Page 1

Polski futbol na najlepszej drodze do wielkich wyników!

str. 24 - 25

1 GRUDNIA 2016 NR 7

GŁOS POLONII www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

r e t s e Sylw ! m e r e d e w l e zB Zrze­sze­nie­Po­la­ków­Bel­we­der­ ser­decz­nie­za­pra­sza­na­Bal­Syl­we­stro­wy,­ któ­ry­od­bę­dzie­się­w­Pa­ci­fic­Inn­Re­sort­&­ Con­fe­ren­ce­Cen­tre,­Whi­te­Rock.­ Za­chęca­jąc­wszyst­kich­do­ku­pie­nia­bi­le­tów­ na­Syl­we­stra,­w­ce­nie­110­do­la­rów­od­oso­by,­ chcie­li­by­śmy­po­in­for­mo­wać,­że­do­chód­ z­tej­im­pre­zy­prze­zna­czy­my­na­po­kry­cie­ części­kosz­tów­związa­nych­z­or­ga­ni­za­cją­ kon­cer­tu­mu­zy­ki­Woj­cie­cha­Ki­la­ra,­ pla­no­wa­ne­go­na­maj­2017­ro­ku. Szcze­gó­ły­na­str.­18,­19­i­27 Opowieści Lady Buni - str. 8

Prawo Agaty - str. 9

JFK - legenda i zamach - str. 20-23


2

www.glospolonii.net

GĹ OS POLONII

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Słowo wstępne

Spis treści:

Pomó¿my parafii œw. Kazimierza!

P

3

olskie Towarzystwo „Zgoda", najstarsza polska organizacja w Vancouver, Stowarzyszenie Polskich Kombatantów ko³o nr 3, Kongres Polonii Kanadyjskiej na Kolumbiê Brytyjsk¹, Zrzeszenie Polaków „Belweder", Teatr Polski Vancouver, Stowarzyszenie Artystów i Przyjació³ Sztuk „Pod skrzyd³ami Pegaza", Vancouver Chopin Society - to najwa¿niejsze organizacje i zrzeszenia Polaków w Vancouver. Wszystkie dzia³aj¹ przede wszystkim po to, ¿ebyœmy pamiêtali o naszej ojczyŸnie, o naszych przodkach, o naszej historii, o naszej kulturze i o naszym jêzyku. Od czasu do czasu organizuj¹ ró¿ne imprezy i przedsiêwziêcia polonijne i chwa³a im za to. S¹ jednak jeszcze dwa przyczó³ki polskoœci, których rola jest nie do przecenienia. A ¿e przyci¹gaj¹ do siebie rzesze Polonii praktycznie co tydzieñ, to mo¿na uznaæ, ¿e to one dzia³aj¹ najprê¿niej. Mam tu na myœli parafiê œw. Kazimierza w Vancouver i parafiê Matki Bo¿ej Dobrej Rady w Surrey. Szczególnie Parafia œw. Kazimierza od pocz¹tku swojego istnienia, czyli od 72 lat, by³a ostoj¹ polskoœci. Jak s¹dzê w du¿ej mierze dlatego, ¿e dzia³a przy niej tak¿e Polska Szko³a Sobotnia im. œw. Kazimierza, w której przez dziesiêciolecia kszta³ci³y siê ca³e pokolenia m³odzie¿y polonijnej. Politycy czêsto u¿ywaj¹ takiego sloganu, ¿e powinno siê szukaæ tego co ³¹czy, a nie tego co dzieli. W chwili obecnej w Polsce wydaje siê to nieprawdopodobne - ¿adna ze stron konfliktu nie zamierza odpuœciæ i raczej nie odpuœci. Pewnie trzeba bêdzie ca³ego pokolenia ¿eby by³o normalnie. Ale wydaje mi siê, ¿e wœród Polonii jest to mo¿liwe, a na pewno powinno byæ. Dlatego G³os Polonii wychodzi na przeciw apelowi „Zgody", i przy³¹cza siê do akcji zgromadzenia œrodków finansowych na wyremontowanie ³azienek w koœciele œw. Kazimierza, choæby w³aœnie dlatego, ¿e parafia to jak wspomnia³em wy¿ej, ostoja polskoœci. Wspomniany wy¿ej apel „Zgody" znajdziecie Pañstwo na str. 17. A ponadto w siódmym ju¿ numerze G³osu Polonii mo¿ecie Pañstwo przeczytaæ kilka naprawdê ciekawych tekstów. Jednym z nich jest z pewnoœci¹ artyku³ Jacka Stachiewicza pokazuj¹cy obawy przed umow¹ CETA, ale tym razem ze strony Kanadyjczyków. Do tej pory najwiêcej kontrowersji umowa wzbudza³a w Europie, a o drugiej stronie jakoœ ma³o kto mówi³.

GOSPODARKA CETA - obawy Kanadyjczyków - str. 4 Bombardier r ozszerza działalność w Polsce - str. 5 Autostradami po Polsce - str. 6

Jest te¿ tekst o kanadyjskiej firmie Bombardier, powszechnie znanej g³ównie z produkcji samolotów, która coraz prê¿niej dzia³a we Wroc³awiu, i w ogóle w ca³ej Polsce. Nie robi tam jednak samolotów tylko… lokomotywy. Ponadto 29 listopada w Vancouver, w Jewish Comunity Centre, podczas ¯ydowskiego Festiwalu Ksi¹¿ki, odbêdzie siê spotkanie z Andrzejem Nagórskim - wybitnym dziennikarzem, pisarzem i reporta¿yst¹, który podczas d³ugiej kariery w amerykañskim „Newsweeku" by³ zagranicznym korespondentem w Hongkongu, Moskwie, Rzymie, Bonn, Warszawie i Berlinie. Jest on autorem g³oœnych ksi¹¿êk jak: „Hitlerland" czy „Nazi Hunters". Na pewno warto siê wybraæ na spotkanie, a zaprasza nas tam Tamara Szymañska. W zwi¹zku z tym, ¿e „Belweder" w przysz³ym roku planuje zorganizowaæ koncert muzyki Wojciecha Kilara, przybli¿amy dzisiaj Pañstwu sylwetkê tego genialnego kompozytora, znanego g³ównie z muzyki filmowej, ale jak dowiemy siê z tekstu nie tylko to przynios³o mu s³awê i uznanie. Natomiast 22 listopada minęła 53 rocznica zamachu na prezydenta Kennedy'ego. W zwi¹zku z tym w dzisiejszym numerze przedstawiamy kilka hipotez kto móg³ owego zamachu dokonaæ, bowiem do tej pory nie zosta³o to wyjaœnione, a nawet je¿eli zosta³o, to nie podano tego do publicznej wiadomoœci. Oficjalna wersja natomiast kupy siê nie trzyma! Mo¿na siê te¿ zapoznaæ z sylwetk¹ JFK, który jak siê okazuje wcale nie by³ tak wspania³ym cz³owiekiem, jakim niektórzy chcieliby go widzieæ. Na stronach sportowych znajdziecie Pañstwo podsumowanie udanego roku polskich pi³karzy. Na 14 rozegranych w tym roku meczów podopieczni Adama Nawa³ki wygrali a¿ 8, a tylko raz przegrali i to w meczu towarzyskim. To naprawdê, po d³ugich latach zapaœci, by³ œwietny rok dla polskiej pi³ki no¿nej. Poza tym tradycyjnie ju¿ sta³e pozycje takie jak: Opowieœci Lady Buni, opowiadanie Romka Madejowskiego i kolejne porady w k¹ciku Prawo Agaty. Serdecznie zapraszam i zachêcam do lektury.

WYDARZENIE Andrzej Nagórski w Vancouver! - str. 7

TYLKO U NAS Opowieści Lady Buni „American Dream” - str. 8

PRAWO AGATY Sponsorowanie małżonków i konkubentów - str. 9

OPOWIADANIE „Numer jeden” - Roman Madejowski - str. 10-11

FOTOREPORTAŻ Teatr Króla Maciusia nie próżnuje - str. 16 Polonia uczciła Święto Niepodległości - str. 17

PRELEKCJE Polska dla Kanadyjczyków - str. 18

SYLWETKI Wojciech Kilar - wybitny polski kompozytor - str. 19

ZAGADKI XX WIEKU Kto zabił prezydenta Kennedy’ego str. 20-21

SŁAWNI LUDZIE John F. Kennedy fałszywy obraz legendy - str. 22-23

WOKÓŁ SPORTU Polski futbol na najlepszej drodze do wielkich wyników - str. 24-25

ROZRYWKA Krzyżówki - str. 26

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: redakcja@glospolonii.net Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipa³a, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Marek Góralski, Jacek Stachiewicz (Polska) Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Ryszard Kudzian (Polska - rysunki) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Adres redakcji: 2979 Fleet Street, Coquitlam BC, V3C 3R9 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, redakcja@glospolonii.net Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny. Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zmówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


4

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Spojrzenie z drugiej strony na kontrowersyjn¹ umowê

CETA - obawy Kanadyjczyków Jacek Stachiewicz W poprzednim wydaniu naszej gazety pisaliœmy o obawach, jakie wœród Europejczyków wi¹¿¹ siê z podpisaniem umowy CETA. Jest to umowa o wolnym handlu miêdzy Uni¹ Europejsk¹ a Kanad¹, która znosi niemal wszystkie (98 proc.) bariery celne miêdzy stronami umowy. Przypomnijmy podstawowe dane. Europa jest drugim (po USA) partnerem handlowym Kanady. W roku 2015 wys³a³a na rynki Unii Europejskiej towary o wartoœci 39,4 mld dolarów kanadyjskich, ale zaimportowa³a z UE produkty za 53 mld dol. Kan. W handlu z UE odnotowa³a wiêc deficyt wynosz¹cy 13,6 mld dol. Wiêkszy ma tylko w handlu z Chinami. Kanada ma tylko 36 mln mieszkañców, kraje Unii Europejskiej 500 milionów, a pod wzglêdem powierzchni s¹ sobie niemal równe. Przed podpisaniem umowy CETA rz¹dowe agencje kanadyjskie szacowa³y, ¿e jej efektem bêdzie zwiêkszenie rocznego zysku Kanady o 12 mld dol. kan., utworzenie 80 tys. nowych miejsc pracy i zwiêkszenie o jedna pi¹t¹ handlu z Europ¹. W Kanadzie niemal nie by³o protestów i marszów przeciwników CETA tak spektakularnych jak w Europie, przede wszystkim w belgijskiej Walonii, ale spory procent Kanadyjczyków ¿ywi powa¿ne obawy co do tego, czy zniesienie wszelkich barier celnych w sferze handlu i us³ug wyjdzie im na dobre.

Przede wszystkim przemys³ mleczarski W pierwszym szeregu w¹tpi¹cych staj¹ kanadyjscy rolnicy, przede wszystkim przemys³ mleczarski. Z chwil¹ otwarcia kanadyjskiego rynku na produkty europejskie, wprowadzone zostan¹ miêdzy innymi europejskie regulacje dotycz¹ce nazw geograficznych w odniesieniu do produktów rolnych, na przyk³ad serów i win. Nie bêdzie ju¿ mo¿na kupiæ w sklepach kanadyjskiego parmezana, fety czy mozzarelli. Dziœ takie sery produkowane w Kanadzie s¹ powszechnie dostêpne i tanie, mimo ¿e z prawdziwym parmezanem czy mozzarella nie maja nic wspólnego. Oryginalne sery opatrzone ta nazwa mo¿na oczywiœcie kupiæ, ale s¹ one bardzo drogie, bo ob³o¿one c³em siêgaj¹cym 300 proc. Z chwila wej-

W pierwszym szeregu w¹tpi¹cych staje przemys³ mleczarski.

œcia CETA c³a znikn¹, orygina³y zdecydowanie potaniej¹ i ich kanadyjscy producenci znajd¹ siê w sporych k³opotach. Na rynku pojawia siê doskonale sery z Francji, W³och, Danii i tak¿e z Polski, bo produkty naszego przemys³u mleczarskiego szturmem podbijaj¹ europejskie rynki, dlaczego wiêc nie mia³yby podbijaæ tak¿e rynku kanadyjskiego. Obawy maj¹ tak¿e hodowcy ³ososia.

Hodowcy byd³a i trzody Kolejny segment kanadyjskiego rolnictwa, który ma obawy w zwi¹zku z CETA, obejmuje hodowców byd³a i trzody. Co prawda kanadyjscy hodowcy byd³a zak³adaj¹, ¿e w ci¹gu najbli¿szych 6 lat czterokrotnie zwiêksz¹ eksport wo³owiny na rynki UE (dziœ jest to 15 tys. ton), a hodowcy wieprzowiny szykuj¹ siê na ponaddwunastokrotny wzrost (obecnie wysy³aj¹ 6 tys. ton, planuj¹ 75 tys. ton), ale nie wiadomo czy bêdzie to tak ³atwe. Unia Europejska ma doœæ restrykcyjne przepisy dotycz¹ce faszerowania byd³a i trzody hormonami wzrostu, bez któInny segment kanadyjskiego rolnictwa, który ma obawy w zwi¹zku z CETA, obejmuje hodowców byd³a.

rych kanadyjscy rolnicy nie potrafi¹ siê ju¿ obejœæ. Od ponad 50 lat m³odziutkim cielakom wszywa pod cienka skórê na uchu pojemniczek z hormonem wzrostu, z którego jest on stopniowo dawkowany organizmowi zwierzêcia. Kanadyjscy hodowcy twierdza, ¿e dziêki temu hodowla odbywa siê ze znacznie mniejszym u¿yciem karmy, wody i ziemi. Gdyby z tego zrezygnowaæ, to ceny miêsa (ju¿ i tak wysokie) musia³yby znacznie wzrosn¹, co z kolei prze³o¿y³oby siê na mniejsze jego spo¿ycie. Ta procedura jest co prawda akceptowana przez WHO i FAO, ale na przyk³ad faszerowanie byd³a, œwiñ i indyków hormonem wzrostu o nazwie raktopamina, jest przez Unie zakazane i takie miêso nie ma szans pojawienia siê na rynkach krajów unijnych.

Kanadyjski ³osoœ Podobne uwarunkowania dotycz¹ eksportu na europejskie rynki kanadyjskiego ³ososia. Kanadyjskie instytucje odpowiedzialne za zdrowie ludnoœci i jakoœæ ¿ywnoœci (ministerstwo zdrowia i Kanadyjska Inspekcja ds. ¯ywnoœci ) wyda³y w maju 2016 r. zezwolenie na hodowlê genetycznie zmodyfikowanego ³ososia. Taki ³osoœ bêdzie dwa razy wiêkszy ni¿ obecnie, szybko roœnie i bêdzie go mo¿na od³awiaæ ju¿ po 20, a nie jak dotychczas, po 40 miesi¹cach. Genetycznie modyfikowana ¿ywnoœæ wszêdzie na œwiecie wzbudza nieufnoœæ mieszkañców, tak¿e w Kanadzie, gdzie a¿ 62 proc. ankietowanych

odpowiedzia³o, ¿e takiej ¿ywnoœci nie bêdzie kupowaæ. Nie znamy oczywiœcie odpowiedzi na pytanie, czy zdaj¹ sobie natomiast sprawê, ¿e tego typu ¿ywnoœæ, do produkcji której u¿ywa modyfikowanych pó³produktów (na przyk³ad - pasze) ju¿ spo¿ywaj¹. Na razie wiêc modyfikowane genetycznie ³ososie pojawi¹ siê na rynku dopiero za rok - pó³tora i nie podbij¹ Europy, poniewa¿ w krajach UE niezmienne pozostan¹ normy bezpieczeñstwa ¿ywnoœci i gigantyczne ³ososie pozostan¹ atrakcj¹ lokalnego rynku kanadyjskiego. I pewnie miêdzy innymi z tego powodu przedstawiciele firm zajmuj¹cych siê w Nowej Fundlandii i Labradorze przetwórstwem rybnym oczekuj¹ od rz¹du kanadyjskiego odszkodowania. Drug¹ bran¿¹, która siê tego domaga, jest wspomniany ju¿ wczeœniej przemys³ mleczarski.

Przetargi na zamówienia publiczne Kanadyjscy przedsiêbiorcy obawiaj¹ siê tak¿e otwarcia kanadyjskiego rynku przetargów na zamówienia publiczne dla firm europejskich. Przetargi og³aszane przez instytucje federalne i poszczególnych prowincji s¹ warte oko³o 30 mld dol. kan. Korzyœci wynikaj¹ce z równouprawnienia w tej dziedzinie firm kanadyjskich i europejskich s¹ na przyk³ad nieosi¹galne w tej chwili dla firm amerykañskich czy chiñskich. Pytanie, jakie stawiaj¹ obawiaj¹cy siê tego równouprawnienia Kanadyjczycy brzmi - Czy nie pogorszy siê w zwi¹zku z tym jakoœæ us³ug? A te us³ugi, to oczywiœcie us³ugi medyczne, pocztowe, komunalne, w tym zaopatrzenie w wodê, która w Kanadzie jest pierwszorzêdnej jakoœci. W³adze federalne i w³adze prowincji tonuj¹ obawy, zapewniaj¹c, ¿e na CETA Kanada mo¿e tylko zyskaæ i nic nie straci. Takie stwierdzenia wywo³uj¹ zaœ podejrzliwoœæ Europejczyków, którzy uwa¿aj¹, ¿e jeœli na CETA Kanada mo¿e tylko zyskaæ, to ktoœ musi na tym straciæ. A poniewa¿ drug¹ strona umowy CETA jest Unia Europejska, to znaczy, ¿e strac¹ na niej kraj unijne… I dopóki nie przetestujemy CETA „w praniu”, czyli w praktyce dnia codziennego, nie mamy szans zadowoliæ satysfakcjonuj¹ca odpowiedzi¹ w¹tpi¹cych po jednej i drugiej stronie Atlantyku.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PS. Podczas pisania tego artyku³u korzysta³em z informacji zawartych w artykule „Wielkie oczy ³ososia" autorstwa Joanny Gierak-Onoszko, zamieszczonym w tygodniku


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Stanisław Jackiewicz W ostatnim dniu paŸdziernika polskie media obieg³a informacja, ¿e kanadyjski koncern Bombardier bêdzie produkowa³ we Wroc³awiu nadwozia poci¹gów du¿ych prêdkoœci dla niemieckich kolei Deutsche Bahn. Zapewne wielu Polaków po raz pierwszy us³ysza³o nazwê „Bombardier” i chyba by³o zaskoczonych, ¿e firma o tej nazwie nie produkuje bomb i innych pocisków lecz w³aœnie poci¹gi. Nie byli natomiast z pewnoœci¹ zaskoczeni mieszkañcy Wroc³awia, poniewa¿ nowe przedsiêwziêcie Bombardiera w tym mieœcie nie jest debiutem Kanadyjczyków na wroc³awskim i polskim rynku. Bombardier Transportation pojawi³ siê we Wroc³awiu w maju 2001, kiedy to Kanadyjczycy przejêli niemieck¹ firmê Adtranz, bêd¹c¹ w³aœcicielem miêdzy innymi zak³adu we Wroc³awiu. A zak³ad we Wroc³awiu, to nic innego, jak znany jeszcze z czasów PRL-u „Pafawag”, czyli Pañstwowa Fabryka Wagonów. Aby uczyniæ zadoœæ historii nale¿y jeszcze dodaæ, ¿e „Pafawag” powsta³ na gruzach przejêtej po wojnie niemieckiej fabryki produkuj¹cej tabor szynowy Linke-Hofmann Werke. Powsta³a ona w tym¿e samym czasie, gdy u nas dogorywa³o Powstanie Listopadowe, czyli w roku 1832. Tyle historii.

Pó³tora tysi¹ca pracowników Od 15 lat w³aœcicielem niegdysiejszego „Pafawagu” jest Bombardier Transportation Polska i to on wyznacza kierunku rozwoju polskiego zak³adu. Poniewa¿ nale¿y do œwiatowych potentatów w produkcji taboru szynowego, wyznacznikiem tego kierunku jest najwy¿szego stopnia nowoczesnoœæ. Siedziba i najwiêkszy zak³ad polskiego Bombardiera znajduj¹ siê we Wroc³awiu, ale ma on tak¿e zak³ady w Katowicach, £odzi i Warszawie. We wszystkich razem wziêtych pracuje ponad 1500 ludzi, którzy podczas minionych 15 lat zanotowali na swoim koncie znacz¹ce osi¹gniêcia.

Transfer technologii i pieniêdzy Rozpoczêcie przez Bombardiera produkcji nadwozi dla poci¹gów du¿ych prêdkoœci poprzedzi³o zainwestowanie we wroc³awski zak³ad 250 mln z³otych. Pieni¹dze te poch³onê³a przede wszystkim budowa nowej hali produkcyjnej, w której powstawaæ bêd¹ wspomniane nadwozia dla Deutsche Bahn. Ale rozpoczêcie ich produkcji to tak¿e transfer przez Kanadyjczyków do Polski najnowszych technologii stosowanych w bran¿y taboru kolejowego, w tym przede wszystkim technologii spawania laserowego 3D. Inwestycja poci¹ga za sob¹ tak¿e powstanie 100 nowych miejsc pracy, co sprawi, ¿e ca³kowite zatrudnienie we wroc³awskim zak³adzie Bombardiera wynosiæ bêdzie 800 pracowników.

5

Kanadyjczycy we Wrocławiu

Bom­bar­dier­roz­sze­rza­ dzia­³al­ność­w­Pol­sce

Kanadyjski koncern Bombardier bêdzie produkowa³ we Wroc³awiu nadwozia poci¹gów du¿ych prêdkoœci dla niemieckich kolei Deutsche Bahn Fot. Invest in Wroclaw

Znacz¹ce osi¹gniêcia Akapit wy¿ej napisa³em, ¿e pracownicy polskiego Bombardiera maj¹ na swoim koncie znacz¹ce osi¹gniêcia. Có¿ mo¿na do nich zaliczyæ? Poniewa¿ Bombardier jest najwiêkszym zagranicznym inwestorem w bran¿y transportu szynowego w Polsce, nie mo¿e dziwiæ, ¿e dzia³a we wszystkich segmentach zwi¹zanych z produkcj¹ tego, co porusza siê po torach i co gwarantuje na nich sprawn¹ i bezpieczn¹ komunikacjê. Bombardier nie produkuje co prawda we wroc³awskim zak³adzie kompletnych lokomotyw, ale podstawowym dotychczas przedmiotem ich produkcji s¹ nadwozia dla lokomotyw Traxx, które montowane s¹ nastêpnie w niemieckim Kassel i w³oskim Vado Ligure. Rodzina lokomotyw Traxx jest doœæ liczna, a jej przedstawiciele nale¿¹ one do najpopularniejszych w Niemczech, je¿d¿¹ tak¿e po torach Grecji, Szwecji, Szwajcarii, USA, a nawet Malezji. W Polsce lokomotywy Traxx z nadwoziami z Wroc³awia eksploatuje gdañska rafineria LOTOS, tak¿e Orlen, Polska MiedŸ oraz Koleje Mazowieckie. Poza lokomotywami rodziny Traxx wroc³awski zak³ad znany jest z produkcji lokomotyw E464 dla kolei we W³oszech oraz ciê¿kich lokomotyw towarowych eksploatowanych w Szwecji.

Niemal 100-procentowy eksport Podczas minionych 15 lat we wroc³awskich zak³adach Bombardiera powsta³o 2400 nadwozi lokomo-

tyw ró¿nego typu oraz kilka tysiêcy ram wózków do lokomotyw i wagonów towarowych. Polskie zak³ady Bombardiera w najbli¿szym czasie rozpoczn¹ produkcjê nadwozi do poci¹gów pasa¿erskich nowej generacji, a obecnie produkuj¹ tak¿e elektryczne zespo³y trakcyjne Talent, wagony piêtrowe Twindexx, sk³ady metra oraz nowoczesne, niskopod³ogowe tramwaje Flexity. Te ostatnie je¿d¿¹ po torach Krakowa, Gdañska i £odzi. Produkcja Bombardiera, która opuszcza zak³ady we Wroc³awiu, jest niemal w 100 procentach eksportowana, natomiast produkcja zak³adu w Katowicach ukierunkowana jest na rynek polski. W stolicy Górnego Œl¹ska Bombardier produkuje miêdzy innymi urz¹dzenia elektromechaniczne oraz systemy sterowania ruchem na liniach kolejowych, tramwajowych i metra (s¹ one zamontowane tak¿e na obu liniach metra w Warszawie). Podstawow¹ dzia³alnoœæ zak³adu Bombardiera w £odzi stanowi produkcja wyposa¿enia elektrycznego dla eksploatowanych w Polsce pojazdów trakcyjnych. W Warszawie natomiast znajduje siê siedziba biura projektowego, którego specjalizacj¹ jest opracowywanie kompleksowej dokumentacji projektowej dotycz¹cej kolejowej automatyki, telekomunikacji oraz energetyki. Przy odrobinie szczêœcia na dzia³alnoœæ Bombardiera w Polsce mo¿na spojrzeæ z góry, bo z pok³adu turboœmig³owego samolotu Q400 NextGen, produkcji Bombardier Aerospace, których osiem egzemplarzy lata w barwach LOT na liniach krajowych i zagranicznych. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


6

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

4 lata spóŸnienia, ale wreszcie jest!

Zakoñczono budowê autostrady Zachód - Wschód Robert Heuer Pod koniec paŸdziernika br. zakoñczono budowê najwiêkszej inwestycji drogowej w Polsce. To autostrada A4 biegn¹ca od zachodniej granicy Polski z Niemcami do wschodniej z Ukrain¹. Ma d³ugoœæ 672,75 km. Na zachodzie Polski rozpoczyna siê w Jêdrzychowicach ko³o Zgorzelca, koñczy w Korczowej na granicy wschodniej z Ukrain¹, która jest zarazem wschodni¹ granic¹ Unii Europejskiej. Fot. Internet

A4 jest jedn¹ z newralgicznych tras autostradowych Unii Europejskiej, fragmentem korytarza umo¿liwiaj¹cego szybki transport od wybrze¿y Oceanu Atlantyckiego a¿ do (poprzez Ukrainê) Kazachstanu. A4 ³¹czy najwiêksze miasta po³udniowej Polski: Wroc³aw, Opole, Katowice, Kraków, Tarnów, Rzeszów. Ostatnim etapem budowy A4 by³ licz¹cy 167 km fragment od Tarnowa na wschód, do Korczowej, gdzie znajduje siê przejœcie drogowe z Ukrain¹. Jego budowê rozpoczêto w 2010 roku i jak szumnie zapowiadano w mediach, mia³ byæ ukoñczony dwa lata póŸniej, na pi³karskie mistrzostwa Europy w pi³ce no¿nej, których organizacjê powierzono Polsce i Ukrainie. A4 mia³a umo¿liwiæ pi³karskim kibicom z zachodu Europy szybkie przemieszczenie siê do ukraiñskich miast goszcz¹cych pi³karzy. Nic z tego nie wysz³o. Zamiast dwóch lat, fragment A4 z Tarnowa do Korczowej budowano lat szeœæ. Licz¹c¹ 167 kilometrów trasê budowy podzielono na siedem odcinków, poniewa¿ doœwiadczenie uczy³o, ¿e najszybciej buduje siê autostradê odcinkami licz¹cymi od 30 do 40 km. Koszty budowy wyliczono na ponad 9 mld z³ i rzeczywiœcie przez kilka pierwszych lat budowy by³ to (jak mówili rzecznicy inwestora, czyli Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad) najwiêkszy plac budowy w Europie.

Gigantyczna inwestycja Jak gigantyczna by³a to inwestycja, doœwiadczali na w³asnej skórze mieszkañcy okolicznych miast i wsi, po których drogach jeŸdzi³y tabunami ogromne samochody ciê¿arowe wo¿¹ce 24 godziny na dobê materia³y do budowy autostrady. Jak wielkim udogodnieniem jest autostrada, mieszkañcy tych¿e miast, miasteczek i wsi przekonali siê z chwil¹, gdy zosta³a ona oddana do u¿ytku, a z ich dróg i ulic znikn¹³ na zawsze ciê¿ki ruch samochodowy.

Najbardziej pechowy dla autostrady A4 z Tarnowa do Korczowej okaza³ siê licz¹cy 41 kilometrów odcinek z Rzeszowa do Jaros³awia. Przetarg na jego budowê wygra³o konsorcjum, którego liderem by³a doœwiadczona w budowie autostrad firma Polimex Mostostal SA. Okaza³o siê, ¿e maj¹c na g³owie wiele innych inwestycji, firma nie podo³a³a wielu problemom, jakie ujawni³y siê podczas budowy odcinka Rzeszów – Jaros³aw. Niespe³na dwa lata po umownym terminie zakoñczenia budowy odcinka, inwestor, czyli GDDKiA, odst¹pi³a od umowy, og³osi³a nowy przetarg i 9 miesiêcy póŸniej podpisa³a umowê z nowym wykonawc¹, którym zosta³o konsorcjum Budimex SA i Strabag Sp z o.o. Konsorcjum to równie¿ przekroczy³o zapisany w umowie termin wykonania budowy, t³umacz¹c siê naprawianiem tego, czego nie zdo³ali prawid³owo wykonaæ poprzednicy, ale i tak mia³o najmniejsze opóŸnienia spoœród wszystkich wykonawców. Zarówno poprzez budowy na autostradzie A4, jak i inne drogowe inwestycje, konsorcjum Budimex-Strabag zdoby³o sobie markê najsprawniejszych i najsolidniejszych wykonawców inwestycji drogowych w Polsce.

trasa bêdzie jednak mia³a w porównaniu z nasza A4 bardziej regionalny charakter, bo ³¹czyæ bêdzie (via Budapeszt) z zachodem Europy nieco odsuniêt¹ od g³ównego nurtu transportowego Ukrainê Zakarpack¹. S³owacy od lat buduj¹ swoj¹ autostradê D1, która spinaæ bêdzie dwa najwiêksze miasta tego kraju, czyli stolicê Bratys³awê z le¿¹cymi na wschodzie Koszycami. D1 tak¿e dojdzie do granicy z Ukrain¹ na po³udnie od Karpat, ale najwiêksz¹ przeszkodê napotkano z dala od wschodniej granicy tego kraju. S³owacja, o czym ma³o kto wie, ma status kraju górskiego, poniewa¿ góry zajmuj¹ a¿ 61 proc. jej powierzchni. I w³aœnie góry nieomal w centrum kraju okaza³y siê najwiêkszym hamulcem w szybkim ukoñczeniu D1. W tej chwili sytuacja jest jasna. Przetarg na budowê D1 na górskim odcinku Lietavska Lucka – Dubna Skala, licz¹cego 13,5 km, wygra³a w³oska firma. W ramach kontraktu wybuduje ona równie¿ najd³u¿szy na S³owacji tunel o d³ugoœci 7,46 kilometra, którym pobiegnie pod górami najtrudniejszy odcinek D1. Zakoñczenie jego budowy planowane jest na 2019 rok i wtedy te¿ autostrad¹ D1 bêdzie mo¿na przejechaæ od zachodu na wschód S³owacji.

Wymiar miêdzynarodowy Zakoñczenie budowy i oddanie do eksploatacji autostrady A4 ma oprócz krajowego, tak¿e wymiar miêdzynarodowy. Polscy inwestorzy i budowniczy rywalizowali ze S³owakami i Wêgrami, który z krajów pierwszy wybuduje autostradowy korytarz drogowy ³¹cz¹cy Europê Zachodni¹ z Ukrain¹. Mimo czteroletniego opóŸnienia wygrali Polacy. Wêgrzy, których stolica ma ju¿ od lat autostradê ³¹cz¹c¹ j¹ z Wiedniem, koñcz¹ budowê licz¹cej 308 km autostrady M3 z Budapesztu do granicy z Ukrain¹. Ta

xxxxxxxxx

Autostrada A4 jest drug¹ pod wzglêdem d³ugoœci tras¹ drogow¹ szybkiego ruchu w Polsce. Najd³u¿sza jest trasa S7, biegn¹ca z Gdañska Po³udnie (dawniej Straszyn) przez Elbl¹g, Warszawê, Radom, Kielce, Kraków do Rabki. Jej obecna d³ugoœæ wynosi 720 km, po zakoñczeniu budowy ma mieæ 706 km. Jest tak¿e realizowana odcinkami i podobnie jak autostrada ma mieæ dwie jezdnie z dwoma pasami ruchu w ka¿d¹ stronê. Zakoñczenie jej budowy jest planowane na 2021 rok.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

7

i k s r ó g a N j e Andrz

Zaproszenie na ciekawe spotkanie autorskie

! r e v u o c n a V w

Tamara Szymañska

29 listopada o godz. 17.30 br., w Vancouver, w Jewish Comunity Centre, podczas ¯ydowskiego Festiwalu Ksi¹¿ki, odbêdzie siê spotkanie z Andrzejem Nagórskim - wybitnym dziennikarzem, pisarzem i repor ta¿yst¹. Andrzej Nagórski podczas d³ugiej kariery w amerykañskim „Newsweeku“ by³ zagranicznym korespondentem w Hongkongu, Moskwie, Rzymie, Bonn, Warszawie i Berlinie.

Pisarz jest laureatem wielu nagród, miêdzy innymi w 2009 r. otrzyma³ nagrodê Bene Merito od Ministra Spraw Zagranicznych Rados³awa Sikorskiego, a w 2011r. Krzy¿ Kawalerski od Prezydenta Bronis³awa Komorowskiego za reporta¿e z Polski o ruchu Solidarnoœciowym w 1980 r. W 2014r. by³y prezydent Lech Wa³êsa przyzna³ mu Medialn¹ Nagrodê Lecha Wa³êsy za propagowanie wolnoœci za twórczoœæ pisarsk¹ wiern¹ polskiej historii i kulturze. Andrzej Nagórski jest prezesem zarz¹du Polish-American Freedom Foundation oraz cz³onkiem Council of Foreign Relations i Overseas Press Club. Andrzej Nagórski, urodzi³ siê w 1947 roku w Szkocji. Jego rodzicami byli Polacy, którzy po wojnie zostali na emigracji, by w kilka lat póŸniej przenieœæ siê do USA. Studiowa³ historiê w Amherst College, a pod koniec lat szeœædziesi¹tych przez krótki czas by³ studentem Uniwersytetu Jagielloñskiego. Andrzej Nagórski jest autorem takich ksi¹¿ek jak: „Przymusowe po¿egnanie: spojrzenie amerykañskiego dziennikarza w g³¹b sowieckiego ¿ycia”, „Narodziny wolnoœci”, „Stacja koñcowa - Wiedeñ”

„Najwiêksza bitwa”, „Hitlerland” czy „Nazi Hunters”. „Hitlerland” („Kraj Hitlera”) to opowieœæ o Niemczech w latach 20. i 30., widzianych oczami Amerykanów, opisuj¹ca republikê weimarsk¹, i atmosferê rodz¹cego siê nazizmu. „Nazi Hunters” („£owcy Nazistów”) przedstawia dzieje grupy kobiet i mê¿czyzn, którzy w najdalszych k¹tach œwiata, z determinacj¹ poszukiwali nazistów, a tak¿e opisuje, miêdzy innymi doœwiadczenia m³odych amerykañskich prokuratorów w procesach w Norymberdze i Dachau, i pol-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

skiego sêdziego œledczego Jana Sehna odpowiedzialnego za proces komendanta obozu w Auschwitz, Rudolfa Hoessa. ********** Organizatorami spotkania s¹: Vancouver Holocaust Education Centre i Jewish Community Centre. Spotkanie odbêdzie siê w Jewish Comunity Centre, 950 West 41st Ave w Vancouver, we wtorek, o godz. 5.30 pm. Wstêp 16 dolarów.


8

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Opowieœci Lady Buni

K

„American dream”

iedy by³am ma³¹ dziewczynk¹, gdzieœ w pocz¹tkowych latach podstawówki, do klasy ze mn¹ chodzi³a kole¿anka, która mia³a ciociê w Ameryce. Nie wa¿ne, ¿e nie mia³am pojêcia gdzie owa Ameryka le¿y, ale ju¿ wtedy wiedzia³am, ¿e chcê tam ¿yæ. Lata osiemdziesi¹te, wszystkie dzieci jednakowo ubrane, a dziewczynka mia³a piêkne kolorowe ubrania, koszulki na wychowanie fizyczne w przecudnych kolorach, ozdobione brokatowymi naklejkami. Podkolanówki takie jakich nie mia³ nikt, wszystko pod kolor, nawet gumki we w³osach. Plecak do szko³y kolorowy, piêkny, a nie smutny br¹zowy tornister jak ja i ca³a reszta. A piórnik!? O mój Bo¿e, ten mam przed oczami do dziœ, wygl¹da³ jak kawa³ek ukrojonego arbuza, a wnêtrze piórnika? Czyste szaleñstwo! Kredki, gumki, flamastry i d³ugopisy z gum¹. Ta Ameryka to musi byæ raj!!! Do dziœ pamiêtam zapach tych amerykañskich prezentów, ubrañ... A mo¿e ciocia wysy³a³a im te¿ proszki do prania? Nie wiem, w ka¿dym razie ta kole¿anka pachnia³a t¹ Ameryk¹ i pobudza³a moj¹ wyobraŸniê. Do tego by³a drobn¹ blondyneczk¹ wyj¹tkowej urody. Za³o¿ê siê, ¿e nie by³am odosobniona w tych marzeniach o Ameryce. Ta Ameryka musi smakowaæ tak dobrze jak smako³yki, którymi czêstowa³a nas kole¿anka. W roku 96 dostajê wizê ja i ma³a Karolcia, narada rodzinna i decyzja - lecimy na trzy tygodnie w odwiedziny. Jak wrócimy, to wtedy bez problemu dostaniemy wizê ca³¹ rodzin¹. Pamiêtam moj¹ radoœæ kiedy wyl¹dowa³am na lotnisku Kennedy’ego w Nowym Jorku. Ziemiê ca³owa³am dos³ownie. Szwagier pali³ siê ze wstydu. Wtedy to by³a Ameryka! Wszyscy nasi znajomi w Polsce mieszkali k¹tem u rodziców, ¿yli skromnie z kiepskich wyp³at. Luksusem by³ polonez. A tu proszê, wszyscy wynajmuj¹ mieszkania, maj¹ samochody i to z klimatyzacj¹ u nas nikt takich cudów nie widzia³...Wszyscy pracuj¹ i mog¹ kupowaæ w sklepach te piêkne kolorowe ubrania. Wtedy pierwszy raz wesz³am do galerii handlowej, u nas by³y jeszcze tylko PSS-owskie domy handlowe. Wiêc wra¿enie te galerie robi³y na mnie ogromne, inny œwiat. To co u nas by³o luksusem, tu by³o codziennoœci¹. Bo¿e oni tu nawet mieli rêczniki papierowe i miêkki papier toaletowy. Pamiêtam jak posz³am ze szwagierk¹ do sklepu na dzia³ z rêcznikami i chodnikami do ³azienki. Kolory wszystkie. U nas w sklepach bywa³y rêczniki, nie wa¿ny by³ kolor wa¿ne, ¿e w ogóle by³ i wszyscy kupowali. Soki w kartonie, które u nas ju¿ by³y, ale w cenach kosmicznych. To by³a Ameryka z moich marzeñ i snów. Ró¿nica miêdzy Polsk¹ a Ameryk¹ to by³a przepaœæ. Wróci³am po trzech tygodniach z czterema pêkaj¹cymi w szwach walizkami, pe³nymi ciuchów, biustonoszy we wszystkich kolorach, sportowych butów i …gum cynamonowych. By³am zdecydowana, nie mia³am w¹tpliwoœci, ¿e to jest nasze miejsce na ziemi. M¹¿ te¿ chcia³ do tej ziemi obiecanej. Wiêc kilka miesiêcy po moim i Karolki powrocie pojechaliœmy ponownie po wizê. Wiadomo w konsulacie nale¿a³o przekona o swojej dobrej

sytuacji materialnej. Có¿ za dobr¹ sytuacje mog³a mieæ para - ona lat 20, on 24? Nie pozosta³o nic innego jak po¿yczone pieni¹dze wp³aciæ na konto w banku, ¿eby mieæ zaœwiadczenie o stanie konta...i ³adnie siê ubraæ. Tu poszliœmy po ca³oœci, a jecha³o nas trochê wiêcej...Pamiêtam mia³am piêkny kapelusz z wiosennymi kwiatami...Wizyta w ambasadzie by³a w sierpniu, wiêc postanowi³am wygl¹daæ jak z amerykañskiego filmu. Piêkna garsonka szyta na miarê, wysokie obcasy, rude pokrêcone w³osy, w kapeluszu odciê³am górê i te loki wysypywa³y siê przez czubek kapelusza, make up. M¹¿ w garniturze, kolega i jego teœæ równie¿. Kolega chyba w œlubnym zreszt¹. Wygl¹daliœmy jak orkiestra bigbitowa, do dziœ na samo wspomnienie œmiejê siê w g³os. Niestety los mia³ inne plany i… wizy nie dostaliœmy. Wtedy te¿ daliœmy sobie spokój z Ameryk¹, poprzestaj¹c jedynie na wysy³aniu zg³oszeñ na loteriê. W miêdzyczasie ja po raz kolejny dosta³am wizê, polecia³am na kilka miesiêcy. Znów by³am chora na Amerykê, choæ ju¿ mniej by³o ró¿nic, zdecydowanie mniej. W Polsce wszystko siê rozwija³o bardzo szybko, ró¿nica tylko piêciu lat, a ju¿ i u nas by³ rêcznik papierowy czy miêkki papier toaletowy. W miêdzyczasie pokoñczyliœmy szko³y, zaczynaliœmy kariery zawodowe. Wszystko uk³ada³o siê bardzo dobrze, Amerykê mieliœmy u siebie. M¹¿ dosta³ upragnion¹ wizê polecia³ na chrzciny bratanka. Wróci³ chory na Amerykê. Ja wtedy by³am absolutnie na „nie”, mia³am œwietn¹ pracê, w³asne mieszkanie, podchowane dzieci. Zarabialiœmy dobre pieni¹dze i zostawiæ to? Pad³ na mnie blady strach. Wiêc w te pêdy pokaza³am mê¿owi dom na sprzeda¿. Zawsze marzy³ o domu. To by³a taka karta przetargowa - nie jedziemy nigdzie, kupimy sobie dom z ogródkiem. Przynêta z³apana, dom kupiony, ogród zrobiony - raj na ziemi. Z mi³oœci do Ameryki w naszej kuchni stanê³a dwudrzwiowa lodówka, z funkcj¹ robienia lodu. Szkoda, ¿e nie mia³a opcji robienia loda, mo¿e by³aby bardziej u¿yteczna. Ta oprócz wygórowanej ceny - bagatela szeœæ tysiêcy z³otych - nie mia³a wiêcej nic. By³a fatalna, w¹skie pó³ki, na których nie mieœci³a siê blacha ze œwi¹tecznym ciastem. Za to perfekcyjnie nabija³a rachunki za pr¹d, które siêga³y tysi¹ca z³otych...a my przez lata nie wiedzieliœmy dlaczego tak du¿o p³acimy. M¹¿ nie mo¿e nacieszyæ siê wiz¹ i mo¿liwoœci¹ latania, lata na zakupy, przywozi samochody. Ja te¿ bardzo bym chcia³a lecieæ na chwilê, ale niestety praca poch³ania mnie w ca³oœci, nie mam czasu na urlop. Ironia losu, mam pieni¹dze, bilety na samolot nie s¹ drogie, lotnisko o rzut beretem od domu, tylko czasu brak. Córka dorasta, koñczy osiemnaœcie lat. Domaga siê imprezy na 60 osób w lokalu. Ja przestraszona mama, zaczynam wymyœlaæ cokolwiek ¿eby tylko nie robiæ imprezy i nie martwiæ siê co gówniarze wymyœl¹. Wiem! Karolciu dostaniesz w prezencie bilet do Ameryki, polecisz, pozwiedzasz...Pomys³ siê spodoba³, ustalamy, ¿e po maturze s¹ najd³u¿sze wakacje wiêc wtedy poleci. Lec¹ razem z mê¿em. On na kilka tygodni, córka na trzy mie-

si¹ce. ¯egnamy siê, uœciski, ³zy i moje s³owa: „Jesteœ pe³noletnia, to wakacje Twojego ¿ycia, baw siê dobrze. Pamiêtaj nie zajdŸ w ci¹¿ê, nie bierz narkotyków, ale baw siê dobrze, a i jeszcze jedno najwa¿niejsze - ¿eby tylko ¿ó³ty nie by³”… Za jakiœ czas córka zadzwoni³a i mówiê do Niej: „Pozna³aœ kogoœ”. - Nie! „Dziecko przecie¿ widzê po Tobie, znam Ciê” - No dobra, pozna³am kogoœ. „Daj zdjêcie!” - Nie mam. Nie wierzê, bo Karolka nie rozstaje siê z aparatem: „Co z Nim nie tak? Na wózku, czarny, ¿onaty?” - Jest Chiñczykiem... „Chyba ¿artujesz?!” - Nie ¿artujê. „O kuŸwa!!! Nied³ugo budzi mnie rano telefon, w s³uchawce g³os córki: - Mamo, muszê Ci coœ powiedzieæ tylko nie krzycz na mnie, ja to ju¿ przemyœla³am i jestem tego pewna, nie wracam zakocha³am siê! W tej sekundzie stanê³y mi dêba wszystkie w³osy na ciele, poczu³am, ¿e siwiejê i osiwia³am. Moja 19-letnia córka, nie wraca, wychodzi za m¹¿. Przecie¿ to nie tak mia³o byæ! Mia³am ca³y plan na Jej ¿ycie, takie ambicje, studia, praca ze mn¹ w biurze. Ona ma tu jak u Pana Boga za piecem, kochaj¹c¹ rodzinê, piêkny dom z ogrodem, œpiew ptaków, porann¹ rosê. O nic nie musi siê martwiæ. I ona zostaje taka m³oda na emigracji, sprz¹taæ salon kosmetyczny, fakt ja za³atwi³am przez moj¹ przyjació³kê tê pracê, ale kurczê na wakacje, ¿eby zarobi³a kieszonkowe. P³aka³am ca³y dzieñ, odpalaj¹c papierosa za papierosem. Co zrobiæ? Kazaæ wracaæ? A jak to mi³oœæ Jej ¿ycia i nigdy mi nie wybaczy? Co ja bym chcia³a us³yszeæ od rodziców w takim momencie? Zosta³a. Têsknota by³a tak silna, ¿e wisia³yœmy na telefonie po szeœæ godzin dziennie: „Dziecko co jad³aœ? Czy wziê³aœ witaminy? Czy jesteœ zdrowa?” Szaleñstwo istne, nie by³am na to gotowa. Moje dziecko w obcym kraju, na drugim koñcu œwiata, z obcym cz³owiekiem, którego nie znam. S³a³am paczki jak szalona z ubraniami, s³odyczami, lekami i sama nie wiem czym jeszcze. Odchorowa³am to strasznie, depresja po³o¿y³a mnie do ³ó¿ka. Potem terapia, w pracy mojej i mê¿a ci¹g³e zmiany na gorsze rzecz jasna. M¹¿ leci na pó³ roku, wraca, lecê ja. Taka próba generalna czy damy rade pracowaæ fizycznie. Têsknota i mi³oœæ do córki jest silniejsza ni¿ ból r¹k czy nóg po ciê¿kim dniu pracy. Decyzja zapad³a - kierunek emigracja. M¹¿ leci w maju, przygotowaæ start. Ja z synem wylatujê tu¿ przed urodzinami, pakuj¹c 40 lat ¿ycia do jednej walizki… n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Jolanta Lipińska

- lat 42, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od dwóch lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci). Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

9

PRAWO AGATY

Spon­So­ro­wa­nie mał­żon­ków i kon­ku­ben­tów K

r¹¿y wiele opowieœci o tym, jak to ³atwo jest dostaæ sta³y pobyt w Kanadzie jeœli ¿yciowym partnerem/partnerk¹ jest osoba o ugruntowanym sta³ym statusie w Kanadzie - mowa o obywatelach i sta³ych rezydentach. Chcia³abym zatem dzisiaj napisaæ o kategorii sponsorskiej cz³onków rodziny mê¿ach/ ¿onach jak i konkubentach. Aby aplikacja w ogóle mog³a zostaæ pozytywnie rozpatrzona to osoba sponsoruj¹ca musi spe³niaæ odpowiednie wymogi. Nale¿y zatem dowiedzieæ siê, jakie one s¹, co wp³ywa na pozytywn¹ decyzjê sponsorowania, czy musz¹ byæ wysokie dochody, czy wystarcz¹ niskie? Czy posiadanie wysokiego kredytu dyskwalifikuje czy nie? Czy sponsor musi mieæ sta³e wynagrodzenie, a jeœli tak to jakie? Czy móg³ byæ uprzednio karany? Jakie mog¹ byæ inne powody odmowy? Nie nale¿y zatajaæ ¿adnych informacji poniewa¿ nawet pozornie najmniej znacz¹cy szczegó³ mo¿e mieæ wp³yw na decyzjê czy dana osoba kwalifikuje siê jako sponsor i tym samym sprawa bêdzie dalej rozpatrywana. Na przyk³ad, przy sponsorowania ¿ony lub mê¿a, dochody nale¿y posiadaæ, ale obowi¹zuj¹ tu zupe³nie inne zasady ani¿eli w przypadku sponsorowania rodziców. Sponsor nie musi spe³niaæ wymogu finansowego (tak zwanego LICO), choæ urzêdnik musi byæ tak¿e przekonany, ¿e rodzina nie bêdzie korzystaæ z zasi³ku socjalnego. Istotna jest kwestia konkubinatu, który w Polsce nie jest zalegalizowany. Za konkubenta wg kanadyjskiego prawa emigracyjnego uwa¿a siê osobê, która pozostaje w zwi¹zku na prawach ¿ony b¹dŸ mê¿a przez okres nieprzerwany co najmniej 12 miesiêcy. Para musi przedstawiæ dokumentacjê przekonuj¹c¹ urz¹d o relacji konkubinatu, czyli po¿yciu ma³¿eñskim, ale bez œlubu. Dowodem relacji konkubinatu mo¿e byæ wspólne konto bankowe, wspólna nieruchomoœæ jak i wspólne dzieci. Jeœli ju¿ dojdzie do dalszego rozpatrywania sprawy to trzeba udowodniæ, ¿e zawarty zwi¹zek jest prawdziwy, a nie zawarty jedynie dla celów emigracyjnych. Poprawnie wype³nione i umotywowane dokumenty to podstawa. Urzêdnik podejmuje decyzje na podstawie dostarczonego materia³u i na podstawie przeprowadzonej rozmowy kwalifikuj¹cej. Nie zawsze takie rozmowy s¹ obowi¹zkowe, jeœli aplikacja wraz z obowi¹zkowym materia³em dowodowym jest dobrze przygotowana. Niestety, wiele osób bagatelizuje podania ma³¿eñskie, myœl¹c, ¿e jest to prosta, gwarantowana sprawa. Aplikanci nie zdaj¹ sobie sprawy, ¿e ewentualne apelacje

s¹ d³ugotrwa³e i kosztowne i nie ma gwarancji na pozytywne ich rozstrzygniêcie, wiêc lepiej za pierwszym razem wype³niæ dokumenty poprawnie. Na zakoñczenie chcia³abym równie¿ wyjaœniæ, ¿e s¹ dwie drogi sponsorowania najbli¿szych - spoza Kanady jak i z wewn¹trz Kanady. Wiele osób myli te procedury i stad powstaje masa nieporozumieñ. Z w³asnej praktyki wiem ¿e, prowadzenie sprawy poza Kanad¹ jest czêsto lepsz¹ opcj¹, gdy¿ procedura jest szybsza. Nie jest tak¿e konieczne, by osoba opuszcza³a teren Kanady na ca³y czas rozpatrywania wniosku, a w³aœnie tak wiele osób myœli. Niestety procedura ta nie daje mo¿liwoœci pracy legalnej w Kanadzie podczas rozpatrywania wniosku. Opcjê tak¹ natomiast daje sponsoring z wewn¹trz Kanady, które prawdopodobnie ze wzglêdu na doœæ d³ugi okres procesowania umo¿liwia szybsze rozpoczêcie legalnego zarobkowania ju¿ po otrzymaniu wizy pracowniczej w ci¹gu ok. 4 miesiêcy.

Jeœli potrzebujecie Pañstwo pomocy w przygotowaniu b¹dŸ sprawdzeniu dokumentów to powierzcie Wasze sprawy licencjonowanym profesjonalistom. Czêsto przyjaciele, czy znajomi nie maj¹ odpowiedniej wiedzy, a prawo zmienia siê w Kanadzie czêsto. Jeden ma³y b³¹d mo¿e kosztowaæ wiêcej, ni¿ konsultacja z doradc¹ emigracyjnym.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10

W

GŁOS POLONII

O

www.glospolonii.net

ksi¹¿kach dla m³odzie¿y, które czytywaliœmy w owych czasach, tacy osobnicy jak Maniek nazywani byli „przeroœniêtymi”. Przeroœniêci to byli uczniowie powtarzaj¹cy klasê albo i dwie, notoryczni wagarowicze, z³odziejaszki, niedostosowani, dwójarze, rozrabiaki, s³owem element, od którego zdrowy rozs¹dek i zatroskani o nasz¹ przysz³oœæ rodzice radzili nam trzymaæ siê jak najdalej. Ale kto by tam dysponowa³ zdrowym rozs¹dkiem, kto by tam s³ucha³ rodziców w wieku czternastu lat. Chyba tylko jakiœ g³upek. Maniek trafi³ do nas w siódmej klasie podstawówki. Ju¿ wtedy dwa razy siedzia³ w jednej klasie z racji s³abych stopni, notorycznie z³ego zachowania i ogromnej liczby opuszczonych dni szkolnej nauki. Kiedy przychodzi³ do nas zapowiedziano mu, ¿e jeœli nie uda mu siê zaliczyæ siódmej klasy, to zostanie skierowany do szko³y specjalnej, czyli takiej, w której ucz¹ siê dzieci opóŸnione w rozwoju albo z upoœledzeniem umys³owym. Czyli po prostu g³upki. Dlatego Maniek, mimo wszystko, mimo i¿ czu³ siê z tym strasznie, stara³ siê podczas lekcji cokolwiek przynajmniej uwa¿aæ, odpowiadaæ na pytania nauczycielek i zdobywaæ przynajmniej trójki. Nawet takie z dwoma minusami, czyli, jak mawialiœmy - „na szynach”. Maniek by³ najstarszym uczniem w naszej szkole podstawowej imienia Janka Krasickiego. Od ósmoklasistów by³ starszy o rok, od nas o dwa lata. Pod nosem sypa³ mu siê ju¿ w¹s, mia³ gruby - prawie jak niektórzy nauczyciele - g³os, a tak¿e d³ugie, opadaj¹ce mu a¿ do ramion blond w³osy, najmodniejsz¹ fryzurê z po³owy lat siedemdziesi¹tych. Kiedy sta³ nieruchomo, zamyœlony albo tylko po prostu bujaj¹cy myœlami w ob³okach, wgl¹da³ niczym niemiecki pi³karz z plakatu mistrzostw œwiata w 1974 roku. Z miejsca sta³ siê Maniek naszym idolem. Przede wszystkim dlatego, ¿e pali³ papierosy zaci¹gaj¹c siê mocno i bez wstrêtu, ¿e móg³ w ten sposób paliæ papierosy w domu! Jak bardzo zazdroœciliœmy mu wówczas jego rodziców! Byli dla nas uosobieniem pedagogicznej m¹droœci i doœwiadczenia, które nakazywa³o im nie walczyæ w imiê i tak z góry przegranej sprawy. Maniek jednak - co dziwne - w ogóle ich nie ceni³, co wiêcej - wyra¿a³ siê o nich z wyraŸn¹ pogard¹. - Mój stary to ostatni luj - mawia³, a my nie wiedzieliœmy, czy tylko poprzez grzecznoœciow¹ wymianê pierwszej litery zmienia si³ê jednego z mocniejszych polskich przekleñstw, czy te¿ s³owo „Luj” jest jakimœ szczególnie pejoratywnym okreœleniem na czterdziestoletnich facetów bêd¹cych, jak utrzymywa³ Maniek, ¿yciowymi nieudacznikami. Ale s³owo to przyjê³o siê wœród nas i kiedy chcieliœmy kogoœ dosadnie negatywnie okreœliæ, u¿ywaliœmy w³aœnie jego. O matce Maniek wyra¿a³ siê nieco lepiej. Poznaæ jednak by³o, ¿e i o niej nie mia³ najlepszego zdania, ale nie chcia³ wdawaæ siê w szczegó³y, dlaczego tak jest. W ka¿dym razie, kiedykolwiek rozmowa schodzi³a na rodziców, to w³aœnie Maniek okazywa³ siê wœród nas jedynym dzieckiem, które mog³o sobie pozwoliæ na nies³uchanie siê ich poleceñ. Nie musia³ wracaæ o okreœlonej porze do domu, nie musia³ siê im t³umaczyæ, co porabia³, kiedy go nie by³o godzinami po szkole, w³aœciwie niczego wobec nich nie musia³. - Za³atwi³em to sobie jakieœ pó³ roku temu - wyjaœnia³ nam mru¿¹c oko, do którego wlatywa³ mu dym z papierosa. - Kiedy sypn¹³em staremu w kinol, jak siê o coœ przypieprzy³. Chyba o to, ¿e mi z psyka piwskiem jedzie… To by³ w³aœnie ca³y Maniek. „Sypn¹³em”. „Z pyska jedzie”. Niestandardowa gadka i twarda postawa w ¿yciu codziennym kaza³y nam szanowaæ go i lubiæ jak nikogo innego spoœród rówieœników. Zw³aszcza ¿e wraz z pojawieniem siê Mañka w naszej klasie, zyskaliœmy obroñcê przed wszystkimi starszakami, którym przysz³oby do g³owy zaczepiæ nas o jakieœ

OPOWIADANIE

Numer jeden drobne, o papierosy albo o drugie œniadanie. Maniek wstawia³ siê nawet za dziewczynami, na które normalnie nie zwracaliœmy jeszcze uwagi i ogólnie - traktowaliœmy zazwyczaj z góry. Robi³ to z czystego serca oraz dla sta³ego podkreœlenia, kto w³aœciwie jest w naszej budzie najwa¿niejszy wœród uczniów. Mia³em to szczêœcie byæ wœród czwórki, mo¿e pi¹tki najbli¿szych kolegów Mañka. Siedzia³em z nim w ³awce na lekcjach matematyki i tylko dziêki mnie Maniek nigdy nie dosta³ pa³y z niespodziewanej klasówki albo semestralnego sprawdzianu. Jego wdziêcznoœæ przejawia³a siê w tym, ze ktokolwiek by siê do mnie zbli¿y³, Manie t³uk³ go bez pytania, czy aby potrzeba. Wychodzi³o z tego wiele niepotrzebnych problemów, bo Maniek by³ naprawdê porywczym dzieckiem, z którym w normalnych warunkach pracowa³oby wielu troskliwych pedagogów i znaj¹cych siê na nowych leczniczych trendach psychologów. Maniek mia³ zreszt¹ obowi¹zek chodziæ na cotygodniowe wizyty do szkolnego pedagoga, ale - jak mówi³ - i tak nic to nie mog³o zmieniæ. Pedagogiem tym by³a m³oda kobieta, dosyæ ³adna nawet, do której zadañ nale¿a³o na bie¿¹co rozwi¹zywaæ problemy co krn¹brniejszych dzieciaków ze szko³y. Kiedy pytaliœmy Mañka, o czym rozmawiaj¹, kiedy on na pó³ godziny znika w jej gabinecie w koñcu korytarza, odpowiada³ z wyraŸnym rozdra¿nieniem, ¿e o niczym. A je¿eli Maniek nie chcia³ o czymœ rozmawiaæ, to nie by³o takiego mocnego, który by go do tego zmusi³. Wnioskowaliœmy wiêc, ¿e i nasza pani pedagog szkolna mia³a k³opoty z wyciœniêciem z Mañka ka¿dego drobiazgu, czegokolwiek. Zw³aszcza, ¿e niby w czym mia³aby mu pomóc? To Maniek wpad³ na pomys³, aby pod pretekstem wyjœcia w trakcie lekcji do ubikacji zbiegaæ do szatni w piwnicach szko³y i przetrzepywaæ kieszenie w uczniowskich kurtkach. Szatnia by³a co prawda oddzielona od korytarza wysok¹ drucian¹ siatk¹, jednak u góry by³o jakieœ trzydzieœci centymetrów miejsca, w które Maniek wciska³ siê zgrabnie jak komandos albo inny dobrze wyszkolony ¿o³nierz. Dopuœci³ mnie i jeszcze jednego ch³opaka do tego procederu, bo jak mówi³, sam nie by³ w stanie obrobiæ wszystkich kurtek. Pewnego dnia po popo³udniowych zajêciach Szkolnego Klubu Sportowego pokaza³ nam technikê przeskakiwania przez drucian¹ siatkê, a póŸniej wyznaczy³ kto i na jakiej lekcji wyœliŸnie siê z klasy obrobiæ kieszenie. „Strzeliæ kieszonki” - jak mawia³ w swoim nie do podrobienia stylu Maniek. Strzelaliœmy kieszonki parê dobrych tygodni, a¿ w szkole wszyscy zrozumieli, ¿e ktoœ kradnie pieni¹dze i nikt nie zostawia³ ich ju¿ w kurtkach. Ale do tego czasu zd¹¿yliœmy siê porz¹dnie ob³owiæ, wiêc prawie nie ¿a³owaliœmy, ¿e musieliœmy przestaæ. Wszystkie skrojone pieni¹dze wydawaliœmy w weso³ym miasteczku. Przede wszystkim chodziliœmy tam sprawdziæ oko na strzelnicy no i oczywiœcie pojeŸdziæ czechos³owackimi elektrycznymi samochodzikami, którymi mo¿na siê by³o bezkarnie obijaæ na torze wielkoœci kortu tenisowego. Nie

rozumieliœmy, dlaczego Czesi mog¹ mieæ takie fajne weso³e miasteczka, a my nie, ale jakoœ specjalnie nie zaprz¹ta³o nam to g³owy na d³u¿ej. Grunt, ¿e przyje¿d¿ali z nimi od czasu do czasu i by³o wtedy gdzie wyjœæ, zabawiæ siê. Maniek by³ najlepszym strzelcem z nas wszystkich. Otwarcie zreszt¹ mówi³, ¿e jak tylko bêdzie w odpowiednim wieku, pójdzie do wojska i zostanie strzelcem wyborowym. Kiedy mu powiedzia³em, ¿e to obciach s³u¿yæ w komunistycznym wojsku, zruga³ mnie jak burego psa. - Obciach to jest staæ na warcie albo czyœciæ szmat¹ czo³gi - mówi³. - Strzelcy wyborowi to elita ka¿dego wojska. Nawet komandosi nie dorastaj¹ im do piêt. Nie k³óci³em siê z nim, nie by³o warto. Ogólnie te elektryczne samochodziki z czarnymi gumowymi zderzakami opasaj¹cymi wszystkie ich boki, to nie by³o naprawdê to, o czym marzyliœmy. Ale samochodzikami jeŸdzi³o siê g³ównie po to, ¿eby zderzaæ siê z fajnymi dziewczynami z innych osiedli, które przychodzi³y do weso³ego miasteczka w centrum miasta. Maniek twierdzi³, ¿e kiedyœ w³aœnie w taki sposób poderwa³ jedn¹ tak¹ i potem on z ni¹… Nie opisywa³ szczegó³ów, my nie nalegaliœmy, ale ogólnie wiadomo by³o, o co chodzi. Wystarczy³o jedno jego mrugniêcie okiem i rêka zgiêta w ³okciu, wykonuj¹ca posuwisto-zwrotny ruch. Maniek, ten przeroœniêty skurczybyk, ju¿ by³ z dziewczyn¹! Nie mieliœmy ¿adnych powodów, aby mu nie wierzyæ. By³ w koñcu dwa lata starszy od nas. Byliœmy na tych elektrycznych, bezpiecznych przy zderzeniach samochodzikach chyba ze trzydzieœci razy, jednak nie uda³o siê nam w trakcie naszych brawurowych jazd umówiæ siê z ¿adn¹ dziewczyn¹. Szczerze powiedziawszy, mnie akurat nie bardzo na tym zale¿a³o. Mia³em czternaœcie lat, a za sob¹ ju¿ kilka bardzo mêcz¹cych intelektualnie, pe³nych porównañ, metafor i przenoœni pogawêdek na temat dziewczyn z moim otwartym na m³ode pokolenie ojcem. Nigdy mi jakoœ szczególnie nie podpad³, przewidywa³ celnie wiele spraw, wiêc wierzy³em w jego wypowiadane ze spokojem s³owa: ¿e jeszcze za wczeœnie, ¿e jeszcze przyjdzie na to czas, ¿e kiedyœ da mi to wiele wiêcej radoœci, ¿e mo¿e wiêc sprawy mog¹ poczekaæ… W³aœciwie to nie musia³ siê a¿ tak naci¹gaæ - w najbli¿szym czasie nie grozi³y mi ¿adne bli¿sze kontakty z dziewczynami. Wypady do weso³ego miasteczka nieodmiennie koñczy³y siê w piwiarni przy parku miejskim. Maniek by³ tam bardzo znany, mia³ ca³¹ masê znajomych o podejrzanych obliczach i szybkich oczkach, którzy kupowali mu piwo na jedno jego skinienie rêki. Potem Maniek wynosi³ to piwo przed bar, gdzie niecierpliwie czekaliœmy ju¿ my - wdra¿aj¹cy siê w picie siódmoklasiœci z nie najgorszych przecie¿ domów. I to by³o w³aœnie to, o co nam chodzi³o, a nie jakieœ tam dziewuchy! Mimo i¿ bardzo siê staraliœmy dotrzymaæ w piciu kroku Mañkowi, nie by³o na to najmniejszych szans. Kiedy on przyk³ada³ kufel do ust, to odstawia³ go dopiero wtedy, kiedy na jego dnie zostawa³o jedynie kilka kropel piwa. Kiedy my koñczyliœmy swoje pierwsze piwo, on by³ ju¿ przy trzecim.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net - Ale dobre! - mlaska³ przy tym jêzykiem, sprawnie zlizywa³ resztkê piany z górnej, okraszonej ciemnym mchem, wargi. Dla nas piwo by³o co prawda zbyt gorzkie i za bardzo drapi¹ce w gard³a, ale i my mlaskaliœmy dzielnie wraz z Mañkiem, mruczeliœmy z udawanym zachwytem. Walkê o prawdziwe przywództwo w szkole podj¹³ Maniek w dniu, kiedy pojawi³ siê w niej przeroœniêty z innego osiedla. Przeprowadzi³ siê wraz z rodzicami, czy te¿ rodzice zmarli mu i wychowywa³a go babka, tego nie by³o do koñca wiadomo, po osiedlu chodzi³y jedynie podobne s³uchy. Pewne by³o jedynie, ¿e przeroœniêty chodzi do równoleg³ej klasy, ¿e tak na pierwszy rzut oka jest ca³kiem niez³ym m³odym bandyt¹ oraz ¿e w szkole roœci sobie pretensje do brylowania w czasie przerw i po lekcjach równie¿. Mia³ na imiê Krzysiek, ale kaza³ mówiæ do siebie „Kynek”. Tak samo jak Maniek, siedzia³ ju¿ dwie klasy i grozi³o mu zapisanie do szko³y specjalnej. Szybko wyjaœni³ wszystkim, co siê stanie, kiedy go tam naprawdê poœl¹. - Wyrypiê wszystkie debilki w tej szkole a po lekcjach tak¿e nauczycielki. Wszyscy wierzyli, ¿e tak w³aœnie zrobi. Mia³ w swych ma³ych, ¿ó³tych psich oczach szaleñstwo ludzi, którym nie zale¿y na niczym. Na szkolnym korytarzu wszczyna³ burdy z byle powodu. Ju¿ po tygodniu jego pobytu w naszej szkole by³o wiadomo, ¿e lepiej nie zbli¿aæ do niego, bo móg³ bez powodu wymierzyæ kopniaka w ty³ek, pod³o¿yæ nogê albo strzeliæ znienacka w ty³ g³owy z donoœnym rechotem: - Odrzutowiec startuje! Dzieciaki panicznie siê go ba³y, nauczycielki dy¿uruj¹ce zazwyczaj na korytarzu, podczas przerw znika³y nagle, kiedy tylko zobaczy³y w pobli¿u Kynka. Nieliczni tylko nauczyciele pokazywali klasê, przechodz¹c wolnym krokiem obok niego, kiedy sta³ podpieraj¹c œcianê, ¿uj¹c zafarbowan¹ - wedle najnowszej mody - ciemn¹ kredk¹ gumê, robi¹c z niej wielkie, zas³aniaj¹ce pó³ twarzy balony. Pocz¹tkowo nie wchodzi³ w drogê Mañkowi, patrzy³ tylko na niego spode ³ba tymi swoimi ¿ó³tymi oczkami rudzielca, ale siê nie odzywa³. Wygl¹da³o na to, ¿e próbuje zorientowaæ siê w sytuacji, poznaæ prawa szko³y i prawdziw¹ si³ê naszego Mariana. Ale wiadomo by³o, ¿e prêdzej czy póŸniej musia³o bêdzie dojœæ pomiêdzy nimi do konfrontacji, ¿e raz na zawsze trzeba bêdzie ustaliæ, kto tu jest najwa¿niejszy. Maniek by³ co prawda nieco wy¿szy od nowego przeroœniêtego, jednak widaæ by³o, ¿e nie ma w nim tyle agresji i skumulowanej gdzieœ w œrodku z³ej, wariackiej si³y. Tamten a¿ kipia³ energi¹! Je¿eli szed³, to szybko i sprê¿yœcie, jak gepard. Je¿eli mówi³, to s³owa wystrzeliwa³y z jego ust jak z karabinu maszynowego. Je¿eli na kogoœ ruszy³, to atak by³ b³yskawiczny i bezceremonialny. Po prostu wymagaj¹cy przeciwnik, o jakim mówi siê, ¿e nie znosi pora¿ek. ¯e aby go pokonaæ, to trzeba go zabiæ. Mieliœmy w klasie jedn¹ tak¹ Lucynkê. Chudziutka jak szczapa dziewczyna o d³ugich jasnych w³osach, o bladej twarzy niedo¿ywionego dziecka. Nie wiedzieæ czemu, od pierwszych dni Mariana w naszej szkole, by³a obiektem jego bezinteresownej troski. Nikomu nie wolno na ni¹ by³o nawet krzywo spojrzeæ, nie mo¿na jej by³o nic zrobiæ, bo Maniek bi³ mocno w ³eb, bez ¿adnego ostrze¿enia. W grê wchodzi³o byæ mo¿e jakieœ dziwnego rodzaju zauroczenie albo mo¿e powi¹zania rodzinne, ale nie pytaliœmy Mariana, bo to, by go spytaæ o jego takie a nie inne akurat zachowanie oczywiœcie nie wchodzi³o ¿adn¹ miar¹ w rachubê. I zdarzy³o siê, ¿e Lucynka przysz³a zap³akana na lekcjê matematyki. Nauczycielka spyta³a, co siê sta³o, a Lucynka rozdar³a siê na ca³e gard³o: - Bo ten nowy… ten rudy… wyrwa³ mi œniadanieeee!!! Maniek podniós³ d³oñ do góry.

GŁOS POLONII - Psze pani - powiedzia³ swym szybkim barytonem mogê wyjœæ do ubikacji? - Do ubikacji? - zdziwi³a siê nauczycielka. - Przecie¿ niedawno by³a przerwa. A idŸ¿e sobie, daj mi spokój! powiedzia³a, kiedy zobaczy³a, kto pyta. Maniek dopad³ Kynka tu¿ za ogrodzeniem szko³y. Kynek mia³ jeszcze w d³oni resztki kromki Lucynki. Starli siê na œrodku miejskiego chodnika, w pobli¿u kilku zaparkowanych nauczycielskich aut. Marian zastosowa³ swoj¹ najlepsz¹ broñ, czyli kopniak w krocze i szybki, nokautuj¹cy cios w doln¹ czêœæ szczêki. Nastêpnie naci¹gn¹³ na g³owê Kynka jego obowi¹zkowy szkolny mundurek, czym skrêpowa³ mu obie rêce. Kopi¹c kolanami w jego g³owê doszczêtnie rozkwasi³ mu nos, podbi³ oboje oczu i pozbawi³ jednego przedniego zêba. Wszystko trwa³o tak szybko, ¿e przechodz¹ce obok kobiety z zakupami nie zd¹¿y³y nawet zatrzymaæ siê i zrozumieæ, co siê dzieje. Nie mówi¹c o narobieniu wiêkszego krzyku. Po minucie, lekko zziajany Marian siada³ w ³awce obok mnie, otwieraj¹c lekko dr¿¹cymi d³oñmi ksi¹¿kê na odpowiedniej stronie. - No to za³atwi³em luja - powiedzia³ do mnie i puœci³ oko. - Ju¿ nigdy nie tknie nikogo z naszej klasy. Ale to nie by³ jeszcze koniec zawodów pomiêdzy Marianem a Kynkiem. Do ostatecznej rozgrywki dosz³o w jakiœ miesi¹c póŸniej, kiedy Kynkowi zniknê³y ju¿ siniaki spod oczu, kiedy wydawa³o siê, ¿e nie ma ju¿ z nim problemów. - Pójdziesz ze mn¹ za solo? - zagada³ kiedyœ Kynek do Mariana podczas du¿ej przerwy, kiedy - jak zwykle - staliœmy w kilku ko³o koszy na œmieci i paliliœmy ci¹gle skrêcaj¹ce nam ¿o³¹dki papierosy. Wydawa³ siê spokojny i zrównowa¿ony. Zatrzyma³ siê bezpieczne cztery metry od Mariana, dla fasonu nie wyjmowa³ r¹k z kieszeni najmodniejszych amerykañskich d¿insów, które zapewne zwêdzi³ z jakiegoœ balkonu, bo nie by³o szans, aby je sobie kupi³. - Chcesz znowu ³omot? - spyta³ Marian ze szpanerskim papierosem w k¹ciku ust. - To siê jeszcze oka¿e - powiedzia³ Kynek œciskaj¹c d³onie w kieszeniach. - Jeden raz na solo i koniec. Niech siê raz na zawsze oka¿e, kto jest lepszy. Marian chwilê myœla³, wreszcie odrzuci³ niedopa³ek i powiedzia³. - Jutro po lekcjach. Mo¿e byæ? - Jak najbardziej. Mo¿e. Solo to by³a taka ustawiana walka jeden na jednego. Walczy³o siê wy³¹cznie na piêœci - albo do pierwszej krwi, albo kiedy jeden z przeciwników dawa³ jasno do zrozumienia, ¿e ma ju¿ dosyæ. Nastêpnego dnia tu¿ po lekcjach zebraliœmy siê przy szkolnym ogródku warzywniczym. Na ty³ach szko³y, z dala od okien sal lekcyjnych, tym bardziej pokoju nauczycielskiego i gabinetu dyrektora. Kynek by³ sam, ten ³achmyta nie by³ w stanie siê z nikim zakolegowaæ, Mariana wspiera³em ja i dwóch innych ch³opaków z naszej paczki. - Oni bêd¹ œwiadkami, ¿e wszystko bêdzie zgodnie z regu³ami - powiedzia³ Maniek. - Bijemy siê bez kopniaków, bez chwytów. Do pierwszej krwi, czy a¿ ktoœ zbastuje? - A¿ zbastuje - odpar³ Kynek podwijaj¹c rêkawy swojego granatowego mundurka. - Przynajmniej œci¹gnij se ten bia³y ko³nierzyk - zagada³ do niego Marian. - ¯eby ci krew go nie poplami³a… - Sam se œci¹gnij - odparowa³ Kynek. - I przygotuj woreczek na zêby… - Tak, tak - zaœmia³ siê drwi¹co Marian. - I pewnie jeszcze drugi na krew… Mimo i¿ byli prawie doroœli, to nerwy spowodowa³y, ¿e gadali jak szczeniaki z czwartej klasy… Stanêli naprzeciwko siebie i zaczêli kr¹¿yæ - tak jak zawodowi bokserzy - z piêœciami uniesionymi ku twarzom.

11

Obaj byli bardzo ostro¿ni, czuæ by³o respekt, jakim siê darz¹. Zataczali wokó³ siebie ciasne krêgi raz po raz próbuj¹c zadaæ szybki cios. Na razie ¿adnemu z nich nie uda³o siê trafiæ, obijali sobie tylko d³onie z g³oœnymi plaœniêciami. Mimo wstêpnej fazy starcia, dyszeli ciê¿ko. - Co wy tam robicie!? Co wy tam robicie! - z jakichœ dwudziestu metrów, zza siatki ogrodzenia da³ siê s³yszeæ g³os jakiejœ starszej pani wspartej na lasce. - To tylko tak na niby! - odkrzykn¹³em w tamt¹ stronê. - Oni tylko tak na niby! Trening! Kynek spojrza³ w kierunki staruszki za siatk¹ i to by³ jego b³¹d. Prawy prosty Mariana w tej samej chwili wyl¹dowa³ na jego nosie. Us³yszeliœmy chrobot pêkaj¹cej chrz¹stki, w dó³, po brodzie Kynka natychmiast pop³ynê³a solidna struga bordowej krwi. Otar³ j¹ rêkawem i z furi¹ zranionego dzika natar³ na Mariana. W ci¹gu kilku sekund wymienili kilka g³oœnych cepów w okolice uszu i ty³u g³owy. Babcia za ogrodzeniem krzycza³a coœ niezrozumia³ego, coœ o milicji i chuliganach. Ch³opcy tymczasem boksowali ju¿ w zwarciu, w pewnej chwili Kynek odchyli³ siê i zaatakowa³ Mariana g³ow¹. - Z bani, luju!? - wrzasn¹³ Marian odskakuj¹c na dwa kroki. - Mia³o byæ solo! - Sraj siê ze swoim solo! - odkrzykn¹³ coraz bardziej krwawi¹cy z nosa Kynek i kopn¹³ podbiciem obutej w trampek stopy w udo Mariana. Marian odpowiedzia³ tym samym. Ale bardziej celnie. Jego kopniak wyl¹dowa³ dok³adnie pomiêdzy nogami Kynka. Ch³opak uklêkn¹³ trzymaj¹c siê obiema rêkami za krocze. - Mia³o byæ solo… - wysapa³ Maniek i podeszw¹ buta uderzy³ w czo³o przeciwnika. Kynek fikn¹³ do ty³u jak pluszowy miœ. Le¿a³ na plecach z podwiniêtymi nogami, zewnêtrzn¹ czêœci¹ d³oni rozmazywa³ krew na swej twarzy. - Dzwoniê po milicjê! Dzwoniê po milicjê! - wydziera³a siê zza ogrodzenia staruszka. - Spadamy! - rzuci³ Marian i rozbiegliœmy siê w ró¿ne strony. Sprawa szkolnego przywództwa by³a rozwi¹zana. Za dwa tygodnie mia³y siê zacz¹æ wakacje. Maniek chodzi³ z nami do szko³y tak¿e kilka miesiêcy w ósmej klasie. Lecia³ co prawda na trójkach, ale nie wydawa³o siê, ¿e mo¿e mieæ jakieœ problemy z ukoñczeniem szko³y. Ja dawa³em mu korepetycje z matematyki, inni z fizyki, chemii i jêzyka rosyjskiego. Poza tym chyba wszyscy nauczyciele nie zamierzali go ju¿ wiêcej widywaæ, a inna sprawa, ¿e ¿adnemu z nich nie przysz³oby te¿ do g³owy zadzieraæ z nim stawiaj¹c mu na koniec szko³y dwójê. Mañka pewnego dnia zabrak³o nagle w szkole. Nie zachorowa³, nie wyjecha³, nie zgin¹³. Po prostu zabra³a go z domu milicja. Kiedy go wyprowadzali, wynieœli razem z nim dwa wielkie worki fantów. Podobno, kiedy przynosi³ do domu rzeczy z kradzie¿y, na pytanie ojca, sk¹d to ma, nieodmiennie odpowiada³: - Po¿yczy³em od kolegi. Szkoda mi go by³o, ale jednak - mimo wszystko - cieszy³em siê, ¿e Marian nie zakolegowa³ siê ze mn¹ tak naprawdê: na dobre i na z³e. n

Roman Madejowski - rocznik 1963, dziennikarz, prozaik i poeta. Opublikowa³ nagrodzon¹ w konkursie na 50-lecie Wydawnictwa Czytelnik powieœæ „Niech ¿yje nam rezerwa”. Na druk czekaj¹ gotowe dwie kolejne powieœci i dwa tomy opowiadañ.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Andy’s Appliance & Refrigeration

Naprawa Sprzêtu Gospodarstwa Domowego Vancouver i Burnaby 1995 Kwantlen Polytechnic University British Columbia 1999 Accredited Member Better Business Bureau Mobile Service Line Cell: 604.551.3330

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.ApplianceVancouver.ca


www.glospolonii.net

GĹ OS POLONII

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

13


www.glospolonii.net GĹ OS POLONII 14

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net GĹ OS POLONII 15

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


16

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Dzie­cięca kon­fe­ren­cja w Sur­rey

Te­atr­Kró­la­Ma­ciu­sia­nie­próżnu­je Te­atr­Pol­ski­Van­co­uver­-­sek­cja­dzie­ciê­ca­Te­atr­Kró­la­Ma­ciu­sia,­zo­sta³­wy­ró¿­nio­ny­za­pro­sze­niem­do­udzia­³u­ w­co­rocz­nej,­dzie­si¹­tej­ju¿­z­ko­lei­„Kon­fe­ren­cji­Dzie­cie­cej"­or­ga­ni­zo­wa­nej­przez­Za­rz¹d­Mia­sta­Sur­rey.­ 19­li­sto­pa­da,­te­atr­wy­st¹­pi³­a¿­trzy­krot­nie­na­tej­wspa­nia­le­zor­ga­ni­zo­wa­nej­im­pre­zie,­z­przed­sta­wie­niem­ „Wszyst­kie­smo­ki­o­tym­wie­dzą",­Iza­be­li­De­gor­skiej,­w­t³u­ma­cze­niu­Mar­ka­Czu­my­i­re­¿y­se­rii­Ul­li­La­idlaw.­ Kon­fe­ren­cja­Dzie­ciê­ca­or­ga­ni­zo­wa­na­jest­w­for­mie­warsz­ta­tów,­w­trak­cie­któ­rych­dzie­ci­ma­j¹­mo¿­li­woœæ­ za­da­wa­nia­py­tañ­na­te­mat­wy­da­rze­nia­w­któ­rym­bio­r¹­udzia³.­Dzie­wiêæ­sa­li,­w­któ­rych­obok­Te­atru­od­by­wa­³y­siê in­ne­warsz­ta­ty­z­wie­lu­dzie­dzin­¿y­cia­i­sztu­ki,­wy­pe³­nio­ne­by­³y­zor­ga­ni­zo­wa­ny­mi­gru­pa­mi­dzie­ci,­w­gru­pie­ wie­ko­wej­dla­dzie­ci­w­kla­sach­1-7.­Py­ta­niom­nie­by­³o­koñ­ca,­dzie­ci­by­³y­nie­zwy­kle­cie­ka­we­pro­ce­sów­ po­wsta­wa­nia­sztu­ki­te­atral­nej,­oraz­pra­cy­ak­tor­skiej.Warsz­ta­ty­pro­wa­dzi­³a­za­wo­do­wa­ak­tor­ka­Ju­lia­Sie­dla­now­ska.

Teatr Polski Vancouver dziêkuje serdecznie organizatorom za zaproszenie, oraz perfekcyjn¹ organizacjê tak wielkiego przedsiêwziêcia.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

jk


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

17

Pięk­na­uro­czy­stość­w­SPK

Po­lo­nia­uczci­ła­ Święto­Nie­pod­le­gło­ści!

W niedzielê, 13 listopada, w siedzibie Stowarzyszenia Kombatantów Polskich, w Vancouver, odby³a siê uroczysta akademia z okazji Œwiêta Niepodleg³oœci, zorganizowana przez Kongres Polonii Kanadyjskiej, oddzia³ Kolumbia Brytyjska, SPK, oraz Konsulat Rzeczypospolitej Polskiej w Vancouver. Prezes KPK Iwona Œwi¹tczak.

Elizabeth Kozlowski i cz³onek SPK Allan Rudzki.

Konsul Marcin Trzciñski, prezes SPK El¿bieta Skrzymowska, vice-prezes SPK Leszek Buczy³ko, cz³onek Teatru Polskiego Vancouver Elizabeth Kozlowski, by³a prezes KPK Beata Grotkowska, oraz Prezes Towarzystwa „Pod skrzyd³ami Pegaza” Krystyna Po³ubiñska.

Chór „Na polsk¹ nutê”, pod kierownictwem prof. Bohdana Grzyma³y-Siedleckiego. Weteran Frank Wilson i kadet Maksym Cichecki. Fot. Joanna Kopplinger (5)

Drogie Prezeski i drodzy Prezesi organizacji polonijnych! Polskie Towarzystwo „Zgoda” apeluje o do³¹czenie siê do akcji zgromadzenia œrodków finansowych na wyremontowanie ³azienek w koœciele Œwiêtego Kazimierza.

Muzeum Emigracji w Gdyni pilnie poszukuje nastêpuj¹cych Polaków zamieszkuj¹cych w Kanadzie:

Z powa¿aniem Andre Matuszewski, President The Polish Friendship „Zgoda” Society 4015 Fraser Street Vancouver, BC V5V 4E6 Cell: 778-387-8620

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

- Andrew Stawicki - Mark Starowicz - Elaine Ziemba - Magda Apanowicz

!

kongres@kpk.org


18

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Bel­we­der­przed­sta­wia­Pol­skę

Polska dla Kanadyjczyków Ju¿ trzeci rok z rzêdu Zrzeszenie Polaków Belweder zaprosi³o kanadyjsk¹ publicznoœæ na prelekcjê przedstawiaj¹c¹ Polskê w cyklu „Poland The Series - Famous People, Interesting Places”. Tym razem w bibliotece w West Vancouver spotkali siê sympatycy nie tylko Belwederu, ale przede wszystkim polskiej szko³y filmowej oraz polskich re¿yserów filmowych. W ci¹gu 2-godzinnej prelekcji, prowadz¹ca wieczór Karolina Francis wprowadzi³a publicznoœæ w zakamarki warsztatów re¿yserskich ca³ej plejady polskich twórców. Oprócz tych najbardziej uznanych na arenie miêdzynarodowej jak: Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Krzysztof Kieœlowski czy Roman Polañski, organizatorzy postanowili przedstawiæ te¿ dorobek innych polskich re¿yserów takich jak: Krzysztof Zanussi, Jerzy Antczak, Stanis³aw Bareja, Jerzy Hoffman, Andrzej Munk i Jerzy Skolimowski. Pokazano te¿ urywki z kilku ich filmów (mamy jednak szczêœcie, ¿e ¿yjemy w epoce YouTube). Na zakoñczenie tego ciekawego wydarzenia w ramach „Interesting Places” pokazano dwa filmy prezentuj¹ce Kraków i kopalniê soli w Wieliczce. Wieczór by³ bardzo udany, frekwencja dopisa³a, a zaproszeni goœcie mieli czas na ciekawe dyskusje przy kawie i szarlotce, któr¹ specjalnie na tê okazjê upiek³a pani Teresa Rakowska, cz³onkini Zrzeszenia Polaków „Belweder”. Cykl odczytów „Poland the Series - Famous People, Interesting Places” ma za zadanie propagowaæ wiedzê o Polsce i Polakach g³ównie wœród Kanadyjczyków. Wszystkie prelekcje prowadzone s¹ w jêzyku angielskim. kf ******* Zrzeszenie Polaków Belweder serdecznie zaprasza te¿ na Bal Sylwestrowy, który odbêdzie siê w Pacific Inn Resort & Conference Centre, White Rock. Zachêcaj¹c wszystkich do kupienia biletów na Sylwestra, chcielibyœmy poinformowaæ, ¿e dochód z tej imprezy chcemy przeznaczyæ na pokrycie czêœci kosztów zwi¹zanych z organizacj¹ planowanego na maj 2017 roku koncertu muzyki Wojciecha Kilara.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Ben Nizio, Jan Bottcher, Urszula Suliñska, Mirek Choromanski i wiceprezes Zrzeszenia Polaków „Belweder” Andrzej Stasiak.

Cz³onkinie Zrzeszenia Polaków „Belweder” - Monika Craver, Urszula Suliñska, Zuzanna Ciacma, Izabella Sobieski.

Karolina Francis podczas prelekcji.

Od lewej: Karolina Francis, Jan Bottcher, Kamila Marczyk, Izabella Sobieski, Urszula Suliñska.


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

19

Szykuje siê fantastyczna uczta nie tylko dla melomanów

Wojciech Kilar

- wybitny polski kompozytor

Zrzeszenie Polaków Belweder zachêcaj¹c wszystkich do kupienia biletów na Sylwestra, jednoczeœnie zapowiada, ¿e dochód z tej imprezy przeznaczy na pokrycie czêœci kosztów zwi¹zanych z organizacj¹ planowanego na maj 2017 roku koncer tu muzyki Wojciecha Kilara. Taki koncert to fantastyczny pomys³, poniewa¿ Wojciech Kilar to jeden z najwybitniejszych polskich kompozytorów w historii! Wojciech Kilar urodzi³ siê 17 lipca 1932 roku we Lwowie. Zmar³ 29 grudnia 2013 roku w Katowicach. Studiowa³ w Pañstwowej Wy¿szej Szkole Muzycznej w Katowicach grê na fortepianie i kompozycjê w klasie Boles³awa Woytowicza. Dyplom ukoñczenia studiów z najwy¿szym odznaczeniem uzyska³ w 1955 roku. W latach 1955-58 by³ aspirantem Woytowicza w krakowskiej Pañstwowej Wy¿szej Szkole Muzycznej. W 1957 roku uczestniczy³ w Miêdzynarodowych Kursach Wakacyjnych Nowej Muzyki w Darmstadt. Edukacjê muzyczn¹ uzupe³nia³ jako stypendysta rz¹du francuskiego w Pary¿u w latach 1959-60; uczêszcza³ na zajêcia kompozycji do Nadii Boulanger. Za swoj¹ dzia³alnoœæ artystyczn¹ otrzyma³ olbrzymi¹ liczbê nagród tak w Polsce jak i na œwiecie.

Muzyka filmowa Wiele z tych nagród nagród otrzyma³ za muzykê filmow¹, z której by³ chyba najbardziej znany. M.in. w 1975 roku na Festiwalu Filmów Polskich w Gdañsku za muzykê do Ziemi obiecanej (re¿. Andrzej Wajda), w 1980 roku Prix Louis Delluc za muzykê do filmu animowanego „Le roi et l’oiseau” (re¿. Paul Grimault), w 1981 roku na Miêdzynarodowym Festiwalu Filmowym w Cork w Irlandii za muzykê do filmu „Da un paese lontano: Papa Giovanni Paolo II” (re¿. Krzysztof Zanussi), w 1992 roku za muzykê do filmu „Bram Stoker’s Dracula” (re¿. Francis Ford Coppola) Nagrodê Amerykañskiego Stowarzyszenia Kompozytorów, Autorów i Producentów „ASCAP Award 1992” w Los Angeles i nagrodê Best Score Composer for a 1992

roku Horror Film w San Francisco, w 2001 roku Philip Award za ca³okszta³t twórczoœci na III TP S.A. Music & Film Festival, w 2006 roku Nagrodê Or³a Polskiej Akademii Filmowej za muzykê do filmu Persona non grata (re¿. Krzysztof Zanussi). W 1991 roku przyznano mu Nagrodê Komitetu Kinematografii. W 1991 roku Krzysztof Zanussi nakrêci³ o nim film „Wojciech Kilar”. W 1998 roku Uniwersytet Opolski nada³ mu tytu³ doktora honoris causa.

„Krzesany” - najs³ynniejszy utwór Kilara Wojciech Kilar do roku 1974, kiedy skomponowa³ swój najs³ynniejszy dzisiaj utwór, poemat symfoniczny „Krzesany”, uchodzi³ za czo³owego przedstawiciela polskiej awangardy muzycznej. Mia³ w swoim dorobku „RIFF 62” (1962), kompozycjê ultranowoczesn¹ w brzmieniu i w formie, która sta³a siê symbolem sprzeciwu wobec tradycji, manifestem przysz³oœci. Trafi³ z ni¹ w dobry czas i „RIFF 62” odniós³ na festiwalu Warszawska Jesieñ niezwyk³y sukces: Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Œl¹skiej pod dyrekcj¹ Karola Stryi bisowa³a, a to siê w nowej muzyce rzadko zdarza! Podobna rzecz przytrafi³a siê dwóm kolejnym utworom Kilara „Generique” (1963) i „Diphtongos” (1964). Potem przysz³a fascynacja inn¹ awangard¹ - „minimal music”, która zaowocowa³a dwoma utworami: „Upstairs-Downstairs” (1971) oraz „Przygrywk¹ i kolêd¹” (1972).

„Minimal music” Kompozytorowi wydawa³o siê - jak mówi³ - ¿e odkry³ kamieñ filozoficzny, „…¿e nie ma nic piêkniejszego, ni¿ trwaj¹cy w nieskoñczonoœæ dŸwiêk czy wspó³brzmienie, ¿e to jest w³aœnie najg³êbsza m¹droœæ, a nie te nasze sztuczki z allegrem sonatowym, fug¹, harmoni¹”.

Z dzisiejszej perspektywy mo¿na uwa¿aæ, ¿e „Krzesany” wynika logicznie z tego w³aœnie, minimalistycznego rozdzia³u twórczoœci Kilara, bo jest to swoista „minimal music”, jakby ‘a rebours’. Ale æwieræ wieku temu Krzesany wywo³a³ szok. Wœród zwyk³ych melomanów zrobi³ furorê, profesjonaliœci widzieli w nim coœ fa³szywego. Utwór zrobi³ jednak wielk¹ karierê i jest wci¹¿ bardzo chêtnie grany i s³uchany. Kilar nie da³ jednak publicznoœci i krytykom wytchnienia i w dwa lata po „Krzesanym” napisa³ nastêpny górski utwór - „Koœcielec 1909” (1976), poœwiêcony Mieczys³awowi Kar³owiczowi, wybitnemu kompozytorowi, który w wieku 33 lat zgin¹³ pod lawin¹ w³aœnie pod Koœcielcem w 1909 roku. Potem by³y nastêpne: „Siwa mg³a” na baryton i orkiestrê (1979) oraz „Orawa” na orkiestrê kameraln¹ (1986). Stylistyce przyjêtej w tych utworach pozosta³ Kilar wierny w³aœciwie do koñca. Rezygnuj¹c niemal ca³kowicie z awangardowych œrodków technicznych, wci¹¿ operowa³ uproszczonym jêzykiem muzycznym, preferowa³ stosowanie wielkich mas brzmienia, eksponuje melodiê i mia³ sk³onnoœæ do wywo³ywania silnych emocji. Dotyczy³o to zarówno utworów nawi¹zuj¹cych do muzyki ludowej, w szczególnoœci folkloru podhalañskiego, jak i dzie³ narodowo-religijnych, odzwierciedlaj¹cych g³êbok¹ wiarê i patriotyzm kompozytora. Podobne œrodki warsztatowe wykorzystywa³ Kilar równie¿ w muzyce filmowej. W tej dziedzinie zdoby³ wielk¹ œwiatow¹ s³awê; rozg³os przynios³a mu szczególnie wspó³praca z Francisem Fordem Coppol¹ nad filmem „Dracula”(1992). Wysokiej klasy poziom artystyczny ma zw³aszcza muzyka Kilara do filkp na podst. culture.pl mów Krzysztofa Zanussiego.

Koncert w wykonaniu The VPOPS Symphony bêdzie prowadzi³ znany dyrygent z Toronto Andrzej Rozbicki. To wielce zas³u¿ony artysta, który za wieloletni¹ pracê otrzyma³ wiele wyró¿nieñ. 24 paŸdziernika 2015 podczas koncertu Film Music Gala w Living Arts Centre w Mississauga ambasador Rzeczypospolitej Polskiej w Kanadzie, Marcin Bosacki w imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej udekorowa³ Andrzeja Rozbickiego za zas³ugi w promowaniu polskiej kultury na œwiecie Krzy¿em Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, Polonia Restituta.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. culture.pl


20

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

KGB, Kubañczycy, CIA, FBI, w³oska mafia czy samotny strzelec czyli....

Kto zabił prezydenta Krzysztof Pipa³a 53 lata temu w pi¹tek 22 listopada 1963 roku przez Dallas w Teksasie jecha³ samochód prezydencki. Oprócz Johna Fitzgeralda Kennedy’ego i jego ¿ony Jacquelin, w samochodzie by³ gubernator Teksasu John Connally z ma³¿onk¹ Nellie. Oko³o godziny 12.30 limuzyna jecha³a wzd³u¿ Ross Avenue, kiedy po miniêciu wysokiego budynku sk³adnicy ksi¹¿ek nagle rozegra³y siê dramatyczne wydarzenia. Kennedy gwa³townie chwyci³ siê za szyjê, krzycz¹c, ¿e zosta³ trafiony. Po chwili nast¹pi³a wstrz¹saj¹ca chwila, bo kolejny pocisk roztrzaska³ Kennedy`emu g³owê. Czêœæ jego czaszki zosta³a oderwana od g³owy. Jak siê okaza³o by³ to strza³ œmiertelny. Ju¿ po pierwszym strzale b³¹d pope³ni³ kierowca limuzyny zwalniaj¹c, zamiast zwiêkszyæ prêdkoœæ i próbowaæ uciec z miejsca zamachu. To niew¹tpliwie umo¿liwi³o oddanie nastêpnego celnego strza³u. Tu¿ po drugim trafieniu prezydenta Kennedy`ego na ty³ limuzyny wskoczy³ ochroniarz prezydenta - Clinton J. Hill próbuj¹c zas³oniæ swym cia³em prezydenta przed kolejnymi pociskami. W tej w³aœnie chwili kierowca orientuj¹c siê co siê dzieje, doda³ gazu, zabieraj¹c rannego prezydenta do szpitala. Pó³ godziny póŸniej stwierdzono zgon JFK. Policja zablokowa³a wszystkie ulice wokó³ miejsca zamachu. Zainteresowanie stró¿ów prawa wzbudzi³a sk³adnica ksi¹¿ek, sk¹d prawdopodobnie pad³y strza³y. Pierwszym podejrzanym zosta³ 24-letni Lee Harvey Oswald, który pracowa³ w owej sk³adnicy, a dzia³a³ w organizacjach kubañskich. Jego winê potwierdza³a Komisja Earla Warrena, powo³ana do zbadania zamachu w Dallas, przedstawiaj¹c Oswalda jako samotnego zabójcê. Jeœli przyjrzeæ siê krótkiej biografii Oswalda, doœæ ³atwo mo¿na by³o wówczas uwierzyæ, ¿e to w³aœnie on by³ zabójc¹ Kennedy`ego. Oswald by³ bowiem komunist¹. S³u¿y³ w marines, po czym w 1959 roku wyjecha³ do Zwi¹zku Radzieckiego. Tam pozna³ swoj¹ przysz³¹ ¿onê Marinê, z któr¹ powróci³ do Stanów Zjednoczonych w 1961 roku. Zastanawiaj¹ce jest to, jak ³atwo uda³o siê mu siê wyjechaæ do Zwi¹zku Radzieckiego i stamt¹d wróciæ. Istnieje teza, jakoby Oswald by³ agentem wywiadu wojskowego - jak inaczej bowiem wyt³umaczyæ, ¿e by³y ¿o³nierz marines wyje¿d¿a do ZSRR i powraca do USA, nie bêd¹c przes³uchiwanym w zwi¹zku z po-

Kennedy’ego?

bytem we wrogim kraju. Po powrocie Oswald zwi¹za³ siê z Komitetem „Fair Play wobec Kuby”. Mia³ swoje biuro na 544 Camp Street, gdzie swoje interesy prowadzi³ te¿ niejaki Guy Banister, by³y agent FBI. To mo¿e œwiadczyæ prawdopodobnie albo o wspó³pracy Oswalda z FBI lub jego infiltracji przez amerykañskie s³u¿by. Oswalda pogr¹¿y³a tak¿e próba wyjazdu na Kubê przez Meksyk kilka lat wczeœniej. Dla Komisji Warrena wszystkie dowody wskazywa³y jednoznacznie na Oswalda. A by³y nimi nie tylko jego przekonania i wyjazd do ZSRR, ale tak¿e miêdzy innymi fakt, ¿e zosta³ zauwa¿ony przez policjanta w budynku sk³adnicy ksi¹¿ek sk¹d pad³y strza³y. Po powrocie z pracy Oswald wzi¹³ ze sob¹ broñ i ponownie wyszed³ z domu. Wtedy w³aœnie zosta³ rozpoznany przez policjanta Johna Tippita. Oswald wyj¹³ rewolwer i z zimn¹ krwi¹ strzeli³ do policjanta 4 razy. Po zabójstwie ukry³ siê w kinie, gdzie zosta³ aresztowany. Œwiadkowie nie mieli w¹tpliwoœci. Oswald by³ widziany podczas próby aresztowania jako ten, który zastrzeli³ policjanta. Po aresztowaniu najpierw oskar¿ono go o zamordowanie Johna Tippita, a nastêpnie o zamordowanie prezydenta Kennedy`ego. Oswald

zaprzecza³ uwa¿aj¹c, ¿e jest „koz³em ofiarnym”. Wszystkie dowody œwiadczy³y jednak przeciw niemu. Natomiast póŸniej okaza³o siê, ¿e wiele z nich by³o fa³szywych i spreparowanych. Dlatego te¿ powsta³y setki teorii spiskowych. O zorganizowanie zamachu oskar¿a siê m.in. CIA, FBI czy mafiê w³osk¹. Poza tym g³ównymi podejrzanymi byli Kubañczycy mieszkaj¹cy w USA, którzy nie mogli wybaczyæ Kennedy’emu decyzji o wstrzymaniu pomocy dla oddzia³ów ¿o³nierzy w kubañskiej Zatoce Œwiñ. Wilfried Huismann, ceniony niemiecki dokumentalista by³ pewien, ¿e Fidel Castro macza³ palce w zabójstwie JFK, a kilka dni przed zamachem m³oda narkomanka, Rose Cheramie powiedzia³a policji, ¿e jacyœ latynosi chc¹ zabiæ prezydenta. Jej s³owa jednak uznano za narkotyczne majaczenia.

Wci¹¿ nie wiadomo jak by³o na prawdê Kto faktycznie strzela³ do prezydenta Kennedy`ego, komu zale¿a³o na jego œmierci, ilu by³o zamachowców, ile oddano strza³ów? Na wszystkie te pytania co prawda odpowiedzia³a wspomniana ju¿ Komisja Ear-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

la Warrena. Niestety, okaza³o siê, ¿e jej ustalenia by³y b³êdne, a wiele w¹tków w sprawie w ogóle nie zosta³o zbadanych. Zgodnie z teori¹ Komisji Warenna w zamachu na Kennedy`ego wzi¹³ udzia³ tylko i wy³¹cznie Lee Harvey Oswald, który odda³ trzy strza³y ze sk³adnicy ksi¹¿ek w ci¹gu ok. 6 sekund, rani¹c œmiertelnie prezydenta. Ustalenia komisji dotycz¹ce lotu pocisku by³y jednak wrêcz nieprawdopodobne. Pocisk mia³ zadaæ kilka ran zarówno prezydentowi, jak i gubernatorowi, odbijaj¹c siê jak „pi³ka”. Komisja nigdy nie przes³ucha³a wielu œwiadków, którzy zeznawali, ¿e widzieli dym zza p³otu okalaj¹cego drogê. Ponadto jeden ze œwiadków zezna³, ¿e stoj¹c ok. 800 metrów od przeje¿d¿aj¹cego samochodu prezydenta zosta³ trafiony rykoszetem. Po przes³uchaniu mê¿czyzna ten nigdy nie zosta³ wezwany przez Komisjê Warrena. Policja tak¿e odnalaz³a na noszach, na których transportowano gubernatora Connely’ego do szpitala, pocisk bez ¿adnych odkszta³ceñ, jakie musia³yby powstaæ, gdyby odbija³ siê od metalu w drzwiach limuzyny, zadaj¹c tym samym rany gubernatorowi. Obalono te¿ tezy Komisji Warenna dotycz¹ce samotnego mordercy i trzech pocisków. Dziêki amatorskiemu filmowi dokumentuj¹cemu zamach na Kennedy`ego autorstwa Abrahama Zaprudera, dok³adnie widaæ, ¿e prezydent zosta³ trafiony najpierw w szyjê, potem w plecy, a nastêpnie z boku w g³owê, doznaj¹c œmiertelnych obra¿eñ. To dowodzi, ¿e by³o wiêcej ni¿ trzy strza³y, a wiêc dwóch strzelców! Niedawno pojawi³a siê hipoteza, ¿e œmiertelny strza³ w g³owê prezydenta odda³.... jego ochroniarz, Clinton J. Hill, któremu zwyczajnie zadr¿a³a rêka. Zwolennicy tej teorii podobnie jak innych nie maj¹ ¿adnych w¹tpliwoœci, ¿e tak w³aœnie by³o. Natomiast w teorii, ¿e za zamachem na prezydenta sta³o KGB, ¿eby by³o ciekawiej, jest te¿ polski w¹tek!

Ksi¹¿ê Lubomirski w Pary¿u O tym, ¿e KGB macza³o w zamachu palce mo¿e œwiadczyæ historia z 24 listopada 1963 roku. W swoim apartamencie, w Pary¿u, przebywa³ polski arystokrata, ksi¹¿ê Lubomirski. Razem z nim w pokoju by³o jeszcze kilka osób. Wszyscy ogl¹dali transmisjê telewizyjn¹ z wyprowadzania domniemanego zabójcy JFK, Oswalda. Nawiasem mówi¹c by³a to jedna z pierwszych tego typu transmisji w historii francuskiej telewizji. Lubomirski widz¹c scenê, kiedy nagle do Oswalda podbiega Jack Ruby i zabija go strza³em z pistoletu w serce, zrywa siê na równe nogi i krzyczy: - Bo¿e, ja tego cz³owieka znam! To Rubin, Rosjanin! Agent KGB! W pokoju zapanowa³a konsternacja. Po chwili ksi¹¿ê Lubomirski opowiedzia³ zebranym zdumiewaj¹c¹ historiê. Otó¿ w czasie wojny zosta³ zaaresztowany przez NKWD i wywieziony na Sybir. Tam w potwornych warunkach wraz z innymi polskimi patriotami spêdzi³ wiele lat w obozach pracy. Jako ¿e biegle w³ada³ obcymi jêzykami by³ wykorzystywany przez KGB do szkolenia agentów. Jednym z je-

GŁOS POLONII

go uczniów by³... zabójca Oswalda, Rubin! Kiedy wyjecha³ do USA, zmieni³ swoje nazwisko na Ruby, ale Lubomirski nie mia³ cienia w¹tpliwoœci - za zamachem na JFK sta³o KGB!

siê utajniæ akta zwi¹zane z samym zamachem. Ksi¹¿ê Lubomirski uwa¿a³, ¿e w pewnym momencie CIA musia³o zorientowaæ siê, ¿e ich prezydenta zlikwidowa³o KGB, z którym kiedyœ wspó³pracowa³. W tej sytuacji musieli zatuszowaæ ca³¹ sprawê w obawie przed reakcj¹ amerykañskiego spo³eczeñstwa, bo mog³oby to groziæ nawet wybuchem konfliktu nuklearnego.

Kim by³ Jack Ruby? Jack Ruby by³ synem Josepha Rubensteina i Fannie Turek Rutkowski, ortodoksyjnych ¯ydów ¿yj¹cych w Rosji, ale na obszarze dzisiejszej Polski, w Soko³owie Podlaskim. W 1903 Rubensteinowie zamieszkali w USA. Jack urodzi³ siê w 1911 roku. W grudniu 1947 roku zmieni³ nazwisko z Jacob Rubenstein na Jack Leon Ruby. W m³odoœci Ruby pracowa³ dla Ala Capone. W latach 40. czêsto bywa³ na torach wyœcigowych w Illinois i Kalifornii. Wed³ug oficjalnych Ÿróde³ w 1943 zosta³ przydzielony do s³u¿by w si³ach powietrznych USA jako mechanik. Po zwolnieniu ze s³u¿by w 1946 powróci³ do Chicago. Jednak wed³ug s³ów ksiêcia Lubomirskiego w³aœnie w tym czasie Ruby vel Rubin musia³ byæ jego uczniem w KGB. W 1947 Ruby przeprowadzi³ siê do Dallas, gdzie wraz z bratem zmieni³ nazwisko, poniewa¿ czêœæ klientów nie chcia³a robiæ interesów z ¯ydami. Jego klub by³ czêsto odwiedzany przez policjê z Dallas, Ruby czêsto przekupywa³ policjantów du¿ymi iloœciami alkoholu. W 1959 pojecha³ na Kubê na spotkanie z wp³ywowym gangsterem i hazardzist¹ Lewisem McWillie’m, który by³ krótko wiêziony przez Fidela Castro. McWillie mia³ kontakty z wp³ywowymi gangsterami takimi jak Meyer Lansky, Carlos Marcello i Santo Trafficante Jr. Raport wydany przez United States House Select Committee on Assassinations stwierdzi³, ¿e Jack Ruby zna³ Sama i Joego Campisich od 1947. Bracia Campisi byli czo³owymi figurami przestêpczego podziemia w Dallas. Mieli oni kontakty z Carlosem Marcello, bossem mafii, która ponoæ spiskowa³a na temat zabójstwa JFK. Ruby znany te¿ jako „Sparky” czêsto nosi³ pistolet i by³ widziany przez œwiadków z pistoletem 22 listopada 1963. W nocy tego samego dnia by³ widziany na posterunku policji jednak przyczyny, dla których tam siê pojawi³ s¹ nieznane. Ruby wzbudzi³ powszechne zainteresowanie po tym jak strzeli³ i œmiertelnie zrani³ domniemanego zabójcê prezydenta Kennedy’ego, niedzielê, 24 listopada 1963 o godzinie 11:21 przed po³udniem kiedy w³adze przewozi³y Oswalda z kwatery policji do pobliskiego wiêzienia. Miliony widzów widzia³y to zajœcie w telewizji.

Kennedy wspó³pracowa³ z...KGB! Co ciekawe ksi¹¿ê Lubomirski mówi³ tak¿e o tym, ¿e sam John Fitzgerald Kennedy w latach studenckich da³ siê zwerbowaæ przez wywiad sowiecki i przez krótki okres wspó³pracowa³ z Moskw¹. Ta sprawa musia³a byæ znakomicie znana amerykañskiemu wywiadowi. Œwiadczyæ o tym mo¿e fakt, ¿e zdecydowano

21

By³ jednak tylko jeden strzelec? Oczywiœcie nikt nie wierzy³, aby by³ tylko jeden strzelec ze sk³adnicy ksi¹¿ek. Jak grzyby po deszczu zaczê³y siê pojawiaæ ksi¹¿ki sugeruj¹ce, ¿e plac w Dallas by³ naszpikowany wyborowymi strzelcami jak wielkanocne ciasto rodzynkami. Wiele lat ta sprawa by³a uznawana za rzecz, której siê nigdy nie wyjaœni. Tak by³o, ale...ogromne postêpy poczyni³a kryminalistyka. Ostatnie lata przynios³y prawdziwy prze³om w badaniu miejsc zbrodni, nawet takich, które zosta³y pope³nione wiele lata temu. Amerykañscy producenci programów dokumentalnych wpadli na prawdziwie rewolucyjny pomys³. Posiadaj¹c du¿e pieni¹dze na realizacjê programu postanowili wykorzystaæ postêp, jaki dokona³ siê w metodach analizy balistycznej lotu pocisków. Efekt? Okazuje siê, ¿e rzeczywiœcie strzelano tylko i wy³¹cznie ze sk³adnicy ksi¹¿ek! Skoro jednak by³ tylko jeden strzelec to czy nie by³o spisku? Historia opowiedziana przez ksiêcia Lubomirskiego nie pozostawia z³udzeñ, ¿e egzekucja Oswalda wykonana przez Jacka Ruby`ego nie by³a przypadkowa i ¿e spisek by³. Pytanie tylko, kto za nim sta³. Zabijanie ludzi poprzez zlecanie tego innym agentom, ten szczególny sposób dzia³ania pokazywa³ wyraŸnie, ¿e w to wszystko musia³o byæ zaanga¿owane KGB. Byæ mo¿e odezwa³a siê po prostu mroczna przesz³oœæ Kennedy’ego, jego m³odzieñcze „obw¹chiwanie” siê z wywiadem radzieckim, fascynacja komunizmem i niew¹tpliwie wspó³praca z radzieckimi s³u¿bami. *********** Czy œwiat dowie siê kiedyœ jak by³o naprawdê? Bardzo prawdopodobne jest, ¿e ca³a prawda znana jest amerykañskim s³u¿bom. Czy one jednak zdecyduj¹ siê kiedykolwiek ujawniæ to, co 53 lata temu uczyni³y tajnym?

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Na podst.: www.tvn24.pl, www.nautilus.org.pl, www.natgeotv.com.pl, www.historycy.org, www.przeglad-tygodnik.pl, www.fakt.p, fakty.interia.pl, www.wikipedia.pl


22

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

By³ bo¿yszczem amerykañskiej lewicy i obiektem westchnieñ kobiet. W rzeczywistoœci dziwkarzem i alkoholikiem, który zosta³ prezydentem dziêki g³osom mafii. Ale po zamachu 22 listopada 1963 roku sta³ siê pó³bogiem.

John F. Kennedy fałszywy obraz legendy Szczególny status mia³ tu hotel Carlyle, który otrzyma³ nieoficjalne miano „nowojorskiego Bia³ego Domu”. Kennedy wynajmowa³ tu. apartament, a kiedy chcia³ siê tam dostaæ dyskretnie - czyli najczêœciej w kobiecym towarzystwie - u¿ywano do tego celu… tuneli.

Krzysztof Pipa³a Kiedy John Fitzgerald Kennedy zosta³ prezydentem Stanów Zjednoczonych, œwiat oniemia³ z zachwytu. M³ody, o atrakcyjnej aparycji, posiadaj¹cy piêkn¹ ¿onê Jacquelin - wydawa³ siê objawieniem dla Ameryki. Wiele osób mia³o nadziejê, ¿e to on rozwi¹¿e problem konfliktu w Wietnamie. Podoba³ siê kobietom, które od wieków wyznaj¹ zaskakuj¹c¹ zasadê, ¿e skoro mê¿czyzna jest przystojny, to „coœ w tym musi byæ” i dlatego na niego g³osuj¹ nie wchodz¹c w szczegó³y... Nikomu nie przeszkadza³o, ¿e by³ znany ze sk³onnoœci do korzystania z luksusowych prostytutek, a jego romans z Marylin Monroe na oczach ca³ego œwiata upokorzy³ - rzekomo ukochan¹ - ma³¿onkê, Jacquelin. Co wiêcej - zwyciêstwo JFK w wyborach prezydenckich by³o wyj¹tkowo podejrzane, gdy¿ w kampaniê wyborcz¹ prawie oficjalnie zaanga¿owa³a siê w³oska mafia. Ojciec Johna, który do maj¹tku doszed³ handluj¹c lewym alkoholem, przyjaŸni³ siê z koleg¹ z bran¿y, królem gangsterów Samem Giancan¹. Jeden z bliskich wspó³pracowników Giancany ujawni³, ¿e Kennedy senior zwróci³ siê do mafii z proœb¹ o pomoc w wyborze syna na prezydenta i mafia zadanie wykona³a perfekcyjnie. Ta sprawa by³a jednak przemilczana, gdy¿ to rzuca³o cieñ na „boskiego JFK”. Podobnie niewiele mówiono o fatalnym stanie jego zdrowia, skrywanej paranoi i lekomanii. Niedawno ujawnione dokumenty potwierdzaj¹ tezê, ¿e Kennedy nie powinien byæ z tego powodu dopuszczony do kierowania nawet ma³ym urzêdem pocztowym, a co dopiero mówiæ o supermocarstwie... Niedwano w USA dotarto do Ÿróde³

Ona jako ¿o³nierz, on jako dowódca Dopiero kilka lat temu ujrza³y œwiat³o dzienne zapisy taœm, jakie Marilyn w ostatnich miesi¹cach ¿ycia nagrywa³a dla swojego psychoanalityka. Opisywa³a tam romans z Kennedym ze swojej perspektywy. Postrzega³a w tym uk³adzie siebie jako ¿o³nierza, którego dowódc¹ jest najpotê¿niejszy cz³owiek na ziemi. Mówi³a: - ¯o³nierz ma przede wszystkim byæ pos³uszny. Dowódca mówi: „wykonaæ”, a ty wykonujesz. Ale z jednej strony ona sk³ada³a tak¹ „deklaracjê podleg³oœci”, z drugiej zaœ nie mia³a najlepszego zdania o ³ó¿kowej sprawnoœci prezydenta. Dla niej zbyt szybko by³o po wszystkim. £ó¿kowe spotkania z JFK ponoæ puentowa³a dosadnie: - Slam, bam, thank you, Ma’am… Nie ma chyba potrzeby tego t³umaczyæ.

Ostatnie urodziny

z których wynika, ¿e dr Max Jacobson, znany tak¿e jako „Dr. Feelgood”, regularnie robi³ prezydentowi zastrzyki z amfetamin¹. Takie sesje tak wesz³y mu w nawyk, ¿e w pewnej chwili inni lekarze zaczêli wyra¿aæ zaniepokojenie t¹ sytuacj¹.

Gra pozorów W rozlicznych podbojach i romansach J.F. Kennedy’ego mo¿na siê pogubiæ. Najg³oœniejszym z nich jest jednak z pewnoœci¹ ten z Marilyn Monroe. Przysz³y prezydent USA pozna³ j¹ w roku 1954. Ale ich romans zacz¹³ siê najprawdopodobniej dopiero w po³owie 1961 r. Marilyn Monroe nie by³a wiêc ani pierwsza, ani jedyna. Schadzki gwiazdy i prezydenta odbywa³y siê w przeró¿nych miejscach: w hotelu Beverly Hills, domu szwagra prezydenta, Petera Lawforda, w Santa Monica, w Bia³ym Domu, a nawet na pok³adzie prywatnego odrzutowca Kennedy’ego.

Marilyn Monroe œpiewaj¹ca Kennedy’emu: „Happy Birthday, Mr. President…” - to obrazek z popkulturowego kanonu XX stulecia. Jaka jest historia tego epizodu? Urodzinowe przyjêcie prezydenta w Madison Square Garden odby³o siê 19 maja 1962 r., 10 dni przed w³aœciwymi urodzinami Kennedy’ego. Impreza mia³a tyle¿ przykuwaæ uwagê, co podreperowaæ bud¿et demokratów. St¹d zreszt¹ obecnoœæ na widowni i na scenie wielu gwiazd piosenki, filmu i estrady. Marilyn Monroe w pewnym momencie uroczystoœci mia³a po prostu wyjœæ na scenê i zaœpiewaæ „Happy Birthday…”. Ale ona zburzy³a plan gali przez swoje spóŸnienie, a nastêpnie szokuj¹cym wyjœciem na scenê - zdj¹wszy okrycie z gronostajowego futra, stanê³a przed 15 tysi¹cami widzów, w tym oczywiœcie przed prezydentem, w niemal przezroczystej i pob³yskuj¹cej sukni. I zaœpiewa³a: zmys³owo, prowokuj¹co - jakby puszcza³a oko do kochanka i do tych z widzów, którzy mogli wiedzieæ, ¿e coœ jest na rzeczy. Publicznoœæ by³a wniebowziêta - najcelniejszy by³ komentarz dyrektora muzycznego imprezy, który oœwiadczy³, ¿e to

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

23

by³o „masowe uwodzenie”. Prezydent równie¿ by³ w euforii - oœwiadczy³ ze sceny, ¿e po tak s³odkich i szczodrych ¿yczeniach mo¿e ju¿ przejœæ na emeryturê. To by³ ostatni ze znacz¹cych wystêpów publicznych Monroe. I okazja do najprawdopodobniej ostatniego spotkanie z Kennedym - póŸn¹ noc¹, w „bezpiecznym” hotelu Carlyle.

Tragiczna œmieræ Marylin Ci, którzy znali oboje twierdz¹, ¿e Marylin by³a w Kennedym œmiertelnie zakochana. Jednak on zerwa³ romans, nie zamierzaj¹c rezygnowaæ ani ze swojego ma³¿eñstwa, ani z innych kobiet. Problemy psychiczne, z którymi zmaga³a siê od paru lat aktorka, mia³y siê wtedy pog³êbiæ. Nastêpnych urodzin prezydenta Marilyn Monroe mia³a nie doczekaæ. Ju¿ od paru lat mia³a problemy z nadu¿ywaniem alkoholu i leków; leczy³a siê psychiatrycznie. W sierpniu 1962 r. znaleziono j¹ martw¹ we w³asnym ³ó¿ku - przyczyn¹ œmierci by³o przedawkowanie œrodków nasennych. Seks-symbol Ameryki odszed³, maj¹c ledwie 36 lat. Okolicznoœci œmierci Marilyn do dziœ budz¹ wiele w¹tpliwoœci - wypadek, samobójstwo czy morderstwo? Okazuje siê, ¿e s¹ dowody na morderstwo. Prywatny detektyw gwiazd Hollywood, Fred Otash który szpiegowa³ Marilyn Monroe nagra³ ostatnie chwile ¿ycia gwiazdy. W pamiêtniku, detektyw zdradzi³ zabójcê aktorki. Dziennik detektywa z sensacyjnymi zapiskami odnalaz³a jego córka. Wed³ug notatek Otash’a, który zmar³ w 1992 roku Monroe mia³a romans z braæmi Kennedy. Detektyw napisa³ w dzienniku „s³ysza³em jak Marilyn Monroe umiera”. Relacjonowa³, ¿e 5 sierpnia 1962 roku Marilyn pok³óci³a siê z Robertem Kennedym. Wykrzycza³a mê¿czyŸnie, ¿e czuje siê jak kawa³ek miêsa, który sobie przekazuj¹. Z notatek wynika, ¿e awantura by³a bardzo g³oœna, k³ócili siê w sypialni. Robert próbowa³ uciszyæ Monroe, jednak nie uda³o mu siê, dosz³o do szarpaniny. Wzi¹³ poduszkê i przycisn¹³ j¹ do ³ó¿ka. Zrobi³o siê cicho. Robert pospiesznie wyszed³. Nastêpnego dnia detektyw dowiedzia³ siê o œmierci gwiazdy.

Obszerna lista kochanek Na obszern¹ listê kochanek polityka trafia³y damy przeró¿nego autoramentu: od sta¿ystki w Bia³ym Domu Mimi Beardsley-Alford, poprzez kobietê mafii, Judith Exner, nie mówi¹c o rozlicznych prostytutkach; a¿ do mniej lub bardziej popularnych aktorek. Zsa Zsa Gabor, Angie Dickinson czy Jayne Mansfield to te najbardziej znane. Najwiêkszym skandalem by³ jednak romans z Ellen Rometsch - luksusow¹ call girl. Jej rynkowa cena wynosi³a 200 dolarów. Jednak dla boskiego Johna oferowa³a swe us³ugi za darmo. Prezydent nie widzia³ oczywiœcie w tym nic budz¹cego niepokój. By³ zbyt pewny swojej wartoœci. Dopiero po jakimœ czasie okaza³o siê, ¿e Ellen pochodzi z Niemiec Wschodnich i prawdopodobnie jest agentk¹ wywiadu. Gdyby wówczas ta informacja ujrza³a œwiat³o dzienne by³by to koniec prezydenta. Jednak razem ze

swoim bratem Robertem deportowali kobietê w 1963 roku do NRD. O rozwi¹z³oœci Kennedy’ego kr¹¿¹ anegdoty i legendy. W ogóle Kennedy mia³ i szczêœcie, i doskona³y PR - jego lubie¿noœæ by³a w Waszyngtonie tajemnic¹ poliszynela; szeptano o niej, lecz jej nie wywlekano. Wiele z jego romansów znalaz³o potwierdzenie dopiero po dziesiêcioleciach. Tak wiêc obraz szczêœliwej prezydenckiej pary by³ fasad¹, stworzon¹ na u¿ytek opinii publicznej. Stwierdzenie, ¿e JFK nie dochowywa³ wiernoœci, nie oddaje ani istoty rzeczy, ani proporcji.

Romans ze sta¿ystk¹ Kilka lat temu w USA roku bestsellerem sta³a siê ksi¹¿ka „Sta¿ystka. Mój romans z prezydentem Kennedym i jego skutki” niejakiej Mimi Alford. Okazuje siê, ¿e bêd¹c sta¿ystk¹ w Bia³ym Domu straci³a dziewictwo z Johnem F. Kennedym. - Ba³am siê nawet, ¿e bêdê mia³a dziecko z prezydentem - mówi Mimi Alford. Jej erotyczny zwi¹zek z JFK zacz¹³ siê latem 1962 roku ju¿ czwartego dnia jej sta¿u w Bia³ym Domu. I to w sypialni pierwszej damy. Dziewczyna nie protestowa³a - mia³a 19 lat, i oszo³omi³o j¹ zainteresowanie niezwykle przystojnego, ujmuj¹cego i wp³ywowego cz³owieka, najpotê¿niejszego cz³owieka w tamtym czasie. Okazuje siê, ¿e Mimi wówczas by³a jeszcze dziewic¹. JFK wydawa³ siê byæ tym zaskoczony, ale niewykluczone, ¿e by³ to jeden z powodów, dla których ten zwi¹zek trwa³ doœæ d³ugo. Pod koniec wrzeœnia 1962 roku Mimi zaczê³a nawet podejrzewaæ, ¿e jest w ci¹¿y, ale skoñczy³o siê na strachu. Jak sama wyznaje kocha³a prezydenta niedojrza³¹ mi³oœci¹ 19latki. Wydaje siê, ¿e i JFK j¹ lubi³, a na pewno o ni¹ dba³. By³ te¿ ponoæ bardzo czu³ym cz³owiekiem. Mimi twierdzi, ¿e kiedy byli razem, zachowywa³ siê czêsto jak ma³y ch³opiec. Natomiast nigdy siê nie ca³owali. JFK czasem dba³ o pozory - Mimi zawsze mówi³a do niego „panie prezydencie”. Nigdy nie prze-

sz³o jej przez g³owê, by nazywaæ go po imieniu. Oprócz mi³ych wspomnieñ Mimi Alford pamiêta rzeczy o których chcia³aby zapomnieæ. Na przyk³ad o tym jak prezydent poprosi³, by uprawia³a na jego oczach seks oralny z jego wspó³pracownikiem Dave’em Powersem. Zgodzi³a siê chocia¿ do tej pory nie wie dlaczego nie powiedzia³a „nie”. Jednak rok póŸniej kiedy JFK poprosi³ j¹ o to samo wobec swojego brata Teda, odmówi³a. Kiedy zapytano ja dlaczego ukrywa³a zwi¹zek z JFK przez ponad 40 lat odpowiedzia³a, ¿e milczenie wymóg³ na niej narzeczony, a pewn¹ rolê odgrywa³ te¿ wstyd i strach. Okazuje siê jednak, ¿e musia³a zrzuciæ ten ciê¿ar. I napisa³a ksi¹¿kê.

Szokuj¹ce informacje zza oceanu Federalne Biuro Œledcze (FBI) na wniosek historyków ujawni³o niedawno tajne akta, z których wynika, ¿e Marilyn Monroe uczestniczy³a w orgiach a¿ z trzema braæmi Kennedy na raz. A na bezwstydnych imprezach obecny by³ tak¿e Frank Sinatra! Od dawna by³o wiadomo, ¿e Marilyn by³a kochank¹ prezydenta Johna Kennedy’ego i jego brata Roberta, prokuratora generalnego. Jednak po raz pierwszy na jaw wysz³y a¿ tak pikantne szczegó³y jej zwi¹zku z klanem Kennedych, w tym z najm³odszym z braci Edwardem. Orgie odbywa³y siê w apartamencie nowojorskiego hotelu Carlyle. Seksparty organizowa³ sam Frank Sinatra. Przyprowadza³ tam nie tylko Marilyn, ale tak¿e inne kobiety. A jego zleceniodawc¹ by³a... mafia. Gangsterzy chcieli w te sposób zdobyæ kompromituj¹ce Kennedych zdjêcia i nagrania filmowe. Liczyli na to, ¿e bêd¹ mogli ich szanta¿owaæ. Zw³aszcza Roberta Kennedy’ego, który jako prokurator generalny prowadzi³ szerok¹ akcjê zwalczania zorganizowanej przestêpczoœci.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Na podst.:wiadomosci.onet.pl, swiat.newsweek.pl, www.polskatimes.plwww.nautilus.org.pl, www.natgeotv.com.pl, www.historycy.org


24

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Podsumowanie gry polskiej reprezentacji w 2016 roku

Polski futbol na najlepszej drodze do wielkich wyników! Krzysztof Pipa³a Rok 2016 to najlepszy okres reprezentacji polskich pi³karzy od wielu lat - co najmniej 14 je¿eli nie 30. Podopieczni Adama Nawa³ki oprócz tego, ¿e na ME we Francji nie przegrali ¿adnego meczu w podstawowym czasie gry, to zanotowali w tym roku osiem zwyciêstw. No i wreszcie na koniec sezonu zajmuj¹ pierwsze miejsce w grupie eliminacji MŒ w Rosji. Nasi pi³karze zaczêli rok pod koniec marca od dwóch zwyciêstw w towarzyskich meczach - najpierw 23 pokonali w Poznaniu 1-0 Serbiê, a trzy dni póŸniej we Wroc³awiu zwyciê¿yli Finlandiê a¿ 5-0. Kolejne mecze towarzyskie bia³o-czerwoni rozegrali tu¿ przed ME we Francji i nie by³y one ju¿ tak udane jak te z pocz¹tku roku. 1 czerwca podopieczni Adama Nawa³ki ulegli w Gdañsku Holandii 1-2, a piêæ dni póŸniej, w Krakowie zaledwie zremisowali z Litw¹ 0-0.

Æwieræfina³ ME Ale potem przysz³y ME we Francji. Po wielu latach posuchy nasi pi³karze nareszcie grali dobrze, czasami nawet bardzo dobrze, czym zjednali sobie kibiców, media i fachowców nie tylko w Polsce. Na pocz¹tek, 12 czerwca, w Nicei, Polacy pokonali Irlandiê Pó³nocn¹ 1-0, po golu Arkadiusza Milika. Zwyciêstwo mo¿e niezbyt okaza³e, ale bior¹c pod uwagê, ¿e Irlandczycy dos³ownie „zamurowali” swoj¹ bramkê i ograniczali siê jedynie do obrony, to nale¿y uznaæ je za du¿y sukces. W kolejnym spotkaniu nasi zagrali z Niemcami. By³ to w zasadzie mecz o pierwsze miejsce w grupie, a ¿e dwa lata wczeœniej po raz pierwszy w historii pokonaliœmy Niemców 2-0 to apetyty by³y du¿e. Ostatecznie by³ bezbramkowy remis, w powszechnej opinii, ze wskazaniem na naszych. Ostatni mecz w grupie bia³o-czerwoni zagrali z Ukrain¹, która mimo nienajgorszej gry by³a ju¿ po dwóch pora¿kach i nie mia³a praktycznie szans na awans. Polacy po golu Kuby B³aszczykowskiego znowu wygrali w najskromniejszych rozmiarach i z 7 punktami oczywiœcie awan-

Fot. Internet (5)

sowali do 1/8 fina³u. Tu natrafili na dosyæ mocn¹ Szwajcariê, która jednak¿e by³a z ca³¹ pewnoœci¹ w zasiêgu naszych pi³karzy. Gol Kuby B³aszczykowskiego da³ nam prowadzenie w tym meczu, jednak Szwajcarzy w koñcówce zdo³ali doprowadziæ do remisu. A ¿e dogrywka nie da³a rozstrzygniêcia musia³o dojœæ do serii rzutów karnych. Nasi zawodnicy egzekwowali je bezb³êdnie - Lewandowski, Milik, Glik, B³aszczykowski i Krychowiak nie dali szans szwajcarskiemu golkiperowi, natomiast jeden ze Szwajcarów nie trafi³ do bramki i æwieræfina³ ME sta³ siê faktem. Tu trafiliœmy na Portugalczyków, którzy awans uzyskali w ostatniej chwili i w dosyæ szczêœliwych okolicznoœciach. W zwi¹zku z tym apetyty na awans do pó³fina³u by³y ogromne. Scenariusz meczu by³ podobny do tego ze Szwajcari¹. Najpierw za spraw¹ Roberta Lewandowskiego doœæ szybko uzyskaliœmy prowadzenie, by jednak w dalszej czêœci meczu je straciæ. Znowu wiêc 1-1, dogrywka i seria rzutów karnych. Niestety tym razem to nasi rywale byli bezb³êdni, a w naszej dru¿ynie pomyli³ siê bohater meczów grupowych Kuba B³aszczykowski. Zawodnik ¿artowa³ póŸniej, ¿e jego ¿ona, Agata, przyjecha³a tylko na jeden mecz i nieszczêœcie gotowe. Kubê z roku 2016 zapamiêtamy nie tylko jako zawodnika, który nie wykorzysta³ „jedenastki” z Portugali¹, ale równie¿ tego, który ci¹gn¹³ nasz¹ grê we Francji, a gdy Lewandowski zdoby³ bramkê

w æwieræfinale, to w³aœnie on by³ pierwszy do œwiêtowania i wskoczy³ mu na plecy, mimo i¿ mówi³o siê, ¿e jest miêdzy nimi konflikt spowodowany rywalizacj¹ o opaskê kapitana. To jeden z najpiêkniejszych obrazków tego turnieju. Tak wiêc podopieczni Adama Nawa³ki, mimo i¿ dotarli jedynie do æwieræfina³u, ME mog¹ uznaæ za udane. Wreszcie bowiem po tylu latach mieliœmy dru¿ynê walcz¹c¹, ambitn¹ i z wieloma gwiazdami europejskiego futbolu. Dowodem na to by³o letnie okno transferowe. Z wielk¹ przyjemnoœci¹ i uznaniem czyta³o siê, o kolejnych zmianach barw klubowych przez reprezentantów Polski. Arkadiusz Milik (z Ajaksu do Napoli), Kamil Glik (z Torino do AC Monaco) czy Grzegorz Krychowiak (z Sewilli do Paris Saint Germain) to te najg³oœniejsze.

Eliminacje do MŒ 2018 Czêsto jest tak, ¿e po udanej imprezie przychodzi rozprê¿enie i dru¿yna traci swój wigor, wyniki s¹ coraz s³absze. I wygl¹da³o na to, ¿e tak bêdzie i tym razem. W pierwszym meczu eliminacji do MŒ w 2018 roku w Rosji bia³o-czerwoni pojechali do Kazachstanu by w tamtejszej Astanie „po¿reæ” jednaego z outsiderów grupy. Pocz¹tek meczy by³ obiecuj¹cy - nasi po golach Bartosza Kapustki i Roberta Lewandowskiego prowadzili do przerwy 2-0. Niestety w drugiej

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

czêœci meczu nast¹pi³ kataklizm i sta³o siê! Sensacyjny remis 2-2 nie by³ koñcem œwiata, ale mo¿e sprawiæ, ¿e na koniec rozgrywek tych straconych punktów zabraknie. Miesi¹c póŸniej podopieczni Nawa³ki mieli okazjê siê zrehabilitowaæ. Najpierw, 8 paŸdziernika naszymi rywalami byli Duñczycy. Zaczê³o siê tak jak w Kazachstanie - prowadzenie do przerwy 20 po golach niezawodnego Roberta Lewandowskiego. Tu¿ po przerwie nasz super-snajper pokona³ duñskiego bramkarza po raz trzeci i wydawa³o siê, ¿e najgorsze chwile mamy za sob¹. Niestety najpierw przypadkowy, samobójczy strza³ Kamila Glika, a potem jeszcze jedna chwila dekoncentracji i ze œwietnego wyniku 3-0 zrobi³o siê 3-2 i nerwówka do koñca spotkania. Trzy punkty na szczêœcie zosta³y w Polsce. Trzy dni póŸniej mieliœmy jeszcze wiêkszy horror. Graliœmy z kolejnym outsiderem, Armeni¹. Prowadzenie uzyskaliœmy tu¿ po przerwie po samobójczym trafieniu jednego z Ormian, ale cieszyliœmy siê nim tylko 2 minuty i wynik 1-1 utrzymywa³ siê a¿ do 94 minuty, czyli czwartej minuty doliczonego czasu! Co gorsza to nasi przeciwnicy mogli wygraæ. Na szczêœcie dla nas zmarnowali dwie dogodne sytuacje. Ale przysz³a wspomniana 94 minuta. Gdyby przeciêtnego polskiego kibica podpi¹æ pod urz¹dzenie rejestruj¹ce bicie serca, to z pewnoœci¹ oszala³oby ono gdy Robert Lewandowski po perfekcyjnym doœrodkowaniu Kuby B³aszczykowskiego z rzutu wolnego da³ nam wygran¹ z Armeni¹. To by³ jednak surrealistyczny widok - kibice æwieræfinalisty EURO wiwatuj¹cy w szale zwyciêstwo nad przeciêtniakiem. Trzeba przyznaæ, ¿e by³o to jedno z najs³abszych spotkañ w wykonaniu bia³o-czerwonych pod wodz¹ Adama Nawa³ki. Kilka dni póŸniej poznaliœmy przyczyny s³abszej formy naszych zawodników. Prasa donios³a, ¿e na zgrupowaniu kadry dochodzi³o do nocnych libacji.

GŁOS POLONII

wê i przez chwilê nie móg³ siê podnieœæ, a potem przez kilka minut dochodzi³ do siebie po og³uszeniu. Tak go to chyba podra¿ni³o, ¿e ukara³ Rumunów najlepiej jak móg³ - po prostu strzeli³ im dwie bramki czym og³uszy³ ich znacznie skuteczniej ni¿ oni jego.

nia to jednak faktu, ¿e jest obecnie jednym z najlepszych pi³karzy na œwiecie. Cieszmy siê, ¿e go mamy w reprezentacji.

Remis na koniec Na koniec nasi pi³karze rozegrali towarzyski mecz ze S³oweni¹. Trener Nawa³ka da³ odpocz¹æ kilku podstawowym zawodnikom (Lewandowski, Piszczek, B³aszczykowski czy Grosicki) i niestety zastêpcy ju¿ nie byli tak skuteczni. Od 24 minuty przegrywaliœmy i nie by³o zbyt wielkich widoków na korzystny wynik. W koñcówce spotkania trener Nawa³ka wpuœci³ jednak pewniaków w osobach B³aszczykowskiego i Grosickiego i dziêki temu po bramce Teodorczyka uratowaliœmy remis. W sumie nasi pi³karze rozegrali w 2016 roku 14 meczów z czego 8 wygrali, 5 zremisowali i tylko jeden przegrali. Doprawdy bilans imponuj¹cy! n

Najmniej szczêœliwy moment w polskiej pi³ce w 2016 roku - Kuba B³aszczykowski nie strzeli³ karnego w meczu z Portugali¹.

Po golu Roberta Lewandowskiego w meczu z Portugali¹ pierwszym który mu pogratulowa³ by³ Kuba B³aszczykowski. Za nimi £ukasz Piszczek. To jeden z najpiêkniejszych obrazków tego turnieju.

Kamil Grosicki strzela efektowna bramkê po równie efektownej solowej akcji i zdobywa prowadzenie w meczu z Rumuni¹ w Bukareszcie.

Jeden z lepszych meczów w historii polskiego futbolu Na szczêœcie selekcjoner nie zamiót³ tego pod dywan - winni zostali ukarani, ale dostali jeszcze jedn¹ szansê, atmosfera zosta³a oczyszczona, a zawodnicy postanowili pokazaæ kibicom, ¿e s¹ ambitni, pog³oski o ich z³ym prowadzeniu siê s¹ jednak trochê przesadzone. No i rzeczywiœcie stanêli na wysokoœci zadania - 11 listopada w Bukareszcie nasi pi³karze rozegrali praktycznie perfekcyjne spotkanie. Pokonali siln¹ Rumuniê 3-0 po fantastycznym golu Kamila Grosickiego i dwóch bramkach niezawodnego Roberta Lewandowskiego. Podopieczni Adama Nawa³ki ca³y czas mieli mecz pod kontrol¹, a mecz ¿ycia rozegra³ £ukasz Piszczek, który przez 90 minut nie pope³ni³ ¿adnego b³êdu zarówno w defensywie jak i w akcjach ofensywnych. Miêdzy innymi dziêki niemu przeciwnik w³aœciwie nie by³ w stanie stworzyæ ¿adnego zagro¿enia pod nasz¹ bramk¹. Zagro¿enia takie natomiast stwarzali miejscowi kibice-debile, którzy rzucali na nasze pole karne race i petardy hukowe. Jedna z takich peterd sprawi³, ze przez kilka minut dr¿eliœmy o stan zdrowia naszego najlepszego zawodnika. Robert Lewandowski po jednym z wybuchów pad³ na mura-

25

Niezawodny Robert Lewandowski W ogóle Robert Lewandowski to osobny rozdzia³. Trudno tak jednoznacznie ustaliæ kto by³ najlepszym zawodnikiem Polski w historii, bo przecie¿ nie ma tego jak zmierzyæ. Przejawia siê kilka nazwisk - wszystkie z lat 60., 70., i 80., czyli Lubañski, Deyna, Lato, Boniek. Ja widzia³em w akcji wszystkich i stawiam jednak na to, ¿e to Robert Lewandowski jest najlepszy. Oczywiœcie wynika to te¿ z tego, ¿e przysz³o mu ¿yæ w normalnych czasach, gdy œwietny pi³karz swobodnie mo¿e wybieraæ sobie miejsce pracy. Nie zmie-

Po wybuchu petardy hukowej Robert Lewandowski pad³ na murawê i d³ugo nie móg³ dojœæ do siebie. Kiedy jednak ju¿ doszed³ zaaplikowa³ Rumunom 2 gole.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


26

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

Kró l

D o chody

Fra nkó w

cz³onka

Po dzia ³ka

i ce sarz

rodu

na mapie

rzy m.

w ³a dcy

Ikrzysko

Rzednie

P³ynie

nieœmia -

przez

17

³ym

Opera M oniuszki

Kie ³basa

lub

R y ba go to w a do

Piñczów

Owoc

pocis k

ta r³a ; ta rla k

Boksers-

z miê sa

ka

11

oœlego

are na

G rzy b

D zia³ a-

z kla sy

nie

w o rko w -

a ry tme-

5

18

6

có w

8

ty czne R zeka w

Ogrodo -

By dgo -

wy

szczy

14

15

domek

T ra lka

Kuzy n

Egzo ty-

¿ubra

czne

2

Drwina

pn¹ cze

23

Je j god³e m liœæ

20

7 Tytu³o -

R a mio na

wa w

o œmio r-

ksi¹ ¿ce

nicy

Port w Ira ku

klo nu

Afisz

1

Wa luta iracka

„... o my ³e k” Sze ks-

13

19

25

pira R o œnie

Czêœæ

Zakrêco-

Tour de

ne u

France

barana

Dawna

12

nazwa jamnika

Anons

przy

Orze ³

brze ga ch

przedni

3

N iska

w ód

w ie rzba

Tysi¹c kilo gra-

10

22

26

mó w

Ka le basa

Iluzjonista

9

O kra da se jfy

Wy¿e³ albo

21

16

4

24

oga r

L ite ry z pó l p o n u me ro w an ych o d 1 d o 2 6 u two rz¹ ro zw i¹ za n ie - p rzys³o wie p o lskie .

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

£ó¿ko

C iœnie -

B³a -

miê dzy

niomie rz

nazw a

watek

drze -

Ary s-

burszty-

w a mi

to kra ta

nu

11

12

D a w na

13

14

15

16

17

18

19

20

21

Przepa suje

KiϾ

24

25

26

C zêœæ

4

lub

P³ynie

noϾ

12

ko

22

9

21

12 Pa rzy

D a w na

ka w ê dla

z³ota

szef a

8

O tw ó r

a ngie lskie j

nogi z

10

o w cy

Pude³ko

W

tekturo-

œrodku

we

cyrku

17

rze pk¹ Impreza

20

Moneta dla

mo rskie

Charona

w ato lu

jny

lo wa

nadmiar

24

pierw o -

30

tniak

Spokre wnio na

14

z gryk¹

29

Juta

Po mie sz-

a fry ka ñ-

czenie

ska ;

dla

ke tmia

ko go œ

6

sta tku

Imiê

Czasem

Gibsona

zadarty

stka

8

gato rska

18

Sk¹ py ubió r

3

Bo ko bro dy

15

w roli

28

ka rbo-

ca

lo wy

Kra kow a

20

10

T kanina

to n z

lub

Wdziêk,

„D y na -

daw na

powab

stii”

bro ñ

2

8

9

10

11

„Nau-

gimnas-

tilusa”

tyczna

13

14

15

16

7

13

17

16

Nauka

Dia be³

12

19

11

o na uce

4

21

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 30 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

- m yœl "nie ucze sa n¹ " Sta nis³a wa Je rze go Le ca .

7

15

Przejê zy cze nie

Postawa

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 21 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

6

25

Kapitan

19

Kojaka

5

nica

D ziel ni-

Telly

4

g¹sie -

M inne lli

1 Kwas

intro li-

16

3

nie:

Imiê

Je dno -

2

polia Lesotho

6

luto-

Po k³a d

1

nik, zna chor

C a rring-

wnicy

w ie dnik

Liba nu

1

œpiewaków

O dpo -

w herbie

Po to cz-

Metro-

Zespó³

Czêœæ

te atrze

14

18

W¹ ¿ u Kiplinga

Czarow-

Ba lko n w

Drze wo

3

wa

niczy

Snicke rs

13

mo ne ta U rzê do-

Pa so ¿y t-

Infla cy-

hand-

G recji

o p³a ta

sona ty Wo dy

27

sta ro ¿.

26

Epilo g

7 Czêœæ

9

w³o sów

w baku

R a sa

23

gijny

niec w

¿esza

pañstw

reli-

Ba ry czy

M ³odzie -

Zwi¹zek

11

ni obraz

³o ¿e

bra t

lo do w ca

rzny

5

M oj-

Malbork

szale ñca

Ostatnie

Sta rs zy

przez

ce ch N a no s

Wscho d-

Asysta D o p³ yw

Pasem-

dzie ³

Zgo d-

ce nzo r

Po dno si sa mo chód

zjaw isk

5

R o dza j w e ra ndy

We w nêt-

Po jurze

Se ria

dre su

2

Kite l dla

kszta ³cie rurki

mo rzu

zw y ciêzcó w

Ko³o wy akcele ra tor jonó w

Naczynie w

na

N a w ieñce dl a

czek

23

Cisza

kimo no

porze-

22

- a fo ryzm Anto nie go Re gulskie go

17

18

19

20

21

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10 11 12 13 14

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

15 16 17 18 19 20 21 22 23

24 25 26

27 28 29 30


www.glospolonii.net

GĹ OS POLONII

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

27


Głos Polonii - wydanie nr 7  
Głos Polonii - wydanie nr 7  
Advertisement