Page 9

żyć jak święci zakonu. Pokrewne dusze inspirowane pragnieniem serca i pomnożenia chwały Boga w świecie postanowiły nie zwlekać i działać… Już w 1568 roku św. Jan wraz z przyjaciółmi zamieszkał w nowym klasztorze, którego wspólnota żyła ideałem pierwotnej reguły Karmelu. Zaproponowana przez „mistycznego doktora” całościowa odnowa karmelitańskich rodzin niestety nie zyskała aprobaty przełożonych, dlatego w nocy z 2/3 grudnia 1577 roku, po wcześniejszych upomnieniach, św. Jan został uwięziony – jak sam napisał – „w toledańskiej puszczy wieloryba”. Jednakże pomimo słabego zdrowia nie zachwiała się głęboka wiara hiszpańskiego doktora Kościoła i jego przeświadczenie o słuszności zamierzenia, którego podjął się wraz ze świętą z Ávili. Nie pomogły stosowane wobec niego perswazje, a nawet represje i tortury. Chociaż uczyniono wszystko, by reforma przeszła do historii, stało się inaczej…

’’

Paradoksalnie ciemna noc staje się dla człowieka radosnym światłem, bo choć z powodu nadmiaru światła niczego jeszcze nie rozumie, to już przechodzi do stanu kontemplacji.

Sens cierpienia Cierpienie zadawane św. Janowi przez konfratrów przygotowało go do prawdziwego zjednoczenia się z Bogiem! Na skrawkach papieru, które otrzymał od więziennego strażnika, napisał Pieśń duchową, jedno z największych dzieł chrześcijańskiego mistycyzmu. Ponadto w Nocy ciemnej opisał oczyszczające działanie Boga w ludzkiej duszy: „Dopóki bowiem sam Bóg nie skończy tego oczyszczenia, jakie chce w niej przeprowadzić, żaden środek czy sposób nie zmniejszy jej boleści. Dusza w tym stanie pozostaje tak bezbronna, jak więzień zamknięty w głębokiej ciemnicy, mający w dodatku ręce i nogi skrępowane kajdanami” (II,7,3). 1(145)2013

Trudno nie zauważyć, że św. Jan mówił o sobie… Jednakże dzięki temu bolesnemu doświadczeniu odkrył przed nami stan ludzkiej duszy, której wydaje się, że Bóg ją opuszcza i zostawia samą, podczas gdy On dokonuje w niej oczyszczenia nieuporządkowanych uczuć i pragnień. Paradoksalnie ciemna noc staje się dla człowieka radosnym światłem, bo choć z powodu nadmiaru światła niczego jeszcze nie rozumie, to już przechodzi do stanu kontemplacji. W momencie ucieczki z więzienia św. Jan zdawał się dokładnie rozumieć powyższe słowa, które stały się owocem przyjętego przez niego cierpienia. Wyraził to w 27. strofie Pieśni duchowej: „I tam mi piersi dał Jedyny, tam mnie najsłodszej nauczył mądrości. Tam Mu oddałam siebie i swe czyny, nie zostawiwszy żadnej własności. I tam przyrzekłam być Jego w miłości”. To wszystko dokonało się w całkowitym ogołoceniu: nic dla zmysłów, nic dla wyobraźni, nic dla uczuć, nic dla pamięci, nic dla woli… Wyjście na górę Karmel, a więc nauka prawdziwej miłości, wymagało prawdziwej ofiary. Cierpieć i zostać wzgardzonym Skierowana do Chrystusa prośba, którą św. Jan wypowiedział w klasztorze Karmelitów w Segowii, w jego osobie znalazła wypełnienie. Nie chodziło mu jednak o samo cierpienie, lecz o wypróbowaną w strapieniach i bólu miłość do Boga. Bez względu na porę roku, dnia lub nocy pragnął przyjmować cierpienie, jak sam mówił: „dla Ciebie, Panie!”. W ten sposób św. Jan okazał się prawdziwym mistykiem Kościoła katolickiego, któremu nie obca była tajemnica krzyża. Dzięki zrozumieniu jej dokonała się w nim duchowa rewolucja, która zamanifestowała swą obecność w artystycznej formie pisarskiej, głębokiej wiedzy i umiłowaniu mądrości. Nade wszystko doprowadziła jednak do tego, że hiszpański święty już od pięciu stuleci dokonuje w ludziach duchowej reformy i nie pozwala o sobie zapomnieć.

9

Wstań  

Dwumiesięcznik dla chorych

Advertisement