Page 1

XVII Światowy Festiwal Zespołów Polonijnych 15 LIPCA 2017

NR 22

GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Nasz Polonez po raz ósmy jedzie do Rzeszowa!

Organizowany od 48 lat, co trzy lata, Œwiatowy Festiwal Polonijnych Zespo³ów Folklorystycznych oficjalnie rozpocznie siê 19 lipca w Rzeszowie. Bêdzie to 17. edycja imprezy. Do Rzeszowa z 14 krajów œwiata przyjedzie oko³o tysi¹ca tancerzy z 37 zespo³ów. Wœród nich nie zabraknie oczywiœcie prowadzonego przez Ma³gorzatê i Jacka Niemirskich, Poloneza. W czasie 28 lat istnienia zespo³u to jest ju¿ ósmy wyjazd naszego zespo³u na rzeszowski festiwal.

OPOWIEŚCI LADY BUNII - str. 6

str. 4-5

PRAWO AGATY - str. 8


2 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 3

www.glospolonii.net

Słowo wstępne

Rzeszów kocha folklor i Polonusów

Œ

wiatowy Festiwal Zespo³ów Polonijnych nale¿y do najwiêkszych tego typu imprez na œwiecie. Ma szczególne znaczenie dla Polonii. Ma szczególne znaczenie rownie¿ dla mnie, bo odk¹d siêgam pamiêci¹ jest obecny w moim ¿yciu. I to nie dlatego, ¿e by³em kiedykolwiek cz³onkiem któregoœ z zespo³ów tylko, z racji bycia rodowitym rzeszowianinem i co za tym idzie œwiadkiem wiekszoœci z nich. W pamiêæ zapad³ mi szczególnie festiwal w 1983 roku. Wtedy to w kawiarence przy Akademii Rolniczej w podrzeszowskim Zalesiu ujrza³em zjawiskowo piêkn¹ dziewczynê. Po prostu zapar³o mi dech w piersiach. Niestety nie by³o mi dane jej bli¿ej poznaæ, dowiedzia³em siê jedynie, ¿e pochodzi z... Kanady, z Winnipegu. Wtedy jeszcze nie mia³em pojêcia, ¿e kiedykolwiek znajdê siê w Kanadzie, ale los tak pokierowa³ moim ¿yciem, ¿e 6 lat póŸniej wyl¹dowa³em w Kraju Klonowego Liœcia. ¯eby by³o zabawniej, w³aœnie w Winnipegu. Przeznaczenie? Chyba tylko zbieg okolicznoœci, bo w Kanadzie owej dziewczyny nie uda³o mi siê spotkaæ. W tym roku Polonusi z ca³ego œwiata spotkaj¹ siê w Rzeszowie ju¿ po raz 17, a sam pomys³ zorganizowania owego festiwalu powsta³ w 1967 roku, wiêc teraz obchodzi 50 lat. 2 lata póŸniej, w pierwszym festiwalu, uczestniczy³o 12 zespo³ów z Europy i jeden z USA. Pozwoli³o to nazwaæ imprezê œwiatow¹. Jej g³ównymi inicjatorami byli znani mi osobiœcie, a nie¿yj¹cy ju¿: rzeszowski dziennikarz Lubomir Rad³owski i ówczesny dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury Czes³aw Œwi¹toniowski. Z racji tego, ¿e na festiwalu panuje fantastyczna atmosfera jest coraz wiêcej chêtnych do wziêcia w nim udzia³u. W tym roku by³o chêtnych a¿ 50 zespo³ów. Ostatecznie do Rzeszowa przyjedzie 40 ekip. A tak w ogóle to olbrzymie zainteresowanie uczestnictwem w rzeszowskich festiwalach sprawi³o, ¿e w 1992 r. wy³¹czono z niej dzieci, dla których od tamtego czasu, organizowany jest odrêbny festiwal w Iwoniczu Zdroju. Dlatego, i¿ wiem jak festiwal wygl¹da, nie dziwiê siê Jackowi Niemirskiemu, ¿e tak bardzo chce tam jechaæ. To fantastyczne prze¿ycie zapada w pamiêæ na zawsze. Poza tym jak du¿¹ estym¹ publicznoœci cieszy siê festiwal w Rzeszowie niech œwiadczy fakt, ¿e jeszcze siê nie zacz¹³, a biletów praktycznie ju¿ nie ma. I nie ma tu wiêkszego znaczenia czy rzeszowianie tak bardzo lubi¹ folklor czy mo¿e Polonusów. Zreszt¹ ja stawiam, ¿e obie opcje s¹ prawid³owe. Wizytówk¹ rzeszowskiego festiwalu s¹ koncert narodów œwiata i koncert galowy, gdzie wyst¹pi¹ wszystkie zespo³y razem. To du¿e przedsiêwziêcie logistyczne i ogromne wyzwanie dla organizatorów. Na szczêœcie dla nas, czyli dla tych, którzy do Polski na festiwal nie jad¹, TV Polonia bêdzie pokazywaæ relacje z tych koncertów. Trzeba tylko sprawdziæ kiedy. Krzysztof Pipa³a, redaktor naczelny G³osu Polonii

Wydawca: Voice of Polonia Co. e-mail: redakcja@glospolonii.net Redaktor Naczelny: Krzysztof Pipa³a, e-mail: kpipala@o2.pl Zespó³ redakcyjny: Krzysztof Pipała, Krzysztof Propolski, Antoni Fajkowski (Kanada), Stale współpracują: Jolanta Lipińska (Nowy Jork), Andrzej Fliss, Hubert Lupus (Polska) Dyrektor DTP (projekt gazety): Rafa³ Mrozowicz (Polska)

Spis treści: POLONIA W POLSCE

n Nasz Polonez jedzie do Rzeszowa - str. 4-5

TYLKO U NAS

n Opowieœci Lady Buni - „Przesrane ¿ycie i gówniany interes” - str. 6

PRAWO AGATY

n Zmiany w kanadyjskiej ustawie obywatelskiej - str. 8

KANADA JAKIEJ NIE ZNAMY n Co wiemy o Kanadzie - str. 10

TEATR

n „Mistrz” - wrzeœniowy spektakl Teatru Polskiego Vancouver - str. 13

GOSPODARKA

n Zmagania polskich producentów alkoholi - str. 15 n Oligarcha oligarsze nierówny - str. 16

MOTORYZACJA

n Pierwsza Tesla 3 zjecha³a z taœmy - str. 17

LUKSUS PO POLSKU

n Ar³amów - najwiêkszy relaks w Europie str. 18

SKARBY SZTUKI

n Czarna Madonna i o³tarz Wita Stwosza - str. 19

POLSKIE ZAMKI NA KRESACH n Kamieniec Podolski - str. 20

JE¯D¯¥C PO POLSCE

n Zachodniopomorskie - str. 21

WOKÓ£ SPORTU

n Polscy ¿u¿lowcy z Pucharem Œwiata! - str. 22

GŁOS POLONII Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

Adres redakcji: 284 Mariner Way, Coquitlam BC, V3K 1N4 tel. 778 903 6797 Internet Home Page: www.glospolonii.net Drukarnia: Vanpress Printers, 8325 Riverband Court, Burnaby BC, V3N 5E7 Biuro Og³oszeñ: tel. 778 903 6797, e-mail: kpipala@o2.pl, redakcja@glospolonii.net Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zezwolenia wzbronione. Egzemplarz bezp³atny.

Tekstów nie zamówionych redakcja nie zwraca. Zastrzega sobie również prawo skracania i opracowania redakcyjnych tekstów nie zamówionych, jak również prawo nie publikowania nadesłanych tekstów bez podania przyczyny odmowy. Treść opublikowanej korespondencji nie musi być zgodna ze stanowiskiem redakcji, a prezentowane w niej opisy zdarzeń mogą mijać się z prawdą. Za treść ogłoszeń, komunikatów oraz za opinie i opisy wydarzeń zawarte w listach do redakcji, redakcja nie ponosi odpowiedzialności, ani też za żadne pomyłki i ominięcia powstałe w trakcie opracowania lub druku. Wszelkie prawa do dwutygodnika „Głos Polonii” i materiałów reklamowych zamieszczanych w tym periodyku są zastrzeżone na rzecz Voice of Polonia Co.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


4 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

XVII Œwiatowy Festiwal Zespo³ów Polonijnych

Nasz Polonez po raz ósmy Organizowany od 48 lat, co trzy lata, Œwiatowy Festiwal Polonijnych Zespo³ów Folklorystycznych oficjalnie rozpocznie siê 19 lipca w Rzeszowie. Bêdzie to 17. edycja imprezy. Do Rzeszowa z 14 krajów œwiata przyjedzie oko³o tysi¹ca tancerzy z 37 zespo³ów. Wœród nich nie zabraknie oczywiœcie prowadzonego przez Ma³ogorzatê i Jacka Niemirskich, Poloneza. W czasie 28 lat istnienia zespo³u to jest ju¿ ósmy wyjazd naszego zespo³u na rzeszowski festiwal. - Ten zespó³ to moje ¿ycie, moja pasja, moja mi³oœæ - mówi Jacek Niemirski i dodaje: - ju¿ 4 lata po za³o¿eniu zespo³u pojechaliœmy po raz pierwszy do Rzeszowa. Potem nieprzerwanie jeŸdziliœmy tam co trzy lata. Z jednym wyj¹tkiem - w 2014 mój stan zdrowia na to nie pozwoli³. W zwi¹zku z tym teraz jedziemy tam z tym wiêkszym zapa³em i ochot¹. To s¹ naprawdê niezapomniane chwile i prze¿ycia.

Jeden z wiêkszych na œwiecie Festiwal nale¿y do najwiêkszych tego typu imprez na œwiecie i ma szczególne znaczenie dla Polonii ze wzglêdu na rozwój artystyczny zespo³ów oraz ich dzia³alnoœæ w krajach swego osiedlenia. Folklor bowiem jest dla Polonii i Polaków z zagranicy - jak sa-

mi o tym mówi¹ - istotnym znakiem to¿samoœci, wa¿nym elementem emocjonalnego wi¹zania ich z histori¹ i kultur¹ kraju pochodzenia, symbolem wiêzi z w³asnym narodem i regionaln¹ tradycj¹. Festiwal wyró¿nia siê nie tylko liczb¹ uczestników, ale tak¿e formu³¹ artystyczn¹, która umo¿liwia wszystkim zespo³om wspólne, podczas jednego koncertu, zaprezentowanie siê publicznoœci na estradzie. Wspólny wystêp pozwala te¿ uczestnikom zintegrowaæ siê i poznaæ wzajemnie, a tak¿e poznawaæ kulturê kraju przodków.

Małgorzata i Jacek Niemirscy odbierają podziękowania od byłego już konsula, Krzysztofa Olendzkiego z okazji 25-lecia powstania zespołu.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

To ju¿ pó³ wieku Historia Œwiatowego Festiwalu Polonijnych Zespo³ów Folklorystycznych siêga 1967 roku, a o jego zorganizowaniu zdecydowa³ przypadek, do którego nawi¹zuje jedna z pieœni œpiewanych przez Polonusów w czasie imprezy „Trochê z przypadku”. Pomys³ przedsiêwziêcia zwi¹zany jest z pobytem w Rzeszowie zespo³u „Krakus” z Genk w Belgii, który przyjecha³ na zaproszenie zespo³u folklorystycznego „Bandoska” z Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie. Wtedy to zrodzi³ siê pomys³ realizacji cyklicznych spotkañ polonijnych zespo³ów folklorystycznych i zaproszenia do udzia³u w nim wiêkszej liczby Polonusów. W pierwszym festiwalu, który odby³ siê dwa lata póŸniej, uczestniczy³o 12 zespo³ów z Europy i jeden z USA. Pozwoli³o to nazwaæ imprezê œwiatow¹. Jej g³ównymi inicjatorami byli: rzeszowski dziennikarz Lubomir Rad³owski, ówczesny dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury Czes³aw Œwi¹toniowski oraz rzeszowski choreograf i animator kultury Roman Bro¿. Festiwal zyska³ aprobatê szczególnie starszego pokolenia emigrantów, wed³ug których impreza sta³a siê elementem motywuj¹cym m³odzie¿ polonijn¹ do przejmowania narodowych i ludowych tradycji. By³y one bowiem - obok religii - jednym z niewielu czynników jednocz¹cych Polaków na obcej ziemi. Prezentowanie na obczyŸnie polskiego folkloru pozwala³o równie¿ prze³amywaæ bariery zwi¹zane z nieznajomoœci¹ jêzyka. Mieszkañcom krajów osiedlenia spodoba³ siê polski folklor, bogate i ciekawe zwyczaje, ¿ywio³owa muzyka i tañce, bogate stroje.


GŁOS POLONII 5

www.glospolonii.net

jedzie do Rzeszowa! Nastêpne festiwale nabiera³y rozmachu, a ich rozwojowi sprzyja³ brak konkurencyjnych imprez polonijnych, które umo¿liwia³yby zaprezentowanie w³asnych sukcesów i porównanie umiejêtnoœci. W drugim spotkaniu Polonii z zagranicy uczestniczy³o ju¿ dziesiêæ zespo³ów wiêcej, a w nastêpnym liczba wzros³a do 27 grup. W ci¹gu kolejnych lat liczba uczestników ci¹gle ros³a, i na VII festiwalu osi¹gnê³a szczyt - do Rzeszowa przyjecha³o 46 grup, wszystkie jednak z zachodniej Europy i zza oceanu. Prze³omowym sta³ siê VIII festiwal w 1989 roku. Na 20-lecie imprezy po raz pierwszy przyjechali Polonusi z terenów b. ZSRR. Rzeszów goœci³ wówczas dwa zespo³y z Litwy: „Wiliê” i „Wileñszczyznê”. W nastêpnym festiwalu Poloniê zza wschodniej granicy reprezentowa³o ju¿ szeœæ grup - z Bia³orusi, Kazachstanu, Litwy, Rosji i Ukrainy. W dotychczasowych 16 festiwalach wziê³o udzia³ ³¹cznie 193 zespo³y z 23 krajów i z 4 kontynentów. Najwiêcej grup przyje¿d¿a³o z USA - 40, a tak¿e z Francji - 37 i Kanady - 29. Najwiêcej uczestników gromadzi³y festiwale na pocz¹tku lat osiemdziesi¹tych XX wieku. Rekordowy pod tym wzglêdem by³ festiwal w 1980 r., w którym uczestniczy³o 1,6 tys. osób z 45 zespo³ów. Wiele zespo³ów odwiedzi³o Rzeszów kilkanaœcie razy. Do rekordzistów nale¿¹ m.in.: „Krakus” z Belgii, „Olza” z Czech, „Bia³y Orze³” z Kanady, „Piastowie” ze Szwecji i „Krakowiak” z USA. Olbrzymie zainteresowanie uczestnictwem w imprezie sprawi³o, ¿e w 1992 r. wy³¹czono z niej dzieci,

dla których od tamtego czasu, organizowany jest odrêbny festiwal w Iwoniczu Zdroju.

W tym roku Polonusi z 14 krajów Na XVII festiwal przyjedzie 40 zespo³ów z 14 pañstw: Australii, Bia³orusi, Brazylii, Czech, Kana-

dy, Litwy, Mo³dawii, Niemiec, Rosji, Szwajcarii, Szwecji, Ukrainy, USA i Wielkiej Brytanii. Prawdziwym weteranem festiwalu, jest Zespó³ Pieœni i Tañca OLZA z Czeskiego Cieszyna, który przyjedzie do Rzeszowa po raz 14. S¹ te¿ nowicjusze. Po raz pierwszy w festiwalu uczestniczyæ bêdzie szeœæ zespo³ów: Australia - Zespó³ Pieœni i Tañca Kuku³eczka, Kanada - Polsko-Kanadyjski Uniwersytet Folkloru, Litwa - Zespó³ Tañca Ludowego Per³a, Szwajcaria - Polonijny Zespó³ Tañca Lasowiacy, USA -Zespó³ Pieœni i Tañca Ojczyzna i Folklorystyczny Zespó³ Taneczny Rodacy. Goœcie przyjad¹ do Rzeszowa 19 lipca. Zespo³y bêd¹ zakwaterowane na miasteczku Politechniki Rzeszowskiej. Festiwal rozpocznie siê w pi¹tek, 21 lipca tradycyjnym korowodem ulicami miasta oraz koncertem powitalnym na Rynku, w którym udzia³ wezm¹ zespo³y: Old Rzech Jazz Band i polsko-ukraiñski kwartet Dagadana. W sobotê i niedzielê, 22 i 23 lipca zespo³y bêd¹ prezentowaæ siê na rzeszowskim Rynku, gdzie odbywaæ siê bêdzie równie¿ kiermasz. Polonusi wyst¹pi¹ tak¿e w wielu miejscowoœciach ca³ego regionu. 24 i 26 lipca odbêd¹ siê dwa najwa¿niejsze koncerty festiwalu: Folklor Narodów Œwiata i na zakoñczenie - Koncert Galowy, podczas którego wszystkie zespo³y prezentuj¹ siê we wspólnym tañcu na jednej scenie. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


6 GŁOS POLONII

Opowieœci Lady Buni

www.glospolonii.net

Przesrane życie i gówniany interes L

ata temu trafi³am do gabinetu gastrologa. - Co pani dolega? - zapyta³ lekarz, ja zawstydzona, mówiê œciszonym g³osem: - Panie doktorze, bo ja, bo ja... mam przesrane ¿ycie - czu³am jak oblewam siê rumieñcem. Doktor spojrza³ na mnie zza okularów, by³ stary, ³ysy i nieprzyjemny, zmierzy³ mnie z góry na dó³ wzrokiem: - To do psychologa! Nie do mnie! Gabinety pani pomyli³a, ja nie prostujê ¿yciorysów! Co narzeczony rzuci³ czy m¹¿ zdradza? - zaœmia³ siê ironicznie. - Panie doktorze nic z tych rzeczy, tylko ja mam ci¹gle problem... nie wiem jak to powiedzieæ... sram dalej jak widzê - wyrzuci³am w koñcu. To by³a najgorsza wizyta lekarska w moim ¿yciu, gorsza mo¿e byæ chyba tylko kolonoskopia, ale na ni¹ siê nie zdecydowa³am. Po latach odwiedzania gastrologów i brania tony tabletek okaza³o siê, ¿e nie jestem sama. Miliony ludzi na œwiecie, miewaj¹ takie problemy na tle emocjonalnym. Tak w³aœciwie to w dwóch sytuacjach wszyscy ludzie na œwiecie s¹ równi. S¹ to œmieræ i sranie. Czy biedny czy bogaty, prezes du¿ej firmy czy sprz¹taczka jak z³apie jedno czy drugie to nie ma odwrotu. Temat wstydliwy, ale czêsto na imprezach powoduje salwy œmiechu na wspomnienie ró¿nych ¿yciowych sytuacji. Bo kto z nas nie szuka³ kiedyœ rozpaczliwie toalety, bo musia³ tu i teraz. Moja znajoma przylecia³a do Ameryki, posz³a do pracy, nie zna³a jêzyka. Sprz¹ta mieszkanie i nagle czuje, ¿e musi do toalety. Ta niestety zajêta, pan domu bierze k¹piel. Dziewczyna m³oda zawstydzona, nie dogada siê, chyba ¿e na migi, a to jest nieco trudne przez zamkniête drzwi. Czeka, krêci siê po kuchni, brzuch j¹ boli. Nie ju¿ d³u¿ej nie wytrzyma. Bierze kosz na œmiecie i udaje siê w k¹t kuchni. Zdejmuje majtki i za³atwia potrzebê, a w duchu siê modli, ¿eby nikt do kuchni nie wszed³, bo spali siê ze wstydu i robotê straci. Na szczêscie zd¹¿y³a. Kolega pracowa³ na budowie, zamówili sobie obiad z baru. Po obiedzie wszed³ na drabinê i pracuje, drugi kolega stoi pod drabin¹ i podaje narzêdzia. Spojrza³ w górê i widzi, ¿e Stefan na tej drabinie jakieœ dziwne pozycje przyjmuje. Tañczy czy co? Nagle ³apie siê za brzuch i zostaje w bezruchu. - Stefan, no nie mów ¿eœ siê zesra³? - No... Szybka akcja za³atwili transport dla Stefana, ¿eby móg³ dotrzeæ do domu i doprowadziæ siê do porz¹dku. Zawiniêty w wór na œmiecie wsiada na pakê i jedzie do domu. Godzina pierwsza wiêc wspó³lokatorzy w pracy, wysiada z auta, a tu jak na z³oœæ w³aœcicielka domu grz¹dki plewi. Szlag trafi³, wstyd jak cholera. ¯e te¿ dziœ musia³a! Ja osobiœcie znam wszystkie toalety na trasie do moich prac. Zawsze w co drug¹ œrodê mam mega

stres, bo pracujê w miejscu gdzie toalety brak, a okoliczne restaurcje i bary s¹ o tej porze jeszcze nieczynne. Nie zapomnê nigdy w ¿yciu mojej podró¿y z dzieæmi w Polsce. Wraca³am z naszej budowy, noc dwoje dzieci w aucie, po drodze zmieniam samochód. Mê¿a nowe auto stoi pod moim biurem i prosi³ ¿ebym zmieni³a samochody, ¿eby mu nikt nie uszkodzi³. Miejsce noc¹ trochê nieprzyjemne, nieopodal bar, pijani ludzie. Wiêc szybka akcja przesiadka i jedziemy. Mijam po drodze radiowóz policyjny stoj¹cy nieopodal. Jadê spokojnie, zawsze je¿d¿ê powoli. Ulice puste. Nagle policja na sygnale kogoœ goni, rozgl¹dam siê... a policja zatrzymuje mnie. Za „nie manie” œwiate³. W mieœcie jasno, wiêc jadê bez œwiate³ kompletnie tego nieœwiadoma. - Proszê w³¹czyæ pozycyjne, postojowe - dostajê komendy, z nerwów zg³upia³am i ju¿ nic nie umiem w³¹czyæ. - Proszê dokumenty i zapraszam do radiowozu - siêgam do torebki dokumentów brak. - Nie mam zostawia³am w innym samochodzie - i w tym momencie czujê, ¿e muszê. W moim brzuchu wzbiera wulkan. Jedziemy po dokumenty, przez g³owê przelatuje mi myœl mo¿e bym pobieg³a na górê do biura do toalety. Przecie¿ pomyœl¹, ¿e chcê im uciec, albo bêd¹ mieli ubaw, ¿e baba z takiego, a takiego biura nieruchomoœci (samochód oklejony) sraczki dosta³a. Wracamy na miejsce, podajê dokumenty... i co chwilê ³apiê klamkê radiowozu gotowa do wyskoczenia i za³atwienia potrzeby na chodniku. Ale przecie¿ dostanê mandat... Policjant spogl¹da na mnie dziwnie, wariatka jakaœ uciekaæ chce czy co? Ja mam skurcz za skurczem, oblewaj¹ mnie zimne poty, gazy... Tych nie jestem w stanie powstrzymaæ. Modlê sie - ch³opie pisz ten mandat jak najszybciej, niewa¿ne ile, pisz i oddaj papiery. Do dziœ siê dziwiê, ¿e ich tam nie zagazowa³am w tym radiowozie. Wracam do auta i krzycze do córki: - Karolka mamy tu jakiœ kocyk Kubusia, bluze od dresu cokolwiek ?! - Po co ci? - Nie pytaj tylko szukaj, osram siê za chwilê! W brzuchu mam wulkan i jak puszczê to siedzenie bêdzie do wymiany, ojciec mnie zabije! - Mamo nie mamy nic, dasz radê jedŸ! Ruszam i jadê najszybciej jak potrafiê, poty mnie oblewaj¹, licze kilometry do domu i rozpaczliwie poszukujê wzrokiem toalety. Nie ma. Wje¿dzam do mojej miejscowoœci i w momencie miniêcia znaku z napisem Boguchwa³a, wiem ¿e ju¿ nie dam rady. Pisk opon zatrzymujê siê przy przystanku autobusowym. Nie zd¹¿y³am dobiec za przystanek, pomiêdzy przystankiem, a koszem na œmiecie zdejmujê spodnie, majtki i kucam. Rozgl¹dam siê rozpaczliwie czy nie nadje¿dza autobus, o tej porze wracaj¹ ludzie z pracy z drugiej zmiany. Córka do dziœ siê œmieje, ¿e w tej

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

ciemnoœci by³o tylko widaæ moje wielkie oczy jak u przestraszonej sarny. Od tamtej pory nie ruszam siê z domu bez papieru toaletowego i tabletek na zatrzymanie. Nie jestem sama - kole¿anka mia³a równie przesrany przypadek. Pojecha³a po córkê do szko³y i w drodze powrotnej poczu³a wiercenie w brzuchu. Zadzwoni³ syn, ¿e zapomnia³ biletu na autobus i prosi³ ¿eby go odebra³a. Ok- pomyœla³a - skorzystam tam z toalety. - Mamo chyba oszala³aœ moja szko³a jest mêska i nie mo¿esz tam pójœæ, bo to obciach dla mnie. Jedzie biedaczka dalej i ju¿ wie, ¿e do domu nie dotrze. Po drodze mija sklep swojej mamy, parkuje wpada kiwaj¹c g³ow¹ na przywitanie. Prosto do toalety, ta znajduje siê tu¿ przy pomieszczeniu socjalnym. Jak zasiad³a... Niagara jest chyba cichsza ni¿ ona by³a wtedy. Na zaplecze wchodzi mama, która jej nie zauwa¿y³a. S³yszy odg³osy z toalety i pyta pracownicy - Janeczko, ktoœ przyszed³? - Nie - S³yszysz? Ktoœ jest w toalecie, dzwoñ na policjê! To napad! - Mamo to ja - mówi kole¿anka -Jaka ja? Co za ja? Ja nie znam ¿adnej ja! - krzyczy matka. - Dzwoniê na policjê! Mamo to ja Twoja córka Kasia, nie dzwoñ na policjê. - Co Ty tu robisz? - pyta zdziwiona matka. - Sram! doda³a zirytowana. Nie zapomnê pierwszego dnia wakacji mojej córci. Pojecha³a ze mn¹ do pracy. Rano o 10 mia³am przyj¹æ mieszkanie. Poniewa¿ nie lubiê siê spózniaæ zawsze biorê zapas czasu, tym razem za du¿y. Gor¹co na zewn¹trz, nieopodal wypatrujê cukierniê. Idziemy na ciacho. W oczy mi siê rzuci³ koktajl z jagodami. W³aœciwie nie zjad³am œniadania, wiêc to bêdzie moje zdrowe œniadanko. Z zach³annoœci wypijam dwa, zimne koktajle na kefirze, prosto z lodówki. Wchodzimy do klienta, mieszkanie ma³e jak to w bloku w Polsce. Wypisujê umowê i nagle czujê, ¿e muszê do toalety. Grzecznie pytam czy mogê. Toaleta na moje nieszczêœcie blisko salonu. Œciany papierowe, umywalki w toalecie brak wiêc opcja odkrêcenia kranu z wod¹ w celu zag³uszenia rewolucji odpada. Nie wiem ile tam by³am, ale sporo czasu, myœla³am ¿e tam zostanê. Wychodzê jak gdyby nigdy nic, a córka siedzi pururowa. Skoñczy³am przyjmowaæ ofertê, po¿egna³am siê. Wychodz¹c córka szepce mi na ucho: - Mamo wszystko by³o s³ychaæ! To jeden z momentów kiedy mia³am ochotê zapaœæ siê pod ziemiê. Na moje szczêœcie nie trafi³ mi siê klient chêtny na ogl¹danie tej nieruchomoœci, bo nie wiem jak bym tam posz³a ponownie. Jedno wiem na pewno - nigdy z rana kefirku. Mój kolega z ciœnieniem w brzuchu gna jak wœciek³y, byle tylko dojechaæ do domu. Zatrzymuje go po-


GŁOS POLONII 7

www.glospolonii.net

li­cja.­-­Do­ku­men­ty...­-­po­li­cjant­nie­skoñ­czy³­mó­wiæ, a­ko­le­ga­wy­le­cia³­zza­kie­row­ni­cy­jak­z­pro­cy,­zd¹­¿y³­tyl­ko­krzyk­n¹æ:­-­Pa­no­wie­wpierw­mu­szê­w­las, a­po­tem­za­³a­twi­my­wszyst­kie­spra­wy! Do­ko­le­¿an­ki­dzwow­ni­m¹¿­-­ta­ki­mie­li­zwy­czaj bu­dzi³­j¹­co­ra­no­ja­d¹c­do­pra­cy.­Roz­ma­wia­j¹,­bla,bla.... -­Gdzie­je­steœ?­-­py­ta­¿o­na,­bo­chcia­³a­¿e­by­po­dro­dze­coœ­jej­za­³a­twi³.­-­Na­War­szaw­skiej,­za­raz­bê­dê w­ do­mu...­ -­ Za­po­mnia­³eœ­ cze­goœ?­ -­ Nie,­ oro­bi­³em siê.­Najad³­siê­bie­dak­gru­szek­na­œnia­da­nie,­chcia³ pu­œciæ­b¹cz­ka­i­po­czu³­cie­p³o.­Na­szczê­œcie­do­do­mu­mia³­nie­da­le­ko. ¯ad­na­hi­sto­ria­nie­prze­bi­je­mo­jej­po­dró­¿y­po­cia­giem.­Umó­wi­³am­siê­w­od­wie­dzi­ny­do­ro­dzi­ny.­Wró­ci­³am­z­pra­cy­zmê­czo­na­i­ja­koœ­fa­tal­nie­siê­czu­³am. Mia­³am­ocho­tê­od­wo­³aæ­wi­zy­tê,­ale­cór­ka­mnie­na­mó­wi­³a.­Nie­mia­³am­po­jê­cia­jak­d³u­ga­po­dró¿­mnie cze­ka.­Po­ja­kiejœ­go­dzi­ne­w­me­trze­w­koñ­cu­wsia­d³y­œmy­do­po­ci¹­gu.­Tam­po­czu­³am­za­pach­je­dze­nia sma­¿o­ne­go­w­g³ê­bo­kim­t³usz­czu,­zro­bi­³o­mi­siê­nie­do­brze,­a­na­¿o­³ad­ku­czu­³am­o³o­wia­n¹­ku­lê.­Nie­mia­³am­si­³y­siê­na­wet­od­zy­waæ,­co­mo­ja­cór­ka­skwi­to­wa­³a:­-­Ma­mo­ty­tu­tyl­ko­na­rze­kasz,­je­steœ­wiecz­nie zmê­czo­na­i­Ÿle­siê­czu­jesz...­Je­ste­œmy­pra­wie­na­miej­scu,­po­ci¹g­sta­je­w­po­lach,­a­ja­w­tym­mo­men­cie­za­czy­nam...­ wy­mio­to­waæ.­ Zd¹­¿y­³am­ tyl­ko­ od­wró­ciæ g³o­wê­w­stro­nê­przej­œcia.­Jed­no­cze­œnie­prze­pra­szam pa­sa­¿e­rów,­ p³o­nê­ ze­ wsty­du­ i­ p³a­czê.­ -­ Ma­mo­ ju¿ do­brze­-­po­cie­sza­mnie­cór­ka.­-­Zwy­mio­to­wa­³aœ­ju¿ ci­przej­dzie,­dla­cze­go­p³a­czesz?­-­Bo­ja­siê­dziec­ko rów­no­cze­œnie­osra­³am! Mo­ja­zna­jo­ma­po­je­cha­³a­do­sa­na­to­rium,­tam­spo­tka­³a­ mi­³oœæ­ swo­je­go­ ¿y­cia.­ Nikt­ by­ nie­ po­my­œla³, ¿e­tak­siê­skoñ­czy­tur­nus.­Nie­na­le­¿a­³a­do­szu­ka­j¹­cych­przy­gód,­wrêcz­prze­ciw­nie.­Có¿­mi­³oœæ­nie­wy­bie­ra.­Na­rze­czo­ny­tra­fi³­siê­jej­bar­dzo­za­mo¿­ny,­ze œwiet­nie­ pro­spe­ru­j¹­cym­ biz­ne­sem.­ Fa­cet­ jak­ to­ siê mó­wi­ œpi­ na­ ka­sie.­ -­ Czym­ zaj­mu­je­ siê­ An­drzej?­ -­py­tam­za­cie­ka­wio­na,­bo­zna­jo­ma­ja­koœ­za­wsze­po­mi­ja­te­mat­je­go­za­wo­du.­-­Pro­wa­dzi­fir­mê­zaj­mu­j¹­c¹­siê­wy­wo­zem­szam­ba.­-­No­pro­szê­kto­by­po­my­œla³,­¿e­gów­nia­ny­in­te­res­jest­ta­k¹­¿y­³¹­z³o­ta. n

PRACA!!! Live in housekeeper needed with experience and car. She must be single or widow. I offer room, board and salary. For. Appointment call 604 945 9338. Ask for Lora. CANPOL DELI zatrudni ekspedientke na part time od lipca, od poniedziałku do piątku w godzinach 2 pm - 7 pm. Kontakt - 604 781 35 42 FIRMA SCHODOWA ZATRUDNI STOLARZY, INSTALATORÓW STOPNI, I INSTALATORÓW PORĘCZY tel. 604-618-9296 JANUSZ ZATRUDNIĘ MALARZA Z DOŚWIADCZENIEM I POMOCNIKA DO PRZYUCZENIA GRZEGORZ tel. - 778 994 4402

Jolanta Lipińska, lat­42­urodzona­ w­Jarosławiu­ na­Podkarpaciu,­ od­dwóch­lat zamieszkała­w­Nowym Jorku­na­Brooklynie.­ Na­emigracji­od­dwóch­lat.­W­Polsce pośredniczka­w­obrocie nieruchomościami.­ W­USA­sprzątaczka,­niania,­ opiekunka­osób­starszych.­ Jednym­słowem­Lady­Bunia! Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


8 GŁOS POLONII

Prawo Agaty

www.glospolonii.net

AGATA RÊBISZ - prawniczka z Polski, a obecnie cz³onkini Kanadyjskiej Rady Regulacyjnej Konsultantów Imigracyjnych (The Immigration Consultants of Canada Regulatory Council). Organizacja ta jako jedyna, nadaje doradcom uprawnienia do reprezentacji klientów w sprawach emigracyjnych oraz obywatelskich. Agata jest tak¿e uprawniona przez Kanadyjskie Ministerstwo Sprawiedliwoœci by dokonywa uwierzytelnieñ dokumentów potrzebnych do aplikacji emigracyjnych jako Commissioner of Oath. W swojej praktyce zawodowej wykorzystuje optymalnie wszelkie dostêpne programy Rz¹du Kanady: federalne, prowincjonalne, biznesowe, humanitarne i ³¹czenia rodzin sprawy ma³¿eñskie, sprowadzanie rodziców i dzieci. Specjalizuje siê w wiêkszoœci programów, które umo¿liwiaj¹ pobyt sta³y lub tymczasowy w Kanadzie.

PRAWO AGATY

ZMIANY W KANADYJSKIEJ USTAWIE OBYWATELSKIEJ

Bill C-6 dostaje aprobatę królewską W jednym z poprzednich artykulow pisa³am o zmianach w Ustawodawstwie Kanadyjskim zaproponowanych przez Bill C-6 (pe³ny tytu³ ustawy „ O zmianie ustawy o obywatelstwie i wprowadzeniu nastêpnych zmian do jej nowelizacji). Projekt ten zaproponowa³ znacz¹ce zmiany w obowi¹zujacej Ustawie o Obywatelstwie. Zmiany te dotyczy³y centralnych elementów projektu Bill C-24 (tzw. Wzmacnianie Kanadyjskiej Ustawy o Obywatelstwie), który zosta³ przekazany do g³osowania i zatwierdzenia za kadencji by³ego rz¹du konserwatywnego.

Bill C-6 otrzyma³ Royal Assent w dniu 19 czerwca 2017 roku. Warto zauwa¿yæ, ¿e chocia¿ zmiany s¹ obecnie prawem, wiêkszoœæ z nich jeszcze nie wesz³a w ¿ycie. Dla u³atwienia odniesienia, odtwarzamy nasz wykres z naszego wczeœniejszego artyku³u tutaj: Jak wspomniałam, zmiany, które obowiązują od dnia 19 czerwca 2017 i tym samym odnoszą się do zastosowań w toku to: n Kandydaci nie muszą już „mieć intencji zamieszkania” w Kanadzie po uzyskaniu obywatelstwa n Osobom z wyrokiem warunkowym jest zabronione przyjęcia obywatelstwa; n Obywatele z podwójnym obywatelstwem nie mogą już utracić obywatelstwa kanadyjskiego z powodów „bezpieczeństwa narodowego”.

Zgodnie z zapowiedzią rządu, inne zmiany (w szczególności zmiana dni rezydencyjnych), mają wejść w życie jesienią tego roku. Przewiduje się, że zmiany procedury odwoławczej zaczną obowiązywać wiosną 2018 r.

W przypadku jakichkolwiek pytań i niejasności dotyczących wprowadzonych zmian, proszę o kontakt. Pamiętajmy bowiem, że każda sytuacja jest inna i nie ma dwóch jednakowych przypadków.

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

n


GĹ OS POLONII 9

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


10 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

150-lecie Kraju Klonowego Liœcia

Co wiemy o Kanadzie? Krystyna Po³ubiñska 1 lipca 1867 roku wszed³ w ¿ycie akt prawny zwany Konfederacj¹ Kanady i od tej pory datuje siê powstanie pañstwa, które wybraliœmy sobie za nasz¹ drug¹ Ojczyznê. Kanada ma 10 prowincji (Nowa Funlandia i Labrador, Wyspa Ksiêcia Edwarda, Nowa Szkocja, Nowy Brunszwik, Quebec, Ontario, Manitoba, Saskatchewan, Alber ta, Kolumbia Brytyjska) i 3 terytoria (Jukon, Pó³nocno-Zachodnie Terytoria, Nunavut). Jest parlamentarn¹ demokracj¹, monarchi¹ konstytucyjn¹, w której nowi Kanadyjczycy sk³adaj¹ przysiêgê wiernoœci królowej El¿biecie II i jej nastêpcom. „Social Progress Index” - program prowadzony przez profesora Michaela Portera z Harvardzkiej Szko³y Biznesu, posiadaj¹cy w swoim sk³adzie cz³onków Uniwersytetu Oxford , a tak¿e cz³anków pisma „The Economist”, opracowa³ trzeci doroczny raport klasyfikuj¹cy 133 pañstwa wed³ug 52 ró¿nych kategorii. Kanadzie przyznano pierwsze, zaszczytne miejsce, bior¹c pod uwagê wysok¹ tolerancjê emigracyjn¹ i szerokie mo¿liwoœci dla osób imigruj¹cych. Otrzyma³a ona równie¿ wysokie noty za dostêp do elektrycznoœci, jakoœci powietrza, umiejêtnoœci czytania i pisania oraz odsetku osób uczêszczaj¹cych do szkó³ œrednich i wy¿szych. Co wiêcej, otrzyma³a najni¿sz¹ mo¿liw¹ punktacjê za negatywne czynniki takie jak zabójstwa, przemoc, terror polityczny czy niedo¿ywienie dzieci. Tak¿e program Organizacji Narodów Zjednoczonych „Ludzki Kapita³ i jego rozwój” przez ostatnie 25 lat utrzymuje Kanadê w pierwszej 10. pañstw. Kanada przoduje równie¿ wœród pañstw najchêtniej wybieranych na emigracjê. 1 lipca uroczyœcie œwiêtowano 150 urodziny Kanady. W Ottawie odby³y siê oficjalne uroczystoœci z udzia³em najwy¿szych w³adz pañstwowych, a w ka¿dym zak¹tku kraju mieszkañcy uczestniczyli w kolorowych paradach, licznych koncertach i zró¿nicowanych wystêpach artystycznych z udzia³em popularnych celebrytów. W wiêkszoœci miejsc dzieñ ten koñczy³y pokazy sztucznych ogni... Te huczne uroczystoœci, do których od wielu miesiêcy przygotowywa³ siê ca³y kraj i które kosztowa³y oko³o pó³ miliarda dolarów, nie dla wszystkich by³y jednak radosne. Dla tych, którzy przybyli do Kanady po roku 1867 i którym uda³o siê u³o¿yæ sobie lepsze ¿ycie ni¿ w

Takich Indian mo¿na spotkaæ kraju pochodzenia, by³ to oczywisty i tylko podczas jakichœ uroczystoœci. uzasadniony powód do wdziêcznoœci Na codzieñ najczêœciej i celebracji, lecz ci których przodna ulicach miast mo¿na kowie ¿yli w Ameryce Pó³nocnej spotkaæ zaniedbanych ju¿ 15 tysiêcy lat temu uwa¿aj¹, i zdegenerowanych. ¿e 150 lat pañstwa stworzonego przez Europejczyków, to w rzeczywistoœci 150 lat kolonializmu i niesprawiedliwoœci w stosunku lat, w których obowi¹zywa³ do rdzennej ludnoœci Kanady. Cozakaz rozmów w jêzykach raz g³oœniej domagaj¹ siê oni swoojczystych i które mia³y na ich praw i ujawniena prawdy na tecelu wykorzeniæ autochtoniczmat kulturowego ludobójstwa Pierwn¹ kulturê i zasymilowaæ Indian szych Narodów. Fot. Archiwum z reszt¹ spo³eczeñstwa (do tych szkó³ Kanada utworzona zosta³a na na terytoriach uczêszcza³o 150 tysiêcy dzieci, odebranych indiañskich jako wynik francuskiej i brytyjskiej koprzemoc¹ rodzinom). Te fakty s¹ tylko cz¹stk¹ tego lonizacji rozpoczêtej na pocz¹tku XVI wieku. Obecco spotka³o Indian od roku 1867. nie zamieszkuje j¹ 36 milionów ludzi, z czego tylko To w skrócie czas przesz³y, a co dzisiaj? oko³o 4% (1.4 mln) stanowi¹ jej rdzenni mieszkañcy. Dzisiaj Kanada zaliczana do najbardziej tolerancyjDziel¹ siê oni na Pierwsze Narody ( First Nations, w nych krajów œwiata , najbardziej przychylna przybyEuropie nazywani s¹ oni czêsto Indianami), Inuitów szom z najró¿niejszych stron kuli ziemskiej, paradokmieszkaj¹cych na pó³nocy przy kole podbiegunowym salnie boryka siê z rozwi¹zaniem problemów TOi Metysów - potomków bia³ych ludzi i Indian. NajLERANCJI i napraw¹ b³êdów, pope³nionych w stowieksz¹ grupê poœród nich stanowi¹ Piersze Narody. sunku do tych, którym nale¿¹ siê przywileje i ¿ycie Dziennikarka Gierak-Onoszko mieszkaj¹ca w Togodne cz³owieka XXI wieku. ronto i autorka bloga Mrs. Canada, stwierdza: „KaMy, Polacy, prze¿yliœmy podobny dramat, kiedy to nada jest krajem ogromnych kontrastów: z jednej stropotê¿ni zaborcy skreœlili nasz kraj na 123 lata z many jest championem praw cz³owieka, z dynamicznie py œwiata. Chciano nam wtedy odebraæ jêzyk, kulturozwijaj¹c¹ siê gospodark¹. Jest rajem, ale mamy te¿ rê i tradycje przodków. Byliœmy jednak silniejsi, wytych, którzy z tego raju zostali wygnani. Trzeba pawalczyliœmy woln¹ Ojczyznê. Indianom, którzy w miêtaæ o bardzo trudnej sytuacji rdzennych miesztej chwili borykaj¹ siê z to¿samoœci¹ kulturow¹, pokañców, która wynika ze strukturalnego zaniedbania, wa¿nym problemem uzale¿nieñ od alkoholu i œrodktóre ci¹gnie siê od pocz¹tków kolonizacji Kanady”. ków odurzaj¹cych, brakiem pracy i mo¿liwoœci¹ na Alethea Arnaquq-Baril, twórczyni filmów dokudobry start, zale¿y przede wszystkim na prawdzie i mentalnych wywodz¹ca siê spoœród rdzennych mieszgodnych warunkach ¿ycia. kañców mówi: „Kanada, o której mówimy dzisiaj to Obchodz¹c wiêc to radosne œwiêto Kanady, starajmit, uznaj¹cy jedynie historiê Kanadyjczyków, bêd¹my siê zrozumieæ problemy Pierwszych Narodów, cych potomkami Europejczyków”. które s¹ czarnymi plamami w historii Kanady i któPolitykom, którzy znaj¹ ca³¹ prawdê o sytuacji rorych nic nie jest w stanie wymazaæ. Mo¿na jednak dowitych mieszkañców Kanady, wygodniej jest przyopracowaæ m¹dry plan poprawy warunków ich ¿ymykaæ na wszystko oczy. Wiêkszoœæ z nas widz¹c zacia i powoli, konsekwentnie przy poparciu i ¿yczliniedbanego i zdegenerowanego Indianina na ulicach woœci wszystkich mieszkañców, wprowadzaæ go w miasta, macha rêk¹ stwierdzaj¹c, ¿e sami s¹ sobie te¿ycie. I oby tak siê sta³o. n go winni. Jednak niewielu z nas wie, ¿e aby ukszta³towaæ Kanadê, w której ¿yjemy obecnie, stosowano Szczegó³y dotycz¹ce strategii wyniszczenia nieludzkie metody wyniszczenia tych, którzy byli nierdzennej ludnoœci Kanady znaleŸæ mo¿na wygodni. Z szeregu dokumentacji dowiadujemy siê, na stronach: ¿e aby zdobyæ panowanie w Ameryce Pó³nocnej, koloniœci stosowali broñ biologiczn¹ (celowo wprowahttp://wolnemedia.net/historia/chronologiadzano na tereny zamieszka³e przez szczepy Indian -ludobojstwa-w-kanadzie bakterie ospy, która ich dziesi¹tkowa³a), przemoc http://wolnemedia.net/chronologia-ludobojzbrojn¹, obozy internowania, przymusowe sterylizastwa-w-kanadzie-2/ cje, przymusowe szko³y z internatem dla dzieci od 7

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GĹ OS POLONII 11

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 13

www.glospolonii.net

„Mistrz” - wrzeœniowy spektakl Teatru Polskiego Vancouver Ryszard Kopplinger, Teatr Polski Vancouver Jerzy Antczak, znakomity re¿yser teatralny, filmowy oraz telewizyjny, zas³u¿ony dla polskiej kinematografii i teatru, m¹¿ œwietnej aktorki Jadwigi Barañskiej, któr¹ obsadza³ z powodzeniem w wielu swoich filmach, jest twórc¹ miêdzy innymi tak pamiêtnych dzie³ jak „Hrabina Cosel” oraz „Noce i Dnie”. Jerzy Antczak urodzi³ siê 25 grudnia 1929 r. Obecnie ¿yje od wielu lat wraz z ¿on¹ w Los Angeles. W latach 60. ubieg³ego wieku kierowa³ teatrem telewizji w £odzi, a potem zosta³ dyrektorem teatru telewizji w Warszawie. W swej twórczoœci telewizyjnej œwiadomie trzyma³ siê programu, w którym zamierza³ popularyzowaæ utwory teatru psychologicznego, ale komunikatywnego, ³atwego do zrozumienia dla wspó³czesnej widowni. St¹d w twórczoœci jego w latach 60.; Czechow, Tennessee Williams, Balzac, Turgieniew, a tak¿e wielu polskich autorów. Do jego pierwszych, najwa¿niejszych realizacji w Teatrze Telewizji w Warszawie nale¿¹: „Kordian” i „Szklana Mena¿eria”. Jednym ze szczególnie ulubionych jego autorów by³ Zdzis³aw Skowroñski, którego bardzo chêtnie wystawia³ oraz adaptowa³ w teatrze telewizji. Skowroñski (ur. 21 marca 1909 w Samborze, zm. 30 paŸdziernika 1969 w Warszawie) by³ w³aœnie tego rodzaju twórc¹, maj¹cym w owych latach du¿e powodzenie, jakiego potrzebowa³. Antczak lubi³ skomplikowane, psychologiczne treœci, jakie budo-

wa³ Skowroñski. Jego scenariusze telewizyjne równie¿ chêtnie wykorzystywane byly przez tego wybitnego re¿ysera. Taki te¿ jest rodowód „Mistrza”, którego telewizyjna premiera odby³a siê 2 listopada 1964 roku. Dwa lata póŸniej powsta³a druga wersja „Mistrza”, rejestrowana ju¿ kamer¹ filmow¹. „Mistrz” otrzyma³ w roku 1966 w Palermo nagrodê „Prix Italia” na najstarszym œwiatowym festiwalu radiowo-telewizyjnym. Sztuka ta jest jedn¹ z najs³awniejszych prac telewizyjnych re¿ysera nie tylko z powodu presti¿owej nagrody. Spektakl ten, a póŸniej film, zdoby³y ogromne uznanie publicznoœci. Sztuka Zdzis³awa Skowroñskiego jest ho³dem z³o¿onym aktorstwu polskiemu w najtrudniejszych dla niego latach II wojny œwiatowej. Bohaterem jest stary aktor, który nie móg³ siê doczekaæ ani wielkiej roli, ani uznania dla swojej pasji dla teatru. Dopiero w czasie okupacji zagra³ Makbeta, po raz pierwszy... i ostatni w ¿yciu. Teatr Polski Vancouver postanowi³ wiêc zaprezentowaæ Pañstwu tê sztukê, nawi¹zuj¹c¹ do tragicznych wydarzeñ wrzeœnia 1939 roku. Marek Czuma który ju¿ od lat wspó³pracuje z naszym Teatrem, podj¹³ siê re¿yserii tego niezwyk³ego dzie³a. W jakiej formie sztuka bêdzie wystawiona oraz w jakiej obsadzie, zostawimy sobie na przysz³y, bardziej obszerny i zawieraj¹cy wiêcej szczegó³ów artyku³. Tymczasem ju¿ teraz zapraszamy wszystkich (prosimy zarezerwowaæ sobie t¹ datê w Pañstwa kalendarzach: 08 i 09 wrzeœnia) na premierê „Mistrza” Jerzego Skowroñskiego w teatrze Evergreen Cultural Centre w Coquitlam. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


14 GĹ OS POLONII

www.glospolonii.net

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


GŁOS POLONII 15

www.glospolonii.net

Urlopowy klimat sprzyja spo¿ywaniu trunków czyli...

Zmagania polskich producentów alkoholi Marek Kober Zbli¿a siê sierpieñ, miesi¹c tradycyjnie og³aszany przez Koœció³ katolicki w Polsce miesi¹cem trzeŸwoœci. Z danych statystycznych wynika jednak, ¿e jeœli chodzi akurat o tê kwestiê, to Polacy zatykaj¹ uszy, by nie s³yszeæ nawo³ywañ hierarchów i w³aœnie w sierpniu pij¹, mo¿e nie na potêgê, ale wyj¹tkowo intensywnie. Przyczyna takiego stanu rzeczy nie tkwi w krn¹brnoœci narodu lecz w tak zwanych „okolicznoœciach obiektywnych”. Sierpieñ to od pewnego czasu zwyczajowo ju¿ miesi¹c, w którym najwiêcej rodaków udaje siê na urlop. A urlop to luz, blues, balanga i ca³y ten luzacko-balangowy klimat sprzyja spo¿ywaniu alkoholu albo te¿ mamy do czynienia ze sprzê¿eniem zwrotnym i alkohol ów luz, blues i balangê napêdza. Ale… W sierpniu bie¿¹cego roku mo¿e byæ inaczej. Ewentualna zmiana mo¿e zostaæ zapisana na konto polskiego parlamentu, który rok 2017 og³osi³ „rokiem troski o trzeŸwoœæ narodu”. I s³usznie, bo jest siê o co zatroszczyæ. No, ale poczekamy i zobaczymy, czy wspó³dzia³anie Koœcio³a z parlamentem przyniesie oczekiwany przez jednych i drugich skutek, czy te¿ spo³eczeñstwo obleje te nawo³ywania nadmiernym spo¿yciem. Szczytn¹ uchwa³ê polskiego parlamentu z du¿ym niepokojem przyjê³a natomiast polska bran¿a spirytusowa. Przez trzy lata, od roku 2014, w którym podniesiono akcyzê na mocne alkohole, jej wyniki finansowe mocno zdo³owa³y, ale bynajmniej nie przez odstawienie tych¿e trunków przez rodaków tylko przez skierowanie przez nich uwagi na alkoholow¹ „szar¹ strefê”, czyli trunki pochodz¹ce z przemytu. Na wschodnich rubie¿ach Rzeczypospolitej tylko szpanerzy kupowali mocne alkohole w placówkach handlu detalicznego. Ca³a reszta korzysta³a z tañszych i wcale nie gorszych wódek ukraiñskich, bia³oruskich, tak¿e rosyjskich. Bran¿a spirytusowa z niepokojem wiêc oczekuje, czym sejmowa troska o trzeŸwoœæ narodu objawi siê w praktyce. Na razie chwali rz¹d za uszczelnienie wschodniej granicy alkoholowego przemytu, ale to nie znaczy, ¿e nie ma powodów do niepokoju i nie walczy z innymi zagro¿eniami. Najwiêksze czyha na spirytusiarzy w kraju i to ze strony przedstawicieli te¿ bran¿y alkoholowej, ale z dzia³u alkoholi lekkich, czyli browarników. Ze zmagañ, kto mniej sprzyja szerzeniu w Polsce pijañstwa i

alkoholizmu, zwyciêsk¹ rêk¹ wychodz¹ dotychczas browarnicy, mimo ¿e lobbyœci jednej i drugiej bran¿y w swoich opracowaniach dla pos³ów i resortu zdrowia wykazuj¹, ¿e to nie oni, tylko ci drudzy. Na razie bran¿a piwna jest bardziej przekonuj¹ca. Jej argumenty, ¿e picie piwa odci¹ga spo³eczeñstwo, a przede wszystkim m³odzie¿, od spo¿ywania alkoholi mocnych i tym samym Fot. Archiwum od szybkiego popadniêcia w alkoholowy na³óg, jest przekonuj¹ce dla pos³ów oraz urzêdników i dziêki temu produkcja browarnicza ma fory (prawo do reklamy, ni¿sza akcyza), bêd¹ce poza zasiêgiem producentów alkoholi mocnych. Nie przekonuje jednak lekarzy, którzy notuj¹ wzrastaj¹c¹ liczbê osób uzale¿nionych od alkoholu w³aœnie za spraw¹ systematycznego spo¿ywania piwa. Bran¿a spirytusowa produkuje w Polsce 250 milionów litrów wódki czystej, ale eksport poch³ania jedynie 20 proc., czyli 50 mln litrów. Resztê trzeba sprzedaæ w kraju. Jak, skoro serwituty, z których korzysta bran¿a piwna, doprowadzi³y do tego, ¿e piwo stanowi obecnie ju¿ 50 proc. polskiego rynku alkoholi? Spirytusiarze s¹ w tej kwestii coraz bardziej innowacyjni. Pó³ki dzia³ów alkoholowych s¹ coraz gêœciej zastawiane napojami spirytusowymi sprzedawanymi pod nazwami znanych i popularnych wódek, ale wódkami nie s¹. To ró¿nego rodzaju nalewki, wódki smakowe, likiery, w których zawartoœæ alkoholu wynosi mniej ni¿ przewidziane w ustawie 37,5 proc., dziêki czemu nak³adana jest na nie ni¿sza akcyza. Te same pó³ki coraz gêœciej zape³niane s¹ tak¿e wódkami konfekcjonowanym w buteleczkach o pojemnoœci 0,1 i 0,2 litra. Alkohol w takich opakowaniach nie jest dla klientów g³ównym celem zakupów, po które wybiera siê do sklepu. Jest ich dope³nieniem, wk³adanym do koszyczka „przy okazji”. Alkohol w ma³ych opakowaniach nazywany jest „ma³pkami” i robi zawrotn¹ karierê, bo przypada nañ ju¿ 30 proc. sprzeda¿y alkoholi mocnych. Ma³pki smakowe i s³odkie z du¿ym impetem wesz³y tak¿e w zakupy dokonywane przez kobiet. Kolejnym zagro¿eniem dla dzia³aj¹cej w Polsce bran¿y spirytusowej jest dynamiczny wzrost sprzeda¿y whisky. W ubieg³ym roku Polacy kupili ten trunek ju¿ za 1,5 mld z³. Kto zarabia na produkowanej w kraju wódce? Przede wszystkim bud¿et. Kupuj¹c wódkê za 20 z³, klient wrzuca do pañstwowej skarbonki a¿ 11,50 z³ z tej kwoty. Dopiero to, co zostaje, idzie do kasy produ-

Kupuj¹c wódkê za 20 z³, klient wrzuca do pañstwowej skarbonki a¿ 11,50 z³ z tej kwoty

centa, ale nie jest to jego czysty zysk, wszak musi sobie odj¹æ koszty produkcji, pensje pracowników et cetera. Kupuj¹c wyprodukowan¹ w Polsce wódkê, klient rzadko zdaje sobie sprawê, ¿e w³aœcicielem jej nie jest polska firma, lecz zagraniczna. Najwiêkszy udzia³ w produkowanej w kraju wódce ma firma CEDC International, nale¿¹ca do Rosjanina, Roustama Tariko. Jego firma ma 40-procentowy udzia³ w polskim rynku wódki i to do niego nale¿y trzecia z najpopularniejszych wódek na œwiecie, czyli ¯ubrówka, jak równie¿ Bols, Soplica, ¯ytniówka, Absolwent. W³aœcicielem marki ¯o³¹dkowa Gorzka, produkowanej w Lublinie, jest spó³ka Stock Polska, nale¿¹ca do koncernu z siedzib¹ w Londynie, natomiast Wyborowej, Luksusowej i Pana Tadeusza francuski gigant bran¿y alkoholowej Pernod Ricard. Czy nie za zbyt lekk¹ rêk¹ wyprzedaliœmy „wódczane srebra narodowe”? Otó¿ trend taki panuje na ca³ym œwiecie. Nie inaczej jest z whisky. Wiêkszoœæ najbardziej znanych producentów tego alkoholu jest w³asnoœci¹ miêdzynarodowych koncernów, ale dla klientów najwa¿niejsze jest ich szkockie pochodzenie. Czy wódeczno-piwne zmagania obserwowane na polskim rynku odbij¹ siê na zwiêkszonym spo¿yciu alkoholu przez rodaków? Trudno na to pytanie odpowiedzieæ. Faktem jest, ¿e za spraw¹ piw coraz wiêcej m³odych ludzi wchodzi w kontakt z alkoholem, ale to wcale nie znaczy, ¿e staniemy siê rekordzistami w jego spo¿ywaniu. Na razie od liderów dzieli nas spory dystans. Z ostatniego raportu opracowanego przy wspó³udziale œwiatowej Organizacji Zdrowia (WHO) mo¿emy siê dowiedzieæ, ¿e czo³ówkê stanowi¹ pod tym wzglêdem kraje by³ego ZSRR. Liderem jest Mo³dawia, gdzie spo¿ycie na g³owê mieszkañca wynosi 17,3 litra czystego alkoholu, potem Bia³oruœ (17,1 l), Litwa (16,2 l), dopiero czwarta jest Rosja (14,5 l), pi¹te Czechy (14,1 l), nastêpnie Ukraina (13,9 l). Siódm¹ pozycjê zajmuje w tej statystyce Andora (13,8 l), ale jest to zapewne efekt wykupywania mocnych alkoholi przez turystów, jako ¿e ten minikraj jest stref¹ wolnoc³ow¹. Ósma na liœcie jest Rumunia (12,9 l), nastêpnie Serbia (12,6), a pierwsz¹ dziesi¹tkê zamyka… Australia ze spo¿yciem 12,6 l. Polska zaœ jest dopiero na 21 miejscu z przypadaj¹cym na g³owê 11,5 l czystego spirytusu. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


16 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

W³adza nielicznych czyli...

Oligarcha oligarsze nierówny Seweryn Rybarski Specjaliœci zajmuj¹cymi sie procesami zachodz¹cymi w spo³eczeñstwie, a wiêc przede wszystkim socjolodzy, ale w przypadku problemu, o którym piszemy - tak¿e politolodzy, zaczynaj¹ stawiaæ sobie pytanie, czy we wspó³czesnej Polsce nie mamy przypadkiem do czynienia z narodzinami rz¹dów oligarchicznych. Oligarchia to zbitka dwóch s³ów z jêzyka greckiego, które t³umaczy siê na jêzyk polski jako „nieliczny” (oligos) oraz „w³adza” (arche). W wyniku ich po³¹czenia otrzymujemy termin „panowanie nielicznych” lub „w³adza nielicznych”. W ka¿dym kraju z systemem wielopartyjnym, partia, która wygrywa wybory daj¹ce jej wiêkszoœæ w parlamencie, otrzymuje w³adzê nad pozosta³ymi partiami oraz obywatelami, ale nie jest to jeszcze w³adza oligarchiczna. Tak¹ mo¿na nazwaæ œcis³e kierownictwo danej partii, które podporz¹dkowuje sobie swoich cz³onków, a za ich poœrednictwem tak¿e spo³eczeñstwo - uchwala ustawy, tworzy zakazy i nakazy, rozdaje serwituty w postaci najwa¿niejszych (i mniej wa¿nych) stanowisk w pañstwie swoim zaufanym i nie liczy siê z g³osem przegranej w wyborach mniejszoœci. Postêpuje wprost przeciwnie - narzuca przegranym swoje warunki, a niepos³usznych represjonuje. Rz¹dy oligarchiczne uto¿samia siê z regu³y z rz¹dami dyktatorskimi, sprawowanymi przez zamkniêt¹ w sobie, bardzo w¹sk¹ grupê ludzi. Oligarchowie nie dopuszczaj¹ do w³adzy innych grup spo³ecznych. Sprawuj¹ w³adzê, a rozdaj¹c najbardziej intratne stanowiska w pañstwie w rêce „swoich”, w³adza nielicznych tworzy nieliczn¹ grupê z osób uprzywilejowanych finansowo, która szybciej lub wolniej zaczyna skupiaæ w swoich rêkach najwiêksz¹ czêœæ maj¹tku danego kraju. W ten sposób tworzy siê oligarchia finansowa. Poniewa¿ swoj¹ zasobnoœæ zawdziêcza ona w³adzy nielicznych, czyli w³adzy oligarchicznej, jest od tej w³adzy zale¿na, ale te¿ tê w³adzê utrzymuje. Z czasem oligarchowie, dziêki przychylnoœci w³adzy, czêœciej - w³adcy, zagarniaj¹ najwiêksz¹ czêœæ tortu stanowi¹cego zasobnoœæ danego kraju, wchodz¹ w posiadanie niebotycznych maj¹tków. Te niebotyczne maj¹tki nie s¹ wynikiem przedsiêbiorczo-

œci, wiedzy, innowacyjnoœci ich w³aœcicieli, s¹ kaprysem w³adzy. Za tê hojnoœæ w³adzy, oligarchowie finansowi musz¹ byæ wobec tej w³adzy lojalni. Klasycznym przyk³adem takiego w³aœnie mechanizmu tworzenia siê systemu oligarchicznego jest Rosja. Tam oligarchiê stworzy³ Borys Jelcyn, który potrzebowa³ pieniêdzy na kampaniê w wyborach prezydenckich w 1991 roku. By³ wtedy premierem i co zrobi³? Po¿yczy³ pieni¹dze od posiadaj¹cych ju¿ wtedy ogromne maj¹tki Bierezowskiego, Abramowicza, Chodorkowskiego i wielu innych bardzo bogatych Rosjan. Jako zabezpieczenie po¿yczek przekaza³ tym ludziom w zastaw akcje najwiêkszych firm surowcowych tego niezwykle bogatego w minera³y kraju. Jelcyn wybory wygra³, ale po¿yczki nigdy nie odda³ i po¿yczkodawcy stali siê w³aœcicielami oddanych im pod zastaw przedsiêbiorstw i automatycznie najbogatszymi Rosjanami. Sk¹d ci ludzi dysponowali ju¿ wtedy ogromnymi pieniêdzmi, które po¿yczy³ od nich Jelcyn? Wiedza na ten temat jest niepe³na. Wiadomo na przyk³ad, ¿e Chodorkowski, w którego uwolnienie z ³agru (wtr¹ci³ go tam póŸniej za niepos³uszeñstwo Putin), zaanga¿owa³ siê niemal ca³y demokratyczny œwiat, by³ twórc¹ pierwszej w Rosji piramidy finansowej, Abramowicz ukrad³ poci¹g z rop¹ naftow¹, sprzeda³ go bodaj¿e na Litwie i b³yskawicznie pomno¿y³ pieni¹ dze. W Ro sji pa no wa³ wte dy ogromny chaos i wiele fortun powsta³o na pograniczu prawa albo w wyniku z³amania prawa, ale ci, którzy na tym zyskali, nigdy nie zostali poci¹gniêci do odpowiedzialnoœci. Profesor Krzysztof Jasiecki, socjolog z z Instytutu Socjologii i Filozofii PAN w Warszawie, który zajmuje siê tymi problemami, zgadza siê, ¿e w krajach postkomunistycznych maj¹tki zdobywa³o siê dziêki pañstwu. - Tak by³o zw³aszcza w Rosji czy na Ukrainie, które nie aspirowa³y do wejœcia do Unii i dzia³a³y wed³ug innych regu³ - mówi profesor Jasiecki. - Oligarchów stworzy³y tak¿e bezprecedensowe okolicznoœci, W krajach wychodz¹cych komunizmu zasobami pañstwa dysponowali politycy, pocz¹tkowo te¿ biedni. Od ich decyzji zale¿a³o, kto mia³ wiêksze szanse szybkiego wzbogacenia siê dziêki decyzjom rz¹dowym, regulacjom prawnym, koncesjom i monopolom, ³atwiejszemu dostêpowi do kapita³u czy preferencjom w prywatyzacji. Musia³o pojawiæ siê pytanie: „a co ja z tego bêdê

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

mia³?”. Z kolei na Ukrainie „koledzy w³adzy” budowali fortuny na handlu gazem i sprywatyzowali przemys³ stalowy. Polscy reformatorzy od pocz¹tku za³o¿yli, ¿e nasz kraj bêdzie siê stara³o o cz³onkostwo w Unii Europejskiej, polscy m³odzi kapitaliœci nie dysponowali wystarczaj¹cym kapita³em i nasza prywatyzacja nie mog³a przebiegaæ we w³asnym sosie lecz otworzyæ siê na kapita³ zagraniczny. Mimo to w¹ska grupa ludzi bardzo szybko dorobi³a siê maj¹tku i czasem u¿ywano wobec nich okreœlenia „oligarcha”. Tak by³o w przypadku Jana Kulczyka, Aleksandra Gudzowatego i Ryszarda Krauzego. Kulczyk poœredniczy³ w prywatyzacjach polskich firm, o których kupno starali siê inwestorzy zagraniczni, a najbardziej bulwersuj¹cy opinie publiczn¹ by³ jego udzia³ w prywatyzacji Telekomunikacji Polskiej SA i otrzymane z tego tytu³u honorarium. Do dziœ nie wiadomo, kto i dlaczego mu to poœredniczenie umo¿liwi³, tak jak nie wiadomo, dlaczego akurat z Aleksandrem Gudzowatym rosyjski premier Czernomyrdin podpisa³ umowê, w wyniku której Rosja sprzedawa³a nam gaz za ¿ywnoœæ. Krauze zaœ zdominowa³ przetargi rz¹dowe dotycz¹cych niezwykle intratnej bran¿y informatycznej. Ale ¿aden z tych ludzi nie mia³ wp³ywu na decyzje polskiego rz¹du w jakiejkolwiek strategicznej dziedzinie. Trudno wiêc powiedzieæ, ¿e byli oligarchami, czyli ¿e nale¿eli do krêgu „w³adzy nielicznych”. Natomiast nie ulega w¹tpliwoœci, ¿e byli posiadaczami ogromnych maj¹tków. Najbogatsi obecnie Polacy zbudowali swoje fortuny ciê¿k¹ prac¹ i jeœli któryœ z nich zawdziêcza cokolwiek ludziom w³adzy, to byæ mo¿e ten najbogatszy, czyli Zygmunt Solorz-¯ak. Pocz¹tkiem jego obecnego finansowego imperium by³o bowiem otrzymanie koncesji na prywatn¹ telewizjê, a du¿y udzia³ w przyznaniu jej w³aœnie Solorzowi mia³ ówczesny prezydent Lech Wa³êsa. Przy czym Lech Wa³êsa na pewno nie jest dziœ cz³onkiem „w³adzy nielicznych”, a zwi¹zki z ni¹ Solorza s¹ co najmniej enigmatyczne, o ile nie ¿adne. W¹tpliwe te¿, czy zal¹¿kiem rodz¹cej siê polskiej oligarchii mo¿e byæ rozdawnictwo intratnych pañstwowych posad „swoim”. Na przyk³ad Ma³gorzacie Sadurskiej, która po relegowaniu z prezydenckiej kancelarii zosta³a cz³onkiem zarz¹du PZU i PZU ¯ycie, z pensj¹ (jak podawa³y liczne media) w wysokoœci 90 tys. polskich z³otych (30 tys. dolarów kanadyjskich) miesiêcznie? To raczej przyzwoita synekura. n


www.glospolonii.net

Rozpoczê³a siê nowa era motoryzacji

MOTORYZACJA

GŁOS POLONII 17

Pierw­sza­Te­sla­3­zje­cha­ła­z­ta­śmy Patryk Musia³ W pi¹tek, 7 lipca, w kalifornijskiej fabryce Tesla Motors rozpoczê³a siê seryjna produkcja auta nazwanego Tesla Model 3. Og³oszenie o tym, ¿e firma Elona Muska, uwa¿anego przez wielu za geniusza nowoczesnych technologii, bêdzie produkowaæ elektryczny samochód z przeznaczeniem dla masowego odbiorcy, ujrza³a œwiat³o dzienne wiosn¹ 2016.I z miejsca wywo³a³a ogromne poruszenie w zmotoryzowanym œwiecie, a zaufanie do firmy i jej twórcy objawi³o siê z³o¿eniem zamówieñ na ten samochód przez niemal 250 tysiêcy osób. Tesla Motors otrzyma³a je z ca³ego œwiata, a ka¿dy zamawiaj¹cy musia³ wy³o¿yæ tysi¹c dolarów zaliczki i ¿aden siê nie waha³. W kolejnych miesi¹cach, mimo ¿e samochodu nadal nie by³o, zamówienia p³ynê³y do firmy szerokim strumieniem i mimo, ze Musk nie ujawni³, ile osób je z³o¿y³o, analitycy twierdza, ¿e nale¿y siê liczyæ z liczb¹ pó³ miliona. Ro­dzi­siê­oczy­wi­œcie­ko­niecz­noœæ­od­po­wie­dzi­na­py­ta­nie,­czy­Te­sla­Mo­del­3 jest­rze­czy­wi­œcie­sa­mo­cho­dem,­któ­ry­zre­wo­lu­cjo­ni­zu­je­wspó³­cze­sn¹­mo­to­ry­za­cjê i­prze­nie­sie­j¹­z­ery­spa­li­no­wej­do­elek­trycz­nej,­czy­te¿­ca­³a­za­wie­ru­cha­wo­kó³­te­go­ sa­mo­cho­du­ jest­ pre­cy­zyj­nie­ ob­my­œla­n¹­ ak­cj¹­ pro­mo­cyj­no­-re­kla­mo­w¹,­ któ­ra ma­z­Te­sli­Mo­del­3­uczy­niæ­naj­bar­dziej­po­¿¹­da­ny­elek­trycz­ny­sa­mo­chód­na­œwie­cie.­­Bo­prze­cie¿­Te­sla­Mo­del­3­wca­le­nie­jest­pierw­szym­sa­mo­cho­dem­ca³­ko­wi­cie i­je­dy­nie­z­na­pê­dem­elek­trycz­nym­prze­zna­czo­nym­dla­ma­so­we­go­od­bior­cy.­ Pio­nie­rem­ w­ tej­ dzie­dzi­nie­ jest­ bo­wiem­ Nis­san,­ któ­ry­ 16­ grud­nia­ 2010­ ro­ku wszed³­ na­ ryn­ki­ mo­to­ry­za­cyj­ne­ œwia­ta­ z­ mo­de­lem­ Le­af.­ I­ to­ by³­ rze­czy­wi­œcie prze­³om,­po­cz¹­tek­no­wej­ery­w­mo­to­ry­za­cji.­Ma­ga­zyn­„Ti­me”­uzna³­sa­mo­chód Nis­sa­na­za­je­den­z­50­naj­lep­szych­wy­na­laz­ków­ro­ku­2009,­a­trzy­la­ta­póŸ­niej­zo­sta³­on­uzna­ny­œwia­to­wym­sa­mo­cho­dem­ro­ku­i­zwy­ciêz­c¹­eu­ro­pej­skie­go­ple­bi­scy­tu­Car­of­the­Year.­Po­cz¹t­ko­we­ba­te­rie­te­go­sa­mo­cho­du­za­pew­nia­³y­mu­za­siêg 142­km,­ale­au­to­by­³o­ca­³y­czas­uno­wo­cze­œnia­ne­i­w­ro­ku­2016­za­siêg­zwiêk­szo­no­zna­cz¹­co,­bo­do­228­ki­lo­me­trów.­ W­stycz­niu­2016­r.,­a­wiêc­kil­ka­mie­siê­cy­przed­og³o­sze­niem­pro­duk­cji­Te­sli­Mo­del­3,­Nis­san­mia³­na­kon­cie­275­tys.­sprze­da­nych­mo­de­li­Le­af,­któ­rych­ce­na­oscy­lo­wa­³a­w­gra­ni­cach­30­tys.­eu­ro.­­Te­sla­Mo­tor­pro­du­ko­wa­³a­w­tym­cza­sie­ad­re­so­wa­ny­do­za­mo¿­nych­klien­tów­sno­bi­stycz­ny­Mo­del­S,­a­je­go­naj­tañ­sza­wer­sja­wy­ma­ga­³a­uszczu­ple­nia­kon­ta­o­nie­mal­70­tys.­do­la­rów.­Za­in­te­re­so­wa­nie­elek­trycz­nym­mo­de­lem­Nis­sa­na­wzra­sta­³o­z­ro­ku­na­rok.­Pier­wot­nie­pro­du­ko­wa­no­go­w­za­k³a­dach Op­pa­ma­w­Ja­po­nii,­ale­z­cza­sem­roz­po­czê­to­j¹­tak­¿e­w­USA­i­w­Wiel­kiej­Bry­ta­nii.­ Te­sla­Mo­del­3­na­ra­zie­zde­cy­do­wa­nie­prze­bi­ja­za­siê­giem­swo­ich­aku­mu­la­to­rów au­to­Nis­sa­na,­bo­po­pe³­nym­na­³a­do­wa­niu­po­zwa­la­na­po­ko­na­nie­dy­stan­su­344­ki­lo­me­trów,­ale­nikt­roz­s¹d­ny­nie­s¹­dzi,­by­Ja­poñ­czy­cy­po­prze­sta­li­na­tym,­co­do­tej­po­ry­osi¹­gnê­li.­Na­zdo­by­cie­prze­Te­slê­zna­cz¹­cej­licz­by­za­mó­wieñ­wska­zu­j¹­miê­dzy in­ny­mi­ za­po­wie­dzi­ Elo­na­ Mu­ska,­ ¿e­ pro­duk­cja­ Mo­de­lu­ 3­ bê­dzie­ ro­s³a­ w­ bar­dzo szyb­kim­tem­pie.­Klu­czy­ki­do­pierw­szych­30­aut­zo­sta­n¹­wrê­czo­ne­ich­w³a­œci­cie­lom na­spe­cjal­nej­uro­czy­sto­œci­pod­ko­niec­lip­ca­br.,­w­sierp­niu­pro­duk­cja­ma­siê­gn¹æ­100 sztuk,­we­wrze­œniu­prze­kro­czyæ­ju¿­1,5­ty­si¹­ca,­pod­ko­niec­ro­ku­ma­to­byæ­5­tys.­ty­go­dnio­wo,­a­w­ro­ku­2018­ju¿­10­tys.­ty­go­dnio­wo,­czy­li­520­tys.­rocz­nie.­W­pod­sta­wo­wej­wer­sji­Te­sla­Mo­del­3­kosz­to­waæ­bê­dzie­ok.­35­tys.­dol.,­a­wiêc­o­po­³o­wê mniej­od­swo­je­go­luk­su­so­we­go­po­przed­ni­ka,­Mo­de­lu­S.­ Mal­kon­ten­ci­szu­ka­j¹­dziu­ry­w­ca­³ym­i­kra­cz¹,­¿e­Te­sla­mo­¿e­mieæ­k³o­po­ty­z ob­s³u­g¹­sa­mo­cho­dów,­bo­ma­na­ca­³ym­œwie­cie­je­dy­nie­250­cen­trów­ser­wi­so­wych,

Fot. Archiwum

a­ po­nad­to,­ gdy­ na­ dro­gi­ ma­so­wo­ wy­ja­d¹­ sa­mo­cho­dy­ z­ na­pê­dem­ je­dy­nie­ elek­trycz­nym,­to­w­punk­tach­³a­do­wa­nia­za­czn¹­siê­two­rzyæ­ko­lej­ki,­co­mo­¿e­ewen­tu­al­nych­ko­lej­nych­na­byw­ców­znie­chê­caæ­do­aut­z­tym­na­pê­dem.­Mal­kon­ten­tom mo¿­na­je­dy­nie­po­wie­dzieæ,­¿e­je­œli­po­twier­dz¹­siê­ich­oba­wy,­to­bê­d¹­to­bo­l¹cz­ki przy­s³o­wio­we­go­wie­ku­dzie­ciê­ce­go,­z­któ­rym­bo­ry­ka­j¹­siê­nie­mal­wszyst­kie­wpro­wa­dza­ne­no­wo­œci­i­któ­re­z­cza­sem,­z­re­gu­³y­bar­dzo­szyb­ko,­za­ni­ka­j¹.­Fak­tem­na­to­miast­nie­za­prze­czal­nym­jest,­¿e­sa­mo­cho­dy­elek­trycz­ne­cie­sz¹­siê­za­in­te­re­so­wa­niem­wzra­sta­j¹­cym­w­po­stê­pie­wrêcz­geo­me­trycz­nym,­a­ob­ser­wa­to­rzy­œwia­ta mo­to­ry­za­cyj­ne­go­twier­dz¹­na­to­miast,­¿e­prze­³om­na­st¹­pi­wte­dy,­gdy­po­jem­noœæ aku­mu­la­to­rów­w­sa­mo­cho­dach­elek­trycz­nych­po­zwo­li­po­ko­naæ­po­jed­nym­³a­do­wa­niu­1000­ki­lo­me­trów.­Wte­dy,­wiesz­cz¹,­za­cznie­siê­ma­so­wy­od­wrót­od­sa­mo­cho­dów­ spa­li­no­wych.­ To­ jest­ nie­unik­nio­ne,­ bo­ nie­ tyl­ko­ Nis­san­ i­ Te­sla­ ciê­¿ar swo­ich­ba­dañ­prze­su­nê­³y­na­sa­mo­cho­dy­elek­trycz­ne.­ Vo­lvo­na­przy­k³ad­za­po­wie­dzia­³o­nie­daw­no,­¿e­po­2019­r.,­wszyst­kie­no­we­sa­mo­cho­dy­te­go­pro­du­cen­ta­bê­d¹­mia­³y­na­pêd­wy­³¹cz­nie­elek­trycz­ny­lub­hy­bry­do­wy,­To­yo­ta,­któ­ra­po­cz¹t­ko­wo­z­dy­stan­sem­od­no­si­³a­siê­do­na­pê­du­elek­trycz­ne­go,­jest­dziœ naj­wiêk­szym­ pro­du­cen­tem­ sa­mo­cho­dów­ hy­bry­do­wych.­ Ge­ne­ral­ Mo­tors­ za­cz¹³­ w ro­ku­2016­sprze­da­waæ­elek­trycz­ny­mo­del­Bolt.­Nie­za­sy­pia­j¹­te¿­gru­szek­w­po­pie­le, acz­kol­wiek­wy­da­j¹­siê­byæ­nie­co­spóŸ­nie­ni,­Niem­cy.­Volks­wa­gen­og³o­si³,­¿e­do­2025 r.­wpro­wa­dzi­do­pro­duk­cji­30­mo­de­li­aut­na­pr¹d,­a­Mer­ce­des­trzy­la­ta­wcze­œniej,­bo w­ro­ku­2022­wje­dzie­do­swo­ich­sa­lo­nów­z­10­mo­de­la­mi­aut­elek­trycz­nych,­któ­re, jak­pro­gno­zu­je,­sta­no­wiæ­bê­d¹­wte­dy­ju¿­25­proc.­sprze­da­¿y­sa­mo­cho­dów­tej­fir­my. W­Eu­ro­pie­bo­om­na­sa­mo­cho­dy­elek­trycz­ne­roz­po­czê­³a­Nor­we­gia.­W­2016­r.­za­re­je­stro­wa­no­tam­pra­wie­45­aut­z­tym­na­pê­dem.­Na­dru­gim­miej­scu­by­³a­Wlk.­Bry­ta­nia (36 917),­na­stêp­nie­Fran­cja­(29 189),­Niem­cy­(25 214),­Ho­lan­dia­(22 801).­Znacz­nie po­ni­¿ej­20­tys.­no­wych­sa­mo­cho­dów­elek­trycz­nych­za­re­je­stro­wa­no­w­Szwe­cji­(13 221 eg­zem­pla­rzy),­a­po­ni­¿ej­10­tys.­sztuk­w­Bel­gii­(8958)­i­Szwaj­ca­rii­(6403­sztu­ki).­ W­kra­jach­by­³ych­„de­mo­lu­dów”­sa­mo­cho­dy­elek­trycz­ne­sta­no­wi¹­ro­dzy­nek­na spa­li­no­wym­tor­cie.­W­Pol­sce­za­re­je­stro­wa­no­w­2016­ro­ku­je­dy­nie­556­eg­zem­pla­rzy,­na­Wê­grzech­343,­w­Cze­chach­200,­na­S³o­wa­cji­59­i­13­w­Bu³­ga­rii.­ Wnio­ski­z­te­go­ze­sta­wie­nia­s¹­oczy­wi­ste.­Ton­roz­wo­jo­wi­elek­trycz­nej­mo­to­ry­za­cji­na­da­j¹­kra­je­bo­ga­te,­za­ni­mi­po­d¹­¿a­j¹­na­cje­mniej­za­sob­ne,­ale­trend­roz­wo­jo­wy­tej­bran­¿y­jest­nie­do­za­trzy­ma­nia.­ Dla­œci­s³o­œci­po­da­my­jesz­cze­tyl­ko,­¿e­w­Pol­sce­jest­na­ra­zie­ok.­50­pu­blicz­nych­ (po­da­je­my­ za­ ma­p¹­ Go­ogla)­ punk­tów­ ³a­do­wa­nia­ sa­mo­cho­dów­ elek­trycz­nych.­Naj­wiê­cej­w­War­sza­wie­i­jej­oko­li­cach­(13),­we­Wro­c³a­wiu­10,­Trój­mie­œcie 8,­Kra­ko­wie­i­Po­zna­niu­po­3,­w­Rze­szo­wie­2,­w­in­nych­wiêk­szych­mia­stach­po jed­nym­al­bo­wca­le,­jak­na­przy­k³ad­w­Lu­bli­nie.­ n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


18 GŁOS POLONII

www.glospolonii.net

Od zamkniêtego oœrodka rz¹dowego do superluksusu

Arłamów - najwiêkszy relaks w Europie Patryk Ungeheuer W œwiadomoœci spo³ecznej Ar³amów jako miejscowoœæ zapisa³ siê w roku 1982, kiedy po og³oszeniu stanu wojennego internowano w nim Lecha Wa³êsê. Po raz drugi sta³ siê obiektem nieomal powszechnego zainteresowania rodaków w maju ubieg³ego roku, kiedy to do tej w³aœnie miejscowoœci zjecha³a pi³karska reprezentacja na zgrupowanie poprzedzaj¹ce mistrzostwa Europy. Nie by³o stacji telewizyjnej, radiowej, gazety, w których nie wymieniono by nazwy Ar³amów. Ró¿nica miêdzy pobytem w tym miejscu Lecha Wa³êsy i pi³karskiej reprezentacji by³a bardzo istotna. Przysz³y polski prezydent przetrzymywany by³ w Ar³amowie - zamkniêtym oœrodku rz¹dowym, pi³karze zostali „skoszarowani” w superluksusowym oœrodku, który miêdzy majem 2010 r., a balem sylwestrowym koñcz¹cym rok 2013, wybudowa³ prywatny przedsiêbiorca. Tym przedsiêbiorc¹ jest Antoni Kubicki, by³y w³aœciciel zlokalizowanej w Kañczudze firmy Kamax. Firma ta dokona³a ogromnego prze³omu w kolejowych przewozach, przede wszystkim towarowych. Produkowa³a otó¿ specjalnej konstrukcji zderzaki do wagonów, wype³nione unikaln¹ mas¹ fizyko-chemiczn¹ (elastomerem), która poch³ania³a kilkakrotnie wiêcej energii ni¿ zderzaki klasycznej konstrukcji. Mia³o to ogromne znaczenie przy przetaczaniu wagonów. Dziêki poch³anianej przez te zderzaki energii, znajduj¹ce siê w ich wnêtrzach towary nie uleg³y uszkodzeniu. Podobnie rzecz siê mia³a z materia³ami wra¿liwymi na wstrz¹sy, na przyk³ad wybuchowymi. W czasach transformacji gospodarczej Kamax zosta³ sprywatyzowany (prywatyzacja pracownicza), Antoni Kubicki sta³ siê posiadaczem wiêkszoœciowego pakietu akcji, po kolejnych latach wykupi³ od za³ogi pozosta³e udzia³y, a po jeszcze kolejnych, gdy doszed³ do wniosku, ¿e ju¿ nic twórczego w Kamaksie nie zrobi, sprzeda³ je. Wczeœniej Kamax kupi³ mocno podupadaj¹cy by³y oœrodek rz¹dowy w Ar³amowie, o którym za czasów komuny kr¹¿y³y nies³ychane opowieœci, w jakich to luksusach p³awi¹ siê tam rz¹dowi dygnitarze. Dziœ ten luksus okreœlilibyœmy s³owem - siermiê¿ny i nie by³oby w tym okreœleniu krzty przesady. Na kupno Ar³amowa i nale¿¹cych do niego 120 hektarów ziemi Kamax wyda³ 1,2

mln z³, za co gmina Ustrzyki Dolne (bo to ona po zmianie ustroju sta³a siê jego w³aœcicielem) wybudowa³a basen, halê sportow¹ i coœ tam jeszcze. Rodzeñstwo Antoniego Kubickiego niemal pó³ wieku temu wyemigrowa³o do Francji. Jest wiêc rzecz¹ zrozumia³¹, ¿e zapytaliœmy go, czy pomys³ na superluksusowy oœrodek na peryferiach Polski przywióz³ stamt¹d. W odpowiedzi zdecydowanie zaprzecza: - Sk¹d¿e znowu! Niczego podobnego tam nie widzia³em, a mam dom na Lazurowym Wybrze¿u, w jednym z najbogatszych regionów œwiata i nastawionym na bardzo zamo¿nych goœci - mówi Antoni Kubicki. - Widzia³em mnóstwo hoteli, ale to by³y hotele i nic wiêcej. W hotele inwestuj¹ przede wszystkim fundusz inwestycyjne, a jak fundusze, to musz¹ mieæ stopê zwrotu 30 procent rocznie i tyle ich hotel obchodzi. Niech pan popatrzy jak siê buduje hotele i to nie tylko miejskie - korytarz zgodnie z przepisami, pokoje po jednej i po drugiej stronie, ¿eby z powierzchni wyci¹gn¹æ jak najwiêcej pieniêdzy. U mnie w Ar³amowie powierzchnia korytarzy jest wiêksza ni¿ powierzchnia niejednego miejskiego hotelu z trzema, nawet z czterema gwiazdkami. Du¿e powierzchnie i rozleg³oœæ obiektu sprawiaj¹, ¿e nawet przy pe³nym ob³o¿eniu ludzi prawie nie widaæ, nie wchodz¹ na siebie. Pocz¹tkowo sam siê na tym ³apa³em. Przyje¿d¿am w po³udnie, krêci siê ledwie kilka osób, mówiê wiêc do szefowej recepcji, ¿e pewnie ma³o kto przyjecha³, a ona mi odpowiada, ¿e ponad 75 procent pokoi jest zajêtych. W takim obiekcie restauracje, bary, klub nocny, to standard. Szlagierem, który wymyœli³em, jest przedszkole. Nie wyobra¿a pan sobie, jakim cieszy siê powodzeniem. Rodzice s¹ zadowoleni, ¿e ktoœ zdejmuje z ich pleców dba³oœæ o zajmowanie siê dzieæmi podczas urlopu i maj¹ czas tylko dla siebie, a dzieci s¹ zadowolone, ¿e ktoœ im oferuje interesuj¹ce zajêcia i nie musz¹ siê nudziæ. Dla goœci preferuj¹cych bardzo aktywny wypoczynek jest hala sportowa z kortem tenisowym, œciank¹ wspinaczkow¹, si³owni¹, krêgielni¹, strzelnic¹, tak¿e dla nich jak i dla wyczynowców s¹ tam boiska do siatkówki i pi³ki rêcznej, jest oczywiœcie padok i konie. Hala sportowa jest

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

w miejscu uskoku terenu, tak weñ wkomponowana, ¿e wje¿d¿aj¹c na teren oœrodka niemal jej nie widaæ, a przecie¿ jest bardzo du¿a. Na pierwszym podziemnym poziomie hotelu jest maj¹ce ponad cztery tysi¹ce metrów kwadratowych kompletne SPA z bani¹ rusk¹ i carsk¹, salony masa¿u, kosmetyczne i ca³y zwi¹zany z tym entourage, i oczywiœcie basen. Na wolnym powietrzu s¹ korty tenisowe, pole golfowe, na razie na 9 do³ków, dwa pe³nowymiarowe boiska pi³karskie, jedno ze sztuczn¹ nawierzchni¹, a zim¹ dwa wyci¹gi narciarskie. Stary hotelowiec zosta³ wyremontowany i odnowiony na b³ysk, jest równie komfortowy jak nowy obiekt, a do g³ównego budynku mo¿na przejœæ tunelem. Obok niego jest drugi tunel, serwisowy, niewidoczny dla goœci. Z g³ównego zaœ budynku do hali sportowej prowadzi oszklony ³¹cznik. S³ota albo zamieæ i mróz na dworze, psa by nie wygoni³, a u nas setki metrów mo¿na przejœæ such¹ stop¹ i w podkoszulku. Specjaliœci z bran¿y hotelowej twierdz¹, ¿e drugiego tak luksusowego obiektu, z tak kompletn¹ infrastruktur¹, jeszcze w Europie nie spotkali. Wszyscy zaœ goœcie, którzy tam przyje¿d¿aj¹, jeszcze przed przekroczeniem przestronnego holu, s¹ ju¿ nim zachwyceni. Na pytanie dlaczego zdecydowa³ siê na wybudowanie takiego luksusu w miejscu bêd¹cym na uboczu g³ównych szlaków wakacyjno-pobytowych, Antoni Kubicki odpowiada, ¿e w³aœnie dlatego. - A poza tym - mówi - to miejsce ma swoisty magiczny urok. Oœrodek stoi na grani niemal oddzielaj¹cej Pogórze Przemyskie od Bieszczadów, roztacza siê z niego cudowna panorama. Od lipca 2016 roku, gdy ju¿ na ca³ej d³ugoœci przejezdna sta³a siê autostrada A4, mamy goœci z niemal ca³ej Polski, przy czym przewa¿aj¹ mieszkañcy stolicy i Lublina, acz coraz liczniej zaczynaj¹ nas odwiedzaæ tak¿e Œl¹zacy. S¹dzê, ¿e lada dzieñ zaczn¹ do nas licznie zje¿d¿aæ Ukraiñcy, bo przed kilkoma tygodniami Unia Europejska znios³a wobec nich obowi¹zek wizowy. Od trenera Adama Nawa³ki mam zaœ obiecane, ¿e miejscem ka¿dego d³u¿szego zgrupowanie naszej pi³karskiej reprezentacji, bêdzie w³aœnie Ar³amów. n


GŁOS POLONII 19

www.glospolonii.net

Skarby sztuki w polskich zbiorach

Czar­na­Ma­don­na­ i­dzie­³o­Wi­ta­Stwo­sza Patryk Ungeheuer Pisz¹c o wyj¹tkowych dzie³ach sztuki, które znajduj¹ siê w posiadaniu polskich muzeów, œwi¹tyñ, a tak¿e budowli œwieckich, opieramy siê na albumowym wydaniu ksi¹¿ki zatytu³owanej „Skarby sztuki w Polsce” autorstwa wybitnej historyk sztuki, pani profesor Marii Poprzêckiej. Tym razem, oczywiœcie bardzo skrótowo, poniewa¿ limituje nas iloœæ miejsca w gazecie, omówimy rozdzia³, który autorka zatytu³owa³a „Narodowe œwiêtoœci”. Na­pierw­szym­miej­scu­wœród­tych­¿e­œwiê­to­œci­pa­ni­pro­fe­sor­lo­ku­je­„W³ócz­niê­œwiê­te­go­Mau­ry­ce­go”­naj­star­szy­za­cho­wa­ny­przed­miot­o­ogrom­nej­sym­bo­licz­nej­i­hi­sto­rycz­nej­war­to­œci.­ró­d³a­hi­sto­rycz­ne­po­twier­dza­j¹­au­ten­tycz­noœæ­w³ócz­ni,­któ­r¹­pod­czas­zjaz­du­gnieŸ­nieñ­skie­go­w­ro­ku­1000­ce­sarz­Ot­ton­III­ofia­ro­wa³,­wraz­ze­zdjê­tym­z­g³o­wy­dia­de­mem,­Bo­le­s³a­wo­wi­Chro­bre­mu.­­Znaj­du­je­siê­ona­dziœ­w­skarb­cu ka­te­dry­wa­wel­skiej­od­chwi­li­z³o­¿e­nia­jej­tam­przez Ka­zi­mie­rza­Od­no­wi­cie­la.­To­je­den­z­naj­star­szych­za­byt­ków­z­ka­te­go­rii­„na­ro­do­wych­œwiê­to­œci”,­znaj­du­j¹­cy­siê­w­pol­skich­zbio­rach.­ Tyl­ko­o­dwa­wie­ki­star­sze­s¹­na­to­miast­wy­ko­na­ne z­ br¹­zu­ „drzwi­ gnieŸ­nieñ­skie”­ ozdo­bio­ne­ fi­gu­ral­n¹ de­ko­ra­cj¹.­ To­ jed­ne­ z­ pa­ry­ mo­nu­men­tal­nych­ drzwi wy­ko­na­nych­w­XII­w.­dla­pol­skich­ko­œcio­³ów­ro­mañ­skich.­­Jed­ne­z­nich,­zwa­ne­„p³oc­ki­mi”,­w­nie­wy­ja­œnio­nych­oko­licz­no­œciach­zna­la­z³y­siê­w­Ro­sji,­w­No­wo­gro­dzie­ Wiel­kim­ i­ po­zo­sta­j¹­ tam­ do­ dziœ.­ Na­sze „Drzwi­gnieŸ­nieñ­skie”­ma­j¹­dwa­skrzy­d³a­i­na­ka¿­dym­ z­ nich­ „znaj­du­je­ siê­ 9­ p³a­sko­rzeŸ­bio­nych­ scen fi­gu­ral­nych,­opo­wia­da­j¹­cych­o­¿y­ciu­œwiê­te­go­Woj­cie­cha,­je­go­dzia­³al­no­œci­mi­syj­nej,­œmier­ci­z­r¹k­po­gañ­skich­Pru­sów,­wy­ku­pie­niu­zw³ok­przez­Bo­le­s³a­wa­ Chro­bre­go,­ wresz­cie­ z³o­¿e­niu­ cia­³a­ do­ gro­bu­ w gnieŸ­nieñ­skiej­ ka­te­drze.”­ Drzwi­ te,­ acz­kol­wiek,­ jak pi­sze­pa­ni­pro­fe­sor,­„nie­pol­skiej­ro­bo­ty”­s¹­wy­j¹t­ko­wym,­o­ile­nie­naj­wa¿­niej­szym­za­byt­kiem­sztu­ki­ro­mañ­skiej­ w­ Pol­sce.­ Zo­sta­³y­ wy­ko­na­ne­ oko­³o­ ro­ku 1180.

RzeŸbiarz Wit Stwosz z Norymbergii pracowa³ nad tym dzie³em 12 lat

Pi­sa­ny­ z³o­tem­ i­ sre­brem­ „Sa­kra­men­tarz­ ty­niec­ki” jest­ko­lej­nym­za­byt­kiem­spo­œród­na­ro­do­wych­œwiê­to­œci,­po­dob­nie­jak­wi­ze­ru­nek­Mat­ki­Bo­skiej­Czê­sto­chow­skiej.­Do­dziœ­nikt­nie­by³­w­sta­nie­okre­œliæ,­kie­dy­ i­ gdzie­ ob­raz­ Mat­ki­ Bo­skiej­ z­ Dzie­ci¹t­kiem­ po­wsta³­i­kto­jest­je­go­au­to­rem.­Wia­do­mo­na­to­miast,­¿e Ka­zi­mierz­Opol­czyk­za­³o­¿y³­na­Ja­snej­Gó­rze­klasz­tor­Pau­li­nów­i­w­ro­ku­1382­przy­wióz³­doñ­na­ma­lo­wa­ny­na­de­sce­ob­raz­„Czar­nej­Ma­don­ny”,­któ­ry­ju¿ przed­wie­ka­mi­sta³­siê­ce­lem­piel­grzy­mek­wier­nych. Pro­fe­sor­Ma­ria­Po­przêc­ka­wy­j¹t­ko­woœæ­kul­tu,­ja­kim pol­scy­(i­nie­tyl­ko­pol­scy)­ka­to­li­cy­ob­da­rza­j¹­ten­ob­raz,­t³u­ma­czy­(co­jest­oczy­wi­œcie­jej­su­biek­tyw­n¹­oce­n¹)­na­stê­pu­j¹­co:­Ob­raz­zo­sta³­ob­ra­zo­bur­czo­znie­wa­¿o­ny­ pod­czas­ g³o­œne­go­ w­ ca­³ym­ kra­ju­ na­pa­du­ na klasz­tor­ w­ Wiel­ka­noc­ 1430­ ro­ku.­ Œwiê­to­krad­ca­mi oka­za­li­ siê­ ra­bu­sie­ po­cho­dz¹­cy­ z­ pol­skiej­ szlach­ty, nie­mniej­le­gen­da­upo­rczy­wie­w­po­dwój­nych­bli­znach na­twa­rzy­Mat­ki­Bo­skiej­upa­tru­je­œla­dów­sza­bli­po­gañ­skich­ lub­ hu­syc­kich.­ Ob­raz­ zo­sta³­ re­stau­ro­wa­ny sump­tem­kró­la­W³a­dy­s³a­wa­Ja­gie³­³y,­któ­ry­po­cz¹t­ko­wo­po­wie­rza³­od­no­wie­nie­wi­ze­run­ku­swo­im­na­dwor­nym­ma­la­rzom­ru­skim,­któ­rym­wszak­¿e­„far­by­sp³y­nê­³y”.­Do­pie­ro­przy­by­³ym­na­dwór­kró­lew­ski­ma­la­rzom­ ce­sar­skim­ uda­³o­ siê­ trwa­le­ ob­raz­ od­ma­lo­waæ. Jest­wiêc­ob­raz­ja­sno­gór­ski­szcze­gól­nym,­sym­bo­licz­nym­pa­limp­se­stem:­bi­zan­tyñ­sk¹­iko­n¹­po­kry­t¹­war­-

stw¹­ma­lar­sk¹­w­sty­lu­XV­-wiecz­ne­go­ma­lar­stwa­za­chod­nio­eu­ro­pej­skie­go.­ Mo­¿e­ dla­te­go­ na­ród­ pol­ski, ¿y­j¹­cy­na­sty­ku­kul­tur:­„tam­gdzie­Wschód­spo­ty­ka Za­chód”,­ z­ te­go­ wi­ze­run­ku­ sta­pia­j¹­ce­go­ tra­dy­cjê wschod­ni¹­z­za­chod­ni¹­uczy­ni³­swo­j¹­naj­wiêk­sz¹­œwiê­toœæ”. O­tryp­ty­ku­„S¹d­Osta­tecz­ny”­Han­sa­Mem­lin­ga­i­je­go­ nie­zwy­k³ej­ hi­sto­rii,­ znaj­du­j¹­cym­ siê­ w­ Mu­zeum Na­ro­do­wym­w­Gdañ­sku,­pi­sa­li­œmy­ju¿­przy­in­nej­oka­zji.­ Dla­wie­lu­z­nas­nie­w¹t­pli­wym­ar­cy­dzie­³em,­któ­re pa­ni­Ma­ria­Po­przêc­ka­w³¹­czy­³a­do­„na­ro­do­wych­œwiê­to­œci”­bê­dzie,­za­rów­no­ja­ko­dzie­³o­sztu­ki,­ale­tak­¿e ze­wzglê­du­na­sw¹­hi­sto­riê­i­sym­bo­li­kê,­o³­tarz­g³ów­ny­Ba­zy­li­ki­Ma­riac­kiej­w­Kra­ko­wie.­Po­œwiê­co­ny­Ma­rii­Pan­nie­o³­tarz,­jest­jed­nym­z­naj­wspa­nial­szych­dzie³ rzeŸ­biar­skich­ póŸ­ne­go­ œre­dnio­wie­cza,­ któ­re­ nie­ ma so­bie­rów­nych­w­ca­³ej­Eu­ro­pie.­Jest­ar­cy­dzie­³em­ab­so­lut­nie­wy­j¹t­ko­wym.­Im­po­nu­je­za­rów­no­swo­im­roz­mia­rem,­jak­te¿­„bo­gac­twem­pro­gra­mu­iko­no­gra­ficz­ne­go­i­kunsz­tem­sny­cer­skiej­ro­bo­ty”.­­Au­to­rem­o³­ta­rza­ jest­ spro­wa­dzo­ny­ z­ No­rym­ber­gii­ Wit­ Stwosz­ rzeŸ­biarz,­gra­fik­i­ma­larz.­Pra­co­wa³­nad­tym­dzie­³em 12­lat,­pod­czas­któ­rych­wy­p³a­co­no­mu­ho­no­ra­ria­sta­no­wi¹­ce­ wów­czas­ rów­no­war­toœæ­ rocz­ne­go­ bu­d¿e­tu mia­sta­Kra­ko­wa.­Ale­ka¿­dy,­kto­wi­dzia³­o³­tarz­Stwo­sza,­przy­zna,­¿e­war­to­by­³o­siê­wy­kosz­to­waæ. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Jeżdżąc po Polsce

20 GŁOS POLONII

Zachodniopomorskie

www.glospolonii.net

Zamki książąt i najstarsze figury NMP Hubert Lupus Tereny te odwiedzają roczni niespełna dwa miliony turystów, a jeśli ze statystyk wynika, że niemal 50 procent z nich rusza tam w czerwcu, lipcu i sierpniu, to wiadomo, że w poszukiwaniu słońca i wody. A skoro tak, to w naszych wędrówkach po Polsce zawędrowaliśmy do województwa zachodniopomorskiego. Powstanie tego województwa poprzedziły liczne protesty mieszkańców Koszalina mającego w wyniku tej fuzji stracić status miasta wojewódzkiego. No, ale stało się, co się stało i zachodniopomorskie rozpościera się dziś nieomal od Słupska po Szczecin i Świnoujście, a te, jak wiadomo, nieomal opierają się o naszą granicę z Niemcami. Zachodniopomorskie ma nad samiutkim Ba³tykiem Miêdzyzdroje i Ko³obrzeg, Mielno i Ustronie Morskie, DŸwirzyno i sporo innych jeszcze miejscowoœci, które latem prze¿ywaj¹ oblê¿enie Polaków z nizin i gór. Schowani za parawanami, wy³apuj¹cy promyki s³oñca z zazwyczaj zachmurzonego nieba, zapewne nie cofaj¹ siê myœlami w przesz³oœæ, by zastanawiaæ siê, dlaczego o te ziemie t³uk³ siê przed wiekami Mieszko I, potem jego syn Boles³aw Chrobry, drugi Boles³aw zwany Krzywoustym, dlaczego chcieli je przej¹æ dla siebie tak¿e Brandenburczycy, Meklemburczycy, Pañstwo Zakonne i Cesarstwo Niemieckie, przybywaj¹cy z pó³nocy Szwedzi, a z zachodu Duñczycy. Czego szukali tam ju¿ w œredniowieczu odziani w habity cystersi i joannici, norbertanie i potê¿ni wtedy templariusze, po których zosta³y dobrze zachowane obiekty klasztorne w Bierzwniku, Chwarszczanach, Cedyni, Ko³baczu, Marianowie, Jasienicy, Pe³czycach, Rurce… Wszystkie te nacje, które d³u¿ej lub krócej zaznaczy³y na tych ziemiach swoj¹ obecnoœæ, pozostawi³y tej obecnoœci œlady. Mo¿na dziœ nimi pod¹¿aæ, by dotykaæ historii lat bardzo dawnych, dawnych i niezbyt odleg³ych. Ot, taki na przyk³ad Ko³obrzeg… Tysi¹c lat temu z ok³adem sta³ siê siedzib¹ biskupstwa, w 1107

Fot. Archiwum

Katedra w Kamieniu Pomorskim zaliczana jest do obiektów sakralnych o największych walorach zabytkowych w Zachodniopomorskiem

roku zdoby³ go nie kto inny jak w³aœnie Boles³aw Krzywousty, 750 lat temu (te¿ z ok³adem, ale niewielkim) otrzyma³ prawa miejskie, a oko³o 200 lat temu status uzdrowiska. W okresie miêdzywojennym by³o to „miasto ró¿”, w czasie zaœ owej wojny sta³ siê g³ówn¹ twierdz¹ Wa³u Pomorskiego, który mia³ powstrzymaæ marsz czerwonej armii na Berlin. Zamiast zapory nie do pokonania, skoñczy³o siê na zamianie kwitn¹cego jeszcze przed chwil¹ kurortu w stertê gruzów. Ko³obrzeska katedra te¿ by³a jedn¹ wielka ruin¹, niszczej¹ca bez dachu jeszcze w latach szeœædziesi¹tych, ale z czasem zosta³a odbudowana i obok katedry w Kamieniu Pomorskim oraz stargardzkiej kolegiaty NMP Królowej Œwiata, zaliczana jest do obiektów sakralnych o najwiêkszych walorach zabytkowych. Obiekty sakralne na Pomorzy Zachodnim by³y i s¹ wyró¿niaj¹cymi siê obiektami w zabudowie poszczególnych miejscowoœci, a najstarsze i zarazem najcenniejsze z nich pochodz¹, patrz¹c na nie z dzisiejszej perspektywy – z pradawna, bo z wieków XII i XIII. S¹ wœród nich romañskie i wczesnogotyckie koœcio³y granitowe, œwi¹tynie miejskie i wiejskie, a najliczniej mo¿na je spotkaæ w po³udniowo-zachodniej czêœci województwa zachodniopomorskiego, na przyk³ad w gminach Moryñ, Chojna, Mieszkowice. Ze œredniowiecznym rodowodem zachowa³y siê te¿ w tym województwie uk³ady staromiejskie, na które sk³adaj¹ siê koœcio³y farne, ratusze oraz zespo³y zabudowy mieszczañskiej. Mo¿na je podziwiaæ w Cedyni (s³ynna z bitwy stoczonej ponad 1000 lat temu, w której Mieszko I pogoni³ z tych ziem margrabiego Marchii £u¿yckiej, niejakiego Hodona i jego kumpla Zygfryda von Walbeck), Dar³owie, Dobrej ko³o Nowogardu, Lipianach, Maszewie, Mieszkowicach, Trzebiatowie, Trzciñsku-Zdroju i Wolinie. Z okresu œredniowiecza pochodz¹ te¿ systemy obronne miast z czytelnie zachowanymi murami, wie¿ami, basztami,

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej

bramami i fosami, które nie umkn¹ uwadze, gdy znajdziemy siê w Drawsku Pomorskim, Koszalinie, Pyrzycach, Reczu, czy Stargardzie. Przez wieki Pomorzem Zachodnim rz¹dzi³y rody ksi¹¿êce, które swe znaczenie i w³adzê podkreœla³y okaza³ymi budowlami, niewiele skromniejsze by³y „domostwa” id¹cych rêka w rêkê z w³adz¹ biskupów. Imponuj¹cy jest pod tym wzglêdem Zamek Ksi¹¿¹t Pomorskich w Szczecinie. Jego pocz¹tki siêgaj¹ pierwszego wieku drugiego tysi¹clecia, aczkolwiek z tych tak odleg³ych czasów niewiele zosta³o, poniewa¿ by³ wielokrotnie przebudowywany. Ale nie mo¿na powiedzieæ, ¿e jego obecny kszta³t, który zawdziêcza tak¿e, a mo¿e przede wszystkim, obudowie po II wojnie œwiatowej, nie wywiera wra¿enia. Wzniesiony na wzgórzu, z którego roztacza siê panorama du¿ej czêœci Szczecina i jego portowej zabudowy, jest najwa¿niejszym punktem turystycznych odwiedzin. Równie okaza³y jest zamek w Dar³owie. Tym dwóm siedzibom pomorskich ksi¹¿¹t ustêpuj¹ nieco zamki w Bia³ogardzie, Pêzinie, Swobnicy i Œwidwinie, aczkolwiek do malutkich nie nale¿¹. Zachodniopomorskie ma te¿ wpisane w krajobraz wielu pomorskich wsi warte odwiedzenia rezydencje dworsko-pa³acowo-parkowe z folwarkami. Wiêkszoœæ z nich posiada rodowód XIX-wieczny, ale s¹ tez pochodz¹ce z wieku XVIII, jak chocia¿by unikatowe barokowe za³o¿enia rezydencjonalne w Œwierznie i Niepo³cku. Z architektur¹ opart¹ na wzorach szwajcarskich i po³udniowych Niemiec spotkaæ siê mo¿na natomiast w miejscowoœciach nadmorskich (Œwinoujœcie, Kamieñ Pomorski, Dziwnów, Ko³obrzeg) oraz tam, gdzie wystêpuj¹ wody lub b³ota lecznicze (Trzciñsko-Zdrój, Po³czyn-Zdrój). To jest architektura charakterystyczna dla miejscowoœci uzdrowiskowych, aczkolwiek na naszych terenach ulega ona powolnej degradacji, a szkoda, poniewa¿ decyduje przecie¿ o atrakcyjnoœci miejscowoœci, w których siê znajduje. Na zachodzie Europy œwiadomoœæ ta jest mocna, tote¿ architektura tego typu jest tam zadbana i pielêgnowana, bo w³aœciciele zdaj¹ sobie sprawê, ¿e stanowi jedn¹ z najwiêkszych atrakcji ich miejscowoœci uzdrowiskowych. Zachodniopomorskie to przede wszystkim zabytki architektury, bardzo zró¿nicowane zarówno pod wzglêdem wieku, jak te¿ reprezentowanych stylów. Zabytków w postaci cennych przedmiotów sztuki, w województwie tym raczej niewiele, co jednak nie znaczy, ¿e nie spotka siê tam rzeczy cennych. Muzeum Narodowe w Szczecinie posiada na przyk³ad w swoich zbiorach wiele arcydzie³ sztuki œredniowiecznej, wœród których wyró¿niaj¹ siê najstarsze ze znajduj¹cych siê na terenie Polski figury Najœwiêtszej Marii Panny. n


www.glospolonii.net

Kamieniec Podolski

Polskie zamki na kresach

GŁOS POLONII 21

W meandrze rzeki Smotrycz Andrzej Fliss Sz³y nañ nawa³nice tureckie, liczone w dziesi¹tkach tysiêcy ¿o³nierzy, bestialskie hordy kozackie zbuntowanego Chmielnickiego i wszystkie te wojska rozbija³y siê o jego mury, ucieka³y spod ognia umieszczonej w jego œrodku za³ogi. Odpiera³ ataki i trwa³, g³osz¹c chwa³ê i wielkoœæ Rzeczypospolitej. Oddalony o pó³ tysi¹ca kilometrów od Krakowa, nieca³e trzysta od Lwowa, by³ najbardziej na po³udniowy- wschód wysuniêt¹ polsk¹ stra¿nic¹. Nazywano go „przedmurzem chrzeœcijañstwa”, „bram¹ do Polski”, „miastem niezwyciê¿onym”. Ze wzgórza w meandrze rzeki Smotrycz panowa³ nad nieprzyjazn¹ ojczyŸnie okolic¹, z której nadchodzi³y co i rusz próbuj¹ce go zdobyæ armie najeŸdŸców z pó³ksiê¿ycem na chor¹gwiach. I odstêpowa³y sromotnie upokarzane.

T¹ twierdz¹ nie do zdobycia przez trzy wieki by³ Kamieniec Podolski. Jak wszystkie tego typu miejsca obrós³ legendami i opowieœciami o niezwyk³ych czynach jego obroñców, chytrych podstêpach ¿o³nierzy nieprzyjaznych armii. Dopiero gdy siê tam znajdziemy, uœwiadomimy sobie potêgê tej fortecy i jak daremny by³ wielokrotny trud jej zdobycia, ile istnieñ ludzkich znalaz³o œmieræ pod jego murami wykonuj¹c rozkazy dowódców. Twierdza w Kamieñcu Podolskim obejmowa³a Stary Zamek i Nowy Zamek, wzniesiony nad przesmykiem rzeki most zwany Tureckim oraz Stare Miasto. Jej system obronny tworzy³y nie tylko mury, fosy, baszty i basteje, tak¿e rzeczne budowle hydrotechniczne. Jednym z takich hydrotechnicznych elementów obronnych by³a Brama Lacka - samodzielna budowla, wyposa¿ona w piêæ baszt, która przegradza³a dolinê rzeki ³¹cz¹c jej skaliste brzegi. Chc¹c wejœæ do miasta nie mo¿na by³o jej omin¹æ. Gdy nastêpowa³o zagro¿enie atakiem wroga, wyposa¿ona w piêæ œluz brama spiêtrza³a wody Smotrycza, w wyniku czego tworzy³o siê trudne do przebycia jezioro. Podobny system hydrotechniczny by³ tak¿e przy Bramie Ruskiej, która strzeg³a dojœcia do miasta od strony po³udniowej. Trzecie wejœcie do miasta prowadzi³o przez zamek oraz równie trudny do zdobycia Most Turecki. Budowle hydrotechniczne przy bramach Lackiej i Ruskiej stanowi³y g³ówny element obronny fortecy. „Brama Ruska - jak mo¿na przeczytaæ w jednym z opracowañ na temat Kamieñca Podolskiego - nie zamyka³a w pe³ni doliny Smotrycza, prawdopodobnie ze wzglêdu na zwiêkszenie przepustowoœci wody podczas wezbrania. W przypadku zagro¿enia atakiem Smortycz by³ przegradzany w tym miejscu zapor¹ ziemno - narzutow¹, która stanowiæ mia³a wa¿ny element obrony miasta. W trakcie oblê¿enia w 1672 r.

Turcy usi³owali zniszczyæ j¹ artyleri¹, jednak im siê to nie uda³o. Spiêtrzenie wody w Bramie Ruskiej powodowa³o zatopienie pêtli Smotrycza wokó³ miasta, co przy wysokich skalnych œcianach w¹wozu praktycznie uniemo¿liwia³o atak od tej strony. Turkom prawdopodobnie dlatego tak bardzo zale¿a³o na jej zniszczeniu, gdy¿ podstawowym stosowanym przez nich sposobem niszczenia fortyfikacji by³o wykonanie podkopu, a nastêpnie wysadzenie ich czêœci. Technika ta by³a nieprzydatna w przypadku obydwu bram. Przed Bram¹ Lack¹ by³o stosunkowo du¿e sztuczne jezioro, co uniemo¿liwia³o wszelkie roboty ziemne. Natomiast prawdopodobnie groŸba gwa³townego zrzutu wody przez Bramê Rusk¹ i zwi¹zanego z tym chwilowego zatopienia doliny, wystarczaj¹co odstrasza³a od prób wykonania pod ni¹ podkopu”. Badania archeologiczne wskazuj¹, ¿e pierwsze umocnienia w meandrze Smotrycza istnia³y w czasach przedhistorycznych, co tylko dobrze œwiadczy o zmyœle obronnym tych, którzy ju¿ wtedy tam siê osiedlili. W granicach Korony Kamieniec Podolski znajdowa³ siê od 1432 roku, a murowany zamek zbudowany zosta³ przez ksi¹¿¹t Jerzego i Aleksandra Koriatowiczów oraz Spytka II z Melsztyna. Zaœ po klêsce i œmierci m³odego króla W³adys³awa w bitwie z Turkami pod Warn¹, jego brat i nastêpca - Kazimierz Jagielloñczyk wys³a³ do Kamieñca Jana z Têczyna, Dzier¿ys³awa z Rytwian i Jana Ostroroga z zadaniem umocnienia twierdzy, a finanse na ten cel wysup³ali ze swej kiesy miêdzy innymi papie¿e Miko³aj V, Juliusz II i Leon X. Mieli przecie¿ interes w tym, by Polacy chronili katolicki Zachód prze tureck¹ agresj¹. Nie by³y to ostatnie prace zwi¹zane ze zwiêkszeniem mo¿liwoœci obronnych Kamieñca. Kolejne, a w rzeczywistoœci gruntown¹ przebudowê twierdzy, przeprowadzono na rozkaz króla Zyg-

munta Starego. Rozpoczêto je w roku 1544. Po ich zakoñczeniu Kamieniec Podolski ze swoim hydrotechnicznym system obronnym uwa¿any by³ za twierdzê nie do zdobycia. Historia potoczy³a siê jednak inaczej i potwierdzi³a, ¿e nie ma rzeczy niemo¿liwych. Dowodzona przez Wielkiego Wezyra armia turecka stanê³a pod murami Kamieñca 14 sierpnia 1672 roku, a jej ¿o³nierze przyst¹pili do sypania siedmiu wielkich szañców. Ustawiono na nich 120 dzia³ i rozpoczê³o siê artyleryjskie nêkanie obroñców. Za³oga twierdzy liczy³a tylko 1500 ¿o³nierzy i by³y to si³y zbyt skromne, by prowadziæ skuteczn¹ obronê. Na dodatek dowódcy twierdzy pope³nili kilka ra¿¹cych b³êdów, a szeœæ dni po rozpoczêciu oblê¿enia jeden z tureckich pocisków trafi³ w sk³ad amunicji ulokowany w baszcie Starego Zamku, co wywo³a³o gigantyczn¹ eksplozjê. Co prawda obroñcy odparli atak turecki, który po niej nast¹pi³, ale powsta³a znacz¹ca strata w systemie obronnym. Dziesiêæ dni póŸniej dowódca obrony twierdzy podj¹³ decyzje o jej poddaniu nie widz¹c mo¿liwoœci dalszej jej obrony. Decyzj¹ o kapitulacji chcia³ tak¿e oszczêdziæ kamienieckich mieszczan, bowiem prawo tureckie zezwala³o swoim ¿o³nierzom na 3 dni bezkarnoœci w postêpowaniu z pokonan¹ ludnoœci¹. Przez nastêpne 27 lata Kamieniec Podolski pozostawa³ w rêkach tureckich, mimo ¿e wystawiona rok po jego upadku wielka polska armia dowodzona przez Jana Sobieskiego pobi³a Turków pod Chocimiem. Polska odzyska³a Kamieniec dopiero na mocy traktatów kar³owickich w 1699 roku. Dziœ Kamieniec Podolski jest zabytkiem klasy miêdzynarodowej i obowi¹zkowym punktem ka¿dej polskiej wycieczki odwiedzaj¹cej zachodnie ziemie dzisiejszej Ukrainy. n

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


SPORT

Pol­scy­żużlow­cy­po­raz­ósmy­ z­Pu­cha­rem­Świa­ta!

22­­­GŁOS­POLONII

Polacy potwierdzili hegemonie w œwiatowym ¿u¿lu

www.glospolonii.net

Arkadiusz Adamczyk, przegladsportowy.pl

Wroc³aw, Leszno, Leszno, Vojens, Gorzów Wlkp., Praga, Manchester i jeszcze raz Leszno. Tak od sobotniego wieczora wygl¹da szlak oœmiu zwyciêstw polskiej husarii w Dru¿ynowym Pucharze Œwiata. Na stadionie im. Alfreda Smoczyka Polacy potwierdzili sw¹ œwiatow¹ dominacjê. Pokazali, ¿e nie ma dziœ na nich mocnych! W sumie to 13. bia³o-czerwone z³oto dru¿ynowych mistrzostw œwiata (wczeœniej od 1961 roku do 1996 roku by³o jeszcze 5 triumfów w starej formule). Zrobili to, czego wszyscy od nich oczekiwali. Kibice, eksperci, bukmacherzy. Nie zostawili ¿adnych z³udzeñ. Jesteœmy hegemonami i nie ma co krêciæ nosem, ¿e nie mamy konkurencji. Rywale bowiem na torze w Lesznie byli i nie byli s³abi. To Polacy byli piekielnie silni! Czy uskrzydlili ich kibice? Z pewnoœci¹. Gdy tylko komplet 17 tysiêcy widzów zgromadzonych na stadionie zaœpiewa³ hymn narodowy, a trybuny zamieni³y siê w efektown¹ bia³o-czerwon¹ flagê, to ciarki przechodzi³y. Swoje do³o¿y³ te¿ najbardziej utytu³owany narodowy selekcjoner œwiata - Marek Cieœlak. Znów mia³ nosa! Wprawdzie niektórzy sugerowali mu inne rozwi¹zania personalne, np. Jaros³awa Hampela, ale 67letni szkoleniowiec konsekwentnie trzyma³ siê czwórki „m³odych gniewnych” z Grand Prix: Patryka Dudka, Macieja Janowskiego, Piotra Pawlickiego i Bartosza Zmarzlika; wspartych rezerwowym, 19-letnim juniorem, Bartoszem Smekta³¹. Ten wariant siê sprawdzi³ - za zaufanie odwdziêczyli siê wspania³¹ jazd¹, a Hampel te¿ ma swój udzia³ w sobotniej wiktorii, bo skutecznie wspiera³ radami kolegów w parkingu. - Oni tu s¹ i tañcz¹ dla nas - œpiewali rozanieleni kibice, parafrazuj¹c s³owa popularnego przeboju. Nie przesadzali jednak. Polacy w Lesznie odtañczyli w sobotê piêknego ¿u¿lowego poloneza, a formalnie Puchar im. Ove Fundina przypad³ im po 18. biegu, w którym kapitan Janowski - przy wielkiej owacji fanów ogl¹daj¹cych ten wyœcig na stoj¹co - pewnie po-

Fot. przegladsportowy.pl

To oni zdyli Puchar Œwiata. Od lewej stoj¹: trener Marek Cieœlak, Bartosz Zmarzlik, Patryk Dudek. W dolnym rzêdzie od lewej: Maciej Janowski, Bartosz Smekta³a, Piotr Pawlicki.

radzi³ sobie z Jonssonem. A potem nie da³ nawet rady spokojnie zjechaæ z toru, bo wpad³ w objêcia kolegów z reprezentacji. Podrzucali jego i wielkiego trenera Marka Cieœlaka, ale tak naprawdê brawa, owacje i noszenie na rêkach, nale¿a³y siê im wszystkim. - Dziêkujemy bardzo serdecznie wszystkim kibicom. Nieœliœcie nas dziœ bardzo wysoko i z tak¹ energi¹, ¿e wszyscy jeszcze siê trzêsiemy - powiedzia³ wzruszony po zawodach kapitan reprezentacji Polski Maciej Janowski.

Do samego koñca emocje trwa³y w walce o br¹z. Przed ostatnim wyœcigiem Rosjanie mieli o dwa punkty wiêcej ni¿ Brytyjczycy i teoretycznie wszystko mog³o siê jeszcze zmieniæ. Przez moment zapachnia³o niespodziank¹, bo najs³abszy wœród brytyjskich ¿u¿lowców Lambert prowadzi³, a lider Rosjan jecha³ ostatni, ale Sjafutdinow szybko opanowa³ sytuacjê.n

FINA£ DRU¯YNOWEGO PUCHARU ŒWIATA - LESZNO 2017 1. POLSKA (50): Patryk Dudek 10 (3, 3, 2, 2, 0), Maciej Janowski 14 (3, 3, 2, 3, 3), Piotr Pawlicki 13 (2, 3, 2, 3, 3), Bartosz Zmarzlik 13 (2, 3, 2, 3, 3), Bartosz Smekta³a ns. 2. SZWECJA (42): Antonio Lindbaeck 20 (3, 2, 6jok, 3, 3, 3), Fredrik Lindgren 11 (3, 2, 3, 2, 1), Linus Sundstroem 4 (1, 1, -, 2, 0), Jonsson 7 (2, 2, 0, 1, 2), Joel Kling ns. 3. ROSJA (18): Emil Sajfutdinow 11 (2, 1, 3, 2jok, 1, 2), Gleb Czugunow 3 (0, 1, 1, 1, d), Wadim Tarasienko 3 (1, 0, 0, 0, 2), Andriej Kudriaszow 1 (0, 0, -, 0, 1). 4. WIELKA BRYTANIA (15): Steve Worrall 6 (t, 1, 1, 2, 0, 2), Chris Harris 7 (1, 2, 1, 2jok, 0, 1), Robert Lambert 1 (0, 0, 0, -, 1), Craig Cook 1 (1, 0, 0, -, 0), Adam Ellis ns.

Dwutygodnik­Polonii­kanadyjskiej­w­Kolumbii­Brytyjskiej

jok - d¿oker (punkty liczone podwójnie)


GŁOS POLONII 23

www.glospolonii.net

For Sale 1 AC Building Lot 494 Trumpeter Kelowna (forclosure) - $ 399.000 20 AC 14450 Colebrook - $ 3.2 Million SOLD 12362 238 Maple Ridge 3.4 AC - $ 2.298 Million  Loft at 550 Beatty Vancouver - $ 699.000   Lot 1 129 Maple Ridge AC vacant land - $ 1.160 Million 11554 284 th Maple Ridge 4.75 AC with house and large shop - $ 999.000  Cottage Seaton Portage - $ 229.000  visit these properties at www.johnsamus.com

John Samus Realtor You Never Get What You Deserve, You Get What You Negotiate! Coldwell Banker Vantage Realty OFFICE: (604) 585-3555 CELL: (604) 970-1777

Dwutygodnik Polonii kanadyjskiej w Kolumbii Brytyjskiej


Głos Polonii - wydanie nr 22  
Głos Polonii - wydanie nr 22  
Advertisement