Dziwny jest ten świat...
o i nieźle zaczął się dla naszej matki Ziemi ten rok. O mały włos nie podziurawiła jej asteroida, którą zignorowali najlepsi fachowcy od przylatujących
do nas obiektów z przestrzeni międzygwiezdnej. No może
z wyjątkiem gościa o miło dla ucha brzmiącym nazwisku
Kowalski (Richard zresztą czyli Rysiu), który obiekt 2014 AA zaobserwował na kilka godzin przed uderzeniem w Ziemię. Wszystko dobrze się skończyło. A nie musiało bo asteroidy mogą spłatać niezłego figla, ot choćby tak jak w Czelabińsku. No, niby tek kamyk miał tylko 4 metry średnicy i po przejściu przez atmosferę pewnie by wielkiej krzywdy nie narobił ale chodzi o sam fakt, że spece od latającego w kosmosie kamieniołomu zignorowali niebezpieczeństwo. A tu nie ma co żartować. Człowiek pochylony i spoglądający pod nogi żeby sobie zębów nie wybić na lodzie, nie spojrzy do góry i nieszczęście gotowe. O asteroidzie 2014 AA piszemy obszerniej w dalszej części numeru. (strona 28)