Page 1

Wiel­ka­Or­kie­stra­Świątecz­nej­Po­mo­cy­

str.10

w Vancouver GŁOS POLONII 1 STYCZNIA 2018

NR 33

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

­ o­graf­ iczn­ a Kiep­ska­syt­ u­acja­dem

Cor­ az­mniej­ Po­lak­ ów­ w­Pol­sce! Sytuacja demograficzna Polski jawi siê w kolorze czarnym i to w tej czerni o odcieniu najbardziej smolistym. Rz¹d co prawda chwali siê, ¿e w zwi¹zku z programem 500+ liczba urodzeñ wzrasta, ale przemilcza, ¿e w wiek reprodukcyjny wchodzi pokolenie dzieci wy¿u demograficznego z lat 80., o którym mówi siê jednak, ¿e nie jest ono nastawione tak prokreacyjnie jak ich rodzice. Na razie jeszcze nikt nie przeprowadzi³ analizy, która wskazywa³aby, co powoduje dzisiejszy wzrost urodzeñ. Ten wzrost nie zrekompensuje jednak na pewno trwaj¹cego od kilku lat spadku urodzeñ oraz wyludniania siê kraju z powodu emigracji. A ta nasila siê.

Lady­Bunia­-­str.­6-7

Jabcok­i­szarlotka­-­str.­16

Srogi­rewanż­króla­Jana­-­str.­19


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Po­la­cy­mu­rem­za­Unią,­ale…

GŁOS­POLONII­­­3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

Niemal dziewiêciu na dziesiêciu Polaków popiera nasze cz³onkostwo w Unii Europejskiej. Zwolenników przynale¿noœci Polski do europejskiej wspólnoty jest dok³adnie 88 proc. To du¿o, a nawet bardzo du¿o zwa¿ywszy na antyunijn¹ politykê obecnego polskiego rz¹du oraz przewagê przeciwników Unii na polskich forach spo³ecznoœciowych. Z Internetu korzysta przede wszystkim m³odzie¿ i jak wynika z badañ przeprowadzonych ostatnio na zlecenie Fundacji Batorego, jest ona bardziej sceptyczna wobec polskiej przynale¿noœci do wspólnoty europejskiej ni¿ osoby starsze. Niew¹tpliwy wp³yw na postawê m³odych Polaków ma w³aœnie Internet, na którego stronach dominuj¹ teksty wobec Unii sceptyczne, a nawet niechêtne. Drugi czynnik, który ma niew¹tpliwy wp³yw na sceptycyzm m³odych, to brak osobistych doœwiadczeñ zwi¹zanych z nieobecnoœci¹ Polski w Unii Europejskiej i jej skutkami. Osamotnienie, izolacja, œwiadomoœæ marginalizacji, wszystko to jest m³odym ludziom obce, absolutnie nieznane, bo urodzili siê oni albo weszli w doros³oœæ wtedy, gdy nasza obecnoœæ w europejskiej Wspólnocie by³a ju¿ codziennoœci¹. Starsi maj¹ te doœwiadczenia w sobie, poniewa¿ ich doœwiadczyli, tote¿ przynale¿noœæ do Europy jest jedn¹ z najcenniejszych wartoœci jaka sta³a siê ich udzia³em po roku 1989. To s¹ korzyœci niematerialne, jakich doznali Polacy po wejœciu kraju do Unii Europejskiej. Bezcenne natomiast, mimo ¿e mo¿na je dok³adnie wyliczyæ w z³otówkach lub euro, s¹ materialne korzyœci, które z przynale¿noœci do UE odnieœli mieszkañcy kraju miêdzy Odr¹ a Bugiem. Podczas 13 lat przebywania w europejskiej Wspólnocie Unia Europejska wp³aci³a do polskiego bud¿etu 140,1 miliardów euro. W z³otówkach to oko³o 588 mld z³, czyli kwota niemal odpowiadaj¹ca bud¿etowi Polski z ostatnich dwóch lat. Wp³ata Polski do unijnej kasy wynios³a podczas tych 13 lat 46,7 mld euro. Wynik prostego zabiegu odejmowania wskazuje, ¿e na czysto, po odjêciu kosztów w³asnych, Polska otrzyma³a z bud¿etu Unii Europejskiej 93 mld euro, czyli 390 mld z³otych. W przeliczeniu rocznym daje to kwotê 7,1 mld euro odpowiadaj¹c¹ 30 mld z³otych. Unijne pieni¹dze widaæ dziœ w Polsce na ka¿dym kroku, poniewa¿ ka¿da instytucja i ka¿dy przedsiêbiorca, który skorzysta³ z unijnej dotacji, ma obowi¹zek umieœciæ w widocznym miejscu tablicê z informacj¹ otrzymania unijnego wsparcia i wymieniæ cel, na który to wsparcie zosta³o udzielone. Niemal nie ma wiêc w Polsce obiektu, na którym taka informacja by siê nie znajdowa³a. Pomijaj¹c firmy i przedsiêbiorstwa prowadz¹ce tak¹ lub inn¹ dzia³alnoœæ gospodarcz¹, informacja o unijnej dotacji znajduje siê prawie w ka¿dej szkole, placówce s³u¿by zdrowia, opieki spo³ecznej, na obiektach komunalnych (wodoci¹gi, kanalizacje, oczyszczalnie œcieków), szpitalach, dworcach, przy autostradach, drogach wojewódzkich, powiatowych i gminnych. Wszêdzie… Trudno, a mo¿e ³atwo wyobraziæ sobie, jak wygl¹da³aby dziœ Polska i jej infrastruktura, gdyby tych pieniêdzy z unijnego wsparcia nie by³o.

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Spis treści:

Unijne dotacje zosta³y podzielone na poszczególne sektory. Najwiêksz¹ kwotê (57,1 mld euro) otrzyma³y „Fundusze strukturalne”, które s¹ przeznaczone dla wybranych regionów Unii Europejskiej z zamiarem wsparcia dzia³aj¹cych na ich terenie firm i instytucji. Ich celem jest przede wszystkim wzrost innowacyjnoœci tych¿e firm, wspieranie badañ naukowych, budowa dróg, ochrona œrodowiska, tak¿e rozwój lokalnej turystyki. Drugim dzia³em pod wzglêdem zaabsorbowanych œrodków, jest „Fundusz spójnoœci”. G³ównym celem pochodz¹cych z niego pieniêdzy jest zasypywanie ró¿nic, przede wszystkim w ponadregionalnej infrastrukturze miêdzy krajami „starej” i „nowej” Unii. Za pieni¹dze z tego funduszu buduje siê w Polsce autostrady i drogi ekspresowe, modernizuje sieci kolejowe i du¿e inwestycje zwi¹zane z ochron¹ œrodowiska. Ale znacznie wiêcej pieniêdzy ni¿ na „Fundusz spójnoœci” powêdrowa³o na polsk¹ wieœ. Bezpoœrednie dop³aty dla rolników w ramach wspólnej unijnej polityki rolnej sprawi³y, ¿e w ich kieszeniach znalaz³o siê 28 mld euro, a inne programu w ramach tej wspólnej polityki rolnej poch³onê³y kolejne 20 mld euro. A¿ dziw bierze, ¿e mieszkañcy wsi, którzy otrzymali tak ogromne, wyra¿one w gotówce wsparcie unijne, tak mocno popieraj¹ obecny polski rz¹d, który przecie¿ nie kryje siê ze swoj¹ antyunijn¹ polityk¹. Pieni¹dze, które pop³ynê³y do kieszeni rolników widaæ w ka¿dej nieomal wsi. S¹ oczywiœcie wsie, w których jest to niedostrzegalne, bo te¿ nikt nie mia³ zamiaru kontrolowaæ ich mieszkañców, na co wydaj¹ przyznane im pieni¹dze. Jedni inwestowali je w rozwój swoich gospodarstw, inni w siebie, ale nie zawsze z po¿ytkiem dla swojego zdrowia. Gremialne niemal poparcie Polaków dla obecnoœci kraju w Unii Europejskiej nie przek³ada siê, niestety, na uczestnictwo w wyborach pos³ów do europejskiego parlamentu. Polacy ju¿ trzy razy wybierali swoich przedstawicieli i za ka¿dym razem frekwencja by³a katastrofalnie niska. Œrednia unijna frekwencja wyborcza wynosi 43 proc., w Polsce najwy¿sza by³a w roku 2009, kiedy to wynios³a 24,53 proc. W 2004 r., a wiêc tu¿ po unijnej akcesji, wynios³a ledwie 20,9 proc., a w 2014 roku niewiele wiêcej, bo 23,83 proc. Jaka jest tego przyczyna? Wiêkszoœæ mieszkañców kraju uwa¿a, ¿e nie ma wp³ywu na dzia³alnoœæ Unii Europejskiej i ¿e g³os jednej osoby niczego w tej kwestii nie zmieni. To oczywiœcie b³êdne rozumowanie, skrzêtnie wykorzystywane przez media i internetowych trolli wrogich przynale¿noœci Polski do europejskich struktur. Byæ mo¿e antyunijna retoryka obecnego rz¹du wywo³a odruch sprzeciwu i zmobilizuje Polaków do udzia³u w nastêpnych europejskich wyborach. Chocia¿by dlatego, aby poczuli siê Europejczykami, jak to siê mówi „pe³n¹ gêb¹”.

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

DEMOGRAFIA Coraz mniej Polaków w Polsce - str. 4 ŒRODOWISKO Kraków - stolica polskiego smogu - str. 5 OPOWIEŒCI LADY BUNI „Baba za kierownic¹” - str. 6-7 PRAWO AGATY Czy mo¿liwe jest orzeczenie rozwodu na emigracji? - str. 8 AKCJE 26. Fina³ WOŒP tu¿ tu¿ - str. 10 BIZNES Polska odzie¿ na Oxford Street - str. 15 Jabcok i szarlotka - str. 16 WIELKIE DZIE£A Siedemnaœcie obrazów Leonarda - str. 17 DIAMENTY I BRYLANTY Szlif brylantowy - str. 18 HISTORIA Srogi rewan¿ króla Jana III - str. 19 WOKÓ£ SPORTU Kamil Stoch królem Czterech Skoczni - str. 20-21 POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Pa³ac Morykonich i Radziwi³³ów - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Coraz mniej Polaków w Polsce! Kiepska sytuacja demograficzna

4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Adam Rother

Sytuacja demograficzna Polski jawi siê w kolorze czarnym i to w tej czerni o odcieniu najbardziej smolistym. Rz¹d co prawda chwali siê, ¿e w zwi¹zku z programem 500+ liczba urodzeñ wzrasta, ale przemilcza, ¿e w wiek reprodukcyjny wchodzi pokolenie dzieci wy¿u demograficznego z lat 80., o którym mówi siê jednak, ¿e nie jest ono nastawione tak prokreacyjnie jak ich rodzice. Na razie jeszcze nikt nie przeprowadzi³ analizy, która wskazywa³aby, co powoduje dzisiejszy wzrost urodzeñ.

Ten wzrost nie zrekompensuje jednak na pewno trwaj¹cego od kilku lat spadku urodzeñ oraz wyludniania siê kraju z powodu emigracji. A ta nasila siê. Przedstawiciele polskiego rz¹du namawiaj¹ rodaków, którzy wyjechali za granicê, by wracali do kraju, ale jeden z zapytanych o ewentualny powrót odpowiedzia³ zdaniem, które wypowiedzia³aby zapewne wiêkszoœæ Polaków przebywaj¹cy poza krajem: - „Polski rz¹d obiecuje, ¿e bêdzie w Polsce lepiej, ale tu ju¿ jest lepiej”. Z danych GUS wynika, ¿e Polska bêdzie siê wyludniaæ i to w tempie nienotowanym w ¿adnym innym kraju na œwiecie. Co prawda w ostatnich 17 latach liczba ludnoœci jeszcze dziewiêciu polskich województw wzros³a, a siedmiu zmniejszy³a siê, ale prognozy dotycz¹ce stanu za lat 23, czyli roku 2040 s¹ bardzo, ale to bardzo niedobre. Wskazuj¹ otó¿, ¿e spoœród 16 polskich województw tylko w jednym liczba mieszkañców nie zmniejszy siê. W pozosta³ych spadnie i to drastycznie. Pierwsze zaczn¹ siê wyludniaæ miasta. Powody s¹ trzy: ucieczka mieszkañców do podmiejskich gmin, zagraniczna emigracja wykszta³conej m³odzie¿y i umieralnoœæ mieszkañców w podesz³ym wieku. GUS, który od dawna zajmuje siê analiz¹ sytuacji demograficznej kraju przytacza badania, z których mo¿emy siê dowiedzieæ, ¿e obecnie liczba mieszkañców miast zmniejsza siê o 69 tys. rocznie, za kilka lat bêdzie to ju¿ 88 tys., a po roku 2020 liczba ta przekroczy ju¿ 100 tys. osób rocznie. Profesor Przemys³aw Œleszyñski z Polskiej Akademii Nauk opracowa³ analizê szacunkow¹ spadku liczby ludnoœci w 66 miastach na prawach powiatu, w tym tak¿e miast, które do 31 grudnia 1998 r. by³y stolicami województw oraz miast powy¿ej 100 tys. miesz-

Fot. Archiwum

Polska bêdzie siê wyludniaæ i to w tempie nienotowanym w ¿adnym innym kraju na œwiecie. kañców. Prognozy profesora siêgaj¹ roku 2050 i bije z nich skrajny pesymizm. Obecna liczba ludnoœci Polski to 38,5 mln. Profesor Œleszyñski uwa¿a, ¿e jeœli nie nast¹pi imigracja z zagranicy lub nie zaczn¹, i to masowo, wracaæ do kraju Polacy, którzy wyemigrowali po roku 1990, to podczas najbli¿szych 30-35 lat liczba mieszkañców mo¿e siê skurczyæ do 31 mln, czyli o szeœæ - siedem milionów. Jeœli do tego dojdzie, bêdzie to najwiêkszy, nigdzie dotychczas nienotowany na œwiecie spadek populacji w danym kraju. Dane G³ównego Urzêdu Statystycznego te¿ s¹ pesymistyczne, ale GUS podaje, ¿e w omawianym okresie liczba mieszkañców Polski zmniejszy siê „tylko” o oko³o 4,4 mln osób. Profesor Œleszyñski kontrargumentuje, ¿e dane GUS s¹ niedoszacowane. Twierdzi, ¿e instytucja ta nie ujmuje w swoich analizach „nie-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

rejestrowanej emigracji zagranicznej”, czyli tych Polaków, którzy w statystykach GUS figuruj¹ jako zameldowani w Polsce, ale de facto od lat pracuj¹ i mieszkaj¹ za granic¹. Wed³ug szacunków profesora jest to liczba od 2 do 3 mln osób. - Polska - uwa¿a profesor Œleszyñski - jest ogólnie krajem, z którego ludzie emigruj¹, ale dotychczas nie zdarzy³o siê, ¿eby tak du¿o osób wyjecha³o z kraju w tak krótkim czasie, jak po 1990 roku. To jest najwiêkszy exodus w historii Polski. Ale podobnie jak statystycy GUS prof. Œleszyñski przestrzega, ¿e najszybciej wyludniaæ siê bêd¹ miasta. Analizuj¹c obecne zjawiska zwi¹zane z opuszczaniem miast przez ich mieszkañców, profesor stawia tezê, ¿e najszybciej wyludniaæ siê bêd¹ miasta na Œl¹sku. W wielu przypadkach ich sytuacja stawaæ siê bêdzie dramatyczna, jak na przyk³ad w przypadku Zabrza. W roku 2015 miasto mia³o 175,6 tys. mieszkañców, natomiast do roku 2050 ich liczba zmniejszy siê a¿ o 89,8 tys., czyli o ponad po³owê. Niewiele lepiej bêdzie w niedalekim od Zabrza Bytomiu, w którym za 33 lata populacja zmniejszy siê o 49,2 proc., ze 170 tys. obecnie do zaledwie 87 tysiêcy. Mniej wiêcej tyle samo ludnoœci ubêdzie w Œwiêtoch³owicach, a poza Œl¹skiem o podobny procent zmniejszy siê liczba mieszkañców Tarnowa (48,2 proc.), a o nieco tylko mniejszy takich miast jak £om¿a (44,4 proc.) i Sopot (42,5 proc.). Miasta wojewódzkie, mimo ¿e obecnie ci¹gle jeszcze wch³aniaj¹ w swoje granice mieszkañców wsi i miasteczek, poniewa¿ dysponuj¹ najwiêksz¹ liczb¹ miejsc pracy, te¿ czeka nie najlepsza przysz³oœæ. Wszechstronne analizy wystêpuj¹cych obecnie trendów demograficznych nakazuj¹ twierdziæ, ¿e liczba mieszkañców takich aglomeracji jak £ódŸ i Kielce zmniejszy siê o jedn¹ trzeci¹, przy czym najwiêksze wyludnienie czeka Opole, którego liczba mieszkañców ma siê w roku 2050 zmniejszyæ do 73 tys. z obecnych 119 tysiêcy. W najlepszej sytuacji zdaje siê byæ Warszawa, w której spadek mieszkañców bêdzie niewielki, bo tylko o 2,2 proc., nieco tylko gorszej Rzeszów (o 4,3 proc.), ale ju¿ dwucyfrow¹ liczb¹ charakteryzowaæ siê bêdzie depopulacja tak ogromnej metropolii jak Kraków (o 11,3 proc.) i Wroc³aw (spadek o 13 proc.). Na katastrofaln¹ sytuacjê demograficzn¹ Polski zwi¹zan¹ ze spadkiem liczby mieszkañców, nak³ada siê coraz wyraŸniej widoczny i odczuwalny problem starzenia siê polskiego spo³eczeñstwa. Ale o tym napiszemy w nastêpnym wydaniu naszej gazety. n


www.glospolonii.net

Od września 2019 r. zakaz ogrzewania węglem w stolicy Małopolski

Kraków

GŁOS POLONII 5

Miastem, nad którym ka¿dej zimy zawisa gruba warstwa smogu jest Kraków.

- stolica polskiego smogu Adam Lasocki

Twierdzenie, ¿e smog zabija, to ju¿ truizm. W Polsce, jak podaj¹ statystyki, z powodu chorób spowodowanych smogiem umiera rocznie 40 tys. osób. Miastem, nad którym ka¿dej zimy zawisa gruba warstwa smogu jest Kraków. Przyczyn jest kilka. Miasto po³o¿one jest w niecce s³abo wentylowanej przez wiatry, a ci¹gle jeszcze przewa¿aj¹c¹ liczbê kamienic, domów i mieszkañ ogrzewa siê wêglem. Emisja szkodliwych substancji chemicznych miesza siê z nie mniej szkodliwymi zwi¹zkami emitowanymi przez systemy wydechowe samochodów. Ma³opolski sejmik wojewódzki podj¹³ uchwa³ê zgodnie z któr¹ od wrzeœnia 2019 r. obowi¹zywa³ bêdzie w Krakowie zakaz ogrzewania wêglem. Uchwa³a uchwa³¹, bo uchwaliæ mo¿na wszystko, ale jak siê ona prze³o¿y na praktykê, trudno powiedzieæ. Fachowcy zajmuj¹cy siê problemem twierdz¹, ¿e w mieœcie s¹ 24 tysi¹ce palenisk wêglowych, zaœ sceptycy twierdz¹, ¿e nie widz¹ Herkulesa, który w ci¹gu niespe³na dwóch lat by³by w stanie je usun¹æ i w ich miejsce zainstalowaæ inne Ÿród³a ciep³a. Tym bardziej wydaje siê to nierealne, ¿e z programu, którego celem jest finansowe wsparcie zamiany palenisk wêglowych na ekologiczne Ÿród³a ciep³a, korzysta od kilku lat zaledwie kilkaset gospodarstw domowych rocznie. W³adze Krakowa przeznaczaj¹ ka¿dego roku spore pieni¹dze na wspieranie likwidacji palenisk wêglowych, ale program realizowany jest bardzo opornie. Mieszkañcy Vancouver na pewno nie znaj¹ specyficznego zapachu smogu powodowanego emisj¹ do atmosfery zwi¹zków pochodz¹cych ze spalania wêgla i byæ mo¿e nie spotkali siê z drugim rodzajem smogu, wywo³ywanego spalinami samochodowymi. Vancouver le¿y nad oceanem, jego po³o¿enie sprawia, ¿e jest œwietnie „przewietrzane” i na pewno nie ma do czynienia z codziennym naje¿d¿aniem miasta przez

dziesi¹tki tysiêcy samochodów. Nie to co Kraków... A Kraków ka¿dego dnia prze¿ywa istn¹ inwazjê samochodów. Jeszcze kilka miesiêcy temu powszechna by³a œwiadomoœæ, ¿e do Krakowa wje¿d¿a codziennie oko³o 120 tys. samochodów. By³a to liczba brana z przys³owiowego „kapelusza”. Gdy „na powa¿nie” zabrano siê do obliczenia komunikacyjnej nawa³y, okaza³o siê, ¿e liczba samochodów wje¿d¿aj¹cych w ci¹gu 24 godzin do miasta jest ponaddwukrotnie wy¿sza od tej, któr¹ dotychczas operowano. Dobowa przeciêtna, to 246 tys. pojazdów. Jeœli weŸmie siê pod uwagê, ¿e niemal wszystkie samochody ciê¿arowe i dostawcze, a tak¿e du¿y procent samochodów osobowych wyposa¿onych jest w silniki Diesla, to poziom zanieczyszczeñ krakowskiego powietrza musi byæ ogromny. W po³¹czeniu zaœ ze spalinami z pieców wêglowych skala zanieczyszczeñ jest wrêcz pora¿aj¹ca. Obwodnica autostradowa Krakowa obejmuje miasto od wschodu, po³udnia oraz zachodu, a wiêkszoœæ wiatrów nap³ywa na miasto z kierunku po³udniowo-zachodniego. Spaliny samochodów poruszaj¹cych siê obwodnic¹ s¹ wiêc zwiewane do niecki, w której roz³o¿y³o siê miasto. Z 246 tys. samochodów, które w ci¹gu doby wje¿d¿aj¹ w granice administracyjne Krakowa, tylko ok. 40 tys. przeje¿d¿a tranzytem. Ca³a reszta wje¿d¿a do miasta i w nim pozostaje na co najmniej kilka godzin. Wje¿d¿a i siê po jego ulicach porusza. To oko³o 200 tys. pojazdów. Celem strategicznym w³adz miasta, co oczywiste, jest powstrzymanie tych samochodów od wjazdu w granice starego Krakowa. Sposób na to jest i w wielu miastach œwiata zosta³ ju¿ dawno zastosowany. Na przedmieœciach miejskich aglomeracji, sporo oddalonych od centrum, buduje siê ogromne parkingi, a przy nich przystanki komunikacji zbiorowej, zarówno auto bu sów, tram wa jów, ko lej ki miej skiej. Sys tem Park&Ride jest rozwi¹zaniem stosunkowo tanim i skutecznym, ale pod warunkiem, ¿e parkingi s¹ dobrze zlokalizowane, nader wszystko powi¹zane z szybkimi liniami transportu miejskiego. W otulonym ca³unem smogu Krakowie tego typu parkingi potrzebne s¹ szybko, niemal natychmiast, ale

ich budowa idzie bardzo powoli. S¹ one konieczne w newralgicznych punktach komunikacyjnych miasta. Najwiêksza liczb samochodów wje¿d¿a do Krakowa od zachodu, mostem nad stopniem wodnym Koœciuszko. Œrednio 86 tys. samochodów na dobê. A¿ 73 tys. przeje¿d¿a przez most Dêbnicki, z którego przys³owiowy „rzut beretem” do Starego Miasta. Od strony wschodniej, przez wêze³ wielicki, nap³yw samochodów liczony jest œrednio w liczbie 58 tys., a od po³udnia, przez wêze³ zakopiañski tylko o 2 tys. mniej. To kluczowe punkty na mapie komunikacyjnej miasta, które musz¹ mieæ parkingi P&R, a przy nich wêz³y przesiadkowe komunikacji zbiorowej. Fachowcy zajmuj¹cy siê systemami transportowymi w Politechnice Krakowskiej twierdz¹, ¿e jedn¹ z przyczyn samochodowej inwazji na Kraków jest… ucieczka jego mieszkañców do gmin oœciennych. Uciekaj¹ z Krakowa przed smogiem, ale sami przyczyniaj¹ siê do jego powstawania, gdy ze swoich wiejskich pieleszy musza jechaæ do pracy w mieœcie. Nie korzystaj¹ z transportu zbiorowego, poniewa¿ w miejscu ich zamieszkania albo go nie ma, albo oferta komunikacyjna jest zbyt uboga i niedostosowana do ludzi pracuj¹cych w mieœcie. Poza wiêc systemem P&R w³aœnie utworzenie atrakcyjnej oferty transportu zbiorowego na kierunku: Kraków - gminy oœcienne, mo¿e znacz¹co zmniejszyæ codzienny samochodowy najazd na Kraków. Idea³em by³aby oczywiœcie sprawna sieæ kolei aglomeracyjnej, przynajmniej na newralgicznych kierunkach, z których nap³ywa do Krakowa najwiêcej samochodów. Ale ten idea³, mo¿liwy oczywiœcie do osi¹gniêcia, sporo, niestety, kosztuje. Z której strony nie spojrza³oby siê na problem smogu w Krakowie, widaæ, ¿e jest to jeden z najwa¿niejszych wspó³czesnych problemów miasta, który wyma ga szyb kie go ale prze my œla ne go roz wi¹ za nia. W przeciwnym razie wêglowo-spalinowy smog zamieniaæ siê bêdzie zim¹ w wawelskiego smoka po¿eraj¹cego zdrowie ludzi i niszcz¹cego zabytkowe mury niegdysiejszej stolicy kraju. Smok wawelski zia³ siark¹, ale zwi¹zki chemiczne, którym dziœ ziej¹ trzewia miasta, s¹ dla mieszkañców znacznie groŸniejsze. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Opowieœci Lady Buni

6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Ba­ba­za­kie­row­ni­cą

Pra­wo­jaz­dy­zro­bi­³am,­bo­wszy­scy­ro­bi­li,­nie­czu­³am spe­cjal­ne­go­ po­ci¹­gu­ do­ jaz­dy­ sa­mo­cho­dem.­ Jak­ to­ w Pol­sce,­ci¹­gle­stra­szy­li­pod­wy¿­ka­mi­i­tym­ra­zem­kurs na­ pra­wo­ jaz­dy­ mia³­ po­dro­¿eæ­ o­ sto­ pro­cent.­ Ce­lem oszczêd­no­œci­za­pi­sa­³am­siê­na­kurs.­Pa­miê­tam­te­sty,­któ­re­pró­bo­wa­³am­roz­wi¹­zy­waæ­w­do­mu­-­jak­by­nie­pa­trzy³­i­jak­bym­siê­nie­sta­ra­³a­to­na­16­py­tañ­ro­bi­³am­13 b³ê­dów.­Wszy­scy­siê­œmia­li­ze­mnie.­Jaz­da­sz³a­mi­wy­œmie­ni­cie,­a­przy­naj­mniej­tak­mi­siê­wy­da­wa­³o.­Pierw­szy­wy­jazd­do­Rze­szo­wa­i­co?­Po­je­cha­³am­na­ron­dzie pod­pr¹d.­In­struk­tor­wy­raŸ­nie­mó­wi³­na­ron­dzie­w­le­wo, no­wiêc­jak­uj­rza­³am­as­falt­to­po­je­cha­³am­w­le­wo.­Szczê­œcie­od­Bo­ga,­¿e­by­³a­pu­sta­dro­ga,­bo­ina­czej­to­wy­l¹­do­wa­li­by­œmy­na­po­bli­skim­cmen­ta­rzu.­Ta­ka­by­³am­zdol­na,­ to­ ja­kiœ­ wro­dzo­ny­ ta­lent.­ Nie­ oby­³o­ siê­ bez­ pa­ru ostrych­ha­mo­wañ­in­struk­to­ra,­spo­co­ny­i­zmê­czo­ny­by³ ch³o­pi­na­po­wy­ciecz­ce­z­naj­zdol­niej­sz¹­kur­sant­k¹.­Eg­za­min­teo­re­tycz­ny,­nie­wiem­ja­kim­cu­dem,­zda­³am­za pierw­szym­ra­zem­ro­bi¹c­trzy­b³ê­dy­z­trzech­mo¿­li­wych. Na­eg­za­min­z­jaz­dy­po­je­cha­³am...­pi­ja­na.­Na­trzeŸ­wo­w ¿y­ciu­bym­nie­zda­³a,­a­po­dri­necz­ku­by­³am­bar­dzo­od­wa¿­na.­Do­te­go­by­³am­m³o­da­i­mia­³am­d³u­gie­no­gi,­krót­kie­spoden­ki,­a­eg­za­mi­na­tor­to­fa­cet­star­szy­po­nad­dzie­siêæ­lat­tak­na­oko.­Na­pla­cu­str¹­ci­³am­pa­cho­³ek­i­mó­wiê jak­idiot­ka:­-­„Pa­trzy­pan­na­mo­je­no­gi­ja­na­pa­na­i­ta­kie efek­ty”.­ Resz­tê­ jaz­dy­ in­struk­tor­ pa­trzy³­ raz­ po­ raz­ na mnie­i­opo­wia­da³­ja­kieœ­bzdu­ry­w­sty­lu:­„M¹¿­to­pew­nie­ma­z­pa­ni¹­pro­ble­my”.­­Ja­oczy­wi­œcie­nie­za­try­bi­³am o­co­mu­cho­dzi­i­mó­wiê:­-­„Nie,­nie­ma­(tu­³a­piê­o­co­mu cho­dzi­³o),­ale­za­wsze­mo­¿e­za­cz¹æ­mieæ”.­Prze­je¿­dzam skrzy­¿o­wa­nie­ na­ czer­wo­nym­ œwie­tle.­ In­struk­tor­ ka­¿e zje­chaæ­na­bok­i­py­ta:­„I­co­te­raz?”­Nie­wiem­na­co­li­czy³,­ale­mu­od­po­wie­dzia­³am:­-­„Zdaæ­mu­szê,­co­pa­nu za­ró¿­ni­ca­kto­zda,­a­ko­go­pan­ob­le­je”.­In­struk­tor­³a­pie mnie­ za­ rê­kê­ i­ mó­wi:­ -­ „Ale­ masz­ piêk­ne­ nie­bie­skie oczy”.­Kie­dy­wró­ci­li­œmy­na­plac­i­us³y­sza­³am,­¿e­zda­³am­wy­sia­d³am­z­im­pe­tem­i­tak­trzsnê­³am­drzwia­mi,­¿e do­dziœ­siê­chy­ba­trzê­s¹.­Sta­ry­na­pa­lo­ny­zbok!!!­Po­la­tach,­u­zna­jo­mych­na­im­pre­zie,­po­zna­³am­ko­le­gê­i­oka­za­³o­siê,­¿e­jest...­eg­za­mi­na­to­rem.­A­ja­je­stem­pew­na,­¿e to­ On.­ Choæ­ ni­gdy­ mu­ te­go­ nie­ po­wie­dzia­³am.­ Kie­dy ju¿­mia­³am­pra­wo­jaz­dy­to­i­jeŸ­dzić­za­czê­³am,­a­nie­by­³o­za­bar­dzo­czym.­Pierw­szy­sa­mo­chód­-­du­¿y­fiat­kom­bi,­któ­ry­kie­dyœ­by³­ka­ret­k¹­po­go­to­wia.­Po­my­ka­³am­wiêc ta­k¹­ ka­re­t¹,­ w­ któ­rej­ na­ za­krê­cie­ otwie­ra­³y­ siê­ drzwi. Kie­dyœ­o­ma­³y­w³os­ko­le­¿an­ka­mi­nie­wy­pa­d³a,­bo­w za­krê­ty­wcho­dzi­³am­ni­czym­Cru­el­la­de­Mon.­O­fo­te­li­ku dla­dziec­ka­w­tam­tych­cza­sach­nikt­nie­s³y­sza³.­Na­gmin­nie­zda­rza­³o­mi­siê­par­ko­waæ­na­œcia­nie­blo­ku,­na­szczê­œcie­zde­rza­ki­by­³y­me­ta­lo­we,­a­nie­pla­sti­ko­we,­wiêc­tyl­ko­ko­lej­ne­wgiê­cie.­Kie­dy­par­ko­wa­³am­ty­³em­to­o­wy­so­ki­kra­wê¿­nik­urwa­³am­ru­rê­wy­de­cho­w¹.­Spa­d³a­i­t³u­k³a­siê­ca­³¹­dro­gê,ja­rzecz­ja­sna­nie­wie­dzia­³am­co­siê dzie­je.­Za­je­cha­³am­do­ko­le­¿an­ki­na­ka­wê,­a­cór­cia­mó­-

wi:­-­„Ma­mo­coœ­le­¿y­na­tra­wie­pod­au­tem”.­Ja­z­t¹­wi­sz¹­c¹­ru­r¹­prze­je­cha­³am­ze­czte­ry­ki­lo­me­try­no­i­wró­ci­³am­rzecz­ja­sna.­M¹¿­ru­rê­pod­wi¹­za³­ja­kimœ­dru­tem­i­sa­mo­chód­ by³­ spraw­ny.­ Po­tem­ ju¿­ roz­po­zna­wa­³am­ cha­rak­te­ry­stycz­ny­od­g³os­spa­da­j¹­cej­ru­ru,­za­je¿­d¿a­³am­pod blok,­na­bal­ko­nie­mia­³am­dy­¿ur­ny­dy­wa­nik,­a­miesz­ka­³am­na­par­te­rze­wiêc­pod­bie­ga­³am,­wra­ca­³am,­k³a­d³am siê­na­par­kin­gu­pod­wi¹­zy­wa­³am­ru­rê­dru­tem­i­na­wet­nie mu­sia­³am­mê­¿o­wi­zg³a­szaæ­uster­ki.­Cz³o­wiek­jak­m³o­dy­to­sta­ra­siê­byæ­bar­dzo­sa­mo­dziel­ny,­z­wie­kiem­na szczê­œcie­mu­to­prze­cho­dzi.­Po­kil­ku­mie­si¹­cach­po­sia­da­nia­praw­ka­po­sz³am­do­pra­cy­ja­ko­przed­sta­wi­ciel­han­dlo­wy.­Pra­ca­œci­œle­zwi¹­za­na­z­jaz­d¹,­ale­na­roz­mo­wie­o pra­cê­nikt­nie­py­ta³­czy­umiem­jez­dziæ­tyl­ko­py­ta­li­czy dzie­ci­pla­nu­jê,­ja­ki­by³­mój­naj­szczê­œliw­szy­dzieñ­i­ta­kie­tam­in­ne­bzdu­ry.­I­zno­wu­ci­oœli­nie­ni­fa­ce­ci­po­czter­dzie­st­ce.­Tych­za­ka¿­dym­ra­zem­wspo­mi­nam­ja­ko­to­tal­nie­ob­le­œnych.­Cza­sa­mi­to­siê­cie­szê,­¿e­je­stem­ju¿­gru­ba­i­po­czter­dzie­st­ce,­bo­przy­naj­mniej­je­stem­wol­na­od tych­ob­œli­nio­nych.­Pierw­szy­mie­si¹c­pra­cy,­jaz­da­mo­im w³a­snym­ma­lu­chem­na­³y­sych­opo­nach.­Œnieg­z­desz­czem,­a­ja­po­sta­no­wi­³am­spraw­dziæ­ile­mi­siê­ma­lu­szek roz­pê­dzi­ na­ mo­œcie­ w­ Tryñ­czy...Wpa­d³am­ w­ po­œlizg, wy­l¹­do­wa­³am­w­ro­wie.­Wró­ci­³am­oka­zj¹­do­pra­cy,­po­pro­si­³am­ko­le­gê­o­po­moc,­wró­ci­³am­tym­au­tem­i­mia­³am­na­dzie­jê,­¿e­ko­le­ga­zd¹­¿y­na­pra­wiæ­za­nim­m¹¿­wró­ci.­Oka­za­³o­siê,­¿e­nie­da­ra­dy.­Có¿­by­³o­ro­biæ?­Za­par­ko­wa­³am­au­to­dwa­blo­ki­da­lej­i­jak­na­do­br¹­¿o­nê­przy­sta­³o­po­sz³am­do­do­mu­go­to­waæ­obiad­dla­mê­¿a.­Ja­ci­cha­jak­ni­gdy­po­da­³am­obiad,­a­cór­cia­mó­wi:­-­„Ta­to­a wiesz­co­siê­sta­³o?­Ma­ma­roz­bi­³a­sa­mo­chód”-­dum­nie sprze­da­³a­oj­cu­new­sa.­A­ja­po­bab­sku­w­p³acz.­Au­to­da­³o­ siê­ wy­kle­paæ­ po­tem­ sprze­daæ.­ Po­tem­ no­wa­ pra­ca­ i s³u¿­bo­wy­sa­mo­chód­-­zno­wu­ma­luch.­Wiê­cej­z­nim­spê­dzi­³am­w­warsz­ta­cie­na­praw­czym,­ni¿­w­tra­sie.­Naj­lep­sze­ by­³o­ to,­ ¿e­ w­ ra­zie­ awa­rii­ na­le­¿a­³o­ za­dzwo­niæ­ do

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

dzia­³u­trans­por­tu­i­zg³o­siæ­uster­kê.­Te­le­fo­nów­ko­mór­ko­wych­w­tam­tych­cza­sach­nie­by­³o.­Na­le­¿a­³o­wiêc­do­trzeæ­do­miej­sca­z­te­le­fo­nem­i­za­dzwo­niæ.­Dzwo­niê­wiêc, a­fa­cet­py­ta:­-­„Co­sie­ze­psu­³o?­Kto­o­ta­kie­rze­czy­py­ta ko­bie­tê?­ Od­po­wie­dzia­³am:­ -­ „Sa­mo­chód­ sie­ ze­psu³...” Nie­da­³o­siê­ze­mn¹­po­ga­daæ­mi­mo­szcze­rych­chê­ci­te­go pa­na.­W­dzia­le­trans­por­tu­zna­³am­wszyst­kich,­ka­wê­do­br¹­ro­bi­li.­Kie­row­ca­ze­mnie­by³­ta­ki,­¿e­umia­³am­do­je­chaæ­do­Prze­wor­ska,­trans­port­by³­w­£añ­cu­cie,­a­z­£añ­cu­ta­do­Le­¿aj­ska­wró­ciæ­nie­umia­³am­ina­czej­ni¿­przez Prze­worsk.­Sa­mej­mi­w³os­siê­je­¿y­na­g³o­wie­na­sa­mo wspo­mnie­nie.­Wszyst­kie­skle­py­któ­re­ob­s³u­gi­wa­³am­by­³y­po­roz­rzu­ca­ne­po­oko­licz­nych­wio­skach,­ile­ja­tam­po­tra­fi­³am­ki­lo­me­trów­nad­ro­biæ­szu­ka­j¹c­skle­pu.­Pa­miê­tam­jak­mnie­szef­od­de­le­go­wa³­do­Ja­ro­s³a­wia,­mo­je­go ro­dzin­ne­go­mia­sta­zresz­t¹.­Ale­prze­cie¿­ja­w­mia­sto­nie wja­dê­ i­ nie­ przy­znam­ siê,­ ¿e­ w³a­œci­wie­ to­ jez­dziæ­ nie umiem.­Z³a­pa­³am­za­te­le­fon,­za­dzwo­ni­³am­do­ko­le­¿an­ki,­ bo­ wy­kom­bi­no­wa­³am,­ ¿e­ miesz­ka­j¹­ przy­ wje¿­dzie do­mia­sta­i­do­trê­tam­wsia­mi,­a­po­tem­we­zmê­z­do­mu jej­ bra­ta­ i­ on­ po­pro­wa­dzi­ w­ mie­œcie.­ Mi­na­ ich­ ma­my by­³a­bez­cen­ne­jak­to­us³y­sza­³a,­po­¿e­gna­³a­mnie­s³o­wa­mi:­-­„Be­dê­siê­mo­dliæ­za­Cie­bie­dziec­ko...”­Po­kil­ku mie­si¹­cach­pra­cy­zmie­ni­³am­fir­mê­i­tu­ju¿­mia­³am­spo­ry­te­ren­-­ca­³e­Pod­kar­pa­cie­i­sie­dzi­bê­fir­my­w­Lu­bli­nie. Po­nie­wa¿­sprze­da­wa­³am­al­ko­hol­i­mia­³am­za­wsze­pe­³en ba­ga¿­nik­to­i­szo­fer­za­flasz­kê­siê­za­wsze­zna­laz³.­Cza­sem­ktoœ­ze­zna­jo­mych­przed­sta­wi­cie­li­roz­bi³­au­to,­wiêc jez­dzi³­mo­im,­a­ja­z­nim.­Ra­dzi­³am­so­bie­jak­umia­³am. Nad­szed³­jed­nak­ta­ki­dzieñ­kie­dy­mu­sia­³am­do­Lu­bli­na je­chaæ­sa­ma.­To­cud,­¿e­¿y­jê.­Dro­gê­zna­³am­na­pa­miêæ, ale­mi­mo­wszyst­ko­by³­to­dla­mnie­ta­ki­stres­i­wy­czyn, ¿e­jak­wró­ci­³am­po­po­³u­dniu­do­do­mu­to­wcho­dz¹c­do skle­pu­przed­wej­sciem­pa­d³am­na­pysk,­le­¿a­³am­jak­d³u­ga,­na­pro­stej­dro­dze.­Ni­gdy­prze­nig­dy­nie­czu­³am­siê do­brze­ za­ kie­row­ni­c¹.­ Po­tem­ prze­pro­wadz­ka­ do­ Rze­szo­wa­i­ja­unie­ru­cho­mio­na,­bo­jak­tu­jeŸ­dziæ­po­ta­kim wiel­kim­ mie­œcie.­ Pierw­sze­ kur­sy­ do­ Te­sco­ z­ mê­¿em obok.­ Po­tem­ no­wa­ pra­ca,­ ko­niecz­na­ zna­jo­moœæ­ to­po­gra­fii­mia­sta­i­pra­wo­jaz­dy,­pra­ca­w­biu­rze­nie­ru­cho­mo­œci.­No­ja­sne,­¿e­po­sz³am­do­tej­pra­cy,­no­prze­cie¿­mia­³am­w­cv­,­¿e­pra­co­wa­³am­ja­ko­przed­sta­wi­ciel­han­dlo­wy,­tak­wiêc­ni­ko­mu­by­do­g³o­wy­nie­przy­sz³o,­¿e­ze mnie­nie­dziel­ny­kie­row­ca.­Na­szczê­œcie­sze­fo­wa­mia­³a sta­re­au­to­i­sa­ma­by­³a­kie­row­c¹­od­nie­daw­na.­Ja­ku­pi­³am­plan­mia­sta­i­za­ka¿­dym­ra­zem­kie­dy­je­cha­³am­na miesz­ka­nie­czy­do­mek­roz­kla­da­³am­ma­pê­na­ma­sce­au­ta­i­szu­ka­³am.Po­kil­ku­mie­si¹­cach­to­po­gra­fiê­mia­sta­mia­³am­ w­ ma­³ym­ pal­cu­ i­ pê­ka­³am­ z­ du­my­ kie­dy­ cza­sem m¹¿­ py­ta³­ mnie­ o­ ja­k¹œ­ uli­cê.­ Da­³am­ ra­dê,­ zo­sta­³a­ mi tyl­ko­ta­ka­jed­na­ma­³a­ma­nie­ra,­je¿­dze­na­oko­³o,­ca­³e­¿y­cie­ob­wod­ni­c¹­Rze­szo­wa.­Nie­znam­skró­tów.­Cór­ka­za­wsze­siê­œmia­³a,­¿e­gdy­by­by³­kon­kurs­na­naj­d³u¿­sz¹­tra­sê­po­Rze­szo­wie­to­nie­mam­so­bie­rów­nych.­Na­prze­-


GŁOS POLONII 7

www.glospolonii.net

strzeni lat zmienia³y siê te¿ samochody. By³ nowiutki ford Mondeo, którego nienawidzi³am, bo by³ za szybki. By³ te¿ mój stary poczciwy ford koloru pancernego, którego pokocha³am ca³ym sercem. Stary poobijany, ale to by³ samochód. Jak kupiec odje¿d¿a³ nim od nas z podwórka ³zy kapa³y mi po butach i jeszcze na odchodne krzycza³am: - „Tylko proszê w nim nie paliæ”. Zamiast siê cieszyæ, bo na podwórku czeka³o nowiutkie autko to ja wy³am. Ostatnie moje auto w Polsce to by³ stary poczciwy Stanis³aw. Stanis³aw to Fiat Uno mojego taty. Kiedy zostaliœmy chwilowo bez auta, tato podrzuci³ swoje, z którego siê zawsze œmialiœmy: - „Na co dziadkowi taki grat?” A tymczasem grat sta³ siê wybawieniem, kiedy byliœmy w potrzebie. Tak w³asciwie to nale¿a³o siê modliæ ¿eby dojecha³, a ile by³o emocji w ka¿dej wyprawie. By³am mu niezmiernie wdziêczna, ¿e go mam i ¿e mi dupsko wozi. Nie narzeka³am na brak wspomagania czy klimatyzacji. Docenia³am to ¿e jedzie. Zawsze te¿ jezdzi³am bardzo powoli, w co nie mogli uwierzyæ nigdy moi znajomi, bo ja to niby taka baba z jajami. Zatar³am silnik w maluszku, nigdy w ¿yciu nie sprawdza³am oleju, umia³am tylko dolaæ p³yn do spryskiwaczy. Nie s³yszê silnika i nie us³yszê ju¿ pewnie, nie czujê kapcia.To, ¿e mam kapcia zazwyczaj mi ktoœ mówi³, bo póki auto jedzie do przodu to jedzie. Je¿dzê powoli, ostro¿nie i oprócz egzaminu nigdy wiêcej nie wsiad³am po alkoholu. Teraz czeka mnie znowu wyzwanie z cyklu „prawo jazdy”. A tu kraj obcy, jêzyk inny i warunki techniczne ju¿ nie te... n

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Nauczycielka jezyka francuskiego z ponad 30 letnim doswiadczeniem z Francji udziela prywatnych korepetycji . Zainteresowani proszeni są o pozostawienie wiadomości pod adresem internetowym: betterfrenchwithanna@gmail.com

Zatrudnię osoby do sprzątania domów. Kontakt: 604 786 1609

Poszukiwane panie do sprzątania domków

Sprzedam samochody

Zatrudnię panie do pracy przy sprzataniu domków w Langley, Surrey i North Vancouver. Mile widziane doświadczenie. Trening dla każdej nowej osoby. Pani z własnym samochodem - 17$/h. Osoba bez doświadczenia (po przeszkoleniu) i bez auta - 14$/hr Kontakt: 604-346-8674

2008 Honda Civic – 86 tys. km 2009 Mazda 5 – 133 tys. km 2011 Lexus HS 250 HYBRID – 94 tys km 2012 Nissan Versa – 70 tys km Więcej informacji pod nr tel. 778 554 1144

Potrzebna pomoc do kuchni Szukamy pani do pomocy w kuchni na 3 miesiące. Jeżeli byłby to ktoś z Polski będący z wizytą, oprócz pensji zapewniamy zakwaterowanie i wyżywienie. Proszę dzwonić po 8 pm, pod nr 236 880 3825.

Sprzedam Nowy odtwarzacz DVD Philips, filmy DVD (westerny), elektryczną maszynę do pisania Panasonic, płyty gramofonowe i muszle morskie.

Tel. 604 430 6370

Międzynarodowa firma transportowa TWIN-POL Express poszukuje:

Właścicieli ciężarówek i kierowców kompanijnych Firma z wieloletnim doświadczeniem, zatrudnia obecnie 30 osób i zapewnia BARDZO DOBRE WARUNKI PRACY. Wszelkie informacje można uzyskać pod numerem telefonu 604 496 6187.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Zatrudnię pomocnika do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia.

604-301-0043 Piotr  


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Czy możliwe jest orzeczenie rozwodu na emigracji?

Coraz czêœciej zdarzaj¹ siê przypadki, ¿e po d³u¿szym okresie pobytu za granic¹ jednego z ma³¿onków, ma³¿eñstwo rozpada siê. Rozwodu mo¿e domagaæ siê ka¿de z ma³¿onków. Ma³¿onek, który pozosta³ w kraju, wnosi pozew do s¹du okrêgowego w³aœciwego dla ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania ma³¿onków. Ma³¿onek przebywaj¹cy za granic¹ mo¿e wnieœæ pozew do s¹du zagranicznego.

Wstêpuj¹c w zwi¹zek ma³¿eñski ma³¿onkowie maj¹ nadziejê, ¿e bêd¹ ¿yli d³ugo i szczêœliwie. Niestety nie zawsze siê tak dzieje. W Polsce liczba orzekanych rozwodów, jest nadal bardzo wysoka. Jedn¹ z przyczyn jest fala emigracji. Wyjazd za granicê w celach zawodowych bardzo czêsto wp³ywa to na relacje ma³¿eñskie, a w zasadzie ich brak - przez co dochodzi do rozpadu ma³¿eñstwa. Wiele osób zastanawia siê wtedy, gdzie powinien byæ poprowadzony proces rozwodowy. Czy dziêki temu, ¿e jesteœmy obywatelami Polski, mo¿emy rozwieœæ siê w Polsce? Jeœli miêdzy ma³¿onkami nast¹pi³ trwa³y i zupe³ny rozk³ad po¿ycia ma³¿eñskiego, ka¿dy z ma³¿onków mo¿e wnieœæ pozew o rozwód. Dotyczy to ma³¿onka mieszkaj¹cego w kraju, czy przebywaj¹cego za granic¹. Ustawodawstwo polskie przewiduje DWA WARIANTY: - mo¿liwoœæ przeprowadzenia rozwodu w Polsce - mo¿liwoœæ przeprowadzenia rozwodu za granic¹. Zgodnie z przepisami, mo¿emy w Polsce przeprowadziæ postêpowanie rozwodowe, gdy wystêpuje jedna z poni¿szych przes³anek: - POZWANY (czyli ten, przeciwko komu z³o¿ono pozew) ma miejsce zamieszkania / siedzibê w Polsce, - oboje ma³¿onkowie mieli ostatnie miejsce zamieszkania w Polsce, je¿eli jedno z nich nadal ma miejsce zamieszkania w Polsce, - ma³¿onek bêd¹cy POWODEM (czyli ten, który

z³o¿y³ pozew) ma co najmniej od roku bezpoœrednio przed wszczêciem postêpowania miejsce zamieszkania w Polsce, - ma³¿onek bêd¹cy POWODEM jest obywatelem polskim i ma co najmniej od szeœciu miesiêcy bezpoœrednio przed wszczêciem postêpowania miejsce zamieszkania w Polsce, oboje ma³¿onkowie s¹ obywatelami polskimi. Oznacza to wiêc, i¿ mimo naszego pobytu za granic¹, jeœli spe³nimy CHOÆ JEDN¥ z powy¿szych przes³anek, pozew rozwodowy mo¿e byæ z³o¿ony w Polsce. Pozew nale¿y wnieœæ do s¹du okrêgowego dla ostatniego wspólnego miejsca zamieszkania ma³¿onków, jeœli przynajmniej jedno z nich stale w tym okrêgu przebywa. W braku tej podstawy pozew nale¿y z³o¿yæ w miejscu zamieszkania pozwanego ma³¿onka, a gdy i tej podstawy nie ma - w³aœciwy bêdzie s¹d miejsca zamieszkania powoda. ZASADA: rozwód mo¿e byæ przeprowadzony wy³¹cznie w Polsce, jeœli oboje ma³¿onkowie s¹ obywatelami polskimi oraz maj¹ miejsce zamieszkania w Polsce! A co jeœli brak nam czasu i œrodków na przybycie na rozprawê do Polski? Czy jesteœmy zobligowani do uczestnictwa na rozprawie? Zgodnie z polskimi przepisami, jeœli jesteœmy stron¹ pozwan¹ rozprawa odbêdzie siê mimo naszego niestawiennictwa. Warunkiem jednak jest, aby strona pozwana zosta³a nale¿ycie poinformowana. Powinien te¿ przes³aæ do s¹du usprawiedliwienie swojej nieobecnoœci. Aby usprawniæ postêpowanie rozwodowe bardzo dobrym rozwi¹zaniem jest ustanowienie przez pozwanego swojego pe³nomocnika w Polsce, który bêdzie odpowiedzialny za dopilnowanie sprawy. Pe³nomocnikiem w sprawie o rozwód mo¿e byæ adwokat lub radca prawny maj¹cy uprawnienia do wykonywania zawodu w Polsce. Pe³nomocnikiem, mog¹ byæ równie¿ rodzice, rodzeñstwo lub zstêpni (pe³noletnie dzieci) strony oraz osoby pozostaj¹ce ze stron¹ w stosunku przysposobienia. Jednak mimo braku obowi¹zku stawiennictwa, s¹d

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PRAWO AGATY

musi przeprowadziæ dowód z przes³uchania stron. Na szczêœcie, istnieje instytucja tzw. pomocy prawnej, która polega na mo¿liwoœci przeprowadzenia dowodów za granic¹ (miêdzy innymi przes³uchanie), a nastêpnie przekazania tych dowodów s¹dowi w Polsce. W sprawach przeprowadzania dowodów i dorêczania pism s¹dowych, polskie s¹dy porozumiewaj¹ siê z s¹dami lub innymi organami pañstw obcych oraz z polskimi przedstawicielstwami dyplomatycznymi i urzêdami konsularnymi. Przes³uchanie zazwyczaj odbywa siê przed konsulem w³aœciwym dla naszego miejsca zamieszkania za granic¹. Sytuacja wygl¹da trochê inaczej, gdy jesteœmy stron¹ powodow¹. W tym przypadku, jeœli nie usprawiedliwimy swojego niestawiennictwa, postêpowanie ulega ZAWIESZENIU. Podjêcie postêpowania mo¿e nast¹piæ na wniosek powoda, nie wczeœniej jednak ni¿ po up³ywie trzech miesiêcy od dnia zawieszenia. Gdy strona powodowa nie z³o¿y takiego wniosku w ci¹gu roku, s¹d umorzy postêpowanie.

BIOR¥C POD UWAGÊ POWY¯SZE: - mieszkanie za granic¹ nie jest ¿adn¹ przeszkod¹, aby móc przeprowadziæ rozwód w Polsce, - wzglêdy finansowe zdecydowanie przemawiaj¹ za tym, aby ca³y proces przebieg³ na terytorium Polski, - przeprowadzenie sprawy w Polsce zdecydowanie u³atwi i przyœpieszy proces, szczególnie dziêki ustanowionemu pe³nomocnikowi! n


GŁOS POLONII 9

www.glospolonii.net

JRC ELECTRICAL fully licensed in BC Electrical Contractor Usługi elektrycznedla Residential and Commercial Customers call: Jarek - (604) 996-5994 Dla Polonii zawsze 15 % Discount. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


26. fina³ Wielkiej Orkiestry Œwi¹tecznej Pomocy tu¿, tu¿... Rafal Czekaj³o (Radio IKS) - wolontariusz: - Polonia w Vancouver te¿ zagra w tym finale. A mo¿e dok³adniej - czêœæ Polonii. Jak siê przy³¹czyć? Choćby s³uchajac polonijnych programów radiowych czy czytaj¹c polonijn¹ prasê. Jeœli czytasz czytelniczko/czytelniku G³osu Polonii te s³owa to ju¿ jesteœ „in”, jak mówi¹ „staro¿ytni kanadyjczycy”. Jeœli mierzi Ciê akcja Jurka Owsiaka, to teraz jest najlepszy moment aby przewrócic stronê zabrać siê za czytanie innego artyku³u. Jeœli jednak nie zrezygnowaliœcie z czytania to myœlami wspieracie akcjê, a my, którzy fina³ WOŒP w Vancouver organizujemy, czujemy te pozytywne fluidy. Mo¿ecie siê w³¹czyć jeszcze bardziej s³uchaj¹c polonijnych audycji radiowych od czwartku 4 stycznia do niedzieli 14 stycznia 2018 czyli Radia NoFa (czwartki 6 pm 100.5 FM) , Radia IKS (soboty 10 am 93.1 FM ) i Radia MIKS (niedziele 8:30 am 100.5 FM). W audycjach tych licytowane bêd¹ przedmioty na rzecz 26. Fina³u WOŒP. Tym razem pod has³em: „Dla wyrównania szans w leczeniu noworodków”. Jesli jeszcze w³¹czycie siê w aukcje lub wp³acicie jakikolwiek datek na rzecz WOŒP to nasza radoœæ nie bêdzie mia³a granic. Przygotowaliœmy wiele interesujacych przedmiotów, które bêd¹ wystawione na aukcjê, np: oprawiony obraz Waldemara Smolarka podarowany nam przez jego syna Piotra, pami¹tki z meksykañskiej Chichen Itzy podarowane przez firmê Megaton Transport,podwójna p³yta winylowa Ani Rusowicz z autografem Jurka Owsiaka, butelka rêcznie robionego przez Tomka Przystupê Krupniku Litewskiego wraz z artystycznymi kubkami przygotowanymi przez Juliannê Zwierciad³owska, zestaw pami¹tek od zespo³u Republika, mo¿liwoœæ noszenia przez rok medalu 25-lecia WOŒP oraz kolekcjonerskie przedmioty z autografami artystów takich jak: Sarah McLachlan, Jean Arden, David Duchovny, Chris Isaak, Diana Kral , David Foster, Nickelback, podarowane przez Bogdana-£owcê Autografów. Ewentualne wp³aty prosimy dokonywać na konto o nazwie: Wielka Orkiestra Swiatecznej Pomocy, które jest w GVC Credit Union oddzia³ Brentwood. Ca³oœæ zebranych pieniêdzy, po odliczeniu drobnych kosztów takich jak elektroniczny transfer bankowy czy ewentualna przesylka wylicytowanych przedmiotów, zostanie przekazany na konto WOŒP w Warszawie.

Oto niektore pami¹tki, ktore bêdziemy licytowaæ:

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 13

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Pol­ska­odzież­na­Oxford­Stre­et GŁOS­POLONII­­­15

www.glospolonii.net

Do Londynu przez Chiny czyli... Hubert Lupus

Przed jednym ze sklepów przy najwa¿niejszej modowej ulicy œwiata, czyli Oxford Street w Londynie, 6 wrzeœnia 2017 roku zatrzyma³a siê czarna taksówka z napisem Reserved Kate Moss. Wysiad³a z niej supermodelka, któr¹ anonsowa³ napis na drzwiach pojazdu i przy b³ysku fleszów wesz³a do sklepu. Za ni¹ ruszy³ t³um. Kate Moss ubrana by³a na bia³o-czarno (czarna góra, spodnie w bia³o-czarne pasy, czarne buty), w stroju autorstwa projektantów Reserved. Reserved jest jedn¹ z piêciu marek polskiej firmy odzie¿owej LPP. To w³aœnie w otwarciu sklepu Reserved przy presti¿owej Oxford Street uczestniczy³a Kate Moss. LPP jest drug¹ polsk¹ firm¹, która otworzy³a swój salon w presti¿owej lokalizacji, ale pierwsz¹ z bran¿y fashion. Pierwsz¹ by³a kosmetyczna firma INGLOT z Przemyœla, której za³o¿yciel, nie¿yj¹cy ju¿ Wojciech Inglot, bardzo szybko doszed³ do wniosku, ¿e jeœli chce byæ firm¹ œwiatow¹, to musi mieæ swoje salony w presti¿owych punktach równie presti¿owych miast œwiata. I neon firmy INGLOT bije po oczach na nowojorskim Times Square i w wielu innych najbardziej presti¿owych lokalizacjach œwiata. Droga LPP na londyñsk¹ Oxford Street prowadzi³a przez… Chiny. Prezesem LPP jest Marek Piechocki (rocznik 1961). Mówi dziœ, ¿e otwarcie sklepu w Londynie by³o od zawsze jego marzeniem, ale gdy myœla³ o rozwoju firmy, mia³ na celowniku Azjê, a konkretnie Chiny. Od tego rynku chcia³ rozpocz¹æ œwiatow¹ ekspansjê, ale ten zamiar podj¹³ wtedy, kiedy jeszcze nie do koñca zna³ mechanizmy tworz¹ce œwiatowe marki. Wys³a³ wiêc do Chin swoich przedstawicieli, by rozpoznali rynek. Przedstawiciele wrócili po pó³ roku i orzekli, ¿e w Chinach nikt nie bêdzie kupowa³ odzie¿y z metk¹ Reserved, poniewa¿ nikt firmy Reserved tam nie zna. Chiñscy klienci nastawieni s¹ na marki œwiatowe. Prezes Piechocki musia³ wiêc znaleŸæ odpowiedŸ na pytanie , co zrobiæ, by byæ mark¹ œwiatow¹. Przyznaje, ¿e zacz¹³ du¿o czytaæ, a jedn¹ z podstawowych lektur sta³ siê „Harvard Business Review”, w którym wyszukiwa³ przede wszystkim tekstów traktuj¹cych o tym, jak z firmy o zasiêgu regionalnym zbudowaæ miêdzynarodow¹. Pasj¹ Marka Piechockiego jest bowiem budowanie, co ma niejako we krwi, poniewa¿ przez trzy lata studiowa³ budownictwo na politechnice w Gdañsku, a potem na Uniwersytecie Technicznym Carolo Wilhelmina w Brunszwiku. Wskazówka dla budowlañca z wykszta³cenia, który chcia³

Reserved przy presti¿owej Oxford Street Fot. Archiwum

budowaæ w bran¿y odzie¿owej by³a prosta - trzeba byæ obecnym w miejscu dla danej bran¿y najwa¿niejszym. I tak zrodzi³a siê myœl, by otworzyæ sklep na Oxford Street. Gdy Chiñczycy i inni Azjaci zobacz¹ na Oxford Street szyld Reserved, to gdy potem rzuci siê on im w oczy w Pekinie czy Szanghaju, nie omin¹ jego drzwi wejœciowych, bo bêd¹ ju¿ mieli zakodowane w g³owach, ¿e wchodz¹ do firmy œwiatowej w bran¿y. Nazwa firmy LPP wziêta zosta³a od nazwisk za³o¿ycieli (Lubianiec&Piechocki i Partnerzy). Posiada piêæ marek, pod którymi sprzedaje swoj¹ odzie¿. Najbardziej znana jest marka Reserved, ale coraz mocniej, szczególnie w œwiadomoœci m³odych ludzi funkcjonuj¹ pozosta³e: Cropp, House, Mohito, Sinsay. Wszystko zaczê³o siê po powrocie Marka Piechockiego z Niemiec. Prezes pochodzi z Kaszub, z Koœcierzyny, jego ojciec by³ in¿ynierem leœnikiem, mama zaœ prowadzi³a sklep warzywny. Po powrocie z Niemiec Marek Piechocki te¿ zacz¹³ prowadziæ sklep, tyle tylko ¿e z odzie¿¹. Od pocz¹tku jego wspólnikiem by³ Jerzy Lubianiec. Sklep, a w³aœciwie ma³y sklepik, za³o¿yli w Koœcierzynie. Na pocz¹tku handlowali odzie¿¹ sprowadzan¹ z £odzi, potem z Turcji, kolejnymi krajami dostaw by³y Tajwan i Chiny. Wszystko to jednak by³a „taœmówka”, która nie zadowala³a ich ani jakoœci¹, ani designem. Uznali, ¿e skoro chc¹ mieæ ubrania, które by ich w pe³ni zadowala³y, to musz¹ je sami projektowaæ i szyæ. I tak siê zrodzi³a LPP. Dziœ sieæ Reserved, Cropp, House, Mohito, Sinsay to ponad 1700 salonów w dwudziestu krajach, w³¹cznie z Niemcami i od 6 wrzeœnia 2017 r., momentu otwarcia salonu na Oxford Street, tak¿e w Wielkiej Brytanii. Roczne przychody LPP oscyluj¹ w granicach 1,4 miliarda euro rocznie. Firma p³aci najwy¿sze na Wybrze¿u podatki. W 2016 roku by³o to 700 mln z³. Najwiêkszy konkurent LPP, hiszpañski Inditex, po sia dacz ta kich ma rek, jak Za ra, Bre sh ka,

Pull&Bear, Massimo Dutti, ma roczne przychody w granicach 20 mld euro, ale powsta³ 20 lat wczeœniej, w roku 1975, gdy w Polsce jeszcze nikomu nawet nie œni³a siê gospodarka wolnorynkowa. Po otwarciu salonu Reserved przy Oxford Street (kosztowa³ 20 mln z³, niemal 7 mln dol. kanadyjskich), dziennikarze londyñskich gazet pytali Piechockiego, czy nie bierze pod uwagê, ¿e bêdzie siê musia³ stamt¹d wycofaæ, bo konkurencja jest ogromna. I podawali przyk³ady takich marek, jak American Eagle, czy Banana Republic (nale¿y do koncernu GAP), które po kilku miesi¹cach zawiesi³y dzia³alnoœæ. Odpowiedzia³, ¿e LPP nie wycofa³a siê do tej pory z ¿adnego kraju, w którym otworzy³a swoje salony i ¿e z Oxford Street te¿ nie ma zamiaru siê wynosiæ. I wcale nie uwa¿a, ¿e jest to przedsiêwziêcie du¿ego ryzyka, mimo ¿e aby salon by³ rentowny, dzienna sprzeda¿ musi wynosiæ od 70 do 120 tys. funtów. Im wiêcej, tym oczywiœcie lepiej. Jako przyk³ad, ¿e Oxford Street jest œwietn¹ lokalizacj¹, przywo³uje takie marki jak H&M oraz Inditex, które maj¹ tam nie jeden, a kilka sklepów. Gdyby nie by³y rentowne, to dla wizerunku i presti¿u wystarczy³by jeden. LPP ma centralê w Gdañsku, najnowoczeœniejsze w Europie Œrodkowo-Wschodniej centrum logistyczne (w Pruszczu Gdañskim), z którego codziennie wyrusza w œwiat milion 200 tysiêcy sztuk odzie¿y. Firma posiada tak¿e biura w Warszawie (biuro produktowe marki Reserved) i Krakowie (zaplecze projektowe i sprzeda¿owe marek House i Mohito) oraz w Dhace w Bangladeszu i w Szanghaju w Chinach. W ca³ej firmie pracuje 25 tys. osób. W 2007 r. LPP posiada³o 320 salonów, w roku 2016 mia³o ich ju¿ 1703. Dziesiêæ lat temu sprzeda¿ odzie¿y LPP zamknê³a siê kwot¹ 337 mld euro, w roku 2016 by³o to ju¿ miliard 376 milionów euro. Rocznie LPP sprze da je 140 mi lio nów sztuk odzie ¿y. A wszystko to zaczê³o siê od ma³ego sklepiku odzie¿owego w Koœcierzynie… n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Jabłko stało się w ostatnich dziesięcioleciach w Polsce owocem pospolitym, łatwo dostępnym i niedrogim

Jabcok i szarlotka Bar tosz Kucharski

Jab³ko surowe i szarlotka, czyli placek z jab³kami, to g³ówne postacie pod jakimi spo¿ywa siê dziœ w Polsce owoce jab³oni. W œwiadomoœci Polaków starszych funkcjonuje jeszcze termin „jabcok”, którym okreœlano w czasach „Peerelu” trunek alkoholowy tworzony na bazie owoców ró¿nych, zazwyczaj nienadaj¹cych siê ju¿ do spo¿ycia na surowo i zwi¹zku chemicznego pod nazw¹ SO4. W ten sposób zdyskredytowano jab³ecznik, który w dawnych czasach wcale nie by³ œwiñstwem zaprawionym siark¹, a wyrabianym masowo w wielu domach, w³aœnie z jab³ek, napojem ch³odz¹cym. Dziœ wraca siê do starego jab³ecznika pod postaci¹ cydru, na którego produkcjê rzucili siê przedsiêbiorczy rolnicy, gdy Rosjanie wprowadzili embargo na polskie jab³ka i wydawa³o siê, ¿e ich poda¿ kilkakrotnie przeroœnie krajowy popyt. Ten¿e niegdysiejszy jab³ecznik w wiejskiej mowie potocznej nazywano „jabcokiem”, ale w tej nazwie nie by³o niczego pejoratywnego. Z tym, ¿e dzisiejszy cydr niewiele ma wspólnego z dawnym jab³ecznikiem. To produkt masowy, podobnie jak „masówk¹” s¹ jab³ka znajduj¹ce siê na polskim rynku. Wiêkszoœæ z nich, twierdz¹ fachowcy, pochodzi od dwóch jedynie odmian, którymi s¹ red delicious i golden delicious. Co prawda nie¿yj¹cy ju¿ profesor Szczepan Pieni¹¿ek powiedzia³ kiedyœ, ¿e sadownik, który sp³odzi³ odmianê golden delicious powinien dostaæ za to sadowniczego Nobla, ale zaraz potem przechodzi³ do omawiania odmian polskich jab³ek, ich niepowtarzalnych smaków i zapachów i namawiania s³uchaczy, by jeœli maj¹ chocia¿ kawa³ek ogródka, postarali siê o sadzonki starych polskich odmian i je pod domem sadzili. Dr Narcyz Piórecki, dyrektor arboretum w Bolestraszycach pod Przemyœlem, œci¹ga do tamtejszego sadu stare odmiany jab³oni z Pogórza Karpackiego i Karpat i upowszechnia wœród miejscowych posiadaj¹cych ogrody. Zapytany dlaczego to robi, odpowiada tak: - Proszê pojechaæ do pierwszego lepszego oœrodka doradztwa rolniczego i zobaczyæ kalendarz oprysków wspó³czesnych sadów jab³oniowych. Trzeba je robiæ przeciêtnie co dwa tygodnie. Stare odmiany zaadaptowa³y siê w ci¹gu wieków do lokalnych warunków i ¿adnej chemii nie potrzebuj¹. A poza

tym, pozna siê smaki i zapachy, jaSma¿one jab³ka by³y zreszt¹ barkim ¿adne jab³ko sklepowe nawet dzo popularnym dodatkiem do nie zalatuje. potraw miêsnych. Ale przed Jab³ko sta³o siê w ostatnich nimi podawa³o siê czêsto dziesiêcioleciach w Polsce zupê z jab³ek, na przyk³ad owocem pospolitym, bo ³atak¹, której przepis prof. two dostêpnym, niedrogim, Dumanowski znalaz³ w a jego postacie konsumpjednej ze starych ksi¹cyjne zminimalizowano do ¿ek kucharskich. Jab³ka wy¿ej wymienionych. To gotowa³o siê z bia³ym efekt masowego popytu na chlebem, cytryn¹, cynajab³ka, zaniku przydomowych monem i winem, a nastêpsadów na wsi i w miastach. nie rozciera³o i podawa³o z Ale nie zawsze tak by³o. Grzesucharkami. Ten przysmak gorz Hodun z Instytutu Ogrodnicserwowano zapewne we dwotwa w Skierniewicach (autor atlasów rach, bo trudno sobie wyobraziæ cyFot. Archiwum dawnych odmian jab³oni i innych drzew tryny i cynamon jako dodatek do dañ w owocowych), mówi ¿e jeszcze kilkadziesi¹t lat temu czworakach. w polskich przydomowych sadach ros³y odmiany o Natomiast polskie, niemal „narodowe” danie, czyli niezwykle bogatym wachlarzu smaków, dziœ niemal bigos, uto¿samiany jest dziœ wy³¹cznie z kapust¹ i niespotykane. Obecnie mamy w sklepach pod rêk¹ ma³o kto wie, ¿e dawniej bywa³o inaczej. Dawniej mnóstwo ró¿nych owoców oraz innych produktów bowiem s³owo „bigos” oznacza³o siekankê z miêsa, spo¿ywczych, ale w dawnych czasach ich asortyment do której dodawano coœ kwaœnego, zazwyczaj kwaby³ znacznie skromniejszy i bazowa³ na tym, co zro- szone ogórki, kiszon¹ kapustê albo w³aœnie jab³ka. dzi³a rodzima ziemia. A jab³onie w tej ziemi ros³y do- Do naszych czasów dotrwa³a jedynie kapusta, ale jebrze i owocowa³y obficie. œli komuœ zachce siê niekapuœcianego bigosu, mo¿e Dwieœcie - trzysta lat temu mnogoœæ odmian jab³ek spróbowaæ zrobiæ go z jab³ek. sprawia³a, ¿e w domowych i dworskich kuchniach Uwa¿amy dziœ jab³ka za owoc pospolity, bo uprawytwarzano z nich mnóstwo potraw, o których dziœ wa przemys³owa uczyni³a zeñ owoc powszechny, ³anie mamy pojêcia. Pojêcie to stara siê nam odtwo- two dostêpny i tani. A to przecie¿ „owoc rajski”… rzyæ prof. Jaros³aw Dumanowski, który jest szefem Drzewo poznania dobra i z³a, które Bóg posadzi³ w Centrum Dziedzictwa Kulinarnego na Wydziale Na- raju nie by³o ¿adnego konkretnego gatunku, ale uznauk Historycznych Uniwersytetu Miko³aja Kopernika no, ¿e tak istotne drzewo musi byæ jab³oni¹. No i rajw Toruniu. Profesor wynajduje i wertuje stare ksi¹¿- ska Ewunia nêci nas jab³kiem. Jab³ko, przez to, ¿e ki kucharskie i receptury spisane przez naszych przod- by³o wa¿nym sk³adnikiem po¿ywienia wielu ludów, ków i odkrywa przed wspó³czesnymi, co siê robi³o i sta³o siê owocem nieomal kultowym. Z³ote jab³ko co oczywiœcie nadal mo¿na robiæ z jab³ek. To ¿e jab³- funkcjonuje w mitologii staro¿ytnych Greków, od nieka sma¿ono, kiszono, marynowano i suszono, to pew- go zaczê³a siê te¿ wojna trojañska, a w czasach póŸnie powszechnie wiadomo, ale ju¿ tylko nieliczni mo- niejszych jab³ko, obok korony i ber³a, by³o jednym z g¹ jeszcze wiedzieæ, ¿e z jab³ek robiono sery, lody, najwa¿niejszych symboli w³adzy królewskiej. p¹czki, tak¿e zupy i bigosy. Jab³oñ wywodzi siê, jak orzekli genetycy, z gór Dawne nie tylko mistrzynie kuchni robi³y na przy- Tien-szan w Kazachstanie. Do Grecji i Rzymu przyk³ad syr jab³eczny. By³y to przetarte i zapieczone z wêdrowa³o oko³o 4 tys. lat temu… „Jedwabnym szlaprzyprawami jab³ka. Przybiera³y one postaæ sta³¹, coœ kiem”. Wêdruj¹cy nim kupcy zabierali w podró¿ jab³na kszta³t bloku, który dawa³o siê kroiæ i albo jeœæ w ka dla siebie i swoich zwierz¹t. Gdy je zjedli, ogrytej postaci, albo jako dodatek do innych potraw. Ten- zek wyrzucali. Znajduj¹ce siê w nim pestki, czyli na¿e syr jab³eczny zwano tak¿e piernikiem z jab³ek lub siona, kie³kowa³y, po latach wydawa³y owoce. Wypoœci³¹. rzucane ogryzki znaczy³y „Jedwabny szlak” i przyNieco zachodu zajmowa³o przygotowanie p¹czków bli¿a³y jab³onie do staro¿ytnej Europy. Gdy dotar³y, z jab³ek. Najpierw owoce marynowa³o siê w wódce z rozpleni³y siê po ca³ym kontynencie. I bardzo doprzyprawami, nastêpnie obtacza³o w m¹ce i sma¿y³o. brze… n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Spu­ści­zna­ma­lar­ska­ Le­onar­da­da­Vin­ci­ Po­mni­ko­wa­po­stać­Re­ne­san­su

www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­17

Patryk Ungeheuer

Dwa tygodnie temu pisaliœmy o rekordowej kwocie, jak¹ uzyska³ podczas aukcji pojedynczy obraz. By³o to dzie³o Leonarda da Vinci zatytu³owane „Salvator Mundi” („Zbawca Œwiata”). To jedyny obraz tego ar tysty bêd¹cy do tej pory w rêkach prywatnych. Przypomnijmy tylko, ¿e „Salvator Mundi” sprzedany zosta³ za 450,3 mln dolarów, a nabywc¹ okaza³ siê saudyjski ksi¹¿ê zaprzyjaŸniony z nastêpc¹ tamtejszego tronu. Wszystko wskazuje na to, ¿e dzie³o Leonarda zawiœnie w jednym z pomieszczeñ Louvr Abu Dhabi, czyli arabskim oddziale paryskiego Luwru.

Le­onar­do­da­Vin­ci­to­po­mni­ko­wa­po­staæ­Re­ne­san­su,­ma­larz,­ry­sow­nik,­gra­fik,­rzeŸ­biarz,­ar­chi­tekt,­wy­na­laz­ca,­ na­de­ wszyst­ko­ wi­zjo­ner.­ Je­go­ pro­jek­ty,­ ni­gdy­ nie­zre­ali­zo­wa­ne,­ wy­prze­dzi­³y­ epo­kê,­ w­ któ­rej przy­sz³o­mu­¿yæ.­Ale­naj­sil­niej­na­zmys³­es­te­tycz­ny wspó³­cze­snych­ od­dzia­³y­wa­j¹­ ob­ra­zy­ w³o­skie­go­ mi­strza.­Tym­moc­niej,­¿e­Le­onar­do­ma­lo­wa³­nie­wie­le, do­na­szych­cza­sów­do­trwa­³o­za­le­d­wie­17­je­go­ob­ra­zów,­a­kil­ka­za­gi­nê­³o.­Byæ­mo­¿e­za­ja­kiœ­czas­wy­p³y­n¹­na­œwia­t³o­dzien­ne­po­dob­nie­jak­to­siê­sta­³o­z­„Sa­lva­tor­Mun­di”.­W­ni­niej­szym­tek­œcie­pra­gnie­my­na­szym­Czy­tel­ni­kom­wska­zaæ­po­zo­sta­³e­ob­ra­zy­Le­onar­da­oraz­miej­sca,­gdzie­mo¿­na­je­zo­ba­czyæ. Je­dy­nym­po­za­eu­ro­pej­skim­kra­jem,­w­któ­rym­mo¿­na­po­dzi­wiaæ­kunszt­ma­lar­ski­Le­onar­da­i­do­któ­re­go naj­bli­¿ej­miesz­kañ­com­Ka­na­dy,­s¹­Sta­ny­Zjed­no­czo­ne.­W­Na­tio­nal­Gal­le­ry­of­Art­w­Wa­szyng­to­nie­eks­po­no­wa­ny­ jest­ je­den­ z­ naj­piêk­niej­szych­ por­tre­tów pêdz­la­ ge­nial­ne­go­ W³o­cha.­ To­ wi­ze­ru­nek­ Gi­ne­vry Ben­ci­ma­lo­wa­ny­w­la­tach­1478-1480. Po­zo­sta­³e­zna­ne­ob­ra­zy­Le­onar­da­znaj­du­j¹­siê­ju¿ tyl­ko­w­eu­ro­pej­skich­ga­le­riach.­A¿­czte­re­ma­dzie­³a­mi­w­swo­jej­ko­lek­cji­przy­ci¹­ga­wiel­bi­cie­li­Le­onar­da da­Vin­ci­pa­ry­ski­Luwr,­po­dwa­znaj­du­j¹­siê­we­Flo­ren­cji,­Me­dio­la­nie­i­Lon­dy­nie,­zaœ­po­jed­nym­ma­j¹­w swo­ich­ zbio­rach­ ga­le­rie­ Mo­na­chium,­ Sankt­ Pe­ters­bur­ga,­Wa­ty­ka­nu,­od­nie­daw­na­pew­nie­Abu­Dha­bi­no i­oczy­wi­œcie­Kra­ków­oraz­wspo­mnia­ny­ju¿­wy­¿ej­Wa­szyng­ton.­O­„Da­mie­z­gro­no­sta­jem”,­przez­kil­ka­wie­ków­znaj­du­j¹­cej­siê­w­ko­lek­cji­Czar­to­ry­skich,­od­ku­pio­nej­ przez­ pol­ski­ rz¹d­ za­ 100­ ml­ eu­ro,­ ju¿­ pi­sa­li­œmy­kil­ka­ra­zy.­Wi­ze­ru­nek­ciê­¿ar­nej­ko­chan­ki­w³ad­cy­Flo­ren­cji­zdo­bi­te­raz­Mu­zeum­Na­ro­do­we­w­Kra­ko­wie. Luwr­ w­ Pa­ry­¿u­ b³ysz­czy­ oczy­wi­œcie­ naj­bar­dziej

zna­nym­dzie­³em­Le­onar­da­czy­li­Mo­n¹­Li­s¹,­któ­ra epa­tu­je­ogl¹­da­j¹­cych­jej­wi­ze­ru­nek­nie­co­drwi¹­cym,­nie­co­kpi¹­cym,­a­mo­¿e­nie­co­ko­kie­te­ryj­nym­ uœmie­chem.­ Por­tret­ ma­lo­wa­ny­ by³­ w la­tach­1503-1506­i­jak­twier­dzi­wie­lu­znaw­ców,­ naj­wy­bit­niej­szy­ to­ ob­raz­ spo­œród wszyst­kich­dziel­Le­onar­da.­Ale­Luwr­po­sia­da­jesz­cze­pierw­sz¹­wer­sjê­„Ma­don­ny­ w­ gro­cie”,­ nad­ któ­r¹­ mistrz­ z­ Vin­ci pra­co­wa³­w­la­tach­1483-1490,­trze­ci­„Le­onar­do”­w­zbio­rach­pa­ry­skie­go­mu­zeum, to­„Œwiê­ta­An­na­Sa­mo­trzeæ”­na­ma­lo­wa­na­ w­ okre­sie­ miê­dzy­ 1506­ a­ 1513­ ro­kiem,­a­ko­lek­cjê­za­my­ka­„Jan­Chrzci­ciel” ma­lo­wa­ny­w­la­tach­1513-1516.. We­wspa­nia­³ej­Ga­le­rii­Uf­fi­zi­we­Flo­ren­cji­znaj­du­j¹­siê­po­cho­dz¹­ce­z­lat­1472-1474 „Zwia­sto­wa­nie”­­oraz­„Po­k³on­Trzech­Kró­li” (1481-1482),­zaœ­w­Pi­na­ko­te­ce­Am­bro­zjañ­skiej w­Me­dio­la­nie­wspa­nia­³y­„Por­tret­Mu­zy­ka”­na­ma­lo­wa­ny­w­1490­ro­ku.­Te¿­w­Me­dio­la­nie,­ale­w­re­fek­ta­rzu­ klasz­to­ru­ przy­ San­ta­ Ma­ria­ del­le­ Gra­zie­ jest wzbu­dza­j¹­cy­za­chwyt,­ale­te¿­owia­ny­sym­bo­licz­n¹­ta­jem­ni­czo­œci¹,­za­mó­wio­ny­przez­ksiê­cia­Lu­do­vi­ca­Sfo­rzê­fresk,­czy­li­s³yn­na­„Ostat­nia­Wie­cze­rza”.­Nad­tym wspa­nia­³ym­ma­lo­wi­d³em­œcien­nym­Le­onar­do­pra­co­wa³­przez­3­la­ta. Aby­ na­ w³a­sne­ oczy­ obej­rzeæ­ dzie­³a­ Le­onar­da­ w Lon­dy­nie,­ trze­ba­ zwie­dziæ­ dwie­ ga­le­rie.­ „An­tycz­ny wo­jow­nik”,­któ­ry­opu­œci³­szta­lu­gê­ma­la­rza­w­1472­r. znaj­du­je­siê­w­Bri­tish­Mu­seum,­zaœ­dru­g¹­wer­sjê­„Ma­don­ny­ w­ gro­cie”,­ ma­lo­wa­n¹­ w­ la­tach­ 1490­ -­ 1508, mo¿­na­po­dzi­wiaæ­w­Na­tio­nal­Gal­le­ry.­­ Po­zo­sta­³e­zna­ne­ob­ra­zy­w³o­skie­go­mi­strza­znaj­du­j¹­siê­w­mu­ze­ach­piê­ciu­kra­jów.­W­Sta­rej­Pi­na­ko­te­ce w­ nie­miec­kim­ Mo­na­chium­ eks­po­no­wa­na­ jest­ ma­lo­wa­na­w­la­tach­1472­-­1478­„Ma­don­na­z­goŸ­dzi­kiem”, w­ Er­mi­ta­¿u­ w­ ­ ro­syj­skim­ Sankt­ Pe­ters­bur­gu­ mo¿­na sta­n¹æ­przed­„Ma­don­n¹­Be­no­is”­po­cho­dz¹­c¹­z­1478 ro­ku,­w­Pi­na­ko­te­ce­w­Wa­ty­ka­nie­znaj­du­je­siê­„Œwiê­ty­Hie­ro­nim­na­Pu­sty­ni”­(1479­-­1481­r.),­no­i­w­Kra­ko­wie­„Da­ma­z­Gro­no­sta­jem”. Naj­bar­dziej­k³o­po­tli­wy­do­zlo­ka­li­zo­wa­nia­je­go­sta­³e­go­po­by­tu­jest­ob­raz­„Ma­don­na­z­k¹­dzie­l¹”,­na­ma­lo­wa­ny­w­1501­r.­ró­d³a­hi­sto­rycz­ne­wska­zu­j¹,­¿e­zo­sta³­on­za­mó­wio­ny­przez­se­kre­ta­rza­sta­nu­fran­cu­skie­go­kró­la­Lu­dwi­ka­XII,­nie­ja­kie­go­Flo­ri­mun­da­Ro­ber­te­ta.­Wie­ki­póŸ­niej,­bo­w­ro­ku­2003­zo­sta³­skra­dzio­ny­z­zam­ku­ksiê­cia­Buc­c­leuch­w­Dum­fries­and­Gal­-

„Da­ma­z­gro­no­sta­jem”­ to­z­pew­nością ­naj­bar­dziej­ zna­ny­ob­raz­mi­strza­Le­onar­da.­ lo­way­w­po­³u­dnio­wo­-za­chod­niej­Szko­cji,­czte­ry­la­ta póŸ­niej­od­na­le­zio­ny­przez­po­li­cjê­i­wy­po­¿y­czo­ny­do Na­tio­nal­Gal­le­ry­of­Sco­tland.­ Z­pism­Le­onar­da,­tak­¿e­z­do­ku­men­tów­oraz­ma­te­ria­³ów­hi­sto­rycz­nych­wia­do­mo,­¿e­na­ma­lo­wa³­on­jesz­cze­kil­ka­in­nych­ob­ra­zów,­któ­rych­los­jest­nie­zna­ny,­a hi­sto­ry­cy­ sztu­ki­ zaj­mu­j¹­cy­ siê­ spu­œci­zn¹­ w³o­skie­go mi­strza­uwa­¿a­j¹­je­za­za­gi­nio­ne.­Te­za­gi­nio­ne­dzie­³a, o­któ­rych­ma­my­pew­noœæ,­¿e­po­wsta­³y­i­wy­sz³y­spod pêdz­la­ Le­onar­da­ to­ na­ma­lo­wa­ne­ w­ 1478­ r.­ ob­ra­zy „Ma­don­na­z­Dzie­ci¹t­kiem­i­kot­kiem”­oraz­„Wi­zje­œw. Ber­nar­da”.­Sprzed­1482­ro­ku­po­cho­dzi­„Me­du­za”,­a tak­¿e­ na­ma­lo­wa­na­ w­ pierw­szych­ la­tach­ XVI­ wie­ku „Le­da­z­³a­bê­dziem”.­Co­do­rów­nie¿­za­gi­nio­nej­„Bi­twy­pod­An­ghia­ri”­pa­nu­je­nie­mal­pew­noœæ,­¿e­na­ma­lo­wa­na­zo­sta­³a­w­la­tach­1503­-­1506.­ Tak­wy­gl¹­da­spu­œci­zna­ma­lar­ska­wiel­kie­go­Le­onar­da.­W­na­stêp­nym­wy­da­niu­po­sta­ra­my­siê­przed­sta­wiæ na­szym­Czy­tel­ni­kom­naj­dro¿­sze­ob­ra­zy­œwia­ta­i­ich au­to­rów. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Diamenty i brylanty

18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Szlif brylantowy Marek Kober

Rynek surowych diamentów, czyli w takiej formie, w jakiej znajdowa³y siê w ziemi (czêœciej w ska³ach), to rocznie oko³o 130 mln karatów, czyli mniej wiêcej 26 ton. Szacuje siê, ¿e jego war toœæ wynosi oko³o 16 mld dolarów, ale ju¿ war toœæ obrobionych, czyli oszlifowanych kryszta³ów diamentowych, ocenia siê na oko³o 72 miliardy dolarów. Co sprawia, ¿e „surowizna” zwielokrotnia swoj¹ war toœæ? Oczywiœcie obróbka, w przypadku diamentów - szlif. Przyjêto siê uwa¿aæ, ¿e brylantem jest ka¿dy oszlifowany diament, ale to przynajmniej du¿e uproszczenie o ile nie nieprawda. Brylantem jest bowiem tylko diament, który otrzyma³ szlif brylantowy. Ale nim dojdziemy do tego czym jest i jak wygl¹da szlif brylantowy, zrobimy krótki wyk³ad o szlifowaniu diamentów. Szlifowanie diamentów to ogromny biznes, który ma coraz wiêksz¹ wartoœæ, poniewa¿ popyt na brylanty z roku na rok wzrasta. To tyle¿ kwestia mody, co i rozrzutnoœci tych, którzy nie licz¹ siê z pieniêdzmi. Ale nawet najwiêksi malkontenci przyznaj¹, ¿e piêknie oszlifowany i skrz¹cy siê w œwietle brylant, to kamieñ godny podziwu. Gdyby jednak wszystkie wydobywane rocznie diamenty (a jak napisaliœmy wy¿ej jest to 26 ton) nadawa³y siê do obróbki jubilerskiej, to na pewno ceny tych kamieni by³yby znacznie ni¿sze. Rzecz bowiem w tym, ¿e z cytowanej wy¿ej ogólnej masy rocznego wydobycia, do celów jubilerskich nadaje siê mo¿e 10, a mo¿e 15 procent. Ca³a reszta to albo drobnica, albo martwe diamenty, czyli takie, które po roz³upaniu i oszlifowaniu nie b³yszcz¹. Te znajduj¹ zastosowanie w przemyœle, przede wszystkich w produkcji urz¹dzeñ do ciêcia i wiercenia, poniewa¿ diament jest najtwardszym naturalnym minera³em, 150 razy twardszym od drugiego na liœcie - korundu. Liczone w dziesi¹tkach ton wydobycie diamentów, to znak dzisiejszych czasów, bo mimo ¿e ich wydobywanie zaczê³o siê w Indiach jeszcze w staro¿ytnoœci, to przez ca³e wieki pozyskiwano ich zaledwie kilka kilogramów rocznie. Prze³om nast¹pi³ na pocz¹tku XX wieku, gdy w Afryce Po³udniowej natrafiono na pierwsze du¿e z³o¿a tych kryszta³ów. Diamenty od

£ezka - szlif brylantowy fantazyjny

Fot. Archiwum

dawna uwa¿ano za cenne kamienie, ale przez wieki wy¿ej ceniono rubiny, szafiry i szmaragdy. Pierwotnie metody uszlachetniania diamentów, wydobywania ich piêkna poprzez szlifowanie, by³y bardzo proste i ogranicza³y siê de facto do usuniêcia nierównoœci i skaz na powierzchni. Diamentom nadawano najczêœciej kszta³t oœmioœcianu, a jego powierzchnie polerowano na drewnianej lub miedzianej p³ytce pokrytej diamentowym py³em. Tê sam¹ metodê szlifowania stosowano do innych kamieni szlachetnych oraz wyrobów z koœci s³oniowej. Proces obrabiania diamentów trwa³ bardzo d³ugo, co i dziœ nie jest czymœ nadzwyczajnym, bo niektóre wspó³czeœnie wydobyte diamenty te¿ szlifowano kilka miesiêcy, a nawet lat. Pocz¹tki szlifowania (polerowania) diamentów okreœla siê na wiek XIV, a ju¿ w wieku nastêpnym nieco udoskonalono technologiê obróbki, od³upywano na przyk³ad zbêdne nierównoœci kamienia. Nadal jednak obowi¹zywa³a zasada, ¿e nale¿y zachowywaæ naturalny kszta³t surowego kamienia. Do szlifowania u¿ywano wtedy ju¿ stalowej p³ytki pokrytej diamentowym py³em, co zwiêksza³o mo¿liwoœci szlifierzy. W konsekwencji pod koniec XV wieku zaczê³y siê pojawiaæ szlify w kszta³cie kwadratu, prostok¹ta, rozety, a dwa wieki póŸniej umiejêtnoœci i wyobraŸnia szlifierzy, a tak¿e wymagania zleceniodawców sprawi³y, ¿e coraz czêœciej szlifowano diamenty w ró¿norodne kszta³ty, na przyk³ad krople, markizy, owale... A¿ nasta³ wiek XIX, a w nim urodzi³ siê i ¿y³ niejaki Henry Morse, Amerykanin, który oszlifowa³ diament wedle szlifu uznanego za nowoczesny szlif diamentowy. Z czasem udoskonali³ go, a nawet matematycznie opisa³, ale nie on zosta³ uznany za twórcê brylantowego szlifu. Za takiego uznano, te¿ Amerykanina, Marcela Tolkowskiego, który w 1919 roku zastosowa³ i opisa³ swój szlif brylantowy. Jakie s¹ cechy szlifu brylantowego, który uwa¿a

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

siê powszechnie za szczytowe osi¹gniêcie mistrzów jubilerstwa? - zapyta s³usznie Czytelnik. Szlif brylantowy to co najmniej 58 faset w koronie diamentu i 25 w podstawie, zaœ kamieñ szlifowany w ten sposób jest okr¹g³y, gdy patrzymy na niego z góry. Faseta zaœ to w jubilerstwie oszlifowana powierzchnia kamienia szlachetnego. Podana wy¿ej liczba faset okreœla minimum dla szlifu brylantowego. I nie jest to jedyny model tego¿ szlifu. Metod¹ prób i b³êdów, a czêœciej za spraw¹ doœwiadczenia i praktyki oraz obliczeñ, opracowano wiele ro¿nych modeli szlifu brylantowego. Najbardziej znany jest wspomniany ju¿ szlif Tolkowskiego z roku 1919, siedem lat póŸniej opracowano szlif „Idealny”, w 1949 r. „Szlif praktyczny”, dwa lata póŸniej „Szlif Parkera”, a w roku 1968 standardowy „Szlif skandynawski”. Wybitni jubilerzy zaczêli mno¿yæ liczbê fasetek w szlifowanym krysztale. „Szlif Kinga” z 1941 r. mia³ ich 86, „szlif Magna” z 1948 r. ju¿ 102, a rekordowy pod wzglêdem fasetek jest „szlif Princess”, który po raz pierwszy ujrza³ œwiat³o dzienne w 1965 roku. Nie s¹ to jedyne szlify, którymi jubilerzy przyci¹gaj¹ do swoich salonów klientów. Dziœ wykonuje siê wiele ró¿norodnych szlifów, w zale¿noœci od inwencji i fantazji szlifierzy, ale tak¿e zleceniodawców. To ju¿ nie to, co by³o na pocz¹tku. A na pocz¹tku by³ „Szpiczasty kamieñ”, czyli pierwszy szlif diamentu polegaj¹cy na oszlifowaniu ostrych krawêdzi i polerowaniu p³askich powierzchni. PóŸniej by³ „Kamieñ gruby” - oœmiok¹tny kryszta³ o du¿ej p³askiej powierzchni (tafli) i o mniejszej na dolnym szpicu (kolet). Skoro by³ „Kamieñ gruby”, to musia³ byæ i „Cienki kamieñ”. Powsta³ po zeszlifowaniu dwóch wierzcho³ków oœmioœcianu. „Pojedyncze dobro” zrodzi³o siê pod koniec XV wieku, gdy zastosowano tarczê szlifiersk¹. Cztery boczne krawêdzie dolnej i górnej czêœci by³y szlifowane do postaci fasetek, których by³o w sumie 18. Potem by³o „Podwójne dobro”, które w pamiêci potomnych zapisa³o siê jako „Szlif Mazarina”, bo to on z³o¿y³ zamówienie na kryszta³ o 34 fasetach i zaokr¹glonym kszta³cie. Vicenzio Peruzzi by³ szlifierzem i pod koniec XVII w. wykona³ szlif o 58 fasetkach, jeszcze nieregularnych, ale to ju¿ by³a zapowiedŸ, ¿e lada moment zrodzi siê szlif brylantowy. No i na pocz¹tku XIX wieku opracowano „szlif brylantowy starszy”, a po nim szlif brylantowy, o którego cechach pisaliœmy wy¿ej. S³owo „brylant” odnosi siê li tylko do okr¹g³ego diamentu o szlifie brylantowym. W przypadku wszystkich innych „brylantów”, musimy dodaæ przymiotnik okreœlaj¹cy jego odmienne od klasyka cechy. n


www.glospolonii.net

Kolejna bitwa pod Parkanami

GŁOS POLONII 19

Sro­gi­re­wanż­kró­la­Ja­na­ Andrzej Fliss

Miejscowoœæ Parkany to w ¿yciorysie króla Jana III Sobieskiego miejsce wyj¹tkowe. Dozna³ pod t¹ miejscowoœci¹ jedynej w swojej wojskowej karierze pora¿ki na polu bitwy, de facto klêski, ale w krótkim czasie odrodzi³ siê jako wielki wódz i powetowa³ sobie z nawi¹zk¹ przegran¹ sprzed dwóch dni. Parkany to miejscowoœæ le¿¹ca dziœ na pograniczu S³owacji i Wêgier, któr¹ stanowi Dunaj. Na jego lewym brzegu le¿¹ Parkany, na prawym Ostrzyhom. T³o bitwy pod Parkanami nakreœliliœmy w poprzednim wydaniu naszej gazety, wiêc teraz tylko kilka zdañ gwoli przypomnienia. Pierwsza bitwa rozegra³a siê 7 paŸdziernika 1683 r., niespe³na miesi¹c po wiktorii Sobieskiego pod Wiedniem. Polski król chcia³ bowiem natychmiast po wiedeñskim zwyciêstwie œcigaæ rozproszone w chaotycznej ucieczce wojska tureckie, ale nie spotka³ siê w tej kwestii ze zrozumieniem ze strony cesarza Leopolda. Dosz³o do tego dopiero ponad trzy tygodnie póŸniej, dziêki czemu Turcy mieli czas na pozbieranie siê po wiedeñskiej klêsce, przegrupowanie swoich wojsk i zorganizowanie obrony, bowiem liczyli siê, ¿e si³y polsko-cesarskie bêd¹ d¹¿y³y do zdobycia Budy. Aby jednak ten cel osi¹gn¹æ trzeba by³o najpierw zdobyæ Ostrzyhom, a jeszcze wczeœniej niewielk¹ twierdzê w Parkanach. Sobieski, przekonany, ¿e Parkany broni zaledwie kilkuset janczarów, postanowi³ zdobyæ je z marszu, ale nadzia³ siê na znajduj¹ce siê tam zgrupowanie tureckie w sile 15 tysiêcy ¿o³nierzy. Nie doœæ, ¿e polski król nie mia³ pojêcia, ¿e znajduj¹ siê tam tak liczne wojska przeciwnika, to podczas 12-kilkometrowego marszu pod Parkany rozluŸni³ swoje szyki, oddzia³y sz³y rozproszone, bez mo¿liwoœci szybkiego skomunikowania siê miêdzy sob¹. Kardynalny b³¹d pope³ni³a te¿ stra¿ przednia, w szeregach wojsk polskich dosz³o do paniki, bez³adnej ucieczki i… klêski. Sobieski by³ zdruzgotany, ale co jest cech¹ ludzi o silnym charakterze, szybko pozbiera³ siê, opracowa³ plan bitwy, któr¹ postanowi³ wypowiedzieæ tureckiemu wodzowi jak najszybciej. 7 paŸdziernika mia³a miejsce pierwsza, przegrana bitwa, 8 paŸdziernika zszed³ na przygotowaniach do kolejnej i 9 paŸdziernika dowodz¹cy tak¿e si³ami cesarskimi Sobieski wyruszy³ ponownie pod Parkany. Mia³ pod sob¹ zgrupowanie licz¹ce w sumie 32 tysi¹ce zbrojnych. Si³y polskie stanowi³o 8 tys. jazdy, 2 tys. dragoni i 6 tys. piechoty a austriackie 9 tys. kawalerii i 7 tys. piechoty. Si³y koalicjantów dyspo-

Druga bitwa pod Parkanami to drugie w ci¹gu miesi¹ca triumfalne zwyciêstwo Sobieskiego Fot. Archiwum

nowa³y równie¿ du¿¹ liczbê dzia³ i pod tym wzglêdem znacznie przewy¿sza³y si³y tureckie. Ale w ci¹gu kilkudziesiêciu godzin, które minê³y od bitwy z 7 paŸdziernika Turcy wzmocnili swoje si³y i ich liczebnoœæ 9 paŸdziernika oscylowa³a wokó³ 36 tysiêcy ludzi , przy czym trzon stanowi³a jazda. Wojska tureckie zajê³y pozycje, które wydawa³y siê w³aœciwe, ale tylko w przypadku powodzenia w bitwie z silami Sobieskiego. W przypadku niepowodzenia, jak siê w trakcie bitwy okaza³o, stanowi³y pu³apkê. Twierdza w Parkanach, której za³ogê stanowi³o 1200 janczarów wyposa¿onych w dzia³a, mia³a za zadanie os³aniaæ lewe skrzyd³o armii tureckiej, za którym znajdowa³a siê rzeka Hron. Kara Mehmed Pasza najwiêksze si³y skoncentrowa³ na prawym skrzydle i ich natarciem planowa³ rozbiæ lewe skrzyd³o wojsk Sobieskiego i zepchn¹æ je do Dunaju. Zamiar zamiarem, ale trzeba by³o go jeszcze zrealizowaæ. Polski monarcha przewidzia³, z której strony nast¹pi najsilniejsze uderzenie wojsk tureckich i skoncentrowa³ w tym miejscu 7500 jazdy oraz znacz¹ce si³y piechoty. W centrum szyku wojsk koalicji Sobieski postawi³ 16 tys. wojsk cesarskich. Lewym skrzyd³em wojsk polsko-austriackich dowodzi³ Jab³onowski, prawym Lubomirski. Przewiduj¹ plan tureckiego dowódcy plan Sobieskiego zak³ada³ zwi¹zanie walk¹ g³ównych si³ tureckich na lewym skrzydle i w centrum. Natomiast dla prawego skrzyd³a swoich wojsk zaplanowa³ odciêcie zwi¹zanych walk¹ g³ównych sil tureckich od Parkan zamykaj¹c im odwrót. Lewemu skrzyd³u, co do którego Sobieski trafnie przewidzia³, ¿e bêdzie ono musia³o przyj¹æ pierwsze i najsilniejsze uderzenie wojsk tureckich, grozi³o jeszcze i to, ¿e mog³o ono zostaæ zaatakowane przez sprzymierzonych z Turkami Tatarów i Wêgrów zbuntowanego wobec Austrii Tökölego. Obawiaj¹c siê tego, Sobieski wyznaczy³ dodatkowo do os³ony tego skrzyd³a specjalny

oddzia³ pod dowództwem Stefana Czarnieckiego (kuzyna nie¿yj¹cego hetmana Czarnieckiego). Pierwszy, pozoruj¹cy g³ówny atak swoich si³, Turcy przeprowadzili na centrum wojsk koalicji, czyli wojska cesarskie i co by³o do przewidzenia, zostali odparci. Ponowny atak, ju¿ zmasowanymi si³ami, przypuœcili na lewe skrzyd³o, które by³o na to przygotowane. Turcy ponawiali ataki, walka przed³u¿a³a siê coraz bardziej absorbuj¹c si³y i uwagê tureckiego dowódcy, co oczywiœcie, zgodnie ze swym zamiarem, wykorzysta³ Sobieski. Przesun¹³ jazdê swego prawego skrzyd³a pod Parkany i odci¹³ odwrót przeciwnikowi przez most. Gdy Turcy zaczêli ustêpowaæ pola walki na lewym skrzydle polskich wojsk, które zosta³y teraz wsparte przez jazdê cesarska, zorientowali siê, ¿e maj¹ odciêt¹ jedyn¹ drogê odwrotu. W ich szeregach zapanowa³a panika. Most zawali³ siê pod celnymi ogniem artylerii dowodzonej przez Marcina K¹tskiego. Przed zniszczeniem mostu na druga stronê Dunaju zd¹¿y³ siê jeszcze przeprawiæ turecki dowódca Mehmed Pasza i oko³o 800 jego ¿o³nierzy. Druga bitwa pod Parkanami to drugie (po bitwie pod Wiedniem) w ci¹gu miesi¹ca triumfalne zwyciêstwo Sobieskiego. Swoimi rezultatami zatar³o pora¿kê sprzed dwóch dni, kiedy to polski król by³ bliski œmierci. Szczegó³ower zpalanowanei bitwy, skocenstrowanie si³ oraz trafne odczytanie zamiarów przeciwnika sprawi³o, ¿e Sobieski osi¹gn¹l swój g³owny cel, jakim by³o fizyczne unicestwienie si³ tureckich. Na drugi brzeg Dunaju przedosta³ siê tylko Mehmed Pasza z ok. 800 ¿o³nierzami, ok. 2 tys. dotar³o tam wp³aw lub droga okrê¿na po ucieczce z pola bitwy, na którym le¿a³y zw³oki 9 tys. tureckich ¿o³nierzy. Mniej wiêcej 1,5 tys. dosta³o siê do niewoli. Turecki su³tan nie przebacza³ swoim wodzom pora¿ki i w grudniu, w Belgradzie gdzie przebywa³, turecki wódz bitwy pod Parkanami zosta³ uduszony jedwabn¹ ciêciw¹ ³uku. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


20 GลOS POLONII

www.glospolonii.net

Po 66. Turnieju Czterech Skoczni Hannawald zdetronizowany

Kamil Stoch krรณlem Czterech Skoczni! Skocznia w Obersdorfie

Skocznia w Garmish-Partenkirchen

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Skocznia w Insbrucku


GŁOS POLONII 21

www.glospolonii.net

Krzysztof Propolski Nastêpca Wielkiego Adama Ma³ysza, czyli Wielki Kamil Stoch, w Wielkim Stylu zwyciê¿y³ w 66. Turnieju Czterech Skoczni. Jako drugi w historii zawodnik - po Niemcu Svenie Hannawaldzie - triumfowa³ na wszystkich czterech obiektach. W sobotê przypieczêtowa³ sukces w austriackim Bischofshofen. Stoch prowadzi³ po pierwszej serii, ale w drugiej rywale wysoko zawiesili mu poprzeczkê. Aby wygraæ, musia³ skoczyæ 137 metrów. I dok³adnie tyle osi¹gn¹³, l¹duj¹c na wyœwietlonej zielonej linii. Skok by³ perfekcyjny technicznie i koledzy z dru¿yny, nie czekaj¹c na noty sêdziów i wynik koñcowy Stocha, który chwilê póŸniej pokaza³ siê na tablicy, podbiegli do niego z gratulacjami.Jednym z pierwszych, którzy mu winszowali, by³ Hannawald, zwyciêzca wszystkich konkursów TCS w edycji 2001/02. Niemiec wybieg³ z kabiny komentatorskiej i uœciska³ skoczka z Zêbu. - Witaj w klubie. Do tej pory mog³em mówiæ tylko o sobie. Od dziœ jest nas dwóch - powiedzia³ Niemiec.Stoch by³ najlepszy kolejno w Oberstdorfie, Garmisch-Partenkirchen, Innsbrucku i w Bischofshofen, a uwzglêdniwszy ubieg³oroczny sukces na tym ostatnim obiekcie, zwyciê¿y³ w piêciu konkursach TCS z rzêdu. W przesz³oœci takim osi¹gniêciem mogli siê pochwaliæ tylko dwaj Niemcy - Helmut Recknagel (1957/58 i 1958/59) oraz Hannawald (2001/02 i 2002/03). Stoch po raz drugi triumfowa³ w Turnieju Czterech Skoczni. Zwyciê¿y³ w ubieg³orocznej edycji, ale tylko z jednym wygranym konkursem - w Bischofshofen.W sobotê obj¹³ tak¿e prowadzenie w klasyfikacji generalnej Pucharu Œwiata. Wyprzedzi³ w niej o 12 punktów Niemca Richarda Freitaga, który w Bischofshofen nie startowa³ z powodu drobnego urazu odniesionego w Innsbrucku.30-letni Stoch ma ju¿ na koncie 26 zwyciêstw w konkursach Pucharu Œwiata. W 2013 roku w Val di Fiemme zosta³ mistrzem globu na du¿ej skoczni. Jednak jego najwiêkszymi sukcesami s¹ dwa z³ote medale igrzysk olimpijskich w Soczi w 2014 roku. n

Wyniki konkursu w Obersdorfie: 1. 2. 3.

Kamil Stoch Richard Freitag (Niemcy) Dawid Kubacki

279.7 275.5 270.1

Miejsca pozosta³ych Polaków: 5. 15. 25.

Stefan Hula Maciej Kot Piotr ¯y³a

259.2 243.3 231.7

Kamil Stoch Richard Freitag (Niemcy) Anders Fannemel (Norwegia)

283.4 275.8 270.2

Miejsca pozosta³ych Polaków: 12. 18. 25. 27. 33.

Dawid Kubacki Maciej Kot Piotr ¯y³a Stefan Hula Jakub Wolny

Kamil Stoch Daniel Andre Tande (Norwegia) Andreas Wellinger (Niemcy)

Stefan Hula Maciej Kot Piotr ¯y³a Jakub Wolny Dawid Kubacki Tomasz Pilch

Kamil Stoch Anders Fannemel (Norwegia) Andreas Wellinger (Niemcy)

Dawid Kubacki Stefan Hula Piotr ¯y³a Tomasz Pilch Maciej Kot Jakub Wolny

275,6 272,4 270,5

253,3 233,0 220,7 98,7 90,3 58,7

Klasyfikacja koñcowa TCS: 1. 2. 3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10.

Kamil Stoch 1108,8 pkt Andreas Wellinger (Niemcy) 1039,2 Anders Fannemel (Norwegia) 1021,3 Junshiro Kobayashi (Japonia) 1021,1 Robert Johansson (Norwegia) 1009,4 Dawid Kubacki 1003,0 Markus Eisenbichler (Niemcy) 993,8 Daniel Andre Tande (Norwegia) 992,3 Johann Andre Forfang (Norwegia) 977,4 Jernej Damjan (S³owenia) 974,1

Skocznia w Bischofshofen

Stefan Hula Piotr ¯y³a Maciej Kot Jakub Wolny Tomasz Pilch

957,0 914,5 811,7 397,4 201,4

Klasyfikacja Pucharu Œwiata (po 11 z 23 zawodów): 1. 2.

Kamil Stoch (Polska) Richard Freitag (Niemcy)

Niemcy Norwegia Polska Austria S³owenia Japonia

3062 pkt 3027 2438 1602 1318 1212

19 grudnia 2017 r. ruszy³a rejestracja na XIII Œwiatowe Zimowe Igrzyska Polonijne „Krynica-Zdrój 2018”. Rejestracja dostêpna jest pod http://www.igrzyskazimowe.wspolnotapolska.org.pl/rejestracja.php Igrzyska s¹ cykliczn¹ imprez¹ sportow¹ organizowan¹ przez Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” w partnerstwie z polskimi samorz¹dami. Wydarzenie skierowane jest do sportowców polonijnych, zarówno sportów letnich, jak i zimowych. Igrzyska organizowane s¹ na przemian co dwa lata: Œwiatowe Letnie Igrzyska Polonijne i Œwiatowe Zimowe Igrzyska Polonijne. W roku 2018 r. na terenie gminy Krynica-Zdrój w dniach 25 luty - 03 marca 2018 r, odbêdzie siê kolejna edycja tego wydarzenia - XIII Œwiatowe Zimowe Igrzyska Polonijne. Przewidujemy, i¿ do Krynicy przyjedzie oko³o 650 zawodników z 20 krajów œwiata. Bêd¹ oni rywalizowali w 10 dyscyplinach sportowych. Wszystkie szczegó³owe informacje dotycz¹ce Igrzysk znajduj¹ siê na stronie internetowej: http://www.igrzyskazimowe.wspolnotapolska.org.pl/

Pytania odnoœnie do imprezy nale¿y kierowaæ na adres mailowy: igrzyska@wspolnotapolska.org.pl

Miejsca pozosta³ych Polaków: 12. 15. 23. 38. 55.

283 213 190 148 31

XIII Œwiatowe Zimowe Igrzyska Polonijne

231.6 229.1 228.4 225.1 218.9 102.7

Miejsca pozosta³ych Polaków: 9. 14. 23. 34. 41. 50.

Dawid Kubacki Piotr ¯y³a Stefan Hula Maciej Kot Jakub Wolny

270.1 255.6 253.5

Wyniki konkursu w Bischofshofen: 1. 2. 3.

11. 15. 16. 19. 37.

1. 2. 3. 4. 5. 6.

Miejsca pozosta³ych Polaków: 11. 13. 14. 15. 20. 42.

569 485 410 399 360 352 312 294

Klasyfikacja Pucharu Narodów:

260.7 249.0 233.7 233.2 113.6

Wyniki konkursu w Insbrucku: 1. 2. 3.

Andreas Wellinger (Niemcy) Daniel-Andre Tande (Norwegia) Junshiro Kobayashi (Japonia) Stefan Kraft (Austria) Anders Fannemel (Norwegia) Johann Andre Forfang (Norwegia) Markus Eisenbichler (Niemcy) Robert Johansson (Norwegia)

Miejsca pozosta³ych Polaków:

Wyniki konkursu w Garmish-Partenkirchen: 1. 2. 3.

3. 4. 5. 6. 7. 8. 9. 10.

723 pkt 711

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Stowarzyszenie „Wspólnota Polska” ul. Krakowskie Przedmieœcie 64 00-322 Warszawa tel. +48 22 556 90 02 fax +48 22 556 90 43


Polskie zamki na kresach

22 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Pałac Morykonich i Radziwiłłów Andrzej Fliss

Z Suwa³k do Towian w kierunku pó³nocno-wschodnim jest tylko 206 kilometrów. Towiany to ju¿ dziœ oczywiœcie Litwa i w rodzimym jêzyku Litwinów nazywaj¹ siê one Taujenai. Gdyby ktoœ chcia³ zajechaæ dziœ do Towian z Wilna, musia³by pokonaæ oko³o 90 km na pó³noc od litewskiej stolicy. Towiany, jak wiele litewskich dziœ miejscowoœci, tak¿e zapisa³y siê we wspólnej historii Polski i Litwy i jak ka¿da ma za sob¹ ponury okres sowieckiego bolszewizmu.

Po latach bolszewickiej dewastacji pa³ac w Towianach zosta³ odrestaurowany i co prawda nie ma w nim tylu Fot. Archiwum wspania³oœci, co za dawnych czasów, ale jeœli siê jest w Wilnie i okolicy, to warto do niego podjechaæ.

nie­na­d³u­go.­Bo­ni­fa­cy­Teo­fil­mia³­bo­wiem­z­pierw­sze­go­ma³­¿eñ­stwa­cór­kê­An­nê­Kla­rê­i­gdy­ona­wy­cho­dzi­³a­za­m¹¿­prze­ka­za³­jej­To­wia­ny­w­po­sa­gu. Œlub­nym,­An­ny­Kla­ry­zo­sta³­Flo­rian­Adam­Epe­ry­eszy,­woj­ski­ze­¯mu­dzi.­ Ni­ko­mu­ on­ na­ do­bre­ nie­ wy­szed³,­ a­ ju¿­ szcze­Wszyst­ko­wska­zu­je­na­to,­¿e­to­od­Epe­ry­eszych gól­nie­ za­byt­kom­ ar­chi­tek­tu­ry­ i­ sztu­ki.­ Te­ dru­gie To­wia­ny­ku­pi­li­nie­ja­cy­Mo­ry­ko­nio­wie.­ró­d³a­nie by­³y­przez­naj­pierw­car­skich,­a­póŸ­niej­bol­sze­wic­po­da­j¹,­nie­ste­ty,­jak­pre­zen­to­wa­³a­siê­sie­dzi­ba­w³a­kich­z³o­dziei­przy­w³asz­cza­ne,­te­pierw­sze­kon­se­œci­cie­li­To­wian­od­XV­do­koñ­ca­XVII­wie­ku.­S¹­kwent­nie,­z­pre­me­dy­ta­cj¹­nisz­czo­ne,­ja­ko­dzie­dzic­dziæ­na­le­¿y,­¿e­nie­by­³a­zbyt­oka­za­³a­i­¿e­jej­wi­ze­two­nie­wol­ni­czej­epo­ki­mas­ro­bot­ni­czo­-ch³op­skich.­­ ru­nek­ nie­ sa­tys­fak­cjo­no­wa³­ ro­du­ Mo­ry­ko­niów,­ a Pa­³ac­w­To­wia­nach­nie­ma­za­so­b¹­he­ro­icz­nych spo­œród­nich­szcze­gól­nie­Be­ne­dyk­ta­Mo­ry­ko­nie­go, dzie­jów­ ma­gnac­kich­ sie­dzib­ znaj­du­j¹­cych­ siê­ na szam­be­la­na­ kró­la­ Sta­ni­s³a­wa­ Au­gu­sta­ Po­nia­tow­po­³u­dnio­wo­-wschod­nich­kre­sach­daw­nej­Rze­czy­skie­go,­po­s³a­na­sejm,­sta­ro­stê­piñ­skie­go,­a­póŸ­niej po­spo­li­tej,­o­któ­rych­pi­sa­li­œmy­w­po­przed­nich­wy­cz³on­ka­taj­ne­go­sprzy­siê­¿e­nia­na­Li­twie,­przy­go­to­da­niach­na­szej­ga­ze­ty.­­Im­po­nu­j¹­cy­kla­sy­cy­stycz­wu­j¹­ce­go­ wy­buch­ po­wsta­nia­ ko­œciusz­kow­skie­go. ny­pa­³ac­wy­bu­do­wa­ny­zo­sta³­ju¿­za­pa­no­wa­nia­car­Be­ne­dykt­Mo­ry­co­ni­po­sta­no­wi³­usa­do­wiæ­siê­w­oka­skich­za­bor­ców,­na­prze­³o­mie­wie­ków­XVIII­i­XIX za­³ym­pa­³a­cu,­któ­ry­zle­ci³­wy­bu­do­waæ,­a­któ­ry­za­i­ju¿­sa­ma­epo­ka,­w­któ­rej­go­wznie­sio­no,­eli­mi­pro­jek­to­wa³­miesz­ka­j¹­cy­w­Wil­nie­w³o­ski­ar­chi­tekt, no­wa­³a­z­je­go­ar­chi­tek­tu­ry­ja­kie­kol­wiek­ce­chy­bu­Piotr­de­Ros­si.­Pa­³ac­wzno­szo­no­lat­sie­dem,­od­ro­dow­li­obron­nej.­Po­pro­stu­nie­by­³y­ju¿­po­trzeb­ne.­ ku­1795­do­1802,­a­gdy­pra­ce­ukoñ­czo­no­przed­sta­Sa­me­ zaœ­ To­wia­ny­ ma­j¹­ za­ so­b¹­ doœæ­ cie­ka­w¹ wia³­siê­za­iste­im­po­nu­j¹­co.­Be­ne­dykt­by³­¿o­na­ty­z prze­sz³oœæ,­w­szcze­gól­no­œci­ze­wzglê­du­na­w³a­œci­Ma­ri¹­Wik­to­ri¹­Ma­j¹­ksiê¿­n¹­Ra­dzi­wi³³­i­za­pew­ne cie­li,­ któ­rzy­ miej­sco­wo­œci¹­ w³a­da­li.­ Pierw­szy­mi, szka­tu­³a­te­œcia,­Mi­ko­³a­ja­Ra­dzi­wi³­³a­„Ry­beñ­ki”,­mi­któ­rzy­za­li­cza­li­To­wia­ny­w­po­czet­swo­ich­dóbr­by­li mo­i¿­w­la­tach­bu­do­wy­pa­³a­cu­ju¿­nie­¿y³,­od­ci­snê­szlach­ci­ce­ kur­landz­cy­ Non­har­to­wie,­ pie­czê­tu­j¹­cy ³a­swo­je­piêt­no­na­oka­za­³o­œci­re­zy­den­cji.­ siê­ her­bem­ przed­sta­wia­j¹­cym­ srebr­n¹­ ko­twi­cê­ na Pie­tro­de­Ros­si­za­pro­jek­to­wa³­pa­³ac­w­sty­lu­kla­czer­wo­nym­po­lu.­Naj­wy­bit­niej­sz¹­po­sta­ci¹­ro­du­by³ sy­cy­stycz­nym.­Po­sia­da³­piê­tro­w¹­czêœæ­cen­tral­n¹­i ¿y­j¹­cy­w­la­tach­1570­-­1633­Piotr­Non­hart,­któ­ry par­te­ro­we­skrzy­d³a­bocz­ne.­Czêœæ­cen­tral­n¹­wy­prze­jed­nak­po­za­tym,­¿e­by³­wi­leñ­skim­ho­rod­ni­czym, dza³­por­tyk­z­sze­œcio­ma­ko­lum­na­mi.­Wszyst­kie­okna ni­czym­spe­cjal­nym­w­hi­sto­rii­siê­nie­za­pi­sa³.­ po­sia­da­³y­zdo­bio­ne­ob­ra­mo­wa­nia.­Na­par­te­rze,­po Po­Non­har­tach­To­wia­na­mi­za­czê­li­w³a­daæ­ksi¹­stro­nie­za­chod­niej­czê­œci­cen­tral­nej­znaj­do­wa­³y­siê ¿ê­ta­Mas­sal­scy,­z­któ­rych­Sta­ni­s³aw­Mas­sal­ski,­pu³­sy­pial­nia,­ga­bi­net­i­sa­lo­nik­w³a­œci­cie­la­oraz­po­ko­je kow­nik­Wiel­kie­go­Ksiê­stwa­Li­tew­skie­go,­prze­pi­go­œcin­ne,­ zaœ­ pa­wi­lon­ po­ stro­nie­ wschod­niej­ mia³ sa³­ma­j¹­tek­swo­jej­cór­ce­El¿­bie­cie.­Wy­cho­dz¹c­w prze­zna­cze­nie­go­spo­dar­cze,­mie­œci­³y­siê­w­nim­kuch­ro­ku­1669­za­m¹¿­za­Bo­ni­fa­ce­go­Teo­fi­la­Pa­ca­El¿­nia,­spi­¿ar­nia,­ja­dal­nia­oraz­po­ko­je­dla­s³u¿­by.­­ bie­ta­w³¹­czy­³a­To­wia­ny­do­dóbr­tych­¿e­Pa­ców,­ale

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Spod­por­ty­ku­wcho­dzi­³o­siê­do­we­sty­bu­lu,­czy­li re­pre­zen­ta­cyj­ne­go­przed­po­ko­ju,­z­któ­re­go­pa­rad­ne scho­dy­pro­wa­dzi­³y­na­piê­tro,­zaœ­na­par­te­rze­prze­cho­dzi­³o­siê­z­nie­go­do­in­nych­po­miesz­czeñ.­W­pa­³a­cu­w­To­wia­nach­na­par­te­rze­czê­œci­cen­tral­nej­na­pra­wo­ od­ we­sty­bu­lu­ ­ znaj­do­wa³­ siê­ sa­lon,­ po­kaŸ­nych­roz­mia­rów­sa­la­ba­lo­wa­oraz­po­kój­bi­lar­do­wy, po­dru­giej­stro­nie­rów­nie¿­sa­lon,­ale­tak­¿e­ja­dal­nia­i dwie­sy­pial­nie.­Na­piê­trze­czê­œci­cen­tral­nej­umiesz­czo­no­po­ko­je­sy­pial­ne­i­go­œcin­ne.­Pod­³o­gi­wszyst­kich­ po­miesz­czeñ­ na­ par­te­rze­ wy­³o­¿o­ne­ by­³y­ par­kie­to­w¹­mo­zai­k¹­z­ró¿­nych­ga­tun­ków­drew­na,­u­su­fi­tów­za­wie­szo­no­krysz­ta­³o­we­oraz­wy­ko­na­ne­z­br¹­zu­¿y­ran­do­le.­Œcia­ny­wy­³o­¿o­ne­by­³y­ada­masz­kiem. W­je­sien­no­-zi­mo­wo­-wio­sen­ne­ch³o­dy­cie­p³o­za­pew­nia­³y­ka­flo­we­pie­ce­i­mar­mu­ro­we­ko­min­ki.­ W­ pa­³a­cu­ znaj­do­wa­³y­ siê­ bo­ga­te­ zbio­ry­ za­byt­ko­wej­bro­ni,­ko­lek­cje­por­ce­la­ny­i­krysz­ta­³ów,­a­gdy pa­³ac­sta³­siê­w³a­sno­œci¹­ksiê­cia­Kon­stan­te­go­Ra­dzi­wi³­³a,­ na­ je­go­ œcia­nach­ za­wi­s³y­ ob­ra­zy­ pêdz­la Bac­cia­rel­le­go,­Bar­bie­rie­go,­Lam­pie­go,­Axen­to­wi­cza,­mo¿­na­siê­by­³o­tak­¿e­na­tkn¹æ­na­rzeŸ­by­An­to­nio­Ca­no­vy­i­Joh­na­De­are.­ Be­ne­dykt­ Mo­ry­ko­ni­ zmar³­ bez­dziet­nie.­ Pa­³ac wraz­z­ma­j¹t­kiem­za­pi­sa³­ku­zyn­ce­Ma­rii­Alek­san­drze­Ra­dzi­wi³­³o­wej,­po­przez­któ­r¹­To­wia­ny­zna­la­z³y­siê­rê­kach­Ra­dzi­wi³­³ów.­Ostat­nim­w³a­œci­cie­lem To­wian­by³­Kon­stan­ty­Ra­dzi­wi³³,­któ­re­mu,­gdy­na­sta³­rok­1940­i­Li­twa­w³¹­czo­na­zo­sta­³a­do­ZSRR, bol­sze­wi­cy­na­ka­za­li­opu­œciæ­To­wia­ny,­póŸ­niej­zo­sta³­aresz­to­wa­ny­i­ze­s³a­ny­do­Tasz­kien­tu.­Nie­uda­³o­mu­siê­opu­œciæ­„im­pe­rium­z³a”­wraz­z­ar­mi¹­An­der­sa.­W­Tasz­kien­cie­by³­do­zor­c¹­w­ogro­dzie­zoo­lo­gicz­nym,­ rusz­ni­ka­rzem,­ pra­co­wa³­ te¿­ ja­ko­ t³u­macz.­Zmar³­na­prze­³o­mie­lat­1944-1945.­Do­k³ad­nej­da­ty­nie­usta­lo­no. n


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey 10552 Baker Place -Maple Ridge 303 Sasamat Lane - N. Vancouver 5249 Indian River Dr. - N. Vancouver

229.000 SOLD 1.099.000 2.180.000  499.000 SOLD 999.000 SOLD 999.000   399.000 SOLD  3.200.000 SOLD  759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD  309.000 SOLD 995 000 SOLD 1.599.000 2.388 000

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Głos Polonii - wydanie nr 33  
Głos Polonii - wydanie nr 33  
Advertisement