__MAIN_TEXT__

Page 1

Z wybitnym scenografem filmowym, Allanem Starskim, podczas Jego pobytu w Vancouver na 8.VPFF, rozmawia³ Krzysztof Pipa³a

str. 12

30 października 2019 r. NR 76

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

W Polsce konser watyœci, w Kanadzie libera³owie

Status Quo zachowane str. 4-5 i 18 Po wyborach w Polsce i w Kanadzie w obydwu krajach zwyciê¿yli dotychczas rz¹dz¹cy. W Polsce wygrali konserwatyœci spod znaku PiS i Jaros³awa Kaczyñskiego, chocia¿ w porównaniu do poprzednich wyborów, nie maj¹ wiêkszoœci w Senacie. Piszemy o tym w tekœcie pod tytu³em - „Geniusz” przegra³ dyktaturê. W Kanadzie natomiast po raz kolejny zwyciê¿yli libera³owie pod wodz¹ Justina Trudeau, chocia¿ i oni osi¹gnêli s³abszy wynik ni¿ w poprzednich wyborach i ¿eby rz¹dziæ zmuszeni s¹ wejœæ w koalicjê. Piszemy o tym w tekœcie pod tytu³em - Justn Trudeau nadal premierem Kanady.

Opowieści Lady Bunii - str. 6 Prawo Agaty - str. 8 Przewodnik Filmowy Krzysztofa Wołoczki - str. 10


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

3

Słowo wstępne

No­bli­ści­pol­scy­i­„półpol­scy” Olga Tokarczuk, która w grudniu odbierze w Sztokholmie Nagrodê Nobla, jest jedn¹ z siedmiorga polskich laureatów tej nagrody. Przed ni¹ odebrali j¹: Maria Sk³odowska-Curie (1903 i 1911), Henryk Sienkiewicz (1905), W³adys³aw Reymont (1924), Czes³aw Mi³osz (1980), Lech Wa³êsa (1983), Wis³awa Szymborska (1996). Ale czy to, ¿e by³o i jest ich siedmioro jest tak do koñca prawd¹? Nazwiska wymienionych wy¿ej polskich laureatów Nagrody Nobla to oficjalna wyk³adnia polskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Rodzi siê oczywiœcie pytanie, a wraz z nim odpowiedŸ na nie, czy z tym, co za s³uszne uwa¿aj¹ urzêdnicy Ministerstw Spraw Zagranicznych koniecznie musimy siê zgadzaæ? Na ziemiach polskich urodzi³o siê otó¿ ponad drugie tyle laureatów Nagrody Nobla, ale Polska nie uznaje ich za godnych wpisania do rejestru „swoich” noblistów. Dlaczego? Powód jest prosty acz szowinistyczny. Wszyscy oni s¹ bowiem pochodzenia ¿ydowskiego. To: Isidor Isaac Rabi (fizyk, nagroda Nobla w 1944 r.), Andrew (Andrzej) Schally (1977, medycyna), Isaac Beshevis Singer (1978, literatura), Menachem Begin (Mieczys³aw Biegun, 1978, Pokojowa Nagroda Nobla), Roald Hoffmann (1981, chemia), Georges Charpak (1992, fizyka), Szimon Peres (Szymon Perski, 1994, Pokojowa Nagroda Nobla), Józef Rotblat (1995, fizyk, Pokojowa Nagroda Nobla), Leon Hurwicz (2007, ekonomia). Wszystko wskazuje na to, ¿e ci którzy uwa¿aj¹ siê za w³adnych ustalaæ i decydowaæ, kto jest polskim noblist¹, a kto nie jest, kieruj¹ siê kryterium nacjonalistyczno-szowinistycznym, mianowicie - narodowoœci¹. Czyli - jesteœ czystej krwi Polakiem to jesteœ polskim noblist¹, a jeœli masz tê krew zm¹con¹ jak¹œ inn¹ narodowoœci¹, a ju¿ szczególnie ¿ydowsk¹, to wara ci od nazywania siebie polskim noblist¹. Ka¿dy kij ma jednak dwa koñce. Czes³aw Mi³osz, uwa¿any za polskiego noblistê, przez ca³e swoje ¿ycie podkreœla³, ¿e jest Litwinem tyle tylko, ¿e pisz¹cym po polsku. Jest wiêc polskim noblist¹, czy nie? Za Polaków uwa¿ali siê natomiast zawsze dwaj laureaci Nobla, których polskie w³adze nie chc¹ w³¹czyæ do kategorii polskich noblistów. Andrew Schally, a przez d³ugie lata po urodzeniu po prostu Andrzej Wiktor Schally, jest synem Kazimierza, genera³a Wojska Polskiego, który by³ szefem Gabinetu Wojskowego prezydenta Ignacego Moœcickiego, czterokrotnym kawalerem Krzy¿a Walecznych oraz orderu Virtuti Militari za mêstwo wykazane podczas wojny z bolszewikami w 1920 r. Mia³ w swoich ¿y³ach krew francusk¹, szwedzk¹ i ¿ydowsk¹. Zapewne ta ostatnia zadecydowa³a, ¿e jego syn nie zosta³ wpisany do grona polskich noblistów, mimo ze obywatelstwo amerykañskie przyj¹³ dopiero w 1962 roku.

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Jacek Stachiewicz. Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Agata Rębisz (Kanada), Krzysztof Wołoczko (Kanada). Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska).

Drugim „¯ydem”, który przez ca³e ¿ycie upiera³ siê, ¿e jest Polakiem z brytyjskim paszportem, to urodzony w 1908 r. w Warszawie fizyk, Józef Rotblat. Usuwanie z grona noblistów osób pochodzenia ¿ydowskiego jest zapewne zgodne z zapatrywaniami ugrupowañ prawicowych i ultrakatolickich, ale jest to tak¿e przyk³ad zarówno dyskryminacji jak te¿ nietolerancji. Nie od rzeczy jest wiêc przypomnieæ i podkreœliæ, ¿e na oficjalnej stronie Komitetu Noblowskiego przy nazwisku laureata nagrody nie ma podanej ani jego narodowoœci, ani przynale¿noœci pañstwowej, odnotowane jest jedynie miejsce urodzenia. Gdyby polscy urzêdnicy wyrokuj¹cy, kto jest, a kto nie jest „polskim” laureatem Nagrody Nobla, trzymali siê kryteriów Komitetu Noblowskiego, to musieliby wpisaæ na listê oœmiu „¿ydowskich” noblistów poza Leonem Hurwiczem, który urodzi³ siê w Moskwie, ale tylko dlatego, ¿e jego rodzice ewakuowali siê tam podczas I wojny œwiatowej. Natychmiast po jej zakoñczeniu wrócili do Warszawy, poniewa¿ zawsze uwa¿ali siê za Polaków, mimo p³yn¹cej w ich ¿y³ach ¿ydowskiej krwi. Przyjmijmy w takim razie, ¿e o tym kim jest, a kim nie jest noblista, decyduje jego przynale¿noœæ pañstwowa. Zwolennicy takiej formu³y zawyliby pewnie targani patriotycznym bólem, poniewa¿ z „polskiej” siódemki osta³yby siê jedynie trzy nazwiska: Szymborska, Wa³êsa, Tokarczuk. Dlaczego? Bo przecie¿ pozosta³a czwórka urodzi³a siê w Rosji. W dniu narodzin Marii Sk³odowskiej (Warszawa, 1867), Henryka Sienkiewicza (Wola Okrzejska, 1846), W³adys³awa Reymonta (Kobiele Wielkie, 1867) i Czes³awa Mi³osza (Szetejnie, 1911), Polski nie by³o przecie¿ na mapie œwiata. Nale¿a³oby natomiast do naszej „czystej krwi” noblistów do³¹czyæ Szymona Perskiego (Szimona Peresa), który urodzi³ siê w Wiszniewie w 1923 r., a wiêc ju¿ w II Rzeczpospolitej, Georgesa Charpaka (ur. 1924 r. w D¹browicy k. Równego), Roalda Hoffmanna (ur. 1937 w Z³oczowie) i wspomnianego ju¿ Andrzeja Wiktora Schally. Wszyscy oni urodzili siê przecie¿ ju¿ w II Rzeczpospolitej. Gdyby przyj¹æ za kryterium obywatelstwo noblisty, to z „polskiej” siódemki odpadaj¹ Maria Sk³odowska-Curie i Henryk Sienkiewicz, którzy nigdy nie mieli polskiego obywatelstwa. Sienkiewicz dlatego, ¿e zmar³ przed nastaniem II Rzeczpospolitej, Sk³odowska zaœ do Pary¿a wyjecha³a jeszcze podczas zaborów (zabór rosyjski), zmar³a co prawda w 1934 roku, ale polskiego obywatelstwa nie mia³a. Polskich paszportów nie mieli tak¿e nobliœci pochodzenia ¿ydowskiego: Leon Hurwicz, Józef Rotblat, Szimon Peres, Georges Charpak, Roald Hoffmann, Menachem Begin, Isaac Bashevis Singer, Andrew Schally, Isidor Isaac Rabi.

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Nasuwa siê wiêc pytanie - no to ilu w koñcu mamy tych polskich noblistów? Sam otó¿ nie wiem, poniewa¿ nie wiem, jakiego kryterium siê trzymaæ, które nale¿y uznaæ za decyduj¹ce… Bo na przyk³ad Isidor Isaac Rabi urodzi³ siê w Rymanowie w dzisiejszym woj. podkarpackim w roku 1898, ale w wieku 4 lat wyjecha³ z rodzicami do USA. Gdybyœmy brali pod uwagê tylko miejsce urodzenia, to by³by polskim noblist¹, ale mocno naci¹ganym, bo po pierwsze urodzi³ siê w zaborze austriackim, po drugie - poza 4 latami dzieciñstwa ca³e pozosta³e ¿ycie spêdzi³ w Stanach. W tej sytuacji rozs¹dne by³oby pogodziæ wszystkie trzy wymienione wy¿ej kryteria i za polskiego laureata Nagrody Nobla uwa¿aæ tych, którzy maj¹ polskie pochodzenie, urodzili siê na polskim terytorium oraz tych, którzy przyjêli polskie obywatelstwo. Nie wszystkim taka formu³a mo¿e siê podobaæ, ale wydaje siê byæ sprawiedliwa. Na marginesie rozwa¿añ, kto by³, a kto nie by³ polskim noblist¹, trzeba koniecznie sk³oniæ siê przed Mari¹ Sk³odowsk¹-Curie. I przypomnieæ, ¿e by³a: pierwsz¹ kobiet¹ wyró¿nion¹ Nagrod¹ Nobla, pierwszym cz³owiekiem, który otrzyma³ tê nagrodê w dwóch ró¿nych dziedzinach nauki (fizyka, chemia), jedn¹ z czterech osób, które otrzyma³y Nobla dwukrotnie, najm³odsz¹ spoœród wszystkich polskich noblistów w chwili przyznania nagrody. W 1903 r., gdy otrzyma³a pierwszego Nobla, mia³a 36 lat. Lech Wa³êsa zosta³ laureatem w wieku 40 lat, a trzeci z najm³odszych, Roald Hoffmann, mia³ wtedy 44 lata. Tegoroczna polska laureatka, Olga Tokarczuk, ma 57 lat, czyli tyle samo, ile w chwili przyznania nagrody mia³ tak¿e W³adys³aw Reymont. O Marii Sk³odowskiej-Curie zbyt ma³o siê w Polsce pisze i za ma³o eksponuje jej postaæ. Byæ mo¿e dlatego, ¿e pani Maria nie by³a wzorcem matki Polki, zapewne jednak przede wszystkim z tego powodu, ¿e by³a zdeklarowan¹ ateistk¹, co w skundlonym przez Koœció³ kat. narodzie polskim od razu stawia cz³owieka w gronie podejrzanych. O co podejrzanych? O byle co. Ale wróæmy do polskich Noblów. Komitet Nagrody Nobla ujawnia swoje archiwa po up³ywie 50 lat. Mo¿na siê z nich dowiedzieæ, kto i kiedy by³ do nagrody nominowany, ale jej nie otrzyma³. Okazuje siê otó¿, ¿e w ostatnim pó³wieczu do nagrody tej nominowanych by³o jeszcze 12 Polaków. Ale o tym, kim byli z braku miejsca napiszê dopiero w nastêpnym wydaniu naszej gazety. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Wybory w Polsce - wygra³o PiS z przystawkami

„Geniusz” przegrał Krzysztof Pipa³a Wszystko wskazuje na to, ¿e z partii startuj¹cych w polskich wyborach najbardziej zadowoleni s¹ cz³onkowie i zwolennicy skrajnie prawicowej Konfederacji. Startuj¹ca z ksenofobicznym programem partyjka sta³a siê parti¹ z pe³n¹ gêb¹, bo ma poparcie 1,2 miliona wyborców i bêdzie reprezentowana w Sejmie przez 13 pos³ów. O przysz³oœci Polski decydowa³y jednak elektoraty PiS oraz Koalicji Obywatelskiej. Wygra³o PiS wraz „przystawkami” , czyli Solidarn¹ Polsk¹ Zbigniewa Ziobry i Porozumieniem Jaros³awa Gowina. Ta „zjednoczona prawica” zebra³a 43,6 proc. wszystkich oddanych g³osów i objê³a w Sejmie 235 mandatów, tyle samo co po wyborach 4 lata temu. Nadal wiêc o bezwzglêdnej wiêkszoœci prawicy w Sejmie decyduj¹ mandaty 5 pos³ów.

Koalicja Obywatelska uzyska³a poparcie 27,4 proc. wyborców i zdoby³a 130 mandatów, Lewica, z któr¹ startowa³a Wiosna Roberta Biedronia oraz Lewica Razem Adriana Zandberga, otrzyma³a akceptacjê 11,9 proc. wyborców co da³o jej 43 mandaty, zaœ Polskie Stronnictwo Ludowe, z którego listy startowali tak¿e kandydaci Kukiz’15, zebra³o 9,6 proc. (zdoby³o 34 mandaty). Na koñcu zameldowa³a siê wspomniana ju¿ Konfederacja, któr¹ popar³o 6,4 proc. ludzi co prze³o¿y³o siê na 13 miejsc w parlamencie.

Przegrani wygrani Dla uwa¿nego obserwatora polskiej sceny politycznej reakcje szefów poszczególnych partii tu¿ po og³oszeniu sonda¿owych wyników wyborów powiedzia³y wszystko. Jaros³aw Kaczyñski przyj¹³ wynik bez entuzjazmu, Grzegorz Schetyna z Koalicji Obywatelskiej z radoœci¹, podobnie jak W³odzimierz Czarzasty i Adrian Zandberg z Lewicy.Wwestchnieniem ulgi zareagowa³ W³adys³aw Kosiniak-Kamysz z PSL i nieomal z eufori¹ cz³onkowie Konfederacji. Kaczyñski by³ wyraŸnie rozczarowany. Opanowane przez niego i ca³kowicie mu podporz¹dkowane pañstwowe media, przede wszystkim Telewizja Polska i Polskie

Radio, od 2015 roku prowadzi³y kampaniê wyborcza na rzecz PiS, wychwala³y pod niebiosa Kaczyñskiego i wyznaczane przez niego rz¹dy, szczu³y zaœ na przedstawicieli partii opozycyjnych, wymyœlaj¹c najbardziej nieprawdopodobne k³amstwa, by ich oczerniæ. Celem Kaczyñskiego, czyli realizacj¹ marzenia, które stanowi sens jego ¿ycia, by³o zdobycie przez jego partiê i skoligaconych z ni¹ ugrupowañ 307 mandatów, co dawa³oby mu niepodzielne rz¹dy, w³¹cznie z prawem do zmiany konstytucji. Nie przyzna³ tego wprost, ale wystarczaj¹co jasno wyrazi³ siê w tej kwestii po wyborach do europarlamentu, gdy powiedzia³, ¿e PiS znów wygra³, ale „naszym celem jest jeszcze wiêcej”.

Zniweczone marzenia Twarda rzeczywistoœæ zniweczy³a jednak marzenia. PiS nie uda³o siê zdobyæ wiêkszoœci konstytucyjnej, podobnie jak absolutnego planowanego minimum czyli objêcia w parlamencie przynajmniej 276 mandatów, co te¿ dawa³oby mu niepodzielne rz¹dy, bo pozwala³oby odrzucaæ weta prezydenta. Rozczarowanie Kaczyñskiego jest tym wiêksze, ¿e jego partiê popar³o a¿ 3 miliony wiêcej Polaków ni¿ 4 lata temu. W 2015 r. na PiS g³osowa³o 5 711 Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

687 wyborców, teraz 8 051 935, a mandatów nie przyby³o. Na dodatek koalicjanci ze zjednoczonej prawicy, czyli ugrupowania Ziobry i Gowina podwoi³y stan posiadania w stosunku do poprzednich wyborów, oba zdoby³y po 18 mandatów i los PiS de facto zale¿y od ich decyzji.

Nokautuj¹cy cios Kidawy-B³oñskiej Wystarczy, ¿e jedno z nich przejdzie na stronê opozycji, by PiS straci³o sejmow¹ wiêkszoœæ. A to by³aby ju¿ dla Kaczyñskiego klêska. Wie bowiem doskonale, ¿e obecna kadencja Sejmu to jego ostatnia szansa na rz¹dzenie krajem. Marzy³, ¿e otrzyma przypisywan¹ mu przez pisowski t³um rolê zbawcy Polski („Jaros³aw, Polskê zbaw”), ¿e on, wnikliwy czytelnik dziel Lenina i Stalina o dochodzeniu do dyktatorskiej w³adzy, sam zostanie dyktatorem, cz³owiekiem który bêdzie decydowa³ o wszystkim, gdzie ma stan¹æ fabryka myd³a, gdzie pomnik jego i brata, a gdzie s³awojka. Nic z tych rzeczy. Na dodatek w kategoriach osobistych najboleœniejszy cios zada³a mu Ma³gorzata Kidawa-B³oñska z Koalicji Obywatelskiej, któr¹ w ostatniej chwili Grzegorz Schetyna wysun¹³ na czo³o swego ugrupowania. I pani Kidawa-B³oñska, i Kaczyñski startowali w wyborach z Warszawy. W bezpoœrednim pojedynku liderów Kaczyñski zosta³ przez rywalkê wrêcz znokautowany. Ma³gorzata Kidawa-B³oñska otrzyma³a poparcie pond 416 030 warszawiaków, Kaczyñski 248 935. Warszawa zawsze by³a i tak¿e tym razem okaza³a siê antypisowska. Koalicja Obywatelska zdoby³a w stolicy ponad 42 proc. g³osów, PiS ok. 27 proc. Nawet na ¯oliborzu, gdzie mieszka Kaczyñski, wiêcej g³osów oddano na Koalicjê Obywatelsk¹.

Prowincja nie pomog³a Szef PiS doskonale zdaje sobie sprawê, ¿e inteligencja i wykszta³ceni Polacy nie akceptuj¹ jego osoby, a jeszcze bardziej jego polityki. Nic tedy dziwnego, ¿e pisowsk¹ propagandê i ca³¹ kampaniê wyborcz¹ Kaczyñski skoncentrowa³ na prowincji, na ma³ych miastach i miasteczkach, wsiach, gdzie ca³owa³ po rêkach ka¿d¹ przedstawicielkê ko³a gospodyñ wiejskich. A spece PiS od propagandy prowadzili bezczeln¹, k³amliw¹ i bezpardonow¹ kampaniê przeciwko Polskiemu Stronnictwu Ludowemu, by na swoj¹ stronê przeci¹gn¹æ elektorat ludowców. Dzia³acze PSL nie mieli takich œrodków i takich mo¿liwoœci jak rz¹dz¹cy PiS, który bez skrupu³ów anga¿owa³ w kampaniê po swojej stronie pañstwowe pieni¹dze i pañstwowe media. Zapowiada³, ¿e wymiecie PSL z regionów, które by³y dotychczas naturalnym zapleczem tej partii. Nic tedy dziwnego, ¿e przywódcy PSL z wielkim niepokojem oczekiwali na wynik wyborów i westchnienie ulgi W³adys³awa Kosiniaka-Kamysza po wyœwietleniu siê sonda¿owych wyników poszczególnych partii by³o wielce wy


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

5

dyktaturę mowne. PiS-owi w du¿ej mierze uda³o siê przeci¹gn¹æ na swoj¹ stronê elektorat PSL, ale jednak nie do koñca, nie tak liczny jak oczekiwano.

Têsknota Kaczyñskiego - Rozumiem smuteczek Kaczyñskiego - mówi³ po wyborach profesor Rados³aw Markowski, politolog z Uniwersytetu Szko³y Wy¿szej Psychologii Spo³ecznej w Warszawie. - Nawet boleœnie go odczuwam. Tak mi siê smutno zrobi³o, gdy w niedzielny wieczór patrzy³em na cz³owieka, który chce mieæ w³adzê absolutn¹, a musi udawaæ demokratê. Bolszewicka têsknota, by coœ zrobiæ z t¹ wiêksz¹ po³ow¹ spo³eczeñstwa, która go nie popar³a, choæ powinna, jest widoczna. Problem w tym, ¿e najlepszy czas i najwiêcej zasobów, by to zrobiæ, w³aœnie minê³y. A têsknota za tym, by wszyscy siê opowiedzieli za jedn¹ opcj¹ polityczn¹ jest tyle¿ psychologicznie zrozumia³a, co ca³kowicie sprzeczna z doœwiadczeniami jakoœciowych demokracji tego globu. (…) Najdalej w 2021 r. oka¿e siê, jakimi sztukmistrzami ekonomicznymi s¹ Kaczyñski i Morawiecki. Ka¿de pañstwo tej wielkoœci co Polska przy koniunkturze œwiatowej mo¿e przez kilka lat wyciskaæ pieni¹dze na klientelistyczne rozdawnictwo. Ale do czasu. Do ludzi poma³u zaczyna docieraæ, ¿e np. s³u¿ba zdrowia w³aœciwie nie funkcjonuje. Elita PiS tego jeszcze nie widzi, bo sama trafia do elitarnych placówek, tam te¿ umieszcza swoje rodziny lub wozi lekarstwa samolotami, ale za chwilê to do nich te¿ dotrze. Twarde wskaŸniki œmiertelnoœci Polaków nie s¹ iluzj¹. Tak jak wzrost, a nie spadek bezwzglêdnego ubóstwa. Obserwujemy te¿ nieprawdopodobne osamotnienie Polski w kontaktach miêdzynarodowych. Otoczenie Kaczyñskiego i Morawieckiego nie jest w stanie czytaæ, w jakim kierunku pod¹¿a Unia Europejska. (…) Ta „œwiat³a” PiS-owska elita za chwilê zderzy siê z gigantycznymi problemami”.

Bezkrytyczny elektorat Kaczyñskiego tylko pozornie interesuje, w jakich warunkach ¿yj¹ Polacy i w jak¹ stronê stacza siê kraj. Jego interesuje tylko w³adza. Na partiê Kaczyñskiego najwiêcej g³osów oddali ludzie z wykszta³ceniem podstawowym, zawodowym tak¿e licealnym i do nich trafiaj¹ jego, ¿e za spraw¹ PiS ludzie osi¹gnêli ju¿ stan dobrobytu.

Zbigniew Ziobro Fot. Archiwum (3)

Ci którzy w to wierz¹, nie potrafi¹ poddaæ krytycznej analizie s³ów ¿¹dnego w³adzy cz³owieka, który u¿yje wszelkich niegodziwoœci, w³¹cznie z bezprzyk³adnym k³amstwem i demagogi¹, aby osi¹gn¹æ cel. Tacy, ca³kowicie bezkrytyczni, s¹ w swej wiêkszoœci Polacy. Ale nie tylko Polacy. Bo tacy s¹ te¿ w swej masie i Wêgrzy, i W³osi, tak¿e Czesi i wiele innych nacji.

Senat poza kontrol¹ prezesa Kaczyñski ma bezwzglêdn¹, acz kruch¹ wiêkszoœæ w Sejmie. Daje mu to oczywiœcie mo¿liwoœæ przeforsowania potrzebnych dla utrzymania w³adzy ustaw, ale wszystko wskazuje na to, ¿e nie bêdzie mu to przychodziæ z tak¹ ³atwoœci¹ jak w mijaj¹cej kadencji. W powyborczy poniedzia³ek okaza³o siê bowiem nagle i niespodziewanie, ¿e kandydaci PiS i zjednoczonych z nim partii nie uzyskali wiêkszoœci w Senacie. Senat nie mo¿e oczywiœcie zablokowaæ ustaw podjêtych przez Sejm, ale ma 30 dni czasu na ich zaopiniowanie. Jeœli wiêc opozycja utrzyma wiêkszoœæ w Senacie, a jest ona bardzo krucha, bo zaledwie ró¿nic¹ 2 g³osów, to skoñczy siê ustawodawcza farsa, gdy fundamentalne dla demokracji i funkcjonowania pañstwa akty prawne uchwalano na rozkaz Kaczyñskiego noc¹, bez konsultacji i analizy, w ci¹gu kilku godzin po przes³aniu ich z Sejmu. Utrata Senatu to kolejny cios zadany wygranym przez PiS wyborom. Rêkami swoich pomagierów Kaczyñski przez kilka dni po wyborach próbowa³ przekabaciæ na swoj¹ stronê niektórych spoœród przysz³ych senatorów. Opozycja grzmia³a o korupcji politycznej, ale Kaczyñski nic sobie z tego nie robi³, tym bardziej, ¿e jego samego nigdy na pierwszym planie nie by³o. Gdy to nie pomog³o „geniusz z ¯oliborza” wpad³ na kolejny pomys³. PiS postanowi³ otó¿ zakwestionowaæ wyniki wyborów do Senatu w szeœciu okrêgach wyborczych z tego powodu, ¿e ró¿nica g³osów na korzyœæ opozycji by³a mniejsza ni¿ liczba g³osów niewa¿nych.

Dewiza Stalina Protest wyborczy musi spe³niaæ wymogi przewidziane ustaw¹, czyli musi zawieraæ konkretny powód jego wniesienia. Na razie nie wiadomo jak uzasadnione s¹ protesty wniesione przez PiS. Mo¿na jedynie

Jarosław Kaczyński spekulowaæ na co Kaczyñski liczy w zwi¹zku z wniesieniem protestów. Mo¿e wiêc liczyæ na to, ¿e podczas liczenia g³osów rzeczywiœcie dosz³o do b³êdów, co wynik wyborów w danym okrêgu stawia pod znakiem zapytania i daje mo¿liwoœæ ich uniewa¿nienia i ponownego glosowania. Jeœli zaœ wszystko oka¿e siê w porz¹dku, PiS mo¿e liczyæ, ¿e uda mu siê zmanipulowaæ wyniki. Nie jest to niemo¿liwe, poniewa¿ protesty wyborcze rozpatrywaæ bêdzie wy³oniona spoœród nominatów PiS Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych S¹du Najwy¿szego. Ta Izba utworzona zosta³a przez PiS w³aœnie z myœl¹ o wyborach, i w w³aœnie w jej kompetencji le¿y orzekanie o wa¿noœci b¹dŸ niewa¿noœci wyborów. Któ¿by siê 5 lat temu, jeszcze w demokratycznej wtedy Polsce spodziewa³, ¿e na jej gruncie zastosowana zostanie dewiza Stalina, i¿ nie jest wa¿ne, kto i na kogo g³osuje, wa¿ne jest, kto liczy g³osy. Pilny czytelnik dzie³ Stalina z ¿oliborskiej willi ma tê dewizê zakodowan¹ w swoim mózgu na trwa³e.

Wybory jeszcze siê nie skoñczy³y Nie jest oczywiœcie powiedziane, ¿e sêdziowie wybrani z politycznego nadania do Izby Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych bêd¹ nieobiektywni. Dotychczasowa polityka Kaczyñskiego doprowadzi³a jednak do tego, ¿e ogó³ myœl¹cego spo³eczeñstwa straci³ zaufanie do instytucji publicznych, które i których funkcjonariusze powinni byæ poza wszelkim podejrzeniem o brak obiektywizmu. Nic tedy dziwnego, ¿e opozycja domaga siê, by protesty dotycz¹ce obecnych wyborów rozpatrywa³a Izba Pracy i Ubezpieczeñ Spo³ecznych, która dotychczas o tym orzeka³a. Grzegorz Schetyna zapowiedzia³ zaœ, ¿e nie dopuœci, by ewentualne ponowne liczenie g³osów odbywa³o siê niejawnie, bez obecnoœci przedstawicieli partii opozycyjnych wobec PiS. Powiedzia³ te¿, ¿e prób¹ odwrócenia wyników wyborów do Senatu zainteresowa³ stosowne instytucje Unii Europejskiej, których przedstawiciele zapowiedzieli przyjazd do Polski. Niby wiêc po wyborach, a one wci¹¿ trwaj¹. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Opowieści Lady Buni Jolanta Lipińska - lat 44, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od pięciu lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

W czym Ci mogê pomóc? Zapowiada³ siê piêkny, spokojny dzieñ. Po wczorajszym aerobiku w basenie, spa³am jak dziecko, obudzi³am siê jak nigdy, wczeœnie skoro œwit. Przywita³ mnie za oknem piêkny wschód s³oñca. M¹¿ krêci³ siê po mieszkaniu, zdziwiony, ¿e ja ju¿ wstajê. Z uœmiechem na twarzy wyskakujê z ³ó¿ka, spogl¹dam na zegarek - 6.30 wiêc pytam: - „Zaspa³eœ?” Spojrza³ na mnie jak na wariatkê i ze stoickim spokojem, niezwykle przekonuj¹co odpowiedzia³: - „Zawsze o tej porze wychodzê”. Zebra³ siê i wyszed³. Wstajê i myœlê: „Czy ja durna jestem? Nie wiem na któr¹ ch³op do pracy chodzi? Od kilku lat jestem pewna, ¿e wychodzi z domu o 5.45. Hmmm...” Umys³ zaspany, to jakoœ za d³ugo nad tym nie myœla³am. Zrobi³am kawê, w³¹czy³am TV, przegl¹dam FB, spokojnie bez poœpiechu, dziœ mam na wszystko czas. Mo¿e bym tak na basen z rana wyskoczy³a? Dziêki Bogu nie posz³am. Dzwoni ma³¿onek ze s³owami: - „Bunia, rzeczywiœcie coœ mi siê dziœ popierniczy³y godziny, spóŸniony jestem!!!!” Aaaa czyli jednak mia³am racjê. Jakiœ taki zakrêcony ten mój ch³op. Plany mia³am ambitne na poranek - obiad sobie ugotujê. Ogórkow¹ i takie fajne greckie danie z kurczaka. Ju¿ wstawa³am z kanapy, kiedy przypomnia³am sobie, ¿e dziœ nie sprawdzi³am e-maili. Zagl¹dam, a tam jest coœ na co czeka³am d³ugo, bardzo d³ugo. S¹ takie rzeczy o których nie chcemy myœleæ na zapas i gdzieœ spychamy na dno, ¿eby siê nie denerwowaæ niepotrzebnie, czymœ na co nie mamy wp³ywu. To coœ jednak przysz³o, wybi³o niczym pó³noc. Stres eksplodowa³. - „Ja pierdziele!” - bo inaczej nie powiem. No i nie by³o ju¿ spokojnego poranka, gotowania, nic kuŸwa nie by³o oprócz nerwów i telefonów. Lawina, taka lawina siê uruchomi³a we mnie, ¿e wy³am jak bóbr. Straci³am orientacjê w tym co robiê, co powinnam, w jakiej kolejnoœci. Nie mam zupe³nie odpornoœci na stres, bzdurami siê nie przejmujê ale rzeczy dla mnie wa¿ne sprawiaj¹, ¿e g³upiejê. Czas mnie goni, za chwile do pracy, a tu nikt nie odbiera telefonu, tam jeszcze nie pracuj¹ , tu ju¿ nie pracuj¹. Ja pierdykam, jakieœ

szaleñstwo. Dzwoniê do córki i co s³yszê? - „Histeryzujesz!” Nikt mi nie chce pomóc (w moim odczuciu) ogarniam co mogê, a mogê niewiele. Lecê spóŸniona do roboty ponad godzinê. Auto! Gdzie jest auto? Parking by³ wczoraj taki, ¿e Misiek wcisn¹³ „Buniowóz” na piczny w³os z nadziej¹, ¿e rano ktoœ odjedzie co mi umo¿liwi wyjazd. Nie odjecha³ nikt, ale przecie¿ ja dam rade! A tu niespodzianka, jak w kinderjajku, nie pojadê, nie wyjadê, kierownica zblokowana. Ni ciula! A ¿e jestem typowa baba, co robiê? Dzwoniê do mê¿a: - „Jak ¿eœ ty to auto zaparkowa³, ¿e kierownica siê nie krêci?!” No jasne, ¿e ch³op na odleg³oœæ niewiele mo¿e, s³ysza³am tylko jak mu rêce opad³y: - „Bunia, mam rzuciæ robotê i pêdziæ ci na pomoc? Zanim dojadê minie pó³torej godziny.” Ale ja dostaje olœnienia: - „Misiu, mo¿e mamy blokadê na ko³ach, bo tak jakby je coœ trzyma³o”. P³aczê i klnê z bezsilnoœci, ale jak prawdziwa blondi wyskakujê z auta, ogl¹dam ko³a, no nic nie ma, nie wierzê, kolejna próba i kolejna. Dzwoniê do córki z proœb¹: - „Zamów mi Ubera”. Wkurzam siê do granic mo¿liwoœci, ¿e nawet z g³upim Uberem nie jestem samodzielna. Ja pierdziele, emigracja w pewnym wieku powinna byæ zabroniona! Jestem inwalid¹! Rodzaj inwalidztwa?- Analfabetyzm! Wpadam do pracy, a tam? Milion kolejnych nieszczêœæ. Jedno chore, drugie oszczane, a ja z czasem w czarnej d...., a robota do zrobienia. Telefon mi siê gotuje niczym na centrali za czasów komuny: „Proszê czekaæ bêdzie rozmowa”. Wywijam tym odkurzaczem po k¹tach, szorujê ³azienkê zza kibla dzwoniê, sprawdzam wiadomoœci, pisze e-maile. Jazda bez trzymanki, bo tak w zasadzie to normalnie w pracy nie dzwoniê i nie odbieram telefonów. £eb mi dymi, ciœnienie mam takie, ¿e chyba by aparat do pomiaru rozwali³o! Biorê tabletkê, na pusty ¿o³¹dek, trudno. Nic nie jad³am, nic nie mam na lunch, jest kawa jest dobrze. I tak trzymam fason i uœmiech na pysku do szóstej. Potem ³zy same cisn¹ siê do oczu ukradkiem. Stajemy czasem w ¿yciu i mamy wra¿enie, ¿e walimy g³ow¹ w Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

mur. Tak siê czujê. Ma³o, ¿e nie udaje mi siê prawie nic za³atwiæ to problemów przybywa. Marzê o jednym - byæ w domu. Artyku³ mam napisaæ, obiad ugotowaæ i ogarn¹æ nieogarniête. Zd¹¿am w miêdzyczasie pok³óciæ siê z siostr¹, córk¹ i mê¿em. Pe³na ¿alu chlipiê po k¹tach. No bo ja zawsze jestem, wys³ucham, doradzê, pomogê, bo ja zawsze z uœmiechem i stoickim spokojem, a jak mi siê œwiat wali to wszyscy maj¹ w dupie! Tak siê czujê. Tu¿ przed wyjœciem z pracy wchodzê do ³azienki i pêkam. Wyjê jak bura suka. Wtedy olœnienie, przecie¿ nie mam jak wróciæ do domu. Autobus to dwie godziny, mam wyœcig z czasem, a do tego na nogach mam skarpetki i klapki japonki. O mamo! Moja stylówka pod tytu³em: „wsiadam pod blokiem, wysiadam pod prac¹”. Jak zdejmê skarpety to zachorujê? No wiêc co? Znowu Uber? Teraz kiedy kasy potrzebujê to takie wycieczki? Wychodzi na to, ¿e wiêksz¹ czêœæ wyp³aty dziœ przejeŸdzi³am, pracowa³am z ozorem na brodzie! Przypali³am w pracy obiad! Oparzy³am rêkê! Nie zrobi³am wszystkiego! Jak ja to wszystko prze¿yjê i wyjdê z tego zwyciêsko, to przysiêgam nic mnie ju¿ w ¿yciu nie z³amie. P³acz¹c tak w toalecie w ukryciu dostajê wiadomoœæ na Messenger. Kilka ciep³ych s³ów od, w zasadzie, prawie obcej osoby. I pytanie: - „W czym Ci mogê pomóc?” Wychodzê z pracy na ulicy eksplodujê, emocje mnie roznosz¹, p³aczê w g³os z bezsilnoœci, dzwoniê na drugi koniec œwiata. U niej jest ciemna noc, s³yszê: - „Pomogê ci, powiedz tylko czego potrzebujesz. Nie martw siê o nic, bêdzie dobrze. Nied³ugo siê spotkamy, obgadamy wszystkich, zapalisz papierocha.” Bije od Niej takie ciep³o, rozs¹dek, powaga i szaleñstwo zarazem. Obca, a taka bliska zarazem. Odnajdujê powoli spokój. Jest taki dzieñ kiedy wszystko eksploduje w naszym ¿yciu, mnie siê wydawa³o, ¿e naprawdê zejdê dziœ na zawa³. Nie udŸwignê, nie wytrzymam, a tu nagle ta wiadomoœæ, zupe³nie niespodziewana, a jak¿e buduj¹ca. Bo czasem ponad wszystko potrzebujemy ¿eby nas ktoœ wys³ucha³, przytuli³ i powiedzia³: „Bêdzie dobrze...”. n


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Polonia Bakery&Deli, 14641 - 108 Ave. Surrey zatrudni ekspedietnkê do pracy w sklepie. Kontakt: - 604 930 8848.

PACZKI DO POLSKI I EUROPY PARCELS TO POLAND & EUROPE via Piast Forwarding authorized dealer

POLONIA BAKERY & DELI 14641-108 AVE, SURREY

TEL: 604 930 8848 Zakład blacharsko-lakierniczy, POLSTAR Collision zatrudni pracowników.

Tel. 604 599 8988

Uwaga! Szansa na dobrą pracę! Klinika stomatologiczna poszukuje chętnych na stanowisko

asystenta dentystycznego. Już w czasie przeszkolenia będziesz otrzymywać wynagrodzenie. Po zakończeniu szkolenia zapewnione zatrudnienie. Wyślij resume na e-mail: vancouverdentist2014@gmail.com

PRACA W BIURZE Dynamicznie rozwijająca się firma budowlana poszukuje pracownika biurowego z doświadczeniem i znajomością języka angielskiego. Wymagany ważny status w Kanadzie oraz znakomite umiejętności interpersonalne. Tel. 604 307 5379. E-mail: lukas@oesgc.ca

FIRMA POSZUKUJE PRACOWNIKÓW Dynamicznie rozwijająca się sieć współpracujących ze sobą firm z branży budowlanej poszukuje osoby na różne stanowiska: pomocników budowlanych, pracowników wykwalifikowanych, elektryków oraz pomocników, dekarzy i innych rzemieślników. Osoby z doświadczeniem mile widziane. Praca stała. Płaca zależy od doświadczenia oraz wyników w pracy (możliwość przyuczenia a następnie podwyżki) dla osób posiadających ważny status w Kanadzie. Tel. 604 307 5379. E-mail: lukas@oesgc.ca Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

7


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

PRAWO AGATY

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Po wyborch w Kanadzie 2019

Cze­go­te­raz­moż­na­ocze­ki­wać­ od­sys­te­mu­imi­gra­cyj­ne­go? Stawk¹ bêdzie rosn¹cy poziom imigracji, bezp³atne obywatelstwo i miejski program mianowania Mniejszoœciowe zwyciêstwo Libera³ów w wyborach federalnych 21 paŸdziernika oznacza, ¿e kanadyjski system imigracyjny prawdopodobnie pozostanie stabilny, dopóki bêd¹ w stanie utrzymaæ zaufanie Parlamentu. Chocia¿ libera³owie bêd¹ musieli polegaæ na wsparciu co najmniej jednej innej strony, aby uchwaliæ ustawodawstwo w Parlamencie, co bêdzie wymaga³o negocjacji i kompromisu, trudno sobie wyobraziæ, ¿e polityka imigracyjna bêdzie przedmiotem trudnych negocjacji, bior¹c pod uwagê podobne pogl¹dy ró¿nych partii w Parlamencie podziel siê na ten temat. Poziomy imigracji: 370 000 imigrantów do 2023 roku? Poziomy imigracji prawdopodobnie wzrosn¹ jeszcze bardziej w ramach rz¹du mniejszoœci liberalnej. Zgodnie z obecnym planem cel wzroœnie z 330 800 w 2019 r. Do 350 000 do 2021 r., A ich platforma wyborcza zasugerowa³a, ¿e ??wzorzec ten utrzyma siê, jeœli uzyskaj¹ nowy mandat. Bior¹c pod uwagê stopniowe podejœcie stosowane przez Libera³ów w ostatnich latach, mo¿emy spodziewaæ siê, ¿e cele imigracyjne wzrosn¹ o oko³o 10 000 nowych przybyszów ka¿dego roku po 2021 r., Co oznacza, ¿e Kanada mo¿e d¹¿yæ do oko³o 370 000 imigrantów do 2023 r. Programy pilota¿owe: Wszystkie oczy skierowane s¹ na Miejski Program Nominowanych W pierwszej kadencji libera³owie uruchomili kilka pilota¿owych programów imigracyjnych w klasie ekonomicznej. Najbardziej znacz¹cym z nich by³ Atlantic Immigration Pilot (AIP), który libera³owie zobowi¹zali siê na sta³e, gdyby uzyskali kolejny mandat. Wszystkie oczy zwróc¹ teraz Municipal Nominee Program (MNP), który libera³owie zobowi¹zali siê pomóc mniejszym miastom w Kanadzie przyci¹gn¹æ wiêcej imigrantów.Pojawi³o siê niewiele szczegó³ów na temat MNP, ale z pewnoœci¹ wzbu-

dzi zainteresowanie obywateli, bior¹c pod uwagê wyzwania, przed którymi stoi wiêkszoœæ miast w Kanadzie, przyci¹gaj¹c imigrantów. Oprócz Nowego Brunszwiku, Saskatchewan i Alberty (z których ka¿de ma co najmniej dwa g³ówne miasta), w pozosta³ych siedmiu prowincjach Kanady co najmniej 80 procent nowo przyby³ych jedzie do tego g³ównego miasta. Kryteria wyboru MNP bêd¹ prawdopodobnie wzorowane na AIP i Rural Northern Immigration Pilot (RNIP), który równie¿ zosta³ wprowadzony przez Libera³ów. Oznacza to, ¿e MNP umo¿liwi pracodawcom w gminach wyznaczonych przez rz¹d federalny wsparcie aplikacji imigracyjnych przybyszów, którzy spe³niaj¹ ich potrzeby w zakresie pracy. Jednym z g³ównych pytañ dotycz¹cych MNP jest to, w jaki sposób Libera³owie rozdzieliliby 2750 g³ównych kandydatów (maksymalna liczba imigrantów, którzy mog¹ zostaæ wybrani w ramach programu pilota¿owego) w ca³ym kraju z 35 spisami ludnoœci - miastami z co najmniej 100 000 osób - oraz 117 aglomeracji spisowych, których populacja wynosi 10 000 lub wiêcej osób. Libera³owie mog¹ postanowiæ zawêziæ kwalifikowalnoœæ MNP, uniemo¿liwiaj¹c prowincjom atlantyckim i wszystkim wyznaczonym spo³ecznoœciom w ramach RNIP korzystanie z MNP. Oznacza³oby to, ¿e tylko ma³e i œrednie miasta w Ontario, Manitobie, Saskatchewan, Albercie i Kolumbii Brytyjskiej bêd¹ mog³y skorzystaæ z MNP. Obywatelstwo: spodziewajmy siê spadku liczby wniosków, a nastêpnie gwa³townego wzrostu Liberalne zobowi¹zanie do zniesienia op³at obywatelskich dla kwalifikuj¹cych siê sta³ych mieszkañców sugeruje, ¿e i tak ju¿ wysoki wskaŸnik nabywania obywatelstwa w Kanadzie wzroœnie jeszcze bardziej. Doroœli musz¹ obecnie zap³aciæ 530$ plus „prawo do obywatelstwa” w wysokoœci 100$ na poparcie wniosku o obywatelstwo. Racjonalnym wyborem dla tych, którzy obecnie s¹ uprawnieni do ubiegania siê o obywatelstwo, bêdzie poczekaæ, a¿ Libera³owie uchwal¹ ustawodawstwo wdra¿aj¹ce tê zmianê. Dlatego mo¿emy spodziewaæ siê krótkoDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

terminowego spadku liczby wniosków o obywatelstwo, a nastêpnie gwa³townego wzrostu. Libera³owie przeznaczyli 110 milionów dolarów na lata 2023-2024 na obs³u¿enie oczekiwanego wzrostu liczby wniosków, co stanowi wzrost o 40 procent w stosunku do tego, co zamierzaj¹ wydaæ na wdro¿enie tej polityki w nadchodz¹cym roku podatkowym rz¹du federalnego (75 milionów dolarów). Oznacza to, ¿e oczekuj¹ oni, ¿e ta polityka spowoduje oko³o 40procentowy wzrost liczby nowych obywateli do 2024 r. Finansowanie rozliczeñ: Oczekujmy dalszego wzrostu Zarówno konserwatywne, jak i liberalne rz¹dy nadzorowa³y znaczne zwiêkszenie funduszy na rozliczenia federalne w ci¹gu ostatnich 20 lat, a libera³owie kontynuowali tê politykê podczas pierwszej kadencji. Federalna pula œrodków na rozliczenie, która finansuje us³ugi maj¹ce na celu wspieranie integracji gospodarczej i spo³ecznej, wynosi obecnie 1,5 miliarda dolarów i oczekuje siê dalszych podwy¿ek, w miarê jak Libera³owie bêd¹ nadal podnosiæ poziom imigracji. Stabilnoœæ w systemie imigracyjnym jest funkcj¹ kanadyjskiego wyj¹tkowoœci Chocia¿ powrót Libera³a do w³adzy utrzyma stabilnoœæ w systemie imigracyjnym, inny wynik prawdopodobnie spowodowa³by równie¿, ¿e polityka imigracyjna Kanady pozostanie w wiêkszoœci bez zmian. W kampanii w 2019 r. podkreœlono, ¿e g³ówne partie Kanady maj¹ takie same podstawowe pogl¹dy na temat imigracji - ¿e powitanie nowo przyby³ych ma kluczowe znaczenie dla rozwoju gospodarczego kraju. Jest to coœ, co wszyscy popieraj¹ imigracjê, niezale¿nie od ich przynale¿noœci politycznej, poniewa¿ podkreœla to, jak wyj¹tkowa jest Kanada wœród zachodnich demokracji w czasach rosn¹cej polaryzacji na ca³ym œwiecie. Oczywiœcie ten wyj¹tkowoœæ wynika równie¿ z rachunku politycznego: w 2019 r. prawie niemo¿liwe jest odniesienie sukcesu w kanadyjskich wyborach federalnych bez wsparcia imigrantów. n


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

9


10 GŁOS POLONII

www.woloczko.com

Przewodnik Filmowy KRZYSZ­TOF­WO­£OCZ­KO­-­Re­ali­za­tor­po­nad­100­fil­mów­i­au­dy­cji­te­le­wi­zyj­nych,­ope­ra­tor­ i­mon­ta­¿y­sta.­Twór­ca­stu­dia­te­le­wi­zji­dy­dak­tycz­nej­w­Olsz­ty­nie­(1990)­oraz­stu­dia­wi­deo­ Al­lianz­Pol­ska­(2001).­W­la­tach­1994-95­pra­cow­nik­TVP­S.A.­Po­czątko­wo­w­Te­le­wi­zyj­nej­Agen­cji­ In­for­ma­cyj­nej­ja­ko­re­ali­za­tor­wi­zji­(„Wia­do­mości”,­„Pa­no­ra­ma”,­„Te­le­ek­spress”),­a­na­stępnie­ ja­ko­tre­ner­i­dzien­ni­karz­w­Ośrod­ku­Szko­le­nia­i­Ana­liz­Pro­gra­mo­wych.­Kon­sul­tant­i­tre­ner­ w­za­kre­sie­ko­mu­ni­ka­cji­wi­zu­al­nej­oraz­wy­k³a­dow­ca­w­In­sty­tu­cie­Dzien­ni­kar­stwa­UW­ (spe­cjal­ność­te­le­wi­zyj­na­i­dzien­ni­kar­stwo­mul­ti­me­dial­ne).­Od­stycz­nia­2018­ro­ku­ miesz­ka­w­Ka­na­dzie.­Pra­cu­je­ja­ko­fo­to­graf­i­re­ali­za­tor­do­ku­men­tal­nych­form­wi­deo.­

www.glospolonii.net

KRZYSZTOF WOŁOCZKO

„Zabawa, zabawa”, czyli nadmiar alkoholu ma zawsze smutny koniec W ostatnim filmie Janusza Kondratiuka „Jak pies z kotem” (2017) Aleksandra Konieczna wciela siê w postaæ Igi Cembrzyñskiej i jak przysta³o na gwiazdê polskiej rozrywki czasów PRL nie rozstaje siê na ekranie z kieliszkiem i butelk¹. W filmie dokumentalnym „Aktorka” (2017) Marii Konwickiej i Kingi Dêbskiej pojawia siê inna legendarna aktorka tamtych czasów w roli samej siebie - El¿bieta Czy¿ewska, która poza ekranem tak¿e nie rozstawa³a siê z kieliszkiem i papierosem. Wprawdzie w PRLu panowa³o równouprawnienie w piciu aktorów i aktorek, to jednak ulubieñcami publicznoœci zostawali najczêœciej pij¹cy mê¿czyŸni. Tak wiêc portret Janka Himilsbacha wisi do dzisiaj na honorowym miejscu w Harendzie, ale nie mo¿na spotkaæ w ¿adnym z warszawskich lokali kobiecego wizerunku nad barem, chocia¿ wiele jest miejsc, które zas³ugiwa³oby na to, ze wzglêdu na popijaj¹ce tam gwiazdy rodzaju ¿eñskiego. Pij¹ demokratycznie po równo mê¿czyŸni i kobiety, ale po tzw. „Polsce Ludowej” zosta³o w nas przekonanie, ¿e alkohol jest bardziej dla mê¿czyzn ni¿ dla kobiet, a co by³oby sprzeczne z obowi¹zuj¹cym wtedy rozporz¹dzeniem o „powszechnym zaopatrzeniu ludnoœci”, na podstawie którego w stanie wojennym wydawano kartki ¿ywnoœciowe - po pó³ litra wódki lub butelka wina na miesi¹c dla ka¿dego doros³ego obywatela bez wzglêdu na p³eæ! Re¿yserka Kinga Dêbska siedz¹c w monta¿owni ogl¹da³a wiele archiwalnych materia³ów wideo i tych filmowych zrealizowanych na taœmie 8 mm podczas party warszawskiej elity artystycznej na goœcinnych wystêpach w Nowym Jorku, gdzie od 1968 roku mieszka³a El¿bieta Czy¿ewska. W jednym z wywiadów prasowych wyzna³a, ¿e w³aœnie podczas pracy nad filmem dokumentalnym „Aktorka” wpad³a na pomys³ filmu fabularnego o pij¹cych kobietach i kobiecym alkoholizmie. Filmu o kobietach, które trac¹c kontrolê nad piciem trac¹ wszystko, ale w zupe³nie inny sposób ni¿ mê¿czyŸni. W pracy nad scenariuszem pomog³a jej Mika Dunin, by³a alkoholiczka i anonimowa autorka bloga poœwiêconego wyjœciu z na³ogu, autorka ksi¹¿ek „Antyporadnik” i „Alkoholiczka” oraz „Mi³oœæ i inne deliria”. Scenariusz filmu “Zabawa, zabawa” powsta³ w niespe³na kilka miesiêcy, chocia¿ bez materia³ów zebranych wczeœniej przez Mikê Dunin, nie by³oby to mo¿liwe. Scenariusz napisany przez kobiecy duet literacki Dêbska-Dunin jest najwiêksz¹ zalet¹ filmu „Zabawa, zabawa”, który wbrew pozorom zabawnym filmem wcale nie jest. O

czym jest ta historia tak mówi Mika Dunin: „Jest to film o trzech kobietach z grupy tak zwanych wysokofunkcjonuj¹cych alkoholiczek, które w powszechnej opinii nie maj¹ „takich” problemów. Jedna jest studentk¹ presti¿owej uczelni, druga to prokurator ko³o 40., a trzecia profesorem, chirurgiem dzieciêcym. Film pokazuje drastyczne momenty zwrotne w ich ¿yciu. Alkoholowo-kobiecy temat mnie nie opuszcza, […] bo zobaczy³am, jak bardzo lekcewa¿one s¹ kwestie to¿samoœci, seksualnoœci, uczuciowoœci i kobiecych ról w kontekœcie uzale¿nienia od alkoholu”. To, ¿e bohaterki s¹ w ró¿nym wieku i maj¹ ró¿ne zawody jest zabiegiem celowym i ma u³atwiæ widzom identyfikacjê nie tylko z postaci¹, ale tak¿e z problemem. Magda (Maria Dêbska) traci kontrolê nad piciem sporadycznie, ale pije codziennie, Dorota (Agata Kulesza) rozgrywa swoim uzale¿nieniem problemy rodzinne i pije codzinnie, a Teresa (znakomita rola Doroty Kolak) pije samotnie i do utraty przytomnoœci… Drug¹ siln¹ stron¹ filmu Kingi Dêbskiej jest obsada. Trzy znakomite aktorki w trzech g³ównych rolach wystêpuj¹ na tle doborowej stawki polskich aktorów: Marian Dziêdziel, Marcin Dorociñski, Rafa³ Rutkowski, Miros³aw Baka, czy S³awomir Zapa³a. Bohaterki nie spotykaj¹ siê nigdy ze sob¹, a kolejne sceny z ich udzia³em maj¹ zupe³nie inn¹ obsadê. Dlatego lista postaci jest d³uga ale publicznoœæ mo¿e za to podziwiaæ wielu ulubionych aktorów w œwietnych rolach drugoplanowych. Przejmuj¹ce kreacje, które widzowie zapewne doceni¹, stworzy³y zw³aszcza dwie pary aktorskie: Agata Kulesza z Marcinem Dorociñskim oraz Dorota Kolak z Miros³awem Bak¹. Trzeci¹ i nie jestem pewien, czy nie najwa¿niejsz¹ zalet¹ filmu „Zabawa zabawa”, jest re¿yseria Kingi Dêbskiej. Rzadko siê zdarza, by re¿yser w filmach polskich poprowadzi³ tak sprawnie akcjê w trzech rozgrywaj¹cych siê równolegle w¹tkach dramaturgicznych. Ten film nie jest komedi¹, a wrêcz przeciwnie zawiera szereg „mocnych” scen i koncepcja akcji równoleg³ej œwietnie siê sprawdza, bo porzucaj¹c jednego bohatera przechodzimy do innego pozostaj¹c ca³y czas w temacie alkoholowym… Symbolicznym spoiwem dla nie powi¹zanych ze sob¹ w¹tków dramaturgicznych, s¹ postacie dwóch policjantów. Tylko ci mocno zagubieni i ma³o stanowczy funkcjonariusze, bior¹ udzia³ w krytycznych momentach ¿ycia wszystkich trzech bohaterek. To tworzy rodzaj ironicznego dystansu do sytuacji, która zawsze bêdzie siê powtarzaæ. Tak jak powtarzaj¹ siê niespe³nione obietnice bohaterek, ¿e to ju¿ koniec z piciem. Móg³bym jeszcze wymieniæ kilka nastêpnych zalet filmu ”Zabawa zabawa”, dla których warto go zobaczyæ, ale uwa¿am, ¿e te trzy wystarcz¹. Film zosta³ bardzo dobrze przyjêty podczas 8. Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmów, zdobywaj¹æ g³ówn¹ nagrodê widzów. Niestety na festiwalu nie mog³em byæ, ale obejrza³em film Kingi Dêbskiej w ma³ym kinie w Santa Monica podczas jubileuszowego, dwudziestego ju¿ „Polish Film Festival Los Angeles” i obiecujê krótk¹ relacjê z tej imprezy w kolejnym „Przewodniku filmowym”. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. Archiwum


GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

11

8. Vancouverski Festiwal Polskich Filmów

Zło­ty­Ka­losz­dla­„Za­ba­wa,­za­ba­wa”­Kin­gi­Dęb­skiej Podczas 8.VPFF organizatorzy zaprezentowali nam 8 filmów w ramach konkursu i jeden pokaz specjalny poza konkursem. Jak to zwykle podczas festiwali bywa widzowie mogli obejrzeæ filmy trzymaj¹ce w napiêciu, ciekawe, niepokoj¹ce i...mêcz¹ce. Nie bêdê tu streszcza³ poszczególnych produkcji, a jedynie wystawiê ka¿demu z filmów swoj¹ subiektywn¹ ocenê. Tak wiêc po kolei - „Wspomnienie lata” Adama Guziñskiego - z kategoriii filmów mêcz¹cych, w zasadzie nie wiadomo o czym, czego widz mia³ siê z niego dowiedzieæ poza autorem chyba nie wie nikt. Kolejny film to „Kurier” W³adys³awa Pasikowskiego - trzymaj¹cy w napiêciu, oparty na faktach z ¿ycia Jana Nowaka-Jeziorañskiego, trochê hollywoodzki, ale w dobrym tego s³owa znaczeniu. Nastêpna pozycja to „Okna, okna” Wojciecha Solarza - je¿eli chodzi o nudê to podobny do pierwszego. Kolejny obraz to „Nina” Olgi Chajdas - poruszaj¹cy tematykê mi³oœci homoseksualnej, co w polsce nadal wydaje siê bardzo rewolucyjne. Na pewno nie mo¿na siê by³o nudziæ. Podobnie jak na jednej z kultowych komedii Stanis³awa Barei „Co mi zrobisz jak mnie z³apiesz”. Film zosta³ przypomniany widzom z okazji wizyty Wies³awy i Allana Starskich, którzy pracowali przy tym filmie i byli goœæmi honorowymi festiwalu (wywiad z Allanem Starskim na str. 12.) Kolejny film to „Pi³sudski” Micha³a Rosy - opowiadaj¹cy ma³o znane fakty z biografii jednego z najwybitniejszych Polaków, choæ wœród historyków bardzo kontrowersyjnego, Józefa Pi³sudskiego. Film bardzo interesuj¹cy, a tak¿e wybitna tytu³owa rola Borysa Szyca. Ostatni dzieñ zacz¹³ siê przejmuj¹cym filmem „53 wojny” Ewy Bukowskiej - historia ¿ony zaanga¿owanego korespondenta wojennego. Jego czêste wyjazdy do najniebezpieczniejszych miejsc na Ziemi sprawiaj¹, ¿e bohaterka zaczyna coraz mocniej traciæ kontakt z rzeczywistoœci¹. Tak wiêc nudziæ siê nie mo¿na. Potem byliœmy œwiadkami filmu „Zabawa, zabawa” Kingi Dêbskiej, która zdoby³a g³ówn¹ nagrodê festiwalu - Z³otego Kalosza (Recenzja filmu na str. 10). I na zakoñczenie widzowie zobaczyli jeden z najg³oœniejszych ostatnio filmów w Polsce - „Polityka” Patryka Vegi. Film w Polsce zebra³ mówi¹c delikatnie, niezbyt przychylne recenzje i to wcale nie od zwolenników obecnej w³adzy. Wed³ug mnie nie jest to dzie³o wybitne, ale te¿ nie tak fatalne jak œwiadczyæ by mog³y recenzje. Vancouverska widownia zreszt¹ podzieli³a moje zdanie. Krzysztof Pipała

Fot. Archiwum

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

Fot. Tomasz Przystupa


12 GŁOS POLONII

Wywiad

www.glospolonii.net

Przy Wajdzie nauczyłem się wszystkiego Z wybitnym scenografem filmowym, Allanem Starskim, podczas Jego pobytu w Vancouver na 8.VPFF, rozmawia³ Krzysztof Pipa³a - Na pocz¹tek bana³ - jak to siê sta³o, ¿e zosta³ Pan scenografem? - Zawa¿y³ na tym z pewnoœci¹ fakt, ¿e mój ojciec, Ludwik Starski, by³ uznanym scenarzyst¹. Mia³o to bezpoœredni wp³yw na to, kim jestem. Nie sta³em siê scenografem drugiego pokolenia, ale od zawsze interesowa³y mnie sztuki plastyczne, rysowanie czy projektowanie. Pomimo nieukoñczenia Wydzia³u Scenografii tylko Wydzia³u Projektowania Wnêtrz na warszawskiej Akademii Sztuk Piêknych, to rodzinny dom filmowy, w którym siê wychowa³em, ukierunkowa³ mnie w stronê filmu, a ojciec wydatnie pomóg³ mi siê „zaczepiæ”. - Najbardziej znan¹ nagrod¹ jak¹ Pan otrzyma³ jest z pewnoœci¹ Oscar za pracê przy filmie Stevena Spielberga „Lista Schindlera”. Ale czy Pan sam uwa¿a, ¿e jakieœ inne pañskie dzie³o by³o lepsze? - To ciekawe pytanie i jak siê tak zastanowiæ to byæ mo¿e tak. Du¿o satysfakcji da³a mi praca przy „Dantonie” Andrzeja Wajdy. Ale chyba jeszcze wiêcej wysi³ku musia³em w³o¿yæ w „Oliviera Twista”, który zrobi³em z Romanem Polañskim. Tak - „Oliver Twist” da³ mi najwiêcej satysfakcji. Polañski by³ wielk¹ inspiracj¹, bo nie chcia³ tylko zekranizowaæ „Olivera Twista”, ale tak¿e pokazaæ Angliê przechodz¹c¹ od okresu swojej œwietnoœci do czasu rewolucji przemys³owej. Razem z operatorem i kostiumologiem przestudiowaliœmy obrazy i szkice miasta z epoki. Ustaliliœmy paletê kolorów, aby stworzyæ jednolit¹ atmosferê i wizjê filmu. Rekonstrukcja ulic Londynu w studiu w Czechach by³a fantastycznym doœwiadczeniem. Mieliœmy do dyspozycji 40.000 m2, na których musieliœmy zmieœciæ ulice i alejki, niekiedy z ró¿nych czêœci miasta. G³ówna arteria komunikacyjna, nazwana przez nas King Street, by³a eleganck¹ ulic¹, pe³n¹ luksusowych sklepów. Zbudowaliœmy tak¿e wiêzienie Newgate, którego nie widzia³em wczeœniej w ¿adnym filmowym „Oliverze Twiœcie”. Do dzielnicy biedoty z prost¹ ceglan¹ zabudow¹ wiedzie niewielka uliczka. Tamtejsze domy po³¹czone s¹ pomostami, tworz¹c sieæ magazynów portowych. To naprawdê by³o niezapomniane prze¿ycie. - Wracaj¹c do „Listy Schindlera”. Ten film sta³ siê jedn¹ z najwa¿niejszych produkcji w historii kina. Jak do tego dosz³o, ¿e do prac nad filmem Steven Spielberg zaprosi³ w³aœnie Pana? - Steven Spielberg by³ re¿yserem bardzo zapracowa-

nym, ale z pewnoœci¹ znajdowa³ czas na ogl¹danie produkcji nie tylko amerykañskich, ale tak¿e tych spoza USA. Niew¹tpliwie zna³ moje poprzednie filmy, które stworzy³em z Andrzejem Wajd¹ czy Agnieszk¹ Holland. Ogl¹da³ tak¿e film, który zrobi³em dla amerykañskiej telewizji BBC „Ucieczka z Sobiboru”, i który pomóg³ mu podj¹æ decyzjê. Od samego pocz¹tku zna³ mój dorobek artystyczny i móg³ go poddaæ ocenie. Nasze pierwsze spotkanie odby³o siê w Krakowie, we wczesnym etapie przygotowawczym, kiedy Spielberg nie podj¹³ jeszcze ostatecznej decyzji o tym, kto powinien zaj¹æ siê scenografi¹ do filmu. Domyœlam siê, ¿e dopiero po naszej wspólnej turze, w trakcie której jeŸdziliœmy po mieœcie i ogl¹daliœmy ewentualne miejsca do zdjêæ, zdecydowa³, ¿e chcia³by, abym to ja zaj¹³ siê scenografi¹ do jego filmu. - Wspó³pracowa³ Pan z uznanymi polskimi re¿yserami, miêdzy innymi Krzysztofem Kieœlowskim, Januszem Zaorskim, Agnieszk¹ Holland, Romanem Polañskim czy W³adys³awem Pasikowskim. Ale przede wszystkim pracowa³ Pan z Andrzejem Wajd¹, z którym zrobi³ Pan najwiêcej filmów. Czy nale¿y przypuszczaæ, ¿e to pañski mentor? - Najproœciej mówi¹c przy Wajdzie nauczy³em siê wszystkiego. Wszystkie pierwsze filmy zrobi³em w³aœciwie z Andrzejem, a by³o ich a¿ czternaœcie. By³y to przeró¿ne filmy i te historyczne, i wspó³czesne, i te o ostrym pazurze politycznym. Zrobi³em tak¿e filmy, które tworzy³y pewnego rodzaju nastrój i stara³y siê uchwyciæ jakieœ wspomnienia. Takim filmem bez w¹tpienia by³y np. „Panny z Wilka”. - Komu Pan wiêcej zawdziêcza, Wajdzie czy Szpilbergowi? - Jednemu i drugiemu. To nie jest tak, ¿e cz³owiek znik¹d wskakuje na rynek zagraniczny. To powolny proces, Dziêki pracy z Wajd¹ zrobi³em „Listê Schindlera” , dziêki Spielbergowi mog³em tworzyæ produkcje w USA, no i wreszcie mog³em tworzyæ amerykañskie kino równie¿ w Europie. - Wielu widzów uwa¿a, ¿e jeœli niespecjalnie zastanawia siê nad scenografi¹ to jest dobrze, podobnie jak w przypadku sêdziego pi³karskiego - jeœli nie rzuca siê w oczy to znaczy, ¿e by³ dobry. - Coœ w tym jest, ale jednoczeœnie scenografia jest wszystkim, w czym aktor siê porusza. Jest dramatem, uzupe³nia to, co re¿yser chce powiedzieæ przez aktorów. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Mieszkanie g³ównego bohatera w “Hannibalu” pokazuje jego obsesjê anatomii i okrucieñstwa. Widaæ w nim jego fascynacjê sztuk¹ japoñsk¹. Scenografia jest jak plakat, buduje charakter postaci. Czêsto pojawia siê na chwilê w planie ogólnym, bo kamera pod¹¿a raczej za twarz¹ bohatera i skupia siê na jego emocjach. Dlatego czêsto jest du¿o intensywniejsza ni¿ w rzeczywistoœci, czego widz zreszt¹ w³aœnie nie zauwa¿a. Obóz w „Liœcie Schindlera” nie zosta³ nakrêcony w oryginalnym miejscu. Dlaczego? Bo po latach otaczaj¹ce go oryginalne klify i ska³y z³agodnia³y, nie mia³y takiego dramatycznego wyrazu. Dlatego znalaz³em ciekawsze miejsce. A np. ulica do „Pianisty”, któr¹ postawi³em w Babelsbergu by³a potem wielokrotnie u¿ywana, czêsto bez ¿adnych zmian! Choæ czasem by³a tak¿e wykorzystywana twórczo, jak w filmie Tarantino „Bêkarty wojny” , gdzie scenograf zmieni³ jej wygl¹d i dobudowa³ kino. Oczywiœcie, mimo problemów powstaj¹ co pewien czas dobre, „scenograficzne” filmy. - I na koniec pytanie, które mnie zawsze nurtowa³o - kto wymyœli³ szklanki na ³añcuchu, które mogliœmy zobaczyæ w filmie „Co mi zrobisz jak mnie z³apiesz”. Pan czy scenarzysta? - Mówi¹c szczerze nie pamiêtam, czy do filmu przyniós³ to Bareja czy Tym. Ale pomys³ pochodzi³ z ¿ycia. Wpad³ na niego podobno jeden z pracowników PSS Spo³em, który zajmowa³ siê w³aœnie saturatorami. Na ich wyposa¿eniu by³y szklanki, tzw. musztardówki. I te szklanki wci¹¿ ginê³y - robotnicy zabierali je do wódy. Pracownik wpad³ wiêc na pomys³ i „uwiêzi³” szklanki ³añcuchem. Wiem, ¿e by³o to nawet tematem jakiegoœ reporta¿u zachodniej telewizji, której reporterzy zrywali boki ze œmiechu. Codzienna rzeczywistoœæ PRL-u do dzisiaj potrafi zadziwiæ. n

Fot Archiwum


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

15


16 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Mimo skandali, libera³owie ponownie wygrali

Justin Trudeau nadal premierem Kanady Antoni Fajkowski, Krzysztof Propolski Liberalna Partia Kanady po raz kolejny wygra³a wybory parlamentarne. Ugrupowanie Justina Trudeau utworzy jednak rz¹d mniejszoœciowy i bêdzie potrzebowa³o wsparcia mniejszej partii lewicowej. W obliczu skandali, jakie wstrz¹snê³y œrodowiskiem premiera w ostatnich miesi¹cach, Trudeau i tak mo¿e mówiæ o sukcesie. Agencja Reutera przekaza³a, ¿e Liberalna Partia Kanady (LPC) zdoby³a 156 z 338 miejsc w parlamencie. Do stworzenia rz¹du wiêkszoœciowego zabrak³o 14 mandatów co oznacza, ¿e partia Justina Trudeau bêdzie skazana na wspó³pracê z Now¹ Parti¹ Demokratyczn¹ (NDP), która odnotowa³a gorszy wynik ni¿ cztery lata temu, ale dziêki s³abszym notowaniom LPC ma szansê na wejœcie do rz¹du. Wstêp­ne­wy­ni­ki­wska­zu­j¹­na­ to,­¿e­ Kon­ser­wa­tyw­na­Par­tia Ka­na­dy­(CPC),­któ­ra­w­ ostat­nich­son­da­¿ach­otrzy­my­wa­³a­zbli­¿o­ny­wy­nik­do­ LPC,­zdo­by­³a­121­man­da­tów. -­Zro­bi­li­œcie­to­ moi­przy­ja­cie­le,­gra­tu­lu­jê­-­ po­wie­dzia³­Tru­de­au­pod­czas­wie­czo­ru­wy­bor­cze­go­w­ Mont­re­alu.­Po­li­ty­ko­wi, któ­ry­przez­ostat­nie­czte­ry­la­ta­by³­pre­mie­rem­Ka­na­dy,­po­gra­tu­lo­wa³­ Do­nald­Trump.­ „Gra­tu­lu­jê­Ju­sti­no­wi­Tru­de­au­wspa­nia­³e­go­i­ ciê¿­ko­wy­wal­czo­ne­go­zwy­ciê­stwa”­ -­ na­pi­sa³­pre­zy­dent USA.­ „Z­ nie­cier­pli­wo­œci¹­ cze­kam­ na­ wspó³­pra­cê­ z­ To­b¹­ na rzecz­do­bra­na­szych­kra­jów”­ -­ do­da³.

Trudny finisz kampanii

Przy­po­mnij­my,­na­ fi­ni­szu­kam­pa­nii­Ju­stin­Tru­de­au­nie­ mia³ naj­lep­szej­pra­sy.­Za­czê­³o­siê­od­ pu­bli­ka­cji­ma­ga­zy­nu­„Ti­me”, któ­ry­za­mie­œci³­zdjê­cie­Ju­sti­na­Tru­de­au­z­ 2001­ro­ku,­kie­dy­to przy­sz³y­pre­mier­Ka­na­dy­pra­co­wa³­ja­ko­na­uczy­ciel­w­ pry­wat­nej­ szko­le.­ Fo­to­gra­fia­ po­cho­dzi­ z­ im­pre­zy­ o­ wie­le­ mó­wi¹­cej na­zwie­ „Arab­ska­ noc”.­ 29-let­ni­ wów­czas­ Tru­de­au­ po­zu­je­ do zdjê­cia­w­ tur­ba­nie,­a­ twarz­oraz­ d³o­nie­ma­ po­ma­lo­wa­ne­ciem­n¹­far­b¹.­Przy­oka­zji­udo­stêp­nie­nia­te­go­zdjê­cia­„Ti­me”­po­in­for­mo­wa³­ o­ jesz­cze­ jed­nej­ fo­to­gra­fii­ -­ po­cho­dz¹­cej­ z­ ko­pii rocz­ni­ka­„The­View”.­Na­ tym­zdjê­ciu­przy­sz³y­pre­mier­wy­st¹­pi³­z­ po­ma­lo­wa­n¹­na­ br¹­zo­wo­twa­rz¹.­Ma­te­ria³­zo­sta³­upu­blicz­nio­ny­za­ spra­w¹­biz­nes­me­na­z­ Van­co­uver­Mi­cha­ela­Adam­so­na. Na­pu­bli­ka­cjê­„Ti­me”­za­re­ago­wa³­sam­za­in­te­re­so­wa­ny,­któ­ry prze­pro­si³­za­ zdjê­cia.­-­ Nie­ po­wi­nie­nem­by³­te­go­ro­biæ.­Po­wi­nie­nem­mieæ­wiêk­sz¹­œwia­do­moœæ.­Jest­mi­na­praw­dê­przy­kro­przy­zna³­ pre­mier.­ Py­ta­ny­ o­ to,­ czy­ je­go­ zda­niem­ zdjê­cia­ jest ra­si­stow­skie,­Tru­de­au­od­par³­twier­dz¹­co.­-­ Tak,­ta­kie­by­³o.­Nie uwa­¿a­³em­ tak­ wte­dy,­ ale­ te­raz­ ina­czej­ do­ te­go­ pod­cho­dzê­ wska­za³­po­li­tyk.­Jak­wy­ja­œni³,­na­ „black­fa­ce”­zde­cy­do­wa³­siê przy­oka­zji­szkol­ne­go­kon­kur­su­ta­len­tów. W­wy­bo­rach­li­czy­³o­siê­piêæ­par­tii,­przy­czym­czte­ry­w­ ca­³ej Ka­na­dzie:­li­be­ra­³o­wie,­kon­ser­wa­ty­œci,­so­cjal­de­mo­kra­ci­z­ NDP i­ zie­lo­ni.­Bloc­Qu­ebec­ki,­któ­ry­w­ son­da­¿ach­mia³­do­bre­wy­ni­ki,­wy­sta­wi³­kan­dy­da­tów­tyl­ko­w­ Qu­ebe­cu.­Par­tia­ta­kie­ro­wa­³a

swo­j¹­kam­pa­niê­wy­³¹cz­nie­do­miesz­kañ­ców­ fran­cu­sko­jê­zycz­nej­ pro­win­cji.­Po­nie­wa¿­jed­nak­w­ Qu­ebe­cu­jest­78­okrê­gów,­zwy­ciêz­ca­w­ tej­pro­win­cji­mo­¿e­li­czyæ­siê­przy­two­rze­niu­ rz¹­d u.­ Pro­w in­c j¹­ z naj­wiêk­sz¹­ licz­b¹­ man­da­tów­jest­On­ta­rio­-­121. Jak­istot­ne­jest­On­ta­rio wi­d aæ­ np.­ po­ licz­b ie man­da­tów­ z­ miast­ ota­cza­j ¹­c ych­ To­r on­t o;­ z aglo­me­ra­cji­To­ron­to­wy­bie­ra­nych­jest­30­de­pu­to­wa­nych.­To­wiê­cej­ni¿­licz­ba­ man­da­tów­ z­ dwóch­ pro­win­cji,­ Sa­skat­che­wan­ i­ Ma­ni­to­by. W­po­nie­dzia­³ek­wie­czo­rem­nie­by­³o­ jesz­cze­ in­for­ma­cji­ o­ fre­kwen­cji,­ ale ju¿­w­ przed­ter­mi­no­wym­g³o­so­wa­niu­11-14­paŸ­dzier­ni­ka­ g³o­so­wa­³o­ re­kor­do­we­ 4,7­ mln­ Ka­na­dyj­czy­ków­ spo­œród­27,4­mln­upraw­nio­nych.­W­ po­nie­dzia­³ek­wy­bor­czy­po­ja­wi­³y­siê­in­for­ma­cje­o­ ko­lej­kach­w­ lo­ka­lach­do­g³o­so­wa­nia. Ofi­cjal­na­kam­pa­nia­wy­bor­cza­trwa­³a­za­le­d­wie­40­dni,­ale­w isto­cie­za­czê­³a­siê­skan­da­lem­w­ lu­tym,­gdy­dzien­nik­„The­Glo­be­ and­ Ma­il”­ na­pi­sa³,­ ¿e­ przed­sta­wi­cie­le­ kan­ce­la­rii­ pre­mie­ra mie­li­wy­wie­raæ­na­ci­ski­na­by­³¹­mi­ni­ster­spra­wie­dli­wo­œci­Jo­dy Wil­son­-Ray­bo­uld,­by­za­miast­kie­ro­waæ­do­s¹­du­spra­wê­fir­my SNC­-La­va­lin,­oskar­¿a­nej­o­ ³a­pów­ki,­pro­ku­ra­to­rzy­zgo­dzi­li­siê na­ugo­dê.­Tru­de­au­twier­dzi³,­¿e­sta­ra³­siê­ura­to­waæ­miej­sca­pra­cy,­ ale­ ko­mi­sarz­ ds.­ ety­ki­ stwier­dzi³­ na­ru­sze­nie­ re­gu³.­ Dru­gi skan­dal­wy­buch³­we­wrze­œniu,­gdy­ame­ry­kañ­ski­„Ti­me­Ma­ga­zi­ne”­opu­bli­ko­wa³­zdjê­cie­z­ 2001­ro­ku,­o­któ­rym­pi­sze­my­po­wy­¿ej. Przed­wy­bo­ra­mi­ana­li­ty­cy­ty­po­wa­li­50-60­okrê­gów,­w­ któ­rych­wy­bor­cy­mo­gli­siê­wa­haæ,­ma­j¹c­w­ ten­spo­sób­de­cy­du­j¹­cy­wp³yw­na­wy­nik,­oraz­po­nad­60­okrê­gów,­gdzie­de­cy­du­j¹­cy g³os­o­ wy­bo­rze­mo­gli­mieæ­rdzen­ni­miesz­kañ­cy­Ka­na­dy,­któ­rzy­czte­ry­la­ta­te­mu­za­czê­li­ak­tyw­nie­uczest­ni­czyæ­w­ g³o­so­wa­niu.­W­ tym­ro­ku­in­diañ­scy­przy­wód­cy­za­chê­ca­li­do­pój­œcia­do urn.­W­ re­zul­ta­cie­np.­fre­kwen­cja­w­ jed­nym­z­ okrê­gów­o­ du­¿ej­licz­bie­wy­bor­ców­First­Na­tions­w­ Sa­skat­che­wan­by­³a­ta­ka, ¿e­trze­ba­by­³o­dru­ko­waæ­do­dat­ko­we­kar­ty­do­g³o­so­wa­nia.

Poœlizg konserwatystów

Na­zwy­ciê­stwo­li­be­ra­³ów­mia­³o­nie­w¹t­pli­wie­wp³yw­dzien­ni­kar­skie­œledz­two,­któ­re­wy­ka­za­³o,­¿e­kon­ser­wa­ty­œci­wy­na­jê­li fir­mê­do­rad­cz¹,­by­zdys­kre­dy­to­waæ­kon­ku­ren­cjê.­Dzien­nik­„The Glo­be­and­Ma­il”­po­in­for­mo­wa³,­¿e­Kon­ser­wa­tyw­na­Par­tia­Ka­na­dy­(CPC)­An­drew­Sche­era,­któ­ra­w­ostat­nich­son­da­¿ach­do­rów­ny­wa­³a­rz¹­dz¹­cym­Li­be­ra­³om,­a­Sche­er­by³­wska­zy­wa­ny­ja­ko­po­ten­cjal­ny­pre­mier,­wy­na­jê­³a­zna­ne­go­do­rad­cê­po­li­tycz­ne­go­War­re­na­Kin­sel­lê­i­je­go­fir­mê­Da­isy­Gro­up.­Ce­lem­by­³o­„do­-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

paœæ­i­znisz­czyæ”­-­jak­cy­to­wa³­dzien­nik,­po­wo­³u­j¹c­siê­na­do­ku­men­ty.­Fir­ma­Kin­sel­li,­któ­ra­sta­³a­za­kam­pa­ni¹­w­me­diach­spo­³ecz­no­œcio­wych,­ mia­³a­ wspie­raæ­ kan­dy­da­tów­ kon­ser­wa­ty­stów­ i­ roz­po­wszech­niaæ­in­for­ma­cje­o­kse­no­fo­bii­kan­dy­da­tów­ PPC.­ „Do­ku­men­ty­ po­twier­dza­j¹­pra­cê­wy­ko­na­n¹­przez­kil­ku pra­cow­ni­ków­Da­isy­Gro­up­na­rzecz nie­wy­mie­nio­ne­go­ klien­ta.­ ró­d³o prze­ka­za­³o­CBC,­¿e­tym­klien­tem by­³a­Par­tia­Kon­ser­wa­tyw­na”­-­po­da­³a­te­le­wi­zja­CBC.­W­tak­zwa­nym „Pro­ject­Cac­tus”­za­ostry­mi­ata­ka­mi­ na­ Ber­nie­ra­ mia­³o­ staæ­ czte­rech pra­cow­ni­ków­ Da­isy­ Gro­up.­ Pod­czas so­bot­nich­ spo­tkañ­ przed­wy­bor­czych Sche­era­dzien­ni­ka­rze­do­ma­ga­li­siê­ko­men­ta­rza­na­te­mat­skan­da­lu.­Py­ta­ny­o­to­po­wta­rza³,­¿e­„nie­ko­men­tu­je­my­ist­nie­j¹­cych­b¹dŸ­nie­ist­nie­j¹­cych­ kon­trak­tów”.­ Ber­nier­ pod­czas­ so­bot­niej­kon­fe­ren­cji­pra­so­wej­okre­œli³­Par­tiê­Kon­ser­wa­tyw­n¹ ja­ko­ „mo­ral­nie­ i­ in­te­lek­tu­al­nie­ sko­rum­po­wa­n¹”­ oraz­ po­in­for­mo­wa³,­¿e­z³o­¿y³­skar­gê­do­Elec­tions­Ca­na­da,­ka­na­dyj­skiej­ko­mi­sji­wy­bor­czej.­W­ca­³ej­spra­wie­wa¿­ny­jest­nie­tyl­ko­fakt­czar­ne­go­PR,­lecz­tak­¿e­oso­ba­War­re­na­Kin­sel­li.­To­daw­ny­po­li­tyk Par­tii­ Li­be­ral­nej.­ Z­ wy­kszta³­ce­nia­ jest­ praw­ni­kiem,­ dzia­³a³­ w ru­chach­an­ty­ra­si­stow­skich.­Czte­ry­la­ta­te­mu­bez­sku­tecz­nie­sta­ra³­siê­o­no­mi­na­cjê­Li­be­ra­³ów­w­jed­nym­z­okrê­gów­w­To­ron­to. Zna­ny­jest­z­nie­wy­bred­nych­ata­ków­na­po­li­ty­ków.­Ostro­kry­ty­ko­wa³­Ju­sti­na­Tru­de­au­i­ape­lo­wa³,­by­na­nie­go­nie­g³o­so­waæ.­W tym­ro­ku­przez­krót­ki­czas,­ku­zdu­mie­niu­ka­na­dyj­skich­ko­men­ta­to­rów,­by³­do­rad­c¹­par­tii­Zie­lo­nych.­O­Kin­sel­li­mó­wio­no­wie­le­w­lu­tym­te­go­ro­ku,­gdy­przy­pi­sy­wa­no­mu­nie­po­twier­dzo­ny udzia³­w­skan­da­lu,­któ­ry­do­tkn¹³­Tru­de­au.­„The­Glo­be­and­Ma­il”­na­pi­sa³­wów­czas,­¿e­przed­sta­wi­cie­le­kan­ce­la­rii­pre­mie­ra­mie­li wy­wie­raæ­na­ci­ski­na­by­³¹­mi­ni­ster­spra­wie­dli­wo­œci­Jo­dy­Wil­son­-Ray­bo­uld,­by­za­miast­kie­ro­waæ­do­s¹­du­spra­wê­bu­dow­la­nej­fir­my­SNC­-La­va­lin­oskar­¿a­nej­o­³a­pów­ki,­wp³y­nê­³a­na­za­war­cie­ugo­dy­przez­pro­ku­ra­to­rów.­Tru­de­au­twier­dzi³,­¿e­sta­ra³ siê­ura­to­waæ­miej­sca­pra­cy,­ale­ko­mi­sarz­do­spraw­ety­ki­stwier­dzi³­na­ru­sze­nie­re­gu³.­Osta­tecz­nie­spra­wa­SNC­-La­va­lin­tra­fi­³a do­s¹­du,­a­Wil­son­-Ray­bo­uld­ode­sz³a­z­Par­tii­Li­be­ral­nej.­Po­ja­wi­³y­siê­te¿­spe­ku­la­cje,­¿e­to­Kin­sel­la­mia³­staæ­za­afe­r¹­„brown­fa­ce”.­W­so­bo­tê­póŸ­nym­po­po­³u­dniem­Kin­sel­la­po­in­for­mo­wa³, ¿e­za­mkn¹³­kon­ta­na­Twit­te­rze­i­Fa­ce­bo­oku.­Na­swo­im­blo­gu pod­kre­œla³,­¿e­jest­praw­ni­kiem,­do­da­j¹c,­¿e­tyl­ko­klient­mo­¿e zwol­niæ­ z­ umo­wy­ o­ po­uf­no­œci.­ „Je­stem­ dum­ny­ z­ prze­ciw­sta­wia­nia­ siê­ fa­na­ty­kom­ ta­kim­ jak­ Ber­nier,­ czy­ to­ za­ pie­ni¹­dze, czy­te¿­nie”­-­na­pi­sa³.­Przed­kil­ko­ma­dnia­mi­Kin­sel­la­za­mie­œci³ na­blo­gu­wy­ni­ki­„g³o­so­wa­nia”­pra­cow­ni­ków­swo­jej­fir­my.­Ty­po­wa³,­¿e­kon­ser­wa­ty­œci­uzy­ska­j¹­146­man­da­tów,­a­li­be­ra­³o­wie -­135.­PPC,­we­d³ug­nie­go,­mia­³o­nie­wejœæ­do­par­la­men­tu. Opracowane na podst. reuters, wyborcza.pl, wiadomosci.pl Fot Archiwum


GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

19

Brexit - tasiemcowy serial

Bo­Jo­z­nie­ba­na­zie­mię­ Adam Lasocki W czwartek 17 paŸdziernika Unia Europejska porozumia³a siê z premierem Wielkiej Brytanii Borysem Johnsonem (zwanym przez rodaków w skrócie BoJo) w sprawie nowej umowy dotycz¹cej brexitu, czyli opuszczenia przez Wyspiarzy europejskiej wspólnoty. Donald Tusk, który negocjowa³ z brytyjskim premierem now¹ umowê powiedzia³ dziennikarzom, ¿e zosta³a ona pozytywnie oceniona przez rz¹d Irlandii, bo w przypadku jego sprzeciwu UE by siê na jej nowy kszta³t nie zgodzi³a. Pol­ski­prze­wod­ni­cz¹­cy­Ra­dy­Eu­ro­pej­skiej­sko­men­to­wa³­no­we­po­ro­zu­mie­nie­na­stê­pu­j¹­co:­ -­Mó­wi­³em­od­sa­me­go­po­cz¹t­ku,­¿e­za­wsze­bê­dzie­my­wspie­raæ­ Ir­lan­diê­ i­ nie­ bê­dzie­my­ for­so­waæ­ po­ro­zu­mie­nia,­ któ­re­ bê­dzie­nie­ko­rzyst­ne­dla­Du­bli­na.­Klu­czo­w¹­zmia­n¹­w­po­rów­na­niu­ do­ wer­sji­ wcze­œniej­szej­ jest­ to,­ ¿e­ pre­mier­ Bo­ris­ John­son zgo­dzi³­siê­na­kon­tro­lê­cel­n¹­na­punk­tach­wjaz­do­wych­do­Ir­lan­dii­ Pó³­noc­nej.­ Kom­pro­mis­ ten­ po­zwo­li­ na­ unik­niê­cie­ kon­tro­li gra­nicz­nych­ po­miê­dzy­ Ir­lan­di¹­ a­ Ir­lan­di¹­ Pó³­noc­n¹­ i­ za­pew­ni in­te­gral­noœæ­jed­no­li­te­go­ryn­ku.­Rze­czy­wi­stoœæ­jest­ta­ka,­¿e­na dziœ­ ma­my­ po­ro­zu­mie­nie,­ któ­re­ po­zwo­li­ nam­ unik­n¹æ­ cha­osu oraz­at­mos­fe­ry­kon­flik­tu­po­miê­dzy­"27"­i­Zjed­no­czo­nym­Kró­le­stwem.­ Te­raz­ cze­ka­my­ na­ g³o­so­wa­nia­ w­ oby­dwu­ par­la­men­tach.­Na­pew­no­je­ste­œmy­bar­dzo­do­brze­przy­go­to­wa­ni­do­b³y­ska­wicz­nej­ra­ty­fi­ka­cji­te­go­po­ro­zu­mie­nia,­je­œli­tyl­ko­par­la­ment bry­tyj­ski­je­prze­g³o­su­je. Do­nald­Tusk­za­pew­ni³,­¿e­UE­jest­bar­dzo­do­brze­przy­go­to­wa­na­ do­ ka¿­de­go­ sce­na­riu­sza,­ ale­ ja­ko­ Po­lak­ i­ hi­sto­ryk,­ to­ w ser­cu­by³­za­wsze­za­po­zo­sta­niem­Wiel­kiej­Bry­ta­nii­w­Unii­Eu­ro­pej­skiej,­po­nie­wa¿,­jak­stwier­dzi³,­„wie­co­siê­dzie­je,­gdy­Eu­ro­pa­siê­dzie­li”.­ Klu­czo­w¹­spra­w¹­dla­no­we­go­po­ro­zu­mie­nia­by­³o­roz­wi¹­za­nie­kwe­stii­tak­zwa­ne­go­„ir­landz­kie­go­bez­piecz­ni­ka”.­Pi­sa­li­œmy o­tym­wie­lo­krot­nie,­ale­przy­po­mni­my­jesz­cze­raz,­o­co­cho­dzi, po­nie­wa¿­to­klu­czo­wy­i­spor­ny­punkt­umo­wy,­co­do­któ­re­go­nie by­³o­zgo­dy­i­któ­ry­unie­mo¿­li­wia³­za­war­cie­ja­kie­go­kol­wiek­po­ro­zu­mie­nia.­W­sk³ad­Zjed­no­czo­ne­go­Kró­le­stwa­Wlk.­Bry­ta­nii wcho­dzi­otó¿­Ir­lan­dia­Pó³­noc­na.­Zaj­mu­je­ona­czêœæ­wy­spy­Ir­lan­dia,­na­któ­rej­znaj­du­je­siê­pañ­stwo­Ir­lan­dia.­Do­pó­ki­na­wy­spie­Ir­lan­dia­pañ­stwo­Ir­lan­dia­by­³o­od­dzie­lo­ne­od­Ir­lan­dii­P³n. sztyw­n¹­gra­ni­c¹,­trwa³­po­miê­dzy­ni­mi­przez­la­ta­krwa­wy­kon­flikt,­któ­ry­po­ci¹­gn¹³­za­so­b¹­wie­le­œmier­tel­nych­ofiar.­ró­d³em by­³a­ re­li­gia.­ Ir­lan­dia­ jest­ bo­wiem­ pañ­stwem­ ka­to­lic­kim,­ na­to­miast­miesz­kañ­ca­mi­Ir­lan­dii­P³n.­s¹­w­zde­cy­do­wa­nej­wiêk­szo­œci­pro­te­stan­ci.­Nie­bê­dzie­my­wcho­dziæ­w­tej­chwi­li­w­szcze­gó­³y­te­go­kon­flik­tu.­Wa¿­ne,­¿e­gdy­Wlk.­Bry­ta­nia­i­Ir­lan­dia­we­sz³y­do­Unii­Eu­ro­pej­skiej­i­znik­nê­³y­sztyw­ne­gra­ni­ce­miê­dzy­Ir­lan­dia­P³n.­a­Ir­lan­di¹,­kon­flikt­zo­sta³­wy­ga­szo­ny.­­ Te­raz,­gdy­Bry­tyj­czy­cy­chc¹­wy­st¹­piæ­z­UE,­pro­ble­mem­sta­³a­siê­gra­ni­ca­miê­dzy­Wlk.­Bry­ta­ni¹­i­wcho­dz¹­c¹­w­jej­sk³ad­Ir­lan­di¹­Pó³­noc­n¹,­a­Ir­lan­di¹.­Ir­lan­dia­ab­so­lut­nie­nie­chce­siê­zgo­dziæ­na­po­now­ne­utwo­rze­nie­sztyw­nej­gra­ni­cy,­po­nie­wa¿­oba­wia­siê,­¿e­krwa­wy­kon­flikt­roz­go­rze­je­na­no­wo.­Wlk.­Bry­ta­nia zaœ­nie­chce­siê­zgo­dziæ,­by­po­jej­ro­zej­œciu­siê­z­UE,­Ir­lan­dia P³n.­po­zo­sta­³a­w­unii­cel­nej­z­eu­ro­pej­sk¹­wspól­no­t¹.­Twier­dzi, ¿e­ ta­kie­ roz­wi¹­za­nie­ czy­ni­³o­by­ z­ bre­xi­tu­ fik­cjê­ -­ jed­na­ czêœæ Wlk.­Bry­ta­nia­ze­rwa­³a­by­wiê­zy­z­Uni¹,­pew­na­jej­czêœæ­na­dal by­³a­by­z­ni¹­zwi¹­za­na.­ No­we­po­ro­zu­mie­nie,­do­któ­re­go­do­sz³o­w­czwar­tek,­17­paŸ­dzier­ni­ka,­za­k³a­da,­¿e­miê­dzy­Ir­lan­di¹­a­Ir­lan­di¹­P³n.­na­dal­nie Fot. Archiwum

PS. Boris Johnson jest z pochodzenia Turkiem. Jego pradziadek Ali Kemal (dziennikarz i ostatni minister spraw wewnêtrznych imperium osmañskiego) o¿eni³ siê z Angielk¹. Po jego œmierci (zgin¹³ z r¹k zbuntowanego t³umu), syn - Osman Wilfred Kemal, dziadek Borisa, wychowywa³ siê w Anglii, do której wziê³a go babka i to ona zmieni³a mu w Anglii jego tureckie nazwisko na swoje panieñskie. Gdyby nie prababcia, na Downing Street urzêdowa³by dziœ Boris Kemal.

bê­dzie­gra­ni­cy­miê­dzy­pañ­stwo­wej,­na­to­miast­wszyst­kie­ry­go­ry z­ni¹­zwi¹­za­ne­(urzê­dy­cel­ne,­stra¿­gra­nicz­na)­bê­d¹­w­por­tach Ir­lan­dii­ Pó³­noc­nej,­ czy­li­ de­ fac­to­ jesz­cze­ na­ te­ry­to­rium­ Wlk. Bry­ta­nii.­Wpro­wa­dza­tak­¿e­okres­przej­œcio­wy,­któ­ry­trwa³­by­do koñ­ca­2020­r.­i­móg³­by­byæ­prze­d³u­¿o­ny­za­zgo­d¹­obu­stron­o rok,­a­na­wet­dwa­la­ta.­W­tym­okre­sie­tak­na­praw­dê­nie­wie­le­by siê­zmie­ni­³o,­po­za­tym,­¿e­Wlk.­Bry­ta­nia­nie­bê­dzie­bra­³a­udzia­³u­w­pra­cach­eu­ro­pej­skich­in­sty­tu­cji­i­¿e­za­cznie­funk­cjo­no­waæ gra­ni­ca­w­por­tach­Ir­lan­dii­Pó³­noc­nej.­­­­­­­­­ Po­ za­war­ciu­ czwart­ko­we­go­ po­ro­zu­mie­nia­ wszyst­kie­ kar­ty zna­la­z³y­siê­wiêc­w­rê­kach­bry­tyj­skich­par­la­men­ta­rzy­stów.­Po­sie­dze­nie­par­la­men­tu­do­ty­cz¹­ce­g³o­so­wa­nia­nad­no­wym­kszta³­tem­ umo­wy­ o­ opusz­cze­niu­ UE­ za­pla­no­wa­no­ na­ po­nie­dzia­³ek, ale­de­ba­tê­przy­spie­szo­no­i­od­by­³a­siê­ona­w­so­bo­tê,­19­paŸ­dzier­ni­ka.­Jak­przy­pusz­cza­no,­eu­fo­rii­nie­by­³o,­by­³a­na­to­miast­to­tal­na­kry­ty­ka­no­wej­umo­wy­ze­stro­ny­opo­zy­cji.­ Je­re­my­Co­bryn,­szef­opo­zy­cyj­nej­Par­tii­Pra­cy­po­wie­dzia³,­¿e no­we­po­ro­zu­mie­nie­jest­jesz­cze­gor­sze­ni¿­je­go­po­przed­nia­wer­sja,­trzy­krot­nie­od­rzu­co­na­przez­Izbê­Gmin,­któ­r¹­wy­ne­go­cjo­wa­³a­ by­³a­ pre­mier,­ The­re­sê­ May.­ -­ Pro­po­zy­cje­ te­ -­ stwier­dzi³ Co­bryn­-­gro­¿¹­wy­wo­³a­niem­wy­œci­gu­na­dno­w­kwe­stii­praw­i ochro­ny:­za­gra­¿a­j¹­bez­pie­czeñ­stwu­¿yw­no­œci,­ob­ni­¿a­j¹­nor­my œro­do­wi­sko­we­i­ogra­ni­cza­j¹­pra­wa­pra­cow­ni­ków­oraz­otwie­ra­j¹ mo¿­li­woœæ­prze­jê­cia­bry­tyj­skiej­pu­blicz­nej­s³u¿­by­zdro­wia­(NHS) przez­pry­wat­ne­kor­po­ra­cje­ame­ry­kañ­skie.­ Ta­umo­wa­nie­zjed­no­czy­kra­ju­i­po­win­na­zo­staæ­od­rzu­co­na.­Naj­lep­szym­spo­so­bem na­roz­wi¹­za­nie­spra­wy­bre­xi­tu­ jest­od­da­nie­lu­dziom­ostat­nie­go s³o­wa­w­re­fe­ren­dum. Wa­run­ki­no­we­go­po­ro­zu­mie­nia­kwe­stio­nu­je­rów­nie¿­Ni­co­la Stur­ge­on,­ sze­fo­wa­ Szkoc­kiej­ Par­tii­ Na­ro­do­wej.­ -­ Ta­ umo­wa­ twier­dzi­Stu­re­gon­-­wy­pchnê­³a­by­Szko­cjê­z­UE,­jed­no­li­te­go­ryn­ku­i­unii­cel­nej­-­wszyst­ko­to­wbrew­na­szej­wo­li.­Uczy­ni­³a­by­z nas­je­dy­n¹­czêœæ­Zjed­no­czo­ne­go­Kró­le­stwa,­któ­ra­zo­sta­³a­by­wy­pchniê­ta­z­UE,­choæ­nie­wy­ra­zi­³a­na­to­zgo­dy­i­nie­ma­wp³y­wu

na­przy­sz³e­sto­sun­ki.­Szkoc­ka­Par­tia­Na­ro­do­wa­za­tym­nie­za­g³o­su­je.­Bre­xit­po­ka­za³,­¿e­je­dy­n¹­dro­g¹­dla­Szko­cji,­by­de­cy­do­wa­³a­o­swo­jej­przy­sz³o­œci,­jest­nie­pod­le­g³oœæ.­ I­ ko­lej­ny­ raz­ za­ape­lo­wa­³a­ o­ re­fe­ren­dum­ nie­pod­le­g³o­œcio­we w­Szko­cji,­co­na­nie­szkoc­kich­par­la­men­ta­rzy­stów­dzia­³a­ni­czym czer­wo­na­p³ach­ta­na­by­ka.­ So­bot­nie­po­sie­dze­nie­bry­tyj­skie­go­par­la­men­tu,­zgod­nie­z­ocze­ki­wa­nia­mi,­za­koñ­czy­³o­siê­ni­czym.­Na­st¹­pi³­jed­nak­wto­rek,­22 paŸ­dzier­ni­ka­i­Bo­Jo­zna­laz³­siê­w­siód­mym­nie­bie.­Par­la­ment po­raz­pierw­szy­prze­g³o­so­wa³­bo­wiem­sto­sun­kiem­g³o­sów­329 do­299­zgo­dê­na­no­we­po­ro­zu­mie­nie­zwar­te­przez­nie­go­z­Uni¹ Eu­ro­pej­sk¹.­Szyb­ko­jed­nak­spad³­na­zie­miê.­By³­bo­wiem­prze­ko­na­ny,­¿e­sko­ro­po­s³o­wie­za­ak­cep­to­wa­li­no­we­po­ro­zu­mie­nie, to­zgo­dz¹­siê­rów­nie¿­na­to,­by­pra­ce­le­gi­sla­cyj­ne­zwi¹­za­ne­z usta­w¹­do­ty­cz¹­c¹­te­go­po­ro­zu­mie­nia­pro­ce­do­waæ­na­tak­zwa­nej „szyb­kiej­œcie¿­ce”,­czy­li­w­ci¹­gu­3­dni.­Gdy­by­par­la­men­ta­rzy­œci­zgo­dzi­li­siê­na­to,­Bo­Jo­dtzy­mal­by­s³o­wa­da­ne­go­Bry­ty­uj­czy­kom,­ ¿e­ do­ 31­ paŸ­dzier­niak­ wy­pro­wa­dzi­ kraj­ z­ Unii.­ Ale par­la­ment­nie­zgo­dzi³­siê­na­szyb­ka­œcie¿­kê­le­gi­sla­cyj­n¹,­Bo­Jo zo­sta³­od­pra­wio­ny­z­tym­po­my­s³em­sto­sun­kiem­g³o­sów­322­do 308.­I­zo­bo­wi¹­za­li­pre­mie­ra,­aby­wy­st¹­pi³­do­Unii­Eu­ro­pej­skiej o­ko­lej­ne­prze­d³u­¿e­nie­ter­mi­nu­bre­xi­tu.­ Bo­Jo­wy­s³a³­wiêc­sto­sow­ne­pi­smo,­ty­le­tyl­ko,­¿e­go­nie­pod­pi­sa³.­ Pod­pi­sa³­ na­to­miast­ pry­wat­ny­ list­ do­³¹­czo­ny­ do­ te­go­ pi­sma,­ w­ któ­rym­ na­pi­sa³­ o­ szko­dli­wo­œci­ prze­d³u­¿a­nia­ ter­mi­nu opusz­cze­nia­przez­Wlk.­Bry­ta­niê­Unii­Eu­ro­pej­skiej.­Ta­kie­po­stê­po­wa­nia­w­pol­skim­¿ar­go­nie­m³o­dzie­¿o­wym­okre­œla­ne­by­³o kie­dyœ­ja­ko­„gra­w­kul­ki”,­czy­li­za­cho­wa­nie­nie­zbyt­po­wa¿­ne.­ W­go­dzi­nach­po­³u­dnio­wych­w­czwar­tek,­24­paŸ­dzier­ni­ka,­Par­la­ment­Eu­ro­pej­ski­wy­ra­zi³­zgo­dê­na­prze­d³u­¿e­nie­bre­xi­tu­do­31 stycz­nia­2020­ro­ku. Czym­za­koñ­czy­siê­naj­d³u¿­szy­se­rial­roz­wo­do­wy­no­wo­cze­snej Eu­ro­py­o­na­zwie­„bre­xit”?­Nie­wia­do­mo.­Po­li­tycz­ni­ko­men­ta­to­rzy­s¹­co­raz­bar­dziej­zgod­ni,­¿e­bê­dzie­trwa³,­trwa³­i­trwa³. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


20 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

„¯elazny cz³owiek” odrdzewia³ czyli...

Stare i nowe rysy na „krysztalowym” Marianie Krzysztof Propolski W poprzednim wydaniu opisa³em historiê Mariana Banasia, którego rz¹d PiS desygnowa³ na urz¹d prezesa Najwy¿szej Izby Kontroli. Oficjalnie Marian Banaœ by³ cz³owiekiem cnót wszelakich, ale po drugiej stronie ramy, w któr¹ te cnoty by³y oprawione, okaza³o siê, ¿e Mariana Banasia równie dobrze mo¿na nazwaæ niecnot¹. „Kryszta³owo uczciwy” ten cz³owiek, jak mawiali o nim jeszcze niedawno czo³owi politycy PiS, ma na swoim ¿yciorysie kilka rys, które ów kryszta³ czyni¹ bublem. Stare i nowe te rysy przedstawiê w skrócie. Po pierwsze wiêc Marian Banaœ by³ w³aœcicielem kamienicy w centrum Krakowa, któr¹ wynajmowa³, ale jak twierdzi, nie wiedzia³, co najemcy w tej kamienicy robi¹. Natomiast wszyscy mieszkañcy okolicy wiedzieli, ¿e jest to po prostu burdelik, w którym wynajmowano na godziny pokoje parom bêd¹cym „w stanie po¿¹dania”. Niewiedza Banasia w tej kwestii jest w¹tpliwa, poniewa¿ kamienicê wynajmowali ludzie z krakowskiego pó³œwiatka, z którymi Banaœ by³ na „ty” i którzy mieli do Banasia telefon. Dwóch z nich by³o zamieszanych w gangsterskie bijatyki. Dziennikarze T-N wykazali ponadto, ¿e Banaœ wynajmowa³ kamienicê po zani¿onej cenie, by nie p³aciæ wy¿szych podatków. W partyjnej telewizji, czyli w T-P, przyzna³ otwarcie, ¿e tak robi³, a ró¿nicê wyrówna³ sobie podczas sprzeda¿y kamienicy, do czego dosz³o na kilka tygodni przed objêciem przez niego stanowiska prezesa NIK. W T-P Banaœ nie powiedzia³ jednak, ¿e odbijaj¹c sobie koszty ni¿szego przez lata wynajmu w cenie sprzeda¿y kamienicy, unikn¹³ wyrównania kwoty podatków, za realne koszty jej wynajmu. Tak, czy owak przyzna³ siê do szwindlu. Ogl¹daj¹cych programy T-N i czytaj¹cych relacje o burdeliku oraz unikaniu p³acenia podatków przez uczciwego niczym kryszta³ wysokiego urzêdnika pañstwowego zastanawia³o, w jaki sposób cz³owiek ów stal siê posiadaczem kamienicy w centrum Krakowa o powierzchni 400 m. Banaœ przyzna³ otó¿, ¿e otrzyma³ j¹ od Henryka Stachowskiego, starego, schorowanego kombatanta AK, w zamian za opiekê nad nim. W ramach „umowy do¿ywocia” oprócz kamienicy Banaœ otrzyma³ jeszcze domek na wsi z dzia³k¹ o powierzchni 4,7 ara. Umowê zawarto w 2001 r. i jak w niej zapisano, obie te nieruchomoœci wyceniono na… 150 tys. z³. „¯elazny Marian” zobowi¹za³ siê w zamian wydawaæ na utrzymanie Stachowiaka 500 z³ miesiêcznie przez… 5 lat, czyli przez 60 miesiêcy. Rachunek jest oczywisty – 60 miesiêcy razy 500 z³ daje kwotê 30 tys. z³. Jeœli taka transakcja nie jest cynicznym wykorzystaniem cz³owieka znajduj¹cego siê pod koniec ¿ycia w dramatycznej sytuacji, to co nim jest? A ponadto media poda³y, ¿e Banaœ sprzeda³ tê kamienicê za ponad… 4 miliony z³otych. Tak wygl¹da moralnoœæ bogobojnego katolika, cz³onka Opus Dei, przez lata zaufanego cz³owieka PiSpartii. Bardzo szybko wykryto równie¿, ¿e na wyposa¿enie burdeliku, który znajdowa³ siê w kamienicy Banasia, siêgniêto po dotacjê z… Unii Europejskiej i bud¿etu polskiego pañstwa. Wyst¹pi³a o ni¹ spó³ka nale¿¹ca do syna „¯elaznego Mariana”. We

wniosku napisano, ¿e œrodki zostan¹ przeznaczone na urz¹dzenie i wyposa¿enie centrum szkoleniowo-hotelowego. Poniewa¿ na obiektach, które s¹ wspó³finansowane lub w ca³oœci finansowane z funduszy unijnych, musi znajdowaæ siê informuj¹ca o tym tablica, dziennikarze odkryli, ¿e jeszcze kilka tygodni znajdowa³a siê ona na frontonie burdeliku przy ul. Krasickiego na krakowskim Podgórzu. Z dokumentów znajduj¹cych siê w krakowskim Urzêdzie Marsza³kowskim dziennikarze wynotowali, ¿e UE i bud¿et pañstwa dofinansowa³y „doposa¿enie techniczne sal wyk³adowych oraz pomieszczenia biurowego", w tym m.in. zakup kamery cyfrowej, mikrofonów bezprzewodowych, niszczarki, telewizora, telefonów i routerów, wie¿y hi-fi, wzmacniaczy i kina domowego z zestawem g³oœników, a tak¿e komputera z programem miksuj¹cym dŸwiêk. To nie wszystko, bo z dotacji UE i polskiego bud¿etu wyposa¿ono burdelik w wózek kelnerski, lodówki, cukierniczki, popielniczki, sejf, odkurzacz, no i oczywiœcie w… ³ó¿ka, komplety poœcieli, w tym jaœki, rêczniki, meble, krzes³a, fotele, dywany. Z dokumentów wynika, ¿e umowa o dotacji by³a trzykrotnie aneksowana, a ostateczne jej podpisanie nast¹pi³o w listopadzie 2007 r., w ostatnich dniach pierwszego rz¹du PiS, którego premierem by³ Jaros³aw Kaczyñski. Niezale¿ne polskie media zadaj¹ pytanie, czy s³u¿by specjalne, których celem jest m.in. przeœwietlanie ¿yciorysów osób kandyduj¹cych na wysokie stanowiska, s¹ tak nieporadne pod wodz¹ PiS i kieruj¹cego nimi Mariusza Kamiñskiego, ¿e nie by³y w stanie dotrzeæ do informacji, do których bez wiêkszych problemów dotarli dziennikarze? Nale¿y otó¿ przypuszczaæ, ¿e dotar³y i wszystko wiedzia³y, ale nie robi³y z tego u¿ytku bo… w³adza Kaczyñskiego opiera siê na ludziach, na których ma on tak zwane „haki”. Cz³owiek, który ma na sumieniu zarówno grzechy i grzeszki, jak i pospolite przestêpstwa, wykona na powierzonym mu urzêdzie ka¿de polecenie, bo wie, ¿e w przeciwnym razie popadnie w nicoœæ. Kiedy wiêc w œwietle dnia ujawni³ siê Banasiowy burdelik, a zaraz za nim kolejne kompromituj¹cego tego wysokiego urzêdnika fakty, Banaœ uda³ siê na urlop „do wyjaœnienie sprawy”. Na urlop poszed³ przed wyborami, co nale¿y odczytywaæ, jako rozstrzyganie przez Kaczyñskiego jego byæ albo nie byæ w zale¿noœci od wyniku wyborów. Wydawa³o siê, ¿e wybory sprawê „przykryj¹” i stanie siê ona nieistotna w wyniku nowych wydarzeñ. Media jednak nie zapomina³y o Banasiu, a oliwy do ognia dola³ on sam. Po wyborach od politruków PiS mo¿na by³o us³yszeæ, ¿e Kaczyñski domaga siê dymisji Banasia ze stanowiska prezesa NIK, poniewa¿ w œwietle ujawnionych faktów z jego ¿yciorysu staje siê on dla PiS balastem, postaci¹ tê partiê

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

kompromituj¹c¹. Ale Banaœ powróci³ do siedziby NIK w czwartek, 4 dni po wyborach, czyli 17 paŸdziernika i na wstêpie oœwiadczy³, ¿e „bêdzie siê przeciwstawia³ wszelkim próbom ataku na jego osobê jako prezesa Najwy¿szej Izby Kontroli”. Sta³a siê wiêc w obozie PiS rzecz nies³ychana, co prawda pani nie zabi³a pana, jak to zosta³o zapisane w Mickiewiczowskiej balladzie, ale Banaœ przeciwstawi³ siê woli pana PiS, czyli Kaczyñskiego. I „geniusz z ¯oliborza” jest bezradny, poniewa¿ musi jeszcze uszanowaæ konstytucjê. Ta zaœ stanowi, ¿e prezesa NIK mo¿na odwo³aæ jedynie w piêciu przypadkach: zrzeczenia siê stanowiska, niezdolnoœci do pracy na skutek choroby, potwierdzenia przez s¹d z³o¿enia niezgodnego z prawd¹ oœwiadczenia lustracyjnego, prawomocnego wyroku, orzeczenia Trybuna³u stanu o zakazie zajmowania stanowisk kierowniczych. Wszystko wskazuje an to, ¿e albo ”haki”, jakie Kaczyñski ma na Banasia nie maj¹ tej wartoœci, jak siê Kaczyñskiemu wydawa³o, albo te¿… Banaœ ma haki na PiS i Kaczyñskiego. Gdy sprzeciw wobec woli prezesa wyszed³ na jaw, Mariusz Kamiñski, szef wszystkich s³u¿b i policji, oœwiadczy³, ¿e CBA przyspieszy kontrolê oœwiadczenia maj¹tkowego Banasia, które „bada³o” od kilku miesiêcy. Na razie z przecieków wynika, ze CBA „wykry³o”, i¿ maj¹tek Banasia kilkakrotnie przewy¿sza jego dochody jako urzêdnika pañstwowego. Banaœ otrzyma³ tydzieñ na „z³o¿enie wyjaœnieñ”, de facto prezentowanie swoich „haków” wobec PiS i jego ludzi. Có¿ to mog¹ byæ za haki? Na œlad jednego z nich wpad³ ju¿ lata temu dziennikarz tygodnika „NIE”, Andrzej Sikorski. Za pierwszych otó¿ rz¹dów PiS Banaœ by³ wiceministrem finansów i szefem S³u¿by Celnej ( od 28 listopada 2005 r. do 3 stycznia 2008 r.). Za jego szefowania wszystkimi celnikami do Polski masowo, cysternami, sprowadzano z Ukrainy p³yn do spryskiwaczy szyb samochodowych. Tak naprawdê by³ to spirytus ska¿ony dla picu substancj¹, któr¹ by³o ³atwo i bez wielkich komplikacji usun¹æ. Celnicy na punktach granicznych z Ukrain¹ monitowali w tej kwestii centralê, ale ta trwa³a na stanowisku, ¿e na podstawie wytycznych Ministerstwa Finansów czegoœ takiego nie nale¿y ok³adaæ akcyz¹. Polska zalana zosta³a spirytusem, który w ró¿nej postaci trafi³ na rynek, a wiele cystern pojecha³o tak¿e na Zachód. Celnicy, którzy monitowali w tej kwestii centralê S³u¿by Celnej, byli szykanowani. Podczas trzech lat (od maja 2004 do listopada 2007) do Polski wjechali kilkaset cystern z takim spirytusem. NIK, do której Banasiowi by³o jeszcze bardzo daleko, ustali³a, ¿e straty z tytu³u niezap³aconej akcyzy wynios³y 65 miliardów z³otych. Kto na tym biznesie zarobi³ i gdzie s¹ te pieni¹dze? Jest jeszcze pytanie - na czyje polecenie ten spirytus zosta³ wy³¹czony spod op³aty akcyzowej? O tym, kto za tym stoi, wie tylko Banaœ. n Fot. Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

21

Czy Polacy pójd¹ po rozum do glowy?

Cydr powinien być polską wizytówką! Jacek Stachiewicz Polska jest krain¹ obfitoœci pewnego owoca, ale nie za bardzo potrafi to bogactwo spo¿ytkowaæ. Sprzedaje produkt, jaki spadnie z drzewa, czyli surowiec, powszechnie zaœ wiadomo, ¿e surowiec jest zdecydowanie tañszy od produktu, który uzyskuje siê po jego przetworzeniu. Owocem polskiej obfitoœci s¹ jab³ka. By³y i s¹ dostêpne w kraju nad Wis³¹ zawsze i wszêdzie, ale ze szczególnym jego nadmiarem kraj ma do czynienia od momentu, gdy Rosja wprowadzi³a embargo na import polskiej ¿ywnoœci. Dosz³o do tego, ¿e sadownicy zaczêli jab³ka rozdawaæ, bo nie mieli co z ich nadmiarem zrobiæ. Producenci soków i d¿emów nie byli w stanie podo³aæ obfitoœci owoców, nie by³o te¿ szans, by szybko znaleŸæ zagranicznych odbiorców, którzy kupiliby polskie jab³ka i w ten sposób zrekompensowali straty wynik³e z zamkniêcia rynku rosyjskiego. Wtedy ktoœ wpad³ na m¹dry pomys³, ¿e nadmiar jab³ek, których nie mo¿na wyeksportowaæ, ani przerobiæ na d¿emy i soki, trzeba przerobiæ na coœ, czym ludzie bêd¹ siê chêtnie raczyæ. Tym czymœ jest lekki napój alkoholowy z jab³ek, niemal na ca³ym œwiecie dostêpny pod nazw¹ cydr. Stosunkowo szybko i to niemal z niczego powsta³y firmy produkuj¹ce cydr i Polacy z dnia na dzieñ zyskali dostêp do napoju, który jeszcze kilka lat temu by³ dla mieszkañców kraju nad Wis³¹ nadzwyczaj egzotyczny. A¿ dziw bierze, ¿e dopiero embargo Rosji na polsk¹ ¿ywnoœæ sprawi³o, ¿e Polska - jeden z najwiêkszych na œwiecie producentów jab³ek, sta³a siê tak¿e producentem tego napoju. Pierwsze partie cydru, które pojawi³y siê w polskich sklepach spotka³y siê z du¿ym zainteresowaniem klientów. Kierowa³a nimi ciekawoœæ czym jest ów tak popularny w innych krajach napój. Jedni wiedzieli o nim coœ ze s³yszenia, drudzy spotkali siê z nim za granic¹, a jeszcze inni nie mieli o nim najmniejszego pojêcia. Intryguj¹ca by³a te¿ nazwa. Krótka, brzmi¹ca zachêcaj¹co. Spece szacowali, ¿e rynek cydru w krótkim czasie bêdzie mia³ w Polsce wartoœæ oko³o miliarda z³otych rocznie. Prognozy te opierano na szybkim wzroœcie sprzeda¿y w pierwszym miesi¹cach po jego debiucie w handlu. Przez kilka kolejnych miesiêcy sprzeda¿ napoju piê³a siê górê, ale, jak siê okaza³o, by³ to efekt nowoœci. Po kolejnych kilku wzrost sprzeda¿y zacz¹³ hamowaæ i nastêpnie spadaæ. W roku 2018 sprzeda¿ cydru by³a a¿ o 23 proc. mniejsza ni¿ rok wczeœniej. Nadzieje o zagospodarowaniu polskich jab³ek i przetworzeniu ich w produkt cenniejszy ni¿ sam surowiec zaczê³y siê oddalaæ. Fot. Archiwum

Przyczyn jest kilka. Cydr jest lekkim napojem alkoholowym, ma tak¹ sama zawartoœæ alkoholu jak piwo i okazuje siê, ¿e nie jest w stanie zagroziæ jego pozycji na polskim rynku. W ci¹gu ostatnich trzydziestu-dwudziestu lat Polacy stali siê piwoszami. Po roku 1989 w Polsce zameldowa³y siê najwiêksze europejskie koncerny browarnicze i nie ma siê co dziwiæ. Otwiera³ siê przed nimi kilku, a nawet kilkunastomilionowy rynek klientów spragnionych dobrego piwa. Czy piwo z ogromnych browarów jest dobre, czy nie, to oczywiœcie kwestia dyskusyjna, ale do roku 1990 Polacy nie mieli kontaktu z piwem z wielkich, znanych na ca³ym œwiecie browarów i gdy tylko pojawi³y siê one na krajowym rynku, natychmiast stali siê ich klientami. Po przejêciu przez obcy kapita³ polskich browarów, które w latach komuny nie by³y w stanie zaspokoiæ krajowego zapotrzebowania, zosta³y one rozbudowane, zmodernizowane i zwielokrotni³y swoj¹ produkcjê. Zagraniczne, tak¿e polskie browary, rozpoczê³y agresywn¹ akcjê promocyjn¹ swoich produktów. Polski klient uleg³ ich argumentacji i spo¿ycie tego napoju zaczê³o gwa³townie rosn¹æ. Dziœ Polska jest krajem piwoszy. Jeszcze nie tak opijaj¹cych siê piwem jak czescy s¹siedzi zza po³udniowej granicy, ale wszystko wskazuje na to, ¿e za kilka lat mo¿e do tego dojœæ. Co piwo ma wspólnego z cydrem? - zapyta zapewne nasz Czytelnik. Du¿o. Przede wszystkim to, ¿e popularnoœæ piwa stanowi istotn¹ barierê dla upowszechnienia siê cydru. Producenci cydru twierdz¹, ¿e g³ówn¹ przeszkod¹ w upowszechnieniu wœród Polaków ich napoju jest brak jego reklamy. Wzdychaj¹, ¿e gdyby cydr by³ reklamowany z tak¹ moc¹ jak piwo, to jego sprzeda¿ systematycznie piê³aby siê w górê, a nie przeciwnie - spada³a. Ale w tej kwestii zdania s¹ podzielone. Robert Ogór jest absolwentem Wydzia³u Filozofii Ruprecht-Carl-Uni-ersität w Heidelbergu i … prezesem firmy Ambra produkuj¹cej wina oraz najbardziej rozpowszechniony w Polsce Cydr Lubelski. Jest perfekcyjnym znawc¹ rynków wina, piwa oraz cydru i zdecydowanym przeciwnikiem szerokiej , agresywnej reklamy cydru w Polsce. Jest wiêc w kontrze do producentów tego napoju, którzy w³aœnie brak reklamy obwiniaj¹ o spadek sprzeda¿y. Ale... - Gdybyœmy pozwolili na reklamê cydru, polski rynek zala³by tani, niskiej jakoœci cydr przemys³owy - mówi Robert Ogór. - Skorzysta³yby du¿e koncerny, bo ma³y producent naturalnego cydru nie ma œrodków na reklamê. (…) W wielkiej Brytanii, gdzie reklama cydru jest obecna (…) koncerny piwne zdominowa³y rynek cydru. Cydr sprzedawany w dwulitrowych plastikowych butelkach jest tam najtañszym alkoholem na rynku. Bo to jest cydr przemys³owy, niskiej jakoœci. Je¿eli w ogóle jab³ka zosta³y u¿yte do jego produkcji, to w jakimœ drobnym procencie i dodatkowo zosta³y przemielone na masê alkoholow¹. Na S³owacji na przyk³ad cydry mog¹ byæ produkowane ju¿ naprawdê z czego kto chce, bo udzia³ jab³ek mo¿e byæ nawet na poziomie poni¿ej 10 procent. I tego typu cydr by nas zala³, gdyby-

œmy wprowadzili reklamê. Taki produkt nie jest szans¹ dla Polski, ani dla naszego rolnika producenta. W przeciwieñstwie do S³owacji, gdzie cydr jest de facto mieszank¹ wody z cukrem i odrobin¹ alkoholu, w Polce jego definicja jest zdecydowanie bardzie rygorystyczna, poniewa¿ precyzuje, ¿e udzia³ wsady jab³kowego nie mo¿e byæ mniejszy ni¿ 60 procent. Ale owe 60 pro. i tak nie zadowalaj¹ Roberta Ogóra. Jako wzorzec, który w Polsce powinien dotyczyæ cydru, przywo³uje definicje wina. W winie otó¿ niemo¿liwy jest jakikolwiek dodatek czegokolwiek. Jeœli coœ siê do niego doda, to nie spe³nia ju¿ wymogów definicji i takie coœ mo¿na co najwy¿ej nazwaæ „napojem winnym”. - Nie ma niestety - mówi Robert Ogór - wspólnej, europejskiej definicji cydru, tak jak ma to miejsce w przypadku wina. Wina nie mo¿na wyprodukowaæ inaczej, ni¿ przez fermentowanie œwie¿ego soku z winogron. Dziêki temu w Europie powstaj¹ charakterystyczne wina, które zwi¹zane s¹ tradycyjnie z winoroœl¹ i nie mo¿na ich przekszta³caæ przemys³owo oraz dolewaæ chemicznych dodatków. Wina te tworz¹ drobni producenci, a nie jeden przemys³owy koncern. (…) Tysi¹ce winiarzy tworzy wina toskañskie. Wina hiszpañskie, sery francuskie, wytwarzane sa przez ogromne rzesze drobnych producentów. We Francji w rejonie Bordeaux istnieje ok. 8 tys. posiad³oœci winiarskich zwanych château. (…) Wino Bordeaux nie nazywamy Bordeaux tylko dlatego, ¿e jest robione w tym regionie Francji, ale dlatego, ¿e z hektara nie zbieramy winogron wiêcej, ni¿ dopuszczaj¹ limity, ¿e w doborze odmian ograniczamy siê tylko do okreœlonych. To dopuszczalne receptury stanowi¹ o mo¿liwoœci u¿ycia nazwy Bordeaux. Na tym korzystaj¹ konsumenci, którzy chc¹ produktów nieprzetworzonych chemicznie, niezmienionych w produkcje przemys³ow¹. Korzysta tez producent, drobny winiarz, bo swój najwy¿szej jakoœci produkt mo¿e sprzedawaæ po wy¿szej cenie. Tego nie mamy w Polsce, jeœli chodzi o cydr. Nie powsta³o wœród sadowników ¿adne œrodowisko, ¿aden ruch drobnych producentów. Ambicja szefa Ambry jest zmienienie w Polsce definicji cydru. Chce doprowadziæ do tego, by cydrem mo¿na by³o nazywaæ napój wytworzony li tylko ze œwie¿ego moszczu jab³kowego. Mo¿e gdy do tego dojdzie, polscy sadownicy przestan¹ byæ tylko rolnikami sprzedaj¹cymi surowiec. - Nasz kraj - mówi Robert Ogór - szczyci siê, co jest dla mnie niepojête, ¿e jest wielkim eksporterem jab³ek. Jesteœmy najwiêkszym eksporterem jab³ek w Europie i trzecim - po Chinach i USA - na œwiecie. I co z tego? Jab³ek zbiera siê w Polsce 4 mln ton rocznie, czyli tyle, ile w Hiszpanii winogron. Ale Hiszpania nie jest najwiêkszym eksporterem winogron w Europie i tym siê nie chwali. Jest za to wielkim eksporterem wina. A my chwalimy siê, ¿e produkujemy jab³ka i co roku jest problem, jak je sprzedaæ. Zastanawiamy siê ju¿ nawet, jak je utylizowaæ. (…) Powinniœmy stworzyæ podstawy rozwoju produkcji cydru wysokiej jakoœci i taki cydr chroniæ, tak jak inni chroni¹ jakoœæ swoich produktów. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


22 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

, Najd³u¿szy lot

Po­czątek­re­wo­lu­cji­w­la­ta­niu­ Andrzej Barczyñski W niedzielê, 20 paŸdziernika br., zakoñczy³ siê w Sydney lot samolotu pasa¿erskiego, który byæ mo¿e rozpocznie now¹ erê w lotnictwie komunikacyjnym i wp³ynie na zmianê dotychczasowego funkcjonowanie portów lotniczych. Na lotnisku tego miasta, jednego z najwiêkszych na wschodnim wybrze¿a Australii, wyl¹dowa³ bowiem samolot pasa¿erski, który dokona³ najd³u¿szego w historii lotnictwa komunikacyjnego przelotu bez miêdzyl¹dowania. Trwa³ 19 godzin i 16 minut. W tym czasie Boeing 787 Dreamliner najnowszej wersji 9, nale¿¹cy do australijskich linii lotniczych Qantas, przeby³ trasê z Nowego Jorku do Sydney, licz¹c¹ 16 tys. 200 km. Lot rozpocz¹³ siê w pi¹tek wieczorem w Nowym Jorku, zakoñczy³ w niedzielê. Czytelnik zapyta zapewne, jak to mo¿liwe, skoro podró¿ trwa³a niepe³na 20 godzin? Sprawa jest prosta. Jeszcze podczas lotu nad USA minê³a pó³noc i rozpoczê³a siê sobota, a póŸniej, ju¿ blisko Australii, miêdzy wyspami Fid¿i a Now¹ Kaledoni¹, Boeing przekroczy³ liniê zmiany daty i dla jego pasa¿erów rozpoczê³a siê niedziela. Wed³ug natomiast czasu œrodkowoeuropejskiego, obowi¹zuj¹cego m.in. w Polsce, lot rozpocz¹³ siê w sobotê o 3 z minutami nad ranem i zakoñczy³ przed pó³noc¹, te¿ w sobotê. Lot na trasie miêdzy Nowym Jorkiem a Sydney by³ lotem badawczym. Pasa¿erami samolotu by³o 40 pracowników australijskiego przewoŸnika oraz lekarze i naukowcy. Za³ogê stanowi³o 10 osób. G³ównym celem nie by³o bowiem bicie rekordu, to siê sta³o niejako przy okazji, lecz przeprowadzenie badañ, jak tak d³ugi czas spêdzony w samolocie wp³ywa na zdrowie i samopoczucie pasa¿erów, ich sen oraz przyjmowanie posi³ków. Lekarze i naukowcy obserwowali zachowanie pasa¿erów tak¿e pod k¹tem ich reakcji na tak d³ugie przebywanie w towarzystwie kilkudziesiêciu osób w zamkniêtym pomieszczeniu, jakim jest nawet bardzo komfortowy samolot pasa¿erski. Czy nie by³o u niektórych z nich oznak agresji lub wrêcz przeciwnie, apatii i otêpienia. Dotychczasowe badania wykaza³y bowiem, ¿e nawet na nieco krótszych trasach, ale te¿ w trakcie których dochodzi do przekraczania stref czasowych, wystêpuje u wielu pasa¿erów zjawisko zwane „jet lag”. Objawia siê ono przede wszystkim potêguj¹cym zmêczeniem i problemami ze snem po podró¿y. U pasa¿erów o s³abym stanie zdrowia, mo¿e potêgowaæ ich choroby. Podczas lotu na trasie Nowy Jork – Sydney lekarze i naukowcy szczególn¹ uwagê poœwiêcali tak¿e zachowaniu cz³onków za³ogi, przede wszystkim najwa¿niejszym spoœród niej, czyli pilotom. Skupiali siê na badaniu ich mózgów pod k¹tem czujnoœci i szybkoœci reakcji na przestrzeni owych niemal 20 godzin spêdzonych za sterami.

Kolejne etapy w rozwoju techniki, to w przypadku samolotów komunikacyjnych stosowanie coraz l¿ejszych materia³ów kompozytowych do budowy p³atowca i coraz oszczêdniejszych pod k¹tem zu¿ycia paliwa silników. Nowoczesne rozwi¹zania pozwalaj¹ budowaæ samoloty zdolne do przebywania w powietrzu znacznie d³u¿ej ni¿ dotychczasowe konstrukcje i tym samym pokonywaæ coraz wiêksze dystanse. Qantas - najwiêkszy lotniczy przewoŸnik le¿¹c ej na antypodach Australii, jest najbardziej zainteresowany bezpoœrednimi lotami do USA i Europy. Uruchomi³ ju¿ bezpoœrednie po³¹czenia z Australii , ale zachodniej, z lotniska w Perth, do Londynu. Ten lot trwa 17 godzin i 25 minut, podczas którego samolot pokonuje trasê 14 450 km. Nie jest to jednak najd³u¿sze realizowane obecnie regularne po³¹czenie lotnicze na œwiecie. Prymat nale¿y do przewoŸnika Singapore Airlines, który obs³uguje trasê Singapur Nowy Jork, licz¹c¹ 15 344 km. Lot na niej trwa 18 godz. i 30 min. Drugie pod wzglêdem zarówno dystansu, jak i czasu podró¿y, realizuj¹ Qatar Airways, lataj¹ce z Dohy do Auckland w Nowej Zelandiii. Ta trasa liczy 14 535 km, a samolot pokonuje j¹ w 17 godz. i 50 min. Podawane czasy podró¿y s¹ oczywiœcie orientacyjne, poniewa¿ czas trwania ka¿dego lotu jest uzale¿niony od si³y wiatru, warunków pogodowych oraz typu samolotu. Wnioski z przeprowadzonych badañ podczas lotu Nowy Jork - Sydney zostan¹ przedstawione w³adzom linii Qantas. Na razie nie jest przes¹dzone, czy bezpoœredni lot na tej trasie w³¹cz¹ one do siatki swoich regularnych po³¹czeñ. Kluczowe jest rozwi¹zanie problemów zwi¹zanych z wp³ywem d³ugich lotów na zdrowie i samopoczucie pasa¿erów. Gdyby jednak przewoŸnik sk³ania³ siê do uruchomienia takiego po³¹czenia, musia³by jeszcze otrzymaæ zgodê australijskich w³adz lotnictwa cywilnego na pracê personelu pok³adowego d³u¿sz¹ ni¿ 20 godzin, a tak¿e wynegocjowaæ nowe umowy z pilotami, którzy lataliby na tej trasie. W³adze Qantas deklaruj¹, ¿e decyzjê na „tak” lub „nie” podejm¹ do koñca bie¿¹cego roku. Wydaje siê jednak, ¿e utworzenie tego i podobnych mu pod wzglêdem d³ugoœci trwania lotu po³¹czeñ, prêdzej lub póŸniej stanie siê jednak faktem. Analitycy IATA (Miêdzynarodowe Zrzeszenie PrzewoŸników Powietrznych) twierdz¹ bowiem, ¿e w ci¹gu najbli¿szych 18 lat liczba chêtnych na tego rodzaju przeloty siêgnie 8,2 miliarda (!) pasa¿erów. Uruchomienie bezpoœrednich po³¹czeñ na d³ugich trasach, podczas których lot trwa³by w granicach 20 godzin, bêdzie te¿ mia³o istotny wp³yw na zmiany w lotniczej infrastrukturze naziemnej. Takiego zdania jest m. in. Douglas C. Webster, dyrektor ds. operacyjnych w Delhi International Airport Ltd., zarz¹dzaj¹cy najwiêkszym lotniskiem w Indiach. Twierdzi on, ¿e samoloty zdolne do przebywania w powietrzu w granicach 20 godzin, a takimi s¹ w tej chwili Boeing 787-9 Dreamliner oraz Airbus A350, dokonaj¹ istotnych zmian w lotnictwie komuni-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

kacyjnym. - Potrafi¹ dolecieæ w ka¿de miejsce na Ziemi daj¹c tym samym mo¿liwoœæ otwierania po³¹czeñ bezpoœrednich, point-to-point (z punktu do punktu), eliminuj¹c de facto koniecznoœæ funkcjonowania lotnisk przesiadkowych, czyli hubów mówi D.C. Webster. Drug¹ czêœæ tego zdania powinien rozwa¿yæ polski rz¹d PiS, który zamierza wydaæ miliardy z³otych na budowê w Polsce centralnego portu lotniczego w szczerym polu gdzieœ miêdzy Warszaw¹ a £odzi¹. Mo¿e siê okazaæ, ¿e za 10 czy 20 lat takie lotnisko-kolos nie bêdzie ju¿ potrzebne. Pociech¹ jest to, ¿e przedstawiciele polskiego rz¹du wiêcej na ten temat gadaj¹ ni¿ robi¹, a program 500+ poch³ania coraz wiêcej pieniêdzy i na inwestycje zaczyna nie starczaæ. Lotniska na ca³ym œwiecie ju¿ teraz przechodz¹ transformacjê. Poza swoj¹ tradycyjn¹ rol¹ staj¹ siê te¿ centrami handlowymi i biznesowymi, bo takie s¹ potrzeby podró¿nych. W Polsce na razie jeszcze tego nie widaæ, ale jest to nieuniknione. Wszystko wskazuje na to, ¿e w najbli¿szych dwóch dekadach lotnictwo komunikacyjne przejdzie mo¿e nie rewolucyjne, ale bardzo istotne zmiany. By³y szef Air France, Alexandre de Juniac, twierdzi na przyk³ad, ¿e w ci¹gu najbli¿szych 15 lat pojawia siê pierwsze… elektryczne samoloty komunikacyjne. Inni wskazuj¹ natomiast, ¿e szybciej ni¿ samoloty na baterie, pojawi¹ siê w powietrzu maszyny bez pilota. Innego zdania jest Peter Pull, szef Lufthansy na kraje Europy Œrodkowej, Wschodniej i Po³udniowej. Twierdzi on, ¿e jeszcze przez d³ugie lata samolotami bêd¹ sterowaæ ludzie, a nie automaty, ¿e do pasa¿erskich dronów jeszcze daleko. - Pozwólmy najpierw rozwin¹æ siê autonomicznej technologii tu, na ziemi, zobaczmy, jak upowszechni¹ i sprawdz¹ siê autonomiczne samochody - mówi. Michael O’Leary, szef Ryanaira, uwa¿a natomiast, ¿e autonomiczne samoloty to przysz³oœæ lotnictwa, ale jego zdaniem pojawi¹ siê one dopiero za 40-50 lat. Na uwagê, ¿e ludzie bêd¹ siê bali lataæ samolotami bez pilota odparowuje: - Cena biletu pokona te obawy - mówi i przypomina, ¿e je¿d¿¹ ju¿ autonomiczne poci¹gi. - W 1991 roku pojawiliœmy siê na lotnisku Stansted pod Londynem, gdzie uruchomiono autonomiczny poci¹g miêdzy terminalami. Przez pierwszych kilka tygodni pasa¿erowie obawiali siê do niego wsiadaæ, a teraz? Nikt nie zwraca uwagi na to, ¿e z przodu nie ma maszynisty - mówi O’Leary. Zdania ekspertów s¹ wiêc podzielone, ale technologie wkraczaj¹ na niewyobra¿alne jeszcze nie tak dawno wy¿yny. Dotyczy to tak¿e autonomicznych aparatów lataj¹cych. W lotnictwie wojskowym to ju¿ codziennoœæ, która powoli staje siê codziennoœci¹ tak¿e poza wojskiem. Nad miejscowoœci¹ Christiansburg w amerykañskim stanie Wirginia, pojawi³y siê otó¿ pierwsze drony, które w ramach us³ug firmy FedEx, dostarczaj¹ klientom paczki drog¹ powietrzn¹. I tak to siê powoli zaczyna. Od ma³ych dronów z paczkami, do du¿ych bezza³ogowych samolotów komunikacyjnych, w dodatku na pr¹d. n Fot. Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

23

Niemcom miêkn¹ nogi

Au­ta­na­prąd­pro­ble­mem­ dla­nie­miec­kiej­mo­to­ry­za­cji­ Seweryn Gruszczyñski Niemcy s¹ najwiêkszym eksporterem spoœród wszystkich krajów œwiata, wiêkszym nawet od Chin. Ma³o kto zdaje sobie jednak sprawê, ¿e utrzymywany od lat tak znakomity wynik w wywozie dóbr wytworzonych kraj ten zawdziêcza przed wszystkim bran¿y motoryzacyjnej. Wyroby niemieckiego przemys³u maszynowego czy narzêdziowego te¿ stanowi¹ spory wolumen w eksporcie tego kraju, ale ma³o kto zna jest w stanie wymieniæ najbardziej znanych niemieckich producentów maszyn. Natomiast nie tylko zmotoryzowani wiedz¹ zazwyczaj, co kryje siê pod nazw¹ Mercedes, BMW, Audi czy Volkswagen. Niemiecki przemys³ motoryzacyjny zdoby³ sobie markê wœród samochodziarzy najpierw „garbusem”, a potem golfem. Ale Niemcy z Volkswagena wstydliwie skrywaj¹ otó¿ pewien fakt, który rozpowszechniony, nie przyniós³by im chwa³y. S³ynny „garbus” Volkswagena, którym ta firma zyska³a sobie poklask przed wojn¹ niemieckiego ludu (Volkswagen to w t³umaczeniu – samochód ludu), a potem tak¿e innych nacji, wcale nie by³ pomys³em i projektem niemieckim. Niemcy ukradli projekt czeskiej Tatrze. Czesi wyst¹pili o odszkodowanie, Volkswagen zgodzi³ siê wyp³aciæ rekompensatê za tê gangstersk¹ grabie¿, ale nie zd¹¿y³, bo… Hitler dokona³ aneksji Czech i Moraw. Nie by³o wiêc ju¿ czeskiego rz¹du, czyli podmiotu, który móg³by siê o to staraæ. W czasach III Rzeszy Hitler jeœli ju¿ wsiada³ do samochodu, to oczywiœcie do mercedesa, a hitlerowskie jednostki zmotoryzowane porusza³y siê samochodami zaprojektowanymi na potrzeby dzia³añ wojskowych w pracowniach niemieckich fabryk samochodów. Po wojnie Niemcy postawili na rozwój przemys³u motoryzacyjnego i do dziœ dobrze na tym wychodz¹, acz nie wiadomo, czy w przysz³oœci te¿ tak bêdzie siê im w tej bran¿y powodziæ. Ka¿de zaœ wahniêcie w niemieckim przemyœle motoryzacyjnym natychmiast odbija siê na kondycji ca³ej niemieckiej gospodarki i w³aœnie z czymœ takim mamy obecnie do czynienia. Zbli¿amy siê powoli do koñca 2019 roku, a rok wczeœniej, w roku 2018, tylko zak³ady samochodowe w Niemczech wyprodukowa³y co czwarte auto osobowe spoœród wszystkich, jakie opuœci³y europejskie fabryki. Mówimy o samych Niemczech, a przecie¿ tamtejsze koncerny produkuj¹ tak¿e w innych krajach europejskich, przede wszystkim w by³ych „demoludach”. Czeska Skoda nale¿y w 100 procentach do Volkswagena i we wspomnianym 2018 r. z jej fabryki wyjecha³o ok. 900 tys. aut. Na S³owacji Audi i Porsche, te¿ nale¿¹ce do grupy VW, produkuj¹ luksusowe SUV-y Q7 i Q8 oraz porsche Cayenne. VW ma w swoim portfelu jeszcze hiszpañskiego Seta, w³oskie Lamborghini, brytyjskiego Bentleya i francuskie Bugatti. Na Wêgrzech zagraniczne fabryki (jedyne w Europie poza Niemcami) maj¹ Mercedes i Audi, a nied³ugo rozpocznie produkcjê fabryka BMW. A s¹ przecie¿ jeszcze zak³ady niemieckich koncernów samochodowych w USA i w Chinach. Nie dziwi wiêc, ¿e w roku 2018 r. na drogi ca³ego œwiata wyjecha³o a¿ 16,3 mln niemieckich samochodów i to tylko osobowych. O tym, jak wa¿ny jest dla niemieckiej gospodarki przemys³ Fot. Archiwum

motoryzacyjny, dowodzi fakt, ¿e w 2017 r. wp³ywy z jego eksportu wynios³y a¿ 234 miliardy euro i stanowi³y ponad jedn¹ pi¹t¹ wartoœci wywozu wyrobów ca³ego niemieckiego przemys³u. Za granicê trafia a¿ 80 proc. samochodów wyprodukowanych w tym kraju. Bardzo wartoœciowy jest dla bran¿y tak¿e rynek wewnêtrzny, najwiêkszy w Europie. Niemcy wykazuj¹ siê patriotyzmem we wspieraniu swojego przemys³u samochodowego, s¹ wierni jego wyrobom, co najlepiej ilustruj¹ statystyki. Wynika z nich, ¿e dwie trzecie aut kupowanych ka¿dego roku nad Renem pochodzi z fabryk tego kraju. Niemieckie samochody maj¹ tak¿e rzesze swoich wiernych klientów za granic¹, przede wszystkim w krajach by³ych „demoludów”, ze szczególnym uwzglêdnieniem Ba³kanów. Naprawienie w Serbii, Boœni, Czarnogórze czy Macedonii innego samochodu ni¿ niemieckiego niemal graniczy z cudem. Mercedes, nawet sêdziwego rocznika, okreœla status spo³eczny w³aœciciela, zaœ golf volkswagena jest tam rzeczywiœcie autem „dla ludu” i przez ten lud wykorzystywany do przeró¿nych celów. Ale nie rynek Ba³kanów decyduje o kondycji niemieckiego przemys³u motoryzacyjnego, aczkolwiek ma swoj¹ wartoœæ, bo aby Niemiec móg³ kupiæ sobie auto prosto z fabryki, musi znaleŸæ kupca na to, którym dotychczas jeŸdzi. Kraje zaœ „demoludów” s¹ nadzwyczaj ch³onnym rynkiem wtórnym. Niemiecki przemys³ moto sprzedaje jednak od roku coraz mniej samochodów, aczkolwiek w konfrontacji z przytoczonymi wy¿ej liczbami produkcji i eksportu, wydaje siê to niegroŸne. Ale… Bran¿a motoryzacyjna wypracowuje ka¿dego roku w granicach 15 proc. PKB i jeœli w jej ³onie wystêpuje regres, natychmiast odbija siê to na wynikach ca³ej niemieckiej gospodarki. No i w³aœnie… W 2018 r. wzrost gospodarczy wyniós³ w tym kraju 0,8 proc. ale analitycy przewiduj¹, ¿e w roku obecnym bêdzie o po³owê mniejszy i jako g³ówn¹ tego przyczynê wskazuj¹ w³aœnie zmniejszaj¹ca siê produkcjê w przemyœle motoryzacyjnym. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest kilka. Po pierwsze afera z silnikami Diesla Volkswagena, który za pomoc¹ wyrafinowanego programu komputerowego fa³szowa³ wyniki testów emisji spalin i szkodliwych zwi¹zków w nich zawartych. Na ca³ym œwiecie (VW przyzna³ siê do sprzeda¿y 12 mln aut z fa³szuj¹cym oprogramowaniem) zachwia³o to solidnoœci¹ i wiarygodnoœci¹ koncernu, co prze³o¿y³o siê na spadek

sprzeda¿y. Poza Polsk¹ oczywiœcie, poniewa¿ rodacy uznali to za godne pochwa³y cwaniactwo, nie zaœ za przestêpstwo i dzia³anie przeciwko przyrodzie, a wiêc zdrowiu, tak¿e zreszt¹ ich. Druga kwestia, to wprowadzenie przez Uniê Europejsk¹ nowych, bardzo zaostrzonych przepisów dotycz¹cych emisji spalin (procedura WLTP). Testy z tym zwi¹zanym musz¹ byæ poddane wszystkie nowe auta rejestrowane po raz pierwszy w UE od wrzeœnia 2018 r. Niemieckie koncerny, w tym przede wszystkim VW, mia³y problemy z uzyskaniem certyfikatów, w wyniku czego spad³a produkcja aut i sprzeda¿. Swoje do³o¿y³ Donald Trump. Gdy dowiedzia³ siê, ¿e wartoœæ tylko eksportu niemieckich aut do USA jest szeœæ razy wiêksza ni¿ eksport amerykañskich na rynki ca³ej Europy, zagrozi³ Niemcom i innym europejskim producentom karnymi c³ami. Na razie ce³ nie wprowadzi³, ale zamiesza³ w niemieckim przemyœle samochodowym poprzez… Meksyk i Chiny. Jeszcze kilka lat temu wszystko wskazywa³o bowiem na to, ¿e Meksyk stanie siê baz¹ do ekspansji niemieckich produktów do USA. Mia³y tam powstawaæ niemieckie fabryki produkuj¹ce na amerykañski rynek. Trump, jak wiadomo, wszcz¹³ z Meksykiem wojnê o emigrantów i na bazie tych zmagañ wymusi³ na meksykañskim rz¹dzie nowe warunki wzajemnego handlu. I te nowe warunki bardzo utrudniaj¹ Niemcom plany eksportu niemieckich towarów z fabryk maj¹cych powstaæ w Meksyku. Kolejna bariera wyhamowuj¹ca produkcje niemieckiej bran¿y moto powsta³a w Chinach, gdzie od 13 miesiêcy maleje sprzeda¿ samochodów. Dotyczy to tak¿e aut przywo¿onych znad Renu, jak te¿ produkowanych w chiñskich fabrykach niemieckich koncernów. Na dodatek spór dotycz¹cy handlu miêdzy USA i Chinami sprawi³, ¿e te drugie zapowiedzia³y na³o¿enie karnych ce³ na samochody z USA, a tam produkowane s¹ luksusowe SUV-y BMW i Mercedesa. Takie s¹ zagro¿enia dla niemieckiej bran¿y moto na najbli¿sze miesi¹ce, a w nieco tylko dalszej przysz³oœci stanowi¹ je auta elektryczne. W tej kwestii Niemcy mocno zaspali. Gdy Japoñczycy, Amerykanie, Koreañczycy i Chiñczycy pracowali nad autami elektrycznymi, Niemcy uwa¿ali, ¿e to jeszcze nie czas i trwali przy autach na silniki spalinowe. Teraz rozpaczliwie nadrabiaj¹ stracony czas, emituj¹ reklamy, np. w polskich mediach, jakie to elektryczne cuda nied³ugo zaprezentuj¹ œwiatu, ale… Kierowcy w wielu krajach œwiata (wyj¹tkiem jest Norwegia, gdzie rejestruje siê ju¿ wiêcej aut na pr¹d ni¿ z silnikami spalinowymi, a w roku 2025 tych drugich nie bêdzie ju¿ w ogóle w sprzeda¿y) kierowcy ci¹gle bardzo sceptycznie podchodz¹ do „elektryków”. Ze wzglêdu na cenê i pojemnoœæ baterii, które nie zapewniaj¹ swobodnego przemieszczania siê na d³ugich dystansach. Nie wiadomo wiêc, czy miliardy euro inwestowane obecnie przez niemieckie koncerny w konstruowanie „elektryków” szybko przyniesie efekty. Poza tym ich produkcja uzale¿niona jest od Chiñczyków i Koreañczyków, którzy produkuj¹ najbardziej zaawansowane ogniwa do akumulatorów. Jeœli w koñcu niemiecki przemys³ motoryzacyjny pokona bariery zwi¹zane z produkcj¹ aut elektrycznych, mo¿e siê okazaæ, ¿e bêdzie musia³ zwolniæ jedn¹ ósm¹ osób pracuj¹cych w bran¿y. Z tego powodu, ¿e produkcja aut elektrycznych wymaga zdecydowanie mniej czêœci ni¿ samochody spalinowe. Tak Ÿle i tak niedobrze. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


24 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Przyczyny wielkiego kryzysu

Krach Ameryki przed 90 laty Marek Kober Podczas I wojny œwiatowej rz¹d Stanów Zjednoczonych podniós³ podatki do niebotycznej wrêcz wysokoœci. Górna jego stawka wynosi³a 73 procent. By³o to konieczne, by uruchomiæ produkcjê zbrojeniow¹ i mieæ pieni¹dze na finansowanie wielu innych przedsiêwziêæ zwi¹zanych z wojn¹. Po jej zakoñczeniu amerykañski rz¹d prezydenta Warrena Hardinga nadal utrzymywa³ wysokie opodatkowanie, ale w 1922 roku zacz¹³ siê z tego wycofywaæ. Zda­wa­no­so­bie­spra­wê,­¿e­tak­wy­so­ki­po­ziom­fi­ska­li­za­cji­du­si­go­spo­dar­kê,­nie­po­zwa­la­na­jej­roz­wój.­W­1922­r.­gór­na­staw­ka­po­dat­ko­wa­spa­d³a­z­wy­mie­nio­nych­73­do­58­proc.­W­1923­r. zmar³­pre­zy­dent­War­ren­Har­ding,­za­któ­re­go­ka­den­cji­roz­po­czê­³o­siê­zry­wa­nie­po­dat­ko­wych­wiê­zów­kre­pu­j¹­cych­go­spo­dar­kê­i po­gr¹­¿a­j¹­cych­kraj­w­re­ce­sji.­Ko­lej­nym­lo­ka­to­rem­Bia­³e­go­Do­mu­zo­sta³­John­Co­olid­ge,­któ­ry­kon­ty­nu­owa³­po­li­ty­kê­fi­skal­n¹ po­przed­ni­ka.­ W­1925­r.­gór­na­staw­ka­po­dat­ko­wa­zma­la­³a­nie­mal­trzy­krot­nie­w­po­rów­na­niu­z­ro­kiem­1922­i­wy­no­si­³a­ju¿­tyl­ko­25­proc. Kraj­ wszed³­ w­ okres­ pro­spe­ri­ty.­ Pre­zy­dent­ Co­olid­ge­ by³­ wy­znaw­c¹­za­sa­dy,­¿e­rz¹d­nie­po­wi­nien­siê­wtr¹­caæ­do­go­spo­dar­ki, po­wi­nien­na­to­miast­two­rzyæ­ad­mi­ni­stra­cyj­ne­i­fi­skal­ne­wa­run­ki,­by­jej­roz­wo­ju­nie­krê­po­wać,­na­to­miast­da­waæ­jej­na­pêd.­Do za­rz¹­du­Re­zer­wy­Fe­de­ral­nej­(pe³­ni­funk­cjê­ban­ku­cen­tral­ne­go USA)­wpro­wa­dzi³­zwo­len­ni­ków­ni­skich­stóp­pro­cen­to­wych,­co szyb­ko­ za­owo­co­wa­³o­ zwiêk­sze­niem­ po­da­¿y­ pie­ni¹­dza.­ Sko­ro pie­ni¹dz­ by³­ ³a­two­ do­stêp­ny,­ bo­ kre­dy­ty­ by­³y­ ta­nie,­ to­ za­czê­li ma­so­wo­ pie­ni¹­dze­ po­¿y­czaæ.­ Za­rów­no­ na­ in­we­sty­cje­ jak­ i­ na kon­sump­cjê.­Mie­li­te¿­pra­cê,­po­nie­wa¿­rów­no­cze­œnie­z­ob­ni­¿e­niem­stóp­pro­cen­to­wych­Ame­ry­ka­sta­³a­siê­kra­jem­nie­sa­mo­wi­te­go­po­stê­pu­tech­nicz­ne­go.­ Ujaw­ni³­siê­on­w­wie­lu­dzie­dzi­nach­go­spo­dar­ki.­Jed­n¹­z­g³ów­nych,­o­ile­nie­g³ów­n¹­si­³¹­na­pê­do­w¹­roz­wo­ju­go­spo­dar­cze­go, by­³a­mo­to­ry­za­cja.­­Za­czê­³a­racz­ko­waæ­za­spra­w¹­For­da­T,­któ­ry po­ja­wi³­siê­w­1908­r.­W­ro­ku­1919­po­bi­tych­dro­gach­Ame­ry­ki jeŸ­dzi­³o­6,7­mln­sa­mo­cho­dów,­ale­10­lat­póŸ­niej­ju¿­po­nad­23 mln.­Po­stêp­tech­nicz­ny­spra­wi³,­¿e­w­1928­r.­Ford­wpro­wa­dzi³ na­ame­ry­kañ­skie­szla­ki­dro­go­we­no­wy­mo­del­sa­mo­cho­du­(for­da­ A),­ któ­ry­ by³­ ju¿­ do­sko­nal­szy­ i­ bar­dziej­ za­awan­so­wa­ny­tech­nicz­nie­ni¿­je­go­nie­zbyt­skom­pli­ko­wa­ny­po­przed­nik. Sko­ro­lu­dzie­mie­li­pie­ni¹­dze,­za­czê­li­ku­po­waæ­sa­mo­cho­dy.­Sko­ro­po­ja­wia­³o­siê co­raz­wiê­cej­po­jaz­dów,­bu­do­wa­no­dro­gi,­a­przy­nich­mo­te­le,­warsz­ta­ty,­sta­cje­pa­liw.­Ame­ry­ka­nie­za­czê­li­ko­rzy­staæ­z­wol­no­œci­ja­k¹­da­je­swo­bo­da po­dró­¿o­wa­nia.­Jed­n¹­z­new­ral­gicz­nych­do­nie­daw­na­dzie­dzin­go­spo­dar­ki,­ któ­ra­ nie­ sko­rzy­sta­³a­ na­ po­stê­pie­tech­nicz­nym­tych­lat,­a­wrêcz prze­ciw­nie,­przez­roz­wój­mo­to­ry­za­cji­po­gr¹­¿y­³a­siê­w­kry­zy­sie,­by­³a­ko­lej.­Sa­mo­chód­mia³­te¿­wp³yw­na­prze­mia­ny­spo­³ecz­ne.­ M³o­dzi­lu­dzie­wsia­da­li­za­kie­row­ni­cê,­za­czê­li­opusz­czaæ­pro­win­cjo­nal­ne­mia­stecz­ka,­prze­no­si­li­siê­do­du­¿ych­miast,­gdzie­by­³o­³a­two­o­pra­cê,

bo­prze­mys³­wch³a­nia³­ka¿­d¹­zdol­n¹­do­niej­pa­rê­r¹k.­Pro­win­cja pu­sto­sza­³a,­roz­ra­sta­³y­siê­na­to­miast­mia­sta.­W­1919­r.­w­ame­ry­kañ­skim­rol­nic­twie­pra­co­wa­³o­32­mln­miesz­kañ­ców­kra­ju,­osiem lat­póŸ­niej­ju¿­tyl­ko­12,7­mln.­Dy­na­micz­nie­roz­wi­ja­³y­siê­prze­my­s³y­ma­szy­no­wy­i­elek­tro­ener­ge­tycz­ny.­Roz­wój­kra­ju­nie­mal we­wszyst­kich­dzie­dzi­nach­¿y­cia­by³­wrêcz­nie­sa­mo­wi­ty.­W­ci¹­gu­de­ka­dy­po­dwo­i³a­siê­licz­ba­go­spo­darstw­po­sia­da­j¹­cych­ener­giê­elek­trycz­n¹.­W­ro­ku­1920­do­stêp­do­niej­mia­³o­35­proc.­go­spo­darstw,­w­1930­ju¿­70­proc.­Sko­ro­by­³a­ener­gia­elek­trycz­na, to­la­wi­no­wo­wzra­sta­³o­za­po­trze­bo­wa­nie­na­lo­dów­ki,­pral­ki,­te­le­fo­ny,­od­ku­rza­cze,­ra­dio­od­bior­ni­ki.­Tych­ostat­nich­sprze­da­no w­ro­ku­1922­na­kwo­tê­60­mln­dol.,­w­1929­r.­ry­nek­te­go­pro­duk­tu­siê­gn¹³­ju¿­842­mln­dol.­Ame­ry­ka­nie­s³u­cha­li­trans­mi­sji spor­to­wych,­se­ria­li,­mu­zy­ki.­­Prze­³o­¿y­³o­siê­to­na­war­toœæ­ak­cji spó³­ek­ra­dio­wych.­Ich­wzrost­by³­wrêcz­nie­wy­obra­¿al­ny.­W­1919 r.­po­wsta­³a­spó³­ka­Ra­dio­Cor­po­ra­tion­of­Ame­ri­ca.­Piêæ­lat­póŸ­niej­jej­ak­cje­kosz­to­wa­³y­5­dol.,­ale­w­1929­r.­ju¿­114­dol.­ Za­ kie­row­ni­ce­ sa­mo­cho­dów­ wsia­d³y­ te¿­ ko­bie­ty­ i­ zmie­ni­³y mo­del­han­dlu.­Co­raz­rza­dziej­ro­bi­³y­ju¿­za­ku­py­w­lo­kal­ny­skle­pi­kach,­ chêt­niej­ w­ du­¿ych­ do­mach­ to­wa­ro­wych,­ gdzie­ wy­bór pro­duk­tów­by³­wiêk­szy­a­ce­ny­ni¿­sze.­Za­czê­³y­te¿­po­wsta­waæ za­l¹¿­ki­przy­sz³ych­hi­per­mar­ke­tów. W­mar­cu­1929­r.­pre­zy­den­tem­USA­zo­sta³­re­pu­bli­ka­nin­Her­bert­Ho­over,­se­kre­tarz­han­dlu­pod­czas­ka­den­cji­dwóch­swo­ich po­przed­ni­ków.­ Oœwiad­czy³,­ ¿e­ ce­lem­ je­go­ po­li­ty­ki­ bê­dzie­ zli­kwi­do­wa­nie­ ostat­nich­ oznak­ ubó­stwa,­ ¿e­ chce,­ aby­ w­ garn­ku ka¿­de­go­Ame­ry­ka­ni­na­by³­kur­czak,­a­w­ga­ra­¿u­sa­mo­chód.­Ta­ki prze­kaz­umac­nia³­prze­ko­na­nie,­¿e­go­spo­dar­ka­ma­siê­do­brze­i nic­z³e­go­nie­mo­¿e­siê­jej­staæ.­Ame­ry­ka­nie­za­ra­bia­li,­po­¿y­cza­li pie­ni¹­dze­na­wiêk­sze­za­ku­py,­wiêc­ban­ki­no­to­wa­³y­re­kor­do­we zy­ski.­I­to­one­w­naj­wiêk­szej­mie­rze­przy­czy­ni­³y­siê­do­te­go,­¿e za­kil­ka­lat­kil­ka­dzie­si¹t­mi­lio­nów­Ame­ry­ka­nów­po­gr¹­¿y­³o­siê w­skraj­nej­nê­dzy.­ Gdy­bo­wiem­Ame­ry­ka­prze­¿y­wa­³a­bo­om,­ja­kie­go­ni­gdy­nie za­zna­³a­w­swej­hi­sto­rii,­oczy­wie­lu­jej­miesz­kañ­ców,­któ­rzy­mie­li nad­miar­go­tów­ki,­skie­ro­wa­³y­siê­na­ame­ry­kañ­sk¹­gie³­dê,­gdzie by­³a­oka­zja­jej­po­mno­¿e­nia.­Ist­nia­³o­oczy­wi­œcie­ry­zy­ko,­¿e­ku­pi siê­ ak­cje­ ja­kiejœ­ fir­my,­ któ­re­ za­ ja­kiœ­ czas­ za­miast­ zwiêk­szyæ zmniej­sz¹­sw¹­war­toœæ,­ale­w­cza­sach­go­spo­dar­cze­go­bo­omu, ma­³o­kto­bra³­to­pod­uwa­gê.­ Gra­na­gie³­dzie­by­³a­przez­wie­le­lat­miej­scem­za­strze­¿o­nym dla­ame­ry­kañ­skich­bo­ga­czy,­w­któ­rym­par­we­niu­sze­nie mie­li­za­bar­dzo­co­szu­kaæ.­Ale­z­chwi­l¹,­gdy­co­raz­licz­niej­sze­rze­sze­Ame­ry­ka­nów­dys­po­no­wa­³y­ wol­n¹­ go­tów­k¹,­ eks­klu­zyw­ny­ cha­rak­ter­ gie³­dy­ znik­n¹³.­ Gra­ na­ niej­ sta­³a siê­po­wszech­na,­do­stêp­na­dla­wszyst­kich.­Roz­wi­ja­j¹­cy­siê­w­szyb­kim­tem­pie­prze­mys³­da­wa³­lu­dziom­pra­cê­i pie­ni¹­dze,­co­na­ga­nia­³o­ich­na­Wall Stre­et.­Nie­trze­ba­by­³o­mieæ­du­¿ych pie­niê­dzy,­ by­ staæ­ siê­ gie³­do­wym gra­czem.­ Ban­ki­ ­ wy­czu­³y­ œwiet­ny in­te­res­ i­ sys­te­ma­tycz­nie­ ob­ni­¿a­³y sto­pê­ za­bez­pie­cze­nia­ kre­dy­tów.­ W 1928­r.­wy­no­si­³a­ju¿­tyl­ko­10­proc.­co prze­k³a­da­³o­siê­na­to,­¿e­ma­j¹c­100­dol. mo¿­na­by­³o­ku­piæ­ak­cje­o­war­to­œci­1000 dol.­ W­ ro­ku­ 1929­ ra­chun­ki­ gie³­do­we­ po­sia­da­³o po­nad­1,5­mln­lu­dzi.­W­or­bi­cie­dzia­³a­nia­gie³­dy­znaj­-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

do­wa­³o­siê­oko­³o­30­mln,­spo­œród­któ­rych­ok.­600­tys.­ku­po­wa­³o­ak­cje­na­kre­dyt.­Wiêk­szoœæ­tych­ak­cji­od­po­wia­da­³a­10-krot­no­œci­zy­sku­da­nej­spó³­ki,­w­nie­któ­rych­przy­pad­kach­ce­ny­by­³y na­wet­50-krot­nie­wy¿­sze­ni¿­ów­zysk.­Ce­ny­wie­lu­ak­cji­nie­od­po­wia­da­³y­rze­czy­wi­stej­war­to­œci­no­to­wa­nych­na­gie³­dzie­spó³­ek.­ Na­krê­ca³­ j¹­ ci¹­gle­ ro­sn¹­cy­ po­pyt,­ bo­ na­ gie³­dzie­ po­ja­wia­li siê­co­raz­to­no­wi­gra­cze,­ale­swo­j¹­ro­bo­tê­ro­bi­li­tak­¿e­spe­ku­lan­ci.­Wie­dzie­li­jak­na­pom­po­waæ­ce­nê­ak­cji­da­nej­spó³­ki.­Gdy­osi¹­gnê­³y­wy­so­k¹­ce­nê­po­zby­wa­li­siê­ich,­in­ni­szli­ich­tro­pem,­rów­nie¿­sprze­da­wa­li,­wiêc­war­toœæ­ak­cji­spa­da­³a,­co­oczy­wi­œcie­wca­le­nie­ozna­cza­³o,­¿e­da­na­spó³­ka­znaj­do­wa­³a­siê­w­z³ej­sy­tu­acji.­ Bo­om­na­gie³­dzie­trwa³,­po­pyt­i­spe­ku­lan­ci­win­do­wa­li­ich­ce­ny­i­gie³­do­wy­in­deks­pi¹³­siê­w­gó­rê.­Kil­ka­ra­zy­na­st¹­pi­³o­t¹p­nie­cie,­czy­li­za­ha­mo­wa­nie­po­py­tu­i­spa­dek­kur­su,­ale­hos­sa­szyb­ko­wra­ca­³a.­W­po­³o­wie­ma­ja­1928­r.­ce­ny­ak­cji­za­czê­³y­spa­daæ, mie­si¹c­póŸ­niej­na­st¹­pi­³o­gwa³­tow­ne­t¹p­niê­cie,­jed­nak­no­mi­no­wa­nie­Ho­ove­ra­na­urz¹d­pre­zy­den­ta­przez­re­pu­bli­ka­nów­przy­wró­ci­³o­do­bre­na­stro­je. Sy­tu­acja­za­czê­³a­siê­od­wra­caæ­we­wrze­œniu­1929­r.­Trze­cie­go dnia­te­go­mie­si¹­ca­in­deks­no­wo­jor­skiej­gie³­dy­osi¹­gn¹³­po­ziom po­nad­318­pkt.,­szeœæ­ra­zy­wiêk­szy­ni¿­8­lat­wcze­œniej­i­nic­nie za­po­wia­da­³o­ka­ta­stro­fy.­Ale­od­na­stêp­ne­go­dnia­ak­cje­za­czê­³y ta­nieæ.­In­deks­gie³­dy­zma­la³­o­10­proc.,­w­po­³o­wie­paŸ­dzier­ni­ka na­st¹­pi­³a­lek­ka­zwy¿­ka,­ale­na­stêp­ne­go­dnia­znów­spad³­i­la­wi­na­ru­szy­³a.­Gdy­za­czê­³y­siê­spad­ki,­biu­ra­ma­kler­skie­za­¿¹­da­³y zwro­tu­ pie­niê­dzy.­ Aby­ zwró­ciæ­ pie­ni¹­dze­ spe­ku­lan­ci­ za­czê­li sprze­da­waæ­po­sia­da­ne­ak­cje,­co­tyl­ko­przy­czy­ni­³o­siê­do­dal­sze­go­spad­ku­ich­war­to­œci.­I­na­st¹­pi³­dzieñ­24­paŸ­dzier­ni­ka­1929­r., któ­ry­prze­szed³­do­hi­sto­rii­œwia­to­wych­fi­nan­sów­ja­ko­„czar­ny czwar­tek”.­ Ce­ny­ ak­cji­ gwa³­tow­nie­ spa­da­³y,­ po­nie­wa¿­ ka¿­dy­ chcia³­ je sprze­daæ,­ale­nikt­nie­chcia³­ku­po­waæ.­Ban­ki­we­zwa­³y­gra­czy, by­ sp³a­ci­li­ de­po­zy­ty­ za­bez­pie­cza­j¹­ce­ kre­dy­ty,­ któ­re­ wziê­li­ na kup­no­ak­cji.­Ale­gra­cze­nie­mie­li­pie­niê­dzy,­po­nie­wa¿­war­toœæ po­sia­da­nych­ przez­ nich­ ak­cji­ gwa³­tow­nie­ spa­d³a,­ a­ po­za­ tym nikt­nie­chcia³­ich­ku­po­waæ.­Ban­ki­za­czê­³y­zaj­mo­waæ­ma­j¹­tek gra­czy.­ Wy­rzu­ca­no­ ich­ z­ do­mów,­ sprze­da­wa­no­ za­ bez­cen­ ich ma­j¹­tek­ do­ garn­ków­ w³¹cz­nie.­ Luk­su­so­we­ sa­mo­cho­dy­ mo¿­na by­³o­ku­piæ­na­uli­cy­od­rê­ki­za­kil­ka­pro­cent­ich­war­to­œci.­Te­go dnia­ 11­ gra­czy­ nie­mal­ co­dzien­nie­ by­wa­j¹­cych­ na­ Wall­ Stre­et po­pe³­ni­³o­sa­mo­bój­stwo.­Nie­oni­pierw­si­i­nie­ostat­ni.­W­g³o­wê strze­la­li­so­bie­ban­kie­rzy,­prze­my­s³ow­cy,­sza­rzy­oby­wa­te­le,­któ­rzy­ca­³e­swo­je­mniej­sze­i­wiêk­sze­ma­j¹t­ki­po­za­sta­wia­li­pod­kup­no­ak­cji.­ Po­3­mie­si¹­cach,­na­po­cz¹t­ku­1930­r.,­gie³­da­od­ro­bi­³a­wiêk­szoœæ­strat,­wiêc­wszy­scy­mie­li­na­dzie­jê,­¿e­kry­zys­siê­skoñ­czy³. Ale­to­by­³a­tyl­ko­chwi­lo­wa­hos­sa.­W­li­sto­pa­dzie­te­go¿­ro­ku­za­czê­³y­upa­daæ­ban­ki­ko­mer­cyj­ne.­Do­stycz­nia­na­stêp­ne­go­ro­ku upa­d³o­ich­ok.­800,­a­w­sa­mym­tyl­ko­kwiet­niu­573.­Upad­ki­ban­ków­do­pro­wa­dzi­³y­do­te­go,­¿e­lu­dzie­tra­ci­li­ulo­ko­wa­ne­w­nich pie­ni¹­dze,­prze­pa­da­³y­oszczêd­no­œci,­w­kon­se­kwen­cji­zmniej­sza­³a­siê­iloœæ­pie­ni¹­dza­znaj­du­j¹­ce­go­siê­w­obie­gu,­ban­ki­zaœ­ogra­ni­cza­³y­udzie­la­nie­kre­dy­tów.­Po­nie­wa¿­spa­da­³a­po­da¿­pie­ni¹­dza i­ nie­mal­ nie­ udzie­la­no­ kre­dy­tów,­ ha­mo­wa­³y­ roz­po­czê­te­ in­we­sty­cje­ i­ nikt­ nie­ roz­po­czy­na³­ no­wych.­ Spa­da­³a­ te¿­ pro­duk­cja. Fir­my­za­czê­³y­j¹­wstrzy­my­waæ,­bo­nie­­by­³o­chêt­nych­na­kup­no wy­twa­rza­nych­ w­ nich­ pro­duk­tów.­ W­ kon­se­kwen­cji­ fir­my­ za­czê­³y­upa­daæ.­Z­re­ce­sji,­w­któ­r¹­po­gr¹­¿y³­kraj­„czar­ny­czwar­tek 1929­ro­ku”,­Ame­ry­ka­wpa­d³a­w­Wiel­k¹­De­pre­sjê.­Od­czu³­j¹­ca­³y­œwiat­i­od­czu­wa³­przez­wie­le­lat.­Ko­lej­ny­tak­wiel­ki­kry­zys na­st¹­pi³­w­2008­ro­ku. n Fot.Archiwum


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

25

Ultranowiczesnoœæ podlana ciemnot¹

Ucieczka z Dubaju Marianna Kawus Szejk arabski, który jest obecnie w³adc¹ (emirem) Dubaju, nazywa siê Muhammad ibn Raszid Al Maktum. Urodzi³ siê w 1949 roku, gdy Dubaiby³ jeszcze wiosk¹ ryback¹, ale z prê¿nym targowiskiem. Gdy m³ody Muhammad mia³ 17 lat, na pustyni niezbyt oddalonej od centrum wsi odkryto bogate z³o¿a ropy naftowej i tym samem przysz³oœæ ch³opca zosta³a przes¹dzona. Pochodzi³ bowiem z rodziny arabskich szejków, których nie poniewiera³ brak gotówki, wiêc po ukoñczeniu szko³y œredniej, wys³any zosta³ na studia do Cambridge. Na pustyni wokó³ Dubaju wystarczy³o wbiæ w piasek patyk, by trysnê³a ropa naftowa. W³adcy emiratu mia³y z czasem wiêcej gotówki ni¿ wszyscy polscy rolnicy razem wziêci siana. M³ody Muhammad musia³ w tym czasie w Cambridge nie zbijaæ b¹ków, trzeba bowiem przyznaæ, ¿e po powrocie do domu wiedzia³, co z rosn¹c¹ stert¹ petrodolarów zrobiæ. Mia³ otó¿ wizjê i w ci¹gu kilkunastu lat z niegdysiejszej rybackiej wioski, która rozros³a siê w najwiêksze targowisko na Pó³wyspie Arabskim, uczyni³ centrum finansowo-handlowe œwiata, na razie jeszcze nie najwiêksze na œwiecie, ale z ambicjami, by takim w przysz³oœci jednak siê sta³o. Dubai przeszed³ przyspieszon¹ metamorfozê. W ci¹gu dwóch dekad powsta³o nowoczesne miasto z wie¿owcami, hotelami, sztucznymi wyspami, najwiêkszym na œwiecie centrum handlowym (112,4 hektara powierzchni, 120 restauracji, kawiarni, barów). Wszystko klimatyzowane, bo miêdzy kwietniem a pocz¹tkiem paŸdziernika temperatura w dzieñ przekracza 30 a nawet 40 stopni C, ale w najzimniejszym styczniu œrednia wynosi 21 stopni C. W Dubaju widaæ bogactwo tego œwiata, ra¿¹co wrêcz natrêtne. Muhammad ibn Raszid Al Maktum mia³ dryg do przekszta³cania kawa³ka pustyni w atrakcyjny punkt na mapie œwiata. Miasto ma dziœ 3,3 mln mieszkañców, ale zdecydowan¹ wiêkszoœæ stanowi¹ obcokrajowcy, wœród których jest a¿ 25 proc. mieszkañców z drugiej strony cieœniny Ormuz, czyli Irañczyków. Obcokrajowcy obs³uguj¹ wszystkie dziedziny gospodarki i infrastruktury Dubaju, bo przywilej ¿ycia za darmo, na koszt pañstwa, maj¹ tylko tubylcy. Wizje rozwoju Dubaju emir powierzy³ obcokrajowcom, architektom, in¿ynierom, specjalistom wielu dziedzin, za co im oczywiœcie p³aci. Plany akceptuje albo i nie, ale widaæ, ¿e z jego wizji przebija koniecznoœæ zbudowania miasta, które bêdzie sobie doskonale radzi³o tak¿e wtedy, gdy wyczerpi¹ siê z³o¿a ropy naftowej. Jedn¹ z podstaw tej wizji by³o zbudowanie ogromnego portu lotniczego, który bardzo szybko sta³ siê najwiêkszym lotniskiem przesiadkowym miêdzy Europ¹ a Azj¹, Australi¹ i Oceani¹. Blichtr Dubaju, ale te¿ przyjazny europejsk¹ jesieni¹ i zim¹ klimat sprawia, ¿e do tego punktu nad Zatok¹ Persk¹ ci¹gn¹ t³umy turystów oraz ludzi spragnionych zim¹ ciep³a i s³oñca. Rok temu Dubaj odwiedzi³o 16,5 mln turystów. Niegdysiejsze w³adztwo nad Dubajem Brytyjczyków sprawia, ¿e w ostatnich latach osiedli³o siê ich tam ponad 100 tysiêcy, nic tedy dziwnego, ¿e ogromne airbusy A 380 kursuj¹ miêdzy Londynem i innymi Fot. Archiwum

portami lotniczymi Wysp Brytyjskich niczym taksówki. Wystarczy 7 godzin lotu, by pozostawiæ za sob¹ wilgotny, zimny klimat brytyjskiej wyspy i zacz¹æ siê k¹paæ w s³oñcu Dubaju. Nie ka¿dy ma jednak wolnoœæ podró¿owania, gdzie chce i kiedy chce. Nie mog¹ tego robiæ robotnicy z biednych krajów Azji, którym po przylocie do tego „raju” odbiera siê paszporty, by zbyt wczeœnie nie porzucili pracodawcy. Nie mog¹ tego robiæ bez pozwolenia tak¿e cz³onkowie rodziny emira Muhammada ibn Raszida Al Maktuma, a ju¿ tym bardziej jego dzieci i ¿ony. Nowoczesny w swej wizji rozwoju emiratu szejk jest bowiem absolutnie nienowoczesny w traktowaniu kobiet. Równouprawnienie kobiet i mê¿czyzn jest dla niego pojêciem abstrakcyjnym, co zreszt¹ jest charakterystyczne dla obyczajowoœci islamu. Ale bogiem a prawd¹, nie tylko dla islamu, lokuje siê bowiem tak¿e w obyczajowoœci katolickiej. O ile jednak kobiety z krajów katolickich wyzwoli³y siê z podleg³oœci wobec mê¿czyzn lub z wielkim trudem, jak w Polsce, do tego d¹¿¹, to w krajach muzu³mañskich nadal s¹ one ca³kowicie podporz¹dkowane woli mê¿czyzn i niedoli, które na nich mo¿e sprowadziæ. Kobiety maj¹ rodziæ dzieci i zajmowaæ siê domem. O ile wiêc dla mieszkañców Wysp Brytyjskich zajêcie miejsca w samolocie i udanie siê do Dubaju nie jest czymœ niezwyk³ym, o tyle w Dubaju jest wiele kobiet, które marz¹ o tym, by z w³asnej, nieprzymuszonej woli wsi¹œæ do samolotu na tamtejszym lotnisku i nigdy ju¿ na nie wróciæ. Marzy³y o tym miêdzy innymi dwie córki szejka Al Maktuma i jedna z jego ¿on, ale tylko tej ostatniej to siê uda³o. Poligamia wpisana jest w kulturê arabsk¹ od wieków, tak jak poliandria (kilku mê¿czyzn jedna kobieta) wpisana jest w kulturê Tybetu. Nie dziwi wiêc, ¿e Muhammad ibn Raszid Al Maktum mia³ szeœæ ¿on, a z nimi dwadzieœcioro czworo dzieci. Mia³ nad nim w³adztwo takie samo jak nad emiratem. ¯ony i dzieci mieli wszystko, co tylko zapragnêli. Poza wolnoœci¹. Nie mogli siê oddaliæ od mê¿a i ojca bez jego zgody, a jeœli ju¿ j¹ uzyskali, otoczeni byli zwart¹ i czujn¹ grup¹ ochroniarzy, którzy pilnowali ich przed obcymi tak samo, jak przed zrealizowaniem marzeñ o wolnoœci. Pierwszym dzieckiem emira Dubaju, które postanowi³o nie tylko marzyæ, ale zrealizowaæ marzenie o wolnoœci, by³a jedna z jego córek. Mia³a na imiê Szamsa, by³a dzieckiem Muhammada z ma³¿eñstwa z Algierka Houri¹ Lamar¹. Wtedy, a by³o to w roku 2000, Szamsa mia³a 18 lat. Podczas pobytu w angielskiej posiad³oœci Longcross, mimo ¿e by³a pilnie strze¿ona przez œwietnie wyszkolonych oficerów s³u¿b specjalnych, wsiad³a do przypadkowo zaparkowanego pod stajniami range rovera z kluczykami w stacyjce, przejecha³a przez bramê i zniknê³a. Jej wolnoœæ nie trwa³a jednak d³ugo. Po dwóch miesi¹cach œcigaj¹cym j¹ ochroniarzom szejka uda³o siê namierzyæ jej telefon. W bia³y dzieñ zosta³a porwana z ulicy w Cambridge i wywieziona do Dubaju. Zosta³a zamkniêta w pe³nym przepychu pa³acu Zabeel. Jej siostrze, Latifie, uda³o siê przekazaæ wraz z czyst¹ garderob¹ telefon komórkowy, dziêki czemu Szamsa mog³a siê przez jakiœ czas komunikowaæ ze œwiatem. Za spraw¹ przemyconego

telefonu brytyjski „The Guardian” opublikowa³ historiê uwiêzionej córki szejka Dubaju. Dwa lata po nieudanej ucieczce na wolnoœæ próbowa³a siê wydostaæ tak¿e Latifa. Zatrzymano j¹ jednak na granicy Omanu, oddano ojcu, a ten, podobnie jak siostrê, uwiêzi³ j¹ w swoim pa³acu Zabeel. Podczas drugiej ucieczki Latifa opowiedzia³a pomagaj¹cym jej w tym przyjacio³om, jak by³a zostawiana sama sobie w ka³u¿y krwi po pobiciu i torturowaniu przez ochroniarzy ojca. To by³o w 2002 r. Latifa mia³a wtedy 16 lat. Kolejna próbê Latifa podjê³a po 16 latach, w roku 2018. Z pomoc¹ dwojga przyjació³ uda³o jej siê przedostaæ na jacht emerytowanego oficera francuskiego, który zorganizowa³ plan ucieczki i j¹ koordynowa³. Ale po oœmiu dniach ¿eglugi na jacht wkroczy³a indyjska stra¿ przybrze¿na. Latifa krzycza³a, by j¹ zastrzelono zamiast oddawaæ ojcu, bo wiedzia³a, ¿e hinduscy stra¿nicy wybrze¿a zrobili to na polecenie szejka. Kobieta znów trafi³a do pa³acowego wiêzienia w Dubaju, a jej los, podobnie jak los jej starszej siostry Szamsy, jest nieznany. Wczeœniej Latifa zdo³a³a jednak nagraæ film ze swoj¹ opowieœci¹ o tym, jaki by³ i zapewne tak¿e bêdzie jej los w otch³aniach pa³acu Zabeel, swoistej z³otej klatce. Jaki jest obecnie los obu córek okrutnego szejka Dubaju, nie wiadomo. Pojawi³a siê informacja, ¿e Szamsa zosta³a pobita na œmieræ podczas walki ze stra¿nikami, gdy chcieli jej odebraæ przemycony telefon. O tym, co siê dzieje z Latif¹, na razie nic nie wiadomo. Piszê „na razie”, poniewa¿ w czerwcu br. emir Dubaju otrzyma³ cios, którego zapewne nigdy siê nie spodziewa³. Gdy pod koniec owego miesi¹ca zajmowa³ siê w angielskiej posiad³oœci ostatnimi przygotowaniami swoich koni do presti¿owej gonitwy Royal Ascot, jedna z jego ¿on, ksiê¿niczka Haya, wsiad³a do prywatnego odrzutowca w Dubaju i zniknê³a. Wraz z ni¹ 12letnia córka Jalila oraz 7-letni syn Zayed. Trzy dni póŸniej brytyjskie media ujawni³y jednak, ¿e Haya ukrywa siê z dzieæmi w Londynie, w pilnie strze¿onym domu w dzielnicy miliarderów przy Kensington Palace Gardens. Wszystko wskazuje na to, ¿e Haya odkry³a, w jaki sposób jej m¹¿ traktuje swoje, ale niepos³uszne jego woli dzieci i zarówno córkê oraz syna zapragnê³a uchroniæ przed losem, jaki spotka³ Szamsê i Latifê. Ksiê¿niczka Haya bint Al-Husajn jest córk¹ króla Husajna, zmar³ego w³adcy Jordanii, ale w tej chwili na tronie tego kraju za sia da jej przy rod ni brat, Ab dul lah II. W obawie przed zemst¹ dubajskiego szejka i w trosce o bezpieczeñstwo siostry, powierzy³ jej misjê dyplomatyczn¹, dziêki czemu zyska³a chroni¹cy j¹ immunitet. Nie wiadomo, jak ta sprawa siê zakoñczy. Wiadomo natomiast, ¿e 11 listopada przed brytyjskim s¹dem odbêdzie siê rozprawa, podczas której ksiê¿niczka Haya bêdzie walczyæ o wydanie nakazu chroni¹cego zarówno j¹, jak te¿ jej dzieci, przed przeœladowaniem i groŸbami ze strony mê¿a. Tak wygl¹da prawdziwe ¿ycie kobiet za kulisami bajecznego wizerunku Dubaju. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

27


Profile for rekacja

Głos Polonii nr 76  

Głos Polonii nr 76  

Profile for rekacja
Advertisement