Page 1

KRAKÓW maj 2018 (272)

dostrzec 2 przyjąć 2 dzielić się PRAWDĄ


Pragnę, aby Twoja ikona, Matko Boża, odbijała się stale w zwierciadle duszy i zachowała ją czystą aż po kraniec wieków. Podnoś pochylonych ku ziemi i daj nadzieję tym, którzy uznają i naśladują wieczny wzór piękna… /Grecki mistyk, Pseudo-Dionizy Areopagita/ Rozpoczyna się piękny miesiąc maj, w  którym wszystko rozbudzone do życia – rozkwita po zimowym „zaśnięciu”. Całe stworzenie – więc także człowiek – wkracza w nowy czas rodzenia i wydawania owoców. Miesiąc maj jest szczególnie poświęcony Maryi, Matce życia – Jezusa Chrystusa. Jezus zrodził się z Maryi, przyszedł na świat jako Jej Syn – Dziecko, był posłuszny rodzicom. Był Jej Panem i  Mistrzem, któremu Ona była uległa jak stworzenie swemu Stwórcy… jakie to niepojęte dla nas! Pomyślmy o Matce Bożej w tym szczególnym miesiącu, słuchajmy Jej – tak jak słuchał Jej nasz Pan, jak kochał, jak niewyobrażanie blisko Niej był. Kiedy Jezus mówił do Nikodema o powtórnych narodzinach z „wody i ducha”, to chciał pokazać zrodzenie nowego człowieka w łonie i sercu Kościoła. Wiele razy słyszeliśmy powtarzane zdanie, że Maryja jest „Matką Kościoła”, to skoro tak jest – to dlaczego nie można poprosić Jej, aby zrodziła nas na nowo, w sposób duchowy ze swego dziewiczego łona - jak Jezusa? Prośmy ją o to „zrodzenie”! Ona zdziała cuda w historii naszego życia, będzie uczyć nas miłości, dobra, ofiarowania, zaufania i zawierzenia. Oddani Maryi i zrodzeni z Niej, będziemy żyć bez lęku, będziemy żyć z pasją i radością oczekując spotkania z Tym, który oddał się Jej bez reszty dla siebie. Bóg oddał się człowiekowi przez Maryję, człowiek może oddać się Bogu przez Maryję. Nie może w naszej relacji z Jezusem zabraknąć Matki Bożej, bo dzięki Niej będziemy potrafili być dziećmi - synami i córkami…a więc - Chwalcie łąki umajone (…) Chwalcie z nami Panią Świata, Jej dłoń nasza wieniec splata… s. Łucja OP


Okruszyna 3

Bóg mówi Siostra Isnarda

Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Wytrwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości (…) To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję (…) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał (J 15, 9-10.12-14.16-17)

W mowie pożegnalnej, w  obliczu nadchodzących cierpień, zdrady jednego z Dwunastu, męki i krzyża, Jezus pozostawia swoim uczniom, a więc i każdemu z nas, przykazanie miłości: To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich (…) Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał. Pochylając się nad dzisiejszą perykopą biblijną nasuwają mi się dwa wnioski. Pierwszy to nauka miłości, której osobisty przykład daje sam Jezus, przyjmując na swoje ramiona krzyż. Drugi wniosek to zachęta do przynoszenia owocu. W chrystusowym rozumieniu to właśnie miłość staje się motorem działania, nowym tchnieniem Życia, świeżością, kreatywnością. Jest zdolna do przemiany skostniałych rzeczywistości. Potrafi zakwitnąć na pustyni naszych serc. Fundamentalnym zadaniem chrześcijanina jest więc czynienie tej miłości w codziennej rzeczywistości. Do tego zostaliśmy powołani. Niewątpliwie trzeba jej się uczyć każdego dnia. Ona ma stać się przestrzenią, domem, w którym każdy znajdzie dla siebie miejsce. Prawdziwa miłość jest zawsze darem z  siebie, jest bezinteresowna i  nie stawia warunków. Co więcej, to ona jest gwarancją wydawania owoców, jakich oczekuje od nas Bóg: dojrzałych i słodkich bożą słodyczą, ponieważ są efektem współpracy z łaską Ducha Świętego. Warto tutaj przypomnieć słowa św. Pawła: owocem ducha jest miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie (Ga 5,22-23).


4 Okruszyna

Trwając w radości paschalnej, Jezus zaprasza nas do weryfikacji naszej miłości. Odwołuje się jednocześnie do dwóch wzorów miłości: Ojca do Niego i Jezusa do Swoich uczniów… aż po ofiarę z życia. Dziś, rzec można, „sztafetę miłości” ma przekazywać każdy z nas. Przyglądając się wspomnianym wzorom zapytajmy o naszą miłość. Czy dziś jestem gotowa kochać tak, jak Jezus? Czy potrafię oddać swoje życie za braci, wśród których żyję i  pracuję – niekoniecznie przez męczeństwo, ale chociażby przez ofiarną i  bezinteresowną służbę? Czy potrafię przebaczyć? Czy moje życie jest ubrane w szatę miłości? We współczesnym świecie łatwo zauważyć wielki głód miłości. Św. Augustyn wyjaśniał: „O  tyle stajesz się z  dnia na dzień piękniejszy, o  ile wzrasta w  tobie miłość. Bo miłość jest ozdobą duszy, jest jej pięknem”. Dziękuję Ci Jezu za Twój bezinteresowny przykład miłości – za wytyczenie mi szlaku, po którym powinnam kroczyć. Dziękuję, że mogę Cię spotykać na Swojej drodze życia i dzięki współpracy z  Twoją łaską wydawać owoce, których ode mnie oczekujesz.


Okruszyna 5

,, Duchowosc , Dominikanska Siostra Wojciecha

Każdy dzień z Maryją Wszystko zaczyna się od pocałunku. Nakładając rano szkaplerz całujemy go, odmawiając przy tym Pod Twoją obronę lub inną maryjną modlitwę. Tak zapraszamy Matkę Bożą do naszego dnia. Jeszcze wielokrotnie będziemy się do Niej zwracać. Maj jest Jej miesiącem, dlatego przyjrzymy się maryjnym modlitwom praktykowanym w naszym Zgromadzeniu. Wspólną modlitwę poranną rozpoczynamy odmówieniem Anioł Pański lub w  okresie wielkanocnym Regina caeli. Rozważamy wtedy cud Wcielenia Syna Bożego, który przyszedł na ziemię dzięki „TAK” Maryi. Prosimy Boga o łaskę, abyśmy dzięki wstawiennictwu Świętej Dziewicy poprzez mękę i krzyż Chrystusa mogli kiedyś dojść do chwały zmartwychwstania. Pamiętamy też o  zmarłych polecając ich Bożemu Miłosierdziu. Anioł Pański odmawiamy jeszcze dwukrotnie w ciągu dnia: w południe oraz po Nieszporach. Zaraz potem chwalimy Matkę Bożą śpiewając przepiękną, XI-wieczną modlitwę, Inviolata. Nieskalana, Nietknięta i czysta jesteś Maryjo, która stałaś się jaśniejącą bramą nieba niezawodną. O, Święta Matko, Chrystusowi najdroższa, przyjmij należny Tobie hymn pochwalny. Niech nasze dusze i ciała będą niewinne. Proszą Cię teraz usta i  serca pokorne. Twe słodko brzmiące błaganie, niech nam zapewni łaskę na wieki. O, Najłaskawsza, Ty, któraś sama jedna pozostała nieskalana. To hymn na cześć Bogarodzicy, sławiący Jej czystość i niewinność. Ona jest wzorem pokory, pełna łaski, czystego serca... Wpatrujemy się w Maryję i pragniemy być jak Ona. Wierzymy, że Bóg niczego nie odmówi Matce Swojego Syna. Ufając w  Jej macierzyńską dobroć prosimy pokornie, by wyjednała nam łaskę dobrego, świętego życia. Błogosławiony Henryk Suzo z wielką czułością śpiewał tę pieśń Matce Bożej. Nie ma wiele tak przejmujących modlitw, które sławiłyby wewnętrzne piękno Maryi. W ciągu dnia odmawiamy jedną część różańca. Ta modlitwa, w której rozważamy tajemnice życia Jezusa i Jego Matki nierozerwalnie związana jest z Zakonem Dominikańskim. Prosta modlitwa dostępna dla każdego jest drogą do kontemplacji. Różaniec noszony przy pasie jest dla nas bronią w walce ze złem. Przez tę modlitwę


6 Okruszyna

możemy uprosić tak wiele dla świata, a sama Maryja hojnie udziela łask tym, którzy modlą się na różańcu. Jest on skarbem dzieci św. Dominika, dziedzictwem naszego Zakonu, a wreszcie wyrazem miłości do Maryi, którą pozdrawiamy każdym kolejnym Zdrowaś. Różaniec kończymy Litanią Loretańską. Gdy mowa o  litanii, nie sposób nie wspomnieć o Litanii dominikańskiej. Starsza od Litanii Loretańskiej, nie należy do kanonu codziennych modlitw, ale odmawiamy ją, gdy potrzeba szczególnej interwencji Matki Bożej. Jej skuteczność przerażała niegdyś wrogów Kościoła, którzy wręcz modlili się: od litanii kaznodziejów – wybaw nas Panie. To przepiękna modlitwa, pełna wyszukanych zwrotów do Najświętszej Maryi Panny. Litania na szczególne okazje. Niemal od samego początku istnienia naszego Zakonu śpiewana jest w nim antyfona Salve Regina – Witaj Królowo. Zwyczaj ten wprowadził bł. Jordan z Saksonii. Zachowała się relacja o tym, że pewien człowiek widział, jak Maryja podczas śpiewu braci prosiła Boga o łaski dla nich. Salve Regina śpiewamy nie tylko po Nieszporach, ale też przy śmierci sióstr. W legendzie o bł. Sadoku i jego towarzyszach czytamy, iż bracia, gdy byli zabijani z rąk Tatarów śpiewali tę antyfonę. Ich śpiew nie umilkł także po śmierci: z pieśnią na ustach szli do nieba. Nasz dzień kończymy hymnem: Witaj, Gwiazdo morza. Tradycja mówi, że hymn ten śpiewał sam święty Dominik zawsze, gdy wybierał się w drogę. Przemierzał Europę dotkniętą herezją wiedząc, że sam, swoim słowem niczego nie dokona. Wierzył, że Maryja może wszystko uprosić, dlatego z ufnością powierzał się Jej opiece. Nigdy go nie zawiodła. Ostatnie błogosławieństwo w  ciągu dnia, które otrzymujemy od przełożonej, również jest błogosławieństwem maryjnym: Wraz z Synem swoim niech nas błogosławi Najświętsza Maryja Panna. Amen. To błogosławieństwo na dobrą noc. Maryja jest obecna przy nas przez cały czas. Pamiętamy o testamencie, jaki zostawił nam święty Ojciec Dominik: Zostawiam ci testamentem moje wielkie nabożeństwo do Najświętszej Panny Maryi. Nie na ilości modlitw zawisła cześć prawdziwa, jaką się Jej oddaje, ale raczej życiem odosobnionym w duchu, sercem czystym, oderwanym od wszystkiego, napełnionym miłością Boga i bliźniego oddaje się tej Królowej nieba hołd istotny i pozyskuje się Jej opiekę i Jej miłość macierzyńską. Także Matka Kolumba zakładając Zgromadzenie powierzyła je opiece Niepokalanej i przekazała nam miłość do Maryi. Obyśmy zawsze pozostały wierne temu dziedzictwu.


Okruszyna 7

Misja Zgromadzenia s. Kazimiera OP

Wszystkim, wszędzie i na wszelkie sposoby Od półtora roku mam okazję odkrywać piękno tego dominikowego zawołania w pracy na Ukrainie. Wszystkim W najprostszym skojarzeniu to słowo oznacza – młodym i starym, kobietom i mężczyznom. Tak też jest w przypadku naszej posługi na Ukrainie. Nasza praca nie ogranicza się do jednej grupy wiekowej. Do naszej przyklasztornej świetlicy i szkoły przychodzą dzieci i młodzież. Z możliwości nauki języka polskiego korzystają dorośli. Opieką materialną otaczamy nie tylko dzieci ale też dorosłych Czortkowian – szczególnie starszych i  chorych. Słowo „wszystkim” za naszą wschodnią granicą przybiera jeszcze jeden ciekawy wymiar: niezależnie od konfesji. W  Czortkowie, mieście liczącym 30 tys. mieszkańców, znajduje się 14 świątyń pięciu wyznań. Ekumenizm nie jest tutaj tylko abstrakcyjnym pojęciem czy przedmiotem konferencji naukowych – doświadczamy go każdego dnia. Gdy zdarzy nam się zapomnieć, że wschodni obrządek przeżywa danego dnia jakieś święto, przypomina nam o tym frekwencja w naszym parafialnym kościele, która jest wtedy znacznie wyższa niż w powszedni dzień. Włączamy się w inicjatywy kościoła grekokatolickiego, grekokatolicy przyłączają się do nas. Na katechezę do naszego klasztoru przychodzą nie tylko nasze parafialne dzieci, ale także te, które należą do cerkwi grekokatolickiej czy prawosławnej. Hasło, które często pada z ust naszych braci innych konfesji w takich momentach – „Przecież Pan Bóg jest jeden” – pokazuje, że podziały przebiegają tutaj raczej na papierze niż w sercach ludzkich. Wszędzie Słowo Boże nie ogranicza się do określonej przestrzeni. Doświadczenie naszych starszych parafian pokazuje, że wiarą można dzielić się zawsze. Nie mają na to wpływu zamknięte i zamienione magazyny czy fabryki kościoły. Przez wiele dziesiątków lat Msza Święta w Czortkowie odprawiana była w prywatnych domach. Czę-


8 Okruszyna

sto zdarzało się, że kapłan musiał uciekać z takiego domu przed stojącymi na ulicy funkcjonariuszami służb bezpieczeństwa. Gospodarze takich domów często trafiali z tego powodu do więzienia. Jedna z naszych parafianek – pani Stasia – osiem razy trafiała do czortkowskiego aresztu tylko dlatego, że jej dom był zawsze otwarty dla kapłanów. Teraz ta część jej domu, w której sprawowano Eucharystię, to swoiste muzeum – zamknięte na klucz, udostępniane do „zwiedzania” tylko pod czujnym okiem gospodyni. Od 30 lat nic się tam nie zmieniło – na tym łóżku spał ksiądz, na tym stole odprawiał „Służbę Bożą”, przez to okno uciekał a na tamtym krześle spowiadał. W czasie takich spotkań bardzo mocno doświadczam, że jedynym co ogranicza przestrzeń głoszenia Słowa jest strach i zamknięte serce. Na wszelkie sposoby Sposób głoszenia Słowa kojarzy mi się z dwoma wymiarami – językiem i  formą. Gdy chodzi o  język to w  użyciu mamy trzy: przede wszystkim ukraiński, rzadko polski a kiedy tych dwóch zabraknie to wtedy migowy (szczególnie, kiedy okazuje się, że zdecydowanie nieprawdziwe jest twierdzenie „ukraiński to taki polski tylko trochę zmiękczony”). Pan Bóg pozwala jednak doświadczyć bardzo mocno, że kiedy głoszone jest Słowo, to język nie ma znacznia. Choć nie da się ukryć, że znajomość języka zrozumiałego dla tych, którym się głosi ułatwia sprawę. Nasze głoszenie na Ukrainie przybiera różne formy. Podstawową bez wątpienia jest katecheza, którą kierujmy do dzieci i młodzieży. W ostatnim czasie staramy się organizować także comiesięczne spotkania dla dorosłych, w czasie których rozmawiamy na tematy związane z  wiarą. Obok katechezy staramy się pokazywać Pana Boga korzystając także z innych środków. Nie sposób wymienić wszystkich, dlatego ograniczę się do tych, które najbardziej składają się na naszą codzienność (obok niecodziennych jak wyjazdy z dziećmi, rekolekcje dla młodzieży itp.). Przy naszym klasztorze działa świetlica dla dzieci. W planie jej zajęć nie ma „religii”, ale codziennie modlimy się z dziećmi a raz w tygodniu uczestniczymy razem z nimi we Mszy Świętej. Zajęcia w świetlicy prowadzą wolontariusze – nasi parafianie. Przez codzienne przebywanie z  dziećmi siostra Eugenia przekazuje im wartości chrześcijańskie ucząc je wzajemnego szacunku, tolerancji czy zwykłej kultury bycia. To, czego często nie da się powiedzieć wprost staramy się przekazywać także w czasie lekcji języka polskiego. Grupa dorosłych wprawdzie nie uczęszcza na katechezę w ramach naszej


Okruszyna 9

Sobotniej Szkoły, ale często pracujemy na tekstach w języku polskim, które związane są z tajemnicami wiary. Bardzo ważną formą głoszenia jest także pomoc materialna. Przekazywanie darów naszym podopiecznym – szczególnie starszym i chorym – jest okazją do prowadzenia rozmów o Panu Bogu i pokazywania go jako miłosiernego Ojca. Gdybym miała jednym zdaniem odpowiedzieć na pytanie jaka jest praca na Ukrainie, bez wahania powiedziałabym, że jest piękna. Niestety, spotykamy się z wieloma trudnościami, które wynikają z panującej w kraju wojny oraz z borykania się z młodą niezależnością i niepodległością. Dlatego pragnę poprosić Was, drodzy Czytelnicy Okruszyny, o modlitwę – za nas – dominikanki pracujące na Ukrainie – oraz za tych, do których jesteśmy posłane.


10 Okruszyna

, Wybrac droge, Aspirantka Waleria

Boże, teraz jest Twój czas Moje powołanie zaczęło się, gdy się urodziłam, ale opuścimy pierwsze szesnaście lat. Szczególnie przypominam sobie ostatni rok przed maturą. Wtedy już wiedziałam, że chcę studiować psychologię i że będę siostrą zakonną, ale nie znałam ani zgromadzenia, ani czasu, kiedy pójdę do klasztoru. Pół roku przed końcem szkoły wpadłam na pomysł, że chcę pójść na studia ze śpiewu, ale dokładnie się nie dostałabym na te studia bez pomocy Boga, ponieważ był tam jeden bardzo skomplikowany egzamin. Dlatego pomodliłam się i poprosiłam o pomoc, jeżeli będzie to zgodne z Jego wolą. A jeżeli nie pomoże mi się dostać na te studia, to pójdę do klasztoru. Uczyłam się, siedziałam nad historią muzyki, sumiennie pomagałam Bogu pomóc mi. Jednak podczas najtrudniejszego egzaminu kompletnie mi nie poszło, a na końcu komisja egzaminacyjna powiedziała, że muszą się zastanowić, czy idę dalej, czy nie. Miałam chwilę, dopóki oni zdecydowali i w swojej głowie powiedziałam do Boga: Boże, teraz jest Twój czas, by mi pomóc. I  tylko skończyłam to mówić, Pani z tej komisji powiedziała: Nie, nie idziesz dalej . Byłam wkurzona, absolutnie nie spodziewałam się takiego wyniku. Wracałam do domu i myślałam, że nigdy w życiu więcej nie będę śpiewać. Wracałam do domu i zrozumiałam, że chcę iść do kościoła, ale nie wiedziałam o której godzinie jest Msza św. I byłam bardzo zdziwiona, że weszłam do kościoła i akurat był psalm. Płakałam do samego błogosławienia, ale po Mszy św. byłam pewna, że idę do klasztoru, jak obiecałam. Mama powiedziała na moje: „Idę do klasztoru”, że mogę jeszcze dostać się na psychologię (i ja już prawie zawiozłam tam dokumenty), ale zdecydowałam się nie spieszyć, a  zrobić przerwę i  pojechać na warsztaty muzyczne. I  tam po spowiedzi i rozmowie z ojcem zaczęłam zastanawiać się nad zgromadzeniem. Od dzieciństwa znałam siostry dominikanki, które były w mojej parafii i przygotowywały mnie do Pierwszej Komunii Św. To z siostrami uczyłam się różnych, wtedy dla mnie nowych,


Okruszyna 11

piosenek religijnych, jeździłam na obozy wakacyjne i występowałam w chórze dziecięcym, a potem młodzieżowym, prowadzonym przez siostry. Jednocześnie kompletnie nie wiedziałam, gdzie mam być, więc dlatego byłam otwarta na inne zgromadzenia. Pojechałam na te warsztaty muzyczne, gdzie byli różni zakonnicy, przeważnie franciszkanie i kapucyni (ale był też jeden dominikanin), którzy prowadzili modlitwy wstawiennicze. Nie wybierałam do jakiego brata iść podczas tej modlitwy, ale tak się stało, że poszłam do tego dominikanina. I podczas nałożenia rąk zrozumiałam, że znalazłam swoje zgromadzenie. A dalej było wszystko prozaicznie: doczekałam się mojej pełnoletności i  następnego dnia byłam w  klasztorze sióstr świętego Dominika. Byłam i  jestem.


1212 Okruszyna Okruszyna

Cool–turalnie Cool–turalnie Siostra Benedykta Siostra Benedykta

ZAPISKI PIELGRZYMA – ZIEMIA W obronie szkolnego teatruŚWIĘTA(cz.2) Zapraszam, drogi Czytelniku, na ciąg dalszyliceum naszego pielgrzymowania. Jeśli Ci Czasem mam wrażenie, że pracuję w jakimś teatralnym. Na ścianach toogromnych pomoże spotkać Zmartwychwstałego lub zainspiruje do poszukiwania Go, to korytarzy dawnego kolegium jezuickiego wiszą fotografie ze spektakli.będę szczęśliwa. Mijam siedemnasto - i  osiemnastoletnich ludzi kultury. I  to takiej z  prawdziwego JORDAN. Wokół zaminowane, tuż–przy granicy z Jordanią. Uzbrojeni po zdarzenia. Choćby byłotereny piętnaście – co mówię! pięćdziesiąt projektów artystyczzęby ciągnie z różnych nych,żołnierze wskoczą i żołnierki. we wszystko.Nad I do rzekę tego jeszcze ja tłum z moim teatrem...narodów, ludów i języków... Kiedy Jak w czasach (tylko że do niego przychodzili Żydzi). zaczęłamJana pracęChrzciciela w I Liceum Ogólnokształcącym im. Bolesława jedynie Chrobrego Rzeka wąskabyłam i błotnista. i zanurzają w białychprzytunikach w Kłodzku, bliskaPrawosławni załamania. Nachrześcijanie pierwsze spotkanie kółkasię teatralnego w wodzie. Śpiewają wyznanie wiary. to oszałamiająco. My odnawiamy szło kilka dziewczyn. Dwie z nich, gdyBrzmi usłyszały, że mam w planach – jako pierw-przyrzeczenia chrzcielne. Dziękuję Bogu za cud bycia w Kościele. Ale tak swoją drogą, sze przedstawienie – jasełka, skrzywiły się, jakby zjadły całą cytrynę. Nieposłodzoną patrząc na tę błotnistą wodę, rozumiem niechęć biblijnego wodza Naamana i bez obierania. Pozostałe nie przyszły na następne spotkanie. Pojawiła się jedna, do ale wejścia do tej rzeki... Był trędowaty i miał się obmyć w Jordanie, aby odzyskać zdrowie. ta przynajmniej namówiła parę kolejnych koleżanek. Nie wyglądało to jednak ani I to aż siedem W końcu to zrobił. Akt wiary bywaPana trudny i czasami wymaga obiecująco, anirazy! stabilnie. Siedziałam w kaplicy i pytałam Boga: JEŚLI NIE TE- od nas przekraczania siebie... ATR, TO CO? Rozważałam też całkiem serio prośbę o przeniesienie do drugiej szkoPUSTYNIA JUDZKA. „Chcępozostałe ją przynęcić, nazawodówki pustynię wyprowadzić ły średniej w Kłodzku, gdzie pracują siostry: i technikum…i mówić No do jej serca... ” – mówi Bóg przez usta proroka Ozeasza o swojej Ukochanej: narodzie bo po co wozić drzewo do lasu. wybranym, Izraelu (Ozolśnienie: 2, 16). Narodzie, który ciągle od No Niego odchodził I  wtedy przyszło KILKA DZIEWCZYN? to do roboty. i powracał. ZrobiSzukał sobie bożków, a  potem okazywał skruchę. Zupełnie jak ja. Bo to opowieść my spektakl poetycki o  kobietach inspirowany wierszami Wisławy Szymborskiej, o mnie i chyba o każdym Pustynia Judzka miejscenaz zapierającymi Agnieszki Osieckiej i jeszczez nas... paru innych autorów. Takitokopniak rozpęd. I tak po-dech widokami. Błękit nieba całuje spieczoną, skalistą ziemię (tu nie ma piasku jak na Sawstał „Portret kobiecy”. A potem wszystko zaczęło się dziać samo: jasełka, spektakl harze!), a słońce ją obsypuje złotem – jak mężczyzna, który chce zdobyć kobietę. Jest o bł. Karolinie Kózkównie, w planach – jeszcze na ten rok szkolny – musical inspiroto miejsce, gdzie sobie mocno uświadomiłam, że Bóg mnie zdobywa i ze mnie nigdy wany tekstami Adama Mickiewicza… Przy okazji znaleźli się wspaniali aktorzy płci nie zrezygnuje. Miejsce, w którym Bóg mówi do mojego serca. Na Pustyni Judzkiej obojga (o dwojgu wiem na pewno, że chcą zdawać do szkoły teatralnej), dziewczyna spotkałam wreszcie beduinów, których do tej pory znałam z książek i filmów. Są to z  talentem reżyserskim, fotografowie i  filmowcy, projektanci plakatów, muzycy… muzułmanie żyjący w całkowitej wolności: nie chodzą do pracy i nie płacą podatków. Niedawno pojawiła się sala Centrum Kultury Chrześcijańskiej przy Parafii PodwyżŻyją na pustyni w szopach krytych blachą i utrzymują się z wyrobów ręcznych: szali, szenia Krzyża, gdzie możemy zaprezentować swoje przedstawienia dla mieszkańców korali, chust, arafatek. Ich dzieci nie chodzą do szkoły. Zaraz jak tylko wysiedliśmy Kłodzka, i możliwość darmowej promocji spektakli. A nawet krawcowa, która uszyje z autokaru, dopadły nas dzieciaki, które chciały nam coś sprzedać... kilka strojów za „Zdrowaś Maryjo”… GÓRA BŁOGOSŁAWIEŃSTW. Tutaj mieliśmy Eucharystię, na otwartej przeNaprawie rekolekcje przygotowaliśmy spektakl o bł. Karolinie Kózkówstrzeni, jak wielkopostne w czasach, gdy Kazanie na Górze zabrzmiało po raz pierwszy... nie „Będziesz ze mną w raju”. Przyszli również uczniowie nie chodzący na katechezę, Przypomniałam sobie początki swojej wiary i  powołania: rekolekcje Wspólnoty nie uczestniczący w rekolekcjach, czy wręcz deklarujący się jako niewierzący. Wyszli


Okruszyna 13

poruszeni. Bo to opowieść o dziewczynie w ich wieku. Odważnej. Żyjącej wartościami, dla których była gotowa umrzeć. Myślałam, że na tym skończymy w tym roku działalność szkolnego teatru. Tymczasem jeden z  moich aktorów zapytał: No to co robimy nowego? To pytanie we mnie zostało. I powracało jak refren. Zaczynamy więc próby do Mickiewiczowskiego musicalu… Irytuje mnie, kiedy ktoś nazywa to, co robię z  uczniami, „teatrzykiem” albo „akademią” – dopóki tego nie zobaczy. Trudno się jednak dziwić. Teatr szkolny na ogół nie ma dobrej prasy. Sala gimnastyczna. Źle dobrane kolorystycznie materiały smętnie zwisające z drabinek, a w najlepszym wypadków z jakiegoś o wiele za małego parawanu. Rycerze w adidasach. Królowie w papierowych koronach. Damy w szlafrokach po sąsiadce babci. Obowiązkowy, wszechobecny Narrator – ten skuteczny morderca sztuki teatralnej – drobiazgowo tłumaczący widzom, co się za chwilę wydarzy. Psujące się mikrofony. I recytacja tekstów w taki sposób, w jaki w peerelowskiej szkole recytowało się nudne definicje i wzory, ani w ząb nie rozumiejąc, o co w nich chodzi… ‘ Nie dotyczy to teatru, jakiego doświadczam i sama tworzę wraz z moją młodzieżą w Liceum Chrobrego w Kłodzku. Ten teatr jest żywy. Pulsujący. Mocny i czasem bolesny. Poruszający i po prostu niebanalny. To jest teatr z przesłaniem. Po co więc wozić drzewo do lasu? Hm... może po to, żeby w świecie zimnego betonu było więcej lasów. Żeby wokół nas zazieleniło się od nadziei, wrażliwości na piękno, dostrzegania w rzeczywistości czegoś więcej niż tylko kolejnych szczebli korporacyjnej drabinki. Uwierzyłam , że, choćby było nie wiem ile takich przedsięwzięć w naszym liceum, to nigdy nie będzie ich za dużo. Czasem słyszę opinię, że jako katechetka powinnam się zająć sprawami dotyczącymi ściśle katechezy. Jakąś działalnością o  charakterze religijnym: scholą, kółkiem różańcowym, konkursem biblijnym… Nie zgadzam się z tym. Tetr to cząstka mojej duszy. Coś, co we mnie jest najlepsze i najpiękniejsze. Zarażam tych młodych ludzi pasją. Tworzymy spektakle, które promują wartości chrześcijańskie, choć również zdarzają się „świeckie” tytuły. Co to daje? Może inny obraz katechety i w ogóle Kościoła – obecnego w świecie kultury, docierającego również do niewierzących, wydobywającego z młodych ludzi piękno, którego czasem nie przeczuwają, przełamującego stereotypy… I kiedy słyszę od ucznia słowa: „Szanuję siostrę bardzo, ale to bardzo. Za to, że widzi we mnie potencjał, i za wrażliwość na sztukę, i za wiarę, której zazdroszczę”, to myślę, że WARTO. I coraz bardziej ich kocham.


14 Okruszyna


Okruszyna 15

Nocne czuwania , dominikanskie . w Białej Niznej Dla dziewcząt i chłopców

Czuwanie rozpoczyna się o godz. 19.00 w sobotę, a kończy ok. godz. 3.30 nad ranem w  niedzielę. W  czasie nocy jest niedzielna Msza św., adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa różańcowa, możliwość skorzystania z Sakramentu Pojednania, są konferencje, śpiewy... Jest też przerwa na nocną herbatę – nie zapomnij wziąć ze sobą kanapek, w  nocy jest się jeszcze bardziej głodnym. Należy wziąć ze sobą legitymację szkolną lubdowód tożsamości. Przypominamy o zabraniu ze sobą ciepłej odzieży, w nocy i nad ranem jest bardzo chłodno. Dojazd do klasztoru w Białej Niżnej pociągiem z Tarnowa w kierunku Nowego Sącza i Krynicy do stacji Stróże. Z dworca dochodzi się pieszo szosą, około 15 minut. Można też dojechać do Grybowa, a stamtąd pieszo 3 km do klasztoru. Na nocne czuwania modlitewne do Białej Niżnej zapraszamy młodych – dziewczęta i chłopców, poszukujących ciszy i skupienia, pragnących pogłębić lub odnowić swoją przyjaźń z Jezusem, wynagradzać Matce Bożej wszystkie zniewagi, wyrządzane Jej przez różnych ludzi, zastanowić się nad swoim życiem lub po prostu – być z Jezusem i doświadczyć modlitwy we wspólnocie.

PLANOWANE TERMINY SPOTKAŃ Rok 2018: ● 5/6 maja ● 16/17 czerwca


16 Okruszyna

Spotkania w roku szkolnym 2017/2018 Dni skupienia dla dziewcząt w Krakowie ✴✴ 11–13 maja ✴✴ 8–10 czerwca DNI WDZIĘCZNOŚCI

Serdecznie zapraszamy

• Dojazd do klasztoru w Krakowie: od dworca Głównego, zarówno PKP jak i PKS, najlepiej dojechać autobusem nr 192 kierunek: CHEŁM. Przystanek znajduje się na dolnej płycie dworca PKS (dworzec Główny Wschód) obok ruchomych schodów, który jest obok dworca PKP. Czas dojazdu do nas: ok. 20–30 minut. Trzeba wysiąść na drugim przystanku przy al. Kasztanowej, przystanek nosi nazwę Kopalina i jest to przystanek na żądanie, po lewej stronie jest nasz klasztor. Wejście od ul. Kopalina. Podczas dni skupienia uczestniczymy w  Eucharystii, rozważamy Słowo Boże, można uczestniczyć w modlitwach naszej wspólnoty. Zależnie od potrzeby, służymy także rozmową. Opłatę za pobyt stanowi ofiara pieniężna. Udział w dniach skupienia należy zgłaszać do Siostry Łucji najpóźniej na tydzień przed rozpoczęciem. Rozpoczynamy o godz. 17.00 – można przyjechać później, zależnie od połączeń. Dni skupienia kończą się niedzielnym obiadem. Można też wyjechać wcześniej, w  zależności od połączeń. Czekamy na Twój przyjazd.


Okruszyna 17

Adres kontaktowy Siostra Łucja

Al. Kasztanowa 36 30–227 Kraków

2 Duszpasterstwo Młodzieży

http://www.dominikanki.pl/duszpasterstwo–powolan/ https://www.facebook.com/drogowskazop/ email: duszpowo@dominikanki.pl nr tel. 12 425 24 05 kom. 728429903 – nie odpowiadam na smsy

2 Podajemy również numer telefonu i adres mailowy do Siostry Marii, która prowadzi Duszpasterstwo Młodzieży w Białej Niżnej: drogowskazop@gmail.com kom. 728429910 – Siostra też nie odpowiada na smsy

2 A wszystkim zainteresowanym misjami podajemy adres mailowy i numer telefonu do

Siostry Natalii– Referentki Misyjnej

misjedom@dominikanki.pl kom. 791032618 – Siostra także nie odpowiada na smsy

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!


Co? Gdzie? Kiedy? ӮӮ 1 maja –Wspomnienie św. Józefa, rzemieślnika ӮӮ 3 maja – Uroczystość Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski ӮӮ 8 maja – Uroczystość św. Stanisława, biskupa i męczennika ӮӮ 9 maja – W naszym Zakonie wspomnienie Najświętszej Maryi Panny, Opiekunki naszego Zakonu ӮӮ 13 maja – Wspomnienie Matki Bożej Fatimskiej ӮӮ 18 maja – Tego dnia przypada rocznica urodzin św. Jana Pawła II ӮӮ 22 maja – Uroczystość Najświętszej Trójcy ӮӮ 24 maja – W naszym Zakonie obchodzimy święto Przeniesienia Relikwii św. Ojca Dominika ӮӮ 26 maja – Dzień Matki ӮӮ 28 maja – Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego Dziewczęta, które ukończyły szkoły zawodowe, maturzystki i studentki oraz dziewczęta pragnące wstąpić do naszego Zgromadzenia zapraszamy do przyjazdu na DNI WDZIĘCZNOŚCI, aby wspólnie dziękować za otrzymane od Boga łaski oraz prosić o Jego błogosławieństwo na kolejny etap waszego życia – informacje na str. 15.

Informacje o życiu i misji apostolskiej dominikanek uzyskasz pisząc pod adres: Zgromadzenie Sióstr św. Dominika Duszpasterstwo Młodzieży Al. Kasztanowa 36 30–227 Kraków tel. 12 425–24–05 Internet: http://www.dominikanki.pl; email: duszpowo@dominikanki.pl Na Nasze konto: BANK PeKaO. S.A. I ODDZIAŁ w Krakowie, można przekazać ofiary na misje NR 49 1240 1431 1111 0000 1047 9988 z dopiskiem: „Misje”.

Okruszyna maj 2018  
Okruszyna maj 2018  
Advertisement