Page 1


ADRES: ul. Św. Marcin 80/82 61-809 Poznań tel.: 61 852 91 02 fax: 61 852 91 02 e-mail: pw@ngo24.pl http://www.wtk.poznan.pl/pw PRENUMERATA: Wydawca: Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne w Poznaniu adres jak wyżej Ruch S.A. www.prenumerata.ruch.com.pl e-mail: prenumerata@ruch.com.pl tel. 801 800 803 lub 22 717 59 59 w godzinach 700-1800

SPIS TREŚCI 3 Od redakcji JUBILEUSZ 25-LECIA „PRZEGLĄDU WIELKOPOLSKIEGO”

Bogumiła Kosmanowa 4 Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.) Ryszard Kowalczyk 12 Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku ARTYKUŁY

Joanna Rososzko 34 Z pszczewskich legend

Cena pren. rocznej: 40,00 zł Cena egz. 10,00 zł (w tym 5% VAT)

Kazimierz Taczanowski 39 Ewangelickie drzwi gnieźnieńskie

ISSN 0860-7540 Indeks 371 335

Roksana Król 42 Udział gimnazjalistów trzemeszeńskich w powstaniu styczniowym

REDAGUJE ZESPÓŁ: Anna Weronika Brzezińska Małgorzata Cichoń Danuta Konieczka-Śliwińska (zastępca redaktora naczelnego) Mikołaj Pukianiec (sekretarz redakcji) Stanisław Słopień (redaktor naczelny) Skład: JASART STUDIO tel.: 61 86 85 172; 695 531 791 www.jasartstudio.pl Dofinansowano ze środków: Urzędu Miasta Poznania oraz Województwa Wielkopolskiego

Tomasz Tomkowiak 48 21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty EDUKACJA REGIONALNA

Marta Kalisz-Zielińska 58 Regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu Z WIELKOPOLSKI

Dariusz Racinowski 66 Inauguracja obchodów 150. rocznicy powstania styczniowego w Wielkopolsce i na Kujawach


RADA PROGRAMOWA: Maria Bochan (Piła) Piotr Gołdyn (Konin) Bohdan Gruchman (Poznań) Janina Małgorzata Halec (Leszno) Dzierżymir Jankowski (Poznań) Zbigniew Jaśkiewicz (Poznań) Tadeusz Krokos (Kalisz) Krzysztof Kwaśniewski (Poznań) Halina Lorkowska (Poznań) Witold Molik (Poznań) Janusz Pazder (Poznań) Jacek Sójka (Poznań) Kazimierz Stępczak (Poznań) Bogdan Walczak (przewodniczący, Poznań) Stefan Wojnecki (Poznań)

Marceli Kosman 68 O romantycznym pozytywiście (w 200. rocznicę urodzin Hipolita Cegielskiego) Wiesława Grobelna 71 Styczniowe spotkanie pokoleń potomków powstańców wielkopolskich 29 stycznia 2013 r. Z PÓŁKI WIELKOPOLANINA

Stefan Wojnecki 74 Amatorski ruch fotografii artystycznej w Poznaniu KOMUNIKATY

76 XIV Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Eugeniusza Paukszty „Małe ojczyzny – pogranicze kultur i regionów” 77 Noty o autorach 78 Summary

SPISY TREŚCI numerów archiwalnych można znaleźć na stronie internetowej http://www.wtk.poznan.pl/pw. Tam również: okładki tytułowe, skorowidz autorów, wyszukiwanie artykułów według nazwisk autorów lub tytułów artykułów.

ZAPRASZAMY DO PRENUMERATY REDAKCYJNEJ Aby zamówić prenumeratę krajową, prosimy dokonać wpłaty 40,- zł w Biurze lub na konto Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego ul. Św. Marcin 80/82, 61-809 Poznań, 82 1060 0076 0000 3200 0136 7123 z dopiskiem: „Prenumerata roczna od nr ... rok ...” (podać numer i rok; rozpocząć można od dowolnego numeru). Warunki prenumeraty z wysyłką za granicę ustalane są w drodze porozumienia (umowy) Przy zamówieniu przez regionalne towarzystwo kultury 10 oraz więcej egzemplarzy każdego numeru udzielamy korzystnego rabatu.


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Od redakcji W 2012 roku minęło 25 lat od powołania kwartalnika Przegląd Wielkopolski. Rocznica ta stała się pretekstem do zorganizowania przez Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne w Poznaniu oraz Instytut Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza konferencji naukowej Wielkopolska lokalna. Rola czasopism w kreowaniu współczesnej kultury regionalnej, która odbyła się 7 grudnia 2012 roku w Poznaniu. Ideą konferencji było ukazanie Wielkopolski z perspektywy czasopiśmiennictwa regionalnego, na łamach którego prezentują swój dorobek kulturalny społeczności lokalne. Organizatorzy konferencji postawili tezę o znaczącej roli tych społeczności w budowaniu regionalizmu wielkopolskiego, niejako od podstaw i poprzez różnorodność dokonań oraz osiągnięć kulturalnych. Konferencja zgromadziła licznych regionalistów i samorządowców, członków lokalnych i regionalnych stowarzyszeń kulturalnych, dziennikarzy pracujących dla lokalnych mediów, nauczycieli i animatorów kultury regionalnej oraz naukowców, podejmujących w swych badaniach problematykę regionalną. Umożliwiła po raz pierwszy na taką skalę debatę dotyczącą zarówno problematyki czasopiśmiennictwa regionalnego po II wojnie światowej, jak i współczesnych tendencji w rozwoju mediów regionalnych na szerszym tle przemian w życiu społecznym i kulturalnym w Polsce przełomu XX i XXI wieku. Zamierzeniem redakcji jest publikacja możliwie wszystkich opracowań zaprezentowanych podczas konferencji a także tekstów, do powstania których stała się ona inspiracją. Z tą myślą otwieramy rubrykę Jubileusz 25-lecia „Przeglądu Wielkopolskiego”, zamieszczając w niej teksty referatów: profesor Bogumiły Kosmanowej Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.) oraz profesora Ryszarda Kowalczyka Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku. Rubrykę tę będziemy kontynuować w kolejnych numerach. Na pierwszej i czwartej stronie okładki tego numeru wnikliwy czytelnik doliczy się siedemdziesięciu miniatur – podobizn okładek wszystkich numerów naszego kwartalnika, które ukazały się poczynając od roku 1987. Liczba okładek odpowiada liczbie wydanych zeszytów (woluminów), lecz nie – numerów. Było ich dziewięćdziesiąt osiem, gdyż w wielu przypadkach ukazywały się

numery łączone: dwadzieścia pięć razy były to numery podwójne a raz zdarzył się nawet numer poczwórny, łączący dwa numery z roku 1992 i dwa – z roku 1993(!). Zapraszamy osoby zainteresowane prześledzeniem częstotliwości, z jaką ukazywał się Przegląd Wielkopolski, na stronę internetową http://www. wtk.ngo24.pl/pw/okladki.aspx. Wszystkie okładki tytułowe można też przeglądać, także w formie slajdów, na stronie http://sdrv.ms/1aIuUPY. Do ich autorów należą: Włodzimierz Dudkowiak (dwadzieścia sześć pierwszych), Wojciech Deresiński, J. M. Stefko oraz Jarosław Chwalisz (od roku 2006). Uwadze naszych czytelników polecamy ponadto lekturę kilku interesujących artykułów problemowych a także relacji z istotnych dla regionalnego ruchu społeczno-kulturalnego wydarzeń. Joanna Rososzko przybliża pszczewskie legendy, Kazimierz Taczanowski – zupełnie nieznane ewangelickie drzwi gnieźnieńskie a Tomasz Tomkowiak – zapomniane fakty z 21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie. Do przypadających w roku 2013 rocznic: 150-lecia powstania styczniowego oraz 200. rocznicy urodzin Hipolita Cegielskiego nawiązują teksty: Marcelego Kosmana, Roksany Król, Dariusza Racinowskiego. Marta Kalisz-Zielińska ukazuje regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, Wiesława Grobelna wskazuje na tradycyjne styczniowe spotkanie pokoleń potomków powstańców wielkopolskich w Śremie jako formę edukacji regionalnej i patriotycznej a Stefan Wojnecki recenzuje najnowszą książkę o amatorskim ruchu fotografii artystycznej. Czasopismo zatytułowane Przegląd Wielkopolski pojawiło się w historii naszego regionu trzykrotnie. O miesięczniku pod takim tytułem, ukazującym się w Poznaniu w latach 1939-1947, stanowiącym inspirację oraz wzór dla obecnego kwartalnika, pisał w numerze pierwszym z roku 1987 Ryszard Marciniak. On również (w numerze 3-4 z roku 1994) przypominał Przegląd Wielkopolski z lat 1867–1869. W porównaniu z jego poprzednikami nasze czasopismo jest wyjątkowo długowieczne. W swoje drugie ćwierćwiecze weszło świadome bogatej tradycji i wzmocnione odnowieniem redakcji. Niech będzie to rękojmią twórczej kontynuacji jego misji, jaką jest służba regionalizmowi wielkopolskiemu. Stanisław Słopień 3


JUBILEUSZ 25-LECIA „PRZEGLĄDU WIELKOPOLSKIEGO” Bogumiła Kosmanowa

Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.) Temat mojego wystąpienia i wyznaczony czas upoważnia do spojrzenia skrótowego, „z lotu ptaka”, na prasę wielkopolską, zwłaszcza że rozpoczynam tę historyczną wycieczkę od wieku XIX. Zacznę od celnej opinii klasyka, bo tym mianem można określić Józefa Ignacego Kraszewskiego, zawartej w jego Rachunkach, kilkutomowej kopalni wiedzy o wszystkich zaborach, napisanych w kilka lat po zamieszkaniu poza krajem, w Dreźnie. Osiedlił się tam w 1863 r. i miał okazję do szczególnej obserwacji i poznawania zaboru pruskiego1. Tak ocenił on sytuację w Wielkim Księstwie Poznańskim i na Pomorzu Nadwiślańskim, czyli w prowincji Prusy Zachodnie: Ze wszystkich części dawnej Polski najwykształceńszą, najzamożniejszą, najwytrawniejszą, najpracowitszą bez hałasu i fanfaronady jest Księstwo i Prusy […] Że tu Polakiem być bardzo trudno, a jednak Księstwo i Prusy są polskie i żywią ducha polskiego krzepko, zdrowo …szlachetnie, nie kryjąc się z nim …czyniąc, co tylko można, aby go zachować i krzewić […] Nigdzie lud nie jest bardziej polskim i nie rozumie lepiej nawet politycznych swych obowiązków. Nigdzie wykształceńszego

nie mamy duchowieństwa, światlejszych nauczycieli, lepiej odpowiadającego potrzebom dziennikarstwa. Poznańskie mogłoby innym Polski prowincjom za wzór służyć2. Tak pisał syn Kresów Wschodnich, do którego odwołanie się dziś przypomina, że kończący się rok 2012 należy uchwałą sejmową do tego wybitnego Polaka – powieściopisarza, publicysty, a nade wszystko dziennikarza, który podjął walkę o ideowy charakter prasy polskiej, jej zaangażowanie w sprawę narodową. Rodzinne Kresy (Litwa historyczna, a potem Wołyń) opuścił – jak się okazało – na zawsze, dobiegając pięćdziesiątki. Najpierw na kilka lat zamieszkał w Warszawie, gdzie zyskał uznanie jako znakomity organizator tamtejszego dziennikarstwa, teoretyk i praktyk. Ostatnie ćwierćwiecze to okres, kiedy przebywał na Zachodzie. Zamieszkał w Dreźnie, a więc na terenie tego samego państwa pruskiego, w którym w XIX wieku znalazła się znaczna część ziem polskich. Stale publikował na łamach prasy zaborowej, zwłaszcza w Wielkopolsce. Obserwował jej rozwój i oddziaływanie na społeczeństwo. Od młodości współpracował z tutejszą prasą, kiedy dobiegał trzydziestki,

1   Szerzej: B. Kosmanowa, Józef Ignacy Kraszewski a Wielkopolska, Bydgoszcz 1993. Znakomity pisarz kolebką polskiej państwowości interesował się od młodości, kontakty literackie z Wielkim Księstwem Poznańskim nawiązał w okresie wołyńskim swego życia, a zdecydowanie utrwalił po zamieszkaniu w stolicy Saksonii i była to odtąd najbliższa ze względu na liczne kontakty część ziem ojczystych. 2   B. Bolesławita [J.I. Kraszewski], Rachunki. Z roku 1866, Poznań 1867, s. 105 (podkreślenie moje – B.K.).

4


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

dał się poznać dzięki podejmowanej w nadsyłanych artykułach tematyce historycznej, terytorialnie związanej z dawnym Wielkim Księstwem Litewskim, zwłaszcza Wilnem i Polesiem, bowiem była ona dla czytelników nad Wartą mało znana, a nawet nieco egzotyczna. Po zamieszkaniu w stolicy Saksonii rozpoczął się trwający do końca życia, czyli ćwierć wieku, etap jego trwałej – jak to określił – „kolaboracji” z gazetami wielkopolskimi. Redaktor „Dziennika Poznańskiego” Mieczysław Waligórski pisał doń w liście z 20 grudnia 1865 r.: „Nie dziw się Pan, że jako od dawnego przewodnika na polu dziennikarstwa i zawsze dla mnie nader łaskawego przyjaciela, do Niego najpierwszego z mą prośbą [o współpracę – B.K.] się udaję. Wszystko, czymkolwiek nas Pan obdarzysz, z szczerą wdzięcznością przyjętym będzie”3. Twórca Starej Baśni stał się bliski rodakom znad Warty. Potrafili oni docenić jego zasługi dla kraju, czego wyrazem były jego kilkakrotne wizyty, zwłaszcza z 1867 r., kiedy uroczyście podejmowano go w poznańskim Bazarze, udział w krakowskim jubileuszu Mistrza w 1879 r., a później przejęcie przez TPN pod opiekę pamiątek, które obecnie stanowią podstawową część kolekcji Muzeum-Pracowni J.I. Kraszewskiego4. Tytan Pracy był czołowym autorem polskim, jednym z tych, których utwory zasilały prasę wielkopolską pod zaborem pruskim. Podobnie zresztą chętnie drukowano teksty innych autorów w Kaliszu, stanowiącym centrum części Wielkopolski włączonej po 1815 r. do zaboru rosyjskiego. Pierwszy etap po Kongresie Wiedeńskim charakteryzował się relatywnie łagodnym kursem antypolskim, bowiem – jak plastycznie określa Marceli Motty – „wiatry berlińskie w owych początkach wiały dość spokojnie”. Cenzura pruska była łagodniejsza niż w pozostałych zaborach. Istniały więc możliwości

do rozwoju prasy, a jednak początkowo z nich nie skorzystano, co należy tłumaczyć raczej wątłym w pierwszej połowie XIX w. życiem umysłowym i brakiem większego skupiska intelektualnego, a warstwy wykształcone nie odczuwały jeszcze potrzeby kontaktu ze słowem drukowanym. Nie był przygotowany do odbioru literatury tym bardziej chłop czy drobnomieszczanin. „Polityka i piśmiennictwo mało kogo wtenczas zajmowały; w całym Poznaniu byłbyś znalazł jeden tylko dziennik francuski «Constitutionnel» w cukierni Douchego, z gazet niemieckich wspominano czasem w rozmowie o «Vossische Zeitung», a nie przypominam sobie, iżbym gdziekolwiek tutaj w domu prywatnym był się spotkał z jakim periodycznym pismem. Na prowincji znalazł się tu i ówdzie w zamożniejszych dworach jaki dziennik mód paryskich, ale do swojskich i tam mało miano pociągu” – wspomina świadek epoki5. Okres prawdziwej świetności prasy nastąpił w latach 1838-1846 dzięki rozkwitowi życia umysłowego, nazwanego później złotym okresem kultury ojczystej w Wielkopolsce, a także w klimacie kształtujących się idei pracy organicznej i rozbudzonym wcześniej – po powstaniu listopadowym – nastrojom patriotycznym. Wzrosło więc zapotrzebowanie na prasę jako środek aktywizacji społeczeństwa. Z kolei przemiany w sferze gospodarczej spowodowały, że mimo nadal dominującej roli ziemiaństwa uaktywniły się pozostałe warstwy ludności, zwłaszcza młoda inteligencja pochodzenia mieszczańskiego, a z czasem również chłopskiego. Elity, które nadawały ton życiu publicznemu, doceniały znaczenie prasy w kształtowaniu opinii publicznej. Zwiastunem ożywienia stał się wychodzący w Lesznie „Przyjaciel Ludu” (1834-1859), pierwszy w Wielkim Księstwie tygodnik ilustrowany, wokół którego skupiło się grono autorów poznańskich (m.in. Hipolit Cegielski, ks. Aleksy Prusinowski, Antoni Woykowski, Mar-

3   Zob. B. Kosmanowa, „Przewodnik na polu dziennikarstwa”. (Związki Józefa Ignacego Kraszewskiego z „Dziennikiem Poznańskim” w latach 1866-1879) [w:] Z dziejów prasy wielkopolskiej XIX-XX w., t. 1, praca zbiorowa pod red. M. Kosmana, Poznań 1994, s. 42. 4   D. Cicha, Gabinet Józefa Ignacego Kraszewskiego, Poznań 1974, „Monografie Muzeum Narodowego w Poznaniu” t. 12. 5   M. Motty, Przechadzki po mieście, t. 1, Warszawa 1957, s. 267.

5


Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.)

celi Motty, a także Kraszewski). Mimo tytułu przeznaczony był dla warstw wykształconych, docierał do odbiorców w całym zaborze, a po części również poza jego granicami. W 1838 r. powstał w Poznaniu „Tygodnik Literacki” – „pismo na owe czasy znakomite”, jak zgodnym głosem pisali współcześni – który ukazywał się do r. 1845; odznaczał się wysokim poziomem, skupiał wiele wybitnych piór z całego kraju i emigracji (m.in. Joachim Lelewel, Juliusz Słowacki, Zygmunt Krasiński, August Bielowski, Kraszewski). Autorzy – co było wówczas ewenementem – otrzymywali honoraria. Prawicowym, a przy tym elitarnym pismem był miesięcznik „Przegląd Poznański” (1845-1865)6. Wiele tytułów miało krótki żywot, niektóre jednak zajęły trwałe miejsce i ukazywały się przez długie dziesięciolecia. Wystarczy przypomnieć trzy tytuły: „Dziennik Poznański” (1859-1939) oraz „Kurier Poznański” (18721906); pod tym samym tytułem po przerwie ukazywała się inna gazeta codzienna, zresztą o odmiennym obliczu ideowym, związana z endecją. W 1895 r. pojawił się pod patronatem archidiecezji poznańskiej, z inicjatywy arcybiskupa Floriana Stablewskiego „Przewodnik Katolicki”, który przetrwał z przerwami do dziś dnia. W szczytowym okresie miał osiągnąć nakład 200 tysięcy egzemplarzy, co zawdzięczał swemu wieloletniemu redaktorowi księdzu Józefowi Kłosowi7. Nie brakowało periodyków o różnej częstotliwości, adresowanych do czytelników o różnym poziomie przygotowania. Poznań na przełomie XIX i XX w. pełnił funkcję centrum intelektualnego dla całego zaboru pruskiego. Obok istniały subcentra kulturowe z własnymi mutacjami organów prasowych. W ostatnich latach przed wybuchem w 1914 r. wielkiej wojny europejskiej redakcja

„Kuriera Poznańskiego” zainicjowała utworzenie mutacji regionalnych tej gazety. Powstały wówczas „Gazeta Śremska”, „Gazeta Średzka”, „Gazeta Wrzesińska”, „Znad Prosny” (w Pleszewie). Pod koniec 1907 r. został założony „Dziennik Bydgoski”, który – jak zaznaczono w numerze okazowym – miał stanowić placówkę obrony narodowej przeciw zalewowi niemczyzny, pod hasłem „obrony narodowości i wiary” (w czasie I wojny światowej jego nakład osiągnął 16 tysięcy egzemplarzy). W Lesznie ukazywał się „Nowy Czas”; w Inowrocławiu (1887-1893) „Nadgoplanin”, który kontynuował tradycje dawnego „Kujawiaka” oraz „Głosu Kujawskiego”. Z kolei w 1893 r. w jego miejsce pojawił się „Dziennik Kujawski”, który w nakładzie 5 tysięcy egzemplarzy rozchodził się nie tylko w zaborze pruskim, ale także docierał do Królestwa Polskiego, Galicji i ośrodków emigracyjnych; przetrwać miał ponad pół wieku, bo do 1949 r. W czerwcu 1896 r. zaczęła wychodzić „Gazeta Ostrowska”, która ukazywała się trzy razy w tygodniu. Warto zauważyć, że na początku XX wieku w Ostrowie i Inowrocławiu, Lesznie, Gnieźnie bujnie rozwijało się życie kulturalne, zainteresowaniem ludności cieszyły się biblioteczki ludowe, ich organizatorzy utrzymywali stałe kontakty z centralą w Poznaniu. Działalność prasy polskiej, choć funkcjonowała ona w warunkach względnej praworządności i bez większych ograniczeń cenzuralnych, spotykała się z różnymi utrudnieniami. Administracja pruska nakładała często na redakcje kary pieniężne, zwłaszcza w okresie Kulturkampfu i strajków szkolnych. Redaktorów skazywano na kary aresztu lub więzienia; pięć lat łącznie spędził w nim niestrudzony Józef Chociszewski, nazywany najpracowitszym Wielkopolaninem, twórca ilustrowanego tygo-

6   Zob. W. Jakóbczyk, Prasa w Wielkopolsce 1859-1918 [w:] Historia prasy polskiej, praca zbiorowa pod red. J. Łojka, t. 2, Prasa polska w latach 1864-1918, Warszawa 1976; Z. Kosidowski, Z okresu złotego kultury Poznania. „Tygodnik Literacki” 1838-1845, Poznań 1938; A. Wojtkowski, Nowe szczegóły o „Tygodniku Literackim” i „Orędowniku Naukowym”, „Kronika Miasta Poznania” 1938, R. 16, nr 3; T. Tyszkiewicz, „Sobótka” (1869-1871), „Tygodnik Wielkopolski” (1870-1874). Zarys historyczny oraz bibliografia zawartości, Poznań 1961; B. Zakrzewski, „Tygodnik Literacki” 1838-1845. Zarys monograficzny, Warszawa 1864; J. Data, Problematyka literacka czasopism poznańskich w latach 1869-1896, Gdańsk 1984. 7   B. Kosmanowa, Kłopoty redaktora „Przewodnika Katolickiego” [w:] Prasa dawna i współczesna, cz. 5, praca zbiorowa pod red. B. Kosmanowej, Poznań 2004, s. 27 nn.

6


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

dnika gnieźnieńskiego „Lech” (1878-1879). Dominowała w nim tematyka historyczna i krajoznawcza, popularyzacja idei pracy organicznej. Pismo jednak uzyskało zaledwie 500 abonentów i po dwóch latach upadło8. Poważną rolę w zakresie działalności wydawniczo-prasowej, zwłaszcza w początkowej fazie, odgrywał mecenat arystokratyczno-ziemiański. Liczne inicjatywy indywidualne były jednak pozbawione stałego zaplecza finansowego, stąd wiele z nich szybko kończyło swą egzystencję. Tylko nieliczne zdołały sobie zapewnić trwałą podstawę materialną. Wydawcy i redaktorzy rekrutowali się głównie spośród inteligencji poznańskiej, często pochodzenia ziemiańskiego. Zwraca uwagę znaczna liczba wydawców i redaktorów księży, wśród których spotykamy ludzi obdarzonych prawdziwym talentem dziennikarskim, jak wspomniany Józef Kłos czy Aleksy Prusinowski. Po roku 1900 prasa znalazła się pod wpływem ugrupowań narodowo-demokratycznych. Obok Poznania, który spełniał rolę inspirującą, promieniującą na całe Wielkie Księstwo, także jego subcentra przejawiały aktywność na polu wydawniczo-prasowym. Pisma polskie powstawały najczęściej jako reakcja na uruchamianie przez miejscowych Niemców gazet nieprzyjaznych czy wręcz hakatystycznych. Obok funkcji edukacyjnej, integrującej, za swoje najważniejsze zadania uważały włączenie społeczności lokalnej w nurt kultury ogólnonarodowej. Polityka władz zaborczych powodowała, że głównym celem polskiej prasy stała się przede wszystkim obrona bytu, tożsamości narodowej. Zastępowała ona często nieistniejące instytucje, spełniała funkcje trybuny sejmowej czy uniwersytetu, o który zresztą boje toczyła przez całe niemal stulecie. Podobnie prasie i jej patriotycznej „młodzi” dziennikarskiej zawdzięcza Biblioteka Raczyńskich pozostanie w macierzystym Poznaniu, kiedy to zaborcy

w 1902 r. czynili „podchody”, by przenieść ją do zgermanizowanej Bydgoszczy, nie bacząc, iż była to instytucja polska, stworzona w 1829 r. przez Polaka i dla Polaków. Prasa budziła oraz kształtowała świadomość narodową i kulturową, zwłaszcza dzięki dobieranym starannie tekstom literackim Mickiewicza, Sienkiewicza, Kraszewskiego, starała się o podniesienie kultury języka, organizowała opór przeciw niszczeniu polskości, była łącznikiem ogólnonarodowym. Ta integracyjna rola w warunkach rozbicia kraju i braku własnej państwowości, jej udział w procesie kształtowania się nowoczesnego narodu polskiego zasługuje na szczególne podkreślenie. Tak tę funkcję prasy w ówczesnych warunkach na początku XX wieku określiło czasopismo „Praca”: „Dla nas dziennikarstwo jest szkołą obowiązków obywatelskich, każdy numer gazety jest lekcją lub kazaniem, jest gorejącą pochodnią oświaty narodowej i niewygasającym zniczem podtrzymującym w nas godność narodową”9. Zadania te realizowała prasa mimo trudności w sposób świadomy i systematyczny, zaświadczając o swej wielkości i patriotyzmie. Nie bez powodu – a na pewno bez przesady – wołał Józef Ignacy Kraszewski: „Dziennikarstwo i literatura nasza to polskie e pur si muove. Gdy zamilkniemy, umarliśmy”10. Społeczeństwo polskie pod zaborem pruskim wyszło obronną ręką z trudnej konfrontacji z germanizacją, czego wymownym przejawem stał się zorganizowany w odpowiednim momencie zwycięski zryw niepodległościowy – powstanie wielkopolskie. Dzięki niemu uzyskano w okresie międzywojennym korzystne granice z pokonanym, ale mającym możnych przyjaciół (zwłaszcza Anglię) sąsiadem z zachodu, a dotychczasowym zaborcą – Niemcami.

8   Zob. W. Jakóbczyk, Kultura po roku 1870 [w:] Dzieje Wielkopolski, t. 2, red. W. Jakóbczyk, Poznań 1973, s. 601. 9   Ibi, Prasa w Wielkopolsce 1859-1918…, s. 201. 10   Szerzej na ten temat B. Kosmanowa, Dziennikarz i pisarz polityczny. Z badań nad twórczością Józefa Ignacego Kraszewskiego, Poznań 2002.

7


Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.)

*** Odzyskanie w 1918 r. niepodległości stanowiło datę przełomową w dziejach Polski. Prasa wolna od presji ze strony cenzury zaborczej zyskała możliwość swobodnego rozwoju i z niej skorzystała. Nie oznacza to jednak, jak chcieliby niektórzy autorzy, pełnej swobody, ograniczana była ona bowiem ze względów politycznych w dwudziestoleciu międzywojennym przez własne rządy; przeszkodą w jej rozwoju była sytuacja gospodarcza oraz uwarunkowania cywilizacyjne stanowiące spadek epoki porozbiorowej, która wycisnęła silne piętno w poszczególnych częściach kraju. Słusznie zauważa badacz dziejów mediów w XX wieku: W momencie odzyskania niepodległości Polska była wyniszczonym wojną krajem11 o anachronicznej strukturze społecznej. W początku lat 20. mieszkańcy wsi stanowili ponad 64% społeczeństwa, zaś odsetek robotników zatrudnionych poza rolnictwem przekraczał 16 procent. Nieliczne były warstwy inteligencka i pracowników umysłowych (około 5 procent) oraz drobnomieszczańska (około 11 procent)12. Taka struktura społeczna nie pozostała bez wpływu na czytelnictwo. Gazeta bądź czasopismo nadal stanowiły przede wszystkim, choć nie wyłącznie, atrybut świata inteligenckiego, miejskiego, a spora część społeczeństwa nie miała nawyku lektury prasy. Sytuacja ta była widoczna zwłaszcza w początkowym okresie niepodległości13. W okresie międzywojennym Poznań zachował i umocnił swą funkcję centrum kulturalnego w Wielkopolsce14, „miał największą dynamikę rozwoju prasy w Polsce, wyprzedzając pod tym względem wszystkie ośrodki,

łącznie ze stolicą” – pisze Andrzej Paczkowski15, a Jan Załubski dodaje, że „w okres niepodległości miasto wkraczało już ze stosunkowo silnie rozwiniętym, mającym długą tradycję ruchem prasowo-wydawniczym. Interesujący jest również fakt, iż silnie oddziałujące centrum poznańskie nie wpłynęło na ograniczenie rozwoju prowincjonalnej prasy w województwie, tak jak zdarzało się niejednokrotnie w innych dzielnicach kraju”. W 1928 r. województwo poznańskie, łącznie z jego metropolią, wydawało 272 tytuły prasowe i pod tym względem zajmowało po Warszawie drugie miejsce w ówczesnej Rzeczypospolitej16. O pozycji Poznania, miasta jednolitego narodowo, dobrze zorganizowanego i na tle kraju zamożnego, świadczy powierzenie mu w dziesięciolecie odzyskania niepodległości organizacji Powszechnej Wystawy Krajowej, znakomicie zrealizowanej, w związku z którą istotną rolę odegrała prasa ogólnopolska, a przede wszystkim miejscowa. Dotychczasowe badania pozwalają stwierdzić, że w dwudziestoleciu 1918-1939 na czoło ruchu prasowego wybijały się wysokonakładowe dzienniki informacyjne. Powstały pierwsze koncerny wydawnicze dysponujące znacznymi zasobami, które wydawały kilka lub nawet kilkanaście tytułów i dysponowały własnymi drukarniami z nowoczesnymi maszynami. Miały też w swoim ręku kolportaż. Te największe to Drukarnia Polska, Drukarnia „Dziennika Poznańskiego” oraz Drukarnia i Księgarnia św. Wojciecha. Na uwagę zasługuje profesjonalizacja zawodu dziennikarza, zawód ten w coraz większym stopniu stanowił źródło utrzymania. Obok tego swoje pióra na użytek prasy oddawali wybitni

  Zauważmy, że to słuszne w zasadzie uogólnienie trudno odnieść do byłego zaboru pruskiego, jako że znajdował się on przez cztery lata (1914-1918) poza areną wojny i dopiero postanie wielkopolskie na przełomie 1918 i 1919 r. spowodowało starcie zbrojne z niemieckim zaborcą, które jednak nie doprowadziło do tak wielkich zniszczeń, jakie wcześniej miały miejsce w zaborze rosyjskim i częściowo w Galicji. 12   I znowu w tym wypadku należy zwrócić uwagę na zróżnicowanie terytorialne – Wielkopolska należała do regionów najwyżej stojących pod względem alfabetyzacji i rozwoju gospodarczego II Rzeczypospolitej. 13   R. Habielski, Polityczna historia mediów w Polsce w XX wieku, Warszawa 2009, s. 36. 14   Pod względem administracyjnym do końca marca 1938 r. do województwa poznańskiego należała też część Pomorza i Kujaw. Po tej dacie do woj. pomorskiego odeszły powiaty bydgoski oraz inowrocławski, do woj. łódzkiego kaliski, koniński, kolski i turecki. „Mały Rocznik Statystyczny” 1939, tabl. 5, s. 13. 15   A. Paczkowski, Prasa polska 1918+1939, Warszawa 1980, s. 434 n. 16   J. Załubski, Media bez tajemnic, Poznań 2002, s. 11. 11

8


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

politycy i uczeni, znakomici styliści. Jednym z nich był rektor Uniwersytetu Poznańskiego, prawnik Stanisław Kasznica. Czasopismo „Bal u Lal”, związane z teatrami kukiełkowymi, wydawał na krótko przed wybuchem wojny również związany z tą uczelnią Jan Sztaudynger. Na terenie województwa istniało poza Poznaniem co najmniej kilka dobrze wyposażonych drukarń, m.in. w Żninie Zakłady Wydawnicze Alfred Ksycki, w Gnieźnie (1938 r.) drukarnia spółki wydawniczej „Lech”, Józefa Kawalera w Szamotułach, kolejne w Jarocinie i Ostrowie, Koźminie, Grodzisku. Każde z 38 miast powiatowych posiadało własne zakłady poligraficzne. Dobrze prosperowały zwłaszcza te gazety, które istniały od XIX wieku. Do najstarszych należały „Dziennik Inowrocławski” (1893-1939, nakład 5-8 tys. egz.), „Lech – Gazeta Gnieźnieńska” (1895-1939), w Kościanie „Gazeta Polska” (1896-1939), „Gazeta Ostrowska” (1896-1921), dalej „Orędownik Grodziski” (1918-1933), „Gazeta Wągrowiecka”, „Orędownik Nowotomyski”, „Kresy Zachodnie” (Chodzież) i „Nasza Chodzież”, krótszy żywot miały m.in. „Gazeta Rawicka”, „Orędownik Rawicki”, „Nowa Gazeta” (Środa), „Kurier Ostrowski”, „Gazeta Średzka”, „Słowo Szamotulskie”, „Gazeta Gostyńska”. Niektóre były terenowymi mutacjami prasy poznańskiej, były związane z najsilniejszymi ugrupowaniami politycznymi, zwłaszcza z endecją, a także Sz sanacją. W dwudziestoleciu 1919-1939 nastąpił na terenie Wielkopolski szybszy niż w innych regionach rozwój prasy lokalnej. Wraz z postępem w zakresie fotografii zmieniało się graficzne oblicze prasy, zdjęcia zajmowały obok tekstu miejsce ważne, często z nim równorzędne. Ogólnopolski zasięg miał „Przewodnik Katolicki”, co było zasługą jego utalentowanego redaktora ks. Józefa Kłosa, który kierował pismem ponad cztery dziesięciolecia, do śmierci w 1937 r. Szczytowy nakład osiągał 250 tys. egzemplarzy. Dla porównania obecnie – kilka tysięcy17.

Wszystko to zniszczyła druga wojna światowa. Okupacja dla Wielkopolski trwała pięć i pół roku.

*** Po drugiej wojnie światowej na krótko odżyła prasa lokalna. Prywatny ruch wydawniczy jednak zamarł przed 1950 r. i odrodził się na masową skalę dopiero po 1989 r., w nowej sytuacji polityczno-społecznej. Prasa polska poniosła podczas okupacji niepomiernie większe straty niż w pierwszej wojnie światowej, w dwudziestoleciu bowiem nastąpił jej dynamiczny wzrost w zakresie tytułów, nakładów i kadry. Śmierć poniosło około 30% dziennikarzy, znaczna ich część została zamordowana, wielu zmarło wskutek prześladowań i w wyniku trudnych warunków życiowych. Szczególne straty nastąpiły na kresach wschodnich (Wilno i Lwów), które w wyniku układów jałtańskich znalazły się poza granicami kraju. Zniszczeniu uległy w około 50% urządzenia poligraficzne oraz większość rozgłośni radiowych18. W 1939 r. do jedenastu syndykatów tworzących Związek Dziennikarzy w Polsce należało 1580 osób, co stanowiło 45% zatrudnionych w tym zawodzie. Syndykat Dziennikarzy Poznańskich liczył stu członków oraz dziesięciu aplikantów i zajmował pod względem liczbowym piąte miejsce w kraju, po Warszawie, Łodzi, Lwowie i Krakowie. Zdaniem Jana Załubskiego na terenie województwa poznańskiego z prasą związanych było około 220 osób, bowiem w samej tylko stolicy Wielkopolski w języku polskim ukazywało się 159 tytułów (na prowincji własne gazety posiadało 31 miejscowości)19. Zamierzano tu na kilka miesięcy przed wybuchem wojny zorganizować kolejny zjazd tej organizacji, jednak w napiętej sytuacji politycznej zdecydowano się odbyć go demonstracyjnie w Gdyni, dla podkreślenia związku Rzeczypospolitej z morzem20. W nowej rzeczywistości politycznej prasa została objęta nadzorem ze strony władz bezpieczeństwa i cenzury. Już w pierwszych

  Ibidem, s. 11-46 (rozdział I: Prasa i ruch wydawniczy w Poznaniu w latach 1918-1939).   R. Habielski, Polityczna historia mediów…, s. 17. 19   J. Załubski, Media…, s. 123. 20   M. Kafel, Ekonomiczne oblicze zawodu dziennikarskiego Polsce, Kraków 1945, s. 65 nn.; J. Załubski, Media..., s. 123. 17 18

9


Początki i rozwój prasy regionalnej w Wielkopolsce (do 1989 r.)

dniach lutego 1945 r. w Poznaniu został zorganizowany Wojewódzki Urząd Informacji i Propagandy, który zatrudniał czterech cenzorów; wkrótce liczba ta zwiększyła się pięciokrotnie. Pod ich nadzorem znajdowało się w połowie roku siedem, a wkrótce 22 tytuły na terenie województwa. W roku następnym obok organów partii politycznych („Wola Ludu”, „Walka Ludu”, „Kurier”) ukazywały się nakładem Spółdzielni Wydawniczej „Pomoc” m.in. „Ziemia Wielkopolska”, „Ilustracja Tygodniowa” i „Ziemia Lubuska”. Symbolem nowych czasów zaraz po wyzwoleniu stał się – jeszcze w trakcie walk o Cytadelę – „Głos Wielkopolski”, nowy dziennik, którego pierwszy numer ukazał się 16 lutego 1945 r. i miał przetrwać aż po czasy ustrojowej transformacji. Tej już przeżyć nie zdołał w swej oryginalnej postaci. Podobnie jak pozostałe dwa organy z wielkiej trójki – „Gazeta Poznańska” oraz „Express Poznański”. Ukazywały się tytuły specjalistyczne, w tym niejeden o zasięgu ogólnopolskim. Wspomnę – już z tzw. dekady Gierka – wąskonakładowy, ale na wysokim poziomie „Nurt” czy świetny magazyn ilustrowany „Tydzień”. Przełom, a właściwie kres tamtej epoce przyniósł rok 1990. Zamknął on powojenny okres w dziejach prasy polskiej, także poznańskiej. W tym niespełna półwieczu „krystalizował się model funkcjonowania środków masowego przekazu w państwie, dojrzewała grupa zawodowa, która miała ten model urzeczywistniać. Tworzono instytucje nadzorujące prasę, stwarzano prawne podstawy ich działalności” – napisał Jan Załubski21, który zauważył, że dotąd nie powstała synteza powojennej prasy wielkopolskiej, jej blasków i cieni, ale możemy powiedzieć, że pierwszym krokiem w tym kierunku jest dwutomowy zarys pióra cytowanego badacza. Wiele tekstów analitycznych zostało opublikowanych na łamach kolejnych wielotomowych wydawnictw naszego Zakładu Dziennikarstwa: Z dziejów prasy wielkopolskiej XIX-XX wieku, Prasa dawna i współczesna oraz Me-

dia dawne i współczesne. W ostatnich dniach 2012 r. ukazała się nakładem Wydawnictwa Naukowego Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa, oparta na bogatej podstawie źródłowej dysertacja poświęcona najstarszemu poznańskiemu dziennikowi, który ukazał się, jeszcze kiedy miasto zaczynało się dźwigać ze zniszczeń okresu okupacji, na kilka miesięcy przed zakończeniem drugiej wojny światowej – „Głosowi Wielkopolskiemu”22. Z biegiem czasu – zwłaszcza w tzw. latach stalinowskich – zdecydowanie zmalało znaczenie tytułów lokalnych, natomiast zjawiskiem powszechnym stała się centralizacja prasy. Wielkopolska na początku dekady Gierka (1971-1980) wśród szesnastu województw zajmowała drugie miejsce pod względem liczby wydawanych tytułów, a piąte w zakresie wysokości jednorazowych nakładów. Monopolistą było Poznańskie Wydawnictwo Prasowe, które patronowało – obok trzech głównych dzienników („Gazety Poznańskiej”, „Głosu Wielkopolskiego” i „Expressu Poznańskiego”) i raczej elitarnego miesięcznika „Nurt” – pięciu czasopismom regionalnym. Były to: tygodnik „Ziemia Kaliska” oraz miesięczniki „Południowa Wielkopolska”, „Przemiany Ziemi Gnieźnieńskiej”, „Ziemia Nadnotecka” i „Życie Nadobrza”. Lokalne periodyki związane były z takimi ośrodkami jak Kalisz, Piła, Gniezno, Ostrów, Leszno. Reforma wprowadzona w połowie 1975 r. na mapie administracyjnej kraju zaowocowała zmianą tytułu „Gazety Poznańskiej” na „Gazetę Zachodnią” i dodaniem jako miejscowości ją firmujących – obok Poznania – siedzib czterech nowych województw wielkopolskich (Kalisz, Konin, Leszno, Piła). W 1979 r. niektóre organy lokalne zwiększyły objętość i nakłady (m.in. „Ziemia Kaliska” z 18 do 40 tys.), częstotliwość ukazywania się, zmieniły tytuły. „Ziemia Nadnotecka” stała się „Tygodnikiem Pilskim”, „Życie Nadobrza” – „Panoramą Leszczyńską”, powstał też „Przegląd Koniński”. Nakład ich ustalono na 25 tysięcy egzemplarzy. Ich zwroty były mi-

  J. Załubski, Media…, s. 123.   M. Piechocki, „Głos Wielkopolski” wobec przeobrażeń społeczno-politycznych w latach 19451989, Poznań 2012. Jest to dysertacja doktorska napisana w Zakładzie Dziennikarstwa Wydziału Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM pod kierunkiem prof. zw. dr hab. Bogumiły Kosmanowej w 2008 r. 21 22

10


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

nimalne, od niespełna 1% do ok. 3%. Znaczną popularnością – nie tylko w Wielkopolsce – cieszył się wychodzący od 1973 r. magazyn ilustrowany „Tydzień”23. Nadchodził w kraju czas przemian zapoczątkowanych w sierpniu 1980 r.24, które przyniosły również na niwie medialnej nowy etap, zakończony dziesięć lat później zniesieniem cenzury i odrodzeniem na szeroką skalę prasy lokalnej25.

*** Zamknijmy zarys dziejów regionalnej prasy wielkopolskiej syntetyczną oceną dotyczącą roli tego gatunku pióra profesora Wiesława Władyki:

Prasa – w warunkach polskich – to przede wszystkim specyficzne historyczne medium, którego rola jest złożona i trudna do przecenienia. Z powodzeniem […] kształtowała nowe zastępy polskich inteligentów owładniętych społeczną i narodową gorączką, dla ludu niosła kaganek oświaty, organizowała masową wyobraźnię. W sprawach publicznych była gorąca, pielęgnowała tradycję, uczyła nowoczesności, szerzyła różnorodne, często sprzeczne ze sobą idee i hasła. Była prymitywna i elitarna […], banalna i oryginalna, potrafiła kochać i nienawidzić26.

  J. Załubski, Prasa wielkopolska II połowy XX wieku, t. 2, 1971-2000, Poznań 2005, s. 15-19.   Zob. M. Kosman, Polska w drugim tysiącleciu, t. 2, Dzieje nowoczesnego narodu i państwa, Toruń 2007, s. 330 nn. 25   Stanowią one przedmiot rozważań w kolejnym referacie, autorstwa prof. Ryszarda Kowalczyka. 26   W. Władyka, Wstęp, ,,Kwartalnik Historii Prasy Polskiej” t. 30, z. 3/4, s. 5. 23 24

11


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

Ryszard Kowalczyk

Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku Pojęcie czasopisma regionalistycznego Czasopisma regionalistyczne 1 zwykle określa się w kategoriach charakterystycznego zakresu zainteresowania tematycznego2, jak i swoistego zasięgu rozpowszechniania3, umożliwiającego wyodrębnienie periodyków lokalnych, mikroregionalnych (subregionalnych) czy regionalnych o wyraźnych cechach regionalistycznych. Autor przy opisie periodyków regionalistycznych nie posługuje się przyjętym w wielu publikacjach, poświęconych tej kategorii prasowo-wydawniczej, pojęciem prasy regionalistycznej, lecz czasopiśmiennictwa regionalistycznego, wychodząc z założenia, że jest to kategoria lepiej identyfikująca ten typ czasopiśmiennictwa. Zważywszy choćby na jej charakterystyczne cechy, jak: (1) zawężona tematyka (historia, tradycja, kultura, folklor, przyroda, turystyka, krajoznawstwo), (2) ograniczona periodyczność (miesięczniki, kwartalniki, półroczniki, roczniki, brak dzienników, tygodników czy dwutygodników),

(3) szczególne funkcje (poznawcze, edukacyjne, kulturowe, integracyjne, prognostyczne), (4) skład zespołu redakcyjnego (na ogół niezawodowi dziennikarze, lecz pasjonaci regionalizmu, bibliotekarze, nauczyciele, naukowcy, lekarze, urzędnicy, zafascynowani swoją „małą ojczyzną”), (5) czynniki organizacyjno-ekonomiczne (niestabilność źródeł finansowania, praca wolontariuszy), które ograniczają lub wręcz uniemożliwiają podejmowanie bądź kontynuowanie takiej aktywności prasowo-wydawniczej przez dłuższy czas czy przez większy krąg podmiotów. Dlatego pojęcie czasopiśmiennictwa regionalistycznego bardziej odpowiada, zdaniem autora, istocie, charakterowi, cechom, zadaniom i funkcjom tej kategorii typologicznej aniżeli pojęcie prasy regionalistycznej. Jego synonimem będzie termin periodyki regionalistyczne. W związku z tym, że trudno jest mówić o jakimś modelu czasopisma regionalistycznego4, stanowiącego swoisty wzór, proponuję podczas opisu tej właśnie kategorii prasowo-

  W Encyklopedii wiedzy o prasie, pod red. J. Maślanki, Wrocław 1976, nie występuje kategoria czasopisma regionalistycznego, lecz wymieniono taki typ prasy jak czasopismo regionalne, zaliczane do rodzaju prasy społeczno-kulturalnej (ibidem, ss. 51-52, 174). Podobnie w Słowniku terminologii medialnej, pod red. W. Pisarka, Kraków 2006. Natomiast Edward Chudziński w Słowniku wiedzy o mediach, pod red. E. Chudzińskiego, Warszawa – Bielsko-Biała 2007, mówi już nie tylko o prasie regionalnej, ale również o prasie regionalistycznej (ibidem, s. 130-131). 2   Biblioteka Narodowa wyodrębnia na podstawie kryterium tematycznego między innymi następujące typy czasopism: naukowe, zawodowe, informacyjne, ogólne, młodzieżowe i dziecięce, urzędowe, oficjalne, dla odbiorcy zagranicznego, społeczno-kulturalne, popularnonaukowe, mniejszości narodowych, dla mężczyzn, kobiece, studenckie, regionalne i lokalne. 3   Jak stwierdza Krzysztof Kwaśniewski: „Regionalizm może jednak funkcjonować społecznie tylko o tyle, o ile istnieją konkretne regiony. Świadomość i ideologia regionalna nie mogą powstać same z siebie, nie nawiązując do obiektywnych cech jakiegoś określonego terytorium” (Regionalizm, Poznań 1986, s. 2). 4   Prasoznawcy używają raczej terminu „czasopismo regionalne”. Posługują się tą terminologią na przykład Sylwester Dziki i Włodzimierz Chorązki (Media lokalne i regionalne [w:] Dziennikarstwo i świat mediów, pod red. Z. Bauera, E. Chudzińskiego, Kraków 2000, s. 121-140), w obręb tej kategorii włączając także periodyki naukowe, które zajmują się popularyzacją i pielęgnacją historii oraz kultury poszczególnych regionów. Terminem „prasa regionalna” posługiwało się wielu badaczy, na przykład Joachim Glensk pisał o roli prasy regionalnej w procesie kształtowania świadomości społecznej (Prasa regionalna a świadomość społeczna, „Opole” 1981, nr 6, s. 18-19), Jerzy Mikułowski Pomorski, gdy klasyfikował prasę na ogólnopolską, regionalną oraz lokalną 1

12


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

-wydawniczej, korzystając z kryterium zawartości i sposobu narracji, używać terminu „cecha regionalistyczna” – jako czynnik wyróżniający ten typ czasopiśmiennictwa5. Pojęcie to kieruje naszą uwagę w szczególności na treść tych periodyków, które z różnym nasileniem skupiają się na tradycji, folklorze, historii i dorobku kulturowym regionu6. Poruszają problematykę obyczajów i zwyczajów miejscowych. Podejmują tematykę życia społeczno-kulturalnego mieszkańców, działalności miejscowych organizacji i instytucji kulturalnych, naukowych, turystyczno-krajoznawczych, przedsiębiorstw, administracji. Podkreślają walory turystyczne, krajoznawcze, rekreacyjne, kulturowe, gospodarcze regionu. Cechą charakterystyczną periodyków regionalistycznych jest też swoisty sposób narracji. Zawiera on pierwiastki sentymentalne, nostalgiczne, melancholijne i emocjonalne. W sposób symboliczny wyraża charakter prze-

żyć i uczuć wobec „małej ojczyzny”. Jest objawem patriotyzmu lokalnego 7, świadcząc o silnej więzi autorów przekazów z danym miejscem. Dziennikarze periodyków regionalistycznych zbierają, utrwalają i przekazują następnym pokoleniom dorobek generacji poprzednich w dziedzinie szeroko rozumianej kultury regionalnej, której obrazy są przepojone uczuciem szczególnego związku z danym regionem8. W ten sposób stają się także współtwórcami regionalnego dziedzictwa kulturowego9. Swoistym duchem regionalizmu, cechującym się określonym poziomem znawstwa danego obszaru i emocjonalnym stosunkiem do niego oraz intencją ożywienia jego życia kulturalnego, naukowego czy turystyczno-krajoznawczego, przepojona jest zawartość różnorodnych kategorii czasopiśmienniczych, w tym czasopism społeczno-kulturalnych, kulturalnych, literackich, historycznych, tu-

(Prasa lokalna jako czynnik kształtowania się więzi lokalnych, praca zbiorowa pod red. J. Mikułowskiego Pomorskiego, Rzeszów 1990, s. 9), Zbigniew Bajka, mówiąc o czytelnictwie prasy (Czytelnictwo prasy w Polsce Ludowej, Kraków 1976, s. 8), Tomasz Mielczarek, pisząc o czasopismach społeczno-kulturalnych o zasięgu regionalnym (Czasopisma społeczno-kulturalne lat osiemdziesiątych XX wieku, „Rocznik Historii Prasy Polskiej” 2008, t. 11, z. 1-2, s. 193-232) czy inni autorzy (Prasa regionalna w 40-leciu Polski Ludowej, pod red. M. Adamczyka, Kielce 1987). 5   Sylwester Dziki i Włodzimierz Chorązki traktują typ czasopism regionalistycznych jako kategorię wy-

specjalizowaną, której rodowód sięga początków XX wieku. Akcentują także ich zasadniczą cechę, jaką jest skupienie się na problematyce historycznej i kulturalnej danego regionu. Zob. S. Dziki i W. Chorązki, Media lokalne i regionalne, s. 125. Jednak w toku dalszych wywodów używają pojęcia „prasa regionalna”, a nie „prasa regionalistyczna”. Wydaje się, że w ten sposób zakres pojęcia „prasa regionalna” oraz „prasa regionalistyczna” został tutaj, być może niechcący, zrównany. Zwrócić jednak należy uwagę na stosunkowo wyraźną odrębność tych pojęć. Nie każdy bowiem przejaw prasy regionalnej z powodu zakresu jej zainteresowania oraz zasięgu rozpowszechniania można zaliczyć do czasopiśmiennictwa regionalistycznego. Do prasy regionalnej nie można także włączyć czasopiśmiennictwa o cechach regionalistycznych, lecz o zasięgu lokalnym, mikroregionalnym czy subregionalnym. Zob. W. Masłowski, Typologia i poczytność wojewódzkich czasopism regionalnych, „Zeszyty Prasoznawcze” 1972, nr 4, s. 17-32. Autorzy Katalogu Mediów Polskich 1999/2000, Kraków 2000, posługiwali się pojęciem „czasopisma regionalistyczne”, czemu sprzeciwiał się Marian Gierula, traktując te wytwory prasowe jako popularnonaukowe czasopisma lokalne (Polska prasa lokalna 1989-2000. Typologia i społeczne funkcjonowanie, Katowice 2005, s. 102). 6   Zob. Regionalizm jako folkloryzm, ruch społeczny i formuła ideologiczno-polityczna, pod red. M. Latoszka, Gdańsk 1993; Region, regionalizm – pojęcia i rzeczywistość, pod red. K. Handke, Warszawa 1993. 7   Władysław Rusiński, przyjmując postawę aktywizmu podmiotowego za kryterium wyjaśniające pojęcie regionalizmu, zawęża je wręcz do patriotyzmu lokalnego, pisząc, że regionalizmem jest to, „co się potocznie określa (nieraz – niesłusznie – z odcieniem lekceważenia) jako patriotyzm lokalny, a więc działanie na rzecz rozwoju i dobrego imienia regionu, postawę preferującą jego interesy” (Regionalizm – historia – gospodarka, „Kronika Wielkopolski” 1978, nr 1, s. 50). Taką samą myśl wyraził Krzysztof Kwaśniewski, stwierdzając: „Regionalizm jest patriotyzmem lokalnym” (Regionalizm, s. 3). 8   Na zmieniające się w toku przemian cywilizacyjnych pojęcie regionu zwracał uwagę m.in. Marceli Kosman, Pojęcie regionu w przemianach cywilizacyjnych. Z rozważań nad Wielkopolską [w:] Prasa regionalna w Wielkopolsce, praca zbiorowa pod red. M. Kosmana, Poznań 2000, s. 181-203. 9   Zob. H. Skorowski, Aksjologiczny wymiar regionalizmu [w:] Teoretyczne podstawy edukacji regionalnej, pod red. E. Szkurłat, Łódź 2010, s. 27-28. 13


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

rystyczno-krajoznawczych o popularnym, popularnonaukowym czy naukowym charakterze oraz zasięgu lokalnym, mikroregionalnym, subregionalnym, regionalnym. W konsekwencji uwarunkowań tematycznych periodyków regionalistycznych możemy mówić o popularnych regionalistycznych czasopismach ogólnoinformacyjnych (uniwersalnych, skierowanych potencjalnie do każdego odbiorcy) oraz naukowych regionalistycznych periodykach specjalistycznych (monotematycznych, przeznaczonych dla określonej kategorii zawodu, hobby, dyscypliny naukowej, branży, kręgu zainteresowania) i popularnonaukowych, łączących narrację naukową z upowszechnianiem wiedzy. Twórczość prasowo-wydawnicza o właściwościach regionalistycznych zdaje się wyrastać z wewnętrznych potrzeb grup i wspólnot, a nie z nakazu zewnętrznego – co świadczy również o jej istotnym znaczeniu dla życia kulturalnego określonej społeczności oraz roli, jaką ona pełni w środowisku kulturowym10. Regionalizmowi bowiem przypisuje się szereg funkcji, do zasadniczych zaliczając upowszechnianie w regionie wartości kulturowych, aktywizację

intelektualną i kulturalną regionu oraz ochronę, udostępnianie i propagowanie dorobku regionu11.

Czasopiśmiennictwo regionalistyczne w Wielkopolsce po 1989 roku W dziedzinie rozwoju czasopiśmiennictwa regionalistycznego po 1989 roku Wielkopolska jest jednym z przodujących regionów, który doczekał się stosunkowo licznych opracowań prasoznawczych o charakterze zarówno naukowym, jak i popularnonaukowym12. Okres po 1989 roku cechuje żywiołowy rozwój poszczególnych elementów systemu prasowego w Polsce. W szczególności nastąpił duży wzrost różnorodnych zarówno w formie, jak i treści oraz zasięgu rozpowszechniania lokalnych, mikroregionalnych, subregionalnych i regionalnych inicjatyw prasowo-wydawniczych13. Jednak roku 1989 – chociaż za sprawą Okrągłego Stołu uchodzi za rok przełomu politycznego w Polsce – nie można traktować w kategoriach daty kończącej dzieje czasopism regionalistycznych ukazujących się w PRL-u. Aczkolwiek zdarzały się w tym czasie sytu-

10   Jan Stanisław Bystroń zwrócił uwagę na ten problem, pisząc: „nie można tworzyć kultury z zewnątrz, nie można jej narzucać jako gotowego wzoru, twórczość ta musi wyrastać z wewnętrznych potrzeb grupy” (Kultura ludowa, wyd. 2, Warszawa 1947, s. 444). 11   Szerzej na ten temat zob. J. Kossak, Tradycja w polskiej kulturze współczesnej, Warszawa 1988. 12   O prasie lokalnej, regionalnej i regionalistycznej na ziemiach Wielkopolski w latach transformacji systemowej pisali m.in.: W. Adamczyk, Rozwój mediów lokalnych i sublokalnych w Polsce po 1989 roku (ze szczególnym uwzględnieniem województwa poznańskiego) [w:] Z dziejów prasy wielkopolskiej XIX i XX wieku, t. 4, pod red. M. Kosmana, Poznań 1998; M. Bochan, Prasa sublokalna województwa pilskiego, „Rocznik Nadnotecki” 1996; A. Jamszoł, Prasa regionalna i lokalna w Wielkopolsce w latach 1989-2004 i jej rola kulturotwórcza, Poznań 2007; E. Jurga, Prasa lokalna Ziemi Kościańskiej [w:] Prasa dawna i współczesna (część druga), pod red. B. Kosmanowej, Poznań 2001; idem, Prasa lokalna Ziemi Leszczyńskiej [w:] Środki masowej informacji w Polsce po likwidacji instytucji cenzury (1990-2000), pod red. J. Adamowskiego, Warszawa 2000; idem, Prasa lokalna w Lesznie [w:] Z dziejów prasy wielkopolskiej XIX-XX wieku, t. 5, pod red. J. Załubskiego, Poznań 2003; idem, Dziennikarze wielkopolskiej prasy lokalnej w III RP [w:] Prasa dawna i współczesna (część piąta), pod red. B. Kosmanowej, Poznań 2004; R. Kowalczyk, Zarys dziejów prasy lokalnej w Wielkopolsce. Analiza prasoznawczo-politologiczna, Poznań 2006; Media dawne i współczesne, t. 1-4, pod red. B. Kosmanowej, Poznań 2006-2009; Prasa dawna i współczesna, cz. 1-6, pod red. B. Kosmanowej, Poznań 2000-2005; Prasa regionalna w Wielkopolsce; M. Rzeźnik, Opalenicka działalność wydawnicza 1975-2005, Opalenica 2006; M. Szczepaniak, Rozwój prasy w woj. leszczyńskim w latach 1990-1995 [w:] Dziennikarstwo i świat mediów, pod red. Z. Bauera, E. Chudzińskiego, Kraków 2000, s. 177-187; J. Załubski, Prasa wielkopolska II połowy XX wieku, t. 2, (1971-2000), Poznań–Wrocław 2005; Z dziejów prasy wielkopolskiej XIX i XX wieku, t. 1-4, pod red. M. Kosmana, Poznań 1994-1998; A. Żmudziński, Między Wrześnią, Słupcą a Pyzdrami. Prasa lokalna regionu po 1989 r. [w:] Prasa regionalna w Wielkopolsce, s. 141-160. 13   Zob. R. Kowalczyk, Przeobrażenia prasy lokalnej w Polsce w latach dziewięćdziesiątych XX wieku [w:] Media i dziennikarstwo na przełomie stuleci. Wybrane zagadnienia, praca zbiorowa pod red. W. Cisaka, Poznań 2004, s. 61-75; idem, Wczoraj i dziś prasy lokalnej w Polsce, Poznań 2002, s. 249-336.

14


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

acje zakończenia aktywności przez wydawców niektórych periodyków regionalistycznych14. Wiele jednak tych czasopism kontynuowało działalność w III RP, niekiedy przy innym wydawcy15. Niektóre z nich nie utrzymały się długo na rynku16, inne natomiast przetrwały dłużej17, jeszcze inne dostosowały się do nowych warunków społecznych, politycznych, ekonomicznych, prawnych i z powodzeniem prowadziły dalej swoją działalność18. Wystę-

powały także przykłady reaktywowania czasopism regionalistycznych, których wydawanie przerwano przed 1989 rokiem19. Po roku 1989 na rynku prasowo-wydawniczym pojawiły się też zupełnie nowe inicjatywy o charakterze regionalistycznym, odpowiadając na potrzeby wielu środowisk i społeczności, pozbawionych do tego czasu własnego środka wyrazu i przekazu idei regionalizmu.

14   Przykładem są: „Południowa Wielkopolska” (1962-1989), „Rocznik Leszczyński” (1977-1989), „Głos Śremski” (1984-1989), „Szkice Zbąszyńskie” (1984-1989), „Wiadomości Grodziskie” (1986-1989), „Wiadomości Nowotomyskie” (1986-1989), „Ziemia Szamotulska” (1988-1989). 15   Zdarzało się to w szczególności w przypadku czasopism wydawanych przez PRON, których edycję przejmowały na ogół miejscowe stowarzyszenia społeczno-kulturalne. Na przykład „Głos Śremski” od czerwca 1989 roku do stycznia 1991 roku wydawało Towarzystwo Miłośników Śremu. „Wiadomości Nowotomyskie” od sierpnia 1989 roku przekształciły się w miesięcznik społeczno-kulturalny, a wkrótce, bowiem od października 1989 roku, stały się miesięcznikiem Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego. Pod jego skrzydłami pozostawały aż do momentu zaprzestania jego edycji, czyli do grudnia 1993 roku. 16   Na przykład „Leszczyńskie Zeszyty Muzealne” (1988-1990) czy „Gazeta Wągrowiecka” (1989-1990). 17   Na przykład „Zapiski Jarocińskie”, kwartalnik założony w 1983 roku, w 1991 roku przekształcony w rocznik, wydawany do 1995 roku, czy „Rocznik Nadnotecki” założony w 1966 roku, który ukazywał się do 1999 roku. 18   Do tej kategorii należą na przykład: „Kronika Miasta Poznania”, organ Towarzystwa Miłośników Miasta Poznania, kwartalnik ukazujący się od 1923 roku; „Fontes Archaeologici Posnanienses. Annales Musei Archaelogici Posnaniensis”, rocznik naukowy Muzeum Archeologicznego w Poznaniu wydawany od 1950 roku; „Rocznik Kaliski” wydawany od 1968 roku przez Polskie Towarzystwo Historyczne Oddział w Kaliszu; „Zeszyty Naukowe Kaliskiego Towarzystwa Lekarskiego”, czasopismo wydawane nieregularnie od 1972 roku; „Kronika Wielkopolski”, kwartalnik wydawany od 1973 roku przez Urząd Wojewódzki w Poznaniu; „Informator Kulturalny i Turystyczny Województwa Leszczyńskiego” ukazujący się od 1977 roku najpierw pod egidą Wojewódzkiego Domu Kultury w Lesznie, później od maja 1982 roku pod auspicjami Leszczyńskiego Towarzystwa Kulturalnego, a następnie od listopada 1999 roku czasopismo wydawało Centrum Kultury i Sztuki w Lesznie; „Przyjaciel Ludu”, dwumiesięcznik Leszczyńskiego Towarzystwa Kulturalnego ukazujący się od lutego 1986 roku; „Przegląd Wielkopolski”, kwartalnik wydawany przez Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne w Poznaniu od grudnia 1987 roku; „Szkice Koźmińskie”, półrocznik wydawany od 1988 roku wspólnie przez Towarzystwo Miłośników Koźmina Wlkp. oraz Urząd Miasta i Gminy Koźmin Wlkp.; „Zeszyty Muzealne” edytowane przez Muzeum Okręgowe w Koninie od 1989 roku. 19   Przykładem jest reaktywowanie w 2010 roku „Rocznika Leszczyńskiego”, którego ostatni 9 tom ukazał się w 1989 roku. Jak stwierdził profesor Stanisław Sierpowski, jeden z inicjatorów reaktywowania czasopisma: „Fundamentalnym przesłaniem towarzyszącym rozmowom o wznowieniu «Rocznika Leszczyńskiego» było i pozostaje uszanowanie dla dzieła poprzedników” […]. Cyt. za: Przedmowa, „Rocznik Leszczyński” 2010, nr 10, s. 7. Współczesny „Rocznik Leszczyński” jest wydawany przez Leszczyńskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk ze środków przyznanych przez Urząd Miasta Leszna. Jego redaktorzy oraz autorzy artykułów nie otrzymują wynagrodzenia. Na czele rady redakcyjnej stanął profesor Stanisław Sierpowski. Pierwszy reaktywowany numer czasopisma poświęcono redaktorom poprzednich edycji: Stanisławowi Chmielowskiemu (1922-2002), Antoniemu Czubińskiemu (1928-2003), Wawrzyńcowi Kopczyńskiemu (1935-1995), Zdzisławowi Smoluchowskiemu (1930-2003), Walerianowi Sobisiakowi (1924-1987). Do wznowienia czasopisma w 2010 roku, w którym ukazał się 10 tom rocznika, przyczyniło się Leszczyńskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk, działające przy PWSZ w Lesznie, które otrzymało wsparcie od Archiwum Państwowego w Lesznie. Pierwsze zebranie zespołu redakcyjnego reaktywującego czasopismo odbyło się 10 grudnia 2009 roku w Archiwum Państwowym w Lesznie. W spotkaniu wzięli udział: Stanisław Sierpowski, Małgorzata Halec, Elżbieta Olender, Kamila Szymańska, Miron Urbaniak. Czasopismu patronuje profesor Stanisław Sierpowski z UAM w Poznaniu, jednocześnie prezes Leszczyńskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Rocznik ma charakter naukowo-regionalistyczny, a jego zawartość dzieli się na pięć zasadniczych działów, a mianowicie: Artykuły, Źródła i materiały, Recenzje i opinie, Informacje, Wydarzenia. Artykuły dotyczą wydarzeń z dziejów ziemi leszczyńskiej oraz działalności osób i organizacji, a także poruszają zagadnienia współczesne tego obszaru, m.in. turystyczne, gospodarcze, społeczne, religijne.

15


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

Podczas analizy rynku czasopiśmiennictwa regionalistycznego w Wielkopolsce po 1989 roku warto najpierw zwrócić uwagę na takie przejawy działalności wydawniczej, podejmowanej przez różne podmioty, w szczególności jednak przez publiczne instytucje kultury bądź stowarzyszenia kultury czy jednostki samorządu terytorialnego, które chociaż miały charakterystyczne zewnętrzne cechy periodyku regionalistycznego, ukazywały się jako książki. Możemy je traktować w kategoriach tzw. serii wydawniczych20. Przykładem takich nowych regionalistycznych serii wydawniczych21 są „Zeszyty Ostrzeszowskie”, wydawane od 1992 roku pod auspicjami Ostrzeszowskiego Domu Kultury przez Władysława Grafa. Jest to rodzaj wydawnictwa regionalistycznego, na którego zawartość składają się materiały dotyczące dziejów Ostrzeszowa i okolic. Zeszyt 1 poświęcono herbowi Ostrzeszowa, w następnych omawiano historię miasta, gdzie dużo miejsca zajmo-

wał okres międzywojenny i okupacji hitlerowskiej. Przedstawiano kościoły, zaułki i zakątki, portrety, drzeworyty Antoniego Serbeńskiego, witraże ratuszowe. Do sierpnia 1993 roku wydano łącznie 30 zeszytów o objętości do 50 kolumn w formacie B522. Pokrewną działalność prowadziło Wrzesińskie Towarzystwo Kulturalne, które od 1994 roku rozpoczęło – być może śladem „Kroniki Wielkopolski”, wydawcy „Biblioteki Kroniki Wielkopolski” – druk „Biblioteczki Wrzesińskiego Towarzystwa Kulturalnego”. W latach 1994-2005 ukazało się dziewięć następujących pozycji z tej serii wydawniczej: L. Kostrzewski, Legia Ochotnicza Wrzesińska 1920 r., Września 1994; L. Kostrzewski, B. Święciochowski, Kalendarium wrzesińskie, Września 1997; 150 Rocznica Wiosny Ludów 1848 r., Września 1998; L. Kostrzewski, B. Święciochowski, Wrześnianie w Powstaniu Wielkopolskim 1918-1919, Września 1999; Strajk szkolny we Wrześni w 1901 r., pod red.

20   Serie wydawnicze w praktyce czasopiśmiennictwa regionalistycznego mają długą tradycję, sięgającą drugiej połowy XIX wieku. O takich seriach ukazujących się w Wielkopolsce do 1945 roku, dla których edytorami byli także wydawcy prasy oraz różne stowarzyszenia, pisał Artur Jazdon, Wielkopolskie serie wydawnicze do 1945 roku, Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu, Prace Biblioteki Uniwersyteckiej nr 21, Poznań 2011. Autor ten doszedł do następujących konkluzji: „W podokresie drugim obejmującym lata 1851-1900 niewiele się w tym zakresie zmienia, gdyż nadal blisko 90% serii wydała ta grupa pracowników książki. Ale w tym czasie już 3-krotnie jako wydawca serii występuje redakcja miejscowego czasopisma (gazety), a raz pojawia się w tej roli stowarzyszenie społeczne. Lata 1901-1918 przynoszą rewolucję w tym względzie, która pogłębia się w ostatnim z badanych podokresów. Otóż odpowiednio udział zawodowych wydawców w publikowaniu serii spada do 55% i 41%, a wzrasta do 12,5% i 10,5% udział redakcji czasopism, do 25% i 26% różnego rodzaju towarzystw. Wyraźnie przy tym w okresie lat 1919-1945 wzrasta w tej grupie udział towarzystw naukowych, np. Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk. Pojawiają się także jako liczące się inne grupy, a więc np. partie polityczne (blisko 2%) oraz Kościół (4% w ostatnim okresie)”. 21   Poza nowymi inicjatywami w postaci serii wydawniczych, kontynuowano serie wcześniejsze, na przykład „Bibliotekę Kroniki Wielkopolski”, w której ramach ukazują się popularne wydania książkowe dotyczące historii i współczesności regionu wielkopolskiego. Dotychczas ukazały się na przykład: Z. Zakrzewski, Wielkopolanie w kulturze polskiej. Refleksje nad przeszłością, Poznań 1992; P. Anders, Miejsca pamięci Powstania Wielkopolskiego, Poznań 1993; Dzieje Rogoźna, praca zbiorowa pod red. Z. Borasa, Poznań 1993; M. Kosman, Powstanie Wielkopolskie na tle walk o przetrwanie narodowe pod zaborem pruskim, Poznań 1993; J.J. Kulczycki, Strajki szkolne w zaborze pruskim 1901-1907. Walka o dwujęzyczną oświatę, Poznań 1993; M. Rezler, Wielkopolska Wiosna Ludów (1848 roku). Zarys dziejów militarnych, Poznań 1993. Analogiczną działalność prowadziło Towarzystwo Przyjaciół Rogoźna, które wespół z Muzeum Regionalnym im. Wojciechy Dutkiewicz w Rogoźnie kontynuowało wydawanie serii monograficznej, rozpoczętej w 1987 roku, pod nazwą „Rogozińskie Zeszyty Historyczne”. Pierwszy numer zawierał kalendarium dziejów Rogoźna, drugi omawiał wydarzenia Wiosny Ludów w Rogoźnie, trzeci dotyczył działalności Towarzystwa Tomasza Zana w Rogoźnie, czwarty poświęcono udziałowi mieszkańców Rogoźna w powstaniu wielkopolskim 1918/1919, piąty ruchowi sportowemu w Rogoźnie, szósty opisowi Rogoźna z 1794 roku, siódmy Bractwu Strzeleckiemu w Rogoźnie w latach 1755-1939, ósmy jest pamiętnikiem Towarzystwa Przyjaciół Rogoźna z lat 1983-1993, dziewiąty dotyczy Rogozińskich Obchodów Przemysławowskich (Przemysł II 1296-1996), dziesiąty Kółka Rolniczego w Rogoźnie w latach 1901-1939 (2001), jedenasty tradycji przemysławowskich w Wielkopolsce (2002). 22   Zob. M. Rezler, Władysław Graf i jego „Zeszyty Ostrzeszowskie”, „Kronika Wielkopolski” 1993, nr 4, s. 167-168.

16


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

B. Święciochowskiego, Września 2001; H. Lepka, Grzybowo. Historia i ludzie. Bibliografia, Września 2003; Wrzesińskie Towarzystwo Kulturalne 1963-2003, pod red. B. Święciochowskiego, Września 2003; Towarzystwo Czytelni Ludowych we Wrześni. Przeszłość i teraźniejszość, Września 2005; H. Lepka, Grzybowo i jego środowisko kulturalne, Września 2005. Analogiczny charakter posiadały „Grodziskie Zapiski Regionalne”, seria wydawnicza ukazująca się pod patronatem Towarzystwa Miłośników Ziemi Grodziskiej od 1995 roku, która powstała z inicjatywy ówczesnego kierownika Urzędu Rejonowego w Grodzisku Wlkp. Przemysława Smulskiego i prezesa Towarzystwa Miłośników Ziemi Grodziskiej Dariusza Matuszewskiego. Celem serii była między innymi popularyzacja historii i tradycji Ziemi Grodziskiej. Wydawcą był Urząd Rejonowy w Grodzisku Wlkp., który współpracował w tym dziele z Towarzystwem Miłośników Ziemi Grodziskiej, Muzeum Ziemi Grodziskiej oraz Urzędem Miasta i Gminy w Grodzisku Wlkp. Do końca istnienia Urzędu Rejonowego w Grodzisku Wlkp., czyli do grudnia 1998 roku, ukazało się dziewięć wydań. Następcą tej serii wydawniczej były „Grodziskie Zeszyty Historyczne”, wydawane od 1999 roku przez Muzeum Ziemi Grodziskiej działające przy Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Grodzisku Wlkp., we współpracy z Towarzystwem Miłośników Ziemi Grodziskiej, Urzędem Miasta i Gminy Grodzisk Wlkp. oraz Starostwem Powiatowym w Grodzisku Wlkp. Seria ta ukazywała się pod oddzielnymi tytułami. Na przykład numer 2 z 1999 roku nosił tytuł Kościoły drewniane na Ziemi Grodziskiej, którego autorem był Jerzy Sobczak, zaś numer 13 z 2008 roku Harcerstwo w Grodzisku Wielkopolskim w latach 19152005, autorstwa Przemysława Bartkowiaka. Do tej kategorii wydawnictw możemy zaliczyć także „Zeszyty Przygodzickie”, ukazujące się od 1996 roku z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Przygodzic. Na jego zawartość składały się materiały dotyczące nie tylko

samej gminy Przygodzice, lecz obejmujące również sąsiednie terytoria. Wydawnictwo poruszało zagadnienia przyrodnicze Doliny Baryczy i lasów antonińskich, zamieszczało okupacyjne wspomnienia nauczycieli z Chynowej i Czarnegolasu, zajmowało się tematyką oświaty w gminie Przygodzice, wydarzeniami okupacji hitlerowskiej, rodziną Radziwiłłów, wykopaliskami archeologicznymi w gminie, dziejami wsi i kościołów miejscowych. W latach 1996-1997 wydawnictwo ukazywało się regularnie z częstotliwością rocznika, wydano w tym czasie dwa numery. W 2000 roku ukazał się numer trzeci, zaś w 2003 roku numer czwarty, a numer szósty dopiero w 2008 roku. Średzkie Towarzystwo Kulturalne również wydaje oddzielne publikacje, które ukazują się w ramach serii wydawniczej „Biblioteka Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego”. Dotychczas wydano na przykład: B. Urbańska, M. Krzysztofiak, Powiat średzki na dawnej i współczesnej fotografii, Środa Wlkp. 1999; B. Urbańska, Ludzie i historia w nazwach ulic Środy Wielkopolskiej, Środa Wlkp. 2000; B. Urbańska, Organiści średzkiej Kolegiaty w latach 1851-1953, Środa Wlkp. 2001; J.W. Jasiński, Obłaskawianie czasu, Środa Wlkp. 2002; E. Grobelna, Fraszki, Środa Wlkp. 2004; B. Urbańska, Cmentarz średzki, Środa Wlkp. 2004; B. Urbańska, Radość śpiewania – w 125-lecie chóru pw. św. Cecyli, Środa Wlkp. 2005. Podobną działalność wydawniczą prowadziło Muzeum-Zamek Górków w Szamotułach23, które od 2006 roku edytowało serię po nazwą „Szamotulskie Zeszyty Muzealne”. Numer pierwszy tej serii z 2006 roku (Szamotuły – karty z dziejów miasta, 1) ukazał się pod redakcją A. Gąsiorowskiego. Numer drugi wydany w 2008 roku (Eikon staroobrzędowy. Materiały z konferencji naukowej) zredagowali M. Olejnik oraz J. Tomalska. Numer trzeci ukazał się w 2009 roku (Szamotuły – karty z dziejów miasta, 2) pod redakcją I. Skierskiej. Natomiast ostatni czwarty numer z tej serii wydano w 2010 roku (Kultura i edukacja

23   Muzeum-Zamek Górków w Szamotułach prawnie i organizacyjnie jest podporządkowane starostwu powiatowemu w Szamotułach.

17


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

w Ziemi Szamotulskiej. Szkoły, książki, biblioteki) pod redakcją M.P. Urbańskiego.

Często wydawcami współczesnych czasopism o charakterze regionalistycznym są organizacje pozarządowe, głównie stowarzyszenia społeczno-kulturalne, kulturalno-oświatowe, naukowo-kulturalne, turystyczno-krajoznawcze, hobbystyczne, a także organizacyjne jednostki państwowe oraz jednostki samorządu terytorialnego. Niektóre z tych periodyków ukazują się nieregularnie, jak na przykład „Zeszyty Muzealne”, wydawane przez Muzeum Okręgowe w Koninie od 1989 roku24, oraz „Kronika Panoramy Grodziskiej”, bezpłatny biuletyn informacyjny Towarzystwa Miłośników Ziemi Grodziskiej w Grodzisku Wielkopolskim, którego pierwszy numer pojawił się we wrześniu 2001 roku25. Podstawowe znaczenie wśród inicjatyw na polu czasopiśmiennictwa regionalistycznego,

podejmowanych przez różne stowarzyszenia o charakterze społeczno-kulturalnym oraz naukowym, mają roczniki, półroczniki, kwartalniki, dwumiesięczniki oraz miesięczniki. Przykładem rocznika regionalistycznego są „Regionalia Krotoszyńskie”, wydawane od 1990 roku przez Krotoszyńskie Towarzystwo Kulturalne26, których zainteresowania ogniskują się na Ziemi Krotoszyńskiej. Towarzystwo Miłośników Ziemi Kościańskiej w 1991 roku rozpoczęło edycję rocznika „Zeszyty Lubińskie”, skupiającego zainteresowanie głównie na Klasztorze Benedyktynów w Lubiniu koło Kościana27. „Grabonoskie Zapiski Regionalne”, rocznik afiliowany przy Muzeum im. Edmunda Bojanowskiego w Grabonogu, wydawało od 1991 roku Stowarzyszenie im. Edmunda Bojanowskiego28. W 1995 roku wydano pierwszy numer rocznika „Zeszyty Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół

24   Na czele redakcji stała Łucja Pawlicka-Nowak. W 2006 roku zmieniono tytuł na „Konińskie Zeszyty Muzealne”. Na zawartość czasopisma składają się sprawozdania z działalności muzeum oraz artykuły o dziejach Konina, wybranych obiektach historycznych, odkryciach archeologicznych, zbiorach muzealnych, wystawach oraz wybitnych postaciach Konina. Dwa numery czasopisma wydano w 1989 roku, natomiast trzeci pojawił się dopiero w 2006 roku, czwarty w 2008 roku, piąty w 2009 roku. 25   Periodyk stanowił swoistą kontynuację „Panoramy Grodziskiej”, miesięcznika społeczno-kulturalnego ukazującego się w latach 1998-2001 pod patronatem Muzeum Ziemi Grodziskiej, działającego przy Miejsko-Gminnym Domu Kultury w Grodzisku Wlkp. Czasopismo, które ukazywało się nieregularnie, poruszało problematykę społeczno-kulturalną i oświatową Ziemi Grodziskiej, omawiało działalność Muzeum Ziemi Grodziskiej, Miejsko-Gminnego Domu Kultury oraz wydarzenia w placówkach oświatowych i samorządzie terytorialnym, zamieszczało kalendarium wydarzeń i wywiady z ciekawymi ludźmi. 26   Na czele redakcji stał najpierw Dionizy Kosiński, później Edward Jokiel, nauczyciel Liceum Ogólnokształcącego im. H. Kołłątaja w Krotoszynie (od nr 5/1997). Na początku wydawcą czasopisma było Krotoszyńskie Towarzystwo Kulturalne, później krąg wydawców się poszerzył, od numeru 5 doszła bowiem Rada Miejska Krotoszyna wraz z Zarządem Miasta i Gminy Krotoszyn, zaś od 2002 roku w miejsce Zarządu Miasta i Gminy Krotoszyn wszedł Burmistrz Krotoszyna. Nakład jednorazowy około 700 egzemplarzy. Do 2004 roku ukazało się 15 zeszytów. Pierwsze 16-stronicowe wydanie, pod redakcją Edwarda Jokiela, poświęcono błogosławionemu biskupowi Michałowi Kozalowi, synowi Ziemi Krotoszyńskiej (1893-1943). Na zawartość drugiej edycji „Regionaliów Krotoszyńskich” składały się dzieje wojenne 56 Pułku Piechoty Wielkopolskiej w kampanii wrześniowej 1939 roku, autorstwa Antoniego Artura Korsaka. Trzeci, 25-stronicowy zeszyt „Regionaliów”, pod redakcją Witolda Ciszewskiego, dotyczył Wojska Polskiego w Krotoszynie w latach 1945-1955 we wspomnieniach kapitana rezerwy Zygmunta Ciszewskiego. 27   Na czele redakcji stanął znany kościański regionalista Henryk Florkowski. Od numeru 3/1994 obowiązki redaktora naczelnego przejął Zbigniew Wielgosz. Wydawcą czasopisma od numeru 4/1995 został Klasztor Benedyktynów w Lubiniu koło Kościana. 28   Stowarzyszenie im. Błogosławionego Edmunda Bojanowskiego prowadzi Muzeum im. Edmunda Bojanowskiego w Grabonogu (gmina Piaski, pow. gostyński), które działa pod patronatem Zespołu Szkół Rolniczych im. gen. Józefa Wybickiego w Grabonogu, bowiem zabytkowy XVIII-wieczny dworek, w którym urodził się Edmund Bojanowski, znajduje się w parku przyszkolnym. Organem prowadzącym ZSR w Grabonogu jest Starostwo Powiatowe w Gostyniu. Rocznik redagują Krzysztof Maćkowiak oraz Stanisław Sroka. Wydawnictwo zawiera artykuły naukowe i popularnonaukowe dotyczące dziejów ziem południowo-zachodniej Wielkopolski, ważnych wydarzeń, wybitnych postaci, gospodarki, polityki, życia społecznego, kultury, religii. Ich problematyka ogniskuje się przede wszystkim wokół archeologii, historii, biografistyki, językoznawstwa i literaturoznawstwa. Autorami artykułów są pracownicy naukowi (Uniwersytetu im. A. Mickiewicza, Uniwer-

18


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Nauk” 29. Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 zainicjowało w 1995 roku wydawanie rocznika oświatowo-historycznego pod znamienną nazwą „Powstaniec Wielkopolski 1918-1919”30. „Zeszyty Słupeckie”, rocznik Słupeckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego w Słupcy, ukazuje się od 2001 roku31. Od 2006 roku kolportowany jest „Rocznik Ostrowskiego Towarzystwa Naukowego”32. Trzeba wspomnieć, iż po 1989 roku kontynuowały swoją działalność roczniki, które powstały przed tą datą i były wydawane

przez różne towarzystwa naukowe. Należały do tej kategorii na przykład wyspecjalizowany naukowy „Rocznik Kaliski” (wydawany od 1968 roku przez Oddział Kaliski Polskiego Towarzystwa Historycznego) oraz „Zeszyty Naukowe Kaliskiego Towarzystwa Lekarskiego” (ukazujące się od 1972 roku)33. Na rynku współczesnych półroczników regionalistycznych, ukazujących się pod auspicjami stowarzyszeń społeczno-kulturalnych i naukowych, występują na przykład „Notatki Dobrzyckie” wydawane przez Towarzystwo

sytetu Zielonogórskiego), działacze stowarzyszeń społeczno-kulturalnych (Gostyńskiego Towarzystwa Kulturalnego, Leszczyńskiego Towarzystwa Kulturalnego), opiekunowie Muzeum im. E. Bojanowskiego (Stanisław Sroka). Czasopismo w latach 1991-1999 ukazywało się regularnie, natomiast w latach następnych wydawano je rzadziej (10. tom ukazał się dopiero w 2002 roku, 11. w 2004, 12. w 2006, 13. w 2008, 14. w 2010, 15. w 2011). Periodyk wspiera finansowo gmina Piaski oraz starostwo powiatowe w Gostyniu. 29   Kaliskie Towarzystwo Przyjaciół Nauk (KTPN), założyciel rocznika, powstało 14 listopada 1987 roku z inicjatywy m.in. profesora Edwarda Polanowskiego, który był jego prezesem do śmierci, czyli do 1992 roku (od 1994 roku prezesem jest profesor Krzysztof Jan Walczak). Przewodniczącym rady redakcyjnej rocznika był profesor Dzierżymir Jankowski, obecnie jest profesor Artur Kijas. „Zeszyty Kaliskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk” odnotowują ważne wydarzenia kulturalne w Kaliszu, publikują artykuły naukowe, wspomnienia, recenzje, sprawozdania z działalności KTPN. Działy czasopisma: Artykuły, Recenzje i omówienia, Sprawozdania, Z żałobnej karty, Z życia towarzystwa. Periodyk ma charakter monograficzny. Numer 1 (Szkolnictwo wyższe w Kaliszu) ukazał się w 1995 roku, numer 2 (Pod rosyjskim zaborem i hitlerowską okupacją) i 3 (Z badań naukowych kaliskich pedagogów) w 1997 roku, numer 4 (Animatorzy, organicznicy, artyści) i 5 (W kręgu kaliskiej książki) w 1998 roku, numer 6 (Wielkopolanie z obu stron Prosny) w 2000 roku, numer 7 (Z zagadnień społeczno-gospodarczych) w 2002 roku, numer 8 (Archiwa, biblioteki, muzea – źródła do dziejów Wielkopolski Południowej) w 2004 roku, numer 9 (Miscelanea) w 2006 roku, numer 10 (Artyści i literaci – w kręgu badań Edwarda Polanowskiego) w 2007 roku, numer 11 („Schola Cantorum” – 30 lat Ogólnopolskiego Festiwalu Zespołów Muzyki Dawnej) w 2008 roku, numer 12 (W kręgu kaliskich badań nad sztuką i kulturą artystyczną) w 2011 roku. 30   Do 2011 roku ukazało się 17 numerów rocznika, w których opublikowano około 300 artykułów. Zob. J. Karwat, Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i kulturze, Poznań 2012, s. 238-239. Zdzisław Kościański, współtwórca „Powstańca Wielkopolskiego 1918-1919”, podsumowując jego zadania i rolę, napisał: „Staje się pomocny w przypominaniu i przybliżaniu dziejów Powstania, zwłaszcza w przypadku mniej znanych faktów, sylwetek powstańców, a także wszystkiego co w literaturze, sztuce i działaniach społecznych zostało poświęcone powstaniu wielkopolskiemu. Na jego łamach zostały upowszechnione inicjatywy, przedsięwzięcia podejmowane przez władze samorządowe i państwowe. Propagowana jest także praca wychowawcza szkół i jednostek harcerskich noszących imię Powstańców Wielkopolskich. Rocznik jest także płaszczyzną współpracy i wymiany myśli dla wszystkich, którym bliskie są tradycje powstańcze i idea Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego 1918-1919. Artykuły są ważne dla regionalistów i pracowników placówek oświatowych i są wykorzystywane w pracy dydaktyczno-wychowawczej”. Z. Kościański, Stan wiedzy i świadomości historycznej o Powstaniu Wielkopolskim 1918/1919 [w:] Powstanie Wielkopolskie 1918/1919 w historiografii i edukacji szkolnej, red. nauk. Z. Kościański, Poznań 2010, s. 64-65. W okresie międzywojennym pod tytułem „Powstaniec Wielkopolski” ukazywał się dwutygodnik wydawany od 1936 roku i kojarzony z Narodową Demokracją. Zamieszczał głównie wspomnienia powstańców. Szerzej na ten temat zob. G. Wojciechowski, Prasa weteranów Powstania Wielkopolskiego 1918/1919 w II Rzeczypospolitej, „Powstaniec Wielkopolski” 2007, s. 58-63. 31   Czasopismo redagował zespół w składzie: Maciej Nowacki, Władysław Szymański, Bogna Wojciechowska, która od numeru 3/4 z 2007 roku objęła obowiązki redaktorki naczelnej. W latach 2001-2002 ukazało się po jednym numerze rocznika, następne numery wydano dopiero w 2007 roku i 2010 roku. 32   Wydawcami rocznika są Ostrowskie Towarzystwo Naukowe oraz Muzeum Miasta Ostrowa Wielkopolskiego. 33   Pierwsze po 1989 roku wydanie tego rocznika (czwarty numer) nastąpiło dopiero w 1998 roku (ostatni trzeci numer ukazał się w 1984 roku). Od tego czasu rocznik ukazuje się już regularnie w nakładzie jednorazowym około 300 egz.

19


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

Miłośników Ziemi Dobrzyckiej od października 1990 roku34, czy „Rydzyniak”, rozpowszechniany przez Towarzystwo Miłośników Rydzyny od 1994 roku35. Wśród czasopism o charakterze regionalistycznym, wydawanych z inicjatywy towarzystw społeczno-kulturalnych oraz naukowych bądź fundacji, znajdują się przede wszystkim kwartalniki. Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne w Poznaniu kontynuowało wydawanie „Przeglądu Wielkopolski”, kwartalnika ukazującego się od grudnia 1987 roku. W styczniu 1990 roku ukazał się kwar-

talnik „Wiadomości Słupeckie” Słupeckiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, wydany z okazji 700-lecia Słupcy36. W maju 1990 roku wydano pierwszy numer kwartalnika Towarzystwa Miłośników Ziemi Wronieckiej – „Wronieckie Sprawy”37. Edytorem kwartalnika „Gleba”, wydawanego od grudnia 1990 roku, było Krobskie Towarzystwo Kulturalne38. W marcu 1993 roku ukazał się pierwszy numer kwartalnika „Zeszyty Historyczne Towarzystwa Miłośników Lwówka”39. Kwartalnik „Liskowianin” powołał do życia w czerwcu 1993 roku Komitet Obchodów 700-lecia Lisko-

34   Nakład czasopisma wynosił około 500 egz. Na początku periodyk był kserowany, dopiero od numeru 4 jest drukowany. Chociaż zajmuje się głównie historią Dobrzycy i okolic, to zamieszcza również inne materiały, na przykład wiersze Marii Korzeniewskiej dotyczące Ziemi Dobrzyckiej. W 1994 roku Towarzystwo Miłośników Dobrzycy zostało wyróżnione nagrodą Wojewody Kaliskiego za wydawanie „Notatek Dobrzyckich”. Zob. Dziesięciolecie Towarzystwa Miłośników Ziemi Dobrzyckiej, „Przegląd Wielkopolski” 2001, nr 1-2, s. 122-125; Inicjatywy obywatelskie Wielkopolan, Poznań–Lwówek 1995, s. 35. 35   Na czele Rady Programowej wydawnictwa stał doktor Aleksander Piwoń, dyrektor Archiwum Państwowego w Lesznie, zaś funkcję redaktora naczelnego pełnił Zdzisław Moliński (kustosz Zamku w Rydzynie). Czasopismo zajmowało się głównie historią Rydzyny i najbliższej okolicy, w tym wydarzeniami, dorobkiem kulturalnym, zachowanymi archiwaliami, losami znamienitych rodzin (np. Sułkowskich) i mniejszości narodowych (np. Żydów), ale także środowiska naturalnego. Tytuł czasopisma nawiązywał do przedwojennego „Rydzyniaka”, wydawnictwa uczniów Gimnazjum imienia Sułkowskich w Rydzynie, który ukazywał się w latach 1930-1939 pod redakcją Tadeusza Skarzyńskiego. Zob. L. Majchrzak, Pisma lokalne w powiecie leszczyńskim, „Przegląd Wielkopolski” 2001, nr 1-2, s. 93-97. 36   W 1990 roku wydano w 500 egzemplarzach cztery numery kwartalnika o społeczno-kulturalnym o charakterze, który liczył zaledwie 16 kolumn. Jego pierwszy, jak się później okazało, żywot zakończył się wraz z finałem obchodów 700-lecia Słupcy. Reaktywowano czasopismo w 1996 roku z tego powodu, że – jak wynikało z najnowszych badań – lokacja miasta z 1290 roku nie była udana, stąd powtórzono ją w 1296 roku. Objętość kwartalnika zwiększono do 20 kolumn. Na czele redakcji stała Bogna Wojciechowska. Kontynuacją tej inicjatywy wydawniczej jest rocznik „Zeszyty Słupeckie”. 37   Pod tym tytułem we wrześniu 1989 roku ukazała się jednodniówka z okazji jubileuszu 710-lecia Wronek (powstała we współpracy z „Gazetą Poznańską”), zredagowana przez Romana Pomianowskiego i Jacka Rosadę. Założycielami czasopisma, ukazującego się od 1990 roku pod tym samym tytułem, byli: Paweł Bugaj, Eugeniusz Jankowiak, Klemens Stróżyński (przewodniczący Wronieckiego Komitetu Obywatelskiego), Bogdan Tomczak (prezes Towarzystwa Miłośników Ziemi Wronieckiej). Na czele redakcji przez wiele lat (do 2002 roku) stał zasłużony wroniecki regionalista – Paweł Bugaj. Jego następcą była Grażyna Kaźmierczak. 38   Kwartalnik w nakładzie 300 egzemplarzy miał charakter informacyjno-publicystyczny, jednak z przewagą materiałów historyczno-krajoznawczych dotyczących miasta i gminy Krobia (pow. gostyński). Objętość 16-20 kolumn. Redaktorem naczelnym był Grzegorz Zygmunt. O dziejach Krobskiego Towarzystwa Kulturalnego zob.: M. Wiertalak-Plewka, Krobskie Towarzystwo Kulturalne (1976-1986), „Rocznik Leszczyński” 1987, t. 8, s. 175-188. 39   Wcześniej, bowiem już w 1988 roku Towarzystwo Miłośników Lwówka wydawało nieregularnie „Echo Lwówka. Informator Towarzystwa Miłośników Lwówka”, pod redakcją Lecha Mroczkiewicza, prezesa towarzystwa. Czasopismo formatu A5 i objętości 12 kolumn zawierało informacje z działalności stowarzyszenia, życiorysy zasłużonych mieszkańców Lwówka, w dziale „Nowiny lwóweckie” zamieszczano skrót informacji o bieżących wydarzeniach w mieście i gminie Lwówek. Z okazji jubileuszu 575-lecia powstania Lwówka w roku 1989 z inicjatywy Towarzystwa ukazała się jednodniówka pod nazwą Zegarynka. W roku 1993 wydano zaledwie dwa numery „Zeszytów Historycznych Towarzystwa Miłośników Lwówka” w nakładzie około 500 egzemplarzy. Inicjatywa ich wydawania nie była kontynuowana. Zawartość obu numerów kwartalnika poświęcono wspomnieniom mieszkańców Lwówka. W pierwszym numerze pomieszczono wspomnienia pięciu osób: Józefa Adamskiego, Kornela Franciszka Mroczyńskiego, Marii Najdek, Marcelego Pakuły oraz Józefa Wesołego. W tym numerze poza relacjami mieszkańców znalazło się również wspomnienie o Lechu Mroczkiewiczu (1912-1992), zmarłym prezesie Towarzystwa Miłośników Lwówka. Na drugi numer kwartalnika składały się wspomnienia:

20


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

wa40. Kwartalnik „Kurier Osiecki” założono w 1995 roku z inicjatywy Towarzystwa Ziemi Osieckiej41. W styczniu 1998 roku pojawił się pierwszy numer „Średzkiego Kwartalnika Kulturalnego” wydawanego przez Średzkie Towarzystwo Kulturalne42. W 2002 roku pod auspicjami Kobylińskiego Towarzystwa Kultu-

ralnego wydano kwartalnik „Kobylin. Zeszyty Historyczne”43. Kwartalnik „Zeszyty Obrzyckie” wydaje Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Obrzyckiej od 2002 roku44. We wrześniu 2004 roku ukazał się pierwszy numer „Kwartalnika Nowotomyskiego”45 wydawanego pod patronatem Nowotomyskiego Towarzystwa Kultu-

Tadeusza Gajewskiego, Emilii Gałganek, Bolesława Kliszewskiego, Józefa Penca, Tadeusza Perkitnego, ks. kan. Stefana Tomaszkiewicza oraz Józefa Wolskiego. Numer drugi zawierał ponadto wspomnienie o Stanisławie Wahlichu (1900-1993), zmarłym we Lwówku powstańcu wielkopolskim. W roku 1993 Towarzystwo wydało dwa numery „Gońca Lwóweckiego”, kwartalnika społeczno-kulturalnego, którego edycja była kontynuowana w latach 1998-2000 w formie dwutygodnika mieszkańców miasta i gminy Lwówek. Czasopismo powstawało we współpracy z Urzędem Miasta i Gminy Lwówek, który współfinansował jego wydawanie. Szerzej o działalności Towarzystwa Miłośników Lwówka zob. Inicjatywy obywatelskie Wielkopolan, s. 160-161; R. Kowalczyk, Towarzystwo Miłośników Lwówka, „Przegląd Wielkopolski” 1994, nr 1-2, s. 54-56. 40   Był to kwartalnik społeczno-gospodarczy gminy Lisków (powiat kaliski), ukazujący się w nakładzie

około 400 egz. Na czele redakcji stał Jan Bruź. Periodyk nawiązywał bezpośrednio do tytułu „Liskowianin. Pismo poświęcone zagadnieniom społecznym z uwzględnieniem instytucji liskowskich”, wydawanego w latach 1926-1939. Wcześniej czasopismo to ukazywało się jako rocznik pod innym tytułem: „Ku Szczytom” (1924) oraz „Liskowiak” (1925-1926). 41   Kwartalnik „Kurier Osiecki” ukazywał się regularnie od września 1995 rok do lutego 1999 roku. Jego wydawanie wznowiono w maju 2001 roku. Czasopismo wydawało Towarzystwo Ziemi Osieckiej i Urząd Miasta i Gminy Osieczna. Na czele redakcji stał Mirosław Kasprzak. 42   Redaktorem naczelnym czasopisma był początkowo Andrzej Gniotowski, później Bożenna Urbańska (od nr 2/2000), przewodnicząca Średzkiego Towarzystwa Kulturalnego, posłanka na Sejm RP, wieloletnia dyrektorka miejscowej Biblioteki Publicznej im. Ryszarda Berwińskiego oraz inicjatorka kwartalnika. Czasopismo ma charakter społeczno-kulturalny z ambicjami popularnonaukowymi i regionalistycznymi. Zawiera materiały dotyczące wydarzeń zarówno historycznych, jak i współczesnych, osadzonych w ramach terytorium tzw. ziemi średzkiej. Działy czasopisma: Kultura (przedstawia dorobek lokalnych twórców i animatorów kultury, a także zawiera omówienia regionalnych wydarzeń o charakterze kulturalnym), Z przeszłości (przedstawia wydarzenia z historii Środy Wielkopolskiej i powiatu średzkiego), Wiadomości z regionu (zawiera informacje o ważniejszych wydarzeniach kulturalnych), Recenzje (zwykle publikacji lokalnych autorów lub tematycznie związanych z ziemią średzką), Wspomnienia (dotyczące osób i rodzin związanych z ziemią średzką), Rocznice (omawiające ważne wydarzenia w dziejach Środy Wlkp.) oraz Ciekawostki, Pogwarki, Listy. Format B5, objętość około 50-64 kolumny. 43   W 2004 roku zmieniono tytuł na „Zeszyty Historyczne. Kobylińskie Towarzystwo Kulturalne”. 44   Pierwszy numer kwartalnika ukazał się pod tytułem „Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Obrzyckiej. Historia – Społeczeństwo – Kultura” w lutym 2002 roku. Na czele redakcji stanął Ryszard Paech. Czasopismo jest bezpłatne i zajmuje się problematyką historyczną, kulturalną, regionalistyczną, religijną, działalnością władz samorządowych Obrzycka. Informuje o działalności Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Obrzyckiej. Od numeru marcowego (15/17) w 2005 roku wewnątrz numeru znalazł się „Informator Samorządu Miasta Obrzycka”. Objętość około 8-20 kolumn. Ukazują się numery specjalne poświęcone np. rocznicy powstania wielkopolskiego. 45   W latach 2004-2006 na czele redakcji „Kwartalnika Nowotomyskiego” stał Witold Machura. Podtytuł czasopisma: gospodarka, historia, kultura, obrazował krąg jego zainteresowań. Formalnym wydawcą kwartalnika było Wydawnictwo Politański z Suchego Lasu, zaś patronat nad nim sprawowało Nowotomyskie Towarzystwo Kulturalne (NTK), które je współfinansowało ze środków pozyskanych z budżetu gminy Nowy Tomyśl w ramach konkursu na wykonanie zadania publicznego pod nazwą „Wydawanie kwartalnika nowotomyskiego”. Od maja 2007 roku czasopismo zmieniło wydawcę oraz tytuł na „Przegląd Nowotomyski. Kwartalnik społeczno-kulturalny”, który ukazuje się w dalszym ciągu pod patronatem Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego. W skład rady programowej weszli: Lucyna Kończal-Gnap, Marzena Kortus, Maria Tyszkowska, Andrzej Wałęsa, Tomasz Wlekły, Bogumił Wojcieszak, Ewa Wojtanowska. Natomiast zespół redakcyjny tworzyli: Lucyna Kończal-Gnap, Sylwia Kupiec, Izabela Putz, Bogumił Wojcieszak. Kwartalnik zajmuje się historią i współczesnością Nowego Tomyśla oraz powiatu nowotomyskiego. Działy czasopisma: Z przeszłości (materiały dotyczą dorobku minionych pokoleń nowotomyślan), Tu i teraz (zawiera omówienie najważniejszych współczesnych wydarzeń społecznych, kulturalnych, gospodarczych), Nasze środowisko (przedstawia walory krajobrazowe i turystyczne, dziedzictwo kulturowe oraz promuje działania mające na celu właściwe wykorzystanie zasobów 21


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

ralnego46. W listopadzie 2005 roku Fundacja 750-lecia Jarocina wraz z Muzeum Regionalnym w Jarocinie postanowiły reaktywować kwartalnik społeczno-kulturalny Ziemi Jarocińskiej pod nazwą „Zapiski Jarocińskie”47. Na rynku periodyków regionalistycznych edytowanych przez stowarzyszenia społeczno-kulturalne i naukowe niewiele jest dwumiesięczników. Swą działalność na tym rynku kontynuował „Przyjaciel Ludu”, dwumiesięcznik Leszczyńskiego Towarzystwa Kulturalnego, który ukazuje się od lutego 1986 roku. Przykładem nowego dwumiesięcznika regionalistycznego są „Przygodzickie Wieści Gminne”, które ukazują się z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Przygodzic od sierpnia 1999 roku48.

Podobnie mała jest liczba miesięczników regionalistycznych, które ukazują się z inicjatywy towarzystw społeczno-kulturalnych oraz naukowych. Krzywińskie Towarzystwo Kulturalne od czerwca 1991 roku wydawało miesięcznik „Wieści Krzywińskie”49. „Panorama Łobżenicy” ukazała się z inicjatywy Towarzystwa Miłośników Łobżenicy w grudniu 1991 roku50. Towarzystwo Miłośników Ziemi Wieleńskiej wydało od września 1993 roku „Gazetę Wieleńską”51. „Zeszyty Pobiedziskie” są wydawane od marca 2001 roku przez Towarzystwo Miłośników Pobiedzisk52. Miesięcznik „Koniniana” Towarzystwa Przyjaciół Konina rozpoczął swój żywot w maju 2003 roku53. Czasopismo „Kasztelania”, wydawane od czerwca 2009 roku, jest

przyrody), Nowotomyślanie znani i mniej znani (prezentowane są sylwetki tych, którzy nie tylko urodzili się na tym terenie, ale w znaczący sposób zaznaczyli swoją obecność przez działania i osiągnięcia), Odczytane na nowo (zawiera teksty drukowane zarówno przed laty, jak i współczesne refleksje nad często niejednoznaczną, złożoną i bolesną przeszłością), Wokół nas (prezentuje historię i współczesność sąsiednich gmin Nowego Tomyśla: Kuślina, Miedzichowa, Lwówka, Opalenicy i Zbąszynia), Z teki… (przedstawia aktywność artystyczną i dorobek twórczości miejscowych artystów), Z działalności NTK (dział poświęcony dokonaniom Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego), Kronika wydarzeń (dział realizowany jest z udziałem czytelników i obejmuje kronikarski zapis nowotomyskich wydarzeń). Każde wydanie zawiera dużo materiału ikonograficznego oraz fotografii obrazujących dzieje i współczesność ziemi nowotomyskiej. „Przegląd Nowotomyski” można nabyć odpłatnie w Miejskiej i Powiatowej Bibliotece Publicznej w Nowym Tomyślu oraz w oznaczonych punktach sprzedaży w mieście i powiecie nowotomyskim. 46   Nowotomyskie Towarzystwo Kulturalne formalnie powstało w 1970 roku, jednak już od 1964 roku

funkcjonował w Nowym Tomyślu Oddział Powiatowy Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego. Jego założycielami byli miejscowi regionaliści i działacze kultury tacy jak: Henryk Błaż, Antoni Janiszewski, Edward Kaczmarek, Czesław Krolek, Jerzy Tyc, Zdzisław Wałęsa, Stefan Wojtkiewicz, Antonina Woźna. Szerzej o dziejach Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego zob. K. Łukaszewicz, Z tradycji Nowotomyskiego Towarzystwa Kulturalnego, „Przegląd Nowotomyski” 2008, nr 2, s. 132-137. 47   Na czele redakcji stanął Eugeniusz Czarny, który współredagował pierwszą edycję czasopisma wydawaną w latach 1983-1995. Było to regionalistyczne czasopismo popularno-historyczne, kolportowane w dawnym powiecie jarocińskim. Do 1995 roku ukazały się 22 tomy. 48   Redaktorem naczelnym czasopisma jest Wacław Kieremkampt. Periodyk stanowił kontynuację „Wieści Gminnych. Informatora Rady Gminy Przygodzice”, który ukazywał się w latach 1990-1998. Od stycznia 2002 roku czasopismo stało się oficjalnym organem prasowym Towarzystwa Miłośników Przygodzic. 49   Chociaż było to czasopismo Krzywińskiego Towarzystwa Kultury, to jednak jego formalnym wydawcą był początkowo Miejski Ośrodek Kultury w Krzywiniu. Na czele redakcji stali w kolejności: Krzysztof Nowaczyk, Andrzej Kuźmiński, Mirosław Radoła, Grażyna Nowaczyk. 50   Czasopismo ukazuje się obecnie jako miesięcznik, zaś w latach 1991-1992 było kwartalnikiem. Na czele redakcji stał najpierw Z. Zdziebłowski, później H. Kucharski, a po nim J. Dubiela (od nr 3/2000). 51   Na czele redakcji miesięcznika stanął Łucjan Sikora, którego później zastąpił Eugeniusz Forma. Czasopismo obejmowało zasięgiem rozpowszechniania miasto i gminę Wieleń (pow. czarnkowsko-trzcianecki). Ukazywało się w nakładzie około 850 egz. Czasopismo przetrwało do maja 1994 roku. Jego swoistą kontynuacją są „Wieleńskie Fakty” wydawane przez Miejsko-Gminny Ośrodek Kultury od lipca 2004 roku. 52   Na czele redakcji stał Zbigniew Banaszak. 53   Czasopismo jest wydawane nakładem Fundacji Przeglądu Konińskiego „Trzy Róże”. Wydawnictwo – Przegląd Koniński sp. z o.o. we współpracy z Towarzystwem Przyjaciół Konina. Redaktorem prowadzącym jest Stanisław Sroczyński. Miesięcznik redaguje zespół członków Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Konina. Czasopismo ukazuje się jako dodatek tygodnika „Przegląd Koniński”. Na zawartość periodyku składają się materiały dotyczące zarówno dziejów Konina, jak i wydarzeń współczesnych oraz twórczości miejscowych 22


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

miesięcznikiem Stowarzyszenia „Kasztelania” w Krobi54. Interesującym przykładem swoistego czasopisma regionalistycznego, wydawanego przez Fundację „Scena Pobiedziska”, jest miesięcznik „Nieobok” ukazujący się w gminie miejsko-wiejskiej Pobiedziska. Pierwszy numer opublikowano w czerwcu 2006 roku. Na czele redakcji stała Wioletta Sytek. Periodyk ma charakter społeczno-kulturalny z zacięciem regionalistycznym. Omawia wydarzenia oraz pasje, zainteresowania i osiągnięcia mieszkańców Pobiedzisk, a także działalność miejscowych organizacji. Współpracuje z Ośrodkiem Kultury i Sportu w Pobiedziskach. Niekiedy stowarzyszenia społeczno-kulturalne edytowały periodyki regionalistyczne we współpracy z innymi podmiotami, w tym z samorządem terytorialnym. Na przykład Towarzystwo Przyjaciół Opatówka wraz z Gminną Biblioteką Publiczną im. Braci Gillerów od września 1990 roku rozpoczęło współpracę nad wydawaniem miesięcznika „Opatowianin”55. Przykładem owocnej współpracy miejscowych

stowarzyszeń z jednostkami organizacyjnymi samorządu terytorialnego w dziedzinie prasowo-wydawniczej są „Ostrowskie Studia Judaistyczne. Studia Iudaica Ostroviensia”. Jest to rocznik skupiający się na tematyce judaistycznej, wydawany od 2007 roku wspólnie przez Stowarzyszenie Przyjaciół Ostrowskiej Synagogi oraz Bibliotekę Publiczną im. Stefana Rowińskiego w Ostrowie Wielkopolskim. Niektóre cechy periodyku regionalistycznego posiadają wydawnictwa stowarzyszeń absolwentów, na przykład „Asnykowiec. Biuletyn Stowarzyszenia Wychowanków Gimnazjum i Liceum im. Adama Asnyka w Kaliszu”, rocznik ukazujący się od 1990 roku pod redakcją Adama Borowiaka56. Charakter regionalistyczny mają również czasopisma innych stowarzyszeń, na przykład Wielkopolskiego Stowarzyszenia Badań nad Jakością, które jest edytorem bezpłatnego magazynu pod nazwą „Biznes Wielkopolska”, ukazującego się od 2003 roku. Na czele redakcji stał Piotr Laskowski57.

artystów: pisarzy, plastyków, poetów, a także informacje o działalności Towarzystwa Przyjaciół Konina. Działy czasopisma: Z kart przeszłości (historia), Wspomnienia z dziejów Konina (w tym pamiętnikarstwo), Tworzyli(ą) wizerunek miasta, Inspiracje kulturalne, Z życia Towarzystwa Przyjaciół Konina, Barwy codzienności, Informacje o wydawnictwach o mieście. 54   Redaktorem naczelnym miesięcznika była Beata Tomyślak. 55   Periodyk od 2001 roku ukazuje się w cyklu kwartalnym w nakładzie około 300 egz. Na czele redakcji

najpierw stała Magdalena Krytkowska. Periodyk ma charakter społeczno-kulturalny, na którego zawartość składały się utwory literackie pisarzy i poetów związanych z Opatówkiem, artykuły poświęcone historii Opatówka i pobliskich miejscowości, materiały biograficzne i dotyczące ważnych wydarzeń w środowisku, wspomnienia opatowian, dawne wydawnictwa o Opatówku. Na jego łamach publikowano twórczość Agatona i Stefana Gillerów, Łucji Pinczewskiej Gliksman i Eligiusza Kor-Walczaka. Zamieszczano artykuły o treści ogólnej, kronikę wydarzeń Towarzystwa Przyjaciół Opatówka (TPO) i roczne kroniki wydarzeń w gminie Opatówek. Opisywano wydarzenia oraz imprezy biblioteczne, szkolne, muzealne, strażackie, turystyczne, sportowe. Zamieszczano relacje z wycieczek i uroczystości organizowanych przez TPO. Ukazywały się artykuły poświęcone literaturze i książkom. Zamieszczano informacje o urodzinach, ślubach i zgonach, nekrologi, życzenia, prognozę pogody, ceny podstawowych artykułów żywnościowych, przepisy kulinarne, kącik humoru i krzyżówkę. W skład pierwszej redakcji miesięcznika wchodzili: Jadwiga Buncler Miluśka, Jan Kowalkiewicz, Magdalena Krytkowska, Stanisław Kuś, Elżbieta Rogozińska i Romuald Rogoziński. Numery 1-3 nosiły tytuł: Informacje, Komunikaty. W latach 2000-2001 wydano tylko jeden numer, natomiast w latach 2002-2003 nie wydawano czasopisma. Wznowiono jego edycję 30 marca 2004 roku. Format A4, objętość około 28 kolumn. W okresie międzywojennym w Opatówku ukazywał się „Tygodnik Opatowski”. 56   Czasopismo jest rocznikiem o ambicjach historycznych i popularnonaukowych. W grudniu 2005 roku ukazał się 15. numer. Periodyk na początku posiadał formę rocznego sprawozdania z działalności zarządu Stowarzyszenia. Później rozwijał swoją formułę, poszerzając zawartość i objętość. Na przykład nr 12 liczył około 50 stron, nr 13 już ponad 80 stron, nr 14 przekroczył 120 stron. Na zawartość czasopisma składają się m.in. wspomnienia wychowanków, kronika działalności Stowarzyszenia oraz relacje z najciekawszych wydarzeń inicjowanych przez Stowarzyszenie. Zob. R. Pernak, „Asnykowiec”, „Przegląd Wielkopolski” 2007, nr 1 (75), s. 79-80. 57   Czasopismo porusza problematykę związaną z rozwojem gospodarczym, wynikami ekonomicznymi firm, rolą nauki i techniki w gospodarce, badaniami jakości. Zamieszcza wywiady z przedsiębiorcami, naukowcami,

23


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

Wydawcami wyspecjalizowanego czasopiśmiennictwa regionalistycznego ukazującego się w Wielkopolsce (kolportowanego w środowisku lokalnym, mikroregionie, subregionie czy regionie) są organizacje między innymi o charakterze archeologicznym, genealogicznym, turystyczno-krajoznawczym, ekologicznym oraz hobbystycznym. Przykładem wydawnictw tego rodzaju są „Wielkopolskie Sprawozdania Archeologiczne” Stowarzyszenia Naukowego Archeologów Wielkopolskich Oddział w Poznaniu; nieregularny rocznik58 ukazuje się od 1992 roku pod kierunkiem Zofii Hinczer-Kurnatowskiej. Od 2006 roku na rynku periodyków regionalistycznych pojawił się „Rocznik Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego”, na którego zawartość składają się takie działy jak: Genealogie rodzinne, Metodyka poszukiwań archiwalnych, Kronika. Celem Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego jest rozwijanie i propagowanie inicjatyw, postaw oraz działań badawczych i popularyzatorskich w zakresie szeroko pojmowanej genealogii, a także wspieranie osób fizycznych i jednostek organizacyjnych, które podejmują takie działania59. W 1994 roku ukazał się „Turysta Poznański”, czasopismo nieregularnie wydawane przez Poznański Oddział Polskiego Towarzystwa Turystyczno-Krajoznawczego (PTTK) pod redakcją Mariana Chudego. Oddział Ostrowski PTTK rozpoczął w 2005 roku edycję

kwartalnika „Na Ostrowskim Szlaku”. W roku następnym czasopismo przyjęło tytuł „Na Południu Wielkopolski”. Periodyk ma charakter krajoznawczo-turystyczny. Jego redakcję tworzą Marek Olejniczak i Arkadiusz Wiśniewski. We wrześniu 2005 roku ukazał się pierwszy numer miesięcznika miłośników turystyki i krajoznawstwa „Turysta Wielkopolski”, na którego czele stanął Paweł Mordal60. Nieregularnie ukazujące się czasopismo „Ten Świat. Magazyn Polskiego Klubu Ekologicznego Okręg Wielkopolski”, wydawane jest od marca 1991 roku. Skupia się na problematyce ekologicznej, głównie w skali województwa wielkopolskiego, chociaż z racji naturalnych porusza również zagadnienia ogólnopolskie. Periodyk jest dofinansowywany przez Wojewódzki i Miejski Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. Na czele redakcji stała najpierw Ina Sobieraj, a później Marek Smolarkiewicz. Do kategorii regionalistycznych czasopism hobbystycznych możemy zaliczyć periodyki wydawane przez Polski Związek Filatelistów (PZF). Okręg Kaliski PZF w 1995 roku powołał do życia kwartalnik pod nazwą „Filatelista Kaliski”61. Pierwszy numer rocznika „Filatelista Południowej Wielkopolski” wydało w 2008 roku Koło Polskiego Związku Filatelistów, które działało przy Ostrzeszowskim Centrum Kultury62. W kwietniu 1998 roku ukazał się pierwszy numer „Strzelca Wrzesińskiego”,

samorządowcami, artystami, politykami. Promuje pozytywne przykłady działalności gospodarczej oraz region Wielkopolski. Pisze także o problemach występujących w gospodarce regionu wielkopolskiego. Redakcja czasopisma wspólnie z Wielkopolskim Stowarzyszeniem Badań nad Jakością przyznaje liderom przedsiębiorczości wyróżnienia biznesowe: „Menedżer Najwyższej Jakości” oraz „Ikar Biznesu”. 58   Ukazały się numery rocznika w latach: 1992, 1993, 1995, 1996, 2000, 2003, 2005, 2007, 2008, 2009, 2010. Często jest to raczej dwurocznik – jednak takiej kategorii typologicznej w prasie nie ma. 59   Problematyką genealogiczną zajmował się również kwartalnik „Gens”, wydawany od 1990 roku przez Towarzystwo Genealogiczno-Heraldyczne z siedzibą w Poznaniu (powstało w 1987 roku). Jego treść jednak nie ograniczała się do Wielkopolski, lecz obejmowała cały kraj. Zob. R. Marciniak, „Gens” – nowe czasopismo w Poznaniu, „Przegląd Wielkopolski” 1991, nr 1-2, s. 72-73. 60   Wydawcą czasopisma było najpierw prywatne Wydawnictwo AW „Delta” w Szamotułach, następnie Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu (od nr 2/2006), wreszcie Fundacja Zamek Górków w Szamotułach (od nr 1/2008). 61   Na czele redakcji kwartalnika stanął Jerzy Bielawski. Czasopismo w 1997 roku zostało wyróżnione „Medalem za zasługi dla rozwoju publikacji filatelistycznych”. 62   Rocznik jest edytowany jedynie w wersji elektronicznej (www.pzfostrzeszow.pl). Swoim zainteresowaniem obejmuje działalność kół Polskiego Związku Filatelistów (PZF) w Ostrzeszowie, Ostrowie Wlkp. oraz Kępnie. Periodyk powstał z inicjatywy m.in. Henryka Dembskiego (szefa koła PZF w Ostrzeszowie), prawdopodobnie w wyniku nieuwzględniania potrzeb publikacyjnych rejonu Ostrowa Wlkp., Ostrzeszowa i Kępna przez władze okręgu kaliskiego PZF, które w kwartalniku „Filatelista Kaliski” pomijały wiele osiągnięć i wydarzeń 24


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

kwartalnika Kurkowego Bractwa Strzeleckiego we Wrześni63. Przykładem czasopisma wyspecjalizowanego o specyficznych walorach regionalistycznych, edytowanego przez organizację samorządu gospodarczego, mianowicie przez Wielkopolską Izbę Przemysłowo-Handlową w Poznaniu, może być „Echo. Magazyn wielkopolskich środowisk gospodarczych”, bezpłatny dwumiesięcznik ukazujący się od 1998 roku, na którego czele stoi Iwo Nowak64. Podobny charakter ma również bezpłatny miesięcznik „Głos Biznesu. Magazyn wielkopolskiej przedsiębiorczości”, ukazujący się od czerwca 2009 roku i rozpowszechniany w regionie przez kilka organizacji przedsiębiorców wielkopolskich65. Wydawcami czasopism o charakterze regionalistycznym poza stowarzyszeniami zarejestrowanymi osób fizycznych, fundacjami czy samorządem gospodarczym były także jednostki samorządu terytorialnego, stowarzyszenia

jednostek samorządu terytorialnego, związki międzygminne oraz jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego. Interesującym przedsięwzięciem prasowo-wydawniczym gminy miejskiej Śrem, wykazującym wiele cech czasopiśmiennictwa regionalistycznego, jest miesięcznik „Gazeta Śremska”, ukazujący się od grudnia 1990 roku66. Od końca 1997 roku edytorem czasopisma jest Muzeum Śremskie, a redaktorem naczelnym Mariusz Kondziela (dyrektor Muzeum Śremskiego). Od września 1993 roku rozpoczął żywot regionalny miesięcznik społeczno-kulturalny „Kalisia” (numer próbny ukazał się w czerwcu 1993 roku), wydawany przez Urząd Miejski w Kaliszu i rozpowszechniany na obszarze ówczesnego województwa kaliskiego67. Urząd Miasta i Gminy w Osiecznej we współpracy z Urzędem Wojewódzkim w Lesznie wydawał od 1993 roku rocznik „Zeszyty Osieckie”, na którego czele stał doktor Stanisław Jędraś68. „Rocznik Pleszewski” wydawał

z tego obszaru. W rezultacie rocznik stanowi również uzupełnienie zawartości „Filatelisty Kaliskiego” z obszaru Ostrowa Wlkp., Ostrzeszowa i Kępna. Objętość około 32 kolumny, format A4. 63   Czasopismo jest bezpłatne. W skład redakcji weszli: Waldemar Grześkowiak, Władysław Jarząbek (prezes Kurkowego Bractwa Strzeleckiego), Mirosław Morowski, Maciej Łosiński. Nakład 500 egz. 64   Czasopismo zajmuje się problematyką gospodarczą Wielkopolski, działalnością Wielkopolskiej Izby Przemysłowo-Handlowej (WIP-H) oraz problemami gospodarczymi i aktywnością jednostek samorządu terytorialnego w dziedzinie gospodarczej. Omawia możliwości pozyskania przez firmy pomocy prawnej i dostępu do środków finansowych z Unii Europejskiej na realizację konkretnych programów i inwestycji. Porusza zagadnienia prawa gospodarczego, zamieszcza wywiady z przedsiębiorcami, przedstawicielami samorządu terytorialnego, władzy i administracji państwowej regionu wielkopolskiego. Dotyka problematyki kulturalnej i aktywności biznesu we wspieraniu działalności non profit. Oddziały i przedstawicielstwa WIP-H znajdują się w następujących miejscowościach: Chodzież, Gostyń, Turek, Września. 65   Wydawcą czasopisma jest sześć organizacji zrzeszających wielkopolskich przedsiębiorców: Business Centre Club – Loża Wielkopolska, Polsko-Niemieckie Koło Gospodarcze (DWK), Lech Business Club, Polska Izba Gospodarcza Importerów, Eksporterów i Kooperacji, Wielkopolski Klub Kapitału oraz Wielkopolski Związek Pracodawców. Nadrzędnym celem czasopisma jest integracja środowisk biznesowych w Wielkopolsce. Dlatego na jego łamach przedstawiana jest działalność i wspólne projekty zarówno organizacji samorządu gospodarczego, jak i wielkopolskich przedsiębiorców. Zadaniem „Głosu Biznesu” jest także promowanie innowacyjnych rozwiązań, wspieranie ciekawych projektów kulturalnych i naukowych. Autorami tekstów są również osoby aktywne biznesowo, które dzielą się swoją wiedzą i doświadczeniem. Periodyk jest kierowany głównie do członków zrzeszonych w organizacjach – inicjatorach wydawnictwa. Wydanie magazynu przygotowała kompleksowo firma SKIVAK Custom Publishing. 66   Czasopismo ma charakter społeczno-kulturalny oraz informacyjno-publicystyczny. Zawiera materiały historyczne, folklorystyczne i krajoznawcze oraz dotyczące ekologii. Jest rozpowszechniane w mieście i gminie Śrem. 67   Od września 1995 roku edytorem miesięcznika, który zmienił również tytuł na „Kalisia Nowa. Miesięcznik społeczno-kulturalny”, jest miasto Kalisz. Na czele redakcji po Marzenie Ścisłej stanęła Elżbieta Zmarzła. Czasopismo prezentuje głównie tematykę historyczną i kulturalną Ziemi Kaliskiej i Kalisza. Działy: Notatnik kulturalny, Historia miasta, Architektura miejska, Rozmowa Kalisii, Pasje, Muzyka, Teatr, Wokół nas. 68   „Zeszyty Osieckie” są czasopismem popularnonaukowym o charakterze regionalistycznym, poświęconym zagadnieniom historii ziemi osieckiej i regionalizmowi. Periodyk ukazuje się w nakładzie około 300-350 egz.

25


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

Urząd Miasta i Gminy Pleszew od 2002 roku69. „Kurier Rogoziński”, kwartalnik Rogozińskiego Centrum Kultury, pojawił się w marcu 2002 roku70. W 2004 roku ukazał się pierwszy numer rocznika „Przyroda Południowej Wielkopolski”, wydawanego przez Urząd Miejski w Ostrowie Wielkopolskim71. Od sierpnia 2004 roku wydawany jest miesięcznik „Informator Międzychodzki”, który powstaje we współpracy Biblioteki Publicznej im. Jana Daniela Janockiego w Międzychodzie z Referatem Promocji Urzędu Miasta i Gminy Międzychód72. W marcu 2007 roku ukazał się w Kole pierwszy numer kwartalnika pod nazwą „Informator Miejskiego Domu Kultury w Kole”73. Na

druk własnego rocznika zdecydował się również Urząd Miasta i Gminy Swarzędz, który od 2009 roku edytuje „Zeszyty Swarzędzkie”74. Przykładem periodyku o charakterze regionalistycznym, wydawanego przez starostwo powiatowe, jest rocznik „Kronika Powiatu Poznańskiego”, którego pierwszy numer ukazał się w 2010 roku. Redaktorem czasopisma jest Włodzimierz Łęcki, były wojewoda poznański, pasjonujący się regionalizmem i krajoznawstwem75. Innym przykładem tego typu czasopiśmiennictwa jest rocznik „Kronika Ziemi Trzcianeckiej”, wydawany od 1995 roku przez Muzeum Ziemi Nadnoteckiej im. Wiktora Stachowiaka w Trzciance, stanowiące jednostkę

  Czasopismo ma charakter samorządowo-regionalistyczny. Pierwszy numer rocznika dotyczył lat 2000/2001 i został wydany w 2002 roku. Trzeci numer wydano w 2004 roku (obejmuje wydarzenia 2003 roku). Działy rocznika: Miasto i gmina Pleszew w liczbach (dane ilustrujące sytuację społeczno-demograficzną w Pleszewie w danym roku), Kalendarium, Artykuły, Odznaczeni i wyróżnieni. W skład zespołu redakcyjnego wchodzą: Ewa Szpunt, Adam Staszak oraz Arkadiusz Ptak. 70   Czasopismo było najpierw miesięcznikiem (do grudnia 1991), następnie dwutygodnikiem (od stycznia 1992), miesięcznikiem (od stycznia 1996), tygodnikiem (od stycznia 1999), wreszcie kwartalnikiem (od marca 2002). Obecnie ukazuje się pod auspicjami Rogozińskiego Centrum Kultury. Na czele redakcji stali kolejno: Krzysztof Walkowiak (późniejszy wydawca konkurencyjnego „Gońca Rogozińskiego”), Mieczysław Brust, Józef Zarębski (od nr 12/1991), Robert Ziółkowski (do 10.1999), Józef Zarębski (od 11.1999), Dorota Mąderek (od nr 1/2002, dyrektor Rogozińskiego Centrum Kultury i Sportu), Małgorzata Skwisz (od nr 2/3/2007). Wewnątrz kwartalnika znajdował się stały dodatek „Biuletyn Informacyjny Burmistrza Gminy Rogoźno”. Czasopismo zamieszczało głównie opisy różnych wydarzeń kulturalnych, informacje z życia szkół, wypowiedzi miejscowych władz, księży, wiadomości sportowe. Uprawiało polemikę z prywatnym tygodnikiem „Goniec Rogoziński”. Periodyk odwoływał się do tradycji „Kuriera Rogozińskiego”, który ukazywał się w dwudziestoleciu międzywojennym (od 1927). 71   Rocznik wydawano do 2008 roku. 72   Czasopismo na początku było bezpłatne (od sierpnia 2004 do stycznia 2005), później odpłatne. Na czele redakcji stanął Antoni Taczanowski, dyrektor Biblioteki Publicznej w Międzychodzie. Miesięcznik ma charakter regionalistyczny, zawiera informacje nie tylko z działalności gminy Międzychód, lecz również wiadomości kulturalne, sportowe, gospodarcze, historyczne, turystyczne. 73   Czasopismo jest bezpłatne, zawiera informacje z działalności Miejskiego Domu Kultury (MDK) w Kole. Na jego łamach przedstawiane są ciekawe inicjatywy kulturalne, pokazywani ich twórcy i organizatorzy. Zamieszczane są wywiady z ludźmi kultury i sztuki oraz sprawozdania z wydarzeń kulturalnych (spotkań, przeglądów, koncertów, wystaw fotograficznych, plenerów malarskich). Objętość około 8 kolumn. Numer 4 ukazał się w grudniu 2007 roku i obejmował wydarzenia z miesięcy wrzesień–listopad tego roku. Numer 7 wydano we wrześniu 2008 roku, dotyczył on okresu czerwiec–wrzesień tego roku. Numer 10 ukazał się we wrześniu 2009 roku i omawiał wydarzenia od marca do sierpnia tego roku. Numer 12 wydano w grudniu 2009 roku. W ramach działalności MDK działa sekcja literacka, która od 2006 roku wydaje nieregularnie (zwykle 2 numery w roku) biuletyn literacki pod nazwą „Strefa Czasu Wolnego” (czwarty numer ukazał się w październiku 2007 roku). Zawiera on poezję i opowiadania miejscowych twórców – służy prezentacji i promocji amatorskiego ruchu artystycznego. 74   Na czele redakcji stanął Arkadiusz Małyszka (przewodniczący Komitet Obywatelskiego w Swarzędzu w 1989 roku). Rocznik ma charakter regionalistyczny i popularnonaukowy. Koncentruje się na przeszłości oraz współczesności miasta i gminy Swarzędz. W 2011 roku ukazał się 3 numer rocznika. 75   Pierwszy numer rocznika zawierał następujące działy w kolejności: Artykuły, Obiekty krajoznawcze, Z kart historii, Varia. Od 2012 roku wykonanie prac redakcyjno-wydawniczych zlecono Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu. Rocznik ma charakter popularnonaukowy. Porusza zagadnienia gospodarcze, kulturalne, społeczne, dotyczące bieżących wydarzeń w powiecie poznańskim oraz działalności jednostek samorządowych powiatu poznańskiego. 69

26


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

organizacyjną powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego. Na czele komitetu redakcyjnego czasopisma stanął Jan Dolata. Periodyk zajmuje się głównie historią oraz dorobkiem kulturalnym Trzcianki i okolic. Stowarzyszenie Gmin Rzeczypospolitej Regionu Kozła wydawało nieregularnie od 1998 roku „Szkice Nadodrzańskie. Materiały z historii i kultury Regionu Kozła” (jest to swoista kontynuacja regionalistycznych „Szkiców Zbąszyńskich”, wydawanych przez Zbąszyńskie Towarzystwo Naukowo-Kulturalne w latach 1984-1989)76. Informator „Wielkopolska Wschodnia” wydaje od 2010 roku stowarzyszenie gmin „Wielkopolska Wschodnia”. Tworzy ono Lokalną Grupę Działania, która powstała w czerwcu 2006 roku. Jej celem jest działalność na rzecz rozwoju obszarów wiejskich, obejmujących dziewięć gmin Wielkopolski Wschodniej77. Natomiast Międzygminny Związek Turystyczny „Wielkopolska Gościnna” był wydaw-

cą „Gazety Gościnnej”, która obejmowała zainteresowaniem następujący mikroregion: Dolsk (pow. śremski), Kobylin (pow. krotoszyński), Kościan, Krzywiń (pow. kościański), Jutrosin, Miejska Górka, Pakosław (pow. rawicki), Pępowo, Piaski (pow. gostyński)78. Czasopisma o cechach regionalistycznych, w tym poznawczych, informacyjnych oraz kulturalno-edukacyjnych, wydawały podmioty podporządkowane określonej jednostce samorządu terytorialnego. Na przykład Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu od 2003 roku wydaje dwumiesięcznik „Panorama Wielkopolskiej Kultury”79. Od 1996 roku ukazuje się „Biuletyn Parków Krajobrazowych Wielkopolski”80 wydawany przez Zespół Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego. Sumptem Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej w Kaliszu ukazywały się w latach 1990-1991 „Kaliskie Zeszyty Muzealne”81, natomiast Muzeum Stanisława Staszica w Pile od 1998 roku wyda-

  Szerzej o regionie Kozła zob. Wędrówka po regionie Kozła, Bydgoszcz 2002.   Babiak, Dąbie, Grzegorzew, Koło, Kramsk, Krzymów, Olszówka, Sompolno, Wierzbinek (powiaty

76

77

kolski i koniński). 78   Międzygminny Związek Turystyczny „Gościnna Wielkopolska” to obszar objęty Zintegrowaną Strategią Rozwoju Obszarów Wiejskich (ZSROW), położony w obrębie przenikających się krain geograficznych wchodzących w skład południowej części Niziny Wielkopolskiej: od Równiny Kościańskiej i doliny Kanałów Obrzańskich poprzez Pojezierze Krzywińskie i Pagórki Dolskie aż po równinne tereny dorzecza Orli. Jest to obszar bogaty w zasoby przyrodnicze, kulturowe i turystyczne. Prawie cały ten obszar połączony jest nieczynną linią kolejową, która jest w stanie umożliwiającym wykorzystanie jej do celów turystycznych. Przez wszystkie gminy przebiega otwarty w 2004 roku Ziemiański Szlak Rowerowy. Wiele wsi ma charakter letniskowy, a część gmin znajduje się w bezpośrednim sąsiedztwie rezerwatu ornitologicznego „Stawy Milickie”. 79   Czasopismo jest kierowane głównie do bibliotek, muzeów regionalnych, ośrodków kultury, popularyzując działalność placówek kulturalnych i bibliotek w Wielkopolsce. Zamieszcza materiały o ciekawych postaciach regionu, zasłużonych twórcach i animatorach kultury i rodzimego folkloru, interesujących i ważnych wydarzeniach kulturalnych, wywiady z ciekawymi ludźmi, felietony, omawia przebieg i rozstrzygnięcia różnych konkursów, znaczące rocznice oraz prezentuje nowości wydawnicze Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu oraz publikacje nadesłane. Integralną częścią czasopisma jest „Bibliotekarz Wielkopolski”. Na czele redakcji stali w kolejności: Lena Bednarska, Paweł Henski, Anita Kowalewska-Łopatka. Wojewódzka Biblioteka Publiczna i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu wydaje również kwartalnik „Poradnik Bibliograficzno-Metodyczny”, traktowany jako materiał szkoleniowy, który ukazuje się od 1968 roku (do 1976 roku jako „Poradnik Informacyjno-Bibliograficzny”). Obecny nakład 350 egzemplarzy (ISSN 0238-9142). Instytucja ta była również edytorem nieregularnie ukazującego się od 1996 roku półrocznika „Wielkopolskie Zeszyty Folkloru” (ISSN 1895-4049), stanowiącego kontynuację „Zeszytów Folkloru Wielkopolskiego”. Na czele redakcji stała Zofia Płatkiewicz. 80   Wydawnictwo zamieszcza artykuły dotyczące różnych aspektów i problemów ochrony środowiska, w tym prawa ochrony środowiska, problematyki zrównoważonego rozwoju, bioróżnorodności, zabytkowych parków, a przede wszystkim informuje o stanie zachowania walorów parków krajobrazowych województwa wielkopolskiego i wynikach badań tam prowadzonych. Na czele redakcji stoi Kazimierz Zimniewicz. Czasopismo jest współfinansowane przez Zarząd Parków Krajobrazowych Województwa Wielkopolskiego i Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Poznaniu. 81   Był to magazyn popularnonaukowy. Czasopismo wyznaczyło swój obszar zainteresowania stosunkowo szeroko, albowiem znalazły się w jego zasięgu takie zagadnienia jak: archeologia, historia, etnografia, sztuka, 27


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

je „Zeszyty Stanisławowskie”82. Wymienione podmioty są obecnie organizacyjnie i prawnie podporządkowane samorządowi województwa wielkopolskiego. Cechy czasopiśmiennictwa regionalistycznego treści specjalnej o charakterze dokumentacyjnym oraz statystyczno-informacyjnym posiadają bibliografie regionalne, wydawane przez niektóre gminne i powiatowe biblioteki publiczne83. Zaliczamy do nich na przykład „Bibliografię Regionalną Powiatu Ostrowskiego”, rocznik sygnowany przez Bibliotekę Publiczną im. Stefana Rowińskiego w Ostrowie Wielkopolskim, oraz „Bibliografię Regionalną Powiatu Pleszewskiego” wydawaną przez Bibliotekę Publiczną Miasta i Gminy Pleszew. Podobną rolę w odniesieniu do województwa wielkopolskiego pełni „Bibliografia Regionalna Wielkopolski” wydawana przez Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu (Dział Informacji Bibliograficznej i Regionalnej. Pracownia Bibliografii Regionalnej Wielkopolski) pod redakcją Beaty Nowak84. Czasami edycja czasopisma regionalistycznego jest rezultatem współpracy jednostek organizacyjnych samorządu terytorialnego z wieloma innymi podmiotami, jak w przypadku „Rocznika Kolskiego” ukazującego się od 2008 roku w powiecie kolskim. Periodyk jest

wspólną inicjatywą Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Kole, Muzeum Technik Ceramicznych w Kole, Miejskiego Domu Kultury w Kole, Stowarzyszenia Przyjaciół Miasta Koła n. Wartą. Na czele komitetu redakcyjnego stanęła Aleksandra Kowalska85. Niezwykle rzadko wśród wydawców periodyków regionalistycznych znajdują się podmioty prywatne oraz osoby fizyczne, nie zawsze jednak wykazujące cechy komercyjne. Jednym z pierwszych wydawnictw tego typu w Wielkopolsce był „Kwartalnik Wrzesiński. Regionalne pismo historyczno-kulturalne”, zainicjowane w maju 1998 roku przez Wydawnictwo KROPKA Jolanty i Waldemara Śliwczyńskich we Wrześni. Na czele redakcji czasopisma stanął Waldemar Śliwczyński, który był także redaktorem naczelnym wydawanego przez siebie tygodnika „Wiadomości Wrzesińskie”. Kwartalnik miał charakter historyczno-kulturalny i podejmował problematykę regionalistyczną powiatu wrzesińskiego zarówno z perspektywy historycznej, jak i współczesnej. Format A4, objętość około 32-48 kolumn, nakład 400 egzemplarzy. Ostatni numer ukazał się w grudniu 2004 roku. Następnym przykładem jest „Ostrzeszowska Kronika Regionalna”, rocznik wydawany od 2001 roku przez prywatną Oficynę Wydaw-

muzeologia, numizmatyka. Na czele redakcji stał Tadeusz A. Jakubiak (1950-1996), dyrektor Muzeum Okręgowego Ziemi Kaliskiej. Zob. E. Woźna, Wielkopolanin na miarę epoki – dr Tadeusz Adam Jakubiak, „Przegląd Wielkopolski” 1996, nr 35-36, s. 121-123. 82   „Zeszyty Stanisławowskie” są rocznikiem, który zajmuje się omawianiem i komentowaniem dorobku ks. Stanisława Staszica (1755-1826) oraz dziejów epoki i ludzi w Polsce przełomu XVIII i XIX wieku. Do 2010 roku wydano siedem tomów „Zeszytów Stanisławowskich”. Jest to swoista kontynuacja „Rocznika Nadnoteckiego”. 83   Jest to typ czasopism dokumentacyjnych, bibliograficznych, zawierających wykaz publikacji (artykułów, książek, prasy, innych druków) ukazujących się na wyodrębnionym administracyjnie terytorium bądź dotyczących tego terytorium (na przykład gminy, miasta, powiatu, województwa), pochodzących z określonego okresu (zwykle roku) z krótką informacją o ich zawartości. 84   Od 1962 roku ukazywała się „Bibliografia Regionalna Wielkopolski i Ziemi Lubuskiej za rok…”, wydawana nieregularnie przez Uniwersytet im. A. Mickiewicza w Poznaniu pod redakcją Czesława Łuczaka. Od 1964 roku ograniczyła ona swoje zainteresowanie do obszaru historycznej Wielkopolski, stąd zmiana jej tytułu na „Bibliografię Regionalną Wielkopolski za rok…”. Od 1969 roku czasopismo ukazywało się pod nazwą „Bibliografia Regionalna Wielkopolski” pod auspicjami Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Poznaniu i obejmowało obszar następujących województw: kaliskiego, konińskiego, leszczyńskiego, pilskiego, poznańskiego. 85   W przedmowie do pierwszego numeru „Rocznika Kolskiego” stwierdzono: „«Rocznik Kolski» to nie tylko źródło historii, ale także obraz otaczającej nas rzeczywistości, istotnych wydarzeń kulturalnych i gospodarczych. […] Autorzy swoją publikację kierują zarówno do starszego, jak i młodego pokolenia, wierząc, że każdy znajdzie coś dla siebie…”. Czasopismo w nakładzie około 300 egz. ukazuje się regularnie, w 2011 roku wydano numer 4. 28


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

niczą KULAWIAK w Ostrzeszowie. Redaktorem odpowiedzialnym jest Wiesław Przybyła. Czasopismo ma charakter regionalistyczny oraz społeczno-kulturalny. Zamieszcza kalendarium mijającego roku, omawia wydarzenia historyczne na Ziemi Ostrzeszowskiej, przedstawia życiorysy wybitnych jej mieszkańców i wspomnienia. W roczniku teksty zamieszczali między innymi: Adam Boruta, Roman Dziergwa, Marian Pilot, Marek Rezler, Janusz Tazbir. Drukowano wiersze Andrzeja Mularczyka. Objętość ponad 200 kolumn. Specyficznym typem prywatnego czasopisma regionalistycznego, albowiem skupiającego się na trudnych relacjach polsko-żydowskich, jest ukazujący się nieregularnie (zwykle raz w roku) od 2003 roku periodyk „Miasteczko Poznań. Pismo o małych ojczyznach i pograniczach kultur”. Wydawcą i jednocześnie redaktorem naczelnym czasopisma jest Zbigniew Pakuła86. Periodyk ma charakter społeczno-kulturalny i poświęcony jest tematyce żydowskiej oraz innych mniejszości narodowych w Polsce, szczególnie w Wielkopolsce. Równie ciekawym przykładem czasopisma regionalistycznego zainicjowanego przez osobę fizyczną jest „Śremski Notatnik Historyczny. Historia, tradycja, kultura, przyroda, turystyka, promocja regionu. Czasopismo dla miłośników ziemi śremskiej”. Jest to półrocznik zajmujący się głównie historią oraz dziejami Śremu i Ziemi Śremskiej, wydawany od 2008 roku przez Krzysztofa Budzynia ze Śremu87. Innym przykładem prywatnego periodyku regionalistycznego jest kwartalnik społeczno-kulturalny „Almanach Wągrowiecki” wyda-

wany od 2009 roku przez Wągrowiecką Oficynę Wydawniczą. Jego poprzedniczką była „Ziemia Wągrowiecka” (ukazywała się w latach 1998-2002). Czasopismo powstaje we współpracy ze Stowarzyszeniem Prasy Lokalnej i ma charakter popularnonaukowy oraz służy promocji mikroregionu wągrowieckiego w kraju i za granicą. Na jego łamach publikuje się nie tylko materiały o tematyce społeczno-kulturalnej, dotyczące głównie ziemi wągrowieckiej, ale również o ponadlokalnym zainteresowaniu i różnorodnej tematyce. Na czele redakcji stoi Jerzy Mianowski (jednocześnie redaktor naczelny tygodnika „Głos Wągrowiecki” oraz prezes Stowarzyszenia Prasy Lokalnej). Czasopismem prywatnym o charakterze regionalistycznym jest „Dziennik Wielkopolski. Magazyn off-line”, powstały w Kaliszu w 2010 roku. Periodyk jest bezpłatny i ukazuje się nieregularnie w dawnym województwie kaliskim w wersji drukowanej w nakładzie około 5 tys. egzemplarzy. Czasopismo ma charakter społeczno-kulturalny, zamieszcza informacje z życia ludzi kultury, artystów, przedsiębiorców, drukuje wyniki badań kaliskich regionalistów. Przedstawia ciekawe osobowości regionu kaliskiego, głównie ze sfery szeroko rozumianej kultury. Promuje kulturę regionalną. Wyróżnia się ciekawą szatą graficzną i śmiałym, lecz umiarkowanym ujęciem prezentowanych zagadnień. Czasopismo jest efektem działalności portalu internetowego dziennik-wielkopolski.pl, którego inicjatorami byli Piotrek Pisarek, Tomek Skórzewski oraz Tomek Staszczyk. Podobnie rzadko na rynku czasopiśmiennictwa regionalistycznego występują podmioty

86   Jest to zarówno dziennikarz (pracował m.in. w poznańskich dziennikach „Dzisiaj” oraz „Gazecie Poznańskiej”, potem założył branżowe czasopismo „Świat Win”), jak i autor wielu książek, na przykład Siwe kamienie. Wielkopolscy Żydzi (Poznań 1998) oraz The Jews of Poznań (Londyn 2001). Jego artykuły, dotyczące głównie polsko-żydowskiej przeszłości Wielkopolski, zostały opublikowane między innymi w „Słowie Żydowskim” (Warszawa) oraz „Kurierze-Nowiny” (Tel Aviv). Za swoją działalność Zbigniew Pakuła został wyróżniony nagrodą Fundacji Polcul i Stowarzyszenia Izrael–Polska z siedzibą w Tel Avivie. Pochodzi z Nowego Tomyśla. Szerzej o jego działalności i pasjach zob. S. Kupiec, Po kole pamięci… rozmowa ze Zbigniewem Pakułą o wielokulturowej przeszłości Wielkopolski, żydowskości i antysemityzmie, „Przegląd Nowotomyski” 2009, nr 1, s. 99-119. 87   Wydawcą półrocznika jest śremski przedsiębiorca i historyk-amator, regionalista, zajmujący się w szczególności historią regionu śremskiego. Autor artykułów o historii ziemi śremskiej, które drukował już od lat 90. w lokalnych czasopismach, w tym w „Pierwiosnku” wydawanym przez Liceum Ogólnokształcące im. gen. J. Wybickiego w Śremie. Ponadto jest bibliofilem, kolekcjonerem pamiątek historycznych związanych przede wszystkim z regionem śremskim, czyli współczesnym powiatem śremskim oraz gminami Kórnik i Mosina, wchodzącymi w przeszłości w skład powiatu śremskiego. Pierwszy numer czasopisma ukazał się w znacznym, jak na warunki lokalne, nakładzie 1500 egzemplarzy.

29


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

o charakterze politycznym, do których możemy zaliczyć Stowarzyszenie Ruch Regionalny Wielkopolan w Poznaniu, które od lipca 1998 roku rozpowszechnia bezpłatnie miesięcznik „Nasza Wielkopolska”. Na czele redakcji stoi Ludwik Ratajczak88. Wśród edytorów czasopism, które ze względu na cechy i charakter możemy włączyć do kategorii wyspecjalizowanych periodyków regionalistycznych, znajdują się organizacyjne jednostki państwowe. Na przykład archiwa państwowe są zwykle wydawcami czasopism o charakterze specjalistycznym. Do takich bowiem periodyków możemy zaliczyć „Poznański Rocznik Archiwalno-Historyczny”, wydawany od 1994 roku przez Archiwum Państwowe w Poznaniu oraz Stowarzyszenie Archiwistów Polskich (SAP) Oddział w Poznaniu89 (najpierw w nakładzie 110 egz., a później 250 egz.). Periodyk ma charakter naukowo-badawczy, skupia się na dziedzinie archiwistyki i historii regionalnej Wielkopolski90. Czasopismo jest obecnie finansowane przez Archiwum Państwowe w Poznaniu. Wśród działów tego czasopisma są: Artykuły, Studia i materiały, Sympozja, Zjazdy, Kon-

ferencje, Sprawozdania naukowe, Recenzje i noty bibliograficzne, In memoriam. Rocznik poza zagadnieniami związanymi z archiwum i archiwistyką porusza także problematykę historii Poznania i regionu wielkopolskiego91. Innym przykładem wyspecjalizowanego periodyku regionalistycznego edytowanego przez jednostkę państwową jest wydawany od 1994 roku „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa w Szreniawie”92. Zakres jego zainteresowania ogniskuje się na dziejach rolnictwa wielkopolskiego. Przewodniczącym komitetu redakcyjnego był profesor Stanisław Wykrętowicz. Podobny charakter ma „Wielkopolski Biuletyn Konserwatorski”, rocznik Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu wydawany nieregularnie od 2002 roku we współpracy ze Stowarzyszeniem Naukowym Archeologów Polskich Oddział w Poznaniu. Na czele redakcji stał Aleksander Skarżyński. Nietypowym przykładem dla tej grupy typologicznej czasopism regionalistycznych jest rocznik Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu pod tytułem „Ecclesia. Studia z dziejów Wielkopol-

  W pierwszym numerze czasopisma jego cel określono następująco: „Jest to pismo Wielkopolan, które ma bronić interesów naszego regionu”. Periodyk „Nasza Wielkopolska” został powołany głównie w celu rozpowszechniania informacji o wizji nowoczesnego państwa regionalnego, którego filarem są między innymi silne samorządy lokalne. W wydawnictwie prezentowano osiągnięcia „Wybitnych Wielkopolan”. Redakcja przyznaje corocznie „Kryształowy Puchar Wielkopolski” dla najlepszych przedsiębiorstw. Czasopismo posiada wersję on-line od grudnia 2000 roku. Do kwietnia 2005 roku wydano 62 numery. Ludwik Ratajczak, redaktor naczelny „Naszej Wielkopolski”, wcześniej stał na czele „Wielkopolanina”, nieregularnie ukazującego się w latach 19911997 bezpłatnego miesięcznika Stowarzyszenia Unia Wielkopolan w Poznaniu. Jego edycję wstrzymano, zaś jako przyczynę podano jakoby niestosowną treść niektórych publikacji, które Prezydium Zarządu Naczelnego Unii Wielkopolan uważało za niezgodne z założeniami programowymi Unii. Zaliczono do nich wypowiedzi, których autorzy ponoć dopuszczali się szkalowania naczelnych organów władzy w państwie. Redakcji „Wielkopolanina” zarzucano także naruszanie sfery dobrych obyczajów. 89   Stowarzyszenie Archiwistów Polskich Oddział w Poznaniu od 1993 roku wydawało „Biuletyn SAP – Oddział w Poznaniu”, periodyk o charakterze informacyjno-popularyzatorskim kolportowany głównie wśród członków stowarzyszenia. 90   Inicjatorem czasopisma był Przemysław Wojciechowski, pracownik archiwum oraz przewodniczący oddziału poznańskiego SAP. We wstępie do pierwszego numeru stwierdzono: „Pragniemy zamieszczać w nim najciekawsze opracowania i artykuły dotyczące historii Poznania i Wielkopolski oraz różnych problemów z zakresu archiwistyki i archiwoznawstwa. […] Pragniemy również przybliżyć zainteresowanym zasób aktowy Archiwum Państwowego w Poznaniu. Zawiera on źródła historyczne do dziejów Poznania i Wielkopolski od połowy XII w. do lat 80. XX w.” 91   Zob. P. Wojciechowski, „Poznański Rocznik Archiwalno-Historyczny” – czasopismo naukowe Archiwum Państwowego w Poznaniu i Poznańskiego Oddziału Stowarzyszenia Archiwistów Polskich [w:] Czasopisma naukowe bibliotek, archiwów, muzeów. Tradycje – role – perspektywy, pod red. A. Królczyk, Kórnik 2010, s. 79-86. 92   Od 2006 roku zmieniono tytuł czasopisma na „Rocznik Muzeum Narodowego Rolnictwa i Przemysłu Rolno-Spożywczego w Szreniawie”. 88

30


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

ski”, którego pierwszy tom ukazał się w 2003 roku. Na jego zawartość składają się artykuły dotyczące różnych aspektów historii, organizacji, duchowieństwa, działalności Kościoła Rzymskokatolickiego w archidiecezji poznańskiej i gnieźnieńskiej93. Niemniej oryginalnym przedsięwzięciem prasowo-wydawniczym zawierającym pierwiastki regionalistyczne jest ukazujące się nieregularnie od końca 2006 roku pod patronatem Instytutu Zachodniego im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu „Siedlisko” z podtytułem: dziedzictwo kulturowe i tożsamość społeczności na Ziemiach Zachodnich i Północnych. Chociaż periodyk ma cechy naukowego czasopisma wyspecjalizowanego, zajmującego się przemianami społeczno-kulturowymi, jakie zachodziły na Ziemiach Zachodnich i Północnych Polski (o cechach, które świadczą o ich odrębności w stosunku do pozostałych ziem polskich), to na jego łamach znajdziemy również inne materiały, które wprost nawiązują zarówno do teoretycznych idei regionalizmu, jak i praktyki regionalizmu polskiego czy zachodnioeuropejskiego. Artykuły bowiem zamieszczają w nim poza pracownikami naukowymi także regionaliści oraz przedstawiciele władz samorządowych94. Tematyczny obszar zainteresowania czasopisma wykracza jednak poza terytorium regionu wielkopolskiego. Biorąc pod uwagę częstotliwość ukazywania się współczesnych periodyków regionalistycznych, można stwierdzić, że najczęściej na tym rynku występują kwartalniki, półroczniki oraz roczniki.

Podsumowanie Jak wykazują badania, współczesne czasopiśmiennictwo o cechach regionalistycznych charakteryzuje się zróżnicowanym kręgiem podmiotów wydawniczych. Są wśród nich:

fundacje, stowarzyszenia, osoby fizyczne, jednostki samorządu terytorialnego, stowarzyszenia jednostek samorządu terytorialnego, związki międzygminne, jednostki organizacyjne samorządu terytorialnego, organizacje samorządu gospodarczego, organizacyjne jednostki państwowe, prywatne podmioty gospodarcze. Ważne miejsce wśród wydawców dzisiejszych periodyków regionalistycznych zajmują w szczególności stowarzyszenia społeczno-kulturalne, stowarzyszenia o charakterze naukowym oraz turystyczno-krajoznawczym. Zróżnicowany jest również obszar rozpowszechniania periodyków regionalistycznych. Właściwie możemy wśród nich wyodrębnić trzy charakterystyczne grupy. Na pierwszą grupę składają się czasopisma kolportowane w gminie, mieście czy powiecie, określane jako lokalne czasopisma regionalistyczne. Następną kategorię stanowią mikroregionalne (subregionalne) czasopisma regionalistyczne, które przekraczają obszar powiatu, obejmując zwykle kilka sąsiednich powiatów. Wreszcie możemy mówić o czasopismach regionalistycznych, których obszarem rozpowszechniania jest konkretny region geograficzno-historyczny, ukształtowany w toku wielu zmian i przeobrażeń terytorialnych, administracyjnych, społeczno-środowiskowych, gospodarczych, kulturowych, politycznych, zachodzących w toku jego skomplikowanych dziejów. W ten sposób powstał obszar cechujący się własną specyfiką historyczną, przyrodniczą, społeczną, cywilizacyjno-kulturową, która umożliwia jego stosunkowo wyraźne wyodrębnienie od sąsiadujących z nim terytoriów. Inną zewnętrzną cechą charakterystyczną dzisiejszego czasopiśmiennictwa regionalistycznego jest niewielki nakład – zwykle od kilkudziesięciu do kilkuset egzemplarzy. Rzad-

  Na czele redakcji stanął Feliks Lenort. Rocznik ukazuje się regularnie, do 2011 roku wydano 6 tomów.   Pierwszy numer czasopisma współfinansowało Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego

93

94

w ramach Programu Operacyjnego „Obserwatorium Kultury”. Periodyk skupia się na problematyce kształtowania się społeczności na Ziemiach Zachodnich i Północnych Polski oraz ich dziedzictwie kulturowym. Format pisma A4, objętość około 36 kolumn. Z założenia czasopismo jest kwartalnikiem, jednak w praktyce jest to raczej półrocznik/rocznik. W skład redakcji wchodzą Zbigniew Mazur oraz Marcin Tujdowski. Współzałożycielem czasopisma był profesor Andrzej Sakson, dyrektor Instytut Zachodniego im. Zygmunta Wojciechowskiego w Poznaniu. 31


Rynek czasopism regionalistycznych w Wielkopolsce po 1989 roku

ko nakład jednorazowy przekracza tysiąc bądź więcej egzemplarzy95. Czasopisma regionalistyczne mają na ogół niewielką częstotliwość. Przeważnie ukazują się jako kwartalnik, półrocznik czy rocznik, rzadziej miesięcznik czy dwumiesięcznik. Miesięczniki, dwumiesięczniki i kwartalniki mieszczą się zwykle w formule programowo-tematycznej uniwersalnego czasopiśmiennictwa regionalistycznego o popularnym społeczno-kulturalnym charakterze. Natomiast roczniki i półroczniki na ogół możemy zaliczyć do czasopism regionalistycznych o charakterze naukowym bądź popularnonaukowym. Różnicuje rynek czasopism regionalistycznych także ich zakres tematyczny. Wyodrębnimy bowiem wśród periodyków regionalistycznych przynajmniej dwie charakterystyczne grupy rodzajowe, a mianowicie czasopisma uniwersalne (popularne regionalistyczne czasopisma ogólnoinformacyjne) oraz czasopisma wyspecjalizowane (naukowe i popularnonaukowe specjalistyczne czasopisma regionalistyczne). Do grupy uniwersalnych czasopism regionalistycznych zaliczymy periodyki, które charakteryzują się stosunkowo pojemnym zakresem zainteresowania. Jednak chociaż mają one względnie wszechstronny obszar tematyczny, to jednak mieści się on w kręgu zainteresowań szeroko rozumianego regionalizmu (historia, tradycja, współczesność, kultura, gospodarka, społeczeństwo, środowisko naturalne), a treść tych periodyków cechuje się specyficznym charakterem motywów, sposobów narracji, artykulacji celów i zadań (patriotyzm lokalny, edukacja i wychowanie, sentymentalizm, nostalgia, poczucie wspólnoty, przywiązania do regionu, zakorzenienia w „małej ojczyźnie”, szacunek dla tradycji kulturowej regionu, wrażliwość społeczna).

Charakterystycznym atrybutem zawartości tych czasopism jest homogenizacja treści, której istotą jest mieszanie i zestawianie elementów wyższego i niższego poziomu kultury. Zjawisko to przejawia się w zasadniczych trzech formach, mianowicie homogenizacji upraszczającej (przetwarza zawartość w celu ułatwienia odbioru trudnych i złożonych treści – jej pejoratywnym rezultatem może być prymitywizacja, stereotypizacja, generalizacja, wulgaryzacja), immanentnej (polega na włączaniu do elementów kultury wyższego poziomu składników zdolnych przyciągnąć szeroką publiczność) oraz mechanicznej (zestawia ze sobą treści z różnych poziomów kultury)96. W konsekwencji tych uwarunkowań tematyczno-redakcyjnych regionalistyczne czasopisma uniwersalne są kierowane potencjalnie do szerokiego kręgu odbiorców. W obręb czasopism regionalistycznych o wyspecjalizowanym charakterze wchodzą takie periodyki, których zakres tematyczny jest znacząco ograniczony. Zwykle zamyka się bowiem w obszarze zagadnień stosunkowo ściśle związanych z treścią bezpośredniego zainteresowania podmiotu wydawniczego, który jest na ogół wąsko wyspecjalizowany przedmiotowo (archeologia, archiwistyka, bibliotekoznawstwo, ekologia, genealogia, gospodarka regionalna, historia regionalna, muzealnictwo, rolnictwo, rekreacja, turystyka, zabytki). W związku z tym mniejszy jest znacznie krąg odbiorców czasopism tego typu. Pod względem sposobu kształtowania treści wśród periodyków regionalistycznych wyodrębnimy czasopisma naukowe (zwykle tematycznie sprofilowane o ograniczonym zakresie zainteresowania), popularnonaukowe oraz popularne (na ogół znajdują się one w kategorii czasopism uniwersalnych, których cechą jest stosunkowo wszechstronny obszar

  Taka jest również sytuacja w innych regionach Polski, na przykład w Małopolsce, gdzie, jak podają Władysław Marek Kolasa oraz Artur Paszko, cechą tamtejszych czasopism regionalistycznych jest „stosunkowo niski nakład oscylujący w przedziale pomiędzy 200 a 6000 egz. (statystycznie najczęściej 500-600 egz.)”. W.M. Kolasa, A. Paszko, Małopolskie media lokalne i regionalne w świetle analiz statystycznych [w:] Polskie media lokalne na przełomie XX i XXI wieku. Historia, teoria, zjawiska, pod red. J. Jarowieckiego, A. Paszko, W.M. Kolasy, Kraków 2007, s. 244. 96   Zob. A. Kłoskowska, Kultura masowa. Krytyka i obrona, Warszawa 2005, s. 335-336; eadem, Homogenizacja kultury masowej a poziomy kultury, „Kultura i Społeczeństwo” 1963, nr 2. 95

32


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

zainteresowania, jak i przystępna forma prezentacji treści). Wyznacznikiem regionalistycznych czasopism naukowych jest zarówno specyficzna naukowa treść przekazu (naukowo sformułowany temat oraz zakres tematyczny), jak i odpowiadająca jej narracja naukowa (naukowy sposób ujęcia tematu operujący zarówno terminologią, jak i metodologią naukową). Do naukowych czasopism regionalistycznych możemy zaliczyć prasę tzw. społecznego ruchu naukowego, edytowaną przez organizacje pozarządowe (głównie stowarzyszenia i fundacje o charakterze naukowym)97, jak również wydawaną przez inne podmioty (państwowe bądź niepaństwowe szkoły wyższe, instytucje państwowe oraz samorządowe, np. archiwa, biblioteki, muzea, ośrodki kultury, a także poszczególne jednostki samorządu terytorialnego)98. Regionalistyczne czasopisma popularnonaukowe 99 natomiast wykazują tendencję raczej wykorzystywania dorobku nauki

w danych dziedzinach wiedzy oraz zmierzają do jej popularyzacji, czyli ujmują złożone treści i formy naukowe w kategoriach bardziej społecznie przystępnych. Typ popularnego czasopiśmiennictwa regionalistycznego, wykazując także zainteresowanie osiągnięciami nauki oraz zmierzając do ich popularyzacji, ma jednak stosunkowo duży krąg obszarów tematycznych, którymi się zajmuje. Następną jego cechą charakterystyczną jest typowy dla przeciętnego człowieka sposób ujęcia wieloaspektowej i skomplikowanej rzeczywistości, wydarzeń, zjawisk i procesów zarówno historycznych, jak i współczesnych. Dlatego w tej kategorii periodyków regionalistycznych znajdują się czasopisma określające siebie jako regionalne, społeczno-kulturalne, kulturalno-oświatowe, kulturalno-edukacyjne, literackie, turystyczno-krajoznawcze, których wyróżnikiem jest obok homogenizacji treści również emocjonalne zaangażowanie w opisywaną tematykę oraz poczucie ważnej misji społecznej.

  Zob. H. Gruszecka, Działalność wydawnicza braci Pomarańskich – „Kronika Powiatu Zamojskiego”, „Teka Zamojska” jako czasopismo naukowe regionalne (1918-1939), „Rocznik Historii Prasy Polskiej” 2008, t. 11, z. 1-2, s. 253-280; W.M. Kolasa, Krakowskie czasopiśmiennictwo naukowe 1945-2000 – rozwój i stan współczesny, „Rocznik Historii Prasy Polskiej” 2004, t. 7, z. 1, s. 113-144; G. Wrona, Wrocławskie czasopisma społecznego ruchu naukowego w latach 1945-2007 [w:] Prasa lokalna Dolnego Śląska. Teoria, tradycja, współczesność, pod red. J. Jarowieckiego, G. Niecia, Wrocław 2007, s. 163-170. 98   Czasopisma naukowe bibliotek…. O wyspecjalizowanym regionalnym czasopiśmiennictwie historycznym w Polsce powojennej pisała na przykład Barbara Wachowska, Regionalne czasopiśmiennictwo historyczne w Polsce Ludowej (1945-1975), „Kwartalnik Historii Prasy Polskiej” 1978, nr 3. Jednak nigdzie nie zdefiniowała używanego przez siebie pojęcia „czasopismo regionalne”. 99   Kategorią regionalistycznych czasopism popularnonaukowych posługiwał się również Włodzimierz Chorązki (Polskie media lokalne i sublokalne 1989-1999, „Zeszyty Prasoznawcze” 1999, nr 1-2, s. 59). 97

33


ARTYKUŁY Joanna Rososzko

Z pszczewskich legend Pszczew to wieś, która leży w powiecie międzyrzeckim, w środkowo-wschodniej części województwa lubuskiego. Zamieszkana jest przez 1 826 osób (889 mężczyzn i 937 kobiet), natomiast całą gminę zamieszkuje łącznie około 4 230 mieszkańców. W skład gminy wchodzą następujące sołectwa: Borowy Młyn, Janowo, Nowe Gorzycko, Policko, Pszczew, Rańsko, Silna, Stoki, Stołuń, Szarcz, Świechocin i Zielomyśl. W Pszczewie znanych jest kilka legend na temat samej miejscowości, jak i okolic. Jedne z najsłynniejszych to legenda o zatopionym mieście i legenda o świętej lipie. Pierwszą osobą, która spisała wszystkie owe legendy był Francieszk Golz, urodzony w Pszczewie 27 stycznia 1897 r.1 Jego fascynacja wzięła się przede wszystkim z tego, że był rodowitym pszczewianinem. Jak powiedziała jego córka, zawsze zależało mu na tym, aby Pszczew był znany. Miał on również dar do opowiadania. Do napisania przewodnika o Pszczewie namówił go prof. Zygmunt Dulczewski, który będąc na badaniach w Pszczewie, mieszkał u pana Golza2.

O zatopionym mieście Legenda ta oraz legenda o świętej lipie są jednymi z najbardziej znanych podań. Niemalże każdy z mieszkańców opisze ją na swój sposób.

Miejsce byłego grodu piastowskiego na półwyspie Katarzyna, fot. Joanna Rososzko

W dawnych czasach, gdy pszczewski gród znajdował się jeszcze na półwyspie Katarzyna, przechodził przez niego pewien stary wędro-

1   Dawno temu w Pszczewie. Wspomnienia spisane przez Franciszka Golza i innych świadków epoki, oprac. przez W. Stróżczyńską i E. Stróżczyńską-Wille, Gorzów Wlkp. 2004, s. 7. 2   Na podstawie wywiadu z panią W. Stróżczyńską. 3   F. Golz, Pszczew. Przewodnik turystyczno-krajoznawczy, Zielona Góra 1962, s. 22.

34


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

niedaleko półwyspu Katarzyna inny rybak, który łowił ryby, zaczepił swoją siecią o ciężki przedmiot leżący na dnie jeziora. Nie udało mu się go wyłowić z powodu wielkiego ciężaru. Sieć pękła, a rybak usłyszał dźwięk spadającego żelaza. Najprawdopodobniej był to dzwon z kościoła, który mieścił się na Katarzynie4. Jeszcze w czasie gdy chodziłam do szkoły podstawowej, mówiono o tym, że gdy jezioro zamarza, to przez lód można dostrzec na dnie jeziora ulicę, która prowadziła na półwysep.

O świętej lipie Dom Szewca, fot. Ryszard Kąkolewski

wiec. Tam gdzie wcześniej bywał, był przyjmowany godnie i z szacunkiem. Miał on bowiem moc czynienia niezwykłych rzeczy oraz znał różne ciekawe opowieści. Jednak przybywając do Pszczewa, wędrowiec nie trafił na dobry moment, ponieważ pszczewianie byli akurat bardzo kłótliwi i zapomnieli o dobrych obyczajach. Nie przyjęli oni starca w gościnę, a jedynie obrzucili go wyzwiskami. Niedaleko grodu mieszkał pewien kmieć, który zaprosił wędrowca pod swój dach, dał mu jeść i udzielił odpoczynku. Podczas rozmowy na temat mieszkańców i ich zachowań kmieć poprosił wędrowca, żeby udał się raz jeszcze do grodu i nakłonił jego ziomków do uczciwego życia. Próby nawrócenia okazały się jednak daremne, a starzec na koniec pobytu przepowiedział, że w krótkim czasie na miasto spadnie wielkie nieszczęście. Tak też się stało, ziemia się zatrzęsła, a domy zaczęły się zawalać. Zewsząd słychać było krzyki ludzi i ryk zwierząt, a po krótkim czasie woda zalała miejsce, gdzie stał gród 3. Z powyższą legendą wiąże się kilka faktów i podań. Pewnego razu na południowo-zachodnim brzegu jeziora jeden z rybaków zauważył pale drewniane, które wypłynęły na powierzchnię wody, a że były one w bardzo dobrym stanie, wyłowił je i zużył do budowy (1850 r.). Inne podanie mówi o tym, że w 1830 r.

Podanie na temat „świętej lipy” głosi, że pewnego dnia przez Pszczew przechodził św. Wojciech. Było to w czasach, kiedy św. Wojciech szedł do Prus, by nawrócić mieszkających tam pogan. Bardzo zmęczony swoją wędrówką dotarł do Pszczewa. Niestety nikt z mieszkańców nie udzielił wędrowcowi pomocy i jedzenia. Św. Wojciech musiał więc iść dalej, „zatrzymał się wtedy na pobliskim wzgórzu, gorzko zapłakał, wsadził w piaszczystą ziemię swój kij wędrowny i zasnął głębokim, twardym snem”5. Następnego dnia wyruszył dalej w swoją podróż, zostawił jednak wbity w ziemię kij, który wypuścił korzenie i zamienił się w drzewo. Była to ogromnych rozmiarów lipa, którą na pamiątkę męczennika nazwano „świętą lipą”. Pszczewianie otaczali staranną opieką ową lipę, ponieważ powstała przepowiednia, że zniszczenie lipy spowoduje zagładę miasta. Tak też na początku XIX w. mieszkańcy wylewali pod lipę olej, co miało zapobiec jej uschnięciu, mimo tych starań drzewo jednak zostało zniszczone przez burze i huragany. W 1860 r. huragan złamał główną gałąź drzewa, a w roku 1880 odłamała się druga. Mieszkańcy jednak w to miejsce posadzili nową lipę, która rośnie tam do dziś6. Z legendą o świętej lipie mieszkańcy Pszczewa łączą też założenie przez św. Wojciecha pierwszej parafii na tym terenie i wybudowanie drewnianego kościoła. Świątynia ta znajdowała się na południowo-wschodnim

  Dawno temu…, s. 87.   Ibidem, s. 90. 6   Ibidem, s. 89. 4 5

35


Z pszczewskich legend

brzegu jeziora, obecnie przy drodze prowadzącej do miejscowości Świechocin. Dla upamiętnienia tego wydarzenia patronem kościoła ustanowiono właśnie tego świętego. W 1774 r. świątynię jednak rozebrano, a na jej miejscu postawiono figurę św. Wojciecha, która stoi tam do dnia dzisiejszego.

Legenda o Katarzynie Katarzyna była córką jednego z władców grodu, który mieścił się na obecnym półwyspie nad Jeziorem Miejskim (Kochle). Ów władca obiecał rękę córki pewnemu wojowi z innego plemienia, jednakże nie było wtedy zwyczaju pytania o zdanie córki. Katarzyna była zakochana w innym woju i pełna rozpaczy rzuciła się w fale jeziora. Załamany ojciec, by uczcić pamięć córki jedynaczki, wybudował kościół, który nazwał jej imieniem. Do tej pory miejsce to nazywa się „Katarzyna”7.

Góra Oręża Opowieść ta związana jest z zakonem krzyżackim, który w czasach swej potęgi zapuszczał się aż po granice północno-zachodniej Wielkopolski, niosąc ze sobą spore zniszczenia. Podczas jednej z wypraw wojsko krzyżackie dotarło na Ziemię Międzyrzecką, na której poniosło klęskę. Rycerstwo polskie krwawo powstrzymało natarcie wrogów, a większość krzyżackich wojsk poległa w boju. Do bitwy z polskimi hufcami doszło w pobliżu Pszczewa, na wzgórzu przy szosie wiodącej do Międzyrzecza. Do dnia dzisiejszego nosi ono nazwę Góra Oręża8.

Szańce szwedzkie Przez Pszczew przechodziły również wojska szwedzkie. Zachowało się wiele śladów z tego okresu i to nie tylko w samym w Pszczewie, ale również w okolicy9. Wojska szwedzkie niosły ze sobą wielkie zniszczenia: podpalały wioski i rabowały miasta. Również i Pszczew padł ofiarą Szwedów, którzy spalili m.in. kościół i plebanię.   F. Golz, Pszczew…, s. 25.   Dawno temu…, s. 90. 9   F. Golz, Pszczew…, s. 26. 10   Ibidem, s. 27. 11   Ibidem. 7 8

36

Kościół pw. św, Marii Magdaleny, fot. Joanna Rososzko

Z okresem tym związane są liczne opowieści, np. o szwedzkich szańcach nad jeziorem Rybojady. Wojska szwedzkie urządziły sobie tam obóz wojenny. Stamtąd wyruszali oni na swoje wyprawy łupieżcze. Miejsce, w którym mieścił się obóz, było trudne do zdobycia, ponieważ ze wszystkich stron otaczały je jeziora, a wąskie przesmyki zabezpieczono usypanymi obronnymi wałami. Na pomoc utrapionym mieszkańcom Pszczewa i okolic przyszedł „fortel mędrców ludowych”. W nocy na wielkich łodziach przeprawiono bydło, które miało przywiązane do swoich rogów pochodnie. Gdy bydło zostało wysadzone na brzegu, ludzie zapalili pochodnie. „Bydło z przeraźliwym rykiem pognało wprost na szańce, wprowadzając Szwedów w osłupienie”10. Dzięki temu Szwedzi zostali w końcu wypędzeni z obozu. W książce pań W. Stróżczyńskiej i E. Wille-Stróżczyńskiej, które zawarły legendy i podania spisane przez ich ojca, czytamy, że o prawdziwości powyższych wydarzeń świadczyć mają szkielety, szable i strzelby żołnierzy. Zostały one ponoć znalezione w „zmurszałych pniach starych drzew”. Szwedzi mieli się ponoć ukrywać w dziuplach drzew ze strachu lub umierali z głodu albo też byli dobijani11.


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Góra Trębacza Podanie to, podobnie jak powyższe, wiąże się z obecnością na tych ziemiach Szwedów. Dotyczy ono pewnego szwedzkiego trębacza i jego bohaterskiej śmierci. Po klęsce, jakiej doznali Szwedzi na Ziemi Międzyrzeckiej, rozgromione oddziały miały połączyć się na leśnym wzgórzu, niedaleko stacji kolejowej w Zielomyślu. Przy wzgórzu tym znajdowało się duże jezioro, które obecnie jest już zarośnięte. Pewien trębacz stracił łączność z głównym oddziałem wojsk szwedzkich po długiej ucieczce, przeprawił się przez to jezioro. Po przepłynięciu ostatkiem sił wdrapał się na wzgórze i zdążył tylko podać hasło do zbiórki. Zaraz po tym dosięgła go niestety śmiertelna kula. Na pamiątkę jego bohaterskiego czynu i śmierci wzgórze nazwano Górą Trębacza12.

Plebania, fot. Joanna Rososzko

Tajemnica jeziora Chłop Według podań wśród ludności Pszczewa istnieje przekonanie czy nawet wiara w dziwne zjawiska związane z jeziorem Chłop. Mianowicie chodzi o zjawę kobiety ukazującą się raz na setki lat. Była ona według podania mieszkanką głębi wodnej, a poprzez ukazywanie się dawała ludności wieszcze znaki. Miała to być

postać młodej i pięknej kobiety, ubranej w białą długą suknię. Wedle opowiadań mieszkańców żyjących przed wojną ostatnie pojawienie się „białej damy” miało miejsce przed wybuchem powstania styczniowego. Pewnego letniego wieczoru ludzie siedzący przed pałacem zauważyli w pewnej chwili bijącą od strony jeziora jasność. Nad środkiem jeziora objawiła się biała kobieca postać opromieniona jasnym światłem. Zgodnie z miejscową tradycją żona właściciela majątku ufundowała figurę, którą kazała ustawić nad jeziorem. Figura ta była drewniana, więc z czasem uległa zniszczeniu. Następny właściciel pola postawił w tym samym miejscu nową figurę – murowaną, która stoi do dnia dzisiejszego13.

O strachach Franciszek Golz w spisanych przez siebie legendach i podaniach krążących po Pszczewie przedstawia kilka opowiadań o dziwnych stworach i zjawach, które ukazywały się najczęściej przy drogach. Jedna z nich głosi, że przy drodze prowadzącej do Kuligowa około północy ukazywały się stwory. Wzbudzały one lęk wśród przejeżdżających tam osób. Najczęściej pojawiały się koło toru kolejowego i przy odgałęzieniu drogi prowadzącej do Jeziora Szarzeckiego. Były to według opowiadań postacie ludzkie, ale z końską głową. Ludziom uginały się ze strachu nogi, a konie ciągnące zaprzęgi zrywały się i stawały dęba. Mieszkańcy opowiadali o tym dzieciom, żeby wcześnie wracały do domów14. Inna opowieść dotyczy „stracha”, który wybrał sobie szosę prowadzącą do Szarcza. Była to postać smukłego, wysokiego mężczyzny ubranego w czarną zbroję. Pojawiał się on na mostku (dokładniej na jego skraju) przy jeziorze, trzymając w ręce swoją odciętą głowę. Zgodnie z opisem z jego oczu, które wyglądały niemalże jak żywe, wychodziły błyski paraliżujące każdego, kto na nie spojrzał. Zjawa mężczyzny ukazywała się najczęściej

  Dawno temu…, s. 92.   F. Golz, Pszczew…, s. 28. 14   Ibidem, s. 29. 12 13

37


Z pszczewskich legend

młodym pannom, które spacerowały wieczorem samotnie15. Inne podanie dotyczy czarownic, które miały spotykać się w noc świętojańską na Górze Czarownic, na południowym brzegu jeziora Lubikowskiego. Tego dnia czarownice urządzały sobie całonocną ucztę, połączoną z tańcami i diabelskimi zabawami. Śmiech

czarownic według opowiadań przypominał rżenie konia. Ponoć, jak mówi podanie, w tych zabawach uczestniczyć miał nawet sam Lucyper – książę diabłów, który prawił czarownicom kazania. Na Górze miał on swoje honorowe miejsce zwane Amboną Diabłów16.

Bibliografia: Dawno temu w Pszczewie. Wspomnienia spisane przez Franciszka Golza i innych świadków epoki, oprac. przez W. Stróżczyńską i E. Stróżczyńską-Wille, Gorzów Wlkp. 2004. Golz F., Pszczew. Przewodnik turystyczno-krajoznawczy, Zielona Góra 1962.   Ibidem, s. 30.   Ibidem.

15 16

Siedziba byłego Banku Ludowego, fot. Joanna Rososzko

38


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Kazimierz Taczanowski

Ewangelickie drzwi gnieźnieńskie temat owych drzwi trudno znaleźć jakiekolwiek informacje. W kościele garnizonowym w Gnieźnie istnieje wiele wątków, które uszły uwadze historyków. Na przykład nieznany jest twórca tutejszych organów. W ołtarzu głównym znajdują się witraże św. św. Piotra i Pawła. Od strony ulicy Chrobrego można zobaczyć cztery witraże proroków Starego Testamentu, a po przeciwnej stronie na witrażach dostrzegamy czterech Ewangelistów. Ale zajmijmy się drzwiami: co na nich się znajduje, co dziś można z nich odczytać.

Drzwi w kościele garnizonowym w Gnieźnie

W historii miasta Gniezna istnieje zupełnie zapomniany obiekt – drzwi gnieźnieńskie z kościoła ewangelickiego, które posiadają nie tylko duże znaczenie w dziedzinie historii sztuki, ale także ogromne bogactwo duchowe1. Na

Lewa strona: 1. Lasse sich ein legfuehren laufen und der Name Jesu Christi zur Vergebung der Suende [Podążam pod duchowym przywództwem i biegnę w imię Jezusa Chrystusa po przebaczenie grzechu]. 2. Thut Fuerbitte und Dankfagung fuer alle Menschen fuer die Koenige und alle Obigkeit [Czyń w prośbie i podziękowaniu dla wszystkich ludzi, dla króla i wszystko, co ci nakazano]. 3. Es sei denn dass Innendem und geboren werde aus der Wasser und Geist so kann er nicht in des Reich Gottes komen [Tak to już jest, że narodzony będzie z wody i ducha, gdyż bez tego nie możemy iść do Bożego Królestwa]. Prawa strona: 4. Wie lieblich sind deine Wohnungen Herr Zeboath meine Seele versangt nach dem

1 A. Werner, Geschichte der evangelischen Parochien in der Provinz Posen, Posen 1898, s. 8891: w 1817 roku pastorem w Gnieźnie był Fryderyk Schramm, a Michał Sydow był superintendentem; Archiwum Państwowe w Poznaniu Oddział w Gnieźnie, zespół: Akta miasta Gniezna, dotyczy: gmina wyznaniowa ewangelicka – informacje związane z budową kościoła kierowane przez pastora do urzędu i odwrotnie; Katalog zabytków sztuki w Polsce, t. 5, Województwo poznańskie, pod red. T. Ruszczyńskiej i A. Sławskiej, z. 3, Powiat gnieźnieński, Warszawa 1963, s. 12, 69: krótka wzmianka o kościele, także jedno zdanie o tym, że są medaliony z napisami.

39


Ewangelickie drzwi gnieźnieńskie

verhoefen des Herrn [Jak ukochane są Twoje mieszkania Boże mocny Jahwe jako przepowiednia dla mojej duszy po zawierzeniu Panu]. 5. Redel untereinender von Psalmen und Lobfaengen und geistlichen Liedern [Mów między sobą w Psalmach i miłosnym zachwycie i duchowych pieśniach]2. 6. Es ist ein kostlich Drang der Hoester des Morgens deine Glaube und des Nachts deine Wahrheit verkuendigen [Jest kosztownym najwyższy poranny pociąg dla twojej wiary, a wieczorem będzie oznajmieniem twojej rzeczywistości]. Z Wikipedii możemy się dowiedzieć, że obecny budynek kościoła garnizonowego w Gnieźnie zbudowany został z wieżą w latach 1838-1842 według projektu Schildnera i poprawkami Schinkla, a rozbudowany w latach 1896-1897 wg projektu Wesnigka i przynależał do gminy ewangelicko-unijnej. Do użytku wiernych obrządku ewangelickiego oddany został dnia 7 października 1842 roku, konsekrowany przez biskupa Andreasa Wilhelma Freymarka – superintendenta z Poznania. Ewangelicki biskup służył także jako pastor w sąsiedztwie Gniezna i Poznania, także w wojsku3. Miejski konserwator zabytków w Gnieźnie doszedł do przekonania, że nie mamy jakiejkolwiek pewności, że drzwi wykonał Schinkel. Niewątpliwie są one w stylu klasycystycznym. Medaliony są ołowiane. Drzwi nie zostały skatalogowane jako zabytek, choć

samo drzewo jest już zabytkiem. Rzeczywiście aż dziwne, że tego zabytku nie zniszczyli Rosjanie w 1945 roku. Możliwe, że w tym miejscu nie było zaciętych walk Rosjan z oddziałem niemieckim. Brak jest jakichkolwiek dokumentów na temat omawianych drzwi. Tylko archiwa niemieckie mogą nam tutaj jeszcze coś podpowiedzieć. Przyjrzyjmy się w takim kontekście pewnej historycznej ciekawostce4. Dywizja generała Głazanowa, działająca w ramach 1 Armii Pancernej generała Michaiła Katukowa, dnia 21 stycznia 1945 roku oswobodziła Gniezno. Księga pamiątkowa5 z 1947 roku podaje, że Gniezno zdobyły oddziały 44 brygady pułkownika Józefa Gusakowskiego z 1 Armii Pancernej Gwardii. Od stycznia do maja 1945 roku urzędował w kościele poewangelickim w Gnieźnie zwykły kapłan. W maju 1945 roku budynek kościelny przekazano na rzecz Ludowego Wojska Polskiego w obrządku katolickim, wtedy też zamalowano freski wewnątrz świątyni, świadczące o jej ewangelickiej przeszłości. Fakt ten miał miejsce przed II Soborem Watykańskim. Dnia 16 września 1945 roku kościół otrzymał patronat NMP Królowej Polski. W uroczy-

Jk 5,13: „Weseli się kto? Niech śpiewa pieśni”; Kol 3,16: „Słowo Chrystusa niech mieszka w was obficie; we wszelkiej mądrości nauczajcie i napominajcie jedni drugich przez psalmy, hymny, pieśni duchowe, wdzięcznie śpiewając w sercach waszych”; Dz 11,5: [św. Piotr]: „naraz w zachwyceniu miałem widzenie”; Dz 10,10: „przyszło nań zachwycenie”. Dz 9,3: „I stało się w czasie drogi do Damaszku, olśniła go nagle światłość z nieba”. 3 http://pl.wikipedia.org/ [dostęp: 23.04.2013 r.]. 2

Tajemnicą poliszynela w Gnieźnie było, iż Rosjanie strzelali do katedry, było zbyt wielu świadków. Tylko lokalna prasa pisała o Niemcach, którzy bronili się rzekomo w katedrze. W książce Dzieje Gniezna, pod red. J. Topolskiego, Warszawa 1965, s. 731 jest informacja nt. niemieckiego gniazda karabinów na wieży katedry. Już w PRL-u poddawano tę wersję w wątpliwość. Mogła to być radziecka inscenizacja związana z komuną lub wybryk zwykłych żołnierzy. W centrum zainteresowania była katedra, a nie inne obiekty. Rosjanie zdobyli Gniezno z marszu 21.I.1945 r., a katedrę spalili 23.I.1945 r. UB szukało fotografii z płonącej katedry. Zostały one odnalezione w 2011 roku. Zob. P. Bojarski, Czołg strzela do katedry, Julian fotografuje, „Gazeta Wyborcza” 21.I.2011, s. 21. 4

5

40

Święty Wojciech 997-1947. Księga pamiątkowa, pod red. Z. Bernackiego [i in.], Gniezno 1947, s. 317.


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

stości tej uczestniczył ks. dr Aleksy Brasse – kanonik gremialny z Gniezna w imieniu prymasa Polski – ks. kardynała Augusta Hlonda. Według lokalnych wspomnień w pierwszym tygodniu po wyzwoleniu w 1945 roku Gniezno było zajęte przez wojska radzieckie. 10 lutego 1945 roku prezydent Bolesław Bierut z marszałkiem Michałem Rolą-Żymierskim oglądali spaloną katedrę na wniosek prezydenta Czesława Kończaka (1909-1986). Czesław Kończak nigdy nie wspomniał sprawy kościoła garnizonowego, choć mieszkał w 1945 roku po przeciwnej stronie, przy ul. Chrobrego. Emil Grieben był ewangelikiem. W jego kamienicy działał ewangelicki pastor, co zapisała nam książka telefoniczna miasta Poznania z 1942 roku. Drzwi kościoła ewangelickiego w Gnieźnie były odnawiane, lecz do dnia dzisiejszego nikt nie zajął się tłumaczeniem tekstu i teologicznym znaczeniem poszczególnych zdań. Tylko w dokumentacji parafii garnizonowej znaleźć można informacje o kościele w Gnieźnie z 1897 roku.

W głównych drzwiach fasady istnieją medaliony z aniołami według modelu Karla Friedricha Schinkla z lat 1820-1830, choć na tę hipotezę nie mamy naukowego potwierdzenia. Informacji internetowych nie potwierdza jakakolwiek dostępna nam obecnie dokumentacja archiwalna. Medalionów jest sześć, w dwóch rzędach po trzy na zewnętrznej stronie od ul. Chrobrego. Dokumentacja kościoła garnizonowego w Gnieźnie u miejskiego konserwatora zabytków sugeruje, że nikt specjalnie nie zwrócił uwagi na drzwi jako źródło historyczne, tylko jako obiekt religijny bez większego znaczenia. Nawet Rosjanie w 1945 roku machnęli ręką na sprawę, skoro drzwi zostawili w spokoju, a zazwyczaj zacierali ważniejsze ślady ewangelicyzmu. W Gnieźnie w kościele garnizonowym zamalowano jedynie ewangelickie freski wewnątrz świątyni. Wyłącznie w Kongresówce Rosjanie uznawali ewangelików za niemiecką agenturę. Fot. Kazimierz Taczanowski

41


Udział gimnazjalistów trzemeszeńskich w powstaniu styczniowym

Roksana Król

Udział gimnazjalistów trzemeszeńskich w powstaniu styczniowym Referat napisany przez Roksanę Król, uczennicę klasy II Liceum Ogólnokształcącego im. M. Kosmowskiego w Trzemesznie, wygłoszony podczas uroczystości zorganizowanej w 150. rocznicę wymarszu gimnazjalistów trzemeszeńskich do powstania styczniowego. Referat przygotowano pod kierunkiem nauczyciela Zespołu Szkół p. Macieja Adamskiego Początek roku 1863 był dla wszystkich czasem oczekiwania. Jak podaje w swoich wspomnieniach ks. Władysław Chotkowski, „powstanie wisiało w powietrzu”1. A to wszystko za sprawą „Dziennika Poznańskiego”, w którym 25 stycznia 1863 roku pojawiła się pierwsza informacja o wybuchu powstania. Ks. Chotkowski zapisał: „wiadomość o wybuchu powstania wywarła na mnie deprymujące wrażenie, chociaż od dawna się go spodziewałem”2. Trzemeszno przed 1863 rokiem było niespokojnym miastem. Głównym przejawem solidarności z braćmi zaboru rosyjskiego i dowodem poczucia wspólnoty narodowej było masowe organizowanie nabożeństw patriotycznych w zaborze pruskim. Już 16 lutego 1856 roku w Trzemesznie odbyło się nabożeństwo żałobne ku pamięci Adama Mickiewicza, kolejne za poległych w czasie demonstracji warszawskiej miało miejsce 13 marca 1860 roku. Wpływ nabożeństw patriotycznych na postawę narodową społeczeństwa był ogromny. Dał temu wyraz ks. Chotkowski, pisząc, że w miarę napływu wiadomości o zajściach warszawskich uczestnictwo w nabożeństwach stale wzrastało, „przychodzili nawet tacy, którzy do kościoła nie zaglądali”3. W kwietniu tegoż roku dochodziło do manifestacji religijno-narodowych na terenach Rejencji Bydgoskiej. Z „Dziennika Poznań-

Dr Józef Szostakowski, dyrektor trzemeszeńskiego gimnazjum w latach 1857-1863. Fot. ze zbiorów ZSGiL w Trzemesznie

skiego” dowiadujemy się o nabożeństwie żałobnym w Trzemesznie za poległych w 1848 roku w rocznicę ich śmierci, czyli 10 kwietnia.

  W. Chotkowski, Wyprawa trzemeszeńska roku 1863, Poznań 1913, s. 20.   Ibidem, s. 22. 3   Ibidem, s. 19. 1 2

42


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

W ten sposób organizatorzy mszy postawili znak równości między wydarzeniami warszawskimi a wydarzeniami, jakie miały miejsce w czasie Wiosny Ludów w zaborze pruskim. Do ciekawego zdarzenia doszło w czasie nabożeństwa odprawianego za dusze księcia Adama Czartoryskiego i Joachima Lelewela w lipcu 1861 roku. W jego trakcie ludzie sami zaczęli śpiewać Boże, coś Polskę. Wystraszony proboszcz odszedł od katafalku i opuścił kościół, trzeba jednak zaznaczyć, że pozostał ks. Sieg. Zachowanie proboszcza można tłumaczyć zaostrzonym nadzorem władz pruskich.

Gmach alumnatu, w którym tuż przed powstaniem uczniowie skrywali broń. Pocztówka z początku XX w. W zbiorach ZSGiL w Trzemesznie

Patriotyczna atmosfera z pewnością miała wpływ na młodzież gimnazjalną, która z własnej inicjatywy zawiązywała tajne organizacje. Najstarszą taką organizacją w zaborze pruskim była „Sarmatia”, powstała już w 1844 roku w gimnazjum trzemeszeńskim. W latach 50. XIX w. w naszym gimnazjum działały organizacje, które miały na celu samokształcenie w zakresie historii i literatury polskiej. W marcu 1860 roku w gimnazjum w Trzemesznie zawiązało się Towarzystwo Narodowe, które działało również w gimnazjach w Lesznie, Ostrowie i Poznaniu. Jego celem było wspólne kształcenie się w języku, literaturze i historii polskiej. W szkole niestety nie uczono o kraju ojczystym. Za patrona

stowarzyszenia trzemeszeńscy gimnazjaliści obrali Tomasza Zana. Każdy członek na wstępie przybierał słowiańskie imiona i składał przysięgę. Takie działania mocno wpływały na umysły młodych ludzi i uczyły pilności, a także konspiracji. Jednak w listopadową sobotę 1862 roku policja zdekonspirowała Towarzystwo w Poznaniu, znajdując listę członków. Następnego dnia przybył do Trzemeszna kleryk poznańskiego seminarium, aby powiadomić o tym, co zaszło. Dzięki temu był czas, by zakopać w pobliżu jeziora jakże ważną dla Towarzystwa księgę pn. Znicz, w której znajdowały się najlepsze prace uczniów. Po dochodzeniu policji, które zakończyło się fiaskiem (nie znaleziono szukanego statutu), w kwietniu 1863 roku sąd skazał prezesów Towarzystwa na miesiąc, a członków na trzy dni aresztu. Prócz literatury narodowej jedną z ważniejszych pozycji czytanych chętnie przez członków stowarzyszenia była Partyzantka Karola Stolzmana, czyli profesjonalny podręcznik prowadzenia wojny partyzanckiej z 1844 roku. Każdy chłopiec marzył o sławie i zdobyczach wojennych, a nie każdemu było to dane. Dlatego słabsi gimnazjaliści szkolili się z teorii prowadzenia takiej wojny i dowodzenia nią, a także zbierali informacje na temat przedmiotów potrzebnych na wojnie i warunkach, jakie na niej panują. Tydzień po wybuchu powstania do Trzemeszna przyszedł rozkaz od Komitetu Rządu Narodowego w Gnieźnie, w którym to nakazano, aby stu gimnazjalistów było gotowych do wymarszu. Zaczęło się wtedy szykowanie broni, a także odzieży. Jak pisał ks. Chotkowski: „ten kto dostał rękawice, został tym samym powołany do wojska narodowego”4. Na czele stanęli członkowie Towarzystwa Narodowego, Władysław Chotkowski – komisarz cywilny i Aleksy Szałkowski – komisarz wojenny. Oni też zdecydowali, że liczbę ochotników zmniejszy się do ok. 60. Uczniów z młodszych klas odrzucono, a przyjmowano tylko starszych ochotników. Inny z uczestników wyprawy – Wacław Zaremba – wspominał, że „cztery wyższe

  Ibidem, s. 22.

4

43


Udział gimnazjalistów trzemeszeńskich w powstaniu styczniowym

Antoni Mikołaj Brochowicz-Ogrodowicz (1846-1927), jeden z uczestników wyprawy trzemeszeńskiej. Zdjęcia pochodzą ze zbiorów p. Jerzego Bajka, prawnuka powstańca.

klasy gymnazyalne opustoszały nagle, gdyż oprócz kilku słabeuszów, reszta do powstania poszła […]”5. 28 lutego 1863 roku nadszedł długo oczekiwany dzień wymarszu do powstania. Jak podaje ks. Chotkowski: „[…] do południa mieli być wszyscy w szkole, a od południa pojedynczo wychodzić z miasta i iść nad jezioro pod Miatami […]”6. Wszyscy bez wyjątku stawili się w wyznaczonym miejscu i zwartym szykiem wyruszyli w stronę Ruchocina. „W Miatach wozy wysłane słomą, zaraz też nas zabrały i przewiozły do ruchocińskich lasów, położonych przy samej granicy Królestwa” – pisał Wacław Zaremba7. W Ruchocinie trzemeszeński oddział spotkał się z powstańcami z Mogilna i Gniezna. Dowództwo nad tym oddziałem liczącym około 350 osób objął Józef Garczyński, weteran wojny krymskiej. Następnie oddział ten przekroczył granice Królestwa Polskiego. 1 marca pod Bieniszewem nasi powstańcy dołączyli do oddziału Kazimierza Mielęckiego. Z relacji wynika, że nastąpiło to w godzinach wieczornych. Spotkanie z dowódcą wywarło ogromne wrażenie na młodych powstańcach. Ks. Chotkowski przytoczył słowa Mielęckiego, które brzmiały następująco: „Witam was młodzi! Przychodzicie pod dobrą gwiazdą, bo właśnie przed godziną obiłem okropnie dupę Moskalom! Da Bóg, jutro im, z waszą pomocą, jeszcze poprawię”8. Nie obyło się jednak bez kłótni. Do nieporozumień dochodziło pomiędzy Garczyńskim i Mielęckim najprawdopodobniej o to, kto ma być naczelnym wodzem. Wobec tego Garczyński opuścił nocą obóz i skierował się ze swoimi podkomendnymi w kierunku Dobrosołowa. Mielęcki podążył w ślad za nimi i rankiem 2 marca znalazł się w okolicy tej wsi. Tymczasem Rosjanie szli za Mielęckim i zaatakowali w Dobrosołowie. Garczyński w tym samym czasie znajdował się po drugiej stronie mokradeł i błot, które rozpościerały

  W. Zaremba, Wyprawa Garczyńskiego i więzienia pruskie [w:] W czterdziestą rocznicę powstania styczniowego 1863-1903, Lwów 1903, s. 526. 6   W. Chotkowski, Wyprawa trzemeszeńska…, s. 24. 7   W. Zaremba, Wyprawa Garczyńskiego…, s. 527. 8   W. Chotkowski, Wyprawa trzemeszeńska…, s. 28. 5

44


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

się pomiędzy Dobrosołowem a Mieczownicą. Rozpoczęto atak na folwark, który był trudny do zdobycia ze względu na jego położenie. Atakujący partyzanci znajdowali się na otwartym terenie i na nich skierowany był ostrzał wojsk nieprzyjaciela. Wielu powstańców padło lub odniosło rany. Pozostali w popłochu zawrócili. W tym samym czasie, jak wspomina Wacław Zaremba, „szczupły oddział Mielęckiego nie był w stanie wytrzymać naporu przeważających sił nieprzyjacielskich, tak, że gdy część naszej piechoty do budynków podwórzowych w Dobrosołowych doszła, już je przez piechotę rosyjską obsadzone odnalazła”9. Oba oddziały, tj. Mielęckiego i Garczyńskiego, znalazły się w rozproszeniu i zaczęły wycofywać się ku granicy pruskiej poprzez Mieczownicę. W celu osłony oddziałów powstańczych zostało około 30 partyzantów, którzy ostrzałem próbowali powstrzymać blisko 1500 Moskali. Ocalał jeden uczeń gimnazjum trzemeszeńskiego, ciężko ranny Klemens Winiewski – późniejszy proboszcz w powiecie wągrowieckim. Na szczególne uznanie także zasługuje Stanisław Müller. Odłączył się on od grupy cofających się partyzantów i dotarł do brzegu Jeziora Powidzkiego. Tam dopadli go Moskale i dźgnęli bagnetem w gardło tak, że broń wy-

Pocztówka przedstawiająca gmach trzemeszeńskiego gimnazjum z roku 1876 wydana na stulecie istnienia szkoły. Zbiory ZSGiL w Trzemesznie

szła drugą stroną oka. Jednak Müller wyrwał się oprawcom i rzucił do jeziora. Był doskonałym pływakiem, więc pomimo zadanych ran, a także bardzo zimnej wody zdołał dotrzeć na drugi brzeg. Przeżył, zmarł później jako proboszcz w Nowym Mieście w 1911 roku. Uciekający powstańcy, a wśród nich również gimnazjaliści trzemeszeńscy, cały czas czuli za sobą bliskość wroga. Nad samą granicą pruską Moskale strzelali do nich kilka razy, lecz bez żadnego skutku. Po przekroczeniu granicy gimnazjaliści na własną rękę próbowali dostać się do Trzemeszna. Wspomina Zaremba: „ja skierowałem się ku Ruchocinowi”10. Zatrzymał się on u rządcy mieszkającego przy głównym dworze. We wspomnieniach czytamy: „wpadł do pokoju chłopak z wiadomością: pruskie wojsko we wsi!”11. Zaremba próbował zatem uciekać, ale niestety prusacy złapali go i zrewidowali. Nie przyznał się, że wie cokolwiek o powstaniu ani że sam w nim uczestniczył, zdradziły go jednak ostrogi. W ten sposób trafił do aresztu w Witkowie. Wraz z nim dwóch kolegów z gimnazjum, tj. Michał Michalski i Paulus. Cała trójka była przetrzymywana wraz z innymi powstańcami w witkowskiej szkole, skąd można było pisać listy do rodzin. Listy te były rewidowane przez huzarów. Wspomina Zaremba: „Po dwudniowym pobycie w szkole przewieziono nas pod eskortą dragonów do Gniezna. […] Popakowano nas do cel jak śledzie w beczki – nasza np. położona na drugim piętrze, z oknem zakratowanem, a do połowy zabitem deskami musiała pomieścić siedmiu”12. Część powstańców zdołała uniknąć takiego losu i dotarła bezpiecznie do Trzemeszna, musiała jednak stawiać zdecydowany opór kolonistom niemieckim, którzy starali się pochwycić ich tuż po przekroczeniu granicy Wielkiego Księstwa Poznańskiego. Jak możemy przeczytać w opracowaniu Macieja Wdowickiego, straty w ludziach były ogromne. W jednej tylko bitwie pod Mie-

  W. Zaremba, Wyprawa Garczyńskiego…, s. 530.   Ibidem, s. 532. 11   Ibidem. 12   Ibidem, s. 535. 9

10

45


Udział gimnazjalistów trzemeszeńskich w powstaniu styczniowym

List gimnazjalisty trzemeszeńskiego Romana Kentzera z 1863. Fot. ze zbiorów rodzinnych państwa Muziołów

czownicą i Dobrosołowem, 2 marca „zginęło 100 powstańców”13. Źródła różnie przytaczają liczbę poległych gimnazjalistów, lecz wymienia się wśród nich Edwarda Kozielskiego, Romana Kentzera, Władysława Koszczyńskiego, Alfonsa Laskowskiego, Józefa Nawrockiego, Bolesława Pławińskiego (jeden z najmłodszych uczestników wyprawy, miał ok. 16 lat), Kazimierza Różnowicza, Władysława Sąchockiego, Jagłę i Krąkowskiego. Klęska „wyprawy trzemeszeńskiej” nie powstrzymała gimnazjalistów od kolejnych prób przedarcia się przez granicę. Aleksander Herbst, który nie uczestniczył w wymarszu, zapewne z powodu składania w lutym i marcu egzaminów maturalnych, wyruszył po egzaminie dojrzałości. Zginął pod Nową Wsią. Aleksy Szałkowski skazany na areszt uciekł

w dniu ogłoszenia wyroku, zginął pod Ignacewem. Podobnie postępowali inni. W połowie marca nad Jeziorem Gosławickim doszło do kolejnej bitwy z udziałem gimnazjalistów z Trzemeszna. Bitwa zakończyła się sukcesem, Rosjanie musieli uciekać. Wróg jednak zaatakował ze zdwojoną siłą i rozbił powstańców. Gimnazjalistów znajdujemy także w bitwach i walkach pod Ślesinem, Nową Wsią, Brdowem, Ignacewem, Kleczewem i Wójcinem. Szacuje się, że w powstaniu zginęło co najmniej 38 trzemeszeńskich gimnazjalistów i wychowanków szkoły. Na skutek zajść, jakie miały miejsce w Gimnazjum, głównie z powodu działalności tajnego Komitetu Narodowego im. Tomasza Zana, władze pruskie poleciły zamknąć szko-

  Bogucki A., Wdowicki M., Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej w 125-lecie wymarszu gimnazjalistów trzemeszeńskich do powstania styczniowego 1863 r., Bydgoszcz 1988, s. 13. 13

46


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

łę. Już 5 lub według innych źródeł 14 marca przerwano zajęcia, odbyła się jeszcze matura w sesji zimowo-wiosennej zakończona około 20 marca. Jak można przeczytać w opracowaniu Zbigniewa Widelickiego i Jana Leśnego: „władze dla postrachu zamknęły tylko trzemeszeńskie (gimnazjum), jedyne kierowane zresztą przez rektora Polaka. Inną przyczyną likwidacji Gimnazjum Trzemeszeńskiego były czynione od lat zabiegi Gniezna o utworzenie w mieście własnej szkoły średniej. Dla władz nadarzyła się więc sposobna okazja, by likwidując polskie gimnazjum w Trzemesznie, utworzyć w Gnieźnie – niemieckie”14. Ostatecznie 16 grudnia 1863 roku Gimnazjum zostało rozwiązane. Uczniowie nie bez

trudności mogli kontynuować naukę w innych gimnazjach, przede wszystkim w Gimnazjum Marii Magdaleny w Poznaniu i Gimnazjum w Ostrowie Wielkopolskim. Majątek szkolny, bibliotekę i pomoce naukowe przekazano gimnazjum gnieźnieńskiemu. Polskie społeczeństwo z posłem Kazimierzem Kantakiem na czele apelowało do władz o przywrócenie gimnazjum, lecz nie przyniosło to skutku. Odtąd gmach szkoły służył jako koszary. Dopiero w 1866 roku w alumnacie otwarto szkołę międzywydziałową, którą później przekształcono w progimnazjum. Kolejna matura w Trzemesznie mogła odbyć się dopiero po odzyskaniu niepodległości.

Bibliografia: Alma Mater Tremesnensis, praca zbiorowa pod red. J. Leśnego i Cz. Łuczaka, Poznań 1996. Archiwum Zespołu Szkół Gimnazjum i Liceum im. M. Kosmowskiego w Trzemesznie. Bogucki A., Wdowicki M., Uroczystość odsłonięcia tablicy pamiątkowej w 125-lecie wymarszu gimnazjalistów trzemeszeńskich do powstania styczniowego 1863 r., Bydgoszcz 1988. Chotkowski W., Wyprawa trzemeszeńska roku 1863, Poznań 1913. Historia i tradycja trzemeszeńskiego gimnazjum i liceum oparta na dokumentach ze szkolnego archiwum 1776-1996, broszura wydana przez LO w Trzemesznie pod red. E. Krause, Trzemeszno 1996. Myśliborski-Wołowski S., Rejencja bydgoska a powstanie styczniowe, Warszawa 1975. Widelicki Z., Leśny J., Collegium Tremesnense 1776-1986, Poznań–Trzemeszno 1987. Zaremba W., Wyprawa Garczyńskiego i więzienia pruskie [w:] W czterdziestą rocznicę powstania styczniowego 1863-1903, Lwów 1903.

  Widelicki Z., Leśny J., Collegium Tremesnense 1776-1986, Poznań–Trzemeszno 1987, s. 33.

14

Nekrolog Wacława Zaremby, w 1863 ucznia trzemeszeńskiego gimnazjum, uczestnika wyprawy do powstania, autora wspomnień. „Dziennik Poznański” 16.03.1904

47


21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty

Tomasz Tomkowiak

21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty Wiele publikacji naukowych poruszało już temat wydarzeń dotyczących wkraczania wojsk radzieckich do Wielkopolski w 1945 r. Niektóre opisywane w nich wydarzenia nie zostały dostatecznie zweryfikowane. Taką publikacją są m.in. Dzieje Gniezna pod redakcją J. Topolskiego wydane w 1965 r. Komunistyczne władze Gniezna zadbały, aby faktografia dość jednostronnie i pochlebnie ukazywała bratnią armię radziecką. Z drugiej strony, zastraszane przez dziesięciolecia społeczeństwo było przyzwyczajone do utrzymywania tajemnicy. W domach mówiło się o sprawach, o których nie informowano mediów czy historyków. Wiadomo przecież, że takie rewelacje mogły niegdyś bardzo zaszkodzić na przykład w karierze zawodowej. Po drugiej wojnie światowej w przypadku ziemi gnieźnieńskiej nie spisano relacji wszystkich świadków, a często tylko świadków wyselekcjonowanych przez lokalną władzę. Wśród autorów spisanych relacji widnieją nazwiska wielu lokalnych działaczy partyjnych i ówczesnych członków kadry kierowniczej. Również w relacjach zebranych od mieszkańców Gniezna, które znajdują się w zbiorach archiwum Instytutu Zachodniego w Poznaniu, nie odnajdziemy odpowiedzi na wiele istotnych pytań. Opis wydarzeń z 1945 roku, miejscami dość tendencyjny, w publikacjach z okresu PRL niekorzystnie wpływał na obraz przeszłości. Działania cenzury i propagandy komunistycznej wprowadzały dowolność interpretacji faktów historycznych. Po 1990 roku spojrzenie badaczy historii najnowszej, zwłaszcza młodego pokolenia, uległo radykalnej zmianie. Dla nowego pokolenia historyków ówczesne myślenie jest nie do przyjęcia. Przemawiają za tym nowo odkryte źródła i materiały, jak i ponowne studiowanie starszych i uznanych źródeł oraz opracowań. Bardzo ważne i mało znane materiały faktograficzne udało się pozyskać z prywat48

nych zbiorów lokalnej społeczności. Z relacji uczestników zdarzeń, bezpośrednich świadków wyłania się inny obraz przebiegu wypadków związanych z wkraczaniem Armii Czerwonej do Gniezna.

Bohater sowiecki z 21 stycznia 1945 r.

Kolejnym problemem dla badacza przeszłości są bardzo niekompletne zasoby aktowe i prasowe wielkopolskich archiwów. Zbiory prasy lokalnej wydawanej w latach 19391958 są szczątkowe. Zachowało się zaledwie kilkadziesiąt egzemplarzy. Także dokumenty powojenne wytworzone przez Miejską i Powiatową Radę Narodową całkowicie pomijają ważne dla historyków szczegóły dotyczące wycofywania się hitlerowców oraz wkraczania i walk Armii Czerwonej w styczniu 1945 r. Ten problem dotyczy szczególnie ziemi gnieźnieńskiej. Innym problemem dla historyka pozbawionego różnorodnych archiwaliów jest prawidłowa krytyka zachowanych dokumentów. Podobnie jest z wiarygodnością zachowanych źródeł materialnych. Jednym z przykładów zafałszowania źródeł materialnych, jaki autor ustalił w 2012 r., jest fakt niezgodnych z praw-


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

dą zapisów dwóch inskrypcji nagrobnych oficerów radzieckich pochowanych przy ul. Witkowskiej. Czy była to nadgorliwość działaczy Towarzystwa Polsko-Radzieckiego, czy błędna interpretacja dokumentacji wojskowej, nie ma teraz znaczenia. Z pewnością, wbrew informacji nagrobnej, obaj zmarli (polegli?) oficerowie nigdy nie zostali odznaczeni tytułem Bohatera Związku Radzieckiego. Na temat wydarzeń ostatnich dni wojny w Gnieźnie szczególnie chętnie rozpisywała się prasa lokalna. W publikacjach prasowych z lat 1959-2010 można odnaleźć blisko 100 podobnych w treści artykułów. Całość wiedzy o 1945 r. uzupełnia kilka opracowań historycznych, głównie wydanych w latach 60. i 70. XX w. We wspomnianych materiałach ich autorzy najczęściej powielali utarty (zgodny z polityką władz i uproszczonym stanem wiedzy) schemat wydarzeń. Opisywane zdarzenia często nie mają potwierdzenia w faktach lub pomijają istotne sprawy. Tematem tabu były straty walczących stron, nazwiska zabitych pośród ludności cywilnej miasta albo szczegóły na temat zniszczeń wojennych miasta. Ewidentnym przykładem fałszowania faktów było nieprawdziwe wskazanie na wojska niemieckie jako sprawców spalenia katedry gnieźnieńskiej. Od 2000 r. badania historyczne rozpoczęli pracownicy Instytutu Pamięci Narodowej. Niestety region gnieźnieński w temacie drugiej wojny światowej został nieco zapomniany. Wśród szczególnych przykładów tzw. „białych plam” w dziejach miasta odnotować można choćby odkrycie istnienia obozu pracy przymusowej dla Żydów (1941-1943), liczby i rozmieszcza schronów przeciwlotniczych czy rozbudowy węzła kolejowego. Dużym zaskoczeniem dla opinii publicznej była informacja podająca liczbę i nazwiska ofiar, które poniosły śmierć podczas działań ostatniego dnia wojny w Gnieźnie 21 stycznia 1945 r.1 Pewnym utrudnieniem w poznawaniu prawdy historycznej stał się spór o charakterze ideologicznym. W połowie lat 90. samorządowcy wielu miast w Polsce z góry przy-

jęli, że tematyka tzw. wyzwalania przez wojska radzieckie była narzucona i zafałszowana. Dlatego obchody kolejnych rocznic przestały mieć rangę lokalnych świąt. Innego zdania były środowiska kombatanckie, dla których wyzwolenie spod okupacji hitlerowskiej było wielkim wydarzeniem i nadal mają wolę oddawać cześć wyzwolicielom i poległym. Pomimo upływu lat od upadku PRL w przypadku Gniezna nigdy jednak nie podawano istotnych szczegółów z przebiegu wydarzeń dnia 21 stycznia. Wielu zadawało sobie pytanie: Czy tylko wyzwolicielom należy się prawo do minuty ciszy? Ciąg zdarzeń, jakie miały miejsce w latach 2007-2010, udowodnił, że historia Gniezna w czasie drugiej wojny światowej wymaga ponownego przebadania, zweryfikowana i uzupełnienia faktografii. W latach 2007-2010 autor przeprowadził wnikliwą kwerendę archiwalną oraz zgromadził blisko 100 relacji żyjących naocznych świadków (źródła narracyjne). Na podstawie niepublikowanych zapisków z lokalnych kronik związków i organizacji, wycinków prasowych i fragmentów opracowań udało się zebrać ciekawy materiał porównawczy. Całość dopełniały informacje źródłowe z akt Urzędu Stanu Cywilnego i Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie. Niniejszy artykuł jest próbą ponownego spojrzenia na wydarzenia ze stycznia 1945 r. z uwzględnieniem kilku nowych faktów.

Nowe ustalenia Latem 1944 r. w związku z ofensywą radziecką nad Wisłą i wielkimi stratami, jakie ponosiły wojska niemieckie, władze hitlerowskie nakazały ulokować w Gnieźnie kilkanaście lazaretów i szpitali polowych dla wojska. Z obawy o naloty alianckie zostały one umieszczone głównie w budynkach użyteczności publicznej. Największe z nich mieściły się w obecnych budynkach przy ul. Lecha 11, Bolesława Chrobrego 23 i 41, Żwirki i Wigury 22 oraz na ternie biurowca dowództwa koszar, obecnie ul. Pawła Cymsa 14. W Gnieźnie, które było du-

1   T. Tomkowiak, Tajemnice Gniezna. Errata do dziejów miasta w latach 1919-1960, Gniezno 2010, wyd. 2 zm. 2012.

49


21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty

żym zapleczem produkcyjnym dla Wehrmachtu, umieszczono wiele różnorodnych składów wojskowych. Znajdowały się one w kilku kościołach, magazynach trzech kompleksów koszarowych, halach produkcyjnych na terenie dawnych zakładów, jak garbarnia, cukrownia oraz w stodołach należących do przyległych folwarków. Jak się później okazało, były to ogromne zapasy wojennego dobra. Stawka, czyli naczelny sztab armii radzieckiej, traktował Gniezno jako ważny węzeł kolejowo-drogowy na podejściu do twierdzy Poznań. Zdobycie miasta miało duże znaczenie dla operacji I Frontu Białoruskiego okrążającego umocnienia Poznania2.

Nagrobek Zygmunta Zandrowicza

20 stycznia 1945 r. był dla mieszkańców Gniezna ostatnim dzień okupacji hitlerowskiej. Temperatura powietrza w dzień sięgała –22 stopni Celsjusza. W oddali słychać było odgłosy wystrzałów nacierającej od wschodu i południa Armii Radzieckiej. Z okolic Powidza zbliżała się do Gniezna 44 grupa wojsk pancernych

I Frontu Białoruskiego. Na czele awangardy posuwały się wojska 4 Korpusu Armijnego gen. lejt. W. Głazunowa. Lotnictwo radzieckie systematycznie przeprowadzało zwiad nad rejonem Gniezna, dokonując sporadycznych ataków bombowych. Świadkowie zapamiętali charakterystyczne dwupłatowe samoloty typu Po-2, tzw. „kukuruźniki”. Wszystkimi szlakami komunikacyjnymi przez Gniezno ciągnęły tłumy uciekinierów oraz grupki wycofujących się żołnierzy niemieckich. Radzieckie bomby spadały na kolumny ewakuującej się ludności. Ocaleli cywilni uciekinierzy prowadzili swoje tabory wzdłuż ulicy Kłeckoskiej, dalej do Kiszkowa i Obornik oraz Piły. Do Poznania, który został ogłoszony twierdzą, kierowano wyłącznie transporty wojskowe. Około południa kontakt telefoniczny z Poznaniem i Inowrocławiem został zerwany. Dowódcą obrony Gniezna mianowano porucznika Fenglera. Zabezpieczeniem mienia zajmował się sekretarz miasta Reimann. Na terenie miasta poza niewielką grupą Wehrmachtu na wyznaczonych pozycjach służbę pełniły małe grupy członków lokalnego Volkssturmu i Hitler Jugend. Tego dnia do wieczora w mieście panował spokój. Nie notowano incydentów z polską ludnością. Natomiast z każdą godziną rosła panika wśród uciekających okupantów tłoczących się w okolicach dworca kolejowego. Ostatni zorganizowany transport wojskowy opuścił Gniezno około godziny 19.00. Wśród ewakuowanych znaleźli się lżej ranni żołnierze z lazaretów oraz grupa hitlerowskich urzędników i pracowników kolei3. Co jakiś czas z dworca kolejowego odjeżdżały pociągi specjalne z ewakuowaną ludnością w kierunku Franowa pod Poznaniem. Późnym popołudniem wyjechała kolumna pojazdów do Inowrocławia dowodzona przez Theodora von

  Wzmianki na temat cennych zapasów wszelkiego dobra wojennego zgromadzonych i zdobytych przez Armię Czerwoną w Gnieźnie odnotowali we wspomnieniach gen. G. Żukow i A. Mienszikow. Materiały ze zbiorów autora. 3   Relacja Heinza Berga, zamieszkałego w Gnieźnie, uczestnika ewakuacji. Materiał w zbiorach autora. Z literatury dokumentów Tymczasowego Komitetu Ludowego z Gniezna wiemy, że w styczniu 1945 r. na terenie miasta pozostała grupa kilkuset Niemców. Z informacji, jakie odnotował gnieźnieński UBP, możemy wyszczególnić z tej grupy m.in. szeregowych pracowników okupacyjnej administracji oraz niemieckich pacjentów Szpitala Psychiatrycznego „Dziekanka”. Jednym z ocalałych był A. Möller, który w swojej autobiografii wydanej w 2007 r. wspomina o kilkunastu rannych żołnierzach Wehrmachtu pozostawionych aż do maja w szpitalu miejskim. 2

50


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Księgi zgonów 21 stycznia 1945

Allwördena, komendanta Straży Pożarnej. Jego zadaniem było zabezpieczenie i ewakuacja dokumentów z Zarządu Okręgu. Hitlerowcy nie przygotowali dostatecznie silnej obrony miasta. Zaskoczenie okupanta musiało być duże, skoro pozostawił zapakowane do transportu drogocenne zbiory katedry gnieźnieńskiej. Mimo widocznego chaosu Niemcy planowali drobiazgowo swoją ewakuację. Tak było w przypadkach likwidacji alianckiego obózu jenieckiego z ul. Grunwaldzkiej oraz Stada Ogierów z ul. Kłeckoskiej4. Jak twierdzą byli pracownicy tej instytucji, nie było żadnej pa-

niki, wszystko odbywało się zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami zarządcy Stada majora H. von Allwördena. Nad ranem w niedzielę 21 stycznia mieszkańcy usłyszeli dobiegającą od strony Witkowa kanonadę artyleryjską. Czołgiści i zwiadowcy radzieccy, kierując swoje pojazdy (głównie czołgi T-34), nie zwracali uwagi na zatłoczone drogi. O braniu jeńców nie mogło być mowy5. Do dziś najstarsi mieszkańcy Niechanowa i innych wsi wspominają o wielkiej liczbie ciał rozjechanych przez gąsienice czołgowe. Po przejściu wojska Polacy szybko chowali zabitych na niemieckich lub polskich cmentarzach6. Pozostająca na terenie Gniezna niemiecka artyleria przeciwlotnicza ciągle ostrzeliwała nadlatujące radzieckie samoloty. Mieszkańcy z radością wyczekiwali końca hitlerowskiej okupacji. Powracający z pracy u niemieckich rolników lub uciekinierzy z robót (Einsatzarbeiten – przyp. aut.) informowali o zbliżających się wojskach radzieckich. Jak relacjonują sami Niemcy, większość dowódców Volkssturmu zdezerterowała ze swoich posterunków. Spośród formacji, jakie pozostały do obrony Gniezna, można z pewnością wymienić batalion Nr 36/43, którego dowódcą był majora Puchala oraz Grenadier-Ausbildung-Battalion liczący w styczniu 1945 r. około 300 żołnierzy7. Obsadzono punkty obronne przy strategicznych podejściach do miasta oraz na skrzyżowaniach głównych ulic i placów. Niemcy ranni w walkach pod Gnieznem w okolicach lasu Jelonek mieli relacjonować obrońcom atak trzech czołgów sowieckich jadących od strony Witkowa, które zostały ostrzelane z pancerzownic. Uciekający młodzi rekruci informowali swoich przełożonych o koncentrycznie atakujących miasto nawet 300 sowieckich czołgach8.

4   Działania ewakuacyjne potwierdza zapis Evakuierungsplans der Hengste von Stadt Gnesen (1945) zachowany w zbiorach prywatnych. 5   Potwierdził to we wspomnieniach Wasilij Jaramienko, oficer polityczny czołówki wojsk I Frontu Białoruskiego. Materiał w zbiorach autora. 6   Z materiałów i relacji zebranych przez Jana Kozaneckiego. Materiał w zbiorach autora. 7   W. Gerke, E. Henke, Deutsche im Gnesener Land, Hannover 1981. 8   Latem 1944 r. na terenie Gniezna pośpiesznie ulokowano szkołę dla rekrutów z formacji lotniczych. Ich siedzibą były budynki szkoły policyjnej umieszczonej w dawnym Seminarium Duchownym. Inny ośrodek szkoleniowy Wehrmachtu był umieszczony w dworku w Niechanowie.

51


21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty

Rankiem 21 stycznia pod las Jelonek nadciągnęły pierwsze radzieckie czołgi z fizylierami. Na terenie leśniczówki i restauracji kierowanej przez Volksdeutscha nazwiskiem Gergens stanowiska ogniowe przygotował mały oddział wojska niemieckiego. Tam też doszło do pierwszego i wielogodzinnego starcia obu walczących stron na podejściu do Gniezna. Jak relacjonował A. Burzyński, pracownik Nadleśnictwa Gniezno, sowiecki samolot zrzucił w okolicy kilka bomb9.

Tablica pamiątkowa

Na pomoc obrońcom przybył niemiecki myśliwiec, który stoczył pojedynek z radzieckimi samolotami nad lasem Jelonek. Niemiecki samolot został zestrzelony w okolicach Gniezna, pilot przeżył10. Niemcy byli wyposażeni w broń lekką i pancerzownice. Ostatecznie około godziny 12.00 wszyscy zostali otoczeni przez czerwonoarmistów i polegli. Według re-

lacji wspomnianego A. Burzyńskiego, zginęło wówczas ośmiu Niemców i tyleż samo żołnierzy radzieckich. Wszystkich zabitych pochowano pod płotem leśniczówki w osobnych mogiłach żołnierskich. Jak twierdzi L. Kubacki, po wojnie ekshumowano jedynie mogiłę żołnierzy radzieckich, których szczątki spoczęły w kwaterze wojennej na cmentarzu przy ul. Witkowskiej11. Potyczka w lesie Jelonek zatrzymała pochód czołówki wojsk radzieckich. Dowództwo I Frontu Białoruskiego spodziewało się silnej obrony dużego garnizonu niemieckiego. Wydano rozkaz okopania kolumny pancernej w lesie. Na kilka godzin ustały walki. W kierunku centrum miasta czołgiści wystrzelili kilka pocisków kalibru 76 mm. W późniejszej relacji prasowej ówczesny dowódca 11 Korpusu Pancernego Gwardii A. Babadżanian informował, że w walkach o miasto zniszczono trzy budynki12. Początkowo sztab Frontu Białoruskiego nie mógł posiadać wystarczających informacji o obronie niemieckiej Gniezna. W godzinach 12.00-15.00 nad miastem wielokrotnie przelatywały samoloty radzieckie, dokonując zrzutów bomb. Zniszczeniu uległy dwa bloki koszar wojskowych przy ul. Grunwaldzkiej. Lotnicy ostrzeliwali z broni pokładowej kolumny niemieckich uciekinierów przy ul. Poznańskiej i Kłeckoskiej. Przez cały czas aktywna była niemiecka obrona przeciwlotnicza ulokowana na wzgórzu znanym pod nazwą Kustodia oraz na wzgórzu Winiary i na terenie Gazowni miejskiej. Od rana 21 stycznia we wsi Piekary działał mały, prawdopodobnie partyzancki, oddział

  Jedna z nich spadła na budynek leśniczówki, ale nie eksplodowała. W ostatnich latach na tym obszarze saperzy odnajdowali liczne niewybuchy pocisków, bomb lub ich duże fragmenty. 10   Strona niemiecka do dziś poszukuje informacji na temat pilota podoficera Karla Franza z 6 eskadry myśliwskiej, który 21 stycznia 1945 r. zaginął podczas lotu nad Gnieznem z samolotem Focke-Wulf 190. Prawdopodobnie samolot rozbił się pod Zdziechową. Pilot jako jeniec miał trafić do sztabu radzieckiego w Gnieźnie. 11   Czy szczątki żołnierzy niemieckich nadal spoczywają w bezimiennym grobie? Na to pytanie powinna odpowiedzieć ekspedycja pod auspicjami fundacji „Pamięć”. 12   Autor ustalił, że pociski radzieckie trafiły następujące obiekty: kamienicę Fudzińskich przy ul. Witkowskiej, uszkodziły fasadę budynku dworca kolejki wąskotorowej oraz zburzyły część ściany z balkonem w kamienicy Strzeleckiego przy Bednarskim Rynku. Uszkodzona została południowa ściana kamienicy przy ul. Witkowskiej 23. Prawdopodobnie kolejny pocisk trafił również w tartak Czajkowskiego przy ul. Witkowskiej. Inny radziecki niewybuch kaliber 76 mm został odnaleziony w 2009 r. przy ul. Zaułek. 9

52


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Za zdobycie Gniezna

żołnierzy radzieckich. Przebywająca wówczas w jednym z domów F. Szczepaniak zapamiętała scenę rozstrzelania młodego rannego żołnierza niemieckiego, którego ciało pospiesznie zakopano obok stodoły. Wśród mieszkańców Gniezna panował spokój i wyczekiwano dalszego rozwoju wypadków. Byli tacy, którzy wykonując zalecenia władzy okupacyjnej i swoich niemieckich pracodawców, udawali się do miejsc pracy. Jednym z nich był J. Nowakowski, wówczas mechanik w warsztatach samochodowych W. Stoofa mieszczących się przy ul. Trzemeszeńskiej. Inni gnieźnianie udawali się do jedynego przeznaczonego dla nich kościoła pw.

św. Michała Archanioła albo na cmentarze. Cały czas ulicami przemykały ostatnie grupy niemieckich uciekinierów, byli zmarznięci na kość. Około godziny 15.00 od strony wsi Jankowo Dolne przez centrum miasta przejechał ostatni patrol wojska niemieckiego. Świadkowie widzieli, jak zatrzymał się przy dawnej fabryce wódek B. Kasprowicza, gdzie uzupełnił zapas alkoholu. Niemcom nie udało się do końca ewakuować wszystkich pacjentów i ciężko rannych z gnieźnieńskich szpitali i lazaretów. Około godziny 15.10 miał odjechać z dworca w Gnieźnie ostatni pociąg z ewakuowanymi cywilami. Na torach stało odłączonych kilka wagonów z bagażem osobistym. Pierwsi co odważniejsi gnieźnianie zaczęli zdobywać żywność, rabując poniemieckie zakłady i sklepy. Największe magazyny żywności znajdowały się na terenie garbarni oraz w składach umieszczonych przy ul. Trzemeszeńskiej i Warszawskiej. Rozpoczął się wyścig z czasem w poszukiwaniu żywności i ciepłych ubrań. Bardzo dużym zainteresowaniem cieszyły się zapasy markowych alkoholi zgromadzone w trzech magazynach należących przed wojną do Luki i Kasprowicza. W ciągu dwóch kolejnych godzin spora część sklepów została opróżniona z towarów. Armia Czerwona, korzystając z informacji zwiadu lotniczego i zapewne jeńców niemieckich, dopiero 21 stycznia rozpoznała większość hitlerowskich stanowisk obrony w Gnieźnie. W powszechnie przyjętych opracowaniach podaje się, że zwiadowcy radzieccy zlikwidowali główne punkty hitlerowskiego oporu we współpracy z polską ludnością13. Dowództwo radzieckie podjęło szybką decyzję ryzykownego zadania zdobycia Gniezna w całkowitych ciemnościach. Ten rzadki ma-

13   Ludność Gniezna zaledwie w nikłym stopniu mogła uczestniczyć w likwidowaniu oporu hitlerowców, dlatego należy przyjąć, że to wymysł propagandy ówczesnych władz. Większość mieszkańców z obawy o życie pozostała ukryta w domach. Dla licznej grupy gnieźnian, którzy przedwcześnie próbowali powitać wkraczające wojska radzieckie, spotkanie zakończyło się tragicznie. Poza tym orientację w przebiegu wydarzeń w tym czasie utrudniały zła pogoda i panujące egipskie ciemności. Na terenie miasta nie istniały aktywne struktury lokalnego ruchu oporu, które wcześniej zostały rozbite przez gestapo. Spośród przedwojennej populacji mieszkańców, liczącej ogółem 34 000 obywateli, część została wywieziona do Generalnego Gubernatorstwa (Obóz przejściowy Garbarnia). Wielu przebywało na przymusowych pracach w niemieckich gospodarstwach w okolicznych wsiach. Ponad tysiąc mieszkańców Gniezna zostało wymordowanych, ponad tysiąc kolejnych przebywało w więzieniach, obozach lub na uchodźstwie.

53


21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty

newr taktyczny odnotowała w swoich relacjach radziecka prasa wojenna. Około godziny 16.30, kiedy zapadał zmrok, spod lasu Jelonek ruszyły pierwsze czołgi. Świadkowie podają zgodnie, że do ataku użyto trzech czołgów z fizylierami pod dowództwem Judina. Kolumna radziecka poruszała się wzdłuż ulicy Witkowskiej. Wtedy właśnie zginęli pierwsi gnieźnianie, którzy uciekali dorożką prowadzoną przez Z. Zandrowicza. Około godziny 17.00 czołgi pod dowództwem Karabanowa pojawiły się na przedmieściach. Operacją zajmowania Gniezna kierował major Pomazaniew. Jedno ze stanowisk ciężkiego karabinu maszynowego, które zamykało dojścia przy skrzyżowaniu ulicy Witkowskiej i drogi do Lubochni, zostało opuszczone. Czołgi poruszały się powoli, oświetlając reflektorami budynki. Pierwszy kontakt z wrogiem nastąpił przy skrzyżowaniu z ulicą Wierzbową. Miał tam swój punkt dowodzenia oddział Volkssturmu. Z posiadanych informacji, m.in. od I. Lewandowskiej zamieszkałej wtedy w pobliskiej kamienicy oraz z relacji samych Niemców, wiemy, że mężczyzna oddał strzał z pancerzownicy w kierunku nacierających czołgów. Tutaj pojawia się ciekawa tajemnica, którą warto szerzej opisać. Dziwnym zbiegiem okoliczności na temat tego wydarzenia brak jest informacji w znanych powszechnie opracowaniach opisujących dzieje Gniezna. Jak podała ukraińska relacja prasowa z 2010 r., w walkach o miasto Gniezno w styczniu 1945 r. zginął czołgista i bohater Armii Czerwonej A.W. Romanenko. Z listu do rodziny wiemy, że z płonącej maszyny wyciągnął Romanenkę kolega, ale nie mógł uratować swojego dowódcy, który zmarł mu na rękach. Czy śmierć znanego na Ukrainie podoficera została celowo pominięta przez badaczy? Udając się na cmentarz przy ulicy Witkowskiej, w kwaterze pochowanych 410 żołnierzy radzieckich odnajdujemy bez przeszkód zniszczoną płytę nagrobną A.W. Romanenki. Oryginalna inskrypcja informuje o dacie śmierci „21.01.45”. Szkoda, że dość dokładnie wymieniający nazwiska poległych i dzieje powstania

wszystkich kwater wojennych na cmentarzu przy ul. Witkowskiej Przewodnik po cmentarzach gnieźnieńskich nie zamieścił choćby wzmianki o A.W. Romanence. Wróćmy do przeszłości. Po ataku na kolumnę wozów bojowych inny czołg radziecki wystrzelił w stronę niemieckiego obrońcy. Pocisk rozszarpał go na strzępy i trafił w ścianę budynku przy ul. Witkowskiej 23. Dowodem śmiertelnego pojedynku była do 2005 roku południowa ściana kamienicy, na której widniał ślad po przestrzeleniu pociskiem czołgowym. Kilkaset metrów dalej posuwająca się grupa czołgów z fizylierami nawiązała krótką walkę z Niemcami, którzy umieścili stanowisko ogniowe na skwerze między ul. Witkowską i Wrzesińską. Wszystkich zabito, a zwłoki hitlerowców leżały jeszcze przez kilka dni na śniegu. Po przejechaniu wiaduktu kolejowego czołgiści dotarli na ulicę Warszawską. Przy użyciu reflektorów ostrzelano ściany i okna kilku kamienic w obawie przed snajperami. W tym czasie inna grupa fizylierów pod dowództwem porucznika Mienszikowa pokonała Niemców mających stanowisko w obecnym parku Kościuszki. Świadkowie podają, że Niemcy mieli głowy rozbite kolbami karabinów, co może tłumaczyć, że próbowali się bezskutecznie poddać. Zdobywcy zajęli dworzec kolejowy wraz z dużą liczbą wagonów wyładowanych żywnością i amunicją. Czołgi jadące ul. Warszawską zatrzymały się przy placu Targowym, gdzie zginął jeden z mieszkańców, J. Lewandowski, który zbyt niefrasobliwie próbował okazać swoją radość. Świadkiem zdarzenia był S. Sekulski zamieszkały wówczas przy ul. św. Wawrzyńca. Relacje świadka potwierdzają zapiski odnalezione w Księdze Aktów Zgonu USC za rok 1945. Czerwonoarmiści szybko wjechali na Rynek i skierowali się na ul. Tumską. W czasie tego przejazdu zastrzelono w bramach i na chodnikach kolejnych kilkunastu starszych członków Volkssturmu. Ciała zostały rozjechane gąsienicami czołgów. Szpica kierowała się

Pamiętać należy, że kilka tysięcy dorosłych mieszkańców przebywało jeszcze na robotach poza miastem, głównie pracując przy tzw. Einsatzarbeiten. 54


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

ulicą Poznańską na Poznań. W jednej z nieistniejących obecnie kamienic pod nr 17 żołnierze radzieccy zabili parę Polaków. Mężczyzna był w mundurze pracownika Poczty, który zdobywcy mogli pomylić z uniformem SS-mana. Kobieta była przypadkową ofiarą. Oboje pozostają jako niezidentyfikowani. Ostatnią większą potyczkę stoczono w okolicach dzisiejszych ulic Dąbrowskiego i Poznańskiej. Stacjonował tam duży oddział Wehrmachtu, który ubezpieczał wycofywanie się rannych żołnierzy. O skutkach zażartej walki i poniesionych stratach miały świadczyć liczne rozbite pojazdy i niezliczona liczba ciał zabitych, które zalegały ulicę Poznańską od jeziora Jelonek aż do szpitala Dziekanka i pobliskiej wsi Skiereszewo14. Kiedy ulicą Witkowską do miasta wkraczały czołgi, niemal równocześnie w kierunku wschodnim atakowała druga grupa zwiadowcza fizylierów wojsk radzieckich 47 Gwardyjskiej Dywizji. Żołnierze prowadzili rozpoznanie wzdłuż ul. Trzemeszeńskiej (obecnie Roosevelta). W okolicach osiedla domów znanych pod nazwą „Majdan” i graniczącego z cmentarzem ewangelickim Niemcy przygotowali punkt oporu. Kwaterą był dom znanego ogrodnika A. Hoffmanna. Oddział Wehrmachtu w sile dziesięciu żołnierzy prawdopodobnie został zaskoczony. Rozpoczęła się wymiana ognia z obu stron. Padli zabici. Pod wieczór wzięto do niewoli około 10 żołnierzy Wehrmachtu. Nad ranem 22 stycznia wszystkich jeńców na oczach Polaków rozstrzelano. Taki sam tragiczny los spotkał A. Hoffmanna. Jak twierdzi jeden ze świadków egzekucji J. Nowakowski, jednym z żołnierzy niemieckich był mówiący po polsku Ślązak, który z obawy o życie rodziny wcześniej nie zdezerterował. Popołudniem 21 stycznia od strony Wrześni do miasta wkraczała trzecia grupa wojsk radzieckich. Choć na jej drodze podejścia do miasta znajdowały się kompleksy koszarowe i strzelnica wojskowa, nie napotkano większe-

go oporu. Ta grupa, kierując się drogą do Kokoszek i dalej ulicą Dalkoską, przejechała przez pola folwarku należącego do szpitala psychiatrycznego i pojechała prosto na Poznań. Świadkowie nie wspominają o stoczonych walkach lub stratach którejś ze stron. Z cytowanych wyżej wspomnień Niemców wydanych w 1981 r. posiadamy informację, że kompanie Volkssturmu zostały zdziesiątkowane. Wspomniany już Ausbildung-Battalion w styczniu 1945 roku wykazał 251 zaginionych na ziemi gnieźnieńskiej, co potwierdza Bad Arolsen. W godzinach od 18.00 do 19.00 ruch wojsk Armii Czerwonej był ponownie zatrzymany. Panowała grobowa cisza. Później do miasta wjechała główna kolumna czołgów, którą gnieźnianie serdecznie powitali na Rynku. Rozpoczął się festiwal radości. Dla niektórych był to pierwszy dzień wolności. Wśród tych osób były H. Stodolińska i M. Jakubowska, mieszkające wówczas przy ul. Warszawskiej. Obecnie trudno dokładnie oszacować, ile istnień ludzkich kosztowały wydarzenia z dnia 21 stycznia 1945 r. Na podstawie prac ekshumacyjnych i źródeł urzędowych można z całą pewnością przyjąć, że w rezultacie walk o Gniezno śmierć poniosło blisko 150 osób. W publikacji Z pamiętnych dni wyzwolenia Wielkopolski i Poznania w roku 1945 autor B. Cader podaje liczbę 23 zabitych w dniu 21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie. Autor niestety nie wyjaśnia, jakiej byli narodowości. Na podstawie danych przechowywanych przez Urząd Stanu Cywilnego w Gnieźnie i zapiski księgi zgonów parafii pw. św. Michała Archanioła z 1945 r. udało się odszukać i zweryfikować nazwiska tych 22 gnieźnian. Co do dwóch osób istnieje prawdopodobieństwo. 21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie śmierć ponieśli: Zygmunt Zandrowicz, l. 45; Henryk Pawłowski, l. 26; Marian Liberkowski, l. 28; Aleksander Łukaszewski, l. 33; Jan Walczak, l. 33;

14   Jest wielce prawdopodobne, że ciała zabitych Niemców spoczęły w mogile zbiorowej na polu w pobliżu szpitala psychiatrycznego. Niepotwierdzoną do dziś relację o miejscu znajdowania się mogiły przekazali S. Klój i Z. Tomkowiak.

55


21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie – zapomniane fakty

Józef Maćkowiak, l. 36; Wojciech Karpiński, l. 27; Andrzej Górecki, l. 22; Władysław Kaźmierski, l. 29; Adolf Ryszkiewicz, l. 40; Szczepan Purol, l. 36; Seweryn Tomczak, l. 15; Teofil Skibiński, l. 40; Leokadia Skibińska, l. 43; Franciszek Springer, l. 45; Józef Lewandowski, l. 59; Stanisław Klatt, l. 52; Ewa Kortus, l. 17; Konstancja Krawczyk, l. 36; Stefan Wojciechowski, l. 6; Janina Sławińska, l. 16; Zofia Zółć, l. 2315.

Podsumowanie Podczas wkraczania wojsk radzieckich do Gniezna w dniu 21 stycznia 1945 r. miało miejsce wiele wydarzeń. Kilka z nich całkowicie przemilczano w literaturze tematu. Po latach, uwzględniając starsze i nowo odkryte źródła (pisane i narracyjne), można ustalić wiele ciekawych faktów. Z badań autora wynika, że w walkach o miasto Gniezno poniosło śmierć co najmniej 150 osób, w tym 22 cywili. Przez 65 lat fakt śmierci osób cywilnych był powszechnie pomijany. Dopiero w 2012 r. nazwiska zabitych mieszkańców oraz miejsca zgonu zostały opublikowane. Okoliczności śmierci są nadal tematem badań lokalnych archiwistów. Liczba ofiar jest z pewnością większa i kwestią czasu jest jej dalsze sprecyzowanie. Podobnie jest z listą zabitych żołnierzy obu walczących stron. O stratach wojsk wiemy niewiele. Źródła niemieckie podają zaginięcie 251 żołnierzy. Polski dokument sporządzony w 1954 r. informuje o pochówku 83 Niemców na terenie dawnego cmentarza ewangelickiego. Źródło podaje nazwiska zaledwie 25 wówczas pochowanych. Osiemnastu Niemców figuruje

z datą śmierci 21 stycznia 1945 r. Z ustaleń autora wynika, że liczba zabitych Niemców jest znacznie większa. Potwierdziła to ekshumacja mogiły żołnierskiej w 2007 r. Wydobyto z parku przy ul. Roosevelta szczątki 125 osób16. Trudności z ustaleniem liczby i nazwisk zabitych występują także po stronie Armii Czerwonej (rosyjski „Memoriał”). Oficjalnie do badań udostępnia się materiały komisji ekshumacyjnej wytworzone w latach 1949-1953. Dokumentacja zawiera rażące błędy osobowe i językowe. Liczba pochowanych w Gnieźnie żołnierzy radzieckich wynosi ogółem 410 osób. Ta liczba dotyczy głównie zmarłych w szpitalach wojskowych zlokalizowanych w Gnieźnie do listopada 1946 r. W źródle brak adnotacji o poległych w dniu 21 stycznia 1945 r. W 2012 r., w oparciu o źródła ukraińskie i zachowany nagrobek, autor udokumentował jedynego jak dotychczas poległego czołgistę nazwiskiem A.W. Romanenko17. Ustalono miejsce i okoliczności spalenia czołgu. Prawdopodobnie zabitych czerwonoarmistów było więcej. Zdaniem świadka, w dniu 21 stycznia 1945 r. w zaciętej walce o leśniczówkę w lesie Jelonek, trzy kilometry od centrum miasta, poległo ośmiu żołnierzy radzieckich. Autor zlokalizował dokładne miejsca obrony niemieckiej, czas i trasę przemarszu wojsk radzieckich. Ustalono, jakie budynki zostały zniszczone podczas walk o miasto. Dzięki współpracy z grupą ponad 100 rdzennych mieszkańców Gniezna zebrano relacje, które pozwoliły na ukazanie wydarzeń z dnia 21 stycznia 1945 r. w Gnieźnie w zupełnie nowym świetle.

15   Nazwiska ustalone przez autora na podstawie księgi zgonów USC w Gnieźnie. Kolejne trzy nazwiska zabitych: Wojciechowski Stefan, Sławińska Janina i Żółć Zofia, ustalił Sebastian Błochowiak na podstawie księgi zgonów parafii pw. św. Michała Archanioła, w zbiorach Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie (2012 r.). 16   Z relacji L. Marciniaka wiemy, że pochówek został przeprowadzony na przełomie stycznia i lutego 1945 r. Podczas ekshumacji przeprowadzonej w 2007 r. przez członków Fundacji „Pamięć” z udziałem autora z mogiły w parku XX-lecia PRL wydobyto szczątki 125 osób. W tej grupie była dwójka dzieci. Wydobyto także tylko osiem żołnierskich identyfikatorów, tzw. nieśmiertelników. 17   Nazwisko gwardzisty, dowódcy czołgu T-34/85 A.W. Romanenki, bohatera Ukrainy, nie było do tej pory publikowane. Nagrobek żołnierza, choć pozbawiony medalionu, jest zachowany w kwaterze wojsk radzieckich na cmentarzu przy ul. Witkowskiej w Gnieźnie.

56


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Gniezno, ekshumacja 2007

57


EDUKACJA REGIONALNA Marta Kalisz-Zielińska

Regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu Działalność edukacyjna jest jednym z podstawowych zadań, którym obecnie starają się sprostać muzea. Działy oświatowe znajdujące się we współczesnych placówkach muzealnych często przypominają marketingowe segmenty prywatnych firm, z których na rynek co rusz wypuszczane są nowe produkty, coraz bardziej nowoczesne i dopasowane do potrzeb odwiedzających. Muzeum przestało kojarzyć się też z nudnym i cichym miejscem, w którym najlepiej niczego nie dotykać, a obecność „uwięzionych w szklanych celach” zabytków obliguje do zachowania wysublimowanych manier. Pęd społeczeństwa do jak najczęstszego obcowania z kulturą spowodował, iż placówki muzealne do perfekcji opanowały różnorodne i ciekawe formy prezentacji zwiedzającym posiadanych zasobów. Celem edukatorów muzealnych i kuratorów wystaw stało się więc zbliżanie odwiedzających muzea do prezentowanych zabytków, tak aby wchodząc na ekspozycję, można było nie tylko ujrzeć, ale również zrozumieć i przeżyć sztukę oraz stojącą za nią historię. Trzeba jednak zaznaczyć, że we współczesnym świecie, zdominowanym przez centra handlowe i różne miejsca rozrywki, zainteresowanie widza edukacją muzealną nie jest rzeczą łatwą, zwłaszcza że wspomniane miejsca również próbują w swoją przestrzeń wprowadzić kontakt z kulturą (np. wystawy fotograficzne, miniekspozycje, zajęcia edukacyjne

w centrach handlowych itp.). Aby stać się konkurencyjnymi dla centrów rozrywki i handlu, muzea w swoich programach edukacyjnych coraz częściej zaczęły uwzględniać aspekt nauki poprzez aktywizację i zabawę uczestników zajęć. Według Katarzyny Juchniewicz „[…] orientacja na społeczeństwo stała się siłą napędową wielu działań i zmiany perspektywy widzenia problemów, wpisanych w zadania muzeów. Najwyraźniej zaznacza się to w działalności edukacyjnej oraz w podejściu do obiektów muzealnych – poszerzeniu ich pojęcia i kontekstu, zmianie sposobu ich prezentacji”1. Jednak utrzymanie stanu, w którym kultura i rozrywka osiągną constans, nie jest rzeczą łatwą. Dlatego też każde z muzeów stara się, w zależności od przypisanego mu profilu, samodzielnie opracować własny „złoty środek” na zaistniałą sytuację.

Zarys historii edukacji Muzeum Archeologicznego w Poznaniu Podczas swego ponad 150-letniego istnienia placówka ta, podobnie jak i wiele innych, przechodziła przez liczne transformacje swojej działalności edukacyjnej, dostosowując się do zachodzących w szkołach i społeczeństwie zmian. Jednym z prekursorów, który jako pierwszy w Muzeum Archeologicznym rozpoczął proces popularyzacji archeologii wśród młodzieży i nauczycieli, był Józef Kostrzew-

1   K. Juchniewicz, Działalności edukacyjna Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie – projekty i realizacje [w:] Przeszłość dla przyszłości – problemy edukacji muzealnej, red. J. Wrzesiński, A.M. Wyrwa, Lednogóra 2010, s. 143-148.

58


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

ski. Od 1945 roku objął on kierownictwo nad Muzeum Prehistorycznym, od 1949 r. przemianowanym na Muzeum Archeologiczne. Jego syn Bogdan Kostrzewski kierował natomiast działalnością społeczno-oświatową tegoż muzeum. Początkowo skupił się on przede wszystkim na przeforsowaniu umieszczenia tematyki pradziejowej w programach nauczania historii, chcąc w ten sposób dotrzeć do jak najszerszego grona odbiorców, uświadamiając im tym samym najodleglejsze korzenie ich pochodzenia. Narzędziami, za pomocą których realizowano niniejsze założenia, były wystawy stałe, objazdowe, wykłady popularne, kursy i artykuły w prasie, pogadanki w terenie, oprowadzanie wycieczek przez personel naukowy, wyświetlanie filmu krótkometrażowego opowiadającego o Biskupinie2. W latach pięćdziesiątych i sześćdziesiątych szerzenie wiedzy archeologicznej objawiło się również poprzez zmianę godzin otwarcia instytucji oraz zwiększenie liczby dni, w których można było ją odwiedzać3. Dział oświatowy z kolejnym kierownikiem – Zofią Pawłowską – zintensyfikował działania edukacyjne w formie prelekcji i pogadanek, mając na celu utrwalenie w społeczeństwie wiadomości z zakresu archeologii. Zwracano wówczas uwagę na wiele aspektów pedagogicznych, takich jak: co powinien wiedzieć nauczyciel o archeologii, jakie tematy archeologiczne powinny zostać poruszone w programie szkolnym, jakie pomoce archeologiczne można wykorzystać na lekcji historii, jak sprawdza się wystawa archeologiczna jako środek poglądowy przy nauczaniu historii i wiele innych4. W celu szkolenia nauczycieli w zakresie archeologii, ochrony zabytków i oświaty Muzeum współpracowało z Wojewódzkim Ośrodkiem Doskonalenia Kadr Oświatowych, Wydzia-

łem Pedagogicznym Zarządu Okręgowego ZNP, Kuratorium Okręgu Szkolnego – SFOK, Ośrodkiem Doskonalenia Rzemiosł, Zarządem Szkolnictwa Rolniczego, Dyrekcją Okręgowego Szkolenia Zawodowego itp. W edukacji młodzieży w tym okresie zwracano szczególną uwagę na środowiska szkół zawodowych, takich jak np.: rolnicze, leśne, rybackie, wodno-melioracyjne, a więc takich, których absolwenci w przyszłości mogą mieć kontakt z zabytkiem archeologicznym. W ramach działań edukacyjnych Muzeum sprawowało również opiekę nad szkolnymi kółkami archeologicznymi5. Na początku lat sześćdziesiątych placówka dostosowała swoje działania edukacyjne do wprowadzonego nowego programu nauczania dla 8-klasowej szkoły podstawowej. Przedstawiciel Muzeum Archeologicznego brał również udział w Komisji Oświatowej, ustalającej nowy program nauczania historii w zreformowanej szkole. Sprawdzano wówczas m.in. ilość zagadnień archeologicznych zamieszczonych w podręcznikach. W tym samym okresie zaczęto również na terenie Muzeum organizować pierwsze lekcje w obrębie przestrzeni wystawy stałej, dostosowując je do nowych zagadnień programowych. Zaczęto też uzupełniać kwalifikacje pracowników działu zajmującego się oświatą w celu dostosowania ich umiejętności do nowych wyzwań, jakie stawiały coraz częstsze wizyty grup szkolnych i zacieśniająca się współpraca szkół z muzeami6. Dowodami tej wciąż rozwijającej się współpracy były liczne sprawozdania i wypracowania szkolne opisujące wizytę w muzeum oraz prace plastyczne najmłodszych, często eksponowane w gablotach wystaw czasowych7. W latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i do połowy lat dziewięćdziesiątych działalność edukacyjna Mu-

2   B. Kostrzewski, Sprawozdanie z działalności Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, „Fontes Praehistorici” 1950, vol. 1, s. 214-232. 3   Idem, Sprawozdanie z działalności Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, „Fontes Praehistorici” 1951, vol. 2, s. 312-325. 4   Idem, Sprawozdanie z działalności Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, „Fontes Archaeologici Posnanienses” 1954, vol. 5, s. 162-170. 5   Ibidem. 6   S. Jasnosz, Sprawozdanie z działalności Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, „Fontes Archaeologici Posnanienses” 1964, vol. 15, s. 237-238. 7   M. Kowiańska-Piaszykowa, Sprawozdanie z działalności Muzeum Archeologicznego w Poznaniu, „Fontes Archaeologici Posnanienses” 1965, vol. 16, s. 275-277.

59


Regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu

zeum objawiała się przede wszystkim poprzez prezentowane w szkołach wystawy o tematyce archeologicznej oraz współpracę z Kuratorium Okręgu Szkolnego Poznańskiego, wraz z którym przeprowadzano lekcje muzealne z zakresu archeologii. Na terenie Muzeum Archeologicznego oraz w szkołach organizowano również wykłady tematyczne dla młodzieży. Nie pominięto szkolnictwa wyższego, dla którego studentów przeprowadzano spotkania mające charakter wystąpień monograficznych i praktyk wykopaliskowych. Od 1963 r. niezwykłą popularnością cieszyły się z kolei „Tygodnie muzealne”, które całkowicie ukierunkowano na młodzież. Koncentrowano się wówczas na zapoznaniu zainteresowanych, w ciągu jednego tygodnia, z najnowszymi badaniami wykopaliskowymi. Oryginalnym pomysłem, cieszącym się dużym zainteresowaniem, okazały się „Niedzielne poranki filmowe” i spotkania z fachowcami w dziedzinie archeologii organizowane pod hasłem „Wtorków muzealnych”. Dla młodzieży przewidziano również sporą liczbę konkursów, m.in.: „Na tropach historii”, „Napisz własny utwór literacki o tematyce archeologicznej”, „Piszemy na temat archeologii” itd. Do form, które stosowano przy współpracy z młodzieżą, należały również „Piątki biblioteczne”, „Otwarte drzwi muzeum”, „Wycieczki na wykopaliska”, Klub Miłośników Archeologii i wiele innych8. Od 2003 r. Muzeum Archeologiczne w Poznaniu rozwinęło wspomniane wyżej metody docierania do społeczeństwa z zagadnieniami archeologicznymi poprzez działania edukacyjne. Oprócz tradycyjnych metod, do których należą lekcje muzealne, zaczęto wprowadzać wiele zmian, dostosowując się w ten sposób do coraz bardziej wymagającej młodzieży, jak i zmian programowych w systemie oświaty.

Współczesna działalność edukacyjna Muzeum Archeologicznego Zdaniem Yves’a Giraulta i Cory Cohen refleksja na temat tego, jak powinna wyglądać współpraca pomiędzy szkołą a muzeum, pojawiła się w latach czterdziestych XX wieku9. Dyskutowano nad tym, czy edukacja muzealna ma stanowić kontynuację i uzupełnienie kształcenia realizowanego w szkołach, czy też wręcz odwrotnie, wprowadzać do procesu edukacyjnego nowe rozwiązania będące oderwaniem od szkolnej ramy programowej10. Przede wszystkim jednak, jak pisze E. Triquet, jednym z podstawowych zadań edukacyjnych muzeum powinno być wykształcenie wśród młodzieży nawyku stałego wzbogacania wiedzy pochodzącej z różnych pozaszkolnych źródeł informacji11.

Festiwal w Lądzie nad Wartą – warsztaty dla dzieci, fot. B. Walkiewicz, 2012

Nawyk ten można wyrobić u młodzieży poprzez jak najczęstsze wyjścia klasowe do muzeów, chociażby na lekcje muzealne, stanowiące obecnie szkielet działań edukacyjnych większości muzeów posiadających w swojej

  W. Błaszczyk, 120 lat w służbie narodu – Muzeum Archeologiczne w Poznaniu (1857-1977), Poznań 1979, s. 132-144. 9   E. Triquet, Relacja szkoła – muzeum [w:] Edukacja muzealna. Antologia tłumaczeń, red. M. Szeląg, J. Skutnik, Poznań 2010, s. 337-358. 10   Ibidem. 11   B. Kubis, Muzealne oferty edukacyjne jako element rozwoju zainteresowań historycznych młodzieży [w:] Muzea i archiwa w edukacji historycznej, pod red. S. Roszaka i M. Strzeleckiej, Toruń 2007, „Toruńskie Spotkania Dydaktyczne” t. 4, s. 51-58. 8

60


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Festiwal w Lądzie nad Wartą – warsztaty dla dzieci, fot. B. Walkiewicz, 2012

strukturze działy oświatowe. Ta najprostsza i zarazem najbardziej dostępna forma współpracy z młodzieżą, nauczycielami i szkołami cieszy się obecnie największym powodzeniem w placówkach muzealnych. Dlatego też Muzeum Archeologiczne w Poznaniu, tworząc program edukacyjny lekcji muzealnych, starało się dostosować go do trzech wspomnianych powyżej założeń. Z jednej strony więc w ofercie edukacyjnej tej placówki znajdziemy lekcje wpisujące się w programy nauczania historii poszczególnych etapów kształcenia, o czym przekonamy się, uczestnicząc między innymi w zajęciach pt. „Mieszko I – I vip”, „Dziedzictwo Antyku”, „Sumerowie – wynalazcy cywilizacji”. Z drugiej zaś można wybrać zajęcia zupełnie odbiegające od szkolnych lekcji historii, jak np. „Czarownica, upiór, kat…, kto był najmroczniejszy w średniowieczu?”, „Mózg przez nos – przewodnik młodego balsamisty” czy też „Siedem cudów świata”. Dla przedszkoli i nauczania zintegrowanego przygotowano Akademię Malucha, której tematy absolutnie odbiegają od tego, co jest realizowane w murach szkoły. Zagadnienia przygotowane dla tej grupy wiekowej poruszają bowiem tematykę związaną z poznawaniem najciekawszych aspektów różny kultur i zakątków na 12 13

świecie, o których dowiemy się między innymi na zajęciach pt. „Co kryje dżungla”, „Śmiertelnie groźna Australia”, „Gościnność i odwaga to cechy prawdziwego Araba”. Dla każdego z etapów kształcenia przygotowano inny zestaw tematów do realizacji na terenie muzeum, tak aby nauczyciel rozpatrujący ofertę szybko mógł dotrzeć do informacji o tym, jakie zajęcia najlepiej odpowiadają grupie wiekowej, którą chce przyprowadzić. Muzeum Archeologiczne w Poznaniu wyszło również naprzeciw głosom podnoszonym wobec braku problematyki kobiet w podręcznikach do historii. W swoim programie lekcji muzealnych uwzględniło więc temat „Babski świat od pradawna do przedwczoraj”, podjęło się również organizacji kilku imprez i zajęć poruszających tę tematykę m.in. „Archeologiczny dzień kobiet”12 czy też „Egipt okiem kobiety”13. Realizację wielu ciekawych lekcji w obrębie poznańskiego Muzeum Archeologicznego umożliwiają znajdujące się tu stałe ekspozycje, które wciąż są modernizowane pod kątem zaspokojenia ciekawości zwiedzających. W tym celu w przestrzeń wystawową wprowadza się coraz więcej multimediów, których zadaniem jest umilenie i ułatwienie zrozumienia niejednokrotnie trudnej tematyki, tak aby jak najdłużej pozostała ona w pamięci zarówno młodzieży, jak i innych odbiorców. Wystawiennictwo Muzeum Archeologicznego ma długą historię. Za pierwszą wystawę, którą zorganizowało, można uznać tę z 1882 r., zaprezentowaną jeszcze pod starą nazwą instytucji – Muzeum Mielżyńskich. W chwili obecnej w obrębie omawianej placówki możemy oglądać pięć wystaw stałych: „Pradzieje Wielkopolski”, „Tu powstała Polska”, „Archeologia Sudanu”, „Śmierć i życie w starożytnym Egipcie” oraz „Sztuka naskalna Afryki Północnej”. Każda z nich przewidziana jest tak, aby w jej obrębie można było przeprowadzić całościowe zajęcia edukacyjne lub przynajmniej określony moduł. Przewidziano również szereg multimediów, które mają ułatwić zrozumienie danej ekspozycji indywidualnym zwiedzającym, zwłasz-

  http://www.muzarp.poznan.pl/muzeum/muz_pol/imprezy/w_kobiety/index_kob.html   Muzeum Archeologiczne w Poznaniu – Archiwum Działu Wystaw i Edukacji. 61


Regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu

cza dzieciom i młodzieży. To właśnie z myślą o nich powstała interaktywna wystawa „Tu powstała Polska”, na której odwiedzający mogą przymierzać średniowieczne stroje, elementy uzbrojenia, pograć w szachy, pobawić się średniowiecznymi zabawkami, odkopać szkielet itp. Ciekawie zaplanowano również ekspozycję „Sztuka naskalna Afryki Północnej”, w ramach której można samemu zrobić odrys rytu skalnego, na ekranie multimedialnym samemu spróbować sił jako pradziejowy artysta czy też zmierzyć się z quizem sprawdzającym wiedzę zdobytą na wystawie. Również przestrzeń wystawiennicza „Pradzieje Wielkopolski” dzięki oprawie multimedialnej skupia uwagę odwiedzających, a estetyczne wizualizacje ułatwiają konstruowanie wyobrażenia o najodleglejszych dziejach ludzkości. Lekcje muzealne i wystawy to nie wszystkie formy edukacyjne znajdujące się w ofercie Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. Od 2004 r. na terenie tej placówki odbywają się także spotkania Młodzieżowego Klubu Miłośników Archeologii. To właśnie tutaj młodzież zainteresowana archeologią ma okazję raz w miesiącu poznać i porozmawiać z doświadczonymi archeologami, poznać ten zawód od praktycznej strony (zajęcia w terenie) czy też poćwiczyć pismo hieroglificzne. Z kolei od 2006 r. funkcjonuje na terenie Muzeum Stowarzyszenie Egiptologiczne, skupiające wszystkie osoby zainteresowane tą tematyką. Do Stowarzyszenia może zapisać się każdy, niezależnie od tego, ile ma lat. W jego ramach organizowane są wykłady popularnonaukowe i różnego rodzaju imprezy edukacyjne, zarówno na terenie Muzeum Archeologicznego, jak i poza nim. Instytucja ta stara się również wypełnić jak najbardziej kreatywnie czas dzieciom mieszkającym w Poznaniu i okolicach podczas ich ferii zimowych i wakacji letnich. W okresie tym na terenie Muzeum Archeologicznego organizowany jest weekend edukacyjny, nie tylko dla dzieci i młodzieży, ale również dorosłych (o tym zostanie wspomniane poniżej). Od 2010 r. na czas ferii zimowych Dział Wystaw i Edukacji przygotowuje Rodzinne Ferie w Muzeum, podczas których zainteresowane grupy, składające się z dzieci ich rodziców czy 62

też opiekunów, otrzymują zestawy zadań, łamigłówek i zagadek do rozwiązania na przestrzeniach wystawowych i bezpośrednio do nich się odnoszących. Podczas wakacji letnich z kolei również od 2010 r. organizowana jest Letnia Akademia Malucha. Jest to cykl zajęć dla najmłodszych, odbywających się w każdy poniedziałek, środę i piątek lipca i sierpnia. Są to tematyczne spotkania, podczas których dzieci zdobywają wiedzę na temat różnych regionów świata i kultur. W trakcie dwóch godzin trwania takiego spotkania uczestnicy korzystają z przygotowanych zabaw, wykonują różne zadania i rozwiązują zagadki archeologiczne oraz wykonują prace plastyczne, które nawiązują do realizowanego w danym dniu tematu (np. wykonują przedmioty związane z konkretną kulturą lub regionem świata). Dla dzieci, które w tym roku oprócz Letniej Akademii Malucha chciały doświadczyć więcej spotkań z archeologią, dział edukacyjny Muzeum Archeologicznego przygotował również „Zagadki Robinsona Cruzoe”, do których rozwiązań należało szukać w przestrzeni wystawowej. Najliczniejszą grupą odwiedzającą Muzeum Archeologiczne są rodziny z dziećmi, które postanowiły swój czas wolny spędzić na kontakcie z najdawniejszą kulturą. Właśnie dla takich zainteresowanych indywidualnych odwiedzających muzeum od wielu lat (raz lub dwa razy w miesiącu) organizuje weekendy tematyczne, np. „Weekend ze sztuką naskalną”, „Weekend z magią” itp. Podczas takich imprez, trwających klika godzin, przygotowuje się atrakcje skierowane do każdej grupy wiekowej. Dla młodzieży i dorosłych odbywają się wykłady popularnonaukowe i projekcje filmów, najmłodsi w tym czasie spędzają czas na warsztatach edukacyjnych. Podczas weekendów odbywają się różnego rodzaju występy grup teatralnych, zespołów muzycznych i tanecznych, a na dziedzińcu muzealnym znajdują się stanowiska, na których – w zależności od tematu weekendu – można skosztować potraw, skorzystać z porad specjalistów czy też udać się do wróżki. Największą imprezą edukacyjną i zarazem eventem organizowanym na terenie Muzeum Archeologicznego w Poznaniu jest odbywają-


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

ca się rokrocznie Noc Muzeów. Każde z takich wydarzeń w mury naszej placówki przyciąga wiele tysięcy zainteresowanych, dlatego niezmiernie ważne jest, aby przygotować ciekawy program dla różnych odbiorców. Ubiegłoroczną Noc Muzeów (w roku 2012 r.) na terenie Muzeum Archeologicznego w Poznaniu zatytułowano „Noc gier”, gdyż pokrywała się ona ze zorganizowaną na terenie placówki wystawą „Magia gry, sztuka rywalizacji”. W ramach imprez przygotowano: zajęcia dla dzieci, wykłady, projekcje filmów, pokazy taneczne, koncerty itp., dodatkowo na terenie całej placówki porozstawiano planszowe gry tematyczne, dostosowane do epoki ekspozycji, na której toczone były rozgrywki. Sprawdzona i ciesząca się dużym zainteresowaniem formuła weekendów muzealnych została wykorzystana i rozwinięta podczas odbywających się w Lądzie nad Wartą Festiwali Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej, organizowanych tam od 2005 r. Każdy ze wspomnianych festiwali cieszy się ogromnym zainteresowaniem wśród mieszkańców Wielkopolski, co owocuje z roku na rok coraz większą liczbą odwiedzających to miejsce. W 2011 r. impreza odbyła się pod hasłem „Ziemia, dom i goście”. Głównym celem edukacyjnym organizatorów festiwalu było ukazanie, iż już od wieków ziemia i dom stanowią miejsce niezwykle ważne dla ludzi, którzy się z nim identyfikują. Starano się pokazać również, że w przeszłości po utracie wyżej wspomnianych dwóch wartości człowiek stawał się wygnańcem, banitą, osobą skazaną na tułaczkę. Na imprezie plenerowej w Lądzie uwzględniono również szereg atrakcji związanych i opowiadających o wędrowcach z dalekich krajów, którzy w odległej przeszłości docierali na ziemie polskie. Aby w jasny i zrozumiały sposób przedstawić dzieciom i młodzieży historię tych spotkań i kontaktów, przewidziano dla nich zajęcia edukacyjne pt. „W świecie Orientu”, podczas których uczestnicy mogli wcielić się w rolę średniowiecznych rzemieślników tworzących pięknie zdobione kafelki lub architektów budujących ażurowe bramy i okna w bajecznych pałacach oriental-

nych władców. Uczestnicy mogli też zmierzyć się z alfabetem arabskim. Na imprezie zorganizowanej w 2011 r. w Lądzie przewidziano prezentację zagadnień związanych z legendarną polską gościnnością. W tym celu zorganizowano dla najmłodszych zajęcia pt. „Goście, goście” oraz „Skąd przybywają goście”, podczas których dzieci mogły doświadczyć życia codziennego w średniowieczu oraz zdobyć wiedzę na temat tego, kto i w jakim celu przybywał z odległych krajów na teren ziem polskich. Tradycją festiwali w Lądzie stały się także pikniki naukowe, na których specjaliści z różnych dziedzin odpowiadają na pytania turystów. Piknik naukowy w 2011 r. został zorganizowany pod hasłem „Średniowiecze i archeologia – skąd my to wiemy?”. W 2012 r. festiwal w Lądzie odbył się z kolei pod hasłem „Królowie i biskupi”, a na 2013 r. jako temat przewodni zaplanowano „Wioski i parafie”. Odbywające się w plenerze Festiwale Kultury Słowiańskiej i Cysterskiej w Lądzie stanowią przykład na to, iż słowo „muzeum” nie zawsze musi kojarzyć się wyłącznie z budynkiem, w którym znajdują się gabloty z bezcennymi przedmiotami. To również instytucja, która w nietypowy sposób chce zaciekawić i zainspirować do działań ludzi zainteresowanych zapoznaniem się z zagadnieniami związanymi z przeszłą rzeczywistością. Można to zrobić na wiele sposobów. W przypadku Muzeum Archeologicznego w Poznaniu plenerowe imprezy organizowane w Lądzie okazały się bardzo dobrą metodą na przekazywanie wiedzy o życiu w przeszłości. Wychodząc z założenia, że w przeciwieństwie do grup szkolnych wizyta dorosłego w muzeum jest jego świadomą i niczym nieprzymuszoną decyzją14, postanowiono zadbać o to, by przygotować ciekawy program wizyt w naszej placówce również i dla tej grupy odbiorców. W myśl zasady „na naukę nigdy nie jest za późno” powstał więc program „+50. Spotkajmy się w muzeum”. W jego ramach przygotowano dla dorosłych spotkania i wykłady ze specjalistami – archeologami, osobami znanymi, kuratorami wystaw, którzy oprowa-

14   A. Mączyńska, Na naukę nigdy nie jest za późno. Czy edukacja muzealna jest potrzebna dorosłym? [w:] Przeszłość dla przyszłości…, s. 33-38.

63


Regionalizm w działalności edukacyjnej Muzeum Archeologicznego w Poznaniu

dzali nie tylko po ekspozycjach stałych, lecz i tych czasowych, które aktualnie pojawiły się w muzeum. Niestety jednak zainteresowanie starszych odbiorców przygotowanymi dla nich atrakcjami było znikome, w związku z tym obecnie Muzeum Archeologiczne jest na etapie formowania koncepcji i opracowywania nowej strategii, mającej na celu zachęcenie do odwiedzania naszych progów również i tej grupy odbiorców. W ramach imprez edukacyjnych mających charakter eventów Muzeum Archeologiczne nawiązało współpracę z kilkoma centrami handlowymi na terenie Poznania, w których przeprowadzono warsztaty edukacyjne dla dzieci (CH Stary Browar, CH Malta). Największa tego typu impreza, będąca jednocześnie konkursem, w którym można było wygrać wycieczkę do Egiptu (sponsorowaną przez Ambasadę Egipską), odbyła się w CH Malta i nosiła tytuł „Od Aleksandrii do Abu Simbel”. Kulminacyjnym punktem zabawy była egipska procesja, która przemaszerowała przez całe centrum handlowe. Na koniec imprezy wręczono wygranym nagrody, w tym dwie wycieczki do Egiptu. Założeniem tego wydarzenia było zainteresowanie klientów centrum handlowego tematyką egipską, którą mogą w przyszłości zgłębić w Muzeum Archeologicznym. Jednym z zadań, jakie stawia sobie Muzeum Archeologiczne w Poznaniu, jest przekazywanie wiedzy archeologicznej o różnych kulturach i miejscach działalności ludzi w przeszłości. Pomimo szerokiego spektrum kulturowego ekspozycji prezentowanych w tej placówce jej głównym celem jest jednak edukacja regionalna mieszkańców Wielkopolski. W przestrzeni Muzeum znajdują się dwie stałe wystawy informujące o najdawniejszych czasach regionu: „Tu powstała Polska” oraz „Pradzieje Wielkopolski”. Oprócz tradycyjnego oprowadzania po nich zwiedzających, co już wcześniej wspomniano, przystosowane są one również do organizowania w ich obrębie lekcji muzealnych, a także gier i zabaw edukacyjnych. Edukacja regionalna realizowana jest przez Muzeum Archeologiczne w Pozna  Autorka projektu: Agnieszka Krzyżaniak.   Autorka projektu: Agnieszka Krzyżaniak.

15 16

64

niu również poprzez różnego rodzaju projekty, jak choćby ten z 2008 roku pt. „Odkrywamy tajemnice naszych przodków”15. Jego założeniem było upowszechnienie dziedzictwa kulturowego poprzez prowadzenie zajęć edukacyjnych dla uczniów szkół podstawowych i gimnazjów na temat pradziejów Wielkopolski, początków państwa polskiego oraz najstarszych cywilizacji europejskich. Od września 2011 roku z kolei realizowany jest projekt pt. „To jest Twoje dziedzictwo”16. Ma on formę kampanii informacyjnej mającej na celu budowanie tożsamość regionalnej mieszkańców Wielkopolski. Innym jego założeniem jest wyrównanie dysproporcji wewnątrzregionalnych w dostępie do informacji z zakresu historii regionu, stworzenie możliwości zdobycia wiedzy na temat dziedzictwa historyczno-archeologicznego Wielkopolski oraz wzbudzenie zainteresowania przeszłością regionu. Z założenia dzięki temu projektowi najmłodsi Wielkopolanie będą mogli zapoznać się z realiami życia w średniowieczu i w pradziejach. Realizacja projektu będzie odbywać się poprzez udostępnianie szkołom podstawowym i gimnazjom nietypowych materiałów edukacyjnych – kufrów z oryginalnymi kopiami zabytków. Realizowane zagadnienia będą nawiązywały do stałych ekspozycji „Pradzieje Wielkopolski” oraz „Tu powstała Polska”, znajdujących się na terenie Muzeum Archeologicznego w Poznaniu. W zrozumieniu przez uczniów zawartości skrzyń odnoszących się do pradziejów Wielkopolski, a także dla ułatwienia wędrówki po tym okresie w dziejach państwa polskiego ma dodatkowo pomóc ilustrowana opowieść ukazująca poznańskiego koziołka podróżującego w czasie. Ma ona formę przewodnika, który dzieci będą mogły zawiesić na szyjach. Dodatkowo dla nauczycieli przygotowane zostały prezentacje multimedialne, służące do przeprowadzania lekcji na ich podstawie i przy wykorzystaniu zawartości kufrów. Z racji tego, iż wspomniany projekt cieszył się dużym zainteresowaniem, przewidziano jego kontynuację w kolejnym przedsięwzięciu edukacyjnym pt. „Moja wieś, moje dziedzic-


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

two”. Miał on na celu budowanie więzi regionalnych przez kształtowanie przywiązania do „małej ojczyzny” oraz popularyzację dziejów ojczystych. Aktywny udział uczniów zakładał wzbudzenie w młodych ludziach chęci do poznawania własnego regionu, jego dziedzictwa kulturowego i kształtowanie w nich tożsamości regionalnej w kontekście wartości narodowych i europejskich. W projekcie wzięło udział 10 wybranych wiejskich szkół z obszaru Wielkopolski. Przygotowano dla nich prezentacje multimedialne, ukazujące najdawniejszą historię ich regionów oraz karty pracy dla uczniów i nauczycieli. Zrealizowano również spotkania archeologów i historyków z uczniami, w czasie których mogli oni przedstawić przedmioty-zabytki, które są przechowywane w ich domach i mają dla nich oraz dla ich rodzin szczególną wartość historyczną i sentymentalną. Rodzinne pamiątki zostały sfotografowane i zamieszczone w publikacji stanowiącej efekt końcowy realizacji projektu. W czasie spotkań z edukatorami uczniowie wykonywali również ekspozycje, które następnie wystawiano w przestrzeni szkół. Działalność edukacyjna Muzeum Archeologicznego ma długą tradycję, którą zapewne

placówka ta będzie starała się nie tylko podtrzymywać, ale również rozwijać i urozmaicać. Na pewno pomóc w tym może różnorodność eksponatów i wystaw, jaką placówka ta może zaoferować swoim odwiedzającym. Niezależnie od tego, czy muzea kontynuują program nauczania historii w szkole, czy też realizują zupełnie inne zagadnienia, rola, jaką odgrywają w procesie edukacji dzieci, młodzieży i dorosłych, jest ogromna, pozwala bowiem nie tylko poznać, ale i poczuć wartość dziedzictwa kulturowego minionych epok17. Zapewniając zwiedzającym ciekawy sposób na poznanie przeszłości, Muzeum Archeologiczne w Poznaniu stara się tym samym przełamać stereotyp, według którego muzeum to miejsce nudne i smutne18. W początkowym okresie funkcjonowania muzeum jego największą atrakcją było oprowadzanie po wystawach i pogadanki tematyczne. Obecnie dzięki urozmaiconym zajęciom dydaktycznym placówka ta, miejmy nadzieję, nie jest kojarzona wyłącznie z gablotami i uwięzionymi w nich zabytkami, lecz z miejscem, gdzie można w ciekawy i kreatywny sposób spędzić wolny czas.

Szkoła w Przyłękach – realizacja projektu „To jest Twoje dziedzictwo”, fot. M. Derek, 2012

17   K. Milewska, Muzeum uczy i bawi. Działania edukacyjne Muzeum Narodowego w Szczecinie, „Muzealnictwo” 2008, nr 49, s. 274-294. 18   A. Krzyżaniak, A. Mączyńska, Wystawy i działalność edukacyjna [w:] Muzeum Archeologiczne w Poznaniu. Historia i współczesność, red. M. Przybył, Poznań 2007, s. 56.

65


Z WIELKOPOLSKI Dariusz Racinowski

Inauguracja obchodów 150. rocznicy powstania styczniowego w Wielkopolsce i na Kujawach Dwudziestego drugiego stycznia 2013 roku, dokładnie w 150. rocznicę wybuchu powstania styczniowego, na brdowskim cmentarzu parafialnym marszałek Sejmiku Wielkopolskiego zainaugurował wojewódzkie obchody tego ważnego wydarzenia. Wybór Brdowa (gmina Babiak, powiat kolski) na miejsce inauguracji wojewódzkich obchodów nie był przypadkowy. W okolicach tej miejscowości 29 kwietnia 1863 roku rozegrała się jedna z większych bitew powstańczych we wschodniej Wielkopolsce. Oddział powstańców liczył około 500 osób. Byli to głównie młodzi chłopcy z Poznańskiego nazwani przez historyków „kwiatem młodzieży poznańskiej”: uczniowie gimnazjum w Trzemesznie, studenci – jak Karol Libelt (syn znanego poznańskiego filozofa, pisarza i działacza politycznego), rzemieślnicy, rolnicy, kupcy. Dowodził nimi płk Leo Young de Blankenheim, 26-letni Francuz, który przybył do Poznania, by walczyć „za wolność waszą i naszą”. Młody francuski dowódca, opromieniony sławą w bitwie pod Nową Wsią 26 kwietnia 1863 roku, gdzie rozbił rosyjski oddział mjr. Nelidowa, przedostał się pod Brdów. Założył obóz w lasach pod Osówiem. 29 kwietnia 1863 roku w godzinach rannych Rosjanie niespodziewanie zaatakowali oddział płk. Younga. Po czterogodzinnych zmaganiach Polacy zostali pokonani. Poległo ponad 70 powstańców, w tym dowódca płk Young, a ponad 50 zostało rannych. Sporą grupę wzięto do niewoli. Ci, którzy zdołali uciec, przedostali się lasami i dołączyli do innych oddziałów, które 6 maja wzięły udział w bitwie pod Ignacewem. 66

Na brdowskim cmentarzu znajduje się kilka mogił powstańczych. W zbiorowym grobie spoczywa 66 powstańców, wśród nich kilku Francuzów, którzy wraz z Youngiem walczyli w oddziale. Obok znajduje się grób ich dowódcy – Leo Younga de Blankenheim. W oddzielnej mogile spoczywa Karol Libelt. Są też trzy mogiły powstańców – mieszkańców Brdowa, którzy wzięli udział w bitwie pod Brdowem. Uroczystości zorganizowane przez Urząd Gminy w Babiaku, Radę Gminy Babiak i Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Brdowskiej rozpoczęły się o godzinie 15.00 odegraniem hymnu Polski i Francji – Marsylianki. Wójt gminy Babiak Wojciech Chojnowski powitał wszystkich zebranych. Dariusz Racinowski krótko zaprezentował przebieg walk pod Brdowem. Proboszcz brdowskiej parafii – ojciec Waldemar Pastusiak odmówił modlitwę za poległych bohaterów. Zebrani goście: Marszałek Sejmiku Wielkopolskiego Marek Woźniak, senator RP Ireneusz Niewiarowski, starosta kolski Wieńczysław Oblizajek, radni gminy Babiak, przedstawiciele Zespołu Szkół w Brdowie, jednostki OSP z Brdowa i Babiaka oraz przedstawiciele Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Brdowskiej złożyli wiązanki kwiatów na powstańczych mogiłach i zapalili na nich znicze pamięci. Na zakończenie głos zabrał marszałek, który powiedział: „Oddaniem hołdu powstańcom styczniowym w Brdowie inaugurujemy obchody 150. rocznicy powstania styczniowego w Wielkopolsce. […] Chciałbym, aby wszyscy Wielkopolanie przyłączyli się do obchodów tej rocznicy, gdyż Wielkopolska w znaczącym stopniu brała udział w zrywie 1863 roku. Jej


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

wschodnia część była teatrem działań wojennych, a zachodnia, znajdująca się pod zaborem pruskim, była obszarem, z którego płynęły środki, żywność i ochotnicy”1. Gość podziękował władzom lokalnym i mieszkańcom Brdowa za zorganizowanie uroczystości oraz za opiekę nad miejscami pamięci. W niedzielę, 10 lutego 2013 roku w Modzerowie i Cieplinach odbyły się uroczystości inaugurujące obchody 150. rocznicy powstania styczniowego na Kujawach. Tego dnia przypadała dokładna rocznica bitwy pod Cieplinami. Była to pierwsza powstańcza walka na terenie Kujaw. Oddział dowodzony przez płk. Kazimierza Mielęckiego stoczył w cieplińskich lasach zaciętą walkę z oddziałem Moskali pod dowództwem mjr. Nelidowa. Po kilkugodzinnej walce Polacy, znacznie gorzej uzbrojeni, wyparli Rosjan, którzy wycofali się w kierunku Włocławka. Po polskiej stronie poległo 18 powstańców, którzy zostali pochowani następnego dnia w bezimiennej mogile w Cieplinach. Do kościoła parafialnego w Modzerowie (gmina Izbica Kujawska, powiat włocławski) ksiądz proboszcz Marek Kasiorkiewicz, inicjator i jeden z organizatorów uroczystości, zaprosił przedstawicieli z gmin Babiak, Izbica Kujawska i Kłodawa oraz powiatów – kolskiego, radziejowskiego i włocławskiego, gdyż Ciepliny znajdują się obecnie w gminie Izbica Kujawska, a pomnik upamiętniający powstańców w gminie Babiak. Wśród uczestników uroczystości znaleźli się: senator RP Ireneusz Niewiarowski, poseł na Sejm RP Łukasz Zbonikowski, starosta włocławski Kazimierz Kaca oraz władze gminne i samorządowcy szczebla powiatowego i gminnego. Uroczystej Eucharystii przewodniczył ksiądz prałat prof. dr hab. Witold Kujawski – dyrektor Diecezjalnego Archiwum we Włocławku. W homilii nawiązał do ofiary powstańców, którzy często młode swoje życie oddali za wolność ojczyzny. Spośród zaproszonych gości głos zabrał poseł na Sejm RP Łukasz Zbonikowski, który nawiązał go genezy powstania styczniowego i bitwy pod Cieplinami. Dariusz Racinowski – nauczyciel Zespołu Szkół w Brdowie – przygotował i za-

prezentował referat dotyczący przygotowań, przebiegu, skutków bitwy pod Cieplinami oraz pamięci mieszkańców o tamtym wydarzeniu. Senator RP Ireneusz Niewiarowski nawiązał do odnalezionych aktów zgonu powstańców poległych pod Cieplinami. Młodzież z Prywatnej Ogólnokształcącej Szkoły Sztuk Pięknych we Włocławku zaprezentowała krótką część artystyczną, na którą złożyły się pieśni patriotyczne z okresu powstania styczniowego. Po zakończeniu Eucharystii licznie zebrani mieszkańcy Modzerowa i okolicznych miejscowości oraz goście udali się pod pomnik w Cieplinach. Wójt gminy Babiak Wojciech Chojnowski w krótkim wystąpieniu prosił, aby pielęgnować pamięć o powstańcach styczniowych. Następnie odegrano hymn Polski. Przewodniczący rady gminy Babiak oraz miasta i gminy Izbica Kujawska odsłonili nową tablicę pamiątkową na obelisku w Cieplinach, na której napisano: W hołdzie poległym Powstańcom Styczniowym w bitwie pod Cieplinami w dniu 10.02.1863 r. Mieszkańcy Gminy Babiak w 150. rocznicę bitwy. Luty 2013. Tablicę ufundował Urząd Gminy w Babiaku. Ksiądz prof. Witold Kujawski poświęcił odnowioną tablicę pamiątkową. Licznie zgromadzone delegacje złożyły wiązanki kwiatów i zapaliły znicze. Inauguracyjne obchody rocznicowe w Wielkopolsce i na Kujawach oraz zapowiedziane imprezy świadczą o wciąż żywej pamięci Polaków, którzy z szacunkiem celebrują 150. rocznicę wybuchu i przebiegu powstania styczniowego.

Msza św. w modzerowskim kościele za poległych pod Cieplinami, fot. Radosław Bartczak

  Cytat zaczerpnięty z artykułu: abk, Wdzięczni za ofiarę ich życia, „Przegląd Kolski” 2013, nr 5, s. 2.

1

67


O romantycznym pozytywiście (w 200. rocznicę urodzin Hipolita Cegielskiego)

Marceli Kosman

O romantycznym pozytywiście (w 200. rocznicę urodzin Hipolita Cegielskiego) Przyjęło się traktować Wielkopolskę XIX w. jako kraj, któremu obcy był duch romantyzmu, utożsamiany z Królestwem Kongresowym – zarazem ostoją ruchów zbrojnych przeciw zaborcy. Współcześni, a także potomni, uważali, że ziemie nad dolną Wartą nie wydały wielkich poetów (ci – pamiętajmy – tworzyli głównie na emigracji!), natomiast ich mieszkańcy skupiali się nadmiernie na prozie życia. Nic bardziej fałszywego! Wielkopolanie aktywnie uczestniczyli w powstaniach narodowych, poczynając od insurekcji kościuszkowskiej poprzez wojny napoleońskie aż po powstania – listopadowe i styczniowe, które wprawdzie rozgrywały się na ziemiach zaboru rosyjskiego, ale z ich wsparciem i udziałem. Tytus Działyński z Kórnika swój udział w walkach 1830/31 r. przypłacił sekwestrem dóbr i kilkuletnią tułaczką (jego syn Jan, który stał na czele komitetu pomocy rodakom z Królestwa w 1863 r., musiał ratować się emigracją do Francji), generał Dezydery Chłapowski kilka miesięcy odsiedział w twierdzy pruskiej. Andrzej Niegolewski, dawny szwoleżer napoleoński, był przez lata świadectwem waleczności. Przykłady można by mnożyć. Duch romantyczny, symbolizowany orężem, był bliski Wielkopolanom, ale po klęskach zrywów narodowych sprzągł się z pozytywistycznym realizmem, dzięki któremu można było podjąć pokojowymi środkami skuteczną rywalizację z ekspansją pruską, która w przeciwieństwie do Rosjan w Królestwie respektowała istniejące prawo. Inna sprawa, że dążyła do jego zmieniania w ramach postępu brutalnej germanizacji. Przełom między obydwoma nurtami datuje się na czasy powstania styczniowego, które uzmysłowiło, jak krwawą cenę trzeba zapłacić za przegrany zryw niepodległościowy, z góry skazany na niepowodzenie. 68

Wielkopolanie, nauczeni doświadczeniem własnym, a przede wszystkim rodaków z Królestwa Polskiego, doszli do wniosku, że obrona przed prusactwem musi przebiegać wymagającą całe lata wytrwałości drogą pokojową, by walkę zbrojną podjąć dopiero wówczas, kiedy pozwoli na to sytuacja międzynarodowa. Toteż chwycili za broń – organizując powstanie – dopiero pod koniec pierwszej wojny światowej i był to moment właściwy. Symbolem ich postawy stał się generał Dezydery Chłapowski (1788-1879), który po 1831 r. oręż zamienił na lemiesz i stał się wzorem doskonałego rolnika w ostatnich dekadach długiego życia, ale w swym pałacu w Turwi gromadził do końca nowoczesną broń na wypadek, gdyby miała wybuchnąć kolejna wojna z zaborcami. Maszyny rolnicze dla swych majątków nabywał najpierw w Berlinie, a z czasem z fabryki rodaka, Hipolita Cegielskiego. Oni obaj, a także inni patrioci z kręgów ziemiańskich oraz inteligenckich pochłaniali zarówno poezje Mickiewicza i Słowackiego, jak też powieści i publicystykę Kraszewskiego. Byli pozytywistami realnie stąpającymi po ziemi, ale o wrażliwych duszach romantyków. Takich właśnie w Wielkim Księstwie Poznańskim nie brakowało i oni tworzyli klimat skutecznej konfrontacji z germanizacją. Długa byłaby lista tych najbardziej dla sprawy polskiej zasłużonych. Poprzestańmy na dwóch nazwiskach. Dla kręgu arystokratycznego reprezentatywną postacią jest Mieczysław Kwilecki (zm. 1918), który wraz z żoną Marią w 1857 r. stworzył w swej rezydencji (Oporowo pod Szamotułami) centrum kultury ojczystej. Do ich gości należał znakomity kompozytor i pianista Ignacy Jan Paderewski, przy okazji koncertów w Poznaniu. W pięć lat później Kwilecki zbierał podatek narodowy i kupował broń dla powstańców styczniowych, za co zapłacił kil-


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

kumiesięcznym więzieniem. Zmarł w przededniu odzyskania niepodległości. Wzorowo prowadził swe majątki, uczestniczył w krajowych i zagranicznych wystawach rolniczych, gdzie honorowano go prestiżowymi nagrodami, budował zakłady przemysłu rolnego, działał w Centralnym Towarzystwie Gospodarczym, był twórcą Banku Rolniczo-Przemysłowego, który postawił sobie jako główne zadanie wyrwanie z rąk obcych handlu płodami rolnymi. Znany był z oszczędności. Jak zauważyli współcześni, często jeżdżąc do Poznania, „swoją torbę sam nosił, a gdy założono tramwaj, to była jego lokomocja”. Znajdował licznych naśladowców wśród światłego ziemiaństwa. Hipolit Cegielski (ur. 1813) nie był jedynym, który odszedł ze służby państwowej w zawodzie nauczycielskim, by zachować swobodę w stosunku do rygorów narzucanych przez zaborcę. Arkady Fiedler wspomina w swojej autobiograficznej książce „Mój ojciec i dęby” o swym dziadku po kądzieli, Franciszku Salezym Krajewiczu (1831-1900): „wielce zasłużony dla polskości działacz, był ongiś nauczycielem państwowym, więc w drugiej połowie XIX wieku przeżywał gehennę, gdy władze pruskie zaczęły na dobre prześladować Polaków. Wówczas zrzekł się niewdzięcznej posady i przerzucił się na piśmiennictwo pedagogiczne. Polski elementarz, tak zwany „Z Aniołem Stróżem”, przez niego napisany i wielokrotnie wydawany w nielegalnych (jak przypuszczam) nakładach, oddał znaczne usługi sprawie polskiej. Był pożytecznym podręcznikiem dla nauki języka polskiego w tajnych kółkach; stał się skuteczną tarczą w walce przeciw germanizacji”. Dorobek pisarski i dziennikarski Krajewicza znacznie wykraczał poza ów podręcznik. Jego zasługi przypomniał we wspomnieniu pośmiertnym „Kurier Poznański”. Niewątpliwie wzorem wyboru drogi życiowej dla niego i wielu innych był Hipolit Cegielski. Ten zajął na trwałe eksponowane miejsce w dziejach nie tylko Wielkopolski pod zaborem pruskim. Jego rolę dziejową przypomina wystawiony sumptem społecznym pomnik przy ulicy Podgórnej w Poznaniu, z którego spogląda na Stare Miasto, zapewne zafrasowany losami niegdyś kwitnących zakładów,

którym dał początek swoją fabryczką maszyn rolniczych, a z czasem patronat własnym nazwiskiem, a które nie są w stanie przetrwać w Polsce początków XXI wieku. Okazję do przypomnienia jego dokonań stworzyła 200. rocznica urodzin na początku stycznia 2013 roku, który uchwałą sejmu Rzeczypospolitej i Sejmiku Województwa Wielkopolskiego został ustanowiony Rokiem Hipolita Cegielskiego. Patronat honorowy nad obchodami objął prezes PSL i wicepremier Janusz Piechociński, zaś nad ich koordynacją czuwa Towarzystwo imienia Hipolita Cegielskiego z niestrudzonym swym prezydentem dr. Marianem Królem. Zapowiedział on po zakończeniu roku jubileuszowego publikację okolicznościowego wydawnictwa. Szereg imprez zainaugurowało w dniu 12 stycznia 2013 r. Muzeum Narodowe Rolnictwa w podpoznańskiej Szreniawie otwarciem wystawy poświęconej dokonaniom wybitnego rodaka, który z uczonego filologa stał się aktywnym i pełnym inicjatyw przemysłowcem. Wystawie czynnej do 23 czerwca 2013 r., z eksponatami ze zbiorów własnych oraz Bibliotek: Kórnickiej PAN, Raczyńskich i Poznańskiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk, a także Muzeum przy Spółce „H. Cegielski – Poznań S.A.” i Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego, towarzyszyła konferencja pod aktualnym od czasów antycznych hasłem Labor omnia vincit. Życie i dzieło Hipolita Cegielskiego w 200 rocznicę urodzin. Kolejną konferencję (Hipolit Cegielski i jego dziedzictwo) zorganizowała w dniu 17 kwietnia Wyższa Szkoła Handlu i Usług w Poznaniu. Przed rozpoczęciem obrad uczestnicy otrzymali wydanie specjalne „Kupca Wielkopolskiego” (R. XXIII, nr 182), periodyku noszącego podtytuł „Gazeta Wielkopolskich Kupców”, wydawanego przez Wielkopolskie Zrzeszenie Handlu i Usług w stolicy naszego regionu. W tekście wprowadzającym prezes Lesław Wiatrowski, nawiązując do bohatera jubileuszu jako rzecznika pracy organicznej, pisze: „dzisiaj jesteśmy spadkobiercami wszystkich najlepszych wzorców wielkopolskiej przedsiębiorczości, uporu w dążeniu do celu, pracowitości, zapobiegliwości”. Przypomina nadal aktualne i inspirujące doświadcze69


O romantycznym pozytywiście (w 200. rocznicę urodzin Hipolita Cegielskiego)

nia Cegielskiego, Maksymiliana Jackowskiego, księży Augustyna Szamarzewskiego i Piotra Wawrzyniaka. Wśród ośmiu esejów nawiązujących do programu konferencji (otworzyła ją rektor WSHiU prof. Kamila Wilczyńska, której pióra został zamieszczony tekst na temat pracy organicznej w XXI wieku pt. Czy potrzebne i czy możliwe...) jeden – autorstwa kanclerza WSHiU mgr. Piotra Dwornickiego – zgodnie z profilem Uczelni dotyczył Cegielskiego jako handlowca oraz roli kupiectwa wielkopolskiego w służbie narodowej pod zaborem pruskim. W programie znalazły się następujące tematy: • Hipolit Cegielski w pamiętnikach współczesnych i w historiografii (prof. Artur Kijas) • Hipolit Cegielski jako filolog klasyczny i działacz społeczny (prof. Janusz Karwat) • Hipolit Cegielski jako dziennikarz (prof. Bogumiła Kosmanowa) • Działalność gospodarcza Hipolita Cegielskiego (prof. Witold Szulc) • Dlaczego Wielkopolską rządzą duchy Karola Marcinkowskiego i Hipolita Cegielskiego (prof. Waldemar Łazuga) • Rola Zakładów HCP w gospodarce II Rzeczypospolitej (dr Zbigniew Dziemianko) • Efektywna sukcesja w polskich firmach rodzinnych (dr Alicja Hadryś-Nowak) • Nowoczesne technologie źródłem konkurencyjności przedsiębiorstw w XXI wieku (prof. Rafał Śliwiński) • Targi o targi... (dr Andrzej Byrt)

70

Czy praca organiczna jest nadal aktualna? Refleksje na marginesie obchodów 200-lecia urodzin Hipolita Cegielskiego (inż. Paweł Klepka) • Działalność Towarzystwa im. Hipolita Cegielskiego (dr Marian Król) • Wystawa „Labor omnia vincit” w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie – prezentacja ekspozycji (mgr Hanna Ignatowicz). Podsumowania obrad dokonał koordynator naukowy konferencji prof. Marceli Kosman. Miłym akcentem spotkania było uhonorowanie JM Rektor WSHiU prof. Kamili Wilczyńskiej – przez prezydenta Towarzystwa im. H. Cegielskiego – godnością Lidera Pracy Organicznej oraz Statuetką Hipolita. Materiały z obrad zostaną opublikowane w specjalnym wydawnictwie. W drugiej połowie roku jubileuszowego przewidziane są dalsze spotkania poświęcone Hipolitowi Cegielskiemu oraz ludziom pracy organicznej w Wielkopolsce. Jedno z nich zorganizuje po rozpoczęciu roku akademickiego 2013/2014 Zakład Kultury Politycznej na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa Uniwersytetu Adama Mickiewicza. Zostanie na nim przypomniany dorobek badawczy prof. Zdzisława Grota, najwybitniejszego znawcy życia i dokonań poznańskiego filologa i przemysłowca. 200 rocznica urodzin stanowi okazję do ożywienia prac nad Hipolitem Cegielskim i jego dziełem oraz ich popularyzacji w skali regionalnej i ogólnopolskiej.


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Wiesława Grobelna

Styczniowe spotkanie pokoleń potomków powstańców wielkopolskich 29 stycznia 2013 r. Od kilkunastu lat Towarzystwo Miłośników Ziemi Śremskiej organizuje w styczniu spotkania pokoleń uczestników powstania wielkopolskiego. Od 2004 r., gdy zmarł ostatni śremski powstaniec kpt. Czesław Klaczyński, uczestniczyć już mogą tylko ich potomkowie. W tym roku okazją do spotkania była 94 rocznica powstania wielkopolskiego. Współorganizatorami uroczystości byli: TMZŚ, Gimnazjum im. Powstańców Wielkopolskich w Dolsku, Jednostka Wojskowa, Związek Żołnierzy WP, Związek Kombatantów RPiBWP. Dnia 29 stycznia 2013 r. w pięknie przygotowanej sali Klubu Wojskowego 6 Batalionu Dowodzenia Sił Powietrznych zebrało się ponad 130 osób. Uroczystość rozpoczęła się od wprowadzenia 5 pocztów sztandarowych (SP im. Powstańców Wielkopolskich w Pyszącej i w Chwałkowie Kościelnym, ZSE w Śremie oraz ZŻWP, TMZŚ). W imieniu Organizatorów wszystkich przybyłych powitał prezes TMZŚ Jerzy Naskręt. Uczestniczyły poczty sztandarowe, delegacje szkół z Dolska, Pyszącej, Chwałkowa Kościelnego i Śremu, władze samorządowe reprezentowane przez naczelników oświaty UM i Starostwa, przewodniczącego Rady Powiatu oraz delegacje zaprzyjaźnionych instytucji i organizacji społecznych. Dalszą część spotkania poprowadziła Aneta Bartkowiak – uczennica Zespołu Szkół Ekonomicznych w Śremie, członek Klubu Młodych Miłośników Śremu. Na początek zapowiedziała występ ubiegłorocznego zdobywcy Grand Prix VI Festiwalu Pieśni Patriotycznej Powiatu Śremskiego – chóru szkolnego ZSPiG w Zbrudzewie pod kierunkiem p. Anny Laski-Szmyt. Zespół zaprezentował wiązankę pięknych, wzruszających pieśni patriotycznych, które były wspa-

niałym wstępem do dalszej części spotkania poświęconego powstaniu wielkopolskiemu. Następnie, zgodnie z tradycją, o kolejnym uczestniku powstania wielkopolskiego na ziemi śremskiej (po dr. Sewerynie Matuszewskim i Danielu Kęszyckim w ubiegłych latach) Stefanie Chosłowskim – dowódcy śremskiego batalionu – opowiedziała Henryka Socha, przewodnicząca Klubu Towarzystwa Pamięci Powstania Wielkopolskiego działającego od 17 lat przy Towarzystwie. Wypowiadane słowa kierowane były głównie do młodzieży, która przyjęła je jako niezwykłą lekcję historii dotyczącą naszej małej ojczyzny, miasta, w którym żyjemy. Uczestnicy spotkania wiele dowiedzieli się o Stefanie Chosłowskim, który związał się z ziemią śremską, gdy zakupił majątek w Ostrowieczku. Brał udział w I wojnie światowej, podczas której walczył na froncie zachodnim, m.in. pod Verdun, gdzie na początku 1917 r. został ranny. Po demobilizacji wrócił do Wielkopolski i włączył się do powstania wielkopolskiego. Uczestniczył w opanowaniu Śremu oraz przejmowaniu niemieckich koszar i magazynów. Od początku 1919 r. organizował w Śremie powstańczy batalion i został jego dowódcą. Na jego czele walczył m.in. pod Strzyże71


Styczniowe spotkanie pokoleń potomków powstańców wielkopolskich 29 stycznia 2013 r.

wem, Zbąszyniem i Rawiczem. W maju 1919 r. awansowany na stopień podporucznika Wojska Polskiego. Brał udział w wojnie bolszewickiej, a później w II wojnie światowej. Będąc rannym, dostał się do niewoli i resztę wojny spędził w obozie jenieckim w Woldenbergu. Zmarł 17 X 1954 r. w wieku 65 lat. Pochowany został na cmentarzu w Gnieźnie, w kwaterze powstańczej.

O powstaniu wielkopolskim można było się bardzo wiele dowiedzieć z kolejnego punktu programu: przepięknego montażu słowno-muzycznego w wykonaniu ponad 30-osobowej grupy uczniów Gimnazjum im. Powstańców Wielkopolskich w Dolsku pod kierunkiem pań: Beaty Szafraniak i Ewy Śmieińskiej. W programie Dbając o korzenie, rośniemy wyżej połączono współczesność z odległym czasem powstania wielkopolskiego, którego 94 rocznicę wybuchu obchodzimy w tym roku. Uczniowie poznawali historię, przeglądając pamiątki rodzinne po dziadku. Występujący 72

uczcili pamięć tych, którzy z ogromnym poświęceniem wywalczyli dla nas wolność po 123 latach niewoli. Na tle wspaniałej dekoracji zobaczyliśmy m.in. przyjazd Ignacego Jana Paderewskiego do Poznania, usłyszeliśmy oryginalny tekst jego wystąpienia z okna poznańskiego hotelu „Bazar”. Odbył się też apel pamięci poległych mieszkańców Wielkopolski, ziemi śremskiej, a szczególnie powstańców z Dolska. Całość przeplatana była piękną poezją i muzyką patriotyczną. Za swój występ otrzymali od wszystkich gromkie brawa, a dyplom z podziękowaniem i słodkie upominki od Organizatora. Na spotkaniu nie zabrakło też wystąpień zaproszonych gości. Ogromne podziękowania wszystkim występującym złożył przewodniczący Rady Powiatu R. Szydłowski. Podkreślił pięknie dobrane i wspaniale zaśpiewane pieśni patriotyczne w wykonaniu chóru szkolnego ze Zbrudzewa. Zauroczony był też programem okolicznościowym przedstawionym przez młodzież z Dolska. Właśnie do tego występu, a szczególnie do inscenizacji przyjazdu Paderewskiego do Poznania, nawiązał kolejny gość p. Krzysztof Budzyń – znany śremski regionalista. Opowiedział on zebranym o ważnej inicjatywie Towarzystwa im. H. Cegielskiego, które od 2009 r. działa na rzecz postawienia w Poznaniu pomnika I.J. Paderewskiego. Jako jedno z pierwszych poparło tę ideę Towarzystwo Pamięci Powstania Wielkopolskiego. Pan Budzyń zwrócił się do TMZŚ, aby również dołączyło do grona wielu instytucji, firm, or-


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

ganizacji i ponad 700 osób prywatnych, którzy dotychczas wspomogli to przedsięwzięcie. Po zakończeniu uroczystości delegacje szkół, władz samorządowych i organizacji spo-

łecznych złożyły wiązanki kwiatów pod pomnikami powstańców na cmentarzu i w parku pod Doboszem.

73


Z PÓŁKI WIELKOPOLANINA Stefan Wojnecki

Amatorski ruch fotografii artystycznej w Poznaniu Recenzja: Władysław Nielipiński, Fotografia w latach 1999-2011, Wydawnictwo Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu, Poznań 2012, ss. z ilustracjami Amatorski ruch fotografii artystycznej posiada w Poznaniu bogatą i chwalebną tradycję. Początki popularyzowania fotografii w Wielkopolsce sięgają XIX wieku. W 1895 r. w Poznaniu, w drugim mieście po Lwowie, powołano Stowarzyszenie Fotograficzne. Pierwotnie funkcjonowało ono pod nazwą niemiecką. Pełen rozkwit instytucjonalny amatorskiego ruchu fotograficznego nastąpił w Wielkopolsce w latach dwudziestych XX wieku po uzyskaniu niepodległości, gdy w Poznaniu powstały ogólnopolskie organizacje amatorskiej fotografii artystycznej. Po drugiej wojnie światowej, już w 1945 roku rozpoczęło w Poznaniu swoją działalność Stowarzyszenie Miłośników Fotografii, w latach następnych przekształcone w Poznańskie Towarzystwo Fotografii. Po zmianie ustroju na demokratyczny powstała dotkliwa luka w chlubnej tradycji amatorskiego ruchu fotograficznego. Lukę tę usiłowali zapełnić pasjonaci, m.in. Janusz Nowacki czy Antoni Rut. Jednak pełne odrodzenie działalności fotografów amatorów w Wielkopolsce było możliwe dzięki Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej i Centrum Animacji Kultury w Poznaniu. Przystępując do lektury szczegółowego opracowania dotyczącego działalności fotograficznej WBPiCAK, pragnę zwrócić uwagę na niektóre, moim zdaniem istotne jego elementy, w tym zwłaszcza na aktywność edukacyjną adresowaną do różnych grup społecznych, 74

w tym osób niepełnosprawnych intelektualnie. Z jednej strony ilość i częstotliwość warsztatów, spotkań szkoleniowych i konsultacji, w których łącznie w omawianych latach brało udział ponad 700 osób, z drugiej ich jakość gwarantowana nazwiskami osób prowadzących zajęcia. Wśród wykładowców znaleźli się artyści i pracownicy uczelni artystycznych, m.in. Wojciech Prażmowski, Stefan Wojnecki, Paweł Pierściński, Andrzej Zygmuntowicz, Piotr Chojnacki, Paweł Kula, Janusz Nowacki, Henryk Król, Maciej Szymanowicz, Leszek Szurkowski. Na uwagę zasługuje fakt, że znaczna część fotograficznych przedsięwzięć realizowana jest poza Poznaniem, w kooperacji z lokalnymi ośrodkami kultury m.in. w Wągrowcu, Kole, Środzie Wielkopolskiej, Złotowie, Pile. Sprzyja to aktywizacji lokalnych społeczności i stymuluje rozwój nowych form organizacyjnych w ruchu fotoamatorskim – powstają nowe kluby i koła fotograficzne, a te istniejące od dawna (np. Kolski Klub Fotograficzny FAKT) uaktywniają swoją działalność. WBPiCAK w Poznaniu jest organizatorem konkursów fotograficznych, które mają na celu dokumentowanie życia Wielkopolski. Konkursy im. Ireneusza Zjeżdżałki Moja Wielkopolska oraz Wielkopolska Press Photo są nie tylko doroczną konfrontacją dokonań fotografów województwa wielkopolskiego, ale też współuczestniczą w budowaniu tożsamości współczesnej Wielkopolski. Do przewodnictwa


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

w obradach jury zapraszani są uznani fotoreporterzy: Witold Krassowski, Łukasz Trzciński, Mariusz Forecki, Andrzej Zygmuntowicz, Chris Niedenthal. Konkursem o szczególnej randze jest nawiązujące do tradycji pilskiego biennale z lat 1971-1990 Międzynarodowe Biennale Fotografii Artystycznej „Dziecko”. Konkurs objęty jest patronatem Międzynarodowej Federacji Sztuki Fotograficznej (FIAP). Umożliwia to konfrontację osiągnięć wielkopolskich fotografów z twórcami spoza granic Polski. Z pomocy merytorycznej WBPiCAK korzystają organizatorzy wielu innych konkursów organizowanych w Wielkopolsce. Warto tu wymienić „Zdjęcie miesiąca” (galeria Fotoplastykon w Poznaniu), „Portret” (Koło), „Moja Europa” (Wągrowiec), „Człowiek i jego pasje” (Turek). Kolejnym istotnym polem działania Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej jest organizowanie wystaw w Galerii WBPiCAK, usytuowanej w hallu instytucji przy ul. Prusa 3 w Poznaniu. Program galerii sprowadza się do bardzo prostego przesłania – prezentowania wszystkiego tego, co najlepsze w wielkopolskiej fotografii. Nie zobaczymy więc tu może sztuki prezentowanej na światowych festiwalach, ale za to mamy bieżący przegląd tego, czym żyje Wielkopolska i twórcy z nią związani. Niezwykle wartościowym pomysłem jest realizowana przez WBPiCAK Objazdowa Galeria Wielkopolskiej Fotografii, w ramach której wystawy, będące dorobkiem fotografów, klubów, grup twórczych oraz ośrodków kultury z terenu województwa, są wypożyczane

do innych ośrodków kultury zainteresowanych prezentowaniem sztuki fotograficznej. Cennym uzupełnieniem prezentowanych wystaw jest działalność wydawnicza WBPiCAK. Wydawane katalogi i foldery informacyjne są udostępniane podczas wernisaży oraz wysyłane do najważniejszych instytucji, organizacji i osób prywatnych zajmujących się upowszechnianiem fotografii w Polsce i na świecie. W obszarze tej działalności mieści się też seria wydawnicza „Fotografowie Wielkopolski”. Są to rozmowy z działającymi w województwie wielkopolskim interesującymi przedstawicielami świata fotograficznego, którzy w przystępnej formie udostępniają szerszej publiczności dorobek fotografów, ich myśl teoretyczną i stanowią ważny przyczynek do dalszych badań nad rozwojem ruchu fotograficznego w Wielkopolsce. Wszystkie te wątki i wiele jeszcze innych, o których można przeczytać w niniejszej publikacji, stawiają Wojewódzką Bibliotekę Publiczną i Centrum Animacji Kultury w pierwszym szeregu instytucji zaangażowanych w promowanie polskiej sztuki fotograficznej. Opieka, jaką są otaczane działające w województwie wielkopolskim towarzystwa, kluby, sekcje skupiające osoby fotografujące oraz fotografowie niezrzeszeni, stanowi przykład czysto „wielkopolskiej” organicznej pracy u podstaw, która pozornie może wydawać się mało efektowna, ale z perspektywy historycznej okazuje się nieprzemijającą wartością promieniującą nie tylko na Polskę, ale docierającą także do odległych rejonów świata.

75


KOMUNIKATY XIV Ogólnopolski Konkurs Literacki im. Eugeniusza Paukszty „Małe ojczyzny – pogranicze kultur i regionów” Gminna Biblioteka Publiczna im. Eugeniusza Paukszty w Kargowej (woj. lubuskie), Zarząd Oddziału Związku Literatów Polskich w Zielonej Górze, Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna im. Cypriana Norwida w Zielonej Górze, Stowarzyszenie Gmin Rzeczpospolitej Polskiej Region Kozła oraz Wielkopolskie Towarzystwo Kulturalne w Poznaniu ogłaszają konkurs, który adresowany jest do wszystkich twórców profesjonalnych i nieprofesjonalnych, którzy zechcą podjąć interesujące wyzwanie literackie. * Celem konkursu jest pozyskanie wartościowych małych form prozatorskich, opisujących polską rzeczywistość inspirowaną twórczością Eugeniusza Paukszty. * Konkurs adresowany jest do młodzieży i do osób dorosłych (będzie rozpatrywany w dwóch kategoriach wiekowych). Każdy uczestnik może przysłać tylko jedną pracę. * Prace literackie nigdzie niepublikowane – opowiadanie, nowela, esej – o objętości do 10 stron formatu A4 w 3 egzemplarzach oraz nagrane na nośniku CD, opatrzone godłem należy przysłać do dnia 30 sierpnia 2013 r. na adres: Gminna Biblioteka Publiczna im. Eugeniusza Paukszty ul. Browarna 7 66-120 Kargowa z dopiskiem „Ogólnopolski Konkurs Literacki”. W zaklejonej kopercie, oznaczonej godłem, dołączyć swoje dane: nazwisko, imię, wiek, adres, telefon oraz oświadczenie dotyczące wyrażenia zgody na przetwarzanie danych osobowych (dostępne na stronie www.biblioteka.kargowa.pl). * Rozstrzygnięcie konkursu i wręczenie nagród – 27 września 2013 r. w nowym budynku Biblioteki w Kargowej ul. Słodowa 2. Prace zostaną nagrodzone w formie pieniężnej. Nagrodzone i wyróżnione prace zostaną opublikowane na stronie internetowej Biblioteki (www.biblioteka.kargowa.pl) * Bliższe informacje pod numerem telefonu: 68 352 63 68. 76


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

Noty o autorach

Kalisz-Zielińska Marta, historyk i archeolog, adiunkt w dziale Wystaw i Edukacji w Muzeum Archeologicznym w Poznaniu, autorka projektów edukacyjnych oraz organizatorka imprez mających na celu popularyzację wiedzy historycznej i archeologicznej. Kosmanowa Bogumiła, prof. zw. dr hab., badacz kultury, historyk prasy polskiej. Kowalczyk Ryszard, dr hab., pracuje na Wydziale Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM w Poznaniu. Król Roksana, uczennica klasy II o profilu biologiczno-chemicznym Liceum Ogólnokształcącego w Trzemesznie. Rososzko Joanna, studentka etnologii na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Taczanowski Kazimierz, historyk, autor biogramu generała Edmunda Taczanowskiego opublikowanego na łamach „Rocznika Kaliskiego”; autor licznych publikacji na łamach m.in. „Rocznika Przemyskiego”, „Poznańskich Zeszytów Humanistycznych”, czasopisma heraldyczno-genealogicznego „Gens”. Tomkowiak Tomasz, nauczyciel, archiwista i regionalista, autor publikacji o zapomnianym życiu codziennym na ziemi gnieźnieńskiej w XX w.

77


Summary

Summary Ryszard Kowalczyk Regional magazines market in the region of Wielkopolska after 1989 This article is an attempt to market characteristics regional magazines in the region of Wielkopolska after 1989. The author presents this issue in three points. First clarifies the scope of meaning of the term „regional magazine”. Then discusses examples of press releases and other publications in the region of Wielkopolska which appeared on the market since 1989. The article ends with a summary of which is an attempt to organize the magazines market in the Wielkopolska region using the following typological categories: publishing entity, the area of distribution, edition, frequency, range of subjects, a way of shaping the content. Joanna Rososzko The legends of Pszczew Pszczew is village, which lies in the county Międzyrzecz, in central-eastern province of Lubuskie. Is inhabited by 1 826 persons (889 men and 937 women), while the whole community lives a total of about 4 230 inhabitants. In Pszczew there are several legends about the place itself and the surrounding area. One of the most famous is “The legend of the sunken city” and “Legend of the holy lime tree.” The first person who wrote down all these legends was Francieszk Golz, who was born in Pszczew on January 27, 1897. His fascination has taken primarily from the fact that he was a native citizen of Pszczew. His daughter said, that he always wanted to make sure that Pszczew was known. He also had a gift for storytelling. To write a guide about Pszczew persuaded him prof. Zygmunt Dulczewski, who, being on the research in Pszczewie lived with Mr. Golz. Roksana Król Students of Trzemeszno high school in January Uprising. The article presents the story of Trzemeszno high school (gimnazjum) students who on the 28th of February 1863 in number of over 60 left school and the crossed the border between Prussia and Russia to join January Uprising. The author sketches the situation at school and Trzemeszno in the years just before 1863, describes the expedition, the battles of Dobrosołów and Mieczownica and finally gives the account of participation of Trzemeszno students in other battles of the uprising. Tomasz Tomkowiak 21th January 1945 in Gniezno. Forgotten facts Many events took place while Soviet troops were entering Gniezno on January 21, 1945. A few of them had no place in literature. Years later, with regard to the older and newly discovered sources (narrative and written), a lot of interesting facts can be found. 78


Przegląd Wielkopolski ● 2013 ● 1(99)

The author’s study shows that the battles for the city of Gniezno claimed lives of at least 150 people, including 23 civilians. For 65 years the fact of the death of civilians was widely overlooked. Only in 2012, the names of the dead as well as the death scenes were published. The death circumstances are still a subject of research for local archivists. The death toll is certainly bigger and getting more detailed information is only a matter of time. Likewise, the list of killed soldiers of both sides is still incomplete. We know little about losses of troops. German sources report disappearance of 251 soldiers. A Polish document drawn up in 1954 tells about a burial of 83 Nazis in a former evangelical graveyard. The source gives the names of only 25 then buried. Eighteen of the Germans are listed dead on January 21, 1945. The author’s findings show that the number of dead Germans is much greater. It was confirmed by the exhumation of a soldier’s grave in 2007. Remains of 125 people were excavated in the park in Roosevelt Street. The difficulty in fixing the number and names of the dead is also on the side of the Red Army (Russian ‘Memorial’). The Exhumation Commission’s materials produced in the years 19481954 are made available for official testing. The documentation includes blatant personal and language errors. The number of Soviet soldiers buried in Gniezno stands at a total of 410 people. This mainly concerns the ones who died in military hospitals located in Gniezno until November 1946. The source does not give any information about the ones fallen on January 21, 1945. In 2012, on the basis of Ukrainian sources and a preserved tombstone, the author documented only one fallen tankman called A. W.Romanenko. The place and circumstances of the burning of the tank were stated. Probably many more were killed. According to a witness, on January 21, 1945, 8 soviet soldiers died in a fierce fight for a forester’s lodge in the Jelonek forest, 3 km away from the city centre. The author has located the exact place of the German defense as well as the time and route of the march of Soviet troops. It was found what buildings were destroyed during the battle for the city. Thanks to the cooperation with a group of over 100 indigenous people in Gniezno, the author collected memories that allowed to show the events of 21 January 1945 in a completely new light. Marta Kalisz-Zielińska Regionalism in the educational activities of the Poznan Archaeological Museum The educational activity is today one of the main tasks, which museums are now trying to cope with. Museum also is no longer associated with the dull and quiet place where its better not to touch anything. Momentum of society to commune, as much as possible, with the culture caused that museums mastered to perfection the diverse and interesting way of presentation to visitors its resources. The purpose of museum educators and curators of exhibitions has became to approach visitors to the presented historical museum, so that going to the exhibition could not only see but also understand and experience the art and the story behind it. This text aims to show the educational transformation in the Poznan Archaeological Museum, during his more than 150 - year existence. Since 2003, the institution has developed a number of methods for reaching out to the public with archaeological and historical issues affecting the promotion of regional identity of Wielkopolska residents. In addition to traditional methods, which include museum lessons, the text will also show educational methods, which were introduced to reach out to more and more challenging young people as also program changes in the education system. The implementation of a number of educational projects in the Poznan Archaeological Museum was made possible by constant exposures presented in the establishment of the museum. Exhibiting in this institution has a long history. The first exhibition was already held in 1882. To the present day exhibitions are being modernized in order to satisfy the curios79


Summary

ity of the public. For that reason exhibit space is being more media, whose task is to liven up and facilitate the understanding of the often difficult subject matter, and remain as long in the memory of both young people and other recipients. The text also contains information and descriptions of the most interesting educational projects performed in the Poznan Archaeological Museum, whose task was inter alia to bring up the history of the region of Wielkopolska.

80


Przeglad Wielkopolski nr 1 rok 2013  

Kwartalnik Wielkopolskiego Towarzystwa Kulturalnego w Poznaniu

Read more
Read more
Similar to
Popular now
Just for you