Page 57

KOMU W DROGĘ...

NADBIEBRZAŃSKIE ŁĄKI I OLSY Wiosennej turystyki Polacy uczą się od niedawna. Długo nie docenialiśmy przyrodniczej wyjątkowości terenów, które właśnie w tej porze roku okazują swoje największe walory. Dopiero od roku 1990 zaczęto tworzyć parki narodowe, chroniące te miejsca, które najatrakcyjniej prezentują się wiosną, gdy poziom wód jest najwyższy. Nadbiebrzańskie łąki są tego dobrym przykładem. Wiosną rzeka potrafi zaskoczyć nawet miejscowych niespotykanym wcześniej rozlewiskiem czy meandrem. Każdy miłośnik zachodów słońca powinien zobaczyć, jak dzienna gwiazda chowa się za horyzont tuż za dzikimi trawami i nieokiełznanymi przez człowieka brzegami Biebrzy. Te wyjątkowe chwile najlepiej obserwować z jednej z kilku wież widokowych w  południowym basenie rzeki. Umieszczono je na końcach starych grobli. Wczesną wiosną i tak potrzebować będziemy na taką wyprawę kaloszy, jeśli nie woderów, ale widok na końcu spaceru zrekompensuje wszelkie trudy. Z  wież podziwiać też można żerujące na łąkach łosie oraz ptaki wielu rzadkich w naszym kraju gatunków. Na łąkach nad Biebrzą szczytem ingerencji człowieka jest wypas bydła czy koszenie traw tradycyjnymi metodami. Pobliskie gospodarstwa agroturystyczne promują tradycyjne, sprzyjające ochronie tych terenów rolnictwo, a na terenach parku odbywają się nawet mistrzostwa w ręcznych sianokosach. Dolina Biebrzy to jeden z najcenniejszych obszarów torfowiskowych w Europie. Jest też objęta adekwatną do tej wartości przyrodniczej ochroną. Poruszanie się po tych terenach należy zgłosić w siedzibie Biebrzańskiego Parku Narodowego w  Osowcu-Twierdzy. Park jest już na tyle popularny, że istnieją podmioty wyspecjalizowane w przewodnictwie. Zaplanowanie pobytu, noclegów i wypraw ułatwia między innymi popularny wśród „biebrzniętych” – jak nazywa się fascynatów tych okolic – portal Biebrza Eco Travel (new.biebrza.com). Będąc w  Osowcu-Twierdzy, trzeba koniecznie zwiedzieć… samą twierdzę, wzniesioną dla obrony wschodnich granic dawnego rosyjskiego imperium. Warto też przedrzeć się przez olsy, by w „Suchej Barci”, oznaczonej na mapach jako osada Budy, poznać „Króla Biebrzy”. Krzysztof Kawenczyński przed laty opuścił Warszawę, by zamienić prowadzenie antykwariatu na życie w drewnianej zagrodzie, na pograniczu olsowych lasów i  bagien, w  otoczeniu domowych zwierząt. Jego domy to specyficzne muzeum, łączące eksponaty z regionu z cennymi zabytkami piśmiennictwa. Atrakcją „Suchej Barci” jest także sam właściciel – żywy dowód na to, jak bardzo można się Biebrzą zafascynować. 

J | marzec / maj 2016 | RODZINA ZDROWIA |

57

"Rodzina Zdrowia" nr 5  
Advertisement