Page 1

Miesiecznik Parafii Wniebowzięcia NMP w Łebie

www.ichtys.net

011 Grudzień nr 

Zdrowych, radosnych oraz błogosławionych Świąt Narodzenia Pańskiego, pełnych miłości i pokoju wszystkim czytelnikom Ichtys życzy Redakcja


Idą pasterze patrząc na bajery… Idą pasterze patrząc na bajery martwe Gazety podarte. Foldery nieszczere Przyjaźnie niewyraźne. Piwo, co otwiera Ktoś, zapatrzony martwo w światłość komputera Opłatki – gadu, gadu. Spotkania bez śladu Ślisko na twardym dysku. Lecz jest zapisane Dziwne zjawisko: Jesteśmy tak blisko Już prawie mamy. Czego dotykamy? Narodzenia- płomienia Czy tylko reklamy Ale wielu z nas wierzy, że nie sztuczny ogień Jest Gwiazdą, co prowadzi. Bo za chwilkę zgaśnie Więc wędrują szukając – gdzie Dziecko, co Bogiem Jest. Siebie niezakłamanych, tam odnajdą właśnie. Ernest Bryll




Kilka Myśli Proboszcza

Przeżywamy piękny czas Adwentu, który przypomina nam o dobrym i godnym przygotowaniu się na święta Narodzenia Pańskiego. Kiedy sięgamy pamięcią wstecz, przypominamy sobie te cudowne chwile, gdy przychodziliśmy na roraty, do ciemnego kościoła, który oświetlały tylko słabe światełka naszych lampionów. Od zawsze adwent kojarzy się nam z niecierpliwym oczekiwaniem na te najcudowniejsze w ciągu roku święta. Ten czas oczekiwania trwa przez całe nasze życie, ale powinniśmy postawić sobie pytanie: czy jest on piękny? Wspaniale jeśli mamy jasno określony cel, do którego uparcie zmierzamy i wiemy, że chcemy go za wszelką cenę osiągnąć. Taką postawą charakteryzują się dzieci. Mają być święta! I może dlatego, z dużo większym zaangażowaniem, niż ich rodzice, uczęszczają na roraty. Czy człowiek dorosły ma jasno określony cel? Myślę, że tak! Szkoda tylko, że mając ten cel, niby tak ugruntowany i ważny, bardzo szybko zniechęcamy się w drodze do jego osiągnięcia, poddając się różnym wpływom, sugestiom bądź nieprzemyślanym i narzuconym ideom. Na drodze naszego życia pojawia się Pan Bóg, który mocno interesuje się nami i bardzo chce nam pomóc, byśmy nie zniechęcali się w naszej wędrówce, kierując do nas Słowo, które stało się Ciałem. Jednakże bardzo często to jego Słowo nie trafia do nas, bo nasze serca są niestety pozamykane, a uszy nasze głuche na dobro, które płynie od Wcielonego Słowa. Jak wiele znaków daje nam Pan Bóg. Wystarczy otworzyć swoje oczy, a najlepiej serce, jak czytamy w powieści Antoine, a de Saint – Exupery,ego pt. Mały książę „…Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze niewidzialne jest dla oczu…”. Cóż zatem może-

my zobaczyć dzisiaj wokół nas? Oczyma dostrzegamy szarość dnia, opustoszałe miasto, a teraz- przystrojone świecidełkami ulice, może bardziej zabieganych w przedświątecznym gwarze ludzi, słyszymy wiejący intensywniej lub mniej intensywnie wiatr. A co możemy zobaczyć sercem ? Czy da się to opisać? Czyż można zobaczyć jeszcze więcej, a może zupełnie nic? Każdy ma swój adwent, swój czas przygotowania, który może okazać się bardzo owocny, lub bezpowrotnie stracony. Za chwilę tak bardzo oczekiwany czas Bożego Narodzenia, jakże ciepły, rodzinny, pełen dobroci. Wielu z tęsknotą czeka na powrót swoich bliskich, którzy pracują gdzieś daleko. Dzieci na ojca lub matkę, żona na męża, mąż na żonę, bo takie jest prawo miłości i bliskości. Czy Chrystus, który już przyszedł, a który po raz kolejny objawia się w tajemnicy narodzenia, jest postacią mojej tęsknoty? Czy tęsknimy za Bogiem, czy oczekujemy przebaczenia, miłości i nadziei? Może trudno zatęsknić nam za kimś, kto objawia się jako postać mojej wiary, a jednak „Słowo stało się ciałem i zamieszkało pośród nas”. Oto radość naszego świętowania. Przed nami jeszcze kilka dni adwentu. Może warto przez ten czas uzmysłowić sobie: jaki jest Bóg mojej tęsknoty? Czy za Nim tęsknię? A może uczynić Go na nowo Bogiem, który zapełni moje życie nadzieją i zaangażowaniem, w oczekiwaniu na powtórne przyjście w domu, któremu na

imię Kościół? Ile trudu i wysiłku wkładamy, by nasz dom rodzinny był piękny, ciepły , schludny i miły. Czy nie chcemy, by takim był nasz dom, którego Gospodarzem jest Jezus Chrystus ,na którego przyjście czekamy? Kościół jest naszym domem. Mogę zrobić wszystko, by poczuć się w nim jak u siebie, skoro Boga nazywam Ojcem, a On daje radość, pokój i rodzinne ciepło. Te słowa niech będą jednocześnie życzeniem na nadchodzące święta Narodzenia Pańskiego. Obyśmy wszyscy zatęsknili za Domem ,w którym obecny jest Chrystus niosący szczęście, pokój, radość i miłość. Uczyńmy Kościół na nowo naszym domem, do którego będziemy odnosili się z szacunkiem, o który będziemy się troszczyli, jak o własny i którego będziemy bronili z miłości do Ojca, który posyła nam swojego Syna, a naszego brata- Jezusa Chrystusa. Życzę Wam Kochani Parafianie, abyśmy w tym Domu czuli się dobrze, rodzinnie i spokojnie, abyśmy byli odpowiedzialni za czystość wiary, wierność przykazaniom i godność ludzką. Niech to buduje w nas jedność i pokój, który niesie nam Nowonarodzony Chrystus. Z całego serca życzę tego Wam- Kochani Parafianie i sobie. Wasz Proboszcz o. Mariusz OMI 


Moje Wigilie A kiedy już jesteśmy upodobnieni wigilijnie, przychylamy sobie opłatek nieba z pierwszą gwiazdą, która choć raz w roku wschodzi wszystkim w oku jednocześnie i łamiemy się Słowem, Które Było Na Początku Wszystkiego

(Józef Baran)

Przed nami Święta Bożego Narodzenia A.D.2011. Tak szybko, prawie w mgnieniu oka mija kolejny rok naszego życia. Uczestniczeniem we mszach adwentowych, roratnich przygotowujemy się do narodzin Boga-Człowieka. W naszej parafii jest bardzo piękny zwyczaj prowadzenia mszy roratnich dla dzieci przez o. Proboszcza. Dzieci bardzo garną się do czynnego uczestniczenia w nabożeństwach. Patrzę z nostalgią i łezką w oku na to zaangażowanie dzieci i rodziców, bo zdaje mi się, że nie tak dawno sama chodziłam ze swoimi dziewczynkami na takie msze. Ileż to było sporów jaki lampion zrobić, czy ma być świeczka, a może żaróweczka na baterie, bo wtedy nie było takich „bajerów” łatwo dostępnych jak teraz. Ale za to kościół nasz pękał dosłownie w szwach. Wszystko było znacznie skromniejsze, ale przygotowywane własnoręcznie, ewentualnie z pomocą rodziców. Sami też kleiliśmy łańcuchy na choinkę i wiele przeróżnych zabawek. Ileż było przy tym śmiechu, nieraz kłótni, duża dawka miłości, ale takie wspólne przebywanie ze sobą bardzo łączyło rodziny, które były też wielopokoleniowe. Dziadek czy babcia często wspominali swoje minione Wigilie i Święta Bożego Narodzenia, kiedy było bardzo mroźno i śnieżnie, a do kościoła jeździli saniami zaprzężonymi w konie. Ale nawet 

mieszkając już tutaj w Łebie od początku lat osiemdziesiątych ub. wieku pamiętam śnieżne zimy, a nasze dzieci jeździły na „zdobytych” z trudem w sklepie łyżwach. Jedna z córek (6 lat), jak dostała łyżwy z butami, to zaraz zeszła w nich po schodach z I piętra (sama) i poszła pojeździć na „koku” (tak kiedyś nazywało się rozlewisko, które zimą zamarzało na dłuższy czas, zamieniając się w lodowisko- obecnie niedaleko ronda ul. Nowęcińska). Po ulicy jeżdżono sankami zaprzężonymi nieraz psami. Córka przywiązała kiełbasę do kija i trzymając przy pysku wilczura jechała do przodu sankami, to była frajda. Dzieci spędzały mnóstwo czasu na świeżym powietrzu, słychać było często szczebiot dziecięcych głosów aż do zmierzchu. Te przyjaźnie z dzieciństwa przetrwał y do dzisiaj. Natomiast w niedzielę były spotkania dzieci a potem młodzieży po mszach świętych i wiele przegadanych chwil i śmiechu... Były całe gromadki tych dzieciaków. Msza niedzielna stanowiła centrum życia rodzinnego. Na święta kupowało się świniaka i z tego były potem szynki, kiełbaski, mięsko. Do dzisiaj wspominam smak tych szynek, które natychmiast próbowało się po przyjściu z Pasterki, ponieważ wcześniej nie było wolno z powodu postu, który bardzo był przestrzegany. Przypomina

mi się moment pewnej Wigilii pod koniec lat osiemdziesiątych kiedy wszystkiego brakowało i najmłodsza z córeczek składając mi życzenia wigilijne powiedziała: „mamusiu, i żeby nigdy ci na stole nie zabrakło szynki”, a potem śpiewały obie po angielsku (zaczęły uczyć się jęz. ang.) „Cicha noc, święta noc...”. To było bardzo wzruszające i czuło się tę magiczną atmosferę Świąt Narodzenia Pana Jezusa. Na białym obrusie kładło się sianko z tegorocznych zbiorów i jedno nakrycie więcej dla niespodziewanego gościa, który może zawitać do naszego domu. Czy taliśmy fragment Pisma Św. o narodzeniu Pana Jezusa. Najstarszy syn zapalał świeczkę na stole wigilijnym, a potem, w tle kolędy „Wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi...”, składaliśmy sobie nawzajem życzenia: najpierw dziadkom potem rodzicom i dzieciom. Później były oczywiście prezenty, na które najbardziej czekały dzieci. Wszyscy cieszyli się niezmiernie z prezentów, bo wtedy wszystkiego brakowało, a każda drobna rzecz cieszyła obdarowanego. Dzisiaj dzieciom nie brakuje niczego materialnego, natomiast brakuje im rodziców, którzy nie poświęcają im zbyt wiele czasu. Brakuje im miłości, która jest okazywana najczęściej przez kupno kolejnej zabawki lub innego przedmiotu, który ma im tą miłość zastąpić. Nie ma już także naszych dziadków, nie ma rodziców. Dzieci wyfrunęły z gniazd rodzinnych w świat. Przeminęła nasza młodość, gdzie na pierwszym miejscu był Pan Bóg. A dzisiaj nasz wspaniały kościółek często świeci pustkami, kilka osób „na krzyż”. Kto będzie chodził na msze w tygodniu, jak nas zabraknie? - spytała mnie kiedyś koleżanka.


Tak mało jest ludzi młodych zaangażowanych we wspólnoty w naszej parafii, niewielu ministrantów, brak młodszych lektorów, wszystkie lektorki to prawie babcie (z wyjątkiem Ani). Czyżby brak było odwagi żeby czytać Pismo Święte? A w innych dziedzinach to jesteśmy odważni aż za bardzo. W końcu kościół jest nasz i dla nas służy, więc powinniśmy bardziej się angażować w sprawy parafii. Każdemu z nas czytanie nie przyszło łatwo i zawsze jest jakiś stres, ale to można przemóc, tak jak Grażynka - świetnie jej to wychodzi. Taka sama sytuacja jest z prowadzeniem róż różańcowych, też przydałby się ktoś młodszy do pomocy Pani Helence. „Ach ubogi żłobie, cóż ja widzę w tobie, droższy widok niż ma niebo w Maleńkiej Osobie...” Zawsze jestem ogromnie zadziwiona, kiedy są kolejne Święta Bożego Narodzenia i patrząc w ubogi żłóbek Stajenki betlejemskiej myślę, że Pan Bóg nas tak bardzo kocha, że przyszedł na świat w tak urągających BoguCzłowiekowi warunkach, a czym my sobie na to zasłużyliśmy? Chyba tylko tym, że jesteśmy, że żyjemy na tym świecie i na dodatek ciągle grzeszymy. Chociaż słyszałam taką uwagę - nie mam grzechów.. Tak naprawdę każdego z nas zna tylko Bóg i tylko On zna nasze słabości i naszą grzeszność. Zbliża się także koniec kolejnego roku kalendarzowego. Mamy za co Panu Bogu dziękować i cieszyć się wspólną obecnością w naszych rodzinach i środowiskach, w których żyjemy. Nie wiemy co przyniesie nam Nowy Rok 2012. Niektórzy z nas mogą nie doczekać następnego Sylwestra. Pewne sprawy dzieją się tak nieoczekiwanie i nagle, dlatego powinniśmy poświęcać

więcej czasu na modlitwę, wybaczać sobie wzajemne urazy, mieć więcej wyrozumiałości dla najbliższych i ludzi, z którymi codziennie obcujemy. I najważniejsze znaleźć codziennie, w miarę możliwości, czas na Adorację Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Bo - jak stwier-

dził św. Augustyn - „Gdzie Bóg jest na pierwszym miejscu, tam wszystko jest na swoim miejscu”. Radosnego świętowania najpiękniejszych świąt w roku - Bożego Narodzenia oraz błogosławieństwa Bożego Dzieciątka na cały Nowy Rok 2012 życzy Danuta Świerk

Z kroniki łebskich rybaków

Po historii Łeb-64 prezentujemy teraz zdjęcia z poświęcenia kutra Łeb-65. Zdjęcia otrzymaliśmy od Pani Wioletty Morawiak. Piękny był kiedyś zwyczaj uroczystego święcenia kutrów w obecności rodzin rybaków, którzy na tych kutrach pływali.




Wychowanie w tradycji – czy warto? Wielu dorosłych zadaje sobie pytania: Czy wprowadzać dziecko w świat tradycji, zwyczajów, obrzędów? Może inni pomyślą, że jestem „zacofany”, „nienowoczesny”? A przecież tradycja jest fundamentalną wartością w życiu człowieka. Każdy z nas na co dzień doświadcza tego, co wiąże się z tradycją rodzinną, regionalną, narodową, religijną. Przekazywanie tych tradycji to jedno z najważniejszych zadań rodziny. Życie bez tradycji byłoby chaotyczne. Dziecko potrzebuje stabilności, potrzebuje mocnych korzeni, by mogło wyrosnąć na wartościowego człowieka. Dlatego tak ważne jest pielęgnowanie tego, co najlepsze z przeszłości naszych przodków i budowanie własnej tradycji rodzinnej wplecionej w życie społeczności, w której żyjemy. Twórca pierwszych ochronek wiejskich, bł. Edmund Bojanowski uważał, że każda ochronka powinna mieć swoją specyfikę oraz zwyczaje, które charakteryzują dane środowisko. Siostry miały zachowywać i pielęgnować te zwyczaje oraz wprowadzać dzieci w świętowanie uroczystości religijnych, ludowych i patriotycznych, a przez to kształtować ich osobowość. Te zalecenia naszego Założyciela staramy się pielęgnować i dziś w naszych ochronkach. Dlatego współpraca z rodziną przedszkolaków jest dla nas bardzo ważna m.in. w ustalaniu wspólnych oddziaływań wychowawczych oraz podtrzymywaniu zwyczajów i tradycji rodzinnych. Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia są ku temu wspaniałą okazją. To święta pełne ciepła i spotkań w gronie rodzinnym. Dziecko może posłuchać opowieści babci i dziadka o tym, „jak to kiedyś bywało”, przygotować z mamą lub babcią tradycyjne potrawy świąteczne, a z tatą czy dziadkiem przystroić choinkę. Święta te poprzedzone są wieloma radosnymi wydarzeniami. Już

od początku Adwentu dzieci wprowadzane są w zwyczaje związane z tym okresem liturgicznym. Wspólnie z rodzicami uczestniczą w roratach, czyli Mszach świętych ku czci Matki Bożej. W grudniu do dzieci przychodzi święty Mikołaj, biskup. Dzieci poznają historię jego życia (tę prawdziwą, a nie wymyśloną dla potrzeb komercji) i starają się, choć trochę być podobnymi do świętego Mikołaja, naśladując go w dobroci dla innych. W ramach świątecznych przygotowań w ochronce wspólnie z dziećmi pieczemy i ozdabiamy pierniki, wykonujemy ozdoby na choinkę i kartki świąteczne, które później z rodzicami wysyłają do najbliższych. Dużo niezapomnianych wrażeń dostarcza inna tradycja – corocznie przygotowywane Jasełka. Przedszkolaki z wielkim przeżyciem przedstawiają scenki związane z narodzeniem Pana Jezusa. Wiara dzieci jest bardzo żywa i prawdziwa. Dlatego Jasełka w wykonaniu przedszkolaków są tak autentyczne i sprawiają, że my, dorośli często ze wzruszeniem oglądamy ich występy. Z Bożym Narodzeniem wiąże się jeszcze jeden zwyczaj, który jest tradycją w przedszkolu, a mianowicie dzielenie się opłatkiem i wzajemne składanie sobie życzeń. Co roku przed wigilią Bożego Narodzenia organizujemy tzw. spotkanie opłatkowe. Te spotkania mają na celu zintegrowanie rodzin, ale również pomagają, zwłaszcza zabieganym

rodzicom, w innym spojrzeniu na święta i zatrzymaniu się nad tym, co jest w nich najważniejsze – przyjściu na świat Syna Bożego. Poprzez łamanie się opłatkiem, chlebem miłości, dajemy dzieciom przykład wybaczania wzajemnych urazów, dzielenia się dobrem, składania życzeń. Przede wszystkim jednak pokazujemy, że jeśli tylko chcemy, potrafimy w przedświątecznym zagonieniu znaleźć czas dla innych. W tym roku rodzice przedszkolaków podjęli piękną inicjatywę przygotowania ozdób świątecznych. Chyba nikt z nas nie spodziewał się, że wniesie to w naszą społeczność ochronkową aż tyle radości i wzajemnej życzliwości. Przy wspólnej pracy powstawały nowe pomysły, które chcemy wprowadzać w życie, by stały się nową tradycją naszej ochronki. Wierzę, że nam się to uda. Tymczasem dziękujemy Panu Bogu za to, co już się dokonało i za wszystkich ludzi, którzy nas wspierają w różny sposób. Wiele jest pięknych polskich tradycji, które warto pielęgnować, gdyż dzięki nim możemy tworzyć wspólnotę czy to rodzinną, czy religijną, czy narodową. A o dobrodziejstwach wspólnoty chyba nie trzeba przekonywać. s. M. Weronika




Drogie Dzieci!!! Święta Bożego Narodzenia to czas ciepła jakie roztacza wokół nas maleńki Jezus… Czas, który dla małych dzieci jest czasem magicznym, bo oto przychodzi do nich sam Święty Mikołaj Biskup… Dla starszych czas spędzony w rodzinnej atmosferze, cieple rodzinnym przy obficie zastawionym stole… Ale dom i to co się w nim dzieje to nie wszystko… Jest jeszcze nasz jeden wspólny dom… Nasz Kościół, w którym przyjdzie na nowo, jak każdego roku na świat maleńki Pan Jezus… Miejsce, do którego niczym Mędrcy ze Wschodu będziemy szli, by oddać pokłon Panu Jezusowi… Warto klęcząc przed żłóbkiem zastanowić się jaki byłem/ byłam cały rok… Wielu z Was dobrze pamięta Święta Bożego Narodzenia, które przeżywaliśmy rok temu…. Potrafi przywołać wspomnienia tamtych chwil…. Ja, gdy co roku klękam przed pachnącym sianem żłobkiem, wspominam jak minął mi upływający rok… Co zmieniło się w moim życiu od poprzedniego spotkania z maleńkim Zbawicielem… Któregoś roku klęcząc pomyślałam, że jestem młodą żoną, więc może za rok przyniosę do stajenki moje małe dziecię…. I rzeczywiście po roku przyszłam niosąc na rękach miesięcznego synka… Kochane Dzieci, wiem, że może trudno Wam - bo jesteście jeszcze dziećmi - zastanawiać się nad tym co było rok temu, co obiecałam/em, czy udało mi się wytrwać w postanowieniach… ale proszę zastanów się… Może warto co roku przynieść w darze Panu Jezusowi coś innego.. Przecież On przychodzi do

wyjątkowe, inne niż zwykle… Spędźcie czas z rodzinami na wspólnej zabawie, rozmowach, nie na oglądaniu po raz kolejny tych samych „sztandarowych” f ilmów… Poszukajcie zakurzonych gier, które leżą gdzieś zapomniane… Poproście rodziców, by spędzili z Wami 100% świątecznego czasu!!!! A ja Wam w tym pomogę, podsuwając kilka pomysłów….

nas co roku…. I co roku czeka na Ciebie tak samo mocno!!!! Przyjdź do Niego z radością i smutkiem… z małym i wielkim problemem, zanieś Mu to co dla Ciebie najcenniejsze… Zaprzyjaźnij się z Panem Jezusem, a każdego dnia będzie obecny w Twoim dziecięcym życiu i nie obejrzysz się, kiedy uklękniesz Znajdź pięć szczegółów różprzed żłobkiem trzymając na niących te obrazki… rękach swoje maleństwo…. Anna Remiszewska Chciałabym życzyć Wam kochane dzieci, by te święta były




fotogaleria Odpust parafialny ku czci św. Mikołaja

Łebscy rybacy AD 2011

Rybacy seniorzy odznaczeni przez ministrów Annę Wypych Namiotko i Kazimierza Plocke podczas XIII Festiwalu Pomuchla

Święty Mikołaj 

Rybacka młodzieżówka na odpuście u św. Mikołaja


fotogaleria

XIII Festiwal Pomuchla




Święte miejsca

same przemawiają do pielgrzymów Piąta Ewangelia. Cz.I Jak wielkim przeżyciem jest dla chrześcijanina odwiedzenie miejsc związanych z Biblią wiedzą pielgrzymi, którym udało się podróżować do Ziemi Świętej. Tych wspaniałych przeżyć doświadczyło wielu ludzi, wśród nich znalazłem się i ja. Kiedy po raz pierwszy w roku 1997 leciałem do ziemskiej Ojczyzny Pana Jezusa, serce moje łopotało się jak ptak w klatce. Cóż tam zastanę, co zobaczę, czego doświadczę. Tak wiele znaków zapytania, a odpowiedz dopiero przede mną. Ta wielka niepewność trwała trzy i pół godziny, bo tyle trwa lot z Warszawy do Tel Awiwu. Po wylądowaniu samolotu roztoczył się wspaniały zapach kwitnących pomarańcz i cytryn. W Ziemi Świętej trwała cudowna wiosna. Ale niepewność w sercu zamiast ulec uspokojeniu z każdą chwilą wręcz narastała. Co też Panie Jezu za tak ogromną łaskę jaką mi wyświadczyłeś będziesz chciał ode mnie? Na to pytanie w dniu dzisiejszym po tylu latach mogę w mikroskopijnej części udzielić odpowiedzi. Dał mi Pan Jezus poznać ogrom swojego Miłosierdzia i miłości. Wiedziałem od

10

dawna, że kocha mnie, ale, że aż tak bardzo…. Cieszę się ogromnie, że Ojciec Proboszcz zezwolił mi na napisanie tego artykułu, w którym mogę się z Tobą drogi Czytelniku podzielić dotknięciem przez Pana Jezusa mojej osoby. Jakże moje życie zmieniło się od tamtego wydarzenia. Jeżeli Ojciec Proboszcz i Pan Jezus pozwolą, to nie będzie ostatni artykuł o Czytaniu Piątej Ewangelii. W przyszłym roku jest dana Tobie drogi Czytelniku możliwość wyjazdu do Ziemi Świętej i tę możliwość chcę Ci przybliżyć. Jesteśmy na parę dni przed narodzeniem Pana Jezusa. Jesteśmy w okresie Adwentu. Dlatego proponuję w pierwszej kolejności zawitać do Betlejem. Jako małe dzieci wszyscy wyobrażamy sobie drewnianą stajenkę, sianko, czasem nawet ośnieżone świerki dookoła. Wielu z nas ten obraz towarzyszy również

w dorosłym życiu, choć dobrze wiemy, że zupełnie inaczej wyglądają egzotyczne krajobrazy Izraela i Palestyny. Tam na miejscu następuje konfrontacja wizji z dzieciństwa z prawdziwym obrazem. Moje „dzieciństwo” umarło kiedy miałem 43 lata. Wszyscy się kłaniają Chrystus przyszedł na świat w skalnej jaskini nieopodal małego miasteczka z glinianymi domkami. Dzisiaj miejsce narodzin kryje się w podziemiach ogromnej Bazyliki, w średniej wielkości współczesnym mieście. Jedno się nie zmieniło. Od wieków to miejsce wywołuje ogromne emocje i niezwykłe przeżycia duchowe u ludzi, którzy mają szczęście je odwiedzić. Aby wejść do Bazyliki Narodzenia Pańskiego, trzeba się z pokorą nisko pokłonić. Do przestronnego wnętrza prowadzą bowiem tak małe drzwi, że niemal każdy musi się schylić. Kiedyś były one ogromne. Tak duże, że na wielbłądach ludzie bez problemu wjeżdżali do wnętrza Bazyliki. Z czasem, aby to uniemożliwić zmniejszano je do wielkości współczesnej. Ponieważ Bazyliką


opiekują się księża prawosławni, wszędzie pełno jest bogato zdobionych lamp oliwnych. Z tego powodu okopcone ściany m.in. w Grocie Narodzenia Pana Jezusa aż kleją się od tłuszczu. To nadaje budowli specyficznego klimatu i przywołuje skojarzenia z Pismem Świętym. W półokrągłej podziemnej grocie narodzin Zbawiciela umieszczona jest w marmurze gwiazda. Ale największe przeżycie to uczestniczyć w tym miejscu w Eucharystii, słuchać słowa Bożego i słów Pana Jezusa. Ponieważ status Ziemi Świętej zabrania celebrowania Mszy w samej Grocie Narodzenia, stąd też liturgia odbywa się w sąsiedniej grocie przylegającej do groty Narodzenia - w grocie św. Hieronima. Bazylika Narodzenia Pana Jezusa jest niezwykłym miejscem w którym spotykają się nie tylko chrześcijanie. Do Bazyliki przychodzą też muzułmanie, bo w ich religii Chrystus był prorokiem. Grota narodzenia i pole Pasterzy jest jedynym miejscem na świecie, gdzie przez cały rok ludzie śpiewają w różnych językach kolędy. Można usłyszeć głos Anioła który kazał pasterzom zostawić swoje owce i jak najszybciej udać się do miejsca narodzin Zbawiciela. Śpiew ptaków, rozlegający się dookoła, jeszcze bardziej uświadamia nas o tym cudownym dla nas, chrześcijan wydarzeniu.

Betlejem jest typowym arabskim miastem z dominującą niską zabudową. Kilka lat temu miasto pełne pielgrzymów opustoszało, bo konflikt izraelsko-palestyński oraz niebezpieczeństwo ataków terrorystycznych odstraszyły przyjezdnych. Teraz powróciły tysiące pielgrzymów i turystów. Moim zdaniem nie ma się czego obawiać. Poza tym wierzę głęboko w opiekę Bożą nad pielgrzymami, zarówno w Jerozolimie jak i w innych miastach. Policja kontroluje i pilnuje, aby nie doszło do zamachów. Na pewno jednym z uciążliwych skutków konfliktu i politycznych podziałów jest fakt przekraczania granicy w drodze z Jerozolimy do Betlejem, które znajduje się po stronie palestyńskiej. Na przejściu trzeba przejść kontrolę dokumentów. Bywa, że traci się tam sporo czasu. Natomiast tamtejsza ludność jest bardzo życzliwa i dobrze nastawiona do pielgrzymów. Grota Mleczna W Ziemi Świętej spotyka się dużo grup polskich, ale również wielu Filipińczyków. Są też pielgrzymi z Japonii i Korei, Indii i innych dla

nas egzotycznych krajów. W Betlejem nie tylko nawiedza się Bazylikę Narodzenia. Jest tam jeszcze jaskinia tzw. Grota Mleczna. Legenda głosi, że tam schroniła się Matka Boska po urodzeniu Pana Jezusa i gdy Go karmiła, na ziemię spadła kropla mleka. Do groty pielgrzymują kobiety ciężarne lub takie, które modlą się o dziecko. Obok doznań religijnych bardzo ciekawa jest egzotyczna przyroda i przepiękne krajobrazy Ziemi Świętej. Pan Jezus uświadomił mi, że Ziemia Święta jest najważniejszym miejscem na ziemi. Jest jak dom, do którego muszę wracać. Zawsze odkrywam tam coś nowego i zawsze po powrocie do Polski Pan Jezus stawia przede mną nowe zadania. Każdy mój wyjazd do Ziemi Świętej jest w określonych intencjach. Kiedy przygotowuję się do pielgrzymki bagaż mój jest ogromny. Walizka z rzeczami osobistymi jest oczywiście najmniejsza. Największy bagaż to te wszystkie intencje, które dane mi jest zawieść przed oblicze Pana Jezusa w Jego Ziemskiej Ojczyźnie. Drogi Czytelniku pragnę Ci złożyć najserdeczniejsze życzenia Bożonarodzeniowe. Życzę Ci, aby Pan Jezus pozwolił Tobie pielgrzymować po Jego Świętych miejscach. Szczęść Boże. Mirosław Słowikowski /OESSH/

11


W y br a n e

z ka l en d a r i um Ł eby ma projektu wybudowania w Łebie portu handlowego; z powodu wysokich kosztów projekt zarzucono • 330 lat od wielkiego pożaru, kiedy to wskutek uderzenia pioruna spalił się „do przyciesi” kościół, a wraz z nim 30 domostw • 100 lat od poświęcenia organów w kościele (poprzednie, które w 1833 r. sprowadził z Bordeaux i ofiarował kościołowi kupiec Mampe, były już mocno wysłużone)

W roku 2012 minie: • 730 lat od pierwszej znanej nam dzisiaj i udokumentowanej wzmianki o Łebie • 655 lat od nadania Łebie praw miejskich: „i prawa miejskie osadzie Lebamunde z rozkazu Wielkiego Mistrza Winricha von Kniprode w sobotę przed św. Małgorzatą 1357 Komtur Gdański Zakonu nadał” • 650 lat od ufundowania miastu przez Zakon Krzyżacki murowanego kościoła św. Mikołaja; pierwsza świątynia Starej Łeby pochodząca z roku 1286 była drewniana i skromna; bogactwo kościoła św. Mikołaja wynikało z jego wotywnego charakteru: otóż okoliczni możnowładcy, prowadzący rozbójniczy tryb życia, poprzez hojne dary dla kościoła szukali oczyszczenia ze swoich win; jednym z elementów wyposażenia tej świątyni był srebrny dorsz

12

• 635 lat od pierwszej wzmianki o radzie miejskiej Łeby i pieczęci herbowej miasta (ach, gdzież się podział nasz piękny historyczny herb, który do niedawna godnie trzymał straż przy wjeździe do miasta?) • 515 lat od wielkiego sztormu, który tak bardzo przesunął ujście rzeki na wschód, że miasto nagle znalazło się po jego zachodniej stronie; wówczas to Wejherowie, czując zagrożenie, zdecydowali się przenieść swoją siedzibę z pierwotnego miejsca w okolicy dzisiejszego Campingu Rafael do Nowęcina (stąd niemiecka nazwa tej wioski Neuhof – Nowy Dwór) • 420 lat od ukończenia budowy pierwszego kościoła w nowej Łebie • 350 lat od przedstawienia przez Margrabię Brandenburskiego Fryderyka Wilhel-

• 55 lat od legendarnej wyprawy Świerkową Tratwą NORD Andrzeja Urbańczyka Wydaje się, że owa tratwa, wypływająca z Łeby w zamknięty zakazami świat, jest jakimś symbolem i może być swego rodzaju drogowskazem: Rób w życiu to, czego CHCESZ. Wędruj do Stęknicy na piechotę, jedź rowerem do Lęborka, pociągiem do Warszawy, samolotem do Australii i bądź z tego dumny. Albo też – jeśli tego chcesz, jeśli to Twój wybór – nie ruszaj się nigdy z Łeby – i też bądź dumny, bo sam wyznaczasz swój los, bo tu jest przystań Twojej tratwy. (Andrzej Urbańczyk) • 45 lat od utworzenia Słowińskiego Parku Narodowego

• 15 lat od rozpoczęcia budowy portu jachtowego. Opr. Maria Konkol


Słowiński Park Narodow y: tu wsz ystko jest w yjątkowe...

Na zachód od Łeby znajduje się jedno z najpiękniejszych i najciekawszych miejsc w Polsce. Miejsce unikatowe na skalę europejską. Bardzo zróżnicowane pod względem wyglądu, wilgotności, żyzności podłoża, o bardzo dużej dynamice procesów przyrodniczych. Słowiński Park Narodowy, bo o nim mowa, powstał w 1967 roku jako 11 park narodowy w Polsce. Ponieważ w 2004 roku powierzchnia parku powiększyła się o 2 milowy pas Bałtyku, od Rowów prawie po Łebę, SPN stał się trzecim co do wielkości Parkiem Narodowym w Polsce o powierzchni 32744 ha. Tu wszystko jest wyjątkowe – rośliny i zwierzęta, plaża, wydmy, lasy i jeziora, dynamika procesów przyrodniczych, a nawet nazwa Parku. Na Mierzei Łebskiej, na powierzchni prawie 500 ha występują przepiękne ruchome wydmy, jedyne takie w Europie. Przesuwają się one z zachodu na wschód z prędkością kilkunastu metrów na rok. Po drodze bezlitośnie zasypują lasy i jezioro, a w przeszłości także osady ludzkie. Nazwa największej ruchomej wydmy, Łąckiej, wzięła się od nazwy wioski Łączka zasypanej przez wydmę w XIX wieku. Częstym gościem na wydmach (a może domowni-

kiem) jest orzeł bielik, którego dwie pary rokrocznie wyprowadzają lęgi w Parku. To właśnie nad wydmą Łącką w okresie zimy można obserwować gody tych pięknych ptaków. Wzbijają się one w przestworza i w pięknym powietrznym tańcu sczepiają szponami. W ten sposób złączone opadają w kierunku ziemi w miłosnym uścisku. Rozdzielają się tuż nad wydmą, „sprawdzając” nasze nerwy. Orły swoje czatownie urządzają na ostańcach wydmowych, które porośnięte są piaskownicą zwyczajną. Jest to jedyna trawa, która wymaga do swojego wzrostu oprócz wody i słońca także ciągłego przysypywania przez wędrujący piasek. W SPN dwie trzecie powierzchni to wody - 11 171 ha to wody Bałtyku i 10266 ha to wody słodkie jezior, rzek, kanałów i rowów. Wyjątkowe są również jeziora w Parku. Największe z nich, jezioro Łebsko, jest trzecim co do wielkości jeziorem w Polsce i powstało z zatoki morskiej w wyniku odcięcia od otwartego morza przez Mierzeję Łebską. A ciekawe jest i to, że przy powierzchni około 7140 ha (corocznie powierzchnia jego zmniejsza się o 2,9 ha) ma średnią głębokość tylko 1,6 m. I mimo, że jest tak płytkim jeziorem, występuje w nim prawie 40 gatunków ryb słod-

kowodnych i morskich. Te ostatnie przedostają się do jeziora wraz z wodą morską w czasie silnych sztormów. Szczególnie bogaty i ciekawy jest świat ptaków. Wiele gatunków zakłada na terenie parku gniazda i wyprowadza lęgi. Przepięknym, bardzo rzadkim ptakiem jest ohar, który składa jaja w opuszczonych norach lisich i borsuczych,a nie tak jak inne kaczki w trzcinowiskach nad jeziorem. Rodzice w 2 tygodnie po lęgach zostawiają młode ohary w ptasich przedszkolach pod opieką jednej pary dorosłych ptaków, a same odlatują na pierzowiska, by wymienić upierzenie. Jak widać, przedszkola to nie wymysł ludzi. W okresie wiosny i jesieni Park jest odwiedzany przez liczne klucze ptaków wędrownych. Jeśli pogoda sprzyja i jezioro nie zamarza, potrafią tu spędzić całą zimę, umilając nam spacery nad jeziorem. Wyjątkowa jest także plaża Słowińskiego Parku Narodowego. Szeroka, piaszczysta, zbudowana z najdrobniejszego piasku na polskim wybrzeżu. Coraz częściej odwiedzana przez foki, dla których długi odcinek plaży (od Rowów po Łebę) pozbawiony turystów, ośrodków wczasowych i hałasu jest idealnym miejscem odpoczynku. 13


Wyjątkowe są tutaj także rośliny, które wiedzą jak niezmiernie ciężko jest żyć w tak skrajnie jałowym i suchym środowisku jakim są wydmy, gdzie nawet podłoże jest ruchome. Żyjące tu rośliny wykazują się wyjątkową determinacją i inteligencją (nie waham się użyć tego określenia), przystosowując się do życia w tym środowisku. Tu nawet nasza poczciwa sosna pospolita jest inna niż gdzie indziej. Niska, poskręcana i ugałęziona od samego dołu. Dzięki temu żyje nie poddając się działaniu wiatru, którego podmuchy w czasie sztormu dochodzą nieraz do 200 km/godz. Charakterystyczne dla Słowińskiego Parku Narodowego jest również i to, że obok siebie rosną rośliny żyjące w skrajnie odmiennych warunkach wilgotnościowych. Obok borówki brusznicy czy chrobotków rosnących na suchym podłożu, można zobaczyć bagno, żurawinę i rosiczki, typowe dla terenów podmokłych. Te ostatnie są tak sprytne, że łowią owady, którymi się żywią. Kropelki cieczy na liściach rosiczki wabią komary i muszki swoim za14

pachem i refleksami słońca, a następnie zamykają zwabionego owada w pułapce ze złożonego liścia . Robią to dlatego, aby przeżyć na tak skrajnie ubogim podłożu . Jeszcze jedną wyjątkową cechą tego Parku jest to, że ciągle się zmienia. Na wydmach można co miesiąc zobacz yć coś nowego, coś co przedtem było niewidoczne i zasypane piaskiem. Można też nie zobaczyć czegoś, co stało od lat i do czego byliśmy przyzwyczajeni. Tu przyroda jest nieobliczalna, nieprzwidywalna i nie można jej ujarzmić. W tym kryje się urok tego miejsca i wytłumaczenie faktu, że wydmy i ich otoczenie nie mogą się znudzić. Słowiński Park Narodowy jako jedyny park narodowy w Polsce ma nazwę pochodzenia etnograficznego, a nie jak większość geograficznego.

Nazwa parku pochodzi od Słowińców, czyli niewielkiej grupy etnicznej ludności pomorskiej spokrewnionej z Kaszubami. Wyjątkowość przyrody Parku, który w tym roku obchodzi 45-lecie istnienia, doceniona została przez organizacje międzynarodowe. Słowiński Park Narodowy w 1977 roku został włączony przez UNESCO do sieci Światowych Rezerwatów Biosfery, a w 1995 roku wpisany na listę terenów chronionych Konwencją RAMSAR, czyli obszarów wodnobłotnych szczególnie cennych przyrodniczo dla ptaków wodnych. Warto więc nie tylko zwiedzać to miejsce, ale również chronić dla potomnych. Wszak przyrodę dzierżawimy od przyszłych pokoleń, a nie otrzymaliśmy w spadku od naszych przodków. Kasia Sitkowska

Artykuł powyższy publikowaliśmy 5 lat temu, ale przypominamy go teraz radośnie na progu 45. rocznicy utworzenia Słowińskiego Parku Narodowego. Park chroni najcenniejszy skarb Łeby, ten, dla którego przyjeżdżają tutaj turyści z całego świata. Ten skarb nie jest naszą zasługą. Warto o tym pamiętać.


Statystyka parafialna Plan odwiedzin duszpasterskich w roku 2011-2012

28.12.2011 środa

Żarnowska 1. Wydmowa, Lęborska, Polna 2. Rolna, Rybacka, Jeziorna

29.12.2011 czwartek

1. Sienkiewicza, Kopernika, 2. Rąbka, Turystyczna, Al. Św. Mikołaja

30.12.2011 piątek

1. Abrahama 2. Derdowskiego, Olszewskiego

02.01.2012 poniedziałek

1. Wróblewskiego, Kościelna, Piwna 2. Grunwaldzka, Piekarska, 1 Maja, Zielona

03.01.2012 wtorek

1. 11 Listopada parzyste 2. 11 Listopada nieparzyste

04.01.2011 środa

1. Powstańców Warszawy parzyste 2. Powstańców Warszawy nieparzyste

05.01.2012 czwartek

1. Kościuszki od 23 do 59 2. Kościuszki od 87 do 63

07.01.2012 sobota

1. Plac Dworcowy parzyste 2. Plac Dworcowy nieparzyste

08.01.2012 niedziela

1. Kościuszki od Portu 2. Kościuszki od Mostu

09.01.2012 poniedziałek

1. Kościuszki od 30 do 54 2. Kościuszki od 76 do 56

10.01.2012 wtorek

1. Kościuszki od 82 do 116 2. Kościuszki od 89 do 115

11.01.2012 środa

1. Kościuszki 8 2. Kolęda dla rodzin, które nie miały możliwości przyjęcia w ustalonym terminie i dla rodzin zgłoszonych.

Kolędę rozpoczynamy :

a) w Żarnowskiej od godz. 9.00, b) od poniedziałku do piątku od godz. 15.00, c) w soboty od godz. 9.00, d) w niedzielę od godz. 14.30.

SAKRAMENT CHRZTU ŚWIĘTEGO PRZYJĘLI: --SAKRAMENT MAŁŻEŃSTWA ZAWARLI: 11.11.2011 Mariusz Szymon Giryk i Kamila Hanna Krajnik ZMARLI: 13.11.2011r. Mieczysław Woronowski 14.11.2011r. Kazimierz Baszura

Miesięcznik Parafii Wniebowzięcia NMP w Łebie

R E D A K C J A: Eliza Jackowska Jadwiga Labuda Proboszcz Mariusz Legieżyński Redaktor naczelna Maria Konkol Anna Remiszewska Dorota Reszke Danuta Świerk br. Ryszard Szabat - foto ul. Powstańców Warszawy 28 84-360 Łeba tel. 59 866 14 64 e-mail: leba@oblaci.pl www.leba.oblaci.pl Konto: BS Łeba

54 9324 0008 0002 6912 2000 0010

15


Schola parafialna w uroczystość Chrystusa Króla

Ministranci w uroczystość Chrystusa Króla

Ichtys 75  
Advertisement