Page 1

MELEX - 47. urodziny - wózki dla golfistów i nie tylko!

str.4

1 MAJA 2017 NR 17

GŁOS POLONII www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Pierwsza w Europie, druga w świecie!

Konstytucja 3 Maja Autorami Konstytucji 3 Maja byli Król Stanisław August Poniatowski, Ignacy Potocki i Hugo Kołłątaj. 3 Maja 1791 roku, po siedmiogodzinnych obradach Sejm zatwierdził konstytucję, a król Stanisław August Poniatowski ją podpisał. Twórcy Konstytucji 3 Maja określili ją jako „ostatnią wolę i testament gasnącej Ojczyzny”. Konstytucja 3 Maja była na tamte czasy pierwszą w Europie i drugą na świecie (po konstytucji amerykańskiej z 1787 r.) nowoczesną, spisaną konstytucją.

Opowieści Lady Buni - str. 6

Prawo Agaty - str. 7

Str. 8-9 Jeżdżąc po Polsce - str. 20


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Pierwsza w Europie

GŁOS POLONII 3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

„Pierwsza w Europie, druga na œwiecie” - tak¹ frazê o Konstytucji 3 Maja Polacy wymawiaj¹ najczêœciej. W œwiadomoœci tych, którzy uczyli siê o niej w szkole po 1989 roku s¹ takie has³a jak: dzielni reformatorzy, zdradzieccy magnaci, przekupna ho³ota szlachecka, wyzwolenie mieszczan, ch³opi pod opiek¹ prawa, z³a caryca Katarzyna itp. W ogóle wiedza o Konstytucji 3 Maja wœród naszych rodaków w porównaniu do innych wydarzeñ historycznych jest zaskakuj¹co wysoka - a¿ 81 procent Polaków wie kiedy zosta³a uchwalona. To dosyæ buduj¹ca konstatacja. Z wiedz¹ o samej konstytucji jest ju¿ nieco gorzej, ale po pierwsze nie wymagajmy cudów, a po drugie wœród historyków te¿ nie ma pe³nej zgody co do jej oceny. Konstytucja 3 Maja spo³ecznie by³a doœæ zachowawcza, bo w ówczesnych warunkach o swoje walczyæ móg³ lud wy³¹cznie miejski. Mieszczanie korzystne dla siebie zapisy wykupili, a ch³opom pozosta³y ogólne deklaracje. Niewiele póŸniejszy Uniwersa³ Po³aniecki Koœciuszki i piêkna legenda kosynierów pod wodz¹ Naczelnika w ch³opskiej sukmanie, nie zmieniaj¹ smutnego faktu, ¿e wieœ w swej masie by³a zdolna i gotowa walczyæ pod sztandarem narodu dopiero w roku 1920. Mimo najlepszych chêci, sporych talentów politycznych i postêpowych pogl¹dów konstytucyjni spiskowcy z 1791 roku nie mogli tego stanu rzeczy zmieniæ, bo pe³ne uwolnienie ch³opów - o uw³aszczeniu nie mówi¹c - nie mieœci³o siê wówczas w naprawdê najm¹drzejszych g³owach. Stanis³aw August Poniatowski, który by³ inspiratorem i spiritus movens reform i samej Konstytucji -nie móg³ uratowaæ Rzeczpospolitej przed rozbiorami ani pchn¹æ kraju na tory cywilizowanego rozwoju. Historia Konstytucji 3 Maja to historia bezradnoœci oœwieconych elit, które czasem naprawdê chc¹ zrobiæ ludziom dobrze, nieraz nawet wiedz¹ jak - tylko nie maj¹ na to odpowiedniej si³y. Poza tym Konstytucja 3 Maja nie by³a ¿adnym cudem œwiata. By³a jedynie wyrazem umiarkowanego nurtu ówczesnego oœwiecenia. Wdro¿enie jej reform oznacza³oby uznanie faktu, ¿e œwiat nie dzieli siê na patriotów i zdrajców, tylko na ró¿ne odcienie lewicy i prawicy. W efekcie klêska wojny obronnej z Rosj¹, a potem powstania koœciuszkowskiego sprawi³y, ¿e te zdrowe, nowoczesne kategorie polityki na ponad sto lat wywietrza³y nam z g³owy. A mo¿e na d³u¿ej?

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: redakcja@glospolonii.net Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Spis treści: POLSKIE FIRMY

Tak czy inaczej Konstytucja 3 Maja na ówczesne czasy by³a dokumentem rewolucyjnym i postêpowym. W Polsce œwiêto Konstytucji 3 Maja poprzedzaj¹ dwa inne œwiêta. Ju¿ 1 maja jest Œwiêto Pracy - miêdzynarodowy dzieñ klasy robotniczej, obchodzony od 1890 corocznie. Œwiêto wprowadzi³a w 1889 II Miêdzynarodówka dla upamiêtnienia wydarzeñ z pierwszych dni maja 1886 w Chicago, w Stanach Zjednoczonych podczas strajku bêd¹cego czêœci¹ ogólnokrajowej kampanii na rzecz wpro wa dze nia 8-go dzin ne go dnia pra cy. Na ziemiach polskich pierwsze obchody mia³y miejsce w 1890 i odbywa³y siê niejednokrotnie wbrew woli zaborców. Organizowa³y je partie lewicowe i komunistyczne. Po zakoñczeniu II wojny œwiatowej rz¹d komunistyczny nada³ dniu 1 maja status œwiêta pañstwowego, wolnego od pracy i stan ten trwa do chwili obecnej. W czasach PRL-u organizowano tego dnia pochody pierwszomajowe. Pewnie dlatego œwiêto to jest, przez wielu Polaków o pogl¹dach prawicowych, kontestowane. 2 maja natomiast obchodzony jest w Polsce Dzieñ Flagi Rzeczypospolitej Polskiej. Œwiêto to zosta³o wprowadzone na mocy ustawy z 20 lutego 2004. Tego samego dnia obchodzony jest Dzieñ Polonii i Polaków za Granic¹. 2 maja nie jest dniem wolnym od pracy, jednak wielu Polaków bierze w ten dzieñ urlop, ze wzglêdu na to, ¿e ta data jest jedyn¹ w kalendarzu wystêpuj¹c¹ pomiêdzy dwoma dniami wolnymi od pracy. I teraz nasuwa siê pytanie: - czy jako Polacy potrafimy œwiêtowaæ wa¿ne dla naszego narodu i pañstwa rocznice? Nieraz z zazdroœci¹ spogl¹dam na stosunkowo m³ody naród amerykañski, którego obywatele z dum¹ i pietyzmem obchodz¹ narodowe œwiêta. Obserwujê jak to robi¹ inni, w Europie i poza jej granicami. I konstatujê, ¿e my, Polacy, czêsto zamiast okazywaæ radoœæ organizujemy nudnawe akademie i „orszaki pogrzebowe”. Jednak czy potrafimy inaczej œwiêtowaæ? Sam nad tym zastanawiam siê od wielu lat i szukam formu³y, która warta jest zaszczepienia. Do m³odych ludzi nie trafia bowiem sztywna forma i smêtne twarze. Musimy nauczyæ siê œwiêtowaæ w sposób radosny i godny. Ale jak to zrobiæ? Z tym pytaniem zostawiam Pañstwa i ¿yczê przyjemnej lektury 17. numeru naszej gazety.

Melex - 47. urodziny - str. 4 Wielton - du¿a firma z ma³ego miasteczka - str. 5

TYLKO U NAS Opowieœci Lady Buni - str. 6

PRAWO AGATY Kanadyjski paszport a wyjazd do Polski - str. 7

ŒWIÊTO Konstytucja 3 maja - str. 8-9

ODESZLI Zmar³ Witold Pyrkosz - str. 15

PRAWO I GOSPODARKA Przemyt papierosów przebija marihuanê - str. 16-17 Barany na hali i… za biurkiem - str. 18

CIEKAWOSTKI Ksiê¿na Kate z polsk¹ torebk¹ - str. 19

JE¯D¯¥C PO POLSCE Atrakcyjna Ma³opolska - str. 20

KULTURA Jester w Seattle - fotoreporta¿ - str. 21

ROZRYWKA Krzy¿ówki - str. 22

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Adres redakcji: 2979 Fleet Street, Coquitlam BC, V3C 3R9 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, redakcja@glospolonii.net Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


MELEX 47.urodziny urodziny MELEX - -47. 4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Wózki dla golfistów i nie tylko

Patryk Musia³

Na pocz¹tku lat siedemdziesi¹tych, czyli gdzieœ oko³o roku 1971, s³owo golf dla Polaków, szczególnie tych zmotoryzowanych, by³o to¿same z samochodem o tej nazwie, produkowanym przez niemiecki koncern wytwarzaj¹cy auta dla ludu, czyli Volkswagenem. Pier wotne znaczenie tego s³owa znane by³o mo¿e promilowi rodaków, szczególnie generacji starszej, która przed wojn¹ zetknê³a siê z dyscyplin¹ spor tow¹ o tej nazwie. Masy ludowe o golfie pojêcia nie mia³y, jako ¿e by³a to rozrywka krwio¿erczej, wysysaj¹cej robotnicz¹ krew, kapitalistycznej bur ¿uazji.

Fot. rekiten.com

Melex jest pojazdem uniwersalnym, którego walory sprawdzaj¹ siê tak¿e daleko od pól golfowych.

Ale od tego¿ 1971 roku uto¿samianie golfa z dyscyplin¹ sportow¹ by³o szczególnie widoczne w miasteczku o nazwie Mielec, w którym ulokowana Wytwórnia Sprzêtu Komunikacyjnego produkowa³a samoloty. Có¿ wspólnego z samolotami ma dyscyplina o nazwie golf? - zapewne zapyta s³usznie nasz Czytelnik. Nic otó¿.

Melex w Ameryce

Ale w tym¿e WSK w³aœnie w roku 1971 rozpoczêto produkcjê trzyko³owych pojazdów zasilanych pr¹dem z akumulatora, które w bogatym kraju za Oceanem, czyli w USA, porusza³y siê bezszelestnie po golfowych trawnikach, wo¿¹c golfistów i ich ekwipunek. Polska by³a wtedy (i pozostaje, niestety, do dziœ) krajem, w którym si³a robocza by³a bardzo, ale to bardzo tania i dla obrotnego przedsiêbiorcy z USA, który o tym wiedzia³, ulokowanie produkcji wózków golfowych w kraju, gdzie robotnik zarabia³ co najwy¿ej 20 dolarów na miesi¹c, by³o niezwykle lukratywnym interesem. I takim obrotnym przedsiêbiorc¹ okaza³ siê jeden z amerykañskich dilerów wózków golfowych. W roku 1970 fabrykê w Mielcu opuœci³o 10 prototypowych wózków golfowych z elektrycznym silnikiem zasilanym z akumulatora. Po pomyœlnym przejœciu testów na trawnikach amerykañskich pól golfowych, w roku 1971 rozpoczêto seryjn¹ produkcjê wózków golfowych, które otrzyma³y (przynajmniej w Polsce) nazwê Melex, w wersji trzy- i czteroko³owej. Pro-

dukty dla golfistów z fabryki samolotów szybko okaza³y siê rewelacj¹ i w bardzo szybkim czasie meleksy zdoby³y sobie 10 procent amerykañskiego rynku, a wysy³ka 10 tysiêcy sztuk tych pojazdów rocznie wcale nie by³a ewenementem.

Melex w Argentynie

Produkcja meleksów mia³a wzloty i upadki, jak ka¿da tak i ta podlega³a prawom rynkowej hossy i bessy, ale Melex by³ wra¿liwy równie¿ na zawirowania polityczne. I to one niemal nie doprowadzi³y firmy do upadku. Krach nast¹pi³ w grudniu 1981 roku, kiedy to w Polsce og³oszono stan wojenny. USA wprowadzi³y wobec Polski sankcje ekonomiczne, które obejmowa³y tak¿e import na amerykañski rynek polskich towarów. Objê³y one równie¿ golfowe wózki. Sytuacja by³a dramatyczna, wydawa³o siê, ¿e nie ma od niej odwrotu, ale… szczêœcie przysz³o z Ameryki Po³udniowej. Konkretnie z Argentyny, gdzie golf jest równie popularny jak w USA. Pomocn¹ rêkê poda³ Meleksowi potomek polskich emigrantów. I meleksy nadal przep³ywa³y ocean, tyle tylko, ¿e ju¿ nie w kierunku zachodnim, lecz po³udniowo-zachodnim.

Melex w Szwecji

Najwa¿niejsze zaœ, ¿e zarówno w okresie powodzenia, jak i trudnoœci, Melex pracowa³ nad nowymi rozwi¹zaniami technicznymi produkowanych przez siê wózków golfowych, jak te¿ now¹ ich stylistyk¹. Sukcesywnie wprowadzano do produkcji nowe modele i na przyk³ad jeden z nich, produkowany od 1985 r., którego wytwarzania z czasem zaprzestano, na spe-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

cjalne ¿yczenie odbiorcy ze Szwecji, jest dla tego jednego klienta produkowany do dziœ. Z rozwi¹zañ technicznych najistotniejszym by³o wprowadzenie w 1986 r. elektronicznego sterowania silnikiem pr¹du sta³ego, a dziewiêæ lat póŸniej, w roku 1995 postanowiono zaprezentowaæ klientom wózki golfowe z napêdem spalinowym, które oczywiœcie spe³nia³y rygorystyczne normy emisji spalin. Ale spalinowce nie mia³y zbyt wielkiego powodzenia. Przez wszyst kie te la ta, na uczo ny bo le snym doœwiadczeniem sankcji spowodowanych stanem wojennym, Melex rozbudowywa³ sieæ dilersk¹ w krajach, nazwijmy je „golfowych”, ale pracowa³ te¿ nad konstrukcjami, które nadawa³yby siê do wykorzystywania przez inne bran¿e. Oczywiœcie bezwzglêdnie obowi¹zuj¹c¹ regu³¹ by³ cichy i ekologiczny napêd. Okaza³o siê, ¿e „meleksy” s¹ pojazdami uniwersalnymi, których walory sprawdzaj¹ siê tak¿e daleko od pól golfowych, jako pojazdy dla ró¿nego rodzaju s³u¿b komunalnych, transportowych, tak¿e jako œrodek transportu dla zwiedzaj¹cych miasta czy parki przyrodnicze turystów.

Melex w Europie i Australii

Ale w po³owie pierwszej dekady XXI wieku Melex znów popad³ w tarapaty. Wczeœniej, w roku 1993, zosta³ wydzielony ze struktur WSK i jako samodzielna firma nieŸle sobie radzi³. Jednak trzy lata póŸniej, w roku 1996, wiêkszoœciowy pakiet Meleksu przejê³a ja ko spad ko bier ca WSK PZL Mie lec, spó³ ka PEZETEL, ale tym razem maria¿ z firm¹ produkuj¹c¹ samoloty nie wyszed³ producentowi wózków na dobre. Gdy PEZETEL popad³ w tarapaty, dosiêg³y one tak¿e Meleksa i w roku 2004 zosta³a og³oszona jego upad³oœæ. Mimo to firma nie zaprzesta³a produkcji i latem tego¿ krytycznego roku kupi³o j¹ ma³¿eñstwo Doroty i Andrzeja Tyszkiewiczów. Nie byli to kontrahenci przypadkowi, bowiem Andrzej Tyszkiewicz by³ ostatnim dyrektorem Fabryki Samochodów Osobowych na ¯eraniu. Przejêcie Meleksa przez znaj¹cych siê na rzeczy fachowców przynios³y natychmiastowy efekt, którym by³ (ju¿ w pierwszym roku zarz¹dzania przez nich firm¹) dwukrotny wzrost przychodów. Sieæ dilerska firmy Melex obejmuje dziœ ca³¹ Europê, Australiê i Argentynê. Eksport stanowi ponad 60 proc. produkcji, zaœ najwiêkszymi obecnie odbiorcami meleksów s¹ kraje skandynawskie. Melex zaœ ca³y czas prowadzi prace nad nowymi rozwi¹zaniami. Ostatnie to pojazdy uniwersalne, mog¹ce przewoziæ od 4 do 8 osób albo od 250 do 1250 kg ³adunku. I nie jest to ostatnie s³owo firmy. n


firma duża miasteczka WIELTONz-małego GŁOS POLONII 5

www.glospolonii.net

Rzutcy bracia bliŸniacy

Patryk Musia³

Powsta³a ledwie 21 lat temu firma w Wieluniu, ma³ym miasteczku w po³udniowo-zachodnim zak¹tku województwa ³ódzkiego, sk¹d dwa kroki zarówno na Œl¹sk, Opolszczyznê, jak i do Wielkopolski. Firma nazywa siê Wielton. Nie ma wiêc jeszcze æwierciFot.wie ku, weekend gazeta a ju¿ jest czwar tym w Europie producentem naczep i przyczep samochodowych. Nied³ugo bêdzie zapewne znacz¹cym producentem tak¿e na rynku afrykañskim, bo w Abid¿anie, dawnej stolicy Wybrze¿a Koœci S³oniowej, buduje swoj¹ montowniê. Dlatego w Abid¿anie, poniewa¿ pañstwo to jest cz³onkiem Zachodnioafrykañskiej Unii Gospodarczej i Monetarnej, dziêki czemu Wielton zyska dostêp do rynków krajów nale¿¹cych do tej¿e Unii. Ale na razie g³ównym rynkiem firmy jest Europa, dziœ Europa zachodnia. Miasteczko Wieluñ liczy sobie niespe³na 24 tysi¹ce mieszkañców, a firma zatrudnia tam oko³o 1200 pracowników. S¹dziæ wiêc nale¿y, ¿e jest najwiêkszym pracodawc¹ nie tylko w samym Wieluniu, ale tak¿e w bliskiej i dalszej okolicy. Jak niemal ka¿da firma, tak¿e Wielton ma na koncie sukcesy i chwile za³amania, wszak jest firm¹ globaln¹ w tym sensie, ¿e zachodz¹ce w œwiecie zjawiska gospodarcze odbijaj¹ siê tak¿e na jej efektach gospodarczych. Rok 2009, który by³ pierwszym po roku 2008 (apogeum kryzysu gospodarczego), Wielton jeszcze jakoœ przetrwa³, ale ju¿ rok 2010 omal nie pogr¹¿y³ firmy w niebycie. Z powodu w³aœnie kryzysu gospodarczego firmy transportowe z zachodu Europy zaczê³y drastycznie ograniczaæ zakupy, bo, jak to w kryzysie, nie by³o za bardzo co woziæ, a jeœli ju¿ coœ by³o, to dotychczasowy sprzêt wystarcza³. W efekcie sprzeda¿ przyczep i naczep Wieltonu spad³a a¿ o 58 proc., do oko³o 2 tysiêcy sztuk, strata operacyjna przewy¿szy³a 10 mln z³otych, a kurs akcji Wieltonu spada³ i spada³, osi¹gaj¹c poziom ponad piêciokrotnie ni¿szy ni¿ obecnie. W³aœcicielami Wieltonu s¹ bracia bliŸniacy - Pawe³ i Mariusz Szatniakowie i kryzys sprzed siedmiu lat wykaza³, ¿e s¹ rzutcy, a w sytuacji krytycznej potrafi¹ podj¹æ w³aœciwe decyzje. Pierwsz¹ i najw³aœciwsz¹ by³o zatrudnienie w firmie na stanowisku prezesa Andrzeja Szczepka (odszed³ z Wieltonu w 2015 r.). Poza du¿ym zawodowym doœwiadczeniem w bankowoœci

Wielton jest czwartym w Europie producentem naczep i przyczep samochodowych.

Fot.wielton.com

by³ on przez piêæ lat pierwszym wiceprezesem Kombinatu Górniczo-Hutniczego Miedzi do spraw ekonomiczno-finansowych, a poza studiami na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole G³ównej Handlowej, studiowa³ tak¿e w Akademii Dyplomatycznej w… Moskwie, dziêki czemu dobrze zna³ rynki wschodnie i mia³ tam spore kontakty handlowe. Efekt trafnego wyboru kadrowego zaowocowa³ niemal natychmiast dobrymi wynikami handlowymi.

Przychody mimo kryzysu

Na Zachodzie trwa³ kryzys, ale Wielton ju¿ w roku 2011 uzyska³ przychody wynosz¹ce pó³ miliarda z³otych, przy czym po³owê z tej kwoty zapewni³a sprzeda¿ na rynkach Rosji i Ukrainy. Hossa trwa³a przez trzy kolejne lata, jednak w roku 2014 zaczê³a siê na Ukrainie wojna i w³aœciciele firmy ponownie zwrócili siê ku rynkom zachodniej Europy. Ale, co oczywiste, na tym rynku panuje ostra konkurencja, wiêc na dynamiczne rozszerzenie sprzeda¿y z w³asn¹, czyli polsk¹ mark¹, nie by³o wiêkszych szans. Trzeba by³o znaleŸæ sposób. I t¹ drug¹ najw³aœciwsz¹ decyzj¹ okaza³o siê postawienie na przejêcia lokalnych firm, które cieszy³y siê na tych rynkach siln¹ mark¹.

Akcje firm - francuskiej i włoskiej

Pierwsz¹ akwizycj¹ by³o przejêcie za 9,5 mln euro 65 proc. akcji francuskiego producenta Freuhauf. Firma ta posiada nowoczesn¹ wytwórniê w Auxerre i do jej produktów nale¿y jedna pi¹ta rynku naczep i przyczep we Francji, wartego ok. 100 mln euro. Zyski Freuhauf wynosz¹ w granicach od 2 do 3 mln euro rocznie. Bracia bliŸniacy, z których Pawe³ jest szefem rady

nadzorczej Wieltonu, postanowili w kolejnych ruchu przej¹æ trzy w³oskie marki firmy Italiana Rimorchi, produkuj¹ce naczepy kurtynowe i wywrotki. Za tê akwizycjê, obejmuj¹c¹ tak¿e wybrane maszyny i urz¹dzenia oraz bazê klientów i know-how produktów, Wielton zap³aci³ 4,6 mln euro. Jak twierdz¹ specjaliœci, akwizycje Wieltonu dokonane zosta³y w najw³aœciwszym czasie, gdy zachodni rynek transportowy, budowlany, dystrybucyjny i rolniczy, a wszêdzie tam potrzebne s¹ przyczepy i naczepy, odradza siê po kryzysie. St¹d te¿ akcje firmy notuj¹ silne wzrosty. Nie bez powodu. Wielton oko³o 60 proc. swojej produkcji wytwarza w Polsce, ale dynamika sprzeda¿y widoczna jest szczególnie mocno na rynkach zagranicznych. W 2016 r. sprzeda¿ firmy wzros³a a¿ o 78 proc. w porównaniu do roku poprzedniego i objê³a 9717 sztuk taboru, z czego 6143 przypad³y na sprzeda¿ za granic¹. W roku 2015 by³o to jedynie 2371 sztuk.

Centrum badawczo-rozwojowe

Ostatnio Wielton utworzy³ w³asne centrum badawczo-rozwojowe. Do dotychczasowego asortymentu, obejmuj¹cego ci¹gniki siod³owe, wywrotki, przyczepy, podwozia i zabudowy do nich, planuje opracowaæ nowe produkty, m,in. naczepy-ch³odnie. W ofercie Wieltonu znajduje siê 65 typów produktów w ponad 800 konfiguracjach. Dba³oœæ o rozbudowê sieci sprzeda¿y sprawi³a, ¿e od 1996 r., czyli od chwili utworzenia firmy, na drogi Europy wyjecha³o ponad 65 tysiêcy naczep i przyczep wyprodukowanych w wieluñskiej fabryce. Ich w³aœcicielami s¹ firmy transportowe, budowlane, produkcyjne, dystrybucyjne i rolnicze z 42 krajów. Ostatnio tak¿e z Afryki i Azji. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

Opowieœci Lady Buni

1. Sąsiedzka pomoc

www.glospolonii.net

Do mojej córki zadzwoni³ s¹siad z proœb¹ o pomoc. Potrzebowa³ buteleczkê… moczu. Tak moczu. Mocz do badania potrzebny na ju¿, musi byæ od mê¿czyzny, wolnego od u¿ywek - Bardzo ciê proszê poproœ brata. Córcia stwierdzi³a, ¿e nieletniego brata nie bêdzie mieszaæ w takie rzeczy, poprosi³a swojego mê¿a. Biedaczek niestety zapomnia³ i kiedy ona wesz³a do domu z pojemniczkiem na mocz m¹¿ ju¿ by³ w toalecie. Wlewa³ w siebie butlê wody i nic, jak na z³oœæ nie czuje potrzeby. Za pó³ godziny kolega ma wpaœæ odebraæ. Jak z nieba spada tatuœ, który w drodze do szko³y wdepn¹³ w odwiedziny. - Tato chce Ci siê siku?! -

wita go od progu córka. - Bo jest taka sprawa. Tu masz pojemniczek i pomó¿, bo obieca³am. S¹siad zadowolony ma mocz zdrowy, czysty. Za kilka dni czeka go ostatnie spotkanie w s¹dzie i musi byæ czysty. Bêdzie. Za kilka dni córcia spokojnie pracuje kiedy nagle jej telefon jakby oszala³, sms za sms-em. Co jest? - myœli, telefon mi siê zepsu³ czy co? A to wiadomoœci przychodzi³y jak szalone. „M³oda, co Ty mi kuŸwa da³aœ za mocz? Ode zwij siê to bar dzo pil ne. „Ta kich” wiadomoœci przysz³o kilkanaœcie. Oddzwania poirytowana, bo nie doœæ, ¿e pomog³a to jeszcze jej kolega ty³ek zawraca w pracy. - Czego chcesz? Tylko szyb-

ko, bo nie mam czasu? - M³oda w tym moczu wysz³o mi opium, kurwa maæ! Coœ Ty mi da³a?! Pójdê siedzieæ! Jestem w s¹dzie na rozprawie mocz mia³ byæ czysty. Szybki telefon do mnie z informacj¹ i pytaniem czy i jakie leki tato bierze. - Dziecko tatuœ ostatnio zajada siê dro¿d¿ówkami z makiem. To opium to z ma ku wy sz³o! Cór cia prze ka za ³a nie ste ty z³¹ wiadomoœæ s¹siadowi, a on z pytaniem: - Dasz rade na jutro od brata mocz? - Ch³opie daj mi spokój junior to dopiero te dro¿d¿ówki wpiernicza w takich iloœciach, ¿e wtedy to ju¿ siê nie wyt³umaczysz. Tak niefortunnie skoñczy³a siê pomoc s¹siedzka.

Zdecydowa³am siê, idê! Zap³aci³am za tê przyjemnoœæ ca³e 40 dolarów. Wyszed³ po mnie na korytarz. M³ody, wysoki, przystojny z piêknym uœmiechem. Kurczê, garnitur jego równych bia³ych zêbów onieœmieli³ mnie jeszcze bardziej. Warto by³o czekaæ tyle czasu, taki czaruj¹cy i mi³y od progu. Kiedy zamkn¹³ za mn¹ drzwi pokoju, gotowa by³am do rozbierania ju¿ natychmiast. Ubra³am siê tak ¿eby posz³o szybko i sprawnie, luŸna d³u¿sza bluzka i legginsy. Tremê trochê mia³am, bo jak od 26 lat rozbieram siê ci¹gle przed tym samym facetem to obcy zawsze krêpuje. Ile razy próbowa³am te gacie w dó³ zdzieraæ tyle razy mnie powstrzymywa³ ruchem rêki. On chyba nie by³ gotowy ¿ebym tak od progu te legginsy zdjê³a. Najpierw rozmowa: - Co s³ychaæ, jak siê czujesz? - Ok, ok. Zapyta³

z czym przychodzê, a ja z moim angielskim zrozumia³am, ¿e pyta czym tu przyjecha³am. - Metrem - odpowiadam i myœlê jaki uprzejmy i troskliwy. Pokazujê mu w komórce moje zdjêcia, nie bardzo mo¿emy siê dogadaæ, proponujê, ¿e zadzwoniê do córki ona zna jêzyk. Nie, nie! ja ciê rozumiem. Wychodzi na moment. Kiedy wraca ze sprzêtem w d³oni, kiedy spogl¹dam na ten sprzêt i ju¿ wiem, ¿e bêdzie mnie r¿n¹³ tak, ¿e bêdê siê dar³a wniebog³osy, a krew bêdzie tryska³a po œcianach. Moja wyobraŸnia zaczyna pracowaæ na zdwojonych obrotach. On zaœ ruchem rêki zabrania siê rozbieraæ, a ja od progu co chwilê dygam z tego krzes³a i usi³ujê te gacie w dó³ œci¹gn¹æ. Nerwowa jestem. Znowu wychodzi, wraca z koleg¹. - O kurcze !!!- myœlê. - To dopiero bêdzie siê dzia³o. Kolega,

ni¿szy, ale kurczê taki przystojny i uœmiechniêty. Ka¿¹ siê rozbieraæ. W koñcu...Ale ch³opaki zawstydzone wychodz¹, zostawiaj¹c mnie sam¹. Zostawiaj¹ mi ten ichniejszy szpitalny uniform i ka¿¹ siê przebraæ. Hmm… jak zawsze mam z tym problem. Bo kiedy za³o¿ê go niczym szlafrok usi³uj¹c zawi¹zaæ z przodu to ci¹gle mi biust siê wyœlizguje albo brzuch wystaje. Próbujê ty³ na przód, to znowu mam dupsko na wierzchu. Zirytowana ubieram swoj¹ bluzkê na ni¹ zarzucam ten ichniejszy szlafroczek i jestem gotowa. Na widok skalpela i opatrunków nie wytrzymujê zaczynam p³akaæ jak ma³e dziecko, ³zy p³yn¹ mi po policzkach strumieniami. Lekarze na ten widok wybuchaj¹ gromkim œmiechem. Koniec koñców oby³o siê bez ciêcia, rana wyczyszczona i do domku, a raczej prosto do pracy...

Wstajê rano, zaspana wpadam do ³azienki szybka poranna toaleta, zero makija¿u, nie mam ani czasu, ani si³y ani ochoty... Kawa z mlekiem, papieros w biegu i do pracy. Jestem umówiona z Karolk¹ w metrze. Wsiada moje dziecko na swojej stacji, spogl¹dam na Ni¹ i ju¿ widzê, ¿e jest wœciek³a. Minê ma tak¹ jakby chcia³a kogoœ zabiæ. Stoi w takim œcisku, a obok mnie luzik, pokazujê jej ruchem rêki miejsce obok mnie. Podchodzi i zamiast ,,Czeœæ mamo” s³yszê ,,ubierz czapkê”! I córka podaje mi czapkê koloru smerfowego. - Karolka nie potrzebujê, nie jest mi zimno, a tu w poci¹gu to jest dos³ownie gor¹co. - Czy Ty siê dzisiaj widzia³aœ w lustrze? - Jezu dziecko nie wiem, no chyba tak... - Zapewniam ciê, ¿e nie. Wk³adaj t¹ czapkê!

Mamo czy Ty wiesz co masz na g³owie? Wygl¹dasz jak ob³¹kana bezdomna. Wchodzimy do klientów. Nie doœæ, ¿e to nowi klienci, to jeszcze bêd¹ ca³y czas w domu. Ja bojê siê zdj¹æ czapkê, wiêc w czapce na g³owie pakujê siê do ³azienki. Stajê przed lustrem, zdejmujê czapkê i to co wiedzê w lustrze przechodzi moje wyobra¿enie ze trzydzieœci razy co najmniej. Na g³owie mam coœ na podobieñstwo tych wszystkich ob³¹kanych bezdomnych, którzy dawno zgubili grzebieñ. Czêœæ w³osów w prawo, czeœæ w lewo, gdzieœ wyle¿ane gniazdo. Przysiêgam nigdy przenigdy czegoœ takiego na g³owie nie mia³am to raz, a dwa to chyba jednak w to lustro nie zagl¹da³am. Hmm… dziwne, mo¿e nie patrzymy w lustro codziennie. G³owa pod

kran, umy³am szybciutko i wysz³am z mokrymi g³adko zaczesanymi na boczek. Elegancko uczesana, gotowa do pracy. Od tamtej pory patrzê w lustro ka¿dego dnia.

2. Mój pierwszy raz z... czarnym

3. Czy patrzyłam dzisiaj w lustro?

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Jolanta Lipińska - lat 42, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od dwóch lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


Prawo Agaty

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 7

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

PASZPORT KANADYJSKI A WYJAZD DO POLSKI

Wiele osób zwraca siê ostatnio z pytaniem, czy musz¹ wyrabiaæ sobie paszport RP, jeœli posiadaj¹ podwójne obywatelstwo i chc¹ polecieæ na wakacje do Polski. Przypominam, ¿e dokument paszpor towy (paszport RP) uprawnia do przekraczania granicy i pobytu za granic¹ oraz poœwiadcza obywatelstwo polskie, a tak¿e to¿samoœæ osoby w nim wskazanej w zakresie danych, jakie ten dokument zawiera.

Otó¿ jeœli leci siê na okres do 3 miesiêcy to nie ma siê o co martwiæ. Regulacja prawna dotycz¹ca obywatelstwa polskiego stwierdza, ¿e obywatel polski posiadaj¹cy równoczeœnie obywatelstwo innego kraju ni¿ Polska ma wobec Rzeczypospolitej Polskiej takie same prawa i obowi¹zki jak osoba posiadaj¹ca wy³¹cznie obywatelstwo polskie. Obywatel polski nie mo¿e wobec w³adz Rzeczypospolitej Polskiej powo³y waæ siê ze skut kiem praw nym na po sia da nie równoczeœnie obywatelstwa innego pañstwa i na wynikaj¹ce z niego prawa i obowi¹zki. Trzeba zdawaæ sobie z tego sprawê, ¿e podró¿uj¹cy jest traktowany jak obywatel tego pañstwa, na którego paszporcie wje¿d¿a. Jeœli zatem osoba podczas kontroli granicznej zdecyduje siê na legitymowanie siê paszportem kanadyjskim, musi mieæ œwiadomoœæ, ¿e w takim przypadku funkcjonariusze Stra¿y Granicznej bêd¹ wobec niej stosowali ogólne wymogi, jakie dotycz¹ obywateli pañstw trzecich w ramach

kontroli szczegó³owych czyli bêdzie odprawiana w kabinach przeznaczonych dla obywateli pañstw trzecich - „all passports”, bêd¹ weryfikowane deklarowane: cel i warunki wjazdu i pobytu, posiadane œrodki finansowych na pobyt, i najistotniejsze, w jej paszporcie bêd¹ zamieszczane stemple kontroli granicznej, s³u¿¹ce do rozliczania dozwolonego tej kategorii osób czasu pobytu nie tylko w Polsce, ale tak¿e w innych pañstwach cz³onkowskich UE, który nie bêdzie móg³ przekroczyæ 90 dni w ka¿dym okresie 180-dniowym. Jeœli funkcjonariusz S³u¿by Granicznej w trakcie kontroli paszportu stwierdzi brak stempla kontroli granicznej albo ujawni fakt, ¿e osoba ta przekroczy³a dozwolony limit pobytu, to musi podj¹æ odpowiednie czynnoœci wyjaœniaj¹ce i je¿eli ustali, ¿e podró¿ny posiada polskie obywatelstwo, to od tego momentu, nie bêdzie móg³ go traktowaæ inaczej, ni¿ tylko jak obywatela RP. Oznacza to, ¿e nie bêdzie mo¿na ukaraæ go za przekroczenie dozwolonego limitu pobytu w Polsce, ale jednoczeœnie warunkiem niezbêdnym do uzyskania zgody na przekroczenie granicy i wyjazd z Polski, stanie siê okazanie wa¿nego polskiego dokumentu paszportowego lub dowodu osobistego (w zale¿noœci od kierunku podró¿y) uprawniaj¹cego obywatela RP do przekroczenia granicy Polski na podstawie odrêbnych przepisów.

PRAWO AGATY

towany jak obywatel pañstwa trzeciego z wszystkimi z tego wynikaj¹cymi wymogami. Czyli nie bêdzie móg³ przebywaæ w Polsce d³u¿ej ni¿ 90 dni w okresie 180-dniowym.

Stra¿ Graniczna radzi, aby osoby posiadaj¹ce równolegle obywatelstwo polskie oraz innego pañstwa (np. USA, Kanada, Australia) przed planowan¹ podró¿¹ do Unii Europejskiej zaopatrzy³y siê w wa¿ne paszporty obu pañstw, których obywatelstwo posiadaj¹, i konsekwentnie podczas kontroli granicznej przy wjeŸdzie i wyjeŸdzie do Polski lub innych Pañstw Cz³onkowskich UE zawsze w pierwszej kolejnoœci legitymowa³y siê polskim paszportem, a pos³uguj¹c siê paszportem innego pañstwa (tu: USA, Kanada), mia³y œwiadomoœæ ewentualnych konsekwencji w przypadku nieprzestrzegania. Mam nadziejê, ¿e teraz wiêkszoœæ Pañstwa odetchnie z ulg¹ i z przyjemnoœci¹ zacznie planowaæ podro¿ do Europy i Polski oczywiœcie. n

Co to wszystko zatem oznacza dla obywatela RP posiadaj¹cego równoczeœnie kanadyjskie obywatelstwo, który nie pos³uguje siê polskim paszportem? Decyduj¹c siê na pos³ugiwanie siê paszportem kanadyjskim, podczas przekraczania granicy bêdzie trakDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Ostatnia wola i testament

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

? v|x4 ^ÉÇáàçàâv}t F `t}t âv{ãtÄÉÇt F Åt}t DJLD ÜÉ~â @ Ñ|xÜãáét ã XâÜÉÑ|x? wÜâzt ã áã|x

Autorami Konstytucji 3 Maja byli Król Stanis³aw August Poniatowski, Ignacy Potocki i Hugo Ko³³¹taj. Nie obesz³o siê bez przeszkód podczas obrad w trakcie których uchwalono Konstytucjê. W czasie obrad Sejmu Czteroletniego wielu pos³ów, pracuj¹cych na zlecenie pañstw oœciennych (Rosji, Prus czy Austrii), sprzeciwia³o siê powo³aniu ustawy zasadniczej. Okazja nadarzy³a siê 3 Maja 1791 roku, wówczas wielu przeciwników konstytucji nie powróci³o jeszcze z Wielkanocnego urlopu. Po siedmiogodzinnych obradach Sejm zatwierdzi³ konstytucjê, a król Stanis³aw August Poniatowski j¹ podpisa³. Twórcy Konstytucji 3 Maja okreœlili j¹ jako „ostatni¹ wolê i testament gasn¹cej Ojczyzny”.

Król Stanis³aw August Poniatowski

Ograniczenie immunitetów i przywilejów

Konstytucja ogranicza³a immunitety prawne oraz przywileje szlachty zagrodowej, tak zwanej go³oty. Celem ograniczeñ wzglêdem szlachty by³o zapobie¿enie mo¿liwoœci przekupstwa, biednego szlachcica przez agentów obcego pañstwa. Konstytucja potwierdza³a te¿ przywileje mieszczañskie nadane w akcie prawnym z 18 kwietnia 1791 roku. Wed³ug tego aktu, mieszczanie mieli prawo do bezpieczeñstwa osobistego, posiadania maj¹tków ziemskich, prawo zajmowania stanowisk oficerskich i stanowisk w administracji publicznej a tak¿e prawo nabywania szlachectwa. Miasta mia³y prawo do wys³ania na Sejm 24 plenipoten-

Ignacy Potocki Dzia³o siê to niespe³na 19 lat po pierwszym rozbiorze Polski. Niestety nieca³e 2 lata póŸniej dosz³o do drugiego rozbioru, a po kolejnych dwóch latach do trzeciego. W efekcie Polska na 123 lata zniknê³a z mapy Europy. Tak czy inaczej Konstytucja 3 Maja by³a na tamte czasy pierwsz¹ w Europie i drug¹ na œwiecie (po konstytucji amerykañskiej z 1787 r.) nowoczesn¹, spisan¹ konstytucj¹.

Trójpodział władzy

Konstytucja wprowadza³a trójpodzia³ w³adzy na ustawodawcz¹, wykonawcz¹ i s¹downicz¹. W³adzê ustawodawcz¹ posiada³ dwuizbowy parlament. W sk³ad parlamentu wchodzi³a Izba Poselska na któr¹ sk³ada³o siê 204 pos³ów (szlachta ziemiañska) oraz 24 plenipotentów reprezentuj¹cych miasta królewskie. Oraz Izba Senacka (132 cz³onków), w której mogli zasiadaæ, senatorowi, wojewodzie, kasztelani, ministrowie oraz biskupi. W³adzê wykonawcz¹ posiada³a rada królewska w sk³ad której wchodzili Król jako przewodnicz¹cy, piêciu ministrów, prymas Polski (jako przewodnicz¹cy Komisji Edukacji Narodowej), oraz bez prawa g³osu nastêpca tronu, marsza³ek sejmu i dwóch sekretarzy. Ministrowie choæ byli powo³ani przez Króla odpowiadali przed sejmem. Konstytucja 3 Maja wprowadza³a piêciu ministrów - ministra policji, ministra pieczêci spraw wewnêtrznych, ministra pieczêci spraw zagranicznych, ministra wojny i ministra skarbu. Akty prawne wydawane przez króla, wymaga³y kontrasygnaty ministra. Utrzymano zasadê mówi¹c¹, ¿e król „nic sam przez siê nie czyni¹cy, za nic w odpowiedzi narodowi byæ nie mo¿e” .

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Hugo Ko³³¹taj tów jako swoich przedstawicieli, którzy mieli g³os w sprawach dotycz¹cych miast. Akt ten obejmowa³ pospólstwo opiek¹ prawa i administracji rz¹dowej.

Koniec liberum veto

Konstytucja 3 Maja znosi³a takie „narzêdzia w³adzy szlacheckiej” jak liberum veto, konfederacje, sejm skonfederowany oraz ogranicza³a prawa sejmików ziemskich. W dniu ustanowienia Konstytucji 3 Maja przestaje istnieæ Rzeczpospolita Obojga Narodów, a w jej miejsce zostaje powo³ana Rzeczpospolita Polska. Zniesiona zostaje te¿ wolna elekcja, która w wieku XVIII w ogóle siê nie sprawdzi³a, jej miejsce zastêpuje w³adza dziedziczna, któr¹ po œmierci Stanis³awa Augusta Poniatowskiego mia³ przej¹æ w³adca z dynastii Wettynów.


gasnącej Ojczyzny

www.glospolonii.net

Aby czuwaæ nad bezpieczeñstwem wprowadzono sta³¹ armiê, której liczebnoœæ mia³a siêgaæ 100 tysiêcy ¿o³nierzy, oraz ustanowiono podatki w wysokoœci 10% dla szlachty i 20% dla duchowieñstwa - go³ota, mieszczanie i ch³opi byli zwolnieni z p³acenia podatku. Katolicyzm zosta³ uznany za religiê panuj¹c¹, jednoczeœnie zapewniono swobodê wyznañ, choæ apostazja wci¹¿ by³a uznawana za przestêpstwo. Aby Konstytucja by³a zawsze aktualna co 25 lat mia³ siê zbieraæ Sejm Konstytucyjny, który mia³by prawo zmieniæ zapisy w konstytucji.

Konfederacja Targowicka

Konstytucja 3 Maja przetrwa³a czternaœcie miesiêcy, prawa które wprowadza³a do zdemoralizowanej przez

przywileje Rzeczpospolitej, by³y nie do zaakceptowania przez warstwê magnack¹. To ona obok szlachty zagrodowej straci³a najwiêcej. Z dniem, kiedy tzw. go³ota, zosta³a odsuniêta od w³adzy pañstwowej, magnateria czêsto na zlecenie agentów pruskich czy rosyjskich nie mog³a kupczyæ ustawami, czy zg³aszaæ liberum veto ustami przekupionych pos³ów. W dniu 27 kwietnia 1792 roku w Petersburgu zawi¹za³a siê konfederacja póŸniej nazwana targowick¹. Nale¿eli do niej Szczêsny Potocki, Ksawery Branicki i Seweryn Rzewuski. Na ich „proœbê” po³¹czone si³y targowiczan 20 tysiêcy i armii rosyjskiej w liczbie 97 tysiêcy wkroczy³y do Polski. Król zdo³a³ wystawiæ tylko 37 tysiêczn¹ armiê sk³adaj¹c¹ siê z rekrutów. Mimo kilku wygranych bitew, kiedy wojska rosyjskie dotar³y pod Warszawê, król zdecydowa³ siê na kapitulacjê i przy³¹czenie do targo-

GŁOS POLONII 9

wiczan. Armia polska posz³a w rozsypkê a sen o wolnoœci umar³ na kolejny wiek.

Święto Narodowe Konstytucji 3 Maja

Œwiêto Konstytucji 3 Maja obchodzono do ostatniego rozbioru. Œwiêtowanie 3 Maja by³o zakazane we wszystkich zaborach. Dopiero po I Wojnie Œwiatowej, kiedy Polska odzyska³a niepodleg³oœæ, Œwiêto Konstytucji 3 Maja zosta³o wznowione. Podczas II Wojny Œwiatowej, w czasie okupacji niemieckiej i radzieckiej Œwiêto zosta³o zdelegalizowane. Dopiero w 1981 roku w³adza ludowa zezwoli³a na obchody 3majowe. Od 1989 roku Œwiêto Konstytucji 3 Maja znów jest œwiêtem narodowym, a od 2007 roku obchodzone jest równie¿ na Litwie. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 11

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 13

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Zmarł Witold Pyrkosz

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 15

Wichura, Pyzdra i Mostowiak w jednym

22 kwietnia 2017 zmar³ Witold Pyrkosz - niezapomniany Wichura z „Czterech pancernych i psa”, Pyzdra z „Janosika” czy ostatnio Lucjan Mostowiak z „M jak mi³oœæ”. Aktor od jakiegoœ czasu zmaga³ siê z chorob¹ p³uc i to w³aœnie by³o przyczyn¹ zgonu. Ale jak siê okazuje, ma³o kto wiedzia³ o jego problemach zdrowotnych. Fot. weekend gazeta

- Jestem zaszokowana, bo to siê sta³o nagle. Nie wiedzia³am o jego stanie zdrowia, bo mieliœmy dwa miesi¹ce przerwy w nagraniach serialu. Parê dni temu dowiedzia³am siê, ¿e by³ chory. Jak przysz³am w pi¹tek na plan, dowiedzia³am siê, ¿e bêd¹ zmiany w tekœcie. Okaza³o siê, ¿e to w³aœnie z powodu choroby Witka. Teraz okazuje siê, ¿e nie ¿yje - mówi serialowa Mostowiakowa, czyli Teresa Lipowska. O z³ym samopoczuciu aktora wiedzia³a jednak scenarzystka serialu, Ilona £epkowska: - Spodziewaliœmy siê, ¿e mo¿e siê tak zdarzyæ, ale zawsze siê myœli, ¿e mo¿e jednak jakoœ inaczej siê to skoñczy. Jest mi bardzo smutno, bardzo przykro.

Wybitny aktor teatralny i filmowy

Witold Pyrkosz urodzi³ siê 24 grudnia 1926 w Krasnymstawie. By³ dwukrotnie ¿onaty. Pierwsza ¿ona, Ewa Bilewska, urodzi³a mu syna Paw³a, jednak o tej relacji aktor mówi niewiele. Od 1964 roku by³ w zwi¹zku ma³¿eñskim ze swoj¹ drug¹ ¿on¹, Krystyn¹. Maj¹ dwójkê dzieci - Witolda i Katarzynê. W 1954 roku ukoñczy³ Pañstwow¹ Wy¿sz¹ Szko³ê Aktorsk¹ w Krakowie. Po studiach trafi³ na krótko do Teatru im. ¯eromskiego w Kielcach-Radomiu. Wkrótce znalaz³ siê w zespole nowej krakowskiej sceny - Teatru Ludowego w Nowej Hucie. Bra³ udzia³ w przedstawieniu inauguracyjnym, gra³ Morgala w „Krakowiakach i Góralach” Wojciecha Bogus³awskiego w re¿yserii Wandy Wróblewskiej (1955). Na nowohuckiej scenie wspó³pracowa³ przede wszystkim z Jerzym Krasowskim, a tak¿e z Krystyn¹ Skuszank¹. W ich inscenizacjach stworzy³ pierwsze znakomite kreacje. - Wiêkszoœæ tego, co umiem w zawodzie zawdziêczam Krasowskiemu - mówi³ Pyrkosz. Skuszanka by³a szefem teatru, etatowym re¿yserem Krasowski, a scenografem inna osobowoœæ - Józef Szajna. Pyrkosz wspomina³ wspó³pracê z Szajn¹ i jego plastyczne pomys³y: - Owszem, ubiera³ nas w wory, dopina³ rury - robi³ z nami, co chcia³,

ale zawsze w zgodzie z koncepcj¹ postaci. PóŸniej przysz³y kolejne wa¿ne ro le, m.in. ma jo ra Py cia w „Radoœci z od zy ska ne go œmietnika” wg powieœci „Genera³ Barcz” Juliusza Kadena-Bandrowskiego (1960). Krasowski, autor teatralnej adaptacji i re¿yser tego spektaklu opowiada³: - Pyrkosz kreowa³ tu rolê szefa kontrwywiadu. Mówiê „kreowa³”, bo istotnie by³a to wielka kreacja. Krytycy zachwycili siê jego gr¹, a Stefan Treugutt okreœli³ tê postaæ jako „arcyinteligentn¹ gnidê”. Witek by³ tu zmieniony nie do poznania pod ka¿dym wzglêdem. Poza tym wyst¹pi³ w jedynej swojej roli amanta, by³ Kalafem w „Ksiê¿niczce Turandot” Carla Gozziego (re¿. Skuszanka i Krasowski, 1956), a tak¿e m.in. Trynkulem w „Burzy” Szekspira (re¿. Skuszanka, 1959) i £atk¹ w „Do¿ywociu” Aleksandra Fredry w re¿yserii Wandy Laskowskiej (1963). W 1964 roku Pyrkosz przeniós³ siê z Krakowa do Wroc³awia, do Teatru Polskiego, którym w latach 1965-1972 kierowali Skuszanka i Krasowski. Nadal gra³ du¿o w spektaklach dyrektorskiego tandemu. Z wroc³awsk¹ scen¹ by³ zwi¹zany do 1975 roku. Jednym z najwiêkszych jego sukcesów okaza³a siê rola Czeœnika w „Zemœcie” Aleksandra Fedry (re¿. Krasowski, 1968). By³ równie¿ Ryszardem Goldersem w spektaklu „Mister Price czyli bzik tropikalny” Witkacego w re¿yserii Piotra Parandowskiego (1974). „W sposób przewrotnie dyskretny, zgodny z poetyk¹ utworu zagra³ postaæ Goldersa Witold Pyrkosz. Narysowa³ portret cz³owieka, którego prawdziw¹ namiêtnoœci¹ jest bussines, który potrafi byæ graczem wyrachowanym i bezwzglêdnym, a przy tym bardzo œmiesznym, jakby przyczajonym w reakcjach.” - pisa³ Jerzy Bajdor („Teatr” 1974, nr 9) W czasie dwunastu lat spêdzonych we Wroc³awiu aktor zyska³ tak¿e ogromn¹ przychylnoœæ publicznoœci, która kilkakrotnie przyznawa³a mu Iglice - nagrodê widzów-czytelników „S³owa Polskiego”. We Wroc³awiu zacz¹³ równie¿ wystêpowaæ w kabarecie „Dreptak”. W 1956 roku po raz pierwszy stan¹³ przed kamer¹. W filmie „Cieñ” Jerzego Kawalerowicza wyst¹pi³ w roli Malutkiego, dowódcy oddzia³u NSZ, który zosta³ tu pokazany jak groŸny bandyta. PóŸniej zagra³ mili-

cjanta Migu³kê, który okaza³ siê przywódc¹ antyludowego podziemia w „Roku pierwszym” Witolda Lesiewicza (1960). W 1965 roku ponownie wyst¹pi³ w filmie wojennym, tym razem w re¿yserii Janusza Morgensterna „Potem nast¹pi cisza”. Zagra³ bezwzglêdnego porucznika Leoniaka, oficera informacji. Podobn¹ rolê otrzyma³ w 1969 roku. By³ porucznikiem Witkiem w kryminalnym filmie „Tylko umar³y odpowie” Sylwe stra Chê ciñ skie go. Naj wiêk sz¹ popularnoœæ przynios³y mu seriale „Czterej pancerni i pies” (1966-1970), gdzie wyst¹pi³ jako kapral Wichura, „Janosik” Jerzego Passendorfera (1973) - zagra³ tam Jêdrusia Pyzdrê i „Alternatywy 4” Stanis³awa Barei z rol¹ Józefa Balcerka (1983). W filmie wspó³pracowa³ z Juliuszem Machulskim. Wyst¹pi³ u niego jako kasiarz Duñczyk w dwóch czêœciach „Vabanku” (1981, 1984) i Zenona Bombalina w „Kingsajzie” (1987). Od drugiej po³owy lat 70. Pyrkosz wystêpowa³ w Warszawie. W latach 1975-1981 by³ aktorem Teatru Polskiego. PóŸniej, na krótko, zwi¹za³ siê z Teatrem Studio (1981-1982) i Teatrem Rozmaitoœci (19821983). Od 1983 roku przez siedem lat wystêpowa³ w Teatrze Narodowym. Ponownie jego droga artystyczna zbieg³a siê z dzia³alnoœci¹ Jerzego Krasowskiego i Krystyny Skuszanki, którzy w stanie wojennym po odwo³anym ze stanowiska Adamie Hanuszkiewiczu objêli dyrekcjê narodowej sceny. Pyrkosz ma na swoim koncie tak¿e blisko piêædziesi¹t ról w Teatrze Telewizji, z którym jest zwi¹zany od lat 60. W latach 90. Pyrkosz wspó³pracowa³ z Teatrem na Woli i Teatrem Ochoty. Sporo wystêpowa³ w repertuarze komediowym. ******* W 2009 roku ukaza³a siê, nak³adem Wydawnictwa Literackiego, autobiografia Pyrkosza pod tytu³em Podwójnie urodzony. Wywiad-rzeka zosta³ przeprowadzony przez Annê Gru¿ewsk¹ i Izê Komendo³owicz. Pyrkosz by³ z tej ksi¹¿ki bardzo zadowolony: - By³em oszo³omiony, zachwycony tym, co obie panie napisa³y. Pomyœla³em: Bo¿e, jak one œwietnie pisz¹! A potem: przecie¿ one pisz¹ to, co ja mówiê!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


16 GŁOS POLONII

Przemyt papierosów przebija marihuanę www.glospolonii.net

Wy¿sza akcyza, ni¿sze wp³ywy do bud¿etu

Patryk Musia³

By³a godzina pierwsza w nocy 27 sierpnia 2013 roku. Na tle rzadkich chmur, przez które przebija³o œwiat³o ksiê¿yca, pojawi³a siê nad polsko-ukraiñsk¹ granic¹ motolotnia. Amator nocnych lotów nie sprawia³ wra¿enia zagubionego. Nie kluczy³, nie kr¹¿y³, lecia³ po prostej, kursem na Jaros³aw. Na przedmieœciach tego miasta dwóch m³odych mê¿czyzn obser wow a³o uwa¿nie niebo po stronie wschodniej. Gdy do ich uszu dotar³y pierwsze dŸwiêki silnika motolotni, po³o¿yli na ziemi latarki skierowane œwiat³em do góry. Ukraiñski pilot motolotni by³ wtedy 24 kilometry w g³êbi polskiego terytorium. Gdy dostrzeg³ œwiat³a latarek, obni¿y³ lot do wysokoœci 100 metrów. Nad skrawkiem oznaczonego latarkami terenu zrzuci³ z motolotni kilka sporych rozmiarów worków, otwieraj¹c nowy, tym razem powietrzny kana³ przemytu papierosów z Ukrainy do Polski. 10 tysiêcy paczek ukraiñskich papierosów przewiezionych nad granic¹ wyl¹dowa³o na polskiej ziemi. W tym momencie podwoi³y one swoj¹ wartoœæ. M³odym mê¿czyznom jednak nie uda³ siê szybki zarobek. Mimo oryginalnej, po raz pierwszy zastosowanej metody przemytu, stra¿ graniczna nie da³a siê obejœæ. Przelot motolotni œledzony by³ z ziemi od momentu, gdy pojawi³a siê nad granic¹. Œladem jej lotu pod¹¿a³ drog¹ l¹dow¹, patrol pograniczników. Przemytnicy zostali ujêci. Byli œwietnie wyposa¿eni na wypadek poœcigu. W ich samochodzie znaleziono paralizatory, tak¿e przebijaj¹ce opony gwoŸdzie, które rozrzucaj¹ œcigani, by powstrzymaæ samochodow¹ pogoñ. Nie zdo³ali ich u¿yæ. Nawigacja GPS, to w przypadku ka¿dego przemytnika ju¿ standard. Po przeszukaniu domostw m³odych ludzi, znaleziono kolejne 5,5 tys. paczek papierosów. Na ich zakup na Ukrainie przemytnicy wydali 31 tys. z³. Gdyby wprowadzili je na polski rynek, uzyskaliby z ich sprzeda¿y 62 tys. z³, ale prawdziwe kokosy, to sprzeda¿ tych papierosów na rynku niemieckim. Mieliby wtedy w kieszeniach euro, które po przeliczeniu na polsk¹ walutê zamyka³oby siê kwot¹ 124 tys. z³. Po odjêciu kosztów zakupu zosta³oby im w kieszeni 93 tys. z³. Szybki zysk, pod jednym jedynym warunkiem - ¿e uda siê omin¹æ funkcjonariuszy stra¿y granicznej. Rzecznik prasowy Bieszczadzkiego Oddzia³u Stra¿y Granicznej w Przemyœlu, mówi, ¿e kole¿anka, która w³aœnie przyjecha³a z Londynu, widzia³a tam ukra-

iñskie papierosy w cenie 5 funtów za paczkê. I to te najmarniejsze. Informacja ta dowodzi, ¿e o ile przemytnik zarabia dwukrotnoœæ po przemyceniu papierosów z Ukrainy do Polski, a czterokrotnoœæ, gdy spieniê¿y je w Niemczech, to im dalej od ukraiñskiej granicy, tym wy¿sza staje siê ich cena. W detalu, czyli w londyñskim pubie, ich cena jest szeœæ razy wy¿sza od tej, za któr¹ mo¿na je kupiæ tu¿ po przemyceniu przez polsk¹ granicê. To nie dziwi. Na drodze ich przerzutu ka¿dy z poœredników chce coœ zarobiæ. - Przemyt papierosów zza wschodniej granicy sta³ siê bardzo intratnym procederem. Op³aca siê bardziej ni¿ przemyt marihuany - twierdzi jeden z wysokich oficerów Bieszczadzkiego Oddzia³u Stra¿y Granicznej w Przemyœlu.

„Technologie” się zmieniają

Od wy³apywania przemytników i przechwytywania trefnego towaru s¹ s³u¿by celne. Co wiêc ma Stra¿ Graniczna do przemytu, skoro sama nazwa tej formacji wskazuje, ¿e jej zadaniem jest ochrona granic, a nie walka z przemytem? ¯yci e otó¿ nie znosi pró¿ni, zaœ pomys³owoœæ przemytników nie zna granic w sensie dos³ownym i w przenoœni. Gdy celnicy odkryj¹ i opanuj¹ jedne metody przemytu kontrabandy i przemyt wed³ug tej „technologii” zaczyna odnotowywaæ zwiêkszon¹ liczbê wpadek, pojawiaj¹ siê nowe pomys³y. Dosz³o wiêc do tego, ¿e w wyniku wprowadzenia przez przemytników nowych kana³ów przemytu, kompetencje celników i pograniczników zaczynaj¹ siê zazêbiaæ. „Technologie” siê zmieniaj¹, miêdzy innymi za spraw¹ dzia³añ administracyjnych s³u¿by celnej wobec przemytników korzystaj¹cych z pieszego przejœcia granicznego. Czasy, w których „mrówki”, czyli ci, co „na butach” przekraczali codziennie po kilka razy granicê, za ka¿dym razem przenosz¹c nie tylko zgodn¹ z przepisami iloœæ alkoholu i papierosów, nale¿¹ do przesz³oœci. Uczestnicy tej „przemytniczo-celnej” gry mówi¹ o tamtych czasach z westchnieniem i rozmarzeniem, bo to ju¿ przesz³oœæ i „to se ne wrati”, jak mawiaj¹ s¹siedzi Czesi. A by³y to czasy, w których wyros³o kilka fortun zbudowanych na systematycznym, konsekwentnym „mrówkowaniu”. Towar przeniesiony przez „mrówki” skupowali hurtownicy, którzy ekspediowali go kurierami na zachód Polski, a stamt¹d do Niemiec i dalej na zachód. Kurierami byli ró¿ni ludzie. Kilka lat temu, gdy na granicy trwa³o apogeum „mrówkowej’ hossy, na E40 miêdzy Krasnem a Rzeszowem dosz³o do drogowej katastrofy. Kilkuletni VW golf z tablicami rejestracyjnymi jednego z zachodnich województw zderzy³ siê z innym samochodem. Po jezdni rozsypa³y siê tysi¹ce paczek papierosów. Kurierem by³a m³oda kobieta. Zginê³a na miejscu. Zapewne ma³o kto, kto w tamtych latach czêsto jeŸdzi³ tras¹ w kierunku Przemyœla, zwra-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

ca³ uwagê, ¿e ku wschodnim rubie¿om naszego kraju wcale nie rzadko gnaj¹ na z³amanie karku mieszkañcy zachodniej Polski. Zazwyczaj m³odzi, zazwyczaj w pojedynkê. Przerzut przemyconych papierosów z przygranicznych „dziupli” na zachód Polski odbywa³ siê i nadal odbywa g³ównie samochodami - osobowymi, dostawczymi. Tiry te¿ wioz¹ kontrabandê, ale s¹ nimi zapakowane jeszcze na Ukrainie. Oficer pogranicznik mówi, ¿e w apogeum „mrówkowania”, które przypad³o na lata 2007 - 2008, a¿ 80 procent przemytników stanowili Polacy. Teraz czasy siê zmieni³y i 83 procent osób przekraczaj¹cych granicê to Ukraiñcy, Polacy ledwie 13 procent. Proporcje udzia³u Polaków i Ukraiñców w ruchu granicznym w latach 2007 - 2008 i obecnie, stan¹ siê zrozumia³e, jeœli przypomnimy sobie realia sprzed 5-6 lat i obecne.

Hamulec marki Schengen

W grudniu 2007 roku Polska wesz³a do strefy Schengen, czyli miêdzy Polsk¹ i pozosta³ymi krajami Unii Europejskiej otwarte zosta³y granice, zniesiono kontrole paszportowe oraz celne. Ale wschodnia granica Polski sta³a siê wschodni¹ granic¹ Unii Europejskiej. Wjazd do Polski obywateli Ukrainy i innych krajów spoza strefy Schengen zosta³ zaostrzony, konieczne sta³o siê posiadanie przez nich wizy wjazdowej. Ten wymóg natychmiast i w sposób drastyczny ograniczy³ przyjazdy obywateli Ukrainy do naszego kraju. Nic tedy dziwnego, ¿e 80 procent uczestników przemytu „mrówkowego” stanowili Polacy. Ale… Od lip ca 2009 ro ku sy tu acja siê od wró ci ³a, a w³aœciwie wróci³a do normy. Wesz³a w ¿ycie umowa o „ma³ym ruchu granicznym” miêdzy Polsk¹ a Ukrain¹. Do niemal swobodnego poruszania siê miêdzy obydwoma krajami zyskali prawo obywatele Ukrainy mieszkaj¹cy co najmniej 3 lata w pasie 30 km od granicy z Polsk¹. Z t¹ dat¹ liczba Ukraiñców przekraczaj¹cych polsk¹ granicê zaczê³a lawinowo rosn¹æ. I tendencja rosn¹ca utrzymuje siê nadal. O zezwolenie na poruszanie siê miêdzy Ukrain¹ a Polsk¹ na zasadach ma³ego ruchu granicznego wydaj¹ konsulaty RP we Lwowie i w £ucku. Zezwolenie mo¿na straciæ, miêdzy innymi za paranie siê przemytem, tote¿, jak twierdzi p³k Robert Rogo¿, wiêkszoœæ Ukraiñców od tego stroni i zajmuje siê drobnym handlem. Od momentu otwarcia polsko-ukraiñskiej granicy dla mieszkañców 30-kilometrowego pasa przygranicznego, przekroczy³y j¹ oko³o 4 miliony osób, a przypadków naruszenia strefy ma³ego ruchu granicznego odnotowano raptem 124.

Co wymyślą?

Celnicy i pogranicznicy zdawali sobie doskonale sprawê, ¿e gdy dzia³aniami administracyjnymi i drobiazgowymi kontrolami ograniczy siê wwóz


GŁOS POLONII 17

www.glospolonii.net

ukraiñskich papierosów do Polski, tak¿e przez „mrówki”, przemytnicy znajd¹ sobie inny kana³ ich przerzutu. Proceder jest zbyt intratny, by go porzuciæ. Analizy s³u¿b wskazywa³y jednoznacznie, ¿e barier¹, któr¹ przemytnicy bêd¹ chcieli pokonaæ, stanie siê zielona granica. I sta³a siê. A poniewa¿ granicy i nieuprawnionego jej przekraczania pilnuje Stra¿ Graniczna, st¹d zaanga¿owanie jej funkcjonariuszy w przemyt. - Przemyt papierosów zdecydowanie przesuwa siê z przejœæ granicznych na zielon¹ granicê - twierdzi nasz rozmówca z oficerskim stopniem. - I w tym przypadku nie mamy ju¿ do czynienia z pojedynczymi osobami, lecz z coraz lepiej zorganizowanymi grupami przestêpczymi. I to o sk³adzie miêdzynarodowym. Zysk ze sprzeda¿y przemycanych papierosów jest tak du¿y, ¿e uczestnicy tego procederu chwytaj¹ siê przeró¿nych sposobów, by sforsowaæ granicê. W jednej z miejscowoœci miêdzy Ukrain¹ a Fot. S³oweekend wacj¹gazeta udaremniono próbê wykopania tunelu pod granic¹, a sygna³y o wykorzystaniu do przemytu drogi powietrznej i motolotni, nadesz³y do Polski z Wêgier i ze S³owacji.

Psy szczekają

Z chwil¹, gdy wiadomo ju¿ by³o, ¿e Polska wejdzie do strefy Schengen, do naszego kraju nap³ynê³y ogromne pieni¹dze z przeznaczeniem na „uszczelnienie” granicy Polski, czyli zewnêtrznej granicy Unii Europejskiej, z pañstwem spoza Unii, w tym przypadku z Ukrain¹. Stra¿ Graniczna przyznaje, ¿e dziêki tym pieni¹dzom wyposa¿y³a siê w nowoczesny sprzêt (Bieszczadzki Oddzia³ Stra¿y Granicznej w Przemyœlu ma miêdzy innymi dwa œmig³owce), pozwalaj¹cy wykryæ niemal ka¿d¹ próbê naruszenia granicy. Ale pogranicznicy twierdz¹, ¿e wspó³praca z ludnoœci¹ zamieszkuj¹c¹ tereny przygraniczne, nadal jest w cenie. Gdy wiêc oka¿e siê, ¿e noc¹ w jakiejœ wsi psy szczekaj¹ zbyt d³ugo, to z ca³¹ pewnoœci¹ nie na swoich... W przemyskich archiwach stra¿y granicznej znajduj¹ siê ró¿ne filmy i filmiki, zarejestrowane zazwyczaj noc¹, na których widaæ, jak amatorzy przemytniczego zarobku skradaj¹ siê do granicy, przekraczaj¹ j¹ i przenosz¹ na polsk¹ stronê worki z papierosami, które wczeœniej dostarczyli tam ukraiñscy wspólnicy. Stra¿ Graniczna wkracza do akcji dopiero wtedy, gdy przemytnik rusza wypakowanym papierosami samochodem, bo chodzi o to, by uzyskaæ niezbity dowód jego przestêpczej dzia³alnoœci.

Na ziemi i także w powietrzu

Przemyt papierosów drog¹ powietrzn¹ spowodowa³ zazêbienie siê kompetencji dwóch resortów - Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych oraz Ministerstwa Obrony Narodowej. W strukturach pierwszego ulokowana jest Stra¿ Graniczna, która pilnuje l¹dowej granicy nasze go pañ stwa, na to miast MON od po wia da za nienaruszalnoœæ granicy powietrznej. Jeœli zestawimy si³y powietrzne, na przyk³ad F16 z motolotni¹, to sytuacja staje siê cokolwiek groteskowa. Podobnie, gdyby w s¹siedztwie tej¿e motolotni pojawi³ siê jeden ze

œmig³owców bêd¹cych na wyposa¿eniu Stra¿y Granicznej. Wywo³ana ich silnikami turbulencja zmiot³aby motolotniê i jej pilota na ziemiê, a to by³oby stworzenie sytuacji zagra¿aj¹cej ¿yciu, co jest niedopuszczalne nawet wobec przemytnika. Có¿ wiêc robiæ? Pu³kownik, z którym rozmawialiœmy twierdzi, ¿e Stra¿ Graniczna, mimo ¿e podstaw¹ jej dzia³alnoœci jest ochrona granicy l¹dowej, ma tak¿e obowi¹zek obserwowania granicy powietrznej „na ma³ej wysokoœci”. Pu³kownik przyznaje, ¿e okreœlenie „ma³a wysokoœæ” jest bardzo nieprecyzyjne, wiêc jego podw³adni melduj¹ o ka¿dym powietrznym przekroczeniu granicy pañstwa przez obiekt lataj¹cy, który znajduje siê na ma³ej wysokoœci, a tak¿e taki, co do którego zachodzi podejrzenie, ¿e nie jest wykrywalny przez radary. Co siê wiêc sta³o z pilotem ukraiñskiej motolotni? Wróci³ na Ukrainê i jeszcze nim tam dotar³ polska Stra¿ Graniczna powiadomi³a odpowiednie s³u¿by ukraiñskie, które „prowadz¹ w tej sprawie dochodzenie”.

z³. Wniosek jest wiêc ewidentny - nieustanne podwy¿szanie cen papierosów (tak¿e alkoholu) nie przynosi oczekiwanych wp³ywów, mimo ¿e akcyza i inne podatki stanowi¹ 85 proc. ceny ka¿dej paczki papierosów. Tym bardziej, ¿e z kupnem papierosów z przemytu nie ma wiêkszych problemów. Zarobek utracony na palaczach przez pañstwo przep³ywa do kieszeni nikotynowego podziemia. n

Zanika przemyt ludzi

Uszczelnienie granicy ukraiñskiej „na wejœciu” sprawi³o, ¿e sta³a siê ona trudna do sforsowania przez nielegalnych imigrantów. Skoro na Ukrainie jest ich teraz mniej, maleje, i to zdecydowanie, tak¿e liczba nielegalnych imigrantów przemycanych przez polsk¹ granicê. - Przemyt ludzi przesun¹³ siê na Turcjê i pozosta³e kraje basenu Morza Œródziemnego - mówi nasz informator. Marginalny sta³ siê te¿ przemyt alkoholu. Obni¿ka jego ceny w Polsce sprawi³a, ¿e przemyt sta³ siê ma³o op³acalny. Ale w przypadku podwy¿ki sytuacja mo¿e siê odwróciæ. W obecnej sytuacji papierosy s¹ g³ównym przedmiotem przemytu i dopóki ich cena na Ukrainie i na Bia³orusi bêdzie kilka razy ni¿sza ni¿ w Polsce, nie bêdzie koñca tego nielegalnego procederu. Zyski dla przemytników s¹ kolosalne, a straty bud¿etu pañstwa w wyniku tej przestêpczej dzia³alnoœci równie¿.

Sprzedaż spada, palaczy nie ubywa

W styczniu kilka lat temu po raz kolejny wzros³a akcyza na papierosy, ale po raz pierwszy nie od ceny paczki, lecz od liczby papierosów. Nowy sposób naliczania akcyzy sprawi³, ¿e tanie marki podro¿a³y w takim samym stopniu jak dro¿sze. Niemal z dnia na dzieñ sprzedawcy w sklepach i kioskarze odnotowali gwa³towny spadek sprzeda¿y tanich marek, których palacze dotychczas nie reagowali gwa³townie na podwy¿ki cen. To znaczy, ¿e palacze tych papierosów, a tanie papierosy pal¹ zazwyczaj ludzie, którzy nigdy nie rzuc¹ na³ogu, tym razem nie podo³ali finansowo podwy¿ce. Nie jest te¿ mo¿liwe i nigdzie nie odnotowano takich sygna³ów, by palacze masowo rozstawali siê z na³ogiem. Jedni zaczêli wiêc sami skrêcaæ papierosy, bo tytoñ i bibu³ki s¹ tañsze, inni zaczêli zaopatrywaæ siê u handlarzy przemycanymi papierosami. Fachowcy zajmuj¹cy siê nielegalnym rynkiem papierosowym twierdz¹, ¿e podwy¿ka akcyzy w styczniu 2013 r. sprawi³a, ¿e tylko w tym¿e roku wp³ywy z tego tytu³u do bud¿etu pañstwa by³y ni¿sze o 2 mld Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Barany na halach i… za biurkiem 18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Polska to chyba przebogaty kraj

Marek Ungeheuer

Na ca³ym œwicie obser wuje siê odwrót od wieprzowiny i czer wonego miêsa w ogóle, wzrasta natomiast spo¿ycie miêsa zdrowego. W Polsce tak¿e coraz wiêcej ludzi poszukuje zdrowego po¿ywienia, w tym oczywiœcie miêsa, ale urzêdnicy robi¹ bardzo du¿o, by go nie mieæ. Nie mamy natomiast pojêcia, ¿e mo¿emy go mieæ pod bokiem a¿ nadto. Trzeba tylko pokonaæ dwie przeszkody - biurokratyczn¹ i naturaln¹, przy czym pokonanie przeszkody naturalnej te¿ zale¿y od biurokratów.

Miêso, o którym mowa, nie tyle za spraw¹ ludowych opowieœci, co zapewnieñ historyków, a przede wszystkim lekarzy, ma w sobie jak¹œ tajemnicê, która sprawia, ¿e spo¿ywaj¹cy je mê¿czyŸni niemal nie ³ysiej¹. Wystarczy przejechaæ siê do krajów Po³udnia i podziwiaæ bujne czupryny tamtejszych mieszkañców. Ta akurat zaleta w konfrontacji z dzisiejsz¹ polsk¹ mod¹ strzy¿enia siê na ³yso nie jest zbyt istotna, aczkolwiek, gdyby strzyg¹cy siê na ³yso o owej zalecie wiedzieli, byæ mo¿e nie siêgaliby tak ochoczo po maszynkê do strzy¿enia. Przeciwdzia³aj¹cy ³ysieniu atrybut owego miêsa ma charakter estetyczny, natomiast argument zdecydowanie bardziej przekonuj¹cy do hodowli zwierz¹tek miêso to oferuj¹cych ma charakter absolutnie medyczny. Po pierwsze miêso to ma w sobie bardzo ma³o cholesterolu, po drugie mleko z owych zwierz¹tek zawiera zwi¹zek zwany kolostrynin¹. - A có¿ to za cholera? - zapyta zapewne czytaj¹cy te s³owa. Kolostrynina otó¿, to czynnik hamuj¹cy rozwój choroby Alzheimera. Czym¿e zaœ jest choroba Alzheimera przekonuje siê coraz wiêcej ludzi maj¹cych w swoim otoczeniu osoby starsze i mniej starsze, ale ostatnio tak¿e wcale nie tak stare, skoro przypadki tej choroby zanotowano ju¿ nawet u czterdziestolatków. - Có¿ to za cudowne miêso? - nie mo¿e siê zapewne doczekaæ informacji czytelnik. To cudowne miêso, to…

jagnięcina

- Brrr - wzdrygnie siê zapewne ka¿dy polski czytelnik w wieku œrednim, póŸno œrednim i starszym, który podczas miêsnej posuchy w kartkowej epoce lat 80. ubieg³ego wieku skosztowa³ „rzucan¹” od czasu do czasu do sklepów baraninê. Ten czytelnik ma prawo do wzdrygania siê na dŸwiêk s³owa „baranina”, poniewa¿ w owych latach 80. jeœli by³a na polskim ryn-

ku baranina, to by³a to baranina g³êboko zmro¿ona, która przywêdrowa³a do nas z Nowej Zelandii. A poniewa¿ by³o to miêso ze starych owiec i baranów, to i tr¹ci³o zapachem, który u zjadaczy wieprzowiny wywo³ywa³ odruch obrzydzenia. Jagniêcina œwie¿a i m³oda, to miêso rarytas, za który w krajach Zachodu i Po³udnia p³aci siê sporo. U nas te¿ nie jest tania, ale ktoœ, Fo t. z yw iec kto raz chocia¿ spróbowa³ do.n a sze mi brze przyrz¹dzonego pieczonego ast o.p l udŸca jagniêcego albo kotlecików z kostk¹, bêdzie ju¿ zawsze szuka³ tych specja³ów. Có¿ wiêc stoi na przeszkodzie, by w sklepach pojawi³a siê polska, œwie¿a jagniêcina? W poprzek d¹¿eniom hodowców owiec stoi otó¿ tor przeszkód zbudowany nam nie przez jak¹œ inn¹, unijn¹, lecz przez rodzim¹, polsk¹ biurokracjê. Ale trzeba zacz¹æ od pocz¹tku.

Krach na owczym rynku

który zdziesi¹tkowa³ hodowlê tych zwierz¹t, rozpocz¹³ siê wraz z transformacj¹ ustrojow¹, a przede wszystkim gospodarcz¹. Wtedy pada³o niemal wszystko, ale hekatomba, która dotknê³a hodowlê owiec by³a dramatyczna. Jan Janczy, szef Regionalnego Zwi¹zku Hodowców Owiec i Kóz w Nowym Targu, doskonale pamiêta tamte lata: - Drastyczny spadek hodowli owiec, który nast¹pi³ w tamtym czasie - mówi - wcale nie by³ wynikiem jakiegoœ dramatu zwi¹zanego z sam¹ hodowl¹. Czarny scenariusz dla nas hodowców owiec pisany by³ w £odzi. Wolny rynek czyni³ nieop³acaln¹ produkcjê dziewiarsk¹, w³ókiennicza przez lata £ódŸ zamyka³a jedn¹ dziewiarsk¹ fabrykê za drug¹, pracownicy l¹dowali na bruku, a my wybijaliœmy jedno za drugim stada owiec. - Co mia³a w³ókiennicza £ódŸ do owiec z Podhala, Bieszczadów i Beskidów? - £ódzki przemys³ dziewiarski bra³ ka¿d¹ iloœæ owczej we³ny, a i tak we³na z polskich owiec jedynie w trzydziestu procentach zaspokaja³a zapotrzebowanie przemys³u w³ókienniczego na ten surowiec. Hodowla owiec na we³nê by³a op³acalna. Za we³nê ze stu owiec hodowca kupowa³ ci¹gnik, a za 60 jagni¹t kupowa³o siê malucha. Ja w 1979 roku zarabia³em 2700 z³, ale ko¿uch z piêciu skór owczych sprzedawa³o siê za 14,5 tysi¹ca z³otych. Op³aca³o siê hodowaæ owce. Z chwil¹, gdy pad³ przemys³ w³ókienniczy, we³na owcza sta³a siê nikomu niepotrzebna. A ¿e wiêkszoœæ naszych stad stanowi³y owce „we³niste”, to i musieliœmy ograniczaæ hodowlê. W 1989 roku mieliœmy w Polsce

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

5 milionów owiec matek, dziœ ledwie 200 tysiêcy, czyli 25 razy mniej. Rumunia ma dziœ 13 milionów matek, a Czesi i S³owacy intensywnie zwiêkszaj¹ stada owiec i planuj¹ zape³niaæ jagniêcin¹ unijne rynki. A w Polsce hodowcom owiec rzuca siê k³ody pod nogi. Renata Kozdêba, wiceprezes nowotarskiego zwi¹zku, mieszkaj¹ca i prowadz¹ca hodowle owiec w bieszczadzkich Lutowiskach: - Kiedyœ owce hodowa³o siê dla we³ny, dziœ strzy¿e siê je ze wzglêdów higienicznych. We³na z owiec, które raz w roku musimy strzyc, jest surowcem odpadowym. Jesteœmy naprawdê przebogatym krajem, bo innych nie staæ na takie marnotrawstwo. Nikt u nas nie chce owczej we³ny. Ona jest tylko zap³at¹ dla tych, którzy strzyg¹ nasze owce. Co z t¹ we³n¹ robi¹? Nie wiem.

Baranina? A fe…

Pytanie o to, czy nie nale¿a³o natychmiast przestawiæ siê z hodowli odmian daj¹cych du¿o we³ny na odmiany miêsne, znów nakazuje Janowi Janczy wróciæ do lat 80. ubieg³ego wieku. Wtedy to w³aœnie, mimo ogromnych braków miêsa na naszym rynku, obrzydzono Polakom miêso owcze. Moi rozmówcy jak ognia unikaj¹ s³owa „baranina”, poniewa¿ w powszechnym odbiorze tych, którzy w owych latach 80. skosztowali wspomnianej wy¿ej baraniny z Nowej Zelandii, jest to miêso œmierdz¹ce i ³ykowate, nie nadaj¹ce siê do jedzenia. - To oczywiœcie bzdura - mówi Jan Janczy i pilnuje siê, by zamiast s³owa „baranina” mówiæ „jagniêcina”, bo to drugie lepiej siê kojarzy. - Czarna propaganda zrobiona bezwiednie owczemu miêsu w tamtych latach jest ¿ywa w œwiadomoœci spo³ecznej do dziœ. Trudno Polaków przekonaæ, ¿e jest to miêso zdrowe i smaczne, rarytas na pó³misku wszystkich dostêpnych miês. Tylko Polacy uwa¿aj¹, ¿e tak nie jest.

Kłody pod nogami hodowców

Po wejœciu Polski do grona pañstw Unii Europejskiej pojawi³y siê unijne regulacje. - Poniewa¿ w polskim ministerstwie rolnictwa nikomu na owcach nie zale¿a³o, nikt siê na ich hodowli nie zna³, a zwi¹zek hodowców mia³ za ma³¹ si³ê przebicia, biurokraci zbudowali kolejne przeszkody dla hodowli tych zwierz¹t - mówi Jan Janczy. - Pojawi³y siê przepisy, które ograniczaj¹ hodowlê. Po pierwsze wiêc, indywidualny klient nie mo¿e sobie kupiæ jagniêcia, ubiæ go i miêso spo¿ytkowaæ wedle w³asnego uznania. Ponadto absolutnie nie¿yciowe s¹ przepisy weterynaryjne.


GŁOS POLONII 19

www.glospolonii.net

Mimo ¿e do 18 miesi¹ca ¿ycia jagniê nie zapada i nie jest nosicielem ¿adnych chorób, które zagra¿a³aby zdrowiu cz³owieka, to u nas ubicie takiego jagniêcia wymaga zgody lekarza weterynarii. Czesi postawili siê ostro w negocjacjach z Uni¹ Europejsk¹ i wywalczyli sobie prawo do sprzeda¿y indywidualnym klientom jagni¹t do 18 miesi¹ca ¿ycia i prawo tego¿ klienta do ubicia zwierzêcia we w³asnym zakresie. Podobnie S³owacy. Ponadto S³owacja ma trzy ubojnie owiec z atestem Unii Europejskiej, a w Polsce jest tylko jedna, w Lesku. Renata Kozdêba: - Hodowca nie mo¿e ubiæ owcy u siebie w domu dla w³asnych potrzeb. Musi mieæ ukoñczony kurs ubijacza. Gdybym jednak mia³a za sob¹ kurs ubijacza, to po ubiciu ka¿dej sztuki musia³abym dokonaæ utylizacji odpadów poubojowych. Nie mo g³a bym te go zro biæ sa ma, tyl ko za poœrednictwem wyspecjalizowanej firmy. Przyjazd samochodu utylizacyjnego do Lutowisk to koszt kilkuset z³otych, wiêc koszt kilograma jagniêciny musia³by wynosiæ ponad 100 z³otych. To absurd. Jan Janczy: - Robimy co w naszej mocy, aby spopularyzowaæ w spo³eczeñstwie spo¿ycie jagniêciny, ale mamy za ma³¹ si³ê przebicia. Nie jesteœmy w stanie przekonaæ decydentów zarówno na szczeblu ministerialnym, jak i samorz¹dowym. W³osi spopularyzowali swego czasu jagniêcinê w ten sposób, ¿e dop³acali do produktu finalnego, czyli do ka¿dego kilograma miêsa. I dziœ W³osi s¹ jednym z najwiêkszych importerów jagniêciny.

Wilcze masakry

- Owce s¹ potulne, ³agodne, nie umiej¹ siê broniæ, patrz¹ tylko z rozpacz¹ i przera¿aniem, jak wilki masakruj¹ kolejne zwierzêta i zbli¿aj¹ siê do nich - mówi Renata Kozdêba. - Liczê na to, ¿e w³adze samorz¹dowe zrozumiej¹ wreszcie, ¿e wilki stanowi¹ zagro¿enie ju¿ nie tylko dla naszych hodowli, ale tak¿e dla ludzi, i wydadz¹ zezwolenie na ich selekcyjny odstrza³. A jeœli pani Brigitte Bardot wyst¹pi w ich obronie, to zaproszê j¹ do siebie i puszczê film. Przekona siê wtedy jak okrutna jest rzeŸ owiec, dokonywana przez wilki. One nie morduj¹ owiec dla miêsa, morduj¹ dla mordowania. Zobaczy konaj¹ce owce z powyrywanymi wnêtrznoœciami, p³acz¹ce jagniêta ze zwisaj¹cymi kawa³ami skóry i rozszarpanego przez wilki miêsa. ¯adna telewizja nie zgodzi³aby siê taki film wyemitowaæ, jest zbyt drastyczny. Nie tylko hodowcy owiec, ale tak¿e inni mieszkañcy bieszczadzkich miejscowoœci twierdz¹, ¿e wilków jest ju¿ za du¿o. Tak du¿o, ¿e zagryzaj¹ siê miêdzy sob¹. Ponadto i to jest jeden z najmocniejszych argumentów - s¹ chore. Maj¹ grzybicê, roznosz¹ parcha. S¹ ju¿ tak rozzuchwalone, ¿e chodz¹ po drogach bieszczadzkich wsi i nie boj¹ siê ludzi, a ludzie nie mog¹ im nic zrobiæ i nie mog¹ siê przed nimi broniæ. Natomiast w swoim morderczym rzemioœle wobec zwierz¹t hodowlanych s¹ bardzo przebieg³e i œwietnie zorganizowane. To bardzo inteligentni mordercy. n

Dla właścielki firmy „Etui” pieniądze to nie wszystko

Księżna Kate z polską torebką Andrzej Fliss Pracowa³a w korporacji, wiêc finansowo wiod³o siê jej nieŸle, ale jak to w korporacji - przez piêæ dni w tygodniu by³o siê wy³¹czonym z ¿ycia, kierat stawa³ siê nie do wytrzymania - monotonny, nudny, do czego dochodzi³ stres z powodu niemo¿noœci decydowania o sobie samym. Po¿egna³a siê wiêc z korporacj¹ i stanê³a przed koniecznoœci¹ odpowiedzi na pytanie - co ze sob¹ pocz¹æ, czyli czym siê zaj¹æ? OdpowiedŸ musia³a zawieraæ treœci nastêpuj¹ce - praca mia³a byæ samodzielna, satysfakcjonuj¹ca, tak¿e satysfakcjonuj¹ca finansowo. Mia³a wyrozumia³ego mê¿a, który da³ jej woln¹ rêkê mówi¹c, ¿e cokolwiek zrobi, bêdzie dobrze. Impuls do robienia tego, co teraz robi, da³a Renacie Kocielskiej mieszkaj¹ca od lat w Londynie siostra, która sprzedawa³a tam projektowane przez siebie damskie torebki. Siostry siê zmówi³y i postanowi³y biznes prowadziæ razem. Wa¿ne, ¿e torebki projektowane przez siostrê pani Renaty, Ma³gorzatê Bartkowiak, zosta³y zauwa¿one przez agentów Top Shop, co stanowi³o znacz¹c¹ rekomendacjê dla klientek, ale te¿ innych sklepów. Siostry za³o¿y³y wiêc w rodzinnym Poznaniu firmê „Etui”, która ma malutki sklep w pasa¿u nieomal tu¿ przy starym rynku. Biznes rozwija³ siê spokojnie, acz za spraw¹ siostry Ma³gorzaty torebki nadal wêdrowa³y do Londynu, a tam miêdzy innymi do Harrodsa i Top Shop na Oxford Street. Zielona kopertówka Zamieszanie, a nade wszystko wrzawa wokó³ firmy „Etui” rozpoczê³o siê, gdy znajoma blogerka ich znajomej, œledz¹ca, oczywiœcie w Internecie, co nosi na sobie i ze sob¹ ksiê¿na Kate rozpozna³a i¿ podczas oficjalnej wizyty w Pary¿u, ksiê¿na mia³a torebkê w³aœnie firmy „Etui”. By³a to zielona kopertówka z serii Forest Green Crock, której kilka egzemplarzy zawita³o do Londynu za spraw¹ siostry pani Renaty. Kopertówka idealnie komponowa³a siê z ciemnozielon¹ garsonk¹, która stanowi³a wtedy przyodziewek ksiê¿nej. W sklepiku rozdzwoni³y siê telefony, zaczêli lokal nawiedzaæ przedstawiciele mediów ró¿nych, co nieco dezorganizowa³o dzia³anie firmy, acz przynosi³o jej rozg³os. Na rozg³os pani Renata zareagowa³a spokojnie, mówi¹c na przyk³ad, ¿e torebki kupowa³a w jej sklepie miêdzy innymi ¿ona Mike’a Jaggera, ale nikt o tym nie wiedzia³ i nie by³o wrzawy. Rozpoznanie torebki firmy „Etui” przez modow¹ blogerkê i puszczenie tej informacji w sieæ sprawi³o, ¿e o firmie sta³o siê g³oœno. Przede wszystkim w Polsce, bo nasze rodaczki zapragnê³y koniecznie posi¹œæ tak¹ sam¹ kopertówkê, jak¹ mia³a w Pary¿u pani Middleton. Nie by³o to mo¿liwe, poniewa¿ pani Renata sprzedaje projektowane przez siê torebki w bardzo krótkich seriach, co najwy¿ej w

Fot. TVN24BiS

Ksiê¿na Kate podczas oficjalnej wizyty w Pary¿u, ksiê¿na mia³a torebkê w³aœnie firmy „Etui”.

liczbie 20-30 sztuk. No i nas³ucha³a siê o sobie i swojej firmie wiele, przy czym twierdzenia, ¿e „nie umie wykorzystaæ swoich piêciu minut” i ¿e „strzela sobie w kolano”, to te naj³agodniejsze. Pytanie, które zapewne nurtuje naszych Czytelników dotyczy tego, w jaki sposób pani Renata wepchnê³a ksiê¿nej Kate swoj¹ torebkê. Nic otó¿ na si³ê, nikt nikomu niczego nie wpycha³. Aby zrozumieæ, jaki w tym przypadku zadzia³a mechanizm, trzeba poznaæ mechanizm ubierania siê majêtnych celebrytów. Celebryta to ktoœ taki, kto jest znany z tego, ¿e jest znany. Ksiê¿na Kate Middleton spe³nia te warunki, na dodatek jest jeszcze znana z tego, ¿e jest ¿on¹ byæ mo¿e nastêpcy brytyjskiego tronu (kolejkê tworzy grono pretendentów, z których kilku jest przed mê¿em pani Kate), a tym samym przysz³ej g³owy pañstwa o nazwie Kanada, której ustrój to monarchia konstytucyjna. Monarch¹ dla Kanady jest nie kto inny, jak królowa Wielkiej Brytanii. No wiêc bogaci celebryci nie snuj¹ siê po sklepach odzie¿owych, by znaleŸæ jakiœ nadaj¹cy do noszenia przez nich ciuch. Od tego oni maj¹ swoich stylistów. Taki stylista ma przed oczyma postaæ swego chlebodawcy i penetruj¹c modowe salony i butiki, widzi swego chlebodawcê w takim lub innym ciuchu albo go w nim nie widzi. S¹dziæ nale¿y, ¿e stylista(ka) pani Middleton, która do Pary¿a udawa³a siê wczesn¹ wiosn¹, wczeœniej zakupi³a dla niej ciemnozielon¹ garsonkê, a potem szuka³a do niej miêdzy innymi torebki. I tak¹ torebkê, w³aœnie firmy „Etui” „wyczai³a” u Harrodsa lub w Top Shop albo jeszcze gdzie indziej. Ot i ca³a tajemnica rozg³osu poznañskiej firmy. W³aœcicielka firmy „Etui” mówi, ¿e jest jej bardzo mi³o, ¿e jej firma zdoby³a nagle niebywa³y rozg³os, ale w dzia³alnoœci firmy niczego nie zmieni. Nadal bêdzie projektowaæ torebki i sprzedawaæ je w krótkich seriach. Przede wszystkim dlatego, ¿e wytwarzaj¹ je starzy mistrzowie kaletnictwa, który to fach drapie¿ny polski kapitalizm niemal unicestwi³. Do naszych czasów dotrwali nie licz ni i tyl ko ci nie licz ni s¹ w sta nie spro staæ jakoœciowym wymogom stawianym przez pani¹ Renatê. W³aœcicielka „Etui” nie ma bowiem zamiaru tworzyæ taœmowej produkcji, która byæ mo¿e da³aby jej wiêksze pieni¹dze, ale te¿ zero satysfakcji. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


20 GŁOS POLONII

Małopolska

Atrakcyjna Hubert Lupus

Jeżdżąc po Polsce

W tym województwie roi siê od zabytków z ró¿nych epok i atrakcji turystycznych w ró¿norodnym wydaniu. Ma ono tak¿e rzadko w Polsce spotykane wy¿ynno-górskie po³o¿enie geograficzne, co tylko uwypukla piêkno regionu, a zabytkom dodaje dodatkowych walorów. Tym nadzwyczaj atrakcyjnym regionem jest województwo ma³opolskie. A skoro Ma³opolska, to oczywiœcie Kraków ze swoim Wawelem, Sukiennicami, siêgaj¹cymi wieków œrednich koœcio³ami i równie starymi kamieniczkami. Kraków sam w sobie jest atrakcj¹ turystyczn¹ wymagaj¹c¹ co najmniej kilkudniowego pobytu, gdyby tylko nieco dok³adniej chcia³o siê lizn¹æ jego historii dokumentowanej ocala³ymi z dawnych wieków zabytkowymi obiektami.

Kraków to niemal od zarania polskoœci centrum naszej historii i kultury, ale z tego¿ centrum i historia i kultura promieniowa³y na bli¿sz¹ i dalsz¹ okolic¹. Tak na dobr¹ sprawê, to trudno znaleŸæ w tym województwie miasto i miejscowoœæ, w których nie by³oby na czym chocia¿ na chwilê zawiesiæ wzroku. Ot, patrz¹c na wschodni¹ metropoliê regionu, czyli Tarnów. Wspó³czesny Polak kojarzy to miasto przede wszystkich z za³o¿onymi jeszcze w II Rzeczypospolitej zak³adami chemicznymi, których budowê zainicjowa³ by³ prezydent Ignacy Moœcicki, st¹d te¿ nazwa tej przemys³owej dziœ dzielnicy Tarnowa to w³aœnie Moœcice. W zak³adach chemicznych nie ma oczywiœcie nic dla turysty ciekawego, ale kojarzony z nimi Tarnów ju¿ ma. Tarnowska starówka zwana bywa przez znawców „per³¹ polskiego renesansu”, poniewa¿ jest jednym z najpiêkniejszych przyk³adów renesansowego uk³adu polskich miast. Ot, taki Tarnów… A jad¹c z tego miasta na po³udnie, na przyk³ad do Nowego i Starego S¹cza, trzeba przeskoczyæ przez taki niewiele znacz¹cy Wojnicz, a w nim warto chocia¿by tylko rzuciæ okiem na wybudowany w 1830 r. w stylu neogotyku angielskiego pa³acyk D¹bskich. Tylko po to, by siê przekonaæ, jak budowano pa³acyki na Wsypach… Na po³udniu dwa S¹cze ze swoimi zabytkami, a na po³udniowym-wschodzie tej¿e Ma³opolski wyniesio-

www.glospolonii.net

Fot. sportstourspoland.com

Kraków sam w sobie jest atrakcj¹ turystyczn¹ wymagaj¹c¹ co najmniej kilkudniowego pobytu.

ny na wzgórzu góruj¹cym nad rzek¹ Rop¹ dziœ malutki, mikroskopijny wrêcz Biecz, który wielkoœæ sw¹ prze¿y³ w wiekach XIV i XV, gdy by³ miastem królewskim Korony Królestwa Polskiego. W tamtych latach by³ te¿ jednym z najwiêkszych polskich miast, dziœ obna¿a siê piêknem siêgaj¹cej tamtych czasów architektury. Pod¹¿aj¹c z Biecza na po³udniowy-zachód przez Gorlice i Grybów dotrzemy do wód, czyli do Krynicy, o której walorach nie ma siê co za bardzo rozpisywaæ, wszak s¹ one ogólnie znane. Ale pod¹¿aj¹c dalej na zachód bêdziemy wêdrowaæ lub jechaæ przez Beskid i Gorce, mo¿emy te¿ zawin¹æ do Niedzicy, której zamek, podobnie jak niedalekiego Czorsztyna, górowa³ nad Dunajcem, a dziœ nad wodami sztucznego zbiornika, który kilkanaœcie lat temu tam powsta³ w wyniku przegrodzenia tej¿e rzeki. Od tego czasu przesta³a siê ona popisywaæ swym niszczycielskim ¿ywio³em, gdy w pobliskich Tatarach i innych górach topnia³y œniegi lub pada³y ulewne deszcze. Jad¹c przez Beskid i Gorce nawet niechc¹cy wpadniemy na drewniane koœció³ki lub ³emkowskie cerkwie tworz¹ce atrakcyjny szlak architektury drewnianej. Potem dotrzemy do Zakopanego i otaczaj¹cych je gór, przez wakacyjne miesi¹ce zat³oczone od „zdobywców” Giewontu, Kasprowego Wierchu i pomniejszych szczytów. Na zachodzi zobaczymy z Guba³ówki najwy¿sze wzniesienie polskich Beskidów, czyli Babi¹ Górê i nabierze nas chêtka, by tam dojechaæ i pomaszerowaæ na jej szczyt, by podziwiaæ z niej i Tatry i inne atrakcyjne pejza¿e. To po³udnie Ma³opolski, tylko tak przeze mnie wzmiankowane, bo miejsca zbyt ma³o, by coœ wiêcej o ka¿dym z tych miejsc napisaæ.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Na pó³nocnym-zachodzie wjedziemy te¿ w osobliwoœæ nigdzie indziej w Polsce niespotykan¹, czyli w Jurê Krakowsko-Czêstochowsk¹ z jej „Szlakiem Orlich Gniazd”, zamkiem w Pieskowej Skale i „Maczug¹ Herkulesa”, a jeszcze bardziej na zachodzie natkniemy siê na jedyna w Polsce pustyniê (B³êdowsk¹), której [powierzchnia kurczy siê z roku na rok i dziœ z niegdysiejszych 80 km kw. osta³o siê ju¿ tylko 30. Ale to te¿ coœ... W Ma³opolsce mo¿emy pojechaæ sporz¹dzonym przez siebie szlakiem zamków i pa³aców, niektóre ujawni¹ siê nam w pe³nej krasie, inne ju¿ tylko œladami swej dawnej urody i wielkoœci, bo zniszczone i zrujnowane przez najeŸdŸców. Ale mo¿emy te¿ pod¹¿yæ „sposobem” coraz liczniejszej grupy autochtonów, czyli Polaków, którzy wêdruj¹ po kraju szlakiem obiektów wpisanych na Listê Œwiatowego Dziedzictwa UNESCO. A Ma³opolska w³aœnie ma ich chyba najwiêcej w Polsce, bo a¿ czternaœcie. Najwczeœniej, bo ju¿ w 1978 r. ujête na tej presti¿owej liœcie zosta³o zabytkowe centrum Krakowa oraz kopalnia soli w Wieliczce, rok póŸniej muzeum Auschwitz-Birkeanu, zaœ ostatnim obiektem umieszczonym na niej w XX w., by³ zespó³ pielgrzymkowy w Kalwarii Zebrzydowskiej. Dziesiêæ kolejnych obiektów wpisano ju¿ w XXI w. - zamek w Wieliczce, kopalniê soli w Bochni, koœció³ œw. Leonarda w Lipnicy Murowanej, koœció³ œw. Micha³a Archanio³a w Binarowej, koœció³ œw. Filipa i Jakuba Aposto³a w Sêkowej, koœció³ œw. Micha³a Archanio³a w Dêbnie, cerkiew greckokatolick¹ œw. Paraskewy w Kwiatoniu, cerkiew Opieki Bogurodzicy NMP w Owczarach, cerkiew œw. Jakuba w PowroŸniku, cerkiew œw. Micha³a archanio³a w Brunarach Wy¿nych. n


GŁOS POLONII 21

www.glospolonii.net

Jester w Seattle

W niedzielê 2 kwietnia Zespó³ Teatrzyku Kukie³kowego JESTER by³ na zaproszenie pani Marii Grabowskiej, dyrektor polskiej szko³y w Seattle, z wizyt¹ w USA. Polska Szko³a im. Juliusza S³owackiego przy Polskim Domu w Seattle organizowa³a w ten dzieñ popo³udniowe spotkanie lokalnej Polonii. By³ ciep³y obiad, desery i atrakcje dla dzieci. JESTER przedstawi³ dwie bajki. By³a to pierwsza, ale z pewnoœci¹ nie ostatnia, wizyta Zespo³u Teatrzyku Kukie³kowego JESTER w USA. Gospodarze byli bardzo goœcinni, a przedstawienia ogl¹da³o ponad 100 osób. PUPPET THEATER JESTER SOCIETYNON PROFIT ORGANIZATION OUR MISSION: TO ENTERTAIN AND TO EDUCATE.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


22 GĹ OS POLONII

ROZRYWKA

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale Coffee shop for sale in Guildford Medical building 15300 -105 ($ 36.000) Open Monday to Friday with option to open on Saturday. Go for a coffee, but do not Solicit the owner (call John Samus 604-970-1777).

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate!™ Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Glos Polonii wydanie nr 17  
Glos Polonii wydanie nr 17  
Advertisement