Page 1

Biuletyn

NR 5/2012 Grudzień

POLSKIEGO TOWARZySTWA EKONOMICZNEGO

ISSN 1507-1383

Kryzysy finansowe Jan Toporowski n Paweł Bożyk n Adam Gierek

1


Eksperci światowi o makroekonomii

Makroekonomia

Makroekonomia międzynarodowa

Olivier Blanchard

Peter J. Montiel

„Czym jest makroekonomia? Najlepszym sposobem udzielenia odpowiedzi na to pytanie nie jest dostarczenie formalnej definicji, ale zabranie Czytelnika w ekonomiczną podróż po świecie” – pisze autor na pierwszych stronach książki.

„Globalizacja jest kluczem do zrozumienia współczesnej historii gospodarczej” Alan Greenspan

Polskie wydanie jest tłumaczeniem jednego z najbardziej popularnych podręczników do makroekonomii. W Stanach Zjednoczonych publikacja ta doczekała się kilku wydań. Makroekonomia nie jest jedynie kolejnym podręcznikiem. To kompleksowy przewodnik po gospodarce i współczesnym świecie. Autor poruszył problemy związane z globalnym kryzysem, a także szczegółowo opisał wyzwania stojące przed krajami starego kontynentu i strefą euro. Wskazał, jakie korzyści i zagrożenia niesie wspólna waluta.

Dlaczego niektóre kraje odczuwają skutki światowej recesji bardziej dotkliwie niż inne?

Jak obronić się przed kolejną falą kryzysu związaną z zadłużeniem państw europejskich?

Jakie korzyści, koszty oraz zagrożenia niosłoby ze sobą wprowadzenie euro w naszym kraju?

Makroekonomia międzynarodowa zawiera odpowiedzi na wiele nurtujących nas obecnie pytań:

Książki do nabycia w księgarni internetowej 2


Biuletyn nr 5/2012 r.

Spis treści

str. 5-7

Spis treści Edytorial, Iwona Dudzik

str. 3 str. 4

temat numeru

Nauka o kryzysach finansowych Jan Toporowski

str. 5-7

wywiad

Wywiad z Elżbietą Mączyńską Uwaga na jednorękich ekonomistów!

str. 14-17

str. 9-12

debata

Sytuacja i polityka ludnościowa Polski

str. 14-17

forum

Ład gospodarczy. Pochwała ordo Elżbieta Mączyńska

str. 18-20

debata

Dylematy energetyczne Polski Paweł Bożyk

str. 21-23

debata

str. 21-23

Jak polityka energetyczna Unii Europejskiej odbija się na gospodarce Adam Gierek

str. 24-25

forum

Porozmawiajmy o gospodarce

str. 26-27

Czy wieSz, Że...

Prawo Benforda i jego zastosowanie JoannaKrawiec

str. 28

o naS

Z życia PTE – o nas

str. 29

wydarzenia

str. 26

Sprawozdanie z XXI Seminarium we Vlotho Marcin Czaplicki, Justyna Kupis str. 30 wydarzenia

Z życia PTE – wydarzenia

str. 31-35

HiStoria

Ze starodruków

str. 36-37

Kulturalnie i nauKowo

str. 34

Warto być Warto przeczytać

str. 38

w towarzyStwie PrezeSa

Kwestionariusz ekonomiczny

str. 39

3


Lekcja o kryzysach finansowych

Biuletyn PTE Magazyn bezpłatny Redakcja nie zwraca materiałów niezamówionych oraz zastrzega sobie prawo skracania i redagowania nadsyłanych tekstów. Redakcja nie zawsze podziela poglądy i opinie autorów.

Wydawca: Zarząd Krajowy Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego 00-042 Warszawa, ul. Nowy Świat 49 Tel. 22 551 54 01, faks 22 551 54 44 Prezes Zarządu: Elżbieta Mączyńska zk@pte.pl Redaktor prowadząca: Iwona Dudzik Redaguje zespół w składzie: Alojzy Czech, Artur Pollok, Stanisław Rudolf, Stanisław Gliński, Paweł Adamczyk, Grzegorz Wałęga, Maciej Chmielewski, Agnieszka Jarczyńska Recenzent naukowy: Ryszard Kowalski Opracowanie graficzne, DTP, korekta: Studio Ling Brett Reklama: Agnieszka Jarczyńska agnieszka.jarczynska@pte.pl Tel. 22 551 54 40 Druk: db PRINT POLSKA Sp. z o.o. Do okładki wykorzystano zdjęcia: z archiwum PTE, en.wikipedia.org, forsal.pl, essexethical.org, businessinsider.com, ahaeconomy.com.

Miło nam gościć na łamach Jana Toporowskiego, profesora mieszkającego w Londynie. Obecnie tworzy on biografię Michała Kaleckiego, mimo to znalazł czas, aby dla Biuletynu PTE napisać o kryzysach finansowych. W artykule profesora Toporowskiego niczym w teledysku przewijają się dziesiątki nazwisk autorów różnych teorii ekonomicznych dotyczących przyczyn i sposobów radzenia sobie z kryzysem. Z jednymi autor się utożsamia, z innymi nie, zwłaszcza jeśli są to puste teorie, które pomijają rolę procesów rynkowych. Bo – jak mówi autor tekstu – nauka ekonomiczna tylko wtedy ma wartość, kiedy pobudza do myślenia, objawia nowe albo ukryte aspekty życia. Takie właśnie dzieła tworzyli: Smith, Marx, czy Keynes. Polskie Towarzystwo Ekonomiczne stara się wychodzić poza wąskie ramy ekonomii. Stąd na łamach znalazła się zainicjowana przez Andrzeja Wielowieyskiego debata związana z demografią. Argumentów w dyskusji o problemie coraz mniejszej liczby osób młodych w społeczeństwie dostarczyli nie tylko ekonomiści i demografowie, ale także socjologowie i przedstawiciele rodzin. Przedstawiamy także ważny głos w sprawie energetyki. To ostrzeżenie przed poważnymi kłopotami, jakie może mieć Polska realizując pakiet energetyczno-klimatyczny. Nie mogliśmy też zapomnieć o starodrukach. „Memoriał w sprawie zasad techniki ustawodawczej” z 1919 r. udostępnił ze swoich prywatnych zbiorów dr Marek Porzycki z Krakowa. Chcemy, by społeczność przyjaciół Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego stale się powiększała. Zapraszamy do naszej siedziby na organizowane przez nas imprezy, a także do wstąpienia w szeregi PTE. Iwona Dudzik Redaktor prowadząca

ODDZIAŁy POLSKIEGO TOWARZySTWA EKONOMICZNEGO Białystok 15-732, ul. Choroszczańska 31 tel./fax 793 233 238, 85 652 09 25, e-mail: jolsien@poczta.onet.pl Bielsko-Biała 43-309, ul. Willowa 2, tel./fax 33 827 93 54 e-mail: partship@ath.bielsko.pl Bydgoszcz 85-034, ul. Długa 34 tel. 52 322 37 42 fax 52 322 65 52 e-mail: sekretariat@pte.bydgoszcz.pl

4

Gliwice 44-100, ul. Zwycięstwa 47 tel. 32 331 30 81 tel./fax 32 331 30 82 e-mail: biuro@ptegliwice.pl Katowice 40-129, ul. Misjonarzy Oblatów 27 tel. 32 25 96 279, tel/fax 32 259 88 78 fax 32 258 54 82 e-mail: katowice@pte.pl

Częstochowa 42-200, ul. Kilińskiego 32/34 tel. 34 324 97 33, 34 324 26 30, fax 34 324 26 30 e-mail: opteczwa@onet.pl

Kielce 25-406, ul. Świętokrzyska 21 Uniwersytet Jana Kochanowskiego w Kielcach, Wydział Zarządzania i Administracji tel/fax 41 349 65 28 e-mail: a.szplit@plusnet.pl

Elbląg 82-300, ul. Giermków 5 tel. 504 158 840 e-mail: elblagpte@interia.pl

Koszalin 75-254, ul. Franciszkańska 52 tel./fax 94 343 33 33, tel. 94 343 19 60 e-mail: ptekoszalin@neostrada.pl

Gdańsk 80-830, ul. Długi Targ 46/47 tel. 58 301 54 61 tel/fax 58 301 99 71 e-mail: biuro@gdansk.pte.pl

Kraków 30-003, ul. Lubelska 21 tel. 12 634 32 59 tel./fax 12 634 03 81 e-mail:krakow@pte.pl

Legnica 59-220, ul. Senatorska 32 tel. 606 979 426, fax. 76 862 39 19 e-mail: n1bednarz@wp.p

Rzeszów 35-045, ul. Hetmańska 15 tel. 17 853 36 49, fax 17 853 38 15 e-mail: pterzeszow@poczta.onet.pl

Lublin 20-086, ul. Szewska 4 lok. 7 tel./fax 81 532 84 14, 81 534 35 50 e-mail: pte@lublin.net.pl

Szczecin 70-414, plac Jana Kilińskiego 3

Łódź 90-608, ul. Wólczańska 51 tel. 42 632 28 17 fax. 42 632 44 20 e-mail: sekretariat@pte.lodz.pl Olsztyn 10-117, ul. 1 Maja 13 tel. 89 527 58 25 tel./fax 89 527 24 49 e-mail: pte@pteolsztyn.edu.pl Opole 45-058, ul. Ozimska 46a tel./fax 77 401 69 01 tel. 77 401 69 00 e-mail: zmikolajewicz@poczta.onet.pl Poznań 61-779, ul. Klasztorna 24/25 tel. 61 852 86 91, fax 61 851 90 58 e-mail: info@pte.poznan.pl

tel. 91 455 34 55, fax 91 455 34 71 e-mail: pte@pte.szczecin.pl Toruń 87-100, ul. Kopernika 21 tel. 793 370 619, e-mail: pte@stud.umk.pl Wałbrzych 58-300, ul. Szmidta 4a tel. 74 842 62 60 e-mail: ptewch@wp.pl Warszawa 00-042, ul. Nowy Świat 49 tel. 22 551 54 20, fax 22 551 54 44 e-mail: pteow@interia.eu Wrocław 50-156, ul. Łaciarska 28 tel./fax 71 343 63 18 e-mail: pte-wroclaw@tlen.pl Zielona Góra 65-066, ul. Żeromskiego 3, skr. 165, tel/fax 68 320 25 89, tel. 68 327 04 19, e-mail: pte@zg.pl


temat numeru

Nauka o kryzysach

finansowych

Jan Toporowski

Cieszę się, że swoją książkę mogę przedstawić w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym, które ma szczególne znaczenie dla mojej pracy i światopoglądu. Obecnie piszę biografię Michała Kaleckiego, który był członkiem Towarzystwa i Rady Naukowej PTE, co sprawia, że PTE jest mi bliskie. O tytule książki

Tytuł „Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego” pochodzi z mojego artykułu, który w 1986 roku opublikowałem w „Financial Times”. Był to czas wielkiego międzynarodowego kryzysu, kryzysu zadłużenia, który dotyczył głównie krajów rozwijających się, w tym Polski. W artykule tym zaproponowałem na tamte czasy bardzo kontrowersyjną odpowiedź na pytanie: jeśli rząd prowadzi politykę antyinflacyjną, to jak pozbyć się zadłużenia? Wielu ekonomistów twierdziło, że jedynym sposobem jest deflacja. Oznacza to, że zbiera się pieniądze z gospodarki, żeby spłacać zadłużenie. Z tego powodu maleje popyt i gospodarka wpada w deflację. Jednak ja się z takim poglądem nie zgadzałem. Uważałem, że skutecznym sposobem zmniejszenia zadłużenia bez wpadania w deflację jest inflacja. Bardzo się cieszę, że były główny ekonomista Międzynarodowego Funduszu Walutowego Raghuram Rajan, a obecnie profesor na Uniwersytecie Chicago, właśnie w tych dniach wygłasza odczyt, w którym mówi mniej więcej to samo, co ja wtedy w swoim artykule. Zdaję sobie sprawę z tego, że politykę antyinflacyjną można prowadzić tylko do pewnego stopnia. Trzeba się liczyć z problemem zadłużenia w gospodarce kredytowej.

O nauce

Nauka o kryzysach finansowych jest w ekonomii dziedziną względnie nową. Zainteresowałem się nią przypadkowo. Kiedy skończyłem studia, dostałem pracę w państwowym urzędzie, który zajmował się finansami Kościoła anglikańskiego w Anglii, m.in. akcjami i ob-

ligacjami. Kilka tygodni po rozpoczęciu tej pracy nastąpił krach na giełdzie. Parę firm maklerskich splajtowało. Kilka miesięcy później krach dotknął rynek nieruchomości. Wkrótce na krawędzi upadłości znalazł się znany bank angielski – National Westminster Bank. W tamtych czasach kłopoty banków załatwiano „po angielsku”. Prezesowie najważniejszych banków byli zapraszani do Bank of England, a następnie zamykani w pokoju do czasu, aż zgodzą się wesprzeć bank, który ma kłopoty finansowe. Podawano im tylko herbatę, nie mogli nic jeść. W taki właśnie sposób uratowano National Westminster Bank. W tamtym czasie każdy niemal dzień przynosił nowe sensacje z rynków finansowych, a wszystko to było fascynujące. Postanowiłem więc zapisać się na kurs wieczorowy w Birkbeck College, University of London. Pamiętam jednego ze znanych profesorów, Richarda Portesa, który tłumaczył nam, że gospodarka jest w stanie ogólnej równowagi. Argumentował, że jeśli spojrzymy za okno, zobaczymy, że wszystko jest w równowadze. Słuchając tego zastanawiałem się, w jakim świecie ten profesor żyje? Później z kolei Sheffey Black Fischer (ur. 1938, zm. 1995), słynny ekonomista amerykański, także twierdził, że podczas krachu w 1987 roku rynki finansowe były w stanie nieustannej równowagi. Jego zdaniem krach był tylko przystosowaniem się do nowej sytuacji, poszukiwaniem równowagi. To przekonało mnie, że ekonomiści na uniwersytetach, szczególnie zajmujący się polityką pieniężną, są często oderwani od rzeczywistości, a jeśli już ją dostrzegają, to dopiero po latach. Pamiętam, że w 1989 roku Thomas Sargent w 2011 r. uhonorowany Nagrodą Nobla

z ekonomii, opublikował artykuł, w którym w pierwszym zdaniu ogłosił, że wszyscy ekonomiści zajmujący się teorią pieniądza zgadzają się, że najskuteczniejszym sposobem kontroli nad inflacją jest kontrola podaży pieniądza w gospodarce. Ten artykuł ukazał się w czasie, gdy już od pięciu lat żaden większy bank centralny, z wyjątkiem Bundesbanku, nie próbował kontrolować podaży pieniądza, bo wiedział, że to jest niepraktyczne i nieefektywne. Ale Sargent wciąż jeszcze tego nie dostrzegał.

O kryzysach finansowych

Pierwsze teorie kryzysów finansowych w latach osiemdziesiątych przedstawili Paul Krugman i Barry Eichengreen. Uważali oni, że kryzysy finansowe są cechą krajów rozwijających się, w których rynki finansowe są słabo ukształtowane. Natomiast perturbacje dotykające Stanów Zjednoczonych na początku lat osiemdziesiątych, a także Anglii, uznawali oni za naturalny, choć gwałtowny sposób przystosowywania się rynków do zmian w gospodarce rzeczywistej. Paul Krugman był innego zdania. Stwierdził, że kiedy rynki finansowe nie są rozwinięte, w gospodarce mogą wystąpić dość poważne nierównowagi. Zamiast przystosowania się i nowej równowagi, pojawić się 5


temat numeru

(Reinhard i Rogoff) rębne wydarzenie. Jeśli się zbierze wszystkie odrębne zdarzenia do ośmiu stuleci wstecz, można stworzyć próbę statystyczną, która umożliwia badanie i obliczanie prawdopodobieństwa wystąpienia kryzysu. Mnie to nie do końca przekonuje. Za to bardzo podobało mi się to, co Schumpeter powiedział pod koniec swego życia o bankach: „stan systemu bankowego nie może być lepszy niż stan gospodarki realnej”. Innymi słowy, wszystko zależy od stanu gospodarki realnej. Moje wątpliwości dobrze wyrażają także słowa, które znalazłem w drugim tomie „Kapitału” Marksa: „how insipid the economists are who, when they are no longer able to explain away the phenomenon of over-production and crises, are content to say that these forms contain the possibility of crises, and that it is therefore accidental whether or not crises occur and consequently their occurrence is

merely a matter of chance”. Czyli: jak banalni są ci ekonomiści, którzy nie mogą wytłumaczyć nadprodukcji i kryzysu, więc poprzestają na stwierdzeniu, że kryzys jest po prostu wypadkiem i to, czy kryzys się zdarza czy nie, jest kwestią rachunku prawdopodobieństwa. Niedawno znalazłem inną znakomitą sentencję, tym razem profesora Kaleckiego. Swój pierwszy esej o koniunkturze gospodarczej przedstawił on na zjeździe Stowarzyszenia Ekonometrycznego w Leiden w Holandii. Jego model oparty na stałej amplitudzie wahań cyklu gospodarczego wywołał dyskusję, a nawet krytykę ze strony Ragnara Frischa i Haralda Holme’a. Frisch i Holme sprzeciwiali się założeniu w teorii Kaleckiego stałej amplitudy koniunktury. Kalecki odpowiedział, że Frisch i Holme mają rację, gdyż nie wystarczy powiedzieć, że założenie jest poprawne tylko trzeba wykazać, że znajduje ono potwierdzenie w warunkach rzeczywistego świata. Trzeba wyjaśnić, dlaczego rzeczywistość jest właśnie taka. W przeciwnym wypadku skłonność, jaką wykazuje ona do stałej amplitudy wahań, może wydawać się metafizyczna. To jest najlepszy komentarz do makrodynamicznej teorii cykli: nie tylko trzeba mieć teorię, która się zgadza z badaniem empirycznym, ale trzeba też pokazać, jakie okoliczności w rzeczywistości doprowadzają do takiej stałej amplitudy wahań koniunktury. Ludwig Wittgenstein w „Philosophical investigation” wyjaśnił ten problem tak, że w złożonych okolicznościach jest bardzo

Fot. – archiwum PTE

może niestabilność, której objawem może być gwałtowny spadek cen. Z kolei profesorowie Mishkin i Stiglitz przedstawili teorię, według której kryzysy są konsekwencją asymetrii informacyjnej. Aktywa w sektorze niefinansowym i finansowym tracą wartość z powodu tak zwanej adverse selection, czyli niekorzystnego wyboru projektów, albo moral hazard – czyli pokusy, nadużycia i lekceważenia bezpieczeństwa własności. W takich warunkach niedorozwinięte rynki finansowe nie mogą funkcjonować efektywnie, i kierować fundusze do najbardziej korzystnych inwestycji. I to właśnie wywołuje kryzys. Barry Eichengreen upatrywał przyczyny w tym, że w krajach rozwijających się nie ma wolnej wymiany walut. Rządy i firmy nie mogą zaciągać w swoich walutach długoterminowych pożyczek. Nazywał to grzechem pierworodnym – nie mogąc pożyczać na długi termin w walutach, muszą pożyczać w Stanach Zjednoczonych albo innych krajach o rozwiniętych rynkach. Kiedy w 2008 roku pojawił się kolejny kryzys, swoje podejście przedstawili Reinhard i Rogoff. Opublikowali oni słynną książkę: „This Time is Different: Eight Centuries of Financial Folly”. Pisali oni, że ludzie nie wyciągają wniosków z kryzysów. Szybko o nich zapominają i dlatego muszą je ponownie przeżywać. Metoda Reinhard’a i Rogoff’a bazowała na statystyce. Każdy kryzys traktowali jako od-

Ludzie nie wyciągają wniosków z kryzysów. Szybko o nich zapominają i dlatego muszą je ponownie przeżywać.

6

Prof. Jan Toporowski i prof. Elżbieta Mączyńska podczas debaty pt. „Nauka o kryzysach finansowych” 16 października 2012 r. w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym


dużo, prawie nieskończona ilość teorii, które mogą wyjaśnić dane zjawisko. Moim zdaniem to prowadzi do wniosku, że w podejściu do rynków, do ekonomii potrzebne jest zrozumienie procesu rynkowego. Profesor Kalecki to wiedział. Uważał, że teoria musi pokazać, jaka sytuacja rynkowa stwarza takie warunki, że otrzymujemy dany wynik. To samo przyszło mi do głowy, kiedy czytałem kilka lat temu pracę doktorską Hymana Minsky’ego. Ten teoretyk kryzysów finansowych, ekonomista z Chicago, uczeń Oscara Lange, w swojej pracy doktorskiej, której promotorem notabene był Schumpeter a, po śmierci Schumpetera Leontiev, skrytykował równowagę ogólną i modele Richarda Goodwina Kudłyna, bo nie uwzględniały one procesu rynkowego. Przypominam sobie także moje dyskusje z Tadeuszem Kowalikiem. Kilka lat temu rozmawialiśmy o teorii Piero Sraffy, o tym, że jego rozumowanie jest bardzo hermetyczne, bo nie uwzględnia rynków.

O funkcjonowaniu rynków

Bardzo cenię prace Richarda Koo, amerykańskiego ekonomisty japońskiego pochodzenia, który napisał kilka książek o deflacji w Japonii. Twierdzi on, że ten kryzys japoński był spowodowany przez proces, który nazwał on Balance Sheet Recession, czyli zmniejszaniem się wartości obligacji finansowych w bilansach firm. Firmy próbują spłacać takimi obligacjami swoje zadłużenie w systemie kredytowym. Odbywa się to na zasadzie: ja oddaję bankowi swoje ewidencjonowane w bilansie obligacje i bank umarza na tej podstawie moje zadłużenie bankowe. W wyniku tego moja suma bilansowa kurczy się, ale kurczy się też suma bilansowa banku. Uważam, że to jest w zasadzie rozumowanie słuszne,

Moje podejście do ekonomii jest takie, jakie miał Witkiewicz do sztuki. Sztuka ma pobudzać myślenie, a nie usypiać. I taka miała być moja książka. (Jan Toporowski) ale że nie ma w tym ujęcia makroekonomicznego, teoria Richarda Koo nie pokazuje mechanizmu, który łączy to z procesami deflacji w całej gospodarce. Uważam natomiast, że w teoriach Minsky’ego, Kaleckiego i Steindla, a także u Keynesa, Fishera i Veblena występuje właśnie ujęcie makroekonomiczne z uwzględnieniem procesów rynkowych, zwłaszcza powodujących kryzys w całej gospodarce. W teoriach Minsky’ego, Eichengreena, Krugmana i Stiglitza mamy okoliczności, które mogą być prokryzysowe. Są to tak zwane currency mismatches, maturity mismatches czyli grzech pierworodny spekulacje i gwałtowna utrata zaufania, zwłaszcza w krajach, gdzie przeważnie są niedorozwinięte rynki finansowe. Można też je znaleźć w wielu bardziej krytycznych modelach postkeynesowskich typu Jana Kregla, w których deregulacja i spekulacja są zasadniczymi czynnikami.

Moja książka „Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego” jest skromnym wkładem do tej literatury. Jest krótka, pisana niezbyt naukowym językiem, bardziej dziennikarskim. Niemniej jednak porusza poważne problemy. Na przykład w ramach nawiązywania do historii teorii finansów, w rozdziale „Rewolucja Fishera Blacka”, przedstawiam, jak powierzchowna jest ta teoria finansowa, która zajmuję się tym, jak stworzyć optymalny portfel. O wiele ważniejsze w gospodarce są więzi między rynkami finansowymi, makroekonomią a gospodarką niefinansową. Te problemy wydają mi się bardzo ważne, a zajmuje się nimi niewielu ekonomistów. Ponieważ w Europie mamy coraz poważniejszy kryzys finansowy, półtora roku temu dopisałem zupełnie nowy rozdział na ten temat. Ze zdumieniem stwierdzam, że wciąż jest aktualny. Mam nadzieję, że lektura tej książki, będzie dla państwa przyjemnością, ale i skłoni do zastanowienia się. Moje podejście do ekonomii jest takie, jakie miał Witkiewicz do sztuki. Sztuka ma pobudzać myślenie, a nie usypiać. I taka miała być moja książka.

* Jan Toporowski - profesor ekonomii i finansów, dziekan Wydziału Orientalistyki i Afrykanistyki (SOAS) Uniwersytetu Londyńskiego. O profesorze czytaj też na str. 39 – Kwestionariusz Ekonomisty. Wykład ten profesor Jan Toporowski wygłosił 16 października 2012 r. w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym podczas konwersatorium z cyklu „Czwartki u Ekonomistów” pt. „Nauka o kryzysach finansowych”. http://www.pte.pl/129_starsze_pozycje.html

Uczestnicy debaty z cyklu „Czwartki u Ekonomistów” pt. „Nauka o kryzysach finansowych” 16 października 2012 r. w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym

7


debata

Jan Toporowski

Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego Polskie Towarzystwo Ekonomiczne 2012 r. Książka do nabycia w empikach i księgarniach, a także w wydawnictwie Książka i Prasa w cenie 30 zł. Nowa książka w Bibliotece alternatyw ekonomicznych, wspólnej serii Le Monde diplomatique – edycja polska i Kwartalnika Nauk o Przedsiębiorstwie SGH.

Opinie o książce Eseje zebrane w tomie objaśniają zasadnicze cechy strukturalne inflacji finansów, która doprowadziła do kryzysu finansowego. Należy do nich nadmierne uzależnienie działalności gospodarczej od rynków finansowych wskutek oparcia finansowania na zwyżkujących cenach aktywów. Uzależnienie od inflacji cen aktywów powoduje ciągłe zaaferowanie wartością posiadanego majątku i rodzi nowy podział społeczny między tymi, którzy są zasobni w aktywa, a tymi, którzy ich nie posiadają, rzutujący na obraz kultury państwa opiekuńczego. Kiedy długi przestają znajdować pokrycie w strumieniu gotówki generowanym przez rynki aktywów, nadmierne zadłużenie wpędza gospodarkę w depresję. Zbiór obejmuje m.in. tytułowy esej „Dlaczego gospodarka światowa potrzebuje krachu finansowego”, który odbił się szerokim echem po jego pierwszej publikacji w roku 1986, a okazał się proroczy w odniesieniu do niedawnych wydarzeń.

8

„Jan Toporowski to najlepiej strzeżony sekret brytyjskiej ekonomii”.. GARY DYMSKI, profesor ekonomii Uniwersytetu Kalifornijskiego w Riverside „Każdy, kto poważnie interesuje się »wielką recesją«, która zaczęła się w 2007 r., skorzysta na przeczytaniu tej książki”. JOHN KING, profesor ekonomii, Uniwersytet La Trobe „Przenikliwa i kompleksowa krytyka finansowej ortodoksji, z której wywodzi się wiele mitów współczesnej ekonomii i ekonomii politycznej”. ANASTASIA NESVETAILOVA, Wydział Polityki Międzynarodowej, Szkoła Nauk Społecznych City University, Londyn


wywiad

Uwaga na jednorękich

ekonomistów!

Z Elżbietą Mączyńską rozmawia Michał Sobczyk. Jaki jest przeciętny poziom wiedzy ekonomicznej Polaków? Elżbieta Mączyńska: Niestety kiepski. Jednak życie coraz częściej zmusza nas, by zacząć interesować się ekonomią. Niekiedy odbywa się to bardzo boleśnie: wiele osób straciło na giełdzie, zaciągnęło kredyty, z którymi sobie teraz nie mogą poradzić, albo powierzyli pieniądze funduszom inwestycyjnym i nie przyniosły im one spodziewanych zysków. Uczenie się poprzez takie „ekonomiczne kopniaki” zamiast na błędach innych ma swoje źródło jeszcze w poprzednim ustroju. Gdy nie było gospodarki rynkowej, lecz nakazowa, zwykli obywatele czuli się zwolnieni z głębszych rozważań na temat sensu ekonomicznego poszczególnych rozwiązań i decyzji. Problematyka ta była również zaniedbywana w programach kształcenia, co jest problemem także dziś. Niedoścignionym na razie wzorem może być dla nas system edukacyjny w Niemczech. Już na szczeblu nauczania początkowego zamiast „Ala ma Asa” uczy się dzieci „Ala miała 2 euro i kupiła zabawkę”. Następnie maluchy dyskutują na temat gospodarowania budżetem domowym, a przy okazji tych prostych lekcji przemyca się bardzo poważne kategorie ekonomiczne. Na wyższych szczeblach kształcenia tematyka gospodarcza wykładana jest także (obok głównych przedmiotów ekonomicznych) w ramach innych przedmiotów, np. kiedy młodzież uczy się angielskiego, przekazuje się jej w tym języku informacje ekonomiczne na temat różnych krajów. Podczas nauki o procentach matematyk wyjaśnia, co to znaczy oprocentowanie np. kredytu i lokat pieniężnych, jak można oszczędzać itp. To dość proste metody, jednak dzięki nim Niemcy lepiej rozumieją powiązania między gospodarką a innymi sferami rzeczywistości. Oczywiście nie twierdzę, że każdy powinien być wielkim znawcą ekonomii, ale jej elementarz powinni znać wszyscy. Jeśli jest inaczej, to znaczy, że system edukacyjny zawodzi. Niepra-

widłowości jest tutaj mnóstwo, np. prawnicy otrzymują podczas studiów za mało wiedzy ekonomicznej, a ekonomiści – wiedzy z zakresu prawa. Wiedzę i opinie Polaków na tematy ekonomiczne kształtuje nie tylko szkoła, ale przede wszystkim media. E.M.: Prowadzono badania, ile przeciętny obywatel rozumie z informacji przekazywanych w telewizji. Okazało się, że niewiele. Dużo w tym winy samych mediów. Ktoś, kto zdaje sobie sprawę z własnych niedostatków wiedzy ekonomicznej, nadal może być świetnym dziennikarzem, bo będzie ciągle zadawał pytania. Tymczasem wielu dziennikarzy, gdy im jakiś ekspert powie „tu nastąpiło przelewarowanie”, mówi „aha”, i nikt nie wie, o co chodzi – choć to dość proste do wyjaśnienia, bo wystarczy powiedzieć, że oznacza to nadmierne zadłużenie. (…) Rolą mediów jest przekazywanie informacji ekonomicznych tak, żeby je mogły zrozumieć także osoby nieposiadające wiedzy ekonomicznej (...). Czytając lub słuchając niektórych dziennikarzy, można wręcz odnieść wrażenie, że nie ma nic prostszego niż zarządzanie gospodarką. Przykładowo, jeśli coś ma być efektywne, wystarczy to sprywatyzować. E.M.: Tylko w filmach, westernach, mamy do czynienia z łatwymi ocenami, z charakterami czarnymi i nieskazitelnymi białymi. Ekonomia to nie western, oceny są tu bardziej złożone. Czy obniżenie podatków jest dobre? Każdy, kto je płaci, powie, że tak. Z drugiej strony, czy wysoki poziom nauki, oświaty, ochrony zdrowia leży w polu naszego zainteresowania? Oczywiście tak. W takim razie trzeba wyższych podatków, żeby to wszystko sfinansować. Dlatego nie jest chyba zasadne, gdy dziennikarz przypiera rozmówcę-eksperta do muru, by na jakieś fundamentalne pytanie odpowiedział mu „tak” lub „nie”. W większości przypadków

odpowiedź brzmi bowiem „tak, ale pod warunkiem…” lub „nie, chyba że…”. Jest w języku angielskim taki dowcip. Dyrektor bardzo źle funkcjonującego przedsiębiorstwa zażyczył sobie, żeby umówiono go na rozmowę z doradcą wyspecjalizowanym w wyciąganiu firm z kłopotów. Pyta go, czy zredukować zatrudnienie. „Z jednej strony (on the one hand), nie potrzeba nam tak wielu pracowników. Z drugiej strony (on the other hand), jeśli część z nich zwolnimy, to mogą pójść do konkurencji. Za chwilę, gdy zwiększy się popyt i będziemy szukali dodatkowych rąk do pracy, najlepszych z nich będzie trudno pozyskać z powrotem” – odpowiada doradca. Następnie dyrektor chce wiedzieć, czy firma ma zainwestować w nowe linie technologiczne. „Z jednej strony, gdy będziemy inwestować, to nam się pogorszy płynność, ale z drugiej strony, jeśli nie będziemy inwestować, możemy stracić konkurencyjność”. Po kilku kolejnych odpowiedziach w tym stylu zdenerwowany dyrektor otwiera drzwi do sekretariatu i woła: „Proszę mi tu przysłać jednorękiego ekonomistę!”. Otóż nie ma nic gorszego niż jednoręki ekonomista. Mamy dość jednorękich polityków, którzy ciągle komuś coś obiecują, tylko niestety nie mają drugiej ręki, z której mogliby to dać. Nie należy wierzyć takim obietnicom. Im niższy poziom wiedzy ekonomicznej w społeczeństwie, tym łatwiej o populizm. Ludzie, którzy wiedzą, jak złożona jest gospodarka, mają świadomość, że nie tak łatwo spełnić wymagania rozmaitych grup i poprawić sytuację jedną decyzją. Nie sposób nie zauważyć, że pula ekonomistów, których opinie są nagłaśniane, jest dość ograniczona. Tacy np. eksperci Centrum im. Adama Smitha – wiecznie te same dwie czy trzy osoby – chętnie wypowiadają się w dowolnych kwestiach. Z kolei przedstawiciele stanowiska propaństwowego rzadko mają możliwość publicznej wypowiedzi. 9


wywiad E.M.: To problem nie tylko mediów, ale w ogóle zdoktrynalizowania dyskusji o gospodarce. Tymczasem w klasycznym liberalizmie Adama Smitha były istotne obszary zarezerwowane dla państwa. Również historia gospodarcza pokazuje, jak ważne jest dostosowywanie rozwiązań ekonomicznych do specyfiki danego kraju. Bikini nadaje się na plażę, ale nie nadaje się na ulicę, zwłaszcza zimą; tak samo jest z  teoriami ekonomicznymi. Gdy w 2008 r. w Stanach Zjednoczonych wybuchł kryzys, w Davos rzucono hasło, że „wszyscy jesteśmy keynesistami”. Teoria Keynesa, do której nagle wrócono po kilku dekadach przerwy, też nie jest idealna (nie ma takiej), natomiast postulowane przez nią pobudzanie produkcji jest dobre w sytuacji, gdy gospodarka „przysypia” (…). Trwającej przez dziesięciolecia dominacji doktryny neoliberalnej towarzyszyło dość prostackie etykietowanie: jeśli nie jest się liberałem (przy czym nieprecyzyjnie posługiwano się tym pojęciem, gdyż liberalizm ma wiele odmian), to znaczy, że jest się „betonem”, komunistą czy też etatystą. A jeżeli ktoś zwracał uwagę na problemy sprawiedliwości społecznej, zyskiwał etykietę utopisty. Tak m.in. w  niektórych kręgach postrzegany był zmarły niedawno prof. Tadeusz Kowalik. Mówiono, że to świetny człowiek, uczciwy, ale oderwany od rzeczywistości. I tak tego typu etykietowanie eliminowało poważniejszą dyskusję. Gdyby nie zdoktrynalizowanie, to prawdopodobnie nie zyskałaby takiej popularności książka Fukuyamy „Koniec historii”, w której stwierdza się, że forma kapitalizmu bazująca na neoliberalizmie jest najlepszym, ostatecznym, niezastępowalnym modelem społeczno-gospodarczym i  już nie potrzeba poszukiwania innych rozwiązań. O tym, jak błędne było to podejście, spektakularnie przekonuje wybuch kryzysu światowego. Dowodzi to zarazem, jak groźne bywa doktrynalizowanie. Na marginesie: dlaczego kraje skandynawskie nie zostały tak bardzo dotknięte kryzysem finansowym? Między innymi dlatego, że nie uległy doktrynie neoliberalnej. Dotyczy to też w pewnym stopniu Niemiec. Modele teoretyczne wdrażane w praktyce, w tym modele ustroju społeczno-gospodarczego, powinny być „garniturami szytymi na miarę”, a nie jednakowym modelem dla wszystkich. Każdy kraj ma bowiem inne uwarunkowania, inne doświadczenia historyczne i tradycje oraz wzorce kulturowe. Jednak nawet jeśli uznać, że wzorzec skandynawski czy niemiecki jest racjonalny, to i tak nie można żadnego z tych wzorców przenosić automatycznie na grunt innego kraju, w tym i Polski. Chociażby dlatego, że mentalność czy też doświadczenia historyczne polaków są inne niż Niemców czy Skandynawów. Takie mechaniczne „przeflancowywanie” wzorców ustrojowych, modeli społeczno10

-gospodarczych nie jest zasadne, nawet jeśli globalizacja powoduje, że różnice stopniowo się zacierają. Jak ocenia Pani rzetelność argumentów ekonomicznych wykorzystywanych jako uzasadnienia realizowanych polityk publicznych? E.M.: Niestety, polityka rządzi się swoimi prawami. Podlega swego rodzaju terrorowi cyklu wyborczego (…) Rządzą partyjne reguły, priorytety, wśród których najważniejsza jest skuteczna walka o wyborców. W związku z tym nierzadko argumenty populistyczne wypierają merytoryczne. Politycy myślą w kategoriach od wyborów do wyborów, a cztery lata to za krótko, żeby móc podejmować decyzje strategiczne i wcielać je w życie. Nieprzypadkowo też powiada się, że politykom bardziej leżą na sercu losy przyszłych wyborów, niż przyszłych pokoleń. Dlatego tak ważne jest wydłużenie horyzontu czasowego, sprzyja temu m.in. wprowadzanie budżetu zadaniowego. Budżet zadaniowy oznacza, że jeżeli przewidziane są w nim środki np. na zadanie polegające na wybudowaniu autostrad, czy na szeroko zakrojone projekty racjonalizacji ochrony zdrowia, czy systemu edukacyjnego, to każda kolejna ekipa rządząca krajem jest zobowiązana do realizacji tych zadań. oczywiście politycy kierują się jednak nie tylko kalkulacjami wyborczymi, ale także rachunkiem ekonomicznym. Problem jednak polega na tym, jakiego rodzaju jest to rachunek – krótkoterminowy czy tzw. ciągniony, uwzględniający pełne następstwa danego posunięcia, jego koszty i efekty zewnętrzne, tzw. externalities. Tego ostatecznego rachunku przeważnie brakuje. Nagle np. dowiadujemy się, że Ministerstwo Finansów przeforsowało decyzję o  zawieszeniu budżetowych dopłat do staży dla bezrobotnych ze względu na konieczność zmniejszania deficytu finansów publicznych i niedopuszczania do nadmiernego wzrostu długu publicznego. Potrzeba oszczędności jest oczywiście mocnym argumentem, nawet przy zastrzeżeniu, że jesteśmy zadłużeni relatywnie znacznie mniej niż wiele innych krajów Unii Europejskiej i  świata, zwłaszcza krajów strefy euro. (…) Tyle tylko, że może się okazać, że są to oszczędności, które w przyszłości mogą wpłynąć nie na poprawę, a na pogorszenie sytuacji w finansach publicznych. Jeżeli bezrobocie jest pierwszą rzeczą, z którą zderza się w życiu zawodowym człowiek kończący studia, oznacza to dla niego stopniową utratę kwalifikacji oraz brak odpowiednich „zapisów w życiorysie”. Wobec tego w przyszłości takim ludziom będzie trudniej znaleźć pracę, i w ten sposób powstaje swego rodzaju błędne koło, a budżet bezpowrotnie traci wpływy podatkowe, jakie generuje praca i płace zatrudnionych. Co więcej, w wyniku frustracji osoby

takie mogą popadać w rozmaite patologie – alkoholizm, narkotyki, działalność przestępczą – lub ucierpieć na zdrowiu. Tak się nierzadko dzieje i potwierdzają to badania i analizy społeczne. Budżet będzie wówczas ponosił negatywne tego konsekwencje. (...) Szczególnie negatywnie skutkują oszczędności i cięcia budżetowe środków przeznaczonych na edukację i ochronę zdrowia najmłodszych. Przykładem tego są m.in. wyniki podjętego w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku eksperymentu przedszkolnego w Stanach Zjednoczonych. Eksperymentem tym objęto dwie ponadstuosobowe grupy dzieci z  rodzin afroamerykańskich. Pierwsza grupa została objęta bardzo solidną opieką i edukacją przedszkolną, przy czym dzieci te nadal mieszkały ze swoimi rodzinami, czasami bardzo źle funkcjonującymi, na pograniczu patologii lub skrajnej biedy. Druga grupa – z tego samego, mówiąc umownie, podwórka – nie została objęta taką formą opieki. Następnie co kilka lat badano i nadal się bada dalsze losy i kariery członków obydwu tych grup. Wyniki są wielce symptomatyczne. Zdecydowana większość osób objętych eksperymentem przedszkolnym zdobyła wykształcenie i kwalifikacje zawodowe, dzięki czemu przeważnie nie popada w bezrobocie, nie wchodzi na drogę przestępstwa, zakłada prawidłowo funkcjonujące rodziny. W  przeciwieństwie do tego – jak wykazują wielodekadowe badania – osoby z drugiej grupy (nieobjętej eksperymentem przedszkolnym) często popadają w  konflikty z  prawem, nie mają wykształcenia, ani kwalifikacji, silnie dotknięte są bezrobociem i innymi społecznymi patologiami. Wiele z tych osób przedwcześnie zmarło a wiele ciężko choruje. Obrazuje to, jak niewielkie stosunkowo wydatki budżetowe, ponoszone zaledwie przez okres trzech lat i ograniczające się do sfinansowania edukacji przedszkolnej, po wielekroć zaowocowały wieloletnimi pozytywnymi rezultatami. Wskazuje to zarazem, jak wysoce efektywne mogą być nakłady na edukację najmłodszych. (…) Jakie są ograniczenia współczesnej teorii ekonomii w wyjaśnianiu świata, w tym w przewidywaniu dalszego rozwoju wydarzeń? E.M.: Ekonomia jest nauką społeczną, a w naukach społecznych niewiele jest ostatecznych rozstrzygnięć, praw i prawd obowiązujących bezwzględnie i wiecznie. Zresztą nie ma ich nawet w tak ścisłych dyscyplinach, jak fizyka. Wielu fizyków podkreśla, że zakres naszej niewiedzy o wszechświecie jest wciąż jeszcze, mimo szybkiego rozwoju tej dziedziny nauki, tak wielki, że być może obecne prawdy generalne staną się wkrótce nieprawdami, nawet, jeśli obecnie wydaje się to niemożliwe. Podobnie jest w ekonomii.


Na paradygmat, czyli wzorzec każdej nauki, składają się bowiem trzy fundamentalne elementy: przedmiot, stosowane metody i narzędzia oraz zastosowania w praktyce. Dotyczy to także ekonomii. Jednak w przypadku ekonomii we wszystkich tych elementach ujawniają się istotne dysfunkcje i nieprawidłowości. Przedmiotem ekonomii jako nauki społecznej są zachowania ludzi w procesie gospodarowania. Jednak, mimo że ekonomia ukierunkowana być powinna na człowieka i służyć zaspokajaniu jego życiowych potrzeb, to jak się okazuje i co silnie wyeksponował kryzys globalny, rzeczywistość nie potwierdza tego w pełni. Człowiek pozostał na uboczu. Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii, Joseph E. Stiglitz w książce „Freefall. Jazda bez trzymanki” pisze, że w warunkach doktryny neoliberalnej ekonomia stała się najbardziej zajadłą cheerleaderką współczesnego, neoliberalnego kapitalizmu, pozostając na usługach polityków i ludzi zamożnych. Z kolei w książce „Cena nierówności” profesor Stiglitz poddaje pod dyskusję inny, ważny problem. Podkreśla, że obecnie mamy do czynienia w gospodarce globalnej z prymatem i dyktatem polityki bazującej na doktrynie monetarnej. Oznacza to uznanie, że ważniejsza jest niska inflacja niż niskie bezrobocie. Profesor Stiglitz stawia jednak pytanie, co by było, gdyby zmienić priorytety i przyznać prymat rynkowi pracy. Gdyby ludzie obecnie bezrobotni (a bezrobocie dotyka w świecie prawie 1 miliona osób) mieli pracę, mieliby także dochody z pracy, pieniądze, a gdyby mieli pieniądze, to by kupowali. Gospodarka mogłaby się wówczas lepiej rozwijać, nie mówiąc o tym, że ludzie rozwijaliby kwalifikacje i wiedzę, bo praca uczy. Jeżeli chodzi o drugi człon paradygmatu ekonomii jako nauki, czyli stosowane w niej metody i narzędzia, to tu też nie udało się uniknąć dysfunkcji. Ekonomia bazuje na obserwacji doświadczeń ludzi w procesie gospodarowania, badane są prawidłowości tu występujące, które w ramach ekonomii się uogólnia i na tej podstawie tworzona jest teoria ekonomiczna. W ramach rozwoju stosowanych w  ekonomii metod i narzędzi dążono do przybliżenia ekonomii do królowej nauk, jaką jest matematyka. Próbowano jak najwięcej zjawisk objąć modelowaniem matematycznym. Życie jest, okazuje się, jednak bardziej złożone niż matematyka. (…). Ilościowe modele matematyczne, choć wielce użyteczne, nie mogą zastąpić analiz jakościowych. Nie wszystko bowiem, co jest ważne w funkcjonowaniu człowieka, w gospodarce daje się pomierzyć i ująć w formuły matematyczne. Kryzys globalny także wykazał negatywne następstwa i bezzasadność umacniającej się w dekadach poprzedzających ten kryzys, bezkrytycznej, niepopartej jakościowy-

Ekonomia jest nauką społeczną, a w naukach społecznych nie ma ostatecznych rozstrzygnięć i prawd obowiązujących bezwzględnie. mi analizami, wiary w niezawodność modeli matematycznych. Nieprzypadkowo też obecnie dynamicznie rozwijają się nowe nurty ekonomii, m.in. tzw. ekonomia behawioralna, w ramach której więcej uwagi poświęca się człowiekowi i jego zachowaniom w procesie gospodarowania. W teorii behawioralnej kwestionowana jest zarazem charakterystyczna dla nurtu neoliberalnego wykładnia, że niezawodna jest efektywność rynków, które tym samym wymuszają racjonalne zachowania ludzi w procesie gospodarowania. Wykładnia taka okazuje się zawodna. Ekonomia bowiem nie może ignorować doświadczeń innych dyscyplin: psychologii, filozofii, historii gospodarczej, a nawet medycyny. Mogą one jej służyć i służą rozwojowi ekonomii, stąd nowy nurt – ekonomia złożoności, według której nie wystarczy stosowanie modeli matematycznych. Niezbędne są badania interdyscyplinarne, holistyczne. Jednym z wzorców dla ekonomii mogą być np. fundamentalne zasady medycyny holistycznej. Nieprzypadkowo też chyba profesor Jeffrey Sachs, – były doradca Leszka Balcerowicza – niedawno oznajmił, że przynajmniej w drugim etapie transformacji odradzał tak ostre, jak przyjęto, pełne ofiar rozwiązania transformacji szokowej w Polsce. Profesor Sachs podkreśla, iż jest zwolennikiem „ekonomii klinicznej”, wskazując zarazem na jej analogie z medycyną. (…) Grzechem zarówno medycyny, jak i ekonomii jest nader wąskie wyspecjalizowanie, bez należytego uwzględniania aspektów całościowych, holistycznych. Przynosi to negatywne skutki społeczne. Ekonomia kliniczna pokazuje, jak bardzo skomplikowany jest „organizm” gospodarczy – tym bardziej, im bardziej gospodarka się globalizuje. Jednak największym, najtrudniejszym wyzwaniem dla ekonomisty jest prognozowanie. Złośliwi bowiem powiadają, że o prognozach

można powiedzieć na pewno tylko tyle, że się na pewno nie sprawdzają. Jednak są niezbędne w gospodarce. Wystarczy zresztą powiedzieć, że tzw. czarne prognozy pesymistyczne właśnie po to są opracowywane, aby się nie sprawdziły. Mają bowiem charakter ostrzegawczy, wymuszający korekty w polityce gospodarczej i polityce rozwojowej przedsiębiorstw. Zarazem jednak zbyt daleko idące prognozy i uogólnienia też mogą prowadzić na manowce. Wystarczy tu jeszcze raz przywołać sławetny fukuyamowski „koniec historii. Ale też Robert Lucas, laureat Nagrody Nobla z ekonomii, dosłownie na kilka lat przed kryzysem globalnym stwierdził, że problem kryzysów w gospodarce jest już doskonale opanowany i żaden wielki kryzys już nie wybuchnie, tak sprawny jest bowiem model neoliberalnego kapitalizmu. W obliczu kryzysu nawet prominentni zachodni ekonomiści neoliberalni wycofywali się przynajmniej z części swoich wcześniejszych poglądów. W tym samym czasie Uniwersytet Łódzki przyznał honorowy doktorat Margaret Thatcher, symbolowi praktycznej realizacji tej doktryny. Jak wygląda sytuacja na innych polskich uczelniach – czy pod wpływem wydarzeń ostatnich lat nastąpiły tam istotne przewartościowania? E.M.: Podobnie jak na Zachodzie, również na polskich uczelniach neoliberalizm był przez wiele lat bardzo popularny, a ci, którzy zgłaszali pod jego adresem jakąkolwiek krytykę, byli uważani za „osoby niedouczone”. Problem w tym, że jak pisze John K. Galbraith w książce „Ekonomia w perspektywie”, bardzo trudno zmienić sytuację w nauczaniu, dopóki wykładowcami są ludzie przywiązani do danej doktryny. Wskazuje przy tym na silną dominację na uczelniach neoliberalnej, monetarystycznnej chicagowskiej szkoły ekonomii. Niełatwo jest bowiem, wyrzec się swoich poglądów i wykładanych tez, nawet gdy fakty przeczą ich racjom. Podobnie jest na polskich uczelniach. Są profesorowie, którzy kierują studentów do różnych, bardzo refleksyjnych lektur, ale i  tacy, którzy nieustannie wskazują na wyłączne racje szkoły chicagowskiej i  monetaryzmu. Według niego kluczem do gospodarki jest ilość pieniądza – wszystko zatem daje się wyregulować poprzez jego podaż. Główny guru monetaryzmu Milton Friedman mówił, że powinna być ona proporcjonalna do obrotów handlowych, a odwrotnie proporcjonalna do szybkości obiegu pieniądza. Obecnie jednak problem polega na tym, że oprócz pieniądza w  obrotach handlowych funkcjonuje cała masa pieniądza i parapieniądza w  bankach i instytucjach finansowych, w  formie kredytów, papierów wartościowych, w tym dłużnych, hipotecznych, opcji itp. Nie umiemy tego wszystkiego nawet policzyć. 11


wywiad Przede wszystkim jednak istotne jest to, co John. K. Galbraith zarzucał Miltonowi Friedmanowi, aby nie sprowadzać wszystkiego do pieniądza. Życie gospodarcze jest bowiem bardziej złożone w stosunku do tego, co wynika z teorii pieniądza. Zarazem warto tu pamiętać, że Milton Friedman pod koniec życia nie był już tak jednostronnie monetarystyczny w ocenach gospodarki i jej przemian. Stwierdził np., że Polska nie powinna bezkrytycznie przyjmować rozwiązań funkcjonujących w wyżej rozwiniętych krajach Zachodu (dotyczy to np. Konsensusu Waszyngtońskiego), lecz zastanowić się, jakie rozwiązania przyjmowały te kraje w latach, gdy były na poziomie rozwoju naszego kraju obecnie. Gdy mowa o bilansie transformacji, najlepiej słyszalne są głosy publicystów, polityków oraz ekonomistów bezpośrednio zaangażowanych w politykę lub biznes. Ciekawi mnie, jak na wspomniane zagadnienie patrzą ekonomiści uniwersyteccy. E.M.: Niewątpliwie z transformacją wiązały się znaczące sukcesy, ale też mnóstwo porażek. Sukcesem widocznym od początku było ożywienie się przedsiębiorczości. Liczne grzechy popełniono natomiast w polityce społecznej, np. prawie całkowicie zaniechano profilaktyki zdrowotnej w szkołach. Głębokie zaniedbania występują w szkołach w sferze uczestnictwa uczniów w życiu kulturalnym i wiedzy o kulturze. W związku z tym niebezpiecznie pogłębiają się dysproporcje społeczne, tzn. są dzieci bardzo zadbane, a nawet „przeinwestowane” przez bogatych rodziców, ale zarazem są grupy dzieci kompletnie zaniedbanych. Jeśli dzieci i ich rozwój edukacyjny oraz kulturowy cierpią z powodu błędów w polityce społeczno-gospodarczej,

12

w tym edukacyjnej, to nic i nikt nie może polityków XXI wieku z tego rozgrzeszać. Sądzę też, że nikt i nic nie może rozgrzeszać polityków z zaniedbań i zaniechań, jakich doświadczyły np. dzieci z rodzin popegeerowskich. Do negatywnych cech współczesności z pewnością można zaliczyć również zaniedbania w sferze refleksji strategicznej, w sferze myślenia z uwzględnieniem dłuższej perspektywy czasowej, z troską o następne pokolenie. Zarzut nieuwzględniania dłuższej perspektywy dotyczy również np. prywatyzacji, na którą patrzy się prawie wyłącznie przez pryzmat jednorazowych wpływów budżetowych ze sprzedaży przedsiębiorstw. Brak natomiast kompleksowych analiz – przed, w trakcie i po prywatyzacji – uwzględniających m.in. ubytki dla budżetu z powodu utraconych dywidend oraz z uwzględnieniem porównawczych analiz efektywności i rentowności prywatyzowanych przedsiębiorstw i generowanych przez nie wpływów do budżetu państwa. Mimo że minęło ponad dwadzieścia lat od rozpoczęcia transformacji, nigdzie nie został pokazany pełny, analityczny, społeczno-ekonomiczny obraz prywatyzacji, z uwzględnieniem wszystkich wpływów i wydatków, oraz pozytywnych i negatywnych następstw społecznych. Moim zdaniem, tego rodzaju kompleksowa analiza powinna towarzyszyć każdej planowanej prywatyzacji, nawet najmniejszego przedsiębiorstwa. J e ż e l i w wyniku jego sprzedaży wzro-

Im niższy poziom wiedzy ekonomicznej w społeczeństwie, tym łatwiej o populizm. Ludzie, którzy wiedzą, jak złożona jest gospodarka, mają świadomość, że nie tak łatwo jednym zabrać, a drugim dodać, albo poprawić sytuację jedną decyzją.

sną długofalowe wpływy do budżetu, to proszę bardzo. Jeżeli zaś nie, to powstaje pytanie, czy jedynie w imię doktryny warto prywatyzować firmę przynoszącą zyski. Żadna teoria nie udowodniła jak dotąd, że prywatyzacja jest zawsze najlepszym rozwiązaniem. Mało tego, ukazuje się coraz więcej książek, które pokazują dysfunkcje prywatyzacji mienia publicznego. W książce pt. „Korporacja – patologiczna pogoń za zyskiem i władzą” kanadyjski profesor Joel Bakan na podstawie dokumentów źródłowych wykazuje, jak wiele szkód przyniosła nieprzemyślana prywatyzacja w energetyce, wodociągach, a także w edukacji i jak negatywnie wpłynęła na budżet państwa i budżety gospodarstw domowych. Pęd do prywatyzacji kolejnych sfer życia społecznego, motywowany m.in. przekonaniem o bezwzględnej wyższości „prywatnego”, nadal jest w Polsce bardzo silny. Ideologiczne podstawy ma także niechęć wobec polityki socjalnej. E.M.: Warto wspomnieć, że nawet Milton Friedman, uważany za neoliberała i zaciekłego monetarystę, brał pod uwagę kwestie socjalne. Co zaskakujące i bardzo rzadko podkreślane, był on autorem koncepcji tzw. ujemnego podatku dochodowego. Był zdania, że do pewnego poziomu dochodów podatek powinien być zerowy, a jeżeli człowiek osiąga zarobki uniemożliwiające godną egzystencję, powinno się go dofinansowywać ze środków publicznych. Tymczasem neoliberałowie, nieustannie powołujący się na Friedmana, do niedawna uważali, że państwo nie ma obowiązku realizować i finansować programów opieki socjalnej, a jeśli już, to w absolutnie minimalnym stopniu. Tymczasem złożoność życia społeczno-gospodarczego sprawia, że nierzadko pomoc socjalna, jeśli jest należycie kierowana, może generować w przyszłości zwielokrotnione w stosunku do wielkości pomocy dochody budżetowe. Ilustruje to m.in. wskazywany już eksperyment przedszkolny w USA. Powtórzę zatem tu jeszcze raz ostrzeżenie przed jednorękimi – i chyba trzeba tu dodać: „krótkowzrocznymi” ekonomistami i politykami. Dziękuję za rozmowę. Jest to skrócona, poddana dodatkowej redakcji i autoryzacji oraz uzupełnieniom wersja wywiadu opublikowanego w kwartalniku „Nowy Obywatel” nr 6 (57), jesień 2012 r. http://nowyobywatel.pl/


Paul Davidson

Rozwiązanie Keynesa Polskie Towarzystwo Ekonomiczne 2012 r Książkę można kupić w księgarni internetowej www.ksiazkiekonomiczne.pl w cenie 59 zł. „Paul Davidson ujawnia intelektualne pomyłki, które doprowadziły do obecnego załamania gospodarki światowej, i pokazuje, jak idee Keynesa mogą pomóc zbudować cywilizowane społeczeństwo”. (Robert Skidelsky, autor książki „John Maynard Keynes 1883-1946: Economist, Philosopher, Statesman”)

Opinie o książce Książka Paula Davidsona wyraziście obrazuje straty, jakie ponosi obecnie gospodarka globalna wskutek ignorowania teorii i przestróg Keynesa. Dziś jak mądrość po szkodzie brzmi, sformułowana w 1936 r., opinia Keynesa dotycząca ryzyka nadmiernej ekspansji sektora finansowego: „W miarę ulepszania organizacji rynków pojawia się istotne niebezpieczeństwo, że spekulacja jednak weźmie górę nad przedsiębiorczością. (...) Spekulanci mogą być nieszkodliwi, gdy są niczym piana na spokojnych wodach przedsiębiorczości. Ale sytuacja staje się poważna, gdy przedsiębiorczość poczyna być pianą na wirze spekulacji” (J.M. Keynes, Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza, PWN, Warszawa 2011, s. 139–140). ELŻBIETA MĄCZYŃSKA, Prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Paul Davidson jest strażnikiem ognia Keynesa. Keynes nadal żyje (intelektualnie) między innymi dzięki Davidsonowi. ALAN S. BLIDER, profesor ekonomii i spraw publicznych, Uniwersytet Princeton

Paul Davidson dał we właściwym czasie jasną odpowiedź na istotne pytanie: co powiedziałby Keynes? W szczególności, doskonale przedstawia opłakaną kondycję ekonomii głównego nurtu, która przez dziesięciolecia ignorowała Keynesa, a obecnie okazuje się, że pozo- stawiła nas zupełnie nieprzygotowanych na kryzys. JAMES K. GALBRAITH, University of Texas (Austin), autor książki The Predator State: How Conservatives Abandoned the Free Market and Why Liberals Should Too Paul Davidson wytrwale atakował konwencjonalną ekonomię za ignorowanie Keynesowskiego spostrzeżenia, że niepewność i pieniądz jako środek przechowywania wartości stanowią przyczyny kryzysów gospodarczych. W swojej nowej książce wyraźnie ujawnia intelektualne pomyłki, które doprowadziły do obecnego załamania gospodarki światowej, i pokazuje, jak idee Keynesa mogą pomóc zbudować cywilizowane społeczeństwo. ROBERT SKIDELSKY, autor książki John Maynard Keynes 1883-1946: Economist, Philosopher, Statesman

13


debata felieton

Sytuacja i polityka

ludnościowa Polski Andrzej Wielowieyski: Wyzwanie demogra-

uCzeStniCy debaty

ficzne jest najważniejszym zadaniem stojącym przed Polską. Liczba dzieci i młodzieży zmniejszyła się tak bardzo, że kiedy dorosną, będą musieli utrzymać 3-4 razy większą liczbę niepracujących. Co to będzie oznaczało? Nasze społeczeństwo utraci znaczną część swojego potencjału, dynamizmu rozwojowego w dziedzinie innowacyjności, nauki, a także życia społecznego. Nie tylko sam kapitał ludzki będzie słabszy, ale również kapitał społeczny i sprawność adaptacyjna, co stanie się problemem, bo będziemy musieli prawdopodobnie przyjąć sporą liczbę emigrantów z innych krajów. Kapitał społeczny osłabi się również dlatego, że narastać będzie konflikt między znacznie liczniejszym pokoleniem ludzi starych, którzy nie będą się godzić na ograniczenia swego standardu, a pokoleniem średnim i młodym. Założenia Raportu Polska 2050 okażą się nierealne, możliwe będą tylko scenariusze negatywne, ponieważ nie będzie dostatecznej liczby młodych ludzi zdolnych do autonomicznych innowacji. Żeby temu zapobiec, musimy odbudować chociażby prostą zastępowalność pokoleń. Taka zastępowalność jest możliwa, jeśli na jedną kobietę przypada średnio co najmniej 2,1 urodzonych dzieci.

14

ANDRZEJ WIELOWIEySKI, były senator

W odpowiedzi na apel senatora Andrzeja Wielowieyskiego zamieszczony w Biuletynie PTE nr 3/2012 odbyła się debata „Sytuacja i polityka ludnościowa Polski”. Przedstawiamy wybrane fragmenty tej dyskusji zorganizowanej 11 października 2012 r. w ramach „Czwartków u Ekonomistów” w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym. Michał Kleiber: Według mnie główna ry-

walizacja na świecie toczy się dzisiaj o przyciągnięcie i zatrzymanie u siebie najzdolniejszych ludzi, co ma silny związek z demografią. Walka o to, żeby mieć u siebie jak najwięcej talentów, przesądzi o wielu aspektach naszej przyszłości. Niestety, młodzi, zdolni ludzie zbyt często nie widzą w Polsce szans na atrakcyjną realizację swoich ambicji. Łączy się z tym zupełnie u nas niedoceniane wyzwanie

PROF. DR HAB. MICHAŁ KLEIBER, prezes Polskiej Akademii Nauk

PROF. DR HAB. JERZy KLEER, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”

realizacji prorozwojowej polityki imigracyjnej. W Polsce takiej polityki nie ma. Znamienny, jak myślę, przykład: miałem dwóch doktorantów z Wietnamu. Jeden wybitny, który przez 10 lat nie mógł uzyskać w Polsce prawa pobytu (dzisiaj jest cenionym profesorem), a drugi jego przeciwieństwo – leń i spryciarz, który zamiast pisać doktorat, handlował na bazarze. Ale pozwolenie na stały pobyt otrzymał błyskawicznie. Traktuję tę historię jako wyraźny

PROF. DR HAB. ZBIGNIEW STRZELECKI, przewodniczący Rządowej Rady Ludnościowej

PROF. DR HAB. ANTONI KUKLIŃSKI, Polskie Towarzystwo Współpracy z Klubem Rzymskim


sygnał wskazujący na potrzebę lepszego uregulowania polityki imigracyjnej. Dobrze byłoby także, gdybyśmy pomyśleli, jak optymalnie wykorzystywać dla własnych celów rozwojowych otwartość unijnych rynków. Znowu podam przykład z własnego doświadczenia. Realizowałem we współpracy z uczonymi z Francji, Niemiec i innych krajów wielki badawczy grant europejski. W połowie projektu jeden z członków mojego zespołu oświadczył, że dalej będzie realizował grant, ale w grupie naszego partnera z Francji, bo tam będą mu płacić (za tę samą pracę!) cztery razy tyle, co u nas. I wyjechał. Nie mam wątpliwości, że właśnie takie doświadczenia, mimo iż specyficzne i przez to pozornie marginalne, powinny stać się ważnym elementem naszych refleksji i aktywnych działań na rzecz wdrożenia właściwej w naszej sytuacji polityki demograficznej.

Jerzy Kleer: Sądzę, że w perspektywie najbliż-

szych kilku dziesięcioleci trendów demograficznych nie da się odwrócić. Trzeba się liczyć z tym, że udział ludności w wieku poprodukcyjnym w 2050 roku będzie dwukrotnie wyższy, niż obecnie. Nastąpi to wskutek kilku czynników, przede wszystkim wydłużenia się średniej wieku i zmniejszenia się udziału ludności w wieku przedprodukcyjnym o kilka punktów procentowych. W czasie potransformacyjnym wyemigrowało z Polski ponad 2 mln osób, głównie ludzi młodych, dobrze wykształconych. To olbrzymi drenaż i mózgów, i kapitału. Inwestycja w edukację jest najdroższą i najdłużej trwającą inwestycją, bo łącznie z wyższym wykształceniem oznacza konieczność łożenia nakładów przez prawie 20 lat. Długofalowy program polityki ludnościowej powinien obejmować co najmniej

PROF. DR HAB. ELŻBIETA MĄCZyŃSKA, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego:

PROF. DR HAB. BOGDAN MIEDZIŃSKI, Szkoła Wyższa im. Bogdana Jańskiego w Warszawie, Wydział Zarządzania

trzy obszary. Pierwszym jest problem ochrony rodziny. Drugi – to problem rynku pracy, z którego w warunkach postępującej globalizacji wypłukiwana jest ludność najbardziej produkcyjna, najbardziej efektywna i kreatywna. Obszarem trzecim jest edukacja. Musimy zmienić model edukacyjny, model, który jest nastawiony na ilość, podczas gdy współcześnie model edukacyjny musi charakteryzować się pewną ciągłością i wysoką jakością. Musimy zadbać przy tym o dwie ważne kwestie, mianowicie wzrost kapitału ludzkiego i wzrost kapitału społecznego. Z pierwszym, z kapitałem ludzkim jako tako sobie radzimy, bo to jest problem indywidualny. Mamy jednak wielkie kłopoty z tworzeniem kapitału społecznego, umiejętnością wspólnego działania. Każdy z osobna jest przedsiębiorczym, kreatywnym indywidualistą, natomiast niezbędne jest też wspólne działanie, dążenie do ukształtowania i respektowania wspólnego dobra – tego nie potrafimy. Szczególnie newralgicznym obszarem jest rynek pracy. Konieczne jest tworzenie w miarę korzystnego rynku pracy dla młodych, wykształconych ludzi, by nie emigrowali. Dzisiaj mamy kilkaset tysięcy bezrobotnych młodych ludzi z dyplomami wyższych uczelni. Jeżeli nie zadbamy o nich, to oni wyemigrują. Popyt na wykształconych, prężnych pracowników jest – mimo zjawisk kryzysowych w Unii Europejskiej i poza nią – wciąż duży. Kolejna kwestia, która jest niesłychanie ważna, to tworzenie instytucji pozarządowych dla rozwoju obywatelskiej współpracy w miejscu zamieszkania. Problem samorządności jest niesłychanie ważny. Władze miejskie potrafią zmusić deweloperów, żeby budowali podziemne garaże, ale nie słyszałem nigdy, żeby na jakimś osiedlu był wymóg zbudowania przedszkola.

PROF. DR HAB. LESZEK KUŹNICKI, Komitet Prognoz „Polska 2000 Plus”

TERESA KAPELA, Związek Dużych Rodzin „Trzy Plus”

Zbigniew Strzelecki: Działania, które należy

podjąć, wymagają dwóch ścieżek postępowania. Pierwszą są reformy w systemie gospodarczym, bowiem to, co nazywamy polityką ludnościową, w dużym stopniu wiąże się z wydatkami publicznymi lub z ograniczeniem dochodów do budżetu. Natomiast drugi pilny kierunek to kompleksowa polityka ludnościowa. Rządowa Rada Ludnościowa, której szefuję, pracuje nad jej założeniami. Zostały one w postaci projektu ogłoszone na rozpoczęcie II Kongresu Demograficznego, obecnie trwają konsultacje. Co zatem proponujemy? Celowe i długofalowe działania, których efekty będą miały następstwa przez 50, a nawet 100 lat, ponieważ żyjemy coraz dłużej. Są to działania podmiotów publicznych i niepublicznych dążące do ukształtowania stanu i struktury ludności w taki sposób, by osiągnąć klimat dla rozwoju demograficznego. Oczywiście dotyczy to władz centralnych, władz samorządowych, bowiem bardzo dużo działań może i powinno być realizowane tam, gdzie są instytucje najbliżej rodziny. Trzeba powiedzieć o organizacjach pozarządowych, kościołach, związkach zawodowych, organizacjach pracodawców i nawet o poszczególnych podmiotach gospodarczych. Jeszcze nie tak dawno przy zakładach pracy były przedszkola i żłobki – dzisiaj do tego wracamy. Ci rozsądni przedsiębiorcy, którzy chcą mieć wypoczętego, niezestresowanego pracownika, wiedzą, że jeśli za ścianą będzie on miał doskonałą opiekę nad dzieckiem, to wszyscy odniosą korzyść społeczną i ekonomiczną. W jakich obszarach podejmować działania, które będą tworzyły warunki, by osiągnąć ten cel generalny? Po pierwsze, to jest obszar rynku pracy, bowiem to daje podstawy materialnego bytu

LEONARD TARNOGÓRSKI, Bielańskie Stowarzyszenie Rodzin Wielodzietnych

MACIEJ WRÓBLEWSKI, student Akademii Leona Koźmińskiego

15


debata felieton dla rodzin. Dzisiaj przez pryzmat warunków materialnych i bytowych patrzy się na posiadanie dzieci, na rozwój rodziny. Zatem chodzi o działania na rzecz uzyskania pracy i dochodów, ograniczenie bezrobocia, rozwój przedsiębiorczości i samozatrudnienia po to, by rodziny miały możliwość rozwoju. Drugi obszar to zabezpieczenie społeczne związane z poziomem świadczeń rodzinnych, które muszą mieć charakter istotny, a nie symboliczny. Niezbędne jest rozwiązanie problemu trudnego dostępu do mieszkań, zwłaszcza dla młodego pokolenia – ze względu na ceny i poziom zarobków. Jest to jeden z czynników determinujących również liczbę urodzeń. Czwarty, ogromny obszar to ochrona zdrowia. Edukacji zdrowotnej praktycznie prawie nie mamy, wreszcie piąty obszar to jest edukacja prorodzinna. Stąd celami szczegółowymi, które mają realizować ten cel generalny polityki ludnościowej, są cztery filary. Pierwszy to jest tworzenie warunków sprzyjających powstawaniu rodzin, przede wszystkim poprzez zawieranie małżeństw i  realizację planów prokreacyjnych. Cel drugi to jest tworzenie warunków sprzyjających integracji w starzejącym się społeczeństwie dla osób, które wychodzą z aktywności zawodowej. Cel trzeci – to jest poprawa stanu zdrowia ludności i ograniczanie umieralności. I  cel czwarty – stworzenie kierunków i zasad polityki emigracyjnej Polski w  dobie integracji europejskiej.

Antoni Kukliński: Problemy demograficz-

ne są typowym obszarem myślenia strategicznego. Wszystkie dokumenty strategiczne produkowane przez rozmaite instytucje w Polsce są rozsyłane mniej więcej do tej samej grupy ludzi. I ta grupa ludzi wzajem-

16

nie się przekonuje, natomiast społeczeństwo pozostaje nieprzekonane. I to jest problem. Kolejna kwestia to sprawa Unii Europejskiej. Scena europejska musi podjąć problem demograficzny. Gdybym był odpowiedzialny za Unię Europejską, to bym wstrzymał dopłaty do gospodarstw rolnych, przeznaczając je na dopłaty do dzieci.

Elżbieta Mączyńska: Opinia pana profeso-

ra, żeby dofinansowywać dzieci, a nie hektary, dokładnie pokrywa się z opinią noblisty, pana profesora Heckmana, który badał, jak efektywne są nakłady na dzieci w wieku przedszkolnym. Okazało się, że efektywność takich nakładów jest nadspodziewanie, wręcz ekstremalnie wysoka. Nakłady procentują w postaci tego, że ludzie edukowani od najmłodszych lat są wykształceni i przygotowani zawodowo. Potrafią lepiej zadbać o swoje zdrowie, o swoje miejsce pracy. Do takich edukowanych od najmłodszych lat ludzi później państwo już nie dopłaca. Przeciwnie, ludzie ci generują podatkowe dochody budżetu państwa wielokrotnie przekraczające wielkość przeznaczonych na ich edukację przedszkolną nakładów finansowanych w ramach pomocy socjalnej. Natomiast tzw. eksperyment przedszkolny, podjęty w latach 60. ubiegłego wieku w USA, monitorowany do dziś i opisywany w Polsce pod hasłem „Wędka dla nieletnich”, bezspornie dowiódł, że dzieci zaniedbywane w okresie wczesnego dzieciństwa i nie objęte edukacją przedszkolną nierzadko w wieku dorosłym zderzają się z wieloma barierami i patologiami społecznymi, wynikającymi z braku wykształcenia, kwalifikacji oraz umiejętności właściwego pokierowania swoim życiem. Popadają w  konflikty z prawem. Wszystko to sprawia, że budżet państwa ponosi z tego ty-

tułu wysokie nakłady, dotyczą one chociażby finansowania np.więziennictwa i programów przeciwdziałania narkomanii. Wskazuje to jak złożoną kwestią jest polityka ludnościowa. Wymaga ona holistycznego, długofalowego podejścia. Jeżeli takiego podejścia brak, wówczas bezpowrotnie marnotrawiony jest potencjał społeczny i  publiczne środki przeznaczane na pomoc socjalną. Taka pomoc źle dystrybuowana może szkodzić a  nie pomagać. Mamy tego liczne dowody w naszym kraju. Zatem niezbędna jest pilna realokacja środków na pomoc socjalną. Prof. Kukliński wskazał na jeden z  kierunków takiej realokacji – skierowania jej przede wszystkim na staranną edukację najmłodszych. Zadbanie o „wędkę dla nieletnich”, dobrze ulokowana pomoc socjalna i edukacyjna może być istotnym czynnikiem ograniczania dysfunkcji demograficznych.

Bogdan Miedziński: W prezentowanej koncepcji polityki ludnościowej mamy „wszystkiego po trochu”. Natomiast brak wyeksponowania tego, co określa się mianem „decydującego ogniwa”. W tym przypadku kluczowe są dwie sprawy: bezrobocie i mieszkania. Jeżeli ograniczymy bezrobocie i młodzi będą mieli gdzie mieszkać, to resztę załatwią rodzice – i będzie więcej dzieci. Specjaliści mówią: aby ograniczyć bezrobocie, potrzebujemy co najmniej 4 proc. wzrostu PKB. Jednak 4 proc. wzrost PKB nie wystarczy, ponieważ w ostatnim dwudziestoleciu mieliśmy średnio 4 proc. wzrost PKB i bezrobocie na poziomie powyżej 12 proc. Więc ja zadaję pytanie, jak my chcemy ograniczyć bezrobocie, jeśli w najbliższej dekadzie czeka nas jedno lub dwu procentowy wzrost PKB? I następne pytanie chcę zadać: Jak my

Uczestnicy debaty „Sytuacja i polityka ludnościowa Polski” zorganizowanej 11 października 2012 r. w ramach „Czwartków u Ekonomistów” w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym


chcemy to dodatkowo pogodzić ze wzrostem innowacyjności gospodarki? Przecież jednym z podstawowych przejawów innowacyjności jest wzrost wydajności pracy. A zatem jednego z drugim pogodzić się nie da.

Zbigniew Strzelecki: Nie ma takiej prostej zależności: rozwój innowacji oznacza spadek zatrudnienia i wzrost bezrobocia. Innowacje bowiem mogą zwiększać się, natomiast niekoniecznie muszą dawać spadek zatrudnienia i wzrost bezrobocia, a wręcz przeciwnie, tworzą miejsca pracy. Żeby bezrobocie spadło, potencjał gospodarczy musi wzrosnąć.

Leszek Kuźnicki: My byliśmy przez wszyst-

kie lata trochę uwiedzeni przez demografów, którzy twardo stwierdzali, że w roku 2010 będzie około 41 milionów Polaków. Dlatego też nie możemy się dawać dalej uwodzić demografom. Trzeba przyjąć, że rzeczywiście będzie spadała liczba ludności w Polsce i całą politykę trzeba nastawić na to, że koło roku 2050 będzie nas 32 miliony. Natomiast niezależnie od tego można przygotować oczywiście ofensywne programy demograficzne. Twierdzę, że skutek osiągnie się wtedy, kiedy światło demografii skupi się na tym, jak stworzyć kobietom warunki, żeby chciały mieć dzieci.

Teresa Kapela: Zasada, że im biedniejsze ro-

dziny, tym więcej dzieci, już nie obowiązuje. Prawdą jest natomiast, że im więcej dzieci, tym biedniejsza rodzina. Transformacja wyeliminowała wszelkie wsparcie finansowe dla rodzin, sprawiła, że w strefie ubóstwa znajduje się nie 30 proc. rodzin wielodzietnych, ale 90 proc. Próbowaliśmy temu zapobiec, lobbując za włączeniem dziecka w system ulg podatkowych. Ulga powstała, ale jest symboliczna. W Polsce rodzin wielodzietnych jest wiele, ale choćby zarabiały najwięcej, to brak mechanizmów ekonomicznych sprawia, że w przeliczeniu na osobę są ubogie. To pokazuje, jak ogromnym wysiłkiem finansowym obciążeni są tacy rodzice. Nie mam dokładnych obliczeń, ale szacujemy, że połowa matek rodzących obecnie dzieci nie ma żadnego zabezpieczenia społecznego. Nie mogą korzystać z  urlopu macierzyńskiego i  wychowawczego. Te udogodnienia mają tylko osoby zatrudnione na stałe. I to jest ogromna przeszkoda rozwojowa dla młodych kobiet.

Leonard Tarnogórski: Państwo nie powinno

zabierać dzieciom pieniędzy, które inwestują w nie rodzice, a robi to, opodatkowując artykuły dziecięce, kursy, zajęcia dodatkowe itd. Rodzice są inwestorami, którzy nie zamrażają swojego kapitału, ale kupują różne dodatkowe

towary i usługi związane z dziećmi, tworzą tym samym nowe miejsca pracy, płacą podatki itp. Rodzice posiadający dzieci nie mogą być przez państwo karani poprzez niewłaściwy, nieprzyjazny dla nich system finansowy. Wsparcie dla rodzin wielodzietnych to interes społeczny. Jeśli takiej pomocy nie będzie, to i dzieci nie będą się rodzić. Jeżeli przyjmiemy zgodnie z  badaniami, że koszt wychowania 1 dziecka wynosi ponad 200 tys. zł, to aż niewiarygodne, że w dobie kryzysu demograficznego ponad 100 tys. zł, czyli ponad połowę tej sumy odbiera rodzicom tych dzieci budżet w formie opodatkowania dochodów rodziców i kupowanych przez nich produktów dla dzieci. Zatem z sumy 200 tys zł. połowa wpłynie do budżetu zamiast być wykorzystana na rozwój dziecka. Taką sytuację biedy rodzin i braku środków na rozwój dzieci w dużej mierze tworzy prowadzenie pazernej polityki podatkowej. Polityka prorodzinna zacznie się dopiero w warunkach zaprzestania karania rodziców przez rząd za posiadanie dzieci.

Maciej Wróblewski: Zabieram głos, aby po-

wiedzieć, co młode osoby sądzą o demografii. Młode osoby o demografii nie sądzą nic, ponieważ świadomość demograficzna wśród osób młodych jest na poziomie zerowym. W związku z tym nie ma presji demokratycznej z ich strony na to, aby rząd podjął politykę pronatalistyczną czy politykę proedukacyjną. Jako osoba młoda obawiam się, że za 20 lat, kiedy piramida demograficzna się odwróci, kiedy osoby starsze będą stanowiły coraz większą część elektoratu, pojawi się problem przykrótkiej kołdry, gdzie nakłady na edukację będą cały czas niższe, a presja demokratyczna na to, aby zwiększać nakłady na służbę zdrowia, na emerytury, będzie coraz większa. Moim zdaniem takie obawy są słuszne. Powstaje zatem pytanie co ja jako młoda osoba mogę zrobić za 20 lat? Jedyne rozwiązanie, które się nasuwa, że najłatwiej byłoby wyjechać.

Jerzy Kleer: Gdzie tkwią przyczyny, że nie

mieliśmy żadnego długookresowego programu rozwoju w ciągu ostatnich 20 lat? Źródła tego tkwią w braku jakiegokolwiek porozumienia między partiami politycznymi co do tego, co jest dobrem wspólnym. Kwestia, która ma fundamentalne znaczenie z punktu widzenia polityki demograficznej, to edukacja. Problem ciągłości edukacyjnej ma istotne znacznie, przy czym chcę powiedzieć, że najistotniejsze – przynajmniej tak twierdzą psychologowie – ma wykształcenie w wieku 3 do 6 czy 7 lat. Normy, które wówczas zostaną wpojone dziecku, mają decydujące znaczenie w późniejszym rozwoju. Wiedzę można zdobyć, natomiast system norm czy

Uczestnicy debaty „Sytuacja i polityka ludnościowa Polski” zorganizowanej 11 października 2012 r. w PTE. wartości wpajany we wczesnym dzieciństwie pozostaje. Choć jestem ekonomistą, to muszę przyznać, że decydujące znaczenie dla rozwoju mają nie nakłady kapitału, nie samo wykształcenie, ale system kulturowy. On decyduje o tym, co będzie miało znaczenie w roku 2050, 2060, 2070. To jest pewna nasza ułomność kulturowa, która przesądza o tym, że nie możemy wdrażać rzeczy, co do których wszyscy się zgadzamy.

Andrzej Wielowieyski: Nie zgadzam się z panem profesorem Kleerem, jeżeli chodzi o  jego dość stanowczą deklarację, że trendy są nieodwracalne. Francja jest przykładem odwracalnego trendu. Spadek zaczął się tam się od XVIII wieku co najmniej. Odwrócili trend, choć potrzebowali do tego trzech pokoleń, sporo wysiłku i pieniędzy. Sądzę, że problem pracy, a zwłaszcza pracy kobiet i warunków, jakie stwarzają zarówno władze państwowe, samorządowe, jak również pracodawcy, związki pracodawców i odpowiedniego ustawodawstwa, ma znaczenie kapitalne. Wszelkie ulgi podatkowe, becikowe, pomoce przedszkolne czy inne wsparcie – to wszystko jest ważne. Ale kluczowy i jednocześnie trudny do rozwiązania także dla pracodawców jest problem zabezpieczenia życiowego i perspektywy życiowej dla młodych kobiet. Nastąpił ten niewielki wzrost, poprawa wskaźnika dzietności pomiędzy rokiem 2008 a 2010. To nie był przypadek. Stało się to w dwa lata po wejściu do Unii Europejskiej, gdy sondaże socjologiczne zaczęły wykazywać dużo wyższy optymizm społeczny i lekko zaczął się poprawiać wskaźnik płodności. Znaczenie miał też spadek w tym czasie bezrobocia. To jest dowód na to, że złe trendy mogą być odwrócone, jeżeli potrafimy mądrze stawić im czoła. Opracowanie na podstawie stenogramu: Agnieszka Jarczyńska Więcej: http://www.pte.pl/ 129_starsze_pozycje.html 17


forum

Ład gospodarczy

Pochwała ordo Elżbieta Mączyńska

Wzorce ustrojowe W dyskusjach ukierunkowanych na poszukiwanie optymalnego modelu ustroju gospodarczego szczególnie jaskrawo uwidacznia się znana prawda, że nie ma nic bardziej złudnego niż wiara w proste recepty. Znalazło to potwierdzenie także w Polsce. Początek polskiej transformacji, euforia związana z odejściem od nierynkowego systemu gospodarki centralnie planowanej stanowiła podatne podłoże dla wiary w istnienie gotowego, idealnego dla Polski modelu ustroju gospodarki. Niestety, nader szybko okazało się, że gotowych recept wbrew pozorom nie ma. (…) Niedostosowanie w polityce społeczno-gospodarczej rozwiązań systemowych do wyzwań współczesności owocuje wieloma zjawiskami negatywnymi, w tym m.in. szeroko opisywanymi w literaturze syndromami „tragedii wspólnego pastwiska”. Niestety syndromy „tragedii wspólnego pastwiska” występują nierzadko w polityce, wówczas interes społeczny odsuwany jest na dalszy plan, na rzecz interesów wąskich grup polityków czy rozmaitych lobbies. Krytycznych ocen polskiej transformacji nie szczędzi m.in. T. Kowalik, pytając: czy Polska odważy się, czy elitom władzy wystarczy sił, by zejść ze zgubnej drogi kapitalizmu nieokiełznanego i zacząć budować system bliski doświadczeniom np. Niemiec, Austrii lub Szwecji. Przestrzega przed bezkrytycznym podejściem do idei neoliberalnych, które – jego zdaniem – wyraźnie się przeżywają, a w Polsce ma miejsce „skansenizacja liberalizmu”. Także Z. Sadowski wskazuje na nieporozumienia i błędy w interpretacji idei liberalnych, podkreślając, że w światowej myśli politycznej i ekonomicznej nastąpiło odejście od klasycznego liberalizmu na rzecz doktryny neoliberalizmu, w której w przeciwieństwie do liberalnej doktryny, uznaje się mechanizmy wolnorynkowe jako jedyną właściwą formę regulacji funkcjonowania gospodarki i społeczeństwa. Kontrowersje dotyczące rozwiązań ustrojowych wskazują na zasadność analitycznych odniesień do już istniejących wzorców. Wzorce te tworzą szczegółowo w literaturze ekonomicznej charakteryzowaną triadę systemową, obejmującą trzy główne typy kapitalizmu: wolnokonkurencyjny kapitalizm angloamerykański, europejski i azjatycki. Każdy z nich ma słabe i mocne strony. Za istotną słabość modeli azjatyckich uznawany 18

jest stosunkowo niski poziom demokracji, z kolei modelowi europejskiemu zarzuca się zbyt wysoki poziom interwencjonizmu, zaś modelowi anglo-amerykańskiemu nadmierną konfrontacyjność. Za podstawową i naczelną wartość modelu anglo-amerykańskiego uznaje się indywidualny sukces, mierzony poziomem i strukturą konsumpcji. Model europejski z kolei jest oparty na „solidarności społecznej”, zaś naczelną wartością modelu azjatyckiego jest stymulacja rozwoju gospodarczego. Przedstawiona typologia (triada) jest bardzo uproszczona, a kryteria klasyfikacji niezbyt ostre. W każdym z tych modeli zauważalne są bowiem cechy innego. Np. istotne elementy „welfare state” znaleźć można w modelu amerykańskim, zaś elementy zarówno daleko posuniętego liberalizmu, jak i azjatyckiego interwencjonizmu w modelu europejskim. Świadczy to o postępującym w wyniku globalizacji procesie stopniowego upodobnienia się metod sterowania gospodarką w poszczególnych obszarach triady. Przy tym, już w ramach trzech wymienionych modeli podstawowych wyłonić można różne ich odmiany. Jak zauważa m.in. T. Kowalik, ostatnie półwiecze przyniosło spore zróżnicowanie systemowe w świecie kapitalistycznym.

W literaturze ekonomicznej charakteryzowana triada systemowa obejmuje trzy główne typy kapitalizmu: wolnokonkurencyjny kapitalizm anglo-amerykański, europejski i azjatycki.

Właściwie już wcześniej zaczął się kształtować system szwedzki czy ogólniej – skandynawski. Po wojnie zaś właśnie w krajach pokonanych, w Japonii, Niemczech i Austrii, ukształtowały się specyficzne systemy, ostro odróżniające się od klasycznego kapitalizmu anglosaskiego. Nawet obecnie, w ramach Unii Europejskiej nietrudno zauważyć duże zróżnicowanie. Według T. Kowalika w debacie na temat modeli ustrojowych szczególnie ważne jest stwierdzenie M. Alberta, że walka o dominację kapitalizmu neoamerykańskiego i nadreńskiego wcale nie jest zakończona, a jej rezultat trudny do przewidzenia. Dyskusje nad typami kapitalizmu wciąż trwają. W ramach triady modelowej dokonywane są dalsze klasyfikacje wg rozmaitych kryteriów, m.in. B. Amable dzieli kapitalizm europejski na: kontynentalny (Niemcy, Francja, Austria, Belgia, Holandia), rynkowy (brytyjski), socjaldemokratyczny (Dania, Finlandia i Szwecja) i śródziemnomorski (Hiszpania, Grecja, Portugalia, Włochy). Jedną z koncepcji klasyfikacji modeli społeczno-gospodarczych w krajach „starej Europy” przedstawia A. Sapir, bazując na dwu podstawowych kryteriach: sprawiedliwości pod względem podziału dochodów (equity) i efektywności (efficiency). Sprawiedliwość utożsamiana jest w tej koncepcji z niskim ryzykiem zagrożenia ubóstwem, natomiast efektywność łączona jest


z wysoką motywacją do pracy, a tym samym z wysoką stopą zatrudnienia. Na tej podstawie wyodrębnione zostały cztery podstawowe systemy społeczno-gospodarcze: kontynentalny, nordycki, śródziemnomorski i anglosaski. Punktem odniesienia dla klasyfikacji poszczególnych krajów europejskich do wymienionych grup są średnie dla UE wskaźniki zatrudnienia i zagrożenia ubóstwem. Uwzględniając te kryteria, A. Sapir wskazuje na konieczność reform ustrojowych w Europie, podkreślając niebezpieczne narastanie różnic dochodowych i niedostateczną efektywność gospodarki. Według przyjętych przez A. Sapira kryteriów jedynie model nordycki – z wysokim poziomem zatrudnienia i niskim stopniem zagrożenia ubóstwem – można uznać za satysfakcjonujący. Zarazem jednak A. Sapir podkreśla, że klasyfikacja krajów do wymienionych czterech grup jest daleka od homogeniczności (np. Austria wydaje się bardziej nordycka niż kontynentalna, zaś Portugalia bardziej „anglosaska” aniżeli „śródziemnomorska”). Na podstawie koncepcji A Sapira, J. Hauser podjął próbę klasyfikacji nowych członków UE. Przeprowadzone w tym celu analizy wykazały, że Polska z perspektywy poziomu zatrudnienia i ryzyka klasyfikuje się (w zasadzie jako jedyny kraj) do modelu śródziemnomorskiego. Natomiast do modelu kontynentalnego zakwalifikowały się Węgry i Słowacja, a do nordyckiego – Czechy i Słowenia. Koncepcja A. Sapira to próba poszukiwania ustroju równowagi, zapewniającego zgodność celów ekonomicznych i społecznych. Na taką równowagę ukierunkowana jest właśnie koncepcja społecznej gospodarki rynkowej, stanowiąca swego rodzaju syntezę wolnego rynku z realizacją celów społecznych.

Społeczna gospodarka rynkowa (SGR) – pytania i kontrowersje

Koncepcja społecznej gospodarki rynkowej została z powodzeniem wdrożona w Niemczech Zachodnich po II wojnie światowej przez L. Er-

harda i przez lata sprawdzała się, owocując doskonałymi wynikami gospodarki niemieckiej, co znajdowało m.in. odzwierciedlenie w ocenach i hasłach, takich jak np. „cud gospodarczy” czy erhardowski „dobrobyt dla wszystkich”. SGR „nie jest tożsama ani z gospodarką rynkową, ani z leseferyzmem”. Ale SGR nie oznacza też dualizmu polityki gospodarczej i społecznej. Nie chodzi o to, aby regulować rynkowo-gospodarczą efektywność i korygować mechanizmy rynkowe pod kątem społeczno-politycznym. SGR oznacza, że ustrój gospodarki rynkowej jest kształtowany na rynkowych zasadach, z uwzględnieniem pełnego rachunku kosztów, a zatem z uwzględnieniem także następstw pozaekonomicznych, w tym społecznych, etycznych, ekologicznych i in. Konstytuującą zasadą koncepcji SGR jest wolność gospodarcza i zasada konkurencyjności, co zarazem oznacza, że ceny pełnią w gospodarce w sposób prawidłowy funkcje wskaźnika rzadkości dóbr i zasobów. Wolność zaś nieodłącznie związana jest z odpowiedzialnością jednostek gospodarujących i urzeczywistniana jest poprzez zasadę sprawiedliwości i równości, wyrażającej się w jednakowych szansach konkurowania. Charakterystyczna dla SGR symbioza rynku i celów socjalnych wyrażała się we wprzęgnięciu mechanizmów rynkowych w rozwiązywanie problemów socjalnych. Obowiązująca tu zasada subsydiarności (czyli pomocy dla samopomocy) umożliwia, w odróżnieniu od bezpośredniego dotowania socjalnego, długofalowe efekty, a jednostki wymagające pomocy socjalnej stają się zdolne do samodzielnego rozwiązywania problemów. Można sądzić, że te właśnie cechy społecznej gospodarki zadecydowały o jej przyjęciu jako wzorca ustrojowego w projekcie konstytucji UE, także w Polsce, ale paradoksalnie, mimo formalnych deklaracji model ten wciąż nie przekształca się w rzeczywistość (świadczą o tym chociażby przytaczane już wyniki badań według koncepcji A. Sapira).

Tabela 1. Cztery podstawowe europejskie modele społeczne (wg klasyfikacji A. Sapira) POZIOM SPRAWIEDLIWOŚCI (słuszności dochodowej – equity)

POZIOM EFEKTYWNOŚCI (effiency)

NISKI

WYSOKI

WYSOKI

Kontynentalny

Nordycki

NISKI

Śródziemnomorski

Anglosaski

Źródło: A. Sapir, Globalisation and the reform of European social models, Bruegelpolicybrief ISSUE 2005/01, NOVEMBER 2005. www.bruegel.org/.../Files/media/PDF/Publications/Policy%20Briefs/PB200501_SocialModels.pdf

Na tym tle zasadne jest pytanie, czy jednak wywodząca się sprzed kilkudziesięciu lat koncepcja społecznej gospodarki rynkowej nie straciła na aktualności i nadal można ją traktować jako efektywny model ustrojowy?

Ład gospodarczy. Ustrój równowagi Narastające we współczesnym świecie dysproporcje, napięcia społeczne oraz obszary nierównowagi, wskazują na potrzebę rozwiązań ustrojowych umożliwiających trwały zrównoważony rozwój, charakteryzujący się jednoczesnym postępem gospodarczym, społecznym i ekologicznym. Powstaje zarazem pytanie, kto ma być podmiotem polityki kształtowania ładu gospodarczego i pytanie o zasięg takiej polityki. Dysproporcje w gospodarce światowej i napięcia społeczne wyraźnie wskazują, że model ustroju gospodarczego bazujący tylko na jednej – ekonomicznej – „nodze” przestaje wystarczać. Coraz wyraźniej uwidacznia się konieczność należytego uwzględniania obok kwestii ekonomicznych także kwestii społecznych i ekologicznych. Na tym tle idee społecznej gospodarki rynkowej wciąż wykazują wyraźnie walory. Choć opinie na temat tej koncepcji ustrojowej są dość kontrowersyjne, to analiza jej cech wskazuje, że w warunkach dokonujących się obecnie burzliwych przemian społeczno-gospodarczych daje ona szanse na stworzenie trwałych podstaw spójności rozwoju społecznego i gospodarczego. Jednak warunkiem efektywnego wdrażania w praktyce ordoliberalnej koncepcji społecznej gospodarki rynkowej jest jej przystosowanie do współczesnych, bezprecedensowo dynamicznych przemian gospodarczych. Mimo dynamiki przemian podstawowe cele i określone fundamentalne zasady SGR nie tracą aktualności. Należy jednak odróżnić fundamentalne zasady tej koncepcji (m.in. takie jak wolność gospodarcza, czyli liberalizm, konkurencja, subsydiarność) od programu realizacji polityki gospodarczej i dostosowanych do niej zasad regulacyjnych. Te pierwsze są trwałe, podczas gdy drugie wymagają korygowania w dostosowaniu do zmieniających się warunków i wyzwań gospodarczych. Ordoliberałowie, odnosząc się do roli państwa w gospodarce, przestrzegali zarówno przed błędami doktrynerstwa (tj. trzymania się pryncypiów bez względu na istniejące warunki społeczno-gospodarcze), jak i błędem braku pryncypiów. Warunkiem efektywnej polityki gospodarczej jest orientacja na pryncypia z równoczesnym ich dostosowaniem do ograniczeń wynikających z uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Ma to szczególne znaczenie i staje się niezwykle trudne w warunkach zmian paradygmatu cywilizacyjnego. W takich warunkach raczej drugorzędne stają się spory na temat wyższości jednego ustroju gospodarczego nad innym, w tym także wyższości modelu wolnokonkurencyjnego kapitalizmu angloamerykańskiego nad modelem społecznej gospodarki rynkowej (lub odwrotnie). Koncepcje ustroju gospodarczego bowiem także podlegają procesom globalizacji, przenikając się wzajemnie. Mimo przeciwstawiania modelu anglo-amerykańskiego modelowi społecznej gospodarki rynkowej fundamentalną konstrukcją obydwu

19


tych modeli jest – bazująca na prywatnej własności – zasada wolności i odpowiedzialności jednostki. Jeśli uznać, że procesy przenikania się modeli ustrojowych są w warunkach globalizacji nieuchronne, to zasadne jest nie tyle wzajemne przeciwstawianie modeli co poszukiwanie rozwiązań umożliwiających przede wszystkim ukierunkowanie tego przenikania na optymalizację użyteczności gospodarczej oraz społecznej, czyli trwały, zrównoważony rozwój, w skali lokalnej i globalnej, a to wymaga odpowiedniej harmonii celów ekonomicznych oraz społecznych. Brak takiej harmonii, brak podejścia holistycznego skutkuje osłabieniem dynamizmu gospodarczego i konfliktami społecznymi, także w krajach najbogatszych. W jakim zakresie w dążeniu do takiej harmonizacji okażą się przydatne w praktyce idee społecznej gospodarki rynkowej, pokaże przyszłość. Jest to nadal pytanie otwarte. Natomiast z całą pewnością można stwierdzić, że w warunkach nowego paradygmatu cywilizacyjnego – społeczeństwa bazującego na wiedzy –  przydatność idei społecznej gospodarki rynkowej zwiększa się wraz z koniecznością zrównoważonego rozwoju i umacniania idei humanocentryzmu, wyrażającego się m.in. w optymalizacji wykorzystania potencjału intelektualnego i niedopuszczaniu do narastania zjawiska wykluczenia społecznego. Nie zmniejsza to faktu, że idee społecznej gospodarki rynkowej także wymagają dostosowania do wymogów cywilizacji wiedzy. Cywilizacja ta wymaga wzmacniania i wspierania kreatywności i indywidualizmu, a tym samym uznawania nie tylko typowych dla ustrojów demokratycznych „racji większości”, ale i „racji mniejszości”, co zmniejsza ryzyko wykluczenia społecznego i  umożliwia pełniejsze wykorzystanie potencjału społecznego (w końcu wszystko sprowadza się do nas, jako jednostek ludzkich). Stanowi to podstawę rozwoju społeczeństwa obywatelskiego, co zarazem wymaga podziału obszarów decyzji, z uwzględnieniem ich podziału na decyzje lokalne, krajowe i ponadnarodowe. Zdaniem A.  i  H. Tofflerów „przeniesienie decyzji na szczebel wyższy od państwa narodowego nie tylko otwiera możliwość skutecznego uporania się z problemami, które należą współcześnie do najtrudniejszych i najbardziej zapalnych, ale zarazem odciąża zablokowane centra państwowe”. Idee społecznej gospodarki rynkowej cechuje holizm, czyli kompleksowe, całościowe uwzględnianie poszczególnych elementów niezwykle złożonego systemu, jakim jest ustrój społeczno-gospodarczy. Choć w książce pt. „Koniec z nędzą. Zadanie dla naszego pokolenia” jej autor J. Sachs oferuje nową metodę rozwiązywania problemów społeczno-gospodarczych, metodę, którą określa jako „ekonomię kliniczną”, to wyraźnie pobrzmiewają w niej nuty znane z koncepcji społecznej gospodarki rynkowej. Ekonomia kliniczna to właśnie holistyczne podejście w rozwiązywaniu problemów społeczno-gospodarczych, łączenie aspektów ekonomicznych i społecznych, to podejście wzorowane na holistycznej medycynie. Nawet tytuł książki J. Sachsa „Koniec z nędzą...” można uznać za bratni z tytułem książki L. Erharda, współtwórcy koncepcji społecznej gospodarki rynkowej – „Dobrobyt dla wszystkich”. Symptomatyczne przy tym jest, że J. Sachs zdaje się rewidować

20

Piotr Molęcki/KPRP

forum

Uczestnicy seminarium eksperckiego „Formy działania dla realizacji norm społecznej gospodarki rynkowej” zorganizowanego 12 września 2012 r. w Kancelarii Prezydenta RP w ramach obszaru tematycznego Forum Debaty Publicznej „Gospodarka konkurencyjnej Polski”. swoje wcześniejsze poglądy, wskazując na zawodność rynku w rozwiązywaniu problemów występujących w świecie, w tym likwidacji obszarów nędzy. Kwestionuje bowiem zasadę, że „przypływ unosi wszystkie łodzie”, przyznając, że nie zawsze wzrost bogactwa w jednych krajach czy regionach przyczynia się do łagodzenia problemów ubóstwa w innych.

Uwagi końcowe

W warunkach dokonującego się obecnie przełomu cywilizacyjnego coraz ostrzej rysuje się konieczność dostosowywania ustroju gospodarczego do nowych wyzwań wynikających z wygasania epoki industrialnej. Wyraźna jest potrzeba ustroju równowagi. Niezbędna jest tu symbioza aspektów ekonomicznych i społecznych oraz ekologicznych. Wzorcem takiego symbiotycznego podejścia są idee społecznej gospodarki rynkowej. Nie są one nowe, ale współczesność zdaje się coraz wyraźniej potwierdzać ich zasadność. W modelu społecznej gospodarki rynkowej uwzględnia się bowiem nie tylko aspekty ekonomiczne, ale i społeczne, co sprzyja łagodzeniu dysproporcji gospodarczych i napięć społecznych. Jednak także ten model wymaga dostosowania do zmieniających się warunków funkcjonowania gospodarki, w tym przede wszystkim do zmieniających się (m.in. pod wpływem globalizacji) obszarów władzy i kompetencji decyzyjnych.

Bibliografia

G. Hardin, The Tragedy of the Commons, Science, VOL. 162, Cambridge, December 13, 1968, 12431248. Z. Sadowski, W poszukiwaniu drogi rozwoju, PAN, 2006, s. 53 i nast. M. Albert, Kapitalizm kontra kapitalizm, Kraków1994, por. A. Koźmiński – Jaki kapitalizm? Modelowe trendy i kierunki polityki, w: Polski ustrój społeczno-gospodarczy. Jaki kapitalizm?, red. J. Mujżel, B. Fiedor, E. Mączyńska., Raport nr 22, RSSG, Warszawa, 2003; oraz liczne publikacje G. Kołodko. B. Amable, The diversity of modern capitalism, Oxford 2003.

J. Hausner, D. Kwiecińska, A. Pacut, Modele polityki społecznej – doświadczenia europejskie, prezentacja na konferencji naukowej nt. „Europejski Model Społeczny – doświadczenia i kierunki zmian”, organizowanej przez Kolegium Gospodarki Światowej Szkoły Głównej Handlowej, Warszawa, 11 czerwca 2007. E. Mączyńska, P. Pysz (red.) „Społeczna gospodarka rynkowa”, PTE, Warszawa 2003. Czym jest, a czym nie jest „społeczna gospodarka rynkowa“. Meandry interpretacyjne. Rozmowa E. Mączyńskiej i P. Pysza z dr. H.F. Wünsche – dyrektorem zarządzającym Fundacji im. Ludwiga Erharda, „Nowe Życie Gospodarcze” nr 5 (11.03.2007 r.). C. Hampden-Turner, A. Trompenaars, Siedem kultur kapitalizmu, Dom Wydawniczy ABC, Warszawa 1998, s. 122. W. Eucken, Podstawy polityki gospodarczej, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2005, s. 330 i następne. J. Bakan, Korporacja. Patologiczna pogoń za zyskiem i  władzą, Wydawnictwo Lepszy Świat, Warszawa, 2006, s.14. S. Sztaba w pracy pt. Nasilenie zjawiska aktywnego poszukiwania renty w krajach postkomunistycznych na tle wybranych krajów rozwiniętych, Szkoła Główna Handlowa w Warszawie, Warszawa 2004. T. Kaczmarek, P. Pysz, Ludwig Erhard i społeczna gospodarka rynkowa, Instytut Studiów Politycznych Polskiej Akademii Nauk, Warszawa 2004, s. 101-154. J. Sachs, Koniec z nędzą. Zadanie dla naszego pokolenia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2006. * Tekst ten na życzenie Kancelarii Prezydenta został udostępniony dla potrzeb debaty na temat: „Formy działania dla realizacji norm społecznej gospodarki rynkowej” w ramach seminarium eksperckiego zorganizowanego w 12 września 2012 r. w Kancelarii Prezydenta RP w ramach obszaru tematycznego Forum Debaty Publicznej „Gospodarka konkurencyjnej Polski”. Przypominamy ponownie wybrane fragmenty. Pierwotnie tekst ten opublikowany został w pracy zbiorowej pod red. W. Jarmołowicza, M. Ratajczaka, Liberalizm we współczesnej gospodarce, (red.) Wydawnictwo Akademii Ekonomicznej w Poznaniu, Poznań 2008, s. 151-168. Pełny tekst artykułu http://www.pte.pl/pliki/2/12/16_ Maczynska.pdf


debata

Dylematy

energetyczne Polski

Paweł Bożyk

Odzwyczailiśmy się od wyłączeń prądu. W ostatnich kilkudziesięciu latach energii mieliśmy pod dostatkiem, potrzeby przemysłu znacznie się skurczyły, budownictwo mieszkaniowe rozwijało się powoli, węgla nie brakowało.

P

rzybyło latarń i reklam, witryny sklepowe rozjaśniły się dziesiątkami żarówek, miasta zbliżyły się do Europy. Polacy karmieni od lat ideologią sukcesu w stylu „zielonej wyspy” nawet nie przeczuwają kłopotów energetycznych, jakie wkrótce mogą ich spotkać. Nie będą to przy tym kłopoty wynikające z zakręcenia kurków z ropą i gazem przez Rosjan, lecz znacznie poważniejsze. Polska energetyka pracowała dotychczas bez większych zagrożeń; elektrownie i elektrociepłownie wybudowane prawie w całości w latach siedemdziesiątych były wciąż relatywnie młode, kopalń mieliśmy raczej za dużo niż za mało, myślano więc bardziej o tym, jak ograniczyć wydobycie węgla, niż zwiększyć produkcję energii elektrycznej. Złe, a w najlepszym przypadku nijakie, stosunki z Rosją zachęcały do szukania alternatywnych rozwiązań, jeżeli chodzi o dostawy gazu i ropy naftowej dla przemysłu, transportu, energetyki. Szczególnie aktywny był w tej dziedzinie rząd Jarosława Kaczyńskiego, który najpierw chciał wybudować gazociąg z Norwegii (nie bacząc, że gaz z tego źródła byłby prawie 50% droższy niż gaz rosyjski), potem postanowił wybudować gazoport koło Szczecina, kontraktując dostawy gazu skroplonego z Kataru. Projekt budowy gazociągu norweskiego spalił na panewce; zabrakło funduszy inwestycyjnych i chętnych do uczestniczenia w projekcie. Gazoport szczeciński zbliża się do finału i za dwa lata wpłyną pierwsze statki ze skroplonym gazem, najpierw z dostawami rzędu 1,5 mld m3 rocznie, potem nawet 5 mld m3 rocznie. To z pewnością częściowo uniezależni nas od gazu rosyjskiego, choć gaz katarski będzie droższy niż rosyjski. Jednocześnie Polska storpedowała budowę na swoim terytorium drugiej nitki gazociągu jamalskiego, stawiając niekiedy absurdalne ograniczenia i wymagania. Efektem jest omija-

Od lewej: prof. Paweł Bożyk i prof. Adam Gierek, PTE, 18 października 2012 r. jący Polskę gazociąg zbudowany na dnie Bałtyku przez Rosję i Niemcy, z odnogami do kilku krajów zachodnich.

1. Pakiet klimatyczny

W 2005 roku ówczesny premier polskiego rządu Jerzy Buzek w przypływie entuzjazmu do Unii Europejskiej podpisał bez wahania pakiet energetyczno-klimatyczny, nie zastanawiając się, jakie będą tego konsekwencje dla Polski. Pakiet, przygotowany pod naciskiem unijnych ekologów, na pierwszy plan wysunął radykalne zmniejszenie emisji zanieczyszczeń (zwłaszcza dwutlenku węgla – CO2) do atmosfery, uznanych za główną przyczynę ocieplania się klimatu na kuli ziemskiej. Zgodnie z tym pakietem do roku 2030 emisja CO2 powinna zmniejszyć się o 20% (wg aktualnych ustaleń nawet o 25%). Poprawić się powinna jednocześnie o 20% efektywność energetyczna i zmniejszyć zużycie energii. Za to do 20% zwiększyć się

powinien udział energii odnawialnej, a do 10% – udział biopaliw w oleju napędowym. Przez pierwsze siedem lat od chwili podpisania pakiet energetyczno-klimatyczny był jednym z tych dokumentów unijnych, które bezpośrednio nie oddziaływały na obciążenie budżetu krajów członków Unii Europejskiej. Polska mogła więc nadal emitować CO2 bezkarnie. Od roku 2013 trzeba będzie jednak zacząć płacić. Przyznany Polsce przez Unię Europejską limit emisji dwutlenku węgla ustalono w wysokości 208,5 mln ton rocznie. W roku 2013 bezpłatna emisja skurczy się o 30% (a więc do 146,0 mln ton). Za 62,5 mln ton trzeba będzie zapłacić po 23-35 euro za tonę, czyli 1,4-2,2 mld euro. W roku 2014 część bezpłatna emisji skurczy się o 40%, w roku 2020 do zera. Wtedy trzeba będzie płacić rocznie 4,8-7,3 mld euro, chyba że w międzyczasie w Polsce nastąpi ograniczenie emisji zanieczyszczeń do atmosfery, co spowoduje obniżkę obciążeń z tytułu limitów nałożonych przez Unię Europejską. Dopiero więc teraz, gdy groźba płacenia olbrzymich kar za zanieczyszczenie środowiska naturalnego stała się realna, polski rząd wpadł w panikę. Jego przedstawiciel nie parafował w Brukseli porozumienia wykonawczego w  sprawie pakietu energetyczno-klimatycznego, co wzbudziło u pozostałych zdziwienie bądź wręcz konsternację; premier polskiego rządu podpisał przecież przed laty porozumienie unijne w tej sprawie – argumentowano. Wtedy jednak zapewne ani Jerzy Buzek, ani nikt w jego rządzie pakietem tym się nie przejmował, dotyczył on bowiem odległych czasów.

2. Polska energetycznym skansenem?

Podstawowym surowcem energetycznym w Polsce jest węgiel. Umożliwia on wytworzenie aż 93% energii elektrycznej. W oparciu o gaz pro21


debata cie z 40% do 41%, udział gazu pozostał bez zmian, wzrósł udział energii odnawialnej i atomowej, zmalał natomiast udział paliw ciekłych i energii wodnej.

3. Zmiany zamierzone czy wymuszone?

Dlaczego Polska zrezygnowała z pozycji węglowego potentata w Europie i świecie? Przecież węglowy model polityki energetycznej ma swoje racjonalne uzasadnienie; nie ukształtował się on w Polsce za czasów Edwarda Gierka, lecz dużo wcześniej w rezultacie wieloletnich uwarunkowań geopolitycznych i naturalnych, na które złożyły się ograniczone możliwości pozyskania surowców energetycznych z zewnątrz i własne, jedne z najbogatszych w Europie i świecie, zasoby węgla kamiennego i brunatnego. Pod względem bezpieczeństwa energetycznego (procentowy udział importu w całości zużycia surowców energetycznych) węgiel zapewniał Polsce trzecią pozycję w Europie. Niestety, w ostatniej dekadzie zależność energetyczna Polski od importu nośników energii zwiększyła się z 11,2% do 30,4%. Tak duży udział węgla w produkcji energii elektrycznej i ciepła wpłynął rzecz jasna na naszą przodującą pozycję w zanieczyszczeniu środowiska naturalnego w Europie. Wynika to jednak nie tyle z „węglowego” charakteru energetyki, co z jej aktualnego zacofania technologicznego. Prawie wszystkie elektrownie węglowe liczą 40 lub więcej lat. W części z nich założono nowe filtry odpylające, co znacznie zmniejszyło zanieczyszczenie okolicznych terenów. Dotyczy to w  szczególności elektrowni pracujących w oparciu o węgiel brunatny. Rozwiązania technologiczne dotyczące produkcji energii elektrycznej pozostały jednak te same. W międzyczasie nastąpił w energetyce węglowej bardzo szybki postęp technologiczny. Turbogeneratory stały się bardziej wydajne i  mniej szkodliwe dla środowiska naturalnego.

Urządzenia odpylające ograniczyły wydatnie emisję zanieczyszczeń do atmosfery. Niestety, w ostatnim dwudziestoleciu Polska wybudowała tylko jedną nowoczesną elektrownię węglową o mocy 4 tys. megawatów, a potrzeba ich wielokrotnie więcej. Dużą część starych elektrowni trzeba będzie wkrótce wyłączyć bądź wyłączą się one same w wyniku awarii, i co wtedy? Energia elektryczna wytwarzana w elektrowniach gazowych jest 2-3-krotnie droższa niż w  węglowych. Podobne różnice dotyczą elektrowni atomowych i wiatrowych, które są relatywnie najdroższe; przy czym pierwsza elektrownia atomowa może być uruchomiona w Polsce nie wcześniej niż za pięć lat, a energia wiatrowa wytwarza nikły procent całej energii potrzebnej Polsce; wiatr niestety wieje u nas od czasu do czasu i to tylko w niektórych rejonach kraju. Nie staniemy się też szybko, w myśl raportu Instytutu Geologii, eldorado gazowym; łupków mamy mniej, a gazu w nim zawartego wykryto niewiele. Wszystko wskazuje na to, że nasza polityka energetyczna to efekt bezwładności, zwłaszcza w zakresie zmian w strukturze zużycia podstawowych nośników energii. Węgla wydobywamy mniej, bo jest nieopłacalny, a nieopłacalny jest dlatego, że kopalnie są niedoinwestowane i wyeksploatowane. Pracują w nich wciąż maszyny kupione w odległej przeszłości. Nie ma zaś chętnych do wyłożenia kapitału. Spółki węglowe starają się uzyskiwać jak największe zyski bieżące, przy minimalnych własnych nakładach inwestycyjnych.

4. Dwa scenariusze

Pierwszy scenariusz, nazwijmy go autonomicznym, opiera przyszłość polskiej energetyki na węglu. Nie powinna mieć ona jednak wiele wspólnego z tym, z czym mamy do czynienia obecnie, a więc z kopalniami i elektrowniami pracującymi pod groźbą zamknięcia. Według

Uczestnicy debaty „Scenariusze bezpieczeństwa energetycznego Polski”, która odbyła się 18 października 2012 r. w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym. Pełny zapis debaty oraz galeria zdjęć na http://www.pte.pl/129_czwartki.html 22

źródło: na podstawie danych GUS

dukuje się jedynie 3,4% energii elektrycznej, zaś inne źródła energii (a więc olej napędowy oraz odnawialne źródła energii, czyli energia wiatrowa, wodna, geotermalna, słoneczna, a także uzyskiwana z biomasy) wytwarzają 3,6% energii elektrycznej. Jednocześnie węgiel służy do produkcji 80% ciepła, dostarczając energię do ogrzewania mieszkań i zaspokajania innych potrzeb bytowych. Około 8% ciepła dostarczają w Polsce odnawialne źródła energii. Resztę potrzeb (około 12%) zaspokaja gaz ziemny i pozostałe (poza wymienionymi) źródła energii (np. drewno). Polska jest największym producentem węgla w Unii Europejskiej. Złotym okresem w  rozwoju polskiego górnictwa węglowego były lata siedemdziesiąte. Wybudowano wtedy wiele nowych kopalń, wyposażono je w nowoczesne (jak na tamte czasy) urządzenia techniczne, zwiększono też intensywność wydobycia. W  1979 roku wydobycie węgla kamiennego osiągnęło 201 mln ton. W latach osiemdziesiątych spadło ono do około 180  mln ton, w dziesięcioleciu 2001-2010 – do około 80 mln ton i nadal spada. W latach siedemdziesiątych Polska była drugim po Stanach Zjednoczonych eksporterem węgla. Obecnie zajmuje 11. miejsce w świecie po Stanach Zjednoczonych, Chinach, Australii, Rosji, Indonezji, Kolumbii, RPA, Wietnamie i Kazachstanie. Jeszcze w 1990 roku Polska eksportowała rocznie 30 mln ton węgla, obecnie – 6 mln ton. Za to import węgla zwiększa się nieprzerwanie; w 2010 roku wyniósł 12 mln ton, obecnie wynosi około 14 mln ton. Wszystkie te zmiany w produkcji i handlu zagranicznym węglem w Polsce pozostają w kolizji z tendencjami światowymi, gdzie w ostatniej dekadzie wydobycie węgla kamiennego wzrosło o 70%, zaś węgla brunatnego o 10%. Jednocześnie udział węgla w produkcji energii elektrycznej zwiększył się w tym czasie w świe-


szacunków tylko 12 kopalń węgla kamiennego dotrwać może do 2030 roku, ale ich łączne wydobycie nie przekroczy rocznie 50 mln ton węgla. Węgiel ten wystarczyłby w 2010 roku na zaspokojenie potrzeb elektrowni zawodowych. W 2030 roku będzie go jednak zdecydowanie za mało nawet, gdybyśmy w tym czasie w miejsce produkujących obecnie energię elektryczną starych turbogeneratorów zamontowali nowe, oszczędne, produkujące więcej energii i mniej zanieczyszczające środowisko. Postępowanie zgodne z tym scenariuszem oznaczałoby więc konieczność wybudowania do 2030 roku co najmniej sześciu nowoczesnych elektrowni węglowych (co 3 lata jedną). Musiałyby one reprezentować nowoczesny poziom technologiczny w zakresie efektywności produkcji energii i ochrony środowiska naturalnego. Tego wymaga od nas unijny pakiet energetyczno-klimatyczny. Kary płacone za emisję CO2 byłyby oczywiście znacznie mniejsze, niż oszacowano je obecnie w warunkach „brudnych” technologii energetycznych, choć, co trzeba przyznać, polska energetyka znacznie zmniejszyła w ostatnich latach zanieczyszczenie środowiska. Scenariusz węglowy zakłada jednocześnie odwrócenie tendencji w wydobyciu węgla; zamiast spadku – jego wzrost. W rezultacie musiałaby nastąpić modernizacja kopalń istniejących i budowa co najmniej sześciu kopalń nowych. W latach 2010-2030 przewiduje się bowiem wzrost zapotrzebowania na energię elektryczną rzędu 70-80 TWh (ze 141 TWh w roku 2010 do 217 TWh w roku 2030). Wymagałoby to dodatkowych 30 mln ton węgla kamiennego rocznie. Uwzględnienie potrzeb ciepłownictwa i przemysłu zwiększyłoby zapotrzebowanie na węgiel, a w konsekwencji oznaczałoby potrzebę wzrostu jego wydobycia bądź zwiększenia importu. W sumie realizacja tego scenariusza rozwoju polskiej energetyki w wariancie spełniającym warunki ochrony środowiska naturalnego kosztowałaby do 2030 roku 4-5 mld euro rocznie (łącznie około 100 mld euro). Jeżeli do tego dodalibyśmy potrzeby rozwoju i modernizacji ciepłownictwa i transportu, to wartość inwestycji do 2030 roku uległaby podwojeniu. Drugi scenariusz, nazwijmy go unijnym, oparty na zróżnicowanych źródłach energii, zakłada zbliżenie struktury zużycia pierwotnych surowców energetycznych w Polsce do struktury przeciętnej w Unii Europejskiej, gdzie tylko 41% energii elektrycznej wytwarza się w oparciu o wę-

giel, 26% – w elektrowniach atomowych, 22% – w oparciu o gaz i 11% – w oparciu o odnawialne źródła. W perspektywie do 2030 roku Unia Europejska zamierza zwiększyć udział produkcji energii elektrycznej w oparciu o gaz do 28%, w oparciu o odnawialne źródła energii do 18%. Jednocześnie, jeżeli zgodnie z zapowiedziami Niemców i Francuzów znaczącej obniżce ulegnie udział energii elektrycznej wytwarzanej w elektrowniach atomowych, to tendencje spadkowe w udziale węgla zostaną w Unii zahamowane. Wydaje się, iż scenariusz ten jest dla Polski nierealny i co więcej, przyniósłby więcej strat niż korzyści. Jego realizacja oznaczałaby bowiem zastąpienie taniego węgla drogim gazem i kilkakrotne podrożenie energii elektrycznej. Oczywiście kary płacone za zanieczyszczenie środowiska naturalnego przez elektrownie gazowe byłyby niższe niż przez elektrownie węglowe. Gdzie Polska mogłaby przy tym zaspokoić popyt na tak znaczne ilości gazu? W 2010 roku w Polsce spalono około 65-70 mln ton węgla kamiennego i 55-58 mln ton węgla brunatnego. Jest to ilość równoważna około 60 mld m3 gazu ziemnego. Zaspokojenie przyszłych potrzeb energetycznych Polski do roku 2030 to wzrost popytu na gaz rzędu 20 mld m3 rocznie. W roku 2010 Polska zużyła 14,1 mld m3 gazu, w tym 47% pochodziło z importu z Rosji.

5. Marzenia a rzeczywistość

Pakiet energetyczno-klimatyczny Unii Europejskiej uznać należy za próbę przełożenia marzeń ekologów na rzeczywistość. Niestety przełożenie to obnażyło bez reszty mizerię polskiej rzeczywistości. Polska nie ma jakichkolwiek możliwości, by pakiet ten zrealizować w wyznaczonym horyzoncie czasowym. Bez astronomicznych nakładów inwestycyjnych w najbliższych kilku latach trudno więc będzie zastąpić rozsypujące się elektrownie węglowe nowymi, zabezpieczając dostawy surowców energetycznych. W innym przypadku Polska będzie musiała ograniczyć zużycie energii (np. poprzez wyłączenia w godzinach szczytu) bądź stać się poważnym importerem prądu. Jeżeli do tego dodamy stare, czterdziestoletnie, całkowicie wyeksploatowane linie przesyłowe, powaga czekających nas kłopotów staje się zdecydowanie większa.

Roczna emisja CO2 przez kraje Unii Europejskiej szacowana jest na około 14% emisji światowej, udział Chin wynosi 22%, a Stanów Zjednoczonych 20%. Do poważnych producentów CO2 należą też Rosja (6%), Indie (5%), Japonia (4%). Udział Polski szacowany jest na 1,1%, a więc na poziomie zbliżonym do Francji. Polska traktowana jest w Unii jako jeden z największych producentów CO2 (obok Nieniec i Francji), a w przeliczeniu na 1 mieszkańca – największym, właśnie ze względu na dominację węgla w produkcji energii elektrycznej. Na tym tle pojawia się kilka wątpliwości. Pierwsza, dlaczego tylko kraje Unii Europejskiej mają ponosić ciężar przeciwdziałania zanieczyszczeniu środowiska naturalnego, skoro najwięksi emitenci CO2: Chiny i Stany Zjednoczone, nie podpisały protokołu z Kioto o ochronie środowiska naturalnego, wydalając bezkarnie wielokrotnie więcej zanieczyszczeń niż kraje Unii Europejskiej razem wzięte. Druga wątpliwość, dlaczego Unia Europejska przyjęła jako pewnik stanowisko swoich ekologów, iż to emisja CO2 jest główną przyczyną ocieplania się klimatu na ziemi. Nie mniej liczna grupa naukowców niż stojąca po stronie ekologów uważa, że nie ma przekonujących dowodów, iż to emisja dwutlenku węgla powoduje zmiany klimatu. Ich zdaniem u podstaw obecnych perturbacji klimatycznych znajdują się naturalne cykle będące w większym stopniu funkcją czynników niezależnych od człowieka (np. wybuchów na słońcu). Wystarczy wziąć pod uwagę wyniki badań nad historią kuli ziemskiej. Trzecia wątpliwość sprowadza się do pytania, dlaczego w istniejących uwarunkowaniach Polska miałaby ponieść w Unii Europejskiej największy, w przeliczeniu na 1 mieszkańca, ciężar wdrożenia pakietu energetyczno-klimatycznego. Czy tylko dlatego, że jej podstawowym bogactwem naturalnym jest węgiel, którego inne kraje nie mają bądź mają w ograniczonych ilościach? Obciążenie Polski płaceniem kar za wykorzystywanie węgla dla potrzeb energetyki i ciepłownictwa wyeliminowałoby ją z rywalizacji ekonomicznej w Unii Europejskiej i odbiło negatywnie na poziomie życia ludności. Paweł Bożyk – profesor Wyższej Szkoły Ekonomiczno-Informatycznej w Warszawie

23


debata

Jak polityka energetyczna Unii Europejskiej odbija się na gospodarce

Adam Gierek

Może dojść do utraty bezpieczeństwa energetycznego w naszym kraju i znacznych przerw w zaopatrywaniu ludności i przemysłu w stosowną ilość potrzebnej energii. Dlatego pakiet klimatyczno-energetyczny powinien być pilnie zmodyfikowany lub najlepiej uchylony.

O

tym, jak ważne jest bezpieczeństwo energetyczne, przekonaliśmy się w 2009 roku, kiedy Ukraina odcięła dostawę gazu do Europy Wschodniej i Południowej. Nagle okazało się, że Słowacja zaczyna marznąć, podobnie Bułgaria i Rumunia. Powstał wielki problem. Wprawdzie na zachodzie Europy był nadmiar gazu, lecz nie można go było dostarczyć z powodu braku interkonektorów. To pokazuje, że bezpieczeństwo energetyczne zależy od wielu czynników. Od zewnętrznych, takich jak import, jak dywersyfikacja źródeł dostaw oraz sieci dostawczych, a także od możliwości magazynowania energii. Do czynników wewnętrznych zaliczyć można efektywne wykorzystanie własnych zasobów państwa. Ważny jest także optymalny tzw. miks energetyczny dla danego kraju i uruchomienie potencjału odnawialnych źródeł energii. W  Polsce bazujemy na węglu jako nośniku energii pierwotnej i dlatego jesteśmy na razie

24

Prof. Adam Gierek – europarlamentarzysta najbardziej bezpiecznym energetycznie krajem w Unii Europejskiej. Pojawiają się jednak problemy, które mogą nam przeszkadzać w rozwoju. W Unii Europejskiej został bowiem przyjęty dogmat o szkodliwości dwutlenku węgla, a przecież gdyby go nie było, to życie na świecie by zamarło. Trzeba odpowiedzieć na pytanie: w jakim stopniu CO2 jest zanieczyszczeniem, a w jakim gazem życia?

Jednak już w tej chwili Unia Europejska postuluje, by do 2050 roku w ogóle nie użytkować węgla. Argumentuje, że w okresie przedprzemysłowym było 250 ppm cząstek dwutlenku węgla w atmosferze, a w tej chwili mamy 390 ppm. (chodzi o ilość cząsteczek tego gazu na milion cząstek w powietrzu). Taka polityka będzie miała fatalne skutki w przyszłości. Te trudności pojawiają się już teraz. Na przykład uruchomiony niedawno w elektrowni Rybnik duży nowy blok o wysokiej efektywności w zamian za cztery stare pani komisarz Hedegaard traktuje jako modernizację i już obciąża kosztami emisji dwutlenku węgla. W 2007 roku Polska podpisała cel wiążący w zakresie klimatu i energetyki – 3x20. Zgodnie z nim do 2020 roku Polska będzie emitowała o 20% mniej dwutlenku węgla, o 20 proc. zwiększy efektywność energetyczną, a tym samym zmniejszy użytkowanie energii w stosunku do prognoz oraz zwiększy udział energii odnawialnej do 15% (nie 20%, lecz 15% - to odstępstwo na rzecz Polski). Rok później, w grudniu premier Tusk podpisał, niestety, z pewnymi jedynie derogacjami, to co miał – jak się wydaje – zawetować, czyli pakiet klimatyczno-energetyczny, tj. sześć regulacji, które stanowią narzędzia osiągnięcia tego celu wiążącego. Są to: – rozporządzenie określające normy emisji CO2 dla nowych samochodów osobowych, – decyzja w sprawie wysiłków podjętych przez państwa członkowskie w zakresie ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, – dyrektywa dotycząca wychwytywania i geologicznego składowania CO2, czyli tzw. technologia CCS (Carbon Capture and Storage). Myśmy się na to zgodzili i niestety mamy w tej chwili problem.


W Bełchatowie próba wprowadzenia CCS pokazała, że efektywność elektrowni zmniejszy się o 1/3. Jeżeli Bełchatów użytkuje obecnie energię pierwotną z efektywnością 35%, to po zmniejszeniu o 1/3 będzie ona równa 22%. Kolejne dyrektywy to: – dyrektywa w sprawie promowania energii ze źródeł odnawialnych, – dyrektywa odnosząca się do specyfikacji paliw napędowych, w celu ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, – dyrektywa dotycząca rozszerzenia wspólnotowego handlu uprawnieniami do emisji gazów cieplarnianych. Jeśli jednak chodzi o handel emisjami, to w UE mówi się o docelowych kwotach rzędu 50-100 euro za tonę dwutlenku węgla. Będą to ogromne kwoty sumarycznie, bo na tonę spalanego węgla przypada od 3 do 3,5 tony dwutlenku węgla, a to oznacza, że węgiel będzie musiał poważnie zdrożeć. Tych sześć regulacji dotyczy przemysłu. Ale jest także inna dyrektywa, dyrektywa dotycząca głównie gospodarstw domowych na wsi i w mieście z 13 kwietnia z 2011 roku w sprawie restrukturyzacji wspólnotowych przepisów ramowych dotyczących opodatkowania produktów i energii elektrycznej. Chodzi o nośniki energii pierwotnej, takie jak: węgiel, ropa, gaz. Nakłada ona podatek rzędu 20 euro od tony dwutlenku węgla, które te paliwa będą wydzielały, co bezpośrednio odbije się na dochodach gospodarstw. Wszystkie te posunięcia tłumaczy się koniecznością zrównoważonego rozwoju. Jednak w tym przypadku brak owego zrównoważenia i promocja ekologii odbywa się kosztem gospodarki oraz narastania kwestii społecznych. W przypadku Polski, gdyby rzeczywiście terminowo wdrażać ww. ustalenia unijne, wpływ na gospodarkę będzie katastrofalny. W 2030 roku PKB Polski, jak mówią pro-

gnozy Krajowej Izby Gospodarczej, spadnie o 5%, a w 2050 roku grozi nam spadek PKB od 12 do 14%. Po międzynarodowym posiedzeniu w  Rio 20 lat temu poświęconemu zrównoważonemu rozwojowi powołano panel IPCC (International Panel on Climate Changes) przy ONZ, który zajmuje się wpływem emisji antropogenicznego CO2 do atmosfery na zmiany klimatu. I co ciekawe, IPCC stwierdził w swoim raporcie, że ludzkość w 90% jest odpowiedzialna za zmiany klimatyczne. Na jakiej podstawie? Jeśli bowiem korelacja zależności ilości CO2 od temperatury zachodzi z prawdopodobieństwem 90%, to: – po pierwsze przyczyny mogą być odwrócone, tj. nie CO2 wpływa na wzrost temperatury, a odwrotnie – wzrost temperatury na zawartość CO2 w atmosferze,

– po drugie, o sile oddziaływania decydują współczynniki regresji. Tymczasem Komitet Badań Geologicznych Polskiej Akademii Nauk jednoznacznie stwierdził, że dwutlenek węgla nie jest najważniejszym czynnikiem wpływającym na zmiany klimatyczne. Tych parametrów wpływu jest kilkaset. Kiedy tę opinię wybitnych uczonych przedstawiałem Komisji, odpowiedziano mi, że ją znają, ale... wierzą raportowi IPPC. To oczywiście decyzja czysto polityczna. Uważam, że nie można zrezygnować z węgla, tymczasem narzucone nam przepisy są absolutnie antywęglowe. Jakie z tego wypływają wnioski? Po pierwsze, przyjęty przez Unię Europejską paradygmat klimatyczno-energetyczny dotyczący nowego modelu energetyki rozproszonej, bazującej wyłącznie na energii odnawialnej jest błędny, ponieważ nie sprawdzono, jaki jest potencjał tej energii. W Polsce – jak sprawdzałem – zaspokoi on co najwyżej 20% potrzeb. Może to doprowadzić do wzrostu bezrobocia, zubożenia społeczeństwa, a także do związanych z tym konfliktów społecznych. Równocześnie może dojść do utraty bezpieczeństwa energetycznego przez nasz kraj i znacznych przerw w zaopatrzeniu ludności w stosowną ilość potrzebnej energii. Dlatego pakiet klimatyczno-energetyczny powinien być pilnie zmodyfikowany lub najlepiej uchylony. Podobnie te regulacje, które w imię totalnej dekarbonizacji gospodarki powodują, że obecnie budowa w Polsce elektrowni na bazie węgla, nawet o znacznie podwyższonej efektywności, czyli powyżej 50%, jest niemożliwa bez zastosowania ww. drogiej technologii CCS. Państwa członkowskie w imię zasady subsydiarności powinny mieć prawo nie tylko do własnego kształtowania najbardziej dla siebie optymalnej mieszanki energetycznej, ale i do dochodzenia do przyjętego w 2007 roku celu politycznego 3x20. W tej chwili mamy tylko subsydiarność ograniczoną: możemy sobie bowiem ów mix wybrać, ale nie możemy go dowolnie kształtować w czasie. I na koniec – na zmiany klimatyczne jako społeczeństwo mamy niewielki wpływ. Dlatego nie wolno nam nadmiernie marnować środków do walki z nimi. Pieniądze te są pilnie potrzebne na inne cele – na to, by dostosować się do tych zmian. Chociażby i na to, żeby właściwie uregulować Wisłę. Fragment debaty „Scenariusze bezpieczeństwa energetycznego Polski”, która odbyła się 18 października 2012 r. w Polskim Towarzystwie Ekonomicznym. Pełny zapis debaty na http://www.pte.pl/129_czwartki.html

25


forum

Porozmawiajmy o gos „Manifest Oburzo nych Ekonomistów”

„Instytucje: konflikty i dysfunkcje”

25 października 20 12 r.

Michał Sutowski „Krytyka Polityczn

a”

8 listopada 2012 r. Profesor Maria Jarosz Instytut Studiów Politycznych PAN

„W Polsce jest największa dysproporcja między liczbą samobójstw mężczyzn i kobiet. Na 10 kobiet, które odebrały sobie życie przypada 55 mężczyzn. Na całym świecie mężczyźni popełniają częściej samobójstwa niż kobiety, ale takiej dysproporcji, jak u nas, nie ma nigdzie. Może to świadczyć o tym, że mamy bardzo silne psychicznie kobiety i bardzo słabych mężczyzn”.

Fragment stenogramu, więcej na: http://www.pte.pl/129_czwartki.html Paneliści: prof. Antoni Rajkiewicz, prof. Maria Jarosz, prof. Elżbieta Mączyńska

„Większości tez au torów »Manifestu oburzonych ekonom duje potwierdzen istów«, znajie u bardzo wielu ekonomistów, któ obecnie w głównym rzy znajdują się nurcie debaty publi cznej, myślę o nobli lu Krugmanie czy stach PauJosephie Stiglitzu, ale także takich po Robert Schiller, No staciach, jak uriel Roubini czy też Paul De Grau jak autorzy »Man we. Podobnie ifestu« podkreślaj ą, że jeśli przeanali wskaźniki ekonom zować rozmaite iczne z ostatnich kil ku lat w krajach str stanowić się, co łąc efy euro i zazy wszystkie kraje, które są bardzo mo kryzysem, to okaz cno dotknięte uje się, że nie jest to rozdęty budżet an bardzo duży pozio i nie jest to m zadłużenia publi cznego przed kryzy tyczyło w zasadzie sem – ono dotylko Grecji. Jest to ujemny – i to powa – bilans handlowy. żnie ujemny Stąd zarówno Paul De Grauwe, jak i Pa wskazują, że pods ul Krugman tawowym problem em jest nierównow w Unii Europejskie aga handlowa j”. Fragment stenogra mu, więcej na: http://www.pte.pl/1 29_starsze_pozycje. Paneliści: prof. Elż html bieta Mą

prof. dr Andrzej We

czyńska, Michał Su towski – „Krytyka polityczna”, rnik – Akademia Fin ansów Vistula, pro f. Tomasz Gruszeck i

twa „Błędy rynku a błędy pacjeńsryn kowe)” (regulacje publiczne versus regula

3 lipca 2012 r.

Profesor Bogusław Fiedor przewodniczący Rady Naukowej ego Polskiego Towarzystwa Ekonomiczn

często doprowadzamy do „Jako nauczyciele akademiccy sami omicznej przyszłych ekon ości dom świa swoistej deformacji nie uczymy w ogóle dzie naszych absolwentów. My ich w zasa na tych rynkach. lacje regu i i rynk e tego, jak funkcjonują realn rynki finansoują cjon funk My ich de facto uczymy tego, jak ę smithowuwag pod c biorą a e, tałow we, a zwłaszcza rynki kapi my ich głównie uczy to ię, ziem i tał kapi ę, prac na ski podział do kapitału finansowego. o kapitale, w dodatku zredukowanym y „inwestycje”, to wiąsłysz omii ekon ent stud Kiedy dzisiejszy mi. Mamy w tym swój sowy finan że to wyłącznie z inwestycjami ncjami”. ekwe kons ymi tywn nega i udział, ze wszystkim cej na: Fragment stenogramu, wię e.html ycj poz ze_ tars 8_s http://www.pte.pl/21 Paneliści: prof. Bogusław Fiedor, prof.

26

Elżbieta Mączyńska

Opracował Maciej Chmielewski


podarce „Spółdzielczość w modernizacji Polski”

5 lipca 2012 r.

Alfred Domagalski prezes Krajowej Rady Spółdzielczej

„Niektórzy twierdzą, że spółdzielczość nie mieści się w realiach nowoczesnej gospodarki rynkowej. Warto przypomnieć, że na świecie z tym ruchem związanych jest ponad 800 mln ludzi, a najsilniejsze, najsprawniejsze spółdzielnie funkcjonują w krajach o najlepiej rozwiniętej gospodarce rynkowej. Spółdzielnie przyczyniają się do budowy świata bardziej przyjaznego ludziom. Biznes spółdzielczy jest oparty na tradycyjnych wartościach, których tak bardzo brakuje w dzisiejszym świecie”. Fragment stenogramu, więcej na: http://www.pte.pl/129_starsze_pozycje.html Paneliści: prof. Elżbieta Mączyńska, dr Roman Malinowski, Alfred Domagalski, prof. dr hab. Marian Brodziński, dr Marcin Kwiecień, dr Krzysztof Lachowski, dr Adam Piechowski

24 października 2012 r. Profesor Jan Szczepański Uczelnia Warszawska im. Marii Skłodowskiej-Curie „Sytuacja ekonomiczna naszego kraju zależna jest w bardzo poważnym stopniu od gospodarki sektora przedsiębiorstw i jego sytuacji finansowej. Właśnie sektorowi przedsiębiorstw zawdzięczaliśmy to, że Polska stała się „zieloną wyspą”. Sektor przedsiębiorstw wykazuje inicjatywność, dynamikę i zapobiegliwość znacznie większą niż sektor finansów publicznych”. Fragment stenogramu, więcej na: http://www.pte.pl/226_archiwum.html Paneliści: prof. Czesław Skowronek, dr Bożena Piechowicz, prof. Jan Szczepański, dr Magdalena Ajchel, dr Katarzyna Kreczmańska–Gigol

„Manifest Oburzonych ” Ekonomistów

a 2012 r. 25 październik z Gruszecki Profesor Tomas i ersytet Lubelsk iw n U i tycznie oznack li o at K z banki, co prak

kreowane prze . W konse. pieniędzy jest nie przez dług tworzony głów „Ponad 90 proc st dobrobytu je st dz ro ią zy en Pr pi zesny jest na długu. ta ar cza, że współc op a długu. ka ze ar lszego twor ni zesna gospod ura zależy od da kwencji współc kt kach reun un ni ch ko ra u, na ug stu dł w tej chwili wa zy oc z dług. sp zależy od przyro a ze ór pr edyt, czyli ść pieniędzy, kt odarki przez kr sp Olbrzymia ilo go do fić y. sz a także tra coraz więk zerwowych, m ej dług będzie ą politykę odarkę, w któr sp ić dotychczasow go óc y wr am od m st li je Czy ie przedtem zn e yc ór lit kt po , dne m przywileje io dz lu Niesłychanie tru ać br za a na: enia, bo trzeb ogramu, więcej łatwego zadłuż Fragment sten l tm .h je yc oz im dano”. pl/129_starsze_p http://www.pte. rytyk ał Sutowski – „K ączyńska, Mich M a w iet só żb an El Fin of. ia em Paneliści: pr Wernik – Akad of. dr Andrzej polityczna”, pr i ck ze us Gr sz ma Vistula, prof. To

„Sytuacja finansowa polskiego sektora przedsiębiorstw na tle problemów polskiej gospodarki”

a

„Sytuacja f in polskiego s ansowa ektora przedsiębio r problemów stw na tle p gospodarki” olskiej 24 październ ika 2012 r.

dr Katarzy na Szkoła Głó Kreczmańska-Gigol wna Hand „Podstawo lowa wym powo d

em opóźn cje jest ich ian świadoma strategia. K ia płatności przez d z płynnośc u orporacje, ią, powodu choć nie m że korporają pogłębia podmiotów ają problem nie proble , ponieważ ów mów mogą sobie Nikt w sto sun pozwolić n z płynnością małych a opóźnian kich jak od ku do dużej korpora ie płatnośc cji nie wyc setki karne i. iągnie kon lub pogors ści, jeśli op sekwencji, zenie waru óźni płatn tanków dost ość o 2 – 3 mali dostaw aw w przys tygodnie, cy są zainte zło a nawet m resowani d iesiąc, bow alszą wspó iem Fragment st łp ra cą ”. enogramu, w http://www.pt ięcej na: e.pl/226_arc hiwum.html Paneliści: prof

dr Magdalena

. Czesław Sk owronek, dr Bożena Piec Ajchel, dr Ka howicz, prof tarzyna Krec . Jan Szczep zmańska-Gig ański, 27 ol


Czy wieSz, Że...

Prawo Benforda i jego zastosowanie

Joanna Krawiec

Frank Benford (1883 – 1948) był inżynierem elektrykiem i fizykiem, specjalistą w dziedzinie optyki. Pracował dla General Electric, gdzie prowadził badania dotyczące optyki i światła. Miał w tej dziedzinie liczne osiągnięcia1, ale do dziś znany jest w świecie nauki zupełnie z innego powodu.

H

obbystycznie Frank Benford zajmował się matematyką. Pewnego dnia przypadkiem zauważył, że strony tablic logarytmicznych są znacznie bardziej zabrudzone na początkowych, niż na końcowych stronach. Było to w 1938 roku kiedy kalkulatory nie były w powszechnym użyciu, a zamiast nich do mnożenia liczb używano tablic logarytmicznych. „Szybką” metodą mnożenia było znalezienie logarytmów obu liczb, dodanie ich do siebie i użycie antylogarytmu. Ze swoich obserwacji Benford wywnioskował, że skoro logarytmy liczb zaczynających się niższymi cyframi są poszukiwane częściej, to znaczy, że częstość występowania takich liczb jest większa. Frank Benford, któremu prawo rozkładu cyfr zawdzięcza swoją nazwę, nie był pierwszym odkrywcą tego fenomenu. Takiego samego odkrycia dokonał już w 1881 roku Simon Newcomb, także gdy korzystał z tablic. Newcomb opublikował krótki, 2 stronnicowy artykuł, w którym postawił hipotezę, leżącą u podstaw prawa Benforda. Zanim jednak o niej popatrzmy na poniższą tabelę, która przedstawia logarytmy dziesiętne i ich mantysy Popatrzmy na poniższą tabelę, która

przedstawia logarytmy dziesiętne i ich mantysy dla pierwszych 150 liczb naturalnych (tabela 1) Łatwo zauważyć, że cecha logarytmu pokazuje z ilu cyfrową liczbą mamy do czynienia t.j. cechy logarytmów liczb jednocyfrowych wynoszą 0, liczb dwucyfrowych 1, trzycyfrowych 2, itd. Newcomb, a potem Benford zauważył, że z kolei mantysa decyduje o tym jakie w danej liczbie występują cyfry. Zaznaczone na czerwono mantysy logarytmów obliczono dla liczb zaczynających się cyfrą 1. Łatwo zauważyć, że niezależnie od tego z ilu cyfrową liczbą mamy do czynienia, jeśli ta liczba zaczyna się cyfrą 1, to mantysa jej logarytmu jest z przedziału (0; 0,3010>. Jeśli liczba rozpoczyna się cyfrą 2, to mantysa jej logarytmu zawsze jest z przedziału (0,3010; 0,4771> itd. aż do przedziału (0,9542; 0,9999) dla cyfry 9. Mantysę równą zero mają wszystkie całkowite potęgi liczby 10. Przedziały w jakich mieszczą się mantysy logarytmów liczb rozpoczynających się kolejnymi cyframi nie są równe. Największy jest przedział dla jedynki, a najmniejszy dla dziewiątki. Wielkość przedziałów maleje logarytmicznie. W tym miejscu nasuwa się pytanie o to, jaki jest rozkład

Tabela 1. Logarytmy dziesiętne i ich mantysy dla pierwszych 150 liczb naturalnych.

Źródło: Opracowanie własne.

28

mantys logarytmów dziesiętnych liczb losowych. To od rodzaju tego rozkładu zależy częstość występowania poszczególnych cyfr na znaczących miejscach w liczbach losowych. Postawiona przez Newcomba ponad 130 lat temu hipoteza brzmi następująco: „The law of probability of the occurrence of numbers is such that all mantissa of their logarithms are equally probable”, czyli rozkład mantys logarytmów jest jednostajny! Jeśli zaś rozkład mantys logarytmów jest jednostajny, to częstość występowania kolejnych cyfr na pierwszym miejscu w liczbach, których zbiory mają rozkład Benforda jest następująca: P(pierwsza znacząca cyfra = d) = log10(1+d-1)

Wykres 1. Rozkład Benforda

Prawo Benforda ma zastosowanie w wielu dziedzinach. Można z jego pomocą badać np. dane księgowe w poszukiwaniu oszustw, czy manipulacji. Stosują ją także urzędy skarbowe w celu wykrywania sfałszowanych pozycji w rejestrach faktur. Analiza zgodności z rozkładem mogłaby też znaleźć zastosowanie w badaniu wiarygodności ankiet zleconych ankieterom. Dane liczbowe podawane przez ankietowanych powinny mieć rozkład Benforda, podczas gdy dane wpisane przez ankieterów-oszustów, którzy wcale ankiety nie przeprowadzili, będą z rozkładem niezgodne. Analiza Benforda ma zastosowanie w psychologii, a zatem i w ekonomii, która jest przecież nauką o zachowaniach ludzi. Stosowano ją także w biologii, sejsmologii, badaniu rynków finansowych i dla celów wykrywania sfałszowanych wyników wyborczych. Wydaje się, że nie ma takiej dziedziny nauki, w której nie znalazło by się jakieś pożyteczne zastosowanie dla prawa Benforda. Joanna Krawiec – doktorantka w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie


o naS

Kamienica Bentkowskiego

jeszcze piękniejsza Po wakacjach warszawska siedziba Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, przy ul. Nowy Świat 49 ukazała się w nowej odsłonie. W czasie wakacji hol główny przeszedł kapitalny remont. Mamy nowe błyszczące kamienne podłogi, recepcję, odrestaurowane balustrady i żyrandole. Godne miejsce znalazło też popiersie Edmunda Lipińskiego. Wszystkie zmiany odbyły się z zachowaniem oryginalnej architektury i stylu. Jesteśmy bardzo dumni z pięknie odrestaurowanych wnętrz, tym bardziej zapraszamy do naszej siedziby.

Tak jest teraz....

20 lat KiBR

Biegli rewidenci obchodzą w tym roku 20 lat istnienia swojego samorządu zawodowego. Z tej okazji 23 października 2012 r. zaproszono licznych gości i oficjeli na uroczystość, która odbyła się w Teatrze Kamienica w Warszawie.

prof. Elżbieta Mączyńska

Przy jubileuszowym torcie od lewej: Jadwiga Szafraniec, Józef Król, Danuta Krzywda i Emilian Kamiński, dyrektor Teatru “Kamienica”.

Józef Król, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów podsumował sukcesy organizacji. Profesor Elżbieta Mączyńska wymieniła zalety dwudziestolatków: dojrzałość, energia, siła, brak rutyny. Niespodzianką była część artystyczna – na scenie w rolach aktorów pojawili się Antoni Kwasiborski i Tadeusz Naumiuk, by przypomnieć najważniejsze momenty z historii samorządu. Zanim goście udali się na poczęstunek, wysłuchali koncertu zespołu Raz, Dwa, Trzy.

Józef Król, prezes Krajowej Rady Biegłych Rewidentów

...a tak było przed remontem.

Debata ekonomiczna

Profesor Elżbieta Mączyńska wzięła udział w debacie ekonomicznej zorganizowanej 24 września 2012 r. przez Jarosława Kaczyńskiego. W jej ocenie debata była bardzo ożywiona, a poglądy zróżnicowane. Co do jednego wszyscy byli jednakowo zgodni, mianowicie, że demografia jest piętą achillesową naszej gospodarki. Ma tę wadę, że wymaga z natury rzeczy perspektywy długookresowej. A tutaj jest terror cyklu wyborczego. Jak mówiła prof. Mączyńska w Radiu RMF, poruszane były trzy ważne zagadnienia dotyczące bezrobocia, czyli rynku pracy, polityki prorodzinnej i podatków. – Wystąpienie znawcy podatków, pana profesora Modzelewskiego utwierdziło mnie jeszcze bardziej w przekonaniu, że to jest tak zepsuty system, że już się go naprawić nie da, tylko trzeba wymienić. Ale jak to zrobić? Jasną jest rzeczą, że na to nie ma gotowej odpowiedzi, ale nad tymi wątpliwościami trzeba pracować. Projekt PiS-u można uznać jako początek sprawy – mówiła.

W debacie udział wzięli: Grażyna Ancyparowicz, Ryszard Bugaj, Adam Glapiński, Stanisław Gomułka, Robert Gwiazdowski, Ireneusz Jabłoński, Andrzej Kazimierczak, Stanisław Kluza, Jerzy Kropiwnicki, Elżbieta Mączyńska, Cezary Mech, Witold Modzelewski, Jerzy Osiatyński, Leokadia Oręziak, Andrzej Sadowski, Janusz Szewczak, Jan Wojtyła, Marek Zuber, Jerzy Żyżyński.

29


wydarzenia

Sprawozdanie

Marcin Czaplicki, Paulina Kupis

z XXI Seminarium we Vlotho Społeczna gospodarka rynkowa w Republice Federalnej Niemiec i integracja europejska – były tematem XXI Seminarium we Vlotho w Niemczech, które odbyło się 12-26 sierpnia 2012 roku.

W

seminarium uczestniczyła dwudziestotrzyosobowa grupa z Polski i Białorusi, w skład której wchodzili przedstawiciele środowisk akademickich, praktycy gospodarczy, jak również laureaci Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Mimo iż społeczna gospodarka rynkowa stanowi, literalnie, podstawę ustrojową wielu gospodarek, jej praktyczne zastosowanie odbiega od pierwowzoru z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych ubiegłego wieku. Dlatego niezwykle istotne jest jej poprawne zrozumienie oraz dalszy rozwój, czemu służyć mają m.in. organizowane od ponad dwudziestu lat seminaria we Vlotho. Analiza koncepcji społecznej gospodarki rynkowej jest szczególnie ważna, również w perspektywie kryzysu finansowego, który wybuchł w 2007 roku w Stanach Zjednoczonych Ameryki, a także na drodze poszukiwania nowego pokryzysowego ładu gospodarczego, który zapewniłby wzrost

poziomu dobrobytu ludności wsparty stabilnym, zrównoważonym wzrostem gospodarczym, jaki nie byłby przedzielany okresami nagłego, gwałtownego załamania gospodarczego. Równocześnie kluczowe jest ustalenie ram organizacyjnych systemu finansowego, który w ostatnich latach z akceleratora wzrostu gospodarczego zaczął tracić więzy z realną sferą gospodarki. Odpowiedzi na powyższe kontrowersje oraz problemy dostarczają koncepcje ordoliberalizmu oraz społecznej gospodarki rynkowej. Dlatego znalazły się one w centrum zainteresowania podczas wykładów oraz dyskusji prowadzonych w ramach XXI Seminarium we Vlotho. Kolejność przedstawianych zagadnień nie była przypadkowa. Na początku naświetlone zostały teoretyczne przesłanki ordoliberalizmu oraz koncepcji społecznej gospodarki rynkowej. Wskazano jej podstawowe filary, czyli: wysoki wzrost gospodarczy, niski wskaźnik inflacji, ni-

Uczestnicy XXI Seminarium we Vlotho 12-26 sierpnia 2012 r. 30

ski poziom bezrobocia, dobre warunki pracy, system zabezpieczeń socjalnych, wysoki poziom dostarczania dóbr publicznych. Wokół tych punktów koncentrowały się dalsze, praktyczne rozważania. Zwrócono uwagę na podstawowe problemy związane z integracją europejską, kryzysem finansowym oraz kryzysem zadłużenia. Wykłady prowadzone w ramach seminarium dotyczyły tematów, takich jak: „Porównanie podejść neo- i ordoliberałów n  do rozumienia pojęcia państwa” – profesora Stefana Koleva z HWWI Hamburg; „Fundacja Ludwiga Erharda – zadania n  i funkcjonowanie. Prezentacja poglądów Ludwiga Erharda dotyczących polityki europejskiej” – Larsa Vogla, prezesa Fundacji Ludwiga Erharda; n  „Teoretyczne podstawy ordoliberalizmu ispołecznej gospodarki rynkowej” – profesora Piotra Pysza;


n  „Koncepcja reguł konkurencji – próba krytycznej analizy” – profesora Piotra Pysza; „Erhardowska koncepcja społecznej gospon  darki rynkowej” – doktora Horsta Friedricha Wünschego; „Idee i polityka ładu gospodarczego w pron  cesie jednoczenia się Europy” – profesora Piotra Pysza; n „Europejska polityka pieniężna, unia monetarna oraz kryzys zadłużeniowy” – profesora Thomasa Apolte z Uniwersytetu w Münster; n  „Warsztat polityki ładu gospodarczego – przekształcenie koncepcji polityki ładu gospodarczego w instrumenty polityki gospodarczej” – profesora Piotra Pysza; „Idee ordo i ich teraźniejsza aktualność” n  – profesor Elżbiety Mączyńskiej. W trakcie konferencji przeprowadzone zostały również dwa panele dyskusyjne z udziałem eurodeputowanych z ramienia CDU, Wernera Langena i Elmara Broka. Dotyczyły one bieżącej sytuacji społecznej, gospodarczej oraz politycznej w Unii Europejskiej, jak również podstawowych wyzwań, które stoją przed tą organizacją w  przyszłości. Szczególnie istotne były odniesienia do sytuacji Polski i innych krajów Europy Środkowej i Wschodniej oraz ich drogi ku ściślejszej integracji gospodarczej i walutowej. Kluczowym punktem seminarium była praca grupowa, podczas której uczestnicy przygotowywali swoje wystąpienia prezentowane podczas dwóch ostatnich dni pobytu we Vlotho. Zostały one podzielone na cztery panele tematyczne, dotyczące: Obrazu człowieka w gospodarce, l  Roli historii w teorii ładu gospodarczego, l  Aktualności myśli Erharda i Euckena l  w krajach przechodzących transformację ustrojową oraz Ludwiga Erharda i aktualnej polityki l  europejskiej. Wystąpieniom oraz wykładom towarzyszyły dyskusje, także poza salą wykładową. Dyskutowano w przerwach między zajęciami, podczas posiłków, ale także w czasie wolnym, niekiedy do późnych godzin wieczornych. Przerywnikiem dla ożywionych dyskusji były wycieczki po okolicy, dzięki którym uczestnicy seminarium mogli lepiej poznać Nadrenię-Westfalię. Jedną z najistotniejszych korzyści z seminarium jest nawiązanie współpracy pomiędzy uczestnikami oraz wykładowcami. Liczymy, iż rezultaty tej współpracy będą mogły zostać zaprezentowane podczas kolejnego spotkania w przyszłym roku. Seminarium zostało zorganizowane przez Zarząd Krajowy PTE i Fundację Ludwiga Erharda, a jego gospodarzem był Gesamteuropäisches Studienwerk e.V. Paulina Kupis – doktorantka w Kolegium Nauk o Przedsiębiorstwie SGH, Marcin Czaplicki – doktorant w Kolegium Ekonomiczno-Społecznym SGH

Integracja towarzystw Polskie Towarzystwo Ekonomiczne zaprosiło 27-28 września 2012 r. przedstawicieli podobnych towarzystw działających w sąsiednich państwach.

W I Forum Prezesów Towarzystw Ekonomicznych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej udział wzięli przedstawiciele Węgier (The Hungarian Economic Association), Łotwy (Economists Association 2010), Rosji (The International Union of Economists) oraz międzynarodowej organizacji – International Economic Association. Pierwszego dnia odbyła się uroczysta kolacja, a następnego szefowie towarzystw prezentowali swoje organizacje. Rozmawiali o  współpracy przy przedsięwzięciach, takich jak konferencje czy spotkania młodzieży. Odbyła się także debata pt. „Polish Economic Situation in a Deepening Crisis” z udziałem

Andrzeja Raczko, członka zarządu Narodowego Banku Polskiego. Pomysłodawca Forum Prezesów Towarzystw Ekonomicznych z krajów Europy Środkowo-Wschodniej prof. Stanisław Rudolf, wiceprezes PTE dobrze ocenia pierwsze Forum. Liczy on, że integracja ekonomistów wzmocni ich znaczenie w gremiach międzynarodowych. I zapowiada dalsze wspieranie tej idei. Zaapelował jednocześnie do pozostałych europejskich towarzystw o przyłączenie się, aby z roku na rok uczestników Forum było więcej. Idei Forum, jego uczestnikom i poruszanym problemom poświęcone będzie kolejne, specjalne anglojęzyczne wydanie Biuletynu PTE.

„Ekonomia rozwoju” najlepszym podręcznikiem Zespół pod redakcją Bogusława Fiedora i Karola Kociszewskiego, który opracował podręcznik pt. „Ekonomia rozwoju”, otrzymał nagrodę I stopnia w konkursie Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego na najlepszy podręcznik akademicki z dziedziny ekonomii. Nagrodę II stopnia przyznano zespołowi pod redakcją naukową Andrzeja Sławińskiego za książkę „Polityka pieniężna”. Przyznano także wyróżnienia: za podręcznik pt. „Współczesna makroekonomia” autorstwa Stanisława Lisa, wydany przez Wydawnictwo Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Kraków 2011, za podręcznik

pt. „Podstawy ekonomii” autorstwa Bogusława Czarnego, wydany przez Polskie Wydawnictwo Ekonomiczne, Warszawa 2011. W skład Sądu Konkursowego, który obradował 26 października 2012 r., wchodzili profesorowie: Andrzej S. Barczak, Stanisława Borkowska, Zofia Dach, Wacław Jarmołowicz, Barbara Liberska, Jan Lipiński, Marek Lubiński, Andrzej Matysiak, Barbara Polszakiewicz, Stanisław Rudolf (przewodniczący), Jan Solarz, Andrzej Szplit, Leszek Żabiński.

31


wydarzenia

Hübner, Kalisz, Mączyńska, Potocki i Szwed o kapitalizmie W redakcji tygodnika „Polityka” 20 września 2012 r. odbyła się piąta z kolei debata „Dokąd zmierza kapitalizm”, organizowana przez Zielony Instytut i Fundację im. Friedricha Eberta – przedstawicielstwo w Polsce, pod patronatem Radia TOK FM. Debatę otworzyli Bogumił Kolmasiak z Zielonego Instytutu i Knut Dethlefsen z Fundacji im. F. Eberta. W panelu dyskusyjnym prowadzonym przez Wawrzyńca Smoczyńskiego z „Polityki” udział wzięli: Dariusz Szwed, polityk Zielonych, Danuta Hübner – europosłanka PO, Ryszard Kalisz – poseł SLD, Elżbieta Mączyńska – prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Andrzej Potocki, wieloletni poseł Unii Wolności, obecnie członek zarządu Stronnictwa Demokratycznego, i senator Andrzej Wielowieyski, współtwórca

programu gospodarczego Solidarności. Profesor Mączyńska przypomniała zgrzyt między wizjami premiera Tadeusza Mazowieckiego, który był urzeczony zachodnioeuropejską chadecją, a praktyką wdrażania neolibernego modelu rozwoju. Jej zdaniem mamy dziś dychotomię pomiędzy tym, co jest zapisane w konstytucji (zrównoważony rozwój), a rzeczywistością gospodarczą. Dodała również, że w Polsce gnije system stanowienia i egzekwowania prawa: – Państwo musi być optymalne, czyli robić dokładnie to,

co do niego należy ­ mówiła. Postulowała system wolnościowo-demokratyczny, zamiast lobbystycznego. W debacie wzięło udział ponad 100 osób, w tym parlamentarzyści, ekonomiści, socjologowie, dziennikarze, studenci, przedstawiciele partii politycznych i organizacji pozarządowych. Bogumił Kolmasiak, Zielony Instytut

Ambasadorki będą inspirować

Ambasadorki Przedsiębiorczości Kobiet podczas gali 13 września w Hotelu Marriott

Od lewej: Urszula Ciołeszyńska, prezes Fundacji Ambasada Kobiet Biznesu, prof. Elżbieta Mączyńska, prezes PTE

Sto kobiet, które z sukcesem założyły i prowadzą firmę, otrzymało certyfikaty i tytuły Ambasadorek Przedsiębiorczości Kobiet podczas gali w Hotelu Marriott w Warszawie. W gronie tym nie zabrakło znanych pań, takich jak Teresa Rosati, Agata Młynarska czy Bożena Batycka. W ten sposób zainaugurowano projekt „Polska Sieć Ambasadorów Przedsiębiorczości Kobiet”, którego celem jest promowanie i wspieranie zakładania firm przez Polki. Do grona ambasadorek przyjmowane są kobiety, które odniosły sukces, prowadząc firmę, i chcą dzielić się swoją wiedzą. Jak

32

tłumaczy organizatorka, Urszula Ciołeszyńska, prezes Fundacji Ambasada Kobiet Biznesu, mają one inspirować i pomagać innym kobietom w zakładaniu własnej działalności gospodarczej. Pomoże im też ambasada wspierana merytorycznie przez Klub Przedsiębiorców i Ekspertów przy Polskim Towarzystwie Ekonomicznym, np. doradzając w tworzeniu strategii, biznesplanu czy nawiązaniu kontaktów biznesowych. Ambicją

Fundacji jest, by co roku mogła pochwalić się powstaniem 100 nowych firm. Inauguracja projektu i wręczenie certyfikatów stu pierwszym Ambasadorkom Przedsiębiorczości Kobiet odbyło się 13 września – w rocznicę uchwalenia przez Parlament Europejski podczas polskiej prezydencji rezolucji w sprawie przedsiębiorczości kobiet w małych i średnich przedsiębiorstwach oraz w przededniu IV Kongresu Kobiet w Warszawie. Więcej: http://www.facebook.com/pages/ Sie%C4%87-Przedsi%C4%99biorczychKobiet/257389101012279?filter=2


UOKiK nagrodził

prace magisterskie

Panel o zarządzaniu podczas Kongresu

Małych i Średnich Przedsiębiorstw w Katowicach

25 września 2012 roku w Katowicach w ramach II Kongresu Małych i Średnich Przedsiębiorstw odbył się panel pt. „Zarządzanie finansami w MŚP – okiem praktyka”.

Najlepsze prace magisterskie dotyczące ochrony konkurencji i konsumentów zostały nagrodzone 15 października 2012 r. podczas ogłoszenia wyników konkursu organizowanego przez UOKiK. Do konkursu zgłoszono 36 prac. W kategorii ochrona konkurencji komisja konkursowa przyznała I miejsce (5 tys. zł brutto) Szymonowi Gołębiowskiemu, absolwentowi Wydziału Prawa, Administracji i Ekonomii Uniwersytetu Wrocławskiego za pracę „Kontrola koncentracji w sektorze elektroenergetycznym”. Zwycięskie opracowanie napisane pod kierunkiem prof. dr. hab. Leona Kieresa wyróżniało się wysokim poziomem merytorycznym. II miejsce (2 tys. zł) zajął Iwo Małobęcki z Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego za pracę „Sprzedaż wiązana i pakietowa jako potencjalne naruszenie europejskiego prawa konkurencji – ekonomiczna i prawna analiza problemu”. Promotorem pracy był dr Cezary Banasiński. Praca została także nagrodzona wyróżnieniem Stowarzyszenia Prawa Konkurencji (dodatkowo 3 tys. zł brutto). Nagrodę za III miejsce (1 tys. zł) otrzymał Piotr Sosnowski, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego za pracę „Prawo przedsiębiorstw do obrony w postępowaniu antymonopolowym przed Komisją Europejską”. Promotorem był dr Cezary Banasiński. W kategorii ochrona konsumentów przyznano tylko III miejsce (1 tys. zł) dla Ilony Fortuny, absolwentki Wydziału Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II za pracę „Ochrona konsumenta usług bankowych” napisaną pod kierunkiem dr. Michała Chajdy. Wyboru zwycięskich prac dokonała kapituła konkursu pod przewodnictwem prezes UOKiK Małgorzaty Krasnodębskiej-Tomkiel oraz wice-

prezesa Jarosława Króla. Członkami Kapituły obradującej w dziedzinie ochrony konkurencji są: Małgorzata Krasnodębska-Tomkiel (Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów) – Przewodnicząca Kapituły, Bernadeta Kasztelan-Świetlik (Kancelaria Gessel), prof. dr hab. Elżbieta Mączyńska-Ziemacka (Polskie Towarzystwo Ekonomiczne), dr Rudolf Ostrihansky (Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski), dr Dariusz Szafrański (Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Warszawski), dr Marta Sendrowicz oraz Małgorzata Szwaj ze Stowarzyszenia Prawa Konkurencji. W skład Kapituły oceniającej prace z zakresu ochrony konsumentów wchodzą: Jarosław Król (wiceprezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów) – przewodniczący Kapituły, Norbert Jeziolowicz (Związek Banków Polskich), dr Monika Namysłowska (Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Łódzki), Krzysztof Opaliński (Komitet Konferencji Przedsiębiorstw Finansowych), prof. dr hab. Jerzy Pisuliński (Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Jagielloński), Małgorzata Rothert (Miejski Rzecznik Konsumentów w Warszawie) oraz dr hab. Fryderyk Andrzej Zoll, prof. UJ (Wydział Prawa i Administracji, Uniwersytet Jagielloński). Gratulujemy laureatom i ich promotorom! Do kolejnej edycji konkursu można zgłaszać prace, które zostały obronione od 1 lipca 2012 – 15 października 2013 r. Termin nadsyłania – do 31 października 2013 roku. Więcej: http://www.uokik.gov.pl/aktualnosci. php?news_id=10051

Pomysłodawcą i moderatorem panelu był Piotr Rybicki, wiceprzewodniczący Komisji MŚP działającej przy Regionalnej Izbie Gospodarczej w Katowicach, doświadczony dyrektor finansowy w sektorze MŚP. Elżbieta Mączyńska, biorąca udział w panelu, pytana, czy firmy sektora MŚP skupiają się bardziej na zarządzaniu czy na finansach, odpowiedziała, że nie jest możliwe ani zarządzanie bez finansów, ani prowadzenie finansów bez zarządzania – te dwa zagadnienia muszą iść w parze. W panelu wzięli udział także: Rafał Krawczyk, prezes Equity Investments SA, Grzegorz Grabowicz, wiceprezes Magellan SA, Piotr Nowak – prezes Zarządu firmy Dagessa Sp. z o.o., Agnieszka Stawarz – dyrektor sprzedaży w Obszarze Klienta Biznesowego Rejestru Dłużników ERIF BIG SA i Artur Tomasik z GTL SA. Partnerem biznesowym była firma Rejestr Dłużników ERIF BIG SA.

Nagroda im. Lipińskiego dla Bogusława Czarnego Bogusław Czarny został w tym roku zwycięzcą konkursu o nagrodę im. prof. Edwarda Lipińskiego przyznawaną przez Polskie Towarzystwo Ekonomiczne za książkę wnoszącą nowe wartości do dorobku nauk ekonomicznych. Sąd konkursowy 24 września 2012 r. wyróżnił książkę pt. „Pozytywizm a sądy wartościujące w ekonomii” wydaną przez Oficynę Wydawniczą Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie w 2010 r. W pracach Sądu Konkursowego brali udział: prof. prof. S. Ryszard Domański, Bogusław Fiedor, Bożena Klimczak, Joanna Kotowicz-Jawor, Witold Kwaśnicki, Elżbieta Mączyńska, Jan Lipiński, Krzysztof Porwit, Stanisław Rudolf, Eugeniusz Rychlewski (przewodniczący), Zdzisław Sadowski, Czesław Skowronek, Andrzej Sławiński. 33


wydarzenia

Mikroprzedsiębiorca Roku 2012 Economicus 18 września 2012 roku w Sali dla Leszka Notowań warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych odbyła Czarneckiego się uroczysta gala wręczenia nagród w konkursie „Mikroprzedsiębiorca Roku 2012”.

18 września 2012 roku w Sali Notowań warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych odbyła się uroczysta gala wręczenia nagród w konkursie „Mikroprzedsiębiorca Roku 2012” organizowanym przez Fundację Kronenberga przy Citi Handlowym. Mikroprzedsiębiorcą Roku 2012 zostało wydawnictwo artystyczne Kurtiak i Ley z Koszalina, które od ponad 20 lat wydaje artystyczne książki w limitowanych nakładach. Zamawiały je m.in. Kancelarie Prezydenta i Premiera RP, Jana Pawła II i Benedykta XVI, a także głowy państw z całego świata. Firma otrzymała nagrodę główną w wysokości 40 tys. zł. Wyróżnienia (po 15tys. zł każde) otrzymały: w kategorii senior, firm założonych przed 2005 rokiem – I Niepubliczne Przedszkole Lingwistyczne „Oxford for Kids” Katarzyna Podsiadlik z miejscowości Konopiska w województwie śląskim. W kategorii start, dla mikroprzedsiębiorców zarejestrowanych od 2009 roku firma Arta Tech Paweł Horbaczewski z Wrocławia, która zajmuje się dystrybucją i produkcją czytników książek elektronicznych, tworzeniem oprogramowania do czytników, a także rozwiązań pozwalających na bezpośrednią sprzedaż lub wypożyczanie e-książek i e-prasy. W kategorii progres, firm powstałych od 2005 do końca 2008 roku największe uznanie jurorów zdobyła firma Phage Consultants Marcin Łoś z Gdańska, oferująca doradztwo w zwalczaniu i prewencji zakażeń wirusami w procesach biotechnologicznych. Kapituła konkursu przy-

Od lewej: Edward Ley, Urszula Kurtiak, Katarzyna Podsiadlik, Paweł Horbaczewski, Marcin Łoś i Krzysztof Kaczmar – prezes Fundacji Kronenberga 34

Economicusy, czyli nagrody za najlepsze książki ekonomiczno-biznesowe na polskim rynku, zostały rozdane.

Mikroprzedsiębiorcy Roku 2012: Urszula Kurtiak i Edward Ley znała również wyróżnienia dla dziewięciu najciekawszych i najbardziej dynamicznych firm. Na VIII edycję konkursu wpłynęło 215 zgłoszeń. Kapituła obradowała w składzie: Andrzej Arendarski – prezes Krajowej Izby Gospodarczej, Jerzy Bartnik – prezes Związku Rzemiosła Polskiego, prof. Andrzej Jacek Blikle – Stowarzyszenie Firm Rodzinnych, Grzegorz Galusek – dyrektor Microfinance Centre, Bożena Lublińska-Kasprzak – prezes Polskiej Agencji Rozwoju Przedsiębiorczości, prof. Elżbieta Mączyńska – prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, Andrzej Malinowski – prezydent Pracodawców Rzeczypospolitej Polskiej, Anna Skulimowska – dyrektor Biura Bankowości Bezpośredniej, Citi Handlowy, Piotr Szczepański – prezes Fundacji Wspomagania Wsi, Dariusz Żuk – prezes Akademickich Inkubatorów Przedsiębiorczości. Podczas imprezy przedstawiono wyniki badań potencjału rozwojowego polskich mikrofirm, po czym odbyła się dyskusja panelowa „Mikroprzedsiębiorczość jutra”. Ideą konkursu „Mikroprzedsiębiorca Roku” jest nagradzanie firm osiągających sukcesy, wyróżniających się na tle konkurencji, zakorzenionych w lokalnych społecznościach oraz łączących tradycję z nowoczesnością.

7 listopada 2012 r. „Dziennik Gazeta Prawna” po raz drugi nagrodził hity wydawnicze w trzech kategoriach. W kategorii wiedza ogólna na temat procesów gospodarczych i biznesowych wyróżnienia otrzymały „Gra o jutro 2. Co zrobić teraz z myślą o wnukach” braci Stefana i Andrzeja Bratkowskich oraz „Droga ważniejsza niż cel” twórcy mBanku Sławomira Lachowskiego. Wygrała biznesowa autobiografia Leszka Czarneckiego „Biznes po prostu”. Wszystkie trzy pozycje zostały wydane przez Studio Emka. W kategorii poradniki biznesowe wyróżnienia otrzymały książki: „Jak pomnażać oszczędności” Macieja Samcika (wydawnictwo Samo Sedno) oraz „Sztuka spekulacji po latach” Zenona Komara (Wydawnictwo Linia). Główna nagroda trafiła do Tomasza Budziaka, autora „Sukcesji w rodzinie biznesowej” (Poltext). Trzecia kategoria to najlepsze tłumaczenie zagranicznej książki ekonomicznej. Wyróżniono „Keynes. Powrót mistrza” (Wydawnictwo Krytyki Politycznej) i „Ekonomia dobra i zła” Tomasa Sedlacka (Studio Emka). Zwyciężył „Wielki problem drobniaków” Thomasa Sargenta i Francois Velde (Kurhaus Publishing). Uroczystość odbyła się podczas targów książki akademickiej i naukowej Academia 2012 na Politechnice Warszawskiej. Wyboru dokonała kapituła złożona ze znawców tematyki, wśród nich byli m.in.: prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego Elżbieta Mączyńska, członek zarządu NBP Małgorzata Zaleska, prezes Towarzystwa Ekonomistów Polskich i partner w PwC Ryszard Petru, prezes Stowarzyszenia Wydawców Szkół Wyższych Henryk Podolski, Adam Noga z Akademii Leona Koźmińskiego oraz redaktor naczelny miesięcznika „Książki” Piotr Dobrołęcki.


Najlepsi młodzi naukowcy oraz polscy badacze o międzynarodowej sławie otrzymali 22 listopada Elsevier-Perspektywy Research Excellence Awards 2012. Młody medyk, dr Wojciech Błogowski z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego w Szczecinie zdobył w tym roku Scopus Young Researcher Award – nagrodę dla naukowców do lat 30 zgłoszonych przez swoich opiekunów. Dr Błogowski prowadzi badania, które mają odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nerki się nie regenerują, jak to zmienić i pomóc ludziom. Jury w składzie: prof. dr hab. inż. Bogusław Smólski (przewodniczący jury), prof. dr hab. Tomasz Borecki, prof. dr hab. Robert Hołyst i prof. dr hab. med. Tadeusz Tołłoczko, nominowało także mgr inż. Karinę Kwapiszewską z Politechniki Warszawskiej w dziedzinie technologia oraz dr. Szymona Godlewskiego z Uniwersytetu Jagiellońskiego w dziedzinie fizyka i astronomia. Przyznane zostały dwie nagrody dla znakomitych polskich naukowców o międzynarodowej renomie. SciVal Best Impact Award otrzymał prof. dr hab. inż. Roman Dąbrowski, kierownik Zakładu Chemii na Wydziale Nowych Technologii Wojskowej Akademii Technicznej im. Jarosława Dą-

fot. K. Wojciewski /Perspektywy

Nagrody dla badaczy

browskiego w Warszawie, autorytet w dziedzinie syntezy i charakteryzacji ciekłych kryształów. SciVal Best Connectivity Award jury przyznało prof. dr. hab. Grzegorzowi Wrochnie, dyrektorowi Narodowego Centrum Badań Jądrowych, który prowadzi badania cząstek elementarnych w CERN. Gala wręczenia nagród odbyła się w hotelu Mercure Grand w Warszawie. Konkurs po raz piąty zorganizowali międzynarodowe wydawnictwo Elsevier B.V. i Fundacja Edukacyjna „Perspektywy”.

„Bank i Kredyt” Agata Kliber, Piotr Płuciennik oraz Joanna Bruzda zostali laureatami Konkursu o Nagrodę Prezesa NBP na najlepszy artykuł na łamach czasopisma naukowego „Bank i Kredyt”

Agata Kliber i Piotr Płuciennik

Podczas uroczystości obchodów jubileuszu XX-lecia działalności Biura Informacji Kredytowej 8 listopada 2012 r. Polskie Towarzystwo Ekonomiczne otrzymało wyróżnienie za „Promowanie idei pozytywnej historii kredytowej”. Statuetkę z rąk dr. Krzysztofa Markowskiego, prezesa BIK, odebrała profesor Elżbieta Mączyńska, prezes PTE. Imprezę w hotelu Sheraton uświetnił koncert „Dziwny Ten Świat” w wykonaniu Janusza Radka i Anny Rusowicz.

Najlepsi młodzi naukowcy i ich opiekunowie naukowi, od lewej: dr Wojciech Błogowski i prof. Teresa Starzyńska, mgr inż. Karina Kwapiszewska i prof. Zbigniew Brzózka, dr Szymon Godlewski i prof. Marek Szymoński

Najlepsze artykuły

Nagrody zostały wręczone podczas uroczystości 14 listopada 2012 r. w Warszawie. Pierwszą nagrodę, 18 000 złotych, otrzymali Agata Kliber i Piotr Płuciennik za artykuł pt. „An assessment of monetary policy effectiveness in POLONIA rate stabilization during finan-

BIK docenił PTE

Joanna Bruzda i wiceprezes NBP prof. Witold Koziński

cial crisis”. Drugą nagrodę w wysokości 12 000 złotych zdobyła Joanna Bruzda za publikację pt. „Business cycle synchronization according to wavelets – the case of Poland and the euro zone member countries”. Konkurs o Nagrodę Prezesa NBP za najlepszy artykuł opublikowany na łamach czasopisma naukowego „Bank i Kredyt” został organizowany po raz drugi. Kapituła brała pod uwagę poziom naukowy artykułów, ich nowatorstwo, znaczenie dla rozwoju wiedzy, a także sposób prezentacji wyników. Obradowała w składzie: prof. Jacek Osiewalski (przewodniczący), prof. Stanisław Gomułka, prof. Karol Lutkowski, prof. Aleksander Weron, i przyznała wyróżnienia w drugiej edycji tego konkursu.

Wieści z oddziałów

Laudacja na cześć Profesora Andruszkiewicza 29 września 2012 r. prof. Witold Andruszkiewicz, ekonomista związany z morzem, portami i handlem drogą morską, obchodził 95. urodziny. Z tej okazji Oddział PTE w Gdańsku zorganizował uroczystość na cześć Profesora. W laudacji podkreślono, że z PTE jest związany od 65 lat. W ciepłych słowach podkreślano świetną fizyczną i psychiczną kondycję Jubilata, który wciąż jest aktywny zawodowo. Wykład urodzinowy wygłosił profesor Włodzimierz Rydzkowski. Profesorowi Andruszkiewiczowi życzono 200 lat!

35


HiStoria

Ze starodruk贸w

36


„Memorjał Wydziału Prawa i Umiejętności politycznych Uniwersytetu, Towarzystwa Prawniczego i Związku Adwokatów Polskich we Lwowie w sprawie techniki ustawodawczej” przyjęty uchwałami z 26, 28 i 31 marca 1919 r. Autorem memoriału jest Juliusz Makarewicz, w pracach uczestniczyli także Maurycy Allerhand, Tadeusz Brzeski, Roman Longchamps de Berier, Kamil Stefko, Ernest Till oraz Ingacy Weinfeld. Dokument pochodzi z prywatnych zbiorów dr. Marka Porzyckiego z Katedry Polityki Gospodarczej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Cały dokument na: http://allerhand.pl/images/allerhand/pdf/publikacje%20i%20akty%20prawne%20ii%20rp/memorial.pdf 37


Kulturalnie i nauKowo

WARTO BYÆ

10 gr ud nia

Trzecia debata z cyklu „Paradoksy Futurologii roku 2050”. Tematem spotkania będzie analiza dzieła Jorgena Randersa „A Global Forecast for the Next Forty years – 2052. A Report to the Club of Rome. Commemorating the 40th anniversary of the Limits to growth”. Dyskusja odbędzie się w siedzibie PTE przy ul. Nowy Świat 49 o godz. 16.30.

Polak w świecie finansów

WARTO CZYTAÆ

Dominika Maison Wydawnictwo Naukowe PWN Cena: 49,90 zł

38

Celem książki jest bliższe przyjrzenie się pozafinansowym, a przede wszystkim psychologicznym i społecznym czynnikom wyjaśniającym zachowania ekonomiczne i determinującym określony stosunek człowieka do finansów i instytucji finansowych. Autorka szuka odpowiedzi na wiele pytań dotyczących ogólnych zachowań finansowych ludzi, a także specyficznych zachowań Polaków, które mogą nurtować zarówno laika, jak i specjalistę od finansów i zagadnień ekonomicznych. Publikacja zawiera analizę przeprowadzonych w 2009 r. na zlecenie Fundacji Kronenberga badań nad stanem wiedzy Polaków na temat kwestii finansowych oraz została uzupełniona o wyniki innych prowadzonych w latach 2009–2011 badań dotyczących postaw i zachowań finansowych Polaków. Postaw względem korzystania z usług bankowych, oszczędzania, inwestowania i zarządzania domowym budżetem.

18 -1 9 k w ie t ni a 2 0 13

nalnych Instytut Studiów Regio iellońskiego Jag u tet (ISR) Uniwersy łu zia ud ia ięc wz do za zapras encji fer kon ej w międzynarodow kultura , ość czn tni „E pt. ej naukow ości”. eżn zal e i polityka: wzajemn ęły obj m ate ron pat ie Wydarzen uk Polskie Towarzystwo Na ie Politycznych oraz Polsk z Klubem acy łpr pó Ws o stw rzy wa To encji: fer kon ce ejs Rzymskim. Mi ny 14, ów Gł nek Ry ii, lon Po Dom Kraków.

12 -1 3 cz er wc a 20 13 IV Kongres Innowacyjnej Gospodarki. Motto imprezy brzmi „Konkuruj. Mierz wysoko. Wygrywaj!”. Debata dotyczyć będzie trzech zagadnień: „Konkurencyjna edukacja”, „Konkurencyjna Polska, kreatywne miasto” oraz „Konkurencyjna gospodarka”. Kongres odbędzie się w Centrum Nauki Kopernik w Warszawie.

Mikroekonomia

Ekonomia

Paul Krugman, Robin Wells Wydawnictwo Naukowe PWN Cena: 79,90 zł

Paul A. Samuelson, William D. Nordhaus Rebis Cena: 89 zł

Mikroekonomia autorstwa światowej sławy ekonomisty i laureata Nagrody Nobla Paula Krugmana oraz Robina Wellsa to nowoczesny podręcznik akademicki do podstawowego kursu z przedmiotu. Napisany został jasnym językiem. Główny tok narracji o skomplikowanych problemach mikroekonomicznych wzbogacony został przykładami z życia codziennego. Każda część zawiera zapowiedź „czego nauczysz się w rozdziale”, krótkie podsumowanie każdej sekcji, pytania, ramki „dla dociekliwych”, przykłady „gdzie indziej na świecie”. Omówiono również problemy niepewności i ryzyka oraz ekonomiki informacji.

Najnowsze, uaktualnione i zmienione wydanie najlepszego podręcznika ekonomii wszech czasów. Zaktualizowane i diametralnie zmienione wydanie ukazuje nowe spojrzenie na całą teorię ekonomii w kontekście zmian zachodzących nieustannie, szczególnie w ostatnich latach, w światowym systemie gospodarczym. Uwzględnia m.in. takie elementy, jak: rozchwianie rynków finansowych i jego wpływ na teorię cykli koniunkturalnych, polityka publiczna skierowana przeciwko praktykom monopolistycznym, globalizacja gospodarki oraz rynków finansowych, powiązania między handlem międzynarodowym a gospodarkami narodowymi, istnienie globalnych dóbr publicznych, rola ekonomii w rozwiązywaniu problemów ochrony środowiska, zjawisko niewspółmiernego wzrostu wynagrodzeń kadr zarządzających, koszty wojen prowadzonych poza granicami państw. Szczególnie wnikliwej analizie poddano mechanizm wzrostu gospodarczego oraz funkcjonowanie gospodarki rynkowej. Lektura godna uwagi nie tylko studentów i nauczycieli akademickich, ale również pracodawców, menedżerów, pracowników i związkowców.


w towarzyStwie ProfeSora

Jan Toporowski – urodził się w Oxfordzie w Anglii w 1950 r. jako syn polskich emigrantów. Od 2004 r. jest profesorem ekonomii i finansów i dziekanem Wydziału Ekonomii Szkoły Orientalistyki i Afrykanistyki (SOAS) Uniwersytetu Londyńskiego. Specjalizuje się w problematyce kryzysów finansowych oraz myśli Michała Kaleckiego. W wolnym czasie gra na fortepianie i na skrzypcach.

Towarzystwo Ekonomiczne to dla mnie: więź z ekonomistami, którzy byli i są fundamentem mojej pracy naukowej, takimi jak: Michał Kalecki, Oskar Lange, Tadeusz Kowalik. Pieniądze zarabiam: za duże w porównaniu z młodszymi naukowcami zdolniejszymi ode mnie Największy grzech ekonomistów to: myślą, że wiedzą coś o sprawach, których nie badali Nie istnieje dla mnie dzień bez: muzyki i pracy Sukces to dla mnie: będzie nim biografia Kaleckiego Ludzie nie wiedzą o mnie, że: nie mam samochodu i prawa jazdy Jestem szefem: pracującym więcej niż ci, którzy pracują dla mnie Mógłbym zatrudnić: muzykalnych asystentów (mógłbym z nimi reaktywować kwartet smyczkowy) Nie przyjąłbym do pracy: osoby bez twórczego zacięcia Konkurencja: jest dla amerykańskich studentów, ja jej nie odczuwam Wakacje spędzam: w ciepłych krajach Irytuje mnie: snobizm życia akademickiego, hierarchiczne podejście do poważnych dyskusji, nagrody dla osób niezbyt zdolnych Do szału może mnie doprowadzić: nacjonalizm Nigdy sobie nie odmawiam: koncertu z przyjacielem skrzypkiem Internet jest: wielką zabawą Czytam: Kapuścińskiego i poezję Oglądam: nie oglądam telewizji Ulubiony gadżet: fortepian Gdybym nie był tym, kim jestem, mógłbym być: dziennikarzem finansowym Gdyby to ode mnie zależało: wszystkim na świecie dałbym podwyżkę, a przy okazji zlikwidował problem zadłużenia Najdziwniejsza rzecz, jaką mam, to: książki z autografem Keynesa i parasol Kaleckiego

39


Wybrane publikacje

Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego NOWOŚĆ!

Julio Lopez G., Michael Assous

Michał Kalecki

W niniejszej książce przedstawiono życie i twórczość wyjątkowego polskiego ekonomisty, Michała Kaleckiego. Zawiera ona omówienie Kaleckiego teorii gospodarki kapitalistycznej, a także jest to dobrze przemyślany przewodnik po jego pracach, łącznie z ważnymi publikacjami na temat ekonomii krajów słabo rozwiniętych. Koncepcje Kaleckiego zyskały szerokie międzynarodowe uznanie w okresie, kiedy w krajobrazie ekonomicznym dominował keynesizm. Na początku lat 30. Kalecki przewidział wiele aspektów zasady efektywnego popytu, którą później wyłożył w Ogólnej teorii zatrudnienia, procentu i pieniądza John Maynard Keynes. E-BOOK

NOWOŚĆ!

John Kenneth Galbraith

Godne społeczeństwo Niewiele jest książek dotyczących problematyki ekonomicznej, które z upływem czasu nie tylko nie tracą na aktualności, lecz przeciwnie, zyskują. Do takich wielce fascynujących prac należy Godne społeczeństwo. Program troski o ludzkość autorstwa Johna Kennetha Galbraitha. Pokazuje ona prawdę nie tylko o gospodarce, ale po części także o nas samych. E-BOOK

Ludwik Erhard

Dobrobyt dla wszystkich

Książka Ludwiga Erharda dotyczy polityki kształtowania ustroju społeczno-gospodarczego i fundamentalnych jego podstaw, w tym przede wszystkim wolności gospodarczej i konkurencji. Przekazujemy tę książkę czytelnikom w przekonaniu, że przyczyni się ona do pogłębienia wiedzy na temat polityki kształtowania ustroju społeczno-gospodarczego i przyjętego w Konstytucji Rzeczypospolitej Polski modelu społecznej gospodarki rynkowej. E-BOOK

Christopher A. Pissarides

Teoria bezrobocia w stanie równowagi Wkład Pissaridesa do najnowszych osiągnięć ekonomii pracy trudno przecenić. Jego teksty – szczególnie te dotyczące teorii poszukiwań – należą do pozycji wyznaczających kierunki rozwoju ekonomii. Książka Teoria bezrobocia w stanie równowagi nie tylko prezentuje dokonania ostatnich lat w ekonomii pracy, lecz jest ich twórczym uogólnieniem. Książkę powinni przeczytać wszyscy, którzy chcą, opierając się na dobrych podstawach, formułować opinie na temat rynku pracy. E-BOOK

www.ksiazkiekonomiczne.pl DOSTĘPNE RÓWNIEŻ W WERSJACH ELEKTRONICZNYCH! 40

Biuletyn 5/2012  

Biuletyn 5/2012