Issuu on Google+

Miesięcznik Parafii Wniebowzięcia NMP w Łebie

CZERWIEC 2005 Nr 24


Tylko maluchom nie nudziło się w czasie kazania stale mieli coś do roboty oswajali sterczące z ławek zdechłe parasole z zawistnymi łapkami klękali nad upuszczonym przez babcię futerałem jak szczypawką pokazywali różowy język grzeszników drapali po wąsach sznurowadeł dziwili się że ksiądz nosi spodnie że ktoś zdjął koronkową rękawiczkę i ubral tłustą rękę w wodę święconą liczyli pobożne nogi pań urządzali konkurs kto podniesie szpilkę za łepek niuchali co w mszale piszczy pieniądze na tacę odkładali na lody tupali na zegar z którego rozchodzą się osy minut wspinali się jak czyżyki na sosnach aby zobaczyć co się dzieje w górze pomiędzy rękawem a kołnierzem wymawiali jak fonetyk otwarte zdziwione "O" kiedy ksiądz zacinał się na ambonie - ale Jezus brał je z powagą na kolana

ks. Jan Twardowski


SPACERUJĄC Z BOSMANEM

P

iesku! Powoli sezon się zbliża i już nie będziemy mogli sobie pozwolić na nadmorskie szaleństwa. Będziemy mieli gości, na których zresztą cała Łeba czeka. Pozostaną nam tylko spacerki na łąki. Chociaż aż milo popatrzeć, jak Bosman, dobre psisko szaleje na nadmorskim piasku. Mam wrażenie, że z niego taki WIELKI DZIECIAK. No właśnie - czerwiec to też wyjątkowy czas, w którym składa się życzenia dzieciom z okazji ich święta. Hm! Muszę się przyznać, że sam czekałem na telefon z życzeniami od moich rodziców. Nie ma chyba czego się wstydzić, bo być jak dziecko to przecież czysto biblijne zalecenie samego Jezusa. "Zaprawdę powiadam wam: kto nie przyjmuje królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego" (Łk 18,17). Wa r t o s i ę p r z e z c h w i l ę zastanowić, o jaką postawę Jezusowi chodzi. Sprawą naturalną jest przecież nasze dojrzewanie, a co więcej - z wieku dziecięcego, dziecinnego powinniśmy wyrastać. Dzisiaj bardzo często słyszy się o kłopotach dorosłych, którzy są dziecinni, niedojrzali. Bardzo często mówi się wręcz o kompleksach, jakie mają ludzie

dorośli. Niektórzy nazywają takie wady u mężczyzn kompleksem Piotrusia Pana, a u kobiet niedojrzałością Wendy. Z pewnością Jezusowi nie chodzi o to, byśmy byli niedojrzałymi. Ale postawa dziecka niesie ze sobą zaufanie, prostotę, szczerość. Niewątpliwie są to wartości, o których rozwijanie winniśmy zabiegać. O t , c a ł a n a t u r a człowieka, że niestety często wybiera to, co należy do ciemnych stron postawy dziecka i dokłada również całe zagrożenie wieku dorosłego. Przy tej okazji wszystkim naszym Miłym Gościom, których odwiedzin nasze Zaczarowane Miasto Łeba oczekuje, wszystkim bardzo Kochanym Parafianom - otóż życzę Wam: bądźcie jak dzieci ufne, proste i szczere, i bądźcie dorosłymi odwagą i roztropnością. o. Waldemar Proboszcz Serdecznie dziękuje wszystkim miłym Gościom i bardzo kochanym Parafianom za okazaną życzliwość podczas moich imienin i urodzin jakie obchodziłem na początku maja.

3


Ł

MOJA ŁEBA

eba jest to miasteczko otoczone dwoma jeziorami, Morzem Bałtyckim, pięknymi wydmami i lasami, w których królują sosny. Łeba w sezonie letnim przyciąga wielu turystów i plażowiczów nie tylko z kraju spragnionych morskich kąpieli, plażowania na rozgrzanym słońcem piasku nad brzegiem morza i morskich ryb. Łeba to miasteczko małe, mające swój urok. Mam wrażenie jakby Łeba w lecie się "rozciągała", by przyjąć tysiące gości garnących się do niej po zdrowie, wypoczynek i nabrania sił do dalszej pracy. W sezonie Łeba jest bardzo kolorowa - szczególnie wieczorami, nieco hałaśliwa. W lecie, "kurczy się" i cichnie. Następuje wtedy cisza, spokój, pustoszeją ulice, pola namiotowe, plaża. Nam mieszkańcom trudno przyzwyczaić się do tego letniego zgiełku i "przeludnienia" ale również i później trudno przyzwyczaić się do nagłej ciszy. Ludzie w Łebie żyją z turystów i większość mieszkańców Łeby czeka na te letnie miesiące, gdyż wtedy można dorobić i na pokojach i na handlu czy innych usługach. Sezon jest krótki a żyć trzeba przez cały rok. W natłoku przeróżnych spraw - mimo wszystko - zadbajmy o to, by być dla siebie nawzajem uprzejmymi, grzecznymi, uśmiechniętymi - bo to nic nie kosztuje a dużo przez takie zachowanie czy nastawienie można zyskać. Kiedyś mówiono o Łebie, że to tylko jedna główna ulica i kilka bocznych, które wychodzą w pole. Jestem Łebianką od urodzenia i widzę te niesamowite zmiany, które zmieniły tą małą Łebę raczej na korzyść, chociaż żal niekiedy mi tej z przed dwudziestu czy nawet trzydziestu lat. Spacerując po swoim miasteczku z sentymentem wspominam "moją" Łebę, do której to przyjeżdżali tzw. "letnicy", na których przy dworcu PKP - zamiast taksówek - czekali chłopcy z wózkami, aby zawieźć - za małą opłatą - ciężkie walizki pod wskazany adres. Pamiętam przyjeżdżające i odjeżdżające pociągi przepełnione do granic wytrzymałości, 4

koczowanie w wagonach, aby złapać miejsce siedzące, noclegi pod wydmą czy koszach na plaży, / które w dzień służyły do opalania a wieczorem "służyły" zakochanym …./. Wspominam małe, przytulne kawiarenki: "Maskotka", "Różana", "Kapitańska"- na tarasie wieczorem bardzo zatłoczona. Za kinem "Rybak" pamiętam "Hades"- gdzie odbywały się dyskoteki, w których mocno się krzyczało, - ale to nic! Pamiętam deski ułożone koło kina na sobotnie potańcówki, które też miały swoich zwolenników jak i przeciwników. Sławne "Morskie Oko" - nie to dzisiejsze, murowane i pięknie urządzone, ale to stare, drewniane, które miało w sobie to "COŚ", czego nie mają dzisiejsze kawiarnie czy restauracje. "Morskie Oko", czyli tzw. "Bulaj" to miejsce, w którym bawiło się wiele pokoleń nie tylko z Łeby. Zawsze pełne, gwarne i oblegane przez wszystkie pokolenia, które tam się znalazły - każde znalazło dla siebie - miejsce. Wtedy też Łeba miała swój urok. Z rozmów wiem, że Łeba ma swoich wiernych, stałych gości, którzy przyjeżdżają do niej chętnie, wspominając swoje młode lata. Ma również takich, którzy przyjeżdżają z ciekawości, bo wiele o Łebie słyszeli i chcą się o tym przekonać. Jedni są zachwyceni Łebą - odpowiada im nie tylko klimat ten meteorologiczny, zdrowotny, ale i ten "łebski", swojski, niekiedy hałaśliwy. Są i tacy, którym Łeba się nie podoba. Mają do tego swego zdania prawo. Tak czy owak Łeba ma w sobie to "COŚ" i z tego się bardzo cieszę. Tak - jak my kiedyś - młodzi nawiązują znajomości, tworzą się pary, są śluby, …. Życie toczy się dalej. Łeba jest, zostanie, chociaż nas kiedyś zabraknie. Będą jeszcze inne zmiany, inni ludzie, będą lasy, wydmy, morze, rozkrzyczane mewy, będą inne wspomnienia. Zapytał mnie kiedyś mój znajomy, który prawie co rok odwiedza Łebę: "Jadzia, gdzie jest nasza Łeba?". Jest w naszych sercach, w naszych wspomnieniach. Jadwiga Labuda


SPOTKANIE Z TYMI, KTÓRZY NIOSĄ CHRYSTUSA UBOGIM

W

dniach 28-29 maja byłam uczestnikiem pielgrzymki zorganizowanej w naszej parafii, której trasa przebiegała następująco: ŁEBA - MARKOWICE LICHEŃ - CIECHOCINEK - ŁEBA. I choć trasa pielgrzymki obejmowała kilka miejscowości, to głównym jej celem było spotkanie, jak co roku, Przyjaciół Misji Oblackich w Markowicach. Zjazd ten rozpoczęła uroczysta Msza Św. na placu seminaryjnym, sprawowana na przepięknym ołtarzu polowym przez następujących kapłanów: o. Henryka Kruszewskiego z Luxemburgu, o. Walentego Zapłatą, o. Franciszka Chruszcza, o. Michała Lepich, o. Jana Wnuka, o. Ryszarda Lisa, o. Ryszard Kuczer. W czasie spotkania świadectwem dzielili się: br. Tadeusz Orzechowski oraz o. Henryk Kruszewski. Pogoda była wymarzona więc wszyscy uczestnicy spotkania szukali zacienionych miejsc by móc skupić myśli na sprawowanej mszy św., a następnie by móc wsłuchać się w słowa zaproszonych gości. Mimo, iż na co dzień nie wiele mam tak naprawdę wspólnego z misjami oblackimi, jednak spotkanie to wywarło na mnie duże wrażenie. Chyba nikt sobie nie zdaje sprawy ile siły fizycznej i duchowej, samozaparcia jest w kapłanach sprawujących posługę na misjach św. Ich świadectwo składane na takich spotkaniach wzbogaca nas o wiedze o tamtych realiach, diametralnie różnych od naszych. To niesamowite jak ludzie z krajów misyjnych podchodzą do wiary, do eucharystii, z jakim uwielbieniem o tym mówią. Niesamowitym jest także to, że kapłani, bracia zakonni, a także siostry zakonne posługujące w misyjnych

regionach świata mając tak potężną wiarę wytrzymują w tak ekstremalnych dla nas Europejczyków warunkach, nie tylko przecież klimatycznych, ale przecież technicznych, technologicznych, a i również mentalnych. Zauważyć jednak można, że kapłan, który wraca po wielu latach z misji świętych do Polski na zasłużony odpoczynek, przeniknięty jest mentalnością tamtych ludzi. Nie łatwe zapewne są takie powroty, bo chyba wszystko, co jest "u nas" dla takiego kapłana staje się wówczas takie obce. Podczas tego spotkania zdałam sobie sprawę jak naprawdę potrzebne są nasze ofiary nie tylko materialne, ale przede wszystkim te duchowe - modlitwa, za które kapłani serdecznie dziękują, bo wiedzą jak bardzo ich potrzebują. Każdy z nas nawet bez bezpośredniego zaangażowania w działalności grupy Przyjaciół Misji Oblackich powinien przynajmniej zaangażować się w duchowe wspomożenie kapłanów, sióstr i braci zakonnych, którzy udają się, by nieść Chrystusa tym, którzy Go nie znają, a którzy tak bardzo pragną. Niejeden z nas nawet nie odważyłby się na posługę w krajach, gdzie warunki bytowe wiele dają do życzenia. Cieszę się, że mogłam uczestniczyć w tym zjeździe, że mogłam wysłuchać świadectwa ludzi tak wielkiej wiary, bo mi osobiście, żyjąc w kraju cywilizowanym - można by rzec, że przynajmniej na średnim poziomie brakuje dość często wielkiej wiary. Dlatego tym bardziej pragnę polecać Bogu tych "Wielkich ludzi". Eliza Jackowska 5


TATO, GDZIE SĄ TE DZWONY, CO TAK GŁOŚNO BIJĄ W KOŚCIELE?

K

ażdy z nas - młodszy czy starszy choć raz spojrzał w górę na wieżę kościelną wypatrując "niewidocznych" dzwonów zapraszających nas na Mszę Św., bijących podczas procesji czy też oznaczając szczególne wydarzenie w życiu Kościoła, miasta czy na świecie. Zadajemy sobie pytanie, czy są one wysoko pod kopułą wieży czy może tuż nad sklepieniem kościoła. Kiedyś opowiedziałem swojemu synowi, jak mój tata - jego dziadek - brał udział w zawieszaniu jednego z dzwonów, a ja przy okazji bycia ministrantem - za pozwoleniem jednej z sióstr - wdrapałem się na "strych" kościoła i w półmroku ujrzałem trzy wiszące tuż nad chórem na mocnej konstrukcji dzwony. Było to dla mnie wielkie przeżycie, które pamiętam, - choć miało to miejsce około 25 lat temu. Dziś sam jestem ojcem i staram się poświęcać maksymalnie dużo czasu swym dzieciom zabierając je w różne miejsca, spędzając czas na majsterkowaniu, grze w piłkę, pływaniu kajakiem, jeździe na rowerze, czy po prostu odpowiadając na pytania, tysiące pytań, na które my dorośli staramy się odpowiadać zaspakajając ciekawość dzieci. Ale niektóre z tych pytań są szczególne - zarezerwowane tylko do taty. "Tato, gdzie są te dzwony? Jakie są duże, ile ich jest i jak to się dzieje, że one dzwonią, czy i którędy można tam wejść, itd., itp.". Czy to aż takie ciekawe? Kiedyś będziesz ministrantem to może uda ci się je zobaczyć. Jednak mam bardzo upartego syna. Postanowiłem zapytać O. Proboszcza, czy jest możliwość bym razem z synem Piotrem mógł jeszcze raz zobaczyć dzwony a tym samym - zaspokoić jego ciekawość. Za pozwoleniem w piękne sobotnie 6

popołudnie wdrapaliśmy się na "strych" kościoła. Dopiero tu worek z pytaniami się rozwiązał. Postanowiliśmy, że skoro do wieczornej Mszy Św. została godzina, więc mamy pół godziny na "Zdobycie wierzy", bo o 17:30 siostra zakrystianka uruchomi dzwony i dopiero będzie nam dzwonić w uszach. Po kładkach, fragmencie schodów z barierką, drabinie "malarskiej" i jeszcze jednej chyba już wiekowej osiągnęliśmy zamierzony cel. Odsłoniłem klapę. Wyłaniając się z ciemności ujrzeliśmy przepiękne widoki, błękit nieba, jeziora, całą panoramę naszego miasta. Siedząc na szczycie wierzy tuż pod jaj kopułą, ciesząc oczy widokami zapytałem Piotrusia: "wiesz smyku, że jesteśmy "bliżej" Boga - i co ty na to?" - FAJOWO. Aż żal było schodzić. Z powrotem zatrzymaliśmy się przy dzwonach, wzrok przyzwyczaił się do półmroku i jeszcze raz jedno spojrzenie na dzwony, masywną konstrukcję wierzy, kunsztownie ciosane i pasowane belki. Na koniec, by przypieczętować naszą wyprawę obaj uderzyliśmy pięścią w dzwon, ten największy, który dziadek Rysiek z innymi panami mocował na wierzy. Szczęśliwie tą samą drogą zeszliśmy na ziemię / dosłownie i w przenośni /. Umorusani, z pajęczyną we włosach wracaliśmy do domu pełni wrażeń, rozmawiając i ciesząc się ze wspólnie spędzonego czasu. Choć nie była to bezpieczna wyprawa i zapytać ktoś może: czy warto było?.... Ja wiem, że było warto. Jacek Beczyczko


RADOSNE PRZYJAZDY ZE ŚLĄSKA DO ŁEBY

T

ytułem wstępu; Stowarzyszenie Klub Abstynentów "Nadzieja" z Lublińca organizuje dla rodzin ludzi dotkniętych chorobą alkoholową dwa turnusy pod nazwą "Rajd Łeba". Turnus wiosenny liczy zazwyczaj 30 - 40 osób a jesienny około 90. Udział w tych terapeutycznych rajdach biorą przede wszystkim całe rodziny, których dotknęła plaga alkoholizmu. Ludzie ci na dzień dzisiejszy są trzeźwi i to niekiedy od wielu lat. Wspólne spędzanie czasu na wycieczkach / nie tylko po Łebie, plaży czy wydmach, ale i przepięknych Kaszubach/ czy tylko spacery z dala od "szarej codzienności" połączone są z wykładami / a raczej spotkaniami / doświadczonych psychoterapeutów obecnych cały czas z nami - pozwala rodzinom na nowo; - cieszyć się życiem, - cieszyć się przede wszystkim z tego, że są na powrót w rodzinach ludzi kochających się, - że są w społeczeństwie, które uczy się pomału ich akceptować jako ludzi pełnowartościowych, - cieszyć się pięknem Ojczystej przyrody. Korzystając z okazji, że jesteśmy kolejny raz na zgrupowaniu rodzin abstynenckich w bardzo gościnnej Łebie chcielibyśmy wyrazić swoje odczucia z naszego tu pobytu. Przyjechaliśmy z miast woj. śląskiego takich jak: Katowice, Chorzów, Częstochowa, Świerklaniec, Piekary Śląskie, Tarnowskie Góry, Lubliniec, Strojec. W naszych kołach zainteresowanie rajdami terapeutycznymi jak i miastem Łeba jest bardzo wysokie. Korzystamy z gościnności gospodyń z ul. Kościelnej od n-ru 3 do 9. I w tym miejscu chcielibyśmy bardzo podziękować tym Paniom, które goszczą nas w swoich domach a przede wszystkim inspiratorce Katarzynie Lechończak, Bożenie Itrych, Danucie Kużel, Ewie Plata i Teresie Wrońskiej za ich życzliwość, uśmiech, dobre słowo oraz pomocną dłoń dla osób spragnionych tej życzliwości i pomocy. Szczególne podziękowania i swoją wdzięczność kierujemy do proboszcza parafii pw. NMP Ojca Waldemara Janeckiego OMI za jego gościnność, życzliwość i otwarte serce. Psychoterapeuta Barbara Wiórkowska Wypowiedzi poszczególnych grup: Łeba - to bardzo ładne i czyste miasteczko. Zaskoczyła nas duża ilość przytulnych, "urokliwych knajpek" ze smaczną kuchnią, gościnnością i miłą obsługą. Piękne, otwarte morze, zadbane plaże zachęcają do plażowania. Okoliczne lasy i laski dają przyjemny cień i cudowny, niezapomniany zapach olejku sosnowego. Nadmorski klimat działa kojąco

nie tylko na turystów, ale i na soczystą, nieskażoną przyrodę. Regionalne pamiątki będą przypominały nam przyjemne chwile spędzone w tak urokliwym miejscu. Wszystko to zaprasza do ponownych odwiedzin. Cały pobyt przygotowała Pani Barbara Wiórkowska, która zorganizowała przyjazd naszej grupy i uświetniła cały pobyt ciekawymi wycieczkami oraz innymi atrakcjami. Dbała o nasze bezpieczeństwo dobry nastrój - za co Jej serdecznie dziękujemy. Grupa z Tarnowskich Gór. Większość z nas była w Łebie już kilka razy a wielu przyjechało po raz pierwszy i już teraz mówią, że nie są tu po raz ostatni. Przyjadą tu przede wszystkim z powodu czystego morza i plaży, innego słońca i swoistej "łebskiej atmosfery". W Łebie podobają się nam "stuletnie" domki rybaków, baza turystyczna - która może zaspokoić różne wymagania i możliwości turystów, port r y b a c k i i p r z y s t a ń d l a j a c h t ó w. D u ż y m powodzeniem cieszą się smażalnie ryb - tutaj w Łebie ryby smakują zupełnie inaczej. Zauważyliśmy, że Łeba co roku pięknieje. Szczególnie podobała się nam budowana obecnie promenada wzdłuż kanału portowego. Długo można by było opisywać, co się nam podoba w Łebie - a jest to oczywiste dla mieszkańców / zachody słońca, spacery po plaży, ruchome wydmy /. Szkoda tylko, że ceny są tak wysokie, nie na kieszeń emerytów czy rencistów, - ale mimo to warto przyjechać tu jeszcze. Grupa z Chorzowa. Łeba jest pięknym miasteczkiem. Ostatnio zaszły tu duże zmiany - wg nas na korzyść miasta. Będąc w Łebie zawsze mamy piękną pogodę, przestronne i wygodne pokoje, zawsze na swej drodze spotykamy życzliwych ludzi. Zauroczeni jesteśmy ruchomymi wydmami. W przyszłym roku też tu przyjedziemy. Grupa ze Świerklańca My do wspomnień z udanego pobytu w Łebie podeszliśmy inaczej. Chcemy wykazać to, co nam się w Łebie podoba i to, co można - dla dobra Łeby i turystów - w tym pięknym miasteczku zmienić, poprawić. Podoba się nam: ! Zawsze w Łebie jesteśmy w takim okresie, w którym nie ma dużo turystów, nie ma tłoku,szumu. Ta atmosfera "prawie ciszy" 7


bardzo nam odpowiada. ! Sklepy są bardzo dobrze zaopatrzone i czynne w odpowiadającym nam czasie. Nawet w niedzielę jest świeże pieczywo. ! Bardzo sympatyczna i profesjonalna obsługa we wszystkich placówkach usługowych. ! Podoba się nam nowo powstający bulwar /promenada / przy kanale portowym. ! Posiłki w punktach gastronomicznych są w przystępnych cenach - aczkolwiek mogłyby być wprowadzone do kart połówki porcji dla dzieci / i nie tylko /. Nie podoba się nam: ! Główna ulica Łeby - Kościuszki - nie spełnia roli "Wizytówki" miasta. /zaniedbane chodniki, nie zawsze pozamiatane, nadmierna szybkość "pędzących" samochodów /. ! Brak ułatwień dla niepełnosprawnych i dla matek z dziećmi przy wejściach na plaże i wzdłuż plaży. / Wiemy, że jest to kosztowne, ale ??? pomyślcie o tym /. ! Niektóre opłaty za wstęp są za wysokie. Np. wyrzutnia, wstęp do Słowińskiego Parku. ! Zaniedbany teren wokół dworca PKP !!!.

! Powinno być więcej punktów "informacji turystycznej" / jedyny przy ul. 11-ego Listopada jest za bardzo schowany /. Brak jest informacji nie tylko o ciekawych miejscach w Łebie i okolicy ale przede wszystkim informacji: co i gdzie się w Łebie dzieje. Grupa z Częstochowy, Piekar Śl. i Katowic Jesteśmy tylko ludźmi i nasze odczucia prosimy traktować jako troskę o to, aby Łeba - którą pokochaliśmy - była jeszcze piękniejsza i bardziej przychylna dla ludzi płacących za usługi w "złotówkach a nie w euro". Do zobaczenia w jesieni. Uczestnicy rajdu Rodzin Abstynenckich "Łeba 2005" / Materiały zebrał i opracował Janusz Lechończak /

LUDZIE EWANGELII DALEKO NIEŚCIE IMIĘ CHRYSTUSA, AMEN!

P

ierwsze litery tych słów tworzą wyraz LEDNICA, czyli nazwę miejsca, gdzie najprawdopodobniej odbył się Chrzest Polski. Również w tym roku dane nam było uczestniczyć w bardzo nietypowym chrzcie na lednickich polach. 3 czerwca, w piątek o godz. 23.00 razem z młodzieżą z Łeby braliśmy udział we Mszy św., która poprzedzała nasz wyjazd. I już o północy wyruszyliśmy w podróż, by po ok. 7 godzinach dotrzeć na miejsce. Niestety, organizatorzy nie przewidzieli, że tak wcześnie przyjadą młodzi ludzie, więc musieliśmy jeszcze poczekać. Ale było warto. Nasza grupa ulokowała się w świetnym miejscu. Ryba była tak blisko, wszystko doskonale widzieliśmy i słyszeliśmy. W naszym sektorze panowała niesamowita atmosfera, co można było odczuć zwłaszcza podczas próby śpiewu i tańca oraz w czasie Mszy św. Niezwykły był widok tych najmłodszych z naszej parafii, pomimo zmęczenia z zapałem skaczących, tańczących i śpiewających na cześć Pana. Nie było nikogo, kto siedział, ale wszyscy łączyli się w jednym duchu. Podobnie podczas Mszy św. - tu dominowało niezwykłe skupienie, cisza i modlitwa. 8

W pamięci najbardziej zapadły mi trzy rzeczy. Najpierw śpiew "Szukałem was..." - pieśni przewodniej tegorocznego czuwania. Brakuje nam nadal Ojca Świętego Jana Pawła II, chyba najbardziej w takich momentach, jak spotkania lednickie. Przecież przez tyle lat JP II był tam razem z nami, kierował do nas swoje przesłania, zawsze nam błogosławił...


Kolejna ważna chwila w Lednicy to odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych. Sądzę, że cała Lednica była takim chrztem, gdyż deszcz nas prawie nie opuszczał i na koniec byliśmy całkowicie przemoczeni. Ale to zawsze coś nowego, bo przez ostatnie 3 lata na Lednicy słońca nie brakowało. Podczas tego nabożeństwa kapłani poświęcili nas wodą zaczerpniętą z jeziora. Nasza grupa miała miejsce koło drogi między sektorami, więc gdy przeszło tamtędy kilkunastu księży, wyglądaliśmy jak po deszczu, ponieważ żaden kapłan wody nie żałował. I sposoby kropienia były niekiedy przedziwne i dość zabawne. Ostatnim momentem, który najbardziej zapamiętałam, to śpiew w czasie Mszy św. pieśni "Panie, wiesz, że Cię kocham", coś niesamowitego! Myślę, że pomimo deszczu i zimna, warto było udać się na Lednicę. Każdy z nas jechał tam z innymi oczekiwaniami, nastawieniem i przygotowaniem. Oto, jakie wrażenia pozostawiło lednickie czuwanie w sercach młodych z naszej parafii: Emila: To było niesamowite i piękne przeżycie tańczyć na chwałę Pana i odnowić sakrament Chrztu św. w strugach deszczu. W tym roku na polach lednickich panowała niezwykła atmosfera, gdyż cały czas wspominano Ojca Świętego Jana Pawła II i ku jego pamięci wszyscy, bez wyjątku, śpiewali "Szukałem was, teraz wy do mnie przychodzicie..."

Iwona: Spotkania lednickie zawsze są niepowtarzalne i wyjątkowe. Jak co roku współpraca Nieba z pomysłami o. Jana Góry OP wypadła doskonale: aby przypomnieć nam sakrament Chrztu św., zostaliśmy pokropieni nie tylko wodą święconą, lecz także deszczem prosto z nieba. Ogromne wrażenie wywarła na mnie Koronka do Miłosierdzia Bożego (wykonana przez Siewców Lednicy) i niesamowicie zaśpiewany psalm na Mszy św. Nie zapomnę również maratończyków, którzy biegli w deszczu 41km na pola lednickie. Wzruszającym momentem było przesłanie papieża Benedykta XVI. Dotychczas słowa do młodzieży kierował Ojciec Święty Jan Paweł II. Papież Benedykt XVI napisał, że chce, aby spotkania lednickie nadal kontynuowano, na co wszyscy zareagowaliśmy z wielkim entuzjazmem. Szkoda, że lednickie czuwanie jest tylko raz w roku. Jak widać, Lednica jest niezwykła, niezwykły jest młody Kościół, ci ludzie z oczami pełnymi nadziei... W imieniu młodzieży z Łeby, zwłaszcza wspólnoty Ambasady Lednickiej dziękuję o. Waldemarowi za organizację wyjazdu, serdeczne Bóg zapłać! Monika Jakszta

9


REFLEKSJE: MATKO KOŚCIOŁA MÓDL SIĘ ZA NAMI! aryja spodobała się Bogu z racji swego dziewictwa i poczęła Syna Bożego przez swą pokorę. Zgodnie z prawami natury kwiat musi ustąpić miejsca owocowi. W Najświętszej Maryi Pannie prawo natury zostaje zawieszone i na skutek cudownej interwencji Boga, z kwiatem dziewictwa łączy się owoc macierzyństwa. Tajemnica dziewictwa implikuje totalną czystość, owoc łaski Chrystusa, która czyni Maryję świętą i niepokalaną.

M

Matka niestworzonej łaski, Jezusa Chrystusa, jest również matką tej łaski, która wlana została do twej duszy, uszlachetniła twoją naturę i dała ci moc stania się dzieckiem Boga (por. J 1,12). Jest więc twoją matką w porządku łaski. Jest matką wszystkich odkupionych, ponieważ zrodziła Tego, przez którego wszyscy ludzie zostali zbawieni. Maryja jest tym bardziej matką od tej, która zrodziła cię do życia ziemskiego, im bardziej łaska przewyższa naturę. Przez nią zrodziłeś się nie dla świata, ale dla Boga.

Pełnia łaski czyni ją pełną życia Bożego, duchowego piękna, cnót nadprzyrodzonych, darów Ducha Świętego.

Maryja jest Matką Kościoła, a więc twoją prawdziwą matką duchową, ponieważ zrodziła Tego, który od pierwszej chwili wcielenia w jej dziewiczym łonie złączył z sobą, jako Głową, swoje mistyczne ciało. Jest więc twoją matką duchową, ponieważ zrodziła Jezusa, życie duszy.

Jest więc wywyższoną ponad wszelkie stworzenia. Najpiękniejszym wyrazem natury ludzkiej, wyniesionej przez łaskę Bożą, wspaniałym owocem odkupienia działającego w niej w sposób wyjątkowy. Po godności Bożego macierzyństwa, pełnia otrzymanej przez nią łaski jest największa, jaką można sobie wyobrazić. Maryja jest wiernym obrazem Chrystusa, wymalowanym na żywo przez Ducha Świętego. Nikt bardziej oprócz niej nie może powiedzieć: "Bądźcie naśladowcami moimi, tak jak ja jestem naśladowcą Chrystusa" (1Kor 11,1). Jej życie wiąże się i gubi się w życiu Chrystusa; pojawia się na kartach Ewangelii jedynie ze względu na Jezusa, jako matka Zbawiciela. Żyła całkowicie ukryta z Chrystusem w Bogu (por. Kol 3,3). Jeśli rzeczywiście pragniesz znaleźć Jezusa, szukaj Go w ramionach Maryi.

Maryja współdziałała w szczególny sposób w dziele Zbawcy nie tylko na ziemi, ale także w niebie nie zrezygnowała ze swej zbawczej funkcji wobec tych, którzy ją wzywają. Pośredniczka wszystkich łask uczestniczy w godności i skuteczności jedynej mediacji Chrystusa swego Syna. Jej modlitwy są wszechmocne u Boga. Bóg wybrał ją jako matkę, aby mógł zbawić się przez miłosierdzie ten, kto nie mógłby się zbawić przez sprawiedliwość. Największą radość, jaką możesz sprawić Najświętszej Maryi Pannie, to prosić o łaski. Ona zatroszczy się o ciebie, pielgrzyma na ziemi, dopóki nie osiągniesz niebieskiej ojczyzny we wspólnocie świętych. Zwracaj się więc we wszystkich twych potrzebach z takim zaufaniem do tej ukochanej Matki, z jakim zwraca się dziecko do swej matki. Ona cię bardziej kocha, niż matka ziemska może kochać swoje dziecko, i to Ona może otrzymać od Boga to, co jest rzeczywiście pożyteczne dla twojej duszy. Francesco Bersini SJ, Mądrość Ewangelii, Wydawnictwo Bratni Zew, Kraków 2004. www.franciszkanie.pl

10


ŻYCIE PARAFII W OBIEKTYWIE

15.05.2005R. "MAJÓWKA"; REJS STATKIEM PO MORZU

22.05.2005R. PAMIĄTKA PIERWSZEJ KOMUNII ŚWIĘTEJ 11


28-29.05.2005R. PIELGRZYMKA DO MARKOWIC. W DRODZE POWROTNEJ Z MARKOWIC...

... ZWIEDZILIŚMY BAZYLIKĘ W LICHENIU ORAZ CIECHOCINEK

28.05.2005R. MARKOWICE - PRZY GROBIE PROBOSZCZA O. KAZIMIERZA CZARNIECKIEGO OMI

28.05.2005R. MARKOWICE - MSZA ŚW. Z OKAZJI ZJAZDU PRZYJACIÓŁ MISJI OBLACKICH

12


31.05.2005R. NABOŻEŃSTWO MAJOWE, KAPLICZKA MATKI BOŻEJ, UL. TURYSTYCZNA

31.05.2005R. NABOŻEŃSTWO EKUMENICZNE, SPRAWOWALI: PROBOSZCZ PARAFII EWANGELICZNEJ W SŁUPSKU KS. MARCIN MIKUŁA...

...O. MAREK DZIEDZIC OMI, PROB. PARAFII KATOLICKIEJ BERBA DIECEZJI FULDA (NIEMCY), DZIEKAN DEKANATU ŁEBA KS. ZENON MYSZK

01.06.2005R. PODZIĘKOWALIŚMY ZA POSŁUGĘ W NASZEJ PARAFII O. JANOWI GERŁOWSKIEMU OMI

13


Parafia Wniebowzięcia NMP Msze święte w dni powszednie: 8:00, 18:00 Msze święte w niedziele: 8.30, 10:00, 11.30, 13:00, 17:00

12 CZERWCA 2005r. AKCJA CARITAS ZWIĄZANA Z

10 ROCZNICĄ SPROWADZENIA DO NASZEJ PARAFII FIGURY MATKI BOSKIEJ FATIMSKIEJ. PO MSZACH ŚW. W TYM DNIU NA GODZ. 9.30, 10.00, 11.30 i 13.00 CARITAS ZAPRASZA DO KAWIARENKI PARAFIALNEJ NA KAWĘ, HERBATĘ I PYSZNE CIASTO. ZORGANIZOWANA BĘDZIE TAKŻE LOTERIA FANTOWA I ROZPROWADZANE BĘDĄ PIEKNE LAMPIONY OKOLICZNOŚCIOWE ZE ŚWIECĄ ZWIĄZANE Z ROCZNICĄ. WSZELKIE ZEBRANE OFIARY PRZEZNACZONE BĘDĄ NA KOLONIE LETNIE DLA DZIECI NAJUBOŻSZYCH Z NASZEJ PARAFII! KONIECZNIE MUSISZ PRZYJŚĆ! W KOŚCIELE W TYM DNIU, W W/W GODZINACH BĘDZIE WYSTAWA PRAC PLASTYCZNYCH DZIECI POŚWIĘCONA JANOWI PAWŁOWI II!!!

Reklama: Angielski przed sezonem!!! Intensywny kurs dla personelu hotelowego, barów szybkiej obsługi, restauracji. Korepetycje: metoda Callana - angielski 4x szybciej! Telefon 059 8662 225, 693 05 91 50

Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą, i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie. Mt 6,19-20 ul. Powstańców Warszawy 28 84 - 360 Łeba; tel. 59 866 14 64 e-mail: leba@omi.org.pl www.omi.leba.biz Konto: BS Łeba 93240008-26912-27006-0

Eliza Jackowska Mnika Jakszta Proboszcz Waldemar Janecki Redaktor naczelna Maria Konkol Bożena Kunkel Małgorzata Krzywulicz Jadwiga Labuda Beata Labuda - Leśniak Janusz Lechończak Piotr Pawlak Dorota Reszke Krystyna Rutkowska Danuta Świerk Piotr Kasina

REDAKCJA

Oto słowo Boże:


Ichtys 24