Page 1

Dlaczego iść na zwykłego Sylwestra, lepiej... 15 LISTOPADA 2017

str. 11

NR 30

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Dwie godziny wspaniałej zabawy dla...

h c y ł s o r do To by³ spektakl o seksie, o naszych fantazjach i pragnieniach z nim zwi¹zanych. Czwórka aktorow z Polski podesz³a do tematu frywolnie, z odrobin¹ pikanterii, ale przede wszystkim z ogromnym poczuciem humoru zdradzaj¹c nam tajemnice alkowy. Raz po raz salwy œmiechu na widowni potwierdza³y, ¿e lubimy dobre komedie. Str. 15- 17

Lady Bunia - str. 6-7

Poza Polską lepiej - str. 18

Polskie zamki na kresach - str. 20


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS­POLONII­­­3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

Spis treści:

Ka­na­da­pach­ną­ca...­bie­dą? Tytu³ jest oczywiœcie parafraz¹ bardzo znanej w Polsce ksi¹¿ki Arkadego Fiedlera pt. „Kanada pachn¹ca ¿ywic¹”. Po raz pierwszy wydana zosta³a jeszcze przed wojn¹, w roku 1935, wznawiana by³a tak¿e po jej zakoñczeniu. Cieszy³a siê du¿¹ popularnoœci¹, bo odkrywa³a przed czytelnikiem wspania³¹ przyrodê drugiego pod wzglêdem powierzchni kraju œwiata, tak¿e historiê kanadyjskich Indian i oczywiœcie równie¿ Polaków, którzy zdecydowali siê na emigracjê. Ju¿ w tej ksi¹¿ce Kanada jawi³a siê jako kraj bogaty, p³yn¹cy przys³owiowym mlekiem i miodem, który jest otwarty na przybyszów ze œwiata. Dziœ na œwiecie panuje moda na Kanadê i kto wie, czy to nie ona jest winna upokarzaj¹cemu ludzk¹ godnoœæ problemowi, z którym boryka siê zaskakuj¹co du¿a liczba mieszkañców tego kraju. Tym problemem jest… bieda! - To absurd albo szukanie taniej sensacji! Kanada i bieda? Nie ma nic bardziej mylnego! - powie mieszkaniec œwiata Zachodu, œledz¹cy globaln¹ koniunkturê gospodarcz¹ i rolê oraz miejsce Kanady w tych procesach. Kanada jest cz³onkiem grupy G7, czyli jednym z siedmiu najbogatszych pañstw œwiata, jej gospodarka rozwija siê od czasu ostatniego globalnego kryzysu w 2008 r. najszybciej spoœród innych cz³onków klubu pañstw super bogatych, bezrobocie wynosi ledwie 6,2 proc., rosn¹ p³ace, co nakrêca koniunkturê, a jednak… W tym kraju, „mlekiem i miodem” p³yn¹cym, w którym mieszka niemal 37 milionów ludzi (1,5 mln mniej ni¿ w Polsce), a PKB na osobê wynosi oko³o 50 tys. dol., ka¿dego dnia oko³o miliona osób ustawia siê w kolejkach po paczki przed bankami ¿ywnoœci. Banki te zasypuj¹ w³adze lokalne i centralne informacjami, ¿e teraz kolejki s¹ o jedn¹ czwart¹ d³u¿sze ni¿ w szczycie œwiatowego kryzysu po roku 2008. Jak wiêc to mo¿liwe, ¿e kraj, który rozwija siê i bogaci w tak imponuj¹cym tempie, równoczeœnie produkuje coraz wiêksz¹ liczbê mieszkañców, którzy ratuj¹c siê przed g³odem uciekaj¹ po jedzenie do banków ¿ywnoœci? Tym bardziej, ¿e w sklepach pó³ki wrêcz uginaj¹ siê pod ciê¿arem zarówno podstawowych produktów spo¿ywczych, jak i wymyœlnych frykasów z ca³ego œwiata. Poniewa¿ panuje moda na Kanadê i coraz wiêcej ludzi z ró¿nych krajów œwiata chce siê tutaj przeprowadziæ, z roku na rok roœnie popyt na nieruchomoœci. W sytuacji gdy poda¿ jest mniejsza ni¿ popyt, ceny nieruchomoœci pn¹ siê drastycznie w górê. Dotyczy to szczególnie Toronto i naszego Vancouver. W Toronto w okresie ostatnich piêciu lat ceny domów i mieszkañ wzros³y o po³owê, natomiast œredni dochód ledwie o kilka procent. Analitycy obserwuj¹cy rynek nieruchomoœci w Kanadzie przywo³uj¹ przyk³ad Toronto, twierdz¹c ¿e nieruchomoœci s¹ tam najbardziej przeszacowane na œwiecie i pod tym wzglêdem przebija ono takie europejskie metropolie jak Sztokholm, Monachium i… Londyn. W œlad za wzrostem cen nieruchomoœci, w górê szybuj¹ te¿ ceny wynajmu mieszkañ. Skoro wzrost dochodów jest znikomy, a ceny wynajmu coraz wy¿sze, jest rzecz¹ oczywist¹, ¿e kurczy siê suma dochodów przeznaczanych na kupno ¿ywnoœci. W najbogatszej prowincji, Ontario, œredni zasi³ek dla bezrobotnych wynosi 720 dol., a miesiêczny koszt wynajmu dwupokojowego mieszkania, to wydatek w granicach 1200 dol. Podobnie jest w BC.

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Gail Nyberg, szefowa Daily Bread - najwiêkszej organizacji zajmuj¹cej siê w Kanadzie dystrybucj¹ darmowej ¿ywnoœci, wyliczy³a, ¿e przeciêtnemu mieszkañcowi, który przychodzi po paczkê ¿ywnoœciow¹, po op³aceniu wszystkich rachunków (najwiêkszy to oczywiœcie op³ata za czynsz) pozostaje w kieszeni 7 dol. dziennie. Siedem dolarów to 21 polskich z³otych. W kraju nad Wis³¹ za tê kwotê mo¿na (skromnie, bo skromnie, ale jednak) siê dziennie wy¿ywiæ, ale w takim Toronto 7 dol. wystarczy na dwa bilety komunikacji miejskiej albo pó³tora chleba. Ale zarówno w Kanadzie, jak i w Polsce, na pierwszy rzut oka biedy nie widaæ. Bo, jak trafnie mówi¹ w Polsce ludzie zajmuj¹cy siê pomoc¹ spo³eczn¹, „bieda siê chowa”. Biedni kryj¹ siê ze swym ubóstwem. Nale¿y oczywiœcie wy³¹czyæ z tej grupy tych, którzy z wyboru ¿yj¹ w stanie bezdomnoœci i bezrobocia. My piszemy o biedzie zarówno tych, którzy nie pracuj¹, ale nie z wyboru, jak i tych, którzy pracuj¹, czasami bardzo ciê¿ko, a mimo to nie mog¹ zwi¹zaæ koñca z koñcem. Popaœæ w ubóstwo mo¿na z dnia na dzieñ - nag³a utrata pracy, ciê¿ka choroba, narkotyki, alkoholizm i aby nie umrzeæ z g³odu, trzeba siê ustawiæ w kolejce po darmow¹ ¿ywnoœæ. Z przeprowadzonych badan spo³ecznych jawi siê doœæ szokuj¹cy obraz kanadyjskiej biedy. Roœnie liczba tych, którzy pracuj¹ i nadal pozostaj¹ biedni. Okazuje siê, ¿e co trzecia osoba korzystaj¹ca z paczek ¿ywnoœciowych posiada wy¿sze wykszta³cenie, a co setna nawet doktorat. Co pi¹ta osoba pracuje, ale najczêœciej na pó³ etatu i bez umowy o pracê. Zaskakuj¹ce jest, udokumentowane badaniami zjawisko, ¿e co drugi mieszkaniec Toronto - najwiêkszego i najbogatszego miasta Kanady - jest ze wzglêdu na swój status materialny osob¹ bez perspektyw ¿yciowych, czyli prekariuszem. O ile zdumiewaj¹co szerokie jest zjawisko biedy w takich metropoliach jak Toronto, to jak wygl¹da sytuacja na prowincji? Okazuje siê, ¿e w wielu przypadkach, szczególnie miejscowoœci po³o¿onych na pó³nocy, mo¿e byæ równie dramatyczna. Statystyki podaj¹, ¿e na tych terenach co pi¹ta rodzina ¿yje w ubóstwie. Jego przyczyn¹ nie jest, jak w metropoliach, cena mieszkañ i domów, lecz koszty ¿ywnoœci. Na pó³nocy lokalnych produktów jest bardzo ma³o albo nie ma ich wcale, a sprowadzane z po³udniowych regionów kraju potrafi¹ byæ dwa razy dro¿sze ni¿ na przyk³ad w Toronto. Zarobki zaœ s¹ zdecydowanie ni¿sze. Wysokie ceny ¿ywnoœci na pó³nocy powoduje jeszcze kwestia raczej nieznana w wielu innych, mniej rozleg³ych krajach œwiata - producentom nie op³aca siê wysy³aæ ¿ywnoœæ w trudno dostêpne tereny, poniewa¿ musz¹ ubezpieczyæ kierowcê, a jego koszty potrafi¹ byæ na tyle wysokie, ¿e „zjedz¹” ca³y zysk. Badania klientów ustawiaj¹cych siê w kolejkach po darmow¹ ¿ywnoœæ wykazuj¹, ¿e okres, w którym korzystaj¹ z tej pomocy, coraz bardziej siê wyd³u¿a. Teraz s¹ to œrednio dwa lata. W tej sytuacji zajmuj¹ce siê pomoc¹ organizacje pozarz¹dowe apeluj¹ do rz¹du o podwy¿szenie zasi³ków i rent argumentuj¹c, ¿e skoro wiêkszoœæ ich klientów pobiera te œwiadczenia i nie jest w stanie siê utrzymaæ, to znaczy, ¿e s¹ one za niskie. Kanada jest rzeczywiœcie jednym z najbogatszych krajów œwiata i jednym z tych, które na takie podwy¿ki staæ. Przysz³oœæ poka¿e, czy bogaci dostrzeg¹ problem biednych na tyle wyraŸnie, by przyjœæ im z pomoc¹.

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

SOCJOLOGIA Wszyscy jesteœmy z³odziejami? - str. 4 PRAWO I BEZPRAWIE Oszuœci grasuj¹ po Polsce - str. 5 OPOWIEŒCI LADY BUNI „Smak szczêœcia”- str. 6-7 PRAWO AGATY Program IEC jest ju¿ otwarty - str. 8 UROCZYSTOŒCI Order Gloria Poloniae - str. 10 JAZZ Napiórkowski i Olejniczak dali czadu!- str. 11 TEATR „Dwie godziny œwietnej zabawy dla...doros³ych” - str. 15 WYWIADY - Uwielbiam byæ w centrum zaintersowania - mówi A. Oberc - str. 16 - Jesteœmy skazani na sztukê - mówi¹ Martyna Kliszewska i Jakub Przebindowski- str. 17 EMIGRACJA Poza Polsk¹ lepiej?- str. 18 EKONOMIA Polskie firmy maj¹ siê dobrze - str. 19 HISTORIA Pierwsze wielkie zwyciêstwo króla Jana - str. 20 POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Pomorzany miêdzy Lwowem a Tarnopolem - str. 21 DIAMENTY I BRYLANTY Najwiêksze diamenty œwiata - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


4­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Ochroniarze sklepów, policjanci, tak¿e personel placówek handlowych, uwa¿aj¹, ¿e do kradzie¿y w sklepach zdolni s¹ wszyscy czyli...

Wszy­scy­je­szło te­śdzie myjami? Ewelina Kaszubska

Dwóch elegancko ubranych mê¿czyzn w garniturach i p³aszczach kupi³o na stoisku w markecie po 2 kilogramy wo³owiny. Sklep opuœcili z miêsem ukrytym pod p³aszczami. Musieli to zrobiæ dla spor tu, bo ich elegancki przyodziewek nie wskazywa³ by byli biedni. Dwie dziewczynki licz¹ce sobie 10 i 8 lat wesz³y same do sklepu, wziê³y z pó³ki s³odycze i wysz³y ze sklepu. Zosta³y zatrzymane. Starsza by³a przera¿ona, m³odsza ca³y czas siê œmia³a, uwa¿aj¹c zaistnia³¹ sytuacjê za œwietn¹ zabawê.

Ochroniarze sklepów, policjanci, tak¿e personel placówek handlowych, uwa¿aj¹, ¿e do kradzie¿y w sklepach zdolni s¹ wszyscy. U jednych jest to kleptomania, czyli stan chorobowy (rzadko), u innych gra z personelem i sprawdzian, czy jest siê na tyle sprytnym, by oszukaæ ochronê i kamery, dla jeszcze innych perfidny, przemyœlany biznes. W Polsce pracownicy marketów coraz czêœciej maj¹ do czynienia ze zorganizowanymi grupami z³odziei, którzy hurm¹ wpadaj¹ do sklepu, czyszcz¹ pó³ki z wybranych towarów i uciekaj¹. Za pó³ ceny mo¿na póŸniej kupiæ skradziony towar na bazarach albo na aukcjach internetowych. To s¹ ju¿ skrajne przypadki sklepowego z³odziejstwa, ale wcale nie sporadyczne. W³aœciciele mniejszych sklepów systematycznie okradani przez tych samych ludzi, zaczêli wywieszaæ w witrynach i na przystankach autobusowych wizerunki z³odziei zarejestrowane przez kamery monitoringu. - Najmniej mówi¹ wszyscy, którzy zajmuj¹ siê kradzie¿ami w sklepach - kradn¹ ludzie biedni. Nie jest natomiast rzadkoœci¹, ¿e ktoœ kradnie towar wartoœci 20-30 z³, a ma na sobie drogie ubranie, na rêce luksusowy zegarek albo wyj¹tkowo drogi telefon. Polacy w swojej masie czuj¹ siê oburzeni, ¿e ka¿dego z osobna podejrzewa siê, ¿e jest z³odziejem. Podstawy temu oburzeniu daj¹ sprzedawcy w ka¿dym sklepie, markecie i hipermarkecie. Kasjerzy otwieraj¹ najmniejsze nawet pude³eczko, by sprawdziæ, czy jest w nim ten towar, którego nazwa widnieje na pakowaniu, czy inny albo czy obok w³aœciwego nie ma jeszcze czegoœ innego.

Do œwiad czo na sprzedawczyni poucza, przy kliencie, m³od¹ kasjerkê: - Nikomu nie mo¿esz ufaæ. Jeœli klient wyci¹ga z koszyka pomidory, mu sisz umieæ oceniæ, czy waga na kwicie wagowym odpowiada wadze torebki z towarem, który masz skasowaæ. Nagminne jest, ¿e po zwa¿eniu i naklejeniu kwitu wagowego na torebkê z pobranym towarem, klient dorzuca jedn¹-dwie albo jeszcze wiêcej sztuk pomidorów, pomarañczy lub innych produktów. Trzeba mieæ wagê w rêce - instruuje kandydatkê na kasjerkê. W sklepach odzie¿owych nagminne jest przeklejanie metek z towarów tanich na rzeczy drogie, rozpruwanie ubrañ by usun¹æ zabezpieczaj¹ce klipsy, które reaguj¹ dŸwiêkiem przy bramkach wyjœciowych, po ubieranie na siebie rzeczy kradzionych. Wychodz¹ca ze sklepu kobieta lub mê¿czyzna ubrani „ca cebulkê” to zdarzenia, które wcale nie nale¿¹ do rzadkoœci. Ludzie kradn¹ wszêdzie i wszystko. Najczêœciej okradane s¹ apteki i drogerie. Nagminne s¹ tak¿e kradzie¿ w sklepach odzie¿owych, budowlanych, marketach i hipermarketach ze sprzêtem AGD i RTV, z obuwiem, z artyku³ami spo¿ywczymi, gdzie bardzo czêstym celem jest alkohol. Wiek z³odziei nie ma granic. Od 8-letniej dziewczynki, zapewne nieœwiadomej pope³niania karalnego czynu, który to przypadek opisaliœmy wy¿ej, po starszych a nawet bardzo starych ludzi ledwo poruszaj¹cych siê o lasce. Wyspecjalizowani, mo¿na powiedzieæ „zawodowi” z³odzieje, skrupulatnie przestrzegaj¹ zasady, by skradziony towar nie przekracza³ wartoœci 500 z³. To na okolicznoœæ wpadki. Kradzie¿ towaru o wartoœci powy¿ej 500 z³ jest kwalifikowana jako przestêpstwo, towaru poni¿ej tej kwoty stanowi wykroczenie, karane jedynie mandatem. W³aœciciele sklepów detalicznych w Polsce nie radz¹ sobie z drobnymi ale masowymi kradzie¿ami, których suma idzie w dziesi¹tki tysiêcy z³otych. Od lat domagaj¹ siê, by granicê oddzielaj¹c¹ wykroczenie od przestêpstwa kradzie¿y obni¿yæ. Na razie bez rezultatu. Policyjne statystyki podaj¹, ¿e w roku 2016 dokonano w Polsce 127,8 tys. przestêpstw kradzie¿y. Okra-

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

danie sklepów to, na szczêœcie, nie jest polska specjalnoœæ. Z europejskich statystyk wynika, ¿e kradzie¿e sklepowe s¹ w ka¿dym europejskim kraju, zarówno w tych najbogatszych, jak i biedniejszych. Dla potrzeb statystycznych kradzie¿e podzielono na cztery grupy - kradzie¿e personelu, kradzie¿e dokonywane przez z³odziei sklepowych, kradzie¿e dostawców, pomy³ki wewnêtrzne (b³êdy administracyjne). Ciekawie rozk³adaj¹ siê te proporcje w jednym z najbogatszych krajów Europy i œwiata, czyli w Norwegii. Proporcje s¹ tam idealnie równe. Po 30 proc. kradzie¿y przypada na personel, z³odziei sklepowych i dostawców, 10 proc. na pomy³ki wewnêtrzne. Na pierwszym miejscu pod wzglêdem kradzie¿y dokonywanych przez pracowników jest Rosja (a¿ 47 proc. wszystkich kradzie¿y), na drugim (o dziwo!) Szwajcaria (41 proc.), nastêpnie po 35 proc. na Finlandiê i Francjê, w Polsce tylko o jeden proc. mniej. Najuczciwsi pracownicy s¹ w Austrii (10 proc.), Niemczech (11 proc.), Szwecji i Holandii (po 14 proc.) oraz w Turcji (15 proc.) i Hiszpanii (18 proc.). W Holandii, której sprzedawcy nale¿¹ do najuczciwszych, plagê stanowi¹ z³odzieje sklepowi. S¹ oni sprawcami a¿ 73 proc. kradzie¿y. Podobny problem ma Austria (najuczciwsi sprzedawcy), w której na sklepowych z³odziei przypada 70 proc. kradzie¿y. W tej kategorii w czo³ówce s¹ jeszcze Turcja (66 proc.), Niemcy (65 proc.), Szwecja (58 proc.) oraz Portugalia i Hiszpania (po 52 proc.). W Polsce ³upem z³odziei sklepowych pada 50 proc. ogólnej liczby skradzionych towarów. Najmniej z³odziei jest we wspominanej ju¿ Norwegii (30 proc.), nastêpnie w Rosji (34 proc.), Francji (44 proc.) i Italii (45 proc.). Wœród kradzie¿y przez dostawców niedoœcignionym rekordzist¹ jest Norwegia (30 proc.). W Portugalii i Italii przypada na nich 13 proc. kradzie¿y, w Polsce 11 proc., czyli tyle samo co we Francji i tylko o jeden procent wiêcej ni¿ w Austrii, Belgii, Finlandii. W pozosta³ych krajach wskaŸnik ten wynosi mniej ni¿ 10 proc. Wskutek pomy³ek i b³êdów administracyjnych najwiêcej towarów znika w Wlk. Brytanii (a¿ 39 proc.), nastêpnie w Hiszpanii (25 proc.) oraz Niemczech, Italii i Szwecji (po 19 proc.). Analitycy zajmuj¹cy siê problemem sklepowych kradzie¿y oszacowali, ¿e ich koszt w handlu detalicznym wyniós³ na ca³ym œwiecie w latach 2014-2015 214,3 mld dol. n


Polowanie na miliony

www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­5

Oszu­ści­gra­su­ją­po­Pol­sce Adam Lasocki

Ten tekst jest adresowany przede wszystkim do tych naszych rodaków, którzy posiadaj¹ jeszcze w Polsce nieruchomoœci, atrakcyjne dzia³ki lub pokaŸne lokaty bankowe. Mog¹ byæ zagro¿eni przez oszustów, którzy mno¿¹ siê ostatnio doœæ obficie. To oczywiste, ¿e amatorów cudzych pieniêdzy by³o zawsze multum, pocz¹wszy od drobnych z³odziejaszków, poprzez kieszonkowców po wyspecjalizowane gangi. Im wiêksze pieni¹dze mo¿na ukraœæ, tym bardziej z³odziejskie gangi s¹ wyspecjalizowane, a ich szefowie wykszta³ceni. W centrum zainteresowania gangów, o których piszemy ni¿ej, le¿y mienie liczone nie w dziesi¹tkach tysiêcy, lecz milionach z³otych. Sprawa Amber Gold, to przys³owiowy „pryszcz” w porównaniu na przyk³ad z procederem uprawianym przez kasy po¿yczkowe SKOK, na które podatnicy musieli wy³o¿yæ ju¿ niemal 3 miliardy z³otych. O ile Amber Gold to afera, u pod³o¿a której le¿y ludzka chciwoœæ, ³atwowiernoœæ i niewiedza, to nale¿y przypuszczaæ, ¿e zsumowana kwota oszustw, o których piszemy ni¿ej, dokonywanych przez wyspecjalizowane gangi, przekracza straty poniesione przez naiwnych, którzy zawierzyli Amber Gold. Sam proceder oszustwa jest prosty, ale stosunkowo czasoch³onny. Oszuœci wynajduj¹ na przyk³ad atrakcyjne dzia³ki w pobli¿u buduj¹cych siê nowych osiedli mieszkaniowych, by wzi¹æ pod ich zastaw bankowe po¿yczki, o których zwrocie nie ma oczywiœcie mowy. Aby oszukañczy biznes siê powiód³, trzeba wejœæ w skórê w³aœciciela. Ju¿ dawno funkcjonuj¹ca w polskiej bran¿y oszustw instytucja „s³upa”, jest przydatna tak¿e i w tym przekrêcie. Pierwszym przedsiêwziêciem gangu jest przestudiowanie ksi¹g wieczystych dzia³ki (dzia³ek), które s¹ przedmiotem zainteresowania. Poniewa¿ fundamentaln¹ zasad¹ prawn¹ jest jawnoœæ ksi¹g wieczystych, nie ma z tym problemu. W ksiêgach wieczystych s¹ zapisane niemal wszystkie informacje, które trzeba znaæ, by byæ wiarygodnym przed obliczem bankowego urzêdnika lub notariusza. Gdy wszystkie potrzebne do dokonania przekrêtu dokumenty znajduj¹ siê ju¿ w posiadaniu gangu, przystêpuje on do operacji najwa¿niejszej, czyli wykradzenia to¿samoœæ prawowitemu w³aœcicielowi dzia³ki lub konta maj¹cego byæ przedmiotem oszustwa. Kradzie¿ to¿samoœci to dwa problemy do pokonania. Pierwszy dotyczy danych osobowych w³aœciciela

Fot. Archiwum

obiektu, którego chce siê oszukaæ oraz specjalistów produkuj¹cych fa³szywe dokumenty. W jednej ze spraw, któr¹ rozpracowali warszawscy policjanci z wydzia³u zajmuj¹cego siê odzyskiwaniem mienia, okaza³o siê, ¿e dane w³aœciciela atrakcyjnej dzia³ki (w³¹cznie z numerem paszportu) gangsterzy kupili od komornika za 3 tys. z³, a za fa³szywe dokumenty zap³acili 5 tys. z³. Policja nie ujawni³a od kogo oszuœci kupili fa³szywe dokumenty, ale skoro nie mieli z tym wiêkszych k³opotów, nale¿y wnosiæ, ¿e przestêpcze podziemie jest rozbudowane i œwiadczy wszechstronne us³ugi. Kwestia druga zwi¹zana z kradzie¿¹ osobowoœci, to znalezienie „s³upa”, czyli cz³owieka, który za, zazwyczaj niewielkie pieni¹dze, zgodzi siê przedzier¿gn¹æ we w³aœciciela dzia³ki, która ma byæ przedmiotem bankowego zastawu pod po¿yczkê. Z tym akurat jest najmniejszy k³opot. Na ulicach polskich miast bez problemu mo¿na znaleŸæ ludzi z dwoma lewymi rêkami, którzy nie chc¹ siê paraæ ¿adn¹ prac¹, natomiast s¹ bardzo chêtni do zarobienia paru groszy za przys³owiowe „nic”. Poniewa¿ ludzie ci zazwyczaj nie wzbudzaj¹ swoim wygl¹dem i sposobem bycia zaufania, trzeba ich „przemodelowaæ”. Najpierw wiêc wiezie siê „s³upa” do wiza¿ystki, która nadaje mu wygl¹d bardzo zbli¿ony do pierwowzoru, wczeœniej poddaje oczywiœcie zabiegom higienicznym z k¹piel¹ w³¹cznie, a nastêpnym etapem jest wizyta u fotografa, by zrobiæ zdjêcie do fa³szywego dokumentu to¿samoœci. To s¹ dzia³ania dotycz¹ce wygl¹du zewnêtrznego s³upa. Etap drugi to nauka. „S³up” musi posi¹œæ wiedzê na temat nieruchomoœci, któr¹ oszuœci chc¹ przej¹æ na jego konto, tak¿e nauczyæ siê rozmawiaæ z urzêdnikiem w banku, notariuszem, a jeœli przedmiotem oszustwa ma byæ sprzeda¿ dzia³ki, to musi siê tak¿e nauczyæ konwersacji z inwestorem. Przygotowanie „skoku” trwa czasami bardzo d³ugo, nawet kilka miesiêcy. Absolutnym warunkiem po-

wodzenia oszukañczego procederu jest zachowanie poufnoœci i w tej sytuacji najs³abszym ogniwem bywa zazwyczaj „s³up”, który pozostawiony sam sobie mo¿e siê zwierzyæ swoim ulicznym kumplom z przysz³oœci, która go czeka. Po uzyskaniu w banku po¿yczki pod zastawion¹ nieruchomoœæ, organizatorzy znikaj¹, a „s³up” pozostaje go³y niczym przys³owiowy „œwiêty turecki” i wy³udzone pieni¹dze staj¹ siê dla banku wirtualnymi. Podobny mechanizm, czyli podszywanie siê pod cudz¹ to¿samoœæ, oszuœci stosuj¹ tak¿e przy kradzie¿ach pieniêdzy z cudzego konta. W tym przypadku konieczna jest jednak wspó³praca pracownika banku, najczêœciej z dzia³u obs³ugi klienta. Odpowiednio spreparowany „s³up” zmienia w banku numer telefonu prawowitego w³aœciciela, do którego bank zazwyczaj dzwoni, gdy dochodzi do du¿ej transakcji, zmienia tak¿e wzór podpisu. Gdy lokata zostanie zerwana, a pieni¹dze znajd¹ siê na kontach oszustów, natychmiast wyp³acaj¹ je sobie w bankomatach. Jedna z grup przestêpczych tylko w ci¹gu kilku miesiêcy „przekrêci³a” Bank Ochrony Œrodowiska na 500 tys. z³, BZWBK na 1,7 mln z³, a PKO BP Inteligo na 2,25 mln z³. Szefami grup dokonuj¹cych oszustw s¹ bardzo czêsto œwietnie wykszta³ceni m³odzi ludzie, maj¹cy w kieszeni dyplomy z finansów i bankowoœci, zdarzaj¹ siê te¿ posiadacze dyplomów MBA. To oni s¹ mózgami ca³ych operacji. Policjanci z wydzia³ów zajmuj¹cych siê odzyskiwaniem wy³udzonego mienia mówi¹ obrazowo, ¿e te grupy przestêpcze to rodzaj korporacji, której celem jest zdobycie pieniêdzy, tyle tylko, ¿e w sposób nielegalny. I ¿e w ostatnim czasie obserwuje siê coraz wiêcej nowych grup oszustów zajmuj¹cych siê tym procederem. Ich zdaniem nie bêdzie ich ubywaæ, a wrêcz odwrotnie, bo w Polsce jest coraz wiêcej majêtnych osób. Skoro wiêc roœnie poda¿, to automatycznie wzrasta te¿ nieuczciwy popyt na ich pieni¹dze. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

Opowieœci Lady Buni

www.glospolonii.net

Smak szczęścia

Kto by nie chcia³ byæ szczêœliwy? Ka¿dy chce. W ksiêgarni pó³ki siê uginaj¹ od poradników, nawet s¹ specjaliœci, którzy gotowi s¹ nas uczyæ jak byæ szczêœliwym, jak zmieniæ swoje ¿ycie. Tylko czy jest jedna recepta na szczêœcie, czy jest definicja szczêœcia? Niestety, a mo¿e „stety”, nie ma jednej definicji szczêœcia, dla ka¿dego szczêœcie jest czymœ innym. Ca³y sekret polega na tym, ¿eby znaleŸæ to co jest dla nas szczêœciem. Wiêkszoœæ z nas pêdzi przed siebie na oœlep. Ja te¿ kiedyœ tak bieg³am. Pêdzimy wiêc, ¿eby z³apaæ to ulotne coœ, co da nam poczucie spe³nienia, samorealizacji, wewnêtrznego spokoju i radoœci. Czegoœ co sprawi, ¿e bedziemy budzili siê ka¿dego ranka pe³ni enrgii z uœmiechem na twarzy i bêdzie siê nam chcia³o chcieæ. Od najm³odszych lat mamy wk³adane do g³owy w domu, w szkole, w pracy, co musimy, co nale¿y, co wypada. Wchodzimy wiêc w doros³e ¿ycie z baga¿em nakazów i zakazów. Mamy byæ odpowiedzialni, dojrzali, ambitni, pracowici, uczciwi. Okazuje siê, ¿e pomimo naszych starañ ci¹gle jest za ma³o. Ktoœ nam ci¹gle podnosi poprzeczkê. Kto? ¯ycie i otoczenie. Zaczynamy biec. Coraz szybciej, coraz wiêcej. Nie chcemy byæ postrzegani jako niezaradni, leniwi, ma³o ambitni. Wiêc znowu wiêcej i wiêcej. Po drodze s¹ ukoñczone szko³y, kariera, awanse, podwy¿ki, nowe samochody, markowe ciuchy, pierwsze mieszkanie, a wraz z nim kredyt. Tydzieñ siê zmienia, mamy wra¿enie, ¿e nie ma weekendu, bo ten czêsto jest wch³oniêty przez wyjazd integracyjny. Ci¹gle jest poniedzia³ek i znowu w formie musimy stan¹æ w drzwiach biura. Doba siê kurczy. Mijaj¹ lata. Mamy jeszcze lepsze auto, wiêksze mieszkanie z wiêkszym kredytem i zazdrosnm spojrzeniem znajomych. Jest! Mamy sukces! Niektórzy patrz¹ na nas z podziwem, inni z zazdroœci¹. To nas nakrêca, chcemy wiêcej. Musimy wyprzedziæ Kowalskiego. W przysz³ym roku zmieniê auto, bêdzie model lepszy ni¿ ma s¹siad. Po pewnym czasie nic nas nie cieszy. Radoœæ z kupna wymarzonej rzeczy koñczy siê w momencie zap³aty. Uczucie po¿¹dania znika, jest ok. i odk³adamy to na pó³kê. Niby mamy wszystko, ale nie mamy w sobie tego uczucia spokoju i spe³nienia. Coœ nas ci¹gle goni, a w duszy nam gra Urszula „Czego wci¹¿ mi brak? Co tak cenne jest, ¿e ta nie nazwana myœl rys¹ jest na szkle?” Zaczynamy Ÿle spaæ, jesteœmy ci¹gle zmêczeni, myœlimy przez sen. Wpadliœmy w b³êdne ko³o, dzia³amy jak trybiki w maszynie, biegniemy jak chomik w klatce. W tym wszystkim zarak³o czasu ¿eby ¿yæ. Nakrêceni stresem, z tabelkami w g³owach, biegniemy ju¿ ileœ lat. Dzieci, rodzina - to mia³ byæ raj, a tymczasem to ci¹g³e potrzeby, pretensje, problemy logistyczne kto odbierze, kto popilnuje? Ci¹g³a walka z czasem i z obowi¹zkami. Dom - miejsce, w kórym zamiast ¿yæ w³aœciwie tylko œpimy, przekazujemy sobie wzajemnie informacje kto, jak, kiedy, gdzie, ogarnie dzieci, zakupy, wyprowadzi psa, pój-

dzie na wywiadówke, do lekarza. Bo¿e! Co siê z nami sta³o? Gdzie ta para, która godzinami spacerowa³a bez celu i nie potrzebowa³a do szczêœcia nic wiêcej. Mieliœmy marzenia, mia³o byæ tak piêknie. Mia³y byæ dzieci, domek z ogródkiem i sielanka. Jest domek, s¹ dzieci tylko nie ma nas. S¹ wzajemne pretensje, poœpiech, a my jakby obcy. Gdzie jest to szczeœcie, ta sielanka, ta radoœæ? Ona zasnê³a w fotelu, odziana w poplamiony kaw¹ szlafrok, z niezmytym makija¿em. Przed Ni¹ na ³awie wypracowanie syna, mia³a sprawdziæ, nie da³a rady poleg³a. On wraca z podró¿y s³u¿bowej. ¯eby nikogo nie obudziæ wchodzi cichutko, w jadalni na krzeœle wiesza marynarkê, robi drinka i l¹duje przed komputerem, bo jeszcze coœ ma do zrobienia. Drink zapewni odrobinê relaksu, ukoi nerwy. Pierwszy ³yk i to uczucie przyjemnego ciepe³ka rozchodz¹cego siê po ciele. Œwiat staje siê piêkniejszy. Po pó³nocy przebudza siê Ona, zbiera siê z fotela, spogl¹da na Niego jednym okiem. Nie ma czu³oœci, powitania. Jest zmêczenie. Ona patrzy z wyrzutem na szklankê z drinkiem, On spogl¹da na Ni¹ beznamiêtnie. Namiêtnoœæ ju¿ tutaj chyba nie mieszka. Ona wygl¹dem

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

nie przypomina aktorki ze sceny erotycznej, raczej walcz¹c¹ o byt bezdomn¹ z okolic dworca centralnego. Wlecze siê do ³ó¿ka, pada w tym szlafroku i zanim zaœnie zd¹¿y tylko pomyœleæ „jak robi¹ to te kobiety w filmach, ¿e s¹ piêkne, zadbane, wypoczête i uœmiechniête? Chcia³abym byæ niczym Kozuchowska w Rodzince.pl”. Zasypia. Rano o pi¹tej dzwoni budzik, skok na równe nogi, bo za trzy godziny ma byæ w gabinecie szefa. Ma byæ rzecz jasna, piêkna, elegancka z plikiem gotowych dokumentów. Bo¿e!!! Tych dwoje zakochanych niegdyœ do szaleñstwa ludzi, zaczyna ¿yæ bardziej obok. £¹cza ich dzieci i rachunki, a najbardziej kredyt we frankach szwajcarskich zac¹gniêty na dom. Ci¹gle biegn¹, tylko chyba ju¿ nie wiedz¹ za czym. Czy widzia³eœ drzewo rosn¹ce do nieba? Nie i tu nadejdzie jakaœ burza, bêdzie zmiana, musi byæ. Na jednych spadnie jak grom z jasnego nieba choroba, która zmieni ca³e ¿ycie i priorytety. Na innych spadnie rozwód. Na jeszcze innych strata pracy. Zawsze w ¿yciu przychodzi moment, kiedy wszystko na chwilê zatrzymuje siê w miejscu. Moment zwany czêsto tragedi¹, a tak naprawdê to jest zmiana. Pocz¹tek


GŁOS POLONII 7

www.glospolonii.net

czegoœ nowego. Ludzie w sytuacjach ekstremalnych odkrywaj¹ w sobie niesamowite pok³ady energii, kreatywnoœci, zdolnoœci wszelakich. Maj¹ nagle odwagê zrobiæ coœ czego nie odwa¿yli siê robiæ przez ca³e ¿ycie. Czêsto wychodz¹ w takim momentach z za³o¿enia - a co mi zale¿y, ju¿ nie mam nic do stracenia i wtedy czêsto odbijaj¹ siê od ¿yciowej trampoliny i zaczynj¹ robiæ nie to co wypada, ale to o czym marzyli ca³e ¿ycie. Nagle samotne matki robi¹ karierê, s¹ matk¹ i ojcem i œwietnie sobie radz¹. Nagle ktoœ po ciê¿kiej chorobie, ma taki apetyt na ¿ycie, ¿e koñczy kolejne studia, robi karierê zawodow¹. Moje ¿ycie by³o kiedyœ bardzo podobne. Korpo-m¹¿, ja z biznesem na g³owie. Jak spojrzê wstecz to a¿ przykro patrzeæ. A gdzie to szczêœcie i sukces? Moje szczêœcie smakuje pomidorow¹ i naleœnikami z serem. Teraz to wiem. Po latach ¿ycia zdawczo-odbiorczego w poœpiechu i pêdzie, w rytmie telefonów od klientów i szefa. Pieni¹dze by³y na zasadzie wesz³y -wysz³y. Bo im wiêcej siê zarabia tym wiêcej siê wydaje. Szybkie ¿ycie jest bardzo drogie. Obiady w restauracjach nie z luksusu tylko z braku chêci i si³y do gotowania. Pewnego dnia dotar³o do mnie, ¿e moje dzieci przez lata nie jad³y pomidorówki, kopytek, naleœników. A pierogi jak s¹ to kupowane, bo nie mam czasu ugotowaæ. Nie chodzê z dzieæmi do kina, najwy¿ej podwo¿ê i zostawiam, bo nie mam czasu. Jak ju¿ uda mi siê pójœæ to zasypiam na seansie. Ta œwiadomoœæ bola³a jak szlag. Nagle zrozumia³am, ¿e marzê o tym, ¿eby krêciæ siê w kuchni w fartuszku i patrzeæ na dzieci wracaj¹ce ze szko³y, odrabiaj¹ce zadania przy kuchennym stole. Gotowaæ im pomidorówkê i sma¿yæ naleœniki. Nie mieæ w g³owie cyferek, które muszê zarobiæ, planów, analiz i kosztów. Nie chcê byæ ¿adn¹ kobiet¹ biznesu. Chcê spokojnej pracy i ¿yæ poprostu ¿yæ. Mieæ czas oddychaæ powietrzem, wracaæ z pracy powoli z nogi na nogê. Co mi z piêknego domu kiedy tam tylko œpiê? Los mi przyszed³ z pomoc¹ i chwilê póŸniej nastapi³ czas wielkich zmian. Na pocz¹tku przypomina³o to tornado, by³ p³acz, ³zy i zgrzytanie zêbów. W g³ebi serca wierzy³am, ¿e to musi byæ pocz¹tek czegoœ nowego, czegoœ dobrego, ¿e nie mo¿e tak po prostu bez g³êbszego sensu siê wszystko tak pouk³adaæ. Zmiany da³y mi czas na krz¹tanie siê po domu i gotowanie. To by³ piêkny czas. Przysz³y najtrudniejsze chwile, du¿o czasu do myœlenia. Dziœ kocham moje obecne ¿ycie, pracê, w kórej mam woln¹ g³owê, to ¿e nie dzwoni mi telefon. Kiedy zamykam za sob¹ drzwi w pracy mogê ju¿ skupiæ sie tylko na rodzinie. Osiagne³am stan wewnetrznego spokoju i spe³nienia. n

Nauczycielka jezyka francuskiego z ponad 30 letnim doswiadczeniem z Francji udziela prywatnych korepetycji . Zainteresowani proszeni są o pozostawienie wiadomości pod adresem internetowym: betterfrenchwithanna@gmail.com

Zatrudnię osoby do sprzątania domów. Kontakt: 604 786 1609

Kopernik Lodge, Polski Dom Opieki zatrudni na telefon wykwalifikowane: Registered Nurses, Licensed Practical Nurses & Care Aides,a także: pomocników do kuchni, osoby do sprzątania oraz osoby do spraw gospodarczych (napraw). Prosimy przesyłać resumes z uwzględnieniem przeszkolenia i kwalifikacji. fax: 604 438-5344 e-mail: admin@kopernik-lodge.bc.ca lub pod adres: 3150 Rosemont Dr. Vancouver, BC V5S 2C9

Potrzebna pomoc do kuchni Szukamy pani do pomocy w kuchni na 3 miesiące. Jeżeli byłby to ktoś z Polski będący z wizytą, oprócz pensji zapewniamy zakwaterowanie i wyżywienie. Proszę dzwonić po 8 pm, pod nr 236 880 3825.

Sprzedam Nowy odtwarzacz DVD Philips, filmy DVD (westerny), elektryczną maszynę do pisania Panasonic, płyty gramofonowe i muszle morskie.

Tel. 604 430 6370

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Zatrudnię pomocnika do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia.

604-301-0043 Piotr  


Prawo Agaty

8­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

PRAWO AGATY

Pro­gram­IEC­jest­już­otwar­ty! Dziesi¹tki tysiêcy potencjalnych nadziei bêdzie mia³o now¹ szansê na uzyskanie pozwolenia na pracê w ramach programu IEC Working Holiday Canada na 2018 r., który zosta³ otwar ty dla wszystkich uczestnicz¹cych krajów w dniu 3 listopada 2017 r. Program INTERNATIONAL EXPERIENCE CANADA (IEC) dostêpny jest dla obywateli 33 pañstw, z którymi Kanada podpisa³a umowy bilateralne. W programie istnieje mo¿liwoœæ wyboru jednej z trzech kategorii: Working Holiday, Young Professionals i International Co-Op. W zale¿noœci od kraju, z którego siê aplikuje mo¿na uzyskaæ pozwolenie na pracê do maksymalnie 24 miesiêcy. Kandydaci do wszystkich puli - w tym Young Professionals i International Co-Op - mog¹ teraz utworzyæ profil. Obywatele 33 krajów uczestnicz¹cych w programie International Experience Canada bêd¹ mogli wzi¹æ udzia³ w programie. Kwoty maj¹ zostaæ og³oszone, ale oczekuje siê, ¿e bêd¹ podobne do ubieg³ego roku. Irlandzcy kandydaci otrzymali do 10 700 zezwoleñ na pracê w programie 2017, podczas gdy Wielka Brytania otrzyma³a 7 000. Obywatele australijscy mog¹ korzystaæ z nieograniczonej liczby. Op³ata za uczestnictwo w IEC wzrasta z 126 $ do 150 $ za program w 2018. Do 2015 r. kandydaci musieli siê spieszyc byæ jednymi z pierwszych, którzy sk³adali wniosek o wydanie pozwolenia na pracê w ramach Working Working Canada Canada, poniewa¿ wydawano je na zasadzie "kto pierwszy, ten lepszy". Wprowadzono jednak zmiany w programie na 2016 r., oznaczaj¹ce, ¿e wnioskodawcy mogli przes³aæ profil w czasie dowolnym, a kandydaci zostaj¹ wybrani losowo do wype³nienia wniosku.

Ten nowy system zostanie zachowany do 2018 roku. Dotyczy on osób poszukuj¹cych pozwolenia na pracê IEC Working Holiday Canada, a tak¿e miêdzynarodowych kooperantów i m³odych profesjonalistów w krajach, w których s¹ one dostêpne.

zawód który widnieje na niniejszej ofercie musi zgadzaæ siê z kanadyjsk¹ list¹ zawodów (NOC) i nale¿eæ do grupy 0, A albo B.

Kandydaci bêd¹ musieli stworzyæ profil i zostaæ przyjêtym do puli potencjalnych kandydatów.

Ostatnia, trzecia ju¿ kategoria skierowana jest do m³odych osób, które s¹ studentami wy¿szych uczelni (uniwersytetu, szko³y wy¿szej lub policealnej) w swoim kraju. Maj¹ one mo¿liwoœæ odbycia praktyki studenckiej w Kanadzie. Przez ca³y okres praktyk, uczestnik musi byæ aktywnym studentem swojej macierzystej uczelni. Osoby bior¹ce udzia³ w tej kategorii musz¹ rownie¿ posiadaæ podpisan¹ ofertê praktyk lub sta¿u u kanadyjskiego pracodawcy. Pozostanie w Kanadzie po zakoñczeniu programu Szanse jakie niesie ze sob¹ program dla m³odych prowadzi wielu uczestników do pozostania w Kanadzie na d³u¿ej, a w rezultacie otrzymania statusu sta³ego rezydenta. Przyk³adowo, osoba która pracowa³a przez pe³en rok od momentu rozpoczêcia programu ma szanse na z³o¿enie aplikacji w oparciu o swoje doœwiadczenie zawodowe zdobyte w Kanadzie (program Canadian Experience Class, obecnie w Express Entry) lub jeœli znalaz³a pracodawcê chêtnego na zatrudnienie jej na kontrakt. Mo¿liwoœci jest na prawdê wiele, jednak by nie zmarnowaæ szansy, któr¹ niew¹tpliwie jest program IEC najlepiej skonsultowaæ dalsze kroki ze specjalist¹, który wska¿e drogê i dobierze najlepszy program imigracyjny. n

Working Holiday Ta kategoria jest wci¹¿ najpopularniejsza wœród m³odych ludzi, ze wzglêdu na mo¿liwoœæ otrzymania otwartego pozwolenia na pracê. Dziêki niemu mo¿na podj¹æ pracê gdziekolwiek na terenie Kanady i prawie dla ka¿dego pracodawcy. W trakcie wa¿noœci pozwolenia mo¿na równie¿ swobodnie zmieniæ miejsce pracy. By móc z³o¿yæ aplikacjê na Working Holiday kandydat musi spe³niaæ nastêpuj¹ce wymogi: Posiadaæ wa¿ny paszport na ca³y okres pobytu w Kanadzie Byæ pomiêdzy 18 a 30 lub 35 (w³¹cznie) roku ¿ycia w trakcie sk³adania aplikacji (dla Polski jest to wiek 35 lat) Posiadaæ œrodki finansowe w wysokoœci co najmniej 2,500$ lub ich ekwiwalent w walucie obcej na pokrycie pocz¹tkowych wydatków Posiadaæ wa¿ne ubezpieczenie zdrowotne na ca³y okres pobytu (uczestnicy programu mog¹ zostaæ o nie poproszeni na granicy przez urzêdnika imigracyjnego)

Young Professionals Niniejsza kategoria przeznaczona jest dla m³odych szczególnie absolwentów wy¿szych szkó³, którzy chcieliby zdobyæ miêdzynarodowe doœwiadczenie w swoim zawodzie. Uczestnicy musz¹ posiadaæ wa¿n¹, podpisan¹ ofertê pracy lub kontrakt z kanadyjskim pracodawc¹ przez z³o¿eniem aplikacji.Oferta zatrudnienia musi byæ w zakresie istniej¹cego ju¿ doœwiadczenia zawodowego lub zdobytej edukacji. Ponadto,

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

International Co-Op


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Wydarzenie

10 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Gloria Poloniae dla Franciszka Kossa 13 lipca 1831 r. przeszed³ z Gie³gudem do Prus, zosta³ internowany w Rastembergu. Przyby³ 28 sierpnia 1832 r. do Warszawy, stawi³ siê przed KRW, ponowi³ przysiêgê wiernoœci carowi. Urzêdnik w Zarz¹dzie Komunikacji L¹dowej i Wodnej. W 1834 oddany pod nadzór policyjny jako podejrzany o kontakty z emisariuszami. W ostatnich latach ¿ycia pozbawiony pracy i œrodków utrzymania, pozostawa³ pod opiek¹ kapucynów w Warszawie. Zm. 30 lipca 1841 r. w klasztorze kapucynów, pochowany na cmentarzu Pow¹zkowskim. n

Franciszek KOSS to pu³kownik Wojsk Polskich, niegdyœ dyrektor Korpusu Kadetów w Kaliszu, urzêdnik w Naczelnym Zarz¹dzie Komunikacji L¹dowych i Wodnych w Królestwie, kawaler wielu orderów. Franciszek KOSS w 1809 r. ukoñczy³ Szko³ê Aplikacyjn¹ w jej pierwszym turnusie. Odby³ kampaniê z armi¹ Napoleona w latach 1812-13 (Witebsk, Smoleñsk, Mo¿ajsk, WiaŸma, Krasne, Berezyna), odznaczy³ siê przy rozpoznawaniu przeszkód wodnych podczas odwrotu Wielkiej Armii spod Moskwy. Po kapitulacji twierdzy w Gdañsku dosta³ siê do niewoli rosyjskiej. W armii Królestwa Polskiego 22 stycznia 1815 r. przydzielony do Kwatermistrzostwa Generalnego, w 1816 zajmowa³ siê wytyczaniem granicy z Austri¹. Od 5 listopada 1818 r. podpu³kownik. 17 listopada 1824 r. mianowany dyrektorem nauk w Korpusie Kadetów w Kaliszu. Od 24 maja 1829 pu³kownik. 26 marca 1827 r. otrzyma³ order œw. Anny 2 klasy, KOSW 3 klasy, a 24 maja 1830 r znak honorowy za 20 lat nieskazitelnej s³u¿by oficerskiej. W po wsta niu 26 lu te go 1831 r. komendant fortyfikacji przedmieœcia Praga, potem szef sztabu 2 Dywizji Piechoty gen. Gie³guda. Nale¿a³ do korpusu Gie³guda, uczestniczy³ w wy pra wie na Li twê.

Fot.­Ar­chi­wum

Prze­wod­ni­czą­cy­Ka­pi­tu­ły, Ma­rek­ks.­Sa­pie­ha

Order Gloria Poloniae Zosta³ powo³any przez rodzinê Sapiehów w XIX wieku. Otrzymali go m.in.: gen. Tadeusz Koœciuszko za ca³okszta³t dzia³alnoœci wojskowej i politycznej; p³k Jan Kozietulski za wzorow¹ s³u¿bê wojskow¹ i brawurowe zwyciêstwo pos Samosierr¹; Julian Ursyn Niemcewicz za dzia³alnoœæ polityczn¹; Adam Mickiewicz za twórczoœæ patriotyczn¹; p³k Ludwik Pac za wirn¹ s³u¿bê OjczyŸnie. Znakomitoœæ tych osób jest niezaprzeczalna! Akty nadania figuruj¹ w dokumentach rodzinnych ksiêcia Leona Sapiehy. Order Gloria Poloniae zosta³ reaktywowany w 2015 roku. Pierwszym, który go otrzyma³ by³ hr. Tadeusz Koss - niestrudzony bojownik o Polskê niepodleg³¹. By³o to w 2016 roku. Jako drugi order otrzyma³ w 2016 roku Andrzej Manuski wydawca gazety Takie ¯ycie za propagowanie polskoœci. Trzecim orderem kapitu³a uhonorowa³a Ryszarda Wrzaska³ê za ca³okszta³t twórczoœci i wk³ad w kulturê narodow¹. By³o to we wrzeœniu 2017 roku. 11 listopada 2017 roku kolejnym wielkim cz³owiekim uhonorowanym Orderem Gloria Poloniae zosta³ pu³kownik Franciszek Koss. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 13

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Napiórkowski i Olejniczak dali czadu! 10 listopada w Norman Rothstein Theatre, w Vancouver mi³oœnicy jazzu zostali uraczeni uczt¹ w wykonaniu Jazz Trio Marka Napiórkowskiego w towarzystwie œwietnego Andrzeja Olejniczaka. Mistrzowskie wykonania utworów spotka³y siê z du¿ym uznaniem publicznoœci. Organizatorom koncertu gratulujemy, dziêkujemy i prosimy o jeszcze.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

Teatr Polski Vancouver

GŁOS POLONII 15

Dwie godziny wspaniałej zabawy dla... dorosłych Krzysztof Pipa³a To by³ spektakl o seksie, o naszych fantazjach i pragnieniach z nim zwi¹zanych. Czwórka aktorow z Polski podesz³a do tematu frywolnie, z odrobin¹ pikanterii, ale przede wszystkim z ogromnym poczuciem humoru zdradzaj¹c nam tajemnice alkowy. Raz po raz salwy œmiechu na widowni potwierdza³y, ¿e lubimy dobre komedie. „Sceny dla doros³ych czyli sztuka kochania” w re¿. Krzysztofa Jasiñskiego, z muzyk¹ Jakuba Przebindowskiego to przezabawna komedia na czterech aktorów, w której sceny przeplatane by³y piosenkami i ¿yw¹ interakcj¹ z widzami. Anna Oberc, Sonia Bohosiewicz, Piotr G¹sowski i Jakub Przebindowski w kilku przezabawnych scenkach opowiedzieli nam o „kochaniu” w sposób niezwykle dowcipny i pikantny, lecz bez wulgaryzmów, z lekkim przymru¿eniem oka, a jednoczeœnie œwiadomoœci¹ jak¹ wielka uwagê przywi¹zuje siê do tej sfery ¿ycia. W tej komedii brawurowe aktorstwo, frywolne teksty i zabawne piosenki bawi³y nas bez wzglêdu na p³eæ, czy doœwiadczenia w tych sprawach. Nawiasem mówi¹c to chyba nawet paniom sie bardziej podoba³o, a ju¿ na pewno to one g³oœniej sie œmia³y...

Teatr Polski Vancouver wyra¿a serdeczne podziêkowania osobom, które pomog³y w realizacji tego niew¹tpliwego sukcesu. S¹ to: Marc Kazimirski - G³ówny sponsor przedstawienia Danuta i W³odek Dom¿al - Technic’s Machine Shop Inc. wykonanie dekoracji Marek Makowski - MM Painting & Decorating wykonanie dekoracji Jaros³aw Topajew - Domo Painting wykonanie dekoracji Malgorzata Kowalczuk, Margipol Event Services - przygotowanie poczêstunku w garderobach dla artystów i obs³ugi Agnieszka Dziurka, wspolpraca z Margipol Event Services - przygotowanie poczêstunku w garderobach dla artystów i obs³ugi Staszek Janecki - obsluga busa dla artystów, z³o¿enie dekoracji na scenie teatru Krzysztof Pipa³a, G³os Polonii - promocja spektaklu w G³osie Polonii, wywiady z artystamim oraz dowóz artystow z lotniska i do teatru, Patryk Œl¹zkiewicz - sprzeda¿ ksi¹¿ek Piotra G¹sowskiego przed i po spektaklu Anna Król - rekwizyty, prowadzenie sprzeda¿y i wydania biletów przed spektaklem Monika i Krzysztof Szlachta - fotografie powitalne artystów z Polski na lotnkisku, wykonanie fotografii w trakcie spektaklu i lobby Czarek Dura - pomoc przy z³o¿eniu dekoracji na scenie teatru

Jeszcze raz serdeczne dziêki! Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Wywiad

16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Uwiel­biam­być­

w centrum zaintersowania Z aktork¹, Ann¹ Oberc, po spektaklu w Vancouver rozmawia³ Krzysztof Pipa³a - D³ugo uczy³aœ siê tañczyæ na rurze? - Hmm... Æwiczy³am z choreografk¹ tylko przez godzinê. Okaza³o siê, ¿e mam wrodzone zdolnoœci do tañca na rurze. Gdy dwanaœcie lat temu w Teatrze STU zaczynaliœmy pracê nad t¹ sztuk¹, pole dance w Polsce jeszcze nie by³ tak popularny, jak dziœ. Na rurze tañczy³o siê wtedy tylko w klubach go-go. Niektórzy dziwnie na mnie patrzyli. - W teatrze mo¿na zobaczyæ Ciê te¿ tañcz¹c¹ sambê w „Lunchu o pó³nocy”. Co jest trudniejsze - samba czy taniec na rurze? - Oba tañce sprawiaj¹ mi ogromn¹ frajdê, ale oba s¹ te¿ bardzo trudne. Trzeba siê otworzyæ przed widzami i pokazaæ trochê cia³a. Taniec na rurze wymaga podnoszenia, a przez moj¹ niedawn¹ kontuzjê muszê podnosiæ siê na jednej rêce. To du¿e wyzwanie. W sambie w takich sytuacjach mo¿na wiêcej improwizowaæ. Gdy zapomina siê choreografii, krêci siê biodrem, zarzuca piórem i wszystko jest w porz¹dku. - Œpiewa³aœ ponoæ w zespole disco polo. To prawda? - Uczy³am siê w liceum muzycznym, gra³am na fortepianie, œpiewa³am w chórze, chodzi³am nawet na zajêcia z wokalistyki operowej. Moi profesorowie oprócz tego, ¿e grali w filharmonii, za³o¿yli kapelê disco polo i dorabiali sobie na weselach. Wiedzieli, ¿e umiem œpiewaæ, wiêc zaproponowali mi wspó³pracê. Nagraliœmy piosenkê, któr¹ podchwyci³y lokalne rozg³oœnie. Okaza³o siê, ¿e trzeba nagraæ teledysk. Wtedy musia³am przemyœleæ sprawê na powa¿nie i stwierdzi³am, ¿e to bez sensu, poniewa¿ moje ¿yciowe plany by³y zupe³nie inne. Disco polo potraktowa³am wiêc tylko jako ciekawy epizod i krótk¹ przygodê. - Teraz œpiewasz chyba g³ównie w teatrze? - Ca³y czas myœlê o tym, ¿eby zebraæ repertuar i stworzyæ recital. Muszê do tego jeszcze dojrzeæ. Marzy mi siê natomiast zagranie w musicalu. Kilka lat temu wystêpowa³am w „The Rocky Horror Show” w Och-Teatrze i to by³a wspania³a przygoda. Chêtnie bym j¹ powtórzy³a. - Podobno w doœæ ciekawych okolicznoœciach dosta³aœ kiedyœ rolê w Teatrze STU. Co to za historia? - By³am wtedy na pierwszym roku w szkole teatralnej. Pewnego dnia, na zajêcia z wiersza wesz³a Sonia Bohosiewicz i poprosi³a mnie na korytarz. Nie wiedzia³am, o co chodzi. Sonia gra³a w Starym Teatrze i wystê-

powa³a równie¿ w Grupie Rafa³a Kmity, która mia³a swój spektakl w Teatrze STU. Okaza³o siê, ¿e coœ jej siê pomiesza³o z terminami i mia³a mieæ dwa przedstawienia jednego wieczoru. Postanowi³a znaleŸæ zastêpstwo. Widzia³a mnie parê razy w szkole, uzna³a, ¿e jesteœmy podobne, podpyta³a, jak siê nazywam i poprosi³a o pomoc. Powiedzia³a mi, ¿e ona zagra pó³ spektaklu i pobiegnie do Starego Teatru, a ja zagram za ni¹ dalsz¹ czêœæ. Jej zdaniem wygl¹da³yœmy wtedy identycznie. By³a przekonana, ¿e nikt siê nawet nie zorientuje. - I co? - By³am przera¿ona, ale powiedzia³am jej, ¿e spróbujê. Przez dwie noce uczy³am siê tekstu i próbowa³am z Soni¹ moje kwestie. Nigdy nie zapomnê tego stresu. Nie wiem, jak tego dokona³am, ale uda³o siê i zagra³am pó³ spektaklu za Soniê. - I widzowie siê nie zorientowali? Ciê¿ko w to uwierzyæ... - Ale¿ zorientowali siê od razu. W Teatrze STU widownia jest na wyci¹gniêcie rêki. Sonia twierdzi³a, ¿e nikt mnie nie rozpozna i ¿ebym w ogóle tym siê nie przejmowa³a. Wesz³am wiêc pewnie na scenê i nagle s³yszê z pierwszego rzêdu: „To jakaœ inna. Ale te¿ dobra, te¿ ³adna”. Miêdzy tymi s³owami pad³o jeszcze kilka przekleñstw. Myœla³am, ¿e tam umrê! Sonia obiecywa³a, ¿e nikt siê nie zorientuje, a ja ledwie wysz³am zza kulis i ju¿ wszyscy wiedz¹, ¿e coœ jest nie tak. To nie by³o zabawne. Ale co najlepsze, do³¹czy³am do obsady tego spektaklu na sta³e i przez kilka lat, gdy Sonia nie mog³a, dublowa³am j¹. Pamiêtam, ¿e raz, bêd¹c na zakupach w galerii handlowej, odebra³am telefon i z przera¿eniem w g³osie Sonia zapyta³a mnie, dlaczego nie ma mnie w teatrze. Okaza³o siê, ¿e zapomnia³a podaæ mi jednego terminu. Wziê³am wiêc taksówkê, wbieg³am do garderoby i w ostatnim momencie wesz³am na scenê. Z ogromnym sentymentem wspominam tamte czasy. - Zdarza ci siê parodiowaæ innych. Widzia³em œwietny filmik z Twoim udzia³em, w którym udawa³aœ Dodê. - Nie s³ucham na co dzieñ jej piosenek, ale zdarza mi

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

siê czasem przy nich pobawiæ. W „Lunchu o pó³nocy” mówiê trzy zdania, naœladuj¹c Dodê. Pewnego razu przy bie g³a do mnie przed spektaklem inspicjentka i powiedzia³a, ¿e Doda jest dzisiaj na widowni. Nie wiedzia³am, co mam zrobiæ. Ba³am siê jej reakcji na moje ¿arty. Pomyœla³am - bêdzie skandal! Gramy tê scenê, mówiê parê zdañ Dod¹ i w momencie, gdy zwykle s¹ salwy œmiechu, ca³a publicznoœæ zamar³a, wszyscy patrzyli na Dodê i czekali, co zrobi królowa. Ona zaczê³a siê œmiaæ i wszyscy razem z ni¹. Po spektaklu Dorota do nas przysz³a i podziêkowa³a za spektakl. Niedawno mia³am okazjê siê z ni¹ spotkaæ i chwilê porozmawiaæ po premierze w Teatrze Imka. Tym razem to ona gra³a, zreszt¹ œwietnie, a ja by³am na widowni. - Zdaje siê, ¿e kiedyœ nawet wjecha³aœ na parking „na Dodê”. - Owszem. Jecha³am na casting do programu „Bar u Danuœki”, do którego szukali parodystów. Niestety nie znalaz³am nigdzie miejsca do zaparkowania, wiêc bezczelnie wjecha³am za szlaban, dobrze wiedz¹c, ¿e wstêp maj¹ tam tylko pracownicy. Podszed³ do mnie ochroniarz i zapyta³, co robiê. Udaj¹c Dodê, powiedzia³am mu: „Cz³owiek tylko w³osy przefarbuje i ju¿ go nie chc¹ na parking wpuœciæ”. Ochroniarz szybko przeprosi³, ¿e mnie nie pozna³ i pozwoli³ zostawiæ samochód na parkingu. - Widzê, ¿e naprawdê lubisz siê wyg³upiaæ i rozœmieszaæ innych. Tak by³o zawsze? - Tak! Jako dziecko uwielbia³am byæ w centrum zainteresowania. Czêsto tañczy³am, przebiera³am siê i robi³am show. Nie wszystkim siê to jednak podoba³o. Przez mój temperament, wyrazist¹ osobowoœæ i g³oœny œmiech mia³am czasem problemy w szkole. Ale uwielbienie bycia w centrum zainteresowania mi zosta³o... - Tego wiêc Ci ¿yczê i dziêkujê za rozmowê. n


Wywia d

www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­17

Je­ste­śmy­ska­za­ni Z aktorskim ma³¿eñstwem, Martyn¹ Kliszewsk¹ i Jakubem Przebindowskim, po spektaklu w Vancouver rozmawia³ Krzysztof Pipa³a - Los obdarzy³ Was wieloma talentami. Oprócz aktorstwa, wykonujecie jeszcze inne profesje, choæby w tym spektaklu, który obejrzeliœmy. Kuba napisa³ muzykê, a Martyna zajê³a siê kostiumami i sprawami technicznymi... Martyna Kliszewska: - Aktorstwo jest nasz¹ mi³oœci¹ numer jeden, ale ja równie¿ malujê i rzeŸbiê, natomiast Kuba... Jakub Przebindowski: - A ja jeszcze piszê sztuki i ksi¹¿ki, komponujê, œpiewam, re¿yserujê... - Jednym s³owem prowadzicie podwójne, a czasem nawet potrójne ¿ycie... MK: - Ja malujê od zawsze. Po szkole podstawowej naturalnym by³o, ¿e pójdê do liceum plastycznego. Skoñczy³am Wydzia³ Tkactwa Artystycznego w Pañstwowym Liceum Sztuk Plastycznych w Bielsku-Bia³ej. Choæ póŸniej zwyciê¿y³y marzenia o aktorstwie, uwieñczone studiami w PWST w Krakowie, to nigdy nie zrezygnowa³am z malarstwa i sztuki. Mam za sob¹ wystawy w ró¿nych miastach Polski. Przed laty w jednej z krakowskich galerii pokaza³am obrazy olejne, gobeliny i lampy industrialne. JP: - A ja od kilkunastu lat dajê upust pasji literackiej, re¿yserskiej i kompozytorskiej. Podwójne ¿ycie artystyczne bardzo nas inspiruje i sprawia nam wielk¹ radoœæ. Jeœli w którymœ momencie uznajemy, ¿e za ma³o gramy na scenie czy w filmie, to nie wpadamy w pop³och, nie spogl¹damy nerwowo na telefon, tylko oddajemy siê naszym pasjom. - Macie 13-letni¹ córkê o imieniu Mia. Czy przy takim nawale pracy macie czas siê ni¹ zajmowaæ? JP: - To trudne, ale musimy znaleŸæ czas, chocia¿ czasem pomaga babcia. I brakuje nie tylko czasu ale i ...miejsca. Kiedy Martyna przez rok przygotowywa³a prace na wystawê, nasze mieszkanie zamieni³o siê w warsztat. Wszêdzie le¿a³y ¿eliwne konstrukcje, odlewy, druty, kable... Po wernisa¿u wiêksza czêœæ prac na szczêœcie siê sprzeda³a, zwolni³o siê wiêc miejsce na zabawki, ³ó¿eczko i wózek dla naszej córki, która wtedy przysz³a na œwiat. - Co Ciê pasjonuje w malarstwie? MK: - Dlaczego malujê? W malarstwie odnalaz³am wolnoœæ wypowiedzi i niezale¿noœæ, czego w teatrze czêsto nie mo¿na osi¹gn¹æ, poniewa¿ na dobre przedstawienie pracuje wiele osób. Praca jest zbiorowa. W malarstwie jest inaczej. To spotkanie z sa-

na sztukę

mym sob¹, pozbawione ograniczeñ. Jest tylko p³ótno i moja wyobraŸnia. To w³aœnie mnie fascynuje, uskrzydla i daje radoœæ. Tworzenie jest dla mnie czymœ tak naturalnym jak oddychanie. Malujê œwiat pe³en koloru i zmys³owoœci, bo w³a œnie w ta kim œwie cie chcia ³a bym ¿yæ. - Wasze rodziny od pokoleñ zwi¹zane sa ze sztuk¹.. JP: - Rzeczywiœcie od kie dy pa miê tam sztuka by³a obecna w moim ¿yciu. Ojciec pracowa³ w opolskiej filharmonii. Gra³ na kontrabasie. W domu te¿ lubi³, gdy rozbrzmiewa³a muzyka. Ja i mój brat Igor tak¿e zdobyliœmy wykszta³cenie muzyczne. Ja gram na akordeonie, flecie poprzecznym i fortepianie, a Igor na fortepianie i perkusji. Poniewa¿ jednak bardziej fascynowa³a mnie sztuka i aktorstwo, skoñczy³em PWST w Krakowie, a nie Akademiê Muzyczn¹ w Katowicach, jak mój brat. Z kolei mój prapradziadek, Józef Przebindowski by³ uznanym rzeŸbiarzem. Jego prace mo¿na ogl¹daæ w Muzeum Narodowym w Krakowie. Pradziadek - Franciszek Przebindowski - by³ malarzem. Malarzem jest te¿ mój stryjeczny dziadek - Zdzis³aw Przebindowski - profesor Akademii Sztuk Piêknych. Jego imieniem nazwano nawet jedn¹ z ulic w Krakowie. Malarstwem zajmuje siê te¿ moja ciotka - Ewa Przebindowska. Nie tylko jednak malowali i rzeŸbili, wszyscy równie¿ grali na jakimœ instrumencie. Taka jest tradycja i dziedzictwo naszej rodziny. MK: - Skoro mowa o dziedzictwie, to koniecznie trzeba dodaæ, ¿e tak¿e mój wuj - Wiktor Ostrzo³ek jest jednym z najwybitniejszych polskich witra¿ystów. Wykona³ prace w przesz³o 150 obiektach sakralnych, m.in. w Krakowie, £agiewnikach, Gdañsku, Warsza-

wie, Rzymie, Austrii, Francji i w wielu innych miejscach œwiata. - Uffff. No to w takim przypadku jestem pewien, ¿e Wasza córka, Mia chy ba nie mia³a wyjœcia... MK: - Oczywiœcie. Od dziecka uczy siê graæ na fortepianie. Mia ma 13 lat, chodzi do szko³y muzycznej. Równie¿ tañczy, œpiewa, maluje i rzeŸbi. Erupcja talentu wzrasta po ka¿dym powrocie z galerii albo muzeum. Mia zamyka siê wówczas w pokoju i tworzy. Bardzo mnie to cieszy, bo wiem, jak¹ z tego ma siê wielk¹ radoœæ. Lubiê te¿, gdy Kuba po powrocie z podró¿y albo koncertu siada przy fortepianie i gra. Ja, na szczêœcie, nie muszê specjalnie czekaæ, a¿ sp³ynie na mnie wena twórcza. Inspiruje mnie po prostu ¿ycie, natura, malujê codziennie. - Kuba jest autorem scenariusza i re¿yserem ju¿ kilkunastu sztuk teatralnych. Te najnowsze to „Hiszpañska mucha”, „Byæ jak Elizabeth Taylor” czy wreszcie „Frida - ¿ycie, sztuka, rewolucja”, zebra³y œwietne recenzje. W ka¿dej z nich gra Martyna. Ale wydaje mi siê, ¿e szczególnie tytu³owa rola Fridy Kahlo jest jakby wymarzona w³aœnie dla Martyny... MK: - Frida Kahlo jest osobowoœci¹, niesamowit¹ kobiet¹, nieprawdopodobn¹ pod wieloma wzglêdami, cudown¹ artystk¹. W sztuce o niej chcieliœmy po³¹czyæ ró¿ne ga³êzie sztuki w jedn¹ ca³oœæ. Wykorzystuj¹c wideoart, sztuki piêkne, malarstwo, taniec, staraliœmy siê stworzyæ coœ innego, ciekawego, zupe³nie inn¹ wypowiedŸ teatraln¹ - performatywn¹. I rzeczywiœcie tak jest, ¿e moja pasja, praca i zainteresowanie twórczoœci¹ Kahlo, sta³y siê punktem wyjœcia dla Kuby przy pisaniu scenariusza i re¿yserii. JP: - Martyna maluj¹c, pracuj¹c jako malarka, pokazuje mi swoje inspiracje, jedn¹ z artystek, któr¹ podziwia jest Frida. Jej zainteresowanie tym tematem tak silne da³o mi do myœlenia. St¹d pomys³ napisania sztuki o tej artystce. - Dziêkujê za rozmowê i trzymam kciuki za kolejne projekty.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Współczesna emigracja

18­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Po­za­Pol­ską­jed­nak­le­piej?­ Marek Kober

Niektórzy Polacy, którzy wyjechali za prac¹ za granicê wracaj¹, ale to raczej wyj¹tki, które potwierdzaj¹c ogólny trend, a jest on taki, ¿e na powrót decyduj¹ siê nieliczni. W ostatnich tygodniach przez polskie media przewinê³y siê relacje o kilku m³odych rodzinach, które wróci³y z emigracji do kraju i wydawa³o siê, ¿e jest to pocz¹tek powrotów z obczyzny, który bêdzie siê nasila³. Przes³anek ku temu, ¿e odloty zamieni¹ siê w przyloty jest kilka. Najwa¿niejsz¹ stanowi doœæ ustabilizowana sytuacja na rynku pracy. We wrzeœniu poziom bezrobocia wynosi³ 6,9 proc. W wielu bran¿ach obserwuje siê du¿y i wzrastaj¹cy deficyt fachowców, a brak wykszta³conej kadry sprawia, ¿e firmy nie mog¹ siê rozwijaæ. W jednym z poprzednich wydañ naszej gazety pisaliœmy w tym kontekœcie o bran¿y budowlanej, ale jak siê okazuje, nie jest ona jedyna, która coraz dotkliwiej odczuwa brak pracowników. GroŸny deficyt specjalistów obserwuje siê w s³u¿bie zdrowia i to zarówno wœród lekarzy, jak i œredniego personelu medycznego, czyli pielêgniarek i techników medycznych. W tej sytuacji powrót ka¿dego fachowca z emigracji witany jest z otwartymi rêkami. I tym siê ekscytowa³y w ostatnich tygodniach polskie media. Ale, niestety, by³y to i s¹ sporadyczne przypadki, które nie przekszta³ci³y siê w sta³y i znacz¹cy trend. Rzeczywistoœæ jest bowiem absolutnie odmienna, a badania nie potwierdzaj¹ optymizmu. 14 listopada agencja pracy Work Service opublikowa³a raport zatytu³owany „Migracje zarobkowe Polaków”. To ju¿ siódma edycja tego raportu. Raport agencji potwierdza dane G³ównego Urzêdu Statystycznego, które zosta³y opublikowane dwa miesi¹ce temu. Wynika z niego, ¿e emigracja zarobkowa oscyluje wokó³ liczby 2,5 miliona osób. Te 2,5 miliona osób, to te, które pod koniec 2016 roku przebywa³y poza krajem w okresie d³u¿szym ni¿ trzy miesi¹ce. Mo¿na siê zastanawiaæ, czy du¿o to, czy ma³o, ale jak na tê liczbê nie patrzeæ jest to jednak oko³o 6,5 proc. wszystkich mieszkañców Polski. I trend emigracyjny wcale siê nie zwiêksza, a wrêcz przeciwnie. W analogicznym okresie roku 2015 liczba ta by³a o 118 tysiêcy mniejsza. Wniosek jest wiêc oczywisty, ¿e liczba Polaków, którzy decyduj¹ siê na emigracjê przewy¿sza tych, którzy wracaj¹. W badaniach dla Work Service nie uda³o siê wychwyciæ, jaki procent z przebywaj¹cych za granic¹ wyjecha³o z kraju czasowo, a jaki na pobyt sta³y. Statystyki GUS nie s¹ w tej kwestii wiarygodne, poniewa¿ wielu z tych, którzy zdecydowali siê

Fot. Archiwum

na wyjazd na sta³e, nie wymeldowuje siê z miejsca swojego zamieszkania w Polsce. Robi¹ to dopiero po latach, gdy ustabilizuj¹ ju¿ swoj¹ pozycjê w kraju, w którym zdecydowali siê spêdziæ resztê ¿ycia. W wielu miejscach Polski widaæ jednak, ¿e ci, którzy wyjazd do pracy za granicê traktowali tymczasowo, jako remedium na brak pracy w kraju i okazjê do zdecydowanego poprawienia swojej sytuacji materialnej, wraz z up³ywem czasu rozstawali siê z myœl¹ o powrocie. Dowodem na to s¹ bardzo liczne w wielu regionach rozpoczête budowy domów. S¹ te domy w ró¿nym stanie, ale zazwyczaj w zaawansowanym. Stoj¹ puste, co prawda zadaszone i z oknami, w wielu przypadkach z pomalowan¹ elewacj¹, ale na nieogrodzonych i zachwaszczonych dzia³kach, zazwyczaj ojcowiŸnie. Wójtowie wielu gmin mówi¹, ¿e jest to zjawisko znacz¹ce. Szczególnie widoczne na terenach wschodniej Polski. Szefowi tych¿e gmin nie ukrywaj¹ tak¿e, ¿e w wielu wsiach procent emigrantów siêga œrednio 25 procent, a s¹ i takie, gdzie przekracza 50 procent. Wspomniane badania dla Work Service przeprowadzi³ oœrodek Kantar Millward Brown. Poniewa¿ trudno by³o mu dotrzeæ do emigrantów, kontaktowa³ siê z ich rodzinami pozostaj¹cymi w kraju. Spoœród ankietowanych 34 proc. odpowiedzia³o, ¿e ich bliscy byliby raczej sk³onni powróciæ do kraju, gdyby po powrocie mogli znaleŸæ pracê odpowiadaj¹c¹ ich kwalifikacjom i satysfakcjonuj¹c¹ finansowo, ale ta odpowiedŸ nie jest równoznaczna z tym, ¿e maj¹ oni takie plany. Na pytanie o powrót „zdecydowanie tak” odpowiedzia³o jedynie 12 proc. ankietowanych. Ponad po³owa, bo a¿ 56,5 proc. osób, oœwiadczy³a, ¿e poprawa sytuacji na polskim rynku pracy nie jest dla ich krewnych znacz¹c¹ przes³ank¹ o podjêciu decyzji o powrocie do kraju, a w tej liczbie a¿ 21 proc. uzna³o ten fakt za zupe³nie nieistotny. O tym, ¿e zdecydowana liczba Polaków nie ma zamiaru wracaæ do kraju œwiadcz¹ te¿ malej¹ce przelewy pieniêdzy z zagranicy. Najdobitniej widaæ to w transferach dokonywanych z Wielkiej Brytanii, ale w tym przypadku jako powód malej¹cych przep³ywów mo¿na podaæ Brexit i zwi¹zany z tym ni¿szy kurs funta. Jednak dane Narodowego Banku Polskiego wskazuj¹, ¿e trend ten odnosi siê tak¿e do tych kra-

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

jów, gdzie liczna jest polska emigracja a miejscowa waluta ustabilizowana. I tak NBP podaje, ¿e w drugim kwartale br. polscy emigranci zarobkowi przelali do kraju 3,9 mld z³, a wiêc o 1,7 proc. mniej ni¿ rok wczeœniej i 2,6 proc. mniej ni¿ w analogicznym okresie przed dwoma laty. Zdaniem zajmuj¹cych siê tym problemem analityków, zmniejszaj¹ca siê kwota transferów pieniê¿nych œwiadczy o tym, emigranci zakorzeniaj¹ siê w swoim zagranicznym œrodowisku, czuj¹ siê tam dobrze i swoj¹ przysz³oœæ wi¹¿¹ ju¿ nie z Polsk¹, a z krajem, w którym siê osiedlili. Dla Polski nie za dobry to znak na przysz³oœæ, bo liczba emigrantów jednak systematycznie wzrasta. I bêdzie wzrastaæ. Z przeprowadzonych badañ wynika, ¿e emigracjê zarobkow¹ rozwa¿a 13,8 proc. aktywnych zawodowo Polaków, ale dramatyczna pod tym wzglêdem jest dla polskiego rynku pracy informacja dotycz¹ca tendencji emigracyjnych ludzi m³odych. Okazuje siê, ¿e najwiêksz¹ grupê widz¹c¹ szanse w emigracji stanowi¹ ludzie m³odzi, w wieku od 18 do 34 roku ¿ycia. Wœród tych, którzy s¹ gotowi wyemigrowaæ, stanowi¹ oni 58 proc. G³ównym powodem s¹ oczywiœcie zarobki, w przypadku ludzi posiadaj¹cych przygotowanie zawodowe i znaj¹cych jêzyk s¹ one kilka razy wy¿sze na Zachodzie ni¿ w Polsce. Tendencje emigracyjne najmocniejsze s¹ w województwach œl¹skim i ma³opolskim, nastêpnie w regionach wschodnich kraju. Najbardziej sk³onni (72 proc. badanych) do wyjazdów zarobkowych s¹ mieszkañcy wsi oraz miast poni¿ej 100 tys. mieszkañców. Najmniej zdecydowanych na zarobkow¹ emigracjê jest w województwach zachodnich kraju. Najpopularniejszym kierunkiem emigracji nie jest ju¿ Wielka Brytania (to zapewne efekt Brexitu), lecz Niemcy, gdzie chce wyjechaæ do pracy 32 proc. badanych (na Wyspy Brytyjskie 19 proc.). Ale kraj po drugiej stronie Kana³u La Manche nadal jest najwiêkszym skupiskiem polskiej emigracji. Pod koniec 2016 r. w Wielkiej Brytanii by³o wed³ug polskich danych (zagraniczne urzêdy emigracyjne podaj¹ wiêksze liczby) 788 tys. Polek i Polaków, czyli o 118 tys. wiêcej ni¿ rok wczeœniej (Brytyjczycy podaj¹, ¿e liczba polskich emigrantów przekroczy³a milion osób), w Niemczech 687 tys. (wzrost o 32 tys.), w Holandii polska emigracja liczy ju¿ 116 tys., w Irlandii 112 tys., a w Norwegii w ci¹gu 6 lat (miêdzy 2010 a 2016 rokiem) wzros³a o 35 tys. osi¹gaj¹c poziom 85 tysiêcy. Dla polskich pracodawców ratunkiem pozostaje w tej sytuacji import fachowców z Ukrainy. Na razie nie ma oficjalnych danych na ten temat, ale zajmuj¹cy siê problemem Ukraiñcy twierdz¹, ¿e wszyscy najlepsi ich fachowcy wyjechali do pracy w… Polsce. I maj¹ chyba racjê, bo na ulicach polskich miast jêzyk ukraiñski staje siê codziennoœci¹. n


Ranking „Forbsa”

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 19

Pol­skie­fir­my­ma­ją­się­do­brze Adam Rother

Polska edycja miêdzynarodowego miesiêcznika gospodarczego „FORBES”, po raz drugi utworzy³a swoj¹ listê 100 najwiêkszych firm prywatnych w Polsce. O kryteriach, na podstawie których tworzono listê, redakcja pisze nastêpuj¹co: „Zdecydowaliœmy siê na zrobienie zestawienia w oparciu o wyceny firm. Kluczowe by³y generowane przez nie zyski, które pomno¿yliœmy przez rynkowe mno¿niki. Od otrzymanych w ten sposób wycen odjêliœmy d³ug. W ten sposób otrzymaliœmy realne wartoœci przedsiêbiorstw. Mamy nadziejê, ¿e dziêki naszemu rankingowi wiadomo wiêcej o tym, gdzie nale¿y wypatrywaæ firm, które mog³yby siê staæ globalne, jak rosn¹ polscy czempioni i co powinni zrobiæ ci mniejsi, ¿eby znaleŸæ siê w pierwszej setce”. Analizuj¹c nawet powierzchownie ranking „Forbsa”, widaæ go³ym okiem, ¿e polskie firmy maj¹ siê dobrze i zawirowania polityczne, jak na razie, nie s¹ dla nich groŸne. Co napawa optymizmem, to fakt, ¿e podczas roku, który min¹³ od poprzedniego rankingu, wartoœæ 100 najwiêkszych polskich przedsiêbiorstw wzros³a a¿ o 22 proc., ze 190 do 233 mld z³otych. 60 przedsiêbiorcom uda³o siê zbudowaæ firmy o wartoœci przekraczaj¹cej jeden miliard z³otych, a 13 spoœród nich, czyli te najcenniejsze, przekroczy³y miliard dolarów USA. Wracaj¹c natomiast z dolarów na krajow¹ walutê, nie mo¿na pomin¹æ, ¿e czo³owa czwórka (Cyfrowy Polsat, LPP, CCC, CD Projekt) zosta³a wyceniona na ponad 10 mld z³, a wszystkie znaki na gospodarczej ziemi i niebie wskazuj¹, ¿e elitarne grono multimiliarderów mo¿e w przysz³ym roku powiêkszy siê o dwie kolejne firmy - Synthosa i Polpharmê. Absolutnym liderem, który o niemal 12 miliardów z³otych wyprzedza drug¹ na liœcie firmê, jest Cyfrowy Polsat. O telewizyjnym biznesie Zygmunta Solorza ju¿ rok temu by³o wiadomo, ¿e jeszcze przez kilka dobrych lat bêdzie na pierwszym miejscu wszelkiego rodzaju rankingów dotycz¹cych wielkoœci i wartoœci polskich firm i te¿ nie on jest rewelacj¹ tegorocznej edycji listy „Forbsa”. To miano przypad³o i nie mog³o byæ inaczej, firmie CD Projekt, która jest producentem „WiedŸmina” gry komputerowej. Pomiêdzy poprzednim a obecnym rankingiem wartoœ CD Projekt wzros³a o 7,5 mld z³ i jest to wynik nieosi¹galny dla ¿adnej innej prywatnej polskiej firmy. W tej sytuacji nie od rzeczy bêdzie przypomnieæ w skrócie jej historiê. W 2009 r. CD Projekt mia³ ju¿ na koncie bardzo dobr¹ opiniê za pierwsz¹ czêœæ

„WiedŸmina”, ale bardzo marne przychody, które hamowa³y dalszy rozwój, czyli produkcjê kolejnych czêœci gry. W po³owie tworzenia drugiej czêœci „WiedŸmina” firma mia³a w banku puste konto i aby zakoñczyæ prace, potrzebowa³a kilkunastu milionów z³otych. Poszukiwanie wsparcia zakoñczy³o siê pozyskaniem inwestora w osobie Zbigniewa Jakubasa, przedsiêbiorcy i inwestora, w³aœciciela m.in. grupy Newag, produkuj¹cej w Nowym S¹czu i Gliwicach elektryczne zespo³y trakcyjne i lokomotywy. Marcin Iwiñski i Micha³ Kiciñski, w³aœciciele CD Projekty wycenili swoj¹ firmê na 120 mln z³, Zbigniew Jakubas by³ zdania, ¿e jej wartoœæ jest o po³owê mniejsza, ale da³ im po¿yczkê w wysokoœci 14 mln z³. CD Projekt nabra³ rozpêdu, druga czêœæ gry, a po jakimœ czasie tak¿e trzecia, zaczê³y robiæ furorê na rynkach Polski i zagranicy, a efekty s¹ przeliczane na gotówkê. Od 2015 r. zyski CD Projekt przekraczaj¹ rocznie æwieræ miliarda z³otych, nie dziwi wiêc, ¿e w³aœciciele firmy na pocz¹tku wrzeœnia bie¿¹cego roku zostali miliarderami. Analiza listy sk³ania do stwierdzenia, ¿e najszybciej wzrasta wartoœæ firm dzia³aj¹cych w bran¿y technologicznej, farmaceutycznej i w handlu. W przypadku firm z sektora technologicznego ich wartoœæ wzrasta lawinowo, a to dlatego, ¿e osi¹gaj¹ bardzo wysokie mar¿e na swoje produkty. Rekordowy jest pod tym wzglêdem wroc³awski Techland (mar¿a 78 proc.), któremu niewiele ustêpuje, dzia³aj¹ca tak¿e w stolicy Dolnego Œl¹ska i równie¿ technologiczna firma LiveChat, z mar¿¹ na poziomie 70 proc. Zarówno Techland jak i LiveChat s¹ spó³kami maj¹cymi klientów na ca³ym œwiecie, w przypadku LiveChat s¹ to miêdzy innymi Samsung, Air Asia, tak¿e Steinway. Kolejn¹ bran¿¹, w której odnotowano wysoki wzrost wartoœci przedsiêbiorstw, to produkcja odzie¿y. Firmy z tego sektora znajduj¹ce siê na liœcie „Forbsa” zwiêkszy³y swoj¹ wartoœæ o 11,9 mld z³, a ponad po³owa tej kwoty (6,8 mld z³) przypada na grupê LPP, w³aœciciela m.in. marki Reserved. Po kilkuletnich k³opotach (nieudane wejœcie na rynki Wschodu), firma odbudowuje swoj¹ pozycjê w Rosji i od razu widoczne s¹ tego efekty. Natomiast ulubion¹ firm¹ wielu obserwatorów polskiej gospodarki jest pewnie te¿ odzie¿owa, tyle tylko, ¿e odziewaj¹ca swoich klientów w buty, Grupa CCC. Jej w³aœciciel, by³y kolarz szosowy, Dariusz Mi³ek (ma 35 proc. akcji), nie prowadzi ju¿ kampanii reklamowej pod has³em, od którego firma wziê³a nazwê, czyli Cena Czyni Cuda, ale gdy trzeba ostro zawalczyæ z konkurencj¹, nie waha siê stan¹æ w szranki cenowe. CCC to nieustaj¹ca ekspansja. Do koñca br. firma bêdzie mia³a 1100 sklepów (o ³¹cznej po-

Fot. Archiwum

wierzch ni 560 tys. m kw.) w 16 krajach Europy, w³¹cznie z Niemcami, Austri¹ i Chorwacj¹. Analitycy twierdz¹, ¿e CCC ma udzia³ w rynku obuwniczym w Polsce na poziomie 18 proc. i bêdzie siê on zapewne zwiêksza³, poniewa¿ firma sta³a siê posiadaczem 75 proc. akcji e-obuwie i z pewnoœci¹ rozpocznie ekspansjê w sprzeda¿y internetowej. Podczas ostatniego roku powierzchnia sklepów CCC zwiêkszy³a siê o 19 proc., natomiast wartoœæ spó³ki wzros³a o 56 proc.

Poni¿ej podajemy 10 najwiêkszych polskich firm prywatnych spoœród stu znajduj¹cych siê na liœcie „Forbsa”: Pozycja Nazwa 1. Cyfrowy Polsat 2. LPP

Wartoœæ firmy (w mln zł) 27 336 15 486

3. CCC 4. CD Projekt

11 797 11 050

5. Synthos 6. Polpharma 7. Grupa Maspex

8 135 7 864 7 321

8. Dino Polska 9. Kruk 10. Toruñskie Zak³ady Materia³ów Opatrunkowych

7 068 6 934

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

5 685

G³ówny udzia³owiec/akcjonariusz Zygmunt Solorz Marek Piechocki, Jerzy Lubianiec Dariusz Mi³ek M.Iwiñski, M. Kiciñski, P. Nielubowicz Michal So³owow Jerzy Starak K. Pawiñski, J.Kasperczyk, J. Szczur, S. Rusinek, Z. Stuglik, P.W. Kramer Tomasz Biernacki Piotr Krupa Sp-ka Pracownicza, prezes zarz¹du Jaros³aw Józefowicz


Podhajce czyli...

20 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Pierwsze wielkie zwy­cięstwo­kró­la­Ja­na­ Andrzej Fliss Ploty i opowiastki, maj¹ce niewiele wspólnego z prawd¹, obrasta³y w obiegu publicznym o kolejne wymyœlone nieprawdy i w ten sposób kszta³towa³ siê absolutnie nieprawdziwy obraz króla Jana III Sobieskiego, który w du¿ym stopniu dotrwa³ do naszych czasów. By³ to obraz jowialnego, beztroskiego i weso³ego sarmaty, pozbawionego cech macho, bo przecie¿ bezgranicznie zakochanego w swojej ¿onie i daj¹cego siê jej manipulowaæ, czyli pantoflarza. Nic bardziej k³amliwego. Jan III Sobieski rzeczywiœcie by³ bezgranicznie zakochany w Marii Kazimierze de La Grange d’Arquien, któr¹ ju¿ ówczesny lud polski nazywa³ Marysieñk¹, wszak przyjecha³a do Polski w wieku zaledwie 4 lat wraz. Przyby³a z dworem Ludwiki Marii Gonzagi, ksiê¿niczki Mantui, która zosta³a ¿on¹ króla W³adys³awa IV Wazy a po jego œmierci króla Jana Kazimierza. Jan Sobieski, jeszcze wtedy bez korony na skroniach, pozna³ Mariê Kazimierê, gdy mia³a 14 lat, jak twierdz¹ historycy, podczas balu na dworze królewskim. To by³a mi³oœæ od pierwszego wejrzenia, aliœci nie od razu mog³a zwi¹zaæ m³odych ludzi na resztê ¿ycia, poniewa¿ Ludwika Maria uzna³a, ¿e w³aœciwszym mê¿em dla jej damy dworu bêdzie Jan Sobiepan Zamoyski. Ma³¿eñstwa w tamtych czasach mia³y zazwyczaj charakter interesowny, a ich celem by³o zawieranie takich lub innych sojuszy. Mimo wiêc, ¿e Maria Kazimiera musia³a s³u¿yæ swym cia³em niekochanemu mê¿owi (urodzi³a mu czworo dzieci, z których ¿adne nie do¿y³o wieku doros³ego), w Janie Sobieskim mi³oœæ do Marysieñki nie wygasa³a, tym bardziej, ¿e jeszcze za ¿ycia Jana Sobiepana, zostali kochankami. Gdy Zamoyski nagle zmar³, nic ju¿ nie sta³o na przeszkodzie ma³¿eñstwu Jana i Marii. By³o to, jak twierdz¹ historycy, jedno z niewielu w tamtych czasach ma³¿eñstw z mi³oœci. Maria i Jan pobrali siê potajemnie 14 maja, a oficjalnie 5 lipca 1665 r. Wêz³em ma³¿eñskim w wawelskiej katedrze spi¹³ ich póŸniejszy papie¿ Innocenty XII, który wtedy przebywa³ w Polsce jako nuncjusz stolicy apostolskiej. W ten sposób dope³ni³o siê szczêœcie Jana Sobieskiego, który wbrew kszta³towanemu póŸniej obrazowi, by³ jedn¹ z wyj¹tkowych postaci ówczesnej

Polski i Europy. W swojej powierzchownej znajomoœci historii Polski i jej wybitnych postaci, nie wiemy, ¿e Jan III by³… Jed nym z naj le piej wykszta³conych ludzi swojej epoki. Biegle w³ada³ ³acin¹, francuskim i nie miec kim, czyta³ w jêzyku hiszpañskim, pos³ugiwa³ siê te¿ samodzielnie jêzykiem tureckim, w³oskim, grek¹ i jêzykiem tatar skim. Zna jo moœæ te go ostatniego, jak i poprzednich, musia³a byæ znaczna, wszak jeñców tatarskich przes³uchiwa³ osobiœcie. W spektrum jego zainteresowañ znajdowa³a siê matematyka, astronomia (Jan Heweliusz, z którym korespondowa³, wykona³ dla niego przyrz¹dy astronomiczne) no i oczywiœcie in¿ynieria oraz wojskowoœæ. Z tej ostatniej dziedziny jego szczególn¹ uwagê zaprz¹ta³a wojskowoœæ hiszpañska. Wszechstronne zainteresowania i znakomite wykszta³cenie, musia³y przynieœæ owoce w jego dzia³alnoœci na polu polityki, nade wszystko na polu w tamtych czasach najwa¿niejszym - polu bitwy. Dwa lata po œlubie Jana z ukochan¹ Marysieñk¹, Rzeczpospolita stanê³a na krawêdzi katastrofy. Co prawda zawarty w styczniu tego¿ roku rozejm z Rosj¹ zakoñczy³ trwaj¹c¹ od 13 lat wojnê z tym krajem, ale nie znaczy³o to wcale, ¿e kraj zazna spokoju. To by³ ten przeklêty XVII wiek, kiedy Polska toczy³a wojny na trzech frontach - ze Szwedami id¹cymi od pó³nocy, co i rusz z zach³ann¹ Rosj¹, a na po³udniowym wschodzie musia³a odpieraæ Turków, Tatarów i zbuntowanego Chmielnickiego. Kiedy wiêc wydawa³o siê, ¿e Rzeczpospolita nabierze po rozejmie z Rosj¹ oddechu, niejaki Piotr Doroszenko, przepe³niony ambicj¹ hetman kozacki, poinformowa³ polskiego króla Jana Kazimierza i dzier¿¹cego ju¿ bu³awê hetmañsk¹ Jana Sobieskiego (przej¹³ j¹ po zmar³ym w 1655 r. Stefanie Czarnieckim), ¿e organizowany jest przeciw Polsce najazd tatarski,

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

przy czym pomin¹³ rzecz najwa¿niejsz¹, tê mianowicie, ¿e to on ten najazd organizowa³. Sytuacja by³a niezwykle groŸna. Szlachta mia³a doœæ wojen i nie pali³a siê do uchwalenia nowych podatków na armiê, a sama armia zosta³a powa¿nie os³abiona miêdzy innymi haniebnym, bestialskim mordem dokonanym przez oddzia³y rokoszanina Jerzego Lubomirskiego na kilku tysi¹cach doœwiadczonych w bojach ¿o³nierzach Czarnieckiego, po przegranej przez nich bitwie pod M¹twami. Jedynym cz³owiekiem, który zdawa³ sobie sprawê z tragicznego po³o¿enia kraju i powagi sytuacji, by³ Jan Sobieski. Hetman Sobieski nie mia³ zbyt wielu mo¿liwoœci, ale uda³o mu siê zgromadziæ 15 tys. wojska. Z w³asnej szkatu³y wy³o¿y³ 5 tys. z³ na zorganizowanie artylerii, od ¿ony Marysieñki po¿yczy³ 1000 dukatów na ¿ywnoœæ dla ¿o³nierzy, a w sumie wyda³ na zorganizowanie armii ogromn¹ jak na tamte czasy kwotê 134 tys. z³. Mia³ przed sob¹ niemal 40-tysiêczn¹ armiê, w której 15 tys. ludzi stanowili kozacy Doroszenki. Wygraæ otwartej bitwy w polu nie mia³ szans. Wygra³ inteligencj¹ i wiedz¹. Sobieski podzieli³ swoj¹ armiê na piêæ lotnych dywizji, z których cztery mia³y za zadanie tropiæ i likwidowaæ tatarskie czambu³y, które odrywa³y siê od swoich g³ównych si³, napada³y wsie i miasteczka porywaj¹c mieszkañców w niewolê (jasyr). Wszêdzie tam, gdzie któraœ z lotnych dywizji spotyka³a na swojej drodze tatarski czambu³, wygrywa³a bitwê i rozprasza³a si³y przeciwnika uniemo¿liwiaj¹c mu porywanie ludzi. To by³a bardzo skuteczna taktyka. Z pi¹t¹ dywizjê Sobieski najpierw obsadzi³ siê w Kamieñcu, ale si³y tatarsko-kozackie nie podjê³y walki, spl¹drowa³y w³oœci Sobieskiego, spali³y Zborów, morduj¹c ich mieszkañców, i posuwa³y siê na Lwów. Sobieski postanowi³ przegrodziæ im drogê w Podhajcach, le¿¹cych 115 km na po³udniowy-wschód od Lwowa .


www.glospolonii.net

Miejsce wybra³ wyœmienite. Za plecami mia³ otoczone murem miasteczko i niewielk¹ twierdzê, od po³udnia i zachodu rós³ bardzo gêsty las, który uniemo¿liwia³ atak tatarskiej jazdy, a od wschodu broni³y miejscowoœæ rzeka, stawy i rozleg³e b³ota. Sobieski mia³ wokó³ siebie 3 tys. ¿o³nierzy oraz uzbrojonych ch³opów i mieszczan, naprzeciw licz¹c¹ (wed³ug ró¿nych Ÿróde³) od 20 do 100 tys. armiê. W¹ski przesmyk, którym napastnicy mogli siê dostaæ na pozycje zajmowane przez Sobieskiego niwelowa³ ich ogromn¹ przewagê liczebn¹. Szturm si³ tatarsko-kozackich rozpocz¹³ siê 6 paŸdziernika. W pierwszej bitwie, w której zabito pod Sobieskim konia, po stronie polskiej zginê³o 490 ¿o³nierzy, po stronie tatarskiej by³y zwa³y trupów, którymi wype³niono ch³opskie cha³upy i podpalono. Napastnicy zdali sobie sprawê, ¿e w otwartej bitwie nie maj¹ szans i rozpoczêli oblê¿enie. Przed szañcami dochodzi³o do kawaleryjskich pojedynków, w których jeŸdŸcy Sobieskiego niemal zawsze byli gór¹, a cztery dywizje, które wczeœniej hetman od³¹czy³ od swoich g³ównych si³, by gromi³y czambu³y, teraz nieprzerwanie napada³y na obóz g³ównych si³ tatarskich, zadaj¹c im ciê¿kie straty. Nie wiadomo, do jakiego dosz³oby rozstrzygniêcia w tej walce pozycyjnej, gdyby trwa³a d³u¿ej, wszak si³y by³y nadzwyczaj nierówne. Impas zakoñczy³ siê, gdy do armii tatarskiej dotar³a wiadomoœæ, ¿e wykorzystuj¹c jej nieobecnoœæ napad³ na Krym ataman siczowy, niejaki Iwan Sirko i mimo ¿e dysponowa³ si³¹ jedynie 2 tysiêcy Kozaków, sia³ ogromne zniszczenia. W tej sytuacji Tatarzy przys³ali goñca z zapytaniem, czy Sobieski nie mia³by nic przeciw temu, by odnowiæ dawn¹ przyjaŸñ. Niespiesznie Ta ta rzy otrzy ma li po zy tyw n¹ od po wiedŸ i 16 paŸdziernika zawarto uk³ad. W zamian za upominki, Tatarzy zobowi¹zali siê do odnowienia sojuszu z Rzeczpospolit¹, ale podczas odwrotu nie dotrzymywali zobowi¹zañ - mordowali i porywali mieszkañców mijanych miejscowoœci w jasyr. W wielu przypadkach polskiej jeŸdzie udawa³o siê likwidowaæ napastników i uwalniaæ pojmanych w niewolê mieszkañców. W tej sytuacji dopiero 24 paŸdziernika hetman Sobieski móg³ wys³aæ uniwersa³ o opuszczeniu przez Tatarów ziem Rzeczypospolitej. By³a to pierwsza operacja, któr¹ Sobieski dowodzi³ od pocz¹tku do koñca. Okrzykniêty zosta³ bohaterem i zbawc¹ Ojczyzny, a w lutym roku nastêpnego otrzyma³ bu³awê hetmana wielkiego koronnego. Ze wszech stron otrzymywa³ listy dziêkczynne i, co w tej sytuacji oczywiste, zwrócono mu wszystkie pieni¹dze, które wyda³ na sformowanie wojska uczestnicz¹co w kampanii podhajeckiej. Powstrzymanie potê¿nej armii tatarsko-kozackiej pod Podhajcami, dowiod³o wielkiego talentu wojskowego Jana Sobieskiego, który potwierdzi³ 6 lat póŸniej, w 1673 r., wielkim zwyciêstwem pod Chocimiem, a w latach póŸniejszych pod Wiedniem i Parkanami. n

Polskie zamki na kresach Pomorzany między Lwowem a Tarnopolem

GŁOS POLONII 21

Andrzej Fliss To jedna z tych miejscowoœci, która niemal zawsze znajdowa³a siê na szlaku Polski nieprzyjació³. Zarówno wtedy, gdy przeciw Rzeczpospolitej sz³a nawa³a turecka, tak¿e wtedy gdy by³y to sprzymierzone si³y turecko-tatarskie, a kiedy indziej wspierane na dodatek przez zbuntowanych Kozaków. Wszystkim im nie podoba³a siê si³a Rzeczypospolitej, a najbardziej Moskwie, która tylko czeka³a, by zaj¹æ jej ziemie, gdy zostanie skutecznie os³abiona przez najeŸdŸców z Krymu i z Konstantynopola. Miejscowoœci¹, która le¿a³a na szlaku nieprzyjacielskich armii by³y Pomorzany. W zamieszczonym w niniejszym wydaniu artykule o bitwie pod Podhajcami, w której po raz pierwszy przysz³y król Polski, Jan III Sobieski wykaza³ siê militarnym kunsztem, id¹ca przeciw niemu armia turecko-tatarsko-kozacka tak¿e przesz³a przez Pomorzany. Gdy siê spojrzy na mapê dawnych kresów wschodnich Rzeczypospolitej, a dzisiejszej Ukrainy Zachodniej, nie sposób dostrzec, ¿e id¹ce z po³udnia i z po³udniowego-wschodu armie musia³y przejœæ przez Pomorzany tak jak znacznie wczeœniej przez Kamieniec Podolski, a póŸniej przez Buczacz. To by³a prosta droga na Lwów, pierwsze wielkie miasto Rzeczpospolitej. Pomorzany le¿¹ 80 km na wschód od Lwowa z lekkim odchyleniem na po³udnie i 56 km na zachód od Tarnopola. Strategiczne znaczenie tego miejsce po³o¿onego nad rzek¹ Z³ota Lipa, otoczonego mnóstwem stawów i mokrade³, dostrzeg³ ju¿ Kazimierz Wielki. Nadal on te ziemie jednemu ze swych poddanych. By³ nim niejaki Miko³aj Œwinka, który zapewne otrzyma³ te¿ od króla polecenie wybudowania w tym miejscu warowni, bo szybko wzi¹³ siê do jej stawiania. Po jej wybudowaniu wokó³ zaczê³a powstawaæ osada, która z czasem znacznie siê rozros³a. Potem w³aœcicielem zamku zosta³ Zygmunt Sieniñski wywodz¹cy siê z Oleœnicy, czyli z zachodniej czêœci Polski. Sta³o siê tak za spraw¹ Anny de domo Œwinka, która by³a córk¹ kolejnego w³aœciciela warowni z tego¿ rodu, Jana. Zygmunt Sieniñski zgin¹³ by³ trzy lata przed koñcem XV wieku i ju¿ nie warownia, a zamek, przeszed³ we w³adanie jego brata, a potem kolejnych krewnych. Byli oni w³aœcicielami Pomorzan przez niemal 120 lat, a ostatni w³aœciciel zamku z rodu Sieniñskich imieniem Krzysztof sprzeda³ go w roku 1619 Jakubowi Sobieskiemu. Pan Jakub sp³odzi³ by³ póŸniej, dok³adnie 10 lat póŸniej, syna, któremu da³ na imiê Jan i to by³ w³aœnie król Jan III. Gdzie sp³odzi³ nie wiadomo, wiadomo natomiast, ¿e jeden z najwybitniejszych polskich monarchów urodzi³ siê we wcale nie tak dalekim, bo le¿¹cym niespe³na 50 km na pó³noc od Pomorzan Olesku. Ale to by³o póŸniej… Kupno Pomorzan to nieby³a transakcja na guziki, czy jak kto woli - psi grosz. Tatuœ przysz³ego naszego króla musia³ siê mocno wykosztowaæ. Za zamek, miasto i 21 okolicznych wsi musia³ wyci¹gn¹æ ze szkatu³y 190 tys. z³. W³adanie Pomorzanami przez Sobieski by³o, jak to siê mówi, „z³otym okresem” w jego dziejach. Mimo ¿e po³o¿enie na szlaku bitewnym nie sprzyja³o spokojnemu i wolnemu od zagro¿eñ rozwojowi. Te zaœ rodzi³y siê obficie. Tatarzy nie dawali spokoju mieszkañcom kresów wschodnich, co i rusz przekraczali granice Rzeczpospolitej. Pomorzany doœwiadczy³y tatarskich napaœci w roku 1639 i

rok póŸniej tak¿e, po czterech latach przerwy ponownie. Wszystkie odpar³y z powodzeniem, podobnie jak w pierwszym roku powstania zbuntowan¹ ho³otê Bohdana Chmielnickiego, czyli w roku 1648 i ponownie w 1655. Zaprawiona w bojach z oblegaj¹cymi wojskami za³oga pomorzañskiego zamku odpiera³a wszystkie te ataki z powodzeniem. Podobnie jak w latach 1667 i 1672, kiedy oblega³y Pomorzany wojska tureckie i kozackie. W roku 1667 by³a to potê¿na armia, któr¹ Jan Sobieski powstrzyma³ pod Podhajcami, o czym piszemy w innym miejscu niniejszego wydania naszej gazety. Jednak w latach 1675 i 1684 uda³o siê Tatarom zdobyæ Pomorzany, ale nie na sta³e. Szybko zostali stamt¹d wykurzeni, co wcale nie znaczy³o, ¿e ju¿ nigdy wiêcej nie ponowi¹ prób opanowania zamku. Dosz³o do tego na rok przed œmierci¹ króla Jana III, czyli w roku 1695. NajeŸdŸcom uda³o siê spaliæ po³udniow¹ czêœæ warowni, ale zamku nie zdobyli. We w³adaniu Sobieskich Pomorzany pozostawa³y do roku 1740, kiedy to wnuczka Jana III, Maria Karolina ksiê¿na de Bouillon w roku swojej œmierci (mia³a 43 lata) sprzeda³a zamek i w³oœci spokrewnionemu z Sobieskimi, Micha³owi Kazimierzowi Radziwi³³owi. Ta transakcja nie zapewni³a, niestety, Pomorzan pomyœlnej przysz³oœci. Nowy w³aœciciel nie dba³ o swój nowy nabytek. Zamek zacz¹³ niszczeæ, a po po¿arze w 1771 r. by³ na najlepszej drodze do ruiny. I pewnie tak by siê sta³o, gdyby od kolejnego Radziwi³³a, tym razem Hieronima, nie odkupi³ go kasztelan owrudzki, a potem ¿ytomirski, Stanis³aw Pruszyñski. Przez kolejne 110 lat Pomorzany by³ rodow¹ siedzib¹ tej linii Pruszyñskich i dopiero w 1879 r. wesz³y w posiadanie rodziny Potockich z £añcuta. Pierwszym z hrabiów Potockich na Pomorzanach by³ Stanis³aw, nastêpnie Roman, a ostatnim jego syn Jerzy, za którego Pomorzany wesz³y po raz drugi w „z³oty okres”. Jerzy Potocki, adiutant marsza³ka Jozefa Pi³sudskiego, póŸniej ambasador Polski w USA, odnowi³ zamek po zniszczeniach, do jakich dosz³o podczas I wojny œwiatowej i utrzymywa³ go na wspania³ym poziomie. „Z³oty okres” trwa³, niestety, bardzo krótko. Wraz z wybuchem II wojny œwiatowej i zwyciêskim marszem na zachód czerwonej armii, jego los by³ przypieczêtowany. Zosta³ odebrany „ciemiê¿com”, zwrócony ludowi „miast i wsi”, która w zorganizowanej w jego murach szkole odbiera³a komunistyczn¹ indoktrynacjê. Wspomnieæ nale¿y jeszcze w kilku zdaniach, w czym le¿a³a si³a budowli, która skutecznie opar³a siê wielu najazdom tatarskim, tureckim i kozackim. Kszta³t warowni nada³ w XVI wieku Jan Sieniñski. By³a to podpiwniczona budowla w stylu renesansowym o kszta³cie czworoboku z czterema dwukondygnacyjnymi skrzyd³ami z naro¿nymi basztami oraz bram¹ wjazdow¹ z mostem. By³a to silna warownia. Jan III przeprowadzi³ gruntowny remont zamku i wzmocni³ jego obronnoœæ, otaczaj¹c go ziemnymi fortyfikacjami bastionowymi i fos¹, a na murach umieœci³ armaty zdobyte w bitwie pod Chocimiem. Gdy w³aœcicielami zamku zostali Pruszyñscy, urz¹dzili w jego komnatach galeriê obrazów, pomieœcili tam tak¿e oko³o 10 tysiêcy sztychów, cenne ksi¹¿ki, kolekcje monet, medali, zbiór autografów polskich królów, tak¿e zabytki z epoki staro¿ytnej, Po œmierci ostatniego z Pruszyñskich zbiory uleg³y rozproszeniu i w du¿ej czêœci znalaz³y siê za granic¹. Dziœ zamek jest ruin¹ z zachowanymi skrzyd³ami po³udniowym i wschodnim. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


D ia­men­ty­i­bry­lan­ty

22 GŁOS POLONII

Naj­więk­sze­ dia­men­ty­świa­ta Marek Kober

Gdy kilka tygodni temu sprzedano znaleziony w listopadzie 2015 r. w Botswanie diament nazwany Lesedi la Rona, w niektórych mediach pojawi³a siê informacja, ¿e „sprzedano najwiêkszy diament œwiata”. Prawda to czy fa³sz? Wszystko otó¿ zale¿y od tego, jak tê informacjê potraktujemy. Jest bowiem kwesti¹ bezsporn¹, ¿e najwiêkszym diamentowym „samorodkiem”, jaki kiedykolwiek znaleziono na œwiecie, jest kamieñ nazwany Cullinan. Pisaliœmy ju¿ o nim przy kilku okazjach, wiêc tylko gwoli przypomnienia… Znalaz³ go cz³owiek o imieniu i nazwisku Frederick Wells, który by³ stra¿nikiem w kopalni Premier Mine w Pretorii w Afryce Po³udniowej. W chwili znalezienia kryszta³ wa¿y³ 3106 karatów, czyli 621,2 grama i mia³ wymiary 10x6x5 cm. Prawdopodobnie by³ jeszcze wiêkszy, poniewa¿ na jednej z jego œcianek widoczna by³a równa p³aszczyzna, œwiadcz¹ca, ¿e jego fragment zosta³ od³upany. Kiedy i przez kogo? Nie wiadomo. Do dziœ nie znaleziono na œwiecie wiêkszego diamentu, ale… Cullinan do czasów nam wspó³czesnych nie dotrwa³ w swojej pierwotnej formie. Trzy bowiem lata po jego znalezieniu król Edward VII, któremu w 2007 r. podarowano diament z okazji jego 66 urodzin, poleci³ amsterdamskiej firmie braci Asscher podzieliæ kamieñ i oszlifowaæ. Z wa¿¹cego nieco ponad 62 dekagramów Cullinana uzyskano 9 du¿ych diamentów i a¿ 96 mniejszych, a ich obróbka, czyli szlifowanie, trzem najlepszym w tym fachu mistrzom firmy Asscher zajê³o osiem miesiêcy. Gdy zwa¿ono wszystkie kamienie, okaza³o siê, ¿e po oszlifowaniu z wa¿¹cego 3106 karatów samorodka pozosta³a ledwie jedna trzecia. 105 brylantów uzyskanych z Cullinana wa¿y³o bowiem 1063,65 karata, czyli 34,25 proc. jego pierwotnej wagi. Najwiêkszy diament (Cullinan I) zwany Wielk¹ Gwiazd¹ Afryki ma masê 530,2 karata, ale wcale nie jest najwiêkszym szlifowanym diamentem na œwiecie. Wmontowano go w brytyjskie ber³o królewskie. Cullinan II, nazywany Drug¹ Gwiazd¹ Afryki, otrzyma³ stary szlif brylantowy i zdobi brytyjska koronê. Cullinan III wa¿y 94,4 ct, Cullinan IV 63,6 ct, Culli-

www.glospolonii.net

dze Tajlandii, a nastêpnie podarowany krónan V 18,5 ct. Najmniejszy nosz¹cy imiê lowi kraju z okazji 50. rocznicy jego Cullinana ma masê 4,39 ct. ko ro na cji. Po nie wa¿ w³a dze nie Nie do koñca znany jest los wszystchcia³y bulwersowaæ spo³eczeñkich brylantów uzyskanych z podziastwa tak kosztownym wydatkiem ³u najwiêkszego diamentu œwiata. z kasy pañstwa, poddanych poWiadomo, ¿e 102 brylanty tytu³em informowano pierwotnie, ¿e ich zap³aty otrzymali bracia Asscher. w³adca zosta³ obdarowany piêkWiadomo te¿, ¿e dwa lata póŸniej nym br¹zowym topazem. Z czaLouis Botha, premier Zwi¹zku Posem „mleko siê wyla³o”, ale bez ³udniowej Afryki odkupi³ od amsterkonsekwencji. Czytelnik zapewne damskich szlifierzy mniejsze kamieza py ta, ile¿ jest wart ów klejnot? Odnie (nie wiadomo ile) i dwa z nich podaFot. Archiwum powiedŸ nie bêdzie jednoznaczna, bo te¿ rowa³ królowej Anglii Aleksandrze oraz Mafachowcy nie s¹ zgodni w ocenie jego wartoœci. rii, ksiê¿nej Walii. Los pozosta³ych „szcz¹tków” po Rozpiêtoœæ jest bardzo du¿a, od 4 do 12 milionów Cullinanie nie jest znany. W sytuacji, gdy po wielkim Cullinanie zosta³y tyl- dolarów. Gdy dwa lata temu znaleziono Lesedi la Rona to ko wspomnienia, wszak zosta³ „rozmieniony na drobne” wcale nie fa³szywe, a wrêcz zasadne staje siê twier- aby oddaæ jego wielkoœæ podano, ¿e jest ona zbli¿ona dzenie, ¿e znaleziony dwa lata temu w kanadyjskiej do pi³ki tenisowej. Nie jest to jedyny zwi¹zek œwiata diamentów ze kopalni w Botswanie Lesedi la Rona jest najwiêkszym dziœ diamentem œwiata. Z czasem dowiemy siê, co œwiatem tenisa. W lo¿ach stadionów podczas prestizrobi z nim jego nowy w³aœciciel. Czy pozostawi go ¿owych turniejów zasiadaj¹ damy, zazwyczaj ubrane skromnie, ale skromnoœæ ubioru kompensuje czêsto w ca³oœci, czy te¿ spotka go los Cullinana? Mamy wiêc pewnoœæ, ¿e najwiêkszym diamentem zwracaj¹cy uwagê dodatek, na przyk³ad pierœcionœwiata by³ Cullinan (piszemy w czasie przesz³ym, po- kiem z za³amuj¹cym w wielu kierunkach œwiat³o bryniewa¿ fizycznie nie ma go ju¿ w ca³oœci), mamy te¿ lantem. Ale wszystko to nic, w porównaniu z pierpewnoœæ, ¿e dziœ najwiêkszym nieoszlifowanym dia- œcionkiem, który swego czasy kupi³ swojej ¿onie franmen tem jest Le se di la Ro na („Na sze œwia t³o”). cuski tenisista Henri Leconte. Od czasu do czasu mo¿na go ujrzeæ na jej palcu, aczkolwiek musi to byæ dla A oszlifowanym? No w³aœnie… Poza fachowcami zapewne ma³o kto s³ysza³ nazwê niezbyt wygodne, bo kryszta³ jest du¿y i ciê¿ki, na tego diamentu. Nazywa siê Golden Jubilee. Podob- dodatek w równie pokaŸnej oprawie. ¯ona francunie jak kilka innych bardzo znanych diamentów, krysz- skiego tenisisty jest otó¿ posiadaczk¹ najwiêkszego ta³ ten zosta³ znaleziony w kopalni Premier, oczywi- czarnego diamentu, jaki kiedykolwiek znaleziono na œcie w RPA, w okolicach Pretorii. Surowy kamieñ œwiecie. Nazywa siê Duch Grisogono. W stanie surowa¿y³ 755 karatów, ale dziêki bardzo regularnemu wym wa¿y³ 587 ct, po obróbce jego masa zmala³a do kszta³towi podczas obróbki straci³ tylko nieco ponad 312,24 ct. Kryszta³ znaleziono w Afryce Centralnej, 200 ct i w efekcie jest ciê¿szy od Cullinana I, czyli w kopalni nale¿¹cej do szwajcarskiej firmy. Diament Gwiazdy Po³udniowej Afryki, o 15,37 ct. Ma kolor szlifowa³ kolejny arcymistrz w tym fachu, Fawez Grubr¹zowawy. Czy jest cenniejszy od Cullinana? Nie osi, Oprawi³ kamieñ w z³oto, to zaœ ozdobi³ 702 mawiadomo. Cullinan I znajduje siê w regaliach brytyj- ³ymi bia³ymi diamentami, które wa¿¹ w sumie 36,39 skiej korony, zapewne nigdy nie zostanie wystawio- ct. Aby oszlifowaæ kamieñ zgodnie z efektem, który ny na sprzeda¿, a gdyby nawet, to cena odzwiercie- chcia³ osi¹gn¹æ, pos³u¿y³ siê w tym celu star¹ hindudla³aby zapewne nie tylko sam¹ wartoœæ kamienia, sk¹ technik¹, tak zwanym ciêciem Mogulów. Efekt ale tak¿e jego królewsk¹ historiê. Kwestia ceny wca- jest osza³amiaj¹cy. Wraz z opraw¹ diament ten jest le, i nie tylko w obu tych przypadkach, nie jest rów- arcydzie³em sztuki jubilerskiej Ze wzglêdy na koñcz¹cy siê przydzia³ miejsca, o noznaczna z wag¹ kamienia. Golden Jubille zosta³ oszlifowany przez wybitnego fachowca, Gabriela Tol- kolejnych cennych i wyj¹tkowych diamentach napikowskiego i w 1997 r. kupiony przez pañstwowe w³a- szemy w nastêpnym wydaniu naszej gazety. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey 10552 Baker Place -Maple Ridge 303 Sasamat Lane - N. Vancouver 5249 Indian River Dr. - N. Vancouver

229.000 SOLD 1.099.000 2.180.000  499.000 SOLD 999.000 SOLD 999.000   399.000 SOLD  3.200.000 SOLD  759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD  309.000 SOLD 995 000 SOLD 1.599.000 2.388 000

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Profile for rekacja

Głos Polonii - wydanie nr 30  

Głos Polonii - wydanie nr 30  

Profile for rekacja
Advertisement