__MAIN_TEXT__

Page 1

TROCHĘ KULTURY- Dulska inaczej

str. 12

26 listopada 2019 r. NR 78

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Historia sapera pon ponto tonie niera razzBo Bobrów brówkiki

Ksiądz generał „Flaszka” Głódź str. 4-5

Ingres odby³ siê 26 kwietnia 2008 roku. Arcybiskup S³awoj Leszek G³ódŸ powiedzia³, ¿e przybywa do Gdañska z has³em „Milito pro Christo” („Walczê dla Chrystusa”), a przedstawiciele duchowieñstwa archidiecezji gdañskiej ca³owali go w pierœcieñ na znak wiernoœci i pos³uszeñstwa. Po niemal 12 latach zarz¹dzania gdañskim arcybiskupstwem okazuje siê, ¿e wspieraj¹c siê Chrystusem arcybiskup walczy³ przede wszystkim o profity dla siebie, a przez wiernoœæ i pos³uszeñstwo rozumia³ pomiatanie stoj¹cymi ni¿ej w hierarchii ksiê¿mi. Dziœ maj¹ go doœæ wierni, a tak¿e ksiê¿a gdañskiej archidiecezji. W paŸdzierniku br. stacja TVN24 nada³a reporta¿, w którym gdañscy duchowni ods³onili prawdziwe oblicze arcybiskupa. Oskar¿ali go o poni¿anie, wy³udzanie pieniêdzy, alkoholizm. G³ódŸ od dawna ma wœród podw³adnych ksywê „Flaszka”.

Opowieści Lady Bunii - str. 6 Prawo Agaty - str. 8 Przewodnik Filmowy Krzysztofa Wołoczki - str. 10


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII

Exposé premiera czyli znowu gruszki na wierzbie www.glospolonii.net

3

Słowo wstępne

We wtorek, 19 listopada, Mateusz Morawiecki, nowy stary premier polskiego rz¹du wyg³osi³ exposé, czyli przedstawi³ plany swojej ekipy na nadchodz¹ce lata. Czêœæ sali zasiedlona przez pos³ów PiS i czêœæ galerii dla publicznoœci zajêta przez pracowników ró¿nych ministerstw, robi³a premierowi klakê od czasu do czasu przerywaj¹c jego wyst¹pienie entuzjastycznymi oklaskami. Pos³owie pozosta³ej czêœci sali s³uchali premiera bez entuzjazmu, ale za to z uwag¹. Na jednych twarzach widaæ by³o zdumienie, na innych zdzi wie nie, a na jesz cze in nych roz ba wie nie. W najwa¿niejszym swoim wyst¹pieniu Mateusz Morawiecki nie wyszed³ bowiem z roli, w któr¹ wst¹pi³ przed kilku laty z rozmys³em i dobrowolnie. To rola k³amcy. We wtorkowym exposé dosz³o do tego jeszcze samochwalstwo. Morawiecki mówi³ bowiem, ¿e pod rz¹dami PiS (zosta³ premierem jako bezpartyjny, ale kilka miesiêcy temu wst¹pi³ w szeregi PiS) Polska sta³a siê krajem dobrobytu. W tym przypadku pomyli³ s³owa. Pod rz¹dami PiS Polska sta³a siê krajem rozdawnictwa publicznych pieniêdzy, by kupiæ sobie g³osy wyborców. To kupczenie nazywa siê „transferami socjalnymi”. Pieni¹dze, które dla skarbu pañstwa zarobi³ poprzedni rz¹d PO-PSL, dla przypodobania siê suwerenowi PiS rzeczywiœcie rozda³ Polakom w ramach programu 500+ i na tak zwan¹ „trzynast¹ emeryturê”. Podstawowe pytanie ile dla bud¿etu pañstwa zarobi³ rz¹d PiS - pozostaje bez odpowiedzi. Ale po 4 latach rz¹dów Morawiecki wie ju¿, ¿e pieni¹dze zarobione przez poprzedników siê skoñczy³y, na œwiecie zaœ zaczyna siê spowolnienie gospodarcze, które widoczne staje siê tak¿e w Polsce, a w zwi¹zku z tym wp³ywy do bud¿etu spadn¹ i to znacz¹co. Jedynym wed³ug jego ekipy sposobem na zwiêkszenie wp³ywów dla skarbu pañstwa jest podwy¿szanie podatków, ale o tym w wyst¹pieniu nie mówi³. Nie mówi³, bo to temat dra¿liwy, ale wzrost ró¿nego rodzaju danin dla pañstwa ukrytych pod ró¿nymi postaciami „sk³adek” jest na porz¹dku dziennym. Jednak najgorsze Polaków dopiero czeka. Nieodzowny jest bowiem wzrost cen energii elektrycznej oraz paliw - gazu, ropy naftowej i jej pochodnych. Co prawda premier od¿egnywa³ siê w swoim wyst¹pieniu od podwy¿ek, ale s¹ one nieuchronne. Zapowiedzia³ natomiast wzrost akcyzy (czyli de facto podatku) na u¿ywki, czyli alkohole i wyroby tytoniowe. Zaanonsowa³ to ob³udnie jako dba³oœæ o zapobieganie chorobie alkoholowej i nowotworom p³uc. Faktem jest, ¿e Polacy wypili w ub. roku 11 litrów czystego alkoholu na g³owê, czyli dwa razy wiêcej ni¿ za komuny. Zastraszaj¹co, mimo bardzo wysokich cen, wzrasta na³óg tytoniowy, który coraz sze-

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Jacek Stachiewicz. Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Agata Rębisz (Kanada), Krzysztof Wołoczko (Kanada). Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska).

rzej obejmuje m³odzie¿. Aby temu przeciwdzia³aæ potrzebne s¹ edukacja i profilaktyka, ale na to trzeba pieni¹dze z bud¿etu wydawaæ, natomiast podwy¿ka cen zapewni nie ich wydatek lecz przyp³yw. W takim dzia³aniu ob³uda jest a¿ nadto widoczna. Na twarzach wielu pos³ów opozycji widaæ by³o wspomniane ju¿ rozbawienie, poniewa¿ Morawiecki obiecywa³ wiele rzeczy, które obiecywa³ tak¿e, gdy w grudniu dwa lata temu po raz pierwszy obejmowa³ urz¹d premiera. I ani jednej z nich nie zrealizowa³. Mia³o byæ sto tysiêcy mieszkañ, a w ramach programu Mieszkania + wybudowano ich raptem osiemset. Mimo to Morawiecki chwali³ siê liczb¹ oddanych za jego kadencji mieszkañ, jednak ani s³owem nie wspomnia³, ¿e wybudowali je prywatni deweloperzy z pieniêdzy swoich i z bankowych kredytów. W³aœcicielami stawali siê zaœ ludzie, którzy zaci¹gali na kupno tych mieszkañ obci¹¿aj¹ce ich na dziesi¹tki lat kredyty hipoteczne. Morawiecki niewiele mówi³ o przesz³oœci, a jeœli ju¿ mówi³, to Polacy ze zdziwieniem dowiadywali siê, ¿e za jego rz¹dów nast¹pi³a zdecydowana poprawa na przyk³ad w… s³u¿bie zdrowia i edukacji. Nie wspomnia³, ¿e w ci¹gu ostatnich bodaj¿e dwóch lat zamkniêto ponad 60 szpitali, a reforma oœwiaty dokonana przez jego by³¹ minister Annê Zalewsk¹ (dziœ na lukratywnej zsy³ce do europarlamentu) jest nazywana i tak te¿ przejdzie do historii, jako deforma. Zak³amywanie rzeczywistoœci staje siê znakiem rozpoznawczym polskiego premiera. Dwa lata temu, namaszczony przez Kaczyñskiego na premiera, mówi³ Morawiecki, ¿e do 2025 r. zostanie w Polsce wyprodukowanych milion samochodów elektrycznych. Do dziœ nie wyprodukowano ani jednego i nic nie zapowiada, ¿e jakieœ bêd¹ w Polsce powstawaæ. We wtorek premier mówi³ te¿, ¿e swoimi dzia³aniami rz¹d PiS wyrwa³ ze skrajnego ubóstwa polskie rodziny, co okazuje siê nieprawd¹ nawet wed³ug statystyk GUS, który jest teraz ca³kowicie podporz¹dkowany rz¹dz¹cej partii. W 2017 r. 4,3 proc. Polaków ¿y³o na poziomie minimum egzystencji, pod koniec 2018 r. objê³a ona ju¿ 5,4 mieszkañców kraju. W rankingu znanej i presti¿owej firmy Doing Business, która zajmuje siê ocen¹ poszczególnych krajów pod k¹tem ich atrakcyjnoœci dla inwestorów, Polska spad³a z 33. na 40. miejsce, ale Morawiecki powo³a³ siê na szerzej nieznan¹ firmê doradcz¹ Conway Analytics, która umieœci³a kraj na 5. pozycji. Pan premier powiedzia³ równie¿, ¿e stopa inwestycji wzroœnie z 20 do 25 proc. wartoœci polskiego PKB, ale zapomnia³ dodaæ, ¿e w okresie jego rz¹dów spad³a do 18 proc. i pod tym wzglêdem kraj jest w ogonie Europy. O przesz³oœci zapomnia³ te¿, gdy mówi³, ¿e polska „energe-

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

tyka siê zazieleni”, czyli ¿e rz¹d bêdzie rozwija³ energetykê odnawialn¹. Do tej pory zarówno jego rz¹d, jak te¿ rz¹d jego poprzedniczki, Beaty Szyd³o, wprowadzi³ w ¿ycie ustawy, które wrêcz zaora³y rozwój polskiej energetyki odnawialnej. Gdy zapowiedzia³, ¿e rz¹d odbuduje 9 milionów kilometrów torów linii kolejowych we wsiach i ma³ych miasteczkach, pose³ Koalicji Obywatelskiej, Maciej Lasek, szybko przeliczy³ i ironizowa³: „W tej kadencji? To nieco ponad 6164 metry dziennie. Maj¹ rozmach”. Gdy Morawiecki powiedzia³, ¿e Polska zwiêksza swoj¹ rolê w Europie, pos³owie opozycji zaczêli siê œmiaæ. Wiadomo bowiem, ¿e jest wrêcz odwrotnie, ¿e w³aœnie PiS zdewastowa³ polsk¹ politykê zagraniczn¹ i siln¹ pozycje kraju na arenie miêdzynarodowej, a w Europie szczególnie. I tak jest z ka¿d¹ dziedzin¹, o której mówi³ Morawiecki - rzeczywistoœæ ca³kowicie nie przystaje do s³ów i obiecanek premiera. Adrian Zandberg, który wyrasta na lidera polskiej lewicy, zabieraj¹c g³os powiedzia³: - Pana przechwa³ki brzmi¹ tu jak jakiœ ¿art. W podobnym tonie wypowiadali siê równie¿ pos³owie innych partii opozycyjnych. Marek Sawicki z PSL exposé premiera skwitowa³ jednym krótkim zdaniem: Opowieœci z Narnii, ¿adnych konkretów. Po Morawieckim na mównicê wszed³ Kaczyñski, który powiedzia³ m.in. o koniecznoœci wspó³pracy opozycji z rz¹dem. Po nim g³os mia³ zabraæ Grzegorz Schetyna, wiêc po swoim wyst¹pieniu Kaczyñski wyszed³ ostentacyjnie z sali, czym da³ jasno do zrozumienia, jak wyobra¿a sobie wspó³pracê z opozycj¹. A sprawa jest powa¿na. Jej istotê nakreœli³ dzieñ po exposé premiera profesor Jerzy Hausner, ekonomista. Powiedzia³ otó¿, ¿e w wyst¹pieniu Morawieckiego nie by³o ani s³owa o tym, jakie ten rz¹d podejmie dzia³ania, by siê przygotowaæ na spowolnienie gospodarcze. Jest ono widoczne na œwiecie, w Europie i tak¿e w Polsce, bo na przyk³ad prognozy wzrostu polskiego PKB ju¿ zosta³y skorygowane o 1 proc. w dó³. Profesor Jerzy Hausner przypomnia³, ¿e podczas prezentacji tego rz¹du Kaczyñski powiedzia³, i¿ jest to rz¹d, który ma sobie poradziæ z nadchodz¹cym spowolnieniem gospodarczym. Wychodzi wiêc na to, ¿e skoro premier nic nie powiedzia³ na ten temat w swoim najwa¿niejszym wyst¹pieniu, to znaczy, ¿e nie ma zielonego pojêcia, jak siê na to spowolnienie przygotowaæ i co zrobiæ, by polska gospodarka jak najmniej dotkliwie odczu³a jego skutki. Obiecywanie gruszek na wierzbie niczemu nie zaradzi. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Historia sapera pontoniera z Bobrówki Krzysztof Pipa³a

Ksiądz „Flaszka”

Gdy S³awoj Leszek G³ódŸ zostawa³ metropolit¹ gdañskim, Lech Wa³êsa powiedzia³, ¿e to „nieszczêœcie i pokaranie dla diecezji”, ale jako przyk³adny katolik uda³ siê na ingres biskupa i przed wejœciem do katedry zosta³ przez zgromadzony t³um wygwizdany. To by³o ju¿ w ramach dyskredytowania twórcy „Solidarnoœci” przez bliŸniêta Kaczyñskie, z których Lech zasiada³ podczas ingresu w pierwszej ³awce gdañskiej katedry, maj¹c ko³o siebie Przemys³awa Gosiewskiego, Mariana Krzaklewskiego i Janusza Œniadka. Ingres odby³ siê 26 kwietnia 2008 roku. Arcybiskup S. L. G³ódŸ powiedzia³, ¿e przybywa do Gdañska z has³em „Milito pro Christo” („Walczê dla Chrystusa”), a przedstawiciele duchowieñstwa archidiecezji gdañskiej ca³owali go w pierœcieñ na znak wiernoœci i pos³uszeñstwa.

Arcybiskup G³ódŸ mieszka w Gdañsku w niedostêpnej dla szeregowych katolików luksusowej rezydencji... Podczas ingresu G³ódŸ powiedzia³: „Wiem, ¿e mnie tu nie chciano, ale ja siê nie pcha³em”. Po niemal 12 latach zarz¹dzania gdañskim arcybiskupstwem okazuje siê, ¿e wspieraj¹c siê Chrystusem arcybiskup walczy³ przede wszystkim o profity dla siebie, a przez wiernoœæ i pos³uszeñstwo rozumia³ pomiatanie stoj¹cymi ni¿ej w hierarchii ksiê¿mi. Dziœ maj¹ go doœæ wierni, a tak¿e ksiê¿a gdañskiej archidiecezji. W paŸdzierniku br. stacja TVN24 nada³a reporta¿, w którym gdañscy duchowni ods³onili prawdziwe oblicze arcybiskupa. Oskar¿ali go o poni¿anie, wy³udzanie pieniêdzy, alkoholizm. Nastêpnego dnia po ukazaniu siê telewizyjnego reporta¿u gdañska kuria wyda³a oœwiadczenie, ¿e wszystko co w nim zawarto to pomówienia. Czegoœ innego oœwiadczyæ przecie¿ nie mog³a, bo nad pisz¹cym owo oœwiadczenie sta³ z ca³¹ pewnoœci¹ cenzor w osobie arcybiskupa G³ódzia, który trwa³ zapewne w przekonaniu, ¿e dementi za³atwi sprawê, po jakimœ czasie „pomówienia” przyschn¹ i wszystko rozejdzie siê po koœciach. Nie wzi¹³ jednak pod uwagê determinacji

podleg³ych mu ksiê¿y, nade wszystko, jak ka¿dy zadufany w sobie cz³owiek o narcystycznych parametrach charakteru, pozbawiony by³ œwiadomoœci, ¿e jego kap³añstwa doœæ maj¹ tak¿e wierni. Chc¹cy wyrwaæ siê z poddañstwa wobec metropolity ksiê¿a z archidiecezji gdañskiej napisali (w liczbie szesnastu) list do nuncjusza papieskiego w Polsce z proœb¹ o interwencjê w Watykanie. Zapewne nic z tego nie wyjdzie, bo G³ódŸ jest skumplowany niemal z ka¿dym wy¿szym urzêdnikiem Watykanu i, jak mówi¹ ci, którzy znaj¹ jego koligacje, jest „nieruszalny”. Nuncjuszem papieskim w Polsce jest obecnie niejaki Salvatore Pennacchio. Zapewne ju¿ kumpel G³ódzia, bo ksiê¿a z gdañskiego arcybiskupstwa jeszcze w czerwcu opowiadali mu o ¿enuj¹cych manierach ich pryncypa³a, które nijak siê maj¹ zarówno do piastowanej przez niego funkcji, a przede wszystkim do tak zwanych wartoœci katolickich. Dziennikarz, który zapyta³ teraz w warszawskiej nuncjaturze, jakie s¹ dalsze losy listu, us³ysza³ od sekretarza nuncjusza: „¯adnego komentarza na chwi-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

le obecn¹”. Typowa gra na czas, przeczekiwanie a¿ inne sensacje i skandale zaci¹gn¹ kurtynê milczenia nad manierami arcybiskupa. Nie wiadomo, czy sprawa, tak jak wiele innych dotycz¹cych tego katolickiego hierarchy przyschnie, poniewa¿ list do papie¿a Franciszka, w którym domagaj¹ siê odwo³ania G³ódzia, wystosowali tak¿e gdañscy katolicy. Napisali w liœcie m.in.: „Jesteœmy g³êboko przekonani, ¿e abp S³awoj Leszek G³ódŸ straci³ moraln¹ wiarygodnoœæ niezbêdn¹ do pe³nienia pos³ugi biskupa diecezjalnego i jest dla wiernych przyczyn¹ zgorszenia”. Ci¹gle jeszcze zajmuj¹cy stolec arcybiskupa gdañskiego S³awoj Leszek G³ódŸ 13 sierpnia przysz³ego roku skoñczy 75 lat i robi wszystko, by mimo protestów podw³adnych oraz wiernych dotrwaæ do tego dnia i przejœæ na emeryturê. Pragnie unikn¹æ nies³awy i zostaæ usuniêtym ze stanowiska w nie³asce. Urodzi³ siê 13 sierpnia 1945 roku w Bobrówce, wsi na Podlasiu, le¿¹cej w linii prostej ok. 50 km od przejœcia granicznego z Bia³orusi¹ w KuŸnicy Bia³ostockiej. Najstarsze pokolenie mieszkañców Bobrówki pos³uguje siê w codziennych kontaktach gwar¹ jêzyka bia³oruskiego, mimo ¿e „nigdy nie wykszta³cili oni „bia³oruskiej to¿samoœci narodowej” i zawsze uwa¿ali siê za Polaków. W zamieszczonej w Internecie notce biograficznej w pozycji „rodzice” figuruje jedynie matka: Leokadia Soko³owska. Naukê w seminarium G³ódŸ musia³ przerwaæ na 2 lata, poniewa¿ zosta³ wcielony do wojska. Odszed³ do cywila w stopniu kaprala ze specjalnoœci¹ sapera pontoniera, by kilkadziesi¹t lat póŸniej, gdy zosta³ kapelanem Wojska Polskiego, awansowaæ o 15 szczebli, od razu na stopieñ genera³a. Po ukoñczeniu seminarium szybko pi¹³ siê po szczeblach kariery w Koœciele katolickim. Studiowa³ w Rzymie, gdzie uzyska³ doktorat z prawa kanonicznego Koœcio³ów wschodnich i zacz¹³ pracê w Kongregacji ds. Koœcio³ów Wschodnich. By³ nieod³¹cznym towarzyszem Stanis³awa Dziwisza i Józefa Kowalczyka, najbli¿szych wspó³pracowników papie¿a Jana Paw³a II. Przymierzano go do stanowiska nuncjusza w Kanadzie, gdzie jest sporo grekokatolików, ale gdy w Polsce reaktywowano ordynariat polowy, jego dwaj wspomniani koledzy pamiêtali opowieœci G³ódzia z wojska, i rekomendowali go na stanowisk biskupa polowego. W ten sposób sta³ siê jednym z licz¹cych siê hierarchów Koœcio³a kat. w Polsce. Poniewa¿ zaœ polskie rz¹dy wszystkich ugrupowañ politycznych wchodzi³y po 1989 r. w


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

5

- generał Głodź bliskie relacje z Koœcio³em w przekonaniu, ¿e brak jego poparcia bêdzie oznaczaæ utratê w³adzy, biskup G³ódŸ b³yskawicznie wyczu³ sytuacjê i sta³ siê cz³owiekiem skoligaconym z ka¿dym ugrupowaniem, które w³adzê sprawowa³o. To m.in. w jego warszawskiej siedzibie zawi¹za³a siê koalicja rz¹dowa PiS, Samoobrona, Liga Polskich Rodzin w 2005 r. Skumplowanie siê z w³adz¹ i sakra biskupia czyni³y G³ódzia osob¹ nietykaln¹ i w swoich poczynaniach bezkarn¹. „Moralna niewiarygodnoœæ” S.L. G³ódzia, o której pisz¹ do papie¿a Franciszka wierni z Trójmiasta, by³a znana od dawien dawna. Pora¿aj¹ca wymowa telewizyjnego reporta¿u tkwi w tym, ¿e ksiê¿a poniewierani przez arcybiskupa opisuj¹ jego zachowania, cytuj¹ niecenzuralne s³owa, a zestawienie g³osu z obrazem buduje wizerunek pyszni¹cego siê swoj¹ w³adz¹ wulgarnego chama i pijaka. ¯e nie jest to pustos³owie, przytoczê krótkie wypowiedzi dwóch ksiê¿y z telewizyjnego reporta¿u. Ksi¹dz I: Któregoœ dnia, po kilkugodzinnych zakupach w celu zaopatrzenia rezydencji - na pytanie "gdzie by³eœ?", odpowiedzia³em – "robi³em zaopatrzenie rezydencji w kilku marketach". Arcybiskup zareagowa³ krzykiem: "Nie pie…l! Rozje¿d¿asz siê gdzieœ po diecezji, masz za du¿o czasu". Od tego wydarzenia ks. arcybiskup przesta³ siê hamowaæ i wielokrotnie moje odpowiedzi na pytania ucina³ s³owem "Nie pie…l". Ksi¹dz II: Przez szeœæ lat seminarium by³em anga¿owany w tzw. granie do kotleta. Mieliœmy siedzieæ i graæ. Trzy, cztery, a czasem nawet piêæ godzin, podczas gdy goœcie jedli i rozmawiali. Czêœæ kleryków podczas takich przyjêæ by³a anga¿owana w podawanie do sto³u. Na polecenie arcybiskupa ci alumni mieli uszyte czerwone kamizelki i zakupione muchy specjalnie do tego zadania. Prawie zawsze przed takim przyjêciem przygotowany by³ osobny stolik z alkoholami. Oczywiœcie jako klerycy byliœmy ciekawi, ile mog¹ one kosztowaæ i pamiêtam zaskoczenie wszystkich, kiedy po wpisaniu nazwy jednego z nich do wyszukiwarki internetowej okaza³o siê, ¿e butelka takiego koniaku kosztuje oko³o tysi¹ca z³otych. Wydaje mi siê, ¿e znacznie rozmija siê to z postulatem "Koœcio³a ubogiego" (…). Boli fakt, ¿e w ten sposób wykorzystywane s¹ pieni¹dze ofiarowane na rzecz Koœcio³a przez wielu ludzi, bardzo czêsto ubogich. Pijañstwo ksiêdza G³ódzia to ¿adna rewelacja. Po objêciu przez niego ordynariatu polowego, a by³o to w roku 1991, JeFot. Archiwum (4)

rzy Urban zamieœci³ w tygodniku „NIE” artyku³, w którym wprost pisa³, ¿e ksi¹dz ten od dawna ma wœród podw³adnych ksywê „Flaszka”. To nie z kim innym, tylko w³aœnie z G³ódziem upi³ siê prezydent Aleksander Kwaœniewski w samolocie lec¹cym do Charkowa, gdzie mia³ z³o¿yæ ho³d zamordowanym przez bolszewików polskim oficerom. I sk³ada³, zataczaj¹c siê na nogach, co t³umaczy³ póŸniej chorob¹ „goleni prawej”. Wczeœniej tak¿e pisano o kupczeniu przez G³ódzia probostwami. Taksa, zale¿na od tego, jak rentowna jest dana parafia, wynosi³a od 20 do 80 tys. z³. I w tym momencie wchodzimy w dwie sfery. W sferê precyzowan¹ przez kodeks karny i w sferê bezkarnoœci osoby duchownej. Przyznawanie parafii w zale¿noœci od tego, ile pieniêdzy dosta³o siê od jej przysz³ego proboszcza, to nic innego jak ³apownictwo. W ka¿dej innej sferze polskiej rzeczywistoœci prze³o¿ony domagaj¹cy siê od podw³adnego pieniêdzy za otrzymanie stanowiska, by³by natych-

miast œci ga ny z oskar¿enia publicznego. W ka¿dej innej, tylko nie w Koœciele kat. To jest najbardziej dobitny dowód jak bezkarni s¹ w Polsce ludzie w sutannach i jak¹ nietykalnoœæ sobie wywalczyli. Arcybiskup G³ódŸ mieszka w Gdañsku w niedostêpnej dla szeregowych katolików luksusowej rezydencji. Gdy przejdzie na emeryturê, ma siê przenieœæ do swojej rodzinnej Bobrówki. Ma tam posiad³oœæ o powierzchni ponad 20 hektarów z odremontowanym przez siebie pa³acykiem i ranczo, po którym biegaj¹ konie. To wszystko za s³u¿bê panu Bogu. n

...gdy przejdzie na emeryturê, ma siê przenieœæ do swojej rodzinnej Bobrówki Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Opowieści Lady Buni Jolanta Lipińska - lat 44, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od pięciu lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Kocham mój dom By³am bardzo ciekawa jak odbiorê Polskê tym razem, czy znowu moje serce pêknie z ¿alu i têsknoty. Têsknota jest wpisana w los emigranta. Têsknimy za tym co zostawiliœmy, œwiat pêdzi do przodu, nie stoi w miejscu. Bardzo wiele siê zmieni³o, moje okolice siê bardzo rozbudowa³y. Widaæ, ¿e wszystko siê rozwija. Wszêdzie coœ siê buduje, jak nie biurowce to budynki mieszkalne. Jednak czêsto inwestycje mieszkaniowe s¹ wciskane w takie dziury i tak ciasno to wszystko budowane, ¿e jestem przera¿ona. Kilka lat temu budowali autostradê i drogi niedaleko mojego domu, powsta³a strefa ekonomiczna, a w niej ca³a masa firm. Super! Tylko nikt nie przewidzia³, ¿e w zwi¹zku z tym zwiêkszy siê natê¿enie ruchu. Korki w godzinach szczytu tragiczne. Pierwszy poranek i pierwszy spacer czyli najbardziej wyczekiwany moment. Pierwsze wra¿enie? To wszystko jakieœ takie obce, niby moje, niby znajome, a ju¿ nie moje. Spacer pod, nie nasz ju¿, dom, idê z dusz¹ na ramieniu. I co? I nic, kompletnie nic. Zero œcisku w gardle, ³ezka w oku siê ju¿ nie krêci. By³o minê³o. Jedynie odg³os bitej drogi pod butami ten sam, zapach. Tak ten by³ mocno wyczuwalny pierwszego dnia. Œwie¿e powietrze pachn¹ce lasem. Tak intensywne, ¿e a¿ wierci³o w nosie. Jedynie ono dawa³o wspomnienie dawnych czasów. Moja osiedlowa Biedronka tak pozmieniana, ¿e w niczym nie przypomina tej któr¹ ja pamiêtam. Jedynie kilka pañ kasjerek znajomych zosta³o i pani w kiosku. To mi³e, ¿e mnie pamiêtaj¹, wymieniamy pozdrowienia i tyle. Twarze ludzi w sklepie czy restauracji zupe³nie obce. Mnóstwo nowych ludzi mieszka na naszym osiedlu, wszystko siê rozros³o. Ktoœ umar³, ktoœ siê rozwiód³... Ot ¿ycie. Jedni siê ciesz¹ z Dobrej Zmiany, inni narzekaj¹. Pracy niby mnóstwo, tylko za ile? Pracodawcy narzekaj¹ na brak ludzi do pracy, rosn¹ce koszty pracowników, pracownicy na zarobki niewspó³mierne do kosztów ¿ycia. Ceny w sklepach s¹ zdecydowanie wy¿sze ni¿ kilka lat temu. Nie s¹dzê, ¿eby to s³awne 500 plus tak bardzo podnios³o standard ¿ycia. Patrz¹c na ceny, to te pieni¹dze wystarcz¹ na jedne wiêksze zakupy w Biedronce. Drogi jakieœ takie w¹skie, ¿e strach jechaæ i wszêdzie ciemno. Niby wszystko oœwietlone, latarnie uliczne na osiedlu moich rodziców niby œwiec¹, ale i tak nic nie widaæ. Pewnie jakieœ energooszczêdne. Wszyscy narzekaj¹ na wysokie ceny mediów i mówi¹ o kolejnych podwy¿kach. Ludzie jakoœ ¿yj¹, nie widzê jednak radoœci ¿ycia w nich, bardziej widzê strach o niepewnoœæ bytu. Jak to powiedzia³a mi znajoma: „Nawet jak masz dobr¹ pracê to z ty³u g³owy czai siê strach i pytanie, co bêdzie kiedy j¹ stracê? Bo dla ludzi 40 plus, czyli takich jak my, sytuacja siê ju¿ komplikuje. Patrzê na to wszystko dooko³a i mówiê do mê¿a: - „Ja ju¿ chcê do domu”. A na to s³yszê: - „Ja te¿”. Nasz dom jest ju¿ tam, teraz to wiem. Na wakacje mogê tu przyje¿d¿aæ, cudownie jest spotkaæ siê z rodzin¹ i przyjació³mi, ale ¿yæ bym ju¿ tu chyba nie chcia³a. Têskniê za uœmiechniêtymi twarzami przechodniów, za moim domem, za moj¹ codzienn¹ rutyn¹, za s³oñcem na niebie i œwiat³em dziennym. Tu dni s¹ niestety krótsze i zdecydowanie bardziej ponure. Pomimo, ¿e pogoda jak na listopad jest piêkna. Jednak wolê moj¹ nowojorsk¹ jesieñ, która jest d³uga, s³oneczna i piêkna, pachnie dyni¹ i Œwiêtem Dziêkczynienia. Kocham ten klimat, wszechobecne dekoracje, które b³yskawicznie ustêpuj¹ miejsca bo¿onarodzeniowym. Magia œwi¹t trwa d³ugo, a ja kocham ten klimat i te miliony œwiate³ migocz¹cych za oknem naszego domu, ka¿dego dnia. Têskniê za widokiem z kuchennego okna na Verrezano i Manhattan. Cieszê siê niezmiernie, ¿e w koñcu po piêciu latach, znowu wiem gdzie jest mój dom. Bo dom to nie budynek, dom to uczucie w sercu. Nie ma gorszej rzeczy ni¿ czuæ siê bezdomnym. A ja kocham mój dom.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Polonia Bakery&Deli, 14641 - 108 Ave. Surrey zatrudni ekspedietnkê do pracy w sklepie. Kontakt: - 604 930 8848.

PACZKI DO POLSKI I EUROPY PARCELS TO POLAND & EUROPE via Piast Forwarding authorized dealer

POLONIA BAKERY & DELI 14641-108 AVE, SURREY

TEL: 604 930 8848

Zakład blacharsko-lakierniczy,

POLSTAR Collision zatrudni pracowników.

Tel. 604 599 8988

Uwaga! Szansa na dobrą pracę! Klinika stomatologiczna poszukuje chętnych na stanowisko

asystenta dentystycznego. Już w czasie przeszkolenia będziesz otrzymywać wynagrodzenie. Po zakończeniu szkolenia zapewnione zatrudnienie. Wyślij resume na e-mail: vancouverdentist2014@gmail.com

PRACA W BIURZE

Dynamicznie rozwijająca się firma budowlana poszukuje pracownika biurowego z doświadczeniem i znajomością języka angielskiego. Wymagany ważny status w Kanadzie oraz znakomite umiejętności interpersonalne. Tel. 604 307 5379. E-mail: lukas@oesgc.ca

Wynajmę pokój z łazienką dla kobiety w apartamencie w Surrey, ok. 7 minut do Skytrain $600.00 miesięcznie Tel. 604.243.8085

FIRMA POSZUKUJE PRACOWNIKÓW

Dynamicznie rozwijająca się sieć współpracujących ze sobą firm z branży budowlanej poszukuje osoby na różne stanowiska: pomocników budowlanych, pracowników wykwalifikowanych, elektryków oraz pomocników, dekarzy i innych rzemieślników. Osoby z doświadczeniem mile widziane. Praca stała. Płaca zależy od doświadczenia oraz wyników w pracy (możliwość przyuczenia a następnie podwyżki) dla osób posiadających ważny status w Kanadzie. Tel. 604 307 5379. E-mail: lukas@oesgc.ca

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

7


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

PRAWO AGATY

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Co musisz wiedzieæ? Od kiedy, kto mo¿e lecieæ i ile trzeba zap³aciæ? System ESTA: jak siê zarejestrowaæ?

Bezwizowo do USA cz. 2 Od 11 listopada 2019 roku Polacy mog¹ podró¿owaæ do Stanów Zjednoczonych bez koniecznoœci uzyskania wizy. Wszystko dlatego, ¿e Polska w tym roku do³¹czy³a do 38 krajów objêtych programem Visa Waiver Program USA. Od 11.11.2019 mo¿emy przebywaæ na terytorium USA do 90 dni bez wizy w celach turystycznych lub biznesowych. Wystarczy przed podró¿¹ zarejestrowaæ siê w systemie ESTA. Co to jest system ESTA i jak to zrobiæ? Podpowiadam, jakie wymogi trzeba spe³niæ, by podró¿owaæ po Stanach Zjednoczonych bez wizy. SprawdŸ krok po kroku, jak wyjechaæ do USA bez koniecznoœci uzyskania wizy B1 i B2. Dotychczas, by wyjechaæ do Stanów Zjednoczonych nawet na tydzieñ, trzeba by³o staraæ siê o wizê. Dokument ten mo¿na by³o dostaæ po wywiadzie w jednej z dwóch placówek konsularnych (w Warszawie lub Krakowie). W zale¿noœci od celu planowanego pobytu ceny za rozpatrzenie wniosku zaczynaj¹ siê od 160 dolarów (640 z³otych). Polska jest 39. krajem, który przyst¹pi³ do programu Visa Waiver Program (VWP). Kryteria, które musimy spe³niæ by przekroczyæ granice USA bez wizy, to m. in. autoryzacja systemu ESTA Osoba powinna mieæ: *obywatelstwo polskie *posiadaæ paszport z chipem do odczytu komputerowego wa¿ny co najmniej 6 miesiêcy po planowanym pobycie w Stanach Zjednoczonych, *posiadaæ autoryzacjê systemu ESTA, *planowaæ pobyt w Stanach Zjednoczonych nie d³u¿szy ni¿ 90 dni. Podró¿owaæ w celach: *s³u¿bowych *turystycznych *tranzytem Dodatkowo, wje¿d¿aj¹c do Stanów Zjednoczonych drog¹ lotnicz¹ lub morsk¹ osoba taka musi: *posiadaæ bilet powrotny lub bilet na dalsz¹ podró¿, *wjechaæ do Stanów Zjednoczonych na pok³adzie przewoŸnika lotniczego lub morskiego, który bierze udzia³ w programie.

Co Visa Waiver Program oznacza dla Polaka? Ile kosztuje rejestracja w ESTA? Visa Waiver Program (VWP) umo¿liwia od 11 listopada 2019 roku Polakom, spe³niaj¹cych kryteria VWP podró¿owanie do Stanów Zjednoczonych w celach turystycznych i s³u¿bowych bez koniecznoœci uzyskania wizy w przypadku pobytu trwaj¹cego do 90 dni. Wystarczy zarejestrowaæ siê w Elektronicznym Systemie Autoryzacji Podró¿y - ESTA. Koszt takiej rejestracji wynosi 14 dolarów (ok. 55 z³otych). Autoryzacja upowa¿nia do wielokrotnych podró¿y przez okres 2 lat. Co ciekawe, 10 dolarów pobiera siê od ka¿dego wnioskodawcy, który uzyska³ autoryzacjê w systemie, a 4 dolary to op³ata za rozpatrzenie wniosku. Co oznacza, przy odmowie, zwrot 10 dolarów. Jak siê zarejestrowaæ w ESTA? Przed z³o¿eniem wniosku elektronicznego ESTA upewnij siê ¿e masz przy sobie: Wa¿ny paszport biometryczny, wa¿n¹ kartê kredytow¹ (MasterCard, VISA, American Express i Discover [JCB, Diners Club]) lub konto PayPal, w celu uiszczenia op³aty za wniosek; Potrzebne te¿ bêd¹ twoje dane kontaktowe oraz w niektórych wypadkach informacje o ostatnim zatrudnieniu. By wype³niæ wniosek do Elektronicznego Systemu Autoryzacji Podró¿y, trzeba wejœæ na stronê Department of

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Homeland Security. Nastêpnie, zgodnie z instrukcjami, przejœæ przez kolejne kroki:1. Zapoznaæ siê z zastrze¿eniami. Zapoznaæ siê z klauzul¹ zrzeszenia siê odpowiedzialnoœci orz z zasadami Ustawy Travel Promotion Act.2. Podaæ swoje dane.3. Wyznaczyæ cel podró¿y.4. Sprawdziæ wype³niony wniosek.5. Zap³aciæ za rozpatrzenie wniosku. OdpowiedŸ dostaniemy maksymalnie 3 dni (72 godziny) po rejestracji w systemie. Je¿eli odpowiedŸ bêdzie pozytywna i otrzymamy autoryzacjê w ESTA, mo¿emy przez dwa lata w wyznaczonym celu wyje¿d¿aæ do Stanów Zjednoczonych. Pamiêtajmy jednak, by sprawdzaæ aktualny status ESTA przed ka¿d¹ podró¿¹ na stronie CBP (U.S. Customs and Border Protection). Co robiæ je¿eli dostaniemy odmowê w systemie ESTA? Polscy obywatele, którzy otrzymali odmowê w systemie ESTA, bêd¹ musieli ubiegaæ siê o wizê. Kto jednak musi staraæ siê o wizê do USA? Polscy obywatele, którzy zamierzaj¹ podró¿owaæ do Stanów Zjednoczonych na d³u¿ej ni¿ 90 dni lub planuj¹ podj¹æ dzia³ania wymagaj¹ce innych kategorii wizowych (np. praca lub studia w Stanach Zjednoczonych) nadal bêd¹ musieli ubiegaæ siê o odpowiedni¹ kategoriê wizy. n


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

9


10 GŁOS POLONII

www.woloczko.com

Przewodnik Filmowy KRZYSZ­TOF­WO­£OCZ­KO­-­Re­ali­za­tor­po­nad­100­fil­mów­i­au­dy­cji­te­le­wi­zyj­nych,­ope­ra­tor­ i­mon­ta­¿y­sta.­Twór­ca­stu­dia­te­le­wi­zji­dy­dak­tycz­nej­w­Olsz­ty­nie­(1990)­oraz­stu­dia­wi­deo­ Al­lianz­Pol­ska­(2001).­W­la­tach­1994-95­pra­cow­nik­TVP­S.A.­Po­czątko­wo­w­Te­le­wi­zyj­nej­Agen­cji­ In­for­ma­cyj­nej­ja­ko­re­ali­za­tor­wi­zji­(„Wia­do­mości”,­„Pa­no­ra­ma”,­„Te­le­ek­spress”),­a­na­stępnie­ ja­ko­tre­ner­i­dzien­ni­karz­w­Ośrod­ku­Szko­le­nia­i­Ana­liz­Pro­gra­mo­wych.­Kon­sul­tant­i­tre­ner­ w­za­kre­sie­ko­mu­ni­ka­cji­wi­zu­al­nej­oraz­wy­k³a­dow­ca­w­In­sty­tu­cie­Dzien­ni­kar­stwa­UW­ (spe­cjal­ność­te­le­wi­zyj­na­i­dzien­ni­kar­stwo­mul­ti­me­dial­ne).­Od­stycz­nia­2018­ro­ku­ miesz­ka­w­Ka­na­dzie.­Pra­cu­je­ja­ko­fo­to­graf­i­re­ali­za­tor­do­ku­men­tal­nych­form­wi­deo.­

www.glospolonii.net

KRZYSZTOF WOŁOCZKO

„Kurier”,,

czyli film akcji z wiadomym zakonczeniem Ju¿ po raz 22. kino „The Cinematheque” pokazuje najnowsze filmy Unii Europejskiej pod jak¿e dowcipnym has³em „Europa bez jet lag!”. Podczas tegorocznego przegl¹du festiwalowego polsk¹ kinematografiê reprezentuje film „Kurier” W³adys³awa Pasikowskiego, który bêdzie mo¿na obejrzeæ w Vancouver 30 listopada. Dlaczego akurat ten film wybrano spoœród wielu innych polskich filmów? Jako interesuj¹cy i ³atwy do odczytania dla zagranicznego widza? A mo¿e jako utrwalaj¹cy stereotyp polskiego patrioty walcz¹cego o wolnoœæ z broni¹ w rêku? Nie s¹ mi znane kulisy decyzji programowych organizatorów festiwalu, ale wiem, ¿e zapada³y one w gabinetach dyplomatycznych wysokiego szczebla pod auspicjami Diory Bucur, która piastuje urz¹d rzecznika prasowego Unii Europejskiej w Kanadzie oraz Toma McSorley’a, który jest dyrektorem Canadian Film Institute w Ottawie. Tak wiêc nie ma co z tym wyborem dyskutowaæ. Nie zobaczymy jednak w „Cinemateque” polskiego kina artystycznego z ostatnich miesiêcy, lecz estetyczny i poprawny politycznie film z historycznym t³em w postaci przygotowañ do Powstania Warszawskiego. „Kurier” W³adys³awa Pasikowskiego by³ tak¿e popularnym wyborem wœród organizatorów polonijnych festiwali filmowych, które jesieni¹ odbywaj¹ siê w kilkunastu miastach Ameryki Pó³nocnej. Doœwiadczenie re¿ysera mia³o zagwarantowaæ wartk¹ akcjê na miarê polskiego Bonda, a Muzeum Postania Warszawskiego w roli producenta mia³o z kolei zapewniæ wysok¹ jakoœæ merytoryczn¹ opowiadania opartego na biografii Jana Nowaka Jeziorañskiego. Za realizacjê filmu o przedostatniej misji legen-

darnego kuriera zabra³ siê przecie¿ nie byle kto, bo re¿yser, który zna siê na robieniu filmów wojennych i ma w dorobku takie tytu³y jak: „Operacja Samum”, „Jack Strong”, czy „Pok³osie”. To mog³o budziæ nadziejê, ¿e powstanie film opowiadaj¹cy o wa¿nych wydarzeniach historycznych jêzykiem sensacyjnego kina akcji i dziêki temu trafi zarówno do starszej i m³odszej widowni. Tak wiêc oczekiwania wobec re¿ysera by³y spore, bo film oparty na faktach z ¿ycia Jana Nowaka-Jeziorañskiego móg³ nawet zainicjowaæ now¹ falê ogólnonarodowej dyskusji na temat sensu powstañczej walki 44 roku. Ale nic podobnego siê nie wydarzy³o, bo powsta³ film ugrzeczniony, jednoznaczny i uderzaj¹cy co chwila w patriotyczn¹ nutê wed³ug politycznej partytury przygotowanej przez Muzeum Powstania Warszawskiego. Film Pasikowskiego rozczarowa³ wymagaj¹cych widzów w Polsce, ale ma szansê na ciep³e przyjêcie przez amerykañsk¹ Poloniê, która zawsze ¿ywo reaguje na ka¿de dzie³o na temat ostatniej wojny. Dla starszego pokolenia polskich emigrantów Powstanie Warszawskie jest niezmiennie mitem za³o¿ycielskim Wolnej Polski i jakiekolwiek recenzenckie utyskiwania na jakoœæ filmowej materii w przypadku „Kuriera” bêd¹ raczej przeciw skuteczne. Dla najm³odszego pokolenia polskich emigrantów film Pasikowskiego mo¿e byæ tak¿e interesuj¹cy ze wzglêdu na rolê g³ównego bohatera, któr¹ zagra³ Philippe T³okiñski. Ten wykszta³cony we Francji aktor czaruje z ekranu niewymuszon¹ elegancj¹ oraz zaskakuje od pierwszej sceny bieg³oœci¹ we w³adaniu jêzykiem angielskim, a jest to zjawisko wyj¹tkowe w polskich filmach. T³okiñski jako Jan Nowak-Jeziorañski jest przy tym bardzo ludzki, bo jako niez³omny bohater pope³nia tak¿e zwyczajne b³êdy, a nawet czegoœ nie potrafi, tak jak w komediowej scenie nauki jazdy na rowerze. Czêœciej jednak pokonuje wrogów sprytem jak w scenie ucieczki z poci¹gu, albo czasem po prostu siê boi, tak jak w scenie wybuchu na lotnisku. Rola Kuriera z Warszawy mo¿e siê podobaæ m³odym Polakom ¿yj¹cym za granic¹, bo pewnie nie zdo³aj¹ wychwyciæ patetycznego tonu jaki pobrzmiewa w dialogach, które czasem brzmi¹ jak ze szkolnej czytanki: „To jest te kilka minut w twoim ¿yciu, które zdecyduj¹ o losie Polski i œwiata” - mówi bohater.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Patetyczne dialogi wypowiadane z towarzyszeniem podnios³ej muzyki, które s¹ czêsto niestrawne dla polskich widzów nad Wis³¹, nie bêd¹ ¿adn¹ przeszkod¹ w odbiorze filmu Pasikowskiego dla publicznoœci polonijnej. Ta publicznoœæ ogl¹da polskie filmy inaczej, bowiem traktuje je jako formê emocjonalnego kontaktu z krajem pochodzenia. Historia Kuriera z Warszawy zaczyna siê wprawdzie po angielsku w Londynie, ale koñczy po polsku w powstañczej Warszawie. Ogl¹daj¹c piêkne zdjêcia Magdaleny Górki polonijna widownia ma szansê przenieœæ siê w czasie i wraz z bohaterem przemierzyæ kraj m³odoœci w³asnej, albo m³odoœci poprzedniego pokolenia. Dla polonijnego widza nie bêdzie istotne, ¿e pod koniec filmu bohater zmieni zdanie na temat wybuchu powstania na przeciwne i w³aœciwie nie wiadomo dlaczego, bo podró¿ Jana Nowaka przez Polskê bêdzie dla polonijnego widza jego osobist¹ podró¿¹ do miejsc wa¿nych, znanych i rozpoznawalnych. Mnie „Kurier” rozczarowa³, ale pewnie nie jestem jeszcze typowym polonusem, bo ca³y czas jedn¹ nog¹ jestem w Warszawie, a drug¹ w Vancouver i pewnie bêdê musia³ poczekaæ, ¿eby dzie³o Pasikowskiego zrobi³o na mnie lepsze wra¿enie. Najbardziej rozczarowa³o mnie zakoñczenie filmu, bo wypad³o niezwykle s³abo przy tym ca³ym nagromadzeniu œrodków technicznych, efektów pirotechnicznych i specjalnych efektów wizualnych z którymi mamy do czynienia przez ponad pó³torej godziny projekcji. Pointa ostatnie sceny jest zaskakuj¹ca i da siê streœciæ w jednym zdaniu, „a potem poszli do powstania postrzelaæ”… W³adys³aw Pasikowski chcia³ pewnie swoim filmem zadowoliæ wszystkich widzów, ale jak zauwa¿y³em, film ma wiêksze szanse na powodzenie poza granicami Polski. Poœrednio tego dowodzi udzia³ „Kuriera” w pokazach europejskiego kina w Kanadzie oraz w pokazach na polskich festiwalach filmowych w Ameryce Pó³nocnej. Przed projekcj¹ w Los Angeles zdziwi³o mnie, ¿e wœród programów i festiwalowych gad¿etów na stoliku organizatorów znalaz³em… p³ytê DVD z filmem „Kurier” w cenie 15 dolarów US. Mimo to, ¿e film jest ju¿ w rozpowszechnianiu na p³ytach DVD, to pokaz w Nort Hollywood odby³ siê przy pe³nej widowni. Jeœli nie widzieliœcie jeszcze tego filmu, to mo¿ecie go kupiæ na p³ycie, albo wybierzcie siê 30 listopada do „Cinemateque”. n Fot. Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

11

Powojenna Treblinka - kolejna kar ta polskiego wstydu

Ko­pa­cze­zło­ta?­A­może­hie­ny... Micha³ Tomkiewicz

To jedno jedyne zdjêcie zbulwersowa³o opiniê publiczn¹, zaœ w mediach prawicowych wywo³a³o najpierw wzburzenie, a zaraz potem atak na dziennikarzy, którzy je opublikowali . Fotografia by³a ilustracj¹ reporta¿u Piotra G³uchowskiego i Marcina Kowalskiego zatytu³owanego„Gor¹czka z³ota w Treblince”, który 8 stycznia 2008 r. znalaz³ siê na ³amach „Du¿ego Formatu” (dodatek reporta¿owy Gazety Wyborczej). Reporta¿ opisywa³ proceder, którym tu¿ po wojnie zajmowali siê mieszkañcy wsi s¹siaduj¹cych z terenem obozu koncentracyjnego w Treblince. Niemcy zamordowali w tym obozie ok. 800 tys. ¯ydów, ich zw³oki spalali w obozowym krematorium, ale wiele cia³ zakopywali w do³ach na terenie obozu, podobnie jak nie do koñca spalone szcz¹tki tych, którzy zginêli w krematoriach. Gdy tylko skoñczy³a siê wojna ch³opi z okolicznych wsi ruszyli z ³opatami na pola Treblinki w poszukiwaniu z³ota i bi¿uterii, które wyrzucani z domów, a póŸniej z gett ¯ydzi zabierali ze sob¹ w przekonaniu, ¿e w sytuacjach krytycznych pozwoli im uratowaæ ¿ycie. G³uchowski i Kowalski opisali w swoim reporta¿u, jak to w rzeczywistoœci wygl¹da³o: - Od koñca lipca [1942 r.] do gazu szli adwokaci, bankierzy, kamienicznicy. „Wolno zabraæ z³oto i walutê” - g³osi³y plakaty w getcie. ¯ydzi brali: wieczne pióra wype³nione brylantami, z³ote dolary, zabytkowe numizmaty… A gdy ju¿ poci¹g wype³niony maj¹tkiem stawa³ na peronie, wystarczy³o pó³torej godziny , by ludzie p³onêli na wielkim ruszcie z kolejowych szyn. W tym czasie wiêŸniowie z Sonderkommando rozpruwali ich ciep³e jeszcze p³aszcze, segreguj¹c kosztownoœci. W poœpiechu nikt nie dba³ o drobne. Deptano z³ote monety, nikt nie nachyla³ siê, ¿eby podnieœæ. Poniewiera³y siê tysi¹ce z³otych zegarków, miliony monet. Zadeptane w piasku, b³ocie skry³y siê przed wzrokiem wyzwolicieli z czerwonymi gwiazdami na czapkach, a gdy ju¿ wojsko przesz³o, po to w³aœnie z³oto ruszyli miejscowi ch³opi. I nie tylko po to zadeptane. Jak to wygl¹da³o opisa³ Pawe³ Piotr Reszka w wydanej dopiero co ksi¹¿ce pt. „P³uczki,. Poszukiwacze ¿ydowskiego z³ota”. W ksi¹¿ce cytuje jednego z mieszkañców, który by³ œwiadkiem owych poszukiwañ: W³osy, rêce, palce, ca³e g³owy (…) wykopany dó³, wyci¹gali trupa, jeszcze ¿ywe cia³o. Jeden rêk¹ za w³osy trzyma³ i rydlem, znaczy szpadlem, wali³ w szyjê, ¿eby g³owê obci¹æ, bo jeszcze siê trzyma³a korpusu. To w³aœnie by³a r¹banka. Bo r¹bali. Potem szczêkê wy³ama³ i do kieszeni. Po z¹bku przecie¿ nie wyjmowa³. I potem jeszcze bra³ kawa³ek chleba, s³oninê, co j¹ mia³ w kieszeni w szmatê zawiniêt¹, i jad³ w tym wszystkim, tymi rêkami, co grzeba³. Mówiê, jak by³o. Na zdjêciu, które ilustrowa³o ów reporta¿ widaæ gromadê ch³opów, zarówno mê¿czyzn jak te¿ kobiety, jedn¹ nawet z ma³ym dzieckiem. Niektórzy mê¿czyŸni maj¹ w rêkach ³opaty, na g³owach kaszkiety, kilku maciejówki, a kobiety chusty. Zdjêcie jest grupowe, pozowane. Obejmuje oko³o 40 osób. Wiêkszoœæ stoi, ale ci w pierwszym rzêdzie siedz¹. Przed nimi widaæ u³o¿one ludzkie czaszki, tak¿e koœci. Po lewej stronie kadru znajFot. Archiwum

duje siê oœmiu mê¿czyzn w wojskowych mundurach. Skrajny ¿o³nierz trzyma za lufê oparty o ziemiê rkm z okr¹g³ym magazynkiem na naboje. Autorzy reporta¿u napisali, ¿e to ch³opi, którzy przekopywali teren obozu w Treblince w poszukiwaniu ¿ydowskiego z³ota i zostali zatrzymani przez wojsko. Prawicowe media zawy³y z wœciek³oœci, no bo jak mo¿na pos¹dzaæ katolickich, bogobojnych mieszkañców polskich wsi o tak ohydne postêpowanie, o obrabowywanie zw³ok, co jest wyj¹tkowo ohydnym grzechem. Rozpoczê³o siê wiêc prawicowe interpretowanie i usprawiedliwianie sfotografowanych postaci. Dowodzono, ¿e to nie ¿adne hieny i szakale, którym ¿¹dza zysku przes³oni³a zwyk³¹ ludzk¹ przyzwoitoœæ, lecz mieszkañcy okolicznych wsi zaanga¿owani do porz¹dkowania poobozowego terenu i ekshumacji zw³ok zamordowanych w obozie jeñców radzieckiej armii. Nied³ugo potem oliwy do ognia dola³ Jan Tomasz Gross, autor wczeœniej wydanych ksi¹¿ek pt. „S¹siedzi” oraz „Strach”. Pierwsza opisywa³a spalenie w stodole w Jedwabnem przy udziale miejscowej polskiej ludnoœci ich ¿ydowskich s¹siadów. Druga mówi³a o strachu ukrywaj¹cych siê ¯ydów przed polskimi szmalcownikami, którzy wydawali ich Niemcom na pewn¹ œmieræ. Zainspirowany reporta¿em G³uchowskiego i Kowalskiego, a przede wszystkim zamieszczonym przez nich zdjêciem, Jan Tomasz Gross napisa³ ksi¹¿kê „Z³ote ¿niwa”. W³aœnie o tym, jak opêtani ¿¹dz¹ zysku polscy ch³opi bez krzty szacunku traktowali szcz¹tki ¯ydów zamordowanych w hitlerowskich katowniach. Jan Tomasz Gross zosta³ oczywiœcie okrzykniêty k³amc¹ i wrogiem polskiego narodu, ale zupe³nie siê tym nie przejmowa³, bo ju¿ po „S¹siadach” i „Strachu” prawicowe media i prawicowi politycy wylali na niego kub³y pomyj zaprawionych niebywa³¹ wrêcz nienawiœci¹. Teraz, za spraw¹ cytowanego ju¿ Paw³a Piotra Reszki i jego ksi¹¿ki, temat wraca. Zapewne znowu rozlegn¹ siê na prawicy wrzaski, ¿e to wszystko nieprawda, jednak Reszka cytuje ludzi, którzy wtedy byli dzieæmi i widzieli, co robi¹ ich rodzice oraz s¹siedzi. Jedna z tych osób opowiada, jak to jej mama posz³a „s³oneczko œwieci³o, patrzy - a tu na wierzchu le¿¹ kolczyki, dalej obr¹czka. P³aka³a i jak siê cieszy³a. (…) I pokazywa³a pierœcionki, kolczyki i taki gruby sygnet. I jeszcze pamiêtam, ¿e za konia i krowê jednakowa cena by³a. Siedemnaœcie deko z³ota rodzice dali. Odkuli siê ludzie (…). Szeœæ lat mia³em. Grzebyczków tam sobie nazbiera³em, co le¿a³y i do domu przynios³em”. Dialogi Paw³a Piotra Reszki z ludŸmi, którzy widzieli i zapamiêtali, co robili ich rodzice s¹ okrutne. Okrutne, bo ¿adna z tych osób nie widzia³a w ohydnym procederze ograbiania ludzkich zw³ok niczego niew³aœciwego.

- Czy ktoœ na wsi mówi³, ¿e to, co robicie, jest z³e? - Nie. Mo¿e i ksiê¿a powinni coœ powiedzieæ, ale nie zwracali na to uwagi. - A co pan teraz o tym myœli? - To kopanie to i tak nie pomog³o ani nie zaszkodzi³o temu umar³emu. Nic z³ego nikt nie robi³. - Nigdy nie mia³ pan wyrzutów sumienia? - No raczej nie. Du¿o ludzi kopa³o. To z biedy panie. Rozmowa z kobiet¹: - Czy mo¿e pani zapytaæ mamê, czy jej zdaniem szukanie tam z³ota to by³o coœ z³ego? - Córka: - Mamo! A to by³o coœ z³e, czy dobre? Matka: - Gdzie¿ dobre! Œmierdzia³o! Inna kobieta: - Jak one ju¿ by³y m artwe, a tu bida by³a, to nie jest grzech. Ta se myœlê. A pan myœli, ¿e to by³ grzech r¹baæ te cia³a, szukaæ tam grosza jakiegoœ? - To ludzie byli. - Ale nie¿ywe. Pawe³ Piotr Reszka ostatecznie rozstrzygn¹³, kto by³ na zdjêciu, które wywo³a³o tak ogromne wzburzenie prawicowych mediów. Zbieraj¹c materia³y do swojej ksi¹¿ki natrafi³ na to zdjêcie. Znajduje siê w archiwum IPN w Gdañsku. Na odwrocie jest podpis: Rozkopywacze grobów Treblinki zebrani przed szcz¹tkami ofiar w dniu ob³awy. W 1947 r. na teren obozu w Treblince przybyli przedstawiciele G³ównej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich. Rachela Auerbach, która by³a cz³onkiem delegacji, zapisa³a: „Z ³opatami i innym sprzêtem szabrownicy i maruderzy kopi¹, szukaj¹, ryj¹ (…) szakale i hieny w ludzkiej postaci”. Inny przedstawiciel tej samej delegacji odnotowa³: „Pole przekopane i zryte, do³y maj¹ po 10 metrów g³êbokoœci, le¿¹ koœci ludzkie i porozrzucane rzeczy. (…) W powietrzu wisi smród gnij¹cych cia³. (…) Miêdzy drzewami uwijaj¹ siê miejscowe kmiotki ¿¹dne znalezienia skarbów. (…) W okolicy panuj¹ niesamowite stosunki. A mianowicie ludnoœæ (…) rabuje, robi¹c nocne napady na s¹siadów (…) nocuj¹c tam, mieliœmy ogromnego stracha, gdy¿ w jednej cha³upie (…) przypiekano kobietê na ogniu, zmuszaj¹c j¹ w ten sposób do wydania miejsca przechowywania przez ni¹ z³ota i kosztownoœci”. Tadeuszowi Rydzykowi, biznesmenowi w koloratce z Torunia, rekomendujemy ksi¹¿kê P.P. Reszki. Z nadziej¹, ¿e umieœci j¹ w budowanym za pañstwowe pieni¹dze muzeum, które ma upowszechniaæ wiedzê o heroizmie narodu polskiego w ratowaniu przed œmierci¹ ¯ydów podczas hitlerowskiej okupacji. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


T rochę kultu ry

12 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Kasia Marzencka, teatrolog z wykszta³cenia i zami³owania, do Vancouver przyjecha³a 12 lat temu z mi³oœci do gór i przygody. Kiedy nie biega za dwójk¹ swoich ma³ych dzieci to uczy jogi w swoim przydomowym studio i czyta d³ugie powieœci, najlepiej trzy na raz.

Dulska inaczej

Aniela Dulska (Magdalena Cielecka) jest piêkn¹ i szykown¹ kobiet¹, która zajmuje siê domem jak dobrze prosperuj¹cym biznesem, w którym wszystko chodzi jak w szwajcarskim zegarku, a¿ kiedyœ przestaje…

Dramat Gabrieli Zapolskiej „Moralnoœæ Pani Dulskiej” zosta³ wydany w 1907 roku w Warszawie. Od tamtego czasu zosta³ przet³umaczony na 19 jêzyków i doczeka³ siê inscenizacji na deskach wielu teatrów w kraju i za granic¹. W 2013 roku w Teatrze Telewizji wyre¿yserowa³ go Marcin Wrona. G³ównym tematem sztuki jest kryzys moralnoœci mieszczañskiej i zdemaskowanie tytu³owej bohaterki Pani Dulskiej, która ¿yje w zak³amaniu i ob³udzie. Aniela przymyka oko na sekretny zwi¹zek syna Zbyszka (Jakub Giersza³) ze s³u¿¹c¹ Hank¹ (Klara Bielawka) aby nie „lampartowa³” siê na mieœcie w towarzystwie „kokocic”. Dulska unika skandalu za wszelk¹ cenê, nawet ¿ycia, gdy sugeruje swojej by³ej lokatorce (Agata Buzek), która próbowa³a pope³niæ samobójstwo, ¿e szkoda ¿e jej siê nie uda³o. Ich rozmowa w salonie Dulskich to jedna z lepszych scen tego spektaklu. Aniela jest w³aœcicielk¹ nie tylko czynszowej kamienicy, ale tak¿e swojej rodziny. Rozstawia wszystkich po kontach niczym pracowników, wydaje polecenia i oczekuje pos³uszeñstwa. Gdy syn Zbyszek postanawia sprzeciwiæ siê rz¹dom matki i o¿eniæ siê z Hank¹, która jest w ci¹¿y, Aniela wzywa na pomoc Juliasiewiczow¹ (Dominika KluŸniak). Brawurowo zagrana rola kuzynki Dulskiej momentami przyæmiewa nawet tytu³ow¹ bohaterkê. Wybija ona Zbyszkowi z g³owy o¿enek i prowadzi negocjacje z matk¹ chrzestn¹ Hanki (Marta Maj) bo wszystko ostatecznie rozchodzi siê o pieni¹dze. Biznesowa transakcja zostaje zamkniêta i wszyscy przechodz¹ nad tym do porz¹dku dziennego oprócz Meli (Zofia Wich³acz), m³odszej córki Dulskich. Jako jedyna stara siê sprzeciwiæ braku moralnoœci w swoim rodzinnym domu. Jej histeryczny krzyk „Tu sta³o siê coœ bardzo z³ego. Jakby kogoœ zabili!” rozbrzmiewa w ostatniej scenie spektaklu, nikt jednak nie zwraca na ni¹ uwagi. Dom pañstwa Dulskich jest ciemny, trochê ponury, jakby duszny. Przedpokój, kuchnia, salon i pokój Zbyszka, wszystkie przedzielone dwuskrzyd³owymi drzwiami. Akcja zaczyna siê gdzieœ na pocz¹tku XX wieku, przenosi siê potem w lata 50-te, 70-te a¿ po wspó³czesne czasy. Dulscy podró¿uj¹ przez epoki, bo to co dziejê siê w ich ¿yciu jest ponad czasowe. Subtelne zmiany w scenografii i kostiumach s¹ naszym przewodnikiem

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

w tej wêdrowce przez lata. Autor zdjêæ Jan Holoubek wspaniale prowadzi nas po tym dusznym od pozorów domu Dulskich. Kredens z lustrem jest centralnym miejscem przy którym ka¿dy bohater na chwilê siê zatrzymuje. Czy to sprawdziæ czy lustro jest brudne i je wytrzeæ, czy je pobrudziæ, czy siê przejrzeæ i poprawiæ fryzurê, ubranie, czy próbowaæ dostrzec w nim swoj¹ wartoœæ. Aniela pokazuje odrobinê emocji gdy nie mo¿e pogodziæ siê z decyzj¹ Zbyszka, zbli¿a siê wtedy do lustra prawie p³acz¹c. Widz¹c swoje odbicie zaraz doprowadza siê jednak do porz¹dku. Nie mo¿e sobie pozwoliæ na tê chwilê s³aboœci. Wspó³czesne Dulskie to kobiety uwiêzione we w³asnych wyobra¿eniach o sobie przez oczekiwania, które wobec nich maj¹ rodzina, œrodowisko, s¹siedzi. Musz¹ byæ perfekcyjne we wszystkich rolach: matek, ¿on, piêknych kobiet, przebojowych, spe³niaj¹cych siê w pracy. Dzisiaj wiele osób chce dostosowaæ swoje ¿ycie do obrazków z kolorowych magazynów. Apartament na zamkniêtym osiedlu kupiony za ogromny kredyt, dzieci w najlepszych szko³ach, wakacje w ciep³ych krajach. A jednoczeœnie pojawiaiê lêk, ¿eby z tego poziomu nie zejœæ. Zêby nie straciæ statusu, który mamy. ¯eby nie straciæ tych pozorów perfekcyjnego ¿ycia1 mówi Magdalena Cielecka, odtwórczyni roli Anieli. Spektakl Wrony jest œwie¿y i nowatorski. Odm³odzi³ obsadê i zaprosi³ do wspó³pracy fantastycznych aktorów. Rozebra³ Dulsk¹ z szlafroka i papilotów i zrobi³ z niej wyrachowan¹ i pewn¹ siebie dyrektorkê, która lubi otaczaæ siê silnymi kobietami. Aktualnoœæ "Moralnoœci pani Dulskiej" wynika z tego, ¿e ka¿dy z nas chce byæ postrzegany lepszym ni¿ jest - mówi Marcin Wrona, re¿yser spektaklu. - Zmieniaj¹ siê czasy, ale nasza mentalnoœæ niespecjalnie. Utwór Gabrieli Zapolskiej jest tak dobrze napisany, ¿e zawsze mo¿emy siê w nim przejrzeæ jak w lustrze. Spektakl Teatru Telewizji „Moralnoœæ Pani Dulskiej” w re¿yserii Marcina Wrony mo¿na ogl¹daæ nas stronie TVP www.vod.tvp.pl katalog Teatr Telewizji. Na podst. „Dziewczyna do wziêcia” Jacek Tomczuk Newsweek nr 23/03.06 04-06-2013 i „Dulska jako bizneswoman” Ma³gorzata Piwowar Rzeczpospolita online 20-03-2013. n

Fot. Archiwum Magdalena Cielecka, Magdalena Cielecka i Jakub Giersza³


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

15


16 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Fot. Archiwum

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Nowy szef Europejskiej Par tii Ludowej

Donald Tusk z 93-procentowym poparciem Igor Starszewski Kilka dni temu, podczas szczytu Europejskiej Partii Ludowej, który odby³ siê w Zagrzebiu (Chorwacja), Donald Tusk zosta³ wybrany nowym jej przewodnicz¹cym. Dotychczas stanowisko to zajmowa³ Francuz, Joseph Daul. Polak zajmie jego miejsce w grudniu, gdy zakoñczy drug¹ kadencjê jako przewodnicz¹cy Komisji Europejskiej. Donald Tusk by³ jedynym kandydatem na szefa EPL, tak¿e dlatego, ¿e ewentualni jego przeciwnicy zdawali sobie sprawê, ¿e w konfrontacji z nim nie maj¹ najmniejszych szans. Potwierdzi³o to g³osowanie. Donalda Tuska wspar³o 491 uczestników szczytu, zaœ 37 osób by³o przeciwnych. Oznacza to, ¿e otrzyma³ 93-procentowe poparcie. Na szczyt w Zagrzebiu przyjechali premierzy pañstw europejskich z EPL, Ursula von der Leyen nastêpczyni Polaka na stanowisku szefa Rady Europejskiej, obecna by³a równie¿ Angela Merkel. Europejska Partia Ludowa jest najwiêkszym ugrupowaniem w europejskim parlamencie. W jego ³awach zasiada 179 europos³ów, których krajowe partie wchodz¹ w sk³ad EPL. Po g³osowaniu uczestnicy szczytu z zadowoleniem wypowiadali siê o wyborze Polaka na to stanowisko. Poni¿ej cytujemy ich reakcje: Astrid Lulling, nestorka EPP z Luksemburga (90 lat): „To bardzo dobry wybór. [Tusk] to ktoœ, kto odznaczy³ siê na swoim stanowisku. Zrobi³ te¿ œwietn¹ robotê w Polsce, ¿a³ujê tylko, bo chcia³abym tak¿e, by by³ kandydatem w wyborach prezydenckich w Polsce”, Andreas Schwab, pose³ do Parlamentu Europejskiego z Niemiec: „Jako przewodnicz¹cy Rady Europejskiej wykona³ znakomit¹ pracê. Tusk jest w³aœciw¹ osob¹ by prowadziæ EPL i jesteœmy wdziêczni, ¿e wzi¹³ to pod uwagê. Koniec koñców to jest stanowisko honorowe. Jego du¿a rola polega na mediowaniu miêdzy liderami partii narodowych EPL, tych rz¹dowych i tych z opozycji, na zrozumieniu niuansów polityki w pañstwach cz³onkowskich”, Antonio Tajani, by³y przewodnicz¹cy Parlamentu Europejskiego z W³och: „Donald to mi³y cz³owiek. Pracowaliœmy razem bardzo dobrze. To dobry cz³owiek dla EPL”, Pilar del Castillo, pos³anka do Parlamentu Europejskiego z Hiszpanii: „On bêdzie œwietnym przewodnicz¹cym EPL. Myœlê, ¿e on ma wizjê, doœwiadczenie z Rady Europejskiej i z czasów jak by³ premierem Polski. To ktoœ o wielkiej wra¿liwoœci, co jest wa¿ne i rzadkie u polityków”, Andrzej Halicki, pose³ do Parlamentu Europejskiego z Polski: „Odbiór jego przemówienia by³ bardzo ciep³y. Wiele gratulacji, s³ów, ¿e na to czekaliœmy. Duma, ¿e Polak staje na czele wielkiego ugrupowania politycznego w Europie. EPL to rodzina polityczna numer jeden. Donald Tusk filozoficznie przedstawi³ swoje credo dzia³ania. Taki pozytywny przekaz to to, czego oczekiwa³a sala: o¿ywienia politycznego w naszej rodzinie politycznej. Proszê sobie wyobraziæ, ¿e w ka¿dej kampanii krajowej bêdzie przyje¿d¿a³ lider europejskiej centroprawicy, rozpoznawalny, lubiany, elokwentny, sympatyczny, to nadzieja na odbudowania pozycji EPL w Europie”, Steven Van Hecke, belgijski komentator polityczny i profesor uniwersytetu w Leuven: “To jest zerwanie z tradycj¹, Tusk jest pierwszym przewodnicz¹cym EPL z Europy Œrodkowej, a

nie pochodzi z tradycyjnych centrów w³adzy EPL w Europie Zachodniej. Ale to tak¿e kontynuacja, bo te centra w³adzy EPL w Europie Zachodniej ju¿ nie istniej¹. Od wyborów europejskich EPL jest najmocniejsza w³aœnie w Europie Œrodkowej. Jest to wybór gorszy, bo lepiej by by³o, by Tusk startowa³ w wyborach w Polsce. Ale jest to wybór pozytywny, bo lider ma si³ê przywództwa. Jedyn¹ rzecz, któr¹ musi robiæ to organizacja szczytów EPL, ca³a reszta to dodatek. Tusk bêdzie bardziej zaanga¿owany politycznie ni¿ poprzednik, a najbli¿szy test na wiarygodnoœæ to Fidesz. Co zrobi? Tusk jest krytyczny, ale jaka bêdzie decyzja?”, Vit Novotny, czeski badacz Centrum Martensa, think tank EPL: „Donald Tusk da³ œwietn¹ mowê, która pobudzi³a mnie i wiele osób na sali. Tusk pokazuje wielk¹ determinacjê do walki z rosn¹cymi autokratyzmami w Europie”, Jyrki Katainen, fiñski komisarz, by³y premier: „Tusk to znakomity pomys³. On jest taki solidny, jest dobrym mówc¹, podoba mi siê to, jak myœli. Jako historyk dobrze widzi szersz¹ perspektywê, a jest na tyle zdolny, by przekuæ szerok¹ perspektywê na konkretne rozwi¹zania. Myœlê, ¿e jego g³os bêdzie bardziej donoœny. To bardzo dobry wybór dla Europy i dla EPL”, Sean Kelly, pose³ do Parlamentu Europejskiego z Irlandii: „Jestem bardzo zadowolony, ¿e Tusk jest naszym nowym przewodnicz¹cym. Jak sam mówi, jest wci¹¿ w nim duch fajtera, bêdzie bardzo dobrym liderem. Jest odwa¿ny, oddany, inteligentny, ma œwietn¹ karierê za sob¹ w Polsce i w Radzie Europejskiej. Bêdzie nam szefowa³ praktycznie, ale tak¿e odwa¿nie bêdzie przeciwstawia³ siê populizmowi”, Michael Gahler, pose³ do Parlamentu Europejskiego z Niemiec: „Przewaga Tuska polega na tym, ¿e jest znany w Euro-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

pie. On poszerzy europejsk¹ przestrzeñ publiczn¹, nie tylko na narodowym poziomie. Wiêkszoœæ delegatów tutaj to nie politycy europejscy, ale narodowi. Oni wyjad¹ st¹d z wa¿nym przes³aniem i nowym g³osem europejskim”, Marian-Jean Marinescu, pose³ do Parlamentu Europejskiego z Rumunii: „Na ten czas jest to najw³aœciwsza osoba. By³ przewodnicz¹cym Rady Europejskiej przez piêæ lat: teoretycznie on wie wszystko, ludzi, tematy, wyzwania, a na dodatek jest to bardzo zrównowa¿ony cz³owiek”. Lekcewa¿¹co o wyborze Donalda Tuska wypowiedzia³ siê natomiast polski premier Mateusz Morawiecki. Zapytany, czy pogratuluje mu wyboru na szefa najwiêkszego ugrupowania w europejskim parlamencie, odpowiedzia³: „ Co tam trzeba strasznie gratulowaæ! Jest to jakaœ nowa funkcja w tym naszym eurokratycznym grajdo³ku kochanym”. I Morawiecki - cz³owiek, który w ka¿dym swoim wyst¹pieniu rozmija siê z faktami i poza tym, ¿e by³ szefem banku nie zajmowa³ dotychczas ¿adnego znacz¹cego stanowiska, skarci³ Donalda Tuska. Po wyborze Tusk powiedzia³ bowiem, ¿e ma ju¿ doœæ bycia „g³ównym europejskim biurokrat¹” i ¿e jest gotów do walki z nieodpowiedzialnymi populistami. - To troszeczkê nie³adnie - oburza³ siê Morawiecki. - By³ piêæ lat w pewnej roli, to z szacunkiem móg³by siê wyra¿aæ o tej roli, to uwaga numer jeden. A uwaga numer dwa jest trochê szersza. Jak ja widzê albo s³yszê w Brukseli, ¿e ktoœ mówi o populistach, to co mi przychodzi do g³owy? Nie masz ch³opie argumentów. Bo uciekasz siê do argumentu erystycznego (erystyka, to sztuka prowadzenia sporów - red.), z którym trudno jest dyskutowaæ. Nad Morawieckim i ugrupowaniem, które reprezentuje, zasuñmy ju¿ kurtynê milczenia, bo tych kilka zdañ jego wypowiedzi wskazuje dobitnie, ¿e nie ma nic sensownego do powiedzenia. W Zagrzebiu Donald Tusk pytany by³ oczywiœcie, dlaczego zrezygnowa³ z ubiegania siê o stanowisko prezydenta. Odpowiedzia³, ¿e zrezygnowa³ wy³¹cznie z powodu przekonania, i¿ w obecnej sytuacji w Polsce niektórzy kandydaci, w tym dwójka, która zg³osi³a siê w prawyborach PO, ma z ró¿nych powodów wiêksze szanse na zwyciêstwo. - Docieraj¹ do mnie sygna³y, opinie i by³y one z regu³y bardzo serdeczne - powiedzia³. - Nie mogê narzekaæ, bo jeœli ktoœ jest smutny z tego powodu, ¿e nie kandydujê, to jest to jakiœ komplement pod moim adresem. Ja do tej decyzji dojrzewa³em przez wiele, wiele miesiêcy. Zapewni³, ¿e nie podj¹³ tej decyzji w przyp³ywie jakiegoœ nag³ego impulsu, ale doda³: - Mój wizerunek by³ skutecznie rujnowany przez telewizjê publiczn¹. By³o to zachowanie haniebne. PiS-owska w³adza nad tym pracowa³a z u¿yciem TVP. S³awomir Nowak, szef gabinetu politycznego Donalda Tuska, gdy ten by³ premierem polskiego rz¹du, w rozmowie z Tomaszem Lisem istotê rezygnacji Tuska z kandydowania w wyborach prezydenckich streœci³ w jednym sensownym zdaniu: Jego [Donalda Tuska] dorobek ¿yciowy i polityczny nie zas³uguje na to, ¿eby wchodziæ z powrotem do polskiego piekie³ka i byæ tutaj œci¹gany w dó³. A w piekie³ku, pod specjalnie przygotowanym w tym celu kot³em, s³udzy prezesa PiS ju¿ od dawna podtrzymywali ogieñ. PS Wypowiedzi polityków bior¹cych udzia³ w szczycie w Zagrzebiu poda³em za portalem internetowym Onet.pl n Fot. Archiwum


Okowita Palikota

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

19

Biznes, polityka, biznes...

Adam Lasocki

Absolwent filozofii. Wygadany, niektórzy mówili, ¿e wrêcz pyskaty, inteligentny, przekorny, tak¿e bulwersuj¹cy. Taki by³ Janusz Palikot jako pose³ Platformy Obywatelskiej, a póŸniej partii, której nada³ swoje nazwisko - „Ruch Palikota”. I zszed³ z politycznej sceny nagle. Prawicowe media usilnie pracowa³y, by wbiæ do g³owy swoich wyborców, ¿e Palikot to cz³owiek i polityk niepowa¿ny, tak naprawdê to b³azen. Trzeba przyznaæ, ¿e siê im uda³o. Atakowany Palikot nie potrafi³ przeciwstawiæ siê negatywnej kampanii skierowanej na niego oraz jego partiê, wiêc opuœci³ polityczn¹ scenê.

Do historii pospólstwa przeszed³ jako niewychowany arogant, który zjawi³ siê w telewizyjnym studiu z atrap¹ penisa, pistoletem, a jeszcze póŸniej ze œwiñsk¹ g³ow¹. Wytykali mu to wszyscy, w³¹cznie z „dobrze wychowanymi” dziennikarzami mediów niesympatyzuj¹cych z PiSem. Nieliczni tylko przyjêli do wiadomoœci i zapamiêtali, ¿e by³a to celowa prowokacja, która mia³a zwróciæ uwagê opinii publicznej na brutalnoœæ i bezkarnoœæ policjantów. By³o to bowiem tu¿ po tym, gdy w jednym z lubelskich komisariatów policjant zgwa³ci³ zatrzyman¹ studentkê, a inny, z patrolu, który strzeg³ bezpieczeñstwa przed lubelskimi szko³ami, molestowa³ 15-letni¹ dziewczynkê. Rz¹dzi³ wtedy PiS, Palikot wysy³a³ pisma do pisowskiego rz¹du zwracaj¹c uwagê na kryminalne zachowania policjantów, ale jego apele odbija³y siê jak od œciany. Przyszed³ wiêc do studia ze sztucznym penisem i pistoletem. Ale pod nawa³¹ wrzasków o niestosownym zachowaniu siê pos³a Palikota, sprawa studentki zniknê³a z pola widzenia i do dziœ niewielu tylko wie jak siê zakoñczy³a. Wielu obserwatorów polskiej sceny politycznej do dziœ twierdzi, ¿e swoj¹ inteligencj¹ Palikot wyprzedzi³ czasy, by³ za trudny dla masowego, maj¹cego k³opoty z samodzielnym myœleniem „suwerena”. Tego¿ suwerena w negatywnej ocenie Palikota utwierdza³a m.in. profesor socjologii, Jadwiga Staniszkis, która pa³a³a rzadko spotykan¹ niechêci¹ do polityka. Mia³a zreszt¹ ku temu powody, poniewa¿ Janusz Palikot by³ jedynym cz³owiekiem, który publicznie mówi³ prosto w oczy pani profesor, ¿e jej oceny dotycz¹ce polityków i ich partii nigdy siê nie sprawdzaj¹. Dla socjologa taka opinia to policzek nie do wybaczenia. Palikot wiêc znikn¹³, igrzyska polityczne rozgrywa³y siê bez niego, a on zaj¹³ siê tym, do czego mia³ szczególne predyspozycje, czyli zarabianiem pieniêdzy. Pochodzi z Bi³goraja na LubelszczyŸnie, chcia³ studiowaæ matematykê, ale ci¹¿y³a na nim dzia³alnoœæ opozycyjna i nie mia³ szans na studia w pañstwowej uczelni, wiêc wybra³ filozofiê na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pierwsze du¿e pieni¹dze zarobi³ ju¿ w 1989 r. handluj¹c drewnianymi paletami. Fortuna nie uderzy³a mu do g³owy, zadba³ jednak o to, by innym uderza³o do g³owy wino musuj¹ce o nazwie Dorato, które zacz¹³ wytwarzaæ w za³o¿onej przez siebie i do dziœ istniej¹cej spó³ce Ambra w Woli Du¿ej ko³o rodzinnego Bi³goraja. Dziesiêæ lat po swoim debiucie w biznesie za³o¿ona, te¿ przez niego, spó³ka Jab³onna kupi³a Polmos Lublin, a niemal tu¿ po transakcji Palikot naby³ prawa do wy³¹cznoœci wódki ¯o³¹dkoFot. Archiwum (1)

wa Gorzka. Kosztowa³o go to 40 mln z³, ale siê op³aci³o i szybko zwróci³o. „¯o³¹dkowa” szybko bowiem zawojowa³a rynek i wspiê³a siê na czo³owe miejsce wœród polskich wódek gatunkowych. Palikot z Jab³onn¹ pod rêkê szed³ za ciosem i gdy sprzeda¿ zaprowadzi³a „¯o³¹dkow¹” na podium polskich wódek, z wielkim zyskiem sprzeda³ spó³kê nie byle komu, bo œwiatowemu graczowi na rynku wódek, firmie Stock. Gdy ju¿ nie musia³ dbaæ o wikt i opierunek, zaj¹³ siê polityk¹. Jak siê to zajêcie skoñczy³o, opisaliœmy wy¿ej. Ci którzy znaj¹ Janusza Palikota mówili, ¿e jeszcze bêdzie o nim g³oœno. No i jest. Ale nie za spraw¹ polityki, lecz biznesu. Pod koniec ubieg³ego roku Palikot odkupi³ od polityka Konfederacji, Marka Jakubiaka, Browar Tenczynek, po³o¿ny w po³owie drogi miêdzy Krakowem a Chrzanowem. Pytany, dlaczego zaj¹³ siê warzeniem piwa, Palikot odpowiedzia³: „Przenieœmy siê za ocean. Mniej wiêcej przed trzema dekadami Amerykanin zacz¹³ mieæ doœæ piwa warzonego przez trzy, czy cztery wielkie korporacyjne koncerny. Te piwa niczym od siebie siê nie ró¿ni³y. Ludzie chcieli czegoœ innego, oryginalnego. Dlatego na amerykañskim rynku pojawi³y siê ró¿nego rodzaju mikrobrowary, które zaczê³y siê koncentrowaæ na warzeniu piw specjalnych. U¿ywano do tego zwykle dro¿szych surowców i odmiennych technologii w celu uzyskania intensywniejszego aromatu i smaku oraz wy¿szej goryczki od tej oferowanej w piwach korporacyjnych. I siê przyjê³o. W Stanach Zjednoczonych spoœród blisko 4,3 tys. browarów ponad 4,2 tys. to dziœ browary rzemieœlnicze. To czêsto ma³e biznesy zlokalizowane w pubach, restauracjach. Przed kilku, kilkunastu laty ta moda dotar³a do Europy i Polski. Bogacimy siê. Piwa kraftowe to ju¿ pewna kultura. Szukamy nowych bukietów smaków, wariacji, których nie znajdziemy w spokojnych, stonowanych piwach browarów korporacyjnych”. No i wychodzi na to, ¿e Janusz Palikot ma racjê. Browar kupi³ w roku 2018 r. i w pierwszym roku sprzeda³ milion butelek piwa, w tym roku ju¿ 5 milionów. W roku 2020 chce sprzedaæ 10 mln butelek piwa i wszystko wskazuje na to, ¿e tak siê stanie. Ale, jak to ma w zwyczaju, poszed³ za ciosem i znów wywo³a³ ogromne zainteresowanie swoj¹ osob¹. Tak mediów, jak i zwyk³ych ludzi. I nie o sukcesy w sprzeda¿y piwa z Tenczynka chodzi. Janusz Palikot og³osi³ otó¿, ¿e bêdzie w Tenczynku produkowa³ tak¿e okowitê. W internecie og³osi³ akcjê crowdfundingow¹, czyli zbiórkê pieniêdzy na rozpoczêcie produkcji okowity.

Zbiórka rozpoczê³a siê pod koniec paŸdziernika i zgodnie z prawem mo¿e trwaæ maksymalnie 3 miesi¹ce, chyba ¿e wczeœniej zebrana zostanie kwota w wysokoœci 1 mln euro. I t³umaczy. Dlaczego chce produkowaæ okowitê: „Jakieœ dwie dekady po piwnej rewolucji w Stanach rozpoczê³a siê nowa. Tym razem objê³a rynek alkoholi wysokoprocentowych. Ma³e destylarnie dzia³aj¹ na przyk³ad w modnych knajpach w Nowym Jorku. I wcale nie chodzi tylko o wódki, tak¿e whisky, giny. S¹ cenione, bo to alkohole o zupe³nie innym, ciekawszym bukiecie. Ró¿ni¹ce siê od siebie. (…) Wspomniana moda na ma³e destylarnie w³aœnie dociera do Polski. I tak jak w przypadku rynku piw, jest to rynek zdecydowanie wzrostowy. Dlatego w Tenczynku bêdziemy produkowaæ okowitê. To staropolski, potrójnie destylowany alkohol. Zdecydowanie szlachetniejszy od wódki, gdzie surowcem do produkcji s¹ przede wszystkim ziemniaki. Tymczasem okowita powstaje ze s³odu po fermentacji piwa. (…) Przez to uzyskujemy zdecydowanie inny smak. S³odkawy, o pe³niejszym, bardziej rozleg³ym bukiecie. Co ciekawe, okowitê produkowano w Browarze Tenczynek jeszcze do 1945 roku. PóŸniej zosta³a wyparta z rynku przez wódkê, któr¹ wyrabia siê zdecydowanie taniej i szybciej. Teraz historia zatoczy³a ko³o. W Tenczynku znowu bêdziemy produkowaæ okowitê. Jako pierwsi w Polsce. Jako ¿e ten alkohol jest szlachetniejszy od wódki, bêdzie œrednio dwa razy dro¿szy. Szacujemy, ¿e koszt pó³litrowej butelki to oko³o 40 z³. Nasza instalacja do produkcji okowity powstanie w browarze, gdzie ju¿ s¹ warzelnie, fermentatory i automatyczne linie do nape³niania butelek. Mamy te¿ tzw. produkt uboczny, czyli s³ód powsta³y w procesie fermentacji piwa. Dziêki temu wszystko bêdzie tañsze. G³ówny wydatek to specjalna kolumna rektyfikacyjna do produkcji okowity, czyli taka wysoka na klika metrów wie¿a do destylacji alkoholu. Z produkcj¹ chcemy ruszyæ za rok”. Skoro w rozpoczêcie produkcji okowity Janusz Palikot zainwestowa³ ju¿ kilkadziesi¹t milionów z³otych, to - zapyta Czytelnik - po co mu akcja crowdfundingowa, w której nie wolno mu zebraæ wiêcej ni¿ 1 mln euro? No i to jest w³aœnie ca³a inteligencja Janusza Palikota. Nie chodzi bowiem o pieni¹dze lecz o promocje i reklamê przedsiêwziêcia. I co równie wa¿ne - od razu bêdzie mia³ na swój produkt kilka lub kilkadziesi¹t tysiêcy klientów. Trudno bowiem sobie wyobraziæ, by ten kto zainwestuje swoje pieni¹dze w okowitê, nie by³ pierwszym degustatorem trunku w kto ego produkcjê zainwestowa³ swoje pieni¹dze. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


20­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Za­fu­tro­moż­na­do­stać­kil­ka­ty­się­cy­eu­ro

Rzeź­nie­ ty­gry­sów­ Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

Fot. Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Patryk Musia³ Zabija siê go strza³em w oko albo w szyjê. Zabójstwo jest wyrafinowane, bo chodzi o pieni¹dze. Du¿e pieni¹dze. Za nieuszkodzone futro tygrysa mo¿na dostaæ nawet kilka tysiêcy euro. To oczywiœcie mniej ni¿ za ¿ywe zwierzê, które kosztuje kilkadziesi¹t tysiêcy euro. Ale ten, kto kupuje ¿ywego tygrysa i wydaje te kilkadziesi¹t tysiêcy euro, robi to po to, by z nawi¹zk¹ odbiæ sobie wydane pieni¹dze. Ktoœ taki kupuje bowiem tygrysa „na czêœci”. Zabija go wiêc strza³em w oko i osobno sprzedaje skórê, osobno miêso, osobno koœci, osobno pazury. Za gram sproszkowanych koœci tygrysa mo¿na uzyskaæ 60 euro, za gram wysuszonego i sproszkowanego tygrysiego penisa wielokrotnoœæ tej sumy. Im dalej na Wschód, tym wy¿sz¹ cenê uzyskuj¹ tygrysie „czêœci”, bo ju¿ tysi¹ce lat temu w g³owach azjatyckich ludów zrodzi³o siê myœl, która przesz³a w przekonanie, ¿e skoro tygrys jest tak potê¿ny, silny i piêkny, to jeœli cz³owiek spo¿yje chocia¿ jego cz¹stkê, stanie siê równie potê¿ny, przejmie jego si³y witalne, a seksualnoœæ takiego tygryso¿ercy wrêcz eksploduje. To oczywista nieprawda, potwierdzona przez wspó³czesn¹ medycynê, ale zrodzona w zabobonnej mentalnoœci prymitywnego cz³owieka sprzed tysiêcy lat zakorzeni³a siê mocno w przekazywanej z ojca na syna medycynie ludowej i przetrwa³a do dziœ. Nacj¹, której przedstawiciele gotowi s¹ wydaæ ka¿de pieni¹dze na wino lub bulion sporz¹dzone na koœciach z tygrysa, bo w ich przekonaniu wzmacniaj¹ potencjê, s¹ Chiñczycy. To oni zap³ac¹ te¿ krocie za miêso i sproszkowane koœci tego piêknego kota. We wspó³czesnych, nowoczesnych Chinach u¿ywanie do produkcji medycznych specyfików czêœci zwierz¹t jest prawnie zabronione, ale prawo prawem, a ¿ycie ¿yciem. Wino ry¿owe, w którym p³ywa kawa³eczek tygrysiej koœci kosztuje nie tyle, co rzeczywiœcie jest warte, czyli od 5 do 10 dolarów, ale 150 dolarów. Du¿e pieni¹dze zap³ac¹ te¿ za tygrysa Rosjanie, oni bowiem tak¿e wierz¹, ¿e miêso tego kota ma ogromny wp³yw na seksualn¹ sprawnoœæ. Na tamtejszym rynku kilogram tego miêsa kosztuje od 1200 do 1300 dolarów, a za g³owê tygrysa trzeba zap³aciæ ok. 3 tys. dol. ¯ywy a nie martwy tygrys te¿ jest w Rosji po¿¹dany, poniewa¿ jego posiadanie winduje w górê status spo³eczny w³aœciciela. W tej kulturze utar³o siê bowiem przekonanie, ¿e o cz³owieku bardziej œwiadczy to, co posiada, ni¿ to co ma w g³owie. I to w³aœnie nacje Wschodu s¹ odpowiedzialne za rzeŸ tych przepiêknych zwierz¹t. Eksperci podaj¹, ¿e jeszcze na pocz¹tku XX wieku ¿y³o na wolnoœci ok. 100 tysiêcy tygrysów, z której to liczby osta³o siê do dziœ zaledwie 3,5 tysi¹ca. Z ¿yj¹cych na wolnoœci dziewiêciu podgatunków trzy ju¿ ca³kowicie wymar³y, kolejne trzy s¹ zagro¿one wyginiêciem. Wœród nich tygrys chiñski, którego ostatni raz widziano na wolnoœci 20 lat temu oraz tygrysy malajski i sumatrzañski. Skoro wiêc rzêŸ trwa i trwaæ bêdzie, bo popyt jest wiêkszy ni¿ poda¿, niczym nieujarzmiona ludzka pazernoœæ na pieni¹dze sprawia, ¿e prowadzi siê hodowle tygrysów z przeznaczeniem oczywiœcie na sprzeda¿. Eksperci szacuj¹, ¿e tylko w samej Azji hodowla tygrysów liczy ok. 8 tys. tych zwierz¹t, a wiêc dwa razy wiêcej z ok³adem ni¿ ¿yje ich na wolnoœci. W jak drastycznych warunkach jest ona prowadzona opisa³ niedawno w reporta¿u „National Geographic”. Od urodzenia zwierzêta ¿yj¹ w ciasnych, ciemnych klatkach, z których nigdy nie wychodz¹. Tekst zosta³ napisany w oparciu o materia³y nakrêcone ukryta Fot. Archiwum (5)

kamer¹ i nic z tego, co zosta³o napisane, nie da siê zanegowaæ. Ale.. Azjatyccy kupcy wy¿ej od zwierz¹t pochodz¹cych z tamtejszych hodowli ceni¹ sobie tygrysy z hodowli europejskich. Twierdz¹, ¿e podobnie jak europejskie samochody, s¹ one lepszej „jakoœci”. A skoro tak, to oczywiœcie Europejczycy bez skrupu³ów podjêli siê trudu, by oczekiwaniom Azjatów sprostaæ. Co prawda nale¿¹ce do konwencji waszyngtoñskiej 182 pañstwa oraz Unia Europejska podpisa³y siê w 2007 r. pod uchwa³¹ o zakazie hodowli tygrysów do celów komercyjnych, ale dla pazernych i pozbawionych wszelkich skrupu³ów ludzi przeszkoda to ¿adna. Tygrysy z polsko-bia³oruskiej granicy, których los tak wstrz¹sn¹³ opini¹ publiczn¹ w Polsce, ale wywo³a³ tak¿e reakcje w innych krajach, pochodzi³y z Latiny pod Rzymem, gdzie jest zarejestrowany cyrk prowadzony od kilku pokoleñ przez znan¹ w tej bran¿y rodzinê. Rodzinka ta zajmuje siê hodowl¹ oraz tresur¹ tygrysów, a urodzone „nadwy¿ki darowuje” przyjacio³om, którzy, co za przypadek, najczêœciej pochodz¹ w³aœnie z krajów Azji lub azjatyckich republik by³ego ZSRR. „Darowuj¹”, poniewa¿ wspomniana ju¿ konwencja waszyngtoñska zabrania handlu zwierzêtami nale¿¹cymi do zagro¿onych gatunków. Nie sprzedaje siê wiêc, lecz „darowuje” i zapewne zachodzi potrzeba przeprowadzenia drobiazgowego œledztwa, ile za tak¹ „darowiznê” nale¿y zap³aciæ i jak siê te pieni¹dze pierze. Proceder, acz zabroniony, jest stosunkowo powszechny. Eksperci twierdz¹, ¿e hodowla, przemyt i handel zwierzêtami, którym grozi wyginiecie, jest czwartym najbardziej dochodowym interesem czarnorynkowym. Przed nim s¹ tylko narkotyki, handel broni¹ oraz prostytucja. Skoro wiêc coœ jest zabronione, tym bardziej staje siê po¿¹dane, a tym samym trzeba za to coœ wiêcej zap³aciæ. Skoro tygrysy europejskie s¹ ze wzglêdu na sw¹ jakoœæ bardziej cenione od pochodz¹cych z hodowli azjatyckich, trzeba zapewniæ ich poda¿. Jednego z wstrz¹saj¹cych odkryæ dokonano w Czechach, w posiad³oœci znanej cyrkowej rodziny, zarazem treserów i oczywiœcie hodowców dzikich kotów. G³ow¹ rodziny by³ treser, Ludvik Berousek. W jednym baraku znajdowa³y siê betonowe boksy, w których przebywa³y hodowane na sprzeda¿ tygrysy, w s¹siaduj¹cym z nim rzeŸnia tych zwierz¹t. Znaleziono martwe tygrysy, zdarte skóry i buliony z nich. W wy³¹czonej z pr¹du zamra¿arce znajdowa³y siê aleziono miêso i szcz¹tki tygrysów, których nie zd¹¿ono przetworzyæ na produkty wykorzystywane w chiñskiej medycynie ludowej. Te zaœ zwierzêta, którym „mi³osierni” hodowcy podarowali ¿ycie, by³y od ma³ego tresowane pejczem oraz ¿elazn¹ pa³k¹ i sprzedawane do innych europejskich cyrków. Ma³e zaœ lwi¹tka

21

i tygrysi¹tka, którymi zachwycali siê widzowie nie pomni, jaki je póŸniej czeka los, by³y wynajmowane do sesji zdjêciowych i filmów reklamowych. Miêdzy innymi klub pi³karski Lechia Gdañsk, wypo¿yczy³ od Berouska bia³e lwi¹tko do produkcji promocyjnego filmu. Berousek mia³ swoj¹ hodowlê, któr¹ media okrzyknê³y „rzeŸni¹ tygrysów”, pod Prag¹. Spotyka³ siê tam z azjatyckimi kontrahentami, którym prezentowa³ przeznaczone na œmieræ tygrysy i oferowa³ pomoc w za³atwieniu formalnoœci, koniecznych do wywiezienia zwierz¹t za granicê. Organizacje zajmuj¹ce siê ratowaniem zwierz¹t s¹ przekonane i alarmuj¹, ¿e hodowla Berouska to zaledwie promil morderczej dzia³alnoœci cz³owieka zwi¹zanej z dzikimi zwierzêtami, w tym g³ównie tygrysami. Polska te¿ nie jest od tego procederu wolna. Poniewa¿ tygrysy, lwy i inne dzikie koty s¹ zagro¿one wyginiêciem, ale s¹ tak¿e niebezpieczne, nie mo¿e ich w Polsce posiadaæ ka¿dy, kto tylko ma na to ochotê. Mog¹ je posiadaæ tylko ogrody zoologiczne, placówki naukowo-badawcze oraz cyrki. Aby wiêc za³o¿yæ hodowlê wystarczy zarejestrowaæ cyrk. I tak by³o z najg³oœniejsz¹ w Polsce spraw¹ dotycz¹c¹ wykrycia nielegalnej hodowli w Pysz¹cej pod Œremem w Wielkopolsce. Oficjalnie by³ to cyrk, w którym zamiast artystów i cyrkowych

namiotów, by³y klatki z dzikimi zwierzêtami. By³o ich tam niemal 300, w tym szeœæ tygrysów, pumy i najbardziej cenne lamparty perskie, których cena przebija kilkakrotnie cenê tygrysów. W³aœciciel tej hodowli, przeciwko któremu toczy siê obecnie postêpowanie s¹dowe, przyzna³, ¿e sprzedawa³ zwierzêta hodowcom i ogrodom zoologicznym w Czechach, Holandii, Belgii i Niemczech. Przezornie nie wymieni³ ¿adnego z krajów Azji. Rzeczywistoœæ urodzonych w niewoli i hodowanych „na czêœci” tygrysów jest tragiczna. Na dobr¹ sprawê nikt nie wie, ile jest w Europie takich „obozów koncentracyjnych” dla tych zwierz¹t. Z danych polskich s³u¿b granicznych wynika, ¿e ka¿dego roku przez wschodni¹ granice Polski wyje¿d¿a po œmieræ na Wschodzie ponad 800 transportów dzikich zwierz¹t. Tygrysy, które mia³y tam pojechaæ w paŸdzierniku, te¿ czeka³a œmieræ. Ogl¹daj¹cy je lekarze weterynarii s¹ tego pewni. Zwierzêta wieziono w ciasnych klatkach, le¿a³y we w³asnych odchodach, by³y odwodnione i wycieñczone. Tak nie transportuje siê zwierz¹t, które maj¹ byæ przeznaczone dla ogrodów zoologicznych. W jakich warunkach by³y „hodowane” dowodzi ich zachowanie. Gdy otwarto im klatki, by mog³y wyjœæ na wybieg, ba³y siê. Ze zdziwieniem i niepokojem obserwowa³y ruszaj¹ce siê drzewa, niebo, obw¹chiwa³y trawê. Widaæ by³o czarno na bia³ym, w jak potwornych warunkach mija³o ich dotychczasowe ¿ycie. ¯ycie, które mia³o siê zakoñczyæ strza³em w oko. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


22 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

„Moj¿esz” nie da³ rady czyli...

Zatopiona Wenecja Krzysztof Bardzik Ponad trzy tysi¹ce lat temu uda³o siê Moj¿eszowi rozst¹piæ wody Morza Czerwonego, by umo¿liwiæ Izraelitom ucieczkê z Egiptu do Ziemi Obiecanej, ale dziœ „Moj¿esz” zawiód³ ca³kowicie. Moj¿esz sprzed ponad 3 tys. lat to przywódca Izraelitów, „Moj¿esz” w cudzys³owie, to system, który ma chroniæ Wenecjê przed wezbranymi wodami Adriatyku w okresie najwiêkszych przyp³ywów. W tym roku „Moj¿esz” zawiód³.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

W

enecja to miasto legenda, jedyne na œwiecie tak du¿e miasto zbudowane na wodzie, miasto kana³ów i odbijaj¹cych siê w lustrze ich wody wspania³ych pa³aców, z których ka¿dy jest zapisem fascynuj¹cej historii potê¿nych niegdyœ weneckich rodów. Wenecja to miasto zabytek, miasto twórców i artystów najwy¿szych lotów. Ale coraz wiêcej przes³anek nakazuje przypuszczaæ, ¿e to cudowne miasto, które przed wiekami rz¹dzi³o i dzieli³o na szlakach handlowych œwiata, za kilkadziesi¹t lat mo¿e siê staæ zatopionym grobem swojej œwietnoœci. Dwa tygodnie temu, 12 listopada, w weneckich kana³ach woda zaczê³a wzbieraæ, co wcale nie zaniepokoi³o mieszkañców. S¹ przyzwyczajeni, ¿e póŸn¹ jesieni¹, w listopadzie, woda zaczyna siê podnosiæ, wiêc trzeba ubraæ kalosze, bo such¹ nog¹ nie da siê chodziæ po ciasnych krêtych uliczkach. Mieszkañcy byli przygotowani, ¿e tradycyjnie zalane zostan¹ ró¿ne miejsca, do których woda dociera ka¿dej jesieni, a których mieszkañcy, a czêœciej w³aœciciele, zwlekaj¹ z przygotowaniem siê na jej nadejœcie. Unosz¹ce siê na wodzie kawiarniane stoliki i krzes³a nie s¹ w jesiennej Wenecji czymœ nadzwyczajnym. Gdy ta jesieñ nadchodzi, w³adze miasta na g³ównych traktach ustawiaj¹ drewniane k³adki na metalowych podestach, by mo¿na siê by³o przemieszczaæ siê. Dla mieszkañców to nic niezwyk³ego, dla turystów niebywa³a atrakcja.

Wygl¹da³o wiêc, ¿e wszystko przebiega zgodnie z powtarzaj¹c¹ siê od wieków regu³¹ i poziom wody podniesie siê o przewidywane 145 centymetrów. Ale 12 listopada tego roku morskie wody przybiera³y, przekroczy³y przewidywany poziom i ci¹gle by³o jej coraz wiêcej. Przybór zatrzyma³ siê dopiero wtedy, gdy by³ wy¿szy a¿ o 32 cm od tego, który zak³adano. To bardzo du¿o. Rekordowy przybór wody w Wenecji nast¹pi³ 53 lata temu, w roku 1966, kiedy jej poziom by³ wy¿szy o 194 cm od normalnego. W tym roku do owego rekordu zabrak³o 17 cm. Teraz, podobnie jak w roku 1966, w mieœcie na wodzie nast¹pi³a powódŸ. W wodzie znalaz³y siê najcenniejsze zabytki architektury miasta, kultowe obiekty dla milionów turystów odwiedzaj¹cych corocznie Wenecjê. Pofa³dowana posadzka katedry œw. Marka, która jest efektem w³aœnie corocznych p³ywów Adriatyku, teraz by³a niewidoczna

Fot. Archiwum (6)

23

dzaj¹cych lagunê, na której zbudowano Wenecjê, od wód Adriatyku. Budowê rozpoczêto w 2003 r. Mia³a siê zakoñczyæ w 2016 r., ale do dziœ nie jest gotowa i nie wiadomo, kiedy bêdzie. Inwestycja od pocz¹tku by³a przedmiotem krytyki, co nie sprzyja³o postêpowi prac, ale najwiêkszy wp³yw na opóŸnienia maj¹ wytaczane procesy o korupcjê. We W³oszech, jak dowodzi wspó³czesna historia, w ka¿d¹ wielk¹ inwestycjê anga¿uje siê mafia, wyspecjalizowana w czerpaniu z tego ogromnych zysków. Miêdzy innymi podmieniaj¹c wskazane przez projektantów materia³y konstrukcyjne i budowlane na tañsze, czyli gorsze. Nie wiadomo, czy w tym przypadku te¿ tak jest, ale wiadomo na pewno, bo oceny dokonali eksperci, ¿e to, co do tej chwili zosta³o zbudowane, czyli 94 proc. ca³ego systemu, ju¿ zaczê³o korodowaæ, a mia³o wytrzymaæ 100 lat. w g³êbokiej wodzie, która zala³a œwi¹tyniê. W wodzie znalaz³ siê tak¿e s³ynny teatr operowy La Fenice, Ca’Pesaro (Muzeum Sztuki Wspó³czesnej), koœcio³y i pa³ace. - Sk¹d i dlaczego zdarza siê tak wysoki przybór morskich wód, które topi¹ Wenecjê? - zapytaj¹ zapewne Czytelnicy. Przyczyn jest otó¿ kilka, a g³ówn¹ jest cyklicznoœæ zjawisk przyrody, którym cz³owiek nie ma szans (i dobrze) siê przeciwstawiaæ. Po pierwsze - ka¿dej jesieni z pó³nocnej Afryki zaczyna wiaæ scirocco, ciep³y, ale silny wiatr, którego prêdkoœæ mo¿e dochodziæ, tak jak to by³o w tym roku, nawet do 100 km na godzinê. Scirocco spycha wody Adriatyku na pó³noc i spiêtrza je przy schodz¹cym ku morzu wybrze¿om Italii, tak¿e na lagunie, na której znajduje siê Wenecja. Po drugie - Wenecja le¿y na adriatyckiej p³ycie tektonicznej, która przesuwa siê w stronê Apeninów, a to powoduje, ¿e ka¿dego roku wybrze¿e Adriatyku obni¿a siê o 1 milimetr. Wenecja zosta³a za³o¿ona w 452 r., wiêc dziœ poziom adriatyckiego wybrze¿a obni¿y³ siê o ponad 1,5 metra w stosunku do tego, jaki by³ w chwili, gdy na lagunie pojawili siê pierwsi ludzie. Gdy zaczyna wiaæ sirocco, który gna masy wody na pó³noc, do podnoszenia jej poziomu przyczynia siê tak¿e niskie ciœnienie. Ono równie¿ piêtrzy wodê, podobnie jak Ksiê¿yc, który bêd¹c w pe³ni te¿ dok³ada swoje. Czasami jest tak, ¿e te trzy zjawiska natury nie wystêpuj¹ wspólnie, a jeœli ju¿ zbiegn¹ siê w czasie to wtedy mamy to, z czym Wenecja ma do czynienia dziœ. Natura natur¹, ale to cz³owiek te¿ przyczyni³ siê do spotêgowania jej si³. W latach bowiem 50. i 60. ub. w., ludzie, nie bacz¹c na skutki swoich dzia³añ w przysz³oœci (byæ mo¿e nie mieli narzêdzi, by je przewidzieæ), z wodonoœnych warstw Adriatyku wydobywali ogromne iloœci wody na cele przemys³owe. Skutek tych dzia³añ by³ taki, ¿e Wenecja zapad³a siê o 13 cm. W sytuacji, gdy ka¿dy centymetr wznosz¹cego siê poziomu wody daje siê ju¿ przeliczyæ na zwi¹zane z tym konsekwencje i straty, owe 13 cm to bardzo du¿o. Naukowcy wieszcz¹, ¿e niszcz¹ce dzia³ania cz³owieka dla klimatu na Ziemi przyczyni¹ siê do wzrostu œredniej temperatury, co prze³o¿y siê na topnienie wód Antarktydy , Arktyki i lodowców, a to spowoduje podniesienie siê poziomu wód w morzach i oceanach. Ich przewidywania s¹ jednoznaczne - Wenecja w takim kszta³cie, w jakim widzimy j¹ dzisiaj, zniknie. Nie ca³kiem od razu. Woda zaleje najpierw partery i pierwsze piêtra domów, pa³aców, wnêtrza koœcio³ów i muzeów. Serenissima (Najjaœniejsza) Wenecja - miasto legenda, zacznie pogr¹¿aæ siê w morskiej toni. Za tysi¹c lat morscy archeolodzy (jeœli oczywiœcie cz³owiek dotrwa jeszcze ¿ywy do tych czasów) bêd¹ wy³awiaæ jej skarby spod wody. GroŸba pogr¹¿enia siê w morskiej toni tego niezwyk³ego dla historii ludzkoœci miasta sk³oni³a w³adze Italii do dzia³añ, które przynajmniej odwlek³yby w czasie zagra¿aj¹cy Wenecji kataklizm. W latach 80. ub. wieku zrodzi³ siê projekt zwany MOSE (Eksperymentalny Modu³ Elektromechaniczny), któremu nadano popularna nazwê „Moj¿esz”. To 78 ruchomych œluz odgra-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

W procesach o korupcjê przy budowie „Moj¿esza” skazano dwa lata temu na kary wiêzienia 31 osób, w tym ówczesnego ministra œrodowiska. Przeciwnicy „Moj¿esza” twierdz¹ te¿, ¿e ju¿ sama jego budowa zwiêkszy³a zagro¿enie dla miasta, bo aby zainstalowaæ œluzy, trzeba by³o dokonaæ g³êbokich wykopów dna morskiego, co mia³o wp³yw na naruszenie struktury gleby tak¿e w miejscu posadowienia Wenecji. „Moj¿esz” kosztowa³ do tej pory ok. 5 miliardów euro. Premier Italii, Giuseppe Conti, twierdzi, ¿e ca³y system zacznie dzia³aæ w 2021 r. na wiosnê. Eksperci uwa¿aj¹ natomiast, ¿e gdyby „Moj¿esz” ju¿ dzia³a³, to nie zdo³a³by uchroniæ Wenecji przed obecnym kataklizmem. Bo, jak mówi¹, ci którzy pó³ wieku temu projektowali ów system, nie byli w stanie przewidzieæ, ¿e w ci¹gu zaledwie piêciu dziesiêcioleci cz³owiek dokona tak szaleñczych wrêcz zniszczeñ w przyrodzie. To fakt, ale faktem te¿ jest, ¿e o skutecznoœci „Moj¿esza” w powstrzymywaniu napieraj¹cej na Wenecjê fali powodziowej Adriatyku bêdzie siê mo¿na przekonaæ dopiero wtedy, gdy zostanie ukoñczony i zacznie dzia³aæ. W tej chwili nie mo¿na przes¹dzaæ sprawy na „nie” lub „tak”. Brytyjczycy wybudowali bowiem podobny system œluz, które maj¹ chroniæ Londyn przed napieraj¹cymi od czasu do czasu na miasto wodami Tamizy i Kana³u La Manche. I jak na razie, s¹ z tego rozwi¹zania zadowoleni. Byæ mo¿e dlatego, ¿e w Wielkiej Brytanii nie ma mafii. n


24 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Bitwa o Midway

Piêæ minut, które zmieni³y losy II wojny œwiatowej Andrzej Fliss Piêæ minut, które unicestwi³y japoñskie plany zniszczenia amerykañskiej floty i zapanowania na wodach Oceanu Spokojnego. Gdyby to siê uda³o, bardzo realne sta³oby siê zaatakowanie nie tylko Australii, ale tak¿e zachodnich wybrze¿y USA, na przyk³ad Kalifornii. Ta konfrontacja flot japoñskiej i amerykañskiej przesz³a do historii jako „Bitwa o Midway”. Rozegra³a siê 4 czerwca. Piszemy o tym niezwykle wa¿nym dla przebiegu wojny na Pacyfiku wydarzenia teraz, bo w³aœnie w po³owie paŸdziernika amerykañska ekspedycja odnalaz³a na dnie oceanu wraki dwóch japoñskich lotniskowców, które po skutecznym ataku amerykañskich samolotów posz³y 77 lat temu na dno. Dziwnym zbiegiem okolicznoœci tak¿e w tych dniach na ekrany kin wesz³a filmowa superprodukcja o tej s³ynnej bitwie. Jest wiêc najlepszy moment, by przypomnieæ to prze³omowe dla losów œwiata wydarzenie sprzed trzech czwartych wieku. Bitwa o Midway by³a konsekwencj¹ wydarzeñ sprzed pó³ roku, kiedy to japoñska flota, a konkretnie samoloty stacjonuj¹ce na pok³adach jej lotniskowców, zaatakowa³y bazê morsk¹ Stanów Zjednoczonych w Pearl Harbour na Hawajach. Przeprowadzony z zaskoczenia atak 353 japoñskich samolotów bombowych, torpedowych i myœliwców zatopi³ 5 spoœród 8 stacjonuj¹cych w bazie pancerników i dwa niszczyciele. Japoñskim pilotom uda³o siê te¿ zniszczyæ lub powa¿nie uszkodziæ 328 amerykañskich samolotów na lotniskach wokó³ Pearl Harbor Zginê³o 2335 amerykañskich marynarzy i ¿o³nierzy oraz 68 cywilów. Atak, choæ zakoñczony efektownym zniszczeniem zacumowanych w bazie pancerników, okaza³ siê jednak pyrrusowym zwyciêstwem. G³ównym celem przygotowywanego i æwiczonego od wielu miesiêcy ataku by³y bowiem amerykañskie lotniskowce, a tych w Pearl Harbor… nie zastano. Po ataku na Pearl Harbor Stany Zjednoczone przyst¹pi³y do II wojny œwiatowej. Warto przypomnieæ, ¿e sta³o siê to 28 miesiêcy od zaatakowania Polski przez Hitlera. Gdy okaza³o siê, ¿e misternie przygotowywana napaœæ ominê³a amerykañskie lotniskowce, g³ówny dowódca japoñskiej floty, admira³ Isoroku Yamamoto, zda³ sobie sprawê, ¿e poza wznieceniem ognia, czyli w³¹czeniem Ameryki do II wojny œwiatowej, nalot nie przyniós³ wiêkszych korzyœci. Opracowa³ wiêc plan wci¹gniêcia amerykañskiej floty i jej lotniskowców w pu³apkê, w której przynêt¹ by³ atol Midway. Inni dowódcy japoñskiej armii byli temu przeciwni, ale zamilkli po spektakularnym nalocie 16 amerykañskich bombowców B-25 na Tokio. Sta³o siê 4 kwietnia 1942 r. Sam nalot nie wyrz¹dzi³ wielkich szkód, ale odniós³ potê¿ny efekt propagandowy. Szybko wykryto, ¿e atak zosta³ przeprowadzony przez samoloty, które wystartowa³y z jednego z amerykañskich lotniskowców. Podp³yn¹³ on najbli¿ej jak tylko móg³ do wybrze¿y Japonii, co przekona³o sceptycznych do planu Yamamoto genera³ów, ¿e dopóki Amerykanie dysponuj¹ lotniskowcami, to nawet w Tokio nie mo¿na spaæ spokojnie. Morska sztuka wojenna Japoñczyków ho³dowa³a poza tym doktrynie, ¿e o wynikach wojny decyduje jedna decyduj¹ca bitwa. Utwierdzili siê w tym przekonaniu m.in. po

bitwie pod Cuszim¹ w roku 1905, gdy w jednej wielkiej bitwie morskiej flota japoñska rozgromi³a znacznie silniejsz¹ flotê rosyjskiego cara. Ale od tego czasu up³ynê³o 37 lat. W 1942 r. Japoñczycy dysponowali znacznie wiêkszym potencja³em militarnym od Amerykanów. Po ataku na Pearl Harbor wœród marynarzy i ¿o³nierzy si³ l¹dowych panowa³ entuzjazm. Armia cesarska w szybkim tempie zajê³a Hongkong, Malaje, Singapur, Birmê, Indie Holenderskie, zaœ Amerykanie utracili na jej rzecz Filipiny z silnie ufortyfikowanym Corregidorem oraz wa¿ne garnizony na wyspie Guam i atolu Wake. Admira³ Yamamoto d¹¿y³ do jak najszybszego stoczenia decyduj¹cej bitwy, by nie daæ Amerykanom czasu na odbudowê floty, a poza tym wiedzia³, ¿e atak na Pearl Harbor nie zniszczy³ najwa¿niejszych urz¹dzeñ bazy i znajduj¹cych siê tam sk³adów paliwa. Dysponowa³ poza tym czterema lotniskowcami, na których pok³adach znajdowa³o siê 227 samolotów. Amerykanie te¿ dysponowali czterema lotniskowcami, bo do stacjonuj¹cych na Pacyfiku lotniskowców „Enterprise” i „Lexington” do³¹czy³y wezwane z Atlantyku lotniskowce „Yorktown” i „Hornet”. Ale przed bitw¹ o Midway zosta³y im trzy, poniewa¿ miêdzy 4 a 8 maja te¿ 1942 r. dosz³o do bitwy na Morzu Koralowym, podczas której Japoñczycy tak mocno uszkodzili lotniskowiec „Lexington”, ¿e Amerykanie zdecydowali siê go zatopiæ. Jedni i drudzy wiedzieli, ¿e decyduj¹ca bitwa wisi w powietrzu. Japoñczycy parli do niej ze wszystkich si³, amerykañscy dowódcy starali siê j¹ odwlec, ale siê do niej przygotowywali. Zagadk¹ pozostawa³o, kiedy, a przede wszystkim, gdzie Japoñczycy uderz¹. Podobnie jak w przypadku Pearl Harbor Yamamoto planowa³ atak z zaskoczenia, wiêc sukces zale¿a³ od zachowania tajemnicy. Japoñczycy nie wiedzieli jednak, ¿e Amerykanom uda³o siê z³amaæ najpierw ich szyfr dyplomatyczny, a nied³ugo póŸniej, co prawda czêœciowo tylko, tak¿e u¿ywany przez ich marynarkê. I nas³uch prowadzony przez Amerykanów wykry³ na prze³omie maja i czerwca wzmo¿on¹ aktywnoœæ radiow¹ japoñskiej marynarki, co by³o zapowiedzi¹ kolejnego ataku, ale nie wiadomo, co mia³o byæ jego celem. Kodowano go literami „AF”. Najskuteczniejsze, jak wiadomo, s¹ najprostsze rozwi¹zania. Jeden z amerykañskich oficerów wpad³ otó¿ na pomys³, by garnizon z Midway nada³ otwartym tekstem informacjê, ¿e na wyspie nast¹pi³a awaria instalacji odsalania wody morskiej. Kiedy kilka dni póŸniej rozszyfrowano japoñsk¹ depeszê zawieraj¹c¹ informacjê dla dowództwa floty, ¿e na Midway brakuje s³odkiej wody, by³o pewne, gdzie nast¹pi atak. Yamamoto planowa³ zaatakowaæ Midway, zak³adaj¹c, ¿e na ratunek tamtejszemu garnizonowi rusz¹ amerykañskie lotniskowce i wtedy zostan¹ zaatakowane przez samoloty japoñskie. Zastawiona pu³apka rokowa³a sukces, ale japoñski admira³ nie mia³ pojêcia, ¿e Amerykanie wiedz¹, gdzie nast¹pi atak. Aby dowiedzieæ siê, kiedy do tego dojdzie, trzeba by³o wykryæ zgrupowanie cesarskiej floty. Na Midway stacjonowa³o otó¿ 126 samolotów. Wœród nich by³o 31 ³odzi lataj¹cych Catalina, które non stop patrolowa³y wody Pacyfiku. I w³aœnie pilot jednej z tych lataj¹cych ³odzi zameldowa³ 3 czerwca, ¿e zlokalizowa³ japoñsk¹ flotê, której g³ówn¹ si³ê uderzeniow¹ stanowi³y lotniskowce „Akagi”, „Kaga”, „Soryu” i „Hiryu” z 227 samolotami na pok³adzie. Przeciwko japoñskiej flocie wystartowa³o 9 lataj¹cych fortec

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

B-17. By³y to jednak samoloty zrzucaj¹ce bomby z wysokiego pu³apu wiêc nie mog³y uczyniæ Japoñczykom szkody. Dowodz¹cy zgrupowaniem lotniskowców admira³ Nagumo poleci³ zbombardowaæ Midway si³ami 108 samolotów. Pilotom z Midway nie udawa³o siê powstrzymaæ japoñskich bombowców, które nadlatywa³y w silnej os³onie myœliwców „Zero”. W trakcie wykonywania pierwszego nalotu, podczas którego uda³o siê zniszczyæ pas startowy, zbiorniki paliwa oraz hangary, pozosta³y japoñskie maszyny czeka³y uzbrojone w torpedy na pojawienie siê amerykañskiej marynarki. Ale admira³ Nagumo podj¹³ decyzjê, by ponownie zbombardowaæ Midway. Postanowi³, ¿e dokonaj¹ tego samoloty czekaj¹ce na pok³adzie uzbrojone w torpedy. Niew¹tpliwy wp³yw mia³y na tê decyzjê wydarzenia sprzed pó³ roku, podczas nalotu na Pearl Harbor, kiedy obawiaj¹c siê kontruderzenia nie ponowi³ ataku, co póŸniej dotkliwie mu wytykano. Oczekuj¹ce na pojawienie siê Amerykanów samoloty z torpedami postanowiono wiêc przezbroiæ w bomby, ale pod koniec tych dzia³añ nadszed³ meldunek, ¿e wykryto amerykañsk¹ flotê. Nagumo wyda³ wiêc rozkaz, by ponownie œci¹gn¹æ bomby i za³o¿yæ torpedy. W poœpiechu, bo w tym samym czasie l¹dowa³y samoloty powracaj¹ce z pierwszego bombardowania Midway, zdejmowanych bomb nie odk³adano do opancerzonego magazynu lecz na bok. I w³aœnie wtedy, o godzinie 9.30 pojawi³y siê amerykañskie samoloty torpedowe. Japoñczycy mieli szczêœcie w nieszczêœciu, bo atak by³ Ÿle przeprowadzony i wszystkie Devastatory (tak siê te samoloty nazywa³y) zosta³y zestrzelone. Atak ten sprawi³ jednak, ¿e start japoñskich samolotów z torpedami znacz¹co siê opóŸni³. Ale pocz¹tkowe szczêœcie opuœci³o Japoñczyków ca³kowicie niespe³na godzinê póŸniej. Nagle spad³ na nich z nieba grad bomb. To by³ atak nurkuj¹cych bombowców Dauntless z lotniskowca „Enterprise”, których nie zdo³ali wykryæ wczeœniej japoñscy marynarze. I to w³aœnie wtedy nast¹pi³o owe 5 minut, które zmieni³o bieg wojny na Pacyfiku. O godz. 10.22 amerykañskie bomby zdemolowa³y lotniskowiec „Kagi”, trzy minuty póŸniej „Soryu”, a o 10.26 „Akagi”. Na japoñskich lotniskowcach rozegra³y siê iœcie dantejskie sceny. Bomby przebija³y pok³ady, wywo³uj¹c eksplozjê zbiorników z paliwem i z³o¿onych na pok³adzie bomb, których nie zd¹¿ono schowaæ do arsena³ów. Klêska nast¹pi³a w mgnieniu oka. Dope³ni³a j¹ decyzja admira³a Nagumo, który zamiast siê wycofaæ z nietkniêtym czwartym lotniskowcem „Hiryu”, postanowi³ samolotami z jego pok³adu zaatakowaæ Amerykanów. Uda³o mu siê zniszczyæ lotniskowiec „Yorktown”, flagowy okrêt admira³a Franka J. Fletchera, ale wieczorem srogo zap³aci³ za tê decyzjê. Wys³ane z lotniskowca „Enterprise” bombowce zniszczy³y „Hiryu” ca³kowicie. Japoñczycy przystêpowali do bitwy o Midway z 4 lotniskowcami i wszystkie stracili. Zaton¹³ tak¿e jeden z ciê¿kich kr¹¿owników po zderzeniu z drugim. Amerykanie zestrzelili i zniszczyli na pok³adach japoñskich lotniskowców 253 samoloty. Zginê³o 3500 japoñskich marynarzy. Amerykanie stracili w tej bitwie jeden lotniskowiec, jeden niszczyciel, 147 samolotów, a œmieræ ponios³o 307 ich marynarzy. G³ówne si³y niezwyciê¿onej od 300 lat japoñskiej floty, zosta³y zniszczone. n


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

25

Rok nowego Zarządu Głównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej Min¹³ rok od wybrania nowego Zarz¹du G³ównego Kongresu Polonii Kanadyjskiej. Rok wype³niony intensywn¹ prac¹. Sprawozdanie z naszej dzia³alnoœci z³o¿yliœmy wszystkim delegatom na zjeŸdzie w Burlington. Obecnie, za poœrednictwem mediów, przekazujemy garœæ informacji o nas i o naszej dzia³alnoœci organizacjom zrzeszonym i niezrzeszonym w Kongresie, a tak¿e naszemu polonijnemu spo³eczeñstwu. Kongres to my wszyscy, to ruch polonijny zrzeszaj¹cy ponad 170 organizacji licz¹cych ³¹cznie ponad 3000 cz³onków, to reprezentacja ca³ej Polonii w Kanadzie. Cele i zadania Kongresu s¹ dobrze znane naszym cz³onkom, ale powtórzymy je tutaj dla mniej zorientowanych w ruchu polonijnym osób. Najwa¿niejszymi zadaniami Kongresu s¹: n dbanie o utrzymanie i rozwój polskoœci w Kanadzie, zw³aszcza wœród m³odzie¿y polonijnej,

n promowanie polskiej historii, tradycji, wk³adu Polaków w

œwiatow¹ i kanadyjsk¹ skarbnicê kultury i nauki,

n reprezentowanie Polonii, jej interesu wobec w³adz kana-

dyjskich ka¿dego szczebla oraz wobec przedstawicieli Polski w Kanadzie,

n promowanie i dbanie o dobry wizerunek Polski w oczach

elit politycznych Kanady i ca³ej spo³ecznoœci kanadyjskiej,

n wystêpowanie w obronie dobrego imienia Polski i Pola-

ków, zw³aszcza reagowanie na zafa³szowania historyczne doty-

leg³oœci, uchwalenia Konstytucji 3 Maja, wybuch Powstania Warszawskiego, upamiêtnienie czynu ¿o³nierzy Armii B³êkitnej gen. Józefa Hallera, czy pamiêæ o ofiarach mordu katyñskiego. ZG by³ organizatorem dwóch spotkañ integracyjnych – przyjêcie op³atkowe w styczniu 2019 r. i bankiet „Polonia Night” w czerwcu tego¿ roku. W spotkaniach tych uczestniczyli zarówno przedstawiciele naszej Polonii jak i politycy kanadyjscy ró¿nych szczebli. Nie zapominamy o naszej m³odzie¿y, uczestniczyliœmy i wrêczaliœmy nagrody laureatom zorganizowanego przez Fundacjê im. W³adys³awa Reymonta konkursu „Mówimy Reymontem”, odwiedziliœmy braæ harcersk¹ podczas akcji letniej na ontaryjskich Kaszubach. Odbyliœmy szereg spotkañ roboczych z naszymi organizacjami, na których rozmawialiœmy o sprawach polonijnych i kongresowych. Utrzymywanie dobrych relacji z w³adzami Kanady wszystkich szczebli le¿y w naj¿ywotniejszym interesie Polonii kanadyjskiej. Zadanie to w wiêkszoœci jest obowi¹zkiem ZG KPK. Ma ono wymiar wielop³aszczyznowy: n W wymiarze kanadyjskim – budowanie œwiadomoœci wœród

cz¹ce II wojny œwiatowej i czasów walki z dominacj¹ komuni-

elit politycznych Kanady o osi¹gniêciach i dokonaniach Polo-

styczn¹, reagowanie na negatywne stereotypy i przeciwdzia³a-

nii i jej wybitnych przedstawicieli zarówno w przesz³oœci, jak i

nie polonofobii,

obecnie. Budowanie œwiadomoœci o sile organizacyjnej Polonii

n utrzymywanie dobrych relacji z w³adzami polskimi, przy za-

chowaniu i poszanowaniu wzajemnej niezale¿noœci i odrêbnoœci. Tymi zadaniami dzielimy siê. Dbanie o utrzymanie polskoœci, jêzyka, zwyczajów, tradycji, propagowanie historii spoczywa g³ównie na barkach naszych organizacji. Wszyscy, przy ró¿nych okazjach, promujemy polsk¹ kulturê i historiê, dbamy o wizerunek Polonii i Polski, reagujemy na fa³szowanie prawdy historycznej. Zadaniem Zarz¹du G³ównego jest wspieranie i koordynacja dzia³alnoœci organizacji polonijnych. ZG KPK tak¿e reprezentuje Poloniê wobec w³adz kanadyjskich i polskich, utrzymuje dobre relacje z elitami politycznymi Polski i Kanady oraz przyjazne relacje z innymi grupami etnicznymi w Kanadzie. Reprezentuje Poloniê kanadyjsk¹ w Radzie Polonii Œwiata. Wspieranie naszych organizacji i pozostawanie z nimi w jak najbli¿szym kontakcie jest jednym z najwa¿niejszych naszych zadañ. W ostatnim roku prezes ZG KPK, Janusz Tomczak, odwiedzi³ 7 okrêgów KPK. (Alberta, Atlantycki, Hamilton, Ottawa, Quebec, Toronto i Winnipeg). Do kongresu do³¹czy³o 5 organizacji. Na zaproszenie naszych organizacji, uczestniczyliœmy w bardzo wielu uroczystoœciach. By³y to spotkania op³atkowe i wielkanocne, jubileusze i imprezy okolicznoœciowe, uroczystoœci upamiêtniaj¹ce znacz¹ce wydarzenia w historii Polski takie jak kolejne rocznice odzyskania przez Polskê niepod-

Fot. Archiwum

zrzeszonej i niezrzeszonej w KPK.

n W wymiarze polskim, gdy¿ bardzo czêsto Polska postrze-

gana jest przez elity kanadyjskie przez pryzmat Polonii. Dla tych wszystkich, którzy nie znaj¹ Polski a znaj¹ Poloniê, Polska jest podobna do Polonii. Zrozumienie unikalnej historii Polski stanowi klucz do zrozumienia Polski, Polonii i Polaków. Te cele realizowaliœmy i realizujemy poprzez liczne spotkania z najwy¿szymi przedstawicielami w³adz federalnych i prowincjonalnych. Przy ró¿nych okazjach, spotkaliœmy siê z premierem Justinem Trudeau, liderem opozycji Andrew Scheer, premierami Dougiem Fordem i Jasonem Kenney, pos³ami Arifem Viranim, Tomem Kmieciem, Natali¹ Kusendov¹ i wieloma innymi. Obserwujemy wyraŸny wzrost œwiadomoœci, wiedzy o Polonii i uznania dla Polonii wœród elit politycznych Kanady. Œwiadcz¹ o tym zaproszenia przedstawicieli KPK na takie wydarzenia jak bankiet wydany przez premiera Justina Trudeau na czeœæ prezydenta Ukrainy Volodymira Zelenskyego, czy udzia³ w posiedzeniu Parlamentarnej Grupy PrzyjaŸni Kanada-Polska. Ka¿de takie spotkanie jest okazj¹ do przekazania wiedzy o Polsce i jej historii, do promowania osi¹gniêæ Polonii i Polski oraz promowania polskiej kultury, do nawi¹zania i zacieœnienia kontaktów osobistych z elitami politycznymi Kanady, czyli do zwiêkszenia znaczenia i wp³ywów Polonii w Kanadzie.

W ramach relacji z w³adzami polskimi utrzymujemy bliskie kontakty z przedstawicielstwami dyplomatycznymi Polski. Zarówno Konsul Generalny w Toronto, jak i ambasador w Ottawie bardzo pozytywnie reaguj¹ na zaproszenia ze strony organizacji polonijnych i zawsze w ten czy inny sposób uczestnicz¹ w uroczystoœciach na które s¹ zapraszani. My równie¿ otrzymujemy bardzo du¿o zaproszeñ do uczestnictwa w wydarzeniach organizowanych przez konsulat i ambasadê. Daje to nam mo¿liwoœæ do wielu rozmów na ró¿norodne, aktualne w danej chwili tematy. Nasze spotkania z najwy¿szymi przedstawicielami RP w Ontario i w Kanadzie s¹ bardzo czêste i zawsze przyjazne. Znacz¹ca jest obecnoœæ przedstawicieli ZG podczas wizyt wysokiego szczebla reprezentantów RP. Podczas ka¿dej takiej wizyty mamy okazjê do przedstawienia Polonii, jej osi¹gniêæ, do zaprezentowania pogl¹dów na istotne wydarzenia w Polsce i na œwiecie. W tym roku spotkaliœmy siê z marsza³kiem senatu RP, Stanis³awem Karczewskim, ministrem spraw zagranicznych RP, Jackiem Czaputowiczem, ministrem w Kancelarii Prezydenta RP, Adamem Kwiatkowskim i ministrem sportu, Witoldem Bañk¹. Politycy polscy chc¹ us³yszeæ o Polonii z ust Polonii i na tej podstawie oceniaj¹ nasze osi¹gniêcia, zainteresowanie sprawami Polski, nasze umiejêtnoœci organizacyjne oraz nasz¹ zwartoœæ. Wielokrotnie s³yszeliœmy pochlebne wypowiedzi goœci z Polski o Polonii w Kanadzie. Na podtrzymywanie dobrych relacji z w³adzami Polski ma równie¿ wp³yw kontynuowanie takich spotkañ podczas pobytów w Polsce przedstawicieli ZG. Z tych i innych wydarzeñ mamy bardzo bogate archiwum zdjêciowe. Bêdziemy je stopniowo udostêpniaæ Polonii na naszej stronie internetowej. Od czasu uchwalenia przez Sejm RP nowelizacji ustawy o IPN zmala³a w Kanadzie iloœæ wyst¹pieñ antypolskich i zafa³szowañ historycznych. Mimo to, dwukrotnie interweniowaliœmy w takich sprawach. Wystêpowanie w obronie dobrego imienia Polski i Polaków jest jednym z najwa¿niejszych zadañ KPK. ZG KPK stworzy³ oddzielny fundusz przeznaczony na ten cel. Nie wszystkie sprawy uda³o nam siê w ci¹gu tego roku rozwi¹zaæ. Nadal pracujemy nad nasz¹ now¹ stron¹ internetow¹, nad now¹ organizacj¹ pracy biura, nad kwesti¹ opodatkowania polskich emerytur w Kanadzie, wreszcie nad wzmocnieniem finansów ZG KPK. Wszystkie te sprawy s¹ bardzo istotne, dotycz¹ bowiem podstaw, na których zbudowana jest nasza dzia³alnoœæ. Pragnê tutaj zwróciæ uwagê na kwestie finansowe. Wszyscy pracujemy spo³ecznie, nie pobieramy ¿adnego wynagrodzenia, otrzymujemy jedynie zwrot kosztów poniesionych w zwi¹zku z nasz¹ dzia³alnoœci¹. Z drugiej strony godne reprezentowanie milionowej rzeszy Polonii, zwiêkszenie naszego wp³ywu wymaga w dzisiejszych czasach, poza wysi³kiem i zaanga¿owaniem, znacznych nak³adów finansowych. Dlatego bêdziemy kontynuowaæ nasze apele do ponad milionowej Polonii w Kanadzie, do polonijnych biznesów i biznesmenów, do wszystkich organizacji zrzeszonych i niezrzeszonych w KPK o wsparcie finansowe naszej dzia³alnoœci. Dzia³amy wszak w interesie nas wszystkich. Juliusz Kirejczyk, pierwszy wiceprezes ZG KPK

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

27


Profile for rekacja

Głos Polonii nr 78  

Głos Polonii nr 78  

Profile for rekacja
Advertisement