Page 1

• News • muzyka • recenzje • zapowiedzi • Qultura • felietony • wywiady • miejsca • Wydarzenia • kluby • Muzea • koncerty / festwale • moda • relacje • trendy / info • kino • premiery • dvd • recenzje filmowe • teatr • premiera • recenzja


Hot news Nowi wykonawcy Audioriver Festiwal 2013 FreeForm Festival 2013 + Timetable Odliczanie do Taurona Pełny line-up Glastonbury 2013 Ellie Goulding w Polsce!


Bonobo – „The North Borders”

16.04.2013

Opublikowane przez Andrzej Purchała

Photo: facebook

Uwielbiam Bonobo. Nie za porywające melodie pięknie wypełniające pomieszczenia i uszy słuchacza, nie za rytmikę i naturalne brzmienia. Uwielbiam Bonobo, ponieważ jako jeden z niewielu artystów potrafi wprowadzić atmosferę melancholii, która tak często towarzyszy powrotom do starych płyt czy znalezionych kaset. Jednak podróże z muzyką Simona Greena mają inny, iluzyjny charakter. Przecież płyta The North Borders towarzyszy słuchaczom ledwie od kilku tygodni. Downtempo, które serwuje Bonobo na ósmym już studyjnym albumie jest tak słodko leniwe i energetyczne zarazem, że siedząc w fotelu potupujemy, leżąc obok głośników kiwamy głową. Na płycie znajdziemy ukłony w stronę soulu, nu-jazzu, a nawet dubstepu. Czasami chce się wstać i pobujać, ale nie! To jednak nie ten klimat. Siadam i kiedy widzę, że 10. utwór o dźwięcznym tytule „Antenna” dobiega końca, czas włączyć repeat na odtwarzaczu. Słucham płyty pierwszy raz, kolejny utwór – „Ten Tigers” i nie chcę, żeby się kończyła. Dam sobie czas. Mam teorię, że miarą muzyki, która zostaje ze mną na dłużej jest pewien trud, który trzeba włożyć w jej odbiór. Słucham raz, piąty, dziesiąty i jest! Zaczynam wychwytywać


smaczki, zaczynam łapać rytm – tak jest zazwyczaj. Wtedy wiem, że jest co odkrywać, jest po co wracać. Z Bonobo jest jednak nieco inaczej. Jego twórczość ma to do siebie, że mimo pewnej prostoty nie wypada z mojej słuchlisty praktycznie nigdy. „Black Sands” słucham przynajmniej raz w tygodniu. Można znać wszystkie dźwięki na pamięć, ale klimat, o którym wspominałem we wstępie recenzji jest nie do podrobienia. To jakaś forma muzycznej tęsknoty, nie idźmy jednak w stronę psychologii. W głośnikach „Transits”, do którego Bonobo zaprosił brytyjską wokalistkę Szjerdene, przedostatni utwór z płyty. Gościnność Bonobo zabrała do studia również takie sławy, jak Erykah Badu, usłyszymy także wokale Greya Reverenda i Cornelii Dahlgren. Tutaj warto wspomnieć o realizacji. The North Borders, jak chyba wszystkie produkcje Bonobo z banderolą Ninja Tune, po prostu miażdży. Nie wdając się w szczegóły techniczne, na poczciwych „pchełkach” płyta ma głębię i przyjemną miękkość. Przy odsłuchu na wysokiej jakości sprzęcie przekaz z The North Borders jest niczym pierwszy seans Avatara w dobrym kinie 3D. Dźwięki można chwytać rękami, trójwymiar. Pięknie.

Object 1


Płyta mnie zaczarowała. Dotrzymuje mi towarzystwa od kilku dni i będzie cieszyć jeszcze długo. To pierwsza moja recenzja na qultqultury.pl, chciałem się zmierzyć z artystą, którego dobrze znam, wsłuchać się obiektywniej, zobaczyć różnicę, zauważyć niedoróbki, napisać, że nie jest różowo. Tylko po co, skoro The North Borders kładzie na łopatki.

Bonobo – „The North Borders” 1. First Fires (feat. Grey Reverend) 2. Emkay 3. Cirrus 4. Heaven For The Sinner (feat. Erykah Badu) 5. Sapphire 6. Jets 7. Towers (feat. Szjerdene) 8. Don’t Wait 9. Know You 10. Antenna


11. Ten Tigers 12. Transits (feat. Szjerdene) 13. Pieces (feat. Cornelia)

Szukaj

• Szukaj:

• Popular Posts

Modelki XXL, gruba przesada?Marzec 26, 2013

Pop-burdel albo art-szitMarzec 6, 2013

Eric Clapton - "Old sock"Marzec 26, 2013


• Najnowsze

• • • • • •

• Kontakt • O nas • Redakcja • Reklama Wszystkie Prawa Zastrzeżone 2013 QultQultury.pl

qqqq  

asdasdasdassdasdadsad