Page 1

Mistrz- wśród najlepszych przedstawień w historii Teatru TV 1 WRZEŚNIA 2017

NR 25

str. 5

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

y n i z d o r u e z Pierws ! i i n o l o P u s o ł G OPOWIEŚCI LADY BUNII - str. 6

PRAWO AGATY - str. 8


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

Spis treści:

G³os Polonii ma ju¿ rok! Wiem, ¿e brzmi to banalnie, ale czas po prostu oszala³. On ju¿ nie mija szybko, ale pêdzi jak szalony! Moja konstatacja w zwi¹zku z tym te¿ nie jest odkrywcza - po prostu mam ju¿ 55 lat i „jadê z górki”. Dlatego mam wra¿enie, ¿e pierwszy numer G³osu Polonii, nie ukaza³ siê 1 wrzeœnia 2016 roku, ale w zesz³ym miesi¹cu. Kiedy jednak przegl¹dam te 24 wydania jakie do tej pory siê ukaza³y, to widzê, ¿e wydarzy³o siê w ci¹gu tego roku wiele. Zarówno w moim ¿yciu prywatnym jak i G³osie Polonii. Rok temu zacz¹³em od wydarzenia, które jak siê okaza³o, przyci¹gnê³o t³umy Polonii czyli od zapowiedzi teatru z Polski, który przyjecha³ ze spektaklem „Miêdzy ³ó¿kami” Norma Fostera, w re¿yserii Artura Barcisia. PóŸniej by³ 5 Vancouver Polish Film Festival. Teraz znowu zapowiadam teatr - tym razem bêdzie to Benefis Ryszarda Kopplingera, który zagra tytu³ow¹ rolê w sztuce Zdzis³awa Skowroñskiego „Mistrz”, a póŸniej z kolei znowu bêdziemy ogl¹daæ polskie filmy za spraw¹ Rafa³a Czekaj³y i Jego 6 Vancouver Polish Film Festival. Czyli historia zatacza ko³o. To oczywiœcie nie wszystko co dzia³o siê przez ten rok, bo polonijnych imprez kulturalnych na szczêœcie nie brakowa³o i nadal nie brakuje, co napawa mnie du¿ym optymizmem. A tak a’propos optymizmu to przypomina mi siê takie zdanie mojego ulubionego satyryka Andrzeja Poniedzielskiego, który t³umaczy³ jaka jest ró¿nica miedzy optymist¹ a pesymist¹. Otó¿ optymista uwa¿a, ¿e œwiat stoi przed nim otworem. I w zasadzie pesymista te¿ tak uwa¿a, tyle tylko, ¿e on wie co to jest za otwór. Przez ten rok twardo wytrwa³em w postanowieniu, ¿e moja gazeta bêdzie siê trzymaæ z dala od polityki. I chocia¿ rêka nieraz œwierzbi³a, a zêby mimowolnie zgrzyta³y na to co siê w Polsce wyrabia, to jednak nie da³em sie ponieœæ emocjom i polityki unikn¹³em. Mam zreszt¹ zamiar w tym postanowieniu wytrwaæ. Polityka bowiem to najgorsze bagno z mo¿liwych, sprawia, ¿e ludzie dostaj¹ „ma³piego” rozumu, a ja chcia³bym, ¿eby œrodowisko polonijne nie by³o podzielone i ¿eby siê wspiera³o. Oczywiœcie zdajê sobie sprawê, ¿e to pewnego rodzaju utopia, ale sam do podzia³ów rêki przyk³adaæ nie zamierzam. Bo, w naszej ojczyŸnie niestety jest tak, ¿e „zwyk³y” Polak egzamin zda³. Ale egzamin oblewamy jako wspólnota. Wspólnota obywateli gotowych do dialogu i zdolnych do kompromisu, wspólnota ludzi tolerancyjnych i szanuj¹cych siê, wspólnota ludzi, którzy sobie ufaj¹ i niezale¿nie od ró¿nic potrafi¹ ze sob¹ wspó³pracowaæ. W Polsce prêdko to siê nie zmieni, ale w Vancouver mo¿e, choæ bêdzie to wymaga³o gigantycznego wysi³ku. Ale myœlê, ¿e warto spróbowaæ. A teraz zachêcam Pañstwa do lektury, 25 ju¿, numeru mojej gazety. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: glospoloniivancouver@gmail.com Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

TEATR „Mistrz” - wśród najlepszych przedstawień w historii Teatru TV- str. 4-5 OPOWIEŚCI LADY BUNI Jak zostałam babą z garem - str. 6-7 PRAWO AGATY Niektóre kanadyjskie regulacje prawne - str. 8 MIASTA ŚWIATA Vancouver wśród najbardziej przyjaznych miast świata - str. 10 FOTOREPORTAŻ Koncert „Beautiful and Free” - str. 12-13 KATAKLIZM Niszczycielskie tornado nad Borami Tucholskimi - str. 15 ROLNICTWO Dramat polskich sadowników - str. 16 DEMOGRAFIA Polska inwazja na Wielką Brytanię - str. 17 TECHNIKA Latanie boeingiem w...centrum Poznania - str. 18 DIAMENTY I BRYLANTY Karat i ziarnko chleba świętojańskiego - str. 19 ZŁODZIEJE SKARBÓW Zagłada polskich regaliów - str. 20 POLSKIE ZAMKI NA KRESACH Wysoki i Niski - dwa lwowskie zamki - str. 21 JEŻDŻĄC PO POLSCE Bociany, nieme łabędzie i kratery wulkanów - str. 22

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, glospoloniivancouver@gmail.com Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


z r t s i M

GŁOS POLONII 5

www.glospolonii.net

-

ń ie w ta s d e z r p h c y z s p le j wśród na w historii Teatru TV Fot. Archiwum

Krzysztof Pipa³a

Sztuka Zdzis³awa Skowroñskiego, „Mistrz”, któr¹ w ramach benefisu Ryszrda Kopplingera „wzi¹³ na warsztat” Teatr Polski Vancouver, w sierpniu 1999 znalaz³a siê na liœcie stu najlepszych w historii Teatru Telewizji przedstawieñ teatralnych, wytypowanych przez Akademiê Teatru Telewizji. Ryszarda Kopplingera vancouverskiej Polonii przedstawiaæ nie trzeba. Wobec tego nale¿a³oby przybli¿yæ nieco autora tej œwietnej sztuki. Zdzis³aw Skowroñski (ur. 21.03.1909 w Samborze k. Lwowa - zm. 30.10.1969 w Warszawie) By³ literatem i scenarzyst¹, chocia¿ w 1935 roku ukoñczy³ wydzia³ prawa UJ w Krakowie. Przed wojn¹ pracowa³ w Zak³adzie Ubezpieczeñ Spo³ecznych w Krakowie. Potem trafi³ do wojska - by³ uczestnikiem kampanii wrzeœniowej. Trafi³ do oflagu Grossborn gdzie wraz z Leonem Kruczkowskim i Józefem S³otwiñskim za³o¿y³ teatr jeniecki. Tam powsta³y jego pierwsze utwory dramatyczne. Po wojnie, w latach 1947-55 by³ wicedyrektorem Biura Kultury i Oœwiaty Prezydium Rz¹du, nastêpnie (1955-63) kierownikiem literackim Teatru Klasycznego w Warszawie, a w latach 196469 kierownikiem literackim zespo³u filmowego „Iluzjon”. By³ autorem licznych sztuk scenicznych i telewizyjnych, scenariuszy filmowych, dialogów do filmów. Zdzis³awa Skowroñskiego znamy przede wszystkim jako autora komedii. W „Imieninach pana dyrektora” autor têpi zak³amanie i oportunizm, w „Maturzystach” - dyrygowanie ludŸmi i tzw. lakiernictwo, a w „Kuglarzach” - frazesowiczów i kombinatorów.

Scena ze spektaklu TV Na to miast w „Mi strzu” z 1964 roku. Skowroñski siegn¹³ po inn¹ tematykê. Inaczej takj¹cych w domu. Poniewa¿ w ¿e j¹ uj¹³. Po sta wi³ kenkarcie „Mistrza” widprzed sob¹ problem nieje jako zawód buchalpsychologiczny, doter (ksiêgowy), pocz¹tty cz¹ cy warsz ta tu kowo nie bior¹ go pod twórczego. M³ody uwagê. Stary aktor jedaktor przygotowunak za wszelk¹ cenê chce je siê do roli Makudowodniæ, ¿e jest artybeta. Re¿yser spekst¹. W tym celu, na ¿yta klu ma do nie go czenie gestapowców, odpretensje o s³ynny mogrywa monolog ze sztylenolog ze sztyletem. Aktem. Niemcy stwierdzaj¹, ¿e tor graj¹c sprawia wra¿erzeczywiœcie, jest aktorem i nie jakby „chcia³ zabiæ ja„Mistrz” zajmuje miejsce mecekiegoœ upiora, którego widzi”, nasa pod œcian¹ z zak³adnikami - u Fot. Archiwum co psuje koncepcjê re¿ysera. Aktor boku nauczycielki, doktora i pianisty. Zajednak obstaje przy swoim, gdy¿ odczuwa k³adnicy zostaj¹ rozstrzelani, a m³ody aktor wêpotrzebê uczczenia pamiêci tytu³owego „Mistrza”. druje dalej. Opowiada o nim re¿yserowi. Jest rok 1944, czas po Poruszony t¹ opowieœci¹, re¿yser pozwala m³odepowstaniu warszawskim. M³ody aktor (który wtedy mu aktorowi na odegranie roli Makbeta tak, jak chce. jeszcze nie ukoñczy³ szko³y aktorskiej, gdy¿ naukê W Teatrze TV sztukê tê wyre¿yserowa³ Jerzy Antprzerwa³ mu wybuch wojny) po ucieczce z transpor- czak. Premiera spektaklu odby³a siê w listopadzie tu trafia do jednego z podwarszawskich miast, do do- 1964 roku. W roli tytu³owej wyst¹pi³ nie¿yj¹cy ju¿ mu nauczycielki, Zofii Kowalskiej. Znajduj¹ u niej Janusz Warnecki. Wyst¹pili tak¿e: Ryszarda Hanin, schronienie równie¿ uciekinierzy z Warszawy, a wœród Ignacy Gogolewski, Henryk Borowski, Zbigniew Cynich „Mistrz” - stary aktor. Tu¿ przed wybuchem woj- bulski, Igor Œmia³owski i Andrzej ¯arnecki ny mia³ on szansê na pierwsz¹ w swoim ¿yciu poDwa lata póŸniej powsta³a nastêpna wersja, rejewa¿n¹ rolê do odegrania. Opowiada on m³odemu o strowana ju¿ kamer¹ filmow¹. Potem Jerzy Antczak teatrze. Wierzy, ¿e po wojnie zagra Makbeta, i od siêgn¹³ jeszcze raz po scenariusz Zdzis³awa Skowtrzech lat pracuje nad t¹ rol¹. Ma kolekcjê przek³a- roñskiego i zrealizowa³ „Mistrza” w Belgradzie. dów tej sztuki i opracowa³ nawet jej w³asn¹ koncepW 1966 roku „Mistrz'” otrzyma³ nagrodê na festicjê, dostosowan¹ do jego wieku. Tymczasem gesta- walu radiowo-telewizyjnym „Prix Italia”. po poszukuje winnych wysadzenia torów kolejowych Na podst. www.encyklopediateatru.pl, (to w³aœnie wtedy m³odemu aktorowi uda³o siê zbiec). www.filmpolski.pl Fot. Archiwum Niemcy bior¹ zak³adników spoœród osób przebywaDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Opowieœci Lady Buni

6 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Jak zostałam „Babą z Garem”

Jeszcze w latach dziewiêædziesi¹tych bêd¹c u kole¿anki na imprezie zakocha³am siê w soku z pietruszki. Nie mog³am poj¹æ co to za cudo i gdzie kupi³a. Okaza³o siê, ¿e zrobi³a sama. Ma nowego robota kuchennego, o którym s³ysza³am od Kariny, jakieœ cudo za ogromne pieni¹dze, robot który gotuje. Œmia³am siê z tego wynalazku i z Kariny co to za garnek co sam gotuje, przecie¿ to niemo¿liwe. Karina zawsze mia³a wszystkie nowoœci i wszystko co najdro¿sze. Kiedy jednak moja mocno st¹paj¹ca po ziemi Basia zakupi³a to cudo, moja ciekawoœæ zaprowadzi³a mnie do kuchni. Kurcze to by³o nieprawdopodobne - faktycznie gotuje, miksuje, szatkuje, ubija. Kawa mro¿ona by³a ob³êdna. Za ka¿dym razem kiedy by³am u Basi zapytana co pijê odpowiada³am: - Proszê wiadro soku z pietruszki i dzban kawy. Wiedzia³am ju¿ wtedy, ¿e kiedy tylko Karolcia podroœnie, a ja pójdê do pracy to ten robot stanie w mojej kuchni. Minê³o dobrych kilka lat, kiedy na targach nieruchomoœci sta³a kobieta z garem i reklamowa³a siê czêstuj¹c sokiem z pietruszki. Wziê³am wizytówkê mówi¹c: - Jak skoñczê dom to kupujê. Tak te¿ siê sta³o, prezentacja by³a tylko dla mnie, robotnicy koñczyli pracê, a my w salonie na stole ogrodowym mia³yœmy prezentacjê i Thermomix by³ mój. Niestety by³am tak poch³oniêta prac¹, ¿e przez dwa lata nie mia³am czasu przeczytaæ instrukcji obs³ugi. D³ugi czas s³u¿y³ mi tylko do robienia mro¿onej kawy i soku z pietruszki. Jednym s³owem mia³am najdro¿szy blender! Kiedy rynek trochê podupad³, a co za tym idzie mia³am wiêcej czasu otworzy³am ksi¹¿kê i zaczê³am u¿ywac mojego robota. Przez osiem lat by³am z niego bardzo zadowolona. Przyszed³ moment wyjazdu i problem co z robotem. Jak go zabraæ, inne natê¿enie pr¹du, czy wobec tego bêdzie dzia³a³? Poprosi³am o pomoc mê¿a kole¿anki, konstruktora z Zelmeru. Da siê zrobiæ, ale urz¹dzenie do przetwarzania pr¹du bêdzie ciê¿kie i g³oœne. Hmmm, mogê wziaæ tylko jedn¹ walizkê, w któr¹ mam spakowaæ 40 lat ¿ycia. Podjê³am decyzjê, ¿e niestety musimy siê rozstaæ. Sprzedajê TM za grosze. W Ameryce jest wszystko wiêc sobie kupiê. Sprzeda³am kole¿ance. Nastêpnego dnia po wyl¹dowaniu na Ziemii Obiecnej, kaza³am córce dzwoniæ do Thermomixa, bo ja chcê robota. Niestety okaza³o siê, ¿e w kraju, w którym jest wszystko, wszystko najwiêksze i wszystkiego najwiêcej jest owszem biuro tej firmy, ale ro-

bota nie ma na rynku, mo¿e bêdzie za rok. P³akaæ mi siê chcia³o, nie mog³am tego poj¹æ jak w takim razie ci ludzie tu ¿yj¹, skoro cywilizacja tu jeszcze nie dotar³a! Przez trzy lata, mêczy³am córkê systematycznie ¿eby dzwoni³a i pyta³a. Wkoñcu nadszed³ ten dzieñ - Thermomix dotar³ do NY. Kupi³am bez zastanowienia, choæ mia³am ju¿ ca³¹ kolekcje urzadzeñ kuchennych od miksera rêcznego przez Ninje po Kitchen Aid. Ten ostani bardzo mnie rozczarowa³, jedyne co ma atrakcyjne to wygl¹d. Reszta do bani. A blender z tej firmy przyprawia mnie o md³osci kiedy u¿ywam go w pracy. Lepsze blendery to w Biedronce sprzedawali za 50 z³. Okaza³o siê, ¿e kupuj¹c tu robota mogê uczestniczyæ w bezp³atnych lekcjach gotowania. To ju¿ zupe³nie jak wyprawa w kosmos. Prowadz¹ca cudowna kobieta z Australii, szef kuchni i autorka ksi¹¿ek kulinarnych otworzy³a przed nami magiczny œwiat Thermomixa i jego mo¿liwoœci. Czujê siê tak jak bym widzia³a to urz¹dzenie pierwszy raz w ¿yciu. Po ka¿dych zajêciach ca³y nastepny dzieñ próbujê wszystkie przepisy. Jestem Magd¹ Gessler w mojej kuchni!!! Robiê takie cuda o jakich wczeœniej nie marzy³am. Nigdy nie lubi³am gotowaæ, a teraz jestem mistrzem! Z racji tej, ¿e ca³e ¿ycie odk¹d siêgam pamiêci¹ coœ sprzedawa³am, kocham ludzi i uwielbiam mówiæ podjê³am szybk¹ decyzjê - zostanê sprzedawc¹!

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Ale jak w obcym kraju, bez jezyka i kontaktów. Jak siê czegoœ bardzo chce to nie ma rzeczy niemo¿liwych. Nawet brak jêzyka nie mo¿e byc przeszkod¹. Jest ca³a masa Polonii i ja do nich dotrê, a do Amerykanów bêdzie mówi³a córcia, taki ma³y team matka i córka! Nie musia³am córki nawet namawiaæ, przecie¿ w domu to ona rz¹dzi³a w kuchni. Pierwsza moja klientka - córcia. Tu na chwilê straci³am dziecko, bo nie wychodzi³a z kuchni. Uwielbiam reakcje Amerykanów na to urz¹dzenie - otwieraj¹ buzie i przecieraj¹ oczy ze zdziwienia, jakby im co najmniej wyl¹dowa³ pojazd kosmiczny w kuchni. Na pytanie co to robi odpowiadam: - Krawaty wi¹¿e i usuwa ci¹¿e! Po prostu robi wszystko! To jest produkt który sprzedaje siê sam, na prezentacji nawet nie gotujemy. Robi¹ to klienci œwietnie siê przy tym bawi¹c. Na dzisiaj dla mnie to odskocznia od smutnego ¿ycia emigranta. Co bêdzie dalej zobaczymy. Mamy œwietn¹ zabawê i przy okazji zarabiamy pieni¹dze. Do sprzeda¿y tych wszystkich teraz modnych preparatów na odchudzanie to ja siê nie nadajê, no chyba, ¿e przez Internet lub telefon. Bo jak gruba baba ma przekonæ kogoœ o pastylkach czy koktajlach na szczup³¹ sylwetkê. Na reklamê gara nadajê siê idealnie, od razu widaæ, ¿e ta kobieta lubi zjeœæ i wie co dobre. Kiedyœ by³ w TV program kulinarny, w którym dwie starsze grube kobiet gotowa³y. Kocha³am go, bo one siê œwietnie bawi³y, by³ luz i dobry humor. Teraz czujê siê niczym one kiedy razem z córci¹ wyruszamy na prezentacje. Jestem ,,Bab¹ z Garem,, i œwietnie czujê siê w tej roli. Jestem szczêœliwa, ¿e mogê robiæ coœ co kocham! A przy okazji utrzeæ trochê nosa Amerykanom, ¿e coœ co u nich jest nowoœci¹ my znamy od lat. n Jolanta Lipińska, lat 42 urodzona w Jarosławiu na Podkarpaciu, od dwóch lat zamieszkała w Nowym Jorku na Brooklynie. Na emigracji od dwóch lat. W Polsce pośredniczka w obrocie nieruchomościami. W USA sprzątaczka, niania, opiekunka osób starszych. Jednym słowem Lady Bunia!


GŁOS POLONII 7

www.glospolonii.net

LIST OTWARTY Ko rzy sta j¹c z ³a mów pol skiej pra sy chcia³bym przedstawiæ swoj¹ opiniê na temat mojej dzia³alnoœci w Polsko-Kanadyjskim Stowarzyszeniu Jazzowym. Z zasady statutowej wynika, ¿e organizacja ta popiera muzykê, a szczególnie muzykê jazzow¹. Jak sie okazuje - niezupe³nie. W zwi¹zku z koncertem Moniki Sowiñski i Ryszarda Wrzaska³y pt: „Beautiful and Free” z okazji 150 rocznicy powstania Kanady, zaproponowa³em, aby PKSJ sponsorowa³o ów koncert. Kilku cz³onków Zarz¹du popar³o moj¹ inicjatywê, o czym zosta³em poinformowany pisemnie. Po kilku dniach otrzyma³em jednak oficjaln¹ wiadomoœæ o negatywnym stanowisku Zarz¹du odnoœnie do wsparcia finansowego polskiego koncertu. Jestem dog³êbnie przekonany, ¿e poparcie przez Zarz¹d PKJS nie naruszy³oby zasad statutowych, a wrêcz potwierdzi³oby wsparcie dla kultury narodowej, co z kolei œwiadczy³oby pozytywnie o sposobie myœlenia. Negatywne stanowisko Zarz¹du jest wiêc dla mnie nie do przyjêcia! Krótko mówi¹c nie podoba mi siê, wywo³uje wrêcz moje oburzenie! Z tego powodu nie mogê zasiadaæ przy jednym stole z ludŸmi, którzy myœl¹ a¿ tak odmiennie ni¿ ja. Podj¹³em wiêc decyzjê opuszczenia zaszczytnego stanowiska kontrolera finansowego (auditing committee). Decyzja moja dotyczy równie¿ wypowiedzenia cz³onkostwa w tej organizacji. Moja publiczna wypowiedŸ nie dotyka nikogo personalnie, a wskazuje jedynie na moje osobiste podejœcie do sprawy polskoœci, kultury narodowej i poparcia dla niej, bez wzglêdu na rodzaj prowadzonej dzia³alnoœci oraz niewyt³umaczalne niczym niechêci. Powinniœmy byæ dumni z osi¹gniêæ kultury polskiej i j¹ popieraæ, bez wzglêdu na jej rodzaj i na to kto j¹ prezentuje.

Zarz¹d Fundacji im. M. Kopernika zaprasza na

„Open-House”, który odbêdzie siê w niedzielê, 17 wrzeœnia, od godziny 14:00 do 16:00 Adres: Kopernik Lodge3150 Rosemont Dr. Vancouver, BC V5S 2C9 OdwiedŸ nasz polonijny Dom Seniora, poznaj mi³¹ atmosferê, spotkaj pracowników i rezydentów. Serdecznie zapraszamy!

Uwaga ZAMOJSZCZACY!!! Wszystkich absolwentów oraz osoby uczêszczaj¹ce do XVIII Liceum Ogólnokszta³c¹cego im. hetmana Jana Zamoyskiego w Warszawie, przy ul. Smolnej 30, prosimy o kontakt. Planujemy utworzenie Stowarzyszenia Zamoyszczaków w Kolumbii Brytyjskiej. Bogdan Lawrynowicz - tel. 778 919 6442, e-mail: wiarus2000@yahoo.com Marek Sapieha - tel. 604 512 7707, e-mail: msapieha@shaw.ca

JRC ELECTRICAL fully licensed in BC Electrical Contractor Usługi elektryczne dla Residential and Commercial Customers call: Jarek - (604) 996-5994 Dla Polonii zawsze 15 % Discount.

Marek Sapieha Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Prawo Agaty

8 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

Niektóre kanadyjskie regulacje prawne

Co oznacza podania nieprawdziwych informacji na granicy? K³am­stwo­do­ty­cz¹­ce­praw­dzi­we­go­po­wo­du­wjaz­du­do­Ka­na­dy­jest­bar­dzo­po­wa¿­nym­prze­stêp­stwem, po­dob­nie­jak­in­stru­owa­nie­ta­kiej­oso­by­by­na­gra­ni­cy­ za­ta­ja­³a­ fakt,­ ¿e­ przy­je­cha­³a­ do­ pra­cy.­ Urzêd­nik CBSA­nie­ma­pro­ble­mu­z­wy­da­niem­od­mo­wy­wjaz­du­ do­ Ka­na­dy­ je­œli­ nie­ jest­ prze­ko­na­ny­ o­ praw­dzi­wych­in­ten­cjach­wje¿­d¿a­j¹­ce­go,­jak­i­te­go,­¿e­po­okre­œlo­nym­po­by­cie­wy­je­dzie­on­z­Ka­na­dy. Jakie s¹ konsekwencje oferty pracy „na czarno” dla pracodawcy? Oso­by,­któ­re­za­trud­nia­j¹­nie­le­gal­nie­pra­cow­ni­ków s¹­na­ra­¿o­ne­na­do­tkli­we­kon­se­kwen­cje­w­po­sta­ci­kar pie­niê¿­nych­ do­ 50,000$­ w³¹cz­nie­ z­ po­zba­wie­niem wol­no­œci­do­lat­2.­Je­œli­ist­nie­j¹­ja­kieœ­do­wo­dy­na­to, ¿e­pra­co­daw­ca­oszu­ki­wa³­i­wpro­wa­dza³­w­b³¹d­Urz¹d Emi­gra­cyj­ny­ wte­dy­ ka­ra­ fi­nan­so­wa­ mo­¿e­ siê­gn¹æ $100,000­jak­i­5­lat­po­zba­wie­nia­wol­no­œci. Czy status sta³ego pobytu w Kanadzie mo¿na ³atwo utracić? Wy­star­czy­nie­miesz­kać­w­Ka­na­dzie­w­ci¹­gu­2­ostat­nich­z­5­lat.­Wg.­prze­pi­sów­emi­gra­cyj­nych­sta­³y­po­byt­ w­ Ka­na­dzie­ wca­le­ nie­ mu­si­ byæ­ na­ sta­³e.­ Brak zwiaz­ków­z­Ka­na­d¹­i­pra­ca­za­gra­ni­c¹­(dla­in­nej­ni¿ ka­na­dyj­ska­for­my)­mo­¿e­byæ­prze­s³an­k¹­do­utra­ty­sta­tu­su.­ Co obejmuje teren Kanady? Okre­œle­nie­„Ka­na­da”­obej­mu­je­nie­tyl­ko­zie­mie­ka­na­dyj­sk¹,­ale­tak­¿e­„wo­dy­we­wnêtrz­ne”­i­„mo­rze­te­ry­to­rial­ne”­w­Ka­na­dzie,­z­ad­no­ta­cj¹,­¿e­„wo­da­mi­we­wnêtrz­ny­mi”­jest­ob­szar­zde­fi­nio­wa­ny­ja­ko­obej­mu­j¹­cy­te¿­prze­strzeñ­po­wietrz­n¹­nad­Ka­na­d¹.­St¹d­Urz¹d Emi­gra­cyj­ny­uwa­¿a­wszyst­kie­dzie­ci­uro­dzo­ne­na­tej ka­na­dyj­skiej­ prze­strze­ni­ po­wietrz­nej­ ja­ko­ oby­wa­te­li ka­na­dyj­skich. Jakich uprawnieñ nie ma konsultant emigracyjny? Za­wo­do­wy­kon­sul­tant­imi­gra­cyj­ny­nie­ma­upraw­nieñ­ do­ re­pre­zen­ta­cji­ w­ S¹­dzie­ Fe­de­ral­nym­ i­ je­¿e­li ist­nie­je­ko­niecz­noœæ­te­go­ty­pu­re­pre­zen­ta­cji­-­ma­obo­-

wi¹­zek­po­in­stru­owa­nia­klien­ta,­¿e­by­za­siê­gn¹³­opi­nii praw­ni­ka­imi­gra­cyj­ne­go.­Na­to­miast­wiêk­szoœæ­in­nych czyn­no­œci­za­wo­do­wych­mo­¿e­wy­ko­ny­waæ­na­rów­ni z­praw­ni­kiem.­Po­nad­to­kon­sul­tant­za­zwy­czaj­pro­wa­dzi­spra­wy­sa­mo­dziel­nie­oraz­bie­gle­mó­wi­w­jê­zy­ku oj­czy­stym­klien­ta. Jak z egzaminem na obywatela - trzeba coœ znaæ i umieæ? Oso­by­ubie­ga­j¹­ce­siê­o­oby­wa­tel­stwo­ka­na­dyj­skie, zo­bo­wi¹­za­ne­ s¹­ do­star­czyæ­ po­da­nie­ oraz­ przy­st¹­piæ do­eg­za­mi­nu.­Dzie­ci­po­ni­¿ej­14.­ro­ku­¿y­cia­i­do­ro­œli po­wy­¿ej­64.­ro­ku­¿y­cia­nie­mu­sz¹­pi­saæ­eg­za­mi­nu­ze zna­jo­mo­œci­ jê­zy­ka­ an­giel­skie­go­ lub­ fran­cu­skie­go, ogól­nej­wie­dzy­do­ty­cz¹­cej­hi­sto­rii,­geo­gra­fii­i­sys­te­mu­po­li­tycz­ne­go­Ka­na­dy. Studia w Kanadzie - mo¿na zostaæ? Po­zwo­le­nie­na­stu­dio­wa­nie­(ang.­stu­dy­per­mit)­jest wi­z¹­na­okre­œlo­ny­czas­czy­li­ka¿­da­oso­ba­mu­si­udo­wod­niæ,­¿e­jej­in­ten­cja­stu­dio­wa­nia­jest­praw­dzi­wa, ¿e­wy­je­dzie­po­ukoñ­cze­niu­stu­diów,­¿e­staæ­j¹­na­stu­dia­w­Ka­na­dzie­bez­pra­cy­oraz­¿e­stu­dia­w­Ka­na­dzie przy­czy­ni¹­siê­do­roz­wo­ju­ka­rie­ry­u­sie­bie­w­kra­ju. De­fi­ni­cje­rz¹­dz¹­ce­po­da­nia­mi­cza­so­wy­mi­-­wi­z¹­stu­denc­k¹,­wi­z¹­pra­cy,­wi­z¹­tu­ry­stycz­n¹­-­wszyst­kie­ma­j¹­w­so­bie­ele­ment­in­ten­cji­po­by­tu­cza­so­we­go­zgod­nie­z­ro­dza­jem­wi­zy­i­prze­ko­na­niem­o­po­wro­cie­do swo­je­go­kra­ju­po­ukoñ­cze­niu­tej­wi­zy. Co to jest eTA i kiedy jest wymagana? Od­15­mar­ca­2016­ro­ku­wpro­wa­dzo­na­zo­sta­³a­przez Rz¹d­Ka­na­dy­au­to­ry­za­cja­(eTA)­na­przy­by­cie­dro­g¹ lot­ni­cz¹­ do­ Ka­na­dy.­ Jest­ to­ jak­by­ prost­sza­ elek­tro­nicz­na­for­ma­wi­zy,­za­któ­r¹­tu­ry­sta­mu­si­za­p³a­ciæ­7 do­la­rów.­Oso­by­przy­by­wa­j¹­ce­sa­mo­cho­dem­b¹dŸ­stat­kiem­nie­mu­sz¹­siê­ubie­gaæ­o­to­ze­zwo­le­nie. wy­ma­ga­na­w­przy­pad­ku­po­dró¿­nych­z­pañstw­zwol­nio­nych­ z­ obo­wi¹z­ku­ wi­zo­we­go,­ któ­rzy­ dro­g¹­ po­wietrz­n¹­wje¿­d¿a­j¹­do­Ka­na­dy­lub­prze­sia­da­j¹­siê­w Ka­na­dzie. wa¿­na­ przez­ okres­ do­ piê­ciu­ lat­ lub­ do­ mo­men­tu wy­ga­œniê­cia­da­ty­wa¿­no­œci­pasz­por­tu,­któ­rym­po­s³u­¿o­no­siê,­aby­otrzy­maæ­eTA,­oraz­po­zwa­la­na­wie­lo­-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

PRAWO AGATY

krot­n¹­ po­dró¿­ do­ Ka­na­dy­ i­ po­zo­sta­nie­ na­ okres­ do sze­œciu­ mie­siê­cy­ (funk­cjo­na­riusz­ stra­¿y­ gra­nicz­nej po­in­for­mu­je­jak­d³u­go­mo¿­na­zo­staæ). Kim jest konkubent? Za­ kon­ku­ben­ta­ wg­ ka­na­dyj­skie­go­ pra­wa­ emi­gra­cyj­ne­go­uwa­¿a­siê­oso­bê,­któ­ra­po­zo­sta­je­w­zwi¹z­ku na­pra­wach­¿o­ny­b¹dŸ­mê­¿a­przez­okres­nie­prze­rwa­ny­co­naj­mniej­12­mie­siê­cy.­Pa­ra­mu­si­przed­sta­wiæ do­ku­men­ta­cjê­prze­ko­nu­j¹­c¹­urz¹d­o­re­la­cji­kon­ku­bi­na­tu,­czy­li­po­¿y­ciu­ma³­¿eñ­skim,­ale­bez­œlu­bu.­Do­wo­dem­re­la­cji­kon­ku­bi­na­tu­mo­¿e­byæ­wspól­ne­kon­to ban­ko­we,­wspól­na­nie­ru­cho­moœæ­jak­i­wspól­ne­dzie­ci. Jak podró¿ować z dzieckiem, w przypadku gdy jego tata lub mama, maj¹ inne nazwisko od niego? W­przy­pad­ku­ro­dzi­ca,­któ­ry­po­dró­¿u­je­z­dzieæ­mi,­a no­si­ in­ne­ na­zwi­sko­ ni¿­ one,­ po­wi­nien­ on­ dys­po­no­waæ­ do­ku­men­tem­ po­twier­dza­j¹­cym­ po­kre­wieñ­stwo (akt­uro­dze­nia­dziec­ka­wraz­z­in­for­ma­cja­mi­do­ty­cz¹­cy­mi­ro­dzi­ców).­Przy­da­siê­te¿­po­œwiad­czo­na­no­ta­rial­nie­zgo­da­dru­gie­go­ro­dzi­ca­na­wy­jazd­(tak­zwa­ny con­sent­let­ter)­w­jê­zy­ku­an­giel­skim­oczy­wi­œcie.­Ten „con­sent­let­ter”­nie­jest­obo­wi¹z­ko­wym­praw­nie­do­ku­men­tem,­ale­mo­¿e­byæ­wy­ma­ga­ny­do­oka­za­nia­przez w³a­dze­kra­jów,­do­któ­rych­dziec­ko­wla­tu­je­(przy­wjeŸ­dzie­i­wy­jeŸ­dzie),­jak­tak­¿e­przy­po­wro­cie­do­Ka­na­dy.­Za­œwiad­cza­on­bo­wiem,­¿e­ro­dzi­ce­zga­dza­j¹­siê na­po­dró¿­dziec­ka­do­okre­œlo­ne­go­kra­ju­w­okre­œlo­nym­ter­mi­nie. n


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Van­co­uver­wśród­naj­bar­dziej przy­ja­znych­miast­świa­ta!!! 10­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Jesteœmy na trzecim stopniu podium

Adam Rother

Wolny od jakichkolwiek wp³ywów politycznych brytyjski tygodnik „The Economist” (za³o¿ony w 1843 r.), od lat organizuje ranking najbardziej przyjaznych do ¿ycia miast œwiata. Nasze Vancouver znalaz³o siê w nim na trzecim miejscu. Jeœli wiêc ktoœ narzeka, ¿e nie ¿yje mu siê w Vancouver dobrze, ¿e miasto nastrêcza mu k³opotów, to niech wyjedzie do jednego z tych miast, które w ogóle nie zosta³y w raporcie ujête albo na przyk³ad do Warszawy, która zajê³a w nim 65 miejsce. G³ówne kryteria, wed³ug których opracowuj¹cy ranking specjaliœci oceniaj¹ miasta œwiata, to poziom s³u¿by zdrowia, ¿ycie kulturalne, jego oferta, poziom i dostêpnoœæ, stan œrodowiska naturalnego, poziom i dostêp do infrastruktury, no i oczywiœcie edukacja, zarówno pod wzglêdem jakoœci, jak i mo¿liwoœci korzystania z niej. W ostatnim rankingu „The Economist” wzi¹³ „pod lupê” 140 miast œwiata. W dziesi¹tce najbardziej przyjaznych cz³owiekowi miast œwiata znalaz³y siê trzy aglomeracje australijskie, trzy europejskie, trzy kanadyjskie i jedna nowozelandzka. Nasza Kanada reprezentuje w pierwszej dziesi¹tce obie Ameryki - pó³nocn¹ i po³udniow¹. Nie ma w niej ¿adnej aglomeracji azjatyckiej, afrykañskiej i bliskowschodniej. Autorzy raportu wskazuj¹ ponadto, ¿e jednym z najwiêkszych problemów wielkich metropolii, co szczególnie dotkliwie odczuwaj¹ od kilku lat znacz¹ce, bogate i œwietnie zorganizowane miasta Unii Europejskiej, jest terroryzm. Dotyka on wyj¹tkowo mocno kraje bêd¹ce trzonem europejskiej Wspólnoty Francjê, Niemcy, ostatnio tak¿e Hiszpaniê i „wypisuj¹c¹ siê” z niej Wielka Brytaniê. Nic tedy dziwnego, ¿e miasta dotkniête i zagro¿one terroryzmem zajmuj¹ w powy¿szym opracowaniu ostatnie miejsca. Niekwestionowanym liderem rankingu jest australijskie Melbourne, które po raz siódmy z rzêdu zajmuje pozycjê lidera. Melbourne, to drugie co do wielkoœci miasto Australii. Zamieszkuje je 4,4 mln osób (Sydney ma 4,8 mln mieszkañców). Z piêciu wymie-

nionych wy¿ej kryteriów maksymaln¹ liczbê punktów (100) australijska metropolia otrzyma³a za infrastrukturê, edukacjê oraz opiekê zdrowotn¹. Pewnym zaskoczeniem bêdzie zapewne dla wielu, ¿e wiceliderem rankingi zosta³ europejski Wiedeñ. Po³o¿ona nad piêknym, acz dziœ wcale nie „modrym”, Dunajem stolica Austrii, podobnie jak Melbourne, otrzyma³a maksimum punktów za infrastrukturê, edukacjê i opiekê zdrowotn¹, acz s³abiej od lidera wypad³a w ocenie stanu œrodowiska i (co zapewne te¿ jest sporym zaskoczeniem) w dziedzinie kultury (miasto Mozarta i walca Straussów). Trzecie miejsce podium zajmujmy my, czyli nasze Vancouver, licz¹ce sobie 603 tys. mieszkañców. Maksymalne noty uzyskaliœmy za opiekê zdrowotn¹, stan œrodowiska oraz edukacjê, ale wy¿sz¹ œredni¹ zani¿y³ nam wynik w dwóch pozosta³ych kategoriach. „Zdo³owa³a” nas szczególnie nota za stan infrastruktury, która oceniona zosta³a tylko na 92,5 pkt. Mo¿emy jednak byæ dumni z faktu, ¿e jesteœmy najbardziej przyjaznym do ¿ycia miastem na kontynencie obu Ameryk i liderem tak¿e w Kanadzie. Toronto bowiem, najwiêksze nasze kanadyjskie miasto (2,6 mln mieszkañców) i stolica prowincji Ontario, uplasowa³o siê za nami i na jego wyniku równie¿ zawa¿y³a ocena za stan infrastruktury, punktowana jeszcze ni¿ej od naszej (89,3 pkt.). W pierwszej pi¹tce znalaz³a siê tak¿e kolejna kanadyjska metropolia. To Calgary. Miasto pod wzglêdem liczby mieszkañców znacznie wiêksze od nasze-

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

go (1,14 mln), w którym znalaz³o siê te¿ miejsce do ¿ycia dla doœæ licznej Polonii (ok. 20 tys. osób). Poziom edukacji i opieki zdrowotnej w tym mieœcie otrzyma³y maksymaln¹ liczbê punktów, natomiast poziom kultury i infrastruktury oraz stan œrodowiska obni¿y³y œredni¹. Australijska Adelaide otwiera drug¹ pi¹tkê raportu z najwy¿szymi notami w dziedzinie edukacji i opieki zdrowotnej. Tu¿ za ni¹ jest, te¿ australijskie, Perth z maksymalnymi ocenami za edukacjê, opiekê zdrowotn¹ oraz poziom infrastruktury i ze znacznie s³abszymi za pozosta³e kategorie. Ósme miejsce zajmuje Auckland - najwiêksze miasto najczystszego jeœli chodzi o œrodowisko kraju œwiata, czyli Nowej Zelandii, które zapunktowa³o maksymaln¹ ocen¹ za poziom edukacji. Pierwsz¹ dziesi¹tkê zamykaj¹ „Europejczycy”. To stolica Finlandii Helsinki (100 pkt. za opiekê zdrowotn¹ i zaledwie 88,7 pkt. za poziom kultury i stan œrodowiska) oraz Hamburg. Najwiêksze portowe miasto Niemiec, które w 2011 r. otrzyma³o miano „Europejskiej stolicy czystoœci”, uznanie specjalistów z tygodnika „The Economist” zdoby³o sobie poziomem opieki zdrowotnej oraz infrastruktury. Polska stolica Warszawa zajê³a na liœcie najbardziej przyjaznych do ¿ycia miast œwiata 65 pozycjê, czyli utrzyma³a stan posiadania z roku poprzedniego. Na pociechê warszawiakom mo¿e pozostawaæ fakt, ¿e i tak oceniona zosta³a wy¿ej ni¿ na przyk³ad szpanerski Dubaj. n


GĹ OS POLONII 11

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


12 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Beautiful W sobotê w sali na Uniwersytecie Capilano, w North Vancouver, odby³ siê koncert Moniki Sowiñski i Ryszarda Wrzaska³y pt: „Beautiful and Free” z okazji 150 rocznicy powstania Kanady. Zarówno m³oda, zdolna solistka dysponuj¹ca piêknym sopranem, jak i sêdziwy i schorowany, ale wci¹¿ genialny pianista stanêli na wysokoœci zadania i uraczyli nas pradziw¹ muzyczn¹ uczt¹. Wspomogli ich w tym dodatkowo w pierwszej czêœci Parker Clements (baryton) i Miri Lee (fotrepian), a w drugiej Leana ¯danova. Uroczystoœæ uœwietnili swoj¹ obecnoœci¹ Indianie z Eagle Nation Universal Production Society. Kto na koncercie nie by³ niech ¿a³uje. Fot. Lex Mazur i Jadwiga Dobrowolska

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 13

www.glospolonii.net

and Free

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Niszczycielskie tornado nad Borami Tucholskimi

GŁOS POLONII 15

www.glospolonii.net

Dramat tysiêcy ludzi

Marek Kober

Front burzowy przesuwa³ siê z po³udniowego-zachodu na pó³nocny-wschód. Nad terytorium Polski taki kierunek obiera ponad 90 procent frontów burzowych. Ten, który w pi¹tek 11 sierpnia nasuwa³ siê na Polskê, sformowa³ siê gdzieœ na granicy Czech i Austrii. Pr¹c na pó³nocny-wschód rozszerza³ swój zasiêg i nabiera³ prêdkoœci. Wchodz¹c w kolejne strefy gor¹cego powietrza, które wtedy wisia³o nad Polsk¹, nabiera³ mocy. Niós³ ze sob¹ grad, deszcz, potê¿niej¹cy z minuty na minuty wiatr, który nabiera³ prêdkoœci huraganu, z ka¿d¹ chwil¹ coraz wiêksze zniszczenia i œmieræ. Przemieszcza³ siê z prêdkoœci¹ oko³o 100 km na godzinê. Front burzowy osi¹gn¹³ moc tornada oko³o godziny 23. By³ wtedy nad Borami Tucholskimi, jednym z turystycznych klejnotów Pomorza. Apogeum jego niszczycielskiej si³y eksplodowa³o nad miejscowoœci¹ Rytel. Ziemiê bombardowa³ grad, potem ulewny deszcz, koszmarem dla ludzi na ziemi okaza³ siê huraganowy wiatr. Lasy sosnowe ³ama³y siê niczym zapa³ki, z domów wzbija³y siê w powietrze poszycia dachów, te które mia³y s³abe mury œcian, zamienia³y siê w ruinê. Mieszkañcy wiedzieli z telewizji, ¿e zbli¿a siê front burzowy, ¿e bêdzie mocno wia³o, ¿e bêdzie pada³ ulewny deszcz, ale w ostrze¿eniach nie by³o mowy, jaka bêdzie si³a wiatru. Kataklizm spowodowa³ œmieræ szeœciorga ludzi, w tym dwóch dziewczynek, harcerek z £odzi, które przebywa³y na obozie w Suszku, w sercu chojnickich lasów. Nie zd¹¿y³y uciec przed burz¹ w bezpieczne miejsce. Oko³o czterdzieœci osób zosta³o rannych. O œwicie nasta³a cisza. Ludzie wyszli z domów i ogarnê³o ich przera¿enie. Skala zniszczenia, jak¹ ujrzeli, by³a niewyobra¿alna. Zamiast lasów, by³ las kikutów po³amanych drzew. Drogi i dró¿ki, potoki, rzeczki i kana³y tarasowa³y po³amane drzewa. Grozi³o wezbranie wód i powódŸ. Mieszkañcy zniszczonych terenów zorganizowali siê sami, zaczêli usuwaæ z dróg zatory. Od wczesnego ranka w sobotê. Pomoc pañstwa w postaci ciê¿kiego sprzêtu i wojska otrzymali dopiero po trzech dniach, w poniedzia³ek wieczorem.

Tornado zniszczy³o 38 tysiêcy hektarów lasów. Tak, gdzie kiedyœ ros³y drzewa, dziœ stercz¹ ich kikuty, a niemal tyle samo le¿y pokotem, wyrwana z ziemi razem z korzeniami. Leœnicy twierdz¹, ¿e to najwiêksza katastrofa w historii polskich lasów. Wstêpne szacunki podaj¹, ¿e objêtoœæ przewróconych drzew to oko³o 2,2 mln metrów szeœciennych. Gdyby te 2,2, mln drewna za³adowaæ na samochody, to wype³ni³oby siê nim 45 tysiêcy du¿ych kontenerów. Te zaœ zajê³yby na ca³ej d³ugoœci drogê z Gdañska do Zakopanego. Kataklizm nad Borami Tucholskimi noc¹ z 11 na 12 sierpnia ujawni³ dwa zjawiska. Na jedno z nich cz³owiek nie ma wp³ywu, na drugi mo¿e i powinien mieæ. Prawda pierwsza, to nieuchronnoœæ niszczycielskich zjawisk pogodowych. - Ekstremalne zjawiska pogodowe bêd¹ coraz mocniejsze i czêstsze. Mo¿emy siê spodziewaæ coraz gorszych ulew, burz wraz z porywistym wiatrem, a nawet tr¹bami powietrznymi oraz upa³ów i susz - twierdzi prof. Szymon Malinowski, fizyk atmosfery z Uniwersytetu Warszawskiego . Przyczyn¹ jest globalne ocieplenie. Profesor Malinowski t³umaczy to tak: - Atmosfera to maszyna parowa, a poniewa¿ jest coraz cieplej, ta maszyna dzia³a na coraz wiêkszych obrotach. Ju¿ same nawa³nice wystarcz¹, ¿eby narobiæ du¿ych szkód. Jeœli jednak w chmurze burzowej powietrze zacznie siê krêciæ wokó³ w³asnej osi, to mo¿e z niej zejœæ tornado. Nale¿y siê spodziewaæ, ¿e tornad bêdzie w Polsce coraz wiêcej, bêd¹ te¿ nadal ros³y w si³ê. Przed katastrofalnymi skutkami nawa³nic i tornad o niszczycielskim charakterze uchroniæ mo¿e ludzi tylko sprawny system ostrzegania. W Polsce jest on ci¹gle w powijakach. Co prawda po powodzi w 1997 roku Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej (IMGW) wyposa¿ony zosta³ w radary pozwalaj¹ce œledziæ strefy opadów i ich przemieszczanie siê, ale radary te s¹ œlepe pod wzglêdem widzenia pr¹dów wstêpuj¹cych i stêpuj¹cych. A ich widzenie pozwala z du¿¹ doz¹ prawdopodobieñstwa wytypowaæ obszary, na których wyst¹pi nawa³nica. Widzenie burz i ich pr¹dów to jedno, a to drugie, kto wie, czy nie najwa¿niejsze, to sprawny system ostrzegania ludnoœci zamieszkuj¹cej zagro¿one nawa³nic¹ obszary. W Polsce mo¿na sobie zainstalowaæ aplikacjê, dziêki której bêdziemy informowani o zagro¿eniach. Nie ma systemu, chocia¿by umowy kom-

petentnych instytucji pañstwowych z operatorami telefonii komórkowej, obliguj¹cej tych drugich do wyFot. Archiwum sy³ania sms-ów z ostrze¿eniami do wszystkich posiadaczy telefonów na danym terenie. Najsprawniejsi s¹ w tej dziedzinie Amerykanie i od nich nale¿a³oby siê uczyæ. Miêdzy Górami Skalistymi na zachodzie i Appalachami na wschodzie tworzy siê w korytarz. Z naszej Kanady sp³ywa nim na po³udnie zimne arktyczne powietrze, które mniej wiêcej w œrodkowym rejonie USA zderza siê z gor¹cym i wilgotnym powietrzem znad Zatoki Meksykañskiej. Ten rejon nazywa siê potocznie Alej¹ Tornad, bo rocznie wystêpuje tam oko³o tysi¹ca tego typu zjawisk atmosferycznych. Niektóre maj¹ si³ê niszczycielsk¹ œmiertelnie. W UA powo³ano wiêc Narodow¹ S³u¿bê Pogodow¹ (National Weather Service). Analizowane s¹ tam dane meteo i na ich podstawie nawet osiem dni przed wyst¹pieniem niekorzystnego zjawiska okreœla siê region, w którym mo¿e ono wyst¹piæ. W dniu, w którym mo¿e do tego dojœæ, zawê¿a siê obszar obserwacji, a gdy s³u¿by dostrzeg¹ tornado, wydaje siê ostrze¿enie dla rejonu obejmuj¹cego zazwyczaj kwadrat 60 na 60 kilometrów. Wszystkim ludziom znajduj¹cym siê na tym obszarze nakazuje siê znaleŸæ schronienie, natomiast kilkanaœcie minut przed uderzeniem tornada wysy³a siê alarmy. W miastach w³¹cza siê syreny, komputer dzwoni na telefony stacjonarne i wysy³a ostrze¿enie, funkcjonariusze NWS maj¹ prawo przerwaæ dla podania ostrze¿eñ programy telewizyjne i radiowe. I… Na terenach zagro¿onych w USA tornadami wszystkie budynki publiczne maj¹ schrony przeciwtornadowe. Jakie s¹ tego efekty? Specjaliœci podaj¹, ¿e jeszcze w pierwszej po³owie ubieg³ego wieku jedno tornado potrafi³o zabiæ kilkuset ludzi. Dzisiaj ju¿ siê to nie zdarza. Stoi za tym tak¿e edukacja amerykañskiego spo³eczeñstwa. Gdy dostaj¹ sms-a z ostrze¿eniem, nie lekcewa¿¹ go, bo wiedz¹ ¿e za jego lakoniczn¹ treœci¹ stoj¹ fachowcy i ogromnej wartoœci sprzêt, który s³u¿y temu, by byli oni bezpieczni. W Polsce nie ma jeszcze Alei Tornad, ale wiadomo ju¿, ¿e bêdzie ich coraz wiêcej. Warto wiêc wyprzedziæ czas i niebezpieczeñstwa, jakie coraz czêœciej bêdzie on z sob¹ niós³. Na razie wiadomo, ¿e obecny rz¹d nie przed³u¿y³ z operatorami telefonii komórkowej umowy o ostrzeganiu mieszkañców zagro¿onych regionów przed zbli¿aj¹cymi siê do nich nawa³nicami. Zamiast kroku w przód, mamy krok wstecz. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dramat polskich sadowników 16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Jedenasta plaga egipska czyli...

Ewelina Kaszubska

Przymrozków nie zalicza sie co prawda do dziesiêciu plag egipskich, które Jahwe zes³a³ na faraona, zapewnie dlatego, ¿e w egipskim klimacie trudno o temperatury poni¿ej zera. Ale ju¿ na wysokoœci geograficznej, na której le¿y Polska, przymrozki mo¿na rzeczywiœcie zaliczyæ do jednej z plag, które nawiedzaj¹ i rujnuj¹ sadowników. Przymrozki W tym roku wiosna i zmienne warunki sp³ynê³y na kwitn¹ce sady w dwóch fazach. pogodowe przynios³y w sadach Pierwsza dotknê³a zniszczenia na niespotykan¹ skalê.

ale ka¿da nacja ma swoje smaki i za pachy oraz przyzwyczajenia. plantatorów na pocz¹tku Najlepszym przyk³adem przedsiêkwietnia, druga Przymrozki sp³ynê³y na kwitn¹ce sady w dwóch biorczoœci polskich sadowników i ich w maju. fazach. Pierwsza dotknê³a plantatorów na pocz¹tku determinacji w rozwoju sadów oraz plankwietnia, druga w maju. Skutki s¹ dla sadowników tacji krzewów owocowych jest coœ takiego, co siê nadramatyczne. Kilkustopniowe temperatury poni¿ej ze- zywa: borówka amerykañska. Jeszcze dwadzieœcia lat ra zmrozi³y kwitn¹ce ju¿ wtedy drzewa i krzewy owo- temu by³ to w Polsce owoc, o którym nikt nie s³ysza³, cowe. W konsekwencji zmro¿enia sadów straty w zupe³nie nieznany, dziœ Polacy s¹ trzecim na œwiecie czereœniach wynios³y oko³o 90 procent, niemal tak jego producentem. Czo³owych pozycji polscy sadowsamo katastrofalna sytuacja dotyczy zbiorów wiœni i nicy nie zajmuj¹ tylko w tych kategoriach owoców, œliwek, a jab³ek, które s¹ flagow¹ pozycj¹ polskiego które lubi¹ cieplejszy klimat (brzoskwinie, morele, eksportu owocowego, bêdzie w tym roku 30-40 proc. czereœnie). Ale i w tej kategorii nastêpuj¹ pewne zmiamniej ni¿ zwykle. Eksperci zajmuj¹cy siê rynkiem ny, które wskazuj¹, ¿e ekspansja sadowników obejowocowo-warzywnym w Polsce twierdz¹, ¿e w tym muje tak¿e te gatunki. Obserwuj¹c polski rynek wiroku nie ma gatunku owoców, których zebra³oby siê daæ bowiem, ¿e powoli, z roku na rok, jest coraz wiêwiêcej ni¿ rok temu. Klêska. cej tak¿e i tych owoców ale pochodz¹cych ju¿ z polByæ mo¿e ktoœ machnie lekcewa¿¹co rêk¹ i powie, skich sadów. S¹ na przyk³ad smakosze, którzy wol¹ ¿e nie ma siê co przejmowaæ, sprowadzi siê z zagrani- polskie brzoskwinie od importowanych, bo twierdz¹, cy i po bólu. Sprowadziæ mo¿na i ju¿ teraz w sklepach, podobnie jak w przypadku truskawek, ¿e s¹ bardziej g³ównie sieciowych, nale¿¹cych do firm zagranicznych, aromatyczne i o wiêkszych walorach smakowych, ale jest mnóstwo owoców po³udniowych, brzoskwinie s¹ ju¿ w przypadku nektarynek przyznaj¹ pierwszeñstwo na przyk³ad tañsze od polskich jab³ek, ale nie o to cho- tym z Po³udnia Europy. dzi. Chodzi bowiem o to, ¿e kwietniowo-majowe przyJak dosz³o do tego, ¿e Polska sta³a siê owocowa pomrozki anno domini 2017 sta³y siê zagro¿eniem dla ca- têg¹ Europy? Analitycy rynku owoców wskazuj¹, ¿e ³ej polskiej bran¿y owocowej. A nie jest to dla Pola- ekspansja trwa od lat 50. ubieg³ego wieku. Jeœli ktoœ ków bran¿a marginalna. Konsekwentnie budowana przez siêga pamiêci¹ do krajobrazu polskiej wsi z drugiej podziesiêciolecia doprowadzi³a do tego, ¿e Polska sta³a lowy XX w., przypomni sobie zapewne, ¿e przy ka¿siê w tej dziedzinie europejskim potentatem. dym niemal wiejskim domu by³o kilka rzêdów truskaSadownicy znad Wis³y doprowadzili do tego, ¿e wek, a wczesnym latem obradza³y owocami niewielPolska jest dziœ œwiatowym liderem w eksporcie ja- kie iloœci krzewów porzeczek i malin. W okresie zbiob³ek, koncentratu jab³kowego, wiœni i czarnej porzecz- rów w co drugiej wsi powstawa³y sezonowe punkty ki. Jeœli chodzi o truskawki i maliny, to w zale¿noœci skupu owoców, do których z jedn¹-dwoma kobia³kaod urodzaju (i oczywiœcie fali przymrozków) Polska mi pod¹¿a³y okoliczne gospodynie domowe, które sojest z regu³y na pierwszym miejscu œwiatowej listy bie przypisa³y rêczny zbiór tych owoców. Jedna-dwie eksporterów, czasem na drugim. W przypadku czar- kobia³ki z jednego gospodarstwa sumowa³y siê na koñnej porzeczki œwiatowa hegemonia jest nie do pod- cu ³añcucha skupu w tysi¹ce ton. wa¿enia - 80 procent globalnej produkcji tego owocu Specjaliœci twierdz¹, ¿e ju¿ wtedy poda¿ przewy¿pochodzi z Polski. Z tym jednak, ¿e najlepszy rynek sza³a popyt i trzeba by³o sobie radziæ z nadmiarem. dla czarnej porzeczki to Europa. Próby podboju tym Nadmiar sprawia³, ¿e producentom oferowano barowocem krajów Azji skoñczy³y siê fiaskiem, Azjaci dzo niskie ceny, ale nawet ci, którzy mieli po kilka dziwili siê, ¿e ktoœ w ogóle mo¿e coœ takiego piæ. No, krzewów nie narzekali, bo zawsze do kieszeni wpaDwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Fot. Archiwum

da³o trochê grosza, który liczy³ siê w biednym bud¿ecie wiejskiego gospodarstwa. Drugim sposobem na radzenie sobie z nadmiarem by³o organizowanie eksportu. I na tej dzia³alnoœci wyros³a niegdysiejsza potêga takiego w owych latach monopolisty jak Hortex. Dziœ Hortex monopolist¹ ju¿ nie jest, wolny rynek sprawi³, ¿e firm zajmuj¹cych siê skupem i przeróbk¹ owoców s¹ dziesi¹tki, o ile nie setki. Producenci nadal narzekaj¹, na ich zdaniem, za niskie ceny skupu, ale poda¿ owoców wci¹¿ wzrasta. Jak wiêc zrodzi³a siê owocowa potêga Polski? Miros³aw Maliszewski, prezes Zwi¹zku Sadowników RP i w³aœciciel sadu o powierzchni 20 hektarów (jab³ka, porzeczki) uzasadnia: - To, co siê sta³o w Polsce w tej dziedzinie w ci¹gu ostatnich 15-20 lat, jest fenomenem w skali œwiatowej - nie ma drugiego takiego kraju, który by tak siê rozwin¹³. Sadownicy zmodernizowali swoje sady pod k¹tem wymagañ rynkowych - posadzili nowe, nowoczesne odmiany, zmienili systemy nasadzeñ, wprowadzili nawadnianie, zbudowali nowoczesne przechowalnie owoców, kupili superci¹gniki, opryskiwacze, sprzêt do zbiorów. Z gospodarstw ekstensywnych przeszliœmy w bardzo intensywne. Z drugiej strony ogromny postêp mamy w handlu i dystrybucji - mamy znakomita logistykê, fantastyczne maszyny do sortowania owoców, do pakowania. Spe³niamy najwy¿sze wymagania krajów zachodnich. Dotychczas rekordowy pod wzglêdem zbioru owoców by³ rok ubieg³y, 2016. £¹czne zbiory jab³ek, œliwek, wiœni, malin, porzeczki, borówki zamknê³y siê liczb¹ 4,5 milionów ton. Kwietniowo-majowe przymrozki sprawi³y, ¿e teraz zbiory bêd¹ na poziomie roku 2010. GUS szacuje, ¿e z drzew polscy sadownicy zbior¹ w tym roku zaledwie 2,4 - 2,8 mln ton owoców, a z krzewów tylko pó³ miliona ton, To spadek o ok. 30 - 40 proc. Byæ mo¿e w roku 2018 niszczycielskie przymrozki omin¹ polskie sady i zbiory znów skocz¹ gwa³townie w górê. Oby! PS. WypowiedŸ prezesa Miros³awa Maliszewskiego za artyku³em „Wyj¹tkowo droga szarlotka” opublikowanym w Gazecie Wyborczej 22 sierpnia 2017 r. n


Pol­ska­in­wa­zja­ na­Wiel­ką­Bry­ta­nię www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­17

Jesteœmy drug¹ nacj¹ na Wyspach?

Adam Lasocki

Do roku 2003 na Wyspach Brytyjskich mieszka³o 69 tysiêcy osób legitymuj¹cych siê polskim paszpor tem. Dane opublikowane w tym miesi¹cu przez brytyjski urz¹d statystyczny (ONS) nie pozostawiaj¹ w¹tpliwoœci. Pod koniec 2016 roku po drugiej stronie Kana³u La Manche mieszka³o ju¿ ponad milion Polaków. W roku 2015 by³o ich tam 916 tysiêcy, w ci¹gu roku przyby³o 86 tys. Podczas 13 lat, miêdzy rokiem 2003 a 2016, liczba Polaków przyby³ych na Wyspy wzros³a o 933 tysi¹ce.

Inwazja rozpoczê³a siê niemal natychmiast po przyjêciu Polski do Unii Europejskiej, co nast¹pi³o 1 maja 2004 roku. Wielka Brytania i Irlandia by³y pierwszymi krajami Wspólnoty, które otworzy³y swój rynek pracy dla Polaków. Z najbardziej dotkniêtych bezrobociem regionów Polski ruszyli na Wyspy za prac¹ zarówno m³odzi, jak i ludzie w œrednim, a tak¿e w doœæ zaawansowanym wieku. Wiêkszoœæ jecha³a w ciemno i w nieznane, bez znajomoœci jêzyka, bez znajomoœci obyczajów, zwyczajów i kultury krajów, do których wyje¿d¿ali. Wyje¿d¿ali zaœ w nadziei, ¿e uciekn¹ przed nêdz¹ i wegetacj¹, na któr¹ byli skazani w kraju. Zdecydowana wiêkszoœæ ³apa³a siê pierwszych lepszych nadarzaj¹cych siê prac, których Anglik, Walijczyk, czy Szkot nigdy by siê nie podj¹³. Ale w tej pierwszej fali emigrantów byli te¿ m³odzi, œwietnie wykszta³ceni ludzie, którzy nie widzieli mo¿liwoœci zrealizowania swoich zawodowych aspiracji w Polsce. Dziœ mo¿na ich spotkaæ na eksponowanych stanowiskach w renomowanych instytucjach biznesu i finansów, tak¿e w firmach supernowoczesnych technologii. To elita polskiej emigracji. Za pierwsz¹ fal¹, w Wyspy Brytyjskie i w Irlandiê uderzy³a druga. Te¿ zró¿nicowana zarówno pod wzglêdem wieku, jak i wykszta³cenia. Gdy dziesiêæ lat temu pisz¹cy te s³owa powiedzia³ prezesowi jednego z regionalnych portów lotniczych w Polsce, ¿e jego rozwój zawdziêcza polskim bezrobotnym, to oczywiœcie obruszy³ siê. Ale po chwili refleksji przyzna³ racjê. Pierwsz¹ lotnicz¹ firm¹, która zwietrzy³a interes w

polskiej emigracji na Wyspy, by³ irlandzki Ryanair. Ten przewoŸnik po³¹czy³ polskich bezrobotnych z ich miejscami pracy w Wiel kiej Bry ta nii oraz Irlandii i do dziœ, przez nikogo niezagro¿ony, jest w tym biznesie liderem. Z najbardziej peryferyjnego w Polsce województwa podkarpackiego, le¿¹cego w po³udniowo-wschodnim zak¹tku kraju, Ryanair lata w tygodniu 20 razy na Wyspy. Na lotniFot. Archiwum ska po³o¿one w okolicach Londynu (Luton, Stansted), do Bristolu, Glasgow, Manchesteru, East Midland i trzy razy w tygodniu do Dublina w Irlandii. Z Krakowa jest tygodniowo na Wyspy 96 rejsów, ale Kraków jest kilka razy wiêkszy od Rzeszowa i poza pracuj¹cymi na Wyspach Polakami, lataj¹ do niego tak¿e turyœci. Siêgaj¹ca ponad miliona osób Polska diaspora na Wyspach Brytyjskich stanowi najwiêksz¹ mniejszoœæ narodow¹ w tym kraju. Jest ich tam niemal trzy razy wiêcej ni¿ obywateli Indii (362 tys.), Irlandii (335 tys.) i Rumunii (328 tys.). W Szkocji liczba Polaków jeszcze nie przekroczy³a, ale ju¿ powoli siêga stu tysiêcy (91 tys.), paradoksem zaœ jest, ¿e w Irlandii Pó³nocnej (jest prowincj¹, czêœci¹ sk³adow¹ Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Pó³nocnej) Polaków jest wiêcej ni¿ obywateli s¹siaduj¹cego z ni¹ pañstwa Republiki Irlandii. Brytyjski Urz¹d Statystyczny wyliczy³, ¿e ponad jedna czwarta matek, które rodz¹ na Wsypach dzieci, nie jest obywatelkami Wielkiej Brytanii. W 2016 roku Polski urodzi³y w tym kraju 22,3 tysi¹ca dzieci i by³a to najwiêksza liczba urodzeñ wœród emigrantek, a zarazem 3,2 proc. wszystkich urodzeñ. ONS poda³ równie¿, ¿e liczony rok do roku (od marca 2016 do marca 2017 r.) wskaŸnik migracji spad³ o 81 tys. osób, przy czym szczególnie zmniejszy³a siê migracja z grupy oœmiu pañstw, które w roku 2004 wst¹pi³y do Unii Europejskiej. Mieszkañcy tych krajów ju¿ nie przyje¿d¿aj¹ tak chêtnie na Wyspy, w ci¹gu wspomnianych wy¿ej 12 miesiêcy ich liczba spad³a z 68 tys. do 52 tys. i równoczeœnie czêœciej wyje¿d¿aj¹ (46 tys.

Brytyjskie obywatelstwo posiada ju¿ 6,5 proc. Polaków tam mieszkaj¹cych, natomiast kolejne 40 proc. podejmie dzia³ania, by je uzyska.

wyjecha³o wobec 29 tys. rok wczeœniej). Co prawda polscy emigranci coraz czêœciej wybieraj¹ jako kraj docelowy Norwegie, ale brytyjskie dane dotycz¹ce spadku imigrantów raczej nie dotycz¹ Polaków, skoro w roku 2016 ich liczba na Wyspach przekroczy³a milion osób. Inne dane, opublikowane przez brytyjskie ministerstwo skarbu, wskazuj¹, ¿e Polacy i inni imigranci przybywaj¹cy na Wyspy Brytyjskie, nie stanowi¹ zagro¿enia dla rdzennych Brytyjczyków i gospodarki tego kraju, tak¿e jego kapita³u socjalnego. Wspomniane ministerstwo wyliczy³o, ¿e obywatele Europejskiego Obszaru Gospodarczego wp³acili do brytyjskiego bud¿etu o 12,1 miliarda funtów wiêcej ni¿ z niego uzyskali. W tej sytuacji trudno przypuszczaæ, by konsekwencje brexitu odbi³y siê negatywnie na stosunku instytucji tego pañstwa do imigrantów. Z kolei badania przeprowadzone przez Instytut Badañ Rynkowych i Spo³ecznych (IBRIS) podaj¹, ¿e a¿ 78,2 proc, Polaków mieszkaj¹cych ju¿ w Wielkiej Brytanii widzi sw¹ przysz³oœæ w tym kraju, a zaledwie 10 proc. w Polsce. Brytyjskie obywatelstwo posiada ju¿ 6,5 proc. Polaków tam mieszkaj¹cych, natomiast kolejne 40 proc. podejmie dzia³ania, by je uzyskaæ. Jeszcze inne dane statystyczne wskazuj¹, ze 19 proc. Polaków, którzy zamierzaj¹ emigrowaæ z kraju, jako docelowy widzi Wielk¹ Brytanie. Nie jest wykluczone, ¿e ta liczba bêdzie siê zwiêkszaæ. ¯yj¹cy w kraju Polacy, którzy maj¹ znaczne zasoby finansowe, tak¿e coraz czêœciej myœl¹ o emigracji. Skoro w Kanadzie wystarczy kupiæ dom za kilka milionów dolarów, by móc siê staraæ o obywatelstwo tego kraju, niewykluczone, ¿e równie¿ i tam, zawitaj¹ emigranci z Polski. W kraju nad Wis³¹ doœæ znaczna czêœæ spo³eczeñstwa na przyk³ad wie, ¿e Vancouver jest jednym z najpiêkniejszych miast œwiata. I bardzo przyjaznym do ¿ycia. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Latanie Boeingiem w... 18 GŁOS POLONII

Simworld - firma z pasji

centrum Poznania Adam Lasocki

Wystarczy 129 z³otych, by zasi¹œæ za sterami Boeinga 737-800 i przez 15 minut pilotowaæ ten najpopularniejszy obecnie samolot pasa¿erski. Za pó³godzinny lot trzeba zap³aciæ ju¿ 279 z³. Aby sta³o siê to mo¿liwe, nie trzeba wcale jechaæ na lotnisko, lecz do Poznania, do firmy Simworld na ulicy Kwiatowej. Nie trzeba tez wchodziæ do wnêtrza samolotu, bo go tam oczywiœcie nie ma, tylko do jednego z pomieszczeñ firmy, w którym znajduje siê kompletny symulator lotów tym akurat typem Boeinga. W³aœcicielami Simworld s¹ Filip Witczak i Krzysztof Kimnes. Jak to w wielu przypadkach bywa, firma zrodzi³a siê z pasji. Pasj¹ Filipa i Krzysztofa od najm³odszych ich lat by³o lotnictwo. Pierwsze gry komputerowe by³y oczywiœcie zwi¹zane z lotnictwem, a wœród nich by³a te¿ gra z symulatorem lotu w roli g³ównej. Filip mówi, ¿e droga do produkcji kompletnych symulatorów Boeinga 737-800 zaczê³a siê od tego, ¿e koniecznie chcia³ siê przekonaæ na w³asnej skórze, jak lata siê tym w³aœnie samolotem, a poniewa¿ zajêcie miejsca w fotelu pilota tej maszyny by³o dla studenta niemo¿liwe, postanowi³ symulator lotu takiego Boeinga, zbudowaæ. Skoro Krzysztof Kimnes te¿ by³ pasjonatem lotnictwa i te¿ mieszka³ w Poznaniu, do spotkania obu m³odych ludzi prêdzej lub póŸniej musia³o dojœæ. Dosz³o prêdzej, bo obaj wybrali ten sam kierunek studiów, czyli automatykê i robotykê na Politechnice Poznañskiej. Podczas wakacji obaj m³odzi ludzie pojechali na wyk³ady do Irlandii (jeden w markecie wyk³ada³ warzywa, drugi mro¿onki), za zarobione pieni¹dze polecieli do Indii i w³aœnie tam, podczas chwili relaksu ze szklaneczk¹ rumu w rêkach, doszli do wniosku, ¿e nale¿y za³o¿yæ firmê, która bêdzie produkowaæ symulatory lotów Boeinga 737-800. Postanowili nie trwoniæ reszty zarobionych w Irlandii pieniêdzy, spakowali manatki, wrócili do Poznania. Pierwszy „warsztat” za³o¿yli w ³azience mieszkania rodziców Filipa, by po jakimœ czasie przenieœæ siê do gara¿u rodziców Krzysztofa. Jako studenci robotyki i automatyki wiedzieli na co siê porywaj¹ i wcale nie byli tym przera¿eni, bo jeœli chodzi o potrzebn¹ do tego przedsiêwziêcia wiedzê, byli, jak to siê mówi „nie do zagiê-

cia”. Gorzej przedstawia³a siê sytuacja z doœwiadczeniem praktycznym, czyli „wizj¹ lokaln¹” w kokpicie lataj¹cego Boeinga 737-800. Po jakimœ czasie dogadali siê z kilkoma przewoŸnikami i do wizytowania autentycznego kokpitu dosz³o. Rozpoczynaj¹c budowê pierwszego symulatora przyjêli za³o¿enie, ¿e wszystko musi byæ w nim zgodne z orygina³em do najdrobniejszego szczegó³u i z dok³adnoœci¹ do u³amka milimetra. Jeœli wiêc odleg³oœæ pomiêdzy przyciskami w oryginalnym kokpicie Boeinga wynosi³a centymetr i pó³tora milimetra, to taka sama musia³a byæ w ich symulatorze. Si³a oporu, jak¹ stawia przy w³¹czaniu b¹dŸ wy³¹czaniu dany przycisk, dŸwignia czy prze³¹cznik, musi byæ taka sama jak w oryginale. To samo dotyczy³o dŸwiêku klikniêcia danego przycisku, rozstawu œrubek w kokpicie (jeœli by³y niesymetryczne w oryginale, to w symulatorze tak¿e). Po jaka cholerê taka aptekarska precyzja? - zapyta Czytelnik. Konstruktorom chodzi³o o to, by pilot æwicz¹cy na ich symulatorze nie by³ zdezorientowany i rozkojarzony czymœ, czego nie ma w oryginale. Mia³ mieæ przeœwiadczenie, ¿e zasiada w fotelu w kokpicie 737800 i ma wykonaæ lot z pasa¿erami na pok³adzie i nie pope³niæ najmniejszego b³êdu lub niedopatrzenia. I piloci maj¹cy za sob¹ mnóstwo godzin przelatanych w 737-800, a æwicz¹cy w Simworld, bardzo sobie tê wiernoœæ szczegó³om chwal¹. Dziêki temu mog¹ skoncentrowaæ siê li tylko na prawid³owym wykonaniu „lotu”. Ale… Kokpit to jedno, a niezmiernie istotne jest tak¿e i to, jaki jest widok za oknami samolotu. Filip i Krzysztof nie wy³amywali otwartych drzwi i nie tracili czasu na projektowanie w³asnej grafiki. U¿ywaj¹ opracowanej przez koncern Lockheed Martin, natomiast sami stworzyli system wizyjny wyœwietlaj¹cy obraz na ekranie otaczaj¹cym symulator. Chodzi³o o wierne oddanie praw fizyki oddzia³uj¹cych na pilota samolotu - poczucie, ¿e jest siê zawieszonym w powietrzu, odczuwanie przechy³ów przy skrêtach lub turbulencjach, przeci¹¿eñ towarzysz¹cych startom i l¹dowaniom. To wszystko sprawia, ¿e symulator firmy Simworld jest perfekcyjny. Gdy dwa i pó³ roku temu z³o¿yli pierwszy symulator (staraj¹ siê, by jak najwiêcej czêœci do niego pochodzi³o od polskich, a najlepiej wielkopolskich producentów) wpadli na pomys³, by udostêpniæ go ludziom. Kawiarenkê, w której go zainstalowali, nazwali Gear UP (to komenda oznaczaj¹ca chowanie podwozia) i to w³aœnie tam mo¿na sobie polataæ nad Poznaniem. Londynem albo Dubajem. Pomys³ „dla ludzi” okaza³ siê tak¿e œwietn¹ promocj¹ ich biznesu. S¹ je-

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

www.glospolonii.net W³aœcicielami Simworld s¹ Filip Witczak i Krzysztof Kimnes

Fot. Archiwum

dyn¹ na œwiecie firm¹ produkuj¹c¹ symulatory, która na co dzieñ udostêpnia go ka¿demu, kto ma na to ochotê (zabronione jest wykonywanie niebezpiecznych manewrów). Ka¿dy klient lata z instruktorem. Zjawiaj¹cy siê w Simworld kupcy mog¹ poznaæ walory symulatora Simworld jeszcze przed z³o¿eniem zamówienia. Od roku Filip Witczak i Krzysztof Kimnes oferuj¹ klientom ju¿ nie tylko panele, ale cale symulatory z kompletnie wyposa¿onym kokpitem, systemem wizyjnym i monta¿em. System wizyjny to ekran o powierzchni piêciu metrów kwadratowych, na którym pilotowi wyœwietla siê obraz terenu, nad którym leci lub lotniska, do którego podchodzi podczas l¹dowania. Oczywiœcie nie jest to obraz statyczny, lecz zmieniaj¹cy siê wraz z wysokoœci¹ i poruszaniem siê samolotu. Wra¿enie autentycznoœci jest szokuj¹ce. Filip Witczak mówi, ¿e na œwiecie s¹ trzy firmy, które „rz¹dz¹” rynkiem symulatorów i ich Simworld jest jedn¹ z nich. Kompletny symulator z kokpitem, systemem wizyjnym i monta¿em to koszt siêgaj¹cy nawet kilkuset tysiêcy euro. Kto to kupuje? Fot. Archiwum Klienci s¹ ró¿ni. Od linii lotniczych po lu dzi, których marzeniem ¿ycia by³o zostaæ pilotem, ale uniemo¿liwi³y im to warunki zdrowotne. W kawiarence Gear UP coraz czêœciej mo¿na spotkaæ zawodowych pilotów, trenuj¹cych przed testami, którym s¹ cyklicznie poddawani. Liczni s¹ tak¿e kandydaci na pilotów linii lotniczych, którzy podczas naboru og³aszanego przez przewoŸników chc¹ siê wykazaæ perfekcyjn¹ znajomoœci¹ prowadzenia Boeinga 737-800. Co wa¿ne, w symulatorze Simworld mo¿na zaprogramowaæ najbardziej nieoczekiwane sytuacje, które mog¹ siê zdarzyæ podczas lotu - awariê silnika, hydrauliki, ogrzewania szyby w kokpicie, zaaran¿owaæ burze za oknem, œnie¿ycê i lód na pasie l¹dowania. Pilot ma mo¿liwoœæ nauczyæ siê, jak sobie radziæ w takich sytuacjach. Simworld stara siê obecnie o certyfikat, którego uzyskanie sprawi, ¿e piloci liniowi bêd¹ mogli profesjonalne szkolenia odbywaæ w³aœnie na symulatorze w poznañskiej firmie. A konkurencja? Robi¹ du¿o, by byæ od niej lepszymi. Na przyk³ad symulatory konkurencji potrzebuj¹ a¿ piêciu komputerów i to w³¹czanych w okreœlonej kolejnoœci i wed³ug okreœlonych procedur, natomiast ich symulator nadaje siê do pracy po w³¹czeniu dwóch przycisków i odczekaniu dwóch minut. A poza tym, to ¿aden z dwóch licz¹cych siê konkurentów nie ma w codziennym u¿ytkowaniu swojego symulatora. A to jest ogromny autu, bo jak mówi Filip Witczak, on i Krzysztof mog¹ spojrzeæ na swoje produkty z pozycji klienta i poznaæ jego potrzeby. Dowodem na to, ¿e ich symulator pracuje na bie¿¹co, jest jego „ksi¹¿ka lotów”, z której mo¿na siê dowiedzieæ, ¿e w ci¹gu dwóch lat bezusterkowo „przelata³” 4 tysi¹ce godzin. n


Ka­rat­i­ziarn­ko­chle­ba święto­jań­skie­go­ www.glospolonii.net

GŁOS­POLONII­­­19

Diamenty i brylanty (II)

Marek Kober

W poprzednim wydaniu naszej gazety pisaliœmy, w jakich strukturach geologicznych najczêœciej wystêpuj¹ diamenty, z których wyrabia siê (a mo¿e tworzy?) brylanty. Pisaliœmy wiêc o ska³ach kimberlitowych i jakie jest ich pochodzenie. Dziœ ci¹g dalszy opisywania œwiata diamentów i brylantów. Na pocz¹tku wyjaœnijmy sobie, dlaczego dla okreœlenia wagi kamieni szlachetnych (tak¿e zawartoœci z³ota w jego stopach) stosuje siê nigdzie indziej niestosowan¹ miarê, któr¹ jest karat? Sk¹d siê ona wziê³a? Jak zwykle, gdy nie za bardzo wiemy, sk¹d siê wzi¹³ jakiœ wyj¹tkowy termin, znany zreszt¹ od wieków, trzeba siêgn¹æ do tych¿e wieków dawnych, a nawet bardzo dawnych. Cywilizacja cz³owieka rozwija³a siê otó¿ najbujniej w krajach ciep³ych, a wiêc Œrodkowego-Wschodu, w krajach arabskich i s¹siednich. Wieki temu ludzkoœæ ju¿ zna³a kamienie szlachetne i tak jak dziœ lubowa³a siê w nich. S³ynny brylant Koh-I-Nor (Góra Œwiat³a) o wadze 108,9 karata zosta³ oszlifowany z diamentu znalezionego w Indiach ju¿ w œredniowieczu, podobnie jak pochodz¹cy te¿ z tamtego okresu Szach (88,7 karata). Nie by³o jeszcze znanego nam dzisiaj systemu miar i wag, ale musia³a funkcjonowaæ jakaœ wagowa wartoœæ w miarê dok³adnie powtarzalna. Do okreœlania wagi diamentów u¿ywano wiêc ziarenka szarañczynu. Szarañczyn to drzewo str¹kowe, którego str¹ki maj¹ znan¹ nam bli¿ej nazwê, a jest ni¹ „chleb œwiêtojañski”. No wiêc ziarenko takiego chleba œwiêtojañskiego wa¿y 0,2 grama i w³aœnie ono s³u¿y³o do okreœlania wagi diamentów. Nazwa karat przejêta zosta³a z jêzyka francuskiego, do niego zaœ trafi³a z greki, a do greki z jêzyka arabskiego. Tê kwestiê, bardzo przecie¿ wa¿n¹, mamy ju¿ wiêc za sob¹. W artykule zamieszczonym w poprzednim wydaniu naszej gazety pisaliœmy, ¿e w wydobyciu diamentów w czasach nam wspó³czesnych 50 proc. przypada na Afrykê, gdzie w tej bran¿y dominuj¹ Botswana, Afryka Po³udniowa, Namibia i Angola, natomiast pozosta³e 50 proc. przypada na Rosjê, nasza Kanadê oraz kilku pomniejszych producentów. Tej prawdy

nie bêdziemy zmieniaæ, nale¿y natomiast dodaæ, ¿e wymienione wy¿ej kraje afrykañskie dostarczy³y dotychczas a¿ 75 proc. wszystkich diamentów znajduj¹cych siê w obiegu na œwiecie. Wartoœæ tych 75 proc. szacuje siê na 1,9 miliarda karatów. Szacunkowe dane podaj¹, ¿e w przeliczeniu na dolary owe niemal 2 miliardy karatów s¹ warte oko³o 158 miliardów dolarów. Nasz Czytelnik zawo³a zapewne zdumiony, ¿e te 1,9 mld karatów to liczba ogromna i zapyta, te¿ s³usznie, gdzie te diamenty s¹? Zawrotna liczba 1,9 mld karatów w przeliczeniu na wspó³czesne wartoœci wagowe, to mniej wiêcej 380 ton. Jeœli przyjmiemy, ¿e do jednego wagonu towarowego wchodzi 20 ton ³adunku, to do przewiezienia wymienionego wy¿ej diamentowego tona¿u potrzebny by³by nam poci¹g sk³adaj¹cy siê z 19 takich wagonów. Nie tylko dla przeciêtnego œmiertelnika iloœæ i wartoœæ to ogromna, zwa¿ywszy, ile pierwszy lepszy jubiler ¿yczy sobie za pierœcionek z mikroskopijnym brylantem. Gdzie¿ wiêc owe tony diamentów s¹? W bardzo du¿ej iloœci, ju¿ w postaci oszlifowanych brylantów, s¹ one w setkach tysiêcy sklepów jubilerskich rozsianych po ca³ym œwiecie, ale kto wie, czy nie wiêcej jest ich na przyk³ad na koñcach œwidrów wiertniczych, bo tylko diamentowe ich koñcówki s¹ w stanie przewierciæ najbardziej twarde ska³y. Tak¿e w maszynach szlifierskich i na zêbach pi³ diamentowych, z którymi na pewno niejeden z naszych Czytelników mia³ do czynienia. ¯eby na przyk³ad przeci¹æ skamienia³y w wodach czarny d¹b, bez pi³y z diamentowymi koñcówkami siê nie obejdzie. Niby wiêc jest tych diamentów du¿o, ale w stosunku do popytu nie mo¿na powiedzieæ, by ich poda¿ by³a szczególnie obfita. Oczywiœcie do produkcji przemys³owej (wiert³a,pi³y itd.) u¿ywa siê diamentowego (chyba nie pope³nimy bluŸnierstwa) z³omu, czyli kamieni ma³ych i mocno zanieczyszczonych, a wiêc o niewielkiej wartoœci jubilerskiej. Cenê diamentu winduje jego waga i czystoœæ, któr¹ kamieñ ujawnia dopiero po oszlifowaniu. Z dia-

Cullinan zosta³ podzielony i oszlifowany na 105 brylantów, z których najwiêkszy, znany pod nazw¹ „Gwiazda Afryki”. Fot. Archiwum

mentami jest tak, jak z ka¿dym produktem. Najwiêcej zarabia na nim, nie ten kto go wyprodukowa³, w przypadku diamentów - znalaz³ lub wydoby³, tylko ten, kto wstawi³ go na najbardziej widoczne miejsce na wystawie sklepu jubilerskiego lub postanowi³ sprzedaæ na aukcji. Nigdzie na przyk³ad nie znalaz³em informacji, ile pieniêdzy zainkasowa³ cz³owiek o imieniu i nazwisku Frederick Wells, który by³ stra¿nikiem w kopalni Premier Mine w Pretorii w Afryce Po³udniowej i w 1905 roku znalaz³ najwiêkszy ze znanych w historii diamentów. Wa¿y³ on 3106 karatów, czyli dobrze ponad pó³ kilograma, dok³adnie 621,2 g. Wiemy natomiast, ¿e rz¹d Transwalu, jak zwano RPA, odkupi³ go od kopalni za 150 tysiêcy funtów szterlingów, co by³o wtedy kwot¹ wrêcz kosmiczn¹. Diament zosta³ podarowany w 1907 r. królowi Edwardowi VI na jego 66. urodziny i chyba nikt inny przed i potem nie zosta³ tak hojnie obdarowany z racji rocznicy swoich urodzin. Diament ten znany jest pod nazw¹ Cullinan. Wziêto j¹ od nazwiska ówczesnego dyrektora spó³ki diamentowej, do której nale¿a³a kopalnia i po wsze czasy pan dyrektor zapisa³ swoje nazwisko w historii, przynajmniej w historii bran¿y diamentowo-brylantowej. Cullinan zosta³ podzielony i oszlifowany na 105 brylantów, z których najwiêkszy, znany pod nazw¹ „Gwiazda Afryki”, ma 530 karatów i jest g³ównym klejnotem królewskiego ber³a Wielkiej Brytanii. PS Mia³em w tym odcinku pisaæ o historii wydobywania diamentów w naszej Kanadzie, ale rozpisa³em siê na inny temat, mam nadziejê, ¿e równie naszych Czytelników interesuj¹cy. Pierwotny zamiar muszê wiêc prze³o¿yæ do kolejnego numeru. Jak mówi polskie przys³owie: Co siê odwlecze, to nie uciecze. n

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej


Zagłada polskich regaliów

20 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Kradzie¿ i zniszczenie polskich klejnotów koronnych

Patryk Ungeheuer

Bezksiê¿ycow¹ noc¹ z 3 na 4 paŸdziernika 1795 roku rozpocz¹³ siê proces zag³ady polskich regaliów. Ze skarbca królewskiego na Wawelu wykradzione zosta³y w wyniku w³amania klejnoty bêd¹ce symbolami w³adzy polskich monarchów - korony, ber³a, jab³ka. Na trzy tygodnie przed podpisaniem traktatu rozbiorowego, który k³ad³ kres istnieniu pañstwa polskiego, rabunku najcenniejszych klejnotów polskiej monarchii dokona³ pruski gubernator Antoni von Hoym. Rz¹dzi³ Krakowem od 17 miesiêcy, od momentu zajêcia miasta przez pruskie ¿o³dactwo. S³owo regalia ma dwa znaczenia. W znaczeniu pierwszym, s¹ to symbole godnoœci królewskiej, takie jak korona, ber³o, jab³ko. W znaczeniu drugim, wynikaj¹cym z prawa, ¿e pañstwo jest prywatn¹ w³asnoœci¹ monarchy, regaliami by³y wszystkie dziedziny gospodarki zastrze¿one dla panuj¹cego. Regalem ³owieckim by³o wiêc wy³¹czne prawo monarchy do ³owów na grub¹ zwierzynê, tak¿e wy³¹czenie jedynie do jego dyspozycji niektórych kompleksów leœnych, regale rzeczne, to wy³¹czne prawo panuj¹cego do transportu rzecznego, regale górnicze - prawo nadaj¹ce mu wy³¹cznoœæ na wydobycie kopalin, regale solne - wy³¹cznoœæ na wydobywanie i pozyskiwanie soli, itd. Zamiennie, gdy monarch¹ nie by³ król lecz ksi¹¿ê, funkcjonuje termin ducalia od ³aciñskiego s³owa dux - ksi¹¿ê. Nas interesuj¹ natomiast jedynie regalia odnosz¹ce siê do klejnotów królewskich bêd¹cych tak w Polsce, jak i w innych pañstwach, symbolami w³adzy monarszej. Rozkradanie Krakowa zaczê³o siê natychmiast, gdy tylko w czerwcu 1794 roku, po upadku koœciuszkowskiej insurekcji, miasto zajêli Prusacy. Okradali koœcio³y, urzêdy pañstwowe, Wawel. Ale do królewskiego skarbca na Wawelu pruski z³odziej w randze gubernatora dosta³ siê dopiero pó³tora roku póŸniej. Zw³oka nic nie da³a. Z³upi³ wawelski skarbiec doszczêtnie. I co najgorsze - na zawsze. Von Hoym, którego nazwisko, jak ka¿dej odra¿aj¹cej kanalii, powinno siê pisaæ z ma³ej litery, ukrad³ z królewskiego skarbca ponad 120 przedmiotów. Do najcenniejszych nale¿a³a korona Chrobrego oraz korony królowych. Nie by³y one w³asnoœci¹ ¿adnego z w³adców, od oœmiu wieków opuszcza³y skarbiec li tylko w chwilach wyj¹tkowych, którymi by³y koro-

nacje kolejnych polskich królów i ich ¿on. Pierwszym g³owê „koronê jednego z polskich królów”, o czym polskim w³adc¹, na którego skronie w³o¿ona zosta³a opowiedzia³ on póŸniej Julianowi Ursynowi Niemkorona Chrobrego i pierwszym, który koronowa³ siê cewiczowi. Szansa odzyskania polskich klejnotów w wawelskiej katedrze, by³ W³adys³aw £okietek, dziê- koronnych zrodzi³a siê z chwil¹, gdy Napoleon Boki któremu Polska odzyska³a swoj¹ podmiotowoœæ, naparte podbi³ Prusy i z czêœci ziem zagarniêtych miênie sta³a siê przedmiotem rozbiorów, czêœci¹ modzy innymi przez Prusy, utworzy³ Ksiêstwo Warnarchii Luksemburgów. Poza wyj¹tkow¹ warszawskie. Zobowi¹za³ Prusaków do zwrotoœci¹ jubilersk¹ korona Chrobrego miatu polskich regaliów. Ale naciski te ³a bezcenn¹, niemo¿liw¹ wrêcz do wyodnios³y odwrotny skutek. Frydewa¿enia wartoœæ historyczn¹, by³a ryk Wilhelm III postanowi³ je rozbowiem symbolem trwa³oœci polmontowaæ, z³oto przetopiæ na moskiego pañstwa. Jej kradzie¿ mia³a nety, a kamienie szlachetne sprzete¿ symboliczny wydŸwiêk - pañdaæ. stwo polskie przestawa³o istnieæ. Poza wyj¹tkow¹ wartoœci¹ Ta kradzie¿ nast¹pi³a 475 lat i 256 jubilersk¹ korona Chrobrego dni po tym, gdy W³adys³aw £okiemia³a bezcenn¹, niemo¿liw¹ tek koronowa³ siê na króla Polski w wrêcz do wywa¿enia wartoœæ katedrze na Wawelu. historyczn¹, by³a bowiem symbolem Fot. Archiwum trwa³oœci polskiego pañstwa. Korona Chrobrego wykonana by³a ze szczerego z³ota, wa¿y³a 1,3 kilograma. Tworzy³o j¹ dziewiêæ Fot. Archiwum segmentów zwieñczonych liliami. Ca³oœæ ozdobiona zosta³a 300 szlachetnymi kamieniami i 80 per³ami. „W styczniu 1809 r. konwój z Królewca dostarczy³ Poza bezcenn¹, symboliczn¹ dla Polaków i ich pañ- polskie regalia do berliñskiej dyrekcji Instytutu Morstwa koron¹ Chrobrego, z³odziej-gubernator von Hoym skiego, gdzie miano oszacowaæ ich wartoœæ. Wed³ug zrabowa³ z wawelskiego skarbca korny królowych, ówczesnych dokumentów przesy³ka zawiera³a „6 koktóre wynoszono z niego tylko z racji koronacji ¿on ron, ozdobionych czêœciowo szlifowanymi, czêœciopolskich królów. Ukrad³ tak¿e „koronê szwedzk¹”, wo nieszlifowanymi kamieniami szlachetnymi i perktóra by³a prywatn¹ koron¹ dynastii Wazów, zdobio- ³ami (…) czêœciowo bez klejnotów, ber³o z pokrown¹ 225 szlachetnymi kamieniami i per³ami, nadto czte- cem, ozdobionym u góry i u do³u barwnymi szlifowary ber³a królewskie, piêæ jab³ek królewskich, ale… nymi kamieniami, (…) poz³acane ber³o bez pokrowNiezwykle cenn¹ by³a tak¿e korona homagialna, któ- ca, 2 miecze, diamentowy pas od miecza, 2 relikwiar¹ polski w³adca wk³ada³ na g³owê podczas sk³adania rze, z³ote ber³o, 2 z³ote ciê¿kie ³añcuchy, 2 ber³a i trzy mu ho³dów (vide - ho³d pruski sk³adany przez Al- jab³ka metalowe”. Koron by³o szeœæ, poniewa¿ do piêbrechta Hohenzollerna swojemu wujowi Zygmunto- ciu zrabowanych do³¹czono tzw. koronê moskiewsk¹, wi Staremu, uwieczniony na p³ótnie przez Jana Ma- zastawion¹ w 1700 r. elektorowi Prus Fryderykowi w tejkê), nie mniejszej wartoœci by³a te¿ „korona wê- zamian za 300 tys. talarów polskiego d³ugu. Kwotê tê gierska” (wykonana na wzór korony œwiêtego Stefa- po¿yczy³ jeszcze król Jan Kazimierz na prowadzenie na), któr¹ koronowa³ siê Stefan Batory. To tylko naj- wojny ze Szwecj¹. wa¿niejsze ze skarbów koronnych, zrabowanych przez W Berlinie wartoœæ skarbu oszacowano na 525 259 z³odzieja dzia³aj¹cego pod egid¹ pruskiego satrapy. talarów. Dwa miesi¹ce póŸniej, 17 marca 1809 r., koCo siê z tymi polskimi klejnotami koronnymi sta³o? rony zosta³y odes³ane do Królewca i zdemontowane Po rabunku polskich regaliów ze skarbca na Wa- pod nadzorem tajnego ministra stanu von Altenstewelu jeszcze tylko dwie osoby je widzia³y. W 1797 ina. Szlachetne kamienie zatrzymano do sprzeda¿y, roku polski arystokrata, Feliks £ubieñski, przebywa- z³ote czêœci zosta³y przetopione. Wszystko odby³o siê j¹cy na dworze w Berlinie z okazji objêcia tronu przez znów w najwiêkszej tajemnicy. Kiedy wiêc w lutym Fryderyka Wilhelma III, rozpozna³ w naszyjniku kró- 1811 r. szacuj¹cy pruskie zobowi¹zania wobec Ksiêlowej Luizy Pruskiej kamienie pochodz¹ce z polskich stwa Warszawskiego radca Teodor Dembowski przyregaliów, czym wywo³a³ jej zak³opotanie pytaj¹c, czy pomnia³ Radzie Stanu o koniecznoœci odzyskania klejwie sk¹d one pochodz¹. Luiza by³a tym pytaniem wy- notów koronnych, insygnia by³y ju¿ bezpowrotnie raŸnie zmieszana, widocznie zdawa³a sobie sprawê, zniszczone. W lipcu tego samego roku pruski król ¿e pochodz¹ z kradzie¿y skarbca polskich królów. zdecydowa³, by pozyskane ze skarbu z³oto przeznaTrzy lata póŸniej, zwiedzaj¹cemu berliñski skarbiec czyæ na wybicie monet. Tak siê te¿ sta³o. Po polskich ksiêciu Sussex, Augustowi Fryderykowi, za³o¿ono na regaliach nie pozosta³ œlad”. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


www.glospolonii.net

Wysoki i Niski

GŁOS POLONII 21

Polskie zamki na kresach

- dwa lwowskie zamki

Andrzej Fliss

Przedstawiliœmy naszym Czytelnikom (w telegraficznym skrócie oczywiœcie) historie polskich zamków na kresach wschodnich, miêdzy innymi w Kamieñcu Podolskim, zwi¹zane z królem Janem III Sobieskim zamki w Podhorcach, Olesku, tak¿e zamek Radziwi³³ów w Nieœwie¿u na dzisiejszej Bia³orusi, ale uwa¿ny nasz Czytelnik zapyta z pewnoœci¹: - No dobrze, a Lwów i jego zamki? No i bêdzie mia³ racjê, mimo ¿e dziœ po zamkach w tym najpiêkniejszym polskim mieœcie, które za spraw¹ Stalina znalaz³o siê w 1945 roku w granicach Ukrainy, pozosta³ niewielki tylko œlad. Ukraiñcy powinni postawiæ Stalinowi pomnik, bo za jego spraw¹ dostali kompletne piêkne miasto z równie piêkn¹ architektur¹, o której jakiœ ukraiñski ignorant powiedzia³ przed pi³karskimi mistrzostwami Europy parê lat temu, ¿e jest to miasto o charakterystycznej „starej architekturze ukraiñskiej”. Nie znam nazwiska tego idioty, ale gdybym go pozna³, to zapyta³bym siê, w którym miejscu jest ta ukraiñska architektura i jakie ma ona cechy. Bo znani mi, tak¿e ukraiñscy historycy sztuki, ci którzy patrz¹ na historiê i sztukê obiektywnie, nie mog¹ siê w starym Lwowie doszukaæ tego, co dostrzeg³ jakiœ nacjonalistyczny nieuk. Na pewno jednak Ukraiñcy nie zabior¹ siê za odbudowê nieistniej¹cych zamków lwowskich, chocia¿by, a raczej nade wszystko dlatego, ¿e by³yby one dobitnym œwiadectwem polskiej obecnoœci w tym mieœcie przez niemal 700 lat. Na dodatek Wysoki Zamek wzniesiony zosta³ na góruj¹cym nad miastem wzgórzu i by³by widoczny z ka¿dej tego¿ miasta strony, niemo¿liwy do zas³oniêcia, a tym bardziej do niedostrze¿enia. Góra, na której posadowiono zamek, ju¿ ludy zamieszkuj¹ce te ziemie w po³owie pierwszego tysi¹clecia naszej ery uzna³y za doskonale miejsce z obronnego punktu widzenia. W wyniku ca³ej serii badañ archeologicznych ustalono, ¿e na Górze Zamkowej ju¿ w X w. zamieszkiwa³o plemiê lechickich Lêdzian. Badania przeprowadzone w 1977 r., kiedy to odkryto, ¿e fundamenty cerkwi œw. Miko³aja posadowiono na miejscu dawnego cmentarza, fakty te potwierdzi³y. Strategicznie miejsce by³o doskona³e, tote¿ kolejne

Wysoki Zamek wzniesiony zosta³ na góruj¹cym nad miastem wzgórzu i by³by widoczny z ka¿dej tego¿ miasta strony, niemo¿liwy do zas³oniêcia, a tym bardziej do niedostrze¿enia. Niestety mo¿na go zobaczyæ tylko na obrazku.

Fot. Archiwum

badania wykaza³y, ¿e tam, gdzie dziœ znajduj¹ siê resztki ruin Wysokiego Zamku, w 1251 roku niejaki Daniel Halicki, król Rusi, wybudowa³ drewniany zamek. Prawdziwy zamek, murowany, w stylu gotyckim, wzniós³ tam dopiero jeden z najwiêkszych polskich w³adców, Kazimierz Wielki. Dziœ ca³e wzgórze zamkowe zarasta park, tak¿e w miejscu dawnych ruin, ale w czasach gdy budowano tam zamek, by³o one pozbawione drzew i wysokich krzewów. Z wie¿ i okien zamku widzia³o siê jak na d³oni po³o¿one w dole miasto, ulokowane 17 kwietnia 1356 roku przez Kazimierza Wielkiego na prawie magdeburskim. A ¿e polski monarcha by³ w³adc¹ m¹drym, w akcie lokacyjnym wyraŸnie zaznaczy³, ¿e wszyscy mieszkañcy, a byli nimi Polacy i Rusini, ¯ydzi i Ormianie, Tatarzy i Niemcy, maj¹ prawo do zachowania w³asnych praw, religii i obyczajów. Wiedzia³ bowiem, ¿e jakiekolwiek dzielenie, nierównoœæ wobec praw, nie sprzyjaj¹ pracy i wspó³pracy, prowadz¹ do niesnasek, k³ótni, a Kazimierzowi zale¿a³o na rozwoju i silnej pozycji miasta - najwiêkszej metropolii na wschodnich krañcach Rzeczypospolitej. Historia lwowskiego zamku potoczy³a siê tak jak wielu innych na tej czêœci polskich ziem gorej¹cych wojnami wywo³ywanymi przez najeŸdŸców tatarskich, kozackich, Turków i Rosjan. Zamek na Wysokim Zamku, jak nazwano wzgórze, na której sta³, strzeg³ polskoœci Lwowa niezdobyty przez niemal trzy wieki. Pierwszy raz weszli w jego mury nieproszeni go-

œcie w roku 1648 podczas powstania Chmielnickiego, zniszczyli go i spl¹drowali. Zamek odbudowa³ komendant Lwowa, Krzysztof Grodzicki, ale w roku 1704 zosta³ zdobyty po raz drugi, tym razem przez Szwedów. Doszczêtnie zdewastowany zosta³ po pierwszym rozbiorze i zajêciu Lwowa przez niszcz¹cych wszystko co polskie Austriaków, którzy wiêkszoœæ zamkowych murów rozebrali. I taki by³ koniec zamku na lwowskim Wysokim Zamku. Nie ma te¿ kompletnie w tym mieœcie œladu po Niskim Zamku, równie¿ wybudowanym przez Kazimierza Wielkiego. Wzniesiono go w ówczesnym pó³nocno-wschodnim naro¿niku miasta i w³¹czono w system miejskich murów. Przez wieki stanowi³ siedzibê przedstawiciela w³adzy królewskiej. Po I rozbiorze Austriacy równie¿ nakazali go rozebraæ. Trudno w tej sytuacji zrozumieæ sentyment wielu Polaków, szczególnie w³aœnie z terenów by³ego zaboru austriackiego, do Franciszka Józefa i jego monarchii. By³o to przecie¿ pañstwo, które po zajêciu w wyniku zaborów polskich ziem, eksploatowa³o je niemi³osiernie, z wyj¹tkow¹ premedytacj¹, konsekwencj¹ i okrucieñstwem wobec miejscowej ludnoœci. Lwów te¿ pad³ ofiar¹ tej grabie¿y. I gdyby ta wiedza by³a powszechna, to trudno by³oby têskniæ za „Francem Josefem”, nade wszystko za jego bezwzglêdnymi w ³upiestwie poprzednikami na cesarskim tronie. Szczególnie nam Polakom trudno by³oby w sobie tê têsknotê wywo³aæ. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


JEŻDŻĄC PO POLSCE

Bo­cia­ny,­nie­me­ła­bę­dzie­ i­kra­te­ry­wul­ka­nów

22­­­GŁOS­POLONII

www.glospolonii.net

Hubert Lupus

Miejsca, które dziœ przedstawiamy war to odwiedziæ, oczywiœcie pod warunkiem, ¿e jest siê w ich pobli¿u, niekoniecznie obieraj¹c je jako g³ówny cel podró¿y. Mamy jeszcze dwa tygodnie wakacji, wrzesieñ i pierwsza po³owa paŸdziernika te¿ mog¹ byæ pogodne, nie zaszkodzi wiêc zagl¹dn¹æ i tu, i tam… W okresie wakacyjnym trwa w Polsce, szczególnie w jej pasie wschodnim, rywalizacja, która miejscowoœæ zas³uguje na bociani¹ stolicê Polski. Bociany ciesz¹ siê nieprzemijaj¹c¹ sympati¹ Polaków, one zaœ w rewan¿u masowo przylatuj¹ na okres wiosenno-letni do czêœci kraju na wchód od Wis³y. W rywalizacji bior¹ udzia³ trzy wsie. ¯ywkowo le¿¹ce w województwie warmiñsko-mazurskim, Pentowo niedaleko Tykocina na Podlasiu oraz Stubno na wschodnich krañcach województwa podkarpackiego, na pó³noc od Przemyœla. Najstarsi mieszkañcy Stubna twierdz¹, ¿e dok¹d nie siêgn¹ pamiêci¹ wstecz, to zawsze ¿yli w towarzystwie bocianów i ich klekotu, wiosn¹ liczyli, ile ich przetrwa³o przelot z Afryki do postawionych im gniazd, a póŸnym latem te¿ liczyli , ale ju¿ o ile wzros³a ich odlatuj¹ca na po³udnie populacja. Ptaki, którym z ró¿nych powodów nie uda³o siê wzbiæ w powietrze, brali pod swoj¹ opiekê, a najczêœciej odwozili do pobliskiego Przemyœla, w którym dzia³a wyspecjalizowana w leczeniu i opiece nad u³omnymi ptakami i zwierzêtami klinika weterynaryjna Fedaczyñskich (ojca Andrzeja i syna Rados³awa). Mieszkañcy Stubna mówi¹ z wy¿szoœci¹, ¿e s¹ bociani¹ stolica Polski, bo ka¿dego roku przylatuje do nich od 150 do 300 ptaków, a drugie tyle odlatuje. Gdy siê podniesie wzrok, widok jest zaiste niezwyczajny - niemal przy ka¿dym domostwie (na dachach, na s³upach) bocianie gniazda, a w nich bia³o-czarne ptaki w czerwonych rajstopach. Podobnego zdania co mieszkañcy Stubna, s¹ te¿ osadnicy zasiedlaj¹cy wieœ ¯ywkowo w woj. warmiñsko-mazurskim, w gminie Górowo-I³awieckie. Œwiadomie piszê „osadnicy”, poniewa¿ mieszkaj¹ w niej ludzie, którzy po wojnie, w ramach „Akcji Wis³a”, zostali tam przymusowo wysiedleni z terenów dzisiejszych Bieszczadów i Beskidu Niskiego. U nich

Na jeziorze £uknajno znajduje siê rezerwat ³abêdzia niemego.

populacja bocianów równie¿ jest zmienna, w tym roku zasiedlonych zosta³o 40 gniazd, mieszkañcy doliczyli siê ¿e jest w nich ich 160 ptaków, czyli na jednego mieszkañca przypada 6 bocianów. Uwa¿aj¹, ¿e to rekord… Ten rekord zakwestionowaliby zapewne mieszkañcy miejscowoœci o nazwie Pentowo w woj. podlaskim, poniewa¿ zamieszkuje j¹ jedna tylko rodzina (Toczy³owskich), której siedzib¹, od ponad stu lat, jest malowniczy dworek szlachecki. Pentowo jako bocianie siedlisko ma krótk¹ historiê, a jest ona zwi¹zana z potê¿n¹ wichur¹, która przesz³a nad t¹ miejscowoœci¹ w roku 1991. Na po³amanych drzewach bociany zaczê³y budowaæ sobie gniazda, potem zaczêli im w tym pomagaæ cz³onkowie Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków i liczba gniazd zaczê³a siê mno¿yæ. Nie dziwota, bo Pentowo le¿y nad rozlewiskami Narwi i ptaki maj¹ pod dziobem spi¿arniê. Wyró¿nikiem Pentowa jest to, ¿e w jego bliskiej i dalszej okolicy jest siedlisko najwiêkszej w Polsce kolonii bociana bia³ego. I w³aœnie ze wzglêdu na du¿¹ liczebnoœæ tego gatunku, niemiecka Fundacja Europejskiego dziedzictwa Przyrody EURONATUR przyzna³a w roku 2001 wsi Pentowo tytu³ „Europejskiej Wsi Bocianiej”. Odchodzimy od bocianów, ale zostajemy przy ptakach. Tym bardziej, ¿e z Pentowa nie jest tak daleko nad Jezioro £uknajno, le¿¹ce raptem 5 km od mazurskiej metropolii, czyli Miko³ajek. Miejsce to niezwykle atrakcyjne dla mi³oœników przyrody. Znajduje siê tam bowiem rezerwat ³abêdzia niemego, co sprawi³o, ¿e rezerwat wpisany zosta³ na listê UNESCO. Warto

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

Fot. Archiwum

tam wst¹piæ, najlepiej popeda³owaæ, bo wzd³u¿ jeziora biegnie licz¹ca 11 km trasa, a na brzegu jeziora postawiono wie¿e widokowe, z których roztacza siê wspania³a panorama. Skoro krêcimy siê niemal ca³y czas po pó³nocnych i wschodnich krañcach Rzeczypospolitej, nie sposób pomin¹æ w województwie podlaskim, w powiecie sokólskim a gminie Krynki, miejscowoœci o nazwie Kruszyniany. Jest w tej wsi zabytek w skali Polski niezwykle rzadki, a mianowicie drewniany meczet wybudowany pod koniec XVIII w., jeden z dwóch najstarszych w Polsce. Bo Krynki to wieœ, w której osiedli siê i mieszkaj¹, dziœ ju¿ polscy Tatarzy. Jeœli natomiast wypadnie komuœ przebywaæ ko³o D¹browy Tarnowskiej, to warto zajechaæ, na chwilê choæby, do wsi Zalipie. Nazywa siê to Zalipie „wsi¹ malowan¹” i nie ma w tym przesady. Widok tam przedni. Stare drewniane chaty, kryte strzech¹, ale ca³e z zewn¹trz pobielone, a na nich kolorowe kwiaty i inne motywy roœlinne. To podobno tradycja siêgaj¹ca jeszcze pocz¹tków XIX wieku. Wyje¿d¿aj¹c z Polski byæ mo¿e samochodem, bêdziecie siê Pañstwo kierowaæ niechybnie na zachód albo po³udniowy-zachód. Jeœli bêdziecie pod¹¿aæ w tym drugim kierunku, skrêæcie na chwilê w Góry i Pogórze Kaczawskie. Krajobraz, jaki tam obrzucicie wzrokiem, upewni Was, ¿e wulkany by³y tysi¹ce lat temu tak¿e czêœci¹ œrodkowoeuropejskiego krajobrazu. Ten region potocznie nazywa siê „krain¹ wygas³ych wulkanów”. Geolodzy zaœ twierdz¹, ¿e wulkany nigdy nie wygasaj¹, co najwy¿ej drzemi¹. Oby w tym miejscu ich drzemka by³a nieustaj¹ca. n


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 103 1341 George Str., Maple Ridge - $229.000 24905 108A Ave., Surrey- $1.150.000 711 Morrison Ave., Coquitlam - $2.180.000 visit these properties at www.johnsamus.com

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Profile for rekacja

Głos Polonii - wydanie nr 25  

Głos Polonii - wydanie nr 25  

Profile for rekacja
Advertisement