Page 1

Duże litery zachęcają dziecko do samodzielnego czytania.

Cudowne przygody rozwijają wyobraźnię. W serii:

Patronat medialny:

CMYK

M100 Y90

C80 M30

M46 Y94

C60 Y100

C34 M96

C98 M94

Cudowne baśnie

Cudowne baśnie

Znane i lubiane baśnie uczą odróżniać dobro od zła.

DU˚E LITERY

Cudowne baśnie

M8 Y100

www.publicat.pl ISBN 978-83-271-1693-2

P.PU.BAM002.1.02.06

cena 24,90 z∏

D DU U˚˚E EL LI TI TE ER RY Y


Cudowne baśnie


Cudowne baśnie ilustracje – Dorota Fic


Nasze ksià˝ki kupisz na:

Opracowanie tekstu – Katarzyna Karczewska (Szklana góra), Marcin Przewoêniak (Pi´kna i bestia, Latajàcy kufer), Jarosław Sokół (Paluszek, Kopciuszek), Anna Sójka-Leszczyƒska (Ksi´˝niczka na ziarnku grochu, Wilk i siedem koêlàtek, Dziewczynka z zapa∏kami, Roszpunka, Królowa Âniegu, Ali Baba i czterdziestu rozbójników, Lampa Aladyna, Dzielny o∏owiany ˝o∏nierzyk, JaÊ i ziarenka fasoli, Z∏otow∏osa i trzy niedêwiadki) Ilustracje – Dorota Fic Projekt graficzny – Anna Ci´ciel-¸ukaszewska Komputerowa realizacja projektu – Agnieszka Antowska Projekt i realizacja ok∏adki – Alicja Kaczmarek Korekta – Ma∏gorzata Matuszewska Redakcja techniczna – Zbigniew Wera © Publicat S.A. MMV, MMXVII All rights reserved ISBN 978-83-271-1693-2

jest znakiem towarowym Publicat S.A. 61-003 Poznaƒ, ul. Chlebowa 24 tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00 e-mail: papilon@publicat.pl www.publicat.pl


U

mie j´t noÊç czy ta nia w cu dow ny spo sób otwiera przed dzieckiem bram´ do krainy wiedzy. Jest te˝ milowym krokiem na drodze ku samodzielnoÊci. Ma∏y czytelnik mo˝e sam, ju˝ bez pomocy doros∏ych, zaspokajaç swojà ciekawoÊç, zatapiaç si´ w ulubionej lekturze. Czytanie wzbogaca j´zyk, çwiczy pami´ç i wyobraêni´. Pomaga w nauce, u∏atwia rozwijanie zainteresowaƒ. Rozpoczynajàc nauk´ czytania i doskonalàc swoje umiej´tnoÊci czytelnicze, dziecko potrzebuje „przyjaznych” ksià˝ek — ciekawych, màdrych, z tekstem wydrukowanym du˝ymi literami. Na samym poczàtku „czytelniczej przygody” warto — obok nowych historii — podsuwaç dziecku znane opowieÊci, np. baÊnie. W takich tekstach trudniejsze s∏owa t∏umaczone sà kontekstem i nie gubi si´ wàtku. Pi´kne, przyjazne ksià˝ki wyrabiajà w dziecku nawyk czytania, który zostaje na ca∏e ˝ycie.


Paluszek

N

a skraju ogromnego lasu sta∏a sobie skromna chatka. Mieszkali w niej ubogi drwal z ˝onà i siedmioma synami. SzeÊciu synów by∏o krzepkich i wyroÊni´tych na schwa∏. Tylko siódmemu natura poskàpi∏a wzrostu. By∏ on taki ma∏y i drobny, ˝e wszyscy nazywali go po prostu Paluszkiem. Ale choç niepozorny Paluszek by∏ rzeczywiÊcie niewiele wi´kszy

7


od palca, mia∏ w jednym palcu wi´cej rozumu ni˝ niejeden dràgal. Bracia i ojciec pytali go o rad´ w ka˝dej wa˝nej i b∏ahej sprawie. W chatce panowa∏a bieda. Zw∏aszcza zimà, gdy las nie dostarcza∏ jagód, poziomek i grzybów. Tym wi´ksza by∏a wi´c radoÊç, kiedy pewnego dnia drwal upolowa∏ w lesie chudego zajàczka. Synowie wybiegli ojcu na spotkanie. — Pieczeƒ z zajàca! — Do pieczeni potrzebny jest ogieƒ — powiedzia∏ Paluszek. — Dalej, moi drodzy braciszkowie, idziemy do lasu po chrust. Bracia pos∏usznie ruszyli za Paluszkiem do ciemnej kniei. Có˝, kiedy chrustu nie by∏o nigdzie ani na lekarstwo, a co dopiero na prawdziwà pieczeƒ z zajàca. Zapuszczali si´ wi´c coraz dalej i dalej w las, a˝ w koƒcu zab∏àdzili.

8


Zapad∏a g∏´boka noc, las spowi∏y ciemnoÊci i z∏owroga cisza. W srogim mrozie ch∏opcy szcz´kali z´bami z zimna. Z oddali nios∏o si´ wycie wilka. — I co teraz zrobimy? — niepewnie spyta∏ najstarszy brat. Paluszek rozejrza∏ si´ wokó∏. — Wiem. Wdrapiemy si´ na najwy˝sze drzewo. W ten sposób umkniemy wilkom, gdyby przysz∏a im na nas ch´tka, i mo˝e zobaczymy, po której stronie stoi nasz dom. Ch∏opcy zwinnie wspi´li si´ na najwy˝szà sosn´. Chuchali sobie w d∏onie z zimna. — Spójrzcie! — zawo∏a∏ ze szczytu Paluszek. Daleko w lesie migota∏o Êwiate∏ko, wàt∏e i ma∏e jak g∏ówka od szpilki. W sercach ch∏opców b∏ysn´∏a nadzieja.

9


— Tam na pewno znajdziemy jakieÊ schronienie — powiedzia∏ Paluszek. — Lepiej ruszajmy, zanim zamarzniemy tu na Êmierç. D∏ugo brn´li po skrzypiàcym Êniegu w stron´ tajemniczego Êwiate∏ka. Kiedy wreszcie dotarli na miejsce, byli zzi´bni´ci na koÊç. Z g∏´bi lasu wy∏oni∏ si´ niski, murowany dom. W jednym z okien pali∏o si´ Êwiat∏o. Paluszek Êmia∏o zapuka∏ w ci´˝kie, d´bowe drzwi. — Kto tam? — zapyta∏ kobiecy g∏os. — Synowie drwala. JesteÊmy bardzo zmarzni´ci i g∏odni, prosz´ pani. Drzwi uchyli∏y si´ ze skrzypieniem, ukazujàc dobrodusznà, nieco przestraszonà nocnà wizytà kobiecin´. — ZgubiliÊmy drog´ — wyjaÊni∏ Paluszek. — Zaraz mo˝emy zamieniç si´

10


w siedem sopli lodu. Tylko kàt przy ogniu i miska ciep∏ej strawy mogà nas uratowaç. — Psst! — szepn´∏a kobieta. — Jestem ˝onà Wilko∏aka, który po˝era dzieci. Bracia zamarli z przera˝enia. — Tylko patrzeç, jak mój mà˝, straszny Wilko∏ak, wróci z Mrocznej Polany, gdzie napada na przeje˝d˝ajàcych kupców. Gotów was po˝reç siedmioma k∏apni´ciami. — A daleko stàd le˝y owa Mroczna Polana? — spyta∏ najmniejszy ch∏opiec. — B´dzie równo siedemdziesiàt mil — odpar∏a gospodyni. — A˝ siedemdziesiàt mil! — zawo∏a∏ uradowany Paluszek. — A wi´c zdà˝ymy si´ ogrzaç i posiliç, zanim pan Wilko∏ak zawita znów w domowe progi. Nie mamy si´ czego obawiaç!

11


Gospodyni pokr´ci∏a g∏owà i westchn´∏a: — Siedemdziesiàt mil to dla niego ledwie dziesi´ç kroków. — Jak to? — A tak! Mój mà˝ ma siedmiomilowe buty. Zrobi jeden krok i od razu przeskoczy siedem mil. Uchodêcie, synkowie, póki czas! Uchodêcie! — Skoro i tak mamy zamarznàç w lesie, lepiej spróbowaç szcz´Êcia z panem Wilko∏akiem — zadecydowa∏ Paluszek. Gospodyni westchn´∏a i powiedzia∏a: — Prosz´, wejdêcie zatem. Ledwo ch∏opcy zdà˝yli nieco si´ posiliç i rozgrzaç skostnia∏e d∏onie, rozleg∏o si´ g∏uche walenie w drzwi. — To on! — szepn´∏a ze zgrozà biedna gospodyni. — Szybko, chowajcie si´, gdzie kto mo˝e!

12


Synowie drwala czmychn´li pod stó∏ i pod d´bowà ∏aw´. Gospodyni otworzy∏a ci´˝kie drzwi. — Ha! Dawaj mi zaraz jad∏a, ˝ono! I Wilko∏ak natychmiast rzuci∏ si´ na t∏ustà pieczeƒ baranià, oderwa∏ wielki udziec i zatopi∏ w nim k∏y. By∏ on pot´˝nym ch∏opiskiem w czerwonym kubraku, z ogromnà szablà, groênie po∏yskujàcà u boku. Na nogach mia∏ siedmiomilowe buty, które na pierwszy rzut oka wyglàda∏y jak para zwyczajnych buciorów. Po kolacji Wilko∏ak zzu∏ buty i przeciàgajàc si´, ∏ypnà∏ okiem pod stó∏. — A to co, moja ˝ono? Kupi∏aÊ mi smacznego ch∏opaczka na deser? Wyciàgnà∏ za ko∏nierz przera˝onego Paluszka.

13


— To synowie drwala — powiedzia∏a cicho poblad∏a ze strachu gospodyni. — Ha, synowie! — zarycza∏ Wilko∏ak. — A wi´c jest ich kilku! Jazda, wy∏aziç! — Zaczekaj, panie — odezwa∏ si´ naraz Paluszek. — Twoja ma∏˝onka kupi∏a nas dla ciebie na jutrzejsze Êniadanie. Ale mi´so, jak wiesz, trzeba wpierw rozmroziç, a potem odstawiç, by skrusza∏o. — S∏usznie prawisz, m∏odzieƒcze — przyzna∏ Wilko∏ak i zwróci∏ si´ do ˝ony: — Zabierz ich, ˝ono, ˝eby mi dobrze do jutra skruszeli. Gospodyni zaprowadzi∏a ch∏opców do spi˝arni. — Widz´, ˝e masz g∏ow´ nie od parady — szepn´∏a do Paluszka. — Spróbuj´ spoiç m´˝a winem. Kiedy zapadnie w sen, uchyl´ drzwi i wtedy p´dêcie szybciej od wiatru.

14


— Napijesz si´ winka, mój drogi? — spyta∏a, wróciwszy do izby, i przytoczy∏a do sto∏u p´katà beczk´. Ko∏o pó∏nocy Wilko∏aka zmorzy∏ sen. — Pr´dzej, synkowie — ponagla∏a gospodyni. — P´dêcie szybciej od wiatru, jeÊli wam ˝ycie mi∏e. Ch∏opcy wymkn´li si´ przez uchylone drzwi i puÊcili si´ p´dem przez las. Nasta∏ poranek. Wilko∏ak przebudzi∏ si´ na twardej, d´bowej ∏awie. Od razu poczu∏ wilczy g∏ód i przypomnia∏ sobie o siedmiu smakowitych ch∏opaczkach, których kupi∏a mu na targu zapobiegliwa ˝ona. Zajrza∏ do spi˝arni. — Ha! — ryknà∏ wÊciekle. — Gdzie oni sà? Dawaj mi tu, babo, siedmiomilowe buty! Musz´ dogoniç swoje Êniadanie! Wskoczy∏ w cudowne buciory ze z∏otymi klamrami i wypad∏ z domu.

15


Sadzi∏ przez okolice siedmiomilowymi susami. W mgnieniu oka mija∏ lasy, polany, rzeki, jeziora, góry — ba, nawet wsie i miasta. W koƒcu zap´dzi∏ si´ w wysokie góry, gdzie nie by∏o ˝ywego ducha. Usiad∏ na skale i zastanawia∏ si´, co dalej poczàç, a˝ tu nagle nadjecha∏a królewska kareta zaprz´˝ona w szóstk´ koni. Stangreci i lokaje natychmiast pierzchn´li na widok Wilko∏aka niczym wiewiórki. W oknie karety pojawi∏a si´ zaciekawiona królewna. — Prawdziwy Wilko∏ak! — zawo∏a∏a, z zachwytu a˝ klaszczàc w r´ce. Wilko∏ak, któremu bardzo pochlebi∏o królewskie zainteresowanie jego osobà, uk∏oni∏ si´ szarmancko. — Czy wasza królewska moÊç nie widzia∏a siedmiu uciekajàcych ch∏opców?

16


.'

'

'· . ' , 0

�·· �

"Cudowne baśnie. Duże litery"  
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you