__MAIN_TEXT__

Page 7

Oto wspomnienie Ireny z rozmów z rodzicami na temat przechowywania Żydów w czasie wojny: „Rodzice moi, Antoni Sokólski (19.V.1914 – 4.X.2008) Ryszard Sokólski przy krzyżu postawionym przez ojca i Amelia Sokólw miejscu rodzinnego domu. ska (22.IV.1921 Mierestki 2011 r. – 2.X.2009) mieszkali na z wojska wrócił w 1938 r. Wtedy ożenił kolonii Mierestki pod Grądami. Za się z Amelią z domu Klimowicz. We domem był las, z którego przyszły wrześniu 1939 r. walczył w szeregach do rodziców dwie rodziny żydowskie, pułku grodzieńskiego. Do końca woj- które moi rodzice przyjęli. W dzień ny Sokólscy mieszkali w Mierestkach, przebywali w kryjówce, a nocami wywtedy urodziły im się dzieci (Ryszard i chodzili i mogli przebywać w domu. Irena). Po wojnie znaleźli swoje miej- Było to możliwe, ponieważ rodzice sce w Łebie. Do dziś są szanowanymi mieli psa, który inaczej szczekał na sąobywatelami tego miasta. Antoni So- siadów, inaczej na Niemców a inaczej kólski bardzo lubił odwiedzać Mierest- na bandy czy partyzantów. (Rodzice ki, swoją ojcowiznę, rodzinne siedlisko rozróżniali bandy od partyzantów). i otaczający je las. Wiele lat po wojnie, Pies ostrzegał ich na 5 minut przed ten człowiek o duszy poety, postawi tu najściem, tak, że można było przygopamiątkowy krzyż z napisem: „Kłońmy tować się na przyjęcie obcych. się krzyżom zwalonym, srebrnej daTatuś opowiadał, że kiedyś wpadli lekości, dalekiej przeszłości. Za Bożą Niemcy i szukali wszędzie Żydów. Na opiekę w latach wojny i okupacji dzięki szczęście dla wszystkich nie znaleźli Ci Panie. A. Sokólski”. Widzimy jak ich. Po wojnie, nie wiem w jaki sposób, to miejsce było mu drogie, jak wiele wydało się, że rodzice przechowywali wiązało się z nim wspomnień. Warto Żydów i zaczęły nachodzić ich różne zastanowić się, dlaczego opuścił je bandy. … Kiedyś zapytałam mamę, w 1945 roku? Córka, Irena domyśla czy nie bała się o swoje życie. Mama się tylko, dlaczego wyjechali, bo rodzi- powiedziała, że się bała, ale jedna ce nigdy o tym nie mówili. z Żydówek zaklinała ją na głowę swoPani Irena przesłała mi swoje ich dzieci. Mama bojąc się o los mowspomnienia, stare zdjęcia i dwa jego brata i mnie zdecydowała się ich listy (spośród wielu), które jej matka przyjąć (tym bardziej, że wśród nich otrzymała po wojnie od mieszkającej była młoda dziewczyna, która miała w Boliwii, ocalonej Ireny Winer. Pani na imię tak jak ja Irena). Po wyjściu Winer pisze w nich o codziennych z kryjówki u rodziców Żydzi doczekali sprawach, rodzinie i pracy, troskach wyzwolenia (sierpień 1944 r. K.B.) i radościach życia codziennego. chroniąc się w lesie. Rodzina Ireny Wspomina dzieci państwa Sokól- wyjechała z Polski do Boliwii, gdzie skich, które w 1944 roku miały po założyła fabrykę swetrów. Więź z tą 2 i 4 lata. Odnosi się wrażenie, że Ireną trwała chyba do 1953 lub 54 r. utrzymywanie tej korespondencji było …Co stało się z drugą uratowaną rodla niej bardzo ważne. dziną nie wiem, ale mama mówiła, że

widziała tą drugą Żydówkę po wojnie w Białymstoku. Cała ta sprawa jest już dla mnie prehistorią. Historia skończyła się wraz ze śmiercią rodziców, którzy byli wspaniałymi, uczciwymi ludźmi przez całe swoje życie” Informacje, dokumenty i zdjęcia uzyskane od Ryszarda i Ireny przesłałem do instytutu Yad Vashem w Jerozolimie. 29 grudnia otrzymałem z Instytutu wiadomość, że 11 października 2011 roku Antoniemu i Amelii Sokólskim został przyznany tytuł „Sprawiedliwych wśród Narodów Świata” za pomoc, którą okazali Żydom z narażeniem własnego i swoich bliskich życia w czasie okupacji hitlerowskiej, podczas II wojny światowej. Medal i dyplom będą wręczone najbliższej rodzinie „Sprawiedliwych” podczas uroczystej ceremonii, a imiona i nazwiska osób odznaczonych zostaną wyryte na „Ścianie Honorów”, która znajduje się w Yad Vashem, w Jerozolimie. Krzysztof Bagiński

Od redakcji: Amelię i Antoniego Sokólskich wypatrzyłam na wykazie Polaków Sprawiedliwych wśród Narodów Świata opublikowanym w marcowym wydaniu tygodnika „Uważam Rze”. Dwukrotnie pytałam Pana Ryszarda Sokólskiego o tę historie rodzinną. Pan Rysiek niechętny był nadawaniu rozgłosu sprawie, ale gdy powołałam się na wyżej wspomnianą publikację, a także nawiązany kontakt z Knyszyńskim Towarzystwem Regionalnym, którego wiceprezes współpracował z Instytutem Yad Vashem w sprawie Sokólskich, to zgodził się na przedstawienie historii łebianom. Historię opisał sam Krzysztof Bagiński, wspomniany wiceprezes Knyszyńskiego Towarzystwa Regionalnego, a jednocześnie zastępca burmistrza Knyszyna i redaktor naczelny miesięcznika „Nowy Goniec Knyszyński” . Autor zgodził się, aby artykuł został opublikowany w „Ichtys”, za co serdecznie Jemu dziękuję. Maria Konkol 

Profile for Ichtys

Ichtys 78  

Ichtys 78  

Advertisement