Issuu on Google+

Puławy, 04. 06. 2013 r. Co nam zostało z tych dni…?

Wszyscy pewnie zgodzimy się z datą 4 czerwca 1989 r. że była bardzo ważną w najnowszej historii Polski. Układ Okrągłego Stołu wymuszony zapaścią gospodarczą, atmosfera Magdalenki w której wychylano kieliszki wódki, klepano się po plecach, darzono się wzajemną sympatią, miały prowadzić do podzielenia się częścią władzy z opozycją. W zamian za opozycja (wcześniej w jakiejś mierze przygotowana przez służby specjalne) przyjęła zasadę pozostawienia przeszłości PRL na boku bez rozliczeń. Po co to rozgrzebywać historię, skoro przed społeczeństwem jawi się coś niezwykłego – nowy czas i wielkie szanse. Generalnie przyjęto zasadę 65 % udziału w Sejmie dla PZPR i przybudówek ZSL i SD. O pozostałe 35 % w sposób demokratyczny walczyła Solidarność. Senat miał być w pełni demokratycznie wybrany na zasadzie ordynacji większościowej. Nikt nie przypuszczał, że padnie lista krajowa, że prawie nikt nie zagłosuje na działaczy partyjnych PRL. Bulwersującym było dokonanie zmiany ordynacji wyborczej w trakcie trwania wyborów i zgoda na dodatkowe wybory i listy na których nie było reprezentantów Solidarności. Straciliśmy przez to 33 mandaty do Sejmu. W tym miejscu strona rządowa nas ograła, bo mogliśmy mieć przewagę w Zgromadzeniu Narodowym (Sejm + Senat, Zgromadzenie wybierało prezydenta RP). Rezultat wyborów był oszałamiający! Bez zafałszowań! Wzięliśmy prawie wszystko co można było wziąć. W istocie nie były to wybory – był to wielki plebiscyt narodowy i zwycięstwo Polski Solidarnej. Komitety Obywatelskie „Solidarność” wykonały swoją pracę na celujący. Chcę wspomnieć jeszcze o tych wyborach uzupełniających do 65 % kontraktu dla PZPR. W naszym puławskim okręgu 24 pojawił się na liście pan Czesław Kosiński z Dęblina. Nie miał szans na wygraną „był partyjnym kopciuszkiem”. Zdecydowaliśmy się wziąć udział w tej części wyborów i poprzeć pana Kosińskiego. Znalazł się w parlamencie a jego potężni rywale przegrali. Przez całą X kadencję był wdzięczny


Komitetowi

Obywatelskiemu

„Solidarności”,

którym

kierował

pan

Edward

Ślusarczyk, a pełny jego skład był dwudziestoosobowy. Akcję wyborczą prowadziliśmy również w wojsku i komendach Milicji Obywatelskiej.

W Puławach odbyło się to za zgodą płk. E. Leonarcika. Było

zainteresowanie i skupienie, gdy mówiłem jako kandydat do Sejmu, że „rolą Milicji Obywatelskiej jest służba całemu społeczeństwu a nie tylko części partyjnej. To, że ludzie was nie lubią można całkowicie zmienić, ale pod warunkiem, że sami o sobie będziemy decydować. Przyszły Sejm X kadencji przewidujemy jako konstytuantę, który uchwali Konstytucję wolnego narodu polskiego”. We wrześniu 1989 r. powstał rząd pana premiera T. Mazowieckiego („Wasz premier, nasz prezydent”) i to właśnie on raz jeszcze przypomniał w expose zasadę „grubej kreski”. Dziś wiemy ile nas to kosztowało i nadal kosztuje. Rozwiązanie WSI, nie rozwiązało sieci powiązań z rosyjskim GRU, która do dziś krępuje naszą gospodarkę. Z puławskiego podwórka widać to szczególnie wyraźnie na przykładzie Zakładów Azotowych i polskiej chemii. Mamy uwierzyć, że nie stać nas na niepodległość i trzeba liczyć się z potężnymi sąsiadami. Pod rosyjsko – niemieckim wpływem Polakom będzie lepiej się żyło. Walczyć z takim pokajaniem jest niełatwo, ale ta sytuacja może być dla nas otrzeźwiająca. Jedność społeczna i narodowa – a może lepiej solidaryzm państwowy, są możliwe, ale trzeba ograniczyć buszowanie obcych wywiadów i zlikwidować prawne furtki obcej pomocy w razie społecznego niezadowolenia. Sami powinniśmy dawać sobie radę i uzyskiwać konsensus. Tamte dni (31 VII ’80 i 4 VI ‘89) były znakiem wielkiego potencjału narodu – samoorganizacji i wolności. Solidarność była z Bogiem i Kościołem. Prawo, które miało być podstawą ładu i porządku w państwie, zwane prawem stanowionym, projektowane było na fundamencie Dekalogu – prawa naturalnego (Bożego). Pracę traktowano jako podstawę rozwoju osobowego i społecznego. Na I Kongresie Solidarności w gdańskiej Oliwii ks. Prof. Tischner podjął w swoich wystąpieniach etos pracy. Obrady kongresu zatytułował „Praca nad pracą” Ojciec Święty Jan Paweł II przygotował na ten szczególny czas encyklikę „Laborem Exercens” o pracy ludzkiej.


Program jaki przyjął Zjazd Solidarności w Oliwii ustalił główny kierunek reform – „Polska Samorządna”. Wszystko razem nakreślało polską drogę rozwoju i koniecznych zmian. Apel do ludzi pracy wszystkich krajów tzw. „Demokracji Ludowej” stawiał przysłowiową kropkę nad „i” . Solidarność to myśl ofiarowana rozbitemu na wrogie obozy kontynentowi europejskiemu. Bez tych odniesień nie da się mówić głęboko o znaczeniu daty 4 czerwca 1989 r. ! Ani liberalna ani socjalistyczna ale trzecia polska droga Solidarności – z Bogiem i Kościołem, społeczną gospodarką rynkową i powszechnym uwłaszczeniem! Zakres proponowanych zmian był tak wielki, że mógł się nie spełnić, ale pragnienie być nieskrępowanym gospodarzem na własnej ziemi, zapisywało się na trwale w ludzkiej świadomości i wzmacniało polską tożsamość. Tym kapitałem dziś dysponujemy! Mówię to bardzo wyraźnie i z nieukrywaną radością, że po obskuranckim kapitalizmie jaki nas dotknął przyjdzie czas, że powiemy „biednie ale pięknie”. Zbiorowo dostrzeżemy możliwość powrotu polskiej solidarnościowej drogi, którą kiedyś przyjął do wiadomości świat po narodzinach pięknej Pani „S”. Atmosfera maja i czerwca 1989 r. była wspaniała. Setki spotkań z ludźmi. Rwąca się do pomocy młodzież. Entuzjazm młodzieży urzekał nas. Robili po swojemu plakaty, rozklejali przez nas przygotowane, śpiewali i krzyczeli „nie masz polityka nad Czeżyka” wtedy gdy Komitet Obywatelski Lubelszczyzny „Solidarność” na podstawie puławskich prawyborów (Józef Stopka, Stanisław Zadura, Ignacy Czeżyk) wskazał moją osobę jako kandydata do Sejmu. Pieśń „Skrzydła” którą zaśpiewała młodzież na wielkim spotkaniu wyborczym przed Domem Chemika porwała wręcz zebranych. Ci młodzi nie śpiewali o połamanych skrzydłach ale o tych, które są silne i zdrowe i które wszyscy mamy. Słowa połamane, to tak jakby przeszłość, która minęła i nie wróci. „Przypięliśmy Skrzydła” – komunikowali. Do dziś pamiętam uniesioną twarz uczennicy Moniki Benickiej, która z wysokich schodów z rozpuszczonymi długimi włosami niczym sztandarem wskazywała – naprzód, nadszedł już czas! Inna pieśń „Musimy siać” śpiewana na zebraniach w środowiskach wiejskich była odbierana jak hymn. Ludzie zdejmowali czapki z głów i stawali na baczność.


Nigdy nie doświadczyłem takiej potęgi słowa i śpiewu jak podczas takich patriotyczno – religijnych majówek roku 1989. Podczas takich spotkań gawęda historyczna o kniaziu Nikołaju Repninie – ambasadorze rosyjskim, który wmawiał Polakom, że „wszystko jest w mocy imperium i takim rozumiem należy się kierować”, wywoływał śmiech i okrzyki. Tutaj jest Polska! Solidarność! Solidarność! „40 lat minęło – dosyć!” – brzmiały napisy! W czasie stanu wojennego nauczyliśmy się w więzieniach pogłębionej modlitwy. Jan Paweł II był z nami, Kościół był z nami i to prowadziło do tego wspaniałego owocu nowej świadomości, że starsza pani z Lenda Ruskiego k. / Ryk, nagabywana przez przedstawiciela ZNP o właściwe głosowanie, odpowiedziała „My tu wszyscy wiemy na kogo głosować i nie potrzebujemy pomocy”. Parafialne spotkania były najskuteczniejsze. Kochani Księża – Dziękujemy! Po trzech latach realizowały się pragnienia „gospodarza na swoim”. Rząd premiera Olszewskiego podjął sugestię parlamentu o lustracji i gorliwie zaczął ją realizować w myśl zasady „jeśli prawda jest na uwięzi to wolność nie jest prawdziwa”. Następna data 4 czerwca 1992 r. była przejmującym testem jak plebiscytem z 4 czerwca 1989 można manipulować! „Ta noc rozstrzygnie jaka będzie Polska” wypowiedział proroczo premier Jan Olszewski przed jego odwołaniem. Mocno wtedy zagrał prezydent Lech Wałęsa w odwecie za udaremnienie przez premiera J. Olszewskiego powstania ponadnarodowych spółek polsko – rosyjskich w miejscach po byłych bazach rosyjskich w Polsce. Odszedł premier Olszewski i jego rząd. Odeszli Rosjanie z Polski, ale niebezpieczne spółki nie powstały. Na pewien czas została ukształtowana swoboda gospodarcza Polski…

Ignacy Czeżyk


Co nam zostało z tych dni 2013 r