Page 1


Mity i prawda o tajnej policji Hitlera

Przełożył z angielskiego

Tomasz Szlagor


Tytuł oryginału The Gestapo. The Myth and Reality of Hitler’s Secret Police Projekt okładki MARIUSZ BANACHOWICZ

Fotografie na okładce © alarich/Shutterstock Redakcja BARBARA MAJEWSKA

Korekta ANNA KURZYCA

Redakcja techniczna KRZYSZTOF CHODOROWSKI

Copyright © Frank McDonough 2015 The right of Frank McDonough to be identified as the Author of the Work has been asserted by him in accordance with the Copyright, Designs and Patents Act 1988. Po raz pierwszy opublikowano w języku angielskim przez Coronet, imprint Hodder & Stoughton. Polish edition © Publicat S.A. MMXVI (wydanie elektroniczne) Wykorzystywanie e-booka niezgodne z regulaminem dystrybutora, w tym nielegalne jego kopiowanie i rozpowszechnianie, jest zabronione. All rights reserved

ISBN 978-83-271-5610-5

jest znakiem towarowym Publicat S.A. 61-003 Poznań, ul. Chlebowa 24 tel. 61 652 92 52, fax 61 652 92 00 e-mail: office@publicat.pl, www.publicat.pl Oddział we Wrocławiu 50-010 Wrocław, ul. Podwale 62 tel. 71 785 90 40, fax 71 785 90 66 e-mail: wydawnictwodolnoslaskie@publicat.pl


Emily, z miłością


Wstęp

P

aul Schneider był pastorem ewangelickim i człowiekiem światłym o otwartym umyśle. Urodził się 29 sierpnia 1897 roku w Pferdsfeld, rolniczej mieścinie w Nadrenii. W kazaniu wygłoszonym 8 października 1933 roku skrytykował Ernsta Röhma, dowódcę SA (nazistowskich oddziałów szturmowych) za słowa, że nazistowska rewolucja może odbyć się bez „wewnętrznej, duchowej odnowy” narodu. Doniesiono na niego lokalnym władzom kościelnym. Biskup Nadrenii, członek pronazistowskiego ruchu Niemieccy Chrześcijanie, ostrzegł Schneidera, by przestał wygłaszać z ambony krytyczne uwagi pod adresem czołowych nazistów. W liście do swoich rodziców Schneider napisał: „Mimo chrześcijańskiego poczucia obowiązku posłuszeństwa nie sądzę, by Kościół ewangelicki uniknął konfliktu z narodowosocjalistycznym reżimem”. W lutym 1934 roku hierarchowie Kościoła protestanckiego uznali go za „politycznie niepewnego”. Aby go zmarginalizować, powierzono mu stanowisko pastora zborów w Dickenschied i Womrath – dwóch odległych wioskach liczących łącznie niecały tysiąc mieszkańców. Paul Schneider ponownie rzucił wyzwanie nazistom 11 czerwca 1934 roku. Tym razem zaprotestował przeciwko wypowiedzi działacza SA, który podczas ceremonii pogrzebowej zmarłego członka Hitlerjugend powiedział, że nazistowski „męczennik” Horst Wessel miał „niebiańskich naśladowców”. Po tym, jak o krytycznej reakcji Schneidera doniesiono gestapo, został on objęty aresztem prewencyjnym i umieszczony w lokalnym więzieniu. Miejscowi parafianie zebrali podpisy pod petycją, domagając się jego uwolnienia, i Schneider wyszedł na wolność. Zimą z 1935/1936 rok donoszono na niego aż dwanaście razy – za każdym razem za głoszenie antynazistowskich poglądów. W 1937 roku gestapo zakazało mu mieszkania i wygłaszania kazań na całym obszarze Nadrenii. W geście jawnego sprzeciwu wobec tego nakazu „wewnętrznego wygnania” Schneider wrócił do swoich zborów i dalej pełnił posługę. W dniu 3 października 1937 roku wygłosił kolejne krytyczne kazanie, któremu przysłuchiwał się funkcjonariusz lokalnej komórki gestapo. Schneider został aresztowany i osadzony w więzieniu w Koblencji. Następnie 27 listopada 1938 roku przeniesiono go do niesławnego obozu koncentracyjnego w Buchenwaldzie, gdzie został umieszczony w pojedynczej celi. Tam wieczorami często głosił Słowo Boże z okna swojej celi. Leonard Steinwender, katolicki ksiądz i współwięzień, opisał go 3


Wstęp

jako „heroiczną postać, którą cały obóz traktował z szacunkiem i podziwem. Żadne tortury nie powstrzymały go przed apelowaniem raz po raz do sumienia strażników SS i komendanta obozu”. Strażnicy potwornie pastwili się nad Schneiderem za to, że mówił otwarcie, co myśli. Alfred Leikam wspomina: „Na zmianę torturowali go, upokarzali i okrutnie bili”. W końcu nawet Karl-Otto Koch, brutalny komendant obozu w Buchenwaldzie, zdał sobie sprawę, że nie złamie jego ducha. Postanowił wypuścić go pod warunkiem, że podpisze dokument, w którym zobowiąże się, że nigdy więcej nie wróci do swojego zboru i nie będzie wygłaszał kazań. Paul Schneider odmówił i 18 lipca 1939 roku został zamordowany w obozowej izbie chorych pięcioma śmiertelnymi zastrzykami strofantyny. Jego trumny nie pozwolono otworzyć, a zrozpaczonej wdowie i sześciorgu dzieciom nie pokazano ciała, w tak strasznym było stanie. Na jego pogrzeb w Dickenschied przybyło 200 pastorów z protestanckiego Kościoła Wyznającego, a także tłum wiernych, by oddać cześć temu niezwykle odważnemu człowiekowi. Paul Schneider był pierwszym protestanckim duchownym zamordowanym za sprzeciw wobec nazizmu1. Niniejsza książka przedstawia poruszające losy osób aresztowanych przez gestapo. Chociaż nie aspiruje do roli wyczerpującej historii tej instytucji, kreśli ogólny obraz tego, jak gestapo funkcjonowało w latach 1933–1945, oparty na świeżej interpretacji wielu istniejących opracowań i analizie dokumentów z niemieckich archiwów. Koncentruje się wyłącznie na wydarzeniach w samych Niemczech (Altreich), z pominięciem obszarów okupowanych przez faszystowski reżim podczas II wojny światowej. Jej głównym celem jest przyjrzenie się, jaki wpływ miało gestapo na niemieckich obywateli żyjących pod rządami Hitlera. Zaczyna się od szczegółowego prześledzenia procesu formowania gestapo. Następnie prześwietla samych funkcjonariuszy gestapo i ich metody, dostarczając nowych i zaskakujących informacji. W kolejnych rozdziałach przedstawia kluczowe ofiary nazistowskiego terroru: religijnych dysydentów, komunistów, osoby „aspołeczne” i Żydów. To właśnie ta część jest najbardziej jaskrawym świadectwem ogromu ludzkich tragedii, jakie spowodowała działalność gestapo przy wydatnym udziale niemieckiego społeczeństwa, policji kryminalnej (Kripo) oraz instytucji pomocy i opieki społecznej. Końcowy rozdział zawiera wnikliwy opis powojennych procesów i dalszych losów funkcjonariuszy gestapo. Ogółem rzecz biorąc, niniejsza książka stanowi ważny krok na drodze do zrozumienia roli terroru w nazistowskim społeczeństwie. 1  Na podstawie: K. Bracher (red.), The Conscience in Revolt Portraits of German Resistance, 1933–1945, Hase and Koehler, Mainz 1994, s. 320–322; D. Stroud (red.), Preaching in Hitler’s Shadow, Eerdmans Publishing, Michigan 2013, s. 94–105; wypowiedź Alfreda Leikama w: R. Wentorf i P. Schneider, Witness of Buchenwald, Regent, Vancouver 2008, s. 20.

4


Wstęp

Bezpośrednio po 1945 roku historycy postrzegali nazistowskie Niemcy jako wszechpotężną, totalitarną dyktaturę. W tym okresie powstały liczne opracowania na ten temat, większość napisana przez osoby spoza Niemiec. Hannah Arendt w swej wielce wpływowej książce Korzenie totalitaryzmu sugeruje, że podstawą wszystkich totalitarnych reżimów jest tajna policja, która ma zaszczepić w każdym obywatelu strach tłumiący wszelkie odruchy oporu. Ponadto argumentuje, że głównym zadaniem wszystkich totalitarnych tajnych służb jest nie wykrywanie przestępstw, ale wyłapywanie osób uznanych za „wrogów publicznych”. Podkreśla również kluczową rolę społeczeństwa w denuncjowaniu takich osób2. Na tym tle Adolf Hitler był przedstawiany jako „pan i władca III Rzeszy”. Niemcy mieli jakoby umysły „wyprane” przez nazistowską propagandę3. Uznano za rzecz oczywistą, że gestapo było potężną organizacją, która miała swoich agentów wszędzie. Programy telewizyjne, literatura i filmy tylko ugruntowały ten rozpowszechniony pogląd4. Tymczasem w rzeczywistości każda osoba, która akceptowała i popierała nazistowski reżim, cieszyła się olbrzymią wolnością osobistą. Rządy Hitlera cieszyły się wielką popularnością. Ten fakt to klucz do zrozumienia realiów życia w nazistowskich Niemczech. Gestapo (Geheime Staatpolizei), czyli Tajna Policja Państwowa, było istotnym elementem systemu nazistowskiego terroru. Należy jednak pamiętać, że pierwotnie był to jeden z wydziałów policji, który utworzono w 1933 roku do walki z przeciwnikami hitlerowskiego reżimu. Do dziś termin „gestapo” budzi lęk i odrazę. Pierwsza całościowa historia gestapo autorstwa francuskiego historyka Jacques’a Delarue ukazała się dopiero w 1962 roku5. Opierała się wyłącznie na upublicznionych zeznaniach z procesów norymberskich z końca lat czterdziestych, koncentrując się na najważniejszych postaciach: Hermannie Göringu, Heinrichu Himmlerze i Reinhardzie Heydrichu. Delarue próbował wyjaśnić, jak gestapo funkcjonowało nie tylko w Niemczech, ale również w krajach okupowanej Europy6. Jednocześnie prezentował popularny

2  H. Arendt, The Origins of Totalitarianism, André Deutsch, London 1951, s. 434–435. 3  Klasyczną prezentację tego poglądu czytelnik znajdzie w The Rise and Fall of the Third Reich, bestsellerze z 1961 roku autorstwa Williama Shirera. Por. także: E. Bramstead, Dictatorship and Political Police: The Technique of Control by Fear, Oxford University Press, New York 1945. 4  Najsłynniejsza biografia to A. Bullock, Hitler: A Study in Tyranny, Penguin, London 1952. Teza, którą postawił Bullock, jakoby Hitler był bardziej zainteresowany władzą niż ideologią, została całkowicie obalona przez współczesnych badaczy III Rzeszy. 5  Por. J. Delarue, The Gestapo: A History of Horror, Viking Press, New York 1962. 6  Por. IMT, The Trials of the Major War Criminals before the International Military Tribunal, 42 tomy, Government Printing House, Washington 1947–1949.

5


Wstęp

wówczas obraz gestapo jako wszechobecnej organizacji, która nieustannie inwigilowała wszystkich Niemców7. Ten koszmarny obraz III Rzeszy zaczął się zmieniać dopiero w latach siedemdziesiątych, kiedy niemieccy historycy spojrzeli na epokę nazizmu głębiej, korzystając z nowo otwartych niemieckich archiwów. Punkt ciężkości przesunął się z tradycyjnego, intencjonalistycznego podejścia, które można określić mianem „hitlerocentrycznego”, w kierunku podejścia strukturalistycznego, odpowiadającego tak zwanej historii oddolnej. Osobą w dużej mierze odpowiedzialną za tę radykalną zmianę był niemiecki historyk Martin Broszat. W swej książce z 1969 roku pod tytułem The Hitler State („Państwo Hitlera”) przedstawił Hitlera jako „słabego dyktatora” stojącego na czele chaotycznego systemu, w którym biurokratyczne imperia zaciekle rywalizowały ze sobą o wpływy i władzę8. Później Broszat zebrał doborowy zespół historyków, z którym stworzył sześciotomowe dzieło zatytułowane Bayern in der NS-Zeit („Bawaria w epoce narodowego socjalizmu”). Autorzy „projektu Bawaria”, jak go nazwano, zbadali przejawy oporu wobec władzy Hitlera w życiu codziennym9. W konkluzji stwierdzili, że nazistowskie rządy w praktyce były znacznie mniej totalitarne niż w teorii. Niemieckie społeczeństwo miało znacznie większą swobodę wyrażania krytyki i narzekania, niż wcześniej sądzono. Prawdziwą siłą napędową hitlerowskiego reżimu byli młodzi i fanatyczni nazistowscy biurokraci, którzy cieszyli się wielką autonomią. Hitler często jedynie zatwierdzał coraz radykalniejsze posunięcia, które inni już wdrożyli. Pierwotny, autorytarny model obnażono jako mylne założenie w badaniach nad nazistowskimi Niemcami. To „oddolne” podejście sprawiło, że więcej uwagi poświęcono relacjom gestapo z niemieckim społeczeństwem. Powodem stosunkowo niewielkiej liczby opracowań na temat tajnej policji Hitlera jest znikomość dostępnych źródeł. Większość akt tej instytucji przepadło pod koniec wojny w wyniku alianckich nalotów albo umyślnego niszczenia dokumentów przez funkcjonariuszy nazistowskiego reżimu. Jedynym regionem, gdzie zachowało się wiele akt gestapo, była Nadrenia. Niemiecki historyk Reinhard Mann wybrał losowo i przejrzał 825 z około 73 000 akt, które przechowuje archiwum w Düsseldorfie. Niestety, zmarł przed ukończeniem prac, a wyników jego badań nie przełożono na język angielski. Niemniej jednak już wstępna analiza tych dokumentów dowiodła, że wbrew powszechnemu przekonaniu gestapo nie było 7  Delarue, The Gestapo, s. ix. 8  Por. M. Broszat, The Hitler State: The Foundations and Development of the Internal Structure of the Third Reich, Longman, London 1981. 9  Por. M. Broszat i in., Bayern in der NS-Zeit, 6 tomów, Oldenbourg, München 1977–1983.

6


Wstęp

wszechwładną „Policją Myśli” rodem z powieści Rok 1984 George’a Orwella10. Ustalenia Reinharda Manna stanowią podstawę kierunku badań, który obecnie jest nazywany „rewizjonistyczną interpretacją” fenomenu gestapo. Mann wykazał, że gestapo nigdy nie zatrudniało wystarczająco licznego personelu, by szpiegować każdego. W rzeczywistości była to stosunkowo niewielka, niedofinansowana i przeciążona instytucja, zatrudniająca mniej niż 15 000 etatowych pracowników, których zakres obowiązków obejmował wszystkie przestępstwa polityczne popełniane w kraju liczącym 66 milionów obywateli. Funkcjonariusze gestapo nie byli brutalnymi, fanatycznymi nazistami, ale zawodowymi policjantami, którzy wstąpili do policji na długo, zanim Hitler doszedł do władzy. W większości wypadków wszczynali śledztwa po otrzymaniu donosu. Mimo to Mann nie doszedł do wniosku, że gestapo było nieefektywnym narzędziem terroru. Wręcz przeciwnie – ustalił, że ta organizacja skierowała swoje ograniczone zasoby przeciwko grupom, które zdefiniowała jako nienależące do „wspólnoty narodowej” (Volksgemeinschaft), szczególnie tym, które siały ferment w niemieckim społeczeństwie. Niemniej jednak studium Manna nastręcza pewnych istotnych problemów. Na przykład jego autor, koncentrując się na prywatnych konfliktach wśród „zwykłych Niemców”, pominął w swej analizie kluczowe grupy społeczne, przede wszystkim komunistów, Żydów, zagranicznych robotników przymusowych i szeroko pojętą grupę tak zwanych osób aspołecznych. Kolejny milowy krok na drodze do zrozumienia, jak gestapo funkcjonowało w nazistowskich Niemczech, uczynił amerykański historyk Robert Gellately w książce The Gestapo and German Society („Gestapo i niemieckie społeczeństwo”) z 1990 roku11. Gellately, podobnie jak przed nim Mann, oparł swoje badania na losowo wybranej próbce akt gestapo, ale z zupełnie innego miejsca – Würzburga w Dolnej Frankonii (jednego z okręgów administracyjnych Bawarii). Ponadto Gellately przyjrzał się innym grupom społecznym niż Mann, koncentrując się na aktach dotyczących Żydów i zagranicznych robotników. Odkrył, że w 57 procentach wszystkich przypadków, które przebadał, najważniejszą rolę odegrały denuncjacje. Jego ustalenia dodatkowo potwierdziły tezę, że gestapo było instytucją cierpiącą na niedobór personelu 10  Por. R. Mann, Protest und Kontrolle im Dritten Reich: Nationalsozialistische Herrschaft im Alltag einer rheinischen Großstadt, Campus Verlag, Frankfurt am Main 1987. Sarah Gordon badała akta gestapo dotyczące jedynie Żydów w Düsseldorfie, ale nie zagłębiała się w poszczególne sprawy. Por. S. Gordon, Hitler, Germans and the Jewish Question, Princeton University Press, Princeton 1984. Ponadto Joshi Vandana badała sprawy dotyczące donosicielek w Düsseldorfie. Por. J. Vandana, Gender and Power in the Third Reich: Female Denouncers and the Gestapo, 1933–1945, Palgrave Macmillan, Basingstoke 2003. 11  R. Gellately, The Gestapo and German Society: Enforcing Racial Policy, 1933–1945, Clarendon Press, Oxford 1990.

7


Wstęp

i polegającą na donosach, która przeważającą większość „zwykłych” Niemców zostawiła w spokoju. Gellately w jeszcze bardziej dobitny sposób pokazał, jak gestapo korzystało ze wsparcia i pomocy społeczeństwa12 . Tym samym obaj, Mann i Gellately, obalili mit o wszechwładnym państwie policyjnym, które utrzymywało porządek terrorem. Dla przestrzegających prawa obywateli nazistowskich Niemiec gestapo nie stanowiło realnego zagrożenia. Inny amerykański historyk, Eric Johnson we wnikliwej książce The Nazi Terror z 1999 roku przedstawił własny przekonujący i wyważony obraz gestapo. Johnson oparł się na wybranej losowo próbce akt sądowych z Kolonii i pewnej liczbie akt gestapo z Krefeld w Nadrenii, a także na wywiadach z byłymi ofiarami i wiele mówiących danych statystycznych. Jego ustalenia potwierdziły, że gestapo było stosunkowo małą instytucją, która w dużej mierze polegała na współpracy ze społeczeństwem. Johnson wykazał, że gestapowcy traktowali „dobrych” obywateli z dużą dozą pobłażliwości. Większość Niemców zupełnie nie czuła przed nimi strachu. Zasadniczą różnicą między jego ustaleniami a tym, co napisał Gellately, jest teza, że funkcjonariusze gestapo byli w swych działaniach znacznie brutalniejsi i wykazywali więcej inicjatywy13. Ja sam zainteresowałem się tą instytucją, pracując nad biografią Sophie Scholl, dwudziestojednoletniej studentki Uniwersytetu Monachijskiego, którą gestapo aresztowało 18 lutego 1943 roku za kolportowanie antynazistowskich ulotek. Scholl została stracona zaledwie cztery dni później, w efekcie naprędce zorganizowanego procesu pokazowego, któremu przewodził Roland Freisler, zwany „wieszającym sędzią Hitlera”14. Sophie przesłuchiwał Robert Mohr – opanowany, zawodowy oficer gestapo, a nie brutalny, fanatyczny nazista. Wówczas zwróciłem uwagę na dwie kwestie, które uznałem za warte dalszych badań. Po pierwsze, czy wszystkie dochodzenia gestapo 12  Trend w kierunku badania donosów znajduje swoje odbicie w następujących opracowaniach: R. Gellately, Denunciations and Nazi Germany: New Insights and Methodological Problems, Historical Social Research, vol. 22 (1997), s. 228–239; R. Gellately i S. Fitzpatrick, Accusatory Practices: Denunciations in Modern European History, 1789–1989, University of Chicago Press, Chicago 1997; R. Gellately, Backing Hitler: Power and Consent in Nazi Germany, Oxford University Press, Oxford 2001; B. Frommer, Denunciations and Fraternisers: Gender Collaborations and Revolution in Bohemia and Moravia during World War II and After, [w:] N. Wingfield i M. Bucur (red.), Gender and War in Twentieth-Century Eastern Europe, Indiana University Press, Indiana 2006, s. 111–132. 13  E. Johnson, The Nazi Terror: The Gestapo, Jews and Ordinary Germans, John Murray, London 1999. Por. także E. Johnson i K.-H. Reuband, What We Knew: Terror, Mass Murder and Everyday Life in Nazi Germany, John Murray, London 2005; E. Johnson, German Women and Nazi Justice: Their Role in the Process from Denunciation to Death, „Historical Research”, vol. 20 (1995), s. 33–69. 14  Por. F. McDonough, Sophie Scholl: The Real Story of the Woman Who Defied Hitler, History Press, Stroud 2010.

8


Wstęp

przeprowadzono z taką efektywnością, jak w przypadku Sophie Scholl? Po drugie, czy inni funkcjonariusze gestapo także wykazywali tyle życzliwości i współczucia, co Robert Mohr? Aby znaleźć odpowiedzi na te pytania, postanowiłem przeanalizować akta dotyczące osób, którymi gestapo interesowało się w latach 1933–1945. To podejście wymagało przeprowadzenia badań na znacznie większą skalę. Największy zbiór zachowanych akt (73 000 sztuk) przechowuje archiwum w Düsseldorfie. Niniejsza książka jest w dużej mierze oparta na tym materiale, ale wykracza poza analizę dokumentów z Düsseldorfu, obejmując znacznie szerszy przekrój akt gestapo z całego regionu Północnej Westfalii, który w epoce nazistowskiej zamieszkiwały cztery miliony osób. Otrzymałem nieograniczony dostęp do wszystkich ocalałych akt. W czasach III Rzeszy był to region silnie uprzemysłowiony, z dużą populacją katolików, mniejszym kontyngentem protestantów i żydowskimi społecznościami średniej wielkości w większych miastach. Materiał z archiwum w Düsseldorfie uzupełniłem oficjalnymi dokumentami, aktami sądowymi, relacjami świadków, wspomnieniami i wywiadami. Wszystkie te źródła, zebrane razem, pozwoliły przeprowadzić obszerne badania nad tym, jak funkcjonowało gestapo i jak traktowało swoje ofiary. Najwięcej uwagi poświęciłem rozmaitym grupom, które gestapo wzięło na cel – między innymi komunistom, religijnym dysydentom, osobom aspołecznym i Żydom – ale przeanalizowałem również motywy tych, którzy ich denuncjowali. Zasadniczy problem z aktami gestapo polega nie na tym, co zawierają, ale co w nich pominięto. Wiadomo, że gestapo stosowało tak zwane wzmocnione techniki przesłuchań, które często sprowadzały się do bestialskiego bicia, czego w aktach nie odnotowywano. Podjąłem próbę pokazania, na podstawie dowodów ujawnionych w późniejszych procesach i zeznaniach świadków, na ile powszechne były te brutalne praktyki. Najważniejszą kwestią dla moich badań była nie sama liczba spraw, ale ich szczegółowość. W archiwum w Düsseldorfie znajdują się tysiące akt, które są niezwykle zwięzłe. Niniejszą książkę oparłem na bardzo wnikliwych dochodzeniach, których akta liczą setki stron i które wymagały przesłuchania licznych świadków15. To podejście pozwoli czytelnikom wejrzeć w życie codzienne zwykłych i niezwykłych osób z rozmaitych środowisk, którym przyszło żyć w czasach nazizmu. Zajrzymy do robotniczego osiedla, lokalnej fabryki, piwiarni na rogu ulicy, popularnej restauracji, a także domów, a nawet sypialni 15  Ze względu na obowiązujące w Niemczech prawo dotyczące ochrony danych osobowych, nazwiska osób wymienionych w tych aktach, oprócz nazwisk funkcjonariuszy gestapo, musiały zostać zmienione. Wszystkie pozostałe fakty podane w książce dokładnie odpowiadają temu, co zawierają akta.

9


Wstęp

przeciętnych obywateli Niemiec. Ta nieznana historia III Rzeszy nigdy dotąd nie doczekała się tak obszernego ujęcia. Wśród bohaterów tej książki czytelnik znajdzie świadków Jehowy, którzy odważnie odmówili wyrzeczenia się swojej wiary; księży i pastorów, którzy nie pozwolili się uciszyć; komunistów, którzy nie poszli na kompromis; robotników, których przyłapano na malowaniu graffiti; młodych ludzi, którzy organizowali się w grupy oporu; osoby denuncjujące sąsiadów za słuchanie zagranicznych stacji radiowych; pracowników donoszących na kolegów i koleżanki z pracy; żony donoszące na mężów; kochanków donoszących na siebie nawzajem, a także niemieckiego „Aryjczyka” i jego żydowską narzeczoną, którzy dla miłości zaryzykowali wszystko. Tym, co zwraca szczególną uwagę, jest ogromna swoboda gestapo w rozpatrywaniu takich spraw i duża ilość czasu, jaki często poświęcano poszczególnym przypadkom. Większość dochodzeń zaczynała się od donosów zwykłych obywateli. Gestapo zachęcało ich do zgłaszania dysydenckich zachowań. Nie przewidziało jednak, że wiele z tych doniesień będzie wynikało z pobudek osobistych. Wbrew obiegowej opinii gestapo nie zajmowało się jedynie aresztowaniem i dostarczaniem „wrogów publicznych” pod bramy obozów koncentracyjnych. Większość spraw umarzano albo nakładano zdumiewająco łagodne kary. Funkcjonariusze gestapo starali się zakończyć śledztwo i podjąć decyzję co do ewentualnej kary przed końcem wstępnego, dwudziestojednodniowego aresztu prewencyjnego. Tylko sprawy, które uznali za poważne, przekazywali prokuratorowi, który podejmował ostateczną decyzję. Najsurowiej traktowano podejrzanych, których gestapo uważało za kluczowych przeciwników politycznych, religijnych lub rasowych. Zwolnienia z aresztu po zakończeniu śledztwa były normą, nie wyjątkiem. Jak na organizację, która w powszechnym mniemaniu funkcjonowała ponad prawem, gestapo skrupulatnie przestrzegało procedur i przepisów. Swoboda, jaką dysponowali gestapowcy przy rozpatrywaniu podległych im spraw, skutkowała wielką różnorodnością podejmowanych decyzji, które niejednokrotnie budzą zdumienie. Czytelnik nieraz będzie zdziwiony ich surowością lub pobłażliwością. Czasem sprawy, w których delikwentowi nominalnie groziła kara śmierci, oddalano bez postawienia zarzutów, podczas gdy w innych, pozornie błahych sprawach, zapadały ciężkie wyroki. Wszystkie przypadki rozpatrywano z typową dla Niemców starannością. Funkcjonariusze gestapo jawią się na kartach tej książki nie jako stereotypowe wcielenie zła, ale jako bardzo różnorodna grupa osobników, których niełatwo jest zaszufladkować. Nie zmienia to faktu, że w późniejszym okresie wojny

10


Wstęp

gestapowcy stali się znacznie brutalniejsi wobec osób uznanych za wrogów publicznych i znacznie częściej stosowali wzmocnione techniki przesłuchań. Efektem dogłębnej analizy akt gestapo, która legła u podstaw niniejszej książki, jest oryginalny i skłaniający do refleksji wgląd w życie codzienne III Rzeszy oraz sugestywny portret ofiar nazistowskiego terroru.


Profile for Publicat S.A. Grupa Wydawnicza

"Gestapo" Frank McDonough  

"Gestapo" Frank McDonough  

Advertisement