Page 1

str 1

nr 02 | środa 23 grudnia 2009

Dwutygodnik lokalny

www.slowowroclawian.pl

NR 02 Nakład 20 000

WOJNA O PAMIĘĆ PRECZ Z POMNIKAMI Ostatnio zawrzało wśród historyków, polityków i mediów na temat kolejnych wniosków o budowę nowych pomników we Wrocławiu. Dotąd nie było z tym żadnego problemu. Po prostu inicjatorzy uzyskiwali odpowiednie zgody władz miasta i dalej nikt tym się nie interesował. Po 1989 roku były to mniej lub więcej udane monumenty Sybiraków, Ofiar Stalinizmu, czy też najokazalszy z nich Bolesława Chrobrego. Ten ostatni wyretuszowano odpowiednimi napisami, z których wynika, że nasz pierwszy król był przyjacielem niemieckiego cesarza i papieża, oraz był prekursorem współczesnej Unii Europejskiej. O tym, że walczył on z Niemcami, odnosząc często zwycięstwa, ani słowa. To teraz temat niepoprawny politycznie. I właśnie w ramach tej „niepoprawności” Fundacja Polskie Gniazdo wywołała całe zmieszanie proponując postawienie skromnego obelisku na Psim Polu poświęconemu Bolesławowi Krzywoustemu w dziewięćsetną rocznicę bitwy w tym miejscu. (dokończenie str. 2)

WROCŁAWSKA BITWA O KRZYŻ Wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie krzyży we włoskich szkołach otworzył nowe pole bitwy także w Polsce. Bodaj pierwszym, a z pewnością najgłośniejszym, przypadkiem w ostatnim czasie była sprawa prestiżowego wrocławskiego XIV LO, w którym troje maturzystów zażądało zdjęcia krzyży wiszących w niektórych salach. Operację błyskawicznie przejęli redaktorzy „Gazety Wyborczej“, płodząc w ciągu kilku dni szereg napastliwych artykułów. (dokończenie str. 5)

BULWAR DLA ROTMISTRZA Wbiciem słupka z nazwą Bulwaru Rotmistrza Witolda Pileckiego rozpoczął się 13 grudnia o godz. 12.00 happening promujący inicjatywę uhonorowania we Wrocławiu jednego z naszych narodowych bohaterów. (dokończenie str. 7)

Szanowni Czytelnicy! Oddajemy w Wasze ręce drugi numer "Słowa Wrocławian". Zainteresowanie i życzliwość z jaką spotkała się nasza inicjatywa w różnych środowiskach daje nam motywację do tego, aby to pismo, wydawane siłami zaangażowania społecznego garstki osób, czynić coraz lepszym i bardziej profesjonalnym. Cały czas zachęcamy Państwa do tego, aby w to dzieło się włączać. W tym numerze poruszamy przede wszystkim sprawy, które składają się na, jak to zawarliśmy w tytule, bitwę o pamięć i tożsamość toczącą się w naszym mieście. Publikujemy głos w sprawie polityki historycznej władz Wrocławia, zamieszczamy relacje z akcji na rzecz uhonorowania jednego z bulwarów imieniem rotmistrza Pileckiego i obrony krzyży w Liceum Ogólnokształcącym nr 14. Poza tym jak zwykle porcja wiadomości lokalnych, przewodnik po Wrocławiu, kącik sportowy i publicystyka. W ferworze dokumentowania wrocławskiego życia publicznego i pracy redakcyjnej pamiętamy jednak o przeżywanym okresie Świąt Bożego Narodzenia i zbliżającym się Nowym Roku. Z tej okazji życzymy Państwu wielu łask od Dzieciątka Jezus i wszelkiej pomyslności w nadchodzącym roku. Mamy nadzieję, że będzie to rok, w którym "Słowo Wrocławian" na stale zagości w Państwa domach. Redakcja

Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

środa 23 grudnia 2009


str 2

Afera, niegospodarność, absurdy - temat numeru

PRECZ Z POMNIKAMI Ostatnio zawrzało wśród historyków, polityków i mediów na temat kolejnych wniosków o budowę nowych pomników we Wrocławiu. Dotąd nie było z tym żadnego problemu. Po prostu inicjatorzy uzyskiwali odpowiednie zgody władz miasta i dalej nikt tym się nie interesował. Po 1989 roku były to mniej lub więcej udane monumenty Sybiraków, Ofiar Stalinizmu, czy też najokazalszy z nich Bolesława Chrobrego. Ten ostatni wyretuszowano odpowiednimi napisami, z których wynika, że nasz pierwszy król był przyjacielem niemieckiego cesarza i papieża, oraz był prekursorem współczesnej Unii Europejskiej. O tym, że walczył on z Niemcami, odnosząc często zwycięstwa, ani słowa. To teraz temat niepoprawny politycznie. I właśnie w ramach tej „niepoprawności” Fundacja Polskie Gniazdo wywołała całe zmieszanie proponując postawienie skromnego obelisku na Psim Polu poświęconemu Bolesławowi Krzywoustemu w dziewięćsetną rocznicę bitwy w tym miejscu. Bitwy nie było Przy tej okazji część wrocławskich historyków przypomniała sobie, że żadnej takiej bitwy na obecnym Psim Polu nigdy nie było. Wszystko to miał wymyślić Wincenty Kadłubek, czemu oni nie dają żadnej wiary. Zgadzają się jednak, że w 1109 roku cesarz Henryk V usiłował bez powodzenia zdobyć miasto i musiał odstąpić od tego zamia-

ru. Wrocławska prasa lokalna zgodnie rozpoczęła publikować tego rodzaju wypowiedzi, co samo w sobie budzi podejrzenia o brak należnego obiektywizmu w tej sprawie. Zauważono też, że w 1948 roku odbyła się we Wrocławiu Wystawa Ziem Odzyskanych, na której w jednym z pawilonów zaprezentowano batalistyczną panoramę namalowaną przez Karola Stobieckiego i Leona Rozpędowskiego pt. „Bitwa na Psim Polu”. Po wystawie wszelki słuch o niej zaginął. Była ona własnością Towarzystwa Przyjaciół Żołnierza i po wystawie miała być przekazana do Muzeum Wojska Polskiego w Warszawie. Są też przypuszczenia, że panorama ta spokojnie leży w podziemiach Muzeum Narodowego we Wrocławiu. Jej losy do złudzenia przypominają historię „Panoramy Racławickiej”. Nie wdając się w wątpliwe rozważania o bitwie na Psim Polu podnoszony jest też problem uczczenia w tym miejscu Bolesława Krzywoustego, który niewątpliwie przebywał we Wrocławiu. Być może, że bitwy nie było. Była tylko jakaś potyczka, czego całkiem wykluczyć się nie da. Faktem jednak jest trwała legenda tej bitwy. Świadczy o tym tablica pamiątkowa przed kościołem parafialnym na Psim Polu, ufundowana z okazji 850 jej rocznicy. Pomnik Bolesława Krzywoustego Od marca br. trwa debata w Radzie Miasta nad wydaniem zezwolenia na budowę pomnika Bolesława Krzywoustego

to odpowie, że długo było ono pod panowaniem niemieckim, stąd tych ostatnich jest znacznie więcej. Dokładnie, to mniej więcej tyle samo czasu było ono polskie, co czesko – austriackie, a najkrócej właśnie prusko – niemieckie. Nie mniej wydaje się, że dyskusja o niemieckich jego tradycjach jest po prostu odpowiedzią na takie zapotrzebowanie ze strony naszego zachodniego sąsiada. Jest to w jakiś sposób zrozumiałe, bo z jego strony miasto otrzymuje dotacje, granty, stypendia itp. profity. Polska miastu nie oferuje nic. Dlatego polskie pamiątki źle się tu mają. Zaginął obelisk na Placu Teatralnym upamiętniający pierwszą po wojnie defiladę Wojska Polskiego we Wrocławiu. Z narożnego domu przy ul. Pawła Włodkowica i Krupniczej zniknęła tablica upamiętniając pierwszą siedzibę redakcji „Słowa Polskiego”. Na cmentarz wywieziono tablicę z dawnego Muzeum Archeologicznego, a obecnie Pałacu Królewskiego, stwierdzającą jego odbudowę ze składek społecznych. Od kilku lat trwa publiczna zbiórka funduszy na pomnik Wojciecha Korfantego, który ma być usytuowany przy zbiegu ul. Powstańców Śl. i Orlej. Tempo tej zbiórki wskazuje na możliwość osiągnięcia celu w granicach końca tego stulecia. Być może, że w komentarzach do tego stanu dowiemy się, że całe szczęście, że tak się dzieje, wszak są to „szkaradztwa” szpecące miasto. Jednym z nich jest Mauzoleum Piastów Śląskich Polskie pamiątki We Wrocławiu niewiele jest przy pl. bp. Nankiera, które polskich pamiątek. Każdy na od dziesiątków lat czeka na rena Psim Polu. Ten pomnik to może nawet zbyt duża nazwa. Jest to zaledwie granitowy prostopadłościan wysokości ok. 2 m z popiersiem tego władcy. Dla krytyków kamieniem obrazy jest miecz wykuty wzdłuż jednej z krawędzi tego cokołu. Po co miecz? To symbol wojny. Teraz mamy pokój i to trzeba eksponować. Do boju ruszyła „Gazeta Wyborcza” i „Gazeta Wrocławska”. Ich zdaniem czas skończyć z „pomnikowymi terrorystami” i „kontrowersyjnymi pomnikami”. Proponują oni, aby w sprawie każdego z pomników przeprowadzić publiczny plebiscyt. Niejasne wypowiedzi w tej kwestii władz miasta wskazują na to, że pomniki, które nie uzyskają akceptacji społecznej, będą rozebrane. Na pierwszy ogień ma pójść pomnik Bolesława Chrobrego, jako najbardziej kontrowersyjny plastycznie. Trzeba jednak zauważyć, że brak jego walorów plastycznych nikomu nie przeszkadzał, do czasu, jak pod pomnikiem tym odbywać się zaczęły manifestacje z okazji świąt narodowych. Konkludując, trzeba powiedzieć, że Gniazdo Polskie chciało dobrze, a wyszło źle. Nie tylko, że nie będzie tego pomnika na Psim Polu, ale i pozostałe zostaną zweryfikowane. Ich los jest w każdym razie niepewny. Na uczczenie Bolesława Krzywoustego, ani na utrwalanie choćby legendy tej bitwy, miasto się nie zgadza.

mont. Wiadomo, że miasto jest biedne i nie stać je na te, może z górą, sto tysięcy złotych, aby do godnego wyglądu doprowadzić miejsce pochówku pierwszych polskich jego władców.

Pomnik Powrotu Ziem Zachodnich do Macierzy Propozycje jego budowy u władz miasta wywołują alergiczne reakcje. Wszak to czysto komunistyczne propozycje. Przypomina się, że to komuniści obchodzili uroczystości tysiąclecia państwa polskiego i z tej okazji chcieli wznieść taki nacjonalistyczny pomnik. Dziś nie chcemy żadnej kontynuacji tego rodzaju tradycji. Tego rodzaju wyjaśnienia otrzymują środowiska Armii Krajowej zabiegające o jego budowę. Nic tu nie pomagają próby zmiany jego nazwy, kolejnych lokalizacji i propozycji. Żadnego powrotu nie będzie. Jaki powrót? Tu zawsze byli Niemcy. Taki pomnik to zakłamywanie historii. Bez żadnych badań wiadomo, że większość mieszkańców miasta podziela ten pogląd swoich włodarzy. Z tych samych źródeł, jednak już nieoficjalnie i bez prawa podawania nazwisk, otrzymujemy informację, że nie będziemy niepotrzebnie drażnić naszego zachodniego sąsiada, któremu teraz zawdzięczamy tak wiele różnych profitów finansowo – gospodarczych. Co inne go pomnik Fryderyka II. Propozycja, jaka trzy lata temu padła w tej sprawie na sali Teatru Współczesnego, przy okazji premiery sztuki „Transfer”, spotkała się z długo niemilknącą owacją wrocławskiej elity.

Precz z pomnikami Gazetowi esteci i estetki uważają, że dość tego bezhołowia pomnikowego. Trzeba to towarzystwo jakoś ograniczyć. Mieszkańcy tego miasta nie mogą ot tak sobie stawiać, co im się tylko podoba. W tym estetycznym dyskursie trochę zapomina się o rzymskim przysłowiu, że „De gustibus non disputandum”. Po wojnie postawiono jeden pomnik niemiecki, który jest kopią berlińskiego odlewu mosiężnego ustawionego na placu przed Kościołem Garnizonowym św. Elżbiety w Rynku. Jest to brzydactwo rzadkie, ale że niemieckie, nikt nie śmie nawet słowa pisnąć na ten temat. Strach nawet pomyśleć o możliwości powiedzenia mu „koniec”. Wszak jest to sprawa nie tylko, że międzynarodowa, ale nawet europejska, a przez to i światowa. Krótko mówiąc precz z polskimi pomnikami we Wrocławiu, bo są brzydkie, nieestetyczne, toporne, a nawet wstrętne. Co innego niemieckie pamiątki, te zawsze są wspaniałe, piękne i estetyczne. Świadczą o wysokiej kulturze miasta i jego świetnych historycznych tradycjach. W tej konwencji serwuje się, na razie tylko dyskutowany, powrót do niemieckiej nazwy „Breslau”, potwierdzającej wszystko, co najlepsze w tym mieście. Dla kogo pomnikowa i wszelka inna przedwojenna tradycja jest najlepsza? Odpowiedź na to pytanie pozostawiam Czytelnikom.  Adam Maksymowicz

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ - TANIEJ, NIŻ MYŚLISZ reklama@slowowroclawian.pl Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

środa 23 grudnia 2009


Publicystyka lokalna

str 3

PRZECIEŻ ZAWSZE TAK NIE BĘDZIE! Wraz z przyjściem na Ziemię Bożej Dzieciny sytuacja zacznie pozytywnie ewoluować. Magowie ze wschodu niosą nowe proroctwo królowej Saby i tajny protokół mędrców Syjonu. A w nich:... 1. To jednak my – Polacy – jesteśmy narodem wybranym Nowego Przymierza i Chrystusem narodów. 2. To my od nowego roku będziemy znowu solidarni, wspierający się nawzajem, pewni swego i dumni, jak nie przymierzając... inny naród. 3. Matki Polki prześcigną w dzietności kobiety islamu i bombą demograficzną pobijemy panoszących się znowu są-

siadów ze Wschodu i Zachodu. 4. Będziemy się kochać i szanować nie tylko na użytek medialnego PR-u. 5. Święty Rzymsko-katolicki Kościół, matka nasza, będzie nam świecił przez swoich hierarchów przykładem jedności. „Kościoły”; łagiewnicki i lubelski zamilkną, a toruński się otworzy i pozytywnie zreformuje. 6. Nowy prezydent-elekt RP poprosi o namaszczenie i błogosławieństwo papieża Benedykta XVI. 7. Charyzmatycy i łacińscy tradycjonaliści padną sobie w objęcia na wspólnej mszy św. w obrządku bizantyjskim. 8.3% podatek obrotowy dla

firm, 15% VAT i 15% liniowy podatek dochodowy dla osób fizycznych, przy jednoczesnej likwidacji wszelkich ulg spowoduje powszechną szczęśliwość i błyskawiczne zacerowanie dziury budżetowej. 9. Talmud prawno-podatkowy palony będzie na stosach. 10. Wszelkie PIT-y i inne druki urzędowe będzie musiał przeczytać i wypełnić absolwent szkoły podstawowej. 11. W związku z radykalnym uproszczeniem przepisów i niespotykaną przyjaznością państwa polskiego urzędnicy masowo będą składać wypowiedzenia, otwierając jednocześnie działalność gospodarczą. 12. Policjanci przeprowadzać

będą staruszki na skrzyżowaniach w chwilach wolnych od demontowania radarów przy drogach. 13. Byli funkcjonariusze PRL sami zredukują swoje wynagrodzenia emerytalne do minimum socjalnego, przeznaczając nadwyżki dla rodzin ofiar stanu wojennego. 14. Okrągły stół zostanie uroczyście porąbany na placu Zwycięstwa w Warszawie. 15. Lech Wałęsa przywiezie z Kremla mikrofilmy zaginionych akt SB i na uroczystej konferencji prasowej powie kto był Bolkiem, po czym wyemigruje. 16. Lekarze wyłapywać będą w wioskach ostatnich nieprzeba-

danych kompleksowo obywateli, dowożąc siłą do oddłużonych i wyposażonych w najnowocześniejszą aparaturę przez Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy szpitali. Pielęgniarki nie odchodzą ani na krok od łóżek pacjentów. 17. Profesorowie zamiast produkować masowo niedouczonych magistrów, wracają do szkół podstawowych wychowywać i kształcić Kolumbów XXI wieku. 18. Unia Europejska wpisuje Matkę Bożą w wieniec z gwiazd dwunastu, aby nie okazało się za jakiś czas, że to puste, niebieskie pole przeznaczone jest dla Antychrysta lub Bestii. 19. Odkrywamy cudownie

wielkie złoża ropy i gazu w Polsce i stajemy się szejkostanem. Do tego oczywiście termy w każdej wsi byśmy mogli się płacić w dobrobycie. 20. Jeżeli już szejkanat, to i monarchia. Pierwsza wolna elekcja po 230 latach wybiera na króla Stanisława I Michalkiewicza. 21.... Nie, XXI proroctwa już nie będzie. Z perspektywy historycznej 21 postulatów wybrzmiewa bardzo śmiesznie. Życzę więc wszystkim Wrocławianom i Polakom, aby chociaż te dwadzieścia się spełniło w nowym 2010 roku i aby było wreszcie miło.  Bogdan Ludkowski

BITWA PSYCHOLOGICZNA o PAMIĘĆ HISTORYCZNĄ o PSIM POLU W 2009r., ,czy tylko „choroba szalonych psów”? Czym objawia się ta choroba? Brakiem możliwości percepcji podstawowych faktów historycznych i ich logicznego składania w całość wydarzeń, obsesyjne widzenie historii wojny obronnej z 1109 roku, w kontekście kronikarskiego opisu tarmoszenia trupów poległych niemieckich rycerzy przez rozszalałe psy na pobojowisku nad Widawą. Choroba nie pozwala na rozróżnienie agresora od napadniętego, ani na dociekanie przyczyn najazdu obcych wojsk.

Czy jest to choroba zakaźna i w jaki sposób można się nią zarazić? Niestety jest to choroba zakaźna, a zarazić się nią można czytając artykuły i felietony w Gazecie Wyborczej na temat Bitwy na Psim Polu. Na forum internetowym gazeta.pl widać, że ciężkich przypadków tej choroby jest już bardzo wiele. Czy występują tutaj jakieś szczególne grupy ryzyka zachorowań: Nie stwierdzono jakichś wyraźnych reguł w rozprzestrzenianiu się tej obsesji, nieco większy odsetek stanowią tutaj jednak germanofile i Niemcy. Czy ta choroba jest uleczalna, a jeżeli tak to w jaki sposób? Ależ oczywiście i to w prosty sposób, czytając chociażby „Polskę Piastów” Pawła Jasienicy, ale jest wiele innych źródeł historycznych na ten temat.

Czym wytłumaczyć brak pozytywnej decyzji Rady Miejskiej zezwalającej Fundacji Polskie Gniazdo na zrealizowanie projektu postawienia Bolesławowi Krzywoustemu pomnika z okazji 900-lecia zwycięskiej wojny obronnej z 1109 roku? Chyba jedynym wytłumaczeniem jest „choroba szalonych psów”, na którą zachorowali wszyscy po przeczytaniu w Gazecie Wyborczej kilku artykułów o „prewencyjnym” charakterze na ten temat. Ale przypomnijmy historię inicjatywy postawienia skromnego, kameralnego pomnika Bolesława Krzywoustego na Rynku Psiego Pola. -w lutym 2009r. Fundacja Polskie Gniazdo zwraca się do profesora Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu dr hab. Aleksandra Marka Zyśko o przygotowa-

nie projektu i wizualizacji tegoż pomnika i jeszcze w tym samym miesiącu składa do zaopiniowania projekt do Plastyka miasta Wrocławia. -w marcu br. koordynator projektu plastycznego wystroju miasta- p. Beata Urbanowicz wydała opinię dla zgłoszonego projektu , pozytywną co do koncepcji formy przestrzennej i jej usytuowania w obrębie Rynku Psiego Pola. -w kwietniu br. Fundacja Polskie Gniazdo wystąpiła do Rady Miejskiej z prośbą o podjęcia uchwały zezwalającej na postawienie pomnika Bolesława Krzywoustego, tak aby kamień węgielny wmurować 11.11.2009r., a sam pomnik postawić w 2010r. i odsłonić w Święto Niepodległości. Przewodniczący Rady Miejskiej p. Jacek Ossowski kieruje nasz wniosek do zaopiniowania przez Przewodniczącego Komisji Kultury i Nauki Rady Miejskiej p. Jerzego Skoczylasa. -na początku czerwca br. jako odpowiedź na swoje wystąpienie Fundacja otrzymuje opinię p. Jerzego Skoczylasa, że na Rynku Psiego Pola potrzebna jest dominanta, ale potrzebny jest też konkurs na zagospodarowanie tej przestrzeni architektonicznej. -w dniu 15.06.2009r. Fundacja składa ponowne wystąpienie o wydanie zgody na postawienie pomnika wg zaopiniowanego pozytywnie przez miejskiego plastyka projektu oraz zgłaszając ewentualne wzięcie udziału w rozpisanym przez RM konkursie. -w lipcu br. katolicki tygodnik „Niedziela” zamieszcza wywiad na temat pomnika Bolesława Krzywoustego z autorem niniejszego artykułu i jest jakaś nadzieja na umocnienie pozycji Fundacji Polskie Gniazdo w jej

Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

staraniach. Mijają wakacje, wizytę w Fundacji Polskie Gniazdo składa Przewodniczący Komisji Kultury i Nauki Rady Miejskiej p. Jerzy Skoczylas, ogląda makietę pomnika wykonaną przez autora projektu i odbywa się rozmowa, w której uczestniczy również członek Rady Fundacji Polskie Gniazdo p. Janusz Dobrosz – b.Wicemarszałek Sejmu RP. Niestety powtórzona zostaje wersja o konieczności wprowadzenia procedur stawiania pomników i rozpisania konkursu. Za pięć dni ukazuje się w Gazecie Wrocławskiej artykuł pt. „Koniec z pomnikiem kontrowersyjnym”, gdzie jako kontrowersyjne na fotografiach są pokazane pmniki Chrobrego i Sybiraków, a także koń na sześciu nogach z ul. Szewskiej- banalna rzeźba uliczna. Fundacja odpowiada listem otwartym pt. „Żądamy szacunku dla polskiej historii i polskich pomników we Wrocławiu” i żądaniem jego publikacji. Zanim przychodzi odpowiedź redaktora naczelnego Macieja Twaroga,w dniu 19.10.2009r. ukazuje się w Gazecie Wyborczej artykuł redaktor Beaty Maciejewskiej „Pomnikowi Terroryści” – to określenie odnosi się ewidentnie do naszej fundacji. Data ukazania się tego artykułu, to 25-rocznica męczeńskiej śmierci Ks.Jerzego Popiełuszki. List Fundacji Polskie Gniazdo do redaktora naczelnego Adama Michnika i red. Beaty Maciejewskiej nosi tytuł „Zło dobrem zwyciężaj”. Do tej pory nie otrzymaliśmy przeprosin za tytuł artykułu, ani jakiejkolwiek innej odpowiedzi. Były natomiast następne „prewencyjne” artykuły GW w sprawie nadania nazwy „Bulwar Rotmistrza Witolda Pileckiego” odcinkowi promenady staromiejskiej

wzdłuż fosy oraz felieton Klausa Bachmanna z dnia 13.12.2009r. , a więc na pamiątkę rocznicy stanu wojennego. Niemiec, Klaus Bachmann jest wkładowcą Uniwersytetu Wrocławskiego i Wyższej Szkoły Psychologii Społecznej, a więc uczelni na której poznaje się tajniki propagandy, reklamy, oddziaływania na świadomość i podświadomość szerokich mas społeczeństwa. Bądźmy więc czujni, czytając jego teksty. Ten stały współpracownik Gazety Wyborczej, w sposób niebywale bezczelny i zarazem pokrętny stawia na równi ze sobą jakiegoś pijaczka, hulakę, księcia Kuno ze swojego Bruchsal, z wybitnym, polskim władcą okresu średniowiecza Bolesławem Krzywoustym. Ale to nie wszystko, zarzuca polskim środowiskom patriotycznym pragnącym upamiętnienia tegoż władcy pomnikiem „fałszowanie teraźniejszości”. Taki krotki felieton, niby o niczym, a taka wielka manipulacja. Nazwy: „Hala Stulecia” i „Zamek Królów Pruskich” to jest dopiero „fałszowanie teraźniejszości” na niespotykaną dotąd skalę. Ale tutaj „wybitny” politolog milczy i nie dostrzega problemu dla prawdziwej przyjaźni między Polakami i Niemcami w jednym europejskim domu. Nie jest łatwo być w obecnych realiach patriotą, a jeszcze trudniej jest wykonać pożyteczną dla Polski pracę na rzecz budowania prawidłowej świadomości historycznej. Pomnik Bolesława Krzywoustego jest przecież w normalnych warunkach oczywistością. Jaka jest nasza suwerenność, oto jest pytanie? Janusz Dobrosz wielokrotnie stwierdzał, że pomniki są bardzo trwałym i konkretnym elementem w budowaniu świa-

domości narodowej. Przeciwnicy pomnika dobrze o tym wiedzą i stosują różne wypróbowane metody mające na celu wypaczenie istoty bytu jakim jest pomnik polskiego władcy, w polskim Wrocławiu, wystawiony za polskie pieniądze, ofiarowane od serca i rozumu przez Polaków kochających swoją Ojczyznę i urodzonych już w większości na Ziemiach Odzyskanych. Na koniec pragnę pomóc wszystkim, którzy obawiają się pomnika jako aktu wrogiego wobec naszych przyjaciół zza Odry. Polska nazwa Psie Pole i niemiecka Hundsfeldt oznaczają od wieków to samo, a pies jest w herbie tego miejsca od zawsze. Zapewniam wszystkich „obcych”, że psy będące dekoracją pomnika Bolesława Krzywoustego będą grzeczne i nawet dadzą się „obcym” pogłaskać, pod jednym wszak warunkiem - trzeba najpierw przeczytać „Polskę Piastów” Jasienicy. A ponadto jest stare polskie przysłowie: „kto się czubi, ten się lubi”. Prawda wyzwala również od wyimaginowanej „choroby szalonych psów”. WSZYSTKIM CZYTELNIKOM „SŁOWA WROCŁAWIAN” ŻYCZĘ W IMIENIU FUNDACJI POLSKIE GNIAZDO RADOSNYCH ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU A.D.2010  Jerzy Ziomek – Przewodniczący Rady Fundacji Polskie Gniazdo fundacja@polskiegniazdo.pl, www.polskiegniazdo.pl

środa 23 grudnia 2009


Przewodnik po Wrocławiu

str 4

WIZYTÓWKI POLITECHNIKI

Te dwie budowle dzieli niespełna sto metrów – i tyleż lat (il. 1). Oba gmachy mieszczą  się  we Wrocławiu przy Wybrzeżu Wyspiańskiego i oba należą do Politechniki Wrocławskiej.  Porównanie ich ze sobą daje nam obraz zmian, jakie w ciągu ostatniego stulecia zaszły w architekturze, ale jest także odbiciem dużo głębszych zmian kulturowych i cywilizacyjnych, które, mimo najszczerszych chęci, trudno nazywać postępem. Główny gmach Politechniki powstawał w pierwszej połowie XX stulecia. Jego północną część zbudowano w latach

1905-1910 według projektu Georga Thüra przy współpracy Ludwiga Burgemeistra. Przestronny i funkcjonalny budynek przybrał historyzujące formy śląskiego renesansu. Budowę południowej części gmachu rozpoczęto dopiero w 1925 roku według projektu Maxa Schrimera i Heinricha Müllera. Architekci doskonale przystosowali nowy budynek

do układu urbanistycznego okolicy. Dekoracja historyczna została co prawda uproszczona, ale budynki zostały połączone w sposób tak harmonijny, że dziś mało kto zauważa, że są dziełem różnych architektów. Drugi budynek mieści w sobie Zintegrowane Centrum Studenckie Politechniki Wrocławskiej (ZCS). Powstał w ostatnich latach i w zamierzeniu miał być drugą wizytówką uczelni. Składa się z dwu skrzydeł, południowe ma przeszkloną dolną kondygnację, natomiast pozostałe pokryte zostały czarną blachą z okrągłymi dziurami na okna. Skrzydło

północne jest znacznie niższe i niemal w całości przeszklone. Z pozoru budynek dobrze wpisuje się w urbanistyczny kształt okolicy, ale w rzeczywistości zasłonił widok z ulicy Norwida na wieżę wodociągową, która zamykała dotąd jej oś; jest to rozwiązanie fatalne, nie proponujące nic w zamian; najprawdopodobniej architekci w ogóle nie wzięli tego pod uwagę.

Porównajmy teraz te dwie budowle. Gmach główny Politechniki jest wielki i dostojny. Pomimo swoich rozmiarów nie przytłacza; jest nieco surowy, oszczędny w dekoracji, ale nawiązuje do tradycji architek-

ny, czego przykładem może być wykusz autorstwa Alberta Kramera. ZCS jest pozbawione detalu, za to pełne niedoróbek i nieciekawych rozwiązań, jak choćby kamera z wiszącymi kablami i rury pociągnięte wzdłuż

tonicznej Śląska. Gmach ZCS jest wprawdzie mniejszy, ale za to przytłaczający; gdyż działa na przechodnia swoją wielką, szarą bryłą, trzymającą się „na szkle”, do niczego nie nawiązuje i budzi skojarzenia raczej dość odległe od architektury i funkcji jaką pełni (potocznie nazywa się go „serem”, a bywa brany np. za piętrowy parking). Elewacje głównego gmachu zakończone są eleganckimi, renesansowymi szczytami; bryła ma ciekawy kształt, urozmaicają ją wykusze i ryzality, wieńczy ją wysoki i stromy dach. Bryła ZCS jest toporna, monotonna i kanciasta, nie ma tu żadnych urozmaiceń, ani ciekawostek (il. 2). Główny budynek ma bardzo ciekawy detal architektonicz-

przeszklonej powierzchni ściany (il. 3). Portale głównego budynku nie tylko wskazują wejście, ale i podnoszą jego rangę oraz inormują o funkcji budynku. Przykładowo portal zachodni zdobią personifikacje sztuki i techniki autorstwa Richarda Schipke. Wejścia do budynku ZCS nie są w żaden sposób podkreślone i równie dobrze mogłyby być w innym miejscu. Są to po prostu elementy monotonnej tafli szkła, które da się przesunąć, aby dostać się do środka (il. 4). Podobnie jest z oknami. W gmachu głównym okna zostały ujęte w obramienia, ponadto są wielkie i wygodne, można przez nie wyglądać, można je otwierać i wietrzyć pomieszczenie. Okna w ZCS to dziury w

Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

blasze (il. 5). Małe i niewygodne, nie ma z nich też dobrego widoku. Znajdują się wszędzie, to przy podłodze, to pod sufitem; nie da się ich otworzyć, co jest uciążliwe, szczególnie, kiedy nie działa klimatyzacja. Budynek zresztą pełen jest innych mankamentów, jak choćby wszechobecny kurz spowodowany pylącym się, nie otynkowanym, ale i nie wypalonym betonem. Patrząc na gmach główny możemy wyobrazić sobie studenta przestępującego po raz pierwszy próg tej uczelni: czuje on zarazem dumę i obawę… Tak właśnie powinien wyglądać bu-

wyobrazić sobie otoczenie, do którego podobny potwór by pasował), a pomimo tego rozmiaru – żadnego respektu nie budzi; wręcz przeciwnie – patrząc nań trudno domyślić się, że należy on do jednej z najlepszych uczelni w kraju (kształcącej przecież także architektów!). Nasz student, wchodząc do tego budynku, czułby albo wstyd i zażenowanie (o ile byłby uczelnianym „patriotą”), albo też – lekceważenie. Dawni architekci mieli za zadanie wznoszenie budowli zarazem pięknych i funkcjonalnych. Niektóre nurty architektury odrzuciły piękno na

dynek politechniczny: barokowy przepych głównego gmachu Uniwersytetu byłby w tym wypadku niestosowny, podobnie jak prostactwo charakterystyczne dla drugiego z omawianych tu budynków. Ten ostatni jest pod każdym względem różny od szlachetnego sąsiada. Jego ogrom jest przytłaczający, nijak nie pasuje do otoczenia (zresztą trudno

rzecz samego tylko funkcjonalizmu. Jednak budowanie gmachów zarazem brzydkich i bezużytecznych jest wynalazkiem stosunkowo nowym.  Filip Maria Muszyński Piotr Tadeusz Waszkiewicz tekst pierwotnie publikowany w „Kontrrewolucji“, nr 6/2009

środa 23 grudnia 2009


Wydarzenia

str 5

RZECZ O MISIU, Globalne czyli debata w „czternastce“

Pokłosiem burzy, jaka rozpętała się po tym, gdy czwórka uczniów XIV LO zaatakowała obecność krzyży w niektórych salach lekcyjnych, była debata do której doszło w tej szkole 16 grudnia. Panel dyskusyjny zapowiadał się bardzo ciekawie; wzięło w nim udział w sumie dwanaście osób: sześć po stronie negującej obecność symboli chrześcijańskich w sferze publicznej i tyle samo po stronie obrońców wolności religijnej. Debata była bardzo starannie przygotowana; dwoje prowadzących ją nauczycieli stanęło na wysokości zadania moderując ją i dzieląc czas w sposób sprawiedliwy i wyważony. Obie strony sporu wystawiły po trzech uczniów „czternastki“ i po trzech starszych ekspertów. Uczniów atakujących obeność krzyży w szkole wsparli: dr hab. Jan Hartman z Uniwersytetu Jagiellońskiego, socjolog Piotr Mikiewicz i działacz lewicowy Michał Syska. W sukurs obrońcom krzyża przyszli dr Tomasz Terlikowski z  Frondy, dr Łukasz Nysler, etyk z  Uniwersytetu Wrocławskiego i szkolny katecheta, ks. Wojciech Ziemba, przywitany przez uczniów czternastego liceum, którzy szczelnie wypełnili aulę, gromkimi brawami. Od początku zarysowała się dosyć wyraźna przewaga strony broniącej obecności krzyży w szkole. Mimo, że, zgodnie z  przeprowadzonym wcześniej losowaniem, pierwsze dwadzieścia minut należało w całości do zwolenników laicyzmu, nie byli oni w stanie wyjść poza schemat

znany od dawna z wystąpień lewicowych polityków. Dużo więc było mowy o neutralności światopoglądowej państwa, o wykluczaniu niewierzących i o świeckiej szkole. Dosyć sztywny, momentami pompatyczny styl, w jakim wygłaszane były owe poglądy, wywołał klikakrotnie wesołość wśród zgromadzonych na sali uczniów.

dr Nysler (nota bene nawrócony racjonalista) poddał krytyce sformułowanie „państwo neutralne światopoglądowo“. Udowodnił również, że istotą szkolnictwa jest prowadzenie wychowania młodych ludzi w oparciu o jakiś system wartośći, z czym niechętnie zgodzili się oponenci. Na pytania – dlaczego nie ma być to nasz, europejski, chrześcijański system Paneliści broniący krzyża wska- wartości i jeśli nie ten, to jaki zywali z kolei na fakt, że tożsa- inny – nie potrafili niestety odmość Europy, w tym Polski, i powiedzieć. całe jej dziedzictwo kulturowe jest nierozerwalnie związane W czasie dyskusji nie zabrakło z  chrześcijaństwem. Uczniowie zarówno pewnych zgrzytów, podawali przykłady najstar- jak i celnych chwytów erystyczszych i najważniejszych zabyt- nych. Piotr Mikiewicz komenków polskiej kultury będących tując zakorzenienie polskiej wprost dziełami religijnymi lub tożsamości w chrześcijaństwie w sposób oczywisty na kanwie porównał je do tradycji picia religijnej powstałymi. Powo- wódki, zestawiając niejako symływano się na obowiązujący w bolikę kieliszka z  krzyżem... Polsce stan prawny; podkreśla- Z kolei jeden z uczniów odpono, że polskie prawo jest pozy- wiadając na zarzut o to, że krzyż tywnie neutralne w stosunku w sali dyskryminuje niewierządo religii i daje możliwość wie- cych i innowierców, ponieważ szania symboli chrześcijańskich wywiera na nich podświadow placówkach publicznych. mą presję, stwierdził, że pusta ściana bez krzyża może równie Jednym z ciekawszych punktów dobrze być manifestacją atedebaty był moment, w którym izmu, a obecność w klasie tablic

trygonometrycznych oznacza dyskryminację uczniów... nie podzielających pasji do przedmiotów ścisłych. Debata zakończyła się po ponad dwóch godzinach. Zarówno aktywność i sposób argumentowania, jak i reakcje audytorium sprawiają, że obrońcy krzyża mogą policzyć sobie to starcie w poczet wygranych. Przyczynił się do tego w dużym stopniu ks. Ziemba, który m.in. zamiast podsumowania wręczył stronie przeciwnej książki „Europa chrześcijańska“, dwa plastikowe pistolety i misia – prezenty nie zostały niestety przyjęte, jednak tym estradowym chwytem szkolny katecheta zapewnił sobie długą owację. Nie wiem, czy upominek w postaci misia miał jakieś drugie dno, skojarzył mi się jednak z filmem Barei i czasami, w których nie można było wieszać krzyży w miejscach publicznych, a ucieczkę od prawdy o rzeczywistości również pokrywano pompatyczną nowomową.  Robert Winnicki

ocieplenie

robi wrażenie Już od dłuższego czasu mamy okazję słyszeć o wszechogarniającym i nadchodzącym wielkimi krokami globalnym ociepleniu. Propaganda leje się ze wszystkich stron - telewizja, radio, gazety, a nawet zwykli ludzie zaczynają powtarzać owe proroctwa. Tymczasem za oknem śnieg, minus piętnaście stopni, a nic nie zapowiada, by miało zrobić się cieplej.

Gdyby tak było naprawdę, nie musielibyśmy dziś tak marznąć, a śniegi nie zaskoczyłyby kierowców. A jeżeli nawet „globcio” istnieje naprawdę, to czy jest sens mu przeciwdziałać? Już teraz posolone chodniki zaczynają zamarzać – a tu jeszcze ktoś chce z naszych podatków finansować ochłodzenie klimatu. Ja w każdym razie podziękuję – piętnaście stopni poniżej zera w zupełności mi wystarczy; taki mróz, że Na walkę z żywiołem idą ko- nawet bałwana odechciewa się lejne pieniądze, zatwierdza- lepić. ne są pakiety klimatyczne, a my marzniemy. Lecz nie to Na pocieszenie mogę co najjest najgorsze – zawsze moż- wyżej dodać, że wreszcie w na się cieplej ubrać i zacząć tym roku święta będziemy przyzwyczajać do takiej tem- mieli białe, a nie szare jak w peratury. Prawdziwie zły stan ubiegłych latach. Na wszelprzedstawia na przykład ko- ki wypadek lepiej jednak nie munikacja, czy budownictwo. krakać - a nuż zaraz przyjdzie Każdy zresztą sam odczuwa, ocieplenie i w Wigilię będziegdy tramwaj spóźnia się 15 my zmuszeni chodzić w krótminut lub w stoi w korku dwa kim rękawku i czapce z daszrazy dłużej niż zwykle. Kto się kiem. buduje, remontuje; też czuje wszystkie prace stoją.  Emil Baran Można się w tym momencie zastanowić, czy globalne ocieplenie faktycznie ma miejsce.

WROCŁAWSKA BITWA O KRZYŻ Wyrok Trybunału w Strasburgu w sprawie krzyży we włoskich szkołach otworzył nowe pole bitwy także w Polsce. Bodaj pierwszym, a z pewnością najgłośniejszym, przypadkiem w ostatnim czasie była sprawa prestiżowego wrocławskiego XIV LO, w którym troje maturzystów zażądało zdjęcia krzyży wiszących w niektórych salach. Operację błyskawicznie przejęli redaktorzy „Gazety Wyborczej“, płodząc w ciągu kilku dni szereg napastliwych artykułów. Oczywiście, zaproponowali „kompromis“: w sali od religii ewentualnie może być krzyż. Przynajmniej w czasie katechezy. Zachwycili się także „dojrzałością“ trójki maturzystów; ludzi skorych do dialogu, niezacietrzewionych, tolerancyjnych i właściwie przyjaznych chrześcijaństwu – stojących jednak na straży „pluralizmu“ i „demokracji“. Szczególnie dobitnym przykładem tej tolerancji i miłości do pluralizmu jest p. Zuzanna Niemier, współautorka petycji, która oprócz żądania usunięcia krzyży ze szkół, żąda również np. usunięcia Watykanu z  Półwyspu Apenińskiego i przeniesienia go na Grenlandię. Co do demokracji, okazuje się, że nie może być ona „terrorem większości“ (wiszenie

krzyża na ścianie nie jest zaś ni-

czym innym jak katolickim terrorem), w związku z czym należy... wprowadzić terror mniejszości. Najciekawszym jednak zagraniem „GW“ było przedstawienie sprawy jako konfliktu pokoleniowego. Oto za komuny ludzie walczyli o krzyże, ale potem zestarzeli się, a dziś „do głosu dochodzi następne pokolenie i zdejmuje krzyże“. Podobny wydźwięk miał jednego z  artykułów: „Młodzi nie chcą krzyża“. Prawda to niewątpliwa: grupka żądająca usunięcia krzyża to z całą pewnością ludzie młodzi. Kilkoro spośród ośmiuset młodych ludzi uczących się w Czternastce. I oto stała się rzecz dziwna. Od pomysłu zdjęcia krzyży zdystansował się samorząd szkolny, a uczniowie

– według relacji „Rzeczpospolitej“ – „w pierwszym odruchu zapowiadali, że powieszą krzyże we wszystkich klasach“. W liceum furorę robią breloczki z chrześcijańską rybką i hasłem „Kto się Mnie zaprze przed ludźmi, tego zaprę się i Ja przed Moim Ojcem“. W którejś z sal bez krzyża pojawił się on – na tablicy. Przed siedzibą wrocławskiej „Gazety Wyborczej“ zgromadziło się ok. trzydziestu młodych ludzi, którzy zmówili Różaniec i polecili „wszystkich wrogów Krzyża miłosierdziu Tego, który także za nich został ukrzyżowany“. Przypomnieli także słowa Jana Pawła II wypowiedziane w Zakopanem, 6 czerwca 1997: „Starajcie się na co dzień podejmować krzyż i odpowiadać na mi-

Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

łość Chrystusa. B rońcie krzyża, nie pozwólcie, aby Imię Boże było obrażane w waszych sercach, w życiu rodzinnym czy społecznym. Dziękujmy Bożej Opatrzności za to, że krzyż powrócił do szkół, urzędów publicznych i szpitali. Niech on tam pozostanie! Niech przypomina o naszej chrześcijańskiej godności i narodowej tożsamości, o tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy, i gdzie są nasze korzenie. Niech przypomina nam o miłości Boga do człowieka, która w krzyżu znalazła swój najgłębszy wyraz“. Dyrektor XIV LO otrzymał liczne listy od rodziców, uczniów i absolwentów proszących go o pozostawienie krzyży w szkole. Taką też podjął decyzję. Ta bitwa o krzyż

została wygrana, a wrocławskie liceum dało przykład innym polskim szkołom, w których może dojść do podobnych sytuacji. To bardzo ważne. Jednak jeszcze ważniejsze jest to, że stało się tak nie tylko dzięki decyzji dyrektora, ale także dzięki temu, że w obronie krzyża stanęło tak wielu ludzi. Pan Bóg niejeden raz dobro ze zła wyprowadzał. Także i tym razem, żądanie usunięcia krzyży ze szkół stało się powodem przebudzenia wielu katolików. To, co obserwujemy we Włoszech, gdzie po wyroku Trybunału w Strasburgu urzędy i szkoły ścigają się w wieszaniu nowych krzyży, jest przykładem szczególnie dobitnym. Jednak także w Polsce (jakkolwiek nasz temperament zdecydowanie

różni się od włoskiego) w obliczu zagrożenia wielu katolików poczuło więź z krzyżem. Miejmy nadzieję, że rozbudzony przy tej okazji zapał nie będzie zapałem słomianym. [...]  Piotr Tadeusz Waszkiewicz ptjw@interia.pl

środa 23 grudnia 2009


Wydarzenia - budżet miasta

str 6

WIELKIE CIĘCIE Debata o budżecie Wrocławia na rok 2010 zmierza już do końca. Pod koniec stycznia prawdopodobnie zostanie przyjęty obecny projekt z ewentualnymi, raczej kosmetycznymi poprawkami wnoszonymi przez kluby radnych PO i PiS. Warto już dzisiaj zapoznać się z jego treścią. Tym co ciąży na obecnym projekcie i uniemożliwia w dużym stopniu swobodę decyzyjną są zobowiązania wynikające z poprzednich lat, a szczególnie z kończącego się roku 2009. Deficyt budżetowy został ustalony na kwotę 270.693.000 zł. Akurat tyle, aby nie przekroczyć ustawowego limitu zadłużenia wynoszącego 60% rocznego budżetu. Całkowite zadłużenie Wrocławia na koniec 2010 roku planowane jest na 2 194 692 000 zł, czyli 70% rocznego budżetu. Po uwzględnieniu wyłączeń zaś 59%. Wyłączenia nie oznaczają jednak, iż zadłużenia nie trzeba będzie spłacać. Do tego jeszcze trzeba uwzględnić, iż władze w tym roku postanowiły część zobowiązań przerzucać na spółki miejskie. Na budowę stadionu spółka Euro 2012 pożyczy 500 000 000 zł, na budowę oczyszczalni ścieków w Janówku MPWiK pożyczy również 500 000 000 zł, a MPK na zakup taboru w ramach tzw. Tramwaju Plus 250 000 000 zł. Koszty obsługi zadłużenia są coraz większym obciążeniem dla wrocławskiego budżetu. W 2010 r. pla-

nowane są na 12 % dochodów transportowych, który wzrośnie budżetowych (bez wyłączeń). o 3,5 %. Podwyższając podatki, władze miasta jednocześnie nie Zmniejszenie deficytu budżeto- wykorzystały możliwości zwiękwego odbędzie się głównie dzięki szenia dochodów i rozwiązania zmniejszeniu wydatków z 3 860 problemu miejsc parkingowych, 096 000 zł w roku 2009 do 3 dzięki podwyższeniu opłat za 418 022 zł w roku 2010. Do- abonamenty na parkowanie w chody wzrosną zaś z 2 900 531 centrum miasta. Co może dzi000 zł w 2009 roku do 3 149 wić wobec braku pieniędzy w 327 000 zł w 2010 roku. Wyda- kasie miejskiej, spadną dochody je się to zrozumiałe, biorąc pod ze sprzedaży składników majątuwagę, iż władze mają znacznie kowych gminy z 263 348 000 zł większą swobodę decyzyjną w do 225 223 400 zł, nie zdecydoobszarze wydatków niż docho- wano się także na prywatyzację dów. Pozytywnym akcentem jest któreś z miejskich spółek. wzrost dochodów pochodzących ze środków europejskich z 13 Po stronie wydatków uwagę 526 545 zł do 15 092 369 zł. zwraca kilka mocno deficytowych instytucji. Pierwszą jest Mniej optymistyczne jest plano- lokalna komunikacja zbiorowa. wana podwyżka, i tak bliskim Obecnie jest ona ogromnym obustawowym limitom, podatków ciążeniem dla miejskiego budżelokalnych. Podatek od nierucho- tu. W 2010 roku jej utrzymanie mości dla przedsiębiorców wzro- pochłonie 305 427 320 zł przy śnie o około 10%. Z planowanej szacowanych wpływach z bilepodwyżki podatku od nierucho- tów w wysokości 140 286 000 mości dla wszystkich podatni- zł. Jest to jednak i tak mniej niż ków radni z klubu Dutkiewicza w 2009 roku, kiedy to na lokalna wycofali się wobec groźby rad- komunikację zbiorową przeznanych PiS-u braku poparcia dla czono 310 009 475 zł. całej uchwały. Osoby prowadzące działalność gospodarczą będą w Drugą silnie deficytową pozycją 2010 roku zmuszone do opłaca- są przedszkola. Planowane kosznia podatku w wysokości 0,72 zł ty ich utrzymania w 2010 roku za m kwadratowy gruntu i 20,04 to 133 295 687 zł (bez przedzł za m kwadratowy budynków szkoli specjalnych i oddziałach zamiast dotychczasowych 0,65 przedszkolnych w szkołach) przy zł i 18,22 zł. Po podwyżce staw- wpływach w wysokości 31 095 ki podatku od nieruchomości są 916 zł. Jest to jednak i tak duży na poziomie 90% ustawowych krok naprzód w stosunku do limitów. Podwyższeniu ulegnie 2009 roku, gdy wydatki osiągnęrównież podatek od środków ły poziom 146 847 318 zł przy

wpływach w wysokości zaledwie zwiększone wydatki na promocję jednostek samorządu terytorial27 606 850 zł. nego (i Pana Prezydenta) z 13 Jedynym działem, na który zo- 538 074 zł w 2009 r. do 15 147 stały przeznaczone znacznie 787 w 2010 r., czy też koszty obwiększe środki niż w roku po- chodów XX-tej rocznicy powstaprzednim jest transport i łącz- nia Samorządu Wrocławskiego w ność ze szczególnym akcentem wysokości 185 000 zł. na rozdział drogi powiatowe. Należy to ocenić pozytywnie, Kolejnym rozdziałem, w którym gdyż jest to jeden z niewielu zmniejszone zostały wydatki, wydatków, które nie mogą być jest pomoc społeczna, w którym pokryte z pieniędzy prywatnych. wydatki spadły z 247 217 637 Na drogi powiatowe w 2010 zł w 2009 r. do 240 265 286 roku przeznaczone zostanie 480 zł w 2010 r. Spadek środków 966 290 zł przy 342 637 356 zł własnych gminy przeznaczawydanych w 2009 roku. W du- nych na ten cel jest nawet więkżym stopniu wzrost wydatków szy, zważywszy, iż do łącznych w tym rozdziale związany jest z wydatków wliczane są środki organizacją EURO 2012 i praca- z fundacji celowej z budżetu mi mającymi na celu ułatwienie państwa na wypłatę świadczeń komunikacji pomiędzy centrum rodzinnych, świadczeń z fundumiasta, lotniskiem i budowanym szu alimentacyjnego, składek na ubezpieczenie emerytalne i renstadionie piłkarskim. towe z ubezpieczenia społeczneCieszyć może również znaczne go oraz ich obsługę, która wzrozmniejszenie wydatków na ad- sła w 2010 r. do 71 874 000 zł. ministracje publiczną. W 2009 Również i inne dotacje celowe roku zostały zaplanowane na 235 z budżetu państwa w obszarze 881 835 zł, a w 2010 roku pla- polityki społecznej wzrosły. Tam nuje się ich redukcję do 217 452 zaś, gdzie głównym źródłem 805 zł. Jest to więc znaczny spa- finansowania są środki własne dek. Wydatki na administrację miasta, tam wydatki przeważnie wciąż są wysokie, jednak Wro- spadały. Tak się stało np. z docław dzięki planowanej obniżce datkami mieszkaniowymi, gdzie wydatków przestanie wyróżniać planuje się spadek wydatków z 9 się na tle innych miast pod 133 581 zł w 2009 r. do 4 733 względem kosztów administracji 581 zł w 2010 r. Zwiększenia w przeliczeniu na 1 mieszkańca. wydatków na cele socjalne doWciąż jednak w dziale admini- magają się jednak wciąż radni stracja publiczna można znaleźć PiS-u, którzy mogą w te sposób wydatki, których brak nie zakłó- zniweczyć planowane oszczędciłby funkcjonowania miast jak ności.

Martwi radykalne obniżenie wydatków na bezpieczeństwo publiczne i ochronę przeciwpożarową z 58 184 276 zł w 2009 r. do 52 594 701 zł. Zapewnienie bezpieczeństwa jest to jeden z niewielu niezbędnych wydatków strefy publicznej. We Wrocławiu przestępczość jest wyższa niż przeciętnie w Polsce. Stąd decyzja ta jest dość niezrozumiała. Szczególnie iż niewielkie cięcia objęły Straż Miejską, na którą wydatki spadły z 15 373 480 zł do 15 223 000 zł, a której zadania nie wpływają znacząco na zmniejszenie wskaźników przestępczości. Podsumowując; zarys budżetu Wrocławia na 2010 rok, należy przyznać, został stworzony w bardziej racjonalny i mniej rozrzutny sposób niż poprzedni. Stare grzechy jednak wciąż pozostały. Deficytu nie udało się wyeliminować, w wielu działach można odnaleźć nadmierne wydatki, a ratunku szuka się m.in. poprzez zwiększanie podatków. Niezbędne cięcia w dużym stopniu były ustawową koniecznością, a nie wynikającą z przekonania uzdrawiającą reformą. W kolejnym numerze będziemy bardziej szczegółowo analizować, prawdopodobnie już uchwalony, budżet Wrocławia.  Adam Łącki

Listy do redakcji

W obronie Hali Stulecia Temat w zasadzie jest mało wrocławski, więc na dłuższą polemikę nie miejsce w „Słowie Wrocławian“. Warto jednak bodaj zasygnalizować odmienny od zaprezentowanego przez p. Lecha Skwarskiego w pierwszym numerze „Słowa“ pogląd na zagadnienie bitwy pod Lipskiem i uczczenia jej rocznicy wrocławską Halą projektu Maxa Berga. Napoleon Bonaparte był człowiekiem, który dokonał eksportu zbrodniczej rewolucji francuskiej na cały kontynent europejski. Niewielu ludzi tyle co on zrobiło dla zniszczenia starej, chrześcijańskiej Europy. Dla cywilizacji łacińskiej zawierucha bonapartystowska była tragedią. Klęska Bonapartego pod Lipskiem jest z tego powodu warta upamiętniania – zaś fakt, że książę Poniatowski walczył u boku Bonapartego niczego tu nie zmienia. Pola-

cy chlubią się wieloma osiągnięciami militarnymi na przestrzeni dziejów – chlubimy się jednak bardziej tym, żeśmy nigdy nie byli narodem bandyckim. Jakże wobec tego szczycić się szwoleżerami Kozietulskiego, biorącymi udział w haniebnej napaści na katolicką Hiszpanię? Oczywiście – dzielność żołnierza należy doceniać zawsze. Ale słuszność sprawy jest czym innym. Niech pamięć księcia Pepi nie przesłania nam faktu, że sprawa Bonapartego słuszną nie była.

zresztą także przywrócenie nazwy Hali Stulecia podyktowane było bardziej ochotą przypochlebienia się Niemcom niż uczczeniem prawdy historycznej. Jednak nawet jeśli tak było – w tym wypadku przypadkiem wyszło dobrze.  Piotr Tadeusz Waszkiewicz

Bardzo prawdopodobne, że rozmaite inicjatywy władz Wrocławia przesadnie podkreślają niemiecką przeszłość Wrocławia (jakkolwiek przestrzegałbym również przed odwróceniem się plecami wobec kilkusetletniego okresu historii naszego miasta!). Słusznie Lech Skwarski wytyka to miejskim notablom. Prawdopodobnie

MIEJSCE NA TWOJĄ REKLAMĘ - TANIEJ, NIŻ MYŚLISZ reklama@slowowroclawian.pl Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

środa 23 grudnia 2009


Wydarzenia

str 7

BULWAR DLA ROTMISTRZA Wbiciem słupka z nazwą Bulwaru Rotmistrza Witolda Pileckiego rozpoczął się 13 grudnia o godz. 12.00 happening promujący inicjatywę uhonorowania we Wrocławiu jednego z naszych narodowych bohaterów. Powstania Warszawskiego, powinien być ochoczo podchwycony przez miejskich radnych. Okazuje się, że niekoniecznie... Inicjatywa spotkała się z oporem radnych PO, którzy, wspierani przez klub Rafała Dutkiewicza, odłożyli do 29 grudnia głosowanie w tej sprawie. Warto przy tej okazji wspomnieć, że siedmiokrotnie (sic!) głos w tej sprawie zabrała „niezawodna” Gazeta Wyborcza – oczywiście z zamiarem utrącenia obywatelskiej akcji.

Inicjatorem i organizatorem wydarzenia był przewodnik miejski Andrzej Kofluk. Chodzi o to, by w centrum naszego miasta powstała dydaktyczna ścieżka turystyczna, a umiejscowienie w tym kontekście rotmistrza Pileckiego wcale nie jest przypadkowe. – Bulwar jego imienia znalazłby się pomiędzy dwoma totalitaryzmami: dawną prokuraturą Urzędu Bezpieczeństwa a balkonem, z którego przemawiał

Adolf Hitler – mówi Kofluk. Projekt ścieżki dydaktycznej zawiera w sobie przejście trasą nasyconą odniesieniami do ważnych wydarzeń historycznych. Nieopodal stoi przecież pomnik Bolesława Chrobrego i monument upamiętniający Ofiary Stalinizmu. W bliskim sąsiedztwie znajduje się Plac wolności, a trasa kończyłaby się na Placu Jana Pawła II. Wszystko to na

obrzeżach architektonicznej perły Wrocławia, czyli Starego Miasta, w samym centrum naszej metropolii, co dodatkowo przyczynia się do jej atrakcyjności.

Na szczęście determinacji nie brakuje osobom zaangażowanym w walkę o polską wizję wrocławskiej polityki historycznej; utworzona została strona www.takdlapileckiego.pl a cała akcja zyskuje pewne nagłośnienie również w skali kraju. Być może ten nacisk sprawi, że radnym miejskim będzie po prostu wstyd odrzucić projekt uhonorowania rotmistrza Pileckiego.

Wydawałoby się, że pomysł na nazwanie bulwaru imieniem Pileckiego, którego olbrzymi wizerunek wisiał na jednej ze ścian Rynku podczas tegorocznych obchodów rocznicy wybuchu  RW

Międzynarodowy Sylwestrowe Dzień Animacji rumakowanie się w Galerii Entropia skończyło… W dniach 14-15 grudnia, z okazji Międzynarodowego Dnia Animacji, odbył się w galerii Entropia pokaz filmów animowanych. Uczestnicy imprezy mieli okazję do styczności z ambitnym kinem z całego świata. Poza dziełami liderów polskiej animacji, można było zobaczyć obrazy pochodzące z takich krajów jak Japonia, Korea, Indie, Bułgaria, czy Portugalia. Idea międzynarodowego dnia animacji została zapoczątkowana w 2002 roku przez Międzynarodowe Stowarzyszenie Twórców Filmu Animowanego; celem akcji jest przede wszystkim popularyzacja tej techniki filmowej. Co

roku udział w przedsięwzięciu biorą udział reprezentanci ponad 50 krajów z całego świata. Miejsce projekcji nie jest przypadkowe; przy galerii Entropia od 1990 roku nieustannie działa Dziecięca Wytwórnia Filmowa, która przez niemalże 20 lat swojej filmowej produkcji nakręciła dziesiątki filmów i otrzymała setki nagród tak na polskich, jak i zagranicznych festiwalach. Wrocławską inicjatywę dziecięcej wytwórni filmowej od samego początku prowadzi Alicja Jodko, organizator MDA we Wrocławiu.  EB

Rumakowanie się skończyło i trzeba ciąć wydatki, miasto na tegoroczną imprezę sylwestrową wyda 7 razy mniej niż w zeszłym roku… Wrocławianie, po obfitych w atrakcje imprezach sylwestrowych ostatnich lat, w tym roku będą mocno zawiedzeni. Nie zobaczą znanych artystów, bogatego programu, takich dekoracji jak dotychczas. Całości nie będzie także transmitowała telewizja. Zabawa potrwa bardzo krótko – bo zaledwie 3 godziny. Zagrają dwa mało znane zespoły – Lady Perfect i Optymistic. Prócz tego miasto przygotowuje tajną niespodziankę, która ma zadowolić tych Wrocławian, którym mróz

na rynku nie jest straszny. Przyczyną takiego stanu rzeczy jest brak pieniędzy, których nie można w nieskończoność pożyczać. Choć Dutkiewicz zwykł uchodzić za cudotwórcę, to niestety, budżet się nie domyka, a dziura sięga dna. Jest to niewątpliwy mało komfortowe w sytuacji, gdy kampania przed wyborami samorządowymi , w których to prezydent liczy na reelekcję, powoli się rozkręca.  EB

SPOTKANIE Z PAWŁEM ZYZAKIEM 13 grudnia w parafii Najświętszej Maryi Panny Matki Pocieszenia przy ulicy Wittiga odbyło się spotkanie z autorem głośnej książki „Lech Wałęsa - idea i historia”. Publikacja ta, opierająca się na solidnych podstawach faktograficznych, odbrązawia i odsłania niektóre elementy życia lidera Solidarności. Publicysta przed-

stawił pokrótce mniej znane fakty z życia Lecha Wałęsy; współpraca za młodu z milicją, później Służbą Bezpieczeństwa, skandale obyczajowe - to tylko niektóre z poruszonych na wykładzie wątków. Po prelekcji nastąpiła dłuższa część – pytania z sali. Dyskusja jaka się przy tej okazji wywiązała wywołała lawinę emocji i kłótni – słuchaczami byli zarówno ludzie uważający Wałęsę za symbol, jak i Ci odnoszący się do niego bardzo krytycznie.

Słowo Wrocławian | Dwutygodnik lokalny

Spotkanie połączone było z dystrybucja książek – rozeszły się błyskawicznie – szczęśliwcy, którym udało się je nabyć, mieli również okazję otrzymać autograf i dedykację.  EB

środa 23 grudnia 2009


Sport

str 8

Miasto plecami do sportu Gdyby spojrzeć w nie tak dawną przeszłość, to zobaczylibyśmy, że w naszym mieście roiło się od klubów zdobywających tytuły i czołowe miejsca w krajowych rozgrywkach, a także pokazujących się w europejskich pucharach. Dziś wrocławskie drużyny walczą przede wszystkim o przetrwanie, przy bardzo biernej postawie włodarzy miasta, którzy tego problemu nie widzą lub nie chcą widzieć. Przyjrzyjmy się bliżej, jak wygląda sytuacja klubów ze stolicy Dolnego Śląska w najpopularniejszych dyscyplinach. PIŁKA NOŻNA Śląsk to oczko w głowie naszych władz, w przyszłorocznym budżecie postanowiono zwiększyć dotację z 4 do 5 milionów złotych. Na drugim biegunie jest drugoligowa Ślęza, która tylko dzięki determinacji działaczy została uratowana, lecz na pomoc miasta nie ma co liczyć; wręcz przeciwnie, wielu ludzi z Ratusza byłoby zadowolonych gdyby najstarszy wrocławski klub zniknął z mapy miasta. KOSZYKÓWKA Rozwiązanie sekcji 17-krotnego mistrza Polski, zespołu Śląska i nieudolne próby reaktywacji to wielka kompromitacja Wrocławia. Żeński zespół Ślęzy występujący w zeszłym sezonie w centralnej I lidze, z powodów finansowych zmuszony został do wycofania się z niej, i aktualnie występuje w rozgrywkach prowincjonalnych. Można śmiało powiedzieć że w mieście

które było koszykarską potęgą, w tej chwili ta dyscyplina została sprowadzona tylko do rozgrywek amatorskich. SIATKÓWKA Mistrz Polski sprzed lat, Gwardia Wrocław, po spadku z I ligi, nie został zgłoszony do II ligi i błąka się w niższych klasach rozgrywkowych. Miejsce w II lidze wykupiła Burza, spisuje się w niej dobrze, lecz problemem jest brak hali w której drużyna mogłaby trenować na stałe, zamiast nie tułać się po różnych obiektach. Fenomenem można nazwać kobiecy zespół Gwardii. Po każdym sezonie z drużyny odchodzą czołowe siatkarki, które stanowią teraz o sile czołowych polskich zespołów, a także reprezentacji, a mimo to trener Błaszczyk potrafi utrzymać ten zespół w ekstralidze dla miasta, które tej drużynie nie chce pomagać. Ostatnio Gwardzistki,

jedyny zespół z Wrocławia grający w europejskich pucharach, swoje rywalki z Azerbejdżanu musiały podejmować w Twardogórze, bo w swoim mieście zabrakło dla nich wolnej hali...

na archaicznym wrocławskim torze są najnudniejsze w całym kraju. W tym roku po raz kolejny obiecuje się, że tor zostanie przebudowany. Lecz czy i tym razem skończy się tylko na obietnicach? O innych dyscyplinach szkoda pisać, bo ich, jak na przykład boksu czy hokeja na trawie, praktycznie już nie ma. Mam nadzieję, że ludzie rządzący Wrocławiem zrozumieją, że w naszym mieście oprócz piłkarskiego Śląska, który posiada potężnego sponsora, są też inne zespoły, które mogą, może nawet bardziej skutecznie, promować stolicę Dolnego Śląska. Im też warto pomóc.

PIŁKA RĘCZNA Gdy Śląsk(panowie) i AZS(panie) wróciły do ekstraklasy, przez długi czas nie wiadomo było czy do tych rozgrywek przystąpią. Udało się jednak zebrać fundusze i obydwa zespoły w lidze wystartowały. Władze miejskie obiecały, że w przyszłorocznym budżecie znajdą się fundusze aby wspomóc te zasłużone kluby. Jednak w projekcie na 2010 rok nie ma ani złotówki dla szczypiorniaka, a przyszłość obu drużyn staje pod DP znakiem zapytania. ŻUŻEL Coraz mniej widzów przychodzi na Stadion Olimpijski, ale nie ma co się dziwić, bo zawody

SZARA JESIEŃ ŚLĄSKA W środku ligowej tabeli zakończyli rundę jesienną piłkarze Śląska. Wrocławianie mają 9 punktów przewagi nad strefą spadkową, i tyle samo punktów straty do miejsca gwarantującego start w europejskich pucharach. Czy drużyna z Oporowskiej, po poprzednim sezonie, gdy jako beniaminek grała bardzo efektownie i z polotem, spełniła oczekiwania swoich kibiców? Raczej nie, a przyczyn takiego stanu było wiele. Trener Ryszard Tarasiewicz zmienił sposób przygotowania zespołu do sezonu. Kosztem pierwszych spotkań, w późniejszym etapie rozgrywek, Śląsk miał osiągnąć przewagę fizyczną nad innymi zespołami, a swoją grą zadowolić fanów. Niestety, tak jak na początku rundy, także w jej trakcie, aż do samego końca, zespół grał bardzo przeciętnie, a zdobywanie punktów przychodziło mu z dużym trudem. Trener Tarasiewicz przyznał się do błędu, a inny sposób przygotowań okazał się niewypałem. Przed sezonem mówiło się o konieczności wzmocnienia zespołu, lecz i tutaj nie udało się osiągnąć sukcesu. Z piłkarzy, którzy dołączyli do zespołu w miarę poprawnie zagrał jedynie Spahić. Vazgeć okazał się bardzo przeciętnym bramkarzem, a Madej, po długim okresie braku występów na boisku, dopiero pod koniec sezonu zaczął przypomin ać piłkarza, którego kiedyś określano jako duży talent. Oprócz tych zawodników trenerzy WKS-u przetestowali kilkudziesięciu piłkarzy, lecz żaden z nich nie okazał się na tyle dobry, by przekonać ich do siebie. Dodać trzeba jeszcze o zmianie w sztabie szkoleniowym. Tuż przed startem rozgrywek odszedł wieloletni asy-

stent Tarasiewicza, Waldemar Tęsiorowski, a do kadry trenerskiej dołączył młody, zdolny szkoleniowiec Łukasz Czajka, który swoje pierwsze kroki w zawodzie stawiał w Ślęzie Wrocław. Zmorą zespołu były również kontuzje. Przez długi czas nie grał lider drużyny Sebastian Mila, Fojut wciąż leczy uraz, a Sotirović i jego kontuzje to temat na całkiem inną opowieść. Śląsk jest jednym z najmłodszych zespołów w lidze. Piłkarze dobrze rokują na przyszłość, lecz widać było czasami brak doświadczenia i boiskowego "cwaniactwa", czego najlepszym przykładem był mecz z Polonią w Warszawie, gdzie Wrocławianie prowadząc, w doliczonym czasie dali sobie strzelić dwie bramki. Przed WKS-em teraz przerwa zimowa, którą należy dobrze wykorzystać. W tym sezonie szansa na wysokie miejsce jest już tylko iluzoryczna. Trzeba więc zacząć budować zespół z myślą o następnym sezonie; budować zespół, który dołączy do krajowej czołówki, bo tam jest miejsce Śląska Wrocław.  Dariusz Parossa

Wydawca: Emil Baran | Redaktor naczelny: Piotr Ludkowski redakcja@slowowroclawian.pl | Stali współpracownicy: Adam Łącki, Jerzy Ziomek, Piotr Waszkiewicz, Adam Maksymowicz, Bogdan Ludkowski, Andrzej Borek, Adam Witczak, Dariusz Parossa, Robert Winnicki | Skład: BF Remigiusz Dyńka info@bf4you.pl | Reklama: Emil Baran reklama@slowowroclawian.pl Redakcja: Jugosłowiańska 65d, 51-112 Wrocław, tel. 784090228 Redakcja nie odpowiada|zaDwutygodnik treść publikowanych listów i reklam. Materiałów nie zamówionych nie zwraca. Zastrzega sobie prawo do skrótów w nadesłanych tekstach i listach. środa 23 grudnia 2009 Słowo Wrocławian lokalny

Słowo Wrocławian nr 2