Page 1

1 LISTOPADA - ŚWIĘTO ZMARŁYCH - PAMIĘTAJMY! 1 LISTOPADA 2016

NR 5

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

5. Vancouver Polish Film Festival zakoñczony

Złoty Kalosz dla „Planety singli”

Opowieści Lady Buni - str. 6

Prawo Agaty - str. 7

Fotoreportaż o Polskim Teatrze w Vancouver - str. 11


2

GŁOS POLONII

REKLAMA

www.glospolonii.net


www.glospolonii.net

WITAMY

Słowo wstępne

Spis treści:

Szokujące gusta „motłochu”?

K

omedia to taki gatunek literacki, który ma za zadanie rozbawiæ widza. Je¿eli na 600-osobowej widowni 590 osób, przez bite 3 godziny œwietnie siê bawi i nagradza spektakl owacj¹ na stoj¹co to znaczy, ¿e komedia by³a dobra - spe³ni³a bowiem swoje podstawowe zadanie. A to, ¿e znalaz³o siê 10 malkontentów, którym siê nie podoba³o zupe³nie nic nie znaczy, bo nie ma takiej mo¿liwoœci ¿eby wszyscy byli zadowoleni. I to jest prawo ka¿dego do w³asnej oceny i w³asnego gustu. Ale nazywanie mot³ochem widzów, którzy dobrze siê bawi¹ na lekkiej komedii, jest najdelikatniej mówi¹c nie na miejscu i œwiadczy tylko o megalomanii autora. Taka konstatacja mnie nasz³a po przeczytaniu recenzji ze spektaklu „Miedzy ³ó¿kami” w jednej z gazet polonijnych. Dowiedzia³em siê ponadto, ¿e treœci w tej sztuce by³y „szokuj¹ce”. No to rzeczywiœcie muszê byæ chyba strasznie zepsuty, bo mnie tam kompletnie nic nie zaszokowa³o, podobnie zreszt¹ jak 99 procent widzów. Psy szczekaj¹, karawana jedzie dalej. Po tym „niekulturalnym” wydarzeniu w postaci spektaklu „Miêdzy ³ó¿kami” przyszed³ czas na wy¿sz¹ kulturê. Skoñczy³ siê w³aœnie 5. Vancouver Polish Film Festival. Byæ mo¿e zaspokoi³ gusta najbardziej wybrednych widzów, byæ mo¿e nie. Ale kilka filmów naprawdê wzbudzi³o sporo emocji i nie mia³o to nic wspólnego z tani¹ rozrywk¹. Na widzach szczególne wra¿enie wywar³ film „Chemia” Bartka Prokopowicza, z Agnieszk¹ ¯ulewsk¹ w roli g³ównej. Mi³oœæ, walka z rakiem, ci¹¿a, dziecko, œmieræ matki… to wszystko musia³o zrobiæ wra¿enie, tym bardziej, ¿e historia jest oparta na faktach z ¿ycia re¿ysera. Ciekawe propozycje pokaza³ znany re¿yser Janusz Zaorski. Oprócz najg³oœniejszego swojego filmu „Matka Królów” mogliœmy te¿ zobaczyæ „Pokolenia”. Jest to pe³nometra¿owy film fabularno-dokumentalny, który powsta³ z okazji jubileuszu wroc³awskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. Z 450 filmów zrealizowanych w WFF we Wroc³awiu Zaorski wybra³ 39 tytu³ów, a ich fragmenty u³o¿y³ nie wed³ug daty realizacji, ale zgodnie z chronologi¹ historii Polski, poczynaj¹c od „Pokolenia” Wajdy, poprzez filmy Chêciñskiego, Hasa, Kutza, Polañskiego, a¿ po Holland, Kieœlowskiego, Marczewskiego, Zanussiego, i wielu innych. Powsta³ w ten sposób niezwyk³y obraz kilkudziesiêciu lat historii naszego kraju i polskiego kina. Jednak g³ówna nagroda czyli Z³oty Kalosz przypad³a w udziale „Planecie singli”,

3

WYDARZENIE Z³oty Kalosz dla „Planety singli” - str.4

która zakoñczy³a 5. VPFF. To w³aœciwie nie jest niespodzianka, bior¹c pod uwagê, ¿e re¿yserem filmu jest Mitja Okorn, s³oweñski re¿yser znany wczeœniej z ciesz¹cego siê du¿¹ popularnoœci¹ filmu „Listy do M.” Widzowie zadecydowali - Z³oty Kalosz dla „Planety singli”. A ju¿ w listopadzie kolejne uczty dla duszy. Najpierw w Surrey Art Centre 5 listopada zobaczymy spektakl teatralny po³¹czony z mini-recitalem fortepianowym - „Bon soir Monsieur Chopin”. Zaprezentuje go Teatr z Toronto, w osobach swoich gwiazd Marii Nowotarskiej i Agaty Pilitowskiej, przy akompaniamencie zdolnego polskiego pianisty z Vancouver, Witolda Wardziukiewicza. Dzieñ póŸniej, 6 listopada, w Vancouver Playhouse, bêdziemy œwiadkami koncertu kanadyjskiego pianisty Charles’a Richarda Hamelina. Artysta ten jest zdobywc¹ drugiej nagrody na ostatnim Miêdzynarodowym Konkursie Chopinowskim w Warszawie oraz nagrody Krystiana Zimermana za najlepsze wykonanie sonaty. Jest to pierwszy w historii Kanadyjczyk, który zdoby³ nagrodê na tym presti¿owym Konkursie. Dla melomanów uczta pierwszej klasy! W tym samym dniu gratka dla mi³oœników jazzu. W Norman Rothstein Theatre odbêdzie siê koncert zespo³u Artur Dutkiewicz Jazz Trio. Je¿eli ktoœ lubi i Chopina i jazz to bêdzie mia³ twardy orzech do zgryzienia co wybraæ, bo koncerty odbêd¹ siê w tym samym czasie. No i oczywiœcie warto te¿ czytaæ G³os Polonii. W tym numerze m.in. ciekawa rozmowa z Agnieszk¹ ¯ulewsk¹, kolejne przemyœlenia Lady Buni, nastêpne opowiadanie Romka Madejowskiego, sylwetka jednego z najbogatszych ludzi œwiata, Billa Gatesa, trochê sportu, humoru i rozrywki. A na koniec proponujê Pañstwu odrobinê zadumy z okazji dnia Wszystkich Œwiêtych zwanego te¿ czasem Œwiêtem Zmar³ych, bardzo popularnego w naszej starej ojczyŸnie. W Kanadzie bardziej popularny jest Halloween. W zwi¹zku z tym, ¿e g³ównym symbolem œwiêta jest wydr¹¿ona i podœwietlona od œrodka dynia z wyszczerbionymi zêbami, a tak¿e duchy, demony, zombie, wampiry, itp. to niektórym rodakom w Polsce Halloween stoi oœci¹ w gardle. Moim zdaniem niepotrzebnie. Uwa¿am, ¿e mo¿na dobrze siê bawiæ w Halloween, a dzieñ póŸniej uroczyœcie obchodziæ Wszystkich Œwiêtych. Czego Pañstwu ¿yczê. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: redakcja@glospolonii.net Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipa³a, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Ryszard Kudzian (Polska - rysunki) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

GŁOS POLONII

WYWIAD - W ka¿dej postaci, któr¹ gram, jest czêœæ mnie - mówi Agnieszka ¯ulewska - str. 5

TYLKO U NAS Opowieœci Lady Buni: Ach co to by³ za œlub - str. 6

PRAWO AGATY Dlaczego warto zatrudniæ konsultanta - str. 7

OPOWIADANIE 5 ciotek z Ameryki - Roman Madejowski - str. 8-9

FOTOREPORTA¯ Teatr Polski Vancouver w Albercie - str. 11-12

S£YNNE FORTUNY Bill Gates - miliarder z Seattle - str. 16-17

POLITYKA - DEBATA PREZYDENCKA Decyduj¹ce starcie - kto bêdzie kolejnym prezydentem USA? - str. 18

HUMOR Okiem Ryœka - str. 19

POLEMIKA Refleksje po „refleksjach” - str. 20

WOKÓ£ SPORTU Greg Hancock po raz czwarty ¿u¿lowym mistrzem œwiata! - str. 21

ROZRYWKA Krzy¿ówka - str. 22

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Adres redakcji: 2979 Fleet Street, Coquitlam BC, V3C 3R9 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, redakcja@glospolonii.net Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny. Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zmówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.


4

GŁOS POLONII

WYDARZENIE

www.glospolonii.net

Widzowie w Vancoucer mogli zobaczyæ ciekawe propozycje polskiego kina

Złoty Kalosz dla „Planety singli” G³ówna nagroda przypad³a w udziale „Planecie singli”

Fot. Internet

Krzysztof Pipa³a Zakoñczy³ siê, 5 Vancouver Polish Film Festival. W czasie trzech dni widzowie mogli obejrzeæ 10 filmów. By³y to w kolejnoœci: „Jarocin, po co wolnoœæ”, „Fragmenty”, „Zaæma”, „Czerwony paj¹k”, „Chemia”, „Kamper”, „Obce niebo”, „Matka Królów”, „Pokolenia” i „Planeta singli”. G³osami publicznoœci zwyciê¿y³a „Planeta singli” w re¿yserii Mitji Okorna.

T

o opowieœæ o samotnoœci w dzisiejszych czasach, któr¹ niektórzy g³êboko w sobie skrywaj¹, po³¹czona z satyr¹ na wspó³czesne media. Autorzy potrafi¹ wywa¿yæ proporcje i radz¹ sobie œwietnie, wiêc produkcja zarówno bawi, jak i wzrusza. Do tego jest okraszona niewymuszonym humorem. „Planeta Singli” jest przyk³adem filmu, który jest zrobiony nie tylko przez re¿ysera czêsto bêd¹cego panem i w³adc¹ na planie, ale tak¿e pod konkretne zamówienie producentów. A owi producenci to Rados³aw Drabik, by³y dyrektor Stowarzyszenia Nowe Horyzonty oraz Micha³ Chaciñski, krytyk filmowy, by³y dyrektor artystyczny Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Panowie stwierdzili, ¿e artystycznych filmów w Polsce nie brakuje, nie ma natomiast zbyt wielu dobrych komedii romantycznych. Po sukcesie „Listów do M” zgodnie wiêc uznali, ¿e trzeba zrobiæ kolejn¹ produkcjê na takim poziomie. I zlecili re¿yseriê Mitji Okornowi czyli temu, który zrobi³ wspomniane „Listy do M.” Jak zaplanowali tak zrobili i im siê uda³o! „Planeta Singli” jest szpileczk¹ wbit¹ w showbussines, gdzie zamiast prawdy wa¿niejsza jest sensacja i pogoñ za widzem. Im wiêkszy skandal, tym rankingi bardziej id¹ w górê. Jesteœ warty tyle, co twój ostatni program. Je¿eli siê potkniesz, to ju¿ nie istniejesz, dlatego trzeba chodziæ na smyczy swoich chlebodawców. Film Okorna oczywiœcie korzysta z rozwi¹zañ sprawdzonych w zachodnich produkcjach tego typu. Opowiadana historia w gruncie rzeczy jest piêkn¹ bajk¹, lecz w fabule nie brakuje równie¿ wydarzeñ, które s¹ jakby wyjête z prawdziwego ¿ycia – nie trzeba mieæ wielkiego doœwiadczenia w randkowaniu przez Internet, ¿eby wiedzieæ, ¿e mo¿na tam spotkaæ ró¿nych typów, co twórcy filmu bardzo barwnie pokazali.

„Chemia” by³a jednym z faworytów

Złoty Kalosz

Widzom przypad³a do gustu równie¿ „Chemia” z Agnieszk¹ ¯ulewska w roli g³ównej. Re¿yserem „Chemii” jest Bartek Prokopowicz-

znakomity twórca filmów polskich. To on by³ operatorem takich g³oœnych filmów jak: „Komornik” czy „D³ug”. Prywatnie zaœ by³ mê¿em Magdy, której historia zainspirowa³a twórców do nakrêcenia „Chemii”. Magda Prokopowicz by³a jedn¹ z pierwszych kobiet w Polsce, która potrafi³a mówiæ o raku otwarcie. „Zbieramy na cycki” - has³o którym prze³ama³a tabu. Odesz³a w wieku 35 lat. Sam Prokopowicz o „Chemii” mówi tak: - Chemia jest przede wszystkim filmem o mi³oœci. To opowieœæ o niezwyk³ym uczuciu, dojrzewaniu i poszukiwaniu w³asnej to¿samoœci. To film dla wszystkich, którzy wierz¹, ¿e w ¿yciu najwa¿niejsza jest w³aœnie mi³oœæ.

„Pokolenia” - oryginalny pomys³ na film Janusz Zaorski jak sam mówi debiutowa³ jako re¿yser filmem „Uciec jak najbli¿ej” na pocz¹tku lat 70. we Wroc³awskiej Wytwórni Filmowej. Zrealizowa³ tam piêæ filmów. Maj¹c du¿y sentyment do Wroc³awia podj¹³ siê realizacji filmu o wroc³awskiej WFF z okazji jej jubileuszu. Wpad³ na ciekawy pomys³ - postanowi³ uszeregowaæ 39 ró¿nych filmów zrealizowanych we wroc³awskiej wytwórni nie w kolejnoœci dat ich powstania, ale w taki sposób, by tworzy³y swoist¹ filmow¹ historiê Polski. Film Janusza Zaorskiego to coœ wiêcej, ni¿ sentymentalna podró¿ przez pó³wiecze polskiego kina. Dziêki subtelnoœci re¿ysera, fragmenty przywo³ywanych filmów zaczynaj¹ tworzyæ w³asn¹ opowieœæ o historii naszego kraju i naszej zbiorowej wyobraŸni, której wyrazem jest przecie¿ kino. - Wpad³em na pomys³, ¿eby przewodnikiem widzów po tej historii by³ Zbyszek Cybulski, który gra³ tutaj w 13 filmach, czyli a¿ 1/3 tych, które wybra³em. By³ oczywiœcie najczêœciej wystêpuj¹cym aktorem, w dodatku gra³ g³ówne role. Jest swoist¹ klamr¹, która ³¹czy historiê ze wspó³czesnoœci¹ - mówi³ Janusz Zaorski, po premierze filmu w Vancouver. (Ca³y wywiad z re¿yserem w kolejnym wydaniu G³osu Polonii).


WYWIAD

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII

5

W każdej postaci, którą gram, jest część mnie Z Agnieszk¹ ¯ulewsk¹, po kanadyjskiej premierze filmu „Chemia”, rozmawia³ Krzysztof Pipa³a

U

mieraj¹ca na raka m³oda ¿ona i matka to do tej pory najwa¿niejsza z Twoich ról? Czy jakoœ specjalnie siê do niej przygotowywa³aœ? - Z pewnoœci¹ najwa¿niejsza. A praca przy niej niesamowita. To by³o niezwyk³e pó³ roku, bardzo pouczaj¹ce, wiele rzeczy mi uzmys³owi³o. Je¿eli chodzi o przygotowania do roli, to opiera³am siê tylko na wspomnieniach i nagraniach re¿ysera i scenarzysty Bartka Prokopowicza, bo rzecz jest o jego ¿onie Magdzie. Natomiast nie próbowa³am zapoznaæ chorych ludzi i od nich czerpaæ wiedzy, bo uznaliœmy wszyscy, ¿e by³oby to niemoralne wykorzystywanie czyjegoœ cierpienia do celów komercyjnych. Ale zgolenie g³owy by³o pewnym wyzwaniem, chocia¿ od pocz¹tku wiedzia³am, ¿e bêdê musia³a to zrobiæ. - Czy w ¿yciu masz coœ ze swojej filmowej bohaterki? Z pozoru krucha, a jednak umiej¹ca postawiæ na swoim, zadziorna, odwa¿na… - Chyba tak. Myœlê, ¿e w ka¿dej postaci, któr¹ gram, jest czêœæ mnie. Mój profesor ze szko³y, Janusz Gajos, powtarza³ nam zawsze, ¿e wchodz¹c na scenê, zostawia siebie za drzwiami. A ja tak nie potrafiê, i ju¿. Nie sta³am siê Len¹, to Lena powsta³a ze mnie. Podobnie jak ona, bywam tchórzem, ale z drugiej strony jestem te¿ odwa¿na. - A propos Janusza Gajosa, on ponoæ a¿ trzy razy zdawa³ do szko³y teatralnej. A jak by³o w Twoim przypadku? Od zawsze widzia³aœ,

Agnieszka Żulewska oraz redaktor naczelny Głosu Polonii, Krzysztof Pipała.

¿e chcesz byæ aktork¹, czy to by³ mo¿e jakiœ impuls? - Chyba zawsze o tym myœla³am. Ale szko³a œrednia to liceum plastyczne, a potem mia³a byæ naturalna kolej rzeczy czyli studia na ASP. Jednak delikatna sugestia mojego taty, ¿e mo¿e spróbowaæ aktorstwa sprawi³y, ¿e zamiast zanieœæ dokumenty do ASP trafi³am do PWSTTiF w £odzi i zda³am niejako z marszu. - Czyli zupe³nie inaczej ni¿ Twój mistrz… - Tak siê z³o¿y³o. Ale to na pewno nie jest tak, ¿e uczeñ przerós³ mistrza (œmiech). - Mimo m³odego wieku, bo przecie¿ jesteœ dopiero kilka lat po ukoñczeniu szko³y, masz ju¿ dosyæ spory dorobek filmowy, a wczeœniej serialowy. Czy masz jeszcze czas na teatr czy odnajdujesz siê g³ównie w filmie? - Teatr jest dla mnie najwa¿niejszy i

zawsze znajdê na niego czas. Na co dzieñ pracujê w Teatrze Rozmaitoœci i staram siê graæ jak najwiêcej. Znam ludzi, którzy s¹ rozczarowani, mówi¹ z rozgoryczeniem, ¿e nie tak mia³o byæ. Ale wed³ug mnie szko³a by³a œwietna, naszym wychowawc¹ by³ wspominany ju¿ przeze mnie Janusz Gajos, który otoczy³ nas opiek¹ i m¹droœci¹. Teraz mam za sob¹ dwa odlotowe spotkania z Krzysiem Garbaczewskim, z którym pracowa³am najpierw nad spektaklem w Muzeum Powstania Warszawskiego, a potem w Operze Narodowej. - Rozumiem wiêc, ¿e wolisz byæ ni¿ mieæ? - ¯yjê i pracujê na w³asnych zasadach, i okazuje siê, ¿e tak siê da. Na pocz¹tku co prawda gra³am w serialach, bo potrzebowa³am kasy. Ale te¿, ¿eby zobaczyæ, jak to wszystko funkcjonuje.

- Bêd¹c w szkole marzy³aœ o jakiejœ roli? - Nie, zupe³nie nie mia³am takich marzeñ. Jedyne o czym marzy³am to braæ udzia³ w projektach, które s¹ mi bliskie pod wzglêdem skali trudnoœci, a jednoczeœnie nie wymagaj¹ ode mnie bycia osob¹ medialn¹. I chyba mam szczêœcie, bo tak w³aœnie jest. - Nie znam wszystkich Twoich ról, ale o wiêkszoœci przynajmniej gdzieœ czyta³em. Nie kojarzê ¿adnej roli komediowej… - Rzeczywiœcie nie gram w komediach, bo po prostu mam wra¿enie, ¿e nie umiem. Ale pracujê nad tym. Gram np. w spektaklu „Kto siê boi Virginii Woolf” w re¿yserii Jacka Poniedzia³ka w Teatrze Polonia. I wiem, ¿e nie za bardzo to lubiê. Ale pomna nauk mojego mistrza Janusza Gajosa wiem, ¿e powinnam poæwiczyæ lekkoœæ i dowcip, ¿eby byæ aktork¹ w pe³ni. - Czy mówi³ Ci ktoœ kiedyœ, ¿e masz g³os i sposób mówienia ³udz¹co podobny do Danuty Stenki? - (œmiech) Wszyscy! Wszyscy mi to powtarzaj¹ od dawna. Podejrzewaj¹ nas ¿e jesteœmy rodzin¹. Ja siê mogê z tego tylko cieszyæ, bo Danusia jest jedn¹ z moich ulubionych aktorek. - By³aœ ju¿ kiedyœ w Kanadzie? - Nie, to mój pierwszy raz. Byliœmy w Teksasie, Los Angeles i Seattle, teraz przysz³a kolej na Kanadê i Vancouver. Podoba³o mi siê wszêdzie z wyj¹tkiem Teksasu… - ?????? - (œmiech) Chyba po prostu nie lubiê kowbojów i westernów… n


6

GŁOS POLONII

TYLKO U NAS

www.glospolonii.net

Ach, co to był za ślub

OPOWIEŚCI LADY BUNI

Zamiast wylegiwaæ siê na kanapie

P

ocz¹tek lat dziewiêædziesi¹tych, nic nie by³o... Cudne czasy, kiedy luksusem by³y adidasy z zagranicy czy jeansy z Pewexu. Wesele trzeba robiæ, tak tradycja nakazuje, nam zakochanym w³aœciwie ani œlub ani wesele do niczego nie by³o potrzebne. My ¿yliœmy mi³oœci¹, a resztê planowali rodzice. Bo có¿ ja 17-latka i Misiu 20-latek mogliœmy planowaæ? My zaplanowaliœmy Karolkê i wystarczy. Lokal? A kto tam w tych czasach wybiera³ lokal? Bra³o siê co by³o. Sala na tyle, a tyle goœci, rozdzia³ sztuk pomiêdzy rodziny. My dostaliœmy liczbê dla naszych kole¿anek i kolegów, skromn¹ zreszt¹ w porównaniu do ca³oœci. Nikt nie dyskutowa³. Wtedy z rodzicami siê nie dyskutowa³o. Pad³o na sto³ówkê pracownicz¹ ,masakra jakaœ, ale có¿ ? Okaza³o siê, ¿e sali ubraæ nie mo¿na, bo jest œwie¿o po remoncie i Bo¿e broñ jakieœ balony, dekoracje. Sala czysta jak na pracowniczym obiedzie. Catering? Tego s³owa nikt nie zna³. By³a kucharka, szefowa kuchni z przedszkola piek³a placki. Menu? Co kucharka ustali³a to by³o, my sami nie wiedzieliœmy co bêdzie. Kto by sobie tym g³owê wtedy zaprz¹ta³? Talerze trzeba by³o wypo¿yczyæ, a nie menu wybieraæ. Na sto³ach chyba ceraty... Alkohol? Jak to jaki? Jak wszêdzie, wódka majona. Napoje? Tu wybór by³ szeroki - oran¿ada ¿ó³ta, czerwona i bia³a. Na bogato. Zaproszenia? Takie jakie by³y dostêpne w sklepie w L. pod wie¿¹ w odpowiedniej iloœci. Orkiestra? A kto mia³ pojêcie o orkiestrze, repertuarze itp. Ja w ¿yciu na dwóch wiejskich weselach by³am, jak grali tak grali. Wiêc pojecha³a mama do CPN-u po paliwo, pochwali³a siê, ¿e córkê wydaje. Okaza³o siê, ¿e jeden z panów gra w orkiestrze, wiêc orkiestra ju¿ by³a. Jaka? Tr¹bka, pompka i rowerek - najwa¿niejsze, ¿e grali na ¿ywo - jak mawia moja kole¿anka. Czas przygotowania ca³ej imprezy, od momentu kiedy rodzice siê dowiedzieli o ci¹¿y, to nieca³e dwa miesi¹ce. W tamtych czasach wszystko da³o siê ogarn¹æ. Suknia? Tu te¿ nie by³o ani wielkiego wyboru, ani problemu. Z racji wielkiego biustu zmieœci³am siê w jedn¹ w ca³ej wypo¿yczalni. Decyzja by³a prosta! Tylko gorsetu nie by³o nigdzie, wiêc mia³am wycieczkê do wielkiego miasta Rzeszowa. Jaki¿ on rzeczywiœcie by³ przera¿aj¹co wielki. Buty na szpilce 11 cm, jak szaleæ to szaleæ, z tenisówek w szpilki wskoczy³am. Jeden jedyny raz w ¿yciu. Ca³y œlub stara³am siê utrzymaæ równowagê, chwia³am siê ty³ - przód ca³¹ mszê. Obr¹czki, zwyk³e po prostu obr¹czki. Kwiaty, chcia³am bukiet z ró¿, ale s¹siadka kwiaciarka powiedzia³a - Nie! Bo maj¹ kolce, wiêc by³y jakieœ inne kwiaty. Fryzura? Mia³am tak spalon¹ trwa³¹, ¿e nikt mnie nie chcia³ uczesaæ. S¹siadka z parteru kobieta zdolna i o wielkim sercu, uczesa³a .Make up? Jaki tam make up? Pomalowa³am rzêsy i by³am gotowa. Tu¿ przed wyjœciem zorientowa³am siê, ¿e rajstop nie mam. Ktoœ pobieg³ do kiosku Ruchu i kupi³. By³o tylko coœ po¿yczone na szczêœcie - kolczyki i coœ niebieskiego, ale nie

wyruszyliœmy na spacer i zaczêliœmy wspominaæ.

pamiêtam co. Garnitur Miska? Tu ju¿ by³o œwiatowo. Pojecha³ ch³opak a¿ do Krakowa, kupi³ nie maj¹c pojêcia o tkaninach. Zaniós³ do krawcowej ¿eby skróciæ marynarkê. Misiek modniœ to sobie pas czerwony wymyœli³ i takie tam. Przyjecha³ wieczór wczeœniej z garniturem w reklamówce, przysiêgam. Krawcowa zwinê³a w k³êbek i da³a, ch³opak tak przywióz³. Rano obudzi³ mnie lament mojej mamy i babci, bo tego siê nie da wyprasowaæ! Bo¿e gdzie tu teraz kupiæ garnitur? Przy akompaniamencie p³aczu i lamentu da³y radê. Auto do œlubu? Tu m³ody stan¹³ na wysokoœci zadania. Kolega Andrzej mia³ furê marzeñ na owe czasy, nówkê VW Passata, z ty³u mia³y na sznurku t³uc siê puszki. No, wiecie po amerykañsku i z wielk¹ pomp¹. W koñcu to mia³a byæ niespodzianka dla niektórych. Dlaczego? Ju¿ t³umaczê. Z racji mojego wieku ksi¹dz powiedzia³, ¿e nie bêdzie czyta³ zapowiedzi, ¿eby ludzie nie gadali. Powiesi na tablicy, tego nikt nie czyta, a kiedy przyjdzie czas do œlubu przyjd¹. Tato wojskowy, do koœcio³a nie biega³o siê bez potrzeby. Wychodzê w niedzielê ze œmieciami, a kole¿anki z bloku obok wo³aj¹ mnie. Nie by³o telefonów, smsów, czatów, fb, itp. - Jolka, Jolka chodŸ na chwilê! - Czeœæ - podchodzê niepewnie, bo po ich minach coœ czujê. - S³uchaj, bo Piotrek by³ na ósemce (msza poranna) i ksi¹dz czyta³ zapowiedzi, ¿e Jolka C. za m¹¿ wychodzi - nogi mi podciê³o, ale zdziwiona by³am szczerze. - To prawda? Bo, tak od rana czekamy i mówimy, ¿e jak tak, to pewnie wpad³aœ. - Nie, no co Wy? Ja za m¹¿? Pewnie jakaœ inna Jola C, pewnie starsza, mo¿e z Muniny - nie wiem dlaczego sk³ama³am i do dzisiaj nie wiem. Ich ciekawoœæ mnie chyba zabi³a. Uciek³am do domu, przera¿ona. No, wiêc teraz jak tak¹ fur¹ pojedziemy to im szczêki opadn¹, po œlubie wyprowadzam siê do L. i nikomu nie bêdê siê t³umaczyæ. Tradycyjnie to wszyscy szli piechot¹ z orkiestr¹, ja powiedzia³am, ¿e absolutnie, bo to obciachowy zwyczaj. Tê formê lubi³y stare panny, bo niech wszyscy wiedz¹, ¿e jednak za m¹¿ wychodzê. Do œlubu cywilnego jedziemy, nie pamiêtam czym. Pamiêtam natomiast, ¿e rodzina Miœka siê sporo spóŸnia, s¹ nerwy i stres. Mam czerwon¹ sukienkê, czujê siê jak gwiazda filmowa. Œwiadek nie doje¿d¿a. Œwiadkami zostaj¹ wiêc moi chrzestni, którzy w³aœciwie chrzestnymi nie do koñca byli. Mieli wypadek, ciotka dojecha³a wujek po drodze zosta³ w szpitalu, chrzestnym zosta³ s¹siad. Cudowny cz³owiek œp. wujek Adam. Ok. cywilny nie taki wa¿ny. Nadchodzi czas koœcielnego - kolegi z fur¹ nie ma. Kolega by³ siatkarzem i razem z moim szwagrem byli na treningu czy meczu i coœ siê opóŸni³o, jak wiadomo telefonów brak. Kolega z racji tej, ¿e zaszed³ w karierze bardzo daleko, zosta³ znanym trenerem rzeszowskich siatkarzy i s¹ mistrzami Polski, to ma wybaczone. Szybka decyzja, stary du¿y fiat mojego taty i te nieszczêsne puszki. Do koœcio³a raptem piêæ minut piechot¹, ale jedziemy. Dla mnie

taki obciach z tym fiatem, ¿e mam ochotê jechaæ w baga¿niku. S¹siedzi jak to na blokowisku bywa o ma³o nie wypadn¹ z okien, bo jednak to prawda - 17-latka wychodzi za m¹¿. Najwiêkszy dylemat mojej mamy - ,,czy przy Joli kole¿eñstwie stawiaæ kieliszki?” T³umaczê, ¿e kto ma wypiæ i tak wypije, ¿eby nie robiæ cyrków, nie dasz to bêd¹ pili po k¹tach i bêdzie jeszcze gorzej. Oczywiœcie piliœmy ju¿ wtedy wszyscy. W koœciele ksi¹dz mówi ,,spotkaliœmy siê tutaj aby Adam i Jolanta...,, - na te s³owa moja babcia wstaje, chce iœæ do ksiêdza, bo pomy³ka. Zapomnieliœmy rodzinie powiedzieæ, ¿e mój m¹¿ dwojga imion Adam Piotr, ale wo³aj¹ go Piotrek. Ksi¹dz s³ysz¹c jak ja mówiê Piotrek i widz¹c poruszenie pyta nas cicho o imiê i jest ok. Ksi¹dz te¿ by³ zaskoczeniem, bo mia³ nam œlubu udzielaæ proboszcz, którego uwielbia³am, a tu obcy ksi¹dz, wikary którego nie znam, ale ok. W tym wieku prócz du¿ego fiata nic nie przeszkadza. Obr¹czkê wk³adam mê¿owi nie na tê rêkê, o czym dowiadujemy siê póŸniej... Fotograf? Stwierdziliœmy, ¿e niepotrzebny przecie¿ ktoœ z rodziny bêdzie mia³ aparat to i fotkê pstryknie. I rzeczywiœcie tak by³o. Kamerzysta? A po co? Skoro wujek z Zielonej Góry ma kamerê, nakrêci. Wspomnê tylko, ¿e to by³ wujka debiut. ¯yczenia - wszyscy po kolei podchodz¹. W koñcu moi dziadkowie. Mój dziadek Jurek zamiast Miœkowi sk³ada ¿yczenia Tomkowi, bratu Miska. Zna³ Miœka, ale mia³ problemy z oczami takie, ¿e Pana m³odego pomyli³... Ale jak dosta³ od mojej mamy skasowany bilet na autobus to od razu krzycza³: - Anka co Ty mi tu kur.. dajesz! T³umaczymy, ¿e to nie m³ody, dziadek przeprasza my siê œmiejemy, sk³ada ¿yczenia m³odemu. Wesele udane, bardzo udane, w ¿yciu siê lepiej nie bawi³am. Orkiestra gra³a, wódka siê la³a, jedzenia nie brak³o, wszyscy zadowoleni. Z wesela, nie wiem dlaczego, wracamy piechot¹. Ju¿ mamy zacz¹æ noc poœlubn¹ kiedy wraca moja ciocia Irenka. Ma³¿onek by³ niepocieszony. Dziœ chyba nadrobimy tê zaleg³¹ noc. Dziœ ludzie planuj¹ kilka lat w przód i zaczyna siê jazda. Kamerzysta, zespó³, zaproszenia. Tu mo¿na spêdziæ miesi¹c - taki wybór wzorów czcionek, papieru, kolorów...masakra, fryzjer, kosmetyczka, suknia nie wiadomo sk¹d. Lokal zamówiæ minimum rok wczeœniej. Czêsto gêsto wszystko zaplanowane tylko pary ju¿ nie ma. A nawet jak dotrwaj¹ do œlubu to ma³¿eñstwo mo¿e potrwa krócej ni¿ przygotowania… Jolanta Lipińska, lat 42 urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od dwóch lat zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. Na emigracji od dwóch lat. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


PRAWO GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

7

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci). Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

PRAWO AGATY

DLACZEGO WARTO ZATRUDNIÆ KONSULTANTA IMIGRACYJNEGO? Konsultant Imigracyjny ro¿ni siê od prawnika w podobny sposób jak technik od in¿yniera. In¿ynier posiada zazwyczaj doskonale przygotowanie teoretyczne, ale potrzebuje kilka lat praktyki ¿eby nabraæ umiejêtnoœci praktycznych. Natomiast technik po piêciu latach nauki w technikum œwietnie daje sobie radê z praktyczn¹ i teoretyczn¹ stron¹ swojej pracy pomimo mniejszego zakresu uprawnieñ. Oto lista argumentów, które, byæ mo¿e, u³atwi¹ zainteresowanym podjêcie decyzji, czy warto zatrudniæ profesjonalistê. Bêdzie tu oczywiœcie mowa o konsultantach, którzy dzia³aj¹ w majestacie prawa i s¹ cz³onkami „The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council”: Konsultant analizuje indywidualn¹ sytuacjê danej osoby lub rodziny i wybiera optymalny program odpowiadaj¹cy obecnym realiom. n Przygotowuje aplikacjê na pobyt sta³y b¹dŸ tymczasowy w imieniu klienta (i sk³ada na niej swój podpis). n Czuwa nad prawid³owym przebiegiem sprawy. Prowadzi korespondencjê z urzêdnikami imigracyjnymi i odpowiada na dodatkowe pytania. n Oszczêdza Twój czas znacznie zwiêkszaj¹c szansê powodzenia danej sprawy. n Przygotowuje do rozmowy kwalifikacyjnej. n Przygotowuje odwo³ania od negatywnych decyzji. n Reprezentuje klientów przed Trybuna³em Imigracyjnym. n W razie potrzeby uwalnia z aresztu imigracyjnego n

Zawodowy konsultant imigracyjny nie ma uprawnieñ do reprezentacji w S¹dzie Federalnym i je¿eli istnieje koniecznoœæ tego typu reprezentacji - ma obowi¹zek poinstruowania klienta, ¿eby zasiêgn¹³ opinii prawnika imigracyjnego. Natomiast wiêkszoœæ innych czynnoœci zawodowych mo¿e wykonywaæ na równi z prawnikiem. Ponadto konsultant zazwyczaj prowadzi sprawy samodzielnie oraz biegle mówi w jêzyku ojczystym klienta (w moim przypadku po polsku, niemiecku i angielsku). £atwiej mu wiêc porozumieæ siê z klientem oraz zrozumieæ realia pañstwa pochodzenia klienta. Ponadto konsultant mo¿e przygotowaæ sprawê

klienta du¿o lepiej i dok³adniej ni¿ prawnik, który nigdy nie by³ np. w Polsce, nie mówi po polsku, a realia polskie zna tylko z ksi¹¿ek i z opowieœci. Konsultant, w przeciwieñstwie do du¿ych firm prawniczych, które prowadz¹ nawet do tysi¹ca spraw równoczeœnie, prowadzi sprawê sam, w przypadku jakichœ trudnoœci, nie mo¿e zepchn¹æ odpowiedzialnoœci na asystenta lub sekretarkê. Konsultant mo¿e równie¿ zatrudniæ prawnika w imieniu klienta. Rzadziej zdarza siê, ¿e prawnik zatrudnia do niektórych spraw konsultanta. Oba zawody teoretycznie powinny siê uzupe³niaæ, niestety w praktyce pozostaj¹ w konkurencji. Na koniec chcia³abym ostrzec jednak przed osobami, które og³aszaj¹ swoje us³ugi z zakresu doradctwa emigracyjnego, ale nie popieraj¹ tych us³ug ani doœwiadczeniem ani wykszta³ceniem (immigration fraud). Konsultanci ci ¿¹daj¹ najczêœciej wysokiego wynagrodzenia, usprawiedliwiaj¹c siê koniecznoœci¹ dania ³apówki urzêdnikowi lub innym osobom, które rzekomo maj¹ wp³yw na sprawê. Naiwny klient p³aci, czêsto nie zdaj¹c sobie sprawy za co oraz podpisuje dokumenty, których nawet nie czyta. Po jakimœ czasie okazuje siê, ¿e podpisa³ k³amstwa albo, ¿e dokumenty nigdy nie zosta³y wys³ane. Zanim wiêc zaczniesz wspó³pracê z wybranym konsultantem b¹dŸ prawnikiem, upewnij siê, ¿e posiada on stosowne kompetencje i uprawnienia. n


8

GŁOS POLONII

OPOWIADANIE

Pieć ciotek z Ameryki M

ój ojciec mia³ piêæ ciotek. Ojciec mojego ojca mia³ piêæ sióstr, a wiêc mój ojciec mia³ w zwi¹zku z tym a¿ piêæ ciotek. Wszystkie piêæ ciotek mojego ojca, pomiêdzy rokiem 1930 a 1936 wyemigrowa³o z braku jakichkolwiek perspektyw ze swego biednego galicyjskiego miasteczka do Stanów Zjednoczonych. Ojciec pamiêta³ je dosyæ s³abo, bo w latach, kiedy one ¿egna³y siê z krajem, mia³ dopiero piêæ-dziesiêæ lat. Pamiêtam, jak w zamyœleniu mawia³ czasem, ¿e mia³y szczêœcie, bo uda³o im siê wyjechaæ przed tym, kiedy zaczê³a siê druga wojna œwiatowa. Wszystkie ciotki mojego ojca jako tako u³o¿y³y sobie ¿ycie na emigracji. Dwie z nich wysz³y za m¹¿ za Amerykanów, jedna za Kanadyjczyka, jedna za Irlandczyka, a jedna zosta³a star¹ pann¹. O wszystkich tych wydarzeniach rodzina mojego ojca i sam mój ojciec dowiedzieli siê dopiero wtedy, kiedy skoñczy³a siê wojna. W czasie wojny ciotki nie pisa³y bowiem listów, bo zdawa³o im siê, ¿e i tak nie dojd¹. Z prasy dowiadywa³y siê, ¿e ich rodzinne miasteczko pod Rzeszowem, podobnie jak ca³a Polska, jest pod okupacj¹ niemieck¹. Ba³y siê, ¿e wiêkszoœæ ich rodziny zginê³a. Ba³y siê równie¿, ¿e listy z Ameryki mog¹ w przypadku okupacji zaszkodziæ bliskim. O swoim istnieniu ciotki da³y znaæ ponownie dopiero po wojnie. Pisa³y o swoich ma³¿eñstwach, o swoich urodzonych dzieciach albo o samotnym, ale spokojnym i dostatnim ¿yciu, jak ta jedyna ciotka, która nie wysz³a za m¹¿. Przysy³a³y zdjêcia swoje i swoich w¹satych mê¿ów, swoich dzieci w koronkowych ubrankach, swoich posesji i zaparkowanych przed nimi wielkich automobilów z niklowanymi zderzakami. Na œwiêta Bo¿ego Narodzenia ciotki wk³ada³y do przesy³ek op³atki oraz dwu albo piêciodolarowe banknoty, które ojciec mojego ojca chowa³ w sekretnym miejscu na czarn¹ godzinê. Kiedy umar³ niespodziewanie na serce, mój ojciec odnalaz³ je ukryte i odda³ matce, która urz¹dzi³a za nie pogrzeb i stypê. Oprócz listów, ciotki przysy³a³y te¿ od czasu do czasu paczki. By³y w nich - luksusowe dla nas - produkty spo¿ywcze w kolorowych puszkach - kawa, kakao, orzeszki nerkowca albo pistacjowe, a tak¿e suszone owoce tropikalne o nieznanych nazwach i ciekawych smakach, które nie potrafi³y jednak wywo³aæ w naszych g³owach

www.glospolonii.net

¿adnego skojarzenia. By³a czekolada i twarde ciasteczka w niesamowitych kszta³tach. Mama wydziela³a je nam od œwiêta albo wtedy, gdy zrobiliœmy coœ szczególnie po¿ytecznego, na przyk³ad, kiedy przynieœliœmy du¿o drewna z lasu. By³y te¿ u¿ywane ubrania dla dzieci w bardzo ¿ywych kolorach, uszyte z dziwnych materia³ów, które œmieszy³y nas. Nikt nie chcia³ w tych ubraniach chodziæ, bo wygl¹da³ jak naznaczony i w koñcu mama w którymœ z listów poprosi³a, ¿eby tych ubranek ju¿ nie przysy³aæ. By³ sam pocz¹tek lat piêædziesi¹tych i mój ojciec, jako syn ¿o³nierza Armii Krajowej a póŸniej Wolnoœci i Niezawis³oœci, poszed³ w kamasze do specjalnych karnych batalionów górniczych dla wrogów ludu a jego piêæ ciotek sta³o siê niechc¹cy przyczyn¹ jego nowych k³opotów. Po latach opowiada³ o tym co prawda z rozbawieniem, jednak znaæ by³o, ¿e wtedy, w wojsku, nie by³o mu wcale do œmiechu. W pamiêci rodziny zosta³a taka oto historia: Ojciec wezwany zosta³ na przes³uchanie do oficera politycznego, najwa¿niejszej persony w oddziale, wa¿niejszego nawet ni¿ sam dowódca. Wypytywany by³ o ró¿ne sprawy, w tym oczywiœcie o rolê jego samego i jego ojca w konspiracji. Ojciec lawirowa³ jak móg³, liniê swojej obrony opieraj¹c na swym m³odym w latach okupacji wieku i ogólnej niewiedzy o tym, co w³aœciwie robi¹ starsi. W pewnej chwili oficer zapyta³ o to, czy ojciec ma jak¹œ rodzinê za granic¹. - Mam - odpar³ zgodnie z prawd¹ ojciec, zdaj¹c sobie sprawê, ¿e nie zostanie mu to w takim miejscu policzone na plus, ale przekonany ¿e nie ma sensu k³amaæ. Wywiad PRL na pewno musia³ o tym wiedzieæ. W koñcu paczki i listy przychodzi³y kontrolowan¹ przez pañstwo poczt¹, s¹siedzi te¿ musieli coœ przecie¿ donieœæ, w miasteczku wszyscy znali siê jak ³yse konie Jak siê okaza³o, wywiad a przynajmniej ten polityczny oficer - nie wiedzia³ jednak o piêciu amerykañskich ciotkach mojego ojca. - Kogo? Gdzie? - dopytywa³ zaciekawiony oficer, bystry uczeñ sowieckiej KGB. - Piêæ ciotek w Ameryce! - wypali³ ojciec. Kiedy koñczy³ mówiæ, oficer ju¿ wyprowadza³ cios piêœci¹ w jego lewe ucho. Tak w³aœnie bili - w ucho. Ojciec spad³ z krzes³a na pod³ogê i zas³oni³ g³owê przed kopniakami, których siê niechybnie spodziewa³. - Ja wam dam sobie jaja robiæ z oficera Wojska Polskiego! - krzycza³ politruk w czasie, kiedy mój ojciec zbiera³ siê z pod³ogi. - Ja wam ¿o³nierzu, dam! - Jak Boga kocham! - zarzeka³ siê ojciec, swym religijnym, nieprawomyœlnym i nieprzemyœlanym zaklinaniem jeszcze bardziej denerwuj¹c oficera. - Jak Boga kocham! Piêæ! Wszystkie wyjecha³y z kraju jeszcze przed wojn¹! Politruk mia³ ochotê przy³o¿yæ mu raz jeszcze, ale widocznie przed oczyma stan¹³ mu model przedwojennej galicyjskiej rodziny oraz przypomnia³ sobie o licznej ówczesnej emigracji i zaniecha³ tego.

Roman Madejowski, rocznik 1963Z wykszta³cenia socjolog, z zawodu - dziennikarz. W 1990 roku by³ w grupie za³o¿ycieli rzeszowskiego „Dziennika Obywatelskiego A-Z”, gdzie pracowa³ do rozwi¹zania tytu³u w 1993. Od 1994 do 2008 w Telewizji Rzeszów, gdzie tworzy³ informacje, programy publicystyczne i reporta¿e. Od 2009 roku w dzienniku „Super Nowoœci” jako sekretarz redakcji i zastêpca redaktora naczelnego. Od 2016 w Polskim Radiu Rzeszów jako koordynator dzia³u Nowe Media. W 1994 roku zdoby³ III nagrodê w konkursie na debiut powieœciowy Wydawnictwa Czytelnik z okazji jego 50-lecia za powieœæ „Niech ¿yje nam rezerwa”. Pierwszej nagrody wówczas nie przyznano. Ksi¹¿ka wysz³a drukiem dopiero w roku 1999. Od tamtego czasu publikuje w czasopismach literackich, g³ównie opowiadania. Dla Radia Rzeszów w roku 2008 nagra³ kilka swoich opowiadañ. W kwietniu 2016 jego wiersz opublikowa³a Gazeta Wyborcza w swoim cyklu „Wiersz jest cudem”.


www.glospolonii.net

- Na pewno nie robicie sobie jaj, ¿o³nierzu? - dopyta³ jeszcze na wszelki wypadek i z racji wpojonej mu zawodowej skrupulatnoœci, ale strach w oczach pobitego poborowego powiedzia³ mu, ¿e us³ysza³ prawdê. Tak czy owak, ojciec mój nie dosta³ tego dnia ju¿ ani razu, jednak na d³ugie dwa lata w oczach oficera politycznego sta³ siê czarn¹ owc¹ swojej karnej kompanii. Piêæ jego ciotek szpiegowa³o w koñcu w dalekiej Ameryce na rzecz obcego mocarstwa, szpiegowa³ zapewne i on sam. Tamten politruk nie móg³ przecie¿ myœleæ inaczej. W tym czasie, kiedy mój ojciec pracowa³ w karnej kompanii górniczej jako syn wroga ludu i ewidentny wróg ludu, ciotki dowiedzia³y siê z rozpaczliwych listów mojej babki, ¿e dla bezpieczeñstwa rodziny w Polsce powinny zaniechaæ korespondencji i przysy³ania paczek. W¹t³y strumyk wiadomoœci, luksusowych produktów na œwiêta i dolarów zza Oceanu przesta³ p³yn¹æ nie tak d³ugo, bo tylko do roku 1953, kiedy po œmierci Stalina ludzie w kraju znów odzyskali nadziejê na normalne ¿ycie. Pierwszy list od ciotek zawiera³ miêdzy innymi wyrazy radoœci z mojego przyjœcia na œwiat oraz piêciodolarowy banknot wspomo¿enia wraz z obietnic¹ kolejnych. Mój ojciec, który po œmierci swojego ojca zosta³ g³ow¹ rodziny, dzieli³ dolary pomiêdzy swoje rodzeñstwo oraz troskliwie przechowywa³ wszystkie listy, oczywiœcie na wszelki wypadek w tajnej skrytce. Trzeba przyznaæ, ze ciotki wspiera³y w miarê regularnie nasz¹ rodzinê a¿ do samego koñca lat szeœædziesi¹tych. Nie by³y to du¿e kwoty, ale wyraŸnie pomaga³y przetrwaæ okres braku prawie wszystkiego, co potrzebne by³o do jako takiego ¿ycia. List z Ameryki zawsze wi¹za³ siê z domowym podnieceniem i nadziej¹ na wyprasowany wizerunek któregoœ z prezydentów Stanów Zjednoczonych umieszczony w srebrnej folii po czekoladzie. Czasami zawiera³ te¿ proœbê, aby przekazaæ go konkretnej osobie w rodzinie, w zale¿noœci od obchodzonych akurat urodzin albo z okazji œlubu, chrztu, pogrzebu czy na przyk³ad zdania egzaminu maturalnego. Kiedy ciotki i ich mê¿owie osi¹gnê³y ju¿ wiek emerytalny, korespondencja powoli zamiera³a. By³ œrodek lat siedemdziesi¹tych, ciotki mia³y ju¿ wnuki, mniejsze dochody, inne potrzeby. A i u nas nie by³o tak Ÿle, ¿eby siê u ciotek tych kilku dolarów szczególnie napraszaæ. Po tym, jak w sklepach mo¿na by³o od jakiegoœ czasu raczej bez problemów kupiæ miêso, proszek do prania i buty, wydawa³o nam siê, ¿e tak zostanie ju¿ na zawsze. Pewnego dnia gruchnê³a wieœæ, ¿e co najmniej trzy ciotki przyjad¹ do nas z sentymentaln¹ wizyt¹ po latach. Zwo³a³y siê w tej swojej Ameryce i postanowi³y zobaczyæ „stary kraj”. Ojciec przy obiedzie powiedzia³, ¿e przyjad¹ zabraæ ziemiê na swoje groby a ja nie bardzo rozumia³em, o co mu chodzi. Mia³em natomiast nadziejê na fajne amerykañskie prezenty i furê dolarów, za które móg³bym sobie w Peweksie kupiæ niebieskie, œcieralne d¿insy firmy Wrangler albo Lee. Ojciec czym prêdzej zapisa³ mnie na prywatne lekcje angielskiego do ³ysego lektora, którego denerwowa³em swoj¹ indolencj¹. Widocznie za bardzo chcia³em i nauka w zwi¹zku z tym nie najlepiej mi wychodzi³a. Za bardzo siê spieszy³em. Ale

OPOWIADANIE

GŁOS POLONII

czegoœ tam w koñcu siê nauczy³em. Mia³em oto w imieniu ca³ej rodziny z mê¿ami ciotek rozmawiaæ. Przede wszystkim jednak przyswoi³em, przydatny moim zdaniem, zwrot: „Thank You for the money, dear auntie” - dziêki za kasê, droga ciociu. Wizyta ciotek okaza³ siê kompletn¹ klap¹. Cz³apa³y posêpnie po swym rodzinnym miasteczku próbuj¹c sobie przypominaæ zdarzenia zwi¹zane z tym lub tamtym zau³kiem. Mówi³y g³oœno, bo by³y ju¿ dobrze przyg³uche, myli³y polskie s³owa z angielskimi, na psa wo³a³y „dog”, na mnie mówi³y „boy”, u¿ywa³y s³ów angielskich z odmian¹ polskojêzyczn¹, ubiera³y siê tak, ¿e wstyd siê by³o z nimi pokazywaæ i w ogóle nie przypomina³y Amerykanek, które widywa³o siê w filmach i telewizji. By³y jak¹œ karykatur¹ galicyjskiej ch³opki z polskiego getta w Ameryce, wci¹¿ siê pyta³y, ile kosztuje to lub tamto, ci¹gle œmia³y siê nie wiadomo z czego, no i cholernie im siê podoba³y wszystkie te cepeliowskie wytwory ludowego rêkodzie³a, które dla nas by³y kompletnym obciachem. Sam sta³em siê ofiar¹ ich mi³oœci do Cepelii, obdarowany jakimiœ tanimi no¿ykami z drewnianymi trzonkami, jakimiœ kilimami w jaskrawych kolorach, z którymi nie wiadomo by³o, co zrobiæ. No i p³onna okaza³a siê te¿ nadzieja na jakieœ powa¿niejsze kieszonkowe, gdy¿ ciotki od samego pocz¹tku g³oœno i wyraŸnie oznajmi³y nam, ¿e nie mamy co liczyæ na finansowe datki, bo one siê wykosztowa³y na podró¿. Jakimœ cudem uda³o mi siê wydêbiæ od nich piêæ dolarów, akurat w sam raz tyle, ¿eby starczy³o w Peweksie na spodnie marki Lee. Kurtkê mia³em sobie kupiæ dopiero za rok, po kilku tygodniach roz³adowywania kolejowych wagonów z œmierdz¹cymi nieziemsko nawozami sztucznymi. Kiedy ciotki, zaopatrzone w swoje woreczki z ziemi¹ ulatywa³y do Ameryki, wiadomo by³o, ¿e rodzinne spotkanie nas z nimi by³o jednym wielkim niepotrzebnym rozczarowaniem. Zrobione im zdjêcia czym prêdzej pochowano w albumach a mnie na ich widok przypomina³ siê sprytny aparat Polaroida, który wypluwa³ gotowe zdjêcie dziesiêæ sekund po pstrykniêciu, aparat, na który mia³em cholern¹ nadziejê, a który jedna z ciotek po prostu schowa³a na dzieñ przed wylotem do swojego baga¿u, udaj¹c ¿e nie zauwa¿a mojego psiego wzroku, udaj¹c ¿e nie zdaje sobie sprawy, jak wielkie szczêœcie da³aby mi ofiaruj¹c go w moje dr¿¹ce z po¿¹dania rêce. - To dla takich ludzi mój ojciec dostawa³ baty od oficera politycznego - myœla³em z³y na ca³y œwiat, na wszystkie piêæ ciotek, mimo ¿e dwie z nich szczêœliwie dla wszystkich zdecydowa³y siê nie przylatywaæ do starego kraju. - To dla takich ludzi cierpieliœmy tyle lat w tym pod³ym ustroju, udaj¹c radoœæ z ich drobnych przysy³anych nam ³askawie dwa albo trzy razy do roku. My ciotkom zapewne równie¿ nie przypadliœmy do gustu. Na pewno nie byliœmy dla nich ¿adn¹ atrakcj¹. By³y jeszcze dwie lub trzy kartki na œwiêta, dwa lub trzy krótkie listy z jednodolarowymi, ur¹gaj¹cymi naszej godnoœci banknotami. Po kilkunastu miesi¹cach korespondencja urwa³a siê a¿ do czasu, kiedy po paru latach zaczê³y przychodziæ krótkie listy zawiadamiaj¹ce o zgonach poszczególnych ciotek. A my ju¿ niebawem mieliœmy staæ siê posiadaczami fiata 126p w kolorze zielonego groszku i sta³o siê tak bez niczyjej ³aski, bez niczyich dolarów, bez ¿adnej Ameryki. n

9


10

GŁOS POLONII

REKLAMA

Wakacje w tropikalnej Kostaryce! Apartamenty luksusowe lub pokoje niezale¿ne do wynajêcia nad Pacyfikiem. Polska obs³uga, wycieczki, basen, jacuzzi. Dzwoñ - 1-312-675 2631 za darmo lub 011-506-833-22 583 FACEBOOK: elsueno de Ela lub www.villasdeela.blogspot.com

www.glospolonii.net


www.glospolonii.net

FOTORELACJA

GŁOS POLONII

Wie le emo cji i wspania³e przeżycia!

11

Teatr Polski Vancouver był w tournée po Albercie

Teatr Polski Vancouver, oraz jego dzieciêca sekcja, Teatr Króla Maciusia, powróci³ z wystêpów w Albercie - w Calgary oraz Edmonton. Najpierw w Calgary, w Polsko-Kanadyjskim Centrum Kulturalnym, 14 paŸdziernika, pokazaliœmy piêkn¹ bajkê Izabeli Degorskiej „Wszystkie smoki o tym wiedz¹”, w re¿yserii Ulli Laidlaw, przet³umaczon¹ przez Marka Czumê. Dzieci oraz rodzice przyjêli wystêp z wielkim entuzjazmem, a po przedstawieniu aktorzy Teatru Króla Maciusia urz¹dzili dla dzieci zabawy grupowe. W tej krótkiej, 40-minutowej sztuce wziêli udzia³ m³odzi, zawodowi aktorzy, absolwenci lokalnych szkó³ teatralnych. „Smoki” wyre¿yserowane zosta³y w konwencji teatru wœród widzów, nie na scenie. Dzieci siedz¹ wokó³ graj¹cych aktorów, bior¹c tym samym bezpoœredni udzia³ w przedstawieniu. Dzieñ póŸniej na zaproszenie Polskiego Towarzystwa Kulturalnego w Edmonton, zagraliœmy tê sam¹ bajkê, a wieczorem „Kantatê na cztery skrzyd³a”, w Teatrze na francuskim kampusie St.Jean, Uniwersytetu Alber ta. Premiera „Kantaty…” odby³a siê w kwietniu 2016, w Evergreen Theatre w Coquitlam. Publicznoœæ przyjê³a obydwa nasze wystêpy z wielkim entuzjazmem, tak samo jak w ubieg³ym roku.A w niedzielê, 16 paŸdziernika, Teatr Króla Maciusia wyst¹pi³ po raz trzeci. Tym razem przedstawi³ dzieciom w szpitalu w Edmonton. To by³o niezapomniane prze¿ycie Jesteœmy dumni, ¿e mogliœmy pokazaæ dzieciom zmuszonym do przebywania w szpitalu to piêkne przedstawienie. Dzieci uczestniczy³y w przygodach ma³ego smoka Hieronima i jego nowo poznanych przyjació³, a po przedstawieniu rozmawia³y z naszymi m³odymi aktorami i zadawa³y wiele pytañ. Entuzjazm oraz radosna reakcja dzieci, by³y dla nas wspania³ym, emocjonalnym doœwiadczeniem. Dziêkujemy Polish Culture Society of Edmonton, oraz piêknemu, nowoczesnemu Stollery Children’s Hospital, za wspaniala organizacjê!!! Tekst i zdjêcia Joanna Kopplinger

Galeria

Wystêp w szpitalu w Edmonton...

...to by³o niezapomniane prze¿ycie

W „Kantacie na cztery skrzyd³a” wyst¹pili: Ryszard Kopplinger, Julia Siedlanowska i Artur Stofela

„Wszystkie smoki o tym wiedz¹” wyre¿yserowane zosta³y w konwencji teatru wœród widzów, nie na scenie.

Dzieci siedz¹ wokó³ graj¹cych aktorów, bior¹c tym samym bezpoœredni udzia³ w przedstawieniu.


12

GŁOS POLONII

WYDARZENIE

www.glospolonii.net

Vancouver Chopin Society

19. sezon koncertowy zainaugurowany wspaniałym recitalem Ewy Pobłockiej kontynuuje Charles Richard-Hamelin Kanadyjski pianista Charles Richard-Hamelin to zdobywca drugiej nagrody na ostatnim (2015!) Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim w Warszawie oraz nagrody Krystiana Zimermana za najlepsze wykonanie sonaty. Jest to pierwszy w historii Kanadyjczyk, który zdobył nagrodę na tym prestiżowym Konkursie!

Program koncertu składa się w całości z utworów Chopina, gdzie między innymi artysta zagra również sonatę za którą dostał nagrodę Zimermana. Będzie można również kupi najnowszą płytę Richard-Hamelina, którą artysta będzie podpisywał po koncercie. W sierpniowym wywiadzie dla Polskiego Radia Dwójka, Charles Richard-Hamelin powiedział: - Muszę przyznać, że Polska jest dla mnie drugim

Niedziela, 6 listopada, 2016 godz. 19.30 The Vancouver Playhouse,   Hamilton at Dunsmuir, Vancouver

Dla Polonii mamy ofertę: 2 (dwa) bilety w sekcji B za $30. W sprawie oferty prosimy dzwonić: 604.871.4450

Charles Richard-Hamelin

Fot. Internet

po Kanadzie krajem, z którym czuję się najbardziej związany. Od zakończenia konkursu byłem w Polsce wielokrotnie, występowałem w szesnastu miastach, mogę więc powiedzieć, że znam ten kraj niemal tak dobrze, jak swój własny. Naprawdę lubię tu wracać - dodał. Od czasu konkursu jego koncerty są całkowicie wysprzedawane. Mamy nadzieję, że jego debiut w Vancouver dołączy do tej chwalebnej listy. n

Bilety można rownież kupować online (aby skorzystać z oferty należy wprowadzić kod 2FOR1): https://ticketstonight.ticketforce.com/eventperformance s.asp?evt=3225 ale korzystając z tej opcji dodatkowe opłaty są doliczane za serwis. Normalne ceny biletów: (Sekcja A): Dorośli $40, Seniorzy/Studenci $30. (Sekcja B): Dorośli $30, Seniorzy/Studenci $20. Sekcja A – środkowa i lewa strona Playhouse, Sekcja B – prawa strona Playhouse Strona Towarzystwa Chopinowskiego: http://www.chopinsociety.org


www.glospolonii.net

REKLAMA

GŁOS POLONII

13


14

GŁOS POLONII

REKLAMY

www.glospolonii.net


REKLAMA GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

For Sale Coffee shop for sale in Guildford Medical building 15300 -105 ($ 36.000) Open Monday to Friday with option to open on Saturday. Go for a coffee, but do not Solicit the owner (call John Samus 604-970-1777).

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate!™ Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

15


16

GŁOS POLONII

SŁAWNE FORTUNY

www.glospolonii.net

Bill Gates, jest zaprzeczeniem amerykañskiego powiedzenia, ¿e „pierwszy milion trzeba ukraœæ”, bo on nie musia³ tego robiæ.

Bill Gates miliarder z Seattle

Bill Gates z żoną

Krzysztof Pipa³a Jeden z najbogatszych ludzi œwiata, Bill Gates, jest zaprzeczeniem amerykañskiego powiedzenia, ¿e „pierwszy milion trzeba ukraœæ”, bo on nie musia³ tego robiæ. Ponoæ jego matka mia³a zadbaæ o przysz³oœæ syna i za³o¿y³a dla niego fundusz inwestycyjny, który mia³ opiewaæ w³aœnie na kwotê 1 mln USD. Co prawda sam zainteresowany zaprzecza tym rewelacjom, ale przecie¿ ludzie swoje wiedz¹...

William Gates urodzi³ siê w Seattle, 28 paŸdziernika 1955 roku. Najbli¿si mówi¹ do niego Trey, jednak Gates by³ czwartym z kolei Williamem w swojej rodzinie, chocia¿ jego pe³ne nazwisko brzmi William Gates III. Ale to dlatego, ¿e jego ojciec zrezygnowa³ z nale¿¹cego mu siê przyrostka. Multimilioner Gates to cz³owiek dobrze urodzony - ojciec, William H. Gates Junior, by³ dobrze sytuowanym prawnikiem. Matka zasiada³a w zarz¹dzie First Interstate Bank, a dodatkowo by³a zaanga¿owana w sprawy Rady Zarz¹dzaj¹cej Uniwersytetu Waszyngtoñskiego. Bill Wychowywa³ siê z dwiema siostrami - starsz¹ Kristianne, nazywan¹ wœród bliskich Kristi oraz m³odsz¹, Libby. Dziadek od strony matki by³ prezesem National City Bank w Seattle. Znacz¹cy maj¹tek by³ wpisany w ¿ycie Billa od najm³odszych lat.

Genialny 13-latek W roku 1968, Gates zacz¹³ pobieraæ naukê w Lakeside School - renomowanym, ekskluzywnym liceum w Seattle, gdzie brylowa³ w dziedzinie nauk

œcis³ych, szczególnie matematyki. W tym czasie szko³a zakupi³a terminal typu ASR-33 i czas dostêpu do jednego z pierwszych komputerów General Electric. To ostatecznie rozbudzi³o w m³odym Billu chêæ do tworzenia oprogramowañ. Jego zapa³ i talent szybko zosta³y docenione - zwolniono go z zajêæ matematyki, aby móg³ szlifowaæ swoje umiejêtnoœci z zakresu informatyki w ramach godzin lekcyjnych. W nied³ugim czasie m³ody Bill podj¹³ wspó³pracê z Computer Center Corporation (CCC). W zamian za wyszukiwanie b³êdów w systemie operacyjnym mia³ bezp³atny, nieograniczony dostêp do komputera. Uda³o siê po³¹czyæ przyjemne z po¿ytecznym dla obu stron. Wspó³praca z t¹ firm¹ trwa³a dwa lata, zakoñczy³a siê wraz z jej upadkiem w roku 1970. Warto zauwa¿yæ, ¿e w czasie tych zdarzeñ Bill mia³ zaledwie13 lat.

Pierwsze zarobione pieni¹dze Równolegle do wspó³pracy z CCC, od roku 1969, Gates wraz z kolegami pracowa³ nad pierwszym wiêkszym


SŁYNNE FORTUNY

www.glospolonii.net

projektem - programem zarz¹dzaj¹cym list¹ p³ac firmy Information Sciences Inc. Przy tej okazji nauczy³ siê pos³ugiwaæ nowym jêzykiem programowania COBOL. Otrzyma³ wtedy swoje pierwsze, zarobione samodzielnie, pieni¹dze w ramach honorarium autorskiego. W tym samym roku uda³o mu siê zarobiæ po raz pierwszy wiêksz¹ kwotê. Otrzyma³ 20 tys. USD za projekt Traf-O-Data do wykonywania pomiarów natê¿enia ruchu ulicznego. Zajmowa³ siê nim wraz z Paulem Allenem, tym samym, który towarzyszy³ mu w wyszukiwaniu b³êdów oprogramowania firmy CCC. Po ukoñczeniu Lakeside School, Bill postanowi³ spróbowaæ si³ na Harvard Collage. Rozpocz¹³ naukê w roku 1973. G³ównym celem by³o zdobycie licencjatu, który pozwoli³by na kontynuowanie studiów na wydziale prawa. Na Harvardzie pozna³ swojego przysz³ego wspólnika, Stevena Ballmera - znanego jako pierwszego dyrektora generalnego Microsoftu. Bill trzyma³ siê te¿ przyjaciela z Lakeside School Paula Allena. Tak wiêc, kiedy w styczniu 1975 roku wpad³ mu w rêce numer magazynu Popular Electronics, traktuj¹cy o mikrokomputerze ALTAIR 8800 i przyszed³ mu do g³owy pewien pomys³, zwróci³ siê w³aœnie do Allena. William postanowi³ podejœæ firmê MITS, aby dowiedzieæ siê czy by³aby zainteresowana interpretatorem jêzyka BASIC dla ALTAIR 8800. Okaza³o siê, ¿e trafi³ doskonale. Co prawda ani on, ani Allen nie pracowali nad niczym podobnym, nie posiadali nawet takiego mikrokomputera, ale zarz¹d MITS o tym nie wiedzia³. W odpowiedzi na zapytanie Gatesa o zainteresowanie rzekomym oprogramowaniem przysz³a pozytywna odpowiedŸ. Gates i Allen rozpoczêli prace. Pierwszym etapem by³o stworzenie emulatora Altaira, a nastêpnie uruchomienie go na minikomputerze. Drugim stadium by³o napisanie w³aœciwego interpretatora BASIC. Z takim przygotowaniem wybrali siê do siedziby firmy MITS. Uda³o im siê przekonaæ zarz¹d, co zaowocowa³o podpisaniem kontraktu.

Rejestracja Microsoftu i pierwsza mi³oœæ Paul Allen zosta³ jednym z pracowników firmy i z tego poziomu odpowiada³ za prace nad Altair BASIC. Gates natomiast stan¹³ przed decyzj¹: poœwiêciæ siê studiom prawniczym, czy zaj¹æ programowaniem? Postanowi³ ubiegaæ siê o urlop dziekañski, który otrzyma³. W listopadzie tego samego roku wraz z Allenem za³o¿y³ spó³kê Micro-soft: od angielskiego microcomputer oraz software. Oficjalna rejestracja w Urzêdzie Patentowym i Znaków Towarowych USA nast¹pi³a równo rok póŸniej, 26 listopada 1976. Tym razem nazwa firmy nie zawiera³a ju¿ myœlnika. Powsta³ zal¹¿ek przysz³ej korporacji. Rozwijaj¹cy siê Microsoft zosta³ w roku 1980 zauwa¿ony przez firmê IBM. Rozpoczê³o siê pasmo sukcesów zawodowych Gatesa. Na gruncie osobistym równie¿ wiod³o mu siê bardzo dobrze. W 1987 roku odby³a siê pewna konferencja prasowa Microsoftu na Manhattanie. Nie by³oby w tym nic wyj¹tkowego gdy-

by nie fakt, ¿e by³a tam pewna pracownica firmy Melinda French, w której Bill siê zakocha³.

Sukcesy, ma³¿eñstwo i sielanka Przez pocz¹tkowy okres rozwoju Microsoftu Gates odgrywa³ podwójn¹ rolê. Z jednej strony jego g³ównym zadaniem by³o koordynowanie finansów, wiêkszoœæ czasu poœwiêca³ sprawom kierowniczym. Z drugiej strony, choæ nie nale¿a³ do ¿adnego zespo³u, tworzy³ i sprawdza³ oprogramowanie. Zaprzesta³ tej dzia³alnoœci dopiero w roku 1989, kiedy jego uwagê zbytnio absorbowa³y ju¿ sprawy administracyjne. Efektem licznych sukcesów Microsoftu, jak i samego Billa, by³o zajêcie pierwszego miejsca wœród 400 najbogatszych Amerykanów, w magazynie Forbes z roku 1993, w którym przedstawiono doroczny ranking. Pozycja ta nie zmienia³a siê w trakcie kolejnych 14 lat. Dopiero ranking opublikowany w roku 2008 przyniós³ zmianê. W wyniku œwiatowego kryzysu finansowego obroty znacznie spad³y, a Gates opuœci³ swoj¹ dotychczasow¹ lokatê na rzecz Warrena Buffeta. W Nowy Rok, 1 stycznia 1994 roku, po siedmiu latach znajomoœci, Bill wzi¹³ œlub z Melind¹. Zawodowo wiod³o mu siê doskonale. Po okresie zarabiania pieniêdzy nadesz³o ich wydawanie, a raczej inwestowanie w dobra dostêpne dla nielicznych. Na pewniej aukcji pañstwo Gates nabyli, za 30,8mln USD, Kodeks Leicester autorstwa najznakomitszego cz³owieka doby renesansu - Leonarda da Vinci.

Gates w s¹dzie i pierwsza córka Bill sta³ siê liderem na liœcie œwiatowych miliarderów. Sta³o siê to w roku 1995, kiedy jego maj¹tek wyceniono na 58 mld dolarów. W tym osi¹gniêciu nie mia³ sobie równych a¿ 12 lat. Powiêkszy³a siê te¿ rodzina Billa. Urodzi³a mu siê pierwsza córka - Jennifer Katharine Gates (ur. 1996). Dwa lata póŸniej Gates znalaz³ siê na sinusoidzie. Z jednej strony magazyn Time wyniós³ go na najwy¿sze miejsce w rankingu „Top 50 Cyber Elite”, a z drugiej wyl¹dowa³ w s¹dzie. Oskar¿ono go o ³amanie tzw. ustawy Shermana traktuj¹cej o nieuczciwej konkurencji oraz nielegalnej monopolizacji rynku. Prawd¹ jest, ¿e Microsoft, prê¿nie siê rozwijaj¹c, zdobywa³ coraz wiêksze po³acie rynku IT, rozszerzaj¹c gamê oferowanych produktów. Zapamiêtano mu tamto przes³uchanie. Mia³o byæ iœcie groteskow¹ scen¹ w której Gates jak mantrê powtarza³ „nie pamiêtam” i praktycznie nie udzieli³ œledczemu ani jednej, konkretnej odpowiedzi. Choæ Bill krêci³ jak tylko móg³, s¹d stwierdzi³, i¿ Microsoft dopuœci³ siê monopolizacji.

100 mld USD i narodziny syna W roku 1999 William odbi³ sobie z nawi¹zk¹ up³ywaj¹cy pod znakiem rozpraw s¹dowych, rok poprzedni. Po raz drugi zosta³ ojcem, urodzi³ mu siê syn, Rory John Gates. Niezale¿nie od wyroków s¹dowych pozycja Microsoftu pozosta³a nienaruszona, o czym mo¿e œwiadczyæ fakt, i¿ wartoœæ maj¹tku Billa prze-

GŁOS POLONII

17

kroczy³a 100 mld USD, a medialnoœæ Gatesa ros³a równie szybko jak stan jego konta. Kiedy opublikowano fabularyzowany film dokumentalny o przewrotnym tytule „Piraci z Krzemowej Doliny” widzowie mogli zobaczyæ w jednej z g³ównych ról Anthonego Michaela Halla, który odtwarza³ postaæ Williama Gatesa III. Na prze³omie wieków pañstwo Gates rozpoczêli dzia³alnoœæ charytatywn¹ - powsta³a Bill & Melinda Gates Fundation. Motywów tej decyzji mo¿na upatrywaæ w m³odoœci Gatesa: jego matka by³ bardzo zaanga¿owana w dzia³alnoœæ dobroczynn¹. Fundacja podjê³a dzia³alnoœæ na rzecz osób dotkniêtych bied¹ i chorobami. Pieni¹dze przeznacza³a na kilka celów. Przyznawa³a stypendia naukowe dla mniejszoœci, zapewniaj¹c utalentowanym m³odym ludziom szansê na osi¹gniêcie sukcesu. Pañstwo Gates przekazali 210 mln USD Uniwersytetowi Cambridge, gdzie prowadzono projekt Gates Cambridge Schoolarships. Jedn¹ z najwiêkszych dotacji przekazano United Negro Collage Fund - opiewa³a na kwotê miliarda dolarów. Bill i Melinda zdawali sobie sprawê z problemów, którymi dotkniêci s¹ mieszkañcy „trzeciego œwiata”. Przeznaczyli czêœæ puli na rzecz prewencyjnej walki z AIDS i innymi chorobami. W 2002 roku na œwiat przysz³a jego druga córka - Phoebe Adele.

Rycerz Komandor Orderu Imperium Brytyjskiego Tygodnik Time umieœci³ go na liœcie 100 osób, które przyczyni³y siê do kszta³towania XX wieku, a ponadto do grona setki najbardziej wp³ywowych (2004, 2005, 2006). Ten sam tygodnik doceni³ dzia³alnoœæ dobroczynn¹ Billa i Melindy. Otrzymali tytu³ “Cz³owieka roku 2005” obok wokalisty zespo³u U2 - Bono, a królowa El¿bieta II nada³a mu tytu³ Rycerza Komandora Orderu Imperium Brytyjskiego. Bill Gates odsuwa³ siê od czynnej pracy w dziele swojego ¿ycia - korporacji Microsoft. 15 czerwca 2006 roku wyda³ oœwiadczenie, ¿e zamierza stopniowo, na przestrzeni dwóch lat, odsuwaæ siê w cieñ. Decyzjê uzasadni³ chêci¹ poœwiêcenia siê bardziej ni¿ dotychczas filantropii. Funkcjê dyrektora generalnego powierzy³ Rayowi Ozzie. Opracowywanie d³ugoterminowej strategii firmy pozostawi³ w rêkach Craiga Mundiego. Cztery dni po wspomnianym oœwiadczeniu Bill og³osi³, ¿e zostanie w firmie na stanowisku, które nie obejmuje pe³nego etatu. Zanim odszed³ od codziennoœci korporacyjnej podj¹³ inicjatywê, zgodnie z któr¹ Microsoft mia³ zacz¹æ pracê nad oprogramowaniem dla robotów. Rodzina Gatesów mieszka w posiad³oœci w Medinie w stanie Waszyngton, z widokiem na Jezioro Washington. Wedle opinii urzêdników hrabstwa King, do którego przynale¿y, jej szacunkowa wartoœæ wynosi 125 mln USD. Oznacza to, ¿e roczne wp³ywy do bud¿etu stanu z podatków op³acanych przez Gatesów wynosz¹ oko³o miliona. USD. Na podst. www.instalandia.pl


18

GŁOS POLONII

POLITYKA

www.glospolonii.net

Debata prezydencka w USA

Decydujące starcie,

Fot. AFP

kto będzie kolejnym prezydentem USA? W œrodê, 19 paŸdziernika w Las Vegas odby³o siê trzecie, decyduj¹ce starcie kandydatów na prezydenta USA. W debacie Hillary Clinton kontra Donald Trump nie zabrak³o tematów œwiatopogl¹dowych. Donald Trump ostro broni³ prawa Amerykanów do posiadania broni i zaprezentowa³ siê jako przeciwnik aborcji. Clinton z kolei argumentowa³a, ¿e kobiety maj¹ prawo do podejmowania trudnych decyzji dotycz¹cych swojego zdrowia. Wskaza³a tak¿e na prawa mniejszoœci seksualnych oraz podkreœla³a, ¿e szanuje drug¹ poprawkê do konstytucji, ale prawo powinno lepiej regulowaæ kwestie zwi¹zane z posiadaniem broni. Kandydaci dyskutowali tak¿e o gospodarce i sprawach miêdzynarodowych. Kwestie œwiatopogl¹dowe pojawi³y siê ju¿ w pierwszej czêœci, gdy pad³o pytanie o rolê S¹du Najwy¿szego. Trump przekonywa³, ¿e sk³ad tego cia³a powinien byæ konserwatywny, tak by broniæ prawa do posiadania broni. Jednoczeœnie przyzna³, ¿e podziela pogl¹dy pro-life, choæ ostatecznie to pojedyncze stany powinny regulowaæ sprawy zwi¹zane z aborcj¹. Skorzysta³ te¿ z okazji, by zaatakowaæ Clinton. - Logika Clinton jest taka: mo¿na wzi¹æ dziecko tu¿ przed porodem i rozerwaæ ja na strzêpy - uderzy³, odnosz¹c siê do s³ów Clinton, która wskazywa³a na dramatyczne przypadki medyczne, gdy kobieta ryzykuje ¿ycie, donaszaj¹c ci¹¿ê.

Trump: musimy ich st¹d wyrzuciæ Kolejnym du¿ym tematem, który siê pojawi³, by³a imigracja. Trump od razu uderzy³ w nielegalnych imigrantów. - Potrzebujemy silnych granic, by broniæ siê przed narkotykami. Potrzebujemy tego muru. Musimy deportowaæ baronów narkotykowych. Musimy ich wszystkich st¹d wyrzuciæ - grzmia³. Jak zareagowa³a na tyradê Republikanina Clinton? - Nie chcê dzieliæ rodzin, nie chcê, by dochodzi³o do deportacji. W sumie to 15 milionów osób. Trump mówi³ w Phoenix, ¿e ka¿da osoba bez dokumentów bêdzie deportowana. Co to oznacza? Masowe kontrole i wywo¿enie ludzi. To pomys³ niezgodny z duchem Ameryki - kontrowa³a kandydatka Demokratów. - A jeœli chodzi o mur, gdy Trump by³ w Meksyku, nie mówi³ o tym ani s³owa przypomnia³a. I z³o¿y³a wa¿n¹ deklaracjê. - W ci¹gu pierwszych stu dni wprowadzê ogólnonarodow¹ reformê prawa imigranckiego z przyspieszon¹ œcie¿k¹ do uzyskania obywatelstwa - og³osi³a.

Clinton: czy Trump potêpi szpiegostwo Rosji? Nie zabrak³o tak¿e tematu wycieku maili i Wikileaks. - Czy Donald Trump potêpi Rosjan za takie zachowanie, odrzuci szpiegostwo Rosjan i nie bêdzie chcia³, by Putin pomaga³ mu w wyborach - mówi³a Clinton - Wspania³a zmiana tematu szydzi³ Trump. - Nie znam Putina, ale jeœli Rosja i USA bêd¹ siê dobrze dogadywaæ i walczyæ z ISIS, to ok - mówi³. I wskaza³, ¿e Putin nie szanuje ani Obamy, ani Clinton. - Dlatego, ¿e wola³by mieæ marionetkê na stanowisku prezydenta odpowiedzia³a Clinton. - To ty jesteœ marionetk¹ - odci¹³ siê Trump. Jakie pogl¹dy na gospodarkê przedstawili kandydaci? - Wiêcej szans dla rodzin klasy œredniej, najwiêkszy od czasów drugiej wojny œwiatowej plan budowy miejsc pracy, wy¿sza p³aca minimalna, równe szanse dla kobiet, darmowa edukacja dla najbiedniejszych - to argumenty Clinton. Jednoczeœnie Demokratka zarzuci³a Republikaninowi plan obni¿enia podatków dla najbogatszych. Trump z kolei krytykowa³ miêdzynarodow¹ umowê NAFTA. - Musimy j¹ renegocjowaæ, a jeœli siê nam nie uda, to j¹ zerwiemy. Mamy 1 proc. PKB. Nasz kraj umiera grzmia³. W tej czêœci krytycznie odniós³ siê tak¿e do nak³adów na obronnoœæ sojuszników USA.

Trump oskar ¿a Clinton: - To by³ jej sztab! Tak jak prognozowano, podczas debaty pojawi³ siê w¹tek skandalicznego zachowania Trumpa wobec kobiet. Republikanin skorzysta³ z okazji i oskar¿y³ o ca³e zamieszanie sztab Clinton. - Kobiety, które oskar¿aj¹ mnie o molestowanie mog³y byæ nas³ane przez jej sztab. Tak samo jak te osoby, które przychodzi³y na moje wiece, by wszczynaæ zamieszki. Ja nie znam tych kobiet. Nawet nie przeprosi³em swojej ¿ony za to, bo to nieprawda - wyjaœnia³. Demokratka szybko odbi³a pi³eczkê, odnosz¹c siê do ujawnionych jeszcze przed drug¹ debat¹ s³ów Trumpa. - Poprzednio s³yszeliœmy, co Trump mówi³, ¿e robi³ kobietom. Teraz znalaz³y siê kobiety, które mówi¹, co im faktycznie zrobi³. A co o nich mówi³ Trump? Mówi³, ¿e nie by³y dostatecznie atrakcyjne, by mia³ siê nimi zainteresowaæ. Taki w³aœnie jest Donald - punktowa³a Clinton. Jednoczeœnie Clinton nie odnios³a siê do zarzutów Trumpa o inspirowanie awantur na wiecach Republikanina. Sztab Trumpa korzysta³ z okazji i publikowa³ na Twitterze zdjêcia z zajœæ, wskazuj¹c ¿e stoi za tym sztab Demokratki. Jeszcze przed debat¹ Donald Trump sugerowa³, ¿e wybory bêd¹ mog³y byæ sfa³szowane. Mówi³ tak¿e, ¿e jeœli przegra, to powstrzyma siê ze z³o¿eniem gratulacji oponentce. - Miliony wyborców s¹ zarejestrowane, a nie powinny byæ. A ona nie powinna tu w ogóle byæ, bo pope³ni³a straszne przestêpstwa - mówi³ ju¿ podczas debaty. - Gdy coœ nie idzie po jego myœli, to mówi, ¿e jest to sfa³szowane, ¿e jest ustawione - mówi³a kontrkandydatka. - Donald oczernia nasz¹ demokracjê - przekonywa³a.

60 sekund na koniec Przedostatnim tematem by³a sytuacja na Bliskim Wschodzie. Trump krytykowa³ operacjê odbicia irackiego Mosulu. - Tam ju¿ nie ma ¿adnych bojowników, zd¹¿yli uciec - uwa¿a Trump. - Gdy ju¿ tam byliœmy - mówi³ o obecnoœci amerykañskich wojsk w Iraku - to powinniœmy tam pozostaæ - przekonywa³. - Inaczej skorzysta na tym Iran. Republikanin mocno podkreœla³, ¿e za wejœciem do Iraku g³osowa³a Clinton. Ona sama odbi³a pi³eczkê, mówi¹c: wpiszcie w Google Trump i Irak. - On te¿ popiera³ wejœcie do Iraku - przekonywa³. Sama Clinton uzna³a, ¿e sta³a obecnoœæ wojsk USA w Iraku jest pomys³em b³êdnym. Na zakoñczenie kandydaci dostali po 60 sekund, by przekonaæ do siebie g³osuj¹cych. - Ja zwracam siê do wszystkich Amerykanów, zarówno Demokratów, jak i Republikanów. Zadbam o to, by broniæ rodziny przed korporacjami. Zadbam o edukacjê dzieci - mówi³a Clinton. Jak wykorzysta³ swój czas Trump? - Nasze miasta to katastrofa. Wchodz¹c do sklepu, mo¿na zostaæ zastrzelonym. Naszych policjantów nikt nie szanuje. Musimy sprawiæ, by Ameryka znów by³a wspania³a. Nie staæ nas na kolejnego Obamê - przekonywa³. ****** Telewidzowie nie maj¹ w¹tpliwoœci: ich zdaniem ostatni¹, trzeci¹ debatê wygra³a kandydatka Demokratów. Z sonda¿u CNN wynika, ¿e Clinton pokona³a Trumpa 52 proc do 39 proc. To mniejsza przewaga ni¿ w poprzednich starciach pierwsz¹ debatê Clinton wygra³a z wynikiem 62 proc. do 27 proc., a drug¹ - 57 proc. do 34 proc. Tymczasem kandydat Republikanów wrzuci³ na Twittera inny sonda¿. Wynika z niego, ¿e jako zwyciêzcê debaty wskaza³o go a¿ 77 proc. g³osuj¹cych. Jak bêdzie naprawdê oka¿e siê 8 listopada. www.wiadomoœci.onet.pl


OKIEM RYŚKA

www.glospolonii.net

Trzy debaty prezydenckie w USA za nami. Wed³ug obser watorów najbardziej rzuca³ siê w oczy fakt, ¿e kandydaci niechêtnie podawali sobie rêce na powitanie i na po¿egnanie…

Po takich pomys³ach prezesa Kaczyñskiego pod jego domem na ¯oliborzu zebra³y siê kobiety, które maj¹ zupe³nie inne zdanie na ten temat…

GŁOS POLONII

W dyskusji o ustawie antyaborcyjnej wed³ug Jaros³awa Kaczyñskiego najwa¿niejsze jest ¿eby urodziæ nawet zdeformowane dziecko, byle by mo¿na je by³o ochrzciæ…

A rzeczniczka rz¹du, Beata Mazurek t³umaczy³a, ¿e prezes nie to mia³ na myœli i zaapelowa³a do dziennikarzy ¿eby… wszyscy puknêli siê w g³owê…

A wiceminister Bar tosz Kownacki, niezadowolonym z takiego obrotu sprawy Francuzom przypomnia³, ¿e to oni uczyli siê od Polaków u¿ywaæ widelca… Minister Antoni Macierewicz zerwa³ negocjacje z Francuzami na œmig³owce Caracall i…zapowiedzia³, ¿e sami sobie zrobimy swoje…

19


20

GŁOS POLONII

Roman Sabo

POLEMIKA

www.glospolonii.net

Refleksje

Doczyta³em do koñca „refleksje ze spotkania z ministrem” pana Ryszarda Kopplingera (G³os Polonii 3, s. 9). Refleksja, wg. has³a ze S³ownika Jêzyka Polskiego PWN to: „g³êbsze zastanowienie siê nad czymœ, wywo³ane silnym prze¿yciem”. Minister spraw zagranicznych RP wywar³ na panu Kopplingerze du¿e wra¿enie. Tak du¿e, ¿e przedstawiaj¹c jego sylwetkê w samych superlatywach, autor nie sprawdzi³ szczegó³ów. Pan minister, rocznik 1957, nie jest „mêszczyzn¹(sic!) po szeœædziesi¹tce”. Pan minister „nie spêdzi³ d³ugich lat na emigracji w pobliskim Oregonie”, gdy¿ wg. Wikipedii, w 1980 ukoñczy³ studia magisterskie w Polsce, w latach 1981-1987 pracowa³ jako asystent na Wydziale Filozoficzno-Historycznym Uniwersytetu £ódzkiego, w 1991 skoñczy³ studia w Oregonie na Wydziale Stosunków Miêdzynarodowych. W 1992 zosta³ zatrudniony w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a w latach 1992-1993 odby³ studia podyplomowe na temat bezpieczeñstwa miêdzynarodowego i kontroli zbrojeñ w Geneva Centre for Security Policy w Genewie. Jego „znajomoœæ warunków emigracyjnych w jakich przychodzi ¿yæ polskiej diasporze” po, najwy¿ej czteroletnim, pobycie na amerykañskim kampusie mo¿e byæ tylko naskórkowa. Pan Kopplinger zdecydowa³ siê jedynie na snucie refleksji, poniewa¿ brak „kamery i magnetofonu” przeszkodzi³by mu w wywi¹zaniu siê z zadania z wymagan¹ od sprawozdawcy rzeczowoœci¹. Niemniej, lista osób obecnych na sali, d³uga i szczegó³owa, sk³ada siê z imion, nazwisk, oraz sprawowanych funkcji. Pan minister, snuje swoje refleksje autor, mówi³ „elokwentnie”, „skupiaj¹c na sobie ca³kowit¹ uwagê obecnych”. Wieczór uda³by siê znakomicie, gdyby nie zakusy „trzech, czy te¿ czterech osób”, oczywistych zwolenników KOD-u i tzw. „totalnej opozycji”. Czterech, na 150 obecnych, wed³ug osobistej oceny autora refleksji. £y¿ka dziegciu w beczce miodu. Szczególn¹ niechêæ wywo³a³ „ktoœ przedstawiaj¹cy siê jako zwolennik Komitetu Obrony Demokracji”. Ten ktoœ pod pretekstem zadania pytania, podj¹³ „próbê zamanifestowania politycznej postawy, na któr¹ Pan Minister odpar³ krótko i rzeczowo”, za co zosta³ „nagrodzony burzliwymi oklaskami”, co by³o dowodem na to, ¿e psuj¹cy œwi¹teczn¹ atmosferê spotkania „s¹ na sali w zdecydowanej mniejszoœci”. Ten ktoœ to w³aœnie ja. Nie mam pretensji do pana Kopplingera, ¿e nie zapamiêta³ mojego nazwiska, od którego zacz¹³em formu³owanie mojego pytania. W koñcu jestem skromnym emigrantem, zupe³nie nie udzielaj¹cym siê w emigranckim œrodowisku. Myœlê, ¿e szkoda, i¿ pan Kopplinger zapomnia³ magnetofonu. £atwiej by³oby mu oprzeæ siê na faktach podczas rewizji swoich refleksji. Nie przedstawi³em siê jako zwolennik KOD-u, do kt?rego nie nale¿ê i w akcjach którego nie biorê udzia³u. A pytanie, którego podobno nie zada³em, by³o nastêpuj¹ce: „Poniewa¿ mam w Polsce wielu politycznie niezaanga¿owanych przyjació³, którzy w barwnych, czasem rozkrzyczanych, manifestacjach bior¹ udzia³, chcia³bym wiedzieæ dlaczego PiS odnosi siê do nich z takim lekcewa¿eniem, gdy manifestuj¹ swój odmienny pogl¹d na polsk¹ rzeczywistoœæ, demokratyczn¹, pluralistyczn¹, wspóln¹?” Pan minister Waszczykowski nie odpowiedzia³ na to, moim zdaniem, bardzo proste pytanie, „krótko i rzeczowo”. Pan minister, jeszcze chwilê wczeœniej dziel¹cy siê z nami wszystkimi bezkonfliktowym bo¿ym pozdrowieniem, zareagowa³ natychmiast tonem nie znosz¹cym sprzeciwu, Mateusza Kijowskiego nazwa³ „krzykaczem”, a uczestników pochodów „zbieranin¹”. Jednym s³owem mamy w Polsce do czynienia z anarchizuj¹cym ruchem awanturników - mój wniosek, moje s³owa. Oponowa³em odwo³uj¹c siê do faktu, ¿e kiedyœ w podobny sposób nomenklatura komunistyczna pogardliwie traktowa³a Polaków kwestionuj¹-

po „refleksjach”

cych posuniêcia w³adz, a cz³onków Solidarnoœci np. nazywa³a warcho³ami. Nazwa Solidarnoœæ jeszcze bardziej oburzy³a pana ministra, który zarzuci³ mi, ¿e porównuj¹c szlachetn¹ organizacjê z kodowsk¹ zbieranin¹, dopuszczam siê profanacji. Jak gdyby nagonka PiS-u na Wa³êsê nie by³a wystarczaj¹cym dowodem na profanowanie niewygodnych œwiêtoœci. „Spontaniczne oklaski” wdar³y siê w moj¹ odpowiedŸ, ¿e nie porównujê, tylko zwracam uwagê na podobny stosunek rz¹dowego jêzyka propagandy do rzeczywistoœci. To co dla pana Kopplingera by³o „krótkie i treœciwe”, mnie zda³o siê jeszcze jednym dowodem na to, ¿e KOD rzeczywiœcie dzia³a na PiS jak p³achta na byka. I bardzo ¿a³ujê, ¿e jeden z „filarów” rz¹du utworzonego przez PiS, nie odpowiedzia³ „krótko i treœciwie”, dlaczego. Przechodz¹c do rzeczy: doœwiadczenie i zdrowy rozs¹dek nakazuje, aby politykom wszelkiej maœci patrzeæ na rêce, a ich dzia³alnoœæ oceniaæ wed³ug czynów, a nie s³ów. Oklaskiwanie ka¿dej z wypowiedzi ministra spraw zagranicznych RP, urzêdnika jakby nie by³o, bez wzglêdu na to czy s¹ sensowne czy nie, œwiadczyæ mo¿e o braku rozeznania w rzeczywistoœci politycznej i w procesach politycznych w ogóle, a w tych zachodz¹cych w kraju za siedmioma wodami, za siedmioma lasami, w szczególe. Szkoda, ¿e spotkanie z ministrem nie wywo³a³o g³êbszych refleksji, np. dlaczego minister spraw zagranicznych œwieckiego, jakby nie by³o, rz¹du, przyje¿d¿aj¹c do Vancouveru opowiada o swoich koœcielnych peregrynacjach, nie o spotkaniach w ministerialnych gabinetach, sukcesach, czy pora¿kach w kszta³towaniu polskiej polityki zagranicznej? Dlaczego nie skupia siê na tym, na czym zna siê najlepiej? Dlaczego ani razu, EMIGRANCI!, na spotkaniu nie pada s³owo „uchodŸca”? To raz. Dwa. Czy wœród nas nie ma ju¿ zupe³nie przyzwolenia na odmiennoœæ opinii? Czy naprawdê wszyscy musimy byæ klakierami jednej tylko, nam na sercu le¿¹cej politycznej opcji? W koñcu politycy s¹ tylko tymczasowi, podczas gdy Polska jest trwa³a. My ¿yjemy w Kanadzie, nie w kraju. Rzeczywistoœæ polsk¹ znamy jedynie z przekazów, z pierwszej, trzeciej, dziesi¹tej rêki. ¯adnej wersji przekazu nie powinniœmy braæ za wyroczniê. A ju¿ na pewno przekazu rz¹dowego. Tak¿e przekazu tych z obecnych na sali, którzy uwa¿aj¹, ¿e za spo³ecznym sprzeciwem na sposób sprawowania rz¹dów przez PiS stoj¹ ¿ydowskie pieni¹dze. Ciekawe, ¿e s³owa solidarnoœci pod adresem uczestników kodowskim manifestacji zbulwersowa³y pana Kopplingera, podczas gdy insynuacje na temat ¿ydowskiego spisku zagra¿aj¹cego polskiej podmiotowoœci puœci³ mimo uszu. Podobnie uczyni³ zreszt¹ nominalny gospodarz spotkania - pan minister Waszczykowski. Proszê bardzo - jaki ciekawy temat, jakie pole do p³odnych refleksji, jak¿e g³êboko w historii naszego kraju zakotwiczony temat. Trzy. Aby zachowaæ intelektualn¹ niezale¿noœæ, warto od czasu do czasu, zadawaæ konkretne, ba!, niewygodne pytania. Nawet je¿eli pozostaj¹ zignorowane, niejednego mo¿na siê dowiedzieæ obserwuj¹c reakcjê interlokutora. Ja, np., o panu Kopplingerze dowiedzia³em siê z jego tekstu niejednego: gdy tylko uzna³, ¿e moje wyst¹pienie nie pokrywa siê z jego oczekiwaniami, natychmiast przesta³ s³uchaæ. Dlatego nie us³ysza³ mojego pytania, dlatego odpowiedŸ ministra Waszczykowskiego wyda³a mu siê „krótka i rzeczowa”, a „burzliwe oklaski” przywo³uj¹ce „wrednego typa” do porz¹dku dziennego, balsamem na uszy. A przecie¿ jako dzia³acz teatralny pan Kopplinger na pewno wie, ¿e i najlepszy aktor po³o¿y rolê graj¹c solo i ignoruj¹c podczas spektaklu swoich adwersarzy. Szkoda. Znowu nie uda³o siê porozmawiaæ o sprawach co nie nowe, a wa¿ne. n


www.glospolonii.net

WOKÓŁ SPORTU

GŁOS POLONII

21

Grad Prix 2016 dobieg³a koñca

Greg Hancock po raz czwarty mistrzem Świata! Wielki sukces Zmar zlika, dramat Janowskiego Krzysztof Pipa³a Greg Hancock na torze w Melbourne zapewni³ sobie czwar ty w karierze mistrzowski tytu³. Jest on najstarszym w historii ¿u¿lowcem, który stan¹³ na najwy¿szym stopniu Indywidualnych Mistrzostw Œwiata. Ten sezon nale¿a³ do Amerykanina, który w wieku 46 lat zosta³ mistrzem œwiata. Wczeœniej po z³ote medale Hancock siêga³ w latach 1997, 2011 oraz 2014. Tym samym Hancock do³¹czy³ do legend czarnego sportu. Po cztery tytu³y mistrza œwiata na swoim koncie maj¹ równie¿ Hans Nielsen i Barry Briggs. Wiêcej razy po z³ote medale siêgali jedynie Tony Rickardsson, Ivan Mauger (po 6)i Ove Fundin (5). - To jest niesamowite, niewyobra¿alne. Jestem szczêœliwy, to jest mój wielki dzieñ. dziêkujê wszystkim. Ciê¿ko mi zebraæ myœli, cokolwiek powiedzieæ. Urodzi³em siê po to ¿eby jeŸdziæ i zdobywaæ tytu³y - stwierdzi³ Hancock chwilê po czwartym wyœcigu, w którym zapewni³ sobie triumf w tegorocznym cyklu Grand Prix. Kilkanaœcie minut póŸniej zosta³ wykluczony za niesportowe zachowanie i wycofa³ siê z turnieju.

Czo³owa trójka GP 2016 – Tai Woffinden, Greg Hancock i Bartosz Zarzlik Fot. wp.pl

Doyle’a, który prowadzi³ w klasyfikacji generalnej by³ na prowadzeniu, ale kontuzja wyeliminowa³a go z dwóch ostatnich turniejów i tym samym nie zdo³a³ nawet stan¹æ na podium, choæ by³ murowanym faworytem do z³ota. No có¿, w ¿yciu tak bywa. Podobnego pecha w historii tej dyscypliny mieli m.in. Tomasz Gollob i Emil Sajfutdinow.

Najwiêksze sukcesy po czterdziestce

Bar tek Zmar zlik na podium

Dla Hancocka sportowe ¿ycie pe³ne sukcesów rozpoczê³o siê po czterdziestce. Jest jednym z najbardziej utytu³owanych ¿u¿lowców w historii tego sportu. Na swoim koncie oprócz czterech z³otych medali (1997, 2011, 2014, 2016) ma dwa srebrne (2006 i 2015) oraz trzy br¹zowe kr¹¿ki (1996, 2004, 2012). Swoj¹ karierê Amerykanin rozpocz¹³ w latach osiemdziesi¹tych ubieg³ego stulecia. W lidze polskiej zadebiutowa³ w 1992 roku w Unii Leszno. Œciga³ siê równie¿ dla klubów z Gniezna, Wroc³awia, Gdañska, Czêstochowy, Zielonej Góry, Tarnowa, Bydgoszczy, Rzeszowa oraz Torunia.

Nasz utalentowany junior Bartosz Zmarzlik w debiutanckim sezonie w GP odniós³ niebywa³y sukces i ostatecznie uplasowa³ siê na trzecim stopniu podium tu¿ za plecami Brytyjczyka, Taia Woffindena. Dwa punkty do podium straci³ Australijczyk, Chris Holder, a na pi¹tej pozycji ostatecznie sklasyfikowano pechowca Jasona Doyle’a.

W ¿u¿lu potrzebne jest te¿ szczêœcie W zdobyciu z³ota pomog³o Hancockowi trochê szczêœcia, a w³aœciwie pech Australijczyka Jasona

Trzech Polaków na pewno w GP 2017 W przysz³orocznym cyklu na pewno wystartuje trzech reprezentantów Polski. Oprócz Zmarzlika, bêd¹ to zwyciêzca Grand Prix Challenge - Patryk Dudek oraz Piotr Pawlicki, który w sobotnim turnieju by³ ósmy, ale 99 oczek zapewni³o mu pozostanie wœród œwiatowej czo³ówki. Niestety utrzymania w rywalizacji najlepszych za-

wodników œwiata nie zapewni³ sobie Maciej Janowski. „Magic” s³abo spisa³ siê w Melbourne i ostatecznie w klasyfikacji generalnej zgromadzi³ 90 punktów. Oczko wiêcej uzyska³ Niels Kristian Iversen. W przysz³orocznym cyklu wystartuje tak¿e Antonio Lindbaeck, który dziêki znakomitemu wystêpowi w Australii wdar³ siê do czo³owej ósemki. Oprócz czo³owej ósemki i wspomnianego Patryka Dudka w przysz³orocznej GP wystartuj¹ jeszcze Szwed, Fredrik Lidgren i S³owak, Martin Vaculik, którzy podobnie jak Dudek wywalczyli awans w GP Challenge. Pozosta³e 4 miejsca przydzieli FIM w ramach tzw. sta³ej dzikiej karty. Najpewniejszymi kandydatami do nich s¹: Duñczyk, Nicki Pedersen, S³oweniec, Matej Zagar, Rosjanin, Emil Sajfutdinov i…byæ mo¿e Jaros³aw Hampel. n Klasyfikacja generalna GP 2016 1. Greg Hancock USA 2. Tai Woffinden W.Brytania 3. Bartosz Zmarzlik Polska 4. Chris Holder Australia 5. Jason Doyle Australia 6. Piotr Pawlicki Polska 7. Antonio Lindbaeck Szwecja 8. Niels Kr. Iversen Dania 9. Matej Zagar S³owenia 10. Maciej Janowski Polska

139 130 128 126 123 99 93 91 90 90


22

KRZYŻÓWKI

GŁOS POLONII

M ieszka -

Œwia -

nka

dectwo

Pojazd jedno-

Addis

ko ntroli

Abe by

D o k¹pie li

Z

s³o ne cznych

ko sze m

Stolica

i

Arme nii

Sta³e

œla do wy

www.glospolonii.net

M iodo ¿e r

gondol¹

mie jsce

Lewy

Wysy³a

Wcze sna

dop³yw

prze-

o dmia na

Bugu

sy³kê

ja b³e k

Sta ro po lski

³ca siê

ba¿anta

1

uprzê¿y

10

ta rna N orw e gii

M iara k¹ ta

ka czka

24

Imiê de N iro

20

9

11

Np. o nko lo g

Ka mize l-

Figla rz

Samie c

Czêœæ

Suma try Je dno stka mone -

M³oda, dzika

pra cy

22

Wy spa o bok

ta nie c Do kszta -

7

U bra nie , strój

Wœród

ka ra -

Mszyca

ryb

tunko w a

lub gie z

14

... Rinn

U zdo lnienie

23

5

Sza cho -

Popis,

O bro t-

21

noϾ

w y re mis

tkanina sy nte -

Ska fa n-

Na

der

2

Kla tka filmow a

N a zw isko z filmow ej

Wê gie l

Rodzaj

³a si-

ujœcia

cowate

rze ki

zbo ¿a

9

Je dno -

o pla

Sto ³e k

3

19

G o lda ,

U roczy s-

by ³a

ty stró j

pre mi er

lub bankie t

8 Uko cha -

Utwór

na

Konop-

Ja no sika

nickiej

6

19

M ega fo n

13

Auto z Nie mie c

G ê sta ,

S¹ sia dka Bu³garki

16

4

1

lune ty

Sa udy j-

13

skie j

riowa

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

ryba

pod

7

12

szklankê

25

Gromada

Rybie

Nocny

krów

jaja

ptak

18

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 25 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

- a fo ryzm Wo jtka Ba rto sze wskie go .

4

czna

2

5

akw a-

3

niŸmie

Tale rzy k

Ryba

2

w orga-

Œwi¹ te-

Czêœæ

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 24 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

1

Kr¹¿y

p³aszczyzna

pukie l

ko minka

z A ra bii

psa

Pochy³a

Kê dzio r,

Pie ni¹dz

Noga

23

Da w ny internat

Opa³ do

17

Tartinka

17

Pogoda

w ie lko-

mg³a

g³oski

24

trzna

Ro da nu

14

M ode l

mie jska

ny znak

si³y

powie-

Do p³yw

Graficz-

stka

16

Obra cak

me tce towaru

Liœcie

Izra e la

18

21

3

mo sa

ma rchw i

12

Pê k

na zimê

sa gi

Zwierzê

Diuna

i dre wno

Eski-

15

Tr¹ ba

stan

20

Sio ³o

ty czna

6

22 Indyjski

tr¹ b¹

11

goudy

8

4

z ma ³¹

cent

10

Puszy sta

defilada

15

Ssa k

Produ-

- a fo ryzm Anto nie go Re gulskie go .

17

18

19

20

21

22

23

24

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25


www.glospolonii.net

REKLAMY

GŁOS POLONII

23


Głos Polonii Wydanie nr 5  
Głos Polonii Wydanie nr 5  
Advertisement