Page 1

0,99

Słowo numeru

str 1

tylko

! A G A UOW MY ZDAJE R

BILETY Y! T R E C N NA KO – str. 2

promoc yjna cena!

nr 1/2012 (38) luty 2012

www.slowowroclawian.pl

cena 0,99 z³ (w tym 8 % VAT)

5 przykazań dla MPK!

J SZUKA WE

NAS ICH

SK W A Ł C O

WR

YCH R B O D H! C A C S MIEJ

Co się buduje we Wrocławiu

Gdzie najtaniej? Na co Cię stać?

- s. 10

- s. 30

Ułani z fantazją - s. 26

Alkohol w pracy CHROÑ

ŒRODOWISKO.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

PRZECZYTA£EŒ

- s. 22

ISSN 2082-6761

DALEJ

PODAJ

INDEKS 275611

czwartek, 24 marca 2011


Wstępniak Luty mrozem skuty?

str 2

Adam T. Witczak

Czy luty będzie mrozem skuty, to się jeszcze okaże. W każdym razie pod koniec stycznia mróz istotnie dał się we znaki nam wszystkim, choć jeszcze niedawno jedni narzekali na to, że „nie ma zimy”, a drudzy z tego samego faktu niezmiernie się cieszyli. Ot, zaczynam wstępniak od rozmowy o pogodzie, być może mało to ambitne, ale czasami pozwala przejść do ciekawszych tematów. Oto na przykład w tym samym czasie zaatakował nas nie tylko mróz, ale także rząd, a nawet reżim – a mianowicie reżim praw autorskich i patentów. Ściślej rzecz ujmując, jego narzędziem stał się nasz lokalny „reżimek” premiera Tuska, który postanowił ukarać rzesze coraz bardziej krnąbrnych Lechitów za utyskiwanie i narzekanie „na internetach”. Zafundowano zatem „internolom” prawdziwe „tajne akta Psiej Agencji” (podobno była kiedyś kreskówka o takim przesympatycznym tytule) – czyli porozumienie ACTA, którego dalekosiężnym celem jest ukrócenie jakże nagannego procederu swobodnego wymieniania się ciągami zer i jedynek poprzez kabelki i fale radiowe. Walka z piractwem (a także niewygodnymi wypowiedziami i komentarzami) wkroczyła w nową erę. Pytanie tylko, czy czeka nas „Tryumf Nowej Ery”? Cóż, to się jeszcze okaże. Jak dotąd ACTA napotyka liczne protesty – przede wszystkim ze strony ludzi młodych, którym (o dziwo!) - chciało się wstać od komputera i wyjść na ulice. Zaprawdę, był to chyba ów zapowiadany lata temu „jeden front dla kraju”, skoro szli w nim anarchiści, libertarianie, koliberałowie, narodowcy, studenci, kibice i rozkrzyczani gimnazjaliści. Swoją drogą, analogii z mrozem jest więcej, niźli tylko ta, że ACTA dopiekło – i że pod koniec stycznia. Oto na przykład uprzednio jedni narzekali na szerzenie się „piractwa” i „chamsta w sieci”, a drudzy radowali się tym i korzystali z dobrodziejstw panującej anarchii. Aż w końcu ciepłota się skończyła i przyszła komputerowa zima, choć nawet niektórzy przeciwnicy piractwa w kręgach rockowo-buntowniczych twierdzą, że ACTA nie popierają. Zresztą, z tą komputerową zimą to umyślna przesada, bo bezpośrednich skutków ACTA jeszcze wcale nie widać. Inna rzecz, że tak czy inaczej wojować trzeba z absurdami panującego systemu i być może protesty zwrócą uwagę na fakt, że czas pożegnać się z mitologią własności intelektualnej. Dzieje się też i we Wrocławiu. Tu z kolei lokalne władze pragną podwyższyć ceny biletów komunikacji miejskiej – i również napotykają opór. W tej sprawie własne pismo wystosowała nawet do przewodniczącego Rady Miejskiej nieco zapomniana Unia Pracy. Czytamy w nim: Spłata zadłużenia, czekająca Miasto od 2012 roku, nie powinna rozpoczynać serii corocznych podwyżek i ciągłego wzrostu kosztów utrzymania mieszkańców, a już na pewno nie może obciążać fiskalnymi daninami najuboższych i rodzin wielodzietnych. Znaczna podwyżka cen biletów za przejazdy komunikacją miejską i wprowadzenie kuriozalnych opłat za odprowadzanie deszczu i śniegu są tego, niestety, przykładem. Lewicowa partia protestująca przeciw zbyt wysokim „daninom fiskalnym” – ha, miód na moje serce, mimo wszelkich innych różnic. Powstała też odrębna, facebookowa inicjatywa przeciw podwyżkom – więcej w numerze. Pora kończyć te opowieści o polityce i pomyśleć o godziwej rozrywce tudzież o rozwoju ducha. W tym miejscu proszę o fanfary... i ogłaszam konkursy. Po cóż jednak brać się za konkurs, gdy nie wiadomo, jakie są nagrody? A zatem: oferujemy Wam, drodzy Czytelnicy, następujące prezenty muzyczne:

2 podwójne wejściówki na koncert Camane, nazywanego „księciem fado”. Portugalski artysta wystąpi 18 lutego 2012 roku w Synagodze pod Białym Bocianem (start: godzina 20:00). 2 podwójne wejściówki na koncert kontrabasisty jazzowego Charlie Hadena, który wraz z zespołem zagra 27 lutego o godzinie 20:00 w C.S. Impart przy ulicy Mazowieckiej 17. Koncerty te są częścią nieustającego Ethno Jazz Festivalu. Mało? No, dobrze, zatem jest też coś dla miłośników teatru. Otóż 28 i 29 lutego w Centrum Sztuki Impart grana będzie sztuka kryminalna „Niebezpieczna gra” autorstwa Richarda Stockwella. Dysponujemy dla was podwójnymi wejściówkami – jedną na każdy dzień. Jaką ofiarę należy ponieść, by bezpłatnie uczestniczyć w tych wydarzeniach? Niewielką! Prosimy zainteresowane osoby, by ubiegając się o bilety, napisały krótko, dlaczego czytają „Słowo Wrocławian”, za co nas cenią, jakie informacje tu znajdują i jakich szukają. Wbrew pozorom nie chodzi tu o moc pochwał pod naszym adresem. Chcemy raczej dowiedzieć się, co nas wyróżnia według was, a jednocześnie – czego nam brakuje. Tak, tak – również konstruktywna krytyka jest mile widziana. Wypowiedź – ze zdjęciem i personaliami – nie musi być długa, wystarczy 1500 znaków, to mniej niż ćwiartka naszej strony. Kwadrans pracy – w zamian za kilka godzin obcowania ze sztuką wysokich lotów. Teksty prosimy przesyłać na adres adam.witczak@ slowowroclawian.pl Najciekawsze wybierzemy i opublikujemy za miesiąc, a autorów nagrodzimy biletami.

Spis treści

Luty

Temat numeru Dariusz Brzezicki – 5 przykazań dla MPK Wrocław – s. 3 Co się działo... We Wrocławiu, w Polsce, w gospodarce – s. 4, 5 Gospodarka Adam T. Witczak – Ceny benzyny rosną – s. 6 Rozrywka Wojciech Mach – Pobalowe przetrwanie – s. 7 Budżet Adam Łącki – Inwestycje na euro – podsumowanie – s. 7 Iwestycje Marek Natusiewicz – Gdzie diabeł mówił dobranoc, czyli... Wrocław za kanałem... – s. 8 Motoryzacja Ewa Tomaszewska – Ale jazda! - s. 9 Nieruchomości Adam T. Witczak – Co się buduje we Wrocławiu? – s. 10 Bartłomiej Grabiec – Polski fenomen. Enklawa, czy getto? - s. 12 Lato w zimie. O projekcie ogrodu warto pomyśleć już teraz – s. 14 Polskie Gniazdo Festiwal Polonia Cantans. Festiwalowy zestaw nagrań - s. 15, 16, 17, 18 Edukacja Adam T. Witczak – Anglia i Ameryka – s. 19 Dodatek turystyczny Adam T. Witczak – Zagłada domu von Kramstów – s. 20 Prawo Sebastian Kryczka – Alkohol w pracy - s. 22 Dominika Janek – Adiutor radzi – s. 22 Ewa Diaków – Nowe przepisy o eksmisji - s. 23 Styl życia Adam T. Witczak – Reklamy czar – s. 23 Publicystyka Kto się boi wolnego rynku? – z ks. Jackiem Gniadkiem SVD rozmawia Adam T. Witczak – s. 24 Kultura Adam T. Witczak – Ułani z fantazją– s. 26 Adam T. Witczak – Debiutancki album Panic Bedroom– s. 26 Polskie Gniazdo Jerzy Ziomek – Wspomnienie o Pani Alicji - s. 27 Będzie się działo Luty 2012 - s. 28 Gdzie najtaniej? Ewa Tomaszewska – Na co nas stać - s. 30 Sport Dariusz Parossa – Za oknem zima, a w Śląsku gorąco- s. 31

Pełny spis firm Wrocławskich Dobrych Miejsc na przedostatniej stronie Słowa Wrocławian Serwis komputerów i laptopów oraz dystrybutor Cyfrowego Polsatu „REGOR” Wrocław, ul. Daszyńskiego 28 tel. 71 322 86 44, 71 330 06 82, 601 743 311 Wydawca: Magnes Media Sp. z o.o. wydawca@slowowroclawian.pl | Prezes Zarządu, redaktor naczelny: Emil Baran Redaktor prowadzący: Adam Witczak redakcja@slowowroclawian.pl | Redaktor techniczny: Piotr Ludkowski | Kierownik działu reklamy: Maciej Pisarski, maciej.pisarski@slowowroclawian.pl, tel. 696 186 628 Stali współpracownicy: Adam Łącki, Jerzy Ziomek, Adam Maksymowicz, Bogdan Ludkowski, Dariusz Parossa, Robert Winnicki, Ewa Tomaszewska, Robert Traczyk, Piotr Sutowicz | Druk: Polskapresse Redakcja: Karola Miarki 6-10, 50-306 Wrocław, tel. (71) 798 13 76 | Skład: Serafin Numer zamknięto 31 stycznia 2012 | Redakcja nie odpowiada za treść publikowanych listów i reklam. Materiałów nie zamówionych nie zwraca, zastrzega sobie prawo do skrótów w nadesłanych tekstach i listach. Gazeta jest bezpłatna dla punktów biorących udział w programie „Wrocławskie Dobre Miejsca”. Punkty partnerskie „Wrocławskich Dobrych Miejsc” nie mają prawa do pobierania opłat za rozdane egzemplarze gazety. Traktowane są one jako bezpłatne.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


str 3

Temat numeru

5 przykazań dla MPK Wrocław Dariusz Brzezicki

– założyciel fan page „Nie dla podwyżek cen biletów w MPK Wrocław”, pasażer wrocławskiej komunikacji. Od jakiegoś czasu regularnie słyszymy, że Wrocław to miasto korków. Dla laika – takiego, jak ja – idealną odpowiedzią na to byłoby: zamienić auto na rower lub przenieść się do tańszej komunikacji zbiorowej.

Sęk w tym, że we Wrocławiu nikt chyba nie pomyślał o tym, że za postulatami brzmiącymi mniej więcej tak: „promujemy komunikację miejską, warto się do niej przenieść z auta” nic nie idzie. Zwolennicy podwyżek mają jeden niezbity dowód na ich słuszność: drożeje paliwo (30% od ostatnich podwyżek cen biletów), a tabor jest nowy, trzeba więc spłacić inwestycje. Nie neguję, bo mamy do czynienia z faktami, ale zamiast podwyżek można znaleźć zupełnie inny substytut.

a dla zostających na dłużej zafundować atrakcyjne rabaty.

2. Plusem wrocławskiej komunikacji miejskiej jest wzorowy system połączeń autobusowych nocą. Znam to z autopsji. Proponuję „reformę” połączeń kursów dziennych tak, aby ludziom ułatwić życie, a nie utrudnić. A każdy wie, że „Kowalski” to wygodny człowiek. Wygodne połączenia, to więcej pasażerów. Więcej pasażerów, to więcej zysków. Gdy drożeje paliwo, „Kowalski” myśli, aby przesiąść się do MPK. Ale gdy ceny biletów w MPK drożeją, 1. Postawmy na reklamę: pra- „Kowalski” myśli o powrocie cując w jednej z prywatnych do auta, a MPK traci nowego firm we Wrocławiu, byłem pasażera i zysku z jego biletów. odpowiedzialny za reklamę na terenie Wrocławia. Mając 3. Ludzie wybierają auto, bo kilkanaście ofert z kilkudziesię- komunikacja jest najwolniejciu, które prześledziłem, oferta sza w Polsce, a atmosfera częMPK Wrocław (a dysponuję sto niezbyt miła. Lokalna prasa taką) za nic nie zachęca mnie, zalewa nas, co jakiś czas, tytumojej firmy, aby się zarekla- łami o niewypisanych mandamować. Wystarczy przycią- tach dla „chłopaków w dresie”, gnąć nowych reklamodawców, a z drugiej strony nieustęplipostawić konkurencyjne ceny, wości w wypisywaniu kwitku

dla młodej, niezbyt zamożnej, samotnej mamy. Dobry wizerunek MPK wpłynie na wzrost jego zysków, a do tego potrzebna jest długotrwała praca. Wystarczy zapytać kierowców, dlaczego nie wsiądą do autobusu, skoro podróż autem jest coraz droższa… 4. Miasto w 2011 roku na komunikację wydało ok. 300 mln zł, z czego wpływy z biletów były na poziomie 125 mln. W 2012 roku ceny mają podrożeć, wpływy z biletów mają wynieść ok. 140 mln zł, a wydatki na komunikację…290 mln zł. Podwyżki nic więc nie dadzą, bo jak mówi znane przysłowie „z pustego to i Salomon nie naleje”. Rozwiązaniem jest polityka oszczędnościowa na wybranych liniach, zamiast spłacania długów kosztem pasażerów.

Sęk w tym, że minimalna krajowa we Francji wynosi 1365 E (ok. 6142 zł), a to przy naszych 1.500 zł brutto, bardzo duża różnica. Apeluję o rozsądek do radnych i do zarządu MPK. Czarny PR wrocławskiej komunikacji i tak jakiś czas temu osiągnął apogeum. Skala nienawiści i złości na zimne tramwaje, otwarte drzwi na przystankach przy mocno minusowych temperaturach, brud, nieprzyjemną załogę, spóźnienia, szybkie odjazdy, czy zapchane do każdego centymetra powierzchni autobusy - to tylko kilka (akurat siedem) grzechów głównych

MPK. Dbając o dobry PR i przy szalejących cenach benzyny można osiągnąć dobry wynik – zwiększając co prawda ceny, ale za to nieznacznie. Moja propozycja odnośnie cen na wybrane połączenia: BILETY JEDNORAZOWE * bilet normalny - z 2,4 na 2,60 zł *bilet na linie pospieszne - z 2,8 na 3 zł * 30-minutowy - z 2,4 na 2,60 zł * 60-minutowy - z 3,6 na 3,80 zł Bądźmy lojalni dla stałych pasażerów: BILETY IMIENNE * 30-dniowy (dwie dowolne linie) - z 48 na 50 zł

* 30-dniowy - zostaje 98 zł (zostawmy bilet za 80 zł w niezmienionej cenie). Przykład: wspomniany autobus linii K – z Gaju do Rynku, odległość 7 km, średnie spalanie 9 l/ 100 km. 14 km w dwie strony = ok. 1,26 l, czyli ok. 7.18 zł (przy 5.70/1 l.). Komunikacją w dwie strony podobnie, a korzyści o wiele mniej. Wrocław ma bardzo wiele pozytywnych wizytówek. Miejmy nadzieję, że jedną z nich możę być również komunikacja miejska z niewiele droższymi biletami, a nie z horrendalnymi podwyżkami za przejazd.

REKLAMA

5. Polskim Busem (polskibus.com) mogę dojechać do Warszawy w 2 strony za 20 zł (można nawet taniej), dla przykładu autobusem linii K z Gaju do Rynku i z powrotem dojadę, wg nowych cen, za około 7 zł. Różnica w cenie: prawie 3 razy mniej, ale w dystansie, prawie 50 razy. Wrocław został ESK 2016 – popatrzmy więc na lewo (na zachód): Francja - bilety pojedyncze, kupowane w bloczku (10 sztuk) - 12,50E. Koszt 1 sztuki (licząc Euro za 4,5) wynosi 5.60 zł. To prawie 2 razy więcej.

Od czterech lat tj. od roku 2008 ceny biletów nie były zmieniane. Od ostatniej podwyżki cen biletów w roku 2008 koszty funkcjonowania komunikacji wzrosły o 25 proc. I taka też będzie zmiana cen niektórych biletów. We Wrocławiu są one najniższe spośród dużych miast, a przecież w tym czasie o kilkadziesiąt procent wzrosły ceny paliwa i energii elektrycznej, co generuje koszty komunikacji miejskiej, nie wspominając już o rosnących płacach, inflacji, podatku VAT czy akcyzy na olej napędowy. Przypomnę, że komunikacja zbiorowa finansowana jest dwojako: ze sprzedaży biletów i z budżetu Miasta. W 2011 roku na komunikację wydaliśmy ok. 300 mln. zł. W tym czasie wpływy z biletów były na poziomie 125 mln., szacujemy, że wpływy z biletów na koniec 2012 r. powinny wynieść ok. 140 mln. zł. Chcielibyśmy, żeby wpływy z biletów w połowie pokrywały koszty funkcjonowania komunikacji zbiorowej. Dodatkowo w ciągu ostatnich kilku lat na inwestycje i funkcjonowanie komunikacji we Wrocławiu wydaliśmy blisko 2 mld zł. To wszystko powoduje, że ceny biletów muszą wzrosnąć. Ale podkreślam, że zdecydowana większość biletów okresowych nie zmienia swojej ceny. Dodać należy, że nawet po tych zmianach ceny biletów we Wrocławiu pozostaną na jednym z najniższych poziomów wśród największych miast. W przypadku biletów najpopularniejszych, imiennych na dwie linie, są to bilety o cenach najbardziej preferencyjnych, których upust sięga blisko 70%  zatem koszt jednego przejazdu spada do 1 zł. Paweł Czuma, rzecznik prasowy wrocławskiego magistratu

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 4

Co się działo w Polsce

Co się działo WE WROCŁAWIU – STYCZEŃ 2012

Nowi policjanci

2 stycznia w siedzibie Komendy Wojewódzkiej we Wrocławiu odbyło się uroczyste ślubowanie 140 nowych policjantów - 121 mężczyzn i 19 kobiet. Funkcjonariusze przejdą szkolenie, później natomiast będą pracować w komendach miejskich i powiatowych. W 2011 roku do dolnośląskiej policji wstąpiło 335 policjantów i 65 policjantek.

Wielka gra skończona

Trzech mieszkańców Dolnego Śląska zatrzymano pod zarzutem organizowania oszustw na ogromną skalę. Piotr Sz. i Piotr S. z Wrocławia oraz Jarosław K. z Jeleniej Góry udawali m.in. urzędników legnickiego magistratu i pośredników w handlu nieruchomościami i właścicieli firmy windykacyjnej. Wyłudzali pieniądze za rzekome pośredniczenie w transakcjach sprzedaży działek budowlanych i mieszkań, a także za pomoc (która nigdy nie nadeszła) w odzyskiwaniu należności. Wcielili się nawet w urzędników Ministerstwa Infrastruktury i w tej roli „załatwili” grupie chorwackich biznesmenów fikcyjny kontrakt na budowę drogi S8. 13 stycznia w Świdnicy rozpoczął się proces hochsztaplerów. Ich łupem padały gigantyczne kwoty pieniędzy – setki i miliony złotych.

Przebudowa okolic Sky Tower

Dobiegły końca prace związane z przebudową okolic powstającego wieżowca Sky Tower. Zmodernizowano odcinki pobliskich ulic (Powstańców Śląskich, Wielkiej, Gwiaździstej i Szczęśliwej), a także wybudowano rondo, nowe ścieżki rowerowe i chodniki. Powstały także dwie zatoki z przystankami autobusowymi, zaaranżowano również tereny zielone, m.in. poprzez posadzenie drzew.

Opracował: Adam T. Witczak

Przebudowa Węzła Wodnego Rozpoczęła się gruntowna przebudowa Wrocławskiego Węzła Wodnego. Dzięki niej miasto będzie gotowe na bezpieczne przyjęcie wody rzędu 3100 metrów sześciennych na sekundę.  Powstanie także suchy zbiornik przeciwpowodziowy w Raciborzu, który zmniejszy dopływ wody do Węzła o 500 m3/sek. Realizacja tej inwestycji zabezpieczy miasto przed powodzią znacznie lepiej niż np. w roku 1997.

Morderstwo na Nowym Dworze Mieszkaniec dzielnicy Nowy Dwór zamordował w niedzielę 22 stycznia swoją żonę. Miała 53 lata, on jest rok starszy. Do tragedii doszło około południa, po awanturze. Mężczyzna był kompletnie pijany, miał - jak się później okazało - aż 3 promile alkoholu we krwi. Grozi mu dożywotnie więzienie.

Fałszywy alarm W sobotę 28 stycznia około godziny 16.15 nieznany mężczyzna zadzwonił z budki telefonicznej na ul. Powstańców Śląskich do Centrum Zarządzania Kryzysowego i zgłosił, że w szpitalu przy ul. Kamieńskiego podłożona jest bomba. Zarządzono ewakuację, podczas której z placówki wyprowadzono blisko 150 osób, w tym większość pacjentów. Jeden z nich, ciężko chory, zmarł. Sprawy afery, jeśli zostanie złapany, grozi do 8 lat więzienia. Alarm był oczywiście fałszywy.

Zwłoki w fosie

W piątek 27 stycznia straż pożarna znalazła w miejskiej fosie (w okolicach ulicy Wierzbowej) zwłoki kobiety. Okazało się, że jest to Agnieszka Krawiec ze Świdnicy, która zaginęła tydzień wcześniej. Zaginięcie zgłosił jej znajomy, który powiedział policjantom, że w czasie wspólnego powrotu z imprezy wpadła do fosy. REKLAMA

Lunapark we Wrocławiu? Rafał Dutkiewicz ogłosił, że pragnie, by na Żernikach powstał wielki lunapark z prawdziwego zdarzenia. Pod tę inwestycję przygotowany jest już teren o powierzchni kilkunastu hektarów. Firma, która zdecyduje się na budowę parku rozrywki, dostanie ten grunt w dzierżawę. Byłby to jedyny taki obiekt w regionie.

.pl

an wi

la

wo

slo

a@

m kla

oc wr

re Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


str 5

Co się działo w Polsce

Co się działo W POLSCE – STYCZEŃ 2012

Protesty przeciw ACTA

Protesty przeciw cenom paliw

28 stycznia w 94 polskich miastach kierowcy protestowali przeciw wysokim cenom paliw. Zgłaszano m.in. postulaty obniżenia akcyzy na benzynę i olej napędowy. Ministerstwo Finansów zapowiada jednak, że obniżek nie będzie z powodu konieczności redukowania deficytu budżetowego. Kierowcy w ramach protestu jeździli po drogach w bardzo powolnym tempie, do tego stosując się drobiazgowo do wszystkich przepisów. We Wrocławiu również miała miejsce taka akcja – 400 samochodów blokowało autostradę i Autostradową Obwodnicę Wrocławia. W Legnicy do protestu przystąpili kierowcy 100 wozów.

Nowe fakty w sprawie Smoleńska

W mediach pojawiają się doniesienia o nowych informacjach w sprawie katastrofy smoleńskiej. Według niektórych ocen kompromitują one ostatecznie rząd PO i jego postępowanie po 10 kwietnia 2010 roku. Najpierw okazało się, że biegli wśród głosów, jakie było słychać w kokpicie samolotu, nie wyróżnili głosu generała Błasika, a więc prawdopodobnie go tam nie było. To stawia pod znakiem zapytania (lub po prostu unieważnia) tezę, jakoby nietrzeźwy Błasik naciskał na pilotów, by lądowali w określonym momencie. Z kolei tygodnik „Newsweek” ujawnił zapis rozmów Edmunda Klicha, polskiego przedstawiciela przy rosyjskim Międzypaństwowym Komitecie Lotniczym. W rozmowie z niezidentyfikowaną osobą Klich pyta: „Będziecie nas podsłuchiwać?”, na co rozmówca odpowiada „Tak jest. (…) Niebezpieczna sytuacja i trzeba podsłuchiwać.” Klich mówi wtedy „Trzeba, trzeba. Ja wiem, że nad wszystkim trzeba mieć kontrolę. Nie może się wymknąć. Rację musimy mieć my”. O poufnej naradzie z 22 kwietnia 2010 roku, w której wzięli udział Klich i gen. Mieczysław Cieniuch informowała już „Gazeta Polska” pod koniec minionego roku. Rodzą się pytania, czy ujawniona przez Newsweek rozmowa dowodzi, że ktoś stoi za poczynaniami pułkownika Klicha.

Pod koniec stycznia kraj ogarnęła fala protestów przeciwko planom (wkrótce zresztą zrealizowanym) podpisania przez rząd porozumienia ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement). Jest to umowa zawarta pomiędzy Unią Europejską i kilkunastoma innymi krajami, która formalnie dotyczy obrotu tzw. towarami podrabianymi, faktycznie zaś ma na celu zaostrzenie ochrony tzw. „własności intelektualnej” oraz otwarcie furtki do ograniczania wolności wypowiedzi w internecie. W środę 25 stycznia demonstracje przeciw ACTA odbyły się w kilkudziesięciu polskich miastach. Według niektórych szacunków razem mogło wziąć w nich udział nawet 100 tysięcy ludzi, przede wszystkim młodych. Również przez Wrocław przeszedł taki marsz. Ponad 5 tysięcy ludzi przemaszerowało spod Urzędu Wojewódzkiego na Rynek, wznosząc zarówno okrzyki dotyczące ACTA, jak i ogólne hasła antyrządowe. Znamienne, że w protestach przeciw ACTA biorą udział najróżniejsze środowiska: anarchiści, libertarianie, konserwatyści, nacjonaliści, sympatycy Ruchu Poparcia Palikota i osoby apolityczne. Trudno jeszcze ocenić, czy ten spontaniczny ruch zrodzi jakieś owoce, czy też sprawy tradycyjnie rozejdą się po kościach. Równocześnie z protestami przeciw ACTA miały miejsce ataki hakerów na rozmaite strony rządowe – m.in. na stronę premiera Donalda Tuska. Ataki organizowała luźna, międzynarodowa grupa hakerów, określających się jako Anonymous.

Co się działo W GOSPODARCE – STYCZEŃ 2012

Szczyt przywódców Unii

Podczas szczytu przywódców Unii Europejskiej politycy mają dokonać rozstrzygnięć w sprawie długu Grecji. Jeśli się im to nie uda, wówczas nie należy oczekiwać hossy na Giełdzie Papierów Wartościowych. Minister finansów Grecji Evangelos Venizelos, twierdzi jednak, że prywatni wierzyciele są skłonni zaakceptować odsetki nowych, 30-letnich obligacji na poziomie 3,6 procenta. Jest to – kolejny już – scenariusz optymistyczny. Szczyt rozpoczął się o godzinie 15:00 w poniedziałek. Niemcy przedstawiły na nim m.in. propozycję, by unijny organ kontrolny mógł wetować większe wydatki greckiego budżetu. Grecja musiałaby także spłacić długi przed wykorzystaniem pieniędzy na wydatki rządowe. Propozycje Niemiec zostały uznane przez wielu polityków za godzące w suwerenność Grecji. Tematem obraz jest też bezrobocie. Według szacunków, około 27 mln Europejczyków pozostaje bez zatrudnienia. Problem dotyczy zwłaszcza ludzi młodych, sytuacja jest ciężka np. w Hiszpanii. Według wielu obserwatorów, zwłaszcza nastawionych wolnorynkowo, kolejne szczyty przywódców nie są jednak w stanie czegokolwiek realnie zmienić, a jedynie tracą czas na jałowe debaty, po raz kolejny ratunku szukając w rządzie i biurokracji.

luty 2012

Rynek PR w Polsce

Ponure prognozy

Portal Money.pl donosi, że polski rynek Public Relations rośnie w siłę i (według przewidywań) w roku 2011 osiągnął wartość 490 mln złotych. Według Money.pl: Ponad 54 procent całego polskiego rynku usług PR skupia w swoich rękach nieco ponad 30 największych graczy, zrzeszonych w Związku Firm Public Relations. Najwięksi z nich pochwalić mogą się przychodami przekraczającymi dziesięć milionów złotych rocznie. Takich firm jest w Polsce co najmniej sześć. Prognozy dla polskiego PR na ten rok są obiecujące. Firmy działające w tej branży liczą przede wszystkim na wykorzystanie efektu Euro 2012. Zapowiadają też dalszy wzrost popularności portali społecznościowych, gdzie same zamierzają prowadzić coraz więcej kampanii.

Bank Światowy obniżył prognozę wzrostu gospodarczego dla strefy euro do minus 0,3 procenta. Oznacza to de facto kurczenie się gospodarki. Przewiduje się pewną poprawę sytuacji w USA i Japonii, Europa jednak radzi sobie (coraz) gorzej. Skutki odczujemy także w Polsce. Nasz kraj radzi sobie jeszcze względnie dobrze, ale też i startuje z niższego poziomu. Słabnąć będzie m.in. nasza waluta. W 2012 roku nie spadnie bezrobocie, nie ma też co zbytnio liczyć na podwyżki. Do tego dochodzi jeszcze problem rosnącego długu publicznego.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Gospodarka

Ceny benzyny rosną W listopadzie 2006 roku cena benzyny 95 na stacjach PKN Orlen wynosiła (według danych portalu Bankier.pl) 3,86 zł.

Obecnie, w styczniu roku 2011, benzyna kosztuje więcej niż 5,50 zł, w niektórych miejscach dobija do 5,65 zł, a niedługo przekroczyć może 6 zł. Jest to tym mocniej przygnębiające, że dla dużej części klientów „okrągłe” liczby mają symboliczne znaczenie, przez co ich przekroczenie odbierane jest jako radykalna zmiana, co z kolei skutkuje zmniejszeniem konsumpcji.    Dlaczego benzyna jest tak droga? Zobaczmy, co składa się na jej cenę. Około 43% (tylko!) to cena żądana przez rafinerię. 5% wynosi marża stacji, 2% opłata paliwowa, 31% akcyza. Do tego dochodzi 19% podatku VAT, naliczanego zresztą od nie od ceny netto, ale od ceny uzupełnionej o opłatę paliwową i akcyzę. Winne są więc przede wszystkim monstrualne podatki, ale prócz nich także wysoki kurs dolara i (do pewnego stopnia) wysokie ceny ropy na rynkach światowych. Obecnie baryłka (ok. 159 litrów) kosztuje od 100 do 120

dolarów (w lutym 2009 było to mniej więcej 40 dolarów).    W Polsce płaca minimalna to 1111 zł netto – można więc za nią kupić około 202 litry benzyny. W USA minimalne wynagrodzenie to równo-

wartość 4250 zł, co daje 1672 litry benzyny (przy założeniu, że kosztuje 2,54 zł za litr). W Irlandii za 6000 zł kupić można 1060 litrów benzyny po 5,72 zł. Oczywiście te liczby się cały czas zmieniają, zależnie od sytuacji na rynkach i cen ropy, ale proporcje i tak porażają. Do tego akcyza obliczana jest według relacji pomiędzy kursem złotówki i euro, jeśli więc euro jest drogie, to i akcyza wzrasta. To prawda, że człowiek

jest w stanie wiele przetrwać i poradzić sobie nawet w bardzo ciężkich warunkach. Wydawałoby się jednak, że Polska ma aspiracje do bycia krajem

cywilizowanym, nowoczesnym, rozwiniętym – można się więc spodziewać, że jeśli ceny dalej będą rosły, a poziom życia będzie spadał,

to wówczas narastać będzie także frustracja społeczeństwa. Źrodła: „Najwyższy CZAS!”, nr 4 (1131), 21 stycznia 2012 ;

REKLAMA

Adam Tomasz Witczak

str 6

REKLAMA

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


str 7

Inwestycje na euro - podsumowanie Adam Łącki

Budżet trasie tego odcinak wybudowany został Most Rędziński za 580 000 000 złotych przez Mostostal i Acciona Infraestructura. Przed oddaniem inwestycji do użytku długo toczyły się rozmowy odnośnie jej odpłatności. Ostatecznie zdecydowano, iż przejazd będzie bezpłatny.

Podsumowując, należy stwierdzić, iż obie inwestycje uda się ukończyć przed Euro 2012. Jednak ich zawyżone koszty, duże opóźnienia i styl, w jakim są realizowane, negatywnie rzutuje na ich ocenę. Nie może ona więc być pozytywna.

REKLAMA

Na łamach tej rubryki wielokrotnie poruszane były kwestie związane z przygotowaniami do organizacji EURO 2012. Nadszedł czas podsumowań kolejnego etapu. Jest ono o tyle ciekawsze, że nie wszystkie inwestycje przebiegły zgodnie z planem. Najważniejszą i jednocześnie wzbudzającą największe zainteresowanie inwestycją jest budowa Stadionu Miejskiego we Wrocławiu. Koszt budowy stadionu planowany jest na 729 700 000 zł. Do tego należy doliczyć koszty prac projektowych w wysokości 33 977 000 zł, prac przygotowawczych terenu – 18 243 817,50 zł i pozostałe koszta (tj. nadzór inwestycyjny i dostawy), które wynoszą 71 502 182,50 zł. Planowany łączny koszt wyno-

si więc 853 423 000 zł. Pomimo to projekt jest opóźniony o pięć miesięcy, a obecny termin zakończenia robót szacuje się na marzec 2012 roku. Nie jest jednak pewne, iż termin ten zostanie dotrzymany. Pewne za to jest, iż rzeczywisty koszt będzie z powodu opóźnień wyższy od planowanego. Cieniem kładzie się również fakt, iż do dzisiaj pieniędzy nie otrzymali podwykonawcy, których roszczenia sięgają od kilkuset tysięcy do kilku milionów złotych.

Drugą wartą uwagi inwestycją realizowaną we Wrocławiu w związku z Euro 2012 jest Autostradowa Obwodnica Wrocławia, dzięki której możliwe stało się odciążenie dróg w centrum miasta. Praca nad nią została podzielona na trzy etapy. Pierwszym była budowa odcinka Magnice – Wrocław Lotnisko przez firmę Budimex-Dromex. Odcinek

ten liczy 14 kilometrów, a jego koszt wyniósł 780 000 000 złotych. Kolejnym odcinek prowadzi z węzła Wrocław Lotnisko do węzła Wrocław Psie Pole i liczy 19 kilometrów. Inwestycja została zrealizowana przez firmy: Strabag, Heilit+Woerner, Dywidag oraz Mostostal. Była to najdroższa część inwestycji, gdyż kosztowała ponad 2 000 000 000 złotych. Do tego na

Pobalowe przetrwanie Wojciech Mach Ktoś mądry ongiś rzekł, iż bal bez wodzireja to jak pułk bez dowódcy. Prawda! Jako człowiek-orkiestra, balowy bawidamek, od lat organizujący i prowadzący imprezy, szczerze to potwierdzam. A ponieważ nie tylko po Sylwestrze czy Śledziku ciężko jest wrócić do zdrowotnej równowagi więc na podstawie własnych obserwacji, jako renomowany u-wodzirej, udzielę Czytelnikom praktycznych porad. Na samym początku zabawy warto uczestnikom ogłosić Kodeks Balowy z paragrafami przewidującymi kary za lenistwo imprezowe, upijanie się, ale także – w porozumieniu z Urzędem Skarbowym – ulgi podatkowe za intensywny udział w zabawie. Wykluczamy jakiekolwiek rozmowy o pracy i polityce. Wszystkie kłopoty zostawiamy bez żalu przed progiem sali balowej natomiast przygotowujemy

luty 2012

i zabieramy z sobą zapas sił i dużo najlepszego humoru. Oczywiście obowiązuje odpowiedni, elegancki strój – tu nie unikniemy swoistej rewii mody. Nie tylko w karnawale sporo osób wybiera specyficzny rodzaj nocnej zabawy. Czujnie siedzą przy kilku radioodbiornikach ustawionych na różne, przeważnie komercyjne stacje, prowadzące konkursy – quizy. Namiętnie telefonują z odpowiedziami i często wygrywają wartościowe nagrody. Znowu popularne stają się zabawy koszyczkowe, składkowe, także w wynajętych salach. Ma to też swój urok i wartość praktyczno-finansową. Przy organizowaniu większych prywatek warto najpierw utworzyć Społeczny Fundusz Alimentacyjny i zapas wszelkich baloników na każdą okazję… W ośrodkach wczasowych lub przy własnej du-

żej wilii rozpalamy ognisko. Goście leżą i tańczą w śpiworach a ze środka ogniska, między płomieniami, zabawia ich wodzirej z ognistym temperamentem… O północy bieg lub spacer z pochodniami. We Wrocławiu może to być o każdej porze roku jazda nocną dorożką z szampanem, pod gwiazdami. Nastrój jest wtedy bardzo romantyczny! Jeżeli komuś w czasie jakiejkolwiek imprezy urwie się film, to najlepiej aby był to film krótkometrażowy… Recenzje i tak otrzymamy potem od współbalowiczów… Za trzy tygodnie Śledzik. Zatem o północy wychodzimy parami lub – jeśli ktoś lubi i ma okazję – trójkami, dajemy sobie posypać głowę popiołem i odbywamy mały spacerek. Potem wspólna kąpiel i udajemy się na pierwszą poranną mszę św. W kościele padamy krzyżem na kamienną, lodowatą posadzkę i w ten sposób odbywamy pokutę a równocześnie zimny kamień wyciągnie z nas kaca i przy

okazji lumbago i reumatyzm… Pływając i występując niegdyś na transatlantyku TSS Stefan Batory musiałem przetrwać niecodzienne sytuacje. W jednym z bałtyckich świątecznych rejsów wypoczynkowych zaokrętowany został jako duszpasterz - młody ksiądz z okolic Gdyni. W trakcie odprawiania Pasterki rozszalał się silny sztorm. Ksiądz nie wytrzymywał efektów kołysania i jecząc „och, jak ciężko”, co chwila wychodził do prowizorycznej zakrystii z boku sceny – ołtarza… Było todlawszystkichmocneprzeżycie! W innym rejsie, na oceanie, zapowiedziany był Bal Kapitański w dwu salonach. Pasażerowie od rana okupowali sobie najlepsze stoliki a tymczasem w południe zaczął się sztorm. W miarę zwiększania się kołysania, kandydaci do balowania wykruszali się. Zostało zaledwie kilkanaście najodporniejszych par. Zahartowani muzycy krzesełka i większe instru-

Rozrywka menty przywiązali pasami do specjalnych uchwytów w podłodze. Intensywnie zataczając się z jednego do drugiego końca parkietu usiłowałem prowadzić zabawę. Przy próbie tanecznego łańcuszka nagle wszyscy – łącznie z kapitanem – znaleźliśmy się pod stolikami. Wrażenie niezapomniane. Z myślą o Czytelnikach Słowa Wrocławian, zmęczonych karnawałowymi balowymi szaleństwami, polskie ekologiczne targowisko przy ul. Niedźwiedziej róg Legnickiej w każdy poniedziałek od świtu serwować będzie specjalne ziołowe mikstury wzmacniające, warzone wedle prasłowiańskich przepisów naszych dalekich

prapraprzodków. Przecie oni też używali życia i odczuwali tegoż skutki… Warunkiem otrzymania ekstraktu jest mocno skacowany wygląd oraz zachrypnięty od śpiewu i wznoszenia toastów głos…

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 8

Inwestycje

Gdzie diabeł mówił dobranoc, czyli... Wrocław za kanałem... Marek Natusiewicz Zapewne wielu wrocławian zadaje sobie pytanie: dlaczego wyjazd w kierunku północnym, z tak dużego miasta jak Wrocław, stanowił do niedawna „drogę przez mękę? Aby wyjechać „na Poznań”, nie dość, że trzeba było przeciskać się niezbyt szerokimi ulicami Ołbina (Pomorską, Chrobrego lub Trzebnicką), to na „deser”

znania, zaś 28 maja 1868 roku, Kolej Prawego Brzegu Odry (niem. Rechte - Oder - Ufer Eisenbahn, ROU) uruchomiła linię w kierunku Oleśnicy po-

Staszica, przy kościele św. Bonifacego. Następną stacją był towarowy dworzec na Polance, a następnie pasażerski przystanek Wrocław-Karłowice (niem. Breslau-Karlowitz), w rejonie obecnego pawilonu handlowego przy ul. Kwiatowej. Most Trzebnicki – pochodzący z lat 1914-1916 – pierwotnie prowadził na Różankę (stąd pierwotna nazwa Rosenthaler Brücke). Jeśli do tego dodamy fakt, że Posener Str. to dzisiejsza, leżąca niopodal pl. Strzegomskiego, ul. Poznańska, to należy sądzić, że stolica Wielkopolski z Wrocławia... była niedostrzegana!

Pewnym wytłumaczeniem dla poprzednich włodarzy miasta może mapka dołączona do Plan der Haupstadt Breslau 1922 (ryc. nr 3), na której widać, że za Trzebnicą niemiecki świat Ryc. 1. Ortsnamen breslau 1900.jpg, fragment, [ http://de.wikipedia. się kończył... Jeśli tak uważano, org/w/index.php?title=Datei:Ortsnamen_breslau_1900.jpg&filetimeto po co marnować pieniądze na stamp=20050306185931, 2012-01-14]. mosty, ulice i szosy prowadzące donikąd. I właśnie dlatego dzitrzeba było jeszcze „tasować przez stalowy most przerzucony siaj tak trudno jest mieszkańcom przez Starą Odrę w okolicy „za kanałami” dotrzeć do Censię” z tramwajami... A sprawa wydaje się dość oczy- browaru – do niedawna Pia- trum. A przecież nie będą jechali obwodnicą! wista, o ile oczywiście zaintere- stowskiego (ryc. nr 2). sujemy się „topografią”: geograficzną, gospodarczą i polityczną Na pochodzącym z 1897 roku Nie ulega wątpliwości, że proobszarów położonych na północ moście Osobowickim (niem. blem ten wymaga rozwiązania. Gröschelbrücke/ Rathenaubrüc- Proste działania, podobne do od XIX wiecznego miasta. Około roku 1900 miasto kończyło się na Kleczkowie (niem. Kletschkau), co potwierdza zachowany do dzisiaj na ul. Na Polance słup graniczny z lat 1900-1901. Różanka (niem. Rosenthal) i Karłowice (niem. Carlowitz) były osiedlami wiejskimi (ryc. nr 1). Wcześniej, bo już 9 października 1856 roku, przez 33-przęsłowy most konstrukcji stalowej o łącznej długości 380 m (w tym dwa przęsła obrotowe zapewniające żeglowność po rzece w tym miejscu), ruszyło kolejowe połączenie do Po-

Ryc. 3. Projekt komunikacji miejskiej z 1935 roku (niem. Stadtverkehrsentwurf aus dem Jahr 1935), Kononowicz W. Wrocław - Kierunki rozwoju urbanistycznego w okresie międzywojennym, Of. Wyd. Pol. Wrocł., Wrocław 1997. fragment ([1], str. 155, il. 128).

tych z Mostami Warszawskim, tj. zdublowanie nowymi o podobnych kształtach, jest raczej niemożliwe z powodu „wąskich gardeł” w postaci tuneli pod torami kolejowymi, bądź ze względu na istniejącą zabudowę. Co prawda ul. Reymonta można poszerzyć, jednak obecny przystanek tramwajowy południowej stronie skrzyżowania z ul. Kleczkowską, znakomicie utrudnia płynność ruchu. Być może przesunięcie go na północą stronę skrzyżowania i ulokowanie przystanku tramwajowego na wyspie położonej między jezdniami o przeciwnych kie-

Ryc. 5. Plan Wrocławia z 1913 roku (niem. Stad von Breslau), fragment ([1], str. 82, il. nr 22).

runkach ruchu polepszyłoby sytuację, to jednak dopiero likwidacja linii tramwajowej i zastąpienie jej liniami autobusowymi poprawiłoby zdecydowanie warunki ruchu (torowisko powinno zostać jako „rezerwa strategiczna”). Tramwaje linii 14, 15 i 24 winny zostać puszczone na ul. Trzebnicką (zjeżdżając z ul. Pomorskiej na pl. Staszica). Jednak już obecnie ulica ta, a przede wszystkim mosty, wołają o litość... Zamknięcie mostów dla ruchu samochodowego celem usprawnienia ruchu komunikacji zbiorowej, wywoła z kolei perturbacje na ul. Reymonta, ul. Na Polance i ul. Bałtyckiej.

ke) pobierano myto (stąd owe grosze). Nazwa mostu wskazywała, że łączył on miasto z Osobowicami (niem. Oswitz)! Ponieważ most miał pewne rezerwy przepustowości, w 1899 roku wykorzystano go do przeprowadzenia wąskotorowej Kolejki Wrocławsko - Trzebnicko - Prusicka (Breslau – Trebnitz – Prausnitzer Kleinbahn). Jej pasażerski Dworzec Miejski (tuż po II wojnie światowej nazywany „Wrocław Główny Wąskotorowy”) zlokalizowano w pobliżu Dworca Nadodrze, na dzisiejszym Placu

Jedynym rozwiązaniem jest... budowa nowego mostu! Mostu, który połączyłby Karłowice i Polanowice z Centrum (ryc. nr ). Możliwość taka jeszcze istnieje. Co więcej, przez lata była „w pamięci” niektórych, gdyż rysowanie ich na planie było niebezpieczne, ponieważ jej przebieg naruszał zapewne fundamenty bezpieczeństwa PRL. A takim „fundamentem” zapewne były, położone poza zasięgiem wzroku zwykłego śmiertelnika, Zakłady Naprawcze Taboru Kolejowego... O ważności tego zakładu, i to jeszcze w czasach poprzednich właścicieli miasta świadczy zarówno ogrom tunelu pod torami kolejowymi w osi ul. Rychtalskiej, jak też i szerokość samej ulicy. Wystarczy rzut oka na plan miasta, aby zauważyć, że ulica ta, w kierunku północnym poprowadzona po wschodniej stronie istniejącego elewatora i dalej przez nowy most, bez problemu mogłaby znaleźć kontynuację w ul. Wincentego Pola. Jeszcze tylko należałoby ograniczyć na tej ostatniej zarówno tonaż jak i prędkość... i mielibyśmy szczęśliwych karłowiczan. I być może wówczas przypomnieliby sobie, że kiedyś Karłowice zaprojketowane były (ryc. nr 5) jako miasto-ogród (niem. Gartenstadt)...

Wrocław, 15 stycznia 2012 roku

Ryc. 2. Plan Wrocławia z 1926 roku (niem. Plan der Stadt Breslau), fragment, ([1], str. 74, il. 9).

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Ryc. 4. Kierunki zagospodarowania przestrzennego - struktura funkcjonalno-przestrzenna - Arkusz B1, fragment, [http://wrosystem.um.wroc.pl/beta_4/webdisk/62112/3249ru04z02m06B2.pdf, 2012-01-14].

luty 2012


str 9

Motoryzacja

Ale jazda! Ewa Tomaszewska

Idzie nowe! Nie ma dwóch zdań. Choć nowe przepisy, dotyczące zmian w kursach i egzaminach na prawo jazdy, miały wejść w życie w lutym bieżącego roku, to adeptom jazdy udało się jeszcze przed nimi umknąć. Mniej ”szczęścia” będą mieli przyszłoroczni pretendenci do tytułu kierowcy (jeśli wziąć pod uwagę czekające nas zmiany, słowo „pretendent” jest jak najbardziej na miejscu). O co tyle hałasu? Ano o to, że w założeniu ma być bezpieczniej. Skoro bezpieczniej, to i trudniej… Nowe przepisy zakładają, iż zmianie ulegną zarówno zasady kursów oraz egzaminów, jak i procedury odbywające się już po otrzymaniu prawa jazdy. Na początek jednak słów kilka o drodze, która poprowadzi do tak pożądanego uprawnienia. Po pierwsze – od przyszłego roku zajęcia z wiedzy teoretycznej będę mogły odbywać się za pośrednictwem komputera. Jest to oczywiście duże ułatwie-

L

zmian. Najwięcej kontrowersji budzą punkty. W momencie „uzbierania” 24 każdy kierowca musi iść na reedukacyjny kurs. Czeka go także pięcioletni okres próbny, podczas którego nie może dostać kolejnych 24 punktów, gdyż spowoduje to utratę uprawnień do kierowania. Problem w tym, że jakby nie patrzeć, z dotychczasowych 24 punktów tak naprawdę zrobi się ich 48 i nie można mieć wątpliwości, iż wielu kierowców z tego „bonusu” bardzo chętnie skorzysta. Celem zwiększenia bezpieczeństwa na drogach, wprowadzone zostaną nowe kategorie, uprawniające do kierowania pojazdami. Pierwsza z nich to kategoria A2. Posiadanie jej równoznaczne będzie z prawem do prowadzenia pojazdu o mocy do 56 koni mechanicznych, jednak trzeba będzie mieć

ukończone 18 lat. Po dwóch latach ów kierowca będzie mógł starać się o kategorię A, która uprawnia do kierowania wszystkimi motocyklami. Problem w tym, że minimalny wiek, jaki wówczas należy osiągnąć to 24 lata. Poza kategorią A2, wprowadzone zostaną jeszcze dwie inne: AM oraz B1. Pierwsza z nich uprawni już czternastolatka do kierowania skuterem i małym quadem, drugą zaś przewidziano dla kie-

rowców, którzy mają min. 16 lat. Kategoria B1 pozwoli prowadzić duży quad. Nie da się zaprzeczyć, że w założeniu nowe przepisy mają na celu znaczący wzrost umiejętności kierowców i poprawienie bezpieczeństwa ruchu drogowego. Oczywiście dziś trudno oceniać projekt oraz sposób jego realizacji. Nie da się jednak ukryć, iż opinie krążące zarówno wśród przyszłych kierowców, jak i samych instruktorów, wcale nie są skrajnie pochlebne. Tylko o co tak naprawdę w tym wszystkim chodzi? Może o…

REKLAMA

REKLAMA

nie dla przyszłych kierowców. Jeśli jednak spojrzeć na to okiem prowadzących szkoły jazdy, nie da się nie zauważyć ogromnych kosztów, jakie z pewnością będą się wiązać z tym projektem. Wiadomo, iż współfinansować będą je m.in. uczniowie, którzy zapewne cieszą się, że zamiast spędzać czas w zatłoczonej salce, wygodnie rozsiądą się przed komputerami (kochani, to nie będzie za darmo). Nowe

zasady dotkną także samych instruktorów. Proponowany projekt obliguje ich do corocznych szkoleń, co z pewnością poprawi jakość nauczania. Po drugie – zmiany przy egzaminach. Projekt nowych przepisów zapowiada, iż przestaną istnieć testy wielokrotnego wyboru. Zastąpią je pytania, na które odpowiedzieć można jedynie TAK lub NIE. Dodatkowo ilość pytań do przyswojenia nie będzie, jak do tej pory, ograniczona. Ograniczony za to stanie się czas na udzielenie odpowiedzi. Dotychczas egzaminowany miał 25 minut i 18 pytań, co daje 72 sekundy na jedno pytanie. Teraz czasu będzie mniej, nie będzie zaś możliwości wrócenia do pytań, na które już się odpowiedziało. Wszystko to po to, by przyszły kierowca nauczył się odpowiedniego czasu reakcji, co ułatwi mu poruszanie się na drodze. No właśnie; co kiedy kierowca jest już na drodze? Nowe zasady zakładają, że kierowca, który zda prawo jazdy, przez pierwsze 8 miesięcy będzie miał obowiązek poruszać się samochodem z „zielonym liściem” na przedniej i tylnej szybie. Prędkość tego samochodu musi być niższa niż samochodów prowadzonych przez starszych kierowców (tj. max. 50 km/h w terenie zabudowanym, 80 km/h poza terenem zabudowanym oraz 100 km/h na drogach ekspresowych i autostradach). Kolejnym ograniczeniem będą 2 lata okresu próbnego po zdanym egzaminie. Jeśli w tym okresie kierowca dopuści się dwóch wykroczeń, automatycznie kierowany będzie na kurs doszkalający. W momencie, kiedy tych wykroczeń dokona więcej, traci prawo jazdy. Wydaje się więc, że jest już dość restrykcyjnie. Na tym jednak nie koniec

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Nieruchomości

Co się buduje we Wrocławiu? Adam Tomasz Witczak Powstaje blok za blokiem nowy /dźwig wznosi w górę wielki gmach/ osiedle stanie tu betonowe/ tysiące ludzi znajdzie tu dach – śpiewał osiemnaście lat temu pewien zespół rockowy, być może z tych mniej znanych (choć zależy, w jakich kręgach). iście kosmiczne przedsięwzięcie, jakim jest kompleks mieszkaniowy „Galaktyka” – 150 mieszkań w dwóch budynkach. Rozrzut powierzchni jest spory – lokale będą mieć od 33 do 88 metrów kwadratowych. Jako że budynki mają kształt dwóch zwróconych ku sobie liter „C” (jedna jest lustrzanym odbiciem drugiej), to pomiędzy nimi mieścić będzie się dziedziniec z placem zabaw. Tymczasem w innej części Wrocławia, na Krzykach, budowę osiedla Centauris prowadzi japońska spółka Kajima (na zlecenie Vantage Development), która planuje na przełomie 2012 i 2013 roku oddać do użytku 100 mieszkań. Łącznie ma ich tam powstać blisko pół tysiąca. Budować można także na gruzach. Jak Feniks z popiołów mają

i postępu. A jak pomysły awangardowe i nowatorskie wyglądają w rzeczywistości roku 2012? Być może tak, jak osiedle WuWA2, które ma powstać do 2015 roku przy ulicy Kosmonautów. Nazwa jest nawiązaniem do pierwszej WuWA – czyli Wohnung und Werkraum Ausstellung (Mieszkanie i Miejsce Pracy). Była to wystawa różnego rodzaju domów mieszkalnych (jednoi wielorodzinnych), zaprojektowanych przez wiodących ówczesnych architektów niemieckich. Były to projekty modernistyczne, przejawy awangardy na obszarze efemerycznej Republiki Weimarskiej, która wkrótce ustąpiła miejsca III Rzeszy. Założeniem WuWA było przedstawienie osiedla, które będzie dopasowane do rzeczywistych potrzeb mieszkańców nowoczesnego miasta. Co to oznacza dziś? Chodzi o wizję osiedla, w którym pewne elementy są wspólne, istnieje przestrzeń spotkań, życie jest bardziej zintegrowane. Podawane są przykłady wspólnych balkonów, tarasów czy przedpokojów, a także istniejących w obrębie osiedla sklepów i przedszkoli. 40 hektarów pomiędzy

str 10

i trend ten zapewne się utrzyma. Dotyczy to w szczególności rynku pierwotnego – portal bankier. pl powołuję się na wypowiedź eksperta firmy Home Broker, Bartosza Turka: Przeciętna cena ofertowa w takich miastach jak Warszawa, Wrocław, Poznań czy Trójmiasto w ostatnich 12 miesiącach spadła na rynku pierwotnym o 300 do 900 zł za m kw. Dla porównania na tych samych rynkach i w tym samym czasie korekta cen ofertowych mieszkań używanych nie przekroczyła 300 zł za metr. Spadek cen jest też pochodną ogólnego spowolnienia gospodarczego. W Krakowie i Wrocławiu można napotkać u deweloperów nawet oferty mieszkań w cenie 4 tysiące złotych za metr kwadratowy. Źródła: Rynek Dolnośląski, bankier.pl, Krajowy Rynek Nieruchomości (krn.pl)

REKLAMA

REKLAMA

Okazuje się, że stara prawda, jak stara miłość – nie rdzewieje. Wciąż bowiem coś się projektuje, buduje, wykańcza i oddaje do użytku. Tyczy się to także Wrocławia, w którym świat ludzi się trudzi, wre praca, buduje się, walczy, zwycięża, by przywołać jeszcze inny zespół wokalno-instrumentalny (choć z tej samej bajki). Co w ostatnim czasie działo się na rynku pierwotnym nieruchomości w stolicy Dolnego Śląska? Firma LC Corp zaczyna wznosić na Pilczycach osiedle Potokowa, które zajmie 18,5 tys. metrów kwadratowych. Będą tam mieszkania w zabudowie szeregowej (od 98 do 130 m. kw.) i 3-kondygnacyjne budynki wielorodzinne. Na południe od Pilczyc, w dzielnicy Muchobór, grupa Portero realizuje

odrodzić się dwie zabytkowe kamienice przy ul. Krzywoustego 313 i 315 na Psim Polu, które obecnie są w rozbiórce. Plan rewitalizacji przewiduje wzniesienie na ich miejscu czterokondygnacyjnego budynku o historycznym wyglądzie, liczącego 30 mieszkań. Oddania tej inwestycji do użytku możemy się spodziewać na koniec roku 2012. Sama ulica Krzywoustego również zostanie poddana gruntownemu remontowi. Rewitalizacja to spore przedsięwzięcie, które zresztą nie jest realizowane w tak dużym zakresie, jaki pierwotnie planowano. Cóż, do tego akurat można się przyzwyczaić – wykonanie rozmaitych planów samorządowych (nie mówiąc już o rządowych) rzadko kiedy w pełni pokrywa się z początkowymi zamierzeniami. W każdym razie przewidziany jest już remont 23 budynków na Nadodrzu, a więc w dzielnicy uchodzącej wciąż jeszcze za zapomnianą i zaniedbaną. My budujemy żelazne miasta / stalowe domy – osiedla mas – głosi piosenka. Dla jej autorów taka wizja była zapewne zwiastunem nowoczesności

obwodnicą Wrocławia a rzeką Ługowina ma być przestrzenią eksperymentu dla architektów związanych z naszym miastem. By móc mieszkać w domach na nowych osiedlach, trzeba mieć za co je kupić. Oczywiście rzadko kto ma pod ręką ilość gotówki wystarczającą na zakup. Pozostaje więc kredyt, o który też nie zawsze jest łatwo. Portal Krajowy Rynek Nieruchomości podaje – za firmą Emmerson – że między sierpniem, a październikiem br. maksymalna kwota kredytu hipotecznego dla rodziny 2+2, która osiąga dochód równy dwukrotności przeciętnego wynagrodzenia (...) obniżyła się o kilkanaście tysięcy złotych. Pewnym pocieszeniem jest fakt, że mało kto korzysta z kwoty maksymalnej, co złagodzi częściowo zaistniałe okoliczności. W ostatnim czasie ceny nieruchomości intensywnie spadają

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


Targi

REKLAMA

REKLAMA

str 11

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 12

Nieruchomości

Polski fenomen. Enklawa czy getto? Bartłomiej Grabiec Wieczorami wracają z pracy. Biało-czerwony szlaban podnosi się i zamyka. Wysoka na dwa metry, solidna, stalowa brama rozsuwa się i zasuwa. Zmęczeni mieszkańcy pozdrawiają strażnika... po czym przechodzą dalej. Każdy idzie do swojej bramy i tam wystukuje w domofonie przypisany rodzinie kod.

W weekend mieszkańcy odpoczywają na skrawkach zieleni doczepionych do „szeregówek”, gdzie dzieci mogą bawić się bezpiecznie na terenie odgrodzonym od sąsiadów i świata zewnętrznego wysoką, półtorametrową siatką...

W koncepcji osiedli zamkniętych największy akcent kładzie się na ich „prywatność”. Prywatność jest swoistym wyznacznikiem społeczeństwa kapitalistycznego, a jej ustrzeżenie przed światem zewnętrznym stało się symbolem naszych czasów. Liczba osiedli zamkniętych w Polsce już teraz stawia ją na czele europejskich rankingów. Wielu obcokrajowców odwiedzających np. Warszawę jest bardzo zaszokowanych taką ilością odgrodzonych osiedli, gdyż na zachodzie kojarzone są one z wyjątkowo burżuazyjną (często snobistyczną) klasą społeczną i należą do rzadkości. Takie zjawisko wskazuje również na problem zaufania społecznego i ciągłe lęki Polaków przed naruszeniem prywatności lub kradzieżą. Mieszkańcy osiedli „pod szlabanem” zgodnie deklarują, że czują się tam pewniej i bezpieczniej, choć jednocześnie dodają, że zjawiska kradzieży i tak nie znikły. Osiedla zamknięte, początkowo uznawane za „osiedla dla lepszych”, stają się powoli stan-

dardem i czymś oczywistym. Mieszkańcy przeglądając oferty developerów szukają zapewnień o systemach zabezpieczających ich prywatności. W naszym myśleniu ciągle zamiast pytania „Czy rowerek dziecka może całą noc stać sobie w piaskownicy?” pojawia się obawa „jakie zabezpieczenia zapewnia developer, aby rowerek dziecka nie został skradziony przez kogoś z zewnątrz?”. Powyższe rozważania pomagają zobrazować fakt, iż bardzo szybko dopasowaliśmy osiedla zamknięte do naszych potrzeb, przez co stały się one nieodłącznym składnikiem krajobrazu polskich metropolii. Sami staliśmy się po części więźniami wymyślonego przez siebie systemu. Problemy socjalistycznych blokowisk już dobrze poznaliśmy. Ukazały się one na polu architektonicznym jak i niestety społecznym. Jak widać, osiedla naszych czasów są zupełnie inne. Na pewno ładniejsze. Ale czy są doskonałe? Można tylko prognozować. bartek.okna@o2.pl

REKLAMA

O czym mowa? Oczywiście o osiedlach zamkniętych, które wrosły już w krajobraz polskich miast. Z punktu widzenia nauk społecznych mówić można o „zjawisku osiedli zamkniętych”, które nasiliło się w ostatniej dekadzie. Rodzima socjologia okrzyknęła je nawet „polskim fenomenem”. Fenomen można w tym wypadku zdefiniować jako zjawisko

społeczne na wysoką skalę, któremu społeczeństwo lub poszczególne grupy przypisują określoną wartość i które jest w swym wymiarze niepowtarzalne. Otóż osiedla zamknięte najczęściej powstają na obrzeżach miast lub w miejscowościach położonych bardzo blisko metropolii. Przykłady to np. Muchobór Wielki (Fabryczna), Krzeptów, Smolec, Bielany Wrocławskie. Coraz częściej spotykamy też szlabany w głębi miasta – na przykład na ul. Młodnickiego (Śródmieście). Osiedla zamknięte czasem bardzo sprytnie wtapiają się w architekturę danej dzielnicy, czasem znacznie ją różnicują – lecz nie o tym mowa.

Budka strażnika, kody do domofonów, podziemne parkingi, wyznaczone miejsca, monitorowany teren, nocne obchody stróża, osiedlowy sklepik – to niektóre cechy charakterystyczne dla opisywanych osiedli. Po chwilowym namyśle stwierdzamy, że muszą tam mieszkać ludzie, których na to stać – mówiąc wprost. Siłą rzeczy zamieszkiwanie takiego osiedla wyznacza pewien status, poziom i prestiż. Wymienione powyżej cechy są w naszym społeczeństwie wartościowane wysoko i uznawane za „zbiór samych zalet”. Zatem enklawa czy getto? Choć oba terminy kojarzą się z odgrodzeniem lub odosobnieniem, to jednak gdzieś w podświadomości czujemy, że tym samym nie są. „Enklawa” funkcjonuje w naszym języku jako coś neutralnego lub pozytywnego. Kojarzymy ten termin z odosobnieniem powiązanym z odpoczynkiem, relaksem i bezpieczeństwem. Enkla-

wa jest w naszej świadomości czymś prywatnym – miejscem, które pozwala schować przed światem, lub przed nim uciec. Pojęcie „getta” jest w naszej świadomości wartościowane zdecydowanie negatywnie. Jest tożsame z wykluczeniem, z życiem w zamknięciu, przymusem, utratą swobody, odseparowaniem i odizolowaniem. Na jego negatywny charakter wpływa także bardzo wyraziste osadzenie „getta” na ciemnych kartach nie tak odległej historii. Tak naprawdę na pytanie, czy osiedla zamknięte są współczesną enklawą czy gettem – musimy odpowiedzieć sobie sami. Są one na pewno aktualnym standardem i wydają się być osiągnięciem naszych czasów (co też nie jest do końca prawdą). Owszem, przyrównanie zamkniętych osiedli (odgrodzonych wysokim płotem, monitorowanych i strzeżonych) do obozów pracy jest niesmaczne - ale nie zmienia to faktu, że noszą one w sobie znamiona izolacji (przed kimś lub przed czymś).

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


Targi

REKLAMA

REKLAMA

str 13

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 14

Targi

Miesiące zimowe i przedwiośnie są dobrym momentem na zaprojektowanie ogrodu. Dziś nie podlega już dyskusji fakt, iż projektem ogrodu powinien zająć się specjalista czyli architekt krajobrazu. Za duże drzewa, nieciekawa kompozycja, to tylko kilka z długiej listy problemów ogrodów bez planu. Projektant ogrodów doradzi jak zaaranżować przestrzeń, aby spełniała właściwe funkcje oraz przede wszystkim oczekiwania i potrzeby użytkowników ogrodu. Interdyscyplinarna wiedza, doświadczenie i wyobraźnia przestrzenna przełożą się na atrakcyjne rozwiązania układu kompozycyjnego, odpowiedni dobór roślin do stanowiska, niebanalny dobór materiałów budowlanych, wpisanie ogro-

du w otaczający krajobraz. Specjalista zaaranżuje elementy tj. altanę, zbiornik wodny, taras, ławeczkę z widokiem na zieleń lub rzeźbę ogrodową, ciekawie zaaranżowaną strefę zabaw dla dzieci i wiele innych, które bez projektanta mogłyby nam umknąć i nie zaistnieć w ogrodzie. „Długie wieczory można poświęcić na analizę zaproponowanych przez architekta krajobrazu rozwiązań projektowych i szczegółowo zapoznać się z projektem ogrodu w postaci barwnych rzutów z góry, wizualizacji rysunkowych wykonanych ręcznie bądź komputerowo. Są one wspaniałym narzędziem, aby móc wyobrazić sobie przyszły ogród, co niewątpliwie może stać się przygodą dla wszystkich użytkowników

ogrodu” opowiada projektantka Kamila Służewska z pracowni WARSZTAT ZIELENI. Doświadczony projektant przedstawi autorski plan ogrodu, a rysunki perspektywiczne zobrazują wybrane zakątki w ogrodzie. Pomoże też zaplanować inwestycję pod względem finansowym, bowiem dobry kosztorys jest podstawą udanej realizacji. Dla osób, które same chciałby zaprojektować swój ogród istnieje na rynku oferta kursów projektowania ogrodów. Takie szkolenia we Wrocławiu od kilku lat prowadzi Warsztat Zieleni (www. warsztat-zieleni.pl). Na kursie można opanować podstawowe zasady tworzenia kompozycji ogrodowej, zdobyć wiedzę na temat roślin, poznać techniki prezentacji projektu, a także stworzyć swój pierwszy projekt. Kontakt: Warsztat Zieleni, info@warsztat-zieleni.pl, tel. 507-346-660 www.warsztat-zieleni.pl

Wnętrza MULTIFORM - to nowa koncepcja salonu z wyposażeniem obejmująca : DRZWI, PODŁOGI, OKNA, FARBY z oferty renomownych firm w jednym miejscu . Otwarcie MULTIFORM we Wroclawiu odbyło się 15 listopada 2011r. Po raz pierwszy dwie firmy z Grupy EUROMASTERS i MULTIFORM prezentują w jednym miejscu ofertę najlepszych produktów. Z okazji otwarcia od 1 stycznia do 31 stycznia na klientów czeka wiele rabatów na cały asortyment. Można także korzystać z bezpłatnych porad projektanta wnętrz. Salon „MULTIFORM” zajmuje budynek przy ulicy Paprotnej 8 we Wrocławiu. Powstał z myślą o klientach, którzy urządzając lub remontując dom ,mieszkanie ,biuro poszukują kompleksowych rozwiązań. W przestronnych, przyjaźnie zaprojektowanych wnętrzach można znaleźć największą ofertę podłóg i drzwi we Wrocławiu. Wybór drzwi i podłóg do domu, a także farb i artykułów dekoracyjnych będzie łatwy z pomocą profesjonalnych doradców klienta. Klienci salonu „MULTIFORM” mogą korzystać z porady jaki rodzaj podłogi zastosować w korytarzu, a jaki w sypialni? Jak dopasować drzwi do kolorystyki ścian?. Otrzymacie państwo wyczerpująca profesionalną , popartą teorią i praktyką odpowiedź na nurtujace państwa tematy. Pełna oferta drzwi i podłóg różnych producentów jest kilka razy większa niż w pozostałych sklepach we Wroclawiu : INVADO, DRE, ERKADO, PORTA, K&P (producenci drzwi), Barlinek, Baltic Wood, Panmar Wood, Ipowood (producenci podłóg trójwarstwowych i litych), Balterio, Krono OriginaL, Classen, Brilliancefloor (producenci paneli podłogowych), to tylko niektóre przykłady markowych towarów dostępnych w salonie . Salon oferuje ponadto montaż zakupionych drzwi i podłóg przez autoryzowane grupy montażowe, co daje gwarancję jakości wykonanych prac- jest to na pewno warta uwagi propozycja.

ADRES: MULTIFORM-DRZWI-PODLOGI-OKNA ul.Paprotna 8 (koło centrum C.H. MARINO) 51-117 Wroclaw tel.71 328 95 62 REKLAMA

PHU Bogdan Glass 51-162 Wrocław ul. Czajkowskiego 11-13 tel. +48 602 636 488 e-mail: biuro@bogdanglass.pl

www.bogdanglass.pl

OFERTA:

lustra na wymiar szkło do kuchni kabiny prysznicowa

kupon 5% rabatu Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012

REKLAMA

Lato w zimie? O projekcie ogrodu warto pomyśleć już teraz


str 15

O Festiwalu Polonia Cantans Jerzy Ziomek

Festiwal Kultury POLONIA CANTANS objawił się organizatorom jako zjawisko nadzwyczajne i niespodziewane, stając się jednocześnie szansą na promocję polskiej kultury w Polsce oraz poza granicami. Jest to wielkie wyzwanie programowe i organizacyjne. W założeniu powinien promować to, co najlepsze i najpiękniejsze w polskiej kulturze, czerpiąc z różnych źródeł kultury narodowej,

dlatego w programie znalazła się muzyka klasyczna w utworach sześciu polskich kompozytorów, muzyka operowa, ludowa i pop. Stąd obecność takich wykonawców, jak: skrzypek Konstanty Andrzej Kulka, wio-

lonczelista Andrzej Wróbel, pianista Mirosław Gąsieniec, Zespół Księży Wokalistów „Servi Domini Cantores, renomowane kapele ludowe, polonijny Zespół „Syberyjski Krakowiak” , piosenkarki: Maria Lamers i Karina Kalczyńska oraz Zespół Muzyki Sakralnej „Lumen” wraz z kompozytorem oratorium Zbigniewem Małkowiczem, solistami i Chórem „Basilica Cantans”. Ośmiu koncertów we Wrocławiu i sześciu w Lubinie wysłuchało ponad 10 000 osób. Pragnieniem organizatorów i artystów jest,

aby we współpracy z samorządami i innymi partnerami, nagrania z festiwalu trafiły do polskich domów, szkół i promowały polską kulturę. Fundacja Polskie Gniazdo to organizacja pożytku publicznego, ustanowiona 30.11.2005 r. Jej najważniejszym zadaniem jest organizowanie mecenatu nad Kulturą Narodową na fundamencie nauczania Jana Pawła II. Misję tę realizujemy przez wiele inicjatyw kulturalnych adresowanych do wszystkich potencjalnych odbiorców, niezależnie od ich wieku, wykształcenia

Polskie Gniazdo

czy wiedzy na temat polskiego dziedzictwa. Mottem naszych działań są triady: PRAWDA-PAMIĘĆ-TOŻSAMOŚĆ w odniesieniu do dziedzictwa narodowego, PRAWDA-PIĘKNO-DOBRO w odniesieniu do sztuki oraz WIARA-NADZIEJA-MIŁOŚĆ w odniesieniu do duchowości. Syntezą tych obszarów działania Fundacji jest Festiwal POLONIA CANTANS. Droga do niego rozpoczęła się w Święto Ofiarowania Pańskiego w 2005 roku na Ostrowie Tumskim, wiodła następnie przez Teatr Polski we

Wrocławiu (koncert inauguracyjny), Rynek (obchody 50 rocznicy postawienia pomnika Fredry), scenę w Parku Południowym przy pomniku Chopina (koncerty patriotyczne), wykonanie Pop-Oratorium „Miłosierdzie Boże” w Hali Stulecia, a zakończyła się koncertem 10.04.2011 r. w Kościele NMP na Piasku oraz poświęceniem tablicy upamiętniającej Ofiary Tragedii Smoleńskiej. Jerzy Ziomek

Festiwalowy zestaw nagrań

D

ziesięciopłytowy box zawierający nagrania z festiwalu Polonia Cantans to unikat na polskim rynku płytowym. Dokumentuje on najważniejsze koncerty festiwalowe i może być traktowany jako przegląd polskiej muzyki poważnej, folkowej i religijnej. Z tych trzech źródeł wywodzi się bowiem idea Polonii Cantans.

Całość rozpoczyna się koncertem krakowskiej pieśniarki Marii Lamers, która przedstawiła wiązankę pieśni polskich. Na DVD koncert ten uzupełniony został o występ polonijnej grupy wokalno-tanecznej „Syberyjski Krakowiak”, która przybyła do Wrocławia z dalekiej Syberii. Drugi kompakt to rejestracja koncertu zespołu muzyki kame-

Maria Lamers – Koncert Pieśni Polskiej Maria Lamers to wokalistka, poetka, kompozytorka i malarka (absolwentka Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie), wykładowca Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, gdzie prowadzi zajęcia z emisji głosu. Wykonuje poezję śpiewaną, opracowała m.in. Muzyczne interpretacje wierszy Czesława Miłosza (wraz z gitarzystą Łukaszem Figlem). Jest wnuczką zamordowanego w Katyniu porucznika Ignacego Deca. Współpracuje z krakowską Piwnicą św. Norberta i jest autorką scenografii lokalu. Na płycie zawarte są nagrania z „Koncertu pieśni polskiej”, który odbył się w ramach „Polonii Cantans”. Maria Lamers zaprezentowała słuchaczom najpiękniejsze polskie pieśni patriotyczne, przypominając o czasach narodowych zrywów, o wybitnych postaciach i wielkich chwilach naszego kraju. Usłyszeć możemy klasyczne utwory sprzed lat, śpiewane już przez naszych dziadków i pradziadków. To muzyka, która chwyta za serce i budzi polską duszę. Maria Lamers ratuje te wybitne polskie pieśni i piosenki przed zapomnieniem.

luty 2012

ralnej „Camerata Vistula” pod dyrekcją wybitnego wiolonczelisty Andrzeja Wróbla. Płyta zapoznaje nas z twórczością Józefa Krogulskiego, niemal zapomnianego polskiego kompozytora współczesnego Chopinowi. Podobny wymiar posiada album „Souvenir de Chopin” (wydany na CD i DVD), podczas którego przypomniano m.in. kompozycje Samuela

Kossowskiego, w swoim czasie niezwykle cenionego wirtuoza wiolonczeli. W inne obszary muzyki przenoszą nas płyty zespołu Servi Domini Cantores – grupy niezwykłej, bo złożonej z księży-wokalistów, wykonujących zarówno repertuar religijny, jak i świecki (m.in. operowy). W zestawie znajduje się także folkowa płyta „Na Słowiańską

Nutę” z nagraniami trzech zespołów, pochodzących z różnych zakątków kraju i korzystających z rozmaitych inspiracji, nie tylko tych czysto ludowych. Szczególnymi płytami są „Dzień po dniu” i „Pop-oratorium Miłosierdzie Boże”. Ta pierwsza to festiwal w telegraficznym skrócie, czyli wybór najważniejszych momentów. Ta druga to zwieńczenie Polonii

Cantans – monumentalne widowisko, w którym pop, rock i jazz przeplatają się płynnie z muzyką klasyczną i religijną. Muzykę uzupełniają teksty św. Faustyny Kowalskiej, wielkiej polskiej mistyczki. W zestawie znajdziecie Państwo wiele utworów poważnych, wręcz wzniosłych, ale nie braknie wam także radosnej rozrywki.

Camerata Vistula pod dyrekcją Andrzeja Wróbla – W cieniu Chopina Camerata Vistula to zespół kameralistów założony już w roku 1986 przez znanego wiolonczelistę – Andrzeja Wróbla. Rdzeń tej grupy muzycznej stanowi: sekstet smyczkowy, kwintet instrumentów dętych, a także fortepian. Ów skład pozwala przedstawić słuchaczom dzieła kameralistyki światowej, które z uwagi na to, iż zostały napisane na nietypowy skład instrumentalny, wykonywane są z rzadka. Camerata Vistula przedstawia szeroki wachlarz dzieł kameralnych: od barokowych do współczesnych. Podczas festiwalu Polonia Cantans zespół Camerata Vistula wykonał kompozycje zupełnie dziś zapomnianego Józefa Krogulskiego – dziewiętnastowiecznego muzyka, którego dzieła powstawały równolegle z utworami Fryderyka Chopina. Warszawski Zespół Kameralny wykonał dwie kompozycje Józefa Krogulskiego: Kwartet op. 2 oraz Oktet op. 6. Podczas koncertu Cameracie Vistuli towarzyszył niekwestionowany wirtuoz fortepianu - Mirosław Gąsieniec.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 16

Polskie Gniazdo Kapele Bińków, Bugajskich i znad Baryczy – Na słowiańską nutę – Koncert pieśni polskiej „Kapela Znad Baryczy” to zespół, który od blisko ćwierćwiecza gra współczesny folk miejski oparty o gwarę Wielkopolski Południowej i brzmienie Kresów Wschodnich. „Kapelą z Opoczna” kieruje emerytowany dyrektor i założyciel Muzeum Regionalnego w Opocznie dr Jan Łuczkowski. Grupa towarzyszy Zespołowi Pieśni i Tańca „Tramblanka”. „Rodzinną Kapelę Bugajskich” z Kęt na Podbeskidziu tworzy nauczyciel muzyki Zbigniew Bugajski wraz z dziećmi. Zespół prezentuje pieśni babiogórskie i żywieckie, a także repertuar rodem z Podhala, Małopolski i Słowacji. Piąta płyta w zestawie rozbrzmiewa barwnym, rodzimym folklorem z różnych zakątków kraju. Utwory wykonywane są przez trzy grupy wokalno-instrumentalne, nawiązujące w swojej twórczości przede wszystkim do korzeni ludowej kultury polskiej. Płyta jest przeglądem pieśni i tańców z kilku regionów Polski, dzięki czemu stanowi wgląd w rozmaite lokalne obyczaje i tradycje, nieraz bardzo stare i niestety zapomniane. Warto pamiętać o tym składniku naszej tożsamości, szczególnie w czasach zdominowanych przez płytką, importowaną pop-kulturę.

K. A. Kulka, M. Gąsieniec, A. Wróbel – Souvenir de Chopin Wykonawcami recitalu „Souvenir de Chopin” są czołowi polscy instrumentaliści. Konstanty Andrzej Kulka to niekwestionowany mistrz skrzypiec, laureat licznych konkursów, znany z występów na całym świecie. Bogatym dorobkiem poszczycić może się też pianista Mirosław Gąsieniec, wirtuoz fortepianu oraz kompozytor muzyki kameralnej, symfonicznej i filmowej. Tym artystom w niczym nie ustępuje wiolonczelista Andrzej Wróbel, założyciel zespołu Camerata Vistula, organizator cenionych festiwali i koncertów. Z wiolonczelą swoją karierę artystyczną związała także jego córka, Anna Wróbel.

Polonia Cantans – Dzień po dniu Płyta „Dzień po dniu” zawiera skrócony zapis wszystkich koncertów. Zostaną Państwo przeprowadzeni przez całą Polonię Cantans - od inauguracji festiwalu, aż po jego uroczyste zakończenie. Będzie więc można zapoznać się z wszystkimi artystami, którzy zawitali do stolicy Dolnego Śląska. Jest to doskonała okazja do przekonania się o różnorodności polskiej muzyki klasycznej, ludowej i religijnej. Płyta ta stanowi zarówno podsumowanie całości imprezy, jak i zachętę do bliższego przyjrzenia się poszczególnym twórcom. Festiwal Polonia Cantans rozpoczął się 31.07.2011 koncertem polskiej pieśni patriotycznej Marii Lamers oraz „Syberyjskim Krakowiakiem” w wykonaniu Polonijnego Zespołu Pieśni i Tańca z Rosji. Pierwszego dnia sierpnia wystąpił zespół Camerata Vistula. Po nim Konstanty Andrzej Kulka, Andrzej Wróbel i Mirosław Gąsieniec brawurowo zagrali koncert „Souvenir do Chopin”. Następne dni to kolejno: koncert kameralny, występ księży wokalistów, koncert polskich kapel ludowych, koncert muzyki chrześcijańskiej, Pop-Oratorium oraz koncert wokalny. Podczas tego wyjątkowego wieczoru zaprezentowane zostały utwory XIX-wiecznych kompozytorów polskich, których twórczość nie odbiegała od osiągnięć zagranicznych konkurentów. Przypomniano m.in. dzieła Samuela Kossowskiego, artysty nieco zapomnianego, zupełnie zresztą niesłusznie. To od tytułu jednej z jego kompozycji – „Souvenir de Chopin” – wziął nazwę cały koncert. W programie znalazły się również utwory Henryka Wieniawskiego, Karola Lipińskiego i oczywiście samego Chopina. Był to więc wieczór z muzyką ambitną, subtelną, rodzimą, wyrosłą z ducha kultury polskiej.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


str 17

Polskie Gniazdo

Śpiewający słudzy Pana – Servi Domini Cantores Zespół powstał w roku 2004 w Sosnowcu, ale jego członkowie pochodzą z Wrocławia, Gdańska, Katowic, Krakowa i Poznania. Występuje w nim obecnie czterech kapłanów: ks. Tomasz Jarosz (baryton), ks. Robert Kaczorowski (baryton), ks. Zdzisław Madej (tenor) i ks. Paweł Sobierajski (tenor), a także jezuita Rafał Kobyliński (baryton). Podczas występów często towarzyszy im pianista lub organista. Księża koncertują w kraju i za granicą. Brali udział m.in. w Festiwalu Muzyki Organowej i Kameralnej w Rzeszowie oraz w Międzynarodowym Festiwalu Muzyki Organowej, Kameralnej i Chóralnej w Gdańsku. Kto śpiewa, ten modli się podwójnie wiemy już od świętego Augustyna. Zdaje się jednak, iż zasada ta nie ogranicza się tylko do muzyki sakralnej, bo przecież każdy przejaw Piękna jest blaskiem Prawdy. Zapewne z tego założenia wychodzą Śpiewający Słudzy Pana – zespół wokalny pięciu księży, wykonujących utwory z zadziwiająco różnorodnego repertuaru. Śpiewają zarówno pieśni kościelne, jak i świeckie – w tym m.in. arie operowe. Nie stronią też od tradycyjnych polskich kolęd. Księżom towarzyszy doskonały aranżer - Grzegorz Biegas.

Maria Lamers i Syberyjski Krakowiak – Przyszła z Polski nowina

K. A. Kulka, A. Wróbel, M. Gąsieniec – Wspomnienie Chopina

Maria Lamers to pochodząca z Krakowa artystka. Związaną jest ona z Piwnicą św. Norberta oraz z kabaretem Loch Camelot. Pracuje w Krakowskiej Wyższej Szkole Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, gdzie prowadzi zajęcia z emisji głosu. Artystka zasłynęła z niezwykle przejmującej interpretacji starych polskich patriotycznych pieśni. Maria Lamers, poza tym, że wspaniale śpiewa, interesuje się także malarstwem (jest absolwentką ASP). Wokalistka nie boi się wyzwań – podjęła się muzycznej interpretacji poezji Czesława Miłosza. Maria Lamers to artystka, która zainaugurowała Festiwal Polonia Cantans. Jej ciepły głos i spokojnie wyśpiewywane dźwięki z pewnością były doskonałym wstępem do tego, co miało dziać się przez kolejne dni. Maria Lamers wprowadziła rodzinny nastrój, pozytywnie nastroiła słuchaczy i wyciszyła atmosferę. Jednocześnie wykonawczyni przypomniała jak piękna, melodyjna oraz głęboka jest polska muzyka. Nie bez przyczyny mówi się o niej, iż jest artystką słynącą z niezwykle przejmującej interpretacji starych polskich pieśni patriotycznych.

Niniejsza płyta DVD dokumentuje występ czwórki wybitnych polskich wykonawców. Konstanty Andrzej Kulka, Andrzej Wróbel i Mirosław Gąsieniec to twórcy mogący poszczycić się imponującym dorobkiem i długą obecnością we współczesnej kulturze polskiej. Kulka to mistrz skrzypiec, laureat licznych konkursów, znany z występów na całym świecie. Gąsieniec jest wirtuozem fortepianu, kompozytorem muzyki kameralnej, symfonicznej i filmowej. Andrzej Wróbel swoją karierę związał z wiolonczelą (m.in. jako założyciel zespołu „Camerata Vistula”), zaś Anna Wróbel – jego córka – podążyła w ślady ojca. Podczas „Souvenir de Chopin” przypomniano utwory wybitnych polskich kompozytorów z XIX wieku. Koncert ten potwierdza, że ich twórczość nie ustępowała temu, co grało się wówczas w Europie. Usłyszeć możemy dzieła Samuela Kossowskiego, kompozytora niesłusznie zapomnianego, a także utwory słynnego Karola Lipińskiego, patrona Akademii Muzycznej we Wrocławiu, Henryka Wieniawskiego i wreszcie samego Fryderyka Chopina. Można śmiało powiedzieć, że wieczór „Souvenir de Chopin” to okazja do zapoznania się z ojczystą muzyką stojącą na europejskim poziomie.

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 18

Polskie Gniazdo Koncert księży-wokalistów – Servi Domini Cantores

Servi Domini Cantores, czyli Śpiewający Słudzy Pańscy to założony w 2004 r. zespół składający się z pięciu księży-wokalistów. W jego skład wchodzą: ks. T. Jarosz (baryton) z Krakowa, ks. R. Kobyliński (baryton) z Poznania, ks. R. Kaczorowski (bas) z Gdańska, ks. Z. Madej (tenor) z Wrocławia oraz ks. P. Sobierajski (tenor) z Katowic. Wszyscy księża są wykształconymi muzykami, stąd też stawiane przez nich dźwięki są silne, pewne i czyste. Servi Domini Cantores występuje zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Wszędzie wzbudza niezwykłe zainteresowanie i zawsze żegnany jest gromkimi oklaskami. Koncert księży wokalistów był wydarzeniem absolutnie niezapomnianym. Oto na jednej scenie spotykają się księża z najrozmaitszych miejsc Polski i zdają się śpiewać jednym, głosem. Zadziwiająca jest umiejętność pogodzenie sfery sacrum i profanum w muzyce prezentowanej przez księży. Duchowni wykonują zarówno pieśni sakralne, jak i arie operowe, a także utwory należące do klasyki muzyki światowej. Z pewnością wszystkich zainteresuje brawurowe wykonanie arii Jontka z opery „Halka”. Duchownym akompaniuje pianista - Grzegorz Biegas.

Fundacja Polskie Gniazdo ul. Prądzyńskiego 26 B 50-433 Wrocław tel. 71 342 65 85

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

Lumen i Basilica Cantans – Pop-oratorium Miłosierdzie Boże

Miłosierdzie Boże jest utworem szczególnym, choćby z uwagi na skalę przedsięwzięcia i ilość bezpośrednio zaangażowanych w nie osób. Wspomniane Oratorium wykonuje Lumen – Zespół Muzyki Sakralnej z Poznania. Kompozycję stworzył Zbigniew Małkowicz. Oratorium ma także swoich solistów (są to: Marzena Małkowicz, Aleksandra Małkowicz-Figaj, Marek Bałata), którym towarzyszy chór Basilica Cantans wraz z dyrygującą nim Mirosławą Jurą-Żegleń. Wykonawcom towarzyszy Wrocławska Orkiestra Kameralna. Autorką słów Oratorium jest Św. Siostra Faustyna. Wielkie wykonanie pop-Oratorium miało miejsce we wrocławskiej Hali Stulecia. Płyta, którą właśnie mają Państwo przed oczyma jest zapisem tegoż właśnie koncertu. Co ważne, zapis ten to nie tylko sama fonia, ale także wizja. Poznański zespół Lumen oraz towarzyszący mu muzycy udowodnili, iż o kwestiach natury duchowej można powiedzieć w sposób, który nie wprawia w znużenie. Bardzo cenne jest to, iż Oratorium dzięki swojej nowoczesnej formule ma możliwość trafienia do odbiorcy, który być może nigdy by po nie nie sięgnął.

Zamówienia proszę kierować: fundacja@polskiegniazdo.pl biuro@poloniacantans.pl Jerzy Ziomek – Dyrektor Festiwalu tel. 601-710-774 Dział Handlowy tel. 667-492-721

luty 2012


str 19

Edukacja

Anglia i Ameryka Adam Tomasz Witczak An english garden in the rain Something hidden, something strange (Sol Invictus – An English Garden) formami angielskiego mówi się w wielu krajach afrykańskich – ale wspomniane dwie są najistotniejsze. Oczywiście obie mają liczne wersje regionalne i środowiskowe (np. gwara murzyńska w USA czy angielski cockney), niemniej stosunkowo łatwo można je od siebie odróżnić i przypisać im określone cechy. Na pewno inna jest wymowa. Być może to bardzo subiektywne odczucie, ale mi osobiście trudno oprzeć się wrażeniu, że mowa

Polski

Brytyjski angielski

Amerykański angielski

winda

lift

elevator

ciężarówka

lorry

truck

piłka nożna

football

soccer

autostrada

motorway

highway, freeway

benzyna

petrol

gas, gasoline

mieszkanie

flat

apartment

jesień

autumn

fall

kogut

cock

rooster

kran

tap

faucet

metro

underground

subway

puszka

tin

can

pielucha

nappy

diaper

frytki

chips

fries

gumka do ścierania

rubber

eraser

szary

grey

gray

apteka

pharmacy, chemist’s

drugstore

Brytyjczyków brzmi „ładniej” czy też „subtelniej” w porównaniu ze sposobem mówienia mieszkańców USA. To jednak rzecz gustu, a jak przedstawiają się konkrety? W USA znacznie wyraźniej wymawia się „r” w takich słowach

używania tu will, podobnie jak przy pozostałych osobach. Największe różnice dotyczą słownictwa. Po pierwsze, chodzi o pisownię wielu wyrazów. Angielskie ou w USA często zmienia się w u – honour / honor, favourite / favorite, behaviour / behavior, harbour / harbor, colour / color. Po drugie, sporo rzeczy określa się innymi słowami w Brytanii, a innymi w USA. Poniżej zamieszczamy tabelkę przykładowych różnic. Oczywiście trzeba zdawać sobie sprawę, że we współczesnych czasach „globalnej wioski”, internetu, popkultury, portali społecznościowych i częstych podróży, to wszystko się do pewnego stopnia wymieszało i nie zawsze rozróżnienia są ścisłe.

REKLAMA

z powodu brytyjskiej ekspansji kolonialnej, rozwoju i wzrostu znaczenia Stanów Zjednoczonych Ameryki – a także dzięki swojej względnej prostocie gramatycznej i ortograficznej. Mówimy „angielski”, ale co mamy tak naprawdę na myśli? Dwie główne odmiany tego języka to brytyjska i amerykańska. Tak naprawdę istnieje jeszcze wiele innych (np. australijska, nowozelandzka, indyjska, jamajska), a mniej lub bardziej zniekształconymi

Język angielski nazywany jest czasami „łaciną współczesnego świata”, a więc językiem znanym prawie wszędzie i umożliwiającym komunikację między ludźmi wywodzącymi się z najróżniejszych narodów i ras. Rzeczywiście, angielski pełni obecnie taką właśnie rolę – i kto dziś nie zna wcale tego języka, ten może spodziewać się licznych problemów w pracy, w szkole, a nawet przy okazji codziennego korzystania z internetu. Angielski zatriumfował

jak „never”, „more” czy „store”. W wymowie brytyjskiej tego „r” prawie nie słychać. W USA po spółgłoskach dziąsłowych (w angielskim to t, d, n) zanika [j], więc np. tune wymawia się jako [tu:n]. Istnieją też niewielkie różnice gramatyczne, wynikające głównie z tego, że w Ameryce doszło do pewnych uproszczeń językowych. Tak na przykład niektóre czasowniki, które w Brytanii mają odmianę nieregularną, w amerykańskim angielskim odmieniają się regularnie. Są to np. burn, dream, smell czy learn. O ile w Brytanii wciąż wskazane jest w pierwszej osobie używanie shall przy tworzeniu czasu przyszłego, o tyle z USA przyszedł zwyczaj

REKLAMA

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 20

Dodatek turystyczny

Zagłada domu von Kramstów Adam Tomasz Witczak

Pałac w Chwalimierzu odwiedzałem dotąd dwukrotnie, przy czym po raz drugi zjawiłem się tam pod sam koniec minionego roku, ostatniego dnia grudnia. Zapadał już wieczór, dzień był ponury, chmurny i deszczowy. Posępne ruiny z czerwonej cegły wyłaniały się spomiędzy drzew przy końcu krótkiej, błotnistej ścieżki, niedaleko poletka, po którym smętnie przechadzał się koń z pobliskiej stadniny. Głównej części pałacu właściwie już nie było, stała już tylko wieża, a raczej jej żałosne szczątki – cztery odrapane ściany, pozbawione pięter i dachu, straszące pustymi otworami okiennymi. Wokół chyliły się ku upadkowi resztki dwóch lub trzech pomniejszych zabudowań, przypominające bardziej stosy cegieł, rzucone niedbale pomiędzy błoto, mech i trawę, niż prawdziwe budynki. Przewrotność losu tkwi w tym, że najlepiej z całego kompleksu zachowały się stajnie. Są one zresztą najbardziej znamiennym świadectwem minionego luksusu Chwalimierza, bowiem wystylizowano je na miniaturowy pałacyk. Ba, zdarza się, że niezorientowani goście biorą stajnie za ruiny właściwego pałacu… Panująca tu atmosfera klęski i rozpadu nieodparcie przywodzi na myśl „Zagładę domu Usherów”, pamiętne opowiadanie mistrza gotyckiej grozy, Edgara Allana Poe…

ciężko i nisko zwisły na niebie, przebywałem samopas i konno obszary niezwykle ponurej krainy i wreszcie, w chwili przypływu zmierzchów wieczornych, stanąłem przed melancholijnym Domem Usherów. Nie wiem, jak się to stało, ale od pierwszego wejrzenia, które rzuciłem na ową budowlę, uczucie smutku ponad siły przeniknęło mą duszę. (E. A. Poe, „Zagłada Domu Usherów”, tłum. Bolesław Leśmian)

Były jednak czasy, gdy pałac w Chwalimierzu tętnił życiem, był centrum spotkań towarzyskich, klejnotem Dolnego Śląska i dumą rodu von Kramsta. Cofnijmy się najpierw daleko w przeszłość. Chwalimierz – jako Frankenthal – założyli w XIII stuleciu koloniści z Frankonii. Wieś należała najpierw do rodziny von Aulock, potem zmieniała właścieli. Wreszcie, w roku 1881, na arenie dziejów Chwalimierza pojawił się Georg von Kramsta, pruski szlachcic i potentat przemysłowy. Szlachectwo von Kramstów było rzeczą świeżą Georg był dopiero drugim dziedzicem w dziejach rodu, który do nazwiska dodawał przedrostek „von”. Mieszczańska rodziPrzez cały dzień pewnej jesieni na Kramsta pochodziła z Czech – dzień zadymką omglony, po- (z miasta Chramost), osiedliła sępny i oniemiały, gdy chmury się jednak w Świebodzicach,

gdzie Friedrich Kramsta założył w 1809 roku tkalnię lnu, zatrudniającą aż 1300 osób. Był to początek gwałtownego rozwoju fortuny rodu. W 1835 roku Kramstowie założyli jeszcze przędzalnię, w późniejszych latach wznieśli jeszcze tkalnie w Bolkowie i Marciszowicach, fabrykę krochmalu, a nawet kopalnie i cynkownie. W 1851 roku rodzina kupiła Kudowę-Zdrój, a w 1841 Gustav Kramsta stał się Gustavem von Kramsta – otrzymał tytuł szlachecki z rąk króla Prus. Jego syn, Georg, był tym, który kupił Chwalimierz i w roku 1884 rozpoczął tu budowę pałacu. Było to ogromne przedsięwzięcie. Projektantem został architekt Karol Schmidt, odpowiedzialny m.in. za Belweder na wrocławskim Wzgórzu Partyzantów. Pałac zbudowano co prawda z cegły klinkierowej, ale jego rozmiary i wyposażenie były imponujące. Komnaty wyłożono tapetami i mahoniową boazerią, na sufitach wisiały ogromne żyrandole. Pałac miał własną kanalizację, stację pomp i linię telefoniczną. Piece grzewcze zaprojektowano na kształt ptaków – np. łabędzi i ka-

czek o fantazyjnych kształtach. Dach wieży, która z głównym budynkiem połączona była na wysokości pierwszego piętra, ozdobiono platyną. Stajnie, jak już wspominaliśmy, również zrealizowano w formie pałacyku, podobnie jak dom zarządcy. Wokół pałacu rozciągał się park,

a w nim m.in. bażanciarnia i dom kąpielowy. Na krańcu wsi postawiono też rodzinne mauzoleum. W wyniku rozmaitych powikłań rodzinnych, pod koniec wojny w pałacu pozostała tylko córka Georga von Kramsta, Ursula. Zadłużony majątek przejęło jednak państwo - urządzono tu ambasadę Japonii, w której mieszkał ambasador Hiroshi Oshima. Po wojnie majątek był sukcesywnie rozkradany przez Rosjan, milicję

i okoliczne chłopstwo, co stało się udziałem wielu dworków i zamków na terenie całego kraju. W 1958 roku w sali balowej odbyły się dożynki, później rozpad zaczął postępować. Pałac stał się źródłem materiałów budowlanych. W 1990 spłonął w pożarze. Dzisiaj są to tylko smutne, ale malownicze ruiny wieży i stajni. Niedaleko, przy drodze prowadzącej do lasu, mieści się też (prócz stadniny koni) hodowla danieli.

REKLAMA

Fotografie współczesne – Monika Ziober

luty 2012


Dodatek turystyczny

REKLAMA

str 21

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Prawo

Alkohol w pracy Sebastian Kryczka Prawnik Obowiązek zachowania trzeźwości w czasie pracy należy do podstawowych powinności każdego pracownika bez względu na to gdzie pracuje i na jakiej podstawie. Nieprzestrzeganie obowiązku zachowania trzeźwości w czasie pracy związane jest z poważnymi konsekwencjami prawnymi jakie może wyciągnąć pracodawca. Każdy z nas ma prawo do bezpiecznych i higienicznych warunków pracy. Doprecyzowaniem powyższej reguły jest przepis art. 211 kodeksu pracy, z którego wynika nakaz wykonywania pracy w sposób zgodny z przepisami oraz zasadami bezpieczeństwa i higieny pracy, a także zakaz stwarzania zagrożenia podczas jej wykonywania. Dodatkowo każdy pracownik obowiązany jest do przestrzegania ustalonej organizacji i porządku w szero-

ko rozumianym procesie pracy. Konsekwencją wyżej wskazanych przepisów jest bezwzględny obowiązek zachowania trzeźwości w miejscu pracy. Czego nam nie wolno? Obowiązujące przepisy zakazują wnoszenia napojów alkoholowych na teren zakładu pracy oraz spożywania ich w czasie i w miejscu pracy. Zabronione jest również świadczenie pracy po użyciu alkoholu ponieważ pracownik będący

ADIUTOR RADZI: Dominika Janek

Przyczynienie poszkodowanego oznacza jego udział w szkodzie powstałej z czyjeś winy. Kierowca może przyczynić się do wypadku np. jazdą z nadmierną prędkością czy pod wpływem alkoholu, choć sam wypadek jest z winy innego uczestnika ruchu. W tej sytuacji z pewnością trzeba wystąpić do ubezpieczyciela o pisemne wskazanie podstaw takiego stanowiska. Można jedynie przypuszczać, że albo nastąpił błąd po stronie ubezpieczyciela albo chodzi o przyczynienie do zakresu szkody a nie

samego faktu wypadku. Np. brak zapięcia pasów bezpieczeństwa jest formą przyczynienia do szkody, jeśli odniesione obrażenia mogły być mniejsze, gdyby pasy były zapięte. Skuteczne odwołanie dotyczące zakresu przyczynienia wymaga wiedzy medycznej i jest dość trudnym etapem w negocjacjach z ubezpieczycielem – warto tu skorzystać z pomocy specjalistów. W Pana przypadku informacja, że przyznane odszkodowanie jest zbyt niskie na dofinansowanie leczenia może świadczyć o tym, że odszkodowanie zostało drastycznie zaniżone i niezbędna jest tu interwencja po dokładnej analizie prze-

prowadzonej likwidacji szkody. Jakiś czas temu syn sąsiada zarysował mi bok samochodu – kiedy jechał rowerkiem przewrócił się a rower otarł się o mój samochód robiąc rysę, której nie udało się usunąć specjalną pastą. Nie mam opłaconego autocasco a naprawa będzie mnie trochę kosztowała. Sytuacja jest teraz między nami niemiła, bo sąsiad sam nie zaproponował opłacenia naprawy a ja mam opory przed wymuszaniem takiej zapłaty. Gdyby jakieś ubezpieczenie mogło to pokryć byłoby łatwiej. Czy można gdzieś o wystąpić o pokrycie takiej szkody?

fikację stanu trzeźwości. Zarówno pracownik jak i pracodawca mają prawo zażądać przeprowadzania badania trzeźwości. Badania konieczne do ustalenia zawartości alkoholu w organizmie mogą więc obejmować: badanie wydychanego powietrza, badanie krwi, badanie moczu. Badanie stanu trzeźwości przeprowadza uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego. Ma to zastosowanie również do sytuacji, w której przeprowadzenia badania żąda pracodawca. Najpopularniejszym badaniem jest badanie atestowanym alkomatem posiadającym ważne świadectwo legalizacji. Może to zrobić pracodawca, a jeżeli pracownik nie wyraża zgody lub kwestionuje sprawność alkomatu pracodawcy, wówczas badanie przeprowadza policja lub straż miejska. Z przeprowadzonego badania należy sporządzić protokół, który powinna podpisać osoba poddawana badaniu. Jeżeli Coraz częściej, zwykle przy okazji ubezpieczania mieszkania, wykupowane jest ubezpieczenie OC w życiu prywatnym, którego nie należy mylić z obowiązkowym OC samochodu. Jest więc szansa, że sąsiad ma takie ubezpieczenie i za jego zgodą może Pan z niego skorzystać. Ważne tylko, żeby obejmowało termin, kiedy doszło do uszkodzenia samochodu. Aby nie było wątpliwości w czasie dochodzenia odszkodowania polecam najpierw wykonać zdjęcia

str 22

z jakiś względów nie może tego uczynić, protokół może być podpisany przez świadka. Co grozi pracownikowi Stawienie się do pracy pod wpływem alkoholu jak również spożywanie go w czasie pracy stanowi ciężkie naruszenie podstawowych obowiązków pracowniczych. W takim wypadku kierownik jednostki ma możliwość rozwiązania na podstawie art. 52 kp stosunku pracy bez zachowania okresu wypowiedzenia. Pracodawca w związku ze stawieniem się do pracy pracownika w stanie nietrzeźwości lub spożywaniem alkoholu w czasie pracy ma również możliwość zastosowania kary pieniężnej jako kary porządkowej. Sebastian Kryczka, prawnik specjalizujący się w problematyce prawa pracy oraz prawa cywilnego s.kryczka@wp.pl

samochodu i rowerka – powinny być tam widoczne ślady zdartego lakieru. Następnie dobrze jest spisać notatkę z sąsiadem, w której opisane będą okoliczności zdarzenia oraz sąsiad przyjmie na siebie winę za szkodę wyrządzoną przez syna. Dobrze będzie, jeśli opisane okoliczności będą potwierdzone przez świadka w formie oświadczenia. Jeśli relacje z sąsiadem nie pozwolą na takie rozwiązanie lub nie będzie miał polisy OC, to pozostanie Panu jedynie droga cywilna.

Dominika Janek z kancelarii doradczej „ADIUTOR CENTRUM sp.j.”, ul. Słubicka 18, Wrocław. tel. 609 100 969 http://www.odszkodowanie.sos.pl

REKLAMA

Byłem pasażerem samochodu i zostałem poszkodowany w wypadku. Doznałem licznych obrażeń. Ubezpieczyciel, do którego wystąpiłem po odszkodowanie, długo zwlekał z odpowiedzią aż wreszcie wypłacił niewielką kwotę. W swoim piśmie podał jednak, że wypłata jest dużo niższa ze względu na “przyczynienie”. Nie wiem o co chodzi – przecież jako pasażer nie mogłem przyczynić się do wypadku. Co mogę z tym zrobić pod kątem prawnym – wypłacona kwota pewnie nie wystarczy na leczenie?

„pod wpływem” może stanowić Żaden z powyższych stanów zagrożenie dla samego siebie jak jest niedopuszczalny w miejscu pracy – bez względu na to jak i innych współpracowników. doskonale się czuje się pracownik i jakie są jego wyobrażenia co do Stan „po użyciu” zdolności świadczenia pracy. i „nietrzeźwości” Spożywanie alkoholu powoduCo może zrobić szef je poza oczywistymi doznaniami w postaci stanu zmienionej W przypadku naruszenia zasady świadomości określone zmia- trzeźwości w miejscu pracy pierwny w organizmie. Wzrost stęże- szym krokiem jaki powinien wykonia alkoholu we krwi powodu- nać pracodawca będzie odsunięcie je w praktyce wystąpienie jednego od pracy pracownika w stosunku z dwóch stanów - „po użyciu” oraz do którego istnieje uzasadnio„stanu nietrzeźwości”. Ze stanem ne podejrzenie, że znajduje się „po użyciu alkoholu” mamy więc pod wpływem alkoholu. Wszelkie do czynienia, gdy zawartość al- niekonwencjonalne zachowania koholu w organizmie kształtować – bełkotliwa mowa, nietypowy się będzie na poziomie 0,2-0,5 sposób poruszania się, nadmierpromila stężenia we krwi lub na wesołkowatość pracownika prowadzi do obecności w wy- który w normalnych warunkach jest dychanym powietrzu od 0,1 mg gburowatym mrukiem powinny do 0,25 mg alkoholu w 1 dm3. być sygnałem ostrzegawczym. Stan nietrzeźwości będzie miał Po odsunięciu pracownika od pracy miejsce gdy zawartość alkoho- należy go powiadomić o powodach lu w organizmie wynosi powyżej swojego działania. Tradycyjnie pra0,5 promila stężenia we krwi lub cownik raczej nie przyzna się że jest obecności w wydychanym powie- „pod wpływem”. Wówczas może to łatwo udowodnić poprzez werytrzu powyżej 0,25 mg w 1 dm3.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

luty 2012


str 23

Nowe przepisy o eksmisji Ewa Diaków

Prawnik. Kancelaria Prawna Lebek i Wspólnicy www.kancelarialebek.pl Właściciel lokalu może wystąpić do sądu o eksmisję osoby, która mimo wypowiedzenia umowy najmu nadal zajmuje mieszkanie nie płacąc czynszu. Możliwa jest także eksmisja lokatora, który swym zachowaniem wykracza w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, czyniąc uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku. Będzie to miało miejsce na przykład z powodu powtarzających się aktów wandalizmu czy zakłócania ciszy nocnej. Z takim żądaniem może wystąpić nie tylko właściciel lokalu, ale także inny mieszkaniec danego budynku. Można żądać również eksmisji współlokatora (np. małżonka), jeśli ten swoim rażąco nagannym postę-

powaniem uniemożliwia wspólne zamieszkiwanie. W tym celu konieczne jest napisanie pozwu i złożenie go we właściwym sądzie. Nowe zasady dokonywania eksmisji wprowadziła w listopadzie zeszłego roku ustawa z dnia 31 sierpnia 2011 r. o zmianie ustawy o ochronie praw lokatorów oraz

Kodeksu postępowania cywilnego (Dz. U. z 2011 r., Nr 224, poz. 1342). Sąd wydając wyrok nakazujący eksmisję ma obowiązek orzec o uprawnieniu do otrzymania lokalu socjalnego bądź o braku takiego uprawnienia wobec osób, których wyrok ten dotyczy. Sąd bierze zwłaszcza pod uwagę dotychczasowy sposób korzystania z lokalu przez osoby, którym nakazuje opuścić lokal oraz ich szczególną sytuację materialną i rodzinną. Obowiązek zapewnienia lokalu socjalnego ciąży na gminie, w której położony jest lokal podlegający opróżnieniu. Prawo do lokalu socjalnego przysługuje zwłaszcza kobietom w ciąży, małoletnim, niepełnosprawnym, obłożnie chorym, emerytom i ren-

cistom oraz osobom posiadającym status bezrobotnego, chyba że osoby te mogą zamieszkać w innym lokalu niż dotychczas używany. Wykonanie wyroku nakazującego opróżnienie lokalu należy do obowiązków komornika. Eksmisja osoby, której przysługuje uprawnienie do otrzymania lokalu socjalnego następuje dopiero z chwilą, gdy gmina przedstawi ofertę najmu takiego lokalu. Jeżeli jednak sąd nie przyzna eksmitowanemu prawa do lokalu socjalnego, komornik wstrzymuje eksmisję na czas nie dłuższy niż 6 miesięcy. Jest to okres, w którym gmina może przyznać osobie eksmitowanej pomieszczenie tymczasowe. Ustawa definiuje je jako znajdujące się w tej samej lub pobliskiej miejscowości pomieszczenie nadające się do zamieszkania o minimalnej powierzchni 5 m2 na osobę, posiadające m.in. dostęp do wody, oświetlenia,

Reklamy czar Adam T. Witczak

Prawie każdy odczuł kiedyś urok rzeczy, które określa się jako utrzymane w stylistyce retro. Człowiek zawsze przejawiał skłonność do idealizowania przeszłości, również (a może zwłaszcza!) wtedy, gdy jest to przeszłość znana mu tylko z książek, obrazów i starych fotografii. Istnieje na przykład moda na lata 80-te. Muzyka, która dwadzieścia pięć lat temu była uznawana za coś zupełnie zwyczajnego i typowego (jeśli nie wręcz za kicz), nagle w odczuciu wielu słuchaczy nabrała nowych kolorów. Podobnie jest z pojawiającą się tu i ówdzie modą na PRL – to, co kiedyś było przykrą koniecznością i dowodem na mankamenty „przodującego ustroju” (a więc meblościanki, etykiety zastępcze, kartki na żywność) staje się zabawnym gadżetem i elementem wystroju popularnych klubów. Estetyka okresu międzywojennego ma natomiast do siebie to, że odbieramy ją jako coś stylowego, eleganckiego i finezyjnego. Ówczesne filmy, reklamy, książki i stroje jawią się nam jako stonowane i niewinne, nawet jeśli w tamtych czasach budziły zgrozę i oburzenie statecznych mieszczan czy duchownych. Przy dzisiejszej wszechobecnej wulgarności, półnagości i „młodzieżowości” prasa, kino i literatura lat 20-tych i 30-tych są jak oazy staromodnego szyku. Oczywiście

luty 2012

jeszcze bardziej tyczy się to dzieł sprzed I wojny światowej. Rodzi się pytanie: czy pożółkłe, archiwalne plakaty, afisze i ogłoszenia rozczulają nas i skłaniają ku zadumie dlatego, że kojarzą się nam z czymś minionym (i przez to nabierają szczególnych cech) – czy ze względu na to, jakie są „same w sobie”? Cóż, trudno na to pytanie odpowiedzieć. Zmieniły się obyczaje, język, konwencje. Zerknijmy na kilka przykładów. Oto reklama mydła „Jeleń Schicht” z okresu międzywojennego. Na ilustracji elegancka pani, elegancki sprzedawca i napis „Radzę szanownej pani dobrze”, niżej zaś tekst: „Niech Szanowna Pani używa jedynie Mydła JELEŃ-SCHICHT, gdyż jest ono nie tylko gwarantowanie czyste, ale przedewszystkiem tanie dzięki swej wydajności. Każda gospodyni, dbała o czystość i całość bielizny, używa tylko znanego na całym świecie MYDŁA JELEŃ-SCHICHT. A teraz stare ogłoszenie prasowe reklamujące patefon (rodzaj gramofonu). Czytamy: „Pathefon

– najlepszy familijny instrument – wyrobu francuskiego – śpiewa, deklamuje, gra w dotychczas niebywałej jeszcze naturalności – bez igieł stalowych, które nieznośny szmer powodują i płyty niszczą”. Urocze, czyż nie? Pod koniec lat 20-tych renomowana firma wydawnicza Gebethner i Wolff donosi w reklamie zajmującej całą stronę o nowych książkach dla dzieci i młodzieży. „Przygody kapitana Saint Clarka” Stefana Barszczewskiego opisywane są następująco: „Ciekawa akcja powieści toczy się: w powietrzu, na ziemi, na wodzie i pod wodą”. Niestety, pod ziemią już nie… W Krakowie ogłaszała się „Jedyna Chrześcijańska Hurtownia BIELIZNY MĘSKIEJ pod firmą M. Król i R. Doleżal”, zaś w „Dzienniku Pomorskim” z 1930 roku oszałamia czytelników gwiazdor większy niż Johnny Depp w „Piratach z Karaibów”, a mianowicie: „Ulubieniec starych i młodych! Eddie Polo w wielkim sensacyjnym dramacie pod tyt. Szajka Zgrozy.” Kino akcji w pełnej krasie: „Zajmujący detektywno-salonowy film, w którym Eddie Polo prześciga samego siebie. Porwanie młodej spadkobierczyni! Emocjonująca walka z opryszkami!” – i na koniec: „Wkroczenie policji!”. Nowoczesne wyposażenie domu to również wzięte tematy. Jak głosi slogan zamieszczony na jednej

z reklam: „Największą rozkoszą eleganckiej damy jest łazienka z urządzeniem gazowem”. A jeśli nowoczesność w łazience – to i w kuchni, o czym przypomina inne ogłoszenie: „Kuchnia gazowa, łaskawe panie, zostawia dużo czasu na czytanie”, któremu towarzyszy rycina przedstawiająca ubraną na czarno „łaskawą panią”, czytającą książkę, podczas gdy na kuchence wszystko „samo się robi”. Inny producent prowokuje nas czarnym humorem: „DONIESIENIE O ŚMIERCI. Tylko Ting-Ting zabija wszystkie zalążki pluskiew”. O złowrogim preparacie nikt już nie pamięta, ale reklamy Coca-Coli, Philipsa i Palmolive to – jak się okazuje – nie wytwór lat 90tych, a znacznie wcześniejszych. Już w okresie międzywojennym Palmolive reklamuje się na łamach prasy komiksem o damie, której brzydka cera odstręcza eleganckich panów na balu maskowym (i to pomimo maski!), na co lekarstwem jest cudowne mydło. Co do Philipsa, to „najmilszym podarunkiem gwiazdkowym” są „radjoinstalacje Philipsa”. Co się dziwić, skoro – jeśli wierzyć reklamie – „NAWET ZAKOCHANI MILKNĄ gdy słuchają kolend przy radjoinstalacji Philipsa”. Można jednak mieć wątpliwości co do pierwszego miejsca tego urządzenia wśród „podarunków gwiadkowych”, bowiem z innego

Prawo ogrzewania i doustępu. Umowa najmu takiego lokalu zawierana jest jednak na czas określony, nie krótszy niż miesiąc i nie dłuższy niż 6 miesięcy. Jeżeli gmina w ciągu 6 miesięcy nie przyzna eksmitowanemu pomieszczenia tymczasowego, komornik usunie lokatora do noclegowni, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe wskazanej przez gminę. Wykonanie wyroków nakazujących eksmisję bez prawa do lokalu zastępczego wstrzymuje się w okresie zimowym, tj. od 1 listopada do 31 marca. Nowe przepisy wprowadzają wyjątek w tym zakresie. Zgodnie z nimi zakaz eksmisji w okresie ochronnym nie obejmuje osób, które: - są sprawcami przemocy w rodzinie,

- wykraczają w sposób rażący lub uporczywy przeciwko porządkowi domowemu, - czynią uciążliwym korzystanie z innych lokali w budynku poprzez swoje niewłaściwe zachowanie, - bezprawnie zajmują lokal. Gmina nie ma również obowiązku zapewnienia takim osobom tymczasowego pomieszczenia, do którego mogłyby się przeprowadzić. Oznacza to, iż komornik wykonując eksmisję może osoby takie skierować bezpośrednio do noclegowni, schroniska lub innej placówki zapewniającej miejsca noclegowe. Do tej pory w takiej sytuacji gmina musiała przyznać lokal zastępczy. Kancelaria Prawna Lebek i Wspólnicy www.kancelarialebek.pl

Styl życia ogłoszenia dowiadujemy się, iż: „Najpopularniejsza na świecie przenośna maszyna do pisania MAŁY REMINGTON to najmilsza niespodzianka na gwiazdkę dla syna i córki”. To nie żarty! Urządzenie jest dla dzieci niezwykle praktyczne, ponieważ: „Wprawne opanowanie maszyny da im podstawę do uniezależnienia bytu”. Ech, nie wiadomo komu wierzyć, skoro firma „Juljusz Caboche & Co.” zaświadcza, że „Na gwiazdkę najlepszym podarkiem dla dzieci jest domowe kino” marki „Pathe Baby”. Tak, tak – kino domowe, ale raczej bez odtwarzacza DVD… Z drugiej strony – współczesny odtwarzacz DVD raczej nie poradzi sobie z taśmami filmowymi. Były także, tak modne współcześnie, „kampanie społeczne”. Co prawda hasła „…bo zupa była za słona” jeszcze nie znano, podobnie jak „Pij mleko – będziesz wielki”, ale za to napominano troskliwe rodzicielki: „Matko! Nie żałuj dziecku cukru – cukier wzmacnia kości. W każdej postaci: cukierki, marmeladki, czekolada, konfitury, soki etc. – cukier daje siłę i zdrowie”. Na innym ogłoszeniu (w „Tygodniku Ilustrowanym”) czytamy: „Boże Narodzenie to święto słodyczy – staropolska choinka była obwieszona łakociami. Cukier krzepi.” Kampanię społeczną można zresztą połączyć z reklamą komercyjną, co potwierdza następująca odezwa: „Polki obywatelki! Pamiętajcie, że proszek „Zorza” dorównuje znanym nam proszkom marko-

wym obcego kapitału. Jeśli dobro kraju leży wam na sercu i chcecie przyczynić się do unarodowienia polskiego handlu i przemysłu. Należy przeto pamiętać, że do prania winniśmy używać tylko proszek ZORZA firmy chrześcijańskiej”. Co kojarzy się nam z określeniem „Rozkosz Bogów”? Zaopatrzona w takie właśnie hasło reklama „klozetu krakowskiego” z roku 1913 wprost sugeruje, że… sedes – któremu na ilustracji przyglądają się postaci wyglądające na rezydentów Olimpu. „Klozet krakowski” ma do siebie to, że: „1) 50% zaoszczędza wody, 2) bez mechanizmu, bez rezerwowaru, 3) nie zamarza, 4) deska nie gnije, gdyż samoistnie zawsze się podnosi”. A mimo tych zalet „nie jest droższy od innych fabrykatów”! Łezka w oku się kręci, można rzec. Dziś język tych ogłoszeń zdaje się nam poczciwy, uprzedzająco i zgoła naiwnie grzeczny, pruderyjny. Jak odbierali je ówcześni? Chyba nie doceniali tego ich wymiaru, nie zauważali go, bo przecież dla nich nie było to coś „starego” czy „staroświeckiego”, tylko zjawisko najzupełniej aktualne. Z tego też powodu już wówczas wielu pomstowało na wszechobecność reklam. Ba, już w XIX wieku pisarz francuski Villiers de Isle Adam ironizował, że bliski jest dzień, w którym przestrzeń nieba zostanie rozparcelowana i wydzierżawiona jako powierzchnia reklamowa dla proszku do prania i pasty do butów…

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 24

Publicystyka

Kto się boi wolnego rynku?

- z ks. Jackiem Gniadkiem SVD rozmawia Adam T. Witczak Szczęść Boże! Jest ksiądz jednym z bardziej aktywnych orędowników wolnego rynku w polskim Kościele. Mam tu na myśli książkę „Dwaj ludzie z Galicji” (o Karolu Wojtyle i Ludwiku von Misesie), liczne księdza artykuły, a także np. cykl „kazań wolnorynkowych”. Z jakimi reakcjami na tę działalność spotyka się ksiądz wśród świeckich i duchownych? Z bardzo różnymi. Spotykam wiele znaków życzliwości ze strony katolików o poglądach wolnorynkowych. Są oni jednak w mniejszości, zresztą nawet u nich jak mantra powraca pytanie: „Czy nauczanie społeczne kościoła katolickiego i wolny rynek są ze sobą zgodne?” Dzieje się tak, gdyż bardzo często przeskakujemy przez pierwszych dwieście stron traktatu Ludwiga von Misesa o „Ludzkim działaniu”, uważając to za nudny wstęp. A to tu austriacki filozof i ekonomista wykłada swoje antropologiczne założenia. Bez tego nie można zrozumieć wolnej ekonomii, a tym bardziej odkryć, że jej założenia odpowiadają podstawowym wymaganiom, jakie są stawiane chrześcijańskiemu pojęciu osoby jako bytowi rozumnemu, wolnemu i transcendentnemu. Osoby duchowne do idei wolnorynkowych podchodzą najczęściej z wielką rezerwą. Większość opowiada się za daleko idącą interwencją państwa. Widać u nich wpływ idei dobra wspólnego rozumianego bardziej jako redystrybucja, niż jako przestrzeń, w której wszyscy obywatele mogliby rozwijać swoje zdolności, swoje życie materialne, intelektualne i religijne. Ta druga, personalistyczna perspektywa, nie jest niczym nowym i została zapoczątkowana w katolickiej nauce społecznej przez Piusa XII. To, że wolny rynek jest krytykowany przez socjalistów (lewicę) jest oczywiste. Warto jednak pamiętać także o tym,

że również część konserwatystów atakuje ustrój wolnorynkowy, zarzucając mu choćby atomizację społeczeństwa, pogłębianie erozji rodziny, rozbijanie lokalnych wspólnot, pogoń za zyskiem etc. Na pewno spotkał się ksiądz z takimi zarzutami. Jak można na nie odpowiedzieć? Kiedy słyszę taką krytykę, dostrzegam jak doniosłe jest znacznie wiedzy ekonomicznej dla właściwego osądu moralnego. W potocznym myśleniu przeciwieństwem komunizmu jest kapitalizm. Wynika to z tego, że kapitalizm kojarzymy niesłusznie z indywidualizmem, a wolny rynek jest de facto wspólnotą potrzebujących się nawzajem ludzi, bez których nie byłoby dobrowolnej wymiany dóbr. Co więcej, taka wymiana zawsze przynosi korzyść, gdyż w przeciwnym wypadku mierze o coś w rodzaju sysnigdy by do niej nie dochodziło. temu cechowego (na kształt średniowiecza)? O pozytywnej roli zysku mówi Zdecydowanym zwolennikiem bł. Jan Paweł II w encyklice korporacjonizmu był dopieCentesimus annu (1991), który ro Pius XI, który w encyklijest istotnym wskaźnikiem roz- ce „o chrześcijańskim ustrowoju przedsiębiorstwa. Czło- ju” (Quadragesimo anno, wiek myśli w kategoriach zysku 1931) wskazał go jako najwłai strat. Trudno wyobrazić sobie ściwszy sposób odnowienia sytuację, w której ludzie mogli- ustroju społecznego. Należy by funkcjonować inaczej. Na- to już do przeszłości, ale jest wet podobnego języka i logiki coś innego, co mnie bardziej używa w odniesieniu do życia niepokoi, a mianowicie brak dzisiaj właściwej krytyki korduchowego. poracjonizmu. Szkoda, że nie Własność prywatna, na której sięgamy do klasyków myśli opiera się wola ekonomia, chro- ekonomicznej. ni rodzinę przed ingerencją państwa w życie rodzinnej wspólno- Mises napisał bardzo trafnie, ty. Odsyłam tu do nauczania Le- że korporacjonizm to program, ona XIII i innych papieży, choć a nie rzeczywistość. Przyznazdaję sobie sprawę, że czasami nie każdej gałęzi produkcji możemy trafić na fragmenty zupełniej autonomii jest niemówiące coś przeciwnego, np. wykonalne, gdyż zmiana zapoże władza państwowa powinna trzebowania na dane produkty zapewnić każdemu to, czego na rynku wymaga przeniesienia potrzebuje on do prowadzenia kapitału i pracy z jednej gałęzi przemysłu do innej. Najlepiej życia prawdziwie ludzkiego. może to zrobić tylko przedsięCzy nie jest tak, że w kato- biorca, który jest właścicielem lickiej nauce społecznej (vide środków produkcji w ramach encykliki Leona XIII i nie gospodarki wolnorynkowej. tylko) większą estymą od mo- Takiej analizy brakuje na wydelu liberalnego cieszył się kładach z katolickiej nauki spozawsze „korporacjonizm”, łecznej. Ale warto podkreślić, że a więc ustrój oparty w dużej ten sam papież w tym samy do-

kumencie sformułował zasadę pomocniczości, która stwierdza, że należy pozostawić autonomię i wolność działania jednostkom ludzkim w stosunku do społeczność (!). Jako misjonarz pracuje ksiądz m.in. w Afryce. Często słyszy się, że fatalna sytuacja gospodarcza większości krajów afrykańskich (a więc: głód, korupcja, choroby, ruina infrastruktury, wojny itd.) to skutek „niepohamowanej ekspansji kapitalizmu”, chciwości zagranicznych przedsiębiorców, braku systemu opieki socjalnej itd. Czy rzeczywiście w tym tkwi problem? Problem polega na tym, że to nie kapitalizm, a jego brak jest przyczyną biedy i kryzysów gospodarczych. Kapitalizmu nigdzie nie ma. Nie ma go w Polsce, jak trafnie zauważył Michał Wojciechwski w ostatnim swoim artykule w „Rzeczpospolitej pt. Daleko od demokracji i kapitalizmu. Nie ma go również w Afryce. Nie było go nigdy, gdyż polityka kolonialna – jak trafnie zauważa Mises – była w jawnej sprzeczności z wszystkimi zasadami liberalizmu. Wykorzystując militarną przewagę mocarstwa europej-

skie obrabowały słabsze ludy Bogu co boskie”. Postawię afrykańskie z ich własności zatem bardzo ogólne pytanie i wolności. na temat podatków – kiedy państwo staje się złodziejem? Po odzyskaniu niepodległo- Jest pewna granica, której nie ści w latach 60-tych ubie- można przekroczyć. Może nią głego wieku nie było lepiej. być np. krzywa Laffera, ale nie W Zambii pierwszy prezydent, chciałbym mówić o liczbach. Kenneth Kaunda, eksperymen- Problem podatków sprowatował z „filozofią humanizmu”, dza się do fundamentalnego zambijską wersją socjalizmu, pytania: „Ile państwa w pańa w Tanzanii Juliusz Nyere- stwie?”. Zadanie państwa pore wprowadzał tanzańską formę winno ograniczać się jedynie socjalizmu – udżamaa (kilka lat do ochrony własności prytemu Kościół katolicki w Tan- watnej. Sobór Watykański II zanii wszczął starania o jego naucza, że własność prywatna beatyfikację!). Gospodarki tych jest niejako przedłużaniem krajów, podobnie jak innych ludzkiej wolności. afrykańskich krajów, zostały doprowadzone do stanu ban- Niestety współczesne pańkructwa. Jedynym krajem, który stwo rozporządza człowiekiem odniósł sukces, była Botswana. tak, jakby był on jego własnoKhama Seretse, pierwszy prezy- ścią. Tutaj nie chodzi więc tylko dent tego kraju (dla mnie jedyny o pieniądze, których często jeprawdziwym mąż stanu w Afry- steśmy pozbawiani dla realizacji ce), udowodnił, że liberalizm tzw. dobra wspólnego wbrew gospodarczy, nawet w ograni- naszej woli. Dochodzi tu do czeczonym wymiarze, pozwala od- goś więcej – jak trafnie zauwanieść sukces w każdych warun- ża amerykański filozof, John kach, nawet na pustyni Kalahari. Crosby – do pewnego rodzaju kradzieży samego bycia osobą. Jest ksiądz autorem m.in. Nieprawne przywłaszczenie kazania pod tytułem „Jezus cudzej własności nie występuje płaci podatek pogłówny”, tylko w systemach totalitarnych. gdzie analizuje ksiądz słynny Życie pokazuje, że wszyscy fragment mówiący o tym, by sprawujący politycy mają wro„oddać cesarzowi co cesarskie, dzoną tendencję do kontrolowa-

luty 2012


str 25 nia życiem swoich obywateli. Gdzie jest więc granica, której nie można przekroczyć? Jest nią ludzka osoba, która nie powinna być nigdy traktowana jako środek do celu w polityce i ekonomii. Przejdźmy do zagadnienia bardziej kontrowersyjnego i chyba bardziej złożonego. Jeśli polityka podatkowa rządu faktycznie przybiera znamiona rabunku, to jakie (według księdza) mamy godziwe środki obrony i od czego one zależą? Edmund Burke mówił, że dla triumfu zła potrzeba tylko, żeby dobrzy ludzie nic nie robili. Wszystkie więc próby uświadomienia ludzi o tym, jak działa polityka podatkowa rządu i dlaczego przybiera ona znamiona rabunku, są wskazane. Dobrym przykładem jest akcja Kolibra „Polska bez długu”. Pod petycją w Internecie podpisało się ponad 10 tys. ludzi. Powsta-

Publicystyka ją fundacje, jak np. PAFERE, która przypomina nam, że najważniejszym nakazem życia gospodarczego jest siódme Boże przykazanie „Nie kradnij! Powstają wydawnictwa wydające wolnorynkowe książki, np. Fijor Publishing, radio internetowe Kontestacja (gdzie emitowane są kazania wolnorynkowe), alternatywna szkoła biznesu i rozwoju osobistego Kamila Cebulskiego, polska wersja instytutu Misesa i wiele innych inicjatyw. Myślę, że to jest ten właściwy kierunek obrony przed państwem jako agresorem. Kładę nacisk na edukację, gdyż zdaję sobie sprawę, że bez świadomości tego, czym jest w rzeczywistości współczesny system podatkowy, żaden ruch polityczny, który będzie miał w swoim programie obniżenie podatków, w systemie demokratycznym nie odniesie sukcesu.

W dobie rozwoju internetu dużo mówi się o tzw. „własności intelektualnej”, „prawach autorskich” etc. Ksiądz – jako osoba zainteresowana austriacką szkołą ekonomii – z pewnością zna klasyczną i podzielaną przez wielu „austriaków” argumentację przeciwko pojęciu „własności intelektualnej”. A mianowicie: w jaki sposób można sobie uzurpować prawo do „posiadania” czegoś, co z natury nie jest rzadkie (tzn. może być kopiowane, może z tego korzystać wiele osób jednocześnie – a taka jest natura danych, informacji)? Jakie jest księdza stanowisko w tej kwestii? Zgadzam się zupełnie z austriakami, że prawo własności dotyczy majątku materialnego, a nie idei. Na majątek składają się tylko nieruchomości (np. dom) lub ruchomości (np. samochód). Ochroną prawną objęte są dotykalne, rzadkie zasoby i tylko takie mogą stanowić własność

poszczególnych jednostek. Podzielam to stanowisko, gdyż tzw. własność intelektualna, gdybyśmy chcieli być konsekwentni w egzekwowaniu tego prawa, doprowadziłaby do katastrofy. Wystarczy sobie tylko wyobrazić sytuację, gdyby funkcjonowała w czasach utworzenia łacińskiego alfabetu :- ) Głównym argumentem austriaków przeciw własności intelektualnej jest fakt, że narusza ona wolność innych ludzi do użycia przez nich ich materialnej własności tak, jak oni uznają to za stosowne. Zgodnie z tym, co twierdzą obrońcy własności intelektualnej, ten, kto pierwszy wymyślił dom z butelek po Coca-Coli wypełnianymi piaskiem (czytałem, że tak budują np. w Nigerii), miałby prawo uniemożliwić innym stawiania podobnych domów na ich własnym terenie, z ich własnych butelek i miałby jeszcze prawo nałożyć opłatę za sko-

rzystanie z jego idei. Szkoda, że własność intelektualną jako prawo bierzemy często za fakt i nie zastanawiamy się głębiej nad tym, czym jest wolność i prawda. Na koniec chciałbym zapytać, w czym widzi ksiądz przyczyny obecnych problemów krajów europejskich (mam tu na myśli zwłaszcza kwestię długu publicznego i bezrobocia). Jak rządy powinny zareagować na zaistniałą sytuację? Rządy nie powinny po pierwsze pożyczać pieniędzy i żyć na koszt przyszłych pokoleń. W normalnych warunkach każda inwestycja musi pochodzić z pracy i z wcześniejszych oszczędności. Żyjemy jednak w świecie, który jest tego przeciwieństwem, a zawdzięczamy to Johnowi M. Keynesowi, twórcy współczesnej ekonomii, który odwrócił leżące u podstaw klasycznej ekonomii prawo rynków Saya.

Jeżeli chodzi o bezrobocie instytucjonalne, bo o takim tu mówimy, to jest ono prawdziwą klęską społeczną, ale należy sobie powiedzieć prawdę, że jest ono zawsze efektem ingerencji rządu w zjawiska rynkowe. Na nieskrępowanym rynku bezrobocie jest zawsze dobrowolne. Człowiek poszukujący pracy nie zawsze może znaleźć zajęcie, które odpowiada w pełni jego zainteresowaniom i spodziewanemu wynagrodzeniu. Z tych powodów nie podejmuje pracy z własnego wyboru, czeka i pozostaje bezrobotnym. Fakt, że ci, którzy poszukują pracy, mogą czekać, jest według Misesa jedyną przyczyną bezrobocia. Jednostka, która nie chce czekać, zawsze może dostać pracę. Z tego wynika, że postaje nam tylko jedno rozwiązanie na obecny kryzys: im mniej ingerencji rządu w gospodarkę, tym lepiej dla nas.

Bufiplast s.c. 55-095 Mirków Budziejowice 15 tel. 71 315 48 04 fax 71 315 48 03 E-mail: biuro@bufiplast.pl WWW: www.bufiplast.pl luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Kultura

Ułani z fantazją Adam T. Witczak Ludola określa swoją twórczość jako „ckliwą piosenkę ludowo-żołnierską z brzozowego lasu” i zdaje się to być nader trafny opis. Członkami zespołu są podobno „ułani z fantazją i wiejskie dziewoje”, ale w rzeczywistości jest to projekt jednoosobowy, jak zresztą dowiedzieć można się z okładki debiutanckiego albumu „Przedwiośnie”. Fantazji natomiast faktycznie Ludoli nie brak. Wydawca – wrocławska wytwórnia Bunkier Productions – reklamuje materiał jako „jedyny jak dotąd polski projekt grający neofolk”. Jest to trochę nieścisłe, choćby dlatego, że wyraźne oblicze neo-

folkowe przybrał swego czasu zespół Krępulec (płyta „New Radical”, koncerty w Poznaniu i Warszawie), a i np. u „tożsamościowego” barda Dawida Hallmana można doszukać się inspiracji tym gatunkiem. Na pewno jednak Ludola jest jed-

Debiutancki album Panic Bedroom Adam T. Witczak Ukazał się debiutancki materiał wrocławskiego zespołu industrialnego Panic Bedroom, zatytułowany "Beasts of the end Times". Muzyka Panic Bedroom to niskie i pulsujące brzmienia, mechaniczne pętle, syreny alar-

mowe, niepokojące drone’y, ambientowe przestrzenie oraz skowyt maszyn. Tematyka, jaką porusza Panic Bedroom, to upadek zachodniej cywilizacji, zapaść i odwrócenie wartości moralnych. Przekaz zespołu niesie przestrogę przed mroczną wizją przyszłości. Płytę można zamówić pod adresam e-mail: contact@panicbedroom.com

REKLAMA

nym z pierwszych projektów neofolkowych w naszym kraju. Ktoś może oczywiście zwrócić uwagę tylko na muzykę – i powiedzieć, że pieśniarzy z gitarą, nucących rzewne piosenki o ułanach i ojczyźnie, trochę przecież było i wciąż jest, nie mówiąc już o orkiestrach żołnierskich, zespołach ludowych etc. Neofolk to jednak nie tylko muzyka, ale i pewna specyficzna otoczka, która jej towarzyszy. Korzenie tego gatunku to punk-rock, gotyk, cold wave i industrial – z tych bowiem subkultur wywodzą się gwiazdy nurtu: Death in June, Current 93, Sol Invictus, Fire + Ice. Pod koniec lat 80-tych niektórzy z nich odsunęli na dalszy plan gitary elektryczne, syntezatory i elektroniczne eksperymenty i zaczęli grać smutne, akustyczne ballady, nawiązujące po części do folk-songów z lat 60-tych. Oczywiście nowy nurt, szybko ochrzczony „apokaliptycznym folkiem” czy też „dark folkiem”, przybierał rozmaite formy. U niektórych artystów wyraźne były inspiracje tradycyjną muzyką ludową i religiami pogańskimi (Fire + Ice, Sol Invictus), dla innych charakterystyczny stał się ponury militaryzm, przejawiający się w fascynacji uniformami i nawiązywaniem do tematyki II wojny światowej (Death in June). Jeszcze inni – jak Current 93 – wymykali się łatwym klasyfikacjom, podążając w stronę duchowości tyleż poszukującej, co ekstrawaganckiej. W ciągu kilkunastu lat wytworzył się pewien stereotyp artysty neofolkowego, widoczny zwłaszcza u artystów niemieckich (Belborn, Darkwood, Forseti, Dies Natalis, Barditus).

Repertuar Centrum Sztuki Impart LUTY 2012 4 II godz. 19:00 Spotkanie - premiera 5 II godz. 19:00 Spotkanie - spektakl 6 II godz. 19:00 Spotkanie - spektakl 6 II godz. 20:00 Jazzowe jam session 7 II godz. 19:00 Złamane paznokcie – monodram Anny Skubik 8 II godz. 19:00 Złamane paznokcie – monodram Anny Skubik 8 II godz. 19:00 Wernisaż wystawy Marzeny i Tomasza Głażewskich 9 II godz. 9.30 i 12.00 Piotruś Pan i piraci – przedstawienie dla dzieci 9 II godz. 19:00 Przed premierą - Jan Poprawa i Bogusław Sobczuk rekomendują: Katarzyna Łęcka i Jakub Pawlak 10 II godz. 9.30 i 12.00 Piotruś Pan i piraci – przedstawienie dla dzieci 10 II godz. 19:00 Ucisz serce - recital Beaty Lerach 11 II godz. 18:00 We’re British, but… - pokaz filmów brytyjskich z British Council

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

W zakres takiego stereotypu wchodzi zazwyczaj postać smutnego barda, brzdąkającego na gitarze proste akordy niczym drużynowy podczas harcerskiego ogniska w lesie. Do tego dochodzą mniej lub bardziej romantyczne teksty o „prawdziwym duchu Europy”, „upadku Zachodu”, ojczystej przyrodzie, poległych bohaterach etc., a wszystko opakowane w okładkę przedstawiającą znaki runiczne, milczące pomniki, leśne pejzaże czy pożółkłe fotografie żołnierzy z pierwszej lub drugiej wojny światowej etc. Voila! Do tego nurtu świadomie na-

wiązuje Ludola, tyle że realizuje go na sposób rodzimy, słowiański, lechicki. Płytę zdobi zatem romantyczne zdjęcie ułana i dziewoji na polnej drodze (ona rzuca mu się w ramiona), sama muzyka to natomiast akustyczne piosenki, na przemian melancholijne i zadziorne. Skoro niemieccy artyści mogą wykorzystywać wiersze Gottfrieda Benna, Georga Trakla, Friedricha Hielschera czy Stefana George – to nic nie stoi na przeszkodzie, by do skarbca poezji narodowej sięgnęli polscy muzycy. Tak właśnie czyni Ludola, czego efektem są piosenki do tekstów Marii Konopnickiej, Teofila Lenartowicza („Na Lipę Słowiańską”) i Krzysztofa Kamila Baczyńskiego („Elegia o chłopcu polskim”). Bez wątpienia najlepsze utwory z płyty to wspomniane „Na Lipę Słowiańską” i „Elegia” oraz

str 26 „Gdy Janeczek z wojny wróci” – żartobliwa przeróbka znanego amerykańskiego (a u źródeł – irlandzkiego) motywu „When Johnny comes marching home”. W tych trzech piosenkach melodia jest najbardziej chwytliwa, w pozostałych można się natknąć na pewne nużące dłużyzny. Ogólne wrażenie jest jednak pozytywne – „Przedwiośnie” to solidna porcja rześkiego, polskiego neofolku, z której przebija romantyczna i być może nieco naiwna tęsknota za bliższymi i dalszymi czasami chłopców malowanych w mundurach, z szablą przy boku… Nic dziwnego, że na portalu facebookowym jako swoje inspiracje projekt podaje po prostu przedział dat: 1830 – 1939… Ludola – „Przedwiośnie”, Bunkier Productions 2011

14 II godz. 19:00 Lutownica ale nie pistoletowa tylko taka kolba - kabaret Mumio 14 II godz. 20:00 Bluesowe jam session 15 II godz. 19:00 Duety nieistniejące - Teatr Dada von Bzdülöw / Mikołaj Trzaska. Spektakl taneczny 17 II godz. 17:00 Zaczarowana Kolomotywa - premiera 18 II godz. 16:00 Zaczarowana Kolomotywa - przedstawienie dla dzieci 19 II godz. 20:00 Tacy duzi chłopcy – spektakl muzyczny 20 II godz. 12.00 Złota kaczka - przedstawienie dla dzieci 21 II godz. 9.30 i 12.00 Złota kaczka - przedstawienie dla dzieci 22 II godz. 9.30 i 12.00 Złota kaczka - przedstawienie dla dzieci 24 II godz. 19:00 Używane piosenki na dwa głosy męskie - koncert Marka Dyjaka i Piotra Machalicy 25 II godz. 19:00 Edyta Geppert – koncert w Teatrze Piosenki 28 II godz. 19.00 Niebezpieczna gra - spektakl 29 II godz. 19.00 Niebezpieczna gra - spektakl

luty 2012


str 27

Polskie Gniazdo

Wspomnienie o Pani Alicji Zapis rozmowy na deskach Teatru Polskiego przy ul. Zapolskiej we Wrocławiu podczas uroczystej inauguracji Fundacji Polskie Gniazdo - 5 luty 2005 roku Jerzy Ziomek: Był Tato Chrzestny, Pan Mieczysław Marczak, jest Matka Chrzestna, Pani Alicja Natusiewicz. Jeśli chodzi o Polskie Gniazdo, to bez tych ludzi ta idea nigdy by nie dojrzała. Bardzo proszę panią Alicję o podsumowanie tego naszego spotkania, tej pierwszej części – przed koncertem.

Alicja Natusiewicz: Drodzy Państwo! Z racji wieku i urzędu wypadło mi zakończyć właśnie tę część oficjalną. Najpierw składam wam, Drodzy Nasi, serdeczne Bóg zapłać za to, że przybyliście. Będziemy się starali odwzajemnić wam ciągiem dalszym działalności tego właśnie Gniazda. Z tej właśnie okazji pragnę podzielić się

z wami paroma refleksjami. Proszę Państwa! Piękna mowa polska w jednym słowie potrafi zawrzeć tak bogate treści. Co to jest gniazdo? W gnieździe powstaje życie, w gnieździe to życie rozwija się, tam dorasta się do pełnej dorosłości i zaludnia się ten świat wszelkim stworzeniem. Powiedziałam: "z racji wieku

i urzędu". Wiek jest tu rzeczą oczywistą, którą widać. A urząd? Cóż, po czterdziestu latach pracy, piętnaście lat temu przeszłam na emeryturę. Wtedy dopiero zaczyna się życie, kiedy człowiek ma szansę skorzystać z pełni życia, wtedy otwierają się nam tak ogromne możliwości. I refleksja – gdzie my jesteśmy, gdzie jest nasze gniazdo?

Geograficznie jest to miasto, które nazwa się Wrocław. Wrocław – szczególne miasto, mające szczególną historię. Czterysta lat było ono piastowskim grodem, następnie dwieście lat czeskim. Później należało do Austrii, potem do Prus, a od sześćdziesięciu lat należy znów do Polski. Przyszliśmy tutaj – my, bieżeńcy z całego świata. Wichry wojny rozniosły nas, Polaków, po wszystkich kontynentach. Wracając, spotkaliśmy się tutaj – we Wrocławiu. Miasto w znacznej części było zniszczone, zburzone. Naszymi polskimi rękami zostało odbudowane. Mamy już czwarte pokolenie. To nas zobowiązuje, ogromnie zobowiązuje – a zarazem uprawnia do pewnych rzeczy. Mamy pełne prawo czuć się tutaj gospodarzami i mieszkańcami. W takim duchu powinny kształtować się wszystkie nasze kolejne dążenia i usiłowania. Wichry wojny wszystkich nas bardzo poraniły i nam dokuczyły. Ale my się nigdy nie poddamy!

Alicja Natusiewicz: My sobie z tym wszystkim poradzimy. Składam najserdeczniejsze, najgorętsze podziękowania inicjatorowi. Panie Jerzy, to dla Pana! (kwiaty). Nawiązując do wystąpienia Pana Mieczysława Marczaka, pragnę powiedzieć, że nie jest on żadnym poetą. Niedobrze, że jego książkę nazywa się wierszami. To nie są wiersze, to są rozważania dojrzałego Polaka. Życzę sobie od autora, aby płynęły z dnia na dzień ku nam, a z nimi jego mądrość i doświadczenie życiowe.

Najserdeczniejsze podziękowania pragnę z tego miejsca wyrazić Jego Ekscelencji Biskupowi Józefowi Pazdurowi1, Ojcu duchownemu wielu wrocławskich alumnów w seminarium, którego przyjaźnią mam zaszczyt cieszyć się i pragnę tutaj podkreślić Jego życiowe maksymy. Maksyma podstawowa brzmi – Prawda, Dobro, Piękno. I to właśnie chcemy kultywować w naszym Polskim Gnieździe. My ze swojej strony będziemy się o to bardzo, bardzo Jerzy Ziomek: Pani Ali- starać. Tak nam dopomóż Bóg, cjo, więcej Polski w Pol- nie rzucim ziemi, skąd nasz ród! sce, więcej Polski we Wro- Bóg zapłać za wysłuchanie! cławiu!

W dniu 10.01.2012r. odeszła do Pana w wieku 88 lat, wielka Polka, oddana bezgranicznie Bogu i Ojczyźnie, Powstaniec Warszawski i uczestniczka zrywu solidarnościowego, internowana w 1981r., żona wybitnego rysownika śp. prof. Ryszarda Natusiewicza, współzałożycielka Fundacji Polskie Gniazdo i jej Matka Chrzestna,

śp. ALICJA

NATUSIEWICZ

Msza Św. pogrzebowa odbyła się w dniu 18.01.2012r. w Kościele Najświętszego Imienia Jezus, przy pl. Uniwersyteckim we Wrocławiu. Członkowie Rady i Zarządu Fundacji Polskie Gniazdo łączą się w bólu z wszystkimi, którzy są nim dotknięci, a w szczególności z synem Markiem, wnukami i rodziną.

luty 2012

10 stycznia 2012 roku odeszła do wieczności

pani Alicja Natusiewicz, uczestniczka Powstania Warszawskiego (ps. „Basia Chęcińska”), ceniony lekarz dentysta, współtwórczyni Fundacji Polskie Gniazdo, żona wybitnego rysownika - śp. prof. Ryszarda Natusiewicza, Redakcja „Słowa” łączy się w bólu z synem Markiem i całą jego rodziną. Pamiętajmy słowa poety: „Non omnis moriar” - „Nie wszystek umrę”. Po ludziach takich jak pani Natusiewicz zostaje pamięć ich dokonań. Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Będzie się działo

Opracował: Adam T. Witczak

Luty 2012

– Co się będzie działo we Wrocławiu?

2 lutego w Klubie Muzycznym ŁYKEND wystąpią polskie zespoły The Cuts i DAS MOON. Muzyka The Cuts określana jest jako electro-rock. Wydali już debiutancką płytę i grali wiele koncertów. DAS MOON wykonuje alternatywny pop z elementami electro i industrialu, inspiruje się takimi zespołami jak Einstürzende Neubaten, Kraftwerk, Depeche Mode, Nico i Velvet Underground. 2 lutego w klubie Puzzle (Rynek – Przejście Garncarskie 2) wystąpią amerykańscy raperzy Astronautalis i Bleubird. Charles Andrew Bothwell (Astronautalis) porusza się w obrębie indie rocka, bluesa, electro i oczywiście hip-hopu. Jacques Bruna aka Bleubird współpracował m.in. z Amonem Tobinem, Dalekiem i Otto von Schirachem. Koncert rozpocznie się o godzinie 20:00. 5 lutego o godzinie 19:00 w Synagodze pod Białym Bocianem (Włodkowica 7) rozpocznie się wspólny występ Anny Marii Jopek i zespołu Kroke. Anna Maria Jopek to znana wokalistka, pianistka, kompozytorka, autorka tekstów piosenek, producentka nagrań. Występowała w Polsce i za granicą (USA, Kanada). Kroke (w języku jidysz nazwa oznacza Kraków) to trio istniejące od roku 1992. Muzyka zespołu to połączenie tradycji klezmerskiej z jazzem i folklorem z różnych stron świata. Koncert jest częścią Ethno Jazz Festivalu. 9 lutego w klubie Eter (Kazimierza Wielkiego 19) wystąpi brytyjski duet Lamb, poruszający się w obrębie trip hopu i tzw. brzmienia bristolskiego. Wokalistką i autorką tekstów Lamb jest Lou Rhodes, a kompozytorem muzyki – Andy Barlow. Wydali dotąd 5 albumów. Jeden z ich najbardziej znanych utworów – „Górecki” – inspirowany jest twórczością słynnego polskiego kompozytora Henryka Mikołaja Góreckiego. 10 lutego w Filharmonii Wrocławskiej (Piłsudskiego 19) zagra wirtuozka Rachel Barton Pine. Będzie to jej pierwszy występ w Polsce. W Krakowie, Wrocławiu i Warszawie zagra „Cztery pory roku” Vivaldiego. Artystka, urodzona w roku 1974, wykonuje zarówno repertuar klasyczny, jak i heavy-metalowy. Współpracowała z Zubinem Mehtą i Placido Domingo, ale także z muzykami Led Zeppelin.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

12 lutego w klubie Eter wystąpi znany polski zespół rockowy Hey. Grupa istnieje od roku 1992, a jej wokalistką jest Katarzyna Nosowska. Wydali m.in. takie płyty jak „Fire”, „Ho”, „?”, „sic!”, „Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!”. Koncert rozpocznie się o godzinie 20:00. 16 lutego o godzinie 20:00 w klubie Eter zagra grupa KNŻ - Kazik Na Żywo. Jej liderem i wokalistą jest Kazik Staszewski, znany z grupy Kult i działalności solowej. KNŻ powstał w roku 1991, wydał płyty „Na żywo, ale w studio”, „Porozumienie ponad podziałami”, „Las Maquinas de la Muerte”, „Występ” i „Bar La Curva / Plamy na słońcu”. 17 lutego o godzinie 20:00 17 lutego o godzinie 18:00 w klubie ŁYKEND zespół Armia zagra w całości repertuar z pamiętnego albumu „Legenda”, a także inne kompozycje. Armia dowodzona jest przez Tomasza Budzyńskiego, wydającego także płyty solowe. Muzyka zespołu inspirowana jest punk-rockiem, muzyką klasyczną i folklorem. Istotnym elementem są uduchowione, chrześcijańskie teksty. 18 lutego we wrocławskiej Synagodze Pod Białym Bocianem wystąpi Camané, czyli Carlos Manuel Moutinho Paiva dos Santos Duarte – wybitny wykonawca portugalskiej muzyki fado. Pierwszą płytę wydał w roku 1995 dla wytwórni EMI, choć śpiewał wtedy już od ponad 20 lat (urodził się w roku 1967).

Fado to muzyka, która zrodziła się w ubogich, portowych dzielnicach portugalskich miast pod koniec XIX wieku. Są to melancholijne pieśni, którym towarzyszy brzmienie dwóch gitar. Wielcy wykonawcy tego gatunku to zarówno kobiety (Maria Severa, Amalia Rodrigues, Dulce Pontes), jak i mężczyźni (Carlos do Carmo czy właśnie Camané). Koncert jest częścią Ethno Jazz Festivalu.

(Rynek – Przejście Garncarskie 2) zagra Contemporary Noise Sextet. Jest to polski zespół, który powstała na gruzach grupy Something Like Elvis. W swojej muzyce łączą jazz, improwizację i muzykę filmową. Ich instrumentarium to perkusja, pianino, saksofony (tenorowy i barytonowy), trąbka, gitara i bas.

str 28 24 lutego we Wrocławiu wystąpią Marek Dyjak i Piotr Machalica, którzy wykonają program „Używane piosenki na dwa głosy męskie”. Koncert odbędzie się w Centrum Sztuki Impart przy ulicy Mazowieckiej 17. Start: godzina 19:00. Na program koncertu złożą się utwory pochodzące z różnych epok, napisane przez wielu różnych autorów, m.in. „Desdemona”, „Żniwna dziewczyna” (W. Młynarski), „Piosenka obrazoburcza”, „Łeb róży” (J. Wołek), „Popołudnie” (J. Kofta), „Zobaczysz”, „Tango triste” (E. Stachura) oraz „Atramentowa rumba”.Wszystkie piosenki łączy temat niełatwych, skomplikowanych spraw w relacjach damsko-męskich. 25 lutego o godzinie 19:00 w Centrum Sztuki Impart odbędzie się recital Edyty Geppert z udziałem Krzysztofa Herdzina ( fortepian) i Jerzego Szareckiego (trąbka), wg scenariusza i w reżyserii Piotra Loretza. Edyta Geppert znana jest z tego, że z wielką starannością buduje swój repertuar. Jej precyzyjnie wyreżyserowane recitale są rzadką okazją usłyszenia prawdziwych perełek polskiej piosenki literackiej. Wśród autorów tekstów odnajdujemy: Magdę Czapińską, Agnieszkę Osiecką, Jacka Cygana, Marka Dagnana, Jerzego Ficowskiego, Jonasza Koftę, Wojciec,ha Młynarskiego, Andrzeja Poniedzielskiego, Jana Kazimierza Siwka, a wśród kompozytorów: Henryka Albera, Włodzimierza Korcza, Seweryna Krajewskiego, Andrzeja Rybińskiego. 26 lutego w Centrum Sztuki Impart zespół Motion Trio zagra wspólnie z pianistą Leszkiem Możdżerem. Można powiedzieć, że to muzyczne spotkanie gigantów jazzu. Możdżer znany jest ze współpracy z takimi artystami jak Michał Urbaniak, Lester Bowie, Kazik Staszewski, Myslovitz czy Grammatik. Motion Trio to trio akordeonowe, założone w roku 1996 przez Janusza Wojtarowicza. Muzykę akordeonową wykonują w niecodzienny, oryginalny sposób. Bilety: 150 zł – I miejsca, 125 zł – II miejsca, 100 zł – III miejsca, 60 zł – wejściówki (studenci i uczniowie). 27 lutego w Centrum Sztuki Impart wystąpi Charlie Haden wraz z zespołem Charlie Haden’s Quartet West. Haden pochodzi z Iowa i jest jednym z najwybitniejszych współczesnych kontrabasistów jazzowych. W latach 50-tych i 60-tych współpracował ze słynnym saksofonistą Ornette Colemanem, później był liderem free-jazzowej grupy Liberation Music Orchestra. W roku 1987 powołał do życia Quartet West. Podczas wrocławskiego koncertu, obok Charliego Hadena, zagrają Alan Broadbent na fortepianie . Rodney Green na perkusji i Ernie Watts na saksofonie. Bilety: 200 zł – I miejsca, 150 zł – II miejsca, 120 zł – III miejsca, 90 zł – balkon, 50 zł – wejściówki (studenci i uczniowie).

22 lutego o godzinie 20:00 w klubie ŁYKEND zagra Tony Milner – irlandzki bard z Cork. Wykonuje m.in. ballady irlandzkie, szanty, piosenki Paula Simona i Beatlesów.

luty 2012


str 29

2 lutego w Centrum Kultury „Zamek” (Plac Świętojański 1, 54-076, Wrocław) odbędzie się prelekcja „Dlaczego Japończycy są grzeczni i pracowici choć nie wierzą w Boga?”. Wykład poprowadzi dr Beata Bochorodycz, moderatorem będzie natomiast dr Danuta Bocheńska. Na spotkaniu poruszone będą kwestie różnic kulturowych na wybranych przykładach: stosunku Japończyków do pracy i religii oraz rytuałów grzeczności. Zagadnienia te omówione zostaną w kontekście japońskich doświadczeń historycznych, systemu wartości i innych czynników społeczno-politycznych. Fundacja Instytut na rzecz Ekorozwoju we współpracy z Polskim Klubem Ekologicznym Okręg Dolnośląski zapraszają do udziału w warsztatach szkoleniowo-informacyjnych na temat energetyki przyjaznej środowisku, które odbędą się w dniu 2 lutego 2012 r. w godz. 10.00-15.30 w budynku NOT-u (Wrocław, ul. Piłsudskiego 74), w sali nr 104. Warsztaty są elementem realizowanego przez Instytut na rzecz Ekorozwoju przedsięwzięcia pod nazwą „Z energetyką przyjazną środowisku za pan brat”. 13 lutego mgr Marek Stajszczyk wygłosi w budynku NOT-u (Wrocław,ul. Piłsudskiego 74, sala nr 115) wykład pt. „Zmiany klimatu a wędrówki ptaków”. Ze względu na ograniczoną liczbę miejsc prosimy o zgłoszenie udziału na adres klub@eko.wroc.pl. 18 lutego Podyplomowa Szkoła Polskiego Towarzystwa Alergologicznego organizuje konferencję „Standardy alergologii i dermatologii”. Konferencja odbędzie się w hotelu Scandic przy ulicy Marszałka Józefa Piłsudskiego 49/57. Tematy wiodące to m.in. współczesne zalecenia dotyczące leczenia astmy, alergia pokarmowa, immunoterapia chorób alergicznych, choroby alergiczne oczu. Patronat naukowy objęli Prof. zw. dr hab. n. med. Piotr Kuna, Dyrektor Podyplomowej Szkoły Polskiego Towarzystwa Alergologicznego oraz Prof. dr hab. n. med. Marek Jutel, Kierownik Katedry i Zakładu Immunologii Klinicznej Akademii Medycznej we Wrocławiu Oficyna Wydawnicza Politechniki Wrocławskiej zaprasza na XVIII WROCŁAWSKIE TARGI KSIĄŻKI NAUKOWEJ pod patronatem Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Polskiej Akademii Nauk – Oddział we Wrocławiu, Rektora Politechniki Wrocławskiej. Współorganizatorami Targów są: Forum Akademickie, Lublin (prasa akademicka), AIESEC Polska Komitet Lokalny Politechnika Wrocławska „Kochajcie książki. One ułatwiają Wam życie, po przyjacielsku pomogą zorientować się w pstrej i burzliwej gmatwaninie myśli, uczuć i zdarzeń. One nauczą Was szanować człowieka i samych siebie, one uskrzydlą rozum i serce uczuciem miłości dla świata, dla człowieka.” Maksym Gorki Od 21 do 23 marca 2012 roku zapraszamy do Centrum Kongresowego Politechniki Wrocławskiej na osiemnaste spotkania z ambitną, wartościową, potrzebną i fascynującą książką! Trzydniowe Targi, połączone z kiermaszem, to też wspaniała okazja do wzięcia udziału w interesujących spotkaniach i dyskusjach. Podobnie jak w latach ubiegłych odbędą się trzy konkursy. W pierwszym konkursie jury składające się ze specjalistów z różnych dziedzin nauki rozstrzygnie, która publikacja naukowa charakteryzuje się najtrafniejszą szatą edytorską, w drugim – czytelnicy wybiorą najciekawszą ich zdaniem książkę, a w  trzecim specjalnie powołana komisja wytypuje najlepiej zorganizowane stoisko. Organizatorzy przewidują również niespodzianki dla odwiedzających – pod hasłem KSIĄŻKA NA KAŻDĄ KIESZEŃ. Serdecznie zapraszamy do wzięcia udziału w kolejnej promocji książki, tak niezbędnej nam w życiu codziennym! Z poważaniem Organizatorzy

luty 2012

Będzie się działo

2 lutego w Synagodze pod Białym Bocianem (Włodkowica 7) wystawiany będzie spektakl muzyczny „Flamenco Namiętnie” w reż. Krystyny Jandy. Spektakl opowiada w prosty sposób o uczuciach i wielkich ludzkich namiętnościach. W przedstawieniu wezmą udział wezmą najlepsi polscy muzycy flamenco: Anna Iberszer – taniec flamenco, Magda Navarrete – śpiew, Andrzej Lewocki – gitara, Marek Fedor – instrumenty perkusyjne. Od 2006 roku tworzą oni wspólnie zespół Corazón Flamenco. Spektakl rozpocznie się o godzinie 19:00. 3 i 4 lutego (codziennie o godzinie 19:00) na deskach Teatru Arka (ul. Mennicza 3) wystawiany będzie spektakl „W pośpiechu do nieba” poświęcony Edycie Stein. Reżyserem jest Elżbieta Bednarska, która wraz z Jarosławą Makus i Pamelą Dürr napisała także scenariusz. Sztuka jest pytaniem o rolę wiary i modlitwy w konsumpcyjnym społeczeństwie pośpiechu, zgiełku i elektronicznych gadżetów. 6 lutego na Scenie Kameralnej Teatru Polskiego (ul. Świdnicka 28) odbędzie się pierwszy w tym sezonie „Magiel Teatralny”. Gośćmi Krzysztofa Mieszkowskiego będą reżyser Krzysztof Warlikowski i krytyk oraz teatrolog Piotr Gruszczyński. Wstęp wolny, start o godzinie 19:00. 7 i 8 lutego w Centrum Sztuki Impart prezentowana będzie sztuka „Złamane paznokcie. Rzecz o Marlenie Dietrich”. Jest to monodram o Marlenie Dietrich, przeplatany jej najpiękniejszymi piosenkami w doskonałym wykonaniu charyzmatycznej Anny Skubik. Gwiazda przedstawiona została w swoim ostatnim okresie życia, momencie konfrontacji z własną, przemijającą legendą. 12 lutego o godzinie 17:00 w Operze Wrocławskiej (ul. Świdnicka 35) wystawiana będzie opera „Chopin”. Jest ona zbudowana w całości z utworów Fryderyka Chopina, fragmentów zaczerpniętych z ponad setki jego utworów. Zostały one bardzo umiejętnie połączone i zinstrumentowana przez włoskiego kompozytora Giacomo Orefice. 28 i 29 lutego w Centrum Twórca sztuki, Richard Sztuki Impart wystawiany Stockwell, przez piętnaście będzie spektakl autorstwa lat był aktorem występująRicharda Stockwella „Nie- cym w teatrach Wielkiej bezpieczna Gra” w reżyserii Brytanii. „NiebezpieczGiovanny Castellanos Ca- na gra” to jego pierwsza barique. Jest to intrygujący sztuka – debiut ten okazał kryminał, w którym stopniowo się wielkim sukcesem. narasta napięcie i pojawiają Obecnie Richard Stocsię nagłe zwroty akcji. Fabuła kwell poświęcił się całoparta jest o przypadkowe kowicie pisarstwu. Jest spotkanie Ricka i Jane, z które- jednym z głównych scego wynika rozmowa – wpierw narzystów słynnego serialu niewinna, później coraz bar- brytyjskiego „Eastenders”. dziej mroczna i zagadkowa. Oboje skrywają też pełną tajemnic przeszłość. Akcja zmierza stopniowo ku zaskakującemu zaskoczeniu... W role Ricka i Jane wcielili się Małgorzata Kałużyńska i Grzegorz Wojdon.

1 lutego 2012 w Borowie koło Strzelina odbędzie się Dzień Kresowy z udziałem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego. Program: g. 11.00 - prelekcja ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego o Kresach dla uczniów w auli szkoły. g. 17.00 - msza św. za Kresowian pomordowanych przez UPA odprawiona przez ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego g. 17.30 - spotkanie autorskie z ks. Tadeuszem Isakowiczem-Zaleskim w auli szkoły. Ośrodek Formacji Katolicko – Społecznej „Civitas Christiana” we Wrocławiu zaprasza na spotkanie z J.E. Księdzem Biskupem Andrzejem Siemieniewskim pt. „Stwórca i ewolucja stworzenia”. Odbędzie się ono 7 lutego (wtorek) o godz. 17.00 w siedzibie Katolickiego Stowarzyszenia „Civitas Christiana” (ul. Kuźnicza 11/13, Wrocław I. piętro). Do 22 lutego Wrocławski Klub Firlej zaprasza w dni powszednie na wystawę fotografii Pawła Bajewa, znanego z licznych portali fotograficznych, na których publikuje swoje zdjęcia pod pseudonimem „Kroomen”. Paweł Bajew „Kroomen”, urodzony w 1981 roku w Puławach. Fotografujący samouk. Swoją przygodę z fotografią zaczął w 2007 roku. Na swoim koncie ma kilka wystaw autorskich. Wystawa jest czynna codziennie od 10:00 do 18:00. 25 lutego (sobota) w warszawskim Klubie Kultury Anin odbędzie się AmigaX Party. Niewątpliwą atrakcją imprezy będzie prezentacja komputera AmigaOne X1000, która odbędzie się za wiedzą i zgodą firmy Hyperion. Szczegółowy plan pokazu oraz imprezy zostanie jeszcze podany do wiadomości. Klub Kultury mieści się pod adresem: ul. V Poprzeczna 13, 04-611 Warszawa. Do 11 marca w Muzeum Architektury (ul. Bernardyńska 5) trwa wystawa Art Nouveau w Rumunii. Wystawa przygotowana przez Sorina Vasilescu, architekta i profesora Uniwersytetu Architektury i Urbanistyki „Ion Mincu” w Bukareszcie, prezentuje wybór fotografii budowli powstałych na przełomie XIX i XX wieku na terenie całej dzisiejszej Rumunii. Układają się one w opowieść o rozwoju Art Nouveau rozumianej jako pierwsza modernistyczna tendencja w architekturze i ukazują jej różnorodność wynikającą z wielorakich uwarunkowań społecznych, kulturalnych i politycznych. Wystawę można oglądać codziennie (prócz poniedziałków) od godziny 12:00.

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


str 30

Gdzie najtaniej

Na co nas stać? Ewa Tomaszewska

Po półrocznym zbieraniu zestawień najtań-

szych i najdroższych sklepów we Wrocławiu przyszła pora na garść podsumowań. Nowy Rok to doskonały czas na rozliczenia, planowanie i podejmowanie nowych wyzwań. To także okres, w którym „wszystko” drożeje. Rokrocznie od połowy grudnia ekonomiści

i znawcy handlu biją na alarm, straszą kolejnymi podwyżkami. Zazwyczaj te największe dotyczą tego, co najbardziej niezbędne, czyli żywności. Cóż jednak z tych złowróżbnych

opinii, kiedy jeść trzeba i zawsze koniec z końcem jakoś należy związać. Przecież nikt z nas na wieść o dwudziestoprocentowym wzroście cen pieczywa nie przestanie nagle go jeść. To oczywiste. I choć biadolimy, narzekamy, wyzywamy rząd i rozpoczynamy protesty, koniec końców płacimy więcej, bo nie mamy innego wyjścia. Prawdą też jest, że markety wcale a wcale

pustkami nie świecą. Kryzys kryzysem, ale jakoś żyć trzeba. Może taniej, może skromniej, ale trzeba. W związku z coraz częstszymi i coraz większymi podwyżkami cen (oraz z absolutną stałością wysokości pensji) jesteśmy zmuszeni do przysłowiowego zaciągania pasa. Od dłuższego czasu klienci rezygnują z droższych (a co często za tym idzie – lepszych jakościowo)

produktów na rzecz ich tańszych zamienników. Pół biedy, jeśli ich smak czy jakość nie odbiegają znacząco od droższych odpowiedników. Wszak nie od dziś wiadomo, że gros ceny produktu to tak naprawdę opłata za logo, opakowanie itp. W związku z powyższym, klient w supermarkecie coraz częściej omiata oczyma dolne półki, na których, jak wiadomo,

PRODUKT

Auchan

Real

Leclerc

Biedronka

Lidl

Kaufland

Tesco

Carrefour

Najtańszy chleb w przeliczeniu na kg

2,87

3,38

1,98

2,96

2,98

3,18

3,32

4,98

1 kg mąki pszennej

1,44

1,45

1,45

1,45

1,45

1,45

1,45

1,59

Piwo Żywiec 0,5 l

2,39

2,79

2,94

2,85

2,84

2,95

2,79

2,75

Najtańsze piwo 0,5 l

1,28

1,49

1,59

1,49

1,59

1,49

1,29

1,49

Czekolada mleczna Wedel 100 g

2,61

2,69

2,99

2,69

2,69

2,29

2,69

2,99

Najtańsza czekolada 100 g

0,98

1,18

1,29

1,39

1,39

1,39

1,39

1,39

Masło 82% 200 g

3,77

3,79

4,15

3,89

3,89

3,79

4,49

3,79

10 jaj najtańszych

3,38

3,79

3,49

3,99

3,99

3,79

3,99

4,19

Karton mleka 2% (1 l)

1,98

2

2,25

1,99

1,99

1,99

1,99

2,19

Najatńsza woda niegazowana 1,5 l

0,57

0,59

0,99

0,67

0,69

0,69

0,69

0,99

Cukier biały kryształ 1 kg

3,48

3,69

3,65

3,59

3,59

3,59

3,55

3,99

1 kg kurczaka

7,17

6,99

5,99

7,39

7,39

7,39

7,99

7,39

1 kg najtańszych jabłek

1,58

1,99

2,1

1,99

2,49

2,66

2,99

1,59

1 kg najtańszych ziemniaków

0,68

0,44

0,6

0,4

0,4

0,89

0,74

0,69

8 rolek najtańszego papieru toaletowego

1,68

1,69

1,85

2,25

1,99

2,29

1,69

1,79

Herbata Saga 100 torebek

4,91

4,53

5,44

5,07

5,09

4,99

5,06

7,29

SUMA:

40,77

42,48

42,75

44,06

44,45

44,82

46,11

49,09

średnia cen z reszty marketów (w Lidlu piwa nie było) przeliczone z puszki 0,55 l przeliczone z opakowania 130 torebek przeliczone z opakowań o większej gramaturze ADRESY WYLOSOWANYCH SKLEPÓW: - Hipermarket Tesco w Magnolii (ul. Legnicka 58) - Real. Centrum Handlowe Korona, - Sklep Biedronka, ul. Nowowiejska 48 - Centrum Handlowe E.Leclerc, ul. Zakładowa 2-4,

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

- Hipermarket Auchan, ul. Francuska 6, Bielany Wrocławskie - Hipermarket Carrefour, Aleja Generała Józefa Hallera 52, - Sklep Kaufland, ul. Legnicka 62A, - Lidl: Obornicka 68,

znajdują się tańsze towary. Dużym zainteresowaniem cieszą się produkty z tzw. linii własnej danego marketu. Są one zdecydowanie tańsze od tych markowych, a nierzadko dorównują im jakością. Kupując towar z linii marketu, od razu traci się wrażenie, że pieniądze z naszego portfela pokryją koszty pięknych opakowań z finezyjnymi ozdobnikami w postaci wstążeczek czy podwójnych etykiet. Swoją drogą warto czasem przeczytać to, co producent nadrukował na opakowaniu. Może się wówczas okazać, że płacimy krocie np. za firmowy sok, a sok z tej samej rozlewni trafia także do kartonów pozbawionych zacnej marki i, czego można się spodziewać, kosztuje znacznie mniej. Teraz kilka słów, które wytłumaczą nasz dobór towarów do tabeli rankingowej. Właśnie w związku z dość znaczącymi podwyżkami cen, postanowiliśmy przedstawić naszym czytelnikom ranking, który pokaże pewne alternatywy, a jednocześnie będzie obrazował w miarę tanie produkty. Stąd też obok markowego piwa postanowiliśmy postawić najtańsze piwo, jakie w danym markecie można kupić. Podobnie rzecz się ma jeśli chodzi o czekoladę. Drogą kawę zastąpiliśmy popularną herbatą, a filet z kurczaka, który jest jego najdroższą częścią, zamieniliśmy na całą kurę – w skali kilograma można w ten sposób zaoszczędzić nawet 10 zł (cena promocyjna kurczaka w Leclercu wyniosła 5,99 zł/kg, podczas gdy najdroższy filet w niektórych sklepach można kupić nawet za 17 zł/ kg). Wyraźnie widać, że zaoszczędzić można nie tylko na drobiazgach. Poniższa tabela ukazuje spis cen szesnastu produktów z ośmiu najbardziej popularnych we Wrocławiu marketów. Zachęcamy do szczegółowego prześledzenia kosztów, jakie ponosi przeciętny klient. Warto mieć na uwadze, iż najdroższy w tym miesiącu sklep różni się od najtańszego o 8,32 zł, czyli wcale nie mało. Życzymy tanich zakupów.

luty 2012


str 31

Sport

Za oknem zima, a w Śląsku gorąco Dariusz Parossa

Po lekcji boksu jakiej udzielił Kliczko Adamkowi, po występie przebrzmiałej gwiazdy i pokazie monstrualnych maszyn, doczekaliśmy się na naszym nowym stadionie tego, do czego został on zbudowany, czyli meczów piłkarskich. Podczas trzech pierwszych starć komplet widzów obejrzał dwa występy Śląska Wrocław i jeden reprezentacji Polski w nowych koszulkach z maszkarą na piersi zamiast godła narodowego.

Szybkimi krokami zbliża się inauguracja rundy wiosennej piłkarskiej wiosny. Z dużymi nadziejami przystąpią do niej piłkarze i kibice Śląska. Wrocławski zespół staje przed wielką szansą na zdobycie tytułu mistrzowskiego, lecz niestety nie wszystkie informacje napływające z Oporowskiej nastrajają optymistycznie.

Inna sprawa związana z finansami to zaległości klubu wobec piłkarzy. Okazuje się, że Śląsk zalega zawodnikom ponad 2 miliony złotych. Chodzi o niezapłacone premie za vice-mistrzostwo Polski, udane mecze w europejskich pucharach

nych źródeł 40 do 50 tysięcy złotych), gdy miejskie dotacje na szkolenie młodzieży w innych wrocławskich klubach nie przekraczają często 20 tysięcy rocznie. Oczywiście największe dotacje otrzymuje Śląsk, a młodzież szkoli tak, że kadra pierwszego zespołu musi być ograniczona do 22 osób. Przepisy mówią bowiem, że kadra drużyny w ekstraklasie może liczyć 25 osób, z czego cztery muszą być wychowankami klubu. Tymczasem Śląsk przez ostatnich kilka lat, przy dużym nakładzie finansowym, potrafił wychować aż jednego piłkarza, który trafił do pierwszego zespołu. Mowa tu o Tadeuszu Sosze. Sam jestem kibicem Śląska od przeszło trzydziestu lat – i bardzo mi zależy, aby był on wizytówką naszego miasta. Ludzie nim zarządzajacy popełnili jednak ostatnio tyle błędów, że chyba nastał czas na zmiany.

Ale przestańmy już biadolić i przyjrzyjmy się, jak wyglądają przygotowania do rundy wiosennej. Zespół ma za sobą już pierwszy obóz w ulubionej przez trenera Oresta Lenczyka Spale, gdzie często w niekonwencjonalny sposób (jak to u Lenczyka) piłkarze ładowali akumulatory. Po krótkim pobycie we Wrocławiu i rozegraniu kilku sparingów, Śląsk wyjedzie na Cypr, gdzie w doskonałych warunkach będzie trenował i rozgrywał mecze towarzyskie z silnymi rywalami. Do zespołu dołączyło dwóch piłkarzy, którzy powinni go znacząco wzmonić. Słowak Patrik Mraz, grający ostatnio w MSK Źilina, ma za sobą występy w lidze mistrzów, a Słoweniec Dalibor Stefanović grał w takich klubach jak Real Sociedad San Sebastian czy Deportivo Alaves. Rozegrał też 16 spotkań w reprezentacji swojego kraju, był również uczestnikiem mistrzostw świata 2010.

Wiosna 2012 będzie ostatnią jaką spędzi w Śląsku Jarosław Fojut, który podpisał już kontrakt z Celtikiem Glasgow i od nowego sezonu będzie reprezentował barwy wyspiarskiego klubu. Być może także dla Piotra Celebana będzie to ostatni okres występów w Śląsku, gdyż i on prawdopodobnie zmieni barwy klubowe. Gdyby trenerem w Śląsku był nadal Ryszard Tarasiewicz, to ci piłkarze wiosnę przesiedzieliby na ławce rezerwowych lub byliby zesłani do młodej ekstraklasy. Orest Lenczyk na pewno jednak nie zrezygnuje z tych doskonałych piłkarzy i korzystając z nich, z nowych zawodników, jak i z całej reszty zespołu, przystąpi do batalii o mistrzowski tytuł. A wszystko zacznie się już 18 lutego, gdy do Wrocławia przyjedzie Ruch Chorzów. Tydzień później odwiedzi nas Legia Warszawa. Te dwa mecze mogą dużo wyjaśnić. Pamiętajmy jeszcze, że Śląsk ma dodatkowy atut. Jest nim ponad czterdziestotysięczna publiczność, która swoim dopingiem będzie wspomagać ukochany zespół.

REKLAMA

A chodzi, jak to zwykle bywa, o pieniądze. Pierwsza ukazała się wiadomość, że Śląsk jest winien miastu, czyli jedemu ze swoich największych sponsorów, prawie 3,8 miliona złotych tytułem oplat dzierżawnych za słynną dziurę obok stadionu miejskiego. Na niej właśnie

drugi ze sponsorów, czyli Zygmunt Solorz, miał postawić galerię, która finansowałaby klub. Teraz już wiemy, że galerii pan z Polsatu nie postawi, bo nie dostał kredytu, a za dziurę trzeba zapłacić. Musi to oczywiście uczynić sponsorowany przez jednego z najbogatszych Polaków Śląsk. Gdzie tu sens, gdzie logika – i kto tu w końcu kogo sponsoruje?

oraz za kilka zwycięstw w lidze. Władze klubu znalazły rzecz jasna wytumaczenie. Piłkarze sami są winni tego, że nie otrzymali gratyfikacji za drugie miejsce w poprzednim sezonie, bo zbyt długo nie przedstawili odpowiedniej listy z kwotami dla każdego z nich. Premie za puchary to wina UEFA, która nie przesłała należnych Śląskowi pieniędzy. A na premię ligowe jest jeszcze czas. Patrząc na te tłumaczenia władz klubu, który miał dołączyć do polskiej elity, nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Jeżeli tak ma wyglądać profesjonalne zarządzanie firmą, jaką jest niewątpliwie Śląsk, to nie widzę tego w różowych barwach. Obym się mylił! O tym, jak marnuje się pieniądze w WKS-ie, mogliśmy się przekonać już wcześniej, gdy Śląsk miesiącami utrzymywał dwóch trenerów, bo teoretycznie zwolniony Ryszard Tarasiewicz miesiąc w miesiąc otrzymywał z klubowej kasy ogromną wypłatę (według róż-

luty 2012

Słowo Wrocławian Gazeta lokalna


Słowo Wrocławian Gazeta lokalna

str 32

luty 2012

REKLAMA

Reklama

Sw38  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you