Issuu on Google+

Trudny Edyp czyli o rozwoju psychoseksualnym dzieci wychowujących się w domach dziecka. Sylwia Zaremba Ośrodek Psychoterapii Mały Książę Streszczenie Kompleks Edypa wywodzący się z teorii Freuda jest doskonale znany nie tylko psychologom i terapeutom ale również rodzicom. Niemal każdy słyszał o tym, że chłopiec zakochuje się w swojej matce, podejmuje rywalizację z ojcem, jednak z lęku przed karą i utratą miłości ojca wycofuje się. Następnie chłopiec identyfikując się z nim, buduje swoje poczucie męskości. Analogicznie przebiega to u dziewczynki (S.Freud,1999, Tyson i Tyson 1990) Ale jak wygląda Edyp u dzieci wychowujących się poza domem czyli w placówkach opiekuńczo – wychowawczych czy rodzinnych domach dziecka: dzieci które rosną i dojrzewają w grupie obcych i bliskich jednocześnie, dzieci, które lękając się więzi, wiążą się i kolejny raz tracą relacje. Jak przeżywają swoją seksualność, jak ją realizują, z kim rozwiązują swoje edypalne konflikty? Jak przebiega kształtowanie się tożsamości psychoseksualnej? Jakie trudności i przeszkody oraz jakie szanse mogą ich spotkać na tej trudnej ale i fascynującej drodze ku dojrzałej seksualności? Na te i inne pytania spróbuję odpowiedzieć w swoim artykule posiłkując się przykładami z życia, literaturą i własnymi refleksjami.

Zgodnie z teorią Freuda w wieku ok. 3-6 lat dzieci przechodzą fazę edypalną czyli czas kiedy doświadczają siebie w trójkącie, zakochują się w rodzicu płci przeciwnej a drugiego rodzica przeżywają jak rywala i obiekt zakazujący, z którym najpierw walczą a potem się identyfikują. Pytanie, na które spróbuję odpowiedzieć w tym artykule to: jak przeżywana jest faza edypalna przez dzieci wychowujące się w placówkach opiekuńczo – wychowawczych oraz jak te doświadczenia wpływają na dalszy rozwój ich seksualności.


Fazę edypalną charakteryzują dwa podstawowe elementy: prymat genitalności oraz prymat trójkąta. Prymat genitalności polega na tym, że dziecko poznawczo i emocjonalnie koncentruje się na swoich genitaliach: dotyka je i bada, fantazjuje oraz zadaje przeróżne pytania, podgląduje inne dzieci i dorosłych próbując np. dowiedzieć się czym tak naprawdę sika dziewczynka lub co takiego wystającego ma mój brat czego nie mam ja. Prymat trójkąta (w kontraście do prymatu diady we wcześniejszych etapach) polega na tym, że na relacyjną scenę w życiu dziecka wkracza trzeci obiekt (zazwyczaj jest to ojciec). Zaczynają rozgrywać się trójkątne dylematy, jeden rodzic staje się obiektem pragnień, drugi zaś obiektem karzącym i zakazującym: chłopiec zakochuje się w mamie, rywalizuje z ojcem, z czasem obok rywalizacji pojawia się proces identyfikacji, dziewczynka – odwrotnie – zakochuje się w ojcu, pragnie być jego księżniczką, jednocześnie zakłada buty mamy i próbuje malować usta, wchodząc w ten sposób w proces identyfikacji. Należy zauważyć, że obserwujemy także tzw. Edypa odwróconego, kiedy dziecko kieruje pragnienia do rodzica tej samej płci, drugi rodzic staje się wówczas obiektem rywalizacji (Tyson, 1990). Zazwyczaj te dwa prymaty (genitalności i trójkąta) nachodzą na siebie i ich równowaga daje szansę na prawidłowy rozwój psychoseksualny. Dominacja któregoś z nich stanowi ryzyko dla rozwoju seksualności

i

rozszczepienia

relacyjności

od

popędowości

lub

dominowanie/zminimalizowanie jednej z nich. Najkorzystniej i najbezpieczniej jest, kiedy dziecko realizuje swoją edypalność w bliskich relacjach z matką i ojcem (czasem włączając w to również rodzeństwo czy dziadków). Dla prawidłowego rozwoju psychoseksualnego istotne jest doświadczenie przez dziecko odpowiedniej dawki tzw. triumfu edypalnego i klęski edypalnej. Można powiedzieć, że należy tu zadbać o złoty środek (jak to najczęściej bywa). Dziecko przeżywa przyjemność z bycia w bliskości z rodzicem, radość z bycia chłopcem/dziewczynką, celebrowanie jego płciowości przez rodziców. Na przykład dziewczynka bawi się na kolanach ojca, jest chwalona przez niego, że ładnie wygląda, że jest jego księżniczką, ale jednocześnie doświadcza tego, że to mama jest królową, czyli nie dochodzi do sytuacji koalicji córki z ojcem przeciwko matce czy nadmiernej bliskości ojciec – córka z wyłączeniem matki. Chłopiec jest celebrowany w swojej męskości przez matkę („jesteś bardzo silny i dzielny kiedy bronisz swojej siostry”) ale dzięki postawie rodziców czuje i wie, że to tata jest silniejszy i ma więcej do powiedzenia w domu i że to tata śpi z mamą w łóżku a nie on. Coraz częściej zdarza się że edypalność realizowana jest w bardziej skomplikowany sposób (np. w sytuacji rozwodu, nowych związków rodziców, samotnego rodzicielstwa czy w przypadku homoseksualności rodzica). Istnieją też bardzo ciekawe hipotezy dotyczące przeżywania dylematów fazy genitalnej przez chłopca, u którego


dominują pragnienia homoseksualne (czyli do ojca). W skrócie można powiedzieć że ile ludzi, tyle odcieni i barw edypalności. W swoim artykule chciałabym zająć się specyficznym (i niespecyficznym zarazem) ale na pewno skomplikowanym przeżywaniem edypalności przez wychowanków domów dziecka. 1. Genitalność czyli czerpanie przyjemności z ciała. Genitalność często realizowana jest w grupie, w sposób rozhamowany. Dzieciom w sposób stały towarzyszą inne dzieci (młodsze, starsze, rówieśnicy) co wiąże się miedzy innymi z bogatą stymulacją doznań cielesnych np. poprzez zabawy, towarzyszenie sobie przy kąpiel, noszenie na rękach, siadanie na kolanach, poklepywanie, łapanie się i dotykanie. Dom daje więcej przestrzeni do takich zachowań niż szkoła, zwłaszcza kiedy jest to dom, w którym nie ma tak wyraźnego tabu kazirodczego. Ponadto przyjemność związana z pielęgnacją ciała (np. przy treningu czystości, kąpieli czy np. problemach ze stulejką u chłopców) często wiąże się z kontaktem z różnymi dorosłymi (zmieniające się dyżury wychowawców i opiekunów w związku ze zmianową pracą, fluktuacja pracowników). Z drugiej strony dzieci rzadziej lub wcale nie doświadczają bliskości i przyjemności cielesnej opierającej się na więzi, intymności (np. uściski i całuski z rodzicami, zabawy w łóżku nad ranem). To co w rodzinie naturalne i automatyczne w placówce staje się obarczone tabu. Bliskość fizyczna z wychowawcą staje się albo wymuszona albo obarczona lękiem czy dylematami o granice. Mały chłopiec lub dziewczynka potrzebuje bliskości cielesnej z opiekuńczym dorosłym, nie otrzymuje jej i karmi się substytutem, który może otrzymać od innych wychowanków. Potrzebuje i domaga się celebrowania jego genitalności a nie otrzymując tego (tak jak można to otrzymać tylko od rodzica) szuka tego w innych relacjach lub w relacji z samym sobą np. poprzez nasiloną masturbację, obnażanie się, moczenie nocne. Podsumowując, istnieje ryzyko, że dziecko doświadczając edypalności w placówce nauczy się, że cielesność i przyjemność z ciała może być realizowana w sposób rozhamowany, łamiący granice, z różnymi osobami, poza więzią i bliskością albo że nie ma na nią miejsca, bo jest zakazana. Stanowi to ryzyko rozhamowania w sferze seksualnej z jednocześnie nieustającym poczuciem niespełnienia i nienasycenia. 2. Wielość trójkątów edypalnych, czyli z kim wychowankowie rywalizują i w kim się zakochują? - realni rodzice biologiczni


Wychowankowie placówek opiekuńczo – wychowawczych w różnym stopniu utrzymują kontakty z rodzicami. Mogą to być sporadyczne spotkania lub rozmowy telefoniczne, może to być stały kontakt i spędzanie w domu dni wolnych od nauki. Spotykamy również takie sytuacje, kiedy dziecko nie posiadając stałej relacji i kontaktu z rodzicami biologicznymi może ich znać i pamiętać. Dzieci tęsknią, idealizują, poszukują ale też złoszczą się, mszczą i karzą rodziców w swoich fantazjach. Rzadziej zdarza się, że dzieci nie pamiętają swoich rodziców (którzy odeszli, zmarli, przebywają w Zakładzie Karnym lub mają zakaz styczności wydany przez Sąd) Wówczas pozostaje im budowanie relacji w fantazjach (świadomych i nieświadomych). Niezależnie od realnej sytuacji dziewczynka kierując pragnienia do ojca a chłopiec do matki bywają okrutnie karani przez otaczającą ich grupę dzieci (przez wyzwiska, śmiech, kąśliwe uwagi) jak również przez dorosłych, którzy, często nieświadomie, w swoich wypowiedziach wyrażają dezaprobatę, złość, politowanie czy wrogość do rodziców dziecka. Chłopiec lub dziewczynka doświadczają zawstydzenia a nawet upokorzenia w swoich pragnieniach (bliskości z jednym rodzicem czy identyfikacji z drugim) zanim zdążą one być spełnione bądź sfrustrowane. Otoczenie staje się więc ekwiwalentem karzącego rodzica, zakazującego bliskości z rodzicem – obiektem pragnień. Drugi aspekt konfliktu edypalnego realizowanego z rodzicami biologicznymi to często bolesne doświadczenie bliskości rodziców jako takiej, do której dziecko nie ma żadnego dostępu. Zostało niejako wyrzucone poza trójkąt a rodzice pozostali w intensywnej i intymnej diadzie. Jest to dramatyczna klęska edypalna, w której dziecko doświadcza siebie jako nieprzynależącego nie tylko do sypialni rodziców (jak to jest w zdrowym rozwoju kompleksu Edypa) ale do ich całego domu/życia. Można postawić hipotezę, że takie doświadczenie może prowadzić do wycofania z potrzeb seksualnych, przeżywanie ich jako upokarzające, brudne, skażone, niepotrzebne. - z opiekunami i wychowawcami Dzieci wychowujące się w placówce, w sposób oczywisty (choć czasem niewidoczny gołym okiem) przywiązują się do swoich wychowawców, często kierując do nich przeróżne, świadome i nieświadome, nazwane i nienazwane pragnienia. Wychowawca, który wywołuje w kilkuletniej dziewczynce fascynacje, pragnienia czy zakochanie staje się obiektem edypalnych westchnień. Ten sam wychowawca nie pozwala sobie jednak na bliskość z dziewczynką z rożnych

(emocjonalnych, socjologicznych, zawodowych) powodów. Po

pierwsze bliskość fizyczna wychowawcy z wychowankiem nie jest tak naturalna i spragniona


z obu stron jak w relacji rodzica z dzieckiem. Po drugie wiąże się z lękami przed złamaniem granic czy podejrzeniami o nadużycie. Po trzecie ogrom spraw codziennych i praktycznych zadań zawodowych a

z drugiej strony prywatne i rodzinne sprawy opiekuna tworzą

dodatkowe ograniczenia. Wychowawca często więc nie odpowiada na pragnienia dziecka Dziecko czuje się odrzucone i po raz kolejny doświadcza dramatycznej klęski edypalnej, przeżywa zawstydzenie i upokorzenie za swoje pragnienia, na których zostaje przyłapane. Jako przykład można podać sytuację kiedy 7-letnia dziewczynka, często łamiąca granice w bliskości fizycznej (czyli np. masturbująca się na kolanie dorosłego) próbuje przytulić się do swojego wychowawcy – obejmując go w pasie. Ten jednak odruchowo odsuwa ją od siebie, przeżywając jej zachowanie jako naruszające jego granice. Takie schematy doświadczeń mogą rodzić w dziecku przekonanie, że jego pragnienia nigdy nie zostaną zrealizowane. Nie warto więc angażować się w bliską więź. Istnieje też alternatywne ryzyko: że dziecko doświadczy triumfu edypalnego, w sytuacji kiedy wychowawca wiąże się z jednym z wychowanków/wychowanek, przygarniając je emocjonalnie do siebie. Dziecko doświadcza swojej wyjątkowości na tle grupy oraz wygranej w rywalizacji o względy, sympatię, uwagę opiekuna. Istnieje tu ryzyko realnego przekroczenia granic (np. nadużyć), jak również dylematy, gdzie te granice powinny być postawione (np. czy mogę zaprosić wychowankę do domu lub pójść z nią na lody).

Wydaje się, że dzieci spragnione miłości i uwagi a

jednocześnie prowokujące do różnych zachowań mogą uruchomić lawinę niekontrolowanych uczuć (zarówno z kręgu miłości jak i wrogości). Istotna jest tu uważność wychowawcy i troska o zasady i granice. Triumf edypalny, kiedy wychowawca zaprasza wychowanka do domu budzi wściekłość i cierpienie innych dzieci, które nie są zaproszone do „sypialni rodzica”.

Wychowanek lub wychowanka czuje lęk, że zostanie ukarany/a za swoją

wyjątkową relację z opiekunem, grupa staje się więc obiektem karzącym. Dziecko realizuje swoje pragnienia edypalne, jednocześnie przeżywając za to poczucie winy i lęk przed zemstą zazdrosnej grupy. - z grupą rówieśniczą Dziecko kieruje swoje pragnienia do grupy (rówieśników lub starszych wychowanków). Jest to sprzyjające ze względu na ich stałą dostępność, często – atrakcyjność dla młodszego dziecka oraz deficyt indywidualnej relacji z dorosłym. Możemy wyobrazić sobie np. 5 – letniego chłopca, który zaintrygowany genitalnością pokazuje swojego penisa starszym kolegom i prosi aby oni pokazali swojego. Istnieje ryzyko, że rozbudzeni nastolatkowie zareagują na tę propozycję i zaspokoją ciekawość młodszego kolegi, czasem nawet


zachęcając go do zachowań seksualnych. Można też wyobrazić sobie mniej jaskrawe przykłady: czyli np. 4-letnia dziewczynka która co wieczór wybiera, która ze starszych koleżanek pomoże jej przy kąpieli. Pojawia się więc ryzyko przestymulowania edypalnego: łamania granic, nadmiernego pobudzenia oraz braku tabu (np. kazirodczego) i braku postaci karzącej – zakazującej. W związku z mnogością obiektów, z którymi dziecko realizuje swoje pragnienia – występuje rozhamowanie oraz brak intymności i bliskości przy doświadczaniu pierwszych dziecięcych uniesień. Pewna doza zakazów, tabu i lęku przed karą w rozwoju seksualności jest potrzebna. Tutaj ważna jest rola wychowawców jako obiektów zakazujących. Ich reakcja na bliskość, eksperymenty, zabawy pomiędzy wychowankami powinna pomieszczać w sobie trochę przyzwolenia i zrozumienia ale również kontroli i zakazu (np. „możecie posiedzieć wieczorem w jednym pokoju ale każdy zasypia w swoim łóżku”). Zaangażowanie i uważność wychowawcy a także troska odgórna (np. tworzenie małych grup, opartych na rodzinnej więzi, minimalizowanie ilości dzieci pozostających pod opieką jednego wychowawcy) daje szansę na to aby sytuacje przestymulowania zdarzały się jak najrzadziej. 3. Konsekwencje dramatów edypalnych Wychowankowie wchodząc w okres dorastania jak wszyscy nastolatkowie doświadczają napływu pragnień seksualnych i relacyjnych. Często jednak przeżywają lęk przed odrzuceniem, upokorzeniem i zawstydzeniem (np. wyobrażają sobie, że kiedy ich sympatia dowie się o miejscu, gdzie się wychowują lub o ich doświadczeniach to zostaną porzuceni). Często pod pozorami niezależności, pewności siebie czy „cwaniactwa” kryje się lęk i paraliżujące poczucie niższości. Odzywają się tu między innymi klęski edypalne, w których dziecko doświadczyło że jego ciało i pragnienia nie są przyjmowane z aprobatą, czułością. Miedzy innymi z tego powodu często dzieje się tak, że wychowankowie budują swoje pierwsze (i nie tylko) związki z innymi wychowankami, tzn. nie wychodzą poza obręb swojej „instytucjonalnej rodziny” Tu czują się bezpiecznie, swobodnie, wartościowo. W pewnym stopniu jest to łamanie tabu kazirodztwa, wychowankowie są bowiem dla siebie symbolicznym rodzeństwem. Należy zachęcać ich do tego, aby pokonując różne lęki budowali relacje poza placówką (koleżeńskie, przyjacielskie i miłosne). Druga wersja rozwoju psychoseksualnego młodzieży dorastającej w placówkach to rozhamowanie libidinalne przy zahamowaniu relacyjnym. Obserwujemy to wówczas kiedy młodzi ludzie wcześnie rozpoczynają swoją aktywność seksualną, nawiązują intymne relacje z różnymi osobami (rówieśnikami, starszymi, młodszymi) spoza placówki. Jednocześnie bronią się


przed emocjonalną zależnością – boją się zranienia, odrzucenia lub reagując obojętnością nieświadomie karzą różne osoby za własne dotychczasowe cierpienia lub „zmuszają” do przeżywania tego co oni, czyli chłodu, dystansu, obojętności, czasem wrogości. Trzecia wersja przebiega odwrotnie tzn. obserwujemy zahamowanie libidinalne przy rozhamowaniu relacyjnym. Młody chłopak lub młoda dziewczyna angażuje się bardzo silnie w relację miłosną, która często ma charakter diadyczny (jesteśmy tylko my dwoje, reszta świata nie istnieje). Partner/partnerka staje się symbolicznym rodzicem, obiektem dającym poczucie bezpieczeństwa, więzi, opieki. W takich relacjach aktywność seksualna nie występuje, jest mało istotnym elementem, bądź jest używana jako gwarancja zatrzymania przy sobie bliskiej osoby. Można to rozumieć jako wyraz deficytu relacji, diady matka – dziecko w pierwszych dwóch latach życia i nieukojonej tęsknoty za nią. Jest to deficyt i tęsknota, które nie pozwoliły dziecku wejść na kolejny etap rozwoju, jakim jest faza edypalna – czyli seksualność, genitalność i trójkątność w relacjach. Młody człowiek w rozwoju emocjonalnym pozostaje na etapie pragnienia posiadania wyjątkowej, symbiotycznej, idealnej relacji. Co jest sprzyjające dla prawidłowego rozwoju psychoseksualnego? Biorąc

pod

uwagę

powyższe

rozważania

dotyczące

rozwoju

psychoseksualnego

wychowanków domów dziecka można wysnuć kilka wniosków, jakie warunki, realizowane w ramach placówki, byłyby sprzyjające dla młodych ludzi - długoterminowa i stabilna więź z wychowawcą, który pozwala na pewien poziom bliskości ale nie łamie granic – daje to możliwość realizacji pewnej dozy pragnień, ale bez przeżycia triumfu edypalnego - podtrzymywanie więzi z rodzicami bądź budowanie relacji z rodziną zaprzyjaźnioną – daje to możliwość doświadczania dorosłego w zwykłych codziennych sytuacjach (np. opiekun w piżamie szykujący się do snu) - stabilna grupa rówieśnicza i troska o wewnętrzne granice (własny pokój, własne łóżko, samodzielna kąpiel). Ta zasada chroni przed przestymulowaniem edypalnym, czyli nadmiarem bodźców o charakterze seksualnym i nie tylko, które dla delikatnej psychiki dziecka są niemożliwe lub trudne do zintegrowania - obecność zarówno wychowawców mężczyzn jak i kobiet (jako obiektów identyfikacji, obiektów pragnień, obiektów rywalizacji)


- tabu i granice w podsystemach Wychowawcy – Wychowankowie – kształtuje to w dziecku ciekawość i zdolność do fantazjowaniu („np. ciekawe, o czym tam oni rozmawiają za tymi drzwiami, kiedy nie pozwalają nam wchodzić”) natomiast poczucie zakazu (podobnie jak zakaz uczestniczenia w aktywności seksualnej rodziców) budzi ekscytację i lęk jednocześnie, co jest ważną składową w rozwoju seksualności. Zachęcam, aby powyższe rozważania potraktować jako inspirację do pracy z dziećmi i młodzieżą, kadrą pedagogiczną a także jako wstęp do badań i dalszych obserwacji. Moje refleksje oparte są głównie na współpracy z różnymi placówkami opiekuńczo – wychowawczymi oraz na pracy terapeutycznej z dziećmi i młodzieżą. Aby je zweryfikować warto podjąć rzetelną pracę badawczą. PIŚMMIENICTWO Freud, S. (1997) Poza zasada przyjemności Warszawa: Wydanie Naukowe PWN; 1997 Freud, S. (2009) Dwie nerwice dziecięce. Warszawa: Wydawnictwo KR Freud, S. (1999) Życie seksualne. Warszawa: Wydawnictwo KR Jacobs, M. (2006) Zygmunt Freud, Twórcy psychoterapii psychoanaliza. Gdańsk: GWP Edgcumbe, R. (2007) Anna Freud, Twórcy psychoterapii psychoanaliza. Gdańsk: GWP Bettelheim, B. (1989) Rany symboliczne, Rytuały inicjacji i zazdrości męskiej. Warszawa: CZYTELNIK Saint – Pierre, F. i Viau M.F. Seksualność dziecka. Co każdy rodzic wiedzieć powinien. Warszawa: Klub dla ciebie Tyson,P. i Tyson R.L. (1990) Psychoanalytic theories of development, Press: Yale University



Trudny Edyp czyli o rozwoju psychoseksualnym dzieci wychowujących się w domach dziecka.