Page 5

temat z okładki

Fot.: ks. R. Warenda SCJ

doświadczyć na własnej skórze lodowatego pocałunku zdrady człowieka, który niewiele zrozumiał z trzyletniej nauki u swego Mistrza, zamieniając akceptację, przyjaźń i wyciąganą doń życzliwą dłoń na trzydzieści srebrników, ostatecznie odrzuconych, bo niedających się utrzymać w rękach. Niegodziwość przecież wcześniej czy później parzy w ręce.

1(145)2013

Pięścią po twarzy Trzeba też stanąć z Jezusem przed Kajfaszem i Annaszem i poczuć, jak gorzkie w smaku są oszczerstwa, z których nie można się wytłumaczyć i których nie da się wyprostować, bo na czyjąś złą wolę nie ma się przecież wpływu. Potem opluwanie, policzkowanie, bicie pięściami. I jeszcze spotkanie z Piłatem umywającym ręce, wrażliwym inaczej na prawdę, a później tłuczenie biczami – raz po raz, i tak niemal czterdzieści uderzeń bez jednego – przeraźliwy śmiech żołnierzy rozbawionych torturami, ostro wbijająca się w skronie królewska cierniowa korona rodząca strugi wypływającej z czoła krwi. W międzyczasie spotkanie ze zgłodniałym sensacji królem Herodem i wreszcie przeraźliwy krzyk zebranego przed siedzibą Piłata tłumu, który zamienił hosanna na „ukrzyżuj”. Ból w uszach, ból w sercu, ból prawie każdej części ciała, ból umysłu, ból egzystencjalny związany z odrzuceniem. Oto cierpienie Jezusa, przed którym jeszcze droga ku

Golgocie. Popychanie, plucie, co jakiś czas smagający i rozdzierający na nowo dopiero co zasklepione na chwilę rany bicz i kolejne upadki, słaniające się ku ziemi Jezusowe ciało. I jeszcze to spotkanie z Matką, wymiana bezsilnych spojrzeń i być może szalejące w głowie myśli, pomiędzy dobrymi i trudnymi wspomnieniami. Aż w końcu trzykrotnie potęgujący się ból, przeszywający ręce i nogi, w momencie przybicia do krzyża. Gwoździe nie okazały się łaskawe dla wiązek nerwowych Jezusowych kończyn. Wreszcie w odpowiedzi na drwiny, nienawiść i śmiech Jezusowa odpowiedź zamieniona w modlitwę do Ojca: „przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” (Łk 23,34). Kontemplacja bólu Potrzeba nam ciągle rozważać drobiazgowo cierpienie Chrystusa, by w nim się odnaleźć ze swoim grzechem, a jeśli nawet nie z grzechem, to ze swoim osobistym bólem i cierpieniem, może nawet niezawinionym, i potraktować je nie jako przekleństwo, ale szansę dla siebie lub innych, zwłaszcza najbliższych sobie ludzi. Warto więc ożywić swoje spojrzenie na krzyż w perspektywie wiary, która zawsze pozostanie ryzykiem. Warto spróbować w swoim myśleniu niejako ożywić korpus Chrystusa wiszący na różnych krzyżach w naszych domach poprzez przypominanie sobie jak najczęściej całokształtu Jego męki i cierpienia.

5

Wstań  

Dwumiesięcznik dla chorych

Advertisement