Page 1

Świadectwa wakacyjnych dróg


słowo redakcji Drodzy Czytelnicy! Po wakacyjnej przerwie oddajemy do Waszych rąk kolejny numer naszego pisma seminaryjnego „Serce Warmii”. Przewodnim tematem tego numeru jest ŚWIADECTWO, które każdy chrześcijanin jest zobowiązany dawać dla współbrata, aby umocnić go w wierze, nadziei i miłości. Czas wakacyjnego odpoczynku jest już dawno za nami, ale w tym numerze pragniemy się tym szczególnym dla nas okresem formacji z wami podzielić. Każdy z nas, kleryków, w chwilach swojego wakacyjnego odpoczynku był zobowiązany do różnych wyjazdów, aby tam dać świadectwo o Jezusie Chrystusie. WAKACYJNE DROGI kierowały nas do różnych miejsc i ludzi, pośród których mieliśmy służyć naszymi zdolnościami i talentami. Tym numerem pragniemy przybliżyć naszym czytelnikom bogactwo różnorakich doświadczeń jakie były naszym udziałem w czasie wakacji. Bogactwo różnych form wypoczynku z Bogiem dla dzieci, młodzieży, małżeństw, ludzi samotnych, starszych i cierpiących, w których uczestniczyli klerycy naszego seminarium jest wielkie, a w niniejszym numerze pragniemy przybliżyć niektóre z nich. Może już za rok spotkamy się na jakimś wakacyjnym wyjeździe, gdzie wspólnie będziemy dawać świadectwo o Jezusie Chrystusie. Wszystkim Czytelnikom na czas Adwentu i zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, życzymy wielu łask Bożych, niech każdy dzień będzie przepełniony błogosławioną nadzieją, wypływającą prosto z serca pełnego Bożej Miłości. Niech waszych rodzin nigdy nie opuszcza Chrystusowy Pokój.

PODZIĘKOWANIA Redakcja Serca Warmii składa podziękowania za udostępnienie zdjęć z prywatnych archiwum wszystkim, którzy przyczynili się do powstania tego numeru. W sposób szczególny dziękujemy: MIVA Polska, Wspólnocie „Dobrego Pasterza”, Caritas Archidiecezji Warmińskiej, organizatorom i uczestnikom Przystanku Jezus, Wspólnocie Ochotników Cierpienia Archidiecezji Warmińskiej, Szymonowi Górzyńskiemu oraz wszystkim osobą indywidualnym.

Serce Warmii Pismo Alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej „Hosianum” w Olsztynie nr 2(68), 2010 r.

Redaktor naczelny: Adrian MANTYKIEWICZ Zastępca redaktora naczelnego: Krzysztof PATEJUK Redaktor graficzny: Michał DĘBSKI Redaktor techniczny: Piotr KACZMARCZYK Sekretarz redakcji: Kamil WYSZYŃSKI Redakcja: dn Radosław CZERWIŃSKI dn Michał KUCIŃSKI Wojciech PIEKARSKI Paweł RZOSIŃSKI Kamil ROKICKI Łukasz PĄTKIEWICZ Dawid SZCZEPKOWSKI Daniel GORZĄCH Marcin KUCIŃSKI Mariusz PIÓRKOWSKI Korekta: Adam IWANOWSKI Marcin WYSOCKI Fotograf redakcyjny: Michał DĘBSKI Opieka: ks. dr Paweł RABCZYŃSKI Adres redakcji: „Serce Warmii” WSD MW HOSIANUM ul. Hozjusza 15 11-041 Olsztyn tel.: (0-89) 523 89 84 http: //www.hosianum.edu.pl/ Druk: Drukarnia GUTGRAF ul. Bałtycka 131 10-176 Olsztyn Redakcja zastrzega sobie prawo skracania otrzymanych artykułów i zmian ich tytułów. Pismo utrzymuje się z ofiar złożonych na adres redakcji. ISSN 1427-6968

2 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


w numerze

4 7

Ks. Marian Machinek MSF

8

Camino szlak światła

Krzysztof Patejuk

Oaza

Adrian Mantykiewicz

Przystanek Jezus

11 12 14

Wojciech Piekarski

Kleryk na obozie wakcyjnym

dn Radosław Czerwiński

Dzieckiem Bożym jestem Ja Dawid Szczepkowski

Obłóczyny

18 20 22 24 26 28 30

Kamil Rokicki

Pielgrzymka moje rekolekcje w drodze Mariusz Piórkowski

I ROK

dn Michał Kuciński

Wakacje pośród osób dotkniętych cierpieniem Daniel Gorząch

Rekolekcje wspólnoty Dobrego Pasterza Piotr Kaczmarczyk

Niesiemy Chrystusa Łukasz Pątkiewicz

Harcerstwo Marcin Kuciński

Kronika

Nr 2(68) 2010

Serce Warmii

3


Camino szlak światła

4 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


Chociaż minęło już kilka miesięcy, zagoiły się odciski i bąble, zeszły pokiereszowane paznokcie, to wspomnienia są ciągle żywe… I nie są to jedynie wspomnienia wakacyjnej przygody, ale bardzo specyficznego duchowego przeżycia. Bo legendarna pielgrzymka piesza do Santiago de Compostella w Hiszpanii jest rzeczywiście głębokim doświadczeniem. W gronie pielgrzymów określana jest jako Camino, co w języku hiszpańskim oznacza po prostu drogę. Jest ona inna niż pielgrzymki, które znamy z naszej polskiej rzeczywistości. I chodzi nie tylko o to, że cały swój dobytek trzeba tutaj dźwigać na plecach, ale przede wszystkim o coś, co można by nazwać programem pielgrzymki. W naszych tradycyjnych pielgrzymkach program wyznaczają konferencje, wspólne modlitwy i śpiewy, które cię niemalże „niosą” ku celowi. Dają one niewątpliwie wiele duchowego pożytku i trudno byłoby z nich zrezygnować. Pielgrzymka do Santiago jest po prostu inna. Nic cię tu nie niesie, nie motywuje do drogi. Co więcej, jeżeli nie będziesz uważny, pielgrzymka bardzo łatwo stanie po prostu wakacyjną wyprawą, a czasami po prostu „połykaniem kilometrów”. Programem jest tu … samotność. Na Camino nie da się po prostu uciec od siebie. Owszem, również tutaj idzie wielu pielgrzymów, zazwyczaj pojedynczo, po dwóch, trzech. Również ja szedłem wraz z pięciorgiem znajomych, z którymi jest się razem tylko na miejscach noclegowych i od czasu do czasu na pewnym odcinku drogi. Ale w praktyce większość czasu spędzasz tu ze sobą, ze swoimi myślami, ale też problemami, ze swoją przeszłością i perspektywą przyszłości. Camino to taki „międzyczas”: po kilkunastu dniach przeszłość, wraz z tym, co eks-

cytowało, ale i irytowało, oddala się, blednie, przestaje wewnętrznie „rajcować”. A przyszłości, takiej jaką człowiek zna ze swojej codzienności w domu, jeszcze nie ma. Powstaje jakaś taka dziwna „bańka czasu”, w której człowiek jest konfrontowany z samym sobą tak intensywnie, jak nigdy dotąd. I jeżeli tylko nie zagłuszy się tej konfrontacji, jeżeli człowiek nie wepchnie sobie w uszy słuchawek, z których sączy się muzyka, jeżeli wyda siebie samego na pastwę tej samotności, w sercu może dokonać się to, z czego znana jest Camino de Santiago. Kiedy w końcu stają się codziennością troski o to, jaka będzie pogoda, czy pojawią się nowe bąble na stopach, czy aby na pewno będziemy mieli gdzie przenocować, czy wytrzymają nogi, ile jeszcze kilometrów, pojawia się „drugi nurt”. Z początku nieśmiało, potem coraz bardziej zdecydowanie pojawiają się pytania o moje życie, o jego cel, jego sens, o to, co jest dla mnie istotne, o to, co jest zbędne, co przesadzone, co może w ogóle niepotrzebne. I w ten sposób Camino staje się przypowieścią o życiu. Człowiek nagle widzi, jak niewie-

le potrzeba, ile rzeczy, przeżyć, przyzwyczajeń, gonitw i priorytetów, których nie dało się zmieścić w plecaku, to po prostu zbędny bagaż. Co więcej – brak tego wszystkiego wcale nie jest tragedią. Nie niszczy życia, a przeciwnie – nadaje mu całkiem nowy smak, który można poczuć dopiero wtedy, gdy zwolni się uścisk, którym człowiek kurczowo gromadzi, zatrzymuje wyłącznie dla siebie, zagarnia... Czasami ten „drugi nurt” dotyka też starych ran, nie załatwionych konfliktów, dawno wypartych grzechów. Wtedy pojawia się bunt, psychiczny „dołek”, zniechęcenie. Wszystko to jednak ustępuje oddane Bogu wraz z codziennym zmęczeniem, ze strugami potu i bolącymi odciskami, z pchłami, które od czasu do czasu boleśnie pokąsają, z niewygodą i koniecznością brania poprawki na humory tylu różnych ludzi, z którymi zetknął mnie ten sam los pielgrzyma. To było moje drugie Camino. Tym razem droga, zwana Via de la Plata, prowadziła przez środek gorącej o tej porze roku Hiszpanii. Straszliwy upał zmuszał nas do wyruszenia jeszcze

Nr 2(68) 2010

Serce Warmii

5


przed świtem - w ciemności. Dopiero po godzinie marszu powoli ciemność rozświetlało poranne światło, a po następnej pół godzinie wschodziło słońce. 28 dni pielgrzymki - to było 28 wschodów słońca: każdy inny, ale każdy jakoś tak przedziwnie związany z biblijnymi tekstami. O Janowym Słowie, które jako Światło przychodzi na świat i oświeca każdego człowieka i o tym, że trzeba stać się dzieckiem światła, stawać ciągle na nowo w jasnym świetle Ewangelii, wychodzić z cienia, który jest symbolem niezdecydowania, stania okrakiem między dobrem

a złem, paktowania z ciemnością grzechu... Przypomniane przez jedną z uczestniczek pielgrzymki słowa Ignacego z Antiochii: „Pozwólcie mi napić się światła, bo dopiero wtedy stanę się w pełni człowiekiem”, stały się drogowskazem całej drogi. Trzeba pić światło, by móc stać się dzieckiem światła. To przeświadczenie stawało się jeszcze bardziej intensywne wobec wspaniałych średniowiecznych i renesansowych katedr w Salamance, Zamorze, czy Ourense, a przede wszystkim wobec uroku katedry w Santiago de Compostella. Dopiero gdy człowiek stanął na wielkim placu

przed tą katedrą i spoglądał na rozpromienione twarze pielgrzymów i trzy charakterystyczne wieże, doszło do świadomości to, co sie wydarzyło: 760 km drogi za mną, jestem u celu... Dziś, po kilku miesiącach, patrzę na muszlę z czerwonym, jakubowym krzyżem – znak, który pielgrzymi wieszają na szyi, na swoim plecaku, na czapce. Patrzę i myślę sobie, że obok zwyczajnej satysfakcji w sercu rodzi się wdzięczność Bogu za tę tak zwyczajną, a tak niecodzienną drogę. I nadzieja, że – jeżeli tylko Bóg tak zechce – nie było to moje ostatnie Camino…

ks. Marian Machinek MSF 6 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


Oaza Kilka domów, dwa sklepy, stary kościół, ładne okolice. Oto Nowe Kawkowo, podolsztyńska wieś, której krajobraz od wielu lat jest urozmaicany przez Dom Rekolekcyjny „Zacheusz” i odbywające się w nim rekolekcje oazowe. Widok młodych, obcych ludzi przechadzających się po tamtejszych drogach w wakacje nie jest zatem czymś dziwnym dla okolicznych mieszkańców. Traktują przybyłą młodzież niemal jak swoją. Właśnie w tych okolicznościach i ja w tym roku wziąłem udział w rekolekcjach 1 stopnia Oazy Nowego Życia. Ta skomplikowana nazwa kryje za sobą jedną z form spędzania czasu z Bogiem, który w ramach Ruchu Światło-Życie opracował ksiądz Franciszek Blachnicki. Przeżycie tych rekolekcji ma doprowadzić do

uznania i przyjęcia Jezusa Chrystusa jako swojego osobistego Pana i Zbawiciela oraz do świadomego odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych. W rekolekcjach, które poprowadził ksiądz Bartłomiej Sobierajski, oprócz mnie wzięły udział cztery animatorki (czyli opiekunki), a także jedenaście uczestniczek w wieku od 15 do 18 lat. Wszyscy przeżyliśmy czas, który zapamiętamy na bardzo długo. Ja sam mogę powiedzieć, że mimo iż treści tych rekolekcji nie były dla mnie nowe, to odświeżyłem swoją relację z Jezusem Chrystusem i umocniłem się w wyborze życiowej drogi. Jednak przez te 15 dni to nie ja byłem najważniejszy, ale grupa, którą prowadziłem. Cały swój wysiłek i starania poświęciłem więc temu,

aby być dla Eweliny, Ali i Moniki jak najlepszym świadectwem wiary i aby przekazać im w sposób jak najbardziej przystępny treści rekolekcji. Nie chciałem zasłaniać im sobą Tego, dla którego przyjechały na pierwszy stopień ONŻ, ale służyć im w Jego imię. Dwa tygodnie przeżyte razem stworzyły z nas wspólnotę, która trwa, choć nie fizycznie, ale w modlitewnej pamięci. Nowe Kawkowo zatem pożegnało nas i mimo tego, że my sami nie wnieśliśmy w to miejsce nic, co byłoby po ludzku zauważalne, to wieś ta długo będzie obecna w naszych wspomnieniach i sercach jako ta, w której spotkaliśmy żywego Jezusa, podobnie jak Zacheusz, który w tym celu musiał wejść na sykomorę.

ROK

II al. Krzysztof Patejuk Nr 2(68) 2010

Serce Warmii

7


Wywiad z klerykami Adamem Iwanowskim i Józefem Fiszerem uczestnikami Przystanku Jezus w Kostrzynie nad Odrą przeprowadził kleryk Adrian Mantykiewicz Adrian Mantykiewicz: Co wami powodowało, aby czas wakacyjnego odpoczynku spędzić na Przystanku Jezus? Adam Iwanowski: Już od dwóch lat bardzo chciałem pojechać na Przystanek Jezus i przy okazji zobaczyć jak wygląda ewangelizacja wśród ludzi przyjeżdżających na Przystanek Woodstock. Niestety rok temu nie udało mi się pojechać z różnych powodów. Jednym z nich był brak czasu, innym brak współtowarzysza wyprawy. W tym roku również Józef zapragnął pojechać do Kostrzyna. Jak wiadomo we dwóch zawsze raźniej i w razie trudności jest na kogo liczyć. Józef Fiszer: Wiele słyszałem wcześniej o tej inicjatywie, ale nigdy nie miałem odwagi tam się wybrać. Jednak chęć zobaczenia świadectwa młodych ludzi, którzy po wspólnej modlitwie idą w tłum różnej młodzieży, by świadczyć o Jezusie, wzięła górę. Do tego doszła możliwość wyjazdu z Adamem, co tylko upewniło mnie w decyzji i pojechałem świadczyć o moim Mistrzu Jezusie Chrystusie.

A.M.: Jak wyglądały przygotowania do ewangelizacji na Woodstocku? Czym ciekawym możecie się podzielić z naszymi czytelnikami? A.I.: Przede wszystkim potrzeb-

8 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

Przyst Jez ne było przygotowanie duchowe. Przed samym Przystankiem Woodstock odbyły się rekolekcje prowadzone przez ks. bp Edwarda Dajczaka, które przygotowywały mnie do ewangelizowania ludzi obecnych na Przystanku. Bez przeżycia osobistego spotkania z Bogiem nie byłbym w stanie iść i ukazać drugiemu człowiekowi Jezusa Chrystusa. Tylko przeżywając swoją osobistą więź z Jezusem mam odwagę, aby wejść w tłum i być autentycz-

nym świadkiem dla drugiego, często zagubionego człowieka. Tylko wiara dała mi siły, abym sam, mimo wad i niedoskonałości, mógł iść i głosić Zmartwychwstałego. J.F.: Muszę zgodzić się z Adamem, że rekolekcje były najważniejszym przygotowaniem i temu nie da się zaprzeczyć. Dla mnie jeszcze bardzo ważne były warsztaty przygotowujące. W czasie tych warsztatów odby-


tanek zus

i różnych argumentów. Tacy ludzie po prostu odchodzili, ale mam nadzieję, że mimo wszystko kiedyś Jezus przemieni ich serce. Kolejną grupą, na szczęście już w znacznej mniejszości, byli ludzie, którzy ucierpieli z winy samych ludzi Kościoła. Dla nich rozmowa, wspólne spędzenie czasu i przede wszystkim wspólna modlitwa, ukazywały inny obraz ludzi Kościoła. Mimo początkowych ataków z czasem przekonywali się, że Kościół nie jest do końca taki zepsuty jak ukazują media. I tutaj mam nadzieję, że w końcu otworzą się na Jezusa i Jego Miłość. J.F.: Dla mnie trudne były spotkania z członkami sekty Hare Kriszna. Widząc tych ludzi wiem, że trzeba im pomóc, ale po pierwsze oni tej pomocy nie chcą, a po drugie wiem niestety, że moja wiedza jest jeszcze niewystarczająca. Mam nadzieję, że za parę lat chociaż ten drugi punkt zniknie i będę już odpowiednio przygotowany teologicznie i psychologicznie aby im pomóc.

wały się spotkania z ludźmi, którzy mówili o swoich przeżyciach z poprzednich Przystanków Jezus. Ich doświadczenie było dla mnie bardzo pomocne, gdyż dowiedziałem się jak podejść do drugiego człowieka i rozpocząć rozmowę, aby nie przestraszyć nikogo, nie zrazić do siebie rozmówcy już na samym początku.

A.M.: Będąc na Woodstocku wchodziliście w tłum ludzi często różnie nastawionych do

Boga i Kościoła. Moglibyście podzielić się z naszymi czytelnikami, co was tam spotkało przykrego i jak to na was wpłynęło. A.I.: Do trudnych doświadczeń mogę zaliczyć spotkania z ludźmi, którzy atakowali Kościół niestety teoriami zaczerpanymi z telewizji. Stereotyp na temat działania Kościoła kreowany przez telewizję jest ciężki do zmiany mimo usilnych starań

A.M.: Wiemy już jakie przykre sytuacje was spotkały. A co dobrego było na polu Woodstockowym? J.F.: Do pozytywów zaliczam spotkania z ludźmi, którzy poszukują Boga mimo swoich trudności życiowych. Ważne dla mnie była rozmowa nimi, a częściej właściwie słuchanie o ich trudnościach w odnalezieniu siebie i Pana Boga. Piękne były chwile kiedy ludzie mówili, że to co robię ma sens, bo potrzebni są kapłani. Na polu Woodstockowym można umocnić swoje powołanie. Nr 2(68) 2010

Serce Warmii

9


A.M.: Co na koniec pragniecie powiedzieć młodym ludziom, którzy często boją się pojechać na Przystanek Jezus? Jak ich zachęcić? Może coś doradzić?

A.I.: Dla mnie pięknem całego pobytu na Woodstocku były spotkania z ludźmi, którzy często pierwszy raz od paru lat przyszli do kościoła i przystąpili do sakramentu pokuty i pojednania, a potem do Komunii Świętej. Nie wiem jak trwała zmiana w nich nastąpiła, ale nie mnie to oceniać i oglądać owoce przemiany serca. Szczególnym doświadczeniem dla mnie było spotkanie pewnej dziewczyny, która po wizycie w kościele i wspólnej modlitwie postanowiła iść na leczenie, gdyż była uzależniona od narkotyków. Teraz lepiej rozumiem słowa św. Pawła: „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska”.

A.I.: (uśmiech) Nie ma się czego bać. Jak ja pojechałem, to każdy może. Warto jechać! J.F.: Normalne jest, że towarzyszy nam strach przed czymś nieznanym. Ale strach jest po to, aby go przełamywać. Warto jechać i wygrać z własnym lękiem, aby pomóc drugiemu człowiekowi odnaleźć Boga i samego siebie.

A.M.: Dziękuję wam za rozmowę i za podzielenie się z naszymi czytelnikami przeżyciami z Przystanku Jezus.

Na pytania odpowiadali:

Rozmowę przeprowadził:

ROK

ROK

ROK

IV

IV

IV

al. Adam Iwanowski 10 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

al. Józef Fiszer

al. Adrian Mantykiewicz


Kleryk na obozie Czy kleryk w czasie wakacji powinien cały czas być maksymalnie kilometr od swojego kościoła? A może najlepiej byłoby, żeby większość czasu spędził w zakrystii i kancelarii? Jeżeli tak, to trzeba by go było przywiązać tytanowym łańcuchem i kilka razy dziennie sprawdzać, czy przypadkiem sobie z nim jakoś nie poradził. Tak na poważnie, wydaje się, że dziś służba na parafii wymaga szczególnej otwartości nie tylko na duchowe potrzeby człowieka. Zbliżenia do osoby uczył nas swoim przykładem chociażby beatyfikowany w czerwcu ks. Jerzy Popiełuszko. W mojej rodzinnej parafii Chrystusa Odkupiciela Człowieka w Olsztynie ksiądz proboszcz szczególnie zaangażował się w umożliwienie wyjazdu na wypoczynek wakacyjny dzieciom z rodzin mniej zamożnych.

Moim skromnym udziałem była m. in. pomoc w przygotowaniu kolonii w ośrodku Caritas w Rybakach. Nie był to mój pierwszy wakacyjny wyjazd z dziećmi i młodzieżą. Każdego roku można tu zdobyć cenne doświadczenie duszpasterskie. Na ostatnim wyjeździe odkryłem szczególną potrzebę dzieci, aby wprowadzić większą dyscyplinę na obozie. Stawianie mądrych wymagań i pewna surowość (na przykład, aby sprawnie zebrać się na apelu, czy zwrócić uwagę, gdy ktoś nabroił) połączone z pogodną atmosferą i żartami w innych momentach sprawiają, że dzieci bardzo dobrze się tu czują. Dbanie zaś o bezpieczeństwo podopiecznych sprawia z kolei, że rodzice są spokojni, ponieważ ich pociechy pozostawione są we właściwych rękach. W tym roku obóz miał charakter piracki. Pasowanie na majtka, chrzest na pirata, poszukiwanie

skarbu, rozbudzały wyobraźnię uczestników i są do dziś mile wspominane. Najważniejsze jest jednak przybliżanie dzieci do Boga. Każdy dzień rozpoczynaliśmy i kończyliśmy modlitwą. Codziennie wszyscy uczestniczyli we Mszy Świętej, a po południu o godz. 15.00 wspólnie odmawialiśmy koronkę do Bożego Miłosierdzia. Niektóre owoce wakacyjnej służby daje się szybko zauważyć. Bardzo cieszy, gdy jeden z uczestników spotkany we wrześniu w szkole mówi o tym, że po obozie zaczął regularnie chodzić do kościoła. Ksiądz proboszcz z kolei mówił o tym, że w parafii mamy dwóch nowych ministrantów, których „pozyskał” na jednym z wyjazdów. Wakacyjna praca z dziećmi na obozie, poszukiwanie nowych sposobów podejścia do nich, bardzo pomogły mi później we wrześniowych praktykach pedagogicznych w szkole podstawowej. Wchodząc do szkoły „znałem już grunt”, z którym przez trzy kolejne tygodnie przyszło mi się zmagać. Nie mi oceniać jak wyszło, ale pewnym pozytywnym sygnałem są pytania dzieci, kiedy ksiądz znowu wróci, aby uczyć.

ROK

V al. Wojciech Piekarski Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 11


DZIECKIEM BOŻYM JESTEM JA

12 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


Chrystus podczas ziemskiego życia powiedział: „jeśli nie będziecie jak dzieci, nie wejdziecie do Królestwa Bożego” (Mt 18,3). Niezwykłe było to stwierdzenie, ponieważ status dziecka za czasów Jezusa był i nawet współcześnie w wielu krajach jest zepchnięty na margines, a tymczasem wiele można się od nich nauczyć. Ludzka dusza nie dojrzewa, ona od momentu poczęcia dąży do Stwórcy, który jest Miłością. Bez znaczenia czy jest złożona w dorosłym, czy dziecięcym ciele. Nowe doświadczenie w pracy z dziećmi zdobyłem jako wychowawca kolonijny podczas wypoczynku dzieci i młodzieży

w Rybakach, zorganizowanym przez „Caritas” Archidiecezji Warmińskiej. Dziesięciodniowy pobyt z młodymi ludźmi okazał się cennym czasem, bo na świat spojrzałem ponownie przez pryzmat dziecka. W koloniach, które trwały od 14 do 23 lipca 2010 roku brała udział młodzież i dzieci z Braniewa oraz Nidzicy. W tym artykule chciałbym podzielić się moimi uwagami z tych praktyk. Po pierwsze dzieci są ciekawe świata, niezwykle aktywne, wszędzie ich pełno. Nieraz zazdro-

ściłem im dobrej kondycji i inicjatywy organizowania sobie czasu wolnego. W Ośrodku „Caritas” w Rybakach mieliśmy okazję jeździć konno, zwiedzać „Centrum nurkowania”, „Mini ZOO”, spotkaliśmy się z ciekawymi ludźmi, rozegraliśmy szereg meczy piłkarskich i piłki siatkowej i ciągle było mało! Ponadto dzieci są twórcze i mają własne poczucie piękna. Podczas spotkań w grupach często spędzaliśmy czas na malowaniu czy rysowaniu. Radowało się moje serce, kiedy widziałem z jakim skupieniem, zapałem i starannością poświęciły się czynnościom związanym ze sztuką. Jednym z zadań było narysowanie wspomnień

z wakacji. Wszyscy z mojej grupy przynieśli wspaniałe prace – jedne bardziej jasne, inne z kosmicznymi wizjami, ale wszystkie bardzo starannie narysowane. Co więcej zauważyłem, że dzieci szukają kontaktu z Bogiem, choć szybko się rozpraszają. Pewne prawdy religijne, które dorosłym przychodzą z trudnością, dzieci bezkrytycznie przyjmują do wierzenia. Prawdą jest, że aby coś młodemu człowiekowi przekazać, trzeba czynić to w sposób ciekawy i nowatorski. Szybko tracą uwagę, zdarza się tak, że podczas Mszy Świętej są jak aniołki, a zaraz po… Warto również wspomnieć o tym, że dzieci

prosto patrzą na świat (prosto nie znaczy prostacko). Podczas turnusu wyjechaliśmy na wycieczkę do Olsztynka i Gietrzwałdu. Organizatorzy zatroszczyli się, by było jak najwięcej atrakcji. Zwiedzaliśmy w Olsztynku Muzeum Budownictwa Ludowego i Hutę Szkła Artystycznego. Na zakończenie pojechaliśmy do Sanktuarium Matki Bożej w Gietrzwałdzie. Uczestników jednak bardziej cieszyło plażowanie oraz gry i zabawy na świeżym powietrzu, niż poznawanie naszej kultury i historii. Radowało ich to, co proste, zwyczajne. Choć wyrastamy ze świata dziecka, to całe życie i tak jesteśmy dziećmi Bożymi. Bóg nas w pewnym stopniu rozpieszcza Swoją nieograniczoną miłością. Ta miłość jest darem i zadaniem, by z dziecięcą ufnością otworzyć się na nią i przekazać innym – „potrzeba tak niewiele, albo tylko jednego” (Łk 10,42). Duszpasterstwo dzieci i młodzieży zajmuje wiele czasu, wymaga cierpliwości i szacunku. To właśnie ta grupa, która dziś nie ma jeszcze prawa do głosowania, jest przyszłością narodu, przyszłością Kościoła. Skoro Jezus zawsze miał czas dla dzieci („pozwólcie dzieciom przychodzić do mnie” – Mk 10,14), to znaczy, że niezwykle ważne i potrzebne jest dostrzeżenie najmłodszych mieszkańców ziemi i wspieranie ich w drodze ku dojrzałości chrześcijańskiej.

ROK

VI dn Radosław Czerwiński Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 13


Obłóczyny Dnia 30 września 2010r. w naszym Seminarium odbyła się uroczystość Obłóczyn, do której przystąpili alumni roku III. Tego dnia podczas uroczystej Mszy Świętej, której przewodniczył ks. abp. Wojciech Ziemba, dziesięciu seminarzystów po raz pierwszy nałożyło strój duchowny – sutannę. Obłóczyny to ważne wydarzenie na drodze do kapłaństwa. Towarzyszy mu duży ładunek emocjonalny. W tym dniu oczy zaproszonych na uroczystość rodziców, skierowane są na swoich synów. To sprawia, że serca alumnów są przepełnione wewnętrzną radością i poczuciem, że jest się na właściwej drodze swojego powołania. To bardzo budujące przeświadczenie, ale czy prawdziwe? Trzeba raczej po przez modlitwę i szarą codzienność upodobniać się do Chrystusa, aby móc powiedzieć, że budujemy na dobrym fundamencie, a nie na piasku. Rekolekcje przed Obłóczynami Trzydniowe rekolekcje prowadzone w seminarium przez ks. Wojciecha Węgrzyniaka pozwoliły mi zrozumieć, że życie kapłańskie, jak każde inne życie, rodzi się w bólu! Ksiądz rekolekcjonista zwrócił także uwagę na szalenie ważne znaczenie kierunku, w którym podążamy. Wstępując do WSD „Hosianum” chciałem zostać dobrym księdzem i nadal jest to moje pragnienie. Jestem przekonany, że to jest mój kierunek, moja droga, a na tej drodze jednym z przystanków jest przyjęcie stroju duchownego, który różni się od zwykłego ubioru. Dobra droga… Wiem, że poprzez życie kapłańskie jestem na dobrej drodze do Zbawienia! Perspektywa takiego

14 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

celu nie jest łatwa: przede mną jeszcze cztery lata formacji seminaryjnej, potem całe życie kapłańskie…. Być może nie jeden raz upadnę i będę czuł samotność, rozpacz, niezrozumienie czy zniechęcenie. To wszystko jest krzyżem, ale wiem, że krzyż nie jest po to, aby się go pozbyć, ale żeby po krzyżu Zmartwychwstać. Noszenie sutanny oprócz tego, że jest widocznym znakiem dla innych, jest też znakiem dla mnie samego. Dzięki sutannie w chwilach trudnych mogę wrócić pamięcią do momentu, kiedy w swoim życiu na miłość Chrystusa odpowiedziałem TAK. Najważniejsza modlitwa… W życiu kleryka pierwsze miejsce zajmuje modlitwa, dzięki której mamy możliwość bycia w kontakcie z Panem Bogiem. Jest

to trudna sztuka życia, powinna ona towarzyszyć alumnowi już od I roku formacji seminaryjnej. Bardzo ważne w tej modlitwie jest, abyśmy byli sługami Chrystusa, a On naszym Panem. Jeśli taka będzie kolejność, to wszystko inne też będzie na swoim miejscu, dlatego sobie i swoim kolegom, szczególnie tym którzy przyjęli w tym roku sutanny, chcę życzyć wytrwałości w modlitwie, na szczycie której znajdziemy wolność, świętość i doskonałość.


ROK

III al. Dawid Szczepkowski

Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 15


Obłóczeni A.D. 2010

„Daj mi o Jezu i zachowaj we mnie tę żywą wiarę i działać tylko dla Twojej miłości. A to jest pierw

Od lewej: Michał Ułanowski, Krystian Stęcel, Tomas Rafał Turczyński, Robert Kalinowski, Daniel G 16 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


ę, która kazałaby mi wierzyć wszy dar, który Ci składam” o. Pio

sz Żelazek, Dawid Szczepkowski, Kamil Wyszyński, Gorząch, Paweł Jakubowski , Paweł Skupiński Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 17


zdjęcie: Szymon Górzyński

Pielgrzymka 2010 moje rekolekcje w drodze

,, Jesteście szaleni!!” Tak mówią zazwyczaj Ci, którym opowiadam o pielgrzymowaniu. Mają w tym rzeczywiście trochę racji, bo naprawdę trzeba być szalonym, żeby zrezygnować z dwóch tygodni wakacji, aby w kurzu i błocie, w słońcu i w deszczu iść ponad 500 km. Jesteśmy szaleńcami Pana Boga. Powyższa perspektywa rzeczywiście może na początku trochę odstraszyć, tak jak mnie odstraszała, gdy pod koniec lipca 2007 roku po raz pierwszy zdecydowałem się na ten rodzaj modlitwy. W tym roku już czwarty raz uczestniczyłem w Pieszej Warmińskiej Pielgrzymce na Jasną Górę. Można powiedzieć, że pielgrzymo-

18 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

wanie stało się moją coroczną, wakacyjną tradycją. Po co właściwie ludzie pielgrzymują? Powody są różne. Jedni idą prosząc o zdrowie i wszelkie łaski dla siebie bądź swoich bliskich, drudzy z kolei dziękują Bogu za łaski już otrzymane, a jeszcze inni idą, aby po prostu być bliżej Pana Boga. Zawsze uczestniczy w pielgrzymce solidna grupa maturzystów, którzy modlą się o pomyślne wyniki zdawanych matur. Pątnicy w trasę udają się ze swoimi intencjami, problemami, troskami, ale także z radościami i nadziejami. Należy pamiętać o kilku podstawowych sprawach związanych z pielgrzymowaniem. Przede

wszystkim to, że pielgrzymka ma charakter religijno – pokutny. Ponad dwutygodniowy marsz w różnych warunkach pogodowych nie jest rajdem, ani tzw. spacerkiem. Pielgrzymka to zarówno ogromny wysiłek fizyczny, jak i duchowy, który jest ofiarowany Panu Bogu. Nie bez powodu zawarłem w tytule artykułu termin rekolekcje w drodze. Pielgrzymowanie to szkoła wiary, w której kształtujemy się poprzez codzienną modlitwę, trud i cierpienie, które są podejmowane każdego dnia na nowo. Grupa ludzi, która codziennie pokonuje dystans niemal 40 kilometrów staje się wspólnotą, rodziną, która musi współpracować ze sobą, aby


osiągnąć upragniony cel. Gdy o coś walczy się wspólnie, to łatwiej jest to osiągnąć. W tym roku razem z moją rodzimą grupą, Natangią Bartoszyce, rozpoczęliśmy marsz 27 lipca z samego przejścia granicznego w Bezledach. Przewodnikiem naszej grupy został ks. Jarosław Kruszewski, wikariusz parafii św. Jana Ewangelisty i Matki Bożej Częstochowskiej w Bartoszycach. Ktoś może dziwić się, czemu akurat wyruszyliśmy z Bezled, z samego pasa granicznego? Otóż w minionym roku (2009), naszemu poprzedniemu przewodnikowi – ks. Krzysztofowi Kuleszo przyśniło się, że Natangia Bartoszyce wyruszyła od samej granicy polsko – rosyjskiej. Naszym organizatorom pomysł ten bardzo się spodobał i tak, jeszcze tego samego lata, sen ks. Krzysztofa stał się rzeczywistością... W tym roku (ku radości pątników), pomysł powtórzyliśmy i tym sposobem moja grupa ruszyła w ponad 570 kilometrową trasę. Jeśli chodzi o wiek pielgrzymów, to w tym względzie nie było ograniczeń. W naszej grupie najstarsi pątnicy liczyli sobie ponad 60 wiosen, a najmłodsi zaledwie 6. Jak wygląda życie na trasie? Każdy dzień pielgrzymowania jest ściśle określony. Codziennie mamy do pokonania etapy o długości od ok. 20 do 40 km. Każdy dzień marszu wypełniony jest modlitwą, śpiewem i wspólnym podążaniem ku Jasnej Górze. Jedną z wielu zalet pielgrzymki jest.... wczesne wstawanie, najczęściej o godzinie piątej rano. Nie ukrywam, że pobudka o tej porze, w środku wakacji, nigdy mi się nie zdarzała, dlatego było to dla mnie nie lada wyzwanie. Centralnym wydarzeniem każdego dnia jest Msza Święta. Dla mnie msze pielgrzymkowe są jednymi z najpiękniejszych chwil przeżywanych podczas trasy. Codziennie podczas Eucharystii przychodzi do

nas Chrystus, niezależnie czy jest ona celebrowana w kościele, na podwórku, przy krzyżu, w stodole czy sali gimnastycznej. Pan Jezus łączy się z nami w Komunii Świętej i umacnia nas, daje nam siły do pokonania trudów naszego marszu. Kolejnym nieodzownym elementem w czasie trasy jest modlitwa różańcowa. Nikt z nas nie wyobraża sobie pątników bez różańca. Dzień w dzień ofiarowaliśmy Jasnogórskiej Pani właśnie przez tę modlitwę nasze zmęczenie, bąble, odciski, nasze radości i żale. Cztery części różańca odmawiane każdego dnia pozwalają na wyciszenie się i głębsze wniknięcie w Pana Boga. Gdy zmęczenie w czasie marszu bierze górę, to właśnie wtedy słowa tej modlitwy dodają siły i ochoty do stawiania kolejnych kroków. W tym miejscu muszę pochwalić moją grupę za chęć do nauki i ambicję na trasie. Z wielką ochotą nauczyła się śpiewanego różańca po łacinie. Zaimponowali mi swoją postawą i za to im dziękuję. Gdy pielgrzymi dzień dobiegał końca, wszyscy z upragnieniem wypatrywali noclegu. Nasi kwatermistrzowie za każdym razem stawali na wysokości zadania i zawsze mieliśmy gdzie odpocząć. Ludzie bardzo serdecznie zapraszają w gościnę do swoich domów, szkół, stodół, garaży, pomagają nam jak mogą. Przyznam szczerze, że spanie na sianie w stodole zawsze sprawiało pątnikom wiele radości. Na zakończenie każdego dnia odśpiewywaliśmy Apel Jasnogórski. Był to swoisty codzienny rachunek sumienia. Każdy miał czas na zastanowienie się co przyniósł miniony dzień. Czy w tym dniu byliśmy bliżej Pana Boga i drugiego człowieka, czy nie. Zawsze największe emocje przynosi ostatni dzień. Gdy z daleka dostrzegamy wieżę Jasnogórskiego klasztoru, każdy zapomina

o bólu, o tych przebytych kilometrach, o bąblach, kłótniach i niewygodach. W oku każdego pielgrzyma kręci się łza, a serce wali jak młot. Cel zostaje osiągnięty. Matka Boża Częstochowska wita nas i otacza nas swoimi ramionami, łącząc nas z jej Synem. Są to niezapomniane chwile dla każdego pątnika. Każdy wynosi z tego wspólnego wędrowania swoją własną naukę, swoje własne owoce i za to właśnie cenię sobie pielgrzymkę. Te wszystkie przebyte kilometry sprawiają, że staję się lepszym człowiekiem, przybliżam się do Boga, staję się bardziej wrażliwy na drugiego człowieka, na jego potrzeby i cierpienie. Każdy poznaje siebie samego, pokonuje własne ograniczenia, ból, egoizm, sprawia, że potrafi uwierzyć w swoje możliwości. Jest jeszcze wiele innych przemyśleń i rozważań związanych z pielgrzymką. Nie jestem w stanie podzielić się wszystkimi moimi refleksjami na ten temat, bo jest ich całe mnóstwo. Na zakończenie bardzo serdecznie zachęcam wszystkich czytelników do wzięcia udziału w tych wspaniałych duchowych rekolekcjach jakimi jest pielgrzymka. Warto jest spędzić dwa tygodnie wspólnego marszu, aby codziennie, z każdym kilometrem przebytego szlaku, wzrastać w Panu Bogu. Szczęść Boże!

ROK

IV al. Kamil Rokicki Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 19


Powołanie Dar i tajemnica

Mariusz Piórkowski

W życiu każdego młodego człowieka przychodzi taki czas kiedy musi podjąć decyzję, co chce w życiu robić. W dzisiejszych czasach młodzi ludzie mają wiele perspektyw, aby rozwijać się indywidualnie czy zawodowo. Wśród młodych panuje moda na tak zwane „wygodne” życie. Liczy się tylko to co jest dziś i teraz. Mimo panującego konsumpcjonizmu wiele młodych osób słyszy ciche wezwanie Jezusa: „Pójdź za Mną”. To wezwanie jest zachętą, aby wypłynąć na głębie swojego życia i oddać je Bogu oraz Kościołowi, aby służyć drugiemu człowiekowi. Dla osoby po-

wołanie to wielkie wyzwanie, na które powinien odpowiedzieć męstwem i odwagą. To nie powołany wybiera Chrystusa, ale Pan wybiera tego, kogo sam chce i wzywa go po imieniu, aby Mu służył. Powołanie dla tego, kto usłyszał głos Jezusa jest wielkim darem, niezgłębioną tajemnicą. Każdego dnia odkrywa to, czego oczekuje od niego Chrystus. W roku akademickim 2010/2011 w Wyższym Seminarium Duchownym Hosianum w Olsztynie trud formacji podjęło 11 alumnów. Każdy ma przepełnione serce

Powołanie jest darem od Boga, który trzeba przyjąć i realizować. Na początku drogi powołania powinno się oddać w opiekę Maryi, Opiekunce Powołań. Jeżeli zaufa się Bogu bez reszty, to nie ma takich trudności, których by się nie pokonało.

Łukasz Karol

Rafał Piotr

Parafia Wniebowzięcia NMP w Lidzbarku Welskim Zainteresowania myślistwo i przyroda

Parafia Świętej Trójcy w Rypinie. Zainteresowania sport i muzyka

Paweł

Rafał

Parafia Św. Katarzyny w Braniewie. Zainteresowania teatr i muzyka

Parafia św. Jana Chrzciciela w Łankiejmach Zainteresowania muzyka, historia i poezja

Bardyszewski

Grzesiak

20 Serce Warmii

wielką wiarą i nadzieją, że Ten, który powołuje, będzie ich umacniał na drogach formacji. Seminarium ma pomóc w ukształtowaniu sfery duchowej, ludzkiej, intelektualnej i pastoralnej przyszłych kapłanów Jezusa Chrystusa.

Nr 2(68) 2010

Boniecki

Kociński


Paweł

Grzegorz

Parafia św. Stanisława Kostki w Ostrowitem. Zainteresowania piłka nożna i żużel

Parafia bł. Franciszki Siedliskiej w Olsztynie Zainteresowania muzyka organowa, sztuka sakralna i literatura

Bartłomiej

Mariusz

Parafia św. Rocha w Nowym Sączu Zainteresowania muzyka, sport i historia

Parafia św. Andrzeja Boboli w Świętajnie Zainteresowania sport i historia

Andrzej

Damian

Parafia św. Marii Magdaleny w Frączkach Zainteresowania plastyka i ogrodnictwo

Parafia Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie Zainteresowania muzyka, sport i nowinki techniczne

Mórawski

Owsianka

Semerak

Oleksik

Piórkowski

Suchowiecki

Dawid Bernard Szpek

Parafia św. Jakuba Apostoła w Stawigudzie Zainteresowania ekonomia, muzyka i literatura

Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 21


A może by tak faktycznie z osobami z niepełnosprawnością? – trzy lata temu bardzo żywo odezwała się we mnie taka właśnie myśl, w perspektywie wakacyjnych praktyk. Na pułap współpracy rozumu z sercem pomógł mi ją przenieść rocznikowy współbrat – dziś już diakon – Andrzej, który rok wcześniej uczestniczył w tym wyjeździe. Od pierwszej swej wakacyjnej praktyki towarzyszył on grupie Ochotników Cierpienia Archidiecezji Warmińskiej w ich corocznym wakacyjnym wyjeździe do rekolekcyjnego Domu Uzdrowienie Chorych w Głogowie i już wtedy czynił w moim kierunku zaproszenia. Tym razem namawianie do współpracy osiągnęło zamierzony cel. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że odtąd co roku wspólnie będziemy wyjeżdżać na wakacje z naszymi chorymi. Sam pobyt w Domu w Głogowie co roku funkcjonuje pod nazwą turnusu rehabilitacyjno – rekolekcyjno – rekreacyjnego. I tak jak się nazywa, tak też i tym razem działał. Pośród czternastu dni jego trwania organizatorzy normowali czas na kilkudniowe rekolekcje, czas przeznaczony na codzienne (od poniedziałku do piątku) zabiegi rehabilitacyjne pod opieką wyspecjalizowanej kadry medycznej oraz szeroki wachlarz zajęć rekreacyjnych: od wieczoru filmowego, poprzez ogniska, spotkania z zapraszanymi gośćmi, aż po zabawę taneczną. Gama naszej kleryckiej po-

22 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

Wakacje pośród cierpie sługi z jednej strony przebiegała jednostajnie, jako podporządkowana ustalonemu rytmowi dnia, a z drugiej, niejednokrotnie spontanicznie, ze względu na powstające okoliczności. Już trzeci rok z rzędu nie posiadaliśmy wyłączności nad konkretnym uczestnikiem turnusu, lecz posługiwaliśmy chorym w ogóle. Między innymi służyliśmy wsparciem związanym z zabiegami rehabilitacyjnymi, pracami na refektarzu, wspólnymi wyjściami na spacery, czy też pomocą przy tzw. pogodnych wieczorach. Wyraźną gałęzią posługi była w naszym przypadku animacja

liturgiczna. Prowadziliśmy codzienne modlitwy wspólnotowe: liturgię godzin, różaniec, godzinki, koronkę, drogę krzyżową, nabożeństwa eucharystyczne oraz posługę w czasie Mszy św., a w tym – po raz pierwszy we Wspólnocie Cichych Pracowników Krzyża – głosiliśmy jako diakoni homilie. Wakacyjne pobyty we wspólnocie Cichych Pracowników Krzyża stały się dla mnie szansą na żywy kontakt z ludźmi dotkniętymi jakże wyraźnym i dotkliwym cierpieniem. Spotkania z nimi udowodniły, że tak bardzo często


tych konkretnych chorych nasze ewentualne trudy nabierają jednak wietrznego znaczenia, a z Bożą łaską można je wręcz naprawdę wielce spożytkować. Poza tym przecież i Chrystus nie szukał tego, co było dogodne dla Niego (Rz 15,3) i nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć (Mk 10,45). W końcu ta niczym nie udawana wdzięczność tych ludzi, niejednokrotnie wielce wzruszająca, dawała do zrozumienia, że byliśmy im potrzebni. O ileż bardziej oni nam…

osób dotkniętych eniem występujące jako mur w relacji zdrowy – chory bariery wcale nie istnieją. Ci dotknięci szeroko rozumianymi schorzeniami ludzie żyją inaczej, a jednak tak samo. Sposób ich funkcjonowania stawiał mnie niejednokrotnie w zawstydzeniu przed samym sobą. Podziwiałem ich radosne uwznioślenie ducha w świetle doświadczanych przez nich egzystencjalnych trudów, osiągających bodaj szczyty życiowych prób. Pobyt w ich gronie pomógł mi tym samym na nowo nabrać szacunku do życia. Patrzyłem na ich walkę o to życie, a łącząc te obrazy z modlitwą, przeżywałem

swoisty czas rekolekcji. Z roku na rok coraz bardziej odczuwałem też powagę kleryckiej posługi pośród tych ludzi. Lekcjami pokory stawały się dla mnie momenty, kiedy oni – jako dorośli i doświadczeni życiem – przychodzili do mnie – dopiero co adepta kapłańskiej drogi – i prosili o rozmowę schodząc na głębiny swych przeżyć. Oczywiście posługa pośród ludzi chorych nie zawsze przebiega sielankowo. Zakłada ona pewne wyrzeczenia i wymagania od samego siebie. W świetle trudów doświadczanych przez

Tegoroczny wyjazd do Głogowa nad Odrą był już moim trzecim wyjazdem do Domu Uzdrowienie Chorych. Koniec seminaryjnej formacji w przyszłym roku kalendarzowym równa się także zakończeniu kleryckiego posługiwania pośród Cichych Pracowników Krzyża. Kto wie jak Pan Bóg dalej poprowadzi w tym wymiarze. Na dzień dzisiejszy dziękuje memu Bogu za dar poznanych podczas tych wakacyjnych posług ludzi i wszelkie doświadczone i dalej doświadczane dobro z ich strony.

ROK

VI dn Michał Kuciński Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 23


Rekolekcje wspólnoty „ Dobrego Pasterza” Nieopodal Olsztyna w miejscowości Nowe Kawkowo, odbyły się rekolekcje oazowe Ruchu Światło – Życie. W tym roku, w dniach od 17 do 23 sierpnia swoje spotkanie przeżywała wspólnota „Dobrego Pasterza”. Jak sama nazwa wskazuje, głównym wzorem dla jej członków jest sam Chrystus – Dobry Pasterz. Opiekunami tej wspólnoty są: Ks. dr Sławomir Ropiak oraz Ks. Ryszard Andrukiewicz – proboszcz parafii w Nowym Kawkowie. Ci dwaj kapłani bardzo chętnie wspierają swoją postawą jej członków. Zawsze można na nich liczyć. Dzięki nim ta wspólnota tętni życiem, a ich postawa pobudza do modlitwy i refleksji. Osoby wchodzące w skład tej wspólnoty to ludzie w różnym wieku i różnego stanu. Istota wspólnoty opiera się, jak wspomniałem na początku, na oazowym Ruchu Światło – Życie, którego głównym założycielem jest Sługa Boży ks. Franciszek Blachnicki (1921–1987). Słowo „Oaza” to metoda rekolekcyjna stosowana w tymże ruchu. Cel i program ruchu wyrażają w skrócie dwa greckie słowa FWΣ – „światło” i ZΩΗ – „życie”, które są wpisane w znak krzyża. Oznaczają one jedność światła danego od Boga i życia chrześcijańskiego, czyli postępowania. Sprawcą tej jedności jest Duch Święty. W zestawieniu tych dwóch pojęć zawarta jest pewna dynamika, jakby postulat mobilizujący do ciągle nowych wysiłków, do jedności i harmonii między Bożym wezwaniem – światłem, a odpowiedzią człowieka –

24 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

życiem. Metodą charakterystyczną dla Ruchu Światło – Życie jest właśnie oaza rekolekcyjna. Jest ona formą intensywnego doświadczenia życia Kościoła: we wspólnocie, w liturgii, na spotkaniu ze Słowem

Bożym, w miłości braterskiej. Rekolekcje programowo są oparte na tajemnicach różańca i układzie roku liturgicznego. Każdy element rekolekcji ma myśl przewodnią, która przenika wszystkie elementy programu. Takie właśnie rekolekcje odbyły się w Kawkowie pod


koniec wakacji. Uczestniczyłem w nich wraz z braćmi alumnami: Rafałem Turczyńskim (III rok), Józefem Fiszerem (IV rok) i Łukaszem Pątkiewiczem (IV rok). Udaliśmy się tam, aby zbliżyć się ku Bogu z osobami, które są autentycznymi świadkami Chrystusa. Wspólnota „Dobrego Pasterza” skupiła w tych dniach ok. 50 osób, w tym małżeństwa, rodziny, osoby samotne, a także dzieci i młodzież. Czuło się tam ciepło bratniej jedności. Tegoroczne rekolekcje pomogły mi bardziej odkryć istotę

mojego powołania, zbliżyć się do Boga i otworzyć na Jego łaskę. Każdego poranka z całą wspólnotą gromadziliśmy się o godzinie 8.00 na jutrzni. W ten sposób mogliśmy wsłuchać się w głos Pana, który przemawia do człowieka poprzez usłyszane słowo. Bardzo pożyteczne okazały się zajęcia poświęcone nauce pisania komentarzy do Mszy Świętej w oparciu o tajemnicę dnia i teksty liturgiczne. Każdy mógł dodać coś od siebie do wspólnej Eucharystii, która była centrum każdego dnia. Rozpoczynała się codziennie o godz. 12.00. Poprzedzona była adoracją

Pana Jezusa obecnego w Najświętszym Sakramencie. Każdy dzień to kolejna tajemnica różańca świętego, części światła. Po Eucharystii i wspólnym obiedzie gromadziliśmy się w grupach, aby podzielić się doświadczeniem działania Boga w naszym życiu. Zwieńczeniem tego były wspólne nieszpory. Gdy dzień dobiegał końca, dziękując Bogu za niego, wszyscy chwaliliśmy Go pieśnią i tańcem. Przed udaniem się na spoczynek gromadziła nas wspólna modlitwa wieczorna – brewiarzowa kompleta. Czas, który dany mi był przeżyć wraz z grupą „Dobrego Pasterza” na rekolekcjach, pozwolił mi bardziej wejść w siebie oraz rzetelnie przeanalizować to, co w przeszłości było nieuporządkowane. Światło Słowa Bożego przenika ludzkie serce i ukazuje czym i jakie jest życie. Poprzez doświadczenie tych dni mogłem na nowo wrócić do twardej rzeczywistości umocniony przede wszystkim przez doświadczenie niezwykłej miłości Boga – Stwórcy do człowieka. Doświadczywszy bogactwa tych rekolekcji szczerze polecam je każdemu, niezależnie od stanu czy wieku. Nic przy tym się nie traci, a zyskać można bardzo wiele.

ROK

III al. Daniel Gorząch Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 25


Niesiemy Chrystusa „Wszyscy wierni mają obowiązek i prawo współpracy w tym, aby Boże przepowiadanie zbawienia rozszerzało się coraz bardziej na wszystkich ludzi każdego czasu i całego świata” (kan. 211 Kodeksu Prawa Kanonicznego). Ponieważ Jezus czyni nas uczestnikami swojego kapłańskiego, prorockiego i królewskiego posłannictwa, niepotrzebne nam jest żadne inne upoważnienie do ewangelizowania. Upoważnienie to zawarte jest w sakramencie chrztu i bierzmowania. Jesteśmy „zobowiązani przez Boga do apostolstwa”. Bóg sam nas deleguje, aby wzorem świętego Krzysztofa zanieść Chrystusa biednym i potrzebującym. Okres wakacyjny dla kleryka to czas odpoczynku, ale i również okazja, aby nieść Chrystusa wszystkim osobom napotkanym na wakacyjnych ścieżkach. Zgodnie z kilkuletnią tradycją klerycy „Hosianum”, podejmując współ-

26 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

pracę z MIVA Polska, włączyli się w minione wakacje w organizację Ogólnopolskiego Tygodnia Świętego Krzysztofa. Tydzień ten w 2010 roku trwał od 18 do 25 lipca pod hasłem: „Bądźmy świadkami Miłości na drogach świata”. Był to czas szczególnego świętowania Jubileuszu 10-lecia działalności MIVA Polska. Główne obchody Tygodnia św. Krzysztofa i Jubileuszu MIVA miały miejsce 25 lipca br. w Warszawskim Sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej. Wszystkie działania MIVA Polska, a szczególnie te adresowane do kierowców, mają zaradzić potrzebom wynikającym z działalności misyjnej Kościoła. Szczególnie chodzi tu o wyposażenie misjonarzy w niezbędne dla ich posługi środki transportu. Dlatego też głównym zadaniem MIVA jest uświadamianie o tych potrzebach oraz budzenie w nas odpowiedzialności za rozwój Kościoła i za wspieranie naszych ro-

daków, misjonarzy. Podczas Tygodnia Świętego Krzysztofa udział kleryków «Hosianum» w akcjach MIVA Polska polegał głównie na pomocy w organizacji liturgii Mszy Świętych, przeprowadzaniu uroczystych obrzędów błogosławieństwa kierowców oraz pojazdów mechanicznych. Ponadto nie zabrakło zwyczajnej pracy fizycznej, np. przy montażu i demontażu wystaw związanych z misjami. W czasie kiedy nie braliśmy bezpośrednio udziału w akcjach „w terenie”, pomagaliśmy w biurze MIVA. Tam również nie brakowało pracy. Skupiała się ona jednak na przygotowaniu i rozsyłaniu do parafii materiałów, potrzebnych do przeprowadzania błogosławieństwa kierowców i pojazdów na dzień św. Krzysztofa. „Niesiemy Chrystusa” – hasło MIVA. Jest ono nawiązaniem do osoby św. Krzysztofa. Nieść Chrystusa na lądzie, na wodzie i w powietrzu. Sensem powstania MIVA (Mission Vehicle Association), czyli Stowarzyszenia na rzecz misyjnych środków transportu, jest pomoc misjonarzom w ich zakupie. MIVA Polska dokładnie 10 lat temu, w roku wielkiego jubileuszu chrześcijaństwa, dołączyła do rodziny MIVA w wielu krajach, takich jak: Austria, Niemcy, Szwajcaria, Anglia, Słowenia, Korea Południowa. Misjonarze pracują tam, gdzie często nie ma dróg. Czasem muszą docierać w bardzo odległe miejsca, do stacji misyjnych, w których ludzie czekają na po-


moc. Posługa misjonarza to nie tylko głoszenie Słowa Bożego, przygotowanie do chrztu świętego, sprawowanie sakramentów, ale też wieloraka pomoc drugiemu człowiekowi, jaką zapewniają kapłani, siostry zakonne i osoby świeckie. Środki transportu są więc niezbędne w ich pracy jako narzędzie posługiwania misyjnego. Ukazanie się encykliki misyjnej Jana Pawła II „Redemptoris Missio” oraz obchody Wielkiego Jubileuszu 2000 rozbudziły w Polsce ducha misyjnego. Papież pisze w Encyklice: „…nadszedł moment zaangażowania wszystkich sił kościelnych w nową ewangelizację i w misję wśród narodów. Nikt wierzący w Chrystusa, żadna instytucja Kościoła nie może

uchylić się od tego najpoważniejszego obowiązku: głoszenia

Chrystusa wszystkim ludziom.” Zrodziły się wtedy nowe inicjatywy misyjne. Wśród nich rozpoczęła się działalność MIVA Polska. W latach 2000– 2010, MIVA Polska pomogła w zakupie 377 środków lokomocji dla polskich misjonarzy. Są to: 205 samochodów (głównie terenowych), 3 ambulanse, 1 bus, 46 motocykli, 1 traktor, 2 barki, 7 łodzi, 5 silników do łodzi, 1 quad, 103 rowery, 1 riksza, 2 konie. W zakupie tych środków lokomocji pomoc od MIVA Polska wynosiła 1 193 480 Euro. Środki te powędrowały do 46 krajów świata. Najwięcej pojazdów od MIVA znalazło się w Kamerunie (51), Zambii (42), Czadzie (26), Tanzanii (25), Brazylii(20), Togo i RPA (po 18), Rwanda (16), Boliwia (15), Republika Środkowej Afryki i Papua Nowa Gwinea (po 11). Każdy z tych środków transportu jest owocem Akcji św. Krzysztof – 1 grosz za 1 km bezpiecznej jazdy. To dar wdzięcznych polskich kierowców, przyjaciół MIVA Polska i wszystkich ludzi o otwartym i wrażliwym sercu. To znak żywotności ducha misyjnego w Polsce. M I V A Polska ma też swój dorobek na polu zaangażowania Kościoła w poprawę bezpieczeństwa na polskich drogach. Wszystkie

Pomagać misjonarzom można wpłacając datki na konto: Komisja Episkopatu Polski ds. Misji MIVA Polska - środki transportu dla misjonarzy PeKaO S.A. I O/Warszawa 69 1240 1037 1111 0000 0691 6802 tytułem: MIVA Polska - Akcja św. Krzysztof - środki transportu dla misjonarzy ul. Byszewska 1, skr. poczt 112, 03-729 Warszawa 4. główne ogólnopolskie inicjatywy kościelne w tym zakresie czerpią swoją inspiracje z MIVA Polska. Są to przede wszystkim: Ogólnopolska Pielgrzymka Kierowców na Jasną Górę, Ogólnopolska Niedziela Modlitw za Kierowców, Tydzień św. Krzysztofa. Na bazie dorobku stowarzyszenia powstało w 2005 roku Krajowe Duszpasterstwo Kierowców. Ten związek MIVA Polska z zaangażowaniem się w bezpieczeństwo na drogach, inspirowany jest postacią Św. Krzysztofa - patrona MIVA. On, jako ten, który niesie Chrystusa, łączy kierowców i podróżnych oraz bezpieczeństwo podróżowania z życiem misjonarzy zanoszących Dobrą Nowinę na krańce świata.

ROK

V al. Paweł Kaczmarczyk Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 27


Harce Jako harcerze przynależący do Harcerskiego Kręgu Kleryckiego „Orzeł” znaczną część swoich wakacji spędziliśmy „pod namiotami”. Swoją praktykę rozpoczęliśmy od obozu zorganizowanego w Rybakach przez olsztyńską parafię Chrystusa Odkupiciela Człowieka. Pod kierownictwem księdza Wojciecha Milczarka staraliśmy się wprowadzić naszych podopiecznych w harcerski styl życia i obozowania. Niedaleko od nas rozbili swój obóz harcerze ze Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej ze Skarżyska-Kamiennej. Poznaliśmy ich komendanta, druha podharcmistrza Tomasza Staszewskiego. Łukasz wspomina: Do tego czasu nie byłem harcerzem w pełnym tego słowa znaczeniu. Jednak dzięki uprzejmości dh Tomasza złożyłem na jego ręce Przyrzeczenie Harcerskie. Działo się to w noc kończącą nasz obóz. Była to wyjątkowo podniosła i wzruszająca chwila, którą, jak dotychczas, mogę jedynie porównać z momentem obłóczyn.

28 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010

Następnym punktem naszych harcerskich doświadczeń w trakcie wakacji był rocznicowy zlot na Polach Grunwaldzkich. W jego trakcie uczestniczyliśmy zarówno w Apelu Prezydenckim, jak i w tradycyjnym Apelu Grunwaldzkim. Pełniliśmy także posługę podczas Mszy Świętej, której przewodniczył ksiądz arcybiskup Edmund Piszcz, Metropolita

Warmiński Senior, który jest harcmistrzem. Oprócz działalności na wyjazdach, staraliśmy się podejmować służbę w naszych rodzinnych miejscowościach, tj. w Szczytnie i w Mrągowie. Relacjonuje Paweł: Już któreś wakacje z rzędu zaoferowałem swoją pomoc przy Akcji Letniej Hufca Związku


rstwo

ROK

V al. Paweł Rzosiński

przewodniczący HKK „Orzeł”

Harcerstwa Polskiego w Mrągowie. Tutaj szczególnie zadania otrzymałem przez prowadzenie Nieobozowej Akcji Letniej- półkolonii dla dzieci z ubogich rodzin. Uczestniczyłem również w biwaku 7 Wielopoziomowej Drużyny Harcerskiej „Kwiaty Polskie” oraz w organizacji obchodów 100-lecia harcerstwa.

Podsumowując nasze do-

świadczenia należałoby powiedzieć, że „to trzeba przeżyć”. Na pewno Bóg stawał się nam bliższy poprzez „szukanie śladów Jego rąk”, parafrazując słowa modlitwy harcerskiej. Spotkanie z harcerzami to również okazja do poznania wielu ciekawych osób oraz pewnego innego stylu życia i obcowania z przyrodą. Jest to również źródło inspiracji i technik do pracy z dziećmi i młodzieżą.

ROK

IV al. Łukasz Pątkiewicz przyboczny HKK „Orzeł” Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 29


Marcin Kuciński

KRONIKA SEMINARIUM 26.09 2010

Powrót z wakacji Kolejne wakacje to już historia. Z nowym zapałem i ochotą rozpoczęliśmy rok akademicki i formacyjny w naszym seminarium. Zgodnie z tradycją, tydzień przed zjazdem wszystkich alumnów, w „Hosianum” pojawili się klerycy roku pierwszgo, by pod bacznym okiem moderatorów uczyć się seminaryjnego życia.W tym roku zjawiło się ich jedenastu. Podczas wakacji nabieraliśmy doświadczeń przez różnego rodzaju praktyki: od pedagogicznych w szkole (alumni roku V i VI), poprzez rekolekcje, wyjazdy z ministrantami czy też pomoc w ośrodkach dla osób chorych i potrzebujących. To wszystko pozwoliło nam zwrócić uwagę na różne oblicza duszpasterstwa, z jakimi będziemy mieli do czynienia w kapłaństwie.

27-29.09 2010

Rekolekcje Już dzień po naszym przyjeździe w seminarium rozpoczęły się rekolekcje, które miały wprowadzić nas w formację duchową w nadchodzącym roku. Rekolekcjonistą był ks. Wojciech Węgrzyniak, doktor nauk biblijnych, pochodzący z archidiecezji krakowskiej. Ukazywał nam przez swoje doświadczenie i świadectwo sens modlitwy i trudów życia kapłańskiego.

Rozpoczęcie roku akademickiego na Wydziale Teologii UWM oraz 446 roku działalności WSD „Hosianum”

30.09.2010

30 września w budynku seminarium, a właściwie w kaplicy, miały miejsce dwa wydarzenia. Pierwsze z nich to rozpoczęcie roku akademickiego na Wydziale Teologii na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Stało się to przez uroczystą Mszę Świętą pod przewodnictwem abpa Edmunda Piszcza. Następnie grono Dziekańskie, wraz ze studentami i zaproszonymi gośćmi, udało się do auli wydziałowej, by tam oficjalnie zainaugurować kolejny rok akademicki. Następnie punktualnie o godz. 17:00 w naszym kościele seminaryjnym rozpoczęła się Msza Święta inaugurująca 446. rok działalności naszego seminarium. Również podczas tej Eucharystii alumni roku pierwszego złożyli wyznanie wiary, wspólnota roku trzeciego otrzymała prawo noszenia stroju duchownego, a klerycy roku piątego stali się kandydatami do święceń diakonatu i prezbiteratu. Mszy Świętej przewodniczył ksiądz arcybiskup metropolita warmiński Wojciech Ziemba.

09.10.2010

Kleryckie forum duszpasterskie Pierwszy raz w historii naszej wspólnoty mogliśmy uczestniczyć w Kleryckim Forum Duszpasterskim, które odbyło się pod hasłem: „Wakacyjne doświadczenia Kościoła jako Wspólnoty”. Podczas forum klerycy dzielili się swoimi doświadczeniami na polu duszpasterskim, zdobytymi podczas praktyk wakacyjnych. Oprócz alumnów głos zabierali również zaproszeni goście (opiekunowie praktyk) oraz ksiądz Rektor, pomysłodawca i inicjator forum, który je podsumował.

30 Serce Warmii

Nr 2(68) 2010


15-16. 10.2010

Klerycki Turniej Piłki Nożnej im. ks. Józefa Jońca w Toruniu

Reprezentacja piłki nożnej naszego seminarium wyjechała na I Klerycki Turniej Piłki Nożnej im. ks. Józefa Jońca, który odbył się w Toruniu. W szranki stanęło 10 reprezentacji seminaryjnych z całej Polski. Los przydzielił nas do grupy B, w której musieliśmy się zmierzyć z reprezentacjami z Warszawy, Łodzi oraz z dwiema drużynami z Bydgoszczy, ponieważ jedną stanowili alumni diecezjalnego seminarium, a drudzy byli reprezentantami zgromadzenia pod wezwaniem Ducha Świętego. Mimo początkowych obaw nasi klerycy w dość łatwy sposób, bez żadnej porażki, poradzili sobie z wymagającymi rywalami i dostali się do półfinału, gdzie czekała zawsze silna drużyna gospodarzy czyli Wyższego Seminarium Duchownego w Toruniu. Po dobrym początku turnieju apetyty wzrosły, jednak już w meczu półfinałowym nasza reprezentacja doznała porażki, przegrywając po bardzo zaciętym meczu 0:2. Również w „małym finale” nasi zawodnicy ulegli rywalom, tym razem z Seminarium warszawskiego i do domu wrócili bez medalu zajmując w turnieju pechowe czwarte miejsce.

25.10.2010

Filozofia kontra teologia

Po sukcesie w Toruniu apetyty związane z piłką nożną wzrosły. Dlatego też reaktywowany został mecz wewnątrzseminaryjny pomiędzy drużynami teologii i filozofii. Podział ten związany jest z tokiem naszych studiów, ponieważ przez pierwsze dwa lata formacji poznajemy filozofię, a następne cztery teologię. W pierwszej połowie meczu widać było przewagę drużyny starszej, co zaowocowało do przerwy wynikiem 3:0 dla teologii. Po przerwie do pracy wzięli się „filozofowie” i odrobili dwie bramki, lecz nie zdołali wyrównać. Później znów do głosu doszła drużyna teologii i mecz zakończył się wynikiem 6:4 dla starszych alumnów. Mecz był bardzo dobry, dlatego też wszyscy, a w szczególności „filozofowie”, nie mogą doczekać się rewanżu.

25.11.2010

Wybory 2010

Jak co roku w listopadzie, w naszym seminarium odbyły się wybory na vice-funkcyjnych. Do obsadzenia były funkcje: seniora, gospodarza, sacelana, ceremoniarza i infirmarza. Senior to reprezentant alumnów przed moderatorami, gospodarz zajmuje się pracami fizycznymi oraz ich nadzorowaniem, sacelan to opiekun kaplicy, ceremoniarz czuwa nad asystą podczas Mszy świętej, natomiast infirmarz to opiekun chorych. Wtedy także ze swoich stanowisk odeszli dotychczasowi alumni, którzy sprawowali te funkcje, a ich miejsce zajęli klerycy wybrani w tamtym roku. Nowym seniorem seminarium został Bartłomiej Koba, gospodarzem Andrzej Gołębiewski, sacelanem Krzysztof Kamiński, ceremoniarzem Piotr Kaczmarczyk, a infirmarzem Paweł Rzosiński. Zgodnie z wynikami wice funkcynymi zostali (od lewej): wice gospodarzem Józef Fiszer, vice seniorem Kamil Rokicki, , wice sacelanem Marcin Wysocki, wice ceremoniarzem Adrian Dynda, i wice infirmarzem Łukasz Pątkiewicz.

Nr 2(68) 2010

Serce Warmii 31


© Serce Warmii, 2010

Wspólnota seminarium w Gietrzwałdzie

Serce Warmii 2(68)  

Pismo alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej "Hosianum" w Olsztynie

Advertisement