Issuu on Google+


Puls UM

Drodzy Czytelnicy! Witam serdecznie w grudniowym numerze! Jeszcze tak niedawno narzekaliśmy na pierwsze jesienne chłody, a tu na drzewach nie ma już nawet żółtych liści, a lada dzień z nieba sypnie śnieg – chociaż ponoć lokalne opady śniegu w okolicach Eskulapa notowane są już od początku jego ocieplania... A skoro mamy grudzień – oznacza to, że Boże Narodzenie już za pasem. Redakcja „Pulsu UM” rozpoczęła przygotowania do Świąt chyba równocześnie z centrami handlowymi i hipermarketami. Przygotowania obejmowały nawet naukę pewnego, dość egzotycznego języka... Owoce naszej pracy możecie obejrzeć już kilka stron dalej, do czego gorąco zachęcam. Prócz tego, jak co miesiąc, prezentujemy Wam garść informacji i relacji z życia Uczelni, przybliżamy nieco kulturalne życie Poznania, zabieramy w egzotyczną podróż i zapraszamy do wysilenia szarych komórek w sposób odmienny, niż zdarza się to codziennie na zajęciach. Myślę, że warto się skusić! Zaś na nadchodzące Święta Bożego Narodzenia, w imieniu całej Redakcji „Pulsu UM”, życzę Wam przede wszystkim zdrowia, ale także spokoju i radości, jakie przynosi spędzanie tak wyjątkowego czasu w gronie najbliższych nam osób. Niech świąteczny wypoczynek pozwoli Wam nabrać sił na szampańskiego Sylwestra i dobry początek jeszcze lepszego 2009 roku. Do zobaczenia! Aleksandra Suchecka

SPIS TREŚCI

Spis treści

Mikroskop................................................................................4 – Koronarografia nadal lepsza od angio-TK – Śródbłonek źródłem krwinek – POChP: wziewne kortykosteroidy nie zawsze dobre – Kiedy zmysły lokalizują myślenie Wariograf..................................................................................5 – dr hab. Paweł Piotrowski Kilka pytań do.........................................................................6 – Prorektora ds. Studenckich, dra hab. M. Puszczewicza Miesiąc wiedzy o.....................................................................8 – O opiece zdrowotnej studenta Najtrudniejszy pierwszy (k)rok...............................................9 Varsovia Cantus 2008............................................................10 – Srebrna Lira dla Chóru UMP Jagoda listopadowa................................................................11 Internet na UMP cz. 2............................................................12 – Stawianie serwera FTP W kitlu na podbój świata.......................................................13 – czyli jak wyjechać na praktykę zagraniczną Mens sana in corpore sano....................................................14 Konkurs Prac Magisterskich rozstrzygnięty..........................16 Darmowy test UBELT dla studentów....................................16 – Ogłoszenie SPNJO The Medical Inquirer..............................................................17 O Świętym Mikołaju... w bardzo obcym języku....................21 – Konkurs Wzbogacajmy się poprzez... muzykę.....................................22 – Rozmowa z W. Nentwigiem – dyr. Filharmonii Poznańskiej Z repertuaru Filharmonii Poznańskiej....................................24 Boże Narodzenie na świecie...................................................25 Ten drugi tekst o Świętach......................................................26 Kącik filmowy.........................................................................27 – „33 sceny z życia” Wspomnieniem przez świat...................................................28 – Bezkresna dal skalnej pustyni Muzyka filmowa....................................................................30 – Arnold... David Arnold Jolka.......................................................................................32 Humor.....................................................................................33

“Puls UM” Gazeta Studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu Redaktor Naczelna: Aleksandra Suchecka (a.suchecka@pulsum.pl) Z-ca Redaktor Naczelnej: Maciej Tomczak (m.tomczak@pulsum.pl) Sekretarz: Beata Leszczak (b.leszczak@pulsum.pl) Redaktor Techniczny: Dawid Brudnicki (d.brudnicki����������� @pulsum.pl)

Grafik: Michał Maliński (m.malinski����������� @pulsum.pl) Rysunki: Agnieszka Gut Kolegium Redakcyjne: Łukasz Chojnowski, Ewa Kubacka, Agnieszka Leszczyńska, Anika Mielewczyk, Marta Mozol, Katarzyna Paczkowska, Mateusz Pawelczak, Łukasz Waligórski Współpracownicy: Marcin Kordasz, Izabela Niśkiewicz, Jan Nowak, Piotr Skrobich.

Adres redakcji: ul. Przybyszewskiego 39, DS „Eskulap”, pok. 3 (obok administracji), 60-356 Poznań, tel./faks (061) 658-44-35, www.pulsum.pl; e-mail: pulsum@ump.edu.pl, Prosimy o przesyłanie tekstów na adres teksty@pulsum.pl. Nadesłanych tekstów nie zwracamy. Redakcja zastrzega sobie prawo do skracania i adiustacji tekstów oraz zmiany ich tytułów. Druk: Wydawnictwo Uczelniane Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu, nakład 4000 egz. Numer zamknięto 6.12.2008 Projekt okładek: Michał Maliński; fot.: Daniel Mroczek Skład: Dawid Brudnicki, Łukasz Chojnowski 


MIKROSKOP

Gazeta Studentów

MIKROSKOP czyli porcja interesujących nowinek ze świata nauki specjalnie dla Was!!! Koronarografia nadal lepsza od angio-TK

POChP: wziewne kortykosteroidy nie zawsze dobre

Obrazowanie naczyń wieńcowych jest istotne dla stwierdzenia ich miażdżycy i kwalifikacji do zabiegów wewnątrznaczyniowych. Nie dziwi zatem, że ożywioną dyskusję w środowisku kardiologicznym wywołuje pytanie o przydatność tomografii komputerowej w szczegółowej diagnostyce choroby niedokrwiennej serca (ChNS). Najnowsze międzynarodowe, wieloośrodkowe badanie w tym zakresie wykazało, że nawet 64-rzędowa angiografia tomografii komputerowej pozostaje metodą mniej przydatną klinicznie od tradycyjnej koronarografii (dla angio-TK PPV 91%, NPV 83%). Obrońcy zastosowania tomografii komputerowej w diagnostyce ChNS wskazują na nieustanny rozwój tej technologii i trend spadkowy dawek promieniowania przy zachowaniu jakości obrazu. Można przewidywać, że opisywana publikacja wywrze wpływ na rozwój infrastruktury medycznej i politykę firm ubezpieczeniowych na całym świecie.

Niejasne skutki stosowania wziewnych kortykosteroidów w kontrolowaniu stabilnej przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) skłoniły M. Drummonda z Johns Hopkins University (Maryland, USA) wraz z zespołem do sporządzenia przeglądu systematycznego i metaanalizy badań w tym temacie. Opracowana statystyka objęła 11 badań, w których udział wzięło ponad 14 tysięcy pacjentów. Okazało się, że w perspektywie roku terapia wziewnymi kortykosteroidami nie miała wpływu na umieralność, ale wiązała się ze znaczącym podniesieniem ryzyka zachorowania na zapalenie płuc. Autorzy badania przeglądowego wskazują, że dla skuteczniejszego leczenia potrzebne będzie wybranie grup pacjentów z POChP, u których stosowanie wziewnych kortykosteroidów przynosi najlepsze rezultaty. (JAMA z 26. listopada 2008 r.)

(NEJM z 27. listopada 2008 r., stanowisko European Society of Cardiology z 3. grudnia 2008 r.)

Śródbłonek źródłem krwinek Mimo że od dawna wiadomo, z której części zarodka pochodzą komórki krwiotwórcze, dopiero teraz stało się jasne, że ich źródłem są komórki embrionalnego śródbłonka. Zespół L. Iruela-Arispe z University of California (Los Angeles, USA) ma nadzieję, że kiedyś, dzięki jego odkryciu, okaże się możliwa hodowla komórek krwiotwórczych do transplantacji szpiku na bazie śródbłonka pobranego od pacjenta. Żeby tego dokonać, potrzebne będzie zrozumienie właściwych embrionalnemu śródbłonkowi szlaków przekazywania sygnałów. (UCLA, EurekAlert 3. grudnia 2008 r.) 

Kiedy zmysły lokalizują myślenie Co sprawia, że identyfikujemy własne ciało jako siedzibę swojej osobowości? V. Petkova i H. Ehrsson z Karolinska Institutet w Sztokholmie (Szwecja) uznali, że jakiekolwiek zjawisko by nie było tego przyczyną, można spróbować je oszukać. Przesyłając do wyświetlacza zamontowanego na głowie uczestnika eksperymentu obraz z kamer skierowanych na manekin, potrafili równoczesnym dotknięciem osoby i manekina wywołać w badanym wrażenie tożsamości z manekinem. Zdaje się więc, że nie inaczej jak dzięki zmysłom, każdy z nas może określać swoje ciało jako siedzibę własnego „ja”. (opublikowane w serwisie PLoS ONE 3. grudnia 2008 r.) Opracował: Jan Nowak


WARIOGRAF

Puls UM

Imię i nazwisko:

Paweł Piotrowski

Stopień naukowy, stanowisko, miejsce pracy: dr hab., Klinika Rehabilitacji Narządu Żucia Staż na Uczelni: 35 lat 1. Trzy słowa, które najtrafniej mnie opisują: niepoprawny... optymista 2. Jestem mistrzem w: ... polowaniu 3. Mam słabość do: sarenek i ... 4. Nie potrafię: krzywdzić 5. Zawsze chciałem się nauczyć: aktorstwa 6. Chciałbym jeszcze: zostać poliglotą 7. Autorytetem jest dla mnie: każdy dobry człowiek 8. Kiedy kłamię: kiedy prawda jest okrutna. 9. Słowa, których nadużywam: są nieprzyzwoite. 10. Irytują mnie: głupota, naiwność, chamstwo, obłuda, nieuczciwość, fałsz

11. Kim lub czym chciałbym być, gdybym nie był tym, kim jestem? beztroskim młodzieńcem 12. Studentom zazdroszczę: młodości, beztroski, luzu 13. Kiedy stoję w korku: jestem już spóźniony 14. Zawsze mam przy sobie: poczucie humoru 15. Niezwykła umiejętność, którą posiadam: opowiadanie dowcipów 16. Moje ulubione miejsce na Ziemi: dzika natura 17. Muzyka, przy której się bawię: każda dobra rozrywkowa 18. Muzyka, przy której odpoczywam: filmowa, relaksacyjna 19. Energii dodaje mi: obcowanie z przyrodą 20. Moja dobra rada dla studentów: Korzystajcie z życia, póki jesteście piękni i młodzi.

Nie róbcie z nas jeleni!




KILKA PYTAŃ DO...

Gazeta Studentów

KILKA PYTAŃ DO... ... Prorektora ds. Studenckich, dra hab. Mariusza Puszczewicza W dniach od 6 do 24 listopada 2008 roku za pośrednictwem forum „Pulsu UM” (http://www.pulsum.pl/forum) oraz poczty elektronicznej, studenci mogli zadawać pytania dr. hab. Mariuszowi Puszczewiczowi – Prorektorowi ds. Studenckich naszej Uczelni. Otrzymaliśmy 23 pytania, z których wybraliśmy najciekawsze. Poniżej prezentujemy je wraz z odpowiedziami pana Rektora. (M.T.) Jakie obowiązki mają pracownicy Działu Spraw Studenckich? Czy mają wpływ na decyzje zapadające w tym dziale? Do obowiązków pracowników Działu Spraw Studenckich należy obsługa administracyjna studentów i pracowników Uniwersytetu Medycznego. Wszystkie decyzje podejmowane są przez Prorektora ds. Studenckich oraz studentów powołanych do pracy w odpowiednich Komisjach. Czy istnieje możliwość wprowadzenia ankiet, w których studenci mogliby anonimowo oceniać jakość obsługi w Dziale Spraw Studenckich? Zebrane dane pomogłyby pracownikom DSS lepiej spełniać swoją funkcję. Analogicznie – czy możliwe jest wprowadzenie tego typu ankiet dla oceny domów studenckich, warunków w nich panujących, a także pracowników? Być może pozwoliłoby to, często zerowym kosztem, rozwiązać wiele studenckich problemów? Ankiety kosztują! – zatem stwierdzenie: „zerowym kosztem rozwiązać wiele studenckich problemów” jest dość znaczącym nadużyciem. Obecnie nie przewiduje się wprowadzenia anonimowych ankiet oceniających jakichkolwiek pracowników administracyjnych Uniwersytetu Medycznego. Jednak w ramach działalności Uczelnianego Systemu Zapewnienia Jakości Kształcenia przewidziana jest także ocena personelu administracyjnego naszej Uczelni. Czy istnieją plany wprowadzenia elektronicznej obsługi studenta? Mam na myśli możliwość złożenia podań i śledzenia ich stanu poprzez np. Wirtualny Dziekanat? Oczywiście, że TAK! Jest to obecnie priorytet Uczelni! Czy w związku z przeprowadzanym obecnie remontem w DS Eskulap, w przyszłym roku akademickim przewidywana jest podwyżka opłaty za miejsce 

w tym domu studenckim? Nic mi o tym nie wiadomo. Jednak ewentualna zmiana opłat za miejsce w Domu Studenckim rozważona będzie po przeprowadzonej analizie kosztów eksploatacyjnych budynku. Zapewniam, że zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby nic się nie zmieniło w tej kwestii!!! Czy i kiedy zostaną naprawione/wymienione windy w DS Eskulap? Czasami jazda windą trwa dłużej niż dojście na przystanek tramwajowy... Problem jest mi doskonale znany! Wymianę wind przewiduje się w projekcie planu remontowego na 2009 rok. Prace będą prowadzone w dwóch etapach. Z jakich funduszy remontowany jest DS Eskulap? Czy z Funduszu Pomocy Materialnej? Jeśli tak, to czy przeprowadzenie remontu ma wpływ na obniżkę stypendiów w tym roku akademickim? Jeśli tak, to dlaczego zdecydował się Pan Rektor na takie rozwiązanie? Remonty Domów Studenckich przeprowadzane są z odrębnych dotacji. Kwota określana jest w preliminarzu na dany rok i zależy od potrzeb. Nie ma to wpływu na obniżkę stypendiów. Jakie są warunki otrzymania pokoju jednoosobowego w DS Wawrzynek? Czy wymagania są takie same, jak w staraniach o akademik w ogóle (tj. sytuacja materialna, odległość od Poznania), czy wymagane jest specjalne uzasadnienie potrzeby zamieszkania w „jedynce”? Czy możemy w najbliższym czasie spodziewać się wprowadzenia pokoi jednoosobowych w DS Eskulap? Studenci mogą ubiegać się o przyznanie pokoju jednoosobowego, pisząc stosowne podanie do Prorektora ds. Studenckich. Wcześniej jednak muszą otrzymać miejsce w DS. Ze względu na bardzo duże zapotrzebowanie na miejsca w domach studenckich, nie jest możliwe przekształcenie pokoi dwuosobowych w jednoosobowe.


KILKA PYTAŃ DO...

Puls UM Właściciel mieszkania wypowiedział mi umowę najmu. Za 2 miesiące zostanę bez dachu nad głową. Czy mogę złożyć podanie o miejsce w domu studenckim np. w styczniu? Jaki procent podań składanych w trakcie roku akademickiego rozpatrywanych jest pozytywnie? Termin składania podań podawany jest co roku w komunikacie Prorektora ds. Studenckich. Po tym terminie, student może złożyć indywidualne podanie o przyznanie miejsca w domu studenckim. Jeżeli są wolne miejsca, podanie zostanie rozpatrzone pozytywnie. Czy istnieje szansa odblokowania telefonicznych połączeń wychodzących dla proszących o to mieszkańców domu studenckiego i uiszczania za nie opłaty tylko w oparciu o wykaz połączeń z centrali telefonicznej? Kaucja w wysokości 500 zł to dla wielu z nas kwota niewyobrażalna, a tymczasem wiele osób chętnie wykorzystywałoby swój telefon do wykonywania krótkich i tanich połączeń telefonicznych, zamiast korzystać z telefonów komórkowych... Ze względu na mające miejsce nadużycia, Uczelnia nie planuje wycofania się z konieczności obciążenia studenta kaucją za możliwość korzystania z połączeń wychodzących. Kilka lat temu przy DS Eskulap działała stołówka. Regularne posiłki to dla wielu z nas rzadkość, a dobry obiad, w przystępnej cenie, dałby nam namiastkę domu rodzinnego. Czy istnieją plany reaktywacji stołówki, czy to jako jednostki uczelnianej, czy w postaci wynajmu powierzchni dla zewnętrznej firmy? Czy Uczelnia bierze pod uwagę wprowadzenie specjalnych warunków wynajmu albo innego sposobu zachęcającego potencjalny zakład gastronomiczny do uruchomienia stołówki studenckiej? Stołówki przestały funkcjonować w połowie 2006 roku. Powodem zamknięcia stołówek na Uniwersytecie Medycznym było drastyczne zmniejszenie liczby studentów korzystających z posiłków oferowanych w stołówce Uczelni. Natomiast zmniejszona liczba chętnych została

spowodowana dość wysokimi cenami oferowanych posiłków oraz konkurencją w postaci barów szybkiej obsługi oraz powstania marketu „Piotr i Paweł” w pobliżu DS Eskulap. Czy w przypadku zwiększenia dotacji z budżetu państwa na Fundusz Pomocy Materialnej w przyszłym roku akademickim, kwoty stypendiów zostaną podwyższone? Jakie są na to szanse? Od czego to zależy? Jestem zdecydowanie za! Jednak możliwość rozpatrzenia podwyższenia stypendium będzie brana pod uwagę po uzyskaniu informacji z Ministerstwa o wysokości dotacji na kolejny rok. Dlaczego na roku, na którym wpisanych na dzień 15 października 2008 roku jest 270 studentów, a więc prawo do stypendiów naukowych mają 54 osoby (20%), stypendia naukowe otrzymuje zaledwie 36 osób, mimo że średnia ocen pozostałych 18 osób również przekracza wymagane 4,3? Zgodnie z §40 Regulaminu Przyznawania i Ustalania Wysokości Świadczeń Funduszu Pomocy Materialnej dla Studentów Uniwersytetu Medycznego, stypendium za wyniki w nauce może otrzymać maksymalnie 20% studentów danego roku i kierunku, osiągających najlepsze wyniki w nauce. Stypendium otrzymują wszyscy studenci danego roku i kierunku, mający taką samą średnią, jak ostatni student mieszczący się w progu procentowym. Oznacza to, że na kierunku x stypendium mogło otrzymać np. 18% studentów. Jako człowiek przyznałbym stypendium wszystkim studentom z odpowiednią średnią ocen, ale jako Prorektor (urzędnik) nie mogę tego zrobić. Czy można wynająć chatę studencką „Jagoda” dla celów prywatnych, np. imprezy urodzinowej? Ile to kosztuje? Z kim należy kontaktować się w tej sprawie? Studenci mogą korzystać z chaty studenckiej „Jagoda” po uprzednim skontaktowaniu się z opiekunem obiektu z ramienia Uniwersytetu, panem dr. Konradem Gębskim. Studenci ponoszą opłaty związane z ogrzewaniem.

Chciałbyś wyjechać na Erasmusa, ale nie wiesz, na czym on dokładnie polega? Zadaj pytanie Uczelnianemu Koordynatorowi programu Erasmus, prof. dr hab. Jadwidze Jodynis-Liebert! Pytania zadawać możecie na naszym forum internetowym (http://www.pulsum.pl/forum) lub poprzez pocztę elektroniczną, wysyłając e-mail na adres kilkapytando@pulsum.pl. Termin zadawania pytań mija 29 grudnia 2008 roku. Odpowiedzi na nie ukażą się w styczniowym numerze „Pulsu UM”.

„Kilka pytań do...” – informacja z pierwszej ręki!

http://www.pulsum.pl/kilkapytando




RUSS

O CZYM?

Gazeta Studentów

MIESIĄC WIEDZY O... O opiece zdrowotnej studenta.

CZY W PRZYPADKU NP. PRZEZIĘBIENIA ALBO ZATRUCIA MUSZĘ LECZYĆ SIĘ W PLACÓWCE SŁUŻBY ZDROWIA W SWOIM MIEŚCIE? Studenci powinni dokonać wyboru lekarza rodzinnego w miejscu zamieszkania na miesiące letnie oraz w miejscu kształcenia w okresie zajęć dydaktycznych. JAK TO ZROBIĆ? Według informacji z Narodowego Funduszu Zdrowia dotyczących Opieki Zdrowotnej dla Studenta: „W miejscu zamieszkania student wypełnia dwa jednakowe egzemplarze deklaracji, w których zaznacza okres objęcia opieką np. od lipca do września. Jeden z egzemplarzy załącza do deklaracji, składanej w miejscu pobierania nauki, gdzie wypełnia także drugą deklarację. Na niej również zaznacza okres objęcia opieką odpowiadający okresowi pobierania nauki, np. od października do czerwca, i wpisuje adres stałego zamieszkania (w celu identyfikacji macierzystego oddziału NFZ) oraz symbol „S”. JAK DŁUGO PO ZAKOŃCZENIU STUDIÓW MAM PRAWO DO ŚWIADCZEŃ OPIEKI ZDROWOTNEJ? Prawo to wygasa po 4 miesiącach od zakończenia nauki lub skreślenia z listy studentów. NA KTÓRYM ROKU MUSZĘ ZROBIĆ BADANIA OKRESOWE? Wydział Lekarski I: lekarski – na I i V roku. Wydział Lekarski II: lekarsko – dentystyczny – na II i IV roku; inne kierunki – na II roku. Wydział Farmaceutyczny: farmacja i analityka medyczna – na II i IV roku, kosmetologia – na II roku. Wydział Nauk o Zdrowiu – wszystkie kierunki – II rok. GDZIE MUSZĘ SIĘ ZGŁOSIĆ? Najpierw należy odebrać skierowanie na wykonanie badań z dziekanatu, następnie należy zanieść to skierowanie do Przychodni Medycyny Pracy przy ul. Przybyszewskiego 39. W przychodni dostajemy skierowania na badania, które należy zrobić w Szpitalu Klinicznym przy ul. Polnej. Ostatnim krokiem jest kolejna wizyta w Przychodni Medycyny Pracy, gdzie dostajemy wyniki badań i musimy iść do lekarza. Trzeba pamiętać, żeby oprócz książeczki Sanepidu mieć ze sobą indeks, gdyż tam jest wpisywana data, do kiedy dostajemy zdolność do kontynuowania nauki. W JAKICH GODZINACH JEST OTWARTA PRZYCHODNIA? W poniedziałki, wtorki, czwartki i piątki od 9.00 do 14.30, a w środy od 9.00 do 12.00. A CO Z BADANIEM KAŁU? Badanie kału muszą wykonać osoby, które będą miały kontakt na zajęciach, praktykach etc. z dziećmi poniżej 6 roku życia lub z żywnością, a także studenci farmacji, którzy przygotowują leki. Skierowanie na badanie należy odebrać z dziekanatu i z trzema próbkami kału udać się na ul. Nowowiejskiego 23 do Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej. CZY DOSTANĘ ZAŚWIADCZENIE O ZDOLNOŚCI DO KONTYNUOWANIA NAUKI I CZY MUSZĘ TO ZANIEŚĆ DO DZIEKANATU? Przychodnia wystawia 2 zaświadczenia, z których jedno dostarcza do dziekanatów, a drugie wydaje studentowi. Na koniec przypominamy, że zgodnie z zarządzeniem Rektora: „Studenci pierwszego roku kierunków, na których istnieje narażenie na czynniki biologiczne pochodzenia ludzkiego (lekarski, stomatologia, farmacja i niektóre na WNOZ) zobowiązani są dostarczyć do Przychodni zaświadczenie o wykonanych trzech szczepieniach przeciwko wirusowemu zapaleniu wątroby typu B. Jeżeli nie przeszli takiego szczepienia powinni zgłosić się do Przychodni Medycyny Pracy UM przy ul Przybyszewskiego 39 w ciągu pierwszego miesiąca nauki na Uniwersytecie Medycznym w celu rozpoczęcia cyklu szczepień (0-1-6 miesięcy).” Biuro RUSS, DS Medyk ul. Rokietnicka 4, pokój 018 

Ania Zajączkowska RUSS UMP


Puls UM

ROZMAITOŚCI

Najtrudniejszy pierwszy (k)rok Moje pierwsze wrażenia były mieszane. Ciężko mi stwierdzić, czy odczuwałam radość z powodu dostania się na Uniwersytet Medyczny, czy też była to totalna porażka. Należy wspomnieć jednak, że było to moje marzenie od lat wczesnoszkolnych. Po kilku zajęciach okazało się, że to jest właściwe dla mnie miejsce. Moje początkowe rozczarowanie wynikało głównie z tego, że w mojej edukacji pojawiły się przedmioty humanistyczne. Jak się później dowiedziałam, na każdych studiach tak jest. Na dzień dzisiejszy ze studiów jestem bardzo zadowolona. Emilia Pyrcz – Pielęgniarstwo – WNoZ Każda historia ma swój początek – moja zaczęła się od marzeń o tych studiach. Później była wielka radość, kiedy w lipcu dowiedziałam się, że zostałam przyjęta i kubeł zimnej wody, kiedy już zaczęłam studia. Wszyscy mówią, że jest ciężko, dużo nauki, mało wolnego czasu. Tylko że dopóki się tego nie przeżyje, tak dokładnie się tego nie rozumie. Poza tym zawsze myślałam, że głównym postrachem jest anatomia, bo to bardzo obszerny dział i żeby go opanować potrzeba dużo czasu. W tej kwestii się nie pomyliłam, ale dopiero tutaj dotarło do mnie, że medycyna na pierwszym roku to także szczegółowy materiał z innych przedmiotów, na które również trzeba się przygotować. Jednak po tym pierwszym szoku przychodzi moment, kiedy to, co nowe, staje się codziennością. Czasem jest bardzo ciężko, są momenty zwątpienia i człowiekowi wydaje się, że to wszystko jest nie do ogarnięcia. Jednak z czasem znajduje się metody na naukę i zgodnie z zasadą, że narząd intensywnie używany rozwija się, próbuje to wszystko przetrwać. Studentka WL I Przy pierwszej próbie przyswojenia wymaganego materiału, troszeczkę zmalał mój entuzjazm i radość z powodu dostania się na UMP. Szybko jednak okazało się, że nie jest źle i że wszystko da się pogodzić. Nauki jest sporo, ale na imprezę czas zawsze się znajdzie. Zajęcia są ciekawe, aczkolwiek, jak na razie, niewiele mają wspólnego z przyszłym zawodem ;) Na roku jest nas mało, około 90 osób, co oczywiście sprzyja integracji. Atmosfera jest miła, generalnie nie ma tu żadnej niezdrowej rywalizacji czy wyścigu szczurów. Studentka WL II

Uniwersytet Medyczny im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu, to uczelnia pożądana, oblegana, a nawet uwielbiana przez kandydatów. Czy nadal taka jest w oczach już studentów? To pytanie zapewne nurtuje każdego. A wszystko rozpoczęło się w dniu, gdy na listach osób nowo przyjętych każdy z nas odnalazł swoje nazwisko. Przygoda życia, a może horror? Jedno jest pewne wszystko zmieniło się radykalnie: nowe otoczenie, nowi ludzie, nowi znajomi, labirynty uliczek nowego miasta, gmachów uczelni, a nawet własnych pokoi. Każdy z nas starał się odnaleźć w tej skomplikowanej rzeczywistości. Prawdziwe jednak emocje rozpoczęły się dopiero wtedy, gdy trzeba było stanąć twarzą w twarz z wykładowcami poszczególnych katedr. To było prawdziwe wyzwanie. Zakamarki sal prosektoryjnych, skomplikowane karty anatomicznych atlasów, czy chociażby biofizyczne laboratoria nie napawały optymizmem. Do tego trudne matematyczne zmagania z końcówkami łacińskich przypadków, uświadomiły nam, że znajomość dodawania i odejmowania to rzecz niezbędna. Trzeba przyznać, że ciekawym zajęciem dla studenta Uniwersytetu Medycznego jest również różniczkowanie i całkowanie, biorąc pod uwagę jedynie sytuacje, gdy wszystkie wyniki zadań są poprawne. W przeciwnym razie to miłe zajęcie może przerodzić się w prawdziwe pandemonium. Naukowe potyczki przyprawiają każdego z nas o różne emocje, pozytywne jak i negatywne. Trzeba jednak wspomnieć, że przestrzeń życiowa studenta nie może istnieć bez wypoczynku i prawdziwej zabawy. Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego dba jak najlepiej o to, aby umilić nam wolne chwile różnego rodzaju spotkaniami integracyjnymi. To nie lada wyczyn, aby znaleźć na to wszystko czas. Myślę, że po kilku tygodniach żmudnej pracy nad grafikiem całodobowym, każdy z nas odnalazł już optymalne rozwiązanie tego problemu. Czy warto było wstępować w poczet studentów Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu?! Jedno jest pewne – tylko prawdziwa pasja może usprawiedliwić takie szaleństwo. Ludwika Nowak WF – OAM

Zebrali: Dawid, Kasia, Marta 


CHÓR UM

Gazeta Studentów

Varsovia Cantus 2008 8 listopada 2008 roku był dniem długo wyczekiwanym przez członków Chóru Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu. Z samego rana lub – jak kto woli – w środku nocy (o godz. 5:30) wyruszyliśmy na podbój stolicy. Głównym celem wyjazdu był IV Międzynarodowy Festiwal Chóralny Varsovia Cantus. Wszyscy w wyśmienitym humorze i pełni sił do walki – w końcu drzemka w autobusie bywa krzepiąca :) – pojawiliśmy się ok. godz. 10:30 na Uniwersytecie Muzycznym im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Po rozśpiewaniu i przebraniu się w stroje koncertowe, przyszedł czas naszego przesłuchania. Mieliśmy to szczęście, że występ Chóru UMP był pierwszym występem podczas festiwalu, co dało nam możliwość śledzenia konkurentów z uwagą :) Podczas konkursu wykonaliśmy następujące utwory: „Magnificat” Andrzeja Koszewskiego, „Bystra Wodicka” Edwarda Bury, psalm „The Eyes Of All Wait Upon Thee” Jean’a Bergera oraz „Bullerengue” J.A. Rincona. Po występie stres zaczął powoli z nas spływać i ze spokojem, ale też z pewną nutką ciekawości, przysłuchiwaliśmy się rywalom. Należy przyznać, że poziom zmagań był bardzo wysoki. Każdy zespół zaprezentował się z jak najlepszej strony. Po występach konkursowych mieliśmy zaplanowany wieczorny koncert w jednym z warszawskich kościołów, gdzie zostaliśmy bardzo miło przyjęci, a na koniec nagrodzeni owacjami na stojąco. Taka reakcja publiczności była dla nas ogromnym wyróżnieniem i sprawiła, że ten długi dzień zakończył się wspaniale :) W niedzielę w samo południe nastąpiło ogłoszenie

wyników. Czekaliśmy w skupieniu, aż tu nagle usłyszeliśmy piękne słowa: „II miejsce – SREBRNĄ LIRĘ – w kategorii chórów mieszanych dorosłych zajął CHÓR UNIWERSYTETU MEDYCZNEGO W POZNANIU!” I w tym momencie emocje wzięły górę nad rozsądkiem – na twarzach wszystkich chórzystów pojawiły się promienne uśmiechy i radość. Cieszyliśmy się jak małe dzieci :) Wtedy dotarło do nas, że te miesiące przygotowań, czasami długie chwile spędzane nad krótkimi fragmentami, momenty zwątpień... że to wszystko dało wspaniały efekt oraz jeszcze więcej chęci do dalszej pracy i zgłębiania arkanów muzyki chóralnej… Udowodniliśmy sami sobie, że stać nas na wiele :) I żeby uczcić sukces poszliśmy na pyszną wedlowską czekoladę :) Dodam, że Srebrna Lira jest osiemnastą nagrodą w historii Chóru, natomiast pierwszą zdobytą jako Chór Uniwersytetu Medycznego i zapewne nie ostatnią :) Szczególne gratulacje i wyrazy podziękowania kieruję do Maestro Przemysława Pałki (dyrygenta Chóru UM), który świetnie przygotował nas do tego konkursu, a następnie do Justyny Chełmińskiej (prezes chóru) – za zorganizowanie całego wyjazdu. Na koniec dziękuję wszystkim chórzystom za świetną zabawę i mile spędzony czas w Warszawie. Odkrywanie uroków stolicy w Waszym towarzystwie było świetną przygodą!!! Iza Jankowska

10


WYDARZENIA

Puls UM

Jagoda Listopadowa 11 listopada – w Warszawie Uroczysta Zmiana Warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza, w Poznaniu Imieniny ulicy Świętego Marcina i wielka fiesta, a my? My, studenci Uniwersytetu Medycznego, razem z Władzami Uczelni od wielu już lat 11 listopada spędzamy w naszej „Jagódce”. W tym roku nie mogło być inaczej. O 9:00 zebraliśmy się przed DS „Eskulap” i wyruszyliśmy małą kolumną (dwa autokary, trzy busy i dwa samochody transportowe), aby choć na chwilę zapomnieć o nauce i przenieść się w trochę inną rzeczywistość. W tym roku zainteresowanie Jagodą było naprawdę duże. Szczególnie cieszy fakt, że tak wielu przedstawicieli organizacji studenckich wzięło udział w tej listopadowej wyprawie. Mam nadzieję, że takie miejsce jak Jagoda pomoże nam lepiej się zintegrować i podejmować więcej wspólnych inicjatyw. Chociaż zawsze plan wyjazdu jest taki sam, to każda wizyta w Jagodzie ma swój urok, jest inna. Zwłaszcza, że Jagodowej Babie nigdy nie brakuje pomysłów, by nas zaskoczyć. Na wakacyjnym obozie integracyjnym musieliśmy być wyjątkowo grzeczni, skoro teraz w prezencie dostaliśmy piękną pogodę: było ciepło, nie padał ani deszcz, ani śnieg, czy też grad (jak to było w ubiegłym roku). Jak zawsze mieliśmy małą przerwę w podróży. Zatrzymaliśmy się w Lubaszu, by zgodnie z poznańską tradycją, zjeść Rogale Marcińskie, spacerując nad jeziorem Dużym.

Później już tylko dążyliśmy do celu – Jagody :) i tu miła niespodzianka: autokar zatrzymał się tylko 2 km przed chatą, bo prawie cała droga (z wyjątkiem ostatniego kilometra) została wyłożona małymi, białymi kamyczkami, dlatego spacer lasem trwał tylko ok. 30 minut. Można było usłyszeć opinie, że Jagoda straciła trochę na tym małym „ucywilizowaniu”. I może jest w tym trochę racji… Na miejscu na wszystkich uczestników wyjazdu czekały: bigos, grochówka, kiełbaski, no i oczywiście tradycyjny „jagodowy barszczyk”. Tegoroczna pogoda sprzyjała długim rozmowom przy ognisku (i nie tylko) z Władzami Naszej Uczelni oraz wielu spacerom po lesie, podczas których niektórzy wypatrzyli kilka grzybów. Czasami tak sobie myślę, że my, studenci UMP, mamy wyjątkowe szczęście, że możemy odwiedzać tę „naszą Jagodę”, gdzie zapominamy choć na chwilę o cywilizowanym świecie, odpoczywamy od gwarnego, wielkiego Poznania. Muszę przyznać, że o tej porze roku po raz pierwszy wybrałam się na spacer po lesie i teraz wiem, że jest to wyjątkowe przeżycie. Jest to miejsce, w którym ta listopadowa melancholia ma w sobie ukryty, cichy (lecz bardzo szczery) uśmiech. Ania Zajączkowska, RUSS

Masz swoje zdanie? Wyraź je na naszym forum: www.pulsum.pl/forum 11


ROZMAITOŚCI

Gazeta Studentów

Internet na UMP, cz. 2 Wiemy już, jak skonfigurować połączenie sieciowe w akademiku, jak uniknąć konfliktu adresów IP oraz jak podłączyć 2 komputery do jednego gniazdka. Tym razem zajmiemy się pełniejszym wykorzystaniem usług internetowych oferowanych przez naszą Uczelnię. Jakie usługi działają w akademiku? Dlaczego nie mogę ściągać filmów/gier/muzyki z sieci p2p? W akademikach działają przede wszystkim standardowe usługi, tj. strony internetowe, poczta e-mailowa, komunikatory, FTP, Telnet oraz SSH. Jeśli korzystasz z jakiegoś programu lub usługi, której działanie jest zablokowane, wystarczy wypełnić i wysłać odpowiedni formularz z prośbą o jej odblokowanie. Znajdziesz go na stronie internetowej: http://administracja.amp.edu.pl/studenci/index.html Odblokować można usługi, z których korzystanie jest zgodne z prawem (np. mniej popularne komunikatory internetowe, gry sieciowe, programy do zdalnego sterowania komputerem itp.). Nie jest to natomiast możliwe dla programów umożliwiających korzystanie z sieci p2p, takich jak Emule, Torrent, DC++. Programy te zazwyczaj wykorzystywane są do celów niezgodnych z prawem. Bywa też, że w dużym stopniu obciążają sieć, co utrudnia korzystanie z podstawowych usług pozostałym użytkownikom. Nie należy też zapominać o możliwości policyjnej kontroli, w przypadkach podejrzenia o nielegalne posiadanie czy kopiowanie utworów lub filmów, jak miało to miejsce na Politechnice Poznańskiej w zeszłym roku. Jak lepiej wykorzystać dostępne usługi internetowe? Wielu z Was może się wydawać, że Internet bez p2p jest jak wesele bez muzyki. Tymczasem okazuje się, że nadal macie mnóstwo możliwości na miłe spędzenie czasu w akademiku. UM dysponuje ogromną siecią lokalną, co stwarza możliwość komunikacji pomiędzy użytkownikami tej sieci. Możesz grać w gry komputerowe z kolegą z innego akademika, przesłać przez sieć plik koleżance z piętra, a także, nie ruszając się z fotela, pomóc swojej dziewczynie zainstalować jakiś program. O grach nie będę pisał, ponieważ każdy, kto zainteresuje się tematem, na odpowiednich stronach znajdzie informacje, jak uruchomić lokalny serwer danej gry i jak dołączyć do niego kolejne osoby. Chciałbym natomiast napisać o wymianie plików. Oczywiście, przypominamy, że wymiana plików, do których nie posiadamy praw autorskich, jest nielegalna. Mamy jednak w swoim posiadaniu często wiele gigabaj12

tów danych, które są naszą własnością (zdjęcia z wakacji, film z naszego wesela, notatki z zajęć), którymi chcielibyśmy podzielić się z resztą mieszkańców akademika. Możliwości jest wiele, a najprostsza z nich to własny serwer FTP. Stawiamy serwer FTP Dla sporej części z Was zlepka słów „postawienie serwera” jest tożsama z „nie czytaj dalej, i tak nie zrozumiesz”. Nic bardziej mylnego! Obecnie w informatyce istnieje trend, aby pewne rzeczy, które wcześniej zarezerwowane były dla doświadczonych informatyków możliwie uprościć (czego oczywiście nie da się zrobić bez ograniczenia funkcji), aby osoby nie mające czasu na wczytywanie się w zaawansowane komendy, również mogły korzystać z dobrodziejstw danych usług. Chciałbym wspomnieć o dwóch programach. Jeden z nich to Caesar FTP, działający pod Jedynym-SłusznymSystemem-Operacyjnym, a drugi to vsftpd, który zadziała pod jedną z najpopularniejszych dystrybucji Linuksa, czyli Ubuntu. Nie będę tutaj podawał ich dokładnej konfiguracji, ponieważ jest ona dość intuicyjna, a w razie problemów można znaleźć w Internecie informacje na ten temat. Caesar FTP to program o relatywnie dużych możliwościach – trzeba w nim skonfigurować dane użytkowników serwera FTP (login i hasło), wskazać pliki, do których dany użytkownik ma mieć dostęp oraz określić rodzaj tego dostępu (odczyt, zapis, kasowanie). Vsftpd praktycznie wystarczy zainstalować (sudo aptget install vsftpd), opcjonalnie przejrzeć jego ustawienia (ich opis znajdziecie w Internecie). Pobieranie danych z serwera FTP Serwery już działają – jak teraz pobrać z nich pliki? Po pierwsze, musimy mieć klienta FTP. Pod J-S-S-O tego typu programów jest mnóstwo, ale w części są one płatne, dlatego nie polecę żadnego. Pod Linuksa polecam gFTP. Po drugie, musimy znać adres serwera. Sprawa jest bardzo prosta, ponieważ adres serwera to numer IP pokoju, w którym postawiono serwer (jeśli poprawnie skonfigurowałeś swoje połączenie internetowe). Jak się połączyć? W ustawieniach klienta FTP musisz po-


IFMSA

Puls UM dać adres serwera, login i hasło (w przypadku Caesara, ustaliłeś je sam; w przypadku vsftpd jest to login i hasło administratora) i kazać programowi się połączyć... Voilà! Na drugim komputerze widzisz dysk serwera. Prawda, że proste? Mniej wygodnym, ale skutecznym sposobem, jest wykorzystanie dowolnej przeglądarki internetowej lub Exploratora Windows. By połączyć się z serwerem FTP, należy w pasku adresu wpisać: ftp://login:haslo@adres-serweraFTP (np. ftp://jasiek:treleburek@kowalski.pl). UWAGA! Serwer FTP postawiony w obrębie sieci akademickiej nie będzie widziany poza nią (np. nie udostępnisz swojego komputera w DS Eskulap bratu z Warszawy).

Nie można zapomnieć o bezpieczeństwie – przy zbyt liberalnej konfiguracji programów, możesz stracić wszystkie swoje dane, jeśli login i hasło wpadną w niepowołane ręce. Dlatego radzę dawać dostęp do swojego komputera tylko zaufanym osobom, a program serwera wyłączać wtedy, kiedy nie jest on używany. To pozwoli oszczędzić sobie zaskoczenia typu: „gdzie są moje pliki?”. Maciej Tomczak PS Dziękuję p. Rafałowi Ałtynowi z Działu Informatyki za pomoc w przygotowaniu tekstów. PS2 Jeśli chcesz wiedzieć więcej, pytaj na http://www.pulsum.pl/forum/viewtopic.php?t=2384.

W kitlu na podbój świata

czyli jak wyjechać na praktykę zagraniczną Do końca grudnia trwają kwalifikacje na praktyki wakacyjne w ramach Programu Stałego ds. Wakacyjnych Praktyk Zagranicznych SCOPE oraz na wymiany naukowe w ramach Programu Stałego ds. Wymiany Naukowej SCORE IFMSA-Poland. SCOPE był pierwszym utworzonym w ramach IFMSA-Poland programem. Ten największy program wymian studenckich działa bez przerwy od momentu założenia IFMSA-Poland w 1951 roku. Na początku działalność SCOPE skupiała 11 krajów, co w 1956 roku umożliwiło wyjazd na zagraniczne praktyki 906 studentom tych państw. Dynamiczny rozwój organizacji spowodował, że

obecnie w IFMSA SCOPE zaangażowanych jest 78 krajów z całego świata, 676 szkół medycznych i rokrocznie na zagraniczne praktyki wyjeżdża 6600 młodych adeptów medycyny. Na praktyki wakacyjne mogą wyjechać studenci Wydziału Lekarskiego I. Program SCORE jest drugim programem zajmującym się profesjonalnymi wymianami studenckimi. Z jego możliwości mogą skorzystać wszyscy ci studenci, którzy zainteresowani są prowadzeniem badań naukowych za granicą, zarówno klinicznych jak i laboratoryjnych, w zupełnie nowym środowisku pracy. W projektach tych mogą brać udział studenci wszystkich wydziałów Akademii Medycznych.

Szczegółowych informacji na temat zagranicznych praktyk wakacyjnych i projektów naukowych udzielają:

http://www.ifmsa.ump.edu.pl

Lokalny Koordynator ds. Wymiany Wakacyjnej (LEO):

Lokalny Koordynator ds. Wymiany Naukowej (LORE):

Katarzyna Derda katarzyna.derda@yahoo.pl tel.: 693 124 377

Debora Staniszewska debora.staniszewska@yahoo.com tel.: 516 422 499

Oddział Poznań IFMSA-Poland zaprasza na konferencję naukowo-szkoleniową

„Postępy w diagnostyce i terapii cukrzycy’’

10 stycznia 2009

• Cukrzyca i zespół metaboliczny – cywilizacyjne wyzwanie XXI wieku. • Odrębności diabetologiczne u dzieci i kobiet ciężarnych. Diagnostyka i postępowanie. • Cukrzyca typu 1 i 2 u dzieci i młodzieży. Epidemiologia, modele leczenia i edukacji w Polsce. • Autologiczne przeszczepianie komórek macierzystych krwiotwórczych –nowa metoda leczenia cukrzycy typu 1 • Problem cukrzycy z punktu widzenia kardiologa interwencyjnego. • Stany zagrożenia życia w diabetologii. • Nowe możliwości monitorowania farmakoterapii cukrzycy. • Cukrzyca a aktywność sportowa. • Problemy psychologiczne w cukrzycy.

Szczegółowy program pod adresem: http://www.ifmsa.ump.edu.pl 13


SPORT

Gazeta Studentów

Mens sana in corpore sano Zazwyczaj grudniowe dni nie napawają nas optymizmem. Z wielkim bólem podejmujemy poranną decyzję o ostatecznym opuszczeniu wygrzanego łóżka. Snujemy się ulicami pokrytymi tym, co niegdyś szumnie zwało się śniegiem. Kichamy na prawo i lewo, ale wiemy, że pod żadnym pozorem nie możemy opuścić zajęć. Najchętniej na wzór niedźwiedzi zaszylibyśmy się w jakimś spokojnym zakątku, czekając na nastanie wiosny. A przecież nasze życie wcale nie musi tak wyglądać. Wystarczy wpleść w swój grafik regularny trening, bo przecież w myśl starożytnej maksymy „w zdrowym ciele, zdrowy duch”. Jak myślicie, dlaczego przetrwała przez tyle wieków? Fizjologia wysiłku fizycznego Wyobraźcie sobie taką sytuację. Pochłonięci studiami prowadzicie aktywny, aczkolwiek niezupełnie prozdrowotny, tryb życia. Mieszkacie jakieś 30 km od Poznania, a Wasz autobus kursuje tylko kilka razy dziennie. Wracacie właśnie z klinik, które nieco się przedłużyły. Niestety, akurat w momencie, w którym dochodzicie do przystanku, Wasz autobus właśnie z niego rusza, zostawiając Wam na pożegnanie jedynie sine kłęby spalin. W pośpiechu robicie bilans zysków i strat. Następny pojedzie dopiero za trzy godziny, do biblioteki za daleko, a wszystkie zakupy zostały zrobione wczoraj. I co teraz? W wyniku desperackiej i pełnej heroizmu decyzji ruszacie za nim, aby dopaść go na następnym przystanku. Macie spore szanse, bo ruch uliczny jest sparaliżowany przez korki. Czeka Was tylko 700 m żywego biegu. Pierwsze chwile są wspaniałe. Czujecie w sobie siłę i wierzycie, że dacie radę. Wasz organizm potrzebuje więcej tlenu niż w czasie spoczynku, następuje więc nasilenie reakcji ze strony układu oddechowego oraz krążenia. Częstość oddechów z 12-16 na minutę wzrasta do 45-60, co oznacza zwiększenie wentylacji minutowej płuc z 8-12 do 100-140 litrów. Serce, które wcześniej biło spokojnym rytmem 70 skurczów na minutę, teraz w tym samym czasie kurczy się nawet 120-170 razy, pompując do aorty 15-25 litrów krwi. Pokaźny procent z tej objętości (nawet 80-90%) zawłaszczają sobie najbardziej zaangażowane w procesie ruchu mięśnie. Niestety, zapasy fosfokreatyny i glukozy w tej tkance szybko się wyczerpują. Po 2-4 minutach biegu zostało już co prawda aktywowane oddychanie aerobowe, ale i tak odczuwacie wszechobecną moc kwasu mlekowego. A do przystanku zostało jeszcze 200 metrów. Plecak wypełniony literaturą, której fachowość wyrażana jest zazwyczaj w kilogramach, nieznośnie ciąży. Autobus po raz kolejny śmiga Wam przed nosem. Ale teraz nie możecie się poddać. Przecież cel jest już tak blisko. Ostatkiem sił 14

zmuszacie się do biegu. W końcu udaje się. Dyszący, spoceni, ale też przepełnieni dumą i szczęściem zasiadacie na jednym z miejsc i nie jesteście w stanie poruszyć się aż do końcowego przystanku. Następnego dnia, załamani swoją kondycją, podejmujecie mocne postanowienie rozpoczęcia treningów. Lekkoatletyka Lekkoatletyka jest uważana za „królową sportu”. Z pewnością zasłużyła sobie na to zaszczytne miano, gdyż jest oparta na naturalnej aktywności ruchowej człowieka. Różnorodne formy chodu, biegu, skoku i rzutu umożliwiają mu rozwój wszystkich pożądanych cech motorycznych. Ponadto jest dziedziną bardzo uniwersalną. Czasami na drodze uprawiania danej dyscypliny stoją warunki fizyczne. Nie każdy przecież może być drugim Michaelem Phelpsem, Mariuszem Pudzianowskim czy też Michaelem Jordanem. Natomiast w lekkoatletce wszyscy mogą znaleźć jakąś niszę dla siebie, w której to będą naprawdę dobrzy. Co mi daje wysiłek fizyczny? Wczujcie się ponownie w rolę studenta biegnącego za autobusem. Postanowiliście poprawić swoją wydolność i ćwiczycie dzielnie już od kilku miesięcy. Wasz maksymalny pobór tlenu jest teraz znacznie zwiększony. Podobnie jak objętość wyrzutowa oraz pojemność minutowa serca. Uciekający autobus nie robi na Was już żadnego wrażenia, gdyż Wasz próg mleczanowy również uległ zmianie i jesteście w stanie przebiec te 700 m bez ryzyka zakwasów następnego dnia. Ponadto czujecie się wyśmienicie, z grypą macie do czynienia jedynie na praktykach wakacyjnych, a naukowe podręczniki czytacie ze zdecydowanie większą swobodą i przyjemnością. Badania wykazały, że umiarkowany (co podkreślam), aczkolwiek regularny, wysiłek fizyczny ma zbawienny wpływ na nasz organizm. Poprawia się jego ogólna wydolność oraz odporność. Uważa się, że nawet 60-90% aktywnych fizycznie osób rzadziej zapada na choroby o etiologii bakteryjnej bądź wirusowej. Ponadto następuje stymulacja biogenezy białek mięśniowych oraz erytropoezy, usprawnienie metabolizmu substratów energetycznych oraz funkcjonowania układów wydzielania wewnętrznego, sercowo-naczyniowego, a także nerwowego. To, co na pewno zainteresuje wszystkie panie, to pozytywne działanie treningu na stan skóry oraz opóźnienie procesów starzenia. Kontynuowanie ćwiczeń przez wiele lat pozwala na utrzymanie wysokiego poziomu wydolności nawet w zaawansowanym wieku. Za przykład niech posłużą niezaprzeczalne fakty. Obecny rekord świata w biegu na 100 metrów pobity przez Usaina Bolta na tegorocznych


SPORT

Puls UM Igrzyskach Olimpijskich wynosi 9,69 sekundy. Rekord na tym samym dystansie w kategorii ponad 70 lat to 12,91 sekundy. Dlaczego to właśnie umiarkowany wysiłek jest wskazany? Przecież wydawać by się mogło, że im więcej ćwiczymy, tym lepiej. Okazuje się, że długotrwały i przeciążający organizm trening powoduje nie tylko pobudzenie układu współczulnego, ale także znaczny wzrost wydzielania glikokortykoidów, a przede wszystkim kortyzolu. Hormon ten hamuje migrację leukocytów do ognisk zapalnych, zmniejsza efektywność działania neutrofili oraz liczebność limfocytów T i eozynofili w osoczu, pobudzając ich apoptozę. Ogranicza także syntezę cytokin oraz prostaglandyn, uniemożliwiając tym samym układowi immunologicznemu sprawne funkcjonowanie. Natomiast wysiłek umiarkowany wzmaga syntezę properdyny (glikoproteiny biorącej udział w aktywacji układu dopełniacza), limfocytów NK, immunoglobulin klasy IgG oraz IgM, a także powoduje wzrost aktywności monocytów. W ostatnich latach dowiedziono również, że regularne ćwiczenia fizyczne powodują przyrost stężenia IL-6 pochodzenia mięśniowego. Uważa się, iż, w odróżnieniu od IL-6 wydzielanej przez mastocyty i adipocyty, miokina ta hamuje uwalnianie prozapalnej cytokiny TNF-α, uważanej za jeden z głównych czynników insulinooporności i dyslipidemii. Co mi daje trening? W czasie treningów lekkoatletycznych w ramach naszego Uniwersytetu można zwiększyć nie tylko swoją wydolność fizyczną. Trenerzy baczną uwagę zwracają także na prawidłową postawę ciała. Niestety, sylwetki większoImię i nazwisko

ści z nas, z powodu wielu godzin spędzanych nad książkami, przypominają tę charakterystyczną dla choroby Parkinsona. Wielokrotnie nasłuchałam się od mojego Trenera, że jestem: to za bardzo kifotyczna, a to nadmiernie lordotyczna. Teraz, sunąc ulicą, czuję się niczym modelka. Trening jest także niepowtarzalną okazją, aby poznać nowych, interesujących ludzi ze wszystkich wydziałów, jak również studentów anglojęzycznych (w tym przypadku pojawia się aspekt językowy, bo przecież ktoś musi zostać tłumaczem). Nie można również zapomnieć o wymiarze psychologicznym, bo nic tak nie motywuje człowieka i nie podnosi jego samooceny jak sukces, a studenci naszej Uczelni są bardzo utytułowanymi sportowcami. Na Akademickich Mistrzostwach Polski i Mistrzostwach Polski Szkół Wyższych w Lekkoatletyce, które odbyły się w maju tego roku, nasze koleżanki zdobyły pierwsze miejsce wśród uczelni medycznych, a koledzy trzecie. Nie pozostaje mi zatem nic innego, jak w imieniu Trenerów zaprosić Was bardzo serdecznie na treningi, które odbywają się głównie w poniedziałki o godz. 16:00 w siłowni Studium Wychowania Fizycznego i Sportu oraz w czwartki o godz. 17:00 w hali AZS przy ul. Pułaskiego. W swoim imieniu chciałabym natomiast życzyć zarówno Zespołowi „Pulsu UM”, jak i wszystkim jego Czytelnikom, aby grudniowe dni były pięknym czasem wypełnionym rodzinnym ciepłem i dobrą refleksją (a jeśli ktoś uzna, że wszystkie świąteczne i przepyszne potrawy dość znacząco i niezbyt korzystnie wpłynęły na jego BMI, to także efektywnymi treningami).

Dyscyplina

Rezultat

Złoto Agnieszka Stepaniuk

skok wzwyż (kobiety)

1,55 m

Anna Ciołek, Magdalena Łukaszewska, Małgorzata Rutkowska, Marzena Stec

sztafeta kobiet 4×100 m

53,67 s

Mateusz Krajecki

pchnięcie kulą (mężczyźni)

12,21 m

Srebro Agata Kapłanek

skok wzwyż (kobiety)

1,55 m

Mateusz Słomkowski

skok wzwyż (mężczyźni)

1,85 m

Brąz Anna Ciołek

sprint kobiet na 100 m

13,13 s

Nancy Gajos

bieg kobiet na 800 m

2.31,54 min.

Magdalena Zajas

rzut oszczepem (kobiety)

26,55 m

Jan Budzianowski

skok w dal (mężczyźni)

6,09 m

Paweł Cisowski

trójskok mężczyzn

11,56 m

Trenerzy: mgr Jan Grenda – biegi średnie mgr Romuald Łukaszewski – sprinty i skoki mgr Anna Rękoś – rzuty

Bardzo dziękuję p. dr n. med. Magdalenie Gibas za udostępnienie artykułu: Nieman, D.C. (2001). Does Exercise Alter Immune Function and Respiratory Infections? President’s Council on Physical Fitness and Sports ResearchDigest.

Daria Adamczak

15


ROZMAITOŚCI INFORMACJE

Gazeta Studentów

Konkurs Prac Magisterskich rozstrzygnięty 21 listopada br. w sali im. Hrynakowskiego w Collegium Chemicum odbył się finał XLIV Konkursu Prac Magisterskich Studentów Wydziału Farmaceutycznego. Zgłoszone zostały 24 prace, z czego po uwzględnieniu ocen recenzentów, do wygłoszenia podczas finału zakwalifikowano 12 prac – 9 z kierunku farmacja i 3 z kierunku analityka medyczna. Jury pod przewodnictwem pani dr hab. Beaty Stanisz podkreślało wysoki poziom naukowy wszystkich prezentowanych prac magisterskich. Laureatami Konkursu zostali: 1 miejsce – Anna Elżbieta Półrolniczak (Katedra i Zakład Chemii Klinicznej i Diagnostyki Molekularnej), 2 miejsce – Aleksandra Majchrzak (Katedra Biochemii Farmaceutycznej), 3 miejsce – Katarzyna Karolak (Katedra i Zakład Chemii Nieorganicznej i Analitycznej) oraz ex aequo Michał Romański (Katedra i Zakład Farmacji Fizycznej i Farmakokinetyki). Wyróżnienia otrzymali: Andrzej Gallas, Paulina Anna Misiak oraz Michał Ochałek.

Konkurs odbył się dzięki zaangażowaniu Pana Dziekana Wydziału Farmaceutycznego prof. UM dr. hab. Edmunda Grześkowiaka, dr hab. Beaty Stanisz (przewodnicząca Jury) oraz dr Barbary Ćwiertni i dr. Michała Cichockiego (sekretarze konkursu) przy wsparciu mgr Beaty Słomińskiej (kierownik Dziekanatu WF) i studentów z Młodej Farmacji Poznań. Organizatorzy serdecznie dziękują sponsorom: Dziekanowi Wydziału Farmaceutycznego UM Panu prof. UM dr hab. Edmundowi Grześkowiakowi, Prorektorowi ds. Studenckich UM Panu dr. hab. Mariuszowi Puszczewiczowi, Poznańskim Zakładom Zielarskim Herbapol S.A., Firmie Biofarm Sp. z o.o., Wielkopolskiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej, Kaliskiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej, Naczelnej Radzie Aptekarskiej, Firmie Dax Cosmetics Sp. z o.o., Wydawnictwu Medycznemu Medyk Sp. z o.o., Firmie Phytopharm Klęka S.A. oraz Sigma-Aldrich Sp. z o.o. Marcin Radke, Przewodniczący Młodej Farmacji Poznań

Darmowy test ubelt dla studentów końcowych lat kierunków lekarskiego, farmacji i stomatologii!!! TEST UBELT: » organizowany i przeprowadzany przez University of Bath, jeden ze starszych ośrodków specjalizujących się w nauczaniu medycznego, dentystycznego, farmaceutycznego języka angielskiego » składa się z czterech komponentów: czytanie, słuchanie, pisanie i mówienie » sprawdza poziom praktycznej znajomości profesjonalnego (medycznego, dentystycznego, farmaceutycznego) języka angielskiego » stworzony na zlecenie pracodawców brytyjskich oraz tamtejszego Ministerstwa Zdrowia » zaświadczenie o poziomie znajomości języka jest wymagane przez pracodawców na terenie Wielkiej Brytanii » jest testem, którego nie można nie zdać – wynik informuje tylko o poziomie zdającego » jest ważny 1 rok W celu sprawdzenia swoich umiejętności językowych, proponujemy przystąpienie do próbnego testu UBELT, zorganizowanego przez SPNJO i przeprowadzonego przez specjalistów UB, który odbędzie się 14 i 15 stycznia 2009 na terenie Uniwersytetu Medycznego (miejsce oraz godzina rozpoczęcia egzaminu zostaną podane do wiadomości na stronie Studium na początku stycznia). Chętni do wzięcia udziału w tym teście proszeni są o wypełnienie formularza oraz przesłanie go na poniższe adresy sylwiw@poczta.onet.pl lub amajewsk@ump.edu.pl. Formularz można pobrać na stronie internetowej Studium lub w Sekretariacie SPNJO przy ul. Rokietnickiej 5b w godzinach 10:00 – 13:00. Formularz należy nadsyłać do 09.01.2009. Formularz ma na celu weryfikację zakresu materiału podczas przygotowania testu próbnego przez UB. Wynik testu próbnego do niczego nie zobowiązuje. Liczba miejsc ograniczona. 16


The Medical Inquirer – Student Newspaper

Issue No. 2 Dear Reader, I am happy that I can say that we the staff from the Medical Inquirer survived the first edition of our newspaper. This would have not been possible without the help of the Puls UM staff that helped us make our first steps in the student newspaper business. At this point my staff and I would like to thank Puls UM for the possibility to publish our newspaper. They did a great job in helping us design our first edition and provided us with good advice when we needed it most. I also like to thank the staff of the Medical Inquirer for doing such a great job. Keep up the good work. Although 99% of the feedback that we received from our readers was positive there is still room for improvement. On the day that our first edition appeared I got a call from one of our readers that was not happy about the fact that we published a group photo from a Halloween party without getting permission from all the people that were on it. As the chief editor of the Medical Inquirer I have the last word on what photos we add to our articles and I take the full responsibility for this faux pas. So I apologize to those people that did not want this photo to get published. This will not happen again. In the future we will either not publish or get written permissions from everyone on photos, I will make sure of that. Please understand that the entire Medical Inquirer staff is made of volunteers only. Since preparing this newspaper takes a lot of effort and time, we really cherish the free time that we have. So please contact us only via email. We appreciate all comments, might they be positive or negative. If you have any ideas for future articles or if you would want to write for us then please contacts us also. Our email address is as follows: The.Medical.Inquirer@gmail.com In this edition of the Medical Inquirer you can find interesting articles about the USMLE, The Thanksgiving Dinner at Stomatologicum, Julebord and an article for the Dentistry students among you. Enjoy, Lukasz Janiak Chief Editor of the Medical Inquirer

17


The USMLE

Thanksgiving Dinner at PUMS

In order to match for a residency in the United States, all medical students must take and complete the USMLE’s (United States Medical Licensing Exam). This involves three exams. The fourth exam also known as STEP 3 may be taken during residency. USMLE STEP One consists of the basic sciences and one should take the exam after the second year of the four-year-M.D.

Holidays are great. They give reason to celebrate, have fun, and eat good food. So, it is no wonder people adopt certain holidays that ordinarily have no business being theirs to observe in the first place. Such is the case with our university and Thanksgiving. A holiday brought here by the Americans who chose to study here, the staff recognize it officially by holding and sponsoring a formal dinner for the entire faculty and student body. It

program or after the fourth year of the six-year-M.D. program. Shortly after taking the STEP One, one should apply for the STEP 2 CK (Clinical Knowledge) and STEP 2 CS (Clinical Skills). The STEP 2 CK involves about 360 questions, mostly clinical and all multiple choice. The STEP 2 CS consists of twelve patient encounters (all actors), with 15 minutes to do the history and physical examination and then 10 minutes to write up the note. We cannot emphasize enough the importance of scheduling your CS exam as early as possible. We highly recommend at least six months in advance, since you need a passing score in order to get matched. It is a Pass/Fail exam and results take up to 12 weeks. Basic study material for the USMLE’s are the series First Aid. It has the essentials and includes great mnemonics for easier memorization. For an in-depth understanding of the material, we recommend Goljan for Pathology and/or Kaplan lectures for all subjects. These sources can be pricey, but most people think it is worth the price. An excellent online resource is the usmleworld.com. It contains over 2,000 questions and it is a great way to become familiar with the format of the actual exam. The questions also tend to be harder and more detailed than on the actual exam, so do not be discouraged. The road to a U.S. residency may be long and arduous, but eventually rewarding. These exams have most medical students on the edge of a nervous breakdown, since our scores ride so much on where we get a residency in the States. We can only do our best and hope it will be enough. We wish luck to all those who choose to pursue a medical career in the States.

does not matter if one is from Nigeria or Australia, you can have some turkey along with the rest of us. As usual, the turn out for this year’s event was large. Filled to capacity and then some, people came in their best evening wear and mingled the night away amongst friends and staff. I have no idea whether most people were actually thankful for anything, aside from the free food, but there were a select few among us who had every right to be grateful. Thanksgiving is also used by the university as the moment to acknowledge the best of us, in terms of academics, sports, and other pursuits. I am talking about the scholarships, of course. The list was long, very long. Sadly, many of those honored by the school were not in attendance, much to the annoyance of certain individuals who were handing the scholarships out. Some forewarning to the winners may have helped goad them into appearing, something the staff may want to try to do next year. Aside from that, the wine flowed, as did the applause for any who did show up to take their award. Later in the evening, a raffle was held for any who purchased tickets to assist in the worthy cause of raising funding for the purchase of a USG machine. Kudos to all who bought tickets, that is the sort of support that is not easy to find. And, of course, the night would not be complete without turning the Stomatologicum into a disco with its own live DJ. It is gratifying to see so many go and participate in the event each year, and it is my hope that everyone that was there had a good if not outstanding time. Congratulations to everyone who received an award that night, and I hope to see you all there next year, being thankful for the food and company after another year of life in Poznan. Michael Losos

Aneta Bakula and Kasia Piotrowska

18


Dentistry – the difficult road we take as North Americans As a class of dental students walks across the stage on graduation day, holding diplomas in their hands, after five years of challenging dentistry courses, they are ready to be dentists. But for those who are from North America, it seems these five years are the easiest as we seem to be fighting a difficult battle to return and practice as dentists. The process sounds simple enough, go to dental school, and become a dentist. With regards to American students, breezing through the information on the American Dental Association website (www.ADA.org), it still seems quite easy. In fact it is broken down into 7 simple steps: 1. Contact what state(s) you want to get a license from and find out what are the requirements. 2. Take the National Board Dental Examinations (NBDE) Part I. In order to apply to take the NBDE, students must have their credentials and curriculum evaluated by the Education Credentials Evaluators, Inc. (ECE) to see if eligible. 3. Apply to an accredited dental education program with advanced standing to earn a DDS or DMD degree. Other schools offer an International Dentist Program (IDP), a little different, and may not be recognized for licensing purposes. 4. Complete the educational program, take the NBDE Part II. 5. Take clinical licensing examination by the state or regional testing agency you are applying for license from. 6. Request an application for the state board of your choice, and complete any additional requirements. 7. Apply for a license. While the list may only be seven steps, several hidden facts lie within. Timing is of the most important issue in attempting to get back into North America. Taking the first part of the boards is the first obstacle. Unlike the medical program, time off or part of the school year without courses is not given to dental students. Therefore we are required to fit in a month of the required summer practical training as well as cram in studying for the boar-

ds, with hopes of becoming prepared in those couple of summer months. Do we take it after third year? After fourth year? After fifth year? This timing is up to the individual student and when they feel comfortable with the basic dental and science material covered. After graduating, we have the requirement to apply for different advanced standing programs or international dental programs. Sounds simple – just apply right? Wrong. There are 91 different advanced standing programs and only 16 schools who offer IDP out of the 57 American dental schools. While looking at these numbers it may seem like there are plenty of options, however, timing is of the issue. In looking at these programs and application procedures, many require a diploma before being able to apply, and by the time students graduate, deadlines have already passed for the next academic year, forcing students to wait until the following application cycle to apply. Many require not merely a diploma but a license to practice in another country. After our five years here, we have a diploma but we do not have a license to practice in Poland. We must take a licensing exam, thankfully, now offered in English for the first time and complete a year of Staz, a sort of residency practical year (with limited spots available), and then apply for a license here in Poland. Obtain a license for Poland, and then apply for the programs in the states. And while timing is quite important in the process of the additional educational programs we are forced to go through, the competition to get into a program is extremely competitive. The IDP’s are on average composed of 10 students and you are competing against other foreign trained dentists. The advanced standing programs admit normally between one to four students and you are competing again with other foreign trained dentists as well as American dental school graduates and dentists. With the minimal NBDE Part I score of 90% or higher required before even considering applying for any of these programs. Finish the two years of the program after being accepted, take the NDBE Part II, take additional licensing exams, and hopefully, finally, obtain a license to practice in the United States. Oh, but keep in mind, a license allows you only to practice in that specific state, so if you have a license for the state of Florida, once you move, prepare to take another handful of exams for the next state. What about those who have no interest in going back to the states? While the situation is different for each country, the situation seems to be that since PUMS meets the curriculum requirements for the European Union, students if holding European Union Citizenship, can practice in any EU country. Granted, this functions in the same way in America, where each state has its’ 19


own exams and licenses, so does every EU country. Therefore, if a North American student holds EU citizenship, they could possibly find a way to stay in the EU. The reality is that every dental student does not take the same path here at PUMS. Although they spend five years together, the years that follow differ substantially! Our fellow Norwegian students are allowed to use the diploma received here to apply to work at a dental clinic right away. Our fellow Taiwanese students have to take a national licensing exam, and upon passing, are able to work in Taiwan legally right away as well. Keep in mind readers, while the content in this article focused primarily on the situation in America, the situation is quite similar in procedure to that in Canada with board exams, and additional two to three years of education at a Canadian dental school required. However, I believe the situation to be even more difficult because there are fewer dental schools and programs in Canada to apply for, making it even more competitive than the states. Is it worth it? Do incoming and current North American dental students have any idea what they are going to be facing after the graduate from PUMS? What is the school doing to help? IS THERE ANY HOPE!?!?! It depends on who you ask, but this editor has hope. With the slow start of a new organization, North American Dental Association (NADA), there aims to be an environment created to help North American dental students. Dialogue between professors, vice-deans and deans has been occurring regarding the 5 year program and challenges we face. Finding the best way to make the information made available to new, current, and incoming students about the always changing situation regarding the NADA and being a foreign-trained dentist is being pursued. NADA while new and primarily in the background, will hopefully continue to grow and progress forward as students need to realize the importance of preparing for the boards and stay informed with the current situation in dentistry. Yes, five years of dental school education in Poland. Yes, an additional two years of education upon returning to North America. Yes, most likely additional years in between. While no North American dental graduate has successfully returned yet, the time will come, and hopefully in the near future. Keep up the hard work dental students, no matter where you are from, or where you are going. Have hope! We are the future dentists of the world. While the roads we take after graduation may differ, in the end hopefully we will all be practicing dentists and look back knowing it was all worth it. Jennifer Romaszewski 20

Julebord As Christmas approaches, Norwegians at PUMS begin their preparation for the grand Julebord, their annual Christmas Ball. This year, the event was held on the 29th of November at one of Poznan’s most well-known restaurants, Browaria. All the students were glammed up in their best evening-wear to join in the celebration of Christmas. The program for the evening included a four-course meal, Christmas activities, and gift distributions from Nissen, Santa Claus. The highlight of the event was the glamorous atmosphere contributed by the endless laughter and dancing which carried on into the late hours of the night! God Jul! Peter Chiu

The Medical Inquirer staff: Chief Editor: Deputy Editor: Section Editors:

Lukasz Janiak Michael Losos Peter Chiu, Aneta Bakula, Jennifer Romaszewski Katarzyna Piotrowska Consultant Editor: Malgorzata Patro

The Medical Inquirer staff wishes everyone: Merry Christmas Wesolych Swiat Bozego Narodzenia (Polish) God Jul (Norwegian /Swedish) Hsing Dan Kwai Lok (Taiwanese) Shen Tan Kwai Le (Mandarin) Froehliche Weihnachten (German)

Emails with suggestions or questions please send to:

The.Medical.Inquirer@gmail.com


BOŻE NARODZENIE

Puls UM

O Świętym Mikołaju... w bardzo obcym języku

kłamstwa i napiszecie, jak powinny brzmieć prawdziwe informacje. Wy również macie okazję otrzymać bożonarodzeniowy prezent. Wystarczy, że odnajdziecie w powyższym tekście trzy czyli 圣诞老人. dotarł również na Daleki Wschód i tak, na przykład, dzieciom w Chinach przynosi prezenty Staruszek Bożonarodzeniowy, Natale. W Rosji jest to natomiast Dziadek Mróz (Дед Мороз), a w Wielkopolsce i na Podlasiu Gwiazdor. Św. Mikołaj jest tak wszędzie. Przykładowo we Francji prezenty przynosi bożonarodzeniowy dziadek Père Noël, a we Włoszech Babo To właśnie ten strój najczęściej zakładają tatusiowie, gdy chcą wprowadzić trochę magii w wigilijny wieczór. Jednak nie pewno pomogła reklama Coca-Coli, w której średniowieczny biskup został przyodziany w czerwoną czapkę oraz płaszcz. Mikołaj, jakiego znamy dzisiaj, pojawił się w latach 20. ubiegłego wieku. W utrwaleniu jego nowego wizerunku na północy. Ten wizerunek bardzo szybko przyjął się w wielu krajach. w 1822 roku Roger Moore napisał poemat, w którym Mikołaj przyjeżdża na saniach zaprzężonych w renifery z dalekiej Niestety, wizerunek biskupa przybywającego z gorącego południa nie pasował do zimowego krajobrazu, dlatego nich wpadły prezenty od biskupa. wrzucił przez komin trzy sakiewki z pieniędzmi. Traf chciał, że dziewczyny suszyły przy kominku skarpety i to właśnie do i, aby je uregulować, był zmuszony sprzedać swoje 3 córki do domu publicznego. Aby do tego nie dopuścić, Św. Mikołaj najczęściej odwiedza dzieci. Istnieje wiele legend na jego temat. Jedna z nich głosi, iż pewien człowiek popadł w długi grudnia około 350 roku i stąd właśnie tego dnia diecezji Pont, urodzony w Patarze. Zmarł on 6 pierwowzorem dzisiejszego Mikołaja jest biskup wzięła się ta postać? Otóż najprawdopodobniej Czy jednak zastanawialiście się kiedyś, skąd soła gromadka była zajęta nowymi zabawkami. zenty i już do czasu wyjścia na pasterkę nasza werozmowy w końcu można było rozpakować preczasem nie dostać rózgi. Po kilkunastu minutach koju recytował wierszyk lub śpiewał piosenkę, aby z nas dostawał wypieków na twarzy i pełen niepoprzebrany dziadek albo nasz tata. Mimo to każdy w każdym sklepie. Może i podejrzewaliśmy, że to nie był tak ładny jak te, które można dzisiaj kupić ka, czyli na Świętego Mikołaja. Może i jego strój na tę najważniejszą chyba dla każdego dzieciajak np. chodzenie z kozami, zawsze było miejsce nieznanych mi z Poznania tradycji świątecznych dziłem u dziadków na Kujawach. Wśród kilku Większość Wigilii mojego dzieciństwa spędom odwiedza tajemniczy nieznajomy... Wtem rozlega się pukanie do drzwi i Wasz lijną kolację i wspólnie śpiewacie kolędy. najbliższą rodziną skończyliście jeść wigiSą święta Bożego Narodzenia. Razem z Wyobraźcie sobie, że znowu macie 6-7 lat. Wśród wszystkich osób, które odgadną, w jakim języku napisano nasz zagadkowy tekst oraz odpowiedzą na zawarte w nim pytanie, rozlosujemy specjalny bożonarodzeniowy upominek. Czekamy na Wasze maile pod adresem d.brudnicki@pulsum.pl. Dawid 21


ARS MUSICA

Gazeta Studentów

Wzbogacajmy się poprzez... muzykę Rozmowa z Wojciechem Nentwigiem – dyrektorem Filharmonii Poznańskiej Filharmonia Poznańska im. Tadeusza Szeligowskiego niektórym wydaje się miejscem trudno dostępnym, bardzo wymagającym dla swoich gości. Jednak wcale tak nie jest, bo wielu młodych ludzi coraz częściej przychodzi na koncerty. Oblicze Filharmonii stało się przyjazne dla młodzieży dzięki różnym innowacjom, które zawdzięczamy m.in. jej dyrektorowi – Wojciechowi Nentwigowi. Jest też on też fundatorem biletów dla studentów naszej Uczelni. Chce zachęcić młode umysły do bliższego poznania się z Muzyką. Agnieszka Leszczyńska: Przeczytawszy repertuar zauważyłam, iż w Filharmonii Poznańskiej można się spotkać nie tylko z muzyką poważną, ale i np. z jazzową, filmową, wzbogacaną projekcjami filmowymi. Ponadto na występy zaprasza Pan wiele młodych talentów. Czy myśli Pan, że w ten sposób stereotyp filharmonii – notabene niesłuszny – jako instytucji tyleż nieprzystępnej, co i elitarnej, zostanie złagodzony i młodzi ludzie: studenci, licealiści, odważniej i częściej będą przekraczać próg filharmonii, częściej chodzić na koncerty? Wojciech Nentwing: Na to liczę i to się w Poznaniu od ponad dwóch lat sprawdza. Nieprawdziwa jest bowiem teza o nieprzystępności, czy elitarności filharmonii. Uważam, że muzyka poważna, w ogóle muzyka – w dużym uproszczeniu – może być dobra albo zła. Mogą być wysokiej klasy pieśni czy piosenki – tu powołam się na przykład na Beatlesów, Okudżawę, Wysockiego czy Boba Dylana. Ale zdarza się też muzyka tandetna: zarówno w muzyce rozrywkowej, jak i bywa taka tworzona przez tzw. kompozytorów muzyki poważnej. A filharmonia, w każdym razie w Poznaniu, stara się pokazywać muzykę dobrą, atrakcyjną, komunikatywną. W znacznej większości jest to tzw. muzyka poważna: twórców baroku, klasyków, romantyków, kompozytorów XX czy XXI wieku. Staramy się pokazywać muzykę atrakcyjną w atrakcyjny sposób. Przecież można grać tzw. klasyków w formie oryginalnej, ale można też niekiedy na jazzowo, czy rozrywkowo. Niemało jest w naszym programie muzyki filmowej, wzbogacanej obrazem, np. „Film w Filharmonii”. Zrobiliśmy to po raz pierwszy w Polsce, przed dwoma laty: zbudowaliśmy w Auli Uniwersyteckiej kabinę filmową z projektorem, jak za dawnych lat (aula pełniła kiedyś także funkcję bardzo ekskluzywnego kina, o czym mało kto wie!). Nawiązaliśmy do tej tradycji i wyświetliliśmy na ogromnym ekranie arcydzieło Charliego Chaplina – „Gorączka złota” z muzyką graną na żywo przez orkiestrę symfoniczną. A kompozytorem tej muzyki – uwaga – jest 22

nie kto inny jak Charlie Chaplin! Pierwotnie jego filmy były czarno-białe bez muzyki, ale w późniejszych latach Chaplin pisał i komponował muzykę, którą potem zorkiestrowano. Ta propozycja przyjęta została owacyjnie! I nie muszę dodawać, że ją kontynuujemy, proponując w kolejnym sezonie kolejny film Chaplina. A jest ich sporo. To są propozycje, które przyciągają publiczność, która w innych okolicznościach nie odważyłaby się odwiedzić filharmonii. Gdy się jednak zetknie z czymś takim i przekona, że ta filharmonia jest naprawdę dla każdego, to wtedy być może przyjdzie się na inne nasze propozycje. Takie moje myślenie już się sprawdza. Bo w Filharmonii Poznańskiej, którą mam przyjemność kierować od ponad dwóch sezonów, pojawia się bardzo wiele młodych osób; z Poznania, przyjezdnych, młodzieży szkolnej, studenckiej (choć tej ciągle za mało). I to są ludzie, którzy nie poprzestają na jednorazowym kontakcie. Kiedy pojawią się raz, to często chcą się pojawić po raz drugi, trzeci. Oczywiście, że oni po raz pierwszy raczej przyjdą na koncert z udziałem Leszka Możdżera niż innego klasycznego solisty, na koncert Grzegorza Turnaua, Jarka Śmietany, Krzysztofa Herdzina, Krzesimira Dębskiego, czy na muzykę filmową Jana A.P. Kaczmarka… Ale potem pojawiają się już na takich propozycjach, które są troszkę – nazwijmy to – trudniejsze w odbiorze, ale przystępne dla k a ż d e g o. Jak symfonie Mozarta, Beethovena, Brahmsa, Czajkowskiego. Niedawno gościliśmy zespół German Brass, złożony z wirtuozów instrumentów dętych blaszanych, który daje koncert-show. Na najwyższym światowym poziomie! I nasza wspaniała sala koncertowa Aula UAM nie mogła pomieścić wszystkich chętnych, a kolejki stały przed kasą takie, jakby przyjechali tu… Beatlesi. Mówię o tym dlatego, żebyście młodzi, kochani studenci Uniwersytetu Medycznego, nie bali się odwiedzać takiej instytucji jak filharmonia. Wasi profesorowie bardzo często tu przychodzą, wielu z nich to nasi stali bywalcy. I, sądząc po ich twarzach i po rozmowach z nimi, są zachwyceni. Lekarze, pracownicy służby zdrowia muszą po


ARS MUSICA

Puls UM stresach codziennej pracy wypocząć w otoczeniu piękna i sztuki najwyższej próby. A to zapewnia każdemu nasza instytucja. Warto, abyście i Wy się o tym przekonali! Zwłaszcza, że bilety są tutaj tańsze niż do przeciętnego kina. AL: Muzyka, jako element kultury, zawsze była nieodłącznym towarzyszem człowieka w historii cywilizacji. Filharmonia Poznańska jest instytucją, która pielęgnuje muzykę wielkich twórców jako nieodłączną wartość naszej kultury i tradycji. Jak – według Pana – muzyka wpływa na rozwój duchowy i kulturowy człowieka, dlaczego kształtuje wychowanie i świadomość? Jakie ważne wartości niesie ze sobą? WN: Po takim poważnym pytaniu, powinienem wygłosić referat, ale ograniczę się do konstatacji, że obcowanie z muzyką, jako najbardziej uniwersalną ze sztuk, nie wymaga – jak np. literatura, znajomości obcych języków, albo jak sztuki plastyczne specjalnego przygotowania. Wymaga tylko intuicji i wrażliwości. Zakładam, że wrażliwość na piękno drzemie w każdym człowieku (choć nie każdy o tym wie) i dlatego zadaję pytanie: co trzeba zrobić, aby uzmysłowić człowiekowi, że posiada on wrażliwość na piękno muzyki? Trzeba go zaprosić do takiej „świątyni Muzyki”, jaką jest filharmonia i pokazać, że to jest pewien nasz wewnętrzny obszar duchowy, który sprawia, że człowiek (może nie od razu) staje się lepszy i wewnętrznie bogatszy. Po za tym muzyka służy rozrywce: dzisiaj mamy heavy-metal i zespoły rockowe, a w XVIII wieku publiczność np. w Austrii miała niejakiego Wolfganga Amadeusza Mozarta. Jak na owe czasy, muzyka Haydna czy Mozarta – to było coś, co dziś moglibyśmy nazwać muzyką rozrywkową. Z tym, że ta muzyka, ten geniusz takich twórców, jak Haydn, Mozart, Beethoven, Chopin czy Czajkowski – stanowi wartość nieprzemijającą. Bo listy przebojów mamy dzisiaj przez tydzień, miesiąc, rok, czy przez 30 lat w przypadku np. Beatlesów, których zresztą bardzo lubię. Czy jednak piosenki: Elvisa Presleya (które też bardzo lubię), Beatlesów czy zespołu ABBA – tych, którzy trwają na tym piedestale muzyki rozrywkowej najdłużej – będą

robiły na ludziach wrażenie za 200, 400 lat? Takie, jak na współczesnych wrażenie wywiera muzyka od Bacha i Vivaldiego poczynając, a na Ravelu czy Góreckim kończąc. Ta sztuka niesie wartości – one czasami są trudno definiowalne. Tak naprawdę muzyka to pewne imponderabilia; jej fenomenu do końca nie da się wyrazić słowami. Muzyka uspokaja człowieka, pozwala mu nabrać dystansu do spraw codziennych. Gdy się siedzi 1,5-2 godziny na koncercie, to do pewnych spraw, które przed godziną 19:00 wydawały nam się najważniejsze na świecie, po 21:00 nagle nabieramy dystansu. Myślę, że to jest niesłychanie ważne – człowiek odpoczywa w sposób absolutnie oryginalny, siada na widowni i nagle się znajduje w innym świecie. Prędzej czy później musi dojść do wniosku, że w muzyce i jej kompozytorach drzemie coś genialnego, nadprzyrodzonego. Chcę też uświadomić, że muzyka, w ogóle sztuka, jest czymś, od czego człowiek, zwłaszcza człowiek o pewnych horyzontach myślowych i oczekiwaniach od życia, uciec naprawdę nie może. On może uciekać przed nią przez lata szkolne, lata młodzieńcze, część lat dojrzałych, ale gdzieś ta muzyka i tak go dopadnie. A zadaniem takiej instytucji jak filharmonia, jest zachęcenie ludzi, żeby jak najwcześniej się z tym fenomenem zetknęli. W końcu kompozytorzy nie pisali dla abstrakcyjnych odbiorców. Oczywiście, jednym się coś podoba, innym nie. Chociażby – przykład pierwszy z brzegu – opera „Carmen” Bizeta. Na premierze przeżyła klapę, została wygwizdana i biedny kompozytor tak bardzo to przeżył, że wkrótce zszedł z tego świata. A dzisiaj Carmen jest jedną z najpopularniejszych i najbardziej oklaskiwanych oper, a jej twórca jednym z najsłynniejszych kompozytorów świata. I prawie każdy człowiek, nawet jeśli tego nie wie, zna melodię „Kupletów Torreadora”. Zatem dzięki muzyce, dzięki obcowaniu z taką sztuką jak muzyka tych geniuszów, o których mówiliśmy, człowiek staje się wewnętrznie bogatszy, lepszy. I myślę, że to są wartości, których warto w obcowaniu z muzyką szukać. Drugą część wywiadu opublikujemy w styczniowym numerze „Pulsu UM”!

Zapraszamy do udziału w konkursie fotograficznym „UMP w obiektywie”! Czekamy na zdjęcia osób, obiektów i wydarzeń związanych z życiem naszej Uczelni. Może zdjęcie zrobione przez Ciebie zostanie fotografią miesiąca lub roku?

Szczegółów szukaj na stronie : www.pulsum.pl/foto

Warto podjąć to wyzwanie! 23


ARS MUSICA

Gazeta Studentów

Z repertuaru Filharmonii Poznańskiej 15 grudnia (poniedziałek) 2008 godz. 19:00 NAJWIĘKSZA NA ŚWIECIE ORKIESTRA PERKUSISTÓW I NAJMŁODSZY PERKUSISTA ŚWIATA 40-LECIE PRACY ARTYSTYCZNEJ MARIANA RAPCZEWSKIEGO wystąpią m.in.: Igor Falecki, Krzesimir Dębski, Anna Jurksztowicz, Krzysztof Przybyłowicz, Cezary Konrad 19 grudnia (piątek) 2008 godz. 19:00 GWIAZDY ŚWIATOWYCH ESTRAD program: S. Rachmaninow – III Koncert fortepianowy d-moll op. 30 Piotr Czajkowski – Uwertura – fantazja „Romeo i Julia” S. Rachmaninow – Rapsodia na temat Paganiniego a-moll op. 43 27 grudnia (sobota) 2008 godz. 18:00 WOLNOŚCI DLA NAS IDZIE CZAS – W 90. ROCZNICĘ POWSTANIA WIELKOPOLSKIEGO Jacek Sykulski – dyrygent program: Feliks Nowowiejski, Ignacy Paderewski, Jacek Sykulski 28 grudnia (niedziela) 2008 godz. 18:00 29 grudnia (poniedziałek) godz. 19:00 SŁOWICZE KOLĘDOWANIE Chór Chłopięcy i Męski Filharmonii Poznańskiej Poznańskie Słowiki Stefan Stuligrosz – dyrygent

31 grudnia (środa) 2008 godz. 19:30 WIECZÓR SYLWESTROWY Z MUZYKĄ, TAŃCEM I NIESPODZIANKAMI 1 stycznia (czwartek) 2009 godz. 17:00 Z SALONÓW EUROPY, CZYLI OD STRAUSSA DO STRAUSSA – KONCERT NOWOROCZNY Orkiestra Salonowa Opery Berlińskiej w programie m.in.: J. Strauss, A. Dvorak-Humoreske, F. Kreisler, G. Boulanger 9 stycznia (piątek) 2009 godz. 19:00 10 stycznia (sobota) godz. 11:00, 18:00 SŁYNNE MARSZE I POLKI program: Giuseppe Verdi – Marsz triumfalny z opery „Aida” J. Strauss Jr., P. Czajkowski – Marsz z baletu „Dziadek do orzechów” Johann Jr. i Josef Straussowie, Bedřich Smetana, Gaetano Donizetti, Hector Berlioz 17 stycznia (sobota) 2009 godz. 20:00 OSTATNI KLEZMER GALICJI: LEOPOLD KOZŁOWSKI – KONCERT Z OKAZJI XII DNIA JUDAIZMU 18 stycznia (niedziela) 2009 godz. 12:00 KONCERT RODZINNY NA GÓRALSKĄ NUTĘ w programie m.in. kolędy i pastorałki

Zainteresowanym większą ilością informacji polecamy stronę: www.filharmoniapoznanska.pl.

Jeśli odpowiesz prawidłowo na pytania konkursowe, możesz wygrać bilety na następujące koncerty w Filharmonii: 1. 2. 3.

28.12.08 – Słowicze kolędowanie (S. Stuligrosz) – 1 podwójny bilet 10.01.08 – Słynne marsze i polki – 1 podwójny bilet 8.01.09 – Na góralską nutę (m.in. kolędy i pastorałki) – 3 podwójne bilety

I. Co 5 lat w Warszawie odbywa się Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina. Po 30 latach od zwycięstwa Krystiana Zimermana 1-sze miejsce ponownie (notabene 2-go nie przyznano) zajął Polak – Rafał Blechacz. W jakim wieku byli obydwaj zwycięzcy, kiedy stawali na podium? II. Filharmonia Poznańska nosi imię kompozytora i swojego pierwszego dyrektora (od 1947 r.) Tadeusza Szeligowskiego. Jakie studia rozpoczął on na Uniwersytecie Jagiellońskim? Odpowiedzi proszę przesyłać na adres: a.leszczynska@pulsum.pl od 20 grudnia 2008. Na zgłoszeniu należy wskazać wybrany koncert. Kolejność zgłoszeń ma znaczenie – kto pierwszy, ten lepszy. Ostateczne terminy przesyłania rozwiązań to: koncert nr 1 – do 23.12.08, koncert nr 2 – do 5.01.09, koncert nr 3 – do 12.01.09. Pamiętajcie: im prędzej wyślecie odpowiedź, tym większe macie szanse. 24


Puls UM

BOŻE NARODZENIE

Boże Narodzenie na świecie Święta Bożego Narodzenia są dla nas pełne tradycji: dzielenie się opłatkiem, wolne miejsce przy stole, czy udekorowana choinka. Jednak – jak w przysłowiu: „Co kraj, to obyczaj” – w różnych zakątkach świata można spotkać inne sposoby celebrowania tych dni.

Szczególną tradycją jest śpiewanie kolęd w przedświąteczny wieczór. Co w tym niezwykłego? Wystarczy wyobrazić sobie setki ludzi spotykających się na ulicach miast i wsi, aby wspólnie kolędować, a inna odpowiedź staje się raczej zbędna.

Irlandzkie światełko Mieszkańcy Irlandii w Wigilię zapalają w oknie światełko (dawniej była to świeczka, obecnie częściej spotyka się elektryczne lampki) – ma ono pomóc zabłąkanej osobie trafić do ciepłego schronienia, gdzie zostanie przyjęta. Zwyczaj ten ma podobne znaczenie, jak w polskiej tradycji zostawianie wolnego miejsca przy wigilijnym stole. Refleksję nad tym, czy ktoś potrzebujący, szukając, znajdzie miejsce przy naszym stole, pozostawiam sumieniu Czytelnika.

Świąteczne potrawy Czym byłaby Wigilia bez świątecznych potraw? A gdyby na stole, zamiast przyrządzonego karpia i czerwonego barszczu, pojawiły się ogrodowe szczury przyprawione chili i czosnkiem, nierzadko z mięsem nietoperzy w sosie kokosowym? Brzmi dziwnie, a dla niektórych pewnie odrażająco, ale okazuje się, że jest to tradycyjna, świąteczna potrawa dla Chrześcijan mieszkających na wyspie Sulawesi, z diecezji Manado. O gustach się nie dyskutuje...

Meksykańska piniata W Meksyku grupy dzieci i młodzieży chodzą między domami, niosąc figurki Maryi i Józefa. Gospodarze początkowo nie chcą ich wpuścić (tak jak w Biblii: „Nie było dla nich miejsca w gospodzie”), ale kiedy już to zrobią, na dzieci czeka niespodzianka – piniata. Jest często zrobiona z gliny i bardzo kolorowa, a zadaniem dzieci jest jej rozbicie kijem. Wszyscy próbują po kolei, utrudnieniem są zawiązane oczy, a nagrodą za rozbicie piniaty są znajdujące się wewnątrz słodycze.

Ile krajów, tyle świątecznych zwyczajów. Wiele z nich jest do siebie podobnych, ze względu na przenikanie się tradycji, inne natomiast są bardzo charakterystyczne. I choć wydają się bardzo ciekawe – najważniejsze, aby spędzać te dni z rodziną i ludźmi nam bliskimi. Opracowała: Kasia Paczkowska

Australijskie grillowanie W Australii Boże Narodzenie jest świętowane dość oryginalnie – ze względu na to, że jest to środek lata. 25 grudnia rodzina często spotyka się na wspólnym grillowaniu na plaży. Bliscy wymieniają się prezentami, żartują, grają w plażowe gry i korzystają z kąpieli w oceanie. Mikołaj również ma trochę odmienny wygląd: ubrany jest w strój płetwonurka i zdarza się, że przybywa na desce windsurfingowej. 25


FELIETON

Gazeta Studentów

Ten drugi tekst o świętach „Jeśli jest ktoś, komu możesz pomóc, to znaczy, że jesteś jeszcze coś wart” Oddanie organów do przeszczepu to rzecz, co do której nigdy nie byłam specjalnie przekonana. W ogóle śmierć i cięcie po niej ciała nie są dla mnie niczym przyjemnym. Pewnie dla mało kogo są, ale przecież zdarzają się i tacy... Ale dziś zobaczyłam coś, co jednoznacznie zmieniło moją opinię! W żargonie medycznym nazywa się NYHA 4... Pan doktor przed wejściem na odział powiedział nam bardzo cicho, że chciałby, abyśmy spojrzeli ukradkiem w międzyczasie badania na pacjenta, który leży pod ścianą. Ma on niewydolność serca 4 stopnia czyli najgorszą (duszność pojawia się u niego nawet w spoczynku). Nie będziemy z nim rozmawiać, bo po co go męczyć... Spodziewałam się „tego co zwykle”, czyli mężczyzny po 80, a nawet 90. Zobaczyłam pana ok. 40 lat, modnie obcięte włosy, modna koszulka, dobry telefon komórkowy i całe to życie wokół.

26

Pot lepił się do niego i połyskiwał na żółtej cerze. Bardzo „wzięty” i przestraszony łapał oddech, tak, że nie miałam... że nikt nie miał wątpliwości. To była walka o życie. Ciężka i żmudna. Długa i męcząca. „Wąsy” z tlenem wyglądały jak smutny tej walki atrybut. Jak można mu pomóc? Posadzić wygodnie – łatwiej złapie oddech. Dać morfinę – w myśl zasady, że nie wiadomo, co gorsze: ból czy duszność. Nazwać morfinę „emefką”, żeby się nie przestraszył. Opowiedzieć o przeszczepie serca. Może złapie się tej myśli, jak niektórzy. Uczepi jak Świętego Graala, jak religii. Na pięciuset jeden dostanie swój skarb. Wedle prostego rachunku – 499 nie. Dlatego moje serce może się przydać bardziej niż tylko jako kompost, który użyźni glebę cmentarza. Miał tu być zupełnie inny tekst. Banalna opowieść o śniegu i skrzących się w nich promieniach światła. O tym, jakie święta mają, a jakie powinny mieć znaczenie. Pomyślałam jednak sobie, że być może oświadczenie o oddaniu organów w moim portfelu będzie najlepszym prezentem, jaki uda mi się kiedykolwiek podarować. I że dużo więcej na temat prezentów nie powiem, bo bym się tylko powtarzała i kręciła w kółko. I może jako „dziennikarka” nie powinnam się do tego przyznawać, ale brakuje mi słów, którymi mogłabym opisać, jak bardzo to wszytko mnie zmieniło, jak stało się dla mnie ważne – ta jedna chwila na kardiologii. To jedna z rzeczy, które tak bardzo cenię w moim przyszłym zawodzie. To, że może boleśnie, ale życiowo i całkiem na serio, uświadamia, co jest naprawdę ważne w całym blichtrze życia i „świątecznej atmosfery”. Że jesteśmy tylko ludźmi, ułomnymi i kruchymi. Że w święta może warto raczej po prostu świętować, niż zmywać gary i serwować rodzince wciąż nowe posiłki. Cieszyć się czasem, który jest nam dany, nie zważając na drobiazgi, jak naczynia, które przecież nie uciekną ze zlewu do jutra. Można całe życie spędzić na drobiazgach, ale wystarczy wyjść do ludzi, zobaczyć, z czym niektórzy muszą się zmagać, żeby zrozumieć, że nie warto. Na święta życzę sobie i Wam wszystkim, aby były prawdziwe, dobre, leniwe i ciepłe. Marta Mozol


KĄCIK FILMOWY

Puls UM

33 sceny z życia Ostatnimi czasy, nieco pochłonięta III rokiem farmacji, postanowiłam dla odreagowania wybrać się razem z przyjaciółką do kina na jakąś głupiutką komedyjkę. No i tak, Ela (zainspirowana reklamą telewizyjną) zaproponowała, abyśmy wybrały się na komedię „33 sceny z życia” – „no bo zwiastun taki śmieszny…” Film „33 sceny z życia” oczywiście komedią nie jest, co można było wywnioskować już po pierwszych kilku scenach. I choć miałam początkowo ochotę zabić współtowarzyszkę, to teraz jestem jej wdzięczna. Jak widać, na dobry dramat zawsze jest czas... Film to kolejne dzieło Małgorzaty Szumowskiej. Opowiada on o szalenie ciężkich sprawach w sposób odbiegający od serwowanego nam w wielu bardzo komercyjnych propozycjach, gdzie kiedy tragedia – wszyscy rozpaczają, a gdy wygrana – wszyscy się radują. Główna bohaterka to Julia (Julia Jentsch) – piękna i utalentowana fotografka. Julia dowiaduje się o ciężkiej chorobie ukochanej matki – Barbary. Film przedstawia, jak bohaterka próbuje radzić sobie z tą niełatwą rzeczywistością. Jej życie kręci się głównie wokół szpitala i pielęgnacji chorej. Julia stara się nie pokazywać przepełniającego ją cierpienia i żyć dalej, rozpaczą przecież

matce nie pomoże. Piotr (Maciej Stuhr), mąż Julii, pracuje za granicą i rzadko bywa w domu, co jeszcze bardziej potęguje u Julii poczucie osamotnienia. Oprócz dziewczyny, z nadchodzącą stratą musi również starać pogodzić się Jurek, mąż umierającej Barbary. Jesteśmy świadkami wielu scen, w których bohaterowie pozornie pogodnie traktują zaistniałą sytuację. Często ich obojętność na cierpienie matki czy też naśmiewanie się z jej „kulfonowatego” nosa może szokować widzów. Przecież w sytuacji śmierci bliskiej osoby możemy tylko płakać… Spokój Julii i Jurka jest oczywiście udawany – każdy z nich śmiertelnie się boi... Pogodzenie się ze śmiercią najbliższej osoby jest, w mojej ocenie, najtrudniejszą sytuacją, jaka może nas dotknąć. Nie ma jednak prostego przepisu, jak postępować, aby dać sobie z nią radę. Szumowska ukazuje śmierć jako normalną kolej rzeczy – gdy umiera Barbara, nie biją dzwony, nawet ksiądz, udzielający ostatniego sakramentu, jest jakiś podejrzany. Tutaj łzy mieszają się ze śmiechem… Moja ocena 8/10 Marta Kamińska

O filmie Gatunek: Produkcja: Reżyseria: Scenariusz: Obsada: Zdjęcia: Muzyka:

Dramat Niemcy, Polska, premiera: 2008.11.07 (Polska) Małgorzata Szumowska Małgorzata Szumowska Julia Jentsch – Julia; Peter Gantzler – Adrian; Maciej Stuhr – Piotr; Izabela Kuna – Kaśka; Andrzej Hudziak – Jurek; Małgorzata Hajewska-Krzysztofik – Barbara Michał Englert Paweł Mykietyn 27


WSPOMNIENIEM PRZEZ ŚWIAT

Gazeta Studentów

Bezkresna dal skalnej pustyni Obudziłem się rano z bólem głowy. Pobudka była tego dnia wyjątkowo wczesna, ale to nie tłumaczyło objawów. Spaliśmy na dachu miejscowej restauracji. Naprzeciw nas znajdował się hammam – arabska łaźnia. Miejsce piękne, otoczone ze wszech stron górami. Środek miejscowości. Ale noc prawie nieprzespana. Twardy strop niewiele zamortyzowany przez cienką karimatę. Temperatury: wieczorem +35°, w nocy – około zera. Wszystko do zniesienia. Męczące było co innego. Gwar minionej nocy odbijał się nam po stokroć. Muzułmanie świętujący początek ramadanu. Kobiety biorące kąpiel w łaźni – w nocy, gdyż tylko wtedy był dla nich wyznaczony czas. Muezzini, którzy długo, żarliwie i wielokrotnie (4 meczety w pobliżu) wzywali mieszkańców do modlitwy ze względu na rozpoczynający się tego dnia ramadan. Obok pusta butelka – niezwykle marna pamiątka alkoholowych zapasów, jakie przywieźliśmy ze sobą z Niemiec. Urzeczywistnienie faktu, iż przez najbliższy miesiąc pożegnać się można z czymkolwiek, co zawiera C2H5OH. Do tego czekało nas wyzwanie nie lada. Zaczynaliśmy trekking wokół masywu Atlasu Wysokiego – najwyższej partii gór w Afryce Północnej. Atlas Wysoki w całości leży na terenie Maroka. Najbliżej dotrzeć weń z Marakeszu, z którego wynajęcie

Roślinność jak w raju 28

Skalna pustynia przy jeziorze tzw. Grand Taxi nie stanowi problemu. A do Marakeszu? Samolotem z Niemiec, które latają niezwykle często, prędko i tanio. Startowaliśmy w miejscowości Imlil, głównej bazie wypadowej w tamtejsze góry. Bezpośrednie dojście na Jabal Toubkal nie stanowi większego problemu, dlatego też nasza wyprawa – w sile 5 osób – postanowiła spróbować zrobić pętlę dookoła masywu, zwieńczoną wejściem na szczyt. Całość w biurze informacji turystycznej była policzona jako 7-8 dniowa wyprawa. Wyruszyliśmy o wschodzie słońca. Wraz z nami maszerowały dwie inne duże grupy turystów z Francji i Niemiec, które także obrały ten szlak. W górę podążały też obładowane muły, najęci mulnicy, przewodnicy, jak i zwykli mieszkańcy i pasterze wyprowadzający zwierzęta na wypas lub prowadzący karawany z towarami do pobliskich wiosek położonych niedostępnie w górach. Całość sprawiała wrażenie licznej, lecz niezorganizowanej grupy, która mieszała się, łączyła bądź dzieliła, doganiała na większych podejściach, wyprzedzała się wzajemnie przy zejściach. Choć bywało też, że i przez pół dnia nie było widać żywej duszy, a jedynymi towarzyszami były widoczne, hen, wysoko drapieżne ptaki wypatrujące łatwej zdobyczy. Wszyscy podróżujący mieli jednak dwa wspólne cele – zdobyć prędko


WSPOMNIENIEM PRZEZ ŚWIAT

Puls UM

Widok z Toubkala wysokość do przełęczy odgradzającej sąsiadujące doliny oraz wytrzymać temperaturę, która z godziny na godzinę nieznośnie wzrastała. W najgorszej sytuacji byli Marokańczycy. Gdy tylko skończy rozbrzmiewać modlitwa zwiastująca początek ramadanu, muzułmanie muszą powstrzymywać się od jedzenia i picia, palenia papierosów i seksu. Wszystko do czasu, gdy przestaną rozróżniać nitkę białą od nitki czarnej, co zapowiada rychły zmrok. My średnio zużywaliśmy 5 butelek wody na dzień... Góry Atlasu są niesamowite. Nagie i potężne. Mają ostre granie, jak i łagodne wierzchołki. Są niemal pozbawione roślinności, lecz, gdy już doliną popłynie jakiś strumień, rozciągająca się wokół soczysta pastelowa zieleń bije w oczy swym absurdalnym istnieniem, bogactwem dającym życie roślinom, zwierzętom i ludziom. Skomplikowane systemy irygacyjne prowadzą wodę na skalne tarasy przypominające raczej te z widokówek z Macchu Picchu. Tyle że w Atlasie są one ciągle używane, każda kropla ma tam swoje ��yciodajne znaczenie. Tamy położone wysoko w górach torują strumienie tak, by woda płynęła raz jednym korytem, raz drugim. Paradoksalnie tam, gdzie jest najwięcej wody – największe jezioro Lac d`Ifni – jest też najbardziej niedostępna i nieprzyjazna życiu skalna pustynia. Nocą natomiast dzienna upalna udręka zamienia się w ulewistą zimnicę, która umila i urozmaica doznania na trasie (nie dotyczy lata).

Szlak trekkingowy wiedzie traktami wznoszącymi się od 1700 m. n.p.m. do wysokości 3700 m. n.p.m. przez nieliczne, ciągle zamieszkałe, miasteczka wykute w skale. Można się tam dać zaprosić na pyszną herbatę (niestety płatną, i to słono), a także zobaczyć domy, które istnieją w niezmienionej formie od stuleci. Oczywiście da się też kupić coś do zjedzenia i napić Coca-Coli, która jest naprawdę wszędzie. Czasem można też ochłonąć od słońca spoczywając w cieniu (zdarza się, że płatnym) lub zgubić drogę za miejscowym samozwańczym przewodnikiem wprost do sklepu z dywanami. Mniej więcej co 5 do 8 godzin drogi znajdują się obozowiska, gdzie można rozbić namiot, kupić wodę, umyć się w strumyku. My, to co zapowiadało się na ponad tygodniową wyprawę, przeszliśmy w 5 dni. Nocowaliśmy zarówno pod namiotem (rozbitym normalnie, jak i w postaci tzw. kokona, czyli bez kijków – ze względu na porywisty wiatr), w Gite d`Etape (jedna z licznych „tubylczych” chatek oferujących noclegi turystom), jak i w schronisku „pełną gębą”, czyli w „Toubkal” pod Toubkalem. Zdobyliśmy najwyższy szczyt Afryki Północnej – 4167 m. n.p.m., ale największe wrażenie bez wątpienia zostawiły w nas bezkresne skalne pustynie wzdłuż niekończących się podejść na kolejne przełęcze. Właśnie dla tych widoków należy się tam kiedyś wybrać! Piotr Skrobich 29


MUZYKA FILMOWA

Gazeta Studentów

Arnold... David Arnold Muzyka z filmów o Jamesie Bondzie bez wątpienia należy do ikon tego gatunku muzycznego. Charakterystyczny temat przewodni, dynamiczna akcja czy w końcu tradycyjna piosenka tytułowa, nieustannie towarzyszą kolejnym filmom o agencie Jej Królewskiej Mości. Muzyka, podobnie jak i same filmy, zawsze starała się uchwycić ducha czasu, idąc za najnowszymi trendami, jednocześnie pozostając wierną swoim szlachetnym korzeniom. Efekty tych przemian były różne, a ostatecznie doprowadziły do „Quantum Of Solace” – najnowszego dzieła Davida Arnolda, który już od jedenastu lat okupuje stanowisko nadwornego kompozytora Jamesa Bonda. Sam film, niestety, nie powala. Prawdziwą tragedią jest to, co powinno być jego atutem, a więc sceny akcji – chaotyczne, mało przejrzyste i męczące. Także ich warstwa dźwiękowa, znacznie przesadzona pod każdym względem, potęguje ogólne wrażenie bałaganu. A jak w tym wszystkim prezentuje się muzyka? Niestety, oglądając dowolną scenę akcji, jedyne, co słyszymy, to rytmiczne uderzenia perkusji i pojedyncze okrzyki instrumentów dętych blaszanych, które dramatycznie starają się przebić przez ścianę wybuchów, eksplozji i zgrzytów metalu. Innymi słowy David Arnold mógłby w tych momentach filmu zamieścić cokolwiek, a i tak pewnie nikt nie zwróciłby na to uwagi. To chyba niezbyt dobra motywacja, by zachęcić kompozytora do stworzenia czegoś odkrywczego... Oczywiście inaczej sprawa ma się w przypadku soundtracku. Dopiero tutaj można w spokoju ocenić najnowsze dzieło Arnolda. Niestety, okazuje się, że poza kilkoma ciekawszymi momentami, jest to niemal powtórka z „Casino Royale” – poprzedniego filmu tej serii. Dominuje symfonicznoelektroniczna, podrasowana brzmieniem gitar, ściana 30

dźwięku, będąca jedynie ciągiem nieskoordynowanych wariacji kilku motywów muzycznych od zawsze towarzyszących Bondowi. Te kilka ciekawszych fragmentów, w których kompozytor proponuje pewne rytmiczne nowinki i odejścia od klasycznej Bondowskiej dynamiki, niestety nie zmieniają ogólnego wrażenia. Podobnie jak Daniel Craig w roli Bonda, muzyka akcji w „Quantum of Solace” jest muskularna, trochę nieokrzesana, ale przede wszystkim nie ma w niej za grosz gracji... Innymi słowy, to kolejna anonimowa ściana dźwięku, bardziej wymagającemu słuchaczowi przynosząca niewielkie ilości muzycznej adrenaliny – zarówno w filmie jak i poza nim. Na szczęście muzyka ta ma także inne oblicze. Wiąże się ono ze suspensem i umiarkowanym liryzmem, które czasem wkradają się do filmu. David Arnold w bardzo sugestywny sposób buduje napięcie i niepokój przypisany głównym złoczyńcom pojawiającym się w filmie. Tym razem jest to potężna organizacja „mająca swoich ludzi wszędzie”. Muzyka bardzo udanie i dojrzale obrazuje gro-


MUZYKA FILMOWA

Puls UM zę związaną z wszechobecną siatką konspiratorów i spiskowców. Na plus warto też zapisać kompozytorowi subtelne nadawanie muzyce geograficznej tożsamości. Akcja filmu rozgrywa się w kilku różnych krajach, co słychać

pod postacią charakterystycznych instrumentów – głównie perkusyjnych i dętych drewnianych. Innym pozytywem, jaki można znaleźć na soundtracku z „Quantum Of Solace”, jest piosenka Jacka White’a, którą wykonuje z nim także Alicia Keys. Wiele skrajnych opinii można usłyszeć na temat tej kompozycji, ale chyba nikt nie jest w stanie zarzucić jej banalności. Jest nieszablonowa, trudna do zanucenia, a mimo to charakterystyczna i mocno związana z bondowską tematyką. Świeży powiew i miła alternatywa dla stereotypowych oczekiwań, jakie zawsze wiążą się z tradycyjną piosenką do filmów o Jamesie Bondzie. Wiele osób niecierpliwie wyczekiwało najnowszej ścieżki dźwiękowej Davida Arnolda licząc na to, że okaże się ona jedną z najlepszych w tym roku. Jednak, jeśli ktoś oczekiwał, że Brytyjczyk zaprezentuje coś nowego, w jakże przewidywalnej muzycznej konwencji filmów o Bondzie, to raczej się zawiódł. Trzeba bowiem trzeźwo ocenić, że kompozytor zrobił zwyczajnie to, co do niego należało. Stworzył muzykę typową dla tego typu kina, nawiązał do bondowskiej stylistyki, a jednocześnie po raz kolejny oddał charakter przemian, jakim uległ w ostatnich latach James Bond. Trudno nazwać tę muzykę inaczej niż poprawną – ale czy naprawdę wypadało oczekiwać czegoś więcej? Łukasz Waligórski

David Arnold

Czy już tam byłeś? http://umpedia.pulsum.pl Jeśli masz pytania, pomysły lub chciałbyś dołączyć do Redakcji „Pulsu UM”, napisz na adres a.suchecka@pulsum.pl lub przyjdź na dyżur Redakcji. Zapraszamy w każdy poniedziałek w godzinach 17:45 – 18:45 do naszej siedziby w DS Eskulap pok. 3 (obok Administracji).

Czekamy! 31


KRZYŻÓWKA

Gazeta Studentów

Jolka

Kolejny raz zapraszam do zmagań z jolką. Myślę, że dla wielu z Was nie stanowi już ona większego problemu. Trzeba nie tylko odgadnąć hasła, ale też znaleźć dla nich odpowiednie miejsce w diagramie. Litery z pól ponumerowanych od 1 do 25 utworzą rozwiązanie – czekają atrakcyjne nagrody! Udanej zabawy i powodzenia!

12

24 14 17 22

6

7 11 13

16

20

10

18 25 5

3 8

15

19 23

2

9

1 21

4

Prawidłowe odpowiedzi, podpisane imieniem i nazwiskiem, wraz z tytułem wybranej nagrody możecie przynosić do siedziby redakcji, przesłać smsem pod numer 668381083 lub pocztą elektroniczną na adres pulsum@wp.pl. Czekamy do 7 stycznia 2009 roku. Uwaga! Większa ilość prawidłowych rozwiązań dostarczone przez jedną osobę nie zwiększa jej szansy na wygraną! W tym miesiącu możecie wybierać spośród następujących książek wydawnictwa PZWL: „Farmakologia w zarysie” (M.J.Neal), „Chirurgia. Repetytorium” (J. Fibak), „Choroby błony śluzowej jamy ustnej i przyzębia” (Z. Jańczuk, J. Banach), „Diagnozy i interwencje pielęgniarskie” (M. Kózka, L. Płaszewska-Żywko). Nazwiska zwycięzców ogłosimy w styczniowym numerze!

Rozwiązanie:

1

2

3

4

5

6

7

19

20

21

22

23

24

25

Ola

8

9

10

11

12

13

14

15

16

17

18

Imię i nazwisko................................................................................ Wybieram nagrodę............................................................................ Tel./e-mail:....................................................................................... Zgadzam się na wykorzystanie moich danych osobowych przez Redakcję „Pulsu UM”, zastrzegając sobie prawo do ich sprawdzenia i poprawienia. Podpis.............................................................................................. 32


HUMOR

Puls UM Poziomo: – wodorek azotu – ... Tse Tung – kwas deoksyrybonukleinowy – żelazna, ale nie w teatrze – Mickiewicza „... do młodości” – temat zakazany – Śnieżnika lub Centralny – np. pasat (ale nie samochód) – wirus we krwi – orka na nim jest wyzwaniem – może być wsteczny albo maratoński – największy narząd człowieka – szczęście, fuks – ból np. amputowanej kończyny – inaczej zapalenie przyzębia – najpopularniejsza legalna używka – imię świętej, która przebierała się za mężczyznę – inaczej system 0-1 – wynaleziony przez Gutenberga – męski hormon – z niej miękkie ściereczki – grupa leków kardiologicznych rozszerzających naczynia – imię słynnego gubernatora-Terminatora

Pionowo: – waga/wzrost2 – ból ucha spoza ucha – obumarcie tkanki – poetka starożytnej Grecji – włoskie cicho – czasowa, ale i parkowania – pojazd np. Cezara – broń biała wykorzystywana w sporcie – lód z nieba – dziś górska, kiedyś krzyżowa – chiński miś – wewnętrzny napęd do robienia czegoś – ze stolicą w Skopje – biało-czarny futrzak – wypełnia ankiety – np. owad niszczyciel – „... i Nerwus” w tytule książki M. Musierowicz – pierwszy przypadek łaciński – pyszna marchewka

NAGRODZENI Nagrody za prawidłowe rozwiązanie krzyżówki z numeru 110 numeru „Pulsu UM” otrzymują: stetoskop – Anna Włodarczak oraz wybrane książki: Iga Słaby, Beata Skawińska, Emilia Grzybowska, Ewa Szczepińska. Gratulujemy!

Humor

Świętego Mikołaja wezwano do przeprowadzenia okresowych badań w celu przedłużenia licencji pilota (jako że prowadzi on pojazd latający w cywilnej przestrzeni powietrznej). Najpierw gruntownie przebadano zdrowie Mikołaja, m.in. wzrok i reakcje, potem zaczęto sprawdzać umiejętności praktyczne, typowe procedury i tak dalej. Sprawdzono też jego pojazd, stan reniferów, ich badania etc. W końcu przyszedł czas na test praktyczny, Mikołaj razem z instruktorem usiedli w saniach. Mikołaj zaczął sprawdzać checklistę, a instruktor wyjął ze swej torby strzelbę. – Po co ta strzelba? – zdziwił się Mikołaj. Instruktor odpowiedział ściszonym głosem: – Nie powinienem ci o tym mówić, ale w tym ćwiczeniu podczas startu stracisz jeden z silników. *** Do Pinokia przyszedł Mikołaj. Rozdał wszystkim w domu prezenty i rozmawia z Pinokiem: – O! Widzę, że nie cieszysz się z tego zwierzątka, które ci podarowałem. – Bo ja chciałem pieska albo kotka! – Niestety, zabrakło! Inne dzieci też nie dostały.

– Ale ja się boję tego bobra! *** REKTOR Przeskakuje najwyższe budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy. Jest szybszy od pocisku. Chodzi po wodzie. Rozmawia z Bogiem. PROREKTOR Przeskakuje niskie budynki za jednym zamachem. Jest silniejszy od lokomotywy parowej. Czasami dogania pocisk. Chodzi po wodzie, gdy morze jest spokojne. Rozmawia z Bogiem, jeżeli otrzyma specjalne pozwolenie. DZIEKAN Przeskakuje niskie budynki z rozbiegu i o tyczce. Jest prawie tak silny jak lokomotywa parowa. Potrafi strzelać z pistoletu. Chodzi po wodzie na krytym basenie. 33


HUMOR Czasami Bóg zwraca się do niego. PRODZIEKAN Ledwo przeskakuje budkę portiera. Przegrywa z lokomotywą. Czasami możne trzymać broń bez obawy o samookaleczenie. Bardzo dobrze pływa. Rozmawia ze zwierzętami. PROFESOR Odbija się od ścian próbując przeskoczyć jakikolwiek budynek. Może zostać przejechany przez lokomotywę. Nie dostaje amunicji. Pływa pieskiem. Mówi do siebie. DOKTOR Wbiega do budynków. Rozpoznaje lokomotywę dwa na trzy razy. Moczy się pistoletem na wodę. Utrzymuje się na wodzie tylko dzięki kamizelce ratunkowej. PANI Z DZIEKANATU Podnosi budynki i przechodzi pod nimi. Zwala lokomotywę z torów. Łapie pocisk zębami i go rozgryza. Zamraża wodę jednym spojrzeniem. Jest Bogiem *** Mały Jaś siedzi w piaskownicy i coś żuje. Podchodzi do niego babcia i pyta: – Jasiu, co żujesz? – Mięśko... – A skąd je masz?! – Śiamo psipełzło.... *** Idzie garbaty o północy przez cmentarz. Nagle zza grobu wyskakuje upiór i mówi: – Dawaj pieniądze! – Nie mam. – A co masz? – Garba. – To dawaj! I zabrał. A garbaty szczęśliwie wrócił do domu i opowiedział o wszystkim kumplowi – kulawemu. Kulawy chciał być znowu zdrowy i poszedł w nocy na cmentarz. Historia się powtórzyła. Wyskoczył upiór i mówi: – Masz garba? – Nie. – To masz! *** – Co Bóg powiedział po stworzeniu mężczyzny? – Pierwsze śliwki, robaczywki. 34

Gazeta Studentów *** Syn pisze list do matki: „Droga Mamo! Urodził mi się syn. Żona nie miała pokarmu, wzięła mamkę Murzynkę, więc synek zrobił się czarny.” Matka odpisuje: „Drogi Synu! Gdy Ty się urodziłeś, również nie miałam mleka w piersiach. Wychowałeś się na krowim, ale rogi ci wyrosły dopiero teraz.” *** Córeczka pyta mamę: – Dlaczego wyszłaś za tatusia? – Ty, dziecko, też zaczynasz się dziwić? *** Lata 80-te, PRL. Przychodzi facet do sklepu z samochodami i pyta, czy może kupić Skodę 105. – Tak, proszę bardzo, czerwona, proszę wpłacić pieniądze, odbiór za 10 lat. – No dobrze – mówi szczęśliwy klient – ale za 10 lat rano czy po południu? – Panie! Coś pan? Będzie pan czekał 10 lat i nie jest panu obojętne czy rano, czy po południu? – Nie, dla mnie to ważne. Więc kiedy mogę odebrać tę Skodę – rano czy po południu? – A dlaczego jest to dla pana takie ważne? – Bo rano będą mi zakładać telefon. *** W kościele za chwilę ma się odbyć ślub. Młoda para zbliża się powoli do ołtarza. Wśród zebranych gości jest mała dziewczynka, która szeptem pyta swoją mamę: – Mamusiu, a dlaczego panna młoda jest tak ślicznie ubrana w białą sukienkę? – Bo widzisz córeczko, ona chce wszystkim pokazać, jaka jest bardzo szczęśliwa – odpowiada matka. – To dlaczego pan młody jest ubrany na czarno? *** Pewien poeta zorganizował sobie wieczorek deklamacyjny w szpitalu – charytatywnie dla pacjentów i personelu. Godzinkę to trwało, wreszcie koniec. Na sali cisza. Do artysty podchodzi jeden z anestezjologów i serdecznie ściska jego prawicę: – Szacuneczek, mistrzu... *** Trwają badania nad nowym lekarstwem. Pacjenci podzieleni na dwie grupy: ci, co biorą i ci, co dostają placebo. Pełna dyskrecja – nikt nic nie wie. Nagle do lekarza przychodzi jeden z pacjentów: – Doktorze, zamieniliście mi lekarstwo! Doktor pyta bardzo ostrożnie: – A co Pana skłania do takiego twierdzenia? – Prosta sprawa. Wcześniej, jak wyrzucałem te pastylki do klozetu, to pływały. A teraz nagle zaczęły tonąć.... Przygotowali: Anika, Iza i soulafein



grudzien2008