Page 1

6. Vancouver Polish Film Festival 1 PAŹDZIERNIKA 2017

str. 15-17

NR 27

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

50 rocznica śmierci gen. Stanisława Sosabowskiego

Generał-spadochroniarz By³ pierwszym polskim spadochroniarzem w stopniu genera³a, ale po zdjêciu munduru niemal do koñca ¿ycia pracowa³ jako magazynier. 25 wrzeœnia minê³a 50 rocznica jego œmierci. Nazywa³ siê Stanis³aw Sosabowski. General Sosabowski i dowodzona przez niego brygada wziêli udzia³ w jednej tylko bitwie II wojny œwiatowej. Celem potê¿nej operacji pod kryptonimem „Market Garden” by³o zdobycie holenderskich mostów na Renie, obejœcie od pó³nocy niemieckich umocnieñ na Linii Zygfryda, wejœcie do Zag³êbia Ruhry, co znacznie przyspieszy³oby marsz wojsk alianckich w g³¹b Niemiec i koniec wojny. Operacjê zaplanowa³ brytyjski genera³ Bernard Law Montgomery. Za³o¿enia by³y zbyt ambitne i najwiêksza operacja powietrznodesantowa II wojny œwiatowej, wspierana przez wojska pancerne oraz piechotê, zakoñczy³a siê niepowodzeniem.

str. 4

OPOWIEŚCI LADY BUNII - str. 6

PRAWO AGATY - str. 8


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Ro­sja­ćwi­czy­agre­sję

GŁOS­POLONII­­­3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

R

osyjskie manewry wojskowe Zapad-2017 tylko pozornie dotycz¹ jedynie Polski i nie maj¹ nic wspólnego z Kanad¹. Polskê i Kanadê ³¹czy bowiem to, ¿e maj¹ wspóln¹ granicê z Rosj¹. Z Polsk¹ jest to granica l¹dowa poprzez obwód kaliningradzki (210 km). Poœrednia biegnie wzd³u¿ granicy z Bia³orusi¹ (418 km), który to kraj pozostaje w serdecznych zwi¹zkach i w sojuszu wojskowym z Rosj¹. Kanada nie ma granicy l¹dowej z Rosj¹, graniczy z ni¹ tylko przez morze. Ale z kraju Putina na amerykañsk¹ Alaskê jest tzw. rzut beretem, bo trzeba jedynie przeskoczyæ Cieœninê Beringa, a Pietropaw³owsk, stolicê Kamczatki, dzieli od Vancouver tylko 5197 km. To ¿aden wyczyn dla rosyjskich rakiet. Rosja niby nie ma nic do Kanady, ale gdy zacznie sobie roœciæ prawa do z³ó¿ ropy naftowej i innych bogactw naturalnych w Arktyce, owe „nic” nagle stanie siê zarzewiem konfliktu, który ju¿ (na razie nieœmia³o) daje o sobie znaæ od czasu do czasu. Jeszcze przed manewrami Zapad-2017 Rosja zademonstrowa³a mieszkañcom zachodnich wybrze¿y USA i Kanady, ¿e mo¿e siê tam zjawiæ w ka¿dej chwili. W ostatnich dniach sierpnia Putin zarz¹dzi³ æwiczenia najpotê¿niejszej rosyjskiej floty - Pó³nocnej, która w alarmowym trybie przep³ynê³a niemal piêæ tysiêcy kilometrów pó³nocnym szlakiem na Morze Barentsa ze swojej bazy w Siewieromorsku ko³o Murmañska. Nie tylko z manewrów Zapad-2017 nale¿y wnosiæ, ¿e na razie rosyjska armia prowadzi intensywne æwiczenia, których celem w pierwszej fazie s¹ kraje wschodniej flanki NATO, do niedawna wchodz¹ce w sk³ad ZSRR, czyli tak zwana Pribaltika (Litwa, £otwa, Estonia). Celem drugiej fazy mog¹ byæ kraje stowarzyszone w NATO le¿¹ce bardziej na zachód, Polski nie wy³¹czaj¹c. Da³ temu wyraz genera³ Petr Pavel, szef Komitetu Wojskowego NATO, który w trakcie trwania manewrów Zapad-2017 powiedzia³ agencji AP, ¿e manewry te odbierane s¹ przez ko³a Sojuszu Atlantyckiego jako „powa¿ne przygotowania do wielkiej wojny”. Co prawda Rosjanie twierdz¹, ¿e s¹ to æwiczenia dzia³añ obronnych i ¿e wziê³o w nich udzia³ znacznie mniej ¿o³nierzy i sprzêtu ni¿ zapowiadano, ale genera³ Petr Pavel jest odmiennego zdania. Rosjanie podali, ¿e w manewrach Zapad-2017, które przeprowadzono w dniach 14-20 wrzeœnia, wziê³o udzia³ tylko 12 700 ¿o³nierzy i oko³o 700 pojazdów, w tym tylko 140 czo³gów i ¿e to nie by³a nawet po³owa si³, które uczestniczy³y w manewrach

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Spis treści:

NATO Anakonda-16 przeprowadzonych rok temu w Polsce. Genera³ Petr Pavel nie zgodzi³ siê ze stanowiskiem Rosjan. Powiedzia³, ¿e strona rosyjska nie by³a transparentna jeœli chodzi o fakty zwi¹zane z manewrami Zapad-2017, a liczba zaanga¿owanych w manewry ¿o³nierzy wynosi w rzeczywistoœci 70 000, a nawet 100 000. Z danych, które s¹ doskonale znane analitykom i dowódcom sil NATO wynika, ¿e Rosja, mimo zapewnieñ o defensywnym charakterze ró¿nego rodzaju æwiczeñ, od dawna przygotowuje siê do wojny z Zachodem i to intensywnie. Podczas ostatnich dwóch lat Rosja przeprowadzi³a 124 æwiczenia wojskowe, z tego 25 w Zachodnim Okrêgu Wojskowym, a wiêc granicz¹cym z wschodni¹ flank¹ NATO oraz u granic Ukrainy. NATO w tym samym czasie przeprowadzi³o jedynie 38 takich æwiczeñ. Jeœli chodzi o æwiczenia zarz¹dzane z dnia na dzieñ, to w ostatnich dwóch latach Rosja przeprowadzi³a ich 22, a NATO ani jednego. W tych æwiczeniach Rosja testuje przerzut wojsk miêdzy swoim terytorium a Bia³orusi¹, sprawdza przepustowoœæ dróg i szlaków kolejowych na obszarze miêdzy Petersburgiem a Brzeœciem, zgrywa dzia³ania wojsk pancernych i zmechanizowanych, desantu, lotnictwa i floty. W alarmowych æwiczeniach Floty Pó³nocnej, o których wspomnieliœmy wy¿ej, wziê³o udzia³ 40 jednostek, z potê¿nymi kr¹¿ownikami „Piotr Wielki” i „Marsza³ek Ustinow” na czele. To by³o bli¿ej Kanady ni¿ Polski. A blisko Polski, czyli na swojej zachodniej flance, stacjonuje armia Rosji w sile 300 tys. ¿o³nierzy. Podczas dwóch ostatnich lat Rosja utworzy³a na tym terenie trzy nowe dywizje wojsk l¹dowych i potê¿n¹ 1. gwardyjsk¹ armiê pancern¹. Przy granicy z Bia³orusi¹ skoncentrowano dwie brygady zmechanizowane z centrum Rosji, powiêkszaj¹c ich stan do 16. Jakby tego by³o ma³o, to od dawna stacjonuj¹ w tym rejonie trzy dywizje wojsk powietrznodesantowych, armia lotnicza, a na Ba³tyku Flota Ba³tycka. Jako wsparcie mo¿e s³u¿yæ licz¹ca 45 tys. ¿o³nierzy armia bia³oruska. Po co to wszystko? Rosja twierdzi ba³amutnie, ¿e to dla zabezpieczenia swoich granic, natomiast coraz wiêcej ekspertów NATO uwa¿a, ¿e Rosja szykuje siê do wojny zaczepnej z Zachodem. Pytanie - co pos³u¿y za jej zapalnik? Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

WOKÓ£ HISTORII Genera³ - spadochroniarz - str. 4 Nowe, polskie muzea - str. 5

OPOWIEŒCI LADY BUNI Pierwsza wizyta w Polsce - str. 6-7

PRAWO AGATY Okres do skorzystania z ulgi podatkowej - str. 8

POLSKIE DROGI W wypadkach zginê³o 800 osób! - str. 10

IMPREZY 6. Vancouver Polish Film Festival - str. 15-17

BIZNES I PIENI¥DZE Najbogatsze polskie gminy - str. 18 Biznes na torturach - str. 19 Rz¹dowa taca dla koœcio³a - str. 20

DIAMENTY I BRYLANTY Indyjski matecznik - str. 21

POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Zbara¿ - historia bogata i krwawa - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Generał magazynier 4 GŁOS POLONII

50 rocznica śmierci Stanisława Sosabowskiego

- spadochroniarz i...

Andrzej Fliss

By³ pierwszym polskim spadochroniarzem w stopniu genera³a, ale po zdjêciu munduru niemal do koñca ¿ycia pracowa³ jako magazynier. 25 wrzeœnia minê³a 50 rocznica jego œmierci. Nazywa³ siê Stanis³aw Sosabowski. Zapewne wielu z naszych Czytelników ogl¹da³o zrealizowany w gwiazdorskiej obsadzie (Sean Connery, Michael Caine, Robert Redford, Gene Hackman, Dirk Bogard) film pod tytu³em „O jeden most za daleko”, opar ty na ksi¹¿ce Corneliusa Ryana o tym samym tytule. Gene Hackman zagra³ w nim polskiego genera³a Stanis³awa Sosabowskiego, legendarnego dowódcê równie legendarnej jednostki - 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej. General Sosabowski i dowodzona przez niego brygada wziêli udzia³ w jednej tylko bitwie II wojny œwiatowej. Celem potê¿nej operacji pod kryptonimem „Market Garden” by³o zdobycie holenderskich mostów na Renie, obejœcie od pó³nocy niemieckich umocnieñ na Linii Zygfryda, wejœcie do Zag³êbia Ruhry, co znacznie przyspieszy³oby marsz wojsk alianckich w g³¹b Niemiec i koniec wojny. Operacjê zaplanowa³ brytyjski genera³ Bernard Law Montgomery. Za³o¿enia by³y zbyt ambitne i najwiêksza operacja powietrznodesantowa II wojny œwiatowej, wspierana przez wojska pancerne oraz piechotê, zakoñczy³a siê niepowodzeniem. Pierwszy desant wojsk powietrznodesantowych amerykañskich i brytyjskich nast¹pi³ 17 wrzeœnia. Polska brygada mia³a zostaæ zrzucona do walki pod Arnhem. Z³a pogoda pokrzy¿owa³a plany operacyjne i desant polskiej brygady spadochronowej nast¹pi³ dopiero 21 wrzeœnia. Niektórzy historycy twierdz¹, ¿e wielu polskich spadochroniarzy do koñca wierzy³o, ¿e ich desant zrzucony zostanie na Warszawê, w której od 1 sierpnia trwa³o powstanie. Takie przedsiêwziêcie by³o oczywiœcie absolutnie nierealne i dowództwo alianckie nawet go nie rozwa¿a³o. Ale genera³ Stanis³aw Sosabowski od pocz¹tku by³ bardzo krytyczny wobec ambitnych za³o¿eñ operacji opracowanych przez Montgomery’ego. I, jak siê okaza³o, mia³ racjê. Stanis³aw Sosabowski urodzi³ siê 8 maja 1892 roku w Stanis³awowie w Galicji (dziœ jest to Ukraina) w rodzinie pracownika warsztatów kolejowych. Jego matka zajmowa³a siê domem i czwórk¹ dzieci. Z zachowanych wspomnieñ Sosabowskiego mo¿na wywnioskowaæ, ¿e braci i sióstr móg³ mieæ wiêcej, w jednej z

notatek zapisane zosta³y przez niego s³owa o „grobie wczeœniej zmar³ego rodzeñstwa”. Ile to by³o osób, jakiej p³ci i co by ³o przy czy n¹ ich œmierci, nie wiadomo. Fot. Archiwum Gdy przysz³y genera³ mia³ 11 lat, nagle zmar³ jego ojciec, który by³ jedynym ¿ywicielem rodziny. Zaczê³a siê bieda, ale mimo niej Stanis³aw zacz¹³ uczêszczaæ do gimnazjum, co by³o potwierdzeniem mieszczañskich i inteligenckich ambicji jego matki i ca³ej rodziny. Sosabowscy musieli rzeczywiœcie ¿yæ w bardzo ciê¿kich warunkach, skoro przysz³y genera³ napisa³ we wspomnieniach, ¿e nie staæ go by³o na p³aszcz i do szko³y biega³, by nie zmarzn¹æ i nie zachorowaæ. Maj¹c 13 lat zacz¹³ dawaæ korepetycje, a zarobione pieni¹dze przekazywa³ matce. Nauka w ówczesnym gimnazjum koñczy³a siê matur¹. Sosabowski zda³ j¹ z wyró¿nieniem. Osobowoœæ i pogl¹dy Stanis³awa kszta³towa³ udzia³ w zajêciach Towarzystwa Gimnastycznego „Sokó³” oraz M³odzie¿y Polskiej, które zwi¹zane by³y z Narodow¹ Demokracj¹ Romana Dmowskiego. W wieku 17 lat ¿ycie Sosabowskiego zaczê³o zmierzaæ ku wojsku. Co prawda nie by³o jeszcze wolnej Polski i jej armii, ale w³adze austriackie przyzwala³y na dzia³alnoœæ stowarzyszeñ prowadz¹cych szkolenia w duchu wojskowym. Dwa lata przed wybuchem I wojny œwiatowej zosta³ komendantem dru¿yny Zwi¹zku Strzeleckiego w Stanis³awowie. Jego zaanga¿owanie w tê dzia³alnoœæ i cechy charakteru jednoznacznie wskazywa³y, ¿e swoje ¿ycie zwi¹¿e z mundurem. W roku 1914, w którym wybuch³a I wojna, by³ ju¿ kapralem w armii austro-wêgierskiej. Rok póŸniej, podczas walk w Karpatach, zosta³ ranny i dozna³ pora¿enia nerwu w kolanie. Byæ mo¿e rana uratowa³a go od œmierci, bo jak wspomina³ po latach, „Z moich 250 wspó³towarzyszy broni, którzy wyruszyli razem ze mn¹ w pole, pozosta³o zaledwie trzech”. Podczas pobytu w szpitalu awansowano go na stopieñ oficerski, mimo ¿e nie skoñczy³ szko³y oficerów rezerwy. Gdy wybuch³a wojna polsko-bolszewicka nadal nie nadawa³ siê na oficera frontowego, poniewa¿ chodzi³ jeszcze o lasce. Podczas tej wojny by³ kwatermistrzem. Po jej zakoñczeniu, ju¿ w roku 1922, maj¹c stopieñ majora, zosta³ s³uchaczem Wy¿szej Szko³y Wojennej, w której du¿o póŸniej, w latach 30., prowadzi³ wyk³ady. Z chwil¹ wybuchu II wojny dowodzi³ w Warszawie 21. pu³kiem piechoty, z którym walczy³ do momentu kapitulacji stolicy. Nie da³ siê wzi¹æ do niewoli. Z okupowanej Warszawy przedosta³ siê do zajêtego przez bolszewików Lwowa. Uda³o mu siê sforsowaæ sowieckie

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net

kordony graniczne i przeszed³ na Wêgry, sk¹d przez Jugos³awiê, W³ochy dotar³ do Francji, a po jej kapitulacji do Wielkiej Brytanii. Na Wyspach dowodzi³ brygad¹ piechoty. W po³owie stycznia 1941 roku przyj¹³ propozycjê ze sztabu polskiej armii, by grupê ¿o³nierzy brygady wys³aæ na przeszkolenie spadochronowe. To by³ zal¹¿ek przysz³ej jednostki spadochronowej. Samodzieln¹ Brygadê Spadochronow¹ oficjalnie powo³ano 23 wrzeœnia 1941 r. Sosabowski, znany z ¿elaznej dyscypliny i obowi¹zkowoœci, wprowadzi³ ostry re¿im szkoleniowy. Mimo ponagleñ przez brytyjskie dowództwo, genera³ opóŸnia³ wprowadzenie brygady do akcji argumentuj¹c, ¿e nie osi¹gnê³a jeszcze wystarczaj¹cego poziomu wyszkolenia. Ale we wrzeœniu 1944 r. by³a ju¿ gotowa. Podczas walk w ramach operacji Market Garden zginê³o niespe³na 100 polskich spadochroniarzy, a 80 zosta³o wziêtych do niewoli. Straty brytyjskie by³y znacznie wiêksze. Genera³ Sosabowski by³ bardzo wymagaj¹cy wobec siebie, ale tak¿e uparty w kontaktach z brytyjskim dowództwem. Konflikt zakoñczy³ siê odwo³aniem go z dowództwa 1 Samodzielnej Brygady Spadochronowej w grudniu 1944 r. Dosta³ przys³owiowego „kopa w górê”, czyli odsuniêcie na boczny tor. Zosta³ inspektorem Jednostek Wartowniczych i Etapowych. Po zakoñczeniu wojny nawet wysokiej klasy wojskowi z krajów sojuszniczych stali siê Brytyjczykom niepotrzebni. Sosabowski zosta³ zdemobilizowany trzy lata po zakoñczeniu wojny, w lipcu 1948 roku. Dwa lata wczeœniej rz¹d Polski Ludowej pozbawi³ genera³a Sosabowskiego polskiego obywatelstwa. Brytyjskiego nie przyj¹³. Do koñca ¿y³ ze statusem politycznego emigranta. Odszed³ z wojska z 300 funtami w kieszeni. Przez 17 lat pracowa³ jako magazynier i pracownik linii monta¿owej sprzêtu elektronicznego w fabryce C.A.V. Acton. We wspomnieniach napisa³: Nie jest to praca drobna ani te¿ lekka, jak w tym wypadku, gdy materia³y s¹ przewa¿nie z miedzi lub mosi¹dzu; gdy jest siê ca³y czas w pracy na nogach; gdy trzeba dŸwigaæ ciê¿kie skrzynki; wspinaæ siê po drabince lub nawet bez niej na górne pó³ki, by ustawiæ lub zdj¹æ z nich ciê¿ki materia³ i znieœæ na dó³. Nie jest to praca lekka nawet dla wysportowanego m³odego pracownika, a có¿ dopiero w moim wieku. Ale có¿ by³o robiæ. Nie by³o sensu ani mi to pracy nie u³atwia³o, gdybym obnosi³ siê z moj¹ generalsk¹ pozycj¹. Je¿eli koniecznoœæ zmusza genera³a, by pracowa³ jako magazynier, to podczas swej pracy ma byæ tylko magazynierem. Pracowa³ do 73 roku ¿ycia. Genera³ Stanis³aw Sosabowski zmar³ 25 wrzeœnia 1967 roku w Hillingdon w Wielkiej Brytanii. W 1969 roku jego prochy przewieziono do Polski i z honorami pochowano na Cmentarzu Wojskowym w Warszawie. n


Najliczniej odwiedzane

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 5

Nowe, polskie muzea Andrzej Fliss

Podczas ostatnich kilkunastu lat, ju¿ w XXI wieku, wybudowano w Polsce szeœæ du¿ych, znacz¹cych dla polskiej historii i kultury obiektów muzealnych, a jedno gruntownie zmodernizowano. W tej sytuacji narzekania, ¿e polskie pañstwo nie inwestuje w swoje dziedzictwo historyczne i nie dba o pielêgnowanie narodowej spuœcizny nie jest wiêc tak do koñca prawdziwe. Pocz¹wszy od roku 2004 realizacja projektów muzealnych poch³onê³a w Polsce niemal 1,5 miliarda z³otych. Ka¿dego roku w ich progi wchodzi kilkadziesi¹t milionów zwiedzaj¹cych ¿¹dnych zetkniêcia siê z zabytkami i œwiadectwami naszej przesz³oœci. Najnowszym i zarazem najdro¿szym polskim obiektem poœwiêconym historii jest Muzeum II Wojny Œwiatowej w Gdañsku. Idea wzniesienia tej placówki, która ilustrowa³aby historiê II wojny jako najwiêkszego i najbardziej krwawego kataklizmu XX wieku, wysz³a dziesiêæ lat temu od premiera Donalda Tuska. Muzealny obiekt, którego spora czêœæ znajduje siê pod ziemi¹, ma oko³o 23 tys. m kwadratowych, a koszt jego budowy i utworzenia przebogatej ekspozycji, wyniós³ 449 mln z³. Drugim pod wzglêdem poniesionych kosztów jest Muzeum Historii ¯ydów Polskich POLIN. Kosztowa³o 405 mln z³ i sfinansowane zosta³o z trzech Ÿróde³. Wiod¹c¹ instytucj¹ finansuj¹c¹ wznoszenie obiektu by³o Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, a poza nim ¯ydowski Instytut Historyczny, bud¿et miasta Warszawy oraz oko³o 500 osób, firm i instytucji z ca³ego œwiata. Ich ³¹czny wk³ad w budowê tego muzeum wyniós³ 145 mln z³, a najwiêksza jednorazowa darowizna od osoby prywatnej, zosta³a wyasygnowana przez nie¿yj¹cego ju¿ Jana Kulczyka. Polski biznesmen ofiarowa³ na rzecz Muzeum ¯ydów Polskich 20 mln z³. Wiktor Markowicz, amerykañski biznesmen ¿ydowskiego pochodzenia, pierwszy darczyñca muzeum, wspó³za³o¿yciel Pó³nocnoamerykañskiego Komitetu Wspierania Muzeum Historii ¯ydów Polskich POLIN, a tak¿e cz³onek Rady Muzeum od 2008 r. powiedzia³, ¿e nie zawsze by³o ³atwo zbieraæ pieni¹dze wœród amerykañskich ¯ydów. - Wielu z nich - mówi³ - uwa¿a, ¿e skoro pañ-

stwo polskie wesz³o w posiadanie maj¹tków ¯ydów, którzy zginêli podczas II wojny œwiatowej, to pañstwo polskie powinno finansowaæ budowê muzeum. Muzeum I polski rz¹d rzeczywiœcie da³ pieni¹dze - sfinanso- II Wojny wa³ w pe³ni budowê budynku i od tej pory ³atwiej ju¿ Œwiatowej Fot. Archiwum nam by³o przekonywaæ ludzi do darów. Teraz wielu w Gdañsku. ¯ydów z Ameryki, którzy szukaj¹ swoich korzeni, bêdzie odwiedzaæ Warszawê, dot¹d omijan¹ przez towa³a ok. 70 mln z³ i w po³owie sfinansowana zosta³a z funduszy Unii Europejskiej. Powierzchnia munich. Idea powo³ania placówki muzealnej, która ukazy- zeum ma ponad 10 tys. m kw., na której eksponowawa³aby wspó³czesnym Polskê jako najwiêksz¹ do II ne s¹ prace polskich i zagranicznych artystów powstawojny œwiatowej diasporê ¿ydowsk¹ w Europie, zro- ³e w okresie ostatnich 20 lat. Muzeum Powstania Warszawskiego otwarto w 60. dzi³a siê na pocz¹tku lat 90. ale budowê rozpoczêto rocz nice jego wybuchu, czyli w 2004 r. To wyj¹tkodopiero latem 2007 r. we miej sce dla ka¿dego mieszkañca nie tylko stolicy, Europejskie Centrum Solidarnoœci to znacz¹ca inale tak ¿e Polski. W porównaniu z zaprezentowanymi westycja, podobnie jak Muzeum II Wojny Œwiatowej, wy ¿ej obiek tami muzealnymi kosztowa³o niewiele, powsta³a tak¿e w Gdañsku. Jej celem jest utrwalenie bo je dy nie 50 mln z³. By³y to jednak, jak siê okaza³o, w pamiêci nie tylko polskiego spo³eczeñstwa, wydawy star cza j¹ ce pieni¹dze, by na powierzchni 3 tys. m rzeñ, które doprowadzi³y do zrzucenie przez kraje Europy Œrodkowo-Wschodniej komunistycznego jarz- kw. pomieœciæ ok. tysi¹c eksponatów oraz 1,5 tysi¹ca ma i uwolnienia siê od podleg³oœci wobec ZSRR. ECS fotografii i filmów. S¹ one przejmuj¹cym dokumenotwarto w 2014 r. dok³adnie w 25 rocznicê powrotu tem ukazuj¹cym okrucieñstwo wojny, beznadziejn¹ Polski do grona pañstw wolnych i demokratycznych walkê i dramat powstañców oraz dziesi¹tek tysiêcy i w 34 rocznicê podpisania Porozumieñ Sierpniowych mieszkañców Warszawy. Tak¿e obrócenia w gruzy w dawnej Stoczni Gdañskiej, która w chwili podpi- polskiej stolicy. Siódmym obiektem muzealnym, którego powstasywania tych porozumieñ nosi³a jeszcze imiê Leninie poci¹gnê³o za sob¹ znaczne koszty, jest znajduj¹na. ECS dokumentuje historiê Solidarnoœci i kultywuje pamiêæ o rewolucji, któr¹ Solidarnoœæ dokona³a ce siê we Wroc³awiu Centrum Historii Zajezdnia. w sposób rzadko spotykany w dziejach, bo bezkrwa- Kosztowa³o 36 mln z³, a wybudowane zosta³o przez wroc³awski Oœrodek „Pamiêæ i Przysz³oœæ”. G³ówwy.. nym celem dzia³alnoœci placówki zlokalizowanej w Budowa Europejskiego Centrum Solidarnoœci koszdaw nej zajezdni tramwajowej, jest dokumentowanie towa³a 321 mln z³. Fot. Archiwum i po pu la ry zowanie wiedzy o powojennej historii WroZnacznie mniej, bo tylko 81 mln z³ wydano w mic³a wia oraz Dolnego Œl¹ska. Muzeum otwarte zostanionych latach na warszawskie Muzeum Fryderyka ³o we wrze œniu 2016 r. Chopina. Ale nie na jego budowê lecz na moderniza10 najlepszych polskich muzeów cjê. Utworzono now¹ multimedialn¹ ekspozycjê i zaAme rykañska firma TripAdvisor zajmuj¹ca siê opiadaptowano do celów muzealnych piwnice budynku, nio wa niem przedsiêwziêæ turystycznych zaprezentodziêki czemu uzyskano now¹ powierzchniê ekspozywa ³a swo j¹ listê dziesiêciu najlepszych polskich mucyjn¹. Muzeum poœwiêcone ¿yciu i twórczoœci œwiaze ów. Ran king oparto na opiniach i recenzjach odtowej s³awy polskiego kompozytora powsta³o w 1955 wie dza j¹ cych. r., a oddanie go do u¿ytku po pracach modernizacyjNa liœcie TripAdvisor najwiêcej muzeów (cztery) nych nast¹pi³o w 2010 r., w 200. rocznicê urodzin ma Warszawa (Muzeum Powstania Warszawskiego, Fryderyka Chopina. W Krakowie, na terenie dawnej Fabryki Emalia Muzeum ¯ydów Polskich POLIN, Centrum Nauki otwarto w maju 2011 r. Muzeum Sztuki Wspó³cze- Kopernik, Zamek Królewski). Kraków reprezentuj¹ snej MOCAK (Museum of Contemporary Art Kra- trzy: Podziemia Rynku, Muzeum Witra¿u, Muzeum ków). Fabryka Emalia nale¿a³a podczas II wojny œwia- Lotnictwa Polskiego. Pozosta³e rekomendowane mutowej do niemieckiego przedsiêbiorcy Oskara Schin- zea to: Pañstwowe Muzeum Auschwitz-Birkenau w dlera, który zatrudnia³ w niej ok. 1200 ¯ydów, ratu- Oœwiêcimiu, Europejskie Centrum Solidarnoœci w j¹c ich tym samym od œmierci w komorach gazowych Gdañsku oraz Pañstwowe Muzeum na Majdanku w n pobliskiego obozu Auschwitz. Budowa MOCAK kosz- Lublinie. Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Pierwsza wizyta

6 GŁOS POLONII

Z

Opowieœci Lady Buni

www.glospolonii.net

w Polsce

aczynamy urlop. Œwiadomoœæ dwóch wolnych tygodni, spotkania z rodzin¹ i przyjació³mi cieszy niesamowicie. Zaczynam jednak mieæ w¹tpliwoœci czy jestem mentalnie gotowa. Jeszcze rok temu nie by³am ani trochê.Wpadam w panikê, z¿era mnie stres, siedze na tarasie i myœle, ¿e pierwszy raz nasze dzieci zostaj¹ same. Najszczêœliwsza bêdê jak ju¿ wrócê, ju¿ nie chcê nigdzie jechaæ i nigdy wiêcej bez dzieci. Przez pierwsze pó³ roku wraca³abym ka¿dego dnia gdybym tylko mog³a. Nie mia³am pojêcia co znaczy emigracja, tesknota. Czy ja ju¿ puœci³am choæ ma³y korzonek na tej nowej ziemi? Nie wiem. Bojê siê, ¿e wszystko wróci, wszystkie wspomnienia, ¿e rana w moim sercu otworzy siê na nowo. Czy od pocz¹tku bêdê prze¿ywac dramat roz³¹ki? Za póŸno, ¿eby siê wycofaæ, pe³na obaw lecê. Oczywiœcie okazuje siê, ¿e walizki za ciê¿kie, za duzo prezentów, s³odyczy. Niestety spora czêœæ l¹duje na kuchennym blacie, bo siê nie zmieœcimy. Jak by nie pakowa³, ciagle nadwaga! Lot mi³y i przyjemny, lataæ uwielbiam, wiêc to sama przyjemnoœæ. Gorzej z szeœciogodzinnym czasem miedzy lotami. W Berlinie lotnisko to lekki dramat, nie ma co robiæ. Idziemy na kawê, pierwszy szok dolarami nie zaplacimy, kantoru brak. Na szczêœcie odblokowa³am przed wylotem kartê,wiêc mamy kawê. Paliæ siê chce, hmm... ciekawe gdzie palarnia? Nie ma na lotnisku, trzeba wyjœæ na zewn¹trz. Misiek mnie straszy, ¿e nie wejdê ponownie. Zaczepiam policjanta, moim kiepskim angielskim dogadujê siê, ¿e mogê wyjœæ, ale potem ponowna odprawa. Wychodzê, kilka minut przyjemnoœci i pó³ godziny czekania w kolejce. Moja walizka na taœmie, ja do bramki i coœ dzwoni. W NY nie dzwonilo, nic nie mam czego nie mo¿na. Kontrola osobista, ok. Nastepna kontrola antyeksplozyjna. Czy ja wygladam na terrorystkê? Jest ok. Wracam do Miœka, który zd¹¿y³ siê ju¿ martwiæ. Za ja-

kis czas idê ponownie, tym razem bez podrêcznej tylko z walizk¹. Ta sama historia, cos piszczy. Znowu kontrola, znajduja w mojej torebce piêæ zapalniczek, zostawiaj¹ jedn¹. Ok. ju¿ jestem spokojna. Kolejne wyjœcie, juz tylko z woreczkiem z biletem, paszportem i paczk¹ papierosów. Wracam. O matko! Moja kolejka jak szlag, a za chwile mam samolot. Lekki stres, ¿e nie zd¹¿ê. Znowu kuŸwa pika bramka, znowu kontrola osobista i antyeksplozyjna, patrza na mnie dziwnie. W koncu mówiê do kobiety, która mnie bierze na osobist¹: „- Ja ju¿ tu trzeci raz, ja tylko na papierosa wychodzê”. Ok. Ju¿ nic nie chcieli. Powietrze w Berlinie juz inne, œwie¿e, czuæ Europê. L¹dujemy w Krakowie - pierwszy haust powietrza i ³za sie w oku krêci, czyste ulice. Na pod-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

krakowskiej wsi, sielsko i spokojnie. Trasa Kraków - Rzeszow, patrze przez okno, moim oczom ukazuje sie typowo ojczysty krajobraz, piekne domy z ogrodami. Zaczynam p³akaæ, a w³aœciwie wyæ. £zy p³yn¹ strumieniami. Wszystko to, co gdzieœ g³êboko uda³o mi siê zepchn¹æ, nagle eksploduje. Ca³a droga dwie godziny - przep³akana. Jestem pe³na ¿alu, bólu i pytañ - dlaczego ja? Dlaczego nie mo¿emy nadal ¿yæ tak jak kiedyœ? Doje¿d¿amy do G³ogowa Ma³opolskiego, ja chcê, ja muszê do Biedronki. Wchodze i pierwszy szok, wszystko inne, regaly, towary i uk³ad towarów. Jakoœ tak obco, niby moje, a nie moje. Dziwne uczucie. Jedziemy pod dom. Ciemno i w³aœciwie nic nie widaæ, czujê siê obco. Cieszê siê z tego. U Betty nic siê nie zmieni³o, w kominku ogieñ. Pies spaceruje i dwie bliskie mi osoby Betty i Miœka. P³aczê, ze szczêœcia, têsknoty, niedowierzania, ¿e jestem. Kurcze te trzy lata...W³aœciwie jak byœmy widzia³y siê wczoraj. Nastêpnego biegnê na spacer. Dzwoniê domofonem do s¹siadów, taka ma³a niespodzianka, miny bezcenne. W drodze powrotnej wpadam do Ani. Nie posz³am pod dom, nie jestem gotowa. Jedziemy popo³udniu, stajemy przed „naszym” domem. Wysiadam z samochodu, drzewa, krzewy, wszystko du¿e, trochê obce. Zaczynam zagl¹daæ przez p³ot, analizujê drzewa, zagl¹dam na moj¹ alejkê. I tu pêkam. Tak dok³adnie, tak mia³a wygl¹daæ, to tu mieliœmy spacerowaæ, to tu mia³y boso biegaæ nasze wnuki. Moje serce rozpada siê na milion kawa³ków. Wracaj¹ wszystkie wspomnienia. Jest gorzej ni¿ myœla³am.Wyjê pod p³otem jak bura suka, czajê siê i zagl¹dam jak psychopatka. Wracam do Betty chora, rozwalona. Wchodzê do domu, w kominku p³onie ogieñ, ciepe³ko siê rozchodzi. Odruchowo zerkam na TV. „Brzydula”! W sekundzie cofam siê w czasie. Jest rok 2008, mamy œwietn¹ pracê, zarabia-


GŁOS POLONII 7

www.glospolonii.net

my bardzo dobrze, robiê coœ co kocham. Kiedy wracam do domu pali siê w kominku a w TV leci „Brzydula”. To rozwali³o mnie doszczêtnie. Ja chcê zostaæ. Milion myœli na sekundê. Nie mia³am pojêcia, ¿e jest we mnie tyle emocji i ¿e a¿ tak têskniê. Masakra. To nadal mój dom! Zapach lasu, skoszonej trawy, œwie¿e powietrze. Raj. Mieszkaliœmy w raju, mieliœmy dom z ogródkiem i psa. Dlaczego? Dlaczego skoñczy³o siê coœ co mia³o trwaæ wiecznie. Kazda roœlina w ogrodzie ma swoj¹ historiê, drzewa maj¹ imiona. Klon Stanis³aw, jarzêbina, któr¹ dosta³am na rocznicê œlubu, klon ktorego kupi³am Miœkowi na urodziny, miedziany kogut na dachu altanki, którego dosta³am na kolejn¹ rocznicê œlubu. Serce pêka. P³aczê ca³¹ noc. Rano wiem, ¿e muszê jechaæ pod dom. Ob³êd jakiœ, w mojej g³owie wojna. Mam ochotê rozbiæ namiot na dzia³ce obok i dwa tygodnie patrzec na, nie nasz ju¿, dom. Chyba zwariowa³am. Mam plan - po¿yczê od s¹siada krzes³o, zrobiê w butelce po coli drina (normalnie nie pijam alkoholu) wezmê paczkê papierosów, usi¹dê przed domem i upijê siê. Bêdê patrzeæ, piæ i p³akaæ. Nie mogê uciekaæ od tego, musze to wyp³akaæ! Taka terapia. Mo¿e jak zobacze, ¿e tam ktoœ mieszka, to dotrze do mnie. Mam tak¹ nadziejê, w przeciwnym razie zwariujê. Dziœ rano wstajê i co robiê? Jadê pod dom. Wysiadam z samochodu, odpalam papierosa i waham siê - zadzwoniæ dzwonkiem czy nie? Kupuj¹cy obiecali, ¿e bêdê mog³a zawsze przyjœæ. Pêkam. Kr¹¿e znowu jak opêtana. Nagle otwiera siê brama, wyjezdza auto. Kobieta. Ruchem rêki proszê o kilka s³ów. Otwieraj¹ siê drzwi: - „Dzieñ dobry, moje nazwisko...”. „Witam, pozna³am pani¹ po g³osie” - kobieta wysiada, witamy siê. Od pierwszego spojrzenia lubiê j¹, jest mi³a. S¹ tu szczêœliwi, jakoœ spada mi kamieñ z serca. Umawiamy siê na jutro, na wizytê, mo¿emy przyjœæ i poogladaæ, zrobiæ fotki. Mo¿e to przetnie pêpowinê, mo¿e dotrze do mnie, ¿e to ju¿ nie jest nasz dom. Zimnym prysznicem s¹ dla mnie ceny w polskich sklepach, masakra jakaœ. Jak ¿yæ w tym kraju? Kiedy za trochê zakupów w Biedronce p³acê 328 z³, dzia³a to na mnie jak kube³ zimnej wody. Dziœ zaczê³am teskniæ za domem, za moim domem w NY, za moj¹ prac¹. Mo¿e wiêc jakiœ korzonek ju¿ puœci³am na tej amerykañskiej ziemi. Jestem pomiêdzy - ju¿ nie tu, a jeszcze nie ca³kiem tam.n

Uwaga ZAMOJSZCZACY!!! Wszystkich absolwentów oraz osoby uczêszczaj¹ce do XVIII Liceum Ogólnokszta³c¹cego im. hetmana Jana Zamoyskiego w Warszawie, przy ul. Smolnej 30, prosimy o kontakt. Planujemy utworzenie Stowarzyszenia Zamoyszczaków w Kolumbii Brytyjskiej. Bogdan Lawrynowicz - tel. 778 919 6442, e-mail: wiarus2000@yahoo.com Marek Sapieha - tel. 604 512 7707, e-mail: msapieha@shaw.ca

Zatrudnię pomocnika do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia.

604-301-0043 Piotr  

Potrzebna opiekunka do 3-miesięcznego dziecka w North Vancouver w godz. 7am- 11am, 4-5 dni w tygodniu. Informacja - Renata, tel. 604 500 3930

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Okres do skorzystania z ulgi podatkowej

Dziœ chcia³abym siê zaj¹æ zagadnieniem prawa spadkowego, poniewa¿ otrzymujê wiele telefonów zwi¹zanych ze spadkami w Polsce.W styczniu 2014 klient otrzyma³ aktem darowizny dzia³kê budowlan¹. Obecnie chce j¹ sprzedaæ, a pieni¹dze przeznaczyæ na zakupu innej nieruchomoœci.

Pytanie: - W jakim okresie œrodki ze sprzeda¿y muszê przeznaczyæ na kupno lokalu aby uchroniæ siê od p³acenia podatku od darowizny? OdpowiedŸ: - Podatek od darowizny nie ma tu nic do rzeczy. Jeœli nie skorzystano ze zwolnienia podmiotowego jako osoba z najbli¿ej rodziny darczyñcy na podstawie art. 4a Ustawy z dnia 28.07.1983 o Podatku od Spadku i Darowizn lub innych zwolnieñ przewidzianych w przepisach powy¿szej ustawy. Notariusz sporz¹dzaj¹cy umowê darowizny w formie aktu notarialnego mia³ obowi¹zek obliczyæ i pobraæ od klienta podatek od darowizny, a nastêpnie przekazaæ go fiskusowi. Zak³adaj¹c, ¿e pytanie dotyczy podatku dochodowego, który musia³by byæ zap³acony sprzedaj¹c otrzyman¹ dzia³kê, jeœli transakcja ma mieæ miejsce przed up³ywem 5 lat licz¹c od koñca roku kalendarzowego w jakim nast¹pi³o nabycie (czyli przed styczniem 2020). Jeœli tak jest i klient chce skorzystaæ z ulgi podatkowej wskazanej w art. 21 Ust. 1 punkt 131 Ustawy z dni. 26.07.1991 roku „O podatku dochodowym od osob fizycznych” to na przeznaczenie pieniêdzy ze sprzeda¿y dzia³ki jak brzmi wy¿ej wymienimy przepis - „w³asny cel mieszkaniowy” klient ma czas od p³atnego zbycia nie d³u¿szy jednak ni¿ 2 lata od koñca roku podatkowego, w którym nast¹pi³o odp³atne zbycie.

on tê nieruchomoœæ z budynkami przekazaæ córce z równoczesn¹ sp³ata pieniê¿n¹ dla 2 synów. Czy mo¿liwe jest dokonanie takiego zapisu? Odpowiedz: - Opisany sposób rozporz¹dzenia maj¹tkiem na wypadek œmierci jest jak najbardziej mo¿liwy w postaci testamentu zawieraj¹cego stosowne zapisy windykacyjne. Zgodnie z treœci¹ art. 981 paragraf 1 Kodeksu Cywilnego, w testamencie sporz¹dzonym w formie aktu notarialnego spadkodawca mo¿e postanowiæ ze oznaczona osoba nabywa przedmiot zapisu z chwila otwarcia spadku (zapis windykacyjny). Wedle paragrafu 2 w/w przepisu „przedmiotem zapisu windykacyjnego mo¿e byæ rzecz 1. rzecz oznaczona co do to¿samoœci, 2. zbywalne prawo maj¹tkowe, 3. przedsiêbiorstwo b¹dŸ gospodarstwo rolne, 4. ustanowienie na rzecz zapisobiorcy u¿ytkowania b¹dŸ s³u¿ebnoœci, a wiec np. mieszkanie czy nieruchomoœæ (zabudowana b¹dŸ nie). Podsumowuj¹c nale¿y sporz¹dziæ testament w formie aktu notarialnego i zrobiæ w nimi zapis windykacyjny na rzecz córki z obowi¹z-

Zapis testamentowy Pytanie: - Klient jest rodzicem 3 dzieci oraz w³aœcicielem dwóch nieruchomoœci z czego jedna jest zabudowana. Spisuj¹c w³asnorêcznie testament chce

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PRAWO AGATY

kiem sp³aty braci oraz zapisaæ windykacyjnej na rzecz synów nieruchomoœæ niezabudowan¹.

Zaufanie do spadkobiercy Pytanie: - Jaki zapis zawrzeæ w testamencie aby spadkobierca nie roztrwoni³ dziedziczonego maj¹tku. Klientka posiada mieszkanie, które chce zapisaæ córce z jednoczesnym warunkiem, ¿e nie mo¿e jego sprzedaæ przez 5 lat. OdpowiedŸ: - polskie prawo spadkowe uniemo¿liwia powo³anie spadkobiercy testamentowego pod warunkiem ani ograniczaæ jego praw w³aœcicielskich w odniesieniu do odziedziczonych sk³adników spadku. Teoretycznym rozwi¹zaniem, aczkolwiek doœæ ryzykownym, ze wzglêdu na mo¿liwoœæ zbycia nieruchomoœci przez osobê trzeci¹, by³oby powo³anie do spadku jakiejœ innej ni¿ córka osoby (osoby trzeciej ju¿ wspomnianej) i zobowi¹zanie jej np. do zawarcia z nim umowy u¿yczenia mu lokalu, a po 5 latach od spadkobrania do przeniesienia w³asnoœci mieszkania. n


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10 GŁOS POLONII

W wypadkach zginęło 800 osób! www.glospolonii.net

Podobno bezpieczniej na polskich drogach choæ...

Patryk Musia³

Podczas trzech wakacyjnych miesiêcy bie¿¹cego roku na polskich drogach dosz³o do oko³o 10 tysiêcy wypadków, w których zginê³o 800 osób. To niemal po³owa tego typu wydarzeñ, do których dosz³o miêdzy styczniem a koñcem maja. Od stycznia bowiem do koñca sierpnia mia³o miejsce 20 501 wypadków, w wyniku których zginê³o 1671 osób, a 5 045 zosta³o rannych. Jeœli od danych dotycz¹cych okresu styczeñ - koniec sierpnia, odejmiemy dane za trzy miesi¹ce wakacyjne (czer wiec, lipiec, sierpieñ), oka¿e siê, ¿e w³aœnie okres wakacji jest na polskich drogach szczególnie niebezpieczny. Podczas trzech letnich miesiêcy dochodzi do mniej wiêcej takiej samej liczby wypadków drogowych, tak¿e ze skutkiem œmiertelnym, jak w pierwszych piêciu miesi¹cach roku. Ale fachowcy zajmuj¹cy siê bezpieczeñstwem ruchu drogowego w Polsce twierdz¹, powo³uj¹c siê oczywiœcie na dane statystyczne, ¿e mimo wielu tragedii, do których nadal dochodzi, jest bezpieczniej. W roku 2016 zarejestrowano w Polsce 33 664 wypadki i ponad 400 tysiêcy kolizji drogowych (wypadki niepowoduj¹ce uszczerbku na zdrowiu kierowców i pasa¿erów). W wypadkach zginê³o ponad 3 tys. osób, czyli przeciêtnie co 11 poci¹ga za sob¹ œmieræ uczestnika ruchu drogowego. Dane dotycz¹ce osób, które zosta³y ranne, oscyluj¹ wokó³ liczby 40 tys. Porównuj¹c dane dotycz¹ce oœmiu miesiêcy roku 2016 i obecnego dochodzi siê do wniosku, ¿e jednak jest coraz bezpieczniej. Miêdzy styczniem a koñcem sierpnia br. odnotowano o 1331 (6,1 proc.) wypadków mniej ni¿ w analogicznym okresie roku ubieg³ego, liczba ofiar œmiertelnych by³a mniejsza o 10,6 proc. (198 osób), natomiast rannych o 1783 osoby (6,6 proc.). Najwiêcej wypadków spowodowanych zosta³o wymuszeniem pierwszeñstwa przejazdu, ale najwiêcej uczestników ruchu drogowego zginê³o w wyniku niedostosowania prêdkoœci do warunków drogowych. Z tej przyczyny dosz³o do 4382 wypadków. Na podstawie coraz dok³adniejszych statystyk mo¿na stwierdziæ, ¿e do najwiêkszej liczby wypadków dochodzi w ci¹gu dnia (69 proc. wypadków), gdy natê¿enie ruchu jest najwiêksze, natomiast noc¹ wiêcej z nich wydarza siê na drodze oœwietlonej (15,3 proc.), ni¿ nieoœwietlonej (8,1 proc.), a o zmroku i œwitem 7 proc. Statystyka obejmuj¹ca dni tygodnia podaje jed-

Fot. Archiwum

noznacznie, ¿e najwiêcej wypadków nastêpuje w pi¹tek (17 proc.) oraz w poniedzia³ki i czwartki (po 15 proc.). O jeden punkt procentowy mniej dotyczy wtorku, œrody i soboty, natomiast dane odnosz¹ce siê do niedzieli wskazuj¹ na 12 proc. Kierowcy prowadz¹cy pojazdy pod wp³ywem alkoholu doprowadzili w omawianym okresie do 998 wypadków, w których zginê³o 106 osób, o 34 mniej ni¿ w tym samym okresie roku poprzedniego. W 4224 wypadkach uczestniczyli piesi, z których 411 ponios³o œmieræ. Miêdzynarodowa firma Cartrack dokona³a ciekawej analizy stylu jazdy polskich kierowców. Po polskich drogach poruszaj¹ siê oko³o 2 miliony pojazdów s³u¿bowych, z których pokaŸna liczba wyposa¿ona jest w monitoring GPS. S³u¿y on przede wszystkim do lokalizacji pojazdów, ale za jego poœrednictwem mo¿na tak¿e przeanalizowaæ styl jazdy osób zasiadaj¹cych za ich kierownic¹. Cartarck wykorzysta³ do opracowania raportu monitoring zainstalowany w ok. 20 tys. samochodów. Ich u¿ytkownicy byli uprzedzeni do jakich celów zostanie wykorzystany monitoring, w zwi¹zku z czym nale¿y przyj¹æ, ¿e dane zawarte w raporcie s¹ bardziej optymistyczne ni¿ wskazuje na to codzienna rzeczywistoœæ na polskich drogach. Ale dane z 20 tys. pojazdów mo¿na uznaæ za w miarê obiektywn¹ ocenê prowadzenia samochodów przez Polaków. Raport Cartrack jest bardzo obszerny i szczegó³owy, wiêc ograniczymy siê tylko do najwa¿niejszych jego konkluzji. Na podstawie precyzyjnych kryteriów kwalifikowano prowadz¹cych do trzech kategorii – je¿d¿¹cych w sposób bezpieczny, akceptowalny i nieakceptowalny.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Niemal po³owa, bo 48 proc. otrzyma³o za swój styl jazdy ocenê „akceptowalny” (odnosi siê ona do kierowców pope³niaj¹cych niewielkie wykroczenia na drodze). Bezpiecznie, czyli rozwa¿nie i uprzejmie, prowadzi³o pojazdy 35 proc. monitorowanych kierowców, natomiast a¿ 17 proc. otrzyma³o za swój sty jazdy ocenê „nieakceptowalny”. To osoby zachowuj¹ce siê za kierownic¹ w sposób nierozwa¿ny, pope³niaj¹ce najwiêcej wykroczeñ, czyli potencjalni sprawcy groŸnych wypadków i katastrof drogowych. Ponad jedna trzecia badanych (27 proc.) przekracza³a prêdkoœæ 140 km na godz., 17 proc. prowadzi³o pojazdy z prêdkoœci¹ powy¿ej 160 km/godz., a 11 proc. przekracza³o 170 km/godz. Spoœród monitorowanych kierowców a¿ 86,5 proc. przekracza³o dozwolon¹ prêdkoœæ w terenie zabudowanym., a poza nim na nieprzepisowo szybka jazdê pozwala³o sobie 61 proc. osób. Na autostradach i drogach ekspresowych 27 proc. kierowców nie dostosowywa³o siê do przepisów dotycz¹cych prêdkoœci jazdy. Konsekwencj¹ nadmiernej prêdkoœci jest zazwyczaj uderzenie w ty³ poprzedzaj¹cego pojazdu, bo polscy kierowcy permanentnie nie pamiêtaj¹, ¿e podczas 1 sekundy (to przeciêtny czas reakcji na wydarzenia na drodze) przy prêdkoœci 130 km/godz. samochód pokonuje od 39 do 50 metrów. Jad¹c 10-20 metrów za poprzedzaj¹cym nas samochodem jest niemal pewne, ¿e w przypadku jego gwa³townego hamowania, wjedzie siê w jego kufer. Zbyt ma³o polskich kierowców jest sk³onnych braæ to pod uwagê. A w okresie oœmiu miesiêcy (styczeñ-sierpieñ) obecnego roku policja odnotowa³a ponad milion 266 tysiêcy przypadków przekroczenia dozwolonej prêdkoœci. n


12 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 13

www.glospolonii.net

Zaprasza na sezon jubileuszowy - 20 lat istnienia!!! Maria Pomianowska i jej przyjaciele

Program Specjalny z okazji obchodów 150-lecia Kanady oraz 25-lecia Konsulatu Polskiego w Vancouver (dwa występy) - sobota, 14 października 2017, godz.15:00 @ Vancouver Playhouse oraz - sobota, 14 października 2017, godz.19:30 @ Vancouver Playhouse

******** I. Seong-Jin Cho

niedziela, 12 listopada 2017, godz. 15:00 @ Chan Centre Program: Beethoven, Debussy, Chopin

II. Janusz Olejniczak

Koncert z okazji obchodów 100-lecia odzyskania niepodległości przez Polskę piątek, 2 lutego 2018, godz.19:30 @ Christ Church Cathedral sobota, 3 lutego 2018, godz. 19:30 @ Christ Church Cathedral

III. Rafał Blechacz

niedziela, 22 kwietnia 2018, godz. 15:00 @ Vancouver Playhouse

IV. Alexander Gavrylyukśroda, 16 maja 2018, godz.19:30 @ Vancouver Playhouse

Programy: Ogłoszone będą we wrześniu

Program: Mozart, Beethoven, Schumann, Chopin Program: Bach, Haydn, Chopin, Scriabin, Rachmaninow

Subskrypcje obejmują cztery koncerty oznaczone I–IV. We wszystkich salach koncertowych mamy trzy sekcje: A, B i C, w których ceny biletów sa różne. Kupując subskrypcje zaoszczędzą Państwo 30% ceny biletów.

Subskrypcje (4 koncerty: I – IV) Dorośli Seniorzy/Studenci Młodzież (Klasa I – XII)

A B 150 120 120 95 60 60

C 90 70 60

Subskrypcje i bilety indywidualne na wszystkie koncerty można nabyć telefonicznie: w kasie Chan Centre: 604 822 2697 lub dzwoniąc do nas: 604 871 4450. Bilety indywidualne są również dostępne przez Internet. Nowość w tym sezonie to ceny biletów dla młodzieży szkolnej, każdy koncert kosztuje tylko $15. Wszystkie szczegóły jak również linki kierujące do strony Chan Centre można znaleźć na stronieTowarzystwa Chopinowskiego: http://chopinsociety.org | Tel: 604-871-4450 Ci z Państwa, którzy kupią subskrypcje (4 koncerty na sezon 17/18) lub bilety na koncert Rafała Blechacza, wezmą udział w losowaniu, w którym można wygrać bilet lotniczy do Warszawy oraz bilety na finały Konkursu Chopinowskiego (jedna nagroda), który odbędzie się we wrześniu 2018 roku w Warszawie. Będzie to pierwszy w historii Międzynarodowy Konkurs Chopinowski w którym pianiści grać będą na historycznych instrumentach. Każda subskrypcja stanowi dwa losy, a bilet na koncert Blechacza jeden los. Zachęcamy wszystkich do udziału w naszym specjalnym koncercie, podczas którego Maria Pomianowska i jej zespół ludowy przedstawią w pierwszej części program „U źródeł muzyki Chopina”, prezentujący utwory ludowe, które mogły zainspirować Chopina, a także aranżacje niektórych jego dzieł na instrumenty ludowe. Po raz pierwszy w tej części świata usłyszymy dawne instrumenty smyczkowe jak fidel płocka i suka biłgorajska, które wymagają specjalnej techniki grania, zupelnie innej niż współczesne instrumenty. W tej części zobaczymy również polonijną grupę taneczną Polonez, która zatańczy do muzyki pięciu utworów Chopina wedlug choreografii Barbary Bartnik. W drugiej części do zespołu pani Pomianowskiej dołączy orkiestra smyczkowa i instrumentaliści grający na instrumentach z różnych kultur. Tytuł programu tej części to ‘’Chopin na 5 kontynentach”. Będzie to próba przeniesienia muzyki genialnego kompozytora w czasy Paryża XXI wieku. W programie weźmie udział około 30-u muzyków. Ceny biletów w przedziale $27-59. Seniorzy i studenci zawsze dostają 20% znizki na wszystkie koncerty ale na ten koncert mogą dostać dodatkowo 15% więcej bo dla Polonii mamy specjalną ofertę. Na oba koncerty oferujemy wszystkim 15% zniżki, ale jeśli ktoś kupi trzy bilety lub więcej to dodatkowo otrzyma kupon ze zniżką 20% do restauracji Frankie’s Italian Kitchen do wykorzystania w dniu koncertu. Dla kupujących bilety przez Internet proszę wprowadzic kod promocyjny: nokturn. Młodzież szkolna płaci $15 za bilet. Tak wielka produkcja nie byłaby możliwa gdyby nie pomoc finansowa sponsorów: Instytutu im. Adama Mickiewicza, KGHM-u, City of Vancouver, Polskiego Konsulatu w Vancouver, Tom Lee Music, Softlanding Solutions Inc. jak również wielu darczyńców.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6. Vancouver Polish 6. Vancouver Polish Film Festiwal, odbêdzie siê w dniach 20-22 paŸdziernika 2017, w Goldcorp Centre for the Arts SFU Woodward’s, 149 W. Hastings Street , w Vancouver. Zostanie pokazanych 12 filmów, które z ró¿nych wzglêdów zosta³y zakwalifikowane do udzia³u w tym festiwalu. Festiwal zapowiada siê niezwykle atrakcyjnie. Bêdzie mo¿na zobaczyæ m.in. g³oœne w ostanim roku filmy takie jak: „Wo³yñ” w re¿. Wojciecha Smarzowskiego, „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wis³ockiej” w re¿. Marii Sadowskiej czy „Powidoki” w re¿. Andrzeja Wajdy (ostatni film przed œmierci¹ re¿ysera). Goœæmi festiwalu bêd¹: Arkadiusz Jakubik, Katarzyna D¹bkowska- Ku³acz, Maria Sadowska oraz autor muzyki do wielu polskich filmów Shane Harvey.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Film Festiwal Go­ście­6.­VPFF

Plan 6. Vancouver Polish Film Festival

Arkadiusz Jakubik Absolwent PWST we Wroc³awiu, cz³onek Polskiej Akademii Filmowej, wokalista rockowego zespo³u „Dr Misio”. Przygodê z filmem zacz¹³ jako dziecko filmem „Okr¹g³y tydzieñ” w 1977 roku, ale prawdziwe uznanie przynios³y mu role w filmach W. Smarzowskiego: „Wesele” „Dom z³y”, „Drogówka” czy „Wo³yñ”. Jego re¿yserski debiut fabularny „Prosta historia o mi³oœci” zdoby³ wiele nagród i uznanie krytyki filmowej. Wyre¿yserowa³ kilkanaœcie spektakli teatralnych. Autor scenariuszy, teatralnych dramatów, musicali i s³uchowisk. Napisa³ i wyre¿yserowa³ musical o Jimie Morrisonie i The Doors - „JeŸdziec Burzy” grany od 11 lat w Teatrze Rampa. W 2008 r. wyre¿yserowa³ w Wilnie spektakl „Striptizo ereliai”. Jego scenariusz filmowy „Gry domowe” dosta³ siê do fina³u konkursu Hartley-Merrill w 2010 roku.

Maria Sadowska Ukoñczy³a Szko³ê Muzyczn¹ II stopnia im. Fryderyka Chopina w Warszawie oraz warszawsk¹ Akademiê Filmu i Telewizji i ³ódzk¹ PWSFTviT na kierunku re¿yserii. Jest piosenkark¹ wykonuj¹c¹ muzykê jazz, pop, funk i elektroniczn¹, a tak¿e scenarzystk¹ i re¿yserem filmowym. Ma na koncie dziewiêæ solowych p³yt. Natomiast jej etiuda fabularna pt. „Skrzyd³a” pokazywana by³a na miêdzynarodowych festiwalach filmowych, m.in. w Moskwie, Tajpej, Bolonii, Barcelonie, Stambule i Pary¿u. W 2012 zadebiutowa³a jako re¿yser w pe³nym wymiarze, kiedy to ukaza³ siê jej pierwszy pe³nometra¿owy film zatytu³owany „Dzieñ kobiet”. Produkcja mia³a swoj¹ festiwalow¹ premierê podczas 37. Gdynia Film Festival, a tak¿e wielu innych w Polsce i za granic¹. Film zosta³ zaprezentowany m.in. na 4. Festiwalu Polskich Filmów w Toronto (nagroda „Ekran 2012” za najlepszy scenariusz). W tym roku na polskie ekarany wesz³a jej „Sztuka kochania. Historia Michaliny Wis³ockiej” z Magdalen¹ Boczarsk¹ w roli tytu³owej.

Katarzyna D¹bkowska-Ku³acz Absolwentka re¿yserii na Wydziale Radia i Telewizji im. Krzysztofa Kieœlowskiego Uniwersytetu Œl¹skiego w Katowicach oraz kulturoznawstwa na Uniwersytecie £ódzkim; autorka filmów dokumentalnych zwi¹zanych z Arktyk¹ m.in. „Gor¹czka polarna”, „Miêdzy œwiatami”. Na film o niewidomych ¿eglarzach pt. „Zmys³ wolnoœci” otrzyma³a Stypendium M³oda Polska. Obecnie jest w trakcie realizacji dokumentu wspó³produkowanego przez TVP pt. „Niebo bez gwiazd”. Wyre¿yserowa³a polsk¹ prapremierê norweskiego dramatu „Zanikam”, autorstwa Arnego Lygre, w ramach Dotknij Teatru 2016 w Teatrze Zamiast w £odzi. Spektakl ten w paŸdzierniku 2016 r. zosta³ nagrodzony przez recenzentów „Z³ot¹ Mask¹” za najlepsze wydarzenie sceny off w sezonie 2015/2016. Na 6. VPFF przyjedzie z filmem dokumentalnym „Miêdzy œwiatami”.

Pi¹tek, 20.10 18:00 - Uroczyste rozpoczêcie festiwalu 18:20 - Film „Wo³yñ” 20:20 - Spotkanie z Arkadiuszem Jakubikiem 20:45 - Film „Bodo” 22:35 - Zakoñczenie pierwszego dnia Sobota, 21.10 13:00 - Film „Konwój” 14:45 - Film „Letnie przesilenie” 16:30 - Film „Miêdzy œwiatami” 17:15 - Spotkanie z Katarzyn¹ D¹bkowsk¹ –Ku³acz 17:30 - Film „Clearcut” 19:10 - Spotkanie z Shane’m Harvey’m 19:40 - Film „Sztuka kochania” 21:40 - Spotkanie z Mari¹ Sadowsk¹ 22:00 - Zakoñczenie drugiego dnia Niedziela, 22.10 13:00 – Film „Polandja” 15:00 – Film „Powidoki” 16:50 - Film „Fugazi. Centrum wszechœwiata” 17:45 - Film „Prosta historia o morderstwie” 19:25 - Spotkanie z Arkadiuszem Jakubikiem 19: 45 - Film „Gwiazdy” 21:30 - Uroczyste zakoñczenie festiwalu Bilety do nabycia w polskich sklepach! Rezerwowaæ mo¿na TYLKO karnety na poszczególne dni i na ca³y festiwal : radioiks@gmail.com tel. 604-520-6172

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Studenci maj¹ 50% zni¿ki TYLKO w kasie kina i po okazaniu dokumentu poœwiadczajacego, ¿e jest siê studentem.


Najbogatsze polskie gminy Pol­ska­węglem­stoi,­czy­li...

18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Marek Kober

Przedstawiciele obecnego polskiego rz¹du twierdzili i twierdz¹, ¿e nie odejd¹ od wêgla i ¿e surowiec ten ma byæ podstaw¹ polskiej energetyki. Polska stoi wiêc w kontrze do ca³ej Europy, gdzie wielkie koncerny i instytuty badawcze pracuj¹ nad ekologicznymi technologiami energetyki, by ka¿dym mo¿liwym sposobem zmniejszaæ emisjê dwutlenku wêgla do atmosfery. W kraju nad Wis³¹ odwrotnie. Rz¹dz¹cy mówi¹ o polskim wêglu „polskie z³oto” i to samo o surowcu zanieczyszczaj¹cym atmosferê mówi¹ tak¿e szefowie najbogatszych polskich gmin i ich mieszkañcy. To co stoi w sprzecznoœci z szeroko pojmowana ekologi¹, przynosi bogactwo tym, na których terenie ekologia jest pustym s³owem. Najbogatsz¹ gmin¹ w Polsce, wed³ug raportu resortu finansów, nadal jest Kleszczów w województwie ³ódzkim. Bogactwo tej gminy wcale nie jest pochodn¹ przedsiêbiorczoœci i pracowitoœci jej mieszkañców, aczkolwiek nale¿y przyj¹æ, ¿e s¹ wœród nich i tacy, którzy na miarê swoich mo¿liwoœci prowadz¹ jakieœ tam biznesy i biznesiki. Bogactwo gmina Kleszczów (4158 mieszkañców, wieœ Kleszczów 2 tys.) zawdziêcza przeogromnej, widzianej z kosmosu dziurze w ziemi, któr¹ od lat wykopuje i powiêksza Kopalnia Wêgla Brunatnego w Be³chatowie. To ona ryje tê dziurê w ziemi, a gminie Kleszczów p³aci za to rycie haracz w postaci podatku gruntowego i od nieruchomoœci. Nie jest to ani jakaœ przyprawiaj¹ca o zawrót g³owy kwota, ale na pewno niema³a, jeœli weŸmiemy pod uwagê, ¿e kasa gminy wype³nia siê ni¹ tylko dlatego, ¿e natura sprawi³a i¿ w³aœnie tam znajduj¹ siê przebogate pok³ady wêgla brunatnego le¿¹ce tu¿ pod wierzchni¹ warstw¹ ziemi. Ta kwota to niespe³na 142 mln z³. Niejeden biznesmen powie, ¿e osi¹ga rocznie wiêcej, ale dla mikroskopijnej gminy to potê¿ny zastrzyk. Na g³owê jej mieszkañca przypada 34 825 z³ ale jest to o 82 razy wiêcej ni¿ przypada na g³owê mieszkañca najbiedniejszej polskiej gminy. Ta bidul¹ jest Radgoszcz w woj. ma³opolskim. Szefowie gminy Kleszczów pobudowali ju¿ na swoim terenie wszystko, co czyni ¿ycie mieszkañców komfortowym, a od pewnego czasu dop³acaj¹ im tak¿e za zu¿ywany pr¹d. Kleszczów to taki kawa³ek Kuwejtu, który te¿ ma szczêœcie, ¿e le¿y na ropie. Ale

Bogactwo gmina Kleszczów zawdziêcza przeogromnej, widzianej z kosmosu dziurze w ziemi, któr¹ od lat wykopuje i powiêksza Kopalnia Wêgla Brunatnego w Be³chatowie. Fot. Archiwum

jak skoñczy siê ropa, skoñczy siê Kuwejt, a jak skoñczy siê wêgiel brunatny, to skoñczy siê tak¿e bogactwo gminy Kleszczów. Podobn¹ sytuacjê ma druga pod wzglêdem finansowej zasobnoœci (ca³y czas mówimy o zasobnoœci wynikaj¹cej z wp³ywów podatkowych) polska gmina, któr¹ jest s¹siaduj¹ca z Kleszczowem gmina o przemi³ej, szczególnie dla Anglosasów, nazwie, mianowicie Rz¹œnia. Jej podatkowe bogactwo jest ponad czterokrotnie mniejsze od s¹siadów z Kleszczowa, ale 8 090 z³ na mieszkañca to te¿ niez³a sumka. Sk¹d te pieni¹dze? W gminie Rz¹œnia s¹ przebogate i eksploatowane pok³ady wêgla brunatnego. Trzecia na liœcie jest gmina Mielnik w woj. podlaskim. To peryferie Rzeczypospolitej, tu¿ przy granicy z Bia³orusi¹. Ale nie wp³ywy z kontrabandy stanowi¹ jej majêtnoœæ, lecz równie¿ kopaliny, w tym przypadku odkrywkowa kopalnia… kredy. Na g³owê mieszkañca przypada w tej gminie 6168 z³. O 60 z³ mniej przypada na g³owê mieszkañca wiejsko-miejskiej gminy Polkowice na Dolnym Œl¹sku. Jej zasobnoœæ podatkowa te¿ zwi¹zana jest z przemys³em wydobywczym. W mieœcie Polkowice znajduje siê Zak³ad Górniczy Polkowice-Sieroszowice najbogatszej polskiej firmy, czyli KGHM (Kombinat Górniczo-Hutniczy Miedzi), ale tak¿e fabryka silników Volkswagena czy centrala CCC – jednej z najwiêkszych europejskich sieci obuwniczych. Dochód na g³owê mieszkañca gminy Jerzmanowa wynosi 5975 z³. To gmina powiatu g³ogowskiego w woj. dolnoœl¹skim i jej bogactwo te¿ zwi¹zane jest z przemys³em wydobywczym. Gmina jest po³o¿ona w Legnicko-G³ogowskim Zag³êbiu Miedziowym. Lokuj¹ca siê na szóstym miejscu gmina Rewal le¿y nad morzem w woj. zachodniopomorskim i jej pozycja w rankingu jest cokolwiek dyskusyjna, o ile nie

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

kuriozalna. W Rewalu inwestorzy z ró¿nych czêœci kraju wybudowali hotele i pensjonaty, co sprawia, ¿e z tytu³u podatków do kasy gminy wp³ywa rocznie 21,4 mln z³, a per capita mieszkañca wypada 5544 z³. Ale wójt gminy przesadzi³ z inwestycjami infrastrukturalnymi i gmina popad³a w d³ugi wynosz¹ce ponad 140 mln z³. Gdyby nie pomoc pañstwa w wysokoœci 102 mln z³, nale¿a³oby og³osiæ jej bankructwo. Dopiero cztery ostatnie miejsca w pierwszej dziesi¹tce najbogatszych polskich gmin zajmuj¹ te, które osi¹gaj¹ wysokie dochody podatkowe dziêki ulokowaniu siê na ich terenie firm i spó³ek produkcyjno-handlowych. Na siódmym miejscu s¹ wiêc podwroc³awskie Kobierzyce, gdzie europejskie i azjatyckie firmy ulokowa³y swoje fabryki sprzêtu AGD. W tej gminie podatkowy dochód na g³owê mieszkañca wynosi 5474 z³. W plasuj¹cej siê na ósmym miejscu podpoznañskiej gminie Tarnowo-Podgórne na g³owê jej mieszkañca przypada o 246 z³ mniej (5228 z³), ale na jej terenie znalaz³y swoj¹ siedzibê firmy o zasiêgu ogólnopolskim, podobnie jak w te¿ le¿¹cej pod Poznaniem gminie Suchy Las (5132 z³).. Listê dziesiêciu najbogatszych polskich gmin zamyka le¿¹ca pod Warszaw¹ gmina Nadarzyn, na której terenie znajduje siê m.in. Ptak Warsaw Expo, o którym pisaliœmy w poprzednim wydaniu naszej gazety. W dziesi¹tce najbogatszych polskich gmin trzy reprezentuj¹ woj. dolnoœl¹skie, po dwie województwa ³ódzkie i wielkopolskie, a po jednym reprezentancie maj¹ podlaskie, zachodniopomorskie i mazowieckie. Poza woj. mazowieckim nie ma w tym gronie ani jednego województwa, które mia³by swojego przedstawiciela w gronie dziesiêciu najbiedniejszych polskich gmin. Ale o nich napiszemy w nastêpnym wydaniu naszej gazety. n


Biznestorna... turach Epatowanie katowskim rzemiosłem

www.glospolonii.net

Adam Lasocki

Tytu³ ar tyku³u mo¿e sugerowaæ, ¿e tor turom poddawany jest biznes, ale to nieprawda. W XXI wieku bowiem, tak jak w œredniowieczu i wiekach nastêpnych, nadal na tor turach robi siê biznes. Tak¿e w Polsce. Do miejscowoœci Biecz, le¿¹cej na po³udniowym-wschodzie województwa ma³opolskiego, tu¿ u stóp Beskidu Niskiego, ju¿ za czasów komuny zwabiano turystów informacj¹, ¿e w miejscowej baszcie, siêgaj¹cej czasów œredniowiecza, funkcjonowa³a szko³a katów. W kilku pomieszczeniach zabytkowej baszty zgromadzono topory, ogromne szczypce, obcêgi oraz inne przedmioty kaŸni, ludzie ogl¹dali to z wypiekami na twarzy, ale biecka szko³a katów by³a czysto marketingowym zabiegiem. Fakty, potwierdzone ponoæ w Ÿród³ach historycznych, s¹ bowiem takie, ¿e w œredniowieczu pomieszkiwa³o w tym mieœcie 12 katów, którzy byli wypo¿yczani do pe³nienia swego rzemios³a do bli¿szych i dalszych miejscowoœci. Pewien dwudziestowieczny piarowiec wysnu³ wiêc wniosek, ¿e skoro w Bieczu mieszka³o 12 katów, to musia³a tam te¿ byæ szko³a, która ich do okrutnego fachu przysposabia³a. Co wymyœli³, tak zosta³o po dziœ dzieñ. W œredniowieczu, tak¿e w renesansie, za fachowca katowskiego rzemios³a uchodzi³ oprawca, który d³ugo potrafi³ torturowaæ skazañca przed jego uœmierceniem. Katostwo by³o wiêc wymyœlnym rzemios³em znêcania siê nad cz³owiekiem. Specjalistami w bran¿y byli katoliccy inkwizytorzy, których okrucieñstwa mia³y mobilizowaæ poddanych do wyznawania prawd katolickiej wiary. Byli te¿ wybitnymi specjalistami w wynajdywaniu wyj¹tkowo bestialskich narzêdzi s³u¿¹cych do upodlenia cz³owieka.

Epatowanie ¿¹dnych sensacji wspó³czesnych katowskim rzemios³em nie jest dziœ w Polsce atrybutem jedynie Biecza. Muzea tortur s¹ dzisiaj niemal w ka¿dej czêœci Polski. W Krakowie nêci Kacia Nora, w Lwówku Œl¹skim Izba Tortur, w Ogrodzieñcu Katownia Warszyckiego, nad morzem, w Dar³owie, Cela Czarownic, a w Zielonej Górze Muzeum Tortur. Sk¹d to siê wziê³o? Moda przysz³a z krajów Zachodu, do których Polacy zaczêli jeŸdziæ gremialnie ju¿ w latach 80. i w co drugiej na przyk³ad w³oskiej miejscowoœci natykali siê na muzea tortur. Faktem jest, ¿e w s³onecznej Italii bran¿a ta mia³a swoje z³ote lata, bo nie brakowa³o tam odszczepieñców od prawd wiary szerzonych przez urzêdników pana Boga. Cz³owiek, istota rozumna, myœl¹ca, potrafi¹ca odró¿niæ dobro od z³a, mo¿e byæ tak¿e okrutny wobec bliŸnich i swoim zachowaniem zaprzeczaæ formule o mi³oœci bliŸniego, któr¹ powinien go otaczaæ. Bestialstwo tkwi w charakterze cz³owieka w równym stopniu co mi³oœæ, i pod tym wzglêdem ludzkoœæ XXI wieku niewiele siê ró¿ni od swych przodków z wieków œrednich i póŸniejszych. Nietolerancja wobec bliŸnich wyznaj¹cych inn¹ religiê lub inny wymiar wartoœci, reprezentuj¹cych inn¹ orientacjê seksualn¹, negowanie wyznawców innego wyznania, ludzi o innym kolorze skóry, ksenofobia, nacjonalizm wywo³uj¹ agresjê, która tak¿e i dziœ objawia siê okrucieñstwem w postêpowaniu z drugim cz³owiekiem. O katowskim narodzie Czerwonych Khmerów Kambod¿y napisano ju¿ tomy, ale okrucieñstwo, które siê dzieje dziœ, teraz w wiêzieniach Syrii, Iraku, Iranu, Turcji niczym siê nie ró¿ni od okrucieñstw zadawanych cz³owiekowi przed wiekami. Nie s¹ od tych okrucieñstw wolne tak¿e spo³eczeñstwa uchodz¹ce za liderów demokracji i tolerancji, tak¿e Polska. To, w jaki sposób policyjni oprawcy katowali paralizatorem niewinnego cz³owieka na komisariacie we Wroc³awiu, stanowi o zezwierzêceniu s³u¿b powo³anych do ochrony „osób i mienia”. Dla Polaków nie jest od tego wolna tak¿e Kanada, na której lotnisku kilka lat temu funkcjonariusze Królewskiej Konnej, te¿ paralizatorem, zabili Polaka, który przylecia³ do krewnych. Na torturowaniu ludzi robi dziœ biznes tak¿e ludzka przedsiêbiorczoœæ. Hermetyczne komory do okrutnego zadawania œmierci, tygrysie krzes³a s³u¿¹ce do

GŁOS POLONII 19

krêpowania przes³uchiwanych, ³ó¿ka-klatki, to produkty wyspecjalizowanych firm. Króluj¹ w tym biznesie Chiñczycy, którzy od wieków nie ustêpowali w torturowaniu bliŸnich katolickim inkwizytorom. Opracowania Amnesty International wskazuj¹, ¿e bran¿a sprzêtu do torturowania w Pañstwie Œrodka ma siê z roku na rok coraz lepiej. Dziesiêæ lat temu w produkcji tego rodzaju sprzêtu dzia³a³o 28 specjalistycznych firm, dziœ jest ich ju¿ ponad 130 i w du¿ej czêœci s¹ to firmy z udzia³em pañstwowego kapita³u. Oficjalnie produkuj¹ sprzêt dla s³u¿b porz¹dkowych, s³u¿¹cy egzekwowaniu prawa, ale w arsenale tych produktów s¹ tak¿e takie, które powszechnie uwa¿a siê za narzêdzia tortur, bo do okrutnego, nieludzkiego traktowania ludzi. Policyjne pa³ki ra¿¹ce pr¹dem, z metalowymi kolcami, kajdanki, tak¿e zak³adane na kciuki, ciê¿kie kajdany, narzêdzia do brutalnego przes³uchiwania… Asortyment jest bardzo szeroki, a Chiñczycy szczyc¹ siê tym, ¿e od stóp po czubek g³owy wyposa¿yli w nowoczesny sprzêt egipsk¹ policjê, Unia Europejska wprowadzi³a przepisy zakazuj¹ce produkcji i handlu wyrobami s³u¿¹cymi do tortur i okrutnego traktowania, do wykonywania kary œmierci, a wiêc szubienice, gilotyny, krzes³a elektryczne, komory gazowe, urz¹dzenia do automatycznego podawania trucizny. To przekaz, ¿e UE nie akceptuje i nie bêdzie tolerowaæ produkcji i handlu narzêdziami tortur, ale problemem pozostaje egzekwowanie tych przepisów. Jedna z niemieckich firm ma w swojej ofercie, z czego jest dumna, obro¿ê elektroniczn¹, która zak³ada siê na nogê zatrzymanej osoby. W ka¿dej chwili, za pomoc¹ pilota, mo¿na spowodowaæ zdalne pora¿enia nosz¹cego obro¿ê pr¹dem o napiêciu 60 tysiêcy wolt. W tym przypadku producent reklamuje j¹ nastêpuj¹co: „Nigdy nie widzia³eœ, by ktoœ siê tak szybko zatrzyma³”. Ma w ofercie tak¿e kajdanki z funkcj¹ elektroszoku dawkowanego zdalnie… Inne kraje, id¹c za przyk³adem Unii Europejskiej, te¿ mog¹ wprowadzaæ zakazy, ale dopóki cz³owiek nie wyzbêdzie siê nienawiœci do drugiego cz³owieka powodowanej innoœci¹ etniczn¹, religijn¹, rasow¹, seksualn¹, dopóty bêdziemy mieæ do czynienia z torturami i popytem na sprzêt do ich stosowania. Tacy po prostu jesteœmy. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Pol­ska­­ra­jem­dla...­Kościoła Rządowa taca

20­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Adam Rother

W roku 2016 bud¿et polskiego pañstwa zaplanowa³ wydaæ na Fundusz Koœcielny 118,2 mln z³, wyda³ o 27,1 mln z³ wiêcej. By³ to czwar ty rok z rzêdu, gdy planowane wydatki na rzecz tego funduszu zosta³y przekroczone. W roku 2015 o 9,9 mln z³, czyli do wysokoœci 128,1 mln z³ (planowano wydaæ 118,2 mln z³). W roku 2013 ró¿nica miêdzy planowanymi a rzeczywistymi kwotami, którymi miano wesprzeæ fundusz, wynios³a 23,8 mln z³ (118,2 mln z³), ale najwiêksza ró¿nica miêdzy planowanymi a zrealizowanymi wydatkami na fundusz koœcielny wynios³a a¿ 38,7 mln z³, czyli o ponad jedn¹ trzeci¹ wiêcej ni¿ przewidywano. By³o to w roku 2014. Teoretycznie z funduszu finansuje siê wszystkie Koœcio³y i zwi¹zki wyznaniowe, które maj¹ uregulowany w Polsce status prawny. Wed³ug rejestru Ministerstwa Spraw Wewnêtrznych i Administracji jest ich ponad 160, ale w rzeczywistoœci g³ównym beneficjentem, który po³yka gros œrodków funduszu, jest Koœció³ katolicki. Co zadziwiaj¹ce, to owe ponad 160 koœcio³ów i zwi¹zków wyznaniowych nie mia³o nic do gadania, gdy ustalano zasady finansowania Funduszu Koœcielnego. O tym, ¿e bêdzie on finansowany w ca³oœci z bud¿etu pañstwa, zadecydowa³ konkordat podpisany w 1990 r. A konkordat to umowa miêdzynarodowa zawierana miêdzy pañstwem a Stolic¹ Apostolsk¹. Koœcio³y w Polsce mniej liczebne i zwi¹zki wyznaniowe zosta³y pominiête w kwestii Ÿróde³ finansowania funduszu. Klasyczne prawo silniejszego. Fundusz Koœcielny ustanowiony zosta³ w marcu roku 1950 i z jego œrodków miano finansowaæ rekompensaty dla Koœcio³ów za przejête przez pañstwo ich maj¹tki ziemskie oraz budynki. Ze œrodków zgromadzonych w funduszu miano tak¿e finansowaæ pomoc materialn¹ i lekarsk¹ dla duchownych oraz odbudowê zniszczonych podczas wojny miejsc kultu religijnego i konserwacjê zachowanych obiektów. Z mniejszymi lub wiêkszymi zgrzytami ustawê o funduszu koœcielnym realizowano przez wszystkie lata PRL-u oraz przez pierwsze 22 lata wolnej do komunizmu Polski. W 2011 roku Sojusz Lewicy Demokratycznej zg³osi³ postulat likwidacji funduszu. Uzasadnia³ to tym, ¿e powo³ana przez wolne ju¿ polskie pañstwo Komisja Maj¹tkowa zwraca³a Koœcio³owi katolickiemu ziemie i obiekty przejête przez pañstwo po roku 1944.

Fot. Archiwum

Postulat ze wszech miar logiczny, poniewa¿ prawo, na podstawie których dzia³a³a Komisja Maj¹tkowa, stanowi³y swoisty ewenement. Od jej decyzji nie przys³ugiwa³o bowiem konstytucyjne prawo odwo³ania do s¹du. Decyzje komisji w wielu przypadkach mia³y aferalny charakter, ale Koœció³ katolicki wychodzi³ z nich zawsze zwyciêsko i co najwa¿niejsze - z pe³na kies¹. Roszczenia Koœcio³a wobec utraconych obiektów siêga³y milionowych kwot, w wielu przypadkach wielokrotnie przekraczaj¹cych wartoœæ utraconych dóbr. Ale odwo³ania od decyzji komisji nie by³o. Skoro wiêc Koœció³ katolicki inkasowa³ setki milionów z³otych za dobra przejête przez polskie pañstwo po wojnie, oczywiste by³o, ¿e postulat likwidacji funduszu by³ ze wszech miar zasadny, wszak jego g³ównym celem by³a rekompensata za te dobra utracone. Ale to, co jest oczywiste, wcale nie musia³o zostaæ zrealizowane. Efekt mamy w tej chwili taki, ¿e Koœció³ na dobrach utraconych zarobi³ dwa razy. Pierwszy raz otrzymuj¹c pieni¹dze z funduszu koœcielnego, drugi raz – inkasuj¹c pieni¹dze w wyniku decyzji Komisji Maj¹tkowej. Postulat SLD o likwidacji funduszu spotka³ siê oczywiœcie z ostrym sprzeciwem Koœcio³a katolickiego w Polsce. W listopadzie 2011 roku premier Donald Tusk zapowiedzia³ zast¹pienie Funduszu Koœcielnego odpisem maj¹tkowym, ale do realizacji zapowiedzi nie dosz³o. Rok póŸniej Ruch Palikota zaproponowa³ ograniczenie finansowania funduszu z bud¿etu pañstwa i zg³osili w tej kwestii 6 tys. poprawek do bud¿etu, natomiast rz¹d PO-PSL zaproponowa³ zast¹pienie Funduszu Koœcielnego odpisem z podatku dochodowego w wysokoœci 0,3 proc. Biskupi zablokowali propozycje rz¹du, zg³aszaj¹c postulat, by odpis wynosi³ 1 proc. Wydawa³o siê, ¿e w lutym 2013 dojdzie do rozstrzygniêcia. Fundusz Koœcielny mia³ zostaæ zast¹piony dobrowolnym odpisem od podarku w wysoko-

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

œci 0,5 proc., natomiast rz¹d zobowi¹zywa³ siê, ¿e przez 3 lata pañstwo bêdzie wyrównywaæ ró¿nicê miêdzy tym, co zadeklaruj¹ podatnicy, a dotychczasow¹ kwot¹ przekazywana z bud¿etu na Fundusz Koœcielny. Gdy wydawa³o siê, ¿e wszystko jest na dobrej drodze, pojawi³y siê kolejne rozbie¿noœci i rozmowy zosta³y zawieszone. Wisz¹ do dziœ, a pozostaj¹cy w œcis³ym sojuszu z Koœcio³em rz¹d PiS, nie ma zamiaru do tej kwestii wracaæ. W krajach Unii Europejskiej s¹ ró¿ne modele finansowania wspólnot religijnych. Bud¿et pañstwa, jako g³ówne Ÿród³o finansowania wspiera Koœcio³y w Belgii, Bu³garii, Chorwacji, Czechach, Grecji. Litwie, Luksemburgu, S³owacji i S³owenii oraz oczywiœcie w Polsce. W Estonii, Francji, Irlandii, na £otwie, w Portugalii, Rumunii i Wielkiej Brytanii finanse Koœcio³ów sk³adaj¹ siê przede wszystkich z datków wiernych, przy czym w Estonii, Irlandii, na £otwie, w Rumunii i Wielkiej Brytanii równorzêdn¹ podstaw¹ finansow¹ Koœcio³ów jest ich maj¹tek w³asny, na Cyprze natomiast stanowi on jedyne Ÿród³o utrzymania. Podatek koœcielny jest podstaw¹ finansów Koœcio³ów w Austrii, Danii i Niemczech. W pierwszym z tych krajów wynosi on 1,1 proc. od dochodów, w Danii 1,5 proc., natomiast w Niemczech a¿ 8 do 9 proc. W zwi¹zku z wysokim podatkiem koœcielnym w Niemczech, pracuj¹cy w tym kraju Polacy rejestrowali siê jako niewierz¹cy i po powrocie do Polski, gdy chcieli ochrzciæ dziecko lub wzi¹æ koœcielny œlub, dowiadywali siê ze zdumieniem, ¿e nie s¹ ju¿ cz³onkami Koœcio³a katolickiego. W tym przypadku chytroœæ siê nie op³aca. Odpis podatkowy, czyli rozwi¹zanie, które zamierzano wprowadziæ w Polsce, jest podstaw¹ finansów Koœcio³ów w Finlandii (od 1 do 2 proc.), Hiszpanii (0,7 proc.), Holandii (od 1 do 3 proc.), na Wêgrzech (1 proc.) i we W³oszech (0,8 proc.). n


Diamenty i brylanty

www.glospolonii.net

GŁOS POLONII 21

Indyjski matecznik Marek Kober

S³owo diament i brylant niemal natychmiast wywo³uje skojarzenie z Afryk¹ Po³udniow¹, bo to stamt¹dpochodzi najwiêkszy przez d³ugie dziesiêciolecia górniczy koncern De Beers zajmuj¹cy siê wydobyciem diamentów. By³ przez lata monopolist¹ w bran¿y, swego czasu skupia³ niemal 90 proc. œwiatowego rynku diamentów. Dziœ to ju¿ przesz³oœæ, bo do diamentowo-brylantowego biznesu weszli te¿ gracze z innych krajów i skutecznie okroili po³udniowoafrykañski monopol. Skojarzenie z Afryk¹ Po³udniow¹ maj¹ te¿ natychmiast ci, którzy znaj¹ wspó³czesn¹ historiê szczególnie okaza³ych diamentów. Oni od razu powiedz¹, ¿e to przecie¿ na po³udniu Afryki znaleziono najwiêkszy dotychczas diament œwiata, któremu od nazwiska dyrektora kopalni nadano nazwê Cullinan. Surowy diament wa¿y³ 62 dkg, a po oszlifowaniu uzyskano brylant o wadze 10,6 dkg, który nazwano „Wielk¹ Gwiazd¹ Afryki”. Ale to wszystko nale¿y ju¿ do wspó³czesnej historii diamentów i brylantów. Bo Cullinana znaleziono w 1905 roku, wczeœniej te¿ tam coœ znajdowano, ale historia najcenniejszych kamieni œwiata zaczyna siê na subkontynencie indyjskim. Pierwsze diamenty znajdowano w piaskach i ¿wirach indyjskiej rzeki Golconda, a stara hinduska legenda podaje, ¿e diamenty rodzi³y siê z wody, ziemi, nieba, powietrza i energii. Antyczni Grecy, jak to Grecy, tworzyli swoj¹ mitologiê i uwa¿ali, ¿e diamenty s¹ to „³zy bogów”, które spad³y na ziemiê, przy czym nie precyzowali czy by³y to ³zy szczêœcia, czy rozpaczy. W tym samym mniej wiêcej czasie w Egipcie noszono diamenty na palcach lewej reki, bo wierzono, ¿e za ich spraw¹ „¿y³a mi³oœci” pop³ynie z palców prosto do serca. Mniej romantyczni a bardziej pragmatyczni byli w odniesieniu do tych kamieni pradawni Chiñczycy. Ostatnie wykopaliska, podczas których znaleziono przedmioty sprzed 4 tysiêcy lat, dowodz¹, ¿e py³ diamentowy wykorzystywali do szlifowania twardych materia³ów. Trzy tysi¹ce lat póŸniej to samo robili Hindusi, poniewa¿

specjaliœci od grzebania w ziemi, czyli archeolodzy, znaleŸli w Indiach muszle, w których otwory przewiercone zosta³y z u¿yciem diamentów. Dowodzi to niezbicie, ¿e staro¿ytni byli tak samo zaradni, jak nam wspó³czeœni, poniewa¿ nasza generacja równie¿ wykorzystuje diamenty w dzia³alnoœci gospodarczej (wiert³a, pi³y itp.), jak te¿ wykonuje z nich przedmioty zbytku, czyli klejnoty. Fot. Archiwum Handel diamentami prowadzono w Indiach ju¿ co najmniej cztery setki lat przed nasz¹ er¹, a wiadomo o tym z odnalezionych ksi¹g podatkowych pisanych sanskrytem, w nich zaœ odnaleziono zapiski o ob³o¿eniu podatkami tych, którzy siê tym handlem zajmowali. Ci¹gle jeszcze przed nasz¹ er¹, ale ju¿ tu¿, tu¿, bo zaledwie szeœæ dekad przed narodzeniem Chrystusa, pisa³ o diamentach w swojej „Historii przyrody” Pliniusz. Ju¿ po narodzinach Chrystusa, mniej wiêcej miedzy I a III wiekiem, diamenty pojawi³y siê w staro¿ytnym Rzymie, ale widocznie niezbyt je ceniono, skoro w obfitych Ÿród³ach historycznych z tych czasów nie da siê wyczytaæ, by Marek Aureliusz, Karakalla, czy chocia¿by Kwintyllus obwieszali siê diamentami dla podkreœlenia swej boskoœci. Moda na diamenty i brylanty zaczê³a siê w Europie w XII wieku za spraw¹ wypraw krzy¿owych. Waleczni rycerze przywozili je w podziêce swoim damom, które na czas swej nieobecnoœci wiêzili w pasach cnoty. Coœ za coœ - chcia³oby siê powiedzieæ. Dziœ brylantami szafuj¹ nowobogaccy z krajów petrodolarowych. Pewna pracuj¹ca w emiratach Polka s³ysza³a w jednym z diamentowych butików jak uwa¿aj¹cy siê za d¿entelmena m¹¿ mówi³ do swojej zakwefionej ¿ony: - Jeden kilogram wagi mniej, jeden karat wiêcej. Mo¿emy powiedzieæ, ¿e przez wieki nic siê nie zmienia, bo to przecie¿ te¿ coœ za coœ. Ale wracajmy do diamentowej przesz³oœci. W wieku XIII, bêd¹cy w drodze do Chin Marco Polo zanotowa³, ¿e perskie miasto Ormuy jest stolica perskiego rynku handlu diamentami. Pewnie stamt¹d, utartym ju¿ od dawna szlakiem, trafia³y do ówczesnej

potêgi morskiej i militarnej, jak¹ by³a Wenecja. Wzniesione na zakopanych w wodach laguny dêbowych palach miasto sta³o siê centrum, przez które przep³ywa³y diamenty z Indii i Persji na wszystkie strony Europy. Przede wszystkim do Brugii, która wysunê³a siê na wiod¹cy oœrodek obróbki diamentów. I to w³aœnie tam niejaki Lodewijck van Berken odkry³ i wdro¿y³ sposób na szlifowanie diamentów, czyli znalaz³ drogê od diamentów do brylantów. Wenecja zbija³a kabzê na handlu diamentami do koñca XV wieku, monopol odebra³ jej ¿¹dny poznawania œwiata Portugalczyk Vasco da Gama, który w 1498 roku odkry³ bezpoœredni¹ drogê morsk¹ do Indii. Wiadomo by³o ¿e wraz z tym odkryciem centrum handlu z krajem maharad¿ów przeniesie siê do Lizbony. Niewiele póŸniej Lizbonê zast¹pi³a Antwerpia przy czym nawet tam diamentowego biznesu nie wypuœcili ze swych rak portugalscy ¯ydzi i w³oscy kupcy. Antwerpia do dziœ pozostaje najwiêkszym na œwiecie centrum szlifierskim diamentów, a wtedy, na prze³omie wieków XV i XVI diamentowy biznes zacz¹³ siê dynamicznie rozwijaæ. Do XVI bowiem mniej wiêcej wieku w królewskich regaliach i klejnotach mo¿now³adców dominowa³y rubiny, szmaragdy i szafiry, diamenty zaœ traktowano per noga, oceniaj¹c ich wartoœæ na równi z górskimi kryszta³ami. Prze³om nast¹pi³ w roku 1477, kiedy to Maksymilian I Habsburg ofiarowa³ Marii Burgundzkiej pierœcieñ zarêczynowy z diamentem. To by³ pocz¹tek trwaj¹cej do dziœ tradycji, nakazuj¹cej, by oœwiadczaj¹cy siê pannie kawaler dowód swojej mi³oœci po twier dza³ pier œcionkiem z brylantem. Znam oczywiœcie ma³¿eñstwa, które mi³oœci¹ na ca³e ¿ycie spêta³y siê pierœcionkiem z aluminium. Ale to by³o w dawnych czasach i w gronie ludzi, dla których brylant by³ zbêdn¹ b³yskotk¹. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Zbaraż

POLSKIE ZAMKI NA KRESACH

22 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Zamek w Zbara¿u

- historia bogata i krwawa Andrzej Fliss

„Noc jeszcze nie zapad³a zupe³nie, gdy na widnokrêgu ukaza³y siê pierwsze szeregi kozackie i tatarskie, za nimi drugie, trzecie, dziesi¹te, setne, tysi¹czne. Rzek³byœ: wszystkie lasy i chaszcze zerwa³y siê nagle z korzeni i id¹ na Zbara¿. Na pró¿no oczy ludzkie szuka³y koñca tych szeregów; jak wzrok siêgn¹³, czerni³o siê mrowie ludzkie i koñskie gin¹ce w dymach i ³unach oddalenia. Szli jak chmura albo jak szarañcza, która ca³¹ okolicê ruchom¹, straszliw¹ mas¹ pokryje. (…) za ch³opskim wodzem sz³y ludyszcza mieszkaj¹ce w od Morza Azowskiego i Donu a¿ po ujœcia Dunaju. Szed³ wiêc z nim chan na czele ordy krymskiej, bia³ogrodzkiej, nogajskiej i dobrudzkiej - szed³ lud, który na wszystkich dorzeczach Dniestru i Dniepru zamieszkiwa³, szli Ni¿owi i czerñ nieprzeliczona - ze stepów, jarów, borów, miast, miasteczek, wsi i chutorów, i ci wszyscy, co pierwej w dworskich lub koronnych chor¹gwiach s³u¿yli; szli Czerkasowie, kara³asze wo³oscy, Turcy sylistryjscy, Turcy rumelscy,; sz³y nawet luŸne watahy Serbów i Bu³garów. (…) Taki to by³ stosunek si³ walcz¹cych… garœæ przeciw krociom, wyspa naprzeciw morzu!”. Jak Czytelnik zapewne siê domyœli³, ta ludzka nawa³a sz³a na Zbara¿, a opis literacki marszu wojska Chmielnickiego i tatarskiego chana wyszed³ spod pióra? Oczywiœcie Henryka Sienkiewicza! Kogó¿ by innego! Tylko historycy, specjaliœci od wojen polsko-tureckich i powstania Chmielnickiego, s¹ w stanie dojœæ, ile w tym opisie w „Ogniem i mieczem” prawdy, a ile fikcji i ile s³ów górnolotnych dla pokrzepienia serc. Co by siê jednak na ten temat nie powiedzia³o, to jednak w³aœnie bitwa opisana przez Sienkiewicza zapisa³a w pamiêci Polaków s³owo „Zbara¿”. Kilka pokoleñ rodaków wychowanych na sienkiewiczowskiej trylogii wiedzia³o, co siê za tym s³owem kryje i lokalizowa³o je na mapie dawnej Rzeczypospolitej.

Zbara¿ le¿y 154 km na wschód od Lwowa, niespe³na 24 km na pó³nocny-wschód od Tarnopola. Po³o¿enie geograficzne sprawia³o, ¿e musia³ byæ i wielokrotnie by³ w centrum polskich wojen z Tatarami i Turcj¹, tak¿e oczywiœcie podczas walk z Chmielnickim. W XIII i XIV wiekach wchodzi³ w sk³ad Ksiêstwa Halicko-Wo³yñskiego, jako gród ruski, a pierwsza wzmianka o nim pochodzi z roku 1212. I to pod Zbara¿em ponoæ Rurykowicze toczyli boje o tron halicki. Zbara¿ by³ g³ówn¹ siedzib¹ Ksiêstwa Zbaraskiego. Po wygaœniêciu rodu Zbaraskich poprzez ma³¿eñstwo Katarzyny Zbaraskiej wszed³ w posiadanie Be³¿eckich i Skotnickich herbu Grzyma³a, potem w³adali nim Wiœniowieccy. Drog¹ spadku dosta³ siê w posiadanie Potockich, którzy na koniec sprzedali go Lubomirskim. To tyle co do kolejnoœci w³aœcicieli. Gwoli rzetelnoœci wspomnieæ nale¿y, ¿e w XIV wieku Zbara¿ jak i inne okoliczne ziemie, znajdowa³ siê we w³adaniu Litwy, ale Zbarascy nadal byli jego w³aœcicielami. Sam zamek ma historie tyle¿ bogat¹, co i krwaw¹. Pierwszy znajdowa³ siê w innym miejscu ni¿ ten, który oblegali opisani przez Sienkiewicza Turcy, Tatarzy i si³y Chmielnickiego. Sta³ on w miejscu, które obecnie nazywa siê Stary Zbara¿. By³ to zamek drewniany, a ¿e le¿a³ na szlaku wojennym, by³o nieuniknione, ¿e prêdzej lub póŸniej zostanie zaatakowany. Pocz¹tkowo stawia³ opór najeŸdŸcom spod znaku pó³ksiê¿yca, ale to co by³o nieuniknione, sta³o siê w 1474 roku. KniaŸ Wasylewicz Nieœwieski broni³ siê wtedy przez Tatarami, drewno jednak mia³o to do siebie, ¿e ³atwo je by³o podpaliæ. Tak te¿ siê sta³o i zamek, wraz z jego obroñcami zosta³ przez najeŸdŸców spalony. Zosta³ odbudowany ponownie w drewnie i w odbudowanym kszta³cie dotrwa³ do roku 1589. Wtedy to wojewoda brac³awski, Janusz Zbaraski, dowodzi³ obron¹ przed kolejnym agresywnym pokoleniem Tatarów. Walcz¹cy do upad³ego obroñcy nie zdo³ali powstrzymaæ natarcia i zamek zosta³ powa¿nie zniszczony. Od 20 lat Zbara¿ nale¿a³ ju¿ do Rzeczypospolitej, by³ w granicach administracyjnych powiatu krzemienieckiego województwa wo³yñskiego. Po zniszczeniu zamku w wyniku tatarskiej napaœci w roku 1589, decyzj¹ dwóch przedstawicieli rodu, Je-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. Archiwum

rzego i Krzysztofa Zbaraskich, podjêto decyzjê o budowie nowego, murowanego ju¿ zamku, na dodatek w nowym miejscu. Jego budowê, w stylu palazzo in forteca, wykonano wed³ug projektu flandryjskiego architekta Henryka van Peene. Zamek, który pe³ni³ te¿ rolê twierdzy, zbudowano na planie kwadratu o boku 88 metrów. Na naro¿ach wzniesiono cztery bastiony wysokie na 23 metry ka¿dy, z kazamatami, a na zewn¹trz fosê o szerokoœci 20 metrów. Wjazd na teren zamku prowadzi³ przez barokow¹ dwupiêtrow¹ bramê. Budowê zakoñczono w roku 1626, a 23 lata póŸniej twierdza, której za³og¹ dowodzi³ Jeremi Wiœniochiwum wiecki, przez 43 dni stawia³a skuteczny opórFot. stuAr-dwu stutysiêcznej armii kozacko-tatarskiej, której marsz na Zbara¿ przytoczyliœmy za Henrykiem Sienkiewiczem na pocz¹tku tego tekstu. (Ró¿ne Ÿród³a podaj¹ ró¿n¹ liczebnoœæ wojsk nacieraj¹cych). Rebelia Chmielnickiego trwa³a dziewiêæ lat (1648 - 1657) i w roku 1651, ponownie jego wojska rozpoczê³y oblê¿enie zbaraskiego zamku. Tym zosta³ przez nie zdobyty. Dwadzieœcia cztery lata póŸniej, podczas wojny z Turcj¹ (1672 - 1676), 30 dzia³ polskich obroñców odpar³o dwa szturmy, ale zaraz po odparciu drugiego obroñcy zaatakowani zostali przez ch³opów, którym pozwolili schroniæ siê w murach twierdzy. Ch³opi poddali zamek w zamian za oszczêdzenie im ¿ycia, ale Turcy nie byli wspania³omyœlni, nie dotrzymali s³owa i wymordowali zarówno ch³opów, jak i pozosta³ych przy ¿yciu polskich obroñców. Zdrada nie op³aci³a siê. Po wyparciu Turków ksi¹¿ê Dymitr Jerzy Wiœniowiecki przywróci³ mu dawny blask, w 1682 r. zamek przeszed³ we w³adanie Potockich, ale w I po³owie XVIII w. zosta³ zrujnowany przez wojska rosyjskie podczas III wojny pó³nocnej (1707 r.) i w czasie wojny o polsk¹ sukcesjê (1734 r.). Na pocz¹tku XIX w. Potoccy sprzedali Zbara¿ Lubomirskim, w œwietnym stanie dotrwa³ do I wojny œwiatowej, podczas której znów zrujnowali go Rosjanie. Polski Zwi¹zek Oficerów Rezerwy zaj¹³ siê jego odbudow¹ po 1935 r., ale przysz³a kolejna wojna i kolejne zniszczenia po raz kolejny dokonane przez Rosjan. Po wojnie zosta³ czêœciowo zburzony, a dziœ znajduje siê w nim muzeum historyczno-krajoznawcze. Ciekawe jaka historie krzewi… n


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey

229.000 SOLD 1.150.000  2,180.000  499.000 999.000 999.000   399.000 SOLD 3,200.000 SOLD 759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD 309.000 SOLD 

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Glos Polonii wydanie nr 27  
Glos Polonii wydanie nr 27  
Advertisement