Page 1

Biuletyn

nr 3/2012 Sierpień

ISSN 1507-1383

polskiego towarzystwa ekonomicznego

W poszukiwaniu

innowacyjności

Jerzy Hausner  Władysław Szymański  Andrzej Zawiślak 1


Wspomnienie

Profesor Tadeusz Kowalik 1926–2012

Zmarł Tadeusz Kowalik, Profesor doktor habilitowany nauk ekonomicznych, wybitny naukowiec i działacz społeczny, specjalista z zakresu ekonomii transformacji, ekonomii porównawczej a także historii i metodologii ekonomii. Urodził się 19 listopada 1926 w Kajetanówce w woj. lubelskim, zmarł 30 lipca 2012 w Warszawie. Był absolwentem (1951) Wydziału Prawa UW i Instytutu Nauk Społecznych przy KC PZPR, następnie w Instytucie został adiunktem (1954-1957). Od 1948 r. należał do PZPR, a w 1968 r. został z niej wykluczony. Był redaktorem naczelnym czołowego w  owych czasach tygodnika „Życie Gospodarcze” (1956-1958). Kierował wydaniem dzieł Oskara Langego i Michała Kaleckiego. Od końca lat 60. był czynnie zaangażowany w  lewicowy nurt opozycji demokratycznej. Był współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników oraz członkiem Komisji Ekspertów Międzyzakładowego Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej im.  Lenina (1980) i Krajowej Komisji Porozumiewawczej, członkiem Rady Programowej NSZZ „Solidarność” (1980-1981). W  latach 1991-1999 był współzałożycielem i redaktorem czasopisma „Przegląd Społeczny”. Był współzałożycielem (1992) i członkiem Unii Pracy (do 2002), Stowarzyszenia Studiów i Inicjatyw Społecznych (1998-2004), a także członkiem Rady Naukowej Karl Polanyi Institute of Political Economy w Montrealu (1988). Pracował społecznie w Radzie Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów (1994-2005). Spędził dziesięć lat w ośrodkach naukowych: Wiednia, Genewy, Cambridge, Toronto, Sztokholmu, Waszyngtonu, Nowego Jorku i Los Angeles. Do końca życia był aktywny naukowo jako profesor nauk humanistycznych i ekonomicznych w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN. Do ostatnich dni publikował. Ostatni tekst profesora Kowalika to posłowie do polskiego przekładu publikacji „Manifest oburzonych ekonomistów. Kryzys i dług w Europie: 10 fałszywych oczywistości, 22 sposoby na wyprowadzenie debaty z impasu”, autorstwa francuskich ekonomistów. Wcześniejsze publikacje to m.in: „Systemy gospodarcze”, efekty i defekty reform i zmian ustrojowych” (2005) „www.PolskaTransformacja. pl” (2009), oraz „Transformacja polska. Dokumenty i analizy” (2010). Te wybrane, suche fakty z życia Tadeusza Kowalika nie mogą ukazać w pełni jakim był człowiekiem. A był człowiekiem niezwykle szlachetnym i krystalicznie uczciwym. Miałam niejednokrotnie okazję przekonać się o tym w czasie 11-letniej współpracy w ramach Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Radzie Ministrów. Zawsze bardzo imponowała mi Jego odwaga i bezkompromisowość w obronie ideałów społecznych. Zdarzało się, że do raportów Rady zgłaszał votum separatum, gdy jakaś teza raportu nie była zgodna z Jego poglądami. Silne uwrażliwienie na kwestie społeczne z pewnością miało związek z Jego niełatwym dzieciństwem i wczesną młodością, co poruszająco odzwierciedla wywiad z profesorem Kowalikiem pt. „Musztarda przed obiadem”, w którym wspomina: „Urodziłem się w chłopskiej rodzinie i to w takiej zakutej, lubelskiej wsi, w której nie było ani poczty, kościoła, ani szkoły, sklepu”. Tadeusz Kowalik był krytykiem neoliberalnego modelu kapitalizmu, który oceniał jako podporządkowany wyłącznie interesom sektora finansowego i ludzi najbogatszych. Był też jednym z najbardziej wyrazistych

1

2

krytyków polskiego modelu transformacji i reform Balcerowicza. Nigdy do końca nie pogodził się ze społecznymi kosztami transformacji, bezrobociem, nędzą niektórych grup społecznych, w tym rodzin i dzieci, żyjących na terenach popegeerowskich. Uważał, że kosztów tych można było uniknąć. Był przekonany, że o kształcie przyjętego w Polsce modelu ustrojowego zadecydowały okoliczności, przede wszystkim wynikające z gry politycznej. Pisał bez ogródek, że „/…/Mazowiecki popełnił »kolumbowy błąd« – szukał wzoru w Bonn, a podsunięto mu reformy z Chicago i  Waszyngtonu”1. Z uznaniem i satysfakcją przyjął zapis w Konstytucji RP z 1997 r. (art. 20), że ”społeczna gospodarka rynkowa oparta na wolności działalności gospodarczej, własności prywatnej oraz solidarności, dialogu i współpracy partnerów społecznych stanowi podstawę ustroju gospodarczego Rzeczypospolitej Polskiej.” Z czasem przekonywał się, że rzeczywistość odbiegała istotnie od tego zapisu. Do końca życia nie mógł się z tym pogodzić i w posłowiu do „Manifestu oburzonych ekonomistów” pisał: ”W Polsce nasza wielka idea leży odłogiem. A przecież, by rozpocząć debatę, wystarczyłoby zorganizować konferencję nt.15-lecia Konstytucji RP, która obiecywała (już nie piszę: „gwarantowała”, choć konstytucja to właśnie zakłada) zasadniczo inny niż realizowany typ kapitalizmu („Manifest..”, s. 76). Tadeusz Kowalik nieprzerwanie współpracował z Polskim Towarzystwem Ekonomicznym, był inicjatorem wielu debat oraz autorem i recenzentem publikacji w czasopiśmie naukowym „Ekonomista”. Można się było z Tadeuszem Kowalikiem zgadzać lub nie, ale zawsze Jego wystąpienia i publikacje były inspiracją intelektualną. W listopadzie ubiegłego roku zorganizowane zostało w PTE seminarium z okazji 85-tych urodzin Tadeusza Kowalika. Profesor przeciwny obchodom swoich jubileuszy zgodził się wyłącznie pod warunkiem, że przyjmą one formę merytorycznej dyskusji. Tak się też stało. Zapis tej jubileuszowej debaty na temat: „Jakiego ładu społeczno-gospodarczego Polska potrzebuje”, uwieczniony został na stronie internetowej PTE. 26 kwietnia 2012 r. Profesor uczestniczył w Konwersatorium PTE „Czwartki u Ekonomistów” na kanwie książki Witolda Kieżuna „Patologia transformacji”. Niestety, była to ostatnia już debata w PTE z aktywnym udziałem profesora Tadeusza Kowalika. Będzie nam Go bardzo brakowało. Cześć Jego Pamięci. Elżbieta Mączyńska Prezes PTE

Dobry człowiek, ostry krytyk „Zachowam go w pamięci jako dobrego człowieka, przyjaciela i ostrego krytyka, któremu na sercu leżała sprawa nierówności społecznych.” Tadeusz Mazowiecki, Gazeta Wyborcza 1 sierpnia 2012 r. „Przez pół wieku był jedną z najważniejszych postaci w polskiej debacie o gospodarce. Po 1989 r. stał się konsekwentnym krytykiem planu Balcerowicza i polskiego kapitalizmu”. Adam Leszczyński, Gazeta Wyborcza, 1 sierpnia 2012 r.

Dwudziestolecie polskich przemian. Konserwatywna modernizacja, praca zbiorowa po red. Pawła Kozłowskiego, INE PAN, Warszawa 2011,s.53 Więcej o profesorze Tadeuszu Kowaliku: http://www.pte.pl/pliki/pdf/musztarda2.pdf – tu wywiad pt. „Musztarda przed obiadem” http://www.pte.pl/129_czwartki.html - debata pt. „Patologie transformacji”, http://www.pte.pl/pliki/2/21/CZuE-program_na_2009-12-03.pdf - debata nad książką „www.polskatransformacja pl”


Biuletyn nr 3/2012 r.

Spis treści Wspomnienie o profesorze Tadeuszu Kowaliku (1926-2012) Od redakcji

2 4

wywiad

str. 10-12

Dziś prawdziwych kapitalistów już nie ma! – z Elżbietą Mączyńską rozmawia Roman Mańka 5-9 temat numeru Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu? Jerzy Hausner z zespołem 10-12 debata

Niepewność i niestabilność gospodarcza a wyzwania dla Polski – Władysław Szymański 14-16

str. 18-20

forum

Demografia jako czynnik globalnie naruszonej równowagi – Elżbieta Mączyńska 18-20 Musimy odmłodzić kraj Andrzej Wielowieyski 21 felieton

Niewolnicy globalizacji Andrzej Zawiślak

22-23

wywiad

str. 24-26

Potrzebna wolna gospodarka z odpowiedzialnością za błędy –Z Larsem Voglem rozmawia Artur Burak

24-26

Ludzie

Siedziba i pracownicy biura Zarządu Krajowego PTE

27

opinie

Upadłości transgraniczne – wyzwania dla audytu Joanna Krawiec

28-29

wydarzenia

Porozmawiajmy o gospodarce Z życia PTE

30-31 32-35

sprawozdanie

str. 30-31

Formy działalności Oddziałów Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w 2011 r. Stanisław Rudolf Lublin zaprasza na studia

36-38

39

historia

Z naszych starodruków

40-41

kulturalnie i naukowo

str. 36-38

Warto być Zapowiedzi „Czwartków u Ekonomistów”

42

Ludzie

Kwestionariusz ekonomisty Andrzej Zawiślak

43

3


W poszukiwaniu

Biuletyn PTE Magazyn bezpłatny Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Redakcja nie zawsze podziela poglądy i opinie autorów.

Wydawca: Zarząd Krajowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 00-042 Warszawa, ul. Nowy Świat 49 Tel. 22 551 54 01, faks 22 551 54 44 Prezes Zarządu: Elżbieta Mączyńska zk@pte.pl Redaktor prowadząca: Iwona Dudzik Redaguje zespół w składzie: Alojzy Czech, Artur Pollok, Stanisław Rudolf, Stanisław Gliński, Paweł Adamczyk, Grzegorz Wałęga Recenzent naukowy: Ryszard Kowalski Opracowanie graficzne, DTP, korekta: FirstPage Publishing Studio Ling Brett Reklama: Agnieszka Jarczyńska agnieszka.jarczynska@pte.pl Tel. 22 551 54 40 Druk: db PRINT POLSKA Sp. z o. o.

innowacji

Polskie Towarzystwo Ekonomiczne za cel stawia sobie propagowanie wiedzy ekonomicznej. Jesteśmy przekonani, że ekonomiczny punkt widzenia pozwala lepiej zrozumieć otaczającą rzeczywistość. Chcemy, aby nasze dyskusje inspirowały pomagając innym osiągać coraz więcej. Liczymy, że społeczność ludzi związanych z ekonomią będzie zgłaszać konstruktywne uwagi do naszych projektów. Mówimy o sprawach ważnych. Za jedną z nich uznajemy innowacje, o których piszemy wiele w tym numerze Biuletynu PTE. Innowacje są niezbędne, aby nasza gospodarka była konkurencyjna i mogła się rozwijać. Jeśli chcemy nie tylko konsumować i cieszyć się tym, co wymyślili inni, ale także samemu tworzyć nową jakość. Obecnie innowacyjność w naszym kraju jest uśpiona. Polska jest na ostatnich miejscach w rankingach innowacyjności. Skąd ten bezwład? Przecież mamy wieki potencjał, sporą kreatywność. To musi się zmienić. Chcemy pobudzić, inspirować do działania. Pokazać pozytywne przykłady innowacji, chwalić za kreatywność, a nie ganić za podjęte ryzyko. Zachęcać do usuwania barier. Mamy znakomitych sprzymierzeńców, m.in. organizatorów Kongresu Innowacyjnej Gospodarki, oraz autorów raportów, takich jak „Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu?”(fragment publikujemy), czy „Raport o innowacyjności gospodarki Polski w 2011 r.”, który powstał w INE PAN. W „Biuletynie PTE” chcemy też pisać o tym, co nas spotyka na co dzień. Tym razem podejmujemy temat upadłości firm, przed czym – naszym zdaniem – jako klienci nie jesteśmy odpowiednio chronieni. Kolejnym ważnym tematem są sprawy demograficzne. Do dyskusji zaprosili nas organizatorzy Kongresu Demograficznego, który odbył się pod patronatem Prezydenta RP, a parlamentarzysta Andrzej Wielowieyski na naszych łamach otwiera dyskusję o zadaniach polityki ludnościowej. Z kolei Władysław Szymański apeluje do polityków, aby pomogli polskiej gospodarce wykorzystać szansę na pokonanie dystansu dzielącego ją od średniego poziomu w UE. Na koniec zagadka. „Przekonajmy młodzież, urodzoną w bogactwie i zbytkach, że aby jaśnieć w nowoczesnym społeczeństwie, najlepszym ku temu krokiem nie jest rozrzutność, lecz przede wszystkiem praca, tworzenie”. W którym roku napisano te słowa? W 1868 r. napisał je francuski ekonomista Michel Chevalier w piśmie „Ekonomista” wydawanym do dziś przez PTE. Ktoś odgadł? Jeśli nie, to zapraszamy do lektury fragmentów naszych starodruków, które wybraliśmy, bo wydały nam się wyjątkowo aktualne. Redaktor prowadząca Iwona Dudzik

Oddziały Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Białystok 15-732, ul. Choroszczańska 31 tel./fax 793 233 238, (85) 652 09 25, e-mail: jolsien@poczta.onet.pl Bielsko-Biała 43-309, ul. Willowa 2, tel./fax (33) 827 93 54 e-mail: partship@ath.bielsko.pl Bydgoszcz 85-034, ul. Długa 34 tel. (52) 322 37 42 fax (52) 322 65 52 e-mail: sekretariat@pte.bydgoszcz.pl

4

Gliwice 44-100, ul. Zwycięstwa 47 tel. (32) 331 30 81 tel./fax (32) 331 30 82 e-mail: biuro@ptegliwice.pl Katowice 40-129, ul. Misjonarzy Oblatów 27 tel. (32) 25 96 279 tel/fax (32) 25 98 878 fax (32) 25 85 482 e-mail: katowice@pte.pl

Częstochowa 42-200, ul. Kilińskiego 32/34 tel. (34) 324 97 33, (34) 324 26 30, fax (34) 324 26 30 e-mail: opteczwa@onet.pl

Kielce 25-406, ul. Świętokrzyska 21 Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach Wydział Zarządzania i Administracji tel/fax (41) 349 65 28 e-mail: a.szplit@plusnet.pl

Elbląg 82-300, ul. Giermków 5 tel. 504 158 840 e-mail: elblagpte@interia.pl

Koszalin 75-254, ul. Franciszkańska 52 tel./fax (94) 343 33 33, tel. (94) 343 19 60 e-mail: ptekoszalin@neostrada.pl

Gdańsk 80-830, ul. Długi Targ 46/47 tel. (58) 301 54 61 tel./fax (58) 301 99 71 e-mail: biuro@gdansk.pte.pl

Kraków 30-003, ul. Lubelska 21 tel. (12) 634 32 59 tel./fax (12) 634 03 81 e-mail:krakow@pte.pl

Legnica 59-220, Rynek 28 tel. (76) 852 38 72 e-mail: pte.legnica@wp.pl

Rzeszów 35-045, ul. Hetmańska 15 tel. (17) 853 36 49, fax (17) 85 338 15 e-mail: pterzeszow@poczta.onet.pl

Lublin 20-086 , ul. Szewska 4 lok. 7 tel./fax (81) 532 84 14, (81) 534 35 50 e-mail: pte@lublin.net.pl

Szczecin 70-414, Plac Jana Kilińskiego 3 tel. (91) 455 34 55, fax (91) 455 34 71 e-mail: pte@pte.szczecin.pl

Łódź 90-608, ul. Wólczańska 51 tel. (42) 632 28 17 fax. (42) 632 44 20 e-mail: sekretariat@pte.lodz.pl

Toruń 87-100, ul. Kopernika 21 tel. 793 370 619, e-mail: pte@stud.umk.pl

Olsztyn 10-117, ul. 1 Maja 13 tel. (89) 527 58 25 tel./fax (89) 527 24 49 e-mail: pte@pteolsztyn.edu.pl Opole 45-058, ul. Ozimska 46a tel./fax (77) 401 69 01 tel. (77) 401 69 00 e-mail: zmikolajewicz@poczta.onet.pl Poznań 61-779, ul. Klasztorna 24/25 tel. (61) 852 86 91, fax (61) 851 90 58 e-mail: info@pte.poznan.pl

Wałbrzych 58-300, ul. Szmidta 4a tel. (74) 842 62 60 e-mail: ptewch@wp.pl Warszawa 00-042, ul. Nowy Świat 49 tel. (22) 551 54 20, fax (22) 55 15 444 e-mail: pteow@interia.eu Wrocław 50-156, ul. Łaciarska 28 tel./fax (71) 343 63 18 e-mail: pte-wroclaw@tlen.pl Zielona Góra 65-066, ul. Żeromskiego 3 skr. 165, tel./fax (68) 320 25 89, tel. (68) 327 04 19, e-mail: pte@zg.pl


wywiad

Dziś prawdziwych

kapitalistów już nie ma! Z Elżbietą Mączyńską rozmawia Roman Mańka, „Gazeta Finansowa” Czy zawirowania gospodarcze można z wyprzedzeniem przewidywać? Coraz trudniej. Tempo przemian bezprecedensowo narasta, a wraz z nim narastają ryzyko i niepewność. Stąd też złośliwi powiadają, że o prognozach można powiedzieć na pewno tylko tyle, że się na pewno nie sprawdzają. Paradoksalnie jednak, tym bardziej niezbędna jest refleksja nad przyszłością. Historia dowodzi bowiem, że nic tak dobrze nie czyni teraźniejszości, jak dobrze przemyślana przyszłość. Stąd potrzeba programów strategicznych oraz narzędzi wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami dla rozwoju społeczno-gospodarczego. Dotyczy to zarówno sfery makro-, jak i mikroekonomicznej. Z tego też wynika rosnące znaczenie modeli wczesnego ostrzegania przed zagrożeniami. W Szkole Głównej Handlowej prowadzimy systematyczne badania nad bankructwami przedsiębiorstw. Wcześniej w Instytucie Nauk Ekonomicznych PAN opracowane zostały, pod moim kierunkiem, wielowariantowe modele wczesnego ostrzegania przed bankructwem przedsiębiorstwa. To swego rodzaju predykcyjny termometr dla gospodarki, dzięki któremu można ze znacznym wyprzedzeniem rozpoznać symptomy zagrożeń. Jeśli będąca wynikiem zastosowania modelu wczesnego ostrzegania funkcja przyjmuje ujemne wartości, oznacza to zagrożenie bankructwem. Jakie Pani widzi obecnie największe zagrożenia dla polskich przedsiębiorstw? Problemem dzisiejszego świata jest nie tyle produkcja, bo przy obecnym poziomie technologii świat może wytworzyć dowolną ilość dóbr i usług, ile sprzedaż i pozyskiwanie nabywców produktów oraz usług. Zatem podstawowe zagrożenie dla przedsiębiorstw stanowi możliwość utraty rynków zbytu. Stąd też w ramach działalności gospodarczej odbywa się zażarta walka o rynek. W tym kontekście należy rozróżniać uwarunkowania wewnętrzne, czyli krajowe, i zewnętrzne, w tym eksport. W wymiarze wewnętrznym

dzieje się dobrze, dopóki ludzie mają godziwie opłacaną pracę i spada, a przynajmniej nie rośnie, bezrobocie. Dzięki temu może utrzymywać się i wzrastać popyt rynkowy. Silną stroną polskiej gospodarki jest właśnie duży popyt wewnętrzny. Na szczęście polski rynek wewnętrzny jest wciąż silny, choć niewątpliwie 13-procentowe bezrobocie, jakie charakteryzuje Polskę obecnie, jest czynnikiem osłabiającym popyt. Możemy powiedzieć z niezachwianą pewnością, że popyt wewnętrzny w Polsce jest silny? Polska nie jest w tak dużym stopniu uzależniona od eksportu, jak niektóre inne kraje naszego regionu, np., niedaleko szukając, Czechy. Stąd też problemy ze wzrostem gospodarczym, które doskwierają wielu państwom europejskim, nie przenoszą się w szybkim tempie do Polski, ponieważ nie istnieje silne uzależnienie od eksportu. Mniejsze jest zatem także zagrożenie zarażenia naszego kraju recesją, która dotyka obecnie inne kraje. Naszym podstawowym potencjałem gospodarczym jest bowiem rynek wewnętrzny. On się jednak niestety kurczy. Jeszcze niedawno szacowano bowiem, że Polska liczy ponad 38 mln mieszkańców, ale z danych Narodowego Spisu Powszechnego Ludności wynika, że już tylko 37 140  tys. W ślad za ubytkami demograficznymi zmniejsza się również rynek konsumentów. Jednak, choć mamy poważne problemy demograficzne, to generalnie wciąż jesteśmy krajem charakteryzującym się silnym popytem wewnętrznym. Czy z tego można wyprowadzić wniosek, że zawirowania gospodarcze, przez które obecnie przechodzi Europa, nie pozostawią na Polsce negatywnego piętna? Niestety, takie zagrożenie występuje, mimo relatywnie niskiego uzależnienia naszego kraju od eksportu. Wystarczy powiedzieć, że głównym kontrahentem gospodarczym

Polski są Niemcy. Jeżeli za naszą zachodnią granicą nastąpiłoby osłabienie wzrostu, dekoniunktura gospodarcza lub recesja, to negatywne konsekwencje takiego stanu rzeczy przełożą się oczywiście negatywnie na naszą sytuację gospodarczą. Ale wcześniej, podczas pierwszej fazy kryzysu w latach 2008–2009, recesja występująca w Niemczech nie wpłynęła silnie na polską gospodarkę. Jednak nastąpiło znaczne spowolnienie wzrostu gospodarczego, choć uniknęliśmy recesji. Stało się tak dlatego, że Polacy są w dalszym ciągu konkurencyjni płacowo, chociaż już w  coraz mniejszym stopniu. Świat ulega procesowi pogłębiającej się globalizacji i siłą rzeczy różnice w poziomach płac między poszczególnymi krajami ulegają spłaszczeniu; choć może nie w tak szybkim tempie, jakbyśmy oczekiwali.(…) W jaki sposób konsumpcja i sprzedaż mogą wpływać na polską sytuację gospodarczą? Konsumpcja napędza produkcję i sprzedaż, a  tym samym wzrost gospodarczy. Zaś pogorszenie na rynku przekłada się negatywnie na poziom produktu krajowego brutto (PKB). Oczkiem w głowie polskich przedsiębiorców powinno być utrzymanie i pozyskiwanie zarówno rynków wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Mówiąc w uproszczeniu, zagrożeniem dla rynku wewnętrznego jest bezrobocie. Zaś zagrożeniem dla eksportu jest, obok słabnącej za granicą koniunktury, niekorzystne kształtowanie się kursu walutowego. Eksporterom, w przeciwieństwie do importerów, sprzyja osłabianie kursu naszej waluty, z  czym obecnie mamy właśnie do czynienia. Czy kondycja polskich przedsiębiorstw jest zadowalająca? Wciąż powtarzam, że gospodarka to nie western. W gospodarce bowiem rzadko kiedy dominuje obraz całkowicie czarny albo cał5


wywiad kowicie biały. Gdy umacnia się kurs złotego, importerzy płacą w przeliczeniu na złotówki mniej za importowane dobra, zaś eksporterzy osiągają mniejsze dochody z eksportu. Zatem to, co sprzyja importerom, oddziałuje negatywnie na eksporterów. Weźmy na przykład sytuację „Krosna”, spółki, która produkuje i eksportuje piękne, cenione w świecie wyroby szklane, przy użyciu – mówiąc w uproszczeniu – głównie piasku, wody oraz nakładów ludzkiej pracy. Umacnianie się polskiej waluty wpływa negatywnie na sytuację ekonomiczną tego przedsiębiorstwa, bo wpływy z eksportu (przy założeniu, że jego wielkość w wymiarze ilościowym się nie zmieni), w przeliczeniu na złotówki maleją. Amortyzatorem w takiej sytuacji może być import surowców, który wskutek umocnienia złotego tanieje, ale „Krosno” bazuje głównie na surowcach krajowych, a nie na imporcie. Pozbawione jest zatem tego typu amortyzatora. Zatem nie istnieje prosta odpowiedź na pytanie, które czynniki w największym stopniu zagrażają polskim przedsiębiorstwom. To, co dla jednych jest zagrożeniem, dla innych może okazać się atutem. Gdy złoty ulega wzmocnieniu, importerzy zacierają ręce, zaś eksporterzy mają wówczas powody do zmartwień. Nie można stosować zbyt daleko posuniętych uogólnień w stylu, że jest dobrze albo źle. Rzeczy-

wistość gospodarczą charakteryzuje bowiem szeroka paleta kolorów. Czy badając polskie przedsiębiorstwa, można zauważyć ślady kryzysu z 2008 i 2009 r.? W Polsce nie było w tym czasie recesji, lecz nastąpiło spowolnienie gospodarcze, wobec tego gospodarka nie kurczyła się, lecz przyrastała, choć wolniej niż przed kryzysem globalnym. W przedkryzysowym 2007 r. produkt krajowy brutto (PKB) zwiększył się w stosunku do roku poprzedniego o 6,8%, a w 2008 już tylko o 5,1%. Najtrudniejszy był rok 2009, kiedy to przyrost PKB wynosił tylko 1,6 %. Poprawa nastąpiła w 2010 r., który przyniósł 3,9% wzrostu PKB. W minionym, 2011 r., wzrost PKB ukształtował się na poziomie 4,3 %. Dane te wskazują, że nawet podczas kryzysu gospodarka przyrastała. Czy można było przewidzieć wcześniej, że Polska tak dobrze poradzi sobie z kryzysem? Uniknięcie przez Polskę recesji było w pewnym sensie zaskoczeniem dla świata. Światowe prognozy dla Polski nie były tak optymistyczne. W tym przypadku na szczęście prognozy się nie sprawdziły. Już powiedziałam wcześniej, że o prognozach ekonomicznych da się powiedzieć na pewno jedynie tyle, że przeważnie nie pokrywają się z rzeczywistością. To ewidentnie widać w doku-

mentach publikowanych przez najbardziej zaawansowane badawczo i prognostycznie instytucje, takie jak np. Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Komisja Europejska. Zarówno przed wybuchem kryzysu, jak i w trakcie jego trwania, prognozy dla Polski okazywały się zawsze zaniżone. I oby tak pozostało, tzn., że polska rzeczywistość okazywać się będzie lepsza niż wynikałoby z prognoz. Zarazem jednak można to potraktować jako symptom niedoszacowywania potencjału rozwojowego naszego kraju. Wiele natomiast wskazuje, że potencjał ten jest znaczny, choć zarazem, niestety, w dużym stopniu marnotrawiony. Polskę bowiem cechuje niski poziom jakości rządzenia, borykamy się ze złym prawem, biurokracją, pochłaniają nas rozmaite wojny polityczne. To wszystko bezpowrotnie zabiera nam czas i osłabia kreatywność, a zatem i możliwości rozwoju. W czym Pani widzi polski potencjał? Przede wszystkim w ludziach: zdolnych, kreatywnych, wykształconych, mających wysokie aspiracje rozwojowe i majątkowe, co kreuje popyt. Są to świetni klienci rynkowi, dążący do poprawy swojego statusu materialnego. Jesteśmy wciąż krajem na dorobku. Ludzie nadal chcą kupować, w dalszym ciągu istnieją ogromne obszary niezaspokojonych

Historia dowodzi, że nic tak dobrze nie czyni teraźniejszości, jak dobrze przemyślana przyszłość.

6


potrzeb materialnych. Nadrabiamy zaległości konsumpcyjne oraz inwestycyjne, odziedziczone w spadku po minionym systemie nakazowo-rozdzielczym i gospodarce niedoboru. Ludzie mają wciąż duże apetyty konsumenckie, w odróżnieniu od – mówiąc w przenośni – sytych, przejedzonych, bogatych społeczeństw Zachodu. W większości krajów wysoko rozwiniętych, w  tym „starej Unii”, pozostałością po szalejącym konsumeryzmie jest przesyt, czy wręcz swego rodzaju kac: bo w końcu ile można jeść tego przysłowiowego kawioru – jednego z najbardziej wymownych symboli bogactwa i  rozpasanej konsumpcji? W tym sensie motywacja do wzrostu konsumpcji w krajach najbogatszych maleje. Zaś ludzie, którzy w  swoim życiu kawioru (metaforycznie pojmowanego) jeszcze nie skosztowali, przeważnie mają silniejszą, ukierunkowaną na dobrostan motywację do pracy, aby więcej zarobić i zasmakować dostatniejszego, bogatszego życia. To oczywiście uproszczony obraz, bo trzeba pamiętać, że w Polsce występują ogromne, jedne z największych w Europie, nierówności dochodowe. W gospodarstwach domowych wiele jest rodzin, które z trudem wiążą koniec z końcem. Ale niezaspokojone potrzeby, to zarazem potencjał rynkowy. To potencjalny jeszcze nie poparty pieniądzem, popyt. Apetyty konsumpcyjne są siłą która – przy racjonalnej polityce społeczno-gospodarczej – może napędzać naszą gospodarkę. Opinia o sile polskiej gospodarki nie przebija się jednak łatwo do świadomości społecznej, tym bardziej, że historycznie utrwaliło się pejoratywne rozumienie pojęcia „polnische Wirtschaft” jako synonimu polskiej niegospodarności. Termin ten powoli, pod wpływem niekwestionowanych dokonań gospodarczych naszego kraju, staje się na szczęście coraz bardziej archaiczny. Cieszę się, że postrzega Pani Polskę jako kraj niedoceniany, z wielkimi możliwościami rozwojowymi. Ale z drugiej strony, znam opinie ekonomistów uważających, że Polska jest krajem przecenionym, że wiele poważnych problemów i wyzwań pozostaje niezauważanych. Wskazuje się m.in. na głęboką polaryzację pomiędzy obszarami metropolitarnymi (Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk) a przestrzenią polskiej prowincji. W wielu miejscach naszego państwa jest nadal bieda. Polska posiada potencjał w postaci położenia geograficznego, warunków klimatycznych, wykształconych ludzi, rosnącej mobilności społeczeństwa i wynikających stąd możliwości pracy za granicą oraz inwestowania zarobionych pieniędzy w naszym kraju.

Nie bez znaczenia jest też historycznie uwarunkowana umiejętność elastycznego reagowania (słynna przypisywana Polakom zdolność do improwizacji) na zagrożenia i przystosowywanie się do zmian. Oznacza to tym samym otwartość na nowe trendy, co zwiększa możliwości wykorzystania szans, jakie stwarza przełom cywilizacyjny, a także kształtujący się nowy, oparty na technologiach informacyjnych model gospodarki – w  tym gospodarki zwirtualizowanej (wikinomii oraz makrowikinomii). Można jeszcze dodać intensyfikację inwestycji w infrastrukturę (m.in. dzięki dofinansowywaniu ze środków unijnych), co generuje mnożniki inwestycyjne, przekładając się na dodatkowe impulsy wzrostu produktu krajowego brutto, determinującego poziom krajowego bogactwa. Ale potencjał rozwojowy wynika również z „renty zacofania” i możliwości dokonywania, w różnych dziedzinach tzw. żabiego skoku, czyli możliwości przejścia od razu do wyższych faz rozwoju z pominięciem faz pośrednich, przez które wcześniej przechodziły kraje wyżej rozwinięte. Jest to możliwe dzięki wykorzystywaniu nowych technologii i doświadczeń innych krajów, co skraca czas dochodzenia do wyższego poziomu rozwoju oraz zmniejsza ryzyko błędów, m.in. dzięki uczeniu się na błędach innych. Jednak z drugiej strony występuje cały katalog negatywnych zjawisk, które powodują, że istniejące walory są marnotrawione. Mamy bowiem w Polsce do czynienia z  dużym bezrobociem, a także wielkimi dysproporcjami społeczno-ekonomicznymi, które niestety rosną. Współczynnik Giniego (wskaźnik mierzący poziom nie-

W gospodarce rzadko kiedy dominuje obraz całkowicie czarny albo całkowicie biały.

równości społecznych – przyp. red.) pnie się w górę. Po jednej stronie są przejedzeni, syci bogacze; zaś po drugiej ludzie, którym często niemalże na konieczne codzienne wydatki nie starcza. Popyt zaś tworzą przede wszystkim masy, a nie bogata elita. Ona kreuje jedynie pewien wąski rodzaj popytu ekskluzywnego. Natomiast ludzie, którzy z  trudem wiążą koniec z końcem, każdą zarobioną złotówkę natychmiast kierują do sklepów. I właśnie te środowiska, mniej bogate, w największym stopniu nakręcają koniunkturę gospodarczą. Dlatego też wysoce skontrastowane, ogromne rozwarstwienie społeczno-ekonomiczne jest w Polsce poważnym problemem, stanowi bowiem barierę popytu. Jednak szczególnie trudnym problemem, którego rozwiązanie wymaga z natury dłuższej perspektywy, są przemiany demograficzne, w tym przede wszystkim zbyt niska rozrodczość oraz niski przyrost naturalny. Rząd zaproponował rozwiązanie. Jak Pani ocenia propozycję 2 x 67, czyli zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn? Koalicja PO–PSL przeforsowała już w Sejmie odpowiednią ustawę w tej sprawie. Reforma zorientowana na wydłużenie wieku emerytalnego pozostaje w zgodzie z faktem wydłużania się długości życia ludzi, i w tym sensie jest uzasadniona. Ale ona nie może abstrahować od realiów rynkowych i społecznych, w tym przede wszystkim wysokiego bezrobocia. Dlatego też należy tę propozycję powiązać z czasem pracy i pozostawić ludziom względną swobodę wyboru. Jeżeli ktoś przepracuje odpowiednią, wymaganą w przepisach prawa, graniczną liczbę lat, powinien dysponować prawem wcześniejszego przejścia na emeryturę. Taka elastyczność wymaga wyrazistego uzależnienia wysokości świadczenia emerytalnego od długości okresu aktywności zawodowej, według zasady: tym wyższa emerytura, im dłuższy okres pracy. Jednak wydłużanie wieku emerytalnego wymaga ponadto wielu głębokich zmian w kształtowaniu rynku pracy, systemie ochrony zdrowia oraz w polityce demograficznej. Jeśli bowiem brakować będzie miejsc pracy, to przy wydłużeniu wieku emerytalnego mogą wzrastać wydatki budżetu państwa, związane z pomocą dla bezrobotnych, czy inną pomocą socjalną. Z kolei nieprawidłowości w  systemie ochrony zdrowia mogą negatywnie wpływać na kondycję zdrowotną społeczeństwa i  zmniejszyć możliwości utrzymywania aktywności zawodowej a tym samym wpływać na konieczność wzrostu nakładów budżetowych na renty i inne świadczenia zdrowotne.

7


wywiad Obecna propozycja rządu jest poważna? Sama idea wydłużenia wieku emerytalnego jest, ogólnie, zasadna i wobec obecnego, niekorzystnego stanu budżetu państwa oraz niekorzystniej sytuacji demograficznej, w tym rosnącej liczby emerytów, wręcz nieuchronna. Dorobkiem, ale także wielkim osiągnięciem cywilizacyjnym jest bowiem fakt, że współcześnie ludzie żyją dłużej, a  przy tym, wskutek postępu technologicznego, korzystnie zmieniają się warunki pracy. Można w związku z tym zakładać, że z wyjątkiem tzw. zawodów uciążliwych, skłonność oraz chęć ludzi do wydłużenia okresu aktywności zawodowej będzie rosła. Na rynku pracy pojawia się coraz więcej zajęć, które coraz bardziej angażują szare komórki, a nie mięśnie. Praca fizyczna jest stopniowo wypierana przez różnego rodzaju wynalazki techniczne, co widać na każdym kroku. W takich warunkach wydłużanie wieku emerytalnego jest krokiem kierunkowo słusznym i niezbędnym. Tyle tylko, że ludziom powinno się pozostawić pewien obszar swobody wyboru rozwiązań emerytalnych. Osoby, które osiągnęły określony próg lat pracy oraz prawo do otrzymania minimalnego chociażby świadczenia emerytalnego, i przy tym chcą przejść na tę niską, minimalną emeryturę, powiny mieć taką możliwość. Możliwe są tu rozmaite rozwiązania. Nie uważa Pani, że w gospodarce funkcjonuje zbyt wiele regulacji prawnych? W Polsce prawo gnije! Mamy do czynienia z inflacją prawa. Wiele aktów prawnych tworzonych w ramach procesu legislacyjnego, tuż po ich wdrożeniu, wymaga poprawek i uzupełnień. Obecnie tocząca się, pełna kontrowersji, dyskusja na temat ograniczenia liczby zawodów regulowanych, także uwidacznia nieprawidłowości w systemie prawnym. Wskazuje się m.in., że np. w Szwecji jest około 90 zawodów regulowanych, zaś w Polsce ponad 300. Z tego wynika nie pozbawiony ogólnej zasadności wniosek o konieczności zmniejszenia liczby zawodów regulowanych w naszym kraju. Nie można jednak pominąć faktu, że szwedzki system stanowienia i egzekwowania prawa jest znacznie sprawniejszy od naszego. Przy obecnych, charakterystycznych dla Polski dysfunkcjach prawa oraz sądownictwa odejście od regulacji niektórych zawodów może być czynnikiem obniżającym jakość świadczonych przez te zawody usług, czynnikiem osłabiającym ochronę interesów klientów. Może też ich narażać na zwiększone ryzyko strat materialnych, a także innych szkód. Jest wysoce prawdopodobne, że roszczenia odszkodowawcze, w sytuacji znacznej niesprawności sądów i nieprzejrzystości re-

8

Można mieć ogromną wiedzę i informacje, a postępować niemądrze. Tworzymy gospodarkę opartą na wiedzy, ale nie zawsze na mądrości. gulacji prawnych, nie będą należycie traktowane. Jest to prawdopodobne tym bardziej, jeśli uwzględnić cechujący Polskę raczej niski poziom znajomości prawa oraz ekonomii, jak również wiedzy obywatelskiej. Rozwiązaniu tego problemu nie sprzyja fakt, że regulacje prawne stają się coraz mniej przejrzyste i zrozumiałe dla ludzi. A mimo to mówi się, że budujemy gospodarkę opartą na wiedzy… Rzeczywiście, choć powoli i z różnym w poszczególnych regionach natężeniem. Mimo wszystko przechodzimy na nowy model gospodarki – niezbyt fortunnie określany jako gospodarka oparta na wiedzy. Wiedza nie zawsze jest jednak niestety synonimem mądrości. Można mieć ogromną wiedzę i informacje, a postępować niemądrze. Tworzymy gospodarkę opartą na wiedzy, ale nie na mądrości. Dowodem tego są chociażby błędy popełniane w ramach projektów informatyzacji gospodarki. Wiedza i zasoby dostępnych informacji wciąż rosną, podwajając się niemalże co roku. Występuje wręcz zjawisko korka informacyjnego. Czas przeznaczony na poruszanie się w gąszczu informacji niekiedy niszczy kreatywność, miażdżąc strefę czasu wolnego, która przecież jest niezbędna dla twórczego myślenia. Stąd narastające zjawisko niespójności, dychotomii wiedzy i mądrości. Ale to zjawisko już od dawna w Polsce miało miejsce. Doprowadzono do upowszech-

nienia wyższego wykształcenia, formalnie niebawem każdy będzie posiadał dyplom wyższej uczelni, tymczasem reguła zapożyczona z fizyki mówi: „masa ciągnie w dół”. Czy wykształcenie wyższe nie powinno mieć charakteru elitarnego? Nie wszyscy muszą być magistrami. Oczywiście nikomu nie można zabronić studiować na wyższej uczelni, ale trzeba stworzyć i konsekwentnie egzekwować odpowiedni system wymagań. Tymczasem oczekiwania wobec studentów ulegają obniżaniu. Obecną sytuację w szkolnictwie wyższym oceniam krytycznie. System boloński, na który aktualnie przechodzimy, jest silnie sformalizowany, zbiurokratyzowany, obciążony nadmiernie przez testowe sprawdzanie wiedzy, a przede wszystkim nie sprzyja nawiązywania bezpośrednich relacji naukowych oraz kontaktów studentów z kadrą dydaktyczną. Nie idzie w kierunku rozwijania stosunków typu mistrz – uczeń. Przy braku takich relacji, cały proces studiowania można łatwo sprowadzić do odhumanizowanej formuły internetowej uczelni, funkcjonującej w  systemie online. Ten kierunek nie sprzyja kreatywności i  prawdziwemu rozwojowi intelektualnemu studentów. Ważny przede wszystkim jest bowiem poziom nauczania. Skądinąd w Szkole Głównej Handlowej zaobserwowaliśmy pewną znamienną sytuację: kiedy matematyka została wyeliminowana z matury, natychmiast to odczuliśmy – poprzez pogorszenie się poziomu przygotowania absolwentów pochodzących z tych odmatematyzowanych szkół. Niektórzy z nich nie wiedzieli, co to jest procent; dla nich to nie była jedna setna całości, tylko odpowiedni klawisz w komputerze. Nawet, gdy trzeba było obliczyć 10  proc. od określonej sumy, posiłkowali się kalkulatorem. A przecież matematyka opiera się na abstrakcyjnym myśleniu i umiejętności identyfikowania rozmaitych współzależności, logicznych związków. Dlatego też uważam, że dokonujące się procesy globalizacji oraz standaryzacji w szkolnictwie wyższym nie sprzyjają należytemu, pełnemu rozwojowi intelektualnemu. Zastępuje go proces edukacyjnej makdonaldyzacji. W konsekwencji nawarstwionych wieloletnich zaniedbań, ale i niefortunnych reform edukacyjnych w Polsce, mamy do czynienia z rozmaitymi paradoksami. Z jednej strony występuje zjawisko w niektórych grupach społecznych, nawet wśród nauczycieli, analfabetyzmu cyfrowego, charakteryzującego ludzi którzy nie tykają komputerów, ani innych komputerowych urządzeń; z drugiej zaś strony mamy nierzadko do czynienia z „cyborgami”, którym, gdy się wyłączy komputery, to zarazem wyłączają im się mózgi. Internet jest wspaniałym


wynalazkiem, pokazuje wymiary życia i daje ogrom nowych możliwości pracy oraz nauki, ale użytkowany niewłaściwie może zabijać kreatywność i intelekt. Czego we współczesnej gospodarce należy się najbardziej obawiać? Jednym z największych zagrożeń występujących we współczesnym świecie, nie do końca uświadamianym przez biznes, jest to, że znajdujemy się w okresie przełomu cywilizacyjnego, tzn. przechodzimy od modelu industrialnego do rzeczywistości bliżej niezdefiniowanej. Jedni nazywają ten stan trzecią rewolucją przemysłową, gospodarką opartą na wiedzy; inni wikinomią czy makrowikinomią. To są kategorie nie do końca zdefiniowane. Mówimy, że żyjemy w systemie kapitalistycznym, jednak dziś prawdziwych kapitalistów, w klasycznym rozumieniu, już prawie nie ma. Główną cechą kapitalizmu jest bowiem prywatna własność środków produkcji. Ale w epoce Internetu podstawowymi środkami produkcji stają się informacja i wiedza, czyli mózgi. Wiedza staje się uniwersalną „obrabiarką”. W warunkach nasilającego się trendu i żądań otwartości dostępu do wiedzy oraz informacji problematyczna staje się klasyczna definicja kapitalizmu. Każdy, kto nabył akcje spółek, zostaje ich współwłaścicielem, czyli kapitalistą. Stąd też kapitalizm, z dominacją kapitału akcyjnego, określany jest jako kapitalizm ludowy – właśnie ze względu na powszechność dostępu do akcji. Ale tacy ludowi kapitaliści w niewielkim stopniu przypominają kapitalistów klasycznych. Akcjonariusze mają bowiem bardzo ograniczony wpływ na to, co się dzieje w spółkach, których akcje posiadają. Decydują menedżerowie – stąd alternatywna nazwa – kapitalizmu menedżerskiego. Wielu ekonomistów sygnalizuje fakt, że sektor finansowy przerósł realną gospodarkę? Sługa stał się panem, czyli gospodarka realna została podporządkowana sektorowi finansowemu. Tymczasem w zdrowym systemie ekonomicznym, powinno być na odwrót. Sektor finansowy nadmiernie się rozrósł kosztem sektora realnego. W książce współautorstwa Nouriela Roubiniego pt. „Ekonomia kryzysu” przywołuje się model tradycyjnej bankowości, sugerując zasadność powrotu do niej i znacznego ograniczenia inwestycji spekulacyjnych. Ta tradycyjna, nudna bankowość wyraża się w formule 3-6-3. Oznacza to, że bankier powinien przyjmować depozyty na 3 proc.; na 6 udzielać pożyczek, a od 3 godz. (po południu) relaksować się na polu golfowym. Tak mniej więcej postrzegana była kiedyś tradycyjna bankowość. Łączy-

ła podmioty mające nadwyżki pieniędzy z tymi, które inwestowały i miały ich za mało. Natomiast dzisiaj na tym łączu pojawia się wiele pośrednich obrotów, tylko po to, aby pomnażać wirtualne pieniądze i pobierać z tego tytułu prowizje oraz procenty. Stąd też w gospodarce rośnie liczba rozmaitych form pośrednictwa, wskutek czego wydłuża się „łańcuch żywieniowy” – do wyżywienia, czyli sfinansowania przez sferę realnej gospodarki. (…)! Na czym polega istota tzw. inwestycji spekulacyjnych? Kluczowym czynnikiem są wahania kursów akcji czy waluty. Spekulanci nie są zainteresowani stabilnością gospodarki, bo zarabiają na różnicach kursów i cen. A zarabiają zawsze, gdyż pobierają od zawieranych transakcji gwarantowane umową prowizje. Zatem są zainteresowani fluktuacjami na rynkach finansowych, bo żyją z wahań kursów oraz cen. Natomiast w interesie strefy realnej jest stabilna perspektywa. Inwestujący w maszyny czy inne obiekty niezbędne do prowadzenia biznesu chcą widzieć, czy będą mogli w przyszłości efektywnie te obiekty wykorzystywać. Realna gospodarka potrzebuje dłuższej perspektywy i stabilizacji. Co prawda, Keynes zwracał uwagę, że w dłuższej perspektywie wszyscy będziemy martwi, ale jednak w gospodarce realnej, niezbędny jest dłuższy horyzont niż w inwestycjach spekulacyjnych. Tymczasem sektor finansowy nie jest zainteresowany stabilizacją, gdyż zarabia na destabilizacji. Jego siła jest obecnie tak duża, że może trząść całym

oczkiem w głowie polskich przedsiębiorców powinno być utrzymanie i pozyskiwanie zarówno rynków wewnętrznych, jak i zewnętrznych.

światem. Spekulacyjnym atakom sektora finansowego nie udało się zapobiec nawet w tak stabilnym gospodarczo i dobrze rządzonym państwie, jak Szwajcaria. Frank szwajcarski także był bowiem ofiarą tego typu ataków. Pokazuje to, że w gospodarce globalnej powstała głęboka, zagrażająca harmonijnemu rozwojowi, nierównowaga w relacjach pomiędzy realną gospodarką a sektorem finansowym. Jak Pani, jako ekspert, ocenia politykę obecnego rządu, te poprzednie cztery lata, i to, co się dzieje obecnie? Z ekonomicznego punktu widzenia mogę powiedzieć, że polska gospodarka radziła sobie dobrze z globalnym kryzysem, i to mimo dysfunkcji rządu. Niezależnie od błędów w  stanowieniu prawa, niewłaściwych przepisów, niesprawnego sądownictwa, polska gospodarka się rozwijała.. Niestety, rząd niczego nie uczynił na rzecz upraszczania czy przejrzystości prawa. Ciągle „doszywane” są nowe przepisy, wprowadzające rozmaite rozwiązania, co tworzy dziurawy, źle zszyty patchwork. Na przykład, wszystkie regulacje dotyczące podatku VAT liczą łącznie już kilka tysięcy stron, w tym sama ustawa liczy ich ponad 180. Taka obfitość, żeby nie powiedzieć biegunka regulacyjna, to zaproszenie do manipulowania prawem. Rząd nie zajął się także skrupulatną analizą skuteczności regulacji oraz czynników kształtujących wielkość, jak również strukturą wpływów podatkowych. Procesy globalizacji powodują, że podatki mogą migrować – w spółkach globalnych łatwo bowiem o transfer zysków i kosztów. Istnieją przecież tak zwane raje podatkowe. Być może korzystający z nich przedsiębiorcy chcieliby płacić podatki we własnym kraju, ale zniechęca ich mitręga podatkowa, zawiłość przepisów i nieprzejrzystość prawa. W tym zakresie rząd nie podjął prawie żadnych skutecznych działań! Jeżeli gospodarka funkcjonuje i rozwija się nieźle w tak niesprzyjających warunkach instytucjonalno-prawnych, a  także w warunkach tak silnych barier (w tym biurokratycznych), to tylko potwierdza siłę gospodarczą i  potencjał rozwojowy kraju. A zatem bardziej funkcjonalne regulacje i formuły rządzenia to jeden z podstawowych warunków wyzwolenia wciąż jeszcze wielkich i pozostających do wykorzystania rezerw potencjału gospodarczego Polski.

Artykuł jest przedrukiem z „Gazety Finansowej”, nr 23, 1-7 czerwca 2012 r. http://www.gf24.pl/?s=m%C4%85czy%C5%84ska&submit=

9


temat numeru

Kurs na innowacje

Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu? Jerzy Hausner Dzięki wejściu do UE i pozyskaniu środków unijnych otrzymaliśmy nowoczesny motocykl. Okazało się, że potrafimy nim jeździć nawet całkiem zgrabnie, ale tak jakbyśmy ucieszeni jazdą zapomnieli, dokąd zmierzamy. Chociaż wielu komentatorów uważa, że naszemu motocyklowi należy już tylko usunąć hamulce, my jesteśmy przekonani, że zamiast mknąć autostradą rozwoju, coraz bardziej zbaczamy na manowce. Pora zatem zmienić cel i kierunek jazdy. (fragment raportu)

P

otencjał rozwojowy jest wszędzie, trzeba go tylko wyzwolić – mówił prof. Jerzy Hausner podczas „Czwartku u Ekonomistów” 10 maja w  siedzibie PTE poświęconego prezentacji raportu „Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu”. W ocenie prof. Hausnera dotychczasowy model rozwoju oparty na imporcie technologii się wyczerpuje. Polska znalazła się w  rozwojowym dryfie. Trzeba zmienić tę sytuację – konieczne jest sformułowanie wizji, która zmobilizuje innych. Potencjał w ludziach jest, ale sparaliżowany, zamrożony. – On jest w naszych uniwersytetach, on jest w naszych szkołach, on jest w  naszych samorządach – mówi prof. Hausner. – Nie jest tak, że w Polsce nie ma enklaw kreatywności, jest ich bardzo wiele. Tylko one są rozproszone, one nie tworzą dzisiaj warunków do tego, by powstało środowisko innowacyjne – dodał. Z kolei według prof. Joanny KotowiczJawor ze Szkoły Głównej Handlowej niepokojące jest to, że w okresie absorpcji funduszy unijnych właśnie na cele innowacyjne liczba firm innowacyjnych zamiast wzrosnąć – spadła. W okresie 2004-2006, udział przemysłowych firm innowacyjnych wynosił 22  proc., a w okresie 2008-2010 – już wynosił tylko 17  proc. Pogorszyła się też pozycja w europejskich rankingach innowacyjności. W  roku 2010 zajmowaliśmy szóstą pozycję od końca, a w 2011 spadliśmy o jedno miejsce i za nami jest już tylko Rumunia, Litwa, Bułgaria i Łotwa – mówiła. Prof. Tadeusz Baczko z Instytutu Nauk Ekonomicznych PAN przypomniał, że dzisiaj twórcami innowacji coraz częściej są konsumenci i w nich tkwi także potencjał. Innowacje przez nich tworzone mogą mieć skalę światową. 10

D

otychczasowy model rozwojowy Polski dobrze przyczynił się do zdynamizowania i wzrostu polskiej gospodarki oraz do wyraźnego skrócenia rozwojowego dystansu dzielącego Polskę od państw wysoko rozwiniętych, zwłaszcza zachodnioeuropejskich. Obecnie jednak jego moc się wyczerpuje. Przede wszystkim dlatego, że przez 20 lat innowacyjność polskiej gospodarki była głównie efektem hurtowego importu technologii – dla nas nowoczesnych, choć w skali światowej już przestarzałych – ucieleśnionych w maszynach i urządzeniach oraz formuł zarządzania wnoszonych do naszych organizacji, co działo się głównie za sprawą napływu kapitału zagranicznego.

Postęp w zakresie innowacyjności polskiej gospodarki, którego wyrazem był wysoki wzrost produktywności i wydajności pracy, stanowił zatem rezultat „dyfuzji naśladowczej”. Podążanie tą ścieżką nie spowoduje już dalszego szybkiego przyrostu produktywności oraz nowej dynamiki gospodarczej ani nie umożliwi skracania rozwojowego dystansu. Konieczne staje się przejście do formuły „dyfuzji kreatywnej”, w której importowi technologii i odpowiadających im rozwiązań zarządczych towarzyszą intensywne starania o ich twórczą, a nie wyłącznie imitacyjną adaptację i rozwinięcie. Teraz przeważnie po prostu instalujemy to, co zakupimy. A rzecz w tym, aby to, co kupimy, umieć praktycznie

Podstawowe składowe polityki rozwoju


zaadaptować i twórczo rozwinąć. Kiedy takie postępowanie się upowszechni, z czasem będziemy w stanie także generować i wdrażać własne liczące się technologie i rozwiązania: nie incydentalnie, lecz regularnie.(...) Mogłoby się zdawać, że przechodzenie do formuły „dyfuzji kreatywnej” będzie w Polsce szczególnie ułatwione dzięki możliwości skorzystania z instrumentów strukturalnych Unii Europejskiej i ogromnej puli środków finansowych udostępnionych Polsce w bieżącym okresie budżetowym, czyli w latach 2007–2013. Mamy jednak za sobą 2/3 tego okresu i wyraźnie widać, że tak się nie dzieje. Przeciwnie, pod względem innowacyjności polska gospodarka „buksuje”. To oznacza, że wkrótce utracimy nasze przewagi konkurencyjne, wynikające ze względnej (choć zmniejszającej się) taniości oferowanych dóbr i usług w porównaniu do naszej produktywności. A zatem najwyższy czas na zasadnicze zmiany. Tym bardziej że właśnie teraz trwa debata o  przyszłości Europy i rozstrzyga się kwestia nowego modelu Europejskiej Polityki Spójności (EPS) na lata 2014–2020. Polska powinna w niej uczestniczyć niezwykle aktywnie, mając na uwadze, z jednej strony, zdolność rozwojową całej Unii, a z drugiej – własny model członkostwa w „odnowionej” Unii. Nasz raport jest pomyślany jako głos w tej debacie, która w Polsce niestety rozwija się niemrawo, przytłoczona politycznymi waśniami, zorientowanymi głównie na przeszłość i teraźniejszość, na rozrachunek krzywd, a nie podjęcie przyszłościowych wyzwań rozwojowych. Dyskurs o Unii Europejskiej został w Polsce na wiele miesięcy strywializowany i sprowadzony do kwestii 300 mld zł unijnego wsparcia.

Znajdujemy się w fazie rozwojowego dryfu w sytuacji, gdy po świecie rozlewa się wieloletni kryzys o nierozpoznanej naturze i nieprzewidywalnych konsekwencjach. Bronimy się przed jego skutkami w miarę skutecznie, ale niemalże wyłącznie za pomocą środków odnoszących się do koniunkturalnego wymiaru funkcjonowania gospodarki, zaniedbując działania strukturalne. W efekcie pogłębiliśmy znacząco deficyt budżetowy i zadłużenie państwa – do poziomu, który musi być uznany za niebezpieczny. To, co nas doraźnie ochroniło, w średnim okresie nam zaszkodzi, zwłaszcza jeśli nie nastąpi globalne ożywienie gospodarcze i światowy kryzys nie zostanie przezwyciężony. A na to się nie zanosi. Przeciwnie, możemy oczekiwać dłuższego okresu globalnej stagnacji gospodarczej. Tym samym wyjście z rozwojowego dryfu i otwarcie perspektyw rozwojowych jest uzależnione nie od koniunktury i koniunkturalnych posunięć, parametrycznych korekt, ale od podjęcia politycznie trudnych zmian systemowych – strukturalnych i  instytucjonalnych – które pozwolą na uformowanie się nowego modelu rozwoju Polski. Sednem tego modelu musi być wykorzystanie nie tylko szeroko rozumianego potencjału innowacyjnego znajdującego się w sferze prywatnej, ale także tego zakumulowanego, choć w znacznej mierze zamrożonego, w sferze publicznej oraz w sferze obywatelskiej. Tak, aby w rezultacie możliwe było uruchomienie w masowej skali krajowego potencjału kreatywności i innowacyjności. Jeśli to zadanie nie zostanie podjęte lub się nie powiedzie, to w konsekwencji polska gospodarka wejdzie w fazę stagnacji i zostanie na lata speryferyzowana w systemie nowej globalnej architektury gospodarczej, a w każdym razie znajdzie się z pewnością daleko od centrum.(…) Istotnym mankamentem polityki rozwojowej Polski jest brak umiejętności wygenerowania znaczących środków na rozwój, zarówno w sektorze publicznym, jak i prywatnym. Konsekwencjami takiej sytuacji są zawężanie polityki rozwojowej w naszym kraju do Europejskiej Polityki Spójności (EPS) oraz problemy ze współfinansowaniem programów europejskich. Naszym zdaniem programy i fundusze EPS ze względu na swoją skalę, charakter i mechanizm wieloletniego programowania mogą i powinny być kołem zamachowym dla polityki strukturalnej państwa, stymulując „kreatywną innowacyjność”. Nie możemy jednak uznać, że sposób wykorzystania tych środków jest w pełni właściwy. Za jego główny mankament uważamy syndrom, który określamy jako „opium absorpcji”. Zasady działania premiujące tych, którzy szybko wydają środki finansowe, i ograniczenie kryteriów i debaty publicznej głównie do tego aspektu zagospodarowania środków pomocowych uruchomiły niebezpieczny i szkodliwy

mechanizm selekcji, sprawiający, że preferowane są projekty szybkie, z reguły małe lub średnie (ze względu na czas realizacji) i o niskim ryzyku opóźnień w realizacji. Zazwyczaj są to też projekty, które absorbują względnie duże alokacje środków w stosunku do uzyskiwanych produktów. W efekcie osoby i instytucje odpowiedzialne za wdrażanie środków UE niechętnie i z rezerwą podchodzą do ambitnych, innowacyjnych, a tym samym trudnych i długotrwałych projektów rozwojowych, nie zauważając w nich szans na zmiany cywilizacyjne i rzeczywisty postęp, lecz raczej dostrzegając ryzyko niewydatkowania środków w założonym czasie i zagrożenie obniżeniem pozycji w rankingu absorpcji. Do tego dochodzi ogromna liczba regulacji prawnych i ich detaliczny charakter (częściowo tylko wytwarzanych w Komisji Europejskiej, a w znacznej mierze będących wynikiem własnej biurokratycznej działalności) oraz, co gorsza, lawina czysto krajowych wytycznych niższego rzędu. Przez to cały system jest nieefektywny i staje się także coraz bardziej niewydolny. Stanowisko Ministerstwa Rozwoju Regionalnego zakłada podporządkowywanie rozwoju Polski logice pozyskiwania i absorpcji środków unijnych. Wspiera tę tendencję czysto księgowe podejście Ministerstwa Finansów do tych środków. Mamy ministerstwo absorpcji środków unijnych, ale nie mamy ministerstwa od polityki rozwoju kraju. W rezultacie rozwija się w Polsce specyficzna formuła europeizacji, zorientowana głównie na absorpcję środków. Prowadzi to nas w kierunku pasywnego i reaktywnego dostosowywania się, zamiast do wyprzedzającego aktywnego i kreatywnego przestawiania się. Jednocześnie wdrażaniu środków unijnych towarzyszy tendencja do centralizacji działań i decyzji kosztem zmniejszania prerogatyw samorządów. Reforma samorządowa jest jednym z największych sukcesów ostatniego dwudziestolecia i należałoby raczej zwiększać samodzielność, także finansową, aktorów regionalnych. Nie sposób bowiem zbudować nowoczesnego państwa bez utwierdzenia znaczących jego funkcji w realizacji idei samorządności i społeczeństwa obywatelskiego. Sposób wykorzystania w Polsce środków unijnych sprawia, że w stopniu dominującym zostały one ukierunkowane na wywołanie efektu popytowego. To niewątpliwie nakręca koniunkturę, łagodzi nierównowagę budżetową oraz pobudza wzrost gospodarczy, co okazało się szczególnie pomocne w latach 2009–2010, w których polska gospodarka pozytywnie się wyróżniała w Europie pod względem dynamiki. „Zieloną wyspą” staliśmy się także za sprawą popytowego efektu absorpcji środków unijnych. Jednak jeżeli nie wywołują one w znaczącej mierze trwałego efektu podażowego – a tak właśnie jest w naszym przypadku – to nie przyczyniają się w zadowalającym stopniu do trwałości tendencji wzrosto-

Fot. – archiwum PTE

Główna teza raportu jest następująca:

11


temat numeru

swojej pozycji w zakresie innowacyjności gospodarki, administracji, sfery usług publicznych. Kontynuowanie obecnego modelu nie pomoże tego zmienić. Niezbędna jest polityka służąca innowacyjności, a nie urzędowo zamierzonym i zaplanowanym innowacjom. Obecnie w praktyce państwo, używając do tego unijnych środków, zastępuje przedsiębiorców, w fałszywym przekonaniu, że wie od nich lepiej i zrobi za nich lepiej. Między potencjałem badawczym i potencjałem innowacyjnym nie ma bezpośredniego i automatycznego związku. Popyt na wyniki prac badawczo-rozwojowych zależy od wielu czynników, które w Polsce wciąż występują w niewielkiej skali. Jeśli chcemy ukształtować u nas proinnowacyjny model rozwojowy, to zmianom gospodarczym muszą zacząć towarzyszyć adekwatne przemiany społeczne i instytucjonalne w takich obszarach, jak kultura, edukacja, szkolnictwo wyższe i nauka.

wej i rozwoju gospodarczego. W wykorzystaniu środków unijnych nie ma orientacji na zmianę i samopodtrzymywalność; jest ona przesłonięta przez orientację na trwanie i utrzymywanie zewnętrznego zasilania. W tym miejscu musimy wyraźnie stwierdzić, że możliwość korzystania ze środków UE nie jest jedyną korzyścią z naszego członkostwa, a być może wręcz nie jest najważniejsza. Bezpieczeństwo, otwarcie granic, handel, napływ kapitału i technologii itp. to niewątpliwe pozytywne czynniki rozwoju gospodarczego i społecznego Polski, zwielokrotnione dzięki naszemu członkostwu w UE. Pamiętając o tym, dalsze wywody koncentrujemy na EPS i na naszym z niej korzystaniu. W odniesieniu do wykorzystania instrumentów EPS w obszarze innowacyjności można ogólnie stwierdzić, że samo wydatkowanie środków w niewielkim stopniu przekłada się na jej wzrost. Mimo przeznaczenia na ten cel znaczącej puli środków unijnych Polska nie poprawia 12

Część proponowanych zmian w EPS jest korzystna dla kształtowania nowoczesnej polityki rozwojowej w Polsce po 2013 r., jednak większość rozwiązań sugerowanych na lata 2014– 2020 będzie hamowała wykorzystanie naszego potencjału rozwojowego i utrudni efektywne zagospodarowanie środków, jakie pozyskamy z Unii Europejskiej. W sumie planowane na lata 2014–2020 rozwiązania są gorsze niż obowiązujące. Pod hasłem uproszczenia procedur wielokrotnie kryje się obszerniejsza dokumentacja i sprawozdawczość. Wydatkowanie środków unijnych będzie wymagało jeszcze większego wysiłku biurokratycznego, a niekoniecznie wywoła silniejszy impuls rozwojowy. Kierownictwo polityczne kraju powinno podjąć zdecydowane starania, aby ostatecznie przyjęte w EPS rozwiązania stwarzały dla Polski możliwie najkorzystniejsze warunki włączenia jej instrumentów strukturalnych w realizację naszej krajowej koncepcji rozwoju. Jednocześnie potrzebne są różnorodne konsekwentne działania po naszej stronie, aby rzeczywiście efektywne wykorzystanie środków unijnych w następnym okresie programowania było możliwe i jak najbardziej prawdopodobne.

Poniżej formułujemy listę 10 najważniejszych działań: 1. Znaczące zwiększenie finansowania nauki oraz prac badawczo-rozwojowych. 2. K  ierowanie środków wspierających przedsiębiorstwa na faktycznie innowacyjne przedsięwzięcia.

3. S  kuteczna koordynacja realizacji poszczególnych programów i projektów, tak by maksymalnie służyły rozwojowi kraju i regionów oraz ekspansji krajowych przedsiębiorstw. 4. Z  większenie elastyczności procedur naboru i selekcji projektów. 5. S  tworzenie mechanizmów zapobiegania powielaniu działań wspierających innowacyjność. 6. K  rytyczne podejście do modnych koncepcji wspierania innowacyjności i realistyczna ocena ich możliwego oddziaływania. 7. P  owiązanie finansowanych działań z uwarunkowaniami danego obszaru terytorialnego. 8. Z  integrowanie działań realizowanych w ramach różnych programów i finansowanych z różnych źródeł. 9. Kojarzenie (montaż) różnych źródeł finansowania przez upowszechnienie partnerstwa publiczno-prywatnego. 10. Upowszechnianie idei innowacyjności. W naszym przekonaniu rzetelne przygotowanie i uruchomienie tych działań umożliwi usunięcie, a przynajmniej znaczące osłabienie zasadniczych słabości dotychczasowej formuły uczestnictwa Polski w EPS. W szczególności zaś pozwoli przezwyciężyć „kult absorpcji” w wykorzystaniu środków UE, który redukuje wagę kryteriów efektywnościowych i powoduje, że środki unijne służą głównie petryfikowaniu istniejących struktur i ochronie interesów grup je kontrolujących, zamiast innowacyjności i rozwojowi. Zadanie to staje się jeszcze trudniejsze, ponieważ w następnym okresie budżetowym (2014–2020) wielkim wyzwaniem będzie zapewnienie krajowego współfinansowania w odpowiedniej skali.

PRZYPISY Kurs na innowacje. Jak wyprowadzić Polskę z rozwojowego dryfu. Raport przygotował zespół w składzie: dr Tomasz Geodecki (UEK), prof. dr hab. Grzegorz Gorzelak (UW), dr hab. prof. UJ Jarosław Górniak (UJ), prof. dr hab. Jerzy Hausner (UEK), dr hab. Stanisław Mazur (UEK), prof. dr hab. Jacek Szlachta (SGH) oraz prof. dr hab. Janusz Zaleski (IMGW/Politechnika Wrocławska)

1

Fundacja GAP, Kraków 2012, http://fundacja.e-gap.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=139&Itemid=83

Za zgodą autorów publikujemy fragmenty Raportu


Julio López G. Michaël Assous

„Michał Kalecki” Polskie Towarzystwo Ekonomiczne 2012 r WIELCY MYŚLICIELE W DZIEDZINIE EKONOMII Redaktor serii: A.P. Thirwall, University of Kent Seria „Wielcy myśliciele w dziedzinie ekonomii” ma na celu przybliżenie czytelnikom sposobu myślenia o ekonomii niektórych spośród największych żyjących w przeszłości i współcześnie ekonomistów przez zgłębienie zależności między ich życiem i pracą, a także przez ukazanie wydarzeń, jakich byli świadkami. Książki mają niewielką objętość i są napisane takim stylem, że mogą zainteresować nie tylko profesjonalnych ekonomistów, ale także studentów ekonomii i laików.

Od wydawcy W niniejszej książce przedstawiono życie i twórczość wyjątkowego polskiego ekonomisty, Michała Kaleckiego. Zawiera ona omówienie Kaleckiego teorii gospodarki kapitalistycznej, a także jest to dobrze przemyślany przewodnik po jego pracach, łącznie z ważnymi publikacjami na temat ekonomii krajów słabo rozwiniętych. Koncepcje Kaleckiego zyskały szerokie międzynarodowe uznanie w okresie, kiedy w krajobrazie ekonomicznym dominował keynesizm. Na początku lat 30. Kalecki przewidział wiele aspektów zasady efektywnego popytu, którą później wyłożył w Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza John Maynard Keynes. Nasza książka upamiętnia oryginalność Kaleckiego i jego wielki wkład w ekonomię. Współautorem książki jest dawny student Kaleckiego. Notatki, jakie sporządzał w czasie jego wykładów, do tej pory nigdy nie były publikowane.

Książkę tę powinni konieczne przeczytać wszyscy interesujący się historią myśli ekonomicznej. Julio López ukończył studia magisterskie z ekonomii w Universidad de Chile. Później obronił doktorat w dziedzinie ekonomii w Polsce, gdzie studiował u Michała Kaleckiego. Obecnie jest profesorem makroekonomii na podyplomowym wydziale ekonomii w Universidad Nacional Autonomia de Mexico. Jest również wizytującym profesorem w Universidad Autonomia de Barcelona, w Ecole des Hautes Etudes en Science Social w Paryżu i w Universidade Federal do Rio de Janeiro. Michaël Assous jest obecnie profesorem ekonomii (Maître de Conferences) w Université de Paris 1 Panthéon-Sorbonne oraz członkiem PHARE (zajmuje się historią i analizą ekonomiczną). Do dziedzin jego badań należą: historia makroekonomii, analiza cyklu koniunkturalnego i podział dochodu.

Książa jest dostępna za pośrednictwem księgarni internetowej www.ksiazkiekonomiczne.pl. Cena 70 zł 13


Debata

Niepewność

Władysław Szymański

i niestabilność gospodarcza

a wyzwania dla Polski W debacie dominował pogląd, że mamy do czynienia nie tylko ze spowolnieniem wzrostu, ale trwałym zastojem w krajach Zachodu. Wielce prawdopodobny jest trwały trend niestabilności i kryzysów, gdyż źródła turbulencji mają w dużym stopniu charakter systemowy i strukturalny, połączony z szybkim narastaniem barier ekologicznych i surowcowych.

W

ramach konwersatorium „Czwartki u Ekonomistów” 29 marca odbyła się debata inspirowana tematem książki prof. dr. hab. Władysława Szymańskiego z SGH pt. „Niepewność i niestabilność w gospodarce”. Uczestnicy zgodzili się, że w okresie przedłużającego się światowego kryzysu, gospodarka naszego kraju może stosunkowo szybko pokonać dystans dzielący ją od średniej w UE. Wymienili szanse i także warunki, jakie muszą być spełnione. Po dyskusji prof. Szymański opracował raport stanowiący syntezę dyskusji. Raport ten publikujemy obok. Wcześniej został on wysłany do instytucji centralnych, Ministerstwa Gospodarki i innych oraz do szefów partii politycznych, parlamentarzystów i członków rządu. W panelu oprócz prof. Szymańskiego udział wzięli: prof. Andrzej Herman (Szkoła Główna Handlowa), prof. Grzegorz Kołodko (Akademia Leona Koźmińskiego), dr Roman Malinowski (Klub „Dobro Wspólne Ponad Podziałami”) oraz moderator prof. Elżbieta Mączyńska. Pełny zapis debaty zorganizowanej przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne, Klub Dobro Wspólne Ponad Podziałami przy Instytucie Lecha Wałęsy oraz Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie Szkoły Głównej Handlowej jest dostępny na stronie internetowej PTE. http://www.pte.pl/226_archiwum.html 14

T

rudności pokonywania zjawisk kryzysowych i niestabilności są w zasadniczym stopniu pochodną ograniczania się działań naprawczych do objawów, a nie prawdziwych przyczyn tych zjawisk. Wciąż nie może uzyskać zrozumienia podstawowa prawda, że załamał się stary ład społeczno-gospodarczy świata oparty na państwie narodowym, a nie potrafiliśmy stworzyć nowej spójnej formy funkcjonowania w warunkach gospodarki globalnej. W konsekwencji żyjemy w prowizorium systemowym, gdyż system światowy jest niespójny, kryzysogenny i niezdolny do sprostania wyzwaniom globalnym. Brak koordynacji uruchomił proces narastania sprzeczności między interesem doraźnym poszczególnych krajów a interesem globalnym i długookresowym. W starym systemie regulacja państw była skuteczna, bo brak swobody przepływów kapitałowych zmuszał kapitał do aprobaty tej regulacji. W warunkach pełnej swobody przepływów kapitałowych kapitał może wybrać inne rynki. W takiej sytuacji państwa, w obronie przed odpływem kapitału do rynków o regulacjach mu sprzyjających, same zmieniają regulacje na regulacje kapitałowi służące. W ten sposób państwo z suwerena przekształca się w petenta. Słabość koordynacyjna i kontrolna w gospodarce legła u podstaw współczesnych zjawisk kryzysowych. Negatywnie odbiło się podporządkowanie państw interesom kapitału, zwłaszcza poprzez wpływ na degenerację

rynku finansowego i rynku pracy. Sfera finansowa wyzwolona z niezbędnej kontroli została oderwana od sfery realnej gospodarki, a swoboda w rozwoju szarej strefy bankowości, bankowości inwestycyjnej i rynku instrumentów pochodnych, otworzyła szeroko wrota dla wzrostu toksycznych aktywów i niepewności w całym systemie finansowym. Kapitał finansowy przepływając z szybkością Internetu i spekulując ceną oprocentowania długu, w istocie spekuluje tak delikatną i trudno wymierną sferą jaką jest zaufanie. Ukształtowała się sytuacja, że już kraj o średnio zdrowej gospodarce narażony jest na ataki spekulacyjne i może zostać doprowadzony do niewypłacalności, a przynajmniej, jak we Włoszech, do zmiany władzy politycznej. Kapitał, wykorzystując swą władzę, która jest pochodną jego swobody w wyborze rynków, zmienił nie tylko rynek pracy, ale także charakter i model kapitalizmu. Ograniczana jest coraz bardziej kodeksowa ochrona pracobiorców, następuje rozwój umów „śmieciowych” i samozatrudnienia. Zwłaszcza dla ludzi młodych, umowy o pracę niczego nie gwarantują, poza relatywnie niską zapłatą za konkretną pracę. Presja pracodawców na dalsze dostosowywanie prawa do własnych potrzeb stopniowo zmienia charakter systemu. W ten sposób grozi przekształcenie kapitalizmu w ustrój bez prawa pracy, bez ubezpieczeń emerytalnych, bez niezbędnych zabezpieczeń socjalnych. Oznacza to, że rosnące szybko


Obecną dekadę powinniśmy traktować jak najważniejszą szansę, bo szansę, której później prawdopodobnie już nie da się powtórzyć. W tej dekadzie korzystamy z dwóch wyżów demograficznych, pracuje bowiem jeszcze wyż lat 50. i korzystamy z wyżu lat 80. o wysokim stopniu wykształcenia.

29 marca 2012 r., profesor Władysław Szymański podczas debaty w siedzibie PTE

koszty społeczne są warunkiem podtrzymywania konkurencyjności gospodarki. Coraz groźniejsza jest asymetria między czasem podejmowania decyzji przez rynki finansowe a decyzjami polityków. Rynki finansowe podejmują decyzje w ciągu godziny, podczas gdy politycy w ciągu wielu miesięcy, a nawet lat. W ten sposób kryzysy gospodarcze coraz bardziej przekształcają się w kryzysy polityczne. Z powyższych uwag wynika, że nie można doprowadzić ładu światowego do spójności, gdy jednocześnie występuje pełna swoboda przepływów kapitałowych i zróżnicowana regulacja poszczególnych państw (arbitraż regulacyjny). Odejście od swobody przepływów kapitałowych (cofnięcie globalizacji) jest niezwykle trudne i niesłuszne (co nie świadczy o braku potrzeby ograniczenia zakresu przepływów kapitałowych przez wprowadzenie podatku Tobina). Niesłuszne, gdyż żyjemy w świecie, w którym narastają problemy, które można rozwiązywać jedynie w sposób globalny. W tej sytuacji pozostaje droga do racjonalizacji systemowej poprzez proces ujednolicenia najważniejszych regulacji w skali globalnej, czyli droga prowadząca do jakiejś formy globalizacji politycznej. Ważne, a zarazem trudne jest to, że dostosowywać się do globalizacji musi każdy kraj osobno, ale zmieniać procesy globalizacji, a więc dokonywać ich korekty mogą jedynie wszystkie kraje razem, a przynajmniej większość. Pojedyncze państwa są zmuszone do-

stosowywać się do wymogów narzucanych przez rynek kapitałowy, gdyż w innym przypadku zostaną ukarane przez odpływ kapitału lub doprowadzenie ich do niewypłacalności. Zagrożenia i szanse Polski Zasadniczym błędem prowadzonych w Polsce dyskusji, dotyczących dostosowań gospodarki do zjawisk kryzysowych jest zdecydowana przewaga propozycji mieszczących się w sferze działań defensywnych, a więc obronnych przed ogólnoświatowymi czy europejskimi zjawiskami kryzysowymi, grożącymi naszemu krajowi. W dyskusji brakuje poglądu, że stagnację i zjawiska kryzysowe w Europie nie tylko można, ale należy traktować jako szansę Polski na odrobienie dystansu. Kryzys w Europie można wykorzystać jako handicap Polski. Wynikające z zadłużenia i poważnych problemów bankowości, wysokie prawdopodobieństwo stagnacji gospodarczej Zachodniej Europy daje obecnie większe szanse odrobienia dystansu dzielącego Polskę od średniego poziomu UE niż w sytuacji, gdyby Zachodnia Europa rozwijała się w tempie 3 – 4 proc. Pamiętać należy, że podobne jak obecnie w Europie problemy miała Japonia na początku lat 90., co zaowocowało dwudziestoma latami stagnacji. W przypadku Polski odrobienie w stosunkowo krótkim okresie dystansu od średniego poziomu UE jest w istocie narodową racją stanu. Wynika to stąd, że istnieje duże prawdopodobieństwo, iż narastające globalne problemy ekologiczne i surowcowe wymuszą

w następnych dekadach urzeczywistnienie 40-letniej już idei przejścia do wzrostu zerowego w krajach należących do rozwiniętych. Gdyby Polska nie odrobiła do tego czasu dystansu do średniej UE, stałaby się trwałym polem peryferyzacji, wynikającym z procesu wypłukiwania ludzi wykształconych, utalentowanych i młodych przez kraje Europy o istotnie wyższym poziomie rozwoju i poziomie dochodów. Takie wypłukiwanie młodych utalentowanych i przedsiębiorczych stałoby się nie tylko czynnikiem degradacji gospodarczej, ale podcięłoby podstawy ekonomiczne zabezpieczenia emerytalnego i socjalnego starzejącego się społeczeństwa. Obecną dekadę powinniśmy traktować jak najważniejszą szansę, bo szansę, której później prawdopodobnie już nie da się powtórzyć. W tej dekadzie korzystamy z dwóch wyżów demograficznych, pracuje bowiem jeszcze wyż lat 50. i korzystamy z wyżu lat 80. o wysokim stopniu wykształcenia. Więcej wyżów już nie będzie. Korzystać będziemy w obecnej dekadzie z pokaźnych funduszy europejskich i będą jeszcze znośne bariery ekologiczne. Aby w możliwie krótkim czasie odrobić dystans dzielący nasz kraj od średniego poziomu UE, nie wystarczy dotychczasowy, odtwórczy, czysto imitacyjny model wzrostu Polski. Nie wystarczy już wytwarzanie tego, co wymyślili i wyprodukowali inni, tylko taniej. Bo taniej jest tylko do czasu. Najważniejsze jest pełne wyzwolenie przedsiębiorczości i innowacyjności Polaków. Nie ulega wątpliwości, że polskie atuty i polskie szanse ekspansji nie mogą opierać się na kapitale finansowym, a na kapitale ludzkim i potencjale przedsiębiorczym. Mamy ważne atuty mentalne, które współcześnie, w czasie wymuszającym elastyczność, zdolność dostosowań, zmysł improwizacji, zdobywają olbrzymie znaczenie. Polacy to indywidualiści, kombinatorzy, a więc ludzie w swej masie przedsiębiorczy, a w dodatku wciąż jeszcze biedni i głodni sukcesu. Zachodni Europejczycy to ludzie już bogaci, ceniący swą rutynę, o mentalności korporacyjnej, a więc przywiązani do swego wykształcenia i zawodu, a w konsekwencji mało elastyczni. Współczesny zmienny, niepewny czas to w gospodarce przewaga mentalna polskich przedsiębiorców. Globalizacja spowodowała, że pierwszy raz na taką skalę można zdobywać gospodarkę światową bez kapitału i bez kompetencji produkcyjnych. Czynią to tzw. puste firmy, które można nazwać inteligentnymi, gdyż najlepiej dostosowują się do współczesnych warunków. Takie firmy rozkooperują produkcję na poddostawców i podwykonawców rozmieszczonych na rynku globalnym i dostosowują się do popytu rynku globalnego. Takie One są najlepiej dostosowane do niepewności i niestabil­no­ści, gdyż są najbardziej elastyczne i najlepiej wykorzystują oferty

15


Debata

rynku globalnego. Tego typu firmy mogą realizować dużą nadwyżkę ekonomiczną, bez dużego własnego wkładu kapitałowego i bez kompetencji produkcyjnych. Ich filozofia bowiem to wykorzystać kapitał i kompetencje poddostawców i podwykonawców. Mogą to wykorzystywać, gdyż mają jako zlecający dużą przewagę na rynku łatwo zastępowalnych poddostawców. Polska może stać się pionierem w systemowej, zaplanowanej odgórnie organizacji pustych firm, które dotychczas na świecie powstają spontanicznie. Wymagałoby to tworzenia inkubatorów pustych firm (inteligentnych). W pierwszym okresie byłoby to wspomaganie takich inkubatorów przez państwo czy banki z dominującym udziałem państwa. Przy ich tworzeniu chodziłoby przede wszystkim o skojarzenie wyselekcjonowanych talentów biznesowych ze stosunkowo prostą ideą oraz o pomoc w analizie wielkich potencjalnych możliwości, jakie oferuje rynek globalny. Takie systemowe podejście to połączenie potencjału przedsiębiorczego Polaków z  dużą innowacją organizacyjną państwa, która umożliwiałaby szybkie wejście utalentowanych Polaków do elity biznesowej rynku globalnego. Puste firmy, nie obciążone własnymi mocami produkcyjnymi, rozpoczynają cały biznes od analizy potrzeb konsumentów i od innowacji, które konsumentom służą.

W ten sposób, rozwijając tego typu firmy, ograniczylibyśmy jedną z głównych słabości naszej gospodarki, jaką jest bardzo słabe ssanie (popyt) przedsiębiorstw na rynku innowacji, a w konsekwencji bardzo małe finansowanie innowacji przez przedsiębiorstwa. Jednocześnie korzystalibyśmy z kompetencji innowacyjnych rynku globalnego. Pamiętać jednak należy, że polskie szanse w tej dekadzie zależeć będą w zasadniczym stopniu od pilnowania zdrowia finansów publicznych w czasie, gdy wymogi co do ich kondycji zdecydowanie wzrosły. Nastał bowiem trudny czas dla krajów uzależnionych od pożyczek. Chodzi nie tylko o różne potrzeby pożyczkowe związane z deficytem finansów publicznych i oprocentowaniem długu, ale i potrzeby pożyczkowe związane z rolowaniem, czyli pożyczkami niezbędnymi do pokrycia przypadających rat kredytowych. Tak rozumiane potrzeby są w Polsce pokaźne i wynoszą rocznie około 180 mld zł. Od ponad 20 lat Polska ma trwały deficyt obrotów bieżących pokrywanych nadwyżką przepływów kapitałowych z zagranicą. Nasz kraj ma jednocześnie wysoki deficyt międzynarodowej pozycji inwestycyjnej (nadwyżka zobowiązań kapitałowych w stosunku do wierzytelności łącznie z rezerwami walutowymi). Deficyt ten wynosi obecnie ok. 180  mld euro. Dywidendy kapitału zagranicznego to ponad 15 mld euro rocznie.

29 marca 2012 r., siedziba PTE w Warszawie, uczestnicy debaty pt. „Niepewność i niestabilność w gospodarce”.

16

Ważne jest, że jednocześnie system bankowy finansowany jest z zewnątrz na sumę 85 mld dolarów. Wszystko to świadczy o wysokim uzależnieniu Polski od finansowania przez podmioty zagraniczne. Wymogiem staje się zatem ograniczenie uzależnienia Polski od finansowania zewnętrznego, tym bardziej że rynek finansowy jest wysoce chimeryczny i neurotyczny. Z jednej strony gwałtownie rośnie rola zaufania kupujących obligacje, a z drugiej, rośnie rola spekulacji zaufaniem i groźba ataków spekulacyjnych, zwłaszcza na tak płytkich rynkach walutowych, jak rynek w Polsce. Aby dostosować się do chimerycznych i  spekulacyjnych rynków finansowych, niezbędny staje się wzrost długookresowych oszczędności i oparcie się w większym zakresie na własnym kapitale. Bez tego nie ograniczymy w najbliższych latach głównego ryzyka gospodarczego, jakim są ataki spekulacyjne na naszą walutę i groźba podniesienia odsetek od obligacji, czego kraj może finansowo nie wytrzymać. Wówczas zaprzepaszczona zostałaby główna szansa i główne strategiczne zadanie, jakim jest odrobienie w stosunkowo krótkim okresie dystansu rozwojowego w stosunku do średniego poziomu UE. *Władysław Szymański – profesor, kierownik Katedry Analizy Rynków i Konkurencji Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie, SGH


John Kenneth Galbraith

Godne

społeczeństwo Program troski o ludzkość Polskie Towarzystwo Ekonomiczne 2012 r

Fragment książki Jakie właściwie powinno być godne społeczeństwo? Ku czemu – w ujęciu tak ścisłym, jak tylko jest to możliwe – powinniśmy zmierzać? Skoro dostrzega się tragiczną przepaść oddzielającą szczęściarzy od potrzebujących, to w jaki praktyczny sposób można ją zasypać? Jak do osiągnięcia tego celu może przyczynić się polityka gospodarcza? A co ze świadczonymi przez państwo usługami publicznymi: jak można sprawić, by usługi publiczne, świadczone przez państwo, były sprawiedliwie dzielone i efektywnie dostępne? Jak można chronić środowisko – obecne i przyszłe? Co z imigracją, migracją i z imigrantami? Co z władzą wojska? Na czym polega odpowiedzialność i jaki powinien być kierunek działania godnego społeczeństwa w stosunku do jego partnerów handlowych i sąsiadów w coraz bardziej umiędzynarodowionym świecie oraz w stosunku do ubogich naszego globu? (…) Celem

tej książki jest ustalenie, co byłoby słuszne. Już w punkcie wyjścia jest jasne, że dotyka to trudnego problemu, gdyż trzeba przeprowadzić linię podziału między tym, co mogłoby być doskonałe, a tym, co jest możliwe do urzeczywistnienia. Zadanie to i jego wyniki mogą nie być politycznie popularne, a już zwłaszcza w społeczeństwie, w którym, jak twierdzę, pozycję dominującą pod względem społecznym i politycznym zajmują obecnie ci, którym się powiodło. Jest wysoce prawdopodobne, że zdefiniowanie oraz postulowanie godnego i możliwego do urzeczywistnienia społeczeństwa może być przedmiotem dążenia mniejszości, ale jest to lepsze niż brak jakiejkolwiek refleksji na ten temat. Przynajmniej żyjący w komforcie być może poczują się dotknięci w taki sposób, że będzie to z pożytkiem dla sprawy. W każdym razie nie ma szans na poprawę, jeśli nie określi się jednoznacznie, czym jest godne i możliwe do urzeczywistnienia społeczeństwo.

17


II Kongres Demograficzny

22 marca 2012 r. – Sala Kolumnowa Pałacu Prezydenckiego, profesor Elżbieta Mączyńska podczas wykładu

Demografia

jako czynnik globalnie

Elżbieta Mączyńska

naruszonej równowagi

„Ekonomiczne konsekwencje przemian demograficznych w kontekście przełomu cywilizacyjnego” przedstawiła profesor Elżbieta Mączyńska podczas sesji inauguracyjnej II Kongresu Demograficznego 22 marca w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego.

O

brady uroczyście otworzył prezydent Bronisław Komorowski. Głos zabierali także: Ewa Kopacz, marszałek sejmu, Michał Boni, minister administracji i cyfryzacji. Następnie prezes Głównego Urzędu Statystycznego prof. Janusz Witkowski przedstawił wyniki Narodowego Spisu Powszechnego Ludności i Mieszkań z roku 2011. Dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii SGH, prof. Janina Jóźwiak, zaprezentowała badania na temat „Czy możliwa jest odnowa demograficzna Polski? Na koniec przewodniczący Rządowej Rady Ludnościowej, prof. Zbigniew Strzelecki zaprezentował „Założenia Polityki Ludnościowej Polski” – projektu przygotowanego przez Rządową Radę Ludnościową. II Kongres Demograficzny będzie trwać przez cały 2012 rok. Jego hasło brzmi: „Pol-

ska w Europie – przyszłość demograficzna”. Organizatorami są: Rządowa Rada Ludnościowa, Główny Urząd Statystyczny, Komitet Nauk Demograficznych PAN oraz Polskie Towarzystwo Demograficzne, Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej, natomiast honorowym patronatem objął prezydent Komorowski. Więcej informacji na temat II Kongresu Demograficznego można znaleźć na stronie internetowej: http://www.stat.gov.pl/gus/ kongres_demograficzny_PLK_HTML.htm Elżbieta Mączyńska (fragment wystąpienia)„Ekonomiczne konsekwencje przemian demograficznych w kontekście przełomu cywilizacyjnego” podczas sesji inauguracyjnej II Kongresu Demograficznego 22 marca w Sali Kolumnowej Pałacu Prezydenckiego.

Tektonika sił

demografii

P

roblemy demograficzne, w tym szybki przyrost ludności w najbiedniejszych krajach, wzrost mobilności, nomadyzm i starzenie się społeczeństw bogatych, zaliczane są do jednego z głównych czynników głęboko naruszonej równowagi. Naruszenie to wywoływane jest zaś przez równoczesne „tektoniczne” ruchy podskórnych sił przemian. W okresach naruszonej równowagi teorie, ideologie i technologie nie pasują do siebie. „Stare dobrze ugruntowane systemy społeczne muszą zwykle ponieść wyraźną porażkę, zanim będzie możliwe ich przystosowanie do nowego środowiska. Bez widocznej porażki większość umysłów pozostaje zamknięta”1.

fot. Eugeniusz Kowalczyk

Trzy najtrudniejsze problemy

18

22 marca 2012 r. – Sala Kolumnowa Pałacu Prezydenckiego. Od lewej: prof. Zbigniew Strzelecki, przewodniczący Rządowej Rady Ludnościowej, prof. Elżbieta Mączyńska, dr Halina Dmochowska, wiceprezes GUS, prof. Janusz Witkowski, prezes GUS.

Demografia zajmuje jedno z czołowych – obok m.in. bezrobocia i deficytu finansów publicznych – miejsc w rankingu najtrudniejszych problemów społeczno-ekonomicznych nie tylko Polski, ale i świata. Nawiązując metaforycznie do filozoficznego wiersza Wisławy Szymborskiej „Trzy Słowa Najdziwniejsze” – demografię, bezrobocie i deficyt – można uznać nie tylko za najdziwniejsze, ale i najtrudniejsze „słowa”/ problemy2. Czyż bowiem nie jest dziwne, że

fot. Eugeniusz Kowalczyk

forum


fot. Eugeniusz Kowalczyk

22 marca 2012 r. - Sala Kolumnowa Pałacu Prezydenckiego, pierwszy rząd od prawej: Jan Guz, przewodniczący OPZZ, prof. Antoni Rajkiewicz, Uniwersytet Warszawski, prof. Elżbieta Mączyńska, prof. Janina Jóźwiak, SGH by ludności świata z jednej strony, a z drugiej narastający dynamizm procesu starzenia się społeczeństw w  krajach wysoko rozwiniętych. Przekłada się to niekorzystnie na perspektywy harmonijnego rozwoju gospodarczego, a zarazem to właśnie wzrost gospodarczy jest jednym z ważniejszych czynników determinujących procesy demograficzne, tak bardzo różne w krajach biednych i bogatych. Wskazuje to na złożoność, zawiłość tego problemu3.

Holistyczno-prognostyczny wymiar problemów demograficznych

Między rozwojem społeczno-gospodarczym a demografią występują wielce złożone sprzężenia zwrotne, niepoddające się łatwo jednoznacznej, kompleksowej ocenie. Poprzestanie na ocenach ilościowych, bez pogłębionej, holistycznej analizy jakościowej może prowadzić do nieuprawnionych wniosków, skutkujących kosztownymi błędami w polityce społeczno-gospodarczej. Wyjątkowo dobrze przystaje tu Einsteinowska maksyma, że „nie wszystko, co się liczy, jest policzalne i nie wszystko, co jest

policzalne, się liczy”. Dlatego też obok analiz ilościowych niezbędne są pogłębione, holistyczne analizy jakościowe z uwzględnieniem rachunku kosztów i efektów zewnętrznych „externalities” i długookresowej perspektywy. Nie można zatem twierdzić, że skoro liczba ludności w skali światowej dynamicznie rośnie, to tym samym problemy demograficzne krajów i regionów o  zmniejszającej się liczbie ludności (a do takich krajów należy Polska) rozwiążą się same. Jeśli nawet mogłoby do tego dojść w jakiejś, bliżej nieokreślonej dłuższej perspektywie, to z pewnością nie w najbliższych kilku dekadach. Stąd potrzeba długookresowej, konsekwentnej, wolnej od presji cyklu wyborczego, polityki demograficznej. W zależności bowiem od jej kierunków i efektywności, czy zaniechania, sprzężenia zwrotne między demografią a  wzrostem i rozwojem społeczno-gospodarczym mogą przynosić wysoce dodatnie efekty synergiczne, generowane przez kapitał ludzki lub też mogą skutkować synergią ujemną, poprzez np. rosnące bezrobocie i narastanie deficytu finansów publicznych (m.in. wskutek niekorzystnej struktury demograficznej, w której rośnie udział osób w wieku poprodukcyjnym). Rodzaj, skalę i  wymiar synergii determinuje wiele powiązanych ze sobą czynników, nie tylko ilościowych (jak struktura wiekowa ludności, struktura wykształcenia, aktywność zawodowa, inwestycje i ich struktura i in.), ale i jakościowych (jak poziom edukacji, kwalifikacji, czynniki kulturowe, w tym kultura polityczna i in.).

Zasadność priorytetu dla polityki demograficznej

źródło: na podstawie danych GUS

Tabele zostały opracowane przez redakcję Biuletynu

współczesny, nafaszerowany wiedzą i technologiami informacyjnymi świat nie może sobie poradzić z tak starymi, znanymi niemalże od zarania gospodarki rynkowej, problemami. Wciąż nie chcą one odejść do przeszłości. Deficyty finansów publicznych to nasilające się zjawisko, wyniszczające całe kraje, zagrażające światu. Z bezrobociem nie radzi sobie w pełni żaden kraj i  stanowi ono swego rodzaju dżumę współczesności, dotykającą w wymiarze światowym niemalże 1 mld osób. Zaś kwestie demograficzne, wymagające z natury podejścia długookresowego, są szczególnie narażone na wszelkie dysfunkcje, związane z  syndromem cyklu wyborczego i z tak charakterystycznym dla nowoczesnego, świata cywilizacji wiedzy, zjawiskiem „shorttermizmu”, ze szkodliwą społecznie tendencją do marginalizacji refleksji długookresowej i wizji prognostycznej. Mimo dzielących ekonomistów różnic poglądów na temat polityki demograficznej, są oni zgodni co do tego, że wśród cywilizacyjnych zagrożeń na czołowym miejscu sytuują się problemy wynikające z niebywale szybkiego wzrostu licz-

Znaczną część współczesnych dysfunkcji w życiu społeczno-gospodarczym można w istotnej mierze uznać za pochodną niewłaściwej polityki demograficznej i zaniedbań w tym obszarze. Uzasadniałoby to nadanie polityce demograficznej priorytetowego charakteru. W praktyce jednak presja cyklu wyborczego sprawia, że nierzadko kwestie demograficzne spychane są na margines polityki makroekonomicznej. Przekłada się to na wymiar budżetowy i „resztkówkowe” traktowanie nakładów ukierunkowanych na poprawę sytuacji demograficznej. Prowadzi 19


źródło: na podstawie danych GUS

to do syndromu diabelskiego kręgu, w którym deficyt publiczny generowany jest przez bezrobocie i niekorzystną sytuację demograficzną, a zarazem barierą poprawy sytuacji demograficznej jest właśnie deficyt finansów publicznych (brak bowiem środków na inwestycje demograficzne, edukacyjne i inne ukierunkowane na rozwój kapitału ludzkiego).

Ramy ustrojowe

Ranga polityki demograficznej wiąże się z kierunkami rozwiązaniami kształtującym ich ramy ustroju społeczno-gospodarczego. Polityce demograficznej nie sprzyja neoliberalny model kapitalizmu. Podstawowym, brakującym i uwydatnionym spektakularnie poprzez Kryzys Globalny brakującym, koncepcyjnym składnikiem w doktrynie neoliberalnej jest bowiem kwestia przyszłości. Charakterystyczny dla systemów neoliberalnych priorytet dla „krótkiego zysku”, bez względu na następstwa długookresowe, jest katalizatorem zjawisk kryzysowych. Przestrzegał przed tym już przed wieloma laty m.in. Lester Thurow w książce „Przyszłość kapitalizmu”: „Dokładnie w momencie, kiedy sukces gospodarczy wymaga dłuższych horyzontów czasowych, szeroka gama czynników prowadzi do krótszych horyzontów czasowych”4.

Potrzeba futurologicznej refleksji

W odniesieniu do problematyki demograficznej trudno przecenić wagę refleksji futurologicznej. Mimo że fukuyamowska teza o końcu historii (czyli uznaniu neoliberalnej formy kapitalizmu

za model ostateczny i niezastępowalny) oraz doktryna neoliberalna z założenia marginalizują refleksję futurologiczną, pozostawiając przyszłość do uregulowania przez mechanizm wolnego rynku, to obecnie – wobec niezwykle złożonych problemów świata – potrzeba myślenia o przyszłości i działań na jej rzecz oraz potrzeba kultury myślenia strategicznego jest coraz powszechniej uznawana. Neoliberalistyczne, ignorujące doświadczenie historyczne, przekonanie o niezawodności, nieomylności i efektywności wolnego rynku oraz jego mechanizmów, a także neoliberalne przekonanie o możliwości marginalizowania roli państwa i sprowadzania go do roli „stróża nocnego” jest obecnie weryfikowane i korygowane przede

wszystkim pod naciskiem wymowy globalnych, kryzysowych doświadczeń ostatnich lat.

Technologie informacyjne katalizatorem racjonalizujących przemian

Internet i technologie informacyjne umożliwiają uruchamianie wciąż jeszcze nie wykorzystywanych należycie wielkich rezerw kapitału społecznego i przeciwdziałanie marnotrawstwu potencjału ludzkiego i niedorozwojowi „ekonomii starości”. Technologie te tworzą „onlajnowe” warunki kreowania nowych obszarów oraz form działalności i współpracy w różnych sferach życia (gospodarczego, politycznego i społecznego) i warunki sprzyjające racjonalizacji podejmowania decyzji w tych obszarach. Przełom technologiczny, jaki dokonuje się w wyniku Internetu, przekłada się na potencjał przemian ustrojowych i przemian w polityce społeczno-gospodarczej, w tym demograficznej. Pozostaje zatem wielkim wyzwaniem dla rządzących, aby ten potencjał w pełni wykorzystać we wspieraniu i stymulowaniu rozwoju społecznego. PRZYPISY L.C. Thurow, Przyszłość kapitalizmu: jak dzisiejsze siły ekonomiczne kształtują świat jutra, Wrocław, Wydawnictwo Dolnośląskie, 1999, s. 22. Nawiązaniem do tej koncepcji jest zawarty w  książce Roubiniego i Mihma rozdział „tektonika płyt” i rozdz. Pt. „wszystko w rozpadzie”, N. Roubini, S. Mihm, op.cit. s. 84-141. 2 W. Szymborska: „Trzy Słowa Najdziwniejsze”: Kiedy wymawiam słowo Przyszłość, pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowa Cisza, niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie. 3 Kwestie te są m.in. omawiane w Biuletynie nr 55 Rządowej Rady Ludnościowej, Warszawa, 2010 oraz w: Problemy demograficzne Polski i ich skutki ekonomiczne, Raport z pierwszego posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju, Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2010. 4. L.C. Thurow, Przyszłość kapitalizmu. Jak dzisiejsze siły ekonomiczne kształtują świat jutra, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999, s. 383.

Tabele zostały opracowane przez redakcję Biuletynu źródło: na podstawie danych GUS

1

20

Opracowanie tabel redakcja Biuletynu PTE na podstawie danych GUS.

Tabele zostały opracowane przez redakcję Biuletynu

forum


Musimy odmłodzić kraj Andrzej Wielowieyski

Dyskusję o problemach polityki ludnościowej pod auspicjami PTE zaproponował wicemarszałek Senatu (1989–1991) Andrzej Wielowieyski. W liście do nas, który publikujemy niżej, odniósł się do projektu Założeń Polityki Ludnościowej Polski 2012, Raportu – Polska 2050 oraz Wizji Przyszłości Polski t. I Społeczeństwo i Państwo.

Wymienione opracowania przedstawiające przyszłości Polski na lata 2035 i 2050 ukazują jako wysoce prawdopodobne głębokie załamanie demograficzne Polski – zmniejszenie się ludności o 6 milionów, utrzymywanie się bardzo niskiej dzietności powodującej głębokie wypaczenie naturalnej relacji pokoleń, kurczenie się bazy dzieci i młodzieży, obciążenie pracujących dwukrotnie większą niż dziś liczbą ludzi starych. Brak jest natomiast wyraźnych wniosków praktycznych: co robić wobec tego wielkiego zagrożenia. W tej sytuacji sprawą palącą jest jasne i przekonujące sprecyzowanie celów i zadań polityki ludnościowej i rodzinnej. Proponuję PTE dyskusję pod hasłem cytowanym przez prof. M. Kleibera w Wizji Przyszłości: Either we take hold of the future or the future will take hold of us. Za punkt wyjścia dyskusji proponuję następujące uwagi: 1. „Gazeta Wyborcza” doniosła 7 czerwca br., że premier zlecił ministrowi finansów zwiększenie ulg podatkowych na trzecie i dalsze dzieci, ale za to z ograniczeniem ulg dla rodzin z jedynakami. Są to decyzje wspierające dzietność naszych rodzin. Sprawa jednak jest tak poważna, że wymaga czegoś więcej niż skądinąd cennej decyzji podatkowej, która wspiera liczniejsze rodziny, średnio po 150–300 zł miesięcznie, co kosztuje ponad 5 mld zł 2. Pożądany wskaźnik reprodukcji netto wynosi 2,1 dziecka na 1 kobietę, a w początku poprzedniej dekady spadł do poziomu 1,2 (podobnie jak we Włoszech i Hiszpanii), by w 2010 r. osiągnąć poziom 1,4. Załamanie nastąpiło w 1989 r., kiedy spadliśmy poniżej wskaźnika zastępowalności pokoleń. Było to jednak wynikiem procesu trwającego ponad 20 lat. Od tej daty, w ciągu 22 lat zabrakło nam do zastępowalności pokoleń ponad 2,5 miliona dzieci. Prognozy demograficzne z 1990 r. „pomyliły” się o 3 miliony i jeszcze na I Kongresie Demograficznym w 2002 r przewidywano wzrost, mimo że katastrofa rysowała się wyraźnie. 3. Samo zmniejszenie liczby ludności, nawet tak duże (6 milionów), nie musi oznaczać istotnego osłabienia i zahamowania rozwoju kraju. Można je częściowo nadrabiać migracją, choć przez jakiś czas migracje będą także zabierać nam część młodzieży. Natomiast groźnym ciosem jest głębokie uszkodzenie naturalnej struktury pokoleń: tak, że wąziutka baza pokolenia dzieci i młodzieży, ani nie zahamuje dalszego spadku liczby ludności, ani również nie zapobiegnie coraz głębszemu procesowi starzenia się i osłabienia społeczeństwa. Jest oczywiste, że grozi nam wyraźne przyhamowanie rozwoju i to

już w następnej dekadzie i większe prawdopodobieństwo scenariuszy negatywnych. Raport – Polska 2050 zakłada: 1. Znaczne zmniejszenie dystansu cywilizacyjnego Polski w stosunku do rozwiniętych krajów UE, m.in. osiągnięcie 80-90% średniego poziomu PKB w Unii. 2. Znaczną poprawę spójności społecznej i wzrostu zaufania do państwa. Wobec rysującej się sytuacji demograficznej osiągnięcie obu tych celów jest bardzo wątpliwe, gdyż: a) dwukrotny wzrost w ciągu kilkunastu lat obciążenia pracujących kosztami utrzymania niepracujących grozi dużymi konfliktami społecznymi hamującymi rozwój; b) dalsze zmniejszanie się podaży rąk do pracy, będzie zmuszało do przyciągania zwykle gorzej kwalifikowanej siły roboczej z zagranicy; c) brak dostatecznie licznego młodego pokolenia nieuchronnie prowadzi do osłabienia dynamiki rozwojowej oraz przegranej we współzawodnictwie ekonomicznym, technologicznym i naukowym. Polska lat 70. oraz okresu 1990-2011 była społeczeństwem względnie młodym. d) starzejące się gwałtownie społeczeństwo będzie coraz mniej zdolne do aktywnej adaptacji do różnorodnych zmian w technologii, organizacji, kulturze i życiu społecznym. e) starzejące się społeczeństwo będzie dysponować znacznie słabszym kapitałem społecznym, będzie mniej sprawne w nowych formach współpracy, mniej zdolne do asymilacji obcych i do współpracy z obcymi, co stanie się istotnym wymogiem rozwoju w nadchodzących dekadach. f) Solidarność i wybicie się na niepodległość w 1989 r. były możliwe z powodu dynamiki demograficznej i siły młodych roczników, których wpływ był decydujący. 3. Mamy pozytywne doświadczenia francuskie, brytyjskie i skandynawskie, znamy niepowodzenia w tym zakresie niemieckie i śródziemnomorskie (Hiszpania, Włochy) i musi nas być stać na przemyślaną politykę rodzinną, popartą przez większość społeczeństwa, większość polityków rządzących i opozycyjnych, a także Kościół i organizacje pozarządowe. Będzie ona wymagała społecznej akceptacji i ogólnego poparcia dla pożądanego modelu rodziny z 2-3 dzieci oraz wsparcia rodzin wielodzietnych. Mamy też w ostatnich latach doświadczenia pozytywne: wskaźnik dzietności podniósł się z 1,227 do 1,398, z trzech przyczyn: wejścia do UE, co podniosło optymizm i lepsze samopoczu-

cie, spadku bezrobocia i podjęcia aktywnej polityki pronatalistycznej. Przez najbliższe 20-25 lat nie da się już struktury demograficznej istotnie zmienić. „Deficytowe dzieci” z dwóch ostatnich dekad już żyją i nie można już zwiększyć ich liczby. Ale tym bardziej musimy starać się pobudzić ich ambicje rodzicielskie i tworzyć im warunki, aby dać Polsce jednak większą dynamikę i szanse rozwojowe dla lat 2035-2050 i dalej, tak, aby osiągnąć pełną zastępowalność pokoleń. Gdyby nam się udało w ciągu dwóch dekad istotnie podnieść wskaźnik dzietności, np. o 20-30% (do wskaźnika 1,7-1,8), to już założenia rozwoju przyjęte w Raporcie Polska 2050 były by realniejsze, było by bowiem 1,5-2,0 miliona młodych ludzi więcej do ich podjęcia. 4. Skuteczna polityka rodzinna wymagałaby zatem: a) jasnego celu i zadania polityki rodzinnej – osiągnięcia wskaźnika reprodukcji prostej – 2,1, zapewniającego zastępowalność pokoleń. b) powołania organu doradczego dla rządu, rozpoznającego sytuacją i preferencje rodzin, proponującego priorytety budżetowe i wychowawcze, a także propozycje prawne i organizacyjne. c) stałego, okresowego monitoringu postaw, i preferencji rodzinnych oraz skuteczności podejmowanych działań, inicjując zarówno szersza informację społeczną w tym zakresie, jak i debatę nad proponowanymi rozwiązaniami. Projekt założeń polityki ludnościowej przedstawia znamienne wyniki sondaży, dotyczących dezyderatów rodzin, przy dużych różnicach w opiniach, zwłaszcza między mężczyznami i kobietami. d) wspierania przez państwo i samorządy lokalne, budowy tanich mieszkań, zwłaszcza dla młodych małżeństw. e) zwiększenia wysiłków zarówno władz, jak i  przedsiębiorców dla zabezpieczenia zatrudnienia dla matek (także ulgi i pomoc dla firm). f) dużego wysiłku dla rozwoju, zwłaszcza na wsiach i w małych miasteczkach, sieci żłobków i przedszkoli oraz poszerzenia zadań opiekuńczych szkół. Nie ulega wątpliwości, że skuteczne działanie polityki rodzinnej będzie wymagało dodatkowych środków, być może nowych przepisów prawnych i stałego zaangażowania rządu i władz lokalnych. Trzeba wytworzyć klimat, w którym to będzie bardziej oczywiste i łatwiejsze do podjęcia. Odnowa ludnościowa, odmłodzenie kraju i przywrócenie zastępowalności pokoleń powinno być wiodącym hasłem nadchodzących dekad i warunkiem naszego rozwoju. Andrzej Wielowieyski 21


felieton

Niewolnicy globalizacji Ograniczenia wizowe nie utrudniały wówczas ruchów migracyjnych czy turystyki. Wymienialność walut bazujących na złocie czyniła operacje finansowe bardziej pewnymi niż dzisiaj. Zaś ideologiczno-religijne „izmy” nie były tak groźne dla ruchu ludzi i towarów. Oczywiście znajdziemy też istotne różnice, gdy wnikliwiej porównamy historyczną poprzedniczkę dzisiejszej globalizacji. Głównie dotyczą one skali i tempa zmian, jakich doświadczały społeczeństwa. Znajdziemy je też w obszarze skutków, jakie wywołuje globalizacja. Skutków, o których ciągle nie wiemy tyle, ile by należało! M.in. dlatego, że wiele z nich się jeszcze nie objawiło, bądź są in statu nascendi (w trakcie powstawania – przyp. red)! Co więc sprawia, że dzisiaj ranga tego zagadnienia jest nieporównywalnie większa od tego, co zdarzało się w przeszłości? Bo właśnie dzięki globalizacji nagle na światowym rynku pojawiła się ponaddwumiliardowa masa producentów – nisko opłacanych, a zarazem mających dostęp do nowoczesnej techniki, którzy przyszli ze wsi rezygnując z własnych, choćby nędznych, środków produkcji. Ludzie ci musieli wygrać w światowej konkurencji.

Wynalazki stwarzają problemy

Chciałbym jednak sformułować tezę, że postęp naukowo-techniczny wszedł w fazę samozwrotności. Wynalazki rozwiązujące stare problemy stwarzają nowe – znacznie gorsze! Warto przypomnieć trafną tezę Francisa Fukuyamy, że największym zagrożeniem dla demokracji jest nauka, gdyż dla dobra obywatela coraz bardziej go ubezwłasnowolnia. W obecnym świecie wymiary społecznej przestrzeni, w której funkcjonuje każda „jednostka ludzka”, określają trzy współrzędne: „wiem”, „mogę” oraz „chcę”. Pojawiają się pytania. Co będzie, jeśli w obszarze „wiem” przeciętnej jednostki nastąpi kolosalny wręcz awans, podobnie też wzrośnie jej poziom aspiracji w obszarze „chcę”, natomiast wzrost jej potencjału w  obszarze „mogę” będzie mizerny? Tak dzieje się pod 22

Andrzej Zawiślak

Pod wieloma względami to, co określamy dzisiaj mianem globalizacji, ma bardzo wyraziste analogie historyczne. Co więcej, dzisiejsze atrybuty tego zjawiska, np. przemieszczanie się wielkich mas ludzkich, były w XIX wieku nawet znacznie bardziej intensywne. wpływem reklam, które wykorzystują naukową wiedzę o ludzkiej psychice; co daje olbrzymie możliwości w kreowaniu preferencji konsumenckich i  oddziaływaniu na ich intensywność. Kiedy reklama skutecznie mnie zachęca, abym „darował sobie nieco luksusu”, dobrze byłoby rozpoznać, jaki charakter mają przemiany maksymalizujące jednostkowe roszczenia w obszarze „mogę” i „chcę”. Czy człowiek formowany przez dzisiejszą rzeczywistość chce więcej chleba czy igrzysk; a może zgłasza żądania bardziej wysublimowane – „nie samym chlebem człowiek żyje”? Wszelkie badania prowadzone przez najrozmaitsze instytucje monitorujące procesy społeczne skłaniają do konkluzji, którą można streścić w następującym komunikacie: – coraz więcej wiemy, ale coraz mniej rozumiemy (przypomnijmy słynną frazę T.S. Eliota: „Where is a wisdom, we have lost in information”); – coraz mniej możemy kierować się w działaniu własną, całkowicie autonomiczną decyzją (nieustannie jesteśmy programowani oraz monitorowani); – coraz więcej chcemy, zwłaszcza tego, czego inni chcą, abyśmy chcieli (w wirtualnym świecie podstawowym źródłem percepcji są sygnały medialne. One zaś poprzez tzw. agresywny marketing coraz bardziej skutecznie formują nasze zachowania. W ten sposób powstaje społeczeństwo „niewolników bez pana”).

Kryzys wartości

Wstępna analiza tego, jak globalizacja wpływa na relacje człowieka ze światem, nakazuje

bić na alarm. Tym bardziej że dyskusje w kręgach intelektualnych niewiele wnoszą w tym zakresie. Dyżurnym tematem wśród licencjonowanych wszelakimi nagrodami myślicieli są rozważania, które mają udowodnić, że kapitalizm epoki globalizacji wcale nie jest bankrutem, a problemem jest tylko jego niedoskonała realizacja. Jedno jest pewne: w prowadzonym dyskursie emocjonalne zacietrzewienie wypiera logikę. A paradoksy biorą się stąd, że w naukach społecznych nie zawsze mamy możliwość prawdę poprzeć dowodami. Na dzień dzisiejszy ocena tego, co przynosi globalizacja, jest bardzo trudna do przeprowadzenia. Po prostu dlatego, że jest to proces tak bogaty w najróżnorodniejsze konsekwencje, że zarówno jego przeciwnicy, jak i zwolennicy znajdą w nim materiał dowodowy dla swoich tez. Kolejny raz potwierdza się więc, że ekonomia to nauka „polityczna”.

Maszyny do kupowania

Fundamentalnym prawem kapitalizmu jest permanentna akumulacja. System ten każdą sytuację, w której uczestniczy człowiek, przekształca w „okazję” do „utowarowienia” związanych z nią zachowań. Akumulacja może być realizowana wszędzie, gdzie funkcjonuje wymiana rynkowa. Ale szczególnie ekspansywnie wchodzi w te obszary, gdzie rentowność poczynionych inwestycji może być wyższa od przeciętnej. Aby akumulację można było zrealizować, trzeba nie tylko doprowadzić do wyprodukowania towaru, ale zapewnić mu zbyt. Stąd w zglobalizowanej gospodarce monstru-


alnie rozbudowana sieć handlowa zapewnia, że „wszystko można kupić wszędzie”! Nasuwa się fundamentalne pytanie o kierunek globalizacji. Dokąd zmierza świat napędzany nieubłaganym prawem maksymalizowania akumulacji kapitałowej? Świat, którego faktyczne elity władzy za ostateczne kryterium racjonalności decyzyjnej przyjęły stwierdzenie: „Cash is Fact – Rest is Opinion! ”? Ten świat neoliberalnej ekonomii, opiewany przez jej apologetów jako sanktuarium wszelkich wolności, z wolnością kupowania na czele, zmierza konsekwentnie w jednym kierunku: totalnego zniewolenia człowieka na wszystkich poziomach jego egzystencji! Na szczeblu jednostki narzędziem tego zniewolenia jest coraz skuteczniejsze kreowanie potrzeb i preferencji, które z człowieka robią „maszynę zakupów” (‘I shop therfore I am”!), działającą na zasadzie odruchów Pawłowa. Już w tej chwili dzięki talentom psychologów i możliwości mediów tzw. holywoodzki model sukcesu konsumpcyjnego (domek z basenem, dwa samochody i to wszystko, co ma sąsiad, ale nieco więcej i w lepszym gatunku…) został tak głęboko zinternalizowany w świadomości przeciętnego człowieka, że potrzebę jego realizacji uznaje się za równie naturalną jak potrzebę jedzenia. Stąd też faktycznie, realizowanym celem życia staje się zdobywanie środków do życia, ale na takim poziomie, aby wzbudzać zazdrość u bliźnich.

Dawny proletariusz sprzedawał siłę roboczą, by przeżyć; obecny, żeby więcej konsumować! (zasłyszane) Postęp sprowadzony do nowej oferty

Na szczeblu społeczeństwa wspomniane zniewolenie przejawia się w sposób bardziej wyrafinowany. Najkrócej rzecz ujmując sprowadza się do tego, co można nazwać abdykacją społeczeństwa z aspiracji do świadomego sterowania swoim losem. Globalizacja w neoliberalnym wydaniu niszczy podstawową obietnicę – przesłanie demokracji, że ludzie będą mogli, jako zbiorowość, świadomie tworzyć swoją historię i być świadomym twórcą swojego zbiorowego losu. Wszelako świat, który nas otacza, to świat nieustannie i żywiołowo się zmieniającej oferty towarowej. Nie może być inny, gdyż zgłaszanie takich ofert stanowi absolutny imperatyw działających w tym świecie podmiotów; wedle darwinowskiej zasady, że aby przetrwać, trzeba

Już wkrótce nakładem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego ukaże się polska wersja głośnej książki „Mismeasuring our lives” Joseph E. Stiglitz, Amartya Sen, Jean-Paul Fitoussi (przedmowa – Nicolas Sarkozy)

zwyciężyć w konkurencyjnej walce o klienta. Przedsiębiorstwo, które się nie rozwija poprzez dostarczanie nowości przyciągających uwagę nabywców, jest skazane na zagładę. W tym ujęciu postęp – to nic innego jak zwycięstwo nad konkurencją w  zgłaszaniu klientom własnej oferty towarowej. Historycznie myśl ludzka ogniskowała się wobec spraw transcendentnych: „sławy” (starożytność), „zbawienia” (chrześcijaństwo), „honoru i władzy” (średniowiecze), „sprawiedliwości i rasy” (okres „zmagań klasowych i rasistowskich urojeń”). Obecnie większość ludzkich namiętności dotyczy nie „spraw”, ale posiadania „rzeczy”. Wygląda na to, że jak to złośliwie zauważył Raoul Vaneigem: „Komunardzi dali się wyrżnąć do ostatniego, żebyś mógł nabyć najnowszą wieżę stereo Philipsa”. Głęboka patologia kapitalizmu polega na tym, że może on funkcjonować jedynie wtedy, gdy ludzie odczuwają trwały niedosyt i dojmującą potrzebę tego, co system może im oferować w procesie towarowej wymiany. Jeżeli taka wymiana się zatrzyma – systemowi grozi zapaść.

W gospodarce dzieje się i wybucha

System gospodarki globalnej w zakresie oferowanych dóbr bije rekordy, ale cierpi na atrofię celów. Jest to zresztą immanentna cecha człowieka jako homo faber. Może on, jak wiadomo, wyprodukować prawie wszystko. Ale celu, dla którego to wszystko produkuje (np. szczęście, zadowolenie czy chociażby dobre samopoczucie) wyprodukować nie może. Rezultatem tej niemożności jest zjawisko emergencji, czyli całkowicie nieoczekiwane kształtowanych się zjawisk społeczno-gospodarczych. Zdarzenia „wybuchają” i „dzieją się”. Z reguły ex post można je przekonująco i logicznie wyjaśnić, ale przewidzieć ich niestety nie można! Poznawcza niemożność w odniesieniu do prognozowania przyszłości w obszarze zdarzeń społeczno-gospodarczych jest pochodną głębokiego kryzysu nauk ekonomicznych. Nauka ekonomii – obfitująca w różne szkoły i kierunki – niejako notorycznie dzieli się na admiratorów gospodarki rynkowej i jej przeciwników. Przedstawiciele obu zwalczających się obozów wypracowali względnie spójne, acz diametralnie różne koncepcje na temat funkcjonowania globalnej gospodarki. Jedni podnoszą efektywność systemu rynkowego; drudzy akcentują jego niesprawiedliwość. Historycznie w jakimś stopniu obie strony miały rację. Obecną zglobalizowaną rzeczywistość obie wyjaśniają w niewielkim stopniu. A jeszcze mniej pozwalają przewidzieć. *Andrzej Zawiślak – profesor, Wydział Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego

23


wydarzenia

„Czwartek” z Larsem Voglem

Podczas „Czwartku u Ekonomistów” 24 maja gościliśmy Larsa Vogla, dyrektora Fundacji im. Ludwiga Erharda w Bonn. Wziął on udział w prezentacji polskojęzycznej wersji książki „Dobrobyt dla wszystkich” Ludwiga Erharda wydanej przez PTE.

fot. materiały PTE

W dyskusji udział wzięli także: prof. Piotr Pysz, Wyższa Szkoła Finansów i Zarządzania w Białymstoku, Fachhochschule für Wirtschaft und Technik Vechta Diepholz Oldenburg oraz prof. Zdzisław Sadowski, prezes honorowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. Dyskusję moderowała prof. Elżbieta Mączyńska, prezes PTE. Pełny zapis dyskusji i galeria zdjęć na: http://www.pte.pl/129_czwartki_u_ekonomistow.html

Po debacie wywiad z Larsem Voglem przeprowadził redaktor Artur Burak z portalu Obserwator Finansowy.

Potrzebna wolna gospodarka z odpowiedzialnością za błędy O

integracji i gospodarczym sukcesie przesądzają nie instytucje, lecz wolny rynek, brak granic między narodami, swobodny przepływ siły roboczej i kapitału. Wolność musi jednak wiązać się z odpowiedzialnością. Nie może być „zbyt dużych, by upaść”. A dotyczy to zarówno firm, jak i państw – mówi w rozmowie z Obserwatorem Finansowym Lars Vogel, dyrektor Fundacji Ludwiga Erharda. Obserwator Finansowy: Warto wracać do wizji integracji Europy niemieckiego kanclerza sprzed 50 lat? Lars Vogel: Warto. Pomimo to, że Ludwig Erhard był złym Europejczykiem? Taką etykietę przyklejono mu, bo wielokrotnie powtarzał, że proces integracji krajów 24

europejskich powinien mieć charakter organiczny, a nie zadekretowany z góry przez instytucje. Wielokrotnie podkreślał też, że fundamenty integracji Europy to wolny rynek, brak granic między narodami oraz swobodny przepływ siły roboczej, kapitału i usług. To wskazywałoby, że dziś Erhard byłby bliższy w swoich poglądach brytyjskim konserwatystom niż niemieckim chadekom. Tak przypuszczam. Ludwig Erhard do fundamentów zaliczał też instytucje, ale uważał, że ich najważniejszym zadaniem powinno być dbanie o to, aby podstawowe mechanizmy wspólnej Europy działały właściwie. Czy to znaczy, że był przeciwnikiem przekazywania instytucjom wspólnotowym dużej władzy?

Na pewno zależało mu na tym, żeby instytucje wspólnej Europy były silne, ale aby tę siłę wykorzystywały nie do narzucania tempa i reguł zjednoczenia, lecz do zabezpieczenia odpowiedniego funkcjonowania mechanizmów Wspólnoty, wspierających rozwój i integrację. Czy dzisiejszą polityką gospodarczą Niemiec możemy uważać za kontynuację polityki ojca niemieckiego „cudu gospodarczego”? Istotą propozycji Ludwiga Erharda była wolność, ale nierozerwalnie połączona z odpowiedzialnością. Wydaje mi się, że obecna polityka gospodarcza czy społeczna jest bardzo odległa od takiego założenia. Dziś, gdy mówimy o wolności, to najczęściej w  kontekście swobodnego wyrażania opinii, czy też uczestnictwa w wyborach. Natomiast


Ludwig Erhard – ojciec niemieckiego cudu gospodarczego

niedawno przez amerykański Kongres. Niektórzy jej uczestnicy postulują podzielenie największych banków na mniejsze. Tu pojawia się jednak problem: jaka skala funkcjonowania banku jest jeszcze właściwa, a jaka już zbyt duża? Trudno nie zauważyć, że największe firmy, w różnych krajach, są na tyle silne, że mogą modyfikować środowisko, w którym funkcjonują. A to już jest naruszenie fundamentów wolnego rynku. Niewątpliwie zbyt duża skala działania firm jest problemem, gdyż osłabia rynek. Wielkie koncerny w sposobie swojego działania przypominają rządy w gospodarkach planowanych centralnie, tyle że w centrum zamiast

rządu decydującego o tym, co w kraju będzie produkowane i w jakich ilościach, mamy zarząd korporacji. Trudno powiedzieć, czy wymuszanie podziału wielkich firm jest tu właściwym rozwiązaniem, ale na pewno nie możemy pozwolić sobie na pozostawienie ich samym sobie. Powiedział pan o dyskusji na temat Opla, czy zatem Volkswagen, który jest znacznie większym producentem samochodów, nie jest zbyt duży. A co z Deutsche Bankiem? Tak jak nie mogę stwierdzić, że Opel jest zbyt duży, tak samo nie odważę się tego powiedzieć o Volkswagenie czy Deutsche Banku. Odwołując się do Erharda, na pewno zasugerowałbym wszystkim tym, którzy zastanawiają się nad koniecznością podziału jakiejkolwiek firmy, żeby zadali sobie pytanie, czy ta firma gotowa jest ponieść pełną odpowiedzialność za swoją działalność. Po trzęsieniu ziemi w Japonii wiele osób zadaje sobie pytanie, czy jakikolwiek koncern energetyczny byłby zdolny udźwignąć pełną odpowiedzialność za skutki katastrofy elektrowni jądrowej na taką skalę jak w ubiegłym roku w Japonii. Czy zasada odpowiedzialności obejmuje też państwa? Jak według pana Unia Europejska powinna zareagować na problemy Grecji, związane ze spłatą długów? Nie jestem ekspertem w sprawie rynków walutowych. Grecja posiadając wspólną walutę musi konkurować jak równy z równym na przykład z Niemcami. Z reguły, jeżeli chcemy poprawić konkurencyjność państwa, jednym z rozwiązań jest dewaluacja waluty tego kraju. Wziąwszy pod uwagę, że Grecja i inne kraje Europy Południowej mają euro, jednym z możliwych rozwiązań jest wprowadzenie systemów dwuwalutowych, czyli stosowanie obok euro waluty lokalnej. Inny wariant, proponowany już wielokrotnie przez ekonomistów, to opuszczenie strefy euro przez Grecję i inne kraje. Być może należałoby pogodzić się z bankructwem Grecji? To jest rozwiązanie, które należałoby przeanalizować.

fot. materiały PTE (2)

polityka gospodarcza koncentruje się na sterowaniu różnymi procesami oraz realizowaniu precyzyjnie wyznaczonych celów, co całkowicie odbiega od wizji Erharda. On sam powiedział kiedyś, że w czasie, gdy był ministrem finansów, około 60 proc. swego czasu poświęcał na zwalczanie prób szkodliwej ingerencji w gospodarkę. Był zwolennikiem wolnej konkurencji. Jak oceniłby pan ewolucję konkurencji rynkowej w ostatnich dziesięcioleciach. Czy nadal możemy mówić, że gospodarki krajów europejskich oparte są na zasadach rynkowych? W większości obszarów gospodarki, szczególnie w produkcji i sprzedaży dóbr, możemy mówić o nieskrępowanej konkurencji. Natomiast w niektórych – jak na przykład w sektorze finansowym – trudno ten wolny rynek dostrzec. Zaryzykowałbym nawet stwierdzenie, że w tym sektorze rynek nie istnieje. Przypomnę to, o czym już mówiłem wcześniej. Według Erharda swoboda działalności gospodarczej i odpowiedzialność powinny iść ręka w rękę. Gdy swoboda zostanie wyzwolona z rygorów odpowiedzialności, lub inaczej, jeśli polityka gospodarcza nie wymusza odpowiedzialności na podmiotach korzystających z wolności, a tak się stało z instytucjami finansowymi, to pojawiają się poważne problemy. Jakimi narzędziami, wspierającymi prawdziwą konkurencję, także w sektorze finansowym, dysponują dziś instytucje państwowe? Istnieje wiele regulacji określających zasady funkcjonowania instytucji finansowych, ale jak widać z ostatnich lat, nie sprawdziły się. Nie powiedziałbym, że w związku z tym potrzebujemy ich więcej, ale te obowiązujące teraz powinniśmy zastąpić nowymi, dobrymi. Być może właściwym punktem wyjścia do dyskusji na ten temat jest dylemat związany z bankami, które zostały uznane przez rządy państw za zbyt duże, żeby pozwolić na ich bankructwo. Sam termin „zbyt duży, żeby upaść” ma się nijak do rynku i konkurencji. Czy według pana można akceptować sytuację, w której dowolny podmiot gospodarczy staje się tak wielki, że jego bankructwo grozi krachem całej gospodarki? W Niemczech toczyła się taka dyskusja na temat Opla i nie brakowało opinii, że także ta firma jest „zbyt duża, żeby upaść”. Rozważanie takich dylematów nie ma nic wspólnego z prawdziwą gospodarką rynkową. Jej fundamentami dla Erharda były wolność i odpowiedzialność, co oznacza, że działanie nieodpowiedzialne może spowodować bankructwo, a ono z kolei jest jednym z mechanizmów gospodarki rynkowej. Dyskusje na temat zbyt dużych banków przetoczyły się

Wybitny niemiecki ekonomista i polityk, żył w latach 1897-1977. Był pierwszym ministrem gospodarki Republiki Federalnej (państwa powstałego z połączenia amerykańskiej, brytyjskiej i francuskiej strefy okupacyjnej) w rządzie kanclerza Konrada Adenauera. W latach 1963-1966 piastował urząd kanclerski. Ludwig Erhard najczęściej jest kojarzony z terminem „społeczna gospodarka rynkowa”, choć to nie on jest jego autorem, a jeden z teoretyków ordoliberalizmu Alfred Müller-Armack. Społeczna gospodarka rynkowa bywa mylnie interpretowana jako koncepcja pośrednia między systemem kapitalistycznym i socjalistycznym. Tymczasem jej zwolennicy uważali, że społeczna gospodarka rynkowa powinna opierać się na konkurencji i wolnym rynku, a państwo powinno być strażnikiem tych fundamentów gospodarki. Sam Erhard był gorącym zwolennikiem konkurencji, jako źródła dobrobytu całego społeczeństwa. Uważał ponadto, że państwo powinno aktywnie zwalczać wszelkie praktyki ograniczające konkurencję oraz nie dopuszczać do powstawania monopoli

24 maja 2012 r. – Warszawski Dom Ekonomisty ul. Nowy Świat 46, „Czwartek u Ekonomistów”, prezentacja polskojęzycznego wydania książki Ludwiga Erharda „Dobrobyt dla wszystkich”. Od lewej: Lars Vogel, prof. P. Pysz, prof. Z. Sadowski, prof. E. Mączyńska

25


wydarzenia Niemcy znacznie lepiej radzą sobie z kryzysem niż inne kraje europejskie. Dlaczego? Istotny wpływ na to ma struktura niemieckiej gospodarki z dużą liczbą firm średniej wielkości oraz fakt, że wiele przedsiębiorstw inżynieryjnych pracuje w obszarze zaawansowanych technologii. Istnieje ogromne zapotrzebowanie na ich produkty i usługi w Chinach czy Indiach. Kolejny czynnik to relacja płac do produktywności pracy, która znacznie poprawiła się od połowy lat 90., kiedy Niemcy uchodziły za jeden z najdroższych krajów. Teraz koszty pracy w stosunku do jej produktywności są u nas jedne z najniższych. Ekonomiści podkreślają, że Niemcy nie uległy modzie na gospodarkę zdominowaną przez usługi. Ochroniły swój przemysł, który teraz jest istotnym źródłem dochodu krajowego. To rzeczywiście przynosi obecnie korzyści, ale w dłuższej perspektywie może się stać źródłem problemów. Rynek usług też powinien się dynamicznie rozwijać, a w naszym kraju powszechne jest dążenie do utrzymywania cen usług na

jak najniższym poziomie, to zaś niekoniecznie zapewni właściwy rozwój tego sektora. Jak oceniłby pan perspektywy rozwoju niemieckiej gospodarki w ciągu najbliższych 20-30 lat? Na pewno nie powiedziałbym, że gospodarka niemiecka jest w pełni zdrowa. Poziom zadłużenia może stanowić zagrożenie w przyszłości, tym bardziej że mamy niekorzystne tendencje demograficzne. To, że dziś Niemcy są postrzegane jako bezpieczna przystań, wynika przede wszystkim z tego, że pozostałe kraje mają jeszcze większe problemy i zadłużenie powyżej naszych 80 proc. PKB. Ale poziom długu w odniesieniu do niemieckiego PKB, mimo korzystnych wyników w eksporcie i niskiego bezrobocia, nadal rośnie. Inne kraje, borykające się z większymi kłopotami, swoje zadłużenie w relacji do PKB zmniejszyły. Wspomniał pan o problemach demograficznych Niemiec. To jedno z najpoważniejszych wyzwań całej Europy, a konsekwencją jest podnoszenie wieku emerytalnego. I co dalej?

„Dobrobyt dla wszystkich”, Ludwig Erhard – książka dotyczy polityki kształtowania ustroju społeczno-gospodarczego i fundamentalnych jego podstaw, w tym przede wszystkim wolności gospodarczej i konkurencji. Przekazujemy tę książkę czytelnikom w przekonaniu, że przyczyni się ona do pogłębienia wiedzy na temat polityki kształtowania ustroju społeczno-gospodarczego i przyjętego w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej modelu społecznej gospo darki rynkowej.

Wiek emerytalny został podwyższony także w Niemczech. Przed zmianą wynosił on 65 lat zarówno dla kobiet, jak i mężczyzn, a obecnie – 67 lat. W naszym kraju od dawna mówi się też o tym, że system emerytalny powinien ewoluować wraz ze zmianą społeczeństwa, ze starzeniem się mieszkańców. Niewykluczone, że za kilka – kilkanaście lat konieczne będzie kolejne podwyższenie wieku emerytalnego. Skoro ludzie żyją coraz dłużej, muszą też dłużej pracować. Jednak dobrego pomysłu, który rozwiązałby problem systemu emerytalnego raz na zawsze, na razie chyba nie ma. Wróćmy na koniec do tego, co według Erharda jest fundamentem efektywnej gospodarki, czyli wolności. Przecież Chiny rozwijają się bardzo szybko… Powinniśmy zadać sobie pytanie, czy to jak, rozwija się i jak wygląda gospodarka chińska rzeczywiście możemy uznać za sukces. Tempo wzrostu PKB jest bardzo szybkie, ale to jeszcze za mało, żeby mówić o sukcesie gospodarczym. Dynamika produktu krajowego to tylko liczba i nie jestem pewien, czy powinniśmy ją uznać za najważniejszą miarę sukcesu gospodarczego. Może istotniejsza jest wolność mieszkańców.

fot. materiały PTE

Rozmawiał: Artur Burak

26

24 maja 2012 r. - Warszawski Dom Ekonomisty ul. Nowy Świat 46, „Czwartek u Ekonomistów”, prezentacja polskojęzycznego wydania książki Ludwiga Erharda „Dobrobyt dla wszystkich”, uczestnicy dyskusji

*Lars Vogel, jest absolwentem wydziału gospodarki i polityki Uniwersytetu Hamburskiego. Z fundacją Ludwiga Erharda związany od 2006 roku. Wcześniej był ekonomistą banku HSH Nordbank z Hamburga. Dyrektorem Fundacji Ludwiga Erharda jest od 2008 roku. ( h t t p : / / w w w. o b s e r w a t o r f i n a n s o w y. pl/2012/06/21/potrzebna-wolna-gospodarkaz-odpowiedzialnoscia-za-bledy/)


ludzie

To siedziba

Zarządu Krajowego PTE... Kamienica Bentkowskiego w Warszawie, Warszawski Dom Ekonomisty, ul. Nowy Świat 49 – klasycystyczna, trzykondygnacyjna kamienica zbudowana ok. 1820–1822 r. przy ul. Nowy Świat nr 49 w Warszawie. Projekt budynku wykonał Hilary Szpilowski dla Feliksa Bentkowskiego (prof. Uniwersytetu Warszawskiego, dziekana Wydziału Nauk i Sztuk Pięknych). Budynek wraz z ogrodem został wpisany do rejestru zabytków. W drugiej połowie XIX wieku w kamienicy mieszkał Adam Zelt (rzeź-

Elżbieta Roszczyńska – mieszka w Sulejówku, gdzie ma domek z ogrodem. Tam oddaje się swej pasji – hodowli roślin ozdobnych, które pod jej ręką pięknie rozkwitają. W PTE jest pracownikiem gospodarczym – dba o czystość i porządek w kamienicy.

biarz). Budynek został przebudowany w XIX wieku i na początku XX wieku. W czasie II wojny światowej został spalony i częściowo zburzony. Odbudowany w latach 1947–1949 według projektu Zygmunta Stępińskiego i Mieczysława Kuzmy. Kamienica zbudowana jest na planie prostokąta. W środkowej części fasady znajdują się cztery doryckie półkolumny Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Kamienica_Bentkowskiego_w_Warszawie

A to my, pracownicy Biura Zapraszamy do współpracy

Iwona Dudzik – pracowała w „Gazecie Wyborczej” i „Dzienniku Gazecie Prawnej”. Redaguje „Biuletyn PTE”, stronę internetową www.pte.pl, odpowiada za kontakty z prasą.

Paweł Adamczyk – absolwent Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, zarządca nieruchomości. Zagorzały pasjonat siatkówki i sportów motorowych. W PTE zajmuje się sprawami organizacyjnymi związanymi z Olimpiadą Wiedzy Ekonomicznej i zarządem nieruchomości. Krystyna Łuszczyńska – z wykształcenia pedagog, z pasji podróżniczka. W PTE odpowiada za sprawy statutowe, czyli edukację, sprawozdania, konkursy oraz sprawy organizacyjne.

Krzysztof Barański – całe zawodowe życie związany z budownictwem, teraz także jego umiejętności „złotej raczki” przydają się, gdy trzeba dbać o kamienicę. Lubi oglądać stare polskie filmy.

Stanisław Gliński – absolwent Wydziału Ekonomii Politycznej UW, po czym przez trzy lata był asystentem w Katedrze Ekonomii Kapitalizmu. Następnie przez 30 lat pracował w PLL LOT , gdzie był dyrektorem w wydziale handlowym i przedstawicielem w kilku krajach. Od września ubiegłego roku – dyrektor biura zarządu PTE. Agnieszka Jarczyńska – ukończyła pedagogikę na UMK w Toruniu. Interesuje się rozwijaniem tzw. miękkich kompetencji w biznesie. W firmie odpowiada za projekty unijne i rozwój.

Jolanta Sokołowska – nasza księgowa dba nie tylko o nasze finanse, ale także o swoje trzy największe skarby, jest bowiem mamą trójki dzieci.

Jolanta Sawukajtys – od 19 lat w PTE prowadzi sekretariat prezesa. Jest sekretarzem Komitetu Okręgowego OWE w Warszawie oraz obsługuje Redakcję Ekonomisty. Interesuje się sportem, w szczególności siatkówką. W liceum i na studiach na UW trenowała koszykówkę. Paweł Dąbrowski – absolwent Wyższej Szkoły Menedżerskiej w Warszawie na kierunku zarządzania w finansach i bankowości. Jego ulubionym zajęciem, które pomaga mu się zrelaksować, jest pochłanianie kolejnych kryminałów Joanny Chmielewskiej oraz oglądanie zmagań w darta. W PTE zajmuje się obsługą księgową najemców oraz księgarni internetowej. 27


opinie

Upadłości transgraniczne – wyzwania dla audytu Joanna Krawiec

Fakt, iż w ostatnich latach wiele przedsiębiorstw na całym świecie ujawniło znaczące straty w pozycjach bilansowych (i pozabilansowych), podczas gdy audytorzy wydawali opinie bez zastrzeżeń o sprawozdaniach finansowych tych przedsiębiorstw, nasuwa pytanie o przydatność działań biegłych rewidentów.

T

ylko w czasie pierwszego miesiąca wakacji upadły trzy biura podróży, przerywając urlopy tysiącom turystów. Często kwoty gwarancji nie wystarczały nawet na to, by sprowadzić turystów do kraju i oddać pieniądze. Upadek biura podróży oznacza dla jego klientów straty, których nie da się przeliczyć na pieniądze. PTE wiele razy zabierało głos w obronie poszkodowanych przez upadające firmy. Prof. Elżbieta Mączyńska proponuje utworzenie „funduszu testamentowego” firm turystycznych, który działałby jak bankowy fundusz gwarancyjny. Pieniądze te umożliwiłyby klientom biur dokończenie turnusów. Są też inne propozycje. Według Waldemara Pawlaka, bezpieczeństwo turystów byłoby większe, gdyby firmy turystyczne miały obowiązek kwartalnych raportów finansowych wzorem spółek giełdowych. Nad rozwiązaniami pracuje także resort finansów wraz z Ministerstwem Sportu i Turystyki. Jednak problem upadłości firm jest szerszy. PTE nadal będzie temu tematowi poświęcać wiele miejsca. W tym numerze Joanna Krawiec pisze o problemie upadłości firm transgranicznych i  kłopotach z ich audytem.

28

J

aka jest skuteczność badania sprawozdań, skoro w dniu ogłoszenia przez Lehman Brothers upadłości niczego niespodziewający się audytorzy pracowali w siedzibie spółki? Celem badania jest wyrażenie przez biegłego rewidenta opinii o tym, czy sprawozdania finansowe a) przedstawiają rzetelnie i jasno sytuację finansową przedsiębiorstwa, b) zostały sporządzone zgodnie z określonymi standardami rachunkowości1. Wyrażenie takiej opinii wymaga od biegłego rewidenta m.in. zebrania wystarczających dowodów słuszności założenia o kontynuacji działalności przez badaną spółkę. Wszystko to powinno służyć nadrzędnemu celowi audytu, jakim jest działanie na rzecz stabilności finansowej na rynku poprzez zwiększenie pewności i wzajemnego zaufania wśród jego uczestników. Pozwala to na zwiększenie efektywności działań gospodarczych i dobrobytu społecznego zarówno ex ante, jak i ex post. Ex ante poprzez redukcję kosztów kapitału. Gdy na rynku panuje zaufanie, banki są skłonne pożyczać więcej i  na niższy procent, a  przedsiębiorcy oferują sobie nawzajem korzystniejsze warunki dostaw i płatności. Ex post poprzez ograniczenie kosztów upadłości, jakie obciążają nie tylko interesariuszy bankruta, ale i całe społeczeństwo. Tyle w teorii. W praktyce zapewnienie stabilności finansowej na rynku nabrało niedawno całkiem nowego wymiaru. Podczas gdy regulacje i nadzór nad działalnością przedsiębiorstw pozostały na poziomie narodowym, one same weszły na poziom globalny2. Rozwój technologii doprowadził do globalizacji działalności gospodarczej i  powstania międzynarodowych korporacji, a co za tym idzie, także zjawiska upadłości przedsiębiorstw działających w wielu jurysdykcjach jednocześnie. Stawia to przed nami wiele nowych wyzwań z wprowa-

dzeniem jednorodnych międzynarodowych regulacji i skutecznym nadzorem nad globalnymi koncernami na czele3.

Jakość badania sprawozdań finansowych grup kapitałowych By przeprowadzić rzetelne badanie sprawozdań finansowych grupy kapitałowej, audytor powinien mieć dostęp do dokumentacji roboczej wszystkich biegłych rewidentów badających jednostki należące do grupy. Powinien być zaangażowany w cały proces badania i mieć jasny obraz jego całości. Jeśli tak nie jest, to instytucje sprawujące nadzór nad działalnością biegłych rewidentów powinny takie sytuacje wykrywać i skutecznie im zapobiegać. Obecnie transgraniczne firmy audytorskie nie podlegają nadzorowi na poziomie międzynarodowym. Nadzór nad działalnością biegłych rewidentów prowadzony jest wyłącznie na szczeblu poszczególnych krajów4. Co więcej, jeśli spółka notowana na giełdzie posiada spółki córki w innych jurysdykcjach, organy nadzorcze kraju, w którym spółka matka jest notowana na giełdzie i publikuje sprawozdania finansowe, zwykle nie mają nawet możliwości przeprowadzenia kontroli audytorów spółek córek ze względu na ograniczenia wynikające z lokalnych przepisów prawa. W 2011 na opublikowanej przez PCAOB liście znalazło się 411 firm wraz z ich audytorami5. Są to firmy powiązane ze spółkami notowanymi na nowojorskiej giełdzie, działające w innych krajach (głownie w Chinach, Honghkongu i  krajach europejskich), badane przez audytorów zarejestrowanych w  PCAOB6, u których PCAOB nie może przeprowadzić kontroli. Z kolei CPAB wydała w 2012 roku specjalny raport, w którym prezentuje wyniki z kontroli audytów przeprowadzonych w 24 spółkach notowanych na kanadyjskiej giełdzie, a prowadzących działalność w innych jurysdykcjach, przede wszystkim w  Chinach7. W przypadku 6 z tych spółek CPAB nie miało możliwości dokonania przeglądu pełnej dokumentacji z badania zebranej przez kanadyjskich audytorów. Co gor-


sza wyniki przeprowadzonej kontroli są bardzo niepokojące. W wielu przypadkach audytorzy zagranicznych spółek córek nie przeprowadzili procedur audytowych uchodzących w Kanadzie za najbardziej podstawowe. Dodatkowo często źle oceniali ryzyko istotnego zniekształcenia sprawozdań finansowych i nie mieli wystarczającej wiedzy na temat otoczenia, w jakim działają badane przez nich przedsiębiorstwa. CPAB wykazało także, że biegli rewidenci nie podchodzą z wystarczającą dozą zawodowego sceptycyzmu, do informacji dostarczanych im przez klientów. Zdaniem kanadyjskiej izby problemy te nie dotyczą tylko badania sprawozdań przedsiębiorstw działających w Chinach i CPAB planuje przeprowadzenie podobnych kontroli w innych firmach audytorskich w przyszłości. Poza tym, że praktycznie nie podlegają kontroli8, audytorzy przedsiębiorstw transgranicznych napotykają na wiele trudności wynikających z natury prowadzonych przez nich badań. Po pierwsze, to co jest, zwykłą praktyką w jednym kraju, może nią nie być w innym. To powoduje, że instrukcje przesyłane przez audytora spółki matki do lokalnych biur badających sprawozdania spółek córek są niedopasowane do biznesowej rzeczywistości. Wtedy, nawet jeśli są rzetelnie wypełniane, ocena ryzyka występowania istotnych zniekształceń w  sprawozdaniach finansowych może być błędna, a to skutkuje źle zaprojektowanymi procedurami badania i  w   końcu niedostateczną jakością dokumentacji, która nie pozwala na rzetelne wydanie opinii. Problem ten dotyczy w szczególności niewłaściwej oceny ryzyka oszustw i korupcji. Po drugie międzynarodowe grupy kapitałowe mają z założenia dużo bardziej skomplikowaną strukturę i działalność niż przedsiębiorstwa działające tylko w jednym kraju. To wymaga od biegłego rewidenta wyższych kompetencji i zasobów potrzebnych, by zweryfikować liczne transakcje z jednostkami powiązanymi księgowane w różnych walutach i zgodnie z różnymi lokalnymi regulacjami. Także kwestie podatkowe w przypadku audytów transgranicznych stanowią znacznie większe wyzwanie, niż gdy bada się sprawozdania przedsiębiorstwa działającego tylko w jednym kraju. Grupy kapitałowe tworzą różnego rodzaju skomplikowane struktury i przeprowadzają złożone transakcje często pozbawione treści ekonomicznej tylko po to, by zminimalizować wielkość płaconych podatków.

Stabilność rynku firm audytorskich

Drugim, obok jakości badania, czynnikiem istotnym dla zapewnienia stabilności finansowej na globalnym rynku jest stabilność na rynku samych firm audytorskich, a ta wydaje się być bardzo zagrożona. Rynek usług badania sprawozdań finansowych jest silnie skoncentrowany. Firmy Wielkiej Czwórki9 mają w nim udział wahający się w za-

leżności od kraju i przyjętej metodologii pomiaru od 50 do 100%10. Taka koncentracja prowadzi do akumulacji ryzyka systemowego. Zagrożenie polega na tym, że upadek jednej z największych firm audytorskich mógłby doprowadzić do czasowej niedostępności zbadanych danych finansowych wielu największych przedsiębiorstw i przez to zakłócić działanie całego rynku. Problem „too big to fail” dotyczy nie tylko największych przedsiębiorstw transgranicznych na świecie. Dotyczy też ich biegłych rewidentów, a to na pewno nie sprzyja stabilności. Co gorsza, oba zjawiska tj. osiąganie gigantycznych rozmiarów przez przedsiębiorstwa i przez ich biegłych rewidentów, są ze sobą skorelowane. Jednym ze źródeł konsolidacji na rynku usług badania sprawozdań jest to, że tylko duże, międzynarodowe firmy audytorskie, dysponujące odpowiednimi zasobami, są w stanie sprostać potrzebom wielkich, międzynarodowych klientów. Globalizacja działalności gospodarczej wymusiła łączenie się firm takich jak: Ernst & Whinney i Arthur Young, Peat Marwick Mitchell i KMG, Coopers & Lybrand i Price Waterhouse czy Deloitte Haskins & Sell i Touche Ross. Biegli rewidenci i ich klienci muszą mieć podobne rozmiary i strukturę geograficzną. Oba rynki są silnie powiązane, a turbulencje i konsolidacje na jednym z nich natychmiast odbijają się na drugim, czego przykładem jest upadek Arthura Andersena po bankructwie Enronu i jeszcze większa koncentracja wśród największych firm audytorskich jaka wtedy nastąpiła. Drugim czynnikiem wpływającym na wzrost koncentracji jest zdolność do ponoszenia ryzyka związanego z wydawaniem opinii z badania sprawozdań finansowych. W 2005 roku sześć największych firm audytorskich w UE11 broniło się w sumie w 28 sporach sądowych, dotyczących roszczeń przekraczających 75 mln euro każde. 16  spośród tych roszczeń przekraczało 160 mln euro, a w przypadku 5 kwoty opiewały na ponad 750 mln euro12. Nie istnieje możliwość wykupienia komercyjnego ubezpieczenia od tego rodzaju ryzyka. Firmy Wielkiej Czwórki tworzą wewnętrzne fundusze ubezpieczeniowe, które pozwalają na pokrycie części roszczeń. Mniejsi audytorzy nie mają takiej możliwości, co stanowi kolejną barierę wejścia na rynek dużych klientów. Wysoki poziom ryzyka prowadzenia działalności grozi nieprzewidzianym bankructwem jednej z największych firm i przez to dodatkowo zagraża stabilności na rynku. Dlatego Komisja Europejska zaproponowała wiele sposobów na ograniczenie tego ryzyka, np. poprzez prawne ograniczenie odpowiedzialności biegłych rewidentów.

Podsumowanie

Przewidywanie upadłości przedsiębiorstw transgranicznych i zwiększenie stabilności na globalnym rynku wymaga poprawy jakości badania sprawozdań finansowych grup kapitałowych

działających w wielu jurysdykcjach jednocześnie oraz zwiększenia stabilności i konkurencji na rynku firm audytorskich. Poprawę jakości można osiągnąć m.in. poprzez utworzenie międzynarodowego organu nadzoru nad działalnością biegłych rewidentów, który egzekwowałby przestrzeganie ujednoliconych standardów. Zapewnienie stabilności na rynku badania sprawozdań wymaga opracowania koncepcji kontrolowanych upadłości firm audytorskich i uporania się z problemem „too big to fail” na tym rynku. Do zwiększenia konkurencyjności mniejszych firm audytorskich mogłyby się przyczynić np. badania połączone (obecnie egzekwowane we Francji), konsorcja biegłych rewidentów, większa rotacja audytorów i zmniejszenie barier wejścia na globalny rynek, przed jakimi stoją małe i średnie firmy oraz ograniczenie ryzyka, jakie ponoszą biegli rewidenci. Joanna Krawiec – doktorantka w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH

PRZYPISY Mogą to być IFRS, lokalne przepisy danego kraju np. ustawa o rachunkowości, US GAAP itd. oraz określona polityka rachunkowości. 2 Nie zapominamy tu o działalności takich organizacji, jak: IAASB - Rada Międzynarodowych Standardów Rewizji Finansowej i Usług Atestacyjnych, IFAC – Międzynarodowa Federacja Księgowych, FSA – Urząd Regulacji Rynków Finansowych czy FRC Rada ds. Sprawozdawczości Finansowej. Mimo ich owocnej działalności wciąż brak prawdziwie uniwersalnych regulacji, a upadłości transgraniczne wiążą się z kontrowersjami dotyczącymi sposobu i jurysdykcji, w której powinno być prowadzone postępowanie. 3 W wydanej 13 października 2010 r. Zielonej Księdze „Polityka badania sprawozdań finansowych: lekcje wyciągnięte z  kryzysu” Komisja Europejska oświadcza: „Wydaje się stosowne, aby dalszej dyskusji i kontroli poddać zarówno rolę, jak i zakres badania sprawozdań finansowych w ogólnym kontekście reformy regulacyjnej rynku finansowego. Komisja jest skłonna przewodniczyć tej debacie na szczeblu międzynarodowym i będzie dążyć do ścisłej współpracy ze swoimi partnerami globalnymi w ramach Rady Stabilności Finansowej i grupy G20.” 4 Np. Krajowa Izba Biegłych Rewidentów w Polsce, Canadian, Public Accountability Board w Kanadzie, Public Company Accounting Oversight Board w USA etc. 5 http://pcaobus.org/International/Inspections/Pages/IssuerClientsWithoutAccess.aspx 6 Każda firma audytorska, która bada sprawozdania finansowe spółek notowanych na nowojorskiej giełdzie, musi być zarejestrowana w PCAOB i podlega kontroli ze strony tej organizacji. 7 http://www.cpab-ccrc.ca/EN/content/Auditing_in_Foreign_ Jurisdictions_FINAL.pdf 8 Standardy zawodowe wymagają dokonywania tzw. niezależnych przeglądów, ale jest to kontrola wewnętrzna przeprowadzana przez audytorów tej samej firmy, tylko np. z innego kraju, a nie przez zewnętrzną niezależną organizację. 9 Deloitte & Touche, Ernst & Young, PricewaterhouseCoopers oraz KPMG. 10 Badanie London Economics dotyczące gospodarczych skutków systemów odpowiedzialności biegłych rewidentów; wrzesień 2006 r., tabela 5, s. 22–23. http://ec.europa.eu/internal_market/auditing/liability/index_en.htm 11 Wielka Czwórka, Grand Thornton i BDO. 12 Komisja Wspólnot Europejskich, zalecenie Komisji dotyczące ograniczenia odpowiedzialności cywilnej biegłych rewidentów oraz firm audytorskich przeprowadzających statutowe badania sprawozdań finansowych, Bruksela, 5 czerwca 2008 1

29


wydarzenia

Porozmawiajmy o gos Sztuki piękne i humanistyka jako kapitał innowacyjny

19 listopada 2009 r. Jan Kozłowski Departament Strategii Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego Dziś coraz częściej innowacje rozumie się szerzej. Uważa się, że choć badania naukowe i technologie pozostaną ich ważnym źródłem, rzeczywiste źródła innowacji są tak szerokie, jak szeroka jest kultura. Docenienie innowacyjnej roli kreatywności, wzornictwa, działalności artystycznej, nauk humanistycznych oraz upowszechniania nauk jest sprawą ostatnich lat, m.in. opracowań NESTY oraz książek Jeremy Rifkina i Richarda Floridy. Paneliści: dr Jan Kozłowski, Bogna Świątkowska, Beata Bochińska, Edwin Bendyk, Jan Szomburg, dr Alek Tarkowski, prof. Urszula Grzelońska, prof. Tadeusz Baczko, prof. Elżbieta Mączyńska

Jubileusz 40-lecia R aportu Rzymskiego „Gran ice wzrostu”

16 kwietnia 2012 r. Zdzisław Sadowsk i Polskie Towarzyst wo Ekonomiczne

Jest sześć pytań, któ re uważam, za zasad nicze. Pierwsze py będzie przebieg da tanie: jaki lszego rozwoju św iata? Drugie: czy mować niszczenie można zahaekosystemu? Po trz ecie, jaka jest persp nościowa świata pr ektywa żywzy ciągle gwałtow nej rosnącej liczb ludzi świat napraw ie ludności, ilu dę może wyżywić? Czwarte: jak poko nice społeczne, któ nać groźne różre nie maleją, a tyl ko się nawarstwiają ogólnej? Piąte: co i rosną w skali zrobić z wynaturzo ną gospodarką op rynki finansowe, któ anowaną przez re skierowały uwag ę na zupełnie inne chodzi o sposób go tory, jeżeli spodarowania. I wr eszcie: jak wpłyną zmiany geopolityc na ten obraz zne?

fragment stenogra http://www.pte.pl/2

ormacji” „Patologia tran26sf kwietnia 2012 r.

Paneliści: prof. Zdzis ław Sadowski, prof. Julian Auleytne r

Ryszard Bugaj, Instytut Nauk Ekonomicznych PAN

o konformacji? Jeśli patrzeć w sposób czyst Czy istniała alternatywa dla tej trans a alternadobr ała istni że tezę, ać ykow zaryz cepcyjny na transformację, to można omii proces decyzyjny, przez pryzmat ekon tywa. Ale jeżeli spojrzeć na złożony sfeatmo tej w y, wted Nie nie. a tywn nega politycznej, to moja odpowiedź jest e takż pie, Euro w o myślenia neoliberalneg rze. Rok 1990. to jest szczyt sukcesów było co , tego od limy odda się j dale nia, że im w Polsce zachłyśnięcia się i przekona lić się oddalić się optymalnie, tylko odda w przeszłości, tym będzie lepiej. Nie lujak najdalej – to było dla bardzo wielu dzało dzi, bardzo przekonywujące i to pobu zo dużą procesy politycznej selekcji na bard . skalę (fragment stenogramu, więcej na: http://www.pte.pl/226_archiwum.html

sz Gruszecki, Paneliści: prof. Ryszard Bugaj, prof. Toma dr Roman lik, prof. Witold Kieżun, prof. Tadeusz Kowa Malinowski, prof. Elżbieta Mączyńska

30

mu, więcej na: 26_archiwum.html

Ryszard Bugaj


podarce „Czy regulacje w sektorze bankowym zahamują wzrost gospodarczy Polski?”

5 lipca 2012 r.

Krzyszto

kie f Pietrasz

wicz

W dużej mierze to, że nasz kraj pokazywany jest na zielono, wynika z tego, że sektor bankowy był stabilny, nie tylko nie wymagał pomocy w czasie kryzysu, ale sam finansował na niezbędnym poziomie gospodarkę. Polski sektor bankowy, w przeciwieństwie do banków w wielu innych krajach, reaguje na instrumenty polityki monetarnej i reaguje na instrumenty polityki nadzorczej, także na instrumenty polityki fiskalnej. Siła banku centralnego, lokalnego oraz nadzoru lokalnego musi być mocna, dopóki podatnik polski będzie ponosił odpowiedzialność w przypadku jakichkolwiek problemów. fragment stenogramu, fragment stenogramu, więcej na: w.pte.pl/226_archiwum.html więcej na: http://ww http://www.pte.pl/226_archiwum.html Paneliści: prof. Stanisław Kasiewicz, prof. Ewa Miklaszewska, dr Lech Kurkliński, Krzysztof Pietraszkiewicz, Artur Kopijkowski-Gożuch, prof. Elżbieta Mączyńska

aktywne, ro P , e n ż le a z ie „N ich Ośrodków a k ja – e w o iż t s Pre logii potrzeb o n h c e T ru e f s Tran r. w Polsce?” 14 czerwca 2012 towicz

sz na Krzysztof Kon o-Humanistycz zn ic n h ec T ia Akadem j w Bielsku-Białe

ównym uczel, gdzie celem gł m wy io ów lin u el alowanie ośrodk emy w mod warunkach inst W Polsce pracuj nch ha ki a ta ur W bi . ie we an dstawo jest jak otwier ,to a, ni są nauki po ch ni ia że ln ro ze wymaga wd nologii w uc uktu. Produkt e transferu tech od ór pr kt a ń, m ła e ia ni a dz ie, któr ocedury, cykle pr łe ca dlowego w firm to ys To jrz u. wania i prze maga rozwoj stemu finanso sy a wdrożenie wy o, eg jn cy sla u legi wymagają system torem się być innowa ramu, ło ca ła op by ści, fragment stenog .html m wu 26_archi ://www.pte.pl/2 więcej na: http

, f Konsztowicz dr inż. Krzyszto zysztof Lipiec, Kr i, sk ow ćk ichał Bo zyńska Paneliści: dr M bczenko, prof. Elżbieta Mąc prof. Andrzej Ra

Wojciech Grzedzinski/KPRP

Krzysztof Pietraszkiewicz prezes Związku Banków Polskich

od le Lech Kurk wej: Ewa Miklasz ewska, liński, Sta nisław Ka siewicz

„Efektywność ulg podatkowych na B+R”

Jeremi Mordasewicz PKPP Lewiatan

18 lutego 2010 r.

Czy ulgi podatkowe są tym najważniejszym instrumentem wspierania innowacyjności przedsiębiorstw? Odpowiem – nie. System kształcenia na uczelniach jest dla mnie jeszcze ważniejszy. Podatki dla firm – tak. Ale podatki nie tylko w odniesieniu do finansowania ulg, tylko w ogóle cały system podatkowy: co się zalicza do kosztów uzyskania przychodów, co się nie zalicza, jaki jest system rozliczania VAT, zwrotów itd. gdzie to wpływa na płynność finansową, podatki od pracy, to znaczy od ludzi, których zatrudniamy, czyli pozapłacowe koszty płacy. O uldze, która daje 0,02 proc. PKB, to możemy rozmawiać na końcu. fragment stenogramu, więcej na: http://www.pte.pl/226_archiwum.html Paneliści: Leszek Grabarczyk, Krzysztof Gulda, Marta Georgijew, prof. Piotr Pysz

31


wydarzenia

Centrum Prawa Bankowego i Informacji – spółka powołana z inicjatywy Związku Banków Polskich w tym roku obchodzi 20 lat istnienia.

Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, nadanym jej przez prezydenta Bronisława Komorowskiego. Laudację na cześć odznaczonej wygłosił prof. Jerzy Osiatyński – doradca prezydenta RP. W imieniu Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego życzenia złożyła prof. Elżbieta Mączyńska. Tego dnia także pod wspólnym hasłem „Horyzonty bankowości 2012” odbyło się

kilkanaście debat, spotkań i konferencji z udziałem głównych przedstawicieli środowiska bankowego i finansowego. Obyło się także wręczenie nagród w rankingu 50 największych banków w Polsce oraz nagród dziennikarskim im. Mariana Krzaka. Organizatorom i nagrodzonym serdecznie gratulujemy! Więcej na: http://www.cpb.pl/

fot. Marcin Gąsiorowski

Jednocześnie 20-lecie świętuje Miesięcznik Finansowy „BANK”, 10-lecie Miesięcznik „Nowoczesny Bank Spółdzielczy”, a 5-lecie kwartalniki „Europejski Doradca Samorządowy” i „Kurier Finansowy”. Okazją do gratulacji była wielka Gala 5 czerwca w Centrum Nauki Kopernik. Podczas uroczystości Teresa Hildebrand-Wrzesień, prezes Centrum Prawa Bankowego i Informacji, została odznaczona

Gala Centrum Prawa Bankowego

Bosacka, Zasuń i Samcik wyróżnieni przez UOKiK Rafał Zasuń z „Gazety Wyborczej” oraz Katarzyna Bosacka z „TVN Style” zostali laureatami siódmej edycji konkursu „Libertas et Auxilium” organizowanej przez UOKiK we współpracy z Centrum im. Adama Smitha, Stowarzyszeniem Dziennikarzy Polskich, Instytutem Dziennikarstwa Uniwersytetu Warszawskiego oraz Stowarzyszeniem Prawa Konkurencji. 32

Nagrodę specjalną przyznano Maciejowi Samcikowi z „Gazety Wyborczej”. Uroczystość wręczenia nagród poprzedziła debata „Jak skutecznie walczyć z kartelami?” z udziałem przedsiębiorców, prawników i dziennikarzy. Laureatom serdecznie gratulujemy! więcej na: http://uokik.gov.pl/aktualnosci. php?news_id=3493


Jacek Żakowski Spotkanie otrzyma nagrodę

z reżyserem

im. Kwiatkowskiego

„Pułapek rozwoju”

będzie się 8 października na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie. Będzie to czek o wartości 15 000 zł ufundowany przez Deutsche Bank oraz statuetka patrona konkursu – Eugeniusza Kwiatkowskiego, którą wręczy wnuczka patrona – dr Julita Maciejewicz-Ryś. Serdecznie gratulujemy!

fot. Tomasz Kawka dla Fundacji Heinricha Boella

Jacek Żakowski z tygodnika „Polityka” został laureatem XVII edycji Konkursu o Nagrodę im. E. Kwiatkowskiego, przyznawanej dziennikarzom za najlepszy utwór o tematyce ekonomicznej. Jury doceniło cykl wywiadów z wybitnymi ekonomistami opublikowanych w „Polityce” oraz dodatku „Niezbędnik Inteligenta”, a także artykuł „Jak zarybisz, tak złowisz”. Wręczenie Nagrody od-

więcej na: http://www.kwiatkowski.uek.krakow.pl/

Najlepsze banki według rankingu

20 czerwca w Pałacu Prymasowskim w Warszawie, podczas uroczystej gali zostali ogłoszeni zwycięzcy XX edycji konkursu „Najlepszy Bank” organizowanego przez „Gazetę Bankową”. Oto oni: Kategoria Bank Duży: ING Bank Śląski SA, Najwyższa dynamika – Getin Noble Bank SA, Najlepsza struktura portfela – ING Bank Śląski SA, Najwyższa efektywność – ex aequo: Getin Noble Bank SA i PKO Bank Polski SA, Kategoria Bank Średni i Mały: Alior Bank SA, Najwyższa dynamika – Idea Bank SA, Najlepsza struktura portfela – Idea Bank SA, Najwyższa efektywność – Santander Consumer Bank SA, Kategoria Bank Spółdzielczy: Bank Spółdzielczy w Sierakowicach, Najwyższa dynamika – Spółdzielczy Bank Rzemiosła i Rolnictwa w Wołominie, Najlepsza struktura portfela – Powiatowy Bank Spółdzielczy w  Sokołowie Podlaskim, Najwyższa efektywność – Bank Spółdzielczy w Czarnkowie Podczas gali wręczono również statuetki najlepszym z najlepszych sektora bankowego. Bankowym Menedżerem Roku 2011 został

W ramach festiwalu Planete.doc 12 maja w warszawskiej Kinotece odbyła się projekcja filmu „Surviving Progress”(„Pułapki rozwoju”).

Zwycięzcy konkursu Najlepszy Bank 2012: od lewej: Małgorzata Kołakowska, prezes ING Banku Śląskiego SA; Artur Maliszewski, wiceprezes Alior Banku SA; Roman Dawidowski, prezes Banku Spółdzielczego w Sierakowicach.

Zbigniew Jagiełło – prezes PKO Banku Polskiego SA, którego największą liczbą głosów, w odpowiedzi na ankietę Gazety Bankowej, wytypowało środowisko bankowców. Tytuł oraz nagrodę Ekonomista Roku 2011 otrzymał Stanisław Gomułka – główny ekonomista BCC. Nagrodą Bankowiec XX-lecia został uhonorowany Józef Wancer, były prezes Banku BPH SA, którego na podstawie ankiety wyłoniło środowisko bankowe. Bankiem XX-lecia został BRE Bank SA, bank, który najczęściej stawał na podium w konkursie. Wszystkim zwycięzcom gratulujemy!

fot. EliteStudio-J.Brożek

„Gazety Bankowej”

Po projekcji odbyła się debata panelowa. Uczestnicy zgodzili się, że lekkomyślne zużycie zasobów prędzej czy później, ograniczy postęp i będzie miało kolosalny wpływ na ludzkość. Wpada ona w pułapkę postępu, gdy chęć szybkich korzyści jest zaspokajana kosztem zniszczenia naturalnych zasobów. Czy istnieją więc granice postępu? Czy wyznaczają je ograniczone zasoby, postawy społeczne, etyka, czy my sami? Czy możemy zmienić coś teraz, żeby uniknąć losu upadłych cywilizacji? W debacie na ten temat udział wdzieli (na zdjęciu): Mathieu Roy – jeden z reżyserów filmu „Pułapki rozwoju” (Kanada), prof. Elżbieta Mączyńska – SGH, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Grzegorz Peszko – starszy ekonomista, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju (Wielka Brytania), Micha X. Peled – reżyser i producent filmów dokumentalnych: „Gorzkie ziarna”, „Chiny w kolorze blue” oraz „You, Me, Jerusalem” (Stany Zjednoczone) Moderował: Jacek Żakowski – dziennikarz. http://planetedocff.pl/index.php http://www.youtube.com/ watch?v=ChB2UKOfCRY 33


wydarzenia

Innowacyjności uczmy się od najlepszych

W tym roku hasło brzmiało: „Innowacyjność – jak to robią inni? Uczmy się od najlepszych!”, a obrady trwały w Centrum Nauki Kopernik 24-25 maja. W 10 panelach dyskusyjnych udział wzięło ponad 100 wybitnych przedstawicieli nauki, biznesu i polityki. Prof. Mączyńska wzięła udział w sesji pt. „Dokąd zmierza świat?” Gościem kongresu był amerykański politolog, filozof polityczny i ekonomista, Francis Fukuyama, który mówił o roli kapitału ludzkiego w budowaniu sukcesu gospodarki. Jak mówił, esencją kapitału społecznego jest zaufanie. Przekonywał, że nowoczesne przedsiębiorstwo jeśli chce odnieść sukces, nie może

karać pracowników za podejmowanie ryzyka – inaczej hodujemy oportunistów i niszczymy innowacyjność. Inżynierowie muszą uczestniczyć także aktywnie w rozpoznawaniu potrzeb firmy. Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej powiedział, że Polska ma wiele do nadrobienia wskutek zapóźnień i potrzebuje nowych rozwiązań w szkolnictwie, administracji i biznesie.

W Sosnowcu o zarządzaniu Pod patronatem prezesa PTE odbyła się Międzynarodowa Konferencja Naukowa pt.: „Gospodarka – Zmiany – Zarządzanie”, którą zorganizował Instytut Zarządzania i Ekonomii Wyższej Szkoły Humanitas w Sosnowcu. Głównymi tematami Konferencji było: „zarządzanie zmianami”, zwłaszcza w kontekście strategii Europa 2020 i Polska 2030 oraz kształtowania europejskiej „Unii Innowacji” i gospodarki innowacyjnej w Polsce. Wiele miejsca poświęcono sprawom etyki w biznesie. – Etyka i ekonomia to damy, które nie lubią, jak się je lekceważy, a jeżeli już zostaną zlekceważone, to wystawiają srogi rachunek – i chyba teraz takiego rachunku doświadczamy” – mówiła prof. Elżbieta Mączyńska podczas wykładu „Ekonomia kryzysu i dysfunkcje gospodarki”. Prof. Jerzy Osiatyński, doradca ekonomiczny prezydenta RP w wykładzie „Kryzys i przyszłość strefy euro – lekcje dla Polski” zastanawiał się, czy kryzys to wina tylko rozwiązłej polityki fiskalnej. Nawiązywał do

34

W panelu „Dokąd zmierza świat” moderowanym przez Andrzeja Olechowskiego oprócz prof. Elżbiety Mączyńskiej udział wzięli: Maciej Adamkiewicz, prezes Zarządu Adamed, Wojciech Dziomdziora, dyrektor Projektów Kluczowych Orange Polska, Michał Kleiber, prezes Polskiej Akademii Nauk, Bożena Lublińska-Kasprzak, prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Andrzej S. Nowak, University of Nebraska, Łukasz Turski, przewodniczący Rady Programowej Centrum Nauki Kopernik.

Jubileusz 40-lecia pierwszego Raportu Klubu Rzymskiego

swego artykułu z „Ekonomisty” nr 5/2011. W bloku poświęconym przedsiębiorczości i innowacjom dr inż. Danuta Janczewska ze Społecznej Wyższej Szkoły Przedsiębiorczości i Zarządzania w Łodzi mówiła o „Wpływie procesu zarządzania kanałami dystrybucji na rozwój przedsiębiorstwa z sektora MSP”. Przekonywała, że obecnie to nie proces produkcji, lecz sprawne dostarczanie produktu do odbiorcy stało się narzędziem walki konkurencyjnej. Autorzy: Andrzej Kupich, Olimpia Grabiec

W tym roku mija 40 lat od ukazania się pierwszego Raportu Klubu Rzymskiego. Była to okazja do dyskusji, którą w ramach „Czwartków u Ekonomistów” 16 kwietnia zorganizowało Polskie Towarzystwo Ekonomiczne we współpracy z Polskim Towarzystwem Współpracy z Klubem Rzymskim. Prof. Zdzisław Sadowski przypomniał, że książka „Granice Wzrostu” Donell i Dennisa Meadows analizująca przyszłość ludzkości wobec wzrostu liczby mieszkańców Ziemi oraz wyczerpujących się zasobów naturalnych była pierwszym wielkim ostrzeżeniem pokazującym zagrożenia, jakie stoją przed przyszłością świata. Uczestnicy zastanawiali się, czy czas, który minął od tego ostrzeżenia, został dobrze, czy źle wykorzystany. http://www.pte.pl/1213_galeria_zdjec.html

fot. Bartek Radwan

To wydarzenie przyciągnęło wszystkich, którym temat innowacji jest bliski. III Kongres Innowacyjnej Gospodarki zorganizowany przez Krajową Izbę Gospodarczą to jedna z najważniejszych imprez poświęconych gospodarce


Najlepsza praca fot. materiały prasowe Perspektyw

Dyrektorzy najlepszych programów MBA wzięli udział 5 czerwca w uroczystym ogłoszeniu wyników Rankingu „Perspektyw” MBA 2012 w Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie.

Ranking „Perspektyw”

MBA 2012 rozstrzygnięty

Zwycięzcy otrzymali dyplomy oraz zestawy publikacji Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego z rąk prof. Elżbiety Mączyńskiej, członka Kapituły Rankingu. Podkreślała ona, że cieszy ją udział w pracach nad rankingiem, tym bardziej że PTE w działalności statutowej ma zapis o szerzeniu wiedzy ekonomicznej, a nic tak jak studia MBA prowadzone na wysokim poziomie nie wypełnia lepiej takiego zobowiązania. Rankingiem objęto 28 programów MBA. Uwzględniono w nim oceny pracodawców, opinie absolwentów, jakość studentów, jakość kadry dydaktycznej, merytoryczną wartość programu, wsparcie procesu kształcenia i prestiż. Zwycięski program Warsaw-Illinois Executive MBA (WIEMBA) prowadzony przez Międzynarodowe Centrum Zarządzania UW wygrywa po raz kolejny. Istnieje od 1991 r. i wykształcił ponad 860 absolwentów. Dyrektorem programu jest dr Tomasz Ludwicki. Za najlepsze programy w Rankingu „Perspektyw” MBA 2012 uznano:

1. Warsaw-Illinois Executive MBA (WIEMBA) – Uniwersytet Warszawski (100) 2. Canadian Executive MBA (CEMBA) – Szkoła Główna Handlowa (98,97) 3. Executive MBA – Akademia Leona Koźmińskiego (86,40) 4. Executive MBA – Szkoła Biznesu Politechniki Warszawskiej (81,44) 5. International MBA – Szkoła Biznesu Politechniki Warszawskiej (81,31) 6. MBA Poznań-Atlanta – Uniwersytet Ekonomiczny w Poznaniu (80,30) 7. Koźmiński MBA z semestrem specjalistycznym – Akademia Leona Koźmińskiego (75,87) 8. International MBA – Krakowska Szkoła Biznesu, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie (75,80) 9. Executive MBA Marketing and Management – Krakowska Szkoła Biznesu, Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie (75,52) 9. MBA Management for Central and Eastern Europe – Uniwersytet Europejski Viadrina (75,52)

200 lat Citi W tym roku Citi Handlowy obchodzi Jubileusz 200 lat istnienia. Z tej okazji zaproszeni goście spotkali się 21 maja na Zamku Królewskim w pięknych wnętrzach Arkad Kubickiego. Warszawę odwiedził CEO Citi Group – Vikram Pandit. Gospodarze pochwalili się teledyskiem pt. „Pride through music” stworzonym przez utalentowanych muzycznie pracowników Citi na całym świecie. http://www.youtube.com/playlist?list=FLH4Xx7frnRZrX2aNs8oUvsQ&feature=plcp

magisterska w Łodzi

Olga Swat, absolwentka finansów i rachunkowości Wydziału Ekonomiczno-Socjologicznego Uniwersytetu Łódzkiego otrzymała 26 kwietnia pierwszą nagrodę w konkursie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Oddział w Łodzi na najlepszą pracę magisterską. Praca dotyczyła dyskryminacyjnych modeli przewidywania upadłości. Nagrodą jest udział w szkoleniu z rachunkowości. Obecnie laureatka pracuje jako analityk finansowy w firmie wyspecjalizowanej w obsłudze księgowej przedsiębiorstw. Serdecznie gratulujemy!

Oddział w Bydgoszczy na medal Bydgoski Oddział Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego obchodził 2 czerwca jubileusz 50-lecia działalności. Z tej okazji do Domu Ekonomisty przyjechał tłum gości. Byli m.in. prezydent miasta Rafał Bruski, posłanka Anna Bańkowska i prezes honorowy PTE Zdzisław Sadowski. W swoim wykładzie prof. Sadowski przypomniał, że przez pół wieku członkowie bydgoskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego popularyzowali wiedzę ekonomiczną. Robią to także teraz, gdy przez Europę przetacza się kryzys. – Zasada jest taka: robić swoje jak najlepiej i jak najdłużej. I mam nadzieję, że ten kryzys nie powinien nas bardzo silnie dotknąć – mówił. Prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski, podkreślał, że wspólnie z PTE stara się wspierać przedsiębiorców. Z kolei prezes oddziału Teresa Głania dodała, że w Bydgoszczy nie tylko organizowane są szkolenia i konferencje, ale także przedsiębiorcy mogą liczyć na pożyczki. Podczas uroczystej gali prof. Sadowski i prezes Głania wręczyli zasłużonym działaczom Złote Honorowe Odznaki PTE i podziękowania. Prezydent Bydgoszczy przyznał bydgoskiemu oddziałowi PTE najwyższe wyróżnienie – „Medal prezydenta miasta”. 35


SPRAWOZDANIE

Formy działalności Oddziałów Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego w 2011 r. Stanisław Rudolf

I

ch lektura pozwala bowiem na wyrobienie sobie opinii o ich pozycji, o formach prowadzonej działalności, o roli, jaką odgrywają w swoim środowisku itp. Sprawozdania ze swojej działalności przygotowuje również Zarząd Krajowy PTE. Oba te sprawozdania stanowią przedmiot dyskusji na posiedzeniu Zarządu Krajowego PTE. Sprawozdania z działalności za rok 2011 były przedmiotem dyskusji na posiedzeniu Zarządu Krajowego PTE w dniu 22 marca 2012 r. Niżej przedstawiamy najważniejsze formy działalności Oddziałów w 2011 r., wskazując na ich dynamikę w stosunku do roku poprzedniego.

Zgodnie z długoletnią tradycją, a także wymogiem statutowym, Oddziały PTE składają swoim członkom, a także Zarządowi Krajowemu roczne sprawozdania ze swojej działalności. Stanowią one rodzaj wizytówki poszczególnych Oddziałów.

Członkostwo w PTE W 2011 roku stan członkostwa był w zasadzie stabilny, z lekką tendencją do spadku. Na koniec 2011 r. łączna liczba członków zwyczajnych wynosiła 2791 i była o około 200 członków mniejsza niż w 2010 r. Oznacza to spadek o około 7%. Sytuacja w poszczególnych Oddziałach była jednak zróżnicowana i tak w dziewięciu Oddziałach wzrosła liczba członków, w dziewięciu również nastąpił ich spadek. Na ogólnym ujemnym wyniku zaważyły dwa Oddziały, gdzie dokonano weryfikacji członów, a mianowicie w Łodzi (spadek z 273 do 142) i w Poznaniu (spadek z 238 do 171). Najwięcej członków posiada Oddział w Gdańsku (350) oraz w Bydgoszczy (254), najmniej zaś Oddziały w Elblągu (20) oraz w Wałbrzychu (24). Najwięcej członków przybyło w Oddziale katowickim (29). Na podkreślenie zasługuje sytuacja w Oddziale lubelskim, gdzie po okresie poważnych trudności liczba członków zwiększyła się z 28 do 38. 36

Oddziały PTE W roku sprawozdawczym nieznacznie zmniejszyła się również liczba członków wspierających, bo z 70 do 67. W zdecydowanej większości Oddziałów członkowie zorganizowani są w poszczególnych kołach bądź klubach. Koła nie funkcjonują w mniejszych Oddziałach, takich jak Częstochowa, Kielce,

Lublin, Olsztyn czy Wałbrzych. W pozostałych Oddziałach liczba kół utrzymywała się praktycznie na niezmienionym poziomie (spadek z 53 do 51). Warto wspomnieć, że w pięciu Oddziałach funkcjonują Rady Naukowe i są to Oddziały w Białymstoku, Bydgoszczy, Koszalinie, Szczecinie oraz w Warszawie. Spróbujmy ocenić sytuację Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego pod względem członkostwa. Utrzymująca się od pewnego czasu tendencja spadkowa jest faktem, ale nie jest to powód do formułowania katastroficznych wizji. Tendencja taka występuje we wszystkich tego rodzaju polskich organizacjach. Polska nie jest tu wyjątkiem i śmiało można powiedzieć, że jest to tendencja światowa. Coraz więcej osób rezygnuje z formalnego członkostwa w organizacjach, nie zaprzestając z nimi współpracy, z udziału w organizowanych przez nie imprezach, programach, przedsięwzięciach itp. Pozycja PTE jest nadal bardzo stabilna, szczególnie w porównaniu z podobnymi polskimi organizacjami. Jeszcze lepiej wypadamy na tle organizacji zrzeszających ekonomistów w krajach Unii Europejskiej, zarówno tych starych, jak i nowych. Organizacje te bardzo rzadko posiadają Oddziały czy podobne struktury. Stąd próby nawiązania z nimi współpracy napotykają na poważne trudności.


od lewej: prof. Stanisław Rudolf, dr Artur Pollok, prof. Bogna Pilarczyk

Konferencje i seminaria

Tradycyjnie już ważne miejsce w działalności Oddziałów stanowią konferencje, seminaria, sympozja, warsztaty itp. Szczególnie istotne są konferencje, bowiem stanowią okazję do zaprezentowania się w środowisku, integrują społeczność ekonomistów, w tym teoretyków i praktyków. W tym obszarze nastąpiła pewna niewielka poprawa, bowiem liczba konferencji zwiększyła się z 29 do 33, przy nieznacznym spadku liczby uczestników (z 2395 do 2345). Najwięcej konferencji zorganizowały w  2011  r. takie Oddziały jak Wrocław (5), Szczecin i Opole (po 4). Za szczególnie korzystną zmianę należy uznać fakt, że zmniejszyła się liczba Oddziałów, które nie zorganizowały ani jednej konferencji (z 10 do 7) i były to Oddziały w Białymstoku, Częstochowie, Elblągu, Katowicach, Olsztynie, Rzeszowie i Wałbrzychu. Ze względu na wspomnianą wagę konferencji, Oddziały powinny przyjąć za punkt honoru zorganizowanie przynajmniej jednej konferencji w roku. Sprawa seminariów jest bardziej złożona i niejednoznaczna. Formalnie nastąpił ich wzrost ze 135 do 190 (przy wzroście liczby uczestników z 2849 do 3606). Problem polega jednak na tym, że Oddziały w różny sposób rozumieją tę formę działalności. Dla części z nich seminaria to spotkania naukowe na określony temat i takie ich rozumienie wydaje się być prawidłowe. Część Oddziałów mylnie za seminaria uznaje również krótkie szkolenia. W świetle zaistniałej sytuacji nale-

31 maja 2012 r. - Nadzwyczajny Zjazd Krajowy w siedzibie PTE w Warszawie żałoby sprecyzować przy ul. Nowy Świat 49, delegaci głosują zmiany w statucie Towarzystwa. zakres terminu „seminarium” i wyłączyć z niego szkolenia. Warto zauważyć, że rąc pod uwagę liczbę osób biorących w nich 12 Oddziałów nie zorganizowało ani jednego udział, są to raczej studia podyplomowe. seminarium, zaś w 7 Oddziałach nastąpił spa- Jedynie Oddział w Szczecinie posiada znadek liczby seminariów. czącą, bo przekraczająca 200 liczbę uczestników. Łączna liczba uczestników tego roSzkolenia, kursy, odczyty i prelekcje dzaju studiów zwiększyła się z 402 do 440 Ocena szkoleń i kursów napotyka na jeszcze osób. Warto zauważyć, że Oddziały PTE większe trudności. Według sprawozdań Od- nie posiadają uprawnień do samodzielnego działów liczba szkoleń nieznacznie spadła, prowadzenia studiów podyplomowych, stąd bo z 526 do 514, przy poważniejszym spad- robią to najczęściej wspólnie z uczelniami ku liczby uczestników, bo z 9010 do 7818. wyższymi. Taki charakter miały m.in. studia Z dokładniejszą oceną są jednak trudności, podyplomowe prowadzone na szeroką skalę bowiem część Oddziałów wykazuje w spra- przez Oddział krakowski, którego partnerem wozdaniach szkolenia prowadzone przez był Uniwersytet Ekonomiczny. Studia te nie inne instytucje z nimi związane (np. PETE- zostały ujęte w sprawozdaniu. X-y, Zakłady Szkoleniowe itp.). Związki te są Oddziałom udało się natomiast zwiększyć często bardzo luźne, stąd trudno traktować liczbę odczytów i prelekcji, bowiem ich liczprzynajmniej niektóre z nich jako agendy ba wzrosła się z 51 do 75. Jeszcze szybciej PTE. Analiza sprawozdań Oddziałów pro- rosła liczba ich uczestników, bo z 1935 do wadzi do wniosku, że większość z nich przez 3019. Wzrost aktywności Oddziałów posiada termin „szkolenia” rozumie szkolenia i kursy tu prawdopodobnie związek z wydarzeniami dłuższe, kilkudniowe. Rozróżnienie to nie gospodarczymi zarówno w Polsce, jak i  na dotyczy prawdopodobnie wspomnianych in- świecie (kryzys finansowy, trudności strefy stytucji szkoleniowych. Należy zauważyć, że euro, reformy w Polsce itp.). Tutaj również 5 Oddziałów nie prowadzi żadnych szkoleń aktywność Oddziałów była zróżnicowana. i są to oddziały w Białymstoku, Kielcach, Ko- Największą aktywność wykazały Oddziały szalinie, Wałbrzychu oraz w Warszawie. w Koszalinie (15 odczytów i prelekcji), CzęJedną z form działalności Oddziałów są stochowie i Olsztynie (po 8) oraz w Toruszkoły i studia podyplomowe. Ich prowa- niu (7). Niepokoić musi fakt, że w sześciu dzenie w roku sprawozdawczym deklaruje Oddziałach nie odbyła się żadna prelekcja jedynie sześć oddziałów (Bydgoszcz, Czę- (Białystok, Kielce, Kraków, Poznań, Szczestochowa, Olsztyn, Opole, Szczecin). Bio- cin, Wałbrzych). 37


SPRAWOZDANIE Konsultacje i ekspertyzy

Konsultacje i ekspertyzy należały jeszcze kilka lat temu do podstawowych form działalności Oddziałów. Rosnąca konkurencja ze strony firm doradczych, zarówno polskich, jak i zagranicznych sprawiła, że nasze Oddziały muszą toczyć nierówną walkę o klienta. W rezultacie tylko niektóre Oddziały mają w tej dziedzinie liczącą się pozycję. Zdecydowanie wyróżnia się tu Oddział w Bydgoszczy, gdzie liczba konsultacji była rekordowa (wzrost z 870 do 1628). Oddział ten zdecydowanie się wyróżnia na tle innych Oddziałów, które łącznie przeprowadziły w 2011 r. 25 konsultacji. W tym czasie 18 Oddziałów nie prowadziło żadnych konsultacji. Nieliczne konsultacje przeprowadziły Oddziały w Zielonej Górze, Elblągu, Bielsku-Białej, Łodzi i Rzeszowie. Aż się prosi, żeby inne Oddziały skorzystały z doświadczeń Oddziału w Bydgoszczy. Nieco tylko lepiej przedstawia się sytuacja w zakresie ekspertyz. Ich liczba jest niewielka i nadal spada (spadek z 30 do 28). Jest to o tyle niepokojące, że w przeszłości dochody z ekspertyz stanowiły ważną pozycję w przychodach Oddziałów. Jedynie osiem Oddziałów przygotowało takie ekspertyzy. Najwięcej Oddział w Katowicach (7) oraz w Warszawie i Częstochowie (po 6). Ekspertyzy przygotowały również Oddziały w Bielsku-Białej, Gdańsku, Łodzi oraz w Szczecinie. Sytuacja pod tym względem jest bardzo trudna, o czym świadczy m.in. fakt, że nawet w Katowicach nastąpił spadek przygotowanych ekspertyz z 12 do 7. Aż 16 Oddziałów nie przygotowało żadnej ekspertyzy.

Rosnąca konkurencja ze strony firm doradczych, zarówno polskich, jak i zagranicznych sprawiła, że nasze

Oddziały muszą toczyć nierówną walkę o klienta

Wydawnictwa i publikacje

Jedną z ważnych wizytówek Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego jest działalność wydawnicza prowadzona przez Zarząd Krajowy. Cieszyć musi, że działalność taką prowadzą również niektóre Oddziały PTE. Ze względu na wysoki stopień trudności związany z przygotowywaniem publikacji zasługują one na szczególne uznanie. Najbardziej twórczym pod tym względem Oddziałem był Oddział w Toruniu, który opublikował 11 pozycji (w roku poprzednim 10). Oddział ten posiada własne wydawnictwa, w tym również w  języku angielskim. Bogatą działalnością wydawniczą może pochwalić się także Oddział w Krakowie z czterema wydanymi pozycjami. Po dwie pozycje opublikowały Oddziały w Koszalinie, Opolu i Poznaniu. Po jednej Oddziały w Gdańsku, Kielcach, Łodzi, Szczecinie i Wrocławiu. Generalnie działalność wydawnicza Oddziałów jest raczej stabilna, z nieznaczną tendencją spadkową. Liczba Oddziałów, które opublikowały przynajmniej jedną pozycję, zmniejszyła się z 11 do 10, przy spadku liczby pozycji z 28 do 26. Oznacza to, że aż 14  Oddziałów nie opublikowało żadnej pozycji. Publikacje podnoszą niewątpliwie prestiż Oddziału, szczególnie liczą się tu własne wydawnictwa ciągłe. Te ostatnie oprócz wspominanych już wydawnictw w Toruniu posiadają m.in. Oddziały w Krakowie, Poznaniu oraz Łodzi.

Wnioski

Lektura sprawozdań prowadzi do wniosku, że powinny one stanowić obowiązkową lekturę dla prezesów i członków Zarządów Oddziałów. Zawierają bowiem bogactwo prezentowanych doświadczeń, podejmowanych inicjatyw, kreatywnych pomysłów czy oryginalnych rozwiązań, które mogą być wykorzystane w warunkach poszczególnych Oddziałów. Oznacza to, że Oddziały mogą korzystać z gotowych rozwiązań, tym cenniejszych, że już sprawdzonych w praktyce. Dodatkowo mogą zwrócić się o bardziej szczegółowe informacje czy wyjaśnienia, mogą zaprosić autorów takich rozwiązań na

38

konsultacje itp. Istnieje również możliwość wspólnej realizacji poszczególnych programów, aplikowania o granty itp. Powyższa analiza działalności Oddziałów wskazuje na duże jej zróżnicowanie. Generalnie ma to związek z warunkami, w jakich funkcjonują poszczególne Oddziały. Część z nich dysponuje własnym majątkiem (nieruchomości), posiada dobre warunki lokalowe, zatrudnia wielu pracowników etatowych, prowadzi bogatą działalność gospodarczą, zdobywając w ten sposób środki na działalność statutową. Część natomiast nie dysponuje żadnym majątkiem, zaś ich siedzibą jest najczęściej uczelniany gabinet prezesa. Nie wszystko jednak można tłumaczyć wspomnianymi warunkami, czego przykładem są niektóre Oddziały. Analiza sprawozdań pokazuje, że Oddziały rzadko współpracują ze sobą, sporadycznie podejmują wspólne działania, tylko czasami dochodzi do wymiany między nimi doświadczeń, nie ubiegają się wspólnie o granty itp. Widać wyraźnie brak koordynacji działalności poszczególnych Oddziałów. Istnieje zatem pilna potrzeba szerszego podjęcia działań koordynacyjnych przez Zarząd Krajowy. Należy wykorzystać unikalną strukturę naszego Towarzystwa przy ubieganiu się o granty na realizacje dużych programów z udziałem wszystkich bądź części Oddziałów. Koordynatorem takich programów mogą być również poszczególne Oddziały, ale rolę Zarządu Krajowego jako koordynatora trudno tu przecenić. Usprawnianiu działalności Oddziałów i  koordynacji ich działalności służyć mogą również regularne spotkania dyrektorów Oddziałów, wyjazdowe posiedzenia Zarządu Krajowego w poszczególnych Oddziałach, prezentacje dorobku Oddziałów na posiedzeniach Zarządu Krajowego, na łamach „Biuletynu PTE” itp. Te i inne przedsięwzięcia powinny doprowadzić do bliższej współpracy między Zarządem Krajowym i Oddziałami, a także do współpracy między poszczególnymi Oddziałami. Wszystko to powinno jeszcze wzmocnić pozycję naszego Towarzystwa.


wywiad

Lublin zaprasza na studia Studia podyplomowe w zakresie psychologii menedżerskiej – to nowa inicjatywa Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego – Zakład Szkolenia i Doradztwa Ekonomicznego w Lublinie spółka z o.o. Obecnie trwa nabór słuchaczy, nauka rozpocznie się w październiku. Co to jest psychologia menedżerska i na czym polega to przedsięwzięcie – tłumaczy Małgorzata Orzeł, prezes lubelskiego Towarzystwa. Iwona Dudzik: Kogo chcecie zainteresować tymi studiami? Małgorzata Orzeł: Menedżerów mniejszych lokalnych firm, a także większych, np. banków. W nowoczesnym zarządzaniu wymagana jest nie tylko umiejętność wydawania poleceń, ale w coraz większym stopniu umiejętne pokierowanie współpracą zespołu, a to wymaga tzw. kompetencji miękkich. Trzeba też dobrze radzić sobie z zadaniami w sytuacjach stresowych i kryzysowych. Chodzi także o to, by przydzielać zadania pracownikom zgodnie z ich profilami psychologicznymi. Takie umiejętności są też niezwykle przydatne w pracy z klientem. Dlatego właśnie sądzę, że naszymi studiami mogą być zainteresowane banki. Obecnie w naszym regionie nie ma dla nich tego typu oferty. To nasza szansa, chcemy wypełnić niszę. Firmy mogą uważać, że taka wiedza nie przyniesie szybkich zysków. Czy będą więc zainteresowane inwestowaniem w swoich pracowników? Dziś, aby utrzymać się na rynku pracy, czy zachować określone stanowisko, trzeba rozwijać się, stawać się lepszym. Dlatego w mniejszym stopniu liczymy na pracodawców, którzy opłacą pracownikom czesne, a bardziej na samych kierowników, menedżerów, którzy będą chcieli w siebie zainwestować. Nie jest prawdą, że firma nic z tego nie będzie miała. Kluczem do sukcesu firmy jest przede

wszystkim zespół ludzi. Choć może to trudno dokładnie przeliczyć na złotówki, ale jeśli zespół dobrze funkcjonuje, to wpływa na efekty pracy, a w konsekwencji na zyski, jakie osiąga firma.

Czego będziecie uczyć? Technik komunikowania się wewnątrz organizacji i na zewnątrz, zarządzania w sytuacji kryzysowej zarówno na poziomie firmy, pracowników, jak i samych menedżerów, podstaw lobbingu, etyki menedżerskiej, psychologii konsumenta i reklamy. Zajmiemy się też przywództwem w organizacji, postaramy się także zwrócić uwagę na zarządzanie strategiczne – czyli planowanie, a nie dryfowanie od kryzysu do kryzysu. Naszą mocną stroną jest kadra – najbardziej uznani fachowcy w swoich dziedzinach, jak np. socjolog dr Anna Adamus-Matuszyńska, ekonomista prof. AE dr hab. Robert Tomanek. Chcemy stać się kuźnią nowoczesnych menedżerów. Czy inne oddziały PTE mogą pójść tą drogą? Jeśli będą miały partnera w postaci renomowanej uczelni, która przyciągnie słuchaczy, to na pewno tak. My mamy to szczęście, że firmy z naszego regionu bardzo wysoko oceniają Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach, z którym organizujemy te studia. A za co wy ze swej strony odpowiadacie? My spełniamy funkcje organizacyjno-logistyczne. Odpowiadamy za rekrutację, salę, obsługę,

a także 40 proc. kadry. Sprawy merytorycznodydaktyczne leżą po stronie UE, który zapewnia większość wykładowców. Małgorzata Orzeł jest prezesem PTEZSiDE sp. z o.o. w Lublinie od 2011 roku. Doświadczony praktyk z  zakresu pozyskiwania środków finansowych, autorka ponad 50  projektów. Trener akredytowany Phare 2003 KOS z EFS, menedżer projektów i  zarządzania. Posiada międzynarodowy certyfikat zarządzania projektami PRINCE2 oraz DiSC Trainer. Wieloletnia członkini Komitetu Doradczego przy Departamencie ds. Kobiet, Rodziny i Przeciwdziałania Dyskryminacji w  Ministerstwie pracy i Polityki Społecznej oraz Komitetu Monitorującego Regionalny Program Operacyjny Województwa Lubelskiego. Autorka licznych publikacji związanych z  funduszami strukturalnymi. Menedżer i kierownik ponad 15  projektów współfinansowanych ze środków Unii Europejskiej. Prywatnie szczęśliwa mama i żona uwielbiająca podróże i kuchnię hiszpańską. Studia podyplomowe na kierunku psychologia menedżerska

– zajęcia odbywają się w weekendy – od piątku do niedzieli, obejmują 228 godzin zajęć, cena – 4400 zł. Absolwenci otrzymują dyplom UE w Katowicach, tam też odbywa się obrona pracy dyplomowej.

39


historia

Z naszych starodruków Wpływ swobód ekonomicznych p. Michała Chevaliera na postęp społeczeństwa Treść: Ważność przywiązywana do ekonomiki od r. 1840 (czasu, w którym autor miał pierwszy odczyt). – Wolność pracy jest najistotniejszą ekonomiczną swobodą; jest ona puścizną klas dawniej wydziedziczonych. – Stopniowe przekształcenie się społeczeństwa prawie od wieku. – Konieczność wzrostu wytworu (produkcji). – Spółubieganie się. – Umysł ludzki coraz bardziej opanowuje przyrodę. – Przykłady wzrostu wytworu: żelazo, bawełna, koleje żelazne. – Przykład rozwoju siły wytwórczej jednostki i społeczeństwa: Wenecja, Holandja, Stany Zjednoczone. – Sprzeczność między stanem ludności Massachusets a ludności La Plata. Ekonomika zajmuje się wynalezieniem stosunku między ludźmi w widokach rozwoju w wytworze i sprawiedliwości w podziale bogactw. – Natura człowieka zawiera trzy pierwiastki: indiwidualizm albo wolność, towarzyskość i ducha postępu. – Konieczność ciągłej pracy dla jednostki i dla państwa. – Świat jest polem wzajemnego nauczania się i spółubiegania. – Przyczyny upadku państw starożytnych. „Laboremus” cesarza rzymskiego jest główną tajemnicą ekonomiki.(…) Tak jest, niechaj ludzie pracują wytrwale i rozumnie, niech pracują doskonaląc ciągle sztuki pożyteczne i samych siebie, niechaj będą oszczędni, aby pomnożyć swe kapitały i rozwinąć różne przemysły, – albo innemi słowy, aby zdobyć środki spotęgowania sił wytwórczych jednostki i społeczeństwa: – przyzwyczajmy młodzież cenić wielkie znaczenie rękodzieł, rolnictwa i handlu, tak iżby jednostki odznaczające się zdolnościami przestały oddawać się wyłącznie urzędom publicznym, cywilnym i wojskowym; – przekonajmy młodzież urodzoną w bogactwie i zbytkach, że aby jaśnieć w nowoczesnem społeczeństwie, najlepszym ku temu środkiem nie jest rozrzutność, lecz przede wszystkiem praca, tworzenie. Pamiętajcie proszę, że ten wyraz wytwarzać ma 40

bardzo obszerne znaczenie. Kto jest użytecznym członkiem społeczeństwa, jest tem samem wytwórcą (producentem), albo przynajmniej powinien być za takiego poczytywany. Mówiąc zatem, że każdy powinien coś tworzyć, pracować, znaczy to, że każdy powinien oddać pewną część swych usług społeczeństwu; tem tylko bowiem można zyskać publiczny szacunek. W tym nowym kierunku, jakim postępują społeczeństwa, trzeba się starać – kładę na to nacisk – zwalczyć pewien przesąd. Powinniśmy uważać inne cywilizowane ludy raz jako spółzawodników, drugi raz jako spółstowarzyszonych. Jako spółzawodnicy, starajmy się nie pozostawać za niemi w tyle, lecz przeciwnie wyrównać im. Jako spółstowarzyszeni, uważajmy ich za ludzi, z którymi jesteśmy solidarnie związani. Powiedzmy sobie, że ich pomyślność jest naszą własną. W istocie bowiem, liczne i korzystne zamiany można uskuteczniać tylko z narodem bogatym; przeciwnie stosunki z narodem biednym są ograniczone i małoznaczne. Wstrzymajmy się od zbytniego rozumienia o naszej wyższości. Tak prawda, jesteśmy wielkim narodem; lecz środkiem utrzymania się na tem stanowisku i zdumiewania świata dziełami naszemi nie jest bynajmniej zachwycanie się tą myślą, że jesteśmy najpierwsi ze wszystkich, lecz przeciwnie, ciągłe usiłowanie, aby nie zasnąć na zdobytych laurach. Niegodnym jest człowieka pysznić się swoją wyższością: daleko lepiej on postąpi, śledząc ciągle, w czem go inni przewyższają, aby się nie dać prześcignąć.

– 229 –

W przemyślę szczególniej, życie jest ciągiem wzajemnem nauczaniem się. Rękodzielnik, rolnik, kupiec, muszą sobie często powtarzać, że pięć części świata stanowią dla nich niewyczerpane pole doświadczenia i postępu, że wszędzie można się czegoś nauczyć, coś naśladować. Bądźmy dumni, że jesteśmy Francuzami, lecz aby ta duma nie wy rodziła się w wadę lub

1

słabość, powtarzajmy sobie dzień i noc, że trzeba szanować i cenić inne narody i naśladować to, co u nich jest dobrego. Taka tylko narodowa miłość własna jest cnotą i siłą zarazem. Europa nie zawsze się cieszyła wyższością przemysłową: nie o wiele wieków potrzeba się cofnąć, aby natrafić na stan rzeczy, w którym Wschód daleki przewyższał ją w tym względzie. Rękodzieła i wyroby chińskie przed 300 laty, a  jeszcze bardziej przed dziesięciu wiekami, były nierównie doskonalsze od tych, które naówczas wyrabiali nasi ojcowie. Dziś nawet, jako rolnicy, wyciągają oni z ziemi daleko więcej niż my w Europie z niej wydobywamy. Byliśmy niegdyś mało ucywilizowani; dziś potężni, – czyż jednak upaść nie możemy? W starożytności były wielkie państwa, których dziś nie ma śladu. Miały one okazałe stolice, odznaczały się w wielu kunsztach, uprawiały z powodzeniem sztuki piękne. Cóż jednak stało się z niemi? Ich rozległe miasta w ruinach, których szczątki zaledwie odszukać zdołano. Pomniki ich sztuki znajdują się tylko w nielicznych ułamkach po naszych muzeach. Spotkało je to, co musi spotkać każdą cywilizację, która nie postępuje, lecz chce się na starej swej drodze zatrzymać. Tak runęły: Assyrja, Egipt, później Grecja, a jeszcze później państwo rzymskie. Wielkie i bolesne nauki, z  których powinniśmy skorzystać, aby uchylić od siebie los tak opłakany! Na ruchliwej scenie świata, wśród starcia nieustannego rozmaitych interesów i namiętności, w wirze tylu usiłowań i ambicij, które pchają młode ludy i jednostki, pełne młodzieńczego zapału, do wydobycia się na wierzch jakimbądź sposobem, – konieczną jest ciągła energja każdemu co nie chce upaść lub być odepchniętym. Cesarz rzymski, który na swem śmiertelnem łożu wyrzekł to pamiętne słowo: Laboremus (pracujmy, usiłujmy!) zostawił w spuściźnie rodowi ludzkiemu najlepsze hasło, jakie przybrać mogą ludy cywilizowane, hasło które nigdy nie przestanie być na czasie. Na tem głębokiem słowie kończymy nasz odczyt. Zawiera ono najważniejszą tajemnicę ekonomiki i zasługuje, aby nie na samem tylko polu ekonomiki było ciągle powtarzane rodowi ludzkiemu, narodom i jednostkom!


1 Michel Chevalier (13 stycznia 1806 - 18 listopada 1879) – francuski inżynier, polityk, ekonomista, przedstawiciel późnoklasycznej ekonomii francuskiej. Zwolennik wolnego liberalnego rynku, własności prywatnej i wolnego handlu. W wieku 35 lat został mianowany profesorem ekonomii politycznej na Collège de France. Michel Chevalier, Wpływ swobód ekonomicznych na postęp społeczeństwa, Ekonomista, Warszawa 1868 r., Półrocze I, str. 217. Str. 228-229

41


,

2 7 -2 8 w rz es ni a

kulturalnie i naukowo

,

18 wr ze sn ia

Podczas gali poznamy zdobywcę tytułu „Mikroprzedsiębiorca Roku 2012”w konkursie organizowanym przez Fundację Kronenberga. Uroczystość

wręczenia nagród w VIII edycji tego konkursu odbędzie się w Głównej Sali Notowań Giełdy Papierów Wartościowych.

Warto być

(http://www.citibank.pl/poland/ kronenberg/polish/6158.htm)

4 pazdziernika „Manifest oburzonych ekonomistów” – dyskusja w ramach „Czwartku u ekonomistów” z udziałem prof. Andrzeja Wernika, PTE ul. Nowy Świat 49.

,

24-25 wrzesnia Konferencja pt. „Perspectives of economic and monetary integration in the world economy. Where is the eurozone heading?”

Forum micznych. ono Ek ystw arz Tow ów Prezes ystw

w Warszawie odbędzie się

towarz Przedstawiciele kilkunastu wo-Wschodniej dko Śro y rop Eu jów kra z nej rozmawiać będą o wzajem E współpracy w siedzibie PT 49 iat Św wy przy ul. No

Wydział Nauk Ekonomicznych UW, ul. Długa 44/50 00-241 Warszawa

1 1 pazdziernika

„Czy kredyt/pożyczka przeciwdziała wykluczeniu finansowemu? Społeczny wymiar działania instytucji finansowych” – „Czwartek u Ekonomistów” z udziałem Ewy Janikowskiej, wydawcy książki „Bankier Ubogich”, biografii laureata Pokojowej Nagrody Nobla z 2006 roku, Muhammada Yunusa, twórcy mikrokredytu.

17-20 pazdziernika

Międzynarodowa Konferencja Naukowa nt. „Globalne i regionalne wyzwania restr ukturyzacji przedsiębiorstw i gospodarek”, Kryn ica-Zdrój, Ośrodek Wypoczynkowy „PANORA MA”

18 paz dz ier nik a

druga edycja międzynarodowej konf erencji NBP z cyklu „Przyszłość gospodarki euro pejskiej” pt. „Rekonfiguracja Europy – persp ektywa Europy Środkowo-Wschodniej”, Hotel Sheraton, Warszawa

Dylematy energetyczne Polski

Jeśli czwartek to u Ekonomistów

Warto być

Oto fragment wprowadzenia do dyskusji

42

W podpisanym w 2005 r. pakiecie energetyczno-klimatycznym przyznany Polsce przez Unię Europejską limit emisji dwutlenku węgla ustalono w wysokości 208,5 mln ton rocznie. W roku 2013 bezpłatna emisja skurczy się o 30% (a więc do 146,0 mln ton). Za 62,5 mln ton trzeba będzie zapłacić po 23-35 euro za tonę, czyli od 1,4-2,2 mld euro. W roku 2014 część bezpłatna emisji skurczy się o  40%, w roku 2020 do zera. Wtedy trzeba będzie płacić rocznie 4,8-7,3 mld euro, chyba że w międzyczasie w Polsce nastąpi ograniczenie emisji zanieczyszczeń do atmosfery, co spowoduje obniżkę obciążeń z tytułu limitów nałożonych przez Unię Europejską. Pakiet energetyczno-klimatyczny Unii Europejskiej uznać należy za próbę przełożenia marzeń ekologów na rzeczywistość. Niestety przełożenie to obnażyło bez reszty mizerię polskiej rzeczywistości. Polska nie ma jakichkolwiek możliwości, by pakiet ten zrealizować w wyznaczonym horyzon-

cie czasowym. Bez astronomicznych nakładów inwestycyjnych w najbliższych kilku latach trudno więc będzie zastąpić rozsypujące się elektrownie węglowe nowymi, zabezpieczając dostawy surowców energetycznych. W innym przypadku Polska będzie musiała ograniczyć zużycie energii (np. poprzez wyłączenia w godzinach szczytu), bądź stać się poważnym importerem prądu. Jeżeli do tego dodamy stare, czterdziestoletnie, całkowicie wyeksploatowane linie przesyłowe, powaga czekających nas kłopotów staje się zdecydowanie większa. Obciążenie Polski ciężarem płacenia kar za wykorzystywanie węgla dla potrzeb energetyki i ciepłownictwa wyeliminowałoby ją w rywalizacji ekonomicznej w Unii Europejskiej i odbiło negatywnie na poziomie życia ludności. Paweł Bożyk (SGH) fragment tekstu profesora Pawła Bożyka, który w całości publikujemy na www.pte.pl

Czwartki u ekonomistów

– przedstawi profesor Paweł Bożyk 18 października podczas konwersatorium z cyklu „Czwartki u Ekonomistów”

Po wakacjach PTE rozpoczyna działanie w nowej odsłonie w wyremontowanym gmachu. W ramach „czwartków u Ekonomistów” przygotowaliśmy szereg inspirujących dyskusji na najważniejsze tematy gospodarcze. Spotkania są otwarte dla wszystkich zainteresowanych, którym problematyka ekonomiczno-gospodarcza jest bliska. O kolejnych spotkaniach na bieżąco informujemy na stronie www.pte.pl. Tam tez publikowane są wszelkie materiały z dyskusji.


ludzie

Andrzej Zawiślak – profesor na Wydziale Zarządzania UW. W 1980 r. został doradcą „Solidarności”. W latach 1987–1988 był wiceprezesem Unii Polityki Realnej. W latach 1989–1991 poseł na Sejm kontraktowy z ramienia Komitetu Obywatelskiego. W 1991 r. został ministrem przemysłu i handlu w rządzie Jana Krzysztofa Bieleckiego. Za najcenniejszy okres w swojej karierze zawodowej uważa pracę jako szef sejmowej komisji ds. planu Balcerowicza. Dziś, trochę rozczarowany, mówi, że wielkim nieszczęściem jest nie osiągnąć tego, czego się pragnie, ale jeszcze większym jest osiągnąć i się zawieść. I dodaje słowami Dostojewskiego: „jestem człowiekiem szczęśliwym, chociaż nie ze wszystkiego zadowolonym”. Jego motto: „choć nie umiem gotować, to lubię zamieszać” oznacza, że zawsze można się przyczynić do poprawy sytuacji. Fascynuje się najnowszymi osiągnięciami fizyki i kosmologii. Ciągle jest w ruchu, stale coś robi: czyta, pisze, chodzi, majstruje i… używa życia.

PTE to dla mnie: organizacja, która jest jak dobre wino – jej wartość z czasem rośnie. Pieniądze zarabiam: zbyt małe. Największy grzech ekonomistów to: mówią zbyt pewnie o sprawach z istoty niepewnych. Nie istnieje dla mnie dzień bez: wstąpienia do księgarni. Sukces to dla mnie: coś, w co potem wątpię. Ludzie nie wiedzą o mnie, że: czasami jestem nimi bardzo znudzony, ale nie daję tego po sobie poznać. Jestem szefem: sympatycznym, acz trudnym. Mógłbym zatrudnić: każdego, kto ma kwalifikacje, i dogadamy się w kwestii stawki. Nie przyjąłbym do pracy: patrz wyżej. Konkurencja: stanowczo się ją przecenia zapominając o wartości współpracy. Wakacje spędzam: samotnie. Do szału może mnie doprowadzić: byle drobiazg, gdy jestem w złym humorze, a także dyskusje polityków. Nigdy sobie nie odmawiam: przyjemności. Internet jest: narzędziem, z którego korzystam z coraz mniejszym entuzjazmem. Czytam: dużo. Oglądam: się za tym, co piękne. Ulubiony gadżet: wielofunkcyjny scyzoryk Victorinox. Gdybym nie był tym, kim jestem, mógłbym być: totalnie wygranym albo totalnie przegranym facetem. Gdyby to ode mnie zależało: bardzo dużo byłoby inaczej. Najdziwniejsza rzecz, jaką mam, to: japoński zegar z XVII w., który w niczym nie przypomina zegara i tylko ja umiem odczytać na nim godzinę.

43


Wydawnictwo Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Freefall. Jazda bez trzymanki Freefall to książka o katastrofalnych skutkach braku refleksji i wyobraźni ekonomicznej. Powinien ją przeczytać każdy, kto chce lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące gospodarką i przyczyny popełnianych błędów. Lektura książki może sprzyjać unikaniu błędnych zachowań ekonomicznych. „Uczmy się na błędach innych, a nie będziemy mieli czasu na popełnianie własnych”. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

Dość. Prawdziwe miary bogactwa, biznesu i życia Lektura „Dość” pomaga w odkrywaniu prawdziwych „diamentów życia” i ich odróżnianiu od fałszywych. (...) „Dość” uczy ekonomii i spektakularnie wykazuje, jak groźne są następstwa lekceważenia jej reguł. Książkę powinien przeczytać każdy, kto chce żyć lepiej i mądrzej. Elżbieta Mączyńska, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

Teoria bezrobocia w stanie równowagi Książka Pissaridesa jest fundamentem do analizy rynku pracy w nowej makroekonomii. Jest to lektura obowiązkowa dla każdego ekonomisty zainteresowanego problematyką rynku pracy. Bob Hall, Stanford University

Pieniądz „Badania w zakresie pieniądza są w wyższym stopniu niż wszystkie inne działy ekonomii dziedziną, w której złożoność jest wykorzystywana w celu zaciemnienia lub ominięcia prawdy, a nie w celu jej ujawnienia. Większość rzeczy w życiu – na przykład samochody, kochanki, choroba nowotworowa – jest ważna tylko dla tych, którzy je mają. W przeciwieństwie do tego pieniądz jest równie ważny dla tych, którzy go mają, jak i dla tych, którzy go nie posiadają. Jedni i drudzy są zainteresowani w tym, żeby pojąć jego tajniki. Jedni i drudzy powinni mieć pełne przekonanie, że to potrafią”. (fragment książki) Pełna oferta wydawnicza dostępna jest w księgarni internetowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

www.ksiazkiekonomiczne.pl Książki można zamówić internetowo, nabyć w księgarniach naukowych lub w siedzibie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego ul. Nowy Świat 49, 00-042 Warszawa, tel. 22 55 15 401, e-mail: sklep@pte.pl 44

Biuletyn 3/2012  

Sierpień 2012

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you