Page 1

ISSN 1507-1383

ZARZĄD KRAJOWY POLSKIEGO TOWARZYSTWA EKONOMICZNEGO

NobliĂci zbekonomii

BIULETYN

Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Teoria bezrobocia

Christopher A. Pissarides

TEORIA BEZROBOCIA W STANIE RÓWNOWAGI

w stanie równowagi

Wkład Pissaridesa do najnowszych osiągnięć ekonomii pracy trudno przecenić. Jego teksty – szczególnie te dotyczące teorii poszukiwań – należą do pozycji wyznaczających kierunki rozwoju ekonomii. Książka Teoria bezrobocia w stanie równowagi nie tylko prezentuje dokonania ostatnich lat w ekonomii pracy, lecz jest ich twórczym uogólnieniem. Książkę powinni przeczytać wszyscy, którzy chcą, opierając się na dobrych podstawach, formułować opinie na temat rynku pracy.

sen rten T. M o Dale

Dale T. Mortensen

DYSPERSJA PŁAC Badanie kształtowania się płac i analiza przyczyn ich zróżnicowania – szczególnie jego części niezwiązanej bezpośrednio z indywidualną charakterystyką pracowników, to wciąż wielkie otwarte wyzwanie ekonomii. Znakomita książka Dale’a Mortensena prezentuje wyniki głębokiej analizy tych zagadnień, pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie współczesnego rynku pracy, poszerza horyzonty naszego myślenia o gospodarce.

BIULETYN Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 2 (56) luty 2012

NobliĂci zbekonomii

DLACZEGO PODOBNI PRACOWNICY ZARABIAJĄ RÓŻNIE?

Numer 2 (56) luty 2012

Christopher A. Pissarides

Teoria bezrobocia w stanie równowagi_okładka.indd 1

Dyspersja płac

wydanie specjalne przy współpracy z Narodowym Bankiem Polskim

FORU M M YŚLI STR ATEGICZN EJ 29/03/2012 14:01:49

MYŚL STRATEGICZNA PUNKTY ZWROTNE SCENA GLOBALNA

18/04/2012 16:03:54

Pełna oferta wydawnicza dostępna jest w księgarni internetowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego www.ksiazkiekonomiczne.pl

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012_okładka.indd 1

16/05/2012 15:09:53


GDAŃSK, 80-830, ul. DŁUGI TARG 46/47 tel. 58 301 54 61, 301 99 71, faks 58 301 52 46 e-mail: sekretariat@gdansk.pte.pl GLIWICE, 44-100, ul. ZWYCIĘSTWA 47 tel./faks 32 231 45 84, 32 331 30 81 i 82 e-mail: biuro@ptegliwice.pl KATOWICE, 40-129, ul. MISJONARZY OBLATÓW 27 tel./faks 32 259 88 78, tel. 32 259 62 79 faks 32 258 54 82 e-mail: katowice@pte.pl KIELCE, 25-406, ul. ŚWIĘTOKRZYSKA 21 Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach Wydział Zarządzania i Administracji tel./faks 41 349 65 28 e-mail: a.szplit@plusnet.pl KOSZALIN, 75-254, ul. FRANCISZKAŃSKA 52 tel./faks 94 343 33 33 e-mail: jatop@onet.eu ptekoszalin@neostrada.pl KRAKÓW, 30-003, ul. LUBELSKA 21 tel. 12 634 32 59, faks 12 634 03 81 e-mail: krakow@pte.pl LEGNICA, 59-220, RYNEK 28 tel. 76 852 38 72 e-mail: pte.legnica@wp.pl LUBLIN, 20-704 ul. Przyjacielska 4 tel./faks 81 532 84 14, 81 534 35 50 e-mail: pte@lublin.net.pl ŁÓDŹ, 90-608, ul. WÓLCZAŃSKA 51 tel. 42 632 28 17, tel./faks 42 632 44 20 e-mail: sekretariat@pte.lodz.pl

Zarząd Krajowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 00-042 WARSZAWA, ul. Nowy Świat 49 tel. 22 551 54 01, 22 551 54 05, faks 22 551 54 44 e-mail: zk@pte.pl www.pte.pl

OLSZTYN, 10-117, ul. 1 MAJA 13 tel. 89 527 24 49, 89 527 58 25 e-mail: pte@pteolsztyn.edu.pl OPOLE, 45-082, ul. OZIMSKA 46a tel./faks 77 401 69 01, 77 401 69 00 e-mail: zmikolajewicz@poczta.onet.pl POZNAŃ. 61-779, ul. KLASZTORNA 24/25 tel. 61 852 86 91 tel./faks 61 851 90 58 e-mail: info@pte.poznan.pl RZESZÓW, 35-045, ul. HETMAŃSKA 15 tel. 17 853 36 49, faks 17 853 38 15 e-mail: pterzeszow@poczta.onet.pl

ODDZIAŁY POLSKIEGO TOWARZYSTWA EKONOMICZNEGO

SZCZECIN, 71-414, pl. KILIŃSKIEGO 3 tel. 91 455 34 55, faks 091 455 34 71 e-mail: pte@pte.szczecin.pl

BIAŁYSTOK, 15-732, ul. CHOROSZCZAŃSKA 31 tel. 793233238 tel./faks 85 652 09 25 e-mail:jolsien@poczta.onet.pl

TORUŃ, 87-100, ul. KOPERNIKA 21 tel. 793 370 619 e-mail: pte@stud.umk.pl

BIELSKO-BIAŁA, 43-309, ul. WILLOWA 2, bud. B, pok. 307 tel. 33 827 92 15, tel./faks 33 827 93 39 e-mail: partship@ath.bielsko.pl

WAŁBRZYCH, 58-300, ul. SZMIDTA 4a tel. 74 842 62 60 ptewch@wp.pl

BYDGOSZCZ, 85-034, ul. DŁUGA 34 tel. 52 322 65 52, faks 52 322 67 81 e-mail: sekretariat@pte.bydgoszcz.pl

WARSZAWA, 00-042, ul. Nowy Świat 49 tel. 22 55 15 420, faks 22 55 15 444 e-mail: pteow@interia.eu

CZĘSTOCHOWA, 42-200, ul. KILIŃSKIEGO 32/34 tel. 34 324 97 33, 34 324 26 30 e-mail: opteczwa@onet.pl

WROCŁAW, 50-146, ul. ŁACIARSKA 28 tel./faks 71 343 63 18 e-mail: pte-wroclaw@tlen.pl

ELBLĄG, 82-300, ul. GIERMKÓW 5 tel. 504158840 e-mail: elblagpte@interia.pl

ZIELONA GÓRA, 65-066, ul. ŻEROMSKIEGO 3, skr. 165 tel. 68 327 04 19, faks 68 320 25 89 e-mail: pte@zg.pl

Recenzja naukowa: prof. dr hab. Bogumiła Szopa, dr Ryszard Kowalski Redakcja naukowa: prof. dr hab. Antoni Kukliński, prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, dr Artur Pollok Redaktor prowadzący: Iwona Dudzik Zespół redakcyjny: Stanisław Gliński, Agnieszka Jarczyńska Redakcja merytoryczna: Danuta Jastrzębska Biuro ZK PTE 00-042 Warszawa, ul. Nowy Świat 49, tel. 22 551 54 01, faks 22 551 54 44 e-mail: zk@pte.pl www.pte.pl Skład i łamanie: Elżbieta Giżyńska Druk i oprawa: sowadruk.pl Nakad: 3000 egz. Za poglądy i opinie wyrażone w zamieszczonych w ,,Biuletynie PTE’’ artykułach odpowiadają wyłącznie ich autorzy, a Polskie Towarzystwo Ekonomiczne i redaktorzy – za ogólną koncepcję.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012_okładka.indd 2

16/05/2012 15:09:57


Spis treści

Wstęp . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 3

CZĘŚĆ I KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ Antoni Kukliński, Elżbieta Mączyńska Pierwszy Kongres Polskiej Myśli Strategicznej . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 5

CZĘŚĆ II PUNKTY ZWROTNE Zdzisław Sadowski Wielki kryzys a drogi ewolucji systemu rynkowego . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 13 Jan Woroniecki U źródeł kryzysu: szansa czy zagrożenie dla kapitalizmu? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 20 Antoni Kukliński Czy jest wyjście z sytuacji bez wyjścia? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 35 Julian Auleytner Globalne problemy społeczne . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 37 Elżbieta Mączyńska Cywilizacyjne uwarunkowania rozwoju Polski . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 40 Zbigniew Strzelecki Inteligentna specjalizacja regionów w świetle inicjatyw Unii Europejskiej . . . . . . . . . . . . . . . . . . 58 Stanisław Owsiak Społeczny wymiar kryzysu – lekcja dla przyszłości . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 62

CZĘŚĆ III SCENA GLOBALNA XXI W. Antoni Kukliński Kryzys Wspólnoty Atlantyckiej XXI w. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 76 Andrzej P. Wierzbicki Zderzenie cywilizacji czy ignorancja podstawowych wartości Innego? . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 82 Ksawery Burski Rola Chin i Indii w kształtowaniu sceny globalnej XXI w. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 90

Biuletyn PTE nr 2 (52) kwiecień 2011

1


Andrzej Kassenberg Globalne problemy ekologiczne i ich konsekwencje dla rozwoju gospodarczego . . . . . . . . . . . . 97 Julian Auleytner Gunter Pauli, The Blue Economy, 10 Years, 100 Innovations, 100 Million Jobs . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 110 Antoni Kukliński Rekonfiguracja sceny globalnej XXI w. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 112

CZĘŚĆ IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE – ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO Andrzej P. Wierzbicki Szkolnictwo polskie w perspektywie 2050 r. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 119 Jan Kozłowski Ewaluacja programów i instrumentów (polityki naukowej) . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 125 Dominika Czerniawska Otwarty dostęp — nowe sposoby tworzenia i korzystania z wiedzy . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 128 Bożena Bednarek-Michalska Otwarta nauka . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 131 Paweł Szczęsny Otwieranie nauki – lekcja z globalizacji . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 138

Urszula Płowiec (1933–2011) – wspomnienie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . 144

2


Wstęp

Polskie Towarzystwo Ekonomiczne oddaje do rąk Czytelników Biuletyn Specjalny pt. „Myśl strategiczna. Punkty zwrotne – scena globalna”. Jest to już trzecia publikacja syntetyzująca dokonania – organizowanego przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne wspólnie z Polskim Towarzystwem Współpracy z Klubem Rzymskim – cyklu seminariów w ramach Forum Myśli Strategicznej. Forum to utworzone zostało w PTE w celu przeciwstawiania się i przeciwdziałania niebezpiecznej marginalizacji myśli strategicznej, zarówno w skali krajowej, jak i globalnej. Wcześniejszy dorobek Forum Myśli Strategicznej został przedstawiony w formie dwóch specjalnych „strategicznych” Biuletynów PTE. Pierwszy z nich, zatytułowany „Forum Myśli Strategicznej. Doświadczenia i perspektywy” (2010, nr 6, wydanie specjalne), zawiera główne refleksje dotyczące dylematów kształtowania przyszłości. Drugi z kolei Biuletyn Specjalny pt. „Polska myśl strategiczna. Na spotkanie z enigmą XXI wieku” ( 2011, nr 2) dotyczy kultury myślenia strategicznego. W Biuletynie tym – co szczególnie istotne – została po raz pierwszy przedstawiona wstępna koncepcja PIERWSZEGO KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ. Przedkładana wnikliwemu osądowi Czytelnika niniejsza publikacja powstała jako efekt współpracy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego oraz Narodowego Banku Polskiego. Składa się z czterech części. Część pierwsza zawiera rozwiniętą koncepcję PIERWSZEGO KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ. Kreowanie i pobudzanie polskiej myśli strategicznej to obecnie – wobec wszechogarniającego świat shorttermizmu i marginalizacji myślenia strategicznego – jedno z fundamentalnych, wielkich wyzwań dla polskiej sceny społecznej, naukowej i politycznej. Część druga obejmuje artykuły, w których podejmowana jest próba odpowiedzi na pytanie, czy obecny wielki kryzys światowy będzie źródłem zasadniczego punktu zwrotnego w historii globalnych układów gospodarczych, politycznych i społecznych. Część trzecia dotyczy rekonfiguracji sceny globalnej XXI w. Najważniejszym elementem tej rekonfiguracji jest kryzys Wspólnoty Atlantyckiej oraz wzrastająca rola Chin i Indii we współczesnym świecie. W części tej uwzględniane są ponadto kwestie ekologii oraz przemian i innowacji technologii w skali globalnej. Ponownie – wobec wagi, kontrowersyjności problematyki i zainteresowania nią – podejmowana jest dyskusja na temat możliwości i ograniczeń rozwoju blue economy (błękitnej gospodarki). Ta nowa dziedzina umożliwia synergiczne łączenie zielonej gospodarki i makrowikinomii. Blue economy tworzy proekologiczne możliwości przeformułowania modelu rozwoju gospodarki. Kwestie te charakteryzowane są w książce Guntera Pauli pt. The Blue Economy, 10 Years, 100 Innovations, 100 Million Jobs (Błękitna ekonomia, 10 lat, 100 wynalazków, 100 milionów miejsc pracy). Spośród

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

3


tytułowych „100 wynalazków” przykładowo można wymienić technologie umożliwiające zastąpienie produkcji jakże drogiego, szeroko stosowanego m.in. w  medycynie, tytanu – jedwabiem. Książka Guntera Pauli była przedmiotem szczegółowej, krytycznej recenzji opracowanej przez Profesora Romana Galara (Biuletyn PTE, 2011, nr 2; http://www.pte.pl/pliki/pdf/Biuletyn_2_2011. pdf), a wcześniej recenzji Elżbiety Mączyńskiej i Zdzisława Sadowskiego (Biuletyn PTE, 2010, nr 6; http://www.pte.pl/pliki/pdf/biuletyn_pte_spec_2010.pdf). Część czwarta niniejszego Biuletynu obejmuje dyskusję nad perspektywami rozwojowymi polskiego szkolnictwa wyższego oraz nad nowymi problemami transformacji nauki światowej. Tytuł i treść tomu „Myśl strategiczna. Punkty zwrotne – scena globalna” należy rozpatrywać w kontekście inicjatywy zorganizowania PIERWSZEGO KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ. Zwracamy się do Czytelników z zaproszeniem do wzięcia udziału w otwartej debacie poświęconej tematyce tego Kongresu. Zachęcamy do nadsyłania tekstów na adres e-mailowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego: zk@pte.pl. Szczegółowe informacje na temat tego Kongresu oraz Forum Myśli Strategicznej przedstawiane są na bieżąco na stronie internetowej PTE (http:// www.pte.pl/). Kierujemy ten Biuletyn do Czytelników z nadzieją, że jego lektura sprzyjać będzie pobudzaniu i rozwojowi myślenia strategicznego w Polsce w różnych jego wymiarach, w tym przede wszystkim naukowym, eksperckim i politycznym. Zachęcamy do lektury i dyskusji.

Elżbieta Mączyńska Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego

4


Antoni Kukliński Elżbieta Mączyńska

Myśl strategiczna w warunkach cywilizacji nietrwałości Myśl strategiczna rodzi się w polu kreatywnego napięcia pomiędzy realistyczną diagnozą doświadczeń historycznych a  odważną wizją przyszłości. Takiego kreatywnego napięcia nie znajdujemy hinc et nunc ani w Waszyngtonie, ani w Brukseli. Można powiedzieć, że paraliż myśli strategicznej jest istotnym elementem obecnego kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej1. Polska jest fragmentem tej Wspólnoty, w  którym paraliż myśli strategicznej znajduje głębokie korzenie w  świadomości polskiego społeczeństwa. W  tej świadomości dominuje fascynacja myśleniem w kategoriach doświadczeń historycznych, co na drugi plan przesuwa myślenie futurologiczne – stymulujące procesy myślenia strategicznego2 . Trzeba podjąć próbę przezwyciężenia paraliżu myśli strategicznej zarówno w skali Wspólnoty Atlantyckiej, jak i w skali Polski. W takim szerokim kręgu motywacyjnym powstała kon-

cepcja PIERWSZEGO KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ – Polonia Quo Vadis3 opublikowana w  Biuletynie PTE – Polska Myśl Strategiczna. Na spotkanie z enigmą XXI w. Sukces tego Kongresu może być punktem zwrotnym w historii polskiej myśli strategicznej. Można mówić o trzech wymiarach tego potencjalnego sukcesu: Pierwszym wymiarem jest stymulacja procesów poznania naukowego, z analizą przeszłości i przyszłości myśli strategicznej. Drugim wymiarem jest próba internalizacji myśli strategicznej poprzez struktury świadomościowe polskiego społeczeństwa. Trzecim wymiarem jest próba oddziaływania na modus operandi polskich elit politycznych oraz polskiego systemu władzy państwowej. Te trzy wymiary nawiązują do dokonujących się zarówno na świecie, jak i w Polsce przewartościowań oraz zmian uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Mimo że Fukuyamowska teza o  końcu historii (czyli uznaniu

1

The Atlantic Community. The Titanic of the XXI century?, red. A. Kukliński, K. Pawłowski, Nowy Sącz 2010. 2

Polonia Quo Vadis, red. A. Kukliński, K. Pawłowski, J. Woźniak, Kraków 2010.

3 E. Mączyńska, A. Kukliński, Pierwszy Kongres Myśli Strategicznej Polonia Quo Vadis. Memorandum, „Biuletyn PTE”, kwiecień 2011.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

5

Część I

KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

PIERWSZY KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ


KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

Część I

neoliberalnej formy kapitalizmu za model ostateczny i  niezastępowalny) oraz doktryna neoliberalna z  założenia oznaczały marginalizowanie refleksji futurologicznej, pozostawiając przyszłość do uregulowania przez mechanizm wolnego rynku, to obecnie – wobec niezwykle złożonych problemów świata – potrzeba myślenia o przyszłości i działań na jej rzecz jest coraz powszechniej uznawana. Neoliberalne, ignorujące doświadczenie historyczne przekonanie o niezawodności, nieomylności i efektywności wolnego rynku oraz jego mechanizmów, a także marginalizowanie roli państwa i sprowadzania go do roli „stróża nocnego” jest obecnie weryfi kowane (choć powoli), przede wszystkim pod naciskiem wymowy globalnych kryzysowych doświadczeń ostatnich lat. W  Polsce nadanie myśli strategicznej stosownej rangi jest szczególnie istotne zwłaszcza wobec wciąż silnie objawiającego się niedostatku polityki długookresowej i dotkliwych oznak wypychania spraw i rzeczy ważnych, fundamentalnych przez błahe lub ważne jedynie z  pozoru. Nie bez racji jest wyrażona w  jednym z  wywiadów opinia znanego polskiego pisarza Antoniego Libery, że żyjemy w epoce wielkiej gry pozorów. W pogoni za Zachodem bezkrytycznie ulegamy rozmaitym modom i  trendom, co niekiedy przybiera formę żałosnego nuworyszostwa. Tymczasem świat od co najmniej kilku dekad znajduje się w  stanie globalnie naruszonej równowagi. Naruszenie to wywoływane jest przez równoczesne „tektoniczne” ruchy podskórnych sił przemian. W okresach naruszonej równowagi teorie, ideologie i technologie przestają pasować do siebie. „Stare dobrze ugruntowane systemy społeczne muszą zwykle ponieść wyraźną porażkę, zanim będzie możliwe ich przystosowanie do nowego środowiska. Bez widocznej porażki większość umysłów pozostaje zamknięta”4. 4

L.C.  Thurow, Przyszłość kapitalizmu: Jak dzisiejsze siły ekonomiczne kształtują świat jutra, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław 1999, s. 22. Nawiązaniem do tej koncepcji są zawarte w książce Roubiniego i Mihma rozdziały Tektonika płyt i Wszystko w rozpadzie. Zob. N. Roubi-

6

Jednym z najlepszych i zrazem najdotkliwszych przykładów globalnie naruszonej równowagi jest sytuacja demograficzna. Obok bezrobocia, ekologii, deficytu finansów publicznych i  zmian w  układzie sił światowych – zajmuje czołowe miejsce w  rankingu najtrudniejszych problemów społeczno-ekonomicznych nie tylko Polski, ale i świata. Nawiązując metaforycznie do fi lozoficznego wiersza Wisławy Szymborskiej Trzy słowa najdziwniejsze – demografię, bezrobocie i  deficyt można uznać nie tylko za najdziwniejsze, ale i najtrudniejsze „słowa”/problemy5. Czyż bowiem nie jest dziwne, że współczesny, nafaszerowany wiedzą i  technologiami informacyjnymi świat nie może sobie poradzić z tak starymi, znanymi niemalże od zarania gospodarki rynkowej, problemami. Wciąż nie chcą one „odejść do przeszłości”. Deficyty finansów publicznych to nasilające się zjawisko, wyniszczające całe kraje, zagrażające światu. Z bezrobociem nie radzi sobie w pełni żaden kraj i stanowi ono swego rodzaju dżumę współczesności, dotykającą w  wymiarze światowym niemalże miliard osób. Zaś kwestie demograficzne, wymagające z natury podejścia długookresowego, są szczególnie narażone na wszelkie dysfunkcje związane z  syndromem cyklu wyborczego i  z  tak charakterystycznym dla nowoczesnego świata cywilizacji wiedzy zjawiskiem „shortermizmu”, ze szkodliwą społecznie tendencją do marginalizacji refleksji i  wyobraźni, wizji prognostycznej. Mimo dzielących ekonomistów różnic poglądów na temat polityki demograficznej, są oni zgodni co do tego, że wśród cywilizacyjnych zagrożeń na czołowym miejscu sytuują się zagrożenia wynikające z niebywale szybkiego wzrostu liczby ludności świata, z jednej strony, a  z  drugiej, narastający dynamizm procesu starzenia się społeczeństw w  krajach wysoko ni, S. Mihm, Ekonomia kryzysu, Warszawa 2011, Wolters Kluwer business , s. 84–141.  5

W. Szymborska, Trzy słowa najdziwniejsze: „Kiedy wymawiam słowo Przyszłość, pierwsza sylaba odchodzi już do przeszłości. Kiedy wymawiam słowo Cisza, niszczę ją. Kiedy wymawiam słowo Nic, stwarzam coś, co nie mieści się w żadnym niebycie”.


7

L.C. Thurow, op.cit., s. 383.

8

A. Toffler, Zmiana władzy. Wiedza, bogactwo i przemoc u progu XXI stulecia, Zysk i S-ka, Poznań 2003.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

7

Część I

6 Kwestie te są omawiane m.in. w  Biuletynie nr 55 Rządowej Rady Ludnościowej, Warszawa 2010 oraz w: Problemy demograficzne Polski i  ich skutki ekonomiczne, Raport z pierwszego posiedzenia Narodowej Rady Rozwoju, Kancelaria Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Warszawa 2010.

darczym mogą przynosić dodatnie efekty synergiczne, generowane przez kapitał ludzki, lub też mogą skutkować synergią ujemną, poprzez np. rosnące bezrobocie i  narastanie deficytu finansów publicznych (m.in. wskutek niekorzystnej struktury demograficznej, wyrażającej się we wzroście udziału osób w  wieku poprodukcyjnym). Rodzaj, skalę i wymiar synergii determinuje wiele powiązanych ze sobą czynników, nie tylko ilościowych (jak np. struktura wiekowa ludności, struktura wykształcenia, aktywność zawodowa, inwestycje i ich struktura) ale i jakościowych (jak np. poziom edukacji, kwalifi kacji, czynniki kulturowe, w tym kultura polityczna). Wymienione kwestie wymagają wizji strategicznej i  odejścia od priorytetu dla „krótkiego zysku”, bez liczenia się z następstwami długookresowymi. Terror krótkiego zysku jest bowiem katalizatorem zjawisk kryzysowych. Przestrzegał przed tym już przed wieloma laty m.in. Lester Thurow: „Dokładnie w momencie, kiedy sukces gospodarczy wymaga dłuższych horyzontów czasowych, szeroka gama czynników prowadzi do krótszych horyzontów czasowych”7. Niebywale szybkie tempo przemian, jakich doświadcza obecnie świat, sprawia bowiem, że przyszłość staje się coraz bardziej niejasna, a  w  związku z  tym i  teraźniejszość nie w  pełni satysfakcjonująca. W  wyniku rosnącej dynamiki przemian we współczesnym świecie gospodarka nabiera w coraz większym stopniu cech „gospodarki nietrwałości”8. Wszystkie niemalże działalności, w tym gospodarcze, stają się nietrwałe, a  ich cykle życia coraz krótsze. Dotyczy to nie tylko technologii, produktów, ale i  stanowisk pracy, metod komunikowania się, produkowania i wymiany handlowej, edukacji, a nawet modeli życia rodzinnego oraz zawodowego. Niemalże wszystko staje się prowizoryczne. Rosnąca dynamika postępu technologicznego wskazuje, że trend nietrwałości będzie się umacniał. W  takich warunkach nietrudno

KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

rozwiniętych. Przekłada się to niekorzystnie na perspektywy harmonijnego rozwoju i  wzrostu gospodarczego, a  zarazem to właśnie wzrost gospodarczy jest jednym z ważniejszych czynników determinujących procesy demograficzne, tak bardzo różne w  krajach biednych i  bogatych. Wskazuje to na wielką złożoność tego problemu6. Demografia jest spektakularnym przykładem wagi myślenia strategicznego. Między rozwojem społeczno-gospodarczym a  demografią występują wielorakie sprzężenia zwrotne, nie poddające się łatwo kompleksowej ocenie. Poprzestanie na ocenach ilościowych, bez pogłębionej, holistycznej analizy jakościowej, może prowadzić do nieuprawnionych wniosków, skutkujących kosztownymi błędami w  polityce społeczno-gospodarczej. Wyjątkowo dobrze przystaje tu Einsteinowska maksyma, że „nie wszystko, co się liczy, jest policzalne i  nie wszystko, co jest policzalne, się liczy”. Dlatego też obok analiz ilościowych niezbędne są pogłębione, holistyczne analizy jakościowe z uwzględnieniem rachunku kosztów i efektów zewnętrznych (externalities) i  długookresowej perspektywy. Nie można zatem twierdzić, że skoro liczba ludności w  skali światowej dynamicznie rośnie, to tym samym problemy demograficzne krajów i regionów o zmniejszającej się liczbie ludności (a do takich krajów należy Polska) rozwiążą się same. Jeśli nawet mogłoby do tego dojść w  jakiejś bliżej nieokreślonej „dłuższej perspektywie”, co jednak nie jest pewne, to w żadnym razie na taki automatyzm nie można liczyć w najbliższych kilku dekadach. Stąd potrzeba długookresowej, konsekwentnej, wolnej od presji cyklu wyborczego, holistycznej polityki i  strategii długookresowej. W  zależności bowiem od jej kierunków i  efektywności (czy zaniechania) sprzężenia zwrotne między demografią a wzrostem i rozwojem społeczno-gospo-


KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

Część I

o zaburzenia i kryzysowe sytuacje w gospodarce, co potwierdza chociażby fakt, że w ostatnich trzydziestu latach w  świecie doszło do ponad stu kryzysów bankowych. Tempo przemian jest obecnie tak wielkie, że „przeszłość nie staje się historią, lecz od razu archeologią, (...) z którą już nie mamy żadnego emocjonalnego związku. To wielka słabość współczesnego człowieka, wielkie jego nieszczęście: nie może zakotwiczyć się w historii, bo minione zdarzenia znikają z jego świadomości”9. W  takich warunkach nie tylko przyszłość, ale i teraźniejszość jawią się jako coraz mniej przejrzyste i coraz bardziej chaotyczne, trudne do zrozumienia, zwłaszcza w  sytuacji mnożących się w  wyniku rozwoju technik komunikacyjnych źródeł informacji. Jedną z  konsekwencji tego są dysfunkcje w  systemie etycznym i erozja systemu wartości. Problemem jest zacieranie się lub zanikanie wyrazistych punktów odniesienia w  kształtowaniu systemów wartości w działalności gospodarczej, ale i w życiu ludzkim. W takich warunkach łatwo o niedocenianie myśli strategicznej i tym bardziej fundamentalne znaczenie ma przezwyciężanie terroru taktycznej myśli krótkookresowej oraz tworzenie klimatu dla pełnej absorpcji myśli strategicznej przez system polityczny. Aby podjąć tak wielkie wyzwania, proponowany Kongres musi zapewnić wysoką jakość intelektualną oraz dużą skalę oddziaływania społecznego. Czy w Polsce uda się stworzyć warunki materialne do przygotowania i  realizacji takiego Kongresu? Przyszłość przyniesie pozytywną lub negatywną odpowiedź na to pytanie. Można jednak już w tej chwili z całą odpowiedzialnością stwierdzić, że warunki naukowe i instytucjonalne do przygotowania i realizacji Kongresu są w bardzo wysokim stopniu spełnione. W  takim klimacie optymizmu naukowego i  instytucjonalnego chcielibyśmy naszkicować panoramiczną problematykę Kongresu. Pod-

W  dokumentach Kongresu powinny znaleźć się próby odpowiedzi na pytanie, jak określić istotę myśli strategicznej oraz warunki rozwoju tej myśli. W tym kontekście chcielibyśmy przedstawić osiem tez o myśli strategicznej10: 1 Myśl strategiczna rodzi się w  procesie permanentnej konfrontacji diagnozy doświadczeń historycznych z wizją przyszłości. 2 Myśl strategiczna kształtuje się jako zjawisko długiego trwania, obejmujące przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. 3 W  długim trwaniu myśli strategicznej pojawiają się punkty zwrotne jako głębokie i szybkie zmiany struktury i sił napędowych rozwoju. 4 Myśl strategiczna jest myślą wyraźnie określonych podmiotów świata polityki, gospodarki, kultury, nauki i edukacji. 5 Postęp myśli strategicznej uzależniony jest nie tylko od zjawisk spontanicznego rozwoju społeczeństwa, gospodarki, nauki i  kultury. Myśl strategiczna jest również tworem działań sterowanych przez systemy państwa i  samorządu, korporacje transnarodowe oraz przez systemy organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ, OECD, Bank Światowy i Unia Europejska. 6 Punktem wyjścia myśli strategicznej jest odważna, uczciwa i  możliwie obiektywna analiza doświadczeń historycznych. Rerum cognoscere causas jest być może najważniejszym motywem analizy diagnostycznej.

9 M.  Szulc, R.  Kapuściński, Raport o  społeczeństwie. Dwa światy, 11 kwietnia 2002. http://www.reporter. edu.pl/raport_o_spoleczenstwie/raport_nadawca/dwa_ swiaty_ryszard_kapuscinski

10 Por. A.  Kukliński, w: Rozwój regionalny, polityka regionalna, studia regionalne, red. P. Artymowska, A. Kukliński, P. Żuber, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, Warszawa, lipiec 2011.

8

kreślamy – panoramiczną problematykę, a  nie program Kongresu, który wyłoni się w  dalszej fazie naszej dyskusji.

Myśl strategiczna — główne tezy


„Po pierwsze, rzetelne myślenie oznacza nakaz niedopuszczenia do siebie iluzji myślenia życzeniowego czy ideologicznego. Strategia jest przeciwieństwem ideologii. Po drugie, myśleć strukturalne, czyli integrować poszczególne elementy analizy w jedną całość. Po trzecie, myślenie priorytetami oznacza dostrzeganie właściwej hierarchii spraw, problemów, zagrożeń”. Myśl strategiczna jest „delikatną rośliną” rozwijającą się tylko w  sprzyjających warunkach „gleby i klimatu”, zarówno w kategoriach materialnych jak i  duchowych. Z  inicjatywy Kongresu w  przyszłości trzeba zainicjować opracowanie licznych case studies – studiów powstania, rozwoju i upadku myśli strategicznej państw, organizacji międzynarodowych oraz korporacji transnarodowych. To jest fascynująca domena studiów, będąca wielkim wyzwaniem dla szerokiego systemu nauk społecznych.

11

R. Kuźniar, Polityka i siła, Studia Myśli Strategicznej, Scholar, Warszawa 2009.

Problemowy zakres KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ Na tle tych wstępnych uwag chcielibyśmy przedstawić koncepcję pięciu pól problemowych Kongresu. I polem problemowym jest tysiąclecie polskiej myśli strategicznej. Chcielibyśmy zaproponować skupienie uwagi na trzech historycznych pomnikach tej myśli. Pierwszym pomnikiem jest myśl strategiczna pierwszych Piastów – strategia chrystianizacji Polski, innymi słowy strategia włączenia Polski do ówczesnej „Unii Europejskiej”. Drugim pomnikiem polskiej myśli strategicznej jest myśl strategiczna Polski Jagiellonów, będąca jednocześnie bardzo pięknym przykładem wielocywilizacyjnej integracji przestrzeni europejskiej. Trzecim pomnikiem polskiej myśli strategicznej jest długookresowa umiejętność wmontowania Polski w  struktury Unii Europejskiej. II polem problemowym jest analiza trzech globalnych metropolii myśli strategicznej XX i XXI w. Waszyngtonu, Brukseli i Pekinu.

1.

Waszyngton był niewątpliwą, wielką charyzmatyczną metropolią strategicznej myśli globalnej XX  w. W  Waszyngtonie powstały wielkie myśli strategiczne W. Wilsona, F. Roosevelta oraz G.  Marshalla. Elity waszyngtońskie odegrały decydującą rolę w  kształtowaniu nowego porządku globalnego po II wojnie światowej oraz tworzyły strategię zimnej wojny, która doprowadziła do upadku sowieckiego imperium. Po jego upadku cały świat stał się potencjalnym polem dominacji amerykańskiej myśli strategicznej. Niestety dominacja ta trwała bardzo krótko. Amerykańskie elity nie umiały replikować doświadczeń z  końca II wojny światowej – nie wygenerowały nowej, globalnej myśli strategicznej, która stworzyłaby nowy porządek glo-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

9

Część I

Albert Einstein powiedział: „Imagination is more important than knowledge” (Wyobraźnia jest ważniejsza niż wiedza). Trudno przecenić rolę wyobraźni w kształtowaniu wizji przyszłości, która staje się inspiracją do tworzenia strategii. W  tym kontekście pojawia się kluczowe pytanie studiów strategicznych: Quo Vadis – dokąd idziesz? 8 Myśl strategiczna jest umiejętnością określenia struktury i  priorytetów w  systemie celów rozwoju danego podmiotu. Formułując pytanie Polonia Quo Vadis?, mówimy jednocześnie o wizji rozwoju Polski oraz o systemie priorytetów, które stają się podstawą decyzji strategicznych, określających kierunki rozwoju kraju. Warto zacytować trzy zasady myślenia strategicznego sformułowane przez R. Kuźniara11:

KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

7


KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

Część I

balny XXI  w. Ten kryzys amerykańskiej myśli strategicznej był początkiem zmierzchu USA, jako największego supermocarstwa w  dziejach świata. Na naszych oczach PAX Americana staje się zjawiskiem gasnącego trendu. Nie znaczy to oczywiście, że jeszcze przez kilkanaście lat Waszyngton nie będzie najbardziej potężną metropolią globalnej myśli strategicznej, dysponującą wspaniałym zapleczem intelektualnym i  instytucjonalnym. W  żadnej innej metropolii świata nie działa tak bogaty i  sprawny zespół instytucji typu think tank, które są źródłem nowej myśli strategicznej. Niestety głęboko skłócony i  podzielony świat amerykańskiej elity władzy stracił zdolność wchłaniania nowej myśli strategicznej tworzonej przez wspaniałe amerykańskie instytucje. Można mówić o paraliżu myśli strategicznej całego amerykańskiego aparatu władzy. W Waszyngtonie zarysowuje się dramatyczna luka oddzielająca świat refleksji intelektualnej od realnego świata polityki krótkiego okresu, a zwłaszcza od polityki elektoralnej. W  blasku zachodzącego słońca będziemy jeszcze przez długie lata oglądali wybitne dokumenty amerykańskiej i  globalnej myśli strategicznej tworzonej przez świat Waszyngtonu. Jednym z  tych dokumentów jest raport przygotowany przez National Intelligence Council12 pt. Global Trends 2025. A transformed World. Treść tego dokumentu powinna się stać przedmiotem uwagi jednego z  naszych referatów kongresowych. Powstanie, rozwój i  kryzys Waszyngtonu, jako wielkiej metropolii globalnej myśli strategicznej, może być przedmiotem jednego z  najbardziej dramatycznych referatów naszego Kongresu.

2. Bruksela błyszczała na firmamencie XX w. jako wielka metropolia globalnej myśli strategicznej. W Brukseli kształtowały się środowiska intelektualne i instytucjonalne, które sterowały 12

Global trends 2025. A transformed World, NIC, Washington D.C., November 2008.

10

procesem powstania Unii Europejskiej – największej innowacji instytucjonalnej XX  w.13 W  okresie założycielskim Unii Bruksela była symbolem innowacyjnej myśli strategicznej o  znaczeniu globalnym. Panowało wówczas przekonanie, że brukselskie metody integracji znajdą twórczą adaptację w  innych regionach świata, zwłaszcza w Azji i Ameryce Łacińskiej. Wydawało się, że Bruksela będzie równorzędnym partnerem Waszyngtonu w  zakresie tworzenia i  dyfuzji globalnej myśli strategicznej, jednak tak się nie stało. Bruksela w  tej chwili jest partnerem najsłabszym w  strategicznym trójkącie Waszyngton–Bruksela–Pekin. Podkreślając obecne słabości Brukseli w  zakresie tworzenia globalnej myśli strategicznej, trzeba przypomnieć o niewątpliwych sukcesach Brukseli w  zakresie tworzenia i  wdrażania systemu efektywnego programowania krótko- i średniookresowego. Komisja Europejska stworzyła teorię i praktykę programowania jako jednego z  ważnych instrumentów koordynacji bardzo różnorodnych procesów rozwojowych Unii Europejskiej. Ten sprawny system programowania powinien być przedmiotem pogłębionych studiów problemowo-monograficznych. Wracając do nurtu myślenia strategicznego, proponuję, aby uczestnicy Kongresu zwrócili szczególną uwagę na dokument Europa 202014 z 3 marca 2010 r. Dokument ten był przedmiotem wielogodzinnych adoracji, które przetoczyły się przez wszystkie państwa członkowskie. Niestety w  czasie tych adoracji zabrakło głosu naiwnego dziecka, że „król jest nagi”. Innymi słowy, Europa 2020 nie jest dokumentem myślenia strategicznego, a  tylko dokumentem w  kategoriach programowania średniookresowego. Nie jest to dokument europejskiej godziny prawdy ani wielkiej europejskiej myśli strategicznej. 13 Por. Unia Europejska. Dylematy XXI w., IV Konferencja Krakowska, Kraków, czerwiec 2011. 14 Europa 2020, Komisja Europejska, Bruksela 3.3.2010, w: Forum Myśli Strategicznej. Doświadczenia i perspektywy, „Biuletyn PTE”, październik 2010.


W promieniach wschodzącego słońca można zobaczyć proces powstania nowej metropolii globalnej myśli strategicznej XXI  w. – Pekinu. Jest to metropolia nowego typu, w której działają mechanizmy nieznane w dziejach Waszyngtonu i Brukseli. Jednym z nich jest długookresowa mądrość strategicznego myślenia Komunistycznej Partii Chin obchodzącej jubileusz 90-lecia swego istnienia. Warto zwrócić uwagę na dwa artykuły, które ukazały się na łamach „IHT”15: China’s Communist Party at 90 i Great Party, but where’s the Communism? W  odpowiedzi na pytanie zawarte w  tytule drugiego artykułu autor podkreśla, że „Partia nie reprezentuje już utopijnej ideologii. Jeśli ideologia partii w ogóle istnieje, to jest nią ideologia władzy”. Ta ideologia władzy jest jednak ideologią znacznie mocniej uzasadnioną i  silniejszą niż sądzi autor artykułu. Dlatego warto przeanalizować wypowiedź R.L. Kuhna pt. CPC helps build confident nation16. W  tym kontekście chcielibyśmy przedstawić następujące tezy17: 1. Komunistyczna Partia Chin oferuje społeczeństwu chińskiemu dwie wizje dobrze ugruntowane doświadczeniem ostatnich 30 lat; a. pierwsza jest wizją Chin jako wiodącego supermocarstwa XXI w. (duma narodowa Chińczyków dobrze zinternalizuje tą wizję); b. druga jest wizją dynamicznego rozwoju gospodarczego Chin tworzącego 15

D. Shambaugh, M. Pei, IHT, July 1 2011.

16

R.L. Kuhn, CPC helps build confident nation, China Watch, China Daily, „IHT”, June 30 2011. 17 Por. A. Kukliński, Chapter VIII. The transformation of the megaspace of China, w: A. Kukliński, Megaspaces of the XXI century, Ministry of Regional Development, 2011.

18

Por. L. Jing, P. Yininh, Shaping Lives. The training ground for the future leaders of the Communistic Party of China. Z. Yinan, Teaching modern governance skills, China Watch, „IHT”, June 30 2011. 19 Przygotowanie referatu kongresowego wstępnie zatytułowanego Pekin jako nowa metropolia globalnej myśli strategicznej XXI w. jest zadaniem wykonalnym, choć trudnym z uwagi na dużą liczbę wydawanych publikacji dotyczących doświadczeń chińskich. Por. Special Report on China, „The Economist”, July 25 2011.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

11

Część I

3.

zatrudnienie i dobrobyt w skali niespotykanej w  dotychczasowych doświadczeniach historycznych. 2. Interpretacja doświadczeń chińskich jako kolejnego rozdziału w  historii demokracji i  kapitalizmu jest niesłuszna. Chińczycy tworzą zupełnie nowy rozdział historii – rozdział oświeconego i  elastycznego totalitaryzmu, który adaptuje do swoich celów strategicznych niektóre rozwiązania demokracji i  kapitalizmu, nie przyjmując jednak liberalnej istoty tych rozważań. 3. W interpretacji chińskiego modus operandi decydującą rolę odgrywa trójkąt: autokracja–technokracja–planowanie strategiczne. 4. W  Pekinie, z  wielkim sukcesem, rozwija się Centralna Szkoła Partii, która kształci jej liderów, wzmacniając ich wiedzę i umiejętności w  zakresie podejmowania decyzji strategicznych18 . W  szkole istnieje zadziwiająca tolerancja dla wolności wypowiedzi oraz analizowania prawie wszystkich trudnych problemów kraju. Szkoła rozwija między innymi programy współpracy z  The Kennedy School of Government at the Harvard University. Ulegając czarowi nieodpartego sukcesu Chin, trzeba jednak pamiętać o bogatej historii tego kraju, w którym po okresach długotrwałego rozwoju pojawiły się okresy chaosu i regresu. Czy można wykluczyć możliwość wystąpienia takiego regresu historii Chin XXI w.?19 Zakładamy, że porównawcza analiza trzech globalnych metropolii myśli strategicznej XX i XXI w. z pewnością będzie ważnym fragmentem Kongresu, który wzbudzi szerokie zainteresowanie naukowe, społeczne i polityczne.

KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

Pozytywna lub negatywna ocena dokumentu Europa 2020 powinna być kontrowersyjnym przedmiotem jednego z  referatów kongresowych. Mocny głos Kongresu w sprawie tego dokumentu usłyszy Bruksela, co otworzy drogę do dyfuzji rezultatów naszego Kongresu na scenie europejskiej.


KONGRES POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ

Część I

III pole problemowe kongresu stanowić będzie potrójne Quo Vadis jako laboratorium myśli strategicznej. W  naszym doświadczeniu termin „laboratorium” wiąże się raczej z  problematyką nauk przyrodniczych, a  zwłaszcza z problematyką fi zyki i chemii. Myślimy jednak, że pojęcie to powinno być zinternalizowane przez nauki społeczne. W tym duchu chcielibyśmy zaproponować koncepcję potrójnego Quo Vadis jako laboratorium myśli strategicznej, jako wyzwania dla naszej wiedzy i wyobraźni. Chodzi o zintegrowaną analizę potrójnego Quo Vadis: Mundus Quo Vadis? Europa Quo Vadis? Polonia Quo Vadis? IV polem problemowym Kongresu będą trzy referaty: • Problematyka i  strategia skoku cywilizacyjnego Polski w XXI w.20, • Strategiczne problemy przyszłości Polski, • Polska 2030. Trzecia fala nowoczesności21. V polem problemowym Kongresu będą przyszłościowe problemy rozwoju polskiej myśli strategicznej, dzięki czemu Kongres stanie się rzecznikiem procesów szybkiego rozwoju regionalnej myśli strategicznej22 . Będzie to jednocześnie inspiracja dla polskich regionów, aby wzmocnić dorobek intelektualny i pragmatyczny Forum Myśli Strategicznej oraz KONGRESU POLSKIEJ MYŚLI STRATEGICZNEJ. Regiony Małopolski, Dolnego Śląska, Górnego Śląska i Lubelski już wkroczyły na tę drogę. Vivant sequentes! Oczywiście ten akcent regionalnej myśli 20 Por. Polska Myśl Strategiczna. Na spotkanie z enigmą XXI w., „Biuletyn PTE”, kwiecień 2011, s. 83; Polonia Quo Vadis, op.cit., s. 85. 21 M. Boni, Polska 2030 – trzecia fala nowoczesności, IV Konferencja Krakowska, Kraków, 13 czerwca 2011. 22 Por. Na spotkanie z  enigmą XXI  w., op.cit.; Rozwój regionalny, polityka regionalna, studia regionalne, op.cit.

12

strategicznej nie przesłoni syntetycznego spojrzenia na główną misję Kongresu, która powinna stać się punktem zwrotnym w  historii polskiej myśli strategicznej. Czy uda się osiągnąć sukces na tym decydującym polu? Jest to pytanie otwarte dotyczące syntezy dorobku Kongresu.

Prace przygotowawcze i główne wyznaczniki programu Kongresu Przedstawione tu rozważania nie stanowią programu Kongresu, są zarysem jego problematyki, który zbliża nas do decyzji w sprawie jego programu. Kongres powinien być przedsięwzięciem wielkiej skali o szerokim oddziaływaniu społecznym. W  tym ujęciu słuszna jest wizja włączenia kilkuset osób w  proces przygotowania i realizacji Kongresu. Tak szeroki krąg nie stworzy jednak zintegrowanej konstrukcji tematycznej i pragmatycznej, która stałaby się punktem zwrotnym w  historii polskiej myśli strategicznej. Trzeba zaprojektować węższy zespół ok. 30 osób, które będą kreatorami programu Kongresu. Propozycje ekspertyz to kwestia otwarta zarówno w ujęciu tematycznym, jak i osobowym. Na podstawie tych propozycji ustalony zostanie kalendarz rozmów z potencjalnymi referentami i  współtwórcami programu Kongresu. Rozmowy te powinny być przeprowadzone w  ciągu najbliższych miesięcy. Po uzyskaniu pozytywnego rezultatu będziemy mogli powiedzieć, że dysponujemy już realną wizją problematyki Kongresu. Niezależnie od tego, czy PTE znajdzie środki materialne na przygotowanie i realizację Kongresu, opublikuje polski i  angielski tom na temat: Mundus Quo Vadis? Europa Quo Vadis? Polonia Quo Vadis? Problemy myśli strategicznej XXI w.


Wielki kryzys a drogi ewolucji systemu rynkowego

W debacie naukowej z okazji jubileuszu 90. rocznicy założenia Towarzystwa Ekonomicznego w Krakowie nadano tytuł „Wielki kryzys jako bilans otwarcia XXI wieku. Próba holistycznej interpretacji”. Bez pretensji do nadawania kryzysowi finansowemu i gospodarczemu 2008  r. takiego znaczenia, warto zastanowić się nad takim zastosowaniem tego pojęcia. Bilans otwarcia w  swoim podstawowym znaczeniu służy przedstawieniu obrazu jakiegoś osiągniętego stanu przez podsumowanie wyników dotychczasowej działalności i  stworzeniu podstawy dla nowego planu działania. Czy wielki kryzys rzeczywiście spełnia taką rolę w odniesieniu do gospodarki światowej XXI wieku? Odpowiadając na to pytanie, trzeba spostrzec, że kryzys ten nie był ani jedynym, ani pierwszym doniosłym wydarzeniem początków XXI stulecia. Wydarzeniem, które zmieniło świat, był bezprzykładny atak terrorystyczny na nowojorskie wieżowce World Trade Center z  11  września 2001  r., który spowodował rozpoczęcie nieustającej wojny z terroryzmem. Wprowadził on atmosferę powszechnego zagrożenia i  nie-

pewności, zasadnicze zmiany warunków podróżowania oraz wzmocnienie aparatów nadzoru i kontroli życia społecznego, co w praktyce oznacza zmianę w kierunku ograniczenia swobód osobistych. Atak ten zaś nie był przypadkowym zdarzeniem, lecz wynikiem narastających napięć we współczesnym świecie. Nie odmawiając doniosłości kryzysowi, może jednak lepiej przyjąć, że stał się on nie tyle bilansem otwarcia XXI stulecia, ile jednym z ważnych elementów takiego bilansu. Można uznać, że wraz z innymi zdarzeniami kryzys rzeczywiście przyniósł swego rodzaju podsumowanie stanu ewolucji systemu rynkowego, a zwłaszcza pewnych bardzo istotnych przemian, jakim uległ światowy system i sposób działania gospodarki rynkowej w ciągu ostatnich paru dziesięcioleci. Kryzys 2008  r. nie był bowiem normalnym dla gospodarki rynkowej cyklicznym załamaniem koniunktury, lecz stał się wynikiem tego szczególnego kierunku przemian. Kierunek ten określam mianem wielkiego wynaturzenia. Gospodarka jest tą dziedziną działalności człowieka, która służy zaspokajaniu ludzkich potrzeb życiowych. Podstawą tej działalności jest praca, tworząca wartość w postaci najrozmaitszych dóbr i usług. Przed około 200 laty zaczął upowszechniać się sposób społecznej organizacji produkcji i  wymiany tych

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

13

Część II

Wynaturzenie gospodarki rynkowej

PUNKTY ZWROTNE

Zdzisław Sadowski


PUNKTY ZWROTNE

Część II

wartości zwany systemem rynkowym. Choć nie wolny od wad, system ten wykazał wielką sprawność dzięki zorientowaniu na przedsiębiorczość i innowacyjność, a także dzięki swym walorom autoregulacyjnym, zapewniającym szybkie dostosowywanie procesów gospodarczych do zmieniających się warunków. Grupie krajów przodujących zapewnił potężny rozwój gospodarczy, społeczny i cywilizacyjny. W ciągu dwóch stuleci doprowadził do niebywałych zmian warunków życia w skali globu ziemskiego, a wreszcie otworzył drogę do nowej cywilizacji informacyjnej. Jednakże – jak już wspomniałem – w ciągu ostatniego ćwierćwiecza ewolucja tego systemu przyjęła szczególny kierunek. Doprowadziła mianowicie do niebywałego rozrostu rynków finansowych, służących bogaceniu się nie przez pracę tworzącą nowe wartości, lecz przez spekulacyjne obracanie kapitałem finansowym w  dążeniu do osiągania zysków na zmianach giełdowych kursów akcji. Spekulacje giełdowe mają swoją długą historię, a wielki kryzys 1929 r. zaczął się od krachu giełdowego. Jednak przy wszystkich podobieństwach nie była to ta sama skala zjawisk. Historia 30 lat poprzedzających obecny kryzys pokazuje nieprawdopodobny rozwój rozmiarów i form spekulacji, opartej teraz na zastosowaniu coraz bardziej wymyślnych narzędzi lokat kapitałowych, tzw. derywatów, a wraz z tym ogromny wzrost obrotów na rynkach finansowych, przekraczający wielokrotnie rozmiary handlu światowego1. Rynki finansowe stały się głównym ogniwem gospodarki, działającym niezależnie od tzw. sfery realnej, czyli od procesów produkcji i handlu. Powstała rozległa struktura obejmująca system bankowy, rozgałęziony układ giełd pieniężnych oraz aparat doradztwa finansowego z  fi rmami ratingowymi, zajmującymi się profesjonalnie ocenami atrakcyjności różnych obszarów i  form lokowania kapitału. Firmy ratingowe uzyskały w praktyce 1 Znakomity obraz historii tego procesu kreśli David Harvey (2010). Znajdujemy tam m.in. informację, że w 2008 r. światowe obroty na rynkach fi nansowych osiągnęły poziom 600 bilionów dolarów w skali rocznej.

14

specjalny status organów sterujących międzynarodowymi ruchami kapitału. Działanie rynków finansowych ostatecznie sprowadza się do zaciągania i udzielania różnego rodzaju kredytów oraz tworzenia lokat inwestycyjnych. Transakcje te są związane ze znaczną niepewnością i  ryzykiem, gdyż zależą od kształtowania się kursów walut i  kursów giełdowych. Natomiast współczesne techniki informacyjne pozwalają na przemieszczanie kapitału w ciągu sekund. Taka ekspansja rynków finansowych z ciągłymi potężnymi ruchami kapitału musiała nadać gospodarce wielką wrażliwość na rozmaite zachwiania kursów giełdowych i kursów walut, wywoływane często przez zupełnie przypadkowe zjawiska lub wypowiedzi polityków. Gospodarka USA przeżyła w 2001 r. groźny kryzys fi rm internetowych (tzw. dot.com crisis). Było to poważne ostrzeżenie, ale nie zostało odpowiednio wykorzystane. Kryzys ten został przezwyciężony dzięki uruchomieniu nowego pola ekspansji finansowej opartego na akcji kredytowej skierowanej na budowę domów mieszkalnych. Rozwinięta została na wielką skalę akcja udzielania przez banki tanich kredytów hipotecznych, a  następnie ich sekurytyzacji, czyli nadawaniu formy atrakcyjnych funduszy inwestycyjnych. Tworzono w  ten sposób nowy kapitał o  cechach wyraźnie wirtualnych, gdyż jego wartość opierała się wyłącznie na oczekiwaniach dotyczących kształtowania się kursu akcji tych funduszy, a ostatecznie – na przewidywaniach dotyczących wzrostu cen mieszkań. Nie było nic dziwnego w  tym, że w  końcu nastąpiło nagłe załamanie tego rynku. Samo zjawisko załamania nie było nowe. Nowa była jego skala i szybkość rozprzestrzeniania się kryzysu. Pojawiły się kolosalne straty kapitałowe dla niefortunnych inwestorów oraz wielkie zagrożenie dla banków finansujących. Bankructwo dużego domu bankowego i  groźba załamania się całego systemu bankowego zmusiła najpierw rząd USA, a następnie rządy europejskie do dofinansowania banków kosztem wzrostu własnego zadłużenia. Sytuację pogorszył spadek dochodów spowodowany przez załamanie się popytu ryn-


kowego i  powszechną recesję. Kryzys finansowy przeniósł się na realną gospodarkę i stał się ogólnym kryzysem gospodarczym.

Potrzeba przemiany systemowej

15

Część II

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

PUNKTY ZWROTNE

Zadaniem bilansu otwarcia jest dostarczenie podstawy do nowego planu działania. Kryzys 2008  r. stworzył taką podstawę w  postaci konstatacji, że nadmierna zależność od kapitału finansowego i  rynków finansowych stanowi istotne zagrożenie systemowe dla gospodarki światowej. Powstała zatem potrzeba powrotu do właściwych zasad gospodarowania przez przebudowę systemu finansów międzynarodowych w  kierunku zasadniczego ograniczenia swobody przepływu kapitałów i  roli rynków finansowych. Zadaniem banków i  biznesu finansowego nie może być dominacja i  spekulacja, lecz świadczenie społeczeństwu usług, związanych z  funkcjonowaniem sfery realnej. Światowy system finansowy powinno się zrekonstruować w  taki sposób, aby przekształcić go w instrument promowania etycznego i trwałego rozwoju świata. Przez pewien czas mogło się zdawać, że teza ta stała się ogólnie przyjętym postulatem. Pojawiły się różne pomysły jego realizacji. Przywołane zostało pozytywne doświadczenie umowy międzynarodowej z  Bretton Woods z  1944  r., która uporządkowała ówczesny system finansowy, wprowadzając mechanizm zapewniający stabilizację kursów walut. Zaczęto na nowo rozważać koncepcję wprowadzenia pieniądza światowego niezależnego od dolara czy jakiejkolwiek innej waluty krajowej. Znacznym zainteresowaniem zaczęła się cieszyć koncepcja wprowadzenia ogólnoświatowego podatku od transakcji finansowych, o  tyle ciekawa, że wobec ogromnej skali tych transakcji mogłaby przy minimalnym obciążeniu przynosić bardzo wielkie środki nadające się do wykorzystania na ważne cele społeczne.

Aby jednak dokonać przemiany systemowej w  skali światowej, niezbędne jest osiągnięcie szerokiego porozumienia międzynarodowego, zdolnego do podporządkowania sobie interesów kapitału finansowego. Może kiedyś do tego dojdzie. Na razie dość szybko się okazało, że nie udaje się wypracować tego rodzaju wspólnego stanowiska i  doprowadzić do podjęcia działań naprawczych z powodu różnic bieżących interesów. Przede wszystkim zaś ze względu na to, że wielkie centra finansowe świata nie są zainteresowane osłabianiem swego znaczenia. W  rezultacie świat wszedł w  pełen napięć okres zmagań z  następstwami kryzysu. Po chwilowej niepewnej poprawie w  2010  r. stało się widoczne, że proces wychodzenia z  wielkiego kryzysu XXI wieku będzie długi i  trudny (zob. np. LINK Global Economic Outlook 2010). Czołowe kraje wysoko rozwinięte – z  USA na czele – doświadczają słabości ekonomicznej, na którą składają się: chwiejność finansowa, ograniczenia kredytowe, duże bezrobocie, słaby popyt wewnętrzny. Towarzyszą temu programy konsolidacji fiskalnej, oznaczające restrykcyjne oszczędności budżetowe. Dotyczy to w  szczególności europejskiej strefy euro, której kilka krajów znalazło się w sytuacji wymagającej pomocy ze strony innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Jednym z  wielkich problemów gospodarki światowej pogłębionych przez kryzys jest nierównowaga finansowa, wynikająca z  wieloletniego deficytu płatniczego USA i z nagromadzenia rezerw dolarowych przez Chiny. Już samo to, że w szybkim tempie kraj ten zaczął odgrywać coraz większą rolę w globalnej gospodarce, jest problemem światowym. Chiny odznaczają się bardzo szybkim wzrostem gospodarczym, ich produkt krajowy brutto podwaja się co 7–8 lat, ich potencjał przemysłowy zwiększa się znacznie szybciej, jednocześnie zbliżają się do pozycji głównego światowego importera paliw i surowców, a przy tym ich eksport do niedawna znajdował się w fazie nieustannej ekspansji. Kryzys światowy wpłynął negatywnie na chiński eksport, ale nie na ogólny wzrost, gdyż ten


PUNKTY ZWROTNE

Część II

może orientować się na szybko rosnący rynek wewnętrzny. Dzięki utrzymywanej przez wiele lat znacznej nadwyżce eksportowej chińskie rezerwy dolarowe przekraczają 2 biliony dolarów. Tradycyjnie główną formą ich przechowywania było lokowanie w  obligacjach państwowych USA. Od niedawna Chiny przystąpiły do lokowania tego kapitału w nowy sposób, używając go do wykupu dobrze prosperujących światowych fi rm przemysłowych 2 . Zmiany te budzą zaniepokojenie zarówno z powodu rosnącej potęgi chińskiego kapitalizmu i siły mocarstwowej Państwa Środka, jak też z uwagi na obawę przed podporządkowaniem politycznym ciągle panującemu w  Chinach szczególnemu reżimowi, sterowanemu przez partię komunistyczną. Te obawy potęgują atmosferę niepewności w  gospodarce światowej. Niewątpliwie sytuacja pokryzysowa sprzyja dokonywaniu się zasadniczej zmiany geopolitycznej polegającej na osłabieniu pozycji USA, a  umacnianiu się nowych potęg o  dążeniach mocarstwowych: Chin, Indii czy Brazylii. Ostatnio pojawiła się nowa inicjatywa międzynarodowa w  postaci grupy BRICS, do której obok trzech wymienionych wchodzi również Rosja i Unia Afryki Południowej, a który na razie dał tylko poznać swoje zamierzenia (por. Sanya Declaration 2011).

Kryzys gospodarczy skupia powszechną uwagę ze względu na bezpośredni negatywny wpływ na ogólne warunki życia. Nie on jednak jest głównym elementem bilansu otwarcia XXI wieku. Wynaturzenie gospodarki określane czasem niezbyt dobrze brzmiącym terminem finansyzacji nie stanowi bowiem jedynego zagrożenia dla świata. Od lat obserwuje się na scenie światowej

zjawiska i procesy grożące nieodwracalnym pogarszaniem się warunków ogólnego rozwoju gospodarczego i społecznego. W procesie ewolucji warunków życia występują dwie wielkie grupy zjawisk zagrażających przyszłości, które są już dobrze rozpoznane przez naukę, ale wciąż jeszcze nie są przedmiotem powszechnego rozumienia. Jedna to rujnowanie środowiska ekologicznego przez wielostronną nadmierną eksploatację zasobów naturalnych. Druga to pogarszająca się sytuacja społeczna związana z  dysproporcjami poziomów życia pomiędzy krajami wyżej i  mniej rozwiniętymi, lecz także w  wewnętrznych warunkach wielu krajów, w tym także wysoko rozwiniętych. Zasoby naturalne globu ziemskiego są ograniczone i stopniowo się wyczerpują. Nie przejmowano się tym dopóty, dopóki perspektywa ta była odległa. Obecnie jednak – z  powodu ogromnego przyrostu liczby mieszkańców świata, zmuszającego do intensyfi kacji produkcji żywności, a także na skutek wielu dziesięcioleci intensywnej ekspansji przemysłowej – gospodarka światowa znalazła się w  bezpośredniej bliskości tych granic, a nawet – jak sądzą niektórzy uczeni – zaczęła je przekraczać. Obserwuje się groźne zmiany warunków klimatycznych, związane z działalnością przemysłową człowieka. Uważa się, że w perspektywie kilkudziesięciu lat świat wejdzie w  sytuację niemożności utrzymania dotychczasowych warunków życia w skali globalnej. Problem pogarszania się ekologicznych warunków życia na Ziemi jest tym trudniejszy do przezwyciężenia, że trwający szybki przyrost ludności świata powoduje nieustanny wzrost zapotrzebowania na żywność i produkcję dóbr powszechnego użytku3. Temu rosnącemu zapotrzebowaniu coraz trudniej sprostać. Zasoby ziemi uprawnej są ograniczone, a  ich wykorzystanie podlega wahaniom klimatycznym. Ponadto trzeba je dzielić między produkcję

2 W  krótkim czasie kapitał chiński opanował już 6% światowej własności kapitałowej i jego udział dalej rośnie, podczas gdy udział USA wynosi około 20%, choć przed 30 laty sięgał 50% (Being eaten… 2010, s. 81, 82).

3 Szacuje się, że w ciągu 40 lat liczba mieszkańców świata wzrośnie z obecnych 7 miliardów do 9 miliardów osób.

Kumulacja zagrożeń

16


4 Jak w  znanym przypadku szefów wielkich banków amerykańskich, którzy wypłacili sobie wysokie premie w szczytowym okresie kryzysu dzięki zasilaniu banków z kasy państwowej.

5 Według jednego z obliczeń ONZ-owskich światowy podział dochodów kształtuje się tak, że łączny dochód roczny 50 najbogatszych osób odpowiada łącznemu dochodowi 450 milionów najbiedniejszych.

W kierunku nowego ładu światowego Zagrożenia przedstawione w niniejszym bilansie otwarcia są trudne do przezwyciężenia, ale myśl ludzka nie jest wobec nich całkowicie bez-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

17

Część II

nia w poważne zagrożenia dla przyszłości świata. Zmienił się charakter konkurencji rynkowej, przyjmując postać powszechnej komercjalizacji wszystkich niemal dziedzin życia. Mechanizmy rynkowe stały się podstawowym regulatorem, sterującym współczesną cywilizacją, w  tym takimi dziedzinami jak informacja, edukacja, kultura, nauka, sport. Nastąpiło uzależnienie całego życia społecznego od decyzji opartych na kryterium opłacalności. W  tych warunkach przyśpieszeniu uległy procesy rujnowania środowiska naturalnego, gdyż tradycyjny rachunek ekonomiczny nie zawiera należytej wyceny wartości zużywanych zasobów naturalnych. Wraz z ciągłym wzrostem skali produkcji musi to skutkować rujnowaniem ekosystemu, a  według bieżących badań już doprowadziło świat do tzw. deficytu ekologicznego, czyli sytuacji, w której stan zasobów naturalnych przestał wystarczać do utrzymywania światowej konsumpcji na dotychczasowym poziomie. Natomiast wady rynkowego systemu podziału powodują coraz bardziej nasilającą się polaryzację społeczeństw z groźnymi następstwami dla porządku i spokoju globalnego5. Z tych rozważań wynika, że zjawiska związane z  kryzysem finansowym i  ekonomicznym łączą się z ogólniejszymi negatywnymi skutkami działania współczesnego systemu rynkowego, składając się razem na rzeczywisty bilans otwarcia XXI stulecia. Z bilansu tego należy wyciągnąć wnioski dotyczące kierunków dalszych działań i dalszej ewolucji systemu gospodarczego.

PUNKTY ZWROTNE

roślinną (z  uwzględnieniem roślin przemysłowych) i  zwierzęcą. Nieurodzaje, susze i  powodzie coraz silniej odbijają się na zaopatrzeniu, powodując niekiedy masowe klęski głodu (jak obecnie w Somali), a także okresowe silne wzrosty cen podstawowych artykułów żywnościowych, które prowadzą do wybuchów rozległych protestów i rewolt zdesperowanej ludności (jak ostatnio w  arabskich krajach basenu Morza Śródziemnego). Nasilają się zagrożenia wynikające z pogarszania sytuacji społecznej świata, na tle nierówności w zakresie dochodów. Endemiczna bieda, w  jakiej żyją masy ludzi, kontrastuje z  potężnymi zasobami uprzywilejowanych jednostek, bogacących się nierzadko tylko w wyniku wspomnianego wynaturzenia systemu gospodarczego4. Zjawiska te rodzą poważne następstwa zmieniające świat. Poszukiwanie lepszych warunków życia spowodowało nasilenie migracji z  krajów ubogich do zamożnych. Powstawanie skupisk ludności napływowej o odmiennej kulturze i obyczajowości sprawia, że rodzą się animozje i konflikty o charakterze narodowym, religijnym i rasowym. Wiek XXI staje się okresem rosnącej konfliktowości, która przyjmuje najpierw postać sporów i protestów, pojedynczych aktów przemocy, potem ataków terrorystycznych, rewolucji, konfliktów zbrojnych i  wojen lokalnych, a wreszcie terroryzmu światowego. Zagrożenia te mają wspólną przyczynę – wynikają z  form i  sposobu działania współczesnej gospodarki, opartej na mechanizmach rynkowych. Przy wszystkich swoich zaletach system rynkowy wyzwalał zawsze zjawiska szkodliwe dla życia społecznego, gdyż nie zapewniał ani pełnego zatrudnienia, ani sprawiedliwego społecznie podziału wyników produkcji, wytwarzając nierówności i sprzeczności społeczne. Współczesna ewolucja tego systemu nie tylko nie usunęła tych wad, lecz przeciwnie, doprowadziła do ich zaostrzenia i przekształce-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

radna. Już od lat prowadzona jest walka o przeciwdziałanie zmianom klimatycznym poprzez zmianę nośników energii w  celu ograniczenia emisji dwutlenku węgla do atmosfery. Ale zmiany klimatyczne z  globalnym ociepleniem na czele są tylko jednym z  następstw niszczenia środowiska naturalnego. Aby zapobiec dalszej rabunkowej eksploatacji zasobów naturalnych Ziemi, niszczeniu bioróżnorodności, degradacji i zakwaszeniu oceanów oraz utracie bezpieczeństwa energetycznego oraz możliwości zaopatrzenia w  żywność i  wodę, trzeba zmienić charakter wzrostu gospodarczego. Powinien on zostać oparty na nowych formach przedsiębiorczości i  innowacyjności, nastawionych na oszczędzanie energii i zasobów naturalnych6. Dziś jest już sprawą dobrze rozpoznaną, że oprócz niezbędnych działań na rzecz uzdrowienia systemu finansów międzynarodowych oraz zapobieżenia zmianom klimatycznym powinno się jak najszybciej przystąpić do realizowania w skali globalnej dawno opracowanej koncepcji strategii trwałego rozwoju. Koncepcja ta opiera się na idei, według której mechanizmy rynkowe, konieczne dla prawidłowego funkcjonowania gospodarki, potrzebują wsparcia w  postaci rozumnego sterowania. Realizacja tejże koncepcji będzie wymagała budowania nowego ładu światowego, który można określić jako ekologiczno-społeczno-ekonomiczny. Ma on ustanowić takie formy wzrostu gospodarczego i ogólnego rozwoju, które zapewniałyby respektowanie granic ekologicznych, eliminację endemicznej biedy, inwestowanie w  rozwój dóbr publicznych oraz zapewnienie rozsądnego i odpowiedzialnego przywództwa wyposażonego w  aparaturę wczesnego ostrzegania. Za podstawę powinno się uznać konstatację, że losów społeczeństwa ludzkiego nie można powierzać rynkowi. Zalety systemu rynkowego sprawiają, że jest on niezbędny jako zasadnicza forma organizacji życia gospodarczego. Trzeba jednak 6 Zajmuje się tym m.in. najnowszy raport Klubu Rzymskiego, wydany w 2010 r. w formie książkowej pt. The Blue Economy: 10 Years, 100 Innovations, 100 Million Jobs, autorstwa Guntera Pauli.

18

świadomie korygować jego funkcjonowanie, eliminując wynaturzenia i  negatywne skutki jego działania. Zmiany zachodzące obecnie w świecie obejmują nie tylko sferę zaspokajania potrzeb materialnych człowieka, lecz sięgają głęboko w sferę kultury, obyczajowości i  systemów wartości. Nie chodzi więc o tworzenie koncepcji nowego, statycznego ładu ustrojowego, lecz o określenie pożądanego kierunku oddziaływania na tworzenie się mobilnego, adaptacyjnego układu, zdolnego do ciągłej, szybkiej absorpcji przemian w strukturze potrzeb i motywacji człowieka. W  zglobalizowanym świecie skala problemów do rozwiązania wykracza poza możliwości poszczególnych państw. Żaden kraj, nawet największy, nie rozwiąże sam tych problemów. Niezbędne jest wytworzenie ogólnego nastawienia na najszerszą współpracę międzynarodową, nakierowaną na określenie i  realizację wspólnych celów: obrony warunków życia ludzi przed narastającymi zagrożeniami oraz zapewnienia stopniowej poprawy tych warunków. Do takiego wielkiego porozumienia międzynarodowego jest jednak wciąż bardzo trudno doprowadzić ze względu na istniejące różnice doraźnych interesów. Jeśli nie uda się zapewnić takiego dobrze zinstytucjonalizowanego współdziałania, to w dłuższej perspektywie trudno się spodziewać pomyślnej przyszłość świata. Musi następować stopniowe pogarszanie się warunków rozwoju, uderzając najpierw w  najsłabszych, czyli kraje i  warstwy ubogie. Ostateczną konsekwencją musiałaby się stać ogólna walka o przetrwanie. Trzeba więc znaleźć sposób przełamania różnic bieżących interesów i  odrzucenia krótkowzroczności na rzecz wspólnego tworzenia nowego ładu i budowania lepszej przyszłości. Problemy światowe dotyczą również Polski. Wprawdzie w geopolitycznej grze sił nie może ona odgrywać istotnej roli, ale międzynarodowe ruchy kapitału, zjawiska o charakterze recesyjnym oraz zmiany cen podstawowych paliw i surowców na rynkach światowych będą wywierały bezpośredni wpływ na położenie w kraju.


Bibliografia

„Rekonfiguracja sceny globalnej XXI w.” 14 listopada 2011r. Antoni Kukliński: Dawniej świat był zorganizowany inaczej, były tysiące, czy setki tysięcy lokalnych scen. Każda lokalna scena miała swojego pierwszego aktora, każda miała swą widownię. W  tej chwili poszliśmy w  kierunku tego, że jest właściwie jedna wielka scena, jeden pierwszy aktor i  jedna widownia. W  tej chwili ten wielki porządek globalny, który trwał przez bardzo długie czasy załamuje się na naszych oczach i powstaje nowy porządek globalny. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

19

Część II

Being eaten by the dragon (2010), „The Economist”, 13–19.11.2010. Harvey D.  (2010), The Enigma of Capital and the Crises of Capitalism, Oxford University Press, Oxford. LINK Global Economic Outlook (2010), United Nations, New York, http://www.un.org/esa/policy/link/presentations10/geo201010.pdf. Pauli G.  (2010), The Blue Economy: 10 Years, 100 Innovations, 100 Million Jobs, Paradigm Publications, Taos, NM. Sanya Declaration 2011, Sanya, Hainan, China, 14.04.2011, http://news.xinhuanet.com/english2010/china/2011-04/14/c_13829453.htm.

PUNKTY ZWROTNE

Na razie zadowala to, że sytuacja ekonomiczna Polski jest stosunkowo dobra. Po wzorcowym uniknięciu recesji w  czasie pierwszego ataku kryzysu kraj utrzymuje stabilny wzrost gospodarczy na niezłym poziomie i  znajduje się w okresie intensywnego redukowania deficytu budżetowego. Ma jednak poważne problemy strukturalne, które kryzys musiał wyostrzyć, takie jak: masowa bieda, bezrobocie, słabość sektora edukacji i  nauki. Najbliższa przyszłość będzie pozostawać niepewna ze względu na zależność od otoczenia zewnętrznego. Polska musi więc być żywotnie zainteresowana wspieraniem zarysowanych dążeń w  ramach coraz silniej integrującej się Unii Europejskiej.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

U źródeł kryzysu: szansa czy zagrożenie dla kapitalizmu? Jan Woroniecki

Wprowadzenie Kryzys, z  którym się borykamy od 3 lat, daje o sobie wciąż znać w Europie i jego „ojczyźnie” – USA.  Póki co nie widać jego rychłego końca. Doczekał się już wielu książek i  artykułów o  jego genezie i  skutkach. Na ich podstawie można wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie o  bezpośrednich przyczynach i  sprawcach najpoważniejszego globalnego załamania gospodarczego po II wojnie światowej, zwłaszcza w krajach najwyżej rozwiniętych. Nadal jednak nie ma pogłębionej i wiarygodnej analizy – oraz diagnozy – rzeczywistych źródeł kryzysu, bez czego walka z  jego implikacjami w  krótkoi  długookresowej perspektywie ma niewielkie szanse powodzenia, o  czym już się po trosze przekonujemy. Mam tu na myśli przesłanki systemowe dominującego w świecie ustroju, a więc kapitalizmu (pamiętając o  jego różnych odmianach wynikających głównie z  roli państwa w  gospodarce) oraz dokonujące się przemiany natury socjologicznej i mentalnościowej ery turbokapitalizmu i „pędzącej globalizacji” w szerokich warstwach społeczeństw starych i nowych krajów o  tym ustroju. Dopiero w  ostatnich latach (ale nie tylko) pod presją kryzysu pojawiają się pierwsze naukowo uzasadnione opinie, że ten tak dotąd elastyczny ustrój znalazł się nie

20

w  pierwszym może i  nie ostatnim, ale jednak w punkcie zwrotnym oraz że nie mamy do czynienia z  cykliczną prawidłowością, nawet jeśli się nam zaczęło wydawać – mimo pęknięcia tzw. bańki internetowej 11 lat temu – iż udało nam się nad nią zapanować i  ograniczyć przynajmniej nawroty tej dokuczliwej właściwości kapitalizmu. Bo nie jest to zwykły kryzys i to nie ze względu na zasięg. Inne są jego korzenie, rozleglejsze skutki. Kryzys ten dał asumpt do ostrzeżeń pod adresem banków i polityków, by nie ryzykować powrotu po cichu do business as usual, zwłaszcza w  sektorze bankowym, gdy ustąpią najostrzejsze objawy. Bez mała na palcach jednej ręki zliczyć można próby doszukania się powodów wystąpienia zjawisk kryzysowych w  świecie biznesu i gdzie indziej, wszyscy koncentrują się na instytucjach finansowych, które bezpośrednio kryzys wywołały. Łatwo przypisać odpowiedzialność bankom i  spekulantom finansowym, politykom oraz instytucjom nadzorczym za to, co się stało, ale czy rzeczywiście cała wina leży po ich stronie? A  jeśli nie, to kto zawinił? Czy podjęte ad hoc środki zaradcze wobec sektora finansowego oraz cięcia i oszczędności w finansach publicznych, uginających się pod ciężarem i tak dynamicznie rosnącego zadłużenia na skutek niezakończonego (ilościowe poluzo-


Moim zdaniem, że źródeł kryzysu należy się doszukiwać przede wszystkim w  głębokich przemianach w  mentalności ludzi i  infrastrukturze instytucjonalnej, obejmującej ustawodawstwo i uzanse krajowe i międzynarodowe, czyli sferę regulacyjną (zwłaszcza rynku) oraz organizacje, w  tym banki i  przedsiębiorstwa. Przemiany te, nawarstwiające się, począwszy mniej więcej od lat 80. XX wieku, zdaniem zmarłego niedawno historyka Tony’ego Judta polegały na „obsesji na punkcie gromadzenia, kulcie prywatyzacji i  sektora prywatnego, powiększającym się rozziewie między zamożnymi i biednymi (…) towarzyszącej tym zjawiskom retoryce: bezkrytyczny podziw dla niczym nieskrępowanego rynku, pogarda dla sektora publicznego, złudzenie niekończącego się wzrostu. Nie możemy tak dłużej żyć” (Judt 2010, s. 2). Opinia Tony’ego Judta nie jest odosobniona. Wystarczy przytoczyć skrajną 1 „Nie można ignorować pilnej potrzeby ratowania systemu (…) należy się zająć korzeniami zła (…) wielkim wykolejeniem” (Artus i Virard 2008, s. 72). „Pojawiła się pilna potrzeba przemyślenia na nowo i reformy globalnego systemu kapitalistycznego (…) zapobieżenia, by nie zniszczył sam siebie” (Soros 1998, s. XV).

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

21

Część II

Głębsze przyczyny kryzysu i jego skutki systemowe

może, ale niepozbawioną realnych przesłanek wypowiedź Güntera Grassa: „Kapitalizm zdegenerował się, stał się maszynerią, która służy już tylko sobie samej. To nieprzyjazny ludziom moloch, którego nie ogranicza skutecznie żadne prawo… Czy mamy nadal godzić się na (…) system kapitalistyczny, w  którym świat finansów w dużej mierze oddzielił się od gospodarki, ale raz po raz zagraża jej za sprawą zawinionych przez siebie kryzysów? Czy takie artykuły wiary jak rynek, konsumpcja i zysk nadal mają być naszą religią? (…) jeśli demokracje zachodnie okażą się niezdolne do tego, by za pomocą fundamentalnych reform przeciwstawić się grożącym im już obecnie i spodziewanym w przyszłości niebezpieczeństwom, to nie poradzą sobie z  tym, co w  nadchodzących latach jest nieuniknione: kryzysami, rodzącymi następne kryzysy (…) rozpad porządku demokratycznego pozostawiłby jednak po sobie, o czym świadczy dostatecznie dużo przykładów, pustkę, a tę mogłyby zagospodarować siły, których opis przekracza możliwości naszej wyobraźni” (Grass 2011). Dalej idzie marksizujący Paul Jorion, bo wieszczy upadek kapitalizmu, aczkolwiek i  on nie podaje alternatywy (Jorion 2011). Dotyczy to – o czym szerzej w dalszej części niniejszych rozważań – w szczególności roli i stosunku do państwa, co obecny kryzys zaczął już zmieniać, a także losów demokracji, nie mówiąc o  perspektywach rozwoju gospodarczego i społecznego. Innymi słowy należy się odwołać do społecznej antropologii i behawiorystycznej strony tak niepokojących zjawisk kryzysowych, bez czego nieodzowna, ale przemyślana (a  nie doraźna jak akcja gaszenia pożarów) zmiana postaw ludzi i instytucji (podmiotów gospodarczych, ale także państwa jako stłamszonego regulatora) pozostanie nieosiągalna, a tym samym nie nastąpi trwałe uzdrowienie gospodarki globalnej i poprawa warunków bytowania miliardów ludzi. To z  kolei, wraz z  niebezpiecznym zwątpieniem i próbami szukania zamiast kapitalizmu już nie „trzeciej” drogi, ale wielu innych dróg i bezdroży, pociąga za sobą dalsze niewyobrażalne skutki o wymiarze cywilizacyjnym.

PUNKTY ZWROTNE

wanie) wpompowywania pieniędzy do gospodarki i banków, mogą poprawić trwale sytuację? Czy nie należy się przyjrzeć mniej widocznym zjawiskom, które zaważyły na ryzykanckim zachowaniu banków i rozmaitych funduszy (czyli generalnie biznesu) mnożących skomplikowane instrumenty finansowe? Czemu zanikły racjonalne zachowania i  procedury ostrożnościowe w  zamożniejszych gospodarstwach domowych oraz w sektorze fi nansowym i w biznesie? I jak to wszystko waży lub zaważyć może na ewolucji i  czy nie stanowi zagrożenia dla ustroju, który – jak demokracja – ma liczne wady, ale nikt lepszego nie wynalazł, zagrożenia tym razem płynącego od wewnątrz?1


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Tak jak w  przedstawionych przykładowo dwóch opiniach, troska daje o sobie znać u następujących autorów: John C.  Bogle, Anatole Kaletsky, Antoni Kukliński, Robert B.  Reich, Zdzisław Sadowski, Joseph E. Stiglitz, Alvin and Heidi Tofflerowie, Bruce Scott, z których dorobku czerpałem, pracując nad niniejszym tekstem. Kierowałem się przy tym zapożyczoną od tego ostatniego definicją współczesnego kapitalizmu jako moim zdaniem najpełniejszą, bo najlepiej oddającą jego charakter: „Pośredni (stanowiony nie bezpośrednio przez władzę polityczną, ale raczej za pomocą reguł i  instytucji, jakie ona tworzy), trzystopniowy (rynki, instytucje, władza polityczna) system rządzenia gospodarczymi stosunkami” (Scott 2009, s. 2, 4, 24). Definicja ta, zgodna zresztą z panującą obecnie w ekonomii tendencją uwzględniania instytucjonalnych zrębów kapitalizmu, prawidłowo oddaje rolę państwa (rządu): przede wszystkim określania, rozsądzania i  wdrażania reguł gry gospodarki kapitalistycznej, a  nie bezpośredniego uczestnictwa w  niej, poza niezbędnymi interwencjami i  rzadziej (przedsiębiorstwa użyteczności publicznej i uznane za strategiczne) funkcją administratora i  innowatora. Podjęte przez rządy kroki w obliczu kryzysu dobitnie wykazały, że nie da się polegać na niewidzialnej ręce rynku. Musi wkroczyć państwo z  pakietem pomocowym i nie tylko. Ale nawet bez kryzysu nie sposób sobie dziś wyobrazić funkcjonowania rynków bez tworzonych przez rządy (samodzielnie bądź wspólnie, na płaszczyźnie wielostronnej) reguł, które dyktują prawa i obowiązki stron obrotu gospodarczego – czyli bez systemu rządzenia (governance); „nieregulowany kapitalizm jest swoim najgorszym wrogiem: prędzej czy później musi paść ofiarą swych własnych ekscesów i znowu zwrócić się o pomoc do państwa” (Scott 2009, s. 4, 21, 25, 43–44, 67–68). Tego, które – odsunięte do niedawna na drugi plan – nie spełniło swych obowiązków, chociaż rosły koszty utrzymania aparatu państwowego. Peter Drucker prawie 20 lat wcześniej (Drukker 1993, s. 157–166), Lester Thurow 12 lat temu (Thurow 1999, s. 231–232), a Joseph Stiglitz 2 lata

22

przed kryzysem (Stiglitz 2006, s. XIIV–XVI, 33, 48, 51) zwracali uwagę – odpowiednio: na rolę prawowitych władz w  demokracjach, rządu i sprawnego rządzenia (governance) w ukierunkowaniu rozwoju; na to, że jedną z kluczowych słabości kapitalizmu stanowi brak zrozumienia dla potrzeby posiadania zdrowych instytucji publicznych i prywatnych; na rolę rządu i wagę właściwych proporcji (a proper mix) między rządem i  rynkiem, dopasowanych do specyfi ki każdego kraju na danym etapie jego rozwoju. Stąd spóźnione, ale niezbędne troska i  zabiegi o swoisty „powrót państwa”, niekiedy w kontrowersyjnej hybrydowej formie kapitalizmu państwowego (por. Leviathan... 2010, s.  9–10; Stop! The size and power... 2010, s.  21–23). Sęk jednak w tym, na ile rządy reprezentują wspólny (narodowy) interes, a nie interesy polityków i urzędników bądź menedżerów i w jaki sposób należy przeformułować rolę państwa w obecnych warunkach, w  tym w  odniesieniu do wpływania na decyzje fi rm (Lubowski 2010; Chang 2010, s. 1–6, 125–136, 176–177). Nie oznacza to bynajmniej negowania czy pomniejszania roli rynku również we współczesnym i przyszłym kapitalizmie oraz zglobalizowanej gospodarce. Chodzi o udział państwa właśnie, który – w razie niedopasowania do danego etapu ewolucji gospodarki kapitalistycznej (w  opcji „za dużo” lub „za mało” państwa) – powoduje spore kłopoty. Jak to postrzega Joseph Stiglitz, „nowoczesna ekonomia, z jej wiarą w wolny rynek i globalizację, obiecywała dobrobyt dla wszystkich. Tak wychwalana Nowa Gospodarka – zadziwiające innowacje drugiej połowy XX wieku, w tym deregulacja i inżynieria finansowa, miały zapewnić lepsze zarządzanie ryzykiem, niosąc ze sobą koniec cykliczności w  gospodarce. (…) Wielka Recesja zachwiała tymi iluzjami. (...) Gospodarki potrzebują równowagi między rolą rynków i rolą rządów. (…) Obecny kryzys wydobył na światło dzienne fundamentalne wady (fundamental flaws) systemu kapitalistycznego, przynajmniej jego wersji z ostatniej części XX wieku w USA” (Stiglitz 2010, s.  XI–XIII, XXI). Podobny pogląd (flaw in


3

„Możemy mieć wzrost, ale większości ludzi może się gorzej powodzić” (Stiglitz 2006, s. 23).

Behawioralne przemiany u podłoża kryzysu Kapitalizm oparty wyłącznie na siłach rynku i  fundamentalizm rynkowy są większym niebezpieczeństwem dla otwartego społeczeństwa niż jakakolwiek totalitarna ideologia, mankamenty te trzeba usunąć, by uniknąć nieszczęścia – apelował 10 lat przed kryzysem George Soros (1998, s. XVI, XXI–XXII). Niestety, wzrost gospodarczy i  dobrobyt wydawały się zagwa-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

23

Część II

2 Felix Rohatyn nazwał je „fi nansowymi bombami wodorowymi” (Tett 2010, s.  36), a  Warren Buffet – też przed 2008 r. – „bronią fi nansowego masowego rażenia” (Chang 2010, s. 239). Zastanawiające, że nawet dziś znajdują się obrońcy tych „bomb” (por. Hailes 2011); słuszna polemika z nimi – zob. Michael Maslinski (2011).

tylko w  obrębie społeczeństw, ale między krajami, a w dodatku to, że mniej rozwinięte kraje zaczęły kredytować te najwyżej rozwinięte, żeby ich społeczeństwom pomagać żyć ponad stan (Artus i  Virard 2008, s.  7–90). Wyrastający na nowego guru do spraw globalizacji Dani Rodrik tłumaczy generowane dysproporcje relatywnie słabymi podstawami instytucjonalnymi rządzenia (governance) globalnych rynków w  porównaniu z  narodowymi, regulowanymi przez system danego państwa; tę dysharmonię określa jako „miękkie podbrzusze” globalizacji. Za najistotniejsze wyzwanie stojące przed światową gospodarką uważa dążenie do godzenia priorytetów wynikających z  globalizacji, demokracji i narodowych interesów (Rodrik 2011, s. XVI–XVIII). Tak czy owak, pozostaje faktem, że „może się okazać trudne utrzymanie mocnej gospodarki globalnej, jeżeli część świata nadal wytwarza daleko więcej niż konsumuje, a inna część, która powinna oszczędzać, by zaspokoić potrzeby starzejącej się populacji, nadal konsumuje znacznie więcej, niż wytwarza” (Stiglitz 2010, s.  XXIII). Te dysproporcje, w  połączeniu z  „nawisem płynności” w  rezultacie sanacyjnych działań ratunkowych dla banków, nie tylko wzmagają niepewność co do kondycji gospodarki i nasilają jej podatność na cykliczne wahania, ale także prowadzą do pokusy rewizji otwarcia gospodarek narodowych i odwrotu od multilateralizmu w  chwili, gdy jest najbardziej potrzebny (Global Risks 2010... 2010, s. 7–11, 36).

PUNKTY ZWROTNE

the model) zmuszony był ogłosić w  październiku 2008 r. Alan Greenspan, przyznając, że mylił się, gdy sądził, iż banki uczynią, co trzeba, by ochronić swych akcjonariuszy i  współpracujące z  nimi instytucje, podczas gdy zamiast tego sektor finansowy praktycznie bez żadnego nadzoru oferował derywaty za 20 bilionów dolarów już w  połowie poprzedniej dekady (Tett 2010, s. IX–X, XIII, XVIII, 26–34, 37–47, 152, 297)2 . Działalność sektora bankowego należała do przejawów ogólniejszej niebezpiecznej tendencji – wirtualizacji gospodarki. Następował odwrót od produkcji materialnej, a nawet tradycyjnie rozumianych usług jako głównego nurtu w  gospodarce i  źródła zysku, na rzecz wspomnianej inżynierii finansowej, bo to ona wróżyła – oczywiście do czasu – największe dochody. „Taka wirtualna gospodarka ma wielki potencjał destrukcji swej bazy – realnej gospodarki” – przepowiadał 10 lat przed wybuchem kryzysu John Gray (2009, s.  62, 73). Nie jest prawdą powszechnie głoszona teza, że „nikt nie przewidział kryzysu”. Poza nim i Josephem Stiglitzem np. Charles Handy i  Jeremy Rifkin ostrzegali przed skutkami zawierzenia rynkom bez korygowania ich poczynań i  przed utratą systemu wartości na rzecz maksymalizacji zysku i  konsumpcji oraz przed płynącymi stąd zagrożeniami dla tkanki i  spójności społecznej, wreszcie przed frustracją na tle szybko rosnących dysproporcji w zakresie płac i stopnia zamożności (Gray 2001, s. 423; Handy 1998, s. 17–31, 53–54; Rifkin 2001, s. 309)3. Pozostaje sprawą dyskusyjną, na ile przyczyniła się do wybuchu kryzysu globalizacja, której wielu, np. cytowani już Patrick Artus i  Marie-Paule Virard, przypisuje winę jako generatorowi nierówności i  nierównowagi nie


PUNKTY ZWROTNE

Część II

rantowane, a dochody coraz łatwiejsze do osiągania w drodze sprytnych inwestycji i zwyczajnie na kredyt, co uśpiło czujność bankierów i  polityków, a  także wielu fi rm i  gospodarstw domowych. Kumulacja trudności i  błędów, ignorancja wobec zaostrzających się wewnętrznych sprzeczności systemowych, a  także gorączkowe poszukiwania remediów w  warunkach rozprzestrzeniającego się kryzysu skłaniają do konstatacji, że w  istocie gra toczy się o  przyszłość kapitalizmu i kształt jego następnej „wersji”, ale także o  demokrację i  o  pozycję cywilizacji euroatlantyckiej i  jej dorobku4. Jak dotąd na zakrętach historii kapitalizm przejawiał, pod wpływem presji społecznej, dużą zdolność dostosowawczą, a  jednocześnie był w  stanie rewolucjonizować struktury społeczne; pytanie tylko, czy zawsze w korzystnym kierunku. Ostatnio bowiem doszło do daleko posuniętej atomizacji i  rozwarstwienia społeczeństwa, obserwuje się też zjawisko pozbawienia właścicieli, za ich zgodą lub bez uświadomienia sobie tego przez nich, decyzji o dysponowaniu ich własnymi środkami. Zmieniły się rynki, motywacje i  zachowania instytucji, w  tym regulacyjnych (częstokroć w  stronę deregulacji i pozostawienia biegu spraw rynkom). Nie widząc alternatywy dla globalnego kapitalizmu, Anatole Kaletsky przyznaje jednak, że „to, co się załamało 15 września 2008  r. (…) było całą fi lozofią polityczną i systemem ekonomicznym, sposobem myślenia o życiu na świecie”; pociesza się, że „zarówno w kapitalizmie, jak w demokracji nieodparta logika wydaje się przemawiać za autonaprawą, a nie autodestrukcją” (Kaletsky 2010, s.  1, 16, 20). Na razie wszakże proces destrukcji powstrzymały doraźnie rządy pieniędzmi podatników… Co jednak czyni ten kryzys innym niż poprzednie, poza rzecz jasna jego skalą i  skalą środków zaradczych, podjętych przez wiele krajów? Czy w  analizach przyczyn kryzysu – 4

s. 52).

24

Przestrzegał przed tym Hubert Vedrine (2007,

głównie bezpośrednich – nie zostały przeoczone ważne przemiany i tendencje, które były jego praprzyczyną? Zwłaszcza w  sferze społecznej, w  obszarze ludzkich zachowań oraz w  zakresie motywacji członków społeczeństwa? Czy w  rezultacie nie ślizgamy się niechcący po powierzchni zjawisk? Na trop pomogli mi wpaść autorzy, zajmujący się – każdy na swój sposób – rozważaniami wkraczającymi w  przestrzeń zarezerwowaną dla futurologii: Herbert G. Wells i Alvin i Heidi Tofflerowie. Zajęli się oni (aczkolwiek pierwszy tylko na marginesie) kwestią ewolucji ludzkiej natury, zwłaszcza obszarem pragnień i ich spełniania przez homo oeconomicus. Tofflerowie rozwinęli mianowicie teorię podwójnej natury współczesnego człowieka: stał się on „prosumentem”, jednocząc w  sobie często sprzeczne aspiracje konsumenta, a  zarazem wytwórcy (bądź usługodawcy), i to nie tylko w znaczeniu pracownika, ale – co mniej dostrzegalne – coraz więcej wysiłku wkładającego w prace co prawda nieprzynoszące bezpośrednio dochodu (bo nie wynagradzane, ale pozwalające zaoszczędzić wydatku i pomnażające jego majątek i zamożność, np. malowanie samemu mieszkania, przypilnowanie dziecka hydraulika w  zamian za naprawę kranu itp.), a także prace, które na niego jako konsumenta spychają dostawcy towarów i usług (np. samoobsługa w sklepie, nawet przy płaceniu za towar własnoręcznie załadowany na wózek, zawiezienie go do domu i rozładowanie). Na naszych oczach rozrasta się w  ten sposób gospodarka bezpieniężna, której wartość kalkulacyjna dorównuje już prawie gospodarce opartej na pieniądzu (Toffler, Toffler 2006, s.  23, 25, 152–154, 158, 194–197). Z  kolei Wells w  pamiętniku ze swej podróży po Rosji Sowieckiej z 1920 r. (I wyd.) opisuje, jak – drażniąc się z  towarzyszącymi mu komisarzami – prosił ich o  wyjaśnienie, czy majster – przodownik pracy udający się w  dniu wolnym od pracy na doglądanie budowy jego daczy przez brygadę budowlaną – jest proletariuszem czy pracodawcą, a  może i  wyzyskiwaczem (Wells 2008; s. 68–69)?


O  „narodach akcjonariuszy” pisano dużo wcześniej (por. Naisbitt i Aburdene 1990, s. 159–166).

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

25

Część II

5

cja procesu ich podsycania, zwłaszcza dominacja postawy zachłannego inwestora, gwarantuje nawroty kryzysu. I  nie chodzi tu o  „zwykłą chciwość”, w  jakimś stopniu leżącą w  naturze ludzkiej i  w  rozsądnych granicach będącą stymulatorem kreatywności i  produktywności, tym bardziej w  warunkach kapitalizmu. Problem powstaje, gdy „chciwość pokonuje poczucie przyzwoitości, a  dążenie do gromadzenia bogactwa nabiera cech nieznającej granic gorączki” (Rohatyn 2008). Podobnego zdania jest John Bogle, twórca wzorcowego funduszu Vanguard. Kryzys ujawnił mankamenty demokratycznego kapitalizmu, nade wszystko właśnie niepohamowaną chciwość, która ogarnęła system finansowy i mnóstwo przedsiębiorstw i która sięga głębiej niż pieniądze. Rzecz nie tylko w naszym uwielbieniu dla bogactwa i upadku etyki zawodu, ale w  ostatecznym rozrachunku – w  zagrożeniu deformacją naszej natury i wyznawanych wartości. Skutkuje to erozją podstaw kapitalizmu, mianowicie zaufania (okazywanego i doświadczanego) i  zepchnięciem (niekiedy na własne życzenie i bez protestu) na drugi plan w systemie właścicieli biznesu. Na pogłębieniu się tych niekorzystnych zjawisk zaważyła patologiczna mutacja kapitalizmu: kapitalizm właścicieli został wyparty przez kapitalizm menedżerów. Dla przykładu, w  USA indywidualna własność akcji skurczyła się z 92% do 26%, a wzrosła do 3/4 w  ręku inwestorów instytucjonalnych. W  ten sposób doszliśmy do nowej „społeczności agencyjnej” (agency society), w  której finansowi pośrednicy zaczęli kontrolować biznes w  Ameryce. Co gorsza, często przedkładając swój własny interes ponad interes tych, którzy im powierzyli swe pieniądze, i  zapominając o  tradycyjnych zasadach zaufania i  odpowiedzialności przed właścicielami korporacji. Ci ostatni zaś – na domiar złego – zaślepieni chęcią szybkiego zysku zawierzyli swym agentom (Bogle 2009, s.  1–3, 127–129). Pośrednicy (menedżerowie) bez podbudowy etycznej nie tylko rychło nauczyli się manipulować swoim wynagrodzeniem, ale zdobyli

PUNKTY ZWROTNE

Kilka ostatnich dziesięcioleci przyniosło jeszcze jedną modyfi kację tej dwoistej natury: rosnącej szybko klasie średniej nawet w  biedniejszych państwach przybyła dodatkowo rola inwestora-minikapitalisty, czego konsekwencje wydają się daleko idące, a  wewnętrzne sprzeczności, targające „prosumentem-inwestorem” – pomnożone. Dały o  sobie niepostrzeżenie znać jako katalizator, jeśli nie ukryty czynnik sprawczy kryzysu. Jeden z najbardziej uznanych znawców kapitalizmu przełomu XX i  XXI wieku, Robert Reich, ocenia, że głównym winowajcą nie była – skądinąd rozbuchana, ale nie bez „zewnętrznego” powodu – chciwość przedsiębiorców lub obojętność menedżerów, ale nasilająca się presja na przedsiębiorstwa czy banki ze strony konsumentów jak my, którzy szukają okazji, i  ze strony inwestorów takich, jak my, którzy żądają większych dochodów (Reich 2007, s. 97, 103). Zjawisko to, występujące najwcześniej na coraz większą skalę w  USA 5, gdzie już w  latach 90. ubiegłego stulecia większość gospodarstw domowych lokowała część kapitału w akcjach, miało niebagatelny wpływ na działania wielu podmiotów gospodarczych, nie tylko banków, tym bardziej że szybko rosła nie tylko liczba akcjonariuszy, ale zmieniało się niekorzystnie – o czym dalej – ich nastawienie do fi rm, których akcje nabyli. To w  owych sprzecznościach potrójnej natury coraz większej liczby ludzi upatrywać należy praprzyczyny kryzysu. Drzemiący w  nas inwestor domaga się niecierpliwie jak największych i  jak najszybciej zysków z  ulokowanego w papierach wartościowych kapitału, a wychodząc naprzeciw temu dążeniu i często na wpół uświadamianej presji sektor finansowy zaczął oferować swej klienteli niewiele odbiegające od sławetnych piramid finansowych instrumenty pochodne, wymyślone zrazu zupełnie w  innym celu – zabezpieczenia się przed ryzykiem. Utrzymywanie się tych sprzeczności i akcepta-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

też znaczną władzę polityczną. Do wybuchu kryzysu byli praktycznie nietykalni, niezależnie od wyników, zaniżali płace personelu, po czym podatnicy musieli ratować upadające spółki. Rynki są w stanie wyplenić nieefektywność, ale nie od razu i  tylko jeśli nikt nie ma dostatecznej władzy, by nimi manipulować. Tymczasem było inaczej. Rynek wcale nie zmierzał ku równowadze. W efekcie sektor finansowy manipulował przedsiębiorstwami, a interesy ich szefów stały się zbieżne z  interesami posiadaczy kapitału, pośrednicy finansowi destabilizowali cały system, aż – w ujęciu Bohdana Havrylyshyna – osiągnięto etap, na którym mamy do czynienia z „własnością bez kontroli i kontrolą bez własności” (Havrylyshyn 1990, s.  194–195). Taki stan musiał przynieść następstwa w postaci kryzysu (Chang 2010, s. 148–156; Attali 2009, s. 132–133). Oby miał rację Dariusz Filar, że „być może dochodzimy do jakiegoś zasadniczego przełomu w  gospodarce światowej. Może wreszcie większa uwaga będzie zwrócona w  stronę realnej gospodarki, a dobrobyt będzie budowany na innowacyjności produkcji czy usług zaspokajających rzeczywiste potrzeby ludzi” (por. rozmowa z prof. Dariuszem Filarem 2011). Tymczasem w połowie lat 90. XX wieku generowanie wartości dla akcjonariuszy (the shareholders value) kosztem tworzenia realnej wartości i miejsc pracy na uczciwych warunkach stało się jedną z  głównych ambicji menedżerów nie tylko przedsiębiorstw, ale także holdingów, funduszy inwestycyjnych, fi rm ubezpieczeniowych ze wszystkich kontynentów. Zrodził się niczym nieuzasadniony pogląd, że stopa zwrotu kapitału ROE (return on equity) nie powinna być niższa niż 15%. Wykorzystywano otwarcie gospodarek dla cięcia kosztów w  drodze outsourcingu, zamrażania lub obniżki płac, redukcji liczebności personelu. Rosła tak krytykowana przez Johna Bogle’a  skłonność pośredników do ryzyka, zwłaszcza w  obracaniu „cudzym groszem” – bądź to powierzonym, bądź też pochodzącym z łatwo dostępnego i taniego kredytu. Na chciwość inwestorów nakładała się chciwość pośredników (Artus i Virard 2009, s. 71–72, 85–94,

26

101–109)6. Co gorsza, sami akcjonariusze – paradoksalnie – najczęściej wcale nie dbali o długofalowy rozwój fi rm, których akcjami dysponowali, nalegając na podporządkowanie strategii działania fi rm krótkoterminowej maksymalizacji zysku i  wypłacanych dywidend (kosztem reinwestycji, które nie owocują zwykle szybkim zwrotem). Będąc formalnymi współwłaścicielami, zbywając akcje, z  łatwością mogli się w każdej chwili wycofać, w odróżnieniu od pracowników fi rm czy ich dostawców. Obrót akcjami niesłychanie przyspieszył z przeciętnie 2 lat (jeszcze 15 lat temu) do zaledwie 2 miesięcy w 2006 r.! (wywiad z R.B. Reichem 2007, s. 4–5), ubywało „cierpliwego kapitału”. „Zasada maksymalizacji owej wartości dla akcjonariuszy stała się przekleństwem w amerykańskim świecie biznesu” (Chang 2010, s. 11–12, 17–21, 232, 239– 240), a „nieświęte przymierze” między profesjonalnymi menedżerami i  akcjonariuszami było finansowane przez innych udziałowców (stakeholders) w fi rmie, zwłaszcza pracowników, a na rząd naciskano, by obniżał podatki i  udzielał subsydiów (Drucker 1993, s. 17–18). Przez kilka dziesięcioleci zyski przedsiębiorstw i płace menedżerów stale rosły na skalę niespotykaną od 1945  r., i  to nawet w  okresach słabego wzrostu (natomiast siła nabywcza i płace zatrudnionych oraz udział płac w  wartości dodanej systematycznie malały mimo zwiększonej wydajności). Nie mogło to trwać wiecznie, podobnie jak boom; nieuchronnie zbliżał się kryzys (Artus i  Virard 2005, s. 17–29, 35, 39–41, 45, 48–49). Nawet Umair Haque, autor nowego manifestu i  wizji „konstruktywnego kapitalizmu”, przyznaje, że ten XX-wieczny (czy też raczej dotychczasowy – przyp. JW) przesuwa koszty i  zapożycza się u  ludzi, społeczności i  przyrody, czyli u przyszłych pokoleń, zaniżając koszty i zawyżając dochody, przez co cały system pozostaje w nierównowadze i podlega erozji z tytułu 6

Według Gillian Tett (2010, s.  89–90) klasyczna akcja kredytowa stała się niemal uboczną działalnością banków, głównym źródłem dochodu nie było oprocentowanie pożyczek; przeciętne ROE w 1999 r. zwiększyło się do 18%, osiągając w niektórych bankach aż 34%.


z  towarzyszącymi mu: wzrostem nierówności, stabilności zatrudnienia, bankructwem małych fi rm, pogorszeniem warunków socjalnych i  stanu środowiska. Ostatnie parę dziesięcioleci przynosi przesunięcie naszej siły oddziaływania: uległa osłabieniu nasza pozycja jako obywateli, wzmocniła się jako konsumentów i inwestorów (Reich 2007, s. 4–7, 12–14, 99, 209), chociaż – dodajmy – w tej ostatniej roli wielu dostało – i wciąż dostaje – baty.

Zbliżony motyw występuje, w ogólniejszej postaci, u  wielu autorów (Friedman 2008; Cohen 2007), mianowicie zaniepokojenie losami demokracji w warunkach „turbokapitalizmu”. Już przed kryzysem pojawiły się obawy, że wolny rynek prowadzi do podminowania demokracji, która miała przecież pozostawać w  sprzężeniu zwrotnym z  kapitalizmem: jedno miało umacniać drugie. Tymczasem mamy symptomy „recesji demokracji”, co na dłuższą metę może się okazać groźniejsze od recesji w gospodarce, bo – jak trafnie to ujął George Soros – „kapitalizm potrzebuje demokracji jako przeciwwagi, gdyż system kapitalistyczny jako taki nie wykazuje tendencji do równowagi” (Soros 1998, s. XXVII). Kwestia ta ma też niebagatelną wagę dla układu sił na świecie, ponieważ kraje rozwijające się coraz bardziej oglądają się na autorytarną, „państwową” wersję kapitalizmu w wykonaniu chińskim lub rosyjskim jako być może mniej ryzykowną i  zapewniającą szybsze i  bardziej wyrównane tempo wzrostu, zamiast liberalnej, opartej na zasadach nieaktualnego już Konsensusu Waszyngtońskiego (Woroniecki 2011, s.  258). Postępujące przemieszczanie się siły gospodarczej od tradycyjnych krajów rozwiniętych (i strefy euroatlantyckiej) do wyłaniających się gospodarek, któremu to zjawisku poświęciło ostatnio znakomite opracowanie Centrum Rozwoju OECD (Perspectives... 2010), czyni kwestię

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

27

Część II

Turbokapitalizm = demokracja i postęp społeczny?

PUNKTY ZWROTNE

strukturalnego kryzysu zadłużeniowego. Fundamenty i  instytucje ustroju, a  także przedsiębiorstwa, ewoluowały tymczasem w ślimaczym tempie, a świat się bardzo zmienił (Haque 2011, s. XX–XXI, 11, 14–15, 17–18). Podważona została naczelna zaleta kapitalizmu i gospodarki rynkowej: optymalna, grosso modo, alokacja zasobów. Ślepa pogoń za zyskiem i  krotkoterminowość w gospodarowaniu popchnęły globalną gospodarkę na skraj przepaści, nad którą balansuje do dziś wiele krajów (Artus i Virard 2008, s. 95–102). Nastąpiła destabilizująca desynchronizacja tempa obiegu pieniądza i tempa wzrostu gospodarczego. Nic dziwnego, że w ciągu zaledwie 8 lat (2002–2010), poparcie Amerykanów dla kapitalizmu spadło z 80% do 59%, i jest niewiele większe niż przeciętny odsetek – dla badanych 25 krajów wynoszący 54% (Capitalism’s... 2011, s. 60). Ha-Joon Chang podważa twierdzenie, że własny interes w  połączeniu z  wybujałym indywidualizmem to jedyna możliwa motywacja w  gospodarce wolnorynkowej i  że rynek i  panująca na nim konkurencja powstrzyma skrajne zachowania operujących na nim graczy (może poza politykami i urzędnikami). Odwołuje się – jak John Bogle – do niewygasłych jeszcze uczuć solidaryzmu, patriotyzmu, zaufania i lojalności, do moralności i  etyki bez nagród czy groźby sankcji (Chang 2010, s. 41–50). Tymczasem trudno odmówić racji stwierdzeniu Roberta Reicha, że równoczesny (sprzeczność) nacisk na zwiększanie stopy zwrotu z inwestowanych środków i obniżanie cen towarów konsumpcyjnych zrodziło cały wielki sektor oderwany od tradycyjnej działalności gospodarczej (wirtualizacja, lub – jeśli ktoś woli – deformacja gospodarki) i ciche przyzwolenie na zadłużanie się państw, przedsiębiorstw i konsumentów. Kapitalizm wyszedł naprzeciw naszym potrzebom jako klientów, ale ucierpiała demokracja jako instrument gwarantowania w  zakresie zaspokajania potrzeb społecznych. Od lat 80. XX wieku następowało wspomniane wycofywanie państwa z  gospodarki i  między innymi z  tego powodu wypieranie demokratycznego kapitalizmu (i regulatorów) przez triumfujący „superkapitalizm”, wraz


PUNKTY ZWROTNE

Część II

wyboru drogi (i podstaw ustrojowych) rozwoju tym aktualniejszą. I stanowi wyzwanie dla zajętych sobą starych i nowych państw demokratycznych. W  dzisiejszym świecie spod działania wszechobejmującej konkurencji nie da się wyłączyć nawet ustrojów państwowych, a w ramach kapitalizmu przedmiotem poszukiwań będą najbardziej efektywne i  społecznie akceptowalne wersje (mutacje) tego ustroju, zwłaszcza alternatywy dla modelu anglosaskiego. Nawet warianty współczesnego „zachodniego” kapitalizmu różnią się znacznie między sobą dynamiką, prawami własności różnych grup społecznych, hierarchią wartości i  rozwiązaniami instytucjonalnymi, a  także aspiracjami i  możliwościami ekspansji wewnętrznej i  na zewnątrz w  warunkach globalizacji lub jej częściowego cofnięcia (Lorenzi 2009, s.  10–13, 31–39, 71–72). Dominująca obecnie, a  mocno krytykowana wersja, ukształtowana począwszy od lat 70. XX wieku, określana – odpowiednio przez Edwarda Luttwaka (2000) i  Roberta Reicha – jako „turbo-” lub „superkapitalizm”, wyewoluowała pod wpływem nowych technologii, wykorzystanych w „starych” produktach i usługach oraz całkiem nowych, i w transporcie (kontenery, szybkie pociągi, Internet i  nowoczesne środki łączności), często o radykalnie obniżonych cenach, a także nowej organizacji pracy w  różnych gałęziach gospodarki, wraz z  rosnącą siłą konsumentów i inwestorów, ale – niestety – z uszczerbkiem dla praw obywateli i  generalnie demokracji, i  wieloma już przytoczonymi negatywnymi konsekwencjami. Bez głębokiej korekty wad systemu uwidocznionych przez kryzys i  bez podjęcia trudnego wyzwania zmiany niewłaściwych postaw społecznych, jakie pomógł ukształtować, bez zastanowienia się nad długofalową perspektywą rozwoju mimo naporu codzienności, kontynuacja trendu może utorować drogę niebezpiecznym tendencjom nawet w społeczeństwach kręgu cywilizacji euroatlantyckiej buntujących się pod ciężarem kryzysu, nie mówiąc o społecznościach krajów rozwijających się, dochodzących do głosu i zwiększających swoje wpływy.

28

Zagrożenia dla demokratycznego kapitalizmu i  marginalizacja roli strefy euroatlantyckiej w  gospodarce globalnej mogą się zmaterializować, jeżeli on sam nie pokona swoich słabości i nadal będzie dążył do samozniszczenia. John Bogle, zdeklarowany, ale racjonalny zwolennik kapitalizmu, ostrzega: „ostatnie kilka lat wykazały, do jakich może dojść ekscesów, gdy kapitalizm fi nansowy i  nowe technologie są nadużywane w  służbie nagiej chciwości. Jedynie kapitaliści mogą zabić kapitalizm. (…) Mamy zbyt wielu inwestorów, którzy są zbyt agresywni (…) znani z  pogoni za wynikami, a my zdajemy się tym nie przejmować” (Bogle 2009, s. 61, 140, 151). „Tymczasem powinniśmy walczyć o  powrót kapitalizmu, fi nansów i  zarządzania funduszami do korzeni w  służeniu (społeczeństwu – przyp. JW) zamiast pogoni za fałszywym królikiem sukcesu”, bo „żaden sukces nie jest sukcesem, jeśli jest osiągany kosztem społeczeństwa” (Bogle 2009, s.  195, 207, 212, 218). Etyka biznesu nie jest moralnym luksusem lub ozdobnikiem, lecz kluczową kategorią niezbędną dla dobrego funkcjonowania kapitalizmu (Albert 2000, s.  96). Jak to ujmuje Anatole Kaletsky, stoimy w obliczu nie tyle kryzysu kapitalizmu, ile kryzysu w  kapitalizmie, a  tym samym potrzebujemy kompleksowej transformacji jego obecnego modelu w oparciu o  wnioski, płynące z  kryzysu lat 2007–2009, zwłaszcza ustalenia właściwych proporcji i związków między dwoma instytucjonalnymi fi larami systemu – państwem i  biznesem oraz między interesami publicznymi i prywatnymi. Nie jest to bynajmniej łatwe i to nie tylko w warunkach kryzysu, chociaż to one zmobilizowały do myślenia o  zmianach, ale także z  uwagi na niekwestionowane i zapewne bezpowrotne (przynajmniej do czasu mało prawdopodobnego utworzenia rządu światowego) przejście do świata niepewności, niestabilności, zachwianej równowagi i ryzyka, zafundowanego nam przez ostatnie dziesięciolecia hasania rynków i  coraz słabiej sterowalne otoczenie (Kaletsky 2010, s.  1–3, 35–37; por także Gray 2009, s.  66–67, 70–75, 196–198). Czy w  tej sytuacji


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

29

Część II

rię produktu krajowego brutto i mierzyć postęp społeczny i  dobrobyt, a  także percepcję społecznej satysfakcji. Jego zdaniem mechanizmy rynkowe nie zapewniają dbałości o środowisko, pogłębiają nierówności wewnątrz danego kraju i między państwami, stąd we współczesnej gospodarce rynkowej należy oczekiwać od państwa – jako współregulatora gospodarki i życia społecznego – wspierania i  korygowania rynków. Pomocne mogą też być ponadnarodowe alianse wynikające z  procesów integracyjnych (Sadowski 2006, s.  136–139). Symptomatyczne, że o rolę państwa w gospodarce – i nie tylko w  wydobyciu jej z  kryzysu – upomniał się „The Economist”: „powraca państwowy kapitalizm, (…) co więcej, bestia (państwo – przyp. JW) wychodzi naprzeciw powszechnemu zapotrzebowaniu. Globalizacja zwiększyła wiarę ludzi w  państwo (…) rząd może dużo zmienić na lepsze, również dla biznesu, jeśli zawiaduje sporą częścią gospodarki i ją usprawnia, tworzy lepsze warunki wzrostu, jeżeli – po tym samym koszcie – świadczy lepsze usługi (…) efekt tego dla wydajności w  prywatnym sektorze może być elektryzujący” (Micklethwait 2011, s.  5–6). Współczesne społeczeństwo potrzebuje, aby rząd odgrywał większą rolę. Od rządu można i  trzeba będzie wymagać dalekosiężnego spojrzenia, chociaż na przeszkodzie stoi demokracja w  postaci wyborów i  częstych zmian rządów, a kryzys zmusza rządy do podejścia krótkoterminowego. Rynki, poza wielkimi korporacjami narodowymi i  wielonarodowymi, tradycyjnie interesują się krótkim terminem, a  ostatnio nastawiły się nań jeszcze bardziej. Należy też od nich oczekiwać ochrony swych obywateli, szczególnie w  trudnych czasach (Stiglitz 2010, s.  292–293; Global Risks 2010, s.  6; Gray 2009, s.  77). Skoro ramy działania rynków nie podlegają autokorekcie, powinien interweniować rząd, kierując się dobrem publicznym, aby uniemożliwić grupom biznesu nadużywanie ich pozycji, aczkolwiek gdy państwo występuje jako podmiot gospodarczy i jednocześnie regulator, może zaistnieć pewna sprzeczność interesów (Scott 2009, s. 40, 54–55, 68–69).

PUNKTY ZWROTNE

kapitalizm odzyska witalność, czy obudzi się z  letargu po zdobyciu quasi-monopolistycznej pozycji dzięki utracie konkurenta po upadku komunizmu? Nie można się pocieszać, jak Anatole Kaletsky, że demokratyczny kapitalizm posiada wbudowaną zdolność rozwiązywania społecznych problemów i  zaspokajania potrzeb społecznych dzięki mechanizmowi konkurencji, a  demokracja zwykle daje kapitalizmowi czas na oddech, aby dokonać reformy systemu i jego instytucji (Kaletsky 2010, s.  19–22, 25). Rodzą się kolejne pytania. Po pierwsze, czy mamy jeszcze do czynienia z  demokratycznym kapitalizmem, czy jest nim „turbo-” bądź „superkapitalizm”? Robert Reich zaprzecza (Reich 2007, s.  4–7, 12–14, 99, 209). Po drugie, jak pogodzić (czekać na autopogodzenie?) interes prywatny z potrzebami społecznymi? Tak zwana społeczna gospodarka rynkowa znalazła się na straconych pozycjach, społeczna odpowiedzialność przedsiębiorstw przeważnie ma charakter fasadowy, praca staje się towarem – i  to coraz trudniej zbywalnym, a przecież to gospodarka powinna służyć społeczeństwu, a  nie społeczeństwo imperatywom rynku, który pogłębia fragmentaryzację społeczności i  osłabia państwo, podważając podstawy demokracji chociażby przez konsekwentnie prowadzony lobbing wobec polityków w  walce o  konsumenta i inwestora (Gray 2009, s. 72, 79–82, 196). Podobne obawy o zachowanie rzeczywistej demokracji wobec ingerowania biznesu w  stanowienie polityki państwa, co może skutkować piłowaniem gałęzi, na której siedzi „superkapitalizm”, zgłasza Joseph Stiglitz (2010, s.  131, 163–167). Co zatem czynić – i badać – wobec piętrzących się dylematów i  myślenia w  kategoriach krótkiego okresu, które jest podyktowane presją kolejnych przejawów kryzysu? Przede wszystkim oderwać się od węższego pojęcia wzrostu gospodarczego na rzecz rozwoju, od parametrów ilościowych na rzecz jakościowych, za radą Zdzisława Sadowskiego i  zgodnie z  zaleceniami raportu komisji Stiglitz–Sen–Fitoussi z 2009 r. wyjść poza katego-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Jakie remedia? Wszystko to nie wyczerpuje jednak odpowiedzi na pytanie „co czynić?”. Powracam do zaprezentowanej nieco wcześniej opinii o  praprzyczynie kryzysu w  sferze mentalnej, polegającej na ukształtowaniu się „trójdzielnej”, sprzecznej wewnętrznie, natury „prosumenta-inwestora”, pozostającego przy tym obywatelem nieobojętnym na sprawy wspólne, dobra publicznego w  jakiejkolwiek skali (od podwórka czy subregionu po państwo, region czy planetę), często trudne do oddzielenia od interesu prywatnego, niezależnie od motywacji bądź ich splotu (altruistycznie – kierując się patriotyzmem lokalnym, narodowym lub innym bądź interesownie). „Ekonomiści (i politycy – przyp. JW) – słusznie podkreśla Anatole Kaletsky – będą musieli znacznie rozszerzyć pole swych zainteresowań analitycznych. Przyda im się wgląd do nauk politycznych, socjologii i antropologii”. Nowe ekonomiczne myślenie proponuje oprzeć na trzech założeniach: a) że gospodarka rynkowa nie jest statycznym systemem w  równowadze, pozostaje natomiast konkurencyjna i  daje się adaptować; b) że skuteczny rząd i dynamiczne przedsiębiorstwo prywatne powinny dążyć do współdziałania, a  nawet symbiozy, bo oba te fi lary gospodarki są potrzebne dla sprawnego funkcjonowania systemu; i – jako przyczyna i  konsekwencja zarazem poprzednich założeń; c) że należy się liczyć z  nieprzewidywalnością ludzkich zachowań i  zjawisk ekonomicznych (Kaletsky 2010, s.  180–181). To ostatnie nie powinno wszakże paraliżować analizy ani syntezy. Mając na względzie ową nieprzewidywalność, na której potknęła się niejedna teoria ekonomiczna, trzeba – jak uważam – poddać wnikliwym badaniom przesłankę skomplikowanej natury i  bodźców człowieka XXI wieku i jej konsekwencje, których często jest nieświadom, i próbować sterować nimi w kierunku demokratycznie uznanym za społecznie użyteczny. Może tu pomóc wracająca obecnie do łask ekonomia behawioralna (Woś 2011, s. 6–7), gdyż

30

rzecz jest nader skomplikowana: mamy do czynienia z – w najlepszym razie na poły uświadamianą – kolizją motywacji, a nie ze zignorowaną „zwykłą irracjonalnością wyborów”. Ten właśnie wymiar analizy trafnie ujął Robert Reich w  wywiadzie dla „Polityki” (wywiad z R.B. Reichem 2007, s. 3–8). Zwrócił uwagę na swego rodzaju dylemat, który nazwałem „potrójną naturą” wielu z nas w krajach wyżej rozwiniętych i  w  coraz większej liczbie wyłaniających się gospodarek: inwestora i  konsumenta (prosumenta w  wersji tofflerowskiej), kierujących się własnym nade wszystko interesem, i obywatela, kierującego się tzw. interesem wspólnym (tzn. z  reguły też własnym, ale nie wyłącznie). Demokracja nieźle funkcjonowała, dopóki utrzymywała się względna równowaga między cechami indywidualistycznymi a  altruistycznymi. W  wyniku procesu trwającego około 30 ostatnich lat te pierwsze wyraźnie przytłoczyły te drugie: obywatel w  nas został zdominowany przez (zachłannego) inwestora i  szukającego okazji konsumenta, chociaż nawet te dwa oblicza pozostają przecież ze sobą w  sprzeczności. Globalizacja i  związana z  nią deregulacja były, acz do czasu – błogosławieństwem właśnie dla inwestorów i konsumentów, ale coraz bardziej dla przedsiębiorstw i instytucji finansowych, których menedżerowie starali się maksymalnie wykorzystywać dostępne im zasoby i  zwiększać wszelkimi metodami wartość akcji fi rmy kosztem interesu obywateli, środowiska i  demokracji. Jak konstatuje Pierre de Senarclens, neoliberalizm wypaczył „ducha prawa”, podstawę demokracji. Narzucił nacisk na inwestowanie w sferę ekonomii, tak jakby życie jednostek nie miało innego celu niż zaspokajanie potrzeb materialnych. Jego presja pogłębiła indywidualizm i chęć konkurowania, osłabiając więzy obywatelskie (de Senarclens 2003, s. 127). W  efekcie kapitalizm zdominował, zamiast umocnić, demokrację. Ten właśnie niebezpieczny trend należy odwrócić. Jednym z  najważniejszych czynników odpowiedzialnych za wywołanie kryzysu był brak zainteresowania świata finansów szerszymi


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

31

Część II

s. 285–286, 291). Z tego i uprzednio przytoczonych względów – dla powstrzymania procesu destrukcji kapitalizmu wraz z demokracją – nie wystarczą doraźne środki i kosmetyczne zmiany. Należy dotrzeć do źródeł kryzysu, zanim społeczne niezadowolenie wyleje się (jeśli nie przy tym, to przy następnym kryzysie) w masowy protest antyustrojowy, ku czego przesłanek wszak nie brakuje (Artus i Virard 2005, s. 134– 135). Skoro powołaliśmy do życia swoisty „ersatz capitalism” o niejasnych zasadach, ale z przewidywalnym skutkiem – przyszłymi kryzysami, podejmowaniem nadmiernego ryzyka na koszt społeczeństwa, niską efektywnością (Stiglitz 2010, s.  295–296), potrzebujemy teraz „intelektualnego tsunami”, by znaleźć sposób pozbycia się tych mankamentów, zanim przyczynią się do dalszej deformacji systemu. Potrzebna jest pilnie jego „przyspieszona ewolucja”, by stawił czoło wyzwaniom XXI wieku – i „konkurencji”. „Polityczni liderzy, działający poprzez polityczne instytucje swych legislatur, są odpowiedzialni za formowanie instytucji kapitalizmu w taki sposób, by rynki funkcjonowały dla ludzi” (Scott 2009, s. 65, 68–69). W  debacie nad zmianami, które okażą się niezbędne, nie powinno zabraknąć najistotniejszych kwestii, jak np. ludzkie motywacje, ich źródła i stopień spójności (lub jej brak), aby móc uprzytomnić ludziom i organizacjom istniejące sprzeczności i sposoby ich pogodzenia bądź złagodzenia, a także występujący splot ich interesów własnych i publicznych. W przeciwnym razie, jak to ujął Bruce Scott, ani „korekcyjna akcja, zmierzająca do przywrócenia skutecznej regulacji, która by dobrze koegzystowała z rynkami”, ani „identyfi kacja i ukazanie bardziej adekwatnego modelu kapitalizmu” nie przyniosą pożądanych efektów. Wszyscy aktorzy na scenie gospodarczej – inwestorzy, regulatorzy i władze – ponoszą winę za kryzys i  powinni naprawić swe błędy. Ale te błędy wynikały z fundamentalnie mylnego rozumienia kapitalizmu, że rynki załatwią wszystko, a nie tylko z widocznych na powierzchni zjawisk spekulacji, chciwości i  dezorientacji co do skomplikowanych instru-

PUNKTY ZWROTNE

implikacjami społecznymi jego poczynań. Tuż przed wybuchem kryzysu Instytut Finansów Międzynarodowych w Waszyngtonie uznał, że system bankowy powinien się zmienić i wrócić do źródeł (go back to basics), do prostszego, bardziej przejrzystego i uczciwszego sposobu prowadzenia bankowości, jak apelował John Bogle. Zabrakło holistycznej analizy, a  regulatorzy, bankierzy, inwestorzy i politycy ignorowali nauki płynące z antropologii społecznej (Tett 2010, s. 266, 298, 308). Nie do utrzymania na dłuższą metę wydaje się maksymalizacja stopy zwrotu zainwestowanych kapitałów akcjonariuszy (i  „przy okazji” menedżerów) jako wyłączny cel fi rm, co zdominowało amerykański biznes w  ciągu co najmniej ostatnich 25 lat. Również interesy innych udziałowców – może wzorem pogardzanego w  USA „kapitalizmu udziałowców” z  kontynentalnej Europy? – powinny być brane pod uwagę. „W  czasie tego okresu przyzwoitość, tak ważna dla współczesnej demokracji, została poważnie nadszarpnięta. (…) Sam jestem kapitalistą i  wierzę, że kapitalizm rynkowy jest najlepszym systemem, jaki wynaleziono. Ale musi być fair, musi podlegać regulacji i musi mieć podstawy etyczne” – oświadczył Felix Rohatyn w toku kryzysu (A New Idolatry... 2010, s. 57–58; Saving... 2009). Wobec bankructwa zarówno klasycznego leseferyzmu jako bezkrytycznej apoteozy sił i  niewidzialnej ręki rynku, jak i  klasycznego „dyryżyzmu” jako z kolei równie bezkrytycznej apoteozy „zawsze skutecznego” interwencjonizmu podmiotów publicznych, ale także uproszczonej interpretacji kryzysu lat 2008–2011 – odejścia od neoliberalizmu na rzecz neokeynesizmu w kształtowaniu globalnej gospodarki, nie mówiąc o  słabości współczesnych elit, czas na wypracowanie nowej doktryny kapitalizmu – konstatuje Antoni Kukliński. Inaczej demokratyczne systemy będą nadal tracić potencjał innowacyjny, chęć życia i rządzenia, a także długofalowego myślenia strategicznego. Bez tego zaś nie uda się zapobiec erozji jedności wspólnoty euroatlantyckiej jako zintegrowanego i  potężnego aktora na globalnej scenie (Kukliński 2010,


PUNKTY ZWROTNE

Część II

mentów finansowych (Scott 2009, s.  73–75). O pilnej potrzebie nowego spojrzenia na kapitalizm piszą inni krytyczni jego zwolennicy. Umair Haque, ostrzegając przed rebelią przeciwko wczorajszym receptom i  doktrynom, apeluje o nowe fundamenty w podejściu do produkcji, konsumpcji i  wymiany. „To, co napędzało (ale do czasu – przyp. JW) dobrobyt w XX wieku, nie może być jego motorem w XXI wieku; instytucje obecnego stulecia muszą bezpośrednio inwestować w dostarczanie dóbr publicznych i niwelowanie globalnego publicznego zła. (…) A  wielkim wyzwaniem współczesności jest tworzenie nie wartości księgowej, biznesowej (czyli zysku – przyp. JW) lub akcjonariusza (dywidendy – przyp. JW), lecz autentycznej (netto, z  odliczeniem ukrytych kosztów – przyp. JW) wartości ekonomicznej” (Haque 2011, s.  2–5, 16, 21–25). Kryzys dyktuje potrzebę rozwiązań śmiałych, solidnych technicznie i opartych na wartościach społecznych, wymaga przejrzystości celów, stawianych przez polityków. Takich rozwiązań na razie nie zaproponowano (Sachs 2011). Kapitalizm pozostaje epokowym wytworem ludzkości; czas na wielki skok w  niezbadaną terra nova dobrobytu i  na przystąpienie do dzieła przez instytucjonalnych innowatorów (Haque 2011, s.  191–192, 202–203). Należy odejść od wolnorynkowej ideologii obecnego modelu i radykalnie odmienić sposób, w jaki organizujemy naszą gospodarkę i społeczeństwo. Oto program minimum, który musimy wdrożyć. W tym – doprowadzić do zmiany podejścia i  motywacji partnerów gry ekonomicznej i  zasad regulujących rynki, stymulować to, co w ludziach najlepsze, by nie kierowali się wąsko pojętym własnym interesem, promować „aktywne ekonomiczne obywatelstwo”, długoterminowe myślenie i  stosunek do inwestycji i  realnego wzrostu, wzmocnić rząd i poprawić jakość jego interwencji (Chang 2010, s. XVI, 3, 253–261). Niestety ani Ha-Joon Chang, ani Umair Haque nie odpowiadają na kardynalne pytanie, jak zrealizować te skądinąd słuszne postulaty. Z kolei ten ostatni, a  także Antoni Kukliński (Kukliński 2011, s. 66–67) i Zdzisław Sadowski dopominają

32

się o nowy paradygmat rozwojowy i – jak Ha-Joon Chang – o  długofalowe podejście, również w ocenie skutków obecnie podejmowanych lub zaniechanych decyzji. Dodać by zapewne należało do listy postulatów wyłonienie nowych elit, na miarę złożoności rządzenia w XXI wieku i powagi sytuacji, dzięki którym zaułek, w który zabrnęła globalna gospodarka, nie okazałby się ślepy.

Bibliografia A  New Idolatry. Shareholders v Stakeholders (2010), „The Economist”, 24.04.2010. Albert M. (2000), Kapitalizm kontra kapitalizm, Znak-Signum, Kraków. Artus P.  i  Virard M.-P.  (2005), Le capitalisme est en train de s’autodétruire, La Découverte, Paris. Artus P. i Virard M.-P. (2008), Globalisation, le pire est à venir, La Découverte, Paris. Attali J. (2009), Survivre aux crises, Fayard, Paris. Bogle J.C.  (2009), Enough. True Measures of Money, Business, and Life, Wiley, Hoboken–New Jersey. Capitalism’s Waning Popularity. Market of Ideas (2011), „The Economist”, 7.04.2011. Chang H.-J. (2010), 23 Things They Don’t Tell You about Capitalism, Allen Lane, London. Cohen P.  (2007), Does Capitalism Lead to Democracy, and How?, „International Herald Tribune”, 14.06.2007. de Senarclens P. (2003), Critique de la mondialisation, Presses de Sciences Po, Paris. Drucker P.F.  (1993), Post-Capitalist Society, HarperBusiness, New York. Friedman T.L.  (2008), The Democratic Recession, „International Herald Tribune”, 8.05.2008. Global Risks 2010. A Global Risk Network Report (2010), World Economic Forum, Geneva, January 2010. Grass G.  (2011), Kamienie Syzyfa, „Gazeta Wyborcza”, 30–31.07.2011 (za: „Süddeutsche Zeitung”, 4.07.2011). Gray J.  (2001), Po liberalizmie, Fundacja Aletheia, Warszawa.


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

33

Część II

Perspectives on Global Development 2010. Shifting Wealth (2010), OECD Development Center, Paris. Reich R.B. (2007), Supercapitalism. The Transformation of Business, Democracy, and Everyday Life, Alfred A. Knopf, New York. Rifkin J. (2001), Koniec pracy . Schyłek siły roboczej na świecie i początek ery postrynkowej, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław. Rodrik D.  (2011), The Globalization Paradox. Why Global Markets, States, and Democracy Can’t Coexist, Oxford University Press, Oxford–New York. Rohatyn F. (2008), How We Got into this Mess and How We Will Get Out, „International Herald Tribune”, 17.12.2008. Rozmowa z prof. Dariuszem Filarem (2011), Oszczędności są konieczne, ale społeczeństwa ich nie chcą, „Gazeta Wyborcza”, 7.09.2011. Sachs J. (2011), Tripped up by Globalisation, „Financial Times”, 18.08.2011. Sadowski Z. (2006), W poszukiwaniu drogi rozwoju, Polska Akademia Nauk, Warszawa. Saving American Capitalism (2009), „International Herald Tribune”, 29.06.2009. Scott B.  (2009), The Concept of Capitalism, Springer Verlag, Berlin–Heidelberg. Soros G.  (1998), The Crisis of Global Capitalism. Open Society Endangered, PublicAffairs, New York. Stiglitz J.E. (2006), Making Globalization Work, W.W. Norton & Co., New York–London. Stiglitz J.E.  (2010), Freefall. Free Markets and the Sinking of the Global Economy, Penguin Books, London. Stop! The Size and Power of the State is Growing, and Discontent is on the Rise (2010), „The Economist”, 23.01.2010. Tett G.  (2010), Fool’s Gold. How Unrestrained Greed Corrupted a Dream, Shattered Global Markets and Unleashed a Catastrophe, Abacus, London. Thurow L.C. (1999), Building Wealth. The New Rules for Individuals, Companies, and Nations in a Knowledge-Based Economy, HarperCollins, New York. Toffler A.  i  Toffler H.  (2006), Revolutionary Wealth, Doubleday, New York.

PUNKTY ZWROTNE

Gray J.  (2009), False Dawn. The Delusions of Global Capitalism, Granta, London. Hailes T.  (2011), Don’t Ban Financial Products for Being Complex, „Financial Times”, 24.08.2011. Handy Ch. (1998), Głód ducha. Poza kapitalizm. Poszukiwanie sensu w  nowoczesnym świecie, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław. Haque U. (2011), The New Capitalist Manifesto: Building a  Disruptively Better Business, Harvard Business Review Press, Boston. Havrylyshyn B.  (1990), Drogi do przyszłości, Polskie Towarzystwo Współpracy z  Klubem Rzymskim, Warszawa. Jorion P. (2011), Le capitalisme à l’agonie, Fayard, Paris. Judt T.L. (2010), Ill Fares the Land. A Treatise on Our Present Discontents, Penguin Books, London. Kaletsky A.  (2010), Capitalism 4.0. The Birth of a New Economy, Bloomsbury, London–Berlin– New York–Sydney. Kukliński A. (2010), The Geostrategic Reconfigurations of the Global Scene. The Experiences and Prospects of the XXI Century [w:] The Atlantic Community. The Titanic of the XXI Century?, red. A. Kukliński, K.  Pawłowski, Wyższa Szkoła Biznesu – National-Louis University, Nowy Sącz. Kukliński A.  (2011), Od gospodarki opartej na wiedzy do gospodarki opartej na mądrości. Na spotkanie z enigmą XXI wieku, „Biuletyn Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego”, nr 2. Leviathan stirs again (2010), „The Economist”, 23.01.2010. Lorenzi J.-H. (2009), La guerre des capitalismes aura lieu, Perrin, Paris. Lubowski A. (2010), Ile państwa w gospodarce? „Gazeta Wyborcza”, 16.08.2010. Luttwak E. (2000), Turbokapitalizm. Zwycięzcy i  przegrani światowej gospodarki, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław. Maslinski M. (2011), Time to Debate the Risk of Complexity, „Financial Times”, 12.09.2011. Micklethwait J. (2011), Taming Leviathan, „The Economist”, 19.03.2011. Naisbitt J.  i  Aburdene P.  (1990), Megatrends 2000. Ten New Directions for the 1990s, William Morrow & Co., Inc., New York.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Vedrine H.  (2007), Continuer l’histoire, Fayard, Paris. Wells H.G. (2008), Russia in the Shadows, Faber & Faber, London. Woroniecki J. (2011), Luka rozwojowa i jej nowy wymiar – luka cyfrowa globalnym wyzwaniem XXI wieku [w:] Ekonomia rozwoju, red. R.  Piasecki, PWE, Warszawa.

Woś R. (2011a), Kryzysy będą się powtarzać, możemy jedynie je osłabiać, „Dziennik Gazeta Prawna”, 29.08.2011. Woś R.  (2011b), Kto może wyjaśnić kryzys? Tylko ekonomia behawioralna, „Gazeta Prawna”, 9–11.09.2011. Wywiad z  R.B.  Reichem (2007), Kapitalizm niszczy demokrację, „Polityka. Niezbędnik Inteligenta”, 29.09.2007.

„Kryzys globalny XXI wieku. Czy można znaleźć wyjście z sytuacji bez wyjścia?” 16 stycznia 2012 r. Witold Orłowski: Wielkie kryzysy zdarzają się zazwyczaj w momencie wielkich zmian gospodarczych na świecie. Kryzys lat 30. wybuchł w okresie przesuwania się centrum finansowego i  gospodarczego świata z  Europy do Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej. Obecny kryzys narastał, gdy centrum realnej gospodarki przenosiło się z  USA na Daleki Wschód. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

„Otwarta nauka” i „otwarta edukacja” jako zjawisko społeczne i problem polityki naukowej, 26 stycznia 2012 r. Julian Auleytner Wątpię w skuteczność uczelni państwowych w Polsce we wprowadzaniu zasad rozwoju, włącznie z czołowymi uczelniami takimi jak Uniwersytet Warszawski, gdzie pracuję, czy SGH. Mamy zbyt konserwatywne struktury akademickie w naszym kraju, które nie są w stanie absorbować tego, co jest postępem technicznym na świecie. Dotyczy to zarówno zarządzania uczelnią, jak i zmian w dydaktyce oraz badaniach. Od lat obserwuję grę pozorów o naukowe tytuły i ilościową statystykę publikacji. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

34


Czy jest wyjście z sytuacji bez wyjścia? Antoni Kukliński

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

35

Część II

nujących gospodarzy. Gospodarze ci dochodzą do wniosku, że muszą popełnić samobójstwo. Otóż, co robią Amerykanie i Europejczycy – na naszych oczach popełniają akt historycznego samobójstwa. Chińczycy i Hindusi nie muszą nic robić. Miejsce na scenie światowej zwolni się na skutek autobankructwa tych dwóch wielkich. W  „The Economist” ukazał się artykuł stwierdzający, że wszyscy politycy powinni jeszcze raz przeczytać powieść Lampart. Elementem tej powieści jest termin genteel surrender, łagodne poddane się. Otóż ten klimat łagodnego poddawania się istnieje we Wspólnocie Atlantyckiej. Co zrobić, żeby ten klimat przezwyciężyć. Trzecią sprawą jest mój komentarz do modelu chińskiego. Otóż niepodzielam poglądu, że kapitalizm jest dominującym docelowym modelem dla Chin. Chiny w  tej chwili de facto realizują model gospodarki planowej, model, który nie sprawdził się u  Sowietów. Natomiast trzeba pamiętać, że model gospodarki planowej miał swoją kartę historycznego sukcesu. Mianowicie model ten był przetestowany w  Stanach Zjednoczonych dla organizacji amerykańskiego wysiłku podczas II wojny światowej i  odniósł ogromny sukces. Natomiast w  imperium sowieckim nastąpiło kompletne załamanie tego systemu m.in. dlatego, że Lenin zafascynowany Niemcami, lansował de facto model niemieckiej gospodarki planowej z I wojny światowej. Model ten był nieszczęściem dla Niemiec i  to nieszczęście zostało powielone przez Sowietów.

PUNKTY ZWROTNE

C

hciałbym bronić pytania, czy jest wyjście z  sytuacji bez wyjścia. Chciałem powiedzieć, że rzeczywiście nie ma wyjścia, jeśli najważniejsze struktury gospodarki światowej, struktury polityczne, itd. się nie zmienią. W  ramach istniejących struktur rzeczywiście nie ma wyjścia. Wobec tego, żeby wyjść z tego tragicznego kryzysu, trzeba zmienić struktury. Trzeba powiedzieć, że jest głęboki kryzys kapitalizmu, że normalne instrumenty kapitalizmu nie funkcjonują, a  nowych instrumentów jeszcze nie widać. Po drugie, trzeba powiedzieć, że jest kryzys demokracji liberalnej. Kryzys systemów politycznych, które nie potrafią wyłonić elity rządzącej. Profesor Orłowski, w  ostatnich zdaniach swojej książki, mówi o przywództwie. Otóż mnie się wydaje, że kryzys demokracji liberalnej polega na tym, że demokracja ta nie potrafi wyłaniać przywództwa, że jak patrzymy na to, jak wygląda merytoryczna treść amerykańskiej dyskusji o prezydenturze, to widać, że w tej amerykańskiej debacie nie ma merytorycznych problemów, tylko są problemy drugorzędne. Niedawno ukazał się artykuł o beznadziejności sceny politycznej Francji twierdzący, że dyskusja prezydencka we Francji jest strategicznie pusta. Załamał się mechanizm wyłaniania elity, która potrafi łaby wskazać strategicznie myślące przywództwo. I  wreszcie przeżywamy głęboki kryzys Wspólnoty Atlantyckiej. Sytuację można porównać do dwóch pięknie wyposażonych willi zamieszkałych przez doskonale funkcjo-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Twierdzę, że w  tej chwili Chińczycy realizują model gospodarki światowej, planowej, a  najlepszym dowodem na to jest fakt, że obecnie przyjmują dwunasty plan rozwoju. Jest to model oparty na działalności trójkąta: autokracja, technokracja i planowanie strategiczne. Oczywiście model ten wykorzystuje instytucje rynku, korporacje transnarodowe, cały arsenał globalizacji kapitalizmu. Ale ten arsenał globalizacji kapitalizmu jest podporządkowany chińskiej myśli strategicznej. Proponuję zwrócić uwagę, jak wyglądają spotkania między Unią Europejską a Chinami. Po jednej stronie są Chińczycy, którzy dokładnie wiedzą czego chcą, czyli mają określone cele strategiczne. A po drugiej stronie jest Unia Europejska – jest Komisja Europejska – która jest wielkim aparatem uzgadniania decyzji. Unia Europejska w  rozmowach zajmuje bardzo miękkie stanowiska, gdyż wszystkie jej decyzje muszą być uzgadniane. Ten dialog wygląda bardzo niekorzystnie dla Unii. Na marginesie referatu pana ambasadora Burskiego chciałbym dodać kilka słów na temat relacji USA–Chiny.

W opinii Henry Kissingera relacje te są najważniejszym elementem owej sceny globalnej XXI w. To jest sprawa, która zasługuje na odrębną dyskusję. Wspólnotę i  konfl ikt geostrategiczny USA–Chiny określano mianem Chimerica. Warto przypomnieć, że w mitologii greckiej Chimera jest ziejącym ogniem potworem. Oczywiście doświadczenia XXI w. mogą zmienić złorzeczne brzmienie tej metafory. Moje uwagi są próbą myślenia o  wielkich problemach XXI w.: − o kryzysie kapitalizmu, − o kryzysie demokracji liberalnej, − o kryzysie Wspólnoty Atlantyckiej, − o potencjalnym sukcesie gospodarki planowej w Chinach, − o Chimeryce. Chodzi o  to, aby w  PTE zrodził się klimat dyskusji o fundamentalnych problemach XXI w.

„Wizje i strategie rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce w perspektywie roku 2050” 16 lutego 2012 r. Antoni Kukliński: Trzeba stworzyć sieć uczelni w  całości funkcjonujących w  języku angielskim, od woźnego, aż do rektora. Na tej uczelni Polacy nie powinni być w  żaden sposób uprzywilejowani. I  grono studenckie i  grono nauczające powinno być otwarte w skali globalnej. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

36


Globalne problemy społeczne Julian Auleytner

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

37

Część II

bie ludzi do siebie. Portale społecznościowe są tu dobitnym przykładem. Świat zmienia się w realnym czasie, bez opóźnienia obserwacji, a  my jesteśmy tego świadkami. Globalizacja jest procesem, który trwa od dawna, ale obecnie przybiera nową jakość. Internet uświadomił, że globalizacja stała się punktem zwrotnym w  dalszym rozwoju ludzkości. Współcześnie otwarcie się przestrzeni wirtualnej dla miliardów ludzi zlikwidowało opóźnienie czasowe w  komunikacji. Efektem tego jest telepraca, edukacja na odległość, leczenie na dystans itp. Jednocześnie jednak poza przestrzenią wirtualną pozostają liczni zmarginalizowani bez dostępu do internetu. Globalizacja ma jednak – zdaniem R. Robertsona – różne scenariusze dalszego rozwoju. Po pierwsze, może ona oznaczać rozwój niezależnych od siebie wspólnot, unikalnych lub hierarchicznie sobie podległych, co przejawia się poprzez antyglobalizm lub ruchy fundamentalistyczne. Po drugie, może ona oznaczać rozwój globalnej wioski, co ujawnia się poprzez ruchy ekologiczne, ekumeniczne i pacyfistyczne. Po trzecie, globalizacja może być rozumiana jako proces suwerennego lub hierarchicznego rozwoju państw otwartych na siebie. Po czwarte, istnieje odległa wizja unifi kacji państw i  powołania światowego rządu, współcześnie nierealna, ale przyszłościowo do pomyślenia w  ramach tezy Jana Pawła II o  jedności

PUNKTY ZWROTNE

W

raz z globalizacją pojawiają się pytania o  tempo niwelacji gigantycznych różnic socjalnych, jakie charakteryzują naszą cywilizację w  postaci równoległej egzystencji nędzy i bogactwa. Temat ten jest sygnalizowany od ponad 100 lat. Zarówno w  myśli socjalistycznej jak i w doktrynie katolickiej XIX w. spotykamy publikacje, w  których wyrażana jest krytyka narastających (jak się okazuje ustawicznie) kontrastów społecznych. Odczuwamy bowiem mniej lub bardziej świadomie niepokój wynikający z  płynących z  całego świata informacji medialnych o głodzie, chorobach, migrantach, masowych protestach biednych. Globalizację rozumie się jako ogół procesów prowadzących do coraz większej współzależności i  integracji państw, społeczeństw, gospodarek i kultur, czego efektem jest tworzenie się „jednego świata”, światowego społeczeństwa. Znamy jednak i inne określenia globalizacji. Np. dostrzega się wzrost tempa socjoekonomicznych interakcji poprzez wykorzystanie technologii informacyjnych oraz dynamizację organizacji międzynarodowych, w  szczególności ponadnarodowych korporacji, które wkraczają jednocześnie do wielu krajów. McDonald, Shell, Coca Cola itp. jako korporacje międzynarodowe tworzą miejsca pracy i  przestrzeń konsumencką. Organizacje te uświadamiają, że zanika państwo narodowe i  jednocześnie „kurczy” przestrzeń społeczna. Kurczenie się przestrzeni rozumieć można jako zbliżanie nieznanych so-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

rodzaju ludzkiego. Teza ta wyznacza aksjologię długofalowej globalizacji natomiast współcześnie wiąże się ze stwierdzeniem o  zagrożeniu tej jedności. Jednym z kluczowych zagrożeń jest kwestia społeczna, wyrażająca się obserwacją, że państwo narodowe mimo obietnic przestało gwarantować bezpieczeństwo socjalne. Powstało więc globalne społeczeństwo ryzyka socjalnego, które dotyczy wszystkich klas społecznych, choć w nierównym stopniu. Wiedząc o wielkich problemach socjalnych krajów Afryki, Ameryki Południowej czy Azji poszukujemy odpowiedzi na pytania, kto ma to ryzyko asekurować: skorumpowane państwo? ONZ?, rynek? Przy okazji zauważam, że cynicznie traktując ubóstwo możemy widzieć wielorakie pożytki z  niego płynące w postaci taniej siły roboczej czy możności wykorzystania biednych do wykonywania prac brudnych i uciążliwych. Polska na razie, choć co roku wskazywana w rankingu UNDP jako kraj należący do grupy wysokorozwiniętych, nie uczestniczy znacząco w pomocy rozwojowej na rzecz biednych (w 2010 r. 0,17% PKB przeznaczono na pomoc), choć w coraz większym stopniu jesteśmy naciskani do solidarnego współdziałania. W skali globalnej, na początku tego stulecia, sformułowano Milenijne Cele Rozwoju, które koncentrują się na działaniach wspierających walkę z ubóstwem i głodem, poprawą dostępu do edukacji, asekuracją kobiet i dzieci. Mimo to około 1,1 mld ludzi nie ma dostępu do czystej wody, codziennie z  tego powodu umiera ok. 6 tys. dzieci, blisko 900 mln cierpi głód, Afryka jest kontynentem analfabetów i  uchodźców, w  samym Iraku notowano rocznie ponad 2,3 mln ludzi, którzy opuszczali dom rodzinny. Epidemia AIDS zabiera rocznie ponad 3 mln osób, co przede wszystkim odbija się na losie osieroconych dzieci; umierają bowiem ich zarażeni rodzice. Problemy socjalne krajów biednych tylko pozornie są od nas odległe. W przypadku scenariusza, który zakłada dalszy wzrost różnic ekonomicznych pomiędzy krajami i ich obywatelami powstanie presja na migracje ekonomiczne

38

do krajów bogatych, które nie są przygotowane na taką ekspansję. Dlatego Bank Światowy, jako inwestor i  doradca, od lat monitoruje sytuację i angażuje się w programy edukacyjne na świecie w celu poprawy jakości życia. Kryzys ekonomiczny doświadczany jest przez ludność wszystkich krajów, wydaje się, że bogaci wyjdą z  tego szybciej, o  biednych świat zapomni aż do kolejnego konfl iktu. W  skali globalnej pojawił się jednak inny dylemat: polityka pojedynczych państw nie jest w  stanie rozwiązać problemów biednych krajów i ich ludności. Niektóre państwa Afryki są już opóźnione o  ok. 60 lat i  nie ma dla nich programów wyrównawczych. Perspektywa, jaka się tu jawi, to wchłonięcie przez potentata narodowego lub ponadnarodowego. Taka perspektywa będzie prowadzić do zawirowań na scenie kontynentalnej i globalnej. Zawirowania te ujawnią się w  postaci gry interesów i  konfl iktów, np. o  surowce atrakcyjne dla dalszego rozwoju. Do tego scenariusza można dopisać praktykę pozbywania się odpadów poprzez ich tańsze składowanie w  biednych krajach (np. Haiti). Praktyka ostatnich 200 lat wskazuje na walkę o wpływy i eksploatację biednych przez bogatych. Duża część państw kolonialnych jest wolna, ale tylko pozornie. Nadal zależy ona od myśli i programów dawnych dominatorów. Występuje „wysysanie” zdolnych kadr, brain drain, który znacząco osłabia potencjał rozwojowy krajów biedniejszych. Punktem zwrotnym w  XXI w. jest terroryzm, który ma charakter globalny. Na razie nie widać sposobu na jego wyeliminowanie, gdyż w realizacji jego celów wykorzystuje się przede wszystkim ludzi biednych, a nawet dzieci. Biedni nie mają nic do stracenia i dlatego są „materiałem” tanim do przeprowadzania zamachów. Pomysłowość terrorystów wiąże się z  globalnym wykorzystywaniem wiedzy do planowania nowych celów. Kontrola policyjna w  skali globalnej wprawdzie przynosi efekty, ale nigdy nie wiadomo, czy coś się nie wydarzy w krajach bogatych co może stanowić także globalne zagrożenie.


Punktem zwrotnym są organizacje ponadnarodowe, które zrzeszają grupy państw dla wspólnej polityki. W ich interesie leży eliminowanie zagrożeń, które psułyby wspólne cele. Praktyka UE jest tu najlepszym przykładem. Jednak UE uwikłała się w rozwiązanie własnego kryzysu finansowego i jej oddziaływanie doraźnie zmalało. Pozostaje mimo wszystko ONZ, w  której grupy słabszych krajów mają głos.

ONZ wprawdzie nie ma takiej siły przebicia jak mocarstwa, ale rozwój rodzaju ludzkiego powinien prowadzić do zwiększenia roli tej organizacji. Zwracał na to uwagę w  trakcie swojego pontyfi katu Jan Paweł II, kiedy wskazywał na zagrożenia rodzaju ludzkiego. W takim sformułowaniu tkwi implicite pogląd o  potrzebie działań integracyjnych, niwelujących nierówności i marginalizację.

Zbigniew Strzelecki: Jak poprawiać naszą pozycję w zakresie inteligentnych dziedzin rozwojowych w regionie? Musimy najpierw zidentyfikować bazę i określić w stosunku do których kierunków możemy prowadzić wspieranie, by było ono najbardziej efektywne. Drugą taką dziedziną jest wspieranie klastrów, które spełnią warunek inteligentnej specjalizacji. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html))

Opinia o książce Guntera Pauli „The Blue Economy 10 Years, 100 Innovations, 100 Millions Jobs” , 27 marca 2012 r. Elżbieta Mączyńska Ta książka jest smarem dla kreatywności. Powinna być pozycją obowiązkową na polskich uczelniach. Może ją przeczytać każdy, kto chce żyć mądrzej i lepiej. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

39

Część II

PUNKTY ZWROTNE

„Inteligentna specjalizacja regionów w świetle inicjatyw Unii Europejskiej” 21 lutego 2012 r.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Cywilizacyjne uwarunkowania rozwoju Polski Elżbieta Mączyńska

Wprowadzenie W warunkach potężnych zawirowań w gospodarce globalnej, gdy coraz silniej dają o  sobie znać przejawy syndromu gospodarki nietrwałości, wszelkie rozważania o  charakterze prognostycznym są niezwykle ryzykowne, wręcz karkołomne, zwłaszcza, jeśli horyzont sięga kilku dekad. Trzeba się bowiem liczyć z  coraz większą skalą występowania talebowskich „czarnych łabędzi”, czyli (zgodnie z  teorią libańskiego fi lozofa i  matematyka Nassima Taleba) zjawisk, o  których zwykło się mniemać, że nie mogą wystąpić (Taleb, 2007). O tym, jak złożona jest ta kwestia, przekonuje m.in. debata nt. „Co ekonomiści myślą o  przyszłości” (Co ekonomiści… 2009, s. 72–98). Pod wpływem bezprecedensowej dynamiki postępu technologicznego i innowacji technicznych, ekonomicznych, w  tym finansowych i  społecznych oraz politycznych gospodarka światowa staje się coraz mniej stabilna, coraz bardziej „przemieszczalna”, a kolejne fale innowacji prowadzą nie tylko do pożądanej „kreatywnej rekonstrukcji” czy destrukcji twórczej, lecz także destrukcji przynoszącej nieodwracalne bądź trudno odwracalne, dalekosiężne skutki społeczne, gospodarcze, ekologiczne i  przestrzenne, radykalnie zmieniające sytuację oraz warunki bytowania ludzi,

40

przedsiębiorstw, instytucji i krajów. Burzliwość przemian wskazuje na konieczność pogłębionej refleksji na temat kreatywności i destrukcji w  gospodarce. Jest to istotne tym bardziej, że – mimo rozmaitych podejmowanych w  skali globalnej przedsięwzięć ukierunkowanych na łagodzenie dysproporcji i  wynaturzeń w  gospodarce – dotychczas żaden kraj nie może się w pełni poszczycić satysfakcjonującymi i trwałymi rozwiązaniami tych problemów. Pierwsza dekada XXI w. z pewnością przejdzie do historii gospodarczej jako okres niebywale ostrych sporów na temat roli teorii ekonomii i  polityki społeczno-gospodarczej w  warunkach narastających, trudnych do rozwiązania problemów o  wymiarze globalnym, stanowiących swego rodzaju węzły gordyjskie współczesności. Jedną z  tych szczególnie poważnych kwestii jest naruszenie równowagi w różnych dziedzinach życia i wynikające stąd niebezpieczeństwa dla trwałego, harmonijnego rozwoju świata. Choć ekonomiści nie są w pełni zgodni w hierarchizacji i ocenach stopni oraz rodzajów zagrożeń, to nie kwestionują, że wśród nich na czołowym miejscu sytuują się zagrożenia demograficzne, wynikające z jednej strony, z niebywale szybkiego wzrostu liczby ludności świata, a  z  drugiej, z  osłabienia rozrodczości i  narastającego dynamizmu procesu starzenia


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

41

Część II

1 Paul Krugman (2008) pyta wręcz: „dlaczego ekonomiści niczego nie zrozumieli?”, wskazując m.in. na groźny syndrom casino finance, shadow banking system oraz związany z tym „powrót gospodarki kryzysowej”. W książce pod takim tytułem analizuje kryzysy fi nansowe, jakie wystąpiły w gospodarce światowej w ostatnich kilkunastu latach i obciąża za nie przede wszystkim doktrynę neoliberalną oraz przedstawicieli tzw. szkoły chicagowskiej (por. też: Krugman, 2009b). Krytyka neoliberalizmu i  szkoły chicagowskiej spotyka się jednak z  ostrymi reakcjami, a  nawet reprymendami ze strony środowiska akademickiego i  nie tylko. W  obronie tego nurtu staje m.in. Robert Lucas (2009). Na opinie Krugmana szczególnie ostro zareagował reprezentant szkoły chicagowskiej, profesor fi nansów, John H. Cochrane (2009). Krugmanowi zarzuca m.in. nadmierną, bezkrytyczną wiarę w interwencjonizm państwowy (por. też: Leith, 2009). Do debaty tej dołączył na polskim gruncie Stanisław Gomułka (2009), podzielając taką opinię. Jednakże zarazem do krytyków neoliberalizmu dołączają obok Krugmana inni nobliści, w  tym Joseph Stiglitz i  George Akerlof. Spory na temat ekonomii wyraźnie uwydatniły fakt, że „żadna teoria nie jest dziś lepsza od innych”, na co zwraca uwagę m.in. znany ekonomista, profesor ekonomii, członek brytyjskiej Izby Lordów Robert Skidelsky (2009). Autor ten twierdzi, że chicagowska szkoła ekonomii nigdy nie była bardziej słaba i bezradna niż dziś. Konstatuje, że na to sobie zasłużyła.

W  niniejszym opracowaniu wychodzi się z założenia, że próby uporania się z tymi kwestiami napotykają bariery mające podłoże przede wszystkim w  niedostosowaniu polityki społeczno-gospodarczej do wyzwań wynikających z  dokonującego się obecnie w  skali globalnej przełomu cywilizacyjnego, wyrażającego się w  wypychaniu cywilizacji przemysłowej przez nową gospodarkę i  nowy, wciąż jeszcze niedodefiniowany jej model. Przyczyny trudności w  satysfakcjonującym rozwiązywaniu problemów społeczno-gospodarczych są zatem niekonwencjonalne, a  tym samym niezbędne są niekonwencjonalne strategie postępowania. Tymczasem dominują działania typowe dla przemijającego modelu industrialnego (Toffler, Toffler, 1996; Beck, 2002; Toffler, 2003; Rifkin, 2003). „Marks by się uśmiał” – tak komentuje owe zjawiska np. włoski fi lozof Antonio Negri, podkreślając, że „najśmieszniejsze jest, że gdy świat się zmienia, my trzymamy się schematów sprzed 100 lat. Kapitał finansowy powoduje nową akumulację, a więc nowe różnice społeczne, nową biedotę, spółki akcyjne uosabiają komunizm kapitału” (wywiad z A. Negrim, 2010). Tymczasem zarówno politycy jak i  menedżerowie usiłują znaleźć remedium, nie uwzględniając w  dostatecznym stopniu (świadomie lub nieświadomie) współczesnych trendów w  gospodarce globalnej, wynikających z  przełomu cywilizacyjnego. Skuteczność działań jest zdeterminowana ich dostosowaniem do specyfi ki przełomu cywilizacyjnego, cywilizacji wiedzy i związanych z nią nowych wymogów. Dotyczy to także modelu ustroju gospodarczego. Kwestie te nie są dostatecznie uwzględniane i doceniane w  polityce społeczno-gospodarczej ani w  skali globalnej, ani lokalnej. Potwierdzają to zarówno badania naukowe jak i  debaty z  udziałem ekspertów. Wynika z  nich, że sprostanie najpilniejszym wyzwaniom XXI w wymaga ścisłej współpracy między środowiskami nauki, polityków, biznesu i rządów. Wiodący uczestnik tej debaty Dennis L. Meadows, współautor książki Granice wzrostu (The Limits to Growth) twierdzi, że „można dyskutować do woli o  rozwiązaniach

PUNKTY ZWROTNE

się społeczeństw w  krajach wysoko rozwiniętych. Przekłada się to niekorzystnie na postęp cywilizacyjny. Stąd rozstrzygające znaczenie ma tu polityka społeczno-gospodarcza, a ta z kolei jest pochodną przyjętych rozwiązań kształtujących ramy ustroju społeczno-gospodarczego. Kwestie ustrojowe zaś wciąż wywołują spory, przede wszystkim dotyczące roli państwa w gospodarce, ale także roli poszczególnych szkół/ nurtów ekonomii w  kształtowaniu gospodarki. Kontrowersje i  dyskusje na ten temat są co prawda niemalże odwieczne, ale ostatnio spektakularnie się nasiliły (What Went Wrong..., 2009). Tytuły publikacji poświęconych tej tematyce mówią same za siebie, świadcząc o dysfunkcjach ekonomii w rozwiązywaniu zasadniczych problemów społeczno-gospodarczych (Krugman, 2008, 2009a; Lucas, 2009; Cochrane, 2009; Leith, 2009; Gomułka, 2009; Skidelsky, 2009)1. Obecnie toczy się trudna i pełna kontrowersji debata na temat niezbędnych w XXI w. zmian roli nauki, biznesu i  polityki w  rozwiązywaniu najtrudniejszych problemów współczesnego świata.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

problemów przyszłości, ale jeśli nie zastosujemy innych niż dotychczas działań, nic się nie zmieni” (Science…,2009)2 . W  takich warunkach cywilizacja wiedzy nie staje się synonimem cywilizacji rozumu, mądrości. Dotychczasowe doświadczenia gospodarki globalnej dowodzą istotnej dychotomii wiedzy i mądrości. Podstawowym wyzwaniem jest zatem przeciwdziałanie tej dychotomii. Wyzwanie to w odniesieniu do Polski ma podwójny wymiar. Po pierwsze, łączy się z koniecznością nadrabiania opóźnień w  inwestycjach w  sferze badań naukowych (B + R), a  po drugie, z  koniecznością ukierunkowanej na dobrostan społeczno-ekonomiczny intensyfi kacji racjonalnego wdrażania zasobów wiedzy dostępnych w  skali globalnej. Aby sprostać temu wyzwaniu, konieczne jest przede wszystkim uruchomienie rezerw potencjału rozwojowego Polski, co zarazem stanowi podstawę eliminacji barier rozwojowych. Nie wystarczy tu jednak wiedza, niezbędna jest strategiczna mądrość. Wiąże się z  tym konieczność futurologicznej refleksji, wolnej od charakterystycznego obecnie wszechwładnego shorttermizmu, czyli priorytetu celów krótkookresowych.

Polska — rezerwy do wykorzystania Podstawowe przesłanki dalszego cywilizacyjnego rozwoju i  sukcesu Polski mają źródło w  cechach, jakości i  rozmiarach społeczno-gospodarczego jej potencjału. Ten ostatni wciąż jeszcze nie jest należycie wykorzystywany. O  możliwościach w  dziedzinie gospodarki i w sferze zaplecza intelektualnego Polski prze2

Temu też ma służyć zorganizowana przez Max Planck Society i fi rmę Siemens debata, do której zaproszeni zostali prominentni naukowcy, politycy i czołowi biznesmeni świata. Przedmiotem debaty było pytanie, jak nauka, biznes i  rządy powinny kooperować w  poszukiwaniu rozwiązań problemów generowanych przez zmiany klimatyczne, demograficzne i postępującą urbanizację (por. Science…, 2009; ..., 2009).

42

konuje przede wszystkim postęp, jaki dokonał się w  ponaddwudziestoletnim okresie transformacji ustroju gospodarczego, wdrażania i  umacniania gospodarki rynkowej. Znajduje to wyraźne odzwierciedlenie w  statystkach. Do wyeksponowania walorów gospodarczych Polski paradoksalnie przyczyniła się także niedawna globalna recesja, której Polsce – jako jedynej spośród krajów Unii Europejskiej – udało się uniknąć. Niestety, taka sytuacja jest nierzadko postrzegana jako pewien ewenement niż jako przejaw rosnącej mocy gospodarczej Polski. Świadczą o  tym komentarze na ten temat, publikowane m.in. przez międzynarodowe ośrodki badawcze. Ostatnio jednak pojawia się coraz więcej opinii uwzględniających głębsze podłoże polskiego sukcesu. Przykładem może być ocena będąca wynikiem jednych z najnowszych badań porównawczych, realizowanych przez IHS Global Insight Worldwide Office. Z badań tych wynika, że Polska nie poddała się globalnej recesji i jako największy kraj spośród nowych członków Unii Europejskiej reprezentuje relatywnie silny potencjał gospodarczy. „Polska gospodarka notowała wzrost gospodarczy nawet podczas globalnej recesji. W  ten sposób będąc największą gospodarką wśród nowych członków Unii Europejskiej ogrywała istotną stabilizującą rolę podczas światowego załamania gospodarczego, sama unikając recesji. Nieznaczny wzrost bezrobocia w  2009  r. – przy jednocześnie rosnących płacach nominalnych – w  dużym stopniu wyjaśnia względną siłę gospodarki Polski. Jednakże to, co było decydujące, to występowanie znacznego popytu wewnętrznego, któremu towarzyszyła deprecjacja złotego pomiędzy lipcem 2008 r. a styczniem 2009 r., znacząco poprawiająca bilans handlowy Polski” (PlanEcon…, 2010, s. 38). Opinia o  sile polskiej gospodarki nie przebija się jednak łatwo, tym bardziej, że historycznie utrwaliło się pejoratywne rozumienie pojęcia polnische Wirtschaft jako synonimu polskiej niegospodarności. Termin ten powoli staje się coraz bardziej archaiczny. Istnieje ku temu wiele przesłanek. Podstawowe z  nich mają źródło


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

43

Część II

zagranicznych, międzynarodowych konsorcjów, centrów informacyjnych itp. 7. Klimatyczno-surowcowe walory kraju, z coraz bardziej prawdopodobną perspektywą na pozyskiwanie nowych zasobów naturalnych i energii. 8. Czynniki kulturowe, mające podłoże w  historycznie wysokiej kulturowej pozycji Polski w  Europie i  świecie, przy jednoczesnej otwartości na nowe nurty, trendy w  poszczególnych dziedzinach życia, co zawsze sprzyja rozwojowi gospodarczemu. 9. Potencjał tkwiący we wciąż niedostatecznie wykorzystywanych a  rosnących (nie tylko wskutek postępu gospodarki, ale i  zmian klimatycznych) turystycznych walorach Polski i rezerwach rozwoju sektora turystki, jako ważnego działu gospodarki. 10. Potencjał wynikający z  „renty zacofania” i  możliwość dokonywania w  różnych dziedzinach tzw. żabiego skoku, czyli możliwości przejścia od razu do wyższych faz rozwoju z  pominięciem faz pośrednich, przez które wcześniej przechodziły kraje wyżej rozwinięte. Jest to możliwe dzięki wykorzystywaniu doświadczeń innych krajów, co skraca czas dochodzenia do wyższego poziomu i zmniejsza ryzyko błędów, dzięki uczeniu się na błędach innych. Zarazem jednak Polska nie jest, niestety, wolna od poważnych zagrożeń dla harmonijnego, trwałego rozwoju społeczno-gospodarczego. Podstawowe z nich to: 1. Zagrożenia demograficzne: starzenie się społeczeństwa i procesy depopulacji (z prognoz wynika, że do 2050  r. liczba ludności w  Polsce może się zmniejszyć z  ponad 38 mln obecnie do 31 mln, czyli aż o 7 mln). 2. Rosnące zadłużenie publiczne i  trudności w  osiąganiu równowagi finansów publicznych (co zresztą ściśle wiąże się zagrożeniami demograficznymi i wynikającymi z nich rosnącymi wydatkami na renty i emerytury oraz opiekę zdrowotną). 3. Dysfunkcje w  zakresie rozwoju i  wykorzystywaniu potencjału badań naukowych i ich

PUNKTY ZWROTNE

w  cechach, jakości i  rozmiarach społeczno-gospodarczego potencjału Polski. Ten zaś wciąż jeszcze nie jest należycie wykorzystywany, co zarazem świadczy o skali rezerw. Za społeczno-gospodarcze źródła relatywnej przewagi Polski można uznać m.in.: 1. Duży potencjał rynkowy i  wciąż rosnący popyt wewnętrzny, generowany przez ponad 38-milionową populację. 2. Rosnący poziom skolaryzacji, a tym samym i  rosnący odsetek ludności z  wyższym wykształceniem, co sprzyja produktywności i  mobilności społecznej. (W  okresie minionych prawie dwu dekad współczynnik skolaryzacji brutto w  szkolnictwie wyższym wzrósł ponad 4-krotnie – z  12,9% w  roku akademickim 1990/1991 do 52,7% w  roku akademickim 2008/2009). 3. Historycznie uwarunkowaną umiejętność elastycznego reagowania (słynna przypisywana Polakom zdolność do improwizacji) na zagrożenia i  przystosowywania się do zmian, a  tym samym otwartość na nowe trendy, co zwiększa możliwości wykorzystania szans, jakie stwarza przełom cywilizacyjny i kształtujący się nowy model gospodarki, w  tym gospodarki zwirtualizowanej (wikinomii). 4. Intensyfi kację inwestycji w  infrastrukturę (m.in. dzięki dofi nansowywaniu ze środków unijnych), co generuje mnożniki inwestycyjne, przekładając się na dodatkowe impulsy wzrostu produktu krajowego brutto, determinującego poziom krajowego bogactwa. 5. Efekty mnożnikowe, jakie może przynieść rozwój sektora budownictwa mieszkaniowego (konieczny, ze względu na jego niedorozwój, a zarazem rosnące mieszkaniowe aspiracje Polaków, czyli duży potencjalny popyt na mieszkania). W  przyszłości może to stanowić dodatkowe, silne koło zamachowe gospodarki. 6. Gospodarczo korzystne, centryczne położenie geograficzne Polski sprzyjające intensyfi kacji rozwoju rozmaitych form inwestycji


PUNKTY ZWROTNE

Część II

wdrażania w  praktyce, przez co wiele cennych odkryć „wycieka” z Polski (np. wynalazek niebieskiego lasera i in.). 4. Niewydolność systemu stanowienia i  egzekwowania prawa, w  tym niedorozwój sądownictwa i  przewlekłość postępowań sądowych. 5. Dysfunkcje systemu politycznego, w  tym dotkliwy dla gospodarki syndrom cyklu wyborczego i  związany z  nim priorytet celów wyborczych nad makroekonomiczną efektywnością społeczno-gospodarczą. Umacnia to znane w systemach demokratycznych zjawisko, które można by określić sentencją: „Efektywność nie ma elektoratu”. Syndromowi krótkiego cyklu wyborczego i będącej jego następstwem dominacji krótkiej perspektywy towarzyszy zaniedbywanie kultury myślenia strategicznego, co nie sprzyja – wymagającemu dłuższego horyzontu czasowego – inwestowaniu w gospodarce. Można oczywiście wymieniać inne pozytywne i  negatywne czynniki wpływające na kondycję społeczno-gospodarczą Polski i  jej perspektywy w  tym zakresie. Najistotniejsze jest jednak, żeby wobec polskich realiów wyciągać należyte wnioski i  lekcje z  doświadczenia historycznego, w  tym wnioski z  błędów, także tych popełnianych w  innych krajach (w  myśl zasady: „uczmy się na błędach innych, a nie będziemy mieli czasu na popełnianie własnych”). Nie mniej istotne jest, żeby nie dopuszczać do marnotrawienia własnego potencjału, zwłaszcza najbardziej cennego potencjału ludzkiego, przede wszystkim intelektualnego. Mimo że sformułowana dwa wieki wcześniej, w okresie, kiedy Polska była pod zaborami, refleksja polskiego poety i geografa Wincentego Pola „cudze chwalicie, swego nie znacie, sami nie wiecie, co posiadacie”, niestety wciąż jeszcze jest aktualna”3. W  tym samym mniej więcej okresie polski wieszcz Juliusz Słowacki, mówiąc o  Polsce, konstatował: „pawiem narodów byłaś i papugą, 3

W. Pol (1807–1872), Kraj ojczysty, http://www.glowy.bydgoszcz.pl/boguccy/wincenty_pol.htm.

44

a teraz jesteś służebnicą cudzą4. Obecnie Polska ma wielkie szanse, żeby te gorzkie, historycznie uwarunkowane refleksje stały się nieaktualne. W  dużym stopniu zależy to jednak od długofalowej efektywności polityki społeczno-gospodarczej. Ten zaś obszar działań wciąż daleki jest od poprawności. Stąd waga działań ukierunkowanych na racjonalizację sytemu politycznego i systemu sprawowania władzy. Choć sprzyjające wydają się ponadnarodowe regulacje, w  tym obowiązujące w  ramach Unii Europejskiej, to rozstrzygające znaczenie ma jednak model ustroju społeczno-gospodarczego danego państwa. W Polsce – mimo zapisu w Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (art. 20), a także zapisu w  Traktacie (Konstytucji) Unii Europejskiej, że modelem tym jest społeczna gospodarka rynkowa, ukierunkowana na równoważenie postępu ekonomicznego i  społecznego – wciąż nie osiąga się pod tym względem zakładanych celów, co staje się barierą rozwoju cywilizacji wiedzy i mądrego jej wykorzystywania.

Cywilizacja wiedzy versus cywilizacja mądrości Pojęcia cywilizacji wiedzy, podobnie jak gospodarki opartej na wiedzy, budzą kontrowersje i  traktowane są przez wielu autorów jako niezbyt zręczne. Działania (nie tylko gospodarcze) człowieka zawsze bazowały na jakiejś wiedzy. Jednak w ciągu kilku minionych dekad terminy te awansowały do rangi najistotniejszych, które mogą służyć do opisu cech współczesnego świata. Cywilizacja wiedzy i  gospodarka oparta na wiedzy to takie kategorie, w których wiedza staje się „uniwersalnym substytutem” przesuwającym na dalszy plan inne elementy potencjału wytwórczego. Współcześnie wiedza stała się swego rodzaju uniwersalną „obrabiarką”, o któ4 J.  Słowacki (1809–1849), Grób Agamemnona (1839  r.), http://www.juliuszslowacki.grupaphp.com/ grobagamemnona.php.


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

45

Część II

przestępczością, terroryzmem i innymi groźnymi zjawiskami, w  skrajnym przypadku wojnami. Z kolei naruszanie równowagi ekologicznej odczuwamy w  życiu codziennym, np. stykając się ze skażoną wodą czy powietrzem. Wszystko to sprawia, że komfort życia znacznie się zmniejsza. Paradoksalnie dotyczy to także, a  może przede wszystkim, krajów najbogatszych, mimo rosnącego tamże poziomu produktu krajowego brutto, odzwierciedlającego wzrost poziomu krajowego bogactwa. Bogactwo nie chroni zatem przed negatywnymi następstwami naruszania równowagi, zwłaszcza ekologicznej, co więcej, degradacja naturalnego środowiska prowadzi do ekologicznej dewaluacji i wywłaszczenia. Bezrefleksyjna pogoń za bogactwem i  nieokiełznany konsumpcjonizm jest tym samym jednym z  pierwotnych czynników pogłębiania nierównowagi. „Jesteśmy jak wielka ryba, która została wyciągnięta z wody i wściekle rzuca się i podskakuje, usiłując do niej powrócić. W  takim stanie ryba nigdy nie pyta, gdzie wyląduje po następnym uderzeniu ogonem. Czuje jedynie, że jej obecna sytuacja jest nieznośna, i że trzeba spróbować czegoś innego” (Thurow, 1999, s. 13). Cytat ten to chińskie powiedzenie, do którego nierzadko odwołują się m.in. badacze przemian w świecie. Wskazuje ono, że głęboko naruszona równowaga zwiększa ryzyko bezrefleksyjnych, chaotycznych działań, nie tylko nieprzynoszących poprawy, a  przeciwnie – prowadzących do pogorszenia sytuacji. Zarazem jednak nierównowaga to siła motoryczna postępu i w tym sensie równowaga jest zawsze stanem przejściowym. Istotne jest, żeby przeciwdziałać głębokim, globalnym długotrwałym nierównowagom. Jest niezbędne, aby zapobiegać temu, by dokonującym się na naszych oczach przełomowym przemianom, w tym w zakresie techniki, technologii, nie towarzyszyło gwałtowne narastanie niepewności i  dyskomfortu we wszystkich niemalże obszarach życia ekonomicznego i społecznego. Bezrefleksyjne wykorzystywanie wiedzy przekłada się przy tym na dysfunkcję demo-

PUNKTY ZWROTNE

rej niezmierzonym potencjale spektakularnie przekonuje chociażby geneza i  rozwój takich, do niedawna nieznanych, typów działalności i przedsiębiorstw jak wyszukiwarka Google czy portal społecznościowy Facebook. Zarazem jednak paradoksalnie w  warunkach cywilizacji wiedzy jedną z  najbardziej chyba zawstydzających cech współczesnego świata jest – jak już wspomniano – narastająca dychotomia wiedzy i  mądrości. Dość dosadnie eksponował to José Ortega y Gasset w swojej – jak się okazuje – ponadczasowej, choć wydanej w  1929  r., publikacji pt. La rebelión de las masas (Bunt mas): „Dla chwili obecnej charakterystyczne jest to, że umysły przeciętne i banalne, wiedząc o  swojej przeciętności i  banalności, mają czelność domagać się prawa do bycia przeciętnymi i  banalnymi i  do narzucania tych cech wszystkim innym” (Ortega y Gasset, 2002, s. 15). Wiele wskazuje na to, że rzeczona „chwila obecna” wciąż trwa. Mimo niebywałego, niekwestionowanego postępu w nauce i technologii, mimo rosnących zasobów wiedzy nie następuje dostatecznie satysfakcjonujące jej przełożenie na dobrostan społeczny. Substytucyjny potencjał wiedzy niestety przejawia się bowiem także – i  to w  niemałej skali – w  substytuowaniu rozumu. Dzieje się tak, mimo że wiedza w  warunkach narastającego dynamizmu przemian szybko się starzeje, a przy tym – źle wykorzystywana, źle zarządzana – może prowadzić do katastrofy. Katastrofalne mogą być zatem skutki braku mądrości w wykorzystywaniu wiedzy. Przekonują o  tym liczne wysoce niepożądane, a  zarazem zdumiewająco łatwo się rozprzestrzeniające procesy i  działania, dowodzące braku refleksji, mądrości, odpowiedzialności i długookresowej rozwagi decydentów różnych szczebli, od najwyższych począwszy. Następstwem i przejawem deficytu mądrości jest globalnie naruszona równowaga ekologiczna, ekonomiczna, demograficzna i polityczna (Thurow, 1999, s.  17). Jednym z  następstw tego są coraz bardziej skontrastowane bieguny bogactwa i nędzy. Naruszenie równowagi społecznej skutkuje m.in. rozmaitymi dewiacjami,


PUNKTY ZWROTNE

Część II

kracji i  prawa, na inflację prawa. Demokracja i prawo, życie zgodne z normami praworządności – dawniej synonimy – obecnie synonimami nie są. Hiperdemokracja i hiperliberalizm mogą w skrajnym przypadku prowadzić do zaistnienia swoich własnych przeciwieństw – dyktatury i monopolu, a w konsekwencji do oddalania się od ładu rynkowo-konkurencyjnego. Zmienność i  złożoność regulacji prawnych „rozmiękczają je”5. Są one niekiedy nadmiernie uszczegółowiane, wobec czego każda zmiana w  realiach gospodarczych oznacza konieczność szczegółowych dostosowań prawnych. Przypomina to gonienie króliczka6. Procesy, o  których mowa, pogłębia globalizacja. Choć uznaje się, że w warunkach paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy „jest ona wszystkim, to przecież zarazem, w  wyniku gwałtownych przemian – starzejąc się bezprecedensowo szybko – łatwo staje się niczym” (Cytaty mądre…, 2001, s.  179)7. Cykle życia wiedzy okazują się bowiem coraz krótsze, czemu towarzyszy wydłużanie się życia ludzkiego. Stąd też wiedza staje się coraz bardziej niedemokratyczna, skrajnie różnicując podmioty i  ich szanse. Cywilizacja wiedzy „zatapia, zalewa” nieprzygotowanych, których stale przybywa, zapewnia

5

J. Ortega y Gasset (2002, s. 15) ilustruje to anegdotą o Cyganie, który przyszedł do spowiedzi i na pytanie księdza, czy zna przykazania Boże, odpowiedział: „Wielebny ojcze. Mam zamiar się ich nauczyć, ale ludzie powiadają, że lada dzień mają zostać unieważnione”. 6 „Obecnie jesteśmy świadkami triumfu hiperdemokracji, w ramach której masy działają bezpośrednio. Nie zważając na normy prawne, za pomocą nacisku fizycznego i  materialnego, narzucają wszystkim swoje aspiracje i  upodobania. Fałszem jest interpretowanie nowej sytuacji jako takiej, w której masy, zmęczoną polityką. składają jej prowadzenie w ręce ludzi o szczególnych w tym kierunku uzdolnieniach. Wręcz odwrotnie. Tak było przedtem, była to demokracja liberalna. Masy zakładały mniej lub bardziej chętnie, że mniejszość dzierżąca władzę polityczną, mimo wszystkich swych wad i słabości, zna się jednak nieco lepiej na sprawach publicznych. Dzisiaj natomiast masy są przekonane o tym, że mają prawo nadawać moc prawną i narzucać innym swoje, zrodzone w kawiarniach racje” (tamże). 7

Już A. Mickiewicz (Dziady, cz. III, sc. II) wskazywał, że „nauka prędko gnije”.

46

pracę osobom wysoko wykwalifi kowanym, skazując na bezrobocie innych. Problem ambiwalencji wiedzy i  innowacji wielce obrazowo przedstawił przed paroma laty George Ritzer, głosząc, że nowoczesne technologie, obok wielu niekwestionowanych zalet, mają też „swą mroczną stronę. (…) Efektywność, kalkulacyjność, przewidywalność i  manipulowanie ludźmi, poprzez zastosowanie technologii niewymagających ich udziału, są niewątpliwie cechami systemu racjonalnego. (…) Jednak systemy takie nieuchronnie prowadzą do nieracjonalności” (Ritzer, 1999, s. 39 i n.). Współczesne dysfunkcje w  wykorzystywaniu wiedzy są przedmiotem wielu analiz, których liczba wzrosła znacznie w związku kryzysem globalnym, zapoczątkowanym w  USA na przełomie lat 2007 i  2008. Wskazać można tu m.in. najnowsze książki Johna C. Bogla pt. Dość. Prawdziwe miary bogactwa, biznesu i życia oraz Josepha Stiglitza pt. Freefall. Jazda bez trzymanki. Ameryka, wolne rynki i  tonięcie gospodarki światowej (książki te zostały przełożone także na język polski i wydane staraniem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego). W  publikacjach tych podkreśla się istnienie sfer groźnej nierównowagi we współczesnym świecie, generowanych w  ramach paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy i doktrynie neoliberalnej oraz cechujący ją shorttermizm i  „terror krótkiego zysku” (Stiglitz, 2010, s. 320 i n.). Nakładają się na to dysfunkcje pomiaru wiedzy i  wyników gospodarczych oraz kondycji przedsiębiorstw. Paradoksalnie choć jest to fundamentalna sprawa, zarówno w  teorii ekonomii jak i  w  praktyce, występuje tu wiele kwestii spornych, nieprawidłowości, a  nawet deformacji, prowadzących do zafałszowań wyników gospodarczych. Słabości te przejawiają się na wszystkich szczeblach działalności gospodarczej, nie wykluczając pomiaru produktu krajowego brutto jako najbardziej syntetycznego miernika osiągnięć gospodarczych. W  mierniku tym z  natury rzeczy koncentrują się wszystkie słabości pomiaru wyników działalności jednostek gospodarujących. Spektaku-


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

47

Część II

gowość od oszustw księgowych oddzielała tylko cienka linia, ale sektor finansowy przekraczał ją raz za razem, między innymi parę lat temu podczas skandali z WorldCom i Enronem. Nie zawsze da się odróżnić niekompetencję od oszustwa, ale jest przecież mało prawdopodobne, żeby firma wyceniająca swoją wartość netto na przeszło 100 mld USD, nagle znalazła się pod kreską bez świadomego praktykowania oszukańczej księgowości. Nie da się uwierzyć w to, że inicjatorzy kredytów hipotecznych i bankowcy inwestycyjni nie wiedzieli, iż produkty przez nich wytwarzane, nabywane i przepakowywane, są toksyczne i trujące” (Stiglitz, 2010, s. 320 i n.). Dominacja „zewnętrzności” w  pomiarze wartości, dominacja ocen i zachowań stadnych, kierowanie się naśladownictwem i marginalizacja uwzględniania „wewnętrznych” jej podstaw staje się swego rodzaju cechą naszych czasów, w  których blichtr i  powierzchowność zwyciężają z  pogłębioną refleksją, wnikliwością czy wręcz odpowiedzialnością. Dotyczy to także wyceny przedsiębiorstw, czego przejawem jest chociażby znana zasada, zgodnie z którą „przedsiębiorstwo jest warte tyle, ile jest za nie skłonny zapłacić potencjalny nabywca”. Profesor fi lozofi i politycznej Gerald Allan Cohen w  wydanej w 2009 r. książce pod prowokacyjnym tytułem Why not Socialism? uznaje uzależnianie wyceny wartości pracy i  produktów wyłącznie od subiektywnej oceny zainteresowanych za główną przypadłość kapitalizmu, za sprawą której potencjał wiedzy, zwłaszcza refleksje i możliwości twórcze intelektualistów nie są należycie wykorzystywane (Cohen, 2010, s. 93). Eksponuje to też Rainer Hank w po części ironicznym komentarzu do tejże książki: „Dlatego też nawet najmądrzejsi fi lozofowie w  warunkach kapitalizmu nie otrzymują najwyższych wynagrodzeń (być może dlatego tak wielu fi lozofów staje się socjalistami), lecz otrzymują je ludzie tacy jak Mark Zuckerberg, który przerwał studia, żeby założyć swój «portal społecznościowy»” (tamże). O  syndromie subiektywizmu i  zachowań stadnych w  podejściu do wyceny wartości świadczy niemało faktów z życia gospodarcze-

PUNKTY ZWROTNE

larnym przejawem nieprawidłowości pomiaru działalności gospodarczej jest kryzys globalny. Jego podłożem było m.in. zafałszowywanie obrazu kondycji gospodarczej i wyników działalności przedsiębiorstw, zwłaszcza sektora finansowego. Ostatnio znalazło to dramatyczny wyraz m.in. w  przygotowanym i  opublikowanym w kwietniu 2011 r. pod kierunkiem Carla Levina i Tom Coburga raporcie Komisji Senatu USA powołanej w  celu analizy „anatomii kryzysu finansowego na Wall Street” (Wall Street…, 2011). Z raportu i prac rzeczonej komisji wynika, że najważniejszą rolę w  rozwoju kryzysu finansowego odegrał bank Goldman Sachs. Jego działania stawiają pod znakiem zapytania cały system, który jest podstawą działania Wall Street. W  opiniach nie brakuje drastycznych ocen, w  tym m.in. porównań produktów banku do „żetonów w gigantycznym kasynie”. Wielu znanych ekonomistów – np. Robert Skidelsky (2009), członek brytyjskiej Izby Lordów – stwierdza wprost, że kryzys globalny był rezultatem ogromnej skali nieprawidłowości, błędów w  wycenach aktywów przez banki prywatne i agencje ratingowe. Wywołany kryzysem finansowym globalny zawał gospodarczy pobudził dyskusje nie tylko na temat legitymizacji systemu finansowego w obecnym kształcie, ale także trwającą już od kilku dekad dyskusję na temat przyszłości kapitalizmu, roli państwa i  modelu ustroju, który sprzyjałby dobrostanowi społecznemu i gospodarczemu. Nieprzypadkowo też Stiglitz zwraca uwagę, że „Dużo napisano o głupocie nieracjonalnie ryzykownych zachowań podejmowanych w  sektorze finansowym, o  spustoszeniach wywołanych przez instytucje finansowe w  gospodarce i o deficytach fiskalnych, które są tego skutkiem. Za mało napisano zaś o leżącym u podstaw tego wszystkiego «deficycie moralnym», który wyszedł na jaw, a  jest może większy i  trudniejszy do skorygowania. Nieustanna pogoń za zyskami i  wynoszenie na piedestał dążenia do realizacji własnego interesu nie stworzyły prosperity, na którą mieliśmy nadzieję, ale pomogły stworzyć moralny deficyt. (…) Być może kreatywną księ-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

go i nawet globalny kryzys (czy kryzysy w ogóle) – jak się okazuje – nie stanowi wystarczającego memento. „Jednak inwestorzy ostatnio (2011 r. – przyp. EM) oszaleli na punkcie wszystkiego, co ma związek z nowymi mediami. Od rozkwitu dotcomów na przełomie tysiącleci nie widziano tylu ofert przyciąganych przez fi rmy sypiące modnymi słówkami jak: media społecznościowe, platforma, społeczność czy kontent. Facebook, protoplasta ich wszystkich, spodziewa się, że oferta publiczna przyniesie mu wycenę na poziomie 50 mld USD – więcej niż imperium News Corp. Ruperta Murdocha i prawie tyle co Boeing” (Rushe, 2011, s. 30 i n.). Dzieje się tak w  sytuacji, gdy „niejedną fi rmę można kupić za 10 mld USD. Harley-Davidson, liczący 108 lat legendarny producent motocykli, jest wart niewiele mniej. Deutsche Börse zapłaci podobną kwotę za nowojorską giełdę. Taka też jest cena za Twittera, nierentownego, liczącego pięć lat serwisu mikroblogowego, ogłaszanego albo megagwiazdą nowej ery komunikacji, albo najbardziej dętym przykładem kolejnej bańki spekulacyjnej na rynku dotcomów” (tamże). Z  jednej strony, można te szacunki postrzegać jako „wyceny z wariatkowa”, z drugiej jednak strony, podkreśla się informacyjną wartość i siłę oddziaływania portali społecznościowych na przemiany społeczno-gospodarcze. Z  kolei do pomiaru działalności sektora finansowego odniósł się zaliczany przez „Fortune Magazine” do najbardziej wpływowych osób w świecie biznesu John C. Bogle, założyciel funduszu inwestycyjnego The Vanguard Group. Parafrazując sentencję Winstona Churchilla, krytycznie konstatuje, że „nigdy tak wiele nie było płacone za tak mało”, wskazał tym samym na wynaturzenia w  rachunku ekonomicznym (Bogle, 2009, s. 29–47). W literaturze przedmiotu nie brakuje dowodów na to, że sektor finansowy i  jego wkład w  kształtowanie dobrobytu społecznego jest przewartościowany, co znajduje odzwierciedlenie zarówno w  niebotycznych wynagrodzeniach menedżerów, jak i wysokich stopach zwrotu, niemających głębszych pod-

48

staw ekonomicznych. Jeśli bowiem uznać, że wycena wartości powinna pozostawać w  ścisłym związku z wkładem w pomnażanie dobrobytu społecznego, to w świecie biznesu, zwłaszcza finansowego zasada ta nie ma przełożenia na rzeczywistość (wywiad z  J.  Sachsem, 2009). Tego m.in. dotyczy opinia Jeffreya Sachsa: „Moi studenci prosto po uniwersytecie lądowali na Wall Street i  od razu zarabiali miliony. Wiem, co umieli, więc wiem, że nie byli tych pieniędzy warci”. Jeffrey Sachs ocenia, że „prawdziwy fenomen drugiej części epoki Reagana polegał na tym, że nawet po kolejnych kryzysach, bańkach spekulacyjnych, skandalach, nie wytworzyły się mechanizmy samokorekcyjne, które są największą siłą demokratycznego kapitalizmu. (…) Kiedy spekulacja niszczy gospodarkę, powinna się pojawić siła polityczna ograniczająca swobodę spekulantów. Po raz pierwszy w  historii Ameryki nic takiego się nie wydarzyło. Dlaczego? Amerykańska polityka jest skorumpowana bardziej niż kiedykolwiek. Nigdy od najbogatszych ludzi i największych fi rm nie płynęły do polityki tak wielkie pieniądze. Nigdy kosztująca miliony reklama nie miała tak wielkiego wpływu na wybory” (tamże). W  tej sytuacji specjalnego wymiaru nabiera teza Thorsteina Veblena w  opublikowanej w  1899  r. Teorii klasy próżniaczej, zgodnie z  którą „w  przypadku przestępstw przynoszących wielką fortunę przestępcy kara nie jest tak wysoka ani potępienie tak znaczne, jakich należałoby oczekiwać w  świetle naiwnie pojmowanego kodeksu moralnego. Złodziej lub oszust, któremu przestępstwo to umożliwiło zyskanie wielkiego bogactwa, łatwiej niż drobny złodziej uniknie rygorystycznego wymiaru sprawiedliwości, a  na dodatek, dzięki zdobytemu bogactwu i  ostentacyjnemu wydawaniu swych nielegalnych dochodów, zyska pewne quantum dobrej reputacji” (Veblen, 2008, s. 101). Niemiecki fi lozof Peter Sloterdijk, odnosząc się do dylematów pojmowania wartości, dochodzi do zaskakującego wniosku, że prawdziwym bohaterem naszych czasów jest Harry Potter. „Otóż powieści o  Harrym Potterze zawierają


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

49

Część II

(tamże). Także w  tym kontekście prorocza jest teza Veblena: „Ulepszenia nowoczesnych instytucji, faworyzujące finansową stronę interesów, powodują zastępowanie «kapitanów przemysłu», przez bezduszne spółki akcyjne, przez co podstawowa funkcja klasy próżniaczej – posiadanie własności – staje się zbędna” (Veblen, 2008, s. 177). John C.  Bogle, stwierdza: „znaleźliśmy się w  świecie, w  którym zbyt wielu spośród nas nic już chyba nie wytwarza”. Handlujemy tylko kawałkami papieru „wymieniając między sobą tam i z powrotem akcje i obligacje, przy okazji wypłacając za to naszym finansowym krupierom prawdziwe fortuny. W  ramach tego trendu koszty automatycznie rosną wraz z tworzeniem bardzo skomplikowanych instrumentów pochodnych (derywatów), za których sprawą w  system finansowy zostały wbudowane olbrzymie, a  niezgłębione rodzaje ryzyka”. Jest to następstwem m.in. nadmiernej finansyzacji gospodarki, czyli odrywania się przepływów finansowych od procesów realnych, co już samo w  sobie może stanowić zarodek kryzysu (Tapscott, Williams, 2008). Ten kierunek przemian sprawia, że, że „sługa staje się panem”. Jak konstatuje Bogle (2009, s.  29–47), „w  ciągu dwóch minionych stuleci Ameryka przestawiła się z gospodarki opartej na rolnictwie na gospodarkę opartą na produkcji przemysłowej, potem na gospodarkę opartą na usługach, i  teraz na gospodarkę opartą głównie na operacjach finansowych. Jednak ta oparta na finansach gospodarka, z definicji, pomniejsza wartość wytwarzaną przez przedsiębiorstwa produkcyjne”. Choć autor tej opinii nie kwestionuje kreowania przez ten sektor wartości dodanej (m.in. poprzez tworzenie miejsc pracy), to zarazem zwraca uwagę, że im więcej przejmuje dla siebie system finansowy, tym mniej zyskuje inwestor, który jest bazowym „żywicielem” obecnie istniejącego, niezmiernie kosztownego finansowo-inwestycyjnego „łańcucha żywieniowego”. W obecnym kształcie sektor finansowy uszczupla wartość „możliwą do wytworzenia przez społeczeństwo” (tamże).

PUNKTY ZWROTNE

wizję świata pozbawionego realnych granic. Ten swoisty elementarz nakłaniał całe pokolenie czytelników, by odkryło w sobie czarodzieja. Nawiasem mówiąc, angielskie słowo potter znaczy «garncarz», a  to rzemieślnik wytwarzający puste naczynia. Dziś tylko nieudacznicy wierzą jeszcze w pracę, pozostali uprawiają garncarską magię i puszczają w ruch swe produkty pochodne” (wywiad z P. Sloterdijkiem, 2009). Ta przeniknięta gorzką ironią konstatacja wskazuje na zagrożenia wynikające z  naruszania proporcji i  braku równowagi między zyskiem a  nakładem pracy. „Właśnie ta dysproporcja odcisnęła piętno na sposobie myślenia w minionych dziesięcioleciach. Rzesze ludzi chciały wyrwać się z realnego świata, w którym za 40 godzin pracy tygodniowo uzyskuje się zaledwie przeciętne wynagrodzenie, podczas gdy dzięki kilku godzinom magii można dołączyć do grona arcybogatych. Wynaleźliśmy niebezpieczne rachunki. Miejsce prozaicznych równań zajęła cudaczna arytmetyka. Rujnuje to poczucie adekwatności. Nasze rozumienie związków przyczynowo-skutkowych zostało tak samo zniszczone jak poczucie proporcji” (tamże). Potwierdza to też opinia Petera Solomona, byłego wiceprezesa banku inwestycyjnego Lehman Brothers (który jesienią 2008  r. zbankrutował). Peter Solomon eksponuje niekorzystną ewolucję tego sektora, porównując jego obecny stan ze stanem sprzed kilku dekad (wywiad z  P.  Solomonem 2009). „Firmy na Wall Street praktycznie nie miały wtedy własnego kapitału. Nie inwestowały własnych pieniędzy, lecz handlowały akcjami dla swoich klientów. Były przede wszystkim doradcą i  pośrednikiem. Tymczasem w  ostatnich latach banki inwestycyjne na Wall Street stały się kopalniami kapitału. Lehman Brothers w latach 60. dysponował może 10 mln własnych USD. W 2007 r. – kilkunastoma miliardami. Aż do obecnego krachu tłumy świetnie wykształconych młodych ludzi trafiających do fi rm na Wall Street zajmowały się głównie wymyślaniem coraz bardziej skomplikowanych instrumentów finansowych i  inwestowaniem w  nie pieniędzy swojej fi rmy”


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Ekonomistom zarzuca się ponadto ułomne odczytywanie dzieł i myśli Adama Smitha, jakoby rynek zwalniał jego uczestników z wymogu zastanawiania się nad kwestiami moralności. Jeśli bowiem dążenie do własnych egoistycznych interesów i tak doprowadzi – kierowane niewidzialną ręką – do społecznego dobrobytu i „bogactwa narodów”, to „wszystko, co musi nas obchodzić i wszystko, co powinniśmy robić – to upewnienie się, że działamy zgodnie z naszym interesem”8. Takie podejście skutkuje marginalizacją aspektów moralnych i etycznych w życiu gospodarczym, co z  kolei jest źródłem rozmaitych przejawów destrukcji i nierównowagi. Skala naruszonej równowagi i globalne, złożone tego następstwa sprawiają, że wciąż brakuje dostatecznie przekonujących koncepcji i strategii rozwiązania tego problemu. Otwarte zatem pozostaje pytanie, jakie wzorce strategii i  modele ustroju gospodarczego mogłyby sprzyjać racjonalizacji społecznej. Mimo teoretycznych sporów dotyczących ustroju gospodarczego niekwestionowana pozostaje zasada ładu konkurencyjnego. Jednak dogmat wolnego rynku i  wolnorynkowej konkurencji prowadzi do jej wypaczania i ograniczania. Następstwami nadmiernej konfrontacyjności rynkowej podmiotów mogą bowiem być niepożądane zjawiska i zagrożenia, zwłaszcza że „granica między rywalizacją a destrukcją jest niemal niezauważalna”9. Nie brakuje niestety dowodów, że niezauważalna może się także stać granica między wiedzą a  destrukcją. Aby wiedza nie była destrukcyjnie wykorzystywana, musi jej towarzyszyć mądrość. Już bowiem Cyceron wskazywał, że „matką wszystkich dobrych rzeczy jest mą8 Taka interpretacja dzieł Adama Smitha cechuje przede wszystkim dzieła Friedricha Augusta von Hayeka (koncepcja ładu spontanicznego) oraz Miltona Friedmana, ale także wielu innych ekonomistów, zwłaszcza reprezentujących nurt neoliberalny. 9 Autor tego stwierdzenia Akio Morita z koncernu Sony podkreślał zarazem, że „przeświadczenie Amerykanów o sprzeczności obu tych zjawisk także kształtuje rzeczywistość. Ci, którym udziela się pomocy, miękną, stając się chronicznymi pacjentami i pasożytami podatników” (Hampden-Turner, Trompenaars, 1998, s. 122).

50

drość” (Dicta…, 2010, sent. 4839). A  w  dodatku „nigdy inaczej nie mówi natura, a  inaczej mądrość” (Dicta…, 2010, sent. 6231). Stąd też w pełni zasadny jest postulat – już od dawna zgłaszany przez profesora Antoniego Kuklińskiego na Forum Myśli Strategicznej w  Polskim Towarzystwie Ekonomicznym (Kukliński, 2011, s.  65–68) – przejścia od paradygmatu opartego na wiedzy na paradygmat gospodarki opartej na mądrości. Antoni Kukliński pisze: „chciałbym sformułować kontrowersyjną tezę o  twórczej destrukcji starego paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy i  zastąpienia go nowym paradygmatem gospodarki opartej na mądrości. (…) Formułując tezę o  twórczej destrukcji starego paradygmatu, nie szukamy przekreślenia wspaniałych osiągnięć gospodarki opartej na wiedzy w  latach 1990–2010. Te osiągnięcia stwarzały jeden z  koniecznych warunków kreowania nowego wcielenia gospodarki opartej na wiedzy XXI  w. Osiągnięcia te nie są jednak wystarczającym warunkiem sukcesu w spotkaniu z enigmą XXI w. (…) Epitafium starego paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy powinno być przedmiotem pasjonującej i  kontrowersyjnej refleksji naukowej, która niesie wielki potencjał innowacyjnych rozwiązań w  procesie spotkania z  enigmą XXI  w. W  epitafium tym trzeba na nowo zinterpretować obserwację Alberta Einsteina: wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy” (tamże). Nie można wykluczyć, że postulat zmiany paradygmatu może być uznany za zabieg czysto werbalny. Brakuje mu bowiem wskazania narzędzi operacjonalizacyjnych. Jednakże nawet tylko hasłowe ujęcie tego problemu ma znaczenie. Słowa mają bowiem swoją siłę, mogą głęboko zakorzeniać się w  umysłach. Jest to apel o  odwagę bycia mądrym. Zaś słuszności takiego apelu nie sposób zakwestionować. Jeśli nawet zostanie on zakwalifi kowany jako utopia, to jest to zapewne utopia wysoce użyteczna. Nie pozostanie zatem bez wpływu na rzeczywistość. Postulat zmiany paradygmatu może stanowić ważny początek debaty na temat racjonalizacji wzorca rozwoju społecznego (Kukliński, 2011; Mączyńska,


2011)10. Zwłaszcza, że już Horacy zauważył, iż „połowę bowiem dzieła wykonał, kto zaczął”. Wobec występujących w gospodarce globalnej dysfunkcji cywilizacji wiedzy Polska, dzięki rencie zacofania może mieć szanse na dokonanie swego rodzaju „żabiego skoku” (tj. przeskoczenia cywilizacji wiedzy) do kolejnego etapu cywilizacji mądrości umożliwiającej jej optymalne wykorzystanie jej potencjału, bez charakterystycznych dla gospodarek wyżej rozwiniętych, dysfunkcji i nadużyć w tym obszarze11.

10

Stąd też zasadny jest postulat (zgłaszany na Forum Myśli Strategicznej w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym przez profesora Antoniego Kuklińskiego) przechodzenia od paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy na paradygmat gospodarki opartej na mądrości. Ta m.in. kwestia będzie przedmiotem debaty w ramach przygotowywanego przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne I  Kongresu Polskiej Myśli Strategicznej (szczegóły vide: „Biuletyn PTE” 2010, nr 6 oraz 2011, nr 2). W tym ostatnim numerze było prezentowane zagadnienie dychotomii wiedzy i mądrości. 11 Zdaniem autora koncepcji „żabiego skoku” W.L.  Gardinera, kraje nierozwinięte, wykorzystując cechy współczesnego rozwoju naukowo-technicznego, mogą dokonać „żabiego skoku” od etapu, na którym się znajdują do etapu postindustrialnego, mimo że współcześnie dążenia krajów rozwijających się i rozwiniętych nakierowane są raczej na uprzemysłowienie krajów zacofanych. Te ostatnie pragną uprzemysłowienia, bowiem utożsamiają je z  bogatymi stylami życia. W  dążeniach tych spotykają się z poparciem krajów wysoko rozwiniętych, które z kolei są – zdaniem W.L. Gardinera – zainteresowane w  przerzuceniu przestarzałych technologii do krajów trzeciego świata. Koncepcja „żabiego skoku” jest oceniana dość krytycznie w  literaturze ekonomicznej. Zarzuca się jej m.in. pomijanie kosztów społecznych związanych z „przeskakiwaniem etapów” w rozwoju (zob. Sztaba, 1995, s. 134 i n.).

Potrzeba myślenia strategicznego i dylematy z nim związane Warunkiem koniecznym – postulowanej wobec dysfunkcji cywilizacji wiedzy – zmiany paradygmatu z  gospodarki opartej na wiedzy 12

Tamże.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

51

Część II

Postulat Antoniego Kuklińskiego przejścia od paradygmatu gospodarki opartej na wiedzy ku paradygmatowi gospodarki opartej na mądrości koresponduje z  ogłoszonym przez Michała Kleibera w  lutym 2011  r. dekalogiem dla

PUNKTY ZWROTNE

Polska — paradygmat gospodarki opartej na mądrości

społeczeństwa wiedzy, umiejętności i przedsiębiorczości pt. Mądra Polska. Dekalog ten obejmuje 10 postulatów, których realizacja powinna leżeć u  podstaw strategii innowacyjnego rozwoju państwa (wywiad z  M.  Kleiberem, 2011). Według Kleibera „przeważająca część naszego społeczeństwa, szczęśliwa z  powodu odzyskania przez nas 20 lat temu pełnej narodowej podmiotowości i  odczuwająca satysfakcję z  wielu naszych dokonań tego okresu, ma dzisiaj jednocześnie nieodparte uczucie zbliżających się zagrożeń dla naszego dalszego stabilnego rozwoju i  wysoce nieskutecznego wykorzystywania danej nam przez historię niepowtarzalnej szansy na nadrobienie cywilizacyjnych opóźnień. Niektórzy przypisują ów niedosyt niemożności przezwyciężenia demonów okresu sprzed transformacji – mielibyśmy jako społeczeństwo ciągle tkwić w  mentalnych okowach realnego socjalizmu. Kluczową przyczyną naszych obecnych obaw i rozczarowań jest jednak według mnie coś zupełnie innego. Przyczyną tą jest brak przekonującego modelu prorozwojowych zmian funkcjonowania państwa, a nawet więcej – brak wiary wielu polityków w potrzebę stworzenia takiego modelu. Nie nadążamy za przemianami, którym podlega dzisiejszy świat, a dynamika tego procesu odkrywa z całą bezwzględnością nasz brak przygotowania do stawienia czoła wyraźnie widocznym wyzwaniom, choć to właśnie teraz, na naszych oczach, rozstrzyga się polski los na najbliższe dekady”12 . Istotne jest zatem, aby mieć na względzie długookresową perspektywę.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

na paradygmat gospodarki opartej na mądrości jest refleksja strategiczna. W sytuacji narastającej globalnej niepewności refleksja owa powinna być ukierunkowana na identyfi kowanie głównych zagrożeń rozwoju cywilizacyjnego. Podstawowe z  nich to następstwa globalnego naruszenia równowagi w wielu obszarach (w tym demograficznej, ekologicznej, finansowej). Transformacja demograficzna (z  jej dynamiką) to jeden z  węzłów gordyjskich współczesnego świata. Wskazuje na to zgodnie wielu ekonomistów, m.in. twórca koncepcji globalnie naruszonej równowagi, Lester Thurow wymienia demografię (w  tym gwałtowny przyrost ludności w  najbiedniejszych krajach, wzrost mobilności i starzenie się społeczeństw) jako jedną z pięciu „płyt tektonicznych”, których równoczesne ruchy są determinantą podskórnych sił przemian. Jak podkreśla Thurow, podobnie jak systemy biologiczne, formacje społeczno-gospodarcze „wkraczają w  okres naruszonej równowagi z  wolno ewoluującymi, lecz mocno ustalonymi strukturami. Wyłaniają się zaś z  tych okresów z  radykalnie zmienionymi strukturami, które znowu zaczynają ewoluować” (Thurow, 1999)13. Także w krajowych analizach problemy demograficzne, jak np. starzenie się mieszkańców krajów europejskich i  rosnąca fala imigrantów z  Afryki i  Azji oraz regres demograficzny, wymienia się (obok takich czynników jak: rosnące koszty i  pogarszająca się dostępność tradycyjnych źródeł energii, rosnąca rola Chin i  Indii w  globalnej gospodarce oraz starzenie się wiedzy i  narastające tempo postępu technologicz13 Lester C.  Thurow (1999) obok demografi i wymienia cztery inne „płyty tektoniczne”, w tym: upadek komunizmu, co m.in. (zgodnie z  koncepcją wahadła) dało podłoże do bezkrytycznej wiary w doktrynę neoliberalizmu; gospodarka bazująca na kapitale intelektualnym, na wiedzy; postępująca globalizacja i związana z  nią rosnąca złożoność i  nieprzejrzystość powiązań gospodarczych; świat bez dominującego mocarstwa, co przejawia się w  stopniowej utracie przez USA mocarstwowej hegemonii. Obecnie do tych pięciu płyt tektonicznych należałoby – moim zdaniem – dodać dwie kolejne: fi nansyzacja gospodarki światowej, czyli przerost sektora fi nansowego oraz występujący w skali globalnej zanik kultury myślenia strategicznego.

52

nego) jako jedne z  najważniejszych wyzwań i  zagrożeń społeczno-gospodarczych w  Polsce. Na zagrożenia rozwoju wynikające z  sytuacji demograficznej wskazuje się także w  prognostycznym dokumencie rządowym (Raport „Polska 2030” 2009)14. Sytuacja demograficzna, aktywność zawodowa oraz adaptacyjność zasobów pracy to jedne z dziesięciu najważniejszych determinant rozwoju Polski. Globalnie naruszona równowaga skutkuje w wielu krajach, w tym także w Polsce, zwiększającym się deficytem finansów publicznych. W  takich warunkach jedną z  najważniejszych funkcji refleksji strategicznej i  prognoz jest wczesne ostrzeganie przed zagrożeniami oraz identyfi kowanie nowych trendów i  obszarów wiedzy. Na ekonomistach spoczywa niezbywalny obowiązek dbałości o  przyszłość. Podkreśla to przedstawiciel szkoły austriackiej, Henry Hazlitt. „Sztuka ekonomii polega na tym, by spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim” (Hazlitt, 1993, s. 17). Jednakże, w naukach społecznych, a do nich należy ekonomia – nigdy nie ma pewności. „Nawet najwybitniejsi eksperci nie uwolnią nas od niepewności. (…) Nie da się stworzyć sensownej ekonomii abstrahującej od nieprzewidywalności ludzkich reakcji na sygnały, informacje, polecenia, bodźce”. Antoni Kukliński – nawiązując do funkcjonującej w literaturze światowej koncepcji invented tradition (wynalezionej tradycji), per analogiam proponuje koncepcję invented future (wynalezionej przyszłości). Podkreśla, że „wynaleziona przyszłość regionu roku 2020 lub 2050, nie jest 14 Obok sytuacji demograficznej wskazuje się w  tym dokumencie na osiem innych czynników traktowanych jako kluczowe dla rozwoju Polski: wysoki wzrost gospodarczy, solidarność i konwergencja regionalna, potencjał infrastruktury, bezpieczeństwo energetyczno-klimatyczne, gospodarka oparta na wiedzy i  rozwój kapitału intelektualnego, poprawa spójności społecznej, sprawne państwo, wzrost kapitału społecznego.


Niewiary w  prognozowanie ukrywa premier Donald Tusk – m.in. w  wywiadzie dla „Wprost”: „Nie szukam usprawiedliwień, ale jak ktoś bierze władzę, musi być przygotowany, że będzie jak w  tym powiedzeniu: kiedy człowiek planuje, to Pan Bóg się śmieje. (…) Wolę politykę, która gwarantuje, jak niektórzy mówili złośliwie, ciepłą wodę w  kranie. Bo wielu wita to z uznaniem, że jest wreszcie silna partia, która jest powściągliwa i skromna, jeśli chodzi o narzucanie ludziom wielkich celów, która daje za to wielką stabilizację. (…) W  dzisiejszym świecie największym dobrem dla państwa jest stabilność. My nie jesteśmy partią wizjonerów” (wywiad z D. Tuskiem, 2010).

16 Ośrodki futurologiczne występują w  wielu przedsiębiorstwach i  krajach Horyzont czasowy prac sięga nawet 50 lat. A. Toffler (2000, s. 455) wskazuje na potrzebę tworzenia futurologicznego „magazynu myśli na wzór metody delfickiej” i  poszerzenie koncepcji możliwych wersji przyszłości, potrzebę wielorakich wizji, marzeń – obrazów potencjalnego jutra. „Producent szkła poszukuje autora powieści fantastyczno-naukowych, aby wyimaginował mu możliwe formy działalności korporacji w przyszłości Przedsiębiorstwa zwracają się do tych „bujających w obłokach” i „niebieskich ptaków” nie tyle w celu uzyskania naukowych prognoz na temat tego co prawdopodobne, ile daleko wybiegających myślą spekulacji dotyczących tego, co możliwe.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

53

Część II

15

strategiczne. Wymaga to m.in. instytucjonalnej obudowy i  odbudowy prognozowania (Toffler, 2000, s. 448). Wskazuje to zarazem na znaczenie rozwoju ośrodków prognozowania w skali globalnej i  swego rodzaju globalnej geografi i prognoz. Wciąż niestety aktualna jest teza Alvina Tofflera, zgodnie z którą „obecnie wszyscy czują się odcięci od możliwości wpływu na kierunki i  tempo zmian”. Toffler wskazuje na potrzebę dysponowania „czułym systemem wskaźników” stopnia realizacji celów społecznych i kulturowych, zintegrowanych ze wskaźnikami ekonomicznymi, co sprzyjałoby humanizacji prognozowania. Rekomenduje tworzenie na różnych szczeblach „ośrodków imaginacyjnych”, ukierunkowanych na interdyscyplinarne „uaktywnianie mózgów”. Uznaje, że byłoby to źródłem pomysłów, idei „o  których technokratom się nie śniło”16. Podkreśla, że sztuka futurologii pokazuje, co jest możliwe, prawdopodobne, a polityka futurologii – co pożądane. „Racje przemawiające za badaniem prawdopodobnych wariantów przyszłości są nieodparte. Usiłowania przewidywania przyszłości w  sposób nieunikniony zmieniają ją, choć nikt nie może jej znać. (…) Mimo to czas obalić raz na zawsze popularny mit, że przyszłość jest nierozpoznawalna. Ogólne wyobrażenie o  tym, co może nastąpić, jest lepsze niż żadne. (…) Jeśli błędne, to i tak korzystne” (tamże, s. 455). Toffler, wskazując na potrzebę rozwoju społecznej konsultantów przyszłości podkreśla, że to co naiwne w  epoce przemysłowej nie jest naiwne współcześnie. Społeczny futuryzm może stanowić re-

PUNKTY ZWROTNE

zadaniem tak szaleńczym jakby to się mogło prima facie wydawać. Przyszłość wynaleziona to przyszłość, w  której pojawiają się nowe struktury i  nowe siły napędowe procesów rozwojowych, które są trudno wyobrażalne lub niewyobrażalne hinc et nunc” (Kukliński, 2008). Gdy świat jest nieprzewidywalny i  pełen „czarnych łabędzi”, podstawową funkcją refleksji strategicznej powinna być identyfi kacja głównych trendów rozwoju, a  przede wszystkim koncentracja na najmniej przewidywalnych obszarach ryzyka. Stąd też nierzadko kwestionowana jest użyteczność prognoz. Nie brakuje też złośliwych komentarzy dotyczących ich nietrafności, nawet opinii, że o  prognozach na pewno można powiedzieć tylko tyle, że się na pewno nie sprawdzają15. Jednak mimo tak dużego ryzyka nietrafności prognoz gospodarczych są one użyteczne. Jedną z  najważniejszych funkcji prognoz, a  przede wszystkim prognostycznych refleksji jest identyfi kowanie zagrożeń i wczesne ostrzeganie. Istotne jest ponadto wczesne identyfi kowanie nowych szans i źródeł rozwojowych. Pesymistyczne prognozy z założenia mają charakter ostrzegawczy i  są formułowane po to, żeby się nie sprawdziły. Prognozy sprzyjają pobudzaniu wieloscenariuszowego myślenia o  przyszłości. Koresponduje to z  tofflerowską koncepcją futuryzmu społecznego. W  sytuacji wszechogarniającej niepewności i  niebywałej dynamiki przemian może on stanowić barierę destrukcyjnych następstw „szoku przyszłości”. Futuryzm społeczny bowiem to angażowanie szerokich kręgów społecznych oraz wszystkich szczebli władzy i rządzenia w prace


PUNKTY ZWROTNE

Część II

medium na wąsko ekonomiczny technokratyzm i krótkowzroczność ekonomiczną, tym bardziej, że postęp i dynamika zmian dezaktualizują tradycyjne cele przedsiębiorstw i innych instytucji. W  analizach globalnych turbulencji wskazuje się na błędy w  polityce ustroju gospodarczego. Przykładowo, Nouriel Roubini i  Stephen Mihm podkreślają, że kryzys zadecyduje o przyszłych rozwiązaniach, wykreuje dzień jutrzejszy, z jego ramami ustroju gospodarczego17. Stąd aktualność pytania o  optymalny kształt ustroju gospodarczego i  o  przyszłość, dominującego do czasu globalnego kryzysu, neoliberalnego, leseferystycznego, anglosaksońskiego modelu kapitalizmu (Roubini, 2009). W literaturze przedmiotu podkreśla się konieczność zmian ustrojowych ukierunkowanych na zmniejszanie zagrożeń o  charakterze kryzysu. Znany ekonomista niemiecki Peter Bofinger zastanawia się, czy model wolnorynkowej gospodarki jest możliwy do uratowania i dlaczego obecnie potrzebne jest silne państwo18. Obecnie zyskuje na znaczeniu teza, że pierwotne źródła dysfunkcji w  gospodarce opartej na wiedzy tkwią przede wszystkim w  błędach ustrojowych, m.in. w  bezkrytycznym poddaniu gospodarczej polityki ustrojowej doktrynie neoliberalnej19. Charakterystyczne, że opinie ta17 „Uważamy bowiem, że aby zrozumieć, czym są kryzysy i  jak sobie z  nimi radzić, należy posłużyć się metodą bardziej holistyczną i eklektyczną, niż się zwykle przyjmuje. Nie pozwalamy na to, by kierowała nami ideologia ani emocje. Zdajemy sobie bowiem sprawę, że kryzysy mają różne odcienie, a narzędzia, które sprawdzają się w jednej sytuacji, w innej mogą się okazać nieskuteczne” – ze wstępu do książki Nouriela Roubiniego i Stephena Mihma (2011, s. 24). 18

Ramy ustrojowe porównuje się do swego rodzaju klatki. Obrazowo przedstawił to jeden z  menedżerów: „Gdy tygrys wyrywa się na wolność i sieje spustoszenie, tylko wariat by go potępiał. Naprawdę winien jest ten idiota, który go nie upilnował”: („Tygodnik Forum”, nr 32, 9–15.08.2010. s. 3). 19 „Poziom interwencji konieczny do ustabilizowania systemu stawia pod znakiem zapytania dalsze istnienie tradycyjnego wolnorynkowego (laissez-faire) kapitalizmu; w  epoce pokryzysowej rządy, używając bardziej restrykcyjnych regulacji i ściślejszego nadzoru, mogą zacząć wywierać bardziej bezpośredni bądź po-

54

kie formułowane są także przez niedawnych jej wyznawców. Do ich grona można zaliczyć np. Jeffreya Sachsa, który podkreśla, że „znaleźliśmy się między dwiema woluntarystycznymi utopiami. Jedna kanonizuje rynek, a druga społeczeństwo. Większość ludzi dała sobie wmówić, że żadne państwo im nie pomoże, a jeśli obieca im pomóc, i tak wszystko zmarnuje. Sporo czasu upłynie, nim ludzie dadzą się znów przekonać, że bez silnego państwa nie da się mieć dobrego społeczeństwa ani sprawnej gospodarki” (wywiad z J. Sachsem, 2009). Podobną opinię wyraża też Bofigner, podkreślając wagę efektywnego zbilansowania roli państwa i  rynku w  gospodarce (Bofinger, 2010) Z kolei Maciej Bałtowski (2009, s. 7) wskazuje na zagrożenie w  postaci ewoluowania kapitalizmu ku socjalizmowi, co przywodzi na myśli pochodząca z 1942 r. schumpeterowską tezę o transformacji kapitalizmu w socjalizm. Jednak w  odróżnieniu od Schumpetera, który stwierdził, że kapitalizm nie miał szans przetrwania, a  o  postępującej przemianie w  socjalizm przesądzają nie jego klęski, ale sukcesy, Bałtowski wskazuje na klęski kapitalizmu. Stwierdza, że „w ostatnich kilkudziesięciu latach następowało swoiste, trudno dostrzegalne na pierwszy rzut oka, ewoluowanie systemu rynkowego kapitalizmu w kierunku systemu cechującego się pewnymi elementarnymi przymiotami gospodarki socjalistycznej” (Bałtowski, 2009, s. 2). Przejawia się to m.in. w „doktrynalnej podstawie systemu gospodarczego”. Zarazem autor ten przestrzega przed nadmierną wiarą w  globalne regulacje gospodarki. Podkreśla, że z  doświadczeń gospodarki socjalistycznej wynikają pewne generalne wnioski odnośnie do sposobów funkcjonowania tych globalnych regulatorów. Przede wszystkim powinny one koncentrować swoją aktywność nie na zastępowaniu rynku – co zawsze prowadzi do różnorodnych, negatywnych konsekwencji – lecz na ograniczaniu jego zawodności. Jeśli globalny regulator uwierzy średni wpływ na gospodarkę.” – ze wstępu do książki Nouriela Roubiniego i Stephena Mihma (2011, s. 28).


Podsumowanie

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

55

Część II

Charakterystyczna dla współczesnego świata zmienność i  „naruszona równowaga” zmusza do poszukiwania nowych, przyszłościowych koncepcji teoretycznych i  rozwiązań ukierunkowanych na dostęp do cywilizacji wiedzy. Istotne jest jej nastawienie na ograniczanie dychotomii wiedzy i  mądrości oraz na symbiozę postępu ekonomicznego, społecznego i  ekologicznego. Wzorcem takiego symbiotycznego podejścia są idee społecznej gospodarki rynkowej. Nie są one nowe, ale współczesność zdaje się coraz wyraźniej potwierdzać ich zasadność. Jednak także ten model wymaga dostosowania do zmieniających się warunków gospodarczych, w tym przede wszystkim do zmieniających się (m.in. pod wpływem globalizacji) obszarów władzy i kompetencji decyzyjnych. Czy i w jakim stopniu holistyczna koncepcja społecznej gospodarki rynkowej okaże się przydatna w praktyce, pokaże przyszłość. Zamiast udzielać odpowiedzi wprost, odpowiem pytaniem na pytanie, posługując się sformułowaniem Thurowa: (1999, s. 29) „W jaki sposób system kapitalistyczny ma funkcjonować w erze potencjału intelektualnego, jeśli potencjał ten nie może być posiadany na własność?” Takie ujęcie kwestii będącej przedmiotem rozważań generuje następne pytanie: Jakie rozwiązania ustrojowe mogłyby sprzyjać najlepszemu wykorzystaniu potencjału wiedzy? I kolejne: Jaką rolę w procesie przemian pełnić będzie teoria ekonomii i  poszczególne „szkoły ekonomiczne”? Są to pytania tym bardziej istotne, że ekonomistów i teorie ekonomii obarcza się winą za występujące w gospodarce dysfunkcje, w  tym i  za to, że nie udało im się przewidzieć obecnego kryzysu i zapobiec mu. Pytania te traktuję jako otwarte i jako przedmiot dalszych refleksji i dyskusji. Potrzeba takiej dyskusji – z  uwzględnieniem refleksji futurologicznej – staje się coraz bardziej oczywista. Mimo że fukuyamowska teza o  końcu historii oraz doktryna neoliberalna z  założenia margi-

PUNKTY ZWROTNE

w  swoją mądrość i  swoją omnipotencję, jeżeli nie powściągnie konstruktywistycznych zapędów i nadmiernego optymizmu antropologicznego, to niewątpliwie skończy jak centralny planista w  socjalizmie. Wydaje się, że jedyną możliwością jest, aby działały one zgodnie z logiką rynku, marktkonform, jak zakłada teoria niemieckiej społecznej gospodarki rynkowej. Teza ta jest ważna, tym bardziej że nawiązuje do konstytucyjnego modelu polskiej gospodarki, czyli właśnie społecznej gospodarki rynkowej. Wobec ujawniających się wskutek globalnego kryzysu dysfunkcji ustrojowych idea społecznej gospodarki rynkowej zyskuje na atrakcyjności. Bazuje bowiem na teorii ordoliberalnej, a ta z kolei nawiązuje do wywodzącej się z czasów antycznego Imperium Romanum idei „ordo”, której istotą jest ukształtowanie ładu odpowiadającego naturze człowieka i  zapewniającego gospodarce równowagę. Globalny kryzys finansowy przemawia w  pewnym stopniu za koncepcją społecznej gospodarki rynkowej. Jest bowiem charakterystyczne, że kryzys ten dotyka najpotężniejsze rynki kapitalistycznego świata, w tym przede wszystkim USA i Wielkiej Brytanii. W  mniejszym stopniu ucierpiały kraje o  tzw. nordyckim systemie gospodarczym, gdzie idee społecznej gospodarki rynkowej są realizowane w praktyce. Chociaż opinie na temat modelu społecznej gospodarki rynkowej są dość kontrowersyjne, to analiza jego cech wskazuje, że daje on szansę na stworzenie trwałych podstaw spójności i równowagi rozwoju społecznego i gospodarczego. Idea społecznej gospodarki rynkowej ma bowiem z  założenia charakter holistyczny, czyli całościowy, tzn. w  sposób kompleksowy obejmuje poszczególne elementy niezwykle złożonego systemu, jakim jest ustrój społeczno-gospodarczy. Jednak warunkiem efektywnego wdrażania w  praktyce ordoliberalnej koncepcji społecznej gospodarki rynkowej jest jej przystosowanie do współczesnych, bezprecedensowo dynamicznych przemian technologicznych, społecznych i gospodarczych, w tym globalizacji.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

nalizują refleksję futurologiczną, pozostawiając przyszłość do uregulowania przez mechanizm wolnego rynku, to obecnie – wobec problemów świata – potrzeba myślenia o przyszłości i działań na jej rzecz oraz potrzeba kultury myślenia strategicznego są coraz powszechniej uznawane. Dziś jednak Francis Fukuyama nie upiera się przy tej tezie, krytycznie oceniając „fetysz otwartego rynku” i  podkreślając, że „pierwszą nauczką wyniesioną z kryzysu przełomu 2. i 3. tysiąclecia było pozbycie się tej wiary. Jedną z konsekwencji kryzysu finansowego przełomu lat 2008 i 2009 było odkrycie przez Amerykanów i  Brytyjczyków tego, co Azjaci wywnioskowali już ponad dziesięć lat temu: że otwarte rynki kapitałowe, w  połączeniu z  nieuregulowanym sektorem finansowym, to doskonała recepta na katastrofę” (Fukuyama, 2011). W  warunkach polskiej gospodarki rozwój cywilizacyjny wymaga mądrych strategii i ram ustrojowych, zapewniających holistyczne godzenie interesów gospodarczych, społecznych i ekologicznych.

Bibliografia Bałtowski M. (2009), Gospodarka socjalistyczna w Polsce. Geneza, rozwój, upadek, WN PWN, Warszawa. Beck U. (2002), Społeczeństwo ryzyka. W drodze do innej nowoczesności, Scholar, Warszawa. Bofinger P. (2009), Ist der Markt noch zu retten? Warum wir jetzt einen starken Staat brauchen, Econ Verlag, Düsseldorf. Bofinger P. (2010), Czeka nas epokowa zmiana, „Forum”, nr 32. Bogle J.C.  (2009), Dość. Prawdziwe miary bogactwa, biznesu i życia, PTE, Warszawa. Co ekonomiści myślą o  przyszłości (2009), red. J. Kleer, E. Mączyńska, A. Wierzbicki, PTE, Warszawa. Cochrane J.H.  (2009), How did Paul Krugman get it so Wrong?, http://modeledbehav i o r. c o m / 2 0 0 9 / 0 9 / 11 / j o h n - c o c h r a n e - r e sponds-to-paul-krugman-full-text, 11.09.2009.

56

Cohen G.A. (2010), Sozialismus. Warum nicht?, Albrecht Knaus Verlag, Muenchen. Cytaty mądre i zabawne (2001), red. H. Markiewicz, Wydawnictwo Literackie, Kraków. Dicta (2010), WAM, Kraków. Fukuyama F. (2011), Nie stać nas na kapitalizm, „Tygodnik Forum”, nr 17/18. Gomułka S.  (2009), Krugman, diagnozując przyczyny kryzysu, pomija znaczące zjawiska, http:// www.obserwatorfinansowy.pl/2009/10/15/wywiad-z-prof-gomolka/?k=debata. Hampden-Turner C., Trompenaars A. (1998), Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Warszawa. Hazlitt H.  (1993), Ekonomia w  jednej lekcji, Znak-Signum, Kraków. Krugman P. (2008), The Return of Depression Economics and the Crisis of 2008, W.W.  Norton & Co Inc., New York. Krugman P. (2009a), How Did Economists Get It So Wrong?, „New York Times”, 2.09.2009. Krugman P. (2009b), It’s the Stupidity Economy, http://krugman.blogs.nytimes.com, 13.11.2009. Kukliński A.  (2008), Problematyka przyszłości regionów. Piętnaście komentarzy. W  poszukiwaniu nowego paradygmatu, http://www.mrr.gov. pl/Aktualnosci/Polityka%20regionalna/Documents/1561d8db763b4367a323cca68d4cc62dProblematykaPrzyszociRegionw15komentarzyWposzukiwa.pdf, 15.03.2008. Kukliński A.  (2011), Od gospodarki opartej na wiedzy do gospodarki opartej na mądrości. Na spotkanie z enigmą XXI wieku, „Biuletyn PTE”, nr 2. Leith W.  (2009), Still looking for a  free lunch, „The Guardian”, 27.12.2009. Lucas R.  (2009), Robert Lucas on economics, „The Economist”, 6.08.2009. Mączyńska E. (2011), Dychotomia wiedzy i mądrości. Komentarz do tekstu Antoniego Kuklińskiego pt. Od gospodarki opartej na wiedzy do gospodarki opartej na mądrości. Na spotkanie z enigmą XXI wieku, „Biuletyn PTE”, nr 2. Ortega y Gasset J.  (2002), Bunt mas, Muza, Warszawa. PlanEcon Monthly Report. Developments in the Economies of Central Europe and Russia (2010),


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

57

Część II

Tapscott D., Williams A.  (2008), Wikinomia. O globalnej współpracy, która zmienia wszystko, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa. Thurow L.C.  (1999), Przyszłość kapitalizmu: Jak dzisiejsze siły ekonomiczne kształtują świat jutra, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław. Toffler A. (2000), Szok przyszłości, Zysk i S-ka, Poznań. Toffler A.  (2003), Zmiana władzy. Wiedza, bogactwo i przemoc u progu XXI stulecia, Zysk i S-ka, Poznań. Toffler A., Toffler H. (1996), Budowa nowej cywilizacji. Polityka trzeciej fali, Zysk i S-ka, Poznań. Towards a sustainable future (2009), „The Economist”, 5–11.12.2009. Veblen T.  (2008), Teoria klasy próżniaczej, Muza, Warszawa. Wall Street and the Financial Crisis: Anatomy of a  Financial Collapse (2011), United States Senate, Committee on Homeland Security and Governmental Affairs, Permanent Subcommittee on Investigations, Washington 13.04.2011. What Went Wrong with Economics. And How the Discipline Should Change to Avoid the Mistakes of the Past (2009), „The Economist”, 16.07.2009. Wywiad z  A.  Negrim (2010), Marks by się uśmiał, „Forum” 2010, nr 4. Wywiad z  D.  Tuskiem (2010), Nasza wielka stabilizacja, „Wprost” 2010, nr 39. Wywiad z  J.  Sachsem (2009), „Polityka”, 19.01.2009. Wywiad z M. Kleiberem (2011), Prof. Kleiber zaprasza do debaty nad „Mądrą Polską”, 15.02.2011, http://www.naukawpolsce.pap.pl/palio/html. run?_Instance=cms_naukapl.pap.pl&_PageID=1&s=szablon.depesza&dz=MADRAPOLSKA&dep=379758&data=&lang=PL&_CheckSum=-639034386. Wywiad z  P.  Sloterdijkiem (2009), Ratunek nie przyjdzie z góry, „Forum” 2009, nr 14. Wywiad z P. Solomonem (2008), b. wiceszef Lehman Brothers: Pracownicy wycofywali swoje inwestycje wcześniej, „Gazeta Wyborcza”, 3.11.2008. Wywiad z  R.  Frydmanem (2008), Ekonomia niepewności, „Polityka. Niezbędnik Inteligenta”, 8.03.2008.

PUNKTY ZWROTNE

IHS Global Insight, Lexington, Mass., vol. XXV, nr 13–14. Raport „Polska 2030” (2009), Kancelaria Prezesa Rady Ministrów, Warszawa. Rifkin J. (2003), Koniec pracy. Schyłek siły roboczej na świecie i początek ery postrynkowej, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław. Ritzer G.  (1999), Makdonaldyzacja społeczeństwa, Muza, Warszawa. Roubini N.  (2009), Laissez-Faire Capitalism Has Failed. The financial crisis lays bare the weakness of the Anglo-Saxon model, „Forbes”, 19.02.2009, http://www.forbes.com/2009/02/18/depression -fi nancial-crisis-capitalism-opinions-columnis ts_recession_stimulus.html. Roubini N., Mihm S. (2010), Crisis Economics: A  Crash Course in the Future of Finance, Penguin Press, New York. Roubini N., Mihm S. (2011), Ekonomia kryzysu, Wolters Kluwer Polska, Warszawa. Rushe D. (2011), Jeszcze jedna bańka? Mikroblogowe kopalnie złota, „Forum”, nr 9. Science, governments and business working together to meet the challenges of our time Future Dialogue – An international conference of leading experts and decision-makers in Berlin on October 26 (2009), Berlin, 26.10.2009, http://w1.siemens.com/press/ pool/de/pressemitteilungen/2009/corporate_ communication/axx20091005e.pdf. Skidelsky R. (2009), Keynes versus the Classics: Round 2, Project Syndicate, 13.10.2009, http:// www.skidelskyr.com/site/article/keynes-versus-the-classics-round-2. Skidelsky R.  (2011), Democracy or Finance, Project Syndicate, 18.04.2011, http://www.skidelskyr.com/site/article/democracy-or-finance. Sloterdijk P.  (2009), Du mußt dein Leben ändern. Über Anthropotechnik, Suhrkamp Verlag, Frankfurt am Main. Stiglitz J.E. (2010), Freefall. Jazda bez trzymanki. Ameryka, wolne rynki i tonięcie gospodarki światowej, PTE, Warszawa. Sztaba S. (1994), Ekonomia niekonwencjonalna, Read Me, Warszawa. Taleb N.N. (2007), The Black Swan: The Impact of the Highly Improbable, Random House, New York.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Inteligentna specjalizacja regionów w świetle inicjatyw Unii Europejskiej Przypadek województwa mazowieckiego Zbigniew Strzelecki

Wprowadzenie Konsekwencją przyjęcia podstawowego dokumentu UE Europa 2020: Strategia na rzecz inteligentnego i zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu są podejmowane działania w  różnych obszarach polityk mające na celu realizację tych idei. Jednym z  tych obszarów jest polityka regionalna mogąca w praktyce wdrażać idee inteligentnego rozwoju w  regionach UE.  Jak bowiem stwierdziła Rada Europejska „polityka regionalna może uwolnić potencjał wzrostu UE poprzez promocję innowacji we wszystkich regionach, zapewniając przy tym komplementarność pomiędzy unijnym, krajowym i  regionalnym wsparciem dla innowacji, badań i  rozwoju, przedsiębiorczości oraz TIK. Polityka regionalna jest rzeczywiście podstawowym środkiem przełożenia priorytetów Unii innowacji na działania praktyczne w  terenie”1. Cały kierunek działań sprowadza 1

KOM(2010) 553, Komunikat Komisji do Parlamentu Europejskiego, Rady, Europejskiego Komitetu

58

się do bardziej skoncentrowanego niż dotychczas wspierania i rozwijania innowacji oraz badań i rozwoju, co oznacza przeznaczenie większej niż dotychczas części środków z  EFRR na pobudzanie inteligentnego rozwoju. Niniejszy tekst ma na celu skrótowe zaprezentowanie stanu przygotowań woj. mazowieckiego do realizacji inteligentnej specjalizacji, diagnozy w  tym zakresie oraz założeń dokumentów, które będą podstawą zarządzania regionalnego w tym zakresie.

Co to jest inteligentna specjalizacja regionalna? W  pierwszej kolejności dla prowadzenia działań mających na celu inteligentny rozwój należy dokonać strategicznej analizy istniejących Ekonomiczno-Społecznego i  Komitetu Regionów, Polityka regionalna jako czynnik przyczyniający się do inteligentnego rozwoju w  ramach strategii Europa 2020, Bruksela 6.10.2010, SEK(2010) 1183.


We współczesnym świecie coraz bardziej zaostrza się konkurencja ekonomiczna i  społeczna. Jedną z dróg, dzisiaj już chyba najważniejszą i  najefektywniejszą prowadzącą do poprawy pozycji konkurencyjnej regionu, jest rozwój oparty na inteligentnej specjalizacji. Jest to zadanie szczególne dla regionów UE, aby ugrupowanie zwiększyło swoje szanse w  konkurencji 2

Por. ibidem, s. 4.

Jak prowadzić politykę inteligentnej specjalizacji? Jest to przede wszystkim związane z inteligentnym zarządzaniem regionalnym. W  pierwszej kolejności dotyczy wspomnianych już działań, tj. jasnego określenia kierunków specjalizacji regionalnej. Następnie, zgodnie z  obszarami sugerowanymi w komunikacie: wspierania klastrów innowacyjnych działających na rzecz regionalnego wzrostu gospodarczego; tworzenia przyjaznego innowacjom środowiska do pro-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

59

Część II

Dlaczego warto realizować strategię inteligentnej specjalizacji (SIS)?

globalnej. Główną bazą dla tej specjalizacji są innowacje, które warunkują inteligentny rozwój i  kształtowanie gospodarki opartej na wiedzy, A w tym zakresie, jak wiadomo, regiony UE są silnie zróżnicowane pod względem innowacyjności. Najwyższy współczynnik osiągnięć w zakresie innowacji cechuje regiony Niemiec, Danii, Finlandii, Szwecji i Anglii. W Polsce jedynie cztery regiony są pod tym względem zauważalne, cechując się średnio niską innowacyjnością. Jednym z  nich jest Mazowsze (ponadto dolnośląskie, pomorskie i małopolskie). Drugi obszar korzyści związany jest ze stymulowaniem innowacji, co możliwe jest przy dużych nakładach na badania i  rozwój, a  to oznacza intensywny rozwój nauki i  szkolnictwa wyższego. Kolejny, wymaga wyboru (skoncentrowania) dziedzin dających możliwość generowania innowacji i  przez to uzyskiwania przewag konkurencyjnych gospodarki regionu. Jednocześnie dynamicznie musi być rozwijany kapitał społeczny. Taka strategia inteligentnej specjalizacji ma na celu zmobilizowanie potencjału zarówno wybranych regionów – o największych zasobach niezbędnych do takiej specjalizacji – jak i  potencjału innowacyjnego wszystkich regionów. Wybór przodujących regionów związany jest z tym, aby w trakcie realizacji strategii mogły pozostać w czołówce, a odstających – jak stwierdza Komunikat – by mogły dogonić najlepszych.

PUNKTY ZWROTNE

zasobów tworzących podstawy do inteligentnej specjalizacji oraz porównań z innymi regionami w tym zakresie. Zasoby te to zgodnie z komunikatem: osiągnięcia w zakresie badań i rozwoju, kultura biznesowa, umiejętności pracowników instytucji edukacyjnych i szkoleniowych, oferta usług wspierających innowacje, mechanizmy transferu technologii, infrastruktura badawczo-rozwojowa i  TIK, mobilność naukowców, inkubatory przedsiębiorczości, nowe źródła finansowania i  miejscowy potencjał kreatywności oraz dobre zarządzanie2 . Działania mające na celu realizację idei inteligentnej specjalizacji regionu należy więc oprzeć na skoncentrowaniu zasobów na najbardziej obiecujących rozwiniętych sektorach gospodarki, najczęściej gospodarki wiedzy. Takie podejście strategiczne, wspierane środkami przeznaczonymi na politykę regionalną i politykę rozwoju regionu, pozwoli dopiero na przyspieszone generowanie innowacji, a w konsekwencji na tworzenie wysoko wyspecjalizowanych ośrodków innowacji, które mogą być konkurencyjne w  skali krajowej, europejskiej i światowej. W ten sposób zostają dopiero stworzone silne podstawy inteligentnego rozwoju regionu. Takimi zasobami do tworzenia podstaw inteligentnego rozwoju, największymi w  skali kraju już dzisiaj dysponuje woj. mazowieckie.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

wadzenia działalności dla MŚP; stymulowania uczenia się przez całe życie w  obszarze badań i  innowacji rozwijających regionalne zdolności innowacyjne; budowania atrakcyjnej regionalnej infrastruktury badawczej i  ośrodków kompetencji; wspierania łączenia kreatywności i innowacji w sektorze kultury i twórczości; inwestowania w technologie informacyjno-komunikacyjne oraz wspierania wprowadzania innowacji na rynek poprzez zamówienia publiczne.

Kto w regionie realizuje politykę inteligentnej specjalizacji? Po analizie poprzedniego fragmentu opracowania, pomijając działania na poziomie rządowym, oczywiste jest, że politykę tę realizuje gospodarz regionu tj. samorząd województwa (w Polsce). Istotną rolę powinny także odgrywać samorządy lokalne, np. większych miast (ale nie tylko – taką strategię mogą realizować również gminy). Na gospodarzu regionu (miasta, gminy) spoczywa bowiem zadanie określenia istniejących potencjałów inteligentnej specjalizacji, wyznaczenie kierunków rozwoju w  tym zakresie, a także ustalenie źródeł finansowania inteligentnego rozwoju. Następnie, zadaniem samorządu jest koordynacja wdrażania SIS oraz wspieranie relacji między partnerami zaangażowanymi w jej realizację, tj. przedstawicielami fi rm, sektorem publicznym oraz środowiskiem naukowo-badawczym.

Jak do realizacji SIS przygotowuje się Mazowsze? Jeśli stwierdziłbym, że dopiero po ogłoszeniu komunikatu przez Komisję władze Mazowsza rozpoczęły przygotowania do realizacji SIS, to stwierdzenie to byłoby ze wszech miar fałszywe. Wystarczy jedynie wskazać na priorytety

60

finansowane z  RPO projektów środowiska naukowo-badawczego, finansowanie aparatury laboratoryjnej, wspieranie uczelni wyższych, czy przedsięwzięć innowacyjnych w sektorze MŚP3. Ponadto opracowana została regionalna strategia innowacji oraz realizowana jest e-strategia. Aby przygotować się do przyszłego okresu programowania, w  którym jednym z  ważnych priorytetów RPO będą innowacje i inteligentny rozwój regionu, ustanowiono projekt systemowy Trendy rozwojowe Mazowsza4. Wśród zawartych w tym projekcie celów, którymi objęto 15 obszarów tematycznych, znalazło się m.in. zidentyfi kowanie potencjałów inteligentnej specjalizacji Mazowsza. Przykładowo ustalono, że Mazowsze koncentruje 20% fi rm wysokiej i  średnio wysokiej techniki oraz 28% fi rm działających w zakresie usług high-tech w Polsce. Jednakże 85% fi rm innowacyjnych Mazowsza jest skupionych w  Warszawie. Dla 38% fi rm z Mazowsza rozwój w oparciu o innowacje jest jedną z  zasad zarządzania przedsiębiorstwem. Już obecnie na Mazowszu funkcjonuje wiele klastrów innowacyjnych. Najważniejszymi są: Multiklaster – Stowarzyszenie Klaster Multimediów i  Systemów Informacyjnych (siedziba poza Mazowszem, zrzesza 60 fi rm); Mazowiecki Klaster Technologii Informacyjnych i  Komunikacyjnych (ICT – skupia 25 podmiotów); Klaster Kosmiczny Mazovia (20 podmiotów); Klaster Druku i  Reklamy Kolorowa Kotlina (12 fi rm); Optoklaster – Mazowiecki Klaster Innowacyjnych Technologii Fotonicznych (7 podmiotów); BTM Mazowsze; Mazowiecki Klaster Budownictwo-Polska Centralna; Mazowiecki Klaster Lotniczy Aviation Mazovia i Klaster Turystyczny Mazowsza (w trakcie realizacji).

3 W  ramach I  Priorytetu RPO woj. mazowieckiego w  zakresie innowacji przeznaczono na inwestycje 760 mln PLN. 4

W  ramach Priorytetu VIII PO KL Regionalne kadry gospodarki, działanie 8.1 Rozwój pracowników i przedsiębiorstw w regionie, Poddziałanie 8.1.4 Przewidywanie zmiany gospodarczej. Patrz: www.trendyrozwojowemazowsza.pl


łów podłożowych GaN, diod laserowych i matryc laserowych RGB, tranzystorów, emiterów THz, fotowoltaiki, platform SERS czy ogniw wodorowych. Takie projekty będą wspierane środkami rozwojowymi. Innymi będą: Centrum Mikro i  Nanotechnologii MINOS, Centrum Grafenu i Innowacyjności Nanotechnologii czy Centrum Badań Przedklinicznych i Technologii oraz wielu innych.

Na zakończenie

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

61

Część II

Jeśli chodzi o  Mazowsze działania związane z inteligentną specjalizacją regionalną są prowadzone od dawna. Wiele z nich jednak nie miało silnego wsparcia środkami strukturalnymi stąd osiągnięcia w tym zakresie nie są współmierne do koncentracji na Mazowszu potencjału naukowo-badawczego i innowacyjnego. Ten kierunek w związku z inicjatywami UE zostanie zmieniony. Zmianie też musi ulec udrożnienie wdrażania osiągnięć innowacyjnych do produkcji.

PUNKTY ZWROTNE

Stwierdzić jednak trzeba, że na tym etapie inteligentnego rozwoju Mazowsza inicjatywy te są wyjątkiem a nie regułą funkcjonowania mazowieckich przedsiębiorstw. Jest to sytuacja wymagająca ogromnego przyspieszenia z  uwagi na wielkie dysproporcje pomiędzy potencjałem uczelni wyższych i  instytutów naukowo-badawczych a poziomem rozwoju gospodarczego regionu i liczbą funkcjonujących na Mazowszu przedsiębiorstw. Z  uwzględnieniem kierunków działań dotyczących inteligentnej specjalizacji przygotowywana jest nowa edycja strategii rozwoju województwa. W zakresie wszystkich jej celów dotyczących: przemysłu i produkcji, gospodarki, przestrzeni i transportu, społeczeństwa, środowiska i energetyki oraz kultury i dziedzictwa narodowego przewiduje się działania związane z innowacjami i badaniami, aby jak najlepiej wykorzystać istniejące potencjały dla inteligentnej specjalizacji. Przykładem takich zamierzonych działań mogących osiągnąć pozycję konkurencyjną na rynku światowym mogą być projekty Instytutu Wysokich Ciśnień dotyczące kryszta-


Społeczny wymiar kryzysu – lekcja dla przyszłości PUNKTY ZWROTNE

Część II

Stanisław Owsiak

Wstęp Celem pracy jest próba odpowiedzi na fundamentalne pytanie: czy z  kryzysu z  lat 2008 i  2009 zostaną wyciągnięte konstruktywne wnioski dla przyszłości, aby ograniczyć do minimum ryzyko jego powtórzenia w takiej skali i o tak brzemiennych skutkach. Kryzysy finansowe i gospodarcze występowały w przeszłości, badano ich przyczyny, stawiano różne diagnozy i  stosowano środki zaradcze, a  mimo to nie udało się ich uniknąć (Krugman 2001). Zjawiska kryzysowe oraz ich skutki były różne w różnych krajach i  w  różnych okresach (Szczepańska i  Sotomska-Krzysztofi k 2007), jednakże zakres i  głębokość obecnego kryzysu są porównywalne jedynie z  kryzysem z  lat 1929–1933. Interesującą charakterystykę kryzysów dla 66 krajów w  ujęciu sekularnym, przy wyeksponowaniu symptomów kryzysów, takich jak zadłużenie zagraniczne, zadłużenie wewnętrzne, inflacja, kryzysy walutowe, przedstawili C.M.  Reinhart i  K.S.  Rogoff w  pracy pt. This Time is Different: A  Panoramic View of Eight Centuries of Financial Crises (2008). Jednym z celów tego opracowania jest – jak piszą autorzy – spojrzenie na obecny kryzys z  szerszej perspektywy historycznej, gdyż ekonomiści, analizując zjawiska kryzysowe, na ogół koncentrują się na ostatnich trzech dekadach. Warto zauważyć, że w  stosunku do analizowanego przez autorów wielowiekowego okresu nastąpił istotny postęp w metodach opisu

62

i analizy zjawisk oraz procesów występujących w gospodarce. Rozwinięta została sieć instytucji publicznych oddziałujących na gospodarkę i finanse, która powinna ograniczać skalę kryzysu. Kryzysy finansowe i gospodarcze są zjawiskami obiektywnymi, a  więc nieuniknionymi również w  przyszłości. Stwierdzenie takie nie zwalnia jednak z dążenia do jak najpełniejszego rozpoznania przyczyn i  mechanizmu powstania ostatniego kryzysu. Inna postawa badacza oznaczałaby akceptowanie fatalistycznego podejścia do przyszłości, zwalniałaby z  obowiązku wskazania podmiotów (instytucji), które wywołały lub przyczyniły się do powstania ostatniego kryzysu. Ważna jest też metoda badania przyczyn kryzysu. Chodzi tutaj zwłaszcza o relację i zachowanie właściwych proporcji między podejściem analitycznym a podejściem syntetycznym. Temu ostatniemu bliskie jest holistyczne rozumienie zjawiska kryzysów finansowych1. Holistyczne podejście do kryzysów stwarza szansę pełnego rozpoznania przyczyn, całościowego ujęcia skutków i  wreszcie wskazania koniecznych środków ograniczania ryzyka wystąpienia następnych kryzysów. Inne podejście polegające na wybiórczej (odrębnej) analizie takich zjawisk jak powstawanie złych kredytów, pojawienie się toksycznych aktywów 1 W  teorii i  metodologii nauk społecznych prawidłowości zjawisk społecznych nie dadzą się wyprowadzić (wywnioskować) z prawidłowości ich składników (por. Kopaliński 1989, s. 214).


w  bankach, utrata płynności sektora finansowego, ratowanie banków przed upadłością itd. jest ważne, ale niewystarczające dla rozpoznania istoty kryzysu. Co więcej, poszukiwania takie prowadzą na manowce. Zrozumienie istoty kryzysu jest więc możliwe tylko wówczas, gdy będziemy analizować funkcjonowanie całego modelu społeczno-gospodarczego wraz z  ideami i  doktrynami, które determinują kształt tego modelu.

2

Rozwinięcie poglądów J.M.  Keynesa przedstawił T. Kowalik (2010, s. 33–34).

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

63

Część II

Rodzi się naturalne pytanie, dlaczego na taką skalę i  z  takimi skutkami wystąpiły zjawiska kryzysowe w  latach 2008 i  2009. Odpowiedź wcale nie jest nazbyt skomplikowana, jeżeli uwzględni się to, że ekonomia jako nauka jest nauką „miękką”. Jest ona podatna na różne – niekiedy skrajne – idee (zob. np. von Mises 2006, s. 59–66). Są one przekuwane w doktryny ekonomiczne, a  te z  kolei stanowią podstawę wdrażania ich w życie gospodarcze i społeczne. U podłoża obecnego kryzysu leży wynaturzony neoliberalizm, w  którym racjonalne argumenty na rzecz tworzenia wolności gospodarczej mieszają się z  pseudoargumentami (szerzej na ten temat zob. Harvey 2005). Za wolnością gospodarczą przemawiają argumenty takie jak: rozwój przedsiębiorczości, wzrost inicjatywy, zwiększenie efektywności, szybszy rozwój gospodarki. Argumentów tych nie można kwestionować, ale rodzi się fundamentalne pytanie o  granice wolności gospodarczej. Ciężar gatunkowy tego pytania jest tym większy, im bardziej złożona okazuje się tkanka ekonomiczna, w  której działa człowiek. Sfera finansowa gospodarki, która jest źródłem kryzysów, uległa właśnie dodatkowej komplikacji na skutek internacjonalizacji (globalizacji) stosunków gospodarczych. Doktryna liberalna (neoliberalna) przynosi pozytywne skutki w  ograniczonym zakresie w  stosunku do tradycyjnej działalności gospodarczej człowieka, a  więc wytwarzania dóbr i  usług zaspokajających potrzeby

PUNKTY ZWROTNE

Ideowe źródła kryzysu

ludzkie. Neoliberalne koncepcje kompletnie zawodzą zaś w  przypadku sektora finansowego, w  ramach którego przedmiot działalności jest mało przejrzysty. Możliwości weryfi kacji tych transakcji przez rynek są poważnie ograniczone, a  w  każdym razie wielce utrudnione. Dotyczy to zwłaszcza transakcji dokonywanych poza rynkiem giełdowym (The High-Level... 2009, s. 8–15). Przed nadmierną „giełdyzacją” gospodarki w ogóle ostrzegał J.M. Keynes, który – mając świeżo w  pamięci krach giełdowy z  1929  r. – stwierdził: „W  miarę ulepszania organizacji rynków pojawia się istotne niebezpieczeństwo, że spekulacja weźmie górę nad przedsiębiorczością” (Keynes 1956, s. 483)2 . Ze złych doświadczeń wielkiego kryzysu z  lat 1929–1933 wyciągnięto w  USA właściwe wnioski, nakładając na banki ograniczenia w  zakresie ryzykownych zachowań (Glass–Steagall Act z 1933 r.). Jednakże pod hasłami zwiększenia wolności gospodarczej, lepszej alokacji zasobów w  gospodarce, zwiększenia tempa wzrostu gospodarczego itd. dokonywano w USA, w latach 80. XX wieku, stopniowej deregulacji rynków finansowych, co polegało m.in. na dopuszczeniu do równoczesnego prowadzenia przez banki działalności depozytowo-kredytowej i prowadzenia operacji na rynku papierów wartościowych. Rozwiązanie to stanowiło pierwszy krok w  kierunku kryzysu. W  latach 90. ubiegłego wieku amerykańskie banki inwestycyjne wymknęły się całkowicie spod kontroli państwa, oferując poza obrotem giełdowym derywaty kredytowe, które lokowano zarówno wewnątrz kraju jak i poza granicami USA. Aktywa takie znalazły się w  portfelach zarówno wielu tamtejszych banków jak i tych poza USA, głównie w  Europie Zachodniej. Aktywom tym nadano nazwę toksycznych, a w gruncie rzeczy ich obecność w portfelu oznaczała bezpowrotne straty ulokowanych w  nich pieniędzy. Kryzys bankowy w  systemie amerykańskim rozlał się na cały świat.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

Słabe strony neoliberalizmu wychodzą najostrzej w warunkach kryzysu, a system wartości ulega negatywnej weryfi kacji, aby nie powiedzieć kompromitacji. W sytuacjach krytycznych doktryna neoliberalna wymusza na państwie działania ratunkowe. Ratunek dla nadużywających wolności rynków finansowych ma przyjść ze strony państwa, które było i  jest obiektem nieustających ataków ze strony nurtu neoliberalnego. Paradoks polega na tym, że działania ratunkowe musi podjąć państwo pozbawione w znacznym stopniu siły ekonomicznej (finansowej) pod wpływem doktryny neoliberalnej. Nieodpowiedzialne zachowanie się instytucji finansowych (zwłaszcza banków inwestycyjnych) oznacza konieczność działalności ratunkowej przy natychmiastowym zaangażowaniu bieżących środków publicznych lub przyszłych środków publicznych (powiększanie długu publicznego). Problem polega jednak na tym, że współczesne państwo jest państwem podatkowym. Jeżeli więc w  doktrynie neoliberalnej zakłada się jak najniższe podatki, to możliwości działania państwa nawet w  sytuacjach stabilności systemu gospodarczego są ograniczone. Możliwości te są jeszcze mniejsze w  warunkach kryzysu. Pojawia się więc fundamentalna sprzeczność między założeniami nurtu i  doktryny neoliberalnej a  obiektywnymi prawami funkcjonowania gospodarki kapitalistycznej.

Instytucjonalne źródła kryzysu Ze względu na ograniczoną objętość niniejszej pracy, ograniczymy się do analizy tylko wybranych przyczyn kryzysu, takich jak: 1. Deregulacja w sektorze finansowym, zainicjowana w USA jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku (Jachimek 2004). W  ślad za tym krajem poszły także niektóre państwa europejskie, zwłaszcza Wielka Brytania. 2. Wprowadzenie tzw. innowacji („wynalazków”) w sferze instrumentów finansowych,

64

które były owocem wyżej wymienionej deregulacji. Chodzi zwłaszcza o derywaty kredytowe. 3. Rozwój pośredników fi nansowych (co miało związek z  innowacjami fi nansowymi). Doprowadził on do groźnego oderwania się sfery pieniądza i – szerzej – sfery fi nansowej od sfery realnej gospodarki. Według szacunków McKinsey Globar Institute w okresie 5 lat poprzedzających kryzys wartość aktywów fi nansowych świata wzrosła ze 118 do 200 bilionów dolarów amerykańskich. Przyrostowi takiej sumy aktywów nie towarzyszył przyrost żadnych wartości realnych (zabezpieczenia pieniądza), lecz wynikał z  emisji papierów wartościowych (poprawniej: bezwartościowych) oraz zapisów na kontach banków i  instytucji fi nansowych. Dla porównania wartość światowego produktu krajowego brutto szacuje się na 40 bilionów dolarów amerykańskich (Gruszecki 2009). Szacunki te potwierdzają dane z  gospodarki amerykańskiej, która funkcjonuje w warunkach najbardziej rozwiniętych rynków fi nansowych. W  okresie 1952–2009 nominalny produkt krajowy brutto w USA wzrósł o 4000%, zaś aktywa sektora fi nansowego wzrosły o  16  000%. Wraz z  deregulacją zmniejszał się udział banków w  aktywach sektora fi nansowego. Był on w miarę stabilny w latach 1952–1980 i stanowił około połowy wartości ich aktywów. W  następnych latach udział ten systematycznie i  znacząco malał i  kształtował się w  granicach 20–25% (Economic... 2010, s.  163–164). Zjawisko to określa się mianem fi nansjalizacji gospodarki (Dembinski 2011). 4. Alienacja menedżerów w stosunku do właścicieli, która doprowadziła do utraty pełnej kontroli nad alokacją aktywów przez właścicieli (Gadziński 2008). Stworzyło to warunki do podejmowania ryzykownych działań menedżerów, których celem było osiąganie wysokich premii, zagwarantowanych zawartymi kontraktami nawet wówczas, gdy


Kryzysy manifestują się w rozmaity sposób. Ich przejawy można podzielić na wymierne i  niewymierne. Wymierne polegają na załamaniu się podstawowych wielkości ekonomicznych takich jak: bezwzględne zmniejszenie się produktu krajowego brutto, spadek dochodów pracowniczych, załamanie się dochodów publicznych (szerzej na ten temat zob. Moździerz 2009), wzrost bezrobocia, wzrost inflacji, zakłócenia na rynku waluto-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

65

Część II

Wymierne i niewymierne skutki kryzysu

wym i inne (Euro... 2010). Niewymierne skutki są z  natury rzeczy trudne do ustalenia. Dokonują się one w sferze zaufania podmiotów gospodarczych do pieniądza i  sfery finansowej. Kryzys zaufania może być groźny, gdyż może przerodzić się w  panikę. Sytuacje takie zdarzały się zwłaszcza w  przypadku kryzysów bankowych, rozkręcającej się spirali inflacyjnej, masowego bezrobocia itd. Kryzysy finansowe i  gospodarcze nabierają wówczas wymiaru społecznego. Można byłoby przyjąć, że operacje finansowe, a  ściślej rzecz biorąc machinacje finansowe, są wewnętrzną sprawą podmiotów działających w tym sektorze, gdyby nie skutki tej działalności dla realnej gospodarki (Keynes 1956, s. 486). Powstawaniu kryzysów sprzyja cykliczność gospodarki (Skrzypczyński 2008). Jej skutkiem jest falowanie podstawowych wielkości ekonomicznych, a  niewidzialna ręka rynku nie jest w  stanie samoczynnie ograniczać zmienności procesów gospodarczych. W  teorii ekonomii zakłada się, że wahania w  cyklu koniunkturalnym są nie tylko nieuniknione, ale też i  korzystne w średnim, a zwłaszcza długim okresie, gdyż wywołują poprawę struktury gospodarki, zwiększają jej wewnętrzną i zewnętrzną konkurencyjność (zob. np. Blaug 2000, s. 556–557). Problem jednak leży w krótkookresowych skutkach wahań produkcji, zatrudnieniu, zwłaszcza wtedy gdy wahania te są skutkiem nadużywania wolności gospodarczej, a działalność regulacyjna i nadzorcza państwa okazuje się nieskuteczna. Kryzysy finansowe i gospodarcze są wypadkową niesprawności mechanizmu rynkowego i  zawodności państwa (Kleer 1998). Ta ostatnia może wynikać z działalności rozbudowanej sieci instytucji, co może wywołać trudności koordynacyjne. Te z kolei mogą doprowadzić do nieskuteczności w sferze regulacyjnej i nadzorczej. Każdy kryzys gospodarczy i finansowy wywołuje efekty redystrybucyjne w  dochodach i  majątku podmiotów systemu ekonomicznego. Skala i intensywność procesów redystrybucyjnych nasila się w  przypadku angażowania środków publicznych. Redystrybucyjne skutki zarówno niesprawności rynku, jak i zawodność

PUNKTY ZWROTNE

ich zarządzanie doprowadzało instytucje finansowe do bankructwa (Mudel 2009). 5. Osłabienie funkcji nadzorczych państwa nad bankami i  instytucjami finansowymi. Sprzyjało temu zjawisko specyficznych powiązań personalnych między instytucjami nadzoru a  nadzorowanymi instytucjami finansowymi. U  podstaw tych powiązań leżały interesy ekonomiczne (wysokie wynagrodzenia, premie i  inne beneficja). Nie w pełni jest też jasna rola np. agencji ratingowych, trwałego elementu rynków finansowych, w  ustalaniu pozycji finansowych danego kraju. Decyzje agencji ratingowych mogą wprowadzać dodatkowe impulsy kryzysowe, a przynajmniej destabilizujące rynki finansowe. Ostatnim tego przykładem było obniżenie ratingu USA, co spowodowało destabilizację na rynkach europejskich i spotkało się krytyką ze strony Komisji Europejskiej, która w swym stanowisku pokreśliła zbyt duży wpływ agencji ratingowych na rynki finansowe (Po obniżeniu... 2011). 6. Powstanie oderwanego od sfery realnej przemysłu finansowego (financial industry), w  skład którego weszły banki tradycyjne, banki inwestycyjne, towarzystwa inwestycyjne, fundusze hedgingowe itp. Nad działalnością tych instytucji utracona została w znacznym stopniu kontrola instytucji publicznych (Hosking 2009).


państwa są zjawiskami empirycznie potwierdzonymi, z  których państwo powinno wyciągnąć należyte wnioski (The Financial… 2009).

PUNKTY ZWROTNE

Część II

Nieodpowiedzialne zachowanie się państwa — powiększanie luki fiskalnej Racjonalne funkcjonowanie instytucji państwowych (takich jak parlament, rząd, partie polityczne) powinno uwzględniać przygotowanie na zmiany w cyklu koniunkturalnym i skutki zawodności instytucjonalnej, które doprowadzają do kryzysu. Przygotowanie państwa do opanowania skutków zjawisk kryzysowych sprowadza się do stworzenia bezpiecznych podstaw finansowych działania (interwencji) państwa, czyli takich, które nie spowodują pogłębienia zjawisk kryzysowych. Stworzenie finansowych podstaw działalności państwa w  okresach spowolnionego (negatywnego) wzrostu gospodarczego czy zjawisk kryzysowych nie są argumentem na rzecz tworzenia nadzwyczajnych nadwyżek finansowych w  budżetach narodowych (krajowych), gdyż oznaczałoby to zbędne wypychanie zasobów poza obieg gospodarczy i  społeczny. Jednak ze względu na cykliczność procesów gospodarczych elementarne zasady bezpieczeństwa finansowego państwa nakazywałyby, jako wymóg minimalny, zachowanie równowagi między dochodami a  wydatkami publicznymi z uwzględnieniem faz cyklu koniunkturalnego. Stanowisko takie było jeszcze przed kryzysem mocno eksponowane przez Komisję Europejską (Finanse publiczne… 2007). Obecnie Unia Europejska zamierza zaostrzyć dyscyplinę fiskalną. Jeżeli równowaga w  finansach publicznych jest naruszona przez wydatki przewyższające dochody w warunkach dobrej koniunktury, to takie działanie państwa trzeba ocenić jako nieodpowiedzialne. Taka polityka fiskalna stanowi zalążek poważnych trudności w  finansach publicznych w  sytuacji wyraźnego osłabienia tempa wzrostu gospodarczego lub ujemnego (negatywne-

66

go) wzrostu, a tym bardziej w okresie kryzysów finansowych i  gospodarczych wymagających większego zaangażowania finansowego państwa w  gospodarkę i  działań naprawczych (ratunkowych) w sektorze finansowym. Jeżeli przyjrzymy się kształtowaniu finansowych podstaw działalności państwa, to ogólnie rzecz biorąc, zachowanie się państwa w  wielu krajach było w przeszłości dalekie od racjonalnego. Przejawem tego jest osłabianie finansowych podstaw jego działalności na skutek świadomego ograniczania (podatków) danin publicznych. Przesłanki takiej działalności państwa mają charakter ideowy, a ich źródłem jest doktryna neoliberalna, która – jak już wspomniałem – traktuje państwo jako podmiot ograniczający wolność gospodarczą, jako wielkiego marnotrawcę zasobów (dochodów). Obniżanie danin publicznych wynika zresztą nie tylko z wymienionych przesłanek doktrynalnych, lecz również z doraźnych interesów politycznych. W  systemie demokratycznym interesy te wyrażają się w determinacji zdobycia lub utrzymania władzy poprzez wybory parlamentarne. Podatki (daniny publiczne), a  ściślej ich obniżanie stanowi atrakcyjny oręż w  walce politycznej. Skutki takich decyzji schodzą na plan dalszy i  ujawniają się dopiero po pewnym czasie. Charakterystyczne przy tym jest, że hałaśliwej kampanii na rzecz obniżania podatków i innych danin publicznych towarzyszą zapowiedzi (plany) ograniczania wydatków publicznych. Jednakże zamiary ograniczania wydatków pozostają najczęściej w  sferze planów, gdyż dokonywanie cięć w wydatkach jest albo niemożliwe, ponieważ naruszałoby elementarne funkcje państwa, albo napotyka silny opór ze strony społeczeństwa. Procesy integracyjne i globalizacyjne zachodzące we współczesnej gospodarce są dodatkowym motywem do obniżania podatków. Stawki podatkowe i zasady obliczania podstawy opodatkowania stały się przedmiotem konkurencji między krajami. Dotyczy to zwłaszcza podatku dochodowego od osób prawnych (CIT). U  podstaw konkurencji podatkowej leży zachęta dla przedsiębiorców, aby dokonywali lokalizacji działalności gospo-


Jako przykład można podać następujące kraje: Hiszpania – obniżyła stawkę CIT z 35% w 2006 r. do 30%

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

67

Część II

3

w 2008 r. i utrzymuje ją nadal; Włochy – obniżyły stawkę CIT z 33% w 2007 r. do 27,5% w 2008 r. i utrzymują ją przez następne lata; Niemcy – z  38,9% w  2007  r. do 30,18% w 2008 r. (OECD Tax Database 2011).

PUNKTY ZWROTNE

darczej w kraju o niższych podatkach. Obniżenie podatku w  jednym kraju powoduje obniżenie podatku w  innym kraju (krajach), co skutkuje dalszym obniżaniem dochodów publicznych. Na wykresie 1 przedstawione zostały różnice między stawkami CIT w krańcowych latach Wykres 1. Stawki CIT w wybranych krajach OECD w latach 1983 i 2011 okresu 1983–2011 Źródło: OECD Tax Database 2011. w wybranych krajach należących do Organizacji Współpracy Gospodarczej i  Rozwoju Tendencja do obniżenia stawek podatko(Organization for Economic Co-operation and wych jest zauważalna także w  odniesieniu do Development – OECD). W tamtym okresie nastą- podatku dochodowego od osób fi zycznych piło obniżenie stawki CIT we wszystkich krajach, (PIT). Towarzyszy jej spłaszczenie skal podatprzy czym w  niektórych z  nich obniżki te były kowych albo przejście na podatek liniowy. Te radykalne (np. Irlandia, Austria), a  w  niewielu działania państwa mają swoje uzasadnienie innych – tylko nieznaczne (Hiszpania, Luksem- także w neoliberalnej doktrynie ekonomicznej, burg). Ogólny kierunek obniżania stawek podat- są podejmowane pod wpływem grup nacisków. kowych od dochodów i zysków przedsiębiorstw Dowodem na to jest ewolucja (obniżanie) makjest jednak wyraźny. Na wykresie tego nie widać, symalnych stawek podatkowych. Na wykresie ale impuls do obniżania stawek CIT w  krajach 2 przedstawiono ewolucję uśrednionej makUnii Europejskiej stanowiło przystąpienie do symalnej stawki PIT w  krajach Unii Europejtego ugrupowania w 2004 r. 10 kolejnych państw, skiej. Trzeba jednak dodać, że niektóre państwa wśród których znalazły się kraje postsocjalistycz- członkowskie zastosowały jeszcze bardziej rane. Te, które dokonały radykalnych obniżek (do dykalne rozwiązania, gdyż ustaliły jedną niską 19%) stawek CIT w  2004  r. to: Polska, Słowacja, stawkę, czyli tzw. podatek liniowy (Irlandia, Węgry. Czechy obniżały stawkę CIT stopniowo Słowacja, kraje nadbałtyckie). W  okresie 1995– z 31% w 2003 r. do 19% w 2009 r. Na Węgrzech 2011 przeciętne obciążenie dochodów z  tytułu obniżka stawki CIT poszła jeszcze dalej, gdyż PIT zmniejszyło się o około 10 punktów procenkraj ten zredukował stawkę CIT do 16% w 2004 r., towych. Skutki tych posunięć są dwojakie: obniale podnosił ją dwukrotnie do 18% w 2007 r. i do żanie się dochodów państwa, wzrost nierówno20% w 2009 r. (OECD Tax Database 2011). Działal- ści w dochodach do dyspozycji. ność ta spotkała się najpierw z protestem krajów Jak kształtowały się dochody publiczne „starej” Unii Europejskiej, ale zakończyła obni- w  krajach Unii Europejskiej w  relacji do prożeniem stawek także w tych krajach3.


PUNKTY ZWROTNE

Część II

obniżek podatków w  okresie dobrej koniunktury jest wyraźny spadek dochodów w  odniesieniu do produktu krajowego brutto w  latach kryzysu finansowego. Architekci reform podatkowych zlekceważyli zjawisko wahań koniunkturalnych, a także możliwość wystąpienia kryzysu i wzrastających wówczas potrzeb finansowych państwa. Z  danych Eurostatu wyWykres 2. Ewolucja maksymalnych stawek PIT nika, że w  latach 2008 i  2009 w latach 1995–2011 w krajach Unii Europejskiej nastąpiło obniżenie dochoŹródło: opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu. dów publicznych i  wzrost wydatków w  relacji do produktu krajowego brutto, przedstawia wykres duktu krajowego brutto, co skutkowało skokowo 3. Charakterystyczne są przejawy naśladownic- zwiększającymi się deficytami. W 2010 r. łączne twa w kształtowaniu się tej relacji niezależnie od wydatki sektora finansów publicznych (General tego, czy poszczególne kraje już były w  struk- Government) w krajach Unii Europejskiej wynoturach Unii Europejskiej czy dopiero aspiro- siły 50,6% produktu krajowego brutto, natomiast wały do członkostwa. Wykres ten potwierdza dochody ogółem instytucji rządowych i  samoogólną tendencję do obniżania obciążeń fi- rządowych zmniejszyły się do 44% produktu skalnych jako odpowiedź na zalecenia dok- krajowego brutto, co spowodowało wzrost defitryny neoliberalnej. Skutkiem dokonywanych cytu budżetowego w wysokości 6,4% produktu krajowego brutto. Są to wartości uśrednione, rzeczywista sytuacja w poszczególnych państwach członkowskich była silnie zróżnicowana (Wahrig i  Gancedo Vallina 2011). Wykres 4 przedstawia z kolei kształtowanie się luki fiskalnej rozumianej jako różnica między dochodami a wydatkami publicznymi w  krajach Unii Europejskiej w  odnieWykres 3. Dochody publiczne w krajach Unii sieniu do produktu Europejskiej (w % produktu krajowego brutto) Źródło: opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu. krajowego brutto.

68


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

69

Część II

Społeczne skutki kryzysu — wzrost nierówności dochodowych i majątkowych

PUNKTY ZWROTNE

źródłem ich finansowania są pożyczki (deficyty budżetowe i  dług publiczny), co oznacza przerzucanie ciężarów podatkowych w przyszłości na anonimowych p o d a t n i k ó w. Obserwując dotychczas prowadzoną politykę Wykres 4. Dochody i wydatki sektora finansów publicznych (General podatkową, Government) w krajach Unii Europejskiej (w % produktu krajowego brutto) można postaŹródło: opracowanie własne na podstawie danych Eurostatu. wić hipotezę, że ciężarami tymi zostaną obłożeni ludzie o średnim i niskim staNa wykresie tym widoczny jest wpływ kryzysu z  lat 2008 i  2009 na załamanie się docho- tusie dochodowym, najpewniej poprzez wzrost dów publicznych – z  jednej strony, presja na podatków pośrednich. Z  badań wynika, że wydatki zaś – z drugiej. Jeżeli chodzi o załama- w ostatnich 20 latach współczynnik Giniego dla nie się dochodów, to można stwierdzić, że jest krajów należących do OECD wzrósł przeciętnie ono poniekąd czymś naturalnym w warunkach z 28 (0,28) do 31 (0,31), czyli że nierówności doosłabienia gospodarczego. Jednakże na sytuację chodowe pogłębiły się o około 10%. Nierównotaką państwo powinno być przygotowane przez ści mierzone indeksem Giniego zaostrzyły się zachowanie bezpiecznej równowagi między do- najbardziej (4 punkty procentowe) w  Szwecji, chodami a  wydatkami. Tymczasem na osłabie- Finlandii, Niemczech, Izraelu, Nowej Zelandii nie koniunktury nałożyła się – bez względu na i  USA (Growing… 2011). Symptomatyczne dla zależność przyczynowo-skutkową – presja na nowego liberalizmu były reformy podatkowe wydatki w ramach akcji ratunkowej dla banków przeprowadzone przez republikanów w  USA i sektora finansowego. w  latach 2001 i  2003. Przedstawiane przez administrację George’a  Busha jako ważne dla rozwoju gospodarki i  społeczeństwa przedsięwzięcie spowodowało zwiększenie rozwarstwienia społeczeństwa amerykańskiego, czego dowodem jest wskaźnik Giniego, a  także inne dane. W  wyniku dokonanych w  tych latach obniżek stawek podatkowych dochód 20% najProwadzona w  ten sposób polityka podat- biedniejszych obywateli zwiększył się zaledwie kowa skutkuje nie tylko osłabianiem siły finan- o 0,5%. W przypadku klasy średniej o 2,6%, zaś sowej państwa, lecz również wzrostem nierów- dla najbogatszych Amerykanów stanowiących ności w  zakresie dochodów w  obrębie wielu 1% społeczeństwa aż o  6,7%. Aż 67% korzyści krajów. Nierówności te są do pewnego stopnia (zwiększonych dochodów) z tytułu obniżki połagodzone przez wydatki socjalne państwa, ale datków trafi ło do 20% najbogatszych obywateli


Tabela 1. Skala i formy pomocy publicznej w wybranych krajach OECD w lutym 2009 r. (w % produktu krajowego brutto)

PUNKTY ZWROTNE

Część II

Wyszczególnienie

Zastrzyki kapitałowe (A)

Zakup akcji i pożyczki rządowe (B)

Zasilanie w płynność rządu przez bank centralny (C)

Zasilanie w płynność sektora bankowego przez bank centralny (D)

Gwarancje (E)

Ogółem (A+B+C+D+E)

Niemcy

3,7

0,4

0,0

0,0

17,6

21,7

Irlandia

5,3

0,0

0,0

0,0

250,7

256,0

Japonia

2,4

6,7

0,0

0,0

3,9

12,9

Holandia

3,4

2,8

0,0

0,0

33,7

39,8

Hiszpania

0,0

4,6

0,0

0,0

18,3

22,9

Wielka Brytania

3,5

13,8

12,8

0,0

17,4

47,5

USA

4,0

6,0

1,1

31,3

31,3

73,7

Źródło: The Financial Crisis… 2009, s. 75.

tego kraju, przy czym aż 26% dochodów z  tytułu zmniejszonych podatków zostało przejęte przez 1% najbogatszych ludzi (Economic… 2010, s.  151–155). Przykład amerykański jest interesujący także dlatego, gdyż podejmowane obecnie przez Baracka Obamę próby przywrócenia stawek podatkowych napotykają silny opór zorientowanych liberalnie polityków. Opór ten jest zaskakujący mimo katastrofalnego stanu finansów publicznych. Badania nad nierównościami dochodowymi były prowadzone przed kryzysem finansowym. Obserwując zarówno skalę zaangażowania środków publicznych w ratowanie banków, jak i już dokonane oraz projektowane ograniczenia wydatków socjalnych, można stwierdzić, że nierówności te będą się pogłębiały. Tabela 1 prezentuje skalę i rodzaje pomocy udzielnej przez państwo w wybranych krajach OECD. W przedstawionych danych w tabeli 1 zwraca uwagę duża aktywność dwóch państw – czyli USA i Wielkiej Brytanii. Aktywność ta była adekwatna do skali i  głębokości kryzysu, jaki dotknął sektor finansowy w  tych krajach. Istotna część pomocy dla sektora bankowego przybrała formę gwarancji, czyli potencjalnych zobowiązań państwa. Interesującym przykładem przekształcania się potencjalnych zobowiązań państwa (podatników) w  rzeczywiste jest Irlandia,

70

gdzie udzielone gwarancje rządowe stosunkowo szybko przekształciły się w  zobowiązania wymagalne, które zmusiły rząd irlandzki do zaciągania pożyczek w formie obligacji skarbowych4. Działalność ratunkowa i pomocowa rządów na tak znaczną skalę musiała znaleźć odzwierciedlenie w  wielkości deficytów budżetowych oraz stanie długu publicznego (Schick 2010). Tabela 2 przedstawia relację deficytów budżetowych w stosunku do produktu krajowego brutto w wybranych krajach OECD w latach 2007–2010. Dane zawarte w  tabeli 2 potwierdzają wysoką cenę, którą zapłaciły rządy (podatnicy) za podjęte działania ratunkowe. Wśród krajów objętych analizą dramatyczny wzrost deficytów budżetowych zanotowany został w  USA, Wielkiej Brytanii, Hiszpanii i Portugalii, umiarkowany – w  Niemczech oraz we Włoszech. Ekonomiści słusznie zwracają uwagę, że kryzys finansowy manifestujący się deficytami bu4 Wskutek tego w 2009 r. Irlandia odnotowała najwyższy deficyt budżetowy wśród krajów Unii Europejskiej, gdyż wyniósł on 14,3% produktu krajowego brutto, natomiast w 2010 r. osiągnął rekordowy poziom 32,4% produktu krajowego brutto. W  konsekwencji dług publiczny Irlandii wzrósł z 25% w 2007 r. do 96,2% produktu krajowego brutto w 2010 r. (dane Eurostatu). Skokowy wzrost deficytu budżetowego w  2009  r. wynikał z  faktu przekazania kwoty prawie 11 mld euro na pokrycie strat Anglo Irish Bank („Gazeta Prawna”, 27.06.2010).


Tabela 2. Deficyty budżetowe w wybranych krajach OECD w latach 2007–2010 (w % produktu krajowego brutto) USA

Wielka Brytania

Niemcy

Francja

Hiszpania

Grecja

Włochy

Portugalia

2007

2,8

2,8

0,3

2,7

1,9

6,4

1,5

3,1

2008

6,5

4,9

0,0

3,5

4,1

9,8

2,7

3,5

2009

11,0

11,3

3,3

7,5

11,2

15,0

5,4

10,1

2010

10,7

10,3

4,3

7,1

9,3

15,6

4,6

9,8

Lata

Źródło: OECD Economic Outlook… 2011.

Tabela 3. Dług publiczny w wybranych krajach OECD w latach 2007–2012 (w % produktu krajowego brutto) Niemcy

Francja

Hiszpania

Grecja

Włochy

Portugalia

2007

61,8

44,7

65,0

63,9

36,2

105,4

103,6

68,3

2008

70,0

52,0

66,0

67,7

39,7

110,7

106,3

71,6

2009

83,9

68,1

73,2

78,3

53,2

127,1

116,1

83,0

2010

92,4

78,2

79,1

81,7

60,1

142,8

119,0

93,0

2011*

99,5

86,1

83,7

84,8

67,6

152,5

121,3

100,7

2012*

103,6

90,9

83,3

87,5

68,8

154,7

120,8

105,7

* Dane prognozowane. Źródło: OECD Economic Outlook… 2011.

dżetowymi przerodzi się w  kryzys zadłużenia (Reinhar i  Rogoff 2010). Kumulacja deficytów budżetowych powoduje wzrost długu publicznego, co przedstawia tabela 3. W  debacie nad skutkami działań ratunkowych rządów i alokacji środków publicznych do sektora prywatnego, czego skutkiem są wysokie deficyty budżetowe oraz wzrastające długi publiczne, zwraca się uwagę na zagrożenie inflacją mającą swoje źródła w  polityce fiskalnej państwa (Reinhar i  Rogoff 2010). Rządy wymusiły bowiem na bankach centralnych monetyzację deficytów budżetowych przez zakup rządowych papierów wartościowych.

Społeczne protesty wobec kryzysu Obserwacja skali i  rodzajów działań ratunkowych i  sanacyjnych w  krajach dotkniętych kryzysem prowadzi do wniosku, że prioryte-

tem w  podejmowanych przez państwo przedsięwzięciach ratunkowych jest skuteczność tych działań. Można wręcz stwierdzić, że cel, czyli opanowanie kryzysowych zjawisk usprawiedliwia działalność państwa polegającą na zaangażowaniu środków publicznych, których następstwem jest pogłębienie procesów redystrybucyjnych. Innymi słowy: redystrybucyjne skutki działalności państwa schodzą na plan dalszy. O  ile jednak można zrozumieć kryterium skuteczności stosowane w  zwalczaniu kryzysu, o tyle mniej zrozumiałe jest zachowanie się państwa w przypadku nie tylko sankcjonowania redystrybucji wywołanej kryzysem, ale wręcz pogłębianie jej poprzez nieproporcjonalne przerzucanie kosztów działalności ratunkowej na różne grupy społeczeństwa. Jest to możliwe dlatego, że w miarę upływu czasu i poprawy sytuacji, grupy interesów odpowiedzialne za wywołanie kryzysu wykazują dużą aktywność w  pomniejszaniu odpowiedzialności za wywołane zjawiska kryzysowe. Wymownym tego przykładem jest torpedowanie tzw. podat-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

71

Część II

Wielka Brytania

PUNKTY ZWROTNE

USA

Lata


PUNKTY ZWROTNE

Część II

ku bankowego, trudności we wprowadzaniu skutecznych ograniczeń wysokich wynagrodzeń dla menedżerów czy wreszcie brak zgody między USA a  Europą w  kwestii budowy międzynarodowego ładu gospodarczego (Kozłowska 2011). Oceny takiej nie można uogólniać na wszystkie kraje dotknięte kryzysem, gdyż niektóre z nich podejmują próby bezpośredniego obciążenia skutkami kryzysu ich sprawców. Przykładem może być wprowadzenie podatku bankowego (Baj 2010; Niemcy... 2010), cofanie pomocy publicznej, w  przypadku wypłacania premii dla kierownictwa banków i  instytucji finansowych. Odnosząc się pozytywnie do takich posunięć rządów warto jednak zauważyć, że przedsięwzięcia te w  niewielkim stopniu mogą korygować redystrybucję dochodów spowodowaną kryzysem. Właśnie skala i  mechanizm redystrybucji dochodów (majątku), która dokonała się w okresie kryzysu powoduje, że jej pomiar jest trudny w  odniesieniu nie tylko do konkretnych jednostek (osób), ale nawet grup podmiotów systemu ekonomicznego, np. gospodarstw domowych skategoryzowanych według określonych kryteriów. Wynika to także stąd, że redystrybucja dochodów może się dokonywać z innych przyczyn niż te, które wiążą się ściśle z kryzysem finansowym. Niedocenianie przez państwo dokonującej się na skutek kryzysu redystrybucji dochodów obywateli w  wyniku podejmowanych przez państwo działań ratunkowych i  sanacyjnych jest zjawiskiem groźnym. Redystrybucja dochodów, albo inaczej przenoszenie skutków kryzysu finansowego na podatników o niskich i  średnich dochodach jest coraz wyraźniej dostrzegane przez społeczeństwa krajów dotkniętych kryzysem, czego wyrazem są protesty w wielu krajach Unii Europejskiej, zwłaszcza takich jak: Grecja, Hiszpania, Włochy czy Francja (Białczak 2010). Protesty skierowane są przeciw nadużyciom banków, a także zawodności państwa w  sferze regulacyjnej i  nadzorczej (Grendowicz 2010). Wydaje się, że ośrodki władzy nie doceniają zmian w  strukturze społecznej – z  jednej stro-

72

ny, i  zmian w  systemie komunikacji społecznej – z drugiej strony. Jeżeli chodzi o pierwsze z  wymienionych, to zauważalne jest wyraźne zmniejszenie znaczenia związków zawodowych w  ochronie praw pracowniczych wobec dążenia przedsiębiorców (właścicieli) do maksymalizacji zysków. Wynika to ze znacznych zmian w  strukturze ekonomicznej gospodarki, zmniejszenia udziału tradycyjnych przemysłów w  gospodarce, wzrostu liczby podmiotów prowadzących działalność gospodarczą, rozproszenia pracy, także w wymiarze ponadnarodowym. Warunki do zorganizowanej działalności związkowej istotnie się pogorszyły (wywiad z  J.  Gardawskim 2007). Związki zawodowe praktycznie nie istnieją w sektorze finansowym, przez który generowane są kryzysy. Jednocześnie można zaobserwować wzrost świadomości (edukacji) ekonomicznej i finansowej społeczeństwa, przed którym coraz trudniej jest ukryć rzeczywiste przyczyny kryzysu i  jego skutki. We wzroście świadomości ekonomicznej (finansowej) społeczeństwa istotną rolę spełniają media i olbrzymi postęp w komunikacji. Stwarza to ludziom nie tylko warunki do poszerzania wiedzy o procesach ekonomicznych, ale jest też narzędziem porozumiewania się, organizowania zbiorowych protestów. Istotą tych ostatnich jest sprzeciw wobec – ogólnie ujmując – przerzucaniu kosztów kryzysu na społeczeństwo (podatników). Przerzucanie kosztów pod względem zakresu i  struktury obciążeń skutkami kryzysów jest uzależnione od specyfi ki kryzysu w danym kraju, rodzajów działań ratunkowych podejmowanych przez państwo (rząd, bank centralny). Za ważny głos należy uznać wypowiedź przedstawiciela instytucji publicznej, która w jakimś stopniu jest także odpowiedzialna za kryzys. Chodzi o opinię wyrażoną przez Mervyna Kinga, który oczekiwał większego społecznego oburzenia wobec finansistów. Szef Bank of England w  jednym ze swoich najostrzejszych wystąpień stwierdził, że obniżenie standardu życia gospodarstw domowych oraz zniszczenie miejsc pracy w Wielkiej Brytanii to rezultat „ekscesów sektora finansowego” (Anger... 2011).


Podsumowanie

4.

6.

7.

8.

5 Przykładem są rozbieżności między krajami członkowskimi Unii Europejskiej, nie wspominając już o różnicach między tą wspólnotą a USA (zob. Londyn… 2011).

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

73

Część II

5.

PUNKTY ZWROTNE

Z przeprowadzonych rozważań można wyprowadzić trzy następujące wnioski o charakterze fundamentalnym: 1. Podejście holistyczne do badania kryzysów finansowych stwarza metodyczne warunki rozpoznawania ich przyczyn, natury i skutków. 2. Doktryna neoliberalna kompletnie zawiodła w  przypadku mało przejrzystej działalności sektora finansowego. Możliwości weryfi kacji transakcji finansowych zawieranych w sektorze finansowym przez rynek są poważnie ograniczone, podczas gdy ich skutki przenoszą się negatywnie na realną sferę gospodarki. Daje to państwu nie tylko mandat, ale i obowiązek prowadzenia działalności regulacyjnej i nadzorczej w stosunku do rynków finansowych. 3. Pokonanie kryzysów możliwe jest tylko przy aktywnej roli instytucji publicznych, zarówno w wymiarze krajowym, jak i międzynarodowym. Na podstawie rozważań można też sformułować wnioski szczegółowe: 1. Ostatni kryzys wskazuje na konieczność ściślejszego współdziałania rządów krajowych z  krajowymi bankami centralnymi w  opanowywaniu kryzysu. Dla teorii ekonomii stanowi to nowe wyzwanie w zakresie określenia granic niezależności banków centralnych w stosunku do rządów i zweryfi kowania dotychczasowych teoretycznych koncepcji policy mix. 2. Zakres kooperacji dużych banków centralnych w  ratowaniu sektora bankowego stworzył nową jakość w  walce z  kryzysem (Pruski 2009). Powstaje pytanie, czy nie powinno to stanowić impulsu do zbudowania instytucji finansowej silniejszej od dotychczasowych, zdolnej do reagowania na sytuację kryzysową w wymiarze globalnym. 3. Niezależnie od powyższego kierunku zmian, które mają charakter docelowy (mo-

delowy), istnieje potrzeba wzmocnienia roli międzynarodowych instytucji finansowych takich jak: Europejski Bank Centralny, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy w budowaniu ponadnarodowej sieci bezpieczeństwa finansowego. Konieczna jest także zgodna współpraca ponadnarodowych ugrupowań gospodarczych (Unia Europejska, G-8, G-20) w  budowaniu nowego ładu gospodarczego5. Jest to związane z  internacjonalizacją (globalizacją) stosunków finansowych i  gospodarczych, czego skutkiem jest efekt zarażania kryzysem (Menkes 2011). Kryzys z  lat 2008 i  2009 wykazał ponad wszelką wątpliwość fiasko neoliberalnego podejścia do sektora finansowego. Państwo pozostało ostatnią instancją ratunkową dla zderegulowanej działalności sektora finansowego. Podołanie temu wyzwaniu jest możliwe tylko wówczas, jeżeli państwo będzie znacznie aktywniejsze w  sferze regulacyjnej i instytucjonalnej w odniesieniu do podmiotów sektora finansowego. Zdolność państwa do zapobiegania kryzysom i ograniczania ich skutków jest uzależniona od finansowych podstaw jego działalności, czyli od tego, czy państwo dysponuje odpowiednimi dochodami. Rewizji wymaga zatem ortodoksyjne podejście do polityki fiskalnej państwa przejawiające się w obniżaniu podatków i innych danin publicznych, czego rezultatem są wysokie deficyty budżetowe w warunkach słabnącej koniunktury, oraz w  podejmowanych przez państwo działaniach ratunkowych, prowadzących z  kolei do wzrostu długu publicznego i wysokich kosztów jego obsługi. Kryzysy finansowe wywołują jawną i ukrytą redystrybucję dochodów (majątku) na niekorzyść warstw uboższych, które obcią-


PUNKTY ZWROTNE

Część II

żane są skutkami kryzysu w  największym stopniu. 9. Pomijając już społeczne i etyczne skutki takiego postępowania rządu (państwa), trzeba zwrócić uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z  rosnącego poziomu wiedzy ekonomicznej społeczeństwa. Ludzie coraz lepiej kojarzą skutki kryzysu i nakładane na nich ciężary z przyczynami kryzysu, w tym z  nieodpowiedzialnym zachowaniem się banków i instytucji finansowych. W konsekwencji pojawiają się protesty społeczeństw wielu krajów, co może być groźne dla funkcjonowania systemu demokratycznego i gospodarki rynkowej. 10. Postrzeganiu przez społeczeństwo związków miedzy kryzysem a  przyczynami pogorszenia się warunków życia na skutek kryzysu sprzyja rozwój komunikacji społecznej związany z rewolucją technologiczną (np. Internet). 11. Jedną z przyczyn powtarzających się kryzysów finansowych jest syndrom amnezji. Polega on na tym, że po opanowaniu kryzysu zapomina się o  jego przyczynach aż do następnego kryzysu. U  podłoża tego zjawiska leżą bałamutne interpretacje przyczyn kryzysu przez podmioty, które ten kryzys wywołały. W gruncie rzeczy chodzi o rozmycie odpowiedzialności podmiotów, które przyczyniają się do rozwoju kryzysów, gdyż podejmowane przez państwo działania regulacyjne (prewencyjne) zagrażają ich interesom. Można zatem wyrazić przekonanie, że pojawiająca się ostatnio (2011 r.) tzw. druga fala kryzysu ograniczy syndrom amnezji i skłoni państwa, międzynarodowe ugrupowania gospodarcze oraz międzynarodowe instytucje finansowe do bardziej radykalnych działań.

Bibliografia Anger at the banks is justified, Mervyn King says (2011), „The Telegraph”, 2.03.2011, http://www. telegraph.co.uk /finance/economics/8355475/

74

A nger-at-t he-ban k s -is -just i f ied-Mervyn-King-says.html, dostęp 9.10.2011. Baj L.  (2010), Węgrzy ratują gospodarkę: podatek od banków, obniżki pensji, http://wyborcza.biz/ biznes/1,101562,7990380,Wegrzy_ratuja_gospodarke__podatek_od_bankow__obnizki.html, dostęp 8.06.2010. Białczak A. (2010), Europa buntuje się przeciwko zaciskaniu pasa, „Gazeta Finansowa”, 2.07.2010. Blaug M. (2000), Teoria ekonomii. Ujęcie retrospektywne, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa. Dembinski P.H. (2011), Finanse po zawale. Od euforii finansowej do gospodarczego ładu, Studio Emka, Warszawa. Economic Report of the President (2010), United States Government Printing Office, Washington 2010. Euro area fiscal policies and the crisis (2010), „Occasional Paper Series”,, nr 109, European Central Bank, Frankfurt am Main. Finanse publiczne w UGW – 2007 r. Zapewnienie skuteczności części zapobiegawczej Paktu na rzecz stabilności i wzrostu (2007), Komunikat Komisji Parlamentu Europejskiego, do Rady, Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, Komitetu Regionów oraz Europejskiego Banku Centralnego, Komisja Wspólnot Europejskich, Bruksela, 13.06.2007. Gadziński M. (2008), Greenspan zwątpił w rynek, „Gazeta Wyborcza”, 27.10.2008, http://wyborcza.pl/1,76842,5849940,Greenspan_zwatpil_w_rynek.html, dostęp 21.09.2011. Grendowicz M.  (2010), Banki po kryzysie, „Rzeczpospolita”, 3.07.2010. Growing Income Inequality in OECD Countries: What Drives it and How Can Policy Tackle it? (2011), OECD Forum on Tackling Inequality, Paris, 2.05.2011. Gruszecki T. (2009), Dolarowa bomba, „Gazeta Bankowa”, 16.03.2009. Harvey A. (2005), A Brief History of Neoliberaslism, Oxford University Press, New York. Hosking P. (2009), FSA Chariman Lord Turner Says City Too Big, „The Times”, 27.08.2009, http:// business.timesonline.co.uk, dostęp 20.09.2011.


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

75

Część II

OECD Tax Database (2011), OECD, www. oecd.org/ctp/taxdatabase, dostęp 17.09.2011. Po obniżeniu ratingu USA KE apeluje do rynków finansowych o cierpliwość (2011), „Gazeta Prawna”, 9.08.2011. Pruski J.  (2009), Działalność antykryzysowa banków centralnych w dobie globalnego kryzysu finansowego, 101. Seminarium BRE-CASE, Warszawa, 5.03.2009, http://www.case-research.eu/sites/ default/fi les/publications/24626782_zeszyty%20 BRE-CASE%20101_0.pdf. Reinhart C.M. i Rogoff K.S. (2008), This Time is Different: A Panoramic View of Eight Centuries of Financial Crises, „NBER Working Papers”, nr 13882. Reinhart C.M. i Rogoff K.S. (2010), From Financial Crash to Debt Crisis, „NBER Working Papers”, nr 15795. Schick A.  (2010), Post-Crisis Fiscal Rules: Stabilizing Public Finance while Responding to Economic Aftershocks, OECD Journal on Budgeting Volume 2010/2. Skrzypczyński P. (2008), Wahania aktywności gospodarczej w  Polsce i  w  strefie euro, „Materiały i Studia”, zeszyt nr 227, NBP, Warszawa. Szczepańska O.  i  Sotomska-Krzysztofi k P. (2007), Kryzysy finansowe w krajach skandynawskich, „Materiały i  Studia”, zeszyt nr 216, NBP, Warszawa. The Financial Crisis. Reform and Exit Strategies (2009), OECD, Paris. The High-Level Group on Financial Supervision in the EU (the) chaired by Jacques de Larosière. Report, Brusseles, 25.02.2009. von Mises L. (2006), Ekonomia i polityka. Wykład elementarny, Wydawnictwo Fijorr Publishing, Warszawa. Wahrig L.  i  Gancedo Vallina I.  (2011), The effect of the economic and financial crisis on government revenue and expenditure, „Statistic in Focus”, nr 45/2011, Eurostat. Wywiad z J. Gardawskim (2007), Czy związki zawodowe to zło konieczne?, „Gazeta Wyborcza”, 19.02.2007, http://gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,3930811.html.

PUNKTY ZWROTNE

Jachimek K. (2004), Kierunki ewolucji systemu bankowego Stanów Zjednoczonych, „Bank i Kredyt”, nr 10. Keynes J.M. (1956), Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, PWN, Warszawa. Kleer J. (1998), Między tyranią rynku a tyranią państwa, „Polityka”, nr 45 (2166), 7.11.1998. Kopaliński W. (1989), Słownik wyrazów obcych i  zwrotów obcojęzycznych, Wiedza Powszechna, Warszawa. Kowalik T. (2010), Szokowa operacja i opcje alternatywne [w:] Owsiak S., red., 20 lat przemian ustroju gospodarczego Polski. Dokonania i wyzwania, Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Kraków. Kozłowska K.  (2011), (Nie)ład po G7, „Obserwator Finansowy”, 23.09.2011, http://www. obs er wator f i n a n s ow y.pl / 2 011 / 0 9/ 2 3 /n ie lad-po-g7/#, dostęp 30.09.2011. Krugman P. (2001), Wracają problemy kryzysu gospodarczego, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa. Londyn jedynym krajem UE przeciw regulacjom dot. derywatom (2011), PAP, 30.09.2011, http://gielda.onet.pl/londyn-jedynym-krajem-ue-przeciw -regulacjom-dot-de,18726,4867073,1,news-detal, dostęp 1.10.2011. Menkes M. (2011), Runda Doha – ostatnie starcie. Neoliberalny porządek międzynarodowy, Polski Instytut Spraw Międzynarodowych, Warszawa, http://www.pism.pl/index/?id=4fc7e9c4df30aafd8b7e1ab324f27712, dostęp 1.10.2011. Moździerz A. (2009), Nierównowaga finansów publicznych, PWE, Warszawa. Mudel M. (2009), Strategia wynagrodzeń, która doprowadziła do bankructwa banki z Wall Street, 7.03.2009, http://biznes.interia.pl/raport/kryzys_w_usa/ news/strategia-wynagrodzen-ktora-doprowadzila -do-bankructwa,1270095, dostęp 20.02.2010. Niemcy wprowadzają podatek od banków (2010), PAP, 25.08.2010, http://www.newsweek.pl/artykuly/sekcje/biznes/niemcy-wprowadzaja-podatek-od-bankow,63618,1, dostęp 10.02.2011. OECD Economic Outlook 89 (2011), OECD Publishing, Paris.


Kryzys Wspólnoty Atlantyckiej XXI w. Antoni Kukliński

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Wprowadzenie Coraz bardziej przytłacza nas obraz wielkiego kryzysu lat 2008–2011. Jego skala i głębia przekraczają granice naszej wiedzy i  wyobraźni. Musimy poszerzyć wiedzę o  nowe horyzonty, aby zrozumieć istotę tego kryzysu, który jest jednocześnie bilansem zamknięcia XX wieku oraz bilansem otwarcia XXI wieku (Kukliński 2011). Rozmiary tego kryzysu wynikają z tego, że jest to kryzys pentagonalny, integrujący kumulacyjną i mnożnikową dynamikę pięciu powiązanych trajektorii: • trajektorii kryzysu finansowego, • trajektorii kryzysu gospodarczego, • trajektorii kryzysu porządku globalnego, • trajektorii kryzysu elity globalnej, • trajektorii kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej. Hic et nunc Wspólnota Atlantycka, wspólnota USA i  Unii Europejskiej, jest jeszcze dominującym układem sceny światowej oraz nadrzędną siłą porządku światowego. W  XIX wieku ten porządek globalny był zdominowany przez Pax Britannica, a  w  wieku XX przez Pax Americana. Ten obraz świata przemija, powstaje nowy wielobiegunowy i wielocywilizacyjny porządek globalny. W takich warunkach warto podjąć fascynujący temat globalnego kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej (Kukliński 2011).

76

Gloria Wspólnoty Atlantyckiej w latach 1940–1990 W półwieczu 1940–1990 Wspólnota Atlantycka była układem dominującym, najważniejszym układem sceny globalnej. Zagrożenie imperium sowieckiego było jednocześnie jej błogosławieństwem i  przekleństwem. Przekleństwem zmuszającym tę wspólnotę do ogromnego wysiłku zbrojeniowego. Błogosławieństwem, ponieważ groźba inwazji sowieckiej cementowała wspólnotę w kategoriach moralnych i materialnych skłaniając do uznania przodującej roli USA. Pax Americana był przyjmowany jako symbol oświeconego i liberalnego operowania pojęciem American Hard and Soft Power (Nye 2002). Można przedstawić bardzo długą analizę wieńca chwały Wspólnoty Atlantyckiej z  lat 1940–1990. Pierwszą gwiazdą tego wieńca jest decydująca rola Wspólnoty Atlantyckiej na polu bitwy II wojny światowej. Wspólnota była rdzeniem i arsenałem zwycięstwa koalicji aliantów. Drugą gwiazdą tego wieńca chwały jest stworzenie nowego porządku globalnego, inkorporującego wybitną myśl strategiczną, określającą zasady funkcjonowania świata (Kukliński 2008, s. 29). Powołano do życia rozbudowany innowacyjny system Organizacji Narodów Zjednoczonych, instytucje waszyngtońskie (Międzynarodowy Fundusz Walutowy i  Bank Światowy)


nie jak i tworzenia nowego planu Marshalla czy budowania nowego porządku globalnego. Deifi kacja ideologii neoliberalnej zapoczątkowała trajektorię, która w rezultacie wywołała wielki pentagonalny kryzys lat 2008–2011 i zachwiała fundamentem demokracji i  kapitalizmu. Warto zwrócić uwagę na indywidualne oblicza kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej zaznaczające się w doświadczeniach USA i Unii Europejskiej (Kukliński 2011).

USA

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

77

Część III

Po upadku imperium sowieckiego był moment w historii, kiedy to USA mogły stać się niekwestionowanym liderem świata XXI wieku. Ta chwila została zmarnowana, jako że nie zamierzały przestrzegać zasady primus inter pares, dążąc do pozycji jedynego superdyktatora sceny globalnej (co szczególnie mocno przejawiało się podczas prezydentury George’a  Busha Juniora). Jednocześnie USA wpadły w pułapkę zadłużenia wewnętrznego i  zewnętrznego. Zwłaszcza upokarzające jest astronomiczne zadłużenie wobec Chin, które mogą w  każdej chwili uruchomić proces bankructwa USA. W  zakresie wewnętrznej dynamiki amerykańskiego społeczeństwa zupełną tragedią jest swoista antypodatkowa rewolucja najbogatszych warstw, które są nie chcą płacić odpowiednich podatków w skali federalnej, stanowej i lokalnej. Zwycięstwo tej rewolucji oznacza koniec USA jako supermocarstwa globalnego. Istnieje bardzo smutna analogia pomiędzy Polską XVII i  XVIII wieku a  USA XX wieku. Główną przyczyną upadku Polski była odmowa płacenia podatków przez polskie ziemiaństwo, a zwłaszcza przez polską arystokrację, przez bene nati et posesionati. Otóż w tej chwili amerykańskie bene nati et posesionati z niewyobrażalną obojętnością patrzą na procesy bankructwa amerykańskiego mocarstwa oraz na agonię władzy prezydenckiej, która coraz bardziej przypomina sytuację

SCENA GLOBALNA XXI W.

jako sternika globalnych finansów, instytucje nowego porządku światowego XX wieku. Solidarność transatlantycka znalazła swój wyraz w  planie George’a  Marshalla, który przywrócił Europie Zachodniej status silnego układu gospodarczego i  politycznego, będącego ważnym partnerem USA.  Plan Marshalla można uważać za ważny element odrodzenia Wspólnoty Atlantyckiej. Dalszy krokiem odrodzenia Wspólnoty Atlantyckiej jest powstanie Unii Europejskiej jako najważniejszej innowacji instytucjonalnej XX wieku. Unia stała się ważnym elementem Wspólnoty Atlantyckiej wzmacniającym jedność cywilizacyjną Zachodu w  konfrontacji z  zagrożeniem sowieckim. Solidarność świata zachodniego oraz zdecydowane wzmocnienie jego siły politycznej i  militarnej były źródłem powstania NATO (Kuźniar 2006, s.  207) jako największej i  najbardziej efektywnej międzynarodowej organizacji militarnej w  dziejach świata. Koronnym sukcesem Wspólnoty Atlantyckiej tego okresu było zwycięskie bezkrwawe zakończenie zimnej wojny jako sui generis III wojny światowej. Chodzi oczywiście o  upadek imperium sowieckiego. Trzeba dodać, że złote półwiecze Wspólnoty Atlantyckiej było jednocześnie świadkiem największego boomu ekonomicznego w historii. To złote półwiecze miało oświeconą elitę Wspólnoty Atlantyckiej, która potrafi ła wykorzystać najlepsze elementy ideologii i  praktyki keynesizmu. Ten sukces 50-lecia nie znalazł kontynuacji w  następnym dwudziestoleciu 1990–2010. Odwrotnie, dwudziestolecie przełomu XX i  XXI wieku uruchomiło proces głębokiego kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej. Okazało się, że Wspólnota Atlantycka była kompletnie nieprzygotowana na upadek imperium sowieckiego. Założono mylnie, że neoliberalny świat wolnego rynku przyniesie rozwiązania, które stworzą nowy, wspaniały świat wolności, konkurencji i  dobrobytu ukształtowany na obraz i  podobieństwo Pax Americana. Odrzucono koncepcję globalnego planowania strategicznego, podob-


króla Polski Jana Kazimierza w  latach poprzedzających jego abdykację. Lektura „International Herald Tribune” z  2 sierpnia 2011  r. wywołuje przerażające wrażenie załamania systemu amerykańskiej demokracji (Sanger 2011; Krugman 2011; Douthat 2011; Hacker 2011)1. W innym układzie możemy zwrócić uwagę na trzy płaszczyzny kryzysu: • kryzys Waszyngtonu jako ośrodka globalnej myśli strategicznej, • kryzys Nowego Jorku jako finansowej metropolii świata, • kryzys Kalifornii jako najbardziej innowacyjnego regionu w skali światowej.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Unia Europejska Powstanie Unii Europejskiej w 1957 r. było historycznym wzmocnieniem Wspólnoty Atlantyckiej. Przed gospodarkami europejską i  amerykańską otworzyły się wielkie obszary ekspansji i wzajemnego inwestowania (Ash 2004, s. 122). Oba wymienione bieguny są połączone olbrzymimi strumieniami przepływów materialnych i finansowych. Można mówić, że istnieją wspólne cechy amerykańskiej i  europejskiej kultury korporacyjnej. Niestety w kategoriach mocy politycznej Unia Europejska jest ciągle słabszym partnerem USA. Unia Europejska nie mówi bowiem jednym głosem, chociaż w tej dziedzinie i w Waszyngtonie sytuacja nie jest najlepsza2 . Bardzo silne oblicze Wspólnoty Atlantyckiej jawi się szczególnie w dziedzinie nauki, edukacji i  kultury w  systemie struktur materialnych i duchowych cywilizacji zachodniej. Trzeba jednak zauważyć, że europejskie korzenie amerykańskiego społeczeństwa stają się coraz płytsze wobec wzrastającej roli wpływów Latynosów i Azjatów. 1 Lektura tych pisanych z  charyzmą artykułów wzmacnia siłę porównania Jan Kazimierz – Barack Obama. 2 Por. dramatyczny spór demokratów z republikanami w  sprawie pułapki zadłużenia skarbu USA (zob. „International Herald Tribune”, 1.08.2011).

78

Tymczasem nie ulega wątpliwości, że tylko silna Unia Europejska może być globalnym partnerem USA, który podtrzymuje i  rozwija materialne i duchowe siły Wspólnoty Atlantyckiej. Słaba Europa, a co za tym idzie słaba Wspólnota Atlantycka nie będzie współautorem nowego wielocywilizacyjnego porządku globalnego. W tym kontekście warto zastanowić się nad czterema słabościami obecnej Europy. Czy można powiedzieć, że Europa straciła wolę życia? Czy możliwe są działania w  skali europejskiej, które zmniejszą skalę negatywnych konsekwencji demograficznego kryzysu starego kontynentu? Czy sfera silnej polityki pronatalistycznej jest poza zasięgiem naszego umysłu i wyobraźni? W każdym razie nie można przemilczeć tej tragedii demograficznej, nie wolno podążać śladami autorów strategii Europa 2020… (2010), którzy z nieznanych przyczyn milczą na temat fundamentalnej kwestii demograficznego kryzysu Europy. Czy można sądzić, że Europa traci zdolność tworzenia innowacji o  przełomowym znaczeniu i  że upada nasza wielowiekowa kultura eksperymentu (por. Galar 2011)? Czy można zakładać, że ginie wola mocy tworzenia silnej Unii Europejskiej jako aktora sceny globalnej XXI wieku? Czy możemy stwierdzić, że kultura europejska nie tylko traci dominację w skali globalnej, ale również na wewnętrznej scenie europejskiej? Początek tego procesu można zauważyć już w wielu krajach starego kontynentu. Trzeba zwrócić uwagę na niepokojące zjawisko przenoszenia środka ciężkości fi rm niemieckich z Europy do Chin (Erwing i Dempsey 2011). Czy pasażerowie Titanika zaczynają się już przesiadać się do eleganckich szalup ratunkowych? Warto pamiętać, że Titanik w  swoim wyposażeniu miał łodzie ratunkowe tylko dla pasażerów I  klasy. Należy również przypomnieć o sugestii zamieszczonej na łamach „The Economist” (por. Lessons… 2009), aby Europa nie ulegała silnym nastrojom „łagodnego poddania się”. W tym pesymistycznym klimacie możemy


przywołać słynne dzieło O. Spenglera (1954) pt. Der Untergang des Abendlandes.

Pojedynek sowiecko-amerykański i pojedynek amerykańsko-chiński

Chciałbym, aby przedstawione poniżej tezy stały się źródłem swoistej kontrowersyjnej dyskusji, odbywającej się według nowego paradygmatu – nowego systemu pytań i  nowego sposobu odpowiedzi na te pytania. Rozumiem, że niektóre z tych tez można uznać za fałszywe. Chciałbym jednak bronić prawa do formułowania fałszywych tez w  dyskusjach naukowych. Przekornie powiem, że w  wielu przypadkach dobrze uzasadniona teza fałszywa lepiej służy rozwojowi nauki aniżeli banalna teza prawdziwa, która znajduje bierne milczące przyjęcie środowiska naukowego. Proszę w  tym duchu o ocenę proponowanej listy 11 tez.

1.

Główne źródła kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej (którego przebieg można określić mianem „dramatyczny” czy „tragiczny”) tkwią głęboko w korzeniach cywilizacji zachodniej.

2.

Wspólnota Atlantycka jest strukturą wielowymiarową, powstałą i  kształtującą się w  dłu-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

79

Część III

3 Mam świadomość, że jest to pogląd wysoce kontrowersyjny. Formułuję go jednak, aby wywołać ożywioną dyskusję na ten temat.

Post Scriptum: 11 tez o Kryzysie Wspólnoty Atlantyckiej SCENA GLOBALNA XXI W.

W  XX wieku liberalne demokracje wygrały pojedynek z  brunatnym i  czerwonym totalitaryzmem. Tymczasem pojedynek amerykańsko-chiński to znacznie większe wyzwanie i  ryzyko klęski aniżeli pojedynek sowiecko-amerykański. Nie ma żadnej gwarancji, że liberalne demokracje jeszcze raz w  warunkach XXI wieku odniosą zwycięstwo. Wyzwanie, jakie stanowił sowiecki totalitaryzm, stworzyło bardzo silne impulsy scalające Wspólnotę Atlantycką. Chiny w  swojej polityce realizują rzymską maksymę divide et impera. Państwo Środka posługuje się instrumentarium w  postaci długookresowej myśli strategicznej, zręcznie wbijając kliny rozłupujące jedność Wspólnoty Atlantyckiej3. Wydaje się, że bateria chińska 2000 miliardów obligacji amerykańskiego długu jest znacznie bardziej groźna aniżeli tysiące sowieckich rakiet wycelowanych w obiekty USA. Contra spem sperare, czy w  rzeczywiści tak jest, że Wspólnota Atlantycka jest Titanikiem XXI wieku? Czy historia wydała werdykt, od którego nie ma już odwołania, innymi słowy czy kropla przepełniła kielich goryczy? W  poszukiwaniu odpowiedzi na nurtujące pytania o przyszłość, której perspektywa niepokoi, można się jeszcze raz odwołać do inspirującego dzieła T.G. Asha (2004), wielkiej laudacji Wspólnoty Atlantyckiej, jak również do tomu wydanego w  Polsce pt. The Atlantic Communi-

ty. The Titanic of the XXI Century? (Kukliński i  Pawłowski, red. 2010), który mimo profetycznej treści nie znalazł zbyt wielu czytelników. Warto wreszcie konkludując przytoczyć opinię J. Kornbluma, byłego ambasadora USA w Berlinie: „Zjednoczenie Europy i Ameryki Północnej jest najbardziej śmiałym projektem, jaki kiedykolwiek wymyślono. Jeśli ten projekt się sprawdzi, to Stany Zjednoczone znajdą się we wspólnym układzie z 500 milionami Europejczyków, tworząc przestrzeń demokratyczną, w  ramach której wartości demokratyczne będą reprezentowały większą energię aniżeli jakikolwiek inny naród na ziemi. W ten sposób zostanie zapewniona przyszłość demokracji jako systemu działającego w  zglobalizowanym świecie” (Kornblum 2010).


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

gotrwałym procesie rozwoju. W  niniejszym opracowaniu zestawiłem kontrastowe obrazy: rozkwitu Wspólnoty Atlantyckiej w  latach 1940–1990 oraz jej kryzysu w następnych latach.

3. Wydaje się, że teza o rozkwicie Wspólnoty Atlantyckiej nie wzbudzi większych kontrowersji. Trudno negować takie sukcesy Wspólnoty Atlantyckiej jak zwycięstwo w  II wojnie światowej, tworzenie nowego porządku globalnego, plan Marshalla, Unia Europejska, Pakt Północnoatlantycki oraz upadek imperium sowieckiego.

z  którą decydującą jego przyczyną są wspólne korzenie i  wspólne przejawy kryzysu USA i  Unii Europejskiej. Można również przyjąć, że istnieją potężne mechanizmy wzajemnego wzmacniania się procesów sprzyjających pogłębianiu się kryzysu u partnerów po obu stronach Atlantyku. Z drugiej strony, kryzys ten ma również indywidualne oblicze w  USA, a  nieco odmienne w krajach Wspólnoty Europejskiej, te różnice zaś mają swe źródło w  osobliwościach cywilizacyjnych Ameryki i  Europy oraz strukturalnych i  funkcjonalnych różnicach na obu kontynentach.

4.

6.

Kontrowersje może natomiast budzić teza, że dwudziestolecie 1990–2010 pogrzebało decydującą rolę w  świecie cywilizacji zachodniej oraz Wspólnoty Atlantyckiej. Procesy globalizacji oraz rekonfiguracji światowej sceny polityczno-gospodarczej, będące pokłosiem ideologii neoliberalnej, wywołały głęboki kryzys Wspólnoty Atlantyckiej, która wyzwania XXI wieku przyjmuje w stanie paraliżu myślenia strategicznego. Ani w  Waszyngtonie, ani w  Brukseli nie rozumie się tej prostej prawdy, że wielki kryzys Wspólnoty Atlantyckiej nie może być przezwyciężony przez łańcuch taktycznych decyzji o  horyzoncie krótkookresowym. Ten wymuszony łańcuch decyzji, podejmowanych w klimacie presji dnia codziennego nie zapewnia uczciwej diagnozy status quo, nie buduje wizji przyszłości oraz nie wywiera presji poszukiwania nowych rozwiązań, jest więc zaprzeczeniem idei długookresowej myśli strategicznej. Ten paraliż myślenia strategicznego w  USA oraz w  strukturach Unii Europejskiej można opisywać w kategoriach wielkiego dramatu dziejowego, sui generis aktu samobójstwa USA i Unii Europejskiej jako wielkich podmiotów sceny globalnej. Jednocześnie nowi aktorzy tej sceny nie muszą podejmować większych wysiłków wchodzenia na nią. Starzy aktorzy popełnią samobójstwo i znikną zeń.

8. Potencjalny renesans Wspólnoty Atlantyckiej jest istotnym elementem długotrwałych procesów, na continuum przeszłości, teraźniejszości i przyszłości.

5.

9. Dyskusja na temat kryzysu Wspólnoty Atlan-

Z jednej strony, w ocenie kryzysu Wspólnoty Atlantyckiej może przeważać opinia, zgodnie

80

Na tym tle rodzą się dramatyczne pytania. Czy Wspólnota Atlantycka jest Titanikiem XXI wieku? Czy kryzys Wspólnoty Atlantyckiej jest kryzysem nieodwracalnym? Czy możliwy jest renesans Wspólnoty Atlantyckiej. Czy teza J.  Kornbluma jest przejawem naiwnej utopii? Czy można przeciąć węzeł gordyjski zgubionej solidarności USA i Unii Europejskiej?

7.

Głęboka rekonfiguracja sceny globalnej jest nieuniknionym werdyktem przełomu wieków XX i  XXI.  Otwarta jest natomiast kwestia roli Wspólnoty Atlantyckiej w  kształtowaniu nowego porządku globalnego. Jeżeli Wspólnota Atlantycka wyjdzie zwycięska i  silna z  zawieruchy, jaką jest kryzys, będzie współautorem i  współaktorem nowego porządku globalnego. Jeśli zawiedzie, to czeka nas okres chaosu. Ani Chiny, ani Indie jeszcze przez kilkanaście, a  może przez kilkadziesiąt lat nie będą miały wystarczających zasobów materialnych i  duchowych, aby zapoczątkować nowy porządek w świecie, z pominięciem lub zmarginalizowaniem Wspólnoty Atlantyckiej.

tyckiej nie może ograniczać się do zamknięte-


go kręgu uczonych europejskich i  amerykańskich. Trzeba otworzyć się na dialog z uczonymi z ośrodków azjatyckich, którzy powinni się stać uczestnikami naszych studiów, badań i  konferencji. Chciałbym wymienić przede wszystkim K.  Mahbubaniego, autora książki pt. The New Asian Hemisphere. The Irresistible Shift of Global Power to the East (PublicAffairs, New York 2008), która powinna się ukazać w  polskim przekładzie.

10. Proponowany program badań i publikacji z pewnością spotka się z zainteresowaniem i poparciem ze strony wielkich organizacji międzynarodowych, zwłaszcza Unii Europejskiej, Organizacji Współpracy Gospodarczej i  Rozwoju czy Banku Światowego. 11.

Studia nad kryzysem Wspólnoty Atlantyckiej mogą się stać istotnym bodźcem dla swoistej globalizacji nauk społecznych w Polsce.

Bibliografia

81

Część III

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

SCENA GLOBALNA XXI W.

Ash T.G.  (2004), Free World: America, Europe, and the Surprising Future of the West, Random House, New York. Douthat R.  (2011), The Diminished President, „International Herald Tribune”, 2.08.2011. Erwing J. i Dempsey J. (2011), Germany Builds Future beyond the EU.  Export and Investment Are Increasingly Moving to Emerging Countries, „International Herald Tribune”, 19.07.2011. Europa 2020. Strategia na rzecz inteligentnego i  zrównoważonego rozwoju sprzyjającego włączeniu społecznemu (2010), Komisja Europejska, Brukse-

la, http://eur-lex.europa.eu/LexUriServ/LexUriServ.do?uri=COM:2010:2020:FIN:PL:PDF. Galar R.  (2011), Transformacja Europy w  perspektywie adaptacyjnej. Rozkwit i  upadek kultury eksperymentu, referat na IV Konferencję Krakowską „Unia Europejska. Dylematy XXI wieku”, 13–14.06.2011. Hacker J.S.  (2011), American’s Unbalance Democracy, „International Herald Tribune”, 2.08.2011. Kornblum J. (2010), Germany in Need of a Dream, „International Herald Tribune”, 23.04.2010. Krugman R. (2011), The President Surrenders, „International Herald Tribune”, 2.08.2011. Kukliński A. (2008), The Creation and Destruction of the Global Order [w:] The Faces of the 21st Century, red. A.  Gąsior-Niemiec, A.  Kukliński, W. Lamentowicz, The Institute of the 21st Century & Rewasz Publishing House, Pruszków– Warszawa. Kukliński A.  (2011), Megaspaces of the XXI Century, Ministry of Regional Development, Warszawa. Kukliński A. i Pawłowski K., red. (2010), The Atlantic Community. The Titanic of the XXI Century?, Wyższa Szkoła Biznesu-National Louis University, Nowy Sącz. Kuźniar R.  (2006), Polityka i  siła, Scholar, Warszawa. Lessons from „The Leopard”, „The Economist”, 10.12.2009, http://www.economist.com/ node/15065405. Nye J.S. (2002), The Paradox of American Power, Oxford Univeristy Press, Oxford. Sanger D.E.  (2011), Brinkmanship Over Debt Taints Washington’s Image, „International Herald Tribune”, 2.08.2011. Spengler O.  (1954), Der Untergang des Abendlandes, München.


Zderzenie cywilizacji czy ignorancja podstawowych wartości Innego? Andrzej P. Wierzbicki

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

1. Znaczenie i ograniczenia Clash of Civilizations Książka Clash of Civilizations (Huntington, 1997) postrzegana jest dzisiaj – w roku 2010 – jako prorocza przez wielu autorów (zob. np. Kukliński, 2010), którzy po wielkim kryzysie finansowym i  ekonomicznym przewidują ograniczenie dominacji ekonomicznej Stanów Zjednoczonych i  Unii Europejskiej. W  celu uniknięcia głębszej analizy i określenia istoty niejawnej koalicji Stanów Zjednoczonych, Kanady, Wielkiej Brytanii wraz z Unią Europejską i innych krajów stowarzyszonych, będę mówił o nich skrótowo cywilizacja atlantycka czy kultura Zachodu. Postrzeganie zmniejszania się dominacji cywilizacji atlantyckiej związane jest często z dyskusją zderzenia się podstawowych wartości świata demokratycznego z wartościami bojowników islamu czy z metaforą tonącego Tytanica dla opisu sytuacji, w której znalazła się dzisiaj cywilizacja atlantycka. Główna teza Samuela Huntingtona jest następująca: The fundamental source of conflict in this new world will not be primarily ideological or primar-

82

ily economic. The great divisions among humankind and the dominating source of conflict will be cultural (Podstawowe źródła konfliktu w  tym nowym świecie nie będą głównie ideologiczne czy głównie ekonomiczne. Wielkie podziały ludzkości oraz główne źródła konfliktu będą miały charakter kulturowy). Teza ta jest zarówno prawdziwa, jak i płytko przesadna. Kultura ma wiele wymiarów i nie musi być źródłem konfliktu. Kultura będzie głównym źródłem zróżnicowania świata, ale niekoniecznie źródłem wielkiego podziału ludzkości. Kultura wpływa silnie na ideologię i ekonomię, ale jest także pod ich wpływem w  pętli sprzężenia zwrotnego. Ta płytkość, jak zobaczymy dalej, wynika głównie z  imperializmu kulturowego cywilizacji atlantyckiej, z przekonania, że tylko postęp oparty na kopiowaniu kultury Zachodu jest wartościowy, przekonania połączonego z brakiem zrozumienia oraz niejawnym potępieniem innych kultur. Podobna krytyka była wyrażana już wcześniej, np. w parafrazie Clash of Ignorance (Zderzenie ignorancji, Said, 2001). Jednakże także ta krytyka może być uznana za płytką: metafora Clash of Civilization (Zderzenie cywilizacji) jest ważka, opisuje pewien fenomen wyłaniający się w  dzisiejszym świe-


Diagnoza ta z konieczności musi być uproszczona i  skrótowa, gdyż następna książka, dłuższa od Zderzenia cywilizacji, mogłaby być napisana

1.

Pierwszym ważnym punktem tej diagnozy jest stwierdzenie faktu, że cywilizacja atlantycka osiągnęła częściowy sukces w transferze takich wartości jak wolny rynek i demokratyczna wolność do najbardziej ludnych krajów świata, takich jak Chiny, Indie, Brazylia, Rosja (popularnie zwanych krajami BRIC). Był to, oczywiście, tylko połowiczny sukces, gdyż każdy z tych krajów dostosował te wartości do własnych tradycji kulturowych, a zmiana tradycji kulturowej jest procesem bardzo długim, rozciągającym się na kilka generacji.

2.

Drugim ważnym punktem tej diagnozy jest stwierdzenie, że to właśnie ten częściowy sukces był źródłem nieuchronnego osłabienia ekonomicznej dominacji cywilizacji atlantyckiej. Cztery kraje wymienione wyżej są demograficznie znacznie silniejsze od cywilizacji atlantyckiej; jeśli osiągnęły one choćby częściowy sukces ekonomiczny wynikający z  punktu 1., to nieuchronnie stają się one silniejsze także ekonomicznie. Obecny kryzys finansowy i ekonomiczny tylko podkreśla ten nieuchronny kierunek rozwoju.

3.

Trzeci ważny punkt, to fakt, że sytuacja stała się znacznie bardziej złożona z  powodu rewolucji informacyjnej, co jest aspektem niezauważonym przez Huntingtona. Rewolucja informacyjna – która zaczęła się w kulturze Zachodu – z całą swą złożonością (internet, World Wide Web, elektroniczna edukacja) przyspiesza postęp, ale powoduje zarówno nowe, ogromne szanse, jak i nowe, wielkie zagrożenia. Trzeba tu wspomnieć przynajmniej trzy aspekty tej złożoności: a. Wartości wolnego rynku są zagrożone od wewnątrz, rynki wysokiej techniki stają się oligopolistyczne w wyniku rewolucji informacyjnej. Rewolucja ta prowadzi do dematerializacji pracy i  gospodarki opartej na wiedzy; ale oznacza to zmniejszenie krań-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

83

Część III

2. Diagnoza: co się rzeczywiście wyłania w dzisiejszym świecie?

dla opisu złożonej sytuacji dzisiejszego świata w roku 2010.

SCENA GLOBALNA XXI W.

cie, nawet jeśli przesadnie podkreśla znaczenie tego fenomenu. Dlatego warto jest przeanalizować ten fenomen głębiej, przynajmniej w dwóch aspektach. Pierwszy, to diagnoza: co rzeczywiście zachodzi, jakie mogą być najbardziej prawdopodobne skutki procesów obserwowanych dzisiaj, jeśli je przeanalizować z  pozycji wolnej od kulturowego imperializmu cywilizacji atlantyckiej. Książka Zderzenie cywilizacji nie jest wolna od takiego obciążenia, a ponadto podane w niej diagnozy są już stare i  mogą być nieaktualne. Drugi aspekt, to próba rekonstrukcji perspektyw hermeneutycznych różnych kultur czy cywilizacji, opisana w  dalszej części artykułu. Czuję się uprawniony do próby analizy tych trudnych zagadnień, ponieważ spędziłem w sumie ponad cztery lata (a  niedawno ponad trzy) w  Japonii, często podróżując do krajów sąsiednich, głównie Chin, oraz dyskutując z tamtejszymi przyjaciółmi na temat specyficznej sytuacji Indii czy Brazylii. Odpowiadając swym krytykom, Samuel Huntington słusznie zwrócił uwagę na znaczenie paradygmatu, powołując się na Thomasa Kuhna (1962). Jednakże zrozumienie podstaw paradygmatu czy tradycji badawczej (Larry Laudan, 1977) znacznie się pogłębiło od czasu Struktury rewolucji naukowych. Bardziej podstawowym pojęciem, leżącym u  korzeni jakiegokolwiek paradygmatu czy tradycji badawczej jest horyzont hermeneutyczny określony precyzyjnie przez Zbigniewa Króla (Król, 2005, 2007), z możliwymi jego rozszerzeniami do perspektywy hermeneutycznej. Dlatego w  drugiej części artykułu koncentruję się na znaczeniu takich właśnie pojęć w  zrozumieniu, czy grozi nam rzeczywiście zderzenie cywilizacji.


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

cowych kosztów produkcji do tego stopnia, że konkurencyjne ceny na tych rynkach (które na idealnym wolnym rynku powinny być równe krańcowym kosztom produkcji) nie są już stosowane, faktyczne ceny przekraczają je często stokrotnie. To zaś jest możliwe tylko wtedy, jeśli rynek jest zdominowany przez oligopol, często z  jawnymi lub ukrytymi zmowami cenowymi, a obserwujemy to dzisiaj na wszystkich rynkach wysokiej techniki, zaczynając od rynków lekarstw. b. Rosnąca nierówność wynikająca z  rewolucji informacyjnej (naturalny skutek każdej większej zmiany technologicznej) przekształca się w  nastroje antyzachodnie. Rewolucja informacyjna przyczyniła się, z  jednej strony, do globalizacji gospodarki i  wzrastających nierówności globalnych (zwłaszcza w  małych krajach) wynikających między innymi z  nieograniczonych transferów zysków wielkich korporacji do ich krajów macierzystych. Z drugiej strony, rewolucja informacyjna przyniosła anihilację ograniczeń przestrzennych w  dostępie do informacji i  wiedzy. W  rezultacie, jedna szósta ludności świata, żyjąca dzisiaj w  skrajnym ubóstwie, może bez trudu – przez telewizję i  Internet – dowiedzieć się, jakie są standardy życia, obyczaje i ekscesy konsumpcyjne elity krajów najbogatszych. Nieuchronnie prowadzi to do zawiści i potępienia – powinniśmy się raczej dziwić, że wynikające stąd nastawienia terrorystyczne ograniczone są do części jednej kultury, której specyficzna religia obiecuje raj po śmierci męczeńskiej. c. Rewolucja informacyjna przynosi nie tylko zagrożenia, także wielkie szanse, np. nieuchronnie doprowadzi do poprawy równości praw kobiet we wszystkich krajach świata (to komputeryzacja i  robotyzacja umożliwiają równość praw kobiet, chociaż, oczywiście, faktyczna realizacja tych praw zależy od czynników obyczajowych, kulturowych). Jednak największą szansą jest

84

otwarty dostęp do edukacji poprzez internet: młodzi i  ambitni ludzie nawet w  krajach biednych będą mieli nie negatywne, lecz ambiwalentne nastawienie do kultury Zachodu, jeśli będą oni korzystać z  lepszego dostępu do edukacji i kulturowej różnorodności za pomocą źródeł zachodnich. Na przykład, wielką atrakcją Europy dla cywilizacji Dalekiego Wschodu jest różnorodność kultury europejskiej; zarówno Japończycy, Chińczycy, jak i  przedstawiciele uboższych krajów tamtego regionu cieszą się z podróży do Europy i  możliwości jej zwiedzania (Huntington nie zauważa tego, być może, dlatego że kultura amerykańska jest znacznie mniej zróżnicowana i  bogata niż europejska).

4.

Czwarty ważny punkt tej diagnozy, to fakt, że utrata dominującej pozycji ekonomicznej cywilizacji atlantyckiej na rzecz krajów BRIC może mieć skutki pozytywne, wyrażające się ograniczeniem nastawień antyzachodnich: jeśli większość ludności świata będzie żyła we względnym dobrobycie, z  rosnącymi oczekiwaniami, to łatwiej będzie skoncentrować uwagę na przeciwdziałaniu skrajnemu ubóstwu.

5.

Piąty ważny punkt tej diagnozy, to stwierdzenie, że kultura Zachodu może pozostać ważną siłą geopolityczną i  geokulturową, pod warunkiem pogłębienia jej zrozumienia innych kultur – ogólnie, zrozumienia Innego. To właśnie jest największą wadą książki Zderzenie cywilizacji: książka ta wykazuje bardzo płytkie zrozumienie kultur odmiennych od kultury Zachodu.

6. Szósty ważny punkt tej diagnozy, to uwaga, że wzrost znaczenia najludniejszych krajów świata może powodować impuls dla zwiększenia rządności światowej (world governance) w  formie instytucji podobnej do Unii Europejskiej, ale o  globalnym zasięgu. Taki kierunek rozwoju może mieć bardzo pozytywne skutki,


a  Unia Europejska może użyć swych doświadczeń i stać się aktorem zmiany światowej. Zob. np. (Wierzbicki, 2010). Dodatkowe komentarze mogą wzmocnić tę diagnozę. Nie jest prawdą, jak w  to wierzą niektórzy autorzy (zob. np. Opala et al., 2008), że wzrost znaczenia Chin oznacza klęskę demokracji; to tylko klęska naiwnego neoliberalizmu. Chiny mają długą tradycję kulturową centralizacji zarządzania i konfucjanizmu, związaną z gospodarką rolną opartą na ryżu (zob. dalej). Dlatego niemożliwe jest, aby Chiny zwróciły się do demokracji w ciągu jednego pokolenia; ale młodsze pokolenia Chińczyków są świadome – między innymi, z powodu rewolucji informacyjnej – zalet demokracji – i czekają cierpliwie na swą kolej. Tak więc, bardziej zdecydowana zmiana w  kierunku demokracji w  Chinach może być oczekiwana ok. roku 2050.

3. Hermeneutyczne perspektywy innych kultur

85

Część III

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

SCENA GLOBALNA XXI W.

Istotne jest też zrozumienie, że – na skutek rewolucji informacyjnej (zob. np. Castells, 2000) – żyjemy dzisiaj w czasach zmiany epok cywilizacyjnych, struktur długiego trwania takich, jak to określił Fernand Braudel (Braudel, 1979), który analizował dwie takie niedawne epoki: epokę druku i  początków kapitalizmu 1440– 1760 oraz epokę cywilizacji przemysłowej 1760– ? Możemy przy tym wybrać rok 1980 (ponieważ komputery osobiste oraz wykorzystanie sieci komputerowych zaczęły się rozpowszechniać właśnie wtedy) jako cezurę końca epoki cywilizacji przemysłowej i  początku nowej epoki, cywilizacji informacyjnej czy wręcz cywilizacji wiedzy. Wielkiej zmianie cywilizacyjnej mogą towarzyszyć zasadnicze zmiany relacji społecznych, ale także podstaw pojęciowych, episteme rozumianej w sensie Michela Foucaulta (Foucault, 1972) – czyli sposobu kreowania i  uzasadniania wiedzy, charakterystycznego dla danej epoki historycznej – wreszcie zmia-

ny dominujących paradygmatów (Kuhn, 1962), tradycji badawczych (Laudan, 1977) oraz stanowiących ich podstawę horyzontów hermeneutycznych w  sensie określonym przez Zbigniewa Króla (zob. np. Król, 2007) – intuicyjnie akceptowanych założeń o  poprawności czy prawdzie podstawowych aksjomatów. Pojęcie horyzontu hermeneutycznego było stosowane w fi lozofi i wcześniej, np. przez Edmunda Husserla (zob. np. 1973), Martina Heideggera (1927), Hansa-Georga Gadamera (1960), ale Zbigniew Król (2005, 2007) określa to pojęcie bardziej precyzyjnie, ilustrując je na przykładzie wiary w  prawdziwość aksjomatów i  założeń geometrii euklidesowej; wskazuje, że aksjomaty tej geometrii były rozumiane inaczej przez klasycznych Greków, inaczej przez Kartezjusza i Newtona, inaczej dzisiaj. Matematycy współcześni, aby porozumiewać się między sobą, muszą rozumieć te aksjomaty podobnie, a uzyskują takie rozumienie w procesie edukacji. Tak więc, horyzont hermeneutyczny matematyków jest w pewnym sensie obiektywny, jest rezultatem głębokiej refleksji i testowania prawdziwości podstawowych aksjomatów, prowadzących do specyficznej doktryny nauczania matematyki, znamiennej dla epoki cywilizacyjnej, nie dla lokalnej kultury czy cywilizacji: matematyk hinduski czy japoński rozumie dzisiaj te aksjomaty podobnie jak matematyk Zachodu. Taki horyzont jest strukturą długiego trwania, jego zmiana jest trudna i  może być związana najwyżej ze zmianą epoki cywilizacyjnej. Ponadto, problem rekonstrukcji horyzontu hermeneutycznego, jak to pokazał Zbigniew Król (np. problem określenia, jak klasyczni Grecy rozumieli aksjomaty geometrii euklidesowej) jest trudny, ale rozwiązywalny przy dostatecznym wysiłku intelektualnym. Jednakże, jeśli to zdarza się pomiędzy matematykami, to może zdarzać się także w  innych zawodach. Z  doświadczeń osobistych wiem, że inżynierowie telekomunikacji na całym świecie mają także system głębokich przekonań, który ułatwia im wzajemną komunikację. Te intuicyjne przekonania o prawdziwości


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

pewnych założeń co do telekomunikacji są, oczywiście, rezultatem doktryny edukacyjnej, ale są też dobrze przetestowane poprzez inżynierskie zastosowania i  mają charakter struktury długiego trwania. Mogą być wprawdzie mniej precyzyjnie zdefi niowane niż aksjomaty teorii matematycznych, dlatego proponuję je nazwać perspektywą hermeneutyczną; tak więc, przez perspektywę hermeneutyczną rozumiem intuicyjnie akceptowalny system przekonań o  prawdziwości podejść określonego typu, podczas gdy taka perspektywa staje się horyzontem hermeneutycznym, jeśli przekonania te są wyrażone jako precyzyjne aksjomaty. Można przy tym zastosować metody zaproponowane przez Zbigniewa Króla do rekonstrukcji perspektywy hermeneutycznej. W  tym celu musimy tylko być świadomi faktu, że np. inżynierowie telekomunikacji mają taką hermeneutyczną perspektywę, a  więc można zadać pytanie, jakie to przekonania składają się na taką perspektywę. Oczywiście, aby na to pytanie odpowiedzieć, powinniśmy spełnić co najmniej dwa warunki. Po pierwsze, musimy mieć pozytywne lub co najmniej neutralne nastawienie do telekomunikacji; nie odpowiedzielibyśmy na to pytanie poprawnie, gdybyśmy wierzyli (jak to czynią niektórzy filozofowie techniki), że cała technika, a zwłaszcza telekomunikacja, tylko ujarzmia ludzi. Po drugie, niezbędne jest zrozumienie telekomunikacji, oparte na doświadczeniu z  pierwszej ręki, co najmniej z dobrego i długiego kontaktu z  inżynierami telekomunikacji. Kiedy rekonstruujemy perspektywę hermeneutyczną, odkrywamy intuicyjny system przekonań, i  nie odkryjemy takiego systemu poprzez bezpośrednie zapytania (zob. np. Wierzbicki ,1997, 2005), możemy o  nim tylko wnioskować pośrednio. Jaki ma to wszystko związek ze Zderzeniem cywilizacji? Pierwszy wniosek, to fakt, że globalizacja ma także wymiar kulturowy, zaczynając od globalnych grup zawodowych. Jeśli matematycy czy inżynierowie telekomunikacji całego świata rozumieją się wzajemnie, inne wymiary podziału kulturowego świata mogą

86

nie być aż tak silne, jak to twierdzi Huntington. Drugi wniosek, to stwierdzenie, że to, co stosuje się do kulturowych grup zawodowych, może być także zastosowane do cywilizacji kulturowych. Cywilizacje kulturowe mają także różne perspektywy hermeneutyczne, i  dla głębokiego zrozumienia innej cywilizacji powinniśmy spróbować zrekonstruować jej perspektywę hermeneutyczną, system intuicyjnie akceptowanych przekonań. Innymi słowy, aby głęboko zrozumieć np. kulturę muzułmańską, powinniśmy zrekonstruować jej perspektywę hermeneutyczną, określić bez uprzedzeń, jakie są najgłębsze przekonania motywujące tę kulturę. Ponieważ nie przebywałem dostatecznie długo w  krajach kultury muzułmańskiej, nie będę tego próbował; ale jest to możliwe do wykonania. Jednakże przebywałem dostatecznie długo w  Japonii, kraju głęboko przesyconym wartościami kultury buddyjskiej, i  mogę zrekonstruować przynajmniej pewne elementy hermeneutycznej perspektywy buddyzmu. W  Zderzeniu cywilizacji Huntington niedostatecznie uwzględnia rozmiary i  możliwe przyszłe znaczenie kultury buddyjskiej obejmującej Japonię, inne kraje Azji Południowo- -Wschodniej, duże części Chin oraz Indii. A  kultura ta może mieć bardzo pozytywny wpływ, jeśli Zderzenie cywilizacji miałoby rzeczywiście nastąpić.

4. Perspektywa hermeneutyczna kultury buddyjskiej Główny element takiej perspektywy nazwałbym naturalizmem fundamentalnym, typowym dla kultury buddyjskiej. Opiera się on na dwóch założeniach. Pierwsze, to podstawowe założenie ontologiczne naturalizmu, że ludzie nie są samotni, że oprócz nich istnieją zewnętrzne części rzeczywistości, obejmujące żywe podmioty i  materialne przedmioty, które to części można nazwać krótko naturą; co więcej, że ludzie konstruują wiedzę nie tylko


Wiele było prób rozwiązania tej fundamentalnej sprzeczności, wszystkie jednak nie są satysfakcjonujące, zaczynając od klasycznego „nie będziesz kwestionował Stwórcy swego” (co zakłada istnienie Stwórcy, zatem używa argumentu samopodtrzymującego) czy od stwierdzenia, że Stwórca dał ludziom wolną wolę, a zło wynika z  jej złego zastosowania (co nie uwzględnia faktu, że nasza wolna wola nie jest absolutnie wolna, np. nie możemy przenikać twardych ścian siłą naszej woli, a  więc granice wolnej woli musiały być jednak określone przez Stwórcę) itd. Założenie buddyjskie, że nie ma Stwórcy, tylko Cel, jest znacznie bardziej spójne logicznie.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

87

Część III

1

która od Platona wierzy w dominację ludzi nad naturą i  ogranicza epistemologię do poznania człowieka, nie pytając, jak np. drzewo odróżnia zimę od lata, czy jak pies rozpoznaje osobę przyjazną, lubiącą psy. Argumentowałem w  innym artykule (Wierzbicki, 2009), że skoro poznanie podmiotów innych niż człowiek ma charakter przedsłowny, jest przeto podobne do ludzkiej intuicji. Inny aspekt związany z kulturą buddyjską, to fakt, że obejmuje ona głównie kraje klimatu monsunu, cywilizacji wymagającej zaawansowanej inżynierii wodnej dla zasilania pól ryżowych wodą. Zaowocowało to w mentalności grupowej, wierze, że współpraca grupy zapewnia wytworzenie większej wartości, przeciwstawnej do indywidualizmu, charakterystycznego dla kultury Zachodu. Kultura buddyjska nie jest zatem przeciwna rządom centralnym, łatwo koegzystuje z  konfucjanizmem, chociaż pozostaje odrębna. Mentalność grupowa nie jest przeciwna konkurencji, tylko promuje raczej konkurencję grup w porównaniu z konkurencją jednostek wewnątrz grup. Ta właśnie cecha zdecydowała, między innymi, o sukcesach japońskich systemów kontroli jakości. Jeszcze inny aspekt kultury buddyjskiej to jej podejrzliwość wobec sceptycyzmu fi lozoficznego. Związane jest to z  naturalizmem fundamentalnym: skoro ludzie są częścią natury, natura może uczyć ich mądrości i  wiedzy. Natomiast argument, że natura jest pojęciem utworzonym przez ludzi, zatem skutkiem naszego myślenia i nie może być jego przyczyną (Latour 1987, str. 99), jest nieprzekonywający dla naturalisty fundamentalnego: naturalizm jest przyzwyczajony do argumentacji kolistej czy raczej do efektów sprzężenia zwrotnego w  opisie procesów rozwojowych nie znajduje paradoksów w  takich efektach. Zresztą, w tym sensie kultura buddyjska wyprzedza kulturę Zachodu, która nadal uważa błędne koło za paradoks, podczas gdy to taki sam pozorny paradoks jak stary pogląd, że Achilles nigdy nie dogoni żółwia (zob. Wierzbicki, 2009): w  każdym komputerze mamy do czynienia z  milionami błędnych kół, układów

SCENA GLOBALNA XXI W.

w  dyskusji między sobą, lecz także w  interakcji z  naturą. Drugie założenie jest bardziej istotne dla naturalizmu fundamentalnego: że ludzie nie są panami natury, tylko jej częścią, a  inne jej żywe części mogą być także podmiotami poznania. Oba te założenia występują niekiedy także w  kulturze Zachodu, ale są zazwyczaj dominowane przez poglądy przeciwne. Naturalizm – określony przez pierwsze założenie – jest silnie atakowany przez fi lozofię sceptyczną czy przez postmodernistyczny konstruktywizm. Naturalizm fundamentalny – wyrażony przez drugie założenie – jest przeciwny tradycji kulturowej Zachodu, zarówno chrześcijańskiej, jak i materialistycznej (religia chrześcijańska zakłada, że Bóg dał ludziom władzę nad naturą, materialistyczny marksizm zakładał, że ludzie mają prawo przekształcać naturę). Naturalizm fundamentalny nie jest równoważny ateizmowi. Buddyści wierzą w  Boga, tylko nie jako Stwórcę, a  jako ostateczny Cel; to rozwiązuje wewnętrzne sprzeczności pojęcia dobrotliwego Stwórcy, który stworzył świat obejmujący zło (i np. tygrysy, mimo że piękne, to jednak żyjące tylko dzięki pożeraniu innych zwierząt)1. Takie poglądy bywały niekiedy spotykane także w chrześcijaństwie, np. św. Franciszek był naturalistą fundamentalnym. Naturalizm fundamentalny jest też bliski ideologii obrońców środowiska naturalnego, tzw. zielonych. Z  tego powodu ochrona środowiska jest bliska poglądom buddyjskim. Naturalizm fundamentalny może mieć różnorodne konsekwencje dla fi lozofi i Zachodu,


flip-flop niezbędnych do działania pamięci komputerowej, a  jednak komputery działają – zatem błędne koło nie może być faktycznym paradoksem.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

5. Wnioski Przedstawiłem tu tylko zarys perspektywy hermeneutycznej kultury buddyjskiej; wymaga ona z  pewnością badań bardziej szczegółowych. Ale nawet z  tak skrótowej analizy wynikają wnioski: rozumiemy lepiej obcą kulturę, jeśli staramy się zrozumieć jej podstawowe przeświadczenia i wartości. Zatem, zamiast opowiadać o  nieuchronnym Zderzeniu cywilizacji, lepiej myśleć o  metodach zapobiegania takiemu zderzeniu. Metoda rekonstrukcji perspektywy hermeneutycznej może być użytecznym narzędziem takiego zapobiegania, zwiększenia zrozumienia pomiędzy różnymi kulturami, promocji Dialogu czy Sojuszu cywilizacji i głębszego zrozumienia Innego. Ponadto, Antoni Kukliński (2010) ma rację w swym ostrzeżeniu I  am convinced that the United States and Europe should strongly resist the allure of a  genteel surrender (,,Jestem przekonany, że Stany Zjednoczone i  Europa powinny się silnie przeciwstawić pokusie łagodnego zaniechania’’), ale analiza przedstawiona w  tym artykule wskazuje na trzecią drogę rozszerzenia tego ostrzeżenia wraz z  konstruktywną konkluzją: Stany Zjednoczone i  Europa powinny antycypować rozwój wydarzeń i przygotować własne działania godne poważnych aktorów sceny geopolitycznej i  geokulturowej, na przykład inicjatywę zwiększonej rządności światowej (world governance).

Literatura Braudel F. (1979), Civilisation matérielle, économie et capitalisme, XV–XVIII siecle, Armand Colin, Paris.

88

Castells M.  (2000), End of Millenium: The Information Age, vol. 1, 2, 3, Blackwell, Oxford UK.  Foucault M. (1972), The order of things: an archeology of human sciences, Routledge, New York. Gadamer H.-G. (1960), Warheit und Methode. Grundzüge einer philosophishen Hermeneutik, J.B.C. Mohr (Siebeck), Tübingen. Heidegger M. (1927), Sein und Zeit, Niemayer, Halle. Huntington S.P.  (1993), The Clash of Civilizations? Foreign Affairs, Summer 1993. Huntington S.P. (1997), The Clash of Civilizations and the Remaking of World Order, Simon and Schuster, London. Husserl E.  (1973), Cartesianische Meditationen und Pariser Vorträge (Cartesian meditations and the Paris lectures.), Edited by S.  Strasser, Martinus Nijhoff, The Hague, Netherlands. Król Z. (2005), Plato and the Foundations of Modern Mathematics (in Polish, Platon i podstawy matematyki współczesnej), Wydawnictwo Rolewski, Nowa Wieś. Król Z.  (2007), The Emergence of New Concepts in Science, w: Creative Environments, eds. A.P. Wierzbicki, Y. Nakamori (tekst opublikowany w internecie). Kuhn T.S.  (1962), The Structure of Scientific Revolutions, Chicago University Press, Chicago (2nd ed., 1970). Kukliński A. (2010), The Geostrategic Reconfigurations of the Global Scene. The Experiences and Prospects of the XXI Century (w druku). Latour B.  (1987), Science in Action, Milton Keynes, Open University Press. Laudan L.  (1977), Progress and its Problems, University of California Press, Berkeley. Opala P., Rybiński K. (2008), The Rise of China and the Failure of Democracy, w: Futurology. The challenges of the XXI century, eds. A.  Kukliński, K. Pawłowski, Reupus volume 4, Nowy Sącz. Said E.  (2001), The Clash of Ignorance, “The Nation”, October 2001. Wierzbicki A.P.  (1997), On the role of intuition in decision making and some ways of multicriteria aid of intuition, “Multiple Criteria Decision Making”, No 6, s. 65–78.


Wierzbicki A.P. (2004), Knowledge creation theories and rational theory of intuition, “International Journal for Knowledge and Systems Science”, No 1, s.17–25. Wierzbicki A.P. (2009), Metafizyka naturalizmu fundamentalnego, w: Nauka a metafizyka, ed. A. Motycka, Wydawnictwa IFiS PAN, Warszawa. Wierzbicki A.P. (2010), Wyzwania i zagrożenia przyszłości – refleksje metodologiczne i interdyscypli-

narne, w: eds J. Kleer, B. Galwas, A.P. Wierzbicki, Wyzwania przyszłości, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium PAN, Warszawa. Prof. dr hab. inż. Andrzej P. Wierzbicki jest związany z  Wydziałem Elektroniki i  Technik Informacyjnych Politechniki Warszawskiej i Instytutem Łączności, w  którym przez wiele lat pełnił funkcję dyrektora.

Agnieszka Haber, Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości: Ewaluacja nie jest narzędziem ani łatwym, ani tanim. Dzisiejsza dyskusja o jej celowości przypomina podobną, która dotyczyła badań marketingowych, a którą doskonale obrazuje przykład Henrego Forda. Kiedy zapytano go, na czym polegał sukces modelu T, odpowiedział: „że nie korzystaliśmy z badań marketingowych. Bo gdyby zapytać klientów, czego potrzebują, to powiedzieliby, że szybszego konia. Nie wiedzieli przecież, czym jest samochód”. Ale tenże sam Henry Ford, który nie był, jak głosi historia, skory wydać pieniędzy na badania, przeznaczał na nie naprawdę spore sumy ponieważ po pierwsze jak mówił „wiem, że połowa mojej reklamy to wyrzucone pieniądze. Nie wiem tylko, która to połowa” a po drugie wiedział, że bardziej niż cokolwiek innego – „przygotowywanie się jest sekretem do sukcesu”. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html))

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

89

Część III

SCENA GLOBALNA XXI W.

„Ewaluacja programów i instrumentów” 15 marca 2012 r.


Rola Chin i Indii w kształtowaniu sceny globalnej XXI w. Ksawery Burski

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

J

esteśmy świadkami dynamicznych zmian na wszystkich płaszczyznach międzynarodowej areny. Zacznijmy od areny gospodarczej. W  minionym 10-leciu nastąpiło przyśpieszenie procesów globalizacji. Głównym beneficjentem tego przyśpieszenia są Chiny, ale także Indie, Brazylia, RFN.  Wcielając w  życie swą strategię reform i otwarcia na świat, a także koncepcję „wielkiego renesansu chińskiej nacji”, w ciągu 10 lat od przystąpienia do WTO (2001) PKB wzrósł z 1,557 bln USD w 2001 r. do 5,9 bln USD w 2010 r. i prawdopodobnie do 6,9 bln USD w 2011 r. (Prognozy MFW, „Gazeta Wyborcza”, 28.12.2011 r.).

Jak do tego doszło? Zacznę od historii. Otóż, od połowy XIX w. elity chińskie zastanawiały się jak zmienić, zmodernizować Chiny. W  kraju panowali Mandżurowie. Rdzenni Chińczycy próbowali się buntować i myśleć nad sposobami wyjścia. Inspiracją były reformy Mutsuhito w  Japonii z  1868  r. W  efekcie wysłano do Japonii setki ludzi, którzy wrócili i przenieśli do Chin wiedzę, doświadczenie o  japońskich reformach, a  nawet słownictwo ekonomiczne i polityczne. Do języka chińskiego trafi ło w postaci chińskich znaków, ale z Japonii.

90

Drugim przykładem dla Chin do naśladowała – znacznie później, bo w latach 80. ubiegłego wieku – była Korea Południowa, która po wojnie zakończonej w 1953 r., szybko w ciągu 30 lat, osiągnęła wielki postęp. Trzecim przykładem okazał się Singapur. Deng Xiaoping odwiedził Singapur w  1978  r., a  także Malezję, Tajlandię i wrócił zainspirowany. Czwartym przykładem, o którym się nie mówiło był Tajwan. W Polsce, w 1938 r., ukazała się wyśmienita książka o procesie modernizacji w  Japonii. Korea Południowa wydała różne opracowania jak zastosować chiński konfucjanizm do zarządzania gospodarką nowoczesną. Singapur jest nowoczesny i z każdym dniem daje tego przykłady, które stanowią inspirację do wydawania książek na ten temat. Chińczycy rozpoczęli reformy w  1979  r. w  warunkach, kiedy kraj był zdewastowany przez rewolucję kulturalną i przez wcześniejsze kampanie polityczne. Zapoczątkowane reformy gospodarcze obejmowały polityczne i  gospodarcze otwarcie kraju na świat. Niektórzy chińscy historycy i politolodzy, jak np. b. wiceprezes Akademii Nauk Społecznych Li Shenzhi, który pisał, że faktycznie chodziło o  otwarcie Chin przede wszystkim na Stany Zjednoczone („Strategy and Management” 2002, no. 4, s.  6). To było głównym celem. Pierwsze reformy były trudne i zakończyły się 4 czerwca 1989 r. krwa-


wą rozprawą ze zbuntowaną młodzieżą na Placu Tiananmen, po której reformy znalazły się w  zastoju. Nastąpił okres wahań. Impuls do wznowienia reform dał Deng Xiaoping na początku 1992  r. podczas inspekcji w  Shenzhen, Kantonie, Szanghaju, to znaczy w nowej sytuacji międzynarodowej po zmianach ustrojowych w Europie Środkowowschodniej i po rozpadzie ZSRR.  Prawdziwe przyspieszenie nastąpiło po przystąpieniu Chin do Światowej Organizacji Handlu w 2001 r. Pozwolę sobie ponownie przytoczyć kilka danych. Otóż, w 2001 r. PKB Chin wynosił jeden 1,557 bln USD. W 2010 r. już 5,9 bln USD, a fundusz walutowy cytowany przez „Gazetę Wyborczą” w grudniu 2011 r. podał, że PKB Chin w  20011  r. szacowano na 6,990 bln USD). Jednocześnie, ponieważ Chiny w okresie socjalizmu były państwem ubogim w dewizy, cała gospodarka była nastawiona przede wszystkim na eksport i w efekcie chiński handel zagraniczny w tym okresie wzrósł w 2001 r. z 509 mld USD do 3,6 bln USD w 2011 r., czyli ponad siedmiokrotnie w ciągu 10 lat. Takich sukcesów nie miał żaden kraj.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

91

Część III

Generalnie możemy powiedzieć, że przyczyną było otwarcie się rynków świata na chińskie towary. Ale towary te trzeba było wyprodukować a  produkcję zorganizować. Tu przede wszystkim liczy się polityka rządu, czyli polityka reform, odstąpienie od gospodarki planowej, przejście do gospodarki wolnorynkowej (ale utrzymanie sektora państwowego i  interwencjonizmu państwa na szeroką skalę), dopuszczenie obcego kapitału, transfer obcych technologii. To jeszcze nie wszystko. Można powiedzieć, że była to polityka bardzo racjonalna i obecnie w mieszanej gospodarce chińskiej mamy jak gdyby trzy sektory: sektor państwowy, sektor chiński prywatny i sektor prywatny z  udziałem kapitału obcego. Aby uruchomić te wszystkie sektory, aby produkcja mogła się dobrze, racjonalnie rozwijać, potrzebna była siła

SCENA GLOBALNA XXI W.

Jakie były tego przyczyny?

robocza i  to tania. Tę siłę roboczą dostarczyła chińska wieś. Oprócz tradycyjnych wytworzonych w  poprzednich latach licznych rzeszach wykształconych, czy mniej wykształconych robotników, do produkcji trafi ło ok. 240 mln chłoporobotników. Była to młodzież wiejska, która z  reguły edukację kończyła na 9 klasie, czyli na gimnazjum. Młodzież na tyle wykształcona, że mogła czytać, pisać, rozumieć instrukcje technika, czy komentarze inżyniera. Około 40 mln tych ludzi pozostało na wsi, ale pracuje poza rolnictwem, ok. 200 mln przeniosło się do małych, średnich i wielkich miast. Z tego aż 30 mln pracuje w budownictwie przy budowie: autostrad, linii kolejowych, bloków mieszkalnych, całych osiedli. To jeszcze nie wszystko. Ci ludzie pracują za wynagrodzenie znacznie niższe niż chińscy robotnicy, ci, którzy od dawna mieszkali w  miastach – od 20, 30, 50  lat. Dzięki temu chiński produkt jest konkurencyjny. Chiny zaprosiły obcy kapitał do inwestowania. Chiny wykorzystały jedną z  głównych sił napędowych gospodarki rynkowej, czyli dążenie do maksymalizacji zysków. Powiedziano partnerom zachodnim: chcecie mieć większe zyski, przyjdźcie do nas, zainwestujcie. I w latach 1978–2010 do Chin napłynęło łącznie 1048 bln USD (Information Office of The State Council of PRC, „China’s Peaceful Development”, September 2011, s. 6). Chiny płacą za to sporą cenę. Wyżej wspomniane źródło podaje (s. 7), że obcy kapitał tylko w minionym 10-leciu tytułem zysków wyprowadził z Chin 261,7 mld USD. Wokół tego w  Chinach toczą się dyskusje i  spory. Młodzież pyta, czy nie jest to zbyt wysoka cena, jaką Chiny płacą obcemu kapitałowi za transfer technologii, umiejętności, itd. Rzecz w tym, że z kwot, które w ciągu tych 30 lat zainwestowano w Chinach ok. 70% to są pieniądze z Hongkongu, Tajwanu i od chińskiej emigracji, czyli zyski też tam zostały skierowane. Proszę Państwa, tu nie tylko chodziło o transfer kapitału i technologii. To był także transfer umiejętności, bo Hongkong, Tajwan i emigracja znają światowy handel lepiej niż ktokolwiek inny. Hongkong i Tajwan były zmuszone do przystosowania się do tych


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

trudnych warunków, do wypracowania sposobów poruszania się we współczesnym świecie, nie tylko w  Azji, gdyż emigracja działa także na rynkach amerykańskim i europejskim. Dwa miesiące temu, w  Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych przebywał politolog z  Tajwanu, który powiedział, że według oficjalnych danych Tajwan zainwestował w  Chinach na kontynencie ponad 60 mld USD, ale według szacunków nieoficjalnych kwota ta wynosi 200 mld USD.  Zaznaczył, że w  Chinach działa 750 tys. fi rm z kapitałem tajwańskim. O ten biznes dba ponad milion Tajwańczyków: właściciele fi rm, naczelni inżynierowie, dyrektorzy, księgowi. Oni przekazali Chinom nie tylko kapitał i umiejętności, ale także informacje gdzie sprzedać wyprodukowany towar, skąd pozyskać surowce, z jakich banków korzystać, jak się poruszać w  świecie biznesu w  dzisiejszym świecie. To samo wcześniej zrobił Hongkong. Dzięki temu Chiny mają takie sukcesy w handlu. Chciałbym zadać pytanie, dlaczego Chiny oszczędzają? Profesor Orłowski przed chwilą wspomniał o tym. Otóż, w Chinach nastąpiły następujące zmiany. W 2000 r. 44% PKB przeznaczono na konsumpcję, a w 2010 r. 37%. Twierdzą, że tu właśnie szukano, oszczędności. Te oszczędności wynikały z  wielu przyczyn. Były to często oszczędności gospodarstw domowych – wymuszone, związane z  załamał się systemu opieki zdrowotnej (który dopiero teraz w  tym dziesięcioleciu jest odbudowywany), załamaniem się systemu bezpłatnej oświaty (który przywrócono w  tym dziesięcioleciu). Bez tych systemów ludzie po prostu musieli oszczędzać na wypadek choroby i  na naukę. W  tradycji chińskiej jest szacunek do wiedzy, dlatego każdy się stara, aby jego dzieci ukończyły przynajmniej szkołę średnią a w miarę możliwości studia. Jeśli chodzi o studia to w  Chinach obecnie jest ponad 200 mln osób z wyższym wykształceniem. W ciągu 30 lat reform i otwarcia na świat, na studia zagraniczne wyjechało 2 mln Chińczyków, z tego 200 tys. to byli stypendyści rządowi bądź uniwersyteccy (państwowi), resztę stanowiły osoby, które wyjechały na studia zagraniczne na własny koszt.

92

Do Chin powrócili prawie wszyscy stypendyści państwowi, czyli ok. 200 tys. i około 300 tys. tych, którzy wyjechali na własny koszt, czyli powróciło pół miliona osób. Dzisiaj Chiny dążą do ściągnięcia kolejnych pół miliona osób, które ukończyły studia zagraniczne. Niektórzy studia ukończyli już dawno, teraz pracują i mieszkają bądź w  Dolinie Krzemowej, lub w  placówkach naukowych Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii czy Kanady. Chcę tutaj wspomnieć, że kilka lat temu Chińczycy przyznali, że gdy w latach 50. ze studiów na Zachodzie do Chin powróciło połowa tych, którzy tam zdobyli doktoraty (było to 2,5 tys. osób), to ci chińscy uczeni, repatrianci ze studiów zagranicznych skrócili okresy badań w chińskiej atomistyce, w broni rakietowej o 20 lat. Dzisiaj tych, którzy powrócili jest pół miliona, a  następne pół miliona prawdopodobnie jeszcze powróci. Wkład tych ludzi w gospodarkę chińską, w ich postęp jest ogromny. Obok wspomnianych 240 mln chłoporobotników, obok wspaniałych think-tanków w dziedzinie politycznej i ekonomicznej, które to przygotowują programy dalszych zmian w Chinach jest ta liczna grupa repatriantów w  sferze nauki. Chińczycy piszą bardzo dużo o tym, co się dzieje w świecie i o światowym kryzysie. Co piszą? Piszą, że na dzień dzisiejszy cały rozwinięty Zachód, włączając w to Japonię, jest pogrążony w głębokim kryzysie, jakiego nie było od II wojny światowej, że jest to kryzys gospodarczy, ale także kryzys polityczny związany z  brakiem nowych elit, które by wiedziały jak wyjść z kryzysu społecznego, czego przykładem są zajęcie Wall Street, bunty młodzieży, itd. Jest to kryzys – utrzymują Chińczycy – który rozbił dotychczasowy świat na fragmenty. I teraz z tych fragmentów można będzie, czy trzeba będzie zbudować jakąś nową konstrukcję. Myślę, że tutaj autorzy chińscy nieco przesadzają na temat tej fragmentaryzacji świata. Natomiast Chińczycy uważają, że nadal mimo kryzysu, rozwinięty Zachód, czyli Stany Zjednoczone, Unia Europejska i  Japonia dostarczają 60% globalnego produktu. Zdaniem chińskich uczonych jest to za dużo. Te trzy segmenty rozwiniętego świata powinny dostarczać


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

93

Część III

w Wietnamie i na Morzu Południowochińskim, udział w  dialogu indyjsko-japońsko-amerykańskim, itd. Pojawiają się pretensje Chin do Rosji, że dostarcza do Indii lepsze uzbrojenie niż to, które sprzedaje Chinom. Brazylia i RPA są jak gdyby partnerami neutralnymi. Ale ważne są interesy handlowe. Otóż w ubiegłym roku Chiny zwiększyły do tych czterech partnerów z  BRICS swój eksport o  29%, a  swój import z tych krajów zwiększyły o 50%. Mam pytanie, czy te zmiany wystarczają do zastąpienia ewentualnie kurczących się rynków dla Chin w Unii Europejskiej, w Stanach, czy w Japonii. Niewątpliwie nie wystarczą, dlatego że Unia Europejska była rynkiem ogromnym. W 2010 r. Chiny na rynki Unii wyeksportowały towarów za 311 mld USD, do Stanów Zjednoczonych za 283 mld USD. Do Japonii za 121 mld USD. Obecnie kurczący się popytu w tych krajach (obszarach przeżywających kryzys) jest dla gospodarki chińskiej poważnym zagrożeniem. W  efekcie sukcesów, jakie Chiny osiągnęły w gospodarce zmienia się ich rola w  organizacjach międzynarodowych. Od trzech lat, prof. Justin Lin Yifu w Banku Światowym zajmuje stanowisko wiceprezesa i  zarazem głównego ekonomisty. Inny chiński ekonomista, Zhu Min, wszedł do Funduszu Walutowego. Chinka reprezentująca dawniej Hongkong jest przewodniczącą Światowej Organizacji Zdrowia. Jak pamiętamy, kilka lat temu prof. Brzeziński i inni Amerykanie, gdy reaktywowało się G20 w 2008–2009 r. wyszli z  propozycją aby zamiast G20 przejść do G2, by Chiny i Stany stały się głównymi, że tak powiem, mocarstwami regulującymi światową gospodarkę. Chiny wtedy tę propozycję odrzuciły, co wyraźnie mówił premier Wen Jiabao i  inni chińscy politycy. Chiny nie chciały brać na siebie takiej odpowiedzialności i myślę, że nie chciałby też sprawiać przykrości Rosji, Indiom, Japonii i Unii Europejskiej. Wtedy hasłem Chin był świat wielobiegunowy. Dzisiaj chińscy politolodzy (prof. Yan Xuetong z Uniwersytetu Qinghua, „Global Times”, 30.12.2011) mówią, że Chiny już wyrosły na drugie mocarstwo świata, dystans dzielący je od Stanów

SCENA GLOBALNA XXI W.

maksimum 40% światowego produktu. Reszta powinna być wytworzona przez nowe siły, tj. BRIC, BRICS, Brazylię, Rosję, Indie, Chiny i RPA. „Gazeta Wyborcza” za funduszem walutowym przytoczyła dane, z których wynika, że Brazylia wyprzedziła Wielką Brytanię w  produkcie globalnym – 2,5 bln USD.  Produkt globalny w Indiach wynosi 1,840 bln USD a o RPA nie wspomniano. W  każdym razie, w  wyniku tych procesów, Chiny od dawna nazywane fabryką świata, nie tylko dlatego, że wyprzedziły Japonię i  zajęły drugie miejsce w  światowej gospodarce, ale – jak wiemy – są największym eksporterem, wyprzedzając w  2010  r. Niemcy. Prawdopodobnie w ubiegłym roku wyprzedziły Stany Zjednoczone jako największy importer i  są największym posiadaczem rezerw dewizowych. Według oficjalnych danych jest to ok. 3,2 bln USD a  według chińskich publikatorów – 4 bln USD. Mam pytanie, jak te środki zostaną spożytkowane? Ponieważ miałem mówić także o  Indiach, chciałbym powiedzieć, że od dziesięciu lat Indie rozwijają się bardzo szybko. Szacuje się, że w  ubiegłym roku wzrost wyniósł 7,9% (w  Chinach – 9,2–9,3), ostatecznych danych jeszcze nie ma. Gospodarka Indii rozwija się nierównomiernie, są dziedziny rozwijające się wyśmienicie, jak elektronika, przemysł ciężki, stalowy, samochodowy, ale są też dziedziny bardzo słabo rozwinięte. Głównym problemem Indii jest słaba infrastruktura. W tej dziedzinie Chiny wyprzedziły Indie o  20 lat. Natomiast BRICS ma znaczenie na arenie międzynarodowej, jest to jak gdyby nowa luźna organizacja, platforma dialogu, miejsce gdzie te kraje mogą ustalać wspólną politykę w  sprawach takich jak ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, negocjacje rundy Doha, G20, pozycja w  Banku Światowym, głosowanie w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, itd. Jednocześnie kraje te dzielą zasadnicze różnice. Między Chinami a Indiami jest spór terytorialny. Występują wzajemne pretensje dotyczące zaangażowania Chin w Pakistanie, w Sri Lance, w Nepalu. Chiny krytykują obecne angażowanie się Indii


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Zjednoczonych będzie się zmniejszać, natomiast dystans dzielący Chiny i Stany od pozostałych mocarstw będzie się zwiększać. Wobec tego są dwa supermocarstwa i  kilka wielkich mocarstw. I  taki zespół powinien się podjąć regulowania światowej gospodarki, wyprowadzania jej z kryzysu. Kryzys jest dla Chin niekorzystny, ale jednocześnie przynosi Chinom szansę. Koncepcja G2 według chińskich politologów zmusi władze chińskie do przyjęcia tego rozwiązania, zaś Chiny – choć niechętnie – na to przystaną. W  Chinach twierdzi się jedynie, że stosunki chińsko-amerykańskie są najważniejszymi stosunkami na świecie. Jak one się ułożą, od tego zależy światowy pokój, postęp bądź też starcia i  konfl ikty. Co można dzisiaj powiedzieć. Chińczycy w  ostatnich czterech latach zasilili Fundusz Walutowy i Bank Światowy. Natomiast nie zgodzili się, by udzielać jakiś większych kredytów Unii Europejskiej. Chiny proponują inwestowanie w  krajach na zasadzie bilateralnej, dlatego też na 35 lat wynajęli port w Pireusie, ponoć za 5 mld dolarów, stąd kupili na Węgrzech wielkie zakłady chemiczne, u  nas Hutę Stalowa Wola, Volvo. Dzisiaj Chiny rozwinęły i  zmodernizowały jedną trzecią swojego kraju. Mają przed sobą jeszcze cel zmodernizowania dwóch trzecich kraju. Aby to osiągnąć potrzebują nadal zachodniej pomocy, potrzebują kapitałów, technologii, handlu z  rozwiniętymi państwami Zachodu. Chiny dzisiaj będą dążyć do kapitałowego wchodzenia, bowiem mają środki do ekspansji inwestycyjnej. W ubiegłym roku ich inwestycje za granicą wyniosły 68 mld USD. W 2010 r. było to 59 mld USD. Z tych 68 mld USD według ich danych, 10%, czyli 6,8 mld USD trafi ło do krajów europejskich. Dokładnie nie wiemy jak to się rozłożyło w poszczególnych krajach, ale być może w Brukseli pracują nad tym. Chcę powiedzieć, że w Azji, nie tylko w Chinach, pojawiają się dość radykalne poglądy. Zdaniem singapurskiego politologa, prof. Kishore Mahbubani’ego dzięki sukcesom gospodarczym krajów Azji zostanie zakończony dwustuletni okres zachodniej dominacji w  gospodarce światowej, okres

94

swoistej „historycznej aberracji”. Natomiast innego zdania jest amerykański politolog, prof. Georg Friedman, cytowany tu przez „Rzeczpospolitą” z 31.12–01.01.2012. Otóż uważa on, że Chiny z każdym dniem stają się słabsze. Z 1,3 mld ludzi, 600 mln zarabia tam mniej niż 3 USD dziennie. Chiny boją się bezrobocia. Aby wejść w  poważną rywalizację z  USA – według prof. Friedmana – Chiny muszą potroić rozmiary swej gospodarki. George Friedman przypomina, że już w  2009  r. przewidywał, iż XXI  w. upłynie pod znakiem coraz dojrzalszej dominacji Ameryki. Mamy taki tu dwugłos. Dzisiaj co widzimy? Otóż, widzimy nowe zjawisko – przesuwanie się z centrum światowej geopolityki znad Atlantyku do Azji, nad Pacyfi k. Chińczycy oceniają to jako „powrót Stanów Zjednoczonych do Azji”. Ten powrót znalazł wyraz, po pierwsze, w umocnieniu sojuszu z Japonią i z Południową Koreą. Pozostawienie tam amerykańskich wojsk pod amerykańskim dowództwem, choć w Korei miało być przekazane Koreańczykom, podjęcie licznych manewrów na morzu, wznowienie manewrów z udziałem innych partnerów w Tajlandii i  niedawną zapowiedź prezydenta Obamy, że Amerykanie będą stacjonować także w  Australii. To wszystko niepokoi Chiny, zarazem dowodzi, że rzeczywiście to centrum się przenosi do Azji, skoro Amerykanie przenoszą ciężar swojej obecności wojskowej i  gospodarczej do Azji. W  1987  r. Stany Zjednoczone przystąpiły do traktatu o przyjaźń i współpracę zawartego przez ASEAN.  Chiny natomiast ze swej strony w 2009 r. zawarły z krajami ASEAN-u porozumienie o  utworzeniu strefy wolnego handlu. W  efekcie chińskie obroty z  ASEAN (to jest 10 krajów) wzrosły w  zeszłym roku do 350 mld USD. W 2010 r. też był to już znaczny wzrost. Widzimy więc nową rywalizację na obszarze Azji o wpływy w Azji Południowo-Wschodniej, także o wpływy w Azji Południowej, Japonii i Korei. Pozycja Chin jest dosyć silna, dzięki temu, że to one sterują sześciostronnymi rozmowami w  sprawie broni nuklearnej Korei Północnej, że mają bardzo silne powiązania gospodarcze


Azja może się rozwijać pomyślnie, jeśli Chiny i Indie będą się rozwijać razem.

Jakie są różnice mentalne między światem Zachodu a Wschodu?

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

95

Część III

Otóż, ja bym zaczął od tego, że w Chinach w  VII  w. wprowadzono egzaminy na urzędy państwowe. Były egzaminy na szczeblu powiatu, na szczeblu prowincji i co trzy lata był egzamin centralny. Każdy miał prawo przystąpić do egzaminu i spośród tych, którzy zdali egzamin centralny pierwsi trzej mogli zostać ministrami w rządzie cesarskim, pozostali trzej szli do cesarskiej akademii nauk. Każdy z nich miał prawo pojąć za żonę córkę cesarza. To były bodźce, które powodowały, że każdy starał się uczyć. Ja miałem kolegę, z którym mieszkałem w pokoju, którego ojciec był analfabetą, ale którego dziadek zdał cesarski egzamin, jeszcze za cesarstwa mandżurskiego na początku XX  w. I  dzisiaj w  Chinach też jest takie podejście. Każdy jest świadom, że warto i trzeba się uczyć. Takie jest powszechne przekonanie w  społeczeństwie. Rodzice dbają o  to, żeby zapewnić dzieciom możliwie najlepsze wykształcenie. Był okres, kiedy to było niemożliwe, ale dzisiaj są szanse. I  wobec tego oszczędza się na opłatę studiów. Studia w Chinach są płatne od 20 lat, są płatne tak jak mniej więcej w  Polsce studia prywatne. Była też płatna szkoła średnia, ale zniesiono te opłaty. Część mentalności wynika z tego pędu do wiedzy. Tu wzorem Konfucjusz, wielki mistrz, wielki nauczyciel. Druga część to jest gotowość do pracy, to znaczy to, co wpojono temu społeczeństwu w  różnych epokach i  co widać dzisiaj, kiedy człowiek dostał znaczną swobodę dysponowania swoim czasem, jest nawet zachęcany do samo zatrudnienia. Bywa gorzej, np. gdy trafi się do tajwańskiej fi rmy Foxonn, gdzie jest sporo protestów, a  chińska prasa donosi nawet o samobójstwach. Otóż, ja przekonałem się o tym, kiedy 40 lat temu byłem w Singapu-

SCENA GLOBALNA XXI W.

i  handlowe z  Koreą Południową, że japońska gospodarka jest bardzo zależna od eksportu na chiński rynek. Jest jeszcze oczywiście sprawa wolności żeglugi na Morzu Południowochińskim, przez Cieśninę Malakka. i tu trwa rywalizacja, i  włączenie się Stanów Zjednoczonych w  sprawy swobody wolności żeglugi na tym akwenie. Chińskie źródła szacują, że na tym akwenie jest 50 mld ton ropy naftowej i  20 bln m3 gazu. Jest o  co walczyć. Są to więc obszary nowej rywalizacji, z tym, że wydaje się, że będzie to rywalizacja łagodna, zwłaszcza że, jak wspomniał już pan prof. Orłowski, Azja ma wewnątrz sporo zagrożeń. Co się stało dzięki łączności telefonicznej, dzięki komputerom i  nowemu przepływowi wiedzy. Dzisiaj społeczeństwo chińskie, także ci chłoporobotnicy, nie są już skłonni pracować za te pierwotnie niskie płace, żądają wyższych płac, a  to zagraża zmniejszeniu konkurencyjności chińskiego eksportu. Chińskie społeczeństwo buntuje się przeciw zanieczyszczeniu środowiska, zwłaszcza przez przemysł chemiczny. Dochodzi wręcz do walk na niewielką skalę, ale tak często i tak bolesnych, że rząd wydał polecenie łagodnego rozwiązywania konfl iktów społecznych. Dawniej rozwiązywano je metodami jednoznacznymi, dosyć ostrymi, dzisiaj przechodzi się do dialogu, do przekonywania. Jest jeszcze inny problem, problem korupcji, która w  Chinach kwitnie na ogromną skalę, zresztą w całej Azji, w Indiach, w Indonezji, w Birmie. Kraje te borykają się jeszcze z wieloma innymi problemami. Generalnie jednak region, to znaczy ASEAN, stoi przed trudnym wyborem: czy się opowiedzieć po stronie Chin, czy zacieśniać stosunki z  Chinami, czy też wznawiać stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Filipiny, a  nawet Wietnam są skłonne bardziej zacieśniać stosunki ze Stanami, co jest zrozumiałe, bo po prostu bardziej odczuwają presję Chin, bardziej się Chin obawiają i w kontekście sporu o wyspy na Morzu Południowochińskim, o te zasoby ropy już eksploatowane przez Filipiny i przez Wietnam. Cytowany singapurski politolog powiedział, że


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

rze i  rozmawiałem tam nawet z  miejscowymi obywatelami pochodzącymi z  subkontynentu indyjskiego, którzy niekiedy przejawiali taką mentalność jak Chińczycy. Mówili krótko, jeśli jest robota do wykonania to po prostu trzeba ją zrobić. Gdy rozmawiałem z  Malajem, wiceministrem spraw zagranicznych, to czułem, że rozmawiam rzeczowo, podobnie jak z urzędnikiem pochodzenia chińskiego, bo on już przejął sposób myślenia lokalnych Chińczyków. Parę lat temu w  naszej prasie ukazał się reportaż z granicy rosyjsko-chińskiej. Po chińskiej stronie w mieście Manzhouli wszystko kwitnące. Po stronie rosyjskiej w mieście Zabajkalsk bezruch, zastój. Chińczycy chcą pracować, bo widzą korzyści z  tego. Rosjanom – pisał dziennikarz – nie bardzo się chciało pracować, bo za słabo byli opłacani. Chińczyk się nastawia dzisiaj na zysk i  w  tej mentalności mieści się dążenie do wiedzy i  do zysku poprzez pracę, do korzyści wynikających z  pracy jest prawie powszechne. Pytałem chińskich politologów, czy chiński wzorzec rozwoju (bo Chińczycy nie chcą używać zwrotu „chiński model”, mówią, możemy co najwyżej mówić o chińskiej drodze, a i co do tego są wątpliwości) miałby szansę w Rosji. Odpowiedź była negatywna. Chińska droga rozwoju, po prostu jest inna, chiński model jest nie do powtórzenia ani w Rosji ani pewnie w Afryce. Z  chińskiego internetu mam dane sprzed trzech, czterech lat, o chińskich rolnikach osiedlanych w Afryce. Wspaniale tam gospodarzą, nawet używając tych prostych narzędzi przywiezionych z Chin, oni po prostu pracują 12, 15 godzin, tyle ile trzeba, żeby zasiać, zebrać plony, wyhodować kury, świnie i sprzedać to na miej-

96

scowym rynku. Czy potrafią tak Afrykanie? Częściowo potrafią, np. ci, którzy są w Chinach i  handlują w  Kantonie i  zajmują się handlem między Chinami a Afryką, a jest ich tam w Kantonie ponoć już kilkadziesiąt tysięcy, i podobno pracują już jak Chińczycy, czyli chiński model pracy i  pracowitości wpływa na nich. Jeszcze chciałbym wrócić do chińskich dalekosiężnych celów. Otóż, 10–12 lat temu, rząd chiński ogłosił koncepcję wielkiego renesansu chińskiej nacji. Renesans gospodarczy będzie trwał do 2050  r. i można powiedzieć, że jedna trzecia kraju już jest na dobrej drodze do osiągnięcia celów, zaś w 2050 r. Chiny chcą być na poziomie dzisiejszej Europy Zachodniej, to znaczy stopa życiowa ma być mniej więcej na poziomie dzisiejszej Europy. Oczywiście, rząd chiński stoi wobec problemu jak podnieść tę stopę, jak stopniowo w sposób uregulowany dopuścić do wzrostu stopy życiowej, jednocześnie nie zmniejszając konkurencyjności chińskiego eksportu. Poprzez ubezpieczenia zdrowotne, poprzez ubezpieczenia socjalne typu zapomogi w  okresie bezrobocia, itd. Chiny, rząd nakłania społeczeństwo do zmniejszenia oszczędności, do zwiększenia wydatków i konsumpcji. W tym celu wprowadzono dodatkowe urlopy i  więcej świąt, które też powodują dodatkowe urlopy, więc myślę, że ten procent oszczędzania w  stosunku do procentów przeznaczanych na konsumpcję będzie się zmieniać. Chińczycy, którzy w poprzednich latach przyjeżdżali do Polski na pytanie: jaka jest różnica między Polską a Chinami, mówili, że w Polsce jest zamożne społeczeństwo a ubogie państwo, a w Chinach jest na odwrót, biedne społeczeństwo i bogate państwo.


Globalne problemy ekologiczne i ich konsekwencje dla rozwoju gospodarczego Andrzej Kassenberg

Wprowadzenie

97

Część III

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

SCENA GLOBALNA XXI W.

Celem niniejszego opracowania jest ukazanie najbardziej palących globalnych problemów ekologicznych w  kontekście wyzwań, jakie one stawiają przed dzisiejszą i  przyszłą gospodarką. Skala tych problemów z roku na rok staje się coraz bardziej poważna i  można zaryzykować stwierdzenie, że świat stanął przed widmem kryzysu ekologicznego mogącego w  istotny sposób zaburzyć funkcjonowanie gospodarek poszczególnych krajów, jak i  prowadzić do poważnych problemów społecznych na niewyobrażalną dzisiaj skalę. W  coraz większym stopniu przenosimy rozwiązywanie tych problemów na przyszłe pokolenia, gdyż funkcjonujące obecnie systemy polityczno-gospodarcze oraz mechanizmy finansowe pod tym względem nie wspierają w wystarczający sposób interesów naszych dzieci i  wnuków. One bowiem będą ponosić skutki zaniechania i związane z tym koszty, których my w imię przyszłych korzyści nie chcemy ponosić.

Na tle tych rozważań rodzi się pytanie, w jakim stopniu powinniśmy uwzględniać interes przyszłych pokoleń, a  w  jakim one powinny radzić sobie same – gdzie jest tzw. granica sprawiedliwości międzypokoleniowej. Istnieje bardzo bogata literatura na temat globalnych problemów ekologicznych. Jej przykładem może być opracowanie opublikowane na początku 2009  r. przez Europejską Agencję Środowiska, w  którym zidentyfi kowano osiem kluczowych problemów, z jakimi musi sobie poradzić w  najbliższym czasie Unia Europejska. Zaliczono do nich (Kluczowe problemy… 2009): − ograniczenie emisji gazów cieplarnianych, − adaptacja do skutków zmian klimatycznych, − ochrona różnorodności biologicznej, − zanieczyszczenie powietrza, − rolnictwo a środowisko, − zasoby morza, − energia, w tym bioenergia, − gospodarka odpadami.


Analizując różne propozycje identyfi kowania globalnych problemów ekologicznych, można je sprowadzić do trzech podstawowych, a mianowicie: − nadmierne zawłaszczanie zasobów przyrodniczych oraz obciążenie środowiska, jakie stwarza wzrost gospodarczy i powiązana z nim konsumpcja, − zmiany klimatu o charakterze globalnym, − utrata bogactwa różnorodności biologicznej.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Obciążenie środowiska a wzrost gospodarczy Wytwarzanie dóbr konsumpcyjnych, zwłaszcza materialnych, prowadzi do coraz większego zaangażowania zasobów przyrodniczych mimo poprawy efektywności ich wykorzystania. Jest to związane zarówno z  rosnąca liczbą ludności jak i  z  rozprzestrzenianiem się nadkonsumpcyjnego modelu życia na coraz to nowe obszary. Jednocześnie owo wytwarzanie jest obarczone degradacją środowiska z odprowadzaniem do niego zanieczyszczeń w  róż-

nych formach, określane mianem balastu ekologicznego (zob. rys. 1). Z biegiem czasu masa dóbr, które są użyteczne, staje się relatywnie w  stosunku do balastu ekologicznego coraz mniejsza. Jeżeli balast ten będzie się stawał coraz większy, to według Hermana Daly (2005) istnieje punkt, w którym użyteczność wzrostu gospodarczego staje się dyskusyjna, a w krańcowym przypadku wzrost taki staje się nieużyteczny. Zdaniem tego autora jeśli będziemy dalej wytwarzać coraz więcej zanieczyszczeń (balast ekologiczny), a tak się właśnie dzieje, to możemy doprowadzić do takiej degradacji środowiska, którą będzie można uznać za katastrofalną. Jeżeli przyjrzymy się wybranym bardzo powszechnie używanym produktom, jakimi są np. samochód czy telefon komórkowy, to ich balast ekologiczny jest znaczący: odpowiednio 15 ton (bez zużycia wody) i 75 kg (Welfens i in. 1999). Należy wziąć pod uwagę bardzo dużą dynamikę wzrostu produkcji tych dóbr, i coraz powszechniejsze ich używanie. Jednocześnie w  wyniku częstej wymiany wiele z  zakupionych wcześniej aparatów telefonicznych, mimo że są sprawne, nie jest użytkowanych (tzw. efekt szuflady), np. w wyniku wprowadzania apara-

Rys. 1. Schemat przepływów materiałowych w gospodarce (bez wody i powietrza) Źródło: Economy-wide… 2001.

98


1 Przykładowo w dniu 1 stycznia 2006 r. ceny energii elektrycznej w krajach Unii Europejskiej wahały się od 61 eurocentów do 1,55 euro za 1 kWh. W Polsce cena energii elektrycznej wynosiła 92 eurocenty za 1 kWh, jednakże dodając koszty zewnętrzne powinna być o ponad 1/3 wyższa (Pazda 2006; zob. także EN35… 2008).

3 Biocapacity oznacza zdolność ekosystemów do wywtarzania użytecznych zasobów biologicznych i pochłania CO2 wytwarzanego przez ludzkość, korzystając z obecnie dostępnych sposobów zarządzania i  rozwązań technologicznych. Stanowi ona punkt odniesienia do śladu ekologicznego i też jest wyrażana w globalnych hektarach (gha).

2 Ślad ekologiczny (ang. ecological footprint) to szacowana ilość hektarów, ważona przez produktywność biologiczną poszczególnych form użytkowania terenu, powierzchni lądu i morza potrzebna do rekompensacji zasobów zużytych na konsumpcję i absorpcję odpadów (porównywana jest ludzka konsumpcja zasobów naturalnych ze zdolnością Ziemi do ich regeneracji). Mierzony jest w globalnych hektarach (gha).

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

99

Część III

konsumpcji niematerialnej. Istotą gospodarki rynkowej jest nabywanie dóbr i usług, choć nie zawsze są one potrzebne czy niezbędne. Zasadniczą rolę w  tym zakresie odgrywa przemysł reklamowy, którego domeną jest zachęcenie do kupowania. Według firmy Zenith Optimedia światowe wydatki na reklamę osiągnęły w  2010  r. poziom prawie 450 mld dolarów amerykańskich, podczas gdy np. na przeciwdziałanie głodowi wydaje się 4 razy mniej (Fura 2010). Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations – FAO), która w 2011 r. ogłosiła raport na temat skali marnowania żywności, co roku wyrzucamy 1,3 mld ton produktów spożywczych, co stanowi 1/3 całej wytwarzanej żywności. 4. Dążenie do skupiania władzy i  bogactwa w rękach niewielu, zwłaszcza w zarządach korporacji, banków, często kosztem interesów ogółu. Wyrazem obciążenia środowiska i zawłaszczania zasobów przyrodniczych jest tzw. ślad ekologiczny2 . Według tej koncepcji obecnie użytkujemy Ziemię tak, że do odtworzenia i odnowienia się zasobów skonsumowanych rocznie potrzeba jednego roku i  6 miesięcy, czyli przekroczyliśmy ślad ekologiczny o  50% (inaczej mówiąc potrzebujemy 1,5 Ziemi do przetrwania (tab. 1). Obecnie 80% ludności świata mieszka w  krajach, gdzie zużywanych jest więcej zasobów niż wynosi zdolność do ich odtwarzania w granicach tych państw (tzw. biocapacity3),

SCENA GLOBALNA XXI W.

tów nowej generacji, a także ze względu na oddziaływanie reklamy (tzw. gadżety). Podstawową przyczyną takiej sytuacji jest znacząca niedoskonałość gospodarki rynkowej, która napędzana jest coraz większą konsumpcją. Za Careleyem i  Spapensem (2000) można wyróżnić cztery podstawowe słabości rynku: 1. Brak ujmowania w cenie dóbr i usług kosztów zewnętrznych, co dotyczy zwłaszcza zagadnień społecznych (dezintegracja) i  ekologicznych (degradacja)1. Jednocześnie na szeroką skalę stosowane są subsydia do dóbr szkodliwych dla środowiska, czyli o charakterze antyekologicznym. Często przeznaczamy znacznie więcej subsydiów na działania niekorzystne dla środowiska niż na korzystne. Przykładowo w 2010 r. subsydia wspierające paliwa kopalne na świecie wyniosły 312 mld dolarów amerykańskich przy 57 mld dolarów amerykańskich subsydiów dla odnawialnych źródeł energii, tj. prawie 5,5 razy mniej (World… 2010). Natomiast na 270–290 mld euro przeznaczonych w  Unii Europejskiej na subsydia w transporcie prawie połowa dotyczyła transportu drogowego, czyli tego o  największym negatywnym oddziaływaniu na środowisko (Size… 2007). 2. Operowanie krótkookresową perspektywą, co przyczynia się do niedoszacowania pełnych kosztów (np. kosztów zaniechania) i  niebrania pod uwagę perspektywicznych potrzeb przyszłych pokoleń. Przykładem jest niszczenie warstwy ozonowej, czego skutki będą trwać 3–4 pokolenia mimo zaprzestania produkcji i zaniechania sprzedaży substancji niszczących tę sferę. 3. Promowanie nadmiernego indywidualizmu i  wartości materialnych w  przeciwieństwie do wartości publicznych i  pomniejszanie znaczenia wartości dobra wspólnego oraz


Tabela 1. Ślad ekologiczny na świecie w latach 1961–2007 w porównaniu z wydajnością ekosystemów 1961

1965

1970

1975

1980

1985

1990

1995

2000

2005

2007

Liczba ludności (w mld)

Wyszczególnienie

3,1

3,3

3,7

4,1

4,4

4,8

5,3

5,7

6,1

6,5

6,7

Ogólny ślad ekologiczny

2,4

2,5

2,8

2,8

2,8

2,6

2,7

2,6

2,5

2,7

2,7

Ślad ekologiczny gruntów uprawnych

1,1

1,1

1,0

0,9

0,8

0,8

0,7

0,7

0,6

0,6

0,6

Ślad ekologiczny pastwisk i łąk

0,4

0,4

0,3

0,3

0,3

0,2

0,2

0,2

0,2

0,2

0,2

Ślad ekologiczny lasów

0,4

0,4

0,4

0,4

0,4

0,3

0,3

0,3

0,3

0,3

0,3

Ślad ekologiczny połowów ryb

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

Ślad węglowy

0,3

0,5

0,9

1,0

1,1

1,1

1,2

1,2

1,2

1,4

1,4

Ślad ekologiczny terenów zabudowanych

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

0,1

Wydajność ekosystemów

3,7

3,5

3,1

2,9

2,6

2,4

2,3

2,1

2,0

1,8

1,8

Porównanie śladu ekologicznego z wydajnością ekosystemów

0,63

0,73

0,88

0,97

1,06

1,07

1,18

1,24

1,29

1,45

1,51

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Źródło: Ewing i in. 2010.

podczas gdy jeszcze w 1961 r. zużycie zasobów w prawie żadnym kraju nie przekraczało zdolności do ich odtwarzania. Jeżeli nic się nie zmieni, to w 2050 r. przekroczenie śladu ekologicznego prognozowane jest na 2,5 razy. Skutki braku możliwości pełnego odnowienia przenoszone są na przyszłe pokolenia, które albo będą musiały obniżyć zasadniczo standard życia, albo wydatkować znacznie więcej środków, aby utrzymać go na tym samym poziomie co obecna generacja. Jeżeli ten trend nie zostanie powstrzymany, należy spodziewać się m.in.: upadku rybołówstwa, utraty zasobów czystej wody czy też wzrostu emisji gazów cieplarnianych i  związanych z  tym problemów globalnego ocieplenia. Doprowadzenie do sytuacji, w której rozwój cywilizacji nie będzie prowadził do degradacji oraz deprecjacji kapitału przyrodniczego i  społecznego wymaga zasadniczych zmian. Zrównoważone podejście oznacza bowiem utrzymanie śladu ekologiczne na poziomie 1,8 gha na osobę.

Globalne zmiany klimatu

jak i działań o charakterze politycznym czy gospodarczym. W 2007 r. w kolejnym już (czwartym) raporcie Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu (Intergovernmental Panel on Climate Change – IPCC) stwierdza się, że z prawdopodobieństwem 90% za postępujące zmiany klimatu odpowiedzialny jest człowiek (zob. Climate… 2008)4. Istnieje jednak wśród naukowców tzw. grupa „sceptyków klimatycznych” nieuznająca zależności pomiędzy działalnością ludzką a pogłębiającymi się zmianami klimatu. Jednak jak stwierdza prof. Zbigniew W.  Kundzewicz (2009, s.  2), członek Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu: „Ocieplenie widać także na dziesiątkach tysięcy pojedynczych stacji obserwacyjnych. Analiza długiej i jednorodnej (ze względu na położenie niepodlegającej »obcym« wpływom) serii obserwacji na stacji meteorologicznej w  Poczdamie pokazuje, że tempo wzrostu średniej temperatury rocznej podczas ostatnich 25 lat (0,55°C na dekadę) było aż pięciokrotnie silniejsze niż w  ciągu ostatnich 100 lat (0,11°C na dekadę)”. Wpływ człowieka na zmiany klimatu ma także wymiar polityczny, gdyż został uznany przez

Jednym z podstawowych problemów współczesnego świata jest ocieplanie się klimatu. Stanowi ono zarówno przedmiot dysput naukowych

4 Raport został przygotowany przez ponad 600 autorów pochodzących z 40 krajów, a następnie recenzowało go ponad 620 ekspertów i przedstawicieli rządów, trudno zatem podważać jego wiarygodność.

100


5 W  poprzedniej dekadzie w  Europie w  wyniku powodzi zginęło blisko 2 tysiące osób, natomiast w wyniku fal ciepła w Europie Zachodniej w 2003 r. zmarło dodatkowo 35 tysięcy osób, zwłaszcza starszych i dzieci.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

101

Część III

ju gospodarki w  Chinach. Mimo kryzysu w  2009  r. w  krajach z  szybko rozwijającymi się gospodarkami następuje w  stosunku do 2008  r. wzrost emisji – w  Chinach o  8% i  w  Indiach o  6,2%, a  natomiast w  krajach rozwiniętych zanotowano spadek – w Japonii o 11,8%, w Wielkiej Brytanii o 8,6%, w Rosji o 8,4%, w Niemczech o 7% i w USA o 6,9%. 5. W wyniku pochłaniania obszary biologicznie czynne i  oceany wychwyciły w  latach 2000–2007 z atmosfery około 54% wyemitowanego CO2 . Jednak warte zauważenia jest to, że efektywność tego procesu się zmniejsza: 50 lat temu z 1 tony CO2 wyemitowanej 600 kg było pochłaniane, obecnie 550 kg, przy trendzie malejącym. 6. Zmiany w  użytkowaniu terenów w  pierwszej dekadzie XXI wieku były odpowiedzialne za emisję około 1,1 mld ton węgla rocznie, podczas gdy w latach 90. XX wieku wartość ta wyniosła 1,5 mld ton węgla. Wynika to z poprawy polityki w zakresie użytkowania terenów, wdrażania prawa, ograniczenia nielegalnej wycinki lasów czy nowych zalesień. Zgodnie z  treścią czwartego raportu Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu negatywny wpływ zmian klimatycznych będzie objawiał się zwiększeniem liczby powodzi, fal ciepła i  pożarów lasów5. Najprawdopodobniej najpoważniejszym skutkiem globalnego ocieplenia może się okazać podniesienie poziomu oceanów i mórz, na co wpływ ma topnienie lądolodów i  lodowców, a  także wzrost temperatury wody w  oceanach. Według szacunków ocieplenie się klimatu o 1°C może spowodować wzrost poziomu wód oceanicznych o 31–110 cm. Jeżeli temperatura na Ziemi wzrośnie o  3–5°C, to należy się spodziewać wzrostu tego poziomu aż o  4–6 metrów. To z  kolei pociągnie za sobą ujemne skutki społeczne i  gospodarcze. Zalane i  zniszczone zostaną estuaria – najbardziej produktywne i charakteryzujące się największą

SCENA GLOBALNA XXI W.

194 kraje oraz Unię Europejską, które podpisały i ratyfi kowały Ramową Konwencję Narodów Zjednoczonych w sprawie Zmian Klimatu (zob. United… 1992). Z publikowanych przez Global Carbon Project raportów dotyczących bilansu węgla na świecie wynikają następujące konkluzje (Carbon… 2008): 1. Roczny wzrost stężenia CO2 w  atmosferze w  2007  r. wyniósł 2,2 ppm przy 1,8 ppm w  2006  r. Jednak ze względu na światowy kryzys w 2009 r. nastąpił spadek do 1,6 ppm, a  średnia roczna z  ostatnich 20 lat wynosi 1,5 ppm. W konsekwencji koncentracja CO2 w  atmosferze w  2009  r. wyniosła 387 ppm, tj. prawie o 40% więcej niż przed rewolucją przemysłową. Obecna koncentracja jest najwyższa od 2 mln lat. 2. Emisja CO2 w  latach 1990–2007 wzrosła o 38% i osiągnęła 8,5 mld ton węgla i w latach 2000–2007 rosła czterokrotnie szybciej niż w  latach 1990–2000. Jednak w  wyniku kryzysu 2009 r. przyniósł zmniejszenie emisji o 1,3% w stosunku do 2008 r., a mimo to był drugim co do wielkości emisji rokiem w  historii, w  którym emisja była o  prawie 40% większa niż w 1990 r. (rok bazowy Protokołu z Kyoto). 3. W największym stopniu emisja rośnie w krajach rozwijających się, w  których dodatkowo stanowi ona ponad 50% emisji świata. Chiny prześcignęły w  2006  r. w  wielkości emisji gazów cieplarnianych USA, a wkrótce Indie prześcigną Rosję i staną się trzecim co do wielkości krajem w  oddziaływaniu na klimat globalny. Ważne jest jednak, aby pamiętać, że historycznie kraje rozwijające się z  ludnością stanowiącą 80% wielkości świata odpowiadają jedynie za 20% emisji od 1750 r. 4. Po dekadach poprawy w intensywności węglowej gospodarki świata (tj. wielkości emisji gazów cieplarnianych na jednostkę produktu krajowego brutto) w  latach 2003–2005 dała się zauważyć stagnacja tej poprawy, zwłaszcza w wyniku dynamicznego rozwo-


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

różnorodnością genetyczną ekosystemy, zasoleniu ulegną delty i ujścia rzek, zatopionych zostanie wiele wysp i atoli morskich. Zmianie ulegnie także skład gatunkowy i  produktywność ekosystemów morskich zasilających rybołówstwo (Obrębska-Starkel 1993). Na całym świecie więcej niż połowa mieszkańców żyje w odległości nie większej niż 60 km od brzegów wód, zaś 1/3 miast na świecie jest zlokalizowana nad brzegami mórz i oceanów. Te dane uzmysławiają nam, jaką skalę mogą mieć bezpośrednie konsekwencje efektu cieplarnianego. A zagrożeń może być znacznie więcej. Wśród innych, wysoce prawdopodobnych scenariuszy, należy wymienić następujące: 1. Jeśli klimat się zmieni, nie będzie możliwe określanie przyszłej pogody, zwłaszcza na podstawie trendów wieloletnich, gdyż klimat będzie się charakteryzować dużą niestabilnością. Pociąga to za sobą następstwa natury gospodarczej zwłaszcza w  rolnictwie czy turystyce. 2. Wzrost liczby i  częstotliwości kataklizmów naturalnych, takich jak powodzie czy huragany. W ostatnich latach zjawiska te wyraźnie się nasilają, stwarzając zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi, oraz przynosząc straty dla gospodarki i fi rm ubezpieczeniowych. 3. Efekt El Niño6. Mimo że jest zjawiskiem naturalnym, to część uczonych uważa, że nawet mały wzrost temperatury na kuli ziemskiej ma zasadniczy wpływ na jego siłę i zasięg. Według Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu jednym ze skutków wzrostu ilości ciepła w wyniku efektu cieplarnianego jest skrócenie cyklu powstawania efektu El Niño, który oddziałuje na pogodę na całej kuli ziemskiej. Szacuje się, że El Niño w  latach 1982 i  1983 przyczynił 6 El Niño to anomalia pogodowa, powstająca gdy pasaty wiejące nad równikiem zmieniają swój kierunek lub po prostu zanikają. Imieniem El Niño (po hiszpańsku: chłopiec, dzieciątko) peruwiańscy rybacy nazwali silne wiatry i prądy morskie, które zauważyli w okresie świąt Bożego Narodzenia, a które mają duży wpływ na połowy ryb. Nazwa ta odnosi się do Dzieciątka Jezus.

102

się do śmierci około 2 tysięcy osób i spowodował straty materialne w  wysokości około 13 mld dolarów, natomiast w latach 1997 i 1998 r. wyzwolił energię milion razy większą od energii bomby atomowej zrzuconej na Hiroszimę, pozbawiając wówczas życia 2100 osób i powodując straty materialne przekraczające kwotę 33 mld dolarów (Strojec 2007). 4. Zmiany składu gatunkowego lub odmianowego uprawianych roślin. Zmiany klimatyczne będą sprzyjały bujniejszemu rozwojowi „chwastów” w uprawach. Wzrośnie intensywność porażania roślin przez patogeny i szkodniki. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że istniejący system przyrodniczy będzie mało odporny na te zmiany, bo będzie brakować naturalnych mechanizmów ograniczających liczebność populacji organizmów uznanych za szkodniki produkcji rolniczej. 5. Według ekspertów z Wildlife Conservation Society (WCS) zidentyfi kowano 12 patogenów/chorób, które rozprzestrzeniają na nowe rejony w  wyniku zmian klimatycznych, z potencjalnym niekorzystnym wpływem na zdrowie ludzi i  zwierząt, z  konsekwencjami dla globalnej gospodarki, np. wirus ptasiej grypy, wirus Ebola, żółta febra (por. The Deadly… 2008). 6. Wzrost zachorowań na choroby tropikalne. W obszarach dzisiejszego klimatu umiarkowanego mogą wystąpić schorzenia występujące obecnie jedynie w klimacie tropikalnym. W Europie w ciągu kilkudziesięciu lat może się pojawić malaria, a nawet tropikalna gorączka krwotoczna. Według Światowej Organizacji Zdrowia zmiany klimatu przyczyniły się do ponad 150 tysięcy zgonów w 2000 r., a liczba ta w przyszłości może być większa (zob. Climate… 2005). Wszystkie wymienione zagrożenia będą miały znaczący wpływ na wyniki finansowe wielu sektorów gospodarki, jak ubezpieczenia (konieczność wysokich odszkodowań za szkody spowodowane katastrofami naturalnymi), służby ratownicze (wzrost kosztów akcji, które


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

103

Część III

− bioróżnorodność będzie zagrożona, a liczne gatunki bezpowrotnie stracą swoje siedliska – w  najgorszym wypadku może wymrzeć nawet do 40% gatunków roślin i zwierząt, − wiele społeczności utraci podstawy do produkcji żywności w wyniku migracji albo zaniku gatunków ryb. W  raporcie szacuje się przyszłe straty na 5–20% światowego produktu krajowego brutto, tymczasem aby temu zapobiec ludzkość musi zainwestować w ochronę przed ociepleniem klimatu zaledwie 1–2% jego wartości. Autorzy raportu wyszczególnili kilka dróg prowadzących do zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych: − opodatkowanie podmiotów gospodarczych emitujących gazy cieplarniane, − rozdzielenie limitów emisji CO2 pomiędzy podmioty gospodarcze, a  następnie stworzenie globalnego, sprawnego rynku handlem emisjami, − zwiększenie innowacyjności technologicznej i  położenie większego nacisku na technologię produkcji energii ze źródeł odnawialnych, − edukowanie lokalnych społeczeństw i  zapewnienie odpowiednich regulacji prawnych. Konieczna byłaby zwłaszcza koordynacja rzeczonych działań na poziomie międzynarodowym, której brak stanowi aktualnie największą przeszkodę w realizacji wymienionych wytycznych. Biorąc pod uwagę zarówno skalę zjawiska jak i  jego bardzo poważne skutki dla naszego pokolenia i  kolejnych generacji, za niezbędne trzeba uznać ograniczenie wzrostu globalnej temperatury maksymalnie do 2°C w  stosunku do okresu przedprzemysłowego (ok. 1750  r.) oraz utrzymanie koncentracji ekwiwalentu CO2 w  atmosferze na poziomie 450–650 ppm (do 2100  r. bez podejmowania działań nastąpi wzrost do 935 ppm wraz ze wzrostem temperatury więcej niż o 3oC). Według czwartego raportu Międzyrządowego Zespołu do spraw Zmian Klimatu do wyżej wymienionej stabilizacji stężenia ga-

SCENA GLOBALNA XXI W.

mogą być coraz bardziej skomplikowane, przy wzrastającej ich liczbie), turystyka (utrata lub ograniczenie liczby miejsc, w  których będzie można uprawiać sporty zimowe), gospodarka komunalna (nowe normy dla infrastruktury, np. sieci kanalizacji burzowej, nowe normy dla budownictwa itp.). Adaptacja do nowych, szybko zmieniających się warunków klimatycznych będzie powodowała konieczność dostosowania zasad działania wymienionych sektorów do nowo powstających realiów. Dzisiejsze normy budowlane będą musiały zostać rozszerzone o normy zabezpieczające obiekty (tj. kominy, wieże, mosty), w  sytuacji rosnącej siły huraganów. Ze względu na wzrost intensywności i  częstotliwości opadów przepustowość istniejących systemów kanalizacyjnych odprowadzających wody deszczowe może okazać się niewystarczająca i konieczna będzie przebudowa. Z uwagi na silniejsze i częstsze powodzie (zwłaszcza w  okresie zimowym i  wiosennym), wzrośnie również rola zabezpieczeń przeciwpowodziowych. Upalne lata mogą spowodować poważne trudności w zaopatrzeniu miast w wodę, dodatkowo będzie wzrastać zagrożenie pożarowe. Fala ciepła oraz pojawienie się nowych chorób będą wymagać przygotowania służby zdrowia tak, aby można było sprostać tym nowym zagrożeniom. Zasadnicze zmiany, szkolenia, wzmocnienia kadr konieczne będą we wszelkich służbach ratowniczych. Co ważne, koszty z tym związane będą nieustannie wzrastać. Pod koniec 2006  r. opublikowano, przygotowane na zamówienie rządu Wielkiej Brytanii opracowanie (tzw. raport Sterna), które analizuje m.in. potencjalne skutki zmiany klimatu (zob. Stern Review… 2006). Zgodnie z  zamieszczonymi w  nim informacjami brak przeciwdziałania globalnemu ociepleniu wywoła w krótkim czasie poważne następstwa: − około 200 milionów ludzi zostanie tzw. uchodźcami klimatycznymi z  powodu suszy lub powodzi, które będą występować w ich krajach, − problem braku wody pitnej dotknie jednego na sześciu mieszkańców naszej planety,


zów cieplarnianych w  atmosferze potrzebna jest do 2050  r. redukcja gazów cieplarnianych o 60–80%. Powinna ona być przede wszystkim wynikiem zasadniczego wzrostu efektywności energetycznej i  rozwoju odnawialnych źródeł energii, jak również podejmowania zróżnicowanych działań: obejmujących redukcję innych gazów niż CO2 oraz związanych z  użytkowaniem terenów i  wzrostem lesistości. Uzyskanie niskiego poziomu stabilizacji wymaga wczesnych działań oraz szybszego upowszechniania i  komercjalizacji zaawansowanych technologii niskowęglowych.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Utrata bogactwa różnorodności biologicznej W  ciągu ostatnich 50 lat obserwuje się szybki proces zanikania wielu gatunków roślin i zwierząt. Według Living Plannet Index opracowywanego od lat przez organizację World Wide Fund for Nature (WWF) następują zmiany w liczbie populacji wybranych charakterystycznych gatunków podstawowych ekosystemów: lądowych (obejmujących 1341 gatunków), wód słodkich (344) i wód morskich (714) w podziale na poszczególne rejony świata. W latach 1970– 2007 wielkość populacji charakterystycznych gatunków zmniejszyła się o 30%, z czego lądowych o 25%, morskich o 26%, a słodkowodnych o  35%. Wyraźna różnica występuje pomiędzy strefą tropikalną, gdzie zanotowano zmniejszenie liczby populacji charakterystycznych gatunków o 60%, a strefą umiarkowaną, gdzie z kolei nastąpił jej wzrost o 29% (Living… 2010). Wyniki analiz prowadzonych przez Organizację Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i  Rolnictwa (Food and Agriculture Organization of the United Nations – FAO) także pokazują duże zagrożenie, gdyż co roku ubywa 13 mln ha lasów (oznacza to, że w 3 lata wycinany jest las z powierzchni większej niż obszar Polski); 96% tej utraty następuje w strefie tropikalnej.

104

W  takiej sytuacji niezbędne staje się radykalne zwiększenie ochrony przyrody, jeżeli nie ma dojść do zasadniczego zubożenia bogactw przyrody ożywionej. W 2009 r. lądowe i morskie obszary przyrody chronionej obejmowały 19 mln km 2, co stanowiło 12,9% terenów lądowych i  6,3% mórz wewnętrznych i  tylko 0,5% mórz poza wewnętrznymi. Aby uzyskać poprawę ochrony różnorodności biologicznej, konieczne jest objęcie w 2015 r. ochroną 12% pastwisk i łąk oraz 12% terenów leśnych, a także wyraźna poprawa ochrony bioróżnorodności każdego z typów terenów obejmowanych ochroną o 15% w latach 2030 i 2050 (Living… 2010).

Wyzwania przyszłości Przedstawiony obraz obecnej sytuacji i  rysujących się niekorzystnych trendów wymaga wprowadzenia zasadniczych zmian. Wiele propozycji jest prezentowanych przez różne ośrodki i grupy. W dalszej części omówiono dwie takie inicjatywy: jedną wywodzącą się ze środowiska ekologicznego, tj. World Wide Fund for Nature, a drugą – z kręgów biznesu, tj. Światowej Rady Biznesu ds. Zrównoważonego Rozwoju (World Bussiness Council for Sustainable Development – WBCSD). World Wide Fund for Nature proponuje budowanie zielonej gospodarki poprzez koncentrację na sześciu powiązanych obszarach, a mianowicie (Living… 2010):

1.

Zmiana definicji i  sposobu mierzenia prosperity, tak aby do tradycyjnie stosowanej miary, czyli produktu krajowego brutto dodać jako równoprawne: Human Development Index, współczynnik Giniego, czyli wskaźnik nierówności społecznej, Living Planet Index, wskaźniki dotyczące usług ekosystemów i  ślad ekologiczny. Jednocześnie planowanie rozwoju powinno się odbywać w granicach wyznaczonych przez dostępne zasoby jak i zdolności do absorpcji zanieczyszczeń przez środowisko. Przykładem takiego podejścia jest przygotowane w Instytucie


na rzecz Ekorozwoju opracowanie pt. Alternatywna polityka energetyczna Polski do 2030 r. Raport techniczno-metodologiczny (2009).

2. −

8 Reducing Emissions from Deforestation and Forest Degradation (REDD), tj. redukcja emisji związanych z  wycinką lasów i  ich degradacją, oznacza stworzenie ekonomicznej wartości związanej z  sekwestracją węgla w  biomasie, tworząc zachętę dla krajów rozwijających się do zredukowania emisji związanej z terenami leśnymi i  inwestowania w  zrównoważony rozwój niskowęglowy. Inicjatywa „REDD+” proponuje więcej, a mianowicie włączenie aspektów ochrony lasów, zrównoważonego ich zarządania i  wzrostu zatrzymywania węgla w biomasie leśnej.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

105

Część III

7 Biom to rozległy obszar o  określonym klimacie, charakterystycznej szacie roślinnej i szczególnym świecie zwierzęcym.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Inwestowanie w kapitał przyrodniczy: wzrost powierzchni obszarów chroniony do poziomu wyznaczonego przez Konwencję o  Ochronie Różnorodności Biologicznej, tj. uzyskanie ich 10% udziału w  każdym regionie ekologicznym (chociaż World Wide Fund for Nature i inne organizacje postulują, żeby udział ten wyniósł co najmniej 15%); podjęcie działań na rzecz trzech kluczowych biomów, tj. lasów, wód śródlądowych i oceanów7; w  zakresie lasów dotrzymanie zobowiązania wynikającego z  wyżej wymienionej konwencji, tj. zatrzymanie do 2020 r. utraty powierzchni leśnej, a  także wprowadzenie nowej, obok tradycyjnej ochrony obszarów leśnych, inicjatywy „REDD+”8 oraz upowszechnienie najlepszej praktyki w  zakresie zarządzania lasami i całego łańcucha dostaw związanych z drewnem; w  zakresie wód śródlądowych prowadzenie lepszej polityki, aby wykorzystywać wodę w  naturalnie dostępnych limitach i  unikać fragmentacji systemów wodnych; oznacza to także zapewnienie każdemu dostaw czystej wody jako podstawowego prawa człowieka, prawidłowe wykorzystywanie wody w  rolnictwie i  projektowanie, budowanie oraz użytkowanie zapór oraz innej infrastruktury gospodarki wodnej

w sposób zapewniający równowagę pomiędzy wymogami przyrodniczymi i  potrzebami ludzi; − w  zakresie oceanów dotrzymywać limitów połowów, tak aby nie przeławiać gatunków poszczególnych ryb, jak i  także zasadniczo zmniejszyć poławianie żywych zasobów morza, które nie są przedmiotem połowów; w  krótkim okresie prowadzi to do ograniczenia zdolności połowowych flot rybackich, a  gdy populacje ryb się odrodzą, wyznaczenie ostrych długofalowych limitów połowów; − inwestowanie w  biowydajność (wydajność ekosystemów); obok obejmowania ochroną konserwatorską obszarów niezbędne jest inwestowanie we wzrost wydajności ekosystemów; oznacza to wzrost produktywności ekosystemów, rekultywację terenów zdegradowanych, poprawę zarządzania terenami biologicznie czynnymi czy zrównoważone gospodarowanie użytkami rolnymi, a także zbiorami; niezbędna jest poprawa efektywności zarządzania prowadząca do obniżenia śladu ekologicznego i  wzrostu wydajności ekosystemów z  wykorzystaniem systemu certyfi kacji co do zrównoważonych praktyk w zakresie produkcji, tak aby zachować integrację ekosystemów i  ich trwałą produktywność; − nadanie wartości ekonomicznej różnorodności biologicznej i  usługom ekosystemów; niezbędne staje się wprowadzenie systemu obliczania wartości usług ekosystemów jako wytycznej do użytkowania terenów i  wydawania pozwoleń do ich wykorzystywania; w  pierwszej kolejności rządy powinny nadać wartość różnorodności biologicznej i  usługom ekosystemów oraz stosować je w  procesie decyzyjnym, jak i  do zmiany zachowań uczestników gry rynkowej; ważne jest, aby w  cenie uwzględnić koszty zewnętrzne dotyczące zachowania ilości i  jakości wód, zdolności do pochłaniania węgla czy związane z  rekultywacją zniszczonych terenów.


3. Zapewnienie na odpowiednim poziomie usług energetycznych i wyżywienia. Prowadzone studia pokazują możliwości zaspokajania potrzeb energetycznych energetyki odnawialnej w  połączeniu ze znaczącą poprawą efektywności energetycznej budynków i w transporcie. Jednocześnie niezbędne staje się wycofywanie z  paliw kopalnych, aby nie powodować emisji gazów cieplarnianych. Taka strategia wymaga inwestowania w  innowacyjne technologie, a  jednocześnie może i  powinna tworzyć tzw. zielone miejsca pracy. W  zakresie wyżywienia nie tylko dotyczy to niedożywienia czy marnotrawstwa, ale oznacza także równoprawny dostęp do produktów żywnościowych. W konsekwencji oznacza to zasadniczą reorientację co do naszych oczekiwań w  zakresie produktów spożywczych.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

4.

Właściwe użytkowanie terenów i związane z nim planowanie przestrzenne. Kluczowe staje się pytanie, czy jesteśmy w stanie wyżywić i zapewnić warunki do mieszkania rosnącej liczbie mieszkańców naszej planety przy potrzebach związanych z  ochroną bioróżnorodności i  zachowaniu usług ekosystemów. Według Organizacji Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i  Rolnictwa wzrost produkcji żywności o  70% pozwoli na wyżywienie planety. Jednocześnie w związku z odejściem od paliw kopalnych coraz więcej terenów przeznacza się pod biopaliwa i  biomateriały. Jednak mimo takiego wzrostu zapotrzebowania na produkty roślinne i  zwierzęce rzeczony postulat jest możliwy do zrealizowania, pod warunkiem że podejdziemy globalnie do rozwiązania tego problemu (mając na względzie zróżnicowanie pod względem biowydajności w poszczególnych krajach). Przykładowo Kanada i  Australia mają możliwość wzrostu wykorzystania swoich terenów, nie przekraczając limitu śladu ekologicznego, podczas gdy Singapur czy Wielka Brytania są w odwrotnej sytuacji.

106

5.

Dzielenie się ograniczonymi i  nierównomiernie występującymi zasobami. W sytuacji limitowanego dostępu do zasobów – ze względu na fi zyczną ich skończoność lub ograniczoność w  odnawialności – niezbędne staje znalezienie narzędzia do równoprawnego zaspokojenia dostępu do energii, wody czy żywności poszczególnym krajom czy ludziom. Jednym z rozwiązań jest określenie dostępnej ilości zasobów w formie budżetów dla poszczególnych krajów. Takim rozwiązaniem jest np. handel uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych, którego podstawą jest dopuszczalna wielkość emisji jako budżet, w którym musi się realizować rozwój gospodarczy i  społeczny. Niezbędna staje się też zmiana zachowań rządów, fi rm, samorządów, gospodarstw domowych i poszczególnych osób co do skali i rodzaju konsumpcji, tak aby ci, którzy konsumują dużo, często bardzo marnotrawnie, stworzyli możliwość konsumpcji tym, którzy konsumują mniej, często poniżej poziomu godnego życia, wszystko jednak w  granicach wyznaczonych przez dostępne zasoby.

6.

Niezbędne zmiany: instytucjonalne, procesu podejmowania decyzji i  rządzenia. Obecny system rządzenia co do gospodarowania środowiskiem przyrodniczym poniósł klęskę i  dotyczy to zarówno rządów jak i rynków. Konieczna jest zmiana, transformacja. Dalekowzroczne rządy muszą dostrzec szansę na prowadzenie gospodarki i  rozwoju społecznego z  uwzględnieniem wartościowania środowiska przyrodniczego i  właściwą alokacją środków dążąc do społecznie godnego życia. Niezmiernie ważne są działania na międzynarodową skalę co do wycofywania się z  antyekologicznych subsydiów i  budowania globalnej równowagi, a  także zintegrowanego postępowania od poziomu międzynarodowego, przez lokalny, regionalny i sektorowy. Niezbędne jest wypracowanie nowego mechanizmu finansowego prowadzącego do wykorzystania gospodarki rynkowej – takiej, która rozpoznaje zasoby środowiska i  usługi


Podsumowanie Niniejsze rozważania wyraźnie pokazują, że globalne problemy ekologiczne stają się podstawowym wyzwaniem dla świata i  to nie tylko w perspektywie obecnego pokolenia, ale także następnych generacji. Degradacja środowiska, wyczerpywanie się zasobów naturalnych czy zmiany klimatu wyraźnie wskazują na konieczność poszukiwania nowych rozwiązań i to w skali światowej. Nie wystarcza już mówienie o  minimalizacji oddziaływania na środowisko

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

107

Część III

− zapewnienie 9 mld ludzi dostępu do edukacji, zachęcenie do angażowania się w  życie gospodarcze zwłaszcza kobiet oraz wypracowanie radykalnego stylu życia, bardziej efektywnego w sensie środowiskowym; − włączenie w  kalkulacje ekonomiczne kosztów zewnętrznych, poczynając od zagadnień dotyczących emisji gazów cieplarnianych i usług ekosystemów; − doprowadzenie do podwojenia produkcji żywności, ale bez wzrostu terenów rolniczych i zużycia wody; − powstrzymanie o połowę procesu utraty terenów leśnych i rozwijanie plantacji lasów; − ograniczenie emisji gazów cieplarnianych o 50% w 2050 r. w stosunku do 2005 r. wraz ze zmianami w  kierunku niskowęglowej produkcji energii i  wprowadzenia wysoce efektywnych rozwiązań po stronie użytkowania energii; − wprowadzenie niskowęglowych rozwiązań w transporcie; − uzyskanie 4–10-krotnej poprawy wskaźnika produktywności zasobów i materiałów. Autorzy uważają, że istnieją szanse na zbudowanie gospodarki niskowęglowej, miast, których funkcjonowanie, nie generuje odpadów, realizowanie transportu i infrastruktury w zgodzie z  biowydajnością i  zapewnieniem usług ekosystemów, co w sumie miałoby zaowocować odpowiednią jakością życia i  godnymi warunkami egzystencji (Vision… 2010).

SCENA GLOBALNA XXI W.

ekosystemów jako określonej wartości ujmowanej w rachunku ekonomicznym. W tej zmianie perspektywy istotna rola przypada przedsiębiorcom. Z inną inicjatywą wystąpiła Światowa Rada Biznesu do spraw Zrównoważonego Rozwoju w  raporcie pt. Vision 2050: The New Agenda for Business – in Brief (2010). Punktem wyjścia dla zawartych w nim propozycji była zarówno liczba ludności na świecie w 2050 r., tj. 9 mld (która oznacza dla biznesu nowych konsumentów), jak i  wyczerpujące się zasoby i  ocieplenie się klimatu (co wiąże się z  koniecznością zmiany konsumpcyjnego stylu życia na bardziej odpowiedzialny), co z kolei powinno się przełożyć na rynek dóbr konsumpcyjnych. Koncepcja ta została wypracowana przez liderów 29 fi rm o zasięgu globalnym, we współpracy z ekspertami. Przyjęto, że zaspokojenie potrzeb tak znacznej liczby ludności musi następować w  ramach limitów, jakie narzuca skończoność planety i  jej surowców. Jednocześnie uznano za ważkie doprowadzenie do wysokiego standardu takie sfery życia jak: dostęp do edukacji, służby zdrowia, możliwość przemieszczania się oraz zaspokojenie potrzeb podstawowych, tzn. żywności, wody, energii i schronienia, jak również dostęp do innych dóbr konsumpcyjnych. Przyjęto także, że w 2050 r. ślad ekologiczny mieszkańców planety będzie znacząco mniejszy niż obecnie – praktycznie taki, na jaki pozwala biowydajność, tzn. wyniesie 1,1 (Vision… 2010). Wspólne stanowisko objęło 9 obszarów (ludzkie wartości, rozwój społeczny, gospodarka, rolnictwo, lasy, energetyka, budownictwo, transport i  gospodarka materiałowa), dla których wypracowano krytyczne ścieżki dojścia do uzyskania zrównoważonej przyszłości. Zaproponowane zmiany odnoszą się do problematyki gospodarowania wodą, żywnością i energią; oznaczają konieczność zmian w  zachowaniach społecznych i  wprowadzenie innowacyjnych rozwiązań technologicznych. Całość koncepcji zbudowano w  sposób zintegrowany, wykorzystując podejście holistyczne. Wyznaczono następujące cele:


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

czy o  obejmowaniu ochroną konserwatorską nowych obszarów. Niezbędne staje się wyjście od limitów wyznaczonych przez ilość dostępnych zasobów jak i  zdolności środowiska do poradzenia sobie z  odpadami działalności ludzkiej. W  system wartości ekonomicznych jako niezbędny czynnik gry rynkowej należy włączyć różnorodność biologiczną i usługi ekosystemów. To wszystko wyznacza nowy paradygmat rozwoju, rozwoju zrównoważonego, ale nie rozumianego jako kompromis pomiędzy gospodarką, środowiskiem a  społeczeństwem, ale jako rozwój w  granicach wyznaczonych przez systemy przyrodnicze podtrzymujące życie na kuli ziemskiej. To jest rzeczywiste wyzwanie ekorozowojowe. W  tym kierunku idą, choć z  całkowicie różnych pozycji, czyli ekologicznych i  biznesowych, przytoczone propozycje. Oby owe rozwiązania wypracowane w  duchu rzeczywistego zrównoważenia stały się codzienną praktyką – od skali międzynarodowej, przez krajową, regionalną, lokalną do pojedynczego obywatela, a także od korporacji międzynarodowych po małe i średnie przedsiębiorstwa. Jako puentę pozwolę sobie przytoczyć hasło polityczne austriackich Zielonych: „Pożyczyliśmy Ziemię od naszych wnuków, a  gdy coś pożyczamy, powinnyśmy oddać w dobrym stanie”.

Bibliografia Alternatywna polityka energetyczna Polski do 2030  r. Raport techniczno-metodologiczny (2009), Instytut na rzecz Ekorozwoju, Warszawa. Carbon budget and trends 2007 (2008), Global Carbon Project, 26.09.2008, http://www.globalcarbonproject.org/carbonbudget/09/hl-compact.htm. Carley M.  i  Spapens P.  (2000), Dzielenie się światem – zrównoważony sposób życia i  globalnie sprawiedliwy dostęp do zasobów naturalnych w XXI wieku, Instytut na rzecz Ekorozwoju, Warszawa. Climate and health (2005), World Health Organization, Geneva, http://www.who.int/globalchange/news/fsclimandhealth/en/index.html.

108

Climate Change 2007: Synthesis Report (2008), Intergovernmental Panel on Climate Change, Geneva, http://www.ipcc.ch/publications_and_ data/publications_ipcc_fourth_assessment_report_synthesis_report.htm. Daly H.E.  (2005), Economics in Full World, „Scientific American”, September. Economy-wide material flow accounts and derived indicators. A methodological guide (2001), European Communities, Luxembourg. EN35 External costs of electricity production (2008), European Environment Agency, Copenhagen. Ewing B., Moore D., Goldfinger S., Oursler A., Reed A.  i  Wackernagel M.  (2010), The Ecological Footprint Atlas 2010, Global Footprint Network, Oakland. Fura M.  (2010), Zenith Optimedia: Rynek reklamy na świecie wzrośnie w  2010 roku o  3,5 proc., 22.07.2010, http://forsal.pl/artykuly/437914,zenith_optimedia_rynek_reklamy_na_swiecie_ wzrosnie_w_2010_roku_o_3_5_proc.html. Kluczowe problemy środowiskowe, z  którymi musi zmierzyć się Europa (2009), „Sygnały 2009 EEA”, Europejska Agencja Środowiska, Kopenhaga. Kundzewicz Z.W. (2009), Wątpię, więc jestem – dyskusja z  poglądami sceptyków klimatycznych, http://www.chronmyklimat.pl/theme/UploadFiles/ProfKundzewicz.pdf, 10.09.2009. Living Planet Report 2010. Biodiversity, biocapacity and development (2010), WWF International, Gland. Obrębska-Starkel B. (1993), Images of weather and climate, Instytut Geografi i Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków. Pazda A. (2006), Ceny energii elektrycznej – fakty i mity, „Wokół Energetyki”, vol. 9, t. 4, http:// www.cire.pl/pliki/2/cenfakmity.pdf. Size, structure and distribution of transport subsidies in Europe (2007), EEA Technical report, nr 3, European Environmental Agency, Luxembourg. Stern Review on the Economics of Climate Change (2006), HM Treausury, London, 30.10.2006, http://www.hm-treasury.gov.uk/sternreview_ index.htm.


Strojec D. (2007), El Nino, 24.06.2007, http:// www.eioba.pl/a/1l1v/el-nino. The Deadly Dozen (2008), Wildlife Conservation Society, New York, http://www.wcs.org/media/fi le/DEADLYdozen_screen.pdf. United Nations Framework Convention on Climate Change (1992), United Nations, New York, 9.05.1992, http://unfccc.int/resource/docs/convkp/conveng.pdf oraz http://unfccc.int/essential_background/convention/status_of_ratification/items/2631.php.

Vision 2050: The New Agenda for Business – in Brief (2010), World Bussiness Council for Sustainable Development. Welfens M.J., Śleszyński J., Schulz H., Mundel A. i Stodulski W. (1999), Ekorozwój poprzez odmaterializowanie produkcji i  konsumpcji – strategia dla nowej polityki ekologicznej w Polsce, Raport 2/99, Instytut na rzecz Ekorozwoju, Warszawa. World Energy Outlook 2010 (2010), International Energy Agency, Paris.

Barbara Warzybok, Ośrodek Przetwarzania Informacji: Jako Ośrodek Przetwarzania Informacji chcemy obecnie zająć się programem ramowym, który jeszcze w Polsce nie był ewaluowany. Zamierzamy dowiedzieć się, czy piąty, szósty i częściowo siódmy program ramowy, a więc projekty w ostatnich fazach działania, przyniosły jakieś rezultaty. Produktem finalnym będzie jeszcze w tym roku raport z badania. (fragment stenogramu, więcej na http://www.pte.pl/226_archiwum.html)

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

109

Część III

SCENA GLOBALNA XXI W.

„Ewaluacja programów i instrumentów” 15 marca 2012 r.


Gunter Pauli, The Blue Economy, 10 Years, 100 Innovations, 100 Million Jobs Julian Auleytner

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

K

siążka pod powyższym tytułem jest popularyzowana pod szyldem Klubu Rzymskiego, organizacji, która przedstawia globalne punkty widzenia na problemy rozwoju ludzkości. Książka G.  Pauli ma charakter pionierski dla widzenia ekologii, jako nauki praktykowanej. Przede wszystkim zaskakuje czytelnika nowatorska metoda podejścia – obserwacja wdrażanych innowacji na świecie, których źródłem jest sama przyroda. Pauli postanowił zająć się takimi rozwiązaniami, które mają źródło w naśladownictwie przyrody. Jednakże szukał takich zastosowań, które prowadziły do „obiegu zamkniętego”, do utylizacji odpadów. Autor postawił sobie za cel maksymalne wykorzystanie wiedzy z  zakresu biologii, fi zyki, chemii. Takie interdyscyplinarne podejście odbiega od „szufladkowego” uprawiania nauki. Okazuje się bowiem, że naukowo jednostronne podejście do problemu nie pozwala na widzenie go przez pryzmat innych dziedzin nauki i może prowadzić do fałszywych wniosków. Pauli przedstawia rodzinną motywację do napisania książki: rozmawiał on ze swoimi

110

dziećmi i w pewnym momencie zdał sobie sprawę, że gra idzie o lepszy świat dla nadchodzących pokoleń. Lepiej żyć niż rodzice – to pogląd, który akceptują dzieci autora. To jednak wymaga działań współcześnie w taki sposób, aby nasi następcy mogli świat poprawiać, a  nie tkwić w  zdegradowanym ekologicznie środowisku. Filozofia tej pracy opiera się na poglądzie, że nie należy żądać więcej od ziemi, natomiast należy zrobić więcej z  tym, co ona nam dostarcza. Autor sugeruje podglądanie przyrody, jej naśladowanie i branie przykładu z rozwiązań, które ona sama stosuje. W przeciwnym razie działalność człowieka prowadzić będzie do degradacji i dewastacji. Np. tylko 17% produkcji cukru z trzciny jest użyteczna dla konsumpcji, reszta to odpady, które na różne sposoby zatruwają środowisko. 30% papieru jest czystym efektem zużycia drewna, zaś 70% drewna to odpad. Niewiele osób tym się przejmuje, ale odpady te powiększają się z  roku na rok podobnie jak inne surowce, które tylko częściowo wykorzystuje się do spożycia. Z czasem tworzy się efekt mnożnikowy, uderzający w człowieka i jego gospodarkę.


Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

111

Część III

27.03.2012 r. - od lewej: prof. Julian Auleytner, prof. Zdzisław Sadowski, prof. Elżbieta Mączyńska, dyskusja pt. „Opinia o książce Guntera pauli the Blue Economy 10 Years, 10 Innovations, 1000 Millions Jobs”

SCENA GLOBALNA XXI W.

Tytuł wskazuje, że błękitna ekonomia (gospodarka) stawia sobie za cel regenerowanie, oszczędzanie, zastępowanie dobra rzadkim, nie zanieczyszczanie środowiska. Diagnoza jest alarmująca: człowiek w  krajach bogatych nie dba o  ograniczone zasoby ziemi, rosną tam koszty składowania odpadów, ich sortowania i utylizacji. Kraje biedne z kolei są traktowane jako miejsca taniego składowania pozostałości konsumpcji bogatych oraz eksploatacji ograniczonych zasobów w sposób rabunkowy. Pauli stosuje metodę prezentacji kaskadowej; kompleksowo pokazuje ona proces, wykorzystanie materiałów, uzyprof. Antoni Kukliński, 27.03.2012 r. skane produkty i wyniki. Schemat poniżej „Opinia o książce Guntera pauli the Blue Economy 10 Years, dotyczy ograniczenia i  wyeliminowania 10 Innovations, 1000 Millions Jobs" pożarów lasów w Meksyku i USA poprzez wykorzystanie drzewa o średnicy do 7 cali. w  takim wymiarze nieznanej, ale ewidentnie Drugim, wybranym przykładem z  książki koniecznej i  oczywistej z  punktu widzenia zaPauliego jest diagram pokazujący ekologicznie chowania globalnie i  regionalnie równowagi nieefektywną produkcję żyletek. przyrodniczej. Edukacja ekologiczna oparta Książka Pauliego jest nie tylko autorskim jest na 200 innowacjach, które zrealizowano na manifestem ekologicznym, wprowadza ona świecie, i  które osobiście Pauli opisywał i  ocenas w świat nowej edukacji ekologicznej, u nas niał. Pierwsze 100 innowacji opiera się na naśladownictwie rozwiązań natury, drugie 100 jest inspirowanych przez modele konkurencyjnego biznesu. Autor uważa, że nowe podejście do przyrody powinno przyczynić się do stworzenia 100 mln miejsc pracy na świecie. Klub Rzymski jest znany z wyjątkowej siły argumentów przedstawianych w  publikowanych raportach. Studium G. Pauli wpisuje się w tradycję tej organizacji wymową prezentowanych tez oraz metodą dydaktyczną. Z całą pewnością książka ta powinna zostać przetłumaczona na polski.


Rekonfiguracja sceny globalnej XXI w. Artykuł dyskusyjny Antoni Kukliński

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

J

esteśmy świadkami i  uczestnikami największej rekonfiguracji sceny globalnej w ciągu ostatnich 500 lat. Środek ciężkości światowej gospodarki i  polityki w  sposób nieunikniony przesuwa się z Zachodu na Wschód1. Podłożem tego procesu jest różnica pomiędzy słabą dynamiką rozwoju Wspólnoty Atlantyckiej a wysoką dynamiką rozwoju Chin i Indii. W  bardziej ogólnej perspektywie możemy mówić o „odnalezionej” mocy cywilizacji Chin i Indii oraz „zgubionej” mocy cywilizacji Wspólnoty Atlantyckiej. To jest podstawowy problem historiozoficznej trajektorii mocy „odnalezionej” versus trajektorii mocy „zgubionej”2 . Dlaczego dwie dekady lat 1990–2010 były trajektoriami mocy „odnalezionej” Chin i  Indii oraz trajektoriami mocy „zgubionej” Wspólnoty Atlantyckiej? Wspólnota Atlantycka dysponowała wspaniałym bilansem otwarcia – glorii zwycięstwa nad imperium sowieckim. Wydawało się, że przeżywamy „koniec historii”, i że dalsze dzieje ludzkości będą permanentną dominację Wspólnoty Atlantyckiej. Tę permanentną dominację miała zapewnić realizacja modelu neoliberalnej 1 Por. OECD, The Report of OECD. Perspective on global development 2010, Shifting Wealth, Paris 2010. 2

Por. W.  Orłowski, Świat do przeróbki. Spekulanci, bankruci, giganci i ich rywale, Agora, Warszawa 2011; dalej artykuł W. Orłowski, Świat, ibidem.

112

globalizacji3, która w  latach 1990–2010 przeżywała okres swego triumfu i rozkwitu. Był to jednak triumf pozorny. Bilans zamknięcia dwóch dekad 1990–2010 pozwala stwierdzić, że neoliberalna globalizacja przyniosła zupełnie nieoczekiwane rezultaty. Wspólnota Atlantycka znalazła się w  pułapce bardzo niskiej dynamiki rozwojowej oraz ogólnego klimatu gubionej mocy gospodarczej i politycznej4. Głównymi beneficjentami neoliberalnej globalizacji stały się azjatyckie mocarstwa Chin i Indii, które odkryły klucze dynamicznego rozwoju oraz odnalezionej mocy powrotu na wielka scenę globalną po długim okresie 500-letniej nieobecności na tej scenie. W takim kontekście trzeba analizować epokową rekonfigurację sceny globalnej XXI  w. W  tym krótkim opracowaniu chciałbym zwrócić uwagę na los czterech wielkich aktorów tego procesu dziejowego. Chodzi o  losy USA, Unii Europejskiej, Chin i Indii 5.

3 Por. M. Hilgers, The three anthropological approaches to neoliberalism, „International Social Science Journal”, December 2010, 4

The Atlantic Community. The Titanic of the XXI century?, red. A. Kukliński, K. Pawłowski, Nowy Sącz 2010. 5

The future of Regions. The Megaspaces of the XXI century, red. P. Artymowska, A. Kukliński, P. Żuber, Mini-


USA

6

Por. R.  Haas, What follows American domination, „Financial Times”, 16.04.2008.

Powstanie Unii Europejskiej jest największą innowacją instytucjonalną XX w. Jest to przełom w  historii Europy jako kontynentu zwaśnionych narodów, społeczeństw i  państw. Jednocześnie jest to zamknięcie trzech wieków dominacji porządku westfalskiego, który przyjmował zasadę suwerenności państwa jako dobro najwyższe. Unia Europejska jest organizacją międzynarodową nowego typu, o innej tożsamości niż ONZ lub OECD. Unia Europejska jest kwalifi kowanym związkiem państw, które wyraziły zgodę, aby obok indywidualnej suwerenności każdego członka związku pojawiła się domena suwerenności wspólnotowej, reprezentowanej przez instytucje Unii Europejskiej. Unia nie jest jednak państwem federalnym, które można porównywać z USA. Dzieje Unii Europejskiej są dokumentem wielkiego historycznego sukcesu w  procesach integracji przestrzeni europejskiej, w procesach tworzenia nowego europejskiego porządku prawnego, w  procesach tworzenia widzialnej w skali globalnej gospodarki europejskiej. 7

Por. A.  Wierzbicki, Polska Myśl Strategiczna. Na spotkanie z enigmą XXI w., „Biuletyn PTE”, kwiecień 2011. 8

Unia Europejska. Dylematy XXI  w., red. A.  Kukliński, J. Woźniak, Kraków 2011.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

113

Część III

stry of Regional Development, Warsaw 2011; Megaspaces, op.cit.

Unia Europejska8

SCENA GLOBALNA XXI W.

Scena globalna XX w. była zdominowana przez USA, jako największe mocarstwo w  dziejach świata. Stany Zjednoczone były najważniejszym twórcą i  gwarantem nowego porządku globalnego, który ukształtował się po II wojnie światowej. PAX Americana miała głębokie źródła w mocy politycznej, gospodarczej i militarnej USA jako wiodącej siły świata zachodniego w konfrontacji z imperium sowieckim. Upadek tego imperium otworzył krótki okres monopolistycznej dominacji PAX Americana w  systemie porządku globalnego. Niestety Amerykanie nie potrafi li wykorzystać tego unikalnego momentu historii i stać się źródłem tworzenia nowego porządku globalnego XXI w. Replika doświadczeń wiodącej roli USA w zakresie tworzenia nowego porządku globalnego po II wojnie światowej okazała się niemożliwa w warunkach ostatniej dekady XX w. Moment unipolarnej dominacji USA na scenie globalnej okazał się krótkim momentem historii. Zachodzące słońce PAX Americana nie znaczy oczywiście, że Amerykanie tracą pozycję ważnego aktora sceny globalnej, tracą tylko pozycję aktora decydującego w klimacie unipolarnym. Wkraczamy w okres kształtowania nowej multipolarnej sceny globalnej. Czy możliwe jest przejście od starej do nowej sceny globalnej w warunkach procesu sterowanego, czy też czeka nas okres globalnego chaosu6? Trzeba jednak podkreślić, że Stany Zjednoczone Ameryki ciągle są najważniejszym aktorem sceny globalnej. USA dysponuje ogromnym, najbardziej zaawansowanym technologicznie potencjałem militarnym. Jednak ten potencjał jest już niewystarczający, aby Stany Zjednoczone mogły spełniać rolę unipolarnego strażnika

porządku globalnego. USA są największą i  najbardziej innowacyjną gospodarka świata. Ta najbardziej innowacyjna gospodarka nie jest jednak gospodarką zdolną generować wysoką stopę wzrostu. To jest ważne pytanie, sugerujące, że nasze systemy monitoringu procesów innowacji nie chwytają różnicy pomiędzy innowacjami przełomowymi a innowacjami marginalnymi7. Elitarne uniwersytety amerykańskie są w dalszym ciągu najważniejszymi ośrodkami kształcenia elity globalnej. Jednak ta elita nie potrafi znaleźć wyjścia z labiryntu obecnego wielkiego kryzysu. To są paradoksy bulwaru zachodzącego słońca największego supermocarstwa w dziejach świata.


Niewątpliwie Unia Europejska jest olbrzymem gospodarczym. Jest jednak politycznym karłem, który nie dysponuje zdolnością do przejęcia wielkiej roli w  globalnym koncernie supermocarstwowym. Polityka słabości Unii jest również barierą w  procesach przezwyciężania wielkiego kryzysu naszych czasów. Przez 50 lat wydawało się, że deficyt rozwiązań federalnych nie jest hamulcem rozwoju Unii. W  tej chwili widzimy, że tylko Unia sfederalizowana może spotkać się z enigmą XXI w. Słaba niesfederalizowana Unia po prostu utonie w  oceanie nieodpowiedzialnego populizmu oraz nastrojów renacjonalizacji europejskiej sceny politycznej.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Chiny9 Błyskawiczny awans potęgi gospodarczej i politycznej Chin jest prawdopodobnie najważniejszym czynnikiem rekonfiguracji sceny globalnej XXI w. W ciągu 30 lat Chiny przekształciły się z  zacofanego kraju rolniczego w  pierwszorzędne supermocarstwo, które w  stosunkowo niedalekiej przyszłości może rzeczywiście stać się „państwem środka”, w globalnym tego słowa znaczeniu. Sukces i  dynamika rozwoju Chin10 ma trzy źródła. Pierwszym źródłem jest cywilizacja konfucjańska, która tworzy środowisko kulturowe do rozwoju silnego państwa, silnego społeczeństwa i silnej gospodarki. Drugim źródłem jest doświadczenie systemu autorytarnego, który rozwinął ideologię i  praktykę długookresowego planowania strategicznego11 wchłaniającego nie tylko rosnące potencjały endogeniczne gospodarki i  społeczeństwa, lecz także egzogeniczne możliwości tworzone przez procesy globalizacji oraz przez system wielkich korporacji transnarodowych.

Trzecim źródłem jest skala, talenty i dyscyplina społeczeństwa chińskiego stale tworzącego nowe zasoby mobilnej pracy jako podstawy dynamicznego rozwoju gospodarczego. Chiny stały się największym warsztatem przemysłowym świata oraz potencjalnie największym źródłem wolnych zasobów finansowych. Chiny w  stosunkowo krótkim czasie mogą stać się światową potęgą nauki, edukacji i kultury. Ta laudacja sukcesu Chin nie pozwala jednak zapomnieć o drugiej stronie medalu. Chodzi o rosnącą polaryzację biegunów bogactwa i ubóstwa, o  rosnące napięcia społeczne, o  patologię wszechogarniającej korupcji, o  dewastację środowiska ekologicznego, która może przynieść negatywne konsekwencje w skali globalnej. Moje uwagi o doświadczeniach Chin są tylko komentarzem do artykułu K. Burskiego pt. Rola Chin i  Indii w  kształtowaniu sceny globalnej XXI w., zamieszczonego w tym „Biuletynu PTE”.

Indie12 Ostatnie dwudziestolecie otworzyło nowy etap w  rozwoju indyjskiego społeczeństwa, indyjskiej gospodarki i  indyjskiego państwa. Historyczny klimat stagnacji i zależności został zastąpiony nową psychologią sukcesu wyłaniającego się nowego supermocarstwa in statu nascendi. W  latach 1947–1990 gospodarka Indii była przytłumiona gorsetem imitacji sowieckiego systemu planowania, który wzmocnił negatywne cechy straszliwego aparatu indyjskiej biurokracji. Dopiero upadek imperium sowieckiego13 stworzył podstawy ideologiczne i instytucjonalne dla procesu dość głębokiej, oczywiście niepełnej liberalizacji systemu gospodarczego. Ta ograniczona liberalizacja była jednak przełomowym punktem zwrotnym, który stał się wielkim pchnięciem w  procesach rozwoju gospodarki Indii, która w 2012 r. staje się trzecią gospodarką świata.

9

Por. K. Burski Rola Chin i Indii w kształtowaniu sceny globalnej XXI w., „Biuletynu PTE”, kwiecień 2012.

114

10

Por. J.M. Rousseau, Megaspaces, op.cit.

11

Por. A. Kuklińskiego, ibidem.

12 13

Por. artykuły na temat Indii, Megaspaces, op.cit.

Por. A.  Kapur, India’s path was powered by Soviet fall, IHT, November 20 2009.


Pole wzajemnych relacji USA, Unii Europejskiej, Chin i Indii W  tytule tym nie podejmuję pełnej analizy i  pola relacji czterech supermocarstw. Ograniczymy nasze uwagi do trzech relacji: 1) relacji USA–Unia Europejska–Wspólnota Atlantycka, 2) relacji USA–Chiny–Chimerica, 3) relacji Chiny–Indie–Chindia.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

115

Część III

ogromną skalę budują nowy system komunikacji drogowej kolejowej lotniczej. W  Indiach zły stan infrastruktury technicznej oraz słabe perspektywy pozytywnych zmian w tej dziedzinie są bolesnym hamulcem rozwoju gospodarczego i społecznego. 5. Podkreślając różnice w procesie rozwoju Indii i Chin trzeba zwrócić uwagę na smutne podobieństwa strukturalne tych dwóch supermocarstw. W  obu krajach powszechnie występują zjawiska korupcji, przenikającej sposoby funkcjonowania prawie wszystkich dziedzin życia gospodarczego, społecznego i politycznego. Korupcja w tak różnych warunkach kulturowych, społecznych i  politycznych powinna być przedmiotem transdyscyplinarnych studiów naukowych, które odpowiedzą na ważne pytania, czy wspaniałe cywilizacje Indii i  Chin znajdą siły wewnętrzne, które pozwolą wyzwolić społeczeństwa Indii i Chin z brzemienia korupcji, jako zdawałoby się nieuleczalnej patologii społecznej. 6. Przedstawiając elementy analizy porównawczej Chin i  Indii podkreślamy, że oba mocarstwa są bardzo ważnymi współautorami i  współaktorami rekonfiguracji sceny globalnej XXI w. Siła, dobra wola i myśl strategiczna Indii i Chin mogą przeważyć szalę globalnego losu i  przynieść odpowiedzi na pytania, czy rekonfiguracja sceny globalnej XXI w. będzie trajektorię lepszej czy gorszej przyszłości świata.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Źródła tego sukcesu gospodarczego można znaleźć w  dynamice indyjskiego przedsiębiorstwa, które potrafi ło zmierzyć się z  wyzwaniami rynku wewnętrznego i  globalnego. Jednak najważniejszym i najbardziej głębokim źródłem jest społeczeństwo Indii tworzące zasoby utalentowanej siły roboczej reprezentujące ogromną skalę tej siły, jak również jej zróżnicowanie w  całej palecie od najniższych kwalifi kacji do najwyższych pięter kompetencji technologicznych i intelektualnych. W doświadczeniach Wspólnoty Atlantyckiej analizujemy historyczną sekwencję procesów rozwoju społeczeństw agrarnych, społeczeństw przemysłowych oraz społeczeństw informacyjnych. Doświadczenia Indii i  Chin niosą wielką innowację w  ogromnej skali transformacji, w której zaznacza się niekonsekutywny a paralelny rozwój społeczeństw agrarnych, przemysłowych i informacyjnych. Indie i Chiny w tym samym czasie są sceną rewolucji przemysłowej i  informacyjnej. Analiza tego problemu jest ważnym wyzwaniem nauk społecznych. Kontynuując tę trajektorię porównawczą refleksji nad doświadczeniami chińskimi i  indyjskimi warto zwrócić uwagę na sześć zjawisk: 1. Indie są największą demokracją świata z całą potęgą siły i słabości tego systemu. 2. Chiny są największą autokracją świata. Sukcesy i  słabości autokracji chińskiej są wielkim wyzwaniem nie tylko dla Indii, lecz także cywilizacji atlantyckiej oraz liberalnej demokracji. 3. W procesach rozwoju Indii dominują zjawiska rozwoju spontanicznego w kategoriach gospodarczych, społecznych i politycznych. W procesach rozwoju Chin dominują zjawiska rozwoju sterowanego. Chińska długookresowa myśl strategiczne jest wyzwaniem nie tylko dla Indii, lecz także dla paraliżu myśli strategicznej Wspólnoty Atlantyckiej. 4. W  bilansie siły i  słabości Indii i  Chin trzeba zwrócić uwagę na porównanie ogromnej dynamiki inwestycji infrastrukturalnych w  Chinach oraz niebezpiecznej stagnacji tych inwestycji w  Indiach. Chińczycy na


SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Wspólnota Atlantycka14 T.G.  Ash opublikował wspaniałe dzieło będące laudacją Wspólnoty Atlantyckiej15. Jest to wielka i  potężna wspólnota – wspólnota zachodniej cywilizacji, wspólnota liberalnej demokracji, wspólnota innowacji kultury i  wolności akademickiej, wspólnota dynamicznych przedsiębiorstw kapitalistycznych. Wielkość i  moc tej wspólnoty jest sparaliżowana przez dezintegrację polityczną i  ideologiczną, która jest dramatycznym, a  może tragicznym węzłem gordyjskim16. Jeśli wspólnota ta nie znajdzie aleksandryjskich rozwiązań to Wspólnota Atlantycka stanie się Titanikiem XXI w. W pesymistycznej interpretacji tego dramatu możemy iść dalej i powiedzieć, że na naszych oczach dokonują się dwa megahistoryczne samobójstwa. Samobójstwo USA, które traci swoją moc jako siły gwarantującej funkcjonowanie porządku globalnego. Samobójstwo Unii Europejskiej niezdolnej do sprostania wyzwaniom kryzysu europejskiego i  globalnego. Ginie klimat solidarności krajów Unii Europejskiej, ginie domena wspólnej suwerenności Unii. Ten proces tragicznego osłabienia mocy Wspólnoty Atlantyckiej rekonfiguruje scenę globalną stwarzając zupełnie nową sytuację autodestrukcji głównych autorów historycznie ukształtowanej sceny globalnej. Oczywiście nie powinniśmy ulegać widmom, które rodzą się w  złych snach. Jednak osłabienie mocy i  dezintegracja Wspólnoty Atlantyckiej jest niepodważalnym faktem historycznym naszych czasów, opisywany węzeł gordyjski jest węzłem rzeczywiście istniejącym. Czy można jednak contra spem sperare przewidywać, że Wspólnota Atlantycka przeżyje swój renesans w doświadczeniach XXI w.? 14

Por. Titanic, op.cit.

15

T.G. Ash, Free World, Random House, New York 2004, polskie wydanie Znak, Kraków 2005. 16

K.  Rybiński i  inni, Gordian Knots of the XXI century, Ministry of Regional Development, Warsaw 2008.

116

W tym kontekście można zacytować utopijnie brzmiący projekt manifestu konferencji krakowskiej17 z  6 czerwca 2008  r., a  więc z  okresu przez wielkim kryzysem: „Europa i  świat na początku XXI stulecia stają przed szeregiem trudnych wyzwań. Dlatego uczestnicy konferencji krakowskiej „Kreatywna i  innowacyjna Europa wobec wyzwań XXI  w.” zwracają się z  gorącym apelem do środowisk opiniotwórczych Unii Europejskiej i  Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, aby zainaugurować szeroki nurt społeczny, polityczny i kulturalny, który skłoni zainteresowane elity polityczne i rządy do utworzenia Konfederacji Wspólnoty Atlantyckiej, jako serdecznego i efektywnego porozumienia Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych Ameryki. W XXI w. Unia Europejska i Stany Zjednoczone jako jednostki odrębne będą zbyt słabe, aby być osobno demiurgiem porządku globalnego. Jednakże połączone siły i  zasoby Unii Europejskiej i  Stanów Zjednoczonych stworzą podmiot, który może być pozytywnym i stabilizującym demiurgiem tego porządku. Konfederacja Wspólnoty Atlantyckiej, jako zintegrowany układ polityczny, gospodarczy i  finansowy, będzie najważniejszym podmiotem sceny globalnej XXI  w. oraz gwarantem porządku światowego. Konfederacja będzie co najmniej równorzędnym partnerem wielkich mega-podmiotów sceny światowej, takich jak Chiny, Indie, Rosja i  Brazylia. Powołanie i  rozwój Konfederacji będzie decydującym instrumentem przezwyciężania obecnego, głębokiego kryzysu Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, jako najważniejszych aktorów sceny globalnej”. Powinniśmy wrócić do interpretacji tego utopijnego snu i  zorganizować w  Polsce wielką konferencję międzynarodową18 pt. „Atlantic Community. The Titanic of the XXI century?”. 17 Projekt Manifestu Konfederacji Wspólnoty Atlantyckiej, w: A. Kukliński, K. Pawłowski, J. Woźniak, Kreatywna i innowacyjna Europa wobec wyzwań XXI w., Kraków 2009. 18

Porównaj Titanic, op.cit.


Chimerica

H.A.  Kissinger, US and China Conflict is not an option, IHT, June 9 2009.

Przesuwanie się środka ciężkości światowej gospodarki i polityki zachodu na wschód łączymy na ogół z paralelnym awansem supermocarstw Chin i Indii 20. W takim kontekście pojawiło się określenie Chindia. Chiny i  Indie wskazujące na podobieństwo losu tych dwóch supermocarstw in statu nascendi. Nie oznacza to jednak, że w najbliższej przyszłości pojawi się program gospodarczej integracji Indii i  Chin lub też koncepcja sojuszu strategicznego tych dwóch mocarstw. Rozbieżności geopolitycznej, historycznej i prospektywnej racji stanu Chin i Indii są tak wielkie i głębokie, że w obecnym stanie rzeczy sojusz strategiczny tych dwóch mocarstw jest poza strefą układów realnych, co nie przekreśla, że przyszłość dalekiego horyzontu nie może przynieść zmiany tej sytuacji. Byłaby to szokowa rekonfiguracja sceny globalnej generującej dalszy spadek roli Wspólnoty Atlantyckiej. Relacje chińsko-indyjskie są wielkim problemem polityki zagranicznej Wspólnoty Atlantyckiej.

Świat do przeróbki czy rekonstrukcja świata Dzieło W.  Orłowskiego21 jest jedną z  najlepszych pozycji polskiej literatury przedmiotu, które ukazały się w ostatnich lat. Jest to wspaniały przykład twórczego myślenia o  wielkich problemach gospodarki światowej XXI w. Chciałbym zgłosić uwagę krytyczną związaną z  tytułem dzieła Świat do przeróbki. Wydaje się, że słowo „przeróbka” jest terminem zbyt słabym. W  mojej interpretacji terminu „prze20

Por. Raport OECD.

21

W. Orłowski, Świat, op.cit.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

117

Część III

19

Chindia

SCENA GLOBALNA XXI W.

Z  dużą dozą prawdopodobieństwa możemy oczekiwać, że Chimerica będzie ważnym zjawiskiem XXI w. Chimerica jest światem bipolarnym, zdominowanym przez USA i Chiny. Warto zacytować następujące sformułowanie H.  Kissingera19: „Z początku nowego wieku relacje pomiędzy Chinami a  USA mogą zdeterminować odpowiedzi na pytanie czy nasze dzieci będą żyły w  okresie zamętu gorszego niż doświadczenia XXI w., czy też nasze dzieci będą świadkami nowego porządku światowego zgodnego z uniwersalnymi aspiracjami pokoju i postępu”. Chimerica jest paradoksem trzech spotkań: • spotkania supermocarstw wschodzącego i zachodzącego słońca, • spotkania systemów demokratycznych i autokratycznych, • spotkania cywilizacji zamkniętych i otwartych. Nie trzeba jednak przyjmować, że przewidywanie wzrastającej mocy Chin oraz malejącej mocy USA jest jedyną możliwą trajektorią przyszłości. Można wyobrazić sobie renesans potęgi USA oraz załamanie procesów rozwojowych w Chinach. Chimerica jest wielka enigmą XXI w. Hinc et nunc istota relacji chińsko-amerykańskich wyraża się metaforą dramatyzmu uścisku dwóch potencjałów wzajemnej destrukcji gospodarczej. Innymi słowy zła wola USA może zniszczyć podstawy rozwoju gospodarki chińskiej, a zła wola Chin może zniszczyć finansową strukturę USA. W kulturze polskiej funkcjonuje powiedzenie: „Złapał Kozak Tatarzyna a  Tatarzyn za łeb trzyma”. Trudno znaleźć lepszą metaforę opisującą obecny stan relacji amerykańsko-chińskich. Chiny i  USA są supermocarstwami, które znalazły się w kleszczach, początkowo dobrowolnej a obecnie, przymusowej integracji wzajemnej. Zobaczymy czy integracja

ta będzie błogosławieństwem czy przekleństwem XXI w.


róbka” implikuje wprowadzenie zmian bez naruszenia fundamentalnej struktury zjawiska. W  obecnym węźle gordyjskim splotu trzech kryzysów: gospodarki globalnej, systemu kapitalizmu oraz systemu liberalnej demokracji trzeba mówić nie tylko o  przeróbkach świata, lecz także – a może przede wszystkim – o przełomowej rekonstrukcji świata jako procesu destrukcji wielu fundamentalnych struktur oraz procesów tworzenia zupełnie nowych struktur. Być może potrzebna jest prawdziwa rewolucja w procesach myślenia o funkcjonowaniu gospodarki światowej. Nie potrafię w tej chwili przedstawić bardziej rozbudowanego toku mojego rozumowania. Powiem tylko, że w  moim przekonaniu określenie „rekonstrukcja świata” jest bardziej trafne aniżeli „świat do przeróbki”. Warto podyskutować o tych dwóch sformułowaniach.

SCENA GLOBALNA XXI W.

Część III

Rekonstrukcja świata a rekonfiguracja sceny globalnej Potrzebna jest wielka i przełomowa, może nawet rewolucyjna rekonstrukcja świata. Muszą pojawić się nowe struktury i nowe siły napędowe procesów rozwojowych. W  ramach obecnych struktur znajdujemy się w sytuacji bez wyjścia, czego dowodem są małoduszne działania antykryzysowe ostatniego 50-lecia. Rekonstrukcja świata musi znaleźć wyjście z obecnego stanu wielkiego kryzysu, musi znaleźć nowy model rozwoju gospodarki światowej, światowego społeczeństwa oraz nowy model porządku globalnego. Rekonstrukcja nie jest aktem jednorazowej zmiany. Rekonfiguracja jest procesem nieustannej adaptacji sceny globalnej w dynamicznym systemie sił politycznych, społecznych, gospodarczych i militarnych.

Teatralna metafora sceny globalnej22 Posługując się pojęciem „sceny globalnej”, sięgamy do metaforyki teatralnej widzącej świat jako wielką scenę dziejowego dramatu. W tym ujęciu określenie „nowa scena globalna” otwiera następujące interpretacje: 1) nowa scena globalna to nowi autorzy dzieła, które nazywa się dramatem świata w naszym języku nowego porządku globalnego, 2) nowa scena to nowe scenariusze organizujące ten nowy porządek globalny, 3) nowa scena to nowy zespół aktorów pierwszego, drugiego i trzeciego planu, 4) nowa scena to nowa wielomiliardowa widownia procesu dziejowego. Wydaje się, że ta teatralna metaforyka jest inspirującym wyzwaniem dla naszej wiedzy i wyobraźni intepretującej procesy starej i tworzenia nowej sceny globalnej.

Rekonfiguracja sceny globalnej w percepcji polskiego społeczeństwa i polskiego systemu edukacji narodowej Ten dyskusyjny artykuł jest kolejną próbą wzmacniania procesu globalnej świadomości polskiego społeczeństwa. Ta świadomość musi absorbować nie tylko horyzonty europejskie, lecz także i horyzonty globalne. Musimy poznać i zrozumieć procesy kształtowania nowych supermocarstw XXI w. Musimy rozumieć wielkie procesy transformacji Chin i Indii, które w ciągu najbliższych lat wejdą w obowiązkowy krąg naszego horyzontu myślenia i działania.

22

Por. A.  Kukliński, J.  Woźniak, Unia Europejska, op.cit., s. 280.

118


Szkolnictwo polskie w perspektywie 2050 r. Andrzej P. Wierzbicki

Streszczenie W  2011  r. Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus” opracował na zlecenie NBP Raport Polska 2050. Artykuł niniejszy przedstawia wnioski strategiczne, wynikające z  zastosowania i  rozszerzenia założeń scenariuszy tego raportu do zagadnień przyszłości szkolnictwa w  Polsce, zwłaszcza wyższego. Słowa kluczowe: scenariusze rozwoju do 2050; przyszłość szkolnictwa w Polsce.

1. Wprowadzenie — scenariusze rozwoju do 2050 r.

Szczegółowo uzasadniono twierdzenie, że rozwój ekonomiczny kraju nie przekłada się automatycznie na rozwój cywilizacyjny, natomiast zapóźnienia i luki w rozwoju cywilizacyjnym mogą długookresowo stanowić barierę dla rozwoju ekonomicznego. • Przedstawiono trzy scenariusze rozwoju Polski do 2050  r., oparte na wybranych trzech megatrendach społeczno-ekonomicznych oraz czterech megatrendach społeczno-technicznych, oraz przewidywanych czterech konfl iktach o zasadniczym znaczeniu dla przyszłości. Zarówno twierdzenie o priorytecie rozwoju cywilizacyjnego, jak przewidywane w raporcie scenariusze rozwoju (których nie będziemy tu szczegółowo omawiać, wykorzystamy tylko ich założenia), wskazują na zasadnicze znaczenie szkolnictwa dla przyszłego rozwoju kraju. Rozpatrywano przy tym trzy zasadnicze megatrendy: 1) demograficzny megatrend starzenia się społeczeństw, 2) społeczny megatrend upowszechnienia szkolnictwa wyższego, 3) gospodarczo-finansowy megatrend wirtualizacji gospodarki światowej. Wszystkie te megatrendy mają wpływ na przyszłość szkolnictwa (np. starzenie się społeczeństw związane będzie z  kształceniem ustawicznym i  otwartymi uniwersytetami dla emerytów, zob. np. Kleer, 2008; wirtualizacja

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

119

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

W „Biuletynie PTE”, w numerze specjalnym Polska myśl strategiczna na spotkanie z enigmą XXI w. zawartych jest kilka opracowań o  istotnym znaczeniu dla perspektywy strategicznej rozwoju polskiego szkolnictwa do 2050  r. (np. Kukliński, 2011; Kukliński, 2011a; Wierzbicki, 2011). Jednakże od tego czasu Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus” opracował na zlecenie NBP Raport Polska 2050 (Kleiber i in., 2011); dlatego niniejszy artykuł poświęcony jest rozszerzeniu wcześniejszych wniosków strategicznych o kwestie wynikające z tego raportu. W  Raporcie Polska 2050 zawarte są dwa elementy o  zasadniczym znaczeniu dla kwestii perspektyw szkolnictwa polskiego:


Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

gospodarki światowej oznaczać będzie nieuchronność globalizacji i konkurencji z krajami nowo rozwiniętymi, zatem wzrost znaczenia innowacyjności i  kreatywności społeczeństwa polskiego). Jednakże najważniejszy jest megatrend upowszechnienia szkolnictwa wyższego, wynikający z  coraz powszechniejszego przeświadczenia, że w epoce gospodarki opartej na wiedzy o  szansach indywidualnych decyduje wykształcenie, i z gotowości rodzin płacenia za takie wykształcenie dla swych dzieci. Tak więc skutków tego megatrendu nie można uniknąć, trzeba go zrozumieć i się do niego dostosować. W raporcie rozpatrzono też cztery wybrane (jest ich zapewne więcej) megatrendy społeczno-techniczne: 1) dalszy rozwój internetu, 2) dalszy rozwój telefonii mobilnej wraz z  integracją komputera osobistego, aparatu fotograficznego i kamery fi lmowej z telefonem, 3) dalszy rozwój robotyki zarówno w  kierunku pełnej automatyzacji produkcji, jak i humanoidalnych robotów jako towarzysza człowieka, 4) dalszy rozwój inżynierii biomedycznej, znów w dwóch kierunkach, z których pierwszy jest bardziej zaawansowany – do zastosowania technik informacyjnych i innych do poprawy aparatury medycznej, diagnostyki, narzędzi do operowania, itp. – natomiast drugi bardziej zalążkowy – to implantacja urządzeń wysokiej techniki do ciała człowieka. Znów wszystkie te megatrendy będą miały zasadniczy wpływ na rozwój szkolnictwa do 2050 r.: w przyszłości nieodłącznym elementem wykształcenia będzie wiedza, pozwalająca na dobre zrozumienie tych megatrendów. W raporcie rozpatrzono też cztery zasadnicze przewidywane konfl ikty społeczno-gospodarcze o globalnym charakterze: a) konfl ikt gospodarki realnej i wirtualnej, b) konfl ikt o własność wiedzy, c) konfl ikt prekariatu (nowej klasy pracowników o nietrwałym zatrudnieniu) z tradycyjnym społeczeństwem i gospodarką, d) konfl ikt rewolucji biomedycznej.

120

Znów wszystkie te konfl ikty będą miały zasadniczy wpływ na rozwój szkolnictwa do 2050 r. Np. konfl ikt o własność wiedzy, którego przejawem był niedawny spór o ACTA, wpłynie na proporcje w  kształceniu publicznym i  prywatnym. Konfl ikt rewolucji biomedycznej zmusi wydziały humanistyczne i społeczne do włączenia elementów techniki do programów nauczania. Ale decydujący może być wpływ konfliktu prekariatu (który zresztą wzmacnia megatrend starzenia się społeczeństw, gdyż młodzież o nietrwałym zatrudnieniu odkłada zakładanie rodziny i posiadanie dzieci). Rewolucja informacyjna to oczywiście więcej niż internet, jej częścią jest także automatyzacja i robotyzacja produkcji, która już przyczyniła się do rozpadu i utraty roli proletariatu, zatem upadku komunizmu i stopniowego kształtowania się nowej klasy pracowników, tzw. prekariatu: pracowników znajdujących tylko czasowe zatrudnienie. Konflikt prekariatu z  tradycyjnym społeczeństwem i gospodarką dotyczy pytania, z czego ma żyć prekariat, jeśli zrobotyzujemy i zautomatyzujemy całą produkcję, a  zyski z  tego procesu będzie miała stosunkowo niewielka warstwa ludzi niezbędnych do nadzoru, zatem zatrudnionych trwale, oraz – w znacznie większym stopniu – jeszcze mniejsza warstwa inwestorów (nowych rentierów) czy bankierów. Klasyczna odpowiedź na to pytanie – zatrudnienie prekariatu w usługach – służy tylko ukrywaniu problemu, gdyż to właśnie zatrudnienie w usługach okazuje się najbardziej nietrwałe. Sytuacja masowej nietrwałości zatrudnienia nie pojawi się zapewne w skali światowej do 2050  r., ale klasa prekariatu będzie nieuchronnie narastać i  konflikt ten będzie się pogłębiał. Konflikt ten może nabrać charakteru pokoleniowego, gdy trwałe zatrudnienie będzie ograniczone do bardziej doświadczonych ludzi starszych, natomiast bezrobocie młodzieży zmniejszy jej szanse znalezienia względnie trwałej pracy w przyszłości. Konflikt ten dotyczył będzie też młodzieży z wyższym wykształceniem, ze względu na megatrend jego umasowienia, oraz brak równo-


wagi na specjalistycznych rynkach pracy (ten brak równowagi ma charakter systemowy, wynika nieuchronnie z  ok. pięcioletniego opóźnienia w  kształceniu specjalistów w  odpowiedzi na wzrost popytu na nich, zob. dalsza analiza). Konfl ikt ten ma wprawdzie także charakter światowy, ale w  dużym stopniu zależy od lokalnego prawodawstwa pracy; stąd dla scenariuszy rozwoju Polski może być najbardziej znaczący. Mit o  tworzeniu klasy średniej w  Polsce pozostał mitem właśnie dlatego, że klasę średnią zastąpił prekariat.

16 lutego 2012 r. uczestnicy debaty „Szkolnictwo wyższe do roku 2050"

2. Innowacyjność i kreatywność

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

121

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Wobec megatrendu wirtualizacji i  globalizacji gospodarki, decydujące o szansach konkurencyjnych na zglobalizowanych rynkach staja się: innowacyjność i kreatywność. Trzeba je jednak dobrze rozumieć i rozróżniać (zob. Wierzbicki, 2011a). Innowacje przełomowe, np. (w  dziedzinie technik informacyjnych) komputery, telewizja, sieć komputerowa, telefonia komórkowa, itp., zdarzają się nieczęsto, a  ich szeroka penetracja społeczna bywa znacznie opóźniona (opóźnienie czyste do początków rozpowszechniania często sięga ponad 30 lat, opóźnienie inercyjne związane z  dynamiką rozpowszechniania następne 30 lat). Jednakże po rewolucji informacyjnej, w gospodarce opartej na wiedzy obserwujemy duże zapotrzebowanie na innowacje powszednie (takie, które uzasadnią skrócenie ekonomicznego okresu życia produktu: kupowanie samochodu co trzy lata, komputera co dwa lata, zaś telefonu komórkowego co roku), szybko wdrażane do praktyki i  obrotu towarowego. Te drugie (po-

wszednie) mogą być kreowane niejako taśmowo, są nieco łatwiejsze (głównie ze względu na praktycznie nieograniczone możliwości, jakie oferują współczesne narzędzia software’owe), chociaż też wymagają kreatywności. Te pierwsze (przełomowe) są nieprzewidywalne, choć znaczenie niektórych już dokonanych, a  tylko czekających na udoskonalenia w  trakcie długiego opóźnienia czystego może być przedmiotem prognozowania (jak np. w  kwestii implantów biocybernetycznych); są one sporadyczne i nie są prostym wdrożeniem wyników badań podstawowych, opierają się głównie na kreatywności twórczej. Tak więc holistyczne podejście czy to ekonomiczne, czy psychologiczne do zagadnień innowacyjności, nie rozróżniające tych dwóch krańcowych rodzajów innowacji (bo może też być wiele rodzajów pośrednich) jest ułomne, jeśli nie koncentruje się na problemie wspólnym dla tych obu rodzajów: jakie są czynniki czy uwarunkowania kreatywności oraz jak stymulować kreatywność? Problem ten ma niewątpliwe podłoże psychologiczne, z jednym zastrzeżeniem. Psychologia koncentruje się głównie na emocjonalnych aspektach kreatywności twórczej, z  niejakim zapoznaniem jej aspektów intuicyjnych. Wiąże


się to zapewne z  obawą nieracjonalności intuicji wynikającą z  dominującego w  psychologii wpływu opinii Junga, który intuicję uważał za zjawisko ponadnaturalne, transcendentalne. Z perspektywy poznawczej techniki nie ulega natomiast wątpliwości, że kreatywność techniczna, chociaż ma też przesłanki emocjonalne, opiera się głównie na intuicji, silnie związanej z  wyobraźnią i  rozumowaniem obrazowym. Skrótowo charakteryzując czynniki i  uwarunkowania kreatywności należy więc stwierdzić, że jest ona umiejętnością znajdowania nowych rozwiązań czy idei, uwarunkowaną zarówno emocjonalnie jak i  intuicyjnie. Nie będę tu referował swojej racjonalnie, technicznie i ewolucyjnie uzasadnionej teorii potęgi (choć także zawodności) intuicji (zob. np. Technen, Wierzbicki, 2012); wystarczy wniosek, że w kształceniu niezbędna jest stymulacja intuicyjnych aspektów kreatywności. Z  rozważań takich wynika, zgodnie zresztą z  klasycznymi badaniami Piageta (nad psychologią dziecka), że indywidualną stymulację kreatywności należy zaczynać od wczesnego dzieciństwa. Tak więc niezależnie od tego, czy chcemy stymulować innowacyjność powszednią w celu poprawy konkurencyjności i sytuacji gospodarczej, czy też ogólnie społeczną innowacyjność, kluczem dla takich działań jest stymulacja kreatywności w całym ciągu kształcenia – przedszkolnego, podstawowego, średniego, wyższego.

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

3. Wyzwania przed szkolnictwem polskim Jest w  tej chwili wiele projektów i  działań, w których rozpatruje się przyszłość szkolnictwa polskiego. Na przykład już ponad dwa lata ciągnie się projekt Foresight „Akademickie Mazowsze 2030”, ale rozpoczęty był bez głębszej analizy strategicznej (zagrożeń ogólno-społecznych, wyzwań itp.). W rezultacie, Foresight koncentruje się na tematyce istotnej dla specyfiki środowiska akademickiego – takiej jak relacje pomiędzy

122

uczelniami centralnymi i lokalnymi, sposoby doprowadzenia do powstania na Mazowszu jednej uczelni o znaczeniu międzynarodowym, czy relacje pomiędzy modelem zarządzania uczelnią a jej rozwojem długoterminowym. Tematyka ta, choć ważna, nie wydaje się jednak decydująca dla przyszłości szkolnictwa w Polsce. Szkolnictwo w  Polsce powinno odpowiadać na wyzwania przyszłości! Lepsze ujęcie wyzwań strategicznych można znaleźć np. we wspomnianym już „Biuletynie PTE” Polska myśl strategiczna na spotkanie z  enigmą XXI  w. (zob. Galwas, 2009). Tu jednak uzupełnię tę analizę strategiczną o elementy oparte na referowanych wcześniej założeniach scenariuszy rozwoju w Raporcie Polska 2050. Zastosuję tu nie klasyczną analizę strategiczną SWOT, ale zmodyfi kowaną analizę TWOSA zaczynającą się od zagrożeń a kończącą na niezbędnych działaniach. Jakie więc zagrożenia czekają wyższe szkolnictwo polskie w  perspektywie 2050  r.? Możemy wytypować kilka: 1) zagrożenie obniżenia jakości zarówno kandydatów na studia, jak i własnego poziomu nauczania; 2) zagrożenie nadprodukcji absolwentów nieznajdujących zatrudnienia na rynku pracy; 3) zagrożenie falowym charakterem rozwoju demograficznego; 4) zagrożenie rewolucją studencką wobec groźby zwiększenia szeregów prekariatu; 5) zagrożenie marginalizacją szkolnictwa polskiego poprzez emigrację młodzieży do uczelni zagranicznych; 6) zagrożenie porażką w konkurencji międzynarodowej (z  uczelniami w  krajach nowo rozwiniętych). Nie analizując tych zagrożeń szczegółowo, poniżej przedstawiono kilka komentarzy dla wybranych zagrożeń:

1 Zagrożenie obniżenia jakości jest nieuchronne wobec umasowienia studiów, trendu upowszechnienia studiów wyższych (nie można przeciwdziałać temu trendowi, jeśli rodziny studenta są gotowe płacić za umożliwienie mu


Nie kontynuując w  tym miejscu analizy TWOSA szczegółowo, wymienię tu tylko niektóre słabości, szanse, siły i  przykładowe działania:

W (słabości). Do słabości polskiego szkolnictwa

2 Zagrożenie nadprodukcji absolwentów nieznajdujących zatrudnienia na rynku pracy jest też nieuchronne wobec średnio pięcioletniego opóźnienia pomiędzy wzrostem popytu na absolwentów danej specjalności a  początkiem zaspokajania tego popytu, co skutkuje nagminnym występowaniem 20-letniego cyklu wahań podaży absolwentów. Na przykład, jeśli w pewnym momencie pojawia się brak specjalistów w  zakresie zarządzania i  dowiaduje się o  tym młodzież licealna, to większa jej część kieruje się na studia związane z zarządzaniem (bez proporcjonalności, po prostu kierując się masowym trendem ograniczonym tylko liczbą młodzieży o odpowiednich zainteresowaniach). Ale dopiero po 5 latach pojawiają się pierwsze zwiększone liczby absolwentów na rynku pracy; tymczasem brak specjalistów będzie się pogłębiał, zatem potrzeba następnych (drugich) 5 lat zwiększonej podaży, aby zrównać podaż z popytem. Po 10 latach (połowie cyklu) pojawia się zatem nadmiar podaży nad popytem, ale na studiach jest ciągle jeszcze 5 roczników zwiększonej liczby studentów. Wobec tego nadmiar podaży nad popytem będzie się powiększał przez następne (trzecie) 5 lat, nawet, jeśli licealiści dowiedzą się o  tym natychmiast i mniej z nich zdecyduje się na ten kierunek (jeśli nie, to równoważne jest to zwiększeniu opóźnienia i  okres cyklu odpowiednio się zwiększy; uwzględniliśmy to przy przyjęciu opóźnienia 5 lat, choć zazwyczaj studia trwają krócej). Po tych (trzecich) 5 latach mamy spory nadmiar podaży nad popytem, i  potrzeba jest dalszych (czwartych) 5 lat, aby zmniejszając podaż ponownie zrównoważyć podaż z popytem. Zatem okres cyklu wynosi cztery czasy opóźnienia. Występowanie takich cykli oznacza jednak nieuchronny brak równowagi na rynku specjalistów danej dziedziny.

wyższego należy zaliczyć, z jednej strony, jego konserwatyzm (skłonność demokratycznych ciał kolegialnych do unikania jakichkolwiek reform), z drugiej zaś strony niedocenianie rozwoju cywilizacyjnego, w  tym szkolnictwa, przez polską klasę polityczną (niedofinansowanie szkolnictwa, wynikająca stąd konieczność wieloetatowości, negatywna selekcja młodych pracowników, mały udział w badaniach, zwłaszcza stosowanych, itp.). O (szanse). Szanse polskiego szkolnictwa to wykorzystanie słabości i zagrożeń jako siły: wobec falowego charakteru zmian demograficznych, przyciągnięcie studentów zagranicznych (np. z  Ukrainy, Białorusi, Wietnamu, Chin; praca organiczna, to jest współpraca z  przedsiębiorstwami zatrudniającymi absolwentów nad ich kształceniem, itp. S (siły). Siłą polskiego szkolnictwa wyższego są pozostałości niezłego poziomu polskiej nauki, których nie zniwelowało jeszcze dwadzieścia lat strategii neoliberalnej i wynikającego z niej niedofinansowania nauki i  edukacji. Usprawiedliwieniem takiej polityki władz jest powoływanie się na opinie międzynarodowych fi rm doradczych, że polska nauka jest słaba i  nieefektywna. Opinia taka mija się jednak z  prawdą: np. mamy lepszą pozycję na świecie w zakresie publikacji i  cytowań niż wynikałoby to z  pozycji w finansowaniu nauki; ale na takie argumenty przedstawiciele fi rm doradczych odpowiadają (prywatnie), że przyjęcie tych argumentów nie leżałoby w  interesie fi rm przez nich reprezentowanych; mamy więc tu do czynienia z typowym konfl iktem interesów. Ale ta siła zaniknie za lat dziesięć czy dwadzieścia, jeśli polska klasa polityczna nie uzna priorytetu rozwoju cywilizacyjnego: pozorne oszczędności na edukacji i  nauce doprowadzą do strat w dalszej perspektywie.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

123

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

studiowania). Można tylko przeciwdziałać obniżaniu jakości kandydatów na studia np. poprzez współpracę ze szkołami średnimi; świadomie podwyższać jakość nauczania poprzez partycypację najlepszych studentów w pracach badawczych, itp.


A

(działania). Działania wynikające z  takiej analizy są różnorodne, na pewno obejmującej wielorakie kroki mające na celu podniesienie jakości kształcenia i kształtowania kreatywności. Najbardziej istotne z  takich działań wymienię jako wnioski.

4. Wnioski •

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

124

Niezbędny jest wzmocniony nacisk nauki i szkolnictwa polskiego na polską klasę polityczną w celu uzyskania priorytetu dla rozwoju cywilizacyjnego; Niezbędne jest wprowadzenie do programów kształcenia wszystkich kierunków studiów co najmniej trzech przedmiotów technicznych, wyjaśniających megatrendy przyszłości (informatyki, robotyki, inżynierii biomedycznej); Niezbędne jest wprowadzenie sporej liczby przedmiotów wykładanych w  języku angielskim i  przyciąganie znacznej liczby studentów zagranicznych; Niezbędny jest udział studentów starszych lat w badaniach (finansowany czy to z projektów badawczych, czy przez przedsiębiorstwa zatrudniające absolwentów); Niezbędne jest utworzenie instytucji centralnej (np. przy Radzie Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego), której obowiązkiem byłby monitoring i bilansowanie popytu i podaży specjalistów w różnych dziedzinach i kohort studentów na studiach w  tych dziedzinach, aby prognozować nadwyżki podaży nad popytem i publikować takie prognozy; W działaniach, mających na celu kształtowanie kreatywności absolwentów, niezbędne jest podkreślanie znaczenia kreatywności grupowej, zespołowej (bo nadmierny indywidualizm jest wadą polską, przenoszącą się na szkolnictwo); W działaniach, mających na celu ograniczenia groźby konfliktu prekariatu, warto przeanalizować rozwiązania innych krajów, np. związane ze specyficzną kulturą japońską.

To tylko przykładowe wnioski. Zachęcam do lektury Raportu Polska 2050. Cytuję tu przesłanie ogólne: „Świat i  Polska w  2050  r. będą bardziej odmienne od dzisiejszych, niż obecne od tych w  1970  r.” Występują jednak zjawiska i  procesy długiego trwania, o  powolnej dynamice zmian; należy do nich poziom nauki czy wykształcenia społeczeństwa. Zatem inwestycje w te dziedziny dają najbardziej trwałe wyniki, a  zaniedbanie tych dziedzin przez ostatnie dwadzieścia lat będzie negatywnie ocenione przez historię.

Bibliografia Galwas B. (2009), Edukacja w przyszłości i przyszłość edukacji, w: Wyzwania przyszłości – szanse i zagrożenia, red. J. Kleer, A.P. Wierzbicki, B. Galwas, L. Kuźnicki, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”, PAN, Warszawa. Kleer J.  (2008), Konsekwencje ekonomiczne i społeczne starzenia się społeczeństwa, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”, PAN, Warszawa. Kleiber M., Kleer J., Wierzbicki A.P., Galwas B., Kuźnicki L., Sadowski Z., Strzelecki Z. (2011), Raport Polska 2050, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”, PAN, Warszawa. Kukliński A.  (2011), Wizje i  strategie rozwoju szkolnictwa wyższego w Polsce w perspektywie roku 2050, w: Polska myśl strategiczna na spotkanie z enigmą XXI w., „Biuletyn PTE” 2011, nr 2, s. 137–152. Kukliński A. (2011a), Od gospodarki opartej na wiedzy do gospodarki opartej na mądrości. Na spotkanie z enigmą XXI w., w: Polska myśl strategiczna …, op.cit., s. 65–68. Wierzbicki A.P.  (2011), Wyzwania przed polskim szkolnictwem wyższym, w: Polska myśl strategiczna …, op.cit., s. 160–163. Wierzbicki A.P. (2011a), Innowacje przełomowe i powszednie, w: Polska myśl strategiczna…, op.cit., s. 50–55. Wierzbicki A.P. (2012), Technen: Elementy niedawnej historii technik informacyjnych i wnioski naukoznawcze, Instytut Łączności (PIB) i  Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”, PAN, Warszawa.


Ewaluacja programów i instrumentów (polityki naukowej) Jan Kozłowski

W

wiedzy dla decyzji są techniki diagnostyczne i  prognostyczne oraz ustalenia wcześniejszych ewaluacji. Na określenie tak prowadzonej polityki używa się określenia „polityka oparta na dowodach” (evidence-based policy). W krajach zachodnich ewaluacja działalności B+R finansowanej ze źródeł publicznych to dziś nieodzowna część zarządzania nauką na każdym jego szczeblu. Ewaluacji poddaje się niemal każde działanie finansowane z  pieniędzy podatnika, na wszystkich jego szczeblach. Mówiąc ogólnie, ewaluacja próbuje określić, w  sposób możliwie systematyczny i  obiektywny, ocenę wartości interwencji publicznej w odniesieniu do pewnych ustalonych wcześniej kryteriów. Ewaluacja adresowana jest do społeczeństwa w  ogóle (accountability), polityków i  urzędników, menedżerów, naukowców, użytkowników badań (inżynierów przemysłu, służby zdrowia, pracowników socjalnych itd.). Wydaje się na nią aż 1–3% wydatków publicznych na B+R.  Z biegiem lat obok ewaluacji na szczeblu zarządczym (instytucji naukowych, zespołów badawczych, poszczególnych badaczy) rozwinęły się typy, metody i techniki ewaluacji na szczeblu politycznym. Zazwyczaj ewaluacje dzieli się wg kryterium czasu (ex ante, interim, ex post), typu pytań (np. wkład, cel, produkt, proces, wpływ),

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

125

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

ielkie wieloletnie strategie rządów, unii gospodarczych i  politycznych (jak Unia Europejska) oraz organizacji międzynarodowych (jak OECD) znajdują odbicie w strategiach krajowych resortów, a te z kolei w resortowych politykach, programach i instrumentach. Ewaluacje to jeden z koniecznych elementów cyklu polityk – obok tworzenia agendy, określania celów i priorytetów, wdrażania i monitoringu. Nowoczesna polityka (także polityka naukowa) traktuje instrumenty i  programy polityczne jako rodzaj inwestycji, która ma dać oczekiwany zwrot ekonomiczny, społeczny czy kulturowy. Obok zasady legalizmu drugą podstawową zasadą obowiązującą w  polityce jest zasada efektywności. Przez dekady w  krajach zachodnich wzrostowi wydatków na B+R towarzyszył rozwój koncepcji i  procedur polityki naukowej, służących lepszej alokacji środków publicznych. Pojęcia „cyklu polityki”, „celów strategicznych”, „priorytetów”, „instrumentów polityki”, „analizy” i  „ewaluacji polityk” weszły do języka i praktyk zarządzania nauką. Jeśli polityka jest korektą stanu zastanego podejmowaną dla osiągnięcia celów społecznych, gospodarczych i politycznych w odpowiedzi na wcześniej zdiagnozowane problemy i  wyzwania, źródłem


Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

waniu nowoczesnego instrumentarium polityki naukowej. Luka w  tworzeniu polityki stopniowo zmniejsza się, szczególnie od chwili wstąpienia Polski do Unii Europejskiej. Inicjatorami zmian jest zarówno Kancelaria Premiera (m.in. program realizowany przez Ernst & Young), jak i (obecnie) Ministerstwo Administracji i  Cyfryzacji oraz poszczególne resorty, szczególnie Ministerstwo Rozwoju Regionalnego oraz Ministerstwo Nauki i  Szkolnictwa Wyższego. Ewaluacja nabiera w  Polsce 12 marca 2012 r., od lewej: dr Jan Kozłowski, Ministerstwo Nauki coraz większego znaczenia, stai Szkolnictwa Wyższego; dr Olaf Gajl, Ośrodek Przetwarzania jąc się nieodłącznym elementem Informacji; dr Dominik Batorski, Interdyscyplinarne Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego na Uniwersytecie działań administracji publicznej. Warszawskim podczas dyskusji pt. „Jak budować system Obowiązek ewaluacji wynika informacji i analiz wspierający strategiczne decyzje o nauce” zarówno z  aktów prawa krajowego, jak i  międzynarodowego. obiektu, faktu, czy wyniki ewaluacji są wykorzystywane do określenia wielkości finansowa- W  Polsce od kilku lat ewaluację przedsięwzięć finansowanych ze środków unijnych zarówno nia itd. Ewaluacje polityki naukowej – w  Polsce na poziomie strategicznym, jak i  operacyjnym stosunkowo od niedawna – są uzupełnieniem rozszerza się na inicjatywy finansowane ze ewaluacji badań naukowych (finansowanie środków krajowych. W  celu przeprowadzania statutowe, KEJN, finansowanie projektów ba- ewaluacji powołuje się odrębne jednostki w radawczych oraz finansowanie blokowe na za- mach ministerstw i  agencji (np. Ministerstwo sadach konkursu, KNOW). Ewaluacje polityki Rozwoju Regionalnego, PARP). Specjaliści ds. naukowej obejmują m.in. ewaluację systemu ewaluacji pracują dziś w agencjach zajmujących B+R i  innowacji, programów i  instrumentów, się programami polityki naukowej (NCBiR, tzw. mieszanki różnych rodzajów polityki (poli- NCN, PARP, FNP, OPI) oraz w  Ministerstwie cy mix), udziału Polski w programach unijnych, Nauki i Szkolnictwa Wyższego. aparatury badawczej, agencji wykonawczych. Ulepszenie systemu ewaluacji polityk Jak świadczą serwisy informacyjne (Erawatch), to obecnie jedno z  priorytetowych zadań ewaluacje polityki naukowej stały się stan- MNiSW.  Zadanie to jest ważne z  powodu podardem w  krajach UE i  OECD.  Przykładowo, stępującej decentralizacji zarządzania nauką, w  Austrii zaczęto je przeprowadzać od 1991  r.; wzrostu liczby instrumentów polityki naukowej w  1996  r. założono Research and Technology i innowacyjnej oraz wzrostu nacisku UE na stoPolicy Evaluation Platform, skupiające minister- sowanie standardów administracyjnych. Obecstwa, agencje, instytucje naukowe i  think tanki nie w Polsce funkcjonuje ok. 110 instrumentów zainteresowane zagadnieniami ewaluacji; do- polityki naukowej i  innowacyjnej administrotychczas przeprowadzono ok. 180 ewaluacji. wanych przez 9 organizacji (MNiSW, NCN, Opóźnienie Polski w  stosunku do państw NCBiR, FNP, PARP, OPI, NOT, BGK, Agencja zachodnich przejawiało się w  zwłoce w  budo- Rozwoju Przemysłu SA). Tak wielka liczba in-

126


(programu, instrumentu) wartość ta będzie się zmieniać – będzie rosnąć (np. udział polskich publikacji w  puli światowych) lub spadać (np. śmiertelność niemowląt). Jednak związek pomiędzy interwencją a  jej efektami bywa znacznie bardziej złożony. Nie zawsze pamięta się, że wskaźniki są wynikiem subiektywnych wyborów (np. jak liczyć publikacje autorów pochodzących z różnych krajów), a oprócz interwencji na efekty wpływa bardzo wiele innych nie zawsze łatwo uchwytnych i mierzalnych czynników. Dla zrozumienia, czy instrument był potrzebny, czy słusznie ustalono jego cele, czy sformułowano odpowiednie zadania, czy administrowanie było właściwe, jakie rezultaty i efekty osiągnięto – potrzeba jednak czegoś więcej. Nie tylko dobrego użycia statystyk, ale także badawczości ewaluatorów, ich dociekliwości, wnikliwości, kreatywności, a  nawet pewnej umiejętności eksperymentowania z  metodami. Sięgnięcia, jeśli trzeba, nie tylko po metody ilościowe, ale i jakościowe – wywiady indywidualne i fokusowe, ankiety on-line, itd. Podczas ewaluacji instrumentu ewaluatorzy powinni patrzeć szerzej niż na sam tylko instrument. Powinni także brać pod uwagę jego współgranie z innymi inicjatywami (tzw. policy mix) oraz kwestię, w jaki sposób stosowanie instrumentu tworzy nową sytuację potrzebną dla osiągnięcia długofalowych celów polityki rządowej (np. poprawia kompetencje transferowe badaczy, potrzebne w perspektywie dościgania czołówki gospodarczej i technologicznej kraju). Ocena skupiona na samym tylko instrumencie może zaowocować opinią, że był skuteczny gdyż osiągnął założone cele, a zatem powinien być kontynuowany, podczas gdy w  rzeczywistości spowodował on niekorzystną zmianę zachowań beneficjentów – np. instrument premiujący osiągnięcia badawcze uczelni osłabił prowadzoną przez nie dydaktykę. Metody ewaluacji nie powinny być przepisane z  góry raz na zawsze, tylko dostosowane do przedmiotu i celu ewaluacji. Ewaluatorzy powinni mieć wpływ na dobór metod. W ten sposób ewaluacja wniesie wkład do cyklu polityki.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

127

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

strumentów i ich administratorów nie pozwala dłużej na nieskoordynowane projektowanie nowych instrumentów bez zbadania skuteczności oraz wzajemnego wpływu już istniejących. Rozwijanie ewaluacji polityki, a  zwłaszcza ewaluacji programów i  instrumentów, nie jest łatwe, gdyż wymaga wielu trudnych rozstrzygnięć i  nie może polegać na prostym „zakupie technologii (ewaluacji) pod klucz”. Wprowadzanie zasad efektywności w  stosunku do badań naukowych finansowanych ze środków publicznych budzi do dziś w  środowiskach naukowych sprzeciw, gdyż normy i wartości, którymi kierują się badacze, są z reguły przeciwne polityce i zarządzaniu. Istnieje realny dylemat, przed jakim stoją politycy i naukowcy, w  jaki sposób zwiększyć efektywność badań naukowych i ukierunkować je silniej na potrzeby społeczne nie tracąc przy tym korzyści płynących z pozostawienia badaczom znacznej swobody w wyborze celów i metod badań. Obok ewaluacji będących podstawą decyzji finansowych (np. Komitet Ewaluacji Jednostek Naukowych) powinno się rozwinąć ewaluacje służące poprawie kryteriów lub mechanizmów stosowania programów i instrumentów oraz (ogólnie) ulepszeniu polityki oraz dostosowaniu ich do zmieniającego się otoczenia – zmieniającego się także pod wpływem ocenianych instrumentów. W  ewaluacji programów i  instrumentów, tak jak i w innych ewaluacjach, chodzi zarówno o formalną legitymizację, jak i o rozumienie. Jest ważne, żeby formalna legitymizacja (instrument został użyty odpowiednio, pieniądze nie zostały zmarnotrawione) nie zastąpiła rozumienia. Czasem uważa się, że legitymizację można oprzeć nawet na łatwo dostępnych wskaźnikach, zebranych w  urzędzie, bez analizy ich znaczenia (co naprawdę mierzą, w  jaki sposób korelują z  innymi wskaźnikami, jakie czynniki mają na nie wpływ itd.) oraz uzyskanych wartości (w  jaki sposób efekty programu wpłynęły na wskaźnik, czy istniała grupa kontrolna itd.). Wskaźniki łudzą obiektywizmem. Wydaje się, że wystarczy przyjąć pewną wartość bazową, różną od aktualnej, i  założyć, że dzięki realizacji polityki


Otwarty dostęp — nowe sposoby tworzenia i korzystania z wiedzy Dominika Czerniawska

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

O

twarty dostęp do treści naukowych ma prowadzić do realizacji różnorodnych celów. Z  punktu widzenia polityki naukowej, uczonych i miejsca nauki w społeczeństwie opartym na wiedzy otwarty dostęp ma przede wszystkim służyć poprawie cyrkulacji i wykorzystaniu wiedzy na różnych poziomach (zarówno przez innych naukowców, jak i przedsiębiorców, pracowników służby cywilnej, profesjonalistów, lekarzy). Otwarty dostęp powstał w  określonym kontekście: pojawienia się nowych technologii komunikacyjnych (głównie internetu) oraz zwiększającej się i  przybierającej nowe formy produkcji wiedzy. Internet jest obecnie najpowszechniejszym, najszybszym i  najtańszym sposobem dzielenia się wiedzą. Równolegle z  rozwojem technologii udostępniania i  dzielenia się wiedza pojawiają się bariery ekonomiczne związane z  dostępem oraz związane z tym procesy prywatyzacji wiedzy. Dostęp do jak największego korpusu wiedzy jest istotny z punktu widzenia zarządzania i rozwoju. Drugim ważnym kontekstem rozwoju otwartego dostępu do wiedzy jest zmiana w prowadzeniu polityki naukowej. Przykłady wykorzystania otwartego dostępu jako sposobu zarządzania wiedzą są widoczne w National Institute of Health i  National Science Fundation, Uniwersyte-

128

cie Harvarda. Instytucje te udostępniają różne zasoby bez pośrednictwa osób trzecich. Podstawą takiego działania jest budowanie wiedzy na strategii opartej na stymulacji i cyrkulacji, a nie na stawianiu barier. Wiedza naukowa przyjmuje charakter dobra publicznego, niewyłącznego i  niekonkurencyjnego. Pochodną tej charakterystyki jest inny sposób jej użytkowania: wartość wiedzy nie zmniejsza się wraz z rozpowszechnianiem. Pojawiające się coraz wyraźniejsze tendencje do prywatyzacji wiedzy (patrz: Bayh-Dole Act zezwalający na patentowanie wyników badań finansowanych ze środków publicznych) prowadzą do jej „zamykania”.Odziaływanie Bayh-Dole Act jest jednym z  najbardziej spektakularnych przykładów konsekwencji traktowania wiedzy jako towaru. Po wprowadzeniu regulacji umożliwiającej opatentowanie wiedzy, liczba patentów wzrosła. Później nastąpił regres, a środowisko naukowe otwarcie zaczęło krytykować powszechne patentowanie, zwracając uwagę na hamowanie przepływu wiedzy i  spowalnianie jej rozwoju (istotnym wskaźnikiem jest tu liczba nigdy niewykorzystanych patentów). U podłoża takiego pojmowania wiedzy stoi zaprzeczenie jej najważniejszym własnościom (niewyłączności i  niekonkurencyjności) oraz ukryte założenie o  możliwości przewi-


w ramach instytucji, jak również bezproblemowa komunikacja pomiędzy naukowcami a  finansującą badania instytucją, może prowadzić do lepszego wykorzystania istniejącej wiedzy, projektowania aktualniejszych prac badawczych oraz efektywniejszego zarządzenia środkami finansowymi poprzez prowadzenie polityki opartej o rzetelną informację. Z perspektywy nauki polskiej zalety te są szczególnie istotne w kontekście Narodowego Centrum Nauki oraz Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Instytucja prowadząca badania naukowe może wykorzystać otwarty dostęp do treści naukowych jako narzędzie zarządzania jakością treści. Otwarty dostęp zmusza do transparentności. Poprzez udostępnianie wyników daje szansę na szybszą reakcję środowiska. Wykorzystanie otwartego dostępu lepiej realizuję ideę prowadzenia badań naukowych bazujących na przestrzeni przepływu otwartej na krytykę i zmiany. Proces dzielenia się wiedzą za pośrednictwem niewłaściwej komunikacji nazywany jej „bałkanizacją”. Taki proces stanowi bezpośrednie zagrożenie dla rozwoju wiedzy, wykorzystania jej w przemyśle i wpływu na innowacyjność. Instytucje naukowe powinny korzystać z szansy jaką stwarza otarty dostęp do wiedzy i poprzez taką formę współpracy (komunikacji) stymulować rozwój swoich pracowników, poziom „produkowanej” wiedzy oraz na poziomie systemu zapewnić koherentność umożliwiającą dalszy rozwój nauki, gospodarki i innowacji. Współcześnie produkcja wiedzy została częściowo oderwana od klasycznych ośrodków jej powstawania, takich jak uniwersytety i ośrodki badawcze. Wiedza i  innowacja powstaje również w małych fi rmach, jest wytwarzana przez specjalistów, pasjonatów, osoby niezajmujące się zawodowo nauką. Jakość takiej pracy jest bezpośrednio związana z wiedzą, do której producenci mają dostęp oraz z systemami dystrybucji, za pośrednictwem których mogą rozpowszechniać swoje wyniki. Procesy decentralizacji produkcji wiedzy, nazywane demokratyzacją innowacji bądź otwartą innowacją, są jednym z  elementów gospodarki opartej na wiedzy. Ich rozwój

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

129

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

dzenie wszystkich potencjalnych sposobów jej wykorzystania (również na poziomie komercyjnym). Idea otwartego dostępu , przeciwdziała z  jednej strony traktowaniu wiedzy jako zwykłego towaru, z  drugiej – koncentruje się na wykorzystaniu szansy, którą oferują nowe technologie komunikacyjne. Internet jest coraz powszechniejszym sposobem komunikacji treści, w tym szczególnie treści naukowych. Potencjał sieci, w pierwszej kolejności, został dostrzeżony właśnie przez naukowców, którym brakowało sprawnego narzędzia do szybkiego przekazywanie wiedzy. Obecnie w  internecie dostępna jest duża część międzynarodowej literatury naukowej. Dzięki temu medium udostępnienie i  dotarcie do określonego artykułu/raportu jest niezwykle tanie. Umieszczenie w  internecie wartości intelektualnej eliminuje kosztotwórcze i  czasochłonne przygotowanie jej do druku, a  także koszt tradycyjnej dystrybucji. Wiele instytucji docenia te możliwości i  zachęca, bądź obliguje naukowców z  nimi związanych do pełnego wykorzystania szansy, jaką daje internet. Otwarty dostęp odnosi się bezpośrednio do komunikowania wyników prac. Jak wskazują analizy, umieszczenie prac w  otwartym dostępie zwiększa widoczność naukowca i instytucji. Zwiększa także zainteresowanie treściami oraz i sprzyja wzrostowi cytowań (zob., W.C. Bailey Jr., Open Access Bibliography, „Liberating Scholarly Literature with E-Prints and Open Access Journals”, http://www.digital-scholarship.org/). Wprowadzenie otwartego dostępu może stanowić narzędzie promocji i powszechniejszego włączenia wyników badań do obiegu międzynarodowego. Otwarty dostęp, który w  Polsce ma dodatkowy wymiar digitalizacji, wykorzystywany jest jako sposób na lepsze zarządzenia wytwarzaną wiedzą. Podejście takie przydatne jest zwłaszcza w dużych instytucjach finansujących badania (por. polityka National Institute of Health). Szybsza i skuteczniejsza wymiana wiedzy pomiędzy naukowcami realizującymi badania


Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

powinien być wspierany z uwagi na to, że stanowią one doskonały pomost pomiędzy światem nauki a gospodarką. Tradycyjne przepływy informacji nie spełniają takiej roli jaką spełniały kilkanaście czy kilkadziesiąt tak temu. Schematyczny proces transmisji wiedzy od naukowca do przemysłu a  następnie w  postaci produktu do konsumenta jest już w dużym stopniu nieaktualny. Transmisja wiedzy może nastąpić z pominięciem niektórych ogniw bądź ich innym wykorzystaniem. Kluczowe jest dostrzeżenie niezbędnych zmian i  ich odpowiednie wykorzystanie – otwarty dostęp do treści naukowych jest optymalnym rozwiązaniem. Obok nowych form tworzenia i  wykorzystywania wiedzy otwarty dostęp sprzyja również transmisji wiedzy tradycyjnymi kanałami. Komunikacja pomiędzy nauką a  przemysłem nie odbywa się jedynie na poziomie transferu zamkniętej i wycenionej za pomocą systemu patentowego wiedzy. Istotnym elementem tej interakcji jest dostarczenie wiedzy otwartej, która stanowi podstawę płaszczyzny komunikacji, pomaga rozwiązywać problemy czy bezpośrednio wspiera innowacyjność. Jest to szczególnie istotne w przypadku małych i średnich innowacyjnych przedsiębiorstw. Jak pokazują badania, przeprowadzone m.in. w Danii, dostęp do wiedzy produkowanej w sektorze publicznym jest strategiczny (Haughton i Swan, 2011). W zmiany sposobu produkcji wiedzy wpisuje się również ewolucja metod pracy naukowców. Większa mobilność, współpraca w międzynarodowych grupach badawczych, ponadregionalne i  ponadnarodowe ośrodki badawcze zmuszają do modyfi kacji sposobu myślenie o udostępnianiu wiedzy. Szybkość uczenie się i elastyczność

130

wymagają łatwego i taniego dostępu do nowych treści. Płynność granic, zarówno narodowych, jak i pomiędzy dziedzinami nauki czy instytucjami wymaga nowych form wsparcia producentów wiedzy również w zakresie dostępu do różnorodnych treści. W  tym zakresie otwarty dostęp proponuje najlepsze rozwiązania. Przedstawiony został tu podstawowy kontekst funkcjonowania idei otwartego dostępu do treści naukowych: rozpowszechniania nowych technologii komunikacyjnych, nowych form produkcji wiedzy oraz pojawiających się tendencji do jej prywatyzacji. Korzyści płynące z otwartego dostępu można określić z uwagi na: środowisko naukowe (transparentność myśli naukowej, większa liczba cytowań, lepsza cyrkulacji wiedzy, wpływ na jakość przekazywanych do publicznej wiadomości prac, wspieranie zdecentralizowanych ośrodków rozwoju wiedzy), instytucje naukowe (m.in. wspieranie rozwoju naukowców i nauki, lepsze monitorowanie pracowników i ewaluacji efektów, promocja instytucji), instytucje rządowe finansujące badania (m.in. poszerzenie możliwości wykorzystania wiedzy, skuteczniejsze włączenie wyników do obiegu krajowego i międzynarodowego, lepsze narzędzia do zarządzania i budowania polityki finansowej oraz realizacji misji związanej z promocją wiedzy w  społeczeństwie), gospodarkę (skuteczne włączenie dużego korpusu wiedzy jako podstawy rozwoju przedsiębiorczości i  innowacyjności, wsparcie przedsiębiorstw innowacyjnych, poprawa komunikacji pomiędzy nauką a  przedsiębiorcami). Jak najszybsze wprowadzenie otwartego dostępu do wiedzy zwiększa szanse na pełne jego wykorzystanie.


Otwarta nauka Bożena Bednarek-Michalska

O

ces/readingroom/principles-for-open-science/ zostały opracowane cztery podstawowe zasady odnoszące się do otwartej nauki, są to: 1) zapewnienie otwartego dostępu do treści (publikacje, rękopisy, raporty) finansowanych z publicznych pieniędzy; 2) zapewnienie otwartego dostępu do narzędzi (oprogramowanie) finansowanych z publicznych pieniędzy; 3) przenoszenie danych badawczych finansowanych z publicznych pieniędzy do domeny publicznej (metadane, dane surowe); 4) inwestowanie w  otwartą cyber-infrastrukturę (sieci, sprzęt, e-laboratoria). Dziś można do tego dodać także wspieranie otwartych modeli społecznościowych włączających do procesów badawczych wolontariuszy i  pasjonatów danej dziedziny oraz wdrażanie otwartego recenzowania. Myślenie o  otwartej nauce jako modelu całokształtu pracy naukowej widać w  koncepcji „biologii opartej na otwartym źródle” Open Source Biology opracowanej przez niezależne laboratorium The Molecular Sciences Institute http://molsci.org/about/openSourceBio.htm – zajmujące się genetyką i  modelowaniem komputerowym. Elementami istotnymi w  tej koncepcji są: • publikowanie wyników badań w otwartych publikacjach naukowych; • udostępnianie członkom środowiska naukowego metod badawczych oraz odczynników;

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

131

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

twarta nauka, otwarta wiedza, otwarte badania (open science, open knowledge, open research) to stosunkowo nowe terminy, które pojawiły się niedawno w  naukoznawstwie, bibliotekoznawstwie i  innych dziedzinach nauki, a – jak można sądzić – wyrosły one na gruncie społecznych działań ruchów free software oraz open access, które od wielu lat się rozwijają wprowadzając w  obszar nauki nowe pojęcia i metody pracy związane z komunikacją naukową, gromadzeniem i  przepływem zasobów, stosowaniem technologii, prowadzeniem laboratoriów czy projektów globalnych. Ponieważ, do tej pory, nie mamy precyzyjnej definicji otwartej nauki, termin ten przyjmuje trochę inne znaczenie w  różnych okolicznościach i  społecznościach naukowych. W niektórych przypadkach oznacza bunt przeciwko zbyt skomercjalizowanej nauce, w innych dążenie do uwolnienia informacji naukowej, gdzie indziej to jedynie nowy sposób organizacji pracy naukowców. Przyjmuje się zatem, że termin obejmuje wszystkie próby stosowania otwartych modeli produkcji i  dystrybucji treści w  sferze nauki, czyli otwarty dostęp do publikacji naukowych, otwarte dane, otwarte modele współpracy naukowej, otwarte oprogramowanie, otwarte metody pracy a także otwarte recenzowanie i opiniowanie osiągnięć naukowych. W  2008  r. w  ramach projektu organizacji Creative Commons zatytułowanego Science Commons http://sciencecommons.org/resour-


udostępnianie w internecie nieopublikowanych danych, także partnerom komercyjnym; • udostępnianie tworzonego oprogramowania na otwartych zasadach. Dzięki tej koncepcji powstała otwarta platforma wymiany wiedzy dla biologów OpenWetWare http://www.openwetware.org/, na której znajdują się nie tylko najnowsze informacje z  zakresu biologii, ale i  laboratoria, kursy, grupy badawcze, protokoły, zbiory danych, blogi i inne. Poniżej postaram się scharakteryzować niektóre z  aspektów otwartości w  nauce, nie wszystkie jednak, choćby z  tego powodu, że aspekt otwartych publikacji i  dostępu do nich (open access) oraz otwartego oprogramowania (open source) są już dość dobrze opisane w  polskiej literaturze, nie ma więc sensu ich powielać.

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Otwarte dane Na świecie produkuje się miliony danych nie tylko naukowych, ale i  rządowych, organizacji non-profit oraz komercyjnych. Wszystkie one mają ogromny wpływ na wzrost innowacyjności i  kreatywność społeczeństw, dlatego tak ważnym jest, by były szeroko dostępne, przynajmniej te, które są finansowane z  pieniędzy publicznych. Dane, obok publikacji relacjonujących wyniki badań, są bowiem kluczowym rezultatem procesu badawczego. Znaczenie dostępności danych wzrosło wraz z  gwałtownym wzrostem technologicznym oraz z  zaistnieniem możliwości ich efektywnego gromadzenia i udostępnienia. Ponadto niektóre dyscypliny naukowe – takie jak bioinformatyka – w całości opierają się na wykorzystaniu danych badawczych. Zdaniem Rufusa Pollocka, założyciela Open Knowledge Foundation „dostępność danych to papierek lakmusowy, test na prawdziwą otwartość projektu badawczego”[8]. Dostępność danych badawczych zapewnia pełną przejrzystość procesu naukowego. Jednocześnie uprzednio

132

zebrane dane stanowią podwaliny dalszej pracy naukowej. W  internecie można znaleźć bardzo wiele instytucji publikujących otwarte dane, nie tylko naukowych, np. Bank Światowy udostępnia w  sposób otwarty swoje dane na stronach http://data.worldbank.org/. Są tam katalogi surowych danych, tabel, wykresów, raportów i innych. Międzynarodowa organizacja naukowa International Council for Science stworzyła w 2010 r. portal do danych surowych World Data System http://www.icsu-wds.org/services/ data-portal, w którym można znaleźć dane biologiczne, fi zyczne, ekonomiczne, geograficzne i inne, np.: Wolff, Katrin (2011): Sub-annual dust concentration and size distribution data from ice core NGRIP sections corresponding to the early Holocene, Allerod IS, LGM, late glacial and DO-7. Alfred Wegener Institute for Polar and Marine Research, Bremerhaven, Unpublished dataset #770167. Anonymous (2004): Biological, chemical, and physical data from CTD/XCTD from five Japanese R/Vs in the North Pacific Ocean from January to December 2002 (NODC Accession 0001334). Data Center: NODC: National Oceanographic Data Center Summary: Biological, chemical, and physical data from CTD/XCTD from five Japanese R/Vs in the North Pacific Ocean from January to December 2002 (NODC Accession 0001334) Parameters: NUTRIENTS; PRIMARY PRODUCTIVITY; SALINITY; TEMPERATURE; ZOOPLANKTON Do opisów bibliograficznych w  takich bazach dołącza się wykresy, fotografie, schematy, pomiary itp. Nowy europejski projekt finansowany w ramach VII Programu Ramowego Nauki zatytułowany Data Without Boundaries http://www.


Otwarte dane — Panton Principles W 2009 r. naukowcy Piotr Murray-Rust, Cameron Neylon, Rufus Pollock i Jan Wilbanks spisali w  Cambridge (UK) kilka zasad odnoszących się do prawnej otwartości danych badawczych. Zasady te zostały potem dopracowane przez członków grupy roboczej Open Knowledge Foundation ds. Otwartych danych w Nauce i zostały oficjalnie zaanonsowane w  lutym 2010  r. Są one dziś znane pod nazwą Panton Principles http://pantonprinciples.org/. Formalnie zaleca się, by wszystkie dane i publikacje wytworzone za publiczne pieniądze od razu przechodziły do domeny publicznej, były dobrem wspólnym. Można wykorzystać do tego licencje Public Domain Dedication lub licencje Creative Commons Zero. Jeśli nie uda się wypełnić takiego warunku, to wylicza się inne możliwości, które powinny być spełnione: 1. Udostępnionym danym powinno towarzyszyć klarowne oświadczenie dotyczące woli i  oczekiwań co do ponownego użycia zarówno pojedynczych rekordów, części, bądź całości danych. Takie oświadczenie powinno być precyzyjne, nieodwołalne i  oparte o wybraną formułę licencji lub całkowitego zwolnienia z ochrony. Kiedy udostępnia się dane, powinno się formalnie określić zasady ich wykorzystania. 2. Wiele powszechnie uznanych licencji nie jest odpowiednich dla publikowania otwartych, surowych danych lub zbiorów danych. Licencje, które są stworzone i  dostosowane do stosowania w  odniesieniu do zasobów sieci takie jak: Creative Commons, GFDL, GPL, BSD itp. nie są odpowiednie dla danych a ich użycie jest odradzane. Zaleca się używanie licencji odpowiednich dla danych, które nazywają się Conformant Data Licenses: http://opendefinition.org/licenses/#Data. 3. Nie powinno się stosować licencji, które ograniczają ponowne handlowe wykorzy-

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

133

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

dwbproject.org/ pozwala naukowcom gromadzić i  korzystać z  mikrodanych statystycznych krajów europejskich do celów porównawczych. Bardzo interesujące jest rozwiązanie narodowe Holandii, która ma swój wielodziedzinowy portal naukowy DANS http://www.dans.knaw.nl/ en, udostępniający dane badawcze na różnych zasadach w  zależności od ich rodzaju. Wiele z nich jest otwartych, ale nie wszystkie. Dostępność danych jest ograniczana przez różne czynniki. W  państwach Unii Europejskiej zmiany w  systemie prawa własności intelektualnej umożliwiają ochronę baz danych na zasadzie podobnej do ochrony twórczości przez prawo autorskie. Fragmenty danych również mogą być chronione prawami autorskimi (w  niektórych krajach chroni się np. opisy bibliograficzne). Część wydawców traktuje naukowe bazy danych jako źródło prywatnego zysku, ograniczając dostęp do nich za pomocą kontraktów prawnych (np. nie wolno wysyłać danych przez wypożyczalnię międzybiblioteczną) oraz utrudnień technicznych. Brak odpowiednich standardów publikacji surowych danych powoduje, że ich zbieranie, przetwarzanie i agregowanie jest utrudnione. Wreszcie w niektórych przypadkach nie są jasne warunki prawne dostępu do danych – nawet wtedy, gdy w intencji twórców bazy ma to być dostęp otwarty. Zapewnienie pełnej dostępności danych wymaga więc zniesienia trzech rodzajów barier: ekonomicznych, prawnych i  technicznych, ponieważ brak publicznej dostępności do danych pociąga za sobą szereg skutków ubocznych: • wyższe koszty prowadzenia badań; • ograniczenie poziomu badań ze względu na uciążliwość pozyskiwania danych; • ograniczenie opartej na dostępności danych naukowych innowacyjności w gospodarce; • ograniczenie współpracy naukowej, szkoleń i edukacji; • gorsza jakość danych, które nie podlegają publicznej weryfi kacji; • wzrost barier cywilizacyjnych między państwami rozwiniętymi i rozwijającymi się.


stanie lub ograniczają produkcję dzieł pochodnych, wyłączających stosowanie ich do określonych celów, konkretnych osób czy organizacji – to jest zdecydowanie odradzane. Licencje takie uniemożliwiają skuteczne ich zintegrowanie i ponowne zastosowanie w działalności gospodarczej, gdzie mogłyby zostać wykorzystane z pożytkiem. Bariery ekonomiczne można znieść obwarowując finansowanie publiczne zasadą: „zwrotu podatnikom poniesionych nakładów” a technologiczne wykluczyć przez stosowanie otwartego oprogramowania, którego jest coraz więcej.

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Otwarte recenzowanie Idea otwartego komentowania prac naukowych w  środowisku cyfrowym pojawiła się dawno temu, jak tylko sieć pozwoliła na szeroką wymianę myśli i zastosowanie otwartych narzędzi do komentowania. Stevan Harnad już w 1996 r. w  artykule zatytułowanym Implementing Peer Review on the Net opublikowanym w  „Scientific Quality Control in Scholarly Electronic Journals” pisał, że tego typu krytyka daje lepsze efekty naukowe niż tradycyjne recenzowanie niejawne[9]. Z  jawnym i  otwartym recenzowaniem eksperymentowano w  różnych czasopismach, np.: • „Journal of Medical Internet Research” 1999; • „British Medical Journal” 1999; • BMC series publikowana przez BioMed Central, 2000. a  w  2006  r. próbę taką podjęła także redakcja Nature, ale nie była to próba udana. Jak wynikało z podsumowania eksperymentu, naukowcy nie byli chętni i  otwarci na takie recenzowanie[10]. Do dziś zdania są podzielone, ale nie zaprzestano prób w tym zakresie, co więcej wypracowano nowe modele recenzowania: Neo-Classical, Certification-based, Open Peer Review, Commentary-based, Collaborately-fi ltered, Institution-based, Citation-based, Index-based, Metadata-based, Computer-assisted, NO Peer Review, Moderator-based, Tier-based.

134

Jak pisze Richard Poynder: „Czasopisma Open Access starają się poszukiwać doskonalszych sposobów oceniania artykułów, a  nie unikać oceny prac w ogóle. Zjawisko to można przedstawić następująco: sposób recenzowania przyjęty przez tradycyjne czasopisma ustępuje miejsca licznym nowym modelom oceniania. Modele te lepiej przystają do środowiska on-line i oferują bardziej efektywne sposoby ewaluacji osiągnięć naukowych. Na szczególne podkreślenie zasługuje wymóg wolnego udostępnienia publikacji naukowych w  internecie, co jest głównym założeniem ruchu OA”[7].

Otwarty model społeczny — nauka obywatelska Jednym z  przykładów widocznych zmian w procesie komunikacji naukowej jest zjawisko nauki obywatelskiej (ang. citizen science), czyli projektów naukowych, w  których znaczny udział mają nieprofesjonaliści. Idea demokratyzacji nauki nie jest nowa, ale dopiero rozwój technologii ułatwiających grupową współpracę umożliwił zaangażowanie wolontariuszy w projekty naukowe na większą skalę. Chodzi przede wszystkim o pomoc nieprofesjonalistów przy takich działaniach jak obserwacja, pomiary czy obliczenia. Te czynności, stanowiące kluczowy element wielu projektów badawczych nie wymagają specjalistycznego wykształcenia. Mogą być wykonywane przez osoby o  wysokim poziomie motywacji, które kierują się zazwyczaj jedynie pragnieniem niesienia pomocy i uczestnictwa w ważnym projekcie naukowym. Dzięki zaangażowaniu wolontariuszy naukowcy mogą często znacznie przyśpieszyć proces badawczy i przede wszystkim zredukować jego koszty[1]. Przykładami takich projektów są: SETI@ home dotyczący poszukiwania pozaziemskiej inteligencji, LHC@home symulujący działanie Wielkiego Zderzacza Hadronów z CERN czy GalaxyZoo związany z katalogowaniem milionów


zdjęć astronomicznych. Wszystkie te projekty pokazują, jak wielki potencjał naukowy spoczywa w  społeczeństwie i  jak jest niewykorzystany. W  CERN myśląc o  zagospodarowaniu tego potencjału powołano Citizen Cyberscience Centre, które ma za zadanie wspierać podobne działania i aktywności naukowe.

26 stycznia 2012 r. — uczestnicy debaty „Otwarta nauka” i „otwarta edukacja” jako zjawisko społeczne i problem polityki naukowej”

Nauka 2.0 — wykorzystanie nowoczesnych otwartych narzędzi komunikacyjnych

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

135

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Od kilku lat według fi lozofi i Web 2.0 tworzone są popularne serwisy internetowe zakładającej większą interaktywność, możliwość łączenia i  wymiany treści między serwisami oraz aktywną rolę użytkowników. Według słów Tima O’Reilly’ego, jednego z  twórców tej koncepcji, serwisy typu Web 2.0 „wykorzystują zbiorową inteligencję użytkowników”. Dobrym przykładem takiego serwisu jest sieciowa encyklopedia Wikipedia. Nauka 2.0 obejmuje bardzo różne projekty i  praktyki, oparte na różnorodnych technologiach cyfrowych. Wspólną cechą projektów tego rodzaju jest założenie otwartości (przynajmniej częściowej) tworzonych treści oraz zapewniania warunków współpracy naukowej z wykorzystaniem tych treści: wspólnego zbierania danych i informacji, zgłaszania uwag czy poprawiania wyników.

Jedną z bardziej popularnych form uprawiania Nauki 2.0 jest pisanie blogów naukowych. Nawet jeśli naukowiec nie prowadzi otwartego notatnika badawczego, to jako platforma prezentowania i  wymiany poglądów może mu służyć blog. Może on być także narzędziem popularyzowania nauki. Blogujący naukowcy zwracają uwagę, że ich blogi są często czytane przez dziennikarzy naukowych, kolegów po fachu, ale i amatorów, pasjonatów nauki, z czego wynika czasem wieloaspektowa interesująca dyskusja. Blogi naukowe mają różny charakter – od popularnonaukowych publikacji po niszowe serwisy poświęcone specyficznym dyscyplinom i  zagadnieniom naukowym. Blogerów można znaleźć także wśród polskich naukowców – Polityka stworzyła na swoim portalu miejsce dla naukowych blogów dla Profesora Tomasza Szlendaka z  Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu http://szlendak.blog.polityka.pl/, Jana Hartmana http://hartman.blog.polityka.pl/ czy Jarosława Makowskiego http://makowski.blog. polityka.pl/. Bardzo interesująca jest strona bioinformatyka Pawła Szczęsnego http://www.pawelszczesny.org/notebooks/, która jest blogiem,


Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

otwartym notatnikiem i  laboratorium badawczym jednocześnie. O  znaczeniu blogów naukowych może świadczyć fakt, że platformy blogowe są dziś zakładane w ramach serwisów sieciowych czołowych czasopism naukowych. Przykładem mogą być blogi działające w ramach serwisu czasopisma „Nature” http://network.nature.com/blogs lub zrzeszający ponad sześćdziesięciu blogujących naukowców serwis ScienceBlogs http:// scienceblogs.com/ stworzony przez wydawców pisma „Seed”. Inną formą Nauki 2.0 są naukowe serwisy wiki – strony internetowe umożliwiają użytkownikom dzięki łatwości edycji budowanie struktur, haseł, wprowadzanie poprawek, odsyłaczy i przypisów. Ten mechanizm pozwala na bardzo wydajną, wspólną pracę nawet bardzo licznym grupom współpracowników. Otwarta platforma MediaWiki jest wykorzystywana w  interesującym naukowym serwisie Proteopedia http://proteopedia.org/wiki/index.php/ Main_Page, gdzie zbiera się, organizuje i  upowszechnia wiedzę o proteinach RNA, DNA i innych makromolekułach. Pracują nad nią zarówno naukowy, jak i studenci. Krytycy Nauki 2.0 twierdzą, że otwarta komunikacja naukowa oraz uczestnictwo w  serwisach społecznościowych są niezmiernie czasochłonne, a  przez to mało atrakcyjne dla zapracowanych zazwyczaj naukowców. Barierą dla Nauki 2.0 pozostaje też na razie brak mechanizmów parametryzacji i  ewaluacji, odpowiadających mechanizmom wypracowanym dla tradycyjnych form komunikacji naukowej. Jednak nowe, często eksperymentalne projekty mają wielu zwolenników i współpracowników, którzy twierdzą, że dużo zyskują dzięki sieciowej współpracy oraz możliwości szerszego zaprezentowania swoich prac i ich wyników. Tak było w  przypadku Polymath Project, kiedy na początku 2009  r. profesor Uniwersytetu Cambridge Timothy Gowers uruchomił na swoim blogu projekt, który miał usprawnić grupowe rozwiązywanie problemów matematycznych. Borykał się on z  niemożnością samodzielnego

136

rozwiązania najbardziej złożonych zadań. Polymath Project http://michaelnielsen.org/polymath1/index.php?title=Main_Page miał stanowić eksperyment i  sprawdzian, czy zazwyczaj ze sobą konkurujący matematycy są zdolni do współpracy. Już po miesiącu liczba uczestników wzrosła do ponad 40. a  po sześciu tygodniach projekt świętował pierwszy sukces – współpracujący ze sobą on-line profesorowie odkryli dowód twierdzenia Halesa-Jewetta[1].

Przyszłość otwartej nauki Trudno jest wyrokować czy naukowcy będą zdążali w kierunki większego otwarcia i transparencji w swoich badaniach i ocenach, ale gołym okiem widoczne są trendy, które pokazują, jak duża część społeczności naukowej świata wywiera wpływ w tym kierunku, nie tylko na własne instytucje, ale także rządy, Komisję Europejską, międzynarodowe organizacje takie jak UNESCO, ONZ, OECD czy Bank Światowy. Wobec tych zjawisk muszą się także ustawić dotychczasowi komercyjni gracze rynkowi tacy jak: Emerald, Wolters Kluver, EBSCO, Elsevier czy The World Scientific, którzy przez lata zarządzali wiedzą i  organizowali rynkowy obieg pracami naukowymi. Wielu z nich wprowadza modele otwarte do swojego biznesu, ale także kreuje narzędzia otwarte jak np. EBSCO, które niedawno otworzyło Open Science Directory dla krajów rozwijających się: http://atoz.ebsco. com/Customization/Tab/8623?tabId=60 W  Polsce idea ta przebija się powoli do świadomości naukowców, jej promocja trwa co najmniej od 2001 r., powstają projekty otwarte, które rekomenduje i  wspiera Koalicja Otwartej Edukacji http://koed.org.pl/ a  MNiSW zamówiło ekspertyzę związaną z otwartą nauką[11]. Ekspertyza ta pokazuje ścieżki, jakimi mogą podążać instytucje nauki, gdyby zdecydowały się na politykę otwarcia. Niewiedza i  opór naukowców są dość znaczące, tradycyjne formy pracy i  publikowania, niedostosowany system ocen zarówno pracowników, jak i  instytucji


czy wreszcie system finansowania nauki nie ułatwiają dzielenia się wynikami badań naukowych. Z  większych instytucji naukowych w  Polsce tylko ICM UW, UMK, UAM, PAN, AGH występują z różnymi inicjatywami otwartościowymi, od promowania idei począwszy, do wprowadzania projektów otwartych czy organizowani spotkań, konferencji, apeli, angażowania się w  europejskie projekty, monitorowania zmian związanych z  reformą nauki oraz prawa autorskiego. Ostatnie lata pokazują jednak wzrost zainteresowania takim modelem uprawiania nauki, jest więc szansa na nowe inicjatywy i  być może także budowanie polskiej polityki otwartej.

Bibliografia 1. Hofmokl J., Tarkowski A., Bednarek-Michalska B. i  inni, Przewodnik po otwartej nauce, ICM, Warszawa 2009, http://otwartanauka.pl/przewodnik-po-otwartej-nauce/, 24.02.2012. 2. McKiernan G., Alternative Peer Review: Quality Management for 21st Century Scholarship, Iowa Iowa State University Library 2003, http:// www.public.iastate.edu/~gerrymck/APR-1. ppt 3. Open Research, http://en.wikipedia.org/ wiki/Open_research, 24.02.2012. 4. Open Science Summit, http://opensciencesummit.com/, 24.02.2012. 5. Murray-Rust P., Open Data in Science, http:// precedings.nature.com/documents/1526/ version/1, 24.02.2012. 6. Open access, otwarta nauka. Kurs e-learningowy dla naukowców. Projekt finanso-

wany przez międzynarodową organizację EIFL, tworzony pod redakcją Bożeny Bednarek-Michalskiej i Karoliny Grodeckiej na UMK oraz AGH w  2011  r., http://otwartanauka.cel.agh.edu.pl/course/view.php?id=2 7. Poynder R., Open Access – pożegnanie recenzowania? „Biuletyn EBIB” 2008, nr 6 (97); Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich KWE, 2010, http://www.ebib.info/2010/97/a. php?poynder 8. Johnson B., Open science: a  future shaped by shared experience, „Guardian”, 11.05.2011, http://www.guardian.co.uk/education/2011/ may/22/open-science-shared-research-internet, 24.02.2012. 9. Harnad, Stevan Implementing Peer Review on the Net: Scientific Quality Control in Scholarly Electronic Journals. (1996) Implementing Peer Review on the Net: Scientific Quality Control in Scholarly Electronic Journals. [Book Chapter], http://cogprints. org/1692/, 24.02.2012. 10. Overview: Nature’s peer review trial, Nature (2006) | doi:10.1038/nature05535, http:// www.nature.com/nature/peerreview/debate/nature05535.html, 24.02.2012. Wdrożenie i promocja otwartego dostępu do treści naukowych i edukacyjnych, red. M. Niezgódka, ICM, Warszawa 2011, http://www.ebib.net.pl/ images/stories/wiadomosci_2/2012_styczen/ oa_icm.pdf, 24.02.2012. Treści tego artykułu są dostępne na licencji Creative Commons BY-SA 3.0 Polska http://creativecommons.org/licenses/by-sa/3.0/deed.pl

137

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012


Otwieranie nauki — lekcja z globalizacji Paweł Szczęsny

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

D

emokratyzacja dostępu do wiedzy spowodowana rozwojem cyfrowych mediów wywiera znaczący wpływ na komunikację naukową. Zmieniają się zarówno metody tej komunikacji jak i  sama koncepcja wiedzy. Zdecydowanie większą rolę odgrywa nieformalna wymiana informacji poprzez internet, a  wolny dostęp do wiedzy jest coraz mocniej akcentowany jako jedno z  uniwersalnych praw człowieka. Ten powolny proces otwierania nauki, czyli umożliwienia swobodnego przepływu wiedzy nie tylko pomiędzy uczonymi, ale także pomiędzy uczonymi a społeczeństwem oraz przemysłem, trwa już ponad 20 lat. Jego efektem są na przykład ruch Open Access, czyli wolnego dostępu do literatury naukowej, wzrost znaczenia Open Source w  badaniach, czyli oprogramowania, którego kod źródłowy jest znany, bądź pojawienie się wielkich projektów naukowych, w  których istotną rolę odgrywają pasjonaci nauki niezatrudnieni w instytucjach akademickich. Otwieranie nauki, czyli usuwanie barier, zwiększanie współpracy, integrowanie, to po prostu elementy globalizacji. Wydawałoby się, że proces globalizacji jest w  dużo większym stopniu zawaansowany poza nauką, niż w niej. Nic bardziej mylnego – pod wieloma względami nauka jest dużo bardziej globalna, niż inne aspekty naszego życia. Jak podaje Pankaj Ghe-

138

mawat1, tylko 1% zwykłej poczty, 2% połączeń telefonicznych i  17–18% ruchu internetowego przekracza granice państw. Dla porównania, w  latach 1996–2008 średnio 29% publikacji naukowych amerykańskich uczonych miało co najmniej jednego współautora spoza USA 2 (można popatrzeć na to z  innej strony: średnia sumaryczna odległość pomiędzy autorami tej samej pracy w  2009  r. wynosiła już ponad 1500 km, podczas gdy w  1980  r. było to tylko 334 km3). Tak naprawdę, nauka już operuje na światową skalę, ale przy takim stopniu globalności natrafia się na zupełnie inne bariery niż prosty brak dostępu. Bieżąca dyskusja na temat otwartości, to dyskusja na temat działań, które nie tyle otworzą naukę w podstawowy sposób, ale umożliwią skonstruowanie prawdziwie globalnej infrastruktury badawczej. Jej powstanie stanie się punktem zwrotnym funkcjonowania światowej nauki w XXI w., ponieważ, poza oczywistymi korzyściami dla samej nauki, pozwoli na wykorzystanie potrzebnych do jej funkcjonowania rozwiązań w  warstwie praw1 P. Ghemawat, World 3.0: Global Prosperity and How to Achieve It, HBR Press, 2011. 2 The Royal Society, Knowledge, networks and nations. Global scientific collaboration in the 21st century, 2011. 3 L. Waltman, R.J.W. Tijssen, Nees Jan van Eck, Globalisation of science in kilometers, arXiv:1103.3648, 2011.


nej, technicznej oraz społecznej w innych dziedzinach życia.

Niuanse prawne

4

Jeden z  plików zawierający pełny tekst licencji Crockforda: http://www.crockford.com/javascript/ jsmin.c

5

Zob. http://www.gnu.org/licenses/gpl-faq.html#v2v3Compatibility

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

139

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

W  sytuacji, kiedy sam dostęp do czegoś przestaje być problemem, główną rolę zaczynają odgrywać warunki tego dostępu. Z  punktu widzenia globalizacji nauki, prawna strona udostępniania powinna w możliwie najszerszy sposób ułatwiać wykorzystanie zasobu. Niestety, okazuje się, że zazwyczaj bywa dokładnie odwrotnie. Jednym z  klasycznych przykładów ograniczeń w  użyciu oprogramowania jest licencja Crockforda. W zasadzie jest to klasyczna licencja Open Source typu MIT, za wyjątkiem jednego zdania. Douglas Crockford, jej autor, umieścił w niej następujące zdanie4: „The Software shall be used for good, not evil”. [To Oprogramowanie powinno być używane do dobrych a nie złych celów.] To zdanie stoi w sprzeczności z  punktem szóstym – definicji otwartego źródła (Open Source Definition), które zabrania dyskryminacji ze względu na przeznaczenie ponownego wykorzystania danego programu (w  uzasadnieniu tego punktu napisano, że otwartość powinna dopuszczać dowolne użycie, w  tym komercyjne). Licencja Crockforda to jeden z wielu przykładów zmian, które mają za zadanie polepszyć warunki udostępniania. W praktyce spora część z takich pomysłów jest niekompatybilna z prawem, niemożliwa do wyegzekwowania w  danym prawodawstwie, lub po prostu niezgodna z  duchem otwartości, jak chociażby wspomniane ograniczanie prawa do wykorzystania danego przedmiotu wyłącznie przez podmioty moralnie pozytywne albo do moralnie słusznych celów. Takie licencje z  definicji nie uważane są za otwarte. Licencja Crockforda zmusiła fi rmę IBM do absurdalnego posunięcia – do wystąpienia do autora oprogra-

mowania o  specjalne zezwolenie na wykorzystanie jego oprogramowania także i w niecnych celach (Crockford specjalnie dla prawników fi rmy IBM napisał „I give permission for IBM, its customers, partners, and minions, to use JSLint for evil”. [Pozwalam fi rmie IBM, jej klientom, partnerom i sługom używać JSLint do czynienia zła]). Prawnik fi rmy uzasadniał, że wprawdzie IBM nie ma zamiaru czynić zła, ale nie może odpowiadać za swoich klientów. Z powodu takich niuansów prawnych, wolne oprogramowanie okazuje się nie być aż tak wolne, jakby się z pozoru wydawało. Open Source Initiative (OSI) zaaprobowało około pięciuset licencji jako kompatybilne z definicją otwartego źródła i  w  efekcie programiści, którzy używają w  swoich programach zewnętrznych bibliotek, muszą dokładnie sprawdzać ich wzajemną kompatybilność. I nie pomaga ślepe użycie jednej z  najpopularniejszych, jak np. GPL, bądź Apache. Nawet poszczególne wersje licencji GPL nie są ze sobą kompatybilne (autorzy programów udostępnianych na licencji GPLv3 nie mogą używać komponentów na licencji GPLv2 – powodem są dodatkowe wymagania w nowszej wersji licencji5). Oczywiście problem jest znany i  podejmowane są próby może nie tyle unifi kacji, co uporządkowania i ograniczenia liczby licencji na oprogramowanie. W latach 2006–2010 Google Code, system do dzielenia się kodem źródłowym fi rmy Google, akceptował wyłącznie te projekty, które były dostępne pod jedną z dziewięciu najpopularniejszych licencji (i usuwało te, które tych warunków nie spełniały, jak np. wspomniany wcześniej projekt Douglasa Crockforda). Natomiast organizacja OSI w  ramach raportu dotyczącego rozprzestrzeniania licencji na oprogramowanie, podzieliła licencje na grupy wraz z  prostym opisem ich typu. Jednak daleko tym próbom do unifi kacji, którą uzyskała aktywność Creative Commons. Creative Commons – organizacja ta założona w  2001  r. przez Lawrence’a  Lessiga, amerykań-


Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

skiego profesora prawa, postawiła sobie za cel wypracowanie zasad, które z  jednej strony zapewnią ochronę pełni praw autorskich, a z drugiej strony umożliwią nieskrępowane i  proste korzystanie z  twórczości innych osób. Na licencjach Creative Commons, których hasłem przewodnim jest „pewne prawa zastrzeżone” (w  przeciwieństwie do tradycyjnego „wszystkie prawa zastrzeżone”) udostępnione jest w tej chwili co najmniej 100 mln utworów. Same licencje zostały dostosowane do ponad 40 jurysdykcji lokalnych. Ponadto, oprócz tekstu licencji, dostępny jest przystępny opis, który w  kilku zdaniach wyjaśnia, na jakich warunkach dany utwór jest udostępniony. Autor ma do wyboru kilka wariantów udostępnienia swojego dzieła wraz z  najbardziej radykalnym krokiem, oddania dzieła do domeny publicznej (licencja Creative Commons Zero), aczkolwiek ta ostatnia opcja w  wielu miejscach jest niedostępna. Wynika to faktu, że niektóre kraje (w tym Polska) w swym wewnętrznym prawodawstwie idą tak daleko w ochronie praw autorskich, że pozwalają autorowi na zrzeczenie się co najwyżej praw majątkowych do utworu, a nie autorstwa w ogóle. Mimo tego, że wśród licencji Creative Commons są takie, które blokują wykorzystanie komercyjne, tworzenie prac pochodnych albo nawet zmuszają wykorzystującego do zastosowania do swojego utworu/dzieła tej samej licencji, co twórca oryginału, sam projekt dokonał przełomu, jeśli chodzi o liczbę otwartych materiałów cyfrowych. Licencji Creatve Commons używa Wikipedia, a ponadto jako opcję udostępniły je jedne z największych serwisów pozwalających na dzielenie się materiałami cyfrowymi: Flickr i  YouTube. Sukces tych licencji polega właśnie na pozbyciu się konieczności żmudnego negocjowania umowy na wykorzystanie nawet dowolnie małego cyfrowego obiektu – zachodzi swego rodzaju automatyzacja kontraktu. Jeśli umowa udostępnienia czegoś jest standardowa, to można skonstruować takie warunki, w  których biorąc pewien obiekt domyślnie zgadzamy się postępować wg zasad określonych w  umowie licencyjnej, której tak naprawdę nie musimy

140

czytać, bo brzmi ona identycznie jak wcześniej podpisywane analogiczne umowy w  tej samej sprawie. W nauce dyskusje dotyczące prawnych warunków dostępu toczą się częściej wokół zasad dostępu do prac naukowych, niż oprogramowania. Publikacja może być po prostu dostępna do przeczytania za darmo (a wszystkie inne prawa są zastrzeżone), lub na licencji Creative Commons. Różnica nie jest błaha – w  drugim przypadku uczeni dostają możliwość maszynowego dostępu do treści publikacji, co umożliwia legalną indeksację, adnotację oraz text-mining. W  pierwszym przypadku takiej możliwości nie ma (zresztą nie ma takiej możliwości także w  przypadku materiałów zamkniętych – w  przypadku wykrycia masowego pobierania artykułów, komputer z  którego wysyłane są te żądania zostanie odcięty od sieci wydawcy, nawet jeśli jest to komputer uczelni, która ma wykupioną subskrypcję). Konsensusu wśród uczonych co do wyboru drogi otwartego dostępu do publikacji nie ma, chociażby ze względu obawy o  koszty infrastruktury, która zapewniłaby odpowiedni poziom dostępu dla algorytmów uczenia maszynowego analizujących tekst, oraz z  powodu lobbingu wydawców, którym grozi poważna redukcja zysków przy przejściu uczonych na otwarty model publikowania. Paradoksalnie, otwartość danych naukowych rzadko jest dyskutowana jako problem prawny, mimo oczywistych różnic w podejściu po obu stronach Atlantyku (w  Europie funkcjonuje ochrona praw autorskich twórców baz danych, podczas gdy zarówno dane jak i  ich kompilacje nie są chronione prawem autorskim w USA). Udostępnianie danych naukowych stanowi problem techniczny, lub społeczny, a  nie prawny.

Infrastruktura techniczna Techniczna strona otwartości to, podobnie jak strona prawna, odpowiedź na pytanie – jak?. W  tym przypadku konieczność wypracowania


6

Na podstawie raportu fi rmy Symantec za 2010 r.: https://www4.symantec.com/mktginfo/downloads/ 21182883_GA_REPORT_ISTR_Main-Report_04-11_ HI-RES.pdf 7 Więcej na temat tej historii można znaleźć w Wired: http://www.wired.com/threatlevel/2010/11/stuxnetsabotage-centrifuges/

standaryzowane i  dobrze udokumentowane podzespoły oraz popularny system operacyjny fi rmy Microsoft). Niestety, im mniejszy zasób oraz im mniej krytyczna rola jego otwartości, tym mniejsza zachodzi unifi kacja infrastruktury, na której bazuje jego udostępnianie. Do tej pory dane udostępniane przez polskie ministerstwa potrafią być w  formacie zeskanowanej tabeli, zamiast w  czytelnej cyfrowej postaci. To samo dotyczy nauki – niektóre jej dziedziny nie doczekały się jeszcze standardów wymiany danych, ponieważ nie zakończył się proces digitalizacji ich zasobów. Inne, jak np. fi zyka wysokich energii, nie tylko używają uwspólnionych formatów danych, otwartych systemów publikacji, ale także wspólnych technologicznych platform obsługujących uczonych z całego świata (na system gridowy do analizy danych z Wielkiego Zderzacza Hadronów składa się 140 ośrodków obliczeniowych z  35 krajów8). W  naukach biologicznych proces standaryzacji rozpoczął się stosunkowo niedawno i przyspieszył po pojawieniu się technologii umożliwiającej wykonywanie eksperymentów na dużą skalę (generujących dane także na dużą skalę). Otwartość w  warstwie technicznej, to nie tylko udostępnianie danych czy treści poprzez znane formaty plików, lub poprzez interfejs programistyczny (API). Osobną rolę odgrywa obecność infrastruktury technicznej, która ten dostęp umożliwia na odpowiednio dużą skalę. W  nauce obserwuje się w  związku z  tym kilka trendów. Pierwszy bazuje na modelu, który wypracowało środowisko fi zyków – budowa rzeczywistej infrastruktury gridowej (za wyjątkiem bardzo dużych projektów, taka infrastruktura jest bardzo zlokalizowana, często obsługuje wyłącznie jeden kraj – w Polsce przykładem takiej inicjatywy był Krajowy Klaster Linuksowy, funkcjonujący jednak tylko rok). Drugi korzysta z  wolnych mocy przerobowych komputerów ochotników z całego świata (system BOINC obsługujący kilkadziesiąt aktywnych projektów 8

Zob. http://lcg.web.cern.ch/lcg/public/overview.htm

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

141

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

standardów została dostrzeżona na tyle wcześnie, że nie mamy już fundamentalnych problemów takich jak raportowanie daty i czasu przez systemy komputerowe (mimo tego, że data zapisana w formacie 08/04/02 ma na świecie co najmniej sześć różnych interpretacji), zrozumienie kodów krajów (Polska ma dwuliterowy kod PL, podczas gdy Palau ma PW), czy też z odczytaniem płyty CD (pliki na płytach zapisywane są w  standardowym formacie nazwanym Compact Disc File System określonym normą ISO 9660). Istniejąca infrastruktura telekomunikacyjna wraz z  wystandaryzowanymi protokołami komunikacji dały w  efekcie nie tylko tak podstawowe elementy komunikacji jak poczta elektroniczna czy prosta wymiana plików poprzez FTP.  Niezamierzonymi z  początku efektami procesu unifi kacji zostały takie usługi jak telefonia internetowa, sklepy on-line, bankowość elektroniczna, internetowe radio i telewizja, czy też portale społecznościowe. Nawiasem mówiąc, unifi kacja infrastruktury pociąga za sobą także i  inne konsekwencje. W  2010  r. zaobserwowano 93% wzrost liczby internetowych ataków w stosunku po poprzedniego roku6. Ponadto, byliśmy też świadkami wydarzenia bez precedensu – ataku robaka Stuxnet, którego głównym celem były instalacje przemysłowe oparte na określonym sterowniku fi rmy Siemens. Stuxnet zaprojektowany został, aby nieznacznie modyfi kować parametry urządzenia, w celu powolnego zniszczenia maszyny. Podejrzewa się, że doprowadził do zniszczenia kilku wirówek irańskich instalacji wzbogacania uranu, poprzez zwiększenie ich maksymalnej prędkości obrotowej7. Stuxnet nie korzystał z internetu (zaprojektowany został do przenoszenia przez podręczne pamięci USB) – atak bazował na obecności zunifi kowanej infrastruktury (wy-


naukowych korzysta z  ponad 6 mln komputerów internautów z  całego świata9; jego sumaryczna moc obliczeniowa lokuje go w absolutnej czołówce światowych superkomputerów). Trzeci bazuje na idei „infrastruktura jako usługa” i korzysta z chmur obliczeniowych – dostęp do infrastruktury jest inicjowany tylko w  miarę potrzeby. Ten ostatni przypadek wydaje się być najczęściej używany w genomice, w projektach, w których analiza danych stanowi istotny, aczkolwiek relatywnie jednorazowy element większego projektu badawczego. Paradoksalnie, rozwiązanie problemów unifi kacji infrastruktury naukowej najprawdopodobniej będzie zasługą nie samych naukowców, a organizacji takich jak IETF (The Internet Engineering Task Force), które opracowują techniczne standardy protokołów wymiany danych przez internet.

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Społeczna rola otwartości Konsekwencją otwartości jest transparentność. Dostęp do danych czy informacji oznacza możliwość ich analizy i  wyciągania wniosków na temat motywów i  konsekwencji decyzji, które stoją za tymi informacjami. Nie bez powodu najsilniejszymi zwolennikami otwartości stają się aktywiści polityczni – nieufność wobec polityków sięgnęła tego stopnia, że ich pracę czy wypowiedzi systematycznie weryfi kuje się przy użyciu publicznie dostępnych informacji. Ta weryfi kacja, tudzież kontrola, przybiera formę wyspecjalizowanych serwisów – z polskich przykładów wystarczy wspomnieć Prawdomierz (już nieczynny) czy Sejmometr. Ofiarą (bo w tym przypadku tak to trzeba nazwać) tego trendu o mały włos nie padła nauka. Amerykańscy republikanie w  2010  r. założyli serwis YouCut, w  którym wzywali wyborców do wskazywania obszarów i projektów, którym powinno zostać obcięte finansowanie. Na liście 9

Więcej statystyk jest na stronach projektu BOINC: http://pl.boincstats.com/stats/project_graph.php?pr=bo

142

znalazły się też projekty naukowe, i jak można się domyślać, nie zyskały uznania w oczach podatników. Strona już nie funkcjonuje, ale pokazuje jasno problem, przed którym stoi środowisko naukowe w czasach powszechnego dostępu do wiedzy. Zbudowanie wydajnej platformy wymiany wiedzy pod prawnym i technicznym względem nie ochroni nauki przed błędami, które wynikają z  kulturowych przyzwyczajeń, a nie z braku prawnych czy technicznych możliwości. Jeśli istotna część badań medycznych ma dwuletni poślizg pomiędzy wygenerowaniem i opracowaniem wyników badań a ich publikacją10, to pytanie o  naturę problemu nasuwa się samo. I odpowiedź „bo tak” nie jest satysfakcjonująca dla ludzi, którzy desperacko czekają na pojawienie się nowego skuteczniejszego lekarstwa na ich chorobę. Analogiczne frustracje coraz częściej nie znajdują ujścia także w środowisku naukowym. Coraz większa świadomość kosztów ponoszonych przez podatników związanych z  systemem publikacji naukowych oraz niebotyczne zyski wydawców (które w większości przypadków też są do sprawdzenia) skutkuje w  coraz częstszych i  coraz bardziej zorganizowanych protestach. W  2010  r. system uniwersytetów kalifornijskich zbojkotował Nature Publishing Group z powodu czterokrotnego podwyższania ceny subskrypcji do czasopism tego wydawcy. Uczeni z  UC zapowiedzieli, że nie będą wysyłać manuskryptów do czasopism wydawanych przez NPG, nie będą recenzować dla nich prac oraz zrezygnują z  funkcji edytorskich w  tychże czasopismach. Bojkot zakończył się po cichu ugodą, której szczegóły nie są publicznie znane, lecz nie trzeba było długo czekać na kolejną odsłonę spektaklu. W  styczniu br powstał portal The Cost of Knowledge11, w którym można podpisać zobowiązanie o zaprzestaniu współpracy (różnego rodzaju) z  czasopismami wydawany10

J. Sommer, The delay in sharing research data is costing lives, Nat Med., 2010 Jul.16(7):744. Paradoksalnie, artykuł nie jest publicznie dostępny. 11

Zob. http://thecostofknowledge.com/


mi tym razem przez Elsevier. W momencie pisania tego tekstu portal zebrał ponad 7000 deklaracji uczonych z  całego świata. Przyczynkiem do tej inicjatywy był nawet nie jakiś konkretny ruch wydawnictwa, co krytyczny wobec jego praktyk post Timothy’ego Gowersa12, znanego matematyka i laureata medalu Fieldsa. Czym kończy się ignorowanie społecznej roli otwartości pokazała historia tzw. ClimateGate, czyli udostępnienia danych i  korespondencji uczonych z Climatic Research Unit z Uniwersytetu Wschodniej Anglii. W  konsekwencji na jednym z portali dotyczącym tzw. inteligentnego projektu (koncepcja utrzymująca, że zewnętrzna siła sprawcza wyjaśnia niektóre cechy wszechświata) jeden z autorów napisał13: „It may well be that the public will be forced to protect itself from organized science, as we now protect ourselves from organized crime”. [Być może społeczeństwo zostanie zmuszone do obrony przed zorganizowaną nauką w podobny sposób jak przez zorganizowaną przestępczością].

Punkt zwrotny Otwieranie nauki pokazuje zarówno skalę, jak i typy problemów, z którymi przyjdzie nam się mierzyć, jeśli koncepcja globalnej wioski ma się

udać. Uwagę należy zwrócić na wszystkie trzy aspekty tego procesu, to jest na aspekt prawny, techniczny i  społeczny, inaczej naprawianie konsekwencji niektórych zaniedbań zajmie więcej czasu i energii niż rozwiązanie pewnych kwestii już na samym początku. Otwieranie nauki jest punktem zwrotnym w historii cywilizacji a jego pełnych konsekwencji na razie nie potrafimy sobie wyobrazić. Pewną wskazówkę może dać nam budowa i  funkcjonowanie Wielkiego Zderzacza Hadronów, to jest wielkiego akceleratora cząstek położonego na terenach Szwajcarii i  Francji. Jest to jak do tej pory najdoskonalszy przykład skali problemu naukowego, którego rozwiązania możemy się podjąć, jeśli zaczniemy otwarcie współpracować. Problem jest na tyle skomplikowany, że żadna z osób pracujących przy projekcie nie pojmuje całości procesu, który umożliwia rozwiązanie postawionego problemu. Jednakże dzięki kulturze otwartej wymiany informacji jesteśmy coraz bliżej jego rozwiązania. Prawdopodobnie jesteśmy u progu ery, w której będziemy mogli rozwiązywać nie tylko bardzo trudne problemy naukowe, ale także te, które uważaliśmy do tej pory za nierozwiązywalne. Tekst udostępniony na licencji Creative Commons uznanie autorstwa 3.0 (CC BY 3.0).

12 Zob. http://gowers.wordpress.com/2012/01/21/ elsevier-my-part-in-its-downfall/ 13 Zob. http://www.evolutionnews.org/2009/11/climategate_a_word_of_advice_t028671.html – autor tego artykułu jest pracującym zawodowo neurochirurgiem.

143

Część IV NAUKA I SZKOLNICTWO WYŻSZE — ELEMENTY MYŚLENIA STRATEGICZNEGO

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012


Urszula Płowiec (1933–2011) 7 grudnia 2011 r. zmarła w Warszawie Profesor Urszula Płowiec (ur. 2 stycznia 1933 r. w Chełmie) – wybitna ekonomistka, autorka wielu prac naukowych, nauczyciel i  wychowawca, głęboko zaangażowana w  życie społeczne środowiska ekonomicznego oraz w sprawy polityki gospodarczej, społecznej i naukowej kraju. Po ukończeniu studiów ekonomicznych Urszula Płowiec pracowała w  Zakładzie Badań Statystycznych GUS (1956–1958) i  Ministerstwie Handlu Zagranicznego (1952–1962). W  roku 1968 w  SGPiS uzyskała stopień naukowy doktora, a  w  1976  r. – doktora habilitowanego nauk ekonomicznych; następnie – w latach 1982 i 1989 – tytuły naukowe profesora nadzwyczajnego i profesora zwyczajnego nauk ekonomicznych. Do podniesienia jej kompetencji naukowych w zakresie problemów współczesnej ekonomii międzynarodowej przyczyniły się dwa półroczne staże naukowe we Francji: w Institut des Sciences Economiques Appliquées (w 1964 r., stypendium rządu Francji) oraz w Université de Paris (w 1991 r., stypendium Wspólnot Europejskich), a także stypendium GATT w Szwajcarii (1969) oraz stypendium Fulbrighta, w George Washington University i  Brookings Institution w  Stanach Zjednoczonych (1982–1984). Od 1962

144


do 1997 r. Urszula Płowiec była pracownikiem naukowym Instytutu Koniunktur i Cen Handlu Zagranicznego w Warszawie (początkowo Zakładu Koniunktur i Cen, a obecnie – Instytutu Badań Rynków, Konsumpcji i Koniunktur). W latach 1976–1982 kierowała Zakładem Metod Planowania i Organizacji IKCHZ, a w latach 1984–1997 była profesorem w tymże instytucie. Była koordynatorem rocznych raportów IKCHZ: Polska polityka handlu zagranicznego za lata 1993–1998 oraz redaktorem naukowym i współautorem wielu ekspertyz naukowych Instytutu na potrzeby polityki gospodarczej. Aż do lat ostatnich była członkiem Rady Naukowej Instytutu.Od 1999 r. do końca życia Urszula Płowiec pracowała też w Wyższej Szkole Bankowości i Ubezpieczeń (obecnie Akademia Finansów w Warszawie) jako profesor zwyczajny, a od 2008 r. także jako zastępca dyrektora Instytutu Zarządzania Ryzykiem w tej uczelni. W swej pracy naukowej i dydaktycznej koncentrowała się na zagadnieniach strategii rozwoju i podnoszenia innowacyjności polskiej gospodarki w warunkach globalizacji oraz na problemach integracji europejskiej i jej wpływu na politykę gospodarczą Polski. Zajmowała się także metodami sterowania wymianą zagraniczną i zwiększania zewnętrznej konkurencyjności gospodarki oraz konsekwencjami członkostwa Polski w Międzynarodowym Funduszu Walutowym, Banku Światowym, WTO (wcześniej GATT) i Unii Europejskiej. W swej ponad pięćdziesięcioletniej aktywności na polu nauk ekonomicznych Profesor Urszula Płowiec wiele uwagi poświęciła wysiłkom na rzecz zbudowania nowoczesnego, innowacyjnego, otwartego na świat społeczeństwa polskiego. Dawała temu wyraz w swych licznych publikacjach, wystąpieniach na różnych forach publicznych i aktywnej działalności w jednostkach naukowo-badawczych, stowarzyszeniach i komitetach polskich ekonomistów.Będąc specjalistką od ekonomiki handlu zagranicznego, od początku swej kariery zawodowej propagowała ideę oparcia wzrostu gospodarki narodowej na ekspansji eksportu. Proponowała konsekwentnie proeksportową politykę gospodarczą, przeciwstawiając się koncepcjom autarkicznego rozwoju i prowadzenia polityki makroekonomicznej w izolacji od tego, co dzieje się za granicą – w otoczeniu zewnętrznym, zarówno bliższym, jak i dalszym. W dążeniu do samowystarczalności ekonomicznej oraz rozwijania produkcji antyimportowej, zazwyczaj małoseryjnej, drogiej i mało nowoczesnej, dostrzegała niebezpieczeństwo niskiej efektywności gospodarowania tak na szczeblu przedsiębiorstw, jak i całego kraju, petryfikacji starych metod kierowania i obniżenia dynamiki rozwojowej. Jednocześnie opowiadała się za utrzymaniem w gestii państwa strategicznych branż, przedsiębiorstw i grup kapitałowych. Zdecydowanie opowiadała się za całościową reformą sytemu gospodarczego, widząc w niej skuteczny sposób na przyspieszenie wzrostu i zwiększenie dobrobytu społecznego. Zawsze uważnie śledziła zjawiska i procesy zachodzące w gospodarce światowej. W swych pracach szczególnie dużo miejsca poświęcała sprawom europejskiej integracji gospodarczej i to na długo przed tym, zanim powstały sprzyjające warunki, aby Polska mogła myśleć o dołączeniu się do jednoczącej się Europy. Przy generalnie pozytywnym nastawieniu do procesów integracji gospodarczej w ramach Unii Europejskiej nie stroniła od wyrażania krytycznych opinii na temat słabości i  ograniczeń w  funkcjonowaniu organów unijnych i czołowych państw członkowskich. Przestrzegała przed wtłaczaniem Polski do roli biednego krewnego „starej Europy” i marginalizacji naszego

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

145


kraju jako europejskiej peryferii, uzależnionej nie tylko od importu kapitału, ale także od napływu obcych technologii i rozwiązań organizacyjnych. W ostatnich latach Profesor Płowiec skoncentrowała swe zainteresowania i badania naukowe na problematyce szeroko rozumianej innowacyjności i rozwoju gospodarki opartej na wiedzy, upatrując w nich źródeł zwiększenia dynamiki rozwojowej, konkurencyjności i dobrobytu polskiego społeczeństwa. Z troską odnosiła się do poziomu i struktury wydatków na badania i rozwój w Polsce, stanu wynalazczości i aktywności patentowej czy kwestii jakości kształcenia. Najpełniej wypowiedziała się na ten temat w swej ważkiej kontrybucji do zainicjowanej i redagowanej przez siebie pracy zbiorowej Innowacyjna Polska w Europie 2020. Szanse i zagrożenia rozwoju (PWE, Warszawa 2010).Od 1990 r. Urszula Płowiec była członkinią Komitetu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk, a w latach 1999–2006 – przewodniczącą tego Komitetu. Od 15 września 2009  r. była Honorową Przewodniczącą Komitetu Nauk Ekonomicznych PAN. W latach 1999–2006 współprzewodniczyła, ze strony polskiej, pracom stałej Komisji Ekonomistów PAN i Rosyjskiej Akademii Nauk (RAN). W 2004 r. została wyróżniona tytułem doktora h.c. Instytutu Ekonomiki Rosyjskiej Akademii Nauk. Od 1990 r. była członkinią Komitetu Prognoz „Polska 2000 Plus” przy Prezydium PAN, a także Polskiego Towarzystwa Współpracy z Klubem Rzymskim. W latach 1995–2005 uczestniczyła w pracach Rady Strategii Społeczno-Gospodarczej przy URM. Urszula Płowiec była też aktywną działaczką Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego. W latach 1985–1990 była wiceprezesem Zarządu Oddziału Warszawskiego PTE. W latach 1990–1997 pełniła funkcję Sekretarza Generalnego Zarządu Krajowego PTE. Była organizatorką dwóch konferencji międzynarodowych PTE i kilkunastu krajowych, a także (w 1993 r.) Kongresu Ekonomistów Polskich.W roku 2001 została odznaczona Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, a wcześniej (w 1988 r.) Krzyżem Oficerskim OOP. Była też (w 1986 r.) odznaczona Złotą Odznaką Honorową „Za zasługi dla Warszawy”. Juliusz Kotyński *

*

*

Ze szczególną serdecznością wspominam wieloletnią współpracę z prof. Urszulą Płowiec w Komitecie Nauk Ekonomicznych PAN i w Komisji Wspólnej Ekonomistów PAN i Rosyjskiej Akademii Nauk. Profesor U. Płowiec była członkiem KNE od 1990 r. Przez dwie kadencje w latach 1999–2006 pełniła funkcję Przewodniczącej tego Komitetu, a  w  2009  r. Prezes PAN nadał Jej tytuł Honorowego Przewodniczącego KNE.W  całym okresie kierowania Komitetem z niezwykłą rzetelnością i starannością czuwała nad doborem szerokiego spektrum ważnych i  trudnych tematów jego prac z  zakresu zarówno teorii ekonomii, jak i  polskiej polityki gospodarczej. Profesor U.  Płowiec dążyła do wzmocnienia opiniotwórczej roli KNE; starała się, aby zabierał on głos ekspercki w sprawie kluczowych,

146


najbardziej aktualnych zagadnień rozwoju polskiej gospodarki. Wśród 24 zainicjowanych i prowadzonych przez nią plenarnych sesji Komitetu szczególne miejsce zajęła problematyka członkostwa Polski w UE, w tym przygotowania do akcesji, związane z nią szanse i zagrożenia, bariery rozwoju integracji europejskiej. Cykl debat poświęcono także trzem wymiarom globalizacji, determinantom kryzysu polskich finansów publicznych, średniookresowym scenariuszom makroproporcji rozwoju polskiej gospodarki. Odrębnym ważnym tematem dyskusji stała się problematyka rolna. Omawiano wizje rozwoju polskiej wsi w kontekście europejskim i globalnym oraz determinanty rozwoju rolnictwa społecznie zrównoważonego. Inne inicjowane przez prof. U. Płowiec ważne debaty dotyczyły kierunków reformy finansów publicznych, szkolnictwa wyższego i społeczeństwa informacyjnego, polskiego rynku pracy, a także perspektyw i scenariuszy rozwoju gospodarki Chin.Kierując pracami KNE PAN, prof. U. Płowiec dbała o aplikacyjność ich wyników. Stąd w latach 2003–2004 wiele opinii KNE przekazano Radzie Strategii Społeczno-Gospodarczej przy Prezesie Rady Ministrów, a w 2005 r. przesłano wicepremierowi J. Hausnerowi ekspertyzę Komitetu dotyczącą założeń programu NPR 2007–2013. Warto dodać, że z inicjatywy prof. Płowiec KNE PAN nawiązał współpracę z Komitetem Prognoz Polska 2000 Plus przy Prezydium PAN, z którym przeprowadził wspólne sympozja nt. rozwoju gospodarki Chin oraz warunków budowy GOW w  Polsce.Poza kierowaniem pracami Komitetu prof. U. Płowiec do 2003 r. przewodniczyła działającej przy KNE Stałej Komisji Wspólnej Ekonomistów PAN i RAN. W pracach tej Komisji, zapoczątkowanych w 1990 r. i prowadzonych na dorocznych sesjach naukowych przemiennie w Warszawie i Moskwie, uczestniczą badacze obu krajów, praktycy gospodarczy i studenci. Sesje te cieszą się dużym zainteresowaniem. Ich tematyka początkowo koncentrowała się wokół transformacji systemowej Polski i Rosji, a następnie „newralgicznych” problemów ich bieżącej polityki gospodarczej w warunkach globalizacji, przełomu cywilizacyjnego, światowego kryzysu finansowego i recesji. Obecnie przedmiotem zainteresowań badawczych Komisji jest próba identyfikacji kierunków zmian tradycyjnego (anglosaskiego) modelu gospodarki rynkowej. Wyniki prac Komisji są corocznie publikowane w formie książkowej w dwóch wersjach językowych.Prof. U. Płowiec do 2008 r. niezwykle aktywnie uczestniczyła w  pracach Komisji Wspólnej, prowadząc sympozja, wygłaszając na nich interesujące referaty, będąc współautorem wspólnych polsko-rosyjskich monografii takich jak: Infrastruktura gospodarki rynkowej w Rosji i w Polsce (2004), Strategia rozwoju społeczno-gospodarczego Polski i Rosji (2005), Polska i Rosja na drodze do innowacyjnego rozwoju (2007), Państwo i gospodarka w Polsce i w Rosji. Lekcje XX wieku i perspektywy XXI wieku (2008). Należy podkreślić, iż wysoki poziom merytoryczny prac Komisji Wspólnej, jej znaczący dorobek wydawniczy i opiniotwórczy, lecz także niezwykle życzliwa, przyjacielska atmosfera towarzysząca naszym wspólnym badaniom, była w znacznej mierze zasługą prof. U. Płowiec.Za osiągnięcia we współpracy naukowej polskich i rosyjskich ekonomistów prof. U. Płowiec została wyróżniona w 2004 r. tytułem dr h.c. Instytutu Ekonomii Rosyjskiej Akademii Nauk. Żegnamy z wielkim smutkiem wybitnego pracownika nauki i serdecznego przyjaciela. Joanna Kotowicz-Jawor

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012

147


Autorzy Julian Auleytner, e-mail: j.auleytner@wsptwp.eu

Bożena Bednarek-Michalska, e-mail: b.michalska@bu.uni.torun.pl

Ksawery Burski, e-mail: kburski@o2.pl

Dominika Czerniawska, e-mail: D.Czerniawska@icm.edu.pl

Elżbieta Mączyńska, e-mail: zk@pte.pl

Andrzej Kassenberg, e-mail: a.kassenberg@ine-isd.org.pl

Jan Kozłowski, e-mail: Jan.Kozlowski@mnisw.gov.pl

Antoni Kukliński, e-mail: zk@pte.pl

Stanisław Owsiak, e-mail: s.owsiak@upcpoczta.pl

Zdzisław Sadowski, e-mail: sadowski@pte.pl

Zbigniew Strzelecki, e-mail: zstrze@sgh.waw.pl

Paweł Szczęsny, e-mail: ps@pawelszczesny.org

Andrzej P. Wierzbicki, a.wierzbicki@itl.waw.pl

Jan Woroniecki, e-mail: woroniecj@wp.pl

148


GDAŃSK, 80-830, ul. DŁUGI TARG 46/47 tel. 58 301 54 61, 301 99 71, faks 58 301 52 46 e-mail: sekretariat@gdansk.pte.pl GLIWICE, 44-100, ul. ZWYCIĘSTWA 47 tel./faks 32 231 45 84, 32 331 30 81 i 82 e-mail: biuro@ptegliwice.pl KATOWICE, 40-129, ul. MISJONARZY OBLATÓW 27 tel./faks 32 259 88 78, tel. 32 259 62 79 faks 32 258 54 82 e-mail: katowice@pte.pl KIELCE, 25-406, ul. ŚWIĘTOKRZYSKA 21 Uniwersytet Humanistyczno-Przyrodniczy Jana Kochanowskiego w Kielcach Wydział Zarządzania i Administracji tel./faks 41 349 65 28 e-mail: a.szplit@plusnet.pl KOSZALIN, 75-254, ul. FRANCISZKAŃSKA 52 tel./faks 94 343 33 33 e-mail: jatop@onet.eu ptekoszalin@neostrada.pl KRAKÓW, 30-003, ul. LUBELSKA 21 tel. 12 634 32 59, faks 12 634 03 81 e-mail: krakow@pte.pl LEGNICA, 59-220, RYNEK 28 tel. 76 852 38 72 e-mail: pte.legnica@wp.pl LUBLIN, 20-704 ul. Przyjacielska 4 tel./faks 81 532 84 14, 81 534 35 50 e-mail: pte@lublin.net.pl ŁÓDŹ, 90-608, ul. WÓLCZAŃSKA 51 tel. 42 632 28 17, tel./faks 42 632 44 20 e-mail: sekretariat@pte.lodz.pl

Zarząd Krajowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 00-042 WARSZAWA, ul. Nowy Świat 49 tel. 22 551 54 01, 22 551 54 05, faks 22 551 54 44 e-mail: zk@pte.pl www.pte.pl

OLSZTYN, 10-117, ul. 1 MAJA 13 tel. 89 527 24 49, 89 527 58 25 e-mail: pte@pteolsztyn.edu.pl OPOLE, 45-082, ul. OZIMSKA 46a tel./faks 77 401 69 01, 77 401 69 00 e-mail: zmikolajewicz@poczta.onet.pl POZNAŃ. 61-779, ul. KLASZTORNA 24/25 tel. 61 852 86 91 tel./faks 61 851 90 58 e-mail: info@pte.poznan.pl RZESZÓW, 35-045, ul. HETMAŃSKA 15 tel. 17 853 36 49, faks 17 853 38 15 e-mail: pterzeszow@poczta.onet.pl

ODDZIAŁY POLSKIEGO TOWARZYSTWA EKONOMICZNEGO

SZCZECIN, 71-414, pl. KILIŃSKIEGO 3 tel. 91 455 34 55, faks 091 455 34 71 e-mail: pte@pte.szczecin.pl

BIAŁYSTOK, 15-732, ul. CHOROSZCZAŃSKA 31 tel. 793233238 tel./faks 85 652 09 25 e-mail:jolsien@poczta.onet.pl

TORUŃ, 87-100, ul. KOPERNIKA 21 tel. 793 370 619 e-mail: pte@stud.umk.pl

BIELSKO-BIAŁA, 43-309, ul. WILLOWA 2, bud. B, pok. 307 tel. 33 827 92 15, tel./faks 33 827 93 39 e-mail: partship@ath.bielsko.pl

WAŁBRZYCH, 58-300, ul. SZMIDTA 4a tel. 74 842 62 60 ptewch@wp.pl

BYDGOSZCZ, 85-034, ul. DŁUGA 34 tel. 52 322 65 52, faks 52 322 67 81 e-mail: sekretariat@pte.bydgoszcz.pl

WARSZAWA, 00-042, ul. Nowy Świat 49 tel. 22 55 15 420, faks 22 55 15 444 e-mail: pteow@interia.eu

CZĘSTOCHOWA, 42-200, ul. KILIŃSKIEGO 32/34 tel. 34 324 97 33, 34 324 26 30 e-mail: opteczwa@onet.pl

WROCŁAW, 50-146, ul. ŁACIARSKA 28 tel./faks 71 343 63 18 e-mail: pte-wroclaw@tlen.pl

ELBLĄG, 82-300, ul. GIERMKÓW 5 tel. 504158840 e-mail: elblagpte@interia.pl

ZIELONA GÓRA, 65-066, ul. ŻEROMSKIEGO 3, skr. 165 tel. 68 327 04 19, faks 68 320 25 89 e-mail: pte@zg.pl

Recenzja naukowa: prof. dr hab. Bogumiła Szopa, dr Ryszard Kowalski Redakcja naukowa: prof. dr hab. Antoni Kukliński, prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska, dr Artur Pollok Redaktor prowadzący: Iwona Dudzik Zespół redakcyjny: Stanisław Gliński, Agnieszka Jarczyńska Redakcja merytoryczna: Danuta Jastrzębska Biuro ZK PTE 00-042 Warszawa, ul. Nowy Świat 49, tel. 22 551 54 01, faks 22 551 54 44 e-mail: zk@pte.pl www.pte.pl Skład i łamanie: Elżbieta Giżyńska Druk i oprawa: sowadruk.pl Nakad: 3000 egz. Za poglądy i opinie wyrażone w zamieszczonych w ,,Biuletynie PTE’’ artykułach odpowiadają wyłącznie ich autorzy, a Polskie Towarzystwo Ekonomiczne i redaktorzy – za ogólną koncepcję.

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012_okładka.indd 2

16/05/2012 15:09:57


ISSN 1507-1383

ZARZĄD KRAJOWY POLSKIEGO TOWARZYSTWA EKONOMICZNEGO

NobliĂci zbekonomii

BIULETYN

Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Teoria bezrobocia

Christopher A. Pissarides

TEORIA BEZROBOCIA W STANIE RÓWNOWAGI

w stanie równowagi

Wkład Pissaridesa do najnowszych osiągnięć ekonomii pracy trudno przecenić. Jego teksty – szczególnie te dotyczące teorii poszukiwań – należą do pozycji wyznaczających kierunki rozwoju ekonomii. Książka Teoria bezrobocia w stanie równowagi nie tylko prezentuje dokonania ostatnich lat w ekonomii pracy, lecz jest ich twórczym uogólnieniem. Książkę powinni przeczytać wszyscy, którzy chcą, opierając się na dobrych podstawach, formułować opinie na temat rynku pracy.

sen rten T. M o Dale

Dale T. Mortensen

DYSPERSJA PŁAC Badanie kształtowania się płac i analiza przyczyn ich zróżnicowania – szczególnie jego części niezwiązanej bezpośrednio z indywidualną charakterystyką pracowników, to wciąż wielkie otwarte wyzwanie ekonomii. Znakomita książka Dale’a Mortensena prezentuje wyniki głębokiej analizy tych zagadnień, pozwala lepiej zrozumieć funkcjonowanie współczesnego rynku pracy, poszerza horyzonty naszego myślenia o gospodarce.

BIULETYN Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 2 (56) luty 2012

NobliĂci zbekonomii

DLACZEGO PODOBNI PRACOWNICY ZARABIAJĄ RÓŻNIE?

Numer 2 (56) luty 2012

Christopher A. Pissarides

Teoria bezrobocia w stanie równowagi_okładka.indd 1

Dyspersja płac

wydanie specjalne przy współpracy z Narodowym Bankiem Polskim

FORU M M YŚLI STR ATEGICZN EJ 29/03/2012 14:01:49

MYŚL STRATEGICZNA PUNKTY ZWROTNE SCENA GLOBALNA

18/04/2012 16:03:54

Pełna oferta wydawnicza dostępna jest w księgarni internetowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego www.ksiazkiekonomiczne.pl

Biuletyn PTE nr 2(56), luty 2012_okładka.indd 1

16/05/2012 15:09:53


Biuletyn 2/2012  

Luty 2012, Forum Myśli Strategicznej

Advertisement
Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you