__MAIN_TEXT__

Page 1

Przewodnik Filmowy Krzysztofa Wołoczki - „Jestem morderca”,

str. 10

11 czerwca 2019 r. NR 67

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Polska XXI wieku

Znachorzy jak pączki w maśle Rozalka mia³a 10 lat, gdy ciê¿ko zachorowa³a. Matka wezwa³a na pomoc znachorkê. Znachorka zaordynowa³a wsadzenie Rozalki do pieca chlebowego na trzy zdrowaœki. Gdy po zdrowaœkach wyci¹gniêto Rozalkê z pieca, by³a mar twa. To historia z „Antka” Boles³awa Prusa. Pisarz opublikowa³ tê nowelê w roku 1880. Szeœciomiesiêczna Madzia zachorowa³a nied³ugo po urodzeniu. Zmar³a gdy mia³a szeœæ miesiêcy, 16 kwietnia 2014 roku. W chwili œmierci wa¿y³a 3,5 kilograma. Zamiast do lekarza, rodzice wozili niemowlê do znachora. Znachor „leczy³” dziecko rozwodnionym kozim mlekiem, nieprzegotowan¹ wod¹ i kaszk¹. Madzia zmar³a z wycieñczenia g³odem. Zdarzy³o siê to w Nowym S¹czu 139 lat po wydaniu przez Boles³awa Prusa wspomnianej ju¿ noweli „Antek”. Choæ to sie w g³owie nie mieœci znachorzy, uzdrowiciele, domoroœli krêgarze, szamani, guœlarze maj¹ siê w Polsce XXI wieku jak p¹czki w maœle.

Opowieści Lady Bunii - str. 6

Prawo Agaty - str. 8

str. 11

Antybiotyki nas zabijają - str. 18


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

3

Słowo wstępne

Podkarpacie w Unii Europejskiej Wo­je­wódz­two­pod­kar­pac­kie­od­lat­jest­naj­wiêk­szym­i naj­pew­niej­szym­za­ple­czem­dla­par­tii­Ja­ro­s³a­wa­Ka­czyñ­skie­go.­W­wy­bo­rach­do­eu­ro­par­la­men­tu­Pra­wo­i­Spra­wie­dli­woœæ­uzy­ska­³o­w­re­gio­nie­po­par­cie­prze­kra­cza­j¹­ce­65 pro­cent.­ Ta­ki­ wy­nik­ na­ka­zu­je­ s¹­dziæ,­ ¿e­ zde­cy­do­wa­na wiêk­szoœæ­miesz­kañ­ców­Pod­kar­pa­cia­jest­zda­nia,­i¿­skok cy­wi­li­za­cyj­ny,­ ja­ki­ do­ko­na³­ siê­ w­ tym­ re­gio­nie­ od­ mo­men­tu­wkro­cze­nia­Pol­ski­do­Unii­Eu­ro­pej­skiej,­a­sta­³o­siê to­rap­tem­15­lat­te­mu­(1­ma­ja­2004­ro­ku),­za­wdziê­cza­par­tii­Ka­czyñ­skie­go­i­¿e­wy­bra­ni­do­Bruk­se­li­cz³on­ko­wie­je­go­par­tii­naj­le­piej­bê­d¹­tam­re­pre­zen­to­waæ­in­te­re­sy­re­gio­nu­oraz­œci¹­gaæ­do­nie­go­pie­ni¹­dze­na­dal­szy­roz­wój.­ Ale­65­pro­cent­miesz­kañ­ców­Pod­kar­pa­cia­nie­pa­miê­ta, ¿e­ ju¿­ w­ 2005­ ro­ku,­ gdy­ PiS­ po­ raz­ pierw­szy­ prze­j¹³­ w Pol­sce­w³a­dzê,­za­cz¹³­kwe­stio­no­waæ­pod­sta­wo­we­za­sa­dy funk­cjo­no­wa­nia­Unii­Eu­ro­pej­skiej,­­zaœ­od­mo­men­tu­prze­jê­cia­rz¹­dów­w­2015­ro­ku,­Ja­ro­s³aw­Ka­czyñ­ski­wszed³­ju¿ otwar­cie­na­kurs­ko­li­zyj­ny­na­da­j¹c­swo­jej­par­tii­kon­fron­ta­cyj­ny­cha­rak­ter­w­sto­sun­kach­dwu­stron­nych­z­Uni¹­Eu­ro­pej­sk¹.­Lu­dzie­na­Pod­kar­pa­ciu­nie­pa­miê­ta­j¹­te¿,­¿e­funk­cjo­na­riu­sze­ Pra­wa­ i­ Spra­wie­dli­wo­œci­ ­ wie­lo­krot­nie­ pod­wa­¿a­li­sens­cz³on­ko­stwa­w­eu­ro­pej­skiej­wspól­no­cie.­By­³o to­efek­tem­po­li­ty­ki­we­wnêtrz­nej­Ka­czyñ­skie­go,­któ­ry­po ko­lei­de­mon­to­wa³­trój­po­dzia³­w³a­dzy,­sta­no­wi¹­cy­fun­da­ment­pañ­stwa­de­mo­kra­tycz­ne­go­i­ca­³ej­eu­ro­pej­skiej­wspól­no­ty.­ Pa­ra­doks­ Pod­kar­pa­cia­ po­le­ga­ na­ tym,­ ¿e­ cy­wi­li­za­cyj­ny­roz­wój­i­ma­te­rial­ny­awans­za­wdziê­cza­­mi­liar­dom eu­ro,­któ­ry­na­p³y­nê­³y­do­re­gio­nu­z­ka­sy­Unii­Eu­ro­pej­skiej, czy­li­pro­unij­nej­po­li­ty­ce­po­przed­nie­go,­ko­ali­cyj­ne­go­rz¹­du­PO­-PSL,­ale­g³o­su­je­w­wiêk­szo­œci­na­par­tiê,­któ­ra­jesz­cze­kil­ka­mie­siê­cy­te­mu­g³o­si­³a­otwar­cie,­¿e­na­le­¿y­siê­za­sta­no­wiæ­nad­sen­sem­obec­no­œci­Pol­ski­w­tej­wspól­no­cie.­ Ka­czyñ­ski­nie­pierw­szy­raz­ro­bi­Po­la­kom­wo­dê­z­mó­zgu,­sk³a­da­obiet­ni­ce,­któ­rych­póŸ­niej­nie­spe³­nia­(s³yn­na spra­wa­z­te­k¹­mi­ni­stra­obro­ny­dla­Ma­cie­re­wi­cza),­ale­lu­dzie­al­bo­o­tym­za­po­mi­na­j¹,­al­bo­mu­wie­rz¹,­¿e­tak­mu­si byæ.­Trze­ba­przy­znaæ,­¿e­PiS­umie­prze­pro­wa­dzaæ­kam­pa­nie­wy­bor­cze­i­tra­fiaæ­do­prze­ko­na­nia­prze­ciêt­nych­Po­la­ków,­a­od­mo­men­tu,­gdy­rz¹­dzi­i­dys­po­nu­je­pie­niêdz­mi pañ­stwo­we­go­bu­d¿e­tu,­tak­¿e­do­ich­kie­sze­ni.­Kam­pa­nia PiS­jest­ad­re­so­wa­na­do­tak­zwa­ne­go­„ciem­ne­go­lu­du”,­jak to­cy­nicz­nie­sfor­mu­³o­wa³­Ja­cek­Kur­ski­pod­czas­kam­pa­nii pre­zy­denc­kiej­w­2005­ro­ku,­kie­dy­od­kry³,­¿e­dzia­dek­Do­nal­da­ Tu­ska­ by³­ w­ We­rmach­cie.­ ­ Kur­ski­ stwier­dzi³,­ ¿e „ciem­ny­lud”­to­ku­pi,­i­lud­ku­pi³,­a­Do­nald­Tusk­mu­sia³ po­¿e­gnaæ­siê­z­pre­zy­den­tu­r¹.­Co­to­ma­wspól­ne­go­z­obec­ny­mi­wy­bo­ra­mi­do­eu­ro­par­la­men­tu­na­Pod­kar­pa­ciu? No­ wiêc­ tak…­ Wraz­ z­ wy­kszta³­ce­niem­ ro­œnie­ w­ cz³o­-

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

wie­ku­œwia­do­moœæ­kry­tycz­na,­jest­w­sta­nie­ana­li­zo­waæ,­od­dzie­laæ­ ziar­no­ od­ plew,­ k³am­stwo­ od­ praw­dy,­ cy­nizm­ od uczci­wo­œci.­W­Pol­sce­po­nad­65­pro­cent­jej­miesz­kañ­ców nie­prze­czy­ta­³o­w­ubie­g³ym­ro­ku­ani­jed­nej­ksi¹¿­ki,­na­Pod­kar­pa­ciu­ten­od­se­tek­jest­znacz­nie­wy¿­szy.­Ga­ze­ty,­zwa­ne –­opi­nio­twór­czy­mi,­ma­j¹­na­k³a­dy­nie­prze­kra­cza­j¹­ce­100 tys.­ eg­zem­pla­rzy,­ na­ Pod­kar­pa­ciu­ sprze­da­j¹­ siê­ w­ licz­bie kil­ku­ty­siê­cy.­Ten­re­gion­ma­bar­dzo­du­¿y­od­se­tek­miesz­kañ­ców­z­wy­kszta³­ce­niem­pod­sta­wo­wym­i­za­wo­do­wym,­a wiêc­tych,­dla­któ­rych­ksi¹¿­ka­­jest­ostat­ni¹,­no­mo­¿e­przed­ostat­ni¹­rze­cz¹,­po­ja­k¹­w­¿y­ciu­siê­gn¹.­W­tym­re­gio­nie­jest te¿­naj­wiê­cej­s³u­cha­czy­Ra­dia­Ma­ry­ja,­któ­ra­to­roz­g³o­œnia ma­ze­ro­wy­wp³yw­na­roz­wój­in­te­lek­tu­al­ny­­s³u­cha­czy.­Je­œli do­te­go­do­da­my­bez­kry­tycz­n¹­wia­rê­w­nie­dziel­ne­prze­ka­zy z­ko­œciel­nych­am­bon,­sy­tu­acja­sta­je­siê­ja­sna.­ Wy­bor­ca­PiS­z­Pod­kar­pa­cia­nie­pa­miê­ta­an­ty­unij­nych­wy­st¹­pieñ­Ka­czyñ­skie­go­i­je­go­ako­li­tów,­do­je­go­ego­tra­fia­na­to­miast­prze­kaz,­¿e­i­Pol­ska,­i­on­s¹­ser­cem­Eu­ro­py,­któ­re­to ha­s³o­PiS­spryt­nie­uku³­na­czs­kam­pa­ni­wy­bor­czej­do­eu­ro­par­la­men­tu.­Nie­pa­miê­ta­i­nie­zwra­ca­uwa­gi­na­to,­¿e­wy­mie­cio­na­z­unij­nych­flag­przez­by­³¹­pre­mier­Be­atê­Szy­d³o jej­kan­ce­la­ria,­na­gle­z­po­wro­tem­siê­ni­mi­za­pe³­ni­³a.­Nie­wi­dzi­w­tym­cy­nicz­nej­ma­ni­pu­la­cji,­po­nie­wa¿­nie­jest­w­sta­nie do­ko­naæ­kry­tycz­nej­ju¿­na­wet­nie­ana­li­zy,­ale­tyl­ko­oce­ny zmie­nia­j¹­cych­siê­ na­je­go­oczach­de­ko­ra­cji­i­to­wa­rzy­sz¹­cych­te­mu­s³ów.­Pod­kar­pac­ki­wy­bor­ca­PiS­za­wie­rzy­tak­¿e, za­pew­ne­ju¿­nie­d³u­go,­s³o­wom­po­li­ty­ków­tej­par­tii,­o­czym ju¿­zresz­t¹­mó­wi­li,­¿e­je­œli­Unia­Eu­ro­pej­ska­nie­da­Pol­sce pie­niê­dzy,­to­po­co­ma­my­bć jej­cz³on­kiem.­Cz³on­kiem­ja­kiejœ­ „wy­ima­gi­no­wa­nej­ wspól­no­ty”,­ jak­ okre­œli³­ UE­ w okre­sie­ata­ków­na­ni¹,­An­drzej­Du­da,­wy­bra­ny­na­pre­zy­den­ta­Pol­ski­4­la­ta­te­mu.­Pod­kar­pac­ki­wy­bor­ca­PiS­wie­rzy te¿,­¿e­wszyst­ko­co­do­bre­zda­rzy­³o­siê­w­tym­re­gio­nie,­to za­spra­w¹­tej­w³a­œnie­par­tii.­A­to­oczy­wi­sta­nie­praw­da.­ W­la­tach­2007­-­2013,­a­wiêc­pod­czas­rz¹­dów­ko­ali­cji PO­-PSL­na­Pod­kar­pa­cie­tra­fi­³o­19­mi­liar­dów­695­mi­lio­nów­z³o­tych,­nie­li­cz¹c­10­mld­z³­na­bu­do­wê­au­to­stra­dy­z Tar­no­wa­do­przej­œcia­gra­nicz­ne­go­z­Ukra­in¹­w­Kor­czo­wej.­Te­pie­ni¹­dze­po­cho­dzi­³y­te¿­z­UE,­z­prze­zna­cze­niem na­in­we­sty­cje­re­ali­zo­wa­ne­cen­tral­nie.­Pod­kar­pac­ka­wieœ tyl­ko­ w­ ci¹­gu­ tych­ 7­ lat­ do­sta­³a­ za­strzyk­ w­ wy­so­ko­œci 758­mln­z³,­pod­kar­pac­cy­przed­siê­bior­cy­na­roz­wój­in­no­wa­cyj­nych­ roz­wi¹­zañ­ pro­duk­cyj­nych­ 1,6­ mi­liar­da­ z³o­tych.­Naj­wiê­cej,­bo­­nie­mal­7,5­mi­liar­da­z³­UE­prze­ka­za­³a­na­re­ali­za­cjê­in­we­sty­cji­zwi¹­za­nych­z­in­fra­struk­tu­r¹­i œro­do­wi­skiem.­Wo­do­ci¹­gi,­ka­na­li­za­cja,­oczysz­czal­nie­œcie­ków,­dro­gi­bez­dziur,­s¹­ju¿­pra­wie­w­ka¿­dej­miej­sco­wo­œci­re­gio­nu.­Nie­ma­na­Pod­kar­pa­ciu­gmi­ny,­w­któ­rej­nie

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

zre­ali­zo­wa­no­by­co­naj­mniej­kil­ku­in­we­sty­cji­z­fun­du­szy eu­ro­pej­skich.­Je­œli­ja­kaœ­by­siê­zna­la­z³a,­to­tyl­ko­dla­te­go, ¿e­jej­w³a­dzom­nie­chcia­³o­siê­po­te­pie­ni¹­dze­siê­gn¹æ.­ Gdy­twór­ca­fir­my­In­glot­(je­dy­na­pol­ska­fir­ma,­któ­ra­ma swój­sklep­na­Ti­mes­Squ­are­w­No­wym­Jor­ku),­nie­¿y­j¹­cy ju¿­Woj­ciech­In­glot,­koñ­cz¹c­stu­dia­w­Kra­ko­wie­w­la­tach osiem­dzie­si¹­tych­po­wie­dzia³­swo­im­ko­le­gom­z­ro­ku,­¿e wra­ca­do­Prze­my­œla,­by­li­za­sko­cze­ni,­bo­jak­po­wie­dzia³ je­den­z­nich­„prze­cie¿­to­na­koñ­cu­ni­cze­go”.­Jesz­cze­2025­lat­te­mu­mo¿­na­by­³o­rze­czy­wi­œcie­mó­wiæ,­¿e­Pod­kar­pa­cie­ to­ wo­je­wódz­two­ „na­ koñ­cu­ ni­cze­go”.­ Re­gion,­ do któ­re­go­trud­no­by­³o­do­je­chaæ,­a­je­œli­ju¿­to­z­k³o­po­ta­mi, od­ciê­ty­od­g³ów­nych­szla­ków­ko­mu­ni­ka­cyj­nych,­z­mi­zer­ny­mi­per­spek­ty­wa­mi­roz­wo­ju,­z­któ­re­go­wiêk­szoœæ­miesz­kañ­ców­ucie­ka­³a­al­bo­do­in­nych­re­gio­nów­Pol­ski,­al­bo­za gra­ni­cê.­Ale­ju¿­15­lat­te­mu­ten­„ko­niec­ni­cze­go”,­mi­mo ¿e­je­go­miesz­kañ­cy­na­dal­ma­so­wo­emi­gro­wa­li,­za­cz¹³­siê zmie­niaæ.­ Naj­pierw­ po­wo­li,­ ale­ krok­ po­ kro­ku,­ kon­se­kwent­nie.­ Wraz­ z­ na­p³y­wem­ fun­du­szy­ unij­nych­ roz­wój na­bie­ra³­ tem­pa.­ Ta­kie­go­ sko­ku­ roz­wo­jo­we­go­ ­ ni­gdy­ w swo­jej­hi­sto­rii­ten­re­gion­nie­za­zna³.­Au­to­stra­da­i­no­wo­cze­sny­ port­ lot­ni­czy­ w­ Rze­szo­wie­ ra­dy­kal­nie­ ­ zmie­ni­³y do­stêp­noœæ­ko­mu­ni­ka­cyj­n¹­re­gio­nu­i­je­go­naj­wa¿­niej­szych miast.­Au­to­stra­da­prze­ci­na­na­pó³­wo­je­wódz­two­z­za­cho­du­na­wschód.­Gdy­wy­bu­do­wa­na­zo­sta­nie­tra­sa­szyb­kie­go­ru­chu­S19,­zo­sta­nie­prze­ciê­te,­te¿­w­po­³o­wie,­ale­z­pó³­no­cy­na­po­³u­dnie.­Rze­szów­sta­nie­siê­wê­z³em­ko­mu­ni­ka­cyj­nym­o­miê­dzy­na­ro­do­wym­zna­cze­niu.­Fun­du­sze­unij­ne po­bu­dzi­³y­przed­siê­bior­czoœæ.­Po­wsta­³o­mnó­stwo­in­no­wa­cyj­nych­ firm­ ro­dzi­mych,­ ale­ tak­¿e­ za­gra­nicz­nych.­ Spe­cjal­no­œci¹­re­gio­nu­jest­prze­mys³­lot­ni­czy.­ Gdy­by­nie­by­³o­Unii­Eu­ro­pej­skiej,­jej­„fun­du­szu­spój­no­œci”­oraz­wie­lu­in­nych­fun­du­szy­pro­ro­zwo­jo­wych,­­któ­rych­ce­lem­jest­in­we­sto­wa­nie­w­za­co­fa­ne­i­za­póŸ­nio­ne­w roz­wo­ju­ re­gio­ny­ kra­jów­ cz³on­ków­ UE,­ to­ Pod­kar­pa­cie na­dal­by­³o­by­na­tym­„koñ­cu­ni­cze­go”.­­Tej­œwia­do­mo­œci nie­ma­jed­nak­65­proc.­miesz­kañ­ców­te­go­re­gio­nu,­któ­rzy­g³o­so­wa­li­na­kan­dy­da­tów­PiS­do­eu­ro­pej­skie­go­par­la­men­tu.­Kan­dy­da­tów,­któ­rzy­nie­bê­d¹­tam­mie­li­nic­do po­wie­dze­nia,­po­nie­wa¿­­na­po­zio­mie­eu­ro­pej­skim­na­le­¿¹ do­par­tii­mar­gi­nal­nej.­Ich­g³os­nie­wie­le­bê­dzie­zna­czy³­w po­dej­mo­wa­niu­klu­czo­wych­de­cy­zji.­ Ale­je­œli­PiS­za­cznie­pod­ko­py­waæ­za­ufa­nie­Po­la­ków­do Unii­Eu­ro­pej­skiej,­je­go­wy­bor­cy­z­Pod­kar­pa­cia­bê­d¹­z­ca­³¹­pew­no­œci¹­pierw­szy­mi,­któ­rzy­siê­za­tym­opo­wie­dz¹. Nie­po­mni,­¿e­Unia­Eu­ro­pej­ska­wy­do­by­³a­re­gion­z­bie­dy­i za­co­fa­nia,­a­¿y­cie­ich­miesz­kañ­ców­zmie­ni­³a­na­lep­sze.­­ Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


4­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Per fekcyjna kampania wyborcza da³a rezultaty

PiS zmiażdżyło Micha³ Tomkiewicz Zagraniczni obserwatorzy sceny polityczno-spo³ecznej w kraju nad Wis³¹ nie potrafi¹ ukryæ zdumienia i faktu, ¿e ju¿ naprawdê nie rozumiej¹ Polaków. W ambaras wprowadzi³y ich wyniki wyborów do europarlametu. - Jak to jest? - zachodz¹ w g³owê. - Ponad 90 procent Polaków popiera obecnoœæ Polski w Unii Europejskiej, a w wyborach do europejskiego parlamentu g³osuj¹ na wybrañców partii, której lider i prominentni politycy jeszcze kilka miesiêcy temu otwartym tekstem podwa¿ali sens obecnoœci kraju w unijnych strukturach. - O co chodzi? – pytaj¹ ci obserwatorzy, którzy w wyborczych decyzjach Polaków nie widz¹ ani logiki, ani sensu. - Przecie¿ ju¿ nawet 4 miliony Polaków pracuj¹ za granic¹ w krajach Unii albo, jak w przypadku Norwegii, w kraju bêd¹cym poza strukturami Wspólnoty, ale mocno z ni¹ zwi¹zanym. Milion-pó³tora zdecydowa³o siê na sta³¹ emigracjê, ale utrzymuj¹ w kraju rodziny, nie wyobra¿aj¹ sobie Polski z zamkniêtymi znów granicami, a mimo to g³osuj¹ na PiS. Jak to jest? - nie mog¹ poj¹æ tej karko³omnej logiki ludzie z zagranicy.

Za­de­cy­do­wa­li­miesz­kań­cy­wsi­ i­ma­łych­mia­ste­czek­ O rozdziale w Polsce mandatów do parlamentu europejskiego zadecydowa³a tym razem frekwencja. PiS przeprowadzi³o œwietn¹ kampaniê. Mia³ w swoim sztabie fachowców z USA i Wielkiej Brytanii, na bie¿¹co przeprowadza³ sonda¿e, by œledziæ nastroje w spo³eczeñstwie. W „swoim spo³eczeñstwie”. Sztabowcy PiS precyzyjnie bowiem okreœlili „docelowego klienta”, czyli ten elektorat, który bêdzie mia³ decyduj¹ce znaczenie dla wyniku wyborów. Tym „docelowym klientem” byli mieszkañcy wsi i ma³ych miasteczek, szczególnie na polskiej „œcianie wschodniej”, w województwach podkarpackim, lubelskim, mazowieckim (bez Warszawy), podlaskim, warmiñsko-mazurskim plus w Ma³opolsce i województwie œwiêtokrzyskim. W tych regionach Polski jest najwiêkszy procent mieszkañców z wykszta³ceniem podstawowym i zawodowym, ludzi, którzy nie bior¹ do rêki ksi¹¿ek, mocno wierz¹cych, a wiêc ulegaj¹cych propagandzie wylewaj¹cej siê przed ka¿dymi wyborami z koœcielnych ambon. Ci wyborcy nie maj¹, bo ich przerastaj¹ i w ogóle tak potrzeba jest im obca, intelektualnych rozterek zwi¹zanych z niszczeniem konstytucji, niezale¿nego s¹downictwa, niezale¿nych mediów, upolityczniania gospodarki.

Do­trzy­ma­li­sło­wa Do tego elektoratu mocno natomiast trafia has³o PiS, ¿e ta partia „dotrzymuje zobowi¹zañ” i jak og³osi³a, ¿e bêdzie 500+, to te pieni¹dze s¹, podobnie jak 880 z³ „trzynastki” dla emerytów. Ten elektorat nie rozumie mechanizmów i procesów ekonomicznych, dla niego liczy siê „forsa w kieszeni” i nie zawraca sobie g³owy tym, ¿e to s¹ tego elektoratu pieni¹dze, które w ci¹gu kilku miesiêcy zwróci rz¹dowi PiS w postaci wy¿szych kosztów na przyk³ad paliwa (benzyna podro¿a³a w ostatnich 3 miesi¹cach o 80 gr. na litrze) i w innych, coraz wy¿szych, daninach dla pañstwa. To potwierdzenie opinii Aleksisa de Tocqueville, który ju¿ pó³tora wieku temu sformu³owa³ opiniê, i¿ „demokracja skoñczy siê wtedy, gdy rz¹d zrozumie, ¿e mo¿e przekupiæ obywateli ich w³asnymi pieniêdzmi”. PiS jest wierny tej zasadzie i konsekwentny we wprowadzaniu jej w ¿ycie. PiS Kaczyñskiego wygra³ wybory do euro parlamentu, bo chcia³ te wybory wygraæ, nie przebiera³ w œrodkach i zrobi³ wszystko co mo¿liwe, by wygraæ. Na tle kampanii PiS opozycja zachowywa³a siê niczym dziecko b³¹dz¹ce we mgle. Nie tylko specjaliœci œledz¹cy na bie¿¹co ¿ycie polityczne w Polsce i pamiêtaj¹cy poprzednie kampanie wyborcze, ju¿ na pocz¹tku obecnej zw¹tpili w zwyciêstwo Koalicji Europejskiej, gdy tylko dowiedzieli siê, ¿e w jej sztabie wyborczym jest niejaki Robert Tyszkiewicz. To cz³owiek, który by³ szefem kampanii wyborczych Bronis³awa Komorowskiego i Platformy Obywatelskiej w 2015 roku i obie sromotnie przegra³.

Wszyst­kie­chwy­ty­do­zwo­lo­ne PiS by³ w swojej kampanii wyborczej ofensywny i nie przejmowa³ siê zupe³nie tym, ¿e jest demagogiczny, ¿e bezczelnie, cynicznie k³amie i oszukuje. Na ok³adce pisowskiego miesiêcznika Jaros³aw Kaczyñski apelowa³ do swoich wyborców, by szli g³osowaæ, bo: „Musimy broniæ demokracji”. Cz³owiek, który demontuje filary systemu demokratycznego w Polsce dla swojego „ciemnego ludu” kreuje siê jako obroñca demokracji. To cynizm wyj¹tkowo perfidny. W tym kontekœcie warto przytoczyæ czêœæ komentarza Jerzego Baczyñskiego, redaktora naczelnego tygodnika Polityka, zamieszczonego w powyborczym numerze czasopisma: „Na g³osowanie „znacznie bardziej poszed³” elektorat PiS ni¿ antyPiS. (…) Jasne, ¿e kampania PiS by³a prymitywna (te miliardy wyp³acane wyborcom do rêki), oszukañcza (gdzie te lekcje masturbacji w przedszkolach, strefy szariatu, ¯ydzi odbieraj¹cy kamienice, euro zamiast z³otego?), bezwstydna jak propaganda TVP – ale jednak Kaczyñski Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

swoich zmobilizowa³ i wygra³. Komentarze medialne zdominowa³, mam wra¿enie, jakiœ neomakiawelizm: w polityce liczy siê skutecznoœæ, a nie wymyœlone regu³y gry; jeœli jakaœ partia, jak teraz PiS, wygra³a, to znaczy, ¿e demokracja przyzna³a jej racjê, rozgrzeszy³a metody, i tyle.

Dwie­Pol­ski­ Z powyborczej mapy z wynikami nadal mo¿na wyczytaæ, ¿e kraj jest podzielony na pó³. PiS dominuje w województwach wschodnich i sporej czêœci centralnych, dla opozycji, w tym przypadku po³¹czonych si³ koalicyjnych, pozostaje Polska zachodnia. Z tym ¿e w sporej czêœci powiatów nale¿¹cych do zachodniej czêœci kraju te¿ triumfowa³ PiS, tyle tylko, ¿e w skali ca³ych województw tej czêœci Polski powiaty przegra³y znacz¹co z wyborcami z du¿ych miast i oni zdecydowali o tym, które ugrupowanie odnios³o w województwie zwyciêstwo. Jest to powa¿ne ostrze¿enie przed wyborami do polskiego Sejmu, ¿e PiS zdobywa swoj¹ demagogiczn¹ argumentacj¹ spor¹ czêœæ zwolenników w ma³ych miejscowoœciach zachodniej czêœci kraju i w kampanii do Sejmu trzeba siê bêdzie temu skutecznie przeciwstawiæ.

Le­ni­wa­kam­pa­nia­opo­zy­cji­ „Powyborcze komentarze - jak napisa³ Jerzy Baczyñski s¹ dla opozycji gorsze ni¿ sam wynik”, ale nie ma co ukrywaæ, ¿e by³a niewidoczna, œlamazarna, nade wszystko leniwa. W wielu czêœciach kraju nie by³o widaæ ani plakatów, ani ulotek kandydatów opozycji albo by³o ich tak niewiele, ¿e ginê³y w nat³oku wylewaj¹cych siê zewsz¹d materia³ów propagandowych PiS. Nade wszystko ma³o gdzie widaæ by³o kandydatów opozycji. A „amerykañski” sposób prowadzenia kampanii wyborczej, czyli odwiedzanie ka¿dej wsi, miasteczka, miasta, rozmawianie z ludŸmi i uœcisk d³oni, sprawdza siê tak¿e w Polsce. Kandydaci PiS pod tym wzglêdem nie oszczêdzaj¹ siê w ka¿dej kampanii, sukces odnosz¹ te¿ kandydaci opozycji, którzy siê na to decyduj¹. Przyk³adem niech bêdzie Bartosz Ar³ukowicz, który podczas swojej kampanii zjeŸdzi³ wzd³u¿ i wszerz swój okrêg wyborczy, otrzyma³ 239 893 i pokona³ reklamuj¹cego siê wszêdzie ministra spraw wewnêtrznych i administracji, Joachima Brudziñskiego (185 168 g³osów). Na drugim krañcu Polski, w województwie podkarpackim, w którym PiS otrzyma³ najwiêcej, bo ponad 65 proc. g³osów, El¿bieta £ukacijewska, obecna europos³anka Platformy Obywatelskiej, te¿ pokaza³a, jakie znaczenie ma osobiste zaanga¿owanie siê w kampaniê wyborcz¹ i bezpoœredni kontakt z ludŸmi. Zosta³a ponownie wybrana do europarlamentu, a gmina Cisna, w której mieszka, jest jedyn¹ w ca³ym woj. podkarpackim, w której PiS dozna³ pora¿ki.


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

5

kon­ku­ren­cję Polska o twarzy swojskiej Beaty Szydło Jaros³aw Kaczyñski zapowiedzia³ swoim kandydatom w paŸdziernikowych wyborach do Sejmu, ¿e nie ma dla nich ¿adnych wakacji, ¿e musza ciê¿ko pracowaæ do ostatniego dnia kampanii. Takiej deklaracji ze strony liderów partii opozycyjnych na razie nie widaæ. Wiadomo natomiast, ¿e upojony sukcesem w wyborach europejskich Kaczyñski bêdzie robiæ wszystko, ¿eby nie tylko wygraæ wybory do sejmu, ale tak¿e zdobyæ w nich wiêkszoœæ konstytucyjn¹. Wtedy bêdzie móg³ zupe³nie bezkarnie robiæ z Polski republikê bananow¹, któr¹ tak naprawdê kraj za jego spraw¹ ju¿ czêœciowo jest.. Po opublikowaniu wyników wyborów wielu sympatyków Koalicji Europejskiej by³o rozczarowanych . Socjolog Grzegorz Markowski mówi³ ze smutkiem, ¿e „Polska ma dziœ bardziej twarz swojskiej Beaty Szyd³o (524 tys. g³osów) ni¿ profesora Jerzego Buzka (421 tys. g³osów)”. Po prostu nadal, mimo skoku gospodarczego i cywilizacyjnego, Polska jest ci¹gle zapyzia³ym, wiejskim krajem katolickim (tak mówi¹ o Polsce Czesi), któremu bardzo daleko do oœwieconych i tolerancyjnych spo³eczeñstw Zachodu. Beata Szyd³o to w³aœnie portret takich Polaków i takiej Polski, a wygrana PiS jest triumfem populizmu. Populizmu, który by³ przed wyborami g³oœny i napastliwy w ca³ej Europie, ale przed którym spo³eczeñstwa Zachodu skutecznie siê obroni³y. Populiœci ponieœli pora¿kê, co , co pokaza³y wyniki wyborów do europejskiego parlamentu w zdecydowanej wiêkszoœci krajów Unii.

w postrzeganiu problemów Europy i œwiata przez mieszkañców Polski (a wiêc Europy Wschodniej) i Zachodu. Rz¹d PiS forsuje przecie¿ nadal rozwój energetyki opartej na wêglu i t³amsi rozwój ekologicznych Ÿróde³ energii, co stoi w ra¿¹cej wrêcz sprzecznoœci z tendencjami i dzia³aniami podejmowanymi na zachód od Odry. Co prawda w niemal ka¿dym z krajów UE partie populistyczne i prawicowe wystawi³y swoich kandydatów i zdoby³y wsparcie niektórych wyborców, ale nie by³o ono na tyle du¿e, by mieæ jakikolwiek wp³yw na politykê europejsk¹ swoich pañstw.

Mądry Zachód Przed wyborami, ze wzglêdu na ha³aœliw¹ kampaniê wyborcz¹ ugrupowañ prawicowych i eurosceptycznych, obawiano siê, ¿e zdobêd¹ one znacz¹ce wsparcie, ale obawy okaza³y siê na szczêœcie p³onne. Za wyj¹tkiem oczywiœcie Polski, Wêgier i W³och. Z wyj¹tkiem tych trzech krajów mieszkañcy Starego Kontynentu wykazali sw¹ m¹droœæ i przekonanie, ¿e tylko zjednoczona Europa jest w stanie przeciwstawiæ siê globalnym potentatom, takim jak Rosja, Chiny i USA, które pod rz¹dami Donalda Trumpa s¹ jawnym wrogiem jednoœci Unii Europejskiej. Amerykañski „pomarañczowy prezydent” nawet zdaniem wielu Amerykanów, jest najwiêkszym szkodnikiem w historii tego kraju, a swoj¹ niechêæ, nawet wrogoœæ do UE, podkreœli³ tak¿e przed kilku dniami, podczas oficjalnej wizyty w Wielkiej Brytanii, gdzie otwarcie wspar³ zwolenników brexitu.

Polski polexitem, czyli opuszczeniem unijnej wspólnoty, w najlepszym razie absolutnym zmarginalizowaniem Polski na miêdzynarodowej arenie. Jeœli PiS wygra jesienne wybory do polskiego Sejmu, a nie daj Bo¿e, osi¹gnie wiêkszoœæ konstytucyjn¹, jest to bardziej ni¿ pewne.

Kasandryczne krakania Niesiony eufori¹ po wygranej Jaros³aw Kaczyñski zaapelowa³ do swojego elektoratu, aby jeszcze bardziej zwar³ szeregi w jesiennych wyborach do Sejmu. Nie ukrywa, ¿e jego celem jest osi¹gniêcie wiêkszoœci konstytucyjnej, by móc j¹ zmieniæ na swoja mod³ê. A wtedy bêdziemy mieæ w Polsce pogrzeb demokracji. Mo¿na oczywiœcie kwestionowaæ tego rodzaju kasandryczne krakania, ale absolutne rz¹dy PiS nie s¹ wykluczone. Tym bardziej, ¿e partie tworz¹ce Koalicjê Europejsk¹, zaczê³y siê wzajemnie oskar¿aæ, kto zawini³ i kogo obarczyæ win¹ za pora¿kê, a to nie czas ku temu. Teraz jest czas najwy¿szy, by usi¹œæ, przeanalizowaæ rzeczywiste, a nie urojone przyczyny przegranej, opracowaæ wspóln¹ strategiê na jesienne wybory i konsekwentnie j¹ w szeregach opozycji realizowaæ. Nade wszystko zatrudniæ do kampanii fachowców, nie zaœ amatorów w rodzaju wspomnianego Tyszkiewicza. PiS pokaza³, jak siê organizuje wybory i w tej kwestii trzeba pójœæ jego œladem. Maj¹c oczywiœcie program, który trafi do przewa¿aj¹cej liczby Polaków.

Nie kwękać, nie jęczeć, nie szukać winnych

Oś Warszawa - Budapeszt - Rzym

Co mogą w Brukseli wybrańcy PiS

- Tylko we W³oszech, na Wêgrzech i w Polsce mamy wynik ewidentnie sprzyjaj¹cy eurosceptykom i przeciwnikom Unii. Reszta Europy albo zmarginalizowa³a ten nurt ca³kiem - do Rumunii, poprzez Holandiê, po Danie i Hiszpanie - albo pokaza³ slaby wynik niechêtnych Unii. Wielkie zwyciêstwo odnieœli Zieloni, bardzo dobrze posz³o libera³om i - choæ stracili nieco - przyzwoicie EPP i socjalistom - powiedzia³ profesor Markowski, a na pytanie o wygran¹ Le Pen w wyborach we Francji odpowiedzia³: Tak, ma 20 procent, ale 80 procent Francuzów zag³osowa³o na partie poroeuropejskie. Brexitowa partia Farage’a wygra³a, ale jak siê policzy ca³¹ resztê, widaæ, ¿e wiêkszoœæ zag³osowa³a na partie, które by³y przeciwko brexitowi. Triumf Zielonych jest jasn¹ odpowiedzi¹ na pytanie, jakie problemy nurtuj¹ i znajduj¹ siê w centrum zainteresowania spo³eczeñstw Zachodniej czêœci Europy. S¹ to szeroko pojête problemy ekologiczne, na czele z zagro¿eniem jakie stwarza ocieplenie klimatu, zanieczyszczenie powietrza, jest to tak¿e wspieranie ekologicznych Ÿróde³ pozyskiwania energii. Wyniki wyborów w Polsce i wysokie poparcie dla PiS sk³aniaj¹ do smutnej konstatacji, jak wielka jest ró¿nica

Co w takiej sytuacji bêd¹ mogli zdzia³aæ najliczniejsi spoœród polskich europarlamentarzystów, czyli ci wybrani przez PiS? Nic albo co najwy¿ej niewiele. Tym bardziej, ¿e znany jest i nie rokuje najmniejszej zmiany na lepsze swojski intelektualizm takich uciekinierów do Brukseli jak Beaty Szyd³o i Kempa, czy najwiêkszy szkodnik w historii polskiego szkolnictwa, autorka jego demonta¿u, Anna Zalewska i ktoœ taki jak Patryk Jaki. Cytowany wy¿ej prof. Grzegorz Markowski powiedzia³ w tym kontekœcie: - Wszêdzie na œwiecie wygran¹ w wyborach ocenia siê po tym, czy dana partia sformu³uje wiêkszoœciow¹ koalicjê. W europarlamencie pos³owie PiS zasi¹d¹ prawdopodobnie w jakimœ ugrupowaniu, które liczy 60-70 europos³ów (na 750) – to mniej ni¿ 10 procent mandatów. (…) To jest bardzo Ÿle dla Polski, ¿e najliczniejsza grupa polskich pos³ów euro parlamencie bêdzie siedzieæ w ugrupowaniu, które nie bêdzie mia³o nic do powiedzenia. Bêd¹ mogli sobie pokrytykowaæ i tyle. Wybory do Brukseli PiS potraktowa³ presti¿owo, de facto jako wybory krajowe, nie przedstawi³ ¿adnego programu swoich dzia³añ w euro parlamencie, bo nie móg³, a nie móg³, bo go nie ma. Jego paradygmatem bêdzie k³ótliwoœæ Kaczyñskiego i d¹¿enie do os³abienia Unii. Skoñczyæ to siê mo¿e dla

Cytowany Jerzy Baczyñski napisa³, ¿e wed³ug niektórych analityków partie Koalicji Europejskiej maj¹ jednak „na tyle du¿¹ rezerwê wyborcz¹, ¿e wci¹¿ mog¹ myœleæ dobrym wyniku jesieni¹”. I pewnie maj¹ racjê. Tyle tylko, ¿e do tej rezerwy trzeba dotrzeæ i j¹ zmobilizowaæ. Jeœli siê to uda, to mo¿na myœleæ o pokonaniu PiS, nawet jeœli jesieni¹ wyda kolejne miliardy publicznych pieniêdzy na kupowanie „ciemnego ludu”. Senator Marek Borowski nie dywaguje bez argumentów, lecz opar³ siê na liczbach. - Mozolnie przeliczy³em - pisze na Twitterze - g³osy w 13 okrêgach do PE na g³osy w 41 okrêgach do Sejmu. Wynik: PiS - 253, KE - 197, Wiosna - 9 (!), Mniejszoœæ Niemiecka - 1. Gdyby Wiosna sz³a w koalicji z KE: PiS - 236, KE - 223, Mn. Niem. - 1. Tak wiêc wiele nie brakuje! Nic jeszcze nie jest stracone! Nie kwêkaæ, nie jêczeæ, nie szukaæ winnych, a przede wszystkim nie dzieliæ siê. Panie W³adys³awie (to do szefa PSL), koledzy namawiaj¹ Pana do samobójstwa. Drogi Robercie (to do Biedronia), wyci¹gnij wnioski z pora¿ki. Nale¿y jednak siê baæ, ¿e przegrani maj¹ uszkodzony s³uch i nie s³uchaj¹ ludzi rozs¹dnych operuj¹cych argumentami. W PSL przeb¹kuj¹ coraz g³oœniej, ¿e pójd¹ do wyborów oddzielnie. To prosta droga na szafot. Nie jesteœmy cyniczni, wiêc nie ¿yczymy „szerokiej drogi”. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Opowieści Lady Buni Jolanta Lipińska - lat 44, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od pięciu lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Polski pacjent w USA P

olski pacjent w Stanach Zjednoczonych to pacjent uwielbiany przez personel medyczny. Jesteœmy mili, czyœci, grzeczni, przynosimy czekoladki i ci¹gle chcemy dawaæ ³apówki. Tak nas widz¹ s³u¿by medyczne. To mi³e, a nawet bardzo mi³e, bo ciagle s³ysza³am, ¿e Polaka zagranic¹ to widz¹ jako pijaka. Bêd¹c Polk¹ jest mi wiêc mi³o s³yszeæ inne opinie. My naród taki trochê z³oœliwy i zazdrosny, ¿yj¹cy w myœl zasady „niech s¹siadowi siê powodzi, ale nie lepiej ni¿ mnie”, a tu proszê, takie mi³e zaskoczenie. Bo my jesteœmy wychowani pacjenci! Ostatnio kr¹¿y³ w internecie filmik nakrêcony w jednym ze szpitali i pokazywa³ zachowanie lekarza, krzycz¹cego na pacjenta. Przypomnia³y mi siê ró¿ne sytuacje i doœwiadczenia zdobyte podczas wizyt ambulatoryjnych lub szpitalnych. Nie zapomnê jak z atakiem woreczka ¿ó³ciowego pojecha³am na pogotowie ratunkowe w niedzielne popo³udnie. Poczekalnia by³a pusta, co mnie bardzo ucieszy³o. Niestety, moja radoœæ okaza³a siê przedwczesna. Swoje w bólach odczekaæ musia³am, bo lekarz w³aœnie ogl¹da³ serial w tv. By³ widocznie bardzo interesuj¹cy odcinek, bo pielêgniarka poinformowa³a mnie, ¿e doktor teraz ogl¹da „Na Wspólnej” i nied³ugo siê koñczy. Rêce mi opad³y, by³am w takim stanie, ¿e nie mia³am si³y siê nawet k³óciæ. St¹d zosta³am skierowana do szpitala na ostry dy¿ur, gdzie czeka³a na mnie kolejna dawka zaskoczenia. Stwierdzono, ¿e to atak woreczka. Podczas wywiadu przemaglowana zosta³am na wszystkie strony. Co jad³am, co jadam, jak siê od¿ywiam? Mówiê w zgodzie z prawd¹, ¿e od kilku miesiêcy jestem na diecie wszystko gotowane, chude itd, a dziœ zjad³am jajecznicê sma¿on¹ na boczku, wiêc mo¿e st¹d ta niestrawnoœæ i bóle, mo¿e to za ciê¿kie dla mnie. Pani doktor, przerwa³a moj¹ wypowiedŸ, spojrza³a na mnie z za okularów i krzyknê³a patrz¹c spode ³ba: - Dieta? Na diecie? Chyba kurwa ksiê¿ycowej na przytycie! Oczy ca³ego personelu zawis³y na mojej sylwetce. A ja ledwo ¿ywa, w spodniach od dresu (bo tylko te nie cisnê³y w bol¹cy brzuch) z biustem na wolnoœci, bo niestety, ale noszenie biustonosza przy tych bólach by³o niemo¿liwe, z bólu spocona jak szczur. Chcia³am siê zapaœæ pod ziemiê ze wstydu i upokorzenia. Twarz tej kobiety mam do dziœ przed oczami. Nale¿a³o jej coœ odpowiedzieæ, nie by³am jednak w stanie rêki podnieœæ, a co dopiero upomnieæ siê o swoje. Mia³am drugi raz nieprzyjemnoœæ spotkaæ ow¹ pani¹ na ostrym dy¿urze, kiedy mój tato by³ chory. Znowu by³a nieprzyjemna, bezczelna i arogancka. Tym razem jednak ja by³am w pe³ni si³ i nie da³am siê zbyæ. Bo o ile pijanego przywiezionego z ulicy przyjmuje siê bez kolejki o tyle mój tato by³ odsy³any ze szpitala kilkakrotnie, mimo i¿ jego stan wymaga³ interwencji chirurgicznej. Skoñczy³o siê tak, ¿e miejsce dla tatusia siê znalaz³o. Innym razem, kedy mia³am mo¿e dwadzieœcia dwa lata, m³oda zdrowa przysz³am na umówion¹ godzinê z wizyt¹ prywatn¹ do lekarza medycyny pracy z plikiem wyników badañ. Doktor przyj¹³ mnie w salonie, w pó³mroku. Na „stówê” wyników badañ nie doczyta³ – „Prosze siê rozebraæ, biustonosz zdj¹æ koniecznie, muszê ciê dobrze os³uchaæ, bo blado wygl¹dasz”. Za to doktor na widok moich nagich piersi dosta³ zdrowych rumieñców. Kolejna przygoda z s³u¿b¹ zdrowia. Kontuzja nogi. Noga do gipsowania, jadê na czwarte piêtro na ortopediê i s³yszê od pielêgniarki: - Oj musi pani czekaæ, bo

doktor w³aœnie wyszed³ do domu na kolacjê. Innym razem musia³am czekaæ, bo doktor w³aœnie poszed³ na rower - Wie pani nasz doktor ostatnio kupi³ rower górski i ma codziennie godzinny trening, zawsze o osiemnastej... Co tam, ¿e tego dnia mia³ dy¿ur! Trening jest trening! Moja kole¿anka trafi³a na porodówkê w niedzielê o 19, o tej porze by³a zmiana personelu. Przywitano j¹ s³owami: - Nie mia³a pani kiedy przyjechaæ?! Teraz to my nie mamy czasu! Mój znajomy pojecha³ z ¿on¹ na porodówkê, oboje m³odzi lekarze, znaj¹cy po trosze zasady panuj¹ce na oddzia³ach. Zmartwiony m³ody m¹¿ i ojciec, przygl¹daj¹cy siê zmêczonej d³ug¹ akcj¹ porodow¹ ma³¿once, uda³ siê do oddzia³owej z proœb¹ o pomoc. Pyta ch³opina czy da siê pomóc i przyspieszyæ akcjê porodow¹ (wie, ¿e siê da) na co oddzia³owa nie przerywaj¹c pi³owania paznokci, spogl¹da na niego i mówi: - Jak siê da, to siê da! wypowied¿ zakoñczy³a wymownym spojrzeniem na swoj¹ kieszeñ. Pacjent przyjêty do szpitala na umówion¹ na prywatnej wizycie operacjê. Wszystko ustalone, kwotê za szybk¹ i sprawn¹ operacjê doktor poda³ na pierwszej wizycie. Wszystko gra. Pacjent czuje siê bezpieczny, w koñcu jest w najlepszych rêkach. Jednego tylko nie przewidzia³ – doktor jest na urlopie, operacje bêdzie wykonywa³ ktoœ inny. Taka niespodzianka! Moja przyjació³ka mia³a umówion¹ operacjê, cysta na prawym jajniku, kasa zap³acona, niema³a zreszt¹, ale operowa³ bêdzie sam profesor. Po operacji okazuje siê, ¿e jajnika nie uda³o siê uratowaæ. Wizyta kontrolna u profesora i pada pytanie: - A kto pani tak¹ krzywdê zrobi³? Kto pani¹ operowa³? Prawy jajnik z cyst¹ jak by³ tak jest, a lewy zdrowy gdzie, ja siê kurwa pytam?! - krzykn¹³ wœciek³y z niedowierzaniem profesor. Pan, panie profesorze - odpowiedzia³a cicho. Niestety kole¿anka mia³a podwójnego pecha, to nie profesor operowa³, a ktoœ inny na kogo wypad³o. Profesor wzi¹³ pieni¹dze i wyznaczy³ m³odego lekarza. To wszystko dopiero wysz³o na jaw na drodze s¹dowej. Ale kto profesorowi podskoczy? Ten sam, kto pacjentce odda zdrowy jajnik. Czyli nikt. Szczêœcie od Boga, ¿e z jednym i to chorym jajnikiem uda³o siê jej urodziæ dziecko. Profesor jak siê potem okaza³o s³yn¹³ w lokalnym œrodowisku z takich niespodzianek. Dba³ o m³odych, na kimœ siê przecie¿ musz¹ uczyæ. Swego czasu bardzo popularne ze strony lekarzy by³o zdanie: „To nie Leœna Góra!” (piêkny czysty i na wysokim poziomie szpital z serialu tv). No tak, bo wiêkszoœæ naszych placówek to bardziej przypomina³a filmowy „Szpital na peryferiach”. Wizyta w gabinecie onkologicznym. Pani doktor poinformowana o bólu w piersi zadaje mi pytania: - Guza ma? Nie? To po co przysz³a?! Ja durna, naiwna myœla³am, ¿e w takim miejscu to lekarze powinni byæ delikatni i empatyczni. Ale po takich szkoleniach nie ma siê co dziwiæ, ¿e jesteœmy grzecznymi pacjentami. Znamy swoje miejsce w szeregu. Te przypadki, z których dziœ siê œmiejê, nie œwiadcz¹ o tym, ¿e ca³a nasza s³u¿ba zdrowia tak wygl¹da. Kij ma zawsze dwa koñce. Lekarze te¿ maj¹ mnóstwo ciekawych historii o nas - pacjentach. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

OGŁOSZENIA - PRACA

Polonia Bakery and Deli in Surrey poszukują pracowników: n n

Kierowca do rozwożenia chleba Pomoc do piekarni na nocną zmianę

n n

Pomoc do sklepu do obsługi Pomoc do piekarni na dzienną zmianę

Polonia Bakery and Deli in Surrey 14641-108 Ave tel. 604 930 8848, 604 251 2239 Międzynarodowa firma transportowa TWIN-POL Express poszukuje:

Właścicieli ciężarówek i kierowców kompanijnych

Firma z wieloletnim doświadczeniem, zatrudnia obecnie 30 osób i zapewnia BARDZO DOBRE WARUNKI PRACY. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem telefonu 604 496 6187. nnn Potrzebny pracownik do instalacji podłóg. Dzwoń do Leszka. tel. 604-518-3765 nnn

Nauczycielka języka francuskiego

z ponad 30 letnim doswiadczeniem z Francji udziela prywatnych korepetycji .Zainteresowani proszeni są o pozostawienie wiadomości pod adresem internetowym: betterfrenchwithanna@gmail.com nnn Poszukiwane panie

do sprzątania domków

Zatrudnię panie do pracy przy sprzataniu domków w Langley, Surrey i North Vancouver. Mile widziane doświadczenie. Trening dla każdej nowej osoby. Pani z własnym samochodem - 17$/h. Osoba bez doświadczenia (po przeszkoleniu) i bez auta - 14$/hr Kontakt: 604-346-8674 nnn

Poszukiwani pracownicy

do firmy dostawczo - przewozowej. Tel. 604 715 9431 nnn Jesteś młody, ambitny z zainteresowaniem technicznym? Oferujemy pracę i możliwość nauki jednego z najlepszych zawodów technicznych

- tokarz, frezer, operator programista obrabiarek CNC.

Zakład w Port Coquitlam. Kontakt: Piotr - 604-317-0172, Waldek - 604-317-8795 email - peterdomzal@gmail.com nnn Zatrudnię osoby do sprzątania domów. Kontakt - 604 786 1609. nnn

Potrzebny kierowca

do przeprowadzek. Kontakt: Narcyz -604 328 7695 nnn Poszukuję wspólnika do małej gastronomii. Telefon 604 401 0791 po godz. 18 - Krzysztof nnn Potrzebny pracownik przy budowie. Tel. 604 773 7811

GŁOS POLONII

7

PACZKI DO POLSKI I EUROPY PARCELS TO POLAND & EUROPE via Piast Forwarding authorized dealer POLONIA BAKERY & DELI 14641-108 AVE, SURREY

TEL: 604 930 8848

nnn

MIÓD NATURALNY

Polonia Bakery & Deli w2 Surrey prowadzi sprzedaż gazet polskich. Możliwość prenumeraty. tel. 604 930 8848

Sprzedam miód naturalny z własnej pasieki w Maple Ridge. Więcej informacji - Piotr, tel: 604 619-0607  (Coquitlam) nnn Potrzebne kobiety do sprzątania. Kontakt: Zofia, tel: 604-805-3376, pumacleaning@gmail.com nnn

nnn Poszukuję pracownika

do prac remontowo-budowlanych

Poszukuję pracownika do prac remontowo - budowlanych  tel: 604 728-7103

Tel:778-836-9958 po godz. 4:30 pm nnn

Pielęgniarka z wieloletnim doświadczeniem

nnn Zatrudnię panią do pomocy w sprzątaniu domów. Kontakt: 604 340 1260 nnn

Potrzebny malarz i pomocnik z doświadczeniem. Tel.: 604 619 5608 - Krzysztof nnn

Potrzebni doświadczeni pracownicy i pomocnicy do instalacji podłóg. Stała praca, $20-35 na godzinę. Tel.: 604 417 6742 - Tomek nnn

Potrzebna pani do gotowania obiadów (2 razy w tygodniu) w South Langley. Proszę dzwonić: Hania 604 427 1511. nnn Do wynajęcia dla kobiety

pokój z własną łazienką, z internetem, z dostępem do kuchni i pralni w apartamencie w Surrey City Center, 7 min do Skytrain. $500 cad miesięcznie - wszystkie media wliczone. Kontakt - Krystyna 604 243 8085 nnn Zatrudnię panią lub parę do sprzątania biur w Langley. Praca wieczorami. Kontakt:e-mail: beti7820@yahoo.ca Tel: 778 241 9926

szuka pracy jako opiekunka osoby starszej lub pary. Wykształcenie wyższe, bez nałogów, cierpliwa, empatyczna, serdeczna, konsekwentna, troskliwa. Doskonałe zrozumienie potrzeb osób starszych. Pomoc przy codziennych obowiązkach, opieka, gotowanie i towarzystwo. Dyspozycyjność: 25-30 godzin tygodniowo.  Kontakt: grazynanurse@gmail.com lub  778-558-2840

nnn Renomowane studio masażu w North Vancouver poszukuje pracowników na pół i pełen etat: - masażystki (certyfikaty polskie będą uwzględniane, możliwe doszkolenia, kursy) - front Desk (dobry angielski)

- sprzątanie

Więcej informacji - Maria 604 767 5719

Piekarnia PIAST zatrudni sprzedawczynię na 4-5 godzin 5 dni w tygodniu. Kontakt - 604 722 5044 lub 604 876 2400

W domu każdego chrześcijanina DEKALOG na ścianie! Mojżesz też otrzymał. Kontakt - Viktor 604 653 8721 (tylko sms).

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


8 GŁOS POLONII

PRAWO AGATY

Prawo Agaty

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Masz problem z wjazdem do USA? Są nowe opcje e-SAFE to nowy system online, który pozwoli na elektroniczne z³o¿enie formularza I-192, wniosku o pozwolenie na wstêp w charakterze nieimigranta oraz formularza I-212, wniosku o zezwolenie na ponowne z³o¿enie wniosku o przyjêcie do Stanów Zjednoczonych po deportacji lub wydaleniu z USA. Obywatele okreœlonych krajów zwolnionych z obowi¹zku wizowego - Kanada, Palau, Sfederowane Stany Mikronezji i Wyspy Marshalla - którzy s¹ nieimigrantami i zostali uznani za niedopuszczalnych, bêd¹ mogli ubiegaæ siê o to zwolnienie online. Wnioskodawcy bêd¹ mogli zobaczyæ swój status aplikacji, przes³aæ dodatkowe informacje, jeœli bêd¹ o to poproszeni, i ostatecznie dowiedzieæ siê o wynikach ich wniosku o zwolnienie online za poœrednictwem tego systemu. CO TO JEST e-SAFE? e-SAFE to nowy system online stworzony przez urzêdy celne USA (CBP), który pozwala uprawnionym nieimigrantom, którzy nie potrzebuj¹ wizy, aby wjechaæ do Stanów Zjednoczonych (np. obywatele Kanady, Palau, Sfederowane Stany Mikronezji i Republika Wysp Marshalla), aby z³o¿yæ wniosek o zwolnienie niedopuszczalnoœci za poœrednictwem formularza I-192 i formularza I-212. KTO JEST KWALIFIKOWANY DO ZG£OSZENIA SIÊ O ZWOLNIENIE W e-SAFE? Niedopuszczalni obywatele nieimigracyjni krajów zwolnionych z obowi¹zku wizowego np. obywatele Kanady za zrzeczenie siê niedopuszczalnoœci za pomoc¹ formularza I-192 i formularza I-212 przez e-SAFE. CO TO JEST FORM I-192? Formularz I-192 pozwala niedopuszczalnym nonimigrantom z Kanady, ubiegaæ siê o pozwolenie na wstêp tymczasowy na teren Stanów Zjednoczonych. CO TO JEST FORM I212? Formularz I-212 pozwala niedopuszczalnym nonimigrantom z Kanady, ubiegaæ siê o pozwolenie na wjazd tymczasowy na teren Stanow Zjednoczonych (znany równie¿ jako „zgoda na ponowny wjazd) po tym jak zostali deportowani lub usuniêci ze Stanów Zjednoczonych lub byli nielegalnie obecni w Stany Zjednoczone na ³¹czny okres d³u¿szy ni¿ jeden rok, a nastêpnie wst¹pili lub próbowali bezskutecznie powróciæ do Stanów Zjednoczonyc.

wi¹zku wizowego – Kanada, mog¹ sk³adaæ wnioski przez Internet za pomoc¹ formularza I-192 i formularza I-212 przez e-SAFE. Jednak wnioskodawcy, którzy wype³ni¹ elektroniczne zg³oszenie za poœrednictwem e-SAFE bêd¹ musieli sie zglosiæ przejœæ do nastêpuj¹cych przejœæ granicznych w celu uzupe³nienia czêœci biometrycznej (odciski palców i fotografia) procesu zwolnienia: • Blaine, Waszyngton • Buffalo, Nowy Jork • Miêdzynarodowy port lotniczy Toronto Pearson Dane biometryczne s¹ obecnie rejestrowane w wiêkszoœci portów granicznych, gdy wype³nia siê rêcznie któregokolwiek z tych formularzy. Wymienione powy¿ej przejscia graniczne s¹ jedynymi lokalizacjami zdolnymi do przetwarzania elektronicznego e-SAFE wniosku o przetwarzanie danych biometrycznych CBP na formularzu I-192 i I-212. Dodatkowe lokalizacje zostan¹ dodane w miarê up³ywu czasu i zostan¹ opublikowane na publicznej stronie internetowej e-SAFE i bêd¹ dalej dostêpny na www.cbp.gov. CBP bêdzie nadal akceptowaæ sk³adanie dokumentów na przejsciach granicznych wnioskodawcy, którzy nie wype³ni¹ wniosku online. CZY MO¯NA USTANOWIC PE£NOMOCNIKA DO DZIA£ANIA W CZYIMŒ IMIENIU? Tak, upowa¿niony pe³nomocnik lub upowa¿niony przedstawiciel mo¿e pomóc w wype³nieniu wniosku, przes³aniu wymaganej dokumentacji i dokonac op³aty aplikacyjnej w imieniu wnioskodawcy. Jednak wnioskodawca jest odpowiedzialny za dok³adnoœæ wszystkich informacji przekazanych w jego imieniu.e-SAFE nie zmieni³ procesu, przez który autoryzowany pe³nomocnik lub upowa¿niony przedstawiciel mo¿e reprezentowaæ wnioskodawcê. CZY TRZECIA STRONA MO¯E OTRZYMAÆ KOPIÊ DECYZJI DOTYCZ¥C¥ MOJEGO WNIOSKU? Tak, ale tylko upowa¿niony pe³nomocnik lub akredytowany przedstawiciel z prawid³owo wype³nionym i wa¿nym formularzem G-28 z³o¿ony wraz z wnioskiem otrzyma kopiê decyzji.

CZY e-SAFE AKCEPTUJE APLIKACJE DLA E, K, T, U I V NONIMMIGRANT VISA? Nie, e-SAFE nie akceptuje aplikacji dla E, K, T, U lub V na wjzdy emigracyjne. Aplikanci sk³adaj¹cy wnioski w E, K, T klasyfikacji wiz nieimigracyjnych U i V musz¹ z³o¿yæ swoje aplikacje z U.S. Citizenship and Immigration Services(USCIS) lub w po³¹czeniu z ich dodatkowymi wnioskami wizowymi. JAK ZG£OSIÆ SIÊ O ZWOLNIENIE W TRYBIE e-SAFE? Pocz¹wszy od po³owy roku 2019, uprawnieni obywatele krajow zwolnienych z oboDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

9


10 GŁOS POLONII

www.woloczko.com

Przewodnik Filmowy KRZYSZ­TOF­WO­£OCZ­KO­-­Re­ali­za­tor­po­nad­100­fil­mów­i­au­dy­cji­te­le­wi­zyj­nych,­ope­ra­tor­ i­mon­ta­¿y­sta.­Twór­ca­stu­dia­te­le­wi­zji­dy­dak­tycz­nej­w­Olsz­ty­nie­(1990)­oraz­stu­dia­wi­deo­ Al­lianz­Pol­ska­(2001).­W­la­tach­1994-95­pra­cow­nik­TVP­S.A.­Po­czątko­wo­w­Te­le­wi­zyj­nej­Agen­cji­ In­for­ma­cyj­nej­ja­ko­re­ali­za­tor­wi­zji­(„Wia­do­mości”,­„Pa­no­ra­ma”,­„Te­le­ek­spress”),­a­na­stępnie­ ja­ko­tre­ner­i­dzien­ni­karz­w­Ośrod­ku­Szko­le­nia­i­Ana­liz­Pro­gra­mo­wych.­Kon­sul­tant­i­tre­ner­ w­za­kre­sie­ko­mu­ni­ka­cji­wi­zu­al­nej­oraz­wy­k³a­dow­ca­w­In­sty­tu­cie­Dzien­ni­kar­stwa­UW­ (spe­cjal­ność­te­le­wi­zyj­na­i­dzien­ni­kar­stwo­mul­ti­me­dial­ne).­Od­stycz­nia­2018­ro­ku­ miesz­ka­w­Ka­na­dzie.­Pra­cu­je­ja­ko­fo­to­graf­i­re­ali­za­tor­do­ku­men­tal­nych­form­wi­deo.­

www.glospolonii.net

KRZYSZTOF WOŁOCZKO

, morderca”, „Jestem ,

czyli o zabijaniu w majestacie prawa

W atmosferze rocznicowych obchodów chcia³em zaprosiæ wszystkich do ogl¹dania filmu „Jestem morderc¹” Macieja Pieprzycy z 2016 roku, który jest oparty na prawdziwej historii, jaka wydarzy³a siê na pocz¹tku lat 70 na Œl¹sku, czyli w epoce „wczesnego Gierka”. ¯eby doceniæ smak wolnoœci warto sobie przypomnieæ czasy, kiedy partia komunistyczna rz¹dzi³a w Polsce w sposób niepodzielny i poza wszelk¹ kontrol¹. Film Macieja Pieprzycy to opowieœæ o nieuchwytnym „wampirze z Zag³ebia, który w latach 1964–70 dokona³ 14 brutalnych morderstw. Ofiarami by³y kobiety w wieku od 16 do 57 lat zabijane zawsze w ten sam sposób. Rutynowe œledztwo prowadz¹ lokalni milicjanci, ale pewnego dnia jedna z ofiar zostaje rozpoznana jako siostrzenica Edwarda Gierka i trzeba siê wykazaæ postêpami przed pierwszym sekretarzem! Milicyjni mistrzowie od dzia³añ pozornych organizuj¹ specjaln¹ grupê œledczych, która ma tylko jedn¹ misj¹: aresztowaæ mordercê! Na czele tego zespo³u staje ambitny porucznik Janusz Jasiñski (w tej roli wybitny Miros³aw Janiszewski). Odkrywa, ¿e od z³apania „wampira” zale¿y jego dalsza kariera zawodowa i wykorzystuje ca³¹ swoj¹ wiedzê, aby wykonaæ postawione przed nim „partyjne zadanie” zadanie.

Film wci¹ga widza w akcjê od pierwszej sceny za pomoc¹ znakomitych zdjêæ Paw³a Dyllusa. S¹ po mistrzowsku stylizowane na lata 70 i mo¿emy dziêki temu abiegowi poczuæ klimat tamtej Polski, któr¹ pokazywa³ Falk w „Wodzireju”, czy Kieœlowski w „Amatorze”. Widaæ w tych zdjêciach wspania³¹ robotê Joanny Anastazji Wójcik jako scenografa. Dziêki niej o¿y³a rzeczywistoœæ polskich laboratoriów kryminalistycznych, a nawet sceny z udzia³em pierwszego polskiego komputera ODRA 1000, z którego korzysta porucznik Jasiñski by wytypowaæ mordercê, wygl¹daj¹ ca³kiem wiarygodnie. Mo¿na ten film ogl¹daæ œledz¹c wy³¹cznie sensacyjn¹ fabu³ê, ale mo¿na tak¿e œledziæ t³o, by przypomnieæ sobie pierwsze kolorowe telewizory, czechos³owackie samochody i ¿ycie bez telefonów komórkowych. Mo¿na mieæ zaufanie do tego obrazu Polski jaki Maciej Pieprzyca przedstawia w filmie „Jestem morderc¹”, bo historiê wampira z Zaglêbia wykorzysta³ w swojej twórczoœci ju¿ po raz drugi. Jest bowiem autorem pe³nometra¿owego filmu dokumentalnego o tym samym tytule, który nakrêci³ w 1998 roku. W filmie fabularnym zosta³y zmienione nazwiska bohaterów, ale okolicznoœci wydarzeñ zosta³y przedstawione z drobiazgow¹ precyzj¹. Powi¹zania rodzinne z sekretarzem partii jednej z ofiar da³o œledczym mo¿liwoœæ korzystania z pomocy wybitnego angielskiego specjalisty w celu stworzenia portretu psychologicznego sprawcy. Nadaremnie, bo œledztwo coraz bardziej siê komplikowa³o, a na intuicyjne podejrzenia zabrak³o dowodów. Naciski polityczne staj¹ siê coraz silniejsze i aby wykazaæ siê postêpami œledztwa porucznik Jasiñski aresztuje brodatego robotnika Wies³awa Kalickiego, kochaj¹cego ojca trójki dzieci uwik³anego w zwi¹zek z niewiern¹ ¿on¹. Partia nie mo¿e czekaæ, wiêc … robotnik zostaje skazany na œmieræ. Aleksander Jakubik w roli skazanego na œmieræ przypomina momentami polskiego Anthony Hopkinasa!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fabu³a filmu Pieprzycy jest nie tylko kryminaln¹ histori¹, ale ukazuje szeroki kontekst spo³eczny dzia³ania ówczesnej policji. Przedstawia mechanizmy „rêcznego” sterowania wymiarem sprawiedliwoœci na polityczne zlecenie i mechanizmy manipulacji opini¹ publiczn¹. Ogl¹damy historiê zbrodni z polityk¹ w tle. Uwik³any w te zale¿noœci bohater buduje wokó³ siebie gêst¹ siatkê k³amliwych opowieœci o swojej wartoœci i sukcesach, co koñczy siê utrat¹ w³asnej godnoœci i utrat¹ szacunku otoczenia. Re¿yser nie pokazuje jnam jednak stereotypowego portretu „przekupnego gliny”, lecz prawdziwy obraz moralnego powik³ania polskiego milicjanta, który nie do koñca rozumie z³o, jakie wyrz¹dza. Maciej Pieprzyca przedstawia egzystencjalny dramat w którym spotkanie z seryjnym zabójca budzi sumienie prowadz¹cego œledztwo. Polska publicznoœæ odczyta³a film w³aœciwie jako metaforê historii i dziêki temu zdoby³ Srebrne Lwy za re¿yseriê i za scenariusz na Festiwalu Filmowym w Gdyni w 2016 roku. By³ filmem poszukiwanym w sieci, co doprowadzi³o do „wycieku” z komercyjnej platformy VOD i niekontrolowanego rozpowszechniania. Poœwiêci³em 117 minut swojego ¿ycia jako widz, ¿eby zobaczyæ jak wygl¹da³o w latach siedemdziesi¹tych ¿ycie polskiego milicjanta, który fa³szyw¹ przyjaŸni¹ wy³udza zeznania i zostaje siê bohaterem narodowym z namaszczenia polityków. Porucznik Janusz Haniszewski w ostatniej czêœci filmu p³aci wysok¹ cenê za swoje uczynki. Nie bêd¹c w stanie przeciwstawiæ siê politycznemu uk³adowi, którego jest czêœci¹, pogr¹¿a siê w alkoholizmie i samotnoœci. Pe³ne napiêcia sceny z m³od¹ fryzjerk¹, która potrzebuje paszportu pokazuj¹ jak daleko mo¿na siê posun¹æ w instrumentalnym traktowaniu samego siebie by osi¹gn¹æ upragniony cel. Film Pieprzycy koñczy siê gorzko i przypomina, ¿e czasy o których opowiada dawno minê³y ale sposoby dzia³ania œledczych w maria¿u z politykami s¹ takie same. Zobaczcie sami. Film jest dostêpny legalnie na cda.pl. n


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

11

,

Polska XXI wieku

, ki w masle Znachorzy jak pacz Krzysztof Pipa³a Rozalka mia³a 10 lat, gdy ciê¿ko zachorowa³a. Matka wezwa³a na pomoc znachorkê. Znachorka zaordynowa³a wsadzenie Rozalki do pieca chlebowego na trzy zdrowaœki. Gdy po zdrowaœkach wyci¹gniêto Rozalkê z pieca, by³a martwa. To historia z „Antka” Boles³awa Prusa. Pisarz opublikowa³ tê nowelê w roku 1880. Szeœciomiesiêczna Madzia zachorowa³a nied³ugo po urodzeniu. Zmar³a gdy mia³a szeœæ miesiêcy, 16 kwietnia 2014 roku. W chwili œmierci wa¿y³a 3,5 kilograma. Zamiast do lekarza, rodzice wozili niemowlê do znachora. Znachor „leczy³” dziecko rozwodnionym kozim mlekiem , nieprzegotowan¹ wod¹ i kaszk¹. Madzia zmar³a z wycieñczenia g³odem. Zdarzy³o siê to w Nowym S¹czu 139 lat po wydaniu przez Boles³awa Prusa wspomnianej ju¿ noweli „Antek”. Znachorzy, uzdrowiciele, domoroœli krêgarze, szamani, guœlarze maj¹ siê w Polsce XXI wieku jak p¹czki w maœle. S¹ ju¿ nie tylko szeptuchy (szamanki) radz¹ce obciêcie choremu ko³tuna na rozstaju dróg w ksiê¿ycow¹ noc, bo nawet w zapad³ych wsiach s¹ myd³a i szampony i nikt ju¿ nie hoduje na ³bie ko³tuna. Ale s¹ cwaniacy, którzy nakazuj¹ przemawiaæ do wody przed jej wypiciem, bo „przywraca pamiêæ”, polecaj¹ „lewoskrêtn¹ witaminê C”, bo ma fenomenalne dzia³anie zdrowotne, a gdy cz³owieka dopadnie zawa³, to nie ma co wzywaæ „erkê”, tylko wzi¹æ do rêki ostre narzêdzie i uciskaæ nim punkty miêdzy ustami a nosem. Te trzy ostatnie rewelacyjne odkrycia terapeutyczne s¹ autorstwa niejakiego Jerzego Ziêby, który ma dziœ 63 lata, za sob¹ studia na wydziale budowy maszyn Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, a tak¿e peregrynacje za prac¹ po USA oraz Australii. Nade wszystko olœnienie, ¿e jego misj¹ na tej Ziemi nie jest budowanie maszyn tylko leczenie ludzi, których trzeba uwolniæ od tych „bezlitosnych sk…ynów” , którzy maj¹ „mózgi z licencj¹ na zabijanie”, jak elegancko pan Ziêba recenzuje ludzi z dyplomem lekarskim. Jerzy Ziêba wszed³ do œwiata chorych i szukaj¹cych nadziei Polaków dwoma tomami ksi¹¿ki pt. „Ukryte terapie”. Szybko znalaz³a siê na liœcie bestsellerów, a otumanione wydawniczym sukcesem stacje radiowe i telewizje œniadaniowe zaczê³y zapraszaæ autora do swoich programów. Podczas rozmowy dziennikarze jak ognia unikali oczywiœcie nazwania Ziêby tym kim jest, czyli znachorem. Ziêba mówi³, ¿e uwa¿a siebie za „publicystê zdrowotnego” , bo jedynie propaguje zdrowe sposoby od¿ywiania, ale w maju bie¿¹cego roku, na wniosek rzecznika praw pacjenta, policja wesz³a do jego sklepu i zaaresztowa³a znajduj¹ce siê w nim specyfiki. Najœcie

policji Ziêba relacjonowa³ na ¿ywo w InJerzy Ziêba ternecie. W sieci natychmiast pojawi³y jest przez lekarzy siê ca³e zastêpy jego obroñców, wœród nazywany szarlatanem, których znaleŸli siê i tacy, którzy ale ma armiê uwa¿aj¹ go za „jednego z najwybitniejszych Polaków naszych wyznawców. czasów, ratuj¹cych ¿ycie…”. Tak¹ sam¹ glori¹ swoich wyznaw ców cie szy siê spraw ca wej”, która funkcjonowa³a na œmierci wspomnianej na wstêob szarze ca³ej Polski w czapie pó³rocznej Madzi, Marek Hasach, gdy dostêp do medycyny slik. Jest z zawodu kierowc¹, by³ opar tej na zdobyczach nauki, tak¿e magazynierem, nie ma najmie li nie licz ni. Tote¿ nie dziwi, ¿e mniejszego wykszta³cenia medyczbar dzo du ¿y pro cent Polaków i to nego, ale ma charyzmê, która pozwolibez wzglê du na wy kszta³ cenie, przyzna³a mu zebraæ wokó³ siebie spore grono luje siê do sto so wa nia me tod lu dowych w leFot. Archiwum dzi. Nazywa³ siebie „bo¿ym cz³owiekiem”, bo w lesie ukaza³a mu siê Matka Boska, wiêc ma „dar od Bo- czeniu reumatyzmu i zajadów, jêczmienia i brodawki, ga”, a oni mu uwierzyli i mimo uœmiercenia ma³ej Ma- tak¿e wielu innych dolegliwoœci. To wiedza przekazydzi, z uporem przy nim trwaj¹. Ci, którzy obserwuj¹ Ha- wana z pokolenia na pokolenie. Gdy znajomy lekarz slika i jego wyznawców z dystansu, twierdz¹, ¿e owe re- wszed³ do pokoju ciê¿ko przeziêbionego pacjenta, któlacje, wypisz wymaluj, s¹ charakterystyczne dla sekty. rego babcia kurowa³a mlekiem z miodem i czosnkiem, Przez wiele lat wyznawcy „bo¿ego cz³owieka” Haslika, powiedzia³, ¿e lepszy efekt przyniesie kilak pigu³ek poktóry miêdzy innymi trawê ze swojego ogródka pako- lopiryny. Ale babcia wiedzia³a lepiej, bo tak kurowa³a j¹ wa³ w woreczki i sprzedawa³ jako lek po 100 za sztukê, jej babcia, a babciê babci prababka. Pole do opisu znachorom daje te¿, a mo¿e nade wszystspotykali siê w jednym z domów w Nowym S¹czu. Hako, obecna sytuacja zwi¹zana z dostêpnoœci¹ do lekarza. slik prowadzi³ tam uzdrawiaj¹ce seanse, a jego wyznawPo wta rza siê sytuacja z pierwszych dekad poprzedniego cy organizowali msze w intencji tego „bo¿ego cz³owiestu le cia, gdy dostêp do nich mieli jedynie wybrani. Gdy ka”. cz³o wiek jest chory, a na wizytê u lekarza musi czekaæ Haslik i Ziêba to modelowe przyk³ady œwietnie sobie mie si¹ ca mi, ³apie siê ró¿nych sposobów, by zaradziæ poradz¹cej we wspó³czesnej polskiej rzeczywistoœci armii gar sza j¹ ce mu siê zdrowiu. Znachor poœwiêca czas cz³oznachorów. S³owa „armia” nie jest w tym przypadku wie ko wi, któ ry przyszed³ do niego po pomoc, jest mi³y, przesadne. Na portalu rynekaptek.pl mo¿na wyczytaæ, ¿e od pocz¹tku XXI wieku liczba ludzi zajmuj¹cych siê serdeczny, szanuje jego godnoœæ, podczas gdy lekarz mew Polsce leczeniem lub poradnictwem medycznym, któ- dycyny ma dla pacjenta 10 minut, jest osch³y, wyzbyty rzy nie maj¹ do tego ¿adnych uprawnieñ, uros³a do ok. empatii, traktuje pacjenta nie jak cz³owieka szukaj¹cego 100 tysiêcy. Czyli w ci¹gu 18 lat podwoi³a siê. Ale to u niego pomocy, lecz jako anonimow¹ i odcz³owieczon¹ jeszcze nie wszyscy, poniewa¿ s¹ uzdrowiciele dzia³aj¹- „jednostkê chorobow¹”. W tej sytuacji ró¿nej maœci znachorzy doskonale locy pok¹tnie, poza ewidencj¹. Ich liczba jest jednak trudku j¹ siê w luce spowodowanej d³ugim oczekiwaniem na na do ustalenia, przy czym szacuje siê, ¿e jednak bardzo wi zytê lekarsk¹ i bezosobowym traktowaniem pacjenta. liczna. Skoro jest tylu szamanów, to musi byæ rynek na ich Tym bardziej, ¿e od czasu do czasu, czego zawodowi leus³ugi. I ten rynek jest. Piêæ lat temu zaj¹³ siê usystema- karze nie kwestionuj¹, zdarzaj¹ siê pojedyncze przypadtyzowaniem tego¿ rynku GUS. Jego statystykom wysz³o ki poprawy stanu zdrowia pacjenta leczonego metodami z przeprowadzonych badañ, ¿e z niemedycznych metod medycyny niekonwencjonalnej. Najszerzej i najintenleczenia korzysta w Polsce oko³o 1,5 miliona osób. Nie sywniej takie przypadki s¹ kolportowane z ust do ust jest to abstrakcj¹, poniewa¿ w internecie szerz¹ siê ofer- wœród pacjentów oczekuj¹cych w przychodniach na wity pozamedycznego uzdrawiania, a dzia³aj¹ce w sieci zytê u lekarzy z dyplomem akademii medycznej. W kwesklepy z paralekami czyni¹ z ich w³aœcicieli ludzi nie- stii zdrowia szeptana propaganda ma bardzo szybki i du¿y rezonans, na którym najwiêcej zyskuj¹ znachorzy. przeciêtnie majêtnych. Dr Pawe³ Grzesiowski, immunolog, specjalista terapii Najwiêcej trac¹ natomiast chorzy. Przede wszystkim ci, zaka¿eñ, mówi, ¿e „Medycyna jest jedna, Taka, która le- którzy pod wp³ywem znachorów zarzucaj¹ kuracjê meczy. Oparta na dowodach naukowych”. Znachorzy i gu- dyczn¹, a do lekarzy wracaj¹ wtedy, gdy jest ju¿ du¿o za n œlarze bazuj¹ natomiast na tradycjach „medycyny ludo- póŸno. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Nieprawdopodobne sta³o siê mo¿liwe

Upadek komuny Krzysztof Pipa³a To by³a niedziela, 4 czerwca 1989 roku. Tego dnia „skoñczy³ siê w Polsce komunizm”. Te s³ynne s³owa wypowiedzia³a w pañstwowej polskiej telewizji aktorka Joanna Szczepkowska. Wydarzenia, do których dosz³o 4 czerwca przed 30 laty, by³y dla wielu Polaków szokiem. W nie mniejszym szoku byli tak¿e politycy krajów Zachodu i oczywiœcie wschodniego hegemona, czyli ZSRR. W pierwsz¹ czerwcow¹ niedzielê 1989 roku Polacy wziêli udzia³ w czêœciowo wolnych wyborach, w których powiedzieli komunie „do widzenia”. Niemal z dnia na dzieñ powsta³a Polska demokratyczna. To by³o zwieñczenie spo³ecznego buntu, który trwa³ od sierpnia 1980 roku. S¹ jednak dziœ ludzie, którzy próbuj¹ zdezawuowaæ wydarzenia tamtych lat, twierdz¹c, ¿e wybory 4 czerwca 1989 roku by³y ukoronowaniem obrad okr¹g³ego sto³u, w trakcie których komunistyczna bezpieka dogada³a siê z opozycj¹.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

13

- 30 rocznica Ma³¿eñstwo historyków, Daria i Tomasz Na³êczowie, pisz¹ z okazji 30. rocznicy wyborów z czerwca 1989 roku w tygodniku „Polityka”, ¿e by³o to jedno z trzech prze³omowych wydarzeñ w historii œwiata, których autorami byli Polacy. Pierwszym by³o pokonanie w 1920 r. Armii Czerwonej, co zablokowa³o pochód komunizmu w g³¹b Europy, drugim - odrzucenie w 1939 r. wspó³pracy z hitlerowskimi Niemcami, co zawa¿y³o na przebiegu drugiej wojny œwiatowej. Trzecim w³aœnie to, co wydarzy³o siê 4 czerwca 1989 r. i co zapocz¹tkowa³o szybki upadek systemu komunistycznego nie tylko w Polsce, ale we wszystkich krajach Europy Œrodkowej i Wschodniej, tak¿e w ZSRR. - Niestety - pisz¹ Daria i Tomasz Na³êczowie - instrumentalne wykorzystywanie historii przez czêœæ polityków sprawia, ¿e rok 1989 jest czêsto przedstawiany w krzywym zwierciadle. Zamiast o dziejowym prze³omie mówi siê o spisku grupy polityków i funkcjonariuszy s³u¿b specjalnych, manipuluj¹cych ludŸmi i oplataj¹cych kraj siatk¹ patologicznych powi¹zañ i interesów. Taki obraz nie ma nic wspólnego z rzeczywistoœci¹. Na przekór faktom zak³amuje sprawcz¹ rolê, jak¹ w procesie obalania komunizmu odegra³o polskie spo³eczeñstwo. To ono bowiem sprawi³o, ¿e negocjowana przez komunistyczne w³adze i antykomunistyczn¹ opozycjê próba zreformowania systemu przeistoczy³a siê w rewolucjê, wywracaj¹c stary porz¹dek i ustanawiaj¹c nowy ustrój polityczny, gospodarczy i spo³eczny. Wiêkszoœæ wspó³czesnych, szczególnie ludzie po czterdziestce, którzy nie interesuj¹ siê histori¹, nie ma œwiadomoœci, jakie by³o t³o tamtych wydarzeñ. Po stanie wojennym nasta³y w Polsce lata zastoju, kryzysu gospodarczego, niedoborów wszystkiego. Warunki ¿ycia dla wielu Polaków sta³y siê nie do wytrzymania, jednak represje w³adzy d³awi³y opór. Niez³omnych, którzy otwarcie trwali w oporze i p³acili za to wiêzieniem, mo¿na by³o doliczyæ siê kilkunastu, z Lechem Wa³ês¹ na czele. Dzis takich „bohaterów” s¹ ju¿ tysi¹ce. Dyskredytowany dziœ, wrêcz opluwany przez ludzi PiS, Wa³êsa trwa³ w oporze wobec w³adzy, nie da³ siê namówiæ na jakakolwiek wspó³pracê i kompromisy. Jego niez³omny opór stwarza³ nadziejê, ¿e coœ siê mo¿e zmieniæ. Wa³êsa by³ kluczow¹ postaci¹ oporu, symbolem wrêcz, ale jêzyczkiem u wagi okaza³o siê spo³eczeñstwo. Spacyfikowane z chwil¹ og³oszenia stanu wojennego zapad³o w letarg, znikn¹³ entuzjazm i otwarte wsparcie dla przemian, tak widoczne miêdzy sierpniem 1980 a grudniem 1981 r. Ale mimo to Polacy nie godzili siê na dalsze trwanie komuny, bojkotowali zarz¹dzenia w³adzy, a go-

spodarka kraju stacza³a siê po równi pochy³ej. Zaczyna³o brakowaæ podstawowych produktów spo¿ywczych, tak¿e sanitarnych, nie mówi¹c ju¿ o przemys³owych. System kartkowy stawa³ siê niewydolny. Rz¹dz¹cy krajem genera³ Wojciech Jaruzelski mia³ œwiadomoœæ, ¿e mo¿e dojœæ do spo³ecznego wybuchu. Mia³ te¿ zapewne informacje, ¿e zajêty pieriestrojk¹ Gorbaczowa ZSRR, trawiony na dodatek dramatycznym kryzysem gospodarczym, nie ma ju¿ takich jak kiedyœ mo¿liwoœci powstrzymywania aspiracji wolnoœciowych spo³eczeñstw krajów Europy Œrodkowej i Wschodniej. Jaruzelski wiedzia³, ¿e zosta³ sam, tote¿ zdecydowa³, ¿e aby zatrzymaæ dramatyczn¹ degradacjê pañstwa musi podj¹æ rozmowy z opozycj¹. To by³ rok 1988. W tym¿e roku znowu obudzi³o siê te¿ spo³eczeñstwo. W kwietniu i maju przetoczy³a siê przez Polskê najwiêksza od czasu stanu wojennego fala strajków, która przycich³a na ponad dwa miesi¹ce, ale w sierpniu wróci³a z wielokrotnie wiêksz¹ si³¹. Dosz³o do rozmów Okr¹g³ego Sto³u, które kilka wybitnych postaci ówczesnej opozycji zbojkotowa³o. Ale Lech Wa³êsa, wspierany prze swoich doradców, przede wszystkim Tadeusza Mazowieckiego i Bronis³awa Geremka, zdecydowa³ siê przyst¹piæ do rozmów z w³adz¹. Rozmowy by³y trudne, bo Jaruzelski d¹¿y³ do porozumienia, ale na warunkach, które gwarantowa³y PZPR dominacjê w pañstwie, w konsekwencji wiêc nie godzi³ siê na legalizacjê „Solidarnoœci”. Natomiast Lech Wa³êsa i wszyscy opozycjoniœci stali na stanowisku, ¿e od legalizacji „Solidarnoœci” zale¿y przyst¹pienie do jakichkolwiek rozmów. Sytuacja w kraju stawa³a siê coraz bardziej napiêta i po prze³amaniu oporu partyjnego „betonu”, czyli najbardziej konserwatywnego skrzyd³a PZPR (sta³o siê to na partyjnym plenum w dniach 16 - 18 stycznia 1989 r., gdy Jaruzelski zagrozi³ podaniem siê do dymisji), „Solidarnoœæ” zosta³a zalegalizowana. Obrady Okr¹g³ego Sto³u rozpoczê³y siê 6 lutego 1989 r., zakoñczy³y dwa miesi¹ce póŸniej, 5 kwietnia. Najwa¿niejszym punktem zawartego porozumienia by³a zgoda w³adzy na now¹ formu³ê wyborów do Sejmu i Senatu. By³y one w po³owie tylko wolne, poniewa¿ 65 proc. mandatów w wyborach do Sejmu otrzyma³ obóz w³adzy, natomiast jedynie 35 proc. mia³o zostaæ obsadzonych w wolnych wyborach. Owe 35 proc. nie by³y zagwarantowane dla opozycji, poniewa¿ o mandat z tej puli móg³ siê ubiegaæ ka¿dy, kto przedstawi³ komisji wyborczej 3 tysi¹ce wspieraj¹cych jego kandydaturê podpisów. Ca³kowicie wolne by³y natomiast wybory do Senatu, gdzie do obsadzenia pozostawa³o 100 miejsc. W pierwszej turze, 4 czerwca, do urn posz³o 17 milio-

nów Polaków, czyli 62,7 proc. wszystkich uprawnionych do g³osowania. To frekwencyjny rekord, do dzisiaj nie pobity. „Solidarnoœæ” ju¿ w pierwszej turze zdoby³a 92 ze 100 mandatów do Senatu (w drugiej turze kolejne 7 mandatów) i 160 ze 161 mo¿liwych do zdobycia w Sejmie (w drugiej turze do³o¿y³a brakuj¹cy 1 mandat). Klêskê PZPR najlepiej ilustrowa³a sromotna pora¿ka kandydatów tej partii ubiegaj¹cych siê o mandat z tzw. „listy krajowej”. Spoœród znajduj¹cych siê na niej 35 prominentnych dzia³aczy partyjnych i ludzi œciœle zwi¹zanych z obozem w³adzy, tylko 2 osoby (Miko³aj Kozakiewicz oraz Adam Zieliñski) przekroczyli wymagane ordynacj¹ 50 proc. g³osów i zdobyli mandaty. Wybory z 4 czerwca zainaugurowa³y kadencjê Sejmu, który zapisa³ siê w historii Polski jako „Sejm kontraktowy”. To ten Sejm, w którym dominowali dzia³acze PZPR, podejmowa³ fundamentalne ustawy, które zmieni³y ustrój Polski na w pe³ni demokratyczny. Adam Michnik, wtedy jeden z najbardziej represjonowanych (wraz z Jackiem Kuroniem i Karolem Modzelewskim) dzia³aczy opozycji, jest dziœ jest redaktorem naczelnym Gazety Wyborczej. W okolicznoœciowym artykule poœwiêconym wyborom z 4 czerwca sprzed 30 laty napisa³: Za czym g³osowali Polacy 4 czerwca 1989 roku? Za odrzuceniem dyktatury - obcej i rodzimej. G³osowali za Polsk¹ porozumienia, ale nie odwetu. Rok 1989 wpisywa³ siê w tradycjê Polski bez stosów i wiêŸniów politycznych. By³ to wybór Polski wolnoœci, ró¿norodnoœci i tolerancji. Te wybory by³y opowiedzeniem siê za Polsk¹ - wspólnot¹ tych wszystkich, którzy chcieli wspólnie wspó³tworzyæ pañstwo demokracji i niepodleg³oœci. (…) Los Polski znalaz³ siê w polskich rêkach. I tak pozostaje do dzisiaj. Wtedy, w roku 1989. Polacy nie zmarnowali swojej szansy. I to od nas, Polaków, zale¿y, czy jej nie zmarnujemy teraz. Z rz¹dz¹cego dziœ Polsk¹ PiS nikt nie przyszed³ na spotkanie z Lechem Wa³êsa i innymi ówczesnymi opozycjonistami, którzy 4 czerwca 2019 roku spotkali siê w Gdañsku. Premier Morawiecki i prezydent Duda t³umaczyli z okazji obchodów 4 czerwca, ¿e wybory sprzed 30 lat by³y tylko wstêpem do odzyskania przez Polskê wolnoœci. ¯e ta wolnoœæ nasta³a dopiero wraz z rz¹dem Jana Olszewskiego. I 5 czerwca wmurowali kamieñ wêgielny pod jego pomnik, a jednym z g³ównych „mistrzów ceremonii” by³ Antoni Macierewicz. Do Gdañska, gdzie zebrali siê najbardziej zas³u¿eni opozycjoniœci z tamtych lat, z obecnej ekipy w³adzy nikt siê nie pofatygowa³. Kaczyñski pilnowa³, by tak siê sta³o. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Uwaga! Emeryci i renciści w każdy wtorek 20% zniżki Poza tym - produkty na jeden dzień przed wygaśnieciem daty ważności - 70% zniżki, na 1 miesiąc przed wygaśnięciem - 50% zniżki, 2 miesiące - 40% zniżki, 3 miesiące - 30% zniżki. Towary w czasie Bożego Narodzenia - 50% zniżki

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

15


16 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Potê¿ne wyzwanie stoi przed medycyn¹, a konkretnie mikrobiologi¹

Antybiotyki nas zabijaja?, Wojciech Sandecki To nie ani ¿art, ani pomy³ka. W naszej œwiadomoœci tkwi przecie¿ przekonanie, ¿e co jak co, ale w krytycznych stanach zapalnych naszych organizmów antybiotyki ratuj¹ nasze zdrowie, w wielu przypadkach tak¿e ¿ycie. Twierdzenie, ¿e antybiotyki nas zabijaj¹ zakrawa na absurd. Otó¿ nie do koñca. Antybiotyki, co do tego nie ma dyskusji, s¹ najwiêkszym osi¹gniêciem mikrobiologów i lekarzy, medycyny jako takiej i chwila ich wprowadzenia do lecznictwa niew¹tpliwie, bo to te¿ nie podlega dyskusji, zrewolucjonizowa³a medycynê. Antybiotyki zwalczaj¹ bakterie, które w organizmach ludzi (ale tak¿e zwierz¹t) wywo³uj¹ stany zapalane. Dziêki antybiotykom leczy siê choroby jeszcze przez cztery pierwsze dekady XX wieku uwa¿ane za niewyleczalne (jak na przyk³ad wstydliwy syfilis), przerywa i skraca stany zapalne organizmu wywo³ane na przyk³ad zapaleniem p³uc czy angin¹. Dziêki antybiotykom dokona³ siê te¿ niebywa³y postêp w chirurgii, po³o¿nictwie i transplantologii, bo likwidowa³y one zagro¿enie zaka¿eniem bakteryjnym podczas operacji, a tym samym powik³ania mog¹ce byæ takich zaka¿eñ konsekwencj¹. Stosowanie antybiotyków w tych dziedzinach medycyny to dzis chleb powszedni, dzia³ania rutynowe. Ale… Powszechne stosowanie antybiotyków doprowadzi³o do tego, ¿e za ich spraw¹ w krajach samej tylko Unii Europejskiej umiera rocznie oko³o 25 tysiêcy osób, natomiast na ca³ym œwiecie liczby te szacuje siê na oko³o 700 tysiêcy. Badaj¹cy problem specjaliœci twierdz¹, ¿e jeœli nic siê nie zmieni, bêdzie tylko gorzej. A szacunki, przy zachowaniu obecnego status quo, opiewaj¹ na 10 milionów zgonów w roku 2050, czyli za lat niespe³na 31. Jak to mo¿liwe, zapyta niew¹tpliwie Czytelnik, ¿e leki ratuj¹ce ¿ycie, bo zabijaj¹ce bakterie temu zagra¿aj¹ce, mog¹ te¿ doprowadzaæ do œmierci. Rzecz otó¿ w nadmiarze. Antybiotyki s¹ powszechnie stosowane na ca³ym œwiecie, by zwalczaæ w organizmie ludzi i zwierz¹t bakterie, ale bakterie te maj¹ to do siebie, ¿e potrafi¹ siê broniæ. Jeœli s¹ ci¹gle atakowane na bywaj¹ tak zwanej opornoœci, czy uodporniaj¹ siê na dzia³anie danego antybiotyku. Jeœli organizm cz³owieka zostanie zaatakowany bakteri¹, która jest odporna na dzia³anie antybiotyków, nie potrafi z ni¹ walczyæ. St¹d bierze siê podana wy¿ej liczba zgonów. A bierze siê st¹d, ¿e bakterie szybciej staja siê odporne na dzia³anie antybiotyków ni¿ ludzie wymyœl¹ nowe antybiotyki, z którymi bakterie nie potrafi¹ jeszcze walczyæ. Mikrobiolodzy i farmakolodzy mówi¹ cynicznie, ¿e jeœli ktoœ ma jak¹œ niezbyt agresywn¹ infekcjê, to aby siê jej pozbyæ wystarczy wzi¹æ k¹piel w najbli¿szej rzece.

To ¿art ponury, ale trafiaj¹cy w sedno. Antybiotyki nie zostaj¹ na stale w organizmie, który zosta³ poddany antybiotykowej kuracji. S¹ z niego wyp³ukiwane, wydostaj¹ siê niego wraz z moczem i odchodami. Sp³ywaj¹ do rzek, mimo ¿e wydalone przez cz³owieka fekalia trafiaj¹ jeszcze po drodze do oczyszczalni œcieków. W sto sun ku do licz by miesz kañ ców œwiata i rzek znajduj¹cych siê na naszym globie, oczyszczalnie œcieków stanowi¹ promil w skali potrzeb, a kolejny promil stanowi¹ oczyszczalnie, które s¹ w stanie powstrzymaæ wydostawanie siê do œrodowiska antybiotyków. Od kilku dziesiêcioleci od czasu do czasu fachowcy zadawali sobie pytanie, jaka iloœæ antybiotyków wydalonych przez organizmy istot ¿ywych przedosta³a siê do œrodowiska. OdpowiedŸ by³a absolutnie nieprecyzyjna, bo mieszcz¹ca siê w jednym s³owie: „ogromna”. Pasem transmisyjnym, którym antybiotyki dostaj¹ siê do œrodowiska s¹ rzeki. Na pytanie, jak w wodach tych rzek jest zwartoœæ antybiotyków, odpowiedŸ by³a równie zdawkowa i tylko nieco inna. Brzmia³a: „przeogromna”. Wobec tak niedoskona³ych danych, naukowcy z Uniwersytetu w Yorku postanowili zareagowaæ przeprowadzeniem wnikliwych badañ obejmuj¹cych 72 kraje œwiata. Zadanie by³o bardzo ambitne i wymagaj¹ce œwietnej logistyki. Zestawy do pobierania próbek naukowcy z Yorku rozes³ali do swoich naukowych partnerów w tych¿e 72 krajach, woda pobrana z interesuj¹cych ich rzek zosta³a nastêpnie zamro¿ona i przes³ana do uniwersyteckiego laboratorium w Yorku, gdzie zosta³y poddane badaniom. Do testów wybrano wiele rzek, ale tak¿e te bardzo znane i istotne dla zaopatrzenia w wodê mieszkañców tych¿e krajów. Pobrano wiêc próbki z Dunaju, Tybru, Sekwany i Tamizy w Europie, ale tak¿e z g³ównej rzeki Tajlandii Chao Phraya przep³ywaj¹cej przez Bangkok, Mekongu w Wietnamie, tak¿e z biblijnego Tygrysu. Badane by³y oczywiœcie wody rzek afrykañskich, Ameryki Po³udniowej. Australii i Oceanii równie¿. W porozumieniu z koalicj¹ najwiêkszych firm sektora farmaceutycznego przyjêto tak zwany „bezpieczny poziom” zawartoœci antybiotyków w wodach rzek. Ustalono, ¿e jest to od 20 do 32 tys. nanogramów na litr (ng/l). Ale z zastrze¿eniem, ¿e tak naprawdê to nie ma „bezpiecznych poziomów”, poniewa¿ nawet niewielkie stê¿eni antybiotyków w wodach rzek mo¿e siê przyczyniæ do powstania lekoopornoœci. Wyniki badañ zaprezentowano na dorocznym spotkaniu Towarzystwa Toksykologii i Chemii Œrodowiska, które w tym roku odby³o siê Helsinkach. I wywo³a³y one szok i przera¿enie. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Naukowcy z Yorku znaleŸli antybiotyki w 65 proc. monitorowanych miejsc. Przera¿aj¹cy, bez cienia przesady, wynik zanotowano w jednej zgodnych rzek Bangladeszu. Metronizadol, antybiotyk stosowany w leczeniu zak¿añ skóry i jamy ustnej przekrocfzyl w niej :bezpieczny poziom” a¿ 300 razy! Ale Europa wcale nie nale¿y pod tym wzglêdem do szczególnie bezpiecznych. W Tamizie i jednym z jej dop³ywów w Londynie stêknie antybiotyków wynios³o 233 ng/l czyli oko³o dziesiêæ razy wiêcej ni¿ wynosi wynegocjowana norma. A przecie¿ Tamiza uwa¿ana jest za jedn¹ z najczystszych europejskich rzek. Najbardziej zanieczyszczon¹ w Europie próbkê pobrano z Dunaju przep³ywaj¹cego przez jeden z najbogatszych krajów kontynentu, bo w Austrii. Na Starym Kontynencie bezpieczne normy przekroczy³o 8 proc. pobranych próbek. Najbardziej zanieczyszczone antybiotykami s¹ rzeki w Azji i w Afryce, przede wszystkim w Bangladeszu, Pakistanie, Kenii, Ghanie, Nigerii. Najbardziej wolne od antybiotyków s¹ wody Australii i Oceanii. Wnikliwa analiza wykaza³a, ¿e wody rzek, w których stwierdzono szczególne stê¿enie antybiotyków, s¹siaduj¹ z oczyszczalniami œcieków, sk³adowiskami odpadów i œciekami, a tak¿e z regionami, w których wystêpuj¹ konflikty polityczne. I co z tym fantem mo¿na zrobiæ? Uczeni zgromadzeni w Helsinkach byli bardzo zaniepokojeni wynikami badañ, ale jako remedium na antybiotykowe zanieczyszczenie wód nie og³osili ¿adnych wielkich rewelacji, bo i nie by³o na to czasu. Konieczny jest, o czym wszyscy wiedz¹, rozwój technologii eliminuj¹cy z oczyszczanych wód i œcieków antybiotyki, tak¿e inne pozosta³oœci po lekach. Takie technologie z pewnoœci¹ siê pojawi¹, ale czy staæ bêdzie na nie kraje biedne, które nawet na budowê oczyszczalni nie maj¹ pieniêdzy? Front jest wiêc bardzo szeroki dla bakterii, które walcz¹ z antybiotykami i skutecznie siê na nie uodporniaj¹. W tej sytuacji potê¿ne wyzwanie stoi te¿ przed medycyn¹, a konkretnie mikrobiologi¹. Opracowanie nowych leków, które pokonaj¹ bakterie uodpornione ju¿ na dotychczas stosowane antybiotyki, wymaga przede wszystkim czasu. Na razie bakterie wygrywaj¹, bo szybciej siê uodparniaj¹ nim zostanie wynaleziony nowy, dzia³aj¹cy na nie lek. To pole walki poza zmys³ami wzroku, dotyku i wêchu cz³owieka. Niewidzialne, ale bardzo aktywne. Wynik tej walki bêdzie mia³ bardzo du¿y wp³yw na œredni¹ ¿ycia ludzi na naszym globie. n


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

, , Coraz wie, cej wyrzucanej zywnosci

19

Coraz wiêcej mieszkañców Ziemi...

Andrzej Sowiñski Nasza Ziemia ¿ywi miliardy ludzi, ale nikt nie wie, jaka jest górna granica populacji, któr¹ jest w stanie wykarmiæ. Nikt te¿ nie wie na sto procent, jaka jest ¿yznoœæ terenów uprawowych, czy zawsze bêdzie tak , jak teraz, czy siê skoñczy albo ulegnie zmniejszeniu. Czy ziemie rolniczo zagospodarowane s¹ w stanie rodziæ plony bez koñca, zgodnie ze stosowanymi dotychczas technologiami upraw, czy to tez ulegnie zmianie na gorsze? Pewne jest, ¿e od pocz¹tku pojawienia siê na Ziemi cz³owieka ta Ziemia nas ¿ywi. Nie jest te¿ ³atwa odpowiedŸ na pytanie, ilu ludzi ju¿ wy¿ywi³a. Wiele osób uwa¿a, ¿e obecna liczba mieszkañców Ziemi, która w roku 2011 przekroczy³a 7 miliardów, a obecnie jest o 600 milionów wiêksza, przewy¿sza wszystkich tych, którzy dotychczas zamieszkiwali nasz¹ planetê. Ale nie jest to prawda. Pani Wendy Baldwin z mieszcz¹cego siê w Waszyngtonie Population Reference Bureau (PRB), instytucji naukowej, która zajmuje siê demografi¹ i jej histori¹, uwa¿a, ¿e liczba ludzi, którzy ¿yli na planecie Ziemia jest znacznie wy¿sza od obecnych 7,6 miliarda. Homo sapiens pojawi³ siê na Ziemi oko³o 50 tys. lat temu i wed³ug szacunków uczonych z PRB nasz¹ planetê zamieszkiwa³o dotychczas oko³o 107 miliardów ludzi. Planeta Ziemia jest wiêc niezwykle wydajna pod wzglêdem rolniczym, skoro tak ogromn¹ populacjê wy¿ywi³a. Opieraj¹c siê na aktualnych danych Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wy¿ywienia i Rolnictwa (FAO) nale¿y przyj¹æ, ¿e Ziemia jest w stanie wy¿ywiæ nawet dwa razy wiêcej jej mieszkañców ni¿ obecnie. Dane FAO potwierdza opublikowany niedawno raport Institution od Mechanical Engineerss. S¹ one precyzyjne, ale te¿ pora¿aj¹ce. Raport stwierdza otó¿, ¿e ka¿dego roku marnuje siê a¿ 50 proc. produkowanej na planecie Ziemia ¿ywnoœci. A produkuje siê jej ok. 4 miliardy ton, czyli 2 mld ton s¹ wyrzucane na œmietnik. Przyczyny tego s¹ wielorakie, miêdzy innymi nieodpowiednia infrastruktura, niew³aœciwe przechowywanie, nadmierne przestrzeganie daty spo¿ycia produktu, czy wreszcie wybrednoœæ konsumentów, którzy oczekuj¹ doskona³ych produktów spo¿ywczych i wyrzucaj¹ te, które nie spe³niaj¹ ich oczekiwañ. S¹ te¿ jednak naukowcy, którzy twierdz¹, ¿e „dopóki ¿ywnoœæ bêdzie produkowana dla zysku, dopóty bêdzie marnowana, a miliony ludzi bêd¹ g³odne”. I wskazuj¹ na dane FAO. W roku 2016 na przyk³ad, produkcja zbó¿ mia³a osi¹gn¹æ 2 miliardy 577 milionów ton, ale 13 milionów ton pozosta³o na polach, gdy okaza³o siê, ¿e popyt na rynku zosta³ zaspokojony. Wa¿ne jest sformu³owanie „popyt na rynku”, poniewa¿ jest to ocena biznesowa, nie maj¹ca nic wspólnego z milionami g³oduj¹cych

mieszkañców naszej planety. W Stanach Zjednoczonych ju¿ w po³owie ubieg³ego wieku topiono w oceanie miliony ton zbó¿, cukru i innych produktów, by przez ich nadmiar na rynku nie doprowadziæ do obni¿ki ich cen. Naukowcy zajmuj¹cy siê produkcj¹, konsumpcj¹ i marnowaniem ¿ywnoœci, a tak¿e plag¹ g³odu, twierdz¹, ¿e nawet tylko 20 procent marnowanej co roku ¿ywnoœci wystarczy³oby do nakarmienia 870 milionów g³oduj¹cych na œwiecie ludzi. Zdarzaj¹ce siê w niektórych mediach zestawianie zdjêæ umieraj¹cych z g³odu dzieci i ich rodziców w Sudanie, czy w innych objêtych ró¿nymi klêskami krajach œwiata jest szokuj¹ce, ale równie szokuj¹co prawdziwe. Cz³owiek szafuje p³odnoœci¹ „matki Ziemi” w pogoni za zyskiem nie bacz¹c, ¿e tu¿ obok inni umieraj¹ z g³odu. Marnuje jej bogactwo, ale coraz wiêcej danych wskazuje na to, ¿e bêdzie musia³ zmieniæ swoje podejœcie. Wed³ug prognoz ONZ, do koñca XXI w. liczba ludnoœci Ziemi wzroœnie o kolejne 3 miliardy. Jeœli producenci nadal kierowaæ siê bêd¹ w swojej dzia³alnoœci zyskiem, nie zaœ koniecznoœci¹ wykarmienia mieszkañców Ziemi, mo¿e zacz¹æ dochodziæ do konfliktów spowodowanych dostêpnoœci¹ i podzia³em ziemi, wody oraz energii, czyli tych zasobów, które maj¹ kluczowe znaczenie dla produkcji ¿ywnoœci. Wydaje siê to nieuniknione, jeœli uœwiadomimy sobie, ile tych zasobów zu¿ywa siê corocznie, by wyprodukowaæ obecnie dostêpn¹ ¿ywnoœæ. Na uprawy na przyk³ad zbó¿, które nigdy nie trafi¹ do konsumentów, zu¿ywa siê ka¿dego roku a¿ 550 miliardów metrów szeœciennych wody, a do wytworzenia 1 kilograma miêsa potrzeba od 20 do 50 razy wiêcej wody ni¿ do wyprodukowania 1 kilograma warzyw. Zapotrzebowanie na wodê, która jest g³ównym surowcem dla produkcji ¿ywnoœci, mo¿e byæ w 2050 roku nawet trzy i pól razy wiêksze ni¿ ludzkoœæ zu¿ywa jej obecnie. Jest bardzo prawdopodobne, ¿e wyst¹pi¹ jej niedobory, a skoro tak, to tak¿e zwi¹zane z tym konflikty. Skoro w wielu krajach œwiata ¿ywnoœæ jest dostêpna w nadmiarze, a ceny nie zmuszaj¹ do oszczêdzania, sporej liczbie mieszkañcom naszej planety wydaje siê, ¿e jej zasoby s¹ niewyczerpane i ¿e tak bêdzie zawsze. Ale ludzie zajmuj¹cy siê t¹ dziedzin¹ widz¹ przysz³oœæ w mniej ró¿owych kolorach, a za najwiêksze zagro¿enie dla produkcji p³odów rolnych uwa¿aj¹ zmiany klimatyczne. Bezpieczeñstwo ¿ywnoœciowe zapewniaj¹ ludzkoœci zbo¿a. Profesor Stanis³aw Kowalczyk ze Szko³y G³ównej Handlowej w Warszawie (cytowaliœmy go ju¿ na naszych ³amach) uwa¿a, ¿e jeœli ludzkoœæ nie zacznie wspólnie dzia³aæ, by powstrzymaæ ocieplenie klimatu, to sytuacja mo¿e siê staæ dramatyczna. - Mamy 10 lat - mówi profesor - potem degradacja bêdzie totalna i przyroda straci zdolnoœæ do odbudowy. (…) Do 2050 roku zbiory pszenicy, pomidorów, ry¿u, bawe³ny w USA spadn¹ o 10-30 pro. Produkcja soi w Brazylii o 20 proc. Na Bliskim Wschodzie spadn¹ plony pszenicy, ry¿u i kukurydzy o 20, 30 i 47 procent. (…) Bez dalszego ocieplenia klimatu wzrosty cen wynios¹ 35-45 proc., ale

jeœli temperatura podniesie siê o kolejne 2-3 stopnie, to wzrost cen kukurydzy mo¿e siêgn¹æ 90 proc., ry¿u podobnie, pszenica podro¿eje o 75 proc., a inne roœliny œrednio o 80 proc. (…) Najbardziej zdro¿ej¹ miêso i produkty mleczne, bo ich produkcja jest najbardziej uci¹¿liwa dla œrodowiska i emituje najwiêcej gazów cieplarnianych. ¯eby wyprodukowaæ kilogram wo³owiny, potrzeba kilkunastu tysiêcy litrów wody. Produkcja miêsa to tak zwana produkcja redukcjonistyczna. ¯eby wyprodukowaæ jedn¹ kaloriê w miêsie, potrzeba 6-7 kalorii z roœlin, które zwierzêta zjadaj¹. No i nie bêdzie ryb. Prognozuje siê, ¿e ostatni¹ wy³owimy jeszcze przed 2050 rokiem. Czy nie jest to przypadkiem kasandryczne krakanie naukowców, skoro w latach 80. ubieg³ego wieku naukowcy prognozowali, ¿e w ci¹gu 30 lat zacznie siê globalny kryzys zwi¹zany z wyczerpaniem siê zasobów ropy naftowej i degradacj¹ gleby, a nic takiego nie nast¹pi³o? Mo¿emy siê tylko pocieszaæ, ¿e naukowcy te¿ siê myl¹, a ich prognozy nie zawsze okazuj¹ siê trafne. Profesor Kowalczyk mówi na przyk³ad, ¿e ocieplenie klimatu przetrwaj¹ tropikalne owoce, takie jak pomarañcze i banany, ale z innych Ÿróde³ mo¿na siê dowiedzieæ, ¿e wcale tak nie musi byæ. Bo w³aœnie w sytuacji ocieplenia siê klimatu o ten jeden stopieñ Celsjusza, œwietnie poczu³ siê pewnego rodzaju grzybek, który rozprzestrzenia siê na plantacjach bananów m.in. w Ekwadorze i Kolumbii, które co prawda nie s¹ najwiêkszymi na œwiecie producentami tych owoców, ale ich produkcja i eksport stanowi¹ znacz¹c¹ pozycje w gospodarce tych krajów. Jeœli grzybek nie zostanie powstrzymany, plantacje zamieni¹ siê w ugory, a dziesi¹tki tysiêcy ludzi straci pracê. Naukowcy przewiduj¹cy przysz³oœæ mog¹ siê myliæ, ale zajmuj¹cy siê teraŸniejszoœci¹ i zjawiskami dziœ widocznymi, co i rusz alarmuj¹. Jeœli profesor Kowalczyk mówi, ¿e ostatni¹ rybê wy³owimy przed rokiem 2050, to oczywiœcie mo¿e pope³niaæ b³¹d, ale prawd¹ jest, ¿e setki tysiêcy ³odzi wyposa¿onych w sonary pozwalaj¹ce wykryæ ³awice ryb, doprowadzi³y ju¿ do zdziesi¹tkowania ³owisk w morzach i oceanach. Ichtiolodzy zajmuj¹cy siê badaniem ich zasobnoœci twierdz¹, i co najgorsze - maj¹ na to dowody, ¿e intensywna eksploatacja ³owisk sprawi³a, ¿e w morzach i oceanach nie ma ju¿ 90 proc. du¿ych ryb. A te które s¹, coraz czêœciej p³ywaj¹ brzuchami do góry maj¹c w ¿o³¹dkach kilogramy plastiku, który beztroski cz³owiek wyrzuca do mórz traktuj¹c je jako ogromny, nie maj¹cy dna œmietnik. Przysz³oœæ nie jawi siê wiêc w jasnych kolorach, ale, jak twierdzi prof. Kowalczyk, w sytuacji zmian klimatycznych czekaj¹cych œwiat, perspektywa drastycznych zjawisk w rolnictwie w stosunkowo ma³ym stopniu dotknie Europê. - Nasz kontynent - twierdzi profesor - nie odczuje wiêkszych zmian, a przyk³adowo w Wielkiej Brytanii niektóre gatunki roœlin uprawnych mog¹ mieæ lepsze warunki do wegetacji ni¿ dzisiaj. Tyle tylko, ¿e zmiany klimatyczne nie zatrzymaj¹ siê na granicach kontynentów czy pañstw i prêdzej lub póŸniej, ale odcisn¹ swoje dewastuj¹ce piêtno na wszystkich. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


20 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Bieszczadzkie historie i mity Z dr. Hubertem Ossadnikiem, historykiem z Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku, rozmawia Jacek Stachiewicz

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

- Przez d³ugie lata Bieszczady widziane by³y w Polsce jako pusta, bezkresna kraina, gdzie mo¿na siê zaszyæ i znikn¹æ z oczu innych. Takie pojmowanie Bieszczadów stworzy³o romantyczny mit krainy trudno dostêpnej, dzikiej i bezludnej, która nie jest dla „miêczaków”, bo tylko twardzi ludzie maj¹ szanse na u³o¿enie tam sobie ¿ycia. A to przecie¿ mit oparty na fa³szu, wszak do akcji „Wis³a”, czyli do lat 1947-1950, mieszka³y w tych Bieszczadach tysi¹ce ludzi. Jesteœmy dziœ w stanie podaæ ich liczbê? - Do czasu tej akcji Bieszczady nigdy nie by³y bezludn¹ krain¹. To by³ obszar niezwykle gêsto zaludniony, przy czym przed wojn¹ absolutnie niepopularny i pominiêty jakimkolwiek ruchem turystycznym. Dopiero w drugiej po³owie lat trzydziestych, a wiêc na kilka lat przed drug¹ wojn¹ œwiatow¹, zaczê³o siê jakieœ tam zainteresowanie Bieszczadami. Z paru powodów. Po pierwsze - zaczê³y dzia³aæ dwie organizacje: Zwi¹zek Ziem Górskich oraz Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich. Po drugie - zarówno pierwsza, jak i druga z tych organizacji, propagowa³y ideê zjednoczenia ca³ego polskiego terytorium górskiego i udostêpnienia go mieszkañcom pozosta³ych regionów kraju. Po trzecie - zaczê³o siê tworzyæ pañstwowe centrum gospodarcze, czyli Centralny Okrêg Przemys³owy i Bieszczady by³y brane pod uwagê jako potencjalny obszar do wypoczynku miêdzy innymi dla pracowników COPu. - Zwi¹zek Ziem Górskich mia³ siedzibê we Lwowie, czy w Krakowie? - Ani we Lwowie, ani w Krakowie. Inicjatywa o jego powo³aniu nast¹pi³a na ZjeŸdzie Górskim, który zosta³ zwo³any w sierpniu 1936 roku do Sanoka. Natomiast jako taki ukonstytuowa³ siê w listopadzie tego¿ samego roku w Warszawie. Zwi¹zek Ziem Górskich skupia³ instytucje pañstwowe, jak na przyk³ad Izbê Przemys³owo-Handlow¹, przede wszystkim ró¿nego rodzaju stowarzyszenia dzia³aj¹ce na ziemiach górskich, chocia¿by Polski Zwi¹zek Narciarski czy Polskie Towarzystwo Tatrzañskie. Natomiast Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich dzia³a³o pod cichym protektoratem i opiek¹ wojska, czyli musia³o te¿ realizowaæ cele wojskowe. W kwestiach zaœ cywilnych Towarzystwo Rozwoju Ziem Wschodnich stawia³o sobie szczytny cel przybli¿enia ogó³owi Polaków ca³ego obszaru ziem wschodnich, a wiêc ca³ych kresów - od pó³nocy do po³udnia, a czêœæ tych kresów, i to przecie¿ znaczna, obejmowa³a tereny górskie. W ³onie tych dwóch organizacji powstawa³y wiêc ró¿norodne inicjatywy, których celem by³o przybli¿enie mieszkañcom naszego kraju gór jako miejsca wypoczynku i turystyki. Miêdzy innymi w Biurze Planowania Regionalnego Ziem Górskich we Lwowie opracowano system dróg, które mia³y po³¹czyæ obszary górskie. Generalnie chodzi³o o to, aby zagospodarowaæ polskie Karpaty na podobieñstwo Alp. Zachowa³o siê sporo artyku³ów na ten temat, powstawa³y stosowne do podjêcia tych zadañ instytucje. Traktuje o tym „Rocznik Ziem Górskich” z 1937 roku. - To by³y inicjatywy, która po wojnie nigdy nie zosta³a podjête? - Wówczas, przed wojn¹, planowano na przyk³ad budowê autostrady z Bielska, a dok³adnie z Katowic przez Bielsko do Ko³omyi i Stanis³awowa. To mia³a byæ g³ówna trasa biegn¹ca u podnó¿a gór, od której dolinami i kotlinami

mia³y odbijaæ drogi prowadz¹ce ju¿ w g³¹b terenów górskich, a od nich ju¿ typowo górskie drogi wspinaj¹ce siê ku najwy¿szym partiom gór. By³y to bardzo przemyœlane koncepcje, których celem by³o udostêpnienie terenów gór skich ogó ³o wi mieszkañców naszego kraju, a zarazem umo¿liwienie szybkiego dostêpu w te tereny wojsku. Pyta pan, czy coœ z tych inicjatyw podjêto po drugiej wojnie? Przed wojn¹ otó¿ niemal nic z tych planów nie uda³o siê zrealizowaæ, ale ju¿ po wojnie, niejako ostatnim akordem tych przedwojennych planów by³a budowa drogi z Dukli do Komañczy. Jej budowê rozpoczêto przed wojn¹, mia³a nazwê: „Droga genera³a Tadeusza Kasprzyckiego”, ale do wybuchu wojny zosta³a tylko czêœciowo wybudowana. - A droga od Dukli na zachód przez ¯migród do Gorlic? - Ta trasa nazywa³a siê „G³ówna Droga Karpacka” i tylko niektóre jej odcinki by³y gotowe ju¿ przed wojn¹. Równoczeœnie z planowaniem budowy dróg powsta³a te¿ koncepcja budowy szlaków turystycznych, poniewa¿ chodzi³o o skierowanie w te regiony turystyki górskiej. Przed wojn¹ by³y dwa bujne centra turystyki górskiej. - Tatry i Huculszczyzna? - Tak. Natomiast pozosta³e tereny górskie by³y wyspowo i s³abo turystycznie zagospodarowane albo wcale. Ide¹ przyœwiecaj¹c¹ dzia³aczom Zwi¹zku Ziem Górskich by³o turystyczne przybli¿enie ca³oœci górskiego obszaru ówczesnej Polski. Jak wspomnia³em powy¿ej, w przypadku Bieszczadów, mam na myœli akurat ich odcinek le¿¹cy w dzisiejszych granicach naszego kraju, a tak¿e Beskidu Niskiego, chodzi³o o to, aby stworzyæ turystyczne zaplecze dla pracowników COP-u, czyli Centralnego Okrêgu Przemys³owego, którego fabryki i zak³ady wytwórcze powstawa³y w Rzeszowie, Mielcu, Dêbicy, Nowej Dêbie, powstaj¹cej od zera Stalowej Woli, tak¿e w miastach po³o¿onych dalej na pó³noc, w granicach dzisiejszego województwa œwiêtokrzyskiego. Myœlano perspektywicznie, ¿e pracuj¹cy w tych zak³adach ludzie bêd¹ szukali wypoczynku na ³onie przyrody, bêd¹ chcieli pojechaæ w góry i odpoczywaæ na przyk³ad u miejscowego ch³opa. By³y nawet opracowane cenniki takiego pobytu. Jak siê okazuje, dzisiejsza agroturystyka ma swoich protoplastów w latach jeszcze przedwojennych. - Fakt, ¿e przedwojenne Bieszczady by³y niemal zupe³nie pomijane, jeœli chodzi o ruch turystyczny le¿a³ w ich komunikacyjnej niedostêpnoœci? - G³ówne trasy drogowe z dwóch najwiêkszych miast ówczesnej Polski le¿¹cych na szlaku w góry, czyli ze Lwowa i Krakowa, omija³y Bieszczady. Kraków jeŸdzi³ do Zakopanego, Lwów w Bieszczady Wschodnie i na Huculszczyznê, a Rzeszów by³ wtedy niewiele znacz¹ca mie-

21

Dr. Hubert Ossadnik, historyk z Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku.

œcin¹. Bieszczady to by³a „terra incognita”, bo drogi w nie prowadz¹ce by³y trudno przejezdne, niemal niedostêpne. Przedwojenne koncepcje turystycznego wykorzystania Bieszczadów by³y, jak ju¿ mówi³em, adresowane do pracowników powstaj¹cego COP-u. Drogi rzeczywiœcie by³y niedostêpne, ale kolej¹, przez Rzeszów, Jas³o, Zagórz mo¿na by³o bez problemu dojechaæ do Komañczy i do £upkowa, a z Zagórza tak¿e do Ustrzyk Dolnych, bo ta linia kolejowa zosta³a zbudowana ju¿ przecie¿ w roku 1872. To by³a Pierwsza Wêgiersko-Galicyjska Kolej ¯elazna, prowadz¹ca ku Twierdzy Przemyœl. Stanowi³a fragment tej drogi ¿elaznej, któr¹ ju¿ w Polsce powojennej jeŸdzi³o siê z Warszawy Wschodniej przez Przemyœl i dziœ ukraiñski Dobromil oraz Chyrów, do Ustrzyk Dolnych i Zagórza. Nie mo¿na wiêc mówiæ, ¿e przed wojn¹ Bieszczady by³y ca³kowicie niedostêpne i nie by³o jak siê tam dostaæ. - Zagórz i Ustrzyki Dolne, to jednak obrze¿a Bieszczadów. - Pierwsi turyœci, którzy po wojnie zapuszczali siê w Bieszczady, te¿ doje¿d¿ali do tych miejscowoœci kolej¹, a potem penetrowali góry pieszo. S¹dzê, to jest oczywiœcie gdybanie, ¿e gdyby nie by³o wojny, to mielibyœmy Bieszczady i Beskid Niski turystycznie zagospodarowany na znacznie wy¿szym poziomie ni¿ obecnie. Wtedy mo¿na ju¿ by³o dojechaæ kolejk¹ w¹skotorow¹ z £upkowa do Woli Michowej, sk¹d do Cisnej, a wiêc na sam dó³ dzisiejszych Bieszczadów, raptem dwa kroki. A do £upkowa, o czym ju¿ mówi³em, mo¿na by³o bez problemu dojechaæ szerokotorow¹ kolej¹ przez Zagórz. Wcale wiêc nie by³o tak, ¿e Bieszczady by³y komunikacyjnie absolutnie odciête od reszty kraju. Kto chcia³, ten móg³ tam dotrzeæ i kto chcia³, móg³ siê stamt¹d wydostaæ. - Ma pan na myœli rdzennych mieszkañców tych gór, czyli £emków i Bojków? - Dla nich poruszanie siê miêdzy ich rodzinnymi wsiami a innymi miejscowoœciami, tak¿e podró¿owanie do innych krajów œwiata, nie stanowi³o problemu. - Jakie by³o zaludnienie naszych dzisiejszych Bieszczadów przed wojn¹? - To jest bardzo trudne do ustalenia. W przypadku £emków mo¿emy mówiæ o stu - stu piêædziesiêciu tysi¹cach mieszkañców. - W przypadku £emków przyjmujemy jako granicê

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


22 GŁOS POLONII Wysoki Dzia³ i Os³awê na wschodzie… - … oraz Poprad na zachodzie. Na pó³nocy £emkowszczyzna graniczy³a z Pogórzem. Na naszym odcinku jest dosyæ ³atwo tê granicê wyznaczyæ - by³o ni¹ pasmo Bukowicy. Mo¿emy powiedzieæ, ¿e pó³nocn¹ granicê £emkowszczyzny w miarê precyzyjnie wyznacza linia drogowa biegn¹ca od Dukli przez ¯migród do Gorlic. Jeœli chodzi o granicê £emkowszczyzny i liczbê jej mieszkañców, trzymamy siê ustaleñ naukowych profesora Romana Reinfussa, który w atmosferze pewnego sporu naukowego z naukowcami ukraiñskimi, wyznaczy³ tê granicê. - Natomiast na wschód od Wysokiego Dzia³u… - … mamy Bojkowszczyznê. Ci¹gnê³a siê od Wysokiego Dzia³u a¿ po dolinê Bystrzycy Nadwórniañskiej i Bystrzycy So³otwiñskiej, niemal dotyka³a Prutu, czyli dochodzi³a do terytorium Huculszczyzny. Ju¿ przed wojn¹ etnograf z Uniwersytetu Jana Kazimierza we Lwowie, dr Jan Falkowski stwierdzi³, ¿e Prut wyznacza granicê Huculszczyzny. Na wschód od Prutu jest ta czysta Huculszczyzna, zaœ na zachód od niego s¹ trzy rzeki: Bystrzyca Nadwórniañska, Bystrzyca So³otwiñska i £omnica, które wyznaczaj¹ najdalej na wschód wysuniêt¹ granicê Bojkowszczyzny. W przypadku zaœ wspó³czesnej Polski, wschodni¹ granicê Bojkowszczyzny stanowi linia górnego Sanu. Profesor Roman Reinfuss - pierwszy wnikliwy badacz i fotodokumentalista tej czêœci naszych Karpat, jeszcze przed wojn¹ podzieli³ Bojkowszczyznê na trzy czêœci - Bojkowszczyznê zachodni¹, któr¹ uwa¿a³ za najczystszy region kultury bojkowskiej, rozci¹gniêt¹ miêdzy pasmem Wysokiego Dzia³u, a Sanem (124 miejscowoœci), Bojkowszczyznê Wschodni¹, czyli ogromny obszar ci¹gn¹cy siê od Sanu po dolinê Bystrzycy So³otwiñskiej, wewnêtrznie podzielon¹ na czêœæ œrodkow¹ obejmuj¹c¹ Ÿródliska Sanu oraz dorzecze górnego Stryja i Oporu oraz czêœæ wschodni¹ ze wszystkimi dolinami, rzekami i potokami od Bukiela i Mizunki po Bystrzycê So³otwiñsk¹. - Jesteœmy w stanie uchwyciæ, jakie by³o zaludnienie terenów Bojkowszczyzny, które obecnie znajduj¹ siê w granicach naszego kraju? - To trudne. Trzeba by by³o zsumowaæ liczbê mieszkañców ka¿dej wsi w jakimœ okresie czasu i wed³ug tych samych dokumentów, np. spisów powszechnych, w tym g³ównie z 1921 roku. Kolejn¹, nie do koñca rozstrzygniêt¹ kwestiê, stanowi pó³nocna granica Bojkowszczyzny. Nawet przedwojenni badacze nie byli w stanie dok³adnie okreœliæ, którê dy ona prze bie ga. Gra ni ca wschodnia te¿ nie jest tak na sto procent pewna. Wspomniany dr Jan Falkowski na podstawie swoich badañ twier dzi³, ¿e po miê dzy Prutem a £omnic¹ by³ dosyæ du¿y obszar przejœciowy, gdzie mie sza ³y siê

Zaczynaj¹ siê pojawiaæ mo¿liwoœci dodatkowego zarobku, przede wszystkim zwi¹zane z wyrêbem lasów.

www.glospolonii.net

wp³ywy z trzech stron: od Huculszczyzny, od Bojkowszczyzny i z kierunku pó³nocnego, z tak zwanego Podgórza. I tam, obok siebie, by³y wsie ³¹cz¹ce elementy tych grup etnograficznych. Trudno wiêc okreœliæ, jakie by³o zaludnienie Bojkowszczyzny. Jedyn¹ powa¿n¹ prac¹ dotycz¹c¹ Bojków z okresu miêdzywojennego by³a praca Romana Reinfussa zamieszczona w „Roczniku Ziem Górskich” z 1937 roku o kulturze materialnej Bojków. Jednak tam nie padaj¹ ¿adne dane liczbowe, które rzuca³yby jakieœ œwiat³o na temat zaludnienia bojkowskich ziem. - Panuje przekonanie, jak siê okazuje niepoparte ¿adnymi danymi, ¿e ten region by³ bardzo gêsto zaludniony. - Bo rzeczywiœcie by³ to obszar gêsto zaludniony, natomiast nie mo¿emy podaæ konkretnych liczb, które ilustrowa³yby gêstoœæ jego zaludnienia. - Czy na tych terenach panowa³a przys³owiowa „nêdza galicyjska”? - Na pewno tak, z tym ¿e s³owo „nêdza” jest bardzo literackie. Aby autorytatywnie stwierdziæ, czy by³o biednie, nêdznie, czy bogato, to musimy odpowiedzieæ na pytanie, jakie by³y warunki ¿ycia tych ludzi, czyli - jakie by³y Ÿród³a utrzymania i Ÿród³a dochodu. Jeœli te dane znamy, to mo¿emy je skonfrontowaæ z danymi dotycz¹cymi mieszkañców innych regionów i wyci¹gaæ wnioski ogólne. Dziedzin¹, która dawa³a utrzymanie Bojkom i £emkom by³o rolnictwo, bardzo zreszt¹ s³abe, poniewa¿ gospodarowali oni na nieurodzajnych ziemiach i w wiêkszoœci te¿ na bardzo ma³ych area³ach. Panowa³o du¿e rozdrobnienie terenów rolnych, przewa¿a³y gospodarstwa ma³e, kilkumorgowe. ród³o utrzymania by³o wiêc bardzo s³abe, wrêcz kiepskie. Dominowa³o rolnictwo ekstensywne, hodowla te¿ by³a na kiepskim poziomie, w Ÿród³ach co i rusz spotyka siê wzmianki, ¿e byd³o by³o zaniedbane… W tej sytuacji trudno nawet wyliczyæ, jaki by³ z tych gospodarstw dochód na rodzinê. Przewa¿a³y uprawy ziemniaków, uprawy zbó¿ by³y ma³o wydajne, uprawiano przede wszystkim owies. - To by³a gospodarka ukierunkowana na w³asne przetrwanie? - Przede wszystkim. PóŸniej dopiero i to na BojkowszczyŸnie, zaczynaj¹ siê pojawiaæ mo¿liwoœci dodatkowego zarobku, przede wszystkim zwi¹zane z wyrêbem lasów, poniewa¿ powstawa³y ró¿nego rodzaju spó³ki drzewne. Jeszcze póŸniej zaczê³a docieraæ w ten region, o czym ju¿ mówiliœmy, kolej, która te¿ dawa³a, nielicznym, bo nielicznym, ale jednak dodatkowe zatrudnienie. I to by by³o wszystko… - Dane z wysiedleñ akcji „Wis³a” nie pozwalaj¹ na okreœlenie liczby mieszkañców od doliny Os³awy po wschodni¹ granicê Polski do roku 1947? Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Nie sposób odejœæ nam od polityki, bo si³¹ rzeczy rodzi siê pytanie, czy Bojkowie czuli siê bardziej Polakami czy Ukraiñcami? - Dane s¹ doœæ precyzyjne, tylko trzeba pamiêtaæ, ¿e na tych terenach by³y dwie fale wysiedleñ. Pierwsza nast¹pi³a w latach 1944-1946, w ramach umowy z wrzeœnia 1944 roku „o dobrowolnej wymianie ludnoœci miêdzy Polsk¹ a Ukraiñsk¹ Republika Radzieck¹”. Dotyczy³a ona tak¿e innych regionów, miêdzy innymi tak¿e radzieckich republik bia³oruskiej i litewskiej. To by³a fala, która sz³a na wschód i chyba by³a najwiêksza, a dopiero potem, po 28 marca 1947 roku, czyli œmierci gen. Karola Œwierczewskiego, rozpoczê³a siê akcja „Wis³a”. - Jak daleko na wschód siêga³a fala wysiedleñ? - Do granicy ja³tañskiej. Po drugiej stronie granicy z Ukrain¹ s¹ dziœ wsie, których struktury pozosta³y nienaruszone. Tylka po naszej stronie by³y wysiedlenia, bo chodzi³o o to, by u nas oczyœciæ teren z ludnoœci ruskiej, a po radzieckiej stronie granicy oczyœciæ teren z ludnoœci polskiej. To by³o celem umowy. Sowieci nie chcieli mieæ u siebie mniejszoœci polskiej. - Nie sposób odejœæ nam od polityki, bo si³¹ rzeczy rodzi siê pytanie, czy Bojkowie czuli siê bardziej Polakami czy Ukraiñcami? - To bardzo trudne zagadnienie. Bada³em je w odniesieniu do £emków. Pojawia siê kilka postaw. Przewa¿a postawa - jestem Rusinem, Rusnakiem. Potem pojawia siê w dokumentach okreœlenie £emko, póŸniej jest ca³a hybryda ró¿nych okreœleñ - Rusin-£emko, £emko-Starorusin, Ukrainiec-£emko, Ukrainiec. W dokumentach szkolnych nauczyciela z du¿ej wsi Os³awica, pochodz¹cych z lat 1936-1939, pojawia siê raptem dwóch Ukraiñców, czyli dwie osoby deklaruj¹ siê jako Ukraiñcy, reszta jako £emkowie. Podobnie jest w innych dokumentach. Na ich podstawie mo¿na powiedzieæ, ¿e starsi mieszkañcy tych ziem okreœlali siê jako Rusini, ewentualnie Starorusini, która to nazwa siêga jeszcze XIX wieku. Dopiero potem zaczêli siê uwa¿aæ za £emków i na koniec wielu spoœród nich nazywa³o siebie Ukraiñcami, g³ównie m³odzi. To by³ efekt bardzo rozleg³ego i silnego oddzia³ywania ukraiñskich organizacji o profilu narodowym. One bardzo aktywnie tutaj dzia³a³y. W sytuacji, gdy aktywnoœæ polskich organizacji by³a bardzo s³aba, organizacje narodowe ukraiñskie nie mia³y problemu z pozyskiwaniem zwolenników. Poza tym £emkowie i Bojkowie licznie wyje¿d¿ali do pracy za Ocean i tam spotykali siê z bardzo siln¹ propagand¹ ukraiñsk¹, która bardzo mocno na nich oddzia³ywa³a. Si³¹ rzeczy w bardzo wielu przypadkach wracali „zza morza” jako œwiadomi Ukraiñcy. Przedwojenne pañstwo polskie ma w tej kwestii wiele grzechów na sumieniu. - Grzechów zaniechania? - Tak. W przypadku Bieszczadów próbowano na przyk³ad wprowadziæ w szko³ach podrêcznik jêzyka ³emkow


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

skiego. W latach trzydziestych ubieg³ego wieku dzia³a³a w Bieszczadach ekspedycja profesorów uniwersytetu lwowskiego, dr Jana Falkowskiego i dr Bazylego Pasznyckiego. Obydwaj uczeni uznali, ¿e ca³y obszar miêdzy Wo³osatem a Wysokim Dzia³em jest terenem przejœciowym miêdzy Bojkowszczyzn¹, a £emkowszczyzn¹, poniewa¿ wystêpowa³y w niektórych przypadkach cechy wspólne tak w jêzyku, jak te¿ architekturze i stroju obu tych grup etnograficznych. Natomiast Roman Reinfuss bada³ jeszcze dodatkowo samookreœlenie. To samookreœlenie siê rdzennych mieszkañców tych ziem dawa³o mu podstawê do zakwestionowania i wyeliminowania koncepcji obszaru przejœciowego, o którym mówili Falkowski i Pasznycki. Ale inspektorat szkolny w Sanoku przyj¹³ ustalenia tych dwóch lwowskich profesorów jako obowi¹zuj¹ce i wprowadzi³ na ca³ym obszarze sanockiego inspektoratu szkolnego podrêczniki ³emkowskie, na dodatek napisane przez Metodego Trochanowskiego gwar¹ ³emkowsk¹ z okolic Krynicy. Na terenie Bieszczadów, miejscowa ludnoœæ œmia³a siê z jêzyka, w którym te podrêczniki by³y napisane, poniewa¿ mówi³a zupe³nie inn¹ gwar¹ ni¿ ³emkowska. Tego typu zabiegi by³y nieskuteczne wobec mocnej ideologicznie propagandy ukraiñskiej. Z naszej strony podejmowane by³y próby polonizacji, oczywiœcie nieskuteczne. Polityka regionalizacji, czyli próby rozbicia tego obszaru na czêœci poszczególnych grup etnograficznych, wzbudza³a niechêæ. Wiêkszoœæ tutejszych mówi³a o sobie Rusin, Rusnak, dopiero póŸniej m³odzi stawali siê podatni na narodow¹ propagandê ukraiñsk¹ i powoli zaczêli uwa¿aæ siê za Ukraiñców. - £emkowie i Bojkowi byli ludŸmi mobilnymi, chêtnie siê przemieszczaj¹cymi? - I tak, i nie. - Nie, bo… - … by³y to spo³ecznoœci zamkniête, ¿yj¹ce w obrêbie swoich parafii i wsi. Cz³onkowie tych spo³ecznoœci stronili od s¹siadów, mo¿na powiedzieæ, ¿e izolowali siê od innych. Czynnikiem jednocz¹cym by³a parafia. Poza jej obrêb wychylali g³owê tylko z koniecznoœci, gdy trzeba by³o iœæ na targ, ¿eby coœ sprzedaæ albo kupiæ produkty nieodzowne do prowadzenia gospodarstwa. - W swoim artykule „Praca sezonowa na S³owacji przed I wojn¹ œwiatow¹ w relacji mieszkañca Mchawy” przytacza pan miêdzy innymi opiniê profesora Romana Reinfussa, który twierdzi³, ¿e wœród górali karpackich wystêpowa³y liczne pokrewieñstwa siêgaj¹ce zarówno „wspólnego pod³o¿a kulturowego, maj¹cego swe Ÿród³a w kolonizacji wo³oskiej”, a tak¿e z licznych, licz¹cych sobie wieki, wzajemnych kontaktów ludnoœci zamieszkuj¹cej po po³udniowej i pó³nocnej stronie Karpat. Jak to siê ma do zamykania siê w obrêbie parafii i stronienia od s¹siadów?Te kontakty by³y ró¿norakie, z tym, ¿e na pierwszym miejscu trzeba wymieniæ miejsca targowe. Opuszczenie wsi wi¹za³o siê wiêc z koniecznoœci¹ sprzeda¿y w³asnych produktów i za uzyskane pieni¹dze kupno innych, potrzebnych

do prowadzenia gospodarstwa. Do czasów I wojny œwiatowej te kontakty handlowe przez grañ Karpat by³y stosunkowo czêste, a na wielkie i s³ynne jarmarki po po³udniowej stronie Karpat, w Lewoczy, Starej Lubowli, Bardiowie, Stropkowie i Œwidniku, schodzili siê ludzie z ca³ej £emkowszczyzny. £emków z po³udnia Karpat i z pó³nocy wiele cech ³¹czy³o. Ale widoczne go³ym okiem by³y te¿ ró¿ni ce, wy ni ka j¹ ce przede wszystkim z faktu, ¿e jako grupy etnograficzne kszta³towa³y siê one, co prawda w ramach jednej monarchii austrowêgierskiej, ale jednak w ró¿nych krainach historycznych. Nasi £emkowie ¿yli wszak w Galicji, po³udniowi w Górnych Wêgrzech, jak nazywa³y siê wtedy obecne tereny pó³nocno-wschodniej S³owacji. Drogi handlowe ³¹czy³y ju¿ wtedy bezproblemowo takie miasta jak Krosno, Biecz, Duklê, Grybów, Gorlice z Koszycami i Bardiowem, tak¿e z miejscowoœciami targowymi, które wy¿ej wymieni³em. Poza oficjalnymi kontaktami handlowymi ludnoœæ po jednej i drugiej stronie Karpat ³¹czy³y te¿ nieformalne kontakty handlowe, czyli przemyt ró¿nych towarów, których oficjalna wymiana by³a reglamentowana b¹dŸ niedozwolona. Ale po I wojnie œwiatowej o¿ywione przez stulecia kontakty handlowe nieomal zanik³y, wszak miêdzy Polsk¹, wyzwolon¹ z niewoli zaborców, a nowym s¹siadem, czyli pañstwem czechos³owackim wytyczono granicê. Zacz¹³ wiêc kwitn¹æ przemyt. - Za czym wêdrowali nasi £emkowie na jarmarki po po³udniowej stronie Karpat? - Mo¿na powiedzieæ, ¿e po ró¿ne towary. By³y jarmarki specjalistyczne, jak na przyk³ad w Starej Lubowli, którego wyró¿nikiem by³ handel wo³ami i inne. Generalnie œwiat s³owackich jarmarków jawi³ siê naszym £emkom kolorowo, by³ pe³en „kramnego towaru” – malowanych skrzyñ, tekstyliów, ¿elaza do kuŸni, tak¿e wyrobów alkoholowych, tytoniowych i mnóstwa innego towaru. - A za czym ci z po³udnia szli na jarmarki po pó³nocnej stronie Karpat? - Nasze jarmarki by³y o wiele mniej atrakcyjne, oferowa³y zdecydowanie ubo¿sz¹ gamê towarów, ale dokonywano czêsto bardzo cennych transakcji, bo obejmuj¹cych na przyk³ad kupno po polskiej stronie domów, które na S³owacji zwano „polokami”. Obejmowa³y one

By³y jarmarki specjalistyczne, jak na przyk³ad w Starej Lubowli, którego wyró¿nikiem by³ handel wo³ami i inne.

23

Z ³atwoœci¹ emigrowali na przyk³ad do Ameryki. Przy czym w zdecydowanej wiêkszoœci przypadków by³a to oczywiœcie emigracja zarobkowa, ale chwilowa.

tak¿e kupno wyrobów z kamienia, drewna, czy te¿ p³odów rolnych, a mieszkañcy Bielanki i £osia wyspecjalizowali siê w sprzeda¿y dziegciu, smo³y do wozów i znakomitych smarów. Nasi domokr¹¿cy z koszykami z korzenia ja³owca, leszczynowymi opa³kami, wrzecionami, drewnianymi ³y¿kami, ko³owrotkami i innymi towarami docierali a¿ do Budapesztu. £emkowscy cieœle, z naszej strony karpackiej granicy, byli zatrudniani do prac na S³owacji, a po naszych wsiach kr¹¿yli s³owaccy druciarze… A wie pan, kim byli miœkarze, b³oniarze, czy olejkarze? - Pojêcia nie mam. - Pierwsi byli specjalistami w kastrowaniu zwierz¹t, b³oniarze, to po prostu szklarze, wszak nim pojawi³o siê szk³o, w otwory okienne wstawiano ramy z b³on¹ zwierzêc¹, a olejkarze sprzedawali ró¿nego rodzaju mniej lub bardziej „cudowne” lekarstwa. Ale wszyscy oni z wêdrówek po najdalszych nawet jarmarkach wracali do swojego wiejskiego, parafialnego krêgu. - Ich mobilnoœæ dyktowa³a koniecznoœæ zarobku. - Z ³atwoœci¹ emigrowali na przyk³ad do Ameryki. Przy czym w zdecydowanej wiêkszoœci przypadków by³a to oczywiœcie emigracja zarobkowa, ale chwilowa. Wsiadali na statek, l¹dowali za Oceanem, szli do pracy i po roku dwóch latach wracali, by za zarobione pieni¹dze dokupiæ kawa³ek ziemi. Znam wiele opisanych przypadków, ¿e £emko, czy Bojko szed³ do miasta na targ, ale po drodze zmienia³ zdanie, wsiada³ do poci¹gu jad¹cego do jakiegoœ niemieckiego portu, zazwyczaj Hamburga, który by³ centrum wyjazdowym do Ameryki, i p³yn¹³ za Ocean. To by³o zjawisko powszechne, wrêcz masowe. Andriej i Julija Warhola, rodzice Andy’ego Warhola, jednego z g³ównych przedstawicieli pop-artu, wyjechali z okolic Medzilaborec i postanowili nie wracaæ. Ale tysi¹ce ich rodaków wraca³o. Wszyscy ci emigranci z Bieszczadów i Beskidu, tak¿e po s³owackiej stronie, kierowali siê do Pensylwanii, która by³a wtedy centrum amerykañskiego przemys³u stalowego. Tam by³y miejsca pracy dla niewykwalifikowanej i taniej si³y roboczej. Andy Warhol urodzi³ siê przecie¿ w Pittsburghu, jednym z najwiêkszym miast Pensylwanii, uwa¿anym za stolicê amerykañskiego hutnictwa. W kontekœcie emigracji za Ocean tak £emkowie jak i Bojkowie byli ludŸmi mobilnymi. Trasê Bieszczady, Beskid Niski - Pensylwania pokonywali wielokrotnie. Rekordzista, na którego natrafi³em w dokumentach, mia³ na koncie dziewiêæ takich wypraw za prac¹. - Dlaczego wracali?

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


24 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

„ „

Wyrasta nowe pokolenie badaczy, w tym m³odej inteligencji, tak¿e ³emkowskiej, które poszukuje w³asnego jêzyka wypowiedzi o sobie.

- Byli bardzo przywi¹zani do swojej ziemi, nade wszystko byli ludŸmi gór, nie potrafili d³u¿ej ¿yæ w innym, obcym œrodowisku, tak¿e w obcym krajobrazie. Byli te¿ bardzo zwi¹zani ze swoj¹ kultur¹. Z Pensylwanii czy Nowego Jorku przysy³ali swoje zdjêcia w surdutach i cylindrach, z laseczkami w rêce, ale gdy przyje¿d¿ali poci¹giem do Komañczy czy Rzepedzi, to szli na targ, zrzucali z siebie amerykañski przyodziewek, kupowali swoje proste w kroju, koszule, kaftany, spodnie i tak siê meldowali w rodzinnej wsi. To by³ dowód ich konserwatyzmu. W obcym stroju byliby u siebie Ÿle widziani, nie byliby „swoi”. Ale te¿ sami Ÿle by siê czuli. Wracali, dokupowali ziemiê, powiêkszali swoje chy¿e. By³y to spo³ecznoœci zamkniête, ma³o kontaktuj¹ce siê z innymi spo³ecznoœciami, dosyæ zhierarchizowane, skostnia³e, i próba wprowadzenia czegoœ nowego wywo³ywa³a nieufnoœæ. Jeœli któryœ na przyk³ad coœ podpatrzy³ w Ameryce i chcia³ to przenieœæ do siebie, wywo³ywa³ nieufnoœæ i sprzeciw. Tak by³o na przyk³ad z budow¹ domów z kominami. Wokó³ domów by³o wszechogarniaj¹ce b³oto i jeœli ktoœ wybrukowa³ dziedziniec, to te¿ by³o Ÿle widziane, bo to coœ innego, nie nasze… A ju¿ nie daj Bóg jakby siê tam coœ komuœ sta³o, ktoœ by siê wywróci³ i pot³uk³ albo nogê z³ama³… Ooo, kara boska. - Naprawdê by³y to spo³ecznoœci odrzucaj¹ce, nieprzyjmuj¹ce ¿adnych cywilizacyjnych zdobyczy? - C, którzy szli na ustêpstwa wobec tych zdobyczy, byli w zdecydowanej mniejszoœci, bardzo nieliczni i jak mówi³em, wzbudzaj¹cy podejrzenia oraz nieufnoœæ œrodowiska. Coœ siê zaczê³o zmieniaæ, ale bardzo powoli, z du¿¹ rezerw¹ i dopiero wtedy, gdy zaczê³a w te tereny docieraæ kolej. To raczkuj¹ce otwieranie siê na ówczesn¹ nowoczesnoœæ widaæ by³o na przyk³ad najpierw w okolicach Komañczy, gdzie kolej dotar³a pierwsza. Wraz z kolej¹ zaczêli przybywaæ ludzie z zewn¹trz - urzêdnicy, robotnicy. Tych drugich coraz wiêcej, bo skoro dotar³a kolej, to dotar³a ona tak¿e do obfitych tutaj zasobów leœnych, zacz¹³ siê wyr¹b lasów. Kontakty by³y wiêc wymusza-

Wraz z kolej¹ zaczêli przybywaæ ludzie z zewn¹trz - urzêdnicy, robotnicy.

ne, z pozytywnymi, ale i negatywnymi skutkami, jakie niesie ze sob¹ cywilizacja. - Wiêzi ³¹cz¹c Bojków i £emków z rodzinn¹ ziemi¹ by³y rzeczywiœcie bardzo mocne? - Wœród ludnoœci górskiej wystêpuje bardzo silne poczucie wiêzi i przywi¹zanie do ziemi. Wœród Hucu³ów na przy k³ad od no to wa no bardzo wiele przypadków samobójstw m³odych ch³opców, których brano do wojska w inne regiony kraju. Byli poza swoimi górami, bardzo Ÿle to znosili, popadali w depresjê, od której krok do samobójstwa. Nie ma badañ dotycz¹cych tego kontekstu ich egzystencji, ale to przywi¹zanie by³o bardzo silne. - Stany Zjednoczone w owych latach to kierunek najwiêkszej emigracji £emków i Bojków? - Bez w¹tpienia. Ale nie by³ jedynym. P³ynêli te¿ do Kanady oraz do Argentyny, która by³a wtedy jednym z najbogatszych krajów œwiata. Wielu zatrzymywa³o siê, bo natychmiast znajdowa³o pracê, w Niemczech lub we Francji. - Emigracja do Kanady i Argentyny, podobnie jak do Ameryki, mia³a charakter powrotny? - Nie ma w pe³ni dok³adnych danych na ten temat, ale podejrzewam, ¿e tak. Oni nie potrafili d³u¿ej ¿yæ poza swoimi górami. Na gruncie lokalnym natomiast bardzo popularna by³a szybka emigracja zarobkowa, szczególnie w okresie przed I wojn¹ œwiatow¹, na tak zwane Górne Wêgry, czyli w okolice dzisiejszych s³owackich Koszyc, Michalowiec, Humennego. Zapuszczali siê tak¿e dalej, na przyk³ad w okolice Tokaju. Rytm tej migracji dyktowa³a wegetacja zbó¿. W Bieszczadach i Beskidzie Niskim jest ona o dwa, trzy tygodnie opóŸniona w stosunku do terenów po³o¿onych niedaleko, ale jednak po po³udniowej stronie Karpat. Najczêœciej w Baligrodzie formowa³y siê wiêc licz¹ce mniej wiêcej trzydzieœci osób grupy, które sz³y na tych kilkanaœcie dni w okolice wspomnianych miejscowoœci. £emkowie i Bojkowie pracowali przy koszeniu zbó¿ ze S³owakami, koñczyli pracê i wracali do siebie akurat wtedy, gdy zasia ne przez nich zbo ¿a, przede wszystkim owies, nadawa³y siê do zbioru. Nie zbijali przys³owiowych b¹ków, umieli i chcieli pracowaæ. Sporo by³o wœród nich tak¿e domokr¹¿ców. Chodzili po wsiach i miasteczkach z plecionymi przez siebie kobia³eczkami, wyrobami z drewna, bo lubili strugaæ w tym materiale. Byli samoukami, choæ w Rymanowie Zdroju hrabina Anna z Dzia³yñskich Potocka za³o¿y³a szko³ê rzeŸbiarsk¹, gdzie m³odzi góraDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Gdy nie ma rzetelnej wiedzy, tworzy siê mity. Dziêki Bogu problematyka mniejszoœci narodowych po latach milczenia znowu staje siê przedmiotem badañ.

le z okolic Rymanowa doskonalili siê w swoim artystycznym rzemioœle. - Czyta³em pañski artyku³ na temat owej szybkiej ³emkowskiej emigracji zarobkowej na Górne Wêgry i przyznam, ¿e zszokowa³y mnie formy wy¿ywienia oraz zap³aty za ich prace rolne. W ogromnych iloœciach by³a to wódka. To musia³o byæ wyniszczaj¹ce dla organizmów tych m³odych ludzi. - By³o. Takie panowa³y wtedy zwyczaje i by³y to zwyczaje bardzo z³e. Szerzy³y siê tak¿e choroby weneryczne. Do prac na Górne Wêgry szli m³odzi ludzie obojga p³ci. Ciep³y klimat, alkohol, wspólne przebywanie i nocowanie, w sposób naturalny prowadzi³y do zawi¹zywania siê zwi¹zków seksualnych. Szerzy³y siê wiêc tak¿e choroby weneryczne. By³y wtedy, mo¿na powiedzieæ, wszechobecne. Nie by³o skutecznych metod ich leczenia. - Jak przywi¹zani do swych gór £emkowie i Bojkowie znieœli wysiedlenie w ramach akcji „Wis³a” na nizinne tereny pó³nocnej i zachodniej Polski? - Bardzo, naprawdê bardzo Ÿle. W latach piêædziesi¹tych ubieg³ego wieku, na fali odwil¿y gomu³kowskiej, czêœæ £emków wróci³a, przede wszystkim w gorlickie, jasielskie, do Komañczy, Szczawnego, Zyndranowej. Ale ich dzieci mia³y ju¿ w sobie bardzo os³abiony ten gen ludzi gór. Wychowywa³y siê w innych warunkach, na nizinach, w przeciwieñstwie do rodziców integrowa³y siê z przybyszami z innych terenów wschodniej Polski, które Polacy tak¿e musieli po wojnie opuœciæ. - £emkowszczyzna funkcjonuje w œwiadomoœci wspó³czesnych Polaków, oczywiœcie tych, którzy siê tym interesuj¹, jako kraina zmitologizowana, mityczna. Jak Pan to odbiera? - £emkowszczyzna funkcjonuje jako kraina zmitologizowana równie¿ w œwiadomoœci £emków. Gdy nie ma rzetelnej wiedzy, tworzy siê mity. Dziêki Bogu problematyka mniejszoœci narodowych po latach milczenia znowu staje siê przedmiotem badañ. Wyrasta nowe pokolenie badaczy, w tym m³odej inteligencji, tak¿e ³emkowskiej, które poszukuje w³asnego jêzyka wypowiedzi o sobie. Równoczeœnie z polskiej strony istnieje wiele instytucji, które badaj¹ te zagadnienia. Jako pracownik Muzeum Budownictwa Ludowego w Sanoku jestem czêœci¹ zespo³u badaj¹cego wieloaspektowo kulturê po³udniowo-wschodniej Polski, tworz¹cego mocne podstawy naukowe zamiast mitów. Jest to podstawowe zadanie nauki. n


GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

25

Œciœle tajne przez poufne

Alfonsi pod ochrona, Wojciech Sandecki Sprawa, o której piszemy ni¿ej, ma zwi¹zek z sekskasetami, na których nagrano polityków i innych notabli, tak¿e hierarchów Koœcio³a katolickiego baraszkuj¹cych w burdelach Podkarpacia. Poœwiêciliœmy tej sprawie dwa artyku³y, ale nie by³o miejsca, by naœwietliæ ca³e jej t³o. Dziœ do sprawy wracamy, poniewa¿ jest ona wielce interesuj¹ca i skomplikowana, aczkolwiek zbyt wiele poszlak wskazuje na to, ¿e g³ówni sprawcy s¹ polskim s³u¿bom znani i co najciekawsze, s¹ chronieni. O burdelach na Podkarpaciu (nazywanie ich agencjami towarzyskimi to czysty eufemizm i zak³amywanie rzeczywistoœci) zrobi³o siê w Polsce g³oœno w lutym 2016 roku. Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeñstwa Wewnêtrznego przeprowadzili wtedy nalot na podkarpackie burdele. Okaza³o siê, ¿e niemal wszystkie nale¿a³y do dwóch Ukraiñców, braci Aleksieja i Jewgienija R., którzy z wykszta³cenia byli… technikami dentystycznymi. Braciszkowie zostali zatrzymani, ale niejako przy okazji agenci ABW za³o¿yli kajdanki tak¿e… dwóm naczelnikom Centralnego Biura Œledczego Policji, w tym niejakiemu Danielowi Œ., bêd¹cemu szefem wydzia³u gospodarczego w tej instytucji. Panowie ci zapewne uwa¿ali siê za nietykalnych, a wiêc tak¿e bezkarnych. Prowadzone jednak od pewnego czasu œledztwo nakazywa³o podejrzewaæ, ¿e obaj ci panowie wspó³pracowali z ukraiñskimi w³aœcicielami podkarpackich burdeli. To potwierdza³o plotki, które od d³u¿szego czasu kr¹¿y³y po Rzeszowie i okolicy, ¿e w województwie tym jest „cicho i spokojnie”, poniewa¿ agenci s³u¿b tajnych otaczaj¹ opiek¹ w³aœcicieli burdeli, czyli de facto alfonsów oraz strêczycieli. Dziêki tej opiece wszystko by³o pod kontrola i tak w Rzeszowie, jak i w województwie, nie dochodzi³o do zbrojnych potyczek miêdzygangsterskich. Wtedy jeszcze w prokuraturze w Rzeszowie mo¿na siê by³o czegoœ dowiedzieæ, a z uzyskanych informacji wynika³o, ¿e Daniel Œ. i jego kumpel szczególn¹ opiek¹ otoczyli burdele ukraiñskich braci R. Opieka ta polega³a miêdzy innymi na tym, ¿e z burdelowego krajobrazu dwaj panowie z CBŒP eliminowali konkurencyjne dla swoich podopiecznych burdele, dziêki czemu Aleksiej i Jewgienij mieli wyczyszczone pole dla swoich dzia³añ. Dzia³añ niezwykle lukratywnych, poniewa¿ ta bran¿a dostarcza, wed³ug znawców, profity tylko nieco mniejsze ni¿ handel narkotykami. Bracia sprowadzili do swoich przybytków kobiety z Ukrainy, które by³y ju¿ tam zmuszane do prostytucji i mia³y d³ugi wobec sutenerów. Aleksiej i Jew-

gienij wykupywali ka¿d¹ kobietê od ich dotychczasowych opiekunów za 300 dolarów. W Polsce musia³y to odpracowaæ. Daniel Œ. i jego kolega nie prowadzili dzia³alnoœci charytatywnej. Za swoj¹ wyj¹tkow¹ opiekuñczoœæ i uczynnoœæ wobec braci R. i ich biznesu mieli, jak mawia siê jêzykiem prawniczym „przyjmowaæ korzyœci maj¹tkowe”, czyli otrzymywaæ pieni¹dze. Z dostêpnych niegdyœ materia³ów prokuratorskich mo¿na siê by³o dowiedzieæ, ¿e w portfelu „korzyœci” by³o równie¿ udostêpnianie obu panom z CBŒP „pokoi hotelowych”. Mediom nie uda³o siê jednak ustaliæ, czy w tych¿e pokojach hotelowych panowie polegiwali samotnie, czy w towarzystwie i co to by³o za towarzystwo. Pytañ w tej sprawie nasuwa³o siê mnóstwo, mówi¹c bowiem jêzykiem prawniczym by³o ono „rozwojowe”. Odpowiedzi na pytania urwa³y siê jednak natychmiast, gdy œledztwo w tej sprawie przej¹³ ma³opolski wydzia³ do spraw przestêpczoœci zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. To firma prowadzona przez niejakiego Bogdana Œwiêczkowskiego, najwierniejszego s³ugê ministra i prokuratora Z. Ziobry. Od tego momentu wszystko w sprawie burdeli, ich w³aœcicieli, a tak¿e opiekunów z CBŒP, sta³o siê tajne, a nawet œciœle tajne. Z „nic nie wiadomo”, do tej pory wiadomo jedynie, ¿e by³y szef wydzia³u gospodarczego CBŒP, Daniel Œ. wyszed³ szybko z aresztu, mimo ¿e za zarzucone mu czyny grozi kara do 10 lat wiêzienia. I szybko znalaz³ pracê. Jest prywatnym detektywem w agenci posiadaj¹ce licencjê MSWiA. Jeszcze ciekawiej potoczy³y siê losy ukraiñskich braci, Aleksieja i Jewgienija R. , którzy sutenerstwem i handlem kobietami zajmowali siê na Podkarpaciu bez przeszkód i bezkarnie od lat 90. Œledczy uznali, ¿e obaj bracia zas³uguj¹ na nadzwyczajne z³agodzenie kary, poniewa¿ „przyznali siê do pope³nionych czynów, wyrazili skruchê oraz naprawili szkodê wyrz¹dzon¹ pokrzywdzonym handlem ludŸmi”. W uzasadnieniu ³agodnego wyroku znalaz³o siê równie¿ zdanie, ¿e obaj bracia niebyli dotychczas karani. Okaza³o siê to nieprawd¹, co ujawni³ by³y pose³ Zbigniew Nowak. Wysz³o na jaw, ¿e byli karani i owszem, i to za te same czyny. Tyle tylko, ¿e zostali skazani w roku 2005, a kara uleg³a zatarciu. Podobnie jak w uzasadnieniu obecnego wyroku s¹du, znalaz³o siê wtedy sformu³owanie, ¿e „wykazali skruchê”. Media szybko jednak ustali³y, ¿e ani na chwilê nie zaprzestali dzia³alnoœci. Za przestêpstwa pope³nione przez braci R. kara nie mo¿e byæ ni¿sza ni¿ 3 lata wiêzienia, ale ich to nie dotyczy³o. Wobec Jewgienija prokuratura wnioskowa³a o dobrowolne poddanie siê karze (rok wiêzienia), na co s¹d (obaj s¹dzeni byli w S¹dzie Okrêgowym w Tarnowie) przysta³, natomiast Aleksiej na 1,5 roku wiêzienia. Bracia nie trafili jednak do wiêzienia, poniewa¿ na poczet kary zali-

czono im areszt, a Aleksiej wyst¹pi³ o przedterminowe warunkowe zwolnienie, na co s¹d te¿ przysta³ i 4 miesi¹ce odsiadki zosta³y mu podarowane. Gdy dziennikarze zapytali dlaczego obaj potraktowani zostali a¿ tak ulgowo, sêdzia Tomasz Kozio³, rzecznik do spraw karnych S¹du Okrêgowego w Tarnowie powiedzia³, ¿e uzasadnienie wyroku ma klauzulê „œciœle tajne”. Przyzna³ natomiast, ¿e wobec Aleksieja R. zastosowano instytucjê tak zwanego „ma³ego œwiadka koronnego”, co pozwala wymierzyæ ³agodniejsz¹ karê. Nie powiedzia³ jednak, co Aleksiej R. ujawni³ s¹dowi. To oczywiste, ¿e dziennikarze dopytywali, dlaczego w sprawie o handel kobietami, strêczycielstwo i nak³anianie do prostytucji wszystko jest tajne. Ale na to pytanie ani s¹d, ani tym bardziej prokuratura nie maj¹ zamiaru udzielaæ odpowiedzi. Nasz Czytelnik zapyta z pewnoœci¹, co to ma wspólnego z sekskasetami, na których podobno uwieczniono seks marsza³ka polskiego Sejmu z nieletni¹ dziewczynk¹ zmuszan¹ do prostytucji. Otó¿ Wojciech Janik, agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego, który ujawni³ mediom fakt istnienia takiej kasety, twierdzi, ¿e nagrañ tych dokonano w³aœnie w burdelach braci Aleksieja i Jewgienija R. W oparciu o nieoficjalne informacje mówi siê, ¿e bracia R. nagrali oko³o 4 tysi¹ce kaset, na których seks z ich prostytutkami uprawiali prominentni politycy, tak¿e jeden z wiceministrów obrony, arcybiskup i szef jednej z komend policji. Resztê nale¿y sobie doœpiewaæ. Byæ mo¿e rzeczywiœcie nie dosz³o do transakcji wymiennej, a w grê wchodz¹ inne sprawy. To bardzo mo¿liwe, bo dlaczego orygina³y kaset z nagraniami maj¹ byæ gdzieœ na Ukrainie? Na razie, 8 maja br., Prokuratura Okrêgowa w Warszawie wszczê³a œledztwo w sprawie zniewa¿enia i fa³szywego oskar¿enia marsza³ka Sejmu o pope³nienie czynu zabronionego. Czas poka¿e, jak sprawa siê potoczy. Czy prokuratura bêdzie siê œlimaczyæ do jesiennych wyborów i dopiero jeœli wygra je PiS ruszy z kopyta z oskar¿eniami wobec by³ego wysoko postawionego funkcjonariusza elitarnej s³u¿by oraz redakcji tygodnika NIE, która nie odpuszcza i konsekwentnie zamieszcza artyku³y poœwiêcone tej sprawie? Czy te¿ powoli, powolutku bêdzie j¹ popychaæ na pó³kê ze sprawami od lat czekaj¹cymi na wyjaœnienie? Zobaczymy. Wiele nam siê te¿ pewnie wyjaœni, gdy siê oka¿e, ¿e bracia Aleksiej i Jewgienij R. wrócili do swojej burdelowej profesji. Mo¿e ju¿ nie na Podkarpaciu, ale gdzieœ tam na drugim krañcu Polski, gdzie nikt ich do tej pory nie widzia³, a us³ugi seksualne s¹ równie mile widziane. Natomiast w pewnych krêgach w Polsce trwaj¹ zak³ady, kto pierwszy dotrze do kaset z oryginalnymi nagraniami i ile za to zap³aci. No i najwa¿niejsze - sk¹d bêd¹ na ten wykup pieni¹dze. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


26 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Nieuchwytny przez 42 lata

Morderca i gwa³ciciel z Sacramento Robert Suliñski Mordowa³ przez 10 lat, ale przez ponad cztery dekady, dok³adnie przez 42 lata, by³ nieuchwytny. Gdyby nie upór policjantów, tak¿e emerytowanych oraz internautów i dziennikarki Michelle McNamara (nie do¿y³a aresztowania mordercy, zmar³a w wieku 46 lat), móg³ doczekaæ koñca ¿ycia w poczuciu bezkarnoœci. Swoj¹ rolê w jego zdemaskowaniu odegra³y równie¿ nowe zdobycze nauki, przede wszystkim zwi¹zane z rozpoznawaniem kodu genetycznego. Gdy wiêc pewnego kwietniowego dni 2018 roku samochody policyjne z uzbrojonymi funkcjonariuszami zajecha³y przed jedno z domostw na obrze¿ach Sacramento w Kalifornii, majsterkuj¹cy w gara¿u mê¿czyzna by³ niezmiernie zdumiony ale i zaskoczony, ¿e za³o¿ono mu na rêce kajdanki. Od ostatniej pope³nionej prze niego zbrodni minê³y 32 lata i by³ œwiêcie przekonany, ¿e o jego czynach zapomniano, a akta z nimi zwi¹zane od³o¿one zosta³y na pó³kê z tabliczk¹ „sprawy niewyjaœnione i nierozwi¹zane”. Gdy policjanci oœwiadczyli mê¿czyŸnie, ¿e zosta³ aresztowany i musi z nimi jechaæ do komisariatu, u¿y³ absurdalnej wymówki, ¿e to niemo¿liwe, poniewa¿ ma… w piekarniku pieczeñ. Zatrzymany mê¿czyzna nazywa³ siê Joseph James DeAngelo i mia³ wtedy 72 lata. By³ ju¿ ³ysy, mia³ plamist¹ cerê i w niczym nie przypomina³ przystojnego blondyna ze zdjêæ zrobionych za m³odu, gdy s³u¿y³ w amerykañskiej marynarce podczas wojny w Wietnamie. Po przejœciu do cywila znalaz³ pracê w policji, ale po kilku latach zosta³ zwolniony za kradzie¿ kilku drobiazgów z marketu. DeAngelo urodzi³ siê w miejscowoœci Bath w stanie Nowy Jork. Policyjne œledztwo, ci¹gn¹ce siê przez ponad cztery dekady, pozwoli³o ustaliæ, ¿e weteran wojny wietnamskiej wszed³ na przestêpcz¹ œcie¿kê ju¿ w roku 1974. Pierwsze wystêpki przeciw prawu, których dokonywa³ by³y w³amaniami. Policji nie uda³o siê wykryæ ich sprawcy, ale te¿ nie wykazywa³a zbyt wiele zaanga¿owania, by go uj¹æ. Nasta³ jednak rok 1976 i w okolicach Sacramento zaczê³o dochodziæ do brutalnych napaœci na kobiety. Napastnik w³amywa³ siê w nocy do domów na przedmieœciach, gdy mieszkaj¹ce w nich kobiety pogr¹¿one ju¿ by³y w œnie. Budzi³ je œwiat³em latarki skierowanym prosto w oczy, przystawia³ nó¿ do gard³a, groŸbami terroryzowa³ swoje ofiary, nastêpnie wi¹za³ i brutalnie gwa³ci³. ¯adna ze zgwa³conych kobiet nie widzia³a jego twarzy, poniewa¿ zawsze mia³ na niej maskê. Ale widzia³y d³ugie blond w³osy, tak¿e jasne w³osy na nogach. Z regu³y nosi³ krótkie spodenki i by³ w tenisówkach. Z zeznañ napastowanych kobiet wynika³o niezbicie, ¿e przed atakiem d³ugo i cierpliwie obserwowa³ dom i swoj¹ przysz³¹ ofiarê, poznawa³ jej zwyczaje, a tak¿e zwyczaje pozosta³ych domowników. Zna³ imiona kobiet, które gwa³ci³, wiedzia³, ile maj¹ dzieci, jaki jest rozk³ad domu. W³amywa³ siê tylko wtedy, gdy zostawa³y w domu same. Serii gwa³tów pocz¹tkowo nie wi¹zano z jednym napastnikiem, ale gdy napastowane kobiety zaczê³y zeznawaæ, jak zachowywa³ siê potem w domu, policja dosz³a do wniosku, ¿e za tymi przestêpstwami stoi jeden mê¿czyzna. Przede wszystkim powtarza³y siê zeznania, ¿e wyjada³ jedzenie znajduj¹ce siê w domu, rozrzuca³ po domu damsk¹ bieli-

Schemat napadu by³ niemal taki sam, jak w przyznê, czêsto niszczy³ meble i inne wyposa¿epadku ataku na samotne kobiety. Z tym, ¿e nanie domu i zabiera³ ze sob¹ przeró¿ne przedpadaj¹c na ma³¿eñstwa, najpierw zabija³ mê¿mioty, nie zawsze te najwy¿szej wartoczyznê, krêpowa³ i gwa³ci³ kobietê, po czym œci. Widocznie bra³ to, co mu siê poj¹ mordowa³. doba³o. Mia³ te¿ zwyczaj wczeœniejPierwszego zabójstwa ma³¿eñstwa doszego nêkania swoich póŸniejszych kona³ 30 grudnia 1979 r. we wspomniaofiar telefonami. Dzwoni³ do nich nanej miejscowoœci Goleta, w marcu i sierpwet przez kilka tygodni przed napaniu 1980 r. zamordowa³ kolejne dwie padem, ale tak¿e w dniu go poprzedzary ma³¿eñskie. Jedn¹ w miejscowoœci Venj¹cym. Do jednej ze zgwa³conych kotu ra, drug¹ w Dana Point. W lipcu 1981 r. biet zadzwoni³ z informacj¹, ¿e zabije Joseph James powróci³ do Golety, gdzie zabi³ kolejne ma³jej mê¿a. Przera¿ona kobieta powiadomiDeAngelo ¿eñstwo, ale wczeœniej, bo w lutym tego same³a policjê, ta jednak stwierdzi³a, ¿e to czyjœ Fot. Archiwum go roku, zgwa³ci³ i zamordowa³ samotna mieszkang³upi ¿art i sprawy nie podjê³a. Ale nastêpnej nocy, gdy kobieta by³a w domu sama, zosta³a napadniêta i kê Irvin w hrabstwie Orange. W tej samej miejscowoœci, zgwa³cona. Rytua³ ze spenetrowaniem lodówki i kradzie¿¹ piêæ lat póŸniej, dok³adnie 4 maja 1986 roku, zada³ œmieræ ró¿nych przedmiotów by³ taki sam, jak w przypadku wcze- swojej ostatniej ofierze, któr¹ te¿ by³a samotna kobieta. Po œniejszych napaœci. Policja by³a ju¿ przekonana, ¿e ma do latach policja powi¹za³a z DeAngelo zastrzelenie m³odej czynienia z jednym i tym samym przestêpc¹. Po przedosta- pary w Sacramento, która noc¹ spacerowa³a ze swoim psem niu siê tej informacji do mediów dziennikarze zaczêli nazy- w bezludnej o tej porze okolicy swojego domu. Po 4 maja 1986 r. zabójstwa i napady na samotne kobiety waæ bandytê „East Area Rapist” (Gwa³ciciel ze wschodniej raptownie usta³y. Œledczy nie mogli w to uwierzyæ, poniestrony”). Policja podjê³a dzia³ania zmierzaj¹ce do ujêcia bandyty, wa¿ badania dotychczasowych seryjnych morderców dowoale b³¹ka³a siê po omacku. Nie by³a w stanie znaleŸæ ¿adne- dzi³y, ¿e nie s¹ w stanie na zawsze zerwaæ ze sw¹ zbrodnigo œladu, który mog³aby powi¹zaæ z konkretn¹ osob¹. Wy- cz¹ dzia³alnoœci¹. Ale w tym przypadku by³o inaczej. Nidawa³o siê to wrêcz niemo¿liwe, by nie pozostawi³ ¿adnych gdy ju¿ nie odnotowano napaœci i zgwa³cenia kobiet oraz œladów, które ukierunkowa³yby œledztwo, tym bardziej, ¿e morderstw wed³ug scenariusza nieznanego bandyty z Samiêdzy rokiem 1976 a 1979 jego ofiarami sta³o siê oko³o cramento i okolic. Policja nadal prowadzi³a œledztwo, ale po kilku kolejnych 50 kobiet w siedmiu hrabstwach pó³nocnej Kalifornii. A jednak, pozostawa³ nieuchwytny. I bezczelny, a tak¿e pewny latach i braku jakichkolwiek efektów, zosta³o zawieszone. siebie. Pewnej nocy zadzwoni³ na posterunek policji w Sa- Powrót nast¹pi³ w roku 2000, gdy w jednej z gazet przypocramento, oœwiadczy³, ¿e jest poszukiwanym gwa³cicielem mniano o serii gwa³tów i zbrodni z lat 70. i 80. mijaj¹cego i ¿e za kilkadziesi¹t minut znów dokona napaœci. Przed od³o- wieku. Policja nieoficjalnie nadal pracowa³a nad spraw¹. Po ¿eniem s³uchawki rzuci³ zdumionemu funkcjonariuszowi na jednym z kolejnych artyku³ów w prasie, do by³ej ofiary zadzwoni³ mê¿czyzna, który powiedzia³: „Pamiêtasz, jak siê do widzenia: Nigdy mnie nie z³apiecie. Ura¿ona w swojej ambicji policja podejmowa³a szerokie bawiliœmy”. Kobieta pozna³a g³os swego oprawcy i oczydzia³ania. Zatrudniono psychiatrê, który mia³ pomóc stwo- wiœcie powiadomi³a policjê. Œledczy mieli ju¿ za sob¹ sprawrzyæ portret osobowoœci przestêpcy, zatrudniono te¿ specja- dzenie DNA ok. 800 podejrzanych. To w³aœnie porównywanie kodów genetycznych i tworzelistê z wojska, poniewa¿ metody dzia³ania napastnika i jego sprawnoœæ fizyczna nakazywa³y przypuszczaæ, ¿e mo¿e on nie ich bazy, umo¿liwi³o zdemaskowanie DeAngelo. Bo w mieæ coœ wspólnego z wojskiem. Na pomoc wezwano tak¿e latach, w których mordowa³, genetyka nie by³a jeszcze w wró¿kê. Ale wszystkie te zabiegi nic nie da³y, nie posuniêto s³u¿bie kryminalistyki, nie by³o te¿ telefonów komórkowych siê w œledztwie ani o krok naprzód. Brano równie¿ pod uwa- i monitoringu, co umo¿liwia³o zabójcy swobodne przemieszgê, ¿e napastnik mo¿e by policjantem, poniewa¿ wobec jed- czanie siê, bez pozostawiania œladów. W 2016 r. policja oficjalnie wznowi³a œledztwo, do spranej z kobiet u¿y³ standardowej policyjnej komendy: Staæ, ani kroku! Niektóre z zaatakowanych kobiet s³ysza³y w po- wy powrócili dziennikarze i ca³e zastêpy internautów, któbli¿u swego domu szum charakterystyczny dla policyjnej rzy prowadzili dochodzenie na w³asn¹ rêkê. DeAngleo zokrótkofalówki. Ale z wszystkich tych informacji zebranych sta³ zdemaskowany, bo na miejscu swoich zbrodni pozostapodczas przes³uchañ zaatakowanych kobiet œledczy nie po- wi³ œlady DNA, których wtedy nie by³o siê w stanie odczytrafili zbudowaæ portretu przestêpcy i powi¹zaæ go z kon- taæ, ale które zabezpieczono. Jednak najwa¿niejsza okaza³a siê w tej sprawie internetowa baza genealogiczna, w której kretn¹ osob¹. W miejscowoœciach, w których dochodzi³o do napadów, poszukuj¹c krewnych umieszcza siê swój kod DNA zapisazaczê³y byæ widoczne objawy paniki. Ludzie ryglowali drzwi ny w postaci cyfrowej. Porównuj¹c kody genetyczne zostai okna, kupowali nowe zamki i systemy alarmowe, ale gwa³- wione na miejscach zbrodni przez DeAngelo ze znajduj¹ciciel zawsze wiedzia³, gdzie jego atak bêdzie niezauwa¿al- cymi siê w tej bazie, œledczy dotarli do dalekich jego kuzyny. Prawdziwy horror zacz¹³ siê w momencie, gdy napast- nów, którzy umieœcili w bazie swój kod DNA, a poprzez nik zacz¹³ mordowaæ swoje ofiary. Zacz¹³ 1 paŸdziernika nich do mordercy. 24 kwietnia 2018 r. DeAngelo zosta³ za1979 roku. Napad³ na ma³¿eñstwo w miejscowoœci Goleta trzymany i aresztowany. Jego proces zacz¹³ siê kilka tygow po³udniowej czêœci hrabstwie Santa Barbara. Ma³¿eñstwu dni temu i jak mówi¹ znawcy, mo¿e potrwaæ nawet kilka uda³o siê prze¿yæ, poniewa¿ zauwa¿yli, ¿e ktoœ siê w³amu- lat. DeAngelo ma ¿onê, która posiada w³asn¹ praktykê adje do ich domu i zaalarmowali s¹siadów. Ale nastêpnym piêciu parom ma³¿eñskim nie uda³o siê unikn¹æ œmierci. wokack¹ oraz trzy, œwietnie wykszta³cone, córki. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

27


Profile for rekacja

Głos Polonii nr 67  

Głos Polonii nr 67  

Profile for rekacja
Advertisement