Issuu on Google+

Gazetka szkolna ZSE-M w Legnicy

W czasie wakacji stopień nauczyciela dyplomowanego uzyskali:

mgr inż. Agnieszka Białek

mgr Piotr Cependa

mgr Anna Papciak

mgr Alicja Pielichowska

Nr 6, Rok 1, wrzesień 2003

Inauguracja roku 2003/2004 Uroczystość odbyła się 2 września 2003 roku. Jej głównym celem było podsumowanie roku szkolnego 2002/03 i rozpoczęcie nowego – 2003/04. Uczestniczenie w tym niezwykłym spotkaniu było dla mnie zaszczytem ponieważ brali w nim udział sami najlepsi uczniowie legniccy - zarówno przodujący w nauce, laureaci olimpiad przedmiotowych szczebla wojewódzkiego i wyższych, uczestnicy konkursów chemicznych, biologicznych, matematycznych, humanistycznych itp., jak i zwycięzcy zawodów sportowych. Prezydent Miasta Legnicy dla stu osób przeznaczył stypendia jednorazowe w wysokości czterystu i trzystu złotych oraz stypendia comiesięczne w wysokości stu pięćdziesięciu złotych. Tegoroczne rozpoczęcie roku zbiegło się z otwarciem sali gimnastycznej w piątym LO, która budowana była przez 11 lat. Uczniowie piątego LO przez ten czas chodzili na lekcje wf-u do innych szkół legnickich. No cóż, to było, obecnie mają piękną i nowoczesną salę gimnastyczną, gdzie inauguracja się odbywała. Warto wspomnieć, że na uroczystość przybyło wielu znakomitych gości, między innymi posłowie Ziemi Legnickiej , przedstawiciele kuratorium z Wrocławia oraz dyrektorzy i nauczyciele szkół naszego miasta. Po oficjalnych przemówieniach nastąpiło odebranie nagród z rąk Prezydenta Miasta. Legnicy, a uczniowie V LO uświetnili imprezę ciekawą częścią artystyczną. Spotkanie przebiegało w uroczystej atmosferze, niektóre przemówienia o tematyce historycznej nawiązywały do czasów drugiej wojny światowej, gdyż jak wiadomo, w tym roku, 1 września obchodziliśmy sześćdziesiątą czwartą rocznicę wybuchu drugiej wojny światowej. Wydarzenie to było dla mnie nowym i zarazem ciekawym przeżyciem, ponieważ nigdy wcześniej nie brałem udziału w takiej uroczystości. Kończąc, chciałbym życzyć wszystkim uczniom naszej szkoły, by osiągali jak najwyższe wyniki w nauce i otrzymywali wspaniałe nagrody. I już teraz obiecuję, że mój następny artykuł będzie ciekawszy!!! Laureat nagrody Prezydenta Miasta Legnicy Grzegorz Niedźwiecki z klasy 2i


Tradycja utrwalona przez wieki 29 czerwca 2003 roku uczestniczyłem w promocji oficerskiej w Wyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Obserwując uroczystość uświadomiłem sobie, że wiernie przypomina ceremoniał związany z pasowaniem giermka na rycerza w okresie średniowiecza. Na czym polegały podobieństwa? Otóż w średniowieczu uroczystość miała charakter religijnoświecki. We Wrocławiu było podobnie; uczestniczył w niej biskup polowy Wojska Polskiego, generał dywizji Leszek Sławoj Głódź. W średniowieczu rycerzy kreował książę, król lub cesarz. We Wrocławiu mianowanie podchorążych na pierwszy stopień oficerski odbyło się na podstawie decyzji i w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej. Samego aktu mianowania dokonał Dowódca Wojsk Lądowych Wojska Polskiego generał broni Pietrzyk. Tak jak w średniowieczu mianowanie odbyło się przez uderzenie szablą w obydwa ramiona i wygłoszenie współczesnej formuły: W Mianowany podporucznik inżynier Paweł Grajek imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej mianuję Pana podporucznikiem Wojska Polskiego. Następnie generał przekładał szablę z prawej do lewej ręki i prawą ręką ściskał, już w tym momencie podporucznika, który głośno i energicznie wygłaszał formułę: Ku chwale Ojczyzny panie generale! Mianowanych było 471 podporuczników, w tym dwie kobiety. Uroczystość oglądało około 10 tysięcy ludzi; rodziców, rodzeństwa, krewnych i przyjaciół młodych oficerów. O randze uroczystości świadczy obecność ministra obrony narodowej Jerzego Szmajdzińskiego, licznych generałów Wojska Polskiego, przedstawicieli zaprzyjaźnionych armii NATO – holenderskiej, duńskiej, niemieckiej i amerykańskiej. Cała uroczystość odbywała się z zachowaniem ceremoniału wojskowego i była transmitowana przez telewizję. Przebieg promocji oficerskiej uświadamia nam ciągłość kulturową, tradycję wypracowaną w średniowieczu i przez wieki oraz przez pokolenia kultywowaną i przekazywaną aż do czasów nam współczesnych. Ryszard Grajek

Już po miauczeniu W piątek 26 września 2003 odbyła się w naszej szkole uroczystość „pasowania na ucznia” zorganizowana przez klasę 2 h. Klasy pierwsze rywalizowały o tytuł „najlepszych kotów”, walcząc w pięciu konkurencjach: • • •

taniec z miotłą, jedzenie mleka w proszku, malowanie kota mazakiem trzymanym w ustach, • toczenie kłębka wełny z kaskiem na głowie, • zbieranie cukierków z parkietu. Zmagania pierwszoklasistów oceniali nauczyciele – wychowawcy. Zwyciężyli chłopcy z klasy 1i. Impreza była udana, dostarczyła wszystkim dobrej zabawy, a uczniowie klas pierwszych nareszcie zostali pełnoprawnymi członkami społeczności szkolnej. Wszystkie klasy otrzymały pamiątkowe dyplomy. na podstawie notatek uczniów kl. 1 i opracowała ktś

2


Zrozumieć historię 1 września po przerwie wakacyjnej wracamy do naszych szkół. Tego dnia co roku obchodzimy także kolejne rocznice wybuchu II wojny światowej. Dla podkreślenia trwałości naszej tradycji i związków międzypokoleniowych na uroczystości inaugurującej nowy rok szkolny 2003/2004 w Zespole Szkół ElektrycznoMechanicznych w Legnicy wśród gości zaproszonych obecny był pan Mieczysław Borkowski - wiceprezes Zarządu Okręgowego Związków Kombatantów i Byłych Więźniów Politycznych RP. 64 lata temu zbrojna agresja na Polskę ze strony Niemiec hitlerowskich i Związku Radzieckiego uniemożliwiła młodzieży polskiej kontynuowanie nauki. Historia wyznaczyła jej inne zadanie. Niemal natychmiast po klęsce wrześniowej młodzi Polacy rozpoczęli działalność konspiracyjną, najpierw w SZP, potem w ZWZ, a następnie w szeregach AK. Główny ciężar konstruowania struktur państwa podziemnego spoczywał na przedstawicielach pokolenia Kolumbów. Na wezwanie ojczyzny odpowiedzieli gotowością najwyższego poświęcenia. Wychowani na wzorcach romantycznych, z odwagą i determinacją, bez chłodnej kalkulacji zysków i strat przystąpili do walki o wolność ojczyzny. Wiedzieli tylko jedno, że Polska po raz kolejny w swojej burzliwej historii potrzebuje zbrojnego czynu swoich synów. Ich wysiłek przynależy do wielkiej polskiej tradycji walk narodowowyzwoleńczych, która obejmuje takie wydarzenia historyczne jak powstanie kościuszkowskie czy zrywy wyzwoleńcze XIX stulecia. Pan Mieczysław Borkowski swoją działalność konspiracyjną rozpoczął w Równem – rodzinnym mieście na Wołyniu (dzisiejsza Ukraina). W grudniu 1943 r. został aresztowany i znalazł się w transporcie więźniów przeznaczonych do pracy przymusowej na terenie Rzeszy. W Tomaszowie Mazowieckim udało mu się uciec z transportu i nawiązać kontakt z miejscową siatką konspiracyjną. Po kilku miesiącach trafił do lasu i rozpoczął służbę żołnierską w 25 pułku piechoty AK. Uczestniczył w wielu walkach partyzanckich toczonych w okręgu radomskokieleckim. Do najważniejszych bitew, w których pan Mieczysław brał udział i wyróżnił się bohaterstwem na polu walki za co dwukrotnie odznaczony został Krzyżem Walecznych oraz Krzyżem Srebrnym Orderu Vir-

tuti Militari, należą ciężkie starcia z oddziałami niemieckimi we wrześniu i w październiku 1944 r. 26 września w powiecie opoczyńskim pod Stefanowem partyzanci AK w sile 1150 żołnierzy rozbili trzy znakomicie uzbrojone bataliony wehrmachtu. Straty po stronie polskiej wyniosły 12 poległych, po stronie niemieckiej 130 zabitych. 27 października pod Białymi Ługami na Kielecczyźnie w brawurowej akcji partyzanci 25 pułku piechoty AK rozbili doborowe jednostki SS Leib Standarte Adolf Hitler. Po wojnie, kiedy Polska znalazła się w orbicie wpływów Związku Radzieckiego, żołnierze AK postrzegani byli przez nową władzę jako wrogowie ideologiczni. Na podstawie spreparowanych zarzutów trafiali do więzień stalinowskich. Poddawano ich szykanom politycznym i torturom. Wytaczano im pokazowe procesy sądowe rejestrowane na taśmach filmowych i transmitowane przez radio. Wielu stracono, a ich oprawców praktycznie nigdy nie ukarano. Tym, którzy przetrwali utrudniano zdobywanie wiedzy, nie dopuszczano do kierowniczych stanowisk, bowiem te zarezerwowane były dla działaczy partyjnych i aktywistów młodzieżowych. Dlatego godni najwyższego szacunku i podziwu są ci, a wśród nich pan Mieczysław Borkowski, którym udało się dzięki autentycznym zdolnościom i wewnętrznej samodyscyplinie ukończyć studia, a następnie osiągnąć sukces w pracy zawodowej, nie plamiąc przy tym partyzanckiego honoru przynależnością do PZPR. Wszystko co osiągnęli zawdzięczają jedynie własnej wytrwałej pracy, niezłomności charakteru i walorom osobistym. W swoim wystąpieniu pan Borkowski przypomniał młodzieży o konieczności zachowania tożsamości i pamięci narodowej zwłaszcza w sytuacji, kiedy coraz częściej i coraz natarczywiej w niektórych środowiskach zachodnioeuropejskich, szczególnie niemieckich, podejmowane są próby reinterpretacji historii II wojny światowej. Przyszłości europejskiej nie można budować na wzajemnych uprzedzeniach i resentymentach, ale nie należy jej budować także bez prawdy historycznej. 64 lata temu hitlerowskie Niemcy wytoczyły machinę wojenną przeciwko Polsce, wywołując tym samym najstraszniejszy koszmar w dziejach ludzkości. 3


Za przerażające następstwa tego czynu, w tym także powojenne przesiedlenia Niemców z ziem zachodniej Polski, pełną odpowiedzialność ponosi państwo niemieckie. Aby przyszła wspólna Europa była skonsolidowana i silna, bez wewnętrznych scysji i animozji, nie można przymykać oczu na fakty historyczne, ani przedstawiać ich w fałszywym świetle. Miejmy nadzieję, że słowa pana Borkowskiego skierowane do uczniów naszej szkoły pomogą młodym ludziom zrozumieć jak ważna jest gruntowna wiedza na temat dziejów własnego narodu. Tylko pełna świadomość ojczystej historii, analiza doznań i przeżyć naszych przodków oraz refleksja nad dziedzictwem minionych pokoleń pozwoli nam zaistnieć w zjednoczonej Europie z poczuciem własnej narodowej specyfiki i odrębności.. B. B.

Demokracja, czyli demoralizacja Zdaje się, że znęcanie się nad nauczycielem w Technikum Budowlanym w Toruniu to jeden z wielu przypadków bandytyzmu , który szczególnie w ostatnich latach daje się we znaki nie tylko nauczycielom, ale i wielu uczniom w polskich szkołach. Moja znajoma, absolwentka renomowanego uniwersytetu z pełnym przygotowaniem pedagogicznym, po dwóch latach pracy w jednym z legnickich gimnazjów, musiała opuścić szkołę, bo nikt jej nie pomógł w starciu z chuliganami na lekcji. Oczywiście zwracała się ona ze swoimi problemami do dyrekcji szkoły, ale ta twierdziła, że to jej wina, wynikająca z braku umiejętności pedagogicznych. Rozwijając dalej tę żałosną argumentację dyrekcji, można byłoby dojść do wniosku, że najgorzej wykonują swoją pracę wychowawcy w zakładach karnych, bo wyniki ich resocjalizacji są niemal zerowe! Dlaczego więc, po odzyskaniu przez Polskę niepodległości, a szczególnie po zainicjowaniu reformy oświaty, z roku na rok pogarsza się sytuacja w dziedzinie wychowania i dydaktyki w polskiej szkole? Dlaczego niemal wszyscy długoletni nauczyciele stwierdzają z pełnym przekonaniem , że kiedyś nie było w szkole poważniejszych problemów wychowawczych, a wyniki nauczania były nieporównywalnie lepsze niż obecnie? Myślę, że największe spustoszenie w polskiej szkole poczynili przede wszystkim różnego rodzaju „specjaliści” od pedagogiki i psychologii dziecka, propagujący stare pomysły dydaktyczne Johna Dewey’a (1859-1952). Ten amerykański

filozof, psycholog i pedagog stworzył system pedagogiczny łączący 2 kierunki – naturalizm i socjologizm pedagogiczny. Szkoła według Dewey’a („szkoła pracy”) cechowała się wieloma pozytywnymi elementami, ale wychodziła z błędnego założenia, że natura dziecka jest dobra, a wychowanie ma dążyć jedynie do jej zachowania. A więc należy pozostawić dziecku pełną swobodę działania, usunąć z wychowania przymus i dążenie do kształtowania psychiki dziecka. To stąd bierze się znane hasło reformatorów naszej oświaty, mówiące o tym, że szkoła ma uczyć życia, a nie faszerować wiedzą. To dlatego różnej maści liberałowie, w imię nowoczesnego humanizmu i powiększania katalogu praw człowieka dążą do zniszczenia jakiejkolwiek dyscypliny i autorytetów w szkole. Model szko-ły Dewey’a propagowany dla przykładu w publicznych szkołach amerykańskich cechuje się tym, że od uczniów niewiele się wymaga, kładzie się mały nacisk na dyscyplinę szkolną, a dodatkowo uczniom wpaja się bajki o demokracji nade wszystko i tolerancji wobec wszystkiego i wszystkich. Do niedawna wszelkie pomysły w niemal każdej dziedzinie życia narzucał nam Wielki Brat ze Wschodu. Teraz - reformując oświatę naśladuje się dokładnie metody wychowania i nauczania w publicznych szkołach amerykańskich. To swoiste kopiowanie dotyczy nawet liczby lat nauki w poszczególnych szkołach (6-33). Nasi beztroscy reformatorzy na naszych oczach dokonują zamiany starej i dobrej polskiej szkoły w mierną szkołę amerykańską. Swoją „zasługę” w niszczeniu wieloletnich osiągnięć polskiej oświaty mają też różnego rodzaju rzecznicy praw. Zastanawiające jest to, że wspomniani rzecznicy bronią niemal wyłącznie praw uczniów naruszających wszelkie regulaminy i kodeksy. A kto ma zagwarantować porządnym dzieciom i takiej samej młodzieży ich prawa konstytucyjne, w tym prawo do normalnej nauki, czy prawo do ochrony zdrowia? Ta obrona za wszelką cenę, tolerancja bez granic, niezłomna wiara w poprawę i miłosierdzie nade wszystko, to dla młodocianych chuliganów zachęta do bezwzględnych i bezkarnych działań. To sposób na szybkie wychowanie bandyty i to w sytuacji, gdy „dzięki” naszym politykom, którzy usunęli z kodeksu karę śmierci i wylansowali bajki o nieuchronności kary… 4


zachwiana została cała naturalna gradacja kar. Gdzieś niedawno przeczytałem bardzo trafne spostrzeżenie nawiązujące do bandytyzmu w szkołach, które można streścić w następującym zdaniu: „Dopóki uczniowie będą mieli prawa ponad stan ich rozumu, dopóki będą istniały „prawa ucznia” zapisane w kodeksie, dopóty będą konflikty z uczniami, a co gorsza – z niedojrzałymi rodzicami”. W czasach, kiedy ja uczęszczałem do szkoły podstawowej, czy średniej, nikt nigdzie nie zapisywał żadnych praw i obowiązków, nie było armii specjalistów od pedagogiki i psychologii oraz rzeczników praw. Polską szkołę z tamtych lat można teraz przytaczać jako niedościgniony wzór do naśladowania zarówno w dziedzinie wychowania, jak i dydaktyki. Mieczysław Paszkiewicz

IGNORANTIA IURIS NOCET ! Wizyta w Policyjnej Izbie Dziecka w Legnicy pozwoliła uczniom klasy Is zapoznać się z zagadnieniami prawnymi dotyczącymi nieletnich. Pani kierownik, jedyna kobieta pracująca w tej placówce, omówiła podstawowe problemy młodzieży w wieku od trzynastego do siedemnastego roku życia, w związku z ustawą o postępowaniu w sprawach nieletnich. Nieletni najczęściej pozostają w konflikcie z prawem ponieważ zaistniały okoliczności świadczące o demoralizacji, w szczególności naruszanie zasad współżycia społecznego (np. uchylanie się od obowiązku szkolnego, używanie alkoholu lub innych środków w celu wprowadzenia się w stan odurzenia) bądź też popełnili czyn karalny (przestępstwo albo wykroczenie) - np. wyłudzenie czy rozbój (kradzież połączona z groź-

bami skierowanymi pod adresem poszkodowanego). Sąd rodzinny może zastosować wobec nieletniego różne środki wychowawcze lub poprawcze np.: rozmowę dyscyplinującą, nadzór kuratora, pobyt w ośrodku szkolno-wychowawczym, pobyt w zakładzie poprawczym, przy czym ważna jest postawa sprawcy – jeśli przyznaje się do winy, może liczyć na złagodzenie kary. W przypadku popełnienia zabójstwa przez osobę nieletnią stosuje się zasadę obniżenia wieku odpowiedzialności – już piętnastolatek odpowiada za taki czyn przed sądem dla dorosłych. Okazało się, że żaden z uczniów nie posiadał elementarnych wiadomości z zakresu prawa - a przecież nieznajomość przepisów prawa nie zwalnia od odpowiedzialności – zaznaczyła pani policjant, która świetnie zna środowisko legnickich nieletnich przestępców i spotykając się prewencyjnie z uczniami, ostrzega ich przed poważnymi konsekwencjami wypływającymi z dopuszczenia się czynu karalnego przez osobę nieletnią, jak i niebezpieczeństw płynących ze spotkania na swej drodze osoby dopuszczającej się czynów karalnych. W Legnicy, która niestety zajmuje pierwsze miejsce w statystykach policyjnych pod względem ilości popełnionych przestępstw w kraju, najbardziej niebezpieczne miejsca to ulica Najświętszej Marii Panny i dworzec PKP. Pani Kierownik tłumaczyła chłopcom jak uniknąć nieprzyjemnych niespodzianek w drodze do szkoły oraz jak postąpić, jeśli dopadną kogoś nieletni przestępcy, ostrzegała chłopców przed niewłaściwym towarzystwem. 5


Uczniowie mieli okazję zobaczyć świetlicę, dyżurkę, łazienki, cele z zakratowanymi oknami, w których przebywają zatrzymani nieletni, poznać zasady postępowania stosowane wobec zatrzymanych. Sebastian ochoczo skorzystał z możliwości skrępowania rąk specjalnym kaftanem, a Piotr wdział na siebie boa i niespodziewanie został przypięty do drzwi świetlicy. Na szczęście, nie było powodów, żeby któregokolwiek z uczniów zatrzymać na przepisowe 72 godziny. ktś

godnie to za mało, by Was oceniać. Kto się z tym nie zgadza, zapraszam do polemiki. Muszę się przyznać, że trudno mi rozstać się z „Energetykiem”. Choć jestem absolwentem II LO w Legnicy, praktykę odbywałem w Waszej szkole, Drodzy Nauczyciele i Uczniowie. I nie żałuję. Atmosfera jest tu niepowtarzalna, a Wy jesteście naprawdę wspaniali! Artur Horbal

Letni obóz wędrowny „Energetyk” w oczach praktykanta Wrzesień to pierwszy miesiąc nowego roku szkolnego oraz czas praktyk studentów. Popularny „Energetyk” jest szkołą chętnie wybieraną na miejsce zdobywania pierwszych szlifów pedagogicznych. Dlaczego? Po pierwsze ZSEM jest placówką o wieloletniej tradycji kształcenia przyszłych technikówspecjalistów m.in. od telekomunikacji czy elektroniki. Po drugie- posiada zgraną, znakomicie wykształconą i doświadczoną kadrę. Widać to w pokoju nauczycielskim, na przerwie na korytarzu, w salach lekcyjnych, w trakcie zajęć. Nauczyciele są surowi- to prawda, ale robią to tylko dla dobra swoich uczniów. Absolwent „Energetyka” nie musi się martwić, że zabraknie mu wiedzy. Na pewno nie z historii, o co troszczy się chodząca legenda szkoły, opiekun mojej praktyki, pan Ryszard Grajek. Przez trzy tygodnie miałem możliwość obserwować Waszą pracę, Drodzy Uczniowie i prowadzić niektóre lekcje. Najwięcej do czynienia miałem z klasami pierwszymi, ale o wszystkich mam wyrobione zdanie. Panowie (bo z Paniami niewiele miałem przyjemność obcować na lekcjach, choć mam świadomość Waszego istnienia w tej szkole- wybaczcie mi, Uczennice), kultury Wam nie brakuje. Przypadki skandalicznego zachowania to margines. Jesteście zdyscyplinowani, uczycie się, choć często zdarza się, że do dziennika „wpada” zasłużona „nagroda”. Dla niektórych „wiktor” jest wystarczający, ale generalnie to oceny Was mobilizują do bardziej wytężonego wysiłku. Ze wszystkich klas, z którymi miałem prawdziwą przyjemność pracować, na szczególne wyróżnienie zasługują dwie: I „i” i I „j”. Dlaczego? W pierwszym przypadku postawiłem najwięcej bardzo dobrych ocen w ciągu 3 tygodni. Szczerze im gratuluję. Natomiast I „j” wyróżnił też sam Boss – za pracę i zachowanie na lekcji przeze mnie prowadzonych. Im natomiast dziękuję i życzę powodzenia (dzisiaj mają sprawdzian... z historii). W innych klasach lekcje wypadały dobrze. Na wyróżnienie zasługują niektórzy uczniowie. Niestety nie znam Waszych nazwisk i nie mogę ich tu przywołać. Mam jednak nadzieję, że poczujecie się chociaż trochę zauważeni i docenieni. Ktoś powie. Że trzy ty-

18-ego lipca grupa naszych uczniów wraz z opiekunami, paniami: Wandą Witkiewicz i Elżbietą Kuczyńską, wyruszyła do Szczecina. Trasa tegorocznego obozu rozpoczynała się właśnie tu i wiodła poprzez Kamień Pomorski, Pobierowo, Trzebiatów oraz Kołobrzeg. Po drodze czekało na nas wiele Autorka artykułu z uczestnikami obozu na plaży

atrakcji i ciekawych przygód. Słońce nam przygrzewało, więc spieczone ciała chłodziliśmy w Bałtyku. Po całodziennym plażowaniu młodzież miała zawsze siły i chęć na „nocne manewry”, które pozwoliły na nawiązanie nowych znajomości i uatrakcyjnienie pobytu. Gorzej było z wędrowaniem, więc obóz wędrowny wędrownym był tylko z nazwy. Przewoźnicy prywatni i koleje państwowe przewozili nas z jednego schroniska do drugiego. Najważniejsze, że wszyscy byli z tego zadowoleni! Szkoda tylko, że dwa tygodnie minęły tak szybko i trzeba było wracać do domu. Z obozu zostały nam miłe wspomnienia i zdjęcia do albumu. Elżbieta Kuczyńska A oto jak wspomina obóz Marcin Świderski z klasy 5 s – jeden z uczestników: „Tegoroczny obóz wędrowny był wspaniałym przeżyciem dla każdego z nas. 6


Na początku nie wszyscy byli zadowoleni, ponieważ trzy dni w Szczecinie praktycznie nie pozwoliły na odpoczynek. Potem było coraz lepiej. Jednym z ciekawszych miejsc okazało się Pobierowo, gdzie mogliśmy wreszcie wykąpać się w Bałtyku. Oczywiście każdy dzień, a w zasadzie wieczór, kończy się wyjściem na dyskoteki. Po odpoczynku w nadmorskiej miejscowości udaliśmy się do Trzebiatowa, położonego kilkanaście kilometrów od morza. Z relacji wszystkich uczestników obozu wynikało, iż były to nieciekawe dni obozu, ponieważ nie było tam nic do roboty. Ale w kolejnym mieście nasze nastroje znacznie się poprawiły. Wspaniałe morze, szerokie plaże oraz szereg różnego rodzaju imprez- to tylko niektóre z uroków Kołobrzegu. I właśnie w tej miejscowości, cała nasza grupa wypoczęła. Po czterech dniach pobytu tam z jednej strony chcieliśmy już wracać do domu, lecz z drugiej wszyscy chętnie by jeszcze zostali, przynajmniej kilka dni. Jednak 1 sierpnia, po wyczerpującej podróży (blisko 11 godzin) byliśmy już w domu. Po obozie zostały miłe wspomnienia. Chciałbym serdecznie zaprosić wszystkich uczniów naszej szkoły na podobny wyjazd za rok, jeśli tylko będzie on zrealizowany.”

Jako student Politechniki Wrocławskiej mam pewien wpływ na swój plan, niektóre przedmioty mogę sam wybierać w ramach przyznanego mi limitu godzin na poszczególne bloki: językowe, ekonomiczno-menedżerskie i wychowania fizycznego. Mam też wpływ na godziny uczestniczenia w zajęciach. Na wcześniejszych etapach edukacji jesteśmy prowadzeni za rączkę przez wychowawców i innych nauczycieli, na studiach jak się czegoś samemu nie załatwi, to tego nie ma i nikt się tym nie przejmuje. Największą szkołą życia jest wizyta w dziekanacie, ponieważ godziny otwarcia są krótkie, a dużo osób chce coś załatwić, większość wizyt wynika z niewiedzy, stąd tak duża ilość zainteresowanych. Stanie po 3 godziny w kolejce przed otwarciem jest normą, jak również zamknięcie drzwi tuż przed samym nosem. Mimo tego studia to wyzwanie, które warto podjąć. Budynek Politechniki Wrocławskiej Nie tylko można zdobyć wiedzę i ułatwić sobie

Studencki żywot Jak to jest być studentem ?? Dobre pytanie, zaraz po rozpoczęciu nauki na wyższej uczelni każdy czuje się zagubiony, wszystko jest tutaj inne – chociażby zajęcia są podzielone na wykłady, seminaria, ćwiczenia, laboratoria i projekty. Ich czas trwania to 90 minut rozdzielonych przerwą 15 minutową. Dość szybko można się przyzwyczaić do takiego systemu odbywania zajęć. Wykłady często są nieobowiązkowe, kto nie chce, to nie chodzi, nikogo to nie interesuje, ważny jest efekt końcowy, czyli ocena z egzaminu. Oceny są od 2 do 5,5 więc pozytywna jest dopiero dostateczna. Każdy kierunek ma dobierane inne przedmioty, które są nazywane kursami i trwają one tylko 14 tygodni, a zajęcia z nich odbywają się tylko raz w tygodniu. Zajęcia są w różnych porach, nie tylko rano, ale i nawet około godziny 21-tej. Studenci w przeciwieństwie do swych młodszych kolegów mają często 1-2 dni wolnego, choć nie jest to regułą, ale to taki niepisany zwyczaj akademicki.

start w życiu zawodowym ale również można nabrać wiele doświadczeń, a także poznać wielu interesujących ludzi. Wszystkim przyszłym studentom życzę uzyskania bardzo dobrych wyników na egzaminie maturalnym, otrzymania indeksów oraz powodzenia i sukcesów akademickich. WEMIF 7


Wspomnienia Wspaniałego

II Dzień Pobudka o godzinie 630. Szykujemy się na wyjazd do Rzymu. Po przybyciu na Plac św. Piotra z niecierpliwością wyczekujemy na Papieża. Jest już gotowa polska flaga i transparent „8 Wspaniałych”. Stoję przy barierce i obserwuję reakcje ludzi. W końcu jedzie. Wyłania się czarny samochód, a w nim biała postać. Pewnie to Ojciec Św. Karolina dostała, ba załatwiła, karteczki z pieczątkami zapewniającymi podejście do Ojca Św. W długim kordonie czekamy na swoją kolej. Każdy uśmiechnięty i zadowolony. Nie myślałem, że zaraz będę stał obok Ojca Św. Przeszliśmy już pierwszą bramkę. Przechodziliśmy i drugą. Ustawiamy się w długim szeregu i podchodzimy. Patrzę na Papieża i co widzę?. Starszego, zmęczonego człowieka, który chętnie by się położył i odpoczął od migających lamp aparatów. Zamiast się cieszyć chwilą tak wspania-

Witam Cię moja droga Karolciu! Postanowiłem się zmobilizować i napisać kilka refleksji po wspaniałej wycieczce z Włoch. A więc start! Ciepły dzień... Słońce rzuca złote promyki na ziemię. Trawa delikatnie zwilżona po porannej rosie. Ptaki szybujące pod błękitnym sklepieniem nieba rozpostarły swoje skrzydła po nocy. A ja czekam... Czekam... W końcu wyłonił się biały bus i rozległ się dzwonek w moim telefonie. „To oni” pomyślałem. Zatrzymał się samochód i wyszła z niego kobieta. Witając się ze mną, wskazuje mi miejsce w autokarze. Gdy udałem się na wskazaną mi pozycję, już z dala zauważyłem dziewczynę. Miała podkulone nogi i coś czytała. Na mój widok podniosła głowę, uśmiechnęła się i dalej kontynuowała swoją podróż po nieznanej mi książce. Jej twarz była zatroskana i blada. Ale jej włosy...były mocno pofalowane, to dodawało jej uroku. Od razu chciałem ją bliżej poznać. W poMateusz na audiencji u Ojca Św. w Rzymie łą, poczułem żal i smutek. Cierpienie Papieża dróży okazało się, że ona i jej koleżanka leżanka Kamila toKamila niewyczerpane to źródła wiedzy. Polujest widoczne, siedzi na fotelu, by dać ludziom trochę biłem je od razu. Bardzo też polubiłem Aleksa i Gosię, szczęścia i nadziei. Po skończonej audiencji obserwoz którymi dużo rozmawiałem podczas jazdy samochowałem stojące przy Ojcu Św. osoby. Marta płakała. Bydem. Cieszyłem się bardzo, gdy zobaczyłem Kubusia. ła bardzo wzruszona. Przeżyła spotkanie głęboko. PoTo z nim na konkursie w Białymstoku dzieliłem pokój. dobnie Karolina. Po tym spotkaniu już nie pamiętam, co się działo. Najgorsze czekało na nas, gdy dojechaliśmy na miejsce. Było mi dane przeżyć niezapomniane chwile z tak Jak to określiła pani przewodnik: „Napięty plan dnia”. I Dzień wspaniałą grupą osób. Poznałem dużo ciekawych ludzi. Wybraliśmy się na plac świętego Piotra, gdzie dostaNie każdego od razu polubiłem. Niektóre osoby źle liśmy godzinę wolnego czasu. Później zaczęliśmy oceniłem. Kiedy doceniłem ich wartość, było już za zwiedzać Muzeum Watykańskie. Pani przewodnik późno. Może kiedyś będę miał okazję im to wynagroopowiedziała nam różne ciekawe historie, np. jak to dzić. słynny rzeźbiarz Michał Anioł został zmuszony przez Po przyjeździe do Polski było mi bardzo smutno. Wiepapieża do malowania fresków. Po męczącej wędrówce działem, że odczuję brak osób, z którymi przez cały typo muzeum udaliśmy się na Forum Romanum, gdzie dzień dzieliłem swoje życie. Rzym, Asyż, Wenecja i San Marino to miejsca, które zrobiły na mnie najwiękpani przewodnik ciekawie prezentowała historię starożytnego Rzymu. Zwiedzanie zakończyliśmy przy Colosze wrażenie. Mają one swój urok. Przyciągają wąskie seum. uliczki, wysokie góry i piękne widoki najbardziej zapadły mi w pamięć. Może kiedyś Bóg da jeszcze, że W hotelu czekała na nas pyszna kolacja. Po udanej wszyscy spotkamy się razem. Każdego mojego dnia od wieczerzy rozeszliśmy się do swoich pokoi. Ale...kto się przyjazdu dziękuje Bogu, że na mojej drodze postawił rozszedł, ten się rozszedł. Ja, Kuba i Aleks udaliśmy się tak dobrych ludzi i dał mi przeżyć tak wspaniałe chwile. na nocne rozmowy do dziewczyn. Kamila wymalowała Mateusz Sztobryn mnie i przebrała za kobietę. Gdy kończyła to samo robić z Aleksem...Uchyliły się drzwi, stanęła w nich wściekła Karolcia. Szybko schowałem się za drzwi, 8 myśląc, że mnie nie zauważy w takim ubraniu, ale bardzo się myliłem. Po chwili ja, Kuba i Aleks byliśmy już w swoim pokoju. Kuba dostał od nas ksywę „Wąski”.


Zainteresowania

Sport w ZSE-M

Jestem uczniem klasy V. Moim hobby jest Break Dance. Chciałbym co nieco wam opowiedzieć o tej formie tańca, gdyż większość z was na pewno nie za wiele wie o Breaku. A oto krótka historia. Pierwszy taniec dowolny czyli tzw. Freestyl dance wylansował pod koniec lat sześćdziesiątych James Brown, który promując podczas telewizyjnych show i koncertów swoją debiutancką płytę The GoodFoot. Wykonywał wygibasy dzięki, którym później stał się sławny. Good Foot zaczął się naturalnie rozwijać na domowych imprezach w czarnym Harlemie a przede wszystkim w Bronxie.

Bessali Dancer's

Złotym wiekiem b-boyingu czy jak kto woli Break Dancu były lata osiemdziesiąte. Martwy sezon dla Break Dancu przyszedł po 1986 roku, media potraktowały temat jak tymczasową modę i Break zniknął z piedestału, było to bolesne dla zaawansowanych tancerzy. Break Dance odżył dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych. W Stanach prawdziwe oblicze Breaka odsłania się kilka razy do roku w organizowanych przez weteranów imprezach. Także w Niemczech w mieście Braunschwaig (Brunszwig) odbywają się mistrzostwa '' Battel Of Yhe Year '' , na które przyjeżdżają miłośnicy z całego globu. Taniec ten zaczął się mieszać z różnymi stylami takimi jak Rap, Reagge czy Capoeira. Pod koniec lat osiemdziesiątych osiągnął swój cel popularyzacji i otworzył się na całym świecie, również i w Polsce, do której trafił w połowie lat 80-tych. Także w naszym mieście- Legnicy powstała grupa Break Dancu o nazwie '' Bessali Dancer's ''. Narodziła się ona około 4 lata temu. Ja sam od roku tańczę Breka w tej grupie, obok 10-ciu utalentowanych b-boy's i trójki b-gearls. Tak tak wbrew wszelkim stereotypom dziewczyny też tańczą Break Dance. Chociaż trudno w to uwierzyć umiejętności grupy są naprawdę wysokie. Nie mamy się czego wstydzić. Nasze możliwości taneczne można było podziwiać na wielu imprezach, na których mieliśmy przyjemność wystąpić. Swip'S

Początek roku to początek nadziei związanych z osiągnięciami naszych sportowców. Mimo zeszłorocznych niepowodzeń głęboko wierzymy w liczne sukcesy naszych reprezentantów. W pierwszej kolejności swoje umiejętności będą mogli zaprezentować szkolni lekkoatleci, którzy „pod okiem” profesora Grzegorza Puchały przygotowują się do październikowych „Mistrzostw Legnicy w Drużynowych Biegach Przełajowych” (2.X.2003 r) oraz do „Mistrzostw Legnicy w Sztafetowych Biegach Przełajowych��� (9.X.2003 r). Skład tej reprezentacji przedstawia się następująco: Chamer Mariusz, Rudnicki Ireneusz, Szaprowski Łukasz, Zywer Tomasz, Cichoń Rafał, Mużyło Łukasz, Grzelak Łukasz, Makosa Daniel, Wojtczak Kamil, Niedźwiedzki Grzegorz, Szemet Michał, Wąchała Piotr, Hołowiński Kamil. W październiku również rusza „Legnicka Liga Piłki Siatkowej Chłopców Szkół Średnich”, których opiekunem jest profesor Piotr Cependa. A oto jak wygląda program tej imprezy: Lp.

I RUNDA II RUNDA GOSPODARZ GOSPODARZ GOŚCIE GOŚCIE SPOTKANIA SPOTKANIA od 06.10 – do 17.10.2003 od 05.01 – do 16.01.2004

1

CKU

ZSTiO

ZSTiO

CKU

2

VII LO

ZSEM

ZSEM

VII LO

od 20.10 – do 31.10.2003

od 19.01 – do 30.01.2004

3

ZSTiO

VII LO

VII LO

ZSTiO

4

VI LO

CKU

CKU

VI LO

od 03.11 – do 15.11.2003

od 16.02 – do 27.02.2004

5

VII LO

VI LO

VI LO

VII LO

6

ZSEM

ZSTiO

ZSTiO

ZSEM

od 17.11 – do 12.12.2003

od 01.03 – do 12.03.2004

7

VI LO

ZSEM

ZSEM

VI LO

8

CKU

VII LO

VII LO

CKU

od 11.12 – do 19.12.2003 9 10

od 15.03 – do 31.03.2004

ZSEM

CKU

CKU

ZSEM

ZSTiO

VI LO

VI LO

ZSTiO

Do drużyny ZSEM powołani zostali: Gdański Waldemar, Samiec Patrycjusz, Mużyło Łukasz, Salomon Radosław, Zagdański Grzegorz, Maczuga Marcin, Wypych Tomasz, Kozak Marcin, Bielecki Piotr, Domagała Marcin, Barowicz Sebastian, Czarny Jarosław, Kaczmarek Mariusz. Radosław Salamon 9


Matura z historii na wesoło •

Kto twoim zdaniem, był najwybitniejszym przedstawicielem dynastii Piastów? Odpowiedź: Napoleon •

Polskę i Szwecję pod koniec XVI w. łączyła unia personifikalna. Odpowiedź prawidłowa: unia personalna. •

Złota myśl Ten staje się wielki, który uświadomi sobie, że jego wiedza jest bardzo mała Ed Parker

Bona wprowadziła w Polsce nowy styl, czyli włoszczyznę.

Nad wykonaniem postanowień uniwersału połanieckiego czuwać mieli specjalni dozorcy, sprawujący rodzaj opieki zdrowotnej. Odpowiedź prawidłowa: Dozorcy zajmowali się wymiarem pańszczyzny, a nie opieką zdrowotną. ☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺☻☺

Kącik Młodych Poetów Dobro Czy wykorzystywanie „złych rzeczy w szerzeniu dobra jest złym uczynkiem? Widocznie tak. A może to wynika z niewiedzy? Może... Może też przekroczyłem troszeczkę granice... O jeden krok za daleko... Więcej już tego nie będę robił. Tego wszystkiego. Nawet, gdy moje zamiary są dobre, to i tak jest to postrzegane jako złe. Czy w takim wypadku warto się trudzić? Nie wiem, ale chyba nie... 09.04.2003 22:09-22:15 ANONYMOUSE

wybrał FeLT

Redakcja zaprasza wszystkich chętnych do współpracy. Masz pomysł, gotowy tekst, ciekawe zdjęcie, wiersz, przeczytałeś ciekawą książkę – przyjdź do kogoś z redakcji i przekonaj do swoich propozycji. Jesteśmy otwarci na współpracę. Ad re s inte rn e to wy na sz e j sz ko ły: www.zsem- legn ic a-pertus.p l Ad re s ma ilo wy nas ze j s z ko ły: zsemleg1@wp .p l Ad re s ma ilo wy nas ze j r eda kc ji: ksrod ek@ wp.p l

Redaktor naczelny : Katarzyna Turzańska-Środek Zespół redakcyjny: Elżbieta Papucewicz, Ryszard Grajek, Bogusław Borkowski, Elżbieta Madera Zdjęcia: Paweł Karolewski, M. Sztobryn, A.Fibich, M. Świderski Skład : Piotr Jaremko i Tomasz Madej

10


Numer 6, wrzesień 2003