Page 1

“ColiSplasz” Jakie to proste, gdy w głowie obiekt ten wyświetla się niczym wieczorny projekt rzucany na ścianę pokoju. Pojemność tego arkuszu nie pojęta, lecz ułożona niczym katalog myśli biblioteki osobistej. Droga Ta na zywo, juz nie taka prosta, jak tam na ścieżce symulacji swej Myślę kombinując jak zrzucić do retrospekcji życia projekt obecny co siedzi na katalogu wyjściowym. Łyk jacka plus splasz coli trochę pomaga, lejąc te chwile na keyboarda stuk. Wiem ze to minie ta bezsilność obecna wiem że to ode mnie zależy kiedy, wiem kurwa Wiem ale proste nie może być ani łatwe, niczym banału skrót na drogi cel. Belkot stukot co tam jeszcze kurwa, znowu ten natłok pętli synapsy myślowej. Czasem mysle ze latwiej bylo by byc Wariatem, Walka lżejsza to na pewno. Nie Wiem lecz Wiem, po prostu chce wam przekazać to jak w najlepszy i pocieszny waszym uszom przez dialogu nurt. Pragnę by ten okres walki mej se soba juz byl za mną a Bo tak latwiej by to szło Wszystko naraz tak się zeszło tak juz chcialem albo on ten len tak chciał on ten mój. OK teraz przełom mój po części i wasz hihi haha jaki śmieć to ja skradający złodziej petów i zero obecne tak to ja. Miłość ta bliźniacza ratuje mnie przed upadkiem i dnem na które zerkam w te dni. Wczoraj beta pakt stworzyłem z diabłem mym tym co jest w każdym z nas lecz bez podpisu leży, oj żeby ten splasz jackowy, coś tu zaraz zmieni czuje tak ogień krzyż i blizny znak to podpis to paktu akt fizyczny osobisty Tak oj Tak ktoś tu może ma zar. Głupiec ty, znaczy ja oj tam oj tam to tylko ja. Scenariusz życie pisze. komedia a nie film, na zywo się wił jak bestsellera pył.Historii tyle w szarości systemu Cię ominie. A ja płynę na barce Tej. choć wskocz to Ci na kminie. Powiedz czemu, tak się wije ten najgorszy sen, bez szali w mroczny cień spowija wagę i jej losu istnienia zer..Śmierć, droga najgorsza, podania się kres pod złem w walce wygrywa ten co śni o życiu do końca w te najgorsze swe dni. Serca walka ogrom i masakra ile doznaje bólu w ten bitwy dzień bez dotyku a wręcz od cienia złem e sennym dymie z dna. To ten najgorszy, trybu rdzeń, gdzie podlega pod dzbana życia lej. Koło lec,i daje znak w takich chwilach, groza wielka siebie zna, na pętli istnienia ona, patrz. Gdy dobro pada pod naciskiem zła. Tylko runda po kole z respektu i mocy prawdziwego Ja, odbic Cie moze od tego jebanego dna. Który wektor Ci wyznaczy kierunku cel, bez znaczenia po kole sobie gra z promieniem w pętli i życia Max. Analiza chłodna, zimnem wieje co poleci nie truchleje w tej chwili pauze obleje i przejje smak. Koło fortuny co Piwowar rękę pcha do losu w tej chwili zwycięzcow pcha. Polonez w finale zagra z tym co może na maxa swa radość i szczęście oddać na start o jednym kole do mety. chyba cztery ma. Brawo wygranej, cel tak jak i ten cień co wróg w potyczce swej. Walczy okazale, kto przewagę ma, proste wszak, kto jak nie dobro ostatnia szanse przed ciosem chce dać. Pozycja ta w punkcie Minimum tylko wektor odda szal i strzał ku linii szczytu na osi walki tej gdy dobra i prawdy zobaczy cel, bez wachania podniesie miecz by od nowa poskromić ten cien. Jaki widok ma rycerz z dna, gdy brzask iskry płomień da i wskaże zwycięstwa strzał. Bez dwoch zdan moc ogromu tylko prawdy czystej, moze ta dłoń Ci dać. Zdania ciąg wije sens gdzie początek tam i kres do powrotu tylko koła tor, ma tu jakiś istnienia cel.

Heartblit R.R

ColiSplasz  

The Way

ColiSplasz  

The Way

Advertisement