Issuu on Google+

ISSN 2181-5883

Nasze forum Wszystkich czytelników zapraszamy do wyrażania swoich opinii na forum internetowym pod adresem www.fozpr.pl

W numerze: Wydarzenia ostatnich miesięcy zmuszają nas do chwili refleksji, wspomnień (katastrofa smoleńska. powódź) s.1 i s.5 Jest to również szczególny czas , w którym możemy dać wyraz naszemu patriotycznemu obowiązkowi udziału w wyborach prezydenckich. „ Czas na aktywność”s. 6

GAZETA BEZPŁATNA

W dniu 15.04.2010 roku odbyła się Sesja Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich. Dotyczyła upamiętnienia osób które zginęły w tragedii smoleńskiej. Zaproponowałem wówczas aby rondo u zbiegu ulic Dworcowej, marszałka Józefa Piłsudskiego i Marii Curie- Skłodowskiej w Obornikach Śląskich nazwać imieniem Honorowego Obywatela Miasta PaniAleksandry Natalli –Świat. Na następnej sesji Rady Miejskiej przyjęto stanowisko, aby po uzyskaniu uzgodnień ze Starostwa Powiatowego w Trzebnicy, przyjąć stosowną uchwałę. Zarząd Powiatu stosunkiem głosów trzy za i dwa wstrzymujące się / od głosu wstrzymał się radny powiatowy kandydat z nominacji Platformy Obywatelskiej na burmistrza Obornik Śląskich / zgodził się na nazwanie ronda imieniem tragicznie zmarłej posłanki. W dniu 27.05.2010 Rada Miejska przyjęła uchwałę o nazwaniu ronda imieniem Aleksandry Natalli Świat. Chciałbym podziękować radnym za poparcie tej inicjatywy oraz wyrazić szczególne uznanie dla ks. dr.Bogdana Giemzy.

Nr. 3 (3) 2010, Czerwiec 2010 Rok I

Olę poznałem w sierpniu 2005r wspomina śp. Aleksandrę Natalii Świat Krystian Mieszkała, szef biura poselskiego posłanki

Olę poznałem w sierpniu 2005 rok przy okazji kampanii do parlamentu. Trafiła do mnie za pośrednictwem Pana Pawła Hreniaka, który polecił mnie jako odpowiednią osobę do poprowadzenia kampanii wyborczej. Po krótkim namyśle postanowiłem się z nią spotkać. Na spotkaniu momentalnie „ oczarowała” mnie swoją otwartością i życzliwością. Zgodziłem się zaangażować w jej kampanię wyborczą i tak nasze drogi życiowe się zeszły… pewnie nigdy by się nie rozeszły gdyby nie Jej tragiczna śmierć . W trakcie kampanii wyborczej moja nieufność do polityków odeszła w niepamięć właśnie za sprawą Oli. Okazała się miła, ciepła a co ważne szczera. Niczego mi nie obiecała, nigdy nie poruszyła tematu co będzie jeżeli zostanie posłem. A ja nie pytałem, skupiłem się na swoje pracy. Ciężko pracowaliśmy, czasem nawet po 18 godzin na dobę. Ola wówczas była nierozpoznawalna, co nadrabiała urokiem osobistym. W końcu nadszedł ten dzień kiedy dostaliśmy potwierdzenie, że Ola została posłem. Pamiętam, że zadzwoniła do mnie i zaczęła dziękować chyba z 15 minut, nie reagowała na moje prośby by przestała...dalej dziękowała. Ola zawsze pamiętała o osobach, które jej pomagały i zaraz po wynikach spotkała się z wszystkimi i każdemu z osobna podziękowała. Za to właśnie ją ceniłem. To właśnie w tym czasie zaproponowała mi kolejne wyzwanie a mianowicie kierowanie jej biurem. Wiedziała, że to jest angażujące a ja wówczas studiowałem na 3 kierunkach. Zatem podkreśliła, że nic się nie stanie jak odmówiębo wykształcenie w życiu jest najważniejsze. Mimo tego zdecydowałem się na kontynuowanie współpracy. Okres pierwszej kadencji nie był dla nas łatwy. Zupełnie odmienne zadania, zupełnie odmienny tryb życia. Dużo czasu spędzała w Warszawie nad czym ubolewała. Razem się uczyliśmy nowego fachu, ale Ola błyskawicznie odnalazła się w nowej funkcji. Od pierwszych dni posłowania nalegała by orga-

nizować jej wyjazdy do mieszkańców ościennych powiatów. Szczególnie leżała jej na sercu ziemia Trzebnicka. To właśnie w tym czasie rodziły się struktury obornickiego PIS–u. W 2006 poznaliśmy Krzysztofa, Maćka,Tomka i Kazika co zaowocowało trwałą współpracą oraz otwarciem filii biura poselskiego. Często na spotkaniach stawiała ich zaangażowanie i aktywność za wzór dla innych struktur. Oczywiście nie mówiliśmy im tego :). Bardzo ceniła sobie współpracę z Obornickim PIS-em ale stawiała też przed nimi wymagające zadania. Jednym z nich było zwycięstwo w wyborach na burmistrza. Dla powiatu Trzebnickiego oddana bez reszty. Do Obornik wracała często i zawsze się cieszyła, gdy tam jechaliśmy. Przy okazji wyjazdów do Obornik opowiadała mi o swojej młodości i pokazywała ulice, gdzie zjeżdżała na sankach z bratem zimą. Właśnie taką ją pamiętam- uśmiechniętą i wspominającą o rodzinnych stronach. Gdy mówiła o rodzinnych stronach wyczuwałem, że wspomnienia dalej w niej żyją, są czymś więcej niż minionym czasem. Uwielbiała spędzać czas w seminarium Salwatorianów w Bagnie. Znajdowała tam chwile odprężenia i wytchnienia. Odcinała się tam od świata polityki, wyciszała się i kontemplowała. W pracy zawsze była wymagająca, podkreślała że w grę wchodzi dobro Polski. Nieustannie widziałem jak biega z papierami, w każdej wol-


2

śp. Aleksandra Natalii-Świat

nej chwili czytała i uczyła się. Czasem dzwoniła nawet o godz.23 z prośbą o jakieś dane ekonomiczne. Zawsze chciała być doskonale przygotowana. W całym tym zamieszaniu pozostała jednak taka jaką ją poznałem na pierwszym spotkaniu. Nie zmieniała się mimo zawrotnej kariery…pozostała Olą. Oboje śmialiśmy się z własnych słabości i to właśnie mi w niej imponowało. Nigdy się nie obrażała, była bardzo wyrozumiała. Do tego bardzo troskliwa, co mnie często „irytowało”, szczególnie gdy zdrabniała moje imię na spotkaniach. Zawsze mi powtarzała że „ elegancka pani nigdy nie wychodzi z domu przed 10”, bo nie wie jak się ma ubrać. Ten żart odnośnie porannego wstawania utkwił we mnie najmocniej. Przez natłok obowiązków Ola mało spała, więc trudno ją było z rana wyciągnąć z domu, ale mi się udawało :>. Pamiętam jeden z naszych ostatnich wspólnych wyjazdów w teren. To było w lutym 2010 roku. Wracając ze spotkania w Oławie, żartując, powiedziałem za w końcu po 5 latach udało się nam w 2010 roku objechać wszystkie powiaty i zrealizować wszystkie obietnice względem struktur PIS. Zatem możemy kończyć naszą przygodę z posłowaniem i rozchodzimy się każdy w swoja stronę. Ola z uśmiechem powiedziała, że teraz z czystym sumieniem może przejeść na emeryturę. Oczywiście każde z nas wiedziało, że to żarty. Mięliśmy wspólne plny na lata… Ola wiązała się z ludźmi emocjonalnie, z każdym asystentem nawiązywała indywidualny kontakt. Nigdy nie lubiła gdy ktoś odchodził. Miałem świadomość że nigdy nie odejdę, mimo iż moje ambicje zawodowe były zupełnie inne. Rozumiałem się z nią bez słów. Wystarczyło, że na nią spojrzałem a wiedziałem jak się mam zachować i czego oczekuje. Była fanką sportu, szczególnie wrocławskich drużyn. Chodziła na mecze koszykówki , siatkówki itp., częściej niż ja. Każdy z meczy komentowała, zatem szybko nadrabiałem zaległości. Pełniąc swoja funkcję publiczną poświęciła nie tylko swoje życie. Pięć ostatnich lat jej życia to okres nieustannej pracy i wyjazdów. Często wracała z Warszawy w piątek o 23 a w sobotę rano o 10 jechaliśmy na spotkania i uroczystości. Nierzadko pracowaliśmy 7 dni

Moje spojrzenie

na działalność Rady Gminy Tomasz Sokołowski Takich dni się nie zapomina......Amerykanie pytają siebie nawzajem, co robiłeś w dniu śmierci prezydenta J.F Kennedy’ego. To kształtuje ich wspólnotę narodową. Większość Polaków też nigdy nie zapomni, co robiło w dniu 10 kwietnia 2010 roku. 9.45 sobota 10.04.2010 r. zadzwonił do mnie mój przyjaciel Krzysiek Durkalec i mówi „Ola chyba nie leciała”. Co on właściwie chce? Nic z tego nie rozumiałem. O co mu chodzi? Powiedział tylko „włącz telewizor”. Dowiedziałem się wówczas wszystkiego. Tyle miałem planów na weekend. Teraz tylko żal i rozpacz. I ciągłe telefony. Dzwonią wszyscy: rodzina, przyjaciele, znajomi. Wszystkim drży głos, każdy właściwie nie wie, co mówić, bo co można było powiedzieć. Zginął Prezydent Rzeczypospo- wojsk, Anna Walentynowicz litej Polskiej profesor Lech gdańska opozycjonistka „matka Kaczyński z małżonką Marią Solidarności”, prawnicy, ofiKaczyńską, a także ostatni Prezy- cerowie Biura Ochrony Rządu, dent na uchodźstwie Ryszard obsługa samolotu: piloci i stewKaczorowski, prawie wszyscy ardesy. urzędnicy Kancelarii Prezydenta: Prezydenta RP miałem okazję Władysław Stasiak, Aleksander poznać, gdy na jego zaprosSzczygło, Paweł Wypych, Mari- zenie udaliśmy się z Maćkiem usz Handzlik, parlamentarzyści Tobiczykiem (pewnie z pomocą wszystkich ugrupowań polity- Aleksandry Natalli Świat) do cznych od lewicy do prawicy, w pałacu Prezydenckiego z okazji tym były marszałek Sejmu Ma- Dnia Samorządowca. Trwało ciej Płażyński, wicemarszałkowie to za krótko, ale mieliśmy Sejmu Krzysztof Putra i Jerzy okazję na wymianę kilku zdań Szmajdziński, wywodzący z Panem Prezydentem. Ciepły, się z Dolnego Śląska, duchwspaniały człowiek, wielki owni, szef Instytutu Pamieci patriota. Dla mnie ważne było, Narodowej Janusz Kurtyka, że przywracał elementarną Rzecznik Praw Obywatelskich prawdę historyczną. Chciał, Janusz Kochanowski, Prezes aby Polskę traktowano jako Narodowego Banku Polskiego podmiot, a nie przedmiot Sławomir Skrzypek, przedstapolityki międzynarodowej. I to wiciele Rodzin Katyńskich, nie tylko w warstwie werbalnej, dowódcy większości rodzajów ale w również realnie. Obrona interesów Polski to był jego podstawowy obowiązek. Ten obowiązek wypełnił do końca. Zginął pod Smoleńskiem, blisko cmentarza katyńskiego, miejsca pochówku polskich oficerów pomordowanych przez totalitaryzm stalinowski. Symbolika tego miejsca jest teraz jeszcze bardziej złowroga. Testamentem duchowym Prezydenta napewno jest aby nikt nigdy nie zapomniał o tych ofiarach. Nam pozostała pamięć, wiara, że zachowamy to dziedzictwo. Po wizycie w pałacu Prezydenckim pozostały mi już tylko zdjęcia i wspomnienia po Prezydencie Lechu Kaczyńskim. Na tym spotkaniu poznaliśmy również wicemarszałka Krzyszw tygodniu…zawsze starała się bywać na lokalnych uroczystościach. Zaniedbywała przez to swoje życie rodzinne nad czym ubolewała. Zawsze w domu czekali na nią jej matka oraz mąż ( Pan Jacek)…To oni najbardziej odczuwali zaangażowanie Oli w sprawy kraju.

tofa Putrę. Był bardzo widoczny z powodu sarmackich wąsów. Był niesamowicie dowcipny. Zapamiętałem jego ripostę słowną, której udzielił Romanowi Giertychowi, gdy ten trochę się zagalopował w politycznej dyspucie. Marszałek Putra w następujący sposób rozładował sytuację mówiąc: „panie pośle, ja mam więcej dzieci niż Pan elektoratu”. Marszałek Krzysztof Putra osierocił ośmioro dzieci. Każdy z poległych w katastrofie miał swoje życie, swoją własną historię, każdy z nich miał swoje plany. Teraz opłakują ich rodziny, a z nimi miliony Polaków. Nas tutaj obecnych wszystkich oborniczan szczególnym żalem i smutkiem napełniła tragiczna śmierć posłanki Aleksandry Natalli Świat. Dla mnie i moich przyjaciół - Ola. Chociaż nigdy w jej obecności nie odezwałem się do niej inaczej niż Pani Poseł. Pani Poseł Aleksandra Natalli Świat urodziła się w Obornikach Śląskich. Wychowywała się w rodzinie nauczycielskiej o tradycjach patriotycznych. Szkołę Podstawową ukończyła w Osolinie. Była absolwentką Liceum Ogólnokształcącego w Trzebnicy. Ukończyła Akademię Ekonomiczną we Wrocławiu i menedżerskie studia podyplomowe w Wyższej Szkole Bankowej. Odbyła liczne szkolenia uzupełniające, m.in. na Uniwersytecie Katolickim we Francji. Działała w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów. W latach 90. była członkiem Porozumienia Centrum, następnie działała w Polskiej Partii Chrześcijańsko Demokratycznej i Stronnictwie Konserwatywno Ludowym. Później przystąpiła do Prawa


Czerwiec 2010//  FAKTY OBORNICKIE Z Prawej Ręki i Sprawiedliwości, zasiadała we władzach krajowych tego ugrupowania. Jako członek naczelnego kierownictwa uczestniczyła w zarządzaniu działalnością Porozumienia Centrum. Należała również do wojewódzkiego zarządu Prawa i Sprawiedliwości. W dotychczasowej karierze zawodowej pełniła między innymi funkcje pracownika Zakładu Badań StatystycznoEkonomicznych, wicedyrektora Ośrodka Doskonalenia Kadr Administracji Państwowej, sekretarza Prezydenta Miasta Wrocławia, członka Zarządu Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu, wiceprezesa Wrocławskiego Centrum SPA, konsultanta w Biurze Koordynacji Projektu Banku Światowego, finansującego usuwanie skutków powodzi. Zasiadała w radach nadzorczych Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego we Wrocławiu, Spółdzielczej Kasy Oszczednościowo-Kredytowej „Dolny Śląsk”, Zakładu Wodociągów i Kanalizacji w Oławie. Stworzyła Biuro Badania Poziomu Życia przy Zarządzie Regionalnym NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk. Jako Poseł do sejmu V kadencji pełniła funkcję Przewodniczącego Komisji Finansów Publicznych, która zakresem swoich prac obejmuje najważniejsze zagadnienia związane z gospodarką finansową budżetu państwa. Pełniła również funkcję zastępcy Przewodniczącego Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość ds. Sejmowych. W wyborach parlamentarnych 21 października 2007 roku została wybrana Posłem na Sejm RP i pełniła w nim funkcję wiceprzewodniczącej Komisji Finansów Publicznych i wiceprzewodniczącej Klubu Parlamentarnego PiS. Dnia 12 stycznia 2008 roku decyzją Rady Politycznej Prawa i Sprawiedliwości została wybrana wiceprezesem PiS. W ostatnim okresie pracowała w Zespole Pracy Państwowej, stworzonym przez Prawo i Sprawiedliwość, który miał za zadanie przygotowywać nowe rozwiązania prawne, mające na celu przygotowanie reform państwowych. W tym zespole zajmowała się sprawami, zwiazanymi z ekonomią i finansami publicznymi. Tyle z oficjalnych życiorysów. Pani Poseł zginęła na smoleńskiej ziemi, dokąd udała się, aby pokłonić się grobom polskich ofiar stalinowskiego terroru, w szczególności bratu babci podporucznikowi Czesławowi Jezioro. Dla nas oborniczan Posłanka Aleksandra Natalli Świat była kimś więcej niż tylko twarzą znaną z telewizyjnego okienka. Była z naszej ziemi. To wspólnie z panią Poseł organizowaliśmy wiele wspólnych zamierzeń. Pod jej honorowym patronatem przeprowadziliśmy sześć Akcji Honorowego Dawstwa Krwii. Pani Aleksandra była obecna na prawie każdej jej edycji. Na pierwszej Akcji udało się nam namówić Panią Poseł aby również oddała krew. Widać było, że bardzo się obawia zasiąść na fotelu, starała

się jednak nie dać tego po sobie poznać. Kiedy jednak lekarz dopuszczajacy osoby do zabiegu, zabronił Posłance oddać krew, widać było ulgę na jej twarzy. Zaimponowała nam wówczas, że pomimo strachu postanowiła się nie poddawać i oddać krew. Była dla nas niedoścignionym wzorem prowadzenia dyskusji nie tylko politycznej. Po jednej z akcji krwiodawczej została zoorganizowana debata Posłanki z młodzieżą licealną. Nie była to łatwa debata, młodzież zadawała trudne i rzeczowe pytania. Pani Poseł w sposób rzeczowy odpowiadała na pytania nigdy się nie irytując, nigdy również nie podnosząc głosu. Nigdy nie było w niej zacietrzewienia i arogancji. Szanowała wszystkich. Często dawała mi do zrozumienia, że jestem zbyt zapalczywy, że niektóre sprawy należy załatwiać spokojnie. I tym razem miała też rację. Kiedy trwała kampania wyborcza do sejmu w 2007 roku wspólnie z kolegami organizowaliśmy spotkania p.Poseł z mieszkańcami gminy Obornik Śląskich. Frekwencja na tych spotkaniach była różna. Zapamiętałem szczególne jedno takie spotkanie wyborcze. W jednej z naszych wsi na spotkanie przyszła tylko jedna osoba. Wydawało nam się, że wobec tego spotkanie szybko się zakończy, że p.Poseł przeprosi wyborcę i wyjedziemy. Tak się jednak nie stało, p.Aleksandra odpowiadała na pytania nieznanego jej człowieka przez półtorej godziny. Szczególnymi względami p.Poseł dażyła obornicką straż pożarną. Z jej pomocą udało się dla straży zakupić nowoczesny samochód pożarniczy. Uczestniczyła w uroczystości poświęcenia tego wozu. Straż Pożarną odwiedzała z różnych okazji. Przede wszystkim uczestniczyła w obchodach Dnia Strażaka w dniu św. Floriana, a także spotkaniach opłatkowych. Marzeniem p.Poseł była przejeżdżka nowym wozem strażackim. Niestety, tego marzenia już nie spełni. Bez pomocy Posłanki nie doszłoby do remontu centralnego ogrzewania w Obornickim Domu Kultury. Takich spraw przyziemnych było bardzo wiele. Starała się być na każdym święcie gminnym, czy to były dożynki, czy jakakolwiek inna uroczystość. Nigdy wówczas nie odmówiła rozmowy. Była współfundatorką nagród dla obornickiej młodzieży, zarówno wyróżniającej się z działalności społecznej jak i sportowej. Wspomagała także akcje dożywiania dzieci obornickich szkół. W dniu 9 stycznia 2010 r. w Szkole Podstawowej nr 2 w Obornikach Ślaskich pani Poseł na Sejm RP Aleksandra Natalli Świat wręczyła w imieniu Prezydenta Lecha Kaczyńskiego Krzyż Zasługi Pani Czesławie Wróbel za działalność publiczną, ofiarne niesienie pomocy oraz działalność charytatywną. Ten Krzyż Zasługi ma teraz dla

3 wyróżnionej oborniczanki i nas wszystkich szczególne znaczenie. Pani Poseł była także częstym gościem w Wyższym Seminarium Duchownym w Bagnie. Wśród salwatorianów znalazła wielu oddanych przyjaciół. Jej wizyty zarówno z okazji opłatka samorządowego a także wiele innych spotkań z duchownymi z Bagna wspominała często jako wizyty u przyjaciół. Ostatni raz widziałem się z panią Poseł 14 lutego. Wówczas w Kościele pw Najświętszego Serca Pana Jezusa w Obornikach Śląskich dokonała odsłonięcia tablicy pamiątkowej ku czci ks. Jerzego Popiełuszki. Spotkalismy się zaraz po tym wydarzeniu w Domu Akcji Katolickiej, gdzie wspólnie wręczaliśmy nagrody obornickim laureatom konkursu plastycznego o nazwie „ Patroci Polscy”. To był długi wieczór, długie rozmowy, snucie planów na przyszłość. Kiedy postanowiliśmy utworzyć lokalną gazetę była pierwszą osobą która napisała do niej artykuł. Nazwała go “Obornicki Dom”. Pisała w nim: „Osolin, Oborniki Śląskie to świat mojego dzieciństwa. Miejsca, które na zawsze kojarzyć mi się będą z najbardziej beztroskim okresem w życiu każdego człowieka. Tam, gdzie kończy się równina pradoliny Odry i zaczynają wzgórza, mijamy Oborniki, wjeżdżamy do lasu, mam wrażenie, że w pewnym sensie wracam do domu. Może dlatego uważam, że to najpiękniejsze tereny w okolicach Wrocławia” To piękne świadectwo miłości do ziemi obornickiej. Niestety dane po raz ostatni. W dniu 20.05.2008 roku Rada Miejska Obornik Śląskich przyznała p.Poseł Aleksandrze Natalli Świat Honorowe Obywatelstwo Obornik Śląskich. Mam nadzieje, że na następnej sesji Rady Miejskiej już zwyczajnej, znajdziemy miejsce w Obornikach Śląskich, które uhonorujemy imieniem naszej wielkiej oborniczanki. Takim miejscem mogłoby być obornickie rondo. Zawsze z duszą na ramieniu czekaliśmy na P.Poseł. Zdąży, czy nie? Często jej się nie udawało. My wówczas próbowaliśmy w jakikolwiek możliwy sposób tłumaczyć powód jej spóżnień. Pani Poseł Aleksandra Natalli Świat już nigdy do nas nie przyjedzie, nigdy z nami nie porozmawia, już się nigdy nie spóźni. Nic już nie możemy zrobić. Powiedziałem jej kiedyś, że my wszyscy grzejemy się w jej cieple. To ciepło zgasło. Pani Poseł, Olu nigdy o Tobie nie zapomnimy. Cześć ich pamięci. Wystąpienie Tomasza Sokołowski wiceprzewodniczącego Rady Miejskiej w Obornikach Śląskich trakcie sesji Rady Miejskiej z dnia 15.04.2010 dotyczącej upamiętnienia ofiar tragedii smoleńskiej.


4

Polska jest najważnijsza

O Unii Europejskiej, Prezydencie Kaczyńskim i krzyżach Z profesorem Ryszardem Legutko rozmawia Krzysztof Durkalec

Jest Pan politykiem, naukowcem, ale zanim o polityce, proszę naszym czytelnikom powiedzieć kilka słów o sobie. Urodziłem się w Krakowie, a od paru lat mieszkam na pod krakowskiej wsi. Był to świadomy wybór. Mieszkam wspólnie z dziećmi i wnukami. Jedyną osobą, której mi brakuje jest moja świętej pamięci żona. Bardzo lubię życie rodzinne. Moja rodzina to mój największy życiowy sukces, stanowimy zwartą i kochającą się wspólnotę. Lubię bardzo zwierzęta. Mamy w domu cztery “nieznośne” psy. Minął już prawie rok od wyborów do Parlamentu Europejskiego. Proszę się podzielić swoimi spostrzeżeniami z pracy w Europarlamencie. To przede wszystkim okres, w którym wszedł w życie Traktat Lizboński, na mocy którego powstały ciała ponadnarodowe zajmujące się dyplomacją oraz bezpieczeństwem. Tak naprawdę najważniejsze, kluczowe dla Polski decyzje jeszcze przed nami. Dotyczyć one będą nowej polityki budżetowej na następne lata. Naszym najważniejszym zadaniem jest zabieganie o taką perspektywę budżetową, która pozwoli szybko wyrównywać poziom rozwoju pomiędzy krajami tzw. starej unii a nowymi państwami. Polska jest coraz lepiej postrzegana w Unii Europjskiej. Za największą porażkę uważam przegraną batalię dotyczącą budowy gazociągu północnego. Jeśli chodzi o nasz region to po stronie plusów z pewnością można zapisać wygraną Wrocławia w staraniach o lokalizację Biura Parlamentu Europejskiego. Wrocław zaprezentował się z dobrej

strony. Władze tego miasta działały, przekonywały, informowały. To był pokaz sprawności Wrocławia. Od grudnia 2007 do kwietnia 2009 pracował Pan w Kancelarii Prezydenta, proszę powiedzieć nam za co był Pan odpowiedzialny i jak wspomina współpracę z prezydentem Kaczyńskim. Prawie półtora roku pracowałem w Kancelarii Prezydenta, zajmowałem się sprawami kultury i edukacji. W tym czasie doszło do wielu rozmaitych inicjatyw m.in. obradował okrągły stół edukacyjny, wiele spotkań podtrzymujących więź z naszymi rodakami rozsianymi po całym świecie, kilka konferencji naukowych pod przewodnictwem profesora Kaczyńskiego. Prezydenta znałem bardzo dobrze, to był bardzo ciekawy człowiek, z jednej strony akademik- profesor prawa, a z drugiej polityk. Jego wielką życiową pasją była historia Polski. Ta prezydentura mocno wyrastała ze świadomości historycznej, a to co go bardzo przejmowało w historii naszego narodu to fakt, że dwa razy utraciliśmy niepodległość. Stąd jego dbałość o jej suwerenność. Dlatego tak bardzo mocno zabiegał o gwarancję dla Polski przed wejściem w życie Traktatu z Lizbony. Jak ocenia Pan profesor obecny kierunek ideologiczno światopoglądowy, który obecnie dominuje w Unii Europejskiej? Źle oceniam, obrany przez Unię kerunek. Po pierwsze w Europie wyraźna jest niechęć do chrześcijaństwa wśród szerokich rzesz politycznych i intelektualnych. To jest charakterystyczne. Jest

wiele przypadków stosowania przemocy na świecie wobec chrześcijan. Chrześcijaństwo jest w tej chwili najbardziej represjonowaną grupą religijną. Mamy do czynienia z różnymi formami tych prześladowań: wyrzucanie z kraju, zastraszanie a nawet zabijanie. Jeżeli taka sprawa staje na forum Parlamentu Europejskiego to wtedy deputowani starają się nie mówić tego, że chodzi o chrześcijan, tylko wymieniają różne grupy religijne. Czy zdejmowanie krzyży w Europie jest przejawem postępującej dyskryminacji? Bardzo źle reaguję na zdejmowanie krzyży. Pamiętam z jakim narażeniem te krzyże wieszano i w ich zdejmowaniu dostrzegam coś obrzydliwego. Nie chodzi jednak tylko o to, że zdejmowanie krzyża ma fatalną tradycje. Tak naprawdę chodzi o sam akt zdejmowania tego znaku. Oni czerpią przyjemność z tego, że go zedrą. Tu nie chodzi jednak o pustą ścianę. Chodzi o akt zdarcia krzyża. Komunistom też nie chodziło o pustą ścianę. Szło im o to, żeby ludzie czuli się dotknięci, by było wiadomo kto tu rządzi. Ryszard Antoni Legutko - polski naukowiec i polityk, profesor filozofii, publicysta, autor książek o tematyce społeczno - politycznej, tłumacz i komentator dzieł Platona, senator i wicemarszałek Senatu VI kadencji, minister edukacji narodowej, były sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, poseł do Parlamentu Europejskiego.


Czerwiec 2010//  FAKTY OBORNICKIE Z Prawej Ręki

To Oni bronili nas przed powodzią

5

Rozmowa z Panem Zenonem Łodygowskim Prezesem Zarządu Miejsko - Gminnego Związku Ochotniczych Straży Pożarnej Rzeczypospolitej Polskiej 1.Panie komendancie czy zagrożenie powodziowe w gminie Oborniki Ślaskie było realne? Oczywiście, że tak. Jest to już druga wielka powódź z jaką walczyłem jako stażak. Większość ludzi rozumie różnicę pomiędzy falą na Odrze z roku 1997, a tą z maja tego roku. Dość obszernie było to tłumaczone w mediach. Przypomnę, że fala z roku 1997 była wyższa, jednak szybko opadła, a fala z tego roku była falą już nie tak wysoką, ale bardzo długą. To powodowało innego rodzaju zagrożenia, fala „długa” rozmiękcza wały przeciwpowodziowe, wywołuje przesiąki, może doprowadzić do przerwania wału. Przesiąkanie wałów samo w sobie nie jest zagrożeniem, jednak przesiąkanie z wypłukiwaniem nim już jest i trzeba koniecznie na nie reagować. Różnica (w dużym uproszczeniu) polega na tym, że wynikiem przesiąkania wałów jest mniejsza lub większa ilość wody o zabarwieniu przejrzystym. Stanem alarmowym jest sytuacja kiedy pojawia się woda o zabarwieniu mętnym. Oznacza to, że woda wymywa strukturę wału i jeżeli proces ten nie zostanie zahamowany, dojdzie do wymycia i przerwania wału. Wracając do pana pytania, tak - wszystkie miejscowości naszej gmniny położone w bliskiej odległości Odry były zagrożone. Paniowice, Kotowice, Raków i Uraz. 2.Które miejsca były najbardziej zagrożone ? Najpoważniejsze zagrożenie wystąpiło w sobotę za Urazem przed Starym Dworem. W czasie przeprowadzania akcji sprawdzania wałów przeciwpowodziowych udało nam się jeszcze przed nadejściem fali kulminacyjnej zlokalizować poważne uszkodzenie wałów. Była to duża jama wykopana naprawdopodobniej przez dzikie zwierzęta (bobry, lisy). Sytuacja była dość dramatyczna. Do akcji włączyły sie wszystkie dostępne jednostki OSP z powiatu. Wypełniono ubytek w wale workami z piaskiem, następnie wzmocniono strukturę wału specialną włókniną i workami. Oczywiście wszystko to odbywało się pod presją czasu i przesiąkających wałów. Nie wiem ile użyto worków, ale były to raczej tysiące, a nie setki. Innym miejscem, gdzie występowało poważne zagrożenie był wał w okolicy Kotowic. Tutaj również nastąpiło przesiąkanie z wypłukiwaniem wałów spowodowane osłabieniem wałów przez jamy w wale. Samo uszkodzienie było mniejsze niż za Urazem, jednak akcja wzmacniania wałów była trudniejsza. W tym miejscu nie było możliwości dostarczenia worków z piaskiem sprzętem mechanicznym do miejsca akcji. Ostatnie 300metrów każdy worek trzeba było przenieść na „plecach”. A to znacząco zwiększało czas i ilość osób potrzebnych do wykonania pracy. Do kilku miejsc trzeba było dowozić worki z piaskiem w łodziach. 3.W jaki sposób na zagrożenie powodziowe reagowała Straż Pożarna ? Od 1992 roku głównym zadanie Straży Pożarnej jest ochrona życia i mienia obywateli.(Do 1992 roku Straż Pożarna odpowiadała jedynie za zdarzenia związane z ogniem). Ogłoszony alarm powdziowy spowodowany wysokim stanem wody na Odrze jest z definicji stanem zagrożenia życia i mienia obywateli. To do nas należy określanie i przeciwdziałanie zagrożeniom. Musimy być gotowi do ewakuacji ludności i mienia z terenów zagrożonych. Monitorujemy wały cały czas, jak również pracujemy przy ich naprawie, wzmacnianiu i podnoszeniu. 4.Jaka jest Pańska ocena pracy wykonanej w tych dniach przez strażaków? Jestem jednym z nich, przez co jest mi trochę niezręcznie mówić o nas. Wolę zostawić ocenę mieszkańcom, z którymi pracowaliśmy wiele godzin ramię w ramię jak i władzom gminnym i powiatowym. Ja ze swojej strony widziałem duże zaangażowanie tych młodych ludzi. Rzetelnie i ofiarnie pracowali, mimo zmęczenia tą ciężką wielogodzinną fizyczną pracą. Proszę też pamiętać, że tutaj ciężko jest zapomnięć o jaką stawkę toczy się walka. Będąc na wale przy tak wysokiej wodzie, ma się świadomość o istniejącym realnym zagrożeniu, to po prostu widać. 5. Jak mieszkańcy zagrożonych powodzią miejscowości reagowali w tych dniach ? Mówi się o nas Polakach, że nie wyciągamy wniosków z własnych doświadczeń. Na pewno nie da się tego powiedzieć o mieszkańcach zagrożonych zalaniem terenów. Doświadczenia powodzi z 1997 roku pozwoliły im na szybszą i bardzo efektywną reakcję na stan zagrożenia zalaniem. Pierwsze, co można było zauważyć to, działanie razem, jako wspólnota bez podziałów i nieporozumień. Jedni monitorowali wały, inni wypełniali worki piachem,jeszcze inni je zawiązywali. Kolejni dostarczali sprzęt budowalany i transportowy. Byłem świadkiem jak w kilkanaście minut cała hałda piachu przywieziona przez wywrotkę znikała w workach. Mieszkańcy wspólnie pracowali przy umacnianiu wałów. Miało się wrażenie, że nie ma tam osób, które nie brałyby udziału w ten czy inny sposób w walce z powodzią. 6. Czy była pomoc od mieszkańców z niezagrożonych powodzią terenów? Tak, była. Rozumiem, że bezpośrednie zagrożenie powodzią może być dodatkowym czynnikiem jednoczącym ludzi we wspólnym działaniu. Jednak pomoc od ludzi, którzy nie są bezpośrednio zagrożeni żywiołem świadczy o tym, że jest w nas dużo dobra. Widziałem wielu mieszkańców z Obornik Śląskich jak i innych miejscowości naszej gminy. Jedni pracowali przy umacnaniu wałów. Inni rozwozili zaopatrzenie: wodę, jedzenie. Jest to bardzo budujące doświadczenie. Dziekuję za rozmowe. Wywiad przeprowadził Tomasz Sokołowski


6

Czas na zmianę ...

Dnia 1 czerwca bieżącego roku Prezes Zarządu Okręgowego Prawa i Sprawiedliwości we Wrocławiu poseł Dawid Jackiewicz przedstawił Tomasza Sokołowskiego wiceprzewodniczącego Rady Miasta w Obornikach Śląskich jako oficjalnego kandydata partii na stanowisko Burmistrza Obornik Śląskich ( w następnym numerze zaprezentujemy obszerny wywiad z Tomaszem Sokołowskim).

Tomasz Sokołowski kandydatem na

Burmistrza Obornik Śląskich.

Czas na aktywność

W najbliższą niedzielę odbędą sie wybory Prezydenta RP. Kolejne miesiące to pasmo wyborów, jesienią samorządowe, a najprawdopodobniej wiosną parlamentarne. Jestem mocno przekonany, że wszystkie i te bliższe czasowo jak i w dalsze, wpisana jest tragedia wypadku TU 154M. Katastrofa samolotu prezydenckiego zmieniła nas Polaków. Jest to wielka tragedia, która musiała wydobyć dobro z Nas. Uderzyła mnie wielka symbolika tego wypadku. To 70-ta rocznica zbrodni Katyńskiej, 5 lat od mszy pogrzebowej Jana Pawła II, wigilia niedzieli Miłosierdzia Bożego, tydzień po świętach Wielkiej Nocy, które mówią o darze życia w następstwie męki i śmierci. Więcej, na pokładzie samolotu byli reprezentanci wszystkich religii chrześcijańskich, dla których święto Zmartwychstania jest najważniejszym świętem, (protestanci, prawosławni i katolicy). Przedstawiciele wszystkich wiodących opcji politycznych, przedstawiciele wielu zawodów. Jedyny wybierany przez całe społeczeństwo w bezpośrednich wyborach reprezentant narodu, Prezydent RP. Wszyscy głównodowodzący armią polską. Prezes Banku Narodowego i prezes IPN. Członkowie Rodzin Katyńskich. Miałem wrażenie że te 22 tysiące pomordowanych upomniało się o prawdę o ich śmierci i miejsce w światowej świadomości. Wiele osób pytało dlaczego to się stało? Dlaczego tak wielu, tak istotnych, ważnych dla naszego życia społecznego ludzi zgineło? Patrząc na to co się działo i dzieje nadal, wydaje mi się że tak musiało być. Tylko tak wielka tragedia mogła przywrócić

światową świadomość zbrodni katyńskiej. Dla wielu społeczeństw z modelem władzy prezydeckiej, jak USA, byłby to koniec państwa. Zgineła głowa państwa i rząd (zaplecze prezydenta w Stanach Zjednoczonych to odpowiednik naszego rządu). Zginęli wszyscy najwyżsi dowódcy, wszystkich rodzajów wojsk (nigdy wcześniej coś takiego nie miało miejsca). ZginąL szef Banku Narodowego (sama zmiana szefa rezerw federalnych w USA ma duży wpływ na giełdy). Tak to widział świat. Świat musiał zapytać co to za miejsce, co to za rocznica, że Oni wszyscy w tym samym czasie chcieli tam być. To dla świata, a co dla Nas? Czas na opamiętanie, na zatrzymanie nienawiści, kłamstwa, niszczenia autorytetów i wartości narodowych. Pare dni po tragedi smoleńskiej zapytano w telewizji prezesa PAN pana profesora Michała Kleibera o śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Powiedział, że prezydenta można opisać dwoma słowami: dobry człowiek i patriota. Dwa przymiotniki usunięte wcześniej z przestrzeni medialnej. Te przymiotniki charakteryzowały wielu z tych, którzy lecieli tym samolotem. Ich ofiara z życia zmusiła nas wszystkich do pytań o Nasz stosunek do Polski i naszej historii, tej dalszej jak i tej bliższej. Do opowiedzialności za nasze wspólne dobro, Polskę, za którą tak wielu oddało życie. (jedyną winą pomordowanych w Katyniu było to, że są Polakami) Patriotyzm tak samo jak miłość, to jest coś co trzeba pielęgnować, rozwijać, pracować

nad tym. Na tyle będzie dobrze w naszym kraju na ile My wszyscy weźmiemy na siebie odpowiedzialnośc za nasze dziedzictwo, dzień dzisiejszy i jutro. Każdy z nas musi sobie zadać pytanie co mogę zrobić? Myślę, że przede wszystkim należy sie nie bać się wyrażać sowojej opini, swojej wizji naszemu otoczeniu. Nie bać się nazywać tego co nas otacza i zachowań, które nas rażą. A okaże się, że nie jesteśmy mniejszością. Okaże się, że wielu z nas chce Polski bez cwaniactwa, złodziejsctwa, przekupstwa, ordynarności i chamstawa w życiu publicznym. Czas na aktwyne poparcie kandydatów którzy mogą nas reprezentować. Aktywne! Czas na wzięcie odpowiedzialności za życie lokalne biorąc na siebie ciężar startu w wyborach samorządowych jako kandydaci na burmistrzów, czy radnych. Czas na działanie polityczne w partiach, które są nam najbliższe programowo. Ile razy słyszałem: „polityka jest brudna, nie chcę sie ubrudzić”. Polityka na tyle jest brudna na ile Ci, którzy ją uprawiają są brudni. Czas na nowych ludzi w polityce, w życiu lokalnym. Czas na naszą aktywność i na naszą wizję Polski i naszych lokalnych społeczności. Kończąc, demokracja rządzi się prostą zasadą – to większość decyduje. Jeżeli będzie nam się chiało bardziej niż „im” to My wygaramy dla siebie samych, jak i dla naszych dzieci. Czego sobie i czytelnikom w nadchodzących wyborach życzę. Kazik Raczyński


Czerwiec 2010//  FAKTY OBORNICKIE Z Prawej Ręki

Wojciech Sumliński w Obornikach Śl.

7

Spotkanie autorskie z Wojciechem Sumlińskim Dnia 16.05. 2010r. na zaproszenie mojego męża przyjechał na spotkanie autorskie p.Wojciech Sumliński. Byłam bardzo ciekawa jakim czlowiekiem jest p. Wojtek – słynny autor książek, kontrowersyjny dziennikarz śledczy. Człowiek, który nie zważając na konsekwencje dąży do odkrycia i ujawnienia czasem bardzo niewygodnych faktów. Przypomnę: otrzymał nagrodę za cykl reportaży o nadgranicznej przestępczości zorganizowanej, ujawnił akta „ Masy” o powazaniach mafii pruszkowskiej z SLD oraz materiały dotyczące kontaktów m.in. Aleksandra Żagla, Marka Dochnala z parą prezydencką -państwa Kwaśniewskich . Jednak od wielu lat zajmował się przede wszystkim dochodzeniem do prawdy o zabójstwie księdza Jerzego Popiełuszki. Na ten temat wydał 2 książki. Pierwsza „ Kto naprawdę go zabił?” jest prezentacją ustaleń śledztwa głównie lubelskiego oddzału IPN, z kopiami bardzo wielu , w tym ścisle tajnych, dokumentów. Materiały te całkowicie zmieniają dotychczasową wiedzę o zabójstwie, a przede wszystkim o okolicznościach i zleceniodawcach tej zbrodni. Jednak pomimo upływu lat śledztwo to nadal jest utrudniane i nie jest zakończone. Druga książka „ Teresa, Trawa, Robot” trak-

tuje o największej operacji komunistycznych służb specjalnych objęcia podsłuchem ludzi zwiazanych z zabójstwem księdza Jerzego. Wojciech Sumliński pisał ją, jak opowiadał na spotkaniu, trzy razy. Pierwszą już ukończoną wersję ukradł mu z samochodu na strzeżonym parkingu jakiś miłośnik literatury – dziwnym trafem akurat wtedy monitoring „się zepsuł”.Drugi raz zasiadł i napisał na podstawie zgromadzonych w domu dokumentów, ale wtedy w 2008r. (!) wkroczyło do domu ABW i przeprowadziło rewizję ( w związku z oskarżeniem o płatną protekcję oferowaną pracownikom WSI w zamian za pozytywną weryfikację komisji „Maciarewicza” ). Tekst wraz z ok. 1500 dokumentami został zabrany i nigdy do autora nie powrócił. Z determinacją zasiadł i przy pomocy materiałów źródłowych zebranych ponownie powstała obecna wersja książki. Autor do tej pory jest podejrzany – proces w toku. Trzecia książka, którą obecnie pisze pod roboczym tytułem „Życie na podsłuchu” ma opowiadać o jego własnych losach i o szykanach jakie są stosowane wobec niego. Miałam jednak pisać o moich wrażeniach, a więc, to co dominowało ( w moim odczuciu), to niezwykła wrażliwość u człowieka zajmującego się tak niebezpieczną

pracą. Skromność, opanowanie, otwartość, a przy tym determinacja – sam kilkakrotnie podkreślał, że jeśli już wszedł na tę drogę, to nie może zawrócić, nie ma takiej opcji, musi iść dalej, dążyć do wykrycia prawdy bez względu na konsekwencje. A już wie,że ryzykuje b.dużo - on i jego rodzina i przyjaciele. (szykany, podsłuchy, rewizje, utrata dobrego imienia,nieszczęśliwe wypadki). Dla mnie najmocniejszym akcentem jest moja własna refleksja, - fakt, że to o czym opowiadał pan Wojtek dzieje się obecnie , w wolnej, niepodległej Polsce , a mimo,że dotyczy sprawy, która wydawałoby się jest już historią – ponad 20 –letnią , to ciągle są ludzie , którzy bardzo nie chcą, aby prawda została ujawniona. Renata Raczyńska Ps. Trzecia książka ukaże się w tym tygodniu.


8

Wybory 20 czerwca

KOMITET HONOROWY GMINY OBORNIKI SLASKIE POPARCIA KANDYDATA NA PREZYDENTA RP JAROSLAWA KACZYNSKIEGO MICHAL RADUCHOWSKI ANDRZEJ DUTCZENKO STANISLAWA PLINSKA KAZIMIERZ BEDNAREK JACEK MAREK TYTUS CZARTORYSKI BRONISLAW FORGIEL EDWARD WNEK JAN PTASINSKI REMIGIUSZ PTASINSKI

Wszyscy chętni mogą dopisać się do komitetu na stronie http://fozpr.pl/

Redakcja FAKTY OBORNICKIE „Z PRAWEJ RĘKI”

Redaktor naczelny i wydawca: Krzysztof Durkalec e-mail:KrzysiekD@fozpr.pl, forum dyskusyjne www. fozpr.pl Redakcja: Kazimierz Raczyński (KazikR@fozpr.pl) / Maciej Tobiczyk (MaciekT@fozpr.pl) / Tomasz Sokołowski (TomekS@fozpr.pl) Adres redakcji: Oborniki Śląskie, ul. Stefana Batorego 19 Nakład 500 egzemplarzy


Czerwcowy Numer Faktów Obornickich z Prawej Ręki