Page 14

Fot.: shutterstock.com

rozmowa „Wstań”

14

W końcu udało nam się spotkać, biorąc pod uwagę Twój napięty plan zajęć. Teraz też ledwo skądś wróciłeś, prawda? Akurat przyjechałem od pana Jacka, katechety z jednej z krakowskich szkół. Razem z moim przyjacielem Wiktorem odwiedziliśmy naprawdę nietuzinkowych ludzi! Każdy z nich miał w sobie coś szczególnego. Rozmawialiśmy z nimi między innymi o narkotykach, a ja dałem świadectwo. Wiesz, ja się nigdy nie przygotowuję do takich spotkań. Po prostu modlę się o natchnienie Ducha Świętego. To, że jestem mulatem, przyciąga uwagę młodzieży. A skoro Pan Bóg mnie tu postawił, to staram się Mu służyć już choćby poprzez

mój wyróżniający się i będący dla młodych czymś niecodziennym kolor skóry. Mówię im o mojej rodzinie, o tym, jak Chrystus do mnie trafił i co ja z tym zrobiłem. Pan Jezus uratował mnie od ogromu złych sytuacji. Uchronił mnie przed śmiercią, przed depresją, przed pobytem w domu opieki społecznej. Tamten czas był trudny dla Ciebie… Jestem niepełnosprawny od urodzenia. Tydzień po moich narodzinach zachorowałem na żółtaczkę, czego nie dostrzegli lekarze. Wdała się infekcja, która spowodowała zapalenie opon mózgowych. Z mojego mózgu dochodzą do ciała zniekształcone impulsy nerwowe, dlatego poruszam się na wózku, a w wykonaniu prawie każdej czynności potrzebuję pomocy drugiej osoby. Gdy miałem jakieś 10-11 lat, zachorowałem na grypę. Minęło dużo czasu, zanim wyzdrowiałem, bowiem pojawiły się powikłania. Pół roku później wpadłem w depresję. Nie chodziłem do szkoły, nie wychodziłem z domu. Chciałem umrzeć. To była taka strasznie ciasna i wąska myśl. Czułem już nad sobą, tak fizycznie, kostuchę, śmierć, ogromny ciężar życia. Rozpaczałem, że jestem niepełnosprawny, że nic nie mogę zrobić, nawet podnieść kubka lub pójść tam, gdzie chcę. Wtedy zacząłem doświadczać w swoim sercu Chrystusa. Po prostu nagle mogłem odpocząć, znajdowałem ukojenie. Nawet teraz zastanawiam się, jak bardzo było to dla mnie niesamowite. Tak po prostu przyszedł do Ciebie Jezus? Chrystus był wewnątrz mnie, On mnie podtrzymywał. Ja to czułem bardzo wyraźnie na przykład w czasie kąpieli. Wiem, że był i nadal jest przy mnie, i podtrzymuje mnie, żebym na przykład nie utopił się w wannie. Jakie masz teraz podejście do swojej niepełnosprawności? luty-marzec

Wstań  

Dwumiesięcznik dla chorych