Page 1

6.­Vancouver­Polish­Film­Festival 15 PAŹDZIERNIKA 2017

str. 16- 17

NR 28

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Wstrząsaj­ące­znal­e­zi­sko­w­nur­tach­Wis­ ły­

” c e i w o e i n „Milcze po polsku Fabu³a filmu „Milczenie owiec”, osnuta jest wokó³ postaci psychopatycznego mordercy, który porywa m³ode dziewczyny, zabija, œci¹ga z nich skórê i szyje kombinezony, w które siê ubiera i przebiera za kobietê. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e takie wynaturzenie i okrucieñstwo jednego cz³owieka wobec drugiego mo¿e byæ tylko wytworem ludzkiej wyobraŸni i ¿e fikcja stoi w ra¿¹cej opozycji wobec rzeczywistoœci. A jednak… str. 4

Studia­dla­wybranych­-­str.­5­­­­­­­­­Pink­Floyd­w­Vancouver­-­str.­15­­­­­­­­Polskie­zamki­na­kresach­-­str.21


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Legalna „marycha”

GŁOS POLONII 3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

W 2013 roku urugwajski parlament przeg³osowa³ ustawê zezwalaj¹ca na uprawê, sprzeda¿ i palenie marihuany, ale dopiero w minione dopiero co wakacje wprowadzono j¹ w ¿ycie. Jeden z najmniejszych krajów Ameryki Po³udniowej sta³ siê wiêc pierwszym na œwiecie, w którym marihuana jest prawie takim samym towarem jak marchewka, mas³o czy chleb. Prawie, bo przeciwko zalegalizowaniu marihuany by³o a¿ 60 proc. Urugwajczyków, w tym prezydent tego kraju (onkolog z wykszta³cenia) i wprowadzon¹ w ¿ycie ustawê obwarowano specjalnymi przepisami. W ¿adnym przypadku nie krepuj¹ one zalegalizowania marihuany, ale te¿ nie do koñca satysfakcjonuj¹ tych, którzy pal¹ to zio³o na co dzieñ. Po urugwajsk¹ marihuanê nie mo¿na wiêc wejœæ jak do mleczarni po maœlankê, bo po pierwsze - trzeba byæ pe³noletnim, po drugie - zarejestrowaæ siê na poczcie (dlaczego akurat na poczcie?) i dopiero wtedy udaæ siê do licencjonowanej apteki po… maksymalnie 10 g suszu tygodniowo i nie wiêcej ni¿ 40 g miesiêcznie, na dodatek przy³o¿yæ kciuk do czytnika, poprzez który zarejestruje siê kupuj¹cego w bazie danych. Te wszystkie uwarunkowania nie satysfakcjonuj¹ oczywiœcie codziennych wielbicieli „maryœki”, tym bardziej, ¿e zalegalizowana marihuana nie mo¿e mieæ wiêcej ni¿ 2 proc. zawartoœci psychoaktywnego czynnika THC. A to w³aœnie od zawartoœci tego czynnika zale¿y szybkoœæ odlotu w stan b³ogostanu i d³ugoœæ trwania w nim. Przewiduj¹c, ¿e warunki legalnoœci marihuany nie zadowol¹ wszystkich, urugwajski ustawodawca zezwala wiêc amatorom mocniejszych wra¿eñ, zapewne aby zupe³nie wyeliminowaæ pok¹tnych handlarzy, na indywidualn¹ uprawê zio³a, ale nie wiêcej ni¿ szeœæ roœlin. Ta furtka sprawi³a, ¿e po wejœciu w ¿ycie ustawy dwa razy wiêcej Urugwajczyków wyst¹pi³o o zezwolenie na osobist¹ uprawê roœliny ni¿ na jej kupno w aptekach. Druga furtka dla „szybkich odlotowców” to utworzenie 63 specjalnych klubów cz³onkowskich, które mog¹ zaopatrywaæ cz³onków w marihuanê ze swoich Ÿróde³. W naszej Kanadzie marihuana do celów medycznych jest dostêpna ju¿ od 2001 r., ale premier Justin Trudeau zapewnia, ¿e do koñca wakacji 2018 r. zostanie w pe³ni zalegalizowana tak¿e w celach, które okreœla siê s³owem „rekreacyjnych”. Staniemy siê wtedy drugim krajem na œwiecie, w którym handel ni¹, posiadanie oraz palenie straci odium karalnoœci. Ale dopiero za niespe³na rok dowiemy siê czy u nas tak¿e zostan¹ wprowadzone podobne obostrzenia, jak w Urugwaju. Na razie na zalegalizowanie marihuany ostrzy sobie zêby wielki biznes. Na przyk³ad wolny dla marihuany rynek kanadyjski firma Deloitte szacuje na 22,6 mld dol. i swoje wyliczenia opiera nie na abstrakcyjnych animacjach lecz na konkretach pochodz¹cych z rynku… USA. Bo w³aœnie w USA, podobnie jak w oko³o 30 krajach œwiata, g³ównie Ameryki £aciñskiej i Europy, mamy do czynienia z liberalnym podejœciem do marihuany, przyzwalaj¹cym na posiadanie jej w niewielkich iloœciach dla celów w³asnych, jak i leczniczych. Marihuana, ci¹gle zakazana na poziomie federalnym, jako œrodek stosowany do celów medycznych jest jednak dostêpna w 30 stanach USA, a w sierpniu do celów „rekreacyjnych” dopuœci³ j¹ stan Newada. Biznes, który bacznie obserwowa³ skutki liberalizacji, nie bez sa-

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Spis treści: HORROR

tysfakcji odnotowa³, ¿e w ci¹gu zaledwie kilku dni wartoœæ handlu tym miêkkim narkotykiem osi¹gnê³a w Newadzie poziom 3 mln dol. W stanie Kolorado wartoœæ tego rynku szacuje siê na miliard dol. rocznie, a w ca³ych Stanach na 7 mld dol., przy czym szacuje siê, ¿e do roku 2020 bêdzie to plus minus 18 mld dol. Wielki biznes zwêszy³ równie wielki interes. Nie dziwi wiêc, ¿e w stanie Nowy Jork o jedn¹ z piêciu licencji na uprawê konopi walczy³a i wywalczy³a firma Peckham Industries, jedno z najwiêkszych przedsiêbiorstw na Wschodzie USA, którego domen¹ od niemal stu lat by³a i jest jeszcze nadal produkcja… materia³ów budowlanych. Nie tylko ta jedna firma widzi w uprawie indyjskich konopi lukratywne przedsiêwziêcie. W biznes zwi¹zany z marihuan¹ weszli na przyk³ad równie¿ byli dyrektorzy Goldman Sachs i PricewaterhouseCoopers, tak¿e szefowie kilku innych firm o znaczeniu globalnym. W starciu z rekinami biznesu drobni plantatorzy nie maj¹ szans. Przyczyna jest jedna. Rz¹dy pañstw legalizuj¹cych ca³kowicie marihuanê stawiaj¹ jednak przed jej dostawcami ostre wymagania. Dotycz¹ one przede wszystkim producentów, którzy musz¹ dostarczaæ produkt okreœlonej jakoœci i o z góry okreœlonych parametrach, w tym dotycz¹cym tego najwa¿niejszego, czyli zawartoœci czynnika THC. Uprawa konopi spe³niaj¹cych te wymagania wymaga budowy hermetycznych obiektów utrzymuj¹cych ca³y czas w³aœciwe oœwietlenie, wilgotnoœæ powietrza i temperaturê. A to wymaga kosztownych inwestycji. Byæ mo¿e drobni plantatorzy znajd¹ sposób by w warunkach cha³upniczych te warunki spe³niaæ, ale na starcie s¹ w konfrontacji z du¿ym biznesem na nienajlepszej pozycji. A zaczê³o siê w Izraelu, bo to w³aœnie w tym maleñkim kraju, wciœniêtym miêdzy Egipt, Jordaniê i Syriê, ju¿ w 1964 roku wyizolowano czynnik THC i po ¿mudnych badaniach stwierdzono, ¿e marihuana to nie tylko narkotyk rujnuj¹cy zdrowie, ale tak¿e zio³o, które w odpowiedniej dawce staje siê preparatem leczniczym, w wielu przypadkach przynosz¹cym ob³o¿nie chorym ulgê w cierpieniu. Po 30 latach od pierwszego wyizolowania czynnika THC w Izraelu rozpoczêto stosowaæ medyczn¹ marihuanê w celach leczniczych. I na tym nie poprzestano, poniewa¿ program badawczy prowadzony jest nadal; œledzi siê skutki jej stosowania w przypadku autyzmu, epilepsji i ³uszczycy. Ale dopiero w lutym bie¿¹cego roku Kneset, izraelski parlament, zezwoli³ na eksport medycznej marihuany i podania o wydanie licencji na ten¿e handel z³o¿y³o oko³o piêæset firm. Jeœli wiêc amerykañski wielki biznes liczy na monopol w tej bran¿y, to mo¿e siê srogo zawieœæ. A co w kraju naszych przodków? W Polsce trwa walka z ortodoksyjnie katolickim ministrem zdrowia o arystokratycznym nazwisku Radziwi³³. Walka o to, by ul¿yæ polskim chorym i wprowadziæ do aptek medyczn¹ marihuanê. Na razie wygrywa ortodoksja ministra, wiêc rozwija siê prywatny import z Czech, w których w zabobony przestano wierzyæ ju¿ sporo lat temu, pod¹¿a siê za osi¹gniêciami nauki i daje im pierwszeñstwo. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

„Milczenie owiec” po polsku - str. 4

SOCJOLOGIA Studia dla wybranych - str. 5 OPOWIEŒCI LADY BUNI Wracam do domu - str. 6-7 PRAWO AGATY CETA - uregulowania - str. 8 TEATR Kolejna komedia prosto z Polski - str. 10 WYDARZENIA Pink Floyd w Vancouver - str. 15 IMPREZY 6. Vancouver Polish Film Festival - str. 16-17 BIZNES I PIENI¥DZE Grand z widokiem na morze - str. 18 Nie ma kto budowaæ - str. 19 DIAMENTY I BRYLANTY Rabowanie Indii - str. 20 POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Maria Mohylanka z Buczacza - str. 21 WOKÓ£ SPORTU Awans na mundial po 12 latach - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


„Milczenie owiec” po polsku Wstrząsa­jące­zna­le­zi­sko­w­nur­tach­Wi­sły­­

4 GŁOS POLONII

Patryk Musia³

Zapewne wielu z naszych Czytelników pamiêta film „Milczenie owiec”, ze wspania³ymi rolami Jodie Foster, graj¹cej agentkê FBI oraz Anthony’ego Hopkinsa, który wcieli³ siê w rolê psychologa kanibala. Aczkolwiek obie te postacie dominuj¹ w filmie, to fabu³a osnuta jest wokó³ postaci psychopatycznego mordercy, który porywa m³ode dziewczyny, zabija, œci¹ga z nich skórê i szyje kombinezony, w które siê ubiera i przebiera za kobietê. Wydawaæ by siê mog³o, ¿e takie wynaturzenie i okrucieñstwo jednego cz³owieka wobec drugiego mo¿e byæ tylko wytworem ludzkiej wyobraŸni i ¿e fikcja stoi w ra¿¹cej opozycji wobec rzeczywistoœci (scenariusz filmu opar to na ksi¹¿ce Thomasa Harrisa). A jednak… Tu¿ po godzinie 16 szóstego stycznia 1999 roku (od premiery filmu „Milczenie owiec” minê³o 8 lat) Mieczys³aw M., kapitan barki „£oœ” p³ywaj¹cej po Wiœle w okolicach Krakowa, cumowa³ j¹ u nabrze¿a dzielnicy Zab³ocie. W pewnym momencie obroty silnika gwa³townie spad³y, co nie wywo³a³o zbyt wielkich emocji u jej kapitana, wszak nie pierwszy raz siê zdarza³o, ¿e w œrubê wkrêca³y siê p³ywaj¹ce po wodzie œmieci, czy te¿ zatyka³y one turbinê. Mê¿czyzna postanowi³, ¿e odblokuje turbinê przed rozpoczêciem pracy nastêpnego dnia. Rankiem zrobi³ to razem z mechanikiem. Turbina by³a przytkana skór¹. Po bli¿szym przyjrzeniu siê skórze mê¿czyŸni doznali szoku. By³a to bowiem skóra cz³owieka. Natychmiast wezwali policjê, policja lekarza s¹dowego. Pocz¹tkowo zak³adano, ¿e to œruba barki zdar³a skórê z nieznanych zw³ok p³ywaj¹cych pod wod¹, ale gdy ja roz³o¿ono, lekarz s¹dowy nie mia³ w¹tpliwoœci - skóra by³a efektem szczególnie okrutnego morderstwa. Pochodzi³a, jak napisa³ lekarz s¹dowy z „przedniej czêœci korpusu bez tkanek kostnych z widocznym pêpkiem i fragmentami ow³osienia ³onowego”. Nastêpnego dnia znaleziono w wodach Wis³y czêœæ nogi i poœladków. Podejrzewano, ¿e wszystkie te szcz¹tki s¹ czêœciami cia³a zaginionej i poszukiwanej od niespe³na dwóch miesiêcy studentki Katarzy Z. Szczegó³owe badania potwierdzi³y te domys³y.

Ofiara

12 listopada 1998 roku Bogus³awa Z. umówi³a siê ze swoj¹ córk¹ Katarzyn¹ w jednej z przychodni na osiedlu Urocze w Nowej Hucie. Córka leczy³a siê z depresji. Ojciec Kasi wzbudzi³ u córki zainteresowanie górami, pewnego dnia wyruszyli wiêc na kolejn¹ wêdrów-

www.glospolonii.net

kê, która skoñczy³a siê tragiczci¹g³ych awantur. Ojciec stosowa³ nie. Ojciec poœlizn¹³ siê, spad³ wobec swoich dzieci przemoc fize ska³y, dozna³ powa¿nych zyczn¹ i psychiczn¹ - wzorzec, urazów krêgos³upa, póŸniej który wyniós³ z w³asnego domu wywi¹za³a siê groŸna chororodzinnego. Rodzice rozwiedli ba, po której zmar³. Katarzysiê. Robert zamieszka³ z matk¹. na obwinia³a siebie za œmieræ S¹siedzi mówili o nim „dziwny”. ojca. Ale tego dnia Bogus³aZaobserwowali, ¿e od ma³ego drêwa Z. nadaremnie oczekiwa³a czy³ i maltretowa³ koty i psy. By³ na córkê. Kasia nie zjawia³a siê. bardzo inteligentny, ale po szkole Kadr z filmu Matka by³a zaniepokojona, poniepodstawowej zaliczy³ tylko jeden rok „Milczenie owiec” wa¿ córka by³a bardzo obowi¹zkowa i szko³y zawodowej. Zosta³ wyrzucony, podotychczas nie zdarzy³o siê, by nie zjawi³a dobno za pyskowanie do nauczycieli. Nagabysiê na umówione spotkanie. Zawiadomi³a policjê, ale ta wa³ kobiety, szczególnie blondynki. Kupowa³ i nosi³ zlekcewa¿y³a niepokój matki. Us³ysza³a, ¿e zapewne damsk¹ bieliznê. Przez jakiœ czas pracowa³ w prosekpojecha³a gdzieœ ze znajomymi. Zignorowanie matki torium, trenowa³ sztuki walki. Ma te¿ w swoim ¿yposzukuj¹cej córki by³o konsekwencj¹ zaanga¿owania ciorysie kanadyjski œlad. Jego matka wyjecha³a bosiê policji w poszukiwanie m³odego bandyty, który pod- wiem do Kanady do pracy i Robert J. po jakimœ czaczas pi³karskiego meczu Ligi Mistrzów w Krakowie sie do niej do³¹czy³. To by³o jeszcze przed znikniêrzuci³ no¿em na boisko i zrani³ pi³karza dru¿yny przy- ciem Katarzyny Z. Na razie nie wiadomo dok³adnie, jezdnej. W te dzia³ania zaanga¿owane by³y wtedy poli- jak d³ugo przebywa³ w Kanadzie i w jakim mieœcie. cyjne si³y. Matka wysz³a z posterunku policji z niczym. Do Polski wróci³ prawdopodobnie wiosn¹ 1998 roku. W listopadzie 1998 r. Katarzyna Z. mia³a niespe³na Nigdzie nie pracowa³, spacerowa³ po krakowskim ryn23 lata. By³a studentk¹. Po rocznych studiach porzu- ku i prawdopodobnie tam pozna³ swoj¹ przysz³¹ ofiaci³a psychologiê oraz historiê i przenios³a siê na reli- rê. gioznawstwo. Mia³a osobowoœæ wycofan¹, zamkniê12 listopada 1998 r. zapuka³ do drzwi mieszkania t¹ w sobie, trudno powiedzieæ, by siê z kimœ przyjaŸ- Katarzyny Z. Zeszli do samochodu i wszelki œlad po ni³a. Mia³a zaledwie dwie kole¿anki, z którymi od niej zagin¹³. Œledczy ustalili, ¿e zawióz³ j¹ do samotczasu do czasu przebywa³a na nadwiœlañskich przed- nego domku w odludnym miejscu i uwiêzi³ w jego mieœciach Krakowa. By³a zafascynowana zespo³em piwnicy. Prawdopodobnie odurzy³ j¹ nieznanymi na Greatful Dead, którego p³yty kolekcjonowa³a. Naj- razie œrodkami chemicznymi. Skrêpowan¹ i bezbronczêœciej kupowa³a je w klubie „Pod Przewi¹zk¹”, gdzie n¹ kobietê okrutnie przed œmierci¹ torturowa³. Nie jest zbierali siê handlarze p³ytami i ich kolekcjonerzy. Nie- wykluczone, ¿e gdy zdziera³ z niej skórê Katarzyna wiele wiêcej by³o o niej wiadomo. Trzy tygodnie przed Z. jeszcze ¿y³a. znikniêciem przesta³a chodziæ na zajêcia na uczelni. Co sprawia, ¿e jeden cz³owiek mo¿e byæ tak potwor nie okrutny wobec drugiego? Kat To pewne, ¿e do zabójstwa dosz³o na tle seksualLudzka skóra jako dowód ohydnego morderstwa, nym mówi jeden z ekspertów zajmuj¹cych siê t¹ zbulwersowa³a mieszkañców nie tylko Krakowa. Pozbrod ni¹. - W tym przypadku nie chodzi³o jednak o licja wszczê³a œledztwo, ale przez d³ugie lata nie przytra dy cyj ny stosunek seksualny, ale o zadawanie ciernosi³o ono efektów. Dopiero kilka lat temu dochodzenie powierzono zespo³owi doœwiadczonych œledczych, pienia. To w³aœnie w zadawaniu cierpienia morderca który przy pomocy najnowszych zdobyczy z dziedzi- znajduje swoje spe³nienie. Takiego cz³owieka okreœla ny technik kryminalistycznych, zajmuje siê niewyja- siê terminem „morderca ekwiwalentny”. Morderca œnionymi morderstwami sprzed lat. Po kilku miesi¹- ekwiwalentny zastêpuje stosunek seksualny torturacach od przejêcia przez nich sprawy morderstwa Ka- mi i szczególnie okrutnym sposobem zadawania œmiertarzyny Z. od czasu do czasu zaczê³y pojawiaæ siê w ci. To w³aœnie zadawanie bólu i zabicie ofiary w wymediach niezbyt konkretne, acz daj¹ce do myœlenia j¹tkowo sadystyczny sposób daje mordercy ekwiwawypowiedzi szefa tego policyjnego zespo³u, w stylu lentnemu satysfakcjê podobn¹ do tej jak¹ odczuwa „klocki zaczynaj¹ siê nam uk³adaæ w pewn¹ ca³oœæ”. osoba o normalnym popêdzie seksualnym w czasie i 4 paŸdziernika bie¿¹cego roku ostatni klocek musia³ po stosunku. Zabójstwo ekwiwalentne jest uznawane zostaæ dopasowany do policyjnej uk³adanki. W godzi- za krañcowa postaæ sadyzmu. Policyjny zespó³ œledczy, który zatrzyma³ 4 paŸnach popo³udniowych tego dnia policja zatrzyma³a Rodzier nika br. Roberta J., jest przekonany, ¿e to w³aberta J. jako domniemanego kata Katarzyny Z. œnie on jest sprawc¹ tego okrutnego mordu. Proces Ojciec Roberta J. to nie¿yj¹cy ju¿ krakowski poeta. s¹ do wy roz strzygnie, czy tak rzeczywiœcie jest. n W domu by³o niespokojnie, s¹siedzi byli œwiadkami

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Stu­dia­dla­wy­bra­nych www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­5

Nie mam dyplomu, ale mam wykszta³cenie, nie mam wykszta³cenia, ale mam dyplom

Patryk Musia³

Wszystko wskazuje na to, ¿e jeden i drugi tytu³ s¹ prawdziwe. Aleksander Kwaœniewski, by³y polski prezydent, na zarzuty, ¿e nie ma tytu³u magistra odpowiada³, ¿e owszem, nie ma, ale ma wykszta³cenie. To samo móg³ o sobie powiedzieæ Tadeusz Mazowiecki i jeszcze kilku innych polityków o ponadprzeciêtnej klasie. Natomiast w stosunku do coraz wiêkszej liczby obecnych polityków nie ma siê w¹tpliwoœci, ¿e posiadaj¹ jakiœ tam dyplom, ale przewa¿aj¹ bardzo powa¿ne w¹tpliwoœci co do tego, czy posiadaj¹ jakiekolwiek wykszta³cenie. Przez kilka dziesiêcioleci po II wojnie wielu by³o w Polsce wielu chêtnych na zamianê dyplomu powojennego magistra na przedwojenn¹ maturê. To by³ uk³on w stronê jakoœci kszta³cenia w czasach poprzedzaj¹cych dziejowy kataklizm, aliœci trzeba wzi¹æ pod uwagê, ¿e dostêp do tego wykszta³cenia mieli raczej nieliczni. Na przyk³ad w roku 1937 w ca³ej Polsce maturê zda³o ledwie 13 362 uczniów, zaœ status szkó³ akademickich mia³o 5 uniwersytetów (Kraków, Lwów, Poznañ, Warszawa, Wilno), 2 politechniki (Warszawa, Lwów), Akademia Medycyny Weterynaryjnej we Lwowie, Szko³a G³ówna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie i Akademia Górnicza w Krakowie oraz 4 uczelnie prywatne: Akademia Sztuk Piêknych w Krakowie, Katolicki Uniwersytet Lubelski, Wolna Wszechnica Polska w Warszawie oraz Szko³a G³ówna Handlowa w Warszawie. Do 1938 r. liczba szkó³ wy¿szych wzros³a do 25 i wtedy studiowa³o w nich prawie 48 tys. studentów. Dziœ w samym tylko Uniwersytecie Warszawskim jest prawie 45 tys. studentów, a w roku akademickim 2015/2016 dzia³a³o w Polsce 415 uczelni. Co daje taka masówka? Na pewno wielu m³odym ludziom satysfakcjê, ¿e posiadaj¹ dyplom wy¿szej uczelni i… absolutn¹ ignorancjê wobec przedmiotów, które siê za tym dyplomem kryj¹. Nie dotyczy to oczywiœcie wszystkich studentów dzia³aj¹cych w Polsce uczelni, ale z pewnoœci¹ przewa¿aj¹cej wiêkszoœci. Wystarczy przeœledzić, na jakich pytaniach z tzw. wiedzy ogólnej odpadaj¹ uczestnicy (z regu³y posiadacze dyplomu wy¿szych uczelni) popularnego programu „Milionerzy”, by mieæ ilustracjê poziomu kszta³cenia w polskich szko³ach wy¿szych.

Bank­Świa­to­wy­o­ksztaŁce­niu­

Ekonomiœci, autorzy raportu dla Banku Œwiatowego opracowali raport, z którego wynika, ¿e „Setki mi-

lionów dzieci wchodzi w doros³oœæ bez podstawowych umiejêtnoœci ¿yciowych. Nawet jeœli chodz¹ do szko³y, wiele z nich opuszcza j¹ bez takich umiejêtnoœci, jak wyliczanie reszty przy dokonywaniu transakcji, czytanie wskazówek lekarskich czy interpretowanie obietnic wyborczych - nie mówi¹c ju¿ o wiedzy, jak kierowaæ swoj¹ karier¹ czy edukowaæ swoje przysz³e dzieci”. Co ma Bank Œwiatowy do edukacji dzieci? - zapyta zapewne Czytelnik. To otó¿, ¿e jego eksperci, z Paulem Romerem - g³ównym jego ekonomist¹ na czele, s¹ rzecznikami teorii, ¿e „Kapita³ ludzki - edukacja i wiedza - to ostatecznie najwa¿niejszy motor wzrostu gospodarczego, wa¿niejszy ni¿ zasoby naturalne, infrastruktura czy poziom industrializacji”. Prezes Banku Œwiatowego, Jim Yong Kim, mówi otwarcie, ¿e „Chodzenie do szko³y bez uczenia siê to potworne marnotrawstwo cennych zasobów i potencja³u ludzkiego”.

Pol­ska­„ma­sów­ka”

395 192. W roku akademickim 1991/92 uczelnie niepubliczne (de facto prywatne) mo¿na by³o policzyæ na palcach jednej reki, w roku 2009/2010 by³o ich niemal 340, przy czym w roku akademickim 2015/2016 ich liczba spadla do ok. 290 Sk¹d wzi¹³ siê ten boom? Pracuj¹cy na uczelniach w okresie transformacji przedsiêbiorczy pracownicy uczelni (tak naFot. Archiwum ukowi, jak i administracyjni) s³usznie wywnioskowali, ¿e w sytuacji szerz¹cego siê masowego bezrobocia, absolwenci szkól œrednich bêd¹ szukaæ przetrwania trudnych czasów w szko³ach wy¿szych. Wywnioskowali, te¿ s³usznie, ¿e na czesnym od ka¿dego studenta mo¿na bêdzie zbiæ maj¹tek. OdpowiedŸ na pytanie: - S¹d wzi¹æ kadrê dla tak masowego kszta³cenia? - nie by³a k³opotliwa. Pracownicy naukowi garnêli siê sami do powstaj¹cych jak grzyby po deszczu uczelni, bo dla nich te¿ by³a to szansa na zarobienie pieniêdzy, o których dotychczas (w PRL-u) mogli tylko marzyæ. Tym, ¿e taka praca, polegaj¹ca na odczytywaniu napisanego przez siebie skryptu w sobotê w Grójcu, w niedzielê w Pcimiu, a w poniedzia³ek w £om¿y, nie mia³a nic wspólnego z prac¹ naukow¹, nikt siê nie przejmowa³. Liczba studentów ros³a, pêcznia³y te¿ kieszenie w³aœcicieli uczelni i portfele naukowców obie¿yœwiatów. Z czym wychodzili z takich uczelni-krzaków ich absolwenci nikt siê nie przejmowa³.

W Polsce, jak pisaliœmy wy¿ej, jest dziœ 415 uczelni wy¿szych. W tej liczbie jest 67 uczelni ekonomicznych, 23 techniczne, 22 artystyczne, 19 uniwersytetów, 15 uczelni teologicznych, 14 pedagogicznych, 9 medycznych, 7 rolniczych, 7 podleg³ych ministerstwom obrony narodowej i spraw wewnêtrznych, 6 akademii wychowania fizycznego, 2 wy¿sze szko³y morskie a pozosta³e 224 szko³y wy¿sze nale¿y sklasyfikowaæ w kategorii „ró¿ne”. Te „ró¿ne” rzeczywiœcie s¹ ró¿ne. Na przyk³ad dziê„Ma­sów­ka”­i­ran­kin­gi ki Robertowi Lewandowskiemu interesuj¹cy siê pi³„Masówka” w kszta³ceniu trwa nadal. W roku akak¹ no¿n¹ Polacy mogli siê dowiedzie demickim 2015/2016 Uniwersytet Warszawski mia³ , ¿e w Warszawie dzia³a Wy¿sza Szko³a - Edukacja na swoich listach 44 848 studentów, Uniwersytet Jaw Sporcie. To w³aœnie w jej murach ten¿e pi³karz Le- gielloñski 41 818, Uniwersytet im. Adama Mickiewandowski obroni³ pracê licencjack¹, której tematem wicza w Poznaniu 39 982, Uniwersytet £ódzki 33 by³a… jego sportowa kariera. Kuriozalna by³abyFot.syAr-chiwum 909, a Politechnika Wroc³awska 26 054. tuacja, gdyby student nie obroni³ pracy o swojej kaEfektem masówki w kszta³ceniu „wy¿szym” Polarierze, obojêtne czy w sporcie, czy w jakiejkolwiek ków jest miejsce polskich uczelni w œwiatowych raninnej dziedzinie. kingach szkó³ wy¿szych. Najwy¿ej notowan¹ (w pi¹W polskim rankingu szkó³ wy¿szych „Perspekty- tej setce) rankingu Top 1000 CWUR jest Uniwersywy” czo³owe pozycje zajmuj¹ od lat te same krajowe tet Jagielloñski, który zajmuje 429 miejsce, dwadzieuczelnie. Na pierwszym miejscu s¹ dwie: Uniwersy- œcia pozycji ni¿ej jest Uniwersytet Warszawski (449), tet Jagielloñski i Uniwersytet Warszawski, trzeci¹ po- o niemal dwieœcie pozycji dalej Politechnika Warzycjê zajmuje Politechnika Warszawska, na pozycji szawska (645 pozycja), Akademia Górniczo-Hutni4. znów s¹ dwie uczelnie: Politechnika Wroc³awska i cza jest na 819 pozycji, na miejscu 888 Uniwersytet Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Miko³aja Kopernika w Toruniu, dwa miejsca dalej Szósta polska szko³a wy¿sza to Akademia Górniczo- Uniwersytet Wroc³awski, 922 lokata przypad³a Uni-Hutnicza w Krakowie, siódm¹ jest Uniwersytet Wro- wersytetowi Adama Mickiewicza w Poznaniu, 963 c³awski, ósm¹ Gdañski Uniwersytet Medyczny, dzie- Politechnice Wroc³awskiej, a ostatnim polskim przedwi¹t¹ Uniwersytet Miko³aja Kopernika w Toruniu, a stawicielem wœród pierwszego tysi¹ca œwiatowych dziesi¹t¹ Politechnika Gdañska. szkó³ wy¿szych jest Uniwersytet Œl¹ski, który zajmuje 969 pozycjê. Zło­te­żni­wa­dla­”na­ukow­ców” Wœród tysi¹ca sklasyfikowanych szkó³ najwiêcej W roku akademickim 1900/91 uczelnie wy¿sze w Polsce opuœci³o 56 078 studentów, 15 lat póŸniej ju¿ maj¹ USA (224), nastêpnie Chiny (90), potem Japonia (74), Wielka Brytania (65) i Niemcy (56). n Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

P

Wracam Opowieœci Lady Buni

www.glospolonii.net

do domu

obyt w Polsce przebiega trochê inaczej ni¿ to sobie zaplanowaliœmy. Zamiast spokoju i odwiedzania rodziny i przyjació³, biegamy po lekarzach. Najwiêcej czasu zabiera nam dentysta.W ¿yciu tylu godzin nie przele¿a³am miêdzy nogami ¿adnego faceta, jedyne pocieszenie to doktorek przystojny. Kiedy wszed³ do gabinetu by³am w lekkim szoku, zobaczy³am sobowtóra mojej pierwszej mi³oœci z lat m³odzieñczych. Konsternacja - czy¿by to On? Ale nie to miasto, nie to imiê i nazwisko, podobieñstwo za to uderzaj¹ce. Tak wiêc z przyjemnoœci¹ pole¿a³am popatrzy³am, wróci³am do wspomnieñ pierwszej randki i pierwszego poca³unku. Niestety droga ta przyjemnoœæ, za droga. Gonitwa od rana do wieczora, brakuje czasu ¿eby zwyczajnie usi¹œæ i porozmawiaæ. Z Betty siê mijamy i ze sob¹ równie¿, bo kiedy Misiek le¿y u dentysty, to ja czekam i na odwrót. Mój rekord to ponad piêæ godzin jednego dnia. Mentalnie najtrudniejsza wizyta, du¿o w nas emocji. Pêkam p³¹czê, ciê¿ki dla mnie czas. Jestem czasem wœciek³a, czasem pe³na ¿alu do losu. Masa myœli, masa uczuæ...ciê¿ej ni¿ zak³ada³am. Szybkie wizyty u znajomych, wpadamy dos³ownie na godzinê dwie. Chcielibyœmy odwiedziæ wszystkich, ale ju¿ wiemy, ¿e nie damy rady. Czas zweryfikowa³ te¿ niektóre znajomoœci, bliskie wydawaæ by siê mog³o. Nagle okazuje siê, ¿e nie nadajemy na tych samych falach. To przykre, ale có¿ takie ¿ycie. Wiêkszoœæ jednak siê nie zmieni³a, jedno spojrzenie, powitanie i rozumiemy siê bez s³ów. W szybkim tempie wymieniamy siê tym co u nas, z zainteresowaniem s³uchamy co w Polsce. Tu niestety nic nie napawa optymizmem. Wszêdzie problemy, strata pracy, problem ze znalezieniem pracy, sponiewierani przez koorporacje, na koñcu „frankowicze”. Ktoœ szuka pracy dwa lata, ktoœ zarabia 1500 z³, ktoœ pracuje 12 godzin na dobê i ledwo wi¹¿e koniec z koñcem. Kogoœ nie staæ na sprzeda¿ domu, bo kredytu ma wiêcej ni¿ bra³. Po dzieisêciu latach sp³acania z 450 tys zrobi³o siê 710 tys. do sp³aty, a dom wart na dziœ ok 480 tys. Nie brzmi to dobrze. Nie zachêca do

powrotu. Wizyty w sklepie po zwyk³e, codzienne zakupy te¿ nie napawaj¹ optymizmem, odnoszê wra¿enie, ¿e wszystko jest bardzo drogie. Nie przeliczam na dolary, pamiêtam ile ludzie w Polsce zarabiaj¹. Dramat. Podstawowe produkty ¿ywnoœciowe i chemia gospodarcza s¹ niewspó³miernie drogie do zarobków. Jak ¿yæ za dwa, trzy czy nawet cztery tysi¹ce z³otych? Dochodzê do wniosku, ¿e kiedyœ byliœmy bo-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

gaci, a ja by³am tego nieœwiadoma. Uczucia mam mieszane, wszystko w pierwszej chwili trochê obce, jakby ju¿ nie moje, inne... Po kilku dniach ju¿ czujemy siê jak u siebie, wskakujemy w stare buty i w ogóle nie czujemy, ¿e nie by³o nas tu tyle czasu. Nadchodzi najtrudniejszy dla mnie dzieñ. Dzieñ w którym idziemy do naszego domu. Wiem, ¿e muszê to zrobiæ. Nie chce ju¿ kr¹¿yæ pod cudzym p³otem jak psychopatka,


www.glospolonii.net

zagladajac zza krzaków i chlipaæ jak ma³a dziewczynka. Za ka¿dym razem kiedy tam jestem, mam przed oczami moment, w którym ostatni raz wychodzimy z domu razem z Miœkiem. Serce pêka. Jesteœmy w domu. Nowi w³aœciciele okazuj¹ siê bardzo sympatyczni, nadajemy na podobnych falach. Widzê szczêœliw¹ rodzinê, kochaj¹c¹ ten dom tak jak my kochaliœmy. Trochê pozmieniali, wiêc nie czujê siê jak u siebie. Dociera do mnie, ¿e ¿yje tutaj ktoœ inny. Z planowanych kilkunastu minut robi siê wizyta kilkugodzinna, tyle mamy sobie wzajemnie do opowiedzenia. Jestem pod wra¿eniem. Nie oby³o siê bez ³ez, obu nam siê oczy spoci³y. Wychodzê stamt¹d lekkim krokiem, kamieñ spad³ mi z serca. Mo¿e to g³upie, ale wiem, ¿e dom jest w dobrych rêkach. Wychodz¹c czu³am, ¿e zamykam za sob¹ mentalne drzwi do tego domu. Poczu³am ulgê. Mogê zacz¹æ nowe ¿ycie. Pewien etap zosta³ zamkniêty. Po dwóch tygodniach spêdzonych w du¿ej mierze w samochodzie, robi¹c ponad dwa tysi¹ce kilometrów mamy doœæ. Ja nagle pewnego dnia chcê do domu. Zaczynam têskniæ za moim ¿yciem codziennym. Nie bardzo widzê siê w Polsce w dzisiejszych realiach. Przygnêbiaj¹cy jest widok ludzi na ulicach z wypisanym stresem na twarzy. Wszyscy jacyœ tacy zmêczeni, twarze œciagniête grymasem cierpienia, niezadowolenia, poprzecinane licznymi zmarszczkami. To jako pierwsze da³o siê zauwa¿yæ. Tutaj, w USA, ludzie s¹ zrelaksowani, na ich twarzach maluje siê lekki uœmiech. Z dnia na dzieñ coraz bardziej têskniê do NY. Pod koniec ju¿ nie mogê siê doczekaæ kiedy wrócê do siebie. Wracam szêœliwa i spe³niona. Osi¹gnê³am osobisty sukces, zamkne³am za sob¹ drzwi do przesz³oœci. Spakowa³am ca³¹ masê paczek z naszym „majatkiem” i jestem gotowa na nowe. Teraz mogê ¿yæ tu pe³n¹ piersi¹ i iœæ do przodu, bo ju¿ nic nie ci¹gnie mnie w ty³. Chêtnie polecê do Polski na urlop, ale na taki spokojny bez gonitwy po lekarzach i urzêdach. Tym razem wracam zmêczona, zmarznieta i zdegustowana dobr¹ zmian¹. Wracamy z wewnêtrznym spokojem i przekonaniem, ¿e decyzja o emigracji by³a jak najbardziej s³uszna. Dostawiamy drug¹ nogê, ju¿ nie ogl¹damy siê wstecz i nie zastanawiamy czy to by³ dobry krok. To by³ najlepszy krok i wszystko co najlepsze dopiero przed nami. Jest nam dane ¿yæ w kraju, w którym ze zwyk³ej wyp³aty mo¿na normalnie ¿yæ. Idê nowojorsk¹ ulic¹, a ona jakaœ taka moja jak nigdy dot¹d. Kocham te jesienne dekoracje, kawê o smaku dyni. Czekam na Œwiêto Dziêkczynienia - to od teraz nie bêdzie tutejsz¹ atrakcj¹ tylko naszym regularnym wa¿nym œwiêtem w kalendarzu. n

Uwaga ZAMOJSZCZACY!!!

GŁOS POLONII 7

Wszystkich absolwentów oraz osoby uczêszczaj¹ce do XVIII Liceum Ogólnokszta³c¹cego im. hetmana Jana Zamoyskiego w Warszawie, przy ul. Smolnej 30, prosimy o kontakt. Planujemy utworzenie Stowarzyszenia Zamoyszczaków w Kolumbii Brytyjskiej. Bogdan Lawrynowicz - tel. 778 919 6442, e-mail: wiarus2000@yahoo.com Marek Sapieha - tel. 604 512 7707, e-mail: msapieha@shaw.ca

Kopernik Lodge, Polski Dom Opieki zatrudni na telefon wykwalifikowane: Registered Nurses, Licensed Practical Nurses & Care Aides,a także: pomocników do kuchni, osoby do sprzątania oraz osoby do spraw gospodarczych (napraw). Prosimy przesyłać resumes z uwzględnieniem przeszkolenia i kwalifikacji. fax: 604 438-5344 e-mail: admin@kopernik-lodge.bc.ca lub pod adres: 3150 Rosemont Dr. Vancouver, BC V5S 2C9

Zatrudnię pomocnika

do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia. 604-301-0043 Piotr

Potrzebna opiekunka do 3-miesięcznego dziecka w North Vancouver w godz. 7am- 11am, 4-5 dni w tygodniu. Informacja - Renata, tel. 604 500 3930

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

CETA - uregulowania AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Z koñcem wrzeœnia 2017 wesz³a w ¿ycie CETA, czyli umowa podpisana pomiêdzy Kanad¹ a krajami Unii Europejskiej o wzajemnej wymianie handlowo-gospodarczej.

CETA zniesie równie¿ bariery w handlu. Dziêki temu eksporterzy z UE uzyskaj¹ lepszy dostêp do kanadyjskiego rynku. Natomiast dziêki zniesieniu taryf celnych przemys³ przetwórczy UE uzyska lepszy dostêp do kanadyjskich ryb. CETA pomo¿e obu stronom eksportowaæ swoje produkty rolne. W ramach CETA Kanada zgodzi³a siê chroniæ 143 oznaczenia geograficzne (OG) - specyficzn¹ ¿ywnoœæ i napoje pochodz¹ce z okreœlonych regionów geograficznych w UE. Do produktów tych nale¿¹ m.in. ser roquefort, ocet balsamiczny z Modeny i holenderski ser gouda. Wiele z nich to produkty spo¿ywcze, które nale¿¹ do najczêœciej eksportowanych z UE. Producentami s¹ czêsto ma³e lub œrednie przedsiêbiorstwa wywodz¹ce siê ze spo³ecznoœci wiejskich. Kanada zapewni tym tradycyjnym produktom europejskim ochronê przed podrabianiem na takim samym poziomie, jak robi to UE. Na przyk³ad ser sprzedawany w Kanadzie jako ser gouda bêdzie musia³ pochodziæ z Goudy. Co zy ska j¹ ma ³e i œred nie przed siê bior stwa (MŒP)? CETA przyniesie korzyœci ma³ym i œrednim przedsiêbiorstwom poprzez: zniesienie nale¿noœci celnych u³atwienie dostêpu do zamówieñ publicznych w Kanadzie zlikwidowanie koniecznoœci przeprowadzania drogiego podwójnego testowania w niektórych dziedzinach zwiêkszenie ochrony praw autorskich zagwarantowanie, ¿e podróbki tradycyjnych europejskich produktów spo¿ywczych nie bêd¹ sprzedawane jako autentyczne produkty. Co zyskaj¹ konsumenci? Otwarcie rynków mo¿e przyczyniæ siê do utrzymania niskich cen i zapewniæ konsumentom wiêkszy wybór. Swobodny handel nie oznacza jednak obni¿e-

nia czy zmiany standardów unijnych, które chroni¹ zdrowie i bezpieczeñstwo obywateli, ich prawa socjalne, prawa konsumentów czy œrodowisko naturalne. Te standardy siê nie zmieni¹. Import z Kanady nadal bêdzie musia³ w ca³oœci - i bez wyj¹tku - odbywaæ siê zgodnie z wszystkimi przepisami i rozporz¹dzeniami UE dotycz¹cymi produktów. Tak wiêc CETA nie zmieni sposobu, w jaki UE reguluje bezpieczeñstwo ¿ywnoœci, w tym kwestie dotycz¹ce produktów GMO lub wo³owiny z hodowli opartej na stosowaniu hormonów. Czy obywatele UE ³atwiej bêd¹ mogli podejmowaæ pracê w Kanadzie? Tak, w niektórych przypadkach. CETA u³atwi pracownikom przedsiêbiorstw i innym przedstawicielom wolnych zawodów pracê po drugiej stronie Atlantyku, a przedsiêbiorstwom u³atwi tymczasowe przenoszenie pracowników miêdzy UE i Kanad¹. Pomo¿e to europejskim przedsiêbiorstwom prowadziæ dzia³alnoœæ w Kanadzie. Kto zatem b¹dzie móg³ przyjechaæ? 1. Kluczowy personel firmy dzia³aj¹cej w Unii Europejskiej jak i w Kanadzie (tzw. intra-company transferee) 2. Kontraktorzy oraz specjaliœci w wielu potrzebnych w Kanadzie zawodach: - pracownicy przedsiêbiorstw dzia³aj¹cych w krajach Unii Europejskiej mog¹ przyjechaæ do pracy w firmie kanadyjskiej w celu wykonania pracy dla firmy kanadyjskiej na podstawie kontraktu pomiêdzy przedsiêbiorstwem europejskim a firm¹ kanadyjsk¹ niezale¿ni kontraktorzy bêd¹ mogli przyjechaæ do Kanady wykonaæ podobn¹ jak powy¿ej pracê dla firmy kanadyjskiej na podstawie uprzednio podpisanego kontraktu na dan¹ pracê. 3. Osoby przybywaj¹ce do Kanady w celach rozpoznawczych (sprawy biznesowe) czyli business visitors. Osoby podlegaj¹ce pod kategoriê business visitors bêd¹ otrzymywaæ pozwolenie na przebywanie w Kanadzie przez okres do 90 dni. Nie mog¹ w Kanadzie pracowaæ - ich celem jest jedynie rozpoznanie rynku. 4. Inwestorzy przybywaj¹cy do Kanady w celu in-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PRAWO AGATY

westycji, bêd¹ mogli pracowaæ przez 1 rok (otrzymaj¹ prawo do pracy na ten okres, z mo¿liwoœci¹ przed³u¿enia, i bez potrzeby posiadania potwierdzonej oferty pracy, czyli LMIA). Ponadto innym przedstawicielom wolnych zawodów ³atwiej bêdzie tymczasowo œwiadczyæ us³ugi m.in. prawne, ksiêgowe lub architektoniczne. Jak bêdzie funkcjonowaæ wzajemne uznawanie kwalifikacji? CETA stwarza ramy umo¿liwiaj¹ce UE i Kanadzie wzajemne uznawanie kwalifikacji w przypadku zawodów regulowanych, takich jak zawód architekta, ksiêgowego i in¿yniera. Organizacje zawodowe obydwu stron bêd¹ mog³y wspólnie opracowaæ szczegó³y dotycz¹ce wzajemnego uznawania kwalifikacji. Ich ustalenia bêd¹ nastêpnie zatwierdzaæ w³adze w Kanadzie i UE i nadawaæ im skutek prawny. Jaki wp³yw CETA bêdzie mieæ na prawa pracownicze i œrodowisko? UE i Kanada potwierdzaj¹ w CETA swoje zaanga¿owanie na rzecz zrównowa¿onego rozwoju. Obie strony s¹ zgodne co do tego, ¿e intensywniejsza wymiana handlowa i zwiêkszone inwestycje powinny wzmacniaæ ochronê œrodowiska i prawa pracownicze. W ¿adnym wypadku nie powinny ich os³abiaæ. UE i Kanada pragn¹, aby CETA pomog³a zapewniæ korzystne wzajemne oddzia³ywanie pomiêdzy wzrostem gospodarczym, rozwojem spo³ecznym i ochron¹ œrodowiska. Tak wiêc CETA obejmuje zobowi¹zania UE i Kanady na mocy umów miêdzynarodowych w zakresie praw pracowniczych oraz ochrony œrodowiska i klimatu.


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Kolejnaproko me dia sto z Polski 10 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

W zesz³ym roku Teatr Polski Vancouver zaprosi³ nas na nieco frywoln¹ komediê „Miêdzy ³ó¿kami”, kanadyjskiego autora Norma Fostera. Mimo i¿ spektakl grany by³ w œrodku tygodnia zabrak³o biletów - tylu by³o chêtnych. Aktorów ¿egna³y owacje na stoj¹co. W tym roku nasz teatr wyszed³ wiêc na przeciw zapotrzebowaniu widzów na dobr¹ komediê i zaprosi³ kolejny teatr z Polski ze spektaklem - „Sceny dla doros³ych, czyli sztuka kochania” autorstwa Zbigniewa Ksi¹¿ka. Jest to kabaret ludzkich marzeñ i namiêtnoœci - spektakl, na którym œmiejemy siê z siebie, w³asnych pragnieñ.

Patrz¹c na bohaterów, widzimy siê w krzywym zwierciadle. Sztuka w re¿yserii Krzysztofa Jasiñskiego mia³a premierê 14 marca 2004 roku w krakowskim Teatrze STU. Grana przez ponad 13 lat jest ca³y czas aktualna. Autor sztuki Zbigniew Ksi¹¿ek - dramaturg, scenarzysta, poeta, autor tekstów, napisa³ sztukê o relacjach mêsko-damskich, o skrywanych pragnieniach i namiêtnoœciach. Temat seksu jest bardzo plastyczny, daje wiêc aktorom i re¿yserowi olbrzymie pole manewru i interpretacji tekstu. Spektakl ten sk³ada siê z kilku scenek-skeczy, które opowiadaj¹ o „kochaniu” w sposób doœæ pikantny i frywolny, lecz bardzo inteligentny i nienachalny. Poszczególne scenki przeplatane s¹ piosenkami oraz interakcj¹ z widzami. To chyba jedna z niewielu sztuk, gdzie zatarta zosta³a granica pomiêdzy aktorami i widzami. Ogl¹daj¹c spektakl, ma siê wra¿enie, ¿e aktorzy bawi¹ siê równie dobrze, jak publicznoœæ. A ta swoje zadowolenie wyra¿a bardzo jednoznacznie. Spektakl co parê minut przerywany jest przez brawa, okrzyki, a przede wszystkim g³oœne wybuchy œmiechu. Podstawowy atut tej sztuki to aktorzy - wspaniali, a momentami wrêcz rewelacyjni: Sonia Bohosiewicz, Anna Oberc, Piotr G¹sowski i Jakub Przebindowski (równie¿ autor muzyki). Graj¹ z przytupem i wyraziœcie. Role zmieniaj¹, jak rêkawiczki (czy raczej jak peruki i stroje). Nastrój jest ca³y czas taki sam. Chodzi o to, ¿eby siê zabawiæ, obœmiaæ, trochê poszydziæ, rozpoznaæ znajome rejony, pos³uchaæ m¹droœci ¿yciowych. Nie brakuje niezbêdnej chwili zadumy nad dziwnoœci¹ uczuæ ludzkich. Aktorzy szalej¹ po scenie - i s¹ naprawdê zabawni. Cytuj¹c autora sztuki: - „Nie chodzi o seks, ale o uczucia wy¿sze. Napisa³em komediê o pragnieniu mi³oœci. O oporach, z jakimi wci¹¿ siê zmagamy, nim otworzymy siê na drug¹ osobê. To tak¿e opowieœæ o poszukiwaniach królewicza na bia³ym koniu, który powinien byæ piêkny, uczciwy i wierny zarazem. Jak to pogodziæ i gdzie go znaleŸæ?”

Fot. Archiwum

Tym cytatem chcemy serdecznie zaprosiæ Pañstwa do obejrzenia tej zabawnej sztuki. 2 godziny i 20 minut wyœmienitej zabawy zapewnione. n A oto kilka opinii widzów, którzy spektakl juz widzieli: Zarówno re¿yser jak i aktorzy podeszli do tematu frywolnie, z odrobin¹ pikanterii, ale przede wszystkim z ogromnym poczuciem humoru zdradzaj¹c nam tajemnice alkowy...Fantastyczny spektakl. Œwietnie siê bawiliœmy. Polecam serdecznie. ****** Bardzo dobre przedstawienie, z udzia³em publicznoœci, Piotr G¹sowski i Sonia Bohosiewicz rewelacyjni. ******* Spektakl œwietny.Ja i moje przyjació³ki ubawi³yœmy siê do ³ez. Pani Sonia Bohosiewicz zaprezentowa³a wspania³y talent komediowy oraz zgrabne nogi. Pan G¹sowski genialny. Cudna interakcja z widowni¹. Dziêkujê za udany wieczór. Gor¹co polecam. ****** Bardzo fajny wystêp, odskocznia od ¿ycia codziennego i prozy ¿ycia. Œmiej¹ siê wszyscy nawet osoby które uwa¿aj¹, i¿ teatr to nie dla nich. Super parodia zachowañ seksualnych tak nam bliskich... ****** Œwietna zabawa przez dwie godziny, aktorzy super!!! *******

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Rewelacja! A Ania Oberc cudna!!! ****** Rewelacyjna sztuka na poziomie! By³am w towarzystwie trzech osób. Wszyscy ubawiliœmy siê do ³ez. Bardzo serdecznie polecam! ****** Cudownie spêdzony wieczór. Odskocznia od codziennoœci i szarzyzny! Profesjonalizm oraz obycie sceniczne aktorów wrêcz zniewoli³o. ****** Kto nie widzia³ niechaj prêdko zobaczy ******* Super zabawa, zabawne teksty i scenki. ****** Rewelacja!!!!! Wiêcej imprez tego rodzaju. Nawet mój „smutas” m¹¿ bawi³ siê œwietnie. ******* Super. Bardzo zabawny. Prawdziwa kulturalna rozrywka. ****** G¹sowski jak zwykle nie zawiód³ ***** Œwietny spektakl, zabawny, a zarazem profesjonalnie odegrany, interaktywny dialog z publicznoœci¹, zachwyci³am siê tym, ¿e sami aktorzy bawili siê t¹ sztuk¹.


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 13

www.glospolonii.net

POLONEZ dzięku­je Zespó³ Pieœni i Tañca POLONEZ pod kierownictwem Ma³gorzaty i Jacka Niemirskich w lipcu 2017 roku, godnie reprezentowa³ Poloniê z Vancouver na XVII Œwiatowym Festiwalu Polonijnych Zespo³ów Folklorystycznych w Rzeszowie.M³odzie¿ Zespo³u oraz Kierownictwo pragnie serdecznie podziêkowaæ wszystkim Sponsorom i Rodzicom za pomoc w realizacji tego wyjazdu.

Sk³adamy serdeczne podziekowania naszym SPONSOROM, a s¹ to: Dr. Margaret Budzianowska-Kwiatkowski M.B.K Medical Skin Care Morrey Nissan of Coquitlam, Columbia Seal Ltd, FMW Painting Ltd, Dr. Marianna Klimek Color Authentic Marc Kazimirski (Kazlaw) Law Corp Polonez Tri City Polish Association Sobotnia Polska Szko³a w Surrey i ks. Jan Staszel Koœció³ Œw. Kazimierza w Vancouver Osoby prywatne: Andrzej Kopczynski, Czes³awa Ablazewicz, Monika Sowiñski, Jan i Jolanta Król, Krystyna Po³ubiñski.

Dziekujemy jeszcze raz naszym Sponsorom za to, ¿e pomogli naszej m³odzie¿y uczestniczyæ w tak piêknym i wa¿nym dla nich Festiwalu. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Pink Floyd w Vancouver Historia pewnej płyty czyli...

www.glospolonii.net

Rafa³ Czekaj³o

Nie ma przypadków. Tak twierdzi Piotr Kaczkowski, dziennikarz muzyczny radiowej Trójki (dla przypomnienia, bo nie ka¿dy musi znaæ osobê twórcy kultowego Mini Maxu). Mo¿e wiêc nie by³a przypadkowa moja wizyta w Chorwackim Centrum Kulturalnym przy Commercial Drive w Vancouver, w czasie gdy odbywa³y siê tam targi p³yt winylowych. Mo¿e te¿ nie by³o przypadkiem, ¿e przystan¹³em obok wciœnietego w k¹t sali stolika, a mój wzrok przyku³a ok³adka p³yty na której by³o s³owo - „Vancouver”. Po bli¿szym zaznajomieniu siê z ok³adk¹, okaza³o siê, ¿e zawiera ona zdjêcie zespo³u na scenie, nad któr¹ wisi logo splecionych w uœcisku dwóch mechanicznych d³oni. Logo, które, nawet pobie¿nie znaj¹cy dyskografiê zespo³u, fan rozpozna od razu oraz napis: „Pink Floyd. First Performance of North American Tour 1975. The entire Pacific Coliseum Concert, Vancouver 8th April 1975”. Na ok³adce naklejona by³a ma³a karteczka z cen¹. Cyfry zamieszczone na tej karteczce spowodowa³y, ¿e od razu odrzuci³em myœl o zakupie tej p³yty. Ale przecie¿ informacje o p³ycie nie bêd¹ tak kosztowne - pomyœla³em. Zapyta³em w³aœciciela, Petera Roya jak sie potem okaza³o, jak ta p³yta trafi³a w jego rêce. Peter powiedzia³ mi, ¿e naby³ j¹ na jednym z europejskich portali internetowych, ¿e zna firmê wydaj¹c¹ takie p³yty zawsze w ma³ym nak³adzie. Ta p³yta ukaza³a siê w nak³adzie 100 egzemplarzy, a ta tutaj jest z numerem 41. Zastrzeg³ te¿, ¿e poniewa¿ jest to bootleg czyli nielegalnie nagrany z widowni koncert, zapewne magnetofonem kasetowym, nie mo¿e gwaranttowaæ jakoœci dŸwiêku. Poniewa¿ p³yta jest zafoliowana nie bêdê móg³ nawet sprawdziæ jaka ta jakoœæ jest….ale, jak te¿ doda³: pewnie nie jest ekstremalnie dobra. Podziêkowa³em zaznaczaj¹c, ¿e i tak nie staæ mnie na taki wydatek. Tego dnia wraca³em jeszcze kilkakrotnie w pobli¿e stolika Petera aby rzuciæ okiem na tê p³ytê, a¿ na koniec poprosi³em go o wizytówkê - gdyby ” w razie czego”… To „w razie czego” nast¹pi³o po up³ywie mniej wiêcej tygodnia i po utargowaniu sporej zni¿ki za tê p³ytê. Spotkaliœmy siê znowu na Commercial Drive wymieniaj¹c winyl za gotówkê jak dealer z uzale¿nionym. Na pocz¹tku myœla³em, ¿e nie bêdê rozpakowywa³ p³yty tylko poczekam z tym na przyjazd z Polski mojego przyjaciela Ryszarda, ogromnego fana zespo³u Pink Floyd, a tego wydawnictwa w szczególnoœci. Muszê w tym miejscu wyt³umaczyæ, ¿e pisz¹c „tego wydawnictwa” mam na myœli p³ytê „Wish You Were Here”. Nie wytrzyma³em jednak i jak mówi¹ doœwiadczeni kolekcjonerzy, „rozdziewiczy³em” p³ytê jeszcze tego samego wieczoru. Jakoœæ dŸwiêku rzeczywiœcie nie powala,

GŁOS POLONII 15

ale odczucie, ¿e jest siê wœród publiczwiêkszym z pomieszczeñ, w studio nr 2, gdzie noœci prawie 23 lata temu w pachn¹mog³a nagrywaæ ca³a orkiestra symfoniczna. cym jeszcze nowoœci¹ Pacific ColiPomyœla³em, ¿e byæ mo¿e to wydarzenie jest seum - bezcenne! rozwi¹zaniem zagadki i kluczem do mojej Od pierwszego przes³uchania moj¹ teorii, ¿e okres nagrywania p³yty „Wish You uwagê zwróci³a du¿a ró¿nica miêdzy Were Here” by³ pocz¹tkiem koñca zespo³u w utworami z p³yty „Wish You WereHere”, jego oryginalnym sk³adzie, z Watersem i Gila tymi z poprzednich kr¹¿ków. I nie chodzi mourem. Byæ mo¿e zasz³o jakieœ fatalne w skuttu o jakoœæ d¿wiêku, bo wiedz¹c, ¿e to bootleg kach zdarzenie w czasie tego meczu. Mo¿e Waters kopFot. Archiwum bylem na to przygotowany. Chodzi raczej o zgranie ze- n¹³ w kostkê Gilmoura lub Gilmour nie trafi³ do pustej spo³u podczas wykonywania utworów. Te z „Wish You bramki. Mirek Stiles stara³ siê rozwiaæ te moje domys³y Were Here” brzmi¹ jakby by³y niedopracowane, jakby wskazuj¹c raczej na to, ¿e okres gdy Pink Floyd nagrymuzycy s³abo je „ograli” i a¿ widzê oczami wyobraŸni, wali p³ytê „Wish You Were Here” by³ dla nich bardzo ¿e ca³y czas zerkaj¹ na siebie nawzajem podczas kon- stresuj¹cy. By³o to po ogromnym sukcesie p³yty „The certu, aby nie pomyliæ swojej partii muzyki. Dark Side of the Moon”, p³yty która okaza³a siê ogromZacz¹³em szukaæ informacji o tym koncercie w Inter- nym sukcesem, przynios³a zespo³owi œwiatowy rozg³os, necie. Nie jest tego du¿o . Oficjalna biografia zespolu mnóstwo pieniêdzy zarówno dla nich jak i dla EMI- wyte¿ raczej sk¹pi wiadomoœci. Wiadomo, ¿e zespó³ wszed³ dawcy p³yt Pink Floyd. Ciœnienie ze strony EMI aby nado Abbey Road Studios w styczniu 1975 roku aby na- grali podobn¹, nastêpn¹ p³ytê by³o ogromne, a nagrygrywaæ materia³ na „Wish You Were Here”. Ju¿ na po- wanie jakoœ im nie sz³o. By³o to mo¿e spowodowane cz¹tku kwietnia przerwa³ nagrania, aby wyruszyæ w tra- zmian¹ in¿yniera dŸwiêku, poniewa¿ Alana Personsa zasê po Ameryce Pó³nocnej zaczynajac w³aœnie od Van- stapi³ Brian Humphries. Mirek twierdzi, ¿e taka przerwa couver. Koñczyli te czêœæ trasy w Los Angeles graj¹c 5 na trasê koncertow¹, gdy praca w studio idzie jak po koncertów dzieñ za dniem. Potem zespó³ przeniós³ siê grudzie, to nic nowego ani tajemniczego. Ale po co w na Wschodnie Wybrze¿e. Wrócili do studia w czerwcu. takim razie graæ w czasie tej trasy s³abo dopracowane Wtedy te¿ mia³a miejsce tajemnicza wizyta na Abbey utwory? Road mocno zmienionego fizycznie Syda Barretta - zaTrochê nowego œwiat³a rzuci³ na sprawê Wies³aw Wa³o¿yciela zespo³u Pink Floyd, bêd¹cego od dawna poza iss, autor ksi¹¿ki pt: „Pink Floyd. O krowach, œwiniach, grup¹. P³yta ukaza³a siê we wrzeœniu 1975 roku. Jest ma³pach, robakach oraz o wszystkich utworach Pink Floyd jedn¹ z najwa¿niejszych nie tylko w dyskografii zespo- i Rogera Watersa”. W czasie rozmowy telefonicznej po³u Pink Floyd, ale w historii muzyki rockowej w ogóle. wiedzia³ mi, ¿e nieoficjanie by³o wiadomo o k³opotach fiWszystko piêknie, ale po jakiego grzyba zespó³ prze- nansowych cz³onków zespo³u. Ponoæ Ÿle zainwestowali rywa pracê nad p³yt¹ po niespe³na 3 miesi¹cach, paku- spore pieniadze, które wp³ynê³y na ich bankowe konta po je sprzêt i rusza w trasê? Do tego jeszcze prezentuje fa- wydaniu plyty „The Dark Side of The Moon”. Byæ mo¿e to nom nie do koñca dopracowane utwory! Zespó³, który by³o powodem tej trasy koncertowej rozpoczetej 8 kwietArchiwum znany jest z perfekcyjnego podejœcia do pracy w stuFot.dio nia 1975 roku w Vancouver. i dbania o detale przy nagrywaniu p³yt. Pytanie to na Reasumujac, moja przygoda z Pink Floyd powoli dotyle zaczê³o wkrêcaæ siê w mój mózg, ¿e planowane biegnie koñca. Zaczê³o siê od nabycia p³yty z zarejewakacje w Londynie podporzadkowalem „œledztwu” aby strowanym ponad 42 lata temu koncertem w Pacific rozwik³aæ ten problem. Dowiedzieæ siê czegoœ wiêcej. I Coliseum, a skoñczy 28 paŸdziernika tego roku na tu p³yta zacze³a „zarabiaæ na siebie”. Otworzy³a mi drzwi koncercie Rogera Watersa w Rogers Arena. do Abbey Road Studios i na wystawê pod tytulem: Dlaczego zabieram Pañstwu czas, a G³osowi Polonii „The Pink Floyd Exhibition. Their Mortal Remains” w cenne szpalty piszac o tym wszystkim? Sam nie barVictoria &Albert Museum. Dzieki skontaktowaniu sie z dzo wiem .Moze dlatego, ¿e za kilkanaœcie dni odbêd¹ pani¹ Dominik¹ Droñsk¹, której stanowisko w Abbery siê w Vancouver dwa koncerty Rogera Watersa i nie Road Studios to - Senior Manager Digital Marketing, chcia³bym abyœcie Pañstwo te koncerty przeoczyli. Momog³em porozmawiaæ z Mirkiem Stilesem - szefem wy- ¿e dlatego, ¿e Roger Waters czêsto w swoich utworach posa¿enia audio tej szacownej instytucji. Mirek opro- odwo³uje siê do Polski (np. w piosence „Home” z p³ywadzi³ mnie po wszystkich zakamarkach tego kulto- ty „Radio K.A.O.S”), a David Gilmour nie tylko kilka lat wego dla muzyki miejsca, pokazuj¹c studia gdzie Pink temu zagra³ piêkny koncert w Stoczni Gdanskiej z okaFloyd nagrywali i miksowali swoje utwory. Przytoczy³ zji podpisania Porozumieñ Sierpniowych i przy nagryrównie¿ historiê, ca³y czas opowiadan¹ wœród pracow- waniu p³yty „On an Island” wspó³pracowa³ ze Zbignieników Abbey Road Studios, o meczu pi³ki no¿nej roze- wem Preisnerem i Leszkiem Mo¿d¿erem. Ale pewnie granym pomiedzy zespo³em Pink Floyd (muzycy i tech- dlatego te¿, ¿e fajnie jest przenieœæ siê wehikulem czanicy), a pracownikami studia. Mecz odby³ siê w naj- su do po³owy lat 70. Czego i Pañstwu ¿yczê! n Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6. Vancouver Polish Film Festival

Zaproszenie

na maraton polskich filmów Rafa³ Czekaj³o

Za kilka dni rozpocznie siê kolejna, u¿ szósta, edycja Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmów. Na ostatniej prostej czeka nas organizatorow nie lada wyzwanie organizacyjne. I niepewnoœæ czy wszystko odbêdzie siê zgodnie z planem. W ostatnim ar tykule przed festiwalem chcê zwróciœæ uwagê Czytelników na kilka filmów, mo¿e tych niezbyt g³oœnych jak „Wo³yñ”, „Powidoki” czy „Bodo”, lecz innych, które s¹ w reper tuarze tegorocznego Vancouverskiego Festiwalu Polskich Filmów. Oczywiœcie polecam obejrzenie wszystkich dwunastu. Mamy dwa filmy dokumentalne: „Miedzy œwiatami” i „Fugazi. Centrum wszechswiata”. W czasie pokazów tych filmów na widowni towarzyszyæ nam bêd¹ ich twórcy. W przypadku pierwszego wymienionego bêd¹ to: re¿yserka Katarzyna D¹bkowska-Ku³acz i twórca muzyki do tego filmu - Hubert Ku³acz (aktor znany z seriali: „Belle Epoque”, „Bodo” czy „Czas Honoru” oraz filmów: „Fotograf” i „Ma³a Moskwa), a w przypadku drugiego wymienionego, producent Marcin Ostanek. „Miedzy œwiatami” to opowieœæ o niezwyk³ym miejscu, gdzie przenika siê przesz³oœæ i wspó³czesnoœæ, œwiat duchowy i materialny, a na granicy tych œwiatów ¿yj¹ mieszkañcy Pó³nocy, którzy wci¹¿ s³ysz¹ g³osy duchów wype³niaj¹cych arktyczn¹ przestrzeñ… Na granicy œwiatów ¿yje tak¿e m³ody, polski misjonarz, który, jak kiedyœ szaman, jest ³¹cznikiem miêdzy œwiatem duchowym, miêdzy niebem a ziemi¹, miêdzy ¿yciem, a œmierci¹, a tutaj ta granica jest krucha jak lód. Nikt nie wie, dlaczego ludzie, od stuleci przyzwyczajeni do ekstremalnych warunków ¿ycia, teraz znikaj¹ wraz z topniej¹cymi lodami Arktyki. Film „Fugazi. Centrum wszechswiata” to burzliwa historia jednego z pierwszych rockowych, niezale¿nych klubów muzycznych w wolnej Polsce. Klubu gdzie by³y dwie sceny mieszcz¹ce 2500 osób i 14 metrowy bar w kszta³cie gitary Klubu, który w 1992 roku sta³ siê najwa¿niejszym miejscem na mapie odradzaj¹cej siê Warszawy i skupi³ wokó³ siebie niezwyk³¹ spo³ecznoœæ m³odych ludzi kochaj¹cych muzykê

Hubert Ku³acz, autor muzyki do filmu „Miêdzy œwiatami”.

Marcin Ostanek, producent filmu „Fugazi. Centrum wszechswiata”.

i dobr¹ zabawê.Fugazi by³o centrum wszechœwiata dla ludzi chc¹cych zmieniaæ rzeczywistoœæ i ogl¹daæ œwiat z nowej perspektywy. To tutaj Kuba Wojewódzki uczy³ siê robiæ wywiady, Grzegorz Miecugow i Jurek Owsiak prowadzili konferansjerkê, Tadeusz Nalepa i Czes³aw Niemen przychodzili na koncerty, a Marek Kotañski organizowa³ swoje akcje. Po Fugazi pozosta³a legenda, która ¿yje do dziœ! W filmie wyst¹pili: Robert Brylewski, Waldemar Czapski, Jarek Frankowski, Andrzej G., Vivian Gitana, Maciek „Wujek Samo Z³o” Gnatowski, Tomik Grewiñski, Alex K³oœ, Piotr „Mizerny” Liszcz, Dariusz „Maleo” Malejonek, Anja Orthodox, Jurek Owsiak, Muniek Staszczyk, Kazik Staszewski, Piotr „Œledziu” Œlesicki, Piotr „Vienio” Wiêc³awski, Piotr Wolfram. Chcia³bym zwróciæ te¿ uwagê na filmy d³ugometra¿owe: „PolandJa”, to pe³na humoru opowieœæ o tym, jak (nie) radzimy sobie z rzeczywistoœci¹, która nas otacza. Akcja filmu rozgrywa siê w ci¹gu 24 godzin, podczas których bohaterowie prze¿ywaj¹ pasmo zabawnych perypetii, radykalnie zmieniaj¹cych ich ¿ycie. Jest ostro, zabawnie, wzruszaj¹co, a dwuznaczne sytuacje bawi¹ do ³ez. W materia³ach internetowych zaklasyfikowno ten film jako komediê z czym osobiœcie nie mogê siê do koñca zgodziæ. Film „Letnie przesilenie” z pozoru wygl¹da na kolejny obraz opowiadaj¹cy mroczne czasy II wojny œwiatowej. Ale tylko z pozoru. Jest rok 1943. Polska prowincja. Wojna trwa ju¿ cztery lata. Po klêsce pod Stalingradem coraz m³odsi Niemcy trafiaj¹ do armii. Tak w Polsce znalaz³ siê Guido, wra¿liwy, pochodz¹cy z Hamburga siedemnastolatek. W obcej rzeczywistoœci próbuje stworzyæ sobie azyl przed brutalnoœci¹ wojny i prostackim œwiatem jego starszych kolegów,

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

¿andarmów. Na zapomnianym przez wszystkich strychu s³ucha zakazanej muzyki - jazzu i oddaje siê marzeniom. W tym samym czasie jego rówieœnik, Romek, po stracie ojca pomaga matce, pracuj¹c na kolei. Jako pomocnik maszynisty codziennie na bocznicy widzi rzeczy odebrane wywo¿onym do obozów zag³ady ¯ydom. Nie rozumiej¹c istoty tragedii, patrzy na to obojêtnie. Kiedy nadarzy siê okazja, stara siê odebraæ niemieckim ¿andarmom skradzione ¯ydom rzeczy, czêsto nieprzydatne - jak stary gramofon. Nie ma charakteru bojownika. Bardziej zajmuj¹ go dziewczyny, a najbardziej Franka, córka zamo¿nego gospodarza. Ta sama wiejska dziewczyna podoba siê Guido. Romek spotyka uciekinierkê z transportu, ¯ydówkê Buniê, któr¹ najpierw, boj¹c siê konsekwencji, stara siê za wszelk¹ cenê odpêdziæ. Bunia nie chce odejœæ. Wie, ¿e sama nie przetrwa. Szuka w rówieœniku ratunku. Z czasem rodzi siê miêdzy nimi wiêŸ. Zagubiony Guido zbli¿a siê do Franki. Przy dŸwiêkach zabronionego jazzu kochaj¹ siê na strychu. Kryjówkê odkrywa komendant. Guido musi wybraæ - ratowaæ siebie czy pomóc France? Kolejny film festiwalu to „Gwiazdy”. To jeden z najnowszych polskich filmów, którego premiera kinowa odby³a siê pod koniec maja tego roku. Bohaterem filmu jest Jan Banaœ, skrzyd³owy reprezentacji Polski, Górnika Zabrze i Polonii Bytom, który mia³ bujne ¿ycie. To spowodowa³o, ¿e re¿yser Jan Kidawa-B³oñski, twórca znakomitego „Skazanego na bluesa” (historia Ryszarda Riedla, wokalisty grupy D¿em), zdecydowa³ siê poœwiêciæ kilka lat na nakrêcenie filmu o œl¹skim pi³karzu, który wyrwa³ siê z „familoków”, osi¹gn¹³ sukces w pi³ce, ale doœwiadczy³ równie¿ przykrych wydarzeñ. Jego ojciec, Niemiec, w latach 60. namówi³ go na pozostanie na Zachodzie. Banaœ szybko wróci³ do kraju, ale ten incydent spowodowa³, ¿e Kazimierz Górski nie móg³ zabraæ go na igrzyska olimpijskie w 1972 roku i dwa lata póŸniej na mistrzostwa œwiata. W filmie pojawia sie te¿ w¹tek mi³osny, a ca³oœæ okraszona humorem powoduje, ¿e ogl¹da siê te historie znakomicie, szczególnie w sytuacji gdy kibice oczekuj¹ na dobry wystêp polskiej reprezentacji pi³karskiej na MŒ 2018 w Rosji. Wiem, ¿e namawiam Pañstwa na istny maraton filmowy, ale proszê mi wierzyæ, ¿e warto w ten paŸdziernikowy weekend praktycznie „zamieszkaæ” w Gold Corp Center for the Arts, obejrzeæ wszystkie filmy i spotkaæ siê z festiwalowymi goœæmi specjalnymi, których w tym roku bêdzie rekordowa liczba. n


6. Vancouver Polish Film Festival Plan 6. Vancouver Polish Film Festival Piątek, 20.10 18:00 - Uroczyste rozpoczêcie festiwalu 18:20 - Film „Wo³yñ” 20:20 - Spotkanie z Arkadiuszem Jakubikiem 20:45 - Film „Bodo” 22:35 - Zakoñczenie pierwszego dnia

Sobota, 21.10 13:00 - Film „Konwój” 14:45 - Film „Letnie przesilenie” 16:30 - Film „Miêdzy œwiatami” 17:15 - Spotkanie z Katarzyn¹ D¹bkowsk¹ -Ku³acz 17:30 - Film „Clearcut” 19:10 - Spotkanie z Shane’m Harvey’m 19:40 - Film „Sztuka kochania” 21:40 - Spotkanie z Mari¹ Sadowsk¹ 22:00 - Zakoñczenie drugiego dnia

Niedziela, 22.10 13:00 - Film „Polandja” 15:00 - Film „Powidoki” 16:50 - Film „Fugazi. Centrum wszechœwiata” 17:45 - Film „Prosta historia o morderstwie” 19:25 - Spotkanie z Arkadiuszem Jakubikiem 19: 45 - Film „Gwiazdy” 21:30 - Uroczyste zakoñczenie festiwalu.

Bilety do nabycia w polskich sklepach! Rezerwowaæ mo¿na TYLKO karnety na poszczególne dni i na ca³y festiwal: radioiks@gmail.com tel. 604-520-6172 Studenci maj¹ 50% zni¿ki TYLKO w kasie kina i po okazaniu dokumentu poœwiadczajacego, ¿e jest siê studentem.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Grand z widokiem na morze 18 GŁOS POLONII

Le­gen­da­wśród­pol­skich­ho­te­li

www.glospolonii.net

Andrzej Fliss

We wspó³czesnej Polsce dzia³a sporo jeszcze hoteli, których historia siêga czasów sprzed II wojny œwiatowej, ale tych okrytych legendarn¹ s³aw¹ jest zaledwie kilka. Z pewnoœci¹ jest nim warszawski Bristol, tak¿e krakowski „Francuz” czyli Hotel Francuski, no i bezsprzecznie bohater tego tekstu, czyli sopocki Grand Hotel. Dziœ nale¿y do miêdzynarodowej sieci luksusowych hoteli Sofitel, ta zaœ do Accor Hotels, któr¹ tworzy ponad 160 5- i 4-gwiazdkowych hoteli w 53 krajach œwiata. To stan obecny, ale legendê Grandu tworzy nie teraŸniejszoœæ, lecz przesz³oœæ. Ta przesz³oœæ zaczyna siê w 1927 roku. Sopot by³ ju¿ kurortem, a cz³owiek, który zdecydowa³, ¿e luksusowy sopocki hotel stanie nieomal na pla¿y, musia³ posiadaæ zmys³ tyle¿ estetyczny co i handlowy. Lokalizacja jest zaiste fantastyczna - za oknem wody Zatoki Gdañskiej, tu¿ obok molo, a wewn¹trz luksusowe meble, kryszta³owe ¿yrandole, w apartamentach ³azienki, a w ich wannach mo¿na by³o za¿ywaæ morskiej k¹pieli, bo wodê doprowadzono tam prosto z Ba³tyku. Modernistyczna bry³a budynku, z eleganck¹ fasad¹ zarówno od strony morza jak i podjazdu niczym nie ustêpowa³a najokazalszym tego typu obiektom w szwajcarskich kurortach czy na francuskim Lazurowym Wybrze¿u. Budowa Grandu trwa³a zaledwie trzy i pó³ roku i poch³onê³a bajoñskie pieni¹dze, bo 20 milionów guldenów gdyñskich. Ju¿ podczas otwarcia nadburmistrz Sopotu wszcz¹³ jego promocjê obwieszczaj¹c zgromadzonym, ¿e to „najwiêkszy i najbardziej elegancki hotel Pó³nocnej Europy”. Nie wiadomo, czy w uroczystoœci otwarcia uczestniczyli przedstawiciele w³adz na przyk³ad Sztokholmu i Petersburga i czy na stwierdzenie nadburmistrza by³a jakaœ reakcja. Sam nadburmistrz musia³ rzeczywiœcie ulec magii wybudowanego dopiero co hotelu, a nade wszystko daæ siê wci¹gn¹æ w salony gier pomieszczonego w nim cztery lata póŸniej kasyna, bo jak podaje historia, przepuœci³ weñ ca³y swój maj¹tek, a potem pope³ni³ samobójstwo. Tego typu sensacje nie robi³y jednak wra¿enia na wielkich tego œwiata i bogatych nuworyszach, którzy dla po³echtania w³asnego ego przed ka¿dym letnim sezonem z du¿ym wyprzedzeniem rezerwowali w nim pokoje. Wieczorami przygrywa³ im amerykañski jazz

Grand Hotel Sopot koñczy 90 lat. Fot. Archiwum

band, a desery przygotowywali cukiernicy sprowadzeni a¿ z Karlovych Varów. Blichtr i luksus, którzy maluczcy tego œwiata ogl¹dali przez szyby restauracji i kawiarni, o ile oczywiœcie uda³o siê im przedostaæ do okalaj¹cych hotel ogrodów. Maluczcy tego œwiata przede wszystkim ogl¹dali swoje przeciwieñstwo, czyli wielkich tego œwiata, którzy zaszczycali hotel swoja obecnoœci¹. Kogó¿ tam nie by³o! Z koronowanych g³ów na pewno król Hiszpanii Alfons XIII Burbon (zmar³ w wieku zaledwie 55 lat w Rzymie w 1941 r.), z przywódców pañstw na pewno genera³ Charles de Gaulle. kubañski satrapa Fidel Castro, „demokratyzuj¹cy” Rosjê W³adimir Putin i, co na pewno nie jest powodem do s³awy, ale, niestety, jest faktem historycznym, tak¿e Adolf Hitler. Wódz zbrodniczej III Rzeszy za³o¿y³ w po³owie wrzeœnia 1939 r. w sopockim Grandzie swoj¹ kwaterê g³ówn¹, w której strzeg³o go oko³o 200 esesmanów. I to z Grandu wyje¿d¿a³ na przedpola Warszawy, by obserwowaæ walki o polsk¹ stolicê. Zwi¹zanych z Grandem epizodów wojennych jest znacznie wiêcej. To w³aœnie z tego hotelu hitlerowski genera³ Leonhard Kaupisch kierowa³ walkami o Oksywie i Pó³wysep Hel i to w jego salach recepcyjnych 1 paŸdziernika 1939 r. komandor Marian Majewski i kapitan Antoni Kasztelan podpisali akt kapitulacji Helu. Podczas dwóch ostatnich lat wojny Grand przekwalifikowano na wojskowy szpital, co wcale nie by³o najgorsze. Najgorsze zbli¿a³o siê bowiem od wschodu. ¯o³nierze z czerwonymi gwiazdkami na czapkach niszczyli bowiem na zajêtych terenach wszystko co nosi³o najmniejsze chocia¿by œlady niemieckoœci, a sopocki Grand mia³ ich a¿ nadto. Legenda g³osi, ¿e nie dosz³o do jego zniszczenia za spraw¹ butelki wódki, któr¹ wrêczono jakiemuœ wysokiemu rang¹ radzieckiemu wojskowemu. Z legend¹ jest jak to z le-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

gend¹, tê akurat nale¿y chyba miÊdzy bajki wpisaæ, wszak Armia Czerwona mia³a ogromne braki w wyposa¿eniu, ale wódka by³a jednym z tych artyku³ów, których nigdy jej nie brakowa³o. Jeœli nasi Czytelnicy pamiêtaj¹, a ka¿dy interesuj¹cy siê sportem nie mo¿e tej postaci nie pamiêtaæ, z sopockim Grandem zwi¹zany by³ zawodowo s³ynny komentator Bohgdan Tomaszewski. Tu¿ po wojnie by³ tam przez jakiœ czas… portierem. Ale blask Grand Hotelowi nadawa³y przede wszystkim gwiazdy kina i estrady. Z tych pierwszych na honorowych miejscach znamienitych goœci znajduj¹ siê Greta Garbo i Marlena Dietrich. Z gwiazd estrady: Josephine Baker, Annie Lennox, Shakira, Helena Vondrackova, zespó³ Boney M, Charles Aznavour, Demis Roussos, Prince. Tych drugich by³o znacznie wiêcej, wszak w Sopocie jest amfiteatr, w którym odbywa³ siê miêdzynarodowy festiwal piosenki i wykonawców oraz goœci lokowano w apartamentach Grandu. Z polskich osobistoœci przebywali w Grandzie prezydent Ignacy Moœcicki i Jan Kiepura (przed wojn¹), a po niej premier Józef Cyrankiewicz z ¿on¹ aktorka Nin¹ Andrycz, tak¿e S³awomir Mro¿ek i noblista Czes³aw Mi³osz, Agnieszka Osiecka i wielu, wielu innych znanych z dzia³alnoœci artystycznej Polaków. Ale nie tylko… Kilka godzin przed wprowadzeniem stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku, milicja i agenci bezpieczeñstwa aresztowali w Grandzie Jacka Kuronia, Tadeusza Mazowieckiego i innych dzia³aczy opozycji, którzy przybyli ta na spotkanie. Sopocki Grand codziennie zapisuje swoj¹ historiê, dziœ jako wytworny hotel ekskluzywnej miêdzynarodowej sieci. A piszemy o tym dlatego, bo jest okazja, jako ¿e w³aœnie w tym roku mija 90. rocznica otwarcia podwoi Grand Hotelu Sopot. n


Nie ma kto budować Dramat w polskim budownictwie

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 19

Patryk Ungeheuer

Na polskim rynku pracy rodzi siê dziura, któr¹ trudno bêdzie za³ataæ. Polska jest w tej chwili w czwar tym roku tak zwanej drugiej perspektywy finansowej, czyli wykorzystywania miliardów euro pomocy finansowej z Unii Europejskiej. Na lata 2014-2020 Polska otrzyma³a do wydania 82,5 mld euro przyznanych w ramach tej pomocy. W „perspektywie” 2007-2013 by³o to 68 mld euro. Do koñca obecnej „perspektywy” pozosta³y 3 lata i dwa miesi¹ce, a z przyznanych miliardów euro wykorzystano bardzo, ale to bardzo niewiele pieniêdzy.

Tylko w ramach programu operacyjnego Infrastruktura i Œrodowisko jest do wydania 27,5 mld euro, a ten program to przede wszystkim ogromne inwestycje w drogi, których w odpowiednim standardzie jest w Polsce ci¹gle za ma³o oraz w modernizacjê i budowê nowych szklaków kolejowych, tak¿e w tabor dla nowoczesnej komunikacji miejskiej, miêdzymiastowej i to zarówno w transporcie drogowym, jak i kolejowym. Nietuzinkowe inwestycje s¹ planowane tak¿e w regionalnych programach operacyjnych, gdzie do wydania jest a¿ 31,3 mld euro. Unijni eksperci wyliczyli, ¿e dziêki pieni¹dzom Unii Europejskiej zainwestowanym w Polsce w latach 2007-2013 utworzono 87 tys. nowych miejsc pracy, powsta³o 2 tys. start-upów, wsparto 15 tys. ma³ych i œrednich firm, a dodatkowe 1,7 mln mieszkañców kraju uzyska³o dostêp do szybkiego internetu. Gdyby uda³o siê wykorzystaæ pieni¹dze przyznane na lata 2014-2020 to w wielu dziedzinach sytuacja sta³aby siê jeszcze lepsza. Ale jest pytanie - czy siê uda? Na razie nie mo¿na daæ na nie zdecydowanej odpowiedzi ani na „tak”, ani na „nie”. W wielu dzia³ach polskiej gospodarki pojawi³ siê bowiem i to w sposób drastyczny problem braku r¹k do pracy. Szacuje siê, ¿e pod koniec roku 2014 poza granicami Polski przebywa³o czasowo 2 miliony 320 tysiêcy Polaków, o 124 tys. (plus 5,6 proc.) wiêcej ni¿ w roku 2013. S¹ to liczby szacunkowe. Nie obejmuj¹ one tych mieszkañców Polski, którzy wyjechali z kraju na sta³e, a opieraj¹c siê na informacjach z ró¿nego rodzaju Ÿróde³ nale¿y wnosiæ, ¿e ich liczba systematycznie i znacz¹co wzrasta. Szczególnie dramatyczna sytuacja jest w budownictwie. W szczytowym pod wzglêdem spiêtrzenia inwestycji budowlanych roku 2011 w budownictwie praco-

Fot. Archiwum

Firmom budowlanym brakuje przede wszystkim operatorów sprzêtu budowlanego, zbrojarzy, cieœli, murarzy, tynkarzy i malarzy.

wa³o oko³o 880 tys. osób, ale od tego te¿ roku zacz¹³ siê odp³yw pracowników z tej bran¿y i do dziœ wyniós³ on ok. 150 tys. To ogromna liczba zwa¿ywszy, ¿e, jak napisaliœmy wy¿ej, Polska ma znacznie wiêcej do wydania pieniêdzy z funduszy unijnych, i skala inwestycji budowlanych bêdzie te¿ znacznie wiêksza ni¿ dotychczas. Niemal wszyscy pracownicy, którzy zeszli z polskich budów odp³ynêli te¿ na budowy, ale za granicê. Firmom budowlanym brakuje przede wszystkim operatorów sprzêtu budowlanego, zbrojarzy, cieœli, murarzy, tynkarzy, malarzy. Deficyt pracowników rodzi problemy, które stanowi¹ o byæ albo nie byæ wielu firm. Jednym ze sposobów na pozyskanie pracowników s¹ podwy¿ki p³ac. Ale… Podpisuj¹c umowê na realizacjê danej inwestycji firma sporz¹dza³a biznesplan, który uwzglêdnia³ obowi¹zuj¹ce w danym momencie stawki wynagradzania. Gdy dziœ musi drastycznie zwiêkszyæ p³ace, by „mieæ kim robiæ”, okazuje siê, ¿e na podpisanym jakiœ czas temu kontrakcie nic nie zarobi, a gdyby robotê kontynuowa³a, to poniesie finansow¹ stratê. Efekt? Wcale nie do rzadkoœci nale¿¹ przypadki, ¿e firmy zrywaj¹ kontrakty, bo bardziej im siê to op³aca ni¿ budowanie ze strat¹. Ratunkiem na krótka metê jest podwy¿szanie wynagrodzeñ. O ile w roku bie¿¹cym w ca³ej polskiej gospodarce wzrost ten wyniós³ ok. 8 proc, to w budownictwie by³ dwa razy wy¿szy. Tak¿e dowo¿enie pracowników na budowê z odleg³oœci 100 km i wiê-

cej to dziœ nic niezwyk³ego. Najmocniejszym do niedawna ko³em ratunkowym byli pracownicy z Ukrainy. Bliskoœæ domu oraz kilkakrotnie wy¿sze zarobki ni¿ w ich kraju rodzinnym sprawia³y, ¿e jeszcze do niedawna pracownicy z Ukrainy stanowili nawet 30 proc. ekip budowlanych polskich firm. Ale dziœ to ju¿ pieœñ przesz³oœci. Zniesienie przez Uniê Europejsk¹ wiz dla obywateli tego kraju sprawi³o, ¿e pracuj¹ oni teraz na budowach w krajach Zachodniej Europy. Dalej, ale trzy-cztery razy wy¿sze zarobki ni¿ w Polsce s¹ nie do pogardzenia. Szefowie polskich firm podejmuj¹ wiêc coraz liczniej starania o pozyskanie pracowników z Bia³orusi, Serbii oraz z… Pakistanu, Bangladeszu i Indii. Ale o to trudno i to nie z winy obywateli tych krajów, lecz polskich urzêdników. Formalnoœci z za³atwieniem zezwolenia na pracê to d³ugotrwa³a mitrêga, a w przypadku ewentualnych pracowników z krajów islamskich (Bangladesz, Pakistan) na przeszkodzie staj¹ wzglêdy doktrynalne, wszak PiS jest zdecydowanym przeciwnikiem przyjmowania z tych krajów uchodŸców. T³umaczenie, ¿e to nie uchodŸcy, a niezbêdni do budowania „dobrej zmiany:” pracownicy, których w kraju ju¿ nie ma, pewnie na niewiele siê zdadz¹. W tej sytuacji wielce prawdopodobna staje siê sytuacja, ¿e Polska nie wykorzysta wszystkich przyznanych na lata 2014-2020 pieniêdzy pomocowych z Unii Europejskiej. A to spowoduje, ¿e w kolejnej perspektywie dostanie ich zdecydowanie mniej. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Maria MohyzlanBukaczacza POLSKIE ZAMKI NA KRESACH

20 GŁOS POLONII

Fot. Archiwum

Andrzej Fliss

Ten zamek by³ jedn¹ z twierdzy obronnych Rzeczypospolitej. Pierwszy, jeszcze nie z czasów Korony, by³ drewniany i Ÿród³a podaj¹, ¿e zosta³ wzniesiony na cyplu skalistego wzgórza nad rzek¹ Stryp¹. Charakteru twierdzy nabra³ dopiero pod koniec XIV wieku, gdy za doprowadzenie zamku do wymagañ obronnych tamtych czasów, zabrali siê Buczaccy zarówno herbu Pilawa jak i herbu Abdank. Warowniê zbudowano z jasnego i czerwonego piaskowca, a na pocz¹tku XVII wieku, gdy zamek przeszed³ w rêce Potockich, te¿ herbu Pilawa, ¿ona Stefana Potockiego Maria, o wdziêcznym nazwisku panieñskim - Mohylanka, wziê³a siê za to, co zda³o siê byæ w tamtych czasach li tylko powinnoœci¹ mê¿czyzn. Rozbudowa³a i wzmocni³a warowniê o czêœæ po³udniow¹, któr¹ ufortyfikowa³a dwoma wielkimi pó³kolistymi bastejami. Basteja to taka budowla fortyfikacyjna - przysadzista baszta obronna na planie pó³kola, wieloboku lub podkowy. Jej szczególn¹ cechê stanowi³o wysuniêcie przed mur obronny. By³a przede wszystkim stanowiskiem dla artylerii, ta zaœ ostrzeliwa³a z niej przedpole, którym wra¿e si³y próbowa³ przedostaæ siê do zamkowych murów i je sforsowaæ. W przypadku warowni w Buczaczu by³o o to trudno, bo strzelnice do prowadzenia ognia krzy¿owego na bastejach umieszczono na kilku kondygnacjach, a mury kurtynowe (zachowa³y siê do dzisiaj) maj¹ 4 metry gruboœci. Maria de domo Mohylanka wiedzia³a,

co robi, wszak jej zamek le¿a³ na szlaku, którym hordy tatarskie, tureckie i kozackie pod¹¿a³y w g³¹b Rzeczypospolitej z zamiarem jej pokonania i sobie podporz¹dkowania. Buczacz le¿a³ idealnie na tym szlaku, 73 kilometry na po³udnie od Tarnopola, 37 na zachód od Czortkowa. Dziêki przemyœlanym inwestycjom obronnym Marii Potockiej zamek przetrwa³ wiele najazdów Tatarów, Turków i ho³oty Chmielnickiego, ale nadesz³a druga polowa wieku XVII, wieku wojen, które ogarnê³y Rzeczypospolit¹ z trzech stron (Szwedzi, Moskale, Turcy, Tatarzy i Chmielnicki) i os³abi³y ja do tego stopnia, ¿e w wieku nastêpnym nie by³a ju¿ na tyle mocnym podmiotem na miêdzynarodowej arenie, by samodzielnie decydowaæ o swoim losie. A zaczê³o siê w³aœnie w drugiej po³owie wieku XVII. W czasie wojny z Turcj¹ w 1676 r. zamek zosta³ przez najeŸdŸców zdobyty. Historiê buczackiego zamku w XVII w. tak opisa³ (przytaczamy fragmenty) w roku 1892 w „Tece konserwatorskiej” dr Aleksander Czo³owski: Marya Mohylanka, ¿ona Stefana Potockiego, nastêpnego w³aœciciela, przebudowa³a, upiêkszy³a, rozszerzy³a i podnios³a zamek buczacki do rzêdu silnych warowni podolskich. Dziêki temu wytrzyma³ on mê¿nie oblê¿enie kozackie 1648, 1655, 1667. W wojnach tureckich wa¿n¹ odegra³ role, mianowicie w r. 1672, gdy su³tan Mahomet IV po zdobyciu Kamieñca Podolskiego stan¹³ d³u¿szym obozem pod Buczaczem. Zamku broni³a Teresa Potocka pod nieobecnoœæ mê¿a Jana Potockiego, wojewody brac³awskiego. Uderzy³ na zamek Defterdar-pasza, na czele swojego pocztu, lecz zosta³ odparty ze znaczn¹ strat¹. Wtedy aga janczarów Abdurrahman-pasza odebra³ rozkaz po-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net

spieszyæ mu na pomoc Obtoczywszy zewsz¹d zamek, z dzia³ pocz¹³ biæ i zaraz czêœæ miasta spali³. Wojewodzina brac³awska widz¹c, ¿e nie sprosta tej sile, wys³a³a, oznajmuj¹c, ¿e sama bez mê¿a zostawa i niewielk¹ cesarz turecki s³awê bêdzie mia³, kiedy jedn¹ bia³og³owê zwalczy. W³o¿yli siê w to panowie komisarze, którzy ju¿ byli pokój konkludowali, ¿e od szturmowania poprzesta³ i obszed³ siê bardzo ³askawo. Mahomet nie by³ tak dzikim, aby mu mia³y byæ obce zwyczaje cywilizacyi. Za¿¹da³ z w³asnej ochoty widzieæ dzieci pani Potockicj, z któremi siê czule popieœci³. Drêczona trwog¹ matka o?arowa³a mu bogate klejnoty. Su³tan nie przyj¹³ daru, lêkaj¹c siê jednak, aby odmówienia nie poczytano za wzgardê, wzi¹³ z podziêkowaniem klejnoty od matki i w³asn¹ rêk¹ darowa³ je napowrót jednemu z dzieci. Wezyr te¿ sam by³ w zamku i wszystko rewidowa³ nawet i w skarbcu, sk¹d wzi¹³ dwie szable i czapkê a ze stajni wzi¹³ parê piêknych d¿anetów i to pytaj¹c siê, jeœli to nie przykro, ¿e to bierze. W roku 1675 zamek równie¿ ocala³, bo ladajaki w nim by³ porz¹dek i wys³ani doñ przez lbrabima Szyszmana baszowie nie d³ugo doñ szturmowali. Miasta tylko wiêksza czêœæ spalili i ¿ydów pod sam¹. furtk¹ zamkow¹ nie ma³o poœcinali. W nastêpnym atoli roku w czasie pochodu Ibrahima Szejtana pod ¯urawno zosta³ zdobyty i »zniszczony w tak srogi sposób, ¿e mury i baszty do po³owy runê³y w gruzy a z ubikacyj mieszkalnych ¿adna prawie nie usz³a ruiny. Odbudowany nastêpnie przez Jana Potockiego wróci³ czêœciowo do dawnej œwietnoœci. Zamek buczacki zbudowany z kamienia, o kilku wysokich piêtrach i nader grubych a silnych murach wznosi siê nad miastem u szczytu pochy³ej góry. Dziedziniec zamkowy, ozdobiony rzêdem galeryi i wiel¹ innemi przyborami architektury, zamyka. W sobie przeœliczna fontanna, bij¹ca zdrojem nadzwyczaj zimnej i czystej wody. Samo po³o¿enie zamku by³oby zachwycaj¹ce, bo wzgórze, na którem rozpiera siê budowa, jest doœæ wysokie i z trzech stron strome i skaliste. Nad jednem atoli skrzyd³em zamku wznosi siê jeszcze wy¿sza o wiele góra a ta psuje wszelk¹ symetriê”. Dziœ mo¿emy tam pojechaæ z tym opisem i id¹c jego œladem próbowaæ odtworzyæ sobie obraz przesz³oœci. n


Diamenty i brylanty

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 21

Rabowanie Indii Marek Kober

Indie, o których pisaliœmy w poprzednim odcinku poœwiêconym diamentom, by³y jedynym dostarczycielem tych cennych kamieni a¿ do pocz¹tku XVIII wieku. Obszar, w którym wystêpuj¹ na tym subkontynencie diamenty, le¿y w dolinach rzek Penner, Kistnach, Gadavary, Golkonda. Indyjskie diamenty nale¿¹ do wyj¹tkowego, najwy¿szego gatunku pod wzglêdem czystoœci, po³ysku i przezroczystoœci. Aczkolwiek dzisiaj indyjskie z³o¿a s¹ bez znaczenia dla œwiatowego biznesu diamentowego, to jednak w³aœnie z Indii pochodzi kilka tych kamieni o legendarnej s³awie. Znajdowano je w tym kraju od dawna, bo niektóre z tych najbardziej wartoœciowych pochodz¹ a¿ ze œredniowiecza, ale… Znajduj¹ siê one nie w Indiach, a w skarbcach innych krajów, niektóre zdobi¹ regalia tych¿e krajów w³adców. Przede wszystkim s¹ one w skarbcach królów Anglii, która podbi³a i podporz¹dkowa³a sobie Indie, grabi¹c je bezlitoœnie przez kilka wieków. W tym kontekœcie znamienna jest historia diamentu o nazwie KOH- I-NOR (Góra Œwiat³a). W wyœwietlanym obecnie filmie o królowej Wiktorii i jej indyjskim sekretarzu, Koh-i-Nor pojawia siê w jej naszyjniku. Królowa mówi, ¿e niedawno zosta³ on ponownie oszlifowany, poniewa¿ straci³ blask. 10 lat po œmierci królowej Wiktorii Koh-i-Nor zosta³ umieszczony w koronie królowej Marii, babki obecnej g³owy pañstwa tak¿e Kanady… czyli El¿biety II. Diament ma wagê 108,9 kara (CT) i bogat¹ historiê. Nieznane jest miejsce i data jego znalezienia, ale pierwsza o nim wzmianka pochodzi ze œredniowiecza, konkretnie z roku 1304. Podaje ona, ¿e by³ wtedy w³asnoœci¹ rad¿y Malwy. Dwa wieki póŸniej, w roku 1526 pojawi³ siê w skarbcu Babura - za³o¿yciela dynastii Wielkich Mogo³ów. PóŸniej przechodzi³ od jednego w³adcy do drugiego, by w 1813 r. znaleŸæ siê w posiadaniu w³adcy Lahaur. W 1850 r., po powstaniu Sipajów, zosta³ skonfiskowany przez angielskie oczywiœcie oddzia³y Kompanii Wschodnioindyjskiej i podarowany królowej Wiktorii. Kilka lat temu rz¹d Indii zwróci³ siê do królowej El¿biety II, aby zwróci³a Koh-i-Nora, który w czasach kolonialnych zosta³ Indiom zagrabiony. Ale królowa zby³a te ¿¹dania milczeniem, uznaj¹c tym samym, ¿e kto ma si³ê mo¿e okradaæ s³abszych do woli. W kopalniach wspomnianej ju¿ indyjskiej Golkondy znaleziony zosta³ w XVI w. diament, który znany

jest obecnie na œwiecie jako OR£OW. Wa¿y 199,6 CT i ze wzglêdu na swoj¹ czystoœæ, po³ysk oraz niebieskozielony odcieñ uwa¿any jest za najpiêkniejszy diament na œwiecie. Historia podaje, ¿e w XVIII wieku ze œwi¹tyni Mysore, po³o¿onej na rzecznej wyspie ko³o Trochinopolis, gdzie by³ wprawiony w oko pos¹gu Brahmy, zosta³ zrabowany przez nieznanego francuskiego ¿o³nierza. Ten¿e umundurowany rabuœ mia³ go sprzedaæ te¿ nieznanemu z nazwiska kapitanowi jakiegoœ okrêtu, za którego spraw¹ znalaz³ siê w Amsterdamie. Pod koniec XVII w., wiemy ju¿ ¿e w roku 1773 (inne Ÿród³a podaj¹ rok 1791), za astronomiczn¹ wówczas kwotê 1,4 mln holenderskich kupi³ go ksi¹¿ê Or³ow (st¹d jego nazwa), kochanek carycy Katarzyny Wielkiej i podarowa³ w³adczyni na imieniny. Diament o szlifie rozetowym zosta³ umieszczony w berle rosyjskich carów, a dziœ ten, komu uda siê dotrzeæ do skarbca, w którym spoczywaj¹ carskie regalia, bêdzie móg³ podziwiaæ go na w³asne oczy. Kolejny niezwykle wartoœciowy diament, który zosta³ znaleziony w Indiach i wywieziony z tego kraju, to REGENT. Ju¿ nie legenda, a potwierdzone fakty podaj¹, ¿e w kopalni diamentów w Partial (nale¿¹cej oczywiœcie do brytyjskich kolonizatorów) znalaz³ go oko³o 1700 r. pracuj¹cy tam niewolnik. Aby wynieœæ go z kopalni zrobi³ sobie w nodze ranê i wniej go ukry³. Wa¿¹cy 410 karatów diament da³ marynarzowi, który obieca³ mu pomoc w ucieczce z kopalni. Marynarz sprzeda³ kamieñ za niewielkie pieni¹dze, a gdy je roztrwoni³, powiesi³ siê. Zapewne z rozpaczy co do swojej g³upoty. Nie s¹ dok³adnie znane dalsze losy diamentu, ani jego droga do kieszeni angielskiego gubernatora Madrasu, niejakiego Pitta, Ten¿e Pitt wywióz³ kamieñ, oczywiœcie do Londynu, gdzie z 410 karatów objawi³ siê po oszlifowaniu przepiêkny brylant wa¿¹cy 140,5 karata. REGENT (zwany te¿ MILIONER) uwa¿any jest za najdoskonalszy pod wzglêdem szlifu brylant. W 1717 roku ówczesny regent Francji, ksi¹¿ê Orleanu, kupi³ go od Pitta za bajoñsk¹ kwotê 3 mln franków. Po jakimœ czasie brylant zdobi³ obrêcz korony królewskiej Ludwika XV, ale podczas francuskiej rewolucji zosta³ skradziony wraz z innymi klejnotami korony francuskiej. Odnaleziono go jednak w 1793 r. By³ ukryty w belce dachu. Po dojœciu Napoleona Bonaparte do w³adzy zdobi³ jego szpadê, a niewiele póŸniej dosta³ siê do zbiorów w Luwrze. Dziœ jest ozdob¹ Galerii Apollina z insygniami królewskimi w tym¿e Luwrze SZACH, podobnie jak inne cenne diamenty indyjskie ludzkie oczy ujrza³y go w dolinie rzeki Golkondy, prawdopodobnie jeszcze w œredniowieczu. Posiada³ niezwyk³e rozmiary - 3 cm d³ugoœci i 1 cm

szerokoœci. Przez kil ka wie ków sta no wi³ w³a snoœæ ksi¹ ¿¹t Achmednaharu, a po zdobyciu pó³nocnych Indii przez Wielkiego Mogo³a wszed³ Diament o nazwie w je go po sia da nie. KOH- I-NOR Fot. Archiwum PóŸ niej by³ w³a sno œci¹ szacha D¿echana. Jeszcze w œredniowieczu, po zdobyciu Indii przez szacha Nadira, diament powêdrowa³ do skarbca Persji, którego ozdob¹ by³ przez kilka wieków. Kraj szachów opuœci³ w 1829 r., kiedy to zamordowano w Teheranie rosyjskiego pisarza Aleksandra Gribojedowa (by³ dyplomatyczny przedstawiciela Rosji w Persji). W ramach przeprosin Persja ofiarowa³a carowi Miko³ajowi I ten wspania³y, wa¿¹cy 88,7 karata kamieñ. HOPE, równie¿ znaleziony w kopalniach Golkondy, uchodzi za najwspanialszy barwny diament. Ma szafirowy kolor. W chwili znalezienia wa¿y³ 112 karatów. HOPE jest diamentem, który wêdrowa³ z r¹k do r¹k. A poniewa¿ losy jego w³aœcicieli po nabyciu diamentu stawa³y pod znakiem nieszczêœæ, diamentowi przypisywano z³e moce. W kopalni Kollur w Indiach zosta³ kupiony w 1668 r. przez podró¿nika nazwiskiem Jean Bapiste Travernier. Podró¿nik nazwa³ go swoim nazwiskiem, jednak gdy wszed³ w posiadanie Ludwika XIV nazywano go „Wielkim niebieskim diamentem”. Po oszlifowaniu kamieñ straci³ niemal po³owê swojej wagi i wa¿y³ 67 karatów. Ludwik XIV mia³ go na sobie tylko raz, ale jego nastêpca po¿ycza³ go swojej kochance, pani du Barry, zaœ Ludwik XVI pozwoli³ nosiæ go Marii Antoninie. Podczas francuskiej rewolucji zosta³ skradziony wraz z innymi klejnotami, ale 38 lat póŸniej nie wiadomo sk¹d pojawi³ siê w Londynie, gdzie kupi³ go bankier Henry Philipp Hope i nazwa³ diament swoim nazwiskiem. Od niego kamieñ trafia³ do sejfów kolejno: nowojorskiego jubilera, rosyjskiego ksiêcia, tureckiego su³tana i wreszcie do Pierre’a Cartiera, który za zaledwie 15 tys. dolarów sprzeda³ go w³aœcicielowi dziennika Washington Post, Edwardowi B. McLeanowi. Ostatnim w³aœcicielem tego niezwyk³ego diamentu by³ najs³ynniejszy amerykañski jubiler, Harry Winston, za którego zapewne spraw¹ diament oszlifowano jeszcze raz i oprawiono w wisior. Po tym zabiegu Hope wa¿y 44,4 karata i spoczywa w waszyngtoñskim Smithsonian Institution, której zosta³ podarowany. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Awans na mundial po 12 latach!

22 GŁOS POLONII

Polska w pierwszym koszyku

Sport

www.glospolonii.net

Krzysztof Pipa³a

Reprezentacja Polski pokonuj¹c w ostatnim meczu eliminacji do MŒ 2018 Czarnogórê 4-2 zapewni³a sobie awans do tej najwiêkszej imprezy pi³karskiej œwiata po raz pierszy od 12 lat. Ale do tej pory ju¿ 7-krotnie star towaliœmy w pi³karskim mundialu.

Po raz pierwszy Polska zagra³a w 1938 roku we Francji, gdzie odpadliœmy z turnieju po zaciêtym meczu z Brazyli¹ zakoñczonym wynikiem 5-6. PóŸniej przysz³o nam czekaæ a¿ 34 lata, kiedy to po pamiêtnym remisie na Wembley pojechaliœmy na X MŒ w 1974 roku do RFN. Tam ekipa Kazimierza Górskiego okaza³a siê czarnym koniem turnieju i w fantastycznym stylu wywalczy³a III miejsce, a Grzegorz Lato z 7 bramkami zosta³ królem strzelców. Nastêpnie by³y MŒ w Argentynie w 1978 roku, gdzie pod wodz¹ Jacka Gmocha zajêliœmy V. miejsce, co wówczas postrzegane by³o jako pora¿ka. Kolejny mundial to Hiszpania 1982. Podopieczni trenera Antoniego Piechniczka powtórzyli sukcez sprzed 8 lat i ponownie stanêli na najni¿szym stopniu podium. Kibice przyzwyczajeni do œwietnej gry naszej reprezentacji z trudnoœci¹ prze³knêli gorycz pora¿ki na kolejnych mistrzostwach, tym razem w Meksyku, w 1986 roku. Nasi co prawda wyszli z grupy, ale w kiepskim stylu, a w fazie pucharowej polegli zaraz w pierwszym meczu, z Brazyli¹ 0-4. Jeszcze wtedy jednak nikt nie przypuszcza³, ¿e z mundialem po¿egnamy siê a¿ na 16 lat! Po latach posuchy pod wodz¹ Jerzego Engela pojechaliœmy w 2002 roku do Korei P³d. i Japonii, ale sromotnie tam polegliœmy nie wychodz¹c z grupy. Cztery lata póŸniej tym razem z trenerem Paw³em Janasem historia z Azji siê powtórzy³a. I znowu nast¹pi³a d³uga, tym razem 12-letnia przerwa. Teraz pod dowództwem Adama Nawa³ki znowu nasza reprezentacja zagra na mundialu. Po ostatnich sukcesach reprezentacji mamy oczywiœcie wiêksze oczekiwania. Eliminacje - w których odnieœliœmy 8 zwyciêstw oraz zanotowaliœmy 1 remis i 1 pora¿kê, a Robert Lewandowski z 16 golami zosta³ ich królem strzelców - rozpali³y nadzieje na coœ wiêcej, ni¿ sa-

mo wyjœcie z grupy na turnieju w Rosji. Zreszt¹ te nadzieje s¹ rozpalone ju¿ po ostatnich ME w 2016 roku, kiedy to otarliœmy siê o pó³fina³ imprezy, nie przegrywaj¹c zreszt¹ ¿adnego meczu w normalnym czasie gry. Dziêki dobrym wynikom reprezentacji w ostatnich latach Polska bêdzie w pierwszym koszyku grudniowego losowania grup. Co to da? Unikniemy gigantów pi³ki takich jak Niemcy czy Brazylia i trafimy na nieco s³absze dru¿yny. Nie mo¿emy jednak nikogo lekcewa¿yæ, wszak na turnieju spotka siê œcis³a czo³ówka najlepszych pi³karzy œwiata. n

Na razie znamy 23 z 32 uczestników MŒ 2018: Gospodarz: Rosja Z eliminacji: Europa: Belgia, Niemcy, Anglia, Hiszpania, Polska, Islandia, Serbia, Francja, Portugalia. Azja: Japonia, Iran, Korea P³d., Arabia Saudyjska Ameryka P³d.: Brazylia, Urugwaj, Argentyna, Kolumbia Afryka: Nigeria, Egipt CONCACAF: Meksyk, Kostaryka, Panama

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. Archiwum

Koñcowa tabela grupy E: 1. Polska

10

25

28-14

2. Dania

10

20

20-8

3.Czarnogóra

10

16

20-12

4. Rumunia

10

13

12-10

5. Armenia

10

7

10-26

6. Kazachstan

10

3

6-26

Wszyscy uczestnicy MŒ bêd¹ znani w listopadzie, po zakoñczeniu rozgrywek w Afryce (jeszcze 3 miejsca), bara¿ach strefy europejskiej (8 dru¿yn rozegra mecze o 4 miejsca) oraz bara¿ach miêdzykontynentalnych (Australia - Honduras i Peru - Nowa Zelandia). Losowanie fazy grupowej odbêdzie siê 1 grudnia w Moskwie.


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey

229.000 SOLD 1.150.000  2,180.000  499.000 999.000 999.000   399.000 SOLD 3,200.000 SOLD 759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD 309.000 SOLD 

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Głos Polonii wydanie nr 28  
Głos Polonii wydanie nr 28  
Advertisement