizacja Habriella Yatska/Magdalena Impert makijaż Joanna Bielec korekta Natalia Syrzycka-Mlicka zdjęcia Fotoprośba dyrektor produkcji Adam Kaczyński produkcja Krzysztof Główczyński

nr 18, wiosna/lato ’11

Miłośnik wybiegów

ViNCeNT

GaLLO

Czego nie wiecie o łowieniu

SPiNNiNG JerKBaiT TrOLLiNG

redakcja

redaktor naczelny Marcin Meller zastępca redaktora naczelnego Rafał Księżyk dyrektor kreatywny Paweł Palikot dyrektor artystyczny Tomasz „Vaciaque” Wójcik redaktor prowadzący Marcin Klimkowski sekretariat redakcji Magda Łobodzińska, Marek Krześniak fotoedytor Anna Kovcin reporter Rafał Jemielita grafik Sławek Żamojda producent sesji Kasia Wiechecka styl Marta Jüngst korekta Elżbieta Wygoda asystentka redaktora naczelnego Dorota Świderska

Trendy wiosna/lato ’11

tej wiosny nic nie przebije skórzanych kurtek i koszul. Dwurzędowa marynarka to absolutna klasyka i szczyt elegancji. Po przerwie len powrócił do łask

HuGH Laurie

Pierwszy Brytyjczyk, który gburowatością zawojował Hollywood i podbił serca wszystkich Amerykanek

STALI WSPÓŁPRACOWNICY

Arkadiusz Bartosiak, To­mek Bergmann, Marlena Bielińska, Paweł Borowski, Szymon Brodziak, Marcin Brzeziński, Grze­gorz Brzo­zo­wicz, Da­rek Foks, Łu­kasz Klin­ke, Ar­tur Kry­nic­ki, Grzegorz Kubera, Monika Kucel, Mi­chał Men­dyk, Dariusz Mi­siu­na, An­drzej Mlecz­ko, Krzysz­tof Ostrow­ski, Ma­rek Pa­jon­kow­ski, Rafał PiekarskiTomasz Prange-Barczyński, Wiktor Świetlik, Kon­rad J. Za­ręb­ski, Dariusz Zawadzki

reklama playboy

tel. (0 22) 421 13 30 / 93, faks (022) 421 13 33 dyrektor Monika Ruszkowska monika.ruszkowska@marquard.pl zastępca dyrektora Lucyna Redo lucyna.redo@marquard.pl asystentka Katarzyna Budyta zespół Anna Dylicka, Paulina Plenkiewicz, Konrad Cichosz asystentka działu reklamy Aleksandra Janowska

WYDAWNICTWO

Marquard Media Polska Sp. z o.o. ul. Wilcza 50/52, 00-679 Warszawa tel. (+48 22) 421 10 00, fax (+48 22) 421 11 11, e-mail: info@marquard.pl prezes Tomasz Zięba wydawca Beata Milewska asystentka wydawcy Edyta Piecyk dyrektor finansowa Anna Zacharzewska dyrektor reklamy Alicja Skrzypczak asystentka dyrektor reklamy Beata Moch

PRODUKCJA

dyrektor produkcji Adam Kaczyński specjaliści ds. produkcji Krzysztof Główczyński,

Barbara Stykowska

Studio foto:

Marcin Klaban, Monika Wrzesińska

Dystrybucja

pełnomocnik zarządu Mirosław Tański z-ca dyrektora ds. dystrybucji Artur Grabowski

marketing I PROMOCJA

dyrektor Marta Guze-Korszyńska brand manager Marta Klewińska manager d.s. projektów specjalnych Mariann Dąbkowska

NOWE MEDIA

dyrektor Kordian Wesołowski brand manager Rafał Olejarz PLAYBOY jest zastrzeżonym znakiem towarowym Marquard Media Ag. Marquard Media Polska jest spółką z ograniczoną odpowiedzialnością, zarejestrowaną w Krajowym Rejestrze Sądowym pod numerem KRS 0000004199, o Zarządzie w składzie: Tomasz Zięba (Prezes), Albrecht Hengstenberg.

NIP: 522-005-96-82, kapitał zakładowy: 23 124 000,00 zł

PLAY­BOY ENTERPRISES www. playboyenterprises.com/affiliates Edi­to­r­-­I­n-Chief Hugh M. Hef­ner Chief Content Officer Jimmy Jellinek Managing Director, International Print/Digital Rob Wilson

Wiosenne wydanie Kreatora obrodziło w niezależne, męskie charaktery. Uśmiechnięty i pogodny Hugh Laurie światowy rozgłos osiągnął, grając wiecznego malkontenta doktora Housa. Twierdzi, że komediowa natura pozwala mu przekonująco udawać zamkniętego w sobie, złośliwego ponuraka, a przed rzeszami fanów chowa się niezmiennie od kilku lat za… koszulką polo, dżinsami, sportowymi nike’ami i dwudniowym zarostem. Vincent Gallo to prawdziwy enfante terrible filmowego przemysłu amerykańskiego. U nas występuje jako ikona stylu – bo też i za znawcę w tej materii się uważa. Na prawo i lewo powtarza, że pokazy mody to lepsza sztuka niż cokolwiek, co się teraz robi w Hollywood! Nie dziwne, że nie przepadają za nim w branży. Jest jeszcze Marcin Bosak, aktor młodego pokolenia, który twierdzi, że jest szczęściarzem, bo marzenia spełniają mu się jak na zawołanie. Ciężko pracuje, ale uważa, że to świetny sposób na życie. Przypomina w tym Thomasa Heatherwicka, brytyskiego projektanta i architekta – zajrzyjcie do środka, żeby zobaczyć, jak niesamowite budowle stawia!   Jak zwykle mamy także potężną dawkę najnowszych trendów ze świata mody, najlepszych marek wybranych przez nasze stylistki, wiosenno-letnich ubrań, które po prostu trzeba nosić. I jeszcze poradnik dla tych, którzy chcieliby wiedzieć coś o klasycznym garniturze, ale boją się zapytać. Czytajcie!

pLAyboy InTErnATIonAL pubLISHIng president playboy enterprises Alex Vaickus eVp/managing director intl. print/digital Markus Grindel sVp/publishing & editorial director David Walker publishing services manager Mary Nastos digital asset manager Gabriela Cifuentes editorial services coordinator William Ansell sr. administrative assistant Veronica Reyes

MMP wchodzi w skŁad grupy wydawniczej Marquard Media: POLSKA CKM, CO­SMO­PO­LI­TAN, JOY, PLAY­BOY, SHA­PE, VOY­AGE, OLIVIA, Hot Moda & Shopping NIEMCY COSMOPOLITAN, JOY, SHAPE WĘGRY CKM, DE­SIGN RO­OM, EVA, FITT MA­MA, INSTYLE, JOY, PLAY­BOY, PLAY­BOY EXCLUSIVE, SHA­PE Redakcja nie zwraca niezamówionych tekstów i zdjęć oraz zastrzega sobie prawo do skracania i redagowania materiałów nadesłanych. za treść reklam redakcja nie odpowiada. znak towarowy playboy zarówno pod względem słownym, jak i graficznym jest chroniony prawnie i używanie go w celu oznaczenia własnego towaru przez kogokol- wiek bez porozumienia z wydawcą jest bezprawne. rozpowszechnianie redakcyjnych materiałów publicy- stycznych bez zgody wydawcy jest zabronione. sprzedaż aktualnych i archiwalnych egzemplarzy po cenie niższej niż detaliczna, ustalona przez wydawcę, jest nielegalna i grozi odpowiedzialnością karną.

PRENUMERATA i sprzedaŻ egzemplarzy archiwalnych Quad/Winkowski Sp. z o.o., 64-920 Pi­ła, e-mail: prenumerata@quadwinkowski.pl, tel. (0 67) 210 86 50, fax (0 67) 210 86 59 POCZTA (kraj): w urzędach pocztowych lub bezpośrednio u listonoszy. Terminy przyjmowania przedpłat: do 25.11 (od I kwartału następnego roku); do 25.02 (od II kwar­tału); do 25.05 (od III kwartału); do 25.08 (na IV kwartał). Szczegółowe informacje i reklamacje w urzędach pocztowych właściwych dla miejsca zamieszkania. • RUCH S.A. (kraj): prenumeratę przyjmują jednostki kolportażo­we RUCH S.A. na terenie całego kraju właściwe dla miejsca zamieszkania prenumeratora. • RUCH S.A. (zagranica): zamówienia przyjmuje Oddział Krajo­wej Dystrybucji Prasy, 01­248 Warszawa, ul. Jana Kazimierza 31/33, tel. (22) 532 87 31; bezpłatna infolinia 0800 12 00 29 Płatna kartami w internecie: www.ruch.pol.pl. • Dystrybucja w USA: Lowell International Company, 9234 West Belmont Ave., Franklin Park, IL 60131, e­mail: magazines@lowellfoods.com, tel: 847 349 1002 wew. 118, fax: 847 349 1003 DRUK: Quad/Winkowski Sp. z o.o. ISSN 1230-2724; CO­PY­RI­GHT: MMP Sp. z o.o. 2011



Z pozdrowieniami Lucyna Redo


ad


Delikatessen

Natasha Pavluchenko

projektanci

Ania Kuczyńska

Marcin Podsiadło

Thorbjorn Uldam

Szok modowy! Fashion Week Poland odbędzie się w Łodzi, w dniach 4-8 maja. Pokazy Alei Projektantów odbędą się w hali EXPO. Pokazy OFF out of Schedule będą miały miejsce w pofabrycznych halach Elektrowni i Bielnika (kompleks Posiadło Księży Młyn).

Fashion Week Poland

Łódź pełna nowych talentów D

o niedawna celebryci zakładali restauracje czy winiarnie. Teraz wszyscy chcą być „designerscy”. H&M zamawia kolekcje u Stelli McCartney, Karla Lagerfelda, Roberta Cavalli, domu mody Lanvin czy duetu Viktor & Rolf. Adidas pokazał właśnie kolekcję zaprojektowaną przez sławę modowej awangardy – Jeremy’iego Scotta. Nike sprzedaje ubiory i buty tworzone wspólnie z Ducati, producentem motocykli. W Polsce dla marki Reserved limitowane kolekcje projektowała

4

Gosia Baczyńska oraz duet Paprocki & Brzozowski. Polacy nagle zaczęli zmianiać styl życia i ubierania się. Ciuchy, meble, samochody wybierają w dużej mierze ze względu na wygląd. Odkryliśmy, że moda jest przyjemna, inspirująca, pozwala wyrażać poglądy, upodobania i status. Tej fascynacji towarzyszy zamiłowanie do regularnych treningów na siłowni, uprawiania oryginalnych sportów i zdrowego odżywiania. Przekonaliśmy się, że moda i styl życia dają ogromną możliwość kreacji. Do głosu doszło

wielu pomijanych dotąd projektantów ubioru i sztuki użytkowej. W ostatanich kilku latach otworzono dziesiątki butików, atelier i showroomów. Powstały też dobre marki designerskich mebli: Comforty Living, Iker, Noti, Marbet Style. Polacy szczycą się projektowaniem dla marek motoryzacyjnych: Fiata, Hondy, Audi czy BMW. Faktem jest, że to właśnie FashionPhilosophy Fashion Week Poland nadał ogromną prędkość machinie polskiej mody i designu. Piętnaście

fot. Łukasz Szeląg

Moda wciąga! Bono szyje odzież z poszanowaniem ekologii i praw człowieka. John Malkovich założył niedawno własną markę, a Robert Kupisz, znany stylista fryzur, zadebiutował jako projektant.


ad


MMC Studio Design kolekcja wiosna-lato 2011, Aleja Projektantów, październik 2010 okazję do pokazania swoich kolekcji publiczności szerszej niż grupa celebrytów, na co dzień współpracujących z ich atelier. Niektórzy zmienili styl pracy tak, by nie tworzyć tylko na indywidualne zamówienia, ale też prezentować dwa razy w roku typowo sezonowe kolekcje. Moda to duże pieniądze, sztuka, ale też zabawa i eksperyment. Monika Thorbjorn Uldam kolekcja wiosna-lato 2011, Aleja Projektantów, październik 2010 Ptaszek projektująca wyłącznie modę męską zaryzykowała z bardzo oryginalną kampanią promującą kolekcję jesień-zima 2011/2012. Męską odzież zaprezentowała zarówno na mężczyznach, jak i na kobietach. – To zadziwiające, jak męsko wygląda facet w tym samym płaszczu, który na innym zdjęciu wyjątkowo kobieco prezentuje się na modelce – mówi projektantka o swoim eksperymencie z męskim ego.

fot. Łukasz Szeląg

lat temu podobnie zadziałały takie Jemioł jako pierwszy Polak przyjazdu magazyny mody jak ELLE czy Twój na Lisboa Fashion Week, a Natasha Styl, robiąc rewolucję w głowach Pavluchenko zaprojektowania kolekcji i szafach Polaków. Poza dobrą modo- mebli dla Marbet Style. Takich dewą prasą mamy teraz, tak jak od dawna biutów na Fashion Week było więcej: Francja, USA czy Włochy, swój tydzień Jagoda Piekarska, Marcin Podsiadło, mody, który stymuluje polskie Andrzej Lisowski – Delikateswzornictwo, przemysł sen, Nenukko, Maldoror. odzieżowy, sprzedaż Młodzi projektanci poUdział i oczywiście rówtrafią błyskawicznie w tygodniu nież to, jak wygląodpowiedzieć na mody wymaga dają nasze ulice. propozycje rynrejestracji, liczba Z pokazami na ku. Momentalnie uczestników jest ograpolski Fashion umawiają miejniczona – więcej na Week przyjeżsca sprzedaży, www.fashionweek.pl. dżają zagraniczorganizują marPokazy na żywo relane gwiazdy, takie keting i PR. cjonować będzie jak: Agatha Ruiz de Dla tak znanych Fashionweek la Prada, Georges marek jak MonnaTV. Chakra, Gaspard Yurri, MMC Studio Dekievich, David Tomaszewsign, Aryton czy Hexeline ski, Nuno Gama, Thjordam Uldam czy polski Fashion Week to okazja do Miguel Vieira. Widać, jak nasza moda zdobycia jeszcze silniejszej pozycji. dogoniła zagranicę. Kolekcje z wybie- Firmy te mają stałych odbiorców, gów Fashion Week Poland pokazywa- a niektóre posiadają doskonale zorne są też przez największe magazyny ganizowane duże sieci sprzedaży. mody: ELLE, Collezioni Donna, Colle- Stawia się tu więc na działania wizezioni Uomo, Collezioni Street&Sport, runkowe i potwierdzenie, że publiczZINK NY, niemiecki DIE WELT. Polska ność szuka odważnych i odkrywczych redakcja ELLE stworzyła nawet spe- kolekcji. Rok temu podczas polskiego cjalny dodatek ELLE POLSKA MODA, tygodnia mody organizatorzy słynnektórego kolejne wydania swoją premie- go Volvo Fashion Week w Moskwie

Paulina Plizga kolekcja na sezon wiosna-lato 2011, OFF out of Schedule, październik 2010 rę mają podczas Fashion Week Poland i który dodawany jest do majowego i październikowego numeru pisma. Debiuty wielu projektantów zbiegły się z pokazami Fashion Week Poland. Po pokazach podczas pierwszych edycji polskiego tygodnia mody dostali wiele cennych propozycji, m.in. Konrad Parol stworzenia kolekcji dla H&M, 6

zauważyli markę MMC Studio Design. Zaprosili jej projektantów, jako pierwszych Polaków, do wystąpienia z pokazem kolekcji na rosyjskim tygodniu mody, dając im tym samym możliwość promocji na wschodzie. Projektanci, którzy debiutowali jakiś czas temu, a nie zamierzają otworzyć dużych domów mody, z udziału w Fashion Week Poland korzystają jeszcze w inny sposób. Paprocki & Brzozowski, Natalia Jaroszewska, Natasha Pavluchenko, Michał Szulc, Agata Wojtkiewicz, Agnieszka Maciejak, Langner, Wiola Wołczyńska, Anna Poniewierska czy Ania Kuczyńska – wszyscy zyskali

Natasha Pavluchenko całą nową kolekcję męską pokaże wyłącznie na modelkach. Pół roku temu z ultra-kobiecymi motywami w ubiorze męskim eksperymentował Konrad Parol. – Do przedstawienia lamparcich wzorów, zazwyczaj wykorzystywanych w ubiorze damskim, użyłem nadruków – mówi projektant. – Po graficznym przetworzeniu cętki zatraciły pierwiastek damski, stały się unisex. Użycie w męskim ubiorze złota, również najczęściej kojarzonego z kobiecością, daje zaskakujący efekt – dodaje Konrad Parol.   Małgorzata Chmiel

Monika Ptaszek

Na majowym Fashion Week zaskoczy nas zapewne męska kolekcja Konrada Parola, który pół roku temu w pokazach OFF out of Schedule pokazywał ubiory stylizowane na zbroje rycerzy, bardzo konstrukcyjne i geometryczne, z przewagą bluz z kapturem, kamizelko-peleryn i szerokich spodni. Ciekawe, czy projektant Jacek Kłosiński, ze swoją marką Hyakinth, zaprezentuje kolejne offowe wcielenia koszuli i marynarki? Warto też sprawdzić, czy Maldoror nadal tak kocha prawdziwą skórę i naturalną kolorystykę połączoną z awangardowymi, poszarpanymi krojami. Zobaczymy też, z czym do Polski przyjedzie tworząca na co dzień w paryskim atelier Paulina Plizga. No i oczywiście, czy Nenukko pokaże kolejną wariację w stylu unisex na temat dresu, a Marcin Podsiadło kolejny garnituro-dres, czy też zupełnie inne projekty. Polacamy także debiut projektantki Sylwi Rochali. Pierwszy raz w Polsce zobaczymy Vitora, znanego portugalskiego projektanta. Ten pokaz trzeba obejrzeć.


ad


trendy

wiosna/lato 2011

Jak to dziś z lnem bywa Osobista klimatyzacja

Wbrew stereotypom

Len w wersji radykalnej nie lubi dodatków innych włókien – w tej opcji jest co prawda najbardziej podatny na gniecenie, ale najwierniej ze wszystkich tkanin chroni ciało przed upałem. W przeciwieństwie do sztucznych włókien ma nieregularną fakturę i luźny splot – dzięki temu nie opina skóry, pozwalając organizmowi na naturalną wentylację (zimą z kolei dobrze trzyma ciepło, choć u nas nie jest wtedy zbyt popularny). Kupując marynarki uszyte z tej tkaniny, należy zwracać uwagę na podszewkę. Sztuczne tworzywo od wewnątrz wyeliminuje klimatyzacyjne zalety lnu. Lepiej więc, żeby podszewka była ze szlachetnych, naturalnych tkanin – albo żeby jej wcale nie było. Włókna lnu mają bowiem zdolność pochłaniania znacznych ilości wody i nie elektryzują się przez co nie drażnią skóry. Jeśli źle znosisz wysokie temperatury, unikaj jedynie koloru błękitnego – na ubraniach szytych z materiałów w tym odcieniu najbardziej widać ślady potu.

Len wielu osobom kojarzy się ze zgrzebnym stylem skrajnych ekologów. To dla niego mocno krzywdzące, bo potrafi być bardzo elegancki i szykowny. Dobrze sprawdzi się na grzbiecie wyluzowanych elegantów, którzy lato planują spędzić w lnianych szortach, marynarce z lnu, lnianej koszuli, słomkowym kapeluszu, obuci w mokasyny – albo w jeszcze modniejsze w tym sezonie espadryle. Jeśli dodatkowo postawicie na inne kolory niż naturalny len, efekt może być powalający. Ubrania z lnu można też nosić na cebulkę – nie będzie w takich zestawieniach gorąco, za to bardzo stylowo. Dodatki niezbędne przy lnianej stylizacji to lekka, złocista opalenizna i okulary przeciwsłoneczne. W wersji lux przydatny będzie jeszcze jacht, ewentualnie niewielka, ale szybka motorówka – koniecznie wykończona skórą i drewnem. Sportowy mały kabriolet i piękna kobieta także dobrze komponują się z lnem.  Ola Długołęcka

Costume National

Dolce & Gabbana

foto: EastNews

Starożytna materia Nie ma się czemu dziwić, że len powrócił w wielkim stylu. Ta tkanina o wielo-, wielowiekowej tradycji potrzebowała chwilę odpocząć i zebrać siły, by opracować taktykę podoboju najlepszych wybiegów i wielkomiejskich ulic. Udało się to jej w stu procentach – len całkowicie zdominował wiosenne pokazy w Mediolanie. Lniane były garnitury, koszule, czapki, spodnie, płaszcze, krawaty. Uszyte z lnu ubrania to wiosenno-letnia alternatywa (i oddech od wełny) dla mężczyzn, którzy w garniturze czują się jak ryba w wodzie. Len uprawiany był już co najmniej 3000 tys. lat p.n.e. w Babilonie, o czym świadczą znalezione w grobowcach z tej epoki lniane tkaniny. Z niego szyte były stroje codzienne i odświętne ubiory. Dziś lubimy go za naturalność. To materiał, któremu dobrze w granatach, szarościach, bielach, błękitach i beżach – stroje formalne szyte są ze względów praktycznych z dodatkiem jedwabiu, a nawet kaszmiru (mniej się wtedy gniotą).

Bottega Veneta

Przez dłuższy czas nieobecny, len powrócił do łask. Projektanci przy okazji postanowili jego wadę przekuć na zaletę. Len A.D. 2011 ma prawo do zagięć i odgnieceń.

8


ad


trendy

wiosna/lato 2011

Skórka na wyprawkę Typ zachowawczy

Model na miarę

Wśród propozycji projektantów możemy wyłonić kilka rodzajów skórzanych ubrań. Pierwszy z nich to marynarki. Najlepiej takie, po których widać, że swoje przeszły i są mocno nadgryzione zębem czasu (przynajmniej tak to wygląda). Drugi modny model to kurtka o kroju kardiganu. Żeby spełniła swoje modowe zadanie musi być uszyta z ultramiękkiej skóry i powinna układać się jak koszula. Wersja ta sprawdzi się jako zamiennik swetrów i marynarek, noszona do koszul i T-shirtów. Catalina to określenie kurtki, którą noszą lotnicy – skórzana, prosta w fasonie, krojem przypomina znane w Polsce „flyersy”. Na wybiegach catalina ma uwspółcześnioną wersję – małe kieszonki, zatrzaski i suwaki. Mniej konserwatywna jest także kolorystyka „skór”, zwłaszcza tych przypominających sportowe modele klubowe noszone w Stanach Zjednoczonych. Można w nich przechodzić wiosnę i lato 2011 – bo zalet skóry jest wiele, a głowną jest to, że „oddycha” – pod warunkiem, ze nie będą miały insygniów zespołów.

Renesans przeżywają wyjęte z filmów detektywistycznych z lat 70. przylegające do ciała skórzane kurtki z naszytymi kieszonkami a la Brudny Harry. Są bardzo wygodne. Dobrze wyglądać w nich będzie mężczyzna postury właśnie Clinta Eastwooda, a nie Telly Savalasa, przy czym i one nie powinny wyglądać na zbyt nowe i zbyt sztywne. Równie modne są kurtki o kroju safari, tylko o bardziej wojskowym sznycie, w pustynnych kolorach i z dużymi widocznymi guzikami. Jak w każdym trendzie obecne są także pomysły ryzykowne i adresowane do rasowych fashionistów i mężczyzn lubiących awangardę. Warto o tym wspomnieć, pozostając w nurcie skóry. Na wybiegu u Yves Saint Laurenta i Roberta Cavalliego pojawili się modele w za dużych o kilka rozmiarów kurtkach typu catalina. Oczywiście o guście się nie dyskutuje, dlatego ostateczna decyzja o wcieleniu w życie którejś propozycji projektantów jak zawsze należy do Was.  Ola Długołęcka

Giorgio Armani

Calvin Klein

foto: EastNews

Chwila zapomnienia Moda ma cudowną cechę – wrodzoną amnezję. Dotyczy to właściwie każdego jej aspektu. To, co kiedyś spotykało się z ostracyzmem, po kilku sezonach może stać się wiodącym trendem. Podobnie elastyczne są jej aspekty natury etycznej – potępianie skór i futer jest teraz niemodne. Dlatego, panowie, wiosna skórą stoi! Drogę na męskie wybiegi przetarły jej damskie pokazy. Wśród zeszłorocznych propozycji na wiosnę i lato nastąpił prawdziwy wysyp skórzanych spódnic, bluzek, a nawet topów. Współczesna skóra potrafi być tak miękka, że zachowuje się, jak tkanina. W zależności od wydania nadaje się na wiele okazji, wygodna, dobrze się układa i robi wrażenie. Warto zaznaczyć, że, jak zawsze, przesada jest niewskazana. Wyjątek stanowić mogą: goście klubów sado-maso, prawdziwi kowboje, motocykliści z krwi i kości – w komplecie musi być jednak motor – oraz profesjonalni stripteaserzy podczas występów scenicznych. Pozostali lepiej, jeśli ograniczą się do subtelniejszej kreacji stylu.

Canali

Projektanci nie mają żadnych wątpliwości – tej wiosny nic nie przebije skórzanych kurtek i koszul. W tym trendzie odnajdzie się i buntownik w stylu Jamesa Deana, i niepokorny rockandrollowiec.

10


ad


trendy

wiosna/lato 2011

Sokół w dwurzędówce Optyczne czary

Klasyka jest w trendzie

Modna w tym sezonie dwurzędowa marynarka powstała po to, by optycznie wymodelować męską figurę i skutecznie ukryć sylwetkę w kształcie śliwki. Najlepiej w dwurzędówkach wyglądają mężczyźni średniego i wysokiego wzrostu. Ten rodzaj marynarki ma podkreślać wąską talię (lub optyczne ujmować brzucha) i poszerzać klatkę piersiową. Jej ważnym elementem są klapy. Powinny być strzeliste i szpiczaste – dzięki temu ramiona wyglądają jeszcze lepiej. Optymalna liczba guzików to sześć, po trzy w każdym rzędzie, ale projektanci, którzy uwspółcześnili klasyczny krój, stawiają w tym sezonie na cztery lub na osiem guzików (zawsze zapina się tylko jeden, dolny). Kupowanie vintage’owych garniturów w tym stylu, czyli oryginałów sprzed lat, może być nieco problematyczne. Kiedyś szyto je bowiem luźniejsze – co jeszcze nie stanowiłoby problemu, ale spodnie miały szerszy, dziś budzący raczej rozbawienie krój.

Dwurzędowe marynarki można w tym sezonie podzielić na trzy grupy: typ inspirowany dżentelmenem z południa USA, uczniem prywatnej szkoły z internatem i włoskim gangsterem. Nieważne, czy macie w planach weekend w lesie i wracające do łask polowanie, grę w polo z księciem Harrym czy lunch nad jeziorem Como – dwurzędowa marynarka wszędzie odnajdzie się bezbłędnie. Co więcej, jeśli polubicie ten krój marynarek i garniturów, możecie w nich chodzić cały rok. Zimą i jesienią sprawdzą się wełniane, a wiosną i latem szyte z bardziej przewiewnych tkanin. Najbardziej rasowe garnitury dwurzędowe są prążkowane lub w szarych i granatowych odcieniach. W białym będziecie wyglądać zupełnie jak Humprey Bogart w „Casablance”, co ma oczywiście swoje plusy i minusy. Najważniejsze jednak, że nawet najbardziej współczesna wersja dwurzędówki zawsze będzie przede wszystkim klasyką.  Ola Długołęcka

Canali

Cornelliani

foto: EastNews

Wkład w historię Całkiem słusznie dwurzędowe, formalne marynarki kojarzą się z mafią z lat 20. i 30. minionego stulecia. Al Capone swoje nienagannie skrojone garnitury szył u rzymskiego krawca, a jego mniej wymagający koledzy po fachu – u amerykańskich specjalistów, którzy wymyślili wtedy nowy krój garnituru zwany „Broadway suit”. Choć nieco przejaskrawiony, ubiór ówczesnych gangsterów dobrze oddaje szyk wielkomiejskiej ulicy. W szczytowej fazie Amerykańskiego Snu panowała zasada: Jak się ubierasz, tak jesteś postrzegany. Stąd wysyp mężczyzn, którzy, niczym bohaterowie Żądła, nosili się „na bogato”, mimo że nie należeli wcale do zamożnych. A męski styl był wtedy niezwykle dopracowany – liczyły się kolory, materiały, zestawienia i dodatki: kapelusze, laski, dwukolorowe buty, poszetki. Z korzyścią dla wszystkich, trendy modnego wyglądu wyznaczały wtedy największe metropolie – Nowy Jork, Chicago, San Francisco i Los Angeles.

Canali

Dwurzędowa marynarka to absolutna klasyka gatunku i szczyt nonszalanckiej elegancji. Takiemu stylowi patronuje Humphrey Bogart i seria jego filmowych wcieleń.

12


ad


design

Thomas Heatherwick

Piotruś Pan urządza miasta

foto: Rick Guest, Heatherwick Studio

Nie jest zwykłym architektem – jest raczej wizjonerem-urbanistą, który widzi klimat miejsca i docieka, jak może wpasować się w nie ze swoją pracą. Woli zresztą, żeby nazywać go designerem domów.

C

foto: Steve Speller, Heatherwick Studio

zy można zbudować most cały ze szkła? Co mi wyjdzie, jeśli będę chciał uszyć torbę z samych suwaków? Jak stworzyć coś, co w równym stopniu zafascynuje ośmiolatka i 80-letniego intelektualistę?” – takie pytania zadaje sobie Thomas Heatherwick, utalentowany i utytułowany 41-latek z Londynu. Studiował projektowanie przestrzenne na politechnice w Manchesterze i design mebli w Royal College of Art (architektura wydawała mu się zbyt klasyczna), gdzie poznał wykładającego tam sir Terence’a Conrana, światowej sławy projektanta, założyciela sieci sklepów Habitat i znanego londyńskiego Design Museum. Ten zachwycił się młodym projektantem, więc Heatherwick, jeszcze podczas studiów, zaprojektował i wybudował dla niego nietypową, oczywiście, ogrodową altanę. Tak-

14

że za namową profesora stworzył w 1997 roku z okazji London Fashion Week instalację dla znanego sklepu z odzieżą – ze wszystkich oknien sklepu Harvey Nichols, na całej długości witryny, wyłazi połamana, drewniana taśma o czworokątnym, nieregularnym przekroju (jakkolwiek dziwacznie to brzmi). Za tę instalację Heatherwick otrzymał D&AD Gold Award, prestiżową brytyjską nagrodę. Siedem lat

później świętował otwarcie swojej indywidualnej wystawy w Design Museum. Świeżo upieczony absolwent założył w 1994 roku własną firmę, Heatherwick Studio. Przyjmując ludzi (dziś to prawie 30 osób) zadbał o to, by mieli różne wykształcenie, różne doświadczenia i różne wyobrażenia o designie. Dzięki temu w projektach pracowni architektura przenika się z rzeźbą, techniRolling Bridge. Kładka dla mieszkańców i pracowników okolicznych firm nad kanałem w londyńskiej dzielnicy Paddington powstała w 2004 roku. Kłopot polegał na tym, że kanałem przepływają łódki, most musiał więc być ruchomy. Heatherwick wymyślił niekonwencjonalny sposób podciągania kładki, która unosi się płynnie i powoli zwija niczym gąsiennica, tworząc kolistą rzeźbę usadowioną na brzegu kanału. Most otwiera się co piątek w samo południe.


ad


w tym RIBA National Award. W 2005 roku odsłonięta, 30-metrowa instalacja Bleigiessen w budynku fundacji Wellcome Trust zachwyca lekkością, mimo że składa się z 15 ton szkła i około miliona metrów stalowej żyłki. The Sitooterie, pawilonik z Essex (na poprzedniej stronie), to sześcian naszpikowany pięcioma tysiącami aluminiowych, cienkich rurek – na zewnętrznych końcach przyklejone są maleńkie czerwone szkiełka. Rurki są niczym okna – w ciągu dnia wpada przez nie światło, a nocą paląca się wewnątrz lampa powoduje, że

foto: Peter Mallett, Heatherwick Studio

2

1. Nowy autobus dla Londynu. Stolica Wielkiej Brytanii będzie miała nowe autobusy! Tak samo czerwone, tak samo piętrowe, jak klasyczne Routemastery (mimo opływowych kształtów), ale dużo nowocześniejsze i znacznie bardziej ekologiczne. Spośród wielu innych projektów wygrał pomysł zespołu Heatherwicka, a kontrakt na budowę autobusów uzyskała firma Wrightbus z Irlandii Płn. Pierwsze nowe Routemastery wyjadą na ulice Londynu na początku 2012 roku. 2. Spun Magis. Spun chair, czyli krzesło-bączek, zaprojektowane jest dla osób poszukujących niebanalnych wrażeń. Obrotowe, idealnie symetryczne krzesło-bączek tylko z pozoru wygląda jak zabawka. Wykonanie zostało z kolorowych, ciężkich tworzyw sztucznych, co daje stabilność. Można go używać i w domu, i na zewnątrz. Designerski, zabawny, wygodny Spun, produkowany przez włoską firmę Magis, możesz kupić w sklepie A-TAK Design. Jego cena to 295 euro. 3. Thomas Heatherwick. „Kiedy byłem dzieckiem, ojciec zabierał mnie na wycieczki i pokazywał mi nowoczesną architekturę”, wspomina. „Myślałem wtedy to samo, co dziś: ależ to jest wielkie, szklane, stalowe, bezduszne! I jakie nudne!”. A poważniej mówi, że tworząc coś, zawsze myśli o tym, by każdy, kto spojrzy na ukończone dzieło, powiedział: Ależ to ciekawe! „Dlatego staram się ciągle robić rzeczy, które jeszcze nie istnieją”, uśmiecha się. 16

„Kiedy miałem 9 lat, sądziłem, że skonstruowałem perpetuum mobile. Dorośli nie umieli mi wytłumaczyć, dlaczego jestem w błędzie.” budyneczek wygląda jak świetlisty pompon. Kto nie chciałby mieć takiej altanki w swoim ogródku? Czy zawsze wszystko mu się udaje? „Czasem bywa ciężko”, mówi. Jedna z bardziej znanych jego prac, The B of the Bang – 60-metrowa rzeźba, składająca się ze 180 stalowych długaśnych igieł rozchodzących się promieniście – została ustawiona w roku 2005 w Manchesterze. Cztery lata poźniej trzeba ją było rozebrać, bo zaczęła się „sypać”, a Heatherwick musiał zapłacić miastu 1,7 miliona funtów odszkodowania! „Ten projekt to było coś niesamowitego! Ale musiałem przyjąć wszystkie zarzuty na klatę” – z prasowych doniesień wynika, że to wykonawca, a nie Heatherwick, zaniedbał kilka spraw: „Wciąż mam nadzieję, że instalacja wróci na swoje miejsce – miasto nadal chce ją odbudować”. To zresztą nie wszystko – zwijąjący się most w londyńskiej dzielnicy Paddington nie działał przez rok, bo były z nim konstrukcyjne kłopoty; szklaną kładkę zamówioną przez stację King’s Cross wykreślił z planów inwestor, bo uznał ją za zbyt drogą. Niefortunne zdarzenia wcale nie nadszarpnęły ani jego reputacji, ani niezwykłego entuzjazmu. Może dlatego, że w międzyczasie z powodzeniem ukończył wiele innych projektów? W każdym razie ruch w pracowni nie ustaje, praca wre, bo wciąż zgłaszają się ludzie, miasta, kraje i chcą, by Thomas Heatherwick stworzył dla nich coś wyjątkowego.  Natalia Syrzycka-Mlicka

3

foto: Markn Ogue, Heatherwick Studio

1

foto: TfL, Heatherwick Studio

ka ze sztuką, a urbanistyka z projektowaniem mebli. Wszystko okraszone jest dziecięcą wyobraźnią, niespotykanym entuzjazmem i niezbędną szczyptą realizmu. „Staraliśmy się w studiu stworzyć system myślenia i dochodzenia do nowych pomysłów, a nie wypracować styl. Dużo mniej w tym chwil inspiracji, kiedy wyskakuję z kąpieli i chwytam za ołówek, żeby coś naszkicować. Tworzymy raczej grupę ludzi, zespół, w którym wszyscy razem pracujemy, skupiamy się nad jakimś projektem. Trochę przypomina to rozwiązywanie zagadki kryminalnej”, wyjaśnia Heatherwick, który ma na swoim koncie mnóstwo nagród, w tym ubiegłoroczny London Design Medal i najświeższy tytuł Najlepszego Designera Roku w Wallpaper* Design Awards 2011, oraz wiele spektakularnych projektów. Wyglądający niczym wielki dmuchawiec pawilon Wielkiej Brytanii – Seed Cathedral – na zeszłorocznym EXPO w Szanghaju był jedną z największych atrakcji. 20-metrowa budowla składająca się z 60 tysięcy przezroczystych, długich na 7,5 metra, usztywnianych żyłek, przez które prześwieca światło. W każdej z nich zatopiono nasionko innej rośliny. Kawiarnia East Beach Café w nadmorskim Littlehampton, otwarta w 2007 roku, do złudzenia przypomina zardzewiałą muszlę. Zbudowany ze stali i szkła niewielki budynek zdobył wiele nagród,


ad


postać

Muzyczny debiut solo. 9 maja ukaże się bluesowy krążek Hugh Lauriego Let Them Talk. „Jestem białym Anglikiem klasy średniej, który nielegalnie wtargnął na strzeżony teren amerykańskiej muzyki i amerykańskiej duszy. Wiem, że aktorzy, który tworzą muzykę stąpają po cienkim lodzie, ale obiecuję, że nikomu nic się nie stanie”, mówi Laurie. Do współpracy zaprosił m.in. Irmę Thomas i Toma Jonesa oraz producenta Joe Henry’ego.

Hugh Laurie

Mr Laurie & Dr. House Twierdzi, że prywatnie jest wyjątkowo pogodną osobą. Nie kuśtyka, nie bywa posępny, lubi ludzi, jest optymistą. Ma rodzinę, przyjaciół i tłumy wielbicieli. Grając genialnego diagnostę, zmienia się w złośliwego gbura, samotnika, smutasa i aspołecznego manipulatora.

H

ouse ze skrzydłami opleciony przez węże to pomysł Hugh Lauriego na promocję 6 sezonu: „Na początku zrobiłem dla ekipy 250 koszulek z wężem oplatającymi laskę House’a (sic!), niczym laskę Eskulapa. Prezent tak się spodobał, że wykorzystaliśmy tę ideę przy projekcie plakatu. Jeden z oplatających mnie węży jest prawdziwy. Chcieliśmy wykorzystać dwa, ale są bardzo ciężkie i silne, więc mogłyby mnie zadusić. Poza tym trudno by mi było zachować równowagę. Zastosowaliśmy więc efekt lustrzanego odbicia. Rezultat wciąż mnie zadziwia”. Od dwóch lat aktor jest także producentem serialu House, przy czym twierdzi, że nie ma pojęcia, dlaczego dostał dodatkową fuchę i że nie ma żadnej władzy na planie… „Amerykanie nie wiedzą, jak my, Europejczycy, reagujemy na tak poważne tytuły. Pamiętam zdziwienie ekipy,

18

gdy zacząłem zabierać głos na zebraniach producenckich. To jedna z moich przypadłości. Nie potrafię się zamknąć i jeśli już mam coś do powiedzenia, to powiem”. Czasem aż trudno uwierzyć, że Hugh Laurie jest prawdziwy, a doktor Gregory House to zaledwie jego serialowe alter ego. Obaj mają swoje strony w sieci i biografię na Wikipedii, obaj dostają listy od fanów (a raczej fanek), obaj uwielbiają jeździć motocyklem, obaj odstresowują się grając – klawisze, gitara, harmonijka, perkusja, saksofon (jeśli House nie zagrał jeszcze na którymś z tych instrumentów, to pewnie zagra) – i przyjaźnią z tym samym gościem, czyli Robertem Seanem Leonardem aka James Wilson, serialowy onkolog. „Faktycznie wydaje mi się, że mamy z Housem wiele wspólnego. Obaj przyglądamy się światu unosząc lekko lewą brew, obaj jesteśmy raczej poważni, ale


foto: EastNews

postać

19


foto: EastNews

postać i odrobinę dziecinni, niedojrzali z tą nutą chorobliwej powagi”, przyznaje aktor. „Obaj też mamy podobne podejście do frajdy – sądzimy, że to nieosiągalne, że to nas nie dotyczy. Często przypominam sobie taką scenę z filmu Woody’ego Allena: ten siedzi w aucie w korku i spogląda przez okno na inny samochód, w którym ludzie śmieją, piją szmapana, ktoś gra na puzonie. A Allen patrzy tylko na to z boku. Wydaje mi się, że ta scena dobrze podsumowuje mój pogląd na świat, mój i House’a”. Czy to możliwe, żeby myślał tak gość, który od siedmiu sezonów, uznawany jest za bożyszcze?

Kreujący postać, którą w samych Stanach ogląda kilkanaście milionów telewidzów, a kilkadziesiąt na całym świecie? W końcu Laurie nie wypadł sroce spod ogona – studiował archeologię i antropologię w Eton College i na Uniwersytecie Cambridge, gdzie odkrył swój talent do aktorstwa. Zadebiutował w 1975 roku w krótkometrażowym filmie Who Sold You This, Then? u boku Johna Cleese’a, znanego z Monthy Pythona. W studenckim teatrze Footlights poznał swoją pierwszą dziewczynę Emmę Thompson i Stephena Fry’a, z którym w latach 1987-1995 grał w A bit of Fry and Laurie oraz

„Dużo pracuję nad moim akcentem – w końcu gram amerykańskiego lekarza! Ale ciągle miewam problemy z medycznymi słowami. Niedawno jakiś internauta skrytykował mnie, że śmieję się z brytyjskim akcentem. Załamałem się”. 20

w drugim sitcomie – Jeeves i Wooster (1990-1993). W połowie lat 80. związał się z serialem komediowym Czarna Żmija – pamiętacie Rowana Atkinsona jako księcia regenta? Tu Laurie, wcielając się w różne postaci, szifował swój komediowy talent! Dekadę później pojawił się w wysokobudżetowych produkcjach, głównie w rolach drugoi więcejplanowych – w Rozważnej i romantycznej, 101 Dalmatyńczykach, Człowieku w żelaznej masce, obu Stuartach Malutkich… A propos tego ostatniego w jednym z wywiadów, nieco ironicznie mówi: „Ileż listów dostaję jako House od kobiet, które piszą do mnie, że zajmą się mną tak dobrze, że nie będę czuł bólu nogi! Taka reakcja to dla mnie coś nowego – po filmie Stuart Malutki nie dostawałem listów z propozycją: Zajmę się pana małą myszką. Czasem mam wrażenie, że ludzie tracą kontakt z rzeczywistością”. Poczucie humoru to też jest coś, co łączy go z Housem – obaj lubują się się w dobrych żartach. „House znajduje przyjemność w dowcipie, wierzy w siłę humoru. W świecie śmierci i cierpienia, gdzie los jest raczej okrutny niż łaskawy, humor jest jedyną słuszną odpowiedzią”. To nieco patetyczne, ale mnóstwo wypowiedzi House’a stało się już klasyką wśród wielbicieli serialu o największej oglądalności na naszej planecie. Choćby: To moja nowa laska. Wyszczupla mnie, bo jest pionowa


ad


czy Podobno nie można żyć bez miłości. Ja osobiście uważam, że tlen jest ważniejszy albo On jest szczęśliwy. Tę epidemię trzeba powstrzymać. I tak żartujący sobie z Amerykanów Brytyjczyk szkockiego pochodzenia grający amerykańskiego lekarza zdobył dwa Złote Globy – w 2006 i 2007 roku – oraz tytuł oficera Orderu Imperium Brytyjskiego z rąk królowej Elżbiety II za zasługi dla brytyjskiej kultury. „Przed nadaniem tytułu oficera zawsze się czyta, za co jest to wyróżnienie. Przede mną tytuły otrzymali dwaj panowie za rozbrojenie bomby pod silnym ostrzałem wroga i tym samym uratowanie wielu żyć ludzkich. A potem ja – za zasługi dla brytyjskiej kultury i rozrywki. Myślałem, że się spalę ze wstydu!”, Laurie twierdzi jednak, że mimo wszystko się ucieszył i był zaszczycony. Jak z takim podejściem dostał pierwszoplanową rolę House’a? Próbne zdjęcia do serialu zrobił sam amatorską kamerą wideo, zamykając się w hotelowej łazience. Nie wierzył, że dostanie rolę. „Nie doceniałem faktu, że byłem nowy, a to czyniło mnie atrakcyjnym”, wyjaśnia. Podobno podczas kręcenia pierwszego sezonu mieszkał w hotelu na walizkach, bo obawiał się, że za chwilę wszystko się skończy i każą mu wracać do domu. Do niedawna jeszcze bał się, że jak tylko wpłaci zaliczkę na dom, to natychmiast okaże się, że FOX TV kończy serial. Ciągle więc latał na trasie USA – Londyn i z powrotem, a jak kręcili, to dzwonił

do bliskich codziennie albo rodzina go odwiedzała, ale zawsze na krótko, bo szkoła, zajęcia… Dzieci w międzyczasie prawie dorosły i porozjeżdżały się na studia, więc żona dużo częście bywa teraz u niego w Kalifornii. W dodatku Hugh Laurie okrzepł już w swojej roli i zarabia 400 tysięcy dolarów za każdy odcinek. W dodatku kupił dom i zastanawia się, czy nie zostać w Los Angeles na stałe! „Gdybyś mi ktoś 10 lat temu powiedział, że tak będzie wyglądało moje życie, uznałbym, że to kompletny absurd. Ale oto jestem – trudno się nie zachwycać w takiej sytuacji!” – wyraźnie widać, że Laurie ma zdrowy dystans do siebie i świata. Uważa, że mu się poszczęściło, ale też i jego wkład był niebagatelny: „Początkowo ciężko harowałem, ale to było niezwykle cenne i bardzo przyjemne doświadczenie, bo pracuję z niesamowitymi ludźmi. Tak więc czuję się błogosławiony”. Wysoce specjalistyczny, medyczny język wymagał ciągłych szlifów i jeszcze ten brytyjski akcent, który musiał na planie wymienić na amerykański. No i tyle lat! Niedawno wyświetlony został 150 odcinek, czyli 19 część siódmego sezonu. Jaka jest cena sukcesu? „Podczas wyświetlania drugiego sezonu zauważyłem, że ludzie zaczęli się na mnie gapić. Albo mrużyli oczy, patrząc na mnie, i zastanawiali się, skąd mnie znają. Nagle zdałem sobie sprawę, że komórka i aparat cyfrowy zmieniły charakter miejsc publicz-

James Hugh Calum Laurie (nigdy nie używał pierwszego imienia) urodził się 11 czerwca 1959 roku w Oxfordzie, w zamożnej rodzinie o szkockich korzeniach. Jego ojciec był lekarzem i wioślarzem! Na igrzyskach olimpijskich w 1948 zdobył złoty medal w dwójce bez sternika. Matka Lauriego, Patricia Laidlaw, dla rodziny zrezygnowała z marzeń o karierze pisarskiej. Jego pierwszą dziewczyną była Emma Thompson, słynna brytyjska aktorka teatralna i filmowa. Ożenił się w 1989 roku z Jo Green, menedżerką teatralną. Ma trójkę dzieci: dwóch synów Charlesa (22 lata) i Williama (20 lat) oraz córkę Rebeccę (17 lat). Na dużym ekranie zadebiutował w filmie Obfitość (Plenty) w 1985 roku. Zagrał z plejadą sław: Meryl Streep, Stingiem, Johnem Gielgudem, Ianem McKellenem i Samem Neillem.

Łyka antydepresanty, odkąd w roku 1997 przeszedł poważne załamanie nerwowe – podobno z powodu romansu na boku… Ale już wcześniej miewał długie okresy chandry, jak przystało na wybitnego komika. 22

foto: EastNews

Napisany przez niego kryminał Sprzedawca broni (The Gun Seller) otrzymał niezłe recenzje i stał się bestsellerem we Francji. W Polsce książkę wydało w roku 2009 wydawnictwo WAB.


ad


postać

„Pierwszy koncert zagraliśmy w roku 2007 na afterparty po rozdaniu nagród Emmy. Od tej pory Band from TV gra na różnych imprezach, gdzie można zebrać sporo kasy”.

foto: Houseguest, hughlaurie.net

nych. I to nie paparazzi zagrażają mi, celebrycie, ale każdy”. Hugh Laurie próbuje się ratować – nosi te same ciuchy od lat: koszulki polo, dżinsy, sportowe nike’i, lekki zarost, potargane włosy. Ale to niewiele daje. Żeby się odstresować po długich dniach pracy, natarczywych wielbicielach i całym tym kalifornijskim zgiełku szaleje na swoim motorze (już jako 12-latek nauczył się jeździć, a w wieku lat 16. dostał swoją pierwszą własną maszynę), uprawia boks (ciągle obrywa, ale to go odpręża) i, oczywiście, gra. Muzyczne talenty Hugh Lauriego są już powszechnie znane i wykorzystywane. Poza tym,  że lubi sobie pobrzdąkać, bierze udział w projekcie Band from TV, zespole założonym przez Grega Grunberg (perkusja) z serialu Herosi. Razem z Lauriem, grającym na klawiszach, zaangażował się Jesse Spencer (skrzypce), czyli doktor Chase z House’a, James Denton (gitara) z Gotowych na wszystko, Bob Guiney (wokal) z serialu The Bachelor (Kawaler) i jeszcze kilku innych znanych Amerykanom facetów. „To właśnie jest niezwykłe w naszym zespole, że składa się z gwiazd telewizji. Nagraliśmy nawet cover, który został wykorzystany w jednym z odcinków Housa – „You Can’t Always Get What You Want” grupy Rolling Stones”. To nie wszystko, bo jeszcze istotne jest, że grupa gra charytatywnie – muzycy zbierają na wybrane przez siebie zbożne cele. Laurie na rzecz organizacji Save the Children.

24

A co będzie dalej z karierą Lauriego, jak House się skończy? Wiadomo, że ma podpisany kontrakt na jeszcze jeden sezon, ale co potem? „House jest jak facet stojący na gzymsie – jest określona ilość czasu, jaką można tam spędzić. Nie można stać przez 15 lat, bo widzowie zaczną wołać: Och, skaczże! Oczywiście, że mam świadomość, że serial kiedyś dobiegnie końca i trzeba będzie poszukać sobie innego źródła zarobku. Nic, co dobre, nie trwa wiecznie”. To się nazywa optymizm w wydaniu Lauriego i House’a…  Natalia Syrzycka-Mlicka


ad


foto: Corbis

ikona stylu

Vincent Gallo

Miłośnik wybiegów Wciąż powtarza, że moda to dużo lepsza sztuka niż większość filmów, wystaw i koncertów, dlatego najczęściej można go zobaczyć na pokazach wśród widzów w pierwszym rzędzie.

A

ktor, reżyser, scenarzysta, malarz, muzyk, performer, świeżo upieczony 50-latek (choć część źródeł twierdzi, że to dopiero za rok), hipstersko się noszący wieczny buntownik. Uważa się za radykalnego konserwatystę i jest, zdaje się, jedynym republikaninem w środowisku amerykańskiego showbiznesu, co samo w sobie stanowi już świadectwo niezależności i odwagi. W dodatku jeszcze zachwycał się rządami Busha i pokazywał publicznie z córkami prezydenta za jego rządów; irytują go lewacy, a z Żydami nie chce mieć

24

nic wspólnego. Nie pije, ale reklamował wódkę Belvedere, nie pali, ale za młodu ratował się trawką podczas kiepskiego lotu do Francji (o Francuzach wyraża się zresztą niepochlebnie), nie jest porywczy, ale chętnie używa wulgaryzmów, ma niewyparzoną gębę, całą masę wrogów i łatkę niezłego freaka. „Chodzenie na pokazy mody jest znacznie atrakcyjniejsze i bardziej ekscytujące niż oglądanie większości filmów i większości zespołów. Uważam, że poziom wyrafinowania ludzi zaangażowanych w modę jest znacznie wyższy niż filmow-


ad


Okulary:

Nie są do niego przyklejone, jak do niektórych innych gwiazd, ale kiedy spędza czas w Los Angeles (a nie w ukochanym Nowym Jorku), bardzo się przydają.

Koszulka:

Koszulki z ordynarnym słowem lub świńskim nadrukiem albo wręcz podkoszulka z dużym dekoltem – to lubi każdy facet. Ale Gallo pokazuje się też w koszulach w nietypowych kolorach: musztardowym, pomarańczowym, czerwonym, zielonym…

Pulower:

To już swego rodzaju eksperyment – kaszmirowy pulower włożony na zwykły T-shirt. Ale Vincent wygląda w takim „bliźniaku” nadzwyczaj dobrze.

26

Styl à la Vincent Gallo

widownię i krytyków. „Zrobiłem ten film z szacunku dla pamięci i z potrzeby zemsty”, mówił po premierze Gallo. Pięć lat później w Cannes pokazał drugi swój film Brązowy króliczek (The Brown Bunny), który już nie zyskał przychylności, a w zeszłym roku trzeci Obietnice pisane na wodzie (Promises Written on Water), który podzielił los poprzednika. Z modą Vincent flirtuje niemal od początku swojego pobytu w Nowym Jorku, ale te relacje spoważniały w latach 90. – Richard Avedon zaangażował go do kampanii Calvina Kleina i był nim zachwycony, twierdził, że jest „wyjątkowy” i „wygląda niesamowicie”. Magazyn Purple Fashion wrzucił na okładkę swojego jesienno-zimowego wydania w 2006 roku ciężarnego Vincenta w sukni; sesję fotografował Terry Richardson, z którym Gallo dwa lata później nakręcił spot dla wódki Belvedere (warto zerknąć w YouTube, kto nie pamięta). Były też sesje dla Yves Saint Laurenta w 2007 roku, dla H&M w 2009. Vincent Gallo to gość, który wie, co lubi i sam dyktuje trendy. Do tego stopnia,  że otworzył własny sklep. Na stronie http://www.vgmerchandise.com sprzedaje, za grubą kasę, swoje płyty, magazyny z okładkowym Vincentem, DVD ze swoimi filmami, CD ze swoją muzą, postery, swoje obrazy, książki swoje i o sobie, zdjęcia, ciuchy – wszystko sygnowane autografami. Jeśli masz dziewczynę, która uwielbia Vincenta, a Ty zrobisz dla niej wszystko, możesz zafundować jej wieczór z bożyszczem, a nawet nieśmiało zaproponować „działkę” spermy – o ile masz milion dolarów na zbyciu! Facet ma tupet i odwagę. Lila Niedźwiedzka

Skóra:

Może być klasyczna, męska motocyklówka albo króciutka, dopasowana kurteczka a la Brudny Harry czy zamszowa marynarka. Gallo ma też w swojej kolekcji musztardiwą catalinę z futrzanym kołnierzem. Widać, że skóra go lubi, a on lubi skórę, choć czasem zdradzą ją z wełnianym płaszczem do ziemi.

Spodnie:

„Nie noszę dżinsów. Większość ludzi nosi dżinsy, bo jest leniwa. Wolę ubierać się z większym namysłem”, mówi aktor noszący spodnie w szkocką kratę.

Obuwie:

W zeszłym roku sprzedawał na eBayu sw��j autoportret za 25 tysięcy dolarów, twierdząc, że wcale go nie potrzebuje, za to ma ochotę kupić sobie nowe lakierki. Słusznie nie oszczędza na butach!

Zegarek:

Oldskulowy wzór, ale marka tylko prima sort: najlepiej skromnie wyglądający IWC. Często jednak zamiast zegarka Gallo nosi srebrną bransoletę.

foto: Fotoprośba – Karolina Poryzała/materiały prasowe

Kapelusz:

Klasyczny borsalino w odcieniach ciemnego różu, zamszowa fedora o kolorze mlecznej czekolady, szary kaszkiet z filcu, a nawet słomkowa panama to jego dobrzy przyjaciele i charakterystyczny element – jak kropka nad Vincentem.

foto: EastNews

ców”, mówi Vincent Gallo w jednym z wywiadów. „Kiedy pracowałem z Richardem Avedonem, czułem się jak ryba w wodzie – to było wyjątkowo twórcze! Sto razy bardziej wolę pracować z Terrym Richardsonem niż z Emirem Kusturicą. W ogóle filmowcy to prymitywne świnie!”. Niekochany przez rodziców 16-letni Vincent uciekł z rodzinnego Buffallo do Nowego Jorku. Tam przede wszystkim najpierw usiłował nie zginąć, wrastając coraz silniej w środowisko alternatywnych artystów. Kończył szkołę i jednocześnie obracał się w kręgach muzycznych, grał w zespołach The Plastics, Pork, Gray (z Jeanem-Michelem Basquiatem), Bohack, malował, był modelem, próbował swoich sił na scenie i w filmie. W 1990 roku zagrał rólkę w Chłopcach z ferajny Martina Scorsese. Od tego czasu pojawiał się dość regularnie jako postać drugoi trzecioplanowa u różnych reżyserów (choć lubi się o nich wypowiadać mocno niepochlebnie). Zagrał w Arizona Dream Emira Kusturicy (o którym mówi, że to „kompletnie nieciekawy czlowiek”), w Domu dusz Billego Augusta, w Pogrzebie Abla Ferrary, Palookaville Alana Taylora, Los Angeles bez mapy Mikiego Kaurismäkiego, a ostatnio w Tetro Francisa Forda Coppoli (tytułową rolę) i w Essential Killing Jerzego Skolimowskiego, za którą to rolę w zeszłym roku dostał nagrodę dla najlepszego aktora na festiwalu w Wenecji. Sam też i reżyseruje, i pisze scenariusze, i komponuje muzykę, i projektuje kostiumy, i gra w swoich filmach. W 1998 roku powstało autobiograficzne Oko w oko z życiem (Buffalo 66), docenione przez


ad


foto: Archiwum Igora Tracza

sport

bikejoring

Pies, rower plus człowiek „Każdy właściciel średniej wielkości, zdrowego, lubiącego biegać psa może zacząć uprawiać ten sport”, twierdzi Igor Tracz z Kross Bikejoring Team.

B

ikejoring jest dyscypliną sportu zaprzęgowego rozgrywaną na dystansach sprinterskich, w której pies (lub dwa) podpięty do liny z amortyzatorem ciągnie rower z maszerem, czyli przewodnikiem psiego zaprzęgu. „Ścigam się w kategoriach sprinterskich psich zaprzęgów, w warunkach śnieżnych i bezśnieżnych (tzw. dryland) w dwóch dyscyplinach, w których zdobyłem Burberry psich zaprzęgów i biketeż tytuł Mistrza Europy: joringu”, wylicza świeżo upieczony Mistrz Świata.

28

Na swoim blogu napisał: „Doda, Nergal, Era i Ozzi zostaliśmy Mistrzami Świata w sprincie czwórek zaprzęgowych na śniegu w Oslo na Holmenkollen Arena!” – bo bez psów tego sportu by nie było. W 2003 roku został uznany za oficjalny sport w naszym kraju; zarządza nim Polski Związek Sportu Psich Zaprzęgów. Igor Tracz wcześniej uprawiał amatorsko kolarstwo górskie, wiele lat nurkował, wspinał się i penetrował jaskinie. Swoją przygodę ze sportem zaprzęgowym zaczął w 2002 roku,

kiedy jeden ze znajomych pokazał mu zimą, jaka to zabawa. Aż do końca roku 2006 startował z zaprzegiem 2, 4, 6, a czasem i 8 syberyjskich huskich, zdobywając tytuł mistrza i wicemistrza Polski. „Miałem też genialnie biegającego wyżła niemieckiego Cezara, z którym startowałem w bikejoringu oraz w zaprzęgu 2 i 4 psów, a który towarzyszył mi także podczas moich nurkowań. Potrafił pływać godzinę po powierzchni, czekając aż się wynurzę”, wspomina nieżyjącego czworonożnego przyjaciela. 


ad


foto: Agnieszka Szymańska foto: Agnieszka Szymańska

plikowanie, ale psi trening jest trudny i wymaga ode mnie dużej uwagi – zwierzaki nie mówią mi, czy już dość się dziś nabiegały i nauczyły. Muszę je obserwować, robić notatki z tego, jak duży dystans danego dnia przebiegł każdy z nich, jak się sprawował”, mówi Tracz, który w tej chwili ma już 12 wytrenowanych psów sportowych! „Osiem z nich jest w wieku startowym – cztery są starsze i ich doświadczenie dyscyplinuje na treningach te młodsze”. Na szczęście do pomocy ma członków – w wieku od 15 do ponad 50 lat – klubu CKiS Amberdog Pruszcz Gdański, z którego wybrani zawodnicy startują w międzynarodowych zawodach w barwach Kross Bikejoring Teamu. „Kross jest jednym z naszych sponsorów w zasadzie od początku naszego istnienia. W tym sezonie wyposażył mnie w swój flagowy model A+ zbudowany na bardzo lekkiej i sztywnej ramie wykonanej z włókna węglowego, którego waga oscyluje między 8 a 9 kg”, Tracz opisuje szczegóły sprzętu. Uważa, że w zasadzie każdy może uprawiać bikejoring – musi mieć tylko zdrowego psa predystynowanego do szybkiego i długiego biegu (długie łapy, brak nadwagi, zdrowe stawy), uwiel-

30

lbiającego ruch i na tyle karnego, żeby można go było nauczyć podstawowych komend. Pies też nie może być agresywny w stosunku do ludzi i zwierząt – kaganiec odpada, bo powoduje zmniejszenie pojemności oddechowej u psa. „To wcale nie muszą być ani greystery, ani eurodogi. Jeśli już masz średniej wielkości, inteligentnego kundla i rower – spokojnie możesz spróbować bikejorkingu”, twierdzi Igor Tracz. Radzi, żeby zacząć od krótkich, dosłownie 5-minutowych sprintów: „To i tak będzie duży wysiłek dla psa, ale i świetna zabawa”. Natomiast dłuższe spacery, zabawy z aportowaniem czy pływanie pomogą zbudować psią formę i wytrzymałość. Człowiek zresztą też musi trenować – biegi, szybka jazda rowerem, ćwiczenie wydolnościowe… „Psy zanim zauważą, że spadłem z sań czy trójkołowca, biegną jeszcze ze 100 metrów, zanim się zatrzymają. Jeśli jestem przytomny po upadku, to wołam: stop!, ale linki zaprzęgu nie puszczam. Bo wolę być obity i połamany, ale żeby psom nic się nie stało”, wzdycha Tracz. I dodaje: „Z całą świadomością podpisuje się pod tym, że jest to sport ekstremalny”.  Natalia Syrzycka-Mlicka

foto: Anna Konik

foto: Anna Konik Jak wyglądają zawody? „Ja i mój pies wkładamy tyle samo pracy podczas wyścigu, który liczy od 4 do 10 km w jednym etapie. Tych etapów może być nawet 10!”, wyjaśnia Tracz. Specyfika takiego sprintu to idealne zgranie się z psem, wykorzystanie jego mocy na każdym podjeździe i zakręcie, ale odciążenie go przy wychodzeniu z zakrętu i na zjazdach. Sportowiec musi być świetnie przygotowany kondycyjnie. To ciężka fizyczna praca i dla zawodnika, i  dla czworonogów. Pies podczas 15-minutowego wyścigu potrafi biec nawet 50 km/h! Ale jego wyszkolenie zajmuje minimum rok, w czasie którego musi nauczyć się wykonywać polecenia: lewo, prawo, stop, wyprzedź po lewej, wyprzedź po prawej, zawróć. „Najtrudniej jest wytrenować pierwszego psa, a kolejne uczą się od niego i tak to idzie”, wyjaśnia Tracz. Tłumaczy, że zwierzak najpierw biega luzem obok, a kiedy udaje mu się utrzymać tempo, zostaje wpięty do zaprzęgu. Psy nie są do niczego zmuszane, zresztą zakazane jest używanie jakichkolwiek środków przymusu. Chodzi o to, żeby poczuły pociąg do pracy i wyścigów – dla nich ruch to nagroda. Dlatego nie używa się komendy start, po prostu nie jest potrzebna. „To wygląda nieskom-


ad


koszula Timberland, 229,90 zł spodnie Timberland, 349.90 zł mokasyny Timberland, 399.90 zł

Zestaw słuchawkowy Bluetooth stereo Nokia BH-214 idealnie sprawdza się, kiedy jesteś w ruchu. Wypoczywaj aktywnie, słuchając muzyki albo kontaktując się z innymi! Przymocuj zestaw klipsem do ubrania, aby nie utracić żadnego połączenia i bez przeszkód słuchać ulubionych dźwięków, nawet w hałaśliwym otoczeniu. Do zestawu dołączone są słuchawki, ale możesz używać swoich ulubionych, dzięki standardowemu złączu 3,5 mm. Możesz podłączyć się także do wejścia AUX w samochodzie, aby streamowac muzykę z telefonu na głośniki. Cena: od 150 zł

Zdjęcia: Fotoprośba/Karolina Poryzała

Nokia BH-214


Nokia BH-505 Stereofoniczny zestaw słuchawkowy dla prowadzących aktywny tryb życia – zapewnia szybki dostęp do muzyki i połączeń telefonicznych. Bluetooth BH-505 to bardzo lekkie i komfortowe słuchawki, którym nie przeszkodzi deszcz ani pot. To czyni z zestawu świetnego towarzysza do sportów typu skateboarding lub innych aktywnych hobby. W zestawie są dwa rodzaje miękkich wkładek dousznych, dostępne w trzech różnych rozmiarach. Idealne dopasowanie i doskonała jakość dźwięku. Cena: już od 180 zł

It’s not technology, it’s what you do with it.

Nokia N8 Smartfon oferujący najwyższej klasy funkcje multimedialne, w tym aparat o rozdzielczości 12 Mpix z możliwością nagrywania HD i wyjściem HDMI, zintegrowaną telewizję internetową, darmową nawigację i oprogramowanie Symbian 3. Cena: od 1699 zł


Nokia CP-402 Wytrzymały i kompatybilny z większością telefonów Nokia Futerał Nokia CP-402 to idealne akcesorium dla osób aktywnych, uprawiających sport i lubiących się zmęczyć. Regulowany pasek mocowany na nadgarstku lub ramieniu chroni twój telefon, umożliwiając ci jednocześnie słuchanie muzyki i dając dostęp do innych ważnych funkcji.

spodnie Puma, 189 bluza Puma, 249 buty Puma, 359 frotka Puma, 39,90 okulary Puma, 189

zł zł zł zł zł

Cena: od 40 zł

Bądź dobry dla serca Pasek do pomiaru tętna LS-14 to prawdziwa gratka dla miłosników joggingu i dla wszystkich, którzy chcą kontrolować pracę serca podczas wysiłku fizycznego. Pracuje z wieloma urządzeniami Nokia wyposażonymi w aplikację Sports Tracker lub Endomondo. Pas jest lekki (55 g) i nie krępuje ruchów. Wymienne baterie o wydajności ok. 150 godzin i duża tolerancja różnic temperatury sprawiają, że można go zabrać zarówno na długą wspinaczkę w góry, jak i na intensywny spacer brzegiem morza. Producentem pasa jest firma Polar. Aplikacje Endmondo i Sports Tracker można pobrać ze sklepu Ovi: store.ovi.com Cena: od 240 zł


bluza Puma, 449 zł t-shirt Puma, 109 zł spodnie Puma, 199 zł buty Puma, 289 zł torba Puma, 269 zł bidon Puma, 25 zł zegarek Puma, 169 zł

Nokia DC-14

Nokia CP-532

Zestaw rowerowy do ładowania Nokia DC-14 to nieoceniona pomoc podczas długich wycieczek na dwóch kółkach. Umożliwia darmowe pobieranie energii i ładowanie telefonu bez tradycyjnego źródła prądu i przy takiej samej wydajności, jak w przypadku zwykłej ładowarki. Łatwy w obsłudze, odporny na kurz i wilgoć, kompatybilny z wieloma urządzeniami zestaw marki Nokia sprawia, że nie trzeba się martwić o to, czy podczas dalekiej wyprawy bateria będzie naładowana. Cena: od 120 zł


Nokia C7 dla mężczyzny stylowego

Nokia C7 dla chłopaka na luzie

Jeśli chcesz być na czasie, cenisz styl i dobrą organizację, zwróć uwagę na ten model. Nokia C7 wykonana jest z polerowanej stali nierdzewnej i szkła. Ma intuicyjną w obsłudze pocztę typu Push, a pisanie maili nigdy nie było wygodniejsze dzięki pełnej, dotykowej klawiaturze QWERTY. System operacyjny Symbian 3 umożliwia korzystanie z kilku aplikacji w tym samym czasie.

Jeżeli chcesz mieć stały kontakt ze swoimi przyjaciółmi i lubisz multimedialną rozrywkę, Nokia C7 powinna ci się spodobać. Wyposażona w dotykowy, jasny ekran AMOLED o przekątnej 3,5 cala idealnie nadaje się i do surfowania po Internecie, i do oglądania filmów czy programów telewizji internetowej. Ten model ma 3 ekrany główne, a każdy z nich możesz zagospodarować wedle własnych pomysłów i potrzeb.

Cena: 1299 zł

Cena: 1299 zł

garnitur Digel koszula Van Laack, 449 zł krawat Van Laack, 309 zł buty Wojas, 329 zł

t-shirt Timberland, 119 szorty Timberland, 229,90 zegarek Timberland, 629,90 pasek Timberland, 289,90

zł zł zł zł


Nokia E7 Communicator Wszechstronny smartfon, wyposażony w odchylany, 4-calowy wyświetlacz ClearBlack, pełną klawiaturę i szybki dostęp do aplikacji bezpośrednio z ekranu głównego. Jego ważną zaletą jest możliwość obsługi lokalnych i globalnych aplikacji biznesowych oraz łatwy dostęp do poczty prywatnej i biznesowej. Wbudowane złącze HDMI umożliwi ci wyświetlanie prezentacji, plików, filmów i zdjęć na dużych ekranach, a dzięki złączu USB-On-The-Go łatwo udostępnisz innym pliki. Cena: 2299 zł

Zdjęcia: Fotoprośba/Karolina Poryzała

kurtka Timberland, 549,90 zł koszula Timberland, 199,90 zł


Jeremy Wade – wędkarz ekstremalny

foto: Discovery.com

sport: poradnik

Twórca i bohater programu „River Monsters” na Animal Planet tropi po świecie mało znane gatunki ryb.

spinning

Polowanie na grubą rybę Wędkowanie to sport dla prawdziwych facetów – wysportowanych, zdecydowanych, aktywnych i z refleksem. Nie wierzysz? Poczytaj, a potem sam spróbuj

K

to z nas nie ma w rodzinie jednego choćby wujka, który zrywa się przed świtem z łóżka każdego wolnego dnia i po cichu, zabierając masę sprzętu, wymyka się nad najbliższe jezioro czy rzekę? Kto nie pamięta z dzieciństwa tych fascynujących wypraw w kaloszach i z impoBurberry nującym wędkarskim ekwipunkiem pod pachą z tatą albo dziadkiem? Jak tylko lody pękają i robi się 38

cieplej panowie w różnym wieku stają nad brzegami mazurskich jezior, łagodnego nurtu dolnej Wisły, Warty czy Narwi i z zachwytem w oczach czekają na drgnięcie spławika. Ale to nie jedyny sposób łowienia ryb! W dobie sportów ekstremalnych coraz większą fascynację wzbudzają polowania na wielkie drapieżniki. Discovery kręci kolejne serie z Jeremym Wadem, który

jeździ po najodleglejszych zakątkach świata i szuka rzecznych potworów; wcześniej był Spencer Smith, podróżujący „za rybą” po Kanadzie, Norwegii, Polsce i Gambii, zarażający łowieniem Matt Hayes czy wyczyniający cuda z wędką (i nie tylko) Robson Green. To są przygody wymagające siły, refleksu, zręczności i doświadczenia. Zresztą w Polsce jest cała masa zapaleńców tego sportu – nasi spinningi-


ad


Sum-ludojad z rzeki Kali w Indiach

ści zgarnęli zeszłoroczny tytuł Mistrzów Świata pokonując zawodników z dwunastu krajów z Europy, Azji i Afryki. Spinning to metoda połowu polegająca na zarzucaniu przynęty i ściąganiu jej za pomocą kołowrotka, znów zarzucaniu i znów ściąganiu – i tak aż do osią-

Schemat budowy kołowrotka: 1 – kabłąk 2 – uchwyt kołowrotka (element wędki) 3 – stopka 4 – korbka 5 – nóżka 6 – przełącznik blokady antyrewersyjnej 7 – szpula 8 – żyłka 9 – pokrętło hamulca 40

gnięcia sukcesu, czyli złowienia ryby. W ten sposób łapie się głównie drapieżniki: szczupaki, sandacze, okonie, sumy, pstrągi, lipienie, łososie, dorsze. Są różne techniki wędkarstwa spinningowego, ale najpierw trzeba mieć jak łapać ryby.

Kołowrotek spinningowy Shimano

foto: Discovery.com

foto: Agnieszka Szymańska

sport: poradnik

Bagarius yarelli – ryba z rodziny sumowatych, dorasta do 2 m długości i osiąga wagę ponad 80 kg. Plotka głosi, że ryba lubi czasem pożreć człowieka…

model Sustain 6000 FD dostępny w sklepach internetowych oferujących sprzęt wędkarski. Cena: od 750 zł www.shimano.com

Spinningowy niezbędnik Sprzęt wędkarski dla zapalonego wędkarza to jak przybory do gotowania dla Jamiego Olivera. Nie liczy się, ile kosztuje i jakiej jest marki – ważne, żeby ci odpowiadał i spełniał swoje zadanie. Zestaw, jeśli chodzi o wędkarstwo spinningowe, musi oczywiście zawierać wędzisko, czyli kij, do tego kołowrotek, żyłkę i wiele różnych przynęt. Te są niezwykle istotne, gdyż wędkarz (czyli niebawem ty) tak macha wędziskiem, aby ruchy przynęty do złudzenia przypominały ruchy uciekającej przed drapieżcą rybki. A małe rybki są bardzo różne i różnie się poruszają. Wędzisko to podstawa – oprócz tego, że lekkie, powinno być odpowiednio wyważone i dobrze leżeć w dłoni. Warto więc zadbać o wygodną rękojeść. Musisz też pamiętać, że będziesz często i daleko

zarzucał, więc ważna jest sprężystość kija, dzięki której przynęta nie będzie spadała. Istotne są także złącza – do spinningu powinny być dwuczęściowe. Gotowe wędki z włókna węglowego lub jego modyfikacji spełniają na ogół wszystkie te wymagania. Odznaczają się niezwykłą wytrzymałością i doskonałą sprężystością przy czym niedużo ważą. Mogą mieć długość od 1,5 do 3 metrów. Kołowrotek spinningowy powinien się cechować szczególnie solidnym wykonaniem, niezawodnym sprzęgiełkiem (hamulcem) i wyprowadzaniem żyłki, które nie będzie jej niszczyło. Ważne jest dopasowanie kołowrotka do wędziska ze względu na wyważenie wędki, a więc zwrócenie uwagi na ciężar, szybkość zwijania, pojemność itd. Na początek warto jest


ad


foto: EastNews

foto: Agnieszka Szymańska

sport: projektant poradnik

Złap i wypuść!

zaopatrzyć się w coś w miarę prostego – potem przyjdzie pora na kolejne stopnie trudności. W większości sklepów ze sprzętem pracują wędkarscy zapaleńcy, którzy z przyjemnością doradzą nowicjuszowi. Żyłka jest przy spinningowaniu szczególnie narażona na uszkodzenia. Z powodu ciągłego tarcia

Woblery to przejaw artystycznych ciągot wędkarskiej duszy. Wielu spinningistów robi je samodzielnie, próbując naśladować mistrzów. W necie znajdziecie sporo przepisów na to, jak samodzielnie wykroić, pomalować i uzbroić taką przynętę. 42

o krawędź szpuli, wodzik i przelotki, a także z powodu częstych zaczepów (umówmy się, nie zawsze trafiasz tam, gdzie chcesz, nawet najlepszym zdarzy się chybić celu i zaczepić o trzcinę czy wystający z wody konar). I tu sami łowiący nie mogą dojść do ładu, bo wnioski nasuwają się dwa: kupować najlepszą i najwytrzymalszą – bo będzie się mniej niszczyła – albo zaopatrzyć się w najtańszą i gorszą – bo będzie się niszczyła. Moim zdaniem warto spojrzeć na żyłkę pod kątem przynęty, która dynda na jej końcu. Jeśli sama przynęta jest kosztowna, lepiej być pewnym, że do ciebie wróci (oby łyknięta przez zdobycz!). Przynęty wiadomo do czego służą. W spinningu wykorzystuje się ich mnóstwo, różniących się od siebie wyglądem, zastosowaniem i poruszaniem się w wodzie. Są więc: najróżniejsze woblery, błystki wahadłowe, obrotowe i kombinowane, gumowe rippery i twistery i wiele innych. Wszystkie są sztuczne, a więc wykonane – czasami własnoręcznie – z drewna (najlepsza balsa), plastiku, gumy, metalu, pomalowane tak, że do złudzenia przypominają małą rybkę. Część wędkarzy do końcowego odcinka żyłki przywiązuje przypon – dodatkowy kawałek plecionki lub drucika. Służy on jako dodatkowe zabezpiecznie, żeby ryba nie przegryzła właściwej żyłki. W Polsce właściwie tylko szczupak jest w stanie to zrobić, więc jeśli nie wybierasz się na szczupaka ani nie będziesz łowił w wodach, gdzie może go być dużo, to przypon w zasadzie nie jest potrzebny.

C&R (z angielskiego Catch and Release) to międzynarodowy kodeks wędkarskiego fair play w stosunku do ryb, ustalony przez różnego rodzaju związki i stowarzyszenia wędkarskie na całym świecie. Celem Catch and Release jest zachowanie lub odbudowanie rybostanu, polepszenie jakości wód i łowisk z myślą o obecnych i przyszłych pokoleniach. Brzmi, być może górnolotnie, ale pomaga! Więcej dowiesz się na internetowych stronach Wędkarskiego Centrum Wymiany Informacji www.wcwi.pl

Po jakimś czasie i tak sam dojdziesz do tego, co ci się bardziej sprawdza. Na pewno niezbędne są jeszcze: •b  uty biodrowe, w których będziesz mógł brodzić w płytkich rzekach i przy brzegu •w  ygodne ubranie z nieprzemakalną kurtką •p  lecak i kamizelka z mnóstwem kieszeni na mniejszy sprzęt, który zawsze warto mieć pod ręką (agrafki, szczypce, nóż) •o  sełka do kotwic (haczyków z dwoma i więcej ostrzami) • k rętlik, który zapobiega skręcaniu żyłki przez przynętę podczas jej ruchu w wodzie •p  ojemnik na przynęty, żeby nie walały ci się luzem w plecaku •p  odbierak (przyda sie przy połowie z łodzi, ewentualnie w płytkich rzekach) •o  sęka (przy większych rybach sprawdza się lepiej niż podbierak).


ad


Kotlina Kłodzka to kraina pstrągiem płynąca. Wiele górskich potoków, rzeki na polsko-czeskim pograniczu, prywatne stawy i łowiska – prawdziwy raj dla wędkarzy. Stare uzdrowiska, poniemieckie wsie i Międzygórze, polskie Chamonix. Tu można przeżyć Sudeckie Safari: zrobić offroadowy wypad na pstrąga i poczuć smak własnoręcznie uwędzonej ryby, powspinać się na skałkach, pojeździć konno i znów zrobić wypad na pstrąga! Firma Sudeckie Safari zajmuje się organizacją i obsługą imprez integracyjnych i wydarzeń firmowych oraz pobytów indywidualnych. W swojej ofercie mają zarówno przeżycia ekstremalne, z dużą dawką adrenaliny, jak i eleganckie kolacje połączone z degustacją najlepszych win świata. www.sudeckiesafari.pl

foto: Agnieszka Szymańska

sport: projektant poradnik

Wędkowanie w Sudetach

foto: EastNews

czonego, kto pokaże ci, jak to robić. Kiedy przynęta jest już w wodzie, musisz spowodować, żeby się ruszała – można pukać w palcem, lekko podrygiwać końcem wędki (szczytówką), delikatnie skręcać i lekko popuszczać żyłkę kołowrotkiem, zakłócać zwijanie żyłki i generalnie robić wszystko, żeby twoja sztuczna rybka w wodzie nie przestawała się ruszać i udawała, że płynie. Popularną metodą jest także jerkowanie. Potrzebne są specjalne przynęty – gumowe lub jerki właśnie, zwane też kogutkami. Opuszczasz przynętę na napiętej żyłce i stukasz nią o dno, po czym podrywasz ją w górę. Możesz spuścić ją na dno, zatrzymać nawet na kilka minut i dopiero poderwać – jednym, długim pociągnięciem albo skokami. Odmianą tej metody jest jak najsilniejsze uderzenie o dno przynętą. W taki sposób można łowić wszystkie drapieżne ryby w Polsce.

Technika łowów Łowienie na spinning to ciągły ruch. To on podczas ściągania przynęty powoduje zainteresowanie drapieżcy i atak. Raczej nie zdarza się, by pstrąg, szczupak czy sum złapał błystkę w bezruchu. Sposób połowu ryb musisz dopasować do rodzaju przynęty, ryb, które chcesz łowić, prędkości nurtu, głębokości. Ogólnie rzecz biorąc wszystkie metody sprowadzają się do zarzucania przynęty i przyciągania jej do siebie za pomocą kołowrotka. Technik zarzucania jest wiele. Zaczyna się od podciągnięcia przynęty na właściwą odległość od przelotki szczytowej – im cięższa przynęta, tym dalej, zazwyczaj między 10 a 40 cm. Rzut podstawo44

Wędkarska turystyka

Na stronach wędkarskich – a jest ich w sieci sporo – zapaleńcy opisują swoje zmagania z rybami, sukcesy i porażki, plusy i minusy sprzętu, polecają sobie konkretne łowiska, skrzykują się na wspólne w Polskę lub w świat wyjazdy. Zaczynają to być nie tylko tak oczywiste kierunki, jak Warto Szwecja, Dania czy Norwegia, ale czasem tutaj z wędką Polacy pojawiają się już zajrzeć także w Hiszpanii, w Serbii, na Iswww.wedkuje.pl landii. Powoli podbijają też dalekie zakątki – Kanadę, Kostarykę, www.podbierak.com Kenię, Nową Zelandię, Alaskę, www.naspinning.pl wy znad głowy możliwy jest Mongolię. Ciekawe trasy protylko w warunkach sprzyjaponuje wędkarskie biuro podrówww.splawik.com jących – kiedy masz nad sobą ży, bo i takie coś już oczywiście www.jerkbait.pl zupełnie wolną przestrzeń, powstało, Eventur Fishing & Travel a więc żadnych drzew. Trochę (wyprawynaryby.pl). trudniejszy rzut boczny stosuje się Jeśli nadal nie jesteś pewien, że to zajęcie wtedy, kiedy nie ma jak zamachnąć pionowo. dla ciebie i wszystko wciąż wygląda blado w poJeśli brakuje miejsca na jakikolwiek zamach zostają równaniu ze skakaniem ze spadochronem – zerknij techniki specjalne, jak rzut katapultowy, spod ręki, do programu „Rzeczne potwory” w środy o 22.30 wahadłowy, ale żaden z nich nie daje dużego zasięi niedziele o 17.00 na Discovery Channel albo na gu. Przy rzutach dalszych musisz wziąć pod uwaNational Geografic do „Pogromcy wodnych potwogę siłę i kierunek wiatru. Na pewno wiadomo, że rów”. Wędkarstwo spinningowe to naprawdę fascyzarzucać trzeba szybko, celnie i pewnie. Tu warto nująca rozrywka i wymagający sport! potrenować pod okiem kogoś bardziej doświad Marcel Misiurski


ad


poradnik

foto: EastNews

Magdalena Impert Stylistka i producentka sesji zdjęciowych. Współpracowała z największymi wydawnictwami i stacjami telewizyjnymi. Współtworzyła pokazy dla Young Polish Designers. Była stylistką prowadząca przy „Lekcji stylu dla mężczyzn” Jolanty Kwaśniewskiej.

Przewodnik po modzie Poradnik zawiera mnóstwo informacji przydatnych każdemu mężczyźnie: jak dbać o urodę i zdrowie, w co się ubrać do pracy, na spacer i elegancką kolację, jak się zachować w codziennych sytuacjach i w momentach uroczystych. Wydawnictwo Pascal, 49,90 zł

klasyka gatunku

Lekcja męskiej elegancji „Nigdy nie ma się drugiej okazji, żeby zrobić pierwsze wrażenie”, mówi Andrzej Sapkowski i ma rację. Niby nie szata zdobi człowieka, ale jakoś utarło się, że patrzymy na siebie wzajemnie i wyciągamy wnioski.

T

o truzim, ale w naszej kulturze wygląd naprawdę świadczy o człowieku. Są ubrania, które pasują, żeby w nich pójść do pracy, są te, które dobrze wyglądają w klubie albo podczas spotkań ze znajomymi, i takie na specjalne okazje. Wielu mężczyzn twierdzi, że nie przywiązuje wagi

46

do tego, w co się ubiera, byle czysto i pachnąco, ale naszym zdaniem to nie do końca prawda. Zróbmy taki prosty test: przypomnij sobie, co pomyślałeś, kiedy twój kumpel z pracy wpadł ostatnio spóźniony na zebranie zarządu w T-shircie, dżinsach i w trampkach. Piętnaście osób w garniturach i pod

krawatem, a on… wyglądał trochę dziwnie w tym towarzystwie. Tłumaczył się, że squash, korki, wylana kawa, ale i tak nikt go nie słuchał, tylko wszyscy zerkali na niego z niesmakiem, prawda? Skoro już ustaliliśmy wspólnie, że sprawa jest ważna – zabierzmy się do pracy! 


ad


foto: Wydawnictwo Pascal

O takie piękne buty warto dbać – dobra pasta, ściereczka, szczotka do nabłyszczania i zaczynasz. Kolor pasty powinien być dobrany do barwy butów.

BUTY TO PODSTAWA! Pięknie wypastowane buty są najważniejszym elementem męskiej garderoby. Najpiękniejszy garnitur straci cały szyk, jeśli włożysz do niego stare adidasy. Na pewno przydadzą ci się co najmniej dwie pary poważniejszych butów na różne okazje. Koniecznie są te najbardziej klasyczne typu oksford – czarne, skórzane, lekko połyskujące, sznurowane – to typowe półbuty do garnituru, na specjalne okazje, bardzo eleganckie. Drugie, typu derby, to czarne lub brązowe, sznurowane, matowe półbuty z tłoczonymi bądź wycinanami wzorami, które dobrze komponują się w zestawach casualowych. To niezbędnik i klasyka obuwniczego gatunku.

Jeśli buty mają ci dobrze służyć, muszą być wygodne i dobre gatunkowo. Warto więc kupić markowe i koniecznie skórzane. To jest wydatek, ale na pewno się opłaci. Jeżeli pracujesz w firmie, która wymaga na co dzień garnituru, kup na początek czarne oksfordy. Jeśli możesz ubierać się mniej formalnie, w casualowym stylu (np. w sztruksy, a latem w zawsze modny len) odpowiednie będą derby. Może się zdarzyć, że na pierwszy rzut oka nie polubisz mniej eleganckich mokasynów. Ale naprawdę warto się z nimi zaprzyjaźnić, bo pasują do wielu zestawów ubraniowych i są idealne na nieformalne wyjścia. Cały świat wie, że mistrzami

stylu sa Włosi, którzy mokasyny noszą z lubością i wielką fantazją. A mistrzów, wiadomo, warto naśladować. Z butami wiążą się… pasek i zegarek. Skórzany pasek od spodni, z prostą, skromną klamrą to nieodzowny element garnituru. Pasek od spodni i od zegarka powinnien być dobrany kolorem do butów. Chyba że zawsze nosisz oldskulowy zegarek po ukochanym dziadku albo Omegę Seamaster ze srebrną bronsoletą, z którą nigdy się nie rozstajesz. Wtedy po prostu niczym się nie przejmuj, a ciekawskim opowiadaj piękne historie o dziadku, który latał i walczył za Londyn, albo o wielkim błękicie. 

foto: EastNews

Zestaw nr 1 Granatowy garnitur pasuje na każdą okazję. Nie zapomnij o pasku do spodni!

48


ad


garnitur i wszystko, co z tego wynika Najbardziej elegancką częścią męskiej garderoby jest garnitur, w dobrym gatunku i dobrze dopasowany do sylwetki. Najlepiej ciemno granatowy lub grafitowy. Czarny nosi się tylko na pogrzeby. Na zakup garnituru musisz przeznaczyć trochę czasu, nie spieszyć się i poprzymierzać. Spodnie powinny być proste, bez zaszewek, na tyle długie, żeby z przodu opierały się na bucie, tworząc jedno załamanie, a z tyłu sięgały do połowy obcasa twoich nowych oksfordów. Najlepiej bowiem przymierzać garnitur tak, jak ma być noszony, czyli w garniturowych butach, a marynarkę w koszuli. Wtedy będziesz miał pewność, że ubranie dobrze leży.

Skoro spodnie już pasują, włóż marynarkę. Jeśli jej dolny brzeg sięga kciuka, a między rozpiętymi połami zostaje odstęp na dwa palce to znaczy, że leży idealnie. Ramiona nie zwisają? To świetnie. Koszule nie mogą być ani za ciasne, ani za obszerne. Szczególnie ważne jest, by dobrze dopasować kołnierzyk – jeśli przy zapiętym kołnierzyku możesz wsunąć dwa palce, to znaczy, że jest idealnie. Rękawy nie mogą być dłuższe niż do nasady kciuka. Zawsze odpowiednie kolory to biel, błękit albo jasny róż – idealnie komponują się z szarością lub granatem garnituru i jeszcze nie spotkałyśmy mężczyzny, który źle wyglądałby w jednym z nich.

Spójrz na metkę! Najlepsze garnitury są z wełny – czystej lub uszlachetnionej kaszmirem.

W ramach przypomnienia jeszcze kilka drobiazgów. Wkładając krawat, nie zapomnij zapiąć wszystkich guzików koszuli; jeśli nie nosisz krawata, koniecznie rozepnij guzik przy szyi. Garnitur zapinaj tylko na górny guzik, jeśli są dwa, albo na środkowy, gdy trzy. Skarpetki powinny być w odcieniu spodni lub butów. Dobrze też z garniturem komponuje się płaszcz – zimą ciepły, wiosną lekki. W wiosennym trenczu Burberry będziesz wyglądał stylowo, ale jeśli sądzisz, że to już przesada, a za oknem wieje i leje, to wrzuć na siebie wojskową parkę z kapturem – tak też będzie okay. Chodzi tylko o to, żeby kurtka zakrywała poły marynarki. 

foto: Wydawnictwo Pascal, materiały prasowe

Zestaw nr 2 Błękitno-granatowa tonacja to szczyt dyskretnej elegancji.

50

foto: EastNews


ad


Puste ręce, SWOBODNA głowa czyć swoją osobowość (na co nie bardzo pozwala oficjalny strój). Może więc to być klasyczna torba-listonoszka albo płócienny, przechodzony, ale dobrze zakonserwowany duży chlebak. Od kilku lat modnym trendem są torby szyte z banerów reklamowych z kolorowymi nadrukami – cały młody Berlin nosi się właśnie z takimi torbami na ramieniu, nawet ten w garniturach. Szczególnie, że w tym offowym mieście masa ludzi przemieszcza się na rowerach. I co wtedy zrobić z aktówką? Warto pomyśleć też o czymś na głowę – może na przykład… fryzura? Męskie włosy nie muszą być zawsze ścięte na

foto: EastNews

Zestaw nr 3 Spodnie częściej się przecierają niż marynarki – warto mieć dodatkową parę, nawet w innym odcieniu.

rekruta, czyli nie dłużej niż 5 milimetrów, bo to ani ciekawe, ani wyrażające osobowość, ani pociągające dla płci przeciwnej (wierzcie nam!). To bezsprzecznie wygodne, ale Polska stała się prawdziwym liderem w dziedzinie fryzjerstwa i może warto z tego czasem skorzystać. Nasi styliści fryzur wygrywają międzynarodowe konkursy, w zasadzie w większych miastach nie ma ulicy bez co najmniej jednego fryzjerskiego salonu cieszącego się dobrą sławą. Wykorzystajcie to – wiosna jest świetnym momentem na odświeżenie wizerunku. Magdalena Impert Natalia Syrzycka-Mlicka

foto: Wydawnictwo Pascal, materiały prasowe

Kieszenie spodni i marynarki są raczej na pokaz, więc nie wkładaj tam niczego poza chusteczką do nosa – inaczej twoja sylwetka w graniturze straci fason. Ale skoro nie można używać kieszeni marynarki i spodni, to jak przemieszczać się z niezbędnym dobytkiem z domu do pracy i z powrotem? Aktówki są zawsze modne – skórzane, z okuciami lub bez, stylowe, czarne, brązowe. Jedną zawsze warto mieć, bo wyglądasz z nią profesjonalnie i wiarygodnie. Ale teczki mają jeden mankament, a mianowicie zajmują ręce. Alternatywą dla klasycznych teczek jest modna torba na ramię, dzięki której możesz zazna-

52


ad


Zdjęcia: Fotoprośba/Karolina Poryzała

postać

Marcin Bosak

Poważnie niepoważny Szczęściarz, któremu spełniają się marzenia, opowiada o tym, jak wiele z karate wykorzystuje w aktorstwie i skąd bierze pokłady stoickiego spokoju. O czym marzyłeś 10 lat temu, a czego pragniesz teraz. Czy dawne marzenia są jeszcze aktualne? Mówiłem to już nie raz i nie zmieniam tej wersji, a to chyba świadczy o tym, że po prostu tak jest: uważam się za szczęściarza, za naprawdę szczęśliwego człowieka, bo spełniają mi się marzenia. Myślę, że to kwestia głębokiej wiary w to, że się będą spełniać i tego, że czuwa nade mną przychylna energia – różnie można to nazywać, ale wyraźnie czuję olbrzymie wsparcie. 54

Marzę o różnych rzeczach, myślę o nich, a one się urzeczywistniają – zupełnie serio mówię. Na przykład odkąd skończyłem szkołę teatralną, marzyłem, żeby pracować z Krystianem Lupą i zawsze, kiedy pojawiała się obsada jakiegoś kolejnego jego spektaklu, to myślałem sobie: „Aha, on teraz tym się zajmuje… Fajnie byłoby się znaleźć gdzieś wśród tych ludzi”, ale nigdy: „O, Boże drogi, znowu mnie tam nie ma”. Dobrze bowiem jest się nastroić pozytywnie. I myśleć, że jeżeli jeszcze nie teraz,


sukienka Pepe Jeans/Answear.com, 189 zł koszula Essenza/Answear.com, 209 zł dżinsy Cheap Monday/Answear.com, 199 zł zegarek Nixon/Answear.com, 719 zł

t-shirt Energie/Answear.com, 129 zł dżinsy G-Star/Answear.com, 649 zł okulary Pepe Jeans/Answear.com, 269zł zegarek Nixon/Answear.com, 1599 zł


postać zł zł zł zł zł bluzeczka Motel/Answear.com, 99,90 t-shirt Energie/Answear.com, 129 dżinsy G-Star/Answear.com, 649 buty Pepe Jeans/Answear.com, 239 zegarek Nixon, Answear.com, 1599

to może za chwilę się uda i pewnie brak sukcesu leży w mojej niegotowości albo we wzajemnym nierozpoznaniu. Takie myślenie nie zamyka drogi marzeniom, za to cierpliwość popłaca. Marzyłem też, żeby się spotkać w pracy z Agnieszką Holland i też się udało – najpierw w „Ekipie”, a ostatnio w „In Darkness”. Poczekaj – ale jak to się wszystko wydarzyło? Można powiedzieć, że zupelnie zwyczajnie. Mijaliśmy się z Krystianem na korytarzach w warszawskim Teatrze Dramatycznym, w którym występuję od skończenia studiów, a Lupa tam reżyseruje. Podszedł do mnie któregoś dnia i powiedział, że ma propozycję. Można to nazywać przypadkiem – ale przecież nie istnieje coś takiego jak przypadek. Moja profesorka ze szkoły mówiła, że to chytry sposób pana Boga na to, żeby pozostać w ukryciu. Więc kiedy Lupa spytał, czy chcę u niego zagrać, to byłem po prostu zachwycony. To samo stało się, kiedy wyszła propozycja od Agnieszki. Poczułem ogromną radość, że się spełnia… U Lupy zagrałeś pierwszy raz w spektaklu „Persona. Marilyn”. Nago, prawda? Tak – występowanie nago na scenie to było dla mnie zupełnie nowe doświadczenie. Potraktowa-

56

łem to jak wyzwanie i szansę popatrzenia na siebie z dystansu, powiedzenia sobie: „Aha, Marcinku, wyglądasz tak i tak, masz w głowie to i tamto i ciekawe, co się zmieni? Jakie przestrzenie otworzy?”. Nowe sytuacje wymagają często badania takich niedotykanych miejsc wewnątrz siebie. Więc tym wymarzonym spotkaniom towarzyszą również sytuacje uwalniające coś nowego, sprzyjające temu, żeby uporać się z czymś w sobie, dowiedzieć czegoś ciekawego. Poza pracą w Dramatycznym grywasz też w serialach. Jak to traktujesz? Przede wszystkim traktuję aktorstwo jak zawód, w którym zdarzają się rzeczy wspaniałe, bo wyjątkowe. Ale wiem też, że nie codziennie zdarza się takie święto. Więc koncentruję się na rzetelnym, uczciwym uprawianiu zawodu. Zdaję też sobie sprawę z tego, że nie mam stuprocentowej kontroli nad tym, co wyjdzie z danego projektu. Czytam scenariusz i myślę sobie, że jest wspaniały, więc godzę się na rolę. Tylko że nawet najwspanialszy scenariusz można zepsuć podczas realizacji albo w montażu – jest tyle etapów, gdzie coś może pójść nie tak. Jestem po prostu aktorem i mogę tylko grać najlepiej, jak potrafię. A wstyd to jest źle zagrać, jak mówi moja agentka.


koszula Collezione/Answear.com, 69.90 zł kombinezon SisterS Point/Answear.com, 159 zł zegarek Nixon, Answear.com, 719 zł Ja nie deklarowałem, że nigdy nie zagram w serialu. Nikt mi też nie dał prawa oceniania wyborów innych. Jedni nie mają żadnych innych propozycji, a trzeba za coś żyć, drudzy polubili wysoki standard życia i nic w tym złego. Poza tym rynek możliwości, szczególnie w Polsce, jest ograniczony. Jasne, że wszyscy aktorzy chcieliby grać wielkie role w teatrze i u genialnych reżyserów w niezapomnianych filmach, prawda? Nie ma więc co o tym dyskutować. Ja uważam, że wszystkie miejsca, w których się znalazłem, czegoś mnie nauczyły, choćby pokory. Natomiast bardzo szanuję fakt, że ludzie chcą ze mną pracować i w ten sposób dają mi szansę na kolejną przygodę i rozwój. Wtedy oddaję całego siebie. Oglądasz w ogóle czasem te filmy i seriale, w których grasz? Nie mam telewizora. Ale zawsze proszę o płytę z projektem, w którym brałem udział. Nie zawsze ją dostaję, ale to zupełnie inna sprawa. Oglądanie jest istotne, bo dzięki niemu kształtuje się świadomość. Można powiedzieć, że uczę się siebie. Ale wiadomo, że nie oglądam wszystkiego, bo się nie da i na szczęście też nie trzeba.

57


Wkrada się czasem rutyna w twoją pracę? Rutyna to coś, na co aktor nie może sobie pozwolić. Usypia czujność i zabija kreatywność. Nie chcę dopuścić do tego, by było mi wygodnie i łatwo coś robić. Tego się właśnie nauczyłem na planie „M jak miłość” – w którymś momencie poczułem się za dobrze, bo pieniądze co miesiąc wpadały na konto, wszystkie możliwe interakcje między postaciami miałem już za sobą i nie było szansy na nic nieoczekiwanego. Zaczęło mi to przeszkadzać, więc zrezygnowałem. Żeby być uczciwym w stosunku do siebie i do widzów. Ale to jest moje podejście – inni mogą myśleć i funkcjonować zupełnie inaczej, nie oceniam tego. Zresztą to wszystko jest przecież wrażeniowe, spotykam się z kimś – z reżyserem, ze scenarzystą, z kolegą-aktorem – i albo coś iskrzy, albo nie. Czasem ktoś potrafi zarazić już samym pomysłem: ma tyle zapału, entuzjazmu, choć nie do końca napisany scenariusz, ale ma w sobie pasję. I o to chodzi! Na przykład Tomek Szafrański, reżyser, z którym w zeszłym roku zrobiłem sezon serialu „Nowa”, napisał właśnie sam świetny scenariusz. Robimy teraz pilota, a moim zdaniem to naprawdę dobry pomysł i będziemy go uczciwie realizować. Już teraz widzę, że są tam bardzo fajne niuanse do zagrania, różne przełomy w akcji i mam nadzieję, że to świetnie zadziała. To też będzie serial sensacyjny? Nazwałbym go w uproszczeniu kryminałem, ale nie takim schematycznym, że wystarczy pięć, dziesięć minut i wiesz już wszystko. Jest dużo lepiej napisany, bardziej zawikłany, są tam rzeczy, które się będą niespodziewanie ujawniać i rozwijać. I jeśli będą dobre, uczciwe warunki na realizację – czyli wystarczająco dużo czasu i pieniędzy – to może powstać coś naprawdę fajnego. Zawsze chciałeś być aktorem? Tak, od liceum już tak. W podstawówce chciałem jeszcze przez chwilę być lekarzem, bo tak bardzo imponował mi mój trener – uprawiałem karate dosyć długo, a mój trener Włodek Kwieciński bardzo mi imponował właśnie tym, że był i karateką, i lekarzem, i rewelacyjnym pedagogiem. Ale potem zacząłem interesować się innymi rzeczami, między innymi teatrem i filmem, przeniosłem się do Warszawy i musiałem już całkiem zrezygnować z treningów. Ale uważam, że to wspaniała sztuka walki – świetnie kształtuje charakter, uczy dyscypliny, znajdowania harmonii. Jest szansa, że mój synek będzie świetnym karateką. Ma super koordynację, a do tego jest totalnym wulkanem energii! Nie małym wulkanem, tylko dużym, bardzo dużym. Ale nie ma jeszcze trzech lat, więc na decyzję, co będzie chciał robić w życiu, jeszcze poczekamy….

58

koszula Collezione/Answear.com, 69.90 dzinsy Cheap Monday/Answear.com, 199 kombinezon SisterS Point/Answear.com, 159 zegarek Nixon/Answear.com, 719

zł zł zł zł


suknia Motel/Answear.com, 159 sweter Cheap Monday/Answear.com, 329 jeansy Cheap Monday/Answear.com, 199 t-shirt Energie/Answear.com, 129 zegarek Nixon/Answear.com, 1599

zł zł zł zł zł

Kojarzy już jakoś, że ma rodziców aktorów? Nie mamy telewizora, więc raczej nie. Ale był ze mną na próbie w teatrze – reżyser mnie wtedy szybciej zwolnił, bo nie można było nic zrobić. Byliśmy też w teatrze u Moniki na jej próbie i tam podglądaliśmy, co i jak się dzieje. I teraz Władek myśli pewnie, że jak rodzice idą do pracy, to po to, by potańczyć, pośpiewać i miło spędzić czas. Twoi rodzice mieli swój udział w tym, że wybrałeś aktorstwo? Włożyli dużo energii w to, żeby pokazać mi i mojej siostrze różne możliwości i ułatwić rozpoznanie tego, co nam się podoba. To oni nas zachęcali do inwestowania w nasze marzenia. Nie do przecenienia jest wkład rodziców, którzy poświęcają wielką część swojego czasu na to, żeby się dzieci rozwijały. Masz jeszcze jakieś autorytety? Mój przyjaciel mi kiedyś napisał, żeby nie mieć mistrzów ani na scenie, ani w życiu. Oczywiście, nie na zasadzie totalnej negacji i funkcjonowania w chaosie. Tylko żeby mieć osoby, które imponują, ale pamiętać o tym, że każdy popełnia błędy… To ciężki temat, niełatwo mi o tym mówić, bo bardzo mało znajduję osób, które umiem bezwarunkowo podziwiać. Jeśli zdarza się, że ktoś imponuje mi zawodowo, to niekoniecznie już na innych polach. Były osoby, które wyznaczały moją drogę, kształtowały mnie, ale potem szedłem dalej. Kiedyś na przykład zaczytywałem się w książkach Willigisa Jägera i jego filozofia mi odpowiadała, ale idąc dalej przez życie, czytając inne książki, spotykając nowych ludzi itd. – po prostu doświadczając życia – zauważyłem, że już nie w pełni się z nim zagadzam i nie mogę go nazwać autorytetem. I tak jest ze wszystkimi. Jest wielu ludzi, których bardzo szanuję, są tacy, którzy mi imponują. Ale szukam własnej drogi i chcę się ciągle rozwijać. To o czym marzysz teraz, skoro u Lupy i Holland już zagrałeś, masz rodzinę i syna? Co do artystycznych marzeń, to czekam na kolejne ciekawe spotkania – bardzo chciałbym pracować z Wojtkiem Smarzowskim, z Jankiem Komasą. Jestem absolutnie powalony na łopatki „Salą samobójców” tego ostatniego. Widać, że to niesłychanie inteligentny i wsłuchany w naszą rzeczywistość człowiek. Od dawna nie zdarzyło mi się, żebym oglądał coś w kinie z zapartm tchem – to wielka radość, że powstają u nas takie filmy, rozbudzając mój apetyt na wyjątkowe spotkania. Ale tak najbardziej marzę o tym, żeby wszyscy moi bliscy i przyjaciele byli przy mnie jak najdłużej w zdrowiu i szczęściu. I na wakacje z rodziną jakieś fajne bym pojechał… Rozmawiała Natalia Syrzycka-Mlicka

Podziękowania dla Hotelu Sobieski za udostępnienie wnętrz do sesji i dla Piramida Films za światło :)

59


ad


ka ko pel sw szu usz dz ete la Tr pa ins r T Van u T pl sek y R ru La rus ze eca Va age Tru ack sar ok gar k N n L Ag sar , 1 di , ul ek ix aa e, di 29 ar o c , 9 62 y Nix n, k , 599 89 zł 4 z Oa on 27 57 1 ł kl , 9 9 zł zł ey 19 zł zł , 90 49 0 zł zł

Acer Iconia Tab A500 Przemieszczasz się w miejskim zgiełku z jednego miejsca na drugie, chcesz być stale online i mieć pod ręką swoje ulubione filmy, gry i kawałki muzy, więc nie rozstajesz się z leciutką, 10,1-calową Acer Iconią Tab A500, najnowszym tabletem Acer, wyposażonym w multidotykowy ekran, łącze Wi-Fi i działającą do 10 godzin baterię. Gdyby nie kanarek, w ogóle byś do domu nie wracał. Cena: od 1799 zł (dostępny od czerwca)


ad


Acer Aspire One Happy 2 Jak wolny elektron – ciągle w ruchu, zawsze sam. Wyjazdu na skałki nigdy nie odmawiasz, a niedługo ruszasz na dziką wyprawę do amazońskiej dżungli! Chcesz na bieżąco blogować z podróży, wrzucać bajeczne foty i filmiki, więc pakujesz swój niezawodny netbook Aspire One Happy 2! Kolorowy, więc nie zginie w trawie, bateria trzyma jak złoto, w środku wszystko, co trzeba – mały, ale wariat. Cena: od 1299 PLN

s k we sp osz ter s o u bu pod den lk Tr ty ni ki a u A T Ad e A Bi di ru id di g da sa as da St s, rd , s, ar 1 i, 44 2 , 79 9 9 79 14 z 37 zł z 9 ł zł ł zł


ad


s sta łucha w spo Tru T ki Ni x r dni e R ussar on, 7 9 d kos bluza ege A i, 3 9 zł 79 Adi ge, tra zulk zł 89 d a mpk i B Dive as, 2 9 zł 9 r ig Sta se, 4 9 zł 9 r, 159 zł zł chu

Acer Aspire Ethos 5951G Wypasiony model notebooka dla gościa, bez którego nie ma żadnej imprezy! Miksujesz, skreczujesz i samplujesz całą noc, więc potrzebujesz potwora, który udźwignie tyle giga muzy. Multimedialny touchpad wieczorami przemienia się w pilota – to ułatwia sterowanie kawałkami z Twojej kolekcji ulubionych albumów. Muza rządzi! Cena: 4099 zł


ad


Acer ICONIA Touchbook to sprzęt dla prawdziwego frika dotykowych gadżetów. Ale Ty wolisz filmy… Nic się nie bój – to sprzęt, na którym zmontujesz swój oskarowy debiut! Zamiast klawiatury ekran – muskasz i masz: spersonalizowane ustawienia, specjalny interfejs, wystarczy dotknąć i robisz, co chcesz. Nigdy wcześniej nie widziałeś takiego cuda! Cena: 6000 zł

zł 9 37 zł , 6 di 44 ar zł e ss ł 9 gu ru z 5 ł Vo T 29 e, z zł y ru 1 rs 29 9 ar T M, ve 1 22 ul ta H& Di M, , ok us a t H& jas ch luz ir e Wo b sh ni i t- pod pk s ram t


ad


Acer TimelineX 5830 Często w podróży i zawsze podpięty – konferencje, debaty, zebrania… W dodatku lubisz wyglądać nienagannie, nawet tuż po powrocie ze Stanów. Te dziewięć godzin lotu wykorzystałeś owocnie i referat gotowy. Gdyby nie ultralekki i cieniuteńki TimelineX 5830 nie poszłoby tak gładko. Pełna wydajność przy najnowszych procesorach Intel Core wspomaga tworzenie najbardziej skomplikowanych animacji w programach prezentacyjnych! No i niebieska obudowa dobrze się komponuje z granatową marynarką, a i do tej w prążki będzie pasowała… Elegancja ponad wszystko! Cena: od 2500 zł

zł 0 zł ł 9 22 79 z ł , 24 699 z ł i 9 z rd k, , 67 0 sa aac ack , ,9 s u L a ck 27 Tr an n L aa 4 L k, u V a Tr ka a V an ni V h z c ar ul e Oc en yn sz ni a tr mar ko od zk sp ali w


ad


zł 446 9 zł 9 Ban, Ray- Age, 21 zł ary okul tur Rage ck, 309 zł 9 i aa garn an L aack, 44 at V kraw la Van L u kosz Podziekowania dla studia LWW za pomoc przy organizacji sesji.

Acer TravelMate 6495T Tabelki i prezentacje to Twój żywioł – sam się często z tego śmiejesz, ale biznes traktujesz bardzo poważnie. Niezawodny i wytrzymały sprzęt, łagodniejsza dla oczu matowa matryca to Twoje być albo nie być, skoro kilkanaście godzin pracy przy ekranie to dla Ciebie chleb powszedni. Cena: od 3000 PLN


ad


z wiatrem i p od wiatr

strój kąpielow y Slam, 239 zł spodnie Slam, 299 zł bluza Slam, 28 9 Chevrolet Cruz zł e: cena promocyj na już od 47.9 90 zł

ica, 1180 zł zegarek Naut


79 zł Slam, czapka am, 129 zł t Sl ł t-shir Slam, 219 z szorty Slam, 99 zł k ręczni

Chevrolet Cruze: sedan w stylu Coupe


ica, 690 zł zegarek Naut

płaszcz polo sweterek spodnie torba buty

sweter Slam, 369 zł koszula Slam, 299 zł Chevrolet Cruze: system audio i ESC w standardzie

Slam, Slam, Slam, Slam, Slam, Slam,

859 219 289 299 299 469

zł zł zł zł zł zł


polo Slam, 219 zł szorty Slam, 249 zł pasek Slam, 89 zł okulary Slam, 259 zł Chevrolet Cruze: 6 poduszek powietrznych w standardzie


ica, 675 zł zegarek Naut

strój bluza spodnie ręcznik

t-shirt Slam, 169 zł sweter Slam, 249 zł torba Slam, 319 zł buty Slam, 439 zł Chevrolet Cruze: moc od 124 do 163 KM

Slam, Slam, Slam, Slam,

239 289 299 139

zł zł zł zł


polo Slam, 259 zł plecak dry pack Slam, 399 zł Chevrolet Cruze: mistrz świata w wyścigach WTCC 2010

zeg

are

k N aut ic

a,

675

ica, 525 zł zegarek Naut

bluza Slam, 299 zł spodnie Slam, 319 zł pasek Slam, 119 zł buty Slam, 439 zł Chevrolet Cruze: światowy hit sprzedaży

1299 zł p Slam, spray to 99 zł Slam, 12 spodnie 9 zł 7 1 Slam, kalosze zł 9 5 , m a l czapka S zł 9 3 1 am, worek Sl

zł lam, 799 orce 2 S zł F 9 k 8 a 6 i m , r Slam Szto Force 2 99 zł , m a l Spodnie S ki 9 zł rękawicz Slam, 14 kalosze 9 zł 5 4 Slam, bielizna 79 zł , m a l S czapka

ZEGARKI NAUTICA SĄ DOSTĘPNE W SIECI SALONÓW TIME TREND

ica, 525 zł zegarek Naut


Kreator 18