Page 1

Wszystkich Świętych i Zaduszki 1-2 listopada 1 LISTOPADA 2017

NR 29

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Nie chodzi o seks, ale o uczucia wyższe...

, h c y ł s o r o d a l „Sceny d ” a i n a h c o k a czyli sztuk Autor sztuki, Zbigniew Książek o swojej sztuce powiedział tak: „Nie chodzi o seks, ale o uczucia wyższe. Napisałem komedię o pragnieniu miłości. O oporach, z jakimi wciąż się zmagamy, nim otworzymy się na drugą osobę. To także opowieść o poszukiwaniach królewicza na białym koniu, który powinien być piękny, uczciwy i wierny zarazem. Jak to pogodzić i gdzie go znaleźć?” Gwarantem tego, że czeka nas ponad 2 godziny wyśmienitej zabawy, jest obsada. Sonia Bohosiewicz (na zdjęciu) czy Piotr Gąsowski są szeroko znani polskiej publiczności. Dzisiaj przybliżamy nieco ich sylwetki w rozmowie z naszą gazetą, jednocześnie zpraszając Państwa we czwartek, 9 listopada o 19.30 do Vancouver Playhouse.

Str. 14-16

6. Vancouver Polish Film Festival - 11

Polska motoryzacja - str. 17

Żony Jagiellonów - str.20


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


54-let­ni­Piotr­S.­pod­pa­lił­się­w­War­sza­wie www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­3

Słowo wstępne

W czwartek 19 paŸdziernika, oko³o godziny 16.30 przed Pa³acem Kultury i Nauki w Warszawie podpali³ siê 54-letni mê¿czyzna. Rozrzuci³ zapisane kartki papieru, w³¹czy³ nagranie swoich s³ów na magnetofonie, wyla³ na siebie ³atwopalny p³yn i siê podpali³. Ustalono stosunkowo szybko, ¿e mê¿czyzna, który siê podpali³ jest mieszkañcem Niepo³omic ko³o Krakowa, ma 54-lata, jest konsultantem i doradc¹ biznesowym, cz³owiekiem o wykszta³ceniu œcis³ym, ale tak¿e o zainteresowaniach humanistycznych. Ci, którzy szybko zrobili z niego „psychola” musz¹ siê zmierzyæ z faktem, ¿e cz³owiek niezrównowa¿ony psychicznie nie pisze tak logicznie skonstruowanych listów. A mê¿czyzna ten napisa³ list, którym zawiera³ takie miêdzy innymi zdania: „Nie kierujê ¿adnych wezwañ pod adresem obecnych w³adz, gdy¿ uwa¿am, ¿e nic by to nie da³o. Wiele osób m¹drzejszych i bardziej znanych ode mnie, podobnie jak wiele instytucji polskich i europejskich wzywa³o ju¿ tê w³adzê do ró¿nych dzia³añ i niezmiennie te apele by³y ignorowane, a wzywaj¹cy obrzucani b³otom. Najpewniej i ja za to, co zrobi³em, te¿ takim b³otem zostanê obrzucony. Ale przynajmniej bêdê w dobrym towarzystwie. Natomiast chcia³bym, ¿eby prezes PiS oraz ca³a PiS-owska nomenklatura przyjê³a do wiadomoœci, ¿e moja œmieræ bezpoœrednio ich obci¹¿a i ¿e maj¹ moj¹ krew na swoich rêkach”. Zarzuty, jakie adresowa³ do ekipy sprawuj¹c\ej obecnie w Polsce w³adze, to miêdzy innymi „zniszczenie (w praktyce) Trybuna³u Konstytucyjnego i niszczenie systemu niezale¿nych s¹dów”, „budowanie „religii smoleñskiej”, „ca³kowite ubezw³asnowolnienie telewizji publicznej”. Narracjê o wykorzystywaniu dramatycznego indywidualnego aktu samospalenia do wykorzystywania w grze politycznej natychmiast wrzuci³ w media spo³ecznoœciowe najwierniejszy Joachim Brudziñski. Napisa³ tak: „Przy grobie b³. ks. Jerzego modlê siê o zdrowie dla cz³owieka, który targn¹³ siê na swoje ¿ycie przed PKiN, i za tych, którzy z tej tragedii i choroby próbuj¹ uczyniæ pretekst i okazjê do walki politycznej i podsycania nienawiœci. B³ogos³awiony Ksiê¿e Jerzy, módl siê za nami!”. Rzecz w tym, ¿e ze strony opozycji nie by³o ¿adnych s³ów wskazuj¹cych na wykorzystywanie tego dramatycznego wydarzenia do walki politycznej, a tym bardziej do podsycania nienawiœci. Opozycja by³a tak przyt³oczona dramatycznym aktem mieszkañca Niepo³omic, ¿e przez pierwszych kilkadziesi¹t godzin w ogóle nie zabiera³a w tej sprawie g³osu. Ani ona, ani œrodowiska bêd¹ce w opozycji do obecnego rz¹du. Przyzna³a to m.in. psycholog, Anna Chmura, która napisa³a: „W obliczu tragedii Piotra S., który podpali³ siê pod Pa³acem Kultury, zamarliœmy. Jako ludzie, spo³eczeñstwo, media. Nie wiedzieliœmy, co zrobiæ, jak siê zachowaæ”. Nie ma co kryæ i udawaæ, ¿e dramatyczny akt Piotra S. nie by³ aktem politycznego protestu. By³ i trzeba to przyj¹æ do wiadomoœci i zrozumieæ dlaczego zrobi³ to, co zrobi³. Jaros³aw Kurski (stoj¹cy na krañcowo odmiennym stanowisku politycznym brat szefa TVP, Jacka Kurskiego) napisa³ w „Gazecie Wyborczej”: „Cz³owiek ten nie pozostawi³ miejsca na niedomówienia i w¹tpliwoœci co do motywów swego desperackiego czynu. Na chodniku le¿a³ list. (…) Protest przeciw naruszaniu praworz¹dnoœci, gwa³ceniu konstytucji oraz praw i wolnoœci obywatelskich w Polsce. To list przejêtego sprawami publicznymi obywatela, który z bezsiln¹ rozpacza patrzy, jak w jego kraju depcze siê

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

wolnoœæ. (…) Piotr wo³a do nas: - Ludzie, kradn¹ nam wolnoœæ, ograbiaj¹ z sensu tamtych lat (walki z komun¹, epoki pierwszej „Solidarnoœci” - przyp. ), zabieraj¹ nam ¿ycie. A wy co? Gapicie siê têpym wzrokiem. Oddajecie wolnoœæ w zamian za bezpieczeñstwo. Tkwicie w minimalistycznym komforcie, ¿e wprawdzie k³ami¹ i dewastuj¹ demokracjê, ale przecie¿ jeszcze nie pa³uj¹ i nie zamykaj¹. Œmierdzi, ale wytrzymaæ mo¿na. To my mamy siê obudziæ. Jeœli zapomnimy o Piotrze, pozwolimy plugawiæ jego imiê ludziom o formacie i mentalnoœci obecnego ministra spraw wewnêtrznych. Jeœli zostawimy Go i jego rodzinê samym sobie, to tak, jak byœmy pozwolili Mu sp³on¹æ ponownie, w pal¹cym ogniu naszego zapomnienia i obojêtnoœci”. Na drugi dzieñ po podpaleniu siê Piotra S. jego rodzina przysz³a do redakcji OKO.press. Oto fragmenty ich wypowiedzi zapisanych przez dziennikarzy tego portalu: ¯ona: - Zmaga³ siê z depresj¹ od oœmiu lat. Ale jego czyn nie mia³ z tym zwi¹zku, to nie by³ odruch szaleñca. Leczy³ siê w Krakowie u najlepszych lekarzy, regularnie by³ na wizytach. Falowa³o, by³y okresy remisji, ostatnio siê pogorszy³o. Ale to nie jest choroba dwubiegunowa, tylko depresja endogenna. Córka: - Depresja czêsto dotyka ludzi inteligentnych i wra¿liwych. Syn: - W listach, które napisa³ do nas, podkreœli³, ¿e to, na co siê zdecydowa³, nie ma zwi¹zku z chorob¹. I ¿e decyzjê podj¹³ ju¿ jakiœ czas temu. (...)Córka: - Bojê siê, ¿e poka¿¹ tatê jako wariata i umniejsz¹ jego motywacjê. Syn: - Boimy siê, ¿e bêd¹ go chcieli przedstawiæ jako niepoczytalnego. Rodzina Piotra S. przekaza³a redakcji OKO.press drugi list, w którym uprzedzi³ narracje ugrupowania, przeciwko dzia³aniom którego podj¹³ swój protest. Napisa³ w nim: „Mo¿na oczekiwaæ, ¿e PiS bêdzie siê stara³ pomniejszyæ mój protest i bêdzie szuka³ na mnie „haków”. Postanowi³em mu to u³atwiæ i wskazaæ pierwszy punkt zaczepienia (inne bêd¹ sobie musieli wymyœliæ).Od kilku lat chorujê na depresjê, wiêc jestem tzw. osob¹ chor¹ psychicznie.Ale takich osób jak ja jest w Polsce kilka milionów i jakoœ funkcjonuj¹ w sposób mniej wiêcej normalny, czêsto nawet nie wiadomo o ich chorobie. Zreszt¹ sformu³owanie „choroba psychiczna” odnosi siê równie¿ np. do takich dolegliwoœci jak bezsennoœæ, czy j¹kanie siê, wiêc niekoniecznie musi byæ zwi¹zane z niepoczytalnoœci¹. To, co na pewno jest zwi¹zane z moj¹ chorob¹, to problemy ze snem i ³aknieniem, zmniejszenie energii, tendencja do odk³adania wszystkiego na póŸniej (prokrastynacja) i ¿e widzê rzeczywistoœæ w bardziej czarnych barwach ni¿ wiêkszoœæ „normalnych” ludzi. Ale w tej sytuacji to nawet dobrze, bo potrafiê dostrzec bardzo niepokoj¹ce sygna³y wczeœniej ni¿ inni i silniej na nie reagowaæ. I mo¿e te¿ ³atwiej mi poœwiêciæ swoje ¿ycie, chocia¿ zapewniam, ¿e wcale nie tak ³atwo. Có¿ mogê jeszcze dodaæ - pogl¹dy takie jak ja wyra¿a wiele osób z mojego otoczenia, publicystów, czy polityków, wiêc nie wynikaj¹ one z mojego spaczonego odbioru rzeczywistoœci. A dlaczego tak radykalna forma protestu? Bo sytuacja jest dramatyczna. Nie chodzi o to, ¿e rz¹d pope³nia mniej czy wiêcej b³êdów (ka¿dy rz¹d to robi) ale, ¿e ten rz¹d wstrz¹sa podstawami naszej pañstwowoœci i funkcjonowania spo³eczeñstwa. Natomiast wiêkszoœæ spo³eczeñstwa œpi, nie zwraca uwagi, co siê dzieje i trzeba je z tego snu obudziæ. PS Piotr S. zmar³, w niedzielê 29 paŸdziernika.

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Spis treści: SOCJOLOGIA Prostytucja - najstarszy zawód świata - str. 4-5 OPOWIEŚCI LADY BUNI „Sprzątaczka”- str. 6-7 PRAWO AGATY Październik miesiącem zmian - str. 8 ROCZNICE Narodziny polskiej marynarki wojennej w II RP - str. 10 IMPREZY 6. Vancouver Polish Film Festival zakończony- str. 11 TEATR „Sceny dla dorosłych czyli sztuka kochania” - str. 15 WYWIADY - Lubię się śmiać, ale wciąż czekam na coś poważniejszego - mówi Piotr Gąsowski - str. 15 - Okazało się, że jestem ormiańską księżniczką - mówi Sonia Bohosiewicz - str. 16 BIZNES I PIENIĄDZE Motoryzacja bez produkcji samochodów - str. 17 Drugie życie Mielca - str. 18 Polska nędza gminna - str. 19 HISTORIA Żony Jagiellonów - str. 20 DIAMENTY I BRYLANTY Krótka historia odkryć i „Lasedi la Rona” - str. 21 WOKÓŁ SPORTU „Kangur” żużlowym mistrzem świata - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Prostytucja

4 GŁOS POLONII

Naj­star­szy­za­wód­świa­ta­

www.glospolonii.net

Adam Rother Mówi siê, ¿e prostytucja, to najstarszy zawód œwiata i pewnie nie bez racji, wszak popêd seksualny jest najsilniejszym instynktem cz³owieka, seksuolodzy twierdz¹ wrêcz, ¿e koñczy siê dopiero wraz z jego œmierci¹. Ten instynkt jest motorem wszelakich ludzkich dzia³añ i to nie tylko osobników p³ci mêskiej. Nie tyko na murach azjatyckich œwi¹tyñ sprzed tysiêcy lat znajdziemy wyrzeŸbione „poradniki seksualne”, z których byæ mo¿e czerpali tak¿e autorzy „Kamasutry”. Te miêdzy innymi rzeŸby dowodz¹, ¿e seksualnoœæ cz³owieka by³o ju¿ dawno temu spraw¹ oczywist¹ i normaln¹ i dopiero przecz¹ce tym naturalnym odruchom rygory religijne skaza³y ludzi na zachowania w tej kwestii pruderyjne, na zak³amanie i hipokryzjê. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

M

Po­pęd­sek­su­al­ny­jest­naj­sil­niej­szym­in­stynk­tem­czło­wie­ka

ówi siê, ¿e prostytucja, to najstarszy zawód œwiata i pewnie nie bez racji, wszak popêd seksualny jest najsilniejszym instynktem cz³owieka, seksuolodzy twierdz¹ wrêcz, ¿e koñczy siê dopiero wraz z jego œmierci¹. Ten instynkt jest motorem wszelakich ludzkich dzia³añ i to nie tylko osobników p³ci mêskiej. Nie tyko na murach azjatyckich œwi¹tyñ sprzed tysiêcy lat znajdziemy wyrzeŸbione „poradniki seksualne”, z których byæ mo¿e czerpali tak¿e autorzy „Kamasutry”. Te miêdzy innymi rzeŸby dowodz¹, ¿e seksualnoœæ cz³owieka by³o ju¿ dawno temu spraw¹ oczywist¹ i normaln¹ i dopiero przecz¹ce tym naturalnym odruchom rygory religijne skaza³y ludzi na zachowania w tej kwestii pruderyjne, na zak³amanie i hipokryzjê. Mê¿czyŸni, którzy zdominowali œwiat i uzurpuj¹ sobie prawo tak¿e do dyktowania zasad w kwestiach seksualnych milcz¹ wstydliwie na temat prostytuowania siê osobników reprezentuj¹cych ich p³eæ, a w s³ownikach brak okreœleñ na odmiany uprawianej przez nich profesji, których w odniesieniu do kobiet jest multum. „Braminki” to ciekawe i pe³ne temperamentu ju¿ nie dziewcz¹tka, a jeszcze nie w pe³ni kobiety, które dzieli³y siê ze swoimi rówieœnikami odkrywaniem tajemnic seksu w miejscach ustronnych, najczêœciej, jak ksywka, któr¹ je okreœlano wskazuje, w ustronnych bramach. „Cichodajki” te¿ s¹ ¿¹dne seksualnych wra¿eñ i to nie tylko panienki, tak¿e mê¿atki, acz jedne i drugie skrywaj¹ce swe ¿¹dze pod mask¹ cnotliwoœci, natomiast „Walickie”, to panie nie maj¹ce w tej kwestii ¿adnych skrupu³ów i nie kryj¹ce siê, ¿e lubi¹ i robi¹ to, co robi¹. Ale w gronie tych amatorek trudno raczej znaleŸæ prostytutki, kobiety s³u¿¹ce seksem w celach merkantylnych, czyli za pieni¹dze. W przypadku „braminek”, „cichodajek” i „walickich” w grê wchodz¹ emocje, w prostytucji nie ma emocji, jest zimna, wyrachowana us³uga za pieni¹dze. Jak powiedzia³a jedna z pañ, która uprawia tê profesjê, jedyne co mo¿e je krêciæ, to kasa.

Ceny jak u... mechanika Jeden z portali internetowych potrudzi³ siê o opracowanie raportu na temat zarobków prostytutek w dzisiejszej Polsce. Dane zebra³ z 10 635 og³oszeñ internetowych i przedstawi³ stawki za godzinê i za noc. Z zaprezentowanych danych wynika, ¿e w porównaniu z innymi us³ugami, za seks wcale nie p³aci siê kokosów. Œrednia godzinowa stawka opiewa na 183 z³, czyli tyle, ile kosztuje godzina pracy mechanika na przyk³ad w serwisie firmy Auto Centrum w Rzeszowie. Trudno powiedzieæ, która us³uga jest bardziej satysfakcjonuj¹ca klienta… Noc z prostytutk¹ to raptem 732 z³ (ca³y czas mówimy o œredniej), co, jeœli ju¿ jesteœmy tak¿e przy us³ugach motoryzacyjnych, równie¿ nie zwala z nóg. Z pierwszego lepszego serwisu za œredniej wagi us³ugê moto wychodzimy z pokaŸniejszym rachunkiem. Ró¿nica tylko w tym, ¿e auto wymaga serwisowania raz na jakiœ czas, a dobrego seksu mo¿e siê zachcieæ, pomijaj¹c wstrzemiêŸliwych, co parê godzin. I jeœli ma siê taki tempera-

ment, to rzeczywiœcie trzeba byæ nale¿ycie wyposa¿onym finansowo. Najwy¿sze stawki maj¹ prostytutki w Warszawie. Za godzinê ¿¹daj¹ 254 z³, a za ca³¹ noc œrednio 2256 z³, co zapewne jest kwot¹ zaporow¹ dla kasjera z „Biedronki” i przedstawicieli kilku innych zawodów. Autorzy raportu twierdz¹, ¿e w cenie trzyma siê tak¿e fachowa kadra z Lublina i Bia³egostoku, ale tylko w kategorii us³ug ekspresowych, czyli godzinnych (219 i 216 z³). Taryfa ca³onocna jest od tych miast wy¿sza w Lesznie i w £om¿y (2130 i 2082 z³). Widocznie popyt du¿y, a poda¿ mniejsza. Im dalej od stolicy tym taniej, a najtaniej w Piotrkowie Trybunalskim (129 z³ za godzinê). Granicy 150 z³ nie przekraczaj¹ prostytutki w Olsztynie (141 z³) i Czêstochowie (143 z³), ca³a noc najtañsza jest w Olsztynie i W³oc³awku (1294 z³) oraz w Chorzowie (1300 z³). Ca³y czas mówimy o cenach uœrednionych. Autorzy raportu starali siê byæ wnikliwi i ustalili, ¿e im kobieta m³odsza, tym wiêcej inkasuje. Prostytutki w wieku od 18 do 25 lat zarabiaj¹ nawet o 58 proc. wiêcej ni¿ ich leciwe kole¿anki w wieku 56 lat i wiêcej. Niebagateln¹ rolê odgrywa te¿ prezencja. Im prostytutka wy¿sza i szczuplejsza, tym cena za jej us³ugê idzie w górê i mo¿e byæ nawet o 93 proc. wy¿sza od œredniej. Ceny powy¿sze s¹ to ceny uœrednione, trudno powiedzieæ, jakie s¹ ceny maksymalne i minimalne. Wszystko zale¿y od determinacji klienta i jego mo¿liwoœci finansowych.

15 tysiêcy agencji, 150 tysiêcy „panienek” Szacunkowe, a wiêc mocno rozbie¿ne, s¹ tak¿e dane dotycz¹ce liczby prostytuuj¹cych siê kobiet. Podawane s¹ liczby od 18 do 20 tys., ale inni znawcy przedmiotu wskazuj¹, ¿e p³atne us³ugi seksualne mo¿e oferowaæ nawet 150 - 160 tys. kobiet. Liczba agencji towarzyskich, pod któr¹ to ob³udn¹ nazw¹ funkcjonuj¹ zwyczajne burdele, liczona jest na ok. 15 tysiêcy. Przyjmuj¹c, ¿e w jednej agencji pracuje œrednio 10 kobiet otrzymamy liczbê 150 tysiêcy. A gdzie panie dzia³aj¹ce z ukrycia i na w³asn¹ rêkê? Od pocz¹tku lat 90. utar³o siê mówiæ, ¿e prostytucj¹ w Polsce paraj¹ siê Ukrainki, Mo³dawianki i Bu³garki, ale to pobo¿no-patriotyczne ¿yczenie, które nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistoœci. Dane statystyczne (co oczywista te¿ nieprecyzyjne) wskazuj¹, ¿e 72 proc. kobiet pracuj¹cych w agencjach towarzyskich to Polki, a dopiero w pozosta³ych 28 procentach mieszcz¹ siê przedstawicielki innych nacji, rzeczywiœcie przede wszystkim zza wschodniej granicy Polski. I a¿ 60 proc. prostytuuj¹cych siê kobiet przyzna³o, ¿e zdecydowa³o siê na sprzedawanie w³asnego cia³a ze wzglêdu na trudn¹ sytuacj¹ materialn¹.

Zawsze dorabia³y z przymusu ekonomicznego Pod tym wzglêdem motywacje wspó³czesnych nam kobiet, które uprawiaj¹ prostytucjê, niczym siê nie

GŁOS POLONII 5

ró¿ni¹ od wejœcia na drogê prostytucji przez kobiety w wieku na przyk³ad XIX. Dr. Dobrochna Ka³wa z Instytutu Historii Uniwersytetu Warszawskiego, która bada tê sferê naszego ¿ycia spo³ecznego, twierdzi, ¿e w XIX wieku kobiety „dorabia³y z przymusu, gdy pensja robotnicy, s³u¿¹cej, szwaczki nie wystarcza³a na ¿ycie. (…) o pójœciu na ulicê decydowa³a ca³a rodzina, w³¹cznie z mê¿em kobiety. Jak nie ma co do garnka w³o¿yæ, to chwytamy siê wszystkich sposobów i awaryjnych rozwi¹zañ, by przetrwaæ”. Prostytucja by³a powszechna, poniewa¿, kontynuuje swoj¹ wypowiedŸ dr Ka³wa: „ By³o na to powszechne przyzwolenie. Seks mo¿na by³o znaleŸæ w domu. S³u¿¹ce stanowi³y czêsto obiekt napaœci seksualnych pana domu, by³y tak¿e Ÿród³em wiedzy chiwum o ¿yciu seksualnym dla - Fot. moAr¿e niekoniecznie niewinnych - ch³opców. W XIX w. istnia³ wœród ojców zwyczaj prowadzenia synów do domów publicznych w ramach edukacji przedma³¿eñskiej. Prostytucja umo¿liwia³a roz³adowanie napiêcia seksualnego bez ryzyka, ¿e ¿ona zajdzie w ci¹¿ê. Mo¿na wiêc spojrzeæ na ni¹ jak na swego rodzaju kontrolê p³odnoœci. Warto pamiêtaæ, ¿e do po³owy XIX w. lekarze nie wiedzieli, co to jest antyseptyka, wiêc ka¿dy poród by³ ryzykiem i móg³ siê zakoñczyæ œmierci¹ kobiety”.

Najstarszy burdel w Bochni Pierwsze wzmianki o prostytucji w Polsce pochodz¹ z prze³omu XIV i XV wieku, przy czym jest bardziej ni¿ oczywiste, ¿e istnia³a ona wczeœniej. Bo w tych¿e Ÿród³ach prostytucja pojawia siê ju¿ formie zorganizowanej, czyli w postaci domów publicznych. Najstarszy znany historykom dom publiczny w Polsce zlokalizowano w Bochni, a jego funkcjonowanie wi¹za³o siê zapewne ze œwiadczeniem us³ug seksualnych kupcom, którzy przybywali do tej miejscowoœci po sól. W XV wieku funkcjonowa³o ju¿ w Polsce du¿o burdeli, a opiekê nad nimi sprawowa³ miejscowy… kat. Takie administracyjne podporz¹dkowanie prostytucji przysz³o do naszego kraju z Niemiec. Koniecznie te¿ warto odnotowaæ, ¿e czerpanie zysków z prostytucji nie by³o w XIX w. postrzegane jako dzia³alnoœæ naganna, a tym bardziej przestêpcza i podlegaj¹ca kryminalizacji. Nic z tych rzeczy! Niejaki Jacek Jezierski, pose³ i senator, uwa¿any za pierwszego polskiego ekonomistê z prawdziwego zdarzenia, nadto bliski krewny Franciszka Salezego, w swoim warszawskim pa³acu za³o¿y³ dom publiczny i nie widzia³ w tym nic zdro¿nego. Podobnego zdania by³a te¿ marsza³kowa wielka koronna Barbara z Duninów Sanguszkowa, która równie¿ czerpa³a profity z za³o¿onego przez siê burdelu. Dopiero pruderyjne mieszczañstwo wsparte przez od¿egnuj¹cych siê od uciech cielesnych urzêdników Koœcio³a katolickiego, uczyni³o z prostytucji owoc zakazany, podlegaj¹cy penalizacji. Ale ¿ycie ma swoj¹ si³ê, instynkt seksualny swoje wymagania i najstarsza profesja œwiata ma i zawsze bêdzie mia³a siê dobrze. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Opowieœci Lady Buni

6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Sprzątaczka

Zawód jak ka¿dy inny, praca, która pozwala zarobiæ na utrzymanie. Pamiêtam kiedy by³am dzieckiem sprz¹taczka wydawa³a siê byæ kimœ gorszym. Dzieci w szkole wstydzi³y siê przyznaæ, ¿e ich mama jest sprz¹taczk¹, by³y bowiem nara¿one na poni¿enie ze strony rówiesników. By³y z za³o¿enia gorsze od reszty rówieœników. Mnie rodzice zawsze uczyli szcunku do wszystkich ludzi i zawodów. Zawsze k³ania³am siê pani sprz¹taj¹cej nasz¹ klatkê schodow¹ i zawsze da³am jej ciep³¹ wodê. Na parafii gosposia wa¿niejsza od ksiêdza. Nic nie dzieje siê bez przyczyny, ksi¹dz jest œwiadomy wiedzy gosposi. W Polsce posiadanie sprz¹taczki w domu jest wyznacznikiem statusu spo³ecznego, w niekórych krêgach zwyczajnie trzeba j¹ mieæ. W Ameryce to raczej normalne zjawisko, bardziej koniecznoœæ ni¿ kaprys. Amerykanki zwyczajnie nie potrafi¹ sprz¹taæ. Na ca³ym jednak œwiecie, bez wzglêdu na szerokoœæ geograficzn¹, status spo³eczny czy zasobnoœæ portfela jest jedno co ³¹czy wszystkich klientów - to co widzi i wie o swoich chlebodawcach sprz¹taczka! Gwarantujê, ¿e s³u¿by ABW czy CBS nie zawsze wiedz¹ tyle. Nie wynika to wcale z wœcibskiego charakteru, a zwyczajnie z wykonywanej pracy. Nie da siê sprz¹taæ z zamkniêtymi oczami, nie da siê byæ g³uch¹. Wpuszczaj¹c nas do swojego domu miejcie œwiadomoœæ, ¿e czy chcecie czy nie wpuszczacie nas do swojego ¿ycia, do stref najbardziej intymnych. Nie ma tajemnic przed sprz¹taczk¹. Tak wiêc pamiêtaj - szczêœliwa sprz¹taczka to szczeœliwy Ty. Traktuj j¹ dobrze w przeciwnym razie ca³e miasteczko mo¿e wiedzieæ, ¿e zostawiasz brudne gacie ko³o ³ó¿ka. Mieszkaj¹c w ma³ej miejscowoœci chyba najgorsze co mo¿e siê przytrafiæ to uchylenie r¹bka tajemnicy. ¯e znany adwokat, ten ma³y, chudy w okularach jak denka od butelki, tak ta sierota. W sypialni lubi ostr¹ zabawê, o czym œwiadczy wiecznie porozrzucana kolekcja erotycznych gad¿etów. Mój Bo¿e, ile¿ to razy wytar³am kurz z wibratora nie maj¹c pojecia, ¿e to wibrator. Takie tu maja cuda, u nas „Wacek” to „Wacek”, a tu... no mo¿na siê pomyliæ. Chc¹c nie chc¹c, widzê ró¿ne rzeczy. Pocz¹wszy od wyci¹gów kont bankowych, rozliczeñ podatkowych, bud¿etów filmowych z wysokiej pó³ki, œwiatowe hity - takie papiery by³o mi dane przek³adaæ zanim jeszcze o filmie pisa³y gazety. Wiem na co kto choruje, co bierze, jakie stosuje u¿ywki, jakie ma na³ogi. Amerykanie nagminnie jedz¹ antydepresanty, vit D3, viagrê i hormony wzmagaj¹ce p³odnoœæ. I na potêgê jaraj¹ zio³o. Najfajniejsza to by³a babcia lat 70 plus,

która lubi³a przypaliæ. Znam problemy i lêki swoich klientów. Jeden np. nigdy nie wyrzuca³ opakowañ po lekach z obawy, ¿e ktoœ znajdzie i doniesie do pracodawcy, na co on siê leczy. Szaleñstwo i psychoza. Ca³e wory fiolek walaj¹ce siê w sypialni na pod³odze. Nie da³o siê ch³opu wyt³umaczyæ. W koñcu wymyœli³am, ¿eby zdrapywa³ naklejkê z nazwiskiem i nazw¹ leku i wyrzuca³, pomog³o. Ci¹¿a? Nie ukryje siê przed sprz¹taczk¹, je¿eli jest planowana to wczeœniej pojawiaj¹ siê odpowiednio zastrzyki hormonalne, testy owulacyjne i viagra, potem test ci¹¿owy. No przecie¿ wyrzucam œmieci... Wiem ile i co pij¹, kto ma problem z alkoholem. Zdarza³o siê zastaæ klientkê w takim stanie, ¿e sprawdza³am czy jeszcze oddycha ? A ona zwyczajnie zd¹¿y³a siê upiæ z samego rana. Pan domu mia³ romantyczny wieczór z kochank¹ kiedy ¿ona by³a na wakacjach z dzieæmi... To te¿ wiem, bo zmieniam poœciel, a ta nagle pachnie obcymi perfumami. Znam wasze zapachy, smrody, zwyczaje. Co robiê w takiej sytuacji? Udajê, ¿e nic nie widzê, a

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

sprz¹tam tak dok³adnie ¿eby ¿ona nic nie znalaz³a. To, ¿e on ma kochankê wiem od dawna, przecie¿ piorê jego koszule. Na tych z delegacji kilkakrotnie pojawi³y siê œlady szminki. Jestem jak ksi¹dz, udajê, ¿e nie widzê nie s³yszê. Wiem doskonale jakie macie relacje z rodzin¹, kogo ze znajomych lubicie, kogo obgadujecie. Zapominacie czêsto o tym, ¿e jestem w waszym domu, chodzê sprz¹tam, staram siê byæ niewidzialna, nie przeszkadzaæ, ale wszystko s³yszê i widzê czy chcê czy nie. Wiem nawet kiedy macie seks i dok³adnie w którym miejscu w ³ó¿ku. Na pocz¹tku mnie to zawstydza³o, teraz ju¿ mnie nie rusza, nie zwracam uwagi. Najbardziej dyskretni s¹ geje. To moja ulubiona grupa klientów. Wspaniali ludzie, wysoka kultura osobista, wielkie serca i bardzo czyœci. Pracowaæ dla nich to sama przyjemnoœæ. Najgorsza grupa dla mnie to lesbijki, ale te dziel¹ siê na dwie grupy. Ta która jest „facetem” w zwi¹zku jest œwietna, mi³a i sympatyczna, ta która jest kobiet¹ jest upierdliwa niczym przys³owiowy b¹k w d.... Nie daj Bo¿e


www.glospolonii.net

¿eby „m¹¿” ciê lubi³ to ju¿ masz przewalone podwójnie. Zawsze znajdzie coœ co jest zrobione nie tak. Mistrzyni upierdliwoœci potrafi po dwóch latach naszej dobrej pracy stwierdziæ nagle, ¿e pod³ogi s¹ Ÿle myte! Nie pomaga ¿adne t³umaczenie, wiêc myjê wed³ug jej recepty i co? Te¿ Ÿle! Wtedy mówiê, ¿eby sama sobie te pod³ogi my³a, bo zapewne zrobi to lepiej i wiêcej siê nie widzimy. One s¹ najgorsz¹ grup¹ klientów pod wzglêdem ba³aganu i niedyskrecji, ich zabawki erotyczne wypadaj¹ zewsz¹d. Niektóre wzbudzaj¹ zdziwienie i zainteresowanie. Co to jest? Czy do przyrz¹d do masa¿u czy wibrator? Jeœli maj¹ ukryte kamery, to pewnie maj¹ niez³a komediê patrz¹c na moj¹ reakcjê kiedy znajdujê tak¹ niespodziankê na swojej drodze. Chc¹c nie chc¹ wiemy du¿o za du¿o i wcale nie musimy w tym celu nic szukaæ. Wystarczy, ¿e œcieramy kurze. Ma³o jest takich osób które maj¹ wszystko pochowane. Wiêc chc¹c nie chc¹c pewne rzeczy rzucaj¹ siê w oczy. Wiem ile razy dziennie czy tygodniowo k¹pi¹ siê moi klienci, ile razy zmieniaj¹ bieliznê w tygodniu. Hitem tego lata na Manhattanie jest spray na mesk¹ sprawnoœæ, za jedyne 2500 dolarów za malutk¹ buteleczkê. Moja znajoma systematycznie rozpakowuje przesy³ki swojego szefa i w koñcu siê zainteresowa³a co to takiego, ¿e taka ma³a buteleczka, a taka wysoka cena. Ja siê œmiejê: - spryskaj sobie cycki zobaczymy czy bêd¹ stercz¹ce? Znany biznesmen z nart¹ w gaciach! To by³aby sensacja w mediach. Zw³aszcza dziœ kiedy zdjecie to mo¿na niemal¿e butem zrobiæ, nasi klienci s¹ nara¿eni na kompromitacje, wiêc lepiej dobrze traktowaæ sprz¹taczkê. Bo w jej rêkawach s¹ same asy. A zemsta za z³e traktowanie sprz¹taczki te¿ siê ci¹gle zdarza. Moja kole¿anka pracuj¹ca bardzo ciê¿ko u du¿ej rodziny w wielkim domu gdzie tak naprawdê by³o pracy dla dwóch osób, a ona by³a jedna, nagminnie nie pra³a rêczników tylko suszy³a w suszarce i uk³ada³a w szafie jako czyste. Ja bywa³am „proszona” o pranie biustonoszy i rajstop w rêkach. Sorry to dla mnie obrzydliwe, wiêc tylko je moczy³am. Im bardziej wredna osoba, u której siê pracuje tym wiêcej przypadków robienia na z³oœæ. Jak ka¿e szorowaæ fugi w ³azience czy toaletê szczoteczk¹ do zêbów to najlepiej do tego nadaje siê jej w³asna podobno. Œwietnie szoruje siê ³azienki szczotk¹ do kibla...W ramach uznania mo¿na równie¿ umyæ jedn¹ szmatk¹ ³azienkê, a potem kuchniê. Na takie atrakcje trzeba sobie dobrze zas³u¿yæ, ale zdarzaj¹ siê. Traktuj dobrze swoj¹ sprz¹taczkê, bo jej zemsta mo¿e byæ ma³o przyjemna, a wrêcz obrzydliwa. P³aæ jej uczciwie, a ona bêdzie uczciwie pracowa³a. n

Uwaga ZAMOJSZCZACY!!!

GŁOS POLONII 7

Wszystkich absolwentów oraz osoby uczêszczaj¹ce do XVIII Liceum Ogólnokszta³c¹cego im. hetmana Jana Zamoyskiego w Warszawie, przy ul. Smolnej 30, prosimy o kontakt. Planujemy utworzenie Stowarzyszenia Zamoyszczaków w Kolumbii Brytyjskiej.Bogdan Lawrynowicz - tel. 778 919 6442, e-mail: wiarus2000@yahoo.com Marek Sapieha - tel. 604 512 7707, e-mail: msapieha@shaw.ca

Potrzebna opiekunka do 3-miesięcznego dziecka w North Vancouver

w godz. 7am- 11am, 4-5 dni w tygodniu.

Informacja - Renata, tel. 604 500 3930

Kopernik Lodge, Polski Dom Opieki zatrudni na telefon wykwalifikowane:

Registered Nurses, Licensed Practical Nurses & Care Aides,a także: pomocników do kuchni, osoby do sprzątania oraz osoby do spraw gospodarczych (napraw). Prosimy przesyłać resumes z uwzględnieniem przeszkolenia i kwalifikacji. fax: 604 438-5344 e-mail: admin@kopernik-lodge.bc.ca lub pod adres: 3150 Rosemont Dr. Vancouver, BC V5S 2C9

Potrzebna pomoc do kuchni

Szukamy pani do pomocy w kuchni na 3 miesiące. Jeżeli byłby to ktoś z Polski będący z wizytą, oprócz pensji zapewniamy zakwaterowanie i wyżywienie. Proszę dzwonić po 8 pm, pod nr 236 880 3825.

Sprzedam

Nowy odtwarzacz DVD Philips, filmy DVD (westerny), elektryczną maszynę do pisania Panasonic, płyty gramofonowe i muszle morskie.

Tel. 604 430 6370

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Zatrudnię pomocnika do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia.

604-301-0043 Piotr  


Prawo Agaty

8­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

PAŹDZIER­NIK­MIE­SIĄ­CEM­ZMIAN

PRAWO AGATY

11 paŸdzernika 2017 wesz³y w ¿ycie zmiany do Ustawy o Obywatelstwie.

Wraz ze zmianami wprowadzonymi w ramach Royal Assent, które uchyli³y niektóre postanowienia z poprzedniego rz¹du, Bill C-24, wprowadzi³ istotne zmiany w obecnoœci fizycznej oraz wieku wymaganego do spe³nienia wymagañ jêzykowych i wiedzy dla sta³ych mieszkañców, którzy ubiegaj¹ siê o obywatelstwo. Nowe wymagania zwiêkszaj¹ elastycznoœæ zarówno m³odszych, jak i starszych kwalifikuj¹cych siê imigrantów do uzyskania obywatelstwa. Pomogaj¹ równie¿ osobom, które ju¿ rozpoczê³y budowê ¿ycia w Kanadzie, otrzymaæ obywatelstwo szybciej. Zmniejszenie czasu, w którym nowi przybysze musz¹ poczekaæ, a nastêpnie ubiegaæ siê o obywatelstwo, oraz inne zmiany u³atwia imigrantom czuæ siê czêœci¹ Kanady, powiedzia³ federalny minister infrastruktury Amarjeet Sohi. Zgodnie z nowelizacjami Ustawy o obywatelstwie, która obowi¹zuje od 11.10.2017: - ludzie musz¹ byæ obecni w Kanadzie przez trzy lata, zamiast czterech z piêciu ostatnich lat. - Ka¿dy dzien spêdzony w Kanadzie (jako osoba pod ochron¹ albo jako student/pracownik) przed uzyskaniem sta³ego pobytu w ci¹gu piêciu lat od ubiegania siê o obywatelstwo liczy siê jako pó³ dnia w stronê wymogów dotycz¹cych obecnoœci fizycznej. Maxymalny okres to rok czasu, który mo¿na tak wliczyæ. - Powrócono do danego wieku osób, ktore s¹ zmuszone zdawaæ egzamin jêzykowy i wiedzy o Kanadzie. Teraz tylko osoby w wieku od 18 do 54 lat (zamiast 14 do 64) bêd¹ musia³y wzi¹æ wiedzê i testy jêzykowe. "Rz¹d zachêca wszystkich nowych przybyszów do podjêcia œcie¿ki obywatelstwa", powiedzia³ Sohi dodaj¹c, ¿e Libera³owie odwrócili siê do konserwatywnych zasad rz¹du, które przyspieszy³y oczekiwanie na obywatelstwo do czterech lat. "Nasz sukces gospodarczy zale¿y od bardzo silnej polityki imigracyjnej, a kiedy ludzie staj¹ siê kanadyjskimi obywatelami, czuj¹ siê dumni z ich kraju i bardziej dumni ze swojej spo³ecznoœci. Zdecydowanie zwiêksza sie przez to ich wydajnoœæ gospodarcz¹, a tak¿e promocja spójnoœci spo³ecznej". 24 paŸdziernika 2017 roku oznacza dzieñ, w którym definicja dzieci pozostaj¹cych na utrzymaniu w kanadyjskich wnioskach o wydanie imigracji Kanada wzroœnie, aby obejmowaæ dzieci poni¿ej 22 roku ¿ycia. W maju tego roku imigracja, uchodŸcy i obywatelstwo Kanada (IRCC) og³osi³y, ¿e wnioski o przyznanie imigrantów otrzymane w dniu 24 paŸdziernika 2017 r. lub póŸniej bêd¹ przetwarzane w oparciu o now¹ definicjê. W zwi¹zku z tym formularze imigracyjne z³o¿one w tym dniu lub po tej dacie mog¹ obejmowaæ dzieci g³ównych wnioskodawców poni¿ej 22 roku ¿ycia, którzy nie s¹ ma³¿eñstwem ani w zwi¹zkach partnerskich - kinkubinacie. Poprzednie regulacje, które wesz³y w ¿ycie w sierpniu 2014 r., zani¿y³y definicjê wiekow¹ dzieci pozostaj¹cych na utrzymaniu do lat 19. Nowa zmiana regulacyjna zwiêksza maksymalny

wiek osób uzale¿nionych od tego, co nast¹pi³o przed zmian¹ w 2014 r. Podwy¿szenie maksymalnego wieku dzieci pozostaj¹cych na utrzymaniu nie ma zastosowania z moc¹ wsteczn¹ do wniosków z³o¿onych po dniach 1 sierpnia 2014 r. i przed 24 paŸdziernika 2017 r. IRCC wyjaœni³ decyzjê o wstrzymaniu stosowania nowego rozporz¹dzenia w odniesieniu do wczeœniej z³o¿onych wniosków o wydanie imigracji, poniewa¿ "zastosowanie zmian w aplikacjach wewn¹trz procesu wymaga³oby pauzy w sfinalizowaniu wielu wniosków dotycz¹cych sta³ego pobytu i mia³oby wp³yw na czas przetwarzania w wielu programach". Wyj¹tkiem s¹ osoby w wieku 22 lat i starsze, które polegaj¹ na rodzicach finansowo ze wzglêdu na stan zdrowia fizycznego lub umys³owego, i koniecznoœæ uznania tych osób za pozostaj¹cych na utrzymaniu. Decyzja o zwiêkszeniu limitu wieku dzieci pozostaj¹cych na utrzymaniu wskazuje na inicjatywy ³¹czenia rodzin w Kanadzie, a tak¿e na wp³yw trendów spo³eczno-ekonomicznych, które wskazuj¹, ¿e w ostatnich latach m³odzi doroœli coraz czêœciej decyduj¹ siê na ¿ycie z rodzicami. Prowincja Alberta og³asza nowy program mo¿liwoœci emigracji do Kanady W³adze imigracyjne w kanadyjskiej prowincji Alberta og³osi³y nowy program emigracyjny, znany jako „Opcje Mo¿liwoœci” (Opportunity Stream), który rozpocznie przyjmowanie wniosków od 2 stycznia 2018. W ramach programu nominacji imigrantów Alberta (AINP). Program ten zapewni drogê do sta³ego pobytu w Kanadzie dla zagranicznych pracowników pracuj¹cych w Albercie. Podobnie jak wszystkie inne kategorie AINP, jest to podstawowy program prowincji nominacji (PNP), dziêki czemu aplikacje s¹ przetwarzane ca³kowicie poza federalnym systemem selekcji wstêpnych (Express Entry). Zakwalifikowani kandydaci do AINP otrzymuj¹ nominacjê prowincjonaln¹, któr¹ mo¿na nastêpnie wykorzystaæ do ubiegania siê o pobyt sta³y. Kategoria Opportunity Stream zast¹pi dwa obecnie istniej¹ce kategorie AINP: kategorie wspierania przez pracodawcê oraz kategorie strategicznego rekrutacji. Do czasu wejœcia w tryb Opportunity Stream, aplikacje w istniej¹cych kategoriach bêd¹ nadal akceptowane, a procesowanie tych aplikacji mo¿e trwaæ po styczniu 2018, mimo ¿e nowe aplikacje nie zostan¹ zaakceptowane. Kandydaci w kategorii „Opportunity Stream” potrzebuj¹ ofertê pracy od pracodawcy w Albercie. Oferta pracy niekoniecznie musi odbywaæ siê w zawodzie wymagaj¹cym kwalifikacji, poniewa¿ wiêkszoœæ zawodów jest w ramach National Occupational Classification (NOC) 0, A, B, C i D.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

Wnioskodawcy musz¹ posiadaæ aktualny wa¿ny status rezydenta w momencie sk³adania wniosku i nie mog¹ mieszkaæ lub pracowaæ w innej prowincji lub na terytorium innym ni¿ Alberta. Wnioskodawcy nie pracuj¹cy w miejscu pracy wspieranym przez pozytywn¹ decyzje ocenê na rynku pracy (LMIA) musz¹ mieæ pozwolenie dla pracowników objêtych miêdzynarodowymi umowami handlowymi tzn. pracowników przeniesionych w ramach przedsiêbiorstwa (intra-transferee) lub osób uczestnicz¹cych w programie International Experience Canada (IEC), okreœlonych przez Imigracjê , UchodŸców i obywatelstwa Kanady (IRCC). Kandydaci musz¹ udowodniæ, ¿e ich znajomoœæ jêzyka angielskiego lub francuskiego jest wy¿sza ni¿ Canadian Language Benchmark 4, co potwierdzi test jêzykowy uznany przez rz¹d Alberta. Jest to ni¿sze wymagania ni¿ w przypadku wielu innych programów emigracji ekonomicznej w Kanadzie, w tym popularnego federalnego programu pracowników wykwalifikowanych (Federal Skilled Worker Category - FSWC). Od 2 stycznia 2019 r. wymagany wynik testu z jêzyka angielskiego i jêzyka francuskiego zostanie zwiêkszony do minimum CLB 5 w ka¿dym jêzyku. Wyznaczono wy¿szy próg umiejêtnoœci jêzykowych - CLB 7 lub wy¿szy dla asystentów pielêgniarskich, zleceñ i wspó³pracowników s³u¿by zdrowia (NOC 3413). Podobnie jak FSWC, wnioskodawcy musza ukoñczyæ szko³ê œredni¹ lub wy¿szy poziom wykszta³cenia. Kandydaci, którzy nie studiowali w Kanadzie, musz¹ uzyskaæ certyfikat potwierdzenia dyplomu (ECA) z uznanej instytucji. W niektórych przypadkach aplikanci z doœwiadczeniem zawodowym, które kwalifikuje ich do zawodów wymagajacych certyfikatów zawodowych np. elektrycy, hydraulicy , i którzy dodatkowo posiadaj¹ uznany zawodowy certyfikat kwalifikacji z Alberty lub certyfikat handlowy, mog¹ nie potrzebowaæ ECA, nawet jeœli nie studiowali w Kanadzie. Kandydaci musz¹ mieæ co najmniej 12 miesiêcy doœwiadczenie zawodowe na pe³en etatw ich obecnym zawodzie w Albercie w ci¹gu ostatnich 18 miesiêcy lub przynajmniej 24 miesi¹ce pe³noetatowego doœwiadczenia zawodowego w ich obecnym zawodzie w Kanadzie i / lub za granic¹ w ci¹gu ostatnich 30 miesiêcy (doœwiadczenie to mo¿e byæ po³¹czeniem doœwiadczeñ zdobytych w Albercie, w innej kanadyjskiej prowincji lub na terytorium i / lub za granic¹). Wreszcie wnioskodawcy musz¹ spe³niaæ minimalny próg dochodowy, w zale¿noœci od wielkoœci ich rodziny. Liczba cz³onków rodziny (w tym wnioskodawca) - potrzebny dochód brutto (CAD): 1 osoba - $24,952, 2 osoby - $35,287, 3 osoby - $43,218, 4 osoby - $49,904, 5 osób - $55,794, 6 osób - $61,120, 7 osób $66,017, 8 osób - $70,575, 9 osób - $74,856, 10 osób - $78,905 Osoby pracuj¹ce w niektórych zawodach jak np. muzycy, pisarze, artysci, nauczycieke, górnicy nie bêd¹ mogli ubiegaæ siê niestety w ramach kategorii Opportunity Sream AINP. n


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


99 rocznica

Narodziny Polskiej Marynarki wojennej II RP 10 GŁOS POLONII

Micha³ Szypowski

Sytuacja w Europie od momentu kapitulacji Niemiec i koñca I wojny œwiatowej uleg³a znacz¹cym przemianom. Z rozpadu Austro-Wêgier i carskiej Rosji oraz pokonanych Niemiec powsta³y nowe pañstwa. O losie ich przysz³ych granic, a tak¿e o losie pokonanych pañstw centralnych decydowaæ mia³a rozpoczêta 18 I 1919 r. konferencja pokojowa w Pary¿u. Zwyciêskie mocarstwa mia³y na niej m.in. okreœliæ te¿ granice nowopowsta³ego, po 123-letnim okresie zaborów pañstwa polskiego. Jedn¹ z istotniejszych kwestii, o które Polsce przysz³o walczyæ na konferencji paryskiej, by³a sprawa dostêpu do morza. Ju¿ rok wczeœniej 8 I 1918 r., prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki Pó³nocnej Woodrow Wilson w swej 14-punktowej mowie punkt 13 poœwiêci³ Polsce, w którym znalaz³y siê s³owa: „ Powinno byæ stworzone niepodleg³e pañstwo polskie, które winno obejmowaæ ziemie zamieszkane przez ludnoœæ bezsprzecznie polsk¹, mieæ zapewniony wolny i bezpieczny dostêp do morza i jego niezawis³oœæ polityczna i ca³oœæ terytorialna winna byæ zagwarantowana uk³adem miêdzynarodowym”. Dostêp do morza sprowadza³ siê w zasadzie do tego by do Polski wróci³o przede wszystkim Pomorze Gdañskie z jej najwa¿niejszym portem - Gdañskiem. Z zainteresowaniem wiêc spo³eczeñstwo polskie obserwowa³o starania naszej delegacji, która o jak najlepszy dostêp do morza walczy³a. Jednak nie by³a to kwestia naj³atwiejsza do wykonania. Pomorze Gdañskie oddziela³o przecie¿ od Niemiec Prusy Wschodnie, a to budzi³o zastrze¿enia nie tylko u pokonanych. W dniu 12 III 1919 r. Komisja Julesa Cambona przedstawi³a Radzie Dziesiêciu wnioski dotycz¹ce granic Polski, w których przyznano jej m.in. Pomorze Gdañskie z Gdañskiem oraz okrêg kwidzyñski. Ale tydzieñ póŸniej 19 marca na posiedzeniu Rady Dziesiêciu, premier Wielkiej Brytanii David Lloyd George zakwestionowa³ przynale¿noœæ Gdañska dla Polski. Popar³ go w tym prezydent W. Wilson. Tak wiêc sprawa Gdañska i jego powrotu do Polski rodzi³a siê w bólach i niestety wówczas niewiele wywalczono z tego, czego oczekiwa³a polska opinia publiczna. O kwestii dostêpu Polski do morza i posiadania w³asnej marynarki nie mo¿na by³o czekaæ a¿ do zakoñczenia konferencji pokojowej. Nie czekano nawet z tym do jej rozpoczêcia. Pierwsz¹ podstawê prawn¹ do stworzenia floty sta³ siê wydany siedemnaœcie dni od daty odrodzenia pañstwa polskiego dekret wydany przez Naczelnika Pañstwa Józefa Pi³sudskiego, który brzmia³: „ Z dniem 28 listopada 1918 r. rozkazujê utworzyæ marynarkê polsk¹, mianuj¹c jednoczeœnie pu³kownika marynarki, Bogumi³a Nowotnego szefem Sekcji Marynarki przy Ministerstwie Spraw Wojskowych”. Jak ów dekret powstawa³, wspomina pierwszy

dowódca polskiej marynarki p³k Bogumi³ Nowotny: „Gdy us³ysza³em, ¿e by³y gubernator lubelski genera³ hrabia [Stanis³aw] Szeptycki zosta³ przez Pi³sudskiego mianowany szefem sztabu generalnego, wówczas uda³em siê do niego niezw³ocznie (...). Po kilku naradach postanowiliœmy zaproponowaæ rz¹dowi, wzglêdnie ministrowi wojny, stworzenie Polskiej Marynarki Wojennej jako czêœci si³y zbrojnej i podporz¹dkowaæ ten nowy urz¹d Ministrowi Spraw Wojskowych (...). Ju¿ 28 listopada zjawi³em siê z polecenia genera³a Szeptyckiego w pa³acu Belwederskim (...). Po krótkim wyczekiwaniu wyszed³ z salonu Pi³sudskiego gen. Szeptycki i prezes Ministrów [Jêdrzej] Moraczewski, trzymaj¹c w rêce podpisany przez Naczelnika dekret, moc¹ którego zosta³a stworzona polska Marynarka Wojenna, a ja zosta³em równoczeœnie mianowany jej szefem”. Wyj¹tkowym przypadkiem dzieñ narodzin marynarki wojennej II Rzeczypospolitej zbieg³ siê z rocznic¹ najwiêkszego dot¹d sukcesu w dziejach polskiej floty. Oto dok³adnie 291 lat wczeœniej, w 1627 r. okrêty polskie pokona³y pod Oliw¹ eskadrê szwedzk¹, która blokowa³a polski wówczas Gdañsk. Ju¿ w dwa dni póŸniej tj. 30 listopada utworzono w Modlinie pierwsz¹ bazê marynarki wojennej, w której to zorganizowano Komendê Portu Wojennego i zaczêto tworzyæ pierwsze jednostki: 1 Batalion Morski i Flotyllê Wiœlan¹. Flotylla rozpoczê³a od pocz¹tku 1919 r. patrolowanie biegu dolnej Wis³y na przejêtych od Niemców motorówkach i statkach rzecznych, natomiast w formowanym 1 Batalionie szkolono za³ogi dla przysz³ych polskich okrêtów oraz do objêcia stra¿y na Wybrze¿u. W kwietniu 1919r. na rzece Pinie powsta³a Flotylla Piñska, z³o¿ona g³ównie z ³odzi i motorówek poniemieckich i ju¿ w po³owie tego roku wziê³a udzia³ w starciach z bolszewickimi jednostkami. Uk³ad pokojowy w Wersalu podpisany 18 VI 1919r. przyzna³ Polsce upragniony dostêp do morza. Przyznany Polsce odcinek morski liczy³ ³¹cznie 140 km d³ugoœci, ale po odliczeniu linii brzegowej d³ugiego i w¹skiego pó³wyspu helskiego, tylko 72 km. Gdañsk port, na który bardzo liczono sta³ siê Wolnym Miastem i formalnie zosta³ poza granicami Polski. Dostêp na samo wybrze¿e, wciœniête pomiêdzy terytorium Niemiec na zachodzie oraz Prusy Wschodnie i Wolne Miasto Gdañsk na wschodzie, prowadzi³ przez tzw. korytarz, którego np. szerokoœæ, na wysokoœci póŸniejszego portu Gdynia, wynosi³a 30 km. Na wybrze¿e prowadzi³a te¿ jedna linia kolejowa przebiegaj¹ca przez terytorium Wolnego Miasta Gdañska, w sk³ad którego w³¹czono równie¿ ujœcie Wis³y. Rozwój polskiej gospodarki morskiej czy marynarki wojennej mo¿na by³o oprzeæ wówczas jedynie o dwa niewielkie porty rybackie - Puck i Hel.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net

PVA/Stowarzyszenie Polskich Weteranów w Vancouver zaprasza zainteresowanych histori¹ Polski na wyk³ad Jana Jarmo³owskiego na temat: „Powrot Polski na mapê Europy”.Wyk³ad odbêdzie siê w niedzielê, 19 listopada, o godzinie 14:00, w budynku PVA 1134 Kingsway w Vancouver.

Jednak¿e ¿aden z nich nie móg³ pretendowaæ do przysz³ej bazy morskiej czy te¿ do lokalizacji portu handlowego. Kapitan Józef Unrug (póŸniejszy wiceadmira³ i dowódca Polskiej w Floty w latach 1926-39) tak w swych wspomnieniach skomentowa³ „werdykt” wydany w Wersalu: „Przyznany Polsce dostêp do morza przedstawia³ siê ¿a³oœnie. Byæ mo¿e mê¿om stanu obraduj¹cym wówczas w Wersalu nad granicami morskimi Rzplitej wydawa³o siê korzystnym dla strony polskiej zwi¹zanie - w postaci „wolnego miasta” - Gdañska i ujœcia Wis³y z polskim obszarem gospodarczym. Niestety, nie chc¹c krzywdziæ Niemców ani uczuæ nacjonalistyczno-pruskich gdañszczan, postanowili utworzenie obszaru wolnego miasta, niezale¿nego od Polski pod opiek¹ Ligi Narodów [...]. Reszta kaszubskiego wybrze¿a od ¯arnowieckiego Jeziora do Helu wraz z brzegami Zatoki Puckiej by³a bezwartoœciowa z punktu widzenia morskiej ¿eglugi. Poza dwoma ma³ymi i zaniedbanymi portami rybackimi w Pucku i Helu nie by³o tam niczego”. To w Pucku 10 lutego 1920 roku gen. Józef Haller dokona³ symbolicznych zaœlubin Polski z morzem, zaœ 28 kwietnia za³o¿ono tam pierwszy port wojenny II RP. Nied³ugo potem zawin¹³ do niego pierwszy nabytek Marynarki Wojennej na Ba³tyku, okrêt hydrograficzny ORP "Pomorzanin". Tê niewielk¹ jednostkê (p³askodenny, ¿elazny parowiec) zakupi³ prywatnie kapitan J. Unrug, gdy¿ senat gdañski wówczas nie uznawa³ rz¹dów Polski. Marynarka Wojenna nie uczestniczy³a w walkach o odzyskanie niepodleg³oœci przez pañstwo polskie w 1918r. Rodzi³a siê w bólach, zwi¹zanych z brakiem infrastruktury, okrêtów wojennych, portów i wyszkolonych kadr. Jednak przez dwadzieœcia lat od powstania sta³a siê istotn¹ formacj¹ zbrojn¹ II Rzeczypospolitej. Choæ nie mia³a szans w starciu z niemieck¹ Kriegsmarine, to jej rozwój móg³ budziæ podziw. Gdy we wrzeœniu 1939r. wybuch³a II wojna œwiatowa, pod bia³o-czerwon¹ bander¹ p³ywa³y cztery niszczyciele, piêæ okrêtów podwodnych, stawiacz min i kilkanaœcie mniejszych jednostek, w tym szeœæ tra³owców, które zosta³y wybudowane w polskich stoczniach. PóŸniej, walcz¹c u boku Royal Navy, polska marynarka powiêkszy³a swój stan posiadania, a okrêty i marynarze spod bia³o-czerwonej bandery walczyli na wielu akwenach morskich. Do historii przesz³y dzia³ania takich okrêtów jak niszczyciele OORP „B³yskawica”, „Burza”, „Piorun”, „Garland”, czy te¿ okrêtów podwodnych „Orze³”, „Sokó³”, „Dzik”. n


6. Vancouver Polish Film Festival

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 11

Hitoria Michaliny Wis³ockiej najbardziej podoba³a siê widzom 6. VPFF

„Sztuka ko cha nia” ze Złotym Kaloszem Rafa³ Czekaj³o

Ju¿ opad³ „festiwalowy kurz” choæ do pe³nego zamkniêcia Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmów 2017 jeszecze trochê brakuje. Zamówione filmy na twardych dyskach DCP i p³ytach blu-ray musz¹ byæ odes³ane do producentów i dystrybutorów, sprawozdania dla Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej i Stowarzyszenia Filmowców Polskich, musz¹ byæ przygotowane i przes³ane. Jednak teraz jest najlepszy czas, aby jeszcze na gor¹co, w kilku zdnaiach, podsumowaæ tê imprezê. G³ówn¹ nagrodê festiwalu czyli Z³otego Kalosza zdoby³ film „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wis³ockiej” ze œwietn¹, tytu³ow¹ rol¹ Magdaleny Boczarskiej, w re¿yseriii Marii Sadowskiej. W³aœnie Marysia by³a jednym z goœci festiwalu. Tu¿ za jej filmem uplasowa³ siê „Wo³yñ” Wojciecha Smarzowskiego, w którym zagra³ drugi goœæ naszego festiwalu Arkadiusz Jakubik. Poza tym naszymi goœæmi byli tak¿e: re¿yserka dokumentalnego filmu „Miêdzy œwiatami” Katarzyna D¹bkowska-Ku³acz i twórca muzyki do niego - Hubert Ku³acz oraz producent innego dokumentu - „Fugazi. Centrum wszechswiata” - Marcin Ostanek. W zgodnej opinii goœci i organizatorów festiwal by³ ze wszech miar udanym przedsiêwziêciem. Równie¿ liczne zas³yszane g³osy widzów zdaj¹ siê potwierdzaæ tê opiniê. W³aœnie! Widzowie. To najwa¿niejsza czêœæ

festiwalu. I w tym roku liczba widzów by³a rekordowa. Bardzo dziêkujê wszystkim ( ja osobiscie i w imieniu pozosta³ych organizatorów), ¿e przyszliœcie do kina aby obejrzeæ filmy, spotkaæ siê z goœæmi, porozmawiaæ z nimi, ale równie¿ z nami, organizatorami imprezy. My takie rozmowy, wymiany uwag, czasami zbesztanie, cenimy sobie bardzo. Goscie, a w tym roku by³o ich najwiêcej w ca³ej historii imprezy, s¹ zauroczeni atmosfer¹ panuj¹c¹ na festiwalu równie¿ dziêki Wam. To bardzo cieszy, bo nikt inny nie jest tak dobrym ambasadorem Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmow w œrodowisku filmowym jak zadowolony goœæ specjalny. Pewnie teraz czêœæ widzów wspomina i omawia obejrzane filmy, wys³uchane rozmowy. My organiza-

torzy mamy tak samo. ¯yczylibyœmy sobie, aby te dobre wspomnienia utrwali³y siê na d³ugi czas a te mniej dobre ( bo oczywiscie i takie pewnie s¹) szybko wyparowa³y z pamiêci. Ogromne podziêkowania nale¿¹ siê naszym wolontariuszom: Monice Kaczorowskiej, Magdalenie Kaczorowskiej, Agacie Czekaj³o , Stanis³awowi Janeckiemu, Julii Siedlanowskiej i Karolinie Mniszak za t³umaczenia, Tomkowi Przystupie za serwis fotograficzny. Chcia³bym te¿ serdecznie podziêkowaæ w³aœcicielom sklepów, w których byly bilety w przedsprzeda¿y oraz paniom ekspedientkom z: Polonia Bakery & Deli, Krakus Deli, Nickel’s Bakery, Can-Pol Deli, Maria’s Homestyle Kitchen and Catering, Polish Deli, Polonia Sausage House, Piast Deli. n

Korzystajac z mo¿liwoœci krótkiego podsumowania Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmow 2017 na ³amach G³osu Polonii, pragnê podziêkowaæ serdecznie sponsorom imprezy. A s¹ to:

Sponsorzy medialni: G³os Polonii, The Georgia Straight, Aha!, Garry Kowalenko (Arts Rational), Stanislaw Janecki (Radio NoFa, MIKS), Radio IKS, strona internetowa KPK.

Konsulat Generalny R.P. w Vancouver, Master Stucco Ltd., SFU Woodward’s, Polski Instytut Sztuki Filmowej , Stowarzyszenie Filmowców Polskich, Narodowy Instytut Audiowizualny, Polskie Linie Lotnicze LOT, Sonovision, GVC Credit Union, Kinetica Print, BB Con Projects Ltd., RED FM, Nickel’s Bakery, Dr Marianna Klimek , Tajemniczy Przyjaciel Radia IKS.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 13

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

Teatr Polski Van couver prezentuje

GŁOS POLONII 15

„Sceny d la dorosłych, czyli sztuka kochania” Autor sztuki, Zbigniew Ksi¹¿ek o swojej sztuce powiedzia³ tak: „Nie chodzi o seks, ale o uczucia wy¿sze. Napisa³em komediê o pragnieniu mi³oœci. O oporach, z jakimi wci¹¿ siê zmagamy, nim otworzymy siê na drug¹ osobê. To tak¿e opowieœæ o poszukiwaniach królewicza na bia³ym koniu, który powinien byæ piêkny, uczciwy i wierny zarazem. Jak to pogodziæ i gdzie go znaleŸæ?” Sztuka w re¿yserii Krzysztofa Jasiñskiego mia³a premierê 14 marca 2004 roku w krakowskim Teatrze STU. Grana przez ponad 13 lat jest ca³y czas aktualna. Spektakl traktuje o relacjach mêsko-damskich, o skrywanych pragnieniach i namiêtnoœciach. Temat seksu jest bardzo plastyczny, daje wiêc aktorom i re¿yserowi olbrzymie pole manewru i interpretacji tekstu. Gwarantem tego, ¿e czeka nas ponad 2 godziny wyœmienitej zabawy, jest obsada. Sonia Bohosiewicz czy Piotr G¹sowski s¹ szeroko znani polskiej publicznoœci. Dzisiaj przybli¿amy nieco ich sylwetki w rozmowie z nasz¹ gazet¹, jednoczeœnie zpraszaj¹c Pañstwa we czwartek, 9 listopada o 19.30 do Vancouver Playhouse.

Okazało się, że jestem ormiańską księżniczką Z Sonią Bohosiewicz rozmawia Krzysztof Pipa³a

- Za kilka dni bêdziecie goœciæ w Vancouver ze spektaklem „Sceny dla doros³ych czyli sztuka kochania”. W zwi¹zku z tym, ¿e sztuka ta grana jest w Polsce ju¿ od 13 lat, nale¿y przypuszczaæ, ¿e cieszy siê du¿ym powodzeniem wœród widzów... - I tak jest rzeczywiœcie. Spektakl to przezabawna komedia na czterech aktorów, w której sceny przeplatane s¹ piosenkami i ¿yw¹ interakcj¹ z widzami. Sztuka ta opowiada o kochaniu w sposób niezwykle dowcipny i pikantny z lekkim przymru¿eniem oka, a jednoczeœnie œwiadomoœci¹ jak wielk¹ wagê przywi¹zuje siê do tej sfery ¿ycia. - Skoro wchodzicie w interakcjê z widzami, nie macie obawy, ¿e coœ pójdzie nie tak? - Nie mogê za wiele opowiadaæ, bo nie bêdzie niespodzianki, ale obaw nie ma. Widzowie zawsze s¹ œwietni, a frywolne teksty i zabawne piosenki bawi¹ ich bez wzglêdu na p³eæ czy doœwiadczenie w tych sprawach! - Jest pani znana z tego, ¿e nie nale¿y do osób, które przyjmuj¹ ka¿d¹ ofertê. - To prawda, nie biorê wszystkiego, jak leci. Nie pracujê w projektach, które mi siê nie podobaj¹, nie zgadzam siê z nimi lub uwa¿am, ¿e s¹ Ÿle napisane. Nie jestem na etacie w teatrze, nie da siê zmusiæ mnie do grania. - A jednak zagra³a pani w filmie, który mimo œwietnej obsady zosta³ fatalnie przyjêty zarówno przez krytyków filmowych jak i przez publicznoœæ. Myœlê tu o „Kac Wawa”. - No, bo niestety czasem bywaj¹ sytuacje, ¿e zaczy-

nasz braæ w czymœ udzia³, w czymœ co wydawa³o sie œwietne, a potem okazuje siê, ¿e wcale nie jest tak, jak to sobie wyobra¿a³aœ. Tego chyba nie da siê do koñca unikn¹æ, ale na szczêœcie z wiekiem coraz trafniej przewidujê. - Najwiêcej pochwa³ zebra³a pani chyba po „Wojnie polsko-ruskiej”, ale ja najbardziej lubi³em pani¹ w serialu „39 i pó³” gdzie wciela siê pani w sympatyczn¹ sasiadkê g³ównego bohatera. Czy ma pani coœ z niej? Bo ja pani¹ postrzegam w³aœnie przez jej pryzmat... - Te¿ lubiê tê rolê. Tyle tylko, ¿e z mojego zawodowego punktu widzenia to ju¿ zamierzch³a przesz³oœæ. A czy mam coœ z Pauli? Byæ mo¿e... - Na koniec chcia³bym pani¹ zapytaæ o ormiañskie korzenie. To prawda? - Jestem Ormiank¹ po ojcu. Jezyka oczywiœcie nie znam. Ba - nigdy nie by³am w Armenii. Ale rzeczywiœcie Bohosiewiczowie w Polsce s¹ potomkami Ormian, a ich nazwisko brzmia³o Bohosjan. Mam wuja Andrzeja Bohosiewicza, który fascynuje siê nasz¹ przesz³oœci¹ i kiedy chcemy sie czegoœ wiêcej dowiedzieæ to oczywiœcie zwracamy sie do niego. - W takim razie mo¿e i to, ¿e jest pani ormiañsk¹ ksiê¿niczk¹, równie¿ jest prawd¹? - Kiedyœ by³am zaproszona na kolacjê wydawan¹ przez prezydenta Bronis³awa Komorowskiego na czeœæ prezydenta Armenii. Jad¹c tam, z taksówki zadzwoni³am do wuja Andrzeja Bohosiewicza. On ma rozrysowane nasze drzewo genealogiczne. Poprosi³am go

wtedy o pomoc, ¿e jadê na spotkanie z armeñskim prezydentem i na pewno mnie bêd¹ pytaæ o korzenie. Wuj wyjaœni³ mi podstawowe rzeczy, a na koniec powiedzia³: - Najwa¿niejsze, ¿ebyœ powiedzia³a, ¿e jesteœ z rodu Mamikonian, zapamiêtaj sobie. Zapisa³am to sobie w komórce, podziêkowa³am i pojecha³am na kolacjê. SpóŸni³am siê trochê, a kiedy wesz³am na salê zosta³am zaanonsowana: - Sonia Bohosiewicz, aktorka. Wchodzê, a tu prezydent, prezydentowa i prezydent Armenii. Grzecznie dygam, zajmujê miejsce przy stoli ku. Sie dz¹ przy nim sa mi Or mia nie. W pewnym momencie pada pytanie o moje pochodzenie. Odpowiadam, ¿e jestem Bohosiewicz, kiedyœ Bohosjan. I doda³am jak mi radzi³ wuj - z rodu Mamikonian. Przy stoliku zapad³a grobowa cisza... Nagle wszystkie czarne oczy odwracaj¹ siê w moj¹ stronê i maj¹ wielkoœæ piêcioz³otówek. Informacja o moim pochodzeniu zrobi³a na nich piorunuj¹ce wra¿enie, a ja nie wiedzia³am dlaczego. Wracaj¹c z kolacji, zadzwoni³am do wuja Andrzeja i powiedzia³am mu, ¿e zrobi³am dok³adnie tak, jak kaza³. - I co? - zapyta³. - Pospadali z krzese³ - odpowiedzia³am. A teraz musi mi wuj powiedzieæ, o co chodzi. Okaza³o siê, ¿e ród Mamikonian to stary ormiañski ród ksi¹¿êcy. Tak, jakby w Polsce ktoœ powiedzia³, ¿e jest z Jagiellonów. Zapyta³am, czy wuj ma na to jakieœ dokumenty. Nazajutrz przes³a³ mi zeskanowane ³aciñskie ksiêgi. Wygl¹da na to, ¿e rzeczywiœcie jestem ormiañsk¹ ksiê¿niczk¹... n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Wywiad

16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Lu­bię­się­śmiać,

ale wci¹¿ czekam na coœ powa¿niejszego Z Piotrem G¹sowskim rozmawia Krzysztof Pipa³a - Przyje¿d¿acie wraz z ekip¹ do Vancouver, ze sztuk¹ która od 13 lat jest grana w Polsce z du¿ym powodzeniem. Rozumiem, ¿e mamy sie spodziewaæ œwietnej zabawy... - Oczywiœcie, to fantastyczna sztuka œwietnie napisana przezZbigniewa Ksi¹¿ka i wyre¿yserowana przez Krzysztof Jasiñskiego. Proszê mi wierzyæ widzowie bawi¹ siê podczas niej doskonale i co wa¿ne my, aktorzy bawimy siê równie dobrze, jak publicznoœæ. - Szerokiej publicznoœci jest pan znany jako wspó³gospodarz programu „Twoja twarz brzmi znajomo” - Cieszê siê, ¿e jestem immanentn¹ czêœci¹ tego programu, ¿e mam wp³yw na to co siê tam dzieje. Uwielbiam programy na ¿ywo, bo adrenalina jest wiêksza. Mam du¿¹ swobodê w wymyœlaniu gagów, ¿artów. Czasami myœlê, ¿e móg³bym poprowadziæ takie studium dla gospodarzy programów. I dla ludzi, którzy musz¹ przemawiaæ, wystêpowaæ przed innymi. Zauwa¿y³em, ¿e 90 procent prezesów, dyrektorów którzy przemawiaj¹ s¹ strasznie nudni. A to wystarczy kilka wskazówek, ¿eby by³o lepiej. Ka¿dy siê mo¿e przejêzyczyæ, ale warto wiedzieæ, jak zrobiæ z tego atut. Myœlê, ¿e zrobiê kiedyœ takie warsztaty: jak mówiæ do mikrofonu, co zrobiæ z rêkami, gdzie zrobiæ pauzê… - Grywa pan w serialach, filmach, dubbinguje bajki, wystêpuje w kabarecie, œpiewa i prowadzi programy telewizyjne. Piotr G¹sowski to bardziej aktor, wokalista czy konferansjer? - Uprawiam wszystkie te zawody z jednakow¹ pasj¹. A ostatnio dosz³a jeszcze jedna... - Myœli pan o swojej ksi¹¿ce „Co mi w ¿yciu nie wysz³o”.? Zdradza pan w niej wiele osobistych, czêsto pikantnych w¹tków... - No, ale w sumie nie ma tam nic zdro¿nego. Sam powiedzia³em to, co chcia³em powiedzieæ.. W ksi¹¿ce pokazujê swoje s³aboœci, a ju¿ w szczególnoœci s³aboœci i rozterki bran¿y, w której siê znajdujê. Wszystko to, co tam, na tych piêknych, kolorowych ok³adkach widzimy, to jedno. Niektórzy zapominaj¹, ¿e my normalnie to wszystko prze¿ywamy, jak zwykli ludzie. - No i rzeczywiœcie okazuje siê, ¿e w sumie wiele rzeczy panu nie wysz³o... - Chcia³em byæ aktorem hollywoodzkim, a nie jestem. Chcia³em byæ Robertem De Niro, a jestem Pio-

trem G¹sowskim. Nie potrafiê uczyæ siê na b³êdach. Czêsto powtarzam te same ¿yciowe lapsusy. Po ka¿dej kolejnej wpadce obiecujê sobie wyci¹gn¹æ z niej wnioski, wkrótce jednak pope³niam kolejny b³¹d. Jestem typowym zodiakalnym baranem. Twardy jak baran zamiast obejœæ mur, to ja go przebijam tymi swoimi rogami. - Niektórych pewnie zainteresuje pañska przygoda z bran¿¹ porno... - Te¿ piszê o tym w ksi¹¿ce. By³em 20latkiem, studiowa³em i oczywiœcie potrzebowa³em kasy. Myœla³em, ¿e to bêdzie film erotyczny, a ja bêdê statystowa³ w ubraniu, ale jak tam wszed³em, okaza³o siê, ¿e by³ to typowy film porno. Na planie nie kry³em swojego oburzenia w zwi¹zku z zaistnia³¹ sytuacj¹, gdy¿ jako pocz¹tkuj¹cy aktor siêga³em am bi cja mi do Otel la, Hamleta czy króla Ryszarda. Koniec koñców zosta³em wrêcz wyrzucony z planu, gdy¿ ekipa uzna³a, ¿e w ogóle nie nadajê siê do ich filmu. - Ksi¹¿ka pokazuje, ¿e ma pan do siebie ogromy dystans. - Umiem i lu biê siê z sie bie œmiaæ. Czêsto, jak prowadzê ró¿ne programy, stawiam na to, ¿eby nie ukrywaæ np. tego, ¿e nie mam w³osów. Nie wstydzê siê te¿ pomyliæ. Oczywiœcie w programach na ¿ywo, to jest naturalne, ale w programie, który nie jest transmitowany na ¿ywo, proszê o zachowanie b³êdu, np. ¿e siê przejêzyczy³em czy potkn¹³em, bo to œwiadczy, ¿e to jest ¿ywy program. Przecie¿ ludzie siê myl¹. Znacznie ciekawsze jest to, jak siê z tego wychodzi, ni¿ taka czysta forma. W ogóle wszystkie chropowatoœci s¹ na nasz plus, one nas charakteryzuj¹. - Ma³o kto jednak ju¿ chyba dzisiaj pamiêta, ¿e grywa³ pan np. u Hanuszkiewicza...Nie ¿a³uje pan, ¿e to ju¿ przesz³oœæ? Nie brakuje panu „prawdziwego” teatru?

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

- Ow szem, przed laty gra³em bardzo du¿o dramatycznych ról w teatrze u Hanuszkiewicza. On we mnie widzia³ dramatycznego aktora. Ale to siê jakoœ nie rozwinê³o, choæ Hanuszkiewicz odcisn¹³ swoje piêtno na mnie. Zreszt¹ Gustaw Holoubek te¿. Obaj ju¿ œwiêtej pamiêci. Pan Gustaw tak¿e obsadza³ mnie jeszcze w szkole te atral nej w ro lach dra ma tycz nych. A czy mi takich ról teraz brakuje? Odpowiem w ten sposób - ja generalnie lubiê graæ i to w dobrych sztukach. I choæ oczywiœcie jestem postrzegany jako komediant, to nie tracê nadziei, ¿e w przysz³oœci zagram coœ powa¿niejszego. - Urodzi³ siê pan w Mielcu, choæ to tylko epizod w pañskim ¿yciu, bo wychowywa³ sie pan w Poznaniu. - Rzeczywiœcie z Mielca wyjecha³em maj¹c zaledwie pó³tora roku. Moi rodzice pracowali w WSK Mielec, ale potem przenieœli sie do Poznania. Jednak z Mielcem jestem w jakiœ sposób nadal zwi¹zany. Otó¿ po wielu latach nieobenoœci w³asnie tam zda³em licencjê na pilota. Mo¿na powiedzieæ, ¿e wroci³em do korzeni. n


Motoryzapro­ cja bez... duk­cji­sa­mo­cho­dów­ Biznes ­się­kręci

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 17

Hubert Lupus

Na Wêgrzech swoje samochody produkuje Mercedes, tak¿e Audi i Suzuki, w Czechach i na S³owacji obecny jest z wieloma swoimi markami Volkswagen, m.in. z Porsche Cayenne, tak¿e Peugeot i Citroen, a z dalekiej Korei Po³udniowej Hyundai, KIA i ju¿ nie brytyjski, a indyjski Jaguar Land Rover. Na bran¿y motoryzacyjnej opieraj¹ siê gospodarki Wêgier i S³owacji, w mniejszym stopniu Czech. A co w Polsce?

W Polsce mo¿na z fabryki wyjechaæ ledwie samochodem Fiata, z Gliwic jeszcze Oplem, ale ta marka przejêta zosta³a przez francuskiego Peugeota i do dziœ nie ma jasnej deklaracji nowego w³aœciciela, co z polska fabryk¹ dalej bêdzie. Z Poznania i okolic mo¿na wjechaæ na polskie szosy dostawczymi Volkswagenami i to by by³o na tyle, czyli bardzo skromnie jak na kraj, który mia³ kiedyœ wielkie ambicje bycia motoryzacyjn¹ potêg¹. Analitycy bran¿y przez lata narzekali na nasz¹ motoryzacyjn¹ mizeriê, wrêcz zacofanie i wytykali kolejnym rz¹dom, ¿e nie potrafi³y sprowadziæ do wielkiego kraju nad Wis³¹ chocia¿by kilku renomowanych producentów samochodów. Wytykali te¿, ¿e maj¹ce dwie trzeciego polskiej powierzchni Czechy, S³owacja i Wêgry razem wziête oraz 13 mln ludnoœci mniej, produkuj¹ kilka razy wiêcej samochodów ni¿ my i to marek, których produkty s¹ kupowane nieomal na pniu. Okazuje siê jednak, ¿e na motoryzacji mo¿na robiæ œwietny biznes nie tylko produkuj¹c gotowe samochody. Gotowy samochód musi mieæ bowiem mnóstwo czêœci i podzespo³ów, a czasy kiedy to w jednej fabryce produkowano pojazdy od pierwszej do ostatniej œrubki dawno ju¿ minê³y. Dziœ przemys³ motoryzacyjny to kooperacja czyli poddostawcy. I obecny polski biznes opiera siê miêdzy innymi na produkcji silników oraz mnóstwie czêœci do samochodów dla ich finalnych producentów. Najwiêcej produkowanych w Polsce podzespo³ów i czêœci do samochodów wysy³anych jest do kontrahentów w Niemczech (37,97 proc.), nastêpnie do Czech (8,78 proc.) i W³och (6,7 proc.), ale ich odbiorcami s¹ tak¿e firmy motoryzacyjne z Francji, Wielkiej Brytanii i Wêgier, natomiast poza rynki krajów Unii Europejskiej trafia 14 proc. produkcji polskich wytwórców czêœci samochodowych. W ostatnich piêciu latach wartoœæ produkcji sprzedanej polskiego przemys³u motoryzacyjnego wzros³a o 40 proc. i tendencja zwy¿kowa trwa nadal. W roku 2016 polski przemys³ motoryzacyjny sprzeda³ wy-

Fot. Archiwum

produkowane w kraju produkty na kwotê przekraczaj¹c¹ 150 mld z³ (50 mld dol. kanadyjskich) i by³ to wzrost o 10 proc. w stosunku do roku 2015. Natomiast w trakcie pierwszych szeœciu miesiêcy bie¿¹cego roku uzyskano z tej sprzeda¿y 77,44 mld z³, co oznacza wzrost o 7,5 proc. Na produkcji i sprzeda¿y bran¿y motoryzacyjnej zarabiaj¹ nie tylko jej wytwórcy. To lukratywny przemys³ tak¿e dla bud¿etu pañstwa, który inkasuje od niego podatki opiewaj¹ce na kwotê ok. 25 mld z³ rocznie. Systematyczny wzrost produkcji i sprzeda¿y œwiadcz¹, ¿e bran¿a jest coraz mocniejsza i bardzo wa¿na na rynku, wszak firmy z ni¹ zwi¹zane tworz¹ ko³o 1,1 miliona miejsc pracy. Wachlarz producentów jest ogromny. Obok wielkich i œrednich firm (jest ich ok. 115), produkuj¹cych na przyk³ad silniki samochodowe, bran¿ê tworzy 2,7 tysi¹ca firm i firemek, w wielu przypadkach (konkretnie 77 proc.) ma³ych, w których zatrudnienie nie przekracza 9 pracowników. Od wielu lat specjalnoœci¹ polskiego przemys³u motoryzacyjnego jest produkcja silników. W Polkowicach dla swoich potrzeb produkuje je Volkswagen, na Œl¹sku fabrykê jednostek napêdowych ma FIAT, a zak³ad firmy Ispol (dawne Isuzu) w Tychach zaopatruje gliwick¹ fabrykê Opla. W 2016 r. Toyota zainwestowa³a ponad 650 mln z³ w rozbudowê fabryki w Wa³brzychu, a wejœcie na polski rynek ze swoj¹ fabryk¹ silników zadeklarowa³ Mercedes. Fakt pojawienia siê na polskim rynku fabryki silników tej fir-

my dowodzi, ¿e jakoœæ produkowanych w Polsce jednostek napêdowych jest uwa¿nie obserwowana, analizowana i oceniana. Ta ostatnia musi byæ niew¹tpliwie wysoka, skoro na budowê swojego zak³adu w Polsce postanowi³ zainwestowaæ tak wybredny i wymagaj¹cy producent jak Mercedes. Wysoka ocenê polskim in¿ynierom, technikom i robotnikom pracuj¹cym w polskich fabrykach nie tylko silników, wystawiaj¹ te¿ obecni ju¿ u nas producenci z bran¿y motoryzacyjnej. Inwestuj¹ otó¿ oni niema³e pieni¹dze w rozbudowê istniej¹cych ju¿ w Polsce fabryk. Gdyby polski przemys³ wypuszcza³ jakoœciowo z³¹ produkcjê, obserwowalibyœmy ruch w drug¹ stronê. Pojawiaj¹ siê te¿ zupe³nie nowi wytwórcy. To cieszy, poniewa¿ zwiêkszanie mocy przerobowych wi¹¿e siê ze wzrostem zatrudnienia, ale te¿ rodzi w³aœnie z tym zatrudnieniem zwi¹zane problemy. Okazuje siê bowiem, ¿e w miejscowoœciach, gdzie ju¿ dzia³aj¹ du¿e firmy z bran¿y zaczyna brakowaæ wykwalifikowanych pracowników. Wyjœcie z sytuacji szybko znaleziono, bo mo¿e byæ ono tylko jedno - znaleziono nowe lokalizacje. I powoli ekspansja zagranicznych firm motoryzacyjnych, które budowa³y swoje fabryki najpierw w pobli¿u zachodniej granicy kraju, zaczyna powoli przesuwaæ siê ku centrum. Na razie w stron województwa opolskiego i kujawsko-pomorskiego. W³aœciciele przygotowanych pod inwestycje terenów na wschodzie Polski namawiaj¹, by ta ekspansja jak najszybciej dotar³a tak¿e do nich. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dru­gie­ży­cie­Miel­ca­­ Po reformach Balcerowicza

18­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Adam Rother

¯aden kraj nie przeszed³ tak gwa³townej i drastycznej zmiany jaka by³a ponad æwieræ wieku temu udzia³em Polski. W czerwcu 1989 r., niemal z dnia na dzieñ, skoñczy³ siê w Polsce komunizm, a szeœæ miesiêcy póŸniej, 1 stycznia 1990 r., wprowadzon¹ w ¿ycie reform¹ Balcerowicza zacz¹³ siê kapitalizm.

Transformacja ustrojowa nie by³a tak gwa³towna, poniewa¿ w wybranym w czerwcu 1989 r. Sejmie zasiadali po po³owie przedstawiciele partii sypi¹cego siê w gruzy ustroju (cz³onkowie PZPR, ZSL, SD) wraz z wyborcami „Solidarnoœci” i dopiero nastêpne wybory by³y ca³kowicie wolne od wszelkich umów, parytetów itp. Uwa¿ni obserwatorzy ówczesnej rzeczywistoœci gospodarczej powiedz¹ te¿, ¿e szok reformy Balcerowicza zosta³ z³agodzony reform¹ Mieczys³awa Wilczka i ówczesnego premiera Mieczys³awa Rakowskiego, którzy od 1 stycznia 1989 r. ustaw¹ zwan¹ od jej autora „Ustaw¹ Wilczka”, wprowadzili nowe zasady funkcjonowania gospodarki. Jej fundament stanowi³a zasada: „Co nie jest zakazane, jest dozwolone”. Historycy gospodarki twierdz¹, ¿e obowi¹zywanie jej przez rok zamortyzowa³o w pewnym, acz trudnym do okreœlenia, stopniu szok wywo³any reform¹ Balcerowicza. W wielu przypadkach tak, ale w znacznie wiêkszej liczbie przypadków jednak nie. Miastem, które w szczególny sposób odczu³o konsekwencje reformy Balcerowicza, okaza³ siê byæ Mielec. Przejœcie z gospodarki socjalistycznej do rynkowej w ci¹gu jednego nieomal dnia, unicestwi³o wiele firm i bran¿, które za PRL-u funkcjonowa³y jedynie dziêki kroplówce z bud¿etu pañstwa. Sporo innych czeka³a likwidacja, poniewa¿ produkty, które wychodzi³y z ich bram, nie znajdowa³y ju¿ nigdzie nabywców. Na Podkarpaciu w szczególnie dramatycznej sytuacji by³ w³aœnie Mielec ze swoj¹ Wytwórni¹ Sprzêtu Komunikacyjnego. WSK to by³ klasyczny przyk³ad monokultury przemys³owej. Przez ca³y okres PRL-u WSK i Mielec funkcjonowa³y dziêki produkcji lotniczej, której odbiorc¹ w 99 procentach by³ ZSRR. Gdy na prze³omie lat 1989-1990 za³ama³ siê eksport samolotów za wschodni¹ granicê, Mielec czeka³a degradacja do roli ma³ego sennego miasteczka z pustymi halami produkcyjnymi jako dowodami dawnej œwietnoœci. Miasto i ca³y mielecki region uniknê³y jednak unicestwienia, poniewa¿ w 1995 roku utworzono w granicach Mielca pierwsz¹ w Polsce specjaln¹ strefê ekonomiczn¹. Nazwano j¹ Euro-Park Mielec. Tereny by-

³ej Wytwórni Sprzêtu Komunikacyjnego postanowiono otworzyæ dla innych bran¿. Kuszono je inwestowaniem w Mielcu w zamian za lukratywne ulgi. Sz³o to pocz¹tkowo z oporami, ale dziœ Mielec jest ze swoj¹ stref¹ ekonomiczn¹ jednym z dwóch centrów podkarpackiego przemys³u. Drugim jest stolica województwa, czyli Rzeszów z przyleg³oœciami. Powo³anie przez SLD-owski rz¹d Józefa Oleksego specjalnej strefy ekonomicznej w Mielcu uratowa³o mielecki region od zapaœci, ale by³o te¿ eksperymentem, który podchwycono w innych regionach kraju. Dziœ jest w Polsce kilka specjalnych stref ekonomicznych i w ka¿dej z nich kwitnie ¿ycie gospodarcze. Kwitnie, dodajmy, w sposób dynamiczny. Ekonomiœci sarkaj¹ oczywiœcie, ¿e preferencje dla firm inwestuj¹cych strefie s¹ nieuczciwe wobec tych, którzy inwestuj¹ poza ni¹, ale wa¿¹c wszystkie „za” i „przeciw” przewa¿a jednak pogl¹d, ¿e specjalne strefy ekonomiczne da³y nowe ¿ycie regionom zagro¿onym bezrobociem i w konsekwencji spo³eczn¹ degradacj¹. Przyczyni³y siê równie¿ do rozwoju inwestuj¹cych w strefach firm, które w pierwszych latach reformy Balcerowicza nie dysponowa³y przecie¿ takim kapita³em jak firmy z krajów kapitalistycznych, w których tradycja gospodarki rynkowej siêga³a dziesiêcioleci i wiêcej lat. Dziêki temu pozwoli³y polskim firmom na bycie konkurencyjnym zarówno na rynku krajowym, jak te¿ w eksporcie. Nabór inwestorów do mieleckiego Euro-Parku rozpocz¹³ siê w 1996 r. Pierwsi inwestorzy byli cokolwiek bojaŸliwi, aczkolwiek na wstêpie informowano ich, ¿e tworz¹c mieleck¹ strefie wzorowano siê na irlandzkiej specjalnej strefie ekonomicznej Shannon. Zarz¹dzanie Euro-Parkiem Mielec powierzono Agencji Rozwoju Przemys³u, która utworzy³a w mieœcie swój oddzia³.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

Dziœ w mieleckiej specjalnej strefie ekonomicznej dzia³a ponad 170 przedsiêbiorstw. Wœród wiod¹cych i najcenniejszych z punktu widzenia nowych technologii i profesjonalizmu pracowników s¹ lotnictwo i motoryzacja, tak¿e farmaceutyka, tworzywa sztuczne i przetwórstwo spo¿ywcze. Od pocz¹tku dzia³alnoœci Euro-Park Mielec zacz¹³ kupowaæ grunty poza Mielcem i poza województwem podkarpackim, miedzy innymi w woj. lubelskim, ma³opolskim, œl¹skim, tak¿e zachodniopomorskim. Celem tych dzia³añ by³o tworzenie podstref i œci¹ganie do nich firm. Dziœ mielecka SSE ma 33 podstrefy w 5 województwach. Co najistotniejsze to fakt, ¿e zrealizowano najwa¿niejszy cel powo³ania tego organizmu gospodarczego - utworzono oko³o 30 tysiêcy nowych miejsc pracy, zaœ pozyskani inwestorzy w budowê swoich zak³adów w strefie zaanga¿owali oko³o 9 miliardów z³otych. Mielec, który w pierwszej po³owie lat 90. chyli³ siê ku upadkowi, jest dziœ kwitn¹cym i rozrastaj¹cym siê miastem, a jego mieszkañcy (tak¿e bli¿szych i dalszych okolic) nie maj¹ problemów ze znalezieniem pracy. Dynamicznie rozwija siê te¿ ca³y okoliczny region. Powiat mielecki jest zaœ w województwie podkarpackim niedoœcignionym liderem pod wzglêdem produkcji sprzedanej przemys³u. I co najwa¿niejsze - zwiêksza siê ona z ka¿dym rokiem. W roku 2005 wynosi³a ona 3 mld 601 mln z³, dziesiêæ lat póŸniej, w roku 2015 ju¿ 6 mld 3 mln z³ (2 mld dol. kan.). Pierwotnie zak³adano, ¿e mielecka SSE bêdzie dzia³aæ do 2015 r., ale w roku 2007 rz¹d PiS przed³u¿y³ jej funkcjonowanie do koñca 2020 r., a drugi rz¹d premiera Donalda Tuska do³o¿y³ kolejne 6 lat i Strefa ma przed sob¹ jeszcze 9 lat dzia³alnoœci. Tak d³ugi okres sprzyja zadomowieniu siê dzia³aj¹cych w niej przedsiêbiorstw na d³ugie lata. n


Mazowsze i Małopolska w czołówce!

Najbiedniejsze polskie gminy www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 19

Marek Kober

W poprzednim wydaniu naszej gazety przybli¿yliœmy naszym Czytelnikom ranking najbogatszych polskich gmin. To „bogactwo” jest wzglêdne, poniewa¿ jedynym kryterium, wed³ug którego ten akurat ranking opracowano, s¹ wp³ywy podatkowe w przeliczeniu na jednego (per capita) mieszkañca gminy. Zapewne inaczej, ale chyba z niezbyt wielk¹ ró¿nic¹, kszta³towa³by siê taki ranking gdyby jego kryterium stanowi³ PKB (produkt krajowy brutto) na g³owê mieszkañca albo œrednia z sumy przychodów ka¿dego mieszkañca. To ostatnie ³atwo obliczyæ, gdyby tylko urzêdy skarbowe chcia³y udostêpniæ potrzebne do tego dane. Tych Czytelników, którzy nie mieli w rêkach poprzedniego wydania naszej gazety informujemy, ¿e najbogatsz¹ polsk¹ gmin¹ (ca³y czas mamy na wzglêdzie wp³ywy podatkowe) jest gmina Kleszczów w woj. ³ódzkim, za ni¹ gmina Rz¹œnia (te¿ woj., ³ódzkie), a na trzecim Mielnik w woj. podlaskim. Zdecydowana wiêkszoœæ najzasobniejszych podatkowo polskich gmin czerpie swoje bogactwo ze zlokalizowanych na ich terenie ogromnych przedsiêbiorstw wydobywczych (wêgiel brunatny, miedŸ, kreda). „Nêdzarzom”, o których piszemy ni¿ej, natura posk¹pi³a poszukiwanych surowców, aczkolwiek jedna z nich, na co wskazuje jej nazwa, musia³a w przesz³oœci (dopóki nie wyczerpa³y siê zasoby) czerpaæ spore frukta z tego, co kry³o siê pod jej ziemi¹. To samo zapewne czeka i obecnych „bogaczy”, gdy wyczerpi¹ siê znajduj¹ce na ich terenie surowce albo spadnie na nie zapotrzebowanie. Chyba, ¿e maj¹ m¹dr¹ w³adzê, ta zaœ potrafi dzisiejsze niebagatelne dochody przeznaczaæ na inwestycje, które zapewni¹ dostatni¹ przysz³oœæ. Cokolwiek zorientowani w rozk³adzie polskiego bogactwa Czytelnicy zapewne z góry wska¿¹, ¿e najbiedniejsze gminy le¿¹ na obszarze „polskiej nêdzy”, czyli w województwach tak zwanej „œciany wschodniej”, a wiêc w podkarpackim, lubelskim, podlaskim, warmiñsko-mazurskim i œwiêtokrzyskim. Nic otó¿ z tych rzeczy. „Nêdzarze” dostarczyli do najbiedniejszych gmin raptem dwie, po jednej z woj., podkarpackiego i podlaskiego, a trzy pozosta³e woj. œciany wschodniej w ogóle nie maj¹ tam swojego reprezentanta. Zapewne dla wielu Czytelników sporym zaskoczeniem bêdzie fakt, ¿e najliczniej wœród najbiedniejszych gmin reprezentowane s¹ dwa województwa,

których stolice nale¿¹ do najbogatszych miast w Polsce. To województwo ma³opolskie (stolica Kraków) i mazowieckie (Warszawa). Oba reprezentuj¹ po cztery gminy. W przypadku woj. mazowieckiego potwierdza to powszechn¹ opiniê, ¿e gdyby z jego struktur administracyjnych wy³¹czyæ Warszawê i tzw. „obszar wielkiej Warszawy”, mazowieckie by³oby kto wie, czy nie najbiedniejszym województwem w Polsce. Wszystko wskazuje na to, ¿e nie inaczej by³oby z woje. ma³opolskim po okrojeniu go z aglomeracji Krakowa i Nowej Huty. Najbiedniejsz¹ pod wzglêdem wp³ywów podatkowych polsk¹ gmin¹ jest ma³opolska Radgoszcz w powiecie D¹browa Tarnowska. Tam podatkowy dochód per capita wynosi 423,77 z³, czyli a¿ 82 razy mniej ni¿ w najbogatszej gminie Kleszczów (34 825 z³). Byæ mo¿e gmina ta jest traktowana przez miejscowych (7278 mieszkañców) jako podmiejska sypialnia, wszak bliziutko z niej do Tarnowa oraz do Mielca w woj., podkarpackim, o które gmina opiera siê swoj¹ wschodnia granic¹. Jeszcze bli¿ej ni¿ do Mielca jest do prê¿nej przemys³owo Dêbicy. Druga pod wzglêdem „biedy”, jest tak¿e le¿¹ca w Ma³opolsce gmina Lipnica Wielka w powiecie Nowy Targ. Liczy ok. 5,5 tys. mieszkañców a podatkowy dochód per capita wynosi 433,53 z³. Na pó³nocy opiera siê ona o Babiogórski Park Narodowy. Mazowiecka gmina Rusinów w powiecie Przysucha ma niespe³na 4,5 tys. mieszkañców i dochód na ka¿dego z nich w wysokoœci 440,57 z³. Po³o¿ona blisko Opoczna, niemal w po³owie drogi miêdzy Radomiem a Tomaszowem Mazowieckim. Ropa w woj. ma³opolskim w gminie Gorlice, to w³aœnie ta miejscowoœæ, której nazwa wskazuje, ¿e w przesz³oœci musia³a czerpaæ korzyœci z wydobycia ropy naftowej. Le¿y wszak w paœmie Gorlice - Jas³o - Krosno - Sanok - Drohobycz, które na prze³omie

wieków XIX i XX by³o najwiêkszym polskim zag³êbiem naftowym. Dziœ z sutej przesz³oœci pozosta³a nazwa, 5 tys. mieszkañców i 456,45 z³ per capita z Fot. Archiwum wp³ywów podatkowych. Pierwsz¹ pi¹tkê najbiedniejszych polskich gmin zamyka mazowieckie Roœciszewo, a drug¹ otwiera, te¿ le¿¹cy w trym województwie, Kazanów. Roœciszewo le¿y w powiecie Sierpc, liczy oko³o 4,2 tys. mieszkañców, osi¹ga dochód 458,22 z³ na g³owê. Kazanów wchodzi w sk³ad powiatu Zwoleñ, ma 4,7 tys. mieszkañców i na ka¿dego z nich przypada 465,80 z³. Pierwsz¹ gmin¹ spoza Ma³opolski i Mazowsza s¹ Harasiuki, po³o¿one na styku woj. podkarpackiego i lubelskiego. Gmina nale¿y do Podkarpacia a jego powiatow¹ stolic¹ jest le¿¹ce tu¿ obok Stalowej Woli Nisko. W gminie ¿yje ok. 6,2 tys. mieszkañców, zaœ dochód podatkowy per capita to 468,85 z³. Z Harasiuków wracamy do Ma³opolski, do gminy £ukawica w powiecie limanowskim. Du¿o ma mieszkañców, bo niemal 9,3 tys., ale na ka¿dego z nich przypada jedynie 476,07 z³. O 5,8 z³ wiêcej (481,87) maj¹ na g³owê mieszkañcy mazowieckiej gminy Mirów, której stolic¹ powiatu jest Szyd³owiec. W tej gminie mieszka najmniej ludzi spoœród dziesi¹tki najbiedniejszych, bo niespe³na 4 tysi¹ce. Dziesi¹tkê nêdzarzy zamyka gmina najbogatsza spoœród nich, czyli Radzi³ów w woj. podlaskim. Ledwie 1 z³ i 13 gr zabrak³o tej gminie, by podatkowy dochód na jednego mieszkañca osi¹gn¹³ 500 z³. Gmina Radzi³ów mo¿e siê natomiast poszczyciæ tym, ¿e jej teren obejmuje a¿ 35 miejscowoœci. Wed³ug danych sporz¹dzonych w ramach tego rankingu jedynie w 11 gminach dochody podatkowe nie przekroczy³y 500 z³ na g³owê mieszkañca, co zapewne jest sukcesem, bo trzy lata wczeœniej takich gmin by³o a¿ 64. Œredni dochód podatkowy polskich gmin wyniós³ w tym rankingu 1596 z³ i 67 gr. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Bez mi³oœci, dla dobra kraju

20 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Żony Jagiellonów Andrzej Fliss

Z tej historycznie wielkiej dla Polski epoki pamiêtamy bardziej królów ni¿ królowe. Z pañ chyba tylko królow¹ Bonê, która w swoim baga¿u przywioz³a ze s³onecznego Po³udnia nieznane dotychczas w Polsce warzywa i owoce. To jej pamiêtamy, jak równie¿ i to, ¿e by³a jêdz¹, która wtr¹ca³a siê do rz¹dzenia Polsk¹ przez jej mê¿a Zygmunta Starego (taka wspó³czesna madame Macron) , kutwê, która gromadzi³a ogromne bogactwa i z nikim siê nimi nie dzieli³a, a pod koniec swej wêdrówki po ziemskim padole zosta³a gdzieœ tam we W³oszech otruta i ze skarbów wywiezionych Polski okradziona. Tyle w tym wszystkim prawdy, co i nieprawdy. O ¿onach polskich królów pisali kronikarze, a byli nimi oczywiœcie mê¿czyŸni, na dodatek najczêœciej stanu duchownego, wiêc w ich przekazach obowi¹zywa³ wizerunek królowej wygodny dla koœcio³owego widzenia roli kobiety w spo³eczeñstwie. Przekaz przez nich formu³owany by³ rozpowszechniany i nieomal jedyny, acz nie zawsze zgodny z prawd¹. Bo stan mêski z czasów Jagiellonów, wczeœniejszych i póŸniejszych tak¿e, by³ kobietom niechêtny, by nie powiedzieæ, ¿e w niektórych sytuacjach wrêcz wrogi. W mniemaniu ówczesnej szlachty, które w niczym nie odbiega od pojmowania praw i obowi¹zków kobiety tak¿e przez wspó³czesne mêskie katolicko-narodowe œrodowiska, mia³a ona rodziæ dzieci, wychowywaæ je, zajmowaæ siê domem i dogadzaæ mê¿owi. Wygodne, nieprawda¿? W efekcie, zdaniem szlachty, senatorów, tak¿e hierarchów koœcielnych, pojmuj¹cy ¿onê monarcha nie mia³ prawa kierowaæ siê mi³oœci¹. Jego ma³¿eñstwo mia³o s³u¿yæ wzmocnieniu pañstwa na arenie miêdzynarodowej. W przypadku Jagiellonów zaczê³o siê jednak nie od mê¿czyzny, lecz kobiety, czyli Jadwigi Andegaweñskiej, córki króla Ludwika Wêgierskiego. Jeszcze za swego ¿ywota Ludwik skuma³ siê z Leopoldem III Habsburgiem, ¿e jego córka zasi¹dzie na tronie tych¿e Habsburgów obok Wilhelma, syna Leopolda. Jadwigê i Wilhelma zaœlubiono, szkopu³ w tym, ¿e ona mia³a wtedy 5 lat, a oblubieniec by³ o zaledwie 3 lata starszy. Kontrakt œlubny mia³ jednak zapis, ¿e ma³¿eñstwo nabiera mocy dopiero po skonsumowaniu, do którego, co oczywiste, m³oda para nie by³a jeszcze zdolna. Jadwiga, co odnotowuj¹ ówczeœni piœmienni, pa³a³a uczuciem do Wilhelma i pewnie po paru latach

dosz³oby do „konsumpcji” zwi¹zku, gdyby „miêdzy wódkê a zak¹skê” nie wmieszali siê polscy panowie arystokraci, senatorowie, którzy nie pa³ali pozytywnym uczuciem wobec Habsburgów. Zapewne przeczuwali, ¿e ich przedstawiciel na polskim tronie chwyci³by ich za twarz i skoñczy³aby siê ich samowola i sobiepañstwo. Wymusili wiêc na Jadwidze, by poœlubi³a ksiêcia litewskiego Jagie³³ê, starszego od niej o 21 lub o 11 lat (do dziœ nie ustalono dok³adnej daty urodzin Jagie³³y). Jadwiga pozostawa³a ponoæ w tym ma³¿eñstwie bardzo nieszczêœliwa, ale przypieczêtowa³o ono na kilka wieków sojusz Polski z Litw¹. Sama zaœ Jadwiga 8 czerwca 1997 roku uznana zosta³a œwiêta, co og³osi³ wszem i wobec papie¿ Jan Pawe³ II. Wœród otaczaj¹cych polskich królów senatorów, za którymi murem sta³a szlachta, panowa³o przekonanie, ¿e monarcha ma liczyæ siê z ich zdaniem przy wyborze ma³¿onki. Po drugie - uwa¿ali, ¿e król nie powinien wi¹zaæ siê wêz³em ma³¿eñskim z kobiet¹ wywodz¹c¹ siê spoœród jego poddanych, a wiêc ni¿szego stanu, lecz z córkami monarchów. Takiego te¿ zdania by³ niejaki Miko³aj Rej z Nag³owic, który napisa³ w tym kontekœcie zdanie, ¿e „równego z równym o¿enienie najlepsze”. Nic tedy dziwnego, ¿e senatorów szlag trafi³, gdy W³adys³aw Jagie³³o nie mia³ najmniejszego zamiaru liczyæ siê z ich zdaniem i na swoj¹ trzeci¹ ¿onê wybra³ licz¹ca sobie ju¿ wtedy 40 lat trzykrotnie wczeœniej owdowia³¹ El¿bietê Granowsk¹, wojewodziankê sandomiersk¹. Nie doœæ, ¿e nie pochodzi³a z królewskiego rodu, to jeszcze mia³a za sob¹ pochówek trzech mê¿ów. Oburzenie arystokracji i szlachty wyra¿a³o siê w sposób ró¿ny, w tym tak¿e obrzydliwy, a obrzydliwoœci¹ szczególn¹ popisa³ siê sekretarz królewskiej kancelarii, niejaki Stanis³aw nomen omen Cio³ek. Sp³odzi³ on otó¿ paszkwil, w którym królewsk¹ wybrankê porówna³ do wyniszczonej po³ogami maciory. Jak widaæ „czarny piar” nie jest wynalazkiem czasów nam wspó³czesnych. Gdy El¿bieta Granowska zmar³a, Jan D³ugosz odnotowa³, nie bez satysfakcji zreszt¹, ¿e dla senatorów i szlachty pogrzeb ten by³ weselszy ni¿ zaœlubiny. Uwa¿ali oni bowiem, ¿e samowolny wybór przez króla ma³¿onki, bez konsultacji z senatorami, jest wyrazem braku poszanowania dla praw królestwa. Radoœæ z pogrzebu El¿biety Granowskiej przypomniano Zygmuntowi Augustowi, który do przys³owiowej „bia³ej gor¹czki” doprowadzi³ szlachtê swoim ma³¿eñstwem z Barbar¹ Radziwi³³ówn¹. Przeciwko kró-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

lewskiej wybrance wytoczono tak ciê¿kie dzia³a, ¿e Radziwi³³owie bali siê o jej ¿ycie. Senatorowie i szlachta uwa¿ali, ¿e jest ono niewa¿ne, bo zawarte w ukryciu, zaœ Zygmunt August twierdzi³, ¿e ka¿dy cz³owiek ma prawo do mi³oœci i potwierdzenia jej ma³¿eñstwem. Barbarê oskar¿ano tak¿e o z³e prowadzenie, co nie by³o nowoœci¹, bo podobne zarzuty formu³owano ju¿ wczeœniej, miêdzy innymi wobec dwóch ¿on W³adys³awa Jagie³³y - Anny Cylejskiej i Zofii (Sonce) Holszañskiej. W przypadku tej drugiej doprowadzono do z³o¿enia przez ni¹ publicznej, uroczystej przysiêgi o dochowaniu królowi wiernoœci. Po jej z³o¿eniu nikt ju¿ nie kwestionowa³ pochodzenia jej synów W³adys³awa i Kazimierza. Szlachta by³a bardzo czu³a na wszelakie pog³oski o z³ym prowadzeniu siê królewskich ¿on, twierdz¹c, ¿e powinny one œwieciæ przyk³adem wszelkich cnót i dobrej reputacji, tym samym - byæ wzorem dla poddanych. Opieraj¹c siê na tym, formu³owano kolejne zarzuty wobec Barbary Radziwi³³ównej, która nim zosta³a królow¹ by³a jego kochank¹, a po ca³ej Polsce kr¹¿y³y ró¿nego rodzaju opowieœci stawiaj¹ce pod znakiem zapytania reputacjê jej siostry i matki. Kolejna kwestia, która wed³ug szlachty i senatorów powinna znajdowaæ siê pod ich kontrol¹ w kwestii królewskich ma³¿eñstw, to sprawa wiary. Na cenzurowanym znalaz³a siê wiêc Helena Moskiewska, ¿ona Aleksandra Jagielloñczyka, której ojcem by³ wielki ksi¹¿ê moskiewski Iwana III Srogi. Aleksander przyrzek³, ¿e nie bêdzie siê sprzeciwia³ wyznawaniu przez ni¹ prawos³awia, a Helena nie ugiê³a siê w swej wierze nawet po interwencji papie¿a. Królow¹ najbli¿sz¹ spe³nieniu oczekiwañ i wymogów senatorów oraz szlachty by³a wiêc El¿bieta Rakuszanka, córka króla niemieckiego oraz wêgierskiego Albrechta II Habsburga i El¿biety Luksemburskiej, która Kazimierzowi Jagielloñczykowi urodzi³a trzynaœcioro dzieci. Szlachcie trudno jednak by³o dogodziæ. Szuka³a dziury w ca³ym i tym razem zarzuca³a królowi, ¿e… za bardzo swoj¹ ¿onê kocha!!! I tak Ÿle, i tak niedobrze. Ambicje ingerowania w zwi¹zki ma³¿eñskie polskich monarchów szlachta zrealizowa³a w XVI wieku. Wynosz¹c na tron w 1575 roku Annê Jagiellonkê, uwarunkowano jej koronacjê od poœlubienia przez ni¹ Stefana Batorego, ksiêcia siedmiogrodzkiego. A rok póŸniej w konstytucji sejmowej zapisano, ¿e królewskie ma³¿eñstwa wymagaj¹ zgody sejmu. n


Dia menty i brylanty

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 21

Krót­ka­hi­sto­ria­od­kryć­ i­„La­se­di­la­Ro­na”­ Marek Kober

W poprzednim wydaniu naszej gazety napisaliœmy o wielkich i piêknych diamentach pochodz¹cych z Indii i tak¿e o tym, ¿e Indie zosta³y z nich ograbione. Jednym z najcenniejszych by³ Koh-i-Nor, który od czasu do czasu nosi³a na sobie brytyjska królowa Wiktoria. Indie by³y przez d³ugie wieki jedynym miejscem na ziemi, w którym wydobywano diamenty i to na skalê przemys³ow¹. Francuski podró¿nik, który w roku 1645 zwiedza³ ten kraj, napisa³ póŸniej w swoich wspomnieniach, ¿e w jednej z kopalñ, do której dotar³, pracowa³o 60 tysiêcy robotników. Ale 80 lat póŸniej indyjski monopol na diamenty zacz¹³ siê koñczyæ. Ten koniec zapocz¹tkowa³o odkrycie ich w Brazylii, w z³o¿ach „rozsypiskowych” stanu Bahia, w pobli¿u miejscowoœci nosz¹cej dziœ nazwê Diamantina. Z³o¿a by³y na tyle bogate, ¿e przez kolejne 150 lat Brazylia nieomal zmonopolizowa³a rynek diamentów, co by³o tym ³atwiejsze, ¿e z³o¿a w Indiach zosta³y wyczerpane. Ale dominacja brazylijskich kopalni diamentów trwa³a tylko pó³tora wieku. Koniec ich dominacji zacz¹³ siê od pierwszych, niewielkich znalezisk na rosyjskim Uralu (1829 rok), dwanaœcie lat póŸniej pierwsze, ale o niewielkim znaczeniu, diamentowe kamienie znaleziono w Australii i dopiero 15 lat póŸniej rozpoczê³a siê kariera najwiêkszego diamentowego kontynentu, Afryki. Sta³o siê to w roku 1866. Mieszkaj¹cy nad Orange River w Afryce Po³udniowej potomek holenderskich osadników, farmer nazwiskiem Schalk van Niekierk, zauwa¿y³ w rêku ch³opca z s¹siedztwa b³yszcz¹cy kamyczek. Chcia³ go kupiæ, ale matka ch³opca krêpowa³a siê braæ pieni¹dze za co prawda b³yszcz¹cy, ale jednak kamieñ i nie zgodzi³a siê przyj¹æ zap³aty. Nie mia³a pojêcia, ¿e jej syn mia³ w rêkach fortunê, która z pewnoœci¹ odmieni³aby ich ¿ycia. By³ to bowiem wa¿¹cy 21 karatów ¿ó³ty diament, który po oszlifowaniu sta³ siê piêknym brylantem o wadze 10,73 karata. Nazwano go Eureka, a dziœ ka¿dy, kto znajdzie siê w pobli¿u muzeum kopalni w Kimberly, mo¿e go ogl¹daæ, bo tkwi on tam jako jeden z eksponatów. Van Niekierk musia³ mieæ szczêœcie do spotykania na swojej drodze ludzi nieœwiadomych posiadania ogromnego maj¹tku. Trzy lata póŸniej kupi³ on od pa-

sterza, za stado owiec i konie, wa¿¹cy 83,5 karata diament. Sprzeda³ go nastêpnie za 11,2 tys. funtów, kwotê jak na tamte czasy ogromn¹, a kupcy nazwali diament Gwiazd¹ Afryki Po³udniowej. Od tego momentu rozpoczê³o siê w Afryce Po³udniowej odkrywanie jednego po drugim z³ó¿ diamentów. W jednym tylko 1870 roku natrafiono na trzy z³o¿a (Jagersfontein, Dutoitspan, Bukrfontein), a rok póŸniej dokonano odkrycia, które na zupe³nie nowe tory wprowadzi³o dzia³ania zwi¹zane z poszukiwaniem tych kamieni. W pobli¿u farmy braci De Beers znaleziono otó¿ diamenty w nieznanej dot¹d strukturze geologicznej. Po dok³adnych badaniach okaza³o siê, ¿e s¹ to ska³y wype³niaj¹ce wystyg³e kominy, którymi lawa wulkanów wydostawa³a siê na powierzchniê ziemi. Nazwano tê ska³ê „kimberlitem”, od nazwiska ówczesnego brytyjskiego ministra kolonii. (O pochodzeniu ska³ kimberlitowych pisaliœmy szerzej w jednym z wczeœniejszych wydañ naszej gazety). Z³o¿e odkryte na farmie braci De Beers nazwano Big Hole (Wielka Dziura). Bracia De Beers sprzedali swoj¹ fermê, a kilka lat póŸniej trzech Anglików, którzy sukcesywnie skupowali koncesje na wydobycie diamentów, za³o¿yli w 1888 r. spó³kê poszukiwawczo-wydobywcz¹, której nadali nazwê pochodz¹c¹ od terenu, na którym odkryto pierwsze du¿e z³o¿e w Afryce Po³udniowej. By³a to farma braci De Beers i spó³ka przyjê³a tê nazwê. De Beers Consolidated Mines Limited sta³a siê pocz¹tkiem ogromnego koncernu, który przez dziesi¹tki lat rz¹dzi³ niepodzielnie na œwiatowym rynku poszukiwañ, wydobycia i sprzeda¿y diamentów. W roku narodzin koncernu De Beers z³o¿a diamentów odkryto tak¿e w Gujanie, kolejne trzy w Afryce P³d., w roku 1905 znaleziono Cullinana, najwiêkszy diament na œwiecie (pisaliœmy o nim we wczeœniejszych wydaniach naszej gazety), potem natrafiono na z³o¿a w Kongo, Ghanie, Angoli, w 1930 r. odkryto diamenty w Sierra Leone, gdzie 42 lata póŸniej znaleziono trzeci z najwiêkszych diamentów œwiata (Gwiazdê Sierra Leone) wa¿¹cy 969 karatów. W 1951 roku na diamentowym rynku pojawi³ siê kolejny kontynent. Tym razem by³a to Australia, w której natrafiono na diamenty, ale te pierwsze nie przedstawia³y wiêkszej wartoœci. Cztery lata po australijskich odkryciach pojawi³ siê tym razem wielki i znacz¹cy dla przysz³oœci tego rynku gracz. By³ to Zwi¹zek Radziecki. Na jego pó³nocnych terytoriach, w lodowatej Jakucji, odkryto w 1955 r. diamentonoœny komin kimberlitowy i niemal natychmiast bardzo bogate z³o¿a na Syberii, w dorzeczu Dolnej Tun-

guzki i Wiluja. Pomiêdzy odkryciami w Australii i w ZSRR, dwóm dzia³aj¹cym niezale¿nie od siebie gru pom na ukow ców Fot. Archiwum (jedna ze Szwecji, druga z USA) uda³o siê w laboratoriach uzyskaæ sztuczne diamenty, ale by³y one bardzo ma³e i nie mia³y handlowego znaczenia. W nastêpnych latach odkrywano coraz to nowe diamentonoœne pok³ady w RPA, ale w 1967 r., w kominie kimberlitowym Orapa w Botswanie, znaleziono z³o¿e, które da³o jej drugie miejsce w œwiatowym wydobyciu tego minera³u. Trzy lata póŸniej na diamentowy rynek powróci³a Ameryka Po³udniowa, tym razem reprezentowana przez Kolumbiê i Wenezuelê. W 1978 r. natrafiono na daj¹ce wiele do myœlenia z³o¿a w Australii, zaœ rok póŸniej, dok³adnie 2 paŸdziernika 1979 r., po wielu próbach podejmowanych w miejscu, w którym wed³ug geologów musia³y wystêpowaæ diamenty, natrafiono na skarb. W okolicach jeziora Argyle odkryto najbogatsze wtedy z³o¿a diamentów na œwiecie. Cztery lata póŸniej uruchomiono kopalniê, w której podczas dwóch pierwszych lat eksploatacji wydobyto 15 milionów karatów, a 7 lat póŸniej rekord wydobycia wyniós³ 40,9 mln karatów. W roku 1985 geologowie Chuck Fipke i Stewan Blusson na terenach wiecznej zmarzliny w naszej Kanadzie, w regionie Lac de Gras, znaleŸli ciê¿kie ska³y podobne do kimberlitów i 6 lat póŸniej dokonano wreszcie odkrycia w okolicach Yellowknife (pisaliœmy o tej kopalni w jednym z wczeœniejszych wydañ naszej gazety), które stawia nasz kraj w gronie najwiêkszych pod wzglêdem wydobycia diamentów. n PS. Tydzieñ temu, 24 paŸdziernika, na prywatnej aukcji sprzedano drugi z najwiêkszych nieoszlifowanych diamentów œwiata, wa¿¹cy 1109 karatów „Lasedi la Rona” („Nasze œwiat³o”). Wielkoœci¹ jest zbli¿ony do pi³ki tenisowej. Znaleziono go niemal równo 2 lata temu (16 listopada 2015 r.) w Botswanie, w kopalni nale¿¹cej do kanadyjskiej firmy Lucara Diamond, która ma siedzibê w naszym Vancouver. Diament mia³ pierwotnie masê 1500 ct, ale pêk³ albo podczas wydobycia, albo w trakcie piaskowania. Jego mniejsza czêœæ, idealnie pasuj¹ca do wiêkszej, wa¿y 347 ct

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


„Kan­gur”­żużlo­wym­ mi­strzem­świa­ta Sport

22­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Krzysztof Pipa³a

Australijczyk, Jason Doyle zosta³ indywidualnym mistrzem œwiata na ¿u¿lu. Srebrny medal zdoby³ Patryk Dudek, a br¹zowy Brytyjczyk, Tai Wof finden. Nowy mistrz wygra³ te¿ ostatni tegoroczny turniej Grand Prix, na torze w australijskim Melbourne.

Doyle po tytu³ siêgn¹³ w kapitalnym stylu. W fina³owym wyœcigu znaleŸli siê zreszt¹ najlepsi zawodnicy tegorocznego cyklu. W tym pojedynku gigantów najlepszy okaza³ siê Doyle, choæ po starcie

Kla­sy­fi­ka­cja­ge­ne­ral­na­Grand­Prix­2017 1. Jason Doyle (Australia) 2. Patryk Dudek (Polska) 3. Tai Woffinden (W. Brytania) 4. Maciej Janowski (Polska) 5. Bartosz Zmarzlik (Polska) 6. Emil Sajfutdinow (Rosja) 7. Matej Zagar (S³owenia) 8. Fredrik Lindgren (Szwecja)

161 143 131 122 121 117 107 107

Fot. Archiwum

9. Martin Vaculik (S³owacja) 99 10. Chris Holder (Australia) 85 11. Piotr Pawlicki (Polska) 81 12. Antonio Lindbaeck (Szwecja)77 13. Peter Kildemand (Dania) 60 14. Greg Hancock (USA) 45 15. Niels Kristian Iversen (Dania) 44 16. Vaclav Milik (Czechy) 31 17. Martin Smolinski (Niemcy) 25 18. Max Fricke (Australia) 11 19. Pawe³ Przedpe³ski (Polska) 10 20. Nicki Pedersen (Dania) 8 Do przysz³orocznej edycji GP awans uzyskali zawodnicy z miejsc 1-8, a tak¿e pierwsza trójka z GP Chalenge (Przemys³aw Pawlicki, Rosjanin, Artiom £aguta i Brytyjczyk Craig Cook). Stawkê uzupe³ni¹ czterej ¿u¿lowcy, którym FIM przyzna tzw. „dzikie karty”.

musia³ goniæ Dudka. I w pewnym momencie dopi¹³ swego, choæ chwilê póŸniej Polak musia³ zjechaæ z toru z powodu defektu. W tym znakomitym wyœcigu piêkn¹ walkê, jak siê okaza³o o drugie miejsce, stoczyli tak¿e Zmarzlik z Woffindenem. Minimalnie lepszy by³ w tym starciu Brytyjczyk. - To najpiêkniejsza chwila w mojej karierze. Wygraæ u siebie, w Melbourne to coœ wyj¹tkowego. Nie ukrywam jednak, ¿e ostatnie dni przed tymi zawodami by³y dla mnie trudne. Nie mog³em spaæ i ci¹gle myœla³em o tym, co siê stanie - mówi³ Doyle, który przez d³ugi czas startowa³ w tym sezonie ze z³aman¹ nog¹. Australij-

czyk by³ o krok od z³ota tak¿e przed rokiem, ale wówczas z powodu kontuzji straci³ pewny niemal tytu³. W Melbourne Doyle z tytu³u móg³ siê cieszyæ ju¿ po 10. biegu. Chwilê póŸniej srebro œwiêtowa³ te¿ Dudek. Mimo to, obaj zawodnicy nie odpuœcili i do koñca walczyli o zwyciêstwo. To by³ zreszt¹ najlepszy fina³owy turniej Grand Prix od lat. Warto przy tym dodaæ, ¿e Dudek osi¹gn¹³ najlepszy wynik wœród debiutantów startuj¹cych w Grand Prix. Cichym bohaterem turnieju okaza³ siê rezerwowy Rohan Tungate, który dwa razy stan¹³ pod taœm¹ i dwa razy wygra³. n

Wy­ni­ki­GP­Au­stra­lii­w­Mel­bo­ur­ne: 1. Jason Doyle (Australia) 19 (3,3,3,2,3+2+3) 2. Tai Woffinden (Wielka Brytania) 16 (3,2,1,3,3+2+2) 3. Bartosz Zmarzlik (Polska) 13 (2,1,1,3,2+3+1) 4. Patryk Dudek (Polska) 15 (2,3,3,1,3+3+d) 5. Matej Zagar (S³owenia) 10 (1,3,1,3,2+0) 6. Martin Vaculik (S³owacja) 9 (2,3,2,0,2+0) 7. Maciej Janowski (Polska) 9 (2,0,3,2,1+1) 8. Emil Sajfutdinow (Rosja) 8 (3,2,0,2,0+1) 9. Rohan Tungate (Australia) 6 (3,3) 10. Martin Smolinski (Niemcy) 6 (0,1,3,1,1) 11. Peter Kildemand (Dania) 6 (1,2,2,1,w) 12. Antonio Lindbaeck (Szwecja) 4 (0,1,2,0,1) 13. Justin Sedgmen (Australia) 4 (1,2,1,0,0) 14. Brady Kurtz (Australia) 3 (3,t) 15. Chris Holder (Australia) 3 (1,u,0,2,0) 16. Davey Watt (Australia) 3 (u,1,0,1,1) 17. Sam Masters (Australia) 2 (t,0,0,0,2) 18. Piotr Pawlicki (Polska) 2 (0,w,2,t,-)

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey 10552 Baker Place -Maple Ridge

229.000 SOLD 1.099.000 2.180.000  499.000 SOLD 999.000 SOLD 999.000   399.000 SOLD  3.200.000 SOLD  759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD  309.000 SOLD 995 000 SOLD

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Głos Polonii - wydanie nr 29  
Głos Polonii - wydanie nr 29  
Advertisement