Page 1

Donald Trump 45. prezydentem USA 15 LISTOPADA 2016

str. 20

NR 6

GŁOS POLONII www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

r ó z c e i w Dobry n i p o h C r u e i s n o M S¹ momenty na weso³¹ zabawê, na piosenki beztroskie. I s¹ momenty na zadumê, na refleksjê. Takim jest w³aœnie Œwiêto Niepodleg³oœci 11 Listopada. Nie ma bitwy jednej zwyciêskiej, nie ma jednego, a ostatecznego traktatu pokojowego, które by Polsce w ustalonych granicach i miêdzynarodowym porz¹dku mówi³y: od dziœ jesteœ wolna, niepodleg³a, w granicach odt¹d dot¹d.

str. 4 - 5 Opowieści Lady Buni - str. 6

Prawo Agaty - str. 7

Wywiad z Januszem Zaorskim - str. 9


2

GĹ OS POLONII

REKLAMA

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


WITAMY

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

3

Spis treści:

Chopin w cieniu Trumpa i… pana Henia

D

GŁOS POLONII

la u¿ytkowników portali spo³ecznoœciowych od d³u¿szego ju¿ czasu pewnym wydawa³o siê zwyciêstwo Donalda Trumpa, mimo i¿ tradycyjne sonda¿e dawa³y zwyciêstwo Hillary Clinton. Podobnie by³o w Wielkiej Brytanii, gdzie sonda¿e mówi³y, i¿ Brytyjczycy zostan¹ w UE, a to Brexit sta³ siê faktem. Jeszcze wczeœniej podobnie by³o w wyborach prezydenckich w Polsce, gdzie obecnemu prezydentowi Andrzejowi Dudzie sonda¿e nie dawa³y szans, a na facebooku od dawna wiedziano, ¿e wygra. Wygl¹da wiêc na to, ¿e firmy sonda¿owe to ju¿ prze¿ytek. O wyborach w Polsce nie bêdê siê wypowiada³, bo to, ¿e wygra³ Duda dla czêœci Polaków jest szczytem szczêœcia, a dla innych tragedi¹ ¿yciow¹, wiêc w nastrojach jest remis. Ale sytuacja w Wielkiej Brytanii i w USA, chocia¿ eksperci wykazuj¹ wiele podobieñstw, je¿eli chodzi o tamtejsze Polonie, diametralnie siê ró¿ni. W Wielkiej Brytanii, Polacy generalnie byli przeciwni Breksitowi i jak pokazuje czas, mieli racjê. Nasili³y siê wobec nich nastroje antypolskie, przez co nasi rodacy s¹ obecnie najczêstszymi ofiarami ataków ksenofobicznych. W USA Polonia chyba inaczej pojmuje swoj¹ sytuacjê ni¿ ta brytyjska. Trump przecie¿ otwarcie powiedzia³, ¿e czas najwy¿szy pogoniæ nielegalnych emigrantów, a Polonia i tak na niego zag³osowa³a. Jak ktoœ s³usznie zauwa¿y³, przypomina to sytuacjê, ¿e kurczaki g³osuj¹ na KFC. Inna sprawa, ¿e kontrkandydatka Trumpa mimo, ¿e siê sympatycznie uœmiecha³a, to nie mia³a zbyt wiele do zaoferowania, a gdyby chocia¿ tylko dziesi¹ta czêœæ zarzutów jakie jej wytaczano siê potwierdzi³a, to wyborcy mieli prawo zag³osowaæ na najwiêkszego ignoranta w historii prezydentów USA. Jak bêdzie czas poka¿e - mimo i¿ to bana³ to tak naprawdê jest to jedyny, mo¿liwy komentarz. Niestety nag³y wyjazd do Alberty pokrzy¿owa³ mi plany i nie mog³em byæ na spektaklu Bon Soir Monsieur Chopin, z którym do Vancouver, a konkretnie do Surrey, przyjecha³ z Toronto œwietny aktorski duet matki z córk¹ czyli Maria Nowotarska i Agata Pilitowska. Sztuka uœwietniona by³a muzyk¹ Chopina, a wykonywan¹ przez miejscowego, œwietnego pianistê, Witolda Wardziukiewicza. Spektakl mia³ uœwietniæ Œwiêto Niepodleg³oœci oraz 20. rocznicê powstania Stowarzyszenia Artystów i Przyjació³ Sztuk „Pod skrzyd³ami Pegaza”, któremu prezesuje Krystyna Po³ubiñska. Na szczêœcie dzie³o obejrza³ Bogumi³ Pacak-Gamalski, który dostroi³ siê do poziomu i bardzo fajnie to zrecenzowa³. Dziêki temu jeszcze bardziej ¿a³ujê, ¿e nie by³em. W tym numerze przeczytacie Pañstwo kolejny odcinek Opowieœci Lady Buni i nastêpne opowiadanie Romka Ma-

WYDARZENIE

dejowskiego. Ponadto mo¿ecie siê Pañstwo tak¿e tradycyjnie spotkaæ z Agat¹ i jej prawem. Dla fanów s³ynnych fortun tym razem historia Rockefellerów. Jest te¿ ciekawe spojrzenie na umowê pomiêdzy Uni¹ Europejsk¹, a Kanad¹ czyli CETA. A dla fanów pi³ki no¿nej kulisy wyborów na szefa PZPN czyli Zbigniew Boniek bez konkurencji. Na zakoñczenie prawdziwa historia, która brzmi jak pijany sen chorego idioty. O stanie umys³u ca³ych rzeszy ludzi ciê¿ko wypowiadaæ siê jednoznacznie, bo ka¿dy indywidualnie ma swoje powody, ¿e postêpuje tak, a nie inaczej. Ale nad jednostkami czasem nale¿y siê zastanowiæ. Otó¿ zadzwoni³ do mnie w ubieg³ym tygodniu niejaki pan Henryk (nazwiska nie poda³). Na pocz¹tek upewni³ siê, ¿e ja to ja, po czym zwyzywa³ mnie od lewaków i michnikowskich pomiotów. Zaniemówi³em, a oczy niemal¿e wypad³y mi z orbit. Nim jednak zd¹¿y³em cokolwiek powiedzieæ, dowiedzia³em siê jeszcze, ¿e zgnijê w kanadyjskim wiêzieniu, bowiem postêpujê wbrew kanadyjskiej konstytucji (sic!), a mojej gazety nikt nie czyta i w ogóle ¿ebym st¹d wypier….. Uda³o mi siê na sekundê przerwaæ ten strumieñ inwektyw i zapytaæ o co chodzi. Przecie¿ do cholery s³owem nie napisa³em o mi³oœciwie panuj¹cych w naszej OjczyŸnie prezesie, premierze i prezydencie, ani nawet o ministrze obrony narodowej. I co? Ano okaza³o siê, ¿e to satyryczne rysunki w G³osie Polonii wywo³a³y tak¹ wœciek³oœæ. Przez chwilê poczu³em siê jakbym pracowa³ w s³ynnym francuskim tygodniku Charlie Hebdo i ze strachu czym prêdzej siê roz³¹czy³em. Teraz jednak ju¿ och³on¹³em i postanowi³em panu Henrykowi udzieliæ ma³ej rady. Otó¿ kiedy ostatnio by³em w Home Depot zauwa¿y³em ca³¹ pó³kê z ró¿nymi m³otkami. By³y tam te¿ takie fajne, ciê¿kie, gumowe m³oty. I pomyœla³em sobie, ¿e to coœ w sam raz dla pana Henryka. Niech Pan tam podejdzie Panie Henryku i weŸmie taki m³otek do rêki i huknie siê nim z ca³ej si³y w ³eb. A gumowy bêdzie dobry dlatego, ¿e czo³a pan nie pokaleczy. Pomyœla³em sobie, ¿e mo¿e jeszcze udostêpniê Czytelnikom numer telefonu do pana Henryka, ale zmieni³em zamiar i nie bêdê go upublicznia³. Natomiast przeka¿ê, go ka¿demu chêtnemu kto do mnie w tej sprawie zadzwoni. PS. Na wszelki wypadek, w tym numerze rysunków nie ma. Mo¿e poczekam, a¿ pan Henryk pos³ucha mojej rady i huknie siê tym m³otkiem… Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: redakcja@glospolonii.net Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipa³a, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Marek Góralski, Jacek Stachiewicz (Polska) Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Ryszard Kudzian (Polska - rysunki) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Dobry wieczór Monsieur Chopin - str. 4-5

TYLKO U NAS Opowieœci Lady Buni: Seks w wielkim mieœcie - str. 6

PRAWO AGATY Sponsorowanie rodziny: rodziców i dziadków - str. 7

OPOWIADANIE ZnaleŸæ miejsce dla siebie - Roman Madejowski - str. 8

WYWIAD -„Pokolenia” to moja bardzo osobista wypowiedŸ - mówi Janusz Zaorski - str. 9

S£YNNE FORTUNY Rockefeller - bezwzglêdny biznesmen, miliarder i... filantrop - str. 16-17

GOSPODARKA Kanada bli¿ej Europy, Europa bli¿ej Kanady - str. 18-19

POLITYKA - WYBORY W USA Donald Trump prezydentem USA - str. 20

WOKÓ£ SPORTU Boniek nie ma konkurencji! - str. 21

ROZRYWKA Krzy¿ówki - str. 22

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Adres redakcji: 2979 Fleet Street, Coquitlam BC, V3C 3R9 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, redakcja@glospolonii.net Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny. Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zmówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


4

GŁOS POLONII

WYDARZENIE

www.glospolonii.net

r ó z c e i w Dobry n i p o h C r u e i s n Mo „A wszystkim się wydało, że Wojski gra jeszcze, a to echo grało…”

„Żołnierz nieznany” O, mój ¿o³nierzu, ch³opcze nieznany! K³adê tê piosnkê na twoje rany, Na twoje krwawe, znêkane cia³o K³adê tê piosnkê, jak ró¿ê bia³¹. Mo¿e rozkwitnie ró¿¹ piosenka, Mo¿e j¹ weŸmie twoja panienka, Mo¿e pomyœli o bratnim grobie, Mo¿e od Polski ³zê ciœnie tobie. Or-Ot

Bogumi³ Pacak-Gamalski S¹ momenty na weso³¹ zabawê, na piosenki beztroskie. I s¹ momenty na zadumê, na refleksjê. Takim jest w³aœnie Œwiêto Niepodleg³oœci 11 Listopada. Nie ma bitwy jednej zwyciêskiej, nie ma jednego, a ostatecznego traktatu pokojowego, które by Polsce w ustalonych granicach i miêdzynarodowym porz¹dku mówi³y: od dziœ jesteœ wolna, niepodleg³a, w granicach odt¹d dot¹d. Ani Traktat Wersalski, ani osobne umowy z rozpadaj¹cymi siê imperiami rosyjskim, niemieckim czy austro-wêgierskim, ani nawet tworz¹ce siê tu i ówdzie polskie rz¹dy, rady regencyjne, komitety narodowe, da-

ty takiej nie daj¹. W Polsce, po 123 latach niewoli, niepodleg³oœæ przychodzi³a fragmentami, wydarzeniami na frontach i w gabinetach politycznych. A¿ scali³ to wszystko, w siln¹ rêkê wzi¹³ owiany ju¿ wówczas legend¹ legionow¹ Komendant , brygadier Józef Pi³sudski. I st¹d data przejêcia przez niego w³adzy 11 listopada 1918 (dzieñ po powrocie do Warszawy z twierdzy w Magdeburgu, gdzie by³ internowany) przyjêta zosta³a jako ten symboliczny moment wskrzeszenia Polski. Œwiêto i radosne ale i smutne - bo op³acone, tak, jak we wszystkich krajach dotkniêtych kataklizmem I wojny œwiatowej, hekatomb¹ tysiêcy poleg³ych ¿o³nierzy. Tych, których symbolizowa³a mogi³a Nieznanego, którego szcz¹tki z³o¿ono u wrót Ogrodu Saskiego. O tym¿e Nieznanym mówi³ popularny wówczas poeta-legionista Or-Ot (Artur Oppman) w wierszu którego fragment przytoczy³em we wstêpie tego tekstu. Wiêc by³o siê wydarzy³o w mieœcie Surrey, w tamecznej sali teatralnej Galerii Sztuk, 5 listopada Anno Domini 2016. Dla uhonorowania tej¿e œwi¹tnicy 11 Polskiego Listopada. Z udzia³em Prezydenta Grodu i jego¿ £awników, Poselstwa polskiego z Vancouveru, zacnych Goœci Kongresu Polaków tu zamieszka³ych i inszych Organizacyji Obywateli polsko-kanadyjskich, (nawet Obywateli z³¹czonych w Komitecie Obrony Demokracyji zauwa¿yæ mo¿na by³o, jako, ¿e demokracyjê Obywatele wszyccy nie tylko winni wywalczyæ ale potem jeszcze jej strzec w nieskoñczonoœæ winni). A rzecz ca³a wiciami zwo³ana by³a przez Pegasusa samego, któren w tym grodzie Kolumbii Brytyjskiej od dwóch dziesi¹tków ju¿ lat polsk¹ rzecz s³awi i dba o ni¹. Bo wszak wszyscy tej Rzeczy Pospolitej dziedzicami jesteœmy. Jak Pegasus zaœ, no to inszej celebracyji wyobraziæ sobie nie mo¿na prócz sztuki narodowej rzêdu najwy¿szego. Takoz i dyli¿ansami podniebnymi z samego Toronto zjecha³y gwiazdy Polskiego Teatru: madames Maria Nowotarska i Agata Pilitowska. A z Vancouve-

ru, po s¹siedzku, monsieur Witold Wardziukiewicz z fortepiana mia³ s³aæ nam dŸwiêki narodowej pieœni i melodyji serdecznej samego¿ Mistrza Chopina. I mo¿na dalej bawiæ siê ciep³o stylizacj¹ przepiêknej polskiej mowy, bo okazje takie do tego nastrajaj¹. Wszak czasy kontuszowe i surdutowe minê³y ju¿ i czas i pisz¹cemu te s³owa do teraŸniejszoœci wróciæ. Choæ nie ³atwo, przyznajê. Nie ³atwo w³aœnie za spraw¹ wspania³ego wieczoru poetyckiego poœwiêconego ¿yciu Fryderyka Chopina. Ma³o jest nazwisk tak znanych, które ze s³owem „Polska” tak silnie siê wi¹¿¹. Nie tylko dla Polaków, co wa¿ne podkreœliæ. Maria Nowotarska, wspania³a aktorka Teatru Starego w Krakowie nim do Kanady ponad 20 lat temu przyjecha³a, jej córka Agata Pilitowska (te¿ w m³odoœci wczesnej, jako aktorka z teatrem krakowskim zwi¹zana) przywioz³y ze sob¹ widowisko sceniczne oryginalne i i niezbyt typowe. Naj³atwiej by³oby to nazwaæ ‘wieczorem poezji’ i by³ to bez w¹tpienia piêkny wieczór poezji. Ale rzecz ca³a , ta poezja p³yn¹ca z icj ust, wpisana by³a w kanwê klasycznej sztuki teatralnej - dialogu dwóch kobiet spotykaj¹cych siê po raz pierwszy, a z³¹czonych jedna pasj¹: Fryderykiem Chopinem. Obie w ró¿nych krajach: starsza, francuska pisarka mieszkaj¹ca w okolicach Nohant, i m³odsza, badaczka ¿ycia Chopina z Polski, która do Francji przyje¿d¿a chodziæ francuskimi szlakami kompozytora. Spotykaj¹ siê w³aœnie w Nohant, pa³acu George Sand, legendarnej romantycznej (jak¿e inaczej, wszak o zenicie okresu romantyzmu europejskiego mówimy!) mi³oœci Fryderyka. Obie kobiety wymieniaj¹ siê i uzupe³niaj¹ wiedz¹ o szczegó³ach biografii Fryderyka. W za³o¿eniu mia³o to byæ spotkanie -wywiad, suche informacje, szczegó³y. Ot, normalna trasa badañ polskiej badaczki i szukania mniej lub bardziej nieznanych szczegó³ów. Szybko jednak ulegaj¹ pewnej egzaltacji, zauroczenia tematem i przeœcigaj¹c siê w opowiadaniu detali - jakby przenios³y

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


WYDARZENIE GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

siê w te lata, gdy George chodzi³a z Chopinem po tych korytarzach w Nohant, jakby podgl¹da³y dzieciêce i m³odzieñcze dni m³odego Fryderyka w ¯elazowej Woli, w Szafarach, w Warszawie; jakby sta³y za oknami , w strugach deszczu skromnego mieszkanka George i Fryderyka w Valdemosie, w Las Palmas; jakby doœwiadcza³y smutnego rozstania tej dziwnej i egzaltowanej pary. I w koñcu, jakby sta³y w cieniu, w samym rogu pokoju, gdzie powoli i boleœnie odchodzi³ ju¿ na zawsze, schorowany, umieraj¹cy na suchoty m³ody kompozytor. Jakby by³y œwiadkami bólu przyjació³ i siostry Fryderyka, Ludwiki. Sz³y z ty³u orszaku pogrzebowego na Pere Lachaise … . Ten ich uzupe³niaj¹cy siê wzajem dialog-monolog buduje obrazy, które niekiedy materializuj¹ siê w tyle sceny, na wielkim ekranie, gdzie rzutnik rozœwietla wizualizacje ich opowieœci. Co raz to, w¹tek rozmowy naprowadza je na wiersz znany, który wype³nia po mistrzowsku zrozumienie niezwyk³ego wp³ywu, mitycznoœci omal¿e, jaki Chopin mia³ na wspó³czesnych, a zw³aszcza dla Polaków. Tego niezwyk³ego, bo do dziœ nimbu jakim otaczamy w Polsce jego muzykê, ale i ¿ycie. Chopin to naturalnie znany i ceniony niezwykle na œwiecie kompozytor. Ale w Polsce Chopin, to nie œwiatowej s³awy kompozytor mazurków, scherz, ballad czy polonezów. W Polsce Szopen (bo w tym momencie wypada chyba tej spolszczonej formy zapisu nazwiska u¿yæ) to jakby autor jednego, niekoñcz¹cego siê i w ró¿nych tonacjach zapisanego hymnu narodowego. Nie, nie oficjalnego - tego wa¿niejszego. Hymnu serca polskiego. I potwierdzenia tego wydawa³a siê szukaæ m³oda badaczka ¿ycia Chopina z Polski przyje¿d¿aj¹c do Francji, a usi³owa³a zrozumieæ francuska pisarka z Nohant, zafascynowana jego biografi¹. W pewnym momencie, bez s³ów prawie, same unios³y siê jakby poza detale biograficzne, porwane poniek¹d skrzyd³ami poezji i … emocjonalnie t¹ prawdê odkry³y, zrozumia³y, jako coœ, co po prostu jest. Tak, jak jego muzyka. Dalszy dialog wydawa³ siê zbêdny. Obie kobiety, w zamyœle, zosta³y przy swoim stoliku milcz¹ce, a przecie¿ nie samotne. Bo o to sk¹dœ dobieg³y ich dŸwiêki … M³ody, szczup³y pianista zasiada do fortepianu, poprawia jego wielkie, otwarte czarne skrzyd³o, dotyka czarno-bia³ych klawiszy i spod skrzyd³a fortepianu p³yn¹ nuty, bemole. Nokturn cis-moll, potem Preludium zwane Deszczowym, scherzo cis moll i w koñcu ten¿e porywaj¹cy zawsze Polonez As-dur… Witold Wardziukiewicz nie jest znan¹ gwiazd¹ podbijaj¹c¹ najwiêksze sale koncertowe œwiata. Ale ten uczeñ profesor Popowej-Zydroñ (profesorki innego te¿ pianisty, znanego w ca³ym œwiecie Rafa³a Blehacza) nie po raz pierwszy pokaza³ nam subtelnoœæ i finezyjnoœæ jego interpretacji Chopina. Tego wieczora, po tej grze Nowotarskiej i Pilitowskiej - wyda³ mi siê idealnym wyborem na zagranie muzyki pana Fryderyka. Jeden z bardziej znanych pianistów amerykañskich (bodaj sam Garrick Ohlsson, ale nie jestem w tym momencie sto procent tego pewny, choæ pamiêtam wyraŸnie, co mówi³) powiedzia³ kiedyœ cie-

kaw¹ rzecz o kompozycjach Chopina: ¿e z jednej strony jest bardzo prosty i ³atwy a z drugiej technicznie trudny. Ale, ¿e nie na tym polega wysoka bariera pianisty , który chce go graæ. Aby graæ Chopina - w opinii tego¿ pianisty - trzeba ten utwór zaw³adn¹æ tak, jakby ten który gra by³ sam tego utworu kompozytorem. Czyli ta historia, to opowiadanie muzyczne musi byæ twoim opowiadaniem. To ju¿ nie Chopin a ty musisz s³uchaczom t¹ historiê opowiedzieæ. Przyznajê, ¿e takie widzenie interpretacji szopenowskiej muzyki niezwykle do mnie przemawia. I odnoszê wra¿enie, ¿e Witold Wardziukiewicz t¹ umiejêtnoœæ posiada. Sztuka potrafi byæ wznios³a, potrafi byæ weso³a, ¿artobliwa, filozofuj¹ca, potrafi stawiaæ trudne pytanie ale i dawaæ ³atwe odpowiedzi. Byæ kontrowersyjna (co w przypadku Sztuki jest zawsze pozytywem a nie s³aboœci¹), nowatorska, prowokuj¹ca. Ale gdzieœ, we wczesnych pocz¹tkach sztuki teatralnej zw³aszcza, du¿e miejsce zajmowa³ w niej pathos, a wiêc odwo³anie siê do wznios³ych emocji odbiorcy, lub wywo³ywanie takich emocji. Na co dzieñ by³oby to nieznoœne, sztuczne. Patetycznoœæ codziennoœci, powszednioœci potrafi raziæ, wydawaæ siê sztuczna lub przesadzona. Przeciwieñstwem tak rozumianego patosu jest trywializacja. Artysta wiedzieæ powinien, kiedy formê patosu u¿yæ. Tandem Nowotarskiej i Pilitowskiej potrafi³ 5 listopada w Surrey Art. Centre. By³y tam echa (gdzie trzeba by³o) wspania³e, dziœ prawie zapomnianej szko³y deklamatorskiej Józefa Kotarbiñskiego (s³awy teatrów krakowskich prze³omu XIX i XX wieku) w wykonaniu Marii Nowotarskiej; by³y czu³e, subtelne frazy w wykonaniu Pilitowskiej. I by³ patos prawdziwy ca³oœci - pathos teatralny , który jako jedna z oryginalnych muz teatru potrafi³ okazje tego¿ przedstawienia i temat (kim dla nas jest Chopin) zaznaczyæ, podkreœliæ godnie. Myœlê, ¿e w œwiecie dzisiejszym, zabieganym, nerwowym - patos nie jest lubiany , bo nie mamy czasu na celebrowanie czegokolwiek. A przecie¿, jeœli samego ¿ycia celebrowaæ w pewnym momencie nie potrafimy - to po có¿ ¿yæ? A na scenie k³opot inny siê jeszcze z patosem zdarza: by go u¿yæ trzeba byæ naprawdê dobrym aktorem. Inaczej bêdzie razi³, œmieszy³. „Bon Soir Monsieur Chopin” nim nie razi³. Przeciwnie - bez tej odrobiny dobrego i m¹drego pathos - tak by nas nie wzruszy³. A wzruszy³. Pisz¹cego te s³owa te¿. Niech¿e mi daruj¹ Oficja³owie Wa¿ni, którzy przed wystêpem teatralno-muzycznym mieli swoje wyst¹pienia. Nie z niegrzecznoœci o Was nie napiszê (z jednym wyj¹tkiem, bo mnie zaskoczy³: Prezydent Surrey, pani Linda Hepner powiedzia³a du¿o wiêcej ni¿ siê spodziewa³em i bez ra¿¹cych b³êdów - co politykom daj¹cym zdawkowe pozdrowienia i ‘speeches’ zdarza siê ¿a³oœnie bardzo nader czêsto - a jednoczeœnie widaæ by³o, ¿e albo sama albo ktoœ z jej pracowników musieli autentycznie na ten temat coœ przeczytaæ). Po prostu po opisie gry Aktorek i pianisty ju¿ nie wypada. Chyba sami siê z tym zgodzicie Panie i Panowie n

Burmistrz Surrey, Linda Hepner (pierwsza z lewej) orazprzedstawicielki władz miasta Surrey, z panią Krystyną Połubińską (druga z prawej).

Gwiazdy spektaklu: Maria Nowotarska i Agata Pilitowska.

Pamiątkowa fotka po spektaklu. Na zdjęciu m.in. Maria Nowotarska (w środku z kwiatami) i Agata Pilitowska (druga z prawej). Obok gwiazd Teatru z Toronto na spektaklu były gwiazdy Teatru Polskiego Vancouver - Ryszard Kopplinger (obok Marii Nowotarskiej) i Elizabeth Kozlowski (obok Ryszarda).

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

5


6

GŁOS POLONII

TYLKO U NAS

www.glospolonii.net

Opowieœci Lady Buni

Seks w wielkim mieœcie

êd¹c na rozmowie o pracê u Amerykanki bardzo mnie ubawi³o jak mówi¹ o pani do pomocy w sprz¹taniu - „Lady robi to, Lady robi tamto”. Stwierdzi³am, ¿e w takim razie ja mogê byæ Lady Bunia - to brzmi równie dumnie jak np. Lady Gaga… Wczoraj mia³yœmy ma³¹ imprezkê z kole¿ankami Karolci, trochê starsze ni¿ ja, bardzo mi³e, uœmia³am siê po kokardy. Np. z takiej rozmowy Polki z Amerykank¹ przez telefon: - „Tomorrow nie moge, call me jutro!” Mniej wiêcej na takim etapie jêzykowym jestem i ja. A seks w wielkim mieœcie, hmm…straszny tu brak polskich facetów, no wiecie takich normalnych jak u nas. Kobietki w poszukiwaniu drugiej po³ówki chodzi³y do lokalu o wdziêcznej nazwie „Polskie noce”. Muzyka na ¿ywo, polskie ch³opaki, jedyna okazja by poznaæ kogoœ i u³o¿yæ sobie ¿ycie. Nasze ch³opaki na obcej ziemi s¹ bardzo sprytne, poszukuj¹ wy³¹cznie przygodnego seksu mówi¹c: - „Wiesz fajna jesteœ, nie wiem co z nami bêdzie, ale póki co, mo¿emy mieæ taki uk³ad, ¿e jak bêdê mia³ ochotê to bêdê dzwoni³” - kokardy stanê³y mi dêba jak to us³ysza³am. Druga opcja jeszcze lepsza - po kilku spotkaniach kobieta delikatnie próbuje wyczuæ grunt, mo¿e jakieœ wspólne mieszkanie, wspólna przysz³oœæ, a facet: - „No wiesz dla mnie idealnie by by³o, gdybym móg³ do ciebie wpaœæ na obiad, bo dobrze gotujesz. Czasem zostaæ na noc”. Ona na to: - „A mo¿e to ja wpada³abym do ciebie, posprz¹ta³abym, ugotowa³a, wyprasowa³a, mo¿e jakiœ seksik? Tylko zastanawiam siê czy lepiej co dwa tygodnie czy co tydzieñ?” On siê zamyœli³, chwila ciszy po czym stwierdzi³: - „Myœlê, ¿e raz na dwa tygodnie wystarczy”. Na co ona: - „Czy ty jesteœ a¿ tak g³upi, ¿e siê nie zorientowa³eœ, ¿e siê nabijam? Takich jak ty to ja mam na pêczki, bujaj siê!” Te sprytne ch³opaki, na pierwszej randce mówi¹, ¿e w Polsce ¿ona i dzieci… No i przecie¿ tu biedaka jakaœ musi przygarn¹æ, bo trzeba go opraæ, nakarmiæ, przytuliæ do piersi. A kobiety s¹ tak zdesperowane, ¿e bior¹ taki substytut faceta wiedz¹c, ¿e nic dobrego z tego nie bêdzie. Pozostaj¹ jeszcze portale internetowe typu „polskie serca”. Tam znajoma pozna³a mi³ego pana, po kilku konwersacjach poprosi³ o zdjêcie. Wymienili siê fotkami po czym on napisa³: „Sorry, ale szukam kobiety reprezentacyjnej”. Na co ona odpisa³a: „A Tyœ siê ch³opie w lustrze widzia³?”. Jedna kole¿anka to nawet mê¿a znalaz³a z og³oszenia. Ch³op by³ konkretny i napisa³: ,,Mam papiery, szukam ¿ony”. Przynêta by³a dobra, bo ile¿ tu samotnych kobiet, które marz¹ o papierach i ksiêciu na bia³ym koniu. Ksiêcia mo¿e znajdziesz, tylko konie wyzdycha³y. Akcja

B

by³a szybka, ze dwie randki i œlub. Szalony ten œwiat tutaj, te amerykañskie ma³¿eñstwa. W kraju ¿ona, tu m³oda d… przy boku. Te m³ode to najgorsze - nie przeszkadza takiej, ¿e ch³op ¿onaty. Przecie¿ to nie jej sprawa. Na nic t³umaczenie takiej, ¿e na cudzym nieszczêœciu nie zbuduje szczêœcia. A wiadomo ch³op to ch³op, prosty w obs³udze ma byæ nakarmiony i d… dostaæ na czas, ot wszystko, taka ich natura. Jak nie ma to szuka. Wiêc taka ma³olata ma pole do popisu, bo taki jak jest tu chwilê sam to wyposzczony jak cholera, do tego trochê alkoholu i reszta idzie sama. Kobiety te¿ nie s¹ lepsze. Moje wiekowe kole¿anki, takie 60 plus, czyli roczniki mojej mamy te¿ tu o¿ywaj¹. W Polsce takie panie to tylko od lekarza do lekarza, ci¹gle chore i zmêczone. Tutaj tak to wilgotne powietrze na nie dzia³a, ¿e po ca³ym tygodniu ciê¿kiej pracy w sobotê lec¹ na polsk¹ potañcówkê na Greenpoint. Wystrojone, wyczesane, but na obcasie i rw¹ co siê da. Co najdziwniejsze - takie panie maj¹ powodzenie u m³odych ch³opaków. Dlaczego? Bo taka zazwyczaj jest tu d³ugo, jest oszczêdna i konto ma pe³ne. Wariuj¹ te kobiety do granic mo¿liwoœci. Kiedy przez chwilê pracowa³am w polskim sklepie to widzia³am tych absztyfikantów z polskiej potañcówki. Codziennie po pracy przychodzili do sklepu, zmarnowani, przepici albo ci¹gle pijani. W weekend to byli od samego rana, piwo za piwem, jakieœ wino. Mieli w rogu sklepu taki stoliczek i urzêdowali tam od otwarcia do zamkniêcia. Kilku by³o ca³y czas, a kilku siê zmienia³o, przychodzili, odchodzili. Tragedia, patrzeæ na takich ludzi, ich to chyba Ameryka skrzywdzi³a - alkohol za tani. Tyle, ¿e jeszcze do pracy chodz¹. Ale potem pij¹. Zniszczeni, spracowani, niewyspani i zion¹cy alkoholem. Ale kiedy przychodzi³a sobota po po³udniu czêœæ ch³opaków wybiera³a siê na owe potañcówki. W niedzielê rano opowieœciom przy piwku nie by³o koñca. A to, ¿e jakaœ nowa siê pojawi³a wzbudzaj¹c rzecz jasna zainteresowanie wszystkich (myœla³a biedaczka, ¿e ma takie powodzenie, a tu zwyczajnie wszyscy siê znaj¹, bardzo hermetyczne œrodowisko). A to która da³a, a która nie. W ogóle zza lady to du¿o widaæ, a ja ciekawa œwiata jestem, wiêc trochê ¿a³ujê, ¿e ju¿ mnie tam nie ma. Do polskiego sklepu przychodzi wielu rodaków na zakupy. Niektórzy zapadaj¹ w pamiêæ na d³ugo jak Basia. Basia to kobieta po siedemdziesi¹tce, szczuplutka, urobiona, twarz poorana zmarszczkami, ubrana przeœmiesznie, coœ a’la lata 80. Pali papierosa od papierosa i zapija mocn¹ kaw¹. Je niewiele - z oszczêd-

noœci. Jest tu ju¿ oko³o czterdziestu lat. Do sklepu przychodzi w sobotê wieczorem, po gor¹c¹ wodê, kawê ma ze sob¹, a wodê dostaje od Eli za darmo. ¯al jej wydaæ dolara na kawê. Pracuje siedem dni w tygodniu, dzieñ i noc. Do sklepu wpada miêdzy jedn¹, a drug¹ prac¹. Do Polski siê nie wybiera, bo musi jeszcze trochê zarobiæ jak twierdzi. Dorobi³a siê nowego mieszkania w Krakowie, pomog³a dzieciom. Dzieci s¹ w Polsce na bardzo wysokich stanowiskach - córka dyrektor du¿ego zagranicznego banku w Warszawie, syn ordynator w jednym z krakowskich szpitali. Czy ta kobieta musi tak harowaæ? Czy te dzieci widzia³y jak ona ¿yje? Nie, nie by³y tu nigdy. Ona mówi, ¿e jej dobrze, ¿e ma ju¿ 12 dolarów na godzinê (Jezu, to¿ to nic!). Wybudowa³a im domy, a sama wróci - chyba w urnie. Zapracuje siê ta babina na œmieræ. Lubi³am te jej odwiedziny, t³umaczy³am zawsze, ¿e czas wróciæ, odpocz¹æ i po¿yæ. Gdyby nie karaluchy witaj¹ce mnie na kasie i szczury biegaj¹ce pod nogami, pewnie zabawi³abym na d³u¿ej za lad¹. Bardzo lubiê ludzi, a kontakt z klientami w sklepie to sama przyjemnoœæ. Nie ma tu ani sanepidu ani inspekcji pracy tym bardziej. Wracaj¹c do potañcówek to nawet moja stateczna kole¿anka Benia, z któr¹ pracowa³am, pozna³a tam swojego przyjaciela. Co pi¹tek zabiera³ j¹ do siebie na weekend, od rana by³a w skowronkach, wypiêkniona, w³os pokrêcony, b³ysk w oku. To wszystko pachnia³o seksem! Ale nie daj Bo¿e, ¿eby wybranek randkê odwo³a³. O to wtedy ja mia³am przewalone na ca³ej linii - Benia by³a wredna, z³oœliwa i nie do ¿ycia. Odesz³a ju¿ z pracy, zaszy³a siê gdzieœ z kochankiem i tak jej dobrze, ¿e nawet telefonów od nikogo nie odbiera. Zapewne miodowy miesi¹c trwa... Ja ani tañcz¹ca, ani bogata, mocno rubensowskich kszta³tów - wobec tego na powodzenie na potañcówkach liczyæ tu nie mogê. Mój m¹¿ mo¿e spaæ spokojnie… n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Jolanta Lipińska - lat 42, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od dwóch lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


PRAWO GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci). Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

7

PRAWO AGATY

SPON­SO­RO­WA­NIE­RO­DZI­NY:­ RO­DZI­CÓW­I­DZIAD­KÓW £¹czenie rodzin jest jednym z najwy¿szych priorytetów IRCC (Urzêdu Obywatelstwa i Imigracji Kanady). Ta kategoria jest dla kandydatów, którzy maj¹ syna/córkê b¹dŸ wnuczka/wnuczkê, który jest obywatelem Kanady lub jej sta³ym rezydentem.

O

so­by­za­in­te­re­so­wa­ne­spon­so­ro­wa­niem­ro­dzi­ców­lub­dziad­ków­in­for­mu­jê,­¿e­li­mit­przy­jêty­na­rok­2016­zo­sta³­wy­czer­pa­ny­mie­si¹c­te­mu.­Na rok­2017­zo­sta³­usta­lo­ny­no­wy­li­mit­10.000­miejsc,­któ­re­bê­dzie­mo¿­na wy­pe³­nia­ju¿­od­3­stycz­nia.­Ist­nie­je­du­¿e­praw­do­po­do­bieñ­stwo,­¿e­po­dob­nie­jak w­tym­ro­ku­li­mit­ten­zo­sta­nie­wy­czer­pa­ny­doœć­szyb­ko.­Na­dal­te¿­bê­dzie­obo­wi¹­zy­waæ­za­sa­da,­¿e­apli­ka­cja­nie­kom­plet­na­b¹dŸ­Ÿle­wy­pe³­nio­na­bê­dzie­zwró­co­na, co­mo­¿e­spo­wo­do­waæ,­¿e­jej­po­now­ne­z³o­¿e­nie­oka­¿e­siê­cza­so­wo­nie­mo¿­li­we.­ Z­w³a­snej­prak­ty­ki­wiem,­¿e­przy­pad­ki­ta­kie­mia­³y­miej­sce,­a­ich­czê­st¹­przy­czy­n¹­ by­³o­ po­wie­rze­nie­ spraw­ nie­kom­pe­tent­nym­ do­rad­com­ lub­ pró­by­ sa­mo­dziel­ne­go­za­³a­twie­nia­wnio­sku.­Ma­j¹c­na­uwa­dze­po­wy¿­sze­in­for­ma­cje,­oso­by ma­j¹­ce­za­miar­sko­rzy­staæ­z­te­go­pro­gra­mu­po­win­ny­szyb­ko­zgro­ma­dzi­wszyst­kie­wy­ma­ga­ne­do­ku­men­ty.­Wœród­nich­po­trzeb­ne­bê­dzie­miê­dzy­in­ny­mi­roz­li­cze­nie­ po­dat­ko­we­ z­ trzech­ ostat­nich­ lat.­ Przy­po­mnê,­ ¿e­ pod­nie­sio­ny­ zo­sta³­ o 30%­próg­rocz­ne­go­do­cho­du­wy­ma­ga­ne­go­do­za­kwa­li­fi­ko­wa­nia­siê­do­ro­li­spon­so­ra­np.­3-oso­bo­wa­ro­dzi­na­chc¹­ca­spon­so­ro­waæ­ro­dzi­ców­lub­dziad­ków­mu­si wy­ka­zaæ­rocz­ny­mi­ni­mal­ny­do­chód­w­wy­so­ko­œci­64,791.00­do­la­rów.­ Po­nad­to­tê­wy­so­koœæ­do­cho­du­trze­ba­bê­dzie­wy­ka­zaæ­przez­ca­³y­okres­trwa­nia pro­ce­su.­Jest­to­uza­sad­nio­ne­ko­niecz­no­œci¹­do­sto­so­wa­nia­wy­ma­ga­ne­go­do­cho­du do­wzro­stu­kosz­tów­utrzy­ma­nia­w­Ka­na­dzie.­Je­œli­oso­by­apli­ko­wa­³y­siê­w­2016 ro­ku­to­mu­sia­³y­przed­sta­wiła­swój­do­chód­z­Ca­na­da­Re­ve­nue­Agen­cy­(CRA)­za la­ta­po­dat­ko­we:­2014,­2013­oraz­2012.­Na­pew­no­war­to­de­cy­zjê­o­spon­so­ro­wa­niu­­skon­sul­to­waæ­z­pro­fe­sjo­nal­nym­kon­sul­tan­tem­imi­gra­cyj­nym. Ro­dzi­ce­jak­i­dziad­ko­wie­s¹­zo­bo­wi¹­za­ni­do­pod­da­nia­siê­ba­da­niom­le­kar­skim w­trak­cie­roz­pa­try­wa­nia­­ich­apli­ka­cji,­aby­wy­ka­zaæ,­¿e­¿a­den­z­nich­nie­cier­pi­na cho­ro­bê,­któ­ra­mo­g³a­by­stwo­rzyæ­za­gro­¿e­nie­dla­zdro­wia­pu­blicz­ne­go­lub­mo­g³a­by­sta­wiaæ­znacz­ne­wy­ma­ga­nia­do­ty­cz¹­ce­ser­wi­sów­so­cjal­nych­i/lub­zdro­wot­nych­Ka­na­dy.­Ba­da­nie­le­kar­skie­mu­si­byæ­wy­ko­ny­wa­ne­przez­le­ka­rza,­któ­ry­zo­sta³­ za­twier­dzo­ny­ przez­ Ci­ti­zen­ship­ and­ Im­mi­gra­tion­ Ca­na­da­ (Oby­wa­tel­stwo­ i Imi­gra­cja­Ka­na­dy)­do­wy­ko­na­nia­tych­te­stów.­

Spon­so­rzy­(oraz­wspó³­spon­so­rzy­je­œli­s¹­ta­cy)­po­sia­da­j¹­praw­ny­obo­wi¹­zek, aby­po­móc­ro­dzi­com­b¹dŸ­spon­so­ro­wa­nym­dziad­kom,­a­za­tem­mo­g¹­byæ­zmu­sze­ni­do­spe³­nie­nia­okre­œlo­nych­wy­ma­gañ­do­cho­do­wych,­okre­œlo­nych­w­Usta­wie­o­Imi­gra­cji­i­Ochro­nie­UchodŸ­ców.­Spon­sor­i­ka¿­dy­wspó³­spon­sor­jest­od­po­wie­dzial­ny­za­za­pew­nie­nie­pod­sta­wo­wych­po­trzeb­dla­oso­by,­któ­ra­jest­spon­so­ro­wa­na­przez­okres­20­lat­po­jej­przy­by­ciu­do­Ka­na­dy.­Je­¿e­li­ka­na­dyj­ski­spon­sor­nie­wspie­ra­cu­dzo­ziem­ca,­a­cu­dzo­zie­miec­otrzy­mu­je­po­moc­spo­³ecz­n¹,­w³a­dze­mo­g¹­pod­j¹æ­kro­ki­praw­ne. n

Zachêcam wszystkie osoby, które myœl¹ o sprowadzeniu swoich najbli¿szych do Kanady, o kontakt w celu konsultacji ich sprawy. Pamiêtajmy bowiem, ¿e ka¿da sytuacja jest inna i nie ma dwóch identycznych przypadków.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


8

GŁOS POLONII

TYLKO U NAS

O

www.glospolonii.net

OPOWIADANIE

Znaleźć miejsce Do

dla siebie

tego pamiêtnego dla mnie dnia widzia³em podobne sytuacje jedynie na filmach. Facet rzuca³ swojemu prze³o¿onemu w twarz jak¹œ wyszukan¹ obelgê i ka¿dy bez wyj¹tku widz musia³ siê zorientowaæ, ¿e akurat w tej chwili odchodzi z pracy, której mia³ ju¿ serdecznie dosyæ. Ja równie¿ mia³em ju¿ serdecznie dosyæ swojej dotychczasowej pracy, ale zabrak³o mi si³, aby wstaæ z ³ó¿ka, pojechaæ do biura, nawtykaæ porz¹dnie temu i owemu, i rzuciæ to nareszcie w jasn¹ cholerê. Zamiast tego najpierw wybyczy³em siê w ³ó¿ku a¿ do samego po³udnia, potem zjad³em porz¹dne i t³uste œniadanie, strzeli³em sobie szklaneczkê whisky a dopiero potem zadzwoni³em do biura oœwiadczaj¹c krótko i stanowczo, ¿e zwalniam siê od dzisiaj, od teraz, od zaraz. Potem rzuci³em s³uchawkê i wy³¹czy³em telefon. Nareszcie mia³em to ju¿ za sob¹. Na powrót by³em wolnym cz³owiekiem. Mia³em spokój. B³ogi spokój od nabzdyczonych dyrektorów wykonawczych, od kierowników, którym wydawa³o siê, ¿e pozjadali wszystkie rozumy. Odprawa mia³a przyjœæ na moje konto a ja zamierza³em odpocz¹æ nieco po latach harówki i znaleŸæ sobie jakieœ spokojne, bezstresowe zajêcie, przy którym sam bêdê sobie sterem, ¿eglarzem, okrêtem… W pierwszych dniach mojej odzyskanej wolnoœci troszeczkê zaszala³em. Jakieœ kluby nocne, palenie opium, burdeliki z m³odymi dziewczêtami. Stres sp³yn¹³ ze mnie niczym woda po dorodnym kaczorze. Poczu³em siê jak nowo narodzony. Du¿o snu, du¿o dobrego jedzenia i du¿o dobrego alkoholu. I ani chwili myœli o tym, ¿e sprzeda¿ spada, ¿e plan nie wykonany. Nareszcie mog³em to mieæ gdzieœ. Nastêpnie wykupi³em dwutygodniowe wczasy w ciep³ych krajach. U nas by³a akurat zima, wiêc du¿a iloœæ s³onecznego œwiat³a podzia³a³a na mnie niczym lekki narkotyk. Romans z pewn¹ czterdziestoletni¹ rozwódk¹ ze Szwecji tylko dope³ni³ mojego chwilowego szczêœcia. Po powrocie do swego kawalerskiego domu jakiœ czas nadrabia³em zaleg³oœci w lekturach i filmach. Przeczyta³em wszystkie te ksi¹¿ki, na które nigdy nie mia³em czasu, obejrza³em wszystkie war toœciowe filmy z ostatnich kilku lat. Wy³¹czony telefon

milcza³, bo nie mia³ innego wyjœcia a drzwi otwiera³em jedynie listonoszowi i to dopiero wtedy, kiedy dobrze mu siê przyjrza³em przez wziernik w drzwiach. Koledzy z pracy próbowali kilka razy mnie odwiedziæ, ale ja udawa³em, ¿e nie ma mnie w domu. Tak min¹³ nastêpny miesi¹c. I przyszed³ nieuchronnie czas, aby powzi¹æ decyzjê, co dalej? Robota w m³ynie podobnym do tego, który w³aœnie rzuci³em nie interesowa³a mnie ze zrozumia³ych wzglêdów. Chcia³em czegoœ naprawdê spokojnego i ze zmiennymi godzinami pracy. Na pieni¹dzach specjalnie mi nie zale¿a³o. Coœ tam mia³em od³o¿one a poza tym - myœla³em - zawsze jedna coœ zarobiê, kiedy podejmê jakieœ zajêcie. Na skromne, spokojne ¿ycie na pewno wystarczy. Najpierw pomyœla³em o posadzie nocnego stró¿a. By³bym w pracy zupe³nie sam - to ju¿ du¿a zaleta. Jakiœ strze¿ony parking albo wyludniony i cichy biurowiec. Tylko musia³bym siê ca³kowicie przestawiæ na nocne ¿ycie. Wraca³bym do domu rankiem, kilka godzin snu i znów robi³by siê wieczór, i znów trzeba by iœæ do roboty, czuwaæ ca³¹ noc. Nie bardzo mi to odpowiada³o. Bardzo spodoba³ mi siê drugi pomys³ - dostawianie wózków na zakupy przed tymi wielkimi hipermarketami. Zazwyczaj robi¹ to jakieœ podejrzane typy: bezdomni, alkoholicy, ktoœ taki. Ludzie dla œwiêtego spokoju oddaj¹ im opró¿nione wózki, ¿eby tamci mogli wzi¹æ sobie drobn¹ monetê tkwi¹c¹ w szczelinie uruchamiaj¹cej blokadê wózka. Ja za³o¿y³bym któryœ ze swoich szykownych p³aszczy i zawadiackich kapeluszy, wiêc klientów oddaj¹cych mi wózki mia³bym z pewnoœci¹ na pêczki. Na przeszkodzie stanê³o jednak moje nie najlepsze zdrowie. £atwo siê przeziêbia³em a to by³aby przecie¿ praca na œwie¿ym powietrzu - i w œnieg, i w deszcz. Z podobnych powodów zrezygnowa³em ze zbierania makulatury i surowców wtór nych, takich jak aluminiowe puszki czy stalowe czêœci maszyn. Poza tym s³ysza³em, ¿e w tej dziedzinie jest ostra konkurencja a goœcie od aluminium nie przebieraj¹ w œrodkach, aby wykoñczyæ kogoœ, kto wchodzi im w paradê. A ja nie chcia³em przecie¿ znowu walczyæ, chcia³em jedynie trochê spokoju. W akcie desperacji zadzwoni³em do agencji za-

trudniaj¹cych sprz¹taczy, jednak stawki jakie proponowali obliczone by³y na emigrantów bez pozwolenia na pracê i choæ nie by³o to tak znowu ma³o, nie zgodzi³em siê ze wzglêdów presti¿owych. I okaza³o siê, ¿e nie mam tak naprawdê pomys³u na swoje dalsze ¿ycie, na swoj¹ zawodow¹ drogê. Przypomnia³a mi siê moja poprzednia, wielka, schierarchizowana korporacja i wszystkie problemy z tego wynikaj¹ce. Gdyby tylko wysilili siê, aby mnie dobrze i ze zrozumieniem wys³uchaæ, i wprowadziæ w ¿ycie moj¹ koncepcjê struktury firmy! Gdyby siê choæ na to zdobyli! Mo¿e dzisiaj nie by³bym w kropce? Mo¿e znowu bez stresu wstawa³bym rano i jecha³ autem, gwi¿d¿¹c, do biura? Przewodnicz¹cy rady nadzorczej i jego przydupasy wdarli siê do mnie podstêpem. Listonosz zaanonsowa³ polecon¹ przesy³kê, któr¹ trzeba by³o podpisaæ, ja - jak ten dur ny - otworzy³em. A oni stali tam za nim, uœmiechniêci, w swoich modnych gar niturach, w krawatach w cenie ma³ego samochodu, ze swoimi wyuczonymi uœmiechami. Zanim zd¹¿y³em zareagowaæ, wdarli siê do mojego mieszkania, listonosz szczerzy³ przepraszaj¹co zêby miêtol¹c w garœci wysokonomina³owy banknot. - Nie bêdziemy owijali w bawe³nê - zacz¹³ sam przewodnicz¹cy rady nadzorczej. - WskaŸniki lec¹ na ³eb, na szyjê. Wœród akcjonariuszy pierwsze objawy paniki. Musimy w firmie dokonaæ radykalnych zmian. I zgadzam siê na to, aby to by³y zmiany proponowane przez ciebie. Panie prezesie zarz¹du naszej spó³ki! Niech pan wraca na swoje stanowisko, niech pan ratuje fir mê! Gabinet i pañskie biurko czekaj¹ tak, jak pan je zostawi³. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Roman Madejowski - rocznik 1963, dziennikarz, prozaik i poeta. Opublikowa³ nagrodzon¹ w konkursie na 50-lecie Wydawnictwa Czytelnik powieœæ „Niech ¿yje nam rezerwa”. Na druk czekaj¹ gotowe dwie kolejne powieœci i dwa tomy opowiadañ.


WYWIAD GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

9

„Pokolenia” to moja bardzo osobista wypowiedŸ Z re¿yserem Januszem Zaorskim rozmawia³ Krzysztof Pipa³a - „Pokolenia” to film stworzony z okazji 65 lat istnienia jednej z najwa¿niejszych instytucji dla polskiego kina, wroc³awskiej Wytwórni Filmów Fabularnych. ¯eby stworzyæ to dzie³o musia³ Pan chyba obejrzeæ od nowa setki filmów? - No, tak. Myœlê, ¿e wykona³em tytaniczn¹ pracê - obejrza³em prawie 500 filmów, które zosta³y zrealizowane w tym miejscu. Potem wybra³em 39 z nich, a ich fragmenty u³o¿y³em w kolejnoœci chronologicznej. Tyle tylko, ¿e chronologia nie dotyczy³a roku powstania tych produkcji, ale czasów, o których opowiada³y. Mam wra¿enie, ¿e uda³o mi siê przygotowaæ zupe³nie niezwyk³y zapis rodzimej historii, opowiedzianej przez pryzmat dotycz¹cych jej filmów. - Jak wiele filmów zrealizowa³ Pan we wroc³awskiej wytwórni? - Debiutowa³em filmem „Uciec jak najbli¿ej” na pocz¹tku lat 70. W sumie zrealizowa³em tam piêæ filmów i praktycznie przez piêæ lat mieszka³em w stolicy Dolnego Œl¹ska. Dlatego mam du¿y sentyment do tego miasta i z radoœci¹ podj¹³em siê realizacji filmu o wroc³awskiej wytwórni z okazji jej jubileuszu. A takiego syntetycznego myœlenia nauczy³a mnie kilkudziesiêcioletnia praca re¿yserska, dwudziestoletnie doœwiadczenie w czytaniu prac krytyczno-filmowych jako juror w konkursie o Nagrodê im. Krzysztofa Mêtraka i wreszcie praca pedagogiczna na Wydziale Re¿yserii Akademii Teatralnej w Warszawie. „Pokolenia” s¹ moj¹ bardzo osobist¹ wypowiedzi¹. To moja historia filmu, to moja historia kraju. Pokolenia polskich twórców filmowych towarzyszy³y przez kolejne lata pokoleniom widzów. Na dobre i na z³e. - Ale „Pokolenia” to chyba jednak nie jest najwa¿niejszy film w pañskiej karierze? - No tak. S¹dzê, ¿e najwa¿niejsza i najwybitniejsza jest „Matka Królów”. Film uhonorowano a¿ 15 ró¿nymi nagrodami, w tym 10 zagranicznymi, m.in. na festiwalach w Berlinie, Francji, W³oszech, Jugos³awii. Jest to ekranizacja wydanej w 1957 r., w nak³adzie zaledwie 10 tysiêcy egzemplarzy, powieœci Kazimierza Brandysa. Film realizowaliœmy na prze³omie 1981 i 1982 r., w niemal konspiracyjnych warunkach stanu wojennego… -… a po ukoñczeniu dzie³o trafi³o na pó³ki czyli sta³o siê „pó³kownikiem”.. - Rzeczywiœcie „Matka Królów” czeka³a a¿ 5 lat, do 1987 r., na oficjaln¹ premierê. Jednak pomys³ nakrêcenia tego filmu zrodzi³ siê jeszcze na pocz¹tku lat 70. W 1972 r. mia³em ju¿ gotowy napisany przez siebie scenariusz, ale kolejni szefowie polskiej kinematografii odmawiali mi zgody na rozpoczêcie zdjêæ. Dopiero w 1981 r., w okresie solidarnoœciowego prze³omu, scenariusz zaakceptowano i w listopadzie tego¿ roku rozpoczêto prace. - A ja jednak z pañskiego dorobku najbardziej chyba lubiê „Pi³karskiego pokera”. Pan te¿ lubi ten film? - Jasne! Pod p³aszczykiem komedii o pi³ce no¿nej chcia³em pokazaæ, jak prostytuuje siê Polska, jak upada moralnoœæ i zwyciê¿a wszechogarniaj¹ca chciwoœæ. - Czy tworz¹c „Pi³karski Poker”, spodziewa³ siê pan,

¿e po tylu latach film wci¹¿ bêdzie aktualny i ¿e zostanie filmem kultowym? - Oczywiœcie, ¿e nie. Wtedy nie by³o nawet takiego okreœlenia, jak „kultowy”. A w ogóle to bardzo trudno jest zaprogramowaæ arcydzie³o. Gdyby mo¿na by³o zaprogramowaæ hit, ka¿dy film by³by sukcesem. Mówi siê o tym trudno, bo film jest dziwn¹ hybryd¹ miêdzy sztuk¹ a przemys³em. Na naszym gruncie „Pi³karski poker” to by³o coœ nowego. Liczy³em na to, ¿e zaciekawiê ludzi, bo ich obchodz¹ kulisy. Pokazaliœmy pi³kê no¿n¹ „od kuchni”. Meczów, bramek, goli jest niewiele. Du¿o jest za to szatni, gabinetów prezesów, tajemnych narad. S¹ elementy, które cechuj¹ gangsterów, bo w pewnym sensie to jest film gangsterski. - Do kogo adresowaliœcie film.? Czy by³o to œrodowisko pi³karskie czy kibicowskie? - Zastanawialiœmy siê z Jankiem Purzyckim powa¿nie, do kogo adresujemy „Pi³karskiego Pokera”. Nie chcieliœmy, by przemówi³ tylko do œrodowiska pi³karskiego. Chodzi³o o pokazanie pewnego mechanizmu - jak siê oszukuje, jak napuœciæ jednego na drugiego, jak sprowokowaæ kogoœ do dzia³ania. To wszystko mo¿na wyj¹æ z pi³ki no¿nej i umieœciæ w zupe³nie innym œrodowisku. - A kiedy w ogóle pojawi³ siê pomys³, ¿eby opowiedzieæ za pomoc¹ filmu o przekrêtach w polskiej pi³ce? - Wtedy kiedy w pewnym momencie zorientowa³em siê, ¿e socjalizm w Polsce gnije. Nikt z nas nie wiedzia³, jak d³ugo to potrwa, czêsto u¿ywam przyk³adu, ¿e Cesarstwo Rzymskie gni³o 100 lat. Zastanawia³em siê wtedy, czy do¿yjê koñca PRL-u, ale symptomy by³y oczywiste. - Ale ten film nie jest klasyczn¹ komedi¹. Mam wra¿enie, ¿e nie jest komedi¹ w ogóle… - Na dobr¹ sprawê mo¿na umieœciæ „Pi³karskiego Pokera” w nurcie kina moralnego niepokoju. To jest film w pewnym sensie interweniuj¹cy, opisuj¹cy rzeczywistoœæ i jej wady, g³êbokie niesprawiedliwoœci. - Pocz¹tkowo przeszed³ bez echa. Dlaczego? - 31 marca 1989 roku to by³ fatalny okres na premierê jakiegokolwiek filmu. W lutym rozpoczê³y siê rozmowy w Magdalence, 4 czerwca mia³y byæ wybory do parlamentu. Kraj siê rozpolitykowa³, ludzie przestali chodziæ do kina i na mój film pocz¹tkowo posz³o niewiele osób. Tak wiêc podobnie jak widzowie i ja o filmie zapomnia³em. I nagle za spraw¹ afer z 1993 roku, gdy Legii zabrano mistrzostwo Polski, przypomniano sobie o nim. Jego fragment zosta³ pokazany w „Wiadomoœciach”. A potem przy ka¿dej aferze w PZPN, pokazywano sceny z filmu. Od wielu lat jest to najczêœciej cytowany w polskiej telewizji film, ze wszystkich, jakie kiedykolwiek nakrêcono. W ci¹gu 30 lat od premiery by³ pokazywany w telewizji ponad 100 razy. - Mimo, ¿e w filmie pokaza³ Pan polsk¹ pi³kê z koñca lat 80. to widz ma wra¿enie, ¿e pewne mechanizmy tam dzia³aj¹ce s¹ wci¹¿ aktualne… - I tak i nie. Ta Polska, któr¹ pokaza³em jest barchanowo-parciana. Wszystko jest w tym filmie prowincjonalne. Porównuj¹c z tym, co mamy dzisiaj, jak wygl¹da nasza pi³ka, na jakich stadionach siê gra, to jest zupe³nie inny œwiat.

Niektórzy mówi¹, ¿e nasz „kraj jest w ruinie”. W ruinie to kraj by³ wtedy, teraz mamy inne standardy. Jeœli chodzi chocia¿by o stadiony - mamy lepsze ni¿ we W³oszech, gdzie pi³karze graj¹ na obiektach podobnych do Stadionu Dziesiêciolecia. A my zrobiliœmy du¿y skok do przodu. - A czysto sportow¹ jakoœæ w pi³ce no¿nej te¿ teraz mamy? - Przestrzega³bym przed hurraoptymizmem, ale po Euro 2016, uwa¿am, ¿e zrobiliœmy olbrzymie postêpy. - Czy s¹, albo mo¿e czy by³y plany zrobienia „Pi³karskiego pokera 2”? - By³y. Powsta³ scenariusz o machlojkach w europejskiej pi³ce. Jednak w kraju nie zainteresowa³ nikogo, kto móg³by wy³o¿yæ pieni¹dze na realizacjê. Razem z Janem Purzyckim wymyœliliœmy, ¿e bohater bêdzie siê nazywa³ Bardini, czyli ktoœ pomiêdzy Blatterem, a Platinim. To by³o jeszcze przed Euro 2012, a koncentrowa³o siê na wyborze gospodarza turnieju. - Czyli raczej nie nale¿y siê spodziewaæ kolejnego filmu o œrodowisku pi³karskim… - Ju¿ o to nie walczê, zw³aszcza ¿e wiem, ¿e strasznie trudno by³oby zrobiæ coœ tej samej rangi. Sam nazwa³ pan „Pi³karski Poker” kultowym i bojê siê, ¿e druga czêœæ mog³aby tej pozycji zaszkodziæ. - Nie mogê nie zapytaæ tak¿e o komediê „Szczêœliwego Nowego Jorku”. Ja czyta³em pierwowzór - ksi¹¿kê Edwarda Redliñskiego „Szczuropolacy” i muszê przyznaæ, ¿e czasem siê œmia³em, ale by³ to raczej gorzki œmiech. - O tak. Edek Redliñski w latach 80. by³ na emigracji w USA i ten okres sam nazywa³ „badaniem kapitalizmu metod¹ obserwacji uczestnicz¹cej”. Pisz¹c „Szczuropolaków” odnosi³ do konstruuj¹cej powieœæ metafory „szczurzej nory”, czyli ma³ego, przepe³nionego mieszkania, w którym gnie¿d¿¹ siê Polacy przybyli do Nowego Jorku w poszukiwaniu zarobku, ale niestety nie umiej¹cy siê dostosowaæ do amerykañskiej codziennoœci. Ja te¿ czyta³em ksi¹¿kê i kiedy Redliñski wróci³ do kraju zg³osi³em siê do niego z propozycj¹ przeniesienia jej na ekran. Okaza³o siê, ¿e by³em chyba dwunastym chêtnym. Redliñski innym konsekwentnie odmawia³, ale na mnie siê zgodzi³ i tak powsta³ film „Szczêœliwego Nowego Jorku”. - Pana najbardziej ulubiona scena z ksi¹¿ki czy mo¿e z filmu to… - …wyk³ad Lojera o polskiej gêbie: - „Ludzie, b³agam, skoñczcie z t¹ polsk¹, szczer¹ gêb¹! Twarz ma byæ czêœci¹ ubrania! A nie oknem do duszy! Do stanu duszy! Zapamiêtajcie: chodziæ po Nowym Jorku ze szczer¹ twarz¹ to jak z jajkami na wierzchu! Albo z cyckami! Twarz ma byæ elegancka - i koniec!” - A co s³ychaæ u pañskiego brata Andrzeja? Ile to ju¿ lat minê³o od wylewu? - To ju¿ 12 lat. Andrzej przeszed³ d³ug¹ i mêcz¹c¹ rekonwalescencjê i dzisiaj mniej wiêcej jest w porz¹dku. Znów czêsto siê œmieje, dobrze wygl¹da. Mówi w miarê p³ynnie, ale zdarza mu siê zacinaæ. I to niestety praktycznie wyklucza mo¿liwoœæ powrotu do zawodu aktora. - Dziêkujê za rozmowê.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10

GŁOS POLONII

REKLAMY

www.glospolonii.net

Andy’s Appliance & Refrigeration

Naprawa Sprzêtu Gospodarstwa Domowego Vancouver i Burnaby 1995 Kwantlen Polytechnic University British Columbia 1999 Accredited Member Better Business Bureau Mobile Service Line Cell: 604.551.3330

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.ApplianceVancouver.ca


REKLAMA GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

For Sale Coffee shop for sale in Guildford Medical building 15300 -105 ($ 36.000) Open Monday to Friday with option to open on Saturday. Go for a coffee, but do not Solicit the owner (call John Samus 604-970-1777).

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate!™ Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777 Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

11


www.glospolonii.net

REKLAMA GĹ OS POLONII 12

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

REKLAMA GĹ OS POLONII 13

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14

GĹ OS POLONII

REKLAMA

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

PODZIĘKOWANIA GŁOS POLONII

15

Teatr Polski VANCOUVER

serdecznie DZIĘKUJE Teatr Polski Vancouver sk³ada serdeczne podziêkowania panu Krzysztofowi Barañskiemu, Pañstwu Ninie i Andrzejowi Walnym, oraz ca³emu Polsko-Kanadyjskiemu Centrum Kulturalnemu, za zorganizowanie naszego wystêpu, oraz pobytu w Calgary. Wszystkim goœcinnym domom polskim za zakwaterowanie naszej grupy, w szczególnoœci Pañstwu Alicji i Romanowi Pietrzakom, oraz Micha³owi Broniewskiemu, za ugoszczenie nas w prawdziwie królewskim stylu!

W Edmonton - dziêkujemy Fundacji Anny Tomczak, Pani El¿biecie Sawickiej, oraz ca³emu wspania³emu Towarzystwu Kultury Polskiej za super organizacjê, umo¿liwienie wystêpu w Stollery Children’s Hospital oraz zakwaterowanie w uroczym miejscu Colosseum Bed & Breakfast, gdzie czuliœmy siê jak w domu u rodziny. Polecamy to miejsce wszystkim podró¿uj¹cym do Edmonton! Dziêkujemy Pani Joanno!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


16

GŁOS POLONII

NAJWIĘKSZE FORTUNY ŚWIATA

www.glospolonii.net

John Davison Rockefeller swój pierwszy interes zrobi³ podobno ju¿ w wieku 7 lat.

Rockelfeller bezwzgęldny bizmensen, miliarder i... filantrop go ju¿ nie szokuje, ale ponad sto lat temu by³a ona naprawdê astronomiczna. Szczególnie dla tak m³odego cz³owieka. W firmie Hewitt & Tuttle wzbudza³ niemal¿e sensacjê kiedy przygl¹dano siê jego pracy wszystko chodzi³o u niego jak w szwajcarskim zegarku. Wstawa³ codziennie o 6.30. By³ bardzo skrupulatny - w prowadzonym od dzieciñstwa rejestrze w³asnych wydatków, znaleziono kronikê jego narzeczeñstwa: 50 centów tygodniowo na kwiaty dla narzeczonej, 1,75 dolara - wynajêcie powozu na wycieczkê wzd³u¿ Rocky River, itp.

Krzysztof Pipa³a John Davison Rockefeller swój pierwszy interes zrobi³ podobno ju¿ w wieku 7 lat. Za 50 dolarów sprzeda³ kilka indyków, które dosta³ od matki jako pisklêta. Potem pieni¹dze po¿yczy³ s¹siadowi na 7 procent, a po roku otrzyma³ d³ug wraz z odsetkami. Bardzo mu siê to spodoba³o. Tak bardzo, ¿e po latach zdoby³ maj¹tek wart blisko 320 miliardów dolarów. Jest uwa¿any za najbogatszego cz³owieka w historii. Jak doszed³ do tak ogromnej for tuny?

Standard Oil Kiedy w Hewitt & Tuttle odmówiono mu ¿¹danej podwy¿ki, odszed³ z firmy i postanowi³ za³o¿yæ w³asn¹ dzia³alnoœæ. Kapita³ uzyska³ z w³asnych oszczêdnoœci, a czêœæ - na 10 proc. - po¿yczy³ tak¿e od swojego ojca i za³o¿y³ spó³kê handluj¹c¹ zbo¿em. Wkrótce jednak zachêcony „gor¹czk¹ naftow¹” postawi³ na biznes paliwowy. Jego firma - Standard Oil - zaczê³a przerabiaæ ropê naftow¹ i handlowaæ ni¹. Bardzo szybko jego przedsiêbiorstwo zaczê³o przynosiæ gigantyczne zyski i konkurowa³o z najwiêkszymi na œwiecie. Charakterystyczn¹ polityk¹ firmy by³a tzw. pionowa koncentracja kapita³u, umo¿liwiaj¹ca obni¿anie kosztów przerobu ropy poprzez skupowanie jej wprost od producentów, tworzenie w³asnych magazynów i wykupywanie wêz³ów przesy³owych takich jak koleje i ruroci¹gi. Rockefeller stara³ siê doskonaliæ ka¿dy aspekt prowadzonej dzia³alnoœci. Zdarza³o siê, ¿e dla lepszego rozumienia pracy robotników, sam do³¹cza³ do ich brygady.

Najbogatszy cz³owiek œwiata urodzi³ siê 170 lat temu w Richford w stanie Nowy Jork. Mi³oœæ do zdobywania pieniêdzy zaszczepi³ w nim prawdopodobnie ojciec, który, co ciekawe by³...oszustem i hochsztaplerem. Kiedyœ, udaj¹c lekarza cudotwórcê, sprzedawa³ eliksir w³asnej produkcji rzekomo lecz¹cy raka. Tata Rockefeller kocha³ oszukiwaæ i kraœæ, nadano mu nawet przydomek - „Devill Bill”(diabelski Bill). Ale ponoæ najwiêkszy wp³yw na m³odego Johna wywar³a jego matka Eliza Davison, pobo¿na baptystka, poœwiêcona budowaniu ogniska domowego, która by³a przeciwieñstwem ojca.

50 centów tygodniowo na kwiaty Rockefeller uzna³, ¿e do zdobycia maj¹tku studia nie s¹ potrzebne, wiêc ich nie podj¹³. W szkole zawodowej przyswoi³ sobie podstawy rachunkowoœci, prawa oraz bankowoœci. Przyda³o mu siê to w jego pierwszej pracy, któr¹ podj¹³ w wieku 16 lat, a o któr¹ stara³ siê przez szeœæ tygodni. Wreszcie 26 wrzeœnia 1855 roku dosta³ wymarzon¹ posadê - zosta³ przyjêty do firmy Hewitt & Tuttle jako asystent ksiêgowego. Ta data przesz³a do jego osobistej historii i sta³a siê punktem zwrotnym w ¿yciu. Ju¿ jako milioner, John D. Rockefeller, œwiêtowa³ j¹ na równi ze swoimi urodzinami. Rockefeller s¹dzi³, jak siê póŸniej okaza³o s³usznie, ¿e najwa¿niejsze to wyznaczyæ sobie cel i konsekwentnie, zgodnie z precyzyjnym planem do niego d¹¿yæ. Pierwszym celem, jaki sobie wyznaczy³ by³o zdobycie 100 tysiêcy dolarów. Dzisiaj ta suma niko-

Kropla do kropli, a bêdzie for tuna

Fot. Archiwum

Kompleks Centrum Rockefellera w Nowym Jorku, który rodzina Rockefellerów sprzeda³a w 1989 roku za 846 milionów dolarów, pozostaje do dziœ symbolem ich bogactwa

Rockefeller wszêdzie szuka³ oszczêdnoœci. Najbardziej spektakularnym przyk³adem jest historia, która niejednego biznesmena zainspirowa³a do ciêæ w swojej firmie. Otó¿ gdy Rockefeller prowadzi³ inspekcjê w jednym z zak³adów, gdzie rozlewano naftê do blaszanych kanistrów, od jednego z pracowników dowiedzia³ siê, ¿e do zalutowania pojemnika u¿ywa siê 40 kropel cyny. Poleci³ wiêc spróbowaæ zrobiæ to samo 38 kroplami. Kiedy pojawia³y siê wycieki, zdecydowa³ by u¿yæ 39 kropel cyny. To okaza³o siê wystarczaj¹ce. Kiedy po latach zapytano go sens takich oszczêdnoœci odpowiedzia³ z uœmiechem: - Zaoszczêdziliœmy fortunê, naprawdê fortunê...

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


NAJWIĘKSZE FORTUNY ŚWIATA GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Potrafi³ byæ hojny Rockefeller p³aci³ swoim pracownikom wiêcej ni¿ konkurencja. Chêtnie nagradza³ te¿ pomys³y ulepszaj¹ce prowadzenie przedsiêbiorstwa. Prawdopodobnie dziêki temu jego firma nie doœwiadczy³a fali strajków, powszechnych w owym czasie. W Standard Oil prowadzono bardzo oszczêdne wykorzystanie surowców. Kiedy np. inne firmy wypuszcza³y benzynê do rzek jako niepotrzebny odpad, w Standard Oil wykorzystywano j¹ do napêdzania maszyn.

„Cleveland Massacre” Rozwój firmy doprowadzi³ w 1870 roku do za³o¿enia Standard Oil Company. Nowe przedsiêbiorstwo kontrolowa³o wówczas 10 proc. przeróbki ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych, a dziêki korzystnym umowom z dostawcami, zaczê³o siê dynamicznie rozwijaæ i przejmowaæ konkurencyjne firmy. Mimo skandalu zwi¹zanego z wyjœciem na jaw umów pomiêdzy g³ównymi rafineriami i przewoŸnikami kolei, w który Standard Oil Company by³o zamieszane, Rockefellerowi poprzez zastraszanie konkurentów i wykorzystanie ich finansowej s³aboœci po krachu gie³dowym w 1873 roku, uda³o siê przej¹æ 22 z 26 konkurentów. Ca³e wydarzenie przesz³o to do historii pod okreœleniem „Cleveland Massacre”.

Bezwzglêdnoœæ, lobbing i korupcja Rockefeller by³ bardzo pobo¿ny i bogobojny, ale w biznesie nie przebiera³ w œrodkach. Wœród taktyk, których u¿ywa³ by³o przekupywanie pracowników konkurencyjnych firm, tak by dla niego szpiegowali. By³a to bardzo skuteczna metoda, poniewa¿ magnat wiedzia³ z wyprzedzeniem o planowanych inwestycjach i umowach innych firm w bran¿y. Standard Oil, mia³a w³asne s³u¿by specjalne i rozwiniêty system wywiadowczy. Rockefeller zdawa³ sobie sprawê, ¿e ma³a informacja ma ogromne znaczenie w robieniu interesów, wiêc inwestowa³ w informatorów wœród konkurencji, sam zas³aniaj¹c siê œcian¹ milczenia. Z jego ust, najczêœciej mo¿na by³o us³yszeæ: - Bez komentarzy. Tajemnic¹ poliszynela by³o, ¿e wielokrotnie przekupywa³ cz³onków Kongresu, co pomog³o mu siê pozbyæ konkurencji. Takich prób by³o nazbyt wiele, by mo¿na je by³o nazwaæ wyj¹tkami. Lobbing Rockefellera wœród polityków, mia³ na celu utrzymanie systemu, który pozwala³ na przyznanie przez pañstwo wy³¹cznego prawa na takie inwestycje. Aby to osi¹gn¹æ, nie zawaha³ siê przekupywaæ legislatorów, a tak¿e wynajmowaæ prawników, którzy udaj¹c farmerów i posiadaczy ziemskich przeciwstawiali siê wprowadzeniu ustawy zabraniaj¹cej praktyk monopolistycznych.

Demaskowanie miliardera W 1903 roku poinformowano opiniê publiczn¹, ¿e Rockefeller wykorzysta³ swoje znajomoœci w Kongresie, by skutecznie sprzeciwiæ siê Ustawie Elkinsa, która zaostrza³a kary za stosowanie praktyk monopolistycznych. W 1904 roku Ida Tarbell wyda³a, ciesz¹c¹ siê ogromn¹ popularnoœci¹ „Historiê Standard Oil”,

17

która naruszy³a zaufanie do Rockefellera i jego firmy. Kolejnym ciosem by³o uchwalenie Ustawy Hepburna w 1906 r., która da³a Komisji Handlu Miêdzystanowego prawo do ustalania cen, a na producentach wymusza³a prowadzenie odpowiedniej ksiêgowoœci. Jednak Rockefeller skutecznie unika³ oskar¿eñ do czasu, a¿ w 1932 roku prezydentem zosta³ Franklin Delano Roosevelt, który powo³a³ biuro zwalczania praktyk monopolistycznych. Wreszcie w 1934 roku, w „The New York Times“, wiod¹cym tematem jednego z wydañ by³y metody stosowane przez Rockefellerów, które okreœlano mianem nadu¿ycia, manipulacji i monopolu.

„Nie” dla monopolu W 1880 r. Rockefeller przerabia³ 95% ropy naftowej produkowanej w Stanach Zjednoczonych. Dwa lata póŸniej postanowiono jednak poprzez prawa stanowe ograniczyæ rozrost jego firmy. Rockefeller zosta³ zmuszony do przekszta³cenia Stanadard Oil Company w trust z siedzib¹ w New Jersey zrzeszaj¹cy pod wspólnym kierownictwem szereg ró¿nych firm. W 1890 roku Kongres USA przyj¹³ z kolei Sherman Antitrust Act czyli ustawê antytrustow¹ nak³adaj¹c¹ sankcje na dzia³ania monopolistyczne. Zadzia³a³a ona dopiero 21 lat póŸniej i 15 maja 1911 roku, decyzj¹ S¹du Najwy¿szego Stanów Zjednoczonych Standard Oil zosta³o podzielone na 37 mniejszych firm, co mia³o rozbiæ monopol firmy, która do tej pory skutecznie ustala³a ceny na rynku przewozów kolejowych. Dochodzenie wykaza³o, ¿e Standard Oil obni¿a³o ceny do tego stopnia, ¿e nie pozwala³o funkcjonowaæ innym firmom, a kiedy te plajtowa³y, kupowa³ je Rockefeller. Na mocy wyroku s¹du wyodrêbni³y siê takie giganty jak Exxon, Mobil, Chevron, Amoco, Arco, Conoco, Sohio, czy Marathon Oil. Jednak po decyzji S¹du Najwy¿szego Rockefeller zrezygnowa³ ze stania na czele Standard Oil i nigdy nie ujawni³, co naprawdê s¹dzi o werdykcie.

Ze sknery - filantrop Kiedy maj¹tek Rockefellera rós³ w gigantycznym tempie, on w dalszym ci¹gu pracowa³ po kilkanaœcie godzin dziennie. Jada³ œniadania za 30 centów, a popija³ je wy³¹cznie wod¹ mineraln¹. By³ wymagaj¹cym szefem, który potrafi³ z zaskoczenia nachodziæ swoich ksiêgowych by sprawdziæ czy wszystko gra. Systematycznie odwiedza³ swoje przedsiêbiorstwa i dogl¹da³ wszystkiego z bliska. Jednak wobec konkurencji by³ bezwzglêdny, wiêc mia³ wielu wrogów. Sta³ siê te¿ czêstym goœciem przed obliczem Temidy. I nagle nie wiadomo czemu, po którymœ z kolei procesie s¹dowym, w osobowoœci i postêpowaniu Rockefellera dokona³a siê niezwyk³a przemiana. Z licz¹cego ka¿dego centa sknery zmieni³ siê w... hojnego filantropa. Jego pasj¹ sta³a siê pomoc ludziom. Za 45 milionów dolarów ufundowa³ budowê Uniwersytetu w Chicago. Zainspirowa³ powstanie Instytutu Badañ Medycznych oraz Rady Edukacyjnej, która raz po raz otwiera³a szko³y w najbiedniejszych dzielnicach. Wreszcie powo³a³ do ¿ycia Fundacjê Rockefellera, która w krót-

John Davison Rockefeller, ur. 8 lipca 1839 w Richford w stanie Nowy Jork, zm. 23 maja 1937 w Ormond Beach w stanie Floryda - amerykañski przedsiêbiorca, filantrop i fundator Uniwersytetu Chicagowskiego. Obecnie uwa¿any za najbogatszego cz³owieka w historii, którego maj¹tek w chwili œmierci ocenia siê (w przeliczeniu na dzisiejsz¹ walutê) na 318 mld dolarów. kim czasie sta³a siê najwiêksz¹ organizacj¹ filantropijn¹ na œwiecie - na jej dzia³alnoœæ przeznaczy³ ponad 250 milionów dolarów. W swych dzia³aniach wspó³pracowa³ z niejakim Ivy’m Lee, który by³ autorem takich pomys³ów jak choæby rozdawanie monet przechodniom. Dziêki temu wizerunek magnata finansowego i zarazem jego firmy poprawi³ siê na forum opinii publicznej.

¯ycie rodzinne John D. Rockefeller swoj¹ ¿onê, Laurê Celestiê Spelman, pozna³ jeszcze w szkole. To na kwiaty dla niej odk³ada³ wspomniane wczeœniej 50 centów tygodniowo. Poœlubi³ j¹ w wieku 25 lat. Mieli piêcioro dzieci. Jeden z synów - John Rockeffeler Junior - pocz¹tkowo równie¿ zaanga¿owany by³ w dzia³alnoœæ Standard Oil, jednak póŸniej skoncentrowa³ siê g³ównie na filantropijnym dziele ojca.

Nie doczeka³ upragnionej „setki” John D. Rockefeller bardzo ceni³ sobie zdrowy tryb ¿ycia. By³ abstynentem - nie pi³ alkoholu i nie pali³ papierosów. Po po³udniu odbywa³ godzinn¹ drzemkê. Jego czêst¹ lektur¹ by³a Biblia. Zamiast na publiczne przyjêcia czy bankiety wola³ pójœæ do koœcio³a. Jego wielk¹ pasj¹ by³ golf - w³aœciwie do koñca swoich dni oddawa³ mu siê z zapa³em. Zawsze marzy³ ¿eby do¿yæ 100 lat, jednak to marzenie siê nie spe³ni³o - zmar³ 23 maja 1937 roku, w wieku 97 lat. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

ró­d³a:­businessweek.com; bilderberg.org; salempress.com; eh.net; historicaltextarchive.com; economicexpert.com; history.rochester.edu


18

GŁOS POLONII

GOSPODARKA

www.glospolonii.net

Comprehensive Economic and Trade Agreement

Ka­na­da­bli­żej­Eu­ro­py,­ Eu­ro­pa­bli­żej­Ka­na­dy Jacek Stachiewicz Fi­zycz­nie­od­le­g³oœæ­miê­dzy­Ka­na­d¹­a­Eu­ro­p¹ oczy­wi­œcie­siê­nie­zmniej­szy­³a,­na­to­miast­ nie­mal­do­ze­ra­zma­la³­dy­stans­dzie­l¹­cy­ do­tych­czas­oba­kra­je­w­sfe­rze­han­dlu,­us³ug, kon­tak­tów­miê­dzy­ludz­kich.­W­nie­dzie­lê,­ 30­paŸ­dzier­ni­ka,­pod­pi­sa­na­zo­sta­³a­w­Bruk­se­li kom­plek­so­wa­umo­wa­go­spo­dar­czo­-han­dlo­wa CE­TA­(Com­pre­hen­si­ve­Eco­no­mic­and­Tra­de Agre­ement)­za­war­ta­miê­dzy­kra­ja­mi­Unii­ Eu­ro­pej­skiej­a­Ka­na­d¹.­W­imie­niu­Ka­na­dy­ pod­pis­pod­ni¹­z³o­¿y³­pre­mier­te­go­kra­ju,­ Ju­stin­Tru­de­au,­zaœ­w­imie­niu­Unii­Eu­ro­pej­skiej Do­nald­Tusk­(szef­Ra­dy­Eu­ro­pej­skiej),­ Je­an­-Clau­de­Junc­ker­(prze­wod­ni­cz¹­cy­ Ko­mi­sji­Eu­ro­pej­skiej)­oraz­Ro­bert­Fi­co­ (pre­mier­S³o­wa­cji,­któ­r y­to­kraj­pe³­ni­ obec­nie­prze­wod­nic­two­w­UE).­ W wyniku tej umowy zniknie niemal 99 proc. ce³ miêdzy obydwoma krajami, wiêkszoœæ barier pozataryfowych, znacz¹c¹ liberalizacj¹ objêty te¿ zostanie handel us³ugami. I co dla m³odych Polaków na pewno ma du¿e znaczenie - podpisanie umowy CETA stwarza ramy dla wzajemnego (miêdzy Kanad¹ a krajami Unii Europejskiej) uznawania kwalifikacji zawodowych. Wszystko to nie stanie siê od razu, w jednej chwili. Najpierw - na pocz¹tku nadchodz¹cego roku 2017, znaczna czêœæ zapisów dotycz¹cych ce³ bêdzie stosowana tymczasowo, natomiast ca³oœæ porozumienia wejdzie w ¿ycie z chwil¹ zakoñczenia procedury ratyfikacji umowy CETA przez parlamenty krajów Unii Europejskiej. Sceptycy twierdz¹, ¿e mo¿e to potrwaæ nawet kilka lat.

D³ugie negocjacje Negocjacje CETA trwa³y d³ugo i by³y bardzo mozolne. Jak powiedzia³ po podpisaniu umowy szef

Donald Tusk (szef Rady Europejskiej), Justin Trudeau (premier Kanady) i Jean -Claude Juncker (przewodniczący Komisji Europejskiej)

Fot. Internet

rady Europejskiej, Donald Tusk, „kontrowersje na temat CETA uœwiadamiaj¹, ¿e priorytetowym zadaniem powinno byæ przekazanie ludziom przekonu j¹ cych in for ma cji o wol nym han dlu. Mu si my umieæ przekonaæ obywateli, ¿e wolny handel jest w ich interesie, a nie tylko w interesie wielkich korporacji”. Stwierdzi³ te¿, ¿e wbrew temu, co twierdz¹ antyglobaliœci, w³aœnie wolny handel i globalizacja uchroni³y miliony ludzi przed bied¹ i g³odem, a ludzkoœæ przez totalnym konfliktem. - Problem w tym, ¿e niewielu to rozumie - podkreœli³. Justin Trudeau, premier Kanady, powiedzia³, ¿e jest przekonany i¿ zawarcie umowy CETA otwiera nowy, dynamiczny rozdzia³ w stosunkach miêdzy Uni¹ Europejsk¹ a Kanad¹ i ¿e mieszkañcy tak Unii, jak i Kanady natychmiast odczuj¹ korzyœci p³yn¹ce z tego porozumienia. Jean-Claude Juncker skonkretyzowa³ optymizm pre-

miera Kanady mówi¹c, ¿e efektem zniesienia niemal wszystkich ce³ bêd¹ dla europejskich eksporterów produktów przemys³owych i rolnych oszczêdnoœci wyra¿aj¹ce siê rocznie liczb¹ 500 milionów euro. - Jednoczeœnie - oœwiadczy³ J.C. Juncker - chronimy w tej umowie wszystko, na czym zale¿y mieszkañcom Unii Europejskiej i Kanady, a wiêc przyzwoite warunki w miejscu pracy, zdrowie i bezpieczeñstwo, ró¿norodnoœæ kulturow¹ oraz jakoœæ œrodowiska.

Obawy i protesty Sk¹d wiêc te wszystkie obawy i protesty, które trwa³y do koñca, a których apogeum by³ opór belgijskiej Walonii przed podpisaniem CETA? Czy wynika³y jedynie z niedoinformowania i niezrozumienia korzyœci, jakie z tej umowy wynikaj¹? Mo¿na powiedzieæ, ¿e i tak, i nie. Spo³eczeñstwa wielu europejskich krajów, w tym tak¿e Polski, obawiaj¹ siê na przyk³ad zalewu euro-

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


POLITYKA GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

pejskich rynków przed ¿ywnoœci¹ genetycznie modyfikowan¹. Gdyby ogólnie dostêpna sta³a siê informacja, ¿e Kanada jest jednym z trzech najwiêkszych na œwiecie producentów takiej ¿ywnoœci, te obawy by³yby z pewnoœci¹ znacznie wiêksze, bo powszechniejsze. Ale ci, którzy na przyk³ad w Polsce, sprzeciwiaj¹ siê ¿ywnoœci genetycznie modyfikowanej, nie maj¹ w wielu przypadkach pojêcia, ¿e ju¿ j¹ albo jej pochodne spo¿ywaj¹. Nie znam dok³adnej liczby, ale co najmniej 95 procent Polaków nie odmówi sobie miêsa czy to w postaci wêdlin czy na przyk³ad klasycznego schabowego. Jedz¹c, z ca³¹ pewnoœci¹ nie zdaj¹ sobie sprawy, ¿e wiêkszoœæ trzody tuczona jest na paszach, których wiêkszoœciowy wsad stanowi soja, a najwiêkszym producentem soi jest na œwiecie Brazylia, gdzie na setkach tysiêcy hektarów uprawia siê sojê w³aœnie genetycznie modyfikowana, poniewa¿ zapewnia ona wiêksze plony i nie wymaga stosowania pestycydów dla ochrony przed chorobami. Niemal analogicznie wygl¹da sytuacja z pomidorami. Tylko naiwniak robi¹cy w polskim sklepie warzywnym zakupy mo¿e wierzyæ, ¿e skrzynka identycznych pod wzglêdem kszta³tu i wielkoœci pomidorów to jedynie efekt profesjonalnych umiejêtnoœci ogrodnika. Takich przyk³adów mo¿na podaæ znacznie wiêcej. Przeciwnicy umowy CETA pos³uguj¹cy siê argumentami z dziedziny rolnictwa i przemys³u spo¿ywczego uwa¿aj¹ na przyk³ad, ¿e rynki europejskie zalane zostan¹ genetycznie modyfikowanym olejem rzepakowym, kukurydz¹, soj¹, burakami cukrowymi, genetycznie modyfikowanymi jab³kami i ³ososiami. Jeœli ktoœ wierzy i jest przekonany, ¿e ¿ywnoœæ genetycznie modyfikowana stanowi zagro¿enie dla zdrowia i ¿ycia, to przecie¿ nie musi jej kupowaæ, a tym bardziej spo¿ywaæ. Ma wolnoœæ wyboru, CETA tej wolnoœci nikogo nie pozbawia. Obawy zwi¹zane z importem z Kanady produktów spo¿ywczych, dotycz¹ tak¿e wo³owiny i drobiu. Kanadyjskie przepisy dopuszczaj¹ bowiem mycie i przetwarzanie tusz wo³owych oraz drobiowych w chlorowanej wodzie. Pomijaj¹c fakt, ¿e ta technologia produkcji musia³a przejœæ drobiazgow¹ kontrolê i procedurê sanitarn¹ w stosownych instytucjach kanadyjskich, które z pewnoœci¹ by jej zakaza³y, gdyby okaza³y siê szkodliwe dla ludzkiego organizmu, to mo¿na z du¿¹ doz¹ prawdopodobieñstwa stwierdziæ, ¿e tak w Polsce, jak i w wielu innych krajach europejskich, spory procent ludnoœci codziennie ma do czynienia z chlorem nie maj¹c o tym zielonego pojêcia. Bo na przyk³ad - ile miast w Polsce ma w wodoci¹gach wodê, która w procesie uzdatniania nie jest chlorowana? S¹dzê, ¿e cztery pi¹te ¿yj¹cej populacji Polaków ma za sob¹ kilkudziesiêcioletni¹ „kuracjê” chlorowan¹ wod¹ i nic nie wskazuje, ¿e maj¹ siê jakoœ wyj¹tkowo Ÿle. W przypadku rolnictwa, przedstawiciele polskich samorz¹dów rolniczych wskazuj¹, ¿e CETA doprowadzi do zniszczenia rolnictwa w Polsce i w Europie, poniewa¿ kanadyjskie rolnictwo opiera siê na gospodarstwach wysokotowarowych, który to model jest przeciwieñstwem gospodarstw rodzinnych, dominuj¹cych

w Europie. Ponadto kanadyjskie rolnictwo ma dodatkowy bonus, w postaci znacznie tañszych paliw ni¿ w Europie. Sprawa wcale otó¿ nie jest tak jednoznaczna, jak mówi¹ przedstawiciele polskich samorz¹dów rolniczych. Gospodarstw rodzinnych nie maj¹ takie s¹siaduj¹ce z nami kraje, jak chocia¿by Czechy i S³owacja, tamtejsze przedsiêbiorstwa prowadz¹ produkcjê roln¹ na znacznie wiêkszych obszarowo gospodarstwach ni¿ w Polsce, a mimo to nie czeska czy s³owacka ¿ywnoœæ zalewa polskie sklepy lecz wrêcz odwrotnie. To produkty polskiego „rodzinnego” rolnictwa s¹ w ka¿dym sklepie w Czechach i na S³owacji i ta ekspansja polskich producentów jest tak ogromna, ¿e od czasu do czasu nawet rz¹dy tych krajów w³¹czaj¹ siê w kampanie maj¹ce obrzydziæ ich rodakom polsk¹ ¿ywnoœæ. Poza tym… Mateusz Morawiecki, wicepremier i szef potê¿nego Ministerstwa Rozwoju, mówi wprost, ¿e Polska ma dodatnie saldo w handlu towarami rolnymi z Kanad¹, a jego zastêpca, Rados³aw Domagalski, twierdzi, ¿e CETA pog³êbi nasze relacje gospodarcze, tak¿e z korzyœci¹ dla polskiego rolnictwa. Byæ mo¿e s¹ to tylko s³owa, ale czas poka¿e, kto - polscy czy kanadyjscy rolnicy, odniesie z CETA wiêksze korzyœci.

19

mê Pratt and Whitney Canada, która ju¿ na pocz¹tku lat 80. ubieg³ego wieku zdecydowa³a siê na umieszczenie drobnej czêœci swojej produkcji w Wytwórni Sprzêtu Komunikacyjnego w Rzeszowie. A dwa tygodnie temu kanadyjski Bombardier zadeklarowa³, ¿e rozpocznie w Polsce, we Wroc³awiu, produkcjê lokomotyw dla szybkich kolei, o czym obszerniej napiszemy w nastêpnym wydaniu naszej gazety.

Nierównomierne korzyœci Kanada ma powierzchniê nieco tylko mniejsz¹ ni¿ 10 milionów kilometrów kwadratowych, Europa nieco od tych 10 milionów wiêksz¹. Kanadê zamieszkuje 35 milionów ludzi, a wiêc o 3 miliony mniej ni¿ Polskê i a¿ 21 razy mniej ni¿ Europê. Unia Europejska produkuje 30 procent wszystkich œwiatowych dóbr i jest drugim najwa¿niejszym partnerem handlowym Kanady (na rynek unijny trafia niemal 10 proc. kanadyjskiego eksportu), natomiast Kanada jest dopiero na 12. miejscu najwa¿niejszych rynków dla Unii. W studium opracowanym w trakcie negocjacji CETA oszacowano, ¿e z umowy handlowej UE - Kanada korzyœci gospodarcze Kanady wynios¹ 8 mld euro (36 mln ludnoœci), a w przypadku krajów UE (500 mln ludnoœci) 11 mln euro.

Przeciwnicy wst¹pienia do UE te¿ straszyli Na razie sytuacja jest niemal analogiczna jak przed przyst¹pieniem Polski do Unii Europejskiej. Przeciwnicy akcesji straszyli polskie spo³eczeñstwo zrujnowaniem przez stare pañstwa unijne polskiej gospodarki, zalania naszego rynku tanimi, bo z taœmowej produkcji, artyku³ami z krajów zachodniej Europy i œwiata. A tymczasem… Po dwunastu latach obecnoœci na wolnym unijnym rynku staliœmy siê potentatem w eksporcie artyku³ów spo¿ywczych, polscy producenci mebli s¹ ju¿ bodaj¿e trzeci¹ si³¹ na œwiecie, producenci okien drug¹ i trudno wskazaæ bran¿ê, która podczas tych dwunastu lat odnotowa³a regres, a nie postêp. Dzieje siê tak zarówno za spraw¹ inwencji i przedsiêbiorczoœci naszych rodaków, jak te¿ za spraw¹ zagranicznych firm, które w ci¹gu tych lat zainwestowa³y w naszym kraju du¿e pieni¹dze i wprowadzi³y nowoczesne technologie. Najbardziej spektakularnym przyk³adem jest powsta³a na Podkarpaciu „Dolina Lotnicza”, w którym to klastrze skupi³o siê kilkadziesi¹t firm z tej bran¿y, z ró¿nych krajów Europy i œwiata. Za przys³owiow¹ „jaskó³kê“ wspó³pracy polskiego przemys³u lotniczego ze œwiatowym, nale¿y bez w¹tpienia uznaæ fir-

Belgijskie zastrze¿enia Podpisanie umowy CETA opóŸni³o siê o trzy dni, poniewa¿ sprzeciwia³a siê jej Walonia (belgijski region francuskojêzyczny), a rz¹d belgijski potrzebowa³ zgody wszystkich regionów i wspólnot jêzykowych aby podpisaæ porozumienie. Parlament Walonii w koñcu zgodzi³ siê na kompromis, ale pod trzema warunkami. Po pierwsze - Belgia zwróci siê do unijnego Trybuna³u Sprawiedliwoœci o ocenê legalnoœci przewidzianego w umowie CETA systemu arbitra¿u inwestycyjnego, który ma rozwi¹zywaæ spory miêdzy pañstwem a inwestorem. Przeciwnicy CETA uwa¿aj¹, ¿e zapisany w tej umowie arbitra¿ wzmacnia wp³yw wielkich korporacji miêdzynarodowych na prawodawstwo krajów unijnych. Po drugie - Belgia zastrzeg³a sobie, ¿e w razie „nierównowagi rynkowej” bêdzie mia³a prawo uruchomiæ klauzulê ochronn¹ dotycz¹ca importu produktów rolnych. Po trzecie - w do³¹czonej do CETA deklaracji Belgia zapisa³a, ¿e CETA nie ma wp³ywu na unijne przepisy dotycz¹ce autoryzacji i wprowadzania na rynek produktów modyfikowanych genetycznie. n

Wakacje w tropikalnej Kostaryce! Apartamenty luksusowe lub pokoje niezale¿ne do wynajêcia nad Pacyfikiem. Polska obs³uga, wycieczki, basen, jacuzzi. Dzwoñ - 1-312-675 2631 za darmo lub 011-506-833-22 583

FACEBOOK: elsueno de Ela lub www.villasdeela.blogspot.com

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


20

GŁOS POLONII

POLITYKA

www.glospolonii.net

Wróżenie przebiegu prezydentury na podstawie kampanii wyborczej nie jest ³atwe

Donald Trump 45. prezydentem USA ! Antoni Fajkowski, na podst. www.newsweek.pl

gres nie zatwierdzi³by drogiego planu. Podobnie jak wielu innych. Kandydat zapowiada: „ja zrobiê”, „ja im poka¿ê”, „ja dam radê”, tymczasem USA to kraj, gdzie wszystkie decyzje zapadaj¹ na bazie konsensusu wielu podmiotów. Nawet gdyby projekt chcieli poprzeæ republikanie z Izby Reprezentantów, demokraci mogliby zastosowaæ obstrukcjê parlamentarn¹ w Senacie.

No i sta³o siê - Donald Trump wygra³ wybory prezydenckie. Sta³o siê to, co od kilku tygodni przewidywali uczestnicy por tali spo³ecznoœciowych. W tym samym czasie firmy sonda¿owe z uporem maniaka podawa³y wyniki, ¿e przewagê ma Hillary Clinton. Najwy¿szy czas chyba zaj¹æ siê czymœ innym.

Raczej nic siê nie zmieni Jakim prezydentem bêdzie Donald Trump? Na razie nie wiadomo. Ale, to ¿e jest najbardziej kontrowersyjnym przywódc¹ USA w³aœciwie nie podlega dyskusji. Nie podlega te¿ dyskusji, ¿e jego przeciwnicy maj¹ ca³¹ masê argumentów przeciw. Na przyk³ad ocaleni z Holokaustu mówi¹, ¿e Trump przypomina im Adolfa Hitlera. A prezydent Meksyku porównuje kandydata z Benito Mussolinim. Kanclerz Niemiec, Angela Merkel, dostrzega podobieñstwa miêdzy Trumpem, a skrajnie prawicowym francuskim Frontem Narodowym. Komik Louis C.K. napisa³ wprost: „Trump to Hitler - kolejny zabawny i niestereotypowy koleœ z dziwn¹ fryzur¹”. Faszystowskie inklinacje imputuj¹ mu zgodnie lewicowi publicyœci „Washington Post” i „Slate” oraz konserwatyœci. Prawicowy komentator Matt Lewis okreœli³ Trumpa mianem „awatara suprematyzmu bia³ych”.

Fot. Internet

opozycji i lobbystów. Miliarder g³êboko wierzy we w³asne umiejêtnoœci negocjacyjne.

Trump musi siê liczyæ z Kongresem Ma forsê, wiêc jest nieprzekupny Hejterom nie brakuje po¿ywki. Magnat rozpocz¹³ kampaniê od deklaracji, ¿e Meksyk przysy³a do USA „gwa³cicieli” oraz zapowiedzia³ ca³kowity zakaz wjazdu dla muzu³manów, „póki nie skapujemy, o co, kurde, chodzi” (sens owych s³ów pozostaje zagadk¹). Regularnie szkaluje media, a wobec dziennikarzy u¿ywa okreœlenia „najgorsi z najgorszych”. Co najmniej dwoje reporterów zosta³o poturbowanych na jego wiecach bez ¿adnego powodu, po prostu stali w t³umie. Z kolei miliony wyborców bogacza naprawdê wierz¹, ¿e przywróci on Ameryce wielkoœæ. Ma tyle pieniêdzy, ¿e nikt go nie przekupi. Trump chce ukaraæ przedsiêbiorstwa eksportuj¹ce miejsca pracy zaporowymi c³ami. A bezkonkurencyjna bieg³oœæ w sztuce robienia interesów pozwoli mu wynegocjowaæ korzystne porozumienia ze wszystkimi konkurentami i wrogami kraju. Trump nie jest faszyst¹, choæ jego chorobliwy narcyzm przywodzi na myœl po³udniowoamerykañskich dyktatorów w marsza³kowskich mundurach z orderami od pêpka po szyjê. Niezbyt spektakularna prawda brzmi tak, ¿e prezydent Trump pójdzie zapewne w œlady poprzedników. Bêdzie próbowa³ przekonywaæ Kongres i opiniê publiczn¹ do swoich pomys³ów, usi³uj¹c zarazem ograniczyæ wp³ywy

Trump epatowa³ szowinizmem podczas prawyborów. Du¿o szumu wywo³a³a zw³aszcza propozycja wstrzymania imigracji muzu³manów. Ale póki Kongres, s¹dy, biznes, wojsko i tak dalej nie przyklasn¹ idei budowania obozów koncentracyjnych, szybkie przekszta³cenie w III Rzeszê nam nie grozi. Co wiêcej, pojêcie narodowy socjalizm nie oddaje pogl¹dów Trumpa, choæ republikañscy dzia³acze jak by³y gubernator Maryland Martin O’Malley czy dawny doradca George’a W. Busha Michael Gerson nie wahaj¹ siê nazywaæ miliardera faszyst¹. Skoro Trump nie bêdzie drugim Hitlerem, to kim? Jego g³ówna obietnica wyborcza, czyli zbudowanie muru na granicy z Meksykiem budzi tak wiele w¹tpliwoœci, ¿e trudno traktowaæ j¹ powa¿nie. Nawet gdyby chodzi³o tylko o 1600 kilometrów, bo reszty granicy broni¹ przeszkody naturalne. Trump twierdzi wprawdzie, ¿e zmusi do pokrycia kosztów w³adze Meksyku, ale nie wykazuj¹ one wielkiego entuzjazmu. „Pieprz siê” - oœwiadczy³ by³y prezydent Vincente Fox. A jeœli prezydent Donald Trump zagrozi wprowadzeniem karnych ce³? Te¿ nie ma mowy. Meksykañski przywódca, który uleg³by w takiej sprawie Stanom Zjednoczonym, nie mia³by póŸniej szans nawet na posadê so³tysa. Poniewa¿ saldo migracji jest dziœ zerowe, równie¿ Kon-

Trump zosta³ prezydentem, ale najprawdopodobniej nic siê nie zmieni. Podwy¿szyæ c³a jest bardzo trudno. Trzeba przejœæ przez œcie¿kê zdrowia obstawion¹ przez lobbystów, a potem za³atwiæ sprawê z nieub³agan¹ Komisj¹ Finansow¹ Senatu, której szefowie, od zawsze, wykorzystuj¹ sw¹ w³adzê do blokowania wszelkich ograniczeñ wolnego handlu. Poza tym c³o to rodzaj podatku, wiêc chorzy na antypodatkow¹ fobiê republikanie nie ulegliby nawet swojemu partyjnemu koledze zasiadaj¹cemu w Bia³ym Domu. „Zast¹pimy Obamacare czymœ o wiele lepszym” - deklaruje Trump, niestety nie precyzuje czym. Zapowiada uchylenie ustawy o przystêpnej opiece lekarskiej, a jednoczeœnie uniemo¿liwienie firmom ubezpieczeniowym odmawiania polisy osobom, które zachorowa³y przed prób¹ jej wykupienia. Ubezpieczyciele zrezygnowali z mo¿liwoœci odmowy polis tylko dlatego, ¿e Obama wprowadzi³ obowi¹zek ubezpieczeniowy dla wszystkich obywateli i zdoby³y dziêki temu nowych klientów. „Jak zdzielê ich w ³eb, to nigdy nie znajd¹ zêbów” - brzmi program Trumpa w zakresie polityki zagranicznej. Jako Wódz Naczelny faktycznie bêdzie w miarê niezawis³y. Choæ tylko Kongres mo¿e wypowiadaæ wojnê, prezydenci maj¹ prawo inicjowaæ konflikty zbrojne i robili to przez stulecia. Jeœli Trump zechce „zbombardowaæ dupê Pañstwu Islamskiemu”, kongresmeni raczej go nie powstrzymaj¹. Czy da radê przywróciæ tortury jako metodê œledcz¹ stosowana wobec terrorystów? Musia³by przekonaæ szefa Komisji Si³ Zbrojnych Senatu Johna McCaina, którego Wietnamczycy torturowali przez piêæ lat. Nale¿y pamiêtaæ jednak, ¿e kandydat nazwa³ McCaina „niedo³êg¹”, bo da³ siê zestrzeliæ i siedzia³ w obozie karnym tak d³ugo. n *******

Najprawdopodobniej miliarder bêdzie kolejnym nijakim prezydentem plasuj¹cym siê gdzieœ poœrodku miêdzy czule pamiêtanym przez naród Trumanem, a kompletnie zapomnianym Johnem Tylerem. Przejdzie do historii za spraw¹ swojego chamstwa i oœmielania innych chamów, ale republice, która przetrwa³a gorszych od niego, nie wyrz¹dzi szczególnej krzywdy.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


WOKÓŁ SPORTU GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

21

Zbigniew Boniek nie ma konkurencji Biznesmen Józef Wojciechowski zapragn¹³ stan¹æ na czele Polskiego Zwi¹zku Pi³ki No¿nej. Ale czmychn¹³ zanim dosz³o do g³osowania Zbigniew Boniek

Marek Góralski Zbigniew Boniek utrzyma³ w³adzê w Polskim Zwi¹zku Pi³ki No¿nej. Na znakomitego ongiœ napastnika zag³osowa³o a¿ 99 z 118 delegatów. Rywal „Zibiego” Józef Wojciechowski przekona³ zaledwie 16 dzia³aczy, o czym dowiedzia³ siê z...telewizji. Ekscentryczny biznesmen, który pierwsze powa¿ne pieni¹dze zarobi³ w USA, na d³ugo przed g³osowaniem obra¿ony opuœci³ salê obrad. Dlaczego Wojciechowski zachowa³ siê jak sztubak, a nie wytrawny gracz? Poniewa¿ zdecydowana wiêkszoœæ delegatów nie zgodzi³a siê na zmianê metody g³osowania. Biznesmen chcia³, by wrzucaæ kartki z nazwiskami do urny. Praktykowana, równie¿ w jego w³asnej firmie (!) metoda g³osowania za pomoc¹ elektronicznych maszynek (podobnych u¿ywa siê w Sejmie), mia³aby stwarzaæ pole do nadu¿yæ. - Mam nadziejê, ¿e proces g³osowania odbêdzie siê jak w Europie, a nie na Wschodzie. W UEFA g³osowanie jest na kartach. System g³osowania na tzw. maszynkach nie spe³nia zasad dotycz¹cych tajnoœci g³osowania. Ka¿da maszynka oznaczona jest numerycznie i przypisana do konkretnej osoby. Ludzie boj¹ siê, ¿e ³atwo mo¿na odtworzyæ, kto jak g³osowa³ - mówi³ Wojciechowski Stefanowi Szczep³kowi z “Rzeczpospolitej”, sugeruj¹c, i¿ Boniek móg³by siê mœciæ na tych, którzy oœmieliliby siê wyst¹piæ przeciwko niemu.

Nie chciano cyrku Kilkanaœcie dni po ca³ym przedstawieniu obserwatorzy sk³aniaj¹ siê ku tezie, i¿ Wojciechowski czmychn¹³, bo zorientowa³ siê, ¿e w starciu z Boñkiem nie ma szans. ¯e dopiero w dniu wyborów zrozumia³, i¿ da³ siê omamiæ tym, którzy namówili go do startu w

cia, ¿e nie jest akceptowany w œrodowisku, wymyœli³ Wojciechowskiego - atakowa³ menad¿era Roberta Lewandowskiego.

Whisky pije siê bez coli

Fot.Internet

wyœcigu po PZPN-owsk¹ koronê: Zdzis³awowi Krêcinie, Cezaremu Kucharskiemu i Rados³awowi Majdanowi. W pi¹tek 28 paŸdziernika ca³a trójka by³a jednak przera¿ona zachowaniem milionera. Mimo wysi³ków, nie uda³o siê go nak³oniæ do powrotu na salê. Wybory odby³y siê zatem w obecnoœci tylko jednego kandydata, który po zwyciêstwie stwierdzi³. - Œrodowisko pi³karskie pokaza³o, ¿e nie chce cyrku, tylko powa¿nej pracy, by futbol by³ ceniony. Mi³oœci do pi³ki nie mo¿na kupiæ, o czym w³aœnie siê przekonaliœmy - stwierdzi³ Boniek, który bêdzie rz¹dzi³ w latach 2016-2020, a niewykluczone, ¿e d³u¿ej (do tego trzeba jednak zmiany w statusie). Gdy „Zibi” siê przespa³, przesta³ byæ ³agodny jak baranek. W telewizyjnym programie „Stan futbolu” skrytykowa³ tych, którzy poparli Wojciechowskiego. - Szesnaœcie osób g³osowa³o za facetem, który wyszed³ z sali, mówi¹c poniek¹d: mam was wszystkich w d... Szesnastu przedstawicieli zawodowych klubów. To jakiœ kosmos komentowa³ zniesmaczony. - Wojciechowskiego widzia³em tylko na pocz¹tku. Zmêczonego, niepewnego, oddychaj¹cego otwartymi ustami. Widaæ by³o, ¿e czuje siê w tym œrodowisku nieswojo. Wybra³ takie a nie inne rozwi¹zanie, bo musia³by przekonywaæ w wyst¹pieniu, dlaczego chcia³ zostaæ prezesem. Do tego jest jednak nieprzygotowany. Boniek mia³ te¿ coœ do powiedzenia swojemu najwiêkszemu wrogowi Cezaremu Kucharskiemu. - Ma 43 lata, pieni¹dze i potrzebê, ¿eby o czymœ decydowaæ, byæ zauwa¿alnym. Ja tu jednak dostrzegam maniê wielkoœci. Sam chcia³ wystartowaæ w wyborach, ale jak siê zorientowa³, ¿e ma pó³tora g³osów popar-

Ci, którzy pamiêtaj¹ czym skoñczy³y siê 6-letnie rz¹dy Wojciechowskiego w Polonii Warszawa, odetchnêli z ulg¹. Jeden z najbogatszych Polaków, rekin bran¿y deweloperskiej, który przez 14 lat prowadzi³ dzia³alnoœæ w USA, a do kraju wróci³ na pocz¹tku lat 90., zwolni³ 15 trenerów! Kilkoro z nich straci³o pracê w kuriozalnych okolicznoœciach: po trzech wygranych meczach i jednym zremisowanym albo dlatego - to historia niezweryfikowana - ¿e na wspólnej kolacji do bajecznie drogiej whisky oœmieli³ siê zamówiæ colê. Wojciechowski œci¹ga³ do Polonii znanych pi³karzy, p³aci³ im krocie, ale upragnionego mistrza Polski nie wywalczy³. W du¿ym stopniu z powodu swojego porywczego charakteru i chaotycznego stylu zarz¹dzania. S³ucha³ kolegów biznesmenów zamiast Tonny`ego Bruinsa Slota, którego sam zreszt¹ zatrudni³. A przecie¿ Holender wspó³pracowa³ z samym Johanem Cruijffem... Boniek to te¿ nie jest - wbrew pozorom - facet, który wszystko czego siê tknie zamienia w z³oto. To on jednak uczyni³ selekcjonerem Adama Nawa³kê, a ten przywróci³ kadrze narodowej dawny blask. Mecze reprezentacji znów s¹ w Polsce wielkim œwiêtem, a nie powodem do wyra¿ania frustracji. PZPN jest dziœ nowoczeœnie zarz¹dzan¹ korporacj¹ z wielomilionowym bud¿etem. Wizerunkowo to majstersztyk - kana³ £¹czyNasPi³ka jest popularniejszy od kilku telewizji razem wziêtych. Zwi¹zek pomaga finansowo ma³ym klubom, utworzono Centraln¹ Ligê Juniorów, powsta³a profesjonalna szko³a trenerów, w okrêgowych zwi¹zkach nastêpuje powolna wymiana kadr. Tzw. beton ustêpuje miejsca by³ym pi³karzom o szerokich horyzontach myœlowych (Rados³aw Michalski na Pomorzu, Pawe³ Wojtala w Wielkopolsce). W koñcu - „Zibi” to œwiatowiec, doskona³y ambasador polskiego futbolu na salonach. W³aœnie poda³ na swoim Twitterze, gdzie obserwuje go 626 tys. ludzi (!), ¿e w komisjach UEFA znalaz³o siê miejsce dla 12 Polaków, co sytuuje nas w wy¿szej œredniej. Przypadek? n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


22

KRZYŻÓWKI

GŁOS POLONII

M ieszka

Grani-

w

czy

Kiszy -

9

z U SA

Zespó³ dŸw iê kó w

niow ie

www.glospolonii.net

Kuchen-

R uch

ny o brus

pow i et-

C iê ¿kie

rza ,

robo ty

pow i ew

17

Samo -

Brednia ,

obs³u-

bania lu-

gowy

ka

Zarodek po¿aru

4

19

7

12

5

Now a

O kuc ie

w e rsja

butó w

J¹dro

daw ne go

ta te -

Zie mi

26

filmu

rnika

Za w i¹ za-

T enden-

na

cja

w st¹ ¿ka

20

Plucha

rozw o -

24

23

jo w a

18 Wo dole -

D a w ny

cznictw o

11

T rzo n za³o gi

16

Po dw y ¿-

Poma lo -

Klê ska ,

wane

Kropka

Wynios-

Stolica

³y pta k

Albanii

ma j¹ tku

na czole Hinduski

O kre œle -

szenie

nie,

dla

w y zw is-

a kto ra

ko

zaraza

jajko

zarz¹dca

3

Czerwo-

Bóg

ny o bok

8

13

Kremla

25

Wró¿ba

Ko mbi-

Brak

nezo n

po³ysku

1

zako chanych

21

o chro nny

Roœlina

£¹czy

zielna;

e leme nty

zawilec

row e ru

15

2

Sznurek klie ntów

27

10

6

Wy spa

Je me ñ-

gre cka

ska

Wœró d

me tro-

22

le karzy

14

poli a

L ite ry z pó l p o n u me ro w an ych o d 1 d o 2 7 u two rz¹ ro zw i¹ za n ie - a fo ryzm An to n ie g o Re g ulskie go .

1

2

3

4

5

6

Wyle ¿a -

Abone nt

³a

tele-

wódka

wizyjny

7

8

9

10

11

12

13

14

P³y w a lnia

Sakie w-

Prze-

ka

¿y te k

15

16

17

18

Góra l

M leko w y

z P ire -

lub

nejów

sia rko w y

19

20

21

22

23

24

25

26

27

Metal na Francus-

16

Tkanina

M ax ,

M ieszka nka Lago s

¿o³nie -

ki bur-

deko racyjna

rzyki

mis trz

(anagram: ba rka)

R a b,

Szy f-

helo ta

rato r

Ska ³a

niemie -

9

cki dada ista

w murze

19

Auto r

R y ba na w igilij-

ca

lite -

ny m

Wa r-

rackich

sto le

D ziel ni-

18

szaw y

5 Pojazd wycie -

lub bo¿a

Trunek

czkowy

Kuchen-

sta nu

ny me be l

G e orgi a

Strona

(U SA)

mo ne ty

15

M ów c a

Za borca Ka rtka

R o dza j

na

œw idra

prze jazd

Ojczyz-

gre cki

20

ryne k

na

1

Odys a

Imiê

z w êgla

...

ka mie n-

Astaire

7

nego

Instru-

z dr¿¹ c¹

14

ko ro n¹

2

rowy

tyna

Narko ty-

wzbu-

9

rze nie

3

Wy pa-

dy na mit Izo to p

sa mo chodo w y

czny

to

krze w

rza dkoϾ

21

z

wodna

13

Koranu

5

6

7

8

9

10

11

do

23

narko zy

8

3

ryba

24

11

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 26 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

- a fo ryzm No v alisa .

4

6

S³o dko-

Lite ry z pó l po nume ro wanych o d 1 do 19 utwo rz¹ ro zwi¹ za nie -

3

10 S³u¿y³

Bia ³y ,

We rs et

dek

w o do ru

sa , a kto ra

wie czo-

22 z drutu

Silne

12

16

Serpe n-

R o dnik a lifa -

G uinne s-

Strój

me nt Santany

17

a ³¹k¹

2

Packa

vadis”

ka na pa

la sem

1

z „Quo

Pro dukt

6

kie psy

na ry by

D a w ne

1

12

bezpañs-

Sia tka

Si³a cz

Niska

ka jda ny

£apie

bek

4 Staro -

Miêdzy

ty czny

5 Uszcze r-

upa ³ó w

Drze wo

Wy nala z³

15

sto ³u

7

neci

p³uc

14

ko pa lni

4

Imiê Coma -

Choroba

17

Okre s

„D ach”

11

£ódŸ

w

8

œniegow ie c

³a w ka

N o ego

Chodnik

ma ³¹

D a mski

19

Sto lica

T am na

czarn¹

miê k-

18 O jczy zna

Wo lna

ko rcie

¿y w otnik

na ry ba ;

25

Upa³

Sport na

D rze w o parko w e;

D rapie ¿-

sista

£y szczy k

13

rodem

ro¿ny

Fi na n-

¯ycio rys

nocny; ko zo dój

Z pie k³a

26

lub

2

szkiców

Ptak

rowe „ta xi”

Karny

Wyrwa

10

Rowe-

osadowa

- m yœl Sta nis³a wa Jerze go Le ca .

12

13

14

15

16

17

18

19

1

2

3

4

5

6

7

8

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26


REKLAMA GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

23


Glos Polonii - wydanie nr 6  
Glos Polonii - wydanie nr 6  
Advertisement