Page 1

Kop­ciu­szek­wśród­po­wietrz­nych­prze­woźni­ków 15 WRZEŚNIA 2017

NR 26

GŁOS POLONII

str. 7

Mi­strzu­nie­od­chodź! www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

W pi¹tek i sobotê, 8 i 9 wrzeœnia w teatrze Evergreen Cultural Centre w Coquitlam, byliœmy œwiadkami benefisu Ryszarda Kopplingera z okazji po¿egnania ze scen¹. Jednak na koniec prowadz¹cy uroczystoœæ Grzegorz Mostowicz-Gerszt po¿egna³ Ryszarda s³owami: - Do zobaczenia przy nastêpnym benefisie... Oby rzeczywiœcie tak by³o, bo naprawdê trudno sobie wyobraziæ Teatr Polski Vancouver bez Ryszarda Kopplingera.

str. 12-13

OPOWIEŚCI LADY BUNII - str. 6

PRAWO AGATY - str. 8


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

Spis treści:

Pierw­szy,­ale­daj­ Bo­że­nie­ostat­ni Po­be­ne­fi­sie­Ry­szar­da­Kop­plin­ge­ra­zro­bi­³o­mi­siê­smut­no­na­du­szy.­Bo cho­cia¿­sa­la­by­³a­pe³­na­to­jed­nak­na­sz³a­mnie­kon­sta­ta­cja,­¿e­sztu­ka­ja­ko ta­ka­ma­co­raz­mniej­od­bior­ców,­no­i­co­gor­sza­mo­¿e­mieæ­jesz­cze­mniej. Ma­rzê­o­tym­¿e­by­móc­za­prze­czyæ­te­mu­zja­wi­sku,­ale­to­nie­mo¿­li­we.­Ka¿­dy­kie­dyœ­na­pew­no­mi­n¹³­ulicz­ne­go­graj­ka.­Cz³o­wiek­stoi­z­gi­ta­r¹­i­œpie­wa,­naj­czê­œciej­jed­nak­jest­mi­ja­ny,­cza­sem­ktoœ­spoj­rzy,­ktoœ­siê­uœmiech­nie,­ktoœ­wrzu­ci­mo­ne­tê,­ale­wiêk­szoœæ­na­wet­nie­za­uwa­¿y.­I­to­na­wet­je­œli ten­cz³o­wiek­by³­by­uta­len­to­wa­ny­jak­nie­przy­mie­rza­j¹c­Hen­drix.­No,­ale sko­ro­m³o­dy­cz³o­wiek­czê­sto­s³y­szy­w­do­mu­stwier­dze­nia:­„gi­ta­ra­jeœæ­ci nie­da”,­„i­tak­nie­sprze­dasz­tych­ob­raz­ków”­czy­„weŸ­siê­za­nor­mal­n¹­pra­cê,­a­nie­pi­szesz­ja­kieœ­pier­do­³y”,­to­w³a­œnie­to­wpê­dza­sztu­kê­do­gro­bu. W³a­œci­wie­nie­mo¿­na­mieæ­pre­ten­sji,­no­bo­ka¿­dy­¿y­je­swo­im­¿y­ciem­i­kie­dy­ma­szu­kaæ­piêk­na,­je­œli­nie­ma­na­wet­cza­su­siê­wy­spaæ?­Od­po­wie­dzial­noœæ­ spo­czy­wa­ na­ lu­dziach­ za­mo¿­nych,­ ale­ nie­ste­ty­ bar­dzo­ czê­sto­ je­dy­nym­kry­te­rium­istot­no­œci­ro­bie­nia­cze­go­kol­wiek­dla­nich­jest­op³a­cal­noœæ. A­ prze­cie¿­ jak­ wspa­nia­le­ by­³o­by­ gdy­by­ dzie­ciom­ obok­ obo­wi¹z­ko­wej lek­cji­ bie­ga­nia­ i­ my­œle­nia,­ wpa­jaæ­ jesz­cze­ sza­cu­nek­ do­ ar­ty­stów,­ mó­wiæ im,­¿e­ar­ty­sta­to­ktoœ­kto­stoi­wy­¿ej,­ktoœ­kto­wi­dzi­wiê­cej,­ktoœ­kto­do­star­cza­piêk­na.­Piêk­ne­by­³o­by­wy­cho­wa­nie,­któ­re­obok­bo­gac­twa,­za­war­toœæ sta­wia­wra¿­li­woœæ.­Któ­re­tak­na­praw­dê­uczy­szczê­œcia.­ No­i­wresz­cie­¿e­by­uœwia­do­miæ­im,­¿e­miê­dzy­ar­ty­st¹,­a­nie­udacz­ni­kiem­nie­ma­zna­ku­rów­no­œci.­Mo­¿e­wte­dy­lu­dzie­za­czn¹­do­strze­gaæ­jak­istot­na­jest­funk­cja­ar­ty­sty.­ Ja­ w­ ka¿­dym­ ra­zie­ do­strze­gam.­ I­ mu­szê­ po­wie­dzieæ,­ ¿e­ po­ obej­rze­niu sztu­ki­Skow­roñ­skie­go­„Mistrz”­na­praw­dê­je­stem­pod­wra­¿e­niem.­Po­pierw­sze­sa­mej­sztu­ki,­po­dru­gie­wy­ko­na­nia.­W­Pol­sce­by­³em­sta­³ym­by­wal­cem ró¿­nych­te­atrów,­a­tak­¿e­wiel­kim­fa­nem­Te­atru­Te­le­wi­zji­i­mu­szê­stwier­dziæ,­¿e­na­si­ak­to­rzy­-­b¹dŸ­co­b¹dŸ­ama­to­rzy­-­wy­pa­dli­re­we­la­cyj­nie.­Sam be­ne­fi­sant,­Ry­szard­Kop­plin­ger,­któ­ry­wy­bra³­tê­sztu­kê­na­swój­be­ne­fis,­po raz­ ko­lej­ny­ mia³­ no­sa.­ By³­ w­ za­sa­dzie­ je­dy­nym,­ któ­ry­ chcia³­ to­ za­graæ, pod­czas­gdy­resz­ta­ze­spo­³u­by­³a­do­te­go­po­my­s³u­w­opo­zy­cji.­Ry­szard­jed­nak­po­sta­wi³­na­swo­im­i­mia³­ra­cjê.­Po­nad­to­nie­spo­sób­tu­nie­do­ce­niæ­fan­ta­stycz­nej­pra­cy­je­dy­ne­go­za­wo­dow­ca,­re­¿y­se­ra­Mar­ka­Czu­my,­któ­ry­do­dat­ko­wo­bar­dzo­prze­ko­nu­j¹­co­wy­pad³­w­ro­li­ge­sta­pow­ca. Be­ne­fis­to­co­praw­da­po­¿e­gna­nie­ze­sce­n¹,­ale­prze­cie¿­nie­mu­si­ozna­czaæ­nic­osta­tecz­ne­go.­Jak­za­¿ar­to­wa³­pro­wa­dz¹­cy­dru­g¹­czêœæ­pro­gra­mu, Grze­gorz­ Mo­sto­wicz­-Gerszt­ by³­ to­ pierw­szy,­ ale­ nie­ ostat­ni­ be­ne­fis­ Ry­szar­da­Kop­plin­ge­ra.­Oby­to­by­³y­s³o­wa­pro­ro­cze. Za­chê­cam­do­lek­tu­ry­26.­wy­da­nia­na­szej­ga­ze­ty.

BIZNES PO POLSKU Gniaz­da­Pta­ka­-­str.­4 Con­do­-Ho­te­le­-­str.­5 Kop­ciu­szek­wœród­po­wietrz­nych­ prze­woŸ­ni­ków­-­str.­7­

OPOWIEŒCI LADY BUNI Emi­gra­cja­-­str.­6

PRAWO AGATY No­we­ozna­cze­nie­p³ci­-­str.­8

TEATR Be­ne­fis­Ry­szar­da­Kop­plin­ge­ra, czy­li­Mi­strzu­nie­od­chodŸ­-­str.­12-13

OBYCZAJE Nie­trzeŸ­wy­mie­si¹c­trzeŸ­wo­œci­-­str.­15

FOTOREPORTA¯ Œwiê­to­pol­skiej­kul­tu­ry­na­Za­chod­nim­Wy­brze­¿u­-­5­ Fe­sti­wal­Zrze­sze­nia­Po­la­ków­Bel­we­der­-­str.­16-17

DIAMENTY I BRYLANTY Mi­lio­ny­ka­ra­tów­na­lo­do­wym­pust­ko­wiu­-­str.­20

POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Za­mek­Ra­dzi­wi³­³a­„Pa­nie­Ko­chan­ku”-­str.­21

Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

JE¯D¯¥C PO POLSCE 7­no­wych­cu­dów­Pol­ski­-­str.­22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Gniazda Ptaka Polski Midas?

4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Adam Rother

S¹ ludzie, którzy czego siê nie dotkn¹, zamieniaj¹ to w z³oto. Takie stwierdzenie w odniesieniu do dzisiejszych przedsiêbiorców, to oczywiœcie bardzo uproszczone porównanie z mitycznym Midasem, w³adc¹ Frygii, bohaterem wielu greckich mitów, który rzeczywiœcie, jak g³osi legenda, ka¿d¹ rzecz, któr¹ dotkn¹³, zamienia³ w z³oto. W greckich mitach Midasowi przypisywano jednak wyj¹tkow¹ g³upotê. Wspó³czesny Midas niewiele ma wspólnego ze swoim antycznym pier wowzorem. Przede wszystkim nie mo¿e byæ g³upi, po drugie - dotkniêcie zamieniaj¹ce wszystko w z³oto jest absolutnie metaforyczne. Bo na to z³oto, czy innymi s³owy - bogactwo, wspó³czesny Midas musi zapracowaæ nakreœleniem wizji oraz ciê¿k¹ prac¹ i konsekwencj¹ w d¹¿eniu do jej realizacji.

Jednym z najmajêtniejszych polskich biznesmenów, o którym siê mówi, ¿e zamienia ka¿de swoje przedsiêwziêcie w biznesowy sukces (czyli owo z³oto), jest Antoni Ptak. Licz¹cy dziœ sobie 65 lat przedsiêbiorca zaczyna³ dzia³alnoœæ w biznesie od ogrodnictwa, potem przerzuci³ siê na bran¿ê spo¿ywcz¹ (by³ w³aœcicielem sieci hurtowni), by cztery lata po udanej polskiej transformacji postawiæ na biznes, który uczyni³ z niego jednego z najbogatszych Polaków. Wtedy to, czyli w 1993 roku, otworzy³ w Rzgowie pod £odzi¹ ogromne centrum handlowe. Jest to polskie centrum handlu odzie¿¹. Do Rzgowa przyje¿d¿aj¹ w³aœciciel hurtowni i sklepów z ca³ej Polski. Dziœ w Centrum Handlowym Ptak dzia³a, produkuje i handluje oko³o dwa i pó³ tysi¹ca firm, liczba klientów, którzy ich rocznie odwiedzaj¹, i to nie tylko z Polski, oscyluje wokó³ 6 milionów. Wielu ludzi na tak œwietnie prosperuj¹cym biznesie zapewne by poprzesta³o, ale nie Antoni Ptak, któremu w roku 1995 (dwa lata po uruchomieni centrum w Rzgowie) Polish Business Club przyzna³ tytu³ „Biznesmena Roku”. Zamiast odcinaæ kupony wymyœli³ przedsiêwziêcie, które wielu ludzi z bran¿y uwa¿a³o za chybione i nie rokuj¹ce powodzenia. Ale jednym z atutów Antoniego Ptaka jest umiejêtnoœæ wynajdowania fachowców, menad¿erów umie-

j¹cych wizje i pomys³y pryncypa³a wprowadziæ w ¿ycie. Gdy wiêc Antoni Ptak nakreœli³ sobie zadanie wybudowania pod Warszaw¹ ogromnego centrum targowo-wystawienniczego, do jego realizacji skierowa³ sprawdzonego fachowca menad¿era. Tomasz Szypu³a, bo o nim mowa, nie by³ w tym biznesie debiutantem. Z firm¹ Antoniego Ptaka zwi¹za³ siê w 2010 roku. By³ miêdzy innymi jednym z inicjatorów i realizatorów projektu Ptak Outlet, któremu te¿ nie wró¿ono wielkiego powodzenia, a który okaza³ siê przys³owiowym strza³em w dziesi¹tkê. Uruchomiony w 2012 r. Ptak Outlet ju¿ po 12 miesi¹cach mia³ w gronie najemców takie marki jak Tommy Hilfiger, Lacoste, Baldinini, Hexeline, Bugatti. Ale zrealizowanie nowego zadania, które Antoni Ptak postawi³ przez Tomaszem Szypu³a mia³o ju¿ zupe³nie inny wymiar. Ptak Warsaw EXPO w Nadarzynie mia³o by³ najwiêkszym w Polsce centrum targowo-wystawienniczym. I jest. I ju¿ funkcjonuje. Ludzie z bran¿y te¿ odnosili siê do tego projektu sceptycznie, twierdz¹c, ¿e budowanie ogromnego obiektu targowo-wystawienniczego poza centrum miasta, to nietrafiony pomys³. Jako przyk³ad podawali obiekty targowe w Poznaniu i w Kielcach. Poznañ od lat by³ liderem targowo-wystawienniczej listy ze swoimi 110 tysi¹cami metrów kwadratowych powierzchni wystawienniczej pod dachem, a Kielce (36 tys. m kw. pod dachem) zajmowa³y pod tym wzglêdem pewne drugie miejsce, maj¹c w

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

swoim port folio taki atut jak Miêdzynarodowy Salon Przemys³u Obronnego. Ale ¿ycie idzie naprzód… Wizja Antoniego Ptaka powo³ania do ¿ycia ogromnego centrum w bezpoœrednim s¹siedztwie stolicy zmaterializowa³a siê wybudowaniem hal o ³¹cznej powierzchni 143 tys. m kw. czyli niemal tej wielkoœci, jak Poznañ i Kielce razem wziête. Powierzchnia konferencyjna ma 6 tys. m kw., a zewnêtrzna powierzchnia wystawiennicza to… 50 hektarów. Parking mo¿e przyj¹æ 15 tys. samochodów, a zlokalizowanie centrum w Nadarzynie sprawi³o, ¿e do lotniska Chopina mo¿na dojechaæ raptem w 10-15 minut. Tomasz Szypu³a uwa¿a, ¿e potencja³ Europy Œrodkowej nie jest jeszcze dostrzegany przez œwiatowy biznes, a najlepsz¹ okazj¹ do jego prezentacji s¹ w³aœnie targi. Pomys³ów na œci¹gniêcie do Nadarzyna wystawców ró¿nych bran¿ jest wiele, a ogromn¹ szansê powodzenia daje oprawa, jak¹ nada siê ka¿dej z imprez. To Tomasz Szypu³a wpad³ na pomys³ przekszta³cenia centrum handlowego w Rzgowie w miasto mody (Ptak Fasion City), a na Targi Mody zaprosi³ Paris Hilton. Rozreklamowane szeroko pojawienie siê w Rzgowie œwiatowej celebrytki, œci¹gnê³o na Targi Mody t³umy. Gdy w Ptak Warsaw Expo wymyœlono Moto Show, zaproszono znanych kierowców rajdowych. Moto Show odwiedzi³o 160 tys. goœci. Na najwiêksze w Europie Targi Produktów Chiñskich z Pañstwa Œrodka przyjedzie 1200 wystawców. Itd., itd… n


GŁOS POLONII 5

www.glospolonii.net

Biznes czy szukanie naiwnych czyli...

Condo-Hotele Adam Rother

Moda przysz³a z USA i jak wszystko co nadlatuje zza Oceanu spotyka siê u wielu Polaków z niemal bezkrytyczn¹ akceptacj¹. Condo hotel, przynajmniej na pierwszy rzut oka, wygl¹da na biznes prosty, przejrzysty i op³acalny. Polega na tym, ¿e inwestor buduje w atrakcyjnym miejscu równie atrakcyjny obiekt, a znajduj¹ce siê w nim pokoje i apar tamenty sprzedaje. Kupuj¹cy zaœ wynajmuj¹ kupione lokale i na tym zarabiaj¹. Tak to wygl¹da w telegraficznym skrócie. Ale skrót roz³o¿ony na czynniki pierwsze jest ju¿ bardziej skomplikowany… Fakt, ¿e polska moda na condo hotele przybiera charakter masowy, widaæ by³o szczególnie ostro podczas wakacji. W niemal wszystkich miejscowoœciach nad morzem i w górach, tak¿e nad jeziorami, do których podczas wakacji Polacy podró¿uj¹ gremialnie, roi³o siê od banerów reklamowych zachêcaj¹cych do zainwestowania w apartament w condo hotelu i tym samym stania siê hotelarzem. Zdecydowana wiêkszoœæ reklam ilustrowana by³a zdjêciami owych cztero-, piêciogwiazdkowych hoteli, sceptycy zwracali jednak uwagê, ¿e nie by³y to foty obiektów ju¿ istniej¹cych tylko komputerowo, wymuskane wizualizacje. Wniosek by³ oczywisty - rzeczywistoœæ mia³a siê dopiero staæ i to za pieni¹dze tych, którzy na te hotelowe pokoje i apartamenty wp³aca pieni¹dze jeszcze przed ich wybudowaniem. Inwestor namawia³ wiêc do biznesu, w którym niczym nie ryzykowa³ przerzucaj¹c to ryzyko na przysz³ych „hotelarzy”. Ci zaœ maj¹ w³o¿yæ w ten biznes swoje pieni¹dze, a jeœli ich nie maj¹, to wzi¹æ nañ kredyt. Osi¹ biznesu condo hoteli jest bowiem budowa nie ich nie za swoje pieni¹dze lecz za pieni¹dze tych, którzy zdecyduj¹ siê w takim hotelu wykupiæ pokój lub apartament. To pierwsza w¹tpliwoœæ, która powinna wywo³aæ zapalenie siê czerwonego œwiate³ka w g³owi przysz³ego nabywcy. Zapala siê ono raczej rzadko, poniewa¿ reklamy, jak to reklamy, spe³niaj¹ funkcjê przynêty, która ma zwabiæ klientów. Reklamy wiêc informuj¹, ¿e roczny zysk z zainwestowanej kwoty wyniesie od 7 do nawet 10 proc. rocznie. Tak wysoka stawka procentowa dzia³a na klientów z du¿¹ si³¹, bo wiêkszoœæ banków oferuje dziœ oprocentowanie lokat na poziomie 0,5 – 1 proc. Na wyobraŸniê przysz³ych domoros³ych

hotelarzy dzia³a te¿ mocno wybijany argument, ¿e ten mo¿ na wy kto wykupi w condo hotelu pokój lub pokoje, nie bê- czytaæ, ¿e wydzie siê musia³ troskaæ szukaniem klientów na wyna- najmowanie lokali jem, poniewa¿ inwestor gwarantuje im „komplekso- przy no si w Pol sce w¹ obs³ugê wynajmu luksusowych apartamentów”. ogromne zyski a przysz³oœc rysuje siê w jeszcze barRozpalony ¿¹dz¹ 10-prpocentoqegop zysku klient ro- dziej intratnych barwach. Chêæ zarabiania bez wiêkzumuje tak: - Kupujê lokal w condo hotelu i mam szego wysi³ku wy³¹cza sygnalizatory rozs¹dku i zimproblem z g³owy, bo naganianiem najemców zajmie nej krwi. Archiwum siê za mnie wyspecjalizowana firma. ¯adFot. nych proMo¿e siê przecie¿ zdarzyæ inwestor, który zainkablemów! Czy aby na pewno? suje pieni¹dze kandydatów na „hotelarzy” i zniknie z W wielu przypadkach, ale dopiero gdy siê prze- nimi w sinej dali. Reklamy przekonuj¹ o nadzwyczajczyta dok³adnie umowê (kto czyta dok³adnie kilka al- nych zyskach i oczywiœcie nie wspominaj¹ o jakimbo nawet kilkanaœcie stron maczkiem zapisanych kolwiek ryzyku, a w przypadku condo hoteli „made stron), mo¿na siê dowiedzieæ, ¿e zysk w wysokoœci in Poland” ca³e ryzyko budowy i póŸniejszego pro10 proc. owszem, mo¿na uzyskaæ, ale dopiero po pa- wadzenia hotelu spada na tych, którzy zainwestowali ru latach, a na pocz¹tku ledwie 4-5 proc. Nadto pro- w pokoje. A ryzyk jest sporo. Skoro buduje siê tego centy oblicza siê od kwoty netto, a nie od tej, któr¹ typu obiekty na du¿¹ skalê w danym miejscu, z czazap³aci³o siê inwestorowi, czyli pomniejszonej o 23 sem mo¿e dojœæ do sytuacji, ¿e poda¿ przewy¿szy poproc. VAT. A koszty s¹ zazwyczaj bardzo wysokie. pyt i liczba wynajmuj¹cych nie tyle nawet, ¿e nie Metr kwadratowy pokoju w cztero-, piêciogwiazdko- przyniesie obiecywanego zysku, ale wrêcz stratê? Ci wym hotelu w atrakcyjnej miejscowoœci nad morzem którzy wezm¹ kredyt kalkuluj¹c, ¿e sp³acaæ go bêto wydatek od 16 do 18,5 tys. z³, do której to kwoty dzie dochód z wynajmowanego pokoju, zostan¹ na doliczyæ jeszcze trzeba obowi¹zkowy zakup wypo- lodzie. Bez mo¿liwoœci pozbycia siê nierentownej insa¿enia, co kosztuje dodatkowe 30-40 tys. z³, bo prze- westycji. W USA, sk¹d przysz³a do Polski moda na cie¿ trudno by³oby znaleŸæ klienta, który chcia³by siê condo hotele, obowi¹zuje coœ takiego, co siê nazywa wprowadziæ do pustego pokoju hotelowego. „opcja wyjœcia”. Jest to zobowi¹zanie inwestora do Byæ mo¿e w³aœnie fakt, ¿e kupowanie pokoi hotelo- odkupienia pokoju od klienta, który chce siê go powych sta³o siê hitem ostatnich lat, ceny metra kwadra- zbyæ i to za 120 do 150 proc. wp³aconej sumy. W poltowego id¹ w górê i to bardzo szybko. Przoduje w tym skim drapie¿nym biznesie to opcja nie do wyobra¿eTrójmiasto, gdzie w ci¹gu ostatniego roku ceny miesz- nia. kañ wzros³y o niemal 14 proc., potem jest Kraków ze Inwestorzy kusz¹ wiêc klientów, ¿e bêd¹ siê z nimi Fot. Archiwum zwy¿k¹ w granicach 11 proc., natomiast w Zakopa- dzieliæ zyskiem po po³owie. Haczyk œwietny. Klient nem i jego najbli¿szej okolicy, za metr kwadratowy przecie¿ nie wyobra¿a sobie, by inwestor prowadzi³ biztrzeba ju¿ p³aciæ 20 tys. z³. Co, jak siê okazuje, wcale nes, który nie przynosi zysku. Ale inwestor zysk upcha nabywców nie odstrasza, bo ciêgle ich przybywa. W w kosztach utrzymania infrastruktury – basenu, spa, Warszawie na przyk³ad a¿ 60 proc. mieszkañ odda- kortów tenisowych itp., a klientowi wyka¿e straty. nych do u¿ytku ich w³aœciciele z góry przeznaczaj¹ na Wizja wzbogacania siê jest jednak przemo¿na. To wynajem. W innych du¿ych miastach i atrakcyjnych sprawia, ¿e coraz wiêcej ludzi, którzy wzbogacili siê miejscowoœciach, w których przep³yw turystów i biz- na biznesach niemaj¹cych nic wspólnego z budownesmenów jest du¿y, sytuacja wygl¹da podobnie. nictwem, staj¹ siê teraz deweloperami. Na przyk³ad Ci, którzy wpadli na pomys³ budowania condo ho- znana ze sprzeda¿y skórzanej odzie¿y firma Ochnik teli, licz¹ bardzo na przedsiêbiorców, którzy kupuj¹ podpar³a sw¹ dzia³alnoœæ „drug¹ nog¹”, tworz¹c w nich pokoje i apartamenty na prowadzon¹ przez „Ochnik Development”. Takich przypadków jest wiênich firmê i traktuj¹ jako inwestycjê przynosz¹c¹ do- cej. I nie ma siê co dziwiæ. Analitycy rynku budowdatkowy, acz nie decyduj¹cy dla standingu przedsiê- nictwa mieszkaniowego wskazuj¹, ¿e jeszcze niedawbiorstwa dochód. Ale wizja zostania hotelarzem przy- no mar¿a deweloperów obraca³a siê wokó³ 18-20 proc., ci¹ga te¿ osoby z kapita³em, które ¿adnego interesu a po hossie na condo hotele wzros³a do 35 proc. I to ju¿ albo jeszcze nie prowadz¹. Spore grono stanowi¹ deweloperzy s¹ tymi, którzy na budowie condo hoteli ludzie, którzy czytaj¹ ró¿ne biznesowe raporty, jak zarabiaj¹ rzeczywiœcie du¿e pieni¹dze. Nie wk³adana przyk³ad jedno z opracowañ Deloitte, z którego j¹c w ich budowê ani grosza. n Fot. Archiwum

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

Opowieœci Lady Buni

www.glospolonii.net

Emigracja... E

migracja niejedno ma imiê, niektórym kojarzy siê dobrze innym gorzej. Dla jednych to wyjazd na chwilê celem podreperowania domowego bud¿etu, dla innych trauma z dzieciñstwa skutkuj¹ca rozbiciem rodziny. Czy na chwilê, czy na d³u¿ej, nie wa¿ne, jedno jest pewne emigracja boli. Nie zrozumie tego nikt kto jej nie doœwiadczy³, ja te¿ nie rozumia³am. Nie mog³am poj¹æ dlaczego ludzie têskni¹ za krajem skoro sami wybrali emigracjê. Inaczej emigracjê odbieraj¹ m³odzi, których pcha ciekawoœæ œwiata i marzenia o lepszym ¿yciu. M³odzi asymiluj¹ siê bardzo szybko i w³aœciwie pierwsze doros³e kroki stawiaj¹ na obczyznie. S¹ ufni do œwiata i ludzi, bo nie maj¹ jeszcze ze sob¹ ¿yciowego baga¿u doœwiadczeñ. Najgorszy chyba rodzaj emigracji to ta, kiedy mia³o siê w kraju, pouk³adane ¿ycie. Dom, rodzinê, przyjació³ karierê zawodow¹, na któr¹ pracowa³o siê d³ugie lata i nagle okazuje siê, ¿e padasz ofiar¹ koorporacji. Wy¿uty jak guma i wyzuty z butów pt: ,,praca,, stajesz przed faktem, ¿e nie jesteœ ju¿ potrzebny. Przez kilkanaœcie albo i dzieœcia lat odwali³eœ kawa³ dobrej robty i teraz kiedy Tobie siê wydaje, ¿e jesteœ u szczytu formy, bo masz doœwiadczenie, dzieci odchowane, ¿yjesz na jakimœ poziomie (masz dom, samochody, kredyty) i mo¿esz bez reszty poœwiêciæ siê pracy, wtedy w³aœnie okazuje siê, ¿e s¹ m³odsi, bez doœwiadczenia i pojêcia, ale bêd¹ to robiæ za jedn¹ czwart¹ Twojej pensji. Co pocz¹æ? Frankowicze te¿ czêsto zmuszeni do emigracji, ¿eby móc sp³acaæ kredyt za wymarzone mieszkanie. Mia³o byæ tak piêknie, a franuœ poszybowa³ w górê a wraz z nim rata i wysokoœæ zad³u¿enia. Kto ma kredyt w z³otówce, mo¿e jeszcze ratowaæ siê sprzeda¿¹ nieruchomoœci, a znam takich co maj¹ we franku i nie staæ ich na sprzeda¿, bo obecne zad³u¿enie przewy¿sza wartoœæ rynkow¹. To jest dramat. Na emigracji têskni siê za wszystkim - za niemi³¹ kasjerk¹ z Biedronki, za dziuraw¹ drog¹, za nielubian¹ s¹siadk¹. Ja na emigracji zosta³am mistrzyni¹ ojczystej kuchni. Przez pierwszy rok na okr¹g³o resztkami si³ gotowa³am rodzime go³¹bki, pierogi, krokiety, naleœniki, kopytka, bigosy, fasolki, rosó³ na okrêtê...W Polsce, w ¿yciu tak nie gotowa³am. A tu te smaki dawa³y mi namiastkê domu. Têskni³am tak bardzo, ¿e gdybym mia³a do czego, pewnie wróci³abym po pierwszych trzech miesi¹cach. Jakoœ nie chcia³o mnie ¿ycie tutaj rozpieszczaæ, ciê¿ka praca fizyczna do której niestety nie by³am przy-

zwyczajona, brak jêzyka i legalnego pobytu. Wszystko inne, obce, wielkie, wszêdzie daleko i to odczucie, ¿e cywilizaja tu jeszcze nie dotar³a. W³aœciwie to s¹ dwie Ameryki. Jedna to ta któr¹ kocha kamera tv, w niej Ameryka ma moc jest piêkna, imponuj¹ca, NY to marzenie wielu osób. Druga to kiedy stajesz tu na miejscu i okazuje siê, ¿e NY taki ³adny tylko w tv. Na pocz¹tku uderza uprzejmoœæ w sklepach i urzêdach czego u nas nie ma. Nie ma koñca porównywanie, s¹ plusy i s¹ minusy. Dziœ patrzê na to z przymru¿eniem oka, na pocz¹tku urzek³a mnie ta uprzejmoœæ. Taka ich natura, ¿e wszystko okreœlaj¹ mianem s³odkiego, cudnego s¹ ochy i achy dopóki jesteœ im potrzebny, a tak w³aœciwie maj¹ Ciê daleko w dupie. Nawet odpowiednik naszego dzieñ dobry jest œmieszny, bo pytaj¹ czeœæ jak siê masz? Z pocz¹tku wydawa³o siê to takie mi³e, ka¿dy z uœmiechem, ja ambitnie æwiczy³am co odpowiedzieæ, a potem zauwa¿y³am, ¿e w³aœciwie nikt na t¹ twoj¹ odpowiedz nie czeka. W dupie maj¹ co u Ciebie, jak siê czujesz. Szczerze? Wolê naburmuszonego Polaka, przynajmniej wiem, ¿e ma z³y dzieñ i jest autentyczny w tym co robi. A oni tacy mili, ¿e z uœmiechem na twarzy Ci powiedz¹: „zwalniam Ciê!” Pewne rzeczy nie zmieniaj¹ siê mimo up³ywu lat. Sny emigranta ludzie miewali i miewaj¹, miewam i ja. Ci¹gle mi siê œni, ¿e jestem w Polsce, jest super, a¿ nagle dowiadujê siê, ¿e nie mogê tu wróciæ

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

i prze¿ywam dramat. Sk¹d siê to bierze nie wiem, papiery mam i nigdy siê tak naprawdê nie martwi³am o takie rzeczy. Widaæ potêga podœwiadomoœci jest wielka, a sen emigranta zawsze aktualny. Moim szczêœciem jest to, ¿e jesteœmy tu ca³¹ rodzin¹, wiêc troche ³atwiej. Jednak serce pêka na myœl, ¿e w Polsce zostali niem³odzi ju¿ rodzice, sami...W pierwsze Bo¿e Narodzenie zamiast siê cieszyæ, ¿e w koñcu z córk¹ to uœwiadomi³am sobie, ¿e pierwsze bez rodziców. Gotowa³am i p³aka³am, piek³am i p³aka³am...W poprzednie lata w Polsce w ten czas p³aka³am za córk¹ i tego dnia pomyœla³am: „do jasnej Anielki czy ja jeszcze kiedyœ bêdê cieszy³a siê ze Œwi¹t? Czy ju¿ do koñca ¿ycia bêdê p³akaæ w ka¿de œwiêta?” Taka cena emigracji zostawiasz rodzinê, przyjació³, znajomych. Zostawiasz wszystko, ca³y swój œwiat. Potem, ¿eby by³o l¿ej oddzielasz w g³owie grub¹ krech¹ ¿ycie tam i ¿ycie tu. Tak ³atwiej, mniej boli. Przed nami pierwsza wizyta w Polsce, jestem ciekawa jakie bêd¹ moje odczucia? Czy cokolwiek siê zmieni³o na przestrzeni tych trzech lat? Czy bêdzie mi ¿al, ¿e ju¿ tam nie mieszkamy? Czy bêd¹ mia³a doœæ si³y ¿eby spojrzeæ na nie nasz ju¿ dom. Ten œni mi siê najczeœciej, ¿e jestem tam i strasznie p³aczê, bo dociera do mnie, ¿e ju¿ nie jest nasz. Czy moje serce pêknie? Jeszcze rok tamu nie by³am gotowa na podró¿, czy teraz jestem? Nie wiem. Gdzie jest mój dom? Czy puœci³am ju¿ choæ maleñki korzonek? Bojê siê tego wyjazdu, bojê siê, ¿e wrócê i moja têsknota zatoczy ko³o. Mo¿e niepotrzebnie, ale siê bojê. Moja znajoma mówi, ¿e têsknimy za czymœ czego ju¿ tak naprawdê nie ma, my pamiêtamy tamten czas, a przecie¿ czas biegnie czy jesteœmy tu czy tam. Na razie za wczeœnie by mówiæ, czy nasza decyzja by³a s³uszna czy nie, to czas poka¿e za kilka lat. Jedno jest pewne - gdybym wiedzia³a jakie to trudne i co nas czeka nigdy bym siê nie odwa¿y³a. n

Jolanta Lipińska - lat 43, urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od trzech lat na emigracji, zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


PLL LOT, czyli...

www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­7

Kop­ciu­szek­ wśród­po­wietrz­nych­ prze­woźni­ków Adam Lasocki

Najwiêkszy polski przewoŸnik powietrzny narodzi³ siê 2 stycznia 1929 roku, czyli 88 lat temu. Mia³ przed sob¹ œwietlan¹ przysz³oœæ, ale II wojna œwiatowa unicestwi³a dalekosiê¿ne plany rozwojowe. Po wojnie LOT lata³, ale z dynamik¹ rozwojow¹ przewoŸnika by³o tak, jak z ca³¹ gospodark¹. By³ to rozwój socjalistyczny, czyli w porównaniu ze œwiatem - niedorozwój. Po 1989 r., gdy PLL LOT te¿ objê³y prawa rynku, narodowy przewoŸnik by³ przez d³ugie lata na skraju bankructwa, przed którym ratowa³a go „pañstwowa kroplówka”, czyli bud¿etowe dotacje. Dopiero od kilku lat, gdy LOT poddano drastycznej kuracji odchudzaj¹cej, jego wyniki finansowe rokuj¹ w miarê pomyœln¹ przysz³oœæ. Niedorozwój z epoki realnego socjalizmu sprawi³, ¿e LOT wlók³ siê w ogonie wszelkich œwiatowych rankingów dotycz¹cych lotnictwa komunikacyjnego. Dziœ jest tak¿e w ogonie pod wzglêdem wielkoœci floty. Ale i tak jest zdecydowanie lepiej ni¿ jeszcze 20 lot temu. Flota PLL LOT liczy 59 maszyn i jest to bardzo dalekie miejsce w rankingu najwiêkszych linii lotniczych œwiata. Zajmuj¹ca 10 miejsce wœród najwiêkszych przewoŸników nasza Air Canada liczy 408 maszyn i od lidera rankingu te¿ dzieli j¹ przepaœæ, ale nie tak ogromna jak polski LOT. Œwiatowym liniom lotniczych przewodzi pod wzglêdem liczebnoœci floty grupa American Airlines (wraz z US Airways). Ma ona do swojej dyspozycji 1500 maszyn i wykonuje dziennie trudno wrêcz wyobra¿aln¹ liczbê 6700 operacji lotniczych, czyli w ka¿dej minucie doby z lotnisk na ca³ym œwiecie (g³ównie w USA) startuje b¹dŸ l¹duje œrednio 4,7 samolotu grupy American Airlines. Polski LOT ma w swoim portfelu 72 trasy i co oczywiste, dzienna liczba operacji, oczywiœcie w porównaniu do AA jest bardziej ni¿ skromna. Po 1989 roku systematycznie, rozpoczêto jednak modernizacjê powietrznej floty polskiego przewoŸnika. Prowadzono j¹ powoli, ale konsekwentnie, wszak ani LOT ani bud¿et pañstwa nie dysponowali wystarczaj¹c¹ kwota pieniêdzy, by za jednym zamachem wymie-

niæ radzieckie i³-y i tupolewy na amerykañskie boeingi. Dziœ powietrzna flota LOT pochodzi z trzech krajów. Z USA, Brazylii i naszej Kanady, a samoloty s¹ produkcji Boeinga, Embraera i Bombardiera. Flagow¹ maszyn¹ LOT-u jest Boeing 787 Dreamliner. Polski przewoŸnik ma w posiadaniu osiem tych maszyn i co oczywiste, obs³uguj¹ one najd³u¿sze po³¹czenia. Dreamliner zabiera na pok³ad 252 pasa¿erów i za jednym zamachem mo¿e pokonaæ 14 700 kilometrów. Drugie miejsce we flocie LOT zajmuj¹ najpopularniejsze pasa¿erskie samoloty œwiata, czyli boeingi 737. LOT ma w tej chwili na stanie trzy 737-400, które maj¹ zasiêg 3500 km i zabieraj¹ na pok³ad 162 pasa¿erów, a w roku bie¿¹cym wzbogaci³ siê o cztery egzemplarze 737 w wersji 800. Maj¹ one znacznie wiêkszy zasiêg, bo 5435 km i mog¹ pomieœciæ o 24 pasa¿erów wiêcej. Potê¿ny zastrzyk nowoœci zacznie siê w listopadzie bie¿¹cego roku, kiedy na warszawskie Okêcie przyleci pierwszy z szeœciu zamówionych samolotów 737 w wersji MAX8. Ich dostawa ma siê zakoñczyæ w kwietniu 2020 r. Te maszyny posiadaj¹ ju¿ niemal podwojony zasiêg w stosunku do wersji 400, bo pozwalaj¹ dotrzeæ 186 pasa¿erom na odleg³oœæ 6,5 tys. km. Gdy ostatni z tych samolotów wzbije siê w powietrze w barwach PLL LOT, flota linii bêdzie liczy³a 65 maszyn. Jak na polskie warunki sporo, ale z gigantami nadal nie bêdzie sensu siê równaæ. Flota naszych kanadyjskich bombardierów lataj¹cych w barwach LOT liczy 18 maszyn. Najliczniejsz¹ reprezentacjê (10 egzemplarzy) ma turboœmig³owy DHC-8Q400 o zasiêgu 2,5 tys. km, zabieraj¹cy na pok³ad 78 pasa¿erów. Odrzutowych CRJ 700ER (zasiêg 2650 km, 70 pasa¿erów) posiada LOT dwa egzemplarze, a wiêkszych CRJ 900ER (zasiêg 2500 km, 90 pasa¿erów) szeœæ. Najliczniej reprezentowany jest we flocie polskiego przewoŸnika brazylijski Embraer. Spoœród 14 odrzutowych embraerów 175 dwa oddane zosta³y do dyspozycji polskiego rz¹du. Ten samolot ma zasiêg 3300 km i mo¿e przewoziæ 82 pasa¿erów. Mniejsza wersja 170 ma zasiêg o 400 km wiêkszy, ale dzieje siê to kosztem liczby miejsc, bo ma ich tylko 70. Najpojemniejszy jest Embraer 195 o zasiêgu 3990 km, ze 112 miejscami dla pasa¿erów. To ¿e LOT jest najwiêkszym polskim przewoŸnikiem

powietrznym wcale nie znaczy, ¿e obs³uguje w swoim kraju najwiêksz¹ liczbê pasa¿erów. Od kilku lat wyprzedza go pod tym wzglêdem irlandzki Ryanair, który z ogromn¹ dynamik¹ wszed³ na polski rynek komunikacji lotniczej i nie tylko wyhamowuje, ale ci¹gle zwiêksz obroty. W pierwszym kwartale 2017 r. Ryanair dowióz³ i wywióz³ z polskich lotnisk o 373 806 pasa¿erów wiêcej ni¿ w analogicznym okresie roku 2016, w sumie 2 386 259 osób. LOT znalaz³ siê na drugim miejscu, znacznie ustêpuj¹c Irlandczykom, z liczb¹ 1 591 250 pasa¿erów, ale te¿ odnotowa³ wzrost w stosunku do pierwszego kwarta³u roku ubieg³ego, o 295 826 pasa¿erów. Trzecie miejsce na liœcie najwiêkszych przewoŸników obs³uguj¹cych ruch pasa¿erski w Polsce jest, podobnie jak w przypadku Ryanair, tania linia Wizz Air (1 487 078 pasa¿erów w I kwartale 2017 r.). Czwarta jest niemiecka Lufthansa (433 577 pasa¿erów), która nabija sobie licznik przemyœlan¹ strategi¹ dowo¿enia z polskich portów regionalnych pasa¿erów do niemieckich hubów we Frankfurcie i w Monachium. Warszawa - Los Angeles to najd³u¿sze bezpoœrednie po³¹czenie LOT. Trasa liczy ok. 10 tys. km, a lot trwa 12 godz. i 20 min. Inauguracyjny lot na tej trasie odby³ siê 3 kwietnia br. Do tego momentu najd³u¿szym po³¹czeniem LOT-u by³a trasa z Warszawy do Tokio, po której lot trwa³ ok. 10 godz. i 20 min. To ju¿ niez³e dystanse, jakie mo¿na pokonaæ za poœrednictwem polskiego przewoŸnika, ale do œwiatowych rekordzistów ci¹gle daleko. Najd³u¿szym po³¹czeniem lotniczym œwiata jest Katar - Auckland w Nowej Zelandii, które linia Qatar uruchomi³a w lutym 2017 r. Do tego momentu prym wiód³ australijski Qantas, który Airbusem A 380 przewozi³ pasa¿erów na dystansie 13 800 km w ci¹gu 16 godz. i 55 min. z Dallas do Sydney w Australii. Druga na liœcie by³a amerykañska Delta realizuj¹ca po³¹czenie Johannesburg - Atlanta (13 581 km), trzecie linie Etihad (Zjednoczone Emiraty Arabskie) lataj¹ce z Abu Dhabi do Los Angeles (13 502 km), nastêpnie Emirates (Dubai - Los Angeles) 13 420 km, potem linia Saudi (Arabia Saudyjska) ³¹cz¹ca Jeddah z Los Angeles trasa licz¹c¹ 13 409 km. To czo³ówka d³ugodystansowców. Lot miêdzy Vancouver a Warszaw¹ powinien trwaæ w granicach 13 godzin, ale na tej trasie ¿adna linia nie realizuje jeszcze bezpoœrednich po³¹czeñ. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Nowe oznaczenie płci „X” AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Zgodnie z oœwiadczeniem ministra Hussena z dnia 24 sierpnia 2017 r. , IRCC (Kanadyjski Urz¹d Emigracyjny) pracuje nad wprowadzeniem w swoich dokumentach stosownych zmian. Na dzisiaj IRCC oferuje œrodki przejœciowe dla osób prosz¹cych o nadanie oznaczenia „X” w ich obywatelstwie kanadyjskim i / lub dokumencie imigracyjnym, paszporcie lub innym dokumencie podró¿y.

Owo „X” u³atwi osobom, które nie identyfikuj¹ siê jako mê¿czyŸni lub kobiety, w celu uzyskania dokumentów o oznaczeniu p³ci, które lepiej odzwierciedlaj¹ to¿samoœæ p³ciow¹. Wprowadzenie oznaczenia „X” we wszystkich dokumentach i systemach IRCC bêdzie wymaga³o czasu, poniewa¿ organizacje oraz inne departamenty rz¹dowe, prowincje i terytoria musz¹ wprowadziæ znaczne zmiany w swoich systemach technologicznych i zapewniæ niezbêdn¹ politykê. Œrodki bezpieczeñstwa i œrodki programowe s¹ na miejscu. IRCC bêdzie nadal wspó³pracowa³ z partnerami w celu zapewnienia w³aœciwej koordynacji tej zmiany.

cê i obywatelstwo Kanady (IRCC ) w celu wspierania praw LGBTQ2 i przyspieszenia agendy rz¹du w sprawie równoœci p³ci, ró¿norodnoœci i w³¹czenia spo³ecznego. „X” u³atwi osobom, które nie maj¹ statusu kobiety („F”) ani mê¿czyzny („M”), aby uzyskaæ paszporty i inne dokumenty wydane przez rz¹d, które lepiej odzwierciedlaj¹ to¿samoœæ p³ciow¹. Pocz¹wszy od 31 sierpnia 2017 r. IRCC bêdzie pierwszym departamentem Kanady w celu wprowadzenia œrodków tymczasowych, w tym umo¿liwienia osobom dodania obserwacji do swojego paszportu okreœlaj¹cego ich p³eæ, nale¿y okreœliæ jako „X”, wskazuj¹c, ¿e nie jest to okreœlona. Œrodki przejœciowe bêd¹ dostêpne do czasu, a¿ IRCC bêdzie móg³ drukowaæ dokumenty z „X”. To og³oszenie ma nastêpuj¹ce kroki w celu

Oœwiadczenie z dnia 24 sierpnia 2017 r.: Jako Kanadyjczycy wiemy, ¿e ochrona i promowanie podstawowych praw cz³owieka jest koniecznoœci¹ zarówno dla rz¹dów, jak i dla osób fizycznych. Obejmuje to to¿samoœæ p³ci, ekspresjê p³ci i orientacjê seksualn¹. Honorowy Ahmed Hussen, minister ds. Imigracji, uchodŸców i obywatelstwa og³osi³, ¿e rz¹d Kanady bêdzie pracowa³ nad wdro¿eniem „X” oznaczenia p³ci w kanadyjskich paszportach oraz innych dokumentach wydanych przez Imigracjê, UchodŸDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PRAWO AGATY

ochrony Kanadyjczyków przed ich prawem do okreœlonej to¿samoœci p³ciowej oraz wolnoœci wyra¿ania p³ci. Wczeœniej tego lata Bill C-16 zmieni³ kanadyjsk¹ ustawê o prawach cz³owieka i doda³ to¿samoœæ p³ciow¹ i wyra¿anie p³ci do listy zabronionych zasad dyskryminacji. W najbli¿szych miesi¹cach rz¹d Kanady bêdzie kontynuowa³ tê wa¿n¹ pracê przy opracowywaniu spójnego, federalnego podejœcia, w jaki sposób programy i us³ugi zbieraj¹, wykorzystuj¹ i wyœwietla informacje o p³ci i p³ci, dziêki czemu Kanadyjczycy mog¹ lepiej odzwierciedlaæ ich p³eæ w dokumentach rz¹dowych, a jednoczeœnie chroni¹ ich prywatnoœæ. Kanadyjski rz¹d zobowi¹zuje siê do lepszego odzwierciedlenia to¿samoœci p³ciowej i ró¿norodnoœci p³ci Kanadyjczyków. n


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Uwaga ZAMOJSZCZACY!!! Wszystkich absolwentów oraz osoby uczêszczaj¹ce do XVIII Liceum Ogólnokszta³c¹cego im. hetmana Jana Zamoyskiego w Warszawie, przy ul. Smolnej 30, prosimy o kontakt. Planujemy utworzenie Stowarzyszenia Zamoyszczaków w Kolumbii Brytyjskiej. Bogdan Lawrynowicz - tel. 778 919 6442, e-mail: wiarus2000@yahoo.com Marek Sapieha - tel. 604 512 7707, e-mail: msapieha@shaw.ca

Zatrudnię pomocnika do pracy przy kafelkach na stałe jak również tymczasowo. Nie musi mieć doświadczenia.

604-301-0043 Piotr   Kolejny Wieczór Poetycki Szufladowych Poetów Wieczór Poetycki Szufladowych Poetów to okazja dla wielu z nas aby podzielić się w bardzo miłym towarzystwie swoją twórczością. Wy zgłaszacie swoje utwory, a nasz zespół je recytuje, możecie jeśli chcecie ,swoja poezję recytować sami. Takie spotkania wywołują bardzo wiele pozytywnej energii. Wasza odwaga do podzielenia się tym co was kręci jest bardzo osobista, unikalna i zaraźliwa. Nasze spotkania nie są konkursem, są wieczorem który pozwala znowu, po cichu, wzajemnie się do siebie uśmiechnąć.

JRC ELECTRICAL fully licensed in BC Electrical Contractor Usługi elektryczne dla Residential and Commercial Customers call: Jarek - (604) 996-5994 Dla Polonii zawsze 15 % Discount.

PUPPET THEATER JESTER SOCIETY NON PROFIT ORGANIZATION OUR MISSION: TO ENTERTAIN AND TO EDUCATE.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 11

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GŁOS POLONII

Benefis Ryszarda Kopplingera

www.glospolonii.net

Mistrzu

W piątek i sobotę, 8 i 9 września w teatrze Evergreen Cultural Centre w Coquitlam, byliśmy świadkami benefisu Ryszarda Kopplingera z okazji pożegnania ze sceną. Niestety, nasz ulubiony aktor pożegnał się z publicznością Teatru Polskiego Vancouver przede wszystkim ze względów zdrowotnych. Po niezapomnienych rolach w „Żółtej szlafmycy” Franciszka Zabłockiego, „Mazepie” Julisza Słowackiego czy wreszcie „Kantacie na cztery skrzydła” Roberta Bruttera teraz przyszła pora na „Mistrza” Zdzisława Skowrońskiego. Rzeczywiście tytuł sztuki do benefisu pasował jak ulał! W pierwszej części benefisu z powodu powagi spektaklu powiało grozą, choć wszyscy aktorzy na czele z tytułowym „Mistrzem” zaprezentowali się naprawdę po... mistrzowsku. W drugiej części zrobiło się dużo weselej, bo koleżanki i koledzy Ryszarda Kopplingera z zespołu, przy kapitalnym prowadzeniu Ani Maciuk i Grzgorza Mostowicza-Gerszta, z dużą dozą humoru, pożegnali naszego benfisanta. Na koniec Grzegorz pożegnał Ryszarda słowami: - Do zobaczenia przy następnym benefisie... Oby rzeczywiście tak było, bo jednak trudno sobie wyobrazić Teatr Polski Vancouver bez Ryszarda Kopplingera.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 13

www.glospolonii.net

nie odchodŸ!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Nie­trzeźwy­mie­siąc­trzeź­wo­ści

GŁOS­POLONII­­­15

www.glospolonii.net

Min¹³ kolejny sierpieñ a Polacy jak pili tak pij¹

Robert Nikel

Min¹³ sierpieñ i jakoœ nie s³ychaæ w Polsce chóralnych œpiewów dziêkczynnych za to, ¿e w 95 procentach katolicki naród pos³ucha³ swoich wielebnych i przez miesi¹c ¿y³ w odosobnieniu od alkoholu. W programach informacyjnych te¿ nie pojawi³ siê jakikolwiek news, który ekscytowa³by rodaków wieœci¹, ¿e sierpieñ, og³aszany przez Koœció³ katolicki (w skrócie Kk) miesi¹cem trzeŸwoœci, jakoby rzeczywiœcie takim siê sta³. Odstêpstwa od normy wiêc nie ma i nie zanosi siê na to, by wódka „Parkowa” przesta³a byæ namiêtnoœci¹ zalegaj¹cych noc¹ na parkowych ³awkach bezdomnych lub tych, którym nie chcia³o siê w upalne sierpniowe noce wróciæ do domy, do ci¹gle tej samej ¿ony. Nie ma te¿ stuprocentowej pewnoœci czy „Z³oty k³os” nie towarzyszy³ przypadkiem ¿niwiarzom zamiast sch³odzonej maœlanki, ale ze sklepowych pó³ek schodzi³ doœæ wartko. Mi³oœnicy polskiej fauny mieli natomiast mo¿liwoœæ testowania, jak przechodzi przez prze³yk „Bia³y bocian” oraz dostarczaj¹cy równie mocnych wra¿eñ „¯ubr”. Podziwiaj¹cy spadaj¹ce z nieba w sierpniowa noc Perseidy, mogli przybli¿aæ sobie obraz nocnego niebosk³onu trzymaj¹c w rêce szyjkê „Copernicusa”, a bêd¹c w okolicach Gdañska Heveliusa. Jak wiêc mo¿na by³o przetrzymaæ sierpieñ bez wzbogacania organizmu procentami, skoro dni i noce upalne, urlopy masowe, luz pe³ny, grill, znajomy niewidziani od lat? Jak tego nie uczciæ drinkiem, piwkiem, czêsto szybk¹, ukryt¹ przed oczami ma³¿onki setk¹? No jak? Tym bardziej, ¿e przemys³, którego szczytnym celem jest wzmacnianie ducha narodu, nie pró¿nuje. Co chwilê pojawiaj¹ siê nowe produkty, a ich cech¹ charakterystyczn¹ jest ci¹gle ten sam produkt, tyle tylko, ¿e o coraz bardziej atrakcyjnej nazwie albo te¿ nazwie dostosowanej do konkretnej okolicznoœci lub grupy wielbicieli. Jeœli wiêc urlopowany w sierpniu Polak uda³ siê do Zakopanego, ani chybi musia³ siê zetkn¹æ ze „szczytem jakoœci”, czyli wódk¹ „Tatra”, która tak w³aœnie jest reklamowana. „Tatrê”, co oczywiste, wspiera „Goral Vodka”. Nie znaleŸliœmy, niestety, nad zimnym polskim morzem wódki „Marynarska”, ale s¹dziæ nale¿y, ¿e w nastêpnym sezonie spece od marketingu nie zaœpi¹ i udaj¹cym siê nad Ba³tyk ludziom z gór pod-

Fot. Archiwum

sun¹ wódeczkê o tej wielce obiecuj¹cej, chwackiej nazwie. Wyruszaj¹cy natomiast na odsiecz Wiednia z pewnoœci¹ dopchali baga¿niki napojami, które powinien mieæ ze sob¹ ka¿dy jad¹cy w tamtym kierunku Polak. A wiêc wódkami „Sobieski”, „Husarska”, „Victory”, wszak Jan III, pogoniwszy z Europy muzu³manów zas³u¿y³ sobie przecie¿ tak¿e na „Splendor”. Sierpieñ, poza tym, ¿e wszyscy rodacy staraj¹ siê w tym miesi¹cu chodziæ trzeŸwo i na trzeŸwo, ale nie za bardzo im to wychodzi, to tak¿e miesi¹c dla tych wielbicieli muzyki, których w zimnych sezonach jesienno-zimowo-wczesnowiosennych nie staæ na bilety do filharmonii. Festiwale i koncerty pod chmurk¹ odbywaj¹ siê w co drugiej miejscowoœci, a w kurortach to wrêcz obowi¹zek. Oczywiste wiêc, ¿e przemys³ nie zapomnia³ o melomanach i zadba³ o to, by wprowadzili siê w odpowiedni nastrój. Nie by³o to oczywiœcie obowi¹zkiem, ale pó³literek z napisem „Chopin”, „Moniuszko”, „Ogiñski” (z ledwo czytelnym uzupe³nieniem „Micha³ Kleofas”) móg³ wzi¹æ ze sob¹ na koncert lub recital ka¿dy. Mo¿na wiêc wnosiæ, ¿e w odniesieniu do muzyki klasycznej obowi¹zywa³ nurt patriotyczny. Ci¹goty literackie przemys³u spirytusowego zaanonsowano z umiarem, ale mocno, wszak „Pan Tadeusz” nie doœæ, ¿e stawia na barku najwiêkszego z naszych trzech wieszczów, to wspiera go jeszcze „Soplica”, aczkolwiek ten akurat napitek jest bez dopiska „Jacek”. Skoro mowa o nurcie patriotycznym przemys³u od dziesiêcioleci wspomagaj¹cego znacz¹cymi kwotami bud¿et kraju nad Wis³¹, nale¿y konsumentom z ONR, M³odzie¿y Wszechpolskiej, „Gazety Polskiej”, „Sieci Prawdy”, „Do Rzeczy” przes³aæ ostrze¿enie, ¿e wra¿e naszej prawicowej polityce oœrodki zagraniczne przejê³y tak¿e marki, które w za³o¿eniu swoim mia³y przecie¿ krzewiæ rodzimy patriotyzm i duch oporu wobec obcych. „Soplica” na przyk³ad zagarniêta zosta³a przez rosyjsk¹ agendê o nazwie Russian Standard, na dodatek w towarzystwie „Absolwenta”, „Bolsa” i, o zgrozo!, „¯ubrówki”. Francuski ³¹cznik od Macrona, niejaka Belvedere Group, zagarnê³a nam, zapewne powo³uj¹c siê na pochodzenie Marysieñki, wódkê „Sobieski”, a dla za-

tuszowania tego wrednego czynu przejê³a tak¿e „Krupnik”, „Starogardzk¹” i nie do przebaczenia, bo jeszcze „Balsam Pomorski”. Francuzi rzucili siê równie¿ na inne nasze wódeczne srebra. To naprawdê niewybaczalne, ¿e w ich rêkach, niejakiego koncernu Pernod Ricard, znalaz³ siê „Pan Tadeusz”. Nie wystarczy³o im, ¿e za jego przet³umaczenie na jêzyk francuski Roger Legras zosta³ uhonorowany z³otym, polskim przecie¿, medalem Gloria Artis? I jak tu byæ wyrozumia³ym wobec narodu znad Sekwany, Loary , Rodanu, Marny, Garonny, Renu, Saony. Ma³o maj¹ wódy, przepraszam, wody u siebie? Na dodatek otoczyli „Pana Tadeusza” „Polsk¹ Wódk¹”, „Wyborow¹” i „Luksusow¹”, a ¿eby rodzimym patriotom zafa³szowaæ rzeczywisty stan rzeczy podsuwaj¹ im tak¿e 40-woltowy napój o prowokuj¹cej nazwie „Gieroj”. Niby bohater, ale o ruskim rodowodzie. W³ochom widocznie znudzi³o siê wino, które hektolitrami wlewaj¹ w siebie od czasów Etrusków i siêgnêli po nasze tradycyjne, sarmackie, historyczne napoje. Posmakowa³a im „Czysta de Lux”, „Lubelska”, „1906”, „Orkisz” (z ratuj¹cym resztki suwerennoœci dopiskiem „born in Poland”), maj¹ te¿ widaæ nadziejê, ¿e zrujnowany sokiem winogronowym przewód pokarmowy wyleczy im nasza „¯o³¹dkowa Gorzka”. Oby… No có¿… Idzie zima. Do jej klimatu z pewnoœci¹ pasuj¹ trunki obce, takie jak „Smirnoff”, „:Stolicznaja”, „Rosyjski Standard”, „Sergieiow Vodka”, zaœ posuwaj¹ siê na pó³noc trzeba bêdzie siêgaæ po „Finlandiê”, „Vodkê Helsinki”, tak¿e po wódkê „Norvegia” i „Amundsena”. Pe³no tego na pó³kach polskich sklepów, co nie znaczy, ¿e na porê zimow¹ nasz suwerenny niezawis³y przemyœl nie opracowa³ swojego wynalazku. Nie bylibyœmy sob¹, gdyby by³o inaczej. Ten wynalazek nazywa siê „Eskimos”. Do nastêpnego sierpnia… PS Media nie poda³y, by w sierpniu br. na polskich drogach by³o mniej wypadków i drogowych katastrof, by mniej ludzi zginê³o ni¿ w latach poprzednich, a liczba kierowców prowadz¹cych pojazdy pod wp³ywem alkoholu odstêpowa³a od œredniej poprzednich miesiêcy.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Święto polskiej kultury 3 wrzeœnia Zrzeszenie Polaków Belweder mialo zaszczyt zorganizowaæ i zaprezentowaæ dni polskiej muzyki, tañca, teatru oraz tradycyjnej polskiej kuchni w ramach dorocznego, pi¹tego Polskiego Festiwalu Vancouver. Imprezê otworzy³ i przywita³ goœci Wieckonsul Konsulatu Rzeczypospolitej Polskiej w Vancouver Marcin Trzciñski. Wœród oficjalnych goœci znalaz³y siê takie osobistoœci jak: Ralph Sultan - MLA West Vancouver- Capilano Richard Walton- Mayor District of North Vancouver Bowinn Ma - MLA North Vancouver-Lonsdale Jane Thornthwaite - MLA North Vancouver- Seymour Iwona Swiatczak - Kongres Polonii Kanadyjskiej - Prezes Urszula Sulinska - Zrzeszenie Polakow Belweder - Prezes Andrzej Dobrowolski - Fundusz Wieczysty Milenium Polski Chrzeœcijañskiej - Kurator Elzbieta Kozar - Gazeta Informacyjna - Edytor Krzysztof Pipala - G³os Polonii - Edytor Tegoroczny festiwal zaprezentowa³ plejadê utalentowanych wykonawców, a wœród nich Spakwus Slolem ( Eagle Song Dancers ) cz³onkowie Squamish Nation, zespó³ taneczny Polonez Polish Folk Arts Ensemble z Edmonton w przepiêknych strojach ludowych i w bogatym programie tañcow regionalnych, Akord - grupa wokalna, zespó³ cygañski Roma Gry w repertuarze pieœni i tañcow cygañskich, oraz grupa muzyczna Music Variations z Kamil¹ Marczyk Wœród wykonawców indywidualnych znalaz³y siê panie: Basia Czapska - akordeon, Gra¿yna Kapuœcinska, Alicja Moniatowicz, Kasia Cisoñ, oraz duet Eward Gacek i Ka Pzniak w bogatym programie znanych piosenek polskich i nie tylko. Przedstawienie „Zielony Wêdrowiec” w rezyserii Julii Siedlanowskiej zaprezentowane przez Teatr Króla Maciusia spotkalo siê z entuzjastycznym przyjêciem ze strony licznie zgromadzonej publicznoœci dzieciêcej i nie tylko. Nie zabrak³o woluntariuszy maluj¹cych na twarzach naszych milusiñskich. W czasie festiwalu oferowane byly specja³y tradycyjnej polskiej kuchni - pierogi i kielbaski z ro¿na, polskie ciasta, a dla mi³oœnikow polskiego browaru - piwa ¯ywiec i Tyskie.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 17

www.glospolonii.net

na Zachodnim Wybrzeżu

Impreza o takim zasiêgu i programie nie by³aby mo¿liwa bez pomocy finansowej naszych sponsorów oraz wielkiej liczby woluntariuszy, którzy w³¹czeni byli w proces planowania i organizacji przed i w czasie festiwalu. W grupie sponsorów znalaz³y siê nastepuj¹ce organizacje, firmy i osoby prywatne: Consulate General of the Republic of Poland BC Gaming Commission North Vancouver Recreation & Culture Commission City of North Vancouver North Vancouver District Polish Heritage Foundation Mercedes Benz Surrey North Shore News La Source Newspaper Gazeta Informacyjna G³os Polonii Magazyn Literacki AHA! Pacific Inn Hotel & Conference Centre Globalme Localization Inc. Polish Canadian Congress

WG Architecture Inc. Dr. Leszek Kalinowski Dr. Wojciech Ciszak Millennium Fund Hanna Golota Dr. Margaret Budzianowska - Kwiatkowski Dr. Lesinska Kostamo Dr. Malgorzata I Zenon Cieslak Loving Home Care Services Dr. Krzysztof Klimek Dr. Marianna Klimek Dr. Maria Daszkiewicz Dr. Krzysztof Kozakiewicz Save-On-Foods Lynn Valley Starbucks - Mountain Hwy

Szczególnie serdeczne podziêkowania sk³adamy wszystkim uczestnikom festiwalu. Chcialabym tu tak¿e przede wszystkim serdecznie podziêkowaæ wszystkim cz³onkom Zrzeszenia Belweder za niestrudzon¹ pomoc worganizacji festiwalu: Andrzejowi Stasiakowi, Izabelli i Andrzejowi Sobieskim, Miros³awie Filipowskiej, Karolinie Filipowskiej, Lidii Halpert, Wieslawie Janik, Teresie Rakowskiej, Idze Rudziñskiej, Renacie Nowakowskiej, Beacie Banasiñskiej. Serdeczne podziêkowania za pomoc sk³adam Karolinie Francis i Czarkowi Dura za profesjonalne prowadzenie festiwalu oraz wolontariuszom - Rafalowi Madeja, Massimo Beninteso, Annie Olszewski, Maryli Placewicz, Stanis³awowi Filipowskiemu, Bogdanowi Filip, Patrycji Jaworskiej, Jackowi Olszewskiemu, Danucie Stasiak, Janowi Sowiñskiemu, Jolancie Ratajczak, Barbarze Marshall, Monice Blichar, Ryszardowi Halpert. Dziekujê tak¿e fundatorom nagród na loteriê - Reginie i Wojciechowi Latek z Terra International, Browns Neighbourhood House, Heike Hairlequin Hair Studio, Valley Sushi, Posy Flowers and Gift Shop, The Black BearPub oraz Belweder North Shore Polish Association. Najserdeczniejsze podziêkowania dla Anny Hillhouse za pracê w kuchni, Dorocie Jurczak za zaprojektowanie plakatu i innych materia³ów reklamowych, Markowi Warcha³owskiemu za wspaniale przygotowany podk³ad muzyczny oraz Markowi Gronowskiemu za utrwalenie festiwalu na wideo. Sk³adamy równie¿ serdeczne podziekowanie dla Polonez Tri City Association BC za udostepnienie flag. ZAPRASZAMY WSZYSTKICH W PRZYSZ£YM ROKU! Urszula Suliñska, Prezes

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6. Vancouver Polish Film Festiwal Podczas 6. Vancouver Polish Film Festiwal, który odbêdzie siê 20-22 paŸdziernika 2017, Goldcorp Centre for the Arts SFU Woodward’s, 149 W. Hastings Street , w Vancouver zostanie pokazanych ponad 10 filmów, które z ró¿nych wzglêdow zosta³y zakwalifikowane do udzia³u w tym festiwalu. Mamy dwa projekty plakatów na tegoroczny festiwal. Który siê Pañstwu bardziej podoba? W tej sprawie dzwoñcie w ka¿d¹ sobotê w godz. 1012 do Radia IKS. Wybierzemy plakat g³osami radios³uchaczy.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Miliony karatów na lodowym pustkowiu

Diamenty, brylanty

20 GŁOS POLONII

Marek Kober

Niemal rok temu, pod koniec wrzeœnia 2016 r., koncern De Beers og³osi³ oficjalnie, ¿e oko³o 280 kilometrów na pó³nocny wschód od Yellowknife (niespe³na 20 tys. mieszkañców) - stolicy Terytoriów Pó³nocno-Zachodnich, uruchomi³ kopalniê diamentów. Miejsce, które œwiatowy potentat w wydobywaniu diamentów wskaza³ jako rokuj¹ce du¿e wydobycie tych kamieni, le¿y oko³o 2300 km na pó³nocny-wschód od naszego Vancouver, tu¿ przy krêgu polarnym. Dostaæ siê tam mo¿na jedynie samolotem. Ewentualnie, ale tylko zim¹, po lodzie, bo jeziora i bagna s¹ wtedy skute lodem i mog¹ wytrzymaæ ciê¿ar najbardziej ob³adowanych pojazdów, jak doœwiadczyli budowniczy kopalni, nawet o ciê¿arze 55 ton. Ale by lód uzyska³ wytrzyma³oœæ na tak ogromne ciê¿ary, wypompowuje siê spod niego wodê na powierzchniê, gdzie zamarza i uzyskuje wymagan¹ gruboœæ w granicach 1 metra. Od Yellowknife ta lodowa arteria ciêgnie siê przez 400 km, bo dociera tak¿e do dalej po³o¿onych, mniejszych kopalni. Jej przygotowanie zajmuje oko³o 40 dni. Natomiast budowa samej kopalni trwa³a 20 lat, jak ³atwo policzyæ, od 1996 roku i kosztowa³a miliard dolarów. Fachowcy twierdz¹, ¿e jest jedn¹ z dziesiêciu najwiêkszych kopalni diamentów na œwiecie. - Czy skórka warta wyprawki? - zapyta z pewnoœci¹ nasz Czytelnik i potem zada pytanie drugie: Sk¹d pewnoœæ, ¿e miliard dolarów wpakowanych w lody, bagna i jeziora terenów niedostêpnych ludzk¹ stop¹, siê op³aci? Spece De Beers odpowiadaj¹, ¿e mimo rzeczywiœcie ciê¿kich warunków pracy, bo zim¹ temperatura powietrza obni¿a siê do minus 40 stopni Celsjusza, a wiêc ludziom, którzy chc¹ pracowaæ w takich warunkach, trzeba dobrze zap³aciæ, inwestycja powinna przynieœæ suty zysk. Spece ci uwa¿aj¹, ¿e w ci¹gu najbli¿szych 11 lat, do roku 2028, w kopalni wydobêdzie siê 54 miliony karatów diamentów, czyli oko³o 11 ton nieoszlifowanych kryszta³ów wêgla cenniejszych od z³ota. Lodowa autostrada, któr¹ buduje siê na kilka zimowych tygodni, umo¿liwi³a wybudowanie kopalni. Tylko podczas dwóch ostatnich zim podczas jej budowy przetransportowano t¹

drog¹ 3800 ³adunków materia³ów budowlanych, sprzêtu górniczego, paliwa, ¿ywnoœci i wszystkich innych produktów, które cz³owiekowi s¹ potrzebne do ¿ycia, a kopalni do funkcjonowania. Wnikliwy nasz Czytelnik zada w tej sytuacja kolejne pytanie: - A sk¹d ci spece maj¹ pewnoœæ, ¿e wydobêd¹ w tej kopalni tyle diamentów, które pokryj¹ koszty jej budowy, eksploatacji i przynios¹ jeszcze zysk? Aby na to pytanie, przynajmniej w skrócie, odpowiedzieæ, musimy siê cofn¹æ do dwóch poprzednich wieków, a najpierw jeszcze dalej, bo do szesnastego. Wtedy to korsarz, podró¿nik i odkrywca o francuskim rodowodzie, niejaki Jacques Cartier, znalaz³ na terenach dzisiejszej prowincji Quebec, skrz¹ce siê odbitym œwiat³em kamienie i by³ przekonany, ¿e to diamenty. Niestety, ale by³y to górskie kryszta³y. To by³y pierwsze, jak siê okaza³o absolutnie nietrafione sygna³y o kanadyjskich diamentach. Ale… W XIX wieku zaczê³y siê coraz czêœciej pojawiaæ informacje, ¿e na terenach œrodkowego zachodu USA znajdowano diamenty. Sk¹d niby mia³y siê tam znaleŸæ i co maj¹ do tego tereny naszej Kanady? Jakieœ 2,5 miliona lat temu w dziejach naszej Ziemi zaczê³a siê epoka plejstocenu, popularnie znana pod mniej naukowym terminem - epoka lodowcowa. Lodowiec sun¹³ z pó³nocy na po³udnie i niczym buldo¿er przesuwa³ w tym samym kierunku ogromne masy ziemi. Jakieœ 11,5 tys. lat temu skoñczy³a siê epoka lodowcowa (czyli plejstocen), bo temperatura na Ziemi zdecydowanie siê podnios³a, lodowiec stopnia³, ale zwa³y ziemi nasuniête przez niego z pó³nocy pozosta³y tam, dok¹d je zgarn¹³. Gdy wiêc w po³owie XIX w. szczêœliwcy zaczêli znajdowaæ diamenty na terenach œrodkowego zachodu USA, ówczeœni geolodzy byli ju¿ zasobni w wiedzê o plejstocenie i jego cechach charakterystycznych. Wysnuli wiêc teoriê, ¿e skoro znajdowane diamenty tkwi³y w osadach polodowcowych, to oznacza, ¿e zosta³y tam nasuniête przez lodowiec, a skoro tak, to miejsce ich pochodzenia znajduje siê na terenie Kanady, przede wszystkim na pó³nocnych jej terenach. Do takiego samego wniosku doszli te¿ kanadyjscy geolodzy, gdy w roku 1863 znaleziono pierwszy kanadyjski diament w Ontario, oczywiœcie w osadach polodowcowych. Potem równie¿ znajdowano diamenty na po³udniowych krañcach Krainy Wielkich Jezior. Pierwsze diamentowe znaleziska dotyczy³y wschodniej po³owy naszego wielkiego kraju, bo te¿ by³a ona najliczniej zamieszkana i eksplorowana. W kwietniu 1995 r. dwie montrealskie firmy (Ressources KHW oraz Ressources Spider) zajmuj¹ce siê

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net

poszukiwaniem diamentów og³osi³y, ¿e znalaz³y najbogatsze w Kanadzie ich z³o¿a, na pó³nocy prowincji Quebec. Z próbki kimberlitu (w pierwszym odcinku pisaliœmy, co to jest kimberlit) o wadze 282 kilogram wyp³ukano 170 diamentów, co wskazywa³o, ¿e nasycenie nimi z³o¿a wynosi 1,59 karata na tonê, ale z innej próbki uzyskano znacznie lepszy wynik, bo a¿ 2,59 karata na tonê. W miarê nasilania poszukiwañ i rozszerzania terenów, na których je prowadzono, granica wystêpowania diamentów przesuwa³a siê coraz bardziej na zachód oraz na pó³noc i informacje o znajdowaniu tych cennych kamieni zaczê³y siê mno¿yæ. W 1960 roku pojawi³y siê udokumentowane doniesienia o znajdowaniu wielu drobnych diamentów w Saskatchewan, a 21 lat póŸniej rozpoczê³y siê systematyczne badania, których celem by³o znalezienie z³ó¿ nadaj¹cych siê do przemys³owej eksploatacji. Szczególnie zas³u¿onym na tym polu okaza³ siê geolog Charles Fipke, pochodz¹cy z naszej Kolumbii Brytyjskiej. Miêdzy innymi w wyniku jego badañ poszukiwawczych i wyników, jakie dziêki nim osi¹gniêto, w roku 1998 rozpoczêto w Kanadzie wydobywanie diamentów na skalê przemys³ow¹. Rok po tym, gdy wspomniane wczeœniej firmy montrealskie og³osi³y, ¿e znalaz³y najbogatsze kanadyjskie z³o¿a na pó³nocy prowincji Quebec, koncern De Beers rozpocz¹³, po szczegó³owych badaniach, budowê kopalni na pó³nocny-wschód od Yellowknife, o której pisaliœmy na wstêpie. Specjaliœci z De Beers twierdz¹, ¿e zasobnoœæ tych z³ó¿ przebija znacznie znajduj¹ce siê w Quebecu a kopalniê stawia w gronie 10 najwiêkszych na œwiecie. Ale pracowników tej kopani czeka naprawdê ciê¿ka praca. Aby bowiem podczas 12 lat eksploatacji wydobyæ diamenty o planowanej wadze 54 milionów karatów, trzeba wydobyæ i przetworzyæ oko³o 35 milionów ton ska³ i gleby. Taka masa urobku wymaga 1,5 miliona kursów za³adowanych po brzegi potê¿nych samochodów ciê¿arowych. Trzeba wiêc mieæ ogromne szczêœcie, by znaleŸæ le¿¹cy sobie gdzieœ od wieków diamentowy samorodek o wadze kilkuset karatów, jak sta³o siê to udzia³em owego stra¿nika z po³udniowoafrykañskiej kopalni Premier Mine, który natkn¹³ siê na najwiêkszy jak dotychczas diament œwiata, znany jako Culinan. Kanadyjskim poszukiwaczom na razie chyba to nie grozi, ale obyœmy siê mylili. n


Zamek Radziwiła „Panie Kochanku”

GŁOS POLONII 21

www.glospolonii.net

Polskie zamki na kresach

Andrzej Fliss

Wiêkszoœæ Polaków mówi¹c o kresach ma na myœli przede wszystkim kresy wschodnie, te które by³y teatrem wojen z Turcj¹, Tatrami, Chmielnickim i jego Kozakami. Kamieniec Podolski, Podhorce i Olesko funkcjonuj¹ w tradycji historycznej jako bastiony polskoœci broni¹ce przed nawa³¹ wschodniej agresji, tak¿e jako wytworne siedziby polskich w³adców i mo¿nych rodów arystokratycznych. Ale polskie kresy to tak¿e tereny dzisiejszej Litwy i Bia³orusi przez wieki przecie¿ bêd¹ce w granicach Rzeczypospolitej. Znajduj¹ce siê tam zamki i pa³ace litewskich i polskich magnatów nie zapisa³y siê w œwiadomoœci historycznej Polaków podobnie jak te na krañcach wschodnich i po³udniowo-wschodnich dawnej Polski, mimo ¿e na tamte tereny wielokrotnie wkracza³y armie Moskali, pustoszyli je tak¿e Szwedzi. A przecie¿ obiekty te by³y równie okaza³e i te¿ w wielu przypadkach mia³y dzieje tyle¿ burzliwe co i chwalebne. Zamek posadowiony w miejscowoœci Mir, dziœ na Bia³orusi, le¿y oko³o 100 kilometrów na po³udniowy-zachód od Miñska. Jest zabytkiem o du¿ej wartoœci historycznej, co potwierdza chocia¿by fakt wpisania go w roku 2000 na Listê Œwiatowego Dziedzictwa UNESCO. Jego historia siêga czasów bardzo dawnych, bo zaczyna siê w XV wieku. Wtedy to niejaki Jerzy Illinicz - starosta brzeski i kowieñski, rozpocz¹³ jego budowê w obowi¹zuj¹cym wówczas stylu gotyckim. Budowê kontynuowa³ syn starosty, ale zapis testamentowy jego wnuka sprawi³, ¿e przeszed³ on na w³asnoœæ Radziwi³³ów, co sta³o siê, jak twierdz¹ historycy w roku 1568. A wiêc na rok przed Uni¹ Lubelsk¹, w wyniku której (co zapewne ka¿dy Polak wie, a przynajmniej powinien wiedzieæ) powsta³o pañstwo znane w historiografii jako Rzeczpospolita Obojga Narodów (narodów Polski i Litwy oczywiœcie). Unia Lubelska by³a uni¹ realn¹ - ze wspólnym monarch¹, herbem, sejmem, walut¹, polityk¹ obronn¹ i zagraniczn¹. Poprzednie zwi¹zki Polski i Litwy, jak na przyk³ad Unia w Krewie, mia³y status unii personalnej, czyli oba pañstwa ³¹czy³a jedynie osoba w³adcy. .

Zamek w Mirze sta³ siê wiêc si³a rzeczy jedn¹ z najokazalszych rezydencji nowego, wielkiego pañstwa. Œwiadomi okaza³oœci swego zamku Radziwi³³owie przebudowali go w stylu renesansowym, wznosz¹c pa³ac wzd³u¿ wschodnich i pó³nocnych œcian pierwotnej budowli. Fasady udekorowane zosta³y wapiennymi Archiprze wum portalami, p³ytami, balkonami i gankami. ZaFot. mek istoczony w pa³ac sta³ siê godnym goszczenia monarchów i wielkich ówczesnego œwiata. I jedni i drudzy nie omijali okazji by z tej goœciny korzystaæ. Ale zamek pa³acowy w Mirze nie mia³ szczêœcia, podobnie jak wiele innych wspania³ych zamków i pa³aców Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Rozlegle pañstwo polsko-litewskie swoj¹ wielkoœci¹ zagra¿a³o s¹siadom, którzy co i rusz organizowali wyprawy wojenne, by je os³abiæ. Przodowali Moskale, ale w niszczeniu i grabieniu Rzeczypospolitej nie odstawali od nich Szwedzi. Marsze wojenne jednych i drugich napotyka³y na swojej drodze zamek w Mirze. Gdy w rodzinie Radziwi³³ów dosz³o do roz³amu, w grudniu 1655 roku zamek w Mirze zajêli ¿o³nierze s³uckiego garnizonu Bogus³awa Radziwi³³a, który popiera³ wtedy szwedzk¹ agresjê na Polskê. Rok póŸniej zamek zniszczyli Moskale, cztery lata póŸniej, po bitwie pod Po³onk¹ podczas wojny polsko-rosyjskiej, zamek w Mirze zdoby³ niejaki Samuel Kmicic, ale nie w smak mu by³o zabieraæ siê za jego odbudowê. Ponownie zniszczony zosta³ 16 lat póŸniej, tym razem przez Szwedów, a jego powrót do poprzedniej wielkoœci zawdziêcza postaci, któr¹ historiografia socjalistyczna przedstawia³a jako symbol i synonim szlacheckiego i magnackiego rozpasania oraz warcholstwa, które to „genetyczne” cechy polskiej szlachty doprowadzi³y do upadku Rzeczypospolitej. Cz³owiekiem tym by³ oczywiœcie Karol Stanis³aw Onufry Jan Niepomucen Radziwi³³ zapisany w prostackiej historii Polski jako Radziwi³³ „Panie Kochanku” - opój i hulaka, rozpuszczaj¹cy w pijackich orgiach ogromny maj¹tek zgromadzony przez rodziców. Urodzi³ siê w gnieŸdzie rodowym Radziwi³³ów, czyli w Nieœwie¿u (pisaliœmy o nim w jednym z poprzednich wydañ naszej gazety), jego ojcem by³ Micha³ Kazimierz Radziwi³³ zwany „Rybeñko”, matk¹ Urszula Franciszka Wiœniowiecka. Najpierw poj¹³ za ¿onê Mariê Karolinê Lubomirsk¹, a po rozwodzie z ni¹ o¿eni³ siê z Teres¹ Karolin¹ Rzewusk¹. Jego ¿ycie wcale nie by³o takie proste i prostackie, jak próbowano to wmówiæ s³uchaczom historii „ma-

de in PRL”. Karol Stanis³aw Radziwi³³ „Panie Kochanku” (tymi s³owy zwraca³ siê do swoich rozmówców i sta³o siê jego przydomkiem) by³ jednym z najzamo¿niejszych magnatów Rzeczypospolitej i najbogatszych europejskich arystokratów. Jego maj¹tek stanowi³o 16 miast, 683 wsie i 12 wójtostw. Lubi³ organizowaæ przyjêcia i uczty, spoœród których s³ynne sta³o siê przyjêcie, jakie w 1785 roku zgotowa³ Stanis³awowi Augustowi Poniatowskiemu, Pijak i hulaka, warcho³ najbogatszy poœród tych, którzy swoimi zdradzieckimi postêpkami unicestwili pañstwo Polskie? To ogromne i stawiaj¹ce wiele znaków zapytania uproszczenie. Karol Stanis³aw Radziwi³³ „Panie Kochanku”, rzeczywiœcie by³ Podczas Sejmu Czteroletniego jednym z najwiêkszych przeciwników reform króla i „Familii” Czartoryskich, ale... Jako przeciwnik Czartoryskich protestowa³ przeciwko wkroczeniu popieraj¹cych ich wojsk rosyjskich. W 1764 roku podpisa³ manifest uznaj¹cy sejm konwokacyjny za nielegalny, bo odbywaj¹cy siê w obecnoœci wojsk rosyjskich. Na czele swoich oddzia³ów nadwornych stoczy³ w czerwcu z Rosjanami przegran¹ bitwê pod S³onimiem. Zmuszony zosta³ do opuszczenia Polski i za granic¹ zasta³a go wiadomoœæ, ¿e Sejm odebra³ mu urz¹d wojewody i jego dobra. W 1767 r. powróci³ do kraju, odzyska³ odebrane mu dobra i rok póŸniej wyst¹pi³ przeciw traktatowi gwarancyjnemu, moc¹ którego Rzeczpospolita stawa³a siê de facto rosyjskim protektoratem. Przy³¹czy³ siê do konfederacji barskiej, a nie targowickiej… W 1777 r. osiad³ w Nieœwie¿u i odsun¹³ siê od polityki. Tyle o s³ynnym Radziwille „Panie Kochanku”, który podniós³ ze zniszczeñ zamek w Mirze. Gdy gwiazda Napoleona zawita³a na tereny Rzeczypospolitej zamek w Mirze zosta³ opuszczony i znów zniszczony, by w koñcu XIX w. ponownie zostaæ odbudowanym i zamieszkanym. W³asnoœci¹ potomków Radziwi³³ów przesta³ byæ w roku 1895, gdy sprzedany zosta³ Miko³ajowi Œwiatope³k-Mirskiemu, którego rodzina mia³a go w posiadaniu do 1939 roku. Potem zamek w Mirze podzieli³ los innych zamków i pa³aców Rzeczypospolitej, które znalaz³y siê we w³adaniu bolszewików. Ca³e szczêœcie, ¿e w 2000 r. zosta³ wpisany na Listê Œwiatowego Dziedzictwa UNESCO. Dziêki temu zapewne rozpoczêto jego rewaloryzacjê i odbudowê. Bêd¹c dziœ w granicach Bia³orusi, mimo wszystko pozostaje te¿ œwiadectwem wielkoœci Rzeczpospolitej Obojga Narodów. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


7 nowych cudów Polski JEŻDŻĄC PO POLSCE

22 GŁOS POLONII

Patryk Ungeheuer

Burda Publishing Polska, wydaj¹cy w Polsce miêdzy innymi miesiêczniki National Geographic i National Geographic Traveler, organizuje od kilku lat plebiscyt zwany „7 nowych cudów Polski”. Celem plebiscytu jest wy³onienie przez jego uczestników znanych zazwyczaj lokalnie, a nie powszechnie, ciekawych i atrakcyjnych miejsc na terenie Polski. Przy czym to redakcja miesiêcznika National Geographic Traveler wskazuje uczestnikom plebiscytu 32 miejsca, spoœród których maj¹ wybieraæ te najatrakcyjniejsze i najciekawsze. Na dowolnoœæ i przedstawianie swoich kandydatur nie ma szans. Redakcja NGT wed³ug w³asnego uznania nominuje do fina³owego rozstrzygniêcia 32 „nowe cuda Polski”. Zadaniem uczestników jest wskazanie siedmiu finalistów i oczywiœcie triumfatorów. Uczestnicy tegorocznego plebiscytu uznali, ¿e jego zwyciêzc¹ s¹ KARKONOSKIE TAJEMNICE. Có¿ to za tajemnicze „tajemnice” i co siê za t¹ nazw¹ kryje? „Karkonoskie tajemnice” otó¿, to usytuowane w Karpaczu ni muzeum, ni skansen, ni dom kultury, acz obiekt maj¹cy jak najbardziej fizyczny kszta³t. Jest on owocem ruchu spo³ecznego skupiaj¹cego mi³oœników Karkonoszy. Twórcy „Karkonoskich tajemnic” uznali, ¿e zarówno licznie odwiedzaj¹cym Karkonosze turystom, ale tak¿e miejscowym, trzeba uœwiadomiæ mistycyzm gór „rz¹dzonych przez czary i niezbadane zjawiska przyrody”, bo przecie¿ chodzi o to „aby ka¿dy z nas naby³ umiejêtnoœæ dostrzegania Ducha Gór i jego bogactwa podczas wêdrówek górskimi szlakami”. Fajne, nieprawda¿? Uczestnicy plebiscytu uznali, ¿e na drugim miejscu powinien siê znaleŸæ nadrzeczny bulwar w Gorzowie Wielkopolskim, ci¹gn¹cy siê przez centrum miasta na d³ugoœci bodaj¿e 2,5 kilometra prawego brzegu Warty. W plebiscycie nazwano ten cud BULWAR NADWARCIAÑSKI. Dlaczego zas³uguje na miano cudu? Pewnie dlatego, ¿e przez wiele lat bulwar ten stanowi³ zagêszczenie szkaradnych bud i budek, odzieraj¹cych miasto z jego urody. Cudem wiêc uda³o siê wyprowadziæ stamt¹d kupców i handlarzy, a ca³y bulwar przekszta³ciæ w nowoczesne i bardzo atrakcyjne wizualnie centrum kulturalno-rozrywkowe miasta. Za cud rzeczywiœcie trzeba uznaæ fakt, ¿e coœ takiego uda³o siê w Polsce przeforsowaæ i co najwa¿niejsze - zrealizowaæ.

Trzecie miejsce na podium plebiscy tu przy pa d³o POD ZIEM NE MIASTO NA WYSPIE WOLIN. Przez osiem dzie siê cio le ciu okryte by³o mg³a tajemnicy, a œciœle tajne przesta³o byæ dopiero w ubieg³ym roku, natomiast w maju bie¿¹cego roku zosta³o udostêpnione zwiedzaj¹cym i z miejsca sta³o siê najwiêksz¹ atrakcj¹ wyspy. „Podziemne miasto na Wyspie Wolin”, to œciœle tajne, podziemne stanowisko dowodzenia sk³adaj¹ce siê z piêciu wielkich schronów po³¹czonych kilometrem korytarzy. W czasie II wojny œwiatowej znajdowa³y siê w nim baterie potê¿nych dzia³, których zadaniem by³o bronienie bazy niemieckiej marynarki wojennej Kriegsmarine. W tym te¿ celu wybudowano ten obiekt w latach 30. ubieg³ego wieku. Po zakoñczeniu II wojny œwiatowej, w ramach Uk³adu Warszawskiego, czyli wojskowego paktu pañstw bêd¹cych zale¿nych od ZSRR, polscy genera³owie mieli st¹d dowodziæ l¹dowaniem jednostek Ludowego Wojska Polskiego w Skandynawii. Dla ludzi interesuj¹cych siê wojskowoœci¹ „Podziemne miasto na Wyspie Wolin” bêdzie niew¹tpliwa atrakcj¹. Tu¿ za podium plebiscytu uplasowa³o siê CENTRUM SPOTKANIA KULTUR w Lublinie. To potê¿ny, o nowoczesnej architekturze, obiekt, w których znalaz³o siê miejsce dla lubelskiego teatru muzycznego i filharmonii oraz wielu innych instytucji kultury. Lubelskie Centrum Spotkania Kultur ma byæ instytucj¹ „otwart¹ na ma³e miasteczka i m³odzie¿, a jej misyjn¹ dzia³alnoœci¹ ma byæ w du¿ej mierze edukacja kulturalna. CSK ma pomóc budowaæ wizerunek Lublina i regionu w oparciu o ekologiê, o kulturê bycia we wspó³czesnym œwiecie i kulturê jego rozumienia”. Pi¹te miejsce zaj¹³ ZESPÓ£ POAUGUSTIAÑSKI w ¯aganiu w woj. lubuskim. To niew¹tpliwie jeden z najcenniejszych zabytków sakralnych historycznego Œl¹ska. Imponuj¹ca budowla o cechach stylu gotyckiego i barokowego „ma szczególne znaczenie dla dziedzictwa kulturowego ze wzglêdu na swoje niew¹tpliwe wartoœci artystyczne, historyczne oraz autentycznoœæ. Kompleks unikn¹³ znaczniejszych zniszczeñ w ci¹gu II wojny i okresu powojennego”. Aby przedstawiæ „cud”, który znalaz³ siê na szóstej pozycji, musimy wróciæ na wschód, do województwa, które w siódemce finalistów ma ju¿ swojego przedstawiciela, czyli do woj. lubelskiego. Na jego terenie, w okolicy Zwierzyñca, le¿y maleñka wieœ Guciów, a w niej jeszcze mniejszy skansen, a w³aœci-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net

wie skansenie ZAGRODA GUCIÓW. Sk³ada siê ona z cha³upy, stodo³y i obory z poddachem. Budynków nie jest wiele, ale s¹ one naprawdê urocze i warto zatrzymaæ siê tutaj na chwilê, aby zrobiæ pami¹tkowe zdjêcie. Samo miejsce tak oto jest opisywane przez w³aœcicieli: „Wybraliœmy miejsce na Roztoczu, gdzie rzeka Wieprz prze³amuje siê przez mezozoiczne ska³y. Gdzie odwieczna puszcza sta³a siê domem i cmentarzyskiem tutejszego ludu sprzed 1000 lat. Z mi³oœci do ojcowizny zamieszkaliœmy razem z tymi, których pradziadowie 200 lat temu osiedlili siê w miejscu nazwanym Guciów, a dziadowie i ojcowie uprawiaj¹c z trudem piaszczyst¹ i górzyst¹ ziemiê stali siê ko³odziejami”. Fi na ³o w¹ sió dem kê za my ka „cud” pod na zw¹ SZLAK KULINARNY PODAKRPACKIE SMAKI. To oko³o 40 rozsianych po ca³ym podkarpackim województwie restauracji, restauracyjek, knajpek i baFot. Archiwum rów, które w swoim menu maj¹ tradycyjne potrawy tego regionu Polski. Zorganizowanie szlaku to dzie³o „Stowarzyszenia na rzecz rozwoju i promocji Podkarpacia Pro Carpathia”. Dzie³o rzeczywiœcie smakowite.

xx x Organizatorzy plebiscytu wskazali 32 miejsca, wed³ug nich najbardziej interesuj¹ce i atrakcyjne w pejza¿u historycznej i wspó³czesnej Polski. Wiele z nich, co oczywiste, nie znalaz³o siê w gronie siódemki finalistów. Mnie zabrak³o w niej takich „cudów”, jak przede wszystkim Dworzec Fabryczny w £odzi, który wywo³uje uznanie, a nawet zachwyt architektów z ca³ego œwiata, te¿ wspania³ego Muzeum II wojny œwiatowej w Gdañsku, Muzeum Tadeusza Kantora „Cricoteca” w Krakowie, czy autentycznego cudu przyrodniczo-krajobrazowego, czyli Pêtli ¯u³awskiej. ¯e jest, jak jest, to niew¹tpliwa zas³uga regulaminu plebiscytu. Ka¿dy, kto zostanie zaakceptowany jako jego uczestnik, a de facto mo¿e nim byæ ka¿dy, ma prawo do g³osowania raz na 24 godziny podczas wszystkich dni plebiscytu, który w tym roku trwa³ od 7 lipca do 31 sierpnia. W plebiscycie zorganizowanym na takich zasadach zawsze w finale znajdzie siê ten obiekt, którego sympatycy wyka¿¹ siê szerokim krêgiem towarzyskim i sprawnoœci¹ organizacyjn¹. Im wiêcej osób zostanie „skaperowanych” do g³osowania i im wiêksza konsekwencja w pilnowaniu ich, by raz dziennie oddali swój g³os, tym pewniejsze miejsce w finale i na podium. Nie dziwi wiêc, ¿e w fina³owej siódemce s¹ rzeczywiœcie „cuda”, ale, niestety, tak¿e cudeñka. n


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George - White Rock 24904 108 A - Maple Ridge 711 Morrison - Coquitlam 11 9771 152 B  - Surrey 11554 284 - Maple Ridge Lot 1 129 AC - Maple Ridge 494 Trumpeter - Kelowna 14450 Colebrooke  - Surrey 550 Beatty - Vancouver 211 Hillcrest - Calgary 185 Cresta Seaton - Portage 305 10721 139 - Surrey

229.000 SOLD 1.150.000  2,180.000  499.000 999.000 999.000   399.000 SOLD 3,200.000 SOLD 759.000 SOLD  376.000 SOLD  229.000 SOLD 309.000 SOLD 

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Głos Polonii wydanie nr 26  
Advertisement