Page 1

Abp Wojciech Ziemba doktorem honoris causa UWM


Serce Warmii Pismo Alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej „Hosianum” w Olsztynie nr 3(71) 2011 r.

Drodzy Czytelnicy! Po wakacyjnej przerwie oddajemy do Waszych rąk kolejny numer naszego seminaryjnego pisma „Serce Warmii”. Tematem przewodnim tego numeru jest ALUMN i jego formacja do przyszłej pracy duszpasterskiej w Kościele Powszechnym. Pragniemy przybliżyć Wam, drodzy Czytelnicy, naszą drogę ku kapłaństwu. Ukazujemy zarówno Dokumenty Kościoła, doświadczenie formatorów, jak i nasze przemyślenia prowadzące alumnów do upragnionego dnia święceń diakonatu i prezbiteratu. Jesteśmy głęboko przekonani i wierzymy w to z całego serca, że bez Waszej modlitwy nie dalibyśmy rady sprostać drodze, którą wybraliśmy. Prosimy Was również o modlitwę o nowe powołania kapłańskie do Kościoła Powszechnego, a przede wszystkim do naszego warmińskiego seminarium. Niech Chrystus, Pan Żniwa, wysłucha Waszych modlitw!

Wszystkim Czytelnikom na czas Adwentu i zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia życzymy wielu łask Bożych. Niech każdy dzień będzie przepełniony błogosławieństwem Boga Wszechmogącego, Pana życia nas wszystkich. Niech Waszych rodzin nigdy nie opuszcza Pokój Chrystusowy!

Redaktor naczelny: Adrian MANTYKIEWICZ Zastępca redaktora naczelnego: Krzysztof PATEJUK Redaktor graficzny: Michał DĘBSKI Sekretarz redakcji: Rafał KOCIŃSKI Redakcja: dn Piotr KACZMARCZYK dn Wojciech PIEKARSKI Paweł ROSZYŃSKI Marcin KUCIŃSKI Grzegorz ĆWIKLIŃSKI Paweł GRZESIAK Korekta: Adam IWANOWSKI Łukasz DŁUGOSZ Fotograf redakcyjny: Michał DĘBSKI Opieka: ks. Paweł RABCZYŃSKI Adres redakcji: „Serce Warmii” WSD MW HOSIANUM ul. Hozjusza 15 11-041 Olsztyn tel.: (0-89) 523 89 84 http: //www.hosianum.edu.pl/ e-mail: sercewarmii@gmail.com Druk: Drukarnia GUTGRAF ul. Bałtycka 131 10-176 Olsztyn Redakcja zastrzega sobie prawo skracania otrzymanych artykułów i zmian ich tytułów. Pismo utrzymuje się z ofiar złożonych na adres redakcji. ISSN 1427-6968

2 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


SPIS TREŚCI 10

24

28

4

dn Piotr Kaczmarczyk

8

Adrian Mantykiewicz

10

ks. Zdzisław Kieliszek

14

Grzegorz Ćwikliński

16

Nowi obłóczeni

18

I rok

20

Adrian Mantykiewicz

22

Paweł Grzesiak

24

Paweł Roszyński

27

Krzysztof Patejuk

28

dn Wojciech Piekarski

30

Marcin Kuciński

Doktorat honoris causa Formacja alumna oczami nowego rektora Sport w formacji kapłańskiej Obłóczyny

Wywiad - życie po seminarium Alumn w Nauczaniu Kościoła Mocni w wierze Cichy szept Życie Kościoła w Gruzji Kalendarium

Podziękowania! Redakcja „Serca Warmii” składa podziękowania za prawie dwuletnią pracę dotychczasowemu sekretarzowi Kamilowi Wyszyńskiemu. Niech Dobry Bóg obdarza go błogosławieństwem na dalszą drogę ku świętemu kapłaństwu.

Nr 3(71) 2011

Serce Warmii

3


4 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


PRAWDA NALEŻY SIĘ KAŻDEMU Doktorat honoris causa Księdza Arcybiskupa Wojciecha Ziemby 28 października 2011 roku Senat Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie uhonorował tytułem doktora honoris causa Księdza Arcybiskupa Wojciecha Ziembę Metropolitę Warmińskiego. Jest to najwyższe wyróżnienie, jakie może nadać uniwersytet. Uroczystość poprzedziła Msza Święta w kościele akademickim św. Franciszka z Asyżu w Kortowie, która celebrowana pod przewodnictwem Księdza Arcybiskupa rozpoczęła się o godz. 9.00. Homilie wygłosił Metropolita Białostocki Ksiądz Arcybiskup prof. Edward Ozorowski. Nadanie tytułu miało miejsce w Centrum Konferencyjnym Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, w obecności członków Senatu UWM, przedstawicieli Wydziału Teologii, duchownych różnych wyznań, parlamentarzystów Rzeczypospolitej Polskiej oraz władz samorządowych. Ksiądz Arcybiskup Wojciech Ziemba jest doktorem teologii i Wielkim Kanclerzem Wydziału Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Senat uczelni nadał tytuł doktora honoris causa za szczególne wspieranie

Uniwersytetu, promocję wartości humanistycznych i teologicznych, działalność ekumeniczną oraz zaangażowanie na rzecz integracji różnych narodów świata. Abp Wojciech Ziemba urodził się 15 października 1941 r. w Wampierzowie, w parafii Wadowice Górne w Diecezji Tarnowskiej. W 1960 r. wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego Hosianum w Olsztynie. W latach 1963-65 odbył służbę wojskową w Dęblinie. Święcenia kapłańskie przyjął 18 czerwca 1967 r. W latach 197074 studiował na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, gdzie w 1974 r. uzyskał tytuł doktora teologii biblijnej. Studiował również w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie (1980-81). Po studiach wykładał przedmioty biblijne w Warmińskim Seminarium Duchownym Hosianum w Olsztynie, gdzie jednocześnie pełnił kolejno funkcje prefekta, wicerektora (1981-82), a następnie rektora Seminarium (1982-1986).  Został mianowany biskupem pomocniczym diecezji warmińskiej 23 czerwca 1982 r. Sakrę biskupią przyjął we Współkatedrze św. Jakuba w Olsz-

tynie 4 lipca 1982 roku. Głównym konsekratorem był Kardynał Józef Glemp Arcybiskup Metropolita Warszawski i Prymas Polski, a współkonsekratorami: Arcybiskup Wrocławski Henryk Gulbinowicz oraz Biskup Warmiński Jan Obłąk. Jako zawołanie biskupie obrał słowa: „Dives in misericordia Deus” („Bóg bogaty w miłosierdzie”). Po reorganizacji struktur kościelnych w Polsce, 25 marca 1992 roku, został mianowany biskupem ełckim.W uroczystość Najświętszej Maryi Panny Matki Miłosierdzia 16 listopada 2000 r. Ojciec Święty Jan Paweł II mianował go Arcybiskupem Metropolitą Białostockim. Dnia 9 grudnia 2000 r. odbył się ingres do katedry białostockiej.  30 maja 2006 r. został mianowany przez Benedykta XVI Arcybiskupem Metropolitą Warmińskim. Kanoniczne objęcie diecezji miało miejsce 9 czerwca 2006 r. Uroczysty ingres do Współkatedry św. Jakuba w Olsztynie Ks. Arcybiskup odbył 11 czerwca 2006.  W dorobku naukowym Arcybiskupa Wojciecha Ziemby znalazło się 230 publikacji z zakresu teologii biblijnej, duszpasterstwa, formaNr 3(71) 2011

Serce Warmii

5


cji kapłańskiej, laikatu, osób życia konsekrowanego. Badania biblijne zaowocowały popularyzacją Pisma Świętego w środkach masowego przekazu, między innymi cotygodniową audycją w Radiu Olsztyn. Na płaszczyźnie naukowo-kulturowej regionu Warmii Abp Ziemba zainicjował w środowisku uniwersyteckim i międzyuczelnianym badania historyczne dotyczące św. Wojciecha, św. Brunona z Kwerfurtu, Mikołaja Kopernika, Stanisława Hozjusza i Marcina Kromera. Pracując w Komisji KEP ds. Misji i ewangelizacji usprawnił działalność misyjną polskich misjonarzy w świecie przez ustanowienie Krajowego Funduszu Misyjnego wspierającego działalność misyjną. Przeprowadził modernizację polskich placówek misyjnych w Kazachstanie, RPA, Angolii, Togo i Ghanie. Z ramienia Konferencji Episkopatu Polski zorganizował cykliczną pomoc finansową Kościoła w Polsce Kościołom

6 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011

z krajów Europy Wschodniej. Z polecenia Stolicy Apostolskiej - Kongregacji ds. Wychowania Katolickiego przeprowadził 18 wizytacji seminariów duchownych diecezjalnych i zakonnych w Polsce, które zaowocowały dostosowaniem formacji i jakości kształcenia do współczesnych wyzwań społeczno-eklezjalnych. W 1999 roku zorganizował pielgrzymkę Papieża Jana Pawła II do diecezji ełckiej. Arcybiskup Ziemba wniósł znaczący wkład w budowanie dialogu i współpracy między Konferencją Episkopatu Polski a Konferencją Episkopatu Litwy. Będąc Metropolitą Białostockim ożywił dialog ekumeniczny Kościoła Katolickiego z Prawosławiem na płaszczyźnie duszpasterskiej, naukowej i kulturowej. Ksiądz Arcybiskup Ziemba otworzył proces beatyfikacyjny Barbary Samulowskiej. Zainicjował także procesy beatyfikacyjne męczenników drugiej wojny światowej -

które dnia 5 listopada 2011 zakończyły się na szczeblu diecezjalnym, a w tej chwili są rozpatrywane w Stolicy Apostolskiej. Abp Ziemba przyczynił się również do ogłoszenia błogosławionym ks. Michała Sopoćki. Współorganizując tzw. „Trakt Biskupi” w Bałdach stał się szczególnym promotorem historii Warmii. Głównym motywem do ogłoszenia Arcybiskupa Ziemby Doktorem honoris causa UWM jest zaangażowanie w rozwój Wydziału Teologii w Olsztynie i promocja Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w kraju i poza jego granicami. W 1992 roku, jako Biskup Ełcki założył Wyższe Seminarium Duchowne w Ełku, którego alumni kształcą się na Wydziale Teologii UWM. Jako Wielki Kanclerz Wydziału Teologii UWM przyczynił się do popularyzacji misji Uniwersytetu na forum międzynarodowym we Włoszech, Watykanie, w środowiskach polonijnych USA i Niemiec oraz w krajach Europy Wschodniej.


w Polsce i w świecie, troska o dialog ekumeniczny, międzyreligijny i międzykulturowy, szerokie perspektywy humanistyczne, społeczne, kulturalne, egzystencjalne odniesienie Biblii do całego świata osobowego, troska o właściwą formacje kapłańską-wszystko to uczyniło Księdza Arcybiskupa Ziembę godnym najwyższego tytułu, jaki może nadać uczelnia, czyli doktoratu honoris causa”. Ks. prof. Waldemar Chrostowski, Abp prof. Edward Ozorowski i Ks. prof. Jerzy Bagrowicz - recenzenci dorobku pracy naukowej Arcybiskupa Ziemby ukazali w swych opiniach Metropolitę Warmińskiego jako osobę znaną i cenioną w kraju i za granicą, ważną dla nauki, Kościoła, Państwa oraz stosunków międzynarodowych. Według nich wyróżnienie Arcybiskupa Ziemby wzmocniło misję UWM świadcząc jak bliskie i drogie są mu ideały respektowania oraz godzenia ze sobą rozumu i wiary religijnej. Niezwykle ważne jest również to, iż Arcybiskup Wojciech Ziemba, Metropolita Warmiński od 28 października 2011 roku, jest kolejnym duchownym (po: Ks. Arcybiskupie Józefie Kowalczyku [2004] i Ks. Kardynale Stanisławie Dziwiszu [2008]), którego Uniwersytet Warmińsko-Mazurski uhonorował godnością doktora honoris causa.

ja Boża, z pomocą której może przeciwstawić się złym potęgom”. Abp Ziemba wyjaśnił również „dzisiejszy” charyzmat kapłańskiego powołania, jakim jest ukazywanie niezmiennej Prawdy. „Głód prawdy jest zawsze bar-

„Głód prawdy jest zawsze bardzo wielki dziś szczególnie, dlatego duszpasterz odpowiada na wyjątkowo mocne zapotrzebowanie społeczne.”

Czynne zaangażowanie Arcybiskupa Ziemby w życie Wydziału Teologii przyczyniło się do utworzenia nowego kierunku studiów: prawo kanoniczne. Ksiądz Arcybiskup jest również inicjatorem uruchomienia studiów podyplomowych dla księży „Współczesne aspekty duszpasterstwa”, które skupiły słuchaczy z Archidiecezji Warmińskiej, Diecezji Ełckiej i Diecezji Elbląskiej. W wygłoszonej podczas uroczystości nadania doktoratu honoris causa laudacji promotor ks. prof. dr hab. Władysław Nowak zwrócił uwagę na działalność naukową, społeczną oraz duszpasterską Arcybiskupa Wojciecha Ziemby. Ksiądz prof. Nowak podkreślił, że znamiennym rysem życia i działalności Metropolity Warmińskiego jest umiejętność akomodacji tradycji Kościoła do potrzeb „dzisiejszych” wiernych. „Ogromna i oryginalna twórczość na płaszczyźnie Kościoła

Na zakończenie uroczystości nadania doktoratu honoris causa, zgodnie z tradycją Ksiądz Arcybiskup wygłosił wykład, w którym dokonał charakterystyki niebezpieczeństw grożących współczesnemu człowiekowi. Metropolita Warmiński podkreślił, że tylko w wierze, w przyjaźni z jedynym rzeczywistym Panem świata, dana jest ludzkości „zbro-

dzo wielki - dziś szczególnie, dlatego duszpasterz odpowiada na wyjątkowo mocne zapotrzebowanie społeczne.” Co z tego wynika: Kościół, a więc „My”, wskazując drogę najbardziej zgodną z naturą człowieka i jego przeznaczeniem, musimy być gotowi przyjść z pomocą w odkrywaniu prawdy nie tylko znanemu i lubianemu przez nas gronu ludzi, ale WSZYSTKIM!

ROK

VI dn Piotr Kaczmarczyk Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 7


Ks. Paweł Rabczyński rektor WSD MW „Hosianum” 8 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


Magnificencjo, zaczyna Ksiądz Rektor ósmy rok posługi w murach seminarium a zarazem pierwszy na stanowisku rektora. Przez siedem wcześniejszych lat był Ksiądz wicerektorem Hosianum. Jak Ksiądz Rektor wspomina tamten czas?

zczęsto „surowego materiału” powstaje, nabiera kształtu nowy głosiciel Ewangelii, dobry katecheta, świetny duszpasterz, prawdziwy duchowy przewodnik do Boga. Po prostu: sukcesy wychowanków są w pewnym sensie sukcesami ich nauczycieli.

Wicerektorem WSD MW „Hosianum” mianował mnie w 2004 roku ks. abp Edmund Piszcz. Trzeba było „uczyć się seminarium”. Najpierw przyglądać się, a potem oceniać i działać. We wszystko wprowadzał mnie ks. Rektor Władysław Nowak. W podejmowaniu i wypełnianiu nowych obowiązków pomogły mi także studia specjalistyczne na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim oraz doświadczenie zdobyte podczas pracy w Wydziale Nauki Katolickiej Warmińskiej Kurii. Pierwsza, trzyletnia kadencja minęła bardzo szybko. W 2007 roku nominacja została podtrzymana przez obecnego Arcybiskupa Metropolitę Warmińskiego Wojciecha Ziembę. Siedem lat pracy w „Hosianum” na stanowisku wicerektora wiele mnie nauczyło. Przede wszystkim tego, że formacja do kapłaństwa to codzienny, systematyczny, czasami mozolny proces, wymagający spokoju i cierpliwości.

Ksiądz Arcybiskup dr Wojciech Ziemba, Metropolita Warmiński powołał Księdza na funkcję Rektora Wyższego Seminarium Duchownego, czyniąc Go tym samym odpowiedzialnym za formację przyszłych pokoleń kapłanów ziemi warmińskiej. Czego się Ksiądz Rektor najbardziej obawia pełniąc tak ważną funkcje w archidiecezji?

Co było najtrudniejsze w posłudze wicerektora, a co sprawiało Księdzu Rektorowi największą satysfakcję z pełnionej funkcji? Najtrudniejsze jest zawsze wyrokowanie o innych, podejmowanie decyzji, które skutkują na całe życie. Rozeznawanie czyjegoś powołania jest sprawą bardzo delikatną, szczególnie dzisiaj, kiedy wszechobecny indywidualizm i relatywizm zabija w młodych sercach poczucie odpowiedzialności i ducha służby. Największą satysfakcję dawało mi – i nadal daje – obserwowanie, jak dzięki formacji seminaryjnej rozwija się, wzrasta, dojrzewa młody człowiek, jak

Nominację rektorską przyjąłem ze spokojem. Znałem dobrze środowisko, wszystkie uwarunkowania i wymagania. Wiem, że zawsze mogę liczyć na pomoc moich współpracowników i wielu życzliwych osób. I jeszcze najważniejsze: wiem, jestem o tym głęboko przekonany, że w naszych alumnach tkwi wielki potencjał, że mają wiele talentów i entuzjazm do pracy. Angażują się w ćwiczenia formacyjne, dzieło budzenia nowych powołań, działalność duszpasterską na wielu płaszczyznach i odnoszą sukcesy. To wszystko budzi moją radość i nadzieję na przyszłość. Najbardziej obawiam się, że mogą w pewnym momencie zatrzymać się w rozwoju, spocząć na laurach i w ten sposób zaprzepaścić Boże dary, że mogą ulec zniechęceniu i sprzeniewierzyć się powołaniu. Dlatego codziennie modlę się, żeby Chrystus ich umacniał i pomagał w przezwyciężaniu wszelkich trudności. Jakie cechy, zdaniem Księdza Rektora, powinien posiadać dobry alumn Hosianum? Odpowiadając jednym zdaniem: dobry alumn to taki, który każdego dnia z radością i ufnością podejmuje wyzwania związane z realizacją powołania.

Co dla Księdza Rektora będzie stanowiło priorytety w formacji seminaryjnej alumnów? Priorytety są niezmienne. Seminarium jako wyspecjalizowana instytucja kształcąca przyszłych kapłanów powstała w XVI wieku. Cel jest stały: przygotować kleryka, jak najlepiej to możliwe, do pracy duszpasterskiej w konkretnej sytuacji dziejowej, w danej diecezji, uwzględniając kondycję współczesnego człowieka. A skoro cel jest ten sam, to i zadania – właśnie te priorytety – zmierzające do jego realizacji, będą podobne. Dziś coraz wyraźniej mówi się o milczącej apostazji Starego Kontynentu, o braku wiary i o obojętności religijnej. Odpowiedzią na zastaną sytuację jest proponowana przez papieża Benedykta XVI nowa ewangelizacja. Warmińskie Seminarium Duchowne chce formować młodych ludzi na miarę wyzwań nowej ewangelizacji, którzy z odwagą, bez kompleksów, ale i mądrze, umiejętnie będą dawać świadectwo wiary w XXI wieku. Na sam koniec rozmowy chciałbym Księdza Rektora poprosić o słowo do naszych czytelników, którzy zastanawiają się nad drogą powołania kapłańskiego. Niech te słowa będą dla nich zachętą, aby otworzyli drzwi Chrystusowi i poszli za Nim. Błogosławiony Jan Paweł II często powtarzał młodym: „Nie lękajcie się!”, „Wypłyńcie na głębię!” Jeśli więc w swoim sercu odczuwasz delikatny głos powołania, nie bój się wspaniałomyślnie odpowiedzieć Chrystusowi: „Oto jestem, poślij mnie!” Kapłaństwo jest fascynującą przygodą, wspaniałą przyjaźnią z Bogiem i z drugim człowiekiem. Daje wiele możliwości realizacji swoich talentów, zdolności, zamiłowań. Zaspokaja największe i najpiękniejsze pragnienia ludzkiego serca. Nie przegap swojego powołania. Masz tylko jedno życie. Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 9


SPORT

w formacji kapłańskiej

10 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


Powszechnie znana jest sentencja „W zdrowym ciele zdrowy duch” (łac. Mens sana in corpore sano) autorstwa rzymskiego poety satyrycznego Juwenalisa, który żył na przełomie I i II stulecia. Nie wydaje się być ona całkowicie trafna. Można wskazać wiele przykładów, które jej przeczą. Z jednej strony chociażby bł. Jan Paweł II w ostatnich tygodniach życia nie cieszył się zbyt dobrym zdrowiem, co wcale nie przeszkadzało mu do samego końca być człowiekiem o ogromnej sile ducha. Ciało Papieża było schorowane, ale jego duch jak najbardziej zdrowy. Z drugiej zaś strony, z łatwością można wskazać ludzi, których ciało jest okazem zdrowia, natomiast duch pod jakimś względem niedomaga. Trudno uznać za w pełni zdrowego na duchu np. zawodowego sportowca, który rywalizuje z innymi niezgodnie z zasadami fair play. Mimo tego rodzaju zastrzeżeń trzeba jednak przyznać, że przywołana złota myśl wskazuje na pewną ogólnie obowiązującą w ludzkim życiu prawidłowość. Podejmowanie przez człowieka aktywności fizycznej sprzyja właściwemu ukształtowaniu się w nim osobowości oraz utrzymaniu jego ducha na odpowiednio wysokim poziomie. Z pewnością najważniejszym obszarem aktywności fizycznej, która pozwala człowiekowi w pełni stać się człowiekiem, jest praca (odsyłam w tym momencie do ogłoszonej w 1981 r. przez bł. Jana Pawła II encykliki Laborem exercens, która jest analizą problematyki pracy w warunkach współczesnego świata). Ogromne znaczenie w procesie dojrzewania człowieka do pełni człowieczeństwa ma również szeroko pojęta aktywność rekreacyjna, czyli uprawianie różnego rodzaju dyscyplin sportowych. Sportowa rywalizacja z innymi,

czy też z samym sobą, doskonale służy rozwijaniu się w człowieku wielce pożądanych cech i postaw. Niektóre z nich wydają się być szczególnie istotne w pracy i życiu kapłańskim. Z tej też racji warto poświęcić im nieco uwagi. Oczywistą korzyścią, którą daje uprawianie sportu, jest uczenie się przezwyciężania słabości własnego organizmu i woli. Po np. wystarczająco długim i męczącym bieganiu po boisku za lub z piłką przychodzi taki moment, że już się człowiekowi nie chce i niejednokrotnie ma się chęć odpuszczenia kolejnej akcji. Tymczasem często jest tak, że te właśnie chwile boiskowych wydarzeń są decydujące o końcowym wyniku. Gdy tylko sobie człowiek uświadomi, że jeśli odpuści, jego drużyna może przegrać przez niego mecz, wówczas ostatnim wysiłkiem mięśni i woli podąży za akcją. W pracy duszpasterskiej też przychodzą momenty ogromnego zmęczenia. Jedynym, czego się w takich chwilach pragnie, jest chęć zwyczajnego odpoczynku od nadmiaru obowiązków. Bez wypracowanej wcześniej zdolności do wysiłku niejako wbrew samemu sobie, może być trudno tego typu pragnienia przezwyciężyć. I dany kapłan zamiast być np. w konfesjonale, będzie sobie smacznie drzemał w swoim fotelu. Kolejnym dobrodziejstwem sportowej rywalizacji, zwłaszcza w wersji drużynowej, jest nabywanie umiejętności współpracy. W zasadzie w żadnej drużynowej dyscyplinie sportu nie da się zwyciężyć w pojedynkę. Wszyscy zawodnicy potrzebują siebie nawzajem i muszą wspólnym wysiłkiem dążyć do wygranej. Podobnie jest z pracą na parafiach. Żaden kapłan w pojedynkę niczego wielkiego nie osiągnie. Dopiero umiejętna współpraca

w określonych zespołach daje szansę na powodzenie. Aktywność sportowa uczy także odpowiedzialności za zespół. Zwykle jest tak, że wartość danej drużyny zależy od siły jej najsłabszego ogniwa. Cóż z tego, że inni będą grali znakomicie, jeśli raz za razem jeden z obrońców będzie nonszalancko kiksował i co chwila rywale będą te prezenty wykorzystywali. Jeden beznadziejny zawodnik może zniweczyć wysiłek całej drużyny. Z pracą kapłańską jest bardzo podobnie. Jeden niegodny kapłan może uczynić o wiele więcej zła, niż jest w stanie wypracować dobra dziesięciu wspaniałych kapłanów. Warto wcześniej w rywalizacji sportowej na własnej skórze doświadczyć tego, ile może znaczyć dla drużyny mój nonszalancki błąd, niż potem na poważnie strzelać co rusz Kościołowi samobója. Uprawianie sportu w wersji drużynowej uczy ponadto, że wygrywa i przegrywa zawsze zespół, a nie poszczególny zawodnik. Pamiętam łzy wielu zawodowych sportowców, którzy po przegranym przez ich drużyny finale otrzymywali indywidualne wyróżnienia. Płakali raczej z powodu utraconej szansy na mistrzostwo niż z powodu otrzymania przez siebie określonego pucharu. Bardzo podobnie jest z kapłanami. Porażka jednego winna być przez innych traktowana jako ich własna. Sukcesy zaś jednego inni powinni przyjmować bardziej z radością niż z zazdrością. Sukcesy i porażki w procesie ewangelizowania świata nie mogą być przez kapłanów traktowane jako coś osobistego. Jest to sprawa całej chrześcijańskiej wspólnoty, a nie poszczególnych kapłanów. Sport uczy również optymizmu w działaniu. Jeśli chce się Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 11


Po meczu w piłkę siatkową. Reprezentacja WSD Ełk i WSD Hosianum wraz z kibicami. coś osiągnąć w sporcie nawet na poziomie amatorskim, nie można z góry zakładać porażki. Wielu zawodników czy też drużyn przegrało rywalizację już w szatni. Niepotrzebnie wychodzili na boisko, bo sprawa wyniku dawno już została rozstrzygnięta w głowach danych sportowców. Zakładając porażkę, nie da się zwyciężyć. W pracy duszpasterskiej jest podobnie. Malkontenci czy pesymiści niewiele w niej wskórają. Choć sukcesu nie można być nigdy pewnym, to jednak bez optymistycznego spojrzenia w przyszłość, określonych działań lepiej w ogóle nie podejmować. Szkoda zwyczajnie na nie energii. Sportowa rywalizacja ze swej natury wymaga uczciwości i szacunku dla przeciwnika. Zwycięstwo osiągnięte w nieuczciwej

12 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011

i poniżającej konkurenta rywalizacji zwyczajnie nie jest nic warte. Po porażce można śmiało chodzić z podniesionym czołem, jeśli rywalizacja była prowadzona w duchu fair play. Natomiast zwycięstwo winno być powodem do wstydu, jeśli zostało osiągnięte w sposób niegodziwy. Podobnie jest z życiem w kapłaństwie. Pojawiają się w nim pokusy zdobycia takiego czy innego stanowiska, tytułu bądź godności. Warto w tego rodzaju sytuacjach pamiętać, że w kapłaństwie, tak jak i w sporcie, nie chodzi o sukces liczony miarą takich czy innych liter przed nazwiskiem. Większym zwycięzcą jest ten, kto żył – w przypadku sportu walczył – uczciwie i szanował innych, niż ten, kto zdobył takie czy inne tytuły, depcząc przy tym swoich konkurentów i wyka-

zując się nieuczciwością. Uprawianie sportu uświadamia, że osiągnięty ostatecznie wynik jest prostą wypadkową włożonego wcześniej wysiłku w przygotowanie się do określonych zawodów. Jeszcze się nie zdarzyło, aby ktoś osiągnął sukces bez ogromnej, a wręcz katorżniczej pracy poprzedzającej docelową imprezę. Analogicznie można powiedzieć, że jeśli kapłan na katechezę czy też do wygłoszenia homilii pójdzie z marszu i bez przygotowania, klapa jest niemal w stu procentach gwarantowana. Oczywiście nie zawsze, jak w sporcie, solidne przygotowania zapewniają sukces, ale na pewno bez nich osiągnięcie określonych celów jest prawie niemożliwie.


I w końcu sport wykształca w człowieku nawyk nieustannego podnoszenia się z ponoszonych porażek. Żadna ze sportowych klęsk nie jest ostateczna. Dzisiejszy przegrany może być jutrzejszym mistrzem, jeśli oczywiście spełnione zostaną przez niego określone warunki ku temu. Przykładów w świecie sportu jest na tę prawdę niesłychanie wiele. Z kolei życie kapłańskie, jak uczy doświadczenie, nigdy nie jest drogą nieustannych duszpasterskich sukcesów. Tu i ówdzie kapłan nie raz i nie dwa, lecz bardzo wiele razy, ponosi prawdziwą duszpasterską klęskę. Ale wielkim jego błędem byłoby, gdyby takąż uznał za ostateczną i zaniechał kolejnych prób dotarcia do tych samych ludzi z przesłaniem Ewangelii.

Na pewno nie zostały wyżej wymienione wszystkie istotne cechy i postawy, których ukształtowanie się na płaszczyźnie ludzkiej w kandydacie do kapłaństwa jest pożądane. Niemniej sądzę, że kapłan jako człowiek, chcąc właściwie i owocnie realizować swoje powołanie, powinien wymienione cechy i postawy w sobie rozwinąć. Niewątpliwie aktywność sportowa nie jest ani jedynym, ani też najważniejszym narzędziem, który może alumnom w tym pomóc. Na podstawie powyższych rozważań można jednak powiedzieć, że bez wątpienia wielkim błędem byłoby lekceważenie znaczenia czy też próby całkowitego wyrugowania zarówno przez przełożonych, jak i samych kleryków sportowej rywalizacji z formacji do kapłaństwa. Jeśli ak-

tywność sportowa zostanie właściwie wkomponowana w całość życia seminaryjnego, na pewno nie zaszkodzi. Wprost przeciwnie, będzie ważnym elementem procesu dojrzewania kandydatów do kapłaństwa na płaszczyźnie ludzkiej.

ks. Zdzisław Kieliszek Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 13


OBŁÓCZYNY 14 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


Piotr zaś siedział na zewnątrz, na dziedzińcu. Podeszła do niego jakaś służąca i powiedziała: „Ty też byłeś z Jezusem Galilejczykiem”. On jednak zaprzeczył temu wobec wszystkich (Mt 26, 69-70). Scena zaparcia się Piotra, ukazana w relacjach wszystkich czterech Ewangelistów, przedstawia nam sytuację gorliwego ucznia Jezusa, który w obliczu zagrożenia własnego życia wyrzeka się przynależności do grona apostołów. Zostaje rozpoznany przez służącą,

zdradza go charakterystyczny dla mieszkańców Galilei akcent. Piotr doświadcza w tym momencie, w sposób bardzo wymowny, własnej słabości, grzechu. Ta próba przynosi mu jednak nawrócenie. Pełen wiary wyznaje Zmartwychwstałemu:Panie,Tywiesz o wszystkim. Ty wiesz, że Cię kocham (J 21, 17). Przyjęcie stroju duchownego, które dnia 30 września br. przeżywali w Warmińskim Seminarium Duchownym alumni roku III, jest odpowiedzią na Chrystusowe pytanie: Czy miłujesz mnie? (J 21, 16). Zapewnienie o swoim całkowitym oddaniu Zbawicielowi niesie ze sobą konsekwencję wypływającą z wiary: Pan zaprasza mnie do pełnego uczestnictwa w Jego boskiej miłości. Pełnego, czyli wymagającego radykalnego opowiedzenia się za Chrystusem, całym sobą, ufając Bożej obietnicy: Wystarczy Ci mojej łaski (2 Kor 12, 9). Wraz z założeniem sutanny alumn w sposób zewnętrzny staje się bardzo czytelnym znakiem przynależności do grona uczniów Jezusa. Analogicznie do przytoczonej na początku sceny z Ewangelii wchodzi za Jezusem na dziedziniec pałacu arcykapłana, gdzie nikt nie ma wątpliwości co do jego chrześcijańskiej tożsamości. Nie zostaje zdemaskowany jak Piotr, poprzez posługiwanie się specyficznym akcentem, ale poprzez strój duchowny, którym świadomie proklamuje swoją wiarę. Owa świadomość zobowiązuje do dawania świadectwa osobistej relacji z osobowym Bogiem, które musi być jednoznaczne i czytelne. Św. Paweł uczy, jak ten nakaz wypełniać na co dzień: Prowadźcie życie godne Pana, podobając Mu się we wszystkim, przynosząc owoce we wszelkim dobrym dziele i wzrastając w poznawaniu Boga (Kol 1, 10). Sutanna jest też znakiem dla samego alumna, nieustannie przypomina mu, że powołanie można przeżyć właściwie tylko z Chrystusem, przez Chrystusa

i w Chrystusie, zatapiając się w tajemnicy Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania, poprzez kontemplację Słowa Bożego i adorację Eucharystii. Tylko w ten sposób przyjęcie stroju duchownego staje się przyjęciem Jezusa jako Zbawiciela - Skoro więc przyjęliście Chrystusa Jezusa jako Pana, dalej w Nim postępujcie (Kol 2, 6). Postępowanie w Chrystusie, które w Seminarium ma miejsce poprzez formację, jest również wyzwaniem dla naszych przełożonych. Właśnie oni pomagają nam wzrastać w powołaniu, dbają o to delikatne ziarno, które zasiał Pan. Są dla nas, alumnów, skarbcem, z którego czerpiemy rady, bierzemy przykład, do którego przychodzimy po pomoc. Wyrażamy Księżom Moderatorom naszą wdzięczność. Św. Paweł uczy nas: Szanujcie tych, którzy wśród was się trudzą, kierują wami w imię Pana i napominają was. Ze względu na ich pracę darzcie ich szczególną miłością (1 Tes 5, 12-13). Obłóczyny otwierają kolejny etap drogi ku Chrystusowemu kapłaństwu, na której nieustannie będziemy wzywani do odpowiedzi na Jezusowe pytanie: Czy miłujesz mnie? Chcemy zawsze z wiarą odpowiadać Panu: Ty wiesz, że Cię kocham. Prosimy o modlitwę w naszej intencji, abyśmy doszli do dnia, w którym Jezus zwróci się do nas słowami, które skierował do apostoła Piotra: Paś owce moje (J 21, 17).

ROK

III al. Grzegorz Ćwikliński Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 15


Obłóczeni A.D.

Od lewej: Krzysztof Laska, Dariusz Łuba, Damian Skrzypsk Grzegorz Ćwikliński, Kamil Gajownicze

16 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


. 2011

ki, Marcin Kuciński, Jacek Markiewicz, Krzysztof Patejuk, ek, Łukasz Krzemiński, Łukasz Długosz

Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 17


I ROK ŁUKASZ BRUDZEŃSKI Parafia: Św. Maksymiliana Marii Kolbe w Bezledach Szkoła: LO w Bezledach Zainteresowania: warzywnictwo ekologiczne

DAWID MAREK HULECKI Parafia: Niepokalanego Poczęcia N.M.P. w Iławie Szkoła: LO im. Bohaterów Września 1939r. w Iławie (profil matematyczno-informatyczny) Zainteresowania: nauka, technika, informatyka

ŁUKASZ KRÓL Parafia: Św. Antoniego Opata w Wozławkach Szkoła: LO im. Stefana Żeromskiego w Bartoszycach (profil matematyczno-informatyczny), absolwent Wydziału Teologii UWM w Olsztynie Zainteresowania: matematyka, informatyka, teologia, filozofia

18 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


KAMIL JAN MŁYŃSKI Parafia: Św. Ojca Pio w Ostródzie Szkoła: LO im. Jana Bażyńskiego w Ostródzie (profil humanistyczny) Zainteresowania: komputery, muzyka, transport kolejowy

PIOTR KRZYSZTOF PAGA Parafia: Św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza w Wąbrzeźnie Szkoła: LO dla dorosłych w Wąbrzeźnie Zainteresowania: historia, muzyka, podróże

MATEUSZ SPAKOWSKI Parafia: Św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Lubominie Szkoła: LO w Dobrym Mieście (profil humanistyczny) Zainteresowania: muzyka organowa, literatura, teatr

PAWEŁ JAKUB SZUMOWSKI Parafia: Bł. Karoliny Kózkówny w Biskupcu Reszelskim Szkoła: LO im. Komisji Edukacji Narodowej w Biskupcu Reszelskim Zainteresowania: podróże, sport, muzyka

Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 19


Ĺťycie po seminarium

20 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


Minęły już dwa lata od chwili kiedy opuścił Ksiądz mury Hosianum. Jak wspomina Ksiądz, z perspektywy czasu, okres formacji seminaryjnej? Przede wszystkim muszę powiedzieć, że do lat seminaryjnych wracam bardzo często. Szczególnie w rozmowach z innymi kapłanami, wspominając wspólnie przeżyte chwile, zabawne sytuacje, ciekawe wykłady i charakterystycznych profesorów. Gdybym jednak zatrzymał się tylko na tym rodzaju wspomnień, byłby to obraz niepełny. To, czego nauczyłem się w seminarium, stało się pewnym punktem odniesienia w codziennym kapłańskim życiu. Formacja seminaryjna pomaga mi, każdego dnia, organizować życie duchowe, naukowe i duszpasterskie. Myślę, że pobyt w seminarium był bardzo ważnym czasem, który teraz weryfikuje życie, pokazując mi moje błędy i niedoskonałości, nad którymi muszę dalej pracować. Wiem teraz, jak ważne były słowa osób odpowiedzialnych za moja formację, którzy często przypominali mi, żeby dobrze, rzetelnie i odpowiedzialnie przeżyć czas, który daje Bóg w seminarium, gdyż ma to wielki wpływ na dalsze kapłańskie życie. Decyzją Księdza Arcybiskupa po święceniach został Ksiądz skierowany do pracy duszpasterskiej w parafii Najświętszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie i posługiwał tam przez jeden rok. Co było najtrudniejsze w pracy duszpasterskiej, a co sprawiało Księdzu radość z pełnionej posługi? Praca duszpasterska w Parafi Najświetszego Serca Pana Jezusa w Olsztynie była, jest i pozostanie jednym z najważniejszych etapów w moim życiu. Mówi się, że pierwsza parafia w życiu kapłana to jak pierwsza miłość, do której zawsze się powraca. Myślę, że jest w tym stwierdzeniu bardzo wiele

prawdy. Owszem, na początku było wiele obaw. Zastanawiałem się jak to będzie, czy odnajdę się w tak dużej liczebnie parafi, czy poradzę sobie w szkole na katechezie itp. Bardzo szybko jednak wszystkie moje obawy się rozwiały, gdyż, jak sądzę, zostałem dobrze przyjęty przez wspólnotę parafialną. Ponieważ była to moja pierwsza parafia, do której dodatkowo przyszedłem zaraz po święceniach, wszystkie obowiązki duszpasterskie przyjmowałem z radością i zapałem neoprezbitera. Wikariuszem byłem tylko rok, więc trudno mówić mi o jakichś szczególnie trudnych chwilach w duszpasterstwie. Przez krótki czas był Ksiądz kapelanem Księdza Arcybiskupa Wojciecha Ziemby Metropolity Warmińskiego. Co należało do obowiązków Księdza w tym czasie? Czego Ksiądz nauczył się pełniąc tak ważną funkcję w naszej Archidiecezji? To prawda, przez miesiąc byłem kapelanem oraz osobistym sekretarzem Księdza Arcybiskupa. Dodatkowo pełniłem również obowiązki jego kierowcy. Można powiedzieć, że kapelan towarzyszy Księdzu Arcybiskupowi podczas całego dnia służąc mu pomocą, gdy zachodzi taka potrzeba. Ponieważ funkcję tę pełniłem tylko przez miesiąc i to podczas wakacji, więc prawdę mówiąc nie zdążyłem „wejść” we wszystkie obowiązki kapelana. Niemniej jednak czas ten był czasem poznawania Kościoła lokalnego. Pozwolił mi szerzej spojrzeć na rożne problemy oraz zobaczyć jak wygląda naprawdę ciężka praca duszpasterska pasterza Kościoła Warmińskiego. Od ponad roku jest Ksiądz studentem w Rzymie. Jak to się w ogóle stało, że Ksiądz wyjechał?

dia z zakresu teologii małżeństwa i rodziny na Papieskim Instytucie Jana Pawła II do Studiów nad Małżeństwem i Rodziną przy Papieskim Uniwersytecie Laterańskim. Studia miałem podjąć po rocznej pracy jako kapelan, jednak pojawiła się możliwość ich rozpoczęcia już od października zeszłego roku. Było to pewne zaskoczenie dla mnie, gdyż miałem tylko miesiąc na załatwienie rożnych formalności oraz poznanie, na poziomie podstawowym, języka włoskiego. Procedura wyjazdu jest bardzo prosta. Poza kupieniem biletu lotniczego należało udać się z dekretem Księdza Arcybiskupa do sekretariatu uczelni, aby zapisać się na studia. Po przylocie do Rzymu zamieszkałem w Papieskim Kościelnym Instytucie Polskim, który jest domem dla księży Polaków studiujących w Wiecznym Mieście. Po zakończeniu studiów wróci Ksiądz do Polski. Jak widzi Ksiądz swoją przyszłą pracę duszpasterską? Moja przyszła praca duszpasterska zależy całkowicie od decyzji Księdza Arcybiskupa, więc trudno tu mówić o jakiejś własnej wizji czy planach.

ROK

V al. Adrian Mantykiewicz

O wysłaniu na studia zadecydował Ksiądz Arcybiskup, którego życzeniem było to, bym rozpoczął stuNr 3(71) 2011

Serce Warmii 21


C

zęsto w rozmowach ze znajomymi słyszę pytanie: „Alumn- co to znaczy?”. W internecie czy encyklopedii katolickiej odnajdziemy krótką odpowiedź: „alumn (z łac. alumnus – uczeń, wychowanek) uczeń lub student seminarium duchownego, przygotowujący się do pełnienia posługi duchownego”. Pojawia się jednak pytanie, czy ta definicja wyczerpuje cały temat? Jedno słowo dodane do pytania pozwala nam na głębszą refleksje. Co to znaczy BYĆ alumnem? Aby znaleźć odpowiedź, warto

22 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011

przyjrzeć się nauczaniu Kościoła Katolickiego. Alumni formowani są w seminariach duchownych, których zakładanie poleca biskupom już Sobór Trydencki (1545-1563). Bliższy współczesnym czasom Sobór Watykański II także podkreśla olbrzymie znaczenie formacji kapłańskiej poświęcając jej Dekret o Formacji Kapłańskiej Optatam Totius. „Seminaria wyższe konieczne są dla formacji kapłańskiej” czytamy w punkcie 4 dekretu. Kolejne punkty dostarczają nam

następnych informacji: „Wszyscy wreszcie kapłani winni uważać seminarium za serce diecezji” (por. OT 5). W końcu papież Jan Paweł II w Adhortacji Apostolskiej Pastores Dabo Vobis podaje nam pełną definicję seminarium duchownego: „Seminarium to określony czas i miejsce, ale to przede wszystkim, wspólnota wychowawcza w drodze. Zakłada ją biskup, aby tym, których Pan powołuje do apostolskiej służby, umożliwić przeżycie doświadczenia formacji, jaką Chrystus dał Dwunastu” (por. PDV 60)


Wiedząc, gdzie kształcą się alumni, warto zastanowić się jak taka formacja wygląda. W przytaczanej już adhortacji Jan Paweł II wymienia cztery jej wymiary: ludzką, duchową, intelektualną i duszpasterską. Poszukując odpowiedzi na pytanie o to, jak być alumnem, zatrzymajmy się nad każdym z etapów. „Bez odpowiedniej formacji ludzkiej cała formacja kapłańska byłaby pozbawiona swego niezbędnego fundamentu” (por. PDV. 43). Formacja ludzka jest szczególnie ważna, ponieważ związana z pracą nad własnym charakterem polega na wyrabianiu siły ducha oraz nauce cnót potrzebnych do dawania właściwego świadectwa wiary. Formacja ludzka to tyle, co nauka bycia człowiekiem na wzór Chrystusa, który sam stał się człowiekiem, jak powtarzamy to w Credo. Alumn powinien nauczyć się kochać drugiego człowieka, by stanowić dla niego pomost, a nie przeszkodę w spotkaniu z Bogiem. Ostatecznie, jak czytamy w Liście do Hebrajczyków: „Każdy (…) arcykapłan z ludzi brany, dla ludzi bywa ustanawiany w sprawach odnoszących się do Boga” (por. Hbr 5, 1). „Formacja ludzka, zakorzeniona w antropologii przyjmującej pełną prawdę o człowieku, otwiera się na formację duchową i w niej znajduje dopełnienie” (por. PDV 45). Papież Benedykt XVI 25 marca 2005 r. do duchownych zgromadzonych w Katedrze św. Jana w Warszawie wołał: „Wierni oczekują od kapłanów tylko jednego, aby byli specjalistami od spotkania człowieka z Bogiem”! Aby dobrze prowadzić ludzi do Boga, kapłan musi sam zbliżyć się do Niego. Alumn ma w przyszłości, poprzez święcenia, upodobnić się do Chrystu-

sa-Kapłana, dlatego już w seminarium powinien trybem życia „przyzwyczaić się przylgnąć do Niego jak najserdeczniej jako przyjaciel” (por. OT 8). W seminarium alumn poprzez modlitwę, czytanie Słowa Bożego oraz życie sakramentami buduje swoją bliską relację z Bogiem. Jak Apostołowie towarzyszyli Jezusowi, tak też alumni trwają przy Nim obecnym w Eucharystii i Najświętszym Sakramencie i tylko w Bogu mogą odnaleźć siebie, by móc powtórzyć za św. Augustynem: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie”. „Formacja intelektualna, chociaż ma swoją specyfikę, jest głęboko związana z formacją ludzką oraz duchową, stanowi wręcz ich niezbędny element” (por. PDV 51). Pierwsze dwa lata to dla alumna studia filozofii, mające wyrobić w nim umiłowanie prawdy, a także głębsze zrozumienie osoby ludzkiej, jej relacji ze światem i Bogiem. Kolejne lata to wytężone studia teologii oraz egzegezy Pisma Świętego. Dokumenty Kościoła wskazują także na istotną rolę pełnioną przez nauki socjologiczne, psychologiczne, pedagogiczne, a nawet polityczne (por. PDV 52). „Owa gorliwość duszpasterska, która winna kształtować po prostu całą formację alumnów, domaga się także, aby ich starannie pouczono o tym, co w szczególny sposób dotyczy świętej posługi” (por. OT 19). Alumn w trakcie formacji musi nauczyć się jak wykorzystać wiedzę zdobytą dzięki studium teologii w praktyce. Pierwszym miejscem zdobywania doświadczenia duszpasterskiego jest parafia, gdzie spotyka się różne sytuacje, problemy specyficzne dla duszpasterstwa. For-

macja w parafii to także nauka współpracy z ludźmi świeckimi, o których szczególnym miejscu w życiu parafii wspominają dokumenty Soboru. Inne sposoby nabywania doświadczenia to odwiedzanie chorych czy wspieranie różnych dzieł społecznych wyrażające miłość bliźniego. Podsumowaniem rozważań na temat sylwetki alumna w świetle nauczania Kościoła niech będą słowa skierowane przez Papieża Benedykta XVI do seminarzystów, podczas ŚDM w Madrycie 20 sierpnia 2011: „Jak przeżywać te lata przygotowań? Powinny to być przede wszystkim lata ciszy wewnętrznej, nieustannej modlitwy, pilnego studium i roztropnego włączania się w działania i struktury duszpasterskie Kościoła. Jest on wspólnotą i instytucją, rodziną i misją, stworzony przez Chrystusa za pośrednictwem Ducha Świętego, a jednocześnie dziełem nas, którzy go tworzymy, z naszą świętością i naszymi grzechami”.

ROK

II al. Paweł Grzesiak

Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 23


24 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


MOCNI W WIERZE Posłani by świadczyć „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze”. Słowa te były parafrazą tych, które św. Paweł skierował w swoim liście do Kolosan. Tymi słowami 2000 lat później papież Benedykt XVI, tak jak niegdyś Apostoł Narodów, zwrócił się do wielkiej rzeszy młodzieży, która przybyła na spotkanie z Piotrem naszych czasów do stolicy Hiszpanii - Madrytu. Pośród tych tłumów znalazła się również grupa ok. 160 osób z naszej diecezji, a wśród nich również czterech alumnów naszego Wyższego Seminarium Duchownego i czterech kapłanów naszej archidiecezji. Muszę przyznać, że kiedy zaproponowano mi wyjazd na Światowe Dni Młodzieży do Madrytu, bardzo się ucieszyłem. Pan Bóg kieruje od początku moim powołaniem w taki sposób, że poza prywatnym spotkaniem Boga na modlitwie, wzrastało ono zawsze we wspólnocie. Były to różne formy, zaczynając od formacji w Ruchu Światło-Życie, poprzez Warmińskie Pielgrzymki Piesze, a kończąc na spotkaniach nad jeziorem Lednickim. Zawsze odpowiadało mi przebywanie między ludźmi, wymiana doświadczeń i ubogacanie siebie nawzajem doświadczeniem wiary.

Światowe dni młodzieży były dla mnie czasem jednego wielkiego ładowania akumulatorów. Przebywając w prawie półtoramilionowym tłumie ludzi z państw o różnej kulturze, tak bardzo otwartych na siebie, nie dostrzegających żadnych barier, bardzo mocno doświadczyłem powszechnego wymiaru Kościoła. Kiedy mijaliśmy na ulicach ludzi z państw arabskich, Indii albo Korei, gdzie chrześcijaństwo jest w znacznej mniejszości, a nierzadko prześladowane, budziła się we mnie radość na myśl o tym, że mimo wielu trudności ci ludzie tak radośnie świadczą o Chrystusie. Ta wielonarodowość, jaka cechuje światowe dni młodzieży, to jedno wielkie wyznanie wiary, to doświadczenie żywego Kościoła, który na ulicach Madrytu pokazał całemu światu, że wbrew powszechnej opinii ma się całkiem dobrze. Oczywiście nie każdemu taka postawa młodych chrześcijan odpowiadała. Znalazły się grupy osób, które próbowały zakłócić ten spokój, zasiać nutkę niepewności jakimiś demonstracjami i marszami antyreligijnymi. Była to jednak kropla goryczy w morzu radości i miłości, jakie wnosili pielgrzymi wszędzie tam, gdzie się pojawiali.

Poza tą atmosferą miłości i radości nie brakowało oczywiście modlitewnego skupienia w trakcie Eucharystii, drogi krzyżowej czy adoracji. Nie zabrakło także pochylenia się nad własną grzesznością w sakramencie pokuty i pojednania oraz wsłuchiwania się w słowa biskupów podczas głoszonych konferencji i wielkiego uwielbienia Boga śpiewem. Nikt nie miał wątpliwości, kto nas wszystkich w Madrycie zgromadził i kto w tym spotkaniu jest najważniejszy. To sam Chrystus stawał każdego dnia pośród nas i czynił nas coraz mocniejszymi w wierze. Dla mnie osobiście ważnym momentem tych dni była Msza Święta dla seminarzystów w Katedrze Santa Maria la Real de la Almudena, którą sprawował Ojciec Święty Benedykt XVI, a w której uczestniczyliśmy wraz z moim współbratem seminaryjnym Krystianem. Właśnie tam na tym placu przed katedrą po raz kolejny w trakcie tych dni poczułem się bardzo potrzebny. Nie pielgrzymom, którzy przybyli ze mną do Madrytu, a samemu Kościołowi. Troska i radość, z jaką odnosił się do nas Ojciec Święty, wzbudzała wielką radość wśród wszystkich uczestniczących we Mszy Świętej Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 25


alumnów. Papież skierował do nas następujące słowa: „Drodzy przyjaciele, przygotowujcie się, by być apostołami z Chrystusem i tak jak Chrystus, by być towarzyszami drogi i sługami ludzi.... Drodzy seminarzyści, upodobnić się do Chrystusa oznacza coraz pełniejsze utożsamianie się z Tym, który dla nas stał się sługą, kapłanem i ofiarą. Upodobnienie się do Niego jest w rzeczywistości zadaniem, dla którego każdy kapłan musi poświęcić całe życie. Wiemy już, że zadanie to nas przekracza i nie możemy wypełnić go do końca, jednak, jak mówi św. Paweł, pędzimy ku mecie, mając nadzie-

26 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011

ję, że ją osiągniemy (por. Flp 3,12 -14)”. Został nam pod katedrą madrycką postawiony konkretny cel i wymagania zarówno na czas formacji seminaryjnej, jak i przyszłej posługi kapłańskiej. Hiszpania na pewno nigdy nie zapomni tej rzeszy świadków, którzy przez kilkanaście dni swą obecnością pokazali, jak ważny dla każdego człowieka powinien być Chrystus. To na Nim mamy budować i Jego mocą mamy być mocni. Ja natomiast nigdy nie zapomnę tego, że wielu ludzi czeka na kapłanów, że młodzież (wbrew opinii wielu) wcale nie jest zła i straszna, a Kościół wciąż potrze-

buje i będzie potrzebował wielu rąk i serc gotowych do pracy, bo jest zbudowany na Chrystusie i bramy piekielne go nie przemogą.

ROK

V al. Paweł Roszyński


CICHY SZEPT Zawsze lubiłem słuchać historii ludzi, którym udało się właściwie rozeznać swoje powołanie. Emanuje z nich wtedy prawdziwa radość, która bardzo szybko udziela się słuchaczom. I nieważne, czy jest to opowieść chłopaka, który znalazł dziewczynę swoich marzeń, czy też dziewczyny, która odkryła właśnie, że to ten, a nie ktokolwiek inny ma być jej mężem. Może to być też historia powołania kapłańskiego, zakonnego, wybrania właściwego kierunku studiów, podjęcia idealnej pracy. Wszystkie, mimo swoistej unikalności, łączy jedno. Każdej osobie, która odkryła swoją drogę powołania towarzyszyło to „coś”, co wskazywało mu jaką decyzję powinien podjąć, jaka będzie dla niego najlepsza, jaka przyniesie najlepsze owoce. Jest to swego rodzaju intuicja, przeczucie, pewien „cichy głos”, któremu ciężko się oprzeć. Każdy słyszał go inaczej. Jedni bezpośrednio, inni odczytywali go w życiowych zdarzeniach, w cudownych splotach „zbiegów okoliczności”, które wprowadzały niepokój i zamęt, jednocześnie nie pozostawiając wątpliwości. Często pogodzenie się z tym głosem jest bardzo trudne, na pierwszy rzut oka wręcz niemożliwe. Nierzadko wzywa on bowiem do diametralnej zmiany stylu życia, do obrotu o 180 stopni, do pozostawienia wszelkich zabezpieczeń i pójścia w nieznane. W tym momencie wydaje się zrozumiałe oskarżenie tego głosu o jego nieludzkość. I słusznie, bo tak właśnie wygląda prawda o nim. Jednego można być pewnym: to nie jest głos żad-

nego człowieka. Te wołanie jest wołaniem Boga. To dlatego jest tak paradoksalne – ciche, a jednocześnie stanowcze; nie narzucające się, a zarazem wymagające odpowiedzi. Odpowiedzi niekoniecznie twierdzącej. Można zagłuszyć ten głos, powiedzieć mu „nie”, pójść swoją drogą. Jest to głos w pełni posłuszny naszej wolności. I może właśnie odrzucenie tego wezwania przez wielu ludzi, jest powodem kryzysu rodziny, pustoszejących seminariów duchownych, wymierających zakonów. A może po prostu niektórzy nie usłyszeli skierowanego do nich głosu? To także jest możliwe, wiele osób jest tak zabieganych, że nie ma czasu i siły, aby pomyśleć o rzeczach naprawdę ważnych. To tłumaczyłoby także fakt, iż do seminariów duchownych w Ameryce i Europie zgłaszają się kandydaci coraz starsi, często po ukończonych studiach, po latach poświęconych pracy zawodowej. Potrzebowali oni długiego czasu, aby usłyszeć i rozpoznać ten cichy głos. Cichy głos, który mówi do każdego i dla każdego ma radosną nowinę, sposób na życie. Wystarczy tylko się wsłuchać, poszukać, zatrzymać. Wystarczy trochę ściszyć otaczający nas świat, przeczekać burze i trzęsienia ziemi. Wreszcie nadejdzie Bóg. W lekkim powiewie. Jeśli się z nim zgodzimy, pójdziemy za tym głosem, to nie łudźmy się, że będzie łatwo, że wszystko się ułoży idealnie. Będzie może jeszcze trudniej niż dotychczas. Pojawią się wątpliwości i przeciwności. Należy pamiętać, że Bóg w żadnym przypadku nie przypomina

guru sekty, który kusi życiem bez trosk i zmartwień. Pójście za Jego cichym głosem jest niczym innym jak wzięciem krzyża i niesieniem go pod górę. Jednak pamiętajmy, że każda miłość, mimo iż ma swój Wielki Piątek, czas najwyższego cierpienia i opuszczenia, ma także Wielką Niedzielę, czyli radość i pełnię życia. I właśnie to przeżyje każdy, który wsłucha się w ten cichy głos i posłucha się go. „Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!”

ROK

III al. Krzysztof Patejuk Nr 3(71) 2011

Serce Warmii 27


Kościół Katolicki w Gruzji

28 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


Kebuli ikchos Iesos sacheli - tak po gruzińsku brzmi pozdrowienie katolików – „niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”. Dzięki życzliwości ks. Jerzego Szymerowskiego i wsparciu sponsorów miałem możliwość posługiwania jako diakon w państwie położonym między Rosją a Turcją. Gruzja jest krajem, który, jako jeden z pierwszych na świecie, przyjął chrześcijaństwo za religię państwową. Stało się to za sprawą młodej niewolnicy Nino. Pochodziła ona z Kapadocji, a jej rodzice byli chrześcijanami. Gdy dowiedziała się o wywiezieniu do Gruzji tuniki Chrystusa, o którą żołnierze podczas ukrzyżowania rzucali losy, postanowiła namówić kilka młodych dziewcząt i wyruszyć do narodu który posiadał tak wielką relikwię, a nie wiedział nic o Jezusie. Kiedy dotarła do Gruzji, przez trzy lata mieszkała w szałasie jako pustelniczka, oddając się modlitwie. Pod wpływem świadectwa jakie dawała, Miriana, żona króla Kartlów, przyjęła wiarę chrześcijańską. Jej mąż nawrócił się później. Podczas polowania oddalił się od drużyny i zabłądził w lesie. Przerażony nadchodzącą burzą modlił się do swoich bożków, od których nie otrzymał pomocy. Dopiero gdy upadł na kolana i zaczął się modlić do Boga, w którego wierzyła Nino, natychmiast otwarła się przed nim droga, po której wydostał się z puszczy. Cudownie ocalony postanowił się ochrzcić. Od początku aż po dzień dzisiejszy chrześcijaństwo zaszczepione w Gruzji przez świętą Nino rozwija się głównie w Gruzińskim Apostolskim Kościele Prawosławnym. Jego wyznawcy stanowią zdecydowaną większość chrześcijan. W kraju który w 2/3 jest położony w górach Kaukazu, odnajdziemy także wiernych obrządku ormiańskiego, asyryjskiego i katolików. Tych ostatnich jest około 20.000, wśród 3,5 miliona mieszkańców całego kraju.

W Gruzji pracuje 20 księży katolickich. Jest ich garstka, w porównaniu z duchownymi prawosławnymi, ale mają wielki zapał i przez to, że jest ich niewielu, dobrze się znają. Posługę Biskupa sprawuje Włoch - Giuseppe Pasotto. Księża służą w parafiach po dwóch, jak apostołowie wysyłani przez Pana Jezusa. W takiej sytuacji pomagają oni sobie wzajemnie, gdyż czasem bywa ciężko, zwłaszcza że język gruziński jest dość trudny, a litery przypominają nieco arabskie szlaczki i samo przeczytanie ich to już niemała sztuka. Ludzie w Gruzji są bardzo życzliwi, zwłaszcza dla Polaków. Pamiętają dobrze pomoc prezydenta Kaczyńskiego. Ich życzliwość łączy się z wielką gościnnością. Bardzo często po Mszy Świętej zapraszano nas na drobny poczęstunek do domu. Wśród miejscowych panuje wciąż kultura spotkania, gdzie ludzie potrafią zbierać się przy suto zastawionym stole, rozmawiać ze sobą i biesiadować. Można wtedy posmakować potraw gruzińskiej kuchni, które są wyśmienite ze względu na niespotykane w Polsce przyprawy i produkty pochodzące z rejonów, gdzie nie ma przemysłu. Mnie najbardziej przypadła do gustu chaciapuri – gruzińska pizza. Praca na parafii jest zbliżona do posługi misyjnej. Ksiądz musi mieć zacięcie i wiarę misjonarza, bo wiernych jest tu niewielu i niekiedy należy do nich dojeżdżać nawet 40 km po to, aby odprawić Mszę Świętą w mieszkaniu dla 6 osób. Zdarza się, że z posługą duszpasterską trzeba jechać parę godzin wysoko w góry samochodem terenowym. Po takich dwóch wyprawach auto musi być oddane do warsztatu na przegląd zawieszenia. Ks. Jerzy Szymerowski nie zraża się takimi kłopotami, bo czegóż się nie robi dla Boga i zbawienia drugiego człowieka. Wierni są często bardzo biedni i zamiast pieniędzy odwdzięczają się

za posługę owocami swojej pracy – serem, pierogami, ciastem, winogronami, nawet winem. Na Mszę Świętą przychodzą głównie kobiety. Z młodzieżą, podobnie jak w Polsce, pracuje się w małych grupach. Do księdza wierni zwracają się tam per „ojcze”. W języku gruzińskim ojciec to „mama” (a mama to po gruzińsku „deda”). I tak gdy pytano mnie u kogo mieszkam, odpowiadałem „mama Jeżi”. Księdza wszyscy znają w parafii i traktują z wielkim szacunkiem, niestety poza niektórymi prawosławnymi. Trzeba z przykrością stwierdzić, że prawosławni w Gruzji nie odnoszą się do katolików z życzliwością. Nie uznają naszego chrztu, stwarzają liczne problemy przy zawieraniu małżeństwa pomiędzy osobami z ich i naszego Kościoła, zabierają kościoły, które należały wcześniej do katolików. Na to wszystko nakłada się jeszcze rozwijający się nacjonalizm, według którego Gruzini mogą być tylko prawosławnymi. Stąd chrześcijanie katolicy nierzadko mają problemy ze znalezieniem pracy, a ci co pracują, niejednokrotnie są nakłaniani do przejścia do kościoła prawosławnego. Służba duszpasterska wiernym w Gruzji nie jest „usłana różami”. Wymaga wiele wysiłku i ofiarności. Pewną nagrodą jest piękno gór, które są wszędzie i życzliwość ludzi o wielkim sercu.

ROK

VI dn Wojciech Piekarski Nr 3(71) 2011

Serce Warmii

29


Marcin Kuciński, rok III

Kalendarium Początek roku formacyjnego 25 września po wakacyjnej przerwie wróciliśmy do seminarium pełni zapału i werwy do pracy w nowym roku formacji. Tydzień wcześniej pojawili się alumni pierwszego roku, by przygotować się do swojego pobytu w naszej wspólnocie. Jak co roku rozpoczęliśmy rekolekcjami, które poprowadził nasz nowy ojciec duchowny ks. Paweł Kozicki. Na zakończenie ćwiczeń duchownych uczestniczyliśmy we Mszy Świętej uroczyście inaugurującej 447. rok działalności Wyższego Seminarium Duchownego „Hosianum”. Podczas tej Eucharystii alumni roku I złożyli uroczyste wyznanie wiary, a wspólnota alumnów roku III otrzymała strój duchowny – sutannę. Eucharystii przewodniczył Metropolita Warmiński Ks. Arcybiskup Wojciech Ziemba.

Msza Święta Prymicyjna Księdza Andrzeja Kieulicza W sobotę 8 października uczestniczyliśmy we Mszy Świętej prymicyjnej ks. Andrzeja Kieulicza, absolwenta naszego seminarium, który służy w archidiecezji mińsko-mohylewskiej na Białorusi. Okolicznościowe kazanie wygłosił były rektor naszej wspólnoty, Ks. prof. Władysław Nowak. Pomódlmy się za księdza Andrzeja, by Bóg wspomagał go na trudnej kapłańskiej drodze.

Ping - Pong W dniach 25-26 października odbył się pierwszy Klerycki Turniej Tenisa Stołowego im. ks Rektora – Pawła Rabczyńskiego. Wzięło w nim udział 15 alumnów i Ks. prefekt Hubert Tryk. Ten ostatni nie pozostawił złudzeń innym uczestnikom, odprawiając z kwitkiem każdego przeciwnika. Także w finale w pojedynku z Kamilem Gajowniczkiem, Ks. prefekt nie dał się pokonać i to on zdobył pierwszą nagrodę, ku zaskoczeniu wszystkich uczestników, jak i kibiców. Wszystkim uczestnikom, a szczególnie księdzu Prefektowi serdecznie gratulujemy.

30 Serce Warmii

Nr 3(71) 2011


II Kleryckie Forum Duszpasterskie 11 listopada mieliśmy okazję do wspomnień z wakacji, ponieważ odbyło się II Klerycki Forum Duszpasterskie, które miało na celu podsumowanie naszych wakacyjnych praktyk. Klerycy wymienili się doświadczeniami w świetle nowej ewangelizacji. Wprowadzenie i podsumowanie dyskusji zostało powierzone Ks. Prefektowi Hubertowi Trykowi. Było to bardzo inspirujące spotkanie, które pobudziło nas do zaangażowania w dzieło nowej ewangelizacji.

Inauguracja Kleryckich Mistrzostw Polski w Siatkówce W niedzielę, 27 listopada nasi siatkarze rozpoczęli kolejną edycję seminaryjnych mistrzostw Polski. Na inaugurację przyszło się nam zmierzyć z ekipą seminarium ełckiego. Nasi sportowcy nie pozostawili złudzeń gościom i szybko rozprawili się z nimi, wygrywając 3:0. Wynik ten jak i sama gra napawają optymizmem przed następnymi meczami naszego zespołu w turnieju. Oprócz seminarium z Ełku, w naszej grupie znaleźli się bracia z Gdańska i Białegostoku. Już nie możemy się doczekać następnego meczu, a kolegom siatkarzom życzymy minimum powtórzenia wyniku sprzed roku, czyli wicemistrzostwa Polski.

Zmiana funkcji w seminarium Jak co roku w listopadzie w naszym Seminarium odbyła się zamiana na stanowiskach vice-funkcyjnych. Do obsadzenia były funkcje: seniora, gospodarza, sacelana, ceremoniarza i infirmarza. Senior to reprezentant alumnów przed moderatorami, gospodarz zajmuje się pracami fizycznymi oraz ich nadzorowaniem, sacelan to opiekun kaplicy, ceremoniarz czuwa nad asystą podczas Mszy świętej, natomiast infirmarz to opiekun chorych. Wtedy także ze swoich stanowisk odeszli dotychczasowi alumni, którzy sprawowali te funkcje, a ich miejsce zajęli klerycy wybrani w tamtym roku. Nowym seniorem seminarium został Kamil Rokicki, gospodarzem Józef Fiszer, sacelanem Marcin Wysocki, ceremoniarzem Adrian Dynda, a infirmarzem Łukasz Pątkiewicz. Odpowiednio nowymi vice funkcyjnymi zostali : Paweł Jakubowski, Krystian Stęcel, Dawid Szczepkowski, Kamil Wyszyński i Daniel Gorząch.

Nr 3(71) 2011

Serce Warmii

31


Wspólnota seminarium w Gietrzwałdzie

Serce Warmii 3 (71) 2011  

Pismo alumnów Wyższego Seminarium Duchownego Metropolii Warmińskiej "Hosianum" w Olsztynie

Advertisement