Page 1

nr 2/2018 (69) ISSN 2300-2387 / EGZEMPLARZ BEZPŁATNY

Gazeta Kowarska

Kwa r t a lnik sp o ł e c z n o- k ult ur a lny

02/2018 Tomasz Celmer – kroczyć w stronę marzeń Muzeum Sentymentów zaprasza! Książka o Kowarach


Gazeta Kowarska / NA WSTĘPIE

WSTĘPNIAK Ocalić nasz świat Kowary perłą Karkonoszy! Tak, to nie przesada. Czasem opóźnienie cywilizacyjne jest ocaleniem przed popełnieniem błędów, które są udziałem innych. Wystarczy patrzeć, co się u nich dzieje i wyciągać wnioski. Gdy wracam do kraju z  wyjazdów w Alpy, mijam Jakuszyce i wjeżdżam do Szklarskiej Poręby, uderza mnie bałagan urbanistyczny, odrapane domy, ulice oszpecone dziesiątkami reklam, z których każda jest z innej beczki pod względem graficznym. Pomiędzy jedną a drugą wyrastają apartamentowce, zajmujące kolejne zielone tereny. W efekcie miasto traci rok po roku swój kameralny klimat nie tylko w centrum, gdzie już dawno panuje chaos, ale i w pozostałych swoich dzielnicach. Podobnie, tyle, że już od dawna, jest w Karpaczu. Parcie inwestorów na grunty jest ogromne i trudno się przed nim obronić. Świadomość ludzi co do zagrożeń, jakie niesie niepohamowany rozwój, który tak naprawdę jest zawłaszczaniem miast przez chciwych kapitalistów, pojawiła się niedawno. Wcześniej – po latach siermiężnego socjalizmu – każdy inwestor był witany chlebem i solą. Co mają do tego Kowary? Tu te fatalne tendencje nie dotarły. Gdy stanie się w dowolnym miejscu i rozejrzy wokół po

pięknych górach i wzgórzach otaczających Kowary, widać, że rządzi tu natura, a nie biznes. Kowary nie zostały zepsute przez inwestorów. Powód jest prosty: oni jeszcze nie uwierzyli, że opłaca się tu wybudować hotele i apartamentowce. Nie chodzi o to, by w ogóle ich nie budowali, ale żeby robili to w sposób sensowny, zgodny z interesem ogółu, a nie wyłącznie swojej kieszeni. Interes ogółu to z pewnością ład urbanistyczny, mądrze zagospodarowana (i ocalona) przestrzeń publiczna, ochrona krajobrazu. Decydujące słowo, jeśli chodzi o to, kto, co i jak ma budować, należy do samorządu lokalnego. Niestety, doświadczenie wielu miast dowodzi, że samorząd często jest bezradny wobec nierozsądnych zakusów inwestorów, a jego urzędnicy idą na rękę biznesowi, a nie mieszkańcom. Centrum decyzyjne, jeśli chodzi o plany zagospodarowania miast, znajduje się czasem na styku merytorycznego urzędnika od planów i architekta reprezentującego inwestora. Tam się wszystko decyduje. W praktyce, bo formalnie – oczywiście – wszystko musi przegłosować rada miasta bądź gminy, złożona z ludzi, którzy zwykle nie są specjalistami w sprawach zagospodarowania przestrzennego. Można więc nimi manipulować, zwłaszcza, gdy ma się ich zaufanie. Kowary mają jeszcze czas, by się ocalić. Niech droga do jednej i drugiej kopalni pozostanie urocza, wśród wzgórz i zieleni. Niech Wojków – ze swoimi szpitalnymi perełkami architektury i urbanistyki – pozostanie taki, jak jest, również ze ścianą zielonych, wspaniałych Rudaw Janowickich. Jeśli tak się stanie, w Kowarach nadal nie będzie tłumów turystów (tych idących w góry w szpilkach i sandałach). Ale będą inni. Bo prędzej czy później ktoś dostrzeże i doceni odmienność i wartość Kowar. Leszek Kosiorowski

FESTYN Z BIEGIEM 29 lipca II Bieg do Św. Anny i Rodzinny Festyn na Kaplicowym Wzgórzu.

B

ieg odbędzie się na dystansie trzech kilometrów. Na mecie zawodnicy zostaną poczęstowani kiełbasą z ognia i owocami. To jeden z nileicznych biegów bez opłaty startowej. Za udział nie płacą także uczesnicy biegu dla dzieci, który odbędzie się po biegu głównym, jak również uczestnicy marszu nordic walking na dystansie 1.5 km. (kos)

GAZETA KOWARSKA / SLOŁSITY kwartalnik miejski

Gazeta Kowarska

Redakcja: Leszek Kosiorowski (red. nacz.), Agnieszka Jakubik, Dariusz Kaliński, Ewa Kubarko-Lewandowska (dział reklam) Wydawca: Miejski Ośrodek Kultury, ul. Szkolna 2, 58-530 Kowary tel./fax: 75 718 25 77; e-mail: kowary.mok@gmail.com.pl Layout, skład komputerowy: Wojciech Miatkowski, literro.com Okładka: fot. Paweł Perłowski / Tomasz Celmer z pracownikami CITOMED

2

BOGATY WEEKEND SIERPNIOWY 14 i 15 sierpnia nasze miasto będzie areną Zlotu Food Trucków oraz dwóch tradycyjnych zawodów sportowych. 14 sierpnia ulica Jagiellończyka zapełni się food truckami, czyli pojazdami służącymi jako kuchnie i bary. W każdym będą podawane potrawy kojarzące się z innym krajem, stąd zapewne nazwa zlotu: I Festiwal Smaków Świata. Dzień później biegacze i rowerzyści wezmą udział po raz kolejny we wjeździe i biegu na Przełęcz Okraj. Cykliści będą mieć do wyboru trasę asfaltową i górską, a biegacze tylko górską. Bieg Górski Kowary Okraj odbędzie się po raz piąty. Kolarski wjazd Kowary Okraj już po raz dwudziesty pierwszy. Zarówno na bieg, jak i na wjazd można się jeszcze zapisać. Szczegóły na stronie www.kowary.pl. (kos)


Gazeta Kowarska / NA WSTĘPIE

HISTORIA PEWNEGO CHŁOPAKA, CZYLI KIELIN W AKCJI Pierwsza sobota wakacji 2018. W Kinie za Rogiem premiera teledysku, w sali widowiskowej MOK koncert. Bohaterm obu wydarzeń był Kacper Siwy Kielin, młody twórca z Kowar. Wydarzenia promowały nową płyte hip-hopowca.

T

eledysk rozpoczyna się od obrazu drabiny, takiej, jakiej przed laty użył Hanuszkiewicz w teatralnej realizacji „Kordiana” Słowackiego. Może to skojarzenie na wyrost, ale bohater piosenki Siwego, jak romantyczny bohater, nie ma w swoim młodym życiu lekko, buntuje się, podejmuje walkę, upada, ale wierzy w swoją misję i chce zdobywać szczyty. Scenariusz i realizacja samego teledysku kojarzyć się może z filmową adaptacją sztuki Doroty Masłowskiej w reżyserii Grzegorza Jarzyny pt. „Między nami dobrze jest”. Podobne kadry i obrazy. Jeśli to nie świadome inspiracje, to całkiem niezła intuicja artystyczna i bardzo obiecujący warsztat. Teledysk powstał w M Brothers Studio, autorem obrazu jest Rafał Musiałek. Na żywo Kielin też sobie poradził – jego osoba przyciągnęła liczną publiczność, podczas koncertu miał z nią świetny kontakt. Okazał się osobowością bardzo sceniczną i charyzmatyczną. Jeśli idzie o symbolikę wykorzystaną w teledysku, koncert potwierdził skojarzenia z romantyzmem. W tekstach piosenek pojawił się jaskółczy niepokój i „cierpienia młodego Wertera”. Były polemiki z Bogiem i miłosne dylematy. Kacper pozwolił też sobie na komentowanie rzeczywistści, tej lokalnej i globalnej. Hip-hop i romantyzm? W przypadku Kacpra Kielina coś jest na rzeczy. Na pewno młodość i wrażliwość artystyczna.

zaprasza DLA DOROSŁYCH / LIPIEC / SIERPIEŃ 2018 czwartek 12.07.18, godz. 18.30, „50 wiosen Aurory”, (2017) Francja, dramat, komedia, reż.B. Lenoir, 1h 29', od lat: 12 sobota 14.07.18, godz. 18.00, „Karski i władcy ludzkości” (2015) Polska, USA, dokumentalny, reż. S. Grunberg, 1h 11', od lat: 16 czwartek 19.07.18, godz. 18.30 „Happy Olo – pogodna historia o Olku Dobie” (2017) Polska, dokumentalny, reż. K. Bogacz, M. Macuk, 1h 2', od lat: 12 sobota 21.07.18, godz. 18.00 „Fuocoammare. Ogień na morzu” (2016) Francja, Włochy, reż. G. Rosi, 1h 49', od lat: 16 czwartek 26.07.18, godz. 18.30 „Maria Skłodowska–Curie” (2016) Belgia, Francja, Niemcy, Polska, dramat, biograficzny, reż. M.Noelle, 1h 36', od lat: 12 sobota 28.07.18, godz. 18.00 „50 wiosen Aurory” (2017) Francja, dramat, komedia, reż.B. Lenoir, 1h 29', od lat: 12 czwartek 2.08.18, godz. 18.30 „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wisłockiej” (2017) Polska, dramat, biograficzny, reż. M. Sadowska, 1h 57', od lat: 16 sobota 4.08.18, godz. 18.00 „Lolo” (2016) Francja, komedia, reż. Julie Delfy, 1h 35', od lat: 16 czwartek 9.08.18, godz. 18.30 „50 wiosen Aurory” (2017) Francja, dramat, komedia, reż.B. Lenoir, 1h 29', od lat: 12 sobota 11.08.18, godz. 18.00 „Bobry. Punkowa lekkość bytu” (2013) Polska, komedia, reż. H. Gotkowski, 1h 31', od lat: 16 czwartek 16.08.18, godz. 18.30 „Vicki, Christina, Barcelona” (2008) Hiszpania, USA, komedia, reż. W. Allen, 1h 33', od lat: 12 sobota 18.08.18, godz. 18.00 „Body/Ciało” (2015) Polska, dramat, reż. M. Szumowska, 1h 28', od lat: 16 czwartek 23.08.18, godz. 18.30 „Maria Skłodowska – Curie” (2016) Belgia, Francja, Niemcy, Polska, dramat, biograficzny, reż. M.Noelle, 1h 36', od lat: 12 sobota 25.08.18, godz. 18.00 „Żądza bankiera” (2012) Francja, dramat, reż. Costa-Gavras, 1h 53', od lat: 16 czwartek 30.08.18, godz. 18.30 „Maria Skłodowska – Curie” (2016) Belgia, Francja, Niemcy, Polska, dramat, biograficzny, reż. M.Noelle, 1h 36', od lat: 12 DLA DZIECI / LIPIEC / SIERPIEŃ 2018 sobota 14.07.18, godz. 16.00 „Wilk w owczej skórze” (2016) Rosja, animowany, reż. A. Galat, g. Volkovok. 1h 33', wiek.: 7+ sobota 21.07.18, godz. 16.00 MIX BAJEK dla dzieci młodszych animowane, ok. 1h, kat. wiek.: b.o. sobota 28.07.18, godz. 16.00 Baśnie i bajki polskie (2017) Polska, animowany, 4 odcinki cyklu, ok. 1h, kat. wiek.: b.o. sobota 4.08.18, godz. 16.00 „Mały Książę” (2015) Francja, animowany, reż.M. Osborne, 1h 41', kat. wiek: 7+ sobota 11.08.18, godz. 16.00 „Misiek w Nowym Jorku” (2016) Indie, USA, animowany, reż. T. Wall, 1h 26', wiek.: 7+ sobota 18.08.18, godz. 16.00 MIX BAJEK dla dzieci młodszych animowane, ok. 1h, kat. wiek.: b.o. sobota 25.08.18, godz. 16.00 Baśnie i bajki polskie (2017) Polska, animowany, 4 odcinki cyklu, ok. 1h, kat. wiek.: b.o. Miejski Ośrodek Kultury w Kowarach, ul. Szkolna 2, rezerwacja biletów: biuro MOK, tel. 718–25–77, kowary.mok@gmail.com facebook: Kino za Rogiem Kowary; cena biletu: 5 zł. Ilość miejsc na seansie: 20. Uprzejmie prosimy, by dzieci do lat 7 podczas seansów pozostawały z opiekunami.

3


Gazeta Kowarska / TEMAT WYDANIA

Kroczyć w stronę marzeń Rozmowa z Tomaszem Celmerem, przedsiębiorcą z Kowar


Gazeta Kowarska / TEMAT WYDANIA Rozmawiamy w ogródku „Smaków Natury” na kowarskim deptaku. Przy stolikach obok kilkoro gości. Pani przynosi kawę i ciasto. – Prawie jak w Krakowie na rynku.... – Rzeczywiście. „Smaki Natury” prowadzi nasza córka, można tu dobrze zjeść, mamy świeże wypieki i świetną kawę z profesjonalnego ekspresu. Sami tu jadamy. Jesteśmy z żoną kawoszami. – Dlaczego właściwie Kowary? – Jestem związany z Kowarami od szkoły średniej. Kończyłem tu Liceum Ogólnokształcące. Po maturze byłem przekonany, że już nigdy tu nie wrócę. Tak je wtedy postrzegałem. Teraz wprawdzie mieszkam w Mysłakowicach, ale w Kowarach prowadzę przychodnię zdrowia, a żona aptekę. Mieszkaliśmy zresztą w Kowarach od 1985 r. Wiele w życiu każdego z nas jest dziełem przypadku. – Ciekawe. Zbadajmy więc Pana przypadki. – Po liceum wyjechałem do Wrocławia na studia na Wydziale Mechanicznym Politechniki Wrocławskiej. Skończyłem je w 1981 r. Pierwsza praca na Śląsku w fantastycznej narzędziowni. Wytwarzano w niej wykrojniki, formy wtryskowe, tłoczniki i inne narzędzia wymagające sporych umiejętności technicznych. Bardzo ciekawa, pouczająca praca w znakomitej kolektywie. Niestety, mieszkałem w miejscowości Radlin, naprzeciwko koksowni. Wytrzymałem rok.

– Wrócił Pan w rodzinne strony? – Tak, z różnych względów. Także dlatego, że pozostawiłem tu mamę, która potrzebowała pomocy. Następnie były Karkonoskie Zakłady Papierowe, kowarski Hydromech. Byłem szefem produkcji w zakładzie mechanicznym. Tu też poznałem moją przyszłą żonę. To bardzo dużo zmieniło. – Został Pan przedsiębiorcą. Skąd taka decyzja? – Chcieliśmy żyć na godnym poziomie, którego praca nawet w roli szefa produkcji nie gwarantowała. Takie to były czasy. Decyzja o porzuceniu tego etapu na rzecz rozpoczęcia własnej działalności była jednak bardzo, bardzo trudna. Tym bardziej, że przedsiębiorcy, zwani wtedy prywaciarzami, przez wiele osób byli postrzegani negatywnie. – Czym Pan się zajął? – Kolejny ciąg przypadków sprawił, że prowadziłem pijalnię piwa, sklep spożywczy, restaurację, sklep mięsny. – Strzał w dziesiątkę. Pamiętam te czasy. Piwo było na wagę złota. – Starałem się odnaleźć w nowej roli jak najlepiej. Zawsze kierowałem się dewizą, że skoro już za coś się zabieram, to tak jakbym walczył o mistrzostwo świata. W tym czasie przez kraj lała się szeroka rzeka mocnego alkoholu. Piwo postrzegano jako trunek szlachetniejszy, bardziej porządny, mniej szkodliwy społecznie. To dla mnie niezmiernie ważne, by być społecznie użytecznym. By ta użyteczność była wyznacznikiem każdej naszej aktywności.

5


Gazeta Kowarska / TEMAT WYDANIA – Na przełomie lat 80. i 90. ubiegłego wieku w Polsce zapanowała gospodarka rynkowa. Doszło do ogromnych zmian. Jak Pan na nie zareagował? – Kluczowe było odczytanie społecznych potrzeb i oszacowanie ryzyka oraz szansy na rozwój. To bardzo trudne, ale nie wolno się bać. Należy jednak kalkulować i zachowywać się odpowiedzialnie, zwłaszcza gdy ma się rodzinę, dzieci.

żyłem pasiekę. Staramy się jeść przede wszystkim to, co sami wyprodukujemy. Fascynuje mnie biologia życia wiejskiego. Obserwuję i poznaję życie rodziny pszczelej. W ulu panuje ścisły podział zadań, ale i współpraca. Rządy sprawuje królowa, wcale nie demokratycznie wybrana. Demokracja rodziny ludzkiej nie ma patentu na mądre sprawowanie władzy. Wydaje się, że rodzina pszczela jest lepiej zorganizowana.

– Jaki był wynik tych kalkulacji? – Za komuny walczyliśmy o spełnianie najbardziej elementarnych potrzeb – napełnianie żołądków. W demokratycznej gospodarce, dającej więcej szans, byłem przekonany, że spora część społeczeństwa powalczy o coś więcej, również o lepsze zabezpieczenie innej elementarnej potrzeby, dotychczas zaniedbanej a bezcennej... Zdrowia.

– Małżonka Pana wspiera, działacie w duecie czy wręcz w tandemie. A reszta rodziny? – Świetnie się rozumiemy, razem ciężko pracujemy, uzupełniamy się we wszystkim . Mamy trzy córki. Najstarsza jest magistrem farmacji i z żoną prowadzi aptekę. Młodsza jest praktykującym lekarzem w trakcie specjalizacji, a najmłodsza kończy szkołę podstawową. Uważam rodzinę za absolutnie kluczową komórkę społeczną, ważną dla całego społeczeństwa. Liczna, solidarna, dobrze zorganizowana, wielopokoleniowa rodzina jest całkowicie samowystarczalna. Jest szkołą życia dla młodych. Nie potrzebuje żłobka, przedzkola ani domu starców. Liczna rodzina to nie patologia, należy ją wspierać, a nie niszczyć.

– Potrzeba bycia zdrowym. Bardzo mocno Pan ryzykował. Nie miał Pan przecież nic wspólnego z tą działalnością. – Nic podobnego. Byłem pacjentem, tak jak każdy z nas, i widziałem, jak chciałbym być traktowany przez służbę zdrowia. Dlatego się tym zająłem. – Pana przychodnia to POZ i specjaliści. – Tak. Mamy znakomitych specjalistów. Podstawowa opieka zdrowotna to 4 internistów i pediatra oraz zespół pielęgniarek i położna. Poradnie specjalistyczne – Poradnia Kardiologiczna z ultrasonografem o parametrach klinicznych, holterami, aparatem do strestestów. Poradnia Okulistyczna wyposażona jest w tomograf okulistyczny OCT, perymetr oraz pozostały niezbędny sprzęt. Poradnie te finansowane są przez NFZ. Pozostała działalność to poradnie endokrynologiczna, ortopedyczna, laryngologiczna, neurologicznam a także niedawno uruchomiona fizykoterapia z kompleksowym sprzętem oraz świetnymi fizjoterapeutkami.. W przypadku tej działalności staramy się o finansowanie z NFZ, ale to nie jest łatwe.

– Na koniec, czy ma Pan jakieś marzenia? – Tak, marzy mi się motocykl. Dosiąść takiego potwora. Pozwolić, aby moje serce zagrało w tej samej orkiestrze co jego silnik, osiągnąć tę zawrotną prędkość – tak ok. 60 km/h, pozwolić, aby wiatr rozwiał moją grzywkę...

–Ludzie narzekaj ą na kolejki, zwłaszcza do specjalistów. Skąd one się biorą? Może dlatego , że opieka zdrowotna jest za darmo? – Nic nigdy nie jest za darmo. Jednocześnie jast taka opinia, że jak coś nic nie kosztuje, to jest nic nie warte. Być może oba te twierdzenia prześladują obecny system opieki zdrowotnej. Z doświadczenia wiem, że psy i koty nie mają takich problemów z leczeniem. Staramy się jednak zaspakajać potrzeby naszych pacjentów w jak największym wymiarze, nie jesteśmy jednak w stanie zadowolić wszystkich. Chory ma prawo odczuwać dyskomfort, choroba jest stanem złym, niepożądanym. My jesteśmy od tego, aby pomóc każdemu. – Przychodnia wypełnia zadania społeczne. Wszędzie słyszy się, że pieniędzy na ochronę zdrowia brakuje. – Rzeczywiście, nie jest łatwo. Negocjujemy ceny, nic nie marnujemy, dobrze zarządzamy. Mam wielką satysfakcję, gdy spotykam pacjentów na ulicy: kłaniamy się sobie i czasami dziekują. To największa nagroda. – Ma Pan jakieś pasje niezwiązane z pracą? – Oczywiście. Jestem rolnikiem z dziada–pradziada. Hoduję owieczki, gęsi, kury, kaczki. Uprawiam warzywa i owoce. Zało6

– Obawiam się, że tak precyzyjnie określonego marzenia nie uda się Panu zrealizować. Nie widzę grzywki. – Rzeczywiście, trafnie Pan to zauważył. Ale warto mieć marzenia, nawet jeśli wydają nam się szalone albo trudne, niemożliwe do zrealizowania. Warto je mieć i w mozolnym trudzie, dzień po dniu, krok po kroku je realizować. Każde wejście na Mount Everest zaczyna się od pierwszego małego kroku. Warto go postawić. Rozmawiał: Leszek Kosiorowski


Gazeta Kowarska / WARTO ZOBACZYĆ

Andrzej Olszewski w swoim muzem na tle mapy Fanryki Dywanów z 1986 roku. Fot. Katarzyna Kamaszewska (blog Tam byłam/I was there)

Muzeum Sentymentów zaprasza! P

rzeróżne przedmioty z minionych dekad można oglądać w Muzeum Sentymentów, które pod koniec czerwca otwarte zostało na terenie dawnej Fabryki Dywanów w Kowarach. – Zbierałem te rzeczy przez lata. Postanowiłem je nie tylko pokazać, ale i dać mozliwość korzystania z nich w muzeum – mówi organizator i właściciel Muzeum Sentymentów, Andrzej Olszewski z Karpacza. Muzeum składa się z tematycznych ekspozycji w kolejnych pokojach. W jednym z nich są meble z lat sześćdziesiątych i inne przedmioty codziennego użytku: telewizor, telefon, maszyna do szycia, drewniana deska do prasowania. Są także kuchnia, pokój dziecięco-młodzieżowy, ciemnia fotograficzna, laboratorium dawnej dywanówki. Można zadzwonić z telefonu stacjonarnego na korbkę, posłuchać płyty winylowej czy obejrzeć film na kasecie VHS, co jeszcze w latach 80. poprzedniego wieku było powszechne. Andrzej Olszewski podkreśla, że Muzeum Sentymentów to incjatywa całkowicie prywatna, bez żadnych dotacji i inne-

go wsparcia. Dlatego nie stać go na reklamę, co nie znaczy, że nie zależy mu na gościach. Muzeum w wakacje czynne jest codziennie w godz. 10–18, bilety kosztują 13 zł i 9 zł (ulgowy). Wejście w lewo od bramy głównej do dywanówki, pod napisem „Kowary”. (kos) REKLAMA

SKLEP i SERWIS ROWEROWY

JAZDA

części / ogumienie naprawa i serwis akcesoria rowerowe

ul. Jeleniogórska 20, Kowary, tel. 505 811 310

7


Gazeta Kowarska / OŚWIATA

Przedszkole dla każdego K iedyś w Kowarach przedszkoli było co niemiara. Policzmy jak przedszkolaki: jedno na Sienkiewicza, które trwa do dzisiaj; przedszkole przyzakładowe „Dywanówki” na Zamkowej; potem żłobek na Pstrowskiego, przedszkole na Wiejskiej (w pałacyku obok wiaduktu), przedszkole na Matejki, przy Źródlanej. W różnym okresie okazywały się zbędne, niepotrzebne, obciążeniem dla budżetu, świeciły pustkami, generowały koszty, były nieopłacalne. I sukcesywnie placówki zamykano, a obiekty trafiały do nowych właścicieli. Ówczesnym włodarzom miasta wydawało się, że te kilkadziesiąt miejsc w przedszkolu wystarczy. I to z nadwyżką. A tymczasem... A tymczasem dzieci przybywało, o miejsce w przedszkolu było coraz trudniej i wtedy 8 lat temu z dalekiej Małopolski przybyła ona – Ewa Solarz. Nim się towarzystwo kowarskie otrząsnęło, już w obiekcie po biurowcu „Porcelany” na ulicy Wiejskiej 3 powstały przedszkole i żłobek. I to był strzał w dziesiątkę. Bo od tej pory placówka się rozrasta, a właściciele szukają elastycznych rozwiązań dopasowanych do potrzeb rodziców. Na Wiejską jest za daleko? Nic łatwiejszego – bus dowiezie i odwiezie dziecko z każdego zakątka Kowar. Mama boi się o dziecko w podróży? Oto niezawodna pani Łucja, która zadba nie tylko o bezpieczeństwo, ale również pocieszy, gdy poleci łezka, albo rozśmieszy jakąś zabawną historyjką. Albo brakuje w grupie dzieci do kompletu? Oto gotowe rozwiązanie – ten sam bus pojedzie po takie dziecko do Krzaczyny, Kostrzycy a nawet Mysłakowic (był kiedyś nawet Maciek, który dojeżdżał do nas aż z Karpnik). Inne problemy? Już je rozwiązujemy. Oto dzieci autystyczne i niepełnosprawne, a rodzice chcą, by dziecko bawiło się z innymi dziećmi i korzystało z różnego rodzaju terapii? Pani Ewa szuka terapeutów, dwoi się i troi, aby takie dzieci znalazły w jej placówce własne miejsce. Potrzebne są gabinety dla dzieci ze wczesnym wspomaganiem rozwoju? Oto stoją gotowe i czekają. Potrzebny jest schodołaz dla Oskara? Proszę bardzo – już pani Asia wwozi Oskara na górę. I tak jest ze wszystkim. Jak to mówi pani Ewa: „Damy radę”.

8

Przykładowo troska o dokształcanie kadry. Jeżeli tylko masz ochotę, z pewnością znajdziesz wsparcie dla Twojego wysiłku, czasami nawet finansowe – chociaż chęci nie zawsze w tym zakresie dorównują potrzebom. Obecnie wszyscy pracownicy pedagogiczni posiadają przynajmniej jeszcze jedną kompetencję potwierdzoną studiami – najczęściej jest to terapia pedagogiczna, oligofrenopedagogika czy praca z dzieckiem autystycznym. Zresztą przykład idzie z góry – pani Ewa i pan Wojciech ukończyli studia magisterskie na kierunku pedagogika wczesnoszkolna i przedszkolna, a pani Ewa dodatkowo zarządzanie oświatą – a w wszystko to w czasie, gdy na świat przyszedł Pawełek, piąte dziecko tej pary.

Patrycja Kuberska – nauczyciel przedszkolny roku w plebiscycie „Gazety Wrocławskiej”. To było jedno z kilku wyróżnień dla prywatnego przedszkola w prestiżowym plebiscycie „Wrocławskiej”.

Plac zabaw i otoczenie? Jakże ma nie być wspaniałe, gdy troszczy się o nie niezawodny pan Janek. Sadzi kwiaty, podlewa, naprawia, maluje, modernizuje, tnie trawę, buduje dekoracje – ta jednoosobowa firma jest naprawdę niezawodna. Czy to widać? Nie tylko widać, ale słychać i czuć – słychać, jak pompa przelewa wodę w naszym stawiku i czuć przede wszystkim pelargonie, które rosną już wszędzie. A czy rodzice doceniają naszą pracę? Pokornie rzecz ujmując – bywa różnie, bo zgodnie z przysłowiem „jeszcze się taki nie urodził, co by wszystkim dogodził”, bywają kwestie... sporne. Ale zawsze

uważnie wsłuchujemy się w ich głos. Był problem z cateringiem. Zmieniliśmy firmę i jedzenie przestało być problematyczne. Rodzice zwrócili uwagę na skład posiłków? Co robią Ewy (ta z kuchni i właścicielka)? Wprowadzają dokładną analizę przygotowywanych posiłków i jest lepiej. Był problem ze słodyczami podczas urządzanych mini-poczęstunków urodzinowych? Panie zostały zobowiązane do serwowania uczt owocowych. Zresztą co tu dużo mówić – podczas ostatniego festynu z okazji Dnia Taty (Dzień Mamy świętowaliśmy osobno), gdy dzieci razem z tatusiami budowały karmniki i lokomotywy, ochów i achów, że trzeba to wydarzenie powtórzyć, nasłuchaliśmy się, że hej! I  dlatego nie dziwi, że nasz wysiłek został przez nich doceniony w formie licznego udziału w plebiscycie Gazety Wrocławskiej. Chcecie posłuchać? No, powiedzcie, że chcecie. A  skoro chcecie, oto one: II miejsce na Dolnym Śląsku w kategorii „Przedszkole na medal”, I miejsce w kategorii „Przedszkole na medal” w powiecie jeleniogórskim, I miejsce w kategorii „Grupa przedszkolna na medal” w powiecie jeleniogórskim i wreszcie (tzw. wisienka na torcie) I miejsce dla pani Patrycji Kuberskiej w kategorii „Nauczyciel przedszkolny roku”. Fanfary, prezenty, sława... Tak tak, drodzy kowarzanie – to wszystko o Prywatnym Przedszkolu „Krokodyl Schnappi” w Kowarach. Jest sukces, jest kolejna pozytywna wiadomość o naszym mieście. A jeżeli chcecie w tym wszystkim uczestniczyć – to prosimy – powierzcie nam swoje dzieci. Dla nich jesteśmy gotowi na kolejne wyzwania i kolejne sukcesy. To nieprawda, że przedszkola prywatne są dla snobów, dla „bogaczy”. One są dla każdego. Dla każdego, komu leży na sercu rozwój jego dziecka. Młoda kadra, nowoczesne sale, smaczne posiłki, ciekawy zestaw zajęć dodatkowych (język angielski, rytmika, tańce, warsztaty tematyczne i cykliczne), przyjazne warunki, pomoc specjalistów – to wszystko czeka na Wasze dzieci przy ulicy Wiejskiej. Żłobek od 18 miesiąca życia i przedszkole od 2,5 roku – to jedyne warunki. Czekamy. Jarosław Kotliński


Gazeta Kowarska / INICJATYWY

Warsztaty graficzne P

REKLAMA

rojekt pt. „Sztuka Józefa Gielniaka przekracza granice” realizowany jest przez Szkołę Podstawową Nr 3 im. Józefa Gielniaka w Kowarach w partnerstwie Podstawowej Szkoły Artystycznej Karla Halířa z Vrchlabi w okresie od 01.01.2018 do 30.06.2018. Celem projektu jest wspólne świętowanie rocznic szkoły, 60-lecia powstania w Kowarach Szkoły Podstawowej Nr 3 oraz 30-lecia nadania jej im. Józefa Gielniaka – wybitnego polskiego grafika. W ramach działań projektowych zorganizowano dla dzieci warsztaty graficzne: z linorytu, linorytu barwnego na płytę traconą, suchej igły, gipsorytu oraz drzeworytu. Zapoznano także uczestników projektu z tradycją i dorobkiem „kowarskiej grupy graficznej”. Dzieci zwiedziły Muzeum Karkonoskie w Jeleniej Górze oraz Muzeum Drzeworytu w Kowarach. Projekt na terenie Kowar zakończył festyn gielniakowski połączony z wystawą prac powstałych w ramach projektu. Koszt całkowity projektu: 7.087,92 euro Dof. EFRR 85%: 6.024,73 Budżet państwa 5%: 354,40 Gmina Miejska Kowary 10%: 708,79

Projekt realizowany jest w ramach Programu Interreg V-A Republika Czeska – Polska 2014-2020 współfinansowanego ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz środków budżetu państwa za pośrednictwem Euroregionu Nysa. Nr Umowy o dofinansowanie: CZ.11.4.120/0.0/0. 0/16_012/0001017/ERN/75

Przyjazna Trójka Za nami piękny podwójny jubileusz Szkoły Podstawowej nr 3 w Kowarach – 60-lecie powstania i 30-lecie nadania jej imienia Józefa Gielniaka. Szkoła przez cały ten okres ulegała zmianom na lepsze pamiętając, że przede wszystkim ma być przyjazna dla swoich uczniów. Przy tej okazji warto wspomnieć o  powstałym niecałe trzy lata temu Stowarzyszeniu „Przyjazna Trójka”, które w dotychczasowym, krótkim okresie swojej działalności zrealizowało wiele projektów, m. in.: 1. 2. 3. 4.

„Mali kowarzanie znają dobre wychowanie” – projekt realizowany ze środków Fundacji BZ WBK. Dofinansowanie do zakupu wózka inwalidzkiego dla swojej uczennicy z Fundacji BZ WBK w wysokości 6 000,00 zł. Darowiznę od Fundacji BZ WBK na remont pomieszczenia sali informatycznej w ramach wolontariatu pracowniczego. Równocześnie Stowarzyszenie „Przyjazna Trójka” dokonało remontu sali lekcyjnej dla najmłodszej grupy uczniów. Remont sfinansowany został ze środków własnych Stowarzyszenia i sponsorów. Grant na realizację projektu „Wenecja Karkonoszy”.

5. 6. 7.

Projekt dofinansowany był przez firmę Żywiec Zdrój S.A. w ramach programu grantowego „Inicjatywy Społeczne Po Stronie Natury Edycja 2017”. Stowarzyszenie pozyskało sponsorów na zakup dodatkowego oświetlenia i kamery, której zadaniem jest monitorowanie terenu wraz z wyposażeniem, przygotowanego z myślą o „Alei Józefa Gielniaka”. W maju 2018 roku Stowarzyszenie zamontowało na tej alei ręcznie rzeźbioną ławeczkę im. Józefa Gielniaka. Dokonało także nasadzeń roślin na powierzonym przez szkołę fragmencie działki pod alejkę poświęconą patronowi szkoły. „Jesienny festyn z Trójką” oraz rodzinne podchody pt. „Rodzinne podchody budują więź starszych i młodych”.

Wymieniłam tylko niektóre przedsięwzięcia, które dzięki grupie ludzi dobrej woli, chcących działać społecznie, miały szansę się zdarzyć. Przykład tego działania daje nadzieję, że w naszych Kowarach zaczyna budować się społeczeństwo obywatelskie, bez którego żaden włodarz nie osiągnie pełnego sukcesu w zarządzaniu miastem. Bożena Wiśniewska 9


Gazeta Kowarska / Z RATUSZA

Głos dla burmistrza Bożena Wiśniewska

C

zas, w którym się znajdujemy, wypełniony jest wieloma realizowanymi przedsięwzięciami i zadaniami. Najważniejsze z nich chciałabym Państwu przybliżyć. Realizujemy dwa bardzo duże projekty związane z pozyskaniem środków unijnych, są to: 1) „Renowacja elewacji budynku Szkoły Podstawowej nr 3 i przebudowa boiska sportowego Szkoły Podstawowej nr 3 oraz przebudowa bieżni i wyposażenie w oświetlenie Stadionu Miejskiego (etap I), oraz przebudowa mostu drogowego nr 5856 przy ul. Waryńskiego (115856D) w Kowarach.” Kwota dofinansowania z  Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego wynosi 1 738 902,44 zł, do tego dostajemy jeszcze kwotę 455 000 zł z budżetu państwa, co w sumie stanowi dofinansowanie na poziomie 2 193 902,44 zł. Niestety pomimo bardzo wysokich ocen instytucji zarządzającej, nasz projekt na początku nie otrzymał dofinansowania. Powodem tego była bardzo mała alokacja środków finansowych na poziomie 28 milionów złotych, z czego aż 35% otrzymała Karkonoska Państwowa Szkoła Wyższa w Jeleniej Górze. Ze względu na nasze odwołanie i rozmowy prowadzone na poziomie Urzędu Marszałkowskiego oraz Zintegrowanych Inwestycji Terytorialnych Aglomeracji Jeleniogórskiej, udało się nam pozyskać 53% dofinansowania wszystkich czterech zadań, z  terminem realizacji do kwietnia 2020 roku. Jesteśmy w trakcie prowadzenia procedury przetargowej dotyczącej przebudowy boiska Szkoły Podstawowej nr 3. 2) „Renowacja części wspólnych wielorodzinnych budynków mieszkalnych Starówki Kowarskiej w ramach RPO województwa dolnośląskiego”. Podejmując decyzję o przystąpieniu do tego projektu, od razu zdecydowaliśmy o poprowadzeniu całości zadania przez samorząd, mając świadomość złożoności procedur projektowych, ogromu dokumentów i zawiłości prawnych, z którymi wspólnoty mogły mieć kłopoty. Następnie ogłosiliśmy przetarg na 18 budynków na starówce. Mieliśmy już wtedy wiedzę, że na rynku jest problem z wykonawcami, ale nie sądziliśmy, że nikt nie złoży oferty. Zostały wówczas podjęte działania na rzecz pozyskania wykonawców.

10

Dzisiaj jesteśmy po rozstrzygnięciu i podpisaniu umów z wykonawcami 7 budynków, czekamy na uchwały 6 wspólnot, dla 1 budynku termin dla wykonawców na składanie dokumentów projektowych mija 15.06.2018 roku, dla 3 zadań nie znalazł się żaden wykonawca, pomimo wielokrotnych postępowań. Mimo to będziemy próbować dalej. Jeden z budynków (dla przypomnienia wniosek o projekt z wytypowanymi budynkami trafił do instytucji oceniającej dwa lata temu w 2016 roku) – przy ulicy 1 Maja 57, objęty projektem renowacji, uległ w międzyczasie pożarowi. Ze względu na zwiększony zakres prac oraz brak wykonawcy wycofaliśmy ten budynek z projektu. Trwa remont na ulicy Szkolnej, ciągu pieszego pomiędzy Szkolną a Kawaleryjską oraz przebudowa ulicy Słonecznej, Bielarskiej i Matejki w stronę wiaduktu kolejowego – I etap. Ukończony został już remont ulicy Matejki w stronę cmentarza. Jak można zauważyć, prace związane z remontem mostu na rzece Jedlicy za urzędem idą bardzo sprawnie i szybko. Na przekór malkontentom, którzy wątpili w powodzenie tego przedsięwzięcia pragnę poinformować, że zakończenie prac nastąpi zgodnie z harmonogramem do końca lipca, a być może nawet wcześniej. Chciałabym zwrócić Państwa uwagę na narastający problem związany z punktami selektywnej zbiórki odpadów segregowanych. W naszym mieście takich punktów zwanych gniazdami mamy 43. Niestety jakość tych odpadów pozostawia wiele do życzenia. Nie każdy zdaje sobie sprawę, jakie skutki niesie za sobą wyrzucenie do pojemników segregowanych odpadów, które nie powinny się tam znaleźć. Prawda jest taka, że jeśli śmieciarka odbiera odpady z pojemników segregowanych, to wystarczy tylko jeden zanieczyszczony pojemnik, żeby cały transport nie nadawał się do dalszego odzysku, a co się z tym wiąże Gmina ponosi wyższe opłaty na wysypisku. W ten sposób jedna czy dwie osoby mogą zaprzepaścić starania pozostałych mieszkańców co do uzyskiwania poziomów odzysku, które należy osiągnąć do końca 2020 roku. Po tym terminie Gmina będzie ponosiła finansowe konsekwencje z tytułu nie osiągnięcia poziomów odzysku, co wprost przełoży się na opłaty śmieciowe od mieszkańców, którzy „produkują” te odpady.

Dobrą informacją dla naszych mieszkańców jest utrzymanie ceny za dostarczoną wodę i odprowadzane ścieki dla gospodarstw domowych na takim samym poziomie jak dotychczas. Wprawdzie ceny za wodę i ścieki wzrosły o trzy grosze, ale zwiększona została o tę kwotę dopłata z budżetu miasta do taryf. Szanowni Państwo, po wielu latach udało się nam dokonać zmiany w części Centrum B naszego miasta, co dla mieszkańców dwóch budynków na Waryńskiego i  czterech na Ogrodowej oznacza, że ich domy nie zostaną wyburzone. Zmiana tego planu umożliwia również w przyszłości przeorganizowanie przejazdu, który stanowi wąskie gardło komunikacyjne obok budynku przy ulicy Ogrodowej 56 w stronę Staszica. Dzięki aktywnym staraniom Zarządu MKS Olimpia Kowary, który złożył projekt do Urzędu Marszałkowskiego, już we wrześniu drużyny trenujące i rozgrywające mecze na stadionie w  Kowarach będą mogły korzystać z nowych modułowych szatni z kontenerów. Znajdzie się w nich miejsce na dwa pomieszczenia dla seniorów i dwa dla grup młodzieżowych, natryski oraz toalety. Nowe szatnie mają być gotowe najpóźniej we wrześniu. Na ich zakup 100 tysięcy złotych wyasygnował samorząd Kowar, a 30 tysięcy Urząd Marszałkowski – z puli na poprawę bazy sportowej na Dolnym Śląsku. Według planów Zarządu MKS Olimpia, jedna z dotychczasowych szatni w budynku klubowym ma zostać zaadaptowana na izbę tradycji klubu, gdzie zostaną wyeksponowane trofea i pamiątki dokumentujące historię Olimpii. Kontynuujemy projekt ukwiecenia miasta, za który odpowiada Pan Tomasz Dębiński. Jak możecie się Państwo przekonać w coraz większej liczbie miejsc pojawiają się kwiaty i zielone kompozycje. Cieszy mnie bardzo rosnące zaangażowanie niektórych przedsiębiorców w dostosowanie się do tych zmian. Sami zaczynają wychodzić z propozycją włączenia się w ten projekt, również poprzez zainwestowanie w bardzo estetyczne wyposażenie swoich ogródków. Również mieszkańcy Kowar – poprzez społeczną pracę przy nasadzeniach – włączają się w życie naszego miasta. Tutaj szczególne podziękowania dla dwóch Pań za ich pomoc. Zapraszam również do odwiedzenia mostku miłości, naprzeciwko kościoła, który – mam nadzieję – wpisz się na stałe w krajobraz naszej starówki.


Gazeta Kowarska / GŁOS DLA RADNEGO

Przeczytaj, zanim zhejtujesz „Napisz coś o hejcie w Internecie do kolejnego numeru” – zagadnął mnie

merytoryczna polemika, podjęcie działania czy inicjatywy to nie jest ich

kolega, czytając ostatnie wydanie Gazety Kowarskiej. Ale przecież tego

domena. Ich celem nie jest bowiem naświetlenie problemu czy jego roz-

jest tak dużo, że nie wiadomo, od czego zacząć i na czym się skupić – po-

wiązanie. Celem samym w sobie jest bowiem opluwanie innych. Nic wię-

myślałem, i tak też odpowiedziałem. Po wymianie kilku kolejnych zdań zła-

cej. Jeden z amerykańskich psychologów społecznych przeprowadził ba-

pałem clou problemu, o którym mówił znajomy. Oczywiście chodziło mu o

dania, które wykazały, że właśnie to sprawia hejterom największą radość,

nasze, kowarskie podwórko i to, co się dzieje w „naszym internecie”. A mu-

poprawia ich samopoczucie, dowartościowuje ich.

szę przyznać, że się dzieje…

Miałem okazję czytać niedawno ciekawe wyniki innych badań. Dotyczy-

Interesujące jest, jak to się stało, że obecna burmistrz z osoby, która w

ły one mediów społecznościowych. Nie zabrakło w nich informacji o „in-

drugiej turze wyborów wręcz zmiażdżyła rywalkę, zdobywając niemal dwa

ternetowych zwyczajach hejterów”. Okazuje się, że znakomita większość

razy więcej głosów, dziś stała się obiektem metodycznego, długotrwałego

hejterów widząc post, np. na Facebooku, czyta tylko jego tytuł. Następnie

i niemalże powszechnego oraz bezpardonowego ataku w sieci. Jak to się

omija całą treść i czytać zaczyna dopiero komentarze innych użytkowni-

stało, że wiele osób, których uśmiechnięte twarze widziałem podczas de-

ków. Jeżeli komentarze są pozytywne, to hejter idzie dalej. Jeżeli jednak

baty wyborczej w MOK, które wówczas, rozentuzjazmowane, były w sta-

zauważa w nich to, co nazywamy hejtem, przyłącza się i komentuje (czy-

nie życie oddać za kandydatkę Wiśniewską, dziś z równie wielkim entuzja-

taj hejtuje). To właśnie komentarze w większości przypadków są źródłem

zmem uskuteczniają hejt wobec burmistrz Wiśniewskiej?

informacji dla użytkowników Facebooka, to one kształtują postrzeganie

Oczywiście można odpowiedzieć, że głosowałam/em, ponieważ wydawa-

rzeczywistości. Użytkownicy rzadko weryfikują informacje, na które trafią

ła mi się dobrym kandydatem. Skąd miałam/em wiedzieć, że będzie słabym

w sieci. Są w stanie uwierzyć w nawet najbardziej absurdalne informacje.

burmistrzem? Zapytam więc przewrotnie: co kazało Ci sądzić, że będzie

Rzecz jasna informacje te nie są im podawane bez powodu.

dobrym burmistrzem? Jakie fakty za tym przemawiały? Jakie cechy cha-

Oczywiście nie chodzi o to, żeby w ogóle nie krytykować, nie narzekać, nie

rakteru? Jakie doświadczenie w finansach publicznych? Jakie sukcesy na

mówić, jeżeli coś jest złe. Jeżeli jednak ktoś przez całą kampanię wspierał

polu samorządowym? Czy może głosowałeś po prostu przeciwko drugiej

kandydatkę Wiśniewską i agitował za nią publicznie, to ośmiesza się dzisiaj

kandydatce, którą wtedy zalała fala hejtu nie mniejsza niż ta, która dzisiaj

będąc w pierwszym szeregu osób ją krytykujących. Jeżeli ktoś ubiegał się

przelewa się przez osobę obecnej burmistrz?

o mieszkanie komunalne i go nie dostał, a dzisiaj wypisuje jakie te miesz-

Hejt sprawia, moi drodzy, że przestajemy racjonalnie myśleć. Łatwiej nam

kania są okropne, to po co się po te okropieństwa zgłaszał? Jeżeli ktoś ata-

nienawidzić, trudniej lubić. Szybciej przyłączymy się do ataku, niż jesteśmy

kuje urzędników, wrzuca wszystkich do jednego wora i krzyczy, że biorą

w stanie stanąć w czyjejś obronie. Stajemy się łatwowierni, obojętni na obe-

pieniądze za nic, to niech sobie uświadomi, że wielu z nich pracuje za nie-

lgi, półprawdy i oszczerstwa. Zwyczajnie cieszy nas, że ktoś komuś dowalił.

wiele więcej niż najniższa krajowa. Są po studiach wyższych, mają mnó-

Szczególnie, jeżeli chodzi o tych nierobów z urzędu, złodziei z ZEZK (bądź

stwo obowiązków, ciągle zmieniają się przepisy, których muszą się uczyć,

ZESK, jak kto woli) radnych, którzy tylko biorą pieniądze, o burmistrzu już

co cztery lata jest inny szef, wszyscy wokół ich oceniają, a w zamian za

nie wspominając, bo „ta to dopiero bierze krocie”. W taki oto sposób hej-

to co miesiąc na konto wpływa żenująco niska wypłata. Chciałbym, żeby

terzy sprawiają, że wartościowi ludzie często omijają samorząd wielkim

każdy, choć przez chwilę, mógł poczuć jak się za to „nic” bierze takie pie-

łukiem. „Paweł, a po co ja mam startować do rady miasta? Żeby jakiś (cen-

niądze. Proszę mnie w tym miejscu dobrze zrozumieć, bo zawsze byłem (i

zura) z kamerą za mną biegał, tak, że pod swoim blokiem na ławeczce piwa

jestem) pierwszym, który piętnował indolencję urzędniczą. To jednak coś

się nie będę mógł napić?” – powiedział mi sąsiad.

zgoła innego niż hejt.

Były burmistrz – Mirosław Górecki – pod koniec swojej drugiej kadencji,

Jak żyć? Spytałby klasyk... Jak żyć w świecie hejtu? Chyba po prostu po

a nawet po jej zakończeniu, również stał się obiektem hejtu. Nie przeszko-

swojemu. Ze świadomością, że hejt jest i niestety będzie. Niewiele może-

dziło mu to wygrać wyborów do rady powiatu z jednym z najlepszych wy-

my zmienić, ale na pewno coś możemy. Na hejt trzeba reagować. Wiem, że

ników w Kowarach, a dziś dawni hejterzy wskazują go nawet jako wzoro-

wtedy sami możemy stać się jego ofiarą, ale mimo wszystko trzeba. Nie

wego burmistrza. „Górecki wróć” – powiadają. Mirek, nie wracaj! – mówię.

lajkujcie idiotycznych filmików, polubcie ten, który powstał z pasji i nie-

Hejterzy wrócą jeszcze szybciej, niż Ty pomyślisz o powrocie.

sie pozytywne treści. Nie udostępniajcie bzdurnych postów z wyssanymi

Paradoks hejtu polega na tym, że Ci, co wczoraj byli hejtowani, dzisiaj są

z palca rewelacjami, ale udostępnijcie ten promujący lokalną atrakcję, in-

wywyższani i na odwrót. Jeden z moich kolegów radnych, atakowany był

stytucję lub imprezę. Nie piszcie komentarzy, że wszystko i wszyscy są do

przed wyborami zaciekle przez hejterów. Wybory wygrał w cuglach. Wy-

kitu, może zamiast tego da się napisać, że coś jest OK. Tylko tyle i aż tyle.

grał, bo jest po prostu dobrym radnym. Dziś jest znów hejtowany, jak chy-

Pamiętaj! Hejter żyje dzięki Tobie. Jak zostanie sam, to jego hejterski ży-

ba wszyscy radni, ale idę o zakład, że jeżeli wystartuje ponownie, to wygra

wot szybko dobiegnie końca, a to zawsze jednego szkodnika mniej. W tym

bez najmniejszego problemu, tak samo jak przed czterema laty.

miejscu postawię kropkę.

Hejterzy nie chodzą na wybory. Ich aktywność często kończy się na „wyprodukowaniu” internetowego komentarza. Dyskusja twarzą w twarz,

Hejterzy… Czas start… Paweł Pituch

11


Gazeta Kowarska / POZNAJ KOWARY

Spacery po Kowarach z przewodnikiem JAK CO ROKU ZAPRASZAMY WSZYSTKICH, którzy chcieliby poznać historię i sekrety urokliwych Kowar, do udziału w cotygodniowej sobotniej akcji pod nazwą: „Spacery po Kowarach z przewodnikiem”. W każdą wakacyjną sobotę (o ile pozwoli na to pogoda) odbędzie się bezpłatny wakacyjny spacer, który poprowadzi Bernard Utrata. Podczas wycieczek uczestnicy poznają wiele ciekawych miejsc, tajemniczych historii i nieodkrytych zagadek. Każdą wycieczkę zaczynamy o godzinie 10 we wskazanym miejscu.

PLAN I TEMATY WYPRAW: >>> 07.07.2018 – SPACER PO MUZEALNYCH OBIEKTACH MIASTA i KOWARSKIEJ STARÓWCE ZBIÓRKA: przed Informacją Turystyczną w Ratuszu przy ul. 1 Maja 1a. >>> 14.07.2018 – SZLAKIEM KOWARSKICH SANATORIÓW ORAZ KSIĘŻNICZKI FEODORY ZBIÓRKA: skwerek przy przy

skrzyżowaniu ulic Dworcowej i Jeleniogórskiej.

Parku Miniatur Zabytków Dolnego Śląska (przy kasach), ul. Zamkowa 9.

>>> 21.07.2018 – SZLAKIEM TRADYCJI GÓRNICZYCH ZBIÓRKA: „Skansen Górnictwa kowarskiego. Ścieżka dydaktyczna” przy ul. II Władysława Jagiellończyka.

>>> 04.08.2018 – SZLAKIEM ELIZY RADZIWIŁŁÓWNY ZBIÓRKA: Parking przy głównej bramie wjazdowej dawnej Fabryki Dywanów „KOWARY” S. A., ul. Zamkowa 9.

>>> 28.07.2018 – SZLAKIEM KOWARSKIEGO PRZEMYSŁU LEKKIEGO ZBIÓRKA: plac przed wejściem do

>>> 11.08.2018 – SZLAKIEM KOWARSKIEJ PRZYRODY ZBIÓRKA: Parking przed dawną noclegownią „Kuźnica”, przy ul. Leśnej 1a skrzyżowanie ulic Władysława II Jagiellończyka i Leśna). >>> 18.08.2018 – SZLAKIEM TAJEMNICY FABRYKI MASZYN „KOWARY” ZBIÓRKA: plac przy dawnym dworcu kolejowym, ul. Dworcowa. >>> 25.08.2018 – SZLAKIEM HISTORII KOWARSKIEGO URANU ZBIÓRKA: ostatni przystanek autobusowy na ul. Wiejskiej 70 – przy dawnej stołówce Kopalni „Wolność” Udział w spacerach z przewodnikiem jest bezpłatny. Każdy idzie na własną odpowiedzialność i powinien się ubezpieczyć we własnym zakresie. Obowiązuje strój i buty adekwatne do pogody.

Podczas jednego ze spacerów uczestnicy zapoznają się z historią kowarskiego uranu. Na zdjęciu Kopalnia Podgórze, która oferuje turystom opowieści o kowarskim uranie. Fot. Leszek Kosiorowski

12

(UM Kowary)


Gazeta Kowarska / PORADY PRAWNIKA

ALIMENTY

OBOWIĄZKOWE WSPARCIE RODZINY Alimenty. Właśnie to słowo najczęściej pojawia się, kiedy rodzina czy związek się rozpadają i pojawiają się nieporozumienia, co do finansów. Wraz z założeniem osobnych gospodarstw domowych problematyczne staje się łożenie na dzieci czy małżonka, co z kolei często zmusza strony do dochodzenia roszczeń w sądzie. Co jednak tak naprawdę oznacza pojęcie alimentów, komu i od kogo są one należne, a także pod jakimi warunkami?

Co to są alimenty? Alimenty, a właściwie obowiązek alimentacyjny, to zasadniczo powinność wsparcia i pomocy spoczywająca na najbliższych członkach rodziny względem siebie nawzajem. Alimenty mają służyć zaspokajaniu usprawiedliwionych potrzeb bliskich osób, które same nie są w stanie zdobyć odpowiednich środków utrzymania. Na wysokość alimentów mają wpływ różne czynniki. Upraszczając należy założyć, iż zależą one od realnych możliwości zarobkowych (obecne zarobki, wykształcenie itp.) osób zobowiązanych do ich utrzymania. Równocześnie muszą wynikać z faktycznych, uzasadnionych potrzeb osób, na których rzecz mają być przyznane.

Komu należne są alimenty? Alimenty najczęściej przyznawane są od rodziców ich dzieciom. Obalając utrwalone mity należy podkreślić, że alimenty obciążają nie tylko ojców, ale także i matki. Uzależnione jest to przede wszystkim od tego, kto na co dzień opiekuje się dziećmi, a także w jakim stopniu każde z rodziców może i powinno łożyć na bieżące potrzeby materialne dziecka. Przy czym nie chodzi tylko o świadczenia pieniężne. Do wypełniania obowiązku alimentacyjnego prowadzi także osobiste wychowywanie dziecka. Oznacza to, iż należy zsumować koszty utrzymania dziecka i wkład własny związany z opieką i dopiero taką wartość podzielić miedzy rodziców. Może, ale nie musi to oznaczać, iż rodzic niesprawujący osobistej opieki nad dziećmi obciążony zostanie nieco wyższym świadczeniem finansowym. Alimenty – wbrew powszechnemu przekonaniu – nie dotyczą tylko relacji rodzic – dziecko. Obowiązek alimentacyjny występuje także między innymi członkami rodziny: najczęściej na linii mąż – żona. Zwyczajowo alimenty są następstwem rozwodu, który pogarsza sytuację majątkową jednego z małżonków. Przy czym kryteria przyznawania alimentów mogą się różnić w zależności od winy za rozkład pożycia małżeńskiego (orzeczonej w wyroku rozwodowym).

Ponadto, choć w takim wariancie alimenty występują rzadziej, mogą one także należeć się wnukom od dziadków czy nawzajem między rodzeństwem. Należy bowiem pamiętać, że w przypadku, gdy rodzice dziecka nie dostarczają mu środków utrzymania, alimenty mogą obciążać dalszych krewnych. Rolą sądu jest wówczas ocena, którego z krewnych i w jakim zakresie należy obciążyć obowiązkiem alimentacyjnym. Członkowie rodziny – w zależności od konkretnego przypadku – mogą domagać się obniżenia alimentów, czy w ogóle zwolnienia ich z tego obowiązku. W końcu także dorosłe dziecko może być obciążone obowiązkiem płacenia alimentów swoim rodzicom. Na starość mogą oni bowiem popaść w niedostatek, potrzebować opieki czy leczenia. Wówczas to dzieci przejmują obowiązek pieczy nad matką czy ojcem, nie wyłączając właśnie wsparcia finansowego w formie alimentów.

Od kiedy i do kiedy? Co ważne, między osobami bliskimi obowiązek alimentacyjny istnieje właściwie zawsze. Można zatem domagać się jego zaspokajania zawsze wtedy, gdy nie jest on dobrowolnie realizowany, zaś osoba uprawniona do alimentów (dzieci, wnuki czy małżonek) potrzebują środków utrzymania. Jednocześnie w przypadku dzieci nie istnieje wiek graniczny, powyżej którego dziecku nie przysługują alimenty. Rodzic powinien tak długo wspierać dziecko, jak długo ono tego naprawdę potrzebuje. Jeżeli zatem dziecko się uczy, studiuje, obiektywnie nie ma możliwości podjąć pracy, to właśnie rodzic powinien przyjść mu z pomocą. Nie oznacza to jednak, że alimenty należne są dożywotnio. Jeżeli dziecko lub inny uprawniony do alimentów członek rodziny może się już sam utrzymać, a tym bardziej jeżeli podjął pracę (stałą czy dorywczą) bądź zdobył inne źródło dochodów, należy rozważyć czy alimenty są nadal uzasadnione, a jeżeli tak to czy w pełnej wysokości. W każdym bowiem czasie można i należy modyfikować kształt obowiązku alimentacyjnego.

Umowa czy sąd? Alimenty – tak ich przyznanie, jak i zmiany wysokości czy uchylenie – mogą być kształtowane w drodze polubownej, w tym poprzez mediację. Najczęściej jednak spór jest zbyt duży i strony nie są w stanie się porozumieć. Wówczas otwarta pozostaje droga sądowa. Taka forma daje też większą gwarancję respektowania orzeczenia sądu i ułatwia obydwu stronom egzekwowanie nałożonego lub uchylonego obowiązku alimentacyjnego. Radca prawny, mediator Magdalena Sumera Krygowski Sumera Adwokaci i Radcowie Prawni

REKLAMA

Kowary, ul. Szkolna 2 (budynek MOK) 661 162 812 | 503 537 046 13


W W W. S M K - K O WA R Y . P L S T O WA R Z Y S Z E N I E M I Ł O Ś N I K Ó W K O WA R

KURIER KOWARSKI Kwartalny dodatek do Gazety Kowarskiej nr 2 (134), rok xxVII

fot. M. Brothers Studio


K U R I E R

K O W A R S K I

/

K R O N I K A

S M K

KRONIKA SMK Kowarska Majówka 2018 28 kwietnia – siedziba Stowarzyszenia Miłośników Kowar była oblegana przez różne rodzaje wojsk biorących udział w rekonstrukcji historycznej – „1945 – Misja Schmiedeberg”. 1 maja – jak już od wielu lat przed naszym domem odbył się kiermasz książki za przysłowiową złotówkę. 2 maja – braliśmy udział w festynie przy kawiarni „ Alchemia”. 9 maja – gościli u nas wszyscy ci, którzy przyczynili się do powstania tak pięknej elewacji na naszym budynku. Chcieliśmy im za to podziękować. Artyści i zarazem autorzy projektów malowideł – Stanisław Kanonowicz, Roman Tryhubczak i  Jerzy Jakubów; twórca murali – Jakub Jakubów; Marta Weinke – koordynatorka projektu; Józef Skiba – wykonawca oraz nasi członkowie – Eugeniusz Kaleta, Krzysztof Lewkowicz, Fryderyk Pacak i Ireneusz Kwiatosz. 12 maja – Barbara Sokołowska i  Alina Pawłowska odchodziły u nas 10-lecie współpracy. Świętowaliśmy to w formie wernisażu wystawy: „10 lat razem” . W tym dniu można było zobaczyć nowe prace Basi i posłuchać nowych rymowanek Ali. Dziewczyny wydały 2 nowe książeczki. 15 maja – gościło u nas Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Sołectwa Osianka z obszaru LGD i Stowarzyszenie Brzesko-Oławska Wieś Historyczna. Członkowie tego stowarzyszenia brali udział w warsztatach „liściakowych” przeprowadzonych przez Barbarę Sokołowską i byli gośćmi Fundacji Ducha Gór. 19 maja – jak co roku – uczestniczyliśmy w Nocy Muzeów. Nasze wystawy można było zwiedzać do późnych godzin wieczornych. Gości zaprosiliśmy na prezentację multimedialną o Meksyku przygotowaną przez Mieczysława Ławera. 23 maja – w naszej siedzibie odbyło się sprawozdawczo-wyborcze walne zgromadzenie SMK. W skład Zarządu SMK weszli: przewodnicząca – Gabriela Kolaszt z-ca przewodniczącego – Jerzy Wroński skarbnik – Ireneusz Kwiatosz sekretarz – Halina Młodkowska skład komisji rewizyjnej: Barbara Sokołowska Regina Wrona Fryderyk Pacak

2

Porządki wokół pomnika poświęconego ofiarom I wojny światowej na Viktorii

26 maja – jak co roku – już prawie od 20 lat odwiedzili nas przyjaciele z Schönau-Berzdorf. Pojechaliśmy z  nimi najpierw do Trzcińska, gdzie brali udział w  warsztatach zorganizowanych przez Państwa Dorotę i  Marcina Goetz. Następnie zwiedziliśmy przepiękne Muzeum Tkactwa w Kamiennej Górze. Spotkanie zakończyliśmy wspólnym obiadem w „Szczęśliwej Siódemce” u Państwa Joanny i Remigiusza Paluchów w Jarkowicach. W drodze do domu zatrzymaliśmy się na chwilkę na parkingu koło Viktorii, ażeby pokazać naszym gościom roztaczający się stamtąd przepiękny widok na Karkonosze i leżące u ich stóp nasze miasto. 1 czerwca – jak już chyba od zawsze i pewnie na zawsze – robiliśmy porządki wokół pomnika poświęconego ofiarom I  wojny światowej na Viktorii. 9 czerwca – w ramach obchodów 25-lecia istnienia SMK członkowie naszego stowarzyszenia oraz kilku jego sympatyków udało się na wycieczkę do Świdnicy i Jaworzyny. Zwiedziliśmy między innymi Kościół Pokoju i Katedrę w Świdnicy oraz Skansen Kolejnictwa w Jaworzynie. Należy tu jeszcze dodać, że naszym przewodnikiem był Grzegorz Schmidt – najlepszy Przewodnik Sudecki pod słońcem, a wycieczkę zakończyliśmy u Państwa Joanny i Remigiusza Paluchów w Jarkowicach. Gabriela Kolaszt


K U R I E R

K O W A R S K I

Przy pomniku (...) Chłopka

Artyści i ich dzieła

W Muzeum Przemysłu i Kolejnictwa w Jaworzynie Śl.

Prelekcja Mieczysława Ławera

/

K R O N I K A

S M K

Wycieczka z przyjaciółmi z Schönau-Berzdorf

Warsztaty liściakowe

3


K U R I E R

K O W A R S K I

/

S Z T U K A

FESTIWAL SZTUKI WŁÓKNA – NAJSTARSZY, JEDYNY W POLSCE

Czas przełomowy –potęga wełny XVIII Międzynarodowy Plener „Warsztat Tkacki – Kowary’91” doświadczył ewolucji. Dom Szkoleniowo-Wypoczynkowy „Harnaś”– miejsce pracy warsztatowej i rezydencji artystów został sprywatyzowany. Fabryka Dywanów od 1991 roku przestała sponsorować pobyt artystów tkaczy. Wiadomość była szokująca. Rok wcześniej dyrektor fabryki Janusz Pezda roztaczał perspektywę rozwoju wydarzenia. Uczestnicy pleneru osiągali coraz większe sukcesy artystyczne na międzynarodowych wystawach m.in. w  Galerii Martine Dewez w Rems (Francja), w Instytucie Polskim w  Budapeszcie (Węgry) oraz w Norymberdze, Verl i Tübingen (Niemcy). Prezentowano prace wykonane z dywanowej wełny kowarskiej, dzięki temu promowano także miasto Kowary i  jego „złotodajną fabrykę”. Artyści zawsze dbali o promocję swoich sponsorów i  także byli darczyńcami, ponieważ corocznie przekazywano do Galerii Fabryki tkaninę unikatową. Kolekcja ta była chlubą kolejnych dyrektorów i artystów. Zderzenie sukcesów artystycznych z problemami formalnymi miało miejsce po raz pierwszy, niestety przyszłość pokazała, że nie ostatni. Dylemat musiałam rozwiązać „expresowo”. W  Kowarach, jak i w ościennych miejscowościach, nie było szansy na organizację warsztatów tkackich. Optymalnym miejscem okazał się Wojskowy Dom Wczasowy „Śnieżynka” w Szklarskiej Porębie oddalony od Kowar około 35 km. Z powodów ekonomicznych plener został skrócony z trzech tygodni do 4

dwóch i tak pozostało….. Skończyła się era pełnego sponsoringu Fabryki Dywanów, jednak dzięki staraniom Bożenny Burgielskiej, ówczesnej kierowniczki wzorcowni i członkini grupy „10 x TAK”, artyści nadal byli zaopatrywani w materiały tkackie. Ze Szklarskiej Poręby do Kowar byli przewożeni autobusem zakładowym. Rok 1991 zubożył środowisko tkaczy. W sierpniu odeszła do wieczności Agnieszka Lackorzyńska-Sienkiewicz, członkini grupy 10 x TAK. Artystka, dla której twórczość tkacka była dalekosiężnym celem. Jej tkaniny miały charakter płaskorzeźby, przez zagęszczanie i  rozrzedzanie struktur, budowała kompozycje anektujące otaczającą przestrzeń, a wraz z nimi wznosiła się na nieosiągalne wyżyny sztuki. Chcąc zachować pamięć o wrocławskiej artystce, wprowadziliśmy coroczną nagrodę im. Agnieszki Sienkiewicz na Międzynarodowej Wystawie Poplenerowej. Artyści w  swoich biografiach publikują otrzymane nagrody, dzięki temu

A. Sienkiewicz jest nadal rozpoznawaną wrocławską artystką sztuki włókna. Zmiany formalne XVIII Międzynarodowego Pleneru „Warsztat Tkacki – Kowary ’91” nie zniechęciły artystów, przeciwnie, zainteresowanie rosło. Zgłosiło się 31 osób, zaproszono 22 osoby w tym: 16  artystów polskich oraz 6 zagranicznych. Artyści z  Polski: M. Białowolska, K. Boruch-Czyż, A. Buchalik-Drzyzga, B. Burgielska, M.T. Chojnacka, K. Czarnocka, K. Dyrda-Kortyka, R. Kill-Kentel, U. Kołaczkowska, M. Kossowski, J. Krzymuska-Stokowska, J. Leśkiewicz- Zgieb, E.M. Poradowska-Werszler, J. Stępak, M. Szpindor-Wituszyńska, S. Trzeszczkowski oraz z zagranicy: K. Gnauck, H. Herpich, I. Pöheler, Z. Simic, G. Spicer, G. Witsch. Plenerem interesowali się uznani krytycy sztuki m.in. prof. Irena Huml, która wielokrotnie recenzowała wydarzenie. Podczas trwania pleneru od 16 do 30 października 1991 r. zorganizowano cztery wystawy: Międzynarodową Wystawę Poplenerową w Muzeum Okręgowym w Jeleniej Górze oraz wystawy indywidualne: Anny Buczkowskiej w Galerii Tkackiej Na Jatkach we Wrocławiu, Ewy Marii Poradowskiej-Werszler w Galerii BWA w Jeleniej Górze, Renaty Kill-Kentel w  Galerii Fabryki Dywanów w  Kowarach. Wszystkie prace prezentowane na wyżej wymienionych wystawach powstały z wełny kowarskiej. Puentując okres od 1974–1991 roku, zauważa się potężną i magnetyczną siłę wełny, która przyciągała twórców bez względu na warunki rezydencji. Wełna w  ręku artysty tkacza była zawsze instrumentem twórczym, wpływała na rozwój koncepcji wizualnych. Fabryka Dywanów Kowary do końca była miejscem nieprzecenionego źródła surowców dla artystów tkaczy z Polski i z zagranicy. Prof. Ewa Maria Poradowska-Werszler generalny kurator pleneru

Artyści w rezydencji „Śnieżynka”, dyskurs popołudniowy.


K U R I E R

K O W A R S K I

/

S Z T U K A

Artyści instalują „babie lato” z wełny kowarskiej”, od lewej” Bogusława Zdep-Łukasiewicz, Kerstin Gnauck, na szczycie skały stoi Renata Kill-Kentel.

Artyści w pejzażu karkonoskim.

Artyści w magazynie Fabryki Dywanów, wybieranie wełny. Wernisaż w BWA, od lewej: Janina Hobgarska, Ewa M. Poradowska-Werszler, Urszula Połomska, Stefan Połomski, Bożenna Burgielska, Lucyna Ławer.

Agnieszka Sienkiewicz podczas tkania.

Bożenna Burgielska na tle swojej tkaniny.

Ewa M. Poradowska-Werszler na tle swoich tkanin.

5


K U R I E R

K O W A R S K I

/

H I S T O R I A

Pożeracz serc z Kowar (tekst tylko dla dorosłych – zawiera drastyczne opisy i nie chodzi o miłość)

Przeglądając artykuły historyczne na portalach internetowych dotyczące naszej lokalnej dolnośląskiej historii, dotarłem do strony pod tytułem Zabytki jurysdykcji karnej na Śląsku. Po skontaktowaniu się z administratorem otrzymałem artykuł „Pożeracze serc”. Magiczne wierzenia wśród przestępców na Śląsku w XVII wieku autorstwa pana Daniela Wojtuckiego – wykładowcy uniwersyteckiego na wydziale historycznym we Wrocławiu. W trakcie lektury natrafiłem na ślad kowarski i o tym będzie poniższy tekst.

O

krutne i bezlitosne czasy wojny trzydziestoletniej sprzyjały pojawianiu się morderców, którzy wierzyli w niezwykłą i mroczną moc organów zamordowanych osób. Dolny Śląsk pogrążony w  wojennym chaosie nie był w  stanie stworzyć odpowiednio sprawnych struktur przeciwdziałających ochronie bezbronnych ofiar. Kowary nie były wyjątkiem. W  1644 roku odbył się proces przeciw niejakiemu 21-letniemu Wentzelowi Pode (syn byłego nadzorcy więzienia w Kowarach), który został oskarżony, w dzisiejszym języku prawnym byśmy tak określili, jako seryjny morderca. Wraz z  dwoma pomocnikami Hansem Simonem oraz jego bratem Balzerem dopuszczali się kradzieży, rabunków oraz cudzołóstwa. Zamordowali również aż 16 osób, wliczając dzieci i trzy ciężarne kobiety. Skala i bestialstwo budzą grozę. Co więcej, zbrodnie były związane z  magicznymi przesądami i przekonaniami. W XVII wieku, jak w żadnym innym stuleciu, nasiliły się tego typu przypadki. Co powodowało zbrodniarzem, że targnął się na dzieci i  brzemienne kobiety? W  ówczesnym Dolnym Śląsku masowy morderca (z  niem. Massmörder) lub arcymorderca (z niem. Erzmörder) zabijał w celu pozyskania organów. Najcenniejszym było oczywiście serce, które jest nieodzowne do życia. Wierzono, że serce dziecka, do tego nienarodzonego lub niemowlaka ma największą moc. Przestępcy mordowali ciężarną kobietę, aby wyciąć płód, z którego wykrajano serce i  jedzono je, wierząc, że uczyni ich to nieuchwytnymi dla organów ścigania. Zbrodniarze po wycięciu serduszka kroili je na równe części i konsumowali. Takich zwyrodnialców

6

nazywano pożeraczami serc (z niem. Herzesser). W źródłach podkreśla się, że musiał to być organ z  dziecka płci męskiej. W  języku niemieckim istnieje nawet powiedzenie o genezie jeszcze średniowiecznej mówiące o  pewnych wierzeniach Die Hexe fliegt, weil się Herzen frisst, co oznacza Czarownice latają, bo serca pożerają. Pożerane serca miały dodatkowo dodawać odwagi, nadprzyrodzonych mocy, a  nawet mogły spowodować niewidzialność! Drugą cenną rzeczą pozyskiwaną z ofiar była krew, najlepiej ciepła z dopiero co zabitego dziecka. Picie krwi miało zapewniać bezkarność w  czasie popełnianych przestępstw. Kolejnymi cennymi organami były kończyny potrzebne do zrobienia magicznych amuletów. Ponownie najcenniejsze były

od nienarodzonych lub małych dzieci bez chrztu. Wierzono, że nieochrzczone były jeszcze w mocy diabła, stąd miała się brać ich wielka moc. Szczególnym powodzeniem cieszyły się paluszki małych dzieci, które po sproszkowaniu miały moc otwierania zamkniętych czy zaryglowanych drzwi. Paluszki nienarodzonych dodawano do wosku przy robieniu świec. Takie świece miały uśpić czujność domowników, by nie obudzili się w nocy w czasie okradania danego domostwa. Takiej zbrodni dokonał właśnie Wenzel, który po zabiciu ciężarnych wyciął płody, z których pozyskał prawe rączki. Następnie wraz ze swoją bandą Hansem Simonem i  jego bratem Balzerem Simonem, zwanym „Kłusownikiem” udali się do opuszczonego zamku Silberstein koło Trutnova i tam wykonali świece wykorzystane w czasie następnych przestępstw. Za tak bestialskie czyny musiała być też niezwykle surowa i  odstraszająca kara przewidziana w  ówczesnym prawie. Najczęściej skazany musiał doświadczyć cierpienia jeszcze przed właściwą egzekucją. Kat sześciokrotnie rwał ciało Wenzela rozgrzanymi do czerwoności. Potem wleczono go na miejsce kaźni. I  na koniec ścięto pode mieczem. Aby skazany nie powrócił z zaświatów przebito jego serce drewnianym palem, a ciało w grobie przysypano cierniami i  kamieniami. Co do losów pomocników, to niestety źródła milczą. Wydaje się, że uniknęli kary współkompana. Okazuje się, że pod względem morderstw z  motywem magicznych wierzeń Kowary nie były wyjątkowe. W wielu miejscach na Dolnym Śląsku skazano seryjnych morderców. W 1606 z Ząbkowicach Śląskich połamano kołem dwóch mężczyzn za wyrabianie trucizn z  ciał nieboszczyków i  spółkowanie z  nieboszczkami oraz pożeranie ich serc. W  1610 w Kłodzku Friedrich Beutner został stracony za zabójstwo 7 osób, w  tym trójki dzieci. W 1612 we Wrocławiu za zamordowanie dwóch mężczyzn i kobiety, obcięcie ich członków, ugotowanie w krwi i pożarcie ich poćwiartowano Marina Kűrschne-


K U R I E R

ra, zwanego „Kotem,” a jego członki rozwieszono na szubienicy. W Nowej Rudzie w 1614 mężczyzna skazany za zabójstwo ponad 100 osób został połamany kołem, a  potem wyrwano mu serce. W  Środzie Śląskiej Peter Siegling za 76 morderstw, w  tym ciężarnych kobiet, wycięcie płodów, rabunek 12 kościołów i  podpalenie Złotoryi został skazany na rwanie cęgami, wleczenie na kaźń, a następnie nabicie na żelazny pal. Lista takich przypadków jest bardzo długa. Najsłynniejszym Śląskim zwyrodnialcem był pochodzący z  Kuźnicy Kąckiej Melchior Hedloff. Jako młody chłopak pracował u  swojego ojca, wożąc węgiel do Wrocławia. Służył w wojsku w czasie wojny trzydziestoletniej. Następnie przewodził rozbójniczej bandzie. Raz zamordował ciężarną kobietę, wyciął płód, a  potem serce nienarodzonego i pożarł je na surowo! W końcu został złapany i  poddany torturom, w  czasie których przyznał się do zabójstwa 251 osób, ukradzenia 45 koni, licznych rozbojów na drogach. Ostatecznie pozbawiono go życia dokładnie 19 stycznia 1654 roku w Oleśnicy w klasyczny dla takich skazanych sposób, a  mianowicie rwano go cęgami, zawleczono na miejsce kaźni, połamano kołem, poćwiartowano. Jego pocięte członki zawieszono na szubienicach przy czterech drogach prowadzących do Oleśnicy. Zostaje jeszcze pytanie, dlaczego akurat w  XVII wieku zjawisko rytualnych mordów przybrało taką dużą skalę? Czemu w innych stuleciach na przykład w ciemnych wiekach średniowiecza nie ma tylu drastycznych zjawisk o  motywach magicznych, jak również później? Na to pytanie nie znamy odpowiedzi. Grzegorz Schmidt

K O W A R S K I

/

H I S T O R I A

Krzyże pokutne w Kowarach

J

Krzyż pokutny przy ulicy Jeleniogórskiej

Najwyżej położony krzyż pokutny na świecie, czyli na Przełęczy Kowarskiej (727 m n.p.m.)

edną z wielu architektonicznych osobliwości Dolnego Śląska są krzyże pokutne. Jest ich ponad 400. Są niemym świadectwem miejsca zbrodni oraz egzekucji prawa feudalnego z  XIV-XVI wieku. Trzeba jednak wyraźnie podkreślić, że wykucie krzyża z lokalnego kamienia było nie jedynym warunkiem odpuszczenia wyrządzonej krzywdy i pojednania z ofiarą. Najczęściej sprawca zbrodni musiał opłacić proces i pogrzeb zabitego, zamówić Mszę świętą w jego intencji, utrzymywać dzieci zmarłego, czasem ożenić się z wdową lub zabezpieczyć jej byt, wybrać się na pielgrzymkę nawet do Ziemi Świętej. Dodatkowo podarować odpowiednią ilość wosku pszczelego Kościołowi. Po spełnieniu wyżej wymienionych warunków sprawcy wybaczano winę i mógł wrócić do życia w  społeczeństwie. Wierzono również, że takie zadośćuczynienie podoba się Panu Bogu. Czytelnik może porównać sobie z  dzisiejszym orzecznictwem karnym, co jest bardziej sprawiedliwe czy humanitarne względem sprawcy i ofiary. W granicach naszego miasta mamy dwa krzyże pokutne. Pierwszy znajduje się na wylocie ulicy Jeleniogórskiej przy obwodnicy. Jest duży, jak na krzyże pokutne, z wyraźnie wyrytym narzędziem zbrodni, czyli włócznią. Drugi krzyż stoi na Przełęczy Kowarskiej. Ten jest trudniejszy do zauważenia, ponieważ jest mniejszy i często trawa rosnąca wokół zasłania go. Nie ma na nim żadnych znaków. Największą ciekawostką jest to, że jest najwyżej położonym krzyżem pokutnym na świecie ze wszystkich znanych i skatalogowanych. Grzegorz Schmidt

7


K U R I E R

K O W A R S K I

/

O Ś W I A T A

OŚWIATA W KOWARACH CIĄG DALSZY HISTORII KOWARSKIEGO SZKOLNICTWA

Od

1 września 2006 roku dziatwie szkolnej pozostał wybór między SP Nr 1 a SP Nr 3. Stosowne uchwały Rady Miejskiej określają obwody szkół: Szkoła Podstawowa Nr 1 przejmuje uczniów z  Podgórza, rejonu Kowar Górnych, południowej części Osiedla Górniczego i dotychczasowy własny rejon. Obydwie szkoły sześcioklasowe prowadzą ewidencję dzieci w  wieku 7–12 lat oraz zabezpieczają sześciolatkom opiekę przedszkolną w  specjalnie przystosowanych do tej funkcji pomieszczeniach. Dyrekcje szkół z  pełnym zaangażowaniem czuwały od lat nad ciągłą poprawą stanu technicznego bardzo starych budynków. Poprawie ulegają warunki lokalowe, gdyż od roku 1990 zdecydowanie spada liczba dzieci w  szkołach, ginie dotkliwość zmianowości. W pracy szkół uwidaczniają się nowe zjawiska. Wprowadzone przez MEN stopnie awansu zawodowego mobilizują zatrudnionych nauczycieli i  jednocześnie stabilizują ciągle mocno sfeminizowaną kadrę nauczającą. W szeregu 56 nauczycieli kowarskich „podstawówek” znajduje się aż 26 dyplomowanych, 17 mianowanych, 10 kontraktowych i  jedynie 3 stażystów. Wszyscy posiadają przygotowanie pedagogiczne, w  tym 50 wykształcenie magisterskie, 3 osoby ukończyły wyższą szkołę zawodową z licencjatem. Wielu ukończyło studia podyplomowe, kursy kwalifikacyjne i  inne formy doskonalenia zawodowego. Radami pedagogicznymi kierują przez wiele lat dyplomowani nauczyciele – Krystyna Kaczor (SP-3), Lechosław Murzyn i Małgorzata Krysiak (SP-1). W przeciągu ich kadencji znacznie poprawiła się kondycja kierowanych przez nich szkół, a  sami także uczestniczyli aktywnie we wdrażaniu nowin reformy oświatowej, realizując obowiązki dyrektora szkoły w nowym usytuowaniu. Zgodnie z założeniami reformy zmieniły się zasady finansowania oświaty. Oprócz przydzielanych subwencji, kwot z  własnych dochodów gminy, szkoły wypracowują również dochody własne, które zagospodarowują według swoich potrzeb. Te

8

ostatnie pochodzą z wynajmu izb, dzierżawy pomieszczeń, użyczenia sali gimnastycznej itp. Budżety szkół systematycznie rosną. Budżety SP-1 i  SP-3 w  2007 roku zamykały się kwotami 1 958 826 i  1376 912, by w  2010 roku odpowiednio wzrosnąć do kwot 2 840 585 i 1 737 845 złotych. Zróżnicowane kwoty budżetu wynikają z liczby uczniów objętych nauczaniem. Szkoła Podstawowa Nr 1 w  1991 roku jako pierwsza spośród kowarskich placówek przeszła na samofinansowanie. Według Renaty Mikickiej, wieloletniego kierownika administracyjnego SP Nr 1, dało to szkole szanse na przyspieszony rozwój, modernizację i  poprawę warunków lokalowych, bowiem ówczesne przepisy zezwalały placówce na podejmowanie decyzji finansowych we własnym zakresie. Dwudziestolecie 1990–2010 jest okresem dynamicznych przedsięwzięć inwestycyjnych i modernizacyjnych, dokonanych na starych budynkach szkolnych. Dobry początek dało otwarcie 2 grudnia 1991 r. nowej sali sportowej zbudowanej zaangażowaniem wielu instytucji i osób tworzących Społeczny Komitet Budowy Sali Gimnastycznej przy SP Nr 1, któremu przewodniczył Stefan Połomski, wieloletni dyrektor Fabryki Dywanów oraz Antoni

SP3 im. Józefa Gielniaka

Orzechowski, rzemieślnik kowarski i działacz społeczny. Wkrótce szybko podjęto następne inicjatywy: zmieniono i unowocześniono system grzewczy, zmodernizowano kompleks sanitarny i  węzeł kanalizacyjny, wymieniono globalnie stolarkę okienną, wewnątrz budynków przeprowadzono liczne prace adaptacyjne, prace parkietowe i posadzkowe, utworzono place zabaw dla dzieci i bazę dla przedszkolaków, wyremontowano stołówkę szkolną. W  zakresie warsztatu dydaktycznego szczególnie podkreślić należy utworzenie dwóch pracowni komputerowych z  projektu współfinansowanego przez Unię Europejską w  programie „Pracownie komputerowe dla szkół”. W  33–osobowym nauczycielskim gronie ponad dwadzieścia lat z SP Nr 1 związały się: Ewa Biedrzycka, Elżbieta Buczyńska, Dorota Dembowska, Jolanta Skrzyńska-Kielin, Anna Klepacz, Elżbieta Lackorzyńska, Barbara Maniecka, Joanna Adamska Osojca. W  kalendarium „Kuriera Kowarskiego” (cz. V) zanotowano: „2004 – w Szkole Podstawowej Nr 1 przy ul. Staszica powstało Stowarzyszenie „Eurojedynka” mające na celu stworzenie nowoczesnego ośrodka edukacyjnego”. Dostrzegalne rezultaty dotychczasowych przedsięwzięć


K U R I E R

pozwalają stwierdzić, że SP Nr 1 jest na dobrej drodze zrealizowania tego celu. Już pod koniec lat 90. szkoła stopniowo zlikwidowała zmianowość. Według stanu w dniu 31 grudnia 1999 r. dysponowała 19 izbami lekcyjnymi, świetlicą, biblioteką z czytelnią oraz pracownią komputerową. Stanowiło to bazę dla 406 uczniów zorganizowanych w 17 oddziałach przy średniej 23,76 liczbie uczniów w oddziale. Przyjęcie dzieci z  rejonu SP Nr 2 w  2006 roku oraz uruchomienie opieki przedszkolnej, przy dysponowanej bazie lokalowej nie spowodowało komplikacji. Grono pedagogiczne wspiera etatowy bibliotekarz, pedagog szkolny, wychowawcy świetlicy oraz zatrudniona na pół etatu higienistka szkolna. Przekształcona uchwałą RM Nr VI/30/99 z  dnia 11 marca 1999 r. w  sześcioklasową Szkoła Podstawowa Nr 3 im. Józefa Gielniaka jest rejonowo bardzo rozległa. Wraz z  transformacją gospodarczą, kojarzącą się kowarzanom przede wszystkim z likwidacją zakładów przemysłowych, SP Nr 3 utraciła pozabudżetowe źródła wsparcia, upadła idea subsydiarności. Osamotniona szkoła przy postępującej pauperyzacji kowarzan utraciła także wpływy na konto komitetu rodzicielskiego. Od stycznia 1996 roku dyrektor Krystyna Kaczor organizuje własne struktury ekonomiczno-administracyjne, szkoła szybko poznaje i  wdraża nowe mechanizmy finansowe. W ostatnim dziesięcioleciu „Trójce” udało się przeprowadzić wiele prac remontowych i  zabezpieczających. W  latach 2001–2007 dokonano modernizacji sali gimnastycznej i  zaplecza sanitarnego, adaptowano pomieszczenie dla biblioteki, przeprowadzono remont dachu, w pracowni komputerowej zamontowano nową instalację i sieć internetową. Na bazę dydaktyczną szkoły składa się 13 izb lekcyjnych, kompleks sportowy, biblioteka z czytelnią, świetlica oraz stołówka z  kuchnią (wydzierżawiane od 1997 roku). Mimo ustawicznych zabiegów dyrekcji o  poprawę warunków materialnych i  bazowych nauczyciele mają świadomość działania w  trudnym obszarze, socjologicznie skomplikowanym rejonie, częstokroć dotkniętym zaburzeniami życia społecznego. Formą przeciwdziałania negatywnym zjawiskom są ambitne próby przedsięwzięć nowatorskich w  zakresie tzw. programu romskiego dla licznie osiadłych w rejonie szkoły Romów, prowadzenia przez lata

K O W A R S K I

/

O Ś W I A T A

SP 1

podstawowego studium zawodowego, organizowania zajęć w klasach integracyjnych. W  planach nauczania w  SP Nr 1 i  SP Nr 3 w  latach dziewięćdziesiątych dominować zaczęły języki zachodnioeuropejskie kosztem wdrażanego przez dziesięciolecia języka rosyjskiego. Rusycyści przekwalifikują się, podejmują studia na bardziej przydatnych kierunkach. Od września 1990 roku do planów nauczania po wielu latach powraca religia, w zespołach nauczycielskich pojawią się katecheci – franciszkanie z  kowarskiego klasztoru i świeccy z kwalifikacjami do nauczania katechezy. Uczniowie i nauczyciele korzystają z  poradnictwa etatowych bibliotekarzy wspieranych przez centra multimedialne i  zachęcające czytelnie. Rady pedagogiczne uzupełniają wychowawcy świetlic pracujący z dziećmi dowożonymi oraz wszystkimi chętnymi. Jest to od dawna prowadzona i sprawdzona forma opieki nad uczniem pozbawionym godnych warunków w domu. Efektywnie szkoły realizują programy doskonalące pracę szkoły, a tworzone w  ramach współfinansowania środkami unijnymi – „Radosna szkoła” (budowanie placu zabaw i  tworzenie miejsc zabaw), „Plecak pełen możliwości” (indywidualizacja procesu nauczania i  wychowania) oraz „Uczeń niepełnosprawny w  szkole ogólnodostępnej – budowanie wsparcia i pomocy”. Te ostatnie programy mają na celu wyrównywanie szans edukacyjnych uczniom o  specjalnych potrzebach. Podobne próby podejmowano w  latach

2000–2003 w SP Nr 3 nauczając w  oddziałach integracyjnych. W ostatnim dziesięcioleciu znacznie poprawiono bazę dydaktyczną, warunki pracy nauczyciela, ograniczono zagęszczenie w klasach, zlikwidowano zmianowość, wzrosła atrakcyjność procesu dydaktycznego, zmieniło się na lepsze otoczenie szkoły. Niepokojąca jest od lat dalsza degradacja opieki medycznej, co ma niewątpliwie wpływ na kondycję fizyczną dzieci i  przejawiającą się często awersję do wysiłku fizycznego. Szkoły od kilkunastu lat pozbawiono zupełnie opieki lekarskiej, a  przecież Stanisław Kasiński, wówczas kierownik SP Nr1, w swoim pamiętniku zapisał: „W roku 1952 w Szkole Nr 1 w  Kowarach zastałem już dość dobrze zorganizowany gabinet lekarski (…) Wszystkie dzieci miały zapewnione systematyczne profilaktyczne badania”. Do lat 80. szkoły posiadały etaty pielęgniarek–higienistek i  wizyty lekarzy. Gabinet lekarski posiadał pełny rejestr szczepień dzieci, stałych przeglądów oraz karty zdrowia wszystkich uczniów. Poprawa warunków pracy, korzystniejsza sytuacja finansowa oraz wzrost konkurencji na rynku pracy zdecydowanie stabilizują zespoły nauczycielskie. Ponad 20 lat w Szkole Podstawowej Nr 3 pracują: Bogumiła Donhefner, Krystyna Kaczor, Lidia Knap, Henryk Maniecki, Małgorzata Młodawska, Ewa Sadowska, Monika Walesiak, Ewa Zagrobelna i  Maria Zielińska. Zbyszko Brudniak 9


K U R I E R

K O W A R S K I

12 maja 2018

„Razem przez 10 lat” – tak przywitały swoich przyjaciół i gości w naszym Domu Tradycji Alina Pawłowska i Barbara Sokołowska. Dowiedzieliśmy się, jak wyglądała ich 10-letnia współpraca, Pani Ala przedstawiła nam wiersze ze swoich nowych tomików, był także minikoncert na fortepianie w wykonaniu Fryderyka Pacaka. Na piętrze naszej siedziby można było obejrzeć wystawę najnowszych „Liściaków” wykonanych przez Panią Basię. Jest to około 40 prac, które są ilustracjami do dwóch najnowszych tomików wydanych w maju bieżącego roku. Alina Pawłowska przyjechała do Kowar w 1968 roku, pracowała w sanatorium Wysoka Łąka jako farmaceutka, przez długie lata była radną w  naszym urzędzie i  powiecie, odznaczona medalem „Zasłużony dla miasta Kowary”, jak sama mówi – od zawsze pisała rymowanki. W  2008 r. powstał pierwszy tomik ilustrowany liściakami Barbary Sokołowskiej pt. „Oczarował mnie świat”. Potem ukazywały się następne. W  tym roku ukazały się tomik szósty „Zatrzymane w kadrze” i siódmy „Szczęśliwe chwile”. Swoje prace nasze artystki pokazywały w  wielu miastach. Były w  Dusznikach Zdroju, Otmuchowie, Nysie, Kłodzku, Prudniku, Dzierżoniowie, Jeleniej Górze, Karpaczu, we Wrocławiu na zaproszenie Politechniki Wrocławskiej czy Muzeum Etnograficznego, na kowarskich kiermaszach można je spotkać zawsze. Promują nasze miasto nie tylko w  Polsce, ale i na świecie. Prace ich są u misjonarzy w RPA, w Anglii, Hiszpanii, USA, Japonii. Odznaczone wieloma nagrodami, m.in. w 2017 roku zostały laureatkami w konkursie w kategorii „Najciekawszy produkt karkonoski” na Wystawie Produktów Regionalnych „Wyprodukowano pod Śnieżką”. Alina Pawłowska, młoda duchem 89-latka, przygotowuje następny tomik: „Piękno Karkonoszy”, a  Barbara Sokołowska już nakleja nowe liściaki.

10


K U R I E R

K O W A R S K I

/

F E L I E T O N

Najbardziej niebezpieczne miejsce w polskiej części Karkonoszy 20.03.1968 roku w Białym Jarze w  Karkonoszach zeszła lawina śnieżna. W 2018 roku mija 50 lat od tego wydarzenia. Według ostatnich ustaleń, lawina sprzed pół wieku miała ponad 800 metrów długości, 80 szerokości, a jej czoło wznosiło się na 30 metrów. W jej wyniku poszkodowanych zostało 5, a zabitych – 19 osób (13 Rosjan, 4 Niemców i 2 Polaków), które podchodziły pod Biały Jar. Pamiętając o tym tragicznym zdarzeniu sprzed pół wieku, autorzy postanowili odpowiedzieć na pytanie: „Czy Biały Jar jest najbardziej niebezpiecznym miejscem w polskiej części Karkonoszy?”. Weryfikacji poddali hipotezę: „Najbardziej niebezpiecznym miejscem w polskiej części Karkonoszy jest Biały Jar”. Autorzy przeprowadzili studia literaturowe i  badania terenowe, pozyskali informacje dotyczące liczby turystów odwiedzających KPN w latach 2010–2016. Uzyskali także dane dotyczące występowania lawin śnieżnych w polskich Karkonoszach w latach 1737–2014 udostępnione przez GK GOPR. Warto zauważyć, że w wymienionym okresie GK GOPR rejestrowała tylko lawiny śnieżne, które wymagały interwencji ratowników górskich. W celu sprawdzenia, czy Biały Jar jest najbardziej niebezpiecznym miejscem w polskich Karkonoszach, autorzy wykorzystali metodykę oceny ryzyka, rozumianego jako prawdopodobieństwo wystąpienia niekorzystnego zdarzenia wraz z  jego skutkami w  określonym czasie. Autorzy określili prawdopodobieństwo, obliczając częstość występowania (cz.w.), zgodnie ze wzorem: cz.w. = (liczba zdarzeń w danym miejscu / badany przedział czasu, czyli 126 lat)*100%. Należy zwrócić uwagę, że występowanie lawin śnieżnych w Karkonoszach wiąże się z: nachyleniem stoków większym niż 30º, trawiastymi oraz kamienistymi stokami, zalegająca dużą pokrywą śnieżną na dwóch spłaszczeniach wierzchowinowych, zlokalizowanych między wewnętrznym Czeskim Grzbietem oraz Śląskim Grzbietem. Poza Białym Jarem, obszarami zagrożonymi lawinami śnieżnymi po polskiej stronie Karkonoszy są: Kocioł Łomniczki, Kocioł Małego i Wielkiego Stawu, Kocioł Smogorni, Kocioł pod Małym Szyszakiem, Czarny Kocioł Jagniątowski, Mały i Duży Śnieżny Kocioł, Kocioł Szrenicki, Północne Zbocze Łabskiego Szczytu oraz Kocioł Łabskiego Szczytu. Po polskiej stronie schodzi w sezonie zimowym przeciętnie 20–25 lawin śnieżnych. Warto przypomnieć, że Biały Jar to niwalna nisza źródliskowa Złotego Potoku, z której szlak żółty (droga letnia) prowadzi w stronę schroniska Strzecha Akademicka i przez którą przebiega Śląska Droga (szlak czarny), łącząca dolną i górną stację wyciągu na Kopę. Biały Jar jest w  całości położony nad górną granicą lasu. Na górnej krawędzi Białego Jaru tworzą się ogromne nawisy śnieżne. Płaty śniegu zalegają w Białym Jarze często do sierpnia. Nachylenie stoków Białego Jaru wynosi 30–39º. Ich podłożem są gruzowo-piaszczyste zwietrzeliny o nietypowej, jak na stoki w Karkonoszach o takim nachyleniu, średniej grubości 1,5 m, a  lokalnie nawet 2–3 m. Niemal połowa powierzchni stoków Białego Jaru pokryta jest skąpą roślinnością trawiastą bądź jest jej zupełnie pozbawiona. Te czynniki warunkują znaczne nasilenie na jego stokach zjawisk takich jak spływ gruzowy w lipcu 1997 roku czy lawina śnieżna w 1968 roku. Zdaniem S. A. Jawora, Biały Jar od dawna był uznawany za miejsce szczególnie zagrożone lawinami, a w opinii M. Staffy i zespołu jest „jednym z najbardziej lawiniastych i niebezpiecznych miejsc w polskich górach”.

W oparciu o pojęcie lawiny śnieżnej W. Niemca, autorzy zdefiniowali termin śnieżne zdarzenie lawinowe (ŚZL). Autorzy określili ŚZL jako „gwałtowne przemieszczanie się dużych mas śniegu w dół stoku na odległość co najmniej 50 metrów, które powoduje śmierć i / lub cierpienie istot żywych”. Po analizie występowania lawin śnieżnych w polskich Karkonoszach w latach 1737–2014, autorzy odrzucili zjawiska, które nie spełniały kryterium ŚZL. Badany okres skrócił się do lat 1888–2014 (126 lat). W wyniku analizy pojawiania się ŚZL, autorzy określili najbardziej niebezpieczne miejsca na badanym obszarze: rejon Kocioł Łomniczki-Śnieżka-Kopa, Biały Jar, Kocioł Małego Stawu, Kocioł Szrenicki. Autorzy wyznaczyli skutki, sumując całkowitą liczbę poszkodowanych w danym miejscu, czyli ofiar śmiertelnych i poszkodowanych, i  dzieląc ją przez sumę średniomiesięcznej liczby turystów odwiedzających KPN w latach 2010–2016 w miesiącach styczeń–kwiecień i grudzień. Autorzy uzyskali wskaźnik ryzyka dla danego miejsca, przemnażając każdorazowo prawdopodobieństwo przez skutki wystąpienia ŚZL w badanym miejscu – im większe ryzyko, tym miejsce jest bardziej niebezpieczne. Autorzy uzyskali dla badanych miejsc następujące wskaźniki ryzyka: rejon Kocioł Łomniczki-Śnieżka-Kopa – 0,0002%, Biały Jar – 0,0070%, Kocioł Małego Stawu – 0,0029%, Kocioł Szrenicki – 0,0001%. Największe ryzyko pojawienia się śnieżnego zdarzenia lawinowego występuje więc w Białym Jarze. Odpowiedź na pytanie badawcze „Czy Biały Jar jest najbardziej niebezpiecznym miejscem w polskiej części Karkonoszy?” jest twierdząca, ponieważ wskaźnik ryzyka wynosi dla Białego Jaru 0,0070%. W  związku z  tym, autorzy zweryfikowali pozytywnie hipotezę: „Najbardziej niebezpiecznym miejscem w polskiej części Karkonoszy jest Biały Jar”. Przeprowadzona ocena ryzyka potwierdziła opinię S. A. Jawora, że Biały Jar to miejsce szczególnie zagrożone lawinami. Aby zweryfikować, czy Biały Jar „jest jednym z najbardziej lawiniastych i niebezpiecznych miejsc w  polskich górach”, jak stwierdził M. Staffa i zespół, potrzeba dalszych badań. Niezbędne do tego są dane dotyczące występowania lawin śnieżnych w polskich górach oraz ruchu turystycznego w pobliżu miejsc zagrożonych lawinami. Tekst: Zbigniew Piepiora, Karolina Sikora Zdjęcie: Zbigniew Piepiora

11

Gazeta Kowarska i Kurier Kowarski 2/2018  
Gazeta Kowarska i Kurier Kowarski 2/2018  
Advertisement