Page 1

KRAKÓW październik 2018 (277)

dostrzec • przyjąć • dzielić się PRAWDĄ


2 Okruszyna

„(…) przychodzę jedynie, o Matko, aby Cię kontemplować (…) kontemplować Twoje oblicze, pozwolić sercu śpiewać jego własnym językiem… Ponieważ Ty jesteś piękna i jesteś niepokalana, kobieto Łaski, nareszcie odzyskana, stworzenie o nieskazitelnej czci w swoim największym rozkwicie, tak jak wyszłaś od Boga o świcie swej pierwotnej piękności. Niewypowiedziane czysta, Gdyż jesteś Matką Jezusa Chrystusa, Który jest prawdą w Twoich ramionach i samą nadzieją i samym owocem. Ponieważ Ty jesteś kobietą raju dawną, zapomnianą czułością… Po prostu, ponieważ istniejesz, Matko Jezusa Chrystusa, Dzięki Ci za to! P. Claudel, Dziewica w południe Niech ten rozpoczynający się miesiąc październik będzie dla każdego z nas czasem wdzięczności i wpatrywania się w twarz Maryi, w której odnajdziemy Oblicze naszego Pana. Nie ma Maryi bez Jezusa, a skoro tak, to bycie blisko Niej, kieruje nas prosto do Niego samego. Wielu świętych i błogosławionych w całej historii Kościoła, zaufało Matce Bożej sercem i życiem. A jak jest ze mną. Jaką ja mam z Nią relację? Maryja uczy nas bycia człowiekiem, uczy słuchania, rozważania, pytania i modlitwy. Ona modli się Słowem, które słyszy, a które przecież Ją po ludzku przerasta. Modli się tak długo, aż będzie zdolna powiedzieć Bogu „tak”. Poddaje się Cała Słowu, a Ono czyni Ją całą piękną. Spójrz na Ikonę Maryi, którą masz w domu, może w książce, a jeśli nie masz, poszukaj w kościele, w Internecie. Zobacz Jej skupioną, ale rozradowaną twarz. Jej serce tańczy i śpiewa Bogu o wielkich rzeczach, które uczynił w Jej życiu. W Twoim życiu także dzieją się „wielkie rzeczy”… Jakie jest Twoje Magnificat? Opowiedz o tym samemu Bogu. s.Łucja


Okruszyna 3

Bóg mówi Siostra Isnarda

Kiedy [Jezus] wychodził z Jerycha, a z Nim Jego uczniowie i duża gromada, syn Tymeusza, Bartymeusz, niewidomy żebrak, siedział przy drodze. Kiedy się dowiedział, że jest tu Jezus z Nazaretu, zaczął wołać: "Synu Dawida, Jezusie, zlituj się nade mną!" Wielu go strofowało, żeby był cicho. On jednak jeszcze głośniej krzyczał: "Synu Dawida, zlituj się nade mną!!!" Zatrzymał się Jezus i rzekł: "Przywołajcie go". Przywołali niewidomego, mówiąc mu: "Odwagi, wstań, woła cię". Wtedy Jezus zapytał go: "Co chcesz, abym dla ciebie zrobił?" Niewidomy powiedział Mu: "Rabbuni, abym wzrok odzyskał". Jezus mu rzekł: "Idź, twoja wiara przywróciła ci zdrowie". Z miejsca odzyskał wzrok i szedł za Nim drogą . Mk 10, 46-49.51-52

Drodzy Przyjaciele! Ewangelia przeznaczona na XXX niedzielę zwykłą, stawia nam przed oczyma niezwykłe spotkanie. Jezus wychodząc z Jerycha zatrzymuje się (przynaglany krzykiem) przy Bartymeuszu, niewidomym żebraku. W tym spotkaniu, przy drodze wychodzącej z miasta jest obecny wielki dynamizm. Warto zwrócić uwagę na topografię miejsca spotkania. Jerycho to wyjątkowe, pod wieloma względami, miasto. Jest to „miasto palm”, niezwykle bogate i urokliwe, dlatego obecność żebraka w jego pobliżu nikogo nie zdziwiła. Jest ulokowane w depresji mierzącej 230 metrów pod poziomem morza, a co za tym idzie, jest najniżej położonym miastem na świecie. Tymczasem Jerozolima, do której zdąża Jezus, ulokowana jest na wysokości 740 metrów nad poziomem morza. Na odcinku 37 kilometrów, różnica poziomów sięga blisko 1000 metrów. Dlaczego o tym piszę? Aby wskazać na pewną analogię. Trasa z Jerycha do Jerozolimy przypomina w pewnym sensie drogę do zmartwychwstania. Właśnie takie, stało się niejako udziałem dzisiejszego bohatera – Bartymeusza po spotkaniu z Jezusem. Bartymeusz wzbudza we mnie niezwykłą sympatię. Zostaje zauważony, mimo uporczywego zagłuszania jego krzyku przez tłum. To paradoks: im większe naleganie tłumu, aby umilkł, tym bardziej wzrasta jego siła głosu. Fakt ten podkreśla determinację i  wewnętrzną siłę niewidomego, która prowadzi do realizacji jego pragnień. To nie jest cicha prośba. On ma śmiałość. Jego postawa jest pełna zaangażowania.


4 Okruszyna

Niewidomy swym krzykiem „walczy” o swoje życie. Mimo wielu ograniczeń spowodowanych kalectwem, pragnie spotkania z Synem Dawida, o którym tylko słyszał, a który właśnie przechodzi obok. Pragnie spotkania i pragnie uzdrowienia. Jezus widząc zaangażowanie głosu i serca Bartymeusza zatrzymuje się i wzywa niewidomego. Pragnie pokazać, że jest mu bliski każdy człowiek – stanowi niepowtarzalną wartość i jest umiłowanym dzieckiem Boga. Jezus jest otwarty na indywidualne potrzeby każdego z nas. A tak na marginesie, zadziwia mnie reakcja tłumu. Jak łatwo można zmieniać postawę? – jak łatwo jest przybrać nową maskę? Tłum, który blokował dostęp, teraz dodaje odwagi i otuchy nieszczęśnikowi: „Bądź dobrej myśli, wstań, woła cię” (Mk 10, 49). Dochodzi do upragnionego spotkania. Działanie Bartymeusza jest natychmiastowe. Zrzuca płaszcz, stanowiący cały jego dobytek, i idzie na spotkanie. Wobec propozycji Jezusa, wszystkie inne rzeczy stanowią zbędny balast. To porzucenie płaszcza nabiera symbolicznego znaczenia. Kto doświadczył autentycznego i osobistego spotkania z Jezusem, potrafi zostawić wszystko. Pytanie o to, czego pragnie Bartymeusz, jest pytaniem o jego serce. Uzdrowiony żebrak doświadcza nowego życia, doświadcza zmartwychwstania. Idzie za Jezusem. Porzuca dotychczasowe życie i  podąża za Mistrzem. Otwarcie oczu to w  rzeczywistości otwarcie serca. Jego postawa odznacza się radykalizmem. Poszedł za Jezusem. Jezus i dziś przemierza drogę od Jerycha mojego serca do Jerozolimy. Idzie, aby po raz kolejny spotykać mnie przy drodze. Czy jest we mnie pragnienie dostrzeżenia Go? Czy mam odwagę, jak Bartymeusz, prosić (także krzykiem bezradności) o Jego pomoc? Czy jestem gotowa pójść z Nim do Jerozolimy? Czy pragnę z  Nim zmartwychwstawać? A  czego Ty dziś pragniesz od Jezusa? Jakie są Twoje najskrytsze pragnienia, marzenia? Co chcesz, żeby Ci uczynił?


Okruszyna 5

,, Duchowosc , Dominikanska Siostra Wojciecha

Dobry bieg Kiedy próbujemy scharakteryzować czasy, w których dziś żyjemy, stwierdzamy, że wszyscy żyją w  nieustannym biegu. Nie mamy na nic czasu, wciąż się spieszymy, a kiedy z jakiegoś powodu musimy się zatrzymać, nie wiemy, co ze sobą zrobić. Czasy, gdy życie płynęło spokojnie, bezpowrotnie minęły. I choć wydaje się, że jest to wielka słabość współczesnego człowieka, Ojciec Święty Franciszek dostrzega tu ogromną szansę. Przyjrzyjmy się tekstowi papieskiego przemówienia skierowanego do młodzieży 11 sierpnia br. w Cyrku Maksencjusza. Osią rozważań Ojca Świętego jest fragment Ewangelii, w którym Maria Magdalena ogłasza Zmartwychwstanie Jezusa Apostołom. Poruszeni jej świadectwem Piotr i Jan biegną zobaczyć pusty Grób. W pierwszych odblaskach jutrzenki dnia po sobocie, wokół grobu Jezusa, wszyscy zaczynają biec. Maria Magdalena biegnie, aby powiadomić uczniów; Piotr i Jan biegną w stronę grobu... Wszyscy biegną, każdy czuje potrzebę wyruszenia: nie ma czasu do stracenia, trzeba się spieszyć... (...) Drodzy przyjaciele, wyruszyliście w drogę i przyszliście na to spotkanie. A teraz raduję się, czując, że wasze serca biją miłością do Jezusa, tak jak serca Marii Magdaleny, Piotra, Jana. A ponieważ jesteście młodzi, ja, podobnie jak Piotr, cieszę się widząc, że biegniecie szybciej, podobnie jak Jan, pobudzeni impulsem waszych serc, wrażliwych na głos Ducha Świętego, który ożywia wasze marzenia. Dlatego mówię wam: nie zadowalajcie się rozważnymi krokami tych, którzy stają na końcu kolejki. Trzeba odwagi, by zaryzykować skok naprzód, skok śmiały i szalony, aby marzyć i urzeczywistnić, jak Jezus, królestwo Boże i zaangażować się na rzecz ludzkości bardziej braterskiej. Potrzebujemy braterstwa. Papież Franciszek zwraca uwagę na to, że Jan biegł szybciej, bo był młodszy. Młodość ma to do siebie, że jest pełna entuzjazmu, zapału i odwagi. Wszystko wydaje się wtedy możliwe. Pan Bóg często posługuje się tą właściwością ludzkiej natury, gdy chce przeprowadzić jakieś swoje dzieło. Spójrzmy na Różę Białecką (Matkę Kolumbę – późniejszą Założycielkę naszego Zgromadzenia), która odkrywa swoje powołanie do życia zakonnego. Gdy spotyka się z Generałem Zakonu Kaznodziejskiego, o. Vincentym Jandelem, nie ma jeszcze ukończonych 18 lat. Młoda dziewczyna słyszy, że ma opuścić dom i Ojczyznę i wyjechać do Francji, by zostać dominikanką. Nie otrzymuje gwarancji powrotu. Róża pobudzona impulsem serca, wrażliwa na głos Ducha Świętego, który ożywiał jej marzenia wyjechała do Nancy w niecały rok


6 Okruszyna

później. W XIX wieku trzeba było nie lada odwagi, aby zdecydować się na taki krok. Jeszcze większe zdumienie budzi fakt, że Siostra Kolumba wróciła do Lwowa, by założyć nowe Zgromadzenie dominikańskie już po dwóch latach, zaraz po swoich pierwszych ślubach. Ostatecznie nowa Kongregacja została założona, gdy Matka Kolumba miała niecałe 23 lata. Wcześnie, ale to właśnie wtedy biegniemy najszybciej i jesteśmy gotowi na wszystko. Spójrzmy dalej na treść papieskiego przemówienia. Będę szczęśliwy, widząc, że biegniecie szybciej niż ci w Kościele, którzy są trochę opieszali i lękliwi, pociągnięci tym jakże bardzo umiłowanym Obliczem, które wielbimy w Najświętszej Eucharystii i rozpoznajemy w ciele cierpiącego brata. W tym jednym zdaniu Ojciec Święty zawarł całą istotę misji naszej Założycielki. Spoglądanie na Oblicze Jezusa Eucharystycznego było sensem życia Matki Kolumby. Mimo ogromu prac związanych z kierowaniem powstającym dopiero Zgromadzeniem, troską o formację pierwszych sióstr, wiele czasu spędzała przed Jezusem w Najświętszym Sakramencie. Szczególnie wiele czasu poświęcała nocnej adoracji. Nie poprzestała jednak na oddawaniu się kontemplacji. Świadectwa tych, którzy ją znali, mówią o miłości, jaką okazywała wszystkim potrzebującym. Nieduża, szczupła, zawsze pogodna i uśmiechnięta, sama spieszyła z pomocą wszystkim chorym, a gdy już sama nie mogła, zlecała ten obowiązek swoim Siostrom, by pilnowały chorych i konających. Za Jej ofiarną pracę, za serdeczne traktowanie wszystkich, a  w  szczególności cierpiących i nieszczęśliwych powszechnie nazywano Ją Aniołem – wspominała Matkę Gertruda Niedziela. Wiele świadectw potwierdza, że Matka szczególną troską otaczała chorych i umierających. Sama im usługiwała przynosząc ulgę w cierpieniu. Nie trzymajmy się z  dala od miejsc cierpienia, klęski, śmierci. Bóg dał nam większą moc niż wszystkie niesprawiedliwości i słabości historii, większą niż nasz grzech: Jezus zwyciężył śmierć, oddając za nas swoje życie. I posyła nas, abyśmy głosili swoim braciom, że On jest Zmartwychwstałym, On jest Panem i daje nam swojego Ducha, abyśmy siali wraz z Nim królestwo Boże w świecie. Tego poranka zmieniła się historia. Ileż grobów oczekuje dziś na nasze odwiedziny! Ileż osób zranionych, także młodych, opieczętowało swoje cierpienia, „stawiając nad nimi – jak to się mówi – krzyżyk”. Mocą Ducha i słowem Jezusa możemy odsuwać te głazy i sprawić, aby promienie światła weszły w te otchłanie ciemności – pisze dalej papież. Odwaga Matki Kolumby wynikająca z wiary w Jezusa Zmartwychwstałego, który rozjaśnia wszelkie ciemności, kazała jej iść tam, gdzie nikt nie chciał pójść: do ciemnych, brudnych chat biedaków, do chorych, którymi nikt nie chciał się opiekować. Czy nie podobnie uczyniła później inna dominikanka, bł. Julia Rodzińska, gdy wybrała pewną śmierć w  baraku obozowym podejmując opiekę nad chorymi na tyfus? Nie trzymajmy się z dala od miejsc cierpienia, klęski, śmierci – pisze papież.


Okruszyna 7

Wiele sióstr podejmuje dziś to wyzwanie idąc do najbardziej cierpiących: kobiet, które zmagają się z dramatem aborcji, rodzin, które przeżywają nieuleczalną chorobę dziecka, ludzi dotkniętych tragedią wojny. Wierzymy, że światło Ewangelii jest silniejsze niż mrok cierpienia. Gdzie kryje się siła, która pchała Matkę Kolumbę i kolejne pokolenia dominikanek do stawania się jasnym promieniem w ciemności ludzkiego bólu? Papież Franciszek odpowiada: w byciu i świadomości, że jesteśmy „umiłowanymi” przez Niego, Jezusa; Pan nas kocha! I dodaje: Wtedy życie staje się dobrym biegiem, bez niepokoju i strachu. Biegiem ku Jezusowi i braciom, z sercem pełnym miłości, wiary i radości. Idźcie tak naprzód! Tak, można dziś biec bez celu, w pogoni za samorealizacją. Chrześcijanie biorą jednak udział w innych wyścigach. Pisał o tym już święty Paweł: W dobrych zawodach wystąpiłem, bieg ukończyłem, wiary ustrzegłem (2 Tm 4,7). Mamy biec do Jezusa, a od Niego do braci, niosąc im miłość, radość i wiarę. To jest zadanie na całe życie. Podejmiecie wyzwanie?

Misja Zgromadzenia Siostra Krystyna

Duszpasterstwo we Francji + Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus Witam Was bardzo serdecznie takim właśnie chrześcijańskim przywitaniem, bo jest to jednocześnie przywilej głoszenia Jezusa wszędzie tam, gdzie jesteśmy, przez to co robimy, o czym rozmawiamy. Jezus powiedział bardzo jasno do swoich uczniów, w Ewangelii wg św. Mateusza, w rozdziale 28,19-20: „ Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w  imię Ojca i  Syna, i  Ducha Świętego. Uczcie je zachowywać wszystko, co wam przykazałem. A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata». Niesamowity fragment, Jezus zapewnia, że jest z nami cały czas. I to On nas rozsyła. Przyznaję, że nigdy nie myślałam o tym, że będę posłana do Francji. Jak widać Pan Bóg troszczy się o nas w zupełnie inny sposób, niż my to po swojemu sobie wyobrażamy. Chcę podzielić się z  Wami moim, całkowicie nowym doświadczeniem, a mianowicie apostolstwem w Parafii Św. Piotra i Pawła w val d’Azergues we Francji. Mieszkamy w malowniczo położonej miejscowości Lissieu, 15 km od Lyonu. Przyjechałyśmy tutaj niespełna rok temu na zaproszenie Księdza Proboszcza Przemysława


8 Okruszyna

Krężela. To nasz pierwszy DOM we Francji. Specjalnym prezentem od Pana Boga jest to, że otworzyłyśmy nową placówkę dokładnie 160 lat po tym, jak nasza Matka Założycielka Kolumba Białecka przyjechała do Francji, do Nancy, na swoją dominikańską formację zakonną. Ufamy, że ta placówka będzie pomocna Siostrom, które przygotowują się do pracy misyjnej w Afryce, przez możliwość nauki języka francuskiego. Jak to się stało, że znalazłam się tutaj? Odpowiem bardzo prosto, skoro Bóg posyła nas przez naszych przełożonych – to nie da się inaczej, to wszystko. Tutejsza wspólnota liczy około 18 tyś. parafian, którzy gromadzą się przy 9 kościołach. Parafianie to Francuzi, a zatem dla nas, polskich Sióstr Zakonnych, to nie lada wyzwanie. Pracę rozpoczęłyśmy we dwie, z tym, że ja przez cały rok uczyłam się intensywnie języka francuskiego na Katolickim Uniwersytecie w  Lyonie. Siostra Tadeusza, znając język, podjęła pracę jako katechetka i zakrystianka. Udało się też Siostrze stworzyć grupę ludzi dorosłych przygotowujących się do chrztu świętego albo ich dzieci. Ja natomiast miałam dyżur w parafialnej świetlicy dla dzieci, dzięki temu miałam kontakt z żywym językiem. Pomagałam też w grupie przygotowującej się do bierzmowania. Odważyłam się nawet akompaniować na organach podczas Mszy Świętej. Duszpasterstwo tutaj wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce i zderzenie z inną rzeczywistością niejednokrotnie jest trudne. Ale ludzie są bardzo serdeczni i dobrzy, jak zresztą wszędzie. Przyglądamy się, jak funkcjonuje nasza parafia, znamy się już z wieloma osobami, co naprawdę ułatwia kontakt. Parafia jest bardzo aktywna, jest wiele inicjatyw, które zapewne z czasem będziemy wspólnie podejmować. Dlatego bardzo Was proszę – módlcie się, żeby Pan Bóg otworzył moje usta i język do dobrego komunikowania się. Nie jest najgorzej, ale rzeczywistość pokazuje, że jeszcze długa droga uczenia się języka. Ale to uczenie się jest wpisane w duchowość dominikańską. Czy jesteśmy tam potrzebne? Tak!!! Kościół jest powszechny, dlatego gdziekolwiek jesteśmy jako osoby wierzące, tam jest Kościół. Chcemy towarzyszyć naszym Parafianom poprzez modlitwę, rozmowę, przeżywanie radości i trudności, chcemy być z Nimi. Jak już wspomniałam, praca w naszej parafii różni się od duszpasterstwa w Polsce. Jest po prostu inaczej. Wszystkie spotkania są już w czerwcu na cały rok zaplanowane, by było wiadomo co i kiedy będziemy robić po wakacjach, przez cały rok szkolny. Najczęściej kontaktujemy się przez e-maile. Kiedy mamy jakąś pracę czy chcemy zrobić spotkanie, ludzie otwierają kalendarze i wszyscy zerkają do kajecików czy dany termin jest wolny. Ale za to są obowiązkowi, jak powiedzą, że będą – to będą. Bardzo mnie urzeka to, że Francuzi lubią ze sobą być i rozmawiać. Często widzę, że kiedy jesteśmy u kogoś na obiedzie, czy na spotkaniu, to jedzenie nie jest najważniejsze, ale rozmowa. I to nie trwa małą chwilkę… lecz czasem nawet 4 godziny….


Okruszyna 9

Na początku było to dla mnie bardzo trudne doświadczenie, bo siedziałam przez ten czas i nic nie rozumiałam…. Ale tak też tutaj wygląda duszpasterstwo, odwiedzamy w domu konkretne osoby. Często mam takie pragnienie, żeby tak wszystko szybko startowało, jak torpeda: scholka dziecięca, chór parafialny i wiele innych grup…. A tu tylko małymi garstkami biorę, to co można wziąć, czyli uczenie się języka i pomoc katechetom. To naprawdę dobra szkoła pokory. Tak naprawdę to Ksiądz Proboszcz rozkręcił duszpasterstwo w parafii a my dołączyłyśmy w ubiegłym roku. Pan Jezus mówi: Żniwo wielkie ale robotników mało… więc i nasze ręce się przydają. Co mnie jeszcze zaskoczyło, to fakt, że dzieci ze szkoły podstawowej, młodzież z  gimnazjum i  niektórzy licealiści nie mają telefonów komórkowych i  podobnego sprzętu przy sobie. To jest fantastyczny widok, kiedy chłopcy grają namiętnie w piłkę nożną na podwórku, rzucają kulami, dziewczynki bawią się w gry zespołowe, siedzą na trawie, rozmawiają i słychać, jak co jakiś czas wybuchają śmiechem. Często czytamy komiksy, gramy w kalambury, układamy z klocków jakieś budowle i odrabiamy zadania domowe. Bardzo rzadko oglądamy bajki czy filmy. W  tej ostatniej kwestii to nawet ja jestem do przodu z  filmami religijnymi. Ale dzięki temu dzieci i  młodzież uczą się tworzyć więzy przyjaźni, więzy wspólnotowe. Powiem Wam jeszcze, że mieszkamy bardzo blisko świętych… i czujemy ich obecność i pomoc! Naprawdę niedaleko mamy do Ars, gdzie jest zachowane ciało św. Jana Marii Vianneya, Paray-le-Moniale i św. Małgorzaty Marii Alacoque. Taizé– miejsce znane na całym świecie, gdzie powstała ekumeniczna wspólnota braci. Brat Roger jest tam pochowany. Albo – jak choćby historyczne opactwo Benedyktyńskie w Cluny. Czy też Lyon – miasto początków chrześcijaństwa i świętych męczenników…, gdzie każda ulica ma nazwę świętego Patrona!!! To tak – w  najbliższej okolicy. Dużo mogłabym opowiadać… Myślę, że kiedyś usiądziemy wieczorem przy kominku, z gorącym kubkiem herbaty, na bujanym fotelu…. i będziemy wspominać piękne chwile… smakując francuskie sery, których tutaj jest mnóstwo!!! A teraz powoli lądujemy. Proszę Was o modlitwę, jeśli przeżywacie trudności, proszę ofiarowujcie je też w naszej intencji. Bóg widzi i wie jak to przemienić na potrzebne nam łaski i łaski potrzebne dla tutejszej Parafii. Nasi Parafianie przyjęli nas bardzo serdecznie, ufam, że nasza obecność właśnie tu, we Francji, będzie owocować dobrem. Modlimy się o to, o dar nowych i świętych powołań z tej ziemi. Dołączcie do nas w tej modlitwie. A mu tutaj o Was pamiętamy!!!


10 Okruszyna


Okruszyna 11

, Wybrac droge, Siostra Leona

Podjąć decyzję Odkąd tylko pamiętam, gdzieś w środku mnie, zaczęła pojawiać się myśl o życiu zakonnym i  było to stopniowe poznawanie Pana Boga. Najpierw dzięki babci, u której lubiłam spędzać wakacje, gdy byłam dzieckiem, a później dzięki salezjańskiej wspólnocie, w której byłam przez parę lat. W ten sposób Pan Bóg powoli przygotowywał mnie do tego życia i choć z jednej strony czułam, że On puka do mojego serca, tak z drugiej pojawiały się wątpliwości. Postanowiłam jeszcze trochę poczekać, podjęłam pracę i dalszą naukę, prosząc równocześnie o jakiś znak, o to by mi pokazał jaka jest Jego wola. W  tym czasie bardzo bliska stała się dla mnie Maryja i  modlitwa różańcowa i  pod tym kątem też szukałam w  Internecie informacji o  Zgromadzeniach zakonnych. Przeszukując tak strony natknęłam się na Dominikanki, oprócz koloru habitu (wtedy pierwszy raz zobaczyłam, że są siostry ubrane na biało) podobało mi się wszystko, charyzmat, duchowość, Matka Boża jako Patronka. Przeglądałam jednak jeszcze inne strony zgromadzeń, ale Pan Bóg różnymi sposobami pokazywał mi, że to właśnie tu mam wstąpić. Po jakimś czasie napisałam e-mail do siostry od powołań, pojechałam na dni wdzięczności do Krakowa i na rekolekcje do Mielżyna, gdzie mogłam zobaczyć na czym m.in. polega praca sióstr. Wiedziałam, że to jest ten czas gdzie ,,muszę” podjąć decyzję, że nie chcę już dłużej czekać, ale że chcę pójść za Nim – wtedy wszystkie rozterki, wątpliwości odeszły. Parę dni później byłam już w Krakowie, by poprosić o przyjęcie do postulatu. Poczułam ulgę, że w końcu nie tylko teoretycznie, ale przede wszystkim praktycznie mogłam odpowiedzieć na Jego wezwanie. Powiedzieć ,,TAK” Panu Jezusowi. W tym roku odnowiłam śluby na 3 lata, cieszę się, że mogę być siostrą w białym habicie  i wierzę, że to Maryja każdego dnia przybliża mnie do Swojego Syna.


12 Okruszyna

Cool–turalnie Siostra Benedykta

Tracić życie z miłości. „303. Bitwa o Anglię”, reż. David Blair (2018); „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”, reż. Denis Delić (2018) Dwa filmy na ten sam temat. Można się pomylić. Ja obejrzałam oba i zdecydowanie bardziej do mnie przemówił angielski „303. Bitwa o Anglię” niż polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa”. Zacznijmy od filmu angielskiego, w oryginale „Hurricane” (od nazwy myśliwca, którym latali nasi piloci). Naprawdę warto na ten film pójść. Mocny, prawdziwy i bardzo smutny. Jak polska historia najnowsza. Jak wszystkie historie mówiące o tym, że bohater i zwycięzca w języku wielkiej polityki to nie to samo. Wszystko bowiem zależy od tego, kto i na jak długo jest akurat potrzebny… Idąc do kina miałam cichą, babską nadzieję, że to będzie polskie „Pearl Harbor”. Romantyczna opowieść o potędze polskiej odwagi i poświęcenia, suto zakrapiana wątkiem Jedynej Wielkiej Miłości Aż Po Grób. Nic z tych rzeczy. Rzeczywistość na ogół daleko odbiega od patosu. Wojenna miłość jest w  tym filmie szybka, byle jaka i nieoczywista, a jednak bardzo mocno nasycona emocjami. Przede wszystkim ogromnym głodem bliskości i czegoś trwałego. Bohaterstwo natomiast jest zaprawione goryczą bycia niedocenionym i wykorzystanym. Co mi się szczególnie podoba w „Bitwie o Anglię”? – Znakomite aktorstwo. Historie bohaterów są nie dopowiedziane, ale wszystko można wyczytać z ich twarzy. – Wyrazistość, ale i niejednoznaczność postaci. Ci bohaterowie mają dylematy. Piękna scena, gdy zestrzelili niemiecki samolot i podchodzą do wraku. Widzą dwa trupy. „To mogliśmy być my” – mówi jeden z nich. I wcale się nie cieszą, bo na wojnie nie ma wygranych. – Piękne sceny militarne – owszem, są efekty specjalne, ale dużo więcej treści aktorzy przekazują poprzez swoją grę. – Gorzki finał. Zgodny z prawdą historyczną, a zarazem uniwersalny. Liczy się opłacalność, a nie honor i sprawiedliwość. Dodajmy, że reżyserem jest Anglik, David Blair.


Okruszyna 13

A polski „Dywizjon 303. Historia prawdziwa” w reżyserii Denisa Delića? Cóż, spodziewałam się czegoś dużo lepszego. Zabrakło tego, co dostrzegam w angielskim „Hurricane”: dramatyzmu wojny. Psychologicznego pogłębienia postaci. Konfliktów moralnych. Pytań, po co to wszystko. Tak, wszyscy chwalą efekty specjalne w scenach walk powietrznych, o niebo przewyższające poziomem te angielskie. No, może. Nie znam się na tym. Sceny batalistyczne nigdy mnie nie pociągały ani w literaturze, ani w  filmie. Zawsze byłam ciekawa tego, co się dzieje POMIĘDZY. Tak więc gdy samoloty naszych dzielnych lotników wykonywały powietrzne akrobacje, to ja odpływałam myślami w kłopoty mijającego dnia. A akurat ten dzień łatwy nie był… To nie miałoby miejsca, gdyby film mnie poruszał. Zabrakło tego czegoś, co sprawia, że mam ciarki na całym ciele i charakterystyczne dławienie w gardle, świadczące o  wzruszeniu. Ekranizacja książki Arkadego Fiedlera dla mnie jest po prostu komiksem. Laurką wystawioną polskim lotnikom. Z papierowym, jednowymiarowym aktorstwem i powierzchownie zarysowanymi bohaterami. Szkoda... Za to przepiękna ścieżka dźwiękowa! I mocna scena, kiedy Witold Urbanowicz przemawia do polskich lotników: „Urodziliście się po to, żeby walczyć”. Aha, i może jeszcze scena, kiedy jeden z nich grany przez Jana Wieczorkowskiego, na pytanie Arkadego Fiedlera, czy walczy z nienawiści do Niemców, odpowiada: „Tracić życie można tylko z miłości, nie z nienawiści”. I to by było chyba na tyle. Trochę za mało, jak na tak świetny temat. Jednak nie żałuję. Warto iść na oba filmy. Po co, poza możliwością porównania? Może po to, żeby sobie po raz kolejny uświadomić, że są sprawy, dla których warto zarówno żyć, jak i umierać. I że to niekoniecznie jest opłacalne, ale po prostu moralnie konieczne. Żeby ocalić w sobie godność, wewnętrzną wolność i takie przestarzałe cechy jak honor i odwaga.


14 Okruszyna

Nocne czuwania , dominikanskie . w Białej Niznej Dla dziewcząt i chłopców

W czerwcu zakończyły się czuwania w Białej Niżnej. Od pierwszej soboty października rozpoczynamy je na nowo. Czuwanie rozpoczyna się o godz. 19.00 w sobotę, a kończy ok. godz. 3.30 nad ranem w niedzielę. W czasie nocy jest niedzielna Msza św., adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa różańcowa, możliwość skorzystania z Sakramentu Pojednania, są konferencje, śpiewy... Jest też przerwa na nocną herbatę – nie zapomnij wziąć ze sobą kanapek, w nocy jest się jeszcze bardziej głodnym. Należy wziąć ze sobą legitymację szkolną lubdowód tożsamości. Przypominamy o zabraniu ze sobą ciepłej odzieży, w nocy i nad ranem jest bardzo chłodno. Dojazd do klasztoru w Białej Niżnej pociągiem z Tarnowa w kierunku Nowego Sącza i Krynicy do stacji Stróże. Z dworca dochodzi się pieszo szosą, około 15 minut. Można też dojechać do Grybowa, a stamtąd pieszo 3 km do klasztoru. Na nocne czuwania modlitewne do Białej Niżnej zapraszamy młodych – dziewczęta i chłopców, poszukujących ciszy i skupienia, pragnących pogłębić lub odnowić swoją przyjaźń z Jezusem, wynagradzać Matce Bożej wszystkie zniewagi, wyrządzane Jej przez różnych ludzi, zastanowić się nad swoim życiem lub po prostu – być z Jezusem i doświadczyć modlitwy we wspólnocie.

Tematy Czuwań 6 X 2018 Błogosławieństwa – drogowskazy na drodze nawrócenia i świętości

3 XI 2018 Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie – droga pokory i skruchy

1 XII 2018 Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem – droga cierpienia i odwagi (by płakać z innymi)

oni

będą

pocieszeni


Okruszyna 15

31 XII/ 1 I 2019 Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię – droga łagodności i cierpliwości 2 II 2019 Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni – droga wierności woli Bożej

2 III 2019 Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią – droga przebaczenia i służby innym 6 IV 2019 Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą – droga prawdziwego spojrzenia 4 V 2019 Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi – droga jedności i pokoju

15 VI 2019 Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie – droga zaangażowania i świadectwa – Z Jezusem i Maryją pod "prąd"


16 Okruszyna

Spotkania w Krakowie w roku szkolnym 2018/2019 Rok 2018 •

26 -28 października

09 -11 listopada

28-31 grudnia /Dni kolędowe połączone z zabawą sylwestrową/

Rok 2019 • Styczeń – luty rekolekcje zimowe • 08-10 marca • 18-20 kwietnia ŚWIĘTE TRIDUUM PASCHALNE • 01-05 „majówka u dominikanek” w Krakowie • 1 czerwca Lednica •

07-09 czerwca DNI WDZIĘCZNOŚCI – za wszystko co dobre w naszym życiu, a szczególnie za maturę


Okruszyna 17

Adres kontaktowy Siostra Łucja

Al. Kasztanowa 36 30–227 Kraków

2 Duszpasterstwo Młodzieży

http://www.dominikanki.pl/duszpasterstwo–powolan/ https://www.facebook.com/drogowskazop/ email: duszpowo@dominikanki.pl nr tel. 12 425 24 05 kom. 728429903 – nie odpowiadam na smsy

2 Podajemy również numer telefonu i adres mailowy do Siostry Marii, która prowadzi Duszpasterstwo Młodzieży w Białej Niżnej: drogowskazop@gmail.com kom. 728429910 – Siostra też nie odpowiada na smsy

2 A wszystkim zainteresowanym misjami podajemy adres mailowy i numer telefonu do

Siostry Natalii– Referentki Misyjnej

misjedom@dominikanki.pl kom. 728 407 452– Siostra także nie odpowiada na smsy

SERDECZNIE ZAPRASZAMY!


18 Okruszyna

Co? Gdzie? Kiedy? ❧❧ Od października zaczynamy nocne czuwania modlitewne w Białej Niżnej, a w  Krakowie dni skupienia – więcej informacji znajdziesz na str. 15 a  także na naszej stronie www.dominikanki.pl i  na Facebooku. Zapraszamy Was do przyjazdu. ❧❧7 października w  naszym Zgromadzeniu obchodzimy Uroczystość Królowej Różańca Świętego, Patronki naszego Zgromadzenia. ❧❧16 października łączymy się w modlitwie dziękując Bogu za dar kanonizacji bł. Jana Pawła II; to dzień, w którym 40 lat temu został wybrany na Stolicę Piotrową. ❧❧26 października o godz. 20.00 w naszej krakowskiej kaplicy odbędzie się czuwanie w intencji synodu młodych. Serdecznie zapraszamy. ❧❧Dzielimy się z Wami naszą ogromną radością z powodu powiększania się naszej wspólnoty o  kolejne dziewczęta, które 15 września rozpoczęły formację aspiratu. Kandydatki mogą zgłaszać się do aspiratu jeszcze do lutego 2019r. Otaczajmy je naszą modlitwą i stale prosimy o dar nowych powołań. Dziewczęta, które słyszą w  sercu głos powołania zakonnego zapraszamy do kontaktu z nami oraz do przyjazdu na dni skupienia i rekolekcje.

Informacje o życiu i misji apostolskiej dominikanek uzyskasz pisząc pod adres: Zgromadzenie Sióstr św. Dominika Duszpasterstwo Młodzieży Al. Kasztanowa 36 30–227 Kraków tel. 12 425–24–05 Internet: http://www.dominikanki.pl; email: duszpowo@dominikanki.pl Na Nasze konto: BANK PeKaO. S.A. I ODDZIAŁ w Krakowie, można przekazać ofiary na misje NR 49 1240 1431 1111 0000 1047 9988 z dopiskiem: „Misje”.

Okruszyna - październik 2018  
Okruszyna - październik 2018  
Advertisement