Issuu on Google+


SPIS TREŚCI

Puls UM

Drodzy Czytelnicy!

Jesień w pełni. Jest zimno, mokro, a wieczory robią się dłuższe i dłuższe. Większości z nas z pewnością nie nastraja to optymistycznie. Wszak człowiek – jak każde niemal stworzenie – potrzebuje do życia słońca, lubi odczuwać komfort termiczny i woli nie przemakać do suchej nitki. Takie warunki atmosferyczne są jedna idealne, aby zaszyć się w ciepłym fotelu z gorącą herbatą i jakąś ciekawą lekturą – czy to nie kusząca propozycja? Oczywiście, lekturą tą może być anatomia, dermatologia lub farmakognozja, ale również i nowy numer „Pulsu UM”, do czego gorąco zachęcam. Mam nadzieję, że i w tym numerze znajdziecie tekst, na którym warto zatrzymać się na chwilę. A jest w czym wybierać. Jak co miesiąc, na naszych stronach goszczą przeróżne organizacje studenckie. Nie zabrakło też ciekawych relacji z wakacyjnych podróży (nie tylko tych naukowych). Jeśli nie wiecie, jak poradzić sobie z konfiguracją dostępu do Internetu w akademiku, czym jest LARP, jakie niespodzianki kryje w sobie listopad – szukajcie odpowiedzi w tym numerze. W tym miesiącu po raz pierwszy ujrzała też światło dzienne gazeta studentów programu anglojęzycznego Uniwersytetu Medycznego. Póki co, to zaledwie cztery strony dołączone do „Pulsu UM” (a zatem warto rzucić okiem i przy okazji podszkolić swój angielski), jednak być może już niebawem Redakcja „The Medical Inquirer” stanie na własnych nogach i naszej Uczelni przybędzie jeszcze jeden miesięcznik. Trzymamy kciuki, bo ponoć najtrudniejsze są początki! Wszystkim życzę udanej lektury, a malkontentom przypominam, że jesień też kiedyś się skończy, co więcej, już niedługo... Święta Bożego Narodzenia! Ale o nich napiszemy w następnym numerze.

Aleksandra Suchecka

Spis treści

Mikroskop.........................................................................4 – Bliżej sposobu na stwardnienie rozsiane? – Pozwolić rosnąć aksonom – Kostki sprzed ćwierćwiecza pomogą pacjentom jutra Wariograf..........................................................................5 – mgr Jacek Kujawski Doktor Miś Dzieciom........................................................6 Skład RUSS......................................................................7 Odkrywamy tajemnice RUSSwell....................................8 Miesiąc wiedzy o............................................................10 Prorektor ds. Studenckich odpowie na Wasze pytania....11 PTSS...............................................................................12 Młoda Farmacja..............................................................13 Rozsyłanie wybawienia...................................................14 Światowy Dzień Walki z Cukrzycą.................................15 Internet na UMP cz.1.......................................................16 The Medical Inquirer........................................................17 Nasza praktyka w Halle...................................................21 Okazja nie dla każdego....................................................22 Listopadowe świętowanie................................................23 – czyli subiektywny przegląd kalendarza Czy można dotknąć własnych marzeń?...........................24 – LARP – szansa na przygody w XXI wieku Poezja..............................................................................25 – Dama z gronostajem Dalekie bliskie pogranicze...............................................26 Muzyka filmowa.............................................................28 – Teoria Bebopu Jolka................................................................................30 Ogłoszenia......................................................................32 – Zaproszenie do Redakcji – UMPedia – kopalnia wiedzy o UMP Humor.............................................................................33

“Puls UM” Gazeta Studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Redaktor Naczelna: Aleksandra Suchecka (a.suchecka@pulsum.pl) Z-ca Redaktor Naczelnej: Maciej Tomczak (m.tomczak@pulsum.pl) Sekretarz: Beata Leszczak (b.leszczak@pulsum.pl) Redaktor Techniczny: Dawid Brudnicki (d.brudnicki����������� @pulsum.pl)

Grafik: Michał Maliński (m.malinski����������� @pulsum.pl) Kolegium Redakcyjne: Łukasz Chojnowski, Ewa Kubacka, Anika Mielewczyk, Marta Mozol, Mateusz Pawelczak, Łukasz Waligórski Współpracownicy: Piotr Chomiak, Marcin Kordasz, Agnieszka Leszczyńska, Izabela Niśkiewicz, Jan Nowak, Katarzyna Paczkowska, Piotr Skrobich.

Adres redakcji: ul. Przybyszewskiego 39, DS „Eskulap”, pok. 3 (obok administracji), 60-356 Poznań, tel./faks (061) 658-44-35, www.pulsum.pl; e-mail: pulsum@ump.edu.pl, Prosimy o przesyłanie tekstów na adres teksty@pulsum.pl. Nadesłanych tekstów nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Druk: Wydawnictwo Uczelniane Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, nakład 4000 egz. Numer zamknięto 8.11.2008 Projekt okładek: Michał Maliński, foto: Agata Młot Skład: Dawid Brudnicki, Łukasz Chojnowski, Maciej Tomczak 


MIKROSKOP

Gazeta Studentów

MIKROSKOP czyli porcja interesujących nowinek ze świata nauki specjalnie dla Was!!! Bliżej sposobu na stwardnienie rozsiane? Stwardnienie rozsiane to choroba o podłożu autoimmunologicznym, w której przebiegu uszkodzenie mózgu i rdzenia kręgowego prowadzi do występowania różnych objawów neurologicznych, a często inwalidztwa. Alasdair Coles i współpracownicy z University of Cambridge i Uniwersytetu Medycznego w Łodzi zdefiniowali wpływ alemtuzumabu, przeciwciała monoklonalnego przeciw CD52, na przebieg stwardnienia rozsianego w początkowym stadium. Alemtuzumab, stosowany w leczeniu przewlekłych białaczek limfatycznych, działa powodując wyczerpanie dojrzałych limfocytów. Jak wykazało badanie na przeszło trzystu chorych, silna immunosupresja wy-

wołana alemtuzumabem powoduje ograniczenie postępu stwardnienia rozsianego korzystniej niż uznana już terapia interferonem beta-1a. Po trzech latach eksperymentu, pacjenci przyjmujący alemtuzumab byli względem pacjentów przyjmujących interferon beta-1a o 71% mniej narażeni na postępującą niepełnosprawność i wykazywali o 74% mniejsze ryzyko nawrotu choroby. Efekty uboczne nie zostały dobrze określone, choć wiadomo, że występowały. W opisywanym randomizowanym badaniu klinicznym drugiej fazy ze ślepą próbą brały udział liczne polskie ośrodki neurologiczne, w tym poznańska Klinika. (NEJM z 23. października 2008 r.)

Pozwolić rosnąć aksonom

Kostki sprzed ćwierćwiecza pomogą pacjentom jutra

Neuronom regeneracja przychodzi z wielką trudnością – normalnie, spośród komórek, których aksony zostały zmiażdżone, przetrwa tylko co piąta. U myszy poddanych eksperymentowi w Children’s Hospital w Bostonie przeżywalność uszkadzanych neuronów nerwu wzrokowego wzrosła do 50%. Ponadto, 10% komórek generowało nowe aksony z prędkością nawet tak dużą jak 4 mm na 28 dni. Było to możliwe dzięki wyciszeniu wewnątrzkomórkowych regulatorów PTEN i TSC1, które mają za zadanie hamować szlak mTOR, powodujący wzrost komórki. Nie zaznaczono, czy nowoutworzone aksony mogą podjąć prawidłową funkcję. Odkrycie zespołu Zhiganga He jest krokiem w stronę opracowania nowych metod terapii urazów ośrodkowego układu nerwowego. Duże znaczenie ma również określenie przez zespół Marca Tessier-Lavigne z Genentech w San Francisco roli receptorów PirB i Nogo, których zablokowanie pozwala hodowanym neuronom na odtwarzanie aksonów. (źródło: ScienceNOW; oba artykuły ukazały się 7. listopada 2008 r. w Science) 

We wspólnej pracy grupa naukowców z europejskich, amerykańskich i japońskich ośrodków badawczych zademonstrowała wykonalność profilowania poziomów ekspresji genów w utrwalonych formaliną, a następnie zatopionych w parafinie, tkankach. Posłużyła się przy tym technologią mikromacierzy, wybierając do przeglądu bloczki parafinowe mające nawet 24 lata. Celem poszukiwań było wskazanie schematu ekspresji genów w raku wątrobowokomórkowym, który wiązałby się z dobrym rokowaniem. Żądany schemat z powodzeniem uwidoczniono w komórkach zdrowych struktur przylegających do nowotworu. Problem jest ważki, ponieważ nowotwór, nawet po resekcji, często nawraca. Yujin Hoshida i współpracownicy, poza pokazaniem niezwykłej technicznej biegłości, przyczyniają się do wprowadzenia bardziej skutecznych, zindywidualizowanych schematów postępowania w leczeniu raka wątrobowokomórkowego. (NEJM z 6. listopada 2008 r.) Opracował: Jan Nowak


WARIOGRAF

Puls UM

Imię i nazwisko:

Jacek Kujawski

Stopień naukowy, stanowisko, miejsce pracy: mgr farmacji, asystent, Katedra i Zakład Chemii Organicznej Staż na Uczelni: od listopada 2002 roku 1. Trzy słowa, które najtrafniej mnie opisują: upór, optymizm, życzliwość 2. Jestem mistrzem w: gadulstwie (poniekąd) 3. Mam słabość do: słodyczy (jak każdy – chyba – facio ;)) 4. Nie potrafię: szydełkować, grać na pianinie 5. Zawsze chciałem się nauczyć: no właśnie grać na pianinie 6. Chciałbym jeszcze: zwiedzić świat, założyć działalność gospodarczą, no ale wcześniej i przede wszystkim – obronić doktorat! 7. Autorytetem są dla mnie: Babcia, Rodzice 8. Kiedy kłamię: staram się tego nie czynić... 9. Słowa, których nadużywam: ludzik 10. Irytują mnie: niesubordynacja, nadużywanie pozycji/władzy (często tylko złudnej), kumoterstwo, brak szacunku wobec kobiet 11. Kim lub czym chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem? astronautą bądź podróżnikiem

12. Studentom zazdroszczę: młodości, kreatywności, studenckiego życia (imprezy, „zupka chmielowa” itp.), wakacji 13. Kiedy stoję w korku: powtarzam sobie ze spokojem „uuu-saaa” 14. Zawsze mam przy sobie: komórkę, teczkę 15. Niezwykła umiejętność, którą posiadam: niestety, brak; jam zwykły ludzik 16. Moje ulubione miejsce na Ziemi: dom, jezioro Niesłysz (Lubuskie) 17. Muzyka, przy której się bawię: rock, pop, funky 18. Muzyka, przy której odpoczywam: dowolne „kojące” rytmy 19. Energii dodaje mi: dobry sen, sukces i moi bliscy 20. Moja dobra rada dla studentów: Pomagajcie sobie nawzajem, wyjeżdżajcie na wspólne wycieczki, zrzeszajcie się w stowarzyszenia, szukajcie na własną rękę praktyk, budujcie sobie dobre CV, bądźcie też wymagający wobec nauczycieli akademickich, upubliczniajcie swoje problemy i pokażcie, że „w jedności siła”. 


AKTUALNOŚCI

Gazeta Studentów

DOKTOR MIŚ DZIECIOM Małymi krokami zbliża się Boże Narodzenie – czas niezwykły, czas spełniania marzeń i jednocześnie czas powrotu do domu na dłużej niż dwa dni, przygotowywania tradycyjnych potraw, ubierania choinki, czas rodzinnej atmosfery... Jednak chyba wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie każdy spędzi te chwile w domu. Wielu pacjentów będzie musiało pozostać w szpitalach, gdzie raczej trudno o ciepłą, świąteczną i rodzinną atmosferę. Chociaż pewnie dla żadnego z nich nie będą to wymarzone Święta, wydaje mi się, że szczególnie trudno będzie zaakceptować tę sytuację dzieciom, niekoniecznie rozumiejącym, dlaczego tak się dzieje. To właśnie dla nich, po raz kolejny, przygotowujemy akcję Doktor Miś Dzieciom. Ma ona na celu pozyskanie funduszy na zakup pluszowych misiów, które będą umilać najmłodszym pacjentom czas spędzony na szpitalnym oddziale i przypominać, że pobyt w szpitalu to niekoniecznie tylko strach i ból, a Święta nawet w takim miejscu mogą być choć trochę magiczne...

W ramach akcji zostaną zorganizowane: 27 XI 2008, godz. 20:00 – Impreza „Doktor Miś Dzieciom” – klub muzyczny „Eskulap” 3 XII 2008, godz. 18:00 – Seans filmowy – Kino Rialto 9, 10 XII 2008 Kiermasz słodyczy – hol Coll. Anatomicum, Coll. Stomatologicum, Coll.Chemicum, hol SPSK nr 5 przy ulicy Szpitalnej Dochód ze wszystkich wydarzeń zostanie przeznaczony na zakup pluszaków Dokładne informacje znajdziecie już niedługo na plakatach

I to, co najistotniejsze:

wspólne kolędowanie i rozdawanie pluszaków odbędzie się 17 grudnia

Tekst: Kasia Paczkowska




Puls UM

RUSS

Skład RUSS w roku akademickim 2008/2009 Przewodnicząca: Magdalena Cerbin (m.cerbin@vp.pl) Zastępcy przewodniczącej: Jan Nowak, Cezary Iwaszkiewicz Koordynator pionu I: Cezary Iwaszkiewicz (cezary@iwaszkiewicz.com.pl) Przewodniczący Komisji ds. Socjalnych: Piotr Garbacki Przewodnicząca Komisji ds. Finansów: Agnieszka Napierała Przewodnicząca Komisji ds. Biurowych i Zarządzania Danymi: Agnieszka Napierała W pionie działają również: Katarzyna Jasiak, Przemysław Keczmer. Koordynator pionu II: Natalia Retkowska (natalia.retkowska@gmail.com) Przewodnicząca Komisji ds. Kultury: Izabela Krzyśko Przewodnicząca Komisji ds. Promocji: Anna Zajączkowska Przedstawiciel ds. Chaty Studenckiej Jagoda: Anna Zajączkowska Przedstawiciel ds. Klubu Studenckiego „Eskulap”: Natalia Retkowska Przedstawiciel ds. Sponsoringu: Natalia Retkowska W pionie działają również: Joanna Butkiewicz, Katarzyna Jarząbek, Anna Jeżewska, Anna Kaczmarek, Łukasz Lis, Alicja Milecka, Magdalena Parteka, Paweł Rzeźnik, Jakub Tomal, Magdalena Zielińska, Małgorzata Zielińska. Koordynator pionu III: Jan Nowak (jan.k.nowak@gmail.com) Przewodnicząca Komisji ds. Dydaktyki: Zuzanna Paluch Przewodniczący Komisji ds. Informatyki: Jan Nowak Przewodnicząca Komisji ds. Kontaktów Międzynarodowych: Margarita Lianeri W pionie działają również: Daria Adamczak, Ewa Markiewicz. Dyżury RUSS: Pion I: wtorek, 16:30-17:30 Pion II: czwartek, 17:30-18:30 Pion III: środa, 18:20-19:00 Tel.: 061 658 42 75

Daria Adamczak 


RUSS

Gazeta Studentów

Odkrywamy tajemnice RUSSwell Nie dawniej niż miesiąc temu, pewna znana mi, bardzo sympatyczna skądinąd, studentka pierwszego roku po raz pierwszy usłyszała o RUSS. Dziewczyna zrobiła tylko wielkie oczy i zdołała wyszeptać: „A co to? Ruch Uprowadzonych Samotnych Studentów?”. To był moment, w którym żaden tam ruch, tylko Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego postanowiła, jeszcze szerzej niż dotychczas, zaprezentować się wszystkim żakom naszej Almae Matris, gdyż działa na polach obejmujących dosłownie każdy aspekt studenckiego życia. Nie chcielibyśmy, aby ktoś nie skorzystał z naszej pomocy czy też możliwości rozwoju, jakie staramy się stwarzać, tylko dlatego, że nie wiedział, iż one istnieją. Czym jest RUSS dla samych RUSSowiczów? Dla jednych jest organizacją, w której poznali fantastycznych ludzi. Dla innych szkołą życia. Jeszcze inni pieszczotliwie nazywają Samorząd sektą. Spytacie na pewno – dlaczego? Otóż nieraz zdarza się tak, że poniedziałkowe zebranie przebiegło szybko i sprawnie, i dawno się skończyło, a tu zegar wybija godzinę dziesiątą wieczorem i jakoś nikomu nie jest spieszno, by opuścić biuro. To dlatego, że tak świetnie gada się z Zuzą, Agnieszką, Jankiem oraz wieloma innymi wspaniałymi osobami. Dlatego, że nie można przestać się śmiać z kawałów niezapomnianego Darka czy też Piotrka, który wyśpiewuje chwytliwe hity przygotowane na otrzęsinowe karaoke (efekt jest piorunujący – kilkanaście sekund później śpiewają już wszyscy), a także Madzi i Izy przekomarzających się z wdziękiem, oczywiście tylko po to, żeby za chwilę paść sobie w ramiona (obie panie mają zresztą ogromne poczucie humoru, więc jeśli po dniu spędzonym z nimi nie masz zakwasów w mięśniu śmiechowym i jarzmowym większym, to podpada to już pod poważną patologię). No i dlatego, że po prostu chce się tu być, a nieustanny gwar, salwy śmiechu i spajające nas poczucie wspólnoty sprawiają, że atmosfera w biurze jest nieco świąteczna. Jednak nad tym, aby RUSS przede wszystkim służył dobru wszystkich studentów, czuwa Magda Cerbin, która wcześniej aktywnie działała w Komisji ds. Finansów. Zresztą inaczej być nie może, gdyż w RUSS działają tylko te osoby, które chcą coś z siebie dać, zmienić swoje otoczenie na lepsze lub stworzyć coś jednocześnie dobrego i użytecznego, a nie boją się przy tym ciężkiej pracy w imię ideałów, w które wierzą. Od tego roku, aby usprawnić działalność, przypisa

liśmy wszystkie RUSSowe komisje do trzech pionów spotykających się osobno we wtorki, środy i czwartki. W poniedziałki natomiast odbywają się zebrania ogólne, na których członkowie Rady głosują, by wszystkie podjęte decyzje uzyskały moc prawną, a także dyskutują nad kolejnymi krokami realizacji podjętych działań. Do pionu I należą: Komisja ds. Socjalnych – zajmuje się pełnym zakresem spraw socjalno-bytowych, m. in. Funduszem Pomocy Materialnej, przyznawaniem miejsc w akademikach, szkoleniem starostów ekonomicznych oraz podaniami studentów o obniżenie płatności za powtarzane przedmioty. Komisja ds. Finansów – w jej gestii leży przede wszystkim opracowanie podsumowania wydatków roku kalendarzowego, przedstawiane na spotkaniu budżetowym z organizacjami studenckimi oraz podział funduszy pomiędzy nie, prowadzenie bieżących rozliczeń oraz przygotowywanie sprawozdań finansowych dla Rektora. Komisja ds. Biurowych i Zarządzania Danymi – komisja, bez której RUSS-u w ogóle by nie było, gdyż odpowiada za prowadzenie biura i korespondencji Rady. Zbiera także i porządkuje dane kontaktowe RUSSowiczów, organizacji studenckich, uczelni poznańskich oraz medycznych na terenie całej Polski. Ponadto gromadzi informacje o wszystkich dotychczas wykonanych przez nas projektach, a jest ich naprawdę sporo. Natomiast pion II to: Komisja ds. Kultury – przede wszystkim organizuje imprezy uczelniane, tj.: Bal Medyka, Otrzęsiny, Spotkanie Opłatkowe, Dr Miś Dzieciom, WOŚP, Podkoziołek, Medykalia, Juwenalia, Campus oraz konferencje tematyczne. W ramach tej komisji działają także Przedstawiciele ds. Chaty Studenckiej Jagoda, ds. Klubu Studenckiego „Eskulap” oraz ds. Sponsoringu. Mimo iż jest to komisja gromadząca największe rzesze aktywistów, to każdy z zacięciem logistycznym i chęcią pomocy jest bardzo mile widziany. Komisja ds. Promocji – organizuje „Drzwi Otwarte”, przygotowuje informatory multimedialne dla nowo przyjętych studentów, współpracuje przy organizacji akademickich uroczystości, planuje „Miesiąc wiedzy o...”, który ma Wam ułatwić poznanie Uczelni i praw nią kierujących, a także odpowiada za promocję wszystkich akcji RUSS.


Puls UM A pion III tworzą: Komisja ds. Dydaktyki – bierze udział w pracach nad zmianami sposobu nauczania niektórych przedmiotów, bada opinie studentów w kwestiach dydaktyki poprzez ankiety, które następnie prezentuje na Radach Wydziałów, przypatruje się światowym i krajowym trendom w edukacji medycznej (najlepsze z nich stara się wdrażać), organizuje plebiscyt „Amicus Studentium”, a także pomaga rozwiązywać wszystkie indywidualne problemy studentów związane z tokiem nauki. Komisja ta stara się, aby jakość kształcenia na naszej Uczelni była coraz lepsza, jednak musimy sobie uświadomić, iż kwestia ta wymaga nie tylko zaangażowania Władz czy Rady Uczelnianej, ale także samych studentów. Dzięki działaniom m. in. byłego przewodniczącego RUSS, a obecnie już lekarza – Pawła Żebryka, wiele katedr wyszło naprzeciw oczekiwaniom żaków – chociażby egzaminy i kolokwia przybrały bardziej obiektywną formę testów. Mimo zauważalnych i pozytywnych zmian wciąż jest wiele do zrobienia. Komisja ds. Informatyki – prowadzi i aktualizuje nasz portal internetowy, motywuje poszczególne Katedry do zakładania swoich witryn i lepszego wykorzystania możliwości, jakie daje Internet, a także dba o stan techniczny sprzętu komputerowego w biurze. Komisja ds. Kontaktów Międzynarodowych – służy pomocą studentom chcącym kształcić się poza Polską (m. in. opiniuje Regulamin Wyjazdów Socrates/Erasmus), utrzymuje stały kontakt z Działem Współpracy Międzynarodowej, a także organizuje konferencje i spotkania celem poszerzenia kooperacji z uczelniami z całej Europy. Czym RUSS może być dla Ciebie? Dróg jest zazwyczaj wiele i tak też jest w tym przypadku (choć „Tutte le strade portano a RUSS”). Możesz wyjechać z nami na Jagodę czy Campus lub przyjść na jedną z organizowanych przez nas imprez i świetnie się bawić. Możesz też zasięgnąć rady w sprawach socjalnych, dydaktycznych albo związanych z programem „Erasmus” – zapraszamy na naszą stronę internetową: www.samorzad.ump.edu.pl, gdzie czekają na Ciebie specjalne skrzynki lub do biura w DS „Medyk” przy ul. Rokietnickiej 4, gdzie w pokoju numer 18 w czasie popołudniowych dyżurów czekamy na Ciebie my. Oczywiście istnieje też inna opcja. Będzie nam bardzo miło, jeśli zechcesz do nas dołączyć jako członek lub wolontariusz. Oczekują na Ciebie atrakcyjny pion I, urzekający pion

RUSS

II i wciągający pion III. Oczywiście nie obiecujemy, że będzie łatwo. W końcu studia na naszej Uczelni są wymagające. Jednak dzięki RUSS można stać się bardziej zorganizowanym, a także spróbować swoich sił w niecodziennych, uczących kreatywności oraz szybkiego i precyzyjnego myślenia, zadaniach. RUSS rozwija również szeroko pojęte umiejętności w kontaktach międzyludzkich i pracy w zespole. Przecież każdy z nas jest indywidualną osobowością, ma swoje problemy i może czasem nie mieć humoru, a jednak wszyscy starają się, aby wspólnie spędzony czas był przyjemnością i z reguły w szczęściu i zdrowiu dożywamy następnego dnia (no bo za mikroby to już trudno odpowiadać). Czym jest RUSS dla mnie? To przede wszystkim ludzie, którzy urzekają mnie swoją pomysłowością, życzliwością i ciepłem. Uwielbiam momenty, kiedy wszyscy razem głowimy się nad rozwiązaniem jakiegoś trudnego problemu i potrafimy być dla siebie nawzajem źródłem inspiracji. Albo te chwile, kiedy ktoś, okrutnie głodny i zmęczony po całym dnu zajęć, wchodzi do biura, z głuchym łoskotem osuwa się na krzesło i snuje apokaliptyczne wizje swojej przyszłości, a troskliwie podsunięty kubek parującej herbaty natychmiast je rozwiewa. RUSS to nie jest jednak żadna utopia. Bycie w Radzie wymaga przecież wysiłku, poświęcenia swojego czasu i zmiany niektórych priorytetów. Myślę, jednak że jest pewną enklawą ludzi, którym życie własne i innych nie jest obojętne, i którzy podjęli próbę, aby było ono wypełnione treścią i choć trochę lepsze. Dzięki nim nauczyłam się, jak zachowywać harmonię pomiędzy poświęcaniem się nauce i obowiązkom (także tym RUSSowym), oddawaniem się pasjom, a przeznaczaniem swojego czasu dla innych ludzi, i za to jestem wdzięczna. Daria Adamczak 


RUSS

Gazeta Studentów

MIESIĄC WIEDZY O... O CZYM? Tym razem chcemy pokazać Wam, że studenci na Naszej Uczelni też mają prawo głosu, że zgodnie z Ustawą o Szkolnictwie Wyższym, Statutem Uczelni, Regulaminem Studiów, Regulaminem Samorządu Studenckiego i Regulaminem Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego nie jesteśmy tylko „uczącymi się ludkami”, ale zajmujemy stanowisko w wielu kwestiach. CO MOGĘ ROBIĆ NA MOIM ROKU? Na każdym roku muszą zostać powołani starości: grup, roku i ekonomiczny. Starosta Roku reprezentuje studentów danego roku na zewnątrz, a także kieruje sprawami wewnętrznymi roku. Starosta Ekonomiczny zajmuje się sprawami dotyczącymi m.in. pomocy materialnej. Starosta Grupy natomiast jest reprezentantem danej grupy studentów na zewnątrz i kieruje sprawami wewnętrznymi grupy. CO TO SĄ ORGANY KOLEGIALNE SAMORZĄDU STUDENCKIEGO? Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego, czyli 16 przedstawicieli studentów wszystkich wydziałów, którzy m.in. bronią interesów studentów, mają prawo zgłaszania organom Uniwersytetu własnych propozycji uchwał, zarządzeń i decyzji w sprawach studenckich, mogą występować w sprawach studentów do organów władzy i administracji państwowej, prowadzą działalność w zakresie spraw socjalno-bytowych i kulturalnych. Rada Mieszkańców Domu Studenckiego, do zadań której należy m.in. reprezentowanie mieszkańców domu studenckiego na zewnątrz, czy organizacja życia społecznego na terenie domu studenckiego. W przypadku, gdy nie wybrano Rady Mieszkańców, jej funkcję przejmuje Rada Uczelniana. ILU STUDENTÓW JEST W ORGANACH WYDZIAŁOWYCH? W Radzie Wydziału, który jest najwyższym organem kolegialnym wydziału, przedstawicieli studentów musi być nie mniej niż 20% ogólnej liczby członków. Na Wydziale Lekarskim I reprezentuje nas 35 osób, na Wydziale Lekarskim II 30 osób, na Wydziale Farmaceutycznym 11 osób, na Wydziale Nauk o Zdrowiu 12 osób. W Kolegium Dziekańskim, czyli organie opiniodawczo-doradczym Dziekana na każdym Wydziale działa jeden przedstawiciel studentów. ILU STUDENTÓW JEST W ORGANACH UCZELNIANYCH? Senat jest najwyższym organem uchwałodawczym Uniwersytetu. W skład Senatu Uniwersytetu wchodzi m.in. dziewięciu przedstawicieli samorządu doktorantów i samorządu studenckiego. Organem opiniodawczo-doradczym Rektora jest m.in. Kolegium Rektorskie, w którym jest jeden przedstawiciel studentów – przewodniczący Rady Uczelnianej Samorządu Studenckiego. CZY PRZEDSTAWICIELE STUDENTÓW SĄ CZŁONKAMI JESZCZE INNYCH ORGANÓW CZY KOMISJI? Tak, Rada Uczelniana deleguje przedstawicieli do: Komisji Senackich (czterech ds. Dydaktyki, trzech ds. Wydawnictw, jednego ds. Współpracy z Zagranicą, jednego ds. Organizacji i Rozwoju, jednego ds. Finansów i Zaopatrzenia, jednego ds. Nauki), a także do Rektorskiej Komisji ds. Rozwoju Informatyki, Rady Bibliotecznej, Komisji Dyscyplinarnej dla Studentów, Odwoławczej Komisji Dyscyplinarnej dla Studentów, Uczelnianej Komisji Wyborczej, Wydziałowych Komisji Wyborczych, Uczelnianego Zespołu Zapewnienia Jakości Kształcenia, Wydziałowych Zespołów Zapewnienia Jakości Kształcenia. 10


INFORMACJE

Puls UM

CZY MAMY PRAWO DO DELEGOWANIA PRZEDSTAWICIELI SAMORZĄDU STUDENCKIEGO DO KOMISJI CZY ORGANÓW POZAUCZELNIANYCH? Tak, mamy prawo do delegowania studentów do Komisji ds. Wyższego Szkolnictwa Medycznego Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej oraz na zjazd Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej (o tym w jednym z następnych artykułów z cyklu „Miesiąc wiedzy o...”). PODSUMOWUJĄC... Myślę, że powinniśmy się cieszyć, że na Naszej Uczelni my, studenci, mamy prawo głosu, że oprócz członkostwa w organizacjach studenckich, mamy możliwość decydowania w wielu ważnych sprawach. Informacje dotyczące szczegółowych kompetencji poszczególnych organów znajdziecie w ustawie i regulaminach, które wymieniłam we wstępie. Biuro RUSS, DS Medyk ul. Rokietnicka 4, pokój 018

Ania Zajączkowska RUSS UMP

Prorektor ds. Studenckich odpowie na Wasze pytania Miałeś kiedyś ochotę dowiedzieć się czegoś na temat stypendiów, zapomóg czy domów studenckich, ale nie miałeś okazji zapytać? Jesteś nieśmiały i nawet do głowy Ci nie przyszło, aby odwiedzić Prorektora ds. Studenckich i zadać mu pytanie osobiście? Jeśli tak, to możemy Ci pomóc.

Pan dr hab. Mariusz Puszczewicz, Prorektor ds. Studenckich, zgodził się odpowiedzieć na pytania studentów naszego Uniwersytetu za pośrednictwem „Pulsu UM”. Możecie zadawać je do 24 listopada 2008 roku pod adresem http://www.pulsum.pl/kilkapytando lub za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres:

kilkapytando@pulsum.pl Zostaną one zadane Panu Rektorowi, a odpowiedzi na nie poznacie w grudniowym numerze „Pulsu UM”. Serdecznie zapraszamy! 11


PTSS

Gazeta Studentów

Polskie Towarzystwo Studentów Stomatologii Od 1997 roku jesteśmy prężnym stowarzyszeniem zrzeszającym studentów stomatologii z całej Polski. Celami Towarzystwa są:

1. Szeroko pojęta działalność rozpowszechniająca i popularyzująca osiągnięcia stomatologii, medycyny i kultury polskiej. 2. Integracja środowiska studentów i młodych lekarzy stomatologii.

Reprezentujemy studentów i dbamy o ich interesy na wielu płaszczyznach. Jesteśmy członkiem rzeczywistym IADS (International Association of Dental Students), współpracującym m.in. z FDI, UNESCO i APDSA (Asia-Pacific Dental Students Association). Współpracujemy z Polskim Stowarzyszeniem Implantologicznym, Wydawnictwem AS Media, gazetą „Twój Przegląd Stomatologiczny”, firmami Thommen Medical, Colgate, GlaxoSmithKline, 3M ESPE oraz innymi. Nasi członkowie w czasie ostatnich wakacji za naszym pośrednictwem odbyli praktyki w następujących krajach: Chorwacja, Włochy, Turcja, Gruzja, Dania, Węgry, Serbia, Rosja, Niemcy, Malta, Czechy, Macedonia, Indie. By stać się członkiem, wystarczy wypełnić formularz zgłoszeniowy z naszej strony internetowej i opłacić jednorazową, roczną składkę członkowską (40 PLN). Jeśli chcesz wyjechać na praktyki, musisz należeć do naszego Stowarzyszenia i wypełnić jeden formularz. UWAGA! Deadline zgłoszeń na wyjazdy do Niemiec to 1.12.2008. Jednak poza wszystkimi naukowymi i organizacyjnymi zadaniami PTSS to również okazja do spotkań i wymiany doświadczeń między studentami wszystkich lat studiów, arena wspólnych kontaktów studentów i okazja do rozszerzenia kręgu znajomości. To również doskonała baza startowa dla osób, które „chcą coś zrobić”, wykraczać poza szablon działań dyktowany tokiem studiów!

Czekamy na Ciebie!

Nasza siedziba mieści się w Collegium Stomatologicum, pokój A407.

Pomagamy Tobie Studiować Stomatologię 12

www.ptss.pl www.iads-web.org


Puls UM

MŁODA FARMACJA

Młoda Farmacja Poznań Jesteśmy Sekcją Studencką Polskiego Towarzystwa Farmaceutycznego, a przede wszystkim grupą energicznych, pomysłowych ludzi, którzy dzięki swojemu entuzjazmowi angażują się w liczne przedsięwzięcia, tak na UM jak i poza Uczelnią. Spośród organizowanych przez nas wydarzeń warto wymienić Karierę Farmaceuty – serię spotkań z farmaceutami pracującymi w różnych miejscach i na różnych stanowiskach. Organizujemy także spotkania studentów z przedstawicielami Izby Aptekarskiej, PTFarm, Inspektoratu Farmaceutycznego, a także wykłady i warsztaty rozwijające podstawowe umiejętności przydatne w przyszłej pracy zawodowej. Dużym zainteresowaniem cieszy się program wymian studenckich (Students’ Exchange Programme) prowadzony w ramach współpracy z International Pharmaceutical Students’ Federation. Podczas wakacyjnej praktyki nasi studenci mają możliwość zdobycia bezcennego doświadczenia i wiedzy o zagranicznym sektorze farmaceutycznym. Najbardziej lubianą przez studentów formą działalności Młodej Farmacji jest organizowanie imprez Pharmacy Party. Na najbliższą zapraszamy już w listopadzie! Wszystkich entuzjastów farmacji (i nie tylko), maniaków komputerowych, grafików, a przede wszystkim ludzi z głową pełną pomysłów i zapału do ich realizacji – SERDECZNIE ZAPRASZAMY na nasze spotkania – co czwartek o 17:00 w pokoju nr 1, DS Aspirynka, przy ulicy Rokietnickiej 6. Do zobaczenia!!! Marcin Radke Przewodniczący MF Poznań

http://mloda.farmacja.pl/ e-mail: mloda@farmacja.pl 13


ROZMAITOŚCI

Gazeta Studentów

Rozsyłanie wybawienia Studiują podobnie, jak my wszyscy. Zmagają się z porannym wstawaniem przed przyjściem na zajęcia, uczą się do późnej nocy, zdają egzaminy... I w każdej wolnej chwili spotykają się w niewielkiej, przytulnej piwnicy jednego z poznańskich kościołów. To tu, w Centrum Wolontariatu Fundacji ,,Redemptoris Missio’’, wykuwa się życiorysy na wzór życia dr Wandy Błeńskiej. Ta niesamowita, poznańska lekarka zaczynała podobnie jak oni - zbierając opatrunki i żywność, pakując paczki i wysyłając je do ośrodków misyjnych. Później, iście opatrznościowym zbiegiem okoliczności zrealizowała to, o czym zawsze marzyła – została lekarzem na misji w Ugandzie i zorganizowała tam ośrodek leczniczo-rehabilitacyjny, na skalę światową unikalny. Po jej powrocie do Polski, inni ludzie dobrej woli zrealizowali jej kolejne pragnienie – powstała Fundacja, która zajmuje się zapewnianiem opieki medycznej w najbiedniejszych krajach. Codzienna praca wolontariusza ,,Redemptoris Missio’’ jest dość monotonna. Pakowanie gazet w koperty, owijanie paczek płótnem, segregowanie opatrunków... Czasem ciężko jest się zmobilizować do taśmowego wykonywania takich czynności, zwłaszcza, kiedy ma się większe predyspozycje do pracy intelektualnej. Ale w Centrum Wolontariatu te bariery znikają – każdy traktuje tę żmudną pracę jako odprężenie po angażujących umysł zajęciach. Poza tym, kiedy wie, że jego praca ma sens, że wykonując te proste czynności przyczynia się do ratowania wielu istnień ludzkich – nie żal mu oddawać się choćby najnudniejszej robocie. Działalność ,,Redemptoris Missio’’ wykracza jednak nie tylko poza granicę jej siedziby – Fundacja oprócz wysyłania materiałów do ośrodków misyjnych, bierze czynny udział w organizowaniu w nich opieki medycznej. Co roku współorganizuje szkolenia z zakresu medycyny tropikalnej dla studentów UM, współtworzy ośrodki służby zdrowia w krajach misyjnych (jak otwarte w styczniu br. Centrum Zdrowia w Tanzanii) i – co chyba najbardziej dla studentów medycyny interesujące – wysyła najbardziej aktywnych wolontariuszy jako personel medyczny do tych ośrodków. Studenci, którzy przepracują odpowiednią liczbę godzin w Fundacji, trafiają do Kenii, Tanzanii, Indii, Kamerunu... I w tych (oraz wielu innych) krajach odbywają wakacyjne praktyki. Poza możliwością zobaczenia odległych zakątków globu, taki wysłannik ,,Redemptoris Missio’’ otrzymuje naprawdę wiele. Wszyscy, którzy wracają z praktyk, 14

opisują je jako niezapomniane, nowe doświadczenie. Bo też nie co dzień zdarza się nam znaleźć w szpitalu, w którym stanowimy najbardziej wykształcony personel... To ogromne wyzwanie, ale i świetna okazja do nauki praktycznych umiejętności, których tak często na studiach brakuje. To także możliwość kontaktu z rzadkimi jednostkami chorobowymi (np. w Afryce nadal powszechne są pasożyty przewodu pokarmowego, a gruźlica czy kiła wcale nie należą do rzadkości) i – przede wszystkim – świetna lekcja radzenia sobie w trudnych sytuacjach. Tam nie wystarczy zadzwonić po karetkę albo wypisać skierowanie... Niesamowitym doświadczeniem jest też zderzenie z zupełnie obcą kulturą. Nie da się oczywiście obyć bez tłumacza, a przy tym trzeba przyzwyczaić się do zupełnie innej mentalności – np. do tego, że mieszkańcy Czarnego Lądu nie mają w ogóle poczucia czasu. Nie byłoby to może nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że dotyczy to także przyjmowanych leków – więc antybiotyki przyjmowane ściśle np. co 8 godzin nie mają tu racji bytu... Bywa również, że jakiś pacjent nie ma pieniędzy na lekarstwa, choć poprzedniego wieczora wyprawił wystawną ucztę dla przyjaciół. I tutaj także nie ma co rozdzierać szat, tylko przyzwyczaić się do tego, że tak funkcjonują mieszkańcy Afryki. Są bardziej serdeczni, ale mniej zapobiegliwi... Jak widać, afrykańscy pacjenci nie należą do łatwych. Ale ciężko też znaleźć pacjentów równie wdzięcznych. Jedna z wolontariuszek z rozrzewnieniem wspominała, jak po bardzo ciężkich porodach, które odbierała, przychodziły do niej kobiety z tymi właśnie noworodkami, którym pomagała przyjść na świat, prosząc o nadanie polskiego imienia – bo to również jej dziecko... Zresztą, na każdym kroku da się wyczuć oddanie i wdzięczność pacjentów, którzy dziękują nie tylko odbywającym praktyki wolontariuszom, ale wszystkim ludziom dobrej woli, którzy wspomagają ich i ośrodki misyjne. W takich właśnie chwilach, chwilach wdzięczności i spełnienia, czuje się, po co się to wszystko robi. Jak wielką radość sprawia praca na misji, niech poświadczą słowa wolontariuszki, która odbyła praktykę w Kamerunie: ,,Afryka to nie tylko bieda, ubóstwo, śmierć. To również cudowni ludzie, przepiękne widoki, niesamowite przygody i wszechogarniająca radość i szczęście nawet z najdrobniejszej rzeczy, to rozbrzmiewająca wkoło muzyka, śmiech dzieci i tupot bosych nóg w przepięknych, plemiennych tańcach, to radość z tego, że udało się zdobyć pożywienie, że komuś urodziło się dziecko, że znowu wzeszło Słońce.


IFMSA

Puls UM Ta radość jest zaraźliwa, a dla tych, którzy choć raz byli w Afryce, tęsknota za tym staje się nieuleczalną chorobą. Ale życzę każdemu, żeby akurat tym się w Afryce zaraził!!!’’ Poza tym wszystkim, nie można zapomnieć o mniej efektownym, za to może nawet istotniejszym celu Fundacji – o propagowaniu wśród studentów pracy społecznej, o rozbudzaniu wrażliwości na ludzką niedolę. To dzięki temu, dzięki ,,rozpalaniu sumień’’, można naprawdę uczynić ten

świat lepszym. Nie każdy z wolontariuszy ,,Redemptoris Missio’’ będzie kolejną dr Wandą Błeńską. Nie każdy z nich w ogóle podejmie stałą pracę na misji. Ale doświadczenia, które z pracy w Fundacji wyniosą wolontariusze, wzbogacą ich na całe życie – nie tylko zawodowe. ,,Nikt nie żyje tylko dla siebie’’ – głosi hasło ,,Redemptoris Missio’’. A Ty? Zastanów się – dla kogo Ty żyjesz? Marcin Kordasz

Więcej informacji pod: http://www.medicus.ump.edu.pl Centrum Wolontariatu znajduje się w podziemiach kościoła koło ul. Grochowskiej, ul. Grunwaldzka 86.

Zapraszamy!

Światowy Dzień Walki z Cukrzycą

14 listopada 2008

http://www.ifmsa.ump.edu.pl

kampania edukacyjna odbywająca się cyklicznie od 1991 roku, organizowana przez Międzynarodową Federację Diabetologiczną

Celem kampanii jest zwiększenie wśród polskiego społeczeństwa świadomości na temat przyczyn, objawów, powikłań i sposobów leczenia cukrzycy.

Wg danych Ministerstwa Zdrowia, w Polsce 2 miliony osób choruje na cukrzycę, a kolejne 4 miliony zachoruje na nią w najbliższej przyszłości! Jedynym ratunkiem mogą być natychmiastowe działania prewencyjne!

Obchody na Uniwersytecie Medycznym: • Akcja plakatowo-ulotkowa – 10-14 listopada 2008 • Badania profilaktyczne – 14-16 listopada 2008 • Konferencja naukowa „Postępy w diagnostyce i terapii cukrzycy” – 10 stycznia 2009 • Warsztaty diabetologiczne dla studentów – 20-21 stycznia 2009

Liczymy na Twoją pomoc przy organizacji! Kontakt: Angelika Kuczmarska angelikakuczmarska@gmail.com tel: 507 451 623 15


ROZMAITOŚCI

Gazeta Studentów

Internet na UMP, cz. 1 Mieszkasz w akademiku i często zdarzają Ci się problemy z dostępem do Internetu? Otrzymujesz komunikat informujący, iż ktoś korzysta z Twojego numeru IP? W pokoju macie dwa komputery, przez co musicie pożyczać sobie kabel? Jeśli na któreś z pytań odpowiedziałeś „tak”, oznacza to, że ten tekst jest dla Ciebie. Podłączenie komputera do Internetu Wprowadziłeś się do akademika i przywiozłeś swój nowy laptop. Zapewne chciałbyś korzystać z szerokopasmowego dostępu do Internetu, który ma większość mieszkańców domów studenckich (wszyscy poza częścią DS Hipokrates, która nie jest okablowana i jednocześnie nie dociera do niej sygnał z bezprzewodowego punktu dostępowego w tym akademiku). Aby podłączyć się do Internetu, nie wystarczy jednak po prostu wpiąć laptop do gniazdka w ścianie. Wcześniej trzeba odpowiednio skonfigurować komputer. W skrócie: musisz podać swojemu komputerowi, jak i z czym ma się łączyć, aby nie powodować konfliktów w sieci. Dokładna instrukcja konfiguracji zajęłaby kilka stron w „Pulsie UM”, dlatego odsyłam Cię do bardzo przystępnego i dokładnego opisu przygotowanego przez Dział Informatyki. Przed przystąpieniem do instalacji musisz znać takie dane, jak Twój numer IP, maskę podsieci, bramę domyślną oraz adresy serwerów DNS. Skąd wziąć te dane? Są dwa sposoby... Pierwszy z nich to udanie się do administracji Twojego akademika – posiada ona zarówno w/w dane, jak i instrukcję konfiguracji. Drugi z nich to odwiedzenie poniższej strony internetowej: http://administracja.ump.edu.pl/studenci/index.html. Wystarczy po lewej wybrać Twój akademik, a na nowo otwartej stronie kliknąć ikonkę komputera, jeśli chcesz zobaczyć dane dostępowe lub ikonkę dyskietki, aby wyświetlić instrukcję obsługi. Po dokonaniu konfiguracji możesz podłączyć kabel i cieszyć się superszybkim Internetem. Pamiętaj jednak, by, wykorzystując podane tam informacje, skonfigurować właściwą kartę sieciową w Twoim komputerze. W przeciwnym razie – nie będzie działać. Konflikt adresów IP Konflikt pojawia się w momencie, gdy dwa lub więcej komputerów w sieci jest skonfigurowanych według tych samych danych dostępowych lub nie są one skonfigurowane wcale (wtedy uczelniany router przydziela losowy, wolny w danym momencie, numer IP, który może należeć do kogoś innego). Aby tego uniknąć, należy skonfigurować odpowiednio swój komputer (o czym wyżej). Pamiętaj, że dane te są przypisane do Twojego pokoju, a nie Twojej osoby, dlatego zmieniając pokój, musisz zaopatrzyć się w nowe. Nie możesz udostępniać ich innym mieszkańcom – gdy skonfigurują oni swoje komputery według Twoich danych, pozostaną z Tobą w konflikcie adresów IP i tylko 16

jeden z Was w danym momencie będzie mógł korzystać z Internetu. Jeśli natomiast podałeś prawidłowe dane, a Internet nie działa lub widzisz komunikat, iż ktoś korzysta z Twojego adresu IP, skontaktuj się z Działem Informatyki (tel. 061 854-61-01), który zlokalizuje osobę, która niesłusznie używa Twoich danych dostępowych, i zablokuje jej dostęp do Internetu. Podłączenie dwóch komputerów do jednego gniazdka Obecnie prawie każdy student posiada swój komputer. Natomiast w akademikowym pokoju jest tylko jedno gniazdko z dostępem do Internetu. Jak temu problemowi zaradzić? Jeśli masz co najwyżej dwa urządzenia korzystające z sieci (dwa komputery, komputer i bramkę VoIP itp.) możesz kupić switch. Będzie on tańszy niż router i nie wymaga konfiguracji (wtedy jeden komputer należy skonfigurować według danych Twojego pokoju, a drugi podobnie, ale nadając mu numer IP, w którym ostatnia liczba będzie o 1 większa). Jeśli w pokoju masz więcej urządzeń – musisz zakupić router. Jest to urządzenie, które dzieli sygnał internetowy na kilka/kilkadziesiąt czy nawet wiele tysięcy komputerów. Urządzenia te są powszechnie stosowane w firmach, instytucjach czy uczelniach (nasz Uniwersytet też posiada kilka takich routerów, które umożliwiają dostęp do Internetu wszystkim pracownikom i studentom). Cena urządzenia wystarczającego do podłączenia kilku komputerów waha się od kilkudziesięciu do około 200 zł. Pamiętaj, że router obowiązują te same zasady, co każdy komputer w sieci – musi być on skonfigurowany według odpowiednich danych, bo w przeciwnym razie będzie powodował konflikt adresów IP lub nie będzie działał wcale. Kupując router, dostajesz wraz z nim instrukcję obsługi. Przeczytaj ją, bo w niej znajdziesz informacje, jak go skonfigurować. Możesz pokusić się o kupno tzw. bezprzewodowego punktu dostępowego, ale pamiętaj: źle skonfigurowany daje innym możliwość podsłuchania wszystkich danych przesyłanych przez sieć oraz korzystania z niej osobom niepowołanym, które podszywać się mogą pod Ciebie. W przypadku popełnienia z jego pomocą jakiegokolwiek wykroczenia, to Ty będziesz za to pociągnięty do odpowiedzialności! Jeśli chciałbyś wiedzieć coś więcej, wejdź na nasze forum i napisz o tym (http://www.pulsum.pl/forum/ viewtopic.php?t=2384) – Dział Informatyki postara się Tobie pomóc. Maciej Tomczak


The Medical Inquirer – Student Newspaper

First Steps Welcome, dear Reader, to the inaugural edition of the University’s first all-english newspaper. Every month of the school year, we will be bringing to you the happenings of student life, here in Poznan. We will welcome any input and information from all english programs, from pharmacy to medicine, to make this the best enterprise possible. “First Steps” speaks for itself and we, the staff, hope for a long and memorable run, one that we think you will enjoy. It may have taken around fifteen years, but slowly and surely we, the students of the english program , are becoming more and more organized and intergrated into the mesh of the university’s student community. Finally, we have a place to voice concerns and issues that affect us all. These pages will offer an outlet, one that has been sorely lacking for many years. But, good things take time, and they didn’t build Poznan in a day, so without further adieu, allow me to introduce the people who will be slaving away in front of their laptops to make this all possible...

Lukasz Janiak Chief Editor and Founder Resident

Michael Losos Deputy Editor 5th yr. of the 6yr. pr.

Aneta Bakula Section Editor 6th yr. of the 6yr pr.

Jennifer Romaszewska Section Editor 3rd yr DDS

Katarzyna Piotrowska Section Editor 6th yr. of the 6yr pr.

Malgorzata Patro Consultant Editor 5th yr. of the 6yr pr.

Peter Chiu Section Editor 3rd yr. DDS

This group of young, energetic scholars is going to be working on making an english paper in the middle of Poland a reality, and I call upon all of you to do one thing and one thing only: be a vigilant reader. In these pages, we will offer a broad range of topics, some of which may even be of extreme importance to you. From “The USMLE” to” What club should I hit after having just passed Anatomy?”, we will be right here in your palms to keep you well informed. Many of us in the final years of our studies here would have done terrible unforgivable things to have had such a wealth of information when we began our education here. And now we all do, so use it people. This month we have a special line-up of articles for your perusal. What is Halloween and why would you ever want a trick instead of a treat? Find out here and now. Want to have a glims of how your US-Electives might look like? You guessed it, we got the info, just read ahead. Our friends from the east also have reason to read on, we have a treat for all of you, you’ll see. 17


My U.S. Elective Experience I felt apprehension and fear. The fellow doctor had just given me a 7 digit ID number of a patient that, when typed into a computer program, retrieves all the history reports and labs the patient had ever completed at the hospital. I, however, did not know that at the time. I did not even know I was supposed to get a username and password to gain access into this program. All I had with me

Neo-adjuvant and Adjuvant chemotherapy, Induction and Consolidation, etc. These topics I presented to the Attending and my fellow. There were three conferences every week, not including the Grand Rounds on Thursday. Most of our conferences were abound with food from pharmaceutical companies, since Oncology is one of the most lucrative specialties in medicine due to the

was a lab coat, stethoscope, notepad and a badge that was required of all personnel working in the hospital with my photo and title of “Visiting Medical Student”. Before I had a chance to tell the doctor I had no username, he started rattling off the things I had to do in the next hour: “Go see the patient in room 36, 4th floor, D building, South side. Get the chief complaint and past medical history and go through the entire review of systems. Then do a thorough physical exam. Come back here when you’re done, you can look over her past medical records and x-rays on the computer, and then you may write up the history note and present it to the Attending and me.” The Attending physician is the one who supervises all the fellows, medical students, and residents and makes the final decision on all medical treatments and plans of patients. I gulped. I felt, at that point, very inadequate and inept. Did I have the ability to do all this? Silly thought. Of course, I had the ability and medical knowledge to complete these tasks except, at that moment, it seemed to have all evaporated from my mind. I panicked. I felt like an imposter. He was asking me? Maybe it was a mistake. I was not supposed to go to medical school and become a doctor. How could I ever think I could be a doctor? There’s too much responsibility involved and too much to remember. A cell phone went off. The fellow dug his hand into his pant’s pocket and took out his phone, answered it with a “yeah”, and walked out of the room. I immediately turned to the Asian medical student standing with me and confessed my lack of experience in this hospital and it being my first day. He smiled and started explaining to me for the next half hour, how to get the username, how to use the program, how the department buildings were set up, etc. He was my life savior. By the end of that month, we would become friends and regularly talk about our day-to-day experiences of patients and doctors. So, began my elective at SUNY in the Hematology/Oncology Department. Every morning, I would do consultations; see the patient, obtain a history, complete a physical exam, write it up and present it. The doctor would also assign every day a topic for me pertaining to my clinics with patients such as HNPCC, Stages of Lung Cancer and their associated treatments, Differences between

sky-high cost of anti-cancer drugs. I was drilled regularly by the doctors. Questions were thrown at me when I least expected it. Sometimes I answered correctly and sometimes I didn‘t. I learned to stay alert and on my toes, anticipating any and every question. The system was just so different to the one I was used to in Poland. There were more regulations, protocols, political correctness. One had to be very, very careful what one said to the patient. A potential lawsuit always hovered over a doctor’s head like a dark cloud. In the beginning, I was criticized a lot and felt to be inferior because of my lack of knowledge. It hurt. And doubts came up, but I learned to push them away. I was here to learn and that’s what I focused on. By the end of my second week, I was starting to receive praise and encouragement from the fellow on my progress. It bolstered my self-esteem. But I knew I still had a lot to learn and a long road ahead of me. From my elective experience, I immediately saw the gaps in my theoretical and practical knowledge. I saw how ill-prepared some of us will be for the way medicine is run in the United States. I constantly witnessed during our medical conferences in the department, sharp, cutting remarks and criticisms that the physicians would throw at each other. I disliked it. How can such an environment be conducive for learning and breed warm, caring doctors when the doctor seems to care more about his/her ego than their patient’s health? I find Poland to be more lax on its regulations. There is less competition among colleagues and more of an attitude of helping

18

each other out. However, Poland is also less organized and rigorous. I found my experience in the U.S. to be invaluable. I met many intelligent and superb doctors. I was grateful for their knowledge, patience, and teaching to me. Towards the end of my elective, I followed another doctor who later on became my role model. I was in awe of his great empathy towards his patients and his humbleness to medicine and its many unanswered questions. I did not realize such doctors, such people could exist in an environment such as the one I described above. He did not let it get to him. He stayed true to himself. Overall, the elective was intense. However, the other


medical students I talked to who were doing electives in other departments, had quite a different experience from mine. They said most of the time they didn’t do anything, just followed the doctor around, sometimes saw patients on their own, did not have to present their cases to the doctor or do any sort of homework topics. I would like to leave you with a piece of advice that I saw continually repeated in my elective; if you don’t know the answer to a medical question, say “I don’t know, but I will look it up.” If it’s appropriate, look it up right there in front of the physician (usually via internet). This is something the faculty encourages and emphasizes. You can’t know everything, it is not possible. Use your resources whenever you can. This is one of the things that will make you a good doctor.

Aneta Bakula

King’s County Hospital in Brooklyn,NY

HALLOWEEN 101 Comparable to the way many festivals come to being, Halloween is inspired through traditions which have emerged through time from one generation to another. However, as time developed, much of its originality is distorted while alterations are made. This process occurs so gradually and spans over countless centuries that many of us have become blind to the festival’s original intentions. Nonetheless, it is not too late to indulge yourself in a little Halloween 101 by digging into its history and puzzling together some pieces of the facts from the fantasies which catch us unaware. Every year, on the last day of October back in the ancient Gaelic times, the Celtic farmers would celebrate the end of harvest season with a festival known as samhain, meaning ‘summer’s end’. On this specific day, the Celts also believed that the season of life meets the season of death, where spirits would cross into our realm and haunt us. With the fear of an impoverished and troubled winter caused by these wandering souls, the Celtic pagans led great bone fires in the hopes of warding off the evil spirits which surrounded them. As time progressed into the ninth century, the Catholic Church believed that the Celtic samhain was sinister and unholy. As a result, Pope Gregory III replaced the samhain with “All Hallow’s Day” on the first day of November as a day to commemorate the deceased. Despite this new change, the Celtic pagans continued to celebrate their ancestors’ traditions on the day before, hence All Hallow’s Eve[ning]. A millennium later, Halloween was brought to North America in the mid nineteenth century by the Irish Immigrants who were fleeing from the Potato Famine. Today, Halloween is noted as the second largest festival celebration in North America after Christmas. A celebration for the day of the dead combined with the end of harvest season with the hopes of a prosperous winter, our long lost friends of

the Irish Isles would indubitably be proud of their descendants’ achievements in keeping the tradition of All Hallow’s Eve alive.

HALLOWEEN AT PUMS In recent years, the custom to host a major Halloween Party for the students of PUMS was established. For the fourth year running, a dormitory party at Eskulap has been held. With the highlight of a glow-in-the-dark mural in the kitchen, along with the many carved pumpkins and candles that illuminate the corridors, the floor was transformed into a magical haven where students partied into the early hours of dawn. This year, an estimated 150 plus students from all

19


years and programs at PUMS attended this event. Regardless of the limited and crowded space, the endless laughter throughout the night contributed to the amazing atmosphere. Nevertheless, what truly captured the essence of this revelry were the costumes. From devils and pirates to the more contemporary characters you find on today’s silver screen, the amount of effort and creativity each student put forth was truly rewarding! Although there were some minor organizational problems, everybody seemed to have enjoyed a happy Halloween.

Jennifer Romaszewski Peter Chiu Michael Losos

Petey C.

INTEGRATION PARTY Unity is something good minded people strive for everywhere they go. It seems that is also the case for this academic year here in PUMS, as not only is there an English paper out now, there are Integration parties being organized in order to close the gap between the polish and English programs. The first of these events was held near Eskulap, on the 30th of October, and in this reporter’s humble opinion, did an alright job for its first time, but it could use a lot of improvement. The crowd was reasonably large and it definitely was comprised of students from both programs. The initiative to host the party was from RUSS (the Polish Student Goverment) and ASG (the American Student Goverment). The word quickly spread to the English students from those already “integrated” with Polish students as friends, as well as via facebook and fliers being posted. Opinions, however, varied among the crowd. Many were positive, praising the fact that there finally was a move in the right direction, towards understanding and togetherness and away from stereotypes and rumors. Others were disappointed that the atmosphere, and especially the loud music and setting, were not suited for speaking to and ‘integrating’ with other students. It is my hope that the organizers find a way to reach a compromise, make this a fun event but at a location that allows actual conversing as opposed to half heard yelling. Otherwise, Integration parties will only be another excuse to get out of the house on Thursday and grab a beer. Maybe new friends were made, maybe only old friends were seen, maybe you are already integrated with friends from the Polish program, however one thing is clear after the integration party - students from both sides see the necessity of establishing good relations with the other side. The simple integration party with invitations sent to all was a successful first small step into getting both sides to be at the same place at the same time. Where do we go from here? Only time will tell, but as long as both sides 20

continue putting in effort, the Polish and English programs can become a more cohesive integrated group of future doctors studying here at PUMS.

In the photo from left to right: Young-Soo (3rd/English 6Year MD rep) Unknown Polish student Peter (PTSG Social Chair & 3rd/5 Year DDS Taiwanese rep) Ania (3rd/5 Year DDS rep) Wojtek (3rd/6 Year MD rep) Jennifer (NADA Vice President) Payal (ASG Secretary) Oscar (2nd/Polish 5 Year DDS rep)

Coming soon... ....in the next issue of Medical Inquirer are articles on winter depression, first-year experience, traveling Wroclaw, and student organizations. Emails with suggestions please send to: The.Medical.Inquirer@gmail.com

The Medical Inquirer staff: Chief Editor: Deputy Editor: Section Editors:

Lukasz Janiak Michael Losos Peter Chiu, Aneta Bakula, Jennifer Romaszewski Katarzyna Pietrowska Consultant Editor: Malgorzata Patro


WAKACJE

Puls UM

Nasza praktyka w Halle Do Halle przyjechałyśmy 2 sierpnia po właściwie krótkiej podróży pociągiem. Pięć godzin z jedną przesiadką w Berlinie minęło błyskawicznie. Nastawione byłyśmy na nowoczesną, dużą, przeszkloną klinikę, na młodych, przyjaznych lekarzy i nie tylko na pracę, ale też na zabawę. I dokładnie tak, w kilku słowach, można opisać ten miesiąc. Wszystko za jednym razem! Halle leży nad rzeką Soławą (po niemiecku Saale) w Saksonii i mieszka tam około 250 000 mieszkańców. Gdyby zobaczyć z lotu ptaka dzielnicę, w której mieszkałyśmy (Weinberg Campus), można by odnieść wrażenie, że wszystkie budynki są położone w lesie. Nasze akademiki (a w nich duże, jednoosobowe pokoje) były tuż przy olbrzymim parku, rzece i 5 minut od kliniki, w której pracowałyśmy. Lepiej by się nie dało mieszkać. Klinika – Universitätsklinikum Halle – była olbrzymia i gubiłyśmy się w niej milion razy dziennie. Każda z nas miała podzielony ten miesiąc praktyki na dwie części. Pierwsze dwa tygodnie na jednym oddziale, drugie na innym. W formularzu zgłoszeniowym miałyśmy wybrać sobie dwa oddziały, na których chcemy pracować przez ten czas. Po przyjeździe okazało się, że każda z nas jest tam, gdzie chciała. A były to między innymi: endokrynologia, kardiologia, anestezjologia, chirurgia, pediatria, nefrologia, neurologia, ginekologia. Pierwszego dnia przydzielono nam naszych opiekunów (młodych, przyjaznych lekarzy) i ruszyłyśmy do pracy. To, co mnie osobiście bardzo pozytywnie zaskoczyło, to podejście lekarzy w Niemczech do praktyk studenckich. Jest tak, że przychodzisz, bierzesz zestaw do pobierania krwi i codziennie kilkunastu pacjentom pobierasz krew (w Niemczech nie robią tego pielęgniarki). Jak skończysz zabierasz się za przygotowanie i podłączanie infuzji, następnie zdejmujesz szwy i wkłucia dożylne. Gdy już z tym się uporasz, przeprowadzasz Bett-Seit Test (potwierdzenie grupy krwi u pacjenta), a potem u kilku pacjentów test Schellonga. Następnie jednym pacjentom podłączasz 24-godzinne EKG, innym z kolei interpretujesz wyniki tego badania. Jeśli już to zrobisz, bierzesz próbki z krwią i lecisz do radiometru, żeby wykonać pomiar poziomu elektrolitów we krwi. Potem zakładasz wkłucie dożylne (na szczęście czuwa przy tobie starszy student lub lekarz). Gdy skończysz, ordynator zabiera cię na punkcję nerek lub płuc, przy której asystujesz. Jesteś także przy stole operacyjnym podczas badania kontrastowego tętnic

wieńcowych, przy czym lekarz prowadzący zabieg tłumaczy dokładnie, jak przeprowadza się założenie np. stentów. Wszystko widzisz. Studenci po piątym roku studiów prowadzą wizyty lekarskie. Po takim dniu w klinice masz uczucie po prostu zadowolenia z siebie. Lekarze przywiązują bardzo dużą wagę do praktyk studenckich. Chcą pokazać i nauczyć cię jak najwięcej. To, co również bardzo zwróciło nasza uwagę, to sposób podejścia do pacjentów. Jest czas dla każdego. Nieograniczony. Przez pierwsze dwa tygodnie po wyjściu z kliniki szłyśmy od razu na kurs niemieckiego. Codziennie po półtorej godziny. I tak po powrocie do pokojów nie miałyśmy siły po prostu na nic. Takie pozytywne zmęczenie. To była jedna strona tych praktyk. Druga to przede wszystkim ludzie. Pierwszy weekend spędziłyśmy z profesorem Krauze, który zabrał nas do Weimaru. Zwiedziłyśmy m.in. dom Goethego, dom Lichta i Schillera. A na koniec zjadłyśmy pyszną kolację u profesora, którą przygotowała jego żona. Mieszkanie w akademiku zaowocowało między innymi nowymi znajomymi narodowości rosyjskiej i ukraińskiej. Druga strona praktyk to też kino na powietrzu, imprezy w wieży, wracanie nocą w deszczu oraz klub Pasia, w którym trochę się zgubiłyśmy z naszymi rosyjskimi kolegami. I to romantyczne kino z francuskim filmem „Küss mich bitte!”. Pod koniec praktyk profesor Silber, który zorganizował tę wymianę, zaznajomił nas z panującą tu tradycją. Przyjeżdżający studenci organizują kolację dla swoich opiekunów oraz profesorów. Oznaczało to po prostu „gotowanko” w domu profesora Silbera, gdzie miała odbyć się ta uczta. Zaproszonym brakowało słów, żeby ocenić smak bigosu, schabowych, jabłecznika, sałatek, ciastek, ryby po grecku i innych pyszności (troszeczkę dla nas zostało). W Halle czułyśmy się jak prawdziwe perełki. Wszyscy nas rozpoznawali. Cała klinka wiedziała o dziewczynach z Polski, które przyjechały na praktykę. W stołówce w szpitalu panie podające obiad pytały, jak nam się podoba. Napisano o nas artykuł w gazecie i na stronie internetowej kliniki. Nawet w Netto panie nas obsługujące pytały o wrażenia. Pacjenci zapamiętywali nas od razu. Do Poznania przyjechałyśmy 30 sierpnia. Zmęczone, zadowolone, z nowymi doświadczeniami, z nadzieją, że może jeszcze kiedyś uda nam się popracować w tej Klinice, wróciłyśmy do domu. Ilona Kaczmarek 21


ROZMAITOŚCI

Gazeta Studentów

Okazja nie dla każdego Ten artykuł jest dla osób poważnie myślących o swojej przyszłości. Jeśli nie należysz do tej kategorii osób, to radzę przekazać go komuś innemu. Narysuj w myślach skalę od 0 do 10... Teraz zaznacz na niej punkt, który odpowiada Twoim umiejętnościom wypowiadania się... Czy Twój wynik absolutnie w pełni Cię zadowala? Jeśli tak, to gratuluję – zapewne wszyscy wykładowcy Cię podziwiają, panie w szatni traktują Cię wyjątkowo, a sprawy w dziekanacie załatwiasz w trzy minuty. Jeśli nie – to zachęcam do dalszego czytania, a najlepiej do podjęcia decyzji. Jakiej? Intuicja Ci podpowie. Czy zauważyliście, że osoby najbardziej podziwiane w naszym społeczeństwie charakteryzują się dwiema cechami – działaniem oraz umiejętnością logicznego, treściwego, inspirującego wypowiadania się. Jestem w pełni przekonany, że niejednokrotnie przyjdzie Ci wygłosić krótką mowę, sprawozdanie czy wykład. Nieważne, czym zajmiesz się w życiu, i tak będziesz przemawiać, więc dlaczego nie robić tego dobrze? Masz jeszcze trochę czasu by: » rozwijać swoje umiejętności komunikowania się » lepiej porozumiewać się z ludźmi z Twojego otoczenia » lepiej wypaść w oczach asystenta na zajęciach, profesora na egzaminie czy osoby prowadzącej rozmowę kwalifikacyjną » nauczyć się, jak być bardziej przekonującym » jasno przekazywać coś skomplikowanego » uzyskać pożądaną pewność siebie Jak to wszystko osiągnąć? Najprościej i najskuteczniej – ucząc się sztuki wystąpień publicznych. Tutaj z pomocą przychodzi klub Toastmasters, gdzie kilkadziesiąt osób takich jak Ty podjęło decyzję o wzięciu sprawy w swoje ręce i przezwyciężeniu swoich stresów, obaw przed niepowodzeniem oraz drżącego głosu w drodze do lepszej komunikacji. Jak żywe są moje wspomnienia, kiedy pierwszy raz pojawiłem się na spotkaniu. To, co od razu zauważyłem, to bardzo przyjazne nastawienie członków klubu i atmosfera sprzyjająca pokonywaniu własnych barier. Już wtedy wyszedłem na środek, podzieliłem się swoimi wrażeniami i poczułem się dobrze. Przekonałem się, że jestem w miejscu, gdzie chcę się dalej rozwijać. Doskonale pamiętam też emocje towarzyszące każdej mowie. Szczególnie pierwszy 22

raz zapada w pamięci – stres przed rozpoczęciem, mętlik w głowie w czasie wystąpienia i uczucie ogromnej ulgi po wypowiedzeniu ostatniego zdania. Każda wygłoszona mowa sprawia coraz większą przyjemność. Stres w coraz mniejszym stopniu absorbuje uwagę, więc można jeszcze bardziej skupić się na aspektach poprawiających jakość wystąpienia. Sprawia to, że cały proces doskonalenia się daje niezwykłą satysfakcję i poczucie ogromnej mocy. Ty również możesz tego doświadczyć! Co będziesz miał z przystąpienia do Toastmasters? » pokonasz strach przed publicznymi wystąpieniami » nauczysz się mówić tak, by Cię słuchano » dowiesz się, co poza słowami, wpływa na odbiór mowy i udoskonalisz niewerbalną komunikację » nauczysz się dysponować czasem » dostaniesz wartościową informację zwrotną » poczujesz wsparcie w dążeniu do swego celu » poznasz wielu wspaniałych ludzi, chcących, tak jak Ty, doskonalić sztukę przemawiania Spotkania klubu odbywają się regularnie, co tydzień, w każdą środę o 19:00 w siedzibie firmy DGA S.A. w budynku Delta przy ulicy Towarowej 35 (sala A). Otwarte są dla każdego, kto chce rozwijać umiejętności przemawiania lub zobaczyć jak robią to inni. Członkostwo w klubie kosztuje 100 zł na pół roku. Pokrywa to między innymi koszty nagrań naszych mów, płyty z ich zapisem wideo dla mówców, arkusze oceny mów i spotkania oraz wszystko, co potrzebne w sprawnym i przyjemnym przebiegu spotkań. Jednak, by przekonać się jak bardzo podoba Ci się to, co robimy w klubie Toastmasters, możesz przyjść na 4 spotkania całkowicie ZA DARMO. Wykorzystaj tę okazję. Przyjdź, sprawdź, zdecyduj! Do zobaczenia w najbliższą środę o 19:00! Więcej o klubie możesz przeczytać na www.toastmasterspoznan.pl

Tomasz Alejski WLI, 4 rok

PS Jeśli chcesz rozwijać się w tym kierunku, ale masz jeszcze jakieś wątpliwości, napisz do mnie: tomasz.alejski@op.pl. Odpowiem na każde Twoje pytanie.


ROZMAITOŚCI

Puls UM

Listopadowe świętowanie czyli subiektywny przegląd kalendarza Listopad w rankingu najbardziej ponurych i nielubianych miesięcy w roku zapewne plasuje się bardzo wysoko. Szaro, mokro, coraz zimniej, do Świąt daleko, a o wakacjach aż strach myśleć. Jeden długi (niepodległościowy) weekend też zbytnio nie ratuje tej sytuacji... Trzydzieści smutnych, podobnych do siebie, dni. Czy aby na pewno? Nic bardziej mylnego! Jak się okazuje, listopad to jeden z najbardziej świątecznych i barwnych miesięcy w roku! Co więcej, założę się, że większość z tych dość osobliwych okazji do świętowania nie jest Wam dostatecznie dobrze znana. Jednak nic straconego – zapraszam do przejrzenia skróconego wyciągu z naszego kalendarza... 14 listopada – Dzień Seniora Senior – pojęcie bardzo pojemne. Warto zatem złożyć życzenia babciom, dziadkom, emerytowanym wykładowcom... Na upominki z pewnością też czekać mogą studenci V i VI roku :-) 15 listopada – Dzień rzucania palenia Święto wszystkich niepalących oraz górnych i dolnych dróg oddechowych. Jeśli komuś z Was, drodzy Tytoniowi Zapaleńcy, uda się w tym dniu powstrzymać od rakotwórczych inhalacji, zachęcam do przedłużenia tego zabiegu na czas nieokreślony, a przynajmniej do 21 listopada – dlaczego? Wyjaśnienie już za moment... 16 listopada – Dzień Tolerancji W tym warto się zawsze doskonalić! Radzę zacząć od tolerancji przez to nieco mniejsze „t” – wobec współlokatora, kolegi z grupy, innych studentów (tu apel szczególnie do naszych wykładowców!). 17 listopada – Dzień Studenta Komentarz jest chyba zbędny. Miłego imprezowania! 19 listopada – Dzień... Toalet To akurat nie do końca rozumiem, nie wiem też, czy data (dwa dni po hucznym świętowaniu Dnia Studenta) to przypadek, czy jednak jakaś niewybredna aluzja.

20 listopada – Powszechny Dzień Dziecka (wg ONZ) Nie koliduje absolutnie z Dniem Dziecka obchodzonym w czerwcu, prawda? 21 listopada – Dzień Życzliwości (brawa dla życzliwych palaczy, którzy bez palenia wytrzymali aż do teraz!) To może być naprawdę wspaniały dzień, a jeśli dodatkowo przyjmiemy, że święto to obchodzić należy 7 razy w tygodniu i to przez cały rok, będziemy zdrowsi, piękniejsi i bardziej zadowoleni z życia. 21 listopada to również Światowy Dzień Telewizji. To dziwne, ale jak dotąd nie ustalono dla równowagi Dnia Bez Telewizora. A szkoda...

24 listopada – Dzień Tańca (!!!) Wszelkie imprezy taneczne oraz świętowanie w dwuosobowych podgrupach jest jak najbardziej pożądane :-)

25 listopada – (kumulacja) Dzień Pluszowego Misia Dzień Bez Futra Nie wiem, jak do ewentualnej kompilacji tych dwóch okazji podchodzą pluszowe misie, jednak zalecam obchodzenie tych świąt, w miarę możliwości, odrębnie! I nieco poważniej: ten dzień to także Dzień Eliminacji Przemocy wobec Kobiet (ustanowiony przez ONZ) I na koniec osobliwa gratka! Choć z całą pewnością listopadowy numer „Pulsu UM” ukaże się już po 9 listopada, wszystkim zainteresowanym donoszę, iż właśnie tego dnia obchodzimy Dzień… Gry Wstępnej. Sposoby jego świętowania pozostawiam jednak Czytelnikom... :-) Zatem zanim rozpoczniecie narzekanie na deszczowy i zimny listopad – zajrzyjcie do kalendarza i zobaczcie, jak łatwo szary jesienny dzień zamienić w niepowtarzalne święto! Ola 23


ROZMAITOŚCI

Gazeta Studentów

Czy można dotknąć własnych marzeń? LARP – szansa na przygody w XXI wieku Czy marzyłeś kiedyś, aby wcielić się w jakąś fikcyjną postać z filmów lub książek? Czy chciałaś ubrać się jak księżniczka i podrywać rycerzy w zbrojach lub sama walczyć w przebraniu czarodziejki lub elfa? Czy chciałeś być powyższym rycerzem, albo wielkim, uzbrojonym po zęby wojownikiem, tajemniczym kowbojem znikąd lub magiem? Czy może jednak wolelibyście walczyć o władzę i nosić koronę, a potem rządzić sprawiedliwie lub krwawo? A może po prostu lubicie przygody i macie wyobraźnię...? Tych, którzy chcieliby wcielić marzenia w czyn, zapewniam, że jest to możliwe! I to także tutaj, w Poznaniu. Pod koniec XX wieku wymyślono rodzaj gry, zwanej „LARP” (Live Action Role Playing). Polega to na tym, iż organizatorzy gry (zwani „mistrzami gry”) wymyślają fabułę: świat (np. średniowieczny, fantasy, science-fiction itd.), zasady, które w nim rządzą, jego charakterystykę (np. stronnictwa polityczne) i wszelkie inne elementy, które są potrzebne, aby móc w nim rozegrać zabawę – LARP-a. Często gry opierają się na światach już stworzonych – chociażby na „Władcy Pierścieni” Tolkiena lub po prostu na realiach historycznych z czasów średniowiecza lub innych epok. Natomiast gracz musi określić, kogo będzie grał w danym świecie, czyli jak będzie wyglądała jego postać. M.in. kim będzie (czy będzie rycerzem, czy tajemniczym wędrowcem, a może karczmarzem), jaki jest jego cel (czy zdobyć władzę, czy odnaleźć tajemniczy przedmiot, osobę, czy walczyć za pieniądze), po której stronie się opowiada (Dobra czy Zła), a jeśli świat jest w realiach magicznych, trzeba również określić rasę – człowiek, elf, ork, krasnolud, wampir itp. A, co chyba najciekawsze z przygotowań, gracz musi zrobić sobie adekwatny strój. I tutaj wyobraźnia gra wielką rolę, bo nieraz gracze wyglądają, jakby urwali się ze zdjęć w jakimś filmie historycznym lub fantasy, co tylko dodaje grze smaku i sprawia, że fantazja staje się trochę bardziej realna. Gracze mogą posiadać także broń (jednak wszyscy dbają o zasady bezpieczeństwa i jest ona sprawdzana przez organizatorów – broń musi być zrobiona tak, aby nie „uszkodzić” nikogo – jest to np. rurka PCV, która posiada grubą otulinę z gąbki). Z kolei teren gry zwykle posiada odpowiednią scenografię (zwykle LARP-y 24

odbywają się w plenerze). Osobiście kiedyś widziałam: namioty templariuszy, karczmę, bramę do miasta – a to wszystko razem z wielką chmarą efektownie poubieranych graczy, naprawdę robi wrażenie i można poczuć, że jest się naprawdę w innym świecie. Następnie gracze przychodzą na ustalony termin gry (czasami graczy jest ok. 50, czasami 100, w Poznaniu kiedyś były LARP-y liczące ok. 300-500 osób!) i zaczyna się zabawa. Od tego momentu wszystko zależy od nich – dalszy rozwój fabuły jest w rękach graczy. Realizują swoje ustalone wcześniej cele, odgrywając swoje postacie, jak w interaktywnym przedstawieniu teatralnym. Aby osiągnąć cel, trzeba często rozwiązywać zagadki, kombinować – nie jest to bierna umysłowo rozrywka. A poprzez rozmowy z innymi postaciami, walkę czy wędrowanie po terenie, można naprawdę wiele przeżyć. Nieraz można zostać napadniętym przez orki, zobaczyć zamach na króla, zostać niechcący wampirem, stracić LARP-owe pieniądze przegrywając w karty w karczmie, wziąć udział w obradach Rady Miasta, spotkać przystojnego templariusza lub piękną księżniczkę, czy pokonać grupę bandytów lub orków. Mimo tego, iż broń graczy nie wygląda idealnie jak prawdziwy miecz czy sztylet, widok starcia się dwóch sił – Dobra i Zła – np. walka około setki wojowników i elfów z orkami i goblinami, naprawdę robi wrażenie i nieraz w trakcie LARP-a rośnie poziom adrenaliny. Wrażeń w trakcie tej gry jest tak wiele, że trudno to opisać – trzeba to po prostu przeżyć samemu :) Czy trzeba mieć kilkanaście lat, żeby się dobrze bawić? Wcale nie! Większość zainteresowanych to głównie studenci i trochę starsi licealiści. Młodszych też można spotkać, ale to nie oznacza wcale, że my, „starsi”, gorzej się bawimy :P Wręcz przeciwnie – w większości to nasi rówieśnicy są organizatorami (z naszej Uczelni również). Oczywiście nikt LARP-ów nie traktuje serio – to, że jest się mrocznym magiem, wampirem, albo bezlitosnym wojownikiem na LARP-ie, nie wyklucza łagodności charakteru czy bycia wierzącym – w końcu LARP to tylko zabawa, za to przynosząca wiele przygód i wrażeń. Czy trzeba lubić fantasy, aby się w to bawić? Też nie! Bywaja LARP-y organizowane w realiach Dzi-


POEZJA

Puls UM

kiego Zachodu, średniowiecza, XX wieku (np. okresu dwudziestolecia międzywojennego), science-fiction – jaki tylko świat można sobie wymarzyć. Można by powiedzieć, że to rodzaj gry teatralnej (choć wcale nie trzeba mieć zdolności aktorskich – wystarczy wczuć się w swoją postać, a potem wszystko samo się toczy, jak w zwyczajnym życiu). Przypomina to też trochę coroczną rekonstrukcję bitwy pod Grunwaldem – choć może larpowców nie mierzy się w tysiącach, lecz czasem w setkach.

Zapraszam serdecznie, jeśli chcecie spróbować ciekawej rozrywki i przygód. Zachęcam do wszelkich informacji: co, gdzie, kiedy i jak (również dla świeżo zainteresowanych) a’propos LARP-ów w Poznaniu na stronie Stowarzyszenia Mage.pl (które zrzesza wszelkich organizatorów LARP-ów w naszym mieście): www.larpy.mage.pl. Agnieszka Leszczyńska

Dama z gronostajem kłamała że miała raka złośliwą odmianę subtelności podobną do płaszcza który trudno rozpiąć zdawała się być wesoła jak młody kot równie miękka i puchata dla innych nie bała się ani śmiać ani płakać tak mówić głośno i ciepło z pozoru łatwa do zbadania (oddychać nie oddychać/ być nie być) gięła się cicho i lekko zamarła w obrazie rozsiewu smutku i wolno przekroczyła ramy z uśmiechu słowa nie miały miejsca by rozbłysnąć i zniknąć Marta Mozol

Masz swoje zdanie? Wyraź je na naszym forum: www.pulsum.pl/forum 25


WSPOMNIENIEM PRZEZ ŚWIAT

Gazeta Studentów

Dalekie bliskie pogranicze

Tam, gdzie nie kończy się Gruzja, zaczyna Abchazja Był wieczór. Całkiem chłodny jak na tę szerokość geograficzną. Nasze gorące oddechy natychmiastowo zamieniały się w parę i osadzały na szybach. Na zewnątrz było już ciemno, a my, stłoczeni w starym samochodzie, jechaliśmy nieznaną drogą do punktu losowo wskazanego na mapie – gdzieś w okolice skrzyżowania głównych dróg pomiędzy Megrelią, Gurią i Imeretią. Nie planowaliśmy, że tak się to zakończy, że tam spędzimy nocleg. Nie planowaliśmy, że tak to się też zacznie. A wszystko przez obiad... Byliśmy dopiero drugi dzień w Gruzji, gdy przybyliśmy do Poti – największego w kraju portu pełnomorskiego. Oczywiście niedługo zapragnęliśmy coś zjeść. Najwięcej knajp było przy wybrzeżu licznie odwiedzanym przez marynarzy. Wybraliśmy tam miejsce, które nie zrażało nas swoją elegancją i nie było też zbyt ohydne bądź brudne. Zajęliśmy miejsca na tarasie, złożyliśmy plecaki i poszliśmy po menu. I tu zaczęły się „kłopoty”. Podpity mężczyzna, jak się okazało – właściciel lokalu, nie chciał słyszeć, byśmy jedli na zewnątrz. Nie znosząc sprzeciwu, kazał nam usiąść przy stoliku obok jego równie podpitej kompanii. Wkrótce, o dziwo, zaczęły napływać dania (których wcale nie zamawialiśmy). Było chaczapurie – rodzaj podkładu do pizzy z serem zapiekanym w środku, było hinkali – pikantny pieróg w kształcie sakiewki, były żeberka, skrzydełka z kurczaka, bakłażany. Najwięcej zaś było al-

Tak się kończy posiłki 26

Stopem przez Swanetię koholu, nad którym czuwał sam właściciel. By nam niczego nie zbywało, sprawdzał co chwilę, czy poziom wina w dzbanie obniżył się dostatecznie, czy regularnie pijemy toasty, czy pijemy je do dna. Wkrótce też zaprosił nas na tradycyjny toast pity z wydrążonego krowiego rogu, a potem zaprowadził do pobliskiej, najbardziej ekskluzywnej restauracji i kazał muzykom grać dla nas gruzińskie pieśni. Następnie chciał, byśmy my zagrali coś polskiego, np. Chopina. Paranoja! Nie byliśmy przygotowani na taki obrót spraw. Jeszcze wtedy nie znaliśmy miejscowej gościnności. Musieliśmy się czym prędzej zmyć, szczególnie, że zaczynało szarzeć. Wystarczyło, że wyszliśmy z knajpy (oczywiście, jako goście nic nie płaciliśmy), zabraliśmy plecaki, które (wciąż niepilnowane) leżały na chodniku, by za moment inni ludzie zaczęli się schodzić i pytać, jak nam tutaj dopomóc. Wymieniliśmy miasto, które zwróciło naszą uwagę na mapie dość strategicznym położeniem i za chwilę zjawił się mikrobus. Co jednak najlepsze, miejscowi sami zaczęli kłócić się z kierowcą o cenę i gdy ta im się nie spodobała (byliśmy tak „zdezorientowani”, że nie wiedzieliśmy, co się działo), jeden z nich kazał nam wsiąść do swojego samochodu i za darmo sam nas zawiózł na rozstaje dróg. Noc spędziliśmy pod namiotami na wielkiej hacjendzie. Kolejnego dnia postanowiliśmy się udać do Swanetii – serca Kaukazu,


WSPOMNIENIEM PRZEZ ŚWIAT

Puls UM rejonu największych gór, najwyższych szczytów Europy. W tym celu musieliśmy trochę popodróżować autostopem. Łapiąc przygodne okazje w rodzaju ciężarowej wywrotki, starej osobowej łady, a nawet samochodu lokalnego szeryfa, odwiedziliśmy jeszcze miejscowości Teklaki, Khevi, Senaki, aż dojechaliśmy do Zugdidi. Tam już musieliśmy przesiąść się w regularny kursowy pojazd 1-2 razy dziennie odjeżdżający do Mestii – stolicy Swanetii. Droga tam prowadząca nie była jednak łatwa. Wznosząca się stromo na wysokość 3 tys. metrów droga o standardzie gorszym niż nasze drogi leśne bądź polne, prowadziła nieustannie nad przepaściami, pod zaśnieżonymi szczytami, przez tunele, strumyki, wodospady. 150 km przejechaliśmy przez ponad 7 godzin. To jednak nie przyroda utkwiła nam najbardziej w pamięci. W pewnym momencie droga się spłaszczyła, a przed pojazdem pojawił się szlaban i gromada żołnierzy w niebieskich hełmach, w wozach opancerzonych. Po jakichś dwudziestu kilometrach to samo. Wjechaliśmy, a następnie wyjechaliśmy z terytorium Abchazji, spotkaliśmy żołnierzy „sił pokojowych” pilnujących integralności terytorialnej zbuntowanej republiki. Dziwne, gdyż według mapy droga całkowicie powinna leżeć w strefie pod kontrolą rządu gruzińskiego.

W każdym bądź razie bezpiecznie dojechaliśmy tam, gdzie planowaliśmy. Do rejonu, który jest bez wątpienia najpiękniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widziałem. Było to w roku 2007. Gdy tego lata wracałem z wakacji, na dworcu w Przemyślu powitały mnie nagłówki gazet o konflikcie rosyjsko-gruzińskim. To z gazet dowiedziałem się, że rejonem walk stały się piękne i bezpieczne miejsca, które jeszcze nie tak dawno odwiedzałem: Poti, Senaki, Zugdidi, a także te, które widziałem później: Gori, Kazbegi, Upliscyche. Co prawda już wtedy dawało się odczuć napięcie panujące między tymi krajami, ale kto mógł przypuszczać, że tak się to skończy? Z pewnością jednak ze strony ludności cywilnej, szczególnie my, Polacy, nie mamy się czego obawiać, a wręcz przeciwnie – możemy się obawiać nadmiernej gościnności. Jeśli więc tylko zapanuje w tym regionie pokój, myślę, że dla ludzi poszukujących niezapomnianych wrażeń, podążających szlakiem przyrody i historii, wakacje na pograniczu Gruzji będą niezapomniane. Jest to dla nas miejsce może i dalekie, ale dzięki rozlicznym relacjom telewizyjnym, stało się także bardzo bliskie. Piotr Skrobich

Droga krajowa 27


MUZYKA FILMOWA

Gazeta Studentów

Teoria Bebopu Jak to dobrze, że muzyka filmowa to nie tylko patetyczne wybuchy orkiestry, zamaszyste tematy miłosne i bezkształtny Mickey Mousing. Różnorodność jest jej ogromnym atutem, który każdemu pozwala znaleźć w niej coś dla siebie. Od elektroniki, ambientu przez country, jazz, etno aż po potężne, symfoniczne brzmienia – kompozytorzy filmowi tworzą wszystko, czego tylko potrzebuje obraz. Muzyka w filmach wykorzystuje archetypy, utrwala stereotypy, ale często tworzy też nowe, unikalne połączenia pozornie sprzecznych stylistyk. I to

28

właśnie one, skomponowane w odpowiedni sposób, najbardziej zapadają w pamięć. Najlepszym tego przykładem jest ilustracja muzyczna do słynnego anime „Cowboy Bebop” autorstwa japońskiej kompozytorki Yoko Kanno. „Cowboy Bebop” to 26-cio odcinkowy serial anime osadzony w niedalekiej przyszłości i opowiadający o grupce łowców nagród, przemierzających układ słoneczny w poszukiwaniu przestępców. Wbrew pozorom nie jest to futurystyczna bajka dla małych dzieci, a całkiem poważny,


MUZYKA FILMOWA

Puls UM

choć rozrywkowy, serial dla barjazzowe brzmienie pierwszych dziej dojrzałej widowni. Główni filmów o Jamesie Bodzie, jest bohaterowie to cztery indywidukilka. Oczywiście nie brakuje alności, z których każda ma swoteż spokojniejszych utworów. W ją historię – były gangster Spike, tej funkcji najlepiej spisują się ex-glina Jet, uwodzicielska hagitarowe ballady w stylu counzardzistka Faye i nastoletnia hatry (coś dla fanów „Brokeback kerka Ed. Żyją z dnia na dzień, Mountain”), bluesowa harmonijpodróżując zdezelowanym statka ustna czy zmysłowy saksofon. kiem o nazwie Bebop i uciekając Różnorodność tej muzyki jest przed swoją przeszłością... ściśle związana z tematyką poI nie byłoby w tym serialu szczególnych odcinków serialu. nic nadzwyczajnego, gdyby nie Tytuły, przedstawiane historie i jego niezwykły klimat, w dużej stylistyka niektórych z nich namierze będący zasługą niezwywiązują do różnych gatunków kłej ścieżki dźwiękowej. Możmuzycznych, co dało ogromne na bowiem śmiało powiedzieć, pole do popisu dla Yoko Kanno że muzyka Yoko Kanno jest (np.: „Gwiezdny Blues”, „Krótym dla serii „Cowboy Bebop”, lowa Heavy Metalu”, „Walc dla czym tematy Johna WilliamWenus”, „Jazz z Jowisza”, „Misa dla „Gwiezdnych Wojen”. I sja Samba”, „Boogie Woogie w mimo że pod żadnym pozorem rytmie Fengshui” czy „CowboyYoko Kanno nie można porównywać tych ski Funk”). Zresztą już sam tytuł serialu jest nawiązaniem do odmiany jazzu, która wyprac, w połączeniu z obrazem wykształciły one równie kształciła się na początku lat ‘40 i została nazwana właśnie unikalne stylistyki, które zyskały miano kultowych. Bebop. Kanno w swojej muzyce wiernie realizuje główne Mimo że akcja „Cowboy Bebop” jest osadzona w roku założenia tego gatunku sporo improwizując, eksperymen2071, gdzie podróże kosmiczne są nudną codziennością, tując i uwypuklając rytmikę w swoich kompozycjach. a na Ziemi już prawie nikt nie mieszka, stylistyka serialu Muzyka z serialu „Cowboy Bebop” zrobiła taką furobardziej przypomina kryminał z lat ‘70. Wskazują na to rę, że ostatecznie doczekała się aż 4 różnych wydań, nie setki drobnych szczegółów (stroje głównych bohaterów, wspominając już o licznych remixach i reedycjach. Kształt fryzury, używana przez nich broń), ale przede wszystkim i autonomia niemal wszystkich kompozycji sprawiły, że muzyka. Ścieżka dźwiękowa jest tutaj bowiem mieszanką zespół The Seatbelts często organizował koncerty. Może jazzu, bluesa, combo, elektroniki, country, rocka czy funku „Cowboy Bebop” nie jest tak znany jak „Gwiezdne Wojkojarzącego się ze „Shaftem” lub „Starsky’m i Hutchem”. ny” i tematy Johna Williamsa, ale zdecydowanie zasłuInnymi słowy to muzyka, jakiej nikt nie spodziewałby się guje na uwagę wszystkich entuzjastów muzyki filmowej. w filmie sci-fi. To spora dawka świetnej i pełnej luzu muzyki, która bez Całość jest wykonywana przez zespół założony przez problemu przenosi słuchacza w niezwykły świat tego kulYoko Kanno i noszący nazwę The Seatbelts. To formacja towego serialu. o dość szerokim składzie, w który wchodzą smyczki, giŁukasz Waligórski tary, keyboardy, perkusje i ogromna sekcja dęta blaszana. To właśnie trąbki, tuby, puzony i saksofony są znakiem rozpoznawczym tej ścieżki dźwiękowej. Ich pełne ekspresji brzmienie nadaje ton serialowi już w jego czołówce, w której pojawia się rewelacyjny kawałek „Tank!”. Podobnych, przebojowych kompozycji, mocno zahaczających o

Podobał Ci się ten tekst? Napisz o tym na naszym forum: www.pulsum.pl/forum 29


KRZYŻÓWKA

Gazeta Studentów

Jolka

Październikowa Jolka cieszyła się sporym zainteresowaniem, dlatego i w tym miesiącu zapraszam do łamania głowy nad tym rodzajem krzyżówki, tym razem bez podpowiedzi ;) Po odgadnięciu haseł należy odnaleźć dla nich odpowiednie miejsce w diagramie. Litery z pól ponumerowanych od 1 do 31 utworzą rozwiązanie. Udanej zabawy i powodzenia!

8 25

18

6

12

3 7

4

16

29 9 24

19

28

23 30

11

17

1

2 13

15 22

10

5

27

21 26

14 31

20

Prawidłowe odpowiedzi, podpisane imieniem i nazwiskiem, wraz z tytułem wybranej nagrody możecie przynosić do siedziby redakcji, przesłać smsem pod numer 668381083 lub pocztą elektroniczną na adres pulsum@wp.pl. Czekamy do 4 grudnia 2008 roku. Uwaga! Większa ilość prawidłowych rozwiązań dostarczone przez jedną osobę nie zwiększa jej szansy na wygraną! W tym miesiącu możecie wybierać spośród następujących nagród: stetoskop Medica Optima oraz książki wydawnictwa PZWL: „250 badań laboratoryjnych. Kiedy zlecać, jak interpretować” (R. Caquet), „Badanie Neurologiczne – to proste!” (G. Fuller), „Podstawy pielęgniarstwa chirurgicznego” (pod red. E. Walewskiej), „Kosmetologia i farmakologia skóry” (red. wyd. pol. W. Placek). Nazwiska zwycięzców ogłosimy w grudniowym numerze!

Zapraszamy na dyżur redakcji! W każdy poniedziałek 1745-1845 w naszej siedzibie. 30

Ola


KRZYŻÓWKA

Puls UM

Rozwiązanie:

1

2

3

4

5

6

7

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

19

20

21

22

23

24

25

26

27

28

29

30

31

Imię i nazwisko................................................................................ Wybieram nagrodę............................................................................ Tel./e-mail:....................................................................................... Zgadzam się na wykorzystanie moich danych osobowych przez Redakcję „Pulsu UM”, zastrzegając sobie prawo do ich sprawdzenia i poprawienia. Podpis..............................................................................................

Poziomo: – cukiernicza plastelina – otoczona górami z czterech stron – sztuka bez słowa – tajemniczy lub zoologiczny – kopyta świni – chęć lub dzielnica stolicy – publikacja, antologia, rocznik, dawniej rodzaj kalendarza – przyprawa, ewangeliczne ziarnko – symbol wiary – książki lub majątku – po poznańsku kiełbasa pasztetowa ;) – pierwsze imię najsłynniejszej sędzi w Polsce ;) – wiosenny miesiąc o letnio-zimowej pogodzie – zmierzone przez Riva-Rocciego – schorzenie polegające na ubytku masy kostnej – wydzielana na zakończeniach włókien współczulnych – nie niebo

Pionowo: – coś nierealnego i idealistycznego – … przestankowe (w medycynie, a nie w interpunkcji…) – np. wskaziciel – nie wierz mu nawet, gdy mówi prawdę – nalokson dla receptorów opioidowych – ducha lub dla bogaczy – wielbiciel niestworzonych historii – obok Krakowiaków w operze Bogusławskiego – najsłynniejszy Fryderyk – niezbędny do otrzymania spirytusu (z drożdży i cukru) – jadalny kwiat – wcale nie mieszkają tam Indianie – Agnieszka… po hiszpańsku – elektryczny lub w komplecie ze strzałami – przyniesiony na ziemię przez Prometeusza – państwo lub… objaw infekcji – oblężnicza lub czasopismo muzyczne – nasycająca lub śmiertelna – zawiadomienie o nadejściu przesyłki

NAGRODZENI Nagrody za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z 109 numeru „Pulsu UM” otrzymują: Weronika Pelczar (stetoskop), Przemysław Malicki („Choroby zakaźne i pasożytnicze”), Anita Nowicka („Kompendium farmakologii”), Anna Kasprzak („Poradnik komunikowania się lekarza z pacjentem”), Maciej Paciorkowski („Zarys współczesnej ortodoncji”). Nagrody można odbierać podczas dyżurów redakcji.

GRATULUJEMY! 31


OGŁOSZENIA

Gazeta Studentów

Uwaga! Redakcja „Pulsu UM” poszukuje redaktorów i współpracowników. Jeśli: foto

gra

z

zes

pis

masz zacięc

fuje

ie dziennika

sz

rskie

masz in te pomys resujące ły

elić

zi pod ś y b ał chci ą pasją j swo

się

chciał by spędz ś ciekawie ić wol ny cza s...

ić coś ...i zrob innych

dla

Zapraszamy do nas! Warto! Czekamy na Twoje e-maile: a.suchecka@pulsum.pl Możesz też przyjść na dyżur redakcji w poniedziałek w godzinach 17:45-18:45 Informacji o zebraniach szukaj na forum www.pulsum.pl/forum

UMPedia – kopalnia wiedzy o UMP Na forum „Pulsu UM” (http://forum.pulsum.pl) bardzo często pojawiają się pytania na temat naszego Uniwersytetu. Pytacie o zasady rekrutacji, wymagane książki czy sposób przyznawania akademików. Pytania wielokrotnie powtarzają się, więc z czasem odpowiadanie na nie staje się syzyfową pracą. Odpowiadający tracą swój czas, a Wy czekacie kilka godzin lub dni na odpowiedź. Pewnym sposobem rozwiązania tego problemu miało być FAQ dla studentów (http://www.pulsum.pl/forum/ faq.php). Niestety, tylko część z użytkowników forum zapoznawała się z nim przed zadaniem pytania. FAQ miało jednak jedną dużą wadę – nowe informacje mogły być dodawane tylko przez liczącą kilka osób grupę administratorów forum „Pulsu UM”, co znacznie utrudniało dokonywanie systematycznej aktualizacji. Z pomocą przyszło nam oprogramowanie „Media Wiki”. Jest to system, z którego korzysta znana wszyst-

kim Wikipedia. Przystosowaliśmy go do potrzeb naszej Uczelni, stworzyliśmy pomoc, utworzyliśmy podstawowe artykuły i kategorie. Teraz przyszłość UMPedii zależy tylko od Was! Nie pozwólcie, aby projekt zakończył się na kilkudziesięciu tekstach – rozwijajcie go, twórzcie nowe artykuły i uzupełniajcie istniejące. Gdyby każdy student UMP dopisał choćby jedno zdanie tygodniowo, UMPedia w ciągu kilku miesięcy opisywałaby wszystkie uczelniane przedmioty, budynki, jednostki, sale, akcje i inne pojęcia. Nie bądź bierny – pomóż tworzyć UMPedię! Maciej Tomczak

http://umpedia.pulsum.pl

Śpiewasz, grasz, prowadzisz zespół? Niech ludzie o Tobie usłyszą! Napisz do nas – czekamy! muzyka@pulsum.pl 32


HUMOR

Puls UM

Humor

Klient odwiedzający fabrykę wyrobów z gumy jest oprowadzany przez Menedżera do spraw Marketingowych. Na początku przystanęli przy maszynie produkującej smoczki do butelek dla dzieci. Maszyna wydaje różne sycząco stukoczące dźwięki. – Kiedy pojawia się syk, roztopiona guma jest wstrzykiwana do formy – tłumaczy sprzedawca – Dźwięk stuku to igła robiąca dziurkę na końcu smoczka. Dalej przeszli do części fabryki gdzie produkowane są prezerwatywy. I ponownie przystanęli przy maszynie, która wydawała dźwięki: syk, syk, syk, syk, stuk; syk, syk, syk, syk, stuk; itd., co zwróciło uwagę gościa. – Zaraz, chwileczkę – mówi klient – ja rozumiem, czym jest ten syk, ale co to za stukot, który pojawia się tak często? – Aaaa... to tak samo, jak w maszynie smoczków – odpowiada przewodnik – Ta maszyna robi dziurki w co czwartej prezerwatywie. – Hmm.... to chyba nie jest zbyt dobre dla prezerwatyw? – Tak, ale jest bardzo dobre dla interesu ze smoczkami. *** Pani Stasia była organistką w kościele, miała już prawie 70 lat na karku i była starą panną. Była podziwiana przez wszystkich parafian za swą dobroć i oddanie sprawom kościoła. Pewnego razu wpadł do niej ksiądz omówić szczegóły jakiejś kościelnej uroczystości. Pani Stasia zaprosiła duchownego do pokoju gościnnego i zaoferowała mu herbatkę. Ksiądz usiadł sobie wygodnie w stylowym fotelu, tak, że przed nim stały stare organy Pani Stasi. Ku wielkiemu zdziwieniu księdza, na organach tych stała szklanka wypełniona wodą, a co jeszcze bardziej zaniepokoiło księdza to fakt, że w szklance tej pływała prezerwatywa. Jak Pani Stasia wróciła z herbatką, zaczęła się rozmowa. Ksiądz chciał jakoś delikatnie zacząć rozmowę o szklance wody i kondomie w niej pływającym, ale mu się nie udawało, więc postanowił zapytać wprost: – Pani Stasiu, bardzo bym był rad, gdyby mi pani to wytłumaczyła – tu wskazał na nieszczęsną szklankę. – Ooo tak, dobrze, że ksiądz pyta... Czyż to nie wspaniałe? Szłam sobie raz przykościelnym parkiem parę miesięcy temu i znalazłam tę małą paczuszkę na

ziemi. Instrukcja na opakowaniu wyraźnie mówiła, że należy to umieścić na organie, dopilnować, aby było wilgotne i to wtedy ochroni przed roznoszeniem się chorób.... I wie ksiądz, co? Przez całą zimę nie miałam grypy. *** Humor z ogłoszeń parafialnych: – W każdą środę spotykają się młode mamy. Na te panie, które pragną do nich dołączyć, czekamy w zakrystii w czwartki wieczorem. – Za tydzień Wielkanoc. Bardzo proszę wszystkie panie o składanie jajek w przedsionku. – Z tablicy ogłoszeń: Dzisiejszy temat: Czy wiesz, jak jest w piekle? Przyjdź i posłuchaj naszego organisty. – W niedziele ksiądz rektor przewodniczył swej pożegnalnej mszy. Chór odśpiewał „Klaskajmy wszyscy w dłonie”. *** Gienadij Ziuganow przeczytał bajkę o Śpiącej Królewnie. Zamyślił się i z pewnym wahaniem udał się na Plac Czerwony. – Nie darowałbym sobie, gdybym nie spróbował – wyszeptał, przekraczając próg mauzoleum... *** Barman gani kelnera: – Kiedy wreszcie przestaniesz wyrzucać pijanych klientów na zewnątrz? – Przecież pijanych się wyrzuca z lokalu – Ale k.. nie w „WARSIE”!!! *** Egzamin w liceum ekonomicznym. – Co rozumiesz pod pojęciem „chybiona inwestycja kapitałowa”? – pyta nauczyciel. Uczeń po chwili zastanowienia: – No..., jak się na przykład własną siostrę do kina zaprosi... *** Parka wprowadza się do małego motelu. On około 50-tki, pan z brzuszkiem. Widać, że nadziany. Złoty Rolex, Mercedes SLK. Ona, na oko dwudziestoletnia blondynka... Recepcjonista pyta: – Zanieść Państwu bagaże? – Nie... poradzimy sobie... – A żona na pewno nic nie potrzebuje? – A dobrze, że mi Pan przypomniał... macie pocztówki?? 33


HUMOR *** Organizowane są przejażdżki łodzią po jeziorze Genezaret. Bilet kosztuje 500 dolarów. – To strasznie dużo – dziwi się zbulwersowany turysta. – Owszem, ale to przecież po tym jeziorze Jezus piechotą chodził! – Nie dziwię się – przy takich cenach! *** Pewien bogaty człowiek umiera. W bramie nieba wita go św. Piotr i zaprasza niedbałym gestem. Wchodzi do środka i widzi długi ciemny korytarz, a na jego końcu małe pomieszczenia z malutkimi oknami. Człowiek zdziwiony pyta św. Piotra: – Co to ma być? To jest niebo tak upragnione przez wszystkich ludzi? – Tak, to jest niebo. Człowiek zerka przez malutkie okienko na dół i widzi bawiących się ludzi uśmiechniętych, zadowolonych i pyta: – A tam na dole, to co jest? – To jest piekło. – Jeżeli tak, to ja wolę iść do piekła! – Słuchaj człowieku, stamtąd już nie ma powrotu. – Nie szkodzi, wolę iść tam. Święty Piotr odprowadził go do bramy i pyta: – Na pewno tego chcesz? – Tak, nie marudź! – A więc idź. Człowiek zszedł do bramy piekieł. Tam wita go Lucyfer z szerokim uśmiechem, wręcza mu widły i mówi krótko: – Piec nr 77. – Jak to? Przecież widziałem z góry ludzi bawiących się i radosnych, a ty mi tu widły dajesz? – Aaa. To był nasz dział reklamy! *** Na lekcji religii ksiądz pyta: – Jasiu, gdzie mieszka Pan Bóg? – U nas w łazience. – Jasiu, co ty mówisz? Dlaczego?! – Bo codziennie rano mama wali do drzwi i krzyczy „Boże, jeszcze tam jesteś?”. *** Ranek w akademiku. Student pierwszego roku mówi: – Chodźmy na zajęcia, bo się spóźnimy! Student drugiego roku na to: – E, pośpijmy jeszcze... 34

Gazeta Studentów

Student trzeciego roku: – Może skoczmy na piwo? Student czwartego roku: – Może od razu na wódkę? Jako że nie mogli się dogadać, udali się do studenta piątego roku, by ich rozsądził. Ten zarządził: – Rzućmy monetą. Jak wypadnie orzeł – pijemy wódkę. Jak reszka – idziemy na piwo. Jak stanie na kancie – śpimy dalej. Jak zawiśnie w powietrzu – idziemy na zajęcia. *** Profesor do niedouczonego studenta na egzaminie: – Proszę pana, czy pan w ogóle chce skończyć studia? – Tak, panie profesorze. – No to właśnie pan skończył. *** Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale po zakrapianej impezie jak zasnęli w niedziele po południu, obudzili sie w poniedziałek koło 12:00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli, więc postanowili „zbajerować” profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedzę i wymienić doświadczenia. Niestety, w drodze powrotnej, gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi: – W porządku, możecie przystąpić do egzaminu jutro rano. Studenci zadowoleni, że się udało go „zbajerować”, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów: – Które koło? Przygotowali: Kasia i soulafein



listopad2008