Page 1

6, 11

Pismo pod redakcją Anny Kwiatkowskiej

--------------------------------------------------------------------------Nr 5 GRUDZIEŃ 2006 ----------------------------------------------------

Drodzy Rodzice! Niby nic, zwykłe życzenia świąteczne, a sprawiają tyle kłopotu. Czego Wam życzyć? Jakie oryginalne życzenia można jeszcze wymyślić, albo które z tych powszednich tutaj przywołać? Najbardziej uniwersalne wydaje nam się życzenie, aby ten szczególny czas świąt Bożego Narodzenia był dla Was okazją do spędzenia miłych chwil w gronie najbliższych, w atmosferze pełnej miłości i wzajemnej życzliwości a Nowy Rok, stał się czasem spełnionych marzeń i nadziei. Dyrektor, Nauczycielki i cały personel przedszkola

Oddajemy do Waszych rąk następny numer naszej przedszkolnej gazetki. Mamy nadzieję, że przyjmiecie ją równie życzliwie jak poprzednie numery. Miałyśmy dużo miłych sygnałów od Państwa na temat naszej gazetki, usłyszałyśmy wiele przyjemnych uwag, ale także i takich, które śmiało można nazwać krytycznymi. Postaramy się je uwzględnić przy redagowaniu „Przedszkolnych wieści” Redagowanie gazetki jest dla nas - nauczycieli bardzo cennym i wdzięcznym doświadczeniem, przynoszącym dużą satysfakcję. Byłoby nam jednak znacznie łatwiej, gdybyście dołączyli do naszego zespołu redagującego gazetkę. Macie zapewne dużo pomysłów, radości i problemów, o których chętnie porozmawialibyście ze sobą. Czy nasza gazetka nie jest dobrym miejscem do – chociażby rozpoczęcia takiej rozmowy? Namawiamy Was serdecznie!


Przez dziurkę od klucza, czyli co się wydarzyło w przedszkolu?

W otoczeniu pięknej przyrody parku Łazienkowskiego dzieci miały możliwość docenić urok polskiej jesieni oraz zobaczyć Pałac na Wyspie i inne zabytki. Starsze dzieci, które są już bardziej wytrzymałymi piechurami, zwiedziły natomiast Starówkę.

Zacznijmy od początku… 1 września powitaliśmy po wakacjach naszych przedszkolaków. Dzieci starsze, które w poprzednim roku uczęszczały już do naszego przedszkola bawiły się doskonale i wcale nie było im smutno i nudno. Tylko nasze "maluszki" uroniły łezki za swoimi Rodzicami, ale przy zabawie dość szybko zapomniały o płaczu. Rodzicom, którzy pierwszy raz zostawiali swe pociechy w przedszkolu również nieraz zakręciła się łza w oku, ale szybko, i z wielką ulgą, zorientowali się, że ich dzieci chętnie rozpoczęły swoją "karierę" przedszkolaka. Na wszystkie dzieci (i ich rodziców) czekała w przedszkolu niespodzianka – wyremontowane łazienki we wszystkich salach. Trudno tutaj nie docenić, jak bardzo ułatwiło to życie naszym dzieciom oraz jak dużą przyjemność sprawia im korzystanie z funkcjonalnych i estetycznych toalet. Atrakcji w przedszkolu nigdy nie brakuje, ale ta, o której warto wspomnieć, to wycieczka zorganizowana dla naszych dzieci. W słoneczny październikowy dzionek wszystkie grupy z naszego przedszkola (oprócz „Biedronek”) wybrały się autobusem na wycieczkę do Łazienek Królewskich – „Krasnale” i „Muminki” oraz na Starówkę „Misie” i „Smerfy”.

Przypomniały sobie lub poznały historyczne znaczenie wielu miejsc (na przykład Zamek Królewski, Kolumna Zygmunta, pomnik Małego Powstańca) oraz „powtórzyły” sobie legendy związane z Warszawą, umiejscowiły akcję niektórych z nich.

Wreszcie zmęczone miały możliwość podziwiać panoramę Warszawy z tarasu widokowego na tyłach Zamku Królewskiego, u wylotu ulicy Brzozowej.

2


koncertach muzycznych, a 6 grudnia tego roku odwiedził nasze przedszkole Tadeusz Ross. Nasze przedszkole brało również udział w akcji „Zamiast grosika daj batonika” Była to już VII edycja ogólnoursynowskiej akcji charytatywnej. Celem tej akcji była zbiórka słodyczy do świątecznych paczek dla dzieci będących pod opieką ursynowskiego Ośrodka Opieki Społecznej. Wspaniały i wzruszający finał tej akcji miał miejsce w kościele p/w Wniebowstąpienia Pańskiego w dniu 17 grudnia 2006 roku. Nasze przedszkolaki, dzięki swoim Rodzicom, również zebrały niemałą paczkę słodkości dla swoich rówieśników, za co serdecznie wszystkim dziękujemy!

Zmęczone, ale zadowolone wróciły do przedszkola. Życie w przedszkolu szybko się toczy. Zaledwie pożegnaliśmy się z wakacjach i latem, a już po chwili nadszedł listopad i nasz Koncert Jesienny.

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany przez dzieci moment – Święta Bożego Narodzenia. Rano odwiedził nas Mikołaj, natomiast uwieńczeniem naszych przedszkolnych przygotowań do Świąt są Jasełka w wykonaniu przedszkolaków. Serdecznie dziękujemy wszystkim rodzicom, którzy pomagali w przygotowaniach do występu oraz tym, którzy przyszli je obejrzeć. Mamy nadzieję, że nie uznają tego za czas stracony, chociaż rzeczywiście przed świętami każda godzina jest niezwykle cenna.

Jak co roku był on adresowany emerytowanym nauczycielom z Mokotowskiego Klubu Seniora oraz babciom, dziadkom i rodzicom naszych dzieci, którzy zawsze starają się znaleźć czas na obejrzenie występów swoich pociech.

W ciągu minionych czterech miesięcy tego roku szkolnego dzieci aktywnie uczestniczyły w teatrzykach i

3


REBUSY Ważne ogłoszenia!!!

+

ś= k + ołaj

4


gdy to nie wystarczy mamo, sama połóż się obok swojej pociechy.

Przedszkolak na zwolnieniu...

Wystarczy jeden zakatarzony maluch w przedszkolu, a już reszta mu wtóruje. Jak zająć się chorym przedszkolakiem? Co zrobić, by jak najszybciej wrócił do zdrowia? Oto kilka praktycznych porad pediatry, które mogą pomóc Wam Rodzice, przejść przez ten trudny dla dziecka okres. Są to prawdy oczywiste, ale gdy stajemy w obliczu choroby naszych dzieci, wszystkie dobre rady, będą niezwykle przydatne. Życzę wszystkim Rodzicom i ich pociechom dużo zdrowia i abyśmy jak najrzadziej zaglądali do literatury o tej właśnie tematyce.

Mały maruda w natarciu Zatkany nos, kaszel, osłabienie... – nic dziwnego, że dziecko marudzi. Uzbrojona w cierpliwość pomyśl mamo, że i tak jest nadzwyczaj dzielne. Wielu dorosłych mężczyzn jęczy o wiele bardziej, podczas zwykłego kataru. Żeby pomóc maluchowi: - łagodzimy ból, zwłaszcza jeśli dziecko skarży się na ból uszu, gardła czy głowy. Podajemy mu leki przeciwgorączkowe, które działają również przeciwbólowo. Składniki uśmierzające ból mają także krople do uszu i rozpylacze do gardła. likwidujemy objawy jak najczęściej oczyszczając dziecku nos. Nadają się do tego: sól fizjologiczna, preparaty wody morskiej w sprayu lub krople do nosa, oraz podajemy leki łagodzące kaszel lub wykrztuśne oczywiście zgodnie z zaleceniami z ulotki i lekarza. zadbajmy o komfort wypoczynku. Gdy mały człowiek jest chory, wyprowadza go z równowagi byle drobiazg. Wyłączmy dudniący telewizor, ograniczmy wizyty gości, sąsiadów itd. Nie urządzajmy sprawdzianu z literek, rysowania trójkąta albo znajomości angielskich słówek - chyba że dziecko samo się tego domaga. - nie rezygnujmy z kąpieli, trudno czuć się dobrze, gdy jest się spoconym i ma się włosy w strąkach. Uważajmy jednak, by podczas kąpieli nie przeziębić malucha. Pamiętajmy o zębach, gdy malec wróci do zdrowia, powinien używać nowej

Na początku infekcji dziecko pokłada się i dużo śpi, więc na ogół nie trzeba zapędzać go do łóżka. Jednak gdy tylko poczuje się lepiej, nie utrzyma go w nim żadna siła. Lepiej więc ubrać je w miarę ciepło (byle nie za bardzo) i pozwolić na spokojną zabawę. To lepsze niż pilnowanie, by maluch nie wyskakiwał spod kołdry i nie biegał boso po mieszkaniu. Jeśli szkrab musi leżeć, możemy przygotować mu łóżko w pokoju, tam, gdzie są inni domownicy, telewizor itd. Pozwólmy dziecku zabrać do łóżka zabawki, a nawet urządzić w nim przedszkole lub plac budowy. Dajmy mu podopiecznego, np. misia, który koniecznie musi się porządnie wygrzać i to właśnie w towarzystwie i pod czułą opieką naszego dziecka. A

5


szczoteczki. Częściej niż zwykle przebierajmy go w czystą piżamkę i zmieniajmy pościel. - Bardzo ważne jest wietrzenie mieszkania. Gdy w domu jest duszno, trudniej się oddycha, a w powietrzu roi się od zarazków. Na czas wietrzenia wysyłamy malca do innego pokoju i pozwalamy mu wrócić dopiero wtedy, gdy temperatura w obu pomieszczeniach wyrówna się.

pomagają stare, dobre negocjacje: „potem dostaniesz cukierka”, czy odwracanie uwagi. Gdy nie ma wyjścia i trzeba podać lek na siłę, starajmy się, by odbyło się to szybko i bez krzyku –przynajmniej naszego. To ważne! Przed podaniem dziecku jakiegokolwiek leku koniecznie sprawdźmy, czy nie minął termin przydatności do spożycia. Nie podawajmy syropów łyżeczką do herbaty – każda ma inną pojemność. Najlepiej używać miarek załączonych do leków. Możemy także podać lekarstwo strzykawką.

Jak skutecznie podawać leki

Aby dziecię smacznie jadło i dużo piło Gdy boli gardło, a w głowie huczy od gorączki, nie smakują nawet najbardziej wykwintne specjały kuchni mamusi. Nie zmuszajmy malca, by jadł tyle, co zwykle. Nie może jednak nie jeść niczego, choćby dlatego, by nie przyjmować leków na pusty żołądek. Starajmy się przygotowywać to, co dziecko lubi najbardziej. Jedzenie powinno być lekkostrawne, a jeśli malucha boli gardło – miękkie, a nawet półpłynne, letnie i delikatne w smaku. Do takich potraw zaliczyć można np. purée z ziemniaków, zupę-krem albo kisiel, który osłania żołądek i łagodzi kaszel. Przy stanach zapalnych jamy ustnej nie wolno podawać kwaśnych soków ani ostrych potraw. Gorączkujący malec powinien dużo pić, żeby się nie odwodnić. Problem w tym, że nie zawsze ma na to ochotę. Jeśli nie pomaga perswazja, pozwól mu pić przez słomkę, albo nawet przez trzy naraz.

Większość leków dla dzieci ma przyjemny smak, jednak są i te mniej smaczne. Nie ma uniwersalnych sposobów na podawanie ich dziecku. Moim zdaniem lepiej zgodnie z prawdą zapowiedzieć: „a teraz wyjątkowo paskudne lekarstwo, po prostu okropność” i jakoś zapakować do buzi co trzeba, niż oszukiwać i tak już zmęczonego chorobą brzdąca. Innym sposobem może być poproszenie maluszka, by zatkał sobie palcami nos. Jeśli to nie pomoże, to przynajmniej odwróci uwagę. Aplikowanie syropów ułatwiają pompki do leków. Łatwo odmierzyć dawkę, nic się nie rozlewa i całą operację można przeprowadzić w mgnieniu oka. Niektóre lekarstwa można podawać z mlekiem lub sokiem. Dużo trudniej zakroplić dziecku nos, uszy albo spryskać gardło. Wytłumaczmy maluchowi, co i po co zamierzamy zrobić, zaaplikujmy preparat na jego dłoń, pozwólmy, by podał go lalce lub misiowi. Czasem

Mamie brakuje już sił Choroba dziecka to dla wszystkich rodziców spore wyzwanie. Co pomoże nam przetrwać? Zapas podstawowych leków. Nie ma nic gorszego niż miotanie się z

6


rozpalonym jak piec dzieckiem w poszukiwaniu apteki. Powinniśmy mieć w domu żelazny zestaw: – syrop obniżający gorączkę i przeciwbólowy. Paracetamol - jest także w postaci czopków, które przydają się, gdy dziecko za nic nie przyjmie syropu albo wymiotuje i Ibuprofen działa również przeciwzapalnie – wodę morską w sprayu, sól fizjologiczną do udrożniania nosa. Dobrze by było, aby w apteczce znalazł się też preparat silniej udrożniający nos, np. Nasivin, Otrivin - można go stosować krótko – przez 2–3 dni – leki przeciw biegunce np. Smecta, węgiel i tzw. dobre bakterie -Lakcid, Lacidofil – kontakt z lekarzem - niestety, nie wszyscy pediatrzy dają rodzicom numery swoich komórek, mówiąc: „proszę dzwonić o każdej porze”. Dlatego warto mieć pod ręką numer telefonu, pod który w wyjątkowej sytuacji można zadzwonić zawsze, nawet w środku nocy, np. na izbę przyjęć szpitala pediatrycznego – pomoc z zewnątrz, zwłaszcza jeśli jesteśmy z dzieckiem sami, o przywiezienie leków z apteki możemy poprosić znajomych, sąsiada, a w ostateczności firmę taksówkową. To kosztowne rozwiązanie, ale czasem nie ma innego wyjścia. Pomocna dłoń przyda się nam także, gdy jesteśmy przestraszeni sytuacją – we dwójkę zawsze raźniej, a poza tym pomoc przy moczeniu kompresów i pilnowaniu malca, gdy zasypiamy na stojąco zawsze się przyda.

Maluch wraca do zdrowia

Nie posyłajmy dziecka do przedszkola natychmiast po tym, jak spadnie mu temperatura i ustąpią najbardziej uciążliwe objawy. Dajmy mu czas na pełny powrót do zdrowia, by nie złapało kolejnej infekcji. Jak długo powinno zostać w domu? Trudno powiedzieć. Jeśli było przeziębione, wystarczy kilka dni. Jeśli dopadła je poważniejsza choroba, na przykład grypa, rekonwalescencja powinna być dłuższa.

Zdecyduje o tym pediatra, ale i tak ostatnie słowo należy do rodziców. Powracający do zdrowia malec powinien przyjmować witaminy w czasie infekcji lepiej nie „dokarmiać” zarazków. Powinniśmy zadbać o to aby maluszek dobrze się odżywiał i troszkę pooszczędzał zamiast szaleństw na placu zabaw lepszy będzie spokojny spacer. Wyszukała i przeredagowała Joanna Pryfer gr. Muminki Portal: polki.pl

– notatki są bezcenne - zapisujmy godziny podawania leków. Dzięki temu nie będziemy się denerwować, że coś nam się pokręciło.

7


praktycznym zastosowaniem, przyswajaniem wiedzy i umiejętności szkolnych, nauką geografii, matematyki, grą na instrumentach, poznaniem języków obcych, nauką jazdy rowerem, samochodem, sprawnością ruchową, itd., czyli z tymi wszystkimi nieodzownymi rzeczami, z których składa się życie człowieka. Dysleksja niczym epidemia zalała nasze społeczeństwo. Była zawsze, ale dziś przybrała ogromne rozmiary. Nasze doświadczenia wskazują, że 70% polskich dzieci jest zagrożonych dysleksją lub padło jej ofiarą. Dlaczego? Przyczyn jest bardzo wiele. Jedną z nich jest ogromny postęp w zakresie nauk medycznych, któremu zawdzięczamy narodzenie i przeżycie wielu istnień ludzkich. I chwała im za to !!! Wiele małżeństw pragnie dzieci, chce doświadczać swojego człowieczeństwa, również w roli rodziców. Dalszy jednak etap tego postępu powinien objąć kompleksową rehabilitację wszystkich dzieci ryzyka dysleksji już po narodzeniu. Każda bowiem zagrożona ciąża oraz powikłany i trudny poród niesie za sobą ogromne prawdopodobieństwo dysleksji, jeśli nie kalectwa lub upośledzenia u maleńkiego człowieka. Oprócz opieki medycznej każde zagrożone dysleksją dziecko powinno być pod ustawiczną kompleksową opieką logopedy i psychologa.

Kącik logopedyczny

Drodzy Rodzice!

Jako logopeda zajmujący się również terapią pedagogiczną, chcę abyście Państwo poświęcili kilka minut na lekturę artykułu na temat D Y S L E K S J I - dowodu na istnienie potwora, który pociąga za sobą ofiary. Z pozoru nie kłopot, jednak problem na całe życie. Wybitne jednostki przebiją się, dadzą sobie radę, ale ci przeciętni pozostaną w cieniu, nie zrealizowani, z nie spełnionymi marzeniami. Czy tak musi być? Wielu uważa, że tak, inni problemu nie dostrzegają, bo przecież go nie widać, tylko słychać czasami, jeśli towarzyszy mu wada wymowy, ale i do niej można się przyzwyczaić. Jeszcze inni to bagatelizują, bo po co stwarzać sobie kłopoty i dodatkową pracę z własnym dzieckiem skoro można spokojnie żyć oddalając od siebie wizję obowiązku i dodatkowych starań. Są wreszcie i tacy, którzy "czują pismo nosem", ale nikt inny nie widzi problemu i swoimi zapewnieniami, że wszystko będzie dobrze, że dziecko z tego wyrośnie, spychają ich "na manowce", a może na błogą ścieżkę nieświadomości dając ukojenie niepokojowi o losy własnego dziecka. Dysleksja - problem z czytaniem, pisaniem, nauką ortografii, jej

10


Właściwą terapię z dzieckiem podczas zabiegów pielęgnacyjnych przeprowadza oczywiście matka lub ojciec. Nikt ich w tej roli nie jest w stanie zastąpić. Dlaczego tak wcześnie? Dziś nauka potrafi nam odpowiedzieć na to pytanie. Największe możliwości mózg ludzki posiada do trzeciego roku życia, jest to również tzw. okres krytyczny rozwoju mowy. W zasadzie trzyletnie dziecko jest w stanie prawidłowo porozumiewać się z otoczeniem ( z głosek polskich nie wypowiada tylko sz, rz-ż, cz, dż, które mogą być zastępowane przez s, z c, dz oraz głoski r, która może być zastępowana przez l). Potrafi budować zdania i całe wypowiedzi. Do siódmego roku życia proces rozwoju mowy na płaszczyźnie artykulacyjnej zostaje zakończony - dziecko wypowiada już wszystkie głoski naszego języka. Siedmiolatek przekraczając mury szkoły osiąga dojrzałość szkolną na płaszczyźnie: społecznej, emocjonalnej i dydaktycznej. Wytrawni naukowcy zapewne zarzucą nam, że nie uwzględniamy indywidualnych różnic w zakresie tempa i dynamiki rozwoju mowy i innych procesów psychicznych. Otóż nic bardziej mylnego. Nasze doświadczenia wskazują, iż te indywidualne różnice doprowadzają właśnie do dysleksji, a w następstwie do problemów szkolnych, bóli somatycznych, niechęci do obowiązku szkolnego, nerwic lękowych, wagarów, kompleksów, poczucia niskiej wartości własnej, a więc klęski szkolnej , zawodowej i życiowej. Oczywiście bywają też dyslektycy wyjątkowi typu Einstein, Andersen i wielu innych, dla których "wyobraźnia była ważniejsza niż wiedza", ale czy tak naprawdę oficjalnie wiemy jak

wyglądało ich szkolne życie? Może była to przysłowiowa " droga przez mękę"? Jedno jest pewne - aby sprostać wymogom na miarę życia i potrzeb XXI wieku konieczne jest w pierwszej kolejności opanowanie sztuki czytania i pisania. Każde dziecko musi na tyle opanować umiejętność czytania, aby zdolność ta stała się czynnością automatyczną i sprawiającą przyjemność. Tak opanowana sztuka czytania jest podstawą czytania szybkiego i ze zrozumieniem, na której bazuje każdy rodzaj nabywania wiedzy ze wszystkich dziedzin.

Niestety dla dzieci dyslektycznych ta niebywale wspaniała umiejętność, jaką jest czytanie, to często niemożliwa do przekroczenia bariera. Warto podkreślić, iż dzieci dyslektyczne posiadają wysoki iloraz inteligencji, w ocenie społecznej uchodzą za bystre, a jednak mają problemy w nauce.

Z tego powodu cierpią i czują się nieszczęśliwe. Pod opieką psychologów i logopedów pozostają dzieci w wieku np. jedenastu lat, których poziom czytania reprezentuje etap siódmego roku życia. W przypadku tych dzieci podejmuje się badanie psychologiczne określające Iloraz Inteligencji oraz ewentualne rodzaje deficytów rozwojowych i ich rozległości; badanie logopedyczne określające artykulację (wymowę)

11


poszczególnych głosek języka polskiego, stopień opanowania mowy czynnej i biernej, umiejętności opowiadania i budowania samodzielnych wypowiedzi, kinestezji artykulacyjnej, słuchu fonematycznego, sprawności aparatu artykulacyjnego, tempa mowy, toru przełykania, sposobu oddychania; badanie pedagogiczne - określające poziom opanowania wiedzy i umiejętności szkolnych.. Zdarza się dosyć często, iż problemy, np. z rozwojem mowy dziecka były wielokrotnie sygnalizowane lekarzowi przy badaniach okresowych lub innych wizytach związanych z chorobami dziecka, ale lekarz nie potraktował ich poważnie jako mogących spowodować jakiekolwiek późniejsze konsekwencje. Problemy dziecka były również omawiane z nauczycielami, ale "w imię dobra dziecka niech idzie dalej, może się rozkręci." Często dochodzi także do sytuacji odwrotnej. Problemy dziecka zostały dostrzeżone przez nauczyciela, ale zbagatelizowane przez rodziców. Rodzice czasem nie chcą przyjąć do wiadomości, iż ich pociecha może potrzebować pomocy. Każdą uwagę skierowaną pod adresem dziecka traktują jak osobisty atak i czują się zagrożeni. Tak właśnie dziecko zbliża się do dydaktycznej katastrofy. Niestety straconego czasu nie da się nadrobić. Dziecko, aby mogło dobrze funkcjonować w szkole i w niej się spełniać, musi zakończyć terapię do ósmego roku życia. Prowadzona powyżej ośmiu lat terapia nie daje 100% szansy na usunięcie istniejących deficytów.

Istnieje wiele możliwości pomocy dzieciom w zakresie walki z dysleksją. Najważniejszą jest wczesna interwencja logopedyczna i psychologiczna. Jeśli problem utrzymuje się nadal należy podjąć terapię logopedyczną lub (i) psychologiczną (min. 1x w tygodniu dla dzieci od 2,5 roku życia).

Badania dowodzą że można pomóc dziecku z dysleksją. Niezbędne są do tego jednak trzy warunki: czas, praca i współdziałanie w relacji terapeuta - dziecko - rodzic, przy czym rodzice odgrywają rolę decydującą. Żadne dziecko nie zostanie wyleczone jeśli rodzice nie zaangażują się w jego terapię poprzez: systematyczność uczęszczania na zajęcia rehabilitacyjne, udział w zajęciach i uczenie się wraz z dzieckiem oraz przede wszystkim regularne ćwiczenia w domu. Ogólnopolski i europejski autorytet w dziedzinie dysleksji prof. Marta Bogdanowicz mówi: ,,Zarówno dziecko ryzyka dysleksji, jak i uczeń z dysleksją rozwojową powinni codziennie, przy pomocy rodziców, pracować nad swoim problemem, tak jak muszą to robić uczniowie szkół muzycznych czy sportowcy. Bez systematycznej i codziennej pracy nie można liczyć na skutki prowadzonej raz w tygodniu terapii i na postępy w nauce szkolnej. Zgodnie z prawami uczenia się jej skuteczność zależy od wieku dziecka, rodzaju, głębokości i obszaru zaburzeń, systematyczności i intensywności zajęć,

12


możliwości kompensacji na drodze dobrze rozwijających się funkcji i braku dodatkowych zaburzeń. W terapii dysleksji rozwojowej jedną z najbardziej efektywnych jest metoda polisensorycznego uczenia, czyli uczenia z zaangażowaniem wielu zmysłów. Istotą tej metody jest odbiór informacji wieloma kanałami zmysłowymi: wzrokowym, słuchowym, dotykowo -kinestetycznym, czyli czuciowym, oraz integracja tych informacji i ruchu. Wielozmysłowy odbiór świata stwarza lepsze warunki do efektywnego uczenia się niż przy udziale jednego czy dwóch zmysłów."

coraz większy, coraz bardziej okazały i przejmujący dominującą rolę w naszym życiu rodzinnym. Większość dzieci posługuje się niezwykle sprawnie pilotami umożliwiającymi szybkie i łatwe zmienianie programów, często uczy tej trudnej sztuki swoje babcie i dziadków, którzy je odwiedzają. Jak wynika z najnowszych badań nad tym zagadnieniem, dzieci w młodszym wieku spędzają przed telewizorem bardzo dużo czasu - do 5 roku życia około 14 tysięcy godzin, co daję 3 lata oglądania po 12 godzin dziennie! Dzieci nie tylko oglądają programy telewizyjne, ale często przebywają w obszarze oglądania. Wówczas mogą robić coś innego i kierować od czasu do czasu wzrok na ekran telewizora. Dzieje się tak, mimo, że dorośli często krytykują i uznają telewizję za największe źródło zagrożenia, chociaż przyznają też, że są takie programy, które mają walory edukacyjne, a nawet wychowawcze. Większość naszych dzieci ma swoje ulubione programy telewizyjne, należą do nich: bajki, filmy animowane, teleturnieje, seriale telewizyjne i programy typu reality show czy wreszcie reklamy. Warto uświadomić sobie, że dziecko, kiedy zasiada przed ekranem telewizora staje się członkiem globalnej dziecięcej wioski - zdobywa wiedzę podobnie, jak inne dzieci w jego kraju lub nawet na całym świecie, doświadczenia poznawcze, poznaje podobnych bohaterów, z którymi się identyfikuje. Dziecięcy świat proponowany przez TV zapełnia się Muminkami, żółwiami Ninija, Pokemonami, modnymi ostatnio czarodziejkami Witch oraz różnymi przedmiotami i produktami zawsze nadzwyczajnymi (tzn. lepszymi od zwykłych). Przedstawiony przez telewizję świat jest ładniejszy, łatwiejszy do ogarnięcia, bo

Logopeda Wanda Matusiak

Telewizja - wychowuje, czy deprawuje?

Zbliżają się święta, a zatem spędzimy z dziećmi w domu znacznie więcej czasu niż zazwyczaj. Warto więc zastanowić się nad treścią tego artykułu, chociaż zapewne umieszczone tutaj prawdy są Wam – Rodzicom doskonale znane! Oczywiste jest stwierdzenie, że dziecko w obecnych czasach ma ułatwiony kontakt z telewizją, bowiem w każdej rodzinie znajduje przynajmniej jeden odbiornik i to

13


przedstawiony z jakiegoś wybranego punktu widzenia, spełniający oczekiwania widza, łatwy do porzucenia. Jakie znaczenie dla rozwoju dziecka może mieć jego kontaktowanie się z TV? Zdaniem badaczy telewizja spełnia kilka różnych funkcji wobec widza, a mianowicie: przekazuje informacje, wychowuje dostarczając wzorców postępowania, rozwija zainteresowania i procesy poznawcze, kompensuje istniejące braki kontaktu z instytucjami kulturotwórczymi, dostarcza okazji do zabawy i rozrywki.

i stają się mu obojętne. W konsekwencji zatraca ono swoistą wrażliwość na okrucieństwo, często na agresję odpowiada agresją.

Uwaga!!! Rodzicu, nie irytuj się! Nie namawiam Cię na to, abyś wyrzucił telewizor z domu! Moim zamierzeniem jest namówić Cię do tego, żebyś pomógł swojemu małemu widzowi nauczyć się mądrze korzystać z TV! § obserwuj uważnie swoje dziecko - rozwijaj dziecięce zdolności i zainteresowania pozwól mu rysować w domu, malować, lepić z plasteliny, kleić, wycinać, doświadczać § spróbuj zainteresować dziecko książką, czasopismem, ciekawą audycją § staraj się oglądać TV z dzieckiem, aby w każdej chwili móc odpowiadać ma jego pytania i razem z nim porozmawiać o programie § staraj się wspólnie z dzieckiem wybierać programy, które je interesują § strzeż dziecko przed programami budzącymi emocje negatywne - strach, lęk, gniew, agresję § miej rozeznanie, do ilości czasu spędzanego przez dziecko przed ekranem telewizora § nie pozwól, aby telewizja wypełniła bez reszty cały wolny czas waszej rodziny

Prócz niewątpliwych walorów telewizja niesie za sobą również i zagrożenia. Dziecko w wieku przedszkolnym nie zawsze potrafi odróżnić rzeczywistość od fikcji. Do czwartego roku życia uważa, że wszystko, co pokazuje TV, jest realne. Dopiero w czwartym roku dokonuje się swoisty przełom kierując się różnymi wskazówkami, odróżnia programy realistyczne od nierealistycznych, nadal jednak wierzy w prawdziwość tego, co widzi na ekranie. Bierne obserwowanie telewizyjnych sekwencji powoduje często nagromadzenie się różnych, negatywnych emocji ujawniających się w psychice między innymi pod postacią lęków, zaburzeń snu, nadpobudliwości. Niemożność rozładowania uczuć ulega kumulacji, zaburza zachowanie dziecka. Odbija się to na jego kontaktach społecznych, uczy egoizmu, bierności i konsumpcyjnego stylu życia. Systematycznie oglądane sceny brutalności czy agresji nawet w kreskówkach przyzwyczajają emocjonalnie i fizjologicznie dziecko do przemocy, z czasem powszednieją

Powodzenia i rozwagi (której na pewno Wam nie brakuje!) życzy Anna Kwiatkowska

14


15


Trochę dla dzieci i trochę dla Rodziców...

MAMUSIA ks. Jan Twardowski Święty Józef załamał ręce, denerwują się w niebie święci, teraz idą już nie Trzej Mędrcy, lecz uczeni, doktorzy, docenci Teraz wszystko całkiem inaczej, to, co stare, odeszło, minęło, zamiast złota niosą dolary, zamiast kadzidła - komputer, zamiast mirry -video -Ach te czasy - myśli Pan Jezus nawet gwiazda trochę zwariowała ale nic się już nie zawali, bo wciąż mamusia ta sama.

16

Przedszkolne Wieści  

gazetka przedszkolna