Page 1

Puławy, 1 września 1939 r. O wybuchu wojny dowiedzieli się mieszkańcy Puław z oficjalnego komunikatu nadanego przez radio o godzinie 8:00. Po południu ogłoszono orędzie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej do narodu. W związku z pow­stałą sytuacją Prezydent wprowadził stan wojenny, a Prezes Rady Ministrów stan wyjątkowy. Członkowie OPL (wśród nich harcerze puławscy druhowie Marian Krzyżanowski i Leszek Kołodziej) rozlepili w mieście plakat z orę­dziem Prezydenta i innymi rozporządzeniami. Istniała już obrona przeciw­pancerna mostu. Stanowiska działek ppanc. były usytuowane w rejonie ulicy Browarnej i ulicy 6 Sierpnia. Rozpoczęły działalność przeciwlotnicze punkty obserwacyjne (np. umieszczony w Gimnazjum im. ks. A. J. Czartoryskiego) oraz punkt łączności radiowej w Starostwie Powiatowym. Miasto było podzielone na rejony OPL. Każdy rejon miał swojego komendanta. Jednym z nich był Antoni Dąbrow­ski, któremu powierzono rejon tzw. „Działek”. Również punkty sanitarne i informacyjne były rozmieszczone w różnych częściach miasta. Jeden z ta­kich punktów sanitarnych zlokalizowano w domu Ireny Furdal, która objęła jego kierownictwo. Punkt ten był zaopatrzony w leki, opatrunki i nosze. Należy wnosić, iż inne były wyposażone podobnie. W okresie późniejszym coraz większego znaczenia nabierał punkt aprowizacyjny dla uciekinierów (działający na stacji kolejowej). Od samego początku w funkcjonowanie wyżej wymienionych służb włączyli się starsi harcerze i harcerki oraz junacy PW. Spośród nich należy wymienić Jadwigę Bretes z domu Bolesławską (przez wiele lat była nauczy­cielką w Zespole Szkół Zawodowych nr 1 w Puławach), Ryszarda Towalskiego, Hieronima Barbasia, Eugeniusza Kotarasińskiego (później pracow­nicy administracji państwowej i gospodarczej, działacze społeczni naszego miasta). W pierwszym dniu wojny mieszkańcy Puław nie byli niepokojeni przez lotnictwo niemieckie. Inaczej wypadki potoczyły się w sąsiednim Dęblinie. Nad miastem i okolicą zalegała tak gęsta mgła, iż ograniczała ona widoczność do 200 metrów. O godzinie 830, według J. Celka lub około 900, jak podaje K. Sławiński, nadleciały niemieckie bombowce. Celem ataku były: stacja kolejowa, mosty, pole startowe, osiedle mieszkaniowe. Nie poniesiono tego dnia strat w ludziach. 1


O całkowitym zaskoczeniu świadczy opisany przez O. Terleckiego incydent w powietrzu: „Z lotniska w Dęblinie porucznik Witold Urbanowicz, przyszły as polskiego lotnictwa myśliwskiego, wystartował owego ranka do zwykłego lotu. Miał w progra­mie przeszkolenie pewnego elewa szkoły podchorążych. Lecąc przeciw niemu zobaczył nagle smugi świetlanych pocisków. Zgniewał się przypuszczając, że ele­wowi załadowano przez omyłkę ostrą amunicję. Dopiero po wylądowaniu usłyszał, że minął w powietrzu atakującego Messerschmitta.” Sam bohater tego epizodu tak po latach opisywał atak niemieckiego pilota w pierwszych godzinach drugiej wojny światowej: „Nagle stało się coś dziwnego: tuż koło kabiny mojego samolotu przeszły smugi - jakby świetlnych i zapalających pocisków. W ułamek sekundy później znowu smugi. Zakołysałem skrzydłami. Pierwsza myśl: kiedyż ten czort złapał mnie na celownik? Druga: rusznikarze załadowali mu przez omyłkę ostrą amunicję. Byłem z tego wszystkiego bardzo niezadowolony. Dałem podchorążemu znak ręką, ażeby pro­wadził do lądowania. Wysunął się do przodu, ja trzymałem się jego skrzydła. Podchodzimy do lądowania. I nagle wytrysnęła rakieta „nie lądować”. Dodaję gazu. Jakieś P-7 przecina nam drogę. Schodzi głębokimi ślizgami. O mało nie zderzyliśmy się. Pewnie któryś z podchorążych zdenerwował się po akrobacji - pomyślałem - ląduje „na hurra”. Arentowicz ma dziwną minę: Le Kuto (doczepił mi kiedyś to przezwisko - le couteau, nóż - ale zawsze je wypisywał w transkrypcji polskiej - Le Kuto - powiada - żyjesz jeszcze, nie postrzelili cię? - Ofiaruj metrową świecę w kościele, że żyjesz - przerywa mi - messerschmitt cię atakował.” Obronę w powietrzu próbował zorganizować na czele doraźnie zaim­prowizowanego klucza ppłk Jerzy Bajan. W walce z niemieckimi samolotami uczestniczyli również i inni piloci działający samorzutnie i na własne ryzyko. Działania ich były nieskuteczne. Polskie samoloty PWS-10 i P-7 nie były w stanie osiągnąć wystar­ czającego pułapu i w związku z tym nie mogły nawiązać walki z nie­ przyjacielem. Dęblin był jednym z nielicznych miast posiadających obronę przeciw­lotniczą. W tym celu utworzono specjalną grupę pod do2


wództwem ppłk. Ireneusza Kobielskiego. Miała ona chronić mosty na Wiśle i Wieprzu, Głów­ną Składnicę Uzbrojenia nr 2 w Stawach, dworzec kolejowy oraz Zajezierze. W grupie tej znajdował się 111 dywizjon artylerii przeciwlotniczej 75 mm wz. 97 mjr. Wiktora Boguckiego w składzie: 111,112,113 i 114. dwudziałowa bateria; 2. bateria artylerii przeciwlotniczej 40 mm typu A por. Alfreda Słocińskiego; fabryczny pluton artylerii przeciwlotniczej 40 mm oraz 15 i 16 kompania cekaemów typu A zmobilizowana przez 15 pułk piechoty w Dęb­linie. Według znakomitego znawcy historii regionu Klemensa Kurzypa, arty­lerii przeciwlotniczej udało się strącić już pierwszego dnia wojny niemiecki samolot typu Dornier. Pojawił się on nad Stężycą i stacją kolejową Dęblin. Następnie odleciał w kierunku Głównej Składnicy Uzbrojenia w Stawach. Bezskutecznie ostrzelały go działa przeciwlotnicze 75 mm z fortu nr 2, z fortu Skoki i z rejonu Żdżar. Dopiero ogień działa przeciwlotniczego 40 mm ze wzgórza w Krasnoglinach uszkodził jego lewy silnik. Samolot przymusowo lądował na bagnach w okolicach Podlodowa. Podczas oględzin stwierdzono, że był cały podziurawiony, a w kabinach były kałuże krwi. W momencie wybuchu wojny 60 samolotów różnych typów Eskadry Ćwiczebnej Obserwatorów SPL Dęblin pod dowództwem kpt. pil. Jana Hryniewicza znajdowało się na lotnisku w Górze Puławskiej. Zmobili­zowana w trybie alarmowym w ciągu 1 września Eskadra Ćwiczebna Pilotażu Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 1 w Dęblinie zorganizowała dwa klucze, które wzięły udział w walce. Dowodzili tymi kluczami między innymi kpt. J. Czerny i por. Czerwiński. W skład grupy wchodziło 12 instruktorów wraz z grupą liniową podchorążych. W dniu tym podjęto też decyzję o utwo­rzeniu Plutonu Lotniczego Warszawskiej Brygady Pancerno-Motorowej z personelu Centrum Wyszkolenia Lotnictwa nr 1 w Dęblinie. Pierwszym organizatorem tej jednostki był por. obs. Witold Żurawski. Przelatujące rankiem w pierwszym dniu wojny niemieckie samoloty nad rejonem Kazi­mierza Dolnego zaobserwował przebywający tam Julian Eugeniusz Kulski. Zaktywizowała się zamieszkująca rejon Stężycy i na zachodnim brzegu Wisły mniejszość niemiecka. Członkowie tej mniejszości prowadzili wrogą wobec Polski działalność, która nasiliła się w momencie wybuchu wojny. W nocy z 1 na 2 września, według relacji podchorążego Zygmunta Kraw­czyka, zmobilizowanego jako oficer zwiadu artyleryjskiego do I baterii 28 pułku artylerii lekkiej w Zajezierzu, grupa dywersantów uzbrojonych w broń palną 3


napadła na mały oddział wojska polskiego. Zostali oni od­parci. Odtąd niemal każdego dnia wojsko i cywilna ludność narażona była na skutki działania niemieckiej „piątej kolumny”. Sławomir Pać Członek Honorowy Stowarzyszenia „Przeszłość – Przyszłości” Fragment pochodzi z publikacji Sławomira Pacia „Puławy i okolice we wrześniu 1939 r.” wydanej przez Puławską Szkołę Wyższą w Puławach w 2010 roku, dzięki osobistym staraniom Rektora dr Janusza Kalbarczyka.

ul. Kombatantów 37 A, 24-150 Nałęczów (siedziba) ul. Skowieszyńska 32, 24-100 Puławy (biuro-korespondencja) tel. 662-691-635 www.przeszloscprzyszlosci.pl e-mail: przeszloscprzyszlosci@o2.pl KRS: 0000408145; NIP: 7162812890; REGON: 061373185 Nr konta: BGŻ Puławy 04 2030 0045 1110 0000 0224 8590 4


01 września 1939  
Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you